Dodaj do ulubionych

Czy da się pracować przy 4 dzieci????? :-(

28.06.05, 08:08
Mam kryzys.
Kryzys dotyczy wakacji, dzieci i mojej pracy.
Do tej pory pracowałam jako agent ubezpieczeniowy. Praca ciekawa i
pozwalająca na dogodne ustawienie sobie godzin pracy. Zaczęłam pracować jak
Mateusz miał 1.5. Potem urodził się Julek, więc miałam krótką przerwę, potem
Antek. W sumie pracowałam przez cały czas, nie zawieszając działalności
gospodarczej. Zarobków z tego nie miałam wielkich, ale przynajmniej miałam
coś swojego plus możliwość wychodzenia z domu. Tak praca na 1/3 etatu.
Kontakt z ludżmi itp.
Ale teraz już przestaję dawać radę. Potrzebna jest dyspozycyjność i to spora,
a ja takowej nie mam. Chwilowo tak, bo mąż nie ma pracy, ale mam nadzieję, że
ją znajdzie. A jak ją znajdzie to ja zostanę z dziećmi i resztki mojej
dyspozycyjności diabli wezmą. Jeszcze póki nie było wakacji, to miałam szansę
upchnąć dzieciaki po różnych instytucjach, ale teraz jestem uziemiona równo.
A jak urodzi się to czwarte, to już szans na pracę żadnych. Na babcie nie
mogę za bardzo liczyć. Sporadycznie tak, ale ja potrzebuję kogoś na stałe.
Nie codziennie, ale jednak na stałe. Na opiekunkę mnie nie stać, ani na
żłobek plus dwa przedszkola też nie. Poza tym to tez nie o to chodzi, żeby
dzieci po istytucjach rozparcelować... sad
Druga strona medalu jest taka, że jeżeli nie będę pracować, albo pracować
będę malutko, to i tak muszę ponosić opłaty z tytułu prowadzenia działalności
gospodarczej.To mnie zeżre. Jeżeli zamknę działalność to stracę wszystkich
moich stałych klientów na krótych pracowałam 7 lat i będę musiała kiedyś
zaczynać wszystko od nowa... sad(
Dziewczyny wielodzietne!! Czy Wy pracujecie?? Jak sobie dajecie radę??
Poradźcie coś sfrustrowanej matce!


--
Kasia mama Mateusza, Julka, Antosia i jeszcze kogoś z terminem na listopad
2005 / może będzie wreszcie dziewczynka????/
Edytor zaawansowany
  • atta 28.06.05, 09:40
    Kasiu, obiektywnie praca przy czwórce dzieci jest niemożliwa. Ale wiele rzeczy,
    które robimy (przepraszam za nieładne stwierdzenie) "mimo dzieci" jest
    obiektywnie nie-do-wykonania, a jakoś funkcjonujemy - zawodowo, rodzinnie,
    babsko itp. smile
    Teraz na gorąco przychodzi mi taki pomysł do głowy, ale nie wiem czy najlepszy -
    ot, do weryfikacji.
    Jeżeli masz tak dobrze wypracowane kontakty z klientami, to może można ustalić
    np. tylko dwa dni w tygodniu, które przeznaczasz na pracę i wtedy opiekunka
    (zawszeć to taniej niż całotygodniowa). Tak to sobie wyobrażam - że np. wtorek,
    środa - upychasz jak najwięcej spotkań, a w pozostałe dni jesteś głównie Mamą.
    Taka opiekunka może zająć się też Antosiem i wtedy masz tylko jedno przedszkole
    do opłacenia.
    Na razie problem kosztów działalności zmaleje, bo po urodzeniu maluszka (Tej
    Maluszki wink) będziesz miała macierzyński, więc przynajmniej przez pół roku
    odpadnie Ci ZUS, a to już dużo.
    W każdym razie nie rezygnuj z pracy - szkoda. Szkoda wypracowanych kontaktów,
    satysfakcji, no i kasy, obojętnie jak duża/mała by nie była.
    Jak wpadnę na coś odkrywczego, dam znać, bo problem faktycznie jest!
  • mamaanieli 28.06.05, 10:00
    Zapytaj Czesiuli: póki dzieci (czyli nasza czwórka) były małe, nie pracowała
    zawodowo. Gdy trochę podrosły - rozpoczęła pracę, cały czas się kształcąc
    (właściwie przekszłałcając), kończąc studia podyplomowe, i takie tam.
    Pocieszam się tym, bo jakoś miernie widzę swoją pracę zawodową z trójką małych
    dzieci. No, ale jak podrosną.... smile Zdążę!

    No i jeszcze jedno: Twój Julek to Julian czy Juliusz? Bo mój to Julian.
    Pozdrawiam. Mamaanielijulikaiwrześniowegodzieciaczka smile
    --
    border="0"
    src="tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050924/dt/6/k/77cf/
    preg.png">Trzecia Dzidzia</a>
  • kasiask 28.06.05, 10:51
    Mój Julek to Julian smile
    A jak czytam o innych, dzielnych matkach, które dają radę się dokształcać przy
    4 dzieci, to wpadam w jeszcze większy kryzys. sad
    --
    Kasia mama Mateusza, Julka, Antosia i jeszcze kogoś z terminem na listopad
    2005 / może będzie wreszcie dziewczynka????/
  • mamaanieli 28.06.05, 11:08
    ale ja wtedy miałam około 18 lat! Więc małych była trójkasmile (różnica wieku
    między Ulką a najmłodszym Karolem to aż 6 lat).
    --
    border="0"
    src="tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050924/dt/6/k/77cf/
    preg.png">Trzecia Dzidzia</a>
  • andaba 28.06.05, 16:06
    Jest to pytanie, które spędza mi san z powiek. Za półtora roku kończy mi sie
    wychowawczy i pasowałoby do pracy wrócić. I szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie
    jak pogodzę sprzątanie, pranie, gotowanie, prasowanie, uprawianie ogrodu,
    pilnowanie dzieci z pracą zawodową... Obawiam się, że byłoby to kosztem dzieci -
    na pewno, bo czasami nie widziałabym ich cały dzień, a tego chciałabym uniknąć.
    --
    Moje Smerfy:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24145783
  • czesiula 28.06.05, 17:22
    Kochanie, ja już pracuje jedenasty rok.Więc, Skarbie mój, miałaś wtedy niecałe
    16 lat. Ale to szczegół.....
  • matna_b 29.06.05, 10:15
    MOja mama zaczęła pracować, kiedy najmłodsza z naszej czwórki poszła do szkoły,
    wcześniej raczej byłoby trudno
    pozdrawiam
    Martyna
    --
    <a href= "www.bojko.net.pl/" >Moje gracje </a>
  • agax4 30.06.05, 12:43
    Trudno ci coś doradzić lub zapewnić, ze z pewnością darz radę pracować przy 4
    dzieci.
    Sama nie wyobrażam sobie pracy nawet dorywczej przy 3 maluchów i noworodku. Ale
    gdy najmłodsze miało tak około pół roku i mogło już na dłużej oderwać się od
    cycusia to zawsze próbowałam coś robić dorywczo - w domu. Tak jak teraz. Ale
    jest to kosztem prowadzenia domu - teraz np. leży mi sterta prasowania, która
    jakoś nie chce się sama wyprasować. Sytuację mam taką, że starszaki chodzą na 5
    godzin do przedszkola, a codziennie przychodzi na 3 godziny ciocia lub babcia by
    iść na spacer z młodszymi panienkami, a ja w tym czasie mogę coś zrobić
    (ugotować, posprzątać albo popracować). Poza tym mogę czasem liczyć na męża
    który pracuje w różnych godzinach i czasem może zająć się dziećmi.
    Nigdy nie miałam swojej działalności - pewnie koszty są duże?, więc trudno ci
    radzić. Na pewno warto to trzymać do porodu by zkorzystać z macierzyńskiego.
    Szkoda by też stracić klijentów.
    Głowa do góry - potrzeba matką wynalazków (czasu)!!!
    --
    Agnieszka z Krakowa
    Natalia, Maciej, Łucja i Lidia - ukochane urwisy
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8792806&a=25281563
  • trolka72 18.07.05, 12:15
    Kasiu ja mam tylko 3 i podobne dylematy. Pracowałam na to, co mam i wiem przez
    4 prawie lata (przedtem byłam 6l na wychowawczym ze starszakami) i nie chce
    tego stracić. Kocham moją pracę, daje mi satysfakcję i radość i perspektywy na
    przyszłość. Zaplanowałam powwrót do pracy w październiku(albo pójście, bo
    dopiero teraz dostałam etat- po porodzie za co cześć i chwałą szefostwu!),
    znalazłąm opiekunkę-choć pochłonie to niemała kasy-i zobaczymy jak sobie dam
    radę. Gdyby dochody wystarczyły mi na opiekunkę i opłaty ZUS na Twoim miejscu-
    pracowałabym. Jak nie, to wiadomo-nie. A moze masz jakąś fajną sąsiadkę,
    koleżankę, z którą na zmianę pilnowałybyście sobie dzieci? (ja tak robię
    czasem, ale mam tylko 3, nie 4)
  • paranna 30.06.05, 13:33
    Trudne pytanie Kasiu zadałaś, bo ile nas jest tak każda ma pewnie
    inną podpowiedź. Ja poczekałam aż moje najmłodsze czwarte dziecko
    poszło do szkoły i wtedy wróciłam do pracy, miałam 7 lat przerwy
    więc nie było łatwo ale nie było to też niemożliwe. Nie miałam
    możliwości zatrudnienia nikogo do opieki, ale teraz nie żaluje tych
    lat spędzonych w domu, opłaciło się z nawiązką.
    Moja koleżanka ma podobną pracę jak Ty a oprócz tego dwoje małych
    dzieci, umawia się z klientami dwa lub trzy razy w tygodniu zawsze
    po południu, kiedy ma w domu już męża lub starsze dzieci. Może i
    Tobie uda się w ten sposób zorganizować pracę, czego Ci życzę smile
  • joanka741 11.07.05, 08:47
    Ja sie dopisze choc nie pracuje i mam tylko 3 dzieci. Nie pracuje poniewaz tak
    zdecydowalismy z meżem, zreszta i tam prawie cała wypłata poszłaby na opłacenie
    przedszkoli i żłobka. Nie mam prawa jazdy ani 2 samochodów, a mąż pracuje w
    szkole i prowadzi firme, więc.......... nie mam szans zeby to zgrac wszystko.
    Oczywiscie w lecie lub gdy dzieci zdrowe to byłoby ok. Ale wystarczy deszcz i
    choroba dziecka i jestem uziemiona, bo niestety babcie raczej nie są chętne do
    intensywnego pomagania,(jeszcze np nigdy od urodzenia 3 dziecka nie wyszłam
    sama na dłużej z domu).
    Pisze poniewaz moja lekarka ma własnie 4 dzieci i pracuje cały czas.Pomaga jej
    sporo teściowa.
    Podziwiam takie osoby, mieć 4 dzieci, robic kolejna specjalizacje,wykończyć
    dom, pracowac w przychodni i szpitalu. Przyjmowac prywatnie, zawsze miło
    rozmawiać przez telefon i przyjmowac na wizyty o róznych dziwnych godzinach
    najczesciej w sobote albo niedziele!!!
    Kochana osoba, miałam szcześciesmile) że chociaż przy 2 moich dzieci była w mojej
    przychodni.
    Dlatego pisze, bo pewnie mozna, ale przy pomocy rodziny.Niestety trzeba mieć
    kogos bliskiego ,żeby w takich kryzysowych sytuacjach typu choroba-po prostu
    był i poniańczyłsmile)
    Ja sie nie wybieram jeszcze do pracy, moze kiedyś.........
    Ale zycze powodzenia!!!

    --
    Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii
    Fryzurka Melanii
    Strzelcy wyborowi

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka