• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

W jakim kraju najlepiej jest... Dodaj do ulubionych

  • 10.04.06, 00:17
    ...wychowywac dzieci? Gdybyscie mialy nieograniczony wybor kraju, w ktorym
    mialybyscie zamieszkac, gdzie byscie sie wybraly? Za pare lat bede chyba
    chciala wyniesc sie z Nowej Zelandii, moze na rok czy dwa osiade w Australii,
    ale potem nie bardzo wiem, gdzie bym chciala mieszkac. A bedzie to pewnie
    czas, w ktorym zdecyduje sie na dzieci (jesli sie kiedykolwiek w ogole
    odwaze), wiec juz teraz probuje rozwazyc za i przeciw roznych miejsc smile
    --
    Jak się piszesz, tak cię widzą.
    Zaawansowany formularz
    • 10.04.06, 01:10
      trawa zawsze wyglada bardziej zielono z daleka. co do wychowania dzieci, to na
      pewno nie USA, zreszta nie tylko dlatego ze urlop macierzynski praktycznie nie
      istnieje, ale zwykly urlop czasami to marzenie dla ludzi.
    • 10.04.06, 01:39
      Nie znam sytuacji w innych krajach ale moge powiedziec ze w Belgi ponuja dosc
      sprzyjajace warunki do wychowywania dzieci.Mowie tu oczywiscie na podstawie
      wlasnych doswiadczen i tego co widze wokolo siebi:urlopy wychowawcze biora albo
      mamy albo ojcowie/duzej czesci pracownikow przysluguje prawo do 2letniej,
      przerwy w pracy(oplacane przez panstwo wynosi okolo1/3 zarobkow)/nie ma zbyt
      duzo problemow przy przejsciu na etat 4/5(mnostwo moich znajomych nie pracuje w
      srody bo szkola jest wtedy tylko do poludnia)/koszty zlobka,opiekunek mozna
      odliczyc od podatkuitp. I to tyle jesli chodzi o wzgledy ekonomiczne.
      Poza tym bardzo dobre szkoly(chwala sie ze najlepsze w europie),spory wybor
      organizacji dzieciecych i mlodziezowych(harcerze itp), latwy dostep do klubow
      sportowych.
      No i widze ze niezla reklame zrobilam krajowi w ktorym mieszkamwink))Ale jak tak
      patrze to tutaj naprawde panuja dobre warunki do wychowywania dzieci mimo ze
      belgowie tez potrafia narzekac.
      Ps: a moja sasiadka hiszpanka i tak sie przenosi do Hiszpani poniewaz nie moze
      sie przystosowac i chce dzieci wychowac swoim kraju.Widac trzeba przezyc kilka
      lat aby sprawdzic czy sie czlowiek"nadaje" do zycia w danym kraju
      Monika
      • 10.04.06, 05:33
        na pewno NIE USA!!!
      • 10.04.06, 08:59
        Od wielu osob slyszalam o sprzyjajacych warunkach w Belgii, powoli sama zaczynam to dostrzegac.
        Dodalabym jeszcze swietna opieke zdrowotna, jako ciezarna jestem bardzo zadowolona. Moj dzidzius
        zostal poczety kilka dni po mojej przeprowadzce do Brukselismile

        --
        ...
    • 10.04.06, 11:11
      No prosze, jak na razie +2 dla Belgii, -2 dla Stanow. Czekam na wiecej! smile

      Musze przyznac, ze Belgia mnie jakos nigdy nie ciagnela. Nie, zebym miala cos
      przeciwko, ale to taki "niepozorny" kraj smile
      --
      Jak się piszesz, tak cię widzą.
      • 10.04.06, 11:25
        Ja mam duuuzy plus dla Irlandii przede wszystkim za spokojwink)
        Nie ma obaw, ze dziecku stanie sie krzywda bawiac sie na osiedlu...

        Minus to brak zwolnien lekarskich na dziecko, gdy chore - trzeba brac z
        wlasnego urlopu, ale i to mozna "obejsc"wink)))
        Drugi minus to strasznie droga opieka dla dzieci i minimalnma pomoc od panstwa.
        Zadnych odpisow podatkowych ani nic;-(((
        Ale z drugiej strony w Irlandii mozna zarobic, by miec czym placicwink))
        A reszta - mnie tam odpowiada, chociaz nowe, "pomajowe" emigrantki narudza az
        ciezko ich sluchac, bo w Polsce to taki raj, a tutaj wszyscy doktorzy to
        niedouczeni idioci, bo nie daja antybiotykow co piec minut....


        Wychowuje tutaj dwojke dzieci - wychowalabym i wiecejwink))

        Gdzies kiedys wyczytalam, ze Szwecja stala najwyzej w "rodzinnych" rankingach.
        --
        Maja
      • 10.04.06, 11:31
        Abere, mnie w dalszym ciagu Belgia nie ciagniesmile
        Dobre warunki dla dzieci to jeden z niewielu plusow. Urodze dzieciaki i uciekam stadsmile

        --
        ...
        • 10.04.06, 11:39
          he!
          ja to o poczatkach w austrii powiem:
          - opieka dla ciezarnej super!!! bylam w panstwowej klinice na studenckim
          ubezpieczeniu i bylam zachwycona!!!
          - co miesiac dostaje sie prawie 600 euro na dziecko od panstwa, 450 euro do 2,5
          roku, potem rodzinne, ok. 200 dokad dziecko sie uczy,
          - super szkoly, jak sie w spokojnym miasteczku mieszka, to sielanka, czasem dla
          rodzicow nudnawosmile na prowincji poziom nauki jest wiekszy, ale to chyba
          wszedzie,
          - ogolnie- zachowanie w stosunku do dzieci troche ozieble, przywilejow malo
          tzn. zadnych w pracy, na chorobe dziecka beda obciachane dni urlopu...

          ja narzekam, ale nigdy nie twierdzilam, ze kocham austriesmile
          --
          Przeżyliśmy trzy zabory, przeżyjemy i Kaczory!
          <p>www.ewelinka.bobasy.pl</p>
      • 10.04.06, 11:42
        >Musze przyznac,ze Belgia mnie jakos nigdy nie ciagnela.Nie,zebym cos miala
        przeciwko,ale to taki "niepozorny "kraj.

        Abere masz calkowita racje.To ze warunki do wychowania dzieci sa dobre nie
        czyni tego kraju doskonalym.Belgia jest naprawde "niepozorna".Nie ma ciekawej
        natury,wybrzeze jest strasznie brzybkie,zabudowane blokami az po sama
        plaze,krajobrazy dosc nudne,nizizny, niziny i kawalek pagorkow(Ardeny))Mieszkam
        tutaj bo stad pochodzi moj maz,tu ma dobra prace,ale juz snuje plany o
        emeryturze na Kreciewink))
        • 10.04.06, 12:57
          Jesli chodzi o pomoc panstwa i mozliwosci powrotu do pracy po ciazy to Norwegia
          jest pod tym katem bardzo na plus. Jesli zas chodzo o tendencje w wychowywaniu
          dzieci to z moich obserwacji Norwegia jest na minus. Nie cierpie jak dzieci
          idac ulica rzucaja papierki na ziemie, a jak zwrocilam raz uwage rodzicom
          takiego dziecko to mi powiedzieli,. ze ich dzieci sa wychowywane bezstresowo i
          zebym nie zarwacala glowy.
          Podobnie rzecz wygladala na chrzcie gdy jakies dzieci latalay jak opetane bez
          butow po kosciele, drac sie niemilosiernie, ksiadz z ambony upomnial rodzicow
          zeby moze uspokoili dzieci, a rodzice nie zareagowali. Moze "wychowuja
          bezstresowo"? smilePPP
          --
          Ględzę jak baba z wozu!!!
          • 10.04.06, 13:06
            A ja lubie Szwecje....porownac ja moge tylko do polskiego wychowania...a tam nie
            odpowiada mi ani opieka panstwa na ciezarna czy matka z dzieckiem ani tendencje
            wychowawcze...innych krajow nie znam....wiec nie mam z czym porownac smile
            --
            Ludzie wierzą, że aby osiągnąć sukces trzeba wstawać rano. Otóż nie - trzeba
            wstawać w dobrym humorze.
            [ Marcel Achard]
    • 12.04.06, 00:46
      Przyznam sie, ze mnie zawsze ciagnelo do krajow skandynawskich, zwlaszcza do
      Danii, ale moj maz zawsze mi narzeka, ze tam zimno (Nowa Zelandie wybralismy
      m.in. ze wzgledu na klimat, o naiwni!). Problemem moglby byc jezyk, bo nie
      wyobrazam sobie wydawac z siebie dunskich dzwiekow, a probowalam. Za to plusem
      jest bliskosc Polski, na czym mi coraz bardziej zaczyna zalezec.

      W sumie to wychowywanie dzieci powinno sie rozbic na kilka etapow: opieka
      lekarska w ciazy, warunki przy porodzie, latwosc powrotu do pracy, ceny
      opiekunek/jakosc i dostepnosc przedszkoli, poziom nauczania w szkolach,
      bezpieczenstwo przez caly ten czas. Skomplikowane to wszystko!
      --
      Jak się piszesz, tak cię widzą.
      • 12.04.06, 02:22
        Ja nie mam dzieci, wiec moze nie powinnam sie wypowiadac, no ale skoro nie
        trzeba byc poslem,zeby krytykowac sejm... ;o)

        Ja w sprawie USA oczywiscie :o) Piszesz:

        > W sumie to wychowywanie dzieci powinno sie rozbic na kilka etapow: opieka
        > lekarska w ciazy, warunki przy porodzie, latwosc powrotu do pracy, ceny
        > opiekunek/jakosc i dostepnosc przedszkoli, poziom nauczania w szkolach,
        > bezpieczenstwo przez caly ten czas.

        Tutaj wszystko zalezy od tego, w jakiej sytuacji materialnej sie znajdujesz.
        Opieka lekarska i warunki przy porodzie moga byc beznadziejne lub doskonale-
        jesli masz ubezpieczenie lekarskie lub stac cie na to, zeby tego ubezpieczenia
        nie wykupywac. Z tego co widze dookola, to do pracy tez nie jest trudno wrocic-
        wiekszosc matek wraca juz w pierwszych miesiacach zycia dziecka (ja bym
        polemizowala natomiast, czy to jest zaleta, czy raczej wada...). Ceny opiekunek
        zaleza od tego, gdzie mieszkasz i kogo chcesz zatrudnic- jak wszedzie! Mozesz
        placic $15 w duzym miescie, a mozesz $10 w srednim lub $6 w malym. Jak
        zarabiasz $50 na godzine, to cie to nie boli, jak $12 to i owszem. Ale
        przedszkola z tego co widze nie sa wcale drogie (zaraz przeczytam, ze moze to w
        moim serolandzie, ale kto kogos trzyma w tych okropnych wielkich miastach?wio
        na prowincje!). W moim Madison srednio $175 za tydzien. Jakosc zapewne rozna,
        natomiast tak jak wszystkie wymienione wyzej aspekty nie zalezy bynajmniej od
        polozenia geograficznego. Poziom nauczania w szkolach zalezy od szkoly.
        Bezpieczenstwo od dzielnicy.

        Tak naprawde wiecej zalezy od kasy niz od miejsca zamieszkania. Nie uwazam, ze
        USA jest zlym krajem do wychowywania dzieci. Na pewno ludzie mniej sie tu boja
        zakladac rodziny i miec w nich np 3 dzieci, niz w Polsce. Jest praca, za
        wyplate wciaz mozna kupic duzo, wciaz mozna kupic dom nie zarabiajac
        astronomicznych kwot,zatankowac samochod za 1-2 godziny pracy a nie 2 dni jak w
        Polsce, wypelnic wozek jedzeniem/pieluchami/ubraniami bez martwienia sie co
        bedzie, jak nie starczy do pierwszego albo straci sie prace. Nie jest tutaj tak
        zle.
        --
        I'm astounded by people who want to 'know' the universe when it's hard enough
        to find your way around Chinatown.
        • 12.04.06, 15:07
          Na Manhattanie zlobek dla dziecka kosztuje $1400 miesiecznie...
          • 12.04.06, 16:48
            w stanach wszystko jest cacy jak jestes zdrowa, bogata, i piekna na dodatek.
            Mozna sobie pozwolic na dzieci, brac bezplatny urlop macierzynski, albo po
            prostu rzucic prace, ale co jak maz straci prace, a wraz z tym na dodatek
            ubezpieczenie lekarskie? Nie jest wcale tak wesolo, kobiety wracaja do pracy po
            3 miesiacach bo boja sie ja stracic, pracuja wlasciwie aby tylko oplacic
            zlobki, plus na ubezpieczenie lekarskie.
            No ale podsumowujac, jakos ludzie sobie radza, np. moi sasiedzi odchowali 3
            dzieci i przytrafilo im sie po 40 tce nastepne. Dom za maly, musieli
            dobudowywac, nie stac ich bylo na normalne dobudowanie, bo ona musiala przejsc
            na 1/2 etatu, wiec zgosili sie do szkoly budowlanej jako chetni na training dla
            mlodych budowlanych, koszt nowego skrzydla domu, to tylko koszt materialu plus
            20% overhead. wszystko jest mozliwe, nawet i z 4 dzieci i nie zwiariowanie z
            tego powodu.
        • 12.04.06, 17:02
          samo napisała:

          >
          > Z tego co widze dookola, to do pracy tez nie jest trudno wrocic-
          >
          > wiekszosc matek wraca juz w pierwszych miesiacach zycia dziecka (ja bym
          > polemizowala natomiast, czy to jest zaleta, czy raczej wada...).

          Mysle, ze wracaja do pracy bo potrzebne sa $$$ a nie dlatego, ze chca (pisze to
          na podstawie rozmow z kolezankami w takich sytuacjach)

          Jest praca, za
          > wyplate wciaz mozna kupic duzo, wciaz mozna kupic dom nie zarabiajac
          > astronomicznych kwot

          prpponuje kupowanie domu na Queensie tudziez w NJ..blisko Manhattanu, ponizej
          600K w miare "przyzwoitej" dzielnicy nic nie znajdziesz a i tak w dom za 600K
          nalezy sporo wlozyc aby jako tako wygladal...ile osob o "normalnych" zarobkach
          moze sobie pozwolic a dom za 600K, aha podatki roczne moga siegac 12-13K


          bez martwienia sie co > bedzie, jak nie starczy do pierwszego albo straci sie
          prace.

          pokaz mi osobe, ktora ma dom, podatki, dzieci i sie nie martwi co bedzie jak
          straci prace...
          • 12.04.06, 18:56
            Napisalam w swoim poscie, ze wszystko zalezy od pieniedzy... Dodalam, ze nikt
            nie kaze nikomu mieszkac w wielkim miescie. Po co mieszkac w NYC, jesli twoje
            zarobki nie pozwalaja na kupno domu, a przedszkole na Manhattanie kosztuje
            $1400? Pomijam juz fakt ze Manhattan nie jest reprezentatywny dla USA. I
            dlaczego mialabym kupowac dom blisko Manhattanu? Zeby jak piszesz wpakowac 600K
            w troche gipsu i aluminium? Albo rybka, albo pipka, jak mawiaja najstarsi
            gorale.

            >
            > pokaz mi osobe, ktora ma dom, podatki, dzieci i sie nie martwi co bedzie jak
            > straci prace...


            W moim poscie porowanalam sytuacje w Polsce do sytuacji tutaj. Kazdy sie bedzie
            martwil wszedzie, niezaleznie od kraju. Ale chyba jest roznica miedzy strachem
            gdy bezrobocie wynosi 5%, a drzeniem o przyszlosc kiedy wynosi ono 20%, a
            zamiast kompetencji i doswiadczenia licza sie jedynie "plecy"... Nigdzie nie
            znajdziesz miejsca, gdzie twoje zycie bedzie wolne od zmartwien dnia
            codziennego, podatkow i rachunkow, a panstwo co miesiac przysle czek za to, ze
            urodzilas dziecko. Mozesz natomiast w obrebie USA wybrac, czy chcesz placic
            $175, czy $1400 za przedszkole, a dom kupowac za 1/3 podanej przez ciebie
            kwoty.
            --
            I'm astounded by people who want to 'know' the universe when it's hard enough
            to find your way around Chinatown.
            • 12.04.06, 19:08
              samo napisała:

              > I dlaczego mialabym kupowac dom blisko Manhattanu? Zeby jak piszesz wpakowac
              600K

              ja kupilam dlatego zeby nie tracic pol zycia na dojazdach do pracy, ale jesli
              ktos nie ma problemu dojezdzac do pracy 3-4 godziny dziennie to dom za 450K
              znajdzie
              • 12.04.06, 19:14
                Dlaczego wiec nie zdecydowalas sie zamieszkac gdzie indziej, skoro twoje
                zarobki mimo (jak rozumiem) pracy na Manhattanie wciaz za za niskie, zeby kupno
                domu za 600K bylo mniej bolesne?
                --
                I'm astounded by people who want to 'know' the universe when it's hard enough
                to find your way around Chinatown.
                • 12.04.06, 19:16
                  Samo, mieszka sie tam gdzie jest praca, bolesne jest te 600K, ale za pare lat
                  bedzie warte poltora miliona. Bol wtedy zladgonieje.
                  • 12.04.06, 19:19
                    Praca jest nie tylko w NYC. To nie Polska, ze musisz jechac do Warszawy,zeby
                    zlapac jakas robote. Notabene moi znajomi wlasnie sprzedaja condo w Seattle i
                    za ta kase kupia dom w Fort Myers na Florydzie.
                    --
                    I'm astounded by people who want to 'know' the universe when it's hard enough
                    to find your way around Chinatown.
                    • 12.04.06, 19:22
                      oczywiscie ze nie tylko w NYC, ja jestem tego dowodem smile ale cywilizacja w
                      Stanach jakos ulozyla sie tylko na brzegach. Trzeba wybierac albo east albo
                      west (podobno east z west bardzo sie nie lubia wink, a posrodku to taka wielka
                      dziura z kukurydza smile
                      • 12.04.06, 19:31
                        Pfff, pomiedzy brzegami to akurat znajduje sie caly kraj tongue_out Brzegi tez sie
                        roznia w cenach. Oregon i Georgia tez sa na brzegach, a nie porownasz ich do
                        Californii czy NY. Wypowiedzialam sie, poniewaz nie lubie psioczenia. Ani na
                        Polske, ze tam to tylko bagno i nedza, ani na USA, ze tutaj sa straszne warunki
                        do wychowywania dzieci, ludzie umieraja na ulicach bo nie maja ubezpieczenia,
                        domy drogie, blah blah blah. Jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz. W tak
                        ogromnym kraju masz rownie ogromne mozliwosci. Ja kocham NYC, spedzilam tam
                        wiele miesiecy, ale dopoki nie bede miala w reku atutow, ktore pozwola mi na
                        podjecie decyzji o uwiazaniu sobie na szyi mortgage 600K bez mrugniecia okiem,
                        wybieram dziure z kukurydza tongue_out
                        --
                        I'm astounded by people who want to 'know' the universe when it's hard enough
                        to find your way around Chinatown.
                        • 12.04.06, 19:39
                          ehh tam psioczenie..troche krytycyzmu nigdy nie zaszkodzi, bo jednak sprawy
                          socjalne w Stanch strasznie kuleja. Nie jestem za wprowadzeniem uniwersalnego
                          systemu, gdzie kazdy moze dostac "welfare" ale zamiast strzelac rakietami po
                          piasku, mozna by troche zainwestowac w swoich obywateli?
                        • 12.04.06, 19:48
                          samo napisała:

                          > ale dopoki nie bede miala w reku atutow, ktore pozwola mi na
                          > podjecie decyzji o uwiazaniu sobie na szyi mortgage 600K bez mrugniecia
                          okiem,

                          no i wlasnie ja o tych atutach sie wypowiadam...nie kazda praca da Ci
                          te "atuty" ktore pozwola na dom za taka kase...zwlaszcza jak jestes emigrantem
                          i przyjezdzasz tu juz jako dorosla osoba
                          a tak a'propo ja bym nigdy nie kupila domu bez zadnego wlasnego wkladu i nie
                          wzielabym morgage dokladnie na cala cene domu
    • 12.04.06, 11:55
      Na pewno nie Holandia.
      • 12.04.06, 12:02
        kasia157 napisała:

        > Na pewno nie Holandia.
        A dlaczego? Serio jestem ciekawa.

        --
        - Z pracy rąk się utrzymuj chamie jeden!
        - A czy ja dupą piszę?
        • 12.04.06, 12:23
          -Bardzo krotkie urlopy wychowawcze ( od dnia porodu 10-12 tygodni)
          -Bardzo drogie przedszkola lub opiekunki (1300 EUR na miesiac)
          -Zero pomocy panstwa ( zero becikowego, ulg, pomocy dla rodzin- jedynie 50 EUR
          na dziecko na miesiac)
          -Pracodawcy malo elastyczni, nie ma chorobowego na dzieci itp.
          -Wszedzie bardzo tloczno (zapisywac dzieci nalezy do przedszkola, szkoly
          najlepiej z paro-letnim wyprzedzeniem do dobrych szkol tuz po narodzeniu,
          zapisanie dziecka na basen graniczy z cudem (wszedzie listy oczekujacych)
          - Dosc niebezpieczny kraj ( w miastach nalezy dzieci odprowadzac, przyprowadzac
          ze szkoly nawet do tych znajdujacych sie blisko)
          To tak na pierwszy ogien, jak sobie jeszcze cos przypone to dopiszesmile
          • 12.04.06, 18:20
            To napewno Holandia??? Bo absolutnio to samo mozna powiedziec o USA.
    • 12.04.06, 16:51
      W kazdym kraju fajnie jest mec dzieci gdy sie ich bardzo chce i gdy rodzice
      naprawde sie kochaja.
      • 12.04.06, 18:22
        Oczywiscie masz racje. Ale brak dobrych warunkow jednak bardzo utrudnia sprawe
        dla tych nie bogatych -- czy mowa o USA czy mowa o Europie.
    • 12.04.06, 18:25
      W Seattle w mojej dzielnicy Capitol Hill (która nie należy do tych
      najdroższych) mieszkania kosztują od 350 tys. wzwyż - i to tylko z 2
      sypialniami! Domów nie znajdzie się poniżej pół miliona!

      Wczoraj dowiedziałam się, że w przypadku adopcji dziecka stąd państwo USA płaci
      rodzicom adopcyjnych za dziecko oraz zwraca im wydatki na adopcję. A więc może
      lepiej nie rodzić, a adoptować? tongue_out Swoją drogą to aż wierzyć mi się nie chce,
      że Stany są w tym punkcie aż tak socjalne! smile Ale dowiedziałam się tego od
      koleżanki, której koleżanka właśnie zaadoptowała, więc chyba naprawdę tak
      jest... wink
      • 12.04.06, 18:47
        mozesz sobie od podatku odpisac koszty adopcji, jak rowniez koszty opieki nad
        dzieckiem, koszty lekarst..ALE i to bardzo duze..wszystko zalezy tez i od
        twoich zarobkow, przekroczysz "magiczny" limit to ci postawia taki margines, ze
        niestety malo co sie da odpisac.
      • 12.04.06, 19:03
        monika_a_b napisała:

        >Swoją drogą to aż wierzyć mi się nie chce,
        >że Stany są w tym punkcie aż tak socjalne!

        Niewiele wiem nt adopcji tutaj, ale w kwestii socjalnej chcialam dodac, ze
        jesli masz dziecko, ktore wymaga specjalnej troski, czyli np niepelnosprawne
        lub autystyczne, to mozesz liczyc na agencje stanowe, np Family Services, ktore
        zaplaca za leki,pieluchy i tzw respite care provider, czyli opiekuna dla
        dziecka. Pracowalam w tym charakterze i moja rodzinka dostawala bardzo duza
        pomoc od stanu, a bynajmniej nie byli ubodzy. W Polsce bylam wolontariuszka w
        dziennym osrodku opieki dla dzieci autystycznych, z porazeniem mozgowym i
        zespolem Down'a i ich rodziny nie mogly liczyc na NIC. Klepaly biede i
        dziekowaly opatrznosci za to, ze moga przywiezc dziecko do przykoscielnego
        darmowego osrodka, kiedy chca isc do pracy albo na zakupy.
        --
        I'm astounded by people who want to 'know' the universe when it's hard enough
        to find your way around Chinatown.
      • 12.04.06, 19:06
        monika_a_b napisała:

        > W Seattle w mojej dzielnicy Capitol Hill (która nie należy do tych
        > najdroższych) mieszkania kosztują od 350 tys. wzwyż - i to tylko z 2
        > sypialniami! Domów nie znajdzie się poniżej pół miliona!
        >

        no ale Samo twierdzi, ze mozna kupic dom za 200K...
        bardzo bym chciala wiedziec gdzie..chyba w Nebrasce lub Kansas w srodu pola
        kukurydzianego
        • 12.04.06, 19:13
          Za 200-300K mozna kupic dom nie tylko na kukurydzianym polu. Posprawdzaj
          najpierw ceny w innych miastach. NYC, Seattle i LA to akurat najbardziej
          kosztowne miasta. Chcesz narzekac, to narzekaj, ale nikt ci nie kaze tam
          mieszkac! :o)
          --
          I'm astounded by people who want to 'know' the universe when it's hard enough
          to find your way around Chinatown.
          • 12.04.06, 19:15
            niestety wiekszosc miast zmaga sie z wysokim kosztem mieszkaniowym. W MA sredna
            cena domu jest przerazajaca, chyba ze chce sie dojezdzac 3 godziny w jedna
            strone do pracy, co niektorzy juz robia sad
            • 12.04.06, 19:42
              Samo,

              rozpoczelam nasza dyskusje po przeczytaniu Twojego zdania:

              "Jest praca, za wyplate wciaz mozna kupic duzo, wciaz mozna kupic dom nie
              zarabiajac astronomicznych kwot"

              i chcialam pokazac, ze sa miejsca w USA - glownie duze miasta i ich
              przedmiescia na wschodnim i zachodnim wybrzezu gdzie na kupno domu nie kazdego
              stac (a zwlaszcza emigranta, ktory tu przyjechal i zajmuje sie na przyklad
              bawieniem dzieci, sprzataniem, sprzedawaniem w polskim sklepie czy praca w
              agencji turystycznej - oczywiscie nie mam nic przeciwko tym zawodom tylko
              niestety nie sa one az tak dobrze platne aby sobie kupic dom.)

              Mam znajomych tutaj ktorzy nawet po skonczonym collegu nie dostali az takiej
              super pracy aby mogli sie przeniesc na "swoje" (a wlasciwie bankowe)

              A przeprowadzka do Madison nie wszystkim odpowiada (zwlaszacza po kilkuletnim
              pobycie w NYC) poza tym moze ktos chce byc blisko rodziny czy znajomych.
              Ja akurat bardzo lubie NYC i nie wyobrazam sobie zycia gdzie indziej..bardzo by
              mi brakowalao imprez kulturalnych, Broadwaya etc.

              Moja osobista sytuacja jest inna, kupilam taki dom na jaki mnie w tej chwili
              stac i bardzo sie z tego ciesze, kupilam go w dobrym punkcie wlasnie dlatego,
              ze licze iz zyska na wartosci (wlasciwie to juz zyskal), ale mimo wszystko nie
              uwazam, ze byl warty takich pieniedzy (niestety bylo na niego pare ofert i
              musielismy nawet przebic cene sprzedajacych)

              Generalnie uwazam, ze istnieje mit iz posiadanie wlasnego domu to bardzo latwa
              i szybka sprawa, rzeczywistosc od poczatku lat 2000 bardzo sie zmienila. Nie
              wiem jak dlugo przebywasz w USA i czy w ogole sledzilas rynek nieruchomosci,
              ale ja przygotowywalam sie do kupna domu i sporo czasu poswiecilam temu
              tematowi.

              • 12.04.06, 19:54
                Aneta, ale mi nie trzeba uswiadamiac ile kosztuaj domy/mieszkania w NYC i
                okolicach, jesli taki masz zamiar :o) Moj ojciec ma mieszkanie na Queens i dom
                w NJ. Mieszka teraz w NJ, bo mu sie dziecko urodzilo. Jego kobieta do pracy na
                Manhattan dojezdza 30 minut pociagiem na Penn Station. Ceny sa ogromne,
                natomiast ja chcialam raczej wskazac, ze mozna w USA zyc za zupelnie inne
                pieniadze. Nie zamierzam nikogo przekonywac do Madison, natomiast pomiedzy
                Manhattanem a Madison jest cale spektrum mozliwosci, prawda? Imigranci o
                ktorych piszesz,zakladajac ze sa legalnie, moga te same marne prace wykonywac w
                innych, "kukurydzianych" czesciach kraju. A jak chcesz miec broadway pod nosem,
                to plac i placz, ale ja dla takiego narzekania nie mam zrozumienia, bo to jest
                twoja decyzja, a nie konsekwencja "nieprzyjaznosci USA dla rodzinnej
                egzystencji i wychowywania dzieci". Poza tym o jakim przedszkolu za $1400
                tygodniowo mowisz? Bo podane przeze mnie 175 to stawka tygodniowa. Doskonale
                wiesz,ze mozesz miec opiekunke dla kilkorga dzieci za 300.
                --
                I'm astounded by people who want to 'know' the universe when it's hard enough
                to find your way around Chinatown.
                • 12.04.06, 20:28
                  samo napisała:

                  Poza tym o jakim przedszkolu za $1400
                  > tygodniowo mowisz?

                  Chodzi o normalne przedszkole (nie zadne francusko jezyczne z wypadami do
                  muzeum i teatru co drugi dzien, ani przygotowywujace do SAT) z tym, ze ja
                  napisalam iz jest to $1400 miesiecznie...wiec tylko 2 razy drozej niz u Ciebie
        • 12.04.06, 19:42
          Seattle rzyczywiście jest w czołówce miast USA jeśli chodzi o ceny
          mieszkań/domów. Wielu kolegów z pracy mojego męża kupuje za to domy na wsiach
          bliżej zakładu pracy, gdzie jest dużo taniej, ale ja prawdę mówiąc nie
          wyobrażam sobie, abym po mleko do śniadania musiała jechać samochodem! Nie mam
          wizji "american dream", czyli domku z ogrodem na wsi, chociaż kiedyś
          pewna "szczęśliwa mamusia" powiedziała mi, że "kiedy będziesz miała dzieci, to
          zapragniesz..." Hmmmm... Nie jestem pewna, aby mój umysł mógł przez ciążę
          zrobić zwrot 180 stopni...
      • 12.04.06, 20:40
        Nie jestem pewna czy to tak z ta adopcja wyglada. Wiem, ze chyba cos po
        adopcji mozna odliczyc od podatkow, a poszczegolnie stany tez cos tam
        dorzycaja. Jednak znam rodziny adopcyjne, ktorych caly proces kosztowal 15-30
        tysiecy dolarow.
        • 12.04.06, 21:04
          annie_laurie_starr napisała:

          > Nie jestem pewna czy to tak z ta adopcja wyglada. Wiem, ze chyba cos po
          > adopcji mozna odliczyc od podatkow, a poszczegolnie stany tez cos tam
          > dorzycaja. Jednak znam rodziny adopcyjne, ktorych caly proces kosztowal 15-
          30
          > tysiecy dolarow.


          ulgi podatkowe sa, czasami polityka w firmie jest taka, ze "dolozy cos"
          pracownikowi, ktory adoptuje dziecko, ale nie slyszalam aby panstwo oplacalo
          taki proces i wedlug mnie jest to bardzo malo prawdopodobne
    • 12.04.06, 20:24
      Zrobie sobie przerwe w moim remoncie i sie odezwe.w obydwoch watkach jak
      pozwolicie,bo juz mamy wychowywanie dzieci i real estate.
      Dzieci latwiej wychowywalo mi sie w Polsce.Male miasto ,duzo znajomych ,dzieci
      same chodzily do szkoly ,sklepow na place zabaw.Nisko platne zajecia
      pozalekcyjne.Tutaj troszke gorzej ale gdy wybralam odpowiednie sasiedztwo to
      tez dosyc dobrze sobie radza.
      Teraz ceny mieszkan.Nie mam doswiadczenia w reszcie stanow,ale tu w Illinois
      jest duza rozpietosc cen i ogromne mozliwsci pracy.
      Mozna wybrac polnocne przedmiescia Chicago (duzo Polakow) i tam domy w
      ladnej ,spokojnej okolicy mozna kupic 400K +.Mozna wybrac moje okoice ,bardzo
      bezpieczne,z doskonalymi szkolami publicznymi i kupic dom od 300K +,mniej
      niestety rodakow ,ale nie nazekam na samotnosc.
      Przedszkola 175-200$ na tydzien,do tego YMCA ma programy przed i po szkole.
      Zgadzam sie z Samo, mozna dobrze mieszkac za mniejsze pieniadze.
      Minusem jest amerykanski system ubezpieczen,skladki ogromne i w kazdej chwili
      ubezpieczyciel moze cie "wykopac"jak jestes zbyt ryzykownym klijentem.
      Acha "Times" juz po raz trzeci oglosil ze Naperville jest najlepszym miejscem
      do wychowywania dzieci w USA.
      --
      Nothing great was ever achieved without somebody helping.
      Zamosc.Naperville.USA
      • 12.04.06, 20:29
        no ale czy mozna kupic dom za 200K jak twierdzi Samo???
        • 12.04.06, 21:45
          Mozna w troche gorszej okolicy.Gorszej to nie znaczy tragicznej.Sprzedaje tam
          tez domy i nie boje sie ich pokazywac ,nawet po zmroku.Gorszej gdyz jest
          bardziej"kolorowo",albo dzialki sa mniejsze.
          Samo mieszka w Wiskonsin ,tam jest jeszcze taniej niz tutaj,podobno prace sa
          jednak mnie platne.Ale to tylko podobno.Moge sie mylic.Wiem ze Illinois jest
          bardzo popularne ze wzgledu na zarobki i szybki rozwoj gospodarczy.Mi mieszka
          sie tu calkiem calkiem.
          --
          Nothing great was ever achieved without somebody helping.
          Zamosc.Naperville.USA
          • 12.04.06, 22:02
            a wy dziewczyny przegladacie te strony z realtora? jest bardzo duzo informacji
            np. artykul dla Samo: "best cities for youg adults" albo z top 5 tools, jest
            salary calculator, ile potrzeba forsy aby z jednego miejsca przeprowadzic sie
            do innego. Tak kiedys mi sie zachciewalo La Jolla, ale musze troche
            podreprerowac sobie budget bo trzeba miec 1.5 raza tyle co u mnie sad
            www.homestore.com/Cities/default.asp?poe=realtor&gate=realtor
            • 12.04.06, 22:20
              w Kanadzie pod wzgledem opieki lekarskiej jest O.K pod warunkiem, ze sobie
              wyszukasz lekarz, ktory Ci bedzie odpowiadal, zamiast isc byle gdzie. Bedac
              legalnie panstwo pokrywa koszty opieki medycznej. Urlop macierzynski 12 m-cy,
              platne 55% zarobkow z ostatniego roku pracy. Pracodawca musi Cie przyjac po
              urlopie. W zalazenosci od firmy masz sick days, dodatkowe benefity na dentyste
              itp. Przedszkoli pelno. Ceny za opieke moim zdaniem zawrotne, ale mozna spora
              czesc odpisac od dochodu. W Quebec maja bardzo dobry program rzadowy doplat do
              przedszkoli. Kolezanka placila $100 czy 150 na miesiac, ja tyle place za 2 dni!
              Szkoly sa dobre, wbrew utartym opiniom. Jesli rodzice kontroluja co dziecko
              robi w szkole i jaki czyni postepy nauczyciele podchodza do tego bardzo
              powaznie.
              Klimat tutaj beznadziejny.
          • 12.04.06, 22:43
            Aneta, przejrzyj ogloszenia "real estate for sale" w roznych miastach i
            zobaczysz, ze w przedziale 200-300K znajduje sie sporo domow i niekoniecznie
            musi to byc pole kukurydzy czy czarne przedmiescia.

            Tamsin,moje miasto przoduje w wielu rankingach. Nie jest duze, ale zarobki sa
            moim zdaniem dobre, jesli masz wyksztalcenie (marne prace wszedzie sa malo
            poplatne, moja kumpela przeniosla sie do NYC i mowi, ze tam placa jeszcze mniej
            za low-wages jobs).

            www.visitmadison.com/visitorinfo/awards.php
            Moja znajoma wlasnie wystawila na rynek 3 sypialniowy dom w miescie, 15 min
            samochodem do downtown za $189000. Pracuje w PR i marketingu, ma MA z
            dziennikarstwa i zarabia $50 na godzine robiac PR dla restauracji.

            Do Madison przeprowadza sie coraz wiecej ludzi z Chicago, ktorzy mimo wysokich
            zarobkow sa zniecheceni ogromnymi kosztami domow, korkami, drogim paliwem i
            edukacja. Ja do Chicago jade 1,5 godz samochodem.
            --
            I'm astounded by people who want to 'know' the universe when it's hard enough
            to find your way around Chinatown.
            • 12.04.06, 22:53
              tu mozna przejrzec ogloszenia z roznych miast:
              madison.craigslist.org/about/cities.html
              --
              I'm astounded by people who want to 'know' the universe when it's hard enough
              to find your way around Chinatown.
              • 13.04.06, 04:34
                Ale Madison niestety kojarzy mi sie z pustynia kulturalna, nie jest tak?
                Jaki masz dostep do muzeow, koncerow, opery czy baletu???
                • 13.04.06, 04:51
                  > Jaki masz dostep do muzeow, koncertow, opery czy baletu???

                  Czekaj, czekaj, czy watek byl o wychowywaniu dzieci, czy obcowaniu z wyzsza
                  kultura? Jak Madison moze ci sie z czymkolwiek kojarzyc? Bylas w okolicy? Znasz
                  kogos, kto tu byl? 2 ostatnie odrzucmy, bo opera i balet to nie moja branza,
                  natomiast tak, jest tu opera i balet, jesli kiedys chcialabys wpasc na jakas
                  premiere. Muzea sa, koncerty tez. Nie mamy niestety u siebie kolekcji rodem z
                  Met czy MoMA, ale ja juz sie nacieszylam. Sa za to zrealizowane projekty
                  architektoniczne Wright'a, ktory zaprojektowal budynek muzeum Guggenheim'a, a
                  urodzil sie w Wisconsin. Na jakis wyjatkowy koncert mozesz dojechac godzine do
                  Milwaukee, ostatnio Coldplay-godzina drogi,albo 1,5 godz do Chicago. Sa
                  miedzynarodowe festiwale filmowe i muzyczne,kultura niezalezna, duzy bdb
                  uniwerek pieknie polozony. Madison jest nazywane San Francisco polnocy i jest w
                  tym wiele prawdy.

                  Jak czesto wychodzisz w NYC?
                  --
                  I'm astounded by people who want to 'know' the universe when it's hard enough
                  to find your way around Chinatown.
                  • 13.04.06, 05:23
                    jesli ktos w wychowaniu dzieci kladzie nacisk na dostep do szeroko pojetej
                    "kultury" (a znam wiele osob, ktore co weekend prowadza malolaty do muzeow, na
                    koncerty etc.) to uwazam pytanie jak najbardziej na miejscu
                    A co do drugiej czesci to zalezy to od mozliwosci czasowych i czy znajduje cos
                    co mi odpowiada, ale tak raz w miesiacu to staram sie gdzies pojsc. Ale tak
                    naprawde to moze nie ilosc jest wazna ale jakosc...jak jest szansa ogladania
                    musicali w Wisconsin? Ja na przyklad bardzo lubie Broadway i jest to dla mnie
                    wazne ze moge chodzic na showy.
                    Poza tym, przy wizytach gosci z PL, bliskosc NYC bardzo mi ulatwia plan ich pobytu.
                    • 13.04.06, 06:47
                      Jesli ktos chce prowadzac malolaty do muzeow,czy na koncerty, to niewatpliwie
                      znajdzie je tutaj. Nie wiem jakim stereotypem sie kierujesz jesli chodzi o USA
                      poza NYC, ale zapewniam cie, ze Nowy Jork nie jest jedynym miastem, w ktorym
                      maja miejsce wydarzenia kulturalne :o))))

                      Zapytalam o ilosc, bo jestem ciekawa jak czesto udaje wyjsc sie komus, kto jak
                      piszesz martwic sie musi o tysiace dolarow podatkow, tysiace dolarow za
                      przedszkola, 600K mortgage, drinki za 10-15 dolarow czy burgery w spelunie za
                      $25 :o) Watek byl raczej ekonomiczny do tej pory, natomiast od kilku watkow mam
                      wrazenie, ze ty probujesz mi wykazac, ze NYC jest lepsze od Madison. Nie
                      porownujmy stolu do krzesla! Ja nie twierdze, ze ty robisz zle tam mieszkajac i
                      ze masz pakowac walizki i tutaj jechac. Natomiast nie insynuuj, ze jak tylko
                      opuscisz Manhattan to wjezdzasz w pustynie kulturalna a.k.a. pole kukurydzy, bo
                      zaczynam watpic w twoja orientacje w kulturze! Tak jak napisalam- albo rybka,
                      albo pipka. Jak chcesz miec Broadway, pod nosem, to nie narzekaj, ze bulisz
                      tyle za zycie i USA jawia ci sie jako najgorsze miejsce do wychowywania dzieci
                      pod sloncem. Nikt nigdy nie nazwal Manhattanu kid-friendly.
                      Pierwsze z brzegu:
                      www.wifilmfest.org/
                      www.overturecenter.com/overture_hall.htm
                      www.overturecenter.com/capitol.htm
                      www.overturecenter.com/genre.htm
                      www.madisonfamilytheatre.org/about/about_prodhist.html
                      www.chazen.wisc.edu/home.htm
                      --
                      I'm astounded by people who want to 'know' the universe when it's hard enough
                      to find your way around Chinatown.
                      • 13.04.06, 06:49
                        samo napisała:
                        natomiast od kilku watkow mam
                        >
                        > wrazenie,

                        mialo byc oczywiscie "od kilku postow"

                        P.S. Nigdy mi do glowy nie przyszlo,zeby miejsce zamieszkania wybierac po to,
                        zeby miec co pokazac gosciom z Polski w razie czego :o))))
                        --
                        I'm astounded by people who want to 'know' the universe when it's hard enough
                        to find your way around Chinatown.
                        • 13.04.06, 07:17
                          Hm, to ci znajomi przyjezdzaja, aby zwiedzić NYC, czy aby cię odwiedzić??? Na
                          miejscu Anety troszkę bym zastanowiła nad tym... wink Hmmmm, a może nawet
                          wystawiła moje przyjaźnie na próbę wyprowadzając się na... pole kukurydziane, w
                          końcu to sama przyroda, zdrowe powietrze, roślinki, zwierzątka itd. itp., a
                          więc najlepsze z możliwych otoczenie do wychowywania nezesnobowanych dzieci,
                          prawda? smile
                          • 13.04.06, 14:21
                            Majac gosci z Polski staram sie jak najwiecej im pokazac…po prostu taka jestem.
                            Uwazam, ze mozna sie swietnie razem bawic i spedzac czas spacerujac po jakims
                            muzeum czy plynac statkiem dookola Manhattanu.
                            Ostatnio byl u mnie tato 10 dni, ale zdolalam go zabrac na pare dni do
                            Waszyngtonu bo tam jeszcze nie byl, chociaz byla to dla nigo niespodzianak i
                            wcale wczesniej o tych planach nie wiedzial.
                            Moja kuzynka tez tu mieszkajaca goscila swoje 2 siostry i siostre meza. Wciagu
                            2 tygodni jak tu byli zabrala ich do Bostonu, Waszyngtonu, nad Niagare no i
                            kilka razy na Manhattan. I tez smiem watpic, ze jej goscie przyjechali tu tylko
                            dlatego ze wiedzieli o planowanych wojazach. Moi tesciowie zjechali ze swoimi
                            goscmi z PL od Niagary do Virgini i wszyscy sie przy tej okazji dobrze bawili.
                            Widocznie moja rodzina jest dziwna pod tym wzgledem, ze zamiast siedziec z
                            goscmi z PL w domu i albo wspominac stare dzieje albo ogladac TV postanawia
                            zabrac gdzies zabrac ludzi cos im pokazac.

                            A teraz pytanie do innych dziewczyn…czy Wy gdzies zabieracie swoich gosci czy
                            spotkania polegaja na siedzeniu w domu?
                            • 13.04.06, 14:45
                              swoich zagranicznych gosci zabieram do NYC smile))) Sama lubie tam pojechac,
                              Boston w porownaniu z NYC to dziura, chociaz tez jest co zobaczyc, ale kazdy
                              sie pcha jednak do NYC. W lecie planujemy wyprawe bo przyjezdzaja tesciowie
                              plus siostra meza wraz ze swoim mezem.
                              • 13.04.06, 14:57
                                Tamsin

                                a mnie sie Boston baaardzo podoba...(takie europejskie klimaty)

                                uwazaj, bo zaraz ktos napisze, ze tesciowa przyjezdza zobaczyc NYC a nie
                                Ciebie...
                              • 19.04.06, 22:21
                                Hey tamsin...czy ty napewno bylas w Bostonie????!!!!! Boston napewno nie jest
                                dziura, a w poruwnaniu z Manhattanem lub NYC, przynajmniej ma swoja tradycjie,
                                kulture i atmosfere bardziej biala niz ta dzungla na Manhattanie, niew wspomne
                                juz o tych brooklinach i queensach...

                                Widze ze malo wiesz o historii Bostonu o New England ogolnie...
                                jestem osoba tu po studiach i uwierz wiem o czym mowie. Co to znaczy "Kazdy sie
                                pcha do NYC?" masz na mysli te wszystkie biedne polki szukajace prace jako
                                nianki, sprzataczki...
                            • 13.04.06, 14:58
                              to ja Twoja rodzina nie jestem, ale sie do Ciebie zwale na jakies 2 tygodnie i
                              masz mi to pokazac, co Twojej rodzincesmile
                              he?smile
                              --
                              Przeżyliśmy trzy zabory, przeżyjemy i Kaczory!
                              <p>www.ewelinka.bobasy.pl</p>
                              • 13.04.06, 15:20
                                Goscie?
                                Zdarzyli mi sie dopiero raz w zeszlym roku.Atrakcje? Jak kasa i czas pozwala.
                                Wisconsin Dellssmile))) Namioty w Michigan nad jeziorem ,Navy Pier w
                                Chicago,widoki z Sears Tower,i duzo duzo grilla u mnie na tatasie.Lezymy na
                                hamakach popijami niskoprocentowe drinki i cieszymy sie ze swojej wzajemnej
                                obecnosci.Jezeli chca zobaczyc cos innego to sorki kupili sobie wycieczke
                                autokarowa po wschodnim wybrzezu + Niagara,dodalam i moja corcie do towarzystwa
                                i gotowe.
                                --
                                Nothing great was ever achieved without somebody helping.
                                Zamosc.Naperville.USA
                                • 13.04.06, 15:28
                                  z tym autokarem nie jest zly pomysl. Moi tesciowie jak ostatni tutaj byli to
                                  strasznie chcieli nad Niagare pojechac. Ale niestety 9/11 sie zdazylo i
                                  przekroczenie granicy to bylo czekanie 10 godzin w jedna strone, wiec
                                  zrezygnowali. U nas mozna wykupic tez te wycieczki i sa bardzo tanie, autobus
                                  zabiera nad kanadyjska Niagare, do Toronto i jakies tam inne atrakcje. Chyba
                                  calej czworce zafunduje te atakcje. Dzieki Iwo za przypomnienie smile)))
                                  • 13.04.06, 15:34
                                    Wycieczki organizuja polskie biura,sa tanie przewodnik mowi po polsku i taki
                                    turysta moze duzo i szybko zobaczyc,czuje sie spelniony ze tyyyle zobaczyl.
                                    --
                                    Nothing great was ever achieved without somebody helping.
                                    Zamosc.Naperville.USA
                                    • 13.04.06, 15:37
                                      Teraz znowu czekam na gosci ale pierwsze rzeczy pierwszymi,moj mlody ma
                                      komunie.A moj tata i brat dzisiaj odbierali wylosowana zielona karte w
                                      Warszawie.13 nie zawsze taki zly
                                      --
                                      Nothing great was ever achieved without somebody helping.
                                      Zamosc.Naperville.USA
                                    • 13.04.06, 15:38
                                      moi tesciowie nie umieja po polsku, zreszta u nas polonia malo prezna.
                                      Wycieczek nie brakuje czy z jakiegos kosciola unitarianskiego, czy z
                                      chinczykami. Moze ich nawet do Foxwoods do kasyna wysle smile)
                                      • 13.04.06, 16:14
                                        Na pewno nie polecam Hiszpanii ze względu na zorganizowanie dnia pracy. Do domu
                                        zwykle wraca się koło 20.00, 21.00, (9.00 - 14.00; 16.00 - 20.00), naprawdę
                                        niewiele czasu zostaje na zajęcie się domem i dziećmi. Standardowy czas pracy,
                                        czyli taki jak w Polsce, jest rzadkością. Nie wiem jak wygląda strona pomocy ze
                                        strony państwa - czyli urlopy, zasiłki itd., ale Hiszpanki po urodzeniu dzieci
                                        często w ogóle przestają pracować.
                                        Wygląda na to, że w przyszłości urodzenie i wychowanie dzieci wypadnie mi
                                        właśnie tam - i jestem nieco przerażona, zresztą moje koleżanki Polki również.
                                        Na pewno nie będzie łatwo sad
                                        • 12.02.07, 12:26
                                          Mieszkam w Hiszpanii i faktycznie nie jest za latwo z malym dzieckiem.
                                          Macierzynski to 16 tygodni. Miesieczna pomoc od rzadu to tylko 100 euro
                                          miesiecznie- na pieluszki i jedzenie wydaje sie o wiele wiecej. Przedszkola
                                          drogie, bo trzeba dac do prywatnego. Przy nawale emigrantow na panstwowe nie ma
                                          szans. Wiekszosc np. Ekwadorczykow pracuje na czarno wiec oficjalnie maja
                                          strasznie malo pieniedzy na osobe w rodzinie, a w rzeczywistosci moga miec tyle
                                          samo ile jakas przecietna hiszpanska rodzina. Opiekunki do dzieci cholernie
                                          drogie. Placilabym jej tyle ile sama zarabiam (srednia pensja). Goziny pracy do
                                          niczego , bo konczy sie tak jak wspomniala Skara. Musze stwierdzic, ze mam
                                          szczescie, bo tesciowie zgodzili sie pilnowac moje 5 miesieczne dziecko, wiec
                                          zaoszczedzilam na przedszkolu. W pracy zgodzono sie na skrocenie mojego czasu
                                          pracy o 1/4. Pensja oczywiscie tez zmalala, ale to jedyny sposob, zeby widziec
                                          dziecko choc troche popoludniu. Nie wiem jak dlugo tak bede mogla ciagnac.
                                          No ale coz, dosyc biedowania. Zycie jest jakie jest, mieszkam w Hiszpanii i tu
                                          mi przyjdzie spedzic reszte zycia, wiec musze sie dostosowac.
                                          • 13.02.07, 14:14
                                            olik35 napisała:

                                            > Mieszkam w Hiszpanii i faktycznie nie jest za latwo z malym dzieckiem.
                                            > Macierzynski to 16 tygodni. Miesieczna pomoc od rzadu to tylko 100 euro
                                            > miesiecznie- na pieluszki i jedzenie wydaje sie o wiele wiecej. Przedszkola
                                            > drogie, bo trzeba dac do prywatnego. Przy nawale emigrantow na panstwowe nie
                                            ma
                                            >
                                            > szans. Wiekszosc np. Ekwadorczykow pracuje na czarno wiec oficjalnie maja
                                            > strasznie malo pieniedzy na osobe w rodzinie, a w rzeczywistosci moga miec
                                            tyle
                                            >
                                            > samo ile jakas przecietna hiszpanska rodzina. Opiekunki do dzieci cholernie
                                            > drogie. Placilabym jej tyle ile sama zarabiam (srednia pensja). Goziny pracy
                                            do
                                            >
                                            > niczego , bo konczy sie tak jak wspomniala Skara. Musze stwierdzic, ze mam
                                            > szczescie, bo tesciowie zgodzili sie pilnowac moje 5 miesieczne dziecko, wiec
                                            > zaoszczedzilam na przedszkolu. W pracy zgodzono sie na skrocenie mojego czasu
                                            > pracy o 1/4. Pensja oczywiscie tez zmalala, ale to jedyny sposob, zeby
                                            widziec
                                            > dziecko choc troche popoludniu. Nie wiem jak dlugo tak bede mogla ciagnac.
                                            > No ale coz, dosyc biedowania. Zycie jest jakie jest, mieszkam w Hiszpanii i
                                            tu
                                            > mi przyjdzie spedzic reszte zycia, wiec musze sie dostosowac.

                                            **************

                                            Jakbym czytala o Irlandiiwink))))

                                            Niestety - doopa w troki i trzeba sie przystosowac, bo tak jest tez i w innych
                                            krajach - idealne panstwo opiekuncze nie istniejewink)))
                                            Zawsze moglo byc gorzejwink)))))
                                            --
                                            Maja

                                            Rodzice w Irlandii
                              • 13.04.06, 18:05
                                ewelinka202 napisała:

                                > to ja Twoja rodzina nie jestem, ale sie do Ciebie zwale na jakies 2 tygodnie
                                i
                                > masz mi to pokazac, co Twojej rodzincesmile

                                > he?smile

                                Przyjezdzaj, pracowalam w PL jako pilot wycieczek i dalej jest to moja pasja


                            • 13.04.06, 18:04
                              Aneta, za przeproszeniem uczepiłaś się jednego jak rzep psiego ogona, przez co
                              nie zauważyłaś ironi w moim poście... wink Wyhamuj, odpocznij, zrelaksuj się... wink

                              Tak jak pisała ci już Samo, są osoby, które nie wybierają miejsca zamieszkania
                              ze względu na ewentualne atrakcje dla ewentualnych gości... Poza tym nie
                              każdemu odpowiada chodzenie po muzeach lub teatrach (a w Seattle tego nie
                              brakuje!), wobec czego staram się dopasować do zainteresowań odwiedzającej nas
                              osoby. Jako że mieszkamy tutaj raptem od roku (od 7. kwietnia 05), do tej pory
                              mieliśmy tylko jedne odwiedziny - przyjechał przyjaciel mojego męża z Montrealu
                              ze swoją dziewczyną, gdyż był na kongresie w Vancouver, wobec czego postanowił
                              nas odwiedzić i przyjechał na dłuższy weekend. I wyobraź sobie, że chceliśmy
                              pobyć jak najdłużej w naszym własnym towarzystwie, więc wybraliśmy przelot
                              balonem nad pobliskimi łąkami w poszukiwaniu zachodzącego słońca (nota bene
                              super sprawa! polecam!) oraz jazdę konno po pobliskich górach. Oni byli
                              zachwyceni, a my również cieszyliśmy się z tak pomysłowego weekendu... wink Poza
                              tym jeden wieczór spędziliśmy w domu - przy smacznej kolacji i kilku butelkach
                              dobrego wina... wink Wszyscy dobrze się bawili, oni również trochę odpoczęli, a
                              my byliśmy szczęśliwi, że mogliśmy ich ugościć... wink

                              Aneta, nie każdy ma czas i pieniążki, aby móc zaoferować Bóg wie jakie
                              atrakcje... 2 tygodnie na zwiedzanie okolicy z gośćmi - przecież w tutejszych
                              warunkach to całoroczny urlop! Czy ty nie wyjeżdzasz na wakacje? Czy ze względu
                              na gości muszę zrezygnować z własnych planów urlopowych? Wiesz, zanim tutaj
                              przyjechałam mieszkałam rok we Walencji (Hiszpania) a rok w Tuluzie (Francja) -
                              miałam tam również gości, ale nie byłam w stanie zarwać pracę lub nie iść na
                              uniwerek, w końcu ja tam pojechałam nie dla gości, ale żebym mogła podszkolić
                              język. Pech chciał, że gdy moja siostra mnie odwiedziła w Tuluzie, właśnie
                              miałam egzaminy - przez ten fakt nie byłam w stanie pójść na jeden z nich.
                              Oczywiście prosiłam moją siostrę, aby wzięła urlop w innym czasie, ale ponoć
                              nie mogła... Od tej pory twierdzę, że goście powinni dopasować się do mojego
                              grafiku czasowego, jeśli chcą mieć mnie jako "opiekunkę wycieczki", a najlepiej
                              aby również sami umieli poradzić sobie w nowym otoczeniu, bo ja być może nie
                              będę mogła zwolnić się dla nich z pracy lub urwać z ważnych zajęć...
                              • 13.04.06, 18:12
                                no dobra, juz nie bede sie odzywac

                                a tak tylko dla wyjasnienia dodam, ze ja z M jestesmy szczesciarzami bo mamy 4
                                tygodnie wakacji (plus pare dodatkowych dni) wiec jak ktos nam zajmie 2 to
                                jeszcze i tak troche czasu zostaje na nasze "prywatne" wakacje

                                jesli kogos urazilam swoim tonem to bardzo przepraszam, na pewno nie zrobilam
                                tego celowo

                                • 13.04.06, 18:28
                                  tez zaliczam sie do szczesliwych smile) na rok mam 4 tygodnie urlopu, plus 13 dni
                                  swiat, plus 3 tygodnie chorobowego, plus 3 dni personalego. Ale i tak mi za
                                  malo sad Tak w ogole to tydzien pracy powinien byc od wtorku do czwartku,
                                  najlepiej tak od 11 rano do 2 po poludniu wink
                                  • 13.04.06, 18:29
                                    tak od 11 rano do 2 po poludniu wink

                                    tamsin, zapomnialas o 1.5 godzinnej przerwie na lunch tongue_out
                                    --
                                    Witaj Aniołku! + Male Ciche
                                • 13.04.06, 18:30
                                  Oooooo.. Były pilot wycieczek z 4-tygodniowym urlopem - to wszystko wyjaśnia,
                                  jesteśmy w domu... wink

                                  Aneta, ależ odzywaj się ile chcesz, przecież o to chodzi na tym forum, aby
                                  sobie miło porozmawiać, tylko proszę cię uważaj troszkę na sformułowania, a nie
                                  będzie problemu (mnie osobiście bardzo dotkął komentarz o "siedzeniu w domu i
                                  wspominaniu starych czasów" i wyższości NYC nad innymi miastami USA, ale już mi
                                  przeszło... wink)

                                  Pozdrawiam cię serdecznie z miasta technologii, dzięki której możemy sobie
                                  rozmawiać przez internet... wink
                                  • 13.04.06, 18:36
                                    Monika, akurat ogladalam na HGTV "house hunters" i byl odcinek od tych domkach
                                    na wodzie w Seattle. Nawet nie wiedzialam, ze one takie upragnione sa przez
                                    ludzi. Ale taki domek to chyba nie dla osob z dziecmi (to tak wracajac do
                                    tematu na temat gdzie dobrze z dziecmi smile
                                    • 13.04.06, 18:58
                                      No chyba, że nauczysz dzieci pływać zaraz po urodzeniu (podobno najlepiej
                                      zrobić to z kilka tygodni po, bo wtedy dzieci pamiętają jeszcze czas w brzuchu
                                      mamy, gdzie się pluskały w wodach płodowych), no ale nie radzę tak mieszkać na
                                      naszych wodach, bo są zbyt zimne... tongue_out
                                      Tutaj najlepiej kupić sobie mieszkanie/dom z widokiem na wodę - jeśli ma się
                                      oczywiście forsę na to... Dużo domów ma prywatne przystanie, gdzie się nie
                                      rozglądniesz to statki, stateczki, kajaki i inne pływające cudeńka (łącznie z
                                      turystyczną amfibią o wdzięcznej, aczkolwiek politycznie lekko niepoprawnej
                                      nazwie "Tourist duck" wink - ponoć nasz t.z. pan Prezydent był kilka tygodni temu
                                      z wizytą w Seattle i o dziwo nie podał tego urządzenia do sądu za obrazę uczyć
                                      własnych - no cud!)...

                                      Słuchaj, a czy te domki na wodzie mają piwnicę? smile Bo co to za dom bez piwnicy,
                                      eh??? tongue_out
                                  • 13.04.06, 19:02
                                    monika_a_b napisała:

                                    > Oooooo.. Były pilot wycieczek z 4-tygodniowym urlopem - to wszystko wyjaśnia,
                                    > jesteśmy w domu... wink
                                    >
                                    > Aneta, ależ odzywaj się ile chcesz, przecież o to chodzi na tym forum, aby
                                    > sobie miło porozmawiać, tylko proszę cię uważaj troszkę na sformułowania, a
                                    nie
                                    >
                                    > będzie problemu (mnie osobiście bardzo dotkął komentarz o "siedzeniu w domu i
                                    > wspominaniu starych czasów" i wyższości NYC nad innymi miastami USA, ale już
                                    mi
                                    >
                                    > przeszło... wink)
                                    >
                                    > Pozdrawiam cię serdecznie z miasta technologii, dzięki której możemy sobie
                                    > rozmawiać przez internet... wink

                                    Moniko,
                                    Ja w zadnym razie nie chcialam wysmiewac sie czy inaczej obnizyc "range"
                                    siedzenia w domu etc...podalam to tylko jako jede ze sposobow spedzania czasu
                                    A co do wyzszosci NYC to ja przeciez NIGDZIE tego nie napisalam, wiem, ze Samo
                                    tak wywnioskowala na podstawie moich wypowiedzie...a i to nie bylo moim celem,
                                    choc nie ukrywam, ze lubie to miasto i raczej nie wyprowadzilaby sie daleko od
                                    niego pomimo duzych kosztow zycia
                                    • 13.04.06, 20:04
                                      > A co do wyzszosci NYC to ja przeciez NIGDZIE tego nie napisalam, wiem, ze
                                      Samo
                                      > tak wywnioskowala na podstawie moich wypowiedzi...

                                      Trudno bylo wywnioskowac cos innego. Poza NYC jest tylko Kansas i kukurydza, a
                                      Manhattan jest zyciodajna oaza na wielkiej kulturalnej pustyni.
                                      Nie zapominaj, ze to ty narzekalas na poczatku, a nie ja.
                                      --
                                      I'm astounded by people who want to 'know' the universe when it's hard enough
                                      to find your way around Chinatown.
                                      • 14.04.06, 23:59
                                        Moim zdaniem wszystko zalezy od tego, co kto rozumie pod pojeciem latwosci w
                                        odniesieniu do posiadania i wychowywania dzieci. Ja na przyklad mysle, ze sa
                                        kraje, w ktorych bardzo trudno jest wychowac dziecko na to, co sie nazywa
                                        porzadnym czlowiekiem. A nawet jak sie to uda to rodzic moze miec watpliwosci
                                        czy dobrze zrobil, bo takie uczciwe dziecko zginie w swoim kraju. Czasem pewnie
                                        nie tylko w przenosni. Bo ja mysle, ze takie sprawy jak urlop macierzyski albo
                                        cena daycare to w zasadzie kwestie drugorzedne i szybko przemijajace. Wazne
                                        jest co sie chce na koncu procesu wychowania otrzymac - jakiego czlowieka. I
                                        jak latwo do tego dojsc w roznych krajach a jak trudno w innych. My tu w
                                        wiekszosci zyjemy w bardzo konsumpcyjnych spoleczenstwach nastawionych glownie
                                        na zysk i przyjemnosc. Wiec niby jest to utrudnienie - przynajmniej z mojego
                                        punktu wiedzenia, bo ja wcale nie chce spotkac kiedys mojego syna i przekonac
                                        sie, ze jedyne, co Go interesuje to bogacenie sie i umilanie sobie zycia. Z
                                        drugiej jednak strony, zyjemy w krajach, gdzie bardzo preznie dzialaja rozne
                                        charities, praca spoleczna nie jest wysmiewana a wrecz przeciwnie, indywidualne
                                        wybory sa akceptowane i nawet czasem szanowane, doceniane jest posiadanie pasji
                                        i szanowane uczciwe zarabianie pieniedzy. No wiec moim zdaniem to my nie bardzo
                                        mamy powody do narzekan - w wiekszosci zyjemy w miejscach sprzyjajacych
                                        wychowywaniu porzadnych ludzi. Nie musimy wyposazac naszych dzieci w
                                        umiejetnosci dawania lapowek, zalatwiania rzeczy na lewo, znajdowania
                                        nielegalnego zatrudnienia i innych takich. Nie mowiac juz o umiejetnosciach
                                        przetrwania w warunkach jakiejs wojny czy kleski zywiolowej. My mamy luksus
                                        swobodnych wyborow i mozemy sie w pelni poswiecic wychowywaniu naszych dzieci
                                        na ludzi, z ktorymi innym bedzie milo, dobrze i bezpiecznie. Nalezaloby sobie
                                        pewnie tylko zyczyc zeby wszystkie mamy na swiecie mogly sie cieszyc podobnym
                                        luksusem. Elka
                                        • 18.04.06, 13:00
                                          Elu - pieknie to ujelas...

                                          Dlatego ja lubie Irlandie - moze jeden z najdrozszych krajow EU (srednio
                                          przedszkole to €1200 na miesiac), ale to nie jest wazne - wazny jest spokoj
                                          ducha i zyczliwosc dla drugiego czlowieka, ktore w Eire sobie bardzo cenie,
                                          dlatego ciesze sie, ze tutaj wychowuje dzieci a nie gdzie indziej.

                                          --
                                          Maja
                                        • 19.04.06, 03:16

                                          Z moich wieloletnich obserwacji i wlasnego doswiadczenia moge powiedziec ze
                                          nie znam kraju w ktorym dobrze byloby posiadac dzieci.
                                          Np. DE Kobieta po urodzeniu dziecka jest skazana na pozostanie w domu ,
                                          natomiast po kilku latach braku aktywnosci zawodowej ma niewielkie szanse na
                                          powrot do pracy.
                                          Francja. Opieka nad dzieckiem zorganizowana niezle ale godziny pracy i zajec w
                                          szkole tak idiotyczne ze trzeba starac sie zapchac dziure w srodku dnia kiedy
                                          jest przerwa w szkole.
                                          Zycie rodzinne w ciagu tygodnia nie istnieje bo wskutek dlugiej przerwy na
                                          lunch rodzina w ciagu tygodnia w zasadzie po powrocie do domu i spozyciu
                                          kolacji idzie spac.
                                          Norwegia. Znakomite warunki dla kobiet jak chodzi o czas pracy, powrot do
                                          pracy. Wiek kobiety nie odgrywa roli, jak sie chce mozna w kazdym wieku
                                          znalezc prace.
                                          Mozna pracowac na ile procent sie chce , miec ruchomy czas pracy, oczywiscie
                                          nie jest to stuprocentowa regula ale naprawde jest dobrze.
                                          Tylko... z jednej pensji ciezko wyzyc , kobiety szybko wracaja do pracy, dzieci
                                          do zlobka. Zlobki i przedszkola sa na bardzo niskim poziomie za to
                                          smiertelnie drogie.
                                          Serce mi sie kroi jak widze maluchy wyciagane z lozek i wyrzucane do zlobka czy
                                          przedszkola gdzie wiekszosc czasu spedzaja taplajac sie w blocie lub sniegu.
                                          Personel przedszkolny w Norwegii ma minimalne kwalifikacje badz zadne i nie ma
                                          pomyslu jak te dzieci zagospodarowac.
                                          kobieta ktora decyduje sie w takich warunkach na dziecko jesy niepoczytalna
                                          wariatka:ppp
                                          Nie wiem czy za mojego zycia nastawienie do opieki nad dzieckim i
                                          macierzynstwem sie zmieni. Ale ja juz dzieci wychowalam wiec sie nie musze
                                          martwic. A Mloda twierdzi ze bedzie miala dziecko po habilitacji i jak Ja
                                          bedzie stac na bonesmile) Pewnie zycie zweryfikuje Jej pogladysmile))

                                          Natomiasy tym co naprawde ma znaczeniw w wychowaniu dzicka nie jest dlugosc
                                          urlopu macierzynskiego, dostepnosc do przedszkola , mozliwosci zawodowe mamy
                                          tylko to jak dziecko wychowamy i kim sie stanie.
                                          Ela ma racje , wazny jest kraj w ktorym wychowujemy nasze dzieci. Norwegia jest
                                          pod tym wzgledem krajem trudnym. Ale najwazniejsze jest moim zdaniem to co sie
                                          wyniesie z domu. To jest posag ktory dajemy naszym dzieciom na cale zycie. I o
                                          to powinnismy dbac na pierwszym miejscu.
                                          Kran
                                          --
                                          AA
                                          • 13.02.07, 15:39
                                            Tlumaczylam program zajec w przedszkolu norweskim. Przerazilo mnie ze tych
                                            dzieci sie niczego nie uczy! One leza calymi dniami na dworzu w blocie lub na
                                            sniegu ( w zaleznosci od pogody). Jedyna rozrywka byl bal i wycieczka na farme (
                                            program caloroczny!)Spedzilam tez troche czasu w takim przedszkolu pomagaac
                                            jednemu dziecku ( kilkanascie dni w ciagu 4 miesiecu) Porazilo mnie to ze zadna
                                            z osob pracujacych w przedszkolu nie mialam kierunkowego wyksztalcenia. Pani
                                            kierowniczka byla tylko po kursie pedagogicznym. Dzieciom sie nie czytalo
                                            ksiazeczek, posilek to matpakka wzieta z domu ( kanapki). Glownie pracowaly tam
                                            Chinki i Wietnamki ktore mozna powiedziec nie znaly norwekiego bo ciezko bylo
                                            cokolwiek zrozumiec.Mam nadzieje, ze nie wszytskie przedszkola tak wygladaja w
                                            Norge...
                                            --
                                            Ględzę jak baba z wozu!!!
    • 15.04.06, 10:52
      Przypadkiem natrafilam na innym forum na watek bardzo na temat:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=37678668&v=2&s=0
      Dwie babki wychwalaja Finlandie. Do Finlandii mam pozytywny stosunek
      emocjonalny, zwlaszcza ze wlasnie czytam sobie Muminki w ramach powtorki z
      dziecinstwa, ale czy oni nie maja tam strasznie wysokiego odsetka samobojstw?

      Ela, bardzo madrze i sensownie napisalas. Bede musiala to jeszcze sobie dobrze
      przemyslec.
      --
      Jak się piszesz, tak cię widzą.
      • 15.04.06, 13:17
        Aberku, cala Skandynawia ma dobra atmosfere do wyhowania dzieci.
        Co prawda nie mieszkalam w calej ale znam skandynawskie klimaty.
        Rozwazcie wszystkie mozliwosci i jakby was tu przynioslo to dobra ciocie juz
        macie
        smile))
        --
        po prostu, prosto z mostu....
        • 15.04.06, 16:37
          tyle ze tam mowia po finskuwink Zgadzam sie z Asia, atmosfera w Skandynawii
          sprzyja wychowaniu dzieci, mozna moze miec zstrzezenia do roznych rzeczy
          (szkolnictwo i ciagle nowe reformy) ale nie ma zapewne kraju idealnego, trzeba
          sie zastanowic co uwaza sie za najwazniejsze. A na ciotke tez sie zapisujesmile
          Pozdrawiam z zimnej Warszawy, a przyjechalam w letnim plaszczu, brr!!!
          --
          Niemożliwe jest tylko gołemu w kieszeń nasrać
          • 18.04.06, 10:03
            B.ciekawy watek. Analizuje ten temat od jakiegos czasu, choc nie mam na razie
            szans na wyprowadzke z Anglii. Gdybym jednak chciala sie przeniesc, takie
            kryteria jak dobra i tania opieka nad dzieckiem oraz opieka lekarska na wysokim
            poziomie bylyby najwazniejszymi kryteriami. Biorac je pod uwage, na czele listy
            krajow sa kraje skandynawskie (oprocz Finlandii, ktora b.lubie, ale mieszkac na
            stale wolalabym w Danii lub Szwecji) i Francja, ktora jest bardzo przyjazna
            dzieciom i macierzynstwu. We Francji jest pod wzgledem duzo lepiej niz w UK,
            gdzie coraz bardziej martwi mnie poziom panstwowej opieki zdrowotnej, przede
            wszystkim dentystycznej, i gdzie, gdybym poszla do pracy, zarabialabym akurat
            tyle zeby oplacic bardzo droga opieke nad synkiem - i nic by mi nie zostalo
            nawet na drobne przyjemnosci. Nic dziwnego, ze Angielki coraz czesciej rodza
            pierwsze dziecko po 40. - zwazywszy, ze co roku 30.000 kobiet jest zwalnianych w
            czasie ciazy, ciaze odklada sie na czas, kiedy juz sie zrobilo kariere i
            osiagnelo bezpieczenstwo finansowe - tylko, ze wtedy bywa za pozno.
            Troche dziwi mnie to, ze niektore Polki widza Anglie jako miejsce sprzyjajace
            posiadaniu dzieci. Osobiscie znam angielska pare, ktora, mimo tego, ze oboje
            pracowali, czasami pozyczala na jedzenie, zeby ich dzieci mialy pod dostatkiem -
            to w czwartym najbogatszym kraju swiata.
            --
            Dogs think they are human, cats think they are God.
    • 18.04.06, 15:33
      Hiszpania z pewnoscia nie ze wzgledu na godziny pracy, ale to tez mozna
      zmienic. Ja sama sobie ustalam kiedy robie moje 8 godzin. Wychodze z biura 2 h
      wczesniej niz moi koledzy, ale tez przychodze wczesniej. Poza tym swietne
      warunki moim zdaniem. Ale to tez zalezy od miasta. W niektorych fiycznie
      brakuje zlobków.
      Mysle, ze fajnie jest we Francji (widac ile tam sie dzieci rodzi). Gdybym miala
      wybró bralabym pod uwage Francje, Belgie, Danie, kraje Skandywnawksie i Wielka
      Brytanie.
      • 18.04.06, 18:29
        Nionczko, opieka nad dzieckiem, z tego co wiem, jest duzo tansza w Hiszpanii niz
        w Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy mieszkajacy w Hiszpanii czesto zauwazaja
        rowniez, ze hiszpanska opieka medyczna jest na wyzszym poziomie. Co zatem
        zachecilo by Cie do posiadania dzieci w UK? Pomoc w postaci ulg podatkowych i
        zasilkow jest, ale z pewnoscia nie wystarcza na zaspokojenie wszystkich potrzeb
        dziecka. Brytyjki zazdroszcza Francuzkom wielu przywilejow zwiazanych z
        macierzynstwem.
        Kiedy zabierasz dziecko do lekarza, to niestety nie do pediatry, a do lekarza
        ogolnego (GP), z ktorymi nie mam najlepszych doswiadczen
        UK to nie welfare state, tak jak kraje skandynawskie, naprawde ciekawi mnie,
        skad to postrzeganie UK jako child-friendly.
        --
        Dogs think they are human, cats think they are God.
        • 18.04.06, 19:26
          Kraje skandynawskie nie są welfare.
          Pogryzłam kompa żeby się nie wpisać na temat wychwalania Skandynawii. Ale na
          takie dictum nie zdzierżyłam !

          Kran, dwa lata Francja, 12 DE, osiem Norgesmile))
          Kran
          --
          Forum rzadkich języków
          Wielojęzyczność w rodzinie
          s8.bitefight.pl/bite/c.php?uid=74702
          • 18.04.06, 19:33
            Mieszkalam w Danii, wiec nie wyssalam sobie tego z palca i pozostane przy swojej
            opinii.
            Zgadzam sie, ze obecnie nie sa opiekuncze w takim stopniu, w jakim byly kiedys,
            ale relatywnie, w porownaniu chocby z UK czy PL, sa.
            Nie chce sie wdawac w definiowanie welfare state, bo zasmiecilabym watek.
    • 13.02.07, 19:58
      tak chcialam tylko dodac a propos cen domow w Stanach. mieszkam wlasnie "w polu
      kukurydzy" , przecietna cena domu w naszym miescie jest $90K, za dobry daycare
      chca $160. sporo parkow dookola, i w miescie tez, klimat nienajgorszy. Znajomi
      maja calkiem mily, nie za duzy dom za $68 K, juz splacony, dzieki temu
      samochody tez juz sa zaplacone, bo duzo zostaje na reke. Za $200K kupisz bardzo
      ladny, duzy dom. Do wiekszego miast mamy raptem 1 godzine jazdy, w sumie tyle
      mi zabieralo dojechanie do centrum chicago, jak tam mieszkalam.

      Jesli o wychowywanie dzieci - super warunki. Dla doroslych - troche nudno, wiec
      bedziemy sie wynosic, i placic kupe pieniedzy za dom w ciekawszej okolicysmilesmilesmile

      --
      "Life is not fair. Get used to it" - Bill Gates
      • 13.02.07, 20:08
        Córko , opisałaś dokładnie norweskie przedszkole. I będzie jeszcze gorzej.
        Do tego płaci się za nie jedna czwartą średniej norweskiej pensji!!!
        Dziecko wrzuca się do żłobka w wieku niecałego roku bo urlop macierzyński ,
        roczny liczy się nie od daty porodu tylko od daty kiedy poród ma nastąpić.
        Jak się opóźni masz pecha.
        Ja widzę wyraźną różnicę między moimi dziedćmi które były w domu do czwartego
        roku życia apotem odwiedzały niemieckie przedszkole a norweskimi dziećmi.
        Szkoda... to społeczeństwo naprawdę na tym traci jakie są tu szkoły , żłobki ,
        przedszkola.
        Kran

        --
        Wielojęzyczność w rodzinie

        Forum rzadkich języków
        • 14.02.07, 09:42
          1. Netherlands
          2. Sweden
          3. Denmark
          4. Finland
          5. Spain
          6. Switzerland
          7. Norway
          8. Italy
          9. Republic of Ireland
          10. Belgium
          11. Germany
          12. Canada
          13. Greece
          14. Poland
          15. Czech Republic
          16. France
          17. Portugal
          18. Austria
          19. Hungary
          20. United States
          21. United Kingdom
          Source: Unicef

          Jest to dzisiejsza klasyfikacja krajow , ktore sa najbardziej przyjazne
          dzieciom i rodzinie.

          Caly art. jest tutaj news.bbc.co.uk/1/hi/uk/6359363.stm

          Anglicy sa zaszokowani,ze znalezli sie na dole. W jednym z komentarzy BBC
          stwierdzili , ze nawet Polska i Czechy wypadly lepiej. Szokujace, ale bardzo
          prawdziwe.
          • 14.02.07, 10:48
            No czyli okazuje sie ze w Polsce nie jest tak zle tongue_outPPP Moze to przez to
            becikowe ? smile)))
            --
            Ględzę jak baba z wozu!!!
        • 14.02.07, 13:11
          Kranie, sa kobiety, ktore "wrzucaja dzieci do zlobka w wieku niecalego roku",
          bo nie moga sobie pozwolic na to, zeby sie zwolnic z pracy, tudziez nie
          odpowiada im zajmowanie sie dziecmi przez kilka lat i chca wrocic do pracy, to
          chyba nie oznacza, ze takie matki sa gorsze?
          • 14.02.07, 13:43
            Kiedys w Polsce byly zlobki tygodniowe,sam bylem tam przez jakis czas .
            Zeby sie tam dostac mialem podrobiona date urodzin.
            --
            "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
            • 14.02.07, 15:31
              Dla mnie nie jest problemem kiedy oddaje się dziecko do żłobka tylko JAK ten
              żłobek wygląda.
              Co do statystyki...
              Ja dokładnie przeczytałam jakie kryteria były brane pod uwagę w ocenianiu
              sytuacji młodzieżysmile
              Mam ten tekst niestety po niemiecku , może jak mi się zechce to sobie popolemizuję.
              Według innej statystyki Norwegia jest najbogatszym państwem świata.
              Może Norwegia ... ale nie jej obywatele.
              Kran


              --
              Wielojęzyczność w rodzinie

              Forum rzadkich języków
              • 14.02.07, 16:05
                wiadomosci.onet.pl/1485882,11,item.html
                --
                Ględzę jak baba z wozu!!!
                • 14.02.07, 17:22
                  Ciekawe czy słowa dotrzymamtongue_outPP
                  Postanowiłam skończyć dyskusje na temat Norwegii. Mieszkam tu sporo lat ,
                  przebywam głownie w środowisku norweskim , mówię dobrze w tym języku.
                  Moje dzieci chodziły zarówno do szkół norweskich jak i niemieckich.
                  Mieszkałam 12 lat w DE, dwa we Francji gdzie do dziś mieszkają moi przyjaciele
                  mające nastoletnie dzieci.
                  Mam kontakt z polską młodzieżą , jak na osobę mieszkają blisko ćwierć wieku
                  poza Polska nieźle się w sytuacji PL orientuję. Do tego moja córka studiuje w
                  Monachium czyli na bieżąco wiem jak jest w DE.
                  Facit: znam sytuacje ekonomiczną , edukacyjną , socjalną kilku krajów. Mam
                  skalę porównawczą realną a nie wyssaną ze statystycznego palca.
                  Jednak zawsze znajdą się osoby kamiennie przekonane o wyższości Norwegii nad
                  resztą świata i czemu mam im odbierać te złudzenia i do tego jeszcze tracić czas
                  na jałowe dyskusjesmile)))))
                  Żeby było jasne , Norwegia ma sporo dobrych stron , nie neguję.
                  Ale na pewno nie jest rajem na ziemi jak wiele osób i to nie tylko na tym forum
                  uważa.
                  Właśnie przeczytałam kolejny kwiatek na temat sytuacji w norweskiej służbie
                  zdrowia. Zresztą co chwilę stykam się z róznymi cudami na patyku w tym kraju.
                  Kran


                  --
                  Wielojęzyczność w rodzinie

                  Forum rzadkich języków
                  • 28.02.07, 19:54
                    Mieszkalam 5 lat w Norwegii i zgadzam sie z janem.kranem. To co sie czyta w
                    swiatowych czy europejskich rankingach musi byc chyba napedzane przez typowo
                    skandynawski system promowania: lepsze, bo nasze. Niestety, w Nowegii na kazdym
                    kroku czuc, ze pieniadze sa nowe i nie ma jeszcze dobrze funkcjonujacych,
                    latami wypracowywanych systemow. Standard zycia obywateli wcale nie wysoki,
                    wbrew obiegowym opiniom. Zaznaczam, ze miszkalam na samej polnocy, co moze sie
                    roznic od Oslo, Bergen, itp.
                    Wszystko to raczej przeciwpoloznie w Szwecji, gdzie teraz mieszkam. Tez za
                    Szwecja nie przepadam z innych powodow, a ze tu zostaje, to tylko ze wzgledu na
                    dziecko. 1,5 roku urlopu dzielonego wg uznania przez obojga rodzicow (przy 80%
                    pensji), duzo lepiej funkcjonujacy system opieki zdrowotnej, bezplatna
                    edukacja, mnostwo czesto bezplatnych zajec dodatkowych dla dzieci. Tylko z
                    bezpieczenstwem jest gorzej, ale klade to na karb roznicy polnoc-poludnie, i z
                    tym sie trzeba liczyc teraz w calej Europie (i nie tylko). Zdecydowanie polecam.
                    pzdr
    • 16.02.07, 20:30
      wg. najnowszego raportu UNICEF najbardziej o swoje dzeci dbaja skandynowie,
      najmniej w US i UK.

      --
      "Life is not fair. Get used to it" - Bill Gates
      • 16.02.07, 23:58
        wcale sie nie dziwie takim wynikom. W US zadnego urlopu wychowawczego
        praktycznie nie ma, opieka nad dziecmi wyglada tak, ze na co cie stac tak ona
        wyglada. Sa przedszkola super, z kamerami dla rodzicow, ktorzy moga sobie
        zagladac przez komputer z pracy jak ich pociecha sie bawi, ale i sa przedszkola
        z nieodkurzona wykladzina, nauczycielkami ktore na pewno maja problemy z
        jezykiem angielskim i wlasciwie to one ucza sie od dzieci jak sie mowi. Szkoly
        rowniez roznia sie zaleznie gdzie sie mieszka, w duzych miastach to bez
        uzbrojenia dziecka nie ma co do szkoly slac, chyba ze prywatnej. W miastach na
        dodatek, autobusy woza godzinami dziciaki z jednej dzielnicy do drugiej aby
        ich "wymieszac rasowo" chociaz i tak 90% bialych dzieci juz dawno wyniosa sie
        do suburbs. Za kazdym razem jak jest wybor na gubernatora czy innego wazniaka,
        to obiecanki cacanki, ze wszystkie dzieci beda mialy super edukacje i na tych
        obiecankach sie konczy..

        ps. widzialam wczoraj wywiad z nauczycielami szkol publicznych w Bostonie,
        mieli strajkowac bo chca lepszy kontrakt. Wiekszosc z tych nauczycieli nie
        umiala skleic normalnego zdania o swojej sytuacji, czesc z nich wygladala jakby
        dopiero co wyszli z baru. brrr...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.