Dodaj do ulubionych

Praca - czy warto?

04.03.14, 17:43

Witam, podczytuję to forum od kilku lat, gdyż jestem szczęśliwą mamą trójki super dzieciaków 12 lat i dwójka 8-latków. Od czasu urodzenia bliźniat jestem w domu, tj. nie pracuje zawodowo i teraqz pojawiła sie oferta pracy na cały etat w godzinach 11-19 w weekendy także. Cały czas zastanawiam sie czy warto sie podejmować tego zajęcia, nie rozjeżdżamy sie finansowo, tym co mam gospodaruję rozsądnie i oszczędnie, mam czas na zakupy na targu( gdzie jest taniej) ciuchy kupuje okazyjnie, mam czas na lepienie pierogów itp. Dodam, ze dzieciaki mają sporo zajęć pozalekcyjnych, syn trenuje piłkę, córka chodzi na tańce i jest jeszcze mnóstwo innych zajęć, na które dzieci chodzą i chcą chodzić nadal. Do tego dochadza turnieje, występy w których też uczestniczymy . Zastanawiam się cały czas czy zostawienie tego na głowie męża jest grą wartą świeczki. Jeśli chodzi o zarobki to na poczatek mam dostać najniższa krajową sad Doświadczone mamy doradźcie proszę. Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • guderianka 04.03.14, 18:46
    Dla mnie takie godziny pracy odpadają, wymagałyby całkowitego przestawienia własnego rytmu
    Ja osobiście lepiej funkcjonuję w godzinach porannych-mam większego Powera, zdolności intelektualne, lepiej się czuję fizycznie. Po godz 19 jestem już nastawiona na relaks.
    Poza tym-w porach letnich mogłoby być fajnie ale zimą ? Nie wiem o której chodzą spać Twoje dzieci ale na pewno do szkoły idą rano- nie widziałabyś ich a one Ciebie od np. 7.30 aż do 19.30. Dla mnie masakra i nie do przyjęcia- takie godziny pracy mogą być fajne jak już dzieciaki sa poza gniazdem,
    --
    ZSzM

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
  • dzieciata.renata 05.03.14, 20:59
    guderianka napisała:

    > Dla mnie takie godziny pracy odpadają, wymagałyby całkowitego przestawienia wła
    > snego rytmu
    > Ja osobiście lepiej funkcjonuję w godzinach porannych-mam większego Powera, zdo
    > lności intelektualne, lepiej się czuję fizycznie. Po godz 19 jestem już nastawi
    > ona na relaks.
    > Poza tym-w porach letnich mogłoby być fajnie ale zimą ? Nie wiem o której chodz
    > ą spać Twoje dzieci ale na pewno do szkoły idą rano- nie widziałabyś ich a one
    > Ciebie od np. 7.30 aż do 19.30. Dla mnie masakra i nie do przyjęcia- takie godz
    > iny pracy mogą być fajne jak już dzieciaki sa poza gniazdem,

    Ale powiedzmy sobie szczerze czy kobieta po 8 latach bez doświadczeń zawodowych w dzisiejszych czasach ma szansę na pracę w godzinach 7-15, 8-16? Od czegoś trzeba zacząć. Ma nie pracować przez kolejne 10 lat, bo w domu są dzieci?
    --
    D., 1999
    M., 2000
    W., 2009
    N., 2010
  • guderianka 06.03.14, 10:45
    Jak pisałam niżej-może iść do pracy jako kasjerka- godziny pracy zmianowe. Sklepy są czynne od 6 do 22. Zmiany 6-14 , 14-22 i czasem nocki. Na pewno jest to lepsze-z powodów które podałam wyżej niż stał godziny pracy 11-19
    --
    ZSzM

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
  • kleo881 04.03.14, 21:27
    Prace na pewno bym jakas podjela.
    Moze nie ta o ktorej piszesz, ale z czasem warto ... zeby kobieta byla niezalezna w jakims stopniu zawodowo/finansowo.
    --
    - I & J -
  • mruwa9 04.03.14, 23:01
    wisie, ze brac. Od dawna jestes bezrobotna, wiec na jakie warunki pracy i placy liczysz z pustym CV? Niedlugo juz nawet tego nie bedzie, bo z kazdym kolejnym miesiacem bezrobocia twoje szanse na znaezienie jakiejkolwiek pracy maleja. A dzieci masz odchowane. I ojca pewnie tez maja.
  • mali-nki 05.03.14, 12:06
    mruwa ale skad wiesz, ze autorka jest bezrobotna? Ona pisze o sobie ze jest domowa Mama a to jest roznica.
    Ja bym takiej pracy w takich godzinych z pewnoscia nie wziela bo to oznacza ze widze dzieci zaledwie rano i po 20.00 i podobnie w weekendy.
    Dzieci w tym wieku nie sa odchowane! Nie trzeba ich myc i przewijac ale to nie znaczy ze moze sobie juz olac ich wychowanie! Wchodza wlasnie w wiek dojrzewania, ktory jest rewolucja dla nich i dla rodzicow, ktorzy musza je wesprzec i miec na to wszystko przede wszystkim sily i nerwy. Moja najstarsza corka ma 11 lat i od jakiegos czasu wymaga od nas takiego zaangazowania w jej mysli, problemy, klebi jej sie w glowie nieraz tak, ze czuje sie ze mnie to przerasta ale jestem w poblizu i moze ze mna rozmawiac. Jakbym wracala codzinnnie do domu o 20.00 to sadze, ze kiedys to by sie zemscilo. Oczywiscie jest ojciec i to zaangazowany w rodzine ale wraca do domu ok 19 albo jeszcze pozniej.

    Zastanowilabym sie tylko w jednym przypadku jezeli praca odpowiadalaby calkowicie moim zainteresowaniom i to by bylo cos co chcialabym robic docelowo. Potraktowalabym to prace jako wejscie w "Network" i po jakims czasie starabym sie znalezc prace na innych warunkach placowych i czasowych.
    Jezeli to nie bylo spelnione to wg mnie gra nie warta swieczki.
  • madik 05.03.14, 14:07
    Moje najmłodsze też ma prawie 8 lat i nie wyobrażam sobie, żebym codzienne była wieczorami nieobecna. Raz w miesiącu wracam tak późno i czuję, że to był wieczór dla moich dzieci niedomknięty, zmarnowany. Moja 13latka pisze na kartce wtedy, o czym miała mi powiedzieć! Po prostu lubią, gdy jestem w domu, kiedy o 17 wracają ze szkoły. Jeśli starcza Wam na wszystko, to szukaj dalej pracy, w której mogłabyś się rozwijać bez szkody dla dzieci - bo po moich szkolniakach widzę, jak tej obecności potrzebują.
    Dodatkowo wiem, że jak mają jakiś problem z zadaniem, to choć w domu jest ojciec, to wolą pytać mnie. Być może Twój mąż byłby w stanie zapanować lepiej niż mój nad lekcjami i zajęciami dodatkowymi, ale nie czułabyś, że Ty jesteś nagle poza głównym nurtem rodzinnym?
  • luxnordynka 05.03.14, 14:23
    nie bralabym takiej pracy, chyba, zebym głodem przymierała, nie - mając male dzieci albo te, które wchodzą w wiek dojrzewania. Godziny okropne, praca w weekendy, najnizsza krajowa. Cala pensje wydasz na ubrania, jakies gotowe niezdrowe jedzenie, poza tym pospiech, szarpanina.
  • mruwa9 05.03.14, 14:28
    cytuje:
    Od czasu urodzenia bliźniat jestem w domu, tj. nie pracuje zawodowo i

    myslisz, ze dla kobiety niepracujacej od co najmniej 8 lat znajdzie sie pelno ofert pracy ze swietnymi warunkami pracy i placy?
    To moze byc ostatnia szansa na powrot na rynek pracy.
    Kolejne propozycje moga byc jeszcze gorsze pod katem warunkow i czasu pracy, i rownie kiepskie , jesli chodzi o zarobki.
    A za kilkanascie lat ocknie sie bez prawa do renty/emerytury, a jesli maz odejdzie (do innej lub z ziemskiego padolu) przed nia, zostanie gola i wesola, bez srodkow do zycia.
    Oczywiscie na rynku pracy az roi sie od swietnych ofert zatrudnenia dla kobiet z pustym od kilkunastu/kilkudziesieciu lat CV...
    Moze najwyzszy czas, zeby ojciec sie bardziej zaangazowal w opieke nad dziecmi?
  • guderianka 05.03.14, 15:18
    Wystarczy, że na początek oferty pracy będzie wybierała według klucza. Niech priorytetem będą właśnie godziny pracy, np. w sklepach spożywczych -Biedronka, Auchan, Netto, Lidl -godziny pracy rozsądne, grafik na zmiany łatwiej dopasować do życia rodzinnego niż stałą pracę popołudniami, pensja nie najgorsza, możliwość awansu stanowiskowego i zdobywania doświadczenia.

    Mieszkam w Szczecinie-niby "niechlubnym liderze' wśród większych miast jeśli chodzi o bezrobocie. Od lat podaję na forum przykłady-od lat niezmienne- gdzie cyklicznie wywieszane są na sklepach oferty pracy : Netto, sklepik prasowy, Pepco- to tylko 100m od mojego domu. Przejeżdzając ostatnio parę ulic dalej również widziałam ogłoszenia o pracę (piekarnia-pracownik magazynowy i sprzedawca).
    --
    ZSzM

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
  • luxnordynka 05.03.14, 18:28
    wszystko zalezy od priorytetów. Pytanie jeszcze w jakich godzinach pracuje Twój mąż?
  • verdana 05.03.14, 18:37
    Tak, jak jestem gorącą zwolenniczką a pracy kobiet, tak uważam, ze praca która praktycznie uniemożliwia kontakt z dziećmi jest do przyjęcia tylko w wypadku przymierania głodem. Fakt, emerytura jest ważna, praca jest ważna, ale ta praca oznacza, że dzieci zostają bez matki. Czas od 20 do 22 nie wystarcza, aby mieć na dzieci jakikolwiek wpływ. Lepiej za parę lat ocknąć się bez pracy, niż z obcymi ludźmi w domu.
    --
  • w_iika 05.03.14, 21:27
    Zaprosilam dzis na popoludnie kolezanke mojej 7letniej corki. Ide do swietlicy po dziewczyny, bo siedzialy tam juz od 2 godzin, zabieram je, i slysze, ze ich kolezanka zaczyna lkac: tez bym chciala isc do domu... Nie pierwszy raz to slyszalam od tego dziecka, przyznam,ze gdy slysze tekst typu: "masz szczescie, ze twoja mama gotuje, masz szczescie,ze masz rodzenstwo,masz szczescie,ze nie siedzisz do wieczora na swietlicy, musze zrozumiec,ze mama nie moze dzis przyjsc, bo pracuje", serce mi sie kraje...
    Nie, ja bym do pracy na takich warunkach nie poszla, chyba ze sytuacja finansowa by mnie zmusila.
  • dzieciata.renata 05.03.14, 21:20
    Moim zdaniem warto, jeśli mąż ma dogodniejsze, stałe godziny pracy czyli 7-15, 8-16. W dzisiejszych czasach godziny pracy 11-19 i częściowo pracujące weekendy są całkiem normalne, całe usługi tak pracują. Płaca dla osoby zaczynającej po 8 latach bez doświadczeń raczej normalna. Rano Ty zdążysz wyszykować dzieci do szkoły, zrobić pranie, pójść po zakupy. A mąż zajmie się rozwożeniem dzieci na zajęcia dodatkowe. Obiady w szkole i w pracy, jeśli macie taką możliwość, a jak nie to gotowanie dla dwóch osób co drugi dzień wieczorem. 12-letnie dziecko może i powinno samo dojeżdżać na swoje zajęcia, powinno mieć też stałe obowiązki domowe. 8-letnie może samo zostać w domu, kiedy rodzic zawozi drugie na jego zajęcia. W turniejach wystarczy, że będzie uczestniczyło jedno z Was.
    Ojciec ma takie same obowiązki wobec dzieci jak matka, więc nie rozczulałabym się tak. Zawsze możesz zrezygnować, jeśli nie dacie rady, ale spróbować warto.
    Znam wiele kobiet pracujących w takich godzinach i przy mężu z dogodniejszymi godzinami pracy rodziny normalnie sprawnie funkcjonują, a dzieci nie są zaniedbane. Ja pracuję w godzinach 9-17, 10-18, 11-19 i 12-20, co czwartą sobotę 9-17. Mąż pracuje 8-16, wszystkie weekendy wolne. Rano robię wszystko, co zdążę. Mąż odbiera młodsze z przedszkola i zajmuje się dziećmi później, wykonuje obowiązki domowe które muszą być zrobione. Starsze córki mają swoje obowiązki w domu, same jeżdżą na zajęcia jedna od 10 rż , druga od 11.
    --
    D., 1999
    M., 2000
    W., 2009
    N., 2010
  • zuzanna56 06.03.14, 08:41
    Tu się zgadzam z renatą smile
  • alin9 16.03.14, 20:15
  • anna_sla 05.03.14, 22:59
    nie warto... poranione godziny, nic w domu nie zrobisz, ciągle Cię nie będzie, zaburzysz cały plan dnia. Wiem, bo sama często pracuję w podobnych godzinach. Nie polecam, zwlaszcza za najniższą
  • gepardzica_z_mlodymi 06.03.14, 09:41
    Przez jakiś czas u nas działało, gdy mąż pracował 7-15 a ja 9-17. Ja rano wyprawiałam/rozwoziłam dzieci, on zbierał i potem je ogarniał. Wspomagaliśmy się też pomocą opiekunek, na wypadek chorób. Pewnie, gdyby nie załamanie zdrowia jednego z dzieci, to by dalej funkcjonowało, chociaż finansowo była to porażka. Żebym mogła być na pełnym etacie poza domem, dopłacaliśmy do tego kilkaset złotych miesięcznie a pensja mi nie rosła. Sądziłam, że to takie "frycowe". W końcu to rzuciłam.
    Uważam, że w Waszej sytuacji dużo zależy od godzin pracy ojca dzieciom. Jeśli obojga Was nie byłoby cały dzień, to dzieci zostałyby bez opieki rodziców. Jeżeli natomiast tata przejmowałby dzieciaki od np. 16, to warto rozważać.
  • stefania1939 06.03.14, 10:25
    Wzięłabym może na jakiś czas taką pracę, gdybym mogła porządnie zarobić. Na kilka miesięcy na przykład. A tak, bez sensu i na emeryturę nie masz co liczyć. Zależy ona od dochodów i stażu pracy. Nie wierzę, że czegoś lepszego nie znajdziesz. Trzeba się uprzeć i szukać dalej.
  • loreen84 06.03.14, 17:49
    Musisz sobie szczerze odpowiedzieć na pytanie - czy chcesz pracować? Ja mam wrażenie, że tak się zasiedziałaś w domu, że jakoś wcale nie kręci cię powrót do pracy i na każdą ofertę będziesz kręciła nosem - a to złe godziny, a to zła pensja, a to fatalni współpracownicy, a to to, a to siamto, eee, lepiej se będę dalej siedziała w domu, rano wyślę dzieciaków do szkoły, a później se połażę po lumpach i ryneczku, zrobię obiadek, posprzątam i kolejny dzień zleci. Odpowiedz sobie sama przed sobą na to pytanie - czy nadal chcesz tak żyć?
    Nie piszę tego złośliwie. Są kobiety, które odnajdują się w domu. Ja do nich nie należę. Nie cierpię ciągłego sprzątania, gotowania, mycia naczyń, prania. Siedzę z dzieciakami trzeci rok i już mam tego serdecznie dość, właśnie zostali zapisani do żłobka, a ja szukam pracy. Myśl, że w końcu znajdę pracę i nadzieja, że moje dzieciaczki nie będą zanadto chorować dodają mi sił i pozwalają na pozytywne myślenie.
  • martapolocz 06.03.14, 21:09
    Rozważając wszystkie za i przeciw, przeczytawszy wszystkie opinie, zdecydowałam się spróbować. Nawet udało mi się wynegocjować wyższą stawkęsmile) Nie jest to może szczyt marzeń jeśli chodzi o kasę, ale zdobędę nowe doświadczenia, bo praca jest naprawdę fajna. A jeśli chodzi o męża to często jest w domu już ok. 15.00, dzieciaki cieszą się, że pójdą na świetlicę, że będą jeść obiady w szkole z koleżankami i kolegami, tak się już nastawiły, ze mama idzie do pracy, że nie chcę iść zawieźć. Nawet gdybym miała popracować tylko 3 miesiące to myślę, że warto właśnie dla nich, usamodzielnią się, będą może bardziej doceniały czas, kiedy byłam w domu i miały wszystko podane pod nos. A mąż ? no cóż ... będzie się musiał bardziej zaangażować w zycie domowe, zresztą to on zawsze mnie namawiał do tego żebym wróciła do pracy. A ja wiem, że jeśli nie spróbuję, to będę żałować. Także dziękuję Drogie Wielomamy za opiniesmile)))) Pozdrawiam
  • luxnordynka 06.03.14, 21:31
    gratuluje decyzjismile. Fajnie ze Twoj maz nie pracuje do wieczora, to troche zmienia moje nastawieniesmile
  • martapolocz 06.03.14, 21:43
    Dziękujęsmile))) Teraz to już nie mogę się doczekaćsmile
  • mali-nki 06.03.14, 22:21
    no to jak maz wraca tak wczesnie to faktycznie mozna sie tego podjac. Ja kiedys zaczelam prace na prawie caly etat jak mialam wtedy "tylko" dwojke malych dzieci i to jeszcze w obcym kraju, musialam dojezdzac rowerem itp i finansowo mi sie to zupelnie nie oplacilo ale jednak poszlam przez ta prace dalej. Jednak po paru miesiacach skladalm juz podanie o redukcje godzin bo jednak nie wytrzymywalam tego tempa i intensywnosci czasu oraz jego braku. Szef krecil nosem (wiedzialam ze wg prawa tego kraju nie moze mi odmowic) ale w koncu sie dogadalismy na 2,5 dnia i to bylo juz spoko.
  • luxnordynka 07.03.14, 11:00
    i tak fajnie, że Twoje dzieci miały możliwość 8 lat być z Tobą. Taki ruch w życiu, wywrócenie go do góry nogami bardzo motywuje i odświeża. Ja w podobnych godzinach (3-4 dni) wytrwałam 5 miesięcy (ale wtedy nasze najmłodsze miało 2 latka), powodzenia, kiedy zaczynasz?
  • zuzanna56 07.03.14, 12:37
    Jeśli tata jest w domu o 15.00 to super smile
  • martapolocz 07.03.14, 12:41
    Zaczynam od przyszłego tygodnia,dzieciaki zapisałam dzisiaj na świetlicę i obiadysmile Moja mama także zaoferowała pomoc jeśli będzie taka potrzeba, bardzo mi kibicuje , bo sama nie pracowała zawodowo . Jestem dobrej myślismile Będzie dobrze. W razie czego zawsze mogę zrezygnować . Pozdrawiam
  • loreen84 07.03.14, 16:16
    Gratuluję zarówno decyzji jak i pracysmile
  • guderianka 07.03.14, 17:17
    Powodzenia! Krok do przodu zrobiony, daj znać jak sobie radzicie
    --
    ZSzM

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
  • leniuszek4 11.03.14, 13:33
    Moim zdaniem pracę warto podjąć.

    Po pierwsze jeśli okaże się, że jednak jest gorzej możesz zrezygnować po miesiącu. Ale jeśli nie spróbujesz, to nigdy nie będziesz wiedziała czy byłoby dobrze.

    Po drugie zawsze łatwiej szukać kolejnej, lepszej pracy, gdy ma się już jedną. Może dzięki temu, że wrócisz na rynek pracy za 3 miesiące dostaniesz pracę w lepszych godzinach lub za lepsza pensję, lub na przykład na pół etatu.

    Zgadzam się z osobami, które piszą, że po tak długiej przerwie w zatrudnieniu trudno przebierać w ofertach.

    Oczywiście często wygodniej jest pozostać w domy z dziećmi, mieć czas na pierogi i zakupy na bazarku. Ale trzeba też myśleć przyszłościowo.
    Jest wiele przypadków kobiet, które pozostawały w domu, bo mąż utrzymywał rodzinę, a on pewnego dnia znikał z kochanką i jeszcze w sądzie wypominał, że żona przez całe życie 'nic nie robiła' i tylko 'siedziała w domu'.
    O takich sytuacjach staramy się nie myśleć, ale się zdarzają, lepiej się zabezpieczyć.

    A poza tym co z Twoją emeryturą? Czy z pensji męża opłacasz sobie jakieś ubezpieczenie emerytalne? Pewnie na to Wam nie starcza, ale pamiętaj, że Twojemu pracującemu mężowi zbiera się emerytura, a Tobie, mimo że przecież pracujesz w domu nie zbiera się nic.

    Moim zdaniem nic nie ryzykujesz podejmując pracę, bo zawsze możesz zrezygnować.
  • kulju 17.03.14, 02:13
    A moze pomyslisz o jakiejs pracy w domu, albo zalozeniu czegos wlasnego?
    Jest teraz tak duzo mozliwosci - jesli masz internet - mozesz kupowac, sprzedawac, prowadzic blog, opiekowac sie dziecmi, piec, gotowac. Ja bym pomyslalam nad czyms, co mozesz robic gdy dzieci sa w szkole. Pomysl na czyms sie znasz, co potrafisz robic i moze sama zacznij na wlasny rachunek. Lubisz herbate? Zaloz strone poswiecona herbacie i oferuj sprzedaz jakis zadkich herbat, lubisz sport? zorganizuj grupe, ktora biega i pobieraj mala oplate, masz psa - oglaszaj sie, ze wyprowadzisz psy w okolicy, albo zaopiekujesz sie jakimis zwierzakami, kiedy wlasciciele wyjezdzaja. To pomysly moich dzieciakow wink
    Ja po psychologi w Polsce i przy 5 dzieci zalazylam szkole weekendowa dla dzieci intelektualnie uzdolnionych i dzieki temu pracuje tylko w weekendy i mam czas na dzieci (uczymy je w domu, maz pracuje z domu).
    Moj najstarszy syn (10) komponuje i zarabia na swojej muzyce
    www.youngtunesmith.com/
    mlodszy (8) ma talenty artystyczne i sprzedaje swoje zwierzeta z kamieni, ktore sam projektuje i maluje.
    My mieszkamy w Kanadzie, wiec tu sa troche inne realia, ale nawet najmlodsze dzieci sa zachecane do organizowania wlasnego biznesu.
    Pozdr,
    Magda
  • luxnordynka 17.03.14, 10:57
    Kalju, fajnie się czyta to co napisałaś. Twój syn-podoba mi sie jego graniesmile...tak jak piszesz, te wlasne biznesy mogą sie nie udać w Polsce, niektórym się udaje, ale latwo nie jest zarobić tyle, żeby utrzymywać rodzinę...pomysly fajne-gratuluję Ci kreatywności...bardzo widać w Twoim poście, że masz juz inne myślenie ze względu na emigrację-zazdroszczę, idziesz o krok dalej. Czy ta Twoja szkoła jest przeznaczona dla Polaków czy Kanadyjczyków. Opowiedz trochę o niej-bardzo ciekawe, a może masz strone internetową?
  • martapolocz 15.04.14, 18:52
    Witam, drogie EMamy. Pracuję od 1.04 i narazie jestesmy z mężem w trakcie ogarniania naszej nowej rzeczywistości. Po pierwszym tygodniu wszystko było ok, mąż zadowolony, radził sobie ze wszystkim, a ja spokojnie sobie pracowałam... często bywało tak że nie było mnie w domu prawie 10 godzin, ale cóż? powiecie "takie życie..." "wiekszość ludzi tak żyje...".
    Ale ja już wiem, ze nie chcę tak żyć, bo to nie jest życie. Dzisiaj miałam wolne, więc ogarniam nasze niemałe mieszkanie przed świętami, gotowałam, byłam na zakupach i mnóstwo innych rzeczy, w miedzyczasie odbierałam telefony słuzbowe... wariactwo!!! Mam nadzieję, ze wytrzymamy jakoś do końca okresu próbnego, ale widzę już , że nawet gdybym dostała 3 razy więcej pieniędzy to nie chcę tak pracować,( tzn. w takich godzinach), tak na dobra sprawę, to nie miałabym czasu wydać tych pieniędzysad( Tak więc tak to u nas wygląda. Dodam, ze dzieci stęsknione, mąż coraz bardziej zmęczony i zirytowany... A najgorsze jest to, że praca sama w sobie jest b. fajna, chociaż obowiązków mam coraz więcej... Mam zamiar szukać czegoś innego w normalnych godzinach i bez weekendów spędzanych w pracy. Pozdrawiam
  • verdana 15.04.14, 23:14
    Eh, współczuję, ale powiem zdanie, którego mówić sie nigdy nie powinno "A nie mówiłam".
    Jednak dzieci potrzebują obecności rodziców - może nie cały czas, ale jednak także nie tylko od święta.
    --
    >
  • gepardzica_z_mlodymi 16.04.14, 07:27
    Według mnie, zdobyłaś cenne doświadczenie i doprecyzowałaś sobie co chcesz a czego nie. To chyba plus tej sytuacji. Jestem dobrej myśli, ze znajdziesz jakieś rozwiązanie, które zrównoważy wszystkie potrzeby Twoje i Twojej rodziny. Powodzenia!
  • verdana 16.04.14, 12:58
    I jeszcze jedno jest dobre - masz coś teraz do wpisania do CV przy szukaniu kolejnej pracy.
    --
  • mruwa9 16.04.14, 18:51
    i chociazby dlatego warto bylo wziac te prace.
  • guderianka 17.04.14, 13:54
    no, super wpis w cv - praca przez 1 m-c
    tongue_out
    --
    ZSzM

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
  • guderianka 17.04.14, 13:53
    No cóż..bez satysfakcji napiszę : a nie mówiłam ?

    --
    ZSzM

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
  • anna_sla 18.04.14, 18:50
    a nie mówiłam?? smile
  • alin9 19.04.14, 21:09
    A ja mam nieodparte wrażenie ze tytuł jest zły.Powinien brzmieć praca dla bogatej-warto?Nie każdy może pozwolić sobie na rzucenie hasła"ja tak nie chcę".Wesołych świąt życzę!
  • verdana 26.04.14, 18:23
    Jak sie nie ma na chleb, to trudno, bierze się co dają, nawet kosztem wychowania i rozwoju dzieci. Ale jeżeli jest wybór między zaniedbaniem dzieci, a lepsza sytuacją materialną, gdy na podstawowe rzeczy starcza - to naprawdę, nie trzeba być bogatym, aby wybrać dzieci.
    Poza tym biorąc pod uwagę, że to jest forum dla wielodzietnych, to jednak może Alin warto zastanowić się, czy należy mieć więcej dzieci, jeśli nie ma się wyboru i aby je utrzymać nie można sie juz nimi zajmować?
    --
  • gepardzica_z_mlodymi 26.04.14, 19:37
    A jak praca przynosi dochód, który nie pokrywa kosztów zaopiekowania kilkorga dzieci pod naszą nieobecność (zakładając, że nie zostawia się dziecka bez opieki w łóżeczku, bo słyszałam o takich przypadkach w latach 80 - tych XX w., tylko korzysta się z publicznych instytucji i ew. kogoś do doprowadzania, dowożenia np. dziecka niepełnosprawnego na zajęcia specjalistyczne), czyli że trzeba dołożyć z pensji współmałżonka, to aktem bogactwa jest odrzucenie takiej propozycji, czy też nie?
  • alin9 26.04.14, 19:48
    Niejednokrotnie ludzie nie posiadają niepełnosprawnego dziecka a dochód nie pokrywa kosztów jego utrzymania.Nie korzysta z instytucji publicznych bo nie jest z rodziny wielodzietnej ani rozbitej.Koszty rosną.Może nawet przerastają te kilkoro?Masz swój rozum i swoje zdanie?Wolny wybór.Ja poruszyłam tylko kwestię istnienia różnych sytuacji.
  • alin9 29.04.14, 06:52
    Tu padły takie mądre słowa warto zastanowić się, czy należy mieć więcej dzieci.
  • alin9 26.04.14, 19:43
    Jednak tytuł nie psuje do sytuacji materialnej wszystkich.
    Alin warto zastanowić się, czy należy mieć więcej dzieci, jeśli nie ma się wybo
    > ru i aby je utrzymać nie można sie juz nimi zajmować?
    Może warto też pomyśleć o tych co kiedyś mieli dobre warunki a teraz niestety nie.Nie Pisz tylko ,że to pojedyncze przypadki bo to marzenie.
  • verdana 26.04.14, 22:27
    No tak. Oczywiście, ze zdarzają sie sytuacje, gdy trzeba zaniedbać dzieci, aby dać im jeść. Ale nie ma to nic wspólnego z bogactwem. Tylko z biedą.
    --
  • dzieciata.renata 26.04.14, 23:28
    Ale pracujemy nie tylko po to, by nakarmić. Trzeba ubrać, obuć, dać kieszonkowe, kupić kosmetyki, zapłacić za fryzjera, kupić podręczniki i inne niezbędne rzeczy do szkoły, opłacić składki i wycieczki, zapłacić za wyjazd wakacyjny, kupić zabawki i sprzęt sportowy, wymienić łóżko, materac, biurko, meble, opłacić komórkę i internet, urządzić urodziny, dać na kino czy lodowisko. Razy tyle ile jest dzieci. Z jednej pensji może wystarczyć na jedzenie, ale zabraknąć na inne rzeczy też potrzebne. Na to przydaje się druga pensja. Naprawdę w sytuacji autorki nie widzę ryzyka, by dzieci miały być zaniedbane.
    --
    D., 1999
    M., 2000
    W., 2009
    N., 2010
  • verdana 27.04.14, 13:11
    Jeśli matka pracuje codziennie po południu i we wszystkie weekendy, to dzieci praktycznie nie widzi. I to jest zaniedbanie, choćby dzieci były najedzone i oprane.
    --
  • mruwa9 27.04.14, 15:25
    i to piszesz TY, osoba ponoc bardzo aktywna zawodowo?
    A dzieci autorki ojca nie maja?
  • mela_28 27.04.14, 15:52
    ja akurat uwazam, ze matka matka spełnia wyjatkową rolę i nie zawsze ojciec moze ją wyręczyc
  • mruwa9 27.04.14, 18:07
    a ja uwazam, ze matka tez czlowiek i potrzebuje swojego wentylu bezpieczenstwa czyli zajec pozadzieciowych. Dla higieny psychofizycznej i profilaktyki syndromu pustego gniazda. A przekonanie, ze matka jest niezastapiona i jest jedyna osoba, zdolna zapewnic dzieciom nalezyta opieke, natomiast ojciec to rodzic drugiej kategorii, niewystarczajaco zdolny czy niewystarczajaco godny sprawowania opieki nad WLASNYM potomstwem, uwazam za niebezpieczne.
  • guderianka 27.04.14, 20:03
    w tym wypadku=-wracając do wątku
    nie chodzi o wentyl bezpieczeństwa tylko o KASĘ
    jeśli matka zarabia tyle co ojciec albo i więcej- to nie jest trudno zamienić się rolami-jeśli jest inaczej-co wtedy ?
    --
    ZSzM

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
  • alin9 29.04.14, 06:43
    Przepraszam najpierw napisałam i znowu dubel w myśleniu.
  • alin9 29.04.14, 06:42
    A ja uważam,że matka odsuwając ojca od dzieci dziwi się często dlaczego nie chce zapanować nad młodzieńcem.Całe życie odsuwany to jaki ma kontakt z dzieckiem?I to Hasło nie po to rodziłam.Ojciec dzieci może walnąć podobnym tekstem i uzasadnieniem.
  • verdana 27.04.14, 21:25
    Dokładnie to samo parokrotnie pisałam , gdy to ojciec miał nie widywać dzieci, bo planowano, ze gdy pojawi sie kolejne dziecko, to weźmie dodatkową pracę. Aktywność zawodowa jest wazna, ale nieobecność rodzica w życiu dzieci jest fatalna w skutkach - bez absolutnej konieczności tego się po prostu dzieciom nie robi.
    --
  • dzieciata.renata 27.04.14, 18:15
    Jeśli jest to praca na etat to 5 dni w tygodniu, czyli 2 wolne i pewnie przynajmniej jeden w weekend. Tata rano wychodzi do pracy, kiedy dzieci jeszcze śpią pewnie, czyli nie widzi ich. Mama za to ma czas spokojnie zjeść śniadanie z nimi, przypilnować w ogarnięciu się, odwieść lub odprowadzić do szkoły. Po szkole dzieci mają opiekę taty, nie są pozostawione same sobie bez rodzica. Mama jak wraca najpierw poświęca czas 8-latkom, bo na pewno wcześniej idą spać, później 12-letniemu dziecku. Obowiązków domowych nie ma, bo zrobiła rano, część zrobił mąż po pracy, a część dzieci, zwłaszcza to najstarsze, które nie chodzi przecież na świetlicę i po lekcjach wraca do domu. Do tego mama ma pewnie 1 dzień w tygodniu szkolnym wolny, czyli obowiązki domowe ogarnia jak dzieci są kilka godzin w szkole, a później ma cały dzień dla nich.
    Mnie się wydaje, że za krótki czas upłynął i oni po prostu nie zgrali się jeszcze, nie uporządkowali sobie funkcjonowania rodziny. Do tego mąż chyba nie dorósł do równego podziału obowiązków i opieki nad dziećmi z żoną. Pewnie chciałby, żeby żona i pracowała i wszystko ogarniała, w tym dzieci, jak do tej pory. A tata powinien dla dzieci być takim samym oparciem jak mama, widać tutaj pan nie widzi się w tej roli.
    --
    D., 1999
    M., 2000
    W., 2009
    N., 2010
  • mela_28 27.04.14, 20:31
    ja juz sama nie wiem. Mnie sięwydaje ze dom lepiej funkcjinuje jak ja w nim jestemale moze i tak jest ze musze więcej obowiązkow zcedowac na męza , nie wiem.
    I tu sie zgadzam , chyba uczenie się takiego funkcjinowania razem zajmuje trochę czasu.
    Jasamamam ogromne dylematy co do powrotu do pracy na pełen etat.
  • luxnordynka 28.04.14, 08:02
    ja tak próbowalam pracować-dom ogarniety, obiad ugotowany, dzieci troche zaniedbane (po prostu wielu rzeczy nie wylapywalismy, nie mielismy na to sily), organizacja byla bardzo dobra, bez pretensji do siebie nawzajam, dobry podzial obowiazkow. Jednak zycie toczylo sie w stresie, bardzo szybko. Wytrzymalismy prawie pol roku, potem zrezygnowalam z pracy (zaznaczam ze moglam sobie na to pozwolic finansowo). Dzieci byly bardzo szczesliwe, my tez.. Minely 3 lata i ja znow szukam pracy, bo cos mnie gna, dzieci sa starsze (czwórka od 6 do 14 lat). One na wspomnienie tamtego okresu, boja sie tej mojej decyzji. Jest im trudno sie pogodzic z ewentualnoscia mojej pracy, maja porownanie. I nie jest tak ze ja ich wyreczam we wszystkim-ja wciaz cos robie poza domem-pracuje w soboty 4 godziny jako przedszkolanka oraz dwa lub trzy razy w tygodniu po 3 godziny w introligatornii, dzialam w organizacji rodzicow, chodze na kurs jezykowy, pracuje okazjonalnie jako wolontariusz w osrodku dla niepelnosprawnych. Jednak robie to wszystko w normalnych godzinach-gdy dzieci sa w szkole lub wieczorami, gdy maz juz kladzie mlodsze spac. Mimo wszystko mam aktualnie potrzebe normalne pracy-platnej w wakacje (na normalna umowe nie na umowe zlecenie). I sama nie wiem czy dobrze robie, ze znow sie w to wkrecam.
  • sli-maczek 28.04.14, 23:24
    Ach! A ja wlasnie jestem bliska rezygnacji z pracy.W domu troje dzieci, od 3 do 7 lat i pies...no i maz za granica.Ja - niby praca z domu, niby powinno wszystko grac, skoro dzieci w przedszkolu...ale jak sie doda logopede z jednym, zajecia, dentysta, wyprowadzanie psa...a ostatnio nadzorowanie budowy domu( co prawda na etapie projektowym, ale mocno angazujace, bo jestem architektem), to powiem szczerze - chyba czas odpuscic. Ciezko zdecydowac, bo pol roku temu marzylam o pracy, zeby miec cos dla siebie...a teraz?teraz coraz czesciej mam dni ze placze w poduszke ze zmeczenia i marze zeby miec choc chwile odpoczynkusad Wierze, ze gdy moje dzieci beda w wieku, Twoich, Luxnordynka, to bede w stanie to ze soba pogodzic.Planowo tez po prostu maz ma wrocic za rok juz do domu...ale wiem juz ze troje (i wiecej) dzieci to nie przelewki.Kazde potrzebuje czasu z rodzicem, potrzebuje tez wprowadzania zasad,pilnowania, przytulania, czytania i zwyklego oprania i nakarmienia, wiec jesli nie ma obowiazku pracy, to chyba nie ma co z motyka na ksiezyc sie rzucac.Bynajmniej nie zawsze warto
  • alin9 29.04.14, 06:37
    Według mnie jak sytuacja pozwala to Rezygnuj.Wolna wola.Podoba mi się taka postawa.Tzn.chciałam,spróbowałam i nie bezpodstawnie podejmuję decyzję.Jest to świadomy wybór i 100% pewności podjętej decyzji.Nasze wypowiedzi mogą dać pogląd.Życie weryfikuje wiele spraw.Dla jednego to może być proste do pogodzenia.Drugi ,znając grafik życia domowego,nie pogodzi i już.Nie przyjmujmy zasady :rozumiem zdanie innych pod warunkiem,że jest takie jak moje"Rozważmy różne opcje.
  • alin9 29.04.14, 06:39
    Verdano ale czy rozmawiamy o samotnych matkach?Bo ja myślałam,że dzieci mają też ojca.
  • verdana 29.04.14, 18:15
    Dzieciom potrzebni są rodzice. Oboje. Praca - bez absolutnej konieczności - która uniemożliwia widywanie dłużej niż godzinkę dziennie przez długi czas własnych dzieci ne jest dobra, niezależnie, czy tak pracuje ojciec, czy matka.
    --
  • alin9 29.04.14, 21:28
    Tu się zgadzam.Nawet gdy pracują oboje po 8 godzin.Jednak gdy pracuje jedno z rodziców a nie stać nas na zachcianki(coś więcej niż podstawa),nie gońmy drugiego do drugiej pracy tylko sami idźmy do pracy.
  • alin9 29.04.14, 06:29
    To jest ujęcie nie braku na chleb tylko życia bez szaleństw.Nie sama podstawa czyli opłaty i jedzenie ale oprawa życia codziennego.O tym ciągle piszę.
  • alin9 29.04.14, 06:25
    Verdano ja pomijam kwestie biedy.Ja w każdym wątku piszę o przeciętnych ludziach.
  • luxnordynka 29.04.14, 08:43
    Slimaczek-jak ja Cie rozumiem!!!!! Ja jestem/bylam na rozdrozu. To nie tak jak Alin pisze-podejmujac decyzje o rezygnacji z pracy nie bylam/nie jestem 100% pewna, wciaz mam watpliwosci, wciaz analizuje. U mnie jest tak ze im starsze dzieci tym ja bardziej zmeczona jestem, ale tez sproro robie poza domem, moze czas pracowac a reszte odpuscic, jutro mam rozmowe o prace, zobaczymy, jak to sie u mnie pouklada. A moze warto podjac prace i zatrudnic sprzataczke do domu-ale to chyba nie moj styl....analizuje z kazdej stronysmile
  • sli-maczek 29.04.14, 13:41
    Nie ma latwych odpowiedzi.Tymniemniej-powodzenia ma rozmowie Luxnordynko.daj znac z czasem jak to oceniaszsmilechoc skoro czynnie dzialasz i robisz cos dla siebie to i tak mozesz byc z siebie dumna i nie miec wyrzutow z braku stalego etatu...skoro nie ma finansowej potrzeby,to chyba tylko samospelnienie sie liczy
  • luxnordynka 30.04.14, 08:27
    Dzieki. No wlasnie to nie takie proste-czlowiek jednak w pewnym wieku zwlaszcza oczekuje juz od zycia jakies stabilizacji, mysli wiecej o przyszlosci. I tez presja spoleczenstwa jest duza i ta chec udowodnienia innym ze dajesz rade. Nie potrafie sie od tego uwolnićsmile.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka