Dodaj do ulubionych

mama 3 synkow: czuje ze nie pasuje bo brak corki

05.06.13, 10:54
Mam na imię Goska, 39 lat.
2 miesięczny synek leży na kanapie. (W przedszkolu 1y 7lat, 2-gi - 4).

Od 2 tygodni walczę z depresja. czuje:
- stres ze w domu jest za dużo męskiego pierwiastka, testosteronu a za mało delikatności, i ze to będzie sie potęgować jak będą rośli - moi synowie zaczęli mnie irytować swoja hałaśliwością, itp;
- czuje lek, ze nie dam sobie rady w wychowaniu (mysle sobie ze z dziewczynami mialabym latwiej albo z mieszanymi dziecmi)
- czuje smutek ze juz nigdy nie zdecyduje sie na dziecko, bo pewnie bylby chłopczyk (poza tym jestem po 3 cc no i wiek)
- czuje smutek ozrodczosc prawdopodobnie dobiegla konca

Zeby bylo jasne na pewnym etapie starań o 3 dziecko czasem myślałam ze wszystko mi jedno jaka plec byleby sie udało. W ciazy tez znałam plec i moze odczuwalam troche zawodu to bynajmniej nie mialam depresji.

Bede wdzieczna za jakies wsparcie, slowa zrozumienia. Wiem, ze w "moim wieku" powinnam myslec racjonalnie i dziękować Bogu za zdrowe dzieci. Wiem.
ale na chwilę obecną nie umiem pogodzić się z planem Najwyższego na moj model Rodzinki.pl

Czy mogłyby się odezwać dziewczyny, które mają 3-4 chłopców w domu. (zwłaszcza takich ciut odchowanych)

Fajnie by bylo poznać tez punkt widzenia mam samych dziewczynek albo mam dzieci różnych plci.


dziekuje
Edytor zaawansowany
  • guderianka 05.06.13, 11:10
    Gośka. Ja mam dwie córki i chciałam trzecią. I choć czułam że będzie chłop to się łudziłam. I wiesz co-mam syna ale nadal chciałabym trzecią corkę. Znam jedną babeczką która ma 3 synków. Kurde jak oni fajni są, jak fajnie wyglądają, chłopaki świetne, urocze. Bardzo podoba mi się wizualnie taki typ rodziny ale tez jest chyba łatwiej ogarnać wszystko logistycznie-począwszy od ubran, zabawek,wyjść itp. Znasz już instrukcję obsługi , wiesz co robić, jesteś the best!
    Odgoń głupie myśli! smile
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
  • verdana 05.06.13, 11:51
    Twoj synowie są małymi dziećmi, jeden ma dwa miesiące, a Ty już wiesz, ze nigdy nie będą tak wrazliwi jak dziewczynki, ze bedzie z wiekiem coraz gorzej, ze sa hałasliwi, bo są chłopcami, a nie dziećmi... Wiesz - dziewczynki nie zawsze są delikatne, a prawie zawsze hałasliwe i z wiekiem też się zmieniają. Nie chcesz wcale dziewczynki - chcesz jakąś wyidealizowaną dziewczynkę z reklam i powiastek dla dzieci. Prawdziwe neie uśmiechają sie uroczo cały dzień, wrzeszczą, brudza się i nie są wcale łatwiejsze w wychowaniu od synów.
    Rozumiem jak najbardziej chęć posiadania córki, ale u Ciebie to nie jest tylko to - to niechęć do chłopców, których uwazasz za jakiś inny gatunek, którego nie zrozumiesz. Z doświadczenia mówię Ci, ze chłopcy bywają tak samo wrazliwi jak dziewczyny, a tak naprawdę - czasem bardziejsmile I nie są trudniejszi w wychowaniu.
    Być moze to depresja poporodowa - jesli nie, to masz problem i Twoje dzieci takze.
    --
    zpopk.blox.pl
  • 3bitt 07.06.13, 13:30
    też mam małe dzieci ale jednak widze różnicę miezy dziewczynkami i chłopcem. I to nie tylko ja ją widzę ale i maż, reszta rodziny.
    Dziewczynki są jednak inne delikatniejsze, grzeczniejsze. Mimo ze moje córki są bardzo różne - starsza jest wląsnie taka z reklam- sukieneczka z kokardkami, opaska na włosach i całymi dniami moze rysować ilustracje szczeniaków wink Młodsza woli smaochody, ma swoje zdanie na wiele tamtów i lubi psocić. Ale jdnak nawet jak obydwie złaczą swoje siły to nawet w połowie nie dorównają braciszkowi. Przecież on nie usiedzi na miejscu, jego wręcz nosi. Każde drzewo to obiekt na który trzeba się wspiać, a wszystko co lezy na drodze czy to kamien czy puszka to cos co trzeba kopnąć- to takie chyba instynktowne u niego.
    Jest wiele rzeczy których nie potrafie teraz ubrac w słowa ale wiem doskonale co miala na myśli autorka pisząc o hałaśliwości i typowo chłopięcym zachowaniu. Ja tam odczuwam sporą różnicę i wydaje mi sie ze chłopca wychowuje się trudniej, co nie oznacza ze to daje mniej sadysfakcji czy ze się mniej kocha. Kocham bardzo ale pewne rzeczy są zarezerwowane tylko dla matki z córką jak np wpólny wypad na zakupy, do fryzjera czy skometyczki, wspólne nakłądanie maseczki czy lakieru na paznokcie, oglądanie "kobiecych progranmów", zachwycanie się ubrankami dla maluchów w sklepie, czytanie ckliwych ksiązeczek o królewnach i królewiczach zamenionych w Żaby (mój syn zawsze jak słyszy taką lekture to mówi ze mu się wymiotować chce), kupowanie sukienek, opasek, wstażek. Mogłabym tak dlugo. Wiem ze to pierdoły, ale to jest coś co tworzy pewien klimat i taką specyficzną więź- matka córka i ojciec syn i moim zdaniem tego się przeskoczyć nie da. Nic nie poradzę na to ze mój synek nie specjalnie chce isc ze mną na łąkę zbierac stokrotki i robić z nich wianki i woli w tym czasie zostać z ojcem i dziadkiem w garażu i ogladać jak się naprawia samochód (może tam spedzać pół dnia), ze zamiast Top model woli oglądać z tatusiem mecz i jak ma do wybóru pójscie ze mną do kosmetyczki albo koszenie trawy z ojcem to wybór jest dla niego oczywisty.
    Tak już jest i tyle. Penwie gdybym nie miałą syna to bym baaardzo chciała mieć, ale gdybym miałą smaych synów to pragnienie posiadania córki byłoby niesamowicie silne. (moze dlatego ze sama mam dwie siostry i niezwykle dobry kontakt z wlasną mamą wiec dla mnie córka równa się przyjaciółka na całe życie )
  • agnieszka77_11 07.06.13, 16:27
    To prawda, że dziewczynki mają z reguły inne zainteresowania niż chłopcy. Dziewczynki wolą zakupy i plotki, a chłopaki samochody i piłkę nożną. Ale zarówno z chłopcami jak i z dziewczynkami mogą być problemy wychowawcze, więc nie ma reguły. Są chłopcy grzeczniejsi od dziewczynek. Wystarczy spojrzeć na nas dorosłych i zobaczyć, że są mężczyźni z klasą i np kobiety łobuziary. Ja najbardziej w życiu chcę, żeby moje dzieci w życiu byli szczęśliwe.
  • verdana 07.06.13, 18:23
    Słowo daję - z moch dzieci piłką nożna interesowała sie i interesuje wyłącznie córka. Tylko ona oglądała mecze, 17 latni syn czytał w tym czasie "Przeminęło z wiatrem", które moze czytać na okrągło.
    I nie, nie żartujęsmile Więc naprawdę, nie ma reguł. Można mieć zestaw z dziewczynką w różowym, rysującą szczeniaczki, ale i zestaw z dziewczynką w czerni i glanach, zainteresowaną pilką nożną.
    --
    zpopk.pl
  • agnieszka77_11 07.06.13, 18:49
    verdana napisała:

    > Można mieć zestaw z dziewczynką w różowym, rysującą szczeniaczki, ale i zestaw z dziewczynką w czerni i glanach, zainteresowaną pilką nożną.

    O, to ja byłam w tym zestawie w czerni i w glanach, a do tego z anarchią na szyi. A różu nie znosiłam smile
  • 3bitt 07.06.13, 20:45
    No to ja mam w takim razie takie szablonowe dzieci więc dlatego mam takie zdanie a nie inne wink Jak na razie szablonowe bo moze wszystko jeszcze się zmienić wink
  • dzieciata.renata 08.06.13, 18:26
    Verdana oczywiście, że może tak być, ale większość dzieci jednak ma przciętne, typowe dla swojej płci zainteresowania, zachowania, poglądy i większość rodziców też i zgodnie z nimi spędzają czas, wybierają rozrywki, wychowują. Z reguły kobiety interesują się kuchnią, modą, urodą, psychologią, sprawami społecznymi a faceci motoryzacją, sportem, techniką, polityką i nie da się nagle zmienić i sprawić, żeby facet uwielbiał z córką przebierać lalki a mama grać w nogę. Oczywiście ojciec może dziewczynki uczyć o samochodach, zainteresować sportem itd i nawet powinien, a mamy synów uczyć gotować, ale i tak zawsze dziewczynki ciągną w stronę mamy i wobec niej się określają a synowie taty, no chyba że ten rodzic odrzuca dziecko, całkowicie wyłącza sie z wychowania. Ja to widzę na przykładzie własnego męża i dzieci, starsze córkikiedyś z tatą mogły fajnie spędzić czas, były otwarte na jego pomysły, potrafili rozmawiać, jednak teraz nastąpiło wyraźne oddalenie, zupełnie się nie dogadują, bo dziewczyny mają inne zainteresowania, zachowania, których mąż nie rozumie, irytują go, uważa za głupie i widzę to samo u znajomych.
    Zresztą to nie jest tylko kwestia zainteresowań, dziewczynki naturalnie utożsamiają się z kobietami-mamami a mamy naturalnie mają większy wpływ na córki, bo mogą przekazać im całą swoją osobowość, tak samo chłopcy wzorują się na ojcach a ojcowie kształtują męskość chłopców.
    --
    D., 1999
    M., 2000
    W., 2009
    N., 2010
  • verdana 08.06.13, 19:35
    Nie, większości dzieci rodzice wpajają typowe zachowania dla plci - wystarczy kupowac odpowiednie zabawki, mówić "nie bądź baba", albo "dziewczynka nie powinna". Jak Arabkom nie tłumaczono, ze dziewczyny sa niezdolne do matematyki (bo w ogóle raczej nie przewidywano dla nich studiów wyższych), to w momencie otwarcia dla kobiet uczelni, politechniki zostały sfeminizowane...
    Bardzo, bardzo dużo zalezy od wychowania - jeśli w domu gotuje tylko mama, a tata zajmuje sie samochodem, to byc moze dziewczynki bea rzeczywiscie utożsamiać się z gotowaniem i gospodarstwem, ale w małżeńsdtwie partnerskim dziewczynki równie dobrze moga utożsamiać się z zawodem mamy, a synowie - z gotujacym tatą.
    Ja dogaduję sie bez problemu z ojcem, mamy te same zainteresowania, szczególnie zawodowe, moja córka także dogaduje sie z ojcem bez żadnego problemu. No i jesli maż pogardza zainteresowaniami kobiet, to trudno sie dziwić,z ę córki sie z im nie identyfikują, ale to nie jest wina "kobiecej psychiki", tylko męża, ktory, przepraszam bardzo, ale zachowuje się karygodnie, a co gorsza - bezdennie głupio.
    Przyjmujesz absolutnie błedne założenie, ze każda kobieta-matka przekazuje taki sam wzór osobowy - dziewczynki niezainteresowanej pracą, motoryzacją, a zainteresowanej gospodarstwem domoiwym, a kazdy meski facet pogardza "kobiecymi" zainteresowaniami. To co opisałaś to jest typowy przykład kształtowania w dzieciach tzw. płci kulturowej, która nie jest tożsama z płcią biologiczną.
    --
    zpopk.pl
  • dzieciata.renata 09.06.13, 17:56
    Verdana, piszesz o jakiejś idealnej wizji rodziny i wychowania, w zdecydowanej większości rodzin nawet tych młodych to kobiety na co dzień gotują i znają się na tym, sprawia im to przyjemność a większość kobiet nie zna się na samochodzie, nawet własnym, nie jeździ do mechanika, nie myje, nie sprząta, nie tankuje tylko zostawia te obowiązki facetowi i to nie ma nic wspólnego z małżeństwem partnerskim czy nie partnerskim, tak samo jak w większości rodzin to kobiety kupują dzieciom ubrania i buty, dbają by wszystko miały, prowadzą do fryzjera, a dzieci tym nasiakają od małego. A mój mąż nie pogardza zainteresowaniami kobiet w ogólności, bo na tematy, na których się zna pogada z każdym, tylko nie rozumie np. jarania się nastolatek z powodu jakiegoś aktora/piosenkarza, gadania godzinami o ciuchach i butach, wybierania lakieru do paznokci czy torebki, oglądania programów typu top model czy taniec z gwiazdami itp., bo to go nie dotyczy, nie obchodzi i nie umie o tym rozmawiać, więc wiele codziennych tematów do rozmów, okazji do spędzenia czasu mu umyka. Za to uwielbia z tatą/kolegami/kuzynami i ich synami grać w piłkę, gadać o samochodach, ligach, boksie, grać w strzelanki na kompie itp.
    --
    D., 1999
    M., 2000
    W., 2009
    N., 2010
  • verdana 09.06.13, 19:30
    Alez nie, pisze o swoich znajomych, w wieku 50+, gdzie absolutnie normalne było parnerstwo, praca zawodowa kobiet, gotowanie obiadów przez facetów i pilnowanie dziecka, gdy matka w pracy.
    W tej chwili większość facetów też juz nie zna sie na samochodach, bo odkąd weszła komputeryzacja, to juz tak łatwo się ich w domu nie naprawia.
    Twój maż moze nie rozumieć, ale nie dlatego, zę jest facetem - ja tez nie rozumiem idoli nastolateksmile Ale nie jestem w stanie zrozumieć, jak doszło do tego, że córki nie mają z nim żadnych wspólnych tematów - przeciez chyba poza idolami i lakierami mówią o czymś innym? Mąż nie moze ich zainteresować czymś, co jego też interesuje? Przecież to, zę sa dziewczynami, to nie znaczy, ze nie zainteresuja sie tym, co mąż uwaza za fajne. Dlaczego nie pogra z córkami w strzelanki, nie porozmawia o boksie? Pewnie dlatego,z ę nawet nie próbował, gdy były małe, bu uznał, że to "niekobiece". Mój mąż opowiadał o historiii piłce noznej córce w drodze do przedszkola. Więć od dzieciństwa uwazała, zę to jest fajne, chcoć historia jest kierunkiem w większości dla facetów (dziwne, ale prawdziwe), a piłka nozna to juzcałkiem. Choć synów piłką nozna męzowi sie nie dało zainteresować.
    U mnie w rodzinie na przykład zainteresowania zawodowe przechodzą "na skos" - ojciec zajmuje się tym samym co jego babka, ja tym co ojciec, córka tym co mąż.
    --
    zpopk.pl
  • dzieciata.renata 11.06.13, 18:24
    verdana, kiedyś, jak dziewczyny były młodsze naprawdę nie było trudno namówić je do różnych rzeczy, jeszcze 1,5 roku temu miały z tatą bardzo dobry kontakt. Teraz na wszystko jest nie, zdecydowanie bardziej garną się do mnie i wszystkiego co robię, chociaż często nie są to nawet w połowie tak interesujące rzeczy. Kiedyś też lubiły raczej ze mną robić różne rzeczy, ale teraz mąż i dziadek nie są dla nich w ogóle dobrymi kompanami do spędzania czasu, wolą zająć się same pierdołami.
    --
    D., 1999
    M., 2000
    W., 2009
    N., 2010
  • verdana 11.06.13, 18:51
    Ja bym się zatem zastanowiła nie nad róznica płci, ale nad tym, co tata robi "nie tak" - bo chyba, jeśli wszystkie córki, w różnym wieku przecież i na pewno nie jednakowe, w ciągu ostatniego półtora roku utraciły kontakt z ojcem - to ja bym sie zaniepokoiła. Bo mnie się wydaje, zę to raczej ojciec utracił kontakt z nimi, to jego towarzystwo córek przestało baić, a nie odwrotnie.
    Poobserwuj, bo towarzystwo ojca jest paradoksalnie bardziej czasem potrzebne córkom, niz synom.
    --
    zpopk.pl
  • dzieciata.renata 15.06.13, 14:00
    Z młodszymi mąż ma świetny kontakt, tak jak ze starszymi, gdy były w ich wieku.
    --
    D., 1999
    M., 2000
    W., 2009
    N., 2010
  • verdana 15.06.13, 16:16
    To pogadaj z ojcem, bo mam wrażenie, ze nie potrafi dotrzeć do starszych, ze uwaza - albo moje zainteresowania, albo nie mam w ogóle o czym z nimi gadać.
    Przecież na pewno sa jakies wspólne tematy, nie wierzę, aby nastolatkę interesowali tylko idole, ciuchy i plotki. Może polityka? Samochody? Co sie dzieje na świecie? Historia? Jest sporo tematów "bezpłciowych", nie przypisanych konkretnie ani do płci, ani do wieku.
    --
    zpopk.pl
  • mchechlacz 05.06.13, 12:12
    Ja mam dwie córeczki i jednego synka. Najwięcej problemów emocjonalnych mam.... Z najstarszą córeczką 9,5.... Średniak 8 l jest jak do rany przyłuż a najmłodsza 5.5 najlepiej zorganizowana. Myślę że nie ma reguły. Dość skomplikowana jest sprawa z ubraniami, straszaki mają wszystko nowe ale mała za to ma i "dziewczyńskie i chłopackie " jak to ona mówi. Jak się miała urodzić marzył mi się drugi synek, żeby był układ starsza siostra i dwaj chłopcy, ale teraz widzę że ona świetnie się dogaduje i z siostrą i bratem..... Dziewczyny też są głośne itd. Do czego zamierzam myślę że płeć nie jest taka ważna a wszystko zależy od charakteru dzieci
    Kochaj swojego najmłodszego i nie zastanawiaj się.
  • mchechlacz 05.06.13, 23:44
    mchechlacz napisała:

    > Ja mam dwie córeczki i jednego synka. Najwięcej problemów emocjonalnych mam....
    > Z najstarszą córeczką 9,5.... Średniak 8 l jest jak do rany przyłuż a najmłods
    > za 5.5 najlepiej zorganizowana. Myślę że nie ma reguły. Dość skomplikowana jes
    > t sprawa z ubraniami, straszaki mają wszystko nowe ale mała za to ma i "dziewcz
    > yńskie i chłopackie " jak to ona mówi. Jak się miała urodzić marzył mi się drug
    > i synek, żeby był układ starsza siostra i dwaj chłopcy, ale teraz widzę że ona
    > świetnie się dogaduje i z siostrą i bratem..... Dziewczyny też są głośne itd. D
    > o czego zamierzam myślę że płeć nie jest taka ważna a wszystko zależy od charak
    > teru dzieci
    > Kochaj swojego najmłodszego i nie zastanawiaj się.

    Oczywiście miało być przyłóżsmile
  • juleg 12.06.13, 12:45
    Mam trzech synkówsmile są cudowni, wrażliwi jeden niestety nadwrażliwy co mnie martwi bardzouncertain są kochani i całuśni, delikatni i ciepli. U mnie druga ciąża i trzecia to miały być córeczki hehwink ale jak tylko rodzili się chłopcy od razu wiedziałam, że inaczej być nie mogło, są idealni.
    A tu masz piosenkę dla mam synków, uwaga wzrusza bardzobig_grin
    www.youtube.com/watch?v=_sBjt1x9HbM
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/gb/vi/9j1z/9TLCEgKZrQDNjxSlKA.jpg
    www.pomoz-amelce.pl/
  • tjoanna 12.06.13, 13:28
    Który synek u Ciebie nadwrażliwy i ile ma lat?
    Miałam/mam ten sam problem - u mnie nadwrażliwy jest najstarszy - dziewięciolatek.
    Po części dlatego wysłałam dzieci do szkoły społecznej - w jego klasie jest 12 dzieci.

    Ale powiem Ci, że z biegiem lat jest coraz łatwiej. I przy całej swojej wrażliwości i niezwykłej empatii, on sobie doskonale radzi - z rówieśnikami i w ogóle w życiu. Owszem, ma wiele chwil zwątpienia i różnych lęków, ale tam gdzieś głęboko jest SILNY. Jakiś czas temu rozmawiałam z jego wychowawczynią i powiedziała mi np, że ma zawsze własne zdanie i potrafi go bronić, potrafi nawet przeciwstawić się całej klasie i dzieci go słuchają! A kiedy jakieś dziecko jest odrzucane przez grupę, to mój syn będzie je wspierał.
    A obawiałam się, że będzie taką zalęknioną sierotką... Więc nie martw się, jak z domu wyniesie pewność, że jest ważny, mądry i poradzi sobie w życiu, to sobie poradzismile
  • juleg 12.06.13, 13:42
    Środkowy 6 latek, raz że środkowy ma zawsze pod górkę a dwa, jest niezwykle ze mną związany i chyba po części w kosmiczny sposób przejmuje moje lęki i fobie o których nigdy głośno nie mówiłamsad Sama byłam dzieckiem nadwrażliwym, przepełnionym lękiem, ale i nie bez przyczyny, bo przeżyłam wielką traumę a Ignacuś na szczęście nie, ma wspaniałych i czułych braci, kochanych rodzicówwink myślę, że przekazuję mu to jakoś podświadomie, choć przy nim zawsze się uśmiecham i jestem pewniejsza siebie niż przy pozostałych, żeby miał mocną podstawę i poczucie bezpieczeństwa niezachwiane...
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/gb/vi/9j1z/9TLCEgKZrQDNjxSlKA.jpg
    www.pomoz-amelce.pl/
  • tjoanna 14.06.13, 07:14
    Kiedy starszak miał 6 lat, bałam się o niego bardzo.
    A teraz jest naprawdę o wiele lepiej, właściwie jestem już spokojna. Mam nadzieję, że u Was też tak będzie smile

    A ze sobą to pewnie powinnaś zrobić porządeksmile
  • juleg 14.06.13, 16:16
    Dziękismile robię, robię, od wielu lat jużuncertain
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/gb/vi/9j1z/9TLCEgKZrQDNjxSlKA.jpg
    www.pomoz-amelce.pl/
  • hamster75 05.06.13, 13:43
    Hej Gośka, Twoje podejście trochę przypomina mi moje nastawienie. Ja jestem mamą syna 11 lat, córki 7 lat i miesięcznego syna. Mam 38 lat, tez jestem po 3 cc i mam te same myśli odnośnie rozrodczości tzn. smutek, że już taki wiek, że następnego dziecka raczej nie będzie itp.
    Powiesz, że mi dobrze, bo mam córkę, to fakt - marzyłam o niej. Żeby ją począć dużo się naczytałam literatury medycznej i się udało. Teraz też chciałam mieć córkę (sama mam siostrę i marzyłam o modelu dwóch sióstr), żeby córka miała siostrę ale jest chłopak. I cieszę się, bo mój syn starszy jest świetny, rozsądny, grzeczny, ambitny, bardzo się cieszy, że ma brata, choć 11 lat młodszego. Za to córka stroi fochy, o wszystko się obraża, wszystko musi być po jej myśli. Może to kwestia rozpieszczenia. podobno synów wychowuje się łatwiej, z córkami są większe problemy w okresie dojrzewania. Mój model rodziny też mija się trochę z moimi oczekiwaniami ale cieszę się, że dzieci zdrowe a poza tym zawsze marzyłam o trójce. Nie celowałam specjalnie za trzecim razem na córkę tylko chciałam dziecko, w duchu miałam nadzieję jednak na córkę. Chciałabym jeszcze jedno dziecko ale mój mąż mówi kategoryczne NIE. Poza tym 6 lat walczyłam z nim, żeby mieć trzecie dziecko bo nie chciał, bo jest wygodny i jak mówił "wreszcie chce zacząć żyć". Mógł zatem zgodzić się na trzecie dziecko gdy nasze drugie miało 2 lub 3 lata. Teraz różnica jest spora, je już nie taka młoda, do tego mam wrażenie, że zajmując się najmniejszym zaniedbuję starszych i moja córka będzie jeszcze bardziej rozwydrzona.
    Sądzę jednak, że Twój model jest całkiem fajny. Chłopcy są w małej różnicy wieku, będą się w przyszłości przyjaźnić. Obejrzyj koniecznie film pt."Niemożliwe" o tsunami ale też o rodzinie z trójką chłopców.
    Zawsze możesz pokusić się o czwarte. Mój lekarz twierdzi, że może zrobić mi jeszcze czwartą cc ale tak jak pisałam mój mąż nie chce o tym słyszeć. Pozdrawiam Cię mocno, podobno chłopcy bardzo kochają swoje matki.
  • verdana 05.06.13, 14:40
    Masz idealnie mój model rodzinysmile
    Może Cię trochę pociesze - córka jest zazdrosna, a nie rozwydrzona pewnie, u mnie zazdrość trwała rok iminęła bez śladu. Teraz najmłodszy syn ma 18 lat, różnica wieku miedzy nim a siostrą własciwie przestała byc dostrzegalna i są bardzo zaprzyjaźnieni, czesto razem wychodzą. Okazuje się,z ę nie trzeba wcale siostry, bracia też moga byc fajnymi przyjaciółmi.
    --
    zpopk.blox.pl
  • gepardzica_z_mlodymi 05.06.13, 12:37
    Zauważ swoje uczucia, nazwij je, zastanów się skąd się biorą. Jeśli nie dajesz rady, pogadaj też z kimś w realu. I daj sobie czas. Pierwsze tygodnie to wszak burza z każdej strony, i Ty, i reszta musicie się przyzwyczaić do sytuacji.
    Mnie akurat model rodzinki.pl się podoba. Mam trzech synów i pewnie, gdyby wszyscy byli zdrowi, to byłoby wesoło. Jednak ciężkie zaburzenia rozwojowe średniaka burzą sielankę.
    Nie życzę Ci, byś musiała drżeć o życie lub zdrowie któregokolwiek z Twoich mężczyzn. I pewnie wolisz mieć trzech zdrowych synów niż niepełnosprawną córkę. A nigdy nie masz gwarancji, że z córką to byłby cud, miód i orzeszki.
  • kajka271 05.06.13, 12:53
    A ja mam układ chłopak, dziewczyna, chłopak i to z Ewcią jest najwięcej problemów. Chłopaki sa do rany przyłóż, prawie bezproblemowi, a królewna wiecznie ma focha smile Też miałam wyidealizowany obraz dizewczynki. W moim pokoleniu w 'okolicy' były same dziewczynki i mam wspomnienia jak to super sie bawiłyśmy... a przeciez kłótnie zawsze były, tylko się ich nie pamięta.
    Marzyły mi się nawet same córeczki... a tu pierwszy chłopak... potem poronienie, potem wymarzona córeczka umarła (36tc)... i już mi płeć zaczęła być obojętna... a tu Ewcia się pojawiła, a z nią same problemy (no przesadzam, ale bunt 2latka ma chyba do dziśsmile, a w każdym razie płynnie przeszedł w bunt 4ro latkasmile)... i na dokładkę słodki, grzeczny Piotruś...
    Mówię ci, Hanię miałam w wyobraźni jako taką delikatną dziewczyneczkę, w sukienkach w kwiatki, biegającą po łące... a z Ewcią widze, że tak nie jest, że takie są tylko momenty, a na codzień takie samo, lub nawet większe, zamieszanie jak z chłopcami smile
    --
    Grzesiu
    Ewcia
    Piotrus
  • afroddytta 05.06.13, 13:51
    Ja mam 3 synów, jeszcze małych 6,5; 4; 2 i za dwa miesiące urodzę dziewczynkę i ogólnie się cieszę, ale jednocześnie mam też mieszane uczucia w sensie, że może byłoby lepiej jak byliby sami chłopcy, jednak życie byłoby wiele prostsze, tańsze i ogólnie bez rewolucji. Tak to czeka nas wielka niewiadoma. Zdecydowanie natomiast cieszyłam się z trzech synów i jakbym miała mieć tylko trójkę (była taka możliwość ze względów zdrowotnych) to uważam, że układ 3 chłopców jest zdecydowanie lepszy, a nie 2 chł. + dziewczynka-oczywiście to moje subiektywne zdanie. Moje chłopaki są na prawdę fajni i bardzo ze sobą zżyci, mimo że każdy jest zupełnie inny to jednak to faceci. Pojawienie się dziewczynki jako czwartej traktuję jako taki bonus.
    A co do twojego wieku, mnie mama urodziła jak miała 39 lat i mam jeszcze siostrę młodszą o 3lata, a jednak było to 30 lat temu smile
  • w_iika 05.06.13, 14:16
    No coz, jesli to Wasze ostatnie dziecko, to sie nie przekonasz, jakie sa corki. Mam dwie.
    Wady:
    1. ciagle tancza i spiewaja (halas),
    2. rzadko zdarzra sie,ze ubiora sie w to o co je poprosze (dalam juz sobie spokoj, i przestalam sie wstydzic, ze wygladaja jak wygladaja)
    3. wlosy (albo zaloza sobie milion spineczek, gumeczek, fantazyjnie opaska jeszzce obwiaza, albo nawet nie wezma grzebienia do reki)
    4. klotnie (tu juz sil nawet nie mam pisac)
    5. popiskujace psiapsiolki
    To sa wady dziewczyn latwe do zaakceptowania.
    Chlopcy sa bardziej halasliwi. I potrzebuja wiecej ruchu.
    Nie wiem, jak inne dzieci, ale moj syn jest prosty w obsludze. Ja go rozumiem, ja wiem, co powoduje u niego taka a nie inna reakcje i ja nad tym panuje. Ja przy synu odpoczywam. Ja mojej starszej corki nie rozumiem, jest taka urocza i zdolna, i kochana, ale taka kosmiczna, nie do przewidzenia, trudna, meczaca. Czasem, gdy juz, spi, patzre na nia i wierzyc mi sie nei chce, ze ja zupenie nie wiem, co sie klebi w tej glowce. Jestem bezsilna.
    Ciesz sie, ze masz synow, wierz mi,ze ubraniowo wygralas los na loterii! A ile nerwow sobie co rano oszczedzasz...smile
  • mama3chlopow 05.06.13, 15:56
    afroddytta napisała:

    > Ja mam 3 synów, jeszcze małych 6,5; 4; 2 i za dwa miesiące urodzę dziewczynkę i
    > ogólnie się cieszę, ale jednocześnie mam też mieszane uczucia w sensie, że moż
    > e byłoby lepiej jak byliby sami chłopcy, jednak życie byłoby wiele prostsze, ta
    > ńsze i ogólnie bez rewolucji. Tak to czeka nas wielka niewiadoma. Zdecydowanie
    > natomiast cieszyłam się z trzech synów i jakbym miała mieć tylko trójkę (była t
    > aka możliwość ze względów zdrowotnych) to uważam, że układ 3 chłopców jest zdec
    > ydowanie lepszy, a nie 2 chł. + dziewczynka-oczywiście to moje subiektywne zdan
    > ie. Moje chłopaki są na prawdę fajni i bardzo ze sobą zżyci, mimo że każdy jest
    > zupełnie inny to jednak to faceci. Pojawienie się dziewczynki jako czwartej tr
    > aktuję jako taki bonus.
    > A co do twojego wieku, mnie mama urodziła jak miała 39 lat i mam jeszcze siostr
    > ę młodszą o 3lata, a jednak było to 30 lat temu smile

    Kochana, Ty się nam teraz przyznaj jak ta dziewczynkę zrobiłaś smilesmilesmile Bo nie ukrywam że mam taka sama sytuację i śmieje się że namówie męza na 4-te ale jak to zrobić żeby była faktycznie dziewczynka smile Oczywiście żartuje, bo teoretycznie metody znam (w teori) ale czy cos stosowałaś czy łut szczęścia??
  • afroddytta 05.06.13, 20:00
    Już rozpisywałam się w niejednym wątku na tym forum, bo faktycznie zainteresowanie spore smile
    A tak na serio to we wszystkich przypadkach nie chciałam czasu tracić na planowanie poczęcia, bo wiadomo, że wtedy może to zając kilka miesięcy, a ja ogólnie biorę leki na chorobę przewlekłą i kiedy już dostaje pozwolenie na zajście w ciążę to najbardziej zależało mi na czasie (aby i różnica była max najmniejsza i żeby się nie okazało, że znów muszę leki brać), więc żadnych wyliczeń nie było, a raczej postawiliśmy na skuteczność wink W przypadku ostatniej ciąży to się na prawdę szczęśliwie złożyło, bo mieliśmy zaplanowany romantyczny wyjazd na 4 dni tylko we dwoje (pierwszy od kiedy mamy dzieci), a według wszelkich wyliczeń akurat na te 4 dni miałam mieć okres, nawet o minie męża nie wspominam big_grin a tu jego modlitwy zostały wysłuchane i wszystko przesunęło się o te kilka dni i wyjazd jak najbardziej się udał. Więc nie wiem czy przez przypadek czy celowo ale fakt, że mała się poczęła zapewne w 4-7 dniu cyklu.
    Powodzenia życzę smile
  • dzieciata.renata 05.06.13, 13:57
    Bardzo dobrze Cię rozumiem, bo mam cztery córki, chociaż u Ciebie jest na pewno gorzej, bo dochodzi kwestia płci. Dla mnie jest zupełnie zrozumiałe, że kobiety chcą mieć choć jedną córkę a mężczyźni syna, ja też nie wyobrażałam sobie nie mieć córki. A gdy rodzisz ostatnie dziecko i wiesz, że już nie masz szans na spełnienie marzeń to pojawia się poczucie niesprawiedliwości. Wiele znanych mi kobiet tak ma. My za trzecim i czwartym razem celowaliśmy w chłopca, nie udało się i płacz z mojej strony też był, bo jednak chciałam posmakować tego innego macierzyństwa i tym bardziej wydawało mi się to niesprawiedliwe, że inni mając dwójkę dzieci mają i różne płcie a ja mając czworo nie mam. Pogodziłam się jednak w miarę szybko, inaczej niż mąż, co nie znaczy, że nie akceptuje córek i się nimi nie zajmuje, ale wiem, że uważa, że z synem byłoby inaczej i szkoda mu i zazdrości innym. Jak tak widzę po znajomych ze starszymi dziećmi córki są bliżej z mamami a synowie z ojcami, więcej razem robią, więc nie dziwi, że chcemy mieć dzieci tej samej płci co my.
    Pozdrawim Cię i życzę, żebyś w swoich synkach zobaczyła fajne dzieci po prostu i wychowywała po prostu na fajnych ludzi.
    --
    D., 1999
    M., 2000
    W., 2009
    N., 2010
  • majlena 05.06.13, 15:19
    Rozumiem pragnienie córki. Myślę, że większość kobiet chce mieć córkę.
    Też chciałam. I mam (i to właśnie taką delikatną, wrażliwą na innych, mówiącą dużo o swoich uczuciach i oczywiście kochającą róż, śpiew i rysowanie - klasyczny model, ten z naszych wyobrażeń wink )- choć przez 2 miesiące ciąży "była chłopcem". Myślałam sobie wtedy, że oto objawiło mi się, jaki był plan wobec naszej rodziny, jak ma ona wyglądać- traktowałam to,jak poznanie czegoś, co było z góry ustalone, poznanie jakiejś tajemnicy, przeznaczenia.
    Widziałam korzyści wynikające z wspólnych ubrań, zabawek, pokoju, kolegów, zabaw...
    Myślę, że wspaniale jest być mamą dzieci różnej płci, ale nie mniej ciekawie jest mieć np. samych synów. Ja się nigdy nie dowiem, jak to jest. wink
    Myślę, że Ty potrzebujesz teraz czasu i spokoju. A jeśli ten stan się utrzyma, to skorzystaj z pomocy psychologa koniecznie.
    Ps. 15 minut temu moja siostra urodziła drugiego syna smile
  • mama3chlopow 05.06.13, 15:51
    Kochana!! Witaj w klubie smile Ja mam dokładnie taka sama sytuacje - moje chlopaki mają 5, 2 lat i ostatni ma 7 miesięcy smile I przyznam że dokładnie to samo przeżywałam co Ty. Dodatkowo obok dwie najbliższe koleżanki chodziły w ciąży ze swoimi upragnionymi córeczkami a ja wiedziałam że mam kolejnego chlopca smile I wiesz co?? Choć na początku byłam załamana, i łzy sie przez chwilę lały to kiedy pojawił się najmłodszy zobaczylam ile w tych moich chłopach jest czułości i miłości. Kochają braciszka, troszczą się o siebie i choc sa chwile kiedy tłuka się i musze interweniowac to już dzis wiem ze wychowam zgrana paczke i że zrobie wszystko by w przyszłosci gdyby mnie zabrakło - mieli siebie.
    Oczywiście że jest pragnienie posiadania córki smile Jak ja to tłumaczyłam mężowi że on ma 3 swoje miniaturki a ja nie mam, jeszcze wszystkich lączy pasja do piłki noznej - nieraz jak idziemy na spacer to oni kopią w piłe a ja mam czas dla siebie i czytam gazetke smilesmilesmile
    I pamiętaj - żaba się wody wyżekła - nie ma rzeczy niemożliwych i przynajmniej mnie - udało się namówić męża na kolejne dziecko - a wiem że gdybym miałam 3 dziewczynke to nie byłoby szans smilesmilesmile I wtedy dokładnie jak "afrodyta" bede traktowala ja jako bonus od zycia. A jak będzie 4 syn?? Tez będzie super smilesmilesmile Bo życie bez dzieci to byłby problem smile A jak to moja mama się śmiała - od przybytku głowa nie boli.
    Ps. Ja musiałam do tego dojrzeć, nie ukrywam że jako dziecko słyszałam od lekarzy że moge nie miec dzieci co na kontrolnej wizycie lekarz mi potwierdził - że powinnam Bogu dziękowac że je mam.... A jednak smile mam!! Popatrz na któregoś z synków i zadaj sobie pytanie czy zamienilabys go na kogo innego smile Myślę że nie smile
  • hyris 05.06.13, 17:18
    myślę, że to zjazd emocji po porodzie
    mam trzech synów (8,6,3) i myślę, że jest im razem dobrze - lubią spędzać razem czas
    organizacyjnie też można wiele plusów wymienić
    każdy jest inny, ma inne zainteresowania, wrażliwość, potrzeby
    pewnie, że jest głośno, pewnie że się biją... ale i chętnie pomagają w kuchni i sadzą kwiatki
    wszyscy lubią się przytulać i wyznawać, że jestem najpiękniejszą kobietą na świecie wink
  • pa-trynka 05.06.13, 20:32
    mam 3 synów (7,5,3l) więc po trosze wiem co czujesz (po trosze, bo najmłodsza jest dziewczynka). podobnie jak Dziewczyny wyżej myślę, że Twój nastrój związany jest z poporodową huśtawką hormonalną - to minie!! daj sobie czassmile chłopcy Cię irytują? podejrzewam, że nawet gdybyś miała starszaków różnopłciowych też byś była podirytowana, sfrustrowana - jednak najmłodszy jest wciąż maleńki a Wy wszyscy jesteście wciąż w fazie organizowania życia na nowo (po pojawieniu się nowego członka rodziny) i każdy mimowolnie walczy o uwagę, bez względu na płećsmile
    mocno uogólniając plusy posiadania chłopców:
    -ubrania, zabawki pasują wszystkim;
    -podobne zabawy, zainteresowania;
    -ilość zrywanych kwiatków na spacerze x3smile
    -ilość mężczyzn dla których jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie x4 (z mężem)
    -ilość chętnych do ożenku z Tobąwink wzrosła o kolejne 3 osobysmile

    moi chłopcy są mocno hałaśliwi, kłócą się , a średni jest mistrzem w strzelaniu fochasmile, jednak bez nich nasze życie nie miałoby właściwego smaku i koloru.
    jedyne co mnie przerażasmile to wizja lodówki i przepoconych butów w przedpokojuwink gdy będą nastolatkami.
    Macie 3 chłopców = macie talent i zdolności do wychowania 3 chłopców, a czy będzie ktoś potem? to czas pokażesmile Są tu Dziewczyny, które miały dzieci jeszcze póżniejsmile głowa do góry!!
  • afroddytta 05.06.13, 21:00
    pa-trynka napisała:
    > jedyne co mnie przerażasmile to wizja lodówki i przepoconych butów w przedpokoju;
    > -) gdy będą nastolatkami.

    Dokładnie big_grin
    Mnie teraz już to przeraża jak robię zakupy a potem do lodówki tego upchać nie mogę, albo po zjedzeniu obiadu ok. 17.00 zaczynają jeść coś innego i już płynnie przechodzą do kolacji! Potrafi zjeść kotlety zaplanowane na 2 dni, a najstarszy 6,5 latek po zjedzeniu obiadu w zerówce obowiązkowo zjada drugi w domu i to często z dokładką.
    O ilości butów do tej pory nie myślałam, ale fakt, że są małe i można wiele upchać , potem jak będą kajaki to faktycznie miejsca może braknąć smile

    No ale przynajmniej kupa spinek, koralików,szminek itd. nie będzie się po domu pałętać big_grin

    Mam dwie koleżanki które mają po 4 córki (średnio co 2-3 lata, jedna ma bliźniaczki) i też nie jest różowo (albo własnie jest za bardzo wink), bo tam dla odmiany bez przerwy awantury i fochy, obrażanie, poza tym wojny o ciuchy, różowe skarpetki, czesanie każdej kilka razy dziennie. Poza tym przy chłopcach z czasem też wydaję mi się będzie łatwiej logistycznie, bo chłopaka samego do szkoły wcześniej puścisz, a dziewczynki to chyba do 18stki trzeba będzie odwozić, odprowadzać po ciemku itp.
  • lisia312 05.06.13, 22:07
    goszucha!
    Czy nie zbiera Cię depresja poporodowa?
    Mam 4 dorosłych dzieci, rodziły się córa, syn, córa ,syn, Po trzecim dziecku miałam depresję, 27 lat temu nikt tego nie powiązał i było STRASZNIE!!! Nie miała znaczenia płeć dziecka. Myślę, że łatwiej ( przynajmniej mi )było z chłopcami- choć nie ma reguły.
    Siostra miała dwóch chłopców, w trzeciej ciąży twierdził lekarz, że dziewczynka na 100%, urodził się chlopczyk. Jakoś nie miała z tym problemu, czwarta ( po 13 latach od trzeciego) była córa . Obeszło się bez fajerwerków, przyjęli to całkiem normalnie smile
  • agnieszka77_11 06.06.13, 22:15
    Lisia312, ile u Ciebie trwała depresja? Myślę, że wiele z nas ją przechodzi. Tylko niektóre z nas łagodniej, inne mocniej. Rodząc dzieci przecież oddajemy część siebie, rezygnujemy z pewnych planów i marzeń, a nie zawsze jest to łatwe. Wychowanie dzieci to ciężka sztuka.
  • goszucha 05.06.13, 22:52
    Drogie Dziewczyny, nie liczyłam ze ktos tak szybko odpisze, a tu tyle postów, tyle przemyslen. Jestem pierwszy raz na tym forum.

    Chciałabym zapewnić, ze do tej pory byłam, moim zdaniem, bardzo fajną mamą, wręcz zafascynowana ta odmienną dla mnie płcią (sama mam tylko 1 siostrę).

    Zawsze byłam pełna podziwu ile chłopcy (w tym moi synowie) mają w sobie kreatywności, pasji itp. ale tez wrażliwości, ale w ostatnich kilkunastu dniach wynaturzył mi się troche ogląd sytuacji. Pewnie, ze to glupie prorokowac jacy synowie będą za x-lat, ale jak ma się czarne mysli to lecisz po całosci.

    Bardzo dziękuję za Waszą reakcję, dużo ta sytuacja daje mi do myślenia - tak w sensie egzystencjalnym: że życie to nie market, na którym mogę sobie coś życzyć. Ze trzeba ten "inny plan" godnie akceptować.

    Pewnie, ze fajnie móc powielić model Bechamów wink)) ale wolałabym teraz nie przyczepiać sie do tej myśli.

    Dziękuję za posty. niektóre mnie (kobietę w dołku wink))) naprawdę rozbawiły i pozwoliły spojrzeć na swoje "problemy" z dystansem. za to jestem b.wdzieczna

    ps. a tak na powaznie, to dotarlo do mnie teraz ze warto by bylo bym trochę moze poczytała o wychowywaniu chlopcow, co myslicie. chciałabym by moi chlopcy nie czuli stałego oddechu swojej matki na plecach, a to chyba moja wada jak na razie
  • agnieszka77_11 06.06.13, 22:10
    Nie można zbyt bardzo wybiegać w przyszłość i widzieć wszystko w szarych barwach. Wyrokować jacy to nasi synowie będą i jakie będzie nasze życie bez córek. Kurczę, sama czasem to robię i później sobie pluję w brodę (że będę sama, bo oni w świat pójdą, bo będę musiała dawać sobie radę z dwiema synowymi itp itd). Ale nie można, bo los pisze różne scenariusze. A my od razu niepotrzebnie twierdzimy, że życie z córką będzie super, a z synem do bani. Ale tak nie jest. Nie ma żadnych reguł, a stereotypy są tylko w naszych głowach. Są mądrzy chłopcy i puste dziewczyny ale też chłopaki-łobuziaki i ambitne laski. To od nas zależy jak ich wychowamy i jakie wpoimy w ich głowę wartości. Dla nich najważniejszy jest nasz czas poświęcony na wspólne zabawy, rozmowy więc nie warto tracić go na swoje dziwne wątpliwości.
  • jagienka_77 05.06.13, 22:58
    Ja jestem mamą 3 chłopców, mają 9, 5,5 oraz 2 lata.
    Bywa bardzo ciężko.
    Sama mam tylko siostrę, o obsłudze chłopca przed pierwszym dzieckiem nie wiedziałam kompletnie nic.
    Uchodziłam zawsze za osobę spokojna i wrażliwą, nic, tylko mama dla dziewczynki. A teraz - jak ja umiem krzyknąć, ho ho!
    Trzecia ciąża była planowana, przeczuwałam, że będzie chłopiec, choć gdy dowiedziałam się, że to pewnik, miałam kilkudniowy zjazd formy. Sama byłam tą reakcją zaskoczona.
    Teraz nie żałuje nic a nic. Nie można żałować że się ma dziecko. Zamieniłabyś któregoś swojego chłopca na dziewczynkę, teraz, jak już są wszyscy? Na pewno nie. Potrzebują cię tacy, jacy są, kochają najmocniej na świecie tak samo, jak kochałaby dziewczynka, płeć nie ma znaczenia. Dziecko to nie zabawka, nie lala ze sklepu do ubierania, wiązania kokardek i wożenia wózku, to przecież wiesz. Myślę sobie: nam po prostu lepiej wychodzą chłopcy, ot i cała filozofia. Są zdrowi, mądrzy, śmieszni, ruchliwi i sprawni fizycznie, strasznie śwriują i się tłuką ale to chyba norma chłopięca jest. Tak ma być, nie wiadomo dlaczego, ważne, że mamy DZIECI. Aż troje, dla wielu to ponad siły!
    Wydaje mi się, że chłopięcy świat jest bardziej czarno-biały, łatwiejszy, prostszy do ogarnięcia, niż małych księżniczek (oczywiście mogę się mylić), tak mówią mi osoby, które maja porównanie. Ja cieszę się, że nie będę umierać ze strachu, gdy np. panna będzie zadawać się z nieodpowiednim moim zdaniem chłopakiem smile dziewczynę chyba łatwiej jest zranić, skrzywdzić. Tak przypuszczam. A tak - mam zadanie wychować chłopaków tak, aby nie krzywdzili innych. Aby szanowali dziewczyny. Tak chcę.
    Ogólnie rzecz biorąc - daj sobie czas. Teraz masz zjazd formy, to powinno minąć, przecież hormony ci szaleją, jesteś na pewno bardzo zmęczona. Staraj się doszukiwać radości i szczęścia w drobiazgach. Skup się na tym. Trzymam kciuki.

  • goszucha 06.06.13, 08:51
    Jagienka, dziękuje - twoja sytuacja, wiek dzieci,Twoje rodzeństwo b.przypomina moja.

    podobnie też myślę o sobie teraz, jestem za delikatna !!! by ogarnąc facetów (zwłaszcza dojrzewających), nie mam charakteru herszt baby i nie chce taka być - a bede musiała bo ko przecież tak jak piszesz - "bywa ciężko".

    czuje się tak jakbym wycofała się do jakiś okopów przed moją czeredą, rozglądając sie desperacko dlaczego nie ma ze mną kobiecego sojusznika.

    na chwilę obecną czekam az ten stan minie - chciałabym znowu czuc to co kiedyś, że ich kocham i dobrze mi tak jak jest

    czekam
  • jkl13 06.06.13, 09:14
    Ja jestem mamą dwóch synów, tylko że ja zawsze marzyłam o synach i na szczęście udało się. Ale... marzyłam również o rodzinie wielodzietnej, a mam tylko dwójkę i to dwójkę po wielkich przejściach (obaj adoptowani). Więcej dzieci nie będzie, mimo że bardzo bym chciała. I co - znalazłam inny sposób na rodzinę "wielodzietną" big_grin. Mam czworo chrześniaków, mieszkamy na osiedlu, gdzie są same młode małżeństwa i małe dzieci, więc w weekendy bywa u nas na ogrodzie nawet 10-ro dzieci!!! I to sami chłopcy, w wieku od 9 do 4 lat!!! Jest głośno, ciągle ktoś biega, ktoś z kimś walczy, ktoś na kogoś wrzeszczy, jak chcą jeść to wszyscy na raz, a jak siku - to idą pod krzaki, bo do domu im za daleko...

    Morał - może twoje rodzeństwo ma dzieci - zawsze masz szansę być najlepszą ciocią dla jakieś małej dziewczynki. Albo masz chrześnicę i tutaj pole do popisu. Życie nie zawsze układa się tak, jak planujemy. I dobrze, dzięki temu stają przed nami wyzwania, których sami byśmy przed sobą nigdy nie postawili. I wygrywamy, na przekór wszystkiemu, a to daje niesamowitego, pozytywnego kopa!
    Dlatego rozejrzyj się dobrze, popatrz na swoich chłopaków i uśmiechnij się do nich. Bo są, bo są twoi, bo kochasz ich bardzo mocno. A "babskiego sojusznika" poszukaj w dalszej rodzinie lub u najbliższych znajomych. Bycie super ciocią też jest... super ;p)
  • dzieciata.renata 06.06.13, 19:50
    goszucha napisała:

    > Jagienka, dziękuje - twoja sytuacja, wiek dzieci,Twoje rodzeństwo b.przypomina
    > moja.
    >
    > podobnie też myślę o sobie teraz, jestem za delikatna !!! by ogarnąc facetów (z
    > właszcza dojrzewających), nie mam charakteru herszt baby i nie chce taka być -
    > a bede musiała bo ko przecież tak jak piszesz - "bywa ciężko".
    >
    > czuje się tak jakbym wycofała się do jakiś okopów przed moją czeredą, rozglądaj
    > ąc sie desperacko dlaczego nie ma ze mną kobiecego sojusznika.
    >
    > na chwilę obecną czekam az ten stan minie - chciałabym znowu czuc to co kiedyś,
    > że ich kocham i dobrze mi tak jak jest
    >
    > czekam
    Musisz mocno włączyć męża w wychowanie synów, jak patrzę po otoczeniu to jest bardzo ważne. Jak facet wycofuje się od spraw dzieci i domu, to z chłopakami są problemy bardziej niż z dziewczynami.

    --
    D., 1999
    M., 2000
    W., 2009
    N., 2010
  • verdana 06.06.13, 21:04
    Naprawdę, nie warto przewidywać przyszłości i kierowac się stereotypami. Moi dwaj synowie na pewno nie potrzebowali "herszt baby", a ich empatia dalece przewyższa empatię przecietnej delikatnej kobietki.
    Własnie wróciłam z dwudniowej wycieczki do Poznania z 18-latkiem, oboje bawiliśmy się świetnie i naprawde, nie widzę różnicy pomiędzy wyjazdem z nim, a "babską wyprawą" z córką, za wyjątkiem - no jednak- wchodzenia do sklepów z ciuchami. Ale, ze za tym nie szaleją - bez problemu.
    --
    zpopk.blox.pl
  • guderianka 06.06.13, 21:32
    nie widzę różnicy pomiędzy wyjazdem z nim, a "babsk
    > ą wyprawą" z córką, za wyjątkiem - no jednak- wchodzenia do sklepów z ciuchami


    Rozumiem, że różnicy nie widzisz bo byłaś na takiej wyprawie z córką ? wink
    I rozumiem też, że 'babskie wyprawy" polegają na wchodzeniu do sklepów z ciuchami ? big_grin
    No to na pewno nie stereotyp co nie ? tongue_out
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
  • verdana 06.06.13, 22:32
    Stereotyp - nie. Na zakupy ubraniowe nie pójdziesz z facetem, ponieważ facet z przyczyn oczywistych nie zna sie na modzie damskiej i naprawdę nie wie, jaki fason obcasów jest najmodniejszy.
    --
    zpopk.pl
  • meimei 06.06.13, 22:58
    to zależy wink koleżanki mojego brata zawsze prosiły go, by poszedł z nimi do sklepu, bo potrafił najlepiej doradzić, w czym kobieta dobrze wygląda. zresztą sam też świetnie się ubiera. mojemu mężowi dobierał koszulę i krawat w dzień naszego ślubu, bo jakoś ten szczegół przegapiliśmy, a ja, wiadomo, już nie miałam na to czasu smile a jego ostatnia partnerka IMO zmieniła styl baaardzo na plus, będąc z nim, więc z facetem do sklepu też można się wybrać smile

    ja bardzo nie lubię stereotypów. mój młodszy synek np. uwielbia kolor różowy (w domu nigdy nie usłyszał, że to kolor "dziewczyński"), zawsze np. chce pić z różowego kubka, wybrał sobie różową szczoteczkę do zębów (co na siebie włoży ma zupełnie gdzieś, więc o różowe ubrania nie prosi). i kilka razy zdarzyło mi się odebrać wiele znaczące miny od niektórych, kiedy wybierał tenże różowy kubek, a nie tak jak "powinien" jakiś w chłopięcym kolorze. a ja uważam, że to nasz sukces, że nie karmimy dzieci głupotami w stylu: dziewczynki są delikatne i chodzą w różowych ubrankach, a dla chłopców to tylko samochody i mecze piłki nożnej i oczywiście obowiązkowa rywalizacja. uważam, że wtłaczanie dzieci w ramki jest bardzo krzywdzące. zresztą przekonania, że kobieta powinna być "herszt babą", żeby poradzić sobie z chłopcami też w ząb nie rozumiem...
    --
    Dzieciaki-Pysiaki
  • verdana 07.06.13, 18:24
    No fakt, ja lubiłam , jak ojciec kupował mi ubranie, bo miał świetny gustsmile
    --
    zpopk.pl
  • guderianka 07.06.13, 20:43
    Dżizas, nie wierzę, że Ty taką głupotę napisałaś. No nie wierzę. tak bardzo nie wierzę że aż nie chce mi się ustosunkowywać bo to na pewno pomyłka.....
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
  • verdana 08.06.13, 17:37
    Dużo znasz nastolatków, a nawet dorosłych ludzi, którzy uwielbiiają chodzić na zakupy do sklepów, w których nie ma NIC do kupienia dla nich i asystować przy zakupach rzeczy im dokładnie zbędnych? Naprawdę, chodzenie po sklepach z damskimi ciuchami nie jest szczególną rozrywką dla chłopaków, tak jak dla dziewczyn nie byłoby szukanie przez pół dnia garnituru dla ojca w sklepach z męską odzieżą. To nie sa stereotypy, to po prostu nuda asystowania przy cudzych zakupach.
    --
    zpopk.pl
  • guderianka 08.06.13, 20:36
    wink
    Przypomina mi się jak byłam na szkoleniu wyjazdowym - z dwoma kolegami. Żeby nie było-jeden z innego miasta, drugi z mojego. Zdecydowali by w pierwszej kolejności iść do StaregoBrowaru (Poznań). Wymiękłam już na parterze, nie byłam w stanie dotrzymać im kroku i zachwytów, wchodzenia do każdego sklepu, wymiękłam przy kolejnym pytaniu czy na pewno nic nie chcę kupić...

    Ja jako nastolatka chodziłam na zakupy z Tatą, a Tata ze mną a nie z mamą. Wspominam to z łezką w oku wink Mój Maż też na zakupy ciuchowe chce isć ze mną-a ja wolę z nim bo ma świetny gust i jest szczery. wink

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
  • meimei 06.06.13, 10:14
    witajcie,

    ja napiszę z trochę innej perspektywy, czyli z perspektywy moich dzieci. jestem mamą dwóch cudownych, wrażliwych i jednocześnie łobuzujących chłopców lat 5 i 4, w ciąży z trzecim maluchem, którego płci jeszcze nie znamy. Moi synowie wiedzą o ciąży od samego początku i bardzo czekają na brata lub siostrę. I choć wiedzą, że nie mogą sobie wybrać, mają swoje preferencje, co mnie oczywiście nie zaskoczyło, ale zaskoczyło mnie wytłumaczenie takiego a nie innego wyboru (zwłaszcza w wykonaniu młodszego synka).

    otóż mój starszak, który jest typem wrażliwca, ale w przedszkolu ujawnił się jako mały rozrabiaka, który zawsze znajdzie się w centrum psot, ale którego wszystkie dzieci bardzo lubią, bo przy tym jest niezwykle fajny i nie robi innym na złość, tylko "broi ku uciesze bądź wraz z ogółem", stwierdził, że chce brata, bo "dziewczynki skarżą i robią na złość, i tylko z Julką można naprawdę fajnie się bawić."

    jeszcze bardziej rozbroiło mnie wytłumaczenie młodszego synka (straszny rozrabiaka w domu, w przedszkolu ideał), który chce mieć siostrę, bo "z taką siostrą to naprawdę można by się fajnie bawić, bo Krzyś (starszy brat) jest fajny, ale nie zawsze mogę go namówić na każdą zabawę (taaaa, nawet wiem, o jakie zabawy chodzi i NA SZCZĘŚCIE starszy syn nie daje się na nie namawiać, bo wtedy rzeczywiście miałabym problem...wink).
    No a siostra byłaby taka jak Lotta, w dodatku młodsza ode mnie, więc na pewno by się ze mną we wszystko bawiła"

    smile

    wszystko zależy od wyobrażeń, także naszych. ja po tłumaczeniach moich dzieci uświadomiłam sobie, że zawsze zakładałam, że jeśli będzie córka, to taka właśnie Lotta, czyli niby mi wszystko jedno, ale jakiś tam "idealny model rodziny" siedzi w głowie nawet teraz, zmodyfikowany, ale jednak, a przecież życie modelowe nie jest smile i jeśli będę miała córeczkę, która będzie chciała być małą królewną, to przecież też będę ją kochać nad życie smile tak samo jak trzeciego chłopca.

    a plus trzech chłopaków na stanie? ja już teraz widzę, że chłopcy często mają wspólne sprawy z tatą. a w sierpniu planują swój pierwszy, dziecięcy mini thriatlon i oczywiście zapowiadają, że już niedługo będą trenować z tatą. z tatą rozmawiają o tym, jakie gady i inne stworzenia kupią (i jak namówią na to mamę wink) i planują biwaki i inne przygody.


    a ja mam czas na spacer z psem, na herbatę i poczytanie książki w spokoju na tarasie.

    i owszem, często jest hałas i kłótnie, ale przez 2 pierwsze miesiące po tym, jak dowiedzieliśmy się o ciąży, w domu panowała cisza, bo ja musiałam leżeć i strasznie źle się czułam. a moi chłopcy przez ten czas bawili się bardzo zgodnie, bardzo cicho i w ogóle jakby ich nie było. tylko na przytulanie i czytanie ("tylko nie za dużo mamo, żebyś się nie zmęczyła") przychodzili.

    a zatem nie wierzmy w stereotypy, chłopcy też są wrażliwi i cudowni. I pisze to szczęśliwa mama dwójki chłopaków, dla której wymarzonym ideałem rodziny było kiedyś 2 + pięć córek big_grin

    aaaa, i to też najprawdopodobniej nasze ostatnie maleństwo, bo będzie 3 cc i mąż absolutnie nie chce słyszeć o kolejnym potomku, choć ja bym za parę lat chciała smile
    --
    Dzieciaki-Pysiaki
  • hop_angel 06.06.13, 12:25
    Kochan rzadko tu piszę ale może Cię pocieszę, jak miałam 2 chłopaków to przy 2 owszem odczulam małe rozczarowanie bo chciałam mieć córkę, no i doczekałam się księżniczki za 3 razem i powiem, ze to największy łobuziak z całej 3, jest uparta, wszędobylska, prawdziwy ogień już się boje bo od września idzie do przedszkola i niestety zdarza się jej bić inne dzieci mimo tłumaczeń a żaden z moich synów tego nie robił, obaj to wrażliwcy, przytulaski, cudowni, i chyba jednak mimo, że tak wyobrażałam sobie jak to się będę bawić z córa lalkami, obecnie nie mam szans bo mała woli auta i męskie zabawy, i bowiem ci zabawki dla chłopców są bardziej kreatywne, dla dziewczyn zalew kucyków pony i innego badziewia, już się boje tego różowego plastiku, al ja się nadaję bardzo na mamę chłopaków, nie wiem czy z córką złapię te dziewczyńskie porozumienie, głowa do góry, hormony przestaną buzować to inaczej spojrzysz na sytuację smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bdf9hyqwqvz4l.png
  • piatkowa_mama 06.06.13, 12:25
    Gosieńko, nie załamuj się, ja mam 5ciu synów.
    Od drugiej ciaży każdy kolejny miał być córeczką.
    Przy czwartej ciąży, tak się zaparłam na córeczkę że chyba nie chciałam przyjać do wiadomości inne opcji. Co jak co ale czwarty syn to juz by była przesada.
    Czwarty urodził się w 28 tyg, lekarze nie dawali mu szans na przeżycie a ja obwiniałam siebie ze to przez to że tak bardzo chciałam tej córeczki.
    Młody wygrał walkę, ale jest niepełnosprawny, cierpi na MPD i jest naszym oczkiem w głowie.
    Przy Piątej ciąży miałam tez nadzieję na córeczkę, jednak bardziej chciałam żeby było zdrowe. W czasie badania USG powiedziano mi ze to dziewczynka. Cieszyłam się jak głupia, jednak po dwóch tygodniach okazało się ze to chłopak. Jakoś mnie ta informacja nie załamała, przy 4 chłopakach wychowanie dziewczynki było by chyba jeszcze trudniejsze niż kolejnego chłopca.
    Każde dziecko jest inne
    U mnie najstarszy jest do rany przyłóż, Drugi okropny buntownik, Trzeci przychlast niesamowity, Czwarty uparciuch, Piaty sam sobie sterem, żeglarzem, łodzią.
    Jednak gdybym miała mieć córkę, taką jaką ja byłam - to dziękuję serdecznie, wole dwóch chłopaków. Już nauczyłam się z nimi żyć, gram w strzelanki, wyścigi samochodowe, ale oni też przychodzą do kuchni i pomagają ugotować obiad, czasami pozmywają.
    A na jakich ludzi wyrosną Twoi chłopcy, to już po części zależy od Ciebie jakie wartości im wpoisz.
    Wydaje mi się ze to depresja poporodowa i niebawem minie. Póki co postaraj się cieszyć z tego że masz trójkę zdrowych synów.
    Mi pozostało juz tylko czekac na wnuczkę ;P
  • agnieszka77_11 06.06.13, 12:45
    Gocha, ciesz się, że chłopaki są zdrowi bo to najważniejsze. Jak nie masz wśród znajomych, rodziny przypadków dzieci chorych to może nie do końca ta kwestia do Ciebie przemawia. Ale wierz mi, że zdrowe dzieci to najpiękniejsze co może być na świecie.
    Ja mam dwóch chłopaków i też czułam i czasami czuję to co Ty. Brakuje mi córki, tej delikatności, tych dziewczęcych foszków, tych zabaw w dom i wiązania warkoczyków. Wcześniej nigdy nie widziałam siebie w roli mamy chłopaków. Drażnili mnie tą swoją hałaśliwością, pluciem i zabawami "bij, zabij". Chciałam mieć córkę, przynajmniej jedną. Los chciał inaczej ...
    Ale przecież nie wiem tego jaka byłaby moja córka. Może nie była bym tą wymarzoną, delikatną dziewczynką, która lubi przytulać się do mamusi. Znam małe, głośne, rozwydrzone 4 latki, które dają swoim mamom bardziej popalić niż niejeden chłopak. I wcale nie lubią przytulańców, cichych zabaw czy strojenia się w nowe piękne sukieneczki. Nie zawsze to cud, miód i orzeszki ...
    Ja nie byłam złotym dzieckiem. Stroiłam fochy i wszystko musiało być tak jak chciałam, a jak nie to tupałam nogami i krzyczałam. Gdy byłam w wieku dorastania moja mama miała ze mną olbrzymie problemy wychowawcze. Potrafiłam wyjść z domu i wrócić, kiedy ja miałam na to ochotę i nie działały na mnie żadne zakazy i nakazy. Mój brat był grzeczny i posłuszny, mądry i pracowity. W dorosłym życiu także mojej mamie zdecydowanie łatwiej z nim się komunikować, bowiem ja jestem dość impulsywna i nie lubię, gdy ktoś narzuca mi swoje zdanie. Chyba moja mama zbyt bardzo mnie rozpieściła, bo córki i synów faktycznie czasami wychowuje się inaczej i później same sobie plujemy w brodę za swoje błędy. Na pewno nie mogę powiedzieć, że moja mama jest moją przyjaciółką. Nie mamy aż tak zażyłych relacji. Trochę mi ich brakowało i brakuje i chciałam stworzyć je z córką. Ale co byłoby gdybym ich nie znalazła?! Gdyby moja mała girl była małą, nieznośną istotką?! Taką jaką byłam ja???
    I doszłam do wniosku, że przecież nie wiem jaka byłaby moja córka. Tak jak napisała Verdana. Ja chciałam taką dziewczynkę z reklam, grzeczną, uśmiechniętą. Taką ją sobie wymarzyłam ...
    Mój 4 latek potrafi być hałaśliwy (ale hałaśliwy bo jest dzieckiem, a nie hałaśliwy bo jest chłopcem), ale jest też bardzo czuły i delikatny. Ma swoje bunty mniejsze i większe, ale potrafi przyjść i przytulić się do mnie i powiedzieć, że jestem najukochańszą mamą pod słońcem. Uwielbia kiedy razem się bawimy, gramy i czytamy książki.
    Młodszy jeszcze nie mówi, ale uśmiecha się tak ślicznie, że aż mi wstyd za te myśli, że nie cieszyłam się tak bardzo, gdy w ciąży dowiedziałam się, że to nie będzie dziewczynka.
    Mam dwóch najfajniejszym chłopaków na świecie. Starszy oczywiście potrafi zajść za skórę, ale to dziecko. Są grzeczne i mniej grzeczne dzieci. Niezależnie jakiej są płci smile
    Ale chcę ich wychować na mądrych i dobrych chłopaków. Chcę, żeby mieli łatwe i szczęśliwe życie, aby nigdy w życiu nie spotkała ich przykrość i ból. Żeby kochali się i szanowali. Żeby wiedzieli jak ważna w życiu jest rodzina - ta, którą mają i tą, którą za jakiś czas miejmy nadzieję stworzą. Chcę im przekazać wszystkie mądre rzeczy i dać im wszystko to co mogę dać im jako matka. A co by było, gdyby moja wymarzona ukochana córeczka wyszła za mąż za nieodpowiedniego mężczyznę, który by był dla niej zły?!
    Rodzeństwa jednopłciowe z reguły mają ze sobą lepszy kontakt. Ja mam brata i każde z nas idzie swoją drogą mimo, że się lubimy i szanujemy. Ale ja jestem kobietą, on mężczyzną i mamy inne zainteresowania. Ja świetnie się dogaduję z jego żoną, on z moim mężem.
    Ale w głębi duszy tęsknię za siostrą i trochę mam żal do rodziców, że nie postarali się o więcej dzieci. Myślę, ze w dorosłym życiu docenia się to dużo bardziej.
    Może pokuszę się o trzecie dziecko, bo cały czas to marzenie o córce pozostaje. Ale powiem Ci, że im dłuzej o tym myślę to tym bardziej przyzwyczajam się i ogromnie cieszę, że mam dwóch zdrowych chłopaków smile
  • afroddytta 06.06.13, 12:55
    U mnie też jak zaszłam w czwartą ciążę to zdania były podzielone tzn. mąż i synowie chcieli brata, tylko ja córkę. Jak już się dowiedzieliśmy, że będzie dziewczynka to w sumie tylko ja w euforii była i nadal jestem, mąż cały czas się zastanawia jak to będzie, co będzie się z nią robić i już go przeraża wizja obcych facetów zainteresowanych jego córą. Najstarszy 6,5 latek też nie moze się pogodzić z siostrą, zdecydowanie jest na etapie nielubienia dziewczyn, bo są głupie, obrażają się, ryczą itd., bracia to jest to! Średniak prawie 4letni to przynajmniej się cieszy, ale w sumie to polega na stwierdzaniu, że będzie siostrzyczka lub braciszek, więc raczej jeszcze nie jest na etapie negatywnego nastawienia do płci pięknej. Także ogólnie zobaczymy jak to będzie, bo raczej prosto się nie zapowiada wink No ale pocieszające jest to że to nie moja decyzja, widocznie tak musiało być smile
  • pa-trynka 06.06.13, 18:50
    Afroddytto, jeśli Twój mąż jest cokolwiek podobny do mojegowink, to po pierwszym szoku po narodzeniu córki oszaleje na jej punkcie - tak właśnie stało się z moimsmile. na początku się jej bał: delikatna, malutka, więc nie chciał jej nawet kąpać ani przewijać, ale z czasem mu przeszło. teraz ją ubóstwia, hołubi, rozpieszcza i bez szemrania wydaje na sukieneczki i innesmile bracia też są okręceni wokół jej paluszka, a ma ona zaledwie 13 miesięcysmile
  • goszucha 06.06.13, 14:25
    Drogie Dziewczyny,

    biorąc pod uwagę Wasz duży odzew, pocieszające jest to, że moje myślenie o córce mieści się w jakiś granicach "normy", ze większość z nas tęskni jednak za urodzeniem tej córki - nie patrząc nawet jaka będzie potem relacja matka-córka.

    Tak jak pisałam, jako matka 2 chłopców, czułam się bardzo NA MIEJSCU, dopiero 3 synek uświadomił mi chyba najbardziej, że silne mamy geny męskie i że urodzenie corki moze nie być realne...

    tak jak napisała jk13 "Życie nie zawsze układa się tak, jak planujemy. I dobrze, dzięki temu stają przed nami wyzwania, których sami byśmy przed sobą nigdy nie postawili. I wygrywamy, na przekór wszystkiemu, a to daje niesamowitego, pozytywnego kopa!"

    a swoją drogą, ja kobieta zawsze zbyt delikatna mam 3 synów, a silny typ (tak przynajmniej ją postrzegam) Agnieszka Chylinska az 2 corki wink - z całym szacunkiem dla p. Chylinskiej


  • afroddytta 06.06.13, 16:50
    A Olivier (Piotr) Janiak też będzie mieć 3 synów wink
  • agnieszka77_11 06.06.13, 17:10
    afroddytta napisała:

    > A Olivier (Piotr) Janiak też będzie mieć 3 synów wink

    a o tym, ze 3 tez chłopak to nie słyszałam :0
  • jagienka_77 06.06.13, 18:35
    Może jak u Beckhamów- czwarta będzie dziewczynka smile
  • afroddytta 06.06.13, 20:31
    Ciekawe czy się zdecydują, bo i tak są dość sporym ewenementem w naszym szołbiznesie, niestety. Mam nadzieję, ze im nie minie tzn. będą razem i będą tworzyć szczęśliwą rodzinę.
  • agnieszka77_11 06.06.13, 16:59
    goszucha napisała:

    > a swoją drogą, ja kobieta zawsze zbyt delikatna mam 3 synów, a silny typ (tak p
    > rzynajmniej ją postrzegam) Agnieszka Chylinska az 2 corki wink - z całym szacunk
    > iem dla p. Chylinskiej

    ja też siebie nie widziałam nigdy jako mama chłopaków, choć charakterek mam smile

    a czy próbowałaś jakiś metod na dziewczynkę (choć ja w nie jakoś nie wierzę)?
  • dzieciata.renata 06.06.13, 20:39
    agnieszka77_11 napisała:

    > a czy próbowałaś jakiś metod na dziewczynkę (choć ja w nie jakoś nie wierzę)?

    Podobno trafić w dziewczynkę jest łatwiej niż w chłopca, ale różnie bywa.
    Z jednej strony przy dziewczynce jest trudniej, bo za każdym razem musisz wiedzieć, kiedy będzie owulacja, bo seks powinien być 2-3 dni przed, a przewidzieć trudno nawet mimo uciążliwej i długotrwałej obserwacji cyklu, zwłaszcza jeśli nie miesiączkujesz regularnie albo prowadzisz nieregularny tryb życia. Z drugiej strony łatwiej, bo krótko żyjące plemniki męskie do czasu owulacji wymrą i zostaną tylko dłużej żyjące żeńskie do zapłodnienia, bez konkurencji niby.
    Z chłopcem z jednej strony łatwiej, bo są testy owulacyjne i na podstawie wyliczeń z poprzednich cykli wiesz mniej więcej, kiedy go użyć i wyłapać dzień owulacji lub krótko po, kiedy trzeba się starać. Niby jest większa szansa, że bardziej ruchliwe i szybsze plemniki męskie pierwsze dotrą do komórki niż żeńskie, ale z drugiej strony wcale nie musi tak być.
    My 2 razy staraliśmy się o chłopca tą metodą i to z dużym rygorem smile, bo seks w innym czasie tylko z prezerwatywą, ale i tak nie wyszło i nie wiem dlaczego, bo co do dokładności owulacji jestem pewna, widocznie mąż ma słabe te męskie plemnikismile
    --
    D., 1999
    M., 2000
    W., 2009
    N., 2010
  • majlena 06.06.13, 19:16
    Chylińska wychowa silne babki, a Ty chłopaków wrażliwych na kobiety wink
  • agnieszka77_11 06.06.13, 21:50
    Chylińskiej podobno jeszcze jeden syn się marzy. Czas pokaże.
    Spokorniała babka. Trochę mi przypomina ona mnie samą. Też byłam zbuntowaną nastolatką w glanach, która nie mogła na tyłku usiedzieć. A dziś prawdziwe szczęście daje mi dom i rodzina. Dlatego bardzo przemawia do mnie ta jej przemiana smile
    A jeszcze Agniecha napisała książkę dla dzieci "Zezia i Giler". Może i ja coś za jakiś czas spłodzę big_grin
  • qu_esse 07.06.13, 09:32
    Ja mam 3 synów, 2 już odchowanych
    Super chłopaki, wrażliwe, inteligentne i jakoś nie uważam, żeby płeć miała jakiekolwiek znaczenie w łatwości wychowania, bo wychowują rodzicesmile
    Są bardzo energiczni, mają gorsze chwile, u dzieci bunty nachodzą falami i poziom ich "grzeczności sie zmienia" . Rok temu średniak był do rany przyłóż, a najstarszy się foszył, teraz na odwrót, młody wszedł w lekką fazę buntu, a najstarszy układny aż miło. I przypuszczam, że tak do pełnoletności trzeba będzie ich po kolei kierować na właściwe tory, taka jest nasza rolasmile

    Jak ide ze swoja gromadka wszyscy się do nas uśmiechają, spotykam się z podziwem (jakby było za co) i pozytywnym odbiorem, nigdy nie usłyszałam złego słowa na temat takiego modelu rodziny
    Zresztą znam dziewczyny łobuziary i bardzo poukładanych małych chłopców

    Myślę, że przede wszytskim pragnienie posiadania córki powoduje u Ciebie wyidealizowanie obrazu małej, grzecznej dziewczynki, siedzacej spokojnie w różowej sukiencesmile a to taki sam stereotyp jak rozwrzeszczane chłopaczysko, dziecko to plastelina w Twoich rękach i tylko od Ciebie zależy kim się stanie

    W sumie to nawet jestem zadowolona - dzieci jednej płci to dużo plusów, a chłopakom lepiej w życiu i jak ich dobrze wychowasz, tak samo będą dla Ciebie wsparciem

    Czasem miewałam ukłucie zalu, ze dziewczynka nie była nam dana, ale moje chłopaki dają mi na codzień tyle radości, że od dawna jakoś nie zaprząta to mojej uwagi

    Daj sobie czas, po piewsze to jeszcze hormony pociążowe, po drugie masz prawo do swoich odczuć i wątpliwości, w pełni Cię rozumiem, ale skoro już mleko sie wylało to siedzenie i płakanie nad nim nic nie da, trzeba patrzeć wprzód i myśleć, co zrobić, żeby Wam się dobrze żyłosmile
    Jeśli potrzebujesz popłakać, płacz, ale musi nadejsć ta chwila, że trzeba po prostu pchać rzeczy do przodu
    Jak masz jakies pytania pisz, będziemy zaglądać i Cię wspierać

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/2r8rj44j3x10cu3a.png
  • agnieszka77_11 07.06.13, 10:04
    qu_esse napisała:

    > dziecko to plastelina w Twoich rękach i tylko od Ciebie zależy kim się stanie

    Pięknie napisane smile Zgadzam się w 100%. Oczywiście później dzieci bardziej słuchają się rówieśników niż nas, ale to co wpoimy w nich teraz i jakie pokażemy im wartości z pewnością zostanie na całe życie. Moja babcia zawsze mówi "mądrzy ludzie mają mądre dzieci, a głupi ludzie głupie dzieci" i coś w tym jest.
    Zapomnijmy więc o tych sukieneczkach i spineczkach i twórzmy z naszych chłopaków mądrych ludzi wink
  • gepardzica_z_mlodymi 07.06.13, 12:46
    A ja się w 100 % nie zgadzam. Nigdy bym tego tak nie ujęła.
  • gepardzica_z_mlodymi 07.06.13, 12:52
    Bo nigdy nie wiesz, kto Ci się urodzi, jakie cechy będzie miał. Może być tak, że wiele Cię zaskoczy, spokorniejesz, widząc, że wszystko, co robisz, jest nie trafione, a przynajmniej efekty są inne a czasem odwrotne od zamierzonych. Ale cóż, tylko w niektórych rodzinach rodzą się kosmici, mieszkańcy innej rzeczywistość.To piszę ja matka jednego adhdowca, jednego autysty i jednego zdrowego syna.
  • verdana 07.06.13, 18:29
    Powiem więcej - nawet jak masz same zdrowe dzieci, to one tez nie są "plasteliną". Bo to by oznaczało, że za wszystko złe, co zrobią dzieci nie odpowiadają one, a tylko rodzice. I co moze mniej ludziom przychodzi do głowy - że nic nie jest zasługą dzieci, a wszystko tylko rodziców. W LO mojaj córki dwukrotnie dostałam list pochwalny za to, ze córka sie dobrze uczy - jakby to nie była jej zasluga, a moja (ciekawe zatem dlaczego syn uczył sie źle...). Takie myślenie to, przepraszam bardzo, jakieś zapomninanie o tym, ze dziecko to człowiek. Inny człowiek, a nie mechaniczna zabawka, którą wystarczy dobrze zaprogramować.
    --
    zpopk.pl
  • qu_esse 08.06.13, 07:30
    a tu ja się nie zgodzę
    bo jeśli tylko cechy wrodzone determinują charakter dziecka, to po co trud wychowania, idąc tym tokiem myślenia jeśli ma być "złe" będzie złe i nic tego nie zmieni
    a psychologowie bardzo często za przyczynę różnych zachowań dewiacyjnych przyjmują zachowania wyniesione z domu rodzinnego, wczesne traumy odbijają się na nas przez całe życie (patrz Freud)...są tu wyjątki, ale wszędzie są

    dziecko to człowiek i faktycznie - w wychowanie jednego trzeba włożyć więcej wysiłku, nie zawsze efekty są takie, jakich oczekujemy, drugi jest "łatwiejszy w obsłudze" i "chowa się sam"...natomiast rodzice mają zawsze jakiś wpływ i nie utożsamiałbym tego zupełnie z płcią pociechy


    fakt, dziecko posiada talenty i wady wrodzone i tu rolą rodziców jest dostosować wysiłek do dziecka
    poza tym wychowanie to nie tylko wyniki w nauce, które są kombinacją kilku czynników: zdolności, systematyczności, wpojenia wartości i znaczenia nauki

    może być dziecko dobrze wychowane, w sensie zsocjalizowane, umiejące sie zachować, zżyte z rodziną itd, a mniej zdolne i osiągające gorsze wyniki w nauce niż rozbrykany, a zdolny kolega
    więc argument, że jedno dziecko sie uczy lepiej, inne gorzej nie dotyczy wychowania

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/2r8rj44j3x10cu3a.png
  • qu_esse 08.06.13, 07:57
    fakt, dzieci uczą pokory na każdym polu i z własnych doświadczeń nic nie wiem o wychowaniu dzieci z zaburzeniami, to na pewno wymaga wiele wysiłku, determinacji, niestandardowych rozwiązań i jest trudniejsze
    na pewno nie potrzebujesz współczucia czy pochwały, ale każda mam z trójką na pewno rozumie Twoją sytuację
    jednak to już są przypadki specyficzne, więc nie można uogólniać w drugą stronę - że kazda rodzina wielodzietna musi borykać się z dodatkowymi problemami i mieć trudności wychowawcze
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/2r8rj44j3x10cu3a.png
  • goszucha 07.06.13, 10:30
    Droga qu_esse,

    dziękuje za Twoje przemyślenia. podobnie jak w postach powyżej dużo w nich mądrości a co ważniejsze zrozumienia i życzliwości za która jestem wdzięczna

    twoje slowa: "Czasem miewałam ukłucie zalu, ze dziewczynka nie była nam dana, ale moje chłopaki dają mi na codzień tyle radości, że od dawna jakoś nie zaprząta to mojej uwagi

    w 1000% oddają to co czuje i chcialabym czuc juz niedlugo
    mysle ze najgorszy schiz za mna, a w ogromnej mierze dziewczyny na tym forum daja mi kopa


  • mamawif 07.06.13, 19:54
    cześć Gosiu
    chciałabym ci powiedzieć, że wiem co czujesz, wiem jak to jest marzyć o córce ...

    pierwszą ciążę straciłam w 8 mc - była to dziewczynka
    w dwóch kolejnych czułam, ze to będą chłopcy, zresztą kompletnie mi nie zależało na płci, modliłam się tylko by były żywe i zdrowe, gdy po narodzinach starszego zaczęły się problemy ze zdrowiem (jego) nie potrafiłam tego udźwignąć i przypłaciłam półroczną depresją (depresję jaką miałam po stracie pierwszego dziecka pomijam, bo to inna historia...)
    w ostatniej ciąży....nie ukrywam
    marzyłam o córce
    mając dwóch synków chciałam wiedzieć ,,jak to jest'' mieć dziewczynkę...i wciąż była wielka tęsknota za tą Utraconą ....gdybym straciła synka i potem urodziła dwie dziewczynki pewnie chciałabym mieć też syna
    w ciąży z młodą lekarz powiedział mi że będzie trzeci syn
    płakałam
    wyłam
    przez 2 tygodnie, jak nie dłużej
    płakałam, wiedząc że będę go kochać, ale czułam się tak, jakbym ,,straciła'' bezpowrotnie córkę, czy też ,,szansę'' na nią, nie wiem jak to określić
    potem miałam żal do siebie, mega wyrzut sumienia ,,jak to?'' przecież to dziecko jest najważniejsze. Nie to co ma w pieluszce wink

    Ale ,,udało się'' - urodziła się córa (śmieję się że w konia mnie robi od życia płodowego )
    teraz już wiem, jak to jest mieć syna i córkę
    wychowuję wszystkich tak samo , kocham bezgranicznie, tulę i karzę wszystkich tak samo, bez taryf ulgowych ....a sa totalnie różni.....córa choć przeurocza najmniej ze wszystkich tulaśna, nie lubi się całować, przytulać, za to chłopcy ....do rany przyłóż, obaj nie zasną bez przytulania, głaskania, drapania po plecach, już planują jak to dom obok mojego wybudują i jak im pomagać będę żony wybierać. Kiedyś starszy sprzedał mi tekst ,,mamo, nawet jak się ożenię i tak będę słuchał tylko ciebie big_grin''

    może ta tęsknota za córą wynika z tego naszego narodowego dziwnego przekonania, że córka zawsze bliżej matki jest ....a ja twierdzę że tyle, ile miłości damy dziecku, tyle do nas wróci smile
    wielu dorosłych facetów znam będących w bardzo bliskich kontaktach z matkami, w trakcie gdy córki tych matek wyemigrowały do stanów na przykład i od kilku lat w domu rodzinnym się nie pojawiają ....

    mam nadzieję że smutek szybko minie i zauważysz wiele plusów z posiadania trójki chłopaków. Śmiem twierdzić że chłopców jakoś łatwiej się chowa. Z moimi nie przerabiałam buntów dwulatków, histerii w sklepach itp. Córa za to wszystkich tych wrażeń mi w swoim czasie dostarczyła, zresztą histeryzuje do tej pory wink
    Osobiście jak widzę co przeżywa siostra moja (matka trzech dorastających córek) to Bogu dziękuje że mam tylko jedną wink

    pozdrawiam ciepło
    --
    ICH TROJE:
    Starszy (2004); Średni (2006); Najmłodsza (2008)
  • tjoanna 08.06.13, 17:14
    Ja też z tych delikatnychwink I też mam trzech synków. Zdarza mi się czasem krzyknąć, ale wcale nie często, z chłopcami też można porozmawiać.
    Kiedy jeszcze nie miałam dzieci, patrzyłam na takie rodziny ze szczerym współczuciem, co mnie teraz ogromnie rozśmiesza.
    Moi synkowie są wrażliwi, ciekawi świata, inteligentni, dobrzy.
    Najstarszy ma dar słowa, pięknie opowiada, puentuje, wrzuca żart tu i ówdzie. Od małego używa przymiotników, których nie używa wielu dorosłych.
    Średniak to buntownik, mówi mniej, gra na pianinie, bo tak sobie wymarzył, uczuciowy równie bardzo jak starszy.
    Najmłodszy ma dwa latka i jest tak uroczym dzieckiem, że patrzę na niego w niemym zachwycie i ze wszystkich sił muszę się pilnować, żeby go kompletnie nie rozpieścićsmile

    Po co mi jeszcze córka?
    Do babskich rozmów mam przyjaciółkę. Do ciuchowych zakupów koleżanki, czasem mąż doradzi, który ma dobre oko. Zresztą moi chłopcy też mają swoje zdanie i zawsze mnie chwalą, jak się szczególnie ładnie ubiorę, najbardziej lubią sukienki.

    Ja miałam młodszą siostrę, potem (ale to już jak byłam nastolatką) dwóch młodszych braci. Z siostrą kłóciłam się nieustannie, nie znosiłam jej.
    A moje dzieci się rozumieją, kochają, tęsknią za sobą (ostatnio na zmianę jeżdzą na "zieloną szkołę"), nie można tego nie docenić smile

    Też winiłabym burzę uczuć, kiedyś przypomnisz sobie ten czas i się uśmiechniesz - bo to Cię juz nie będzie dotyczyłosmile
  • rycerzowa 09.06.13, 23:35
    Istnieje coś takiego, jak luksusowe zmartwienie.
    Ot, na przykład znajomi "mają stres", bo nie wiedzą, czy jechać na Hawaje, czy na Karaiby...
    Faktycznie, problem.

    Goszucha, może dla ciebie twój problem wydaje się realny, ale relatywnie - jest luksusowy.
    Relatywnie, bo w życiu wszystko jest względne.
    Tyle jest małżeństw i nie-małżeństw bez dzieci ( nie z wyboru), tylu rodziców przeżywa dramat z powodu niepełnosprawności dziecka.
    Dla nich twoja sytuacja - trzech zdrowych synków - to byłaby pełnia szczęścia.
    Żebyś wiedziała, ilu ci szczerze (aczkolwiek pozytywnie) zazdrości!
    Bo naprawdę - zdrowe dziecko to jest prawdziwe szczęście.
    A troje - ho ho!
    Reszta - mniej istotna.

    PS. Każdy układ płci potomstwa ma swoje plusy i minusy. Trzeba znaleźć te plusy a o reszcie nie myśleć.
  • goszucha 10.06.13, 00:42
    Hejka Rycerzowo,

    trafnie to ujełas. ! z racjonalnego punktu widzenia moje "stresy" to jakas totalna bzura (której swiadomosc o dziwo mam, gorzej z zastosowaniem)

    sporo myslalam o tej histerycznej reakcji i podejrzewam, ze mocno przyczyniło sie tutaj poczucie, ze to moze byc moje ostatnie dziecko ...
    bynajmniej moi chlopcy juz mnie tak nie "irytuja" swoim zachowaniem jak tydzien temu wink wiec chyba wracam do zdrowych zmyslow, chociaz dzisiaj kluły mnie w oczy same rodziny z corkami i "idealne" dzieciece parki

    psychiczna masakra wink
    licze na to, ze ta fiksacja na temat corki oslabnie wkrotce
    hugs
  • soldie 10.06.13, 12:25
    Ja mam 3 chłopców. Społecznie to faktycznie spotykam się czasami ze słowami: 3 chłopców- współczuję...Jak byłam w 3 ciąży i jak mówiłam,że chłopak będzie to miny wszystkim rzedły ( bardzo budujące wink ). Mój środkowy synek jest bardzo wrażliwy, lubi laki, zwierzątka, kwiaty, wojny, rycerze, broń- mało go interesują i jest nadzwyczaj spokojny jak na chłopca no i w ogóle jest kochany..Najmłodszy urodzony przywódca, i typowy facet- najbardziej pomocny w domowych obowiązkach. W ogóle chłopcy są wspaniali, musieliśmy co prawda uciec z bloków z ich powodu, bo żal nam było sąsiadów i ...nas samychwink, ale to dzięki nim mieszkamy teraz na wsi i mamy mnóstwo przestrzeni. Co prawda, niespełnione pragnienie wywołuje smutek, dlatego, być może jeszcze trafi ci się córcia, czego życzę z całegosmile 39 lat to nie taki znów straszny wiek smile Najgorsze to właśnie te masowe modele: parka-" ideał" Przez takie rzeczy mamy problem, by zaakceptować swoją wyjątkowość i cieszyć się posiadaniem dzieci tylko jednej płci...
  • mama3chlopow 10.06.13, 12:55
    Oj to prawda smile W naszym społeczeństwie jest wyidealizowany model mama tata synek córka smile I każde inne "odstępstwo" od tej dziwnej reguły stanowi dziwactwo smile Tak samo jest z ilością posiadanych dzieci. wiecej niz 2 to najczęściej patologia. Ja jestem w pozytywnym szoku że tak dużo jest "bogatych" rodzinek z gromadą dzieci. wsród moich licznych znajomych tylko my mmay 3-kę dzieci smilea tak to panuje model 2+1 smile

    Goczucha, pewnie że miną Ci te odczucia - ja mam doookładnie tak samo - wypatruje ludzi i "podziwiam" że mają parki, a wczoraj widziałam Pana z układem - chłopiec/dziewczynka/chłopiec/dziewczynka i wtedy zadaję sobie tylko pytanie - jak to jest... Na serio przeczytałam caaały internet na temat planowania płci, na temat róóóżnych metod - i nic nie stanowi 100% a więc jak dla mnie sa nieskuteczne wink Nawet przypuszczałam że może niektórzy mężczyźni mają jakis "defekt" i posiadaja tyyylko plemniki X lub tylko Y ??? Ale podobno mają 50/50... Kurcze.... to jest starsznie zagmatwane. Mówie Ci, ja jak rodziłam 3 synka, to wlasnie 2 najbliższ mi koleżanki były w 2 ciąży z dziewczynkami (pierwszych miały synków) i też to przeżwałam. Aż pewnego dnia oglądałam jeden z programów w tv śniadaniowej i było małżeństwo z 3 chłopców, który najmłodszy- o tym samym imieniu co mój miał zespół Downa... wtedy jakoś mi jak ręką odjął wszelkie boleści smile

    I jeszcze jedno - nie mysl że juz nigdy nie będziesz miała tej coreczki. Ja jak urodziłam 1 synka to miałam miec tylko 1 dziecko smile z 2 myslałam że się zabije jak się okazało że jestem w ciąży a po 3 zapragnęłam mieć jeszcze 2-kę smilesmilesmile I fakt nieposiadania dziewczynki jest dla mnie kartą przetargową w rozmowach z mężem smilesmilesmile Zwłaszcza że juz kiedyś przepowiedziano o 4 synów - to się śmieje że pewnie 5 będzie dziewczynka smile

    Wiem,wiem, ze masz 39 lat - ja mam o tyle układ fajniejszy że mam 26...ale zawsze można adoptować smile

    Jeszcze chwilka i miną Ci te "jazdy" i kto wie...może jeszcze będziesz mamąsmile??
  • mama3chlopow 10.06.13, 13:03
    I chciałam jeszcze sprostowac - "bogatych" w sensie dzieci, nie materialnie wink

    I dodam że ja nie chcę żebyś mnie żle zrozmiała - nie namawiam Cię na kolejną ciąże bo "może będzie dziewczynka" bo fakt faktem nie daj bóg jak by nawet nie była a Ty będziesz "sfiksowana" na ta dziewczynę to na bank "zwariujesz".
    Chodzi mi o to, żebys się nie zadręczała myślami że już nie doświadczysz tego!
    Bo życie ma dla nas samych swój scenariusz i kto wie czy jeszcze nie najdzie Cię na kolejnego malucha wink Justyna Steczkowska jest po 40-tce i właśnie jest z córeczką w ciązy - a ma 2 synów smile A jej siostra 3 córki smile Wiec nigdy nie wiesz co Cie jeszcze może spotkać, a myśl że już sie nie zdecydujesz...tylko Cię będzie dobijać smile

    Rok będziesz się "katować' takim mysleniem, a tu bach - zaliczysz "wpadke...albo zdecydujesz sie a czmu by Nie ?? Dajesz rade z 3 to i 4 odchowasz smilesmilesmile
  • goszucha 10.06.13, 14:10
    moja gin tez tak zareagowala - ze wspolczuciem....
  • jagienka_77 10.06.13, 13:53
    Pięknie to ujęłaś, Rycerzowa, samo sedno.
  • pata3 10.06.13, 21:49

    -- Witam!
    Kochana jak ja cie b.rozumiem.
    Przy pierwszym dziecku/1999/ nie chciałam znać płci-chłopak.super
    Przy drugim/2000/ chciałam wiedzieć -chłopak.ok
    Przy trzecim/2004/ musiałam wiedzieć -chłopak-przez 3 dni b.to przezyłam,płakałam,byłam zawiedziona,żal ,ze nie dziewczynka
    Przy czwartym/2006/ w 11 tyg znalazłam najlepszego gina od usg-85% dziewczynka!!!!!!!!!!
    doczekałam się ,spełniło sie moje marzenie.Od początku czułam ,że to ONA ,podobno jak byłam na tym usg pół rodziny było w kościele i modlili sie o dziewczynkę bo bali sie o mnie.

    Bardzo dobrze cie rozumiem , zyczę ci z całego serca Córki.
    p.s jak bedziesz chciała pogadać to jestem .

    patismile

    Nasza Julka
  • goszucha 10.06.13, 22:54
    i pewnie z tej perspektywy to jesteś dumna ze masz az 3 mężczyzn nie wink
    ale optyka sie zmienia co ?

    dziekuje ze sie odezwalas!!!!!!

  • goszucha 10.06.13, 23:00
    pati, a jak mozna z toba pogadac?
  • pata3 11.06.13, 14:44

    -- pata3@poczta.onet.pl jestem z Krakowa a Ty?
    Nasza Julka
  • agnieszka77_11 11.06.13, 18:29
    A dzisiaj byłam na placu zabaw z moimi chłopakami i obok mnie usiadła babcia z wnuczką. Mały w wózku, starszy bawił się w piaskownicy. Babcia patrzy się na Małego i mówi jaki on fajny i ładny i jak ładnie ubrany (wystroiłam chłopaków dzisiaj, że hej). Rozmawiałyśmy. Babcia pyta się czy drugie dziecko to chłopiec czy dziewczynka. Mówię, że chłopiec. Ona - chwila konsternacji, za chwilę "Aha chłopiec, drugi", znów chwila konsternacji i "No ale najważniejsze, że zdrowe. Oglądałam program, gdzie mieli czworo chłopaków i to najmłodsze chore. Biedne są takie kobiety nie dość, że córki nie mają to jeszcze dziecko chore". I mój dobry nastrój wyparował. Nie wiem czy niektórzy ludzie traktują rodzinę z 2 lub więcej chłopaków jak jakąś dysfunkcyjną?! To nie my się wpędzamy w depresję z tego powodu, tylko inni nas w nią wpędzają.
    Później sobie pomyślałam, że co to za różnica czy chłopiec czy dziewczynka. Zobaczymy kim będą nasze dzieci za 20-30 lat i wtedy możemy powiedzieć czy lepiej było mieć tą dziewczynkę czy tych moich małych urwisów wink
  • goszucha 11.06.13, 21:07
    Agnieszka, tak mi sie wydaje, ze oglad społeczny jest taki ze możesz mieć nawet i 7 córek i jest super, ale jak cie obdarzy 3 lub wiecej chlopakami to juz masz dramat wink

    mamy samych chlopaków 3majmy sie razem !!!! wink))
  • pata3 11.06.13, 21:17

    -- Wiecie co przeraża mnie na przyszłość--oczywiście prócz ich zdrowia,szczęscia ,żeby wszystko im sie fajnie ułozyło?

    to, że będę potrójną tesciową!!!!!!!!!!!!! ;-(

    patiwink



    Nasza Julka
  • agnieszka77_11 11.06.13, 21:41
    pata3 napisała:

    >> Wiecie co przeraża mnie na przyszłość--oczywiście prócz ich zdrowia,szczęscia ,żeby wszystko im sie fajnie ułozyło? to, że będę potrójną tesciową!!!!!!!!!!!!! ;-(

    A gdybyś miała córkę to by Cię przerażało czy trafią na właściwych facetów. Bo często tak jest, że to facetowi łatwiej znaleźć dobrą żonę niż dziewczynie dobrego męża. Więcej jest wartościowych babeczek niż mężczyzn. Mając córkę bałabym się, że znajdzie jakiegoś męża lesera, który nie będzie się garnął ani do roboty ani do dzieci i ona sama będzie musiała sobie ze wszystkim dawać radę padając na ryjek ze zmęczenia. Może generalizuję, ale wydaje mi się, że mężczyźni często mają łatwiejsze życie. No wiadomo, mogą też trafić na ostre żmije.
    Ale np chcesz żeby Twoja córka coś osiągnęła, żeby była szczęśliwa w życiu, a tu bach trafia na nieodpowiedniego gostka i cierpisz wtedy jak matka okrutnie. Znam wiele takich kobiet, których wszelkie plany i ambicje zostały w ten sposób przekreślone i płaczą w poduszkę.

    A czy bycie potrójną teściową to coś złego?! Możesz trafić na naprawdę cudowne dziewczyny czego Tobie i sobie życzę wink Moja babcia ma wspaniałą synową, którą kocha jak własną córkę. Z wzajemnością zresztą. Musimy tylko nauczyć naszych małych mężczyzn, żeby szanowali swoje korzenie i nie wstydzili się rodziców wink
  • verdana 11.06.13, 22:10
    Na razie mam jedną synową - fakt, ślubu nie ma , ale synowa jestsmile Bardzo, bardzo fajna. Więc moze nie ma sie czego z góry bać?
    --
    zpopk.pl
  • agnieszka77_11 11.06.13, 23:27
    Czasy się zmieniają. Kiedyś kobiety - poza zwykłą potrzebą posiadania córki kumpelki - chciały mieć córki, aby zapewnić sobie spokojną starość. Dziś już nie zawsze tak jest. Kiedyś wychowywano córki na przyszłe panie domu, które miały zajmować się swoim potomstwem i starymi rodzicami. Dziś wiele z nas pracuje, a często w poszukiwaniu tej pracy wyjeżdża do innego miasta, kraju. Mamy ambicje, chcemy się kształcić i eksploatować świat. Nie chcemy być niewolnicami.
    A mężczyźni nam pokornieją. Już nie ma tego stereotypowego faceta, co to po pracy ściągał buty i czekał, aż mu żona obiad do stołu poda. Dziś większość mężczyzn uczestniczy w życiu rodziny, szanuje rodzinę.
    Dlatego też posiadanie syna to nie kara boska wink
  • magdak_1977 12.06.13, 10:10
    Ja mam najstarszą córkę i potem 4 chłopaków. I nie chciałabym ,żeby żaden z nich był dziewczyną, bo chłopaki są po prostu fajniejsi. także gratuluję fajnej rodzinysmile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • soldie 12.06.13, 11:33
    Mój teść ma 6 braci i jedną siostrę i wiecie, to niesamowite jakie oni mają możliwości, zawsze jeden drugiemu pomoże, a to znaleźć jakąś pracę,a to załatwić zlecenie a to w budowie domu...Jego siostra straciła męża gdy była w 3 ciąży, została z 3 malutkich dzieci sama- jeden z braci postanowił jej pomóc finansowo, miał też duży wpływ na dzieci, co jeśli można tak to nazwać, rekompensowało im w jakieś części brak taty. Jeden z braci został z matką i prowadzi gospodarstwo -a matka z emeryturą 600 zł, nie martwi się o swoją starość. Żony synów są super, chyba każda bez wyjątku, a coś niesamowitego jak się razem zjeżdżamy smile Więc na przykładzie babci nie widzę, aby posiadanie takiej ilości synów było czymś negatywnym ( no i mój mąż geny do płodzenia chłopaków ma chyba po dziadku hehe)
  • grochalcia 11.07.13, 22:35
    a ja właśnie czekam na 3 synkasmile
    i jedyne co mnie denerwuje to komentarze ludzi-szkoda, że nie dziewczynka...
    a chłopcy się cieszą, że bedzie brat

    a ja mam najlepszy przykład u mojego męża i jego mamy. Wcale nie trzeba mieć córki, żeby się troszczyła, dbała, szanowała. mam nadzieje, ze i moich chłopców bede umiała tak wychować..
    tylko czasem muszę się drzeć głosniej od Kożuchowaskiej, żeby ogranąć ten hałasbig_grin
    --
    Moja rodzinka
    FORUM PORONIENIE
    http://www.suwaczek.pl/cache/c3b6fd8bdf.png
  • goszucha 12.07.13, 00:34
    wiesz co ja tez czasem czuje sie jak Kozuchowska...
    w jakim wieku jestes Ty i Twoje -jak mniemam - Szoguny wink?
  • grochalcia 12.07.13, 09:45
    ja-35
    Szymuś- 8 lat skonczone
    Kajtus-4 lata skonczone
    Kuba urodzi się w listopdziesmile

    może nie jestem taką wielodzietną mamą z wyboru, bo Kubuś to wpadka w miesiecznej przerwie w braniu tabletek z opoźnionej owulacji o 2 tyg!!!
    big_grin

    i gdyby nie komentarze
    albo reakcja mojej may, ze ona to chciała wnuczkę. I że dla mojego dobra lepiej, zeby była dziewczynka, bo córka to zawsze przy mamie jest(swoja droga ja mieszkam od mamy 500 km a moja siostra 380) i takie tam frazesy..i oczywiscie tez usłyszałam wspomniane tu wyjadanie z lodówki jedzenia, że nie zarobię na nie przy 3 synkach...
    tak, uwagi sa najgorsze. Mimo wszystko zabijają radość z ciąży.
    jak ktoś widzi mój brzuch automatycznie pyta" tym razem zyczę córeczki"

    a moi chłopcy są przytulajscy, milusi, Kajtek powtarza, ze się we mnie zakochał..
    tylko wrzeszczą, zwłaszcza starszy..czekam kiedy wyrośnie, bo ja zwariuję.
    ogladając rodzinkę.pl czuję się jak u siebiesmile

    jak byłam w Lodzi na genetycznym i połówkowym, kiedy genetyk potwierdzał chłopca, powiedział"niech się Pani tylko nie martwi tym, ze to chłopiec. Z opowiadan moich pacjentek wnioskuje, ze często teraz większe problemy są z dziewczynkami"
    i tego się trzymamsmile nawet jeśli móiwł to po to, bym nie czuła rozczarowania!
    pozdrawiam Cię serdecznie!


    --
    Moja rodzinka
    FORUM PORONIENIE
    http://www.suwaczek.pl/cache/c3b6fd8bdf.png
  • guderianka 12.07.13, 17:23
    grochalcia-gratulacje wink
    co do lodówki-moja 13latka je jak koń. Kilka temu nakładając obiad najwięcej miał Mąż, potem ja, potem Starsza, potem Młodsza. Teraz jest Starsza, Mąż, ja i Mlodsza. Przy czym Starsza zjada jeszcze jak któreś z nas zostawi. Zmiata jak huragan!wink
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
  • goszucha 12.07.13, 23:16
    grochalcia - całus.................
  • grochalcia 13.07.13, 08:41
    smile
    dam radę!!!
    --
    Moja rodzinka
    FORUM PORONIENIE
    http://www.suwaczek.pl/cache/c3b6fd8bdf.png
  • kasiaip83 07.09.13, 21:52
    kochana ja mam 2 synów i najprawdopodobniej 3-ci w drodze..na początku jak lekarz stwierdził raczej syn , to byłam zawiedziona,ale teraz to już się cieszę smile) ciesz się ,że sa zdrowi, to najważniejsze!
  • meggi79 12.09.13, 01:20
    Witajcie smile
    Ja też mam 3 synów (12, 7 i 2 lata).
    I doskonale wiem co to tęsknota za jakimś kobiecym pierwiastkiem w domu bo nawet pies jest facetem...
    I tak się zastanawiam czy to mojej kobiecości w jakiś sposób nie zabija - spojrzałam dziś w lustro - adidasy, bluza, plecak ... ech ....
  • tjoanna 13.09.13, 09:14
    Hehe, u mnie to zadziałało zupełnie odwrotnie.
    Dziś siedzę w domu, mam na sobie mini spódniczkę, rzęsy pomalowane, puder na noskuwink
    Właśnie celebruję to, że jestem jedyną kobietą w domu i tym się cieszę.
  • afroddytta 13.09.13, 17:48
    Chyba mam tak samo, tzn. na wyjścia itd. chętnie się ubiorę kobieco, ale na co dzień jeansy, adidasy, sofshell itp.. Od miesiąca mam też córę i w tym tygodniu wychodząc z nią się zorientowałam, że jest modniej ode mnie ubrana, tunika, legginsy i kozaczki typu uggi, a u mnie standard, może czas to zmienić, ale póki co czekam aż schudnę i żal mi coś kupować na teraz uncertain
  • duzarodzina.pl 08.11.13, 18:58
    Gosiu, czasem faktycznie nadmiar testosteronu w domu bywa męczący. Ale zobacz o czym myślą inne dziewczyny


    www.duzarodzina.pl/blogi-duzarodzina/95-czekac-czy-sie-zdecydowac

    www.duzarodzina.pl/blogi-duzarodzina/91-pozytywnie
  • pati0102 22.11.13, 13:08
    A u mnie dwie baby i trzecia za miesiac sie pojawi.Bardzo chcialam trzy dziewczynki ale jak kolezanki,sasiadki zaczely gadki typu'eee,teraz to chłopaka trza!' to tak sie wyczekująco na chłopaka nastawiłam.Ale jest dziewczynka.I tez mi troche teskno ze najprawdopodobniej nie bedzie mi dane miec synka(mąż-nie-mąż nie chce sie juz zgodzic na czwarte,z trzecim juz go namawialam-a zreszta moze bylaby i czwarta?smile.Ale u mnie sprawa odwrotna-wszyscy życzyli mi synka,i widzę rozczarowanie,że bedzie trzecia dziewuszka.A ja nie mogę się już jej doczekaćsmile
  • sssmutna 03.01.14, 11:26
    Witam dziewczyny. Podbijam temat, bo i ja jestem na rozdrożu... W zeszły piątek 12 tyg ciąży dowiedziałam się, że urodzę zdrowego, drugiego synka. Nie potrafię wytłumaczyć co się ze mną stało i czemu tak się stało, ale jestem totalnie załamana. Przepłakałam już kilka nocy i dni, chodzę jak w amoku, jestem nieobecna, zamyślona i niewiem jak dotrwam do końca ciąży... W pierwszej ciąży już czyłam zawód, bo zawsze wyobrażałam sobie siebie jako matkę córek, nawet trzech, ale córek. Ba to zawsze było moje marzenie - jedyne, największe... Nie super praca, dom itp. ale córeczka. Taka "moja bratnia dusza", na całe życie. Świat chłopców był dla mnie odległy, nieznany, Teraz mam synka - ma prawie 4 lata, kocham go bezgranicznie, ale dalej jego świat jest mi trochę daleki... Bliżej mu do ojca i to chyba dobrze. Przed tą ciążą robiłam więc wszystko, by była to córka - wróżby z obrączki, głupie chińskie kalendarze, ale i seks przed owulacją ze 3 dni.... Byłam pewna że to córka, bo przecież czemu miałoby mi się nie udać, skoro innym się udaje, czemu właśnie moje marzenia miałyby się nie spełnić, przecież zrobiłam niemal wszystko... Na tym cholernym usg wcale nie pytałam o płeć, niewiem czemu lekarze mówią, skoro ktoś nie pyta. Z poprzednim synkiem też w 12 tygodniu rozwiano moje marzenia.
    Wydawało mi się, że jestem w stanie zaakceptować i synka. Nawet wszystkim "życzliwym", którzy koniecznie córki życzyli mówiłam "życzcie mi zdrowego dziecka , a nie córki, co ma być to będzie". A teraz? Samą mnie zaskoczyły i przerosły moje uczucia. Czuję się jak w śnie, nie mogę uwierzyć, że już nigdy nie będę mogła tego "babskiego świata" mieć w domu. Że kiedyś zostanę sama, bo synów dla synowej się wychowuje nie mówcie, że nie. Trzecie dziecko niestety nie wchodzi w grę, zresztą to napewno byłby chłopak, a po tym co teraz czuję, nie naraziłabym już żadnego dziecka na "schizy" jego matki. Moje myśli mnie przerastają do tego stopnia, że niewiem czy pokocham to dziecko. Nienawidzę siebie za to wierzcie mi...ale nie potrafię inaczej...
    A otoczenie?... To już w ogóle inny temat. Komentarze typu "szkoda...", "mieć synów to tak jakby nie mieć wcale dzieci"..., "no to cię żałuję kobieto" itp. Moja mama - babcia nie babcia, bo ma 4 wnuków zawiedziona....
    Jestem żałosna... tak siebie podsumuję, ale to tak boli... Jak mam normalnie żyć?....
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/82doj44jesqh3w8d.png

    http://www.suwaczki.com/tickers/3jgxsek2cck202fi.png
  • mimi0080 03.01.14, 12:40
    Ciężka sprawa, nie wiem nawet co poradzić, u mnie było tak....moja siostra 7 lat starsza urodziła córeczkę jak ja miałam 17 lat, często do niej jeździłam opiekowałam się małą przebywałam z nią, po dwóch latach druga córka i tak przywykłam do dziewczynek, po kilku latach przyszła kolej na moją ciążę i pierwsze usg a tu chłopak! mąż wniebowzięty ja zachwycona nie byłam, nie wiedziałam jak to ugryźć...koleżanka też w ciąży dowiedziała się, że będzie córka i co...bardzo jej zazdrościłam. Urodził się mati i powoli zaczynałam oswajać się z chłopcem, po trzech latach chcieliśmy drugiego dziecka, idziemy na usg, a tu bliźnięta!!! szok niedowierzanie no i oczywiście wielka chęć poznania płci, i co....dwóch chłopców...załamałam się jak dam radę takiej bandzie facetów, ciąża była smutna, przepłakana, urodziłam w 29tyg, po kilku godzinach jeden z synków zmarł, drugi walczył o życie w szpitalu, pożałowałam swoich myśli, bo zdrowie dziecka jest najważniejsze...przeżyliśmy koszmar my i dziecko, kilka długich i ciężkich lat, ale wyszliśmy na prostą, kocham moich chłopaków...teraz wpadliśmy z mężem po raz trzeci byłam pewna, że kolejny chłopak no bo przecież mój mąż nie potrafi zrobić dziewczynki...w podświadomości po cichu marzyłam o córce...i co....niespodzianka jest dziewczynka przynajmniej tak wynika z usg genetycznego i połówkowego...i jestem zaskoczona swoją reakcją powinnam przecież skakać pod sufit z radości jednak jest we mnie spokój, myślę sobie nie ma to dla mnie znaczenia zależy mi tylko na tym aby dzidzia była donoszona i ważyła te 3 kg chociaż, a nie jak Jaś... kilogram tyle co torebka cukru...
    Pomyśl sobie, jeśli zainwestujesz uczucia i chęci i pracę w swoich synków, prawdopodobnie zbierzesz tego plony, a czy masz gwarancję, że córka będzie cudowna i kochająca nie zawsze tak jest niestety, znam kilka przypadków bezgranicznej niewdzięczności wobec matki...dzieci to odczują, że nie spełniły twoich oczekiwań tylko że oni nic na to nie poradzą...przemyśl to
    --
    Nasze zdjęcia
  • mama3chlopow 03.01.14, 16:17
    Nikt nie zrozumie Cie bardziej jak jawink
    Czujesz sie zawiedziona... A wiesz ze nie powinnaś czuć smutku - przeciez najważniejsze ze zdrowe! Pewnie ze tak ale to co czujesz jest zupełnie naturalne! Ja "zjadlam internet" na temat planowania plci i powiem ci - mam 3 synówwink i tak- na pocieszenie- ja miałam miec w ogóle max 2 dzieci- mam 3 i planujemy z mężem kolejne wink wiec nigdy nie mów nigdy. Poza tym emocje opadną - jak zobaczysz jakie relacje bedą łączyć braci wink nie muszę sie martwić ze w szkole sobie nie poradzą z kolegami bo jeden za drugim stanie wink a na pocieszenie dodam ze ostatnio - bo i ja nie myśl dobę spotykam sie z komentarzami - o matko? 3 synów? I zaczepiła mnie babka i mowi ze jej maz ma 3 braci i oczywiście były żale ze nie maja córki ale na 4 poprzestali a jej koleżanka po 3 synku adoptowala dziewczynkę.
    Nie ma co sie dolowac, nie wiesz co Ci los jeszcze przyniesiesmile a z ta myślą sie oswoisz i jeszcze zaczniesz dostrzegać plusy sytuacji smilesmilewink
  • goszucha 03.01.14, 23:06
    Cześć sssmutna,
    tu zrozpaczona goszucha z maja, która zapoczątkowała ten watek. Chce Cie pocieszyć, ze na szczęście mnie MINĘŁY te uczucia. Któraś z dziewczyn mądrze napisała, ze jak maluszek podrośnie (uczłowieczy się ) to już nie będzie sie czuło tak dotkliwie ze to nie dziewczynka bo to już człowiek, z którym nawiąże sie pewne relacje. W pełni potwierdzam. Mojego michałka nie zamieniłabym na kogoś innego. nawet na dziewczynke wink)))
    Moja rady / przemyslenia - po czasie:
    po pierwsze spróbuj wrzucić na luz, na pewne natręctwa w danej chwili nie ma sie za bardzo wpływu. Moze nie zatapiaj sie w tych odczuciach ale tez nie win sie za to ze sie pojawiły.
    -po drugie - jesli masz czas i mozliwosci fin to pogadaj z jakims dobrym psychologiem - mnie sporo to pomoglo. Tez ktoras z dziewczyn napisała zeby zastanowic sie jaka ukrytą potrzebę ma zaspokoić urodzenie córki.
    - uświadom sobie ze przy naszych oczekiwaniach - tj.urodze corke i .....(tu cała lista jak to bedzie kiedys) nakładamy na to dziecko ogromny ciężar do spełnienia w przyszłości (bedzie nasza powiernicą, przyjaciółką, będzie chodziła z nami na zakupy, wpadała do nas na starość itp itd)

    a na koniec z zycia wziete pragmatyzmy
    - moi chlopcy maja w tym roku miec 8, 5 i roczek. Starsi bardzo duzo bawia sie razem i to sporo ulatwia w domu. trzeci dobija powoli choc o wspolnej zabawie nie ma jeszcze mowy, ale ten wspolny swiat zainteresowan jest duzym plusem
    - chlopaki sporo czasu spedzaja z mezem ale nie wiem czy w ciagu dnia nie zwracają sie do mnie czesciej z prosba o cos, po rade, po przytul;anie itp. kazdy jakos chce sie przyłasic. zwlaszcza wieczorkiem - to daje duzego kopa
    - nie mam corki ale jestem naprawde bardzo lubiana ciocia dla swojej chrzesnicy i corek kolezanek. pewnie ze to nie "moje" dziewczynki, ale nie jestem przekonana czy czasem nie mam z chrzesnica lepszych relacji niz ona z wlasna matka. czasem jak sie juz tak nasyce tymi corkami znajomych (a tez widze i fochy i miny i klotnie) to z checia wracam do swoich

    trzymam za Ciebie kciuki (1000% ulozy sie b.dobrze) i jesli chcesz to podaj numer zadzwonie - mam za "darmo" do wszystkich
  • afroddytta 03.01.14, 12:58
    Ja ostatnio doszłam do wniosku, że moja radość z urodzenia córki (mam 3 starszych synów) jest oczywiście ogromna, ale tak na prawdę nie jest to radość z faktu, że to córka, a po prostu z tego, że jest odmiana. Jestem przekonana, że tak samo bym się cieszyła jakby po trzech córkach urodził mi się syn, bo wreszcie miałabym tego faceta itd. Ogólnie u mnie to nie było kolejne dziecko po to aby wreszcie była córka, chcieliśmy mieć 4-5 dzieci i naszym marzeniem było właśnie aby były jednej płci i na koniec inne i o dziwo się udało smile Ja się tylko cieszę, że trzecia nie była dziewczynka, bo mąż mówi, że na czwarte by się chyba nie zgodził wink
  • mama3chlopow 03.01.14, 16:20
    A to tez jest prawda - u nas negocjacje zaczęły sie po 3 synku wink i maź chciał tylko 2!!! A teraz nie mówimy juz otwarcie ze chcemy wiecej winkwinkwink a ja miałam nieodparte argumenty wink
  • mama3chlopow 03.01.14, 19:04
    I jeszcze powiem tak, jeśli sytuacja będzie sie utrzymywać to nie wstydź sie skorzystać z pomocy psychologa - nie ma w tym nic złego, myśle ze nie jesteś jedyna osoba która ma taki problem wink ale daj sobie trochę czasu, spokojnie... Zobaczys ze wszystko sie moze zmienić wink
    Ja na serio miałam bardzo podobnie. Jeszcze wyobraź sobie ze mi jak byłam dzieckiem wróżka przepowiedziała 4 synów wiec generalnie nie mam szans na córęwink
    Dwie moje najbliższe koleżanki jak ja rodziłam 3 syna rodziły swoje córki do pary (pierwszych miały synów) we 3 chodziliśmy i gadaliśmy ze u mnie za 3 razem to nie ma szans musi byc dziewczynka a one sie śmiały ze maja 2 chłopców - a tu co? Ja 3 syn a one obie dziewczyny. I co? Dzis nie zamieniłabym żadnego z moich synów na dziewczynkę. Śmieje sie jak ktoś docina ze jestem przynajmniej jedyna kandydatka do serca męża wink
    Żartuje ale na serio najważniejsze zdrowie.
    Miałam żal ze akurat obok mnie koleżanki maja te upragnione córki, ale szybko los postawił mi obok koleżankę która była właśnie w 3 ciąży, z tego co wiem nie do końca planowanej, i wszystkim ogłaszała : niestety 3 chłopak. I wyobraź sobie ze 2 pierwsze ciąże super- a ten niestety 3 chłopak urodził sie 2 mies przed terminem, wazy zaledwie 1300g i leży na neonatologii. Także jeszcze raz 3 maj sie ciepło i głowa do góry. Pogadaj z mężem, nie bój sie o tym mowić bo to normalne. Kiedyś był taki ang chyba program "8 chłopców, i wciąż nie ma upragnionej córki" - poszukam Ci zaraz fajny artykuł w ktorym psycholog tłumaczy zjawisko rozczarowania płcią wink pozdrawiam cie gorąco. Jak cos to służę rada winkwinkwink. Będzie dobrze
  • sssmutna 03.01.14, 20:44
    Mamo3chłopców bardzo ci dziękuję...gdy czytałam przed chwilą twoją odpowiedź to łzy napłynęły mi do oczu... Ja szczerze nienawidzę siebie za to, że tak czuję, ale nie mogę w inny sposób narazie myśleć, to wraca jak mantra, nie mogę na niczym innym się skupić, chyba nic mnie tak jeszcze w życiu nie rąbnęło... A to przecież tylko albo aż kolejny syn... Patrząc na kogoś takiego z boku sama bym niedawno pomyślała, że to jakaś "wariatka" chyba, ale jak widać " tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono". Z mężem się tutaj nie rozumiemy, on jest delikatnie mówiąc zirytowany moim smutkiem. Moja najlepsza przyjaciółka, której odważyłam się powiedzieć o moim smutku, pocieszała mnie, że będzie dobrze, po czym na końcu dodała " Boże dzięki, że ja mam Laurę!" .... Myślę, że gdyby to było pragnienie różowych sukieneczek, spineczek i słodkich kucyków to dawno, by mi przeszło, ale ja nie za tym tęsknię, a za " moją bratnią duszą.... Córeczką, której mogłabym przekazać wszystki moje kobiece doświadczenia, mieć babskie sprawy, rozmowy, przeżywać pierwsże miłości, babskie fochy. Mieć cząstkę kobiecej przystani w domu... I kiedyś nie liczyć na łaskę, niełaskę synowej, bo wiemy jakie one są. Jestem osobą wierzącą i wiem, że potwornie grzeszę, nie umiem spojrzeć Panu Bogu w oczy, ale to co czuję jest na razie niezależne ode mnie. Jestem przerażona tą dalszą ciążà, przyszłością...przecież to powinien być cudowny czas...
    A mój synek, cóż jest kochany, ale już przy swoich niespełna 4 latach oddala się ode mnie ze swoim światem maszyn, samochodów, hałasu, strzelania. Ja nie odnajduję się w tym, czuję, że już stoję z boku, a co dopiero będzie później.... Najgorszy jest ten żal do losu, że innym się udaje...
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/]
  • martach0 03.01.14, 21:14
    Ja też myślę że to będzie przejściowy stan. Na pocieszenie Ci powiem że ja trzy razy przeżywałam rozczarowanie płcią. Gdy byłam w pierwszej ciąży moja siostra miała już rocznego synka i byłam bardzo do niego przywiązana. Nie wyobrażałam sobie że można mieć inne dziecko niż chłopca. Gdy dowiedziałam się że urodzi się dziewczynka długo nie mogłam się oswoić z tą myślą. W drugiej ciąży dla odmiany, przyzwyczajona już do bycia od 5 lat matką dziewczynki nie wyobrażałam sobie jak można mieć chłopca. Poza tym żaden z braci mojego męża nie miał syna, a mój zmarły ojciec przyśnił mi się którejś nocy i przepowiedział mi dziewczynkę. Byłam przerażona, gdy dowiedziałam się że będzie chłopak. Nie wiedziałam jak się wychowuje chłopców. Z jego płcią pogodziłam się dopiero po porodzie, a w ciąży w czasie każdego usg liczyłam na to że lekarka powie że się pomyliła co do płci. W trzeciej ciąży znowu było rozczarowanie. Ponieważ nie była ona do końca planowana i stosunkowo szybko (gdyz syn miał dopiero 2 lata) to chciałam aby to też był chłopiec. Bo wiadomo, mała różnica wieku i lepszy kontakt między dziećmi tej samej płci. Poza tym nie mam możliwości zorganizowania trzech pokoi dziecięcych, lecz tylko dwóch to chciałam aby dwóch chłopców dzieliło razem pokój. No i znowu rozczarowanie bo dziecko okazało się dziewczynką.
    Może nie jestem w stanie do końca cię zrozumieć, bo mam dzieci obydwu płci, ale mimo wszystko uważam że jak zobaczysz już dzieciątko to będzie bez znaczenia że to chłopiec.
  • mama3chlopow 03.01.14, 21:25
    No to witaj w klubiesmile ja czułam się bardzo podobnie smile Mówię Ci, na serio... Te dwie koleżanki rodziły jedna miesiąc a druga dwa miesiące po mnie a ja oglądałam zdjęcia przesłane mmsami i płakałam. Pisałam: Gratulacje, śliczna a w sercu aż mnie rozrywałosmile
    Po pierwsze nie miej do siebie żalu, absolutnie. To jest całkowicie normalna sytuacja, a powiem Ci że jak ktoś CI cokolwiek napisze że Twoje myślenie jest nienormalne to nie wie co pisze.
    Ja mojemu mężowi mówiłam: kurcze, szkoda że kolejny synek, chciałabym mieć córę a on kompletnie tego nie rozumiał i też był na mnie zły wręcz. A jeszcze mało tego: nam lekarz do 20 tygodnia mówił że to dziewczynkasmile bo on nic nie widział, przy synkach że chłopiec wiedziałam znacznie wcześniej, a tu połówkowe 3D i nie było wątpliwoścismile
    Nie chciałam tego pisać w obawie przed "linczem" ale nie czułam nic do tego dziecka, i wstręt do siebie tak jak Ty teraz piszesz...
    Do ostatniej chwili odsuwałam myśl w ogóle o porodzie aż tu odeszły mi wody a ja zrozumiałam ze już tego nie zatrzymam...ze to wszystko naprawdę sie dzieje...
    Poród był trudny, mały nie był taki mały bo miał ponad 4kgsmile i jak mi go położyli to nie czułam nic oprócz ulgi ze mam to za sobą. Aż w końcu pewnej nocy obudziłam się i patrzę na niego a z tego powijaka ukazują mi się takie czarne groszki - jego oczka i widzę jak się przyglądają moje twarzy... Nigdy nie zapomnę tego uczucia... Normalnie poczułam jak serce wypełnia mi się miłością. Teraz najmłodszy jest moim oczkiem w głowie, a ja na serio mówię że będę jeszcze próbować. I już z dystansem, bo jak będzie 4 synek do drużyny to też się nie obrażę smile Oby tylko grali w 1 klubie bo się z mężem nie rozdwoimy jeżdżąc na mecze smilesmilesmile

    A jeżeli chodzi o synków, to też dzieje się to etapami, znam wiele córek które nie mają ze swoimi matkami żadnego kontaktu i wiele synów które noszą swoje mamy na rękach, mimo że mają swoje zony i dzieci... Nie ma na to wpływu. Moi też sa teraz zapatrzeni w tatę i w piłkę ale też nie szczędzę im czułości i uczę ich szacunku do mnie i nie raz jak tylko widzą że jestem smutna to najstarszy przybiega i tuli... i wiem że muszę zrobić wszystko żeby takie miec z nimi relację.

    Czy apetyt na córke kiedyś minie? Sama zadaję sobie pytanie. Ja na serio chciałam tylko 2 dzieci, 3 synek był kompletna wpadką ale zmienił moje całkowite patrzenie na zycie. Dziś marzy mi się liczna rodzina i staram się szukać nowych wyzwań by takiej spełnić warunkismile

    Ale jest cały czas we mnie ta chęć posiadania córki, to oczywiste. Mąż się śmieje bo na serio przekonałam go do tej jeszcze jednej próby, może nie teraz jeszcze ale za 2-3 lata bo teraz ledwie łapiemy oddech przy tych 3 urwisach że gdzie ja mam czas jeszcze na szukanie tych metod planowania itdsmile A najgorsze ze sama wiesz, ze tak naprawdę na tą płeć nie mamy wpływu smile i to chyba najbardziej boli. Ale ciągle siedzę w temacie smile jak widzisz, inaczej nie byloby mnie na tym forum, i jak widzisz też że nie jesteś samasmile

    Daj sobie tylko troszkę czasu, bo nie wiesz co Ci pisane. I po co Ci się teraz zadręczać? Skąd wiesz czy nie wpadniesz i nie bedziesz miala córeczki? Skąd wiesz czy kiedyś nie dojrzejesz do adopcji? Czy za lat 5 nie będzie więcej wiadomo na temat planowania?? Czy nie wprowadza w pl tak jak w stanach selekcji plemnikow w rodzinach w których jest przewaga płci?? Nie wiesz tego. Więc po co się martić na zapas.

    Pozdrawiam serdecznie i 3mam kciuki za szybką poprawę humoru smile

    Ps. Wiesz ze usg też nie jest na 100% smilesmilesmilesmile


  • mama3chlopow 03.01.14, 21:26
    a, przeczytaj sobie to:
    kobieta.onet.pl/dziecko/przed-ciaza/nieplodnosc/corka-za-wszelka-cene/fqszd
  • afroddytta 03.01.14, 23:07
    O rety nie przebrnelam przez calosc...
    Jak mialam chyba 2 sy now to w TV ogloszono, ze otwarto reaktor w Czarnobylu dla zwiedzajacych, smialysmy sie z kolezanka (tez ma sy now) ze mezow na wycieczke poslemy, go chcemy coreczki.
    Mojrgo meza dziadek ptacowal przy maszcie w Gabinie, wszyscy pracownicy mieli corki, nie by.of ani jednego chlopca-to sie nazywa nieszczescie, zadnego wyboru.
  • sssmutna 04.01.14, 09:38
    Goszucha dopiero przed chwilą odnalazłam twoją wypowiedź- dziękuję. Czytam to i staram się pogodzić z sytacją, ale udaje się chwilowo, gdy czymś się zajmę, a tak naprawdę strasznie cierpiè, rano ledwie oczy otworzę chce mi się ryczeć jak to wszystko będzie. I przyznam się do tego, choć zostanę obrzucona błotem, że chciałabym cofnæć czas, źeby tej ciąży nie było....
    Ja już napewno nie spróbuję. Teraz siè przykładałam do tego planowania i nie wyszło, choć też sobie pluję w brodę źe moźe za bardzo przysunęłam się do owulacji. Ale jak sobie pomyślę ile par po prostu robi dziecko, bez presji czasu współżycia i mają dzieciróżnych płci to chyba jest to bez znaczenia, zresztą jak napisano w artykule nie ma żadnych naukowych metod potwierdzających to planowanie. Poza tym mój wiek też już raczej nie sprzyja macierzyństwu....
    Nie liczę na pomyłkę usg, to był jeden z najlepszych specjalistów usg 3d, a poza tym sama widziałam sterczącego pisiorka...
    Po prostu przepadło na zawsze.... I dlatego też tak boli bo to ostateczność. Niewiem skąd ta niechęć u mnie do tego męskiego świata... Moja siostra ma dwóch synów i niepowiem żebym za nimi przepadała. Starszy 13 lat - nic tylko gry komputerowe, jest chamski, arogancki, zarozumiały... Młodszy to diabeł wcielony, problemy z nauką itp. Mój synek też nałatwy egzemplarz się nie zanosi i jest zdecydowanie zafascynowany tatą, mama co najwyżej do wycierania nosa jest. Też mam koleżanki z córkami i nawet chrześnicę, ale mnie spotkanie z nimi raczej dołuje niż pociesza, że ja takiej kobietki w domu nie mam. Zabawy w dom, rysowanie, śpiewanie jest mi zdecydowanie bliższe niż jeżdżenia po ziemi samochodami, od czego kolana mi tylko pękają. I niewiem moźe to przypadek, ale są zdecydowanie bliżej z mamami, majà swoje tajemnice itp. Tutaj ojcowie są raczej z boku jak ja u mnie w domu.... Wiem, źe teraz z drugim synem to siętylko pogłębi bo ten męski świat będęmiała razy 3
  • gepardzica_z_mlodymi 04.01.14, 10:53
    Mogę napisać, że opisane przez Ciebie uczucia nie są mi obce - chęć cofnięcia czasu, by ciąży nie było, ból w spotkaniu z innymi dziećmi. Dotyczyło to tylko innej tematyki - syn ma autyzm i długo to nie pasowało do mojej wizji szczęśliwej rodziny, która razem spędza aktywnie czas, wiele podróżuje - moje dziecko to nazbyt obciąża. Czyli uczucia mówią o tym, czego nam brak, co jest ważne. Opłakałam stratę swojej wizji rodziny i przeszłam żałobę po niej. Teraz jest inaczej - jestem dumna z tego, kim syn jest a rodzinę sobie przedefiniowałam.
    Nie wiem, czemu tak postrzegasz chłopców w swojej rodzinie. Może to tkwić głęboko w Tobie, a może wynikać z tego, że ci konkretni chłopcy mierzą się z jakimiś trudnościami rozwojowymi. A najpewniej splot różnych przyczyn. Jak to odkryjesz, ze zrozumieniem przyjmiesz to, co czujesz. I odkryjesz inny smak rodzicielstwa. Poza tym, wierz mi, chłopcy są różni - ja mam trzech a każdy to zupełnie inny świat i inny sposób przywiązania do nas rodziców. Jestem zaskoczona jak mam bliską relację z trzecim synem - nie spodziewałam się, że z chłopcem można się tak dogadywaćwink
  • cadence2 04.01.14, 12:47
    Witam przykro mi bardzo ze zamiast radości przezywasz smutek i rozczarowanie, trzymam mocno kciuki żebyś sobie wszystko poukładała i żebyś umiała się cieszyćsmile Na pocieszenie powiem że w moim najbliższym otoczeniu dwum rodzinom urodziło się trzecie dziecko, jednej po dwóch chlopcach, dziewczynka a drudzy po dwóch pannach mają kawalera także wszystko jest możliwe może się jeszcze na trzecie zdecydujeszsmile
    Ja mam dwoje dzieci i marze o trzecim, najpierw mąż nie chciał a jak już go namówiłam to staramy się już pól roku i nic nie wychodzi, tez mi smutno jak patrzę na te wyżej wymienione rodziny u których trzecie dzieci były wpadkami a ja tak bardzo chce i nic nie wychodzi ale staram sie sobie tłumaczyć że i tak już tyle od losu dostałam mam dwoje cudownych ,zdrowych dziecismile Zycie nie zawsze jest takie jakbyśmy chcieli dlatego trzeba starać się doceniać to co się masmile
    Głowa do góry a może ten nienarodzony chłopczyk będzie takim mamusiowym przytulaskiem jak mój synekwink , nie wiem jak będzie w przyszłości ale jak narazie mam z nim zdecydowanie lepszy kontakt niż z córą także różnie to bywasmile
    --
    Starszy brat 2008
    Młodsza siostra 2010
  • basha 04.01.14, 12:54
    Kurcze, tak sobie myślę, że może mój mąż czuł to samo jak byłam w ciąży z trzecią córką?
    Faceci tak nie okazują uczuć. Mnie mówił, że sie cieszy, ale może też przezywał takie emocje?
    Ja Ciebie rozumiem doskonale, bo ja mam trzy córki, a w trzeciej ciąży tez moćno liczyłam na chłopczyka. Też planowałam, robiłam usg i nic z tego. Mnie się po prostu wydaje, że to faceta plemniki decydują o płci. I może się po prostu zdarzyc facet z ogromną przewagą chromosomów iksów, albo ygreków. Mało tego, mam osobistą teorię, że nawet nie jeśli każdy facet ma mniej więcej po równo, to może jest tak, że ta komórki jajowe konkretnej kobiety przyciągają jeden rodzaj plemników? A może wszystkie te bzdury można między bajki włożyć i to Bóg decyduje o płci? Może jesteś doskonałą mamą chłopców? Będą Cię na rękach nosić. Ja też czułam rozczarowanie, pamiętam to jak dzis, tez miałam idiotyczne myśli, ze żałuję tej ciąży, że chcę spróbować w takim razie jeszcze raz, poczucie, że sie nie udało. A potem dotarło do mojej pustej głowy, że jak jak w ogóle mogę mówić tak o mojej córce, która dopiero co się poczęła. Dlaczego ma mieć gorszy start niż jej siostry. Dlatego, że jest trzecia? A jakie to do cholery ma znaczenie, powoli to do mnie docierało. Także daj sobie czas, pozój sobie na emocje, nazywaj je, to pomaga, mam nadzieję, że masz wsparcie w mężu. Ja z moim o tym nie rozmawiałam, wspomniałam tylko, że jestem troche rozczarowana. Teraz obiecałam sobie, że nie zdecyduję sie na czwarte dziecko dopóki nie dojrzeję do tego, że płeć będzie mi absolutnie obojętna. Na razie chyba jeszcze nie dojrzałam.
    --
    Maja forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6837087&a=12616983
    Julka forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34295124&v=2&s=0
  • ines.de 04.01.14, 15:30
    moze poczytaj sobie forum osob starajacych sie o dzieci, albo tych, ktorzy maja chore dzieci i puknij sie w glowe. rzeczywiscie bardzo nieszczesliwa jestes...
  • basha 04.01.14, 16:50
    Wiesz co rada "nie masz prawa być nieszczęśliwa, bo masz dzieci i są zdrowe, jest tu chyba nikomu niepotrzebna". To, że inni mają większe problemy nie znaczy, że ktoś, kto ma zdrowe dzieci nie powinien ich mieć wcale. Zanim cos napiszesz, zastanów się, czy rzeczywiście masz coś konstruktywnego do powiedzenia w temacie.
    --
    Maja forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6837087&a=12616983
    Julka forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34295124&v=2&s=0
  • gepardzica_z_mlodymi 04.01.14, 16:56
    Wiesz, Ines, takie podejście nie pomaga, bo każdy mierzy się ze swoją stratą. Jak przeżywałam autyzm syna, też można mi było powiedzieć, że mam iść do rodziców dzieci umierających. A pukanie się w głowę sprawia, że uczucia się wypiera a nie rozumie i przepracowuje a to bardzo ten stan wydłuża i komplikuje.
    Nie wiemy co nas czeka - może zagrożenie życia, choroby dzieci. Kiedyś mogą przyjść większe problemy. Ale dziś są te i trzeba zrozumieć, co nam mówią o samych sobie.
    A co do osób starających się, hmm, spotkałam się z sytuacjami, że pragnęły dziecka ponad wszystko a potem po urodzeniu były tak przytłoczone realnym rodzicielstwem, że przeżywały różne emocje, różnie też im wychodziło pełnienie roli rodzicielskiej. Wychodziły ich "demony znad kołyski". I też miały prawo to przepracować.
    Chęć wydania na świat dziecka jest naturalną potrzebą. Podobnie jak chęć, by dziecko było określonej płci, czy żeby było zdrowe. Jednak bardzo gwałtownie przeżywana potrzeba, bez akceptacji tego, co jest, pokazuje, że istnienie dziecka, bycie rodzicem dziecka o określonej płci, czy rodzicem dziecka zdrowego, czy kontaktowego ma zaspokoić jakieś nasze krzyczące potrzeby.
  • martach0 04.01.14, 17:34
    Właśnie takie "rady" jak Ines powodują że kobiety zamykają się w sobie ze swoimi problemami i nie mają odwagi z nikim porozmawiać z obawy przed wyśmianiem. I jeżeli podobnych "doradców" ma dziewczyna wokół siebie to nie ma się co dziwić że szuka wsparcia na forum, gdzie jest anonimowa. To że nie ma dziecka umierającego lub problemu z zajściem w ciąże to nie ma prawa mieć swoich innych lęków i problemów? Jeżeli Ines masz tylko takie "rady" to lepiej zachowaj je dla siebie.
  • goszucha 04.01.14, 17:45
    a ja bym sie załozyła ze ssmutną o dobry tort he he!!! ze za rok o tej porze sama bedzie pocieszac inną sfiksowaną na dziewczynkę. naprawde glowa do gory!!

    tyle ludzi probowalo w owulacje i wyszła dziewczynka, iles tam probowalo "na dziewczynke" a wyszedl chlopak - jestes wierzaca to przyjmij to jako taki a nie inny dar od losu bo mysle ze niewielki wpływ mamy tak naprawde na płec!!!

    no i tak naprawde to tez nie mysl o ostatecznosci, czy umiesz przewidziec co stanie sie za minute?.......
  • sssmutna 04.01.14, 23:18
    Jeszcze jedno chciałabym napisać... Z całego serca Wam dziękuję. Głównie za to, źe po prostu mogłam się tu wypłakać... Nigdzie indziej nie mogę, bo właśnie mam otoczenie - nawet z moim mężem włącznie - w stylu "puknij się w głowę". I mówię szczerze - nie mam do nich absolutnie żalu. Wiem ,że to co czuję jest dla nich niezrozumiałe i nazwijmy to po imieniu podłe. Wasze wsparcie, słowa, własne życie, które często dzielicie z samymi facetami i o którym pisałyście, pozwala mi dojrzeć iskierkę w tunelu, choć o pogodzeniu się z sytuacją jeszcze za wcześnie mówić. Dziś byłam w centrum handlowym i oczywiście wszędzie widziałam małe dziewczynki... Niestety bolało... I tak jak pisałam kiedyś wcżeśniej, moje otoczenie jest chyba najgorsze... Ludzie mnie autentycznie żałują gdy mówię że to będzie chłopak, albo komentują " trudnoważne że zdrowe". Nikt, absolutnie nikt nie powiedział mi jeszcze "synek, super, to świetnie" itp. Moja jedna kumpelka ma dwójkę dzieci- chłopca i dziewczynkę. Powiedziała mi wczoraj, że zdecydowała by się na 3, ale gdyby miała gwarancję, że to będzie dziewczynka. Zapytałam dlaczego. Ona na to "córka to córka, całkiem inna bajka... Zresztą sama zobaczysz, jak cię Bóg drugim synem nie pokarze...". Nie wiedziała, że mnie "pokarał".
  • gepardzica_z_mlodymi 05.01.14, 10:35
    Matko, "pokarał"! Okropne i bezduszne. Jakoś niespecjalnie świadczy o poukładaniu wewnętrznym autorki wypowiedzi.
    Dopiszę jeszcze, że ja miałam trochę inaczej, bo zawsze byłam bardzo ciekawa męskiego świata. Miałam obawy przed byciem mamą córki - ale sobie je przepracowałam przed ciążami, tak na wszelki wypadekwink Dla mnie to fajne doświadczenie moc przyczynić się do kształtowania osobowości mężczyzn, którzy w przyszłości może będą partnerami kobiet i ojcami. Ja jestem jedyną kobietą, wszak nie mają siostry, która może im pokazać ten inny dla nich świat. Poza tym zawsze jest nadzieja na wnuczkiwink
  • gepardzica_z_mlodymi 05.01.14, 10:41
    A, i zachęcam Cię, byś poza forum, skoro bliscy nie rozumieją, nie obawiała się skorzystać z pomocy psychologa/psychoterapeuty. Jak na bieżąco będziesz mogła przeżyć jakąś formę żałoby po marzeniu, łatwiej Ci będzie przyjąć to dziecko takim jakim jest i uniknąć depresji poporodowej.
  • rycerzowa 04.01.14, 23:25
    A ja tym razem napiszę coś bardzo niepoprawnego politycznie.

    Po ostatnich awanturach na temat tzw. gender zaczęłam mocno współczuć moim kochanym wspaniałym córkom, i równie kochanym cudownym wnusiom. Sobie też.
    Dotarło do mnie, jak mi było w życiu trudno, o wiele trudniej, niż mężczyznom o podobnych zdolnościach, wychowywanych w podobnych warunkach.
    Trudno być kobietą, zawsze było trudno, teraz niby jest lżej, ale ciągle trudno.

    Ciągle słyszysz, że jesteś uważana za gorszą, skrzywdzoną, więc trzeba to naprawić, a z drugiej strony, że to słuszne, bo tak zadecydowała natura, która cię predestynowała do służenia innym.

    Masz litość dla swego dziecka - urodź je chłopcem.
    Pragnąć córki, wnuczki, to czysty egoizm.

    Taki dziś mam "genderowy" wieczór.

  • kropkaa17 05.01.14, 22:07
    Przeczytałam i chciałabym coś napisać i ja.

    W głowie pojawiają się myśli o trzecim dziecku i jednocześnie często myśl jak bardzo chciałabym żeby to była dziewczynka. Mam już parę, przyznam szczerze że już przy synu byłam troszkę rozczarowana ale liczyłam że kiedyś się uda i udało się.
    Prawda jest taka że do córki mam więcej cierpliwości, coraz bardziej ją faworyzuję. Nie potrafię tak do końca synka zaakceptować (ale z nim codzienność jest trudniejsza ze względu na duże zaburzenie rozwojowe, podejrzenie autyzmu). Z córką mogę robić proste rzeczy typu: czytanie książeczek, zabawy itp bez nerwów, płaczu.
    Zdaję sobie sprawę ze swojego podejścia, mocno nad sobą pracuję.
    I chociaż wiem że najważniejsze zdrowie dzieci to często pojawia się myśl co by było gdyby to był chłopiec, nie chciałabym kolejnego dziecka krzywdzić tak jak tego które już jest.
  • mama3chlopow 05.01.14, 23:07
    I jak tam sssmutna samopoczucie?

    Wiesz, tak pomyślałam że mam nadzieję że z czasem wrócisz do tych wpisów i będziesz sama się z nich śmiałasmile
    Po pierwsze mam nadzieję że wiele osób tu, uświadomi Ci tez że faktycznie jest to krzywdzące dyskwalifikować swoje dziecko tylko ze względu na płeć - tzn, ja z czasem też miałam takie myślenie, że czemu na starcie ma mieć gorzej, tylko dlatego że jest 3-cim chłopcem?? smile

    Dla mnie początkiem zmiany nastawienia było właśnie doszukiwanie się historii w których właśnie np. było 3 chłopców ( a akurat w tv śniadaniowej był przypadek że 3 synek znanej parze urodził się chory i na nieszczęście miał na imię tak jak mój), a potem usłyszałam jak znajoma para miała 3 synka i rodziła przede mną i komentarz był taki: no do ostatniej chwili myśleli że może lekarz się pomylił, no ale NIESTETY - patrzą są jajeczka.

    Wiem że teraz to dla Ciebie zupełnie inaczej wygląda, i musisz dać sobie troszkę czasu na przeżycie swojej wewnętrznej straty związanej z utratą marzenia oczywiście o tej wymarzonej córeczce. Ja na Twoim miejscu odsuwałabym myśli i płci, a uwierz mi że jak tylko maluszek pojawi się na świecie to zwariujesz na jego punkcie i kompletnie Ci będzie obojętne jakiej będzie płci.

    A czas uwierz mi jeszcze może Cię niezle zaskoczyć. Czy myślisz, że jest w tej sytuacji sens marnować tak fajny w życiu kobiety czas na bycie smutną smile Buziaki i zobacz jak osoba która założyła ten wąteksmile z czasem nabrała do tego dystansu i mam nadzieję dziś się z tego śmiejesmile czego Tobie życzę z całego sercasmile
  • gepardzica_z_mlodymi 06.01.14, 10:28
    Myślę, że gdybyś miała córeczkę z autyzmem, byłoby Ci równie ciężko, co przy synku.
    Ja w trzeciej ciąży świrowałam, bo obawiałam się takich trudności rozwojowych jakie miał drugi (statystycznie jest większe ryzyko wystąpienia jakiejś postaci autyzmu u rodzeństwa). Myślałam zarazem, że wolałabym by to była dziewczynka, bo statystyka pokazuje, że czr rzadziej się ich imają. Ale jednocześnie pracowałam z dziewczynkami autystycznymi, które funkcjonowały gorzej od niejednego chłopca z podobnym zaburzeniem. Jaką ulgę przeżyłam, gdy od początku z trzecim złapałam kontakt. Delektowałam się tym doświadczeniem i kontakt ze zdrowymi dziećmi pomógł mi znieść trudy wychowywania średniego.
  • gepardzica_z_mlodymi 06.01.14, 10:29
  • sssmutna 06.01.14, 11:33
    Witajcie. Mamo3 synków pytałaś jak moje samopoczucie?... O radości nie ma mowy, powiedziałabym, że egzystuję... Co rano budzi mnie jedna myśl - przepadło... Mam teraz obsesję na analizowaniu mojego cyklu, w którym zaszłam w ciąże i analizuję co zrobiłam źle, jakby to cokolwiek zmieniło. Wczoraj czytałam blogi rodziców niepełnosprawnych dzieci, żeby nabrać dystansu i docenić to co mam. Poczułam współczucie, przykrość, dostrzegłem swoją próżność, powiedziałam stop i co.... Dziś od rana znów to samo... Wierzę w to, źe pokocham tego Malucha, ale wiem też to że na zawsze pozostanie mi ta pustka w sercu i niespełnienie... Gdybym mogła się jeszcze gdzie indziej zrealizować pewnie byłoby inaczej, ale ogólnie moje życie jest do bani... Zawodowo porażka... Chyba ta córka była ostatnią deską ratunku, żeby zbudować tą piękną przyjaźń matka - córka i tego się trzymać, na tym się skupić, w to włożyć energię ale jak zwykle nie udało się, jak wszystko moim życiu. Jak już pisałam kocham mojego synka, ale obcy mi jego świat. Zabawy typowo chłopięce mnie męczą, a już chłopcy 13-17 lat mnie po prostu przeraźają. W rodzinie mojego męża sami chłopcy, więc trochę się już napatrzyłam... I nie rozumiem czemu mnie większość ludzi żałuje, że nie mam córki. I to babki starsze, jak i młodsze, zwłaszcza kobiety. Nie myślicie że tak jak w przysłowiach ludowych i tu jest coś z prawdy?
  • cadence2 06.01.14, 12:17
    Kochana mysle ze problem lezy głębiej , ogolnie odczuwasz niespelnienie w zyciu a swiadomośc nie posiadania wymarzonej córeczki to tylko kropla ktora przelala kielich goryczyuncertain Moze powinnas skozystac z porad jakiegos psychologa pomoglby Ci poukladac sobie wszystko? Co do drugiej czesci jako ze niby chlopcow trudniej wychowywac hmmm ja mam zgola inne obserwacje, wydaje mi sie ze dorastajaca panna to jest dopiero wyzwanie wychowawczesmile Moje dzieciaki sa jeszcze male ale zdecydowanie corka jest tym trudniejszym przypadkiem, jest bardzo uparta, zawsze musi postawic na swoim, urzadza histerie o byle pierdołe, synek jak to facet to prosty egzemplarz. Takze naprwde uwierz mi plec naprawde jest sprawa drugorzedna jesli chodzi o wychowanie i o to jaki kontakt bedziemy mieli z dzieckiemsmile Glowa do gory, zobaczysz ze jak uporasz sie ze swoimi problemami to sie okaze ze ten maly mezczyzna zawrocil Ci w głowiesmile
    --
    Starszy brat 2008
    Młodsza siostra 2010
  • kropkaa17 07.01.14, 13:05
    Ja doskonale zdaję sobie sprawę skąd we mnie takie uczucia.
    Że niechęć do chłopców ma swoje źródło już w dzieciństwie i wynika ze złych relacji z bliskimi (ojcem/ kolegami itp).
    Że jak się teraz syn urodził to mieliśmy trudny start: był wcześniakiem, przez blisko tydzień nie miałam go przy sobie, w szpitalu terror laktacyjny i wyzywanie mnie przez pielęgniarki od najgorszych matek.
    Że moje wyobrażenia odnośnie macierzyństwa jakby się nie spełniły przez jego zachowania (np niechęć do przytulania), nie jest do końca taki jakbym chciała (ale jest przecież sobą i takiego staram się go akceptować).

    Z córką to wszystko było prostsze.

    Dlatego ja doskonale rozumiem te kobiety które mogą poczuć się rozczarowane kolejnym synem. I jeśli będzie mi dane urodzić trzecie dziecko i będzie to chłopak to jednak odsunę od siebie wszelki niepokój i będę po prostu szczęśliwa smile
  • kropkaa17 07.01.14, 14:40
    Jeszcze jedna rzecz, strasznie głupia więc się nie śmiejcie smile
    Jak już wiedzieliśmy że będziemy mieli córkę to oczywiście wybraliśmy imię...po czym przed terminem zaczęły pojawiać się wątpliwości. Jak już mała była na świecie to nazwaliśmy ją zupełnie inaczej niż planowaliśmy. Zupełnie inne imię do niej pasowało.

    Ale to pierwsze wybrane nadal nam w głowach siedzi, tak jakbyśmy tęsknili za konkretnym (choć nie narodznym jeszcze) dzieckiem i ono miałoby sprawić że nasza rodzina będzie pełna.
  • jagienka_77 06.01.14, 12:57
    Witaj.

    Ja mam 3 synków w domu, 2,5 roku, 5,5 roku, 9 lat, czyli "ciut odchowani".

    Na czwarte dziecko nie zdecyduję się, gdyż, choć pragnęłam 3 dzieci i wszystkie są planowane, mam poczucie, że to jest max moich możliwości psychicznych i fizycznych. Obawiam się że czwórki już bym nie ogarnęła.

    Ostatnio mąż zagaił, ze on by jeszcze chętnie jedno dziecko, najlepiej dziewczynkę. Wtedy pomyślałam, że gdybym miała 1000 % pewności że to będzie dziewczynka, to może jeszcze biłabym się z myślami. Znaczy się - kusiłoby mnie trochę, choć pomału dobiegam 40. Ale tak naprawdę nie wiem, jaka to różnica, chłopiec czy dziewczynka, obowiązków by wcale nie było mniej, i wcale znowu nie takie inne. Obawiam się, że o dziewczynkę - nastolatkę jeszcze bardziej bym się bała niż o chłopca, choć ten wiek moich dzieci jeszcze przede mną, ale świat dzisiejszych nastolatków trochę mnie przeraża.

    W ciąży nastawiałam się, że będę miała 3-go chłopca, ale gdy potwierdził to lekarz, 3 dniowy dół mnie nie ominął, ku własnemu zdziwieniu i rozczarowaniu sobą. W końcu powiedziałam sobie, że widocznie nam najlepiej wychodzą chłopcy, taka więc moja rola. Na tym się skończyło roztrząsanie tematu płci moich dzieci, choć teściowa do końca ciąży wkurzała mnie tekstami, ze może jednak lekarz się pomylił.

    Pierwiastek męski też w moim domu przeważa i czasem doprowadza mnie do szału. A może to bardziej wina przebywania głównie w towarzystwie DZIECI a nie chłopców. Które dzieci nie są głośne, hałaśliwe, absorbujące? Myślę, że dziewczynki nie różnią się w tej kwestii znacząco od chłopców. Bywają głośne, kłótliwe, roszczeniowe. Problem w naszym punkcie widzenia i sposobie wychowania, ew. błędów wychowawczych. Nie w ich płci!

    Nad wychowaniem i przyszłością chłopców staram się nie zastanawiać za wiele, bo można się nieźle wkręcić i wpaść w depresję. Staram się dobrze wykonywać to co do mnie należy tu i teraz. Nie sądzę, że z dziewczynkami byłoby łatwiej tylko dlatego, że byłyby dziewczynkami, to nie daje żadnej gwarancji. Widze to po dziewczynkach na placu zabaw, wiele z nich ani w połowie nie zachowuje się tak jak moi chłopcy, którzy uchodzą za dobrze wychowanych i poukładanych (choć w domu oczywiście cie potrafią pokazać swoje drugie oblicze smile )

    Ja już nie smucę się, ze nie będę więcej w ciąży, choć to mój ulubiony stan, chwilowo miałam takie przemyślenia, ale trzecia ciąża już była najbardziej wyczerpująca dla mojego organizmu i chyba kolejna byłaby też trudniejsza. Nie ma co płakać, i tak było nam być w tym cudownym stanie więcej razy niż niejedną kobitkę w naszym wieku, to raczej powód do dumy a nie rozpaczy smile

    Goszucha, jak chcesz pogadać, pogadamy na gg i głowa do góry. Nie ma co tu o szczegółach tak na forum. Jak masz ochotę, zostaw swój nr gg na mojej poczcie.

    Pozdrawiam
  • jagienka_77 06.01.14, 17:35
    Przepraszam, dopiero zobaczyłam datę postu, na który odpowiedziałam, chyba leciutko po czasie smile
  • goszucha 06.01.14, 21:20
    hej sssmutna,

    ponizsze slowa napisala do mnie na maila jedna z forumowiczek (dawno, kolo czerwca), oprocz postow dziewczyn z tego watku one tez bardzo postawily mnie na nogi a wiec cytuje je dla Ciebie i zycze bys zlapała ten luz,

    ps. ja tez na pewnym etapie widzialam same dziewczynki, uwierz mi spowszednieje wink))

    a tu cytaty

    "Mam 3 synów i już przy drugim nasłuchałam się wyrazów współczucia.
    Teraz jestem na takim etapie, że marzę o czwartym dziecku i nie miałabym nic przeciwko gdyby to był chłopczyk.
    Mąż też nie ma nic przeciwko.
    A reszta świata mało mnie obchodzi.
    Odwagi i więcej luzu "

    i kolejny:

    "W sąsiedztwie mam 2 rodziny z 4 synów- to już dorośli prawie faceci, ale jak widzę ich z rodzicami kiedy stoją obok nich, jak żartują, śmieją się i poszturchują, podjeżdżają samochodami to widok ten wbija mnie w ziemię. No i mama wśród nich- krucha, drobna, bezpieczna. Większość moich koleżanek po cichu im zazdrości, a jest czego. I kogo.
    Życzę Ci, żebyś i Ty zaczęła z tego czerpać radość i siłę- fajnie musicie razem wyglądać. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak to pięknie wygląda dla osoby stojącej "z boku" smile"

    to tyle cytatow, a najwiekszym paradoksem jest to ze gdyby mi sie teraz zaciazyło, to tez czwarty chlopiec by mnie nie przerazał, ot pomerdane mamy w glowach my kobietki
  • sssmutna 06.01.14, 22:05
    Dziękuję goszucha i inne forumowiczki. Nie spodziewałam się, że spotkam tu tyle życzliwych ludzi... To naprawdę wiele mi daje. Próbuję się przełamywać, uświadamiam sobie, że to już moja ostatnia ciąża (wiem, że nie miałabym już odwagi poza tym 35 lat na karku) i to straszne tak się w niej czuć. Ale to ma też drugą stronę medalu, dobija..., bo wiem , że już nie będę mamą córki.
    Trudno mi teraz opisać moje uczucia, idą chyba w stronè obojętności, a czasami niestety nawet w stronę " lepiej gdyby tej ciąży nie było". Nienawidzę siebie za to, potwornie się sama sobą rozczarowałam... Mam nadzieję, że to co piszecie, że minie i jeszcze będzie dobrze, kidyś nastąpi, ale na dzień dzisiejszy trudno mi w to uwierzyć. A najgorsze jest chyba to cholerne otoczenie i ich debilne komentarze!
  • sssmutna 07.01.14, 08:25
    Aaa i jeszcze odnośnie tego cytatu goszucha "że inni ludzie patrzą na rodzinę z 4 synami i im zazdroszczą". Myślisz że rzeczywiście tak jest? Ja zawsze jak widziałam mamę z samymi chłopakami ( a wystarczyło, że było ich dwóch) to jej współczułam. Myślałam sobie wtedy "oby tylko nie mieć dwóch synów. Naprawdę, nie żartuję. Uświadamiam sobie, ze to w takim raZIE od dawna we mnie siedziało.
    --
    [
  • meimei 07.01.14, 19:34
    Myślę, że ludzie naprawdę mogą zazdrościć, bo nieczęsto wcale się widzi rodziny z dorosłymi już dziećmi, które są wciąż tak zżyte.

    Ja mam wciąż przed oczami dwa obrazki. Jeden - matki z trzema synami na placu zabaw - dwóch starszych i jeden maluch, i mama taka krucha i drobna. Wyglądali na tak szczęśliwych, chłopcy tak ładnie się do niej odnosili, że im pozazdrościłam, na zasadzie "też bym tak chciała". Mój synek był wtedy malutki, nie miał jeszcze roku, jeszcze nie mówił, a ja byłam w drugiej ciąży. I wiesz co? Teraz mam właśnie to, co tamta mama, no może jeszcze nie do końca, bo moje skarby są młodsze, najstarszy ma 5,5 roku, najmłodszy 2 miesiące, ale czuję się otoczona tak wielką miłością i czułością ze strony starszaków, że widzę, jak to moje "życzenie" się spełnia smile

    I drugi obrazek - dwóch przystojnych chłopaków na kempingu, takich na oko 16-18 lat. I nie byli na tym kempingu z kumplami, tylko z rodzicami. Krzątali się z ojcem, a mama czytała książkę, co jakiś czas na nich zerkając. Miałam czas, żeby się im przyjrzeć, bo moi chłopcy, wtedy jeszcze bardzo mali, robili sobie co chwilę wycieczki w stronę tamtej rodziny. I też im pozazdrościłam. Dokładnie tak samo jak w przypadku mamy z trójką smile

    Ja mam trzech synów, choć moim marzeniem był dom pełen kobiet. Zawsze chciałam mieć 5 córek. Nie wiem, skąd mi się to wzięło, ale tak wyobrażałam sobie moją rodzinę. Zupełnie nie wyobrażałam sobie siebie jako mamy chłopców, choć mam bardzo fajnego brata, do tego fajnego męża, więc nie chodziło o niechęć do mężczyzn w ogóle. No i "dostałam" od losu prezent w postaci domu pełnego facetów wink I czuję się z tym zadziwiająco dobrze, spokojnie i bezpiecznie. Moi synowie, owszem, czasami biją się i kłócą, mają swoje chłopięce (a może po prostu dziecięce, bo przecież ja też się tak bawiłam, kiedy byłam mała) zabawy, w których ja nie uczestniczę, bo nie sprawiają mi one frajdy. Przecież to, że mam synów nie znaczy, że muszę się stać ekspertem od piłki nożnej (choć nie ukrywam, bardzo cieszy mnie, że mój mąż woli inne sporty i dzieci idą w jego ślady) czy samochodów. Za to oni uczestniczą we wspólnym gotowaniu, razem gramy w planszówki, nałogowo czytamy książki, chodzimy na spacery z psem i po prostu jesteśmy szczęśliwi.Ostatnio oczy zaszkliły mi się ze wzruszenia, kiedy siedząc na fotelu w kuchni i poczytując książkę, chłonęłam mój własny kawał szczęścia - mój mąż i starszaki robili sałatkę, kroili, mieszali, śmiali się, żartowali, planowali wyjazd na narty. I przed oczami stanęło mi tych dwóch młodych chłopaków z kempingu i ich mama. Jak ja teraz. Szczęście można zaczarować. Wyczarować. Jeśli tylko się na nie nie zamkniemy w niespełnionych marzeniach.
  • tjoanna 07.01.14, 21:09
    Meimei, piękny post!
  • gepardzica_z_mlodymi 07.01.14, 10:50
    W takim razie przyglądaj się swoim myślom i uczuciom - zauważaj je, nazywaj, nie oceniaj, pozwól płynąć, bez rozdmuchiwania, winienia się - tak po prostu masz. W końcu wszystko mija, człowiek się rozwija, też wtedy, gdy sam sobą jest zaskoczony, czy rozczarowany, jak piszesz. Daj sobie czas.
  • tjoanna 07.01.14, 11:38
    Smutna, a ja widzę coś jeszcze.
    Po pierwsze pamiętam Twoje posty z Twojej pierwszej ciąży - już wtedy byłaś załamana, że chłopiec i to stąd chyba Twój nick.
    Czy nie jest tak, że to Twoje negatywne podejście wpływa na Twój kontakt z tym synkiem, który już jest na świecie i na jego zachowanie? Piszesz, że jego świat jest Ci obcy, że synek woli towarzystwo taty, że córką to byś sobie usiadła i poczytała.
    Ja mam trzech synków, każdy z nich jest zupełnie (!) inny, ale z KAŻDYM spędziłam wiele godzin siedząc, czytając, rozmawiając, przytulając się i wspólnie śmiejąc. Z każdym układałam puzzle, z każdym grałam w gry (gramy do tej pory). To nie są Obcy, to są małe dzieci, które w gruncie rzeczy mają podobne potrzeby. I nie gniewaj się, piszę w dobrej wierze, ale jeśli syn, kiedy jest taki mały, nie szuka Twojego towarzystwa to może jednak wynika to nie z jego płci tylko z Twojego nastawienia?
    Może spróbuj iść do tego, polecanego Ci już, terapeuty? Myślę, że Twoje życie może być znaczenie szczęśliwsze, tylko daj sobie (i dzieciom) szansę.

    A to już z ciekawości: czy masz z matką taką przyjaźń, o której marzysz, żeby mieć z własną córką?
  • sssmutna 07.01.14, 14:31
    Tjoanna tak masz rację już kiedyś to przerabiałam... Do mnie też to jest jak jakieś dejavu, tyle, że w pierwszej ciąży po chwilowym załamaniu (tak to nazwię) przeszło mi stosunkowo szybko (a czemu? nie dlatego, że pogodziłam się z tym, że synek też fajnie, ale dlatego, że "to pierwsza ciąża, jeszcze mam jedną szansę i wtedy napewno się uda, jak się odpowiednio postaram"). Fakt faktem, że jak się synek pojawił to pokochałam go bezrgranicznie i piszę to najbardziej szczerze jak mogę. Co ciekawe uchodzę, jak mi nieraz mówiono, za bardzo dobrą mamę - cierpliwą, spokojną,rzadko krzyczę, staram się wszystko tłumaczyć, i też staram się bawić w wycinanki, gry , rysowanie, klejenie, no ale cóż mój Maluch wybiera raczej zabawę maszynami, narzędziami, jeżdzenie autkami, walki dinozaurów.... Mimo to kocham go najbardziej na świecie, no ale właśnie... taki świat już mam i powoli on się ogranicza do wycierania noska, podawania lekarstw, ewentualnie przytulenia jak jest chory, bo jak jest zdrowy to raczej jest z tych "nietykalskich"... I czuję się taka coraz bardziej samotna wśród tych moich Mężczyzn..., a tu jeszcze jeden do nich dołączy, a ja dalej będę samotna w tym moim domu pełnym testosteronu. Na pewne refleksje typu " to chyba w ogóle nie był dobry moment na ciążę, skoro tak mnie rąbnęło" - jest już raczej za późno. Czuję, że bez psychologa mogę się nie obejść, ale zupełnie nie wiem gdzie go szukać (jestem z małej miejscowości). Ponadto nie wyobrażam sobie tak się przed kimś otworzyć jak tutaj na forum, jedynie mój mąż chyba tylko jeszcze wie jak się czuję. Moi bliscy i dalsi, zlinczowali by mnie totalnie (co ja rozumiem, bo chore jest to co myślę i czuję), ale jednocześnie nie stronią od "wyrazów współczucia", haseł typu "oj.... szkoda, przykro mi, trzecia będzie dziewczynka" i innych tego typu komentarzy o których pisałam już wcześniej

    A co do relacji z moją mamą... Hm. Są i były między nami mniejsze lub większe spięcia. Ale takie normalne, jak w większości rodzin. Moja mama jest bardzo zabroczą osobą, nie znoszącą za bardzo sprzeciwu i stąd to się chyba bierze. Sama przed sobą muszę się przyznać, że bliżej było mi do taty - bo zawsze taki łagodniejszy był i ciepły. Jednakże na mamę zawsze liczyć, a ona na mnie. Jestem u niej kilka razy w tygodniu i staram się jej zawsze pomgać, a ona z moim tatą bardzo pomgają nam. Jesteśmy (ja i mój mąż) z nimi naprawdę blisko. Natomiast teściowa -niby fajna kobitka, lubie ją, jak miłą Panią w warzywniaku... i nic więcej. A mój mąż... gdyby nie ja zapomniałby, że ma matkę (np. o jej urodzinach itp.), rzadko ją odwiedza, sam raczej nigdy, jak już to całą rodziną. Mimo - uwaga -całkiem fajnych zawsze z nią relacji, mozna powiedzieć nawet kumpelskich (teściowa to taka zwariowana mamusia, która ze swoimi synami, motyle i żuki łapała, żeby pokazać jak wyglądają z bliska i takie tam inne zwariowane pomysły).
    --
  • tjoanna 07.01.14, 21:08
    Smutna, może być tak, że Twój pierwszy synek jest bardziej podobny do Twojego męża, a drugi synek będzie bardziej podobny do Ciebie, spokojniejszy, przytulaśny, bardziej refleksyjny. Dość często zauważam to w swoim otoczeniu "pierwsze dziecko taty, drugie mamy" smile U nas tak jest i nawet osoby postronne to widzą. Nie nastawiaj się od razu na świat motoryzacji i piłki nożnej, patrz, obserwuj, może z drugim synkiem będzie zupełnie ale to zupełnie inaczej i Twoje marzenia się spełnią w nieoczekiwany sposób.

    Jeśli chodzi o dorosłych synów, to ja mam raczej obserwacje takie, że syn jest dla matki znacznie bardziej wyrozumiały niż córka, i ta relacja jest łatwiejsza.

    A psychologa może poszukaj na portalu "znanylekarz"? Masz tam opinie, możesz sobie poczytać i wybrać kogoś, kto Ci będzie odpowiadał. W małych miastach faktycznie wybór jest mniejszy, ale próbuj, powodzenia!
  • katrem 07.01.14, 21:50
    Fajny wąteksmile
    Chyba jeszcze nie pisałam na tym forum... zresztą czasu mi trochę brak przy mojej gromadce i pracy zawodowej.
    Mam prawie 37 lat, w domu 3 synków: 1,5 roku, prawie 8 lat i 6 lat. Gdybym zaszła przypadkiem w 4 ciążę to... też wolałabym synka! Mimo że kiedyś marzyłam o córeczcesmile Chłopcy są super i jakoś już nawet nie wyobrażam sobie siebie jako mamy dziewczynki.
    Lada chwila będę mieć w domu psa, a raczej suczkę - to będzie dodatkowy żeński pierwiastekbig_grin
    Pozdrawiam wszystkie wielomamy!!!

    --
    mama 3smile
  • goszucha 07.01.14, 23:46
    hej ssmutna,

    jak tam nastroj dzis? tona czekolady i do przodu

    a tak po Twoich postach przyszło mi do glowy ze moze wlasnie nie urodzi Ci się zaden fan futbolu czy maszyn rolniczych a na przyklad taki Gleba albo K.Bednarek i bedziesz mogla i na kursy tanca i kursy spiewu pouczeszczac.

    przechodziłam wszystkie Twoje stany tj. "cofnąć czas, ostatnia ciaza, nigdy nie będę miała córeczki, nie odnajdę sie, za dużo testosteronu...(zresztą zobacz moj początkujący post) - i uwierz mi bardzo dobrze jednak odnajduje się wśród swoich świrków teraz

    ja tez mam czulsze relacje z tata, a w większości przypadków synowie bardziej emocjonalnie ciążą do matek

    napisz lepiej ile centymetrów ma twój maluch
  • goszucha 07.01.14, 23:47
    tak jeszcze pomyslałam

    załóżmy GRUPĘ MAM SAMYCH CHŁOPCÓW wink
  • ines.de 07.01.14, 23:48
    a moze bedzie kochajacym 'inaczej' i bedize typowa panienka, a na koniec i ziecia bedziesz miec smile
    oczywiscie zaraz mnie wszyscy zlinczuja, ale jakos tak mi sie skojarzylo ;d
  • gepardzica_z_mlodymi 08.01.14, 08:02
    Odnośnie tego, czy ktoś założy rodzinę, będzie gejem itp., to mój autystyczny synek twierdzi, że on będzie miał męża. Na razie to nie ta faza życia by się samookreślać ale tak mnie już przetrenował w swojej odmienności mentalnej, że nic mnie nie zdziwi.
    Dlatego staram się nie obarczać moich synów swoimi oczekiwaniami. Nie wiem, czy założą rodziny, czy uczynią mnie teściową, czy babcią. W przypadku średniaka wydaje mi się mało prawdopodobne, by wszedł w jakikolwiek bliski związek ale też nie chcę mu swoimi wyobrażeniami zamykać takich możliwości.
  • sssmutna 08.01.14, 12:42
    Hej dziewczyny. Cieszę się, że jeszcze jesteście. Goszucha z ten pomysł na klub dla matek synów świetny. Tyle że ja na razie się nie wpisuję... wiesz czego się uczepiłam? Pomyłki na usg... Fatalny pomysł wiem, ale daje mi jakoś przetrwać. Choć obiektywnie - nie ma szans na pomyłke. Pytałam tą Panią Doktor od razu jak oznajmiła, że to chłopak, czy to pewne. I ona niestety nie miała wątpliwości, nie powiedziała na 70%, 80 %, powiedziała "nie mam żadnych wątpliwości" (w 12 tygodniu czujecie?!). Ale uczepiłam się... Bo jak na razie godzenie się z rzeczywistością nie najlepiej mi idzie. Choć nie ma już codziennych łez, ale za to smutek, smutek i jeszcze raz smutek. Jestem taka nieobecna... Nie umiem się skupić na pracy, nawet w trakcie ulubionego serialu przeczesywałam wczoraj internet na temat "pomyłki płci na usg".
    Dziewczyny jaka jestem żałosna... Wiecie, że nawet sama czynność pisania tych postów wiele mi daje. Na bieżąco myślę i przerabiam to co piszę, a piszę po prostu to co czuję, myślę w danej chwili. Trudno, naprawdę trudno mi uwierzyć, ze będę jeszcze szczęśliwa z samymi "chłopami" w domu. A jak jeszcze mojej mamy kiedyś zabraknie... Jawi się przede mną koszmar synowej. Sama nie jestem najlepszą uncertain . NIe że złą, ale taką obojętną...
    Niewiem czemu tak to swoje życiowe spełnienie uzależniłam od tej "małej istotki w spódniczce"... Jak już pisałam widmo 5 córek mnie nigdy nie przerażało, a synów... cóż... Mam za swoje. Z dziewczynkami naprawdę lepiej się rozumiem, a mam ich trochę w otoczeniu. I nie zgadzam się, że jesteśmy mamami synów, bo synowie lepiej nam wychodzą i nadajemy się na mamy synów. Jestem przekonana, że świetnie nadawałabym sie na mamę córki i to niejednej. Nawet przez myśl już mi przeszła adopcja, ale mój mąż nigdy się na to nie zgodzi sad .
    A tak w ogóle myślę sobie goszucha i inne mamy chłopaków, czy nie jest tak, że po prostu "polubiłyście" sytuację jaką macie w domu (no bo cóż innego zrobić), ale nie jesteście do końca szczęśliwe? Szkoda że mało mam, które mają dzieci mieszane się nie wypowiedziało. Bo ja mam takie doświadczenia, że jak ktoś ma syna i córkę, to jednak w przypadku ewenutalnej kolejnej ciąży, chca tylko córkę.
    --
  • meimei 08.01.14, 13:09
    A swoją potencjalną córkę jak sobie wyobrażasz? Pozwoliłabyś być jej po prostu sobą? Bez obciążenia oczekiwaniami, jakie już teraz masz w stosunku do niej? Tak jak masz w stosunku do swoich synów - bo przecież nie są tacy jak byś chciała, nie są córkami? Co by było, gdyby Twoja córka była inna niż byś chciała? Gdyby postanowiła bawić się samochodami i chodzić z tatą na mecze, zamiast z Tobą na kawę? A co, gdyby jednak chodziła z Tobą na kawę, ale w duszy wolałaby coś zupełnie innego, ale robiłaby to dla Ciebie, bo taką córkę sobie wymarzyłaś? Gdyby zaspokajała Twoje potrzeby, a nie swoje, a Ty któregoś dnia zdałabyś sobie z tego sprawę, ale byłoby już za późno?

    W pierwszej kolejności nadajemy się na mamy naszych dzieci, a nie na mamy synów bądź córek. I to bym na Twoim miejscu przerobiła w pierwszej kolejności. Spróbuj zastanowić się nad istotą macierzyństwa i nad tym, czy to my jesteśmy dla dzieci, czy one dla nas. Może wtedy odpowiedź na pytanie, czy nadajesz się na mamę dziewczynki, skoro nie nadajesz się na mamę chłopca (w Twojej opinii oczywiście) będzie równie jednoznaczna. Trzymam kciuki, żeby udało Ci się to wszystko jakoś poukładać

    ps. odpowiadając na Twoje pytanie - jestem bardzo szczęśliwa, do końca. Sen z powiek spędza mi jedynie strach, żeby to się nie zmieniło, żeby nie pojawiła się choroba lub coś innego, co zmieniłoby nasze życie. Z dużym prawdopodobieństwem zdecydujemy się na czwarte dziecko, bo moja pocesarkowa macica ma się całkiem dobrze, więc lekarze wstępnie się zgadzają. I mam już wybrane imię dla czwartego synka smile
  • sssmutna 08.01.14, 13:26
    A tak mi się jeszcze nasunęło . Czy to nie jest tak, że z synami ( i nie brakuje córek) mamom, takim powiedziałabym "aktywnym", "energicznym", "chłopczycom" (jeżeli wiecie o co mi chodzi). Ja jestem zupełną odwrotnością - sport to dla mnie inny świat, nie chodzę po górach, nie jeżdżę na nartach itp. jedyne co mnie kręci to taniec i fitnes, a poza tym jestem z tych "nudnych" kobiet co się rozczytują i rozczulają na romansach, oglądają seriale, lubią pieczenie ciast i szydełkowanie. Wymarzone zajęcia dla moich przyszłych synów uncertain .
    --
  • meimei 08.01.14, 13:37
    Wiesz, jestem kobietą, ale to, o czym piszesz nie jest wymarzonym zajęciem także dla mnie. brrrr, aż mnie ciarki przeszły na myśl o tym, że moja mama mogłaby chcieć ze mną seriale oglądać wink A do chłopczycy, jak to ujęłaś, bardzo mi daleko. Dlaczego sądzisz, że Twoja córka byłaby z tych "nudnych"? A o czym rozmawiasz z mężem? Przecież macie na pewno jakieś wspólne tematy. Nie trzeba robić tego samego, żeby mieć dobry kontakt. Już pisałam wyżej, że ja z moimi synami się nie bawię samochodami i innymi dinozaurami. Za to bardzo, bardzo dużo czytamy, gramy w gry planszowe. Może jest coś, co polubiłabyś i Ty i Twój synek? Może Twój mąż pomoże Ci to odnaleźć?
  • kropkaa17 08.01.14, 13:41
    sssmutna napisała:

    > A tak mi się jeszcze nasunęło . Czy to nie jest tak, że z synami ( i nie braku
    > je córek) mamom, takim powiedziałabym "aktywnym", "energicznym", "chłopczycom"
    > (jeżeli wiecie o co mi chodzi). Ja jestem zupełną odwrotnością - sport to dla m
    > nie inny świat, nie chodzę po górach, nie jeżdżę na nartach itp. jedyne co mnie
    > kręci to taniec i fitnes, a poza tym jestem z tych "nudnych" kobiet co się roz
    > czytują i rozczulają na romansach, oglądają seriale, lubią pieczenie ciast i sz
    > ydełkowanie. Wymarzone zajęcia dla moich przyszłych synów uncertain .

    Chyba nie do końca wink
    Ja z tych "chłopczyc' od dzieciństwa: co tam lalki, makijaże itp. Uwielbiałam grać w piłkę nożną, szalałam na rowerze i na rolkach na rampie, w spódnicach do dziś chodzić nie lubię wink
    Do wszelkich prac artystycznych mam 2 lewe ręce, po górach kocham chodzić.

    Chyba nawet ubolewam że na razie syn się taki mało chłopięcy i aktywny zapowiada. Nie szaleje za samochodami itp za to chętnie układa puzzle, maluje, gra w gry (na szczęście lubię mu w tym towarzyszyć).

    A o córce i tak marzyłam ,mała jest więc na razie nie protestuję jak ubieram w sukieneczki, ma już swoje korale do noszenia. Ale kto wie, może za jakiś czas też będzie taką "chłopczycą".

    A w tych pragnieniach posiadania córki chyba coś jest ,z kim bym nie rozmawiała ( czy to z mamami 2-3 chłopców, z tymi które mają już w domu parę czy tez jedno obojętnie jakiej płci) każda przyznaje że chciałaby kolejną córkę.

  • gepardzica_z_mlodymi 08.01.14, 16:11
    Odpowiadając: ja miałam bardzo kobiecą mamę, która próbowała mnie ukształtować na swoje podobieństwo. Z domu wyprowadziłam się najszybciej jak tylko mogłam, od razu kilkaset kilometrów dalej. Czuję się kobietą ale zupełnie inną od mamy. Chłopczycą nie jestem, choć ze mnie taki bardziej sportowy typ.
  • mamaaniiasia 08.01.14, 19:59
    Mój synek bardzo lubi piec pizzę pierniczki i w ogóle pomagać w kuchni nie wiem jaki będzie drugi a dziewczyny też się różnią pierwsza to prawdziwa dziewczynka a druga lubi też z bratem pograć w piłkę.
    --
    Gosia
    z Anią '03, Adasiem '05, Agatką '08 i marcowym synkiem Antosiemsmile
  • meimei 08.01.14, 13:30
    Napiszę Ci jeszcze jedną rzecz. Może nie powinnam, ale czasem nie wiemy, co może pomóc drugiej osobie, więc spróbuję.

    W ciąży z drugim synkiem, kiedy jeszcze nie wiedziałam, że to będzie chłopiec, włączył mi się tryb "córeczka". Trwał na szczęście krótko, bo w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że moje dziecko jeszcze się nie urodziło, a ja już czegoś od niego oczekuję. Pomyślałam sobie wtedy, że sama nie chciałabym mieć mamy, która czeka na mnie, bo jestem taka, jak ona chciała, żebym była, która nie kocha mnie bezwarunkowo i nie cieszy się na mnie bezwarunkowo. Bo pewnie w przyszłości też będzie czegoś ode mnie chciała, zamiast mnie po prostu kochać bez zastrzeżeń. Ja pewnie na przekór robiłabym na odwrót, bo taka moja natura wink Nawet gdyby moja mama chciała córeczki, takiej jaką byłam, czułabym się oszukana, bo co, gdybym się "zepsuła", czy wtedy też by rozpaczała, że już nie jestem spełnieniem JEJ marzenia? Wtedy postanowiłam, że to ja mam się starać być taką mamą, jakiej moje dzieci by chciały, a nie one dorastać do moich oczekiwań.

    Tak jak pisałam, może nie powinnam tego pisać. Każdy ma prawo do swoich uczuć, każdy ma prawo czuć się z jakiegoś powodu nieszczęśliwy, ale czasem warto spojrzeć "od drugiej strony" - nie czy ja byłabym szczęśliwa z córeczką, ale czy ona byłaby szczęśliwa ze mną, z mamą, która tak na nią czekała, że aż nie mogła dopuścić do siebie myśli, że będzie chłopcem. Teraz wiem, że jestem gotowa na córkę, właśnie dlatego, że na nią nie czekam. Czekam na miłość, jaką niesie z sobą każde kolejne dziecko. Wiem też, że kiedyś nie byłam gotowa na te moje 5 córek - właśnie dlatego, że tak doskonale wiedziałam, jak ma wyglądać moja rodzina wink
  • pa-trynka 08.01.14, 14:44
    w takim razie ja ci odpowiem w kwestii posiadania mieszanego rodzeństwa i kolejnej ciąży (jeśli chodzi o pozostałe kwestie, to wybacz i proszę bez urazy, ale nie ogarniam Twojego stanu...). mam 3 synków, mniej więcej co 2 lata (8,prawie 6,prawie 4l) oraz córeczkę (prawie 2 latka) obecnie jestem w 5 ciąży. w czwartej ciąży pragnęliśmy powołać do życia dziecko, a nie dziecko konkretnej płci, teraz także czekamy na dziecko: nie na chłopca, czy dziewczynkę, ale na dziecko - płeć nie ma znaczenia, każda z płci ma swoje zalety i zaletysmile. trzymam kciuki, żebyś jak najszybciej doszła do podobnego przekonania dla dobra swojego i swojej rodziny!
    ps.nie bawię się z synami kolejką, autkami, dinozaurami, nie buduje czołgów etc (robią to w swoim gronie lub z tatą), swoją więź z dziećmi buduje w oparciu o miłość, która niekoniecznie musi wyrażać się w sklejaniu modelów i łażeniu po drzewach.
  • mimi0080 08.01.14, 16:34
    Pięknie napisane nic dodać nic ująć...
    --
    --
    wink
  • sssmutna 08.01.14, 19:40
    Napisałyście tu już tyle pięknych rzeczy, dziękuję wam za to i zazdroszczę waszym dzieciom tak wspańiałych mam...
    Ja już tego nie ogarniam, tak mi jest źle...
    Nie chcę tej ciąży...
    Nienawidzę siebie za to...
    Nie umiem wrócić do rzeczywistości...
    Chcę żeby było jak jeszcze kilka miesięcy temu, ja, mąż, mój synek i czysta karta, realne marzenia...
    Przepraszam was wszystkich, wiem, że chciałyście mi pomóc, nie będę już więcej pisać, napiszę kiedyś jak się z tego wygrzebię, jeśli do tego dojdzie.
    A wiecie kto mnie dziś dobił w tej mojej traumie? Moja mama, która cały wieczór aluzjami ubolewała, że 4 wnuków tylko się doczekała i jakie to cudne są wnuczki, małe dziewczynki... Nie wytrzymam tego dłużej. Nic co sobie zaplanuję mi się w życiu nie udaje, nic.
  • gepardzica_z_mlodymi 09.01.14, 08:28
    Potrzebujesz pomocy! Natychmiast! Psycholog a najlepiej i psycholog, i psychiatra.
    I wcale Twoja relacja z mamą nie wygląda na dobrą. Na Twoim miejscu odsunęłam się od mamy na jakiś czas.
  • na_niebiesko 09.01.14, 12:45
    Witam wszystkich, to mój pierwszy post na tym forum.
    Ja wczoraj dowiedziałam się, że moje trzecie maleństwo to znowu chłopak. I choć czuje się świetnie jako mama chłopców, to trzeci chłopiec nie wpisuje się w moją wizję rodziny. Przed ciążą pragnęłam po prostu dziecka, bo patrząc na starsze aż chciało się więcej. Ale jak już zaciążyłam, to przypomniały się marzenia.
    Marzyłam by moja rodzina wyglądała tak: najpierw dwóch synów z małą różnicą wieku, po kilku latach przerwy dwie córki też z małą różnicą wieku. Do wczoraj było tak jak sobie wymarzyłam. Mam chłopców 6,5 i 4,5 roku, teraz też bezproblemowo zaszłam w ciążę, miałam ogromną nadzieję, wręcz pewność, że oto moja wizja rodziny się urzeczywistnia.
    No i przyszło rozczarowanie. Przeryczałam cały dzień. Ale dzięki temu wątkowi, który czytałam już wcześniej, łatwiej mi przyszło zrozumienie moich uczuć, że to co czuję, to nie jest niechęć wobec tego dziecka, tylko żal za niespełnionym marzeniem. Dziękuję osobie, która to napisała, bo pozwoliło mi to lepiej wyrazić wobec bliskich mój wczorajszy stan i nie czułam się tak podle płacząc, że to nie córka.

    Dziś jest lepiej, ale nadal mi żal... Ciągle jest we mnie to rozdwojenie- cieszę się, że mam zdrowego syna (starsi są wspaniali, dogadają się i z najmłodszym i za te kilka lat będę miała fajna banda smile), a jednocześnie boli świadomość, że nie będzie falbanek, sukieneczek, dziewczęcych zabawek.
    Dodatkowo moja mama, dla której to 4 wnuk (nie ma żadnej wnusi) wyraziła wprost swoje rozczarowanie, rozumiem ją, ale i tak to boli.
    Dopóki się pozbieram na dobre, mały będzie bezimienny- wyczerpałam bazę imion na starszych i w głowie mam same dla córci sad
  • sssmutna 10.01.14, 07:59
    Witam Cię, ja jestem na tym etapie co ty, ale chyba gorzej to znoszę... Też to dla mnie kolejny syn (tyle że drugi), ale napewno ostatnie dziecko. U mnie też wszyscy niezadowoleni, identycznie z babcią - to jej 4 wnuk i żadnej wnuczki (i na 99 % już żadnej nie będzie). Kilka postów temu pisałam o moim rozczarowaniu i bólu. Mam nadzieję, że ty się z tym szybciej oswoisz, bo jak nie potrafię do dziś dnia. Dziewczyny, które tu piszą są fantastyczne, nieraz płakałam czytając to co piszą.
    I mam nadzieję, że nie masz do siebie żalu, że nie planowałaś (seks tylko przed owulacją itp.) córki, bo ja planowałam i też nic z tego nie wyszło... I podobnie jak u Ciebie moja wizja rodziny też się zawaliła. Tyle, że ja się zapędziłam w taki dół psychiczny, że żałuję tej ciąży w ogóle...
    --
  • na_niebiesko 11.01.14, 12:47
    Ja dzieciaki mam z tak różnych momentów, że teoria o planowaniu płci ma się nijak do tego, co mam w domu. Po prostu jestem chyba skazana na chłopców.
    U mnie jest element dodatkowy, który mi pomaga poradzić sobie z brakiem córki. Przed pierwszą ciążą lekarze nie dawali mi szans na ciążę bez leczenia. Byłam pewna, że czekają mnie adopcje. A potem zaszłam w ciążę przy pierwszej próbie, potem podobnie bezproblemowo się udawało, bez leczenia. Zdecydowanie wolę mieć samych chłopców, ale własnych, niż wymarzony zestaw płci, ale z adopcji.
    Moi synowie są bardzo różni, młodszy to taka emocjonalna dziewczynka- uwielbia się przytulać, jest słodziutki, lubi się ładnie ubierać, umie dobierać kolory, potrafi mnie komplementować, nawet lubi jak ma w ubraniach elementy różowego, zdrabnia wszystko do granic absurdu, byleby było śliczniej i słodziej wink Nie przeszkadza mu to oczywiście być najlepszym kumplem dla starszego brata, robić razem wyścigi samochodowe z kraksami, tłuc się i ćwiczyć własne style walki.
    Nie wiesz jaki będzie Twój drugi syn, ale najważniejsze wg mnie by z bratem nie rywalizowali, tylko tworzyli zgrany zespół. Przynajmniej mi się marzy, że gdy oddalą się od nas, to dla siebie będą zawsze wsparciem i przyjaciółmi. I wierzę że ten trzeci brat też się w tym odnajdzie.
    Czy gdybyś miała córkę, to nie byłoby trochę tak, że tatuś miałby syna a Ty córcię? Czy to byłoby dobre dla nich? Moi synowie woleli mieć brata niż siostrę, by mieć kogoś kto będzie chciał się bawić w to samo. Myślę, że Twoi synowie też się świetnie dogadają i jak za kilka lat będziesz na nich patrzeć to będziesz szczęśliwa, że mają siebie, że potrafią bawić się razem, bo to samo ich interesuje.

    Co do przyjaźni z córką. Ja mam z moją mamą bliski kontakt, ale nie powiem jej wszystkiego, bo nie chcę jej denerwować i do prawdziwych zwierzeń i wypłakania się mam przyjaciółki w swoim wieku (oczywiście +/-). To one mi doradzą, a jak się wszystko ułoży to zapomną, a mama jakoś ciągle będzie się tym przejmować, wracać. Podobnie zakupy z moją mamą są trudne- bo z racji różnicy wieku mamy inne gusta.
  • mamaaniiasia 08.01.14, 20:11
    No ja miałam córkę i syna i czekaliśmy na niespodziankęwink tak dosłownie nie chcieliśmy znać płci ttrójeczki choć ja po cichu myślałam o synku żeby Adaś miał brata a urodziła się córeczka i byliśmy szczęśliwi. Teraz marzyłam tylko żeby dziecko było zdrowe ( mam 39) lat jak byłam na usg to zapomniałam o płci doktor na koniec zapytał czy chcemy znać. Swoją drogą w 12 tyg nie ma pewności chyba że się robi badania prenat. Maim zdaniem lekarka nie powinna mówić o pewności.
    --
    Gosia
    z Anią '03, Adasiem '05, Agatką '08 i marcowym synkiem Antosiemsmile
  • recc 24.01.14, 12:59
    Drogie panie,
    pracuje przy programie "Cud Narodzin" i zgłaszam się do Was z pytaniem. Poszukujemy do programu kobiet z Warszawy, które mają termin porodu wyznaczony na luty lub marzec 2014 r. Znacie może takie mamy? Może same macie właśnie taki termin porodu? Jeśli tak, to chciałabym zaprosić Was do udziału w naszym programie. "Cud Narodzin" realizowany jest na zlecenie telewizji Polsat. Chcemy pokazać emocje, jakie towarzyszą kobiecie przed porodem, to jak wspiera ją maż lub partner i jak pomagają kobiecie w ciąży lekarze i położne. Chcielibyśmy uchwycić emocje, które towarzyszą kobiecie w tak ważnym dniu. Od razu zaznaczam, że nie ma mowy o pokazywaniu w programie biusu, nie mówiąc o częściach intymnych. Wszystko ma być ze smakiem i z zachowaniem poczucia prywatności naszych bohaterek - kamery przy samej twarzy, oświetlenia prosto w oczy nie musicie się obawiać smile

    Oczywiście za udział w programie oferujemy wynagrodzenie.

    Jeśli któraś z Was jest zainteresowana udziałem w programie zachęcam do wysłania maila: malgorzata.kaminska@agencjafenomen.pl

    Na wszelkie pytania odpowiem i mam nadzieję, że uda mi się rozwiać wszelkie wątpliwości.

    Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamusie smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka