Dodaj do ulubionych

reportaz o wizy narzeczneskiej

04.07.05, 14:22
Pisze reportaz o wizie narzeczenskiej do USA. Interesuja mnie kontakt z
osobami, ktore taka wize dostaly i jak potoczyly sie ich losy. Ten reportaz
ma pokazac wszystkie fazy procesu, a jadnoczesnie nie znudzic czytelnika i
opowiedziec historie prawdziwych ludzi.
Bede wdzieczna za pomoc.
Edytor zaawansowany
  • 04.07.05, 14:29
    No to pytaj, co konkretnie chcesz wiedzieć? smile

    Jestem w Stanach od prawie 2 lat, przyjechałam tu właśnie na wizę narzeczeńską,
    na wszystkie pytania chętnie odpowiem smile.

    Dodam jeszcze, że inna uczestniczka naszego forum prawdopodobnie (miejmy
    nadzieję, nadal czekam na telefon) jakieś 10 godzin temu wylądowała w Stanach,
    również z wizą K1.

    A tak w ogóle to dla kogo ten reportaż piszesz?
    --
    On the other hand, you have different fingers.
  • 04.07.05, 17:51
    a dla kogo piszesz takowy reportaz? jest mnostwo stron o wizie K1, gdzie ludzie
    opisuja swoje przypadki. Ja wjechalam do USA na takowej we wrzesniu 2002, kilka
    tygodni temu bylam w INS na "ostatniej" wizycie przed otrzymaniem 10-letniej
    GC, jestem na biezaco w temacie, bo pomagam swoim uczniom, ktorzy maja
    jakiekolwiek watpliwosci w wizowych problemach, pytaj wiecwink)
  • 17.08.05, 15:27
    Cześć! Jestem w trakcie procesu przyznania wizy narzeczeńskiej. Petycja została
    już zatwierdzona i przesłana do Polski czekam na "Pakiet informacyjny". Mój
    narzeczony jest studentem i poprosił siostrę o współsponsoring. Mam parę pytań:
    1. Czy to może przejść?
    2. Czy odpis z Krajowego Rejestru Karnego mam przynieść na rozmowę, czy może
    mają go przesłać bezpośrednio do Warszawy?
    3. Jak długo trzeba czekać na wizę od momentu kiedy petycja została przesłana
    do Polski?
    4. Jak wyglądała ta rozmowa? Czy to długo trwa? Co mnie tam czeka?

    Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź.
    Basia

  • 17.08.05, 15:55
    czesc Basia,
    tak, wspolsponsorowanie jak najbardziej pzrechodzi, w moim wypadku tez byl
    wspolsonsor
    2. odpis z Krajowego rejestru karnego? tego nawet Ci do domu nie przysylaja, to
    idzie prosto do Wawy
    3 hmm nie wiem. Wiem, ze 100 dni ta petycja lezy w USA, potem ja odsylaja do
    Polski, ja dostalam zawiadomienie, ze juz jest w kwietniu bodajze, a na
    poczatku lipca mialam juz rozmowe w ambasadzie
    4. Moja rozmowa trwala 3 minuty, jak sie poznalismy, narzeczony pracuje jako
    kto? ile ma na godz, gdzie bede mieszkac i tyle, podniesienie prawej reki,
    zaprzysiezenie, odbior wizy o 4.30 hehe
  • 17.08.05, 17:23
    Hej,

    Przyjechalam do stanow na wizie narzeczenskiej.
    1. Tak i jezeli masz wszzystkie dokumenty jest to bez problemow.
    2. Ja przynioslam go na rozmowe, bo podalam swoj adres i KRS odeslal mi go do
    domu.
    3. No ja dostalam termin rozmowy po 2 i pol miesiaca, ale u mnie cos sknocili,
    inni8 czekali krocej.
    4. Dostalam pytanie jak sie poznalismy i to bylo tyle.

    Pozdrawiam
  • 18.08.05, 00:07
    Basiu, dziewczyny już bardzo wyczerpująco odpowiedziały na Twoje pytania, ja
    jeszcze od siebie dodam - jeśli w ciągu kolejnych 2-3 tygodni ten pakiet do
    Ciebie nie dotrze, pisz maila do ambasady. W naszym przypadku poczta zgubiła
    pakiet, a ja jak durna czekałam. W końcu napisałam maila do ambasady, na
    odpowiedź czekałam tydzień (taki mają tryb rozpatrywania skarg i wniosków), ale
    jak ją w końcu dostałam (to było w sierpniu i dowiedziałam się, że "pakiet
    wysłaliśmy w maju"), to zawierała plik pdf z pakietem i potem już wszystko
    poszło szybciutko.

    U nas co-sponsorem była mama mojego męża, może to być ktokolwiek, nawet nie z
    rodziny. Po zaświadczenie o niekaralności wybrałam się do rejonowego rejestru we
    Wrocławiu, tam złożyłam wniosek, poczekałam parę minut, żeby sprawdzili dane z
    komputerem w Warszawie i dostałam zaświadczenie do ręki. Jeśli tak jest i w
    Twoim przypadku i to zaświadczenie masz u siebie, to chyba nie wysyłaj, zabierz
    na rozmowę.

    Rozmowa to faktycznie formalność. Tego dnia, kiedy ja byłam na rozmowie, jedyne
    osoby, które nie dostały wiz (nie mówię o turystycznych, Ty wchodzisz w kolejce
    razem z imigracyjnymi) miały niekompletne dokumenty (np, sponsor nie zarabiał
    wystarczająco dużo, a nie było co-sponsora). I tym osobom też nie odmówiono tak
    "na amen", tylko powiedziano "proszę uzupełnić dokumentację i zadzwonić, żeby
    umówić się na kolejną rozmowę".

    Będzie dobrze, a gdybyś miała jeszcze jakieś pytania czy wątpliwości, to my
    przez to przeszłyśmy, pytaj śmiało smile.
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 18.08.05, 08:01
    Chciałam podziękować wszystkim za wsparcie i wyczerpujące odpowiedzi. Ostatnio
    czułam się trochę osamotniona w tym całym zamieszaniu. Mój luby wyjechał do US
    parę miesięcy temu. Ja osobiście nigdy nie byłam w Stanach i szczerze mówiąc
    wywracam całe moje życie do góry nogami - wszystko ta miłość! Pewnie będę miała
    jeszcze mnóstwo pytań później. Dzięki! Basia
  • 18.08.05, 08:03
    karinabar napisała:
    > Ja osobiście nigdy nie byłam w Stanach i szczerze mówiąc
    > wywracam całe moje życie do góry nogami

    Dokładnie tak samo było i ze mną smile. Do którego stanu się przeprowadzasz?
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 18.08.05, 08:11
    Do stanu Washington. A ty gdzie stacjonujesz? Jak Ci się układa?
  • 18.08.05, 08:33
    karinabar jak ten Ktos podpisze papiery na sponsoring to On jest za Ciebie
    odpowiedzialny tak samo jak Maz .
  • 18.08.05, 08:48
    karinabar napisała:
    > Do stanu Washington. A ty gdzie stacjonujesz? Jak Ci się układa?

    NO CHYBA ŻARTUJESZ!!!

    O rany, przyjeżdżaj jak najszybciej. Większość ludzi na forum, którzy są w
    Stanach, jest gdzieś na wschodzie lub w centrum. Tu na zachodnim wybrzeżu jest
    nas tylko garstka, więc zapytałam tak raczej pro forma, bez większych nadziei. I
    prawie spadłam z krzesła, jak przeczytałam Twoją odpowiedź. big_grin

    Otóż rozmawiasz z jedyną regularnie tu pisującą mieszkanką Washington State (w
    ubiegłym tygodniu pokazała się u nas jedna dziewczyna z Seattle, ale po
    napisaniu kilku postów znikła). Ja mieszkam w Olympii, ok. godzinę drogi na
    południe od Seattle. A Ty gdzie dokładnie będziesz?

    Mieszkam w Stanach od prawie dwóch lat i dopiero w ubiegłym miesiącu po raz
    pierwszy spotkałam się tu z kimś z Polski (naszą forumową Anią z Oregon).
    _Bardzo_ brakuje mi tu polskiego towarzystwa. Nawet nie masz pojęcia, jak się
    cieszę, że przyjeżdżasz smile.
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 18.08.05, 08:55
    Triskell tez jak przeczytalem tego posta gdzie Ona jedzie to sobie pomyslalem
    wrescie Nasza Trinia sie doczekala smilemilego spotkania zycze smile
  • 18.08.05, 09:02
    Tak Sylwku - wiedziałam, że Twe spostrzegawcze oczy pewnie to już zauważyły smile.

    Basiu, napisz coś o sobie. Tu masz linka do postu, w którym ja przedstawiałam
    się, gdy parę miesięcy temu znalazłam to forum:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16726&w=19639112&a=22948188
    Super byłoby, gdybyś też nam się zaprezentowała na końcu wątku "poznajmy się" smile
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 18.08.05, 14:53
    Super!! Nie muszę się już martwić, że będę tam zupełnie sama (poza mężem rzecz
    jasna). Mam nadzieję dotrzeć do Seattle. Chciałabym wyjechać jeszcze w tym roku
    bo tęsknię bardzo za ukochanym. Na forum jestem pierwszy raz. Nie mam Internetu
    w mieszkaniu, korzystam z niego w pracy, tylko że często wyjeżdżam w teren więc
    czasem zaglądam też do kafejek. Z tego co piszesz wydajesz się być bardzo
    ciekawą osobą. Nie lubię za bardzo mówić o sobie, żyję w swoim świecie. Mogę
    napisać, że napewno nie jestem typem bimbo.
    Pozdrawiam
  • 18.08.05, 14:57
    a co to znaczy "bimbo"? nigdy nie slyszalam takiego okreslenia jezli chodzi o
    osobe, slyszalam tylko ze mozna sobie "bimbac"..
  • 18.08.05, 15:12
    Znajdź w słownikach wyraz:
    bimbo

    an attractive but rather unintelligent woman; a woman in relationship with an
    older and rich man; atrakcyjna, mało inteligentna kobieta; kobieta utrzymywana
    przez bogatego, starszego mężczyznę She’s been acting as if she wanted to
    become a bimbo since she met that politician. Zachowuje się, jakby chciała stać
    się kobietą utrzymywaną przez starszego od siebie mężczyznę od kiedy poznała
    tego polityka.
  • 18.08.05, 15:23
    no a teraz mnie zaciekawilas, dlaczego z gory zaznaczylas ze nie
    jestes "bimbo"?
  • 18.08.05, 15:30
    Napisałam bo to akurat przyszło mi wtedy do głowy, bez specjalnego powodu. Nie
    wiem co cię tak zaciekawiło.
  • 18.08.05, 15:34
    Nie zaciekawilo tylko zaintrygowalo, dlaczego tak akurat sie przedstawialas.
    Nie spotkalam sie jeszcze z taka forma przedstawienia sie, ot co. Twoja sprawa
    oczywiscie jak przedstawiasz.
  • 18.08.05, 21:57
    tamsin napisała:
    > Nie spotkalam sie jeszcze z taka forma przedstawienia sie

    A wiesz, Tamsinku, ja się spotkałam smile. Jakiś czas temu jedna dziewczyna ze
    Stanów napisała do mnie i w jednym z pierwszych maili zaznaczyła, że ona ma dość
    nie-mainstreamowe zainteresowania, że zamiast spędzać popołudnie na robieniu
    zakupów woli siedzieć w domu i tworzyć, itp. Wydaje mi się, że Basi chodziło o
    coś mniej więcej podobnego, jakkolwiek byś tą bimbo po polsku nazwała, to chodzi
    tu o raczej puste dziewczę typu tleniony blond, spalone na brąz w solarium,
    mające faceta dresiarza z BMW, rzucające "k..." co drugie słowo i reprezentujące
    sobą bardzo niski poziom intelektualny. Jeśli spojrzysz na polskie ulice, to
    taka bimbo będzie mniej więcej tym, co w Polsce nazywane jest "solarka". W
    niektórych polskich miastach jest tego faktycznie sporo i nie dziwi mnie, że
    osoby, które takie nie są, mogą czuć potrzebę wyraźnego zaznaczenia "ja nie z
    tych". Tak przynajmniej ja zrozumiałam intencje Basi.

    Basiu, życzę Tobie szybkiego dostania wizy, a sobie Twoich częstych wizyt w
    knajpkach internetowych i tym samym kontaktu z nami smile.
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 19.08.05, 07:59
    Właśnie o to mi chodziło. Interesują mnie różne rzeczy i lubię dużo wiedzieć.
    Zamiast pisać jaka jestem i co robię krócej było ująć to w ten sposób. Mogłam
    napisać np. coś takiego: u ludzi najbardziej cenię niezależność i indywidualizm
    tylko mam nawyk stosowania skrótów i uproszczeń. Tak na marginesie do bimbo nic
    nie mam, generalnie lubię wszystkich ludzi, po prostu nie posiadam takich cech
    charakteru.

    Triskell mam jeszcze jedno pytanie: Jak się dostać do Seattle. Nigdy wcześniej
    nie leciałam z przesiadką, a takową będę miała prawdopodobnie w Chicago. Czy
    oni będą mnie tam sprawdzać czy dopiero na docelowym lotnisku.
    Pozdrawiam
  • 19.08.05, 08:12
    karinabar napisała:
    > Triskell mam jeszcze jedno pytanie: Jak się dostać do Seattle. Nigdy wcześniej
    > nie leciałam z przesiadką, a takową będę miała prawdopodobnie w Chicago. Czy
    > oni będą mnie tam sprawdzać czy dopiero na docelowym lotnisku.

    A z jakiego miasta w Polsce będziesz lecieć? Jeśli ma ono połączenie z
    Kopenhagą, to polecam wersję ???(polskie miasto)-Kopenhaga-Seattle. Ja tak latam
    z Wrocławia, wiem że z Kopenhagą połączenia mają też np. Poznań, Kraków czy
    Warszawa. Lecisz SASem (lubię tę linię) i Seattle jest Twoim _pierwszym_ portem
    lotniczym w Stanach, więc oczywiście rozmowa z urzędnikiem imigracyjnym odbywa
    się tam. Natomiast jeśli leciałabyś przez Chicago, to właśnie w Chicago
    rozmawiasz. A tam większy tłok, większe kolejki, większe nerwy. W Seattle
    ostatnio kolejka dla obcokrajowców była krótsza, niż dla Amerykanów (prawie
    wcale jej nie było). Zazdrośnie tylko na nią spojrzałam, bo ja tym razem
    leciałam już jako rezydent i "należałam" do tej amerykańskiej tongue_out.

    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 19.08.05, 08:38
    Czesc Basiu i Triniu wink (i pewnie gdzies Aniu, jak tu zajrzysz wink)
    To ja jestem ta "znikajaca" dziewczyna ze Seattle, ciesze sie, ze jeszcze ktos
    sie wybiera tutaj na nasze zachodnie wybrzeze... wink Trini, kochana, wybacz te
    chwilowa nieobecnosc, bylam troche zalatana ostatnio i co najwyzej odpowiadalam
    na maile... A tak sie zlozylo, ze dopiero co sie o tym forum dowiedzialam.. i
    zniklam... tongue_out Probuje "odzwyczajac sie" troszeczke od forum, za duzo czasu mi
    to zabieralo, a tyyyle dzieje sie naokolo... Ale bede zagladac, moze troszke
    nieregularnie... Za to jutro wysmale ci maila, ok? wink
    Wracajac do ciebie, Basiu, i twojego lotu przez Chicago, to jesli jest to twoj
    pierwszy pobyt w Stanach, bedziesz musiala przejsc jeszcze raz przez Check-in w
    Chicago. Po prostu po wyladowaniu w Chicago odbierzesz twoj bagaz i
    przebiegniesz na druga strone lotniska, aby go tam oddac... Uciazliwe to
    troche, wiem, bo sama przez to przechodzilam calkiem niedawno i to tez w
    Chicago... A w dodatku zgubilam sie, ale mialam szczescie, bo stewardesa, ktora
    poprosilam o pomoc byla Polka... i reszta juz gladko poszla... wink Wiec o nic
    sie nie martw... Zycze ci szerokiej drogi... wink I szybko do nas przybywaj... wink

    Pozdrawiam was wszystkie bardzo serdecznie... Dobranoc...
    Moni

    PS: Niezaleznosc i indywidualizm... Boze, ile razy za to wlasnie dostawalam po
    nosie? Ale nie daje sie, nie daje... Chociaz teraz los tak zarzadzil, ze
    skonczyla sie niezaleznosc... Ale indywidualizm pozostal, hej! I na ten haczyk
    zalapal sie moj maz... wink

    Oj, lepiej pojde juz w poziom...
  • 19.08.05, 09:27
    monika_a_b napisała:
    > Za to jutro wysmale ci maila, ok? wink

    Super, bardzo mnie on ucieszy big_grin. Pisz na którykolwiek adres - albo gazetowy,
    albo na tlenie, albo 3skell@gmail.com I tak wszystkie zintegrowane są z Outlook
    Express.

    Uściski!
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 19.08.05, 11:23
    Jestem wam wszystkim wdzięczna za pomoc. Nie wiedziałam, że na forum można
    znaleźć tylu ciekawych ludzi. To mnie bardzo podniosło na duchu. Może teraz nie
    będzie mi tak ciężko opuszczać ojczyzny skoro za wielką wodą tacy fajni ziomale
    mieszkają.
    Pozdrawiam
  • 19.08.05, 11:46
    karinabar napisała:
    > To mnie bardzo podniosło na duchu. Może teraz nie
    > będzie mi tak ciężko opuszczać ojczyzny skoro za wielką wodą tacy fajni ziomale
    > mieszkają.

    Nic sie nie martw, my się tu Tobą zajmiemy smile. Wiem, jak trudno wyjeżdżać, w
    końcu prawie 2 lata temu sama przez to przeszłam. Naciesz się teraz swoimi
    polskimi przyjaciółmi i rodziną smile.
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 07.12.05, 00:15
    hejka. Zainteresowala mnie twoja wiadomosc ze mieszkasz w olympii. Ja od 4 lat
    wyjezdzam do USA na wize J-1 z Wprk&Travel. Pracuje dla firmy ktora sie zajmuje
    wesolymi miasteczkami i miedzy innymi organizuje Puyallup Fair, pewnie
    slyszalas. W przyszlym roku ponownie tam jade. Mam dziewczyne w Roy, to jakies
    40 minut od Olympii, mam tez znajomych w Olympii. Daj znac. Pozdro
  • 23.08.05, 19:43
    a ja kiedys sie zglosilam na Twoj apel o pomoc w napisaniu artykulu o pracy w
    branzy prawnej i nigdy sie nie odezwalas...
  • 23.08.05, 21:12
    Napisalam do Ciebie na priva.
  • 18.12.05, 23:04
    Odezwalam sie, napisalam maila....Wysle jeszcze raz na ten gazetow.
    Ten artykul o pracy prawnikow/paralegals jeszcze nie powstal, wiec jeszcze
    mozemy to zrobic.
  • 19.12.05, 14:18
    rektorek4 napisał:
    > Ja od 4 lat wyjezdzam do USA na wize J-1 z Wprk&Travel.

    Czy mozesz napisac, jakie sa warunki mieszkaniowe dla pracujacych na tej wizie?
    Do mojego miasta przyjezdza latem wiele studentow z Europy na ta wize i mysle,
    ze byloby to dobre rozwiazanie dla mojej kuzynki na podszkolenie jezyka, a przy
    okazji zobaczenie sie ze mna.
    Czy przydzielone jest gdzies z gory mieszkanie ze wspollokatorami czy tez
    otrzymuje sie pieniadze na to, zeby sobie cos wynajac?
    Jesli to drugie, to wtedy moglaby mieszkac u mnie...
  • 20.12.05, 08:03
    z tego co wiem od znajomych, to ani jedno,ani drugie z wymienionych przez
    ciebie.Trzeba miec swoje pieniadze i samemu znalezc mieszkanie na czas pobytu.
    Czestokroc ludzie gniezdza sie np w 4 osoby w 1 BR apartment,albo, w
    miejscowosciach typowo letniskowych, dogaduja sie z wlascicielami moteli i
    placa za caly miesiac znacznie taniej,niz gdyby placili co noc. Czasami, np w
    przypadku pracy na camps zakwaterowanie zapewnia pracodawca, odliczajac koszt
    od wynagrodzenia. Wszystko wiec zalezy,gdzie ktos pracuje.
    Zeby twoja kuzynka mogla u ciebie mieszkac,wlasciwym rozwiazaniem wydaje mi sie
    wybranie opcji "wlasny pracodawca"- wtedy bedzie mogla zadecydowac o miejscu
    pobytu,a nie zdawac sie na opcje proponowane przez biuro organizujace wyjazd.

    Inna sprawa,ze moim zdaniem W&T to raczej ciezka fizyczna harowa (ludzie
    zazwyczaj sie zapozyczaja,bo wyjazd nie jest bynajmniej tani) i o
    podreperowaniu jezyka bym tu nie mowila, szczegolnie jesli mieszkasz z
    Polakami.
    --
    Żyć możesz tylko dzięki temu, za co możesz umrzeć.
  • 20.12.05, 10:19
    jesli bedzie pracowac tam gdzie sie mowi po Angielsku to sie szybko nauczy
    jezyka i wtedy nawet przebywanie z Polakami nie cofnie jej z nauka (wazne aby
    sie chciala uczyc jezyka)
  • 20.12.05, 10:35
    Zalezy GDZIE bedzie pracowac.Na zmywaku w McDonaldsie za wiele sie nie nauczy,
    tak samo sprzatajac hotel. Chodzilo mi o to,ze celem W&T nie jest nauka jezyka
    i nie ma co liczyc,ze podczas 3 miesiecznego zapieprzu zeby odrobic 10000zl
    wpakowane w wyjazd nasze slownictwo ulegnie rozbudowie.Mowie, co slyszalam od
    znajomych.Nikt do ciebie nie bedzie mowil o niczym,poza tym,co masz zrobic,
    czyli usmazyc 50 hamburgerow w godzine,umyc podloge w lazience... Albo bedzie
    kelnerka i przez 10 godzin dziennie bedzie slyszala tylko nazwy dan,
    odpowiadajac nan usmiechem i "Can I help you?"
    Jesli kuzynka chce reperowac jezyk, to chyba lepszym rozwiazaniem bylby
    przyjazd na wizie turystycznej i wykupienie jakiego taniego kursu w community
    college.
    --
    Żyć możesz tylko dzięki temu, za co możesz umrzeć.
  • 20.12.05, 17:49
    samo napisała:
    > ludzie zazwyczaj sie zapozyczaja,bo wyjazd nie jest bynajmniej tani

    No wlasnie, czy taki wyjazd w ogole oplaca sie finansowo? Kiedys bylam tym
    zainteresowana ze wzgledu na mojego brata, podliczylam wszystkie koszty a po
    drugiej stronie zarobek i wyszlo na to, ze wyszedlby na zero...
  • 20.12.05, 18:03
    znam osoby ktore wyszly na plus ...zalezy gdzie trafisz i jak jestes obrotny
  • 20.12.05, 21:33
    zeby wyjsc na plus jak pisze Sylwek, trzeba pracowac 60-80 godzin
    tygodniowo,mieszkac w norze z kilkoma osobami, zywic sie w McDonaldsie a ciuchy
    prac w pracy. Ci z moich znajomych lub znajomi znajomych, ktorzy tak
    przebiedowali 3-4 miechy, odrobili co wlozyli i moze im jeszce kilkaset $
    zostalo. Inni wyszli na zero, albo w ogole nie odrobili. O "travel" nie ma
    mowy, jest tylko work work work.Tzeba sobie zdac sprawe,ze ten program jest
    korzystny dla tylko dwoch z 3 zainteresowanych stron: pracodawcy,ktory znajdzie
    sobie mnostwo pracownikow wdziecznych za minimalna stawke i sezonowa prace na
    odludziu oraz agencji,ktora zgarnia niebagatelna prowizje od kazdego wyslanego
    niewolnika.Jednak jako ze innych opcji brak, a o Ameryce ludzie wciaz marza
    jakby Polska byla drugim Meksykiem, to chetnych wciaz nie brakuje.
    --
    Żyć możesz tylko dzięki temu, za co możesz umrzeć.
  • 25.12.05, 19:43
    siemka!!Wiesz co ja ten odpis z krajowego wzięłem ze sobą i poprostu dałem
    konsulowi i tak było jak najbardziej wporządezku wize mam i 28.12.2005 lece do
    mojej ukochanejsmileJak masz jeszcze jakieś pytanka pisz do mnie ja z chęcia Ci
    pomoge bo sam przez to przechodziłem i wiem jak jest trudnoi a tak na marginesie
    moja sprawa trwała 1 miesiąc i w ciągu tego czasu już miałem wizesmilesmilePowodzenia
    i pisz do mnie albo na gadu:5272058 lub na poczte jak wolisz paul-18@o2.pl
  • 05.07.05, 03:25
    reportaz O WIZIE NARZECZENSKIEJ piszesz???
    --
    Il faut philosopher pour vivre.
  • 19.08.05, 09:21
    co do przesiadki to przylatujesz na terminal 5 i potem po odprawie szukasz
    danego terminala (1.2.3),pomiedzy nimi jezdzi kolejka bezplatna,jesli masz
    przesiadke w Chicago to pewnie bedziesz leciec Lotem a tam pewnie dalsza droge
    pokonasz United ..
  • 19.08.05, 11:55
    Sylwku tobie też dziękuję! Po tym co tu przeczytałam to chyba wybiorę trasę
    Triskell. Nie planuje za dużo bo nie mam jeszcze tego najważniejszego - wizy.
    Teraz głównie zajmuję się tym co mi Trini radzi - cieszę się przyjaciółmi i
    rodziną.
    Pozdrowienia!
  • 19.08.05, 13:31
    tez bym wybral trase Trynii,SAS jest dobra firma wiec milego lotu zycze
  • 19.08.05, 13:58
    potrzebna pomoc na Forum Praca w Ameryce na temat wizy narzeczenskiej...smile
  • 23.08.05, 09:20
    Czesc ja tez czekam na wize narzeczenska, dokumenty jeszcze w stanach wiec to
    potrwa. Prosze powiedzcie mi o sponsoringu. Ktos z poprzednikow wspomnial ze ma
    wspolsponsora bo ktos tam mial za malo by byc sponsorm. Ile trzeba mniec by moj
    narzeczony mnie sponsorowal. On jest nauczycielem w szkole??? a moze potrzebny
    wlasnie wspolsponsor?
    Prosze o odp.
    dziekuje s gory
  • 23.08.05, 09:29
    kaja7 napisała:
    > Ile trzeba mniec by moj
    > narzeczony mnie sponsorowal.

    On musi zarabiać co najmniej 125% minimum socjalnego dla rodziny dwuosobowej
    (zakładając, że ani on ani Ty nie macie na utrzymaniu dzieci, w przeciwnym razie
    dla większej rodziny oczywiście). Nie wiem, ile to w tej chwili wynosi (Sylwku,
    Ty jesteś dobry w znajdowaniu takich informacji, mógłbyś pomóc?), ale jestem
    prawie pewna, że nauczyciel zarabia dużo więcej smile.
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 23.08.05, 13:02
    Kaja> wydaje mi sie, ze 3 lata temu to bylo jakies 15 tys z hakiem.. na pewno
    niewiele ta kwota sie zmienila
  • 23.08.05, 15:01
    dziekuje wam serdecznie, spr te strony, bedzie mial tyle, czyli nie trzeba
    wspolsponsora?
    Jeszcze mam jedno pyt. dot swiadectwa o niekaralnosci. Na str. Ambasady
    poczytalam, ze trzeba swiadectwo z tych krajow, w ktorych sie mieszkalo powyzej
    roku. Ja mieszkalam w Niemczech. czy ja to swiadectwo musze sama zalatwic czy
    ambasada da mi jakies pismo po co to sw. potrzebuje. Niemcy to formalisci
    wstretni. Napisalam do Amb. Ameryk. Zadnej odp nie mam.
  • 23.08.05, 17:48
    Swiadectwa dot. niekaralnosci zalatwiasz sama - ambasada amerykanska nie
    zalatwi tego za Ciebie. Ja otrzymalam najpierw bledna informacje, ze mam to
    zalatwic przez niemiecka policje, policjant poinformowal mnie, ze mam to
    uzyskac z urzedu miasta (Rathaus) z dzialu, w ktorym zalatwia sie m.in.
    paszporty (Passamt). Musialam wypelnic formularz i zaplacic bodajze 14 Euro
    (nie pamietam dokladnie). Jesli mieszkalas tam przed naszym wstapieniem do
    Unii, to byc moze dostaniesz to zaswiadczenie jedynie pod warunkiem, ze bylas w
    tym danym miescie zameldowana. Zaswiadczenie przyszlo poczta (na adres
    niemiecki) chyba po 2 tygodniach.

    Powodzenia!
  • 23.08.05, 17:52
    >czy
    > ambasada da mi jakies pismo po co to sw. potrzebuje.

    Ja po prostu zalatwilam to ustnie: powiedzialam, ze wychodze za maz za
    Amerykanina i musze to zaswiadczenie przedstawic w ambasadzie amerykanskiej.

  • 23.08.05, 17:59
    Witaj Kaja,
    To prawda, musisz sobie sama zalatwic to zaswiadczenie z Niemiec i Amerykanie
    nie popuszcza,chyba ze Niemcy sa na liscie panstw, ktore ich nie wystawiaja. Ja
    tez myslalam o K ale musialabym specjalnie po takie samo zaswiadczenie jechac
    do Anglii, a tam okres oczekiwania jest dosc dlugi ok 3 miesiecy), moze Niemcy
    zrobia to szybciej? W kazdym razie musialabym pojsc do komisariatu policji w
    miejscu mego zamieszkania, oni mieliby to sprawdzic i wyslac formularz o
    wystawienie zaswiadczenia do ichniego Rejestru. Przypuszczam, ze w Niemczech
    byloby to podobnie.
    Niestety, nie mam bezposredniego linku, ale o ile pamietam znalazlam te
    informacje przez strone rzadowa i wchodzac glebiej w linki.

    www.travel.state.gov.visa/immigrants/types/types_1315.html#1d

    Poszukaj w Foreign Affairs Manual, otwiera sie bardzo dlugo.
    Powodzenia
  • 23.08.05, 18:03
    LOL, widze ze greeneyes udzielila Ci juz bardziej kompetentnej odpowiedzi.
    Ciesze sie, ze procedura w Niemczech wydaje sie krotsza niz w GB. To wlasnie
    ostatecznie nas zrazilo do wizy K i przyjechalam tu na turystycznej i juz
    jestesmy miesiac po slubie, zalatwiamy adjustment of status. Zreszta to
    rozwiazanie poradzily mi nasze nieocenione wspoltowarzyszki i chwala im za tosmile
    Powodzenia
  • 23.08.05, 18:07
    kaja jesli ma odpowiedni dochod to nie trzeba
  • 23.08.05, 18:12
    dziekuje was serdecznie za odpowiedzi, zaczne juz terza zalatwiac to
    zaswiadczenie z niemiec.
  • 25.08.05, 12:44
    greeneyes27 wyslalam ci maila, sorry jakos chyba podwojnie bo cos mi sie za
    duzo kliknelo.

    dzieki serdeczne za info
  • 10.12.05, 13:54
    Czesc dziewczyny - widze, ze watek nadal zyje swoim zyciem, mimo, ze artykul
    zostal opublikowany pare miesiecy temu.
    Jeszcze raz chcialam podziekowac moim rozmowczyniom. Jestescie kochane!
  • 19.12.05, 15:22
    greeneyes27 moj kolega mieszkal u kolegi bo bylo taniej smile
  • 21.12.05, 03:21
    Samo,

    dzieki za informacje.
    Lepiej w takim razie bedzie, jak kuzynka przyjedzie do nas po prostu na wakacje.
  • 23.12.05, 22:33
    Czesc! Ja rowniez chcialam wszystkim podziekowac. Przylecialam do Stanow na
    wizie narzeczenskiej pare dni temu i dzieki temu forum - bez wiekszych stresow.
    Jestem teraz w okolicach Chicago ale za 2 tygodnie lece do Seattle. Musze
    powiedziec, ze jak dotychczas mam same pozytywne wrazenia.

  • 23.12.05, 23:29
    Do Seattle??? No to rośnie nam frakcja północno-zachodnia smile

    Na pewno na początku zajęta będziesz zadomowianiem sie z nowym otoczeniu,
    przeprowadzką, itp., ale jak już będziesz miała to za sobą, to koniecznie musimy
    zrobić spotkanko partyjne w Seattle.

    Moniczko, widzisz tą wiadomość? Świeża krew!!! big_grin
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 24.12.05, 06:33
    To glownie dzieki Triskell i Slawkowi obylo sie bez stresow. Za to jestem Wam
    bardzo wdzieczna. Narazie mam maly zawrot glowy bo sa Swieta, nowa rodzina,
    znajomi, slub za pare tygodni... ale mysle, ze teraz jest latwiej bo juz nie
    jestem sama. Bardzo chetnie sie z Wami spotkam.
  • 24.12.05, 07:00
    Bardzo się cieszę, że wszystko poszło tak sprawnie. Kiedy ślub? Już teraz
    składam Wam cały wór ślubnych gratulacji smile.

    A na spotkanie poczekamy z Moniką, spokojnie, zagnieźdź Ty się tam najpierw smile
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 24.12.05, 07:56
    Ja chce kogos do Madison!!!
    --
    Żyć możesz tylko dzięki temu, za co możesz umrzeć.
  • 25.12.05, 00:22
    No nie Samo, po prostu masz _kolejny_ powód, by się przenieść do Seattle, które
    nam się zaczyna prężnym ośrodkiem partyjnym robić smile
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 24.12.05, 14:56
    samo jesli bede w poblizu Madison to wpadne do Ciebie smile
  • 24.12.05, 23:20
    Oczywiscie to nie o zadnego Slawka chodzilo tylko o Ciebie Sylwku07. Jeszcze nie
    mamy dokladnej daty ale chcemy zeby slub mial miejsce w styczniu. Zycze Wesolych
    Swiat wszystkim zainteresowanym. Slyszalam, ze Medison to piekne miasto, na
    pewno znajdzie sie ktos kto chetnie tam pojedzie.
    Pozdrowienia
  • 25.12.05, 00:27
    A po ślubie pamiętaj, jeśli będziesz miała jakieś wątpliwości przy wypełnianiu
    papierów na Adjustment of Status, że parę z nas przez to przechodziło i chętnie
    pomożemy. Ja pomiędzy końcem stycznia a końcem kwietnia będę juz wysyłać wniosek
    o tą 10-letnią zieloną kartę. No ale obiecaliśmy sobie, że zbieraniem dokumentów
    i tą całą biurokracją będziemy się martwić dopiero po nowym roku smile
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 25.12.05, 00:57
    Pewnie bede miala wiele pytan co do tych papierow. Narazie, podobnie jak wy,
    zostawiamy wszystko na nowy rok. Nie chce aby pierwsze tygodnie w Ameryce
    kojarzyly mi sie z biurokracja.
  • 25.12.05, 01:07
    No pewnie smile Cieszcie się teraz czasem spędzonym razem i o papierach jeszcze
    nie myślcie smile.

    Życzę Ci wesołych świąt i wspaniałego pierwszego Sylwestra za Wielką Wodą smile
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 25.12.05, 11:55
    karinabar trzymaj sie i zycze powodzenia z papierami...
  • 05.01.06, 15:23
    ja tez chcialabym wam bardzo podziekowac za pomoc w sprwaie wizy
    narzeczenskiej. Przyjechalam 10.12. Wysiadlam na lotnisku w Chicago i dotarlam
    do Manitowoc z moim narzeczonym. Samo!!! ja juz bylam w Madison to 3h od
    Manitowoc. Bylam tam na weselu przyjaciela mojego narzyczonego. I chetnie bym
    sie z toba spotkala jak juz sie troszke osiedle, emocje zwiazane z nowym
    miejscem mnia. Domyslam sie, ze bedziesz studiowac w Madison.

    Dziekuje wam serdecznie dzieki waszej pomocy poszlo sprwanie w ambasadzie i na
    lotnisku, bez stresu. Teraz slub 28.01 w Clintonville, WI, rodzinnej
    miejscowsci mojego narzeczonego
  • 05.01.06, 17:08
    Kaja, gratulacje i nalepsze zyczniasmile))) Witamy fellow cheesheadsmile
  • 05.01.06, 21:06
    a tak apropos cheesehead, a wlasciwie head cheese, to wczoraj wpierniczylam
    sama czyba z pol kilo salcesonu...ale na swoja obrone musze powiedziec, ze nie
    byl to zwykly salceson z lips and snouts (lub knuckles and assholes, jak kto
    woli wink ale z miesem z kurczaka! W domu rodzina podzielila sie na tych co ze
    zgroza na mnie patrzyli (maz) i tych co z uwielbieniem (psy)!
  • 05.01.06, 21:37
    smile))))
    fuj!smile)))
    kiedys - podobno - widziano - w salceonie nieogolone ucho i prawdziewe OKOsmile)))

    tamsin - a co powiesz na kaszanke?smile
  • 05.01.06, 21:40
    kaszanka na mnie czeka w lodowce!!!! ma tak duzo smalcu pod skora, ze nie wiem
    jak sie do niej zabrac...
  • 05.01.06, 22:15
    tamsinsmile))no jak jeszcze masz tam flaki, to jade do ciebiesmile)))
  • 06.01.06, 09:56
    dopiero teraz zajrzalam do tego watku. Pewnie,ze musimy sie spotkac, jak
    wszystko juz sobie w zyciu poukladasz,jak nalezy,poczujesz sie pewnie,
    osiedlisz sie i zatesknisz za polska mowa ;o)
    Madison jest super miastem i wiosna pewnie bedzie jeszcze bardziej super.

    Samo serowa glowa
    Madisonian pelna geba

    P.S. Zajecia mi sie zaczynaja 17 stycznia, w koncu wracam na uczelnie, ufffff
    --
    Moderation is the key. Unfortunately, temptation is a bitch.
  • 09.01.06, 21:16
    witam wszystkich. Gdybym nie byla taka strachliwa juz od dawna zamieszkiwalabyl
    Kraine Olbrzymow, pakiet z ambasady otrzymalam w 2004 i nigdy go nie
    wypelnilam. Decyzja podyktowana rozsadkiem- serce sie nie posluchalo i tak
    nadal jestesmy w zwiazku na odleglosc (jakies wizy turystyczne w miedzyczasie).
    Czy ktos wie czy taki wniosek jest wciaz wazny i mozna zwyczajnie zaczac to
    zalatwiac w miejscu, gdzie utknelo? (tak powiedzieli narzeczonemu). Prace moge
    zostawic wylacznie w wakacje, a wiza jest wazna 6 miesiecy. Kiedy zaczac ja
    zalatwiac, zeby nie bylo za wczesnie ani za pozno? (celuje na maj...). PS.
    Nikt nie pisal o badaniach medycznych. Czy potrzebuje na nie calego wolnego
    dnia? (nie jestem z Warszawy)...
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie
  • 09.01.06, 23:14
    Nie wiem, jak długo jest ważny wniosek (Sylwek ma talent do wyszukiwania tego
    typu informacji i pewnie Ci to znajdzie), ale jeśli chodzi o badania, to robione
    są w trzech miastach w Polsce (Warszawa, Kraków i Poznań), ja byłam w Poznaniu.
    Trwało to całe przedpołudnie - od rana (chyba 9 czy 10) do 14 czy 15. Spokojnie
    byłam w stanie przyjechać rano z Wrocławia, odbyć badania i wrócić do domu tego
    samego dnia. Aha, i jeśli się zdecydujesz, to radzę poprosić ich, zeby
    szczepienia też Ci zrobili (choć od osób na narzeczeńskiej nie są wymagane), w
    przeciwnym razie będzie Ci ich tu w Stanach brakować, a tu są znacznie droższe.

    Życzę przede wszystkim wsłuchania się w swoje potrzeby i rozpoznania ich, no i
    potem ewentualnie skutecznych zmagań z biurokracją.
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 10.01.06, 02:26
    Jesli chodzi o szczepienia, to wystarczy przetlumaczyc karte szczepien, ktora
    dostaje sie dla siebie po skoczeniu szkoly sredniej- karta zdrowia ucznia czy
    cos takiego. Po co dodatkowe szczepienia??
    --
    Google announces plan to destroy all information it can't index.
  • 10.01.06, 04:43
    Bo są 3 czy 4 szczepienia, które w Polsce nie są robione, a tu są wymagane.
    Pełna polska karta szczepień, kompletna według polskich standardów, nie zawiera
    ich. Nie pamiętam teraz, które to, na pewno któryś typ żółtaczki i jeszcze jakieś.
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 10.01.06, 05:22
    Znalazłam listę szczepień obowiązujących na zieloną kartę, oto ona:
    # mumps
    # measles
    # rubella
    # measles
    # polio
    # tetanus and diphtheria toxoids
    # pertussis
    # influenzae type b (Hib)
    # hepatitis B
    # varicella
    # pneumococcal
    # influenza
    Wiem, że na żółtaczkę typu B w Polsce się nie szczepi rutynowo, pozostałe
    musiałabym porównać z moją kartą z Polski (którą i owszem, mam tu ze sobą,
    przetłumaczoną).

    Jak byłam na badaniach w Poznaniu, to większość pozostałych osób miała już
    zieloną kartę (wyjeżdżali w ramach loterii czy łączenia rodzin) i dla nich tych
    kilka dodatkowych szczepień było _obowiązkowe_, płacili bodajże 80 zł i na
    miejscu byli szczepieni na to, czego nam Polakom w tych naszych kartach brakuje.
    Ja byłam tam jedyną osobą wyjeżdżającą na wizę narzeczeńską, która nie jest wizą
    imigracyjną i w związku z tym tego obowiązku przy niej nie ma. Natomiast w
    momencie ślubu imigrantką się ta osoba nagle staje i te szczepienia są nagle
    potrzebne. I ciągle się zastanawiam, czy mogłam o nie lekarkę w Poznaniu po
    prostu poprosić, wtedy kiedy ci od zielonych kart mieli swoje robione. Dlatego
    potencjalnej przyszłej wyjeżdżaczce na wizie narzeczeńskiej radzę - nie rób tego
    błędu, który ja zrobiłam, poproś o to.
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 10.01.06, 06:14
    Napisalam tak, bo mi i moim znajomym, ktorzy starali sie o zielone karty
    wystarczyly szczepienia z Polski :o/
    --
    Google announces plan to destroy all information it can't index.
  • 10.01.06, 06:16
    Aha- w mojej miejscowosci szczepienia byly za darmo lub dobrowolny datek do $4.
    --
    Google announces plan to destroy all information it can't index.
  • 10.01.06, 06:15
    Mi lekarka w Poznaniu sama zaproponowala szczepionke, powiedziala mi, ze i tak
    bede musiala uzupelnic karte szczepien, wiec czy tu czy tam bez roznicy.. hmm
    roznica okazala sie byc wielgachna 60 zl w Polsce ok $350 tutaj i to 3 lata
    temu. teraz sie nie orientuje.
  • 10.01.06, 06:28
    Kurczę, czemu mi tego nie zaproponowała?

    U mnie sytuacja wygląda tak, że jakimś cudem przy rozmowie na zieloną kartę nie
    zapytali mnie o szczepionki. A mam właśnie te z Polski, niepełne. Jak na razie
    mi się upiekło. Za parę miesięcy kolejna rozmowa, ale o ile się orientuję, to na
    tej akurat będą ich interesować dowody na to, że nasze małżeństwo nie jest
    fikcyjne (podobno jeśli dowody są przekonujące, to nawet nie wzywają na rozmowę,
    na co po cichu liczę, nie żebym miała coś przeciwko podróży do Seattle, ale boję
    się, że wyjdzie sprawa tych @#%#*@ szczepionek). Ale jeśli 3 lata po ślubie będę
    się starała o obywatelstwo, to już chyba nie ma cudu, wyjdzie to uncertain. Frustruje
    mnie to, że gdybym _pomyślała_, to mogłam tego stresu uniknąć uncertain.

    Cena lekarza pewnie zależy od miejsca. Musi to być ktoś z ich listy. Sprawdzałam
    2 lata temu tą listę, w moim rejonie jest tylko jeden lekarz (czy lekarka, nie
    pamiętam już) w Lacey, wygląda to na jakiś prywatny gabinet, czyli chyba drogo uncertain.
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 10.01.06, 10:00
    Triniu, lekarz wypelniajacy forme musi byc listy,ale szczepionki mozesz zrobic
    gdzie ci sie zywnie podoba.

    Znalazlam ci odpowiednik naszego social&health services w Olympii:
    tiny.pl/x6gx
    Klikaj na "Low cost and other option flyer"

    --
    Google announces plan to destroy all information it can't index.
  • 10.01.06, 10:10
    Dzięki, Samo, zaznaczyłam to sobie w ulubionych - choć z tego, co widzę, to
    żałuję, że nie jestem dzieckiem (czy poziom emocjonalny się liczy?), bo one mogą
    się w paru miejscach szczepić za $15, a dorośli muszą "call for rates" albo mieć
    kupony. Moze mi uwiezą, ze ma tsy latka? wink

    Tak czy owak dzięki, pewnie i tak jest tam taniej, nawet dla dorosłych.
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 10.01.06, 10:16
    Podzwon po tych miejscach. W Stevens Point w jednym szpitalu kasowali np $6o, w
    drugim niemal stowe, a w human&health services i salvation army mozna bylo
    zrobic to za darmo. Tak samo wymagane przez USCIS badania maja rozrzut cenowy
    od 100 do 600 dolarow. Tu naprawde panuje jakas cenowa pierestrojka. Poza tym
    pierwsze,gdzie dzwon, to do Thurston County Public Health and Social Services-
    zobaczysz,ze bardzo malo zaplacisz albo wcale.Oni wola szczepic za friko, niz
    potem sie martwic,ze kilka osob w miescie ma choroby zakazne.

    --
    Google announces plan to destroy all information it can't index.
  • 10.01.06, 12:20
    Wow!Tak szybkiej i rzetelnej odpowiedzi sie nie spodziewalam...hmmm...na
    dodatek..przeczytalam Stevens Point?? Bylam tam w sierpniu. Bo ja tez bede
    Wisconsin.
    To w takim razie jeszcze jedno mnie nurtuje. Tlumaczyc indeks u tlumacza
    przysieglego? Podobno magistra mi maja zamienic na BA. Jakie jeszcze dokumenty
    moga sie przydac przetlumaczone, a trudno na to wpasc...(tak jak karta
    szczepien??)
  • 10.01.06, 12:42
    Juhuuu!Powieksza sie frakcja cheeseheads.Jestes trzecia po mnie i
    Kaji.Mieszkalam w Point ponad rok, od niedawna w Madison,stolicy stanu WI.
    A ty gdzie wyladujesz? :o)
    Jesli masz mgr,pomysl o ewaluacji dyplomu:
    wes.org
    Tlumaczenie indeksu przyda sie,jesli zamierzasz kontynuowac studia. Od indeksu
    wazniejsza jest karta prebiegu studiow.Daja ja w dziekanacie,lub sama
    sporzadzasz.

    Poza tym przetlumacz swiadectwo maturalne,jesli idziesz na studia. Zazwyczaj
    wystarcza ierwsza strona.Mam tlumaczenie przysiegle,moge wyslac ci na mejla.

    Poza tym juz chyba nic... Akt urodzenia jeszcze,ale pewnie juz masz.
    --
    Google announces plan to destroy all information it can't index.
  • 10.01.06, 14:05
    Ale fajnie!! Madison jest chyba ostatnim waznym miejscem w Wisconsin, ktorego
    jeszcze nie widzialam. Ja bede (jesli przez to przebrne, bo sie znowu boje) w
    West Allis, to wlasciwie Milwaukee. Nie mam pojecia co to jest karta studiow i
    jak ja sporzadzic, znajac moj byly dziekanat tez nie beda wiedzieli, wiec bede
    wdzieczna za wskazowki, to ja sobie przygotuje. Mam 2.5 roku doswiadczenia
    zawodowego i nie bardzo mi sie usmiecha studiowanie, szczegolnie,ze moj olbrzym
    zyje raczej skromnie i nie bedzie nam latwo. Akt urodzenia mam tez po polsku,
    do narzeczenskiej nie trzeba tlumaczen, ale zakladam,ze pozniej tak? wszystkie
    dokumenty przez przysieglego? Frakcja cheeseheads...hehe...
  • 10.01.06, 20:52
    Cudahy, West Allis jest 75 mil od Mad City :o) Karta przebiegu studiow to nic
    innego jak wykaz przedmiotow, liczby godzin i ocen, czyli wlasciwie
    przetlumaczony indeks :o)))) tyle,ze jak juz wypiszesz te oceny itd idz do
    dziekanatu, zostaw im te karte i indeks,niech sprawdza,czy dobrze przepisalas i
    podbija pieczatki.
    Tu link do info o teaching license:
    dpi.wi.gov/tepdl/
    Przetlumaczony akt urodzenia bedzie ci potrzebny do slubu i do wyslania do
    USCIS po slubie. Jesli studiowanie ci sie nie usmiecha, rob ewaluacje
    dyplomu,zebys miala master's.

    --
    Google announces plan to destroy all information it can't index.
  • 10.01.06, 16:39
    Samo - wydaje mi sie, ze Immigration wyznacza swoich lekarzy - i narzuca
    korzystanie wylacznie z ich uslug. Tak wiec byc moze jakies Social services cie
    zaszczepia, ale i tak trzeba bedzie miec poswiadczajacy kwit od ich lekarza.

    najlepsza rada - zrobic wszystko co sie da w Pl.
  • 10.01.06, 20:46
    Ania- nie wiem o jakim kwicie mowisz, chyba ze o formie I-693 wypelnianej przez
    lekarza z listy USCIS. Na spotkanie z tym lekarzem nalezy wziac dowody na
    przeprowadzone szczepienia.
    Robta co chceta, natomiast Trinia to juz raczej tylko do social services, a ja
    nie szczepiona na zoltaczke i tylko z licealna karta przetlumaczona jakos sie
    zalegalizowalam :o)
    --
    Google announces plan to destroy all information it can't index.
  • 10.01.06, 21:03
    ok - byc moze - juz sie nie wtracam, bo nie chce w blad wprowadzac - ja tego
    nie przechodzilam to nie wiem.
  • 11.01.06, 01:43
    Ja ewaluowalam swoj dyplom w WES i mi uznali jako master's. Nawet mi za duzo
    wyszlo bo ja jeszcze czesciowo w Niemczech studiowalam wiec mi napisali
    master's of economics + rok studiow w Niemczech.
  • 11.01.06, 17:04
    Dzieki za cenne rady. Ja dzis mam dola totalnego. Z ambasady odpowiedzieli,ze
    wniosek jest wazny rok, czyli sie spoznilam... Mojemu olbrzymowi, jak dzwonil w
    tej sprawie natomiast powiedzieli w USCIS,ze sprawa jest wciaz otwarta...nie
    wiem czy mam sile na to wszystko....dzis sa jego urodziny...
  • 11.01.06, 21:03
    Cudahy, mam dla ciebie rade. Jedz na turystycznej i bierz slub. Narzeczenska na
    niewiele jest ci potrzebna, jesli masz juz inna wize,ktora umozliwi wjazd do
    USA. Po przyjezdzie wezmiecie slub,zlozycie papiery, po 2,5 miesiaca dostaniesz
    work permit,a zielona karte po 6.
    Glowa do gory!
    --
    Google announces plan to destroy all information it can't index.
  • 11.01.06, 21:19
    Jakbym miala turystyczna, to bym sie nawet chwili nie zastanawiala...ale nie
    mam...mialam za to 2xJ1 i w te wakacje dali mi turystyczna na...2.5 miesiaca
    (!). Juz mi pewnie nie uwierza w szczere intencje powrotu...na dodatek musze w
    maju wiedziec, inaczej wplacze sie w powazne zobowiazania w pracy...A juz bylam
    pelna nadziei i nawet sily na robienie wszystkiego od nowa...buuu
    Pochwale sie dodatkowo,ze tak sobie zyje w zawieszeniu od 2001...fajnie, nie?
  • 12.01.06, 01:53
    No niefajnie, natomiast jakby nie patrzec, masz to troszke na wlasne zyczenie-
    trzeba bylo albo zostac, albo sie nie bac tej narzeczenskiej- swoja droga
    zachodze w glowe,czego sie balas??? :o)
    Co to za powazne zobowiazania w pracy?Przeciez skoro i tak zamierzasz przenosic
    sie do Stanow, to nie ma co sie przejmowac zobowiazaniami tutaj! Jakies wyjscie
    z tej sytuacji musi byc. Niech Olbrzym zadzwoni na infolinie USCIS i sie
    dopyta. Zawsze mozna wystapic z wnioskiem drugi raz.Wszystko jest do
    zrobienia.Nie zlamalas amerykanskiego prawa, nie masz zakazu wjazdu do kraju,
    wiec nie ma powodu do rozpaczy. Jesli chcesz tu przyjechac, wez sie w garsc,kaz
    facetowi wypelniac papiery i juz.Jak bylas pelna sily, to odkop te sile w sobie
    od nowa.Milosc moze przenosic gory, wiec co dopiero mowic o glupiej wizie.
    --
    Google announces plan to destroy all information it can't index.
  • 12.01.06, 16:39
    Wlasnie to mnie denerwuje najbardziej,ze Olbrzym dzwonil na ta infolinie i mu
    powiedzieli,ze nasza sprawa jest otwara.
    Masz zupelna racje Samo, chyba mialam swoja szanse.
    Lista moich obaw jest wyjatkowo dluga, Olbrzym tez mial swoja, na przyklad
    latem to on nalegal na moj powrot. Wiec mamy po rowno.
    Ale...po co sie rozwodzic nad tym, czego nie da sie zmienic.
    Praca ma mnie wyslac w maju na kosztowne szkolenie, jesli pojade bede musiala
    podpisac cyrograf na 2 lata, jesli nie pojade to bedzie to rownoznaczne z
    wypowiedzeniem, a musze pracowac. Kolo sie zamyka.
    Czego tu sie bac?...zaskakujace... naprawde mozna (bedac skromnie zarabiajacym
    czlowiekiem) uporac sie z ta biurokracja i normalnie zyc za wielka woda? miec
    prace, dzieci, pieniadze na wizyty w kraju?? Moze rzeczywiscie czesc moich obaw
    jest nieuzasadniona...no wlasnie, co bylo najtrudniejsze? co naprawde bylo
    problemem, a co tylko wydawalo sie straszne?
  • 12.01.06, 16:49
    nie wiem co jest najtrudniejsze...moze oderwanie sie od rzeczywistosci
    pozostawionej w Polsce i wtoczenie sie w nowa? Najlepiej nie porownywac jednego
    do drugiego i dobrze jest.
  • 12.01.06, 17:18
    Odwaze sie zadac bardziej prywatne pytanie? Czy udalo wam sie zaistniec tam
    zawodowo? Nie mowie o robieniu kariery, tylko zwyklej stabilizacji zyciowej..i
    jeszcze polaczyc to z posiadaniem rodziny liczniejszej niz 2...???no i
    odwiedzac Polske przynajmniej raz w roku...
  • 12.01.06, 17:56
    cudahy, mysle ze akurat w usa mozna latwiej "zaistniec" zawodowo niz w Polsce.
    Chociaz moze nie powinnam sie wypowiadc, bo nigdy w Polsce nie pracowalam.
    Mowie tak jedynie, bo jakos bezrobocie jest nie do porownania z tym co sie
    dzieje w PL, a ekomomia w Stanach ma to do siebie to, ze wciaz kreuje nowe
    miejsca pracy.
    Co do odwiedzania Polski, to akurat tego nie robie, ale jezdzimy do EU co jakis
    czas, moj stary regularnie co roku do NL odwiedzac rodzine.
  • 13.01.06, 16:21
    cudahy, ja sie odwazylam opuscic Polske i zaryzykowac, chociaz zastanawianie
    sie i rozwaznie, co lepiej, gdzie, co ja bede robc, trwalo u nas 2 lata.
    Oczywiscie zastanawialismy sie razem, gdzie byc. Nie wchodzila kwestia czy byc
    razem czy osobno ale gdzie. Ja w Polsce zostawilam prace, prace naukowa co
    moglaby mi dawac w przyszlosci jakis wiekszy preztiz, ale bez wyzutow sumiena
    ja zostawilam. Nazywalam to bagno uniwersytecke, chociaz na zewnatrz o nim nikt
    nie ma pojecie smile)))) Zazywszy na to ze w polsce musze byc nastawiona ze
    zawodowo beda mi rzucac klody pod nogi,co tez mialo miejsce i to ze cudownie
    byc z kims a nie samemu, czego mam teraz dowody, postanowailam sprobowac nowego
    zycia.
    Nie moge ci powiedziec czy mi sie udalo czy nie, bo wlasnie dopiero co
    przyjechalam tu na wize narzeczenska. Ale znajac swoj zapal do pracy i wielka
    chcec byca kims w zyciu oraz osiagniecia czegos, majac wyzanczony cel dotre do
    niego.
    Jako nauczycielka w POlsce, mozna TYLKO zyc satysfakcja ze czegos nauczylas ze
    twoi maturzysci zdali, Niczym wiecej. Mowie to z pelna swiadomosca, bo moi
    rodzice obydwoje sa nauczycielami i wiem co to znaczy zarabiac po nauczycielsku
    i ile nerwow i czasu pochlania szkola. Mowie to rowiez z pelnym POWAZANIEM do
    zawodu nauczyciela.Prosze nie nie przyjmij tego negatywnie.
    Zycze zebys podjela wlasciwa decyzje, a wize narzczenska dostanie sie. U mnie
    trwalo 4,5 miesiaca.
    Nie chce ci niczego sugerowac, sama podejmiesz decyzje. Najwazniejsze jest byc
    z czlowiekiem ktorego sie kocha (tak mysle) wtedy jest sie sczesliwym a praca,
    ewentuana nauka LATWIEJ przychodza. Nie chce tez ci nic sugerowac bo sama te
    pierwsze tygodnie czuje sie tu obco, ale szczesliwa i znow z wyznaczonym
    celem.............
  • 13.01.06, 16:47
    Hmmm...bardzo mnie podnosicie na duchu. Jestem z natury optymista, moj pesymizm
    wyrosl z opinii, ktorych dlugo wysluchiwalam (glownie od wlasnego Olbrzyma)o
    tym jak bedzie bardzo trudno, ciezko i zle i chyba mimowonie poddalam sie tym
    nastrojom. U nas dochodzi jeszcze problem roznicy wieku, moze dlatego tyle
    strachu, rowniez nie mojego, ale i mi sie udzielilo.
    Mam jeszcze jedno wazne pytanie. Bedac na ostatnim roku studiow troche
    pomieszkiwalam sobie w UK. Bylam w Polsce na sesje, w sumie wyszlo tego pobytu
    okolo 7 miesiecy (2x3.5). Nie chce tego nigdzie wpisywac jako pobytu powyzej 6
    miesiecy (ostatecznie byly przeciez 2 3-miesieczne) i sciagac jakichs kwitow.
    Nie bylam tam zameldowana. Dobrze robie?
  • 13.01.06, 16:51
    a do czego ci te "kwity do zameldowania" sa potrzebne?
  • 13.01.06, 17:02
    przy wize narzeczenskiej, nalezy dostarczyc zaswiadczenie o niekaralnosci jak
    mieszkalas za granica ponad rok. Ja mieszkalam 1,5 roku w niemczech wiec takie
    zaswiadczenie musialam miec. Wpisalam tez w miejscu gdzie pytano o miejsca
    zamieszkanie Niemcy i adres. Ale jezeli ty nie bylas w UK zameldowana i nie
    chcesz podawaac to nikt ci tego nie udowodni. Tak mysle.
  • 13.01.06, 19:07
    Kaja, z tego co zrozumialam wlasnie szykujesz sie do swojej drugiej z serii
    trzech ceremonii malzenskich, a na co dzien wypelniasz te wszystkie
    przerazajaco sie nazywajace papierki...czytam Twoje stare posty i znajduje
    odpowiedzi na moje przyszle pytania.
    Jak w koncu zrobic z tymi tlumaczeniami? W Polsce przez przysieglego, w
    Stanach, czy samemu i szukac pieczatki?? (metryka urodzenia, oceny ze
    studiow...)
    Gdzie jest Manitowoc?
    Spotkalas sie z Samo?
  • 13.01.06, 19:26
    ja tlumaczylam sama, przysiegly podbil pieczatki w POlsce, duuzo taniej.. 3
    lata temu, kiedy wysyslalam papiery do www.wes.org za przetlumaczenie indexu
    chciano ponad $400. Warto przysiasc faldek wink jesli potrzebujesz wzorca, moge
    Ci pzreslacwink
  • 13.01.06, 20:12
    co sie tyczy ewaluacji dyplomu to:
    1)dyplom tlumaczylam sama + ksero polskiego
    2)wyroznienie z laciny tlumaczylam sama + ksero polskiego
    3)wyciag ocen se studiow dostalam w dziekanacie i tlumczylam sama + ksero
    polskiego. Nie tlumaczylam indeksu, bo ten wyciag to wszytkie oceny z indeksu.
    4)Wyciag ocen, niby, nie mozna widziec bo uczelnia w kopercie wysyla go na
    adres w Stanach do WES. Ale oni mi dali (uczelnia) ja skserowalam i
    przetlumaczylam a potem zanioslam i oni (uczelnia) wyslala do WES.
    5) Studiowalam tez w Niemczech wiec poprosilam uczelni niemieckiej by juz po
    ang. wwypelnili i wyslali Transscript of Records z przedmiotami tymi co robilam
    w Niemczech. Mam w Niemczech kolezanke co mi tego dopilnowala.

    Nie mailam zadnych pieczatek przysieglych na niczym. WES szybko mi przyslala
    odp., zdziwialam sie nawet ze az tak.

    co sie tyczy wizy. Do ambasady nic nie trzeba tlumaczyc na ang. pod
    warunkiem !!!ze masz to po polsku. Ja musialam swiadectwo o niekaralnosci z
    niememiec przetlumaczyc na ang. To mi zrobil tlumacz przysiegly.
    Warto jest metryke urodzenia przedlumaczyc na ang. bo to sie tu przyda do
    zielonej karty. Tez sama to zrobilam kierujac sie podpowiedziami fantastycznej
    osoby z forum a mianowicie "samo". No i co ja jescze w Polsce zrobilam a czego
    do wizy nie bylo potrzebne a tu bedzie to szczepienia. Zrobilam 2: MMR
    (swinka, odra, rozyczka, 60zl) i (tezec i blonnica - TD 20zl, chcialam jescze
    WZW B (przeciw zapaleniu wirusowemu watroby typy B) ale ja sie podaje w 2 lu 3
    dawkach a na to juz nie mialam czasu. szczepienia robilam razem z badaniami do
    ambasady, do wizy w Warszawie u DR Kruka, trwalo wszytko pol dnia. On na
    specjalnym formularzu wpisal mi te szczepienia. A badania zapakowal do koperty
    ktora musialam oddac w ambasadzie.

    Mam nadzieje ze jasno wszytko napisalam.Ale jak masz pyatnnia to smialo pytaj.
    Tak szykuje sie do cermonii slubnej, a nastepna dla rodziny bede miala w
    polsce . Smiejemy sie z moim ukochanym ze nie bedziemy wiedzieli ktora rocznice
    obchodzic smile

    Manitowoc lezy na pn od chicago 2,5 h wzdluz Lake Michigan i 1h od Milwaukee.
    pozdr
  • 13.01.06, 20:40
    blue_jay, wzor mi sie chetnie przyda, wychodzi na to,ze czeka mnie duzo pracy z
    tlumaczeniami. Naprawde moge to zrobic sama i nie wydawac fortuny na
    przysieglych? Zrozumialam,ze kontakt z WES obowiazkowo jeszcze przed wyjazdem i
    czeka mnie wizyta w dziekanacie.

    Co 3 rocznice to nie 1 smile)
    cudahy@gazeta.pl
  • 13.01.06, 21:11
    WES mozesz sie zajac teraz lub juz po przyjezdzie, ja sie zajelam przed i jak
    przyjechalam to na drugi dzien czekala mnie juz niespodzianka list z WES. Ale
    radze ci teraz pojsc do dziekanatu. jak juz wszytstko maialm zgromadzone to
    wypelnilam aplikacje online na str.WES i wyslalam wszytko a dziekanat swoja
    droga, tak zeby bylo mniej wiecej w jednym casie.
    Tlumaczenia, ktore mnie kosztowaly to zaswiadczenie o niekaralnosci z
    niemieckiego na ang. ale w sumie niekosztowaly bo ten tlumacz okazal sie
    znajomym jakisms tam mojego ojca i napisal na tlumczeniu: wolne od oplat.
    reszte wszytkoo sama i jest ok.

    Ja mysle ze to tylko tak brzmii ze duzo pracy ale jak to robisz stopniowo to
    wcale duzo nie ma smile))Jak moj narzuczony chyba w czerwcu 2005 petycje, ta
    ktora porzebna w stanach bo juz 3 listopada mialam wize.
  • 16.01.06, 01:35
    Czesc! Przylecialam do Stanow na wizie narzeczenskiej. Obecnie jestem w Seattle
    i biore slub za niecaly miesiac. Dlugo nie sledzilam tego watku i teraz
    nadrabiam straty. Cudahy musze skorygowac pewne wypowiedzi odnosnie szczepien.
    Od wrzesnia 2005r. karta szczepien jest obowiazkowa juz podczas procedury
    przyznania wizy narzeczenskiej. Moj lekarz o tym nie wiedzial i z doswiadczenia
    wiem, ze lepiej wszystko sprawdzac dokladnie na stronie internetowej ambasady
    amerykanskiej nawet na dzien przed interview.
    Co do karty przebiegu studiow to sporzadzilam ja sama w jez. pol. i ang.
    pozniej podpis dziekana + pieczatki (wzor karty mozesz pobrac ze strony
    internetowej Ministerstwa Edukacji i Sportu)
    Tytul magistra przetlumaczyl mi tlumacz przysiegly w Polsce jako Master of
    Science in ........ - zgodnie ze strona internetowa mojej uczelni.
    Nic sie nie boj, zbierz sie w sobie i zalatwiaj wize. Zycie w zawieszeniu to
    chyba nie jest dobre rozwiazanie. Sama dlugo sie zastanawialam, zostawilam w
    Polsce wszystko: przyjaciol, rodzine, ukochanego psa, dobra prace, mieszkanie.
    Nie powiem, ze jest mi super latwo. Tesknie, nie mam tutaj nikogo poza
    ukochanym. On jest studentem, ja bez pracy, przynajmniej narazie (= duzo
    stresu) ale bylo warto. Dom jest tam, gdzie serce twoje.
    Powodzenia!
  • 16.01.06, 11:58
    Bardzo Wam wszystkim dziekuje, w ciagu jednego weekendu dowiedzialam sie wiecej
    niz poprzez wczesniejsze zmudne i dlugie przegladanie stron internetowych
    ambasady. Coz, nalezy zakasac rekawy i zabrac sie do pracy.
    Karinabar, masz zupelna racje- jakakolwiek decyzja jest lepsza niz zycie z
    zawieszeniu. Praca na pewno sie znajdzie.
    Zycze Tobie i Kaji niezapomnianej ceremonii slubnej...i trwania w tym
    optymizmie, ktory dzieki wam i mi sie udzielil.
  • 17.01.06, 08:36
    Dzieki!! A ja zycze Tobie szybkiego zalatwienia formalnosci i duzo szczescia,
    niezaleznie od miejsca pobytu. Jak bedziesz miala jakies pytania to bardzo
    chetnie pomoge. Buziaki
  • 16.01.06, 11:58
    Bardzo Wam wszystkim dziekuje, w ciagu jednego weekendu dowiedzialam sie wiecej
    niz poprzez wczesniejsze zmudne i dlugie przegladanie stron internetowych
    ambasady. Coz, nalezy zakasac rekawy i zabrac sie do pracy.
    Karinabar, masz zupelna racje- jakakolwiek decyzja jest lepsza niz zycie z
    zawieszeniu. Praca na pewno sie znajdzie.
    Zycze Tobie i Kaji niezapomnianej ceremonii slubnej...i trwania w tym
    optymizmie, ktory dzieki wam i mi sie udzielil.
  • 11.01.06, 04:37
    mowisz o pierwszym interview? na pierwszym interview to chcieli od nas tylko
    papier z banku potwierdzajacy nasze wspolne konto, panie zadala kilka pytan i
    po wszystkim. Nie bylo mowy o zadnych szczepionkach ani niczym w tym stylu
  • 11.01.06, 07:26
    Teoretycznie na tym pierwszym podobno mogą o to zapytać. Jak widać często
    zapominają ;-D. Do drugiego, tego po dwóch latach, niebawem się przygotowujemy
    (tzn. za jakiś miesiąc wysyłamy papiery), ale z tego, co wiem, to podczas
    drugiego nawet zarobki ich nie interesują (przynajmniej nic na ten temat nie ma
    wśród dokumentów, które należy wysłać), tylko czy małżeństwo trwa.

    Ty chyba jesteś w Stanach dłużej ode mnie, prawda? Jesli tak, to jak u Ciebie
    wyglądała sprawa po dwóch latach, wzywali Was na ponowną rozmowę czy
    zatwierdzili pocztą?
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 11.01.06, 07:34
    Drugiego interview poprostu nie bylo, a wcale duzo papierzysk udowadniajacych,
    ze wciaz jestesmy malzenstwem nie wyslalam. I poczta dostalam potwierdzenie, ze
    mam sie stawic w urzedzie ze zdjeciami, bo moja pierwsza karta miala zdjecie z
    3/4 profila twarzy, teraz trzeba przodem, pobrali odcisk palca, zadnych pytan.
    Dzien dobry, pani tu nacisnie, tam podpisze, do paszportu wbito mi pieczatke
    znowuwink i karta przyszla do domu po chyba 3 tygodniach. W lutym bede mogla
    skaldac papiery o obywatelstwo juz.. na razie myslewink
  • 11.01.06, 07:41
    Dzięki, Bluejay smile. Ja właśnie taka mam nadzieję, że tego drugiego interview
    nie będzie smile

    Ściskam i życzę podjęcia takiej decyzji w sprawie obywatelstwa, która Cię
    uszczęśliwi i będzie dla Ciebie lepsza smile
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 11.01.06, 07:58
    Jak to w koncu jest z tym obywatelstwem osob,ktore wziely slub z obywatelem
    amerykanskim?Mozna skladac papiery
    a)3 lata od DATY SLUBY
    b)3 lata od 1 interview/zielonej karty
    c)3 lata od 2 interview/stalej zielonej
    ???


    --
    Google announces plan to destroy all information it can't index.
  • 11.01.06, 08:03
    Samo, na pewno nie odpowiedź C. Wydaje mi się, że A, może B.
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • 11.01.06, 08:14
    C bylo po to,zeby lepiej wygladalo tongue_out Ze A albo B, to i ja wiem :o)
    Co na to Blue Jay? I reszta zaobraczkowanych juz obywatelek?
    --
    Google announces plan to destroy all information it can't index.
  • 11.01.06, 09:06
    3 lata od daty przyznania zielonej karty (tylko w przypadku malzenstwa z
    obywatelem- normalnie 5 lat)

    po 2 latach przedluza sie zielona karte. (zdejmuje sie z niej status tymczasowy)
  • 11.01.06, 13:38
    Ania_2000 ma racje, tylko mozna papiery juz zlozyc po 2 latach i 9 miesiacach,
    nie trzeba czekac rowniotko 3wink
  • 07.04.06, 16:11
    Cudahy z nieba mi spadlas. Wlasnie przeczytalam Twoje wypowiedzi i czuje sie o
    niebo lepiej. Mam dokladnie taka sama sytuacje…. Chyba mozemy sobie nawzajem
    podac reke. Mnie tez watpliwosci targaja, z ta visa narzeczenska, tez dostalam
    pakiet z ambasady w styczniu i jakos nie bylam w stanie go wypelnic. Nagle
    zrodzily sie we mnie straszne watpliwosci o zyciu w malzenstwie, za oceanem itd
    itp, Praca w USA sie nie przejmuje i choc tu (tez na obczyznie bo na Zielonej
    Wyspie) mam bardzo fajna prace to jednak zgadzam sie z Tamsin co do tego ze w
    USA mozna latwiej zaistniec zawodowo niz w Polsce. Podam przyklad nauczycielki
    Polskiego ktora wyemigrowala 2 lata temu. Od jakiegos czasu robi kursy
    nauczycielskie i ksztalci sie do pracy w zawodzie. W Stanach jest wiele mozliwosci.
    Wlasnie teraz moje emocje troche opadly i punk widzenia ulegl zmianie. Ciesze
    sie ze te papiery wazne sa rok tak wiec chyba mam jeszcze czas na opamietanie
    sie smile))
    Tobie zycze powodzenie, a moze juz podjelas decyzje. Swoja droga nawet jak
    postarasz sie o wize teraz wciaz masz 6 miesiecy na przyjazd do USA, tak wiec
    mozesz bez przeszkod zakonczyc rok szkolny.
    Ciekawa jestem co postanowilas........
  • 10.01.06, 15:21
    "cudahy" ja jastem ta nastepna w Wisconsin, mieszkam obecnie w Manitowoc. Zycze
    powodzenia w zalatwianiu wizy narzeczenskiej.
    A co sie tyczy waznosci wyslanego pakietu to zadzwon do ambasady, bo na maila
    odpowiedza po 10 dniach roboczych, cyba ze sie nie spieszyszsmile)
  • 10.01.06, 15:57
    Fantastycznie, wlasnie rozmawialam z moim Olbrzymem, nazwalam go cheesehead i
    koniecznie chcial sie dowiedziec skad wzielam to okresleniesmileZ ambasada...nie
    wiem czy sie spiesze, bo jesli moja aplikacja jest OK, to moze sie to potoczyc
    zbyt szybko, jestem nauczycielem, chce moich maturzystow do konca doprowadzic.
    Czy ktos moze wie co nalezy zrobic,zeby zdobyc teaching licence? Podobno kilka
    prostych egzaminow, moze ktos zna szczegoly?
    Pozdrawiam wszystkich, ktorzy mieli cierpliwosc przez te wszystkie procedury K1
    przebrnac..a widze,ze to dopiero poczatek...
  • 11.01.06, 04:40
    Mi rowniez uznano mgr.. wiec nei sluchaj nikogo o tym BA
  • 11.01.06, 04:41
    Bedziesz musiala zdac Praxis I i pewnei Praxis II.. www.praxis.org jesli sie
    nie myle. Powodzenia
  • 12.01.06, 01:56
    A tak na marginesie to wątek love story nam się zarchiwizujesad
    Dawno nikt nie był zakochany , czy co smile)))
    Kran
    --
    Forumrzadkich języków
  • 12.01.06, 12:05
    jan.kran a no narazie sie nie zanosi(mowie osobie)..
    tak jak napisala samo do Boju smilezycze powodzenia
  • 13.01.06, 18:14
    tutaj chyba chodzi o ciagle ponad 6 miesiecy ,jesli sie myle to prosze o
    poprawke..
  • 13.01.06, 21:33
    annie_laurie_starr napisała:

    > Pisze reportaz o wizie narzeczenskiej do USA. Interesuja mnie kontakt z
    > osobami, ktore taka wize dostaly i jak potoczyly sie ich losy. Ten reportaz
    > ma pokazac wszystkie fazy procesu, a jadnoczesnie nie znudzic czytelnika i
    > opowiedziec historie prawdziwych ludzi.
    > Bede wdzieczna za pomoc.



    ____________________________________________________________________________

    a ten reportaz to kiedykolwiek powstal?????
  • 17.01.06, 16:29
    nikt nie wie???

    czy nie chce powiedziec??
  • 17.01.06, 19:48
    Aniu, ten reportaz powstal, czytalam go. Zostalo tam ujawnione prawdziwe imie
    Triskell, co doprowadzilo do ataku zlosci Gryzonia big_grin
    --
    Google announces plan to destroy all information it can't index.
  • 17.01.06, 20:22
    i to jest ten "reportaz"?

    wiecie co? rozczarowalam sie

    - napisane to jak...relacja z "kronik sadowych".
    bez stylu, polotu - suche, zdawkowe pare zdan - sztuczne to jakies...

    gdzie sie to ma tych TUTEJSZYCH pelnych milosci i uczucia love stories???

    kazda z WAS dziewczyny - ma wiecej talentu pisarskiego niz ta..anna witkowska
  • 17.01.06, 20:46
    Ania2000, Ty mnie nie trawisz i to jest dosyc oczywiste. Widac, ze nigdy nie
    pisalas do zadnego czasopisma. Kazde pismo ma inne wymogi i pozwala na
    okreslana ilosc slow.. Jedne lubia dlugie kwieciste reportaze ala love story.
    Innym chodzi o porady. Ten reportaz mial przeprowadzic przez kolejne etapy
    starania sie o wize. Czasopismo to akurat nie nazywa sie "Romantica". Pomogly
    mi dziewczyny z forum, ale celowo i za ich zgoda zmienilam ich imiona, zeby
    mogly zachowac choc troche prywatnosci.

    A przywolywanie po nazwisku jest conajmniej zenujece, droga Aniu2000. Nie
    musialas tego robic, w koncu uzywam nicka. Cos widze, ze bardzo Ci chyba
    zalazlam za skore tym Bushem, ze sie mnie bardzo czepiasz.

    Ja sie tez rozczarowalam co do tego forum.

    Good Bye!
  • 17.01.06, 20:58
    upssmile))

    i dostalo mi sie po uszach - i to jeszcze za bushasmile)

    ps - przeciez podpisalas sie publicznie pod artykulem? to jakas tajemnica???

    i nie pisz ze sie roczarowalas co do tego forum - bo to jest potwarz dla tylu
    dziewczyn, ktore cie przyjely tak bardzo zyczliwie, i tak ci zawierzyly i
    zwierzyly ci sie z najintymniejszych spraw zyciowych.
    to ze masz problem co do mojej osoby - nie powinno rzutowac na obraz ogolny.. a
    jezeli tak jest, to jeszcze bardziej swiadczy o Twoim Charakterze..
  • 17.01.06, 21:11
    Artykul napisalam nie dla Gazety Wyborczej i celowo nie wysylalam linka do
    forum, bo tutaj chcialam byc annie_laurie_starr. Gdybym chciala byc znana
    imieniem i nazwiskiem to tak bym sie podpisywala.

    A po uszach ci sie nalezalo, bo zachowalas sie niezbyt kulturalnie. Nie chodzi
    o opinie na temat mojego stylu pisania, masz do niej prawo, tylko o to, ze nie
    wiesz, kiedy stajesz sie napasatliwa.

    Rozczarowanie wobec forum wynika z tego, ze nawet na takim fajnym forum mozna
    sie przejechac jesli chodzi o zachowanie jakichs zasad kultury miedzyludzkiej.
    Jesli znasz czyjes dane personalne z innego zrodla niz to forum, to
    przyzwoitosc nakazuje, zeby ich nie oglaszac.

    Co do dziewczyn, ktore mi sie zwierzyly, to jestem im bardzo wdzieczna i
    konsultowalam z nimi cala sprawe. I jesli nie bylo tutaj linka do reportazu to
    takze dlatego, ze go nie chcialy. Ale niektore osoby nie umialy tego
    uszanowac.
  • 17.01.06, 21:24
    moja droga - DRA MA TY ZU JESZ

    wiecej odpowiedzi i tekstow co do twojej osoby - z mojej strony - nie bedzie.
  • 17.01.06, 21:31
    Bardzo mnie to cieszy. I chetni to odwzajemnie.
  • 17.01.06, 21:31
    Bardzo mnie to cieszy. I chetnie to odwzajemnie.
  • 30.03.06, 22:53
    hej
    Mam do Ciebie pytanie(inne dziewczyny tez moga napisacsmile)
    Jak jechalas na wizie k-1 z dziecmi to musialas miec zgode Ich Ojca na wyjazd
    (jesli ma prawa rodzicielskie)czy tez bez problemow wydali dzieciom wizy?
  • 31.03.06, 03:49
    sylwek nie musialam miec zgody ojca na wyjazd , jak dzwonilam do ambasady
    zapytac o szczegoly to mi powiedziano , ze skoro dzieci maja paszporty to
    znaczy ze ojciec podpisujac zgode na wydanie paszportu jednoczesnie musial sie
    liczyc z tym ze paszport sluzy do wyjazdu
    a jade na wizie k po to aby sobie ulozyc zycie od nowa smile zupelnie inaczej to
    wyglada na wizie turystycznej smile
    --
    nadzieja jest jak cukier w herbacie- nawet niewielka ilosc wystarczy , by
    oslodzic wszystko
  • 31.03.06, 09:36
    dziekuje za wyjasnienie smile
  • 06.04.06, 11:50
    Pytanie. Wszystkie procesy juz przeszlismy z moim narzeczonym. Na poczatku
    stycznia dostalam list z ambasady z dokumentami do wypelnienia (DS form etc)
    oraz z informacja co potrzebuje na rozmowe. Ten okres byl bardzo ciezki w moim
    zyciu i spanikowalam, postanowilam ze nie chce brac slubu. Nie wypelnilam
    zadnych dokumentow, nic nie przeslalam ambasadzie ani nie umowilam sie na
    rozmowe. Ale teraz sytuacja sie zmienila i ja zmienilam zdanie, teraz jestem na
    to gotowa. Czy ktos moze mi powiedziec czy dokumenty sa wciaz wazne (uplynelo 3
    miesiace od listu z ambasady).
    Serdeczne dzieki za odpowiedz i pozdrawiam
    ***

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.