Ja poznalam mojego meza ... przypadkowo. Obronilam wlasnie prace o hiszpanskim
rolnictwie i w wakacje postanowilam zobaczyc o czym pisalam. Wybralam sie w
objazdowke po znajomych i nieznajomych i w pewnym momencie wyladowalam w
Walencji w schronisku mlodziezowym na plazy. Schronisko bylo surrealistycznie
rozbebeszone i sasiadowalo z klubem nocnym z paniami tanczacymi na piedestalach
z piorkami w tylku . Poniewaz schronisko bylo nowootwarte znalzla sie o nim
wzmianka tylko w polskiej i kanadyjskiej wersji Pascala. Zamieszkiwali je wiec
tylko Polacy i Kanadyjczycy. Moj malzonek zas wyrwal sie na tygodniowy wypad do
Hiszpanii z Wielkiej Brytanii (gdzie studiowal) za namowa kolegi z Kanady, ktory
skonczyl studia i postanowil poszwendac sie po Europie i odwiedzic kumpla.
Walencja byla ich ostatnim przystankiem, nastepnego dnia kolega jechal dalej do
Wloch, a moj malzonek z powrotem do GB. Tej nocy nie zmruzylismy oka. Wybralismy
sie grupowo na flamenco, ktorego nie moglismy znalezc, a potem na drinka, a
potem wyladowalismy w schronisku i na imprezie po sasiedzku. Potem byla partyjka
szachow, tanczenie walca i ogladanie wschodu slonca na plazy. To juz tylko we
dwojke, rzecz jasna. Rano wsiedlismy w dwa rozne pociagi. Nastepnego dnia
napisalam do niego maila, on odpowiedzial i od tamtego momentu dostawalam od
niego codziennie maila. Dwa miesiace pozniej polecialam z Polski do Leeds, w
Boze Narodzenie on przylecial i tak przez dwa lata widywalismy sie co kilka
miesiecy. Najbardziej urocze bylo to, ze nie ominal ani jednego dnia bez maila.
Mam je wszystkie wydrukowane - grubasna ksiazka by z tego byla
Nie wiedzialam nic o Sikhach, nie mialam pojecia co to za kultura, ale podobal
mi sie, podobalo mi sie jego podejscie do zycia, poglady na swiat i nie chcialam
przerwac tej znajomosci. Po roku poznalam jego rodzicow i siostre - wybrali sie
turystycznie do Europy i w tym samym roku moj C. oswiadczyl mi sie. To bylo w
Sylwestra, na balu przebierancow w jednym z krzyzackich zamkow. Powiedzialam TAK
i zaczelam szykowac sie do emigracji do Kanady. Slub wzielismy po roku, w
Sylwestra

A potem zenilismy sie jeszcze dwa razy w Kanadzie w swiatyni mojego
meza i w polskim kosciele. I zyjemy dlugo i szczesliwie we wlasnym zameczku nad
jeziorem labedzim

)))
--
***
Bylas jedyna, w ktorej dloniach przyprawy zaspiewaly w odpowiedzi.