Ja znam wersje "belgijska", ktora zaszczepila na tutejszym gruncie liczna
emigracja wloska. Do kawy dodaje tak na oko winka Marsala.
Piane z bialek oczywiscie tez dodaje, a krem tak naprawde caly czas ubijam,
czyli najpierw ubijam zoltka z cukrem, potem ubijam w nich mascarpone, reka
boli niemilosiernie ale chodzi o to zeby krem ladnego jasniutkiego koloru
nabral i na koncu dodaje piane i bardzo delikatnie ja mieszam z masa
mascarponowa.
A ostatnio spotkalam sie z wersja urozmaicona, na warstwe z ciastek wyklada sie
mrozone owoce, jest taka mieszanka lesna czyli truskawki, maliny, jagody, wazne
zeby byly mrozone, bo wtedy puszczajac sok tak fajnie przechodzi nim warstwa
ciastkowa, na to tradycyjny krem z mascarpone i chyba tylko jedna warstwe
robie. Krem mascarpone jesli sie go dobrze ubije tak fajnie sztywnieje potem i
tiramisu dzieki temu sie dobrze trzyma. Do owocow mozna dodac jakiejs domowej
olewki, ja mam z czarnych porzeczek, nazywamy to w naszych stronach cassis

)
pozdrawiam wszystkie producentki tiramisu z tego forum !