Dodaj do ulubionych

Zastanawiam się nad trzecim,ale boję się...

15.07.13, 16:08
Dziewczyny, mamy 3 i więcej dzieci, dodajcie mi otuchywink mam 2 synów (7 i 5 lat) teraz zastanaiwam się nad trzecim. Oczywiście chciałabym córeczkę ale nie jest to najważniejsze. Chodzi o to, że jeśli teraz się nie zdecyduję to już taka "okazja" się nie powtórzy. Boję się jednak że\ nie poradzę sobie z dziećmi, z pracą z oboweiązkami domowymi itp.Juz jak to pisze to mi się wydaje śmiesznewink jak wy sobie radzicie? Czy czasem żałujecie ? dziękuję z góry za wszystkie wpisywink
Edytor zaawansowany
  • alusia255 15.07.13, 22:14
    Podobnych watkow bylo juz kilka jak niekilkanascie w ostatnim czasie. Wpisz w wyszukiwarke i mysle, ze znajdziesz tam wiele odpowiedzi na nurtujace Cie pytanie.
  • aguu17 15.07.13, 23:03
    No co Ty, dwójkę masz, to i z trójką dasz radę wink smile
    --
    Mama '08, '09, '12
  • mruwa9 16.07.13, 01:02
    chciec to moc.
    No i chyba masz kogos, z kim splodzisz to trzecie dziecko, a wiec i mozesz dzielic obowiazki domowo-rodzinne. Zwlaszcza majac calkiem duze i samobiezne starsze dzieci.
  • listek_a 16.07.13, 09:24
    Ja wlaśnie zaczynam się starać mimo że boję się tego samegosmile)
    Powodzenia!
  • kajka271 16.07.13, 13:50
    No co wy, trójka nie problem smile Co prawda myślałam, że mniej się zmieni, ale nie sądze byście spotkały tu kogoś kto żałuje. Wogóle czy ktokolwiek żałuje, że ma dzieci???
    Jak wspomniałam, myślałam, ze mniej się zmieni. Że trzecie to duża różnica dla dzieci, fajnie mieć więcej niż jedno rodzeństwo w przyszłości... a dla rodziców mały problem. Wszystko dzieciowe w domu juz ma, oswojony z obowiązkami itp. Okazało się, że roboty jest więcej, prania jakby więcej, ale ogólnie podsumowując rodzinę widzę moją trójeczkę jako najlepszą decyzję smile
    Nawet mąż mnie wczoraj pytał, czy gdyby nie nasze problemy zdrowotne (w ciąży byłam juz 5 razy, 3 cesarki, w tym odklejenie łożyska i rozchodząca się blizna) to byśmy sie na 4te zdecydowali? Aktualnie chyba nie... ale za rok, dwa może... niestety przy ostatniej cc usłyszałam, że kolejna to samobójstwo, więc na razie rezygnuję... ale czasem mi tego szkoda.
    W każdym razie polecam trójeczkę z całego serca smile Zwłaszcza, że różnicę wieku będziesz miała dużą i taka 6ścio latka to juz naprawdę dużo ci pomoże... smile
    --
    Grzesiu
    Ewcia
    Piotrus
  • grochalcia 16.07.13, 14:24
    kajka, Twoje słowa dodaja sporo otuchysmile
    ja się tez pocieszam, ze jak Kuba się urodzi to Szymek bedzie miał juz prawie 9 lat. A teraz juz naprawdę mi sporo pomaga!
    ściskam Cie mocno!
    --
    Moja rodzinka
    FORUM PORONIENIE
    http://www.suwaczek.pl/cache/c3b6fd8bdf.png
  • agnieszka77_11 19.07.13, 21:42
    kajka271 napisała:

    >>> fajnie mieć więcej niż jedno rodzeństwo w przyszłości...

    to prawda. ja mam tylko 1 i żałuję, że rodzice nie postarali się o siostrę...
  • listek_a 17.07.13, 14:14
    Ja najbardziej się boję, że przez zmęczenie będę matką zgredem.
  • patrytka 17.07.13, 15:35
    jestem 12 dni po porodzie,w domu obecnie czworka.maz od 20 czerwca za granica takze nawet najmlodszej nie widzial-ba,takie zycie
    obiad mam codziennie,jako tako ogarniete,ze gdy polozna sie zapowie to nie musze sprzatac na leb na szyje,wszystko robie sama,jezdze po urzedach i zalatwiam co potrzeba
    jak sie chce-mozna wszystko zorganizowac,naprawde,kto ma dac rade jak nie my?
    jak sie pojawi mysl o dziecku to juz tak latwo nie zniknie,wiem cos o tymsmile
    teskni sie za kims kogo sie nie zna,za specjalnym Gosciem dla ktorego przez 9 mcy przygotowuje sie powitanie jak dla zadnego innego goscia...potrafi sie zrobic wszystko i wszystko rowniez temu Gosciowi podporzadkowac,takze do dzielasmile

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/syy2iei3sd4kd3b5.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/tb73uay3sseinp1p.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/mhsvx1hpj37dt6qa.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/ug37io4p3ogh0c8o.png
  • listek_a 18.07.13, 09:07
    Pięknie to napisałaśsmile
  • magdak_1977 18.07.13, 10:30
    Trójka jest jak najbardziej do ogarnięcia. Powiedziałbym nawet, że to najbardziej naturalny model rodziny-jest najstarszy, średni i najmłodszy. Moim zdaniem schody zaczynają się przy czwórce, bo doba nie jest z.gumy i zaczyna brakować.czasu dla każdego.dziecka i jego potrzeb
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • listek_a 18.07.13, 11:58
    I takich głosów nam tu trzeba smile))))
  • gata_29 18.07.13, 12:18
    Mi też się marzy trzecie smile Jak byłam w ciąży z pierwszym to twierdziłam - jedno mi wystarczy, jak się urodził syn to oszalałam - od razu zapragnęłam trójki smile Teraz mam dwóch synków i cały czas marzy mi się jeszcze jedno (może dziewczynka ?) Ale boję się - sytuację finansową mamy nieciekawą, boję się że nie dam rady ogarnąć pracy i dzieciaków, tym bardziej że z pracą ciężko w moim mieście. Z drugiej strony - boję się że będę żałować bo praca/pieniądze raz są raz ich nie ma a dzieci zostają smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/82do2n0ai6cyhjwu.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/wff23e5e7qk5nhbs.png
  • monhann2 19.07.13, 20:55
    Ale boję się - sytuację finansową mamy nieciekawą, boję się że nie dam
    > rady ogarnąć pracy i dzieciaków, tym bardziej że z pracą ciężko w moim mieście
    > . Z drugiej strony - boję się że będę żałować bo praca/pieniądze raz są raz ich
    > nie ma a dzieci zostają smile

    Zgodze sie, ze dzieci zostaja na cale zycie i dlugo trzeba je opierac i finansowo kosztuja sporo. Nikt tu o tym nie pisze a przeciez to fakt nie do zaprzeczenia. Mysle, ze wiele tutaj mam nie zdaje sobie sprawy ile kosztuja starsze dzieci, bo jeszcze takich nie maja. Studia, wycieczki, zajecia, ksiazki, ubrania itd Mysle, ze teraz nie licza jeszcze tych kosztow a potem to jakos bedzie. No i sily fizycznej a takze psychicznej tez trzeba miec wiecej wraz z przyjsiem na swiat nastepnych dzieci. Jedna osoba tutaj napisala, ze "boi sie zdecydowac na wiecej, bo nie chce byc matka-zrzeda", czy cos w tym stylu. Niestety, kazda kobieta jest inna i nie kazda nadaje sie aby miec duze rodziny, szkoda, ze tylko nieliczne zdaja sobie z tego sprawe. Mysle, ze to nie jest pytanie, ktore powinno byc zadawane na forum, kazdy sam powinien sobie na to odpowiedziec, analizujac sytuacje finansowa a takze predyspozycje fizyczne i psychiczne.
  • agnieszka77_11 19.07.13, 21:55
    monhann2 napisała:

    <<< Mysle, ze wiele tutaj mam nie zdaje sobie sprawy ile kosztuja starsze dzieci, bo jeszcze takich nie maja. Studia, wycieczki, zajecia, ksiazki, ubrania itd Mysle, ze teraz nie licza jeszcze tych kosztow a potem to jakos bedzie.

    A ja z kolei liczę i dlatego boję się, że to trzecie to strzał w kolano.

    A jak jest wiem ze swojego przykładu, ponieważ moim rodzicom nie było lekko. Wiem co to jest ból, kiedy wszyscy znajomi wyjędżają razem na wakacje nad morze a ty nie możesz, bo rodzice ledwo wiążą koniec z końcem. Później zaczynasz odstawać od tych znajomych bo te wspólne wypady łączą ich coraz barzdiej. Wiem jak to jest mieć pasję, której z braku funduszu nie da się realizować. I wiem jak to jest czuć się małym szarym ludkiem, kiedy wszystkei koleżanki chodzą w superfajnych ciuchach o których możesz tylko pomażyć. Nie chcę fundować takiego "bólu" swoim dzieciom zwłaszcza, że w dzisiejszych czasach jest dużo więcej do zadroszczenia. Nie muszą mieć wszystkiego, ale niech w życiu coś mają.

  • afroddytta 18.07.13, 13:02
    No właśnie też ciągle słyszę, że największy przeskok jest miedzy 3 a 4. Cóż za kilka lub kilkanaście dni się przekonam smile

    A w kontekście trójki to moim zdaniem chcieć znaczy móc tzn. pewnie że łatwiej z dwójką, a jeszcze łatwiej z jednym, a już bez dzieci to zupełny luz smile
    Nie wiem na ile twoje starszaki będą pomagać, bo sama nie mam takiej różnicy wieku -mój najstarszy ma 6,5 roku, ale jedno jest pewne, że oni się sami ubierają i rano i na dwór, sami jedzą, stół przygotują, posprzątają itd. więc w pewnym sensie ja bym patrzyła na to kolejne dziecko bardziej pod kątem rezygnacji z Twojego 'wolnego'=swojego czasu niż w kontekście poradzenia sobie z całą trójką. Jak urodzisz to przez jakiś czas będziesz musiała zrezygnować z pracy i zająć się małym, ale przecież starszaków cały dzień nie będzie w domu, bo zapewne chodzą do szkoły (chyba, że home schooling to już innych rozwiązań trzeba).
    Też trochę zależy od schematu w jaki sposób zajmujecie się dziećmi tzn. jeśli u Was jest tak, że jest równy podział tzn. Ty jednym, a mąż drugim dzieckiem (widzę tak u znajomych) to jak się pojawia trzecie to już tak sprawiedliwie nie będzie bo jedno z Was będzie miało dwójkę. Natomiast u mnie raczej ja zajmuję się dzieciakami i w sumie jedno w tą czy w tą nie robi różnicy smile Dla mnie najcięższa chyba jest ciąża bo odwoziłam starszaka do przedszkola a z młodszą dwóją jestem w domu 2l i 4l.

    Moim zdaniem jeśli zastanawiasz się nad trzecim to zdecydowanie im szybciej tym lepiej smile
  • aguu17 19.07.13, 20:41
    Podobno najgorzej z jednym a potem z dwójką, a z trzecim, czwartym i każdym kolejnym to z górki tongue_out
    Nie wiem, mam nadzieję, że będę miała okazję sprawdzić.
    --
    Mama '08, '09, '12
  • agnieszka77_11 19.07.13, 21:47
    patrytka napisała:

    > jak sie pojawi mysl o dziecku to juz tak latwo nie zniknie,wiem cos o tymsmile
    > teskni sie za kims kogo sie nie zna,za specjalnym Gosciem dla ktorego przez 9 m
    > cy przygotowuje sie powitanie jak dla zadnego innego goscia...potrafi sie zrobi
    > c wszystko i wszystko rowniez temu Gosciowi podporzadkowac,takze do dzielasmile

    Ehh, tami właśnie mam stan. Tęsknie za tą małą kruszynką. Żyje w mojej głowie i nie mogę się jej pozbyć. W życiu kieruję się z reguły rozumem, ale teraz tęsknota rozrywa moje serce. I kogo słuchać? ;/
  • pa-trynka 18.07.13, 21:00
    u mnie trzecie dziecko harmonijnie wpisało się w rodzinę (odstęp między dzieciakami średnio co 2 lata) i byłam ogromnie zaskoczona tym jak gładko poszło (poza ilością prania i logistyką wyjścia z domusmile, dopiero od czwartego poczułam różnicęsmile.
    uważajwink - trzecie dziecię czasami zmienia perspektywę postrzegania rodzicielstwa - dla mnie od trzeciego (3 syn) prawdziwie smakuje swoje macierzyństwo - różnorodność typów osobowości i temperamentu dziecka z tych samych rodziców niezmiennie mnie zdumiewa i zachwyca, choć nie ukrywam, że jestem też niejednokrotnie zmęczona, czasem sfrustrowana. nigdy nie żałowałam, wręcz chcę się więcej, więc pojawiła się czwartasmile
    zgadzam się z Magdą, że trójka to bardzo naturalny i normalny model do ogarnięcia, powyżej to już swego rodzaju wybór stylu życia.
  • afroddytta 18.07.13, 22:11
    Tak własnie też miałam napisać, że dla mnie najbardziej szokujące i męczące są dwie rzeczy ilość jedzenia, które muszę kupować (a chłopaki póki co małe 2, 4 i 6,5 r, więc będzie gorzej smile) i jeszcze często jak się przysiądą to mi zjedzą zapasy zaplanowane na 2 dni!
    A druga kwestia to pranie, lubię mieć wszystko czyste w szafkach itd. a tu kosze puste tylko przez chwilę, za chwilę cała banda się rozbiera, przebiera i znowu można pranie robić.

    A dla mnie trójka to właśnie takie mało naturalne w sensie, że jest dziecko i NAJstarsze i NAJmłodsze no i to środkowe (które wg jakiś tam badań jest w najmniej komfortowej sytuacji). Patrząc na moje chłopaki to środkowy chyba nie ma najgorzej, bo to on sobie najczęściej wybiera z którym, młodszym czy starszym, się teraz bawić, ale trójka to dla mnie zawsze takie 2+1 czyli para i ktoś na dokładkę, podobnie jak 3 przyjaciółki-niby zawsze we 3 ale w praktyce często 2+1. Czwóreczka wydaje mi się naturalniejsza, bo nie ma tego środkowego dziecka, no i jest do pary smile
  • agnieszka77_11 19.07.13, 21:37
    Mam tak samo jak Ty. Mam 2 chłopaków i marzy mi się córka. W zasadzie nigdy nie marzyłam o 3 dzieci. Chciałam mieć zawsze 2, ale żeby choć jedno było dziewczynką. Gdyby nie ta chęć posiadania córki nie myślałabym o 3 dziecku. Podobają mi się rodziny wielodzietne, ale ja nie czułam się na sile, aby być mamą takiej gromadki. Ale niestety w życiu nie wszystkie plany da się zrealizować i moją biedną głowę zaprzątają myśli o kolejnej ciąży ...

    Tak samo jak Ty mam wiele "ale", które mnie blokują, bo przecież 3 to już nie tak mało.
    Numer 1 to finanse i to jest takie bardzo wielkie ALE. Teraz jest super. Przy dwójce nie narzekamy, nie żyjemy od 1 do 1, możemy sobie pozwolić na co nieco, ale mamy małe dzieci. Na mleko czy pieluchy kasę się znajdzie, przedszkolak też wiele nie wymaga, ale trzeba myśleć perspektywicznie. Dzieci rosną i z każdym rokiem będzie coraz gorzej, bo dzieci będą miały coraz to więcej zachciewajek. Oczywiście nie chcę wychować rozwydrzonych, rozpuszczonych bachorów, ale też chcę, żeby moje dzieci miały możliwość realizowania swoich pasji, spełniania marzeń i poczucia, że nie są na szarym końcu. Chcę, aby wyjeżdżały na wakacje, gdy cała ich banda wyjeżdża razem czy jak złapią bakcyla na tenisa to żebym mogła im to umożliwić.
    Poza tym my z mężem też chcemy mieć coś z tego życia, a obawiam się, że przy 3 nie moglibyśmy pozwolić sobie na swoje pasje i marzenia. Zycie na zasadzie "wszystko dla dzieci" pozbawiłoby mnie jego sensu, a tak mam coś co mnie w tym życiu inspiruje, pociąga. Jest jeszcze tyle świata do zobaczenia i tyle rzeczy do nauczenia i zrobienia wink
    Zazdroszczę wszystkim rodzinom, którzy nie mają takiego czegoś jak problem "finanse" przy 3 dorastających dzieci i stać ich na to.

    Drugie "ale" to czy ja dam radę logistycznie, bo przecież wychowanie dzieci to nie tylko podanie dziecku jedzenia czy zrobienie prania ale też wspólne bycie w wielu momentach. Wspólne wygłupy, zabawy, wypady, pogawędki, wspólne odrabianie lekcji czy przytulańce. A i jeszcze praca i zajęcia mamy.

    No i co tu robić??? wink
  • verdana 19.07.13, 23:47
    No własnie, finanse. Bo jak się naprawde chce trzecie dziecko, to ogarnąć raczej sie wszystko da, ale pieniędzy nie przybedzie.
    Moim zdaniem, zanim się podejmie decyzję o kolejnym dziecku, trzeba sie zastanowić nie tylko nad tym, czy się "da radę", ale czy starsze dzieci nie zostaną pozbawione czegoś bardzo istotnego. Gdy okazuje sie, zę przy trzecim nie da się już jeźdić na narty w Alpy - to sie nie jezdzi. Ale jesli pod znakiem zapytanie stają w ogóle jakiekolwiek wakacje, zajęcia dodatkowe, przyzwoite jedzenie - to trzecie dziecko staje sie zachcianką rodziców, realizowaną kosztem starszych dzieci.
    Co innego pomyśleć, ze moi znajomi mają domy, a ja trzy pokojesmile A co innego myśleć, że dzieci znajomych mają szansę na studia, a moje dziecko musi iść o pracy jak najszybciej, bo rodziców nie stać na jego dalsze utrzymywanie.
    --
    zpopk.pl
  • cadence2 20.07.13, 12:02
    Może jestem ignorantką bo nasza sytuacja finansowa jest dość dobra ale nie wyobrażam sobie że kogoś może być stać na wakacje z dwójką dzieci a z trójką już nie, wszystko jedno czy sa to narty w Alpach czy kemping nad Bałtykiemuncertain Mnie na podróż moich marzeń czyli objazdówka po USA w tej chwili nie byłoby stać bez względu na to czy mam dwójkę dzieci czy miałabym już trójkę, natomiast na wakacje jakie jeździmy czy głównie do krajów europejskich stać mnie bedzie nawet jak już zawita do nas trzeci obywatelwink
    Zresztą patrząc na sytuacje finansową tylko i wyłącznie to wielu młodych ludzi ma ją nie najlepsza (ale zazwyczaj to się zmienia w miarę upływu lat i rozwoju zawodowego) i teraz pytanie na ile dzieci mogą sie zdecydować? jedno czy dwójkę bo tak należy? no bo przecież trójka to już kaprys tudzież skrajna nieodpowiedzialnośćuncertain
    Strach jest to oczywiste, zresztą mi również nie jest obcy o czym już pisałam w swoim wątku o trzecim dzieckuwink ale jak powszechnie wiadomo nie jest on najlepszym doradcąwink więc jeśli obydwoje tego chcecie to do dziełasmile
    --
    Starszy brat 2008
    Młodsza siostra 2010
  • verdana 20.07.13, 15:32
    Bo liczysz cenę wakacji, a nie wszystkie roczne wydatki na dziecko, po których nie zostaje juz ani grosza na wakacje dla nikogo. Roczne wydatki na starsze dziecko to suma znacznie wyższa niż wakacje dla czterech osób.
    --
    zpopk.pl
  • aguu17 20.07.13, 22:14
    Dajesz te koszty, chętnie sprawdzę, co mnie czeka...


    Skoro uważasz, że dodatkowe zajęcia czy lepsze jedzenia dla starszego dziecka jest ważniejsze niż nowe życie kolejnego... Ale tu już wchodzimy na inny poziom, tzw dzieci "lepszej jakości" kontra ilość dzieci (nie ja te nazwy wymyślałam). I każdy rodzic będzie tu miał inny pogląd.
    --
    Mama '08, '09, '12
  • verdana 20.07.13, 23:35
    Tak, jest wazniejsze. To, co piszesz to demagogia - nie chodzi o zadne "nowe życie" osoby nieistniejącej, tylko o chcęć rodziców posadania jeszcze jednego dziecka. Jesli to robi się kosztem starszych, to dla mnie niczym nie różni się pozbawianie dziecka lepszego jedzenia czy perspektyw na przyszłosć, bo rodzice mają chęć na kolejne czecko czy wycieczkę na Karaiby.
    Nie chodzi o dzieci "lepszej jakości", tylko dzieci, którym rodzice są w stanie zapewnić podstawowe potrzeby - dobre jedzenie, jakieś wakacje, możliwość rozwijania zainteresowań. To jest obowiązkiem rodziców, po prostu.
    --
    zpopk.pl
  • aguu17 21.07.13, 16:08
    Tak, dla Ciebie jest ważniejsze. I masz prawo tak uważać, w końcu każdy chyba chce dla swoich dzieci jak najlepiej.

    Dla mnie demagogią to jest, twierdzenia że kolejne dziecko rodzi się "kosztem" starszych. No cóż, może będą jeść podstawowe jedzenie, otrzymają podstawową edukację, będą rozwijać swoje zainteresowania na podstawowym, dostępnym dla ogółu poziomie, ale to chyba żadna tragedia.
    Ale to moja opinia wink Aha... Ja nie mam obowiązku zapewnić moim dzieciom wakacji, czy lepszego jedzenia. Mam je wychować na uczciwych, zaradnych ludzi, dbać o zdrowie, zapewnić edukację, by były myślącymi, niezależnymi i dobrze pracującymi, dać jak najwięcej miłości by potrafiły w przyszłości budować zdrowe relacje z innymi ludźmi. A jak wyfruną z gniazda, będę je wspierać. No ale to moje obowiązki. Inni rodzice pewnie mają inne.
    --
    Mama '08, '09, '12
  • verdana 21.07.13, 17:06
    Ależ jesli rodzice nie mają pieniędzy, albo czasu - to naprawdę młodsze dziecko rodzi się kosztem starszych. Jesli nie starcza dla starszych na wiecej niz podstawowe jedzenie i podstawową edukację - to tak, jest to dla bardzo wielu dzieci tragedia. Poczytaj sobie pamietniki dzieci z biednych rodzin, które marzyły o nauce, ale nie było na nia pieniedzy. Jesli dbaniem o zdrowie i edukację nazywasz zapewnienie tylko podstawowego jedzenia i edukacji na poziomie podstawowym - to gdzie tu widzisz jakąkolwiek "dbałość"? Jeśli wiesz, że nie bedzie Cię stać, aby dzieci mogły zjeść jeszcze jedną kanapkę, wyjechać z miasta na wakacje, choćby krótkie, albo zdolne się uczyć, bo to Cię nie interesuje - to wybacz, ale dla mnie jest to lekcewazenie potrzeb dzieci, a nie dbanie o nie. Niezależność bez możliwości edukacji też moze okazać się wątpliwa.
    Innymi słowy - uważasz, zę dzieciom od rodziców nalezy sie tylko miłość, natomiast juz nie jedzenie do syta czy mozliwość rozwoju. Mam wrażenie, zę to wpisuje się w najgorsze stereotypy wielodzietnych rodzin, gdzie wazne jest samo posiadanie dzieci, ale mogą one żyć w biedzie, bez wykształcenia, bez jakiegokolwiek poznawania świata poza domem- bo to dla rodziców jest nieistotne.
    --
    zpopk.pl
  • verdana 21.07.13, 17:19
    No i jeszcze jedno - cały czas zakładasz, ze to minimum, które zapewniasz dzieciom, będzie zapewnione także po urodzeniu kolejnego. A bywa tak,że po urodzeniu kolejnego dziecka przestaje już starczać po prostu na jedzenie dla pozostałych...
    --
    zpopk.pl
  • undoo 21.07.13, 18:07
    Kiedys slyszalam, ze jesli chce sie miec dziecko okreslonej plci, a nie po prostu dziecko, to tak naprawde wcale sie nie chce dziecka i nie nalezy sie o nie starac. Cos w tym jest.

    Kwestia finansow - nie wyobrazam sobie pozbawiania dzieci, ktore juz mam czegos kosztem mojej zachciewajki. Nie wyobrazam sobie organizowania zycia calej rodziny wokol wydumanego hobby ktoregos z dzieci. Zloty srodek i rozsadek.
  • monhann2 22.07.13, 15:46
    Mysle, ze kazda teorie mozna przeanalizowac "pod siebie", czyli na tym konkretnym forum matki z reguly beda zachwalaly wielodzietnosc i zachecaly watpiace kobiety do nastepnych dzieci, czy to ma byc trzecie, czwarte czy siodme. Moze warto isc na forum jedynakow i zadac to samo pytanie???
  • cadence2 22.07.13, 17:50
    Hmmm ale jaki sens ma pytanie mam jedynaków jak to jest z trójką dzieci? To tak jakby na forum citroena pytać czy warto kupić fordasmile
    --
    Starszy brat 2008
    Młodsza siostra 2010
  • agnieszka77_11 22.07.13, 19:52
    cadence2 napisała:

    > Hmmm ale jaki sens ma pytanie mam jedynaków jak to jest z trójką dzieci? To tak
    > jakby na forum citroena pytać czy warto kupić fordasmile

    Można się spytać dlaczego nie chcą więcej dzieci, bo często coś przez to przemawia. Mam sporo znajomych z jednym dzieckiem i ich wybór w większości podyktowany jest sytuacją finansową (np bo mają kredyt mieszkaniowy, boją się niepewnej przyszłości albo przy dwójce dzieci sami nie mieliby możliwości korzystania w pełni życia, nie chcą rezygnować z siebie i ze swoich marzeń i pasji), rzadziej np względami takimi, że aż tak bardzo dzieci ich nie pociągają, aby mieć ich więcej.
  • monhann2 22.07.13, 20:06
    Dokladnie! Tu nie chodzi tylko o pytanie jak to jest z wieksza iloscia dzieci a takze o wymiane pogladow dlaczego nie wiecej, jesli pozniej, to kiedy itd

    Ja sama mam dwoje, choc zawsze marzylam o trojce, to jednak nie zdecydowalam sie i nie ze wzgledow finansowych. Mimo to dalej wzdycham do niemowlakow, zachwycam sie tymi malenstwami ale decyzji nie zaluje!!! Dla mnie to bylo takie polozenie na szali wagi decyzji o posiadanie trzeciego i decyzji pozostaniu przy dwojce. Druga zwyciezyla i nie kierowalam sie tu sercem a rozumemwink Wpadka w ogole nie wchodzila nigdy w rachube!

  • cadence2 22.07.13, 20:17
    Faktycznie autorka wątku zastanawia się nad trzecim nie chciałaby trzecie i zastanawia się jak to jest, moje niedopatrzeniewink
    --
    Starszy brat 2008
    Młodsza siostra 2010
  • undoo 22.07.13, 20:53
    No widzisz, a ja patrze z przerazeniem na rodziny z jednym czy dwojka, choc wiem, ze czesto to jedno wpadlo im fuksem od losu. Jednak dwoje czy jedno to dla mnie uklad nie do przyjecia w mojej sytuacji. Ciesze sie, ze mam ich wiecej.

    Kazdemu jest dobrze z czym innym i trudno radzic.

    Rodzina wielodzietna, jesli sa ku temu warunki i rodzice sa wydolni wychowawczo, jest super, ilez relacji miedzy ludzmi mozna w niej skosztowac. Najlepsza roznica wieku miedzy dziecmi do 3 lat wg mnie.
  • agnieszka77_11 23.07.13, 16:31
    undoo napisała:


    > Najlepsza roznica wieku miedzy dziecmi do 3 lat wg mnie.

    U mnie jest 4 lata. Miało być 3, ale nie wyszło. Długo staraliśmy się o drugie dziecko.
    Jeżeli podejmę decyzję o 3 dziecku to musi to być szybko, aby różnica wieku była max 3 lata. Choć coraz bardziej skłaniam się do tego, że powinnam zostać przy 2.
  • monhann2 23.07.13, 17:54
    undoo:

    "Rodzina wielodzietna, jesli sa ku temu warunki i rodzice sa wydolni wychowawczo, jest super, ilez relacji miedzy ludzmi mozna w niej skosztowac. Najlepsza roznica wieku miedzy dziecmi do 3 lat wg mnie."

    W 100% racja! Ale wlasnie nie kazda rodzina, czy nie kazda kobieta moze sobie z roznych przyczyn na to pozwolic. Przyczyn moze byc tysiace i kazdy powinien sobie sam odpowiedziec na to pytanie, czy moze, chce miec wiecej dzieci a nie kierowac sie tylko kaprysem, ze np znow sie marzy o zapachu niemowlaka. Albo, ze po kilku dzieciach jednej plci wciaz sie chce dziecko plci przeciwnej.
    Agnieszka77, zycze abys podjela te odpowiednia dla Waszej rodziny decyzjesmile)) Rodziny z dwojka dzieci, czy nawet te z jedynakami tez sa wartosciowe, takie dzieci moze cos tam "traca", ale przeciez tez duzo jednoczesnie "zyskuja"!
  • paprotka-pl 23.07.13, 14:05
    Też byłam w podobnej sytuacji - Mąż namawiał mnie na 3 dziecko a ja miałam mnóstwo obaw. Mam 2 dzieci: 7 i 4 lata, teraz jestem w 5 m-cu ciąży. Obawy nadal mam , ale cieszę się z tej ciąży i nie żałuję. Czuję jakby moje macierzyństwo wkroczyło w nowy wymiar: przy pierwszym dziecku byłam jak "dziecko we mgle" - wszystko było nowe, przy drugim było łatwiej, choć niektóre rzeczy też pojawiały się po raz pierwszy a teraz myślę, że wszystko będzie "powtórką z rozrywki" wink Ja mam 3 rodzeństwa i zawsze chciałam mieć dużą rodzinę smile Pozdrawiam wszystkie "wieloródki"!!!
  • elmary 26.07.13, 11:54
    Ja też się zastanawiałam, w sumie dość długo, mój mąż bardziej nalegał, wreszcie kiedy i ja naprawdę zapragnęłam tego dziecka okazało się, że nie tak łatwo jest zajść w trzecią ciążę, chociaż wcześniej nie miałam zadnych problemów. Wreszcie się udało ale z perspektywy czasu nie czekałabym tak długo... I z czwartym zamierzam zacząć starania możliwie tak szybko jak się da. Tak więc jeśli myślisz o tym, chcesz tego dziecka, masz warunki to do roboty! Bo jeśli raz zaczęłaś myśleć o tym dziecku to ta myśl ci nie minie, będIe do ciebie wracać na różnych etapach, tak myślę. Tak było u mnie.
  • lodziazero 03.08.13, 09:56
    mysle ze podstawa to "chciec". jesli czujeszc wewnetrznie ze jestes na to gotowa i to jest to czego właściwie w zyciu pragniesz to trzeba słuchać tego głosu. Nikt z zewnatrz nie wpłynie na to jak ty czujesz.

    Pojawia sie w tym watku wiele opinii dotykajacych aspektu finansowego. Ostatnio przemyslalam sobie wlasnie ten aspekt zycia. Widzę ludzi dorosłych, ktory wszystko (bądż duzo) dostawali od rodziców. widze tez takich którzy w pewnym momencie i niespodziewanie zaczeli od hojnych rodziców żądać i miec roszczenia finansowe....... Generalnie patrząc na moich znajomych w wieku 28 - 37 widzę, że ludzie, którzy w domu mieli zapewnione podstawowe potrzeby (jedzenie, spanie, miłość rodzicówsmile) bardzo dobrze sobie radza w zyciu. Czesto na studiach musieli sami sie juz utrzymywac..... nastepnie w zyciu wiedzieli ze wlasnymi rekami mogą zbudowac swoja przyszlość... nikt im nic nie da. Dlatego tez jak im zaczeło brakować pieniedzy to mysleli nie jak je oszczedzić! tylko jak je zarobic! Dlatego wydaje mi sie ze nie ma znaczenia czy masz pieniadze czy ich nie masz przy planowaniu dzieci. Dzieci z biedniejszych rodzin maja szanse zeby wziac los w swoje rece. zazwyczaj od nastu lat podejmuja jakies prace dorywcze, zarobkowe i to im zostaje. Natomiast "dawanie " przez rodziców tak rozleniwia........ ze potem nic sie nie chce....




  • barbie-torun 06.08.13, 09:56
    powiem ze swojego doświadczenia:
    z persprektywy czasu nie pamiętam ile rodzice mieli dochodu
    ale pamiętam ich wesołe twarze na spacerach, park ze stawem z łabędźmi w niedzielę
    wyjazd rowerami do lasu, pierwszego dzięcioła wysoko, wysoko na drzewie,
    wędrówki po polach i łąkach, bose nogi na trawie i wianek z koniczyny
    bieganie za wążkami z siostrą, liczenie kropek biedronce,
    piknik na kocyku,
    współne pielęgnowanie ogródka, sianie rzodkiewek i marchewek,
    zajadanie pierwszych plonów - szczypiorek na kanapkę z serem smile i setki, setki innych
    zamiast wypasionej bujaczki kawał deski, 2 linki i haki na starej czereśni,
    to nie pieniądze są ważne
    ważny jest czas

    hej gdzie te czasy PRL-owskiej biedy
    tak szczęśliwe dla małej barbie
  • monhann2 06.08.13, 16:03
    "Jedzenie, spanie i milosc" to nie sa jedyne podstawowe potrzeby dziecka. Dziecku trzeba dac troche wiecej aby mialo normalne dziecinstwo i weszlo w zycie dorosle bez traumy, ze w domu w dziecinstwie bylo po prostu biednie i rodzicow nie bylo stac na to czy na tamto. Nie mowie o luksusach i wypasionych zabawkach itd Nie ma tez nic zlego w tym, ze mlody czlowiek idzie do pracy aby sobie dorobic. Ale dziecko do roku, powiedzmy lat 18 nie bedzie przeciez dorabiac a powinno miec zapewnione przez rodzicow takze porzadne ubrania, ksiazki, zajecia pozaszkolne, wycieczki, jakies tam wyjazdy na wakacje, zabawki. No i przede wszystkim dyspozycyjnych rodzicow, ktorzy maja czas spedzic z takim dzieckiem indywidualny czas, rozmowa, zabawa itd Im wiecej dzieci w domu, tym tego czasu mniej.
  • undoo 12.08.13, 16:44
    Im wiecej dzieci w domu, tym tego czasu mniej.

    Napisalabym tym bardziej wola spedzac czas ze soba niz z rodzicem. Od pewnego wieku brat czy siostra robia sie ciekawszym towarzystwem big_grin Rodzina wielodzietna inaczej funkcjonuje. Rodzenstwo nie zastepuje rodzica, ale wiekszy nacisk jest kladziony na relacje miedzy dziecmi.

    Jak ma sie wiecej dzieci niz dwoje, to nie da sie miec np. 3 jedynakow. Przy dwojce jeszcze mozna skakac przy kazdym, przy trojce sie nie da. Tyle ze tu odchodzimy od aspektu finansowego i dochodzimy do taktyk wychowawczych.
  • verdana 12.08.13, 21:04
    Da się, jeśli różnica wieku jest duża.
    --
  • listek_a 08.08.13, 07:54
    Ja juŻ się nie zastanawiam wink
  • cadence2 08.08.13, 11:11
    Listek_a rozumiem że można gratulować? smile U nas niestety znów lipa, i kolejny cykl też spisany na straty bo mąż daleko sad
    --
    Starszy brat 2008
    Młodsza siostra 2010
  • moleslaw 22.10.13, 17:14
    Rzadko mi się to zdarza ale muszę przyznać Verdanie rację. Dzieci chcieć to ja bym chciała jeszcze i piątkę, z tym że mnie nie stać. Jednak dziecko nie może jeść tylko i wyłącznie jedzenia najtańszego , wymaga ja nie mówię że luksusów ale jednak nie napchamy mu brzucha chlebem z mielonką bo te organizmy się budują dopiero. Mamom które mają na razie małe dzieci chciałabym też uzmysłowić że dojrzewające dziecię je niczym wilk, zjadłby i konia z kopytami. Nie starcza jedzenie trzy razy dziennie , wydawałoby się do syta.
    Poza tym nawet nie wspomnę o zajęciach dodatkowych bo nie bez powodu nazywane są dodatkowymi. Pewnie że fajnie jest je dzieciom zapewnić ale nie jest to mus.
    Jednak już choćby takie podręczniki to koszt nawet i ok 1 tyś złotych na jedno dziecko , zależy od szkoły, podstawówka idzie jeszcze ulgowo jeśli 500 zł za komplet to jest ulgowa sprawa a przy kilkorgu dzieci? A to dzieci mieć muszą. Wiem że istnieją używane podręczniki również mój syn ich używa ale nie od zerówki a od czwartej klasy i to dlatego że mieliśmy szczęście. Dzieci rok młodsze jak to się mówi idące za nami mają nowy program i nie mogą mieć używanych bo ich po prostu nie ma. Nie jesteście w stanie zaplanować rocznika według zmian , które nadejdą za 6 lat!!!
    Dzieci muszą być ubrane i wierzcie mi są rzeczy takie jak majtki czy rajstopki których używanych się nie nosi a koszt rajstopek dziewczęcych 12 zł w promocji sztuka.
    Posiadanie dziecka to nie jest sielanka, dziecko jeśli nie macie dziadków a liczycie na pracę obojga rodziców to koszmar. No chyba że zarabiacie tyle by mieć opiekunkę. Pracodawca zazwyczaj chce dyspozycyjności a tę trudno zapewnić przedszkola od 6 do 17 a jeśli pracę też trzeba zacząć o 6 ? A weekendy? To są rzeczy które wydają się do załatwienie przy szczerych chęciach niestety jak życie pokazuje szczere chęci to sobie można wsadzić .... O przyjęciu dziecięcia do przedszkola nie wspomnę. Na waszą dyspozycyjność wpływa
    - brak opieki dodatkowej
    - choroba dziecka/dzieci
    - godziny pracy rodziców
    - zebrania w szkołach bo wbrew pozorom oboje rodziców musi mieć wolne jedno na zebraniu drugie z dzieckiem , ja wiem że można młodsze dzieci zabrać ze sobą widziałam takie zebrania dziękuję za powtórkę z koszmaru
    Nie zgadzam się z zabieraniem dzieci za biedę , jednak coś tym dzieciom zapewnić musimy.

    I jeszcze zdradzę wam że doskonale wiem co to znaczy dla dziecka że nie może iść do szkoł do jakiej chce bo nie ma pieniędzy i musi iść do takiej ( zawodówka ) by jak najszybciej przynieść pieniądze. I wiecie c to się ciągnie za człowiekiem całe życie, ten żal. I proszę mi tu nie wmawiać że dzieci zrozumieją . Bo co innego jeśli dziecko usłyszy idz do szkoły ale na dodatkowe wydatki sobie zarób to nie dramat, ale jeśli słyszy mowy nie ma o LO bo nie mam kasy to już jest dramat. I pisze wam to ktoś kto to kiedyś usłyszał. I nic to że nie z powodu wielodzietności tylko z powodu alkoholu, żal za straconą okazją jest taki sam.
    --
    botomiwystarczy.blogspot.com/search?updated-min=2013-01-01T00:00:00-08:00&updated-max=2014-01-01T00:00:00-08:00&max-results=1

    czytaniejakoddychanie.blogspot.com/2012/04/czytanie-jak-oddychanie.html
  • dzieciaczki-3 25.10.13, 22:47
    Jestem jedynaczką. Nie miałam nikogo do kogo mogłabym pójść ze swoimi problemami, nikogo kogo mogłabym poprosić o radę... (rodzice i przyjaciółki to nie to samo). Pamiętam jak chodziłam za babcią, tak za babcią,żeby urodziła mi brata lub siostre, bo straciłam już nadzieję, ze rodzice się o to postarają smile Byli wygodni, oboje pracowali, babcia się mną opiekowała. Co rok jeździliśmy na wczasy, ferie. Nie pamiętam, żeby czegoś mi brakowało z materialnych rzeczy (choć nie było tego szału i dostępności co teraz). Jak sobie pomyślę, że nie mam rodzeństwa bo oni też liczyli ile wydadzą na dodatkowe majtki, rajtki, jedzenie, brrrr... Zawsze wiedziałam, że nie będę miała 1 dziecka. Mam czwórke smile Starsza trójka właśnie się wygłupia na górze, śmieją się, że musiałam ich uciszać, aby nie obudzili najmłodszego uncertainWspólnie robią jakieś bryloczki, bazy. Są tak strasznie za sobą, a ja wiem, że to jest bezcenne!! Potrafią jednego cukierka pokroić na 4 części (od razu mamom, które będą pisać, że u nas taka bieda, mówię,że nie smile
    Oczywiście, że finanse są bardzo ważne. My mamy tyle, aby godnie żyć. Nie martwię się, że nie mam na jedzenie, rachunki czy angielski. Ale widzę u wielu moich znajomych, głownie mam jedynaków, że przesadzają w drugą stronę. Dziecko naprawdę będzie szcześliwsze mając brata, siostre niż wszystkie najnowsze kolekcje czegoś tam, akurat teraz najmodniejszego.
  • verdana 25.10.13, 22:58
    Cóż, nie wykluczone, że za lat dwadzieścia Twoje dzieci napiszą o tym, jak marzyły, aby być jedynakami, aby rodzice mieli dla nich więcej czasu i pieniędzy i aby w domu było choć czasem cicho. I że tego swojemu dziecku nie zrobią nigdy - poprzestaną na jednym.
    Dzieci nalezy mieć tyle, ile się che, a nie rodzic/ nie rodzić dzieci dlatego, że urodzone już dziecko chce czy nie chce rodzeństwa.
    No i tak, wygodni byli Twoi rodzice, ze pracowali. Dobrzy rodzice nie pracują.

    --
    zpopk.pl
  • dzieciaczki-3 26.10.13, 19:07
    Nie, nie byli wygodni dlatego, że pracowali, pisałam w skrócie, bo trudno w krótkim poście opisać całą historie życia. Moje dzieci jak potrzebują spokoju to idą do pokoju i tyle. Na razie taką potrzebę ma tylko najstarsze. A czy za 20 lat tak nie napiszą?? Nie wiem, mam nadzieje, że nie, ale to już będzie ich życie. Oczywiście, że każdy powinien mieć tyle dzieci ile chce(choć życie nie takie proste jest), ja tylko nie rozumiem jak ktoś się nie decyduje na drugie, kolejne, tylko z powodu pieniędzy, bo pierwszemu będzie musiał ograniczyć kolejne firmowe zabawki, czy drogie ciuchy. Nie mówię też o osobach, które żyją bardzo skromnie i kolejne byłoby naprawdę ciężko utrzymać. Choć i tak każdy ma swoje poglądy i priorytety. Chciałabym, abyśmy wszystkie po 20 latach mogły się spotkać na takim forum i powiedzieć, że jesteśmy spełnione, szczęsliwe i że niczego nie żałujemy. Nie zależnie od ilości dzieci smile)












  • mruwa9 27.10.13, 10:53
    takie masz doswiadczenia, verdano?
    Mam dwojke rodzenstwa, gniezdzilismy sie w malym mieszkaniu, marzyl mi sie wlasny pokoj ( z siostra dzielilysmy cale 9m2), nie raz tesknilam za rzeconym swietym spokojem, bo klocilissmy sie z rodzenstwem, jak to zwykle bywa, w domu bylo dosc biednie, zwlaszcza, gdy wszyscy studiowalismy dziennie, jednoczesnie, a krewni i znajomi zachecali do wyjazdu na studia do innych miast, do zycia akademikowego, ktore nigdy nie bylo w zasiegu naszych mozliwosci, bo nie bylo nas na to stac. Musielismy mieszkac w domu i z domu dojezdzac na uczelnie, to byla jedyna opcja. Ale mimo bardzo skromnych warunkow zycia nigdy , nawet przez sekunde, nie przeszlo mi przez mysl, ze lepiej byloby byc jedynaczka i miec wiecej przestrzeni/zabawek/czasu rodzicow dla siebie.
    I majac na wzgledzie wlasne bardzo pozytywne dswiadczenia dorastania w rodzinie wielodzietnej nigdy nie bralam pod uwage opcji posiadania tylko jednego dziecka.
    Moj maz jedynak rowniez tej opcji nie bral pod uwage.
    Mysle, ze rzesza jedynakow , niezadowolonych ze swojego jedynactwa i marzacych o rodzenstwie jest wieksza, niz rzesza osob majacych roznstwo i zalujacych ze nie jest jedynakiem.
    Nie wiem,czy takie statystyki istnieja (verdano jestes chyba socjologiem? To moze cos dla ciebie?), ale znam osobiscie spora rzesze jedynakow, czesto wspominajacych swoja tesknote za nieistniejacym rdzenstwem i ani jednej osoby majacej rodzenstwo, ktora wspomnialaby, ze zaluje, ze nie jest jedynakiem.
  • czarne-jagody 27.10.13, 13:31
    Ja myśle, że brak materialne najbardziej odczuwają dzieci z rodzin wielodzietnych i nie tylko, w sytuacji kiedy w tych rodzinach występują niedostatki niematerialne. Brak zainteresowania dziećmi, alkohol albo inne patologie. W rodzinach wydolnych wychowawczo, szęsliwych, dzieci po latach nie bedą żałować posiadanie rodzeństwa pomimo nawet biednego dzieciństwa. W pamięci pozostana wspólne zabawy. czas spędzony z rodzicami i rodzeństwem, poczucie bycia kochanym, a brak najmodniejszych ciuchów czy zabawek to tylko mały minus. Nie mówię tu o skrajnej biedzie, gdzie nie mozna zaspokoić podstawowych potrzeb dzieci.
  • listek_a 28.10.13, 07:30
    > Cóż, nie wykluczone, że za lat dwadzieścia Twoje dzieci napiszą o tym, jak marz
    > yły, aby być jedynakami, aby rodzice mieli dla nich więcej czasu i pieniędzy

    Wierzysz w to, co piszesz? Myślisz, że ktoś zamieniłby kogoś bliskiego na spokój i pieniądze? Rodzeństwo, które jest towarzyszem zabaw, wsparciem?
    O spokoju można marzyć przez chwilę, ale później i tak człowiek się cieszy, że ma kogoś bliskiego. Mam znajomego, który ma 6 rodzeństwa. Mówił, że jak był nastolatkiem, chciał mieć gitarę. Rodzice nie mogli mu jej kupić, bo od razu jedna siostra chciałaby pianino, druga inny instrument. Powiedział, że musiał sobie zarobić, żeby kupić gitarę. Mówił, że to było bardzo dobre, bo o wiele bardziej doceniał swój zakup, niż gdyby dostał go bez żadnego wysiłku.
    Nie rozumiem ludzi, którzy mają 10 dzieci i domagają się wiecznie pomocy. Ale, moim zdaniem, lepsze skromne życie z dwójką, trójką dzieci, niż jedynak z super zabawkami i wszystkim o czym zamarzy, oprócz rodzeństwa.
    --
    Jest coraz trudniej. Jest coraz lepiej.
    Jest wspaniale.
  • nefela21 30.10.13, 21:39
    Zgadzam się z Tobą i potwierdzam, że w życiu nie zamieniłabym mojego rodzeństwa na dobra materialnesmile Mam brata i siostre, rodzicom się nie przelewało, co potrzebne mieliśmy, bez szaleństw. Cała trójka skończyla studia wyższe, tyle że ja z bratem chcieliśmy w innym mieście więc obciążyliśmy się kredytem studenckim, a w wakacje dorabiałam za granicą (truskawski, sprzątanie).Siostra skończyła szkoły mieszkając w domu. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że lepiej byłoby gdyby któregoś z nich nie było, choć czasami trzeba było z czegoś rezygnować na rzecz rodzeństwa. Mało tego, sama mam teraz dwójkę dzieci i marzę o trzecim, nawet już bym prawie Je miała bo 4 miesiące temu zaszłam w ciąże, tylko że poroniłam, stwierdzono po badaniach, że był to losowy przypadek i mała szansa żeby sytuacja się powtórzyła. Bardzo to przeżyłam, mąż też, ale obiecał mi, że będziemy mieć dziecko. Tyle ze miesiąc temu wycofał się z tego, oznajmił, że nie chce więcej dzieci i nie będzie chciał. Zranił mnie, nie daje się przekonać, twierdzi że jak obiecywał to chciał, ale zmienił zdanie, nie chce znowu przechodzić ciąży i niemowlaka. Ogólnie jesteśmy ze sobą 15 lat, po ślubie 5, więc znamy się jak łyse konie, kochamy nasze dzieci (4 lata i 14 m-cy) jak wariaci, oboje się angażujemy w ich wychowanie, oboje pracujemy, stać nas na dziecko, ja wiem że byśmy podołali. Mąż jest z rodziny lekko snobistycznej, ma tylko starszą siostrę, byli wychowani dość zimno i u niego w rodzinie liczą się pieniądze, głównie to o nich jest zawsze mowa na każdych spotkaniach rodzinnych, porównywanie...eh...mąż taki nie był, więcej świadomego życia spędzilismy razem więc można powiedzieć że się ukształtowaliśmy, jest ciepły, odpowiedzialny...choć te cechy materialistyczne ostatnio zaczęły też trochę w nim się pokazywać (chyba zgodnie z powiedzeniem czym skorupka za młodu nasiąknie...). No nic, nie przedłużając, bardzo Wam gratuluję MAMY trójki i więcej dzieciaczków, troszkę też zazdroszczę (tak pozytywnie) smile Chciałabym mieć problem, czy zdecydować się na trzecie czy nie, bo problemu bym nie miała wink A tak czytam ostatnio wątki na forum rodzin wielodzietnych, z nadzieją, że może wyczytam coś co mnie jakoś zniechęci i odsunie to poczucie pustki, które we mnie powstało po poronieniu i pogłębiło się po deklaracji męża, ale jakoś mi nie wychodzi sad Im więcej czytam i im więcej patrzę na moją rodzinę tym bardziej utwierdzam się, że nasza rodzina nie będzie pełna w tym składzie smile Ale niestety mąż zawzięty jest, już chce usuwać rzeczy i zabawki po młodszym choć ten jeszcze się nimi bawi. Musiałam się gdzieś wygadać, bo siedziało to we mnie długo, więc trochę na temat, trochę nie na temat - jak to bywa na forach smile Pozdrawiam wszystkie mamuśki!!!
  • duzarodzina.pl 08.11.13, 18:47
    Odwagi!!! Czasem to drugie dziecko jest już ogromnym wyzwaniem. Dziewczyny wciąż się zastanawiają kiedy nadchodzi ten właściwy moment.
    Same zobaczcie

    www.duzarodzina.pl/blogi-duzarodzina/91-pozytywnie
    www.duzarodzina.pl/blogi-duzarodzina/95-czekac-czy-sie-zdecydowac

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka