ot taka luzna mysl, ktora mi sie dzis urodzila. dzis nastal ow dzien, gdy w koncu zamieszkala z nami zmywarka do naczyn. wiem, proza zycia, dekadentyzm konsumpcjonizmu, etc, ale ciesze sie, jak dziecko

i wlasnie na tym sie zlapalam, ze choc jestem szczesliwa, to gdzies ta umiejetnosc (?) mi sie w zyciu zapodziala. i wdzieczna jestem zmywarce podwojnie, za zmywanie i przypomnienie o radosci

a was co cieszy?
ps. duzych liter nie bedzie, bo pisze jedna reka, lezac na boku
--
A f rzyció!!!