oh, tu mie jeszcze nie bylo!
A powinnam...
Chyba od poczatku powinnam zaczac...
Pochodze z malutkiej wioseczki na lubelszczyznie. Nazwy az szkoda podawac, bo
tak mala, ze i tak nikt nie wie, gdzie to to jest.
Szybko wyfrunelam z domku i juz w LO mieszkalam w internacie.
Potem studia w Krakowie- najwspanialszy okres w moim zyciu- jak dotad, bo zycia
jeszcze- mam nadzieje- wiekszy kawalek przede mna.
W czasie studiow jakies sie takie kontakty ponawiazywaly rozne, ze w ich
rezultacie przyjechalam do usa. Z moim (wtedy) chlopakiem, dzis to juz moj maz.
Mieszkalismy przed pewien czas w Arizonie

zwiedzilismy kanion od podszewki,
czyli od dolu
Ale w koncu, nieco za namowa przyjaciolki, nieco w poszukiwaniu
odpowiedniejszego miejsca dla nas, przenieslismy sie do zielonej Polnocnej
Karoliny. I tu sobie mieszkamy teraz, w malutkim przytulnym mieszkanku. W
slicznej, spokojnej, historycznej dzielnicy Raleigh.
Wiek- zarowno ja jak i moj slubny jeszcze ciut przed 30tka

I narazie we
dwojke. Powiekszenie rodzinki jest w planach, ale nie w najblizszych. Narazie
cieszymy sie soba na tyle, ile mozemy!