a jeszcze pamietam mialam rower wigry i strasznie bylam z niego dumna bo byl to
metalic bordowy (pozniej ukradl ktos z piwnicy). Latem nad polskim morzem byl
lodziarz chodzacy po plazy i krzyczacy "looooody bambino", oranzada w
woreczkach foliowych ze slomka, pierwsze tosty z tostownicy (pamietam ze to byl
hit - poczatek lat 80 tych), najbardziej utkiwly mi w pamieci weekendowe wizyty
w camargo na Nowym Swiecie, barze Praha ( W wawie)i hortexie