Dodaj do ulubionych

Amerykanski zwierzyniec

12.08.05, 21:32
Dzisiaj rano lece do pracy-teczka, laptop, klucze do auta w zebach--i nagle
stanelam jak wryta, bo sie spelnily moje najgorsze przepowiednie na temat
Florydy. otoz droge do mojego auta blokowal mi dorodny grzechotnik. Udalam
sie w tempie rakiety z powrotem do domu, zamknelam drzwi (zabarykadowalam
sie) i czekalam az gad sie przemiesci gdzies. Zabralo to 30 minut. W
miedzyczasie mialam wizje tego, co bedzie jak wlezie do garazu smile
Pierwszy raz mialam takie przygody pewnego poranka jak bylam u weterynarza z
kotem, a tam kaza wychodzic tylnym wejsciem. No wiec, z kotem pod pacha lece,
a tu na drzwiach jast taki napis "wychodzac tym wyjsciem prosimy uwazac, bo
jest to ulubione miejce wezy ktore sie tu opalaja' rzekomo zrobilam sie blada
i zazadalam prawa wyjscia wyjciem od frontu, ktorym weszlam. panie do dzisiaj
wiedza, ze i tak zawsze bede wychodzic chocby kominem, ale nie
tym 'wezowiskiem'. Najgorsze jest to, ze w koncu mieszkam w wielkim miescie,
i ze nauczylam sie od tubylcow, ze dopoki za oknem kumkaja zaby (a wczoraj
wieczorem dawaly koncert) to znaczy ze wezy nie ma. Nalezy sie bac gdy
przestana kumkac, bo to oznacza ze zostaly przez weze zjedzone. No wiec mam
pytanie-jakie bliskie spotkania 3go stopnia z nieprzyjemna przyroda w Waszym
miejscu udalo sie Wam przezyc??
Edytor zaawansowany
  • tamsin 12.08.05, 21:41
    ze skunksami, non stop sad reszte da sie wytrzymac. Moj pies CO ROKU musi sie
    spotkac w ogorku ze skunsem a glupi jest na tyle, ze pozwala sie spiskac miedzy
    oczy..mycie tego gnojka jest tak okropne, bo smrod skoncetrowanego skunksa jest
    obrzydliwy, a szczegolnie wymycie go z pomiedzy faldek. Moja suczka jest z
    kolei na tylko madra ze uskoczy jak skunks pryska, wiec tylko tak z grubsza
    wanieje wink) No i oczywiscie weze, niby te ogrodowe sa niegrozne, ale nie lubie
    i koniec..boje sie tego dzidostwa jak diabli, a one tak bardzo lubia sie opalac
    na kamieniu. kuchni smile)
  • asia9111 12.08.05, 21:46
    Tamsin-po raz kolejny masz dowod co do przewagi damskiego intelektu-jak by byl
    madry to by sie tez odsunal smile Po raz 1szy mam w domu kota-samca i od razu po
    zachowaniu wiedzialam, ze wsisneli mi pana mowiac ze to pani. Zadna z moich pan
    (trzech) nigdy nie podpalila sobie nosa i wasow w swieczce smile A on 1go dnia u
    mnie.Duzo by dawac przykladow.
  • asia.sthm 12.08.05, 22:12
    u mnie jest istny zwierzyniec, jako ze mieszkam przy lesie , przy morzu, wsrod
    natury i naprzeciw rezerwatu.
    Jednak rekord byl w zeszle lato, kiedy to jadowity waz zamieszkal pod nasza
    weranda. Obwiescila o tym sasiadka drac sie strasznie, sopranem i na jednym
    wdechu, balismy sie o jej serce wink moje dzieci wyruszyly na polowanie , jeden
    z siekiera, drugi z lopata, ale obaj na bosaka.
    Akurat byla u mnie siostra, jeszcze bardziej bojaca niz sasiadka.
    Dostawala rozbieznego zeza czytajac jednym okiem ksiazke na werandzie a drugim
    filujac dookola. Mozna bylo umrzec ze smiechu.
    Po jakims tygodniu waz zostal dopadniety, marny byl jego koniec.
    Nie nie chcial sie wyniesc, nie pomogly rozne sposoby na wypedzenie intruza
    i...przyplacil zyciem przy pomocy sekatora.. takiego na dlugiej raczce.
    Odstapnelismy wszyscy, najbardziej sasiadka i moja siostra smile(zez jej sie
    cofnal).
    Mielismy tez cala jelenia rodzine co sie uparla na nasze jablka.
    Ciagle sie balam , ze nam ktores do chalupy wejdzie i dostanie paniki, albo do
    wody wpadnie .
    O mrowkach i osach nie bede wspominac, bo moje dzieci im wszystkie dziury guma
    do zucia zalepiaja i losy ich nie sa za wesole.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • sylwek07 12.08.05, 21:59
    2 miesiace temu mialem spotaknie z zaskroncem i wypuscilem go na wolnosc smilebo
    byl w pomieszczeniu gdzie malowalem
  • mulinka 12.08.05, 22:18
    ja tez mam weze w ogrodzie
    mieszkaja w pewnym okreslonym kawalku (w rozchodniku)
    za zadne pieniadze nie pojde tam grabic lisci, ani za nic nie skorzystam ze
    szlauchu, ktory tam jest
    boje sie i koniec - choc mowia, ze te ogrodowe nie sa grozne, ale...sa coraz
    wieksze!
    no...i skunks, ktory gdzies mieszka po sasiedzku
    jest sliczny i uroczy
    staram sie nie wchodzic mu w droge (na razie na szczescie skutecznie)
    poprzedniej zimy kojot biegal jak szalony i wyl
    byla wtedy u mnie Mama i mowi :
    - to jakis glodny piesek, moze damy mu jesc?
    smile

    ale i tak cala amerykanska przyrode kocham
    teraz koliberki fruwaja, czipmanki i wiewiory biegaja, zdarza sie swistak czy
    kroliczek
    swietliki juz sie skonczyly, ale cykady i zaby daja wieczorem czadu
    smile
  • foxie777 13.08.05, 00:01

    Poniewaz tez jestem z Florydy, mialam spotkan kilka z wezami
    racconami, szczurami, ale najgorsze spotkanie to skorpion
    w moim wlasnym domu.Balam sie o moje kotki, oraz o to aby gdzies
    nie uciekl. Na szczescie bylam blisko telefonu, no i moj malzonek
    pospieszyl z pomoca i go zakatrupil, ale to byla dla mnie emocja.

    pozdrawiam
  • triskell 13.08.05, 00:05
    Ja tu nie mam węży, nawet jadowitych pająków jest tylko parę gatunków (nie to,
    co na południu Stanów). Są szopy pracze, chipmunki, same nieszkodliwe zwierzęta.
    Nie wiem, jak zareagowałabym na grzechotnika przed domem, ale znając mnie pewnie
    popędziłabym robić mu zdjęcia ;-P.
    --
    Support bacteria. They're the only culture some people have.
  • thorgalla 16.08.05, 17:53
    Dokladnie tak samo pomyslalam jak czytalam wypowiedz Asi.sthm ze moze jakies
    zdjecie tego weza pod weranda by sie przydalo.
    Wiec Trini,jak spotkasz weza to zanim go zabijesz,popros go o pozowanie do
    zdjecia i dopiero go zabij.
    --
    Nigdy nie jest tak zle aby nie moglo byc gorzej smile)

    "Najlepszą dietą jest rozwód,w ciagu jednego dnia pozbylam się 80 kilo" -cytat

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka