Dodaj do ulubionych

Syn - nieuk

14.01.05, 13:04
Zwracam się z prośbą do Was, bo jesteście doświadczone, a poza tym siłą
rzeczy macie też starsze dzieci, nie tylko niemowlęta, a to rzadkość, więcej
jest mam osesków.

Mam syna w pierwszej klasie, który uczy się oględnie mówiąc słabo. Za zadania
robione w domu dostaje w miarę dobre oceny (stoję nad nim i dyktuję po jednej
literze), ale za pracę w szkole oceny ma złe . Boję się, że nauczycielka
uzna, że zadania domowe ktoś za niego robi, a to tak do końca nie jest
prawda, bo zmuszam go do myślenia, ale dyktuję, żeby błędów nie robił (i tak
robi).
No i nie wiem co robić.
- Czy odrabiać z nim zadania i przejmować sie tak jak teraz
- Czy dać mu spokój, niech robi co chce, najwyżej będzie powtarzał klasę
- Czy zmuszać go do nauki, robić dyktanda, pilnować żeby czytał itp.
- Czy karać za złe oceny i w jaki sposób
Po prostu nie wiem.
Tak sobie myślę, że może on faktycznie tępy i nic mu nie pomoże? Skłania mnie
do tego fakt, że naprawdę poświęcam mu bardzo dużo czasu, nie tylko na suchą
naukę, ale staram się rozwijać go wielokierunkowo, w domu jest duże "zaplecze
kulturalne", naprawdę wątpię czy inne dzieci mają takie warunki (nie mOwię o
materialnych), a mimo to trzy czwarte klasy, a nawet więcej uczy się lepiej.

Nie ukrywam, że mnie to martwi i nie chodzi mi tylko o własną ambicję, ale
martwię się o jego przyszłość. Czasy gdy wystarczyło mieć zawodówkę aby
dostać godziwą pracę niestety minęły.

Poradżcie co robić. Może po prostu "olać". Wybaczcie wyrażenie ,ale mam dość.
Dodam, że jak chcę, żeby zrobił coś więcej niż ma na zadanie to ryczy i
ryczy, mówi, że ucieknie, już mi rece opadają, czasami mam ochotę
powiedzieć :Idź w cholerę!
Edytor zaawansowany
  • ewa4441 14.01.05, 13:06
    Dodam, że nauczycielka jest bardzo w porządku, więc wina na pewno nie tu leży.
  • romanska.3463 14.01.05, 13:51
    Witaj, miałam ten sam problem. Po naradzie z wychowawczynią zdecydowałyśmy
    tak:syn wiedział, że na moją pomoc może liczyć przy odrabianiu zadania
    domowego, natomiast pracować musi samodzielnie tzn. nikt nie będzie mu dyktował
    po literce czy cyferce co ma pisać, mogłam jedynie tłumaczyć o co chodzi w
    zadaniu. Po okresie buntu i braku zadań domowych, płaczach, obrażaniach się i
    oskarżaniach mnie, że to przeze mnie on nie ma zadania zrozumiał, że zadanie
    domowe jest jego obowiązkiem. W tej chwili oceny za zadania domowe i te
    uzyskane w szkole pokrywają się, a i syn przestał uważać, że to ja muszę zrobić
    zadanie. Czekają Cię cięzkie chwile (w końcu każdy woli być wyręczany), ale
    warto przestawić malucha na samodzielność. Życzę wytrwałości i powodzenia. Ola
  • romanska.3463 14.01.05, 13:58
    zapomniałam dopisać, że ja nie tylko myślałam, żeby jak to ujełaś poszedł w
    cholerę, ale zdarzało mi się wykrzyczeć parę słów prawdy o jego
    totalnym "olewaniu" swoich obowiązków. Potem zżerały mnie wyrzuty sumienia
    oczywiście. A sytuacja jaka była taka była. Dopiero po długiej, szczerej
    rozmowie z wychowawczynią - ale resztę już znasz z poprzedniego postu. Ola
  • ewa4441 14.01.05, 14:30
    Tyle, ze mój zadania nawet odrabia, ale koszmarnie!!! Byk na byku , bykiem
    pogania. I niestarannie. Ale poćwiczyć coś poza tym - mowy nie ma. Błędów nie
    widzi. Uważa, że i tak jest najmądrzejszy, a ja się czepiam.
  • romanska.3463 14.01.05, 15:20
    Ewuniu, ja nie dość, że się czepiałam to jeszcze go nie kochałam , bo jakby
    było inaczej to bym podyktowała zadanie. Mój syn w początkowym okresie nie
    chciał nawet usiąść przy biurku. Jak prosiłam aby zabrał się do lekcji to
    zaczynał wyć (jak pies), nie płakać, tylko wyć i robił to przez 2-3 godziny.
    Szczęście, że mieszkamy w domku a nie w bloku , bo tego by sąsiedzi nie
    wytrzymali. Efekt był taki , że szedł do szkoły bez zadania, gdzie otrzymywał
    burę od wychowawczyni. My ze swej strony ograniczyliśmy Mu przyjemności. i tak
    krok po kroku mamy jakiś efekt. Wprawdzie zadania są niestaranne ale
    samodzielne. A oto chodziło. Mieliśmy jeszcze dodatkowy problem z młodszym
    synem, który się świetnie uczy. On zaczął wzorem starszego brata też nie
    pracować w domu, a jeśli już to z łaską (ale to już inna historia). Nie załamuj
    się. Wprawdzie wiem co przeżywasz (czytając Twoje posty mam wrażenie, że czytam
    swój pamiętnik), ale to się da jakoś wytrzymać. Ja teraz jestem na etapie
    problemów 8-latka pt. nikt mnie nie lubi, nikt mnie nie kocha...... Pozdrawiam
    Cię serdecznie. Ola
  • michatka 14.01.05, 16:49
    > Byk na byku , bykiem
    > pogania. I niestarannie

    hm... a był diagnozowany w kierunku dysleksji/dysgrafii? może stąd się biorą
    problemy?
    przyszły mi jeszcze do głowy kłopoty zdrowotne, kóre czasem są przyczyną
    problemó z nauką - wzrok ma w porzadku?
  • anula36 14.01.05, 23:27
    A w szkole na lekcjach raczej jest spokojny czy "ciagle w ruchu"?
    jesli w ruchu moze jest nadpobudliwy i trudno mu sie skupic dluzej na jednej
    czynnosci? Moze trzeba mu robic przerwy w trakcie odrabiania zadan.

    --
    zreanimujmy forum dla puszystych!!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16559
  • grrrrw 14.01.05, 23:42
    A jak było w zerówce ? Nauczycielka nie zgłaszała problemów z synem ? Jaki miał
    styl pracy ?
  • praktycznyprzewodnik 15.01.05, 18:10
    Poszukaj moze ksiazki wydawnictwa Jednosc "Nagle wszystko rozumiem".
  • verdana 15.01.05, 19:42
    A ja nie wierze w siedmiolatka, któremu się nie chce, bo sie nie chce. W tym
    wieku dzieci zazwyczaj są bardzo ambitne, chca byc dobrymi uczniami. Tyle
    tylko, ze nie zawsze moga nimi być. Moze syn po prostu nie jest w stanie
    sprostać wymaganiom szkoły - np. ma dysortografię czy dysleksję? Moze nie jest
    w stanie nauczyć się tego, co jego koledzy.
    Dyktowanie po literce to najlepzy sposób, żeby obrzydzić dziecku doszczętnie
    naukę (bo lekcje wprawdzie ma odrobione, ale satysfakcję zerową). Wydaje mi
    się, że nie nalezy zaczynać rozpatrywać problemu źle uczacego się dziecka w
    pierwszej klasie o obwinianie go za tę sytuację i klasyfikowanie go jako lenia.
    Jak mi kiedyś słusznie powiedziała znajoma pani psycholog w tym wieku niechęć
    dziecka do nauki i jego lenistwo są spowodowane jakąś przyczyną I ta przyczynę
    trzeba znaleźć.
  • ewa4441 15.01.05, 22:17
    Dziękuję za odpowiedzi.

    U mojego szczerze mówiąc ambicji nie widzę.

    * Co do ruchliwości to owszem, też mi się wydaje,że jest nadpobudliwy, nie
    ustoi w miajscu, kręci się non-stop.
    * Co do dysleksji - nie sądzę, ostatecznie jakoś tam czyta, nie najlepiej, ale
    to w końcu pierwsza klasa.
    * Co do dysgrafii - pani na początku roku dawała ankiety do wypełnienia, nt.
    jak rozpoznać tę przypadłość, to u syna z długiej listy zauważyłam jedynie
    nadmierną ruchliwość i problemy z rysowaniem (a to raczej sprawa braku
    zdolności w tym kierunku i cierpliwości), a jak się postara pisze nie najgorzej
    jak na pierwszoklasistę.
    * Co do dysortografii - jest to możliwe, ale na razie chyba trudno stwierdzić.

    Tak się zastanawiam, czy on dojrzał do szkoły. A właśnie, któraś z Was pytała
    o zerówkę - nie miał problemów, był rutynowo badany przez pedagoga i psychologa
    i nie miały zastrzeżeń, nawet go chwaliły, dlatego tym bardziej jestem
    zdziwiona jego marnymi ocenami - nie spodziewałam się kłopotów i dość
    optymistycznie podchodzilam do jego pójścia do szkoły.

    Rzućcie jakie jeszcze macie pomysły, poza oczywistym - po prostu mam niezdolne
    dziecko i nie mogę się z tym pogodzić. (Pewnie to najbliższe prawdy, ale
    faktycznie nmi przykro).
  • pan-ziutek 15.01.05, 22:23
    Teraz każdy debil to dyslektyk, a co do postu Ewy- widocznie nie nadaje się do
    normalnej szkoły, niech idzie do szkoły specjalnej albo dla tych z obniżonym
    deficytem.
  • andaba 15.01.05, 23:15
    O! Ale konstruktywne. Co to jest obniżony deficyt?


  • jol5.po 16.01.05, 00:11
    ach, żeby to bylo takie proste, jak pisze pan Ziutek, ale nie jest (on zapewne nie ma dziecka w 1 klasie, a takie rady na sucho to psu na bude warte). Ewa, mały chodzi do pierwszej podstawowej? (pytam się bo piszesz o stopniach). Wiesz, moje 3 dziecko też chodzi obecnie do pierwszej klasy i tez mam wrażenie, że cały czas jeszcze nie zaskoczyła (ona, dziewczynka)
    pisanie, czytanie - wszystko jeszcze do tyłu. Znalazłam takie forum na prywatnych, może coś tam znajdziesz, mi się podobało
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23522
  • rzasia 15.01.05, 23:26
    Panie ziutek..
    ten deficyt ( w dodatku obniżony)to tak trochę nie na miejscu.
    A debile nie chodzą do szkoły.
    A niektórzy to by mogli przynajmniej tą specjalną skończyć, ale widać nie
    wszystkim jest dane.
  • akve 16.01.05, 01:01
    Ewa,
    piszesz ,ze synek był w zerówce badany rutynowo przez pedagoga i
    psychologa.Rutynowo, a moze potrzebne by było całe badanie dojrzałości szkolej?
    Jest dość szczegółowe,ale daje pełny obraz mozliwości i etapu rozwoju dziecka,
    tego wszystkiego co jest wymagane na starcie.
    A tak wogóle to moja przyjaciółka ma podony problem.Jej syn jest teraz w
    drugiej klasie i ciagle sa jakies problemy.Np.nie rozwiązuje testow (takich
    wewnetrznych, wprowadzonych tylko w jego szkole).Wypada fatalnie.
    Przyjaciólka nie dała sobie spokoju, to najgorsze co mozna zrobić,moim zdaniem.
    Poszła do psychologa.Polecam poradnie psychologiczno- pegogiczną.Sa w kazdym
    większym mieście.Tam pracuja ludzie ,którzy na pewno spojrzą na problem
    fachowo,zdiagnozuja i pomoga.
    Nie zmuszaj do nauki,to raczej nic nie da ,raczej zdopinguj, zmotywuj...Wiem -
    łatwo powiedzieć.Nie karz za złe oceny,raczej wynagrodź choćby mały sukces(
    umiesz ,wiesz ,potrafisz! jesteś dobry).Myśle,ze małe dziecko narażone na
    ciagłe porażki straci poczucie własnej wartosci i spada jego samoocena.
    Uwierzy,ze sobie nie poradzi.A to już dużo gorzej.
    Ta postawa syna ,jak piszesz mało ambitna jest pewnie tylko przykrywką innego
    problemu.Tak się broni.
    Super ,ze ma dobra nauczycielkę.Mądry n-l to w takich przypadkach skarb.
    Powodzenia .Nie załamuj się.
    pozdrawiam



    --
    Ewa

    Aniołkowi idą zęby
  • eleanorrigby 16.01.05, 23:09
    Mnie tez sie wydaje,ze dobrze by bylo zrobic badanie dojrzalosci szkolnej.Wiem
    z doswiadczenia,ze poslanie do szkoly dziecka ktore nie jest w pelni do tego
    gotowe moze spowodowac klopoty ktore beda trwaly przez wiele lat.Moj syn
    wlasnie przez to ma do dzisiaj (czwarta klasa)problemy z pisaniem!
    Rozmawiaj tez duzo z wychowawczynia,moze tez bedzie umiala cos
    podpowiedziec.Zycze duzo cierpliwosci,mnie jej czasem (niestety)brakuje...
    Kasia
  • mader1 17.01.05, 20:37
    Nie odpuszczaj !
    Na pewno musisz isc do poradni psych - pedag.Badania rutynowe czesto
    nie wykazuja zadnych dysfunkcji - inne tak. Poza tym moze przyczyny
    jego zachowania nalezy szukac w sferze, ktora Ci teraz nie przychodzi do
    glowy. Moze chce zwrocic na siebie uwage, albo cos przezyl. Psycholog Ci
    pomoze. Moze rozwod ? Moze inna sytuacja rodzinna? moze urodzilo Mu sie
    rodzenstwo ? Moze ktos w szkole Mu dokucza ? Moze.... itd
    Moze jezeli nie chce odrabiac zadan na sposob szkolny - odpusc Mu, niech
    napisze mniej pieknie i poniesie konsekwencje. Natomiast przypilnuj, zeby
    zrobil to samo tylko w innej formie. Jezeli pisanie wyszlo Mu brzydko,
    narysujcie pozniej razem caly szlaczek ( ale niech bedzie wiekszy, tylko
    w liniach) czolgow - Ty tez rysuj, staraj sie gorzej, niech Cie uczy.
    Jezeli czytanke chce przeczytac tylko raz - kup jakas ksiazeczke na
    wieczor, smieszna, z krotkimi opowiadaniami i czytajcie po zdaniu, po
    dwa zdania na zmiane - mozecie sie przy tym wyglupiac.
    Postaraj sie robic codziennie cos manualnego - lepienie z ciasta
    sonego, ale moze byc tez samo ugniatanie ciasta - z maki i wody -
    "Ojej, pougniataj mi, bo musze zadzonic szybko do babci" smile))
    Trzeba sposobow.
    Czy jezdzi na rowerze, na nartach, sankach, lyzwach, rolkach ? To
    popraia cala koordynacje.
    Zeby cwiczyc matematyke mozna rysowac, budowac swietne gry. Fasolki moga
    udawac owce, wilki, co tam chcesz smile))
    Bedzie wtedy rysowanie. lepienie i wymyslanie akcji - opowiadanie smile
    Mozesz nosic to pani na zebrania i pokazywac jego postepy.
    Bedzie dobrze !
    Pilnuj go, to twoj skarb !
  • agnieszka33 17.01.05, 23:13
    Ja miałam też problemy z moją Olą, teraz w 3 klasie jest już super, odblokowała
    się. Radzę dużo cierpliwości, dużo chwalenia bo to lepiej dzziała niż ciągle
    mówienie że źle, i rzeczywiście nie zaszkodzi ta poradnia, bo jakaś podkładka
    do szkoły będzie w razie czego. Ola mi robiła to samo tylko lekcje i ani
    sekundy wiecej nauki dodatkowo, ale dzieci dojrzewają do obowiązku szkolnego
    więc teraz juz sama po szkole robi lekcje jest starsza to rozumie ze jak szybko
    sie uwinie to będzie czas na te wszystkie wymarzone zabawy które czekają na
    nią. W pierwszej klasie przychodziła i z 2 godziny beczała ze ona sie nie zdąży
    pobawić , potem 3 godziny męczyłysmy lekcje a potem juz spanie bo nie starczało
    czasu. Wiec nie martw się u nas jest już dobrze, i wcale taki start nie oznacza
    że to nieuk. Dzieci maja 3 lata na wyrównanie poziomów, materiał kolejnych klas
    (2 i 3) jest zbliżony tylko w matmie na większych liczbach więc jest czas
    wyćwiczyc, z pisaniem tez coraz więcej słów znają i coraz łatwej im tp
    przychodzi. Zobaczysz jeszcze będziesz sie z tego śmiała, ze tak to przezywasz.
    --
    Julka-nasza kinder niespodzianka
    republika.pl/julanka/
    A tyle mam dziś
  • ma.pi 18.01.05, 18:45
    Ale z Twojego opisu wcale nie wynika, ze syn jest nieukiem z lenistwa. raczej
    ma problemy. Byc moze nie jest jeszcze gotowy do takich obowiazkow.

    Moj tez w pierwszej klasie mial problemy. Mimo, ze jest ze stycznia i byl
    najstarszy w klasie nie byl jeszcze gotowy do nauki. Czytac i pisac z sensem
    nauczyl sie pod koniec pierwszej klasy. Pani mu "cienko" wrozyla. A teraz jest
    w czwartej klasie, ma bardzo dobre oceny, nauczyciele go chwala ze taki zdolny
    i inteligentny.

    Ja za niego lekcji nie robilam, ani nie dyktowalam po literce. Cwiczylismy
    czytanie i pisanie, ale bez przesady. Doszlam do wniosku, ze jak dla mnie to on
    moze powtarzac pierwsza klase. A stres nic mu w nauce nie pomoze.

    Pozdr.
    --
    We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our children.

    OXO
  • maruda13 20.01.05, 10:00
    ja się podepnę pod Twój wątek bo też nie wiem co z synem robić. Chodzi jeszcze
    do zerówki ale nauczycielka już mnie przestrzega że może z nim być trudno w
    szkole. Adaś nie lubi żadnych czynności związanych z pisaniem, malowaniem itd,
    tak jakby był pozbawiony zdolności manualnych (mhm ja nawet wiem po kim to ma,
    do tej pory nienawidzę pisać). Teraz po zajęciach w zerówce jeszcze w domu musi
    ćwiczyć malowanie, pisanie, robienie szlaczków i strasznie cierpi przy tym. Ja
    mam do Was takie pytanie - moja mama nigdy nie odrabiała z nami lekcji (tzn nie
    siedziała nad nami, nie dyktowała, nie sprawdzała) sami odrabialiśmi, sami
    pilnowaliśmy tego żeby wszystko było zrobione. Zauważyłam że teraz bardzo dużo
    rodziców "siedzi" w książkach z dziećmi, że dzieci nie odrabiają lekcji jeśli
    rodzic nie sprawdzi. Sama nie wiem co mam robić z jednej strony uważam że moja
    mama miała rację tak robiąc a z drugiej nie chce aby moje dzieci były w
    czymkolwiek zaniedbane. Ja nie wiem czy mam im zeszyty wertować, sprawdzać,
    siedzieć nad nimi jak będą lekcje odrabiać?? Jak wy robicie??
  • mader1 20.01.05, 11:39
    Bede pisala niedlugo, bo wychhodze z synkiem na snieg smile
    A co sie dzialo jak nie odrobiliscie lekcji ? Co mama wtedy robila ?
    Teraz jest zdecydowanie przyjazniejsze podejscie do dzieci. Kiedys jak robilo
    bledy, zapominal o ksiazkach, kredkach to bylo niechlujem, balwanem, idiota.
    Teraz powszechnie przyjmuje sie, ze choc dzieci ida do szkoly wszystkie w
    wieku 6 lat, niektore sfery musza dojrzec. Jest teraz mnostwo zeszytow,
    zeszytow cwiczen, ksiazek, jest wiele przedmiotow juz od pierwszej klasy (
    kiedys pamietam tylko polski i matematyka i 2 zeszyty do tego). Jezeli dziecko
    mowi, ze nic nie jest zadane, a jest, niekoniecznie oznacza to jego zla wole.
    Moglo zapomniec. Dlatego wyciagamy te 5 ksiazek ( czesc polska w zint, czesc
    matem, zeszyt, cwiczenia, cwiczenia do muzyki, ksiazke i cw. do angielskiego
    plus zeszyt- tak, to przedmioty mojej corki z jednego dnia) i... przegladamy
    razem z dzieckiem. " A..."- wola olsnione- "nie dokonczylam zadania z
    matematyki!". Po prostu chodzi o pokazanie "procedur"i wyrobienie nawykow, tak
    samo z pakowaniem. Jedno dziecko juz po tygodniu zalapie i samo wyciaga i
    przejrzy te zeszyty itd itp, a potem spakuje sie wedlug planu, inne musi byc
    kontrolowane dluzej.
    W przypadku pewnych " gorszych" stron dziecka uwazam, ze potrzebne mu wsparcie
    i pomoc... dopoki mu potrzebne...
    To ze teraz jest kiepskie graficzne, nie oznacza, ze takie bedzie w przyszlosci.
    A chodzi o to, by w przyszlosci nauczyciel mogl odczytac jego klasowki smile
    Postaraj sie zajsc do ksiegarni i poszukac ksiazek o reedukacji w tej
    dziedzinie. Takie same wyniki jak nudne szzlaczki, daje rysowanie np.
    samochodu " po sladzie", kalkowanie ( kalka tecniczna) samolotow. Sprawnosc
    miesni i polaczen nerwowych wyrabiaja tez takie zabawy , jak ukrecenie kulek z
    bibulki i potem przenoszenie ich na wyscigi spinaczami do bielizny ( chwyt
    pisarski) do pudelka. Zabawy ze spinaczami sa b. dobre.
    Nie zapominaj o jezdzie na lyzach !
    Pozdr.
  • verdana 20.01.05, 11:49
    Ja nie odrabiam. I nie dlatego, że mam nieprzyjazne podejście do dziecka, tylko
    -po pierwsze jak widze błędy i stan zeszytów, to dostaję ataku szału. Po co to
    mnie i jemu?
    -po drugie znacznie mniej zalezy mi na stopniach i nawet na nauczeniu się
    konkretnych rzeczy, niz na wyrobieniu w dziecku poczucia, że szkoła to jego
    sprawa. Fakt, nie zaprzeczam - w pierwszych klasach trzeba przygotować się na
    gorsze oceny, jedynki z zapomnianuych prac domowych, za nieprzyniesienie stroju
    na w-f. Ale w wyższych klasach to procentuje. Większość dzieci ma stopnie coraz
    gorsze - moje czym wyższczy szczebel nauczanie, tym lepiej się uczą
    -Ale przy tym nie oznacza to, że dziecku nie nalezy pomóc. Dzieci, które maja
    kłopoty z pisaniem, czytaniem itd. wymagają niewątpliwie pomocy, ale fachowej.
    Tylko specjalista może poradzić, jak i kto powinien z nimi pracować i nie
    powinno to przypominać odrabiania kolejnych lekcji.
  • mader1 20.01.05, 23:07
    Ja nie odrobilam przez wiele lat ( dwie uczennice) ani jednej
    lekcji ZA. Nie dyktowalam.
    Natomiast pomagam wyrabiac nawyki. Pierwsza cora miala swietna pamiec
    do tego, co zadane i co zabrac do szkoly. Natomiast skrzyzowana
    lateralizacja sprawiala, ze byla gorsza graficznie ( nie najgorsza smile i
    nieladnie pisala, niechetnie wiec cwiczyla te wszystkie szlaczki itd.
    Pierwsze z brzegu badanie wcale nie wykazywalo zadnego problemu,bo
    byla zadbana i zawsze byla piekielnie inteligentna i potrafila "
    przeklamac " troche te badania ( nauczyla sie rysowac b. ciekawe rysunki smile))
    Ciesze sie, ze trafilamm na swietna, choc upierdliwie wymagajaca
    nauczycielke. Przeczytalam sporo ksiazek na ten temat. Nauczylam sie bawic
    z moja corka, nie katujac jej lapy ciaglym rysowaniem szlaczkow - nie
    cierpiala tego. Nikt nie lubi robic tego, co mu kiepsko wychodzi. Dorosly
    tez. Przestalam o niej myslec, jak o leniu. Nie pozwolilam wtloczyc jej w
    schematy - w pierwszych klasach idiota, ktory ladnie pisze jest wiecej wart
    niz inteligentne dziecko ( swietnie liczace, majace spora wiedze, czytajace)
    o brzydkim charakterze pisma.
    I ja moglam spokojnie powiedziec swojemu dziecku, ze w starszych klasach
    bedzie duzo lepiej.Ze wazne bedzie, co ma do powiedzenia, a nie jak to
    napisze. Musi to byc jednak czytelne smile
    Natomiast to bardzo zalezy od rodzica i dziecka, ale.... bylamm jedynym
    rodzicem, ktory reedukowal swoje dziecko sam ( oczywiscie przy wspolpracy
    zee specjalistka) i mam lepsze wyniki smile
    Trzeba dotrzec do cwiczen, ktore kojarza sie raczej z zabawa, niz z
    pisaniem smile)))
    Na pozor jezdzenie na rowerze, lyzwach, kuliste ruchy ramionami itd nie maja
    zwiazku z pisaniem. A maja.
    Moje dziecko jest swietna uczennica i juz od wielu lat nie wiem, co
    ma zadane i kiedy to odrabia. Ale ciesze sie, ze pomoglam jej "
    przejsc" przez "niezmiernie wazny" problem pisania smile
    Ze pomimo niecheci w pierwszych klasach, teraz nie liczy zdan w
    wypracowaniu - i pisze swietnie.
    Natomiast w zwiazku z " przeczytanym materialem" u mlodszej corki rozpoznalam
    leworecznosc zanim zauwazyla to psycholog przedszkolna . Pomoglo to wyrobic w
    niej ( po konsultacji zee specjalista) " nawyki" pisania ( nietypowe
    prowadzenie reki dla leworecznych, ktore jest przyjete przy pisaniu,
    czytaniu) zanim poszla do szkoly, przy okazji zabaw, bezbolesnie. I
    graficznie jest O.K.
  • eleanorrigby 20.01.05, 18:05
    Dokladnie tak samo bylo z moim starszym synkiem.Do 6-tego roku zycia nie umial
    prawidlowo trzymac kredki (jest leworeczny,to dodatkowa trudnosc).Wszyscy
    zapewniali mnie,ze sie sam nauczy,ale sie nie nauczyl.Kupilam nakladki na
    kredki i przez kilka tygodni ukladalam mu raczke.W koncu uslyszalam "mamo,ja
    rysuje i sprawia mi to przyjemnosc!".Zalapal.W wieku 6.5 roku zaczal stawiac
    pierwsze,bardzo niezgrabne,drukowane litery.No i poszedl do szkoly.To byla
    katastrofa.W ciagu miesiaca jego pani udalo sie zaprzepascic wszystko,co
    osiagnelam.Maly ostatecznie i nieodwolanie znienawidzil pisanie!Tez musielismy
    robic te wszystkie cwiczenia,szlaczki,itp.,ale to przeciez tylko poglebia
    problem-bo zmusza sie dziecko do robienia jeszcze wiekszej ilosci tego,czego i
    tak nie lubi!Teraz mysle,ze trzeba bylo go na rok odroczyc i cwiczyc powolutku
    w domu, a i potem w szkole nie naciskac za bardzo.Najwyzej pisal by pozniej niz
    inni i brzydko.Teraz w ogole nie chce pisac,jego wypracowania maja 3 zdania,w
    porywach 5(4-ta klasa).
    Co do odrabiania lekcji,to zalezy od dziecka.Z Asia nigdy nie bylo zadnego
    problemu,wystarczy przypomniec o odrabianiu i wszystko robi sama.Z Kuba trzeba
    siedziec.tzn. odrabia sam,ale wymaga nadzoru,bo jak nie,to bedzie robil
    wszystko,tylko nie lekcje...Nie wiem,jakas ta szkola nie przystosowana do
    dzieci..
    Kasia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka