• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Toksyczny zwiazek.Trwac czy odejsc Dodaj do ulubionych

  • 13.02.06, 18:16
    Na inerii jest magazyn ELLE,a w nim ostatnio ukazał sie ciekawy watek..
    Trwac czy odejsc ze zwiazku toksycznego,ze zwiaku polegajacym na ciagłych
    kłotniach,awanturach.Wypowiadały sie kobiety o róznych przezyciach.
    Czy nalezy trwac w takim zwiazku dla dobra dzieci,dla dobra nabytych
    dóbr,dom,samochód.Czy zwiazek w którym nie istnieje miłosc powinien trwac ,bo
    takie było nasze slubowanie.bo moze co powiedza inni.
    Czy powinnysmy sie meczyc i trwac w takim zwiazku?
    Odejsc? dokad? nie ma takich pytan? Ciekawa jestem jakie jest podejscie
    naszych czytelniczek.Moze sygestie pozwola nie jedenej kobiecie,matce zonie
    podjac decyzje ,decyzje moze zyciową.
    Pozdrawiam.....mam ten sam dylemat....Odejsc? czy trwac?
    Edytor zaawansowany
    • 13.02.06, 19:03
      odejsc
      im szybciej tym lepiej
      --
      Dolce vita!
      • 13.02.06, 19:29
        oczywiscie ze odejsc - uwazam tak jak Syswia - jak najszybciej.

        doprawdy, ciezko zrozumiec JAKIEKOLWIEK "usprawiedliwienia" trwania w takim
        zwiazku.
      • 13.02.06, 19:30
        Witaj Bernadeto,
        twoje pytanie brzmi jak: jesc trucizne czy przestac.
        Jest pare wyprobowanych technik ktore dobrze poznac aby uporac sie z
        toksycznymi ludzmi w naszym otoczeniu. Jesli jednak w zwiazku wystepuje przemoc
        fizyczna lub psychiczna to mowie dosadnie: Odejsc natychmiast !
        Wiem ze to natychmiast brzmi jak glupi dowcip w wielu przypadkach, wic zmienie
        sformulowanie: _natychmiast_ nalezy zaczac przygotowania do definitywnego
        odejscia. Jesli to pierwsze odejscie okaze sie niedefinitywne , zrobic to
        ponownie, ponownie... az do skutku.

        zajrzyj do tego forum, sa tam linki do znakomitych materialow do poczytania.

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36213
        Powodzenia i pozdrawiam serdecznie.
        --
        po prostu, prosto z mostu....
      • 13.02.06, 21:29
        Oczywiscie,jesli przemoc, awantury, ponizanie to odejsc. Taki zwiazek nie jest
        dla dobra dzieci, tylko wrecz przeciwnie. Ale jesli nie ma przemocy, a jest
        tylko (tylko????) ozieblosc i obojetnosc, stale oddalanie sie, samotnosc we
        dwoje, to moze juz nie jest tak latwo podjac decyzje, bo nie jest przeciez tak
        zle. Moze bedzie lepiej? Moze chce sie miec kogos obok siebie na starosc, czy
        odejsc juz dzisiaj, czy moze jutro?
        --
        Niemożliwe jest tylko gołemu w kieszeń nasrać
        • 13.02.06, 22:37
          ODEJSC!

          Jesli wiecej dajesz niz bierzesz, jesli Twoj zwiazek Cie upokarza,rani wiecj
          niz przynosi przyjemnosci - odejsc.
          Nie ma "trwania w zwiazku dla dobra dzieci". W takim wypadku mianownikiem jest
          strach kobiety przed "rozpoczeciem i poradzeniem sobie z nowa sytuacja",
          egoizm, albo wygonictwo mimo wszystko. Oczywiscie pewnie u podloza decyzji o
          zostaniu jest bardzo niskie poczucie wlasnej wartosci.
          Poza tym "meczenie sie w zwiazku" rozumiem tylko wtedfy gdy ktoras chce zosatc
          swieta.
          Reszta jest strachem, kompleksami, czesto tez trudnosciami materialnymi,
          wstydem itd.
          Zadne dziecko nie cche miec smutnej cierpiacej mamy, slyszec w nocy krzyczacego
          ojca itd. Dziecko cche zeby mama byla szczesliwa i usnmiechnieta - a nawet 4
          latko wyczuwaja czy tak jest faktycznie czy to tylko gra.
          A poza tym po co siebie sama oszukiwac? W imie czego?
          Kazdy zasluguje na szczescie.

          --
          Ględzę jak baba z wozu!!!
    • 13.02.06, 19:59
      tak jak napisala asia ze trzeba sie przygotowac na odejscie jesli inne formy
      pogodzenia nie skutkuja .
      • 13.02.06, 20:02
        Odejść.
        A zeby się nie rozdrabniać bo nie mam czasu teraz , jak Cię ciekawi mogę napisać
        więcej póżniej , to zapomnij że utrzymywanie związku dla dobra dzieci.
        cokolwiek da.
        To najbardziej idiotyczny pomysł.

        Wiem bo przerobiłm.
        Młoda , moja Córka właśnie dziś ma pierwszą godzinę psychoterapii. Na
        szczęście nie ma do mnie pretencji choć może powinna.
        Kran
        --
        Forumrzadkich języków
        • 13.02.06, 20:41
          Bernadeto, masz maila
          pozdrawiam smile
          • 14.02.06, 02:26
            Odejsc.

            Dla siebie samej, dla wlasnej rownowagi, dla bycia soba, poczucia wlasnej
            wartosci. Po to abys byla szanowana

            Dla dzieci tez. Trwanie w toksycznej rodzinie dzieciom nie pomaga. Moge Ci dac
            slowo- znam to od podszewki. I do tej pory ciezko mi sie z wieloma sprawami,
            sytuacjami pogodzic.

            nie warto, abys sie meczyla
            nie warto
            --
            smile))
            • 15.02.06, 13:42
              Odejsc!
              --
              Kobeasmile
    • 15.02.06, 14:00
      kazdy tutaj pisze odejsc ale z jakiego powodu i czym to jest spowodowane,a
      druga sprawa o milosci to czy naprawde ta milosc byla przed wejsciem w zwiazek
      malzenski (tzn czy obie strony byly tego pewne)?bo mnie uczono ze jest najpierw
      zauroczenie a potem milosc.
    • 15.02.06, 19:45
      Absoltnie ODEJSC... nie ma co wiecej tlumaczyc.
      --
      Emka Swiateczna
    • 15.02.06, 20:44
      Odejsc jak najszybciej!
      Mnie do tej pory ciarki przechodza jak sobie pomysle w co moglam sie wpakowac, wrr.

      --
      Bubek
      • 16.02.06, 07:36
        greentea2 napisała:

        > Odejsc jak najszybciej!
        > Mnie do tej pory ciarki przechodza jak sobie pomysle w co moglam sie wpakowac,
        > wrr.
        >

        Greentea, mnie ciarki przechodza jak sobie pomysle w czym siedzialam przez 3
        lata... na wlasnej [doslownie! niestety...] skorze przekonalam sie, czym takie
        zwiazki sie koncza...

        Po prostu trzeba to uciac... jak nozem... bez pogadanek, tlumaczenia, prob
        ratowania i zmieniania kogokolwiek... po prostu sie rozejsc... i uciekac...
        jak najdalej!!!!

        --
        Emka Swiateczna
    • 15.02.06, 22:09
      greentea2 a moge sie Ciebie zapytac kiedy zobaczylasz ze cos jest nie tak?
      • 16.02.06, 09:44
        Kochani moi..naprawde dziekuje za rady,za słowa wsparcia i otuchy..tak odejsc
        napewno.ale zawsze sa ale,czy podołam,czy jako matka z 3 dzieci dam sobie rade?
        czy ex małzonek nie bedzie mnie ciagle nachodził.To jest facet o
        niezrównowazonej psychice,ze stanami depresyjnymi.A co z domem? On mi go nigdy
        nie zostawi,powiedział ze zadna obca noga tam oprócz niego nie zamieszka.mam
        wiec isc na ulice? Wiem ze nie w tym kraju,ale nasuwa mi sie takie stwierdzenie.
        Tak chce odejsc,chce przerwac to toksyczne małzenstwo,ale jak to uczynic jak
        najmniej bolesnie dla siebie i dla dzieci.dzieci sa w wieku szkolnym,czy nie
        odbije sie to na ich psychice?
        Jak sobie z tym poradzic? Ze odejsc mam to doskonale rozumiem,ze powinnam,ale
        jaka mnie czeka przyszłosc?od zera startowac?Moze sie to wyda Wam moi mili
        śmieszne,ale prosze zrozumcie mnie,jestem w ciagłym strachu przed skutkami,a
        zwłaszcza jego postepowaniem jakoczłowieka niezrównowazonego.czy bedzie wstanie
        placił alimenty na dzieci,jak mi powiedział ze nie podejmie zadnej pracy.
        Och jest tak wiele problemów,tak wiele spraw,a ja czuje sie bez zadnej opieki .
        rodzine i bliskich mam dalego w Polsce,a tytaj jestem zdana na własny los.
        Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
        Dziekuje za słowa otuchy i napewno madrych i przemyslanych rad.
        • 16.02.06, 10:23
          Bernadetto, napiszę więcej po południu.
          Z tego co widzę musisz dobrze się zastanowić zanim podejmiesz decyzję.
          Odejść powinnaś jeżeli jest to niedobry związek , natomiast powinnaś przedtem
          dowiedzieć się o swoje prawa. Pozdrawiam serdecznie.
          Kran
          --
          Forumrzadkich języków
        • 16.02.06, 10:50
          Bernadeto kochana,
          przestan wierzyc, ze ze wszystkim musisz uporac sie sama.
          W kazdym kraju isnieja organizacje pomagajace kobietom w takiej sytuacji.
          Poszukaj ich numeru i zadzwon. Zacznij od tego, to bedzie pierwszy krok , dalej
          juz pojdzie.
          Pamietaj ze istnieje prawo chroniace ciebie i dzieci.
          Pamietaj ze nie jestes sama ze swoim problemem, odrzuc poczucie skrepowania,
          wstydu, juz po pierwszej rozmowie z kims z zewnatrz zorientujesz sie jak wiele
          innych kobiet jest w podobnej sytuacji i jakiej rzeszy kobiet udalo sie wrocic
          do normalnego zycia.
          Glowa do gory i szable w dlon.
          Pozdrawiam serdecznie i trzymam za ciebie.

          --
          po prostu, prosto z mostu....
        • 16.02.06, 11:04
          Bernadeta, bedzie dobrze. Przede wszytskim jesli ktos ma problem to ma go Twoj
          maz (sama pisalas, ze jakies zaburzenia nastroju itd) Ty jestes wspaniala
          kobieta, matka z trojka udanych dzieci i masz prawo byc szczesliwa i
          zadowolona. Pierwsza sprawa : nie jestes sama, druga sprawa - jest masa
          organizacji, ktore pomagaja kobietom takim jak Ty.
          Sparwa trzecia (bardzo wazna jak mi sie zdaje) - wstyd to jest krasc i klamac,
          a nie np miec meza potwora.On nie stanowi o Twojej wartosci.Koniecznie zglos
          sie do organizacji pomagajacej kobietom w Twojej sytuacji - spotkasz tam
          naprawde zyczliwych, otwartych ludzi, moze poznasz nowe kolezanki i zobaczysz -
          jak wiele kobiet wyszlo z toksycznych zwiazkow i ulozyly sobie zycie na nowo.
          Nic sie nie martw - dlaczego Ty masz nie bcy szczesliwa? Bedziesz i Twoje
          dzieci tezsmile
          Trzymaj sie cieplo
          --
          Ględzę jak baba z wozu!!!
      • 16.02.06, 10:13
        Po kilku miesiacach, ale i tak nie byl to koniec niestety. Akurat to byl bardzo trudny okres w moim
        zyciu, nie mialam nikogo i bylam zagubiona w otaczajacej mnie rzeczywistosci. Na szczescie wszystko
        zaczelo sie ukladac, nabralam sil.
        Juz kiedys pisalam na forum, ze ten moj byly wyprowadzil sie rano, a wieczorem tego samego dnia
        poznalam mojego Msmile
        Niesamowite jak nagle los moze sie odwrocic.

        --
        Bubek
    • 16.02.06, 11:56
      Odejsc!
      Najwieksza glupota jest pozostawanie w takim zwiazku ze wzgledu na "dobro
      dzieci".
      Doswiadczylam takiej sytuacji jako dziecko i bardzo zazdroscilam kolezance z
      klasy, ktorej rodzice byli rozwiedzeni.
      • 16.02.06, 12:35
        wiesz, bernadetta, musisz sie zastanowic czy zycie w domu bez poczucia bezpieczenstwa, nie bedzie
        wiekszym psychicznym obciazeniem niz odejscie...
        ta sa trudne wybory, zgadzam sie, ale im szybciej podejmiesz decyzje tym lepiej. skoro dzieci sa w
        wieku szkolnym, tzn, ze juz duzo rozumieja, z pewnoscia wiecej niz mogloby sie wydawac. sa tez w
        jakis stopniu samodzielne.
        mam zal do swojej mamy za to, ze nie odeszla. sa blizny, ktore gdzie mocno cisna, wspomnienia
        najczarniejsze, koszmar dziecinstwa.
        udalo mi sie odciac od tego, ktoregos dnia, postanowilam, ze ten problem wiecej mnie nie dotyczy,
        jestem dorosla i mam swoje zycie. ale bede ten koszmar nosic do konca...

        czy Twoj maz sie leczy?


    • 16.02.06, 13:28
      kociaszek o to samo mialem sie zapytac czy On sie leczy i czy to naprawde jest
      depresja bo moze to byc inny rodzaj schorzenia.
    • 16.02.06, 13:37
      Latwo powiedziec, gorzej zrobic. Mam 2 koleznaki ktore przeszly piekielko
      malzenskie. Jedna z dzieckiem, dreczona fizycnzie i psychicznie w koncu odeszla
      tym niemniej nigdy nie zglosila drania na policje i przezywa gehenne rozwodowa.
      ALe powiedzmy ze powoli sie podnosi i uklada se zycie. Druga, bez dzieci z
      mezem zasdrosnikiem i zaborca tez swoje przeszla (nie wiem do czego doszlo az
      sie boje myslec) w koncu wezwala policje, ktora zakula eksia w kajdanki. Ma tez
      nakaz z sadu o niezblizaniu sie do niej ale co z tego? Ukrywa sie w duzym
      miescie a facet nota bene mysliwy strzelac umie.
      Z tych doswiadczen wynika jedno: lepiej odejsc aczkolwiek sobie przygotowac to
      odejscie chocby pod katem bazy noclegowej i jakiegos zabezpieczenia,
      skonsultowac z prawnikiem a jakakolwiek przemoc zglosic na policji chocby dla
      sladu w papierach


      • 16.02.06, 14:34
        mialam pisac o tym cuciolo...zeby to odejscie bylo dobrze zaplanowane.
        tzn nie pod wplywem chwili i naglego impulsu, szybkie pakowanie walizek i ucieczka w nieznane.
        moze mozna odejsc z godnoscia?
        Bernadetta, mysle ze sad ustalilby podzial majatku, wiec mieszkanie na pol, maz bedzie musial Cie
        splacic...
        • 16.02.06, 14:54
          ...zdecydowanie odejsc, po uprzednim przygotowaniu sie do tego odejscia:
          tak jak podpowiadaja poprzedniczki.
          Odwagi i spokoju w podejmowaniu tak waznej decyzji!
          pozdrawiam
          IzaBella

          --
          Intryga wyższa jest od talentu: z niczego robi coś.
        • 16.02.06, 15:44
          Moja kolezanka wlasciwie przyjaciolka cale zycie malzenskie slyszala od swego
          brutala: zabiore ci syna, nic nie znaczysz, nie masz nic. I to ja prawie
          zaszczulo wiesz?
          A teraz co robi? Zaklada drugi dom, walczy o podzial majatku i forse jaka dali
          jej rodzice. A on no coz stacza sieeeeeeeeee i dobrze
          Takich jak Ty, ona sa tysiace tylko o tym sie nie mowi bo wstyd. To nie wstyd
          tylko potrzebny jest dobry, twardy prawnik
    • 16.02.06, 18:03
      Droga Bernadetto
      Moja rada odejsc i to jak najszybciej,nie trwaj w czyms czego nie
      akceptujesz,nie oszukuj siebie,a przedewszystkim nie bój sie o przyszłosc.
      Ja po 10 letnim zwiazku postanowiłam odejsc od drania,miałam podobny
      układ.Wyniszczanie fizyczne i pschychiczne.Mielismy status materialny
      wysmienity,dom,samochód.nie brakowało niczego.Jednak brakło nam
      miłosci ,zrozumienia.
      Doszłam do wniosku ze nic nie jest warte poza spokojem moim i dzieci,a mam
      dwoje.Czy wiesz jakie przechodzilismy koszmary,kłotnie do pozna w nocy,budzenie
      dzieci.Dzieci dostały rozstrojenie nerwów,stały sie kłutliwe,agresywne.
      Od roku jestem juz po rozwodzie i wrócił spokój do domu,a napewno spokój
      wprowadził nasz nowy człowiek w naszym domu-przyjaciel mój.Wiesz jaka panuje
      obecnie radosc,jaka cisza.Warto było przerwac ta zła passe,ten toksyczny
      zwiazek.Nie wazne sa dobra,zeczy materialne,bo je mozna zawsze osiagnac,ale nie
      kupimy sobie spokoju.
      warto było zrobic ten krok,krok do SPOKOJU i nowej prawdziwej szlachetnej
      miłosci.NAPRAWDE WARTO,jedynie załowałam zawsze ze pozwalałam sie tak długo
      katowac pschychicznie,ze wierzyłam w ewentualne zmiany,ze brakowało mi tej
      odwagi.
      Wiec moja rada,zostaw tego drania,tego kata i zacznij myslec o sobie o swoim
      szczesciu i szczesciu dzieci.A moze i do Ciebie sie ktos łaskawszy kiedys
      usmiechnie i okaze Ci swoje uczucia tak i ja znalazłam.
      Zycze Tobie wytrwałosci i wiary w szczesliwe zycie,bo napewno nie o takim
      marzyłas jakie masz.Dbajmy my kobiety o swoja godnosc,nie pozwólmy jej deptac
      prze jakis frustratów.
      Powodzenia
    • 16.02.06, 18:43
      Odejsc. Znalezc prawnika, ktory dopilnuje, zeby Ci sie krzywda nie stala i
      odejsc.

      Moi tesciowie sie nie rozwiedli i moj maz ma do tej pory zal do matki, ze
      zostala przy mezu i on sie musial nasluchac obraz i przeklenstw i awantur.
    • 16.02.06, 18:59
      Większość tego co ja sądzę Dziewczyny już napisały.
      Znajdź naprawdę dobrego prawnika , może ktoś Ci doradzi. W wielu krajach masz
      możliwośc porady prawnej za darmo jeśli nie masz dochodów.
      Twój mąż ma obowiązek płacić na dzieci a jeżeli nie pracuje to państwo płaci za
      niego alimenty i pomaga Tobie.
      Nie wiem ajakim kraju mieszkasz bo z doświadczenia wiem że są duże różnice.
      Jednak musisz najpiew ustalić sprawy materialne.

      Po drugie spróbuj znależć psychologa z którym porozmawiasz. Ja miałam w DE
      prawo do dziesięciu godzin terapii małżenskiej za darmo , chyba raz na rok ,
      nie pamiętam.
      Skorzystałam dwa razy i postawiło mnie to do pionu. Zobaczyłąm że to nie ja
      jestem wredna, durna i beznadziejna...
      Co do dzieci. Ważny jest wiek i stosunek do Ojaca.
      Moje dzieci pozornie zniosły rozwód łatwo. Syn chyba rzeczywiście nie ma
      kłopotów. Ma 16 lat , rozstałam się ponad trzy lata temu. Ojca widuje często i
      jakos się dogadują.
      Córka w okresie rozstania miała 16 lat, Najpierw był okres buntu w stosunku do
      Ojca , potem stosunki się ułożyły i odetchnęłam.
      Ale niedawno okazało się że ma spore problemy ze sobą , zaczyna terapię. Ma do
      mnie trochę żąl że wcześniej nie odeszłam ale jakoś się dogadujemy.
      Jeżeli masz jakeś pytania to pisz tu albo na adres GW.
      Pozdrawiam serdecznie
      Kran

      --
      Forumrzadkich języków
      • 16.02.06, 19:04
        jesli mozesz to skorzystaj z psychologa jak i grup wsparcia bo masz jak kazdy
        znas duzo energii tylko trzeba ja znalesc i odkryc od nowa .
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.