Dodaj do ulubionych

Wykład mamy 16 dzieci!

01.11.13, 09:08
Serdecznie zapraszam na spotkanie z mamą naprawdę dużej rodziny!

Kongres „Czas na rodzinę” – 10 lat Akademii Familijnej w Polsce
9.11.2013, godz. 15:00, Szkoła Strumienie, Józefów, ul. 3 Maja 128

Program Kongresu (część otwarta):
„Wielkie wyzwania, wielkie radości – zarządzanie liczną rodziną” - Rosa Pich Postigo
„Czy rodzice przestali wierzyć w wychowanie? – wyniki badań” - Paweł Pawel Wolinski

Prelegenci:
Rosa Pich Postigo — mama 16 dzieci. Od wielu lat zaangażowana w działalność Akademii Familijnej w Hiszpanii. Córka Rafaela Picha — jednego z założycieli
Akademii, który także miał 16 dzieci. Autorka książki nt. życia w dużej rodzinie.

Paweł Woliński — mąż, ojciec czwórki dzieci. Prezes Fundacji Mamy i Taty, członek zarządu Związku Dużych Rodzin 3+. Zaangażowany w powstawanie projektów społecznych na rzecz rodzin i polityki rodzinnej (Stowarzyszenie „Twoja Sprawa”, Familion.pl).
Edytor zaawansowany
  • mama.rozy 01.11.13, 13:41
    trzeba się jakoś wcześniej zgłaszac?
    można z dziecmi?
    --
    panilyzeczka.manifo.com/blog-pani-lyzeczki
  • pola468 01.11.13, 13:58
    Fajne, tylko dla mnie za daleko.
    mamo.rozy - pisze się na ewentualne nauki u Ciebie, gdybyś tak na kongres dojechała wink.

    --
    "- Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe. Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera."
    Oskar i Pani Róża, E. E. Schmitt
  • mama.rozy 01.11.13, 15:33
    hehe
    ale najpierw kawawink
    --
    panilyzeczka.manifo.com/blog-pani-lyzeczki
  • duzarodzina.pl 18.11.13, 18:20
    Uwaga Uwaga!
    Ogłaszamy konkurs na Firmę Przyjazną Dużej Rodzinie! Czekamy na Wasze zgłoszenia!!!

    duzarodzina.pl/aktualnosci/113-firma-przyjazna-duzej-rodzinie
  • nuwaro 01.11.13, 20:31
    Na otwartą część kongresu nie trzeba się rejestrować.
  • malgos_fal 01.11.13, 20:58
    Dziewczyny, spodziewam się, że połowa z Was zaraz mnie zlinczuje, ale nie mogę się powstrzymać i to napiszę: 16 dzieci - to jest dla mnie jakies takie nieludzkie. To właśnie NIE jest rodzina. To jest bardziej hodowla.
  • verdana 01.11.13, 21:52
    Ja też nie wierze w idealną rodzinę z 16-dzieci. Bo dla tych dzieci zwyczajnie nie ma czasu. Zazwyczaj jest tak,z ę starsze musza przejąć część rodzicielskich obowiązków. Nie ma też żadnej możliwości pobycia trochę samemu. Nie ma możliwości szczególnego zajęcia sie dzieckiem, wymagającym więcej opieki. Nie wierzę też, aby rodzice mogli znać problemy dzieci, prawdopodobnie większość problemów albo jest rozwiązywana przez starsze rodzeństwo, albo wcale.
    Przypuszczam, że jesli dziecko ma np. problemy z nauką, to nikt z nim nie będzie siedział i odrabiał lekcji, ani nie będzie chodził dwa razy w tygodniu na rehabilitację bo ma skrzywienie kręgosłupa, ani nie pójdzie do szkoły, bo dziecko ma problem z kolega z ławki - bo w domu jest niemowlę i czwórka maluchów.
    --
    zpopk.pl
  • plater-2 02.11.13, 05:55
    Starsze rodzenstwo pojdzie.
  • mama.rozy 02.11.13, 08:51
    no i coz tego,że ma 16?
    prosi o pomoc,że tak bardzo to nie pasuje?
    jakby miała 15 to już byłoby lepiej?
    nie żyją w naszym kraju,na szczęście,bo tu nawet na wielodzietnych dostają po głowie
    wątek jest o konferencji,nie o tym,że najfajniej jest miec 16cioro a my głpie,najwyżej czwórką mamy
    ze wszystkiego trzeba robic problem?
    --
    www.dlaczego.org.pl/
  • verdana 02.11.13, 10:02
    Mając 16 dzieci nie może odpowiednio zająć sie wszystkimi. Nie ma czego propagować, raczej należałoby przestrzegać.

    --
    zpopk.pl
  • mama.rozy 02.11.13, 12:07
    idź na wykład,powiedz to
    najłatwiej krytykowac,nie mając w ogóle pojęcia,kto i o czym będzie mówił
    --
    edudomowa.blogspot.com/
  • verdana 02.11.13, 18:50
    Będzie mówił, jak to jest pięknie i jak wspaniałe sa wielkie rodziny - za to mu płacą. Przecież nie za to, aby mówił, ze starsze dzieci musiały być rodzicami dla młodszych, bo matka była stale w ciąży, w połogu i nie mogła - co oczywiste - zaspokoić potrzeb 16-dzieci na raz.

    --
    zpopk.pl
  • magdak_1977 02.11.13, 23:26
    Verdana, jakaś Ty domyślna, nie słuchałaś a wiesz, o czym BĘDĄ mówić. I jeszcze wiesz, że za to płacą i to dobrze. temat brzmi : "zarządzanie dużą rodziną", a nie " wychwalanie dużej rodziny jako najlepszego modelu pod słońcem". Jak ma się niewiele do powiedzenia, warto czasem nic nie mówić
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • verdana 03.11.13, 10:52
    Naprawdę sądzisz, ze ktoś wygłasza wykład "„Wielkie wyzwania, wielkie radości – zarządzanie liczną rodziną" aby powiedzieć, jak jego dzieci były zaniedbywane? Czy aby pochwalić sie, jak sprawnie udało sie "zarzadzać" rodziną?
    Wiesz, rodziną po prostu nie powinno się zarządzać - w momencie, gdy trzeba robić wykład o zarządzaniu w rodzinie - oznacza to, że w rodzinie coś nie gra, naprawdę. Dzieci się wychowuje, a nie traktuje jak pracowników przedsiębiorstwa. Ciekawe, ile osób chce, aby rodzice zarządzali, a nie aby zwyczajnie byli rodzicami.
    --
    zpopk.pl
  • aleksa51 03.11.13, 11:09
    Zapewne "zarządzaniem" nazwano na skróty rozwiązania logistyczne, które pozwolą w miarę dobrze funkcjonować i nie doprowadzą mamy do skraju wyczerpania fizycznego i emocjonalnego- ja to tak widzę.
    Co do tego czy to hodowla czy rodzina...zwał jak zwał...
    Ja mam troje rodzeństwa i mama nie miała dla mnie przeważnie czasu odkąd urodziła młodszą ode mnie siostrę. Ja mam troje dzieci i więcej nie chcę i sama nieraz nie mam siły ich przytulić.
    W licznej rodzinie zawsze zabraknie dla kogoś czasu, w tak licznej można tego nie zauważyć.
    Szczerze mówiąc, jak przeczytałam, że matka szesnaściorga będzie wygłaszała wykład to pomyślałam "a co w tym czasie z jej dziećmi?". Taki odruch, wiem, że przecież nie musi być niewolnicą, należy jej się coś od życia, ma prawo wyjść z domu. Ale sądzę też, że w tak licznej rodzinie nie da się pogodzić wychowania tylu dzieci z karierą mamy i jej czasem dla siebie. Aczkolwiek nic więcej o tej pani nie wiem. Być może jest to już starsza kobieta, z odchowanymi dziećmi i wszystko wygląda inaczej. Ale ja tak, jak poprzedniczki piszę o swoich odczuciach.
    Swoją drogą takie szkolenie z "logistyki domowej" by mi się przydało bo nieraz już przy mojej trójce wysiadam...
  • verdana 03.11.13, 11:15
    Matka szesnaściorga może wykładać, bo i tak nie ma czasu na zajmowanie się dziećmi - starsze musza zajmować sie młodszymi. Przypuszczam też, że nie ma bardzo małych dzieci.
    W tym wypadku logistyka , która nie doprowadzi mamy na skraj załamania MUSI polegać na przejęciu przez starsze dzieci funkcji rodzicielskich - rodzice nie mają czasu na zajmowanie się takimi drobiazgami, jak codzienne problemy dzieci...
    --
  • pa-trynka 03.11.13, 11:33
    myślę, że należałoby najpierw zdefiniować pojęcie funkcji rodzicielskich - może rodzice 16 dzieci rzeczywiście nie zawracają sobie głowy wiązaniem butów, czy szukaniem zgubionego klocka (tu pomocne jest starsze rodzeństwo) ale pochylają się nad innego rodzaju codziennymi problemami dzieci np relacje rodzinne, szkolne, rówieśnicze etc?
  • andaba 03.11.13, 22:48
    Po pierwsze w przypadku szesnaściorga dzieci raczej nie są wszystkie w wieku 0-10 lat, tylko spora częśc jest dorosła.
    Po drugie nie wiemy, czy rodzice sami się dziecmi zajmowali, może mieli pięć opiekunek.

    Oczywiście zaraz ktos napisze, ze jak miala pięć opiekunek to nie wie, co to znaczy miec dzieci. Ale to samo mozna powiedzieć o tysiącach matek, których dziecko do 16 w przedszkolu, do 17,30 na angielskim, pól godziny na powrót, kolacja i nyny. Ale to są lepsze matki, bo maja jedno i mnóóóóóstwo czasu dla niego...
  • login_znany_moderatorowi_forum 04.11.13, 23:41
    Przestańcie mitologizować to "zajmowanie się dziećmi". To jedynak potrzebuje ciągłej uwagi rodziców, bo inaczej po prostu nie ma do kogo ust otworzyć. W rodzeństwie dzieci w naturalny sposób wiele potrzeb zaspakajają we własnym gronie. I naprawdę wystarczy wtedy czasu na to co każde potrzebuje od rodzica indywidualnie. Szesnaścioro rodzeństwa to nie jest to samo co szesnaście razy jedynak.
    A poza tym co jest złego w tym, że starsze zajmują się młodszymi? Że się uczą tych złych stereotypowych ról społecznych? A skąd się mają tego nauczyć? Z cartoon networks?
    --
    http://kochamniewychowuje.pl/
  • nuwaro 03.11.13, 19:33
    Stwierdzenia "nie da się", "niemożliwe" itd. lepiej chyba odnosić do siebie, np. w formie "ja bym nie potrafiła". Znam tę rodzinę i naprawdę funkcjonuje ona bardzo dobrze, a dzieci nie są zagubione i nieszczęśliwe. Nawet nauczyciel jest w stanie po pewnym czasie dobrze poznać problemy swoich uczniów, a co dopiero rodzic. Rzecz w tym, by skupić się na rzeczach, w których rodzice są niezastąpieni - rozmowa, rozwiązywanie problemów, przytulanie itd. - a rzeczy inne: sprzątanie, gotowanie, pomoc w lekcjach rzeczywiście powierzyć starszym dzieciom. W takiej rodzinie dzieci wspaniale uczą się odpowiedzialności za siebie i za innych, a także dawania siebie innym i służenia im. Zresztą fakt, że jest to drugie pokolenie decydujące się na tak dużą rodzinę - Rosa miała 15 rodzeństwa, a Chema (mąż) - 13, świadczy o tym, że nie byli oni w tych rodzinach nieszczęśliwi.
  • pa-trynka 03.11.13, 11:25
    dla mnie też niestety za daleko, więc chętnie przyłącze się do poli i gdybyś była obecna to poproszę o relacje z konferencjismile
  • mama.rozy 03.11.13, 12:12
    verdano,nie rozumiesz jedne rzeczy z mojej wypowiedzi-taka dyskusja ma sens jedynie po wykładzie.jako polemika z zaprezentowanym tematem.a taka dyskusja to jak artykuł z Faktu-ktoś widział krowę która czytała książkę i z tego wysnuł wniosek,że krowy czytają częściej niż ludzie.

    --
    www.zakatek21.pl/portal/
  • verdana 03.11.13, 14:48
    Nie. Ma sens dyskusja o tym, czy w ogóle rodzice 16-dzieci powinni pouczać innych, jak kierować rodziną.
    --
    zpopk.pl
  • mama.rozy 03.11.13, 17:17
    ale dlaczego?wykład otwarty,wolno jeszcze takie organizowac
    nikt na nim nie będzie o nic prosił,zbierał datków czy podpisów(a nawet gdyby-jeszcze wolno)
    gdyby taki wykład dotyczył życia z piątką,zgodziłabyś się na niego?z szóstką,z siódemką?
    a ta pani ma 16cioro i o tym chce opowiedziec
    zupełnie nic w tym złego nie widzę
    i dlaczego pouczac?
    jeśli dobrze pamiętam,pierwszy wykład jest o zarządzaniu rodziną-w przypadku tak dużej rodziny- może mają ciekawe rozwiązania?drugi jest o wychowaniu-koncepcja zapomnianego wychowania.temat tez ciekawy.
    i tyle wiemy czytając ogłoszenia o wydarzeniu.reszta to domysły.wolę fakty.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • verdana 03.11.13, 18:45
    Oczywiście, ze wolno. Wolno dawać wykłady, jak nie mieć dzieci i jak mieć szesnaścioro.
    Problem w tym, zę do żadnej z tych osób nie poszłabym na wykład uczyć się, jak powinna sprawnie funkcjonować rodzina z dziećmi.
    Jako ciekawostka - może być.
    --
    zpopk.pl
  • alusia255 03.11.13, 19:41
    Pomijajac fakt co wy myslicie na temat tak duzych rodzin, wyklad taki moze byc pomocny dla rodzin wielodzietnych. W mojej opinni do takich wlasnie jest skierowany. Tych ciekawskich tez na pewno nie zabraknie, ale to chyba nie zaszkodzi... Podejrzewam, ze nawet te mamy z dwojka, czy trojka dzieci moga posluchac i byc moze sie czegos nauczyc. Ja chetnie poszlabym z ciekawosci, ale mieszkam zbyt daleko. Jeszcze jedno Verdano, a kto wedlug ciebie powinnien wykladac na temat zarzadzania duza rodzina? Pani profesor, ktora ma dwoje dzieci? Bylaby bardziej dla ciebie wiarygodna niz kobieta, ktora ma szesnascioro? Chyba normalne jest, ze ktos kto posiada duzo dzieci to powinnien umiec dobrze organizowac i zarzadzac? Myle sie?
  • malgos_fal 03.11.13, 20:54
    Ale wsiadłyście na verdanę! Poniewaz trafia ona dokładnie w punkt tego, co i ja myślę (jak zbieram się do napisania kolejnego postu, okazuje sie, że verdana już własnie napisała to, co mi chodzi po głowie) i ponieważ to ja pierwsza przerwałam peany na temat wykładu, uważam za stosowne napisac, co nie pozwoliło mi przejśc obojetnie obok informacji nt. matki 16 dzieci wygłaszającej wykład na wiadomy temat.
    Tak jak juz napisalam, dla mnie rodzenie 16 dzieci paradoksalnie zabija rodzinę. Wybór takiej postawy zyciowej jest bardzo samolubny. Nie wydaje mi się, aby rodzice uzgadniali ze swoimi starszymi dziećmi, czy na świat mogą przyjść kolejne naste maluchy, a to własnie na starsze rodzeństwo - co większość z Was przyznala - spada wiekszość obowiązków i konieczność wyrzeczenia się i zrezygnowania z jakiegokolwike własnego życia. To zrozumiale, że nie uzgadniają z dziećmi, czy poczynac kolejne. Gdyby uzgadniali, to juz bylaby ostra patologia. Skoro zatem sobie spokojnie i z radością płodzą kolejne dzieci (nie mówię tu o drugim, czy trzecim, czy piątym, ale jedenastym (!), czy czternastym (!), to jest to bardzo samolubne, bo rodzice skupiaja sie głównie na swoich potrzebach, popędach, ideologiach, a w nosie mają życie swoich dzieci. Przy takiej postawie NIE można mówić o Rodzinie. Dlatego bardzo nie podoba mi sie promowanie wykładu nt. Rodziny, kótry ma byc wygłoszony przez kogoś, kto Rodzinę niszczy.
  • alusia255 03.11.13, 21:34
    Chyba nie Tobie jest oceniac ta kobiete, ktorej nawet nie znasz i zarzucac jej niszczenie rodziny. Przykre to. Ocenianie kogos na podstawie tego ile ma dzieci. Cudownie, ze wspolczujesz tym dzieciom, cudownie. Moze powinno jej sie teraz je odebrac? Przeciez ona niszczy rodzine. Kurde. Wkurza mnie taka postawa. Typowe. Jak ona w ogole smie przyjezdzac do Polski i wykladac o zarzadzaniu duza rodzina? Mowic o wzlotach , upadkach i troskach? Nie najezdzam na Verdane poza tym, bo cenie jej wypowiedzi od lat. Tylko nie rozumiem dlaczego akurat TA kobieta nie mialaby poprowadzic wykladu o zarzadzaniu rodzina, tylko od razu zanim w ogole, ktoras z Was posluchala co ma do powiedzenia oceniacie ja zle, bo ma duzo dzieci? Tylko na tej podstawie? Smutne to.
  • nuwaro 03.11.13, 22:09
    Przeciw takiemu postawieniu sprawy muszę stanowcza zaprotestować. My mamy ośmioro dzieci, wkrótce spodziewamy się dziewiątego i mamy nadzieję, że na tym nie skończymy. Czy już zaczynamy niszczyć naszą rodzinę czy potrzebujemy do tego jeszcze kilkoro dzieci? Istniało i istnieje wiele bardzo dużych i bardzo wspaniałych rodzin, które wychowały wielu cudownych ludzi. Jak można mówić, że to nie są rodziny?!! Takie rodziny uczą hojności i otwartości na potrzeby innych i często ta tradycja była przekazywana na następne pokolenia. Oczywiście w każdej rodzinie można być mniej lub bardziej szczęśliwym, ale nie można powiedzieć, że bardzo duże rodziny wypuszczają ze swego grona nieszczęśników.
  • eps 03.11.13, 23:03
    A ja uważam że nie można uogólniać.
    Sama spotykam ludzi jedynaków którzy sa bardzo nieszczęśliwy przez model rodziny w ktorej sie wychowywali. U wielodzietnych też sie może tak zdarzyć, jak i w rodzinie z 2 czy 3 dzieci.
    Nie uważam za stosowne już na starcie, nic nie wiedząc oceniać kogoś i jego rodzinę tylko dlatego że mają 16 dzieci.
    Bardzo często spotykam nieszczęśliwe dzieci jedynaki których rodzicie nie widują całymi dniami. Można by długo wymieniać.
    Absolutnie nie zgadzam się na stwierdzenia że ktoś jest dysfunkcyjny bo ma 16 dzieci?
    A tak na marginesie to gdzie ta dysfunkcja sie zaczyna?
    Przy rodzinie z 2 dzieci gdzie babcia je wychowuje bo rodzice nie mają czasu? czy moze przy 4-5? Bo co?
    przykre to że nic o tych ludziach nie wiece ale WIECIE że zabijają rodzinę.
    --
    "Dzieci i szklanek w domu nigdy za wiele" by moja mama wink

    Dawid - 2006;Krystian - 2007; Zuza - 2010
  • verdana 03.11.13, 23:20
    Nie jest dysfunkcyjny, o ile starsze dzieci nie musza pełnić ról rodzicielskich, nie musza opiekować sie młodszymi - nie czasami, bo to nic złego, ale kosztem swojego życia, czasu wolnego, czy zajęć dodatkowych, jeśli dzieci mają możliwość uczenia się i studiowania jeśli chcą i mają do tego zdolności, jeśli dzieciom o specjalnych potrzebach można te potrzeby zapewnić - rehabilitacja, korepetycje itd.
    Jesli jednak jest tak,z ę starsze rodzeństwo przejmuje obowiązki rodziców, albo z każdym kolejnym dzieckiem musza rezygnować z kolejnych, nieluksusowych dóbr, to dla mnie nie jest to wzór dobrej rodziny.
    --
    zpopk.pl
  • malgos_fal 03.11.13, 23:32
    Odnosząc się jeszcze do Waszych uwag, jak to źle się dzieje u jedynakow, czy w rodzinach, gdzie wprawdzie jest dwójka, ale pod opieka babci, itd. ..., to chcę zwrócić Wasza uwage, że zgadzamy sie co do tego, że dla dzieci potrzebny jest czas, uwaga i poświęcenie uwagi. Jasne, ze w rodzinach z małą ilościa dzieci tez może byc krucho z czasem dla dzieci. Ale: 1. to tez źle smile; 2. to, że u małodzietnych może być źle nie oznacza, że u wielodzietnych ekstremalnie jest super (skrót myslowy, darujcie wchodzenie w szczegóły); 3. małodzietni, przynajmniej teoretycznie, mają szansę właścicie się spłodzonymi dziecmi zająć, a przy 16 dzieci, to nie jest mozliwe bez ponoszenia kosztów decyzji rodziców przez starsze rodzeństwo.
  • andaba 03.11.13, 23:36
    Nie wiem jak jest u was, ale moje dzieci w wieku nastoletnim przebywaja w domu tyle czasu, że naprawde truno byłoby ich obciązyć czymkolwiek.
    Skąd się wam bierze to matkowanie dzieciom rzes starszych braci i siostry to nie wiem, chyba z warunków, gdy lekcje kończyło się o 13, a szkoła była za płotem.

  • chubabubba 04.11.13, 10:26
    Ja mam 14 lat młodszego brata, szkoły nie kończyłam o 13, była po drugiej stronie miasta i zdecydowanie mu matkowałam. co w żaden sposób nie przeszkodziło mi w pragnieniu dużej rodziny, marzeniu o dziecku juz w liceum( wyszło inaczej ale nadrobiłamsmile.
    16 to dla mnie ekstrema, pewnie duze z tego co piszecie jest prawda ale uogólnianie tak prosto z mostu, nie znając ich sytuacji jest troche bez sensu,
    Ja jako matka pracujaca, prowadzaca własna firmę znajduję czas na problemy dzieci, pomoc w nauce, zabawę, zrobienie zadymy w szkole jak jakas gówniara robi przykrośc mojemu dziecku itp. Czasmi czuje sie jak robocop co prawda ale wiem,że dzieci mnie potrzebuja i to,że padam wieczorami na pysk mimo wszystko daje mi satysfakcję,że mają to czego potrzebuja.Jedynym obciążeniem dla najstarszej córki jest zajęcie sie najmłodszym potworem jak już naprawdę jest mega zawalona robota a małzonek akurat na wyjeździe. Nie lubie tego robić bo wiem ze 10 latka potrzebuje czasu dla siebie ale na szczęscie ona to rozumie i stara sie pomagac.
    --
    http://lbym.lilypie.com/iCk4p1.png,http://lbym.lilypie.com/5mn0p1.png
    http://lbym.lilypie.com/gkU9p2.png ,http://lb3m.lilypie.com/WDpOp2.png
  • plater-2 04.11.13, 05:18
    Katarzyna Benincasa, pochodziła z sieneńskiej, mieszczańskiej rodziny. Urodziła się jako przedostatnie dziecko (z 25 rodzeństwa) Jakuba Benincasy i Lapy Piangenti, córki poety Nuccio Piangentiego.
  • verdana 04.11.13, 08:51
    A ile z tych dzieci przeżyło?
    Pomijając taki drobiazg, ze w wielu żywotach św. Katarzyny podkreśla sie, że wyjątkowo niechętnie odnosiła sie do planów małżeńskich. Innymi słowy - chyba nie za bardzo jej się wielka rodzina podobałasmile
    --
  • mama.rozy 04.11.13, 10:02
    Was np.jak ekonomia hiszpańska przekłada się na nasze realia?
    bo dla mnie np.to jest kluczowe w tym temacie
    --
    panilyzeczka.manifo.com/blog-pani-lyzeczki
  • undoo 06.11.13, 19:43
    prosze! mam dosyc tych wstawek Plater, ktore nie wnosza nic do dyskusji!
  • plater-2 08.11.13, 09:04
    Moze wstawki srednio na temat, ale zawsze bardzo grzeczne.
  • rycerzowa 04.11.13, 13:28
    Jasne, że wszystkiego jesteśmy ciekawi!

    Tu jest wywiad z ową niewiastą:
    www.mercatornet.com/articles/view/birds_of_a_feather/
    Sztampowe pytania i odpowiedzi, jakich można było się spodziewać.

    Materialnie - jak na warunki zachodnie - skromnie.
    Tata jest - wg naszej nomenklatury - magistrem ekonomii, pracował w wielu miejscach, ostatnio w nieruchomościach. Mama pracuje w biurze firmy handlowej, na pół etatu.
    Zakupy w dyskontach, oszczędności brak. Państwo pomaga symbolicznie.
    Duży dom z ogrodem, trzy łazienki. Dzieciaki sypiają na łóżkach piętrowych.

    W domu jest pomoc domowa, pani do sprzątania i gotowania.

    Od rana wszystkie dzieci są w szkole (i pewnie w przedszkolu).
    Cała rodzina gromadzi się dopiero przy kolacji. Nie ma problemu, by każde dziecko powiedziało mamie coś, co uważa za ważne.
    (Pewnie, jak w szkole, podnoszą palce, bo jak inaczej. Moje w takich sytuacjach krzyczały "ja teraz mówię!").

    Co ciekawe - mama nie wyprawia dzieci do szkoły (przedszkola).
    Codziennie rano idzie na mszę świętą, potem do pracy.
    Po drodze podwozi jednego z synków (>7 lat) do piekarni, by zakupił 12 bochenków chleba na śniadanie dla rodzeństwa.

    Tak, starsze dzieci opiekują się młodszymi, ale jest to zorganizowane w ten sposób, że każdy starszak ma pod opieką jedno młodsze dziecko. Czytanie maluchowi do snu to też obowiązek takiego tutora.
    (Można udzielać się w wolontariacie na zewnątrz rodziny, można i wewnątrz).

    Co uderza:
    Pierwsze dziecko urodziło się z ciężką wadą serca. Zoperowano je - jest OK.
    Drugie - z taką samą wadą, zmarło wkrótce po urodzeniu. Trzecie dzieciątko spotkał ten sam smutny los.
    Mimo to rodzice zdecydowali się na dużą rodzinę. Kolejne dzieci mogą rodzić się chore, umierać?
    "Trudno, postanowiliśmy, że nie będziemy tym się za bardzo przejmować" (not to worry). Życie jest darem, choćby krótkie.

    Jednym słowem, rodzina zorganizowana jest na sposób z poprzedniej epoki, według tamtego systemu wartości. Pytanie, jak te dzieci poradzą sobie we współczesnym świecie, który jest tak inny.
    Na razie - według matki - dzieciaki wyglądają na zadowolone, są bardzo zaradne, umieją pracować w zespole.
    W szkole mówi się, że przejawiają zdolności przywódcze.
  • alusia255 04.11.13, 13:52
    Dzieki za link. Poczytam pozniej, bo ciekawe jak oni sobie radzasmile
  • mama.rozy 04.11.13, 17:49
    rycerzowa-ukłony.nie znam na tyle języka ,coby sama się dokopac
    jakby ktoś się pokusił o przetłumaczenie więcej,przesyłam wirtualną kawęwink
    --
    www.zakatek21.pl/portal/
  • malgos_fal 04.11.13, 21:27
    Jak przeczytałam info od rycerzowej, to przypomnialo mi się, że mój mąż w swojej pracy zawodowej kiedyś zetknął się z badaniami psychologicznymi, o których potem sporo dyskutowalismy między sobą i które byc może były przeprowadzone m. in. właśnie i na tej rodzinie.
    Z grubsza chodzi o to, że w rodzinach "wielodzietnych ekstremalnie" bardzo częstym rozwiązaniem jest łączenie rodzeństwa na stałe, na wiele lat w takie pary, tj. ktoś ze starszego rodzeństwa sprawuje stałą pieczę nad kimś z młodszego. Tak jak i w naszej rodzinie z wykładu. Kazdy młodszy ma swojego "tutora", który mu czyta i sprawuje pieczę jeszcze nad innymi jego sprawami. Po gruntownym przebadaniu wszystkich członkow tych dużych rodzin różnymi psychologicznymi kwestionariuszami, badacze doszli do wniosku, że młodsi przejęli zupełnie wzorce zachowań, typ osobowiści i świat wartości od starszaka, który sie nim zajmował, tzn. od starszego brata i siostry, do którego byli przypisani. Wpływ "tutora" był tak silny, że miał on dominujący wpływ na wychowanie i kształtowanie sie dziecka dorastającego w takiej dużej rodzinie. Tłumaczone było to tym, że reacja z "tutorem" była dla dziecka najbardziej stabilnym oparciem, na jakie mógł liczyć w takim dużym domu, pośród tego tłumu.
    No i teraz niestety trzeba sobie zadać pytanie: czy 13-latka albo 15-latka, która ma za zadanie zajmować się swoim młodszym braciszkiem albo siostrzyczką, np. 4-letnią, jest w stanie przekazać mu właścicwe wzorce zachowań i w ogóle go wychować? Jesli z taką sytuacją mamy do czynienia w domu, gdzie jest kilkoro dzieci, rodzice mogą jeszcze wkroczyć i choćby korygować to, co nastolatka robi źle, ale w domu, gdzie dzieci jest kilkanaścioro... nie sądzę.
    Moją intencją nie był atak na tę rodzina z 16 dzieci, bo oczywiście nie powinnam ich oceniać, nie znając, itd. itp. i inne poprawności wink Ale nie mogę przejść obojętnie obok promocji takiego modelu rodziny, bo to jest moim zdaniem szkodliwe.
    Pozdrowienia dla wszytskich oponentek smile nawet ciekawa dyskusja się wywiązała. Od jakiegoś czasu było nudno na forum.
  • afroddytta 04.11.13, 22:17
    Ja powiem szczerze, że też sobie 16. nie wyobrażam, ja jakoś tak do 5-6 dzieci widzę jakoś ogarnięcie rodziny, cóż nie krytykuję nikogo, ale ja jednak chyba ograniczona jestem. Ale też mam chyba nieco inne założenia i wyobrażenia dot. rodziny niż obecna moda tzn. wychodzę z założenia, że to ja się zajmuję moimi dziećmi i tak przy obecnie 4. daję radę, natomiast już kilkoro więcej chyba bym nie ogarnęła (zapewne wtedy dochodzą spore różnice wiekowe i też inaczej rodzina funkcjonuje jak są np. nastolatki), ale obawiam się, że wtedy jednak bym się nie obeszła bez pomocy opiekunek itd. i też koncepcja aby starsze dziecko było (na stałe) odpowiedzialne za przydzielone mu młodsze do mnie nie przemawia.

    A samo stwierdzenie 'zarządzanie rodziną' uważam za jak najbardziej na miejscu, sama przy 4 dzieci też muszę ogarnąć i zaplanować wszystkie zakupy, wyjazdy, imprezy itd. i to jest właśnie zarządzanie.
    A def. według prof. B.R. Kuca wydaje mi się jeszcze bardziej na miejscu
    Zarządzanie to porządkowanie chaosu smile
  • alusia255 04.11.13, 22:44
    Zgadzam sie, ze ostatnio bylo nudno na forum i tez sie ciesze, ze wywiazala sie dyskusjasmile
  • alusia255 04.11.13, 22:51
    No wlasnie ja sie caly czas wypowiadam na temat, czyli w zwiazku z wykladem o zarzadzaniu duza rodzina. Dlatego nie podobala mi sie negatywna krytyka matki zanim jeszcze ten wyklad sie odbyl. Jesli chodzi o tak ekstremalna wielodzietnosc to tez mam swoje zdanie na ten temat. Osobiscie nigdy bym sie nie zdecydowala. Natomiast nie bardzo lubie wypowiadac sie zle o kims kogo nie znam, nigdy nie syszalam i nie wiem co kierowalo nim o podjeciu takich, a nie innych decyzji. Dlatego nie podobaly mi sie negatywne wypowiedzi w kierunku matki tych dzieci i krytykowanie calej rodziny.
  • rycerzowa 04.11.13, 22:57
    >czy 13-latka albo 15-latka, która ma za zadanie zajmować się swoim młodszym braciszkiem >albo siostrzyczką, np. 4-letnią, jest w stanie przekazać mu właścicwe wzorce zachowań i w ogóle >go wychować?

    W tej rodzinie dotyczyło to chyba dzieci nawet młodszych, kilkuletnich.
    "It would be impossible, for example, to sit beside the bed of each and read them a story at night. What we do is each of the older children child picks a younger one to mind. In the beginning this system did not function well until Teresa, my nine-year-old daughter, taped a note on to the door of each bedroom. The sign read: “birds of a feather flock together.” This became our family motto." -

    (" Na przykład, niemożliwe jest siedzieć przy łóżeczku każdego dziecka, czytając mu bajkę na dobranoc.Zorganizowaliśmy to w ten sposób, że każde starsze opiekuje się młodszym.
    Na początku ten system bynajmniej idealnie nie działał, aż do momentu, gdy nasza 9-letnia córka Teresa nakleiła na drzwiach każdego pokoju hasło: Swój do swego ciągnie, swój o swojego dba.
    Ta sentencja jest mottem naszej rodziny").

    Zresztą, moim zdaniem nie chodzi o jakieś specjalne "przekazywanie wzorców", ale o zwykłe przypilnowanie, by mały braciszek ubrał się, zjadł śniadanie, umył zęby.
    Te dzieciaki przez większą część dnia przebywają w placówkach lub ganiają na podwórku z rówieśnikami (jakby im swoich było mało, he he).

    Zawsze nas ciekawi, "jak oni sobie radzą", podczas gdy my ledwo radzimy sobie ze swoimi.
    Powiem tak - jak człowiek musi, to sobie ze wszystkim poradzi.

    W dzisiejszych czasach nie jest żadnym problemem wychowywać nawet sporą gromadkę dzieci, według starych zasad, tzn. zapewniając im tylko zaspokojenie elementarnych potrzeb bytowych; nie ma teraz głodu, nikt nie chodzi boso. Te stare zasady to też posłuch u dzieci.
    Tego jestem ciekawa - jak oni to robią, że dzieci im nie pyskują.
    Jeśli nie pyskują.
    Bo tego nie wiemy. Pozostaje nam wierzyć matce, że dzieci są szczęśliwe.
  • pa-trynka 05.11.13, 07:30
    nie mam takiej chwili by przetłumaczyć Ci słowo w słowo wywiad, ale dorzucę kilka myśli czy uwag zawartych w wywiadzie a nie wspomnianych przez rycerzową.
    1.motto rodziny - które już rycerzowa przetłumaczyłasmile
    2.jeśli jest coś co możesz delegować to staraj się to czynić: mama nie ma fiksacji na punkcie osobistego wykonywania czynności okołodomowych i okołodzieciowych, ma pomoc domową i każde z dzieci jest zaangażowane i odpowiedzialne za (jak rozumiem) jakąś część życia domowo-rodzinnego. dom nie zawsze jest idealnie czysty, choć się starają.
    3.wychowywanie to przekazywanie wartości, kształtowanie dobrych nawyków, wypracowywanie cnót i charakteru etc, jednym słowem najważniejsza jest odpowiednia formacja, w tym formacja duchowa.
    4 by być wiarygodnym rodzicem (i nie zwariować) rodzice dbają o dyscyplinę duchową (wierzący katolicy) stad też udział mamy w codziennej mszy porannej, modlitwy w ciągu dnia, akty uwielbienia/oddania ("acts of devotion") "medytacja pozwala mi skupić się na tym co najważniejsze")
    5.każde dziecko jest darem od Boga i jego życie (dłuższe lub krótsze - uwaga do wad serca) jest jednakowo wartościowe "lepsze istnienie niż nieistnienie wcale"
    6.praktyka życia codziennego: np gdy wychodzą np na basen/plaże dzieci maja takie same stroje kąpielowe by gdy się któreś zgubi to łatwiej je odnajdzie, gdyż są lepiej rozpoznawalne jako członek rodziny z 15 dziećmi (wywiad zrobiony gdy bylo dzieci 15)
    7.nie omawiamy wydarzeń dnia codziennego dopóki wszyscy członkowie rodziny nie znajda się przy jednym stole - wszyscy czekają na siebie np gdy ktoś musi wziąć prysznic przed kolacją
    8. w czasie egzaminów szkolnych w domu panuje cisza: nie biega się po domu, nie krzyczy, dzieci szepczą jeśli trzeba -JAK ONI TO ROBIĄ???
    9.to prawda, że mając dużą rodzinę nie ma chwili dla siebie ale finalnie dochodzi się do wniosku, że więcej czerpiesz dając z siebie innym niż biorąc.
    to tak pokrótcesmile
  • mama.rozy 05.11.13, 08:57
    patrynka-dziękismile
    nuwaro-ukłony za dyskusję.dawno tu tak ciekawie nie byłowink
    z mojej małej wiedzy o funkcjonowaniu takich rodzin kojarzy mi się tylko mała Teresa,ale tam siostra zastąpiła matkę,gdy ta zmarła.no i było ich,córek,tylko kilka.
    kto wie,czy taki model-zastępowania rodzica starszym rodzeństwem,przy takiej ilości dzieci,był obecny w naszej kulturze?czy to ichniejsze?
    --
    panilyzeczka.manifo.com/blog-pani-lyzeczki
  • pa-trynka 05.11.13, 10:48
    polecam sięsmile
    w usa na pewno jest kilka takich duzych rodzin podobnie funkcjonujacych np duggar (jakos tak) majacych 19-20 dzieci, gdzie starsi tez sa w pewien sposob odpowiedzialni za mlodsze ale takze w sensie edukacji bo oni uprawiaja ED. widzialam tez kilka filmow dokumentalnych o innych np irlandczykach ale nazwisk nie pamietam.
  • afroddytta 05.11.13, 13:04
    A w Pl są takie rodziny tzn. własnie tak świadomie i sensownie żyjący z 15-20 dzieci, bo niestety mam wrażenie (może mylne) że takie duże rodziny w PL to raczej przez przypadek i raczej z marginesu społecznego,niewiele można od nich się nauczyć.

    Strasznie mnie ta dyskusja zaintrygowała i może bym jednak się wybrała na ten wykład. Tylko bym musiała gdzieś zostawić 2latka (a może będzie tam jakaś opieka dla dzieci?) i pytanie do założycielki wątku czy to bardzo formalne spotkanie czy raczej w luźniejszej atmosferze i mogłabym wziąć moją prawie 3miesięczną córę ze sobą (bo wiadomo, że jej nigdzie nie zostawię)?
  • pa-trynka 05.11.13, 14:03
    był kiedys taki cykl "fotorodzinka" J.Steczkowskiej na polsat cafe, gdzie udawała się ona do rodzin wielodzietnych i spędzała z nimi dzień czego finałem była sesja zdjęciowa i tam są prezentowane rodziny "świadomie wielodzietnewink". nie wszyscy lubią Steczkowską i takiego typu programy - takie podglądanie innych- (jedyny tego typu program, jaki obejrzałam do dziś), ale w niektóre odcinki były dla mnie pozytywnym świadectwem wielodzietności np
    www.ipla.tv/Fotorodzinka-odcinek-4/vod-5680067#page_container
  • verdana 05.11.13, 20:31
    Przed wojną przeprowadzano badania nad wychowaniem przez rodzeństwo, konkretnie przez starsze siostry. Okazuje sie,z ę siostry są niezwykle surowymi wychowawcami - dzieci musza być bezwzględnie posłuszne i sa bezustannie karane. To zresztą logiczne, bo dziecko bierze na siebie wielką odpowiedzialność za inne dziecko i ryzykować nie może. Młodsze dziecko wiec ma wykonywać kazdy rozkaz, a za nieposłuszeństwo na ogół było bite.
    Podejrzewam,że psychika dzieci nie zmieniła się tak bardzo. Dziecko, które opiekuje sie innym dzieckiem nie może sobie pozwolić na żadne ryzyko. Widziałam to zresztą nawet wtedy, gdy przez krótki czas starsze dziecko było odpowiedzialne za młodsze.
    Przed wojną prowadzono akcję wsród rodziców, aby nie powierzali starszym dzieciom młodszych - nie bez przyczyny - bo nie było to dobre dla żadnej ze strom.
    --
  • mama.rozy 06.11.13, 09:06
    daj linka do tych badań,jak możeszsmile
    --
    panilyzeczka.manifo.com/blog-pani-lyzeczki
  • verdana 06.11.13, 14:22
    Niestety, te badania znalazłam w jednym z czasopism z lat 30-tych, linka nie masmile
    --
  • undoo 06.11.13, 19:52
    Dlatego gdy zostawiam mlodsze choc na chwile pod piecza starszych pouczam ich, ze maja sie nimi zajmowac z sercem i miloscia, ze ich stosunek do mlodszego brata/siostry bedzie wazyc na ich przyszlej braterskiej/siostrzanej przyjazni. Dziala cuda.

    Ale ja zasadniczo nie deleguje wychowania dzieci mlodszych na starsze, bo widze to, co zauwazyla Verdana. Dzieci nie umieja isc na kompromis i odpuscic mlodszym.
  • alusia255 05.11.13, 08:58
    No, i super!smile
  • nuwaro 05.11.13, 18:18
    Pełny tekst wywiadu z Rosą po polsku można znaleźć tutaj:

    www.opusdei.pl/art.php?p=30460
  • nuwaro 05.11.13, 18:20
    A więcej zdjęć z rodziny Rosy i jej męża - na Facebooku:

    www.facebook.com/events/614104761964026/?ref_dashboard_filter=calendar
  • afroddytta 05.11.13, 18:30
    Nuwaro a możesz mi podać jakiś namiar na samą konferencję bo na stronie strumieni nic nie widzę.
    I napisz mi proszę, czy jest szansa abym się tam z maluchem pojawiła.
  • mama.rozy 06.11.13, 12:17
    jak masz konto na fb,znajdź stronę kongres-10 lat akademii familijnej wPolsce,tam są szczegóły
    --
    blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
  • nuwaro 06.11.13, 16:48
    Witam,

    Informacje nt. kongresu można znaleźć tutaj:
    www.akademiafamilijna.pl/kongres2013
    i tutaj:
    www.facebook.com/events/614104761964026/?ref_dashboard_filter=calendar
    Niestety, nie zapewniamy opieki nad dziećmi, natomiast z pewnością będą tam rodzice z dziećmi.
  • afroddytta 06.11.13, 17:13
    Dzięki, to jak mąż ze starszakami wyjedzie, a ja gdzieś podrzucę 2latka to chętnie wpadnę smile
    A może jeszcze wiesz czy jak to na wykład otwarty to można po prostu dotrzeć na tę 15.30 czy trzeba być jakoś wcześniej aby coś pozałatwiać?
  • undoo 06.11.13, 19:49
    Rycerzowa juz to strescila, wiecej nie ma nic ciekawego w tym artykule, no moze jeszcze to, ze oboje rodzice sa z rodzin wielodzietnych i sami wyrosli w rodzinach z lozkami pietrowymi, ktore mialy 3 poziomy. Nie stac ich na zaliczkowanie pensji dla pani, ktora im pomaga w domu.

    Pani robi sympatyczniejsze wrazenie w odpowiedziach niz w streszczeniu Rycerzowej.

    Stol maja okragly, a kazde male dziecko ma starszego brata lub siostre przyporzadkowane celem pomocy maluchowi i oni sobie taki system chwala. Kazde ma obowiazki w domu i pilnie sie uczy. Pieknie sobie radza w spoleczenstwie i okoliczne dzieciaki chetnie u nich spedzaja wolny czas.

    Ja bym na niej takich psow nie wieszala. Nie ma lekko i latwo, nie wisi na nikim i nie polega na pomocy od innych i panstwa, a juz reki po nia nie wyciaga. Nie rzucajcie tak kamieniami.

    To nie jest zla rodzina, by sie w niej urodzic. Pewnie najlepiej urodzic sie w bogatej i arystokratycznej rodzinie, ale niewielu to dane i zadna ich w tym zasluga.
  • rycerzowa 07.11.13, 12:22
    undoo napisała:

    >
    > Ja bym na niej takich psow nie wieszala.
    ...
    > Nie rzucajcie tak kamieniami.

    No właśnie - gdy się przeczyta "16 dzieci", to jedni od razu napadają, a inni padają na kolana z podziwu. Tymczasem i jedna i druga postawa jest błędna.
    Nie jest najważniejsze, ile masz dzieci, ważne jest, jak sobie z nimi radzisz.
    A tego naprawdę nie wiemy.

    A super mama aż prosi się, by się do niej przyczepić, więc się czepiam.

    .Zarządzanie rodziną, które polega na delegowaniu obowiązków na innych?
    Ha, z tą umiejętnością każdy się rodzi, nie trzeba w tym celu na wykłady jeździć.

    I jeszcze mi nie daje spokoju stosunek tej matki do religii, która jest dla niej ucieczką.
    1. Przed odpowiedzialnością za swoje decyzje prokreacyjne ucieka w ślepe zaufanie - "Bóg dał, Bóg wziął".
    2. Przed obowiązkami ucieka na codzienną mszę świętą.
    (Wszyscy wiemy, jakim newralgicznym momentem dnia jest poranek, gdy trzeba z dziećmi przywitać nowy dzień, nowe sprawy, może np. ciężką chorobę? Nie wyobrażam sobie, że można wtedy zostawić dzieci same, uciec do kościoła).
    3. Przed problemami ucieka w modlitwę, w medytację, w wyciszenie.
    Jej to oczywiście pomaga, ale dzieciom?

    Może się mylę, ale zdanie, że "dzieci modlą się o kolejne rodzeństwo"wydaje mi się psychologicznie nieprawdziwe. Dzieci pragną, modlą się o to, czego nie mają, a mają inni, np. mogą chcieć mieć brata, siostrę, słodkiego bobaska. Te dzieci to wszystko już mają, dużo tego mają, zatem ich pragnienia w tej materii są w pełni zaspokojone.
    Pewnie w ciszy serca modlą się o coś zupełnie innego.
  • rycerzowa 05.11.13, 23:35
    > JAK ONI TO ROBIĄ???

    No właśnie - gdy czyta się o takiej ekstremalnie dużej rodzinie, to od razu oczyma (a raczej uszami) wyobraźni słyszymy ten hałas, rejwach, wrzask, kłótnie...
    Ale tak jest tylko u tzw. patologii?
    Bo chyba te "wzorcowe", medialne rodziny, inaczej są zorganizowane.

    O to bym właśnie tę matkę spytała.

    Stawiam tezę, że zorganizowane są na sposób przedwojenny, jak w domach moich rodziców.
    Nieistotne, czy dzieci było siedmioro (tata), czy dwoje (mama) , nieważne, czy to była kielecka wieś, czy Warszawa - w domu był spokój, dzieci posłuszne, od najmłodszych lat w domu pomagały, a opierało się to na ogromnym autorytecie rodziców, przede wszystkim na strachu przed ojcem. Jak ojciec wracał do domu, to dzieci faktycznie mówiły szeptem.
    Dzieci były (niby) zadbane, ale się nad nimi nie rozczulano.
    Słowa mojego dziadka: "Nakarmić, ubrać, bronić, by nikt nie skrzywdził, ale żeby pieścić się z nimi, o nie".
    (To było a propos, że niby z nami "się pieszczono").

    I jeszcze bym spytała o prostą rzecz: co, jeśli któreś dziecko jest głodne poza godzinami posiłków.
    My zawsze mogliśmy zrobić sobie kanapkę, lub ukroić ciasta, ale często słyszeliśmy, że kiedyś, to trzeba było czekać do kolacji. A nie było biedy, tylko był porządek.

    No bo jak to - wpada tuzin małolatów do kuchni, po bułkę, jabłko, banana, napić się czegoś...
  • verdana 06.11.13, 14:23
    Bardzo dobre pytania...
    --
    zpopk.pl
  • plater-2 07.11.13, 07:51
    Moja Mama też opowiadała (było ich w domu TYLKO troje), że dawniej dzieci uczono czekać z zachciankami. Było to częsciowo planowane działanie, ale częsciowo wynikało z tego, ze nie o kazdej porze było napalone pod blachą i nie możliwe było na każde zawolanie dostac ciepły posiłek. Trzeba było czekać aż wszyscy się zejdą do wspolnego stołu.


    gosc.pl/doc/1766895.Polska-pustoszeje
  • undoo 06.11.13, 19:58
    B ciekawa dyskusja.

    Zgadzam sie z Verdana w temacie delegowania wychowania mlodszych dzieci do starszych. Nie mozna ich izolowac i trzeba czasem powierzac mlodsze starszym, ale nie powinno to byc regula i codziennoscia, a takze nie moze byc obowiazkiem.

    Jednak mnie zawsze pasjonuje, jak efektywniej zarzadzac duza rodzina. Wszystkie wskazowki przepuszczam przez filtr, czy pasuje to do nas, ale b mi pomaga ksiazka wydana po angielsku 'Large Family Logistics,' mimo ze jest nafaszerowana cytatami z Biblii, to jest b pomocna pozycja, bo pomaga uporzadkowac sobie w glowie wlasna rodzine i wlasnie zagadnienia logistyczne.

    A najlepsza rada w temacie super zorganizowania rodziny wielodzietnej, to rada z bloga matki wielodzietnej, ktora wprost pisze, ze da sie, ale trzeba wylaczyc komputer i wyjsc z internetu big_grin
  • afroddytta 06.11.13, 21:31
    undoo napisała:

    ksia
    > zka wydana po angielsku 'Large Family Logistics,'

    czy ta książka jest wydana po polsku, znasz może tytuł?
  • undoo 07.11.13, 01:11
    Nie sadze, bo chyba jest male zapotrzebowanie na takie publikacje, szczegolnie przepelnione cytatami z Biblii.
    To jest ta ksiazka: www.amazon.com/Large-Family-Logistics-Science-Managing/dp/1934554782/ref=sr_1_1?s=books&ie=UTF8&qid=1383783086&sr=1-1&keywords=large+family+logistics
  • rycerzowa 07.11.13, 11:58
    plater-2 napisała:

    > Moja Mama też opowiadała (było ich w domu TYLKO troje), że dawniej dzieci uczon
    > o czekać z zachciankami.
    ...
    Trzeba było czekać aż wszyscy się
    > zejdą do wspolnego stołu.

    Pamiętam, że gdy mój syn był w wieku dojrzewania, gdzieś godzinę po sutym obiedzie otwierał lodówkę i robił sobie trzy wielkie "kanapy"...
    Gdybym takich nastolatków miała kilku, w kuchni stale byłby ruch. I bałagan, to oczywiste.

    Mój ojciec zawsze o rodzicach wyrażał się z nabożnym szacunkiem, ale to się nie dało ukryć, że na dnie serca miał żal. Kiedyś przyznał mi się, że zawsze starał się mieć gdzieś schowany chleb i suchą kiełbasę. Gdy rodzice wyjeżdżali, młodzież urządzała huczne imprezy z zabawą i obżarstwem. Dzieciaki włamywały się też do spiżarni po przysłowiowe konfitury. Raz mój tata zjadł na raz pół kilo cukru, jeden braciszek upił się do nieprzytomności nalewką.

    Za to na zewnątrz był porządek, dyscyplina i niesamowita solidarność rodzinna. Po prostu klan.
    Czasem miałam wrażenie, że dla nich wszystkich, tych ciotek i stryjków, ojciec, bracia i siostry byli ważniejsi od małżonków i dzieci. "Swój do swego ciągnie, swój o swoich dba".
  • plater-2 08.11.13, 02:31
    Moi synowie w wieku dojrzewania potrafili na kolacje zjesc bochenek chleba i słoik dzemu.
  • afroddytta 08.11.13, 12:50
    U mnie trzech synów w wieku 2l, 4l i prawie 7 l potrafi na kolację zjeść cały chleb tostowy Oskroba (jedyny tostowy jaki kupuję, bo nie jest chemiczny), oczywiście nie wspominam nawet, że dwaj starsi zjadają obiad najpierw w szkole/przedszkolu a potem drugi w domu, no na brak apetytu to ja na pewno nie mogę narzekać. A sytuacje kiedy się biją przy stole bo jeden drugiemu np. pierogi z talerza podżera to standard smile

    A dziś tak właśnie o jedzeniu i tej 16stce myślałam, tzn. chyba było wspomniane w wywiadzie, ze zaopatrują się w najtańsze jedzenie w dyskontach i to niestety w obecnych czasach może nie być takie fajne, bo niestety najtańsze produkty nie mają wiele wspólnego z jedzeniem, a więcej z chemią czy to wyrób masłopodobny, seropodobny itd. Takie jedzenie na dłuższą metę może się bardzo negatywnie odbić na zdrowiu uncertain
  • duzarodzina.pl 08.11.13, 18:36
    Jakie są Wasze wrażenia z wykładu?

    www.duzarodzina.pl/
  • basha 17.11.13, 01:17
    są niesamowici, podziwiam, ja sama z trudem ogarniam trójkę.
    Nie są to cieplarniane warunki do wychowania dzieci, ale też nie ma tragedii, a matka tak licznej rodziny ma prawo nią "zarządzać". Ja tez czasem pół żartem pół serio mówię tak o sobie "manager rodziny".
    --
    Maja forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6837087&a=12616983
    Julka forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34295124&v=2&s=0
  • rycerzowa 17.11.13, 15:41
    basha napisała:

    > są niesamowici, podziwiam, ja sama z trudem ogarniam trójkę.
    > Nie są to cieplarniane warunki do wychowania dzieci, ale też nie ma tragedii, a
    > matka tak licznej rodziny ma prawo nią "zarządzać". Ja tez czasem pół żartem p
    > ół serio mówię tak o sobie "manager rodziny".


    Taaaaa...
    Ja też przed ślubem naczytałam się mądrości, że "dom, to kwestia organizacji".
    Rychło się przekonałam się, że tu nic się nie da "zorganizować", wszystko trzeba zrobić.
    Inaczej jest niezrobione.

    (Ostatnio tłumaczyłam się mężowi, dlaczego gdzieś nie zadzwoniłam o umówionej porze.
    Po prostu jedna wnusia gorzko płakała, gdy druga rozwaliła jej pracowicie układane puzzle, a ta mała wtedy zwyczajnie zrobiła kupę.
    A mąż powtórzył nasz ostatni żart:
    - Zmień wychowanie na zarządzanie, to będziesz miała czas nawet na medytację.


    PS. A w wywiadzie bardzo brak mi choćby słowa, co w tym domu robi ojciec.
  • marina2 18.11.13, 12:24
    a możesz napisac coś więcej?
    mój limit ogarniecia dzieci to czwórka,ale nie dałabym rady gdyby byli rok po roku.
  • luxnordynka 18.11.13, 15:06
    znam osobiście rodzinę z 11 dziećmi, w tym jedno z zespołem Dawna. Funkcjonuje podobnie, jak ta z 16. Wciąż sie zastanawiam, jak oni to robią? Pracuje zawodowo tylko tata, bardzo dobrze wykształcony, maja sprzątaczkę, duży dom z ogrodem i ogromną bawialnia, nie maja telewizora, dzieci są BARDZO dobrze wychowane, to widać na pierwszy rzut oka. Bardzo je lubię, fajnie sie bawia z innymi dziećmi. kiedyś odwoziłam dwójke z nich do szkoły muzycznej. czasem cos opowiadały, jak funkcjonuje ich rodzina. Raz ich syn, gdy stalismy w korku, powiedział-muszę sie spieszyć, bo o 17.00 mam randkę z mamą w kawiarnii. Jak rozmawiamy z ich rodzicami, to oni tak mowia o każdym dziecku, jakby bylo jedynakiem-znaja ich mocne strony, hobby-dostosowuja do tego wybory szkół średnich-to naprawde niesamowite. Mama super gotuje, zawsze 2 dania i deser, kazdego dnia inne dziecko po kolei wymysla menu (fajny pomysl w sumie na indywidualne podejscie do dziecka tak przy okazji). A juz w ogóle niesamowite jest to ze ona bardzo czesto zaprasza do siebie na obiad inne dzieciaki, kolegow z klasy swoich dzieci. W zeszlym roku zorganizowala u siebie w domu w czasie obiadu pożegnanie podstawówki-byly tak pyszne rzeczy i tak zdrowe,że nie moglam w to uwierzyc, zadnych półproduktów. Wszystkie dzieci utalentowane muzycznie-szkoła muzyczna i sportowo. No i sama mama jest piekna kobieta, zawsze w butach na obcasach i spódniczce i zawsze usmiechnieta i ....taka dobra. No, musza byc jakies wady takiej rodziny, ale o tej nie mogę zlego słowa powiedzieć, choc sama nie pochwalam takiego ekstremum.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka