Do mojej znajomej z pracy przyjechala grypa znajomych ze Skandynawii. Wsrod
nich byl jeden facet ktory rzekomo sie nia interesowal. Raz poszlam na
spotkanie z nimi do pubu. Rozmowa sie nie kleila.Ona ta kolezanka przedstawiala
mi jego jako ewentualnego swojego lubego w przeszlosci, chociaz ja nie moglam
zauwazyc zadnych oznak z jego strony jakoby byl kolezanka zainteresowany.
Przyjechali wieksza grupa troche polazic pomiescie, cos zwiedzic napic sie
polskiego piwa. Kolezanka byla strasnie nakrecona na niego - mnie sie nawet nie
podobal wiec nie zwracalam uwagi. Jakos z rozmowy wyniknelo, ze wszyscy mamy
komunikator. Pozniej kolezanka mnie namawiala na kolejne spotkania z jej
znajomymi ale ja nie mialam ochoty. Grupa wyjechala.
Po 2 miesiacach dostalam message od Niego...
A ja sama nie wiedziec czemu tez szukalam go od momentu jego wyjazdu. To bylo
cos tak niesamowitego ze nie potrafie tego nazwac....
On mi sie przeciez nie podobal....
Cos mnie ciagnelo... Przeszukalam wszystkie komunikatory jakie sie dalo
szukalam i po imieniu i po nicku i nic w koncu to on mnie znalazl..
zaczely sie dlugie rozmowy , telefony, rachunki po 10 tys NOK, nieprzespane
noce, bukiety kwaitow wysylane przez interflore, bizuetria przez poslanca,
czekoladki itd.
W koncu wizyty...
Po miesiacu wiedzielismy ze nie chcemy bez siebie zyc!!!Pewnego lutowego dnia
bedac w Bodo zrozumialam ze ja go nigdy nie opuszcze....a on dwsa miesiace
wczesniej zamowil obraczki zareczynowe o czym nie wiedzialam.. a poznalismy sie
w pazdzierniku....(to znaczy nawiazalismy kontakt ze soba przez
komunikator).....
Dzis jestesmy malzenstwem...i oby to trwalo na wieki!!!!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.