My mielismy zamiast wigry Jubilata, rodzice jeszcze go mieli do niedawna, az
zostal ten zabytek ukradziony wprost z piwnicy
Pamietam tez, jak mama stala na balkonie i wydzierala sie przed kolacja - X,Y,Z
do dooomuuuu

0)Istnialo ryzyko, ze bedziemy (z bracmi) w parku z drugiej
strony bloku, wiec musielismy ja uslyszec
Poza tym pamietam jak sie "skarzylo" do rodzicow swoich albo cudzych: "Ide
wszystko powiedziec twojemu tacie", postalo sie na klatce schodowej kilka minut
i z powrotem

))
Mielismy bardzo kreatywnego sasiada-kolege, chlopak mial niesamowita fantazje i
wymyslal zabawy typu: loterie fantowe, konkursy, przedstawienia teatralne (w
piwnicznej suszarni), wybory miss nawet mielismy

)) ech, az sie lza w oku
kreci. Moja ulubiona zabawa byly podchody
Prowadzilismy "wojny" z sasiednim blokiem, szczegolow nie napisze, bo jeszcze
ktos z sasiadow mnie rozpozna

)))))))
--
kapusniak sie przejadl, przejdzmy na barszczyk