Dodaj do ulubionych

a ja kotow nie lubie! No.2

08.05.06, 20:46
Pozwolilam sobie otworzyc nowy watek, bo tamten jest juz mega dlugi, a Asia
tak bardzo lubi czytac o kotach i ten bedzie jej wygodniej otwierac! wink

Melbo, jest kilka nowych fotek, jedna specjalnie dla Ciebie, znowu na tle
niebieskim wink.
Kot obrazony, bo caly dzien nas nie bylo sad. Wczoraj bylismy na wystawie,
przewaga brytyjczykow, a jednak mco sa najpiekniejsze (chociaz na poczatku
chcialam Bryta wink). No i wyslalam do klubu mco zapytanie o dorosle koty,
czasem maja, musze wypelnic formularz, a noz widelec sie cos trafi wink.
Mysle, ze Leosiowi przydal by sie kumpel (ka?) do zabawy.
Edytor zaawansowany
  • 09.05.06, 02:22
    musisz mu jak najszybciej sprawic rodzenstwo!!! to praktycznie obowiazek kazdej
    mlodej kociej mamy smile) zobaczysz te wszystkie chwyty judo, kopanie po
    pyszczku, te dzikie podskoki, te klebowisko kocie, ktore raz na jakis czas sie
    splata tak, ze bez ludzkiej reki nie moze sie rozplatac smile
  • 09.05.06, 11:10
    Tamsin, CHCEMY drugiego! A raczej kotke, ale MCO, ale na razie nie mam kasy na
    drugiego, rozgladam sie codziennie, czekam na odpowiedz z kluby mco!
    Leonsjo sie w koncu rozkrecil - dowod, dzisiaj rano moja orchidea znalazla sie
    na podlodze! wink
  • 09.05.06, 11:42
    tylko orchidea?
    Poczekaj jak z cala choinka sie upora i bombkami pobawi tongue_out
    Koniecznie spraw sobie drugiego, nie bedzie wtedy wiadomo kto zawinil jak sie
    gruzowisko w chalupie zrobi.
    Nie ma nic piekniejszego niz wszystkie dywaniki zwiniete ciasno w harmonijke.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 09.05.06, 12:09
    hehe
    Asiu, no wlansie mnie zadziwia, ze dopiero teraz i to jedna jedyna orchidee
    haha wink
    No dobra, zabil jednego zapyzialego kwiatka, ktory i tak byl skazany na
    smietnik, a reszta stoi nie ruszona, kocia trawa tez wink
    Dywanikow u nas niet wink
  • 09.05.06, 22:37
    no to sobie zobaczylam nowe zdjecia Leosia smile toz to cukiereczek nie kocie!
  • 09.05.06, 23:13
    Tamsin, dziekuje w imieniu futrzaka wink. Sama sie nie moge nim nacieszyc wink).
    Dzisiaj sie na chwile obrazil, bo mu wyczyscilismy uszy, ale byl wrzask!
    Ale tylko na chwile, a pozniej, jak akurat mialam zabierac sie do "odrabiania
    lekcji", przyczolgal sie na kanapie, rozlozyl sie kolo mnie na plecach, leb
    zadarl i mowi: "No drap mnie, kobieto, drap". No i taka terapie mialam
    antystresowa - mizianie kota wink.
    I odpisala mi b. mila pani z klubu MCO i pomoze nam znalezc towarzystwo dla
    Rudego wink.
  • 10.05.06, 13:04
    no znaczy ze wszystko ku dobremu zmierza wink
    jak ci sie bardzo spieszy to dowiedz sie tez w schroniskach, czasem tam tez
    trafiaja rasowe kociszcza.

    a czy ja moge miec osobista prosbe o wklejanie linka do zdjec jak dodajesz
    nowe?? bo otwieram posta widze ze nowe sa i od razu klikam i mam wink takas jakas
    leniwas jestem wink dalo by sie?

    szkoda mi sterego watku smile
    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 10.05.06, 13:37
    Melba, dziewczyny, zobaczcie co znalazlam:

    www.dierenasieldeark.nl/page6.html
    ostatni kot, na dole strony
    ogolili go bo mial cala siersc skoltuniona
    trzymajcie kciuki, probuje przekonac mojego
    trzymajcie, zebym po powrocie do chalupy nie zastala walizek wystawionych!

  • 10.05.06, 16:22
    kociak swietny! dwa lata, wiec jeszcze fiu bzdziu w lepetynie smile trzymam
    kciuki, a jakbys go wziela, to prosze go do konca zgolic, niech sobie raz w
    zyciu bedzie skinhead!
  • 10.05.06, 18:16
    hehe, i chociaz raz w zyciu bedzie sphinxem, fuuuuuj!
    No nic, trzymajcie kciuki, dzisiaj bedziemy rozmawiac.
  • 10.05.06, 18:41
    Trzymam za skina wink
    Bedziemy miec forumowego skina ! Slicznego skina smile))
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 11.05.06, 01:09
    dupa blada
    nici ze skina
    sad((
  • 11.05.06, 10:33
    a co? a co?
    sad
    no zeby nasze kciuki nie pomogly to jest skandal.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 11.05.06, 11:14
    Asiu
    ech, nie chce mi sie po raz kolejny przekonywac, wracac do sprawy, bedzie kot,
    ale drugi MCO (a wlasciwie kotka), tak sie kiedys tam umowilismy i tak ma
    zostac, a ja wracam na te strone i ogladam skina...
  • 11.05.06, 12:41
    no to skin bedzie naszym niedoszlym forumowym skinem, a twoj przyszly doszly
    gdzies tam juz na ciebie czeka..

    Tez go przyjmiemy do serca jak tylko go pokazesz w calej kociej dostojnej
    okazalosci.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 11.05.06, 12:44
    nie przypuszczalam, ze az tyle kociar na tym forum.Opisze historie z moim s.p.
    kotem Gonzalesem.Otoz zaprosilam mojego na pierwsza kolacje. Jeszcze tak dobrze
    sie nie znalismy.Bialy obrus, francja elegancja, stol zastawiony. Otwieram
    drzwi po czym widze jego spojrzenie pelne grozy i od drzwi mowi, ze nie jest
    glodny. Odwracam glowe, a ten moj Gonzales po stole buszuje.Rzucilam sie w
    strone polmiskow i udalo mi sie przekonac Mojego, ze on tylko jeden ruszyl, po
    czym cichcem w kuchni przelozylam na inny i z powrotem postawilam.Siedzimy
    sobie saczac winko. Gonzalez w tym czasie z uporem maniaka wdrapywal sie jak
    malpa na drzewo Benjamina i zeskakiwal i tak w kolko. drzewo mialo z 1.80m.,a
    Gonzalez 3 mies.W pewnym momencie Moj pochylony nad talerzem wydaje okrzyk
    madonna mia! Gonzalez wykonal skok z drzewa i wyladowal na jego karku.
    Myslalam, ze udusze sie ze smiechu. Moj na to, ze jeszcze w calym swoim zyciu
    nie byl na takiej kolacji.Myslalam, ze juz nici z naszej znajomosci, ale
    okazalo sie, ze tak byl zakochany, ze z Gonzalesem pogodzil sie
    biedak.zaznaczam, ze nie przepadal za zwierzetami ze wzgledu na swoj pedantyzm.
    Nie mogl zniesc wlosow na swoich wymuskanych garniturkach i po kazdej wizycie u
    mnie oddawal do pralni chemicznej.No i zylismy dlugo i szczesliwie.
  • 11.05.06, 14:46
    swietne opowiadanie smile co do gosci i elegancko podanego obiadu, to tez mam
    historie. Zaprosilam znajama polska pare na obiad, nagotowalam sie polskiego
    jedzenia jak glupia, no wiec wszyscy siedza sobie w "salonie" a ja w jadalni
    naustawialam talerzy z zupa pomidorowa (tak to jest jak wazy sie nie posiada w
    domu wink ide do salonu po gosci, wracamy a na moj szczeniak (bardzo wyrosniegtu
    juz - jakies 65 funtow) siedzi sobie na krzesle przy stole, i chlapie zupe z
    talerza! jak wkroczylismy to wlasnie sie odstwil i jeszcze mu kapala
    pomidorowka z brody na bialy obrus. Do tej pory pomidorowa to jego ulubiona
    zupa!
  • 11.05.06, 16:38
    nie dziwie sie mu poniewaz pomidorowa to tez moja ulubiona zupa. z psem tez
    mialam podobny przypadek. To bylo jeszcze w Polsce.Byly takie sklepy gdzie po
    wyzszej cenie mozna bylo dostac szynke.Wystalam te szynke i przynioslam do
    domu.Wieczorem mialam miec gosci i w planie zrobienie kanapek.Wieczorem
    otwieram lodowke i szukam szynki. Przeszukalam nawet kubel od smieci myslac, ze
    moze skleroza mnie juz dotknela. W tym czasie moj owczarek niemiecki lezal
    sobie pod stolem w kuchni i tylko przygladal sie. Troche mnie to dziwilo
    poniewaz ilekroc otwieralam lodowke to zawsze usilowal wepchnac swoj pysk do
    srodka. szynki nie znalazlam. Myslalam, ze moze gdzies zostawilam po drodze. W
    rezultacie gosci poczestowalam czyms innym. Na drugi dzien rano wypuszczam psa
    za potrzeba a on wraca ze sznurkiem od szynki wiszacym z wiadomego
    miejsca.zaznaczam, ze szynka wazyla ze 2 kg i byla w calosci zasznurowana. Nie
    moglam wyjsc z podziwu jak on ja szybko spalaszowal. Widocznie sciagnal ze
    stolu. Pocieszylam sie tylko tym, ze jednak skleroza jeszcze mnie nie
    dotknela.Smiechu tez mialam co nie miara jak Moj wyciagal mu ten sznurek w
    rekawicach gumowych.on byl wtedy jeszcze "malym" szczeniakiem. Pozniej byl juz
    bardzo wychowany i posluszny. To chyba najmadrzejsze psy na swiecie.
  • 11.05.06, 16:53
    Oj dzieki wam za fure smiechu smile)
    Przypomniala mi sie nasza Frankie (gdzie jest Frankie??)
    jak musiala psu przydeptac skarpete wiszaca z tylka, i popchnac lekko tego psa
    do przodu. Ona to tak pieknie wtedy opisala a ja nie umiem.
    W oczach mi to stoi i znow kwicze.

    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 11.05.06, 19:25
    pamietam, ja myslalam ze to mu torba reklamowa z tylka wisiala a nie skarpeta,
    ale efekt byl ten sam smile
  • 11.05.06, 20:31
    To byla zagubiona skarpeta Olusia.
    Znowu widze to popchniecie smile)))))
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 11.05.06, 21:26
    no to chyba poznalysmy tajemnice znikajacych skarpet w suszarkach do
    prania.wszyscy nad tym sie glowia i na mysl im nie przyjdzie poobserwowac
    swojego zwierzaka.
  • 11.05.06, 21:41
    Babianku wybacz, ale przez ciebie podnioslam moj ulubiony watek o skarpetach
    zeby tego tu kociego juz skarpetami nie przeciazac.
    Zajrzyj w "przeklete single"
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 11.05.06, 22:46
    hehe, Asiu, a ja wchodze, oczy przecieram i mysle se: Kto odkopal trupa? wink))
  • 11.05.06, 23:02
    ten twoj trup nie do zdarcia jest smile))
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 11.05.06, 23:08
    ten co wyciaga stare trupy, moze byc posadzony o nekrofilie!
  • 11.05.06, 23:10
    Ech, ja juz machnelam na mojego reka, skoro mu odpowiada noszenie dziurawych
    skarpetek tongue_out
    A wracajac do tematu, to Leos wlasnie byl na swoim pierwszym spacerku na
    szelkach i smyczy, hahaha wink))
  • 12.05.06, 11:05
    dziewczyny boskie historie, boskie smile))))))))))))
    zwierzaki to potrafia narozrabiac smile

    lysemu siersc odrosnie i pewnie znajdzie sie ktos kto sie nim zajmie...

    Pola jak bylo w szelkach? moja staska po zalozeniu szelek sie kladzie smile i
    lezy smile
    nie mam cos sily jej przekonywac chociaz powinnam w sumie...

    a propos popychania to i mnie sie przypomnialy rozne historie kuwetowe...
    Glunio przeciez pozera rozne rzeczy... pol biedy jesli to sie potem znajdzie
    ale jak ja tego nie znajduje w kuwecie to gdzie to jest???? kocia czarna dziura
    hihihihiiii

    niedawno kot mojej znajomej zabral sie za flamaster. wydlubal ta mala skuwke z
    konca niepiszacego, wyjal sobie ten nasaczony tuszem wkladzik i go zezarl. kot
    ma sie dobrze. Kwazimodo sie nazywa smile (kot, nie flamaster)

    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 12.05.06, 22:44
    Najpierw sie zaparl i nie chcial isc, ale jak wyszlismy na klatke, to obwachal
    wszystko, nie zwazajac na szelki wink, na dol nie chcial zejsc, bo sie chyba bal
    schodow (pierwsza stycznosc ze schodami). Znieslismy go i postawili kolo
    krzakow i troche sie rozkrecil wink. W kazdym razie nie bylo wiekszych
    problemow, nie wil sie, nie kladl, nie drapal, itd wink
    Ale nadal mam mieszane uczucia, bo szkoda mi go jak go widze w tych szelkach.
    Zamontowalismy dzisiaj drapak i okazalo sie, ze za niski!!!! (powinien byc
    przykrecony do sufitu, ale nie dostaje), kot wykazuje minimalne zainteresowanie
    drapakiem, na razie wink
  • 12.05.06, 13:38
    To tak jak moj syn. Tez po zalozeniu szelek kladl sie na ziemie i
    wrzeszczal.Musialam wozic go w wozku do 5-tego roku zycia poniewaz notorycznie
    uciekal.najgorsze bylo pchanie tego wozka z duzym juz chlopiskiem pod Monte
    Cassino w Sopocie.W koncu wpadlam na pomysl szelek.Ale spalil na panewce.Cale
    szczescie, ze bylam wtedy mloda i silna.
  • 12.05.06, 21:27
    Melbo_piszczykowa czy ten twoj nick od tego Piszczyka, ktorego gral Kobiela?
    Podoba mi sie.Szelki mojego synka to jeszcze nic.On byl po prostu diablem
    wcielonym.Jak tylko zaczal raczkowac to zaczal z lozka wychodzic wkladajac
    stopy w te siatke i tym sposobem wydostawal sie na zewnatrz. O zadnym spaniu
    nie bylo mowy. My wkladalismy go do lozka a on juz za chwile czolga sie do
    kuchni. Bylismy juz wykonczeni, cale noce nieprzespane.Pewnego razu przechodzac
    kolo sklepu ze sprzetem rybackim doznalam olsnienia. Zakupilam siec rybacka i
    przywiazalam ja na cala gore lozka. Tylko taki otwor zostawilam aby go wkladac
    i zasznurowywac.To byl cudowny wynalazek, powinnam byla go opatentowac.Odbywa
    sie pierwsza proba. Wkladam go do lozka, zawiazje siatke. On probuje sie
    wydostac, ale nic z tego. porozgladal sie dookola siec lezala mu na glowie,
    pomanipulowal przy sznurku, ale nie dal rady i poszedl grzecznie
    spac.Zrozumial, ze nie ma wyjscia. Tym sposbem spal miedzy 13 i 14 oraz
    punktualnie o 20.Moi znajomi do tej pory jak go spotykaja to wciaz widza te
    siec na jego glowie.
  • 12.05.06, 21:54
    Babiana Twoje opowiesci sa niesamowite - wylam jak potluczona smile)))
    rewelacja!!!smile)
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 12.05.06, 22:05
    Babianku, opatentuj to koniecznie. Moze sie wzbogacisz.

    Moj pierworodny byl juz spory i gadajacy kiedy cos go w nocy budzilo i
    przychodzil cichutko do naszej sypialni, stawal przy mojej glowie i budzi mnie
    delikatnym pytaniem: Mamo, dlugo sie na mnie naczekalas ?
    I jak tu nie otworzyc koldry i nie zaprosic takiego grzecznego chlopczyka.

    Czy to jest watek o kotach czy co tu sie porobilo ?!! Cholera!!
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 12.05.06, 22:07
    asia.sthm napisała:

    > Babianku, opatentuj to koniecznie. Moze sie wzbogacisz.
    >
    > Moj pierworodny byl juz spory i gadajacy kiedy cos go w nocy budzilo i
    > przychodzil cichutko do naszej sypialni, stawal przy mojej glowie i budzi
    mnie
    > delikatnym pytaniem: Mamo, dlugo sie na mnie naczekalas ?
    > I jak tu nie otworzyc koldry i nie zaprosic takiego grzecznego chlopczyka.
    >
    > Czy to jest watek o kotach czy co tu sie porobilo ?!! Cholera!!

    Jak zwykle watek dostal skretu, znaczy skoltunienia innymi slowy
    Asia to ta Twoja dziecina to przeslodka byla smile a co teraz z niego wyroslo? smile)


    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 12.05.06, 22:22
    > Asia to ta Twoja dziecina to przeslodka byla smile a co teraz z niego
    wyroslo? smile)

    Dorka , wyrosl z niego wspanialy mlodzieniec, bardzo utalentowany socjalnie,
    wszyscy go lubia pomimo STRASZLIWEGO balaganiarstwa. On umie zrobic pierdolnik
    w ciagu minuty. Nikt nie wie jak on to robi, on sam sie dziwi....no talent taki
    nie do poskromieniawink
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 12.05.06, 22:43
    asia.sthm napisała:

    > > Asia to ta Twoja dziecina to przeslodka byla smile a co teraz z niego
    > wyroslo? smile)
    >
    > Dorka , wyrosl z niego wspanialy mlodzieniec, bardzo utalentowany socjalnie,
    > wszyscy go lubia pomimo STRASZLIWEGO balaganiarstwa. On umie zrobic
    pierdolnik
    > w ciagu minuty. Nikt nie wie jak on to robi, on sam sie dziwi....no talent
    taki
    >
    > nie do poskromieniawink
    smile)))) Bo, ze przystojny to widzialam smileP


    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 12.05.06, 23:21
    Asiu, nie martw sie, u Ciebie tylko jeden balaganiarz, a u mnie dwoje. Nie wiem
    juz ktore jest gorsze? Raz mysle, ze on, raz, ze jednak chyba ona. W kogo toto
    sie wrodzilo, to ja kurcze nie wiem. Wyrosna z Tego? (powiedzcie, ze tak, bo
    sie zalamie)
  • 12.05.06, 23:40
    Raczej nie wyrosna, ale to nie jest taka straszna tragedia, z TYM da sie zyc ;-
    ))
    Pola-balaganiara przeokrutna
  • 12.05.06, 23:42
    nie ja z tym bede musiala zyc a ich partnerzy, wspolczuje im juz terazsmile
  • 13.05.06, 00:03
    no chyba,ze sie zwiaza z takimi samymi balaganiarzami wink) jak u nas wink
    nie moglabym byc z pedantem wink
  • 13.05.06, 00:06
    Moj maz jest lekkim pedancikiem - ale juz go sobie "wychowalam" smile))))
    Ja nie lubie jak jest brudno - dlatego lubie sprzatac i myc okna itd, ale lekki
    balagnik czemu nieconfused)))))
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 12.05.06, 23:42
    monhann2 napisała:

    > Asiu, nie martw sie, u Ciebie tylko jeden balaganiarz, a u mnie dwoje. Nie
    wiem
    >
    > juz ktore jest gorsze? Raz mysle, ze on, raz, ze jednak chyba ona. W kogo
    toto
    > sie wrodzilo, to ja kurcze nie wiem. Wyrosna z Tego? (powiedzcie, ze tak, bo
    > sie zalamie)

    Monia smile)) nie martw sie ja tez balaganiara niby z natury ale ja sie zawsze
    tlumacze przed moim M, ze ja moze na zewnatrz zakrecona i lekki balaganik robi
    w domu, ale w glowie wszystko poukladane jak w zegareczkusmile


    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 12.05.06, 22:29
    To ja zboczylam ze wzgledu na te kocie szelki.Asiu to przychodzenie do lozeczka
    to mnie razem z moim nr.1 malo co do ataku serca nie doprowadzilo.Otoz moja
    coreczka tez miala taki zwyczaj, ze noca wciskala sie nam w nocy do lozka. Nie
    bylo to zbyt uciazliwe poniewz mielismy Queen size(identyczne jakie ma
    farmaceutka Ela w Klanie).Spala zreszta jak zabita.Pewnej nocy mojemu zebralo
    sie na figle.Nagle slyszymy glosik "ja ciem tez siem tak bawic" i takie wielkie
    zdziwione oczy wpatrujace sie w nas. Bozez co za wstyd.Zmrozilo nas i tak w
    szoku nie moglismy dojsc do siebie.Teraz ostatnio opowiadalam jej te historie i
    zasmiewala sie do rozpuku.
  • 12.05.06, 23:46
    No proszę, przypadkiem tu weszłam (za kotami nie przepadam, w sumie są mi
    obojętne, więc wątek do tej pory omijałam), a tu tak ciekawie smile

    Ja, mając chyba z 5-6 lat, byłam tą drugą stroną, tą zaskakującą rodziców
    córeczką. Mieliśmy dziwny rozkład mieszkania i jedyne drzwi z mojego pokoju
    wychodziły na ich pokój, więc chcąc pójść gdziekolwiek (toaleta, kuchnia)
    _musiałam_ przez ich pokój przejść. No i raz wchodząc do niego natknęłam się na
    jakąś dziwnę scenę, po której rodzice szybko w panice przykrywali się pierzyną a
    mama rzekła "Przynieś mi z łazienki moją piżamę, bo jestem naga". Naszukałam się
    w łazience tej piżamy, w końcu wracam z pustymi rękami, a mamusia w piżamce
    siedzi na łóżku i mówi: "No co ty, żartowałam, oczywiście byłam ubrana,
    _dlaczego_ niby mielibyśmy byc nago???" ;-P
    --
    Problems are opportunities in work clothes.
  • 15.05.06, 12:02
    to ja proponuje babianie sprawic dwa koty smile))))))))))))))))))
    watku nie bedzie skrecac i raczyc nas bedzie opowiesciami smile)))

    co wy na to?

    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 15.05.06, 17:56
    Melbo tak w tej glowie mam pokrecone, ze skrecam te watki.Obiecuje poprawe.Tymi
    kotami troche mnie przestraszylas.tyle juz ich mialam, ze swoje obowiazki wobec
    kotow wypelnilam.Teraz rozkoszuje sie emeryturka.
  • 13.05.06, 12:51
    Widze, ze wiele klonow balaganiarzy mam na tym forum. Musze was zmartwic, ale
    to jest choroba nieuleczalna.Naucz Asiu swoja pocieche maskowania.To takie
    upychanie calego balaganu do szafek, szuflad gdzie sie da.Ja stosowalam te
    metode wobec mojego nr2, ktory byl pedantem do ntej potegi.Po jego wyjsciu
    wszystko wracalo na swoje miejsce.Jak sie zorientowal jakie to ze mnie ziolko
    to juz bylo za pozno.Najlepsze bylo jak mi robil porzadek w torebce.
    Rachuneczki ukladal, spinal spinaczami,pieniadze rowniutko ukladal w portfelu i
    zawsze dokladal banknocik niespodzianke.To bylo bardziej symboliczne bo i tak
    pieniadze byly wspolne, ale zawsze fajny gest.Po czym dolaczal spis czynnosci
    jakie wykonal i co gdzie umiescil.Wpisywal przy okazji do mojego notesu
    wszystkie numery telefonow ze swistkow porozrzucanych w mojej torbie. Na
    poczatku do pasji mnie to doprowadzalo, ale w koncu poddalam sie.
  • 13.05.06, 13:05
    o kurcze, chyba bym szalu dostala wink moja torebka/plecak, moj teren
  • 13.05.06, 13:17
    Moj M co prawda mi nie robi porzadku w torebce, ale w szafie np jak
    najbardziejsmile)A potem placac za kolejne buty czy jakis ciuch mowi, "no to
    trzeba bedzie nowa szafe kupic".))) hahahha
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 13.05.06, 14:00
    > to jest choroba nieuleczalna.Naucz Asiu swoja pocieche maskowania.To takie
    > upychanie calego balaganu do szafek, szuflad gdzie sie da.

    Niestety, on jest wrecz uodporniony na wszelkie nauki.
    Za to sam z siebie umie wziac odkurzacz i odkurzyc srodek tak, zeby zadnego z
    tysiaca poniewierajacych sie przedmiotow na srodku podlogi nie poruszyc.
    Zadziwiajaca, wrodzona chyba umiejetnosc sprzatania w taki sposob, zeby nikt
    sie nawet nie domyslil ze tu bylo juz sprzatane.
    Wystarczy ze tylko spojrzy na pomieszczenie a ono znow zamienia sie w
    pobojowisko.
    W sklepach ciuchowych to samo...personel lata za nim i sprzata, a ja udaje ze
    go nie znam.

    Tak sie rozpisalam ,bo dawno go nie bylo i juz tesknie za balaganem.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 14.05.06, 13:00
    Sliczny ten kociak, normalnie slodycz samasmile One podobno rosna do metra
    dlugosci!!!!!!smile)))
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 15.05.06, 12:04
    Pola!!! zranilas dzis me serce tymi zdjeciami!!!!

    czy jemu te farfocle miedzy poduszkami lap nie przeszkadzaja wink))))? znaczy w
    chodzeniu, bo w spaniu to na pewno nie smile)))))))))))))

    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 15.05.06, 17:11
    Melba, zmiluj sie nade mna, ja dzisiaj nie jestem kumata, czemu ci serce
    zranilam? wink)))
    Chyba mu nie przeszkadzaja, przynajmniej nic nie mowil.
    Wlasnie zrzucil swoja trawe na podloge.....ech, ide odkurzyc tongue_out
  • 16.05.06, 09:32
    no bo takiego slodkiego kota w internecie wstawiac toz to tortura... i tak ci
    wszystkie zazdroscimy a ty nas jeszcze tu lechczesz jego podusiami smile
    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 16.05.06, 12:36
    uff, juz myslalam, ze mnie opitolisz, ze kot taki wcisniety miedzy doniczkami
    musi spac tongue_out
  • 22.05.06, 11:13
    eee ja tam dobrze wiem ze kot spi tam gdzie chce. jesli sie wciska miedzy
    doniczki to znaczy ze tak lubi.
    moj na przyklad lubi sie wcisnac w pudelko po butach. zwyklych, nie kozakach.
    robi sie kwadratowy ale sie wcisnie i jeszcze rozkosznie sobie tam lezy z mina
    przyglupa smile

    jak najdalsza jestem od opitalania wink
    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 16.05.06, 04:33
    no jak mu moga przeszkadzac? to jakby chodzenie w bamboszach, pewnie super
    miekko i super cicho moze pozwalac te doniczki z parapetow! zreszta kto to
    slyszal trzymac cos takiego, gdy kotu moze sie zachciec tam polozyc smile)
  • 16.05.06, 08:24
    straszne te doniczki, nie? niestety, dwa zamioculcasy i orchidea zostaja!
    bledem bylo stawianie jego trawy na parapecie, bo za kazdym razem zrzuca na
    podloge, no to ja bedzie mial na podlodze tongue_out
  • 17.05.06, 21:44
    Pola, ale ci sie cudo trafilo. Jak ci za bardzo dopiecze to go do mnie wyslij.
    Ja juz sie alergicznego dziecka pozbylam to twojego rudzielca biore.
    Na wszystko mu bede pozwalac, taki ladny big_grin
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 17.05.06, 21:49
    Moj Ci on, lapy precz! wink))))))))))))))))
  • 17.05.06, 21:55
    No przeciez krasc ci go nie lece. Jakby ci dopiekl..brylant z palca
    polknal ..to go w paczke jeszcze przed kupka zapakuj. Ja go tu wykupie i bede
    kochac, kupeczki tez dopilnuje
    tongue_out
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 17.05.06, 22:02
    hehe, wlasnie sobie mysle, co mialby zrobic, zeby mi dopiec tak, zebym go sie
    chciala pozbyc, no nie moge nic wymyslec wink))
  • 19.05.06, 14:15
    gdyby ci wylizal glowe zupelnie do lysego na przyklad ? I jeszcze bys ryba na
    stale po tym wylizaniu smierdziala? Wtedy mi go przyslesz?

    Pola, ty krzycz jak nowe zdjecia umieszczasz..Leosia w pralce prawie bym
    przegapila sad
    tylko kota nie wyzymaj!!
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 22.05.06, 11:18
    czuje sie polechtana zlinkowaniem wink)))))))))

    nie wiem jak on to kurcze robi, ale jest strasznie fotogeniczny smile)))))))))))))
    i rozdziaw jaki ma smile

    chyba zostalas zawojowana smile a pomysl co bedzie jak juz drugiego bedziesz
    miala smile))))

    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 23.05.06, 12:01
    Oczywiscie, ze obydwoje zostalismy zawojowani, ale to juz od pierwszego dnia wink
    Wczoraj aportowal, przez godzine chyba, ten taki drucik do zamykania woreczkow
    foliowych (?). Lezalam sobie na kanapie, czytajac, od niechcenia machajac mu
    tym drucikiem i rzucajac na podloge, dopiero po kilku aportowaniach zauwazylam,
    ze jest to czynnosc powtarzajaca sie. Wlazil na oparcie kanapy, rzucal na mnie
    drucik, ja rzucalam na podloge i tak chyba ze dwadziescia razy. Pozniej drucik
    sie zgubil i to samo bylo z korkiem od butelki wink)))).
    Oczywiscie nie udalo mi sie przeczytac tego, co chcialam wink.
  • 23.05.06, 12:27
    Wariatka wink))))))))))))))))))))))
    Uprzedzaj kobieto, bo mnie zaraz kto z sali komputerowej wyprowadzi, jak sie
    bede rechotac i opluwac monitor tongue_outPPPP
  • 23.05.06, 13:19
    ze scierka do kompa podchodz smile)))
    no? Lysina i staly zapach ryb wystarczylby do eksmisji Leosia ?
    Sie pytam grzecznie tongue_outP
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 23.05.06, 13:42
    Asiu, obiecuje Ci, ze wtedy kot bedzie TWOJ wink)))))))))
  • 24.05.06, 10:14
    a moje cuda dzis wymyslily ze skoro zamknelam ich na noc poza sypialnia, to
    rano beda skrobac do drzwi (no to juz przerabialismy, klade wtedy poduszke na
    glowe i nic nie slysze) ale jesli to nie skutkuje to bedziemy skakac na klamke.
    ciekawa jestem ktore to tak madrze wymyslilo... nie widzialam ktore bo bylam po
    drugiej stronie drzwi wink
    jak sie naucza same otwierac to ja juz we wlasnym domu nie bede miala
    spokojnego miejsca! smile))))

    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 24.05.06, 13:09
    wink)
    My od poczatku konsekwentnie przed pojsciem do lozka wypraszamy Leonsja z
    sypialni, pierwsze dwie noce to byl koszmar, wrzask (uspokoil sie, jak mu
    sypnelismy zarcia tongue_out), skakanie na drzwi, myslalam, ze zamorduje tongue_out. Teraz jest
    spokoj, tylko czasami miauczy nad ranem, ale nie pod drzwiami, wiec nie wiem o
    co sie rozchodzi, hmm.
    W weekend na ten przyklad tez daje sie wyspac, zloto, nie kot wink
  • 25.05.06, 10:03
    no sliczne kocie "rudzielec"
    calkiem podobny do mojego podrzutka,ktory na okres letni przeniosl sie na
    drugie willowe tereny,bo znalazl sobie panienke i beda kociaczkismile),
    tak oznajmila sasiadka,wlascicielka swej kotki.
    --
    Nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem,
    nie gaś nigdy światła nadziei
    (Bob Dylan)
  • 26.05.06, 13:53
    Pamietacie moja Grohe co to poezje o kotach pisze ??
    Ciag dalszy kociej poezji:



    • Re: Panna Migotka i inne kociakismile
    groha 26.05.06, 13:44 + odpowiedz


    Wciąż jestem pod wrażeniem perypetii kotów Guruy, więc postanowiłam utrzymać
    się w temacie. Zresztą, ja zawsze jestem pod wrażeniem kotów, więc to tylko
    taka wymówkasmile Otóż będzie o Pannie Migotce. Kto pamięta wątek o Icku, ten
    domyśli się, że to ta bida przez niego przygarnięta. Reszcie wyjaśniam, że
    Icek, to cudownej piękności kocur mojej mamy, wielki, jak tygrys i rudy, jak
    płomień, który przyprowadza do domu sieroty płci obojga. Z tym, że częściej
    panienki. No i kiedyś, gdy jeszcze zima była na całego, przyprowadził
    tricolorowe chucherko, zagłodzone niemal na śmierć i dzikie, jak sto diabłów.
    Ślepo w nim zakochane, jak nie przymierzając, niejaka Elunia Burska w Stefanie
    Barniczu, ale ludzi bojące się panicznie. Na pewno nie bez powodu. No więc,
    dostało swoje michy oraz ciepłe legowisko na tarasie i zaczął się żmudny proces
    zmieniania toku myślenia o istotach ludzkich w tym czarno-beżowym łebku, czyli
    oswajanie. Aha, na tymże łebku, który wygląda, jak obrzucone jasnym błotkiem, w
    gwiaździście rozchodzące się smugi na czarnym tle, ma jedną białą, trójkątną
    plamkę na bródce, jakby umoczyła ją w mleku. Reszta futerka jest czarno-
    brunatna, w beżowe kropki, jedynie na łapkach odwrotnie - skarpeteczki ma
    jasnobeżowe w czarny rzucik. Po prostu cudo. Chociaż stan tego futerka był
    daleki od cudowności, bo steraczało matowo, jak włosy na każdym niedożywionym
    cherlaku, więc równocześnie z oswajaniem, zaczęło się odpasanie, odrobaczanie i
    tego typu działania, zeby doprowadzić ją do wyglądu kota. Wszystko na
    odległość, bo zbliżyć się do siebie, bliżej niż na metr z kawałkiem, nie
    pozwoliła, choćby nie wiem, jak się człowiek starał. Wkrótce okazało się, że
    charakterek ma dziarski i zaczyna z powodzeniem rządzić Nitką i Lemurem oraz
    pozostałymi kotami (Ickiem nie, bo on w życiu sobie na to nie pozwoli. To on ma
    wszystkie pod łapą), a do ludzi powoli nabierała zaufania, ale z dystansem, to
    znaczy - blisko, ale poza zasięgiem ręki. Tak się złożyło, że z powodu długiego
    pobytu mamy w szpitalu, przejęłam opiekę nad jej żywiną i mogłam nie tylko
    prowadzić codzienne obserwacje, ale również wykazać się działaniem w zakresie
    oswajania dzikusów, co nie ukrywam, lubię. Nie tylko w odniesieniu do kotówsmile
    Pierwszym krokiem ku zbliżeniu z ową dzikuską, było nadanie jej imienia, co
    pewnie sprawiło większą przyjemność mnie, niż jej, ale uznałam, że jeśli mamy
    być blisko, to bez tego nie ma mowy. I tak została Panną Migotką. Potem było
    już coraz lepiej, bliżej i serdeczniej, aż w końcu, w ubiegłym tygodniu, dała
    się pogłaskać! Żeby jej nie spłoszyć, padłam przy niej na kolana i delikatnie
    dotknęłam futerka na grzbiecie, a ona nie uciekła! Przycupnęła z miną: niech
    się dzieje, co chce i nagle, jakby odkryła, że dotyk człowieka jest przyjemny -
    położyła się na pleckach i zaczęła mruczeć! Aż mi kolana ścierpły od tego
    głaskaniasmile) Więc już się pieścimy, ale do wzięcia na ręce jeszcze daleko.
    Tymczasem, weterynarz czeka, bo trzeba jej jeszcze uszy podleczyć przed
    sterylizacją, a wzięcie jej na siłę, to gorzej, niż gwałt; pewne zaburzenie, z
    takim trudem zdobywanego, zaufania, a kto wie, może i nawet cofnięcie się w
    stan półdziki. Czyli trzeba sposobem. Od wczoraj, na tarasie stoi
    transporterek, w którym pojedzie do pana doktora, niech się oswaja. Migotka,
    nie pan doktorsmile) Mądrala, udaje, że go nie widzi, mimo że ma w nim swoje
    miski. Zaczęła jeść z Lemurowych (Lemur, to temat na osobne opowiadanie.
    Młodszy o dwa lata braciszek mojego Frycka, któremu wprawdzie nie dorównuje pod
    względem szaleństwa, ale za to przewyższa go słodyczą charakteru. Prawdziwy
    Lemur, nawet pod względem ogonasmile No więc, Migotka jest cwaniara, ale ma pecha -
    trafiła na wyjątkowo cierpliwych ludzi. Poczekamy, aż pokocha ten
    transporterek tak, jak głaskanie, hehe. Myśle, że to kwestia kilku dni. A
    potem, mam nadzieję, że wreszcie zrozumie, iż w domu jest o wiele przytulniej,
    niż na tarasie i wreszcie zechce się do niego wprowadzić na stałe. Moje kolana
    znów będą lekko nadwyrężone, bo przecież po zabiegu trzeba klęczeć przy takiej
    bezwładnej szmatce i pilnować, żeby sobie szwów nie wygryzała, ale nic to.
    Chrzanić kolana. Gdy chodzi o ratowanie kota, mogę się nawet czołgać. Oraz
    padać na twarz. Przed kotami mogę, bez oporówsmile
    O dalszych losach Panny Migotki będę informować w miarę rozwoju sytacji,
    oczywiście, jeśli Szanowni pozwolą.
    --
    Forum z kurcgalopkiem

    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 26.05.06, 21:02
    Oooo!! ja to moge ogladac az do bolesci brzucha smile))
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 31.05.06, 10:11
    o i co ja mam powiedziec? tylko mnie ciary przechodza po plecach i roznych
    innych czesciach.
    ciesze sie ze sa tacy ludzie i takie koty smile

    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 27.05.06, 21:41
    Praktyczne zastosowanie ma moj kot. Wynajduje mianowicie wszelkie gumki do
    wlosow, ktore mi zaginely bez wiesci. Ja je znajduje w moich butach, w jego
    misce z woda, w najlepszym wypadku gdzies na podlodze albo na lozku wink))
  • 27.05.06, 22:46
    a zywych myszek ci do lozka nie przynosi ??

    Moja przyjaciolka wlasnie mi sie poskarzyla, ze niechcacy zabila myszke
    kubelkiem. Strasznie to przezywa wink) a jej kocica sie obrazila, ze zabawka juz
    sie nie rusza.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 27.05.06, 23:05
    wink))
    nie przynosi, na razie myszy u nas nie ma i nie bylo :p
    mojej kolezanki dzikus przyniosl w prezencie trzy malenkie piskleta w pysku,
    jeszcze zywe wink
    no i notorycznie przynosi im takie wlasnie prezenty (myszy to normalka wink)
    jedziemy w poniedzialek ogladac potencjalna towarzyszke zycia dla Leonsja,
    3majcie kciuki wink))
  • 30.05.06, 09:28
    kociaka Rudiego,
    przezimowal u mnie na altanie i w polowie kwietnia zniknal,
    sasiadka z innego willowego rejonu,oznajmila,ze jej kotka
    urodzila "dzieciatko"Rudiego,czyli stalam sie "babcia kocia"smile))))))))))))
    pod koniec tygodnia zostalam zaproszona do obejzenia potomstwasmile)
    a tu dla przypomnienia zdjecie Rudiego z poznej jesieni, lubial bardzo wspinac
    sie na wysokoscismile
    img216.imageshack.us/my.php?image=katt117qu.jpg
    i jeszcze na dachu od garazu,lepiej widac wszystko z wysokoscismile
    img216.imageshack.us/my.php?image=katt093hp.jpg
    --
    Nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem,
    nie gaś nigdy światła nadziei
    (Bob Dylan)
  • 30.05.06, 10:17
    Piekny ten rudzielec,
    ale przylacze sie do Melby z apelem o "pozbawienie go klejnotow"


  • 30.05.06, 10:42
    a.polonio,
    ta sasiadeczka czce nam wcisnac tego kociaczka,
    i gdybym sie zgodzila,to "klejnoty "pod skalpel,a slubne juz sie wykloca,bo
    chcialby naturalne zwierzadko i chyba z samego faktu nie bedzie kociaczka.
    --
    Nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem,
    nie gaś nigdy światła nadziei
    (Bob Dylan)
  • 30.05.06, 16:16
    kendo, moja kolezanka miala takiego z klejnotami, jak szlam do niej na klatce
    juz bylo czuc gdzie jej kocie mieszka. ten kocurek lubil sobie popsikac tu i
    owdzie, a smrod byl taki ze wlascicielka ja wreszcie wywalila z domu z kotem na
    zbity pysk wink mysle ze jakbys wziela nawet z kejnocikami, to slubny szybko by
    sie przekonal ze trzeba pozbawic, po jednym spryskaniu smile
  • 30.05.06, 20:55
    masz racje tamsin,
    choc wyszorowalam podloge na altanie,gruntowne sprzatanie zrobilam,gdy kocie
    przestalo przychodzic,czuje jednak zapach kota....ale slubne twierdzi,ze nic
    nie czuje...
    zastanowie sie dobrze tym razem czy bedziemy miec zwierzaczka,

    --
    Nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem,
    nie gaś nigdy światła nadziei
    (Bob Dylan)
  • 31.05.06, 10:30
    wiesz kendo, ja zauwazylam ze (nie wiedziec czemu) faceci sie mocno
    solidaryzuja z jajkami, nawet jesli to sa jajka kota.
    przytaczaja jakies argumenty ze niby to ingerencja w nature, ze okaleczanie
    kota, ze on bedzie nieszczesliwy. normalnie rece mi opadaja i inne czesci ciala
    tez.

    w tej chwili sterylizacja jest najskuteczniejsza, najtansza i najbardziej
    komfortowa metoda pozbawiania plodnosci zwierzaka. a sama sterylizacja po
    prostu mniejszym zlem ktore trzeba wybrac gdy sie trzyma zwierzeta w domu, i
    kropka.
    Zwierze to odpowiedzialnosc ktora trzeba przyjac a nie chowac glowe w piasek
    tlumaczac ze takie piekne kociaczki to pewnie znajda dom. G..... prawda....
    niech sie przejdzie do schroniska i sam obejrzy ile kotow malych i duzych
    spedza lata za kratami albo po prostu umiera z tesknoty.
    Grrr... troszki mnie ponioslo... przepraszam jesli ktos sie poczul urazony, ale
    ja sie juz na takie rzeczy napatrzylam.

    Mysle kendo ze ty spokojniej z nim porozmawiasz wink moze sprobuj metody malych
    kroczkow... ktos kto nie siedzi w temacie zupelnie, pewnie nie zdaje sobie
    sprawy z wagi problemu.

    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 31.05.06, 10:34
    > Mysle kendo ze ty spokojniej z nim porozmawiasz wink moze sprobuj metody malych
    > kroczkow... ktos kto nie siedzi w temacie zupelnie, pewnie nie zdaje sobie
    > sprawy z wagi problemu.


    Bardzo to madre Melbo, malymi kroczkami. Ludzie naprawde nie maja pojecia z
    czym sie wiaze niewysterylizowanie kotki czy kocura, mi sie sie "dostalo" jaka
    to okrutna jestem, jak to wbrew naturze postepuje, bo chce kota wykastrowac. A
    teraz, jak bedziemy miec parke wysterylizowana to juz w ogole sodoma i gomora,
    bo jak mozna taka piekna kotke pozbawic mozliwosci "macierzynstwa", ech.
  • 31.05.06, 10:29
    Malbus, juz zalinkowalam, mala bedzie nasza za miesiac wink)) wkleilam tez nowe
    fotki Leonsja wink.
  • 30.05.06, 21:39
    o matko o matko smile))))))))))))))))))))))))
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 31.05.06, 10:32
    bozesztymoj............... pola przeciez ty ziszczasz sobie moje marzenia!!!!!
    zawsze chcialam miec takie pieknoty.......

    ty widzialas jak ona patrzy? przecie tymi oczetami to sam czar slodki przemawia
    i tyle rzeczy... ona moze kazdego sobie owinac dookola pazurka w piec sekund!

    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 31.05.06, 10:37
    hehe, Melbus, ona ma te oczeta jak sierotka biedna zagubiona, a prawda jest
    taka, ze jest najwieksza dzikuska z calego miotu, najmniej towarzyska, tzn
    trzymala sie od nas z daleka, nie dala sie nawet przez chwile potrzymac na
    rekach. Charakterna, bedzie wesolo wink))))))))))

    Melba, Twoje koty sa piekne, rudy to oczywiscie moj faworyt, mam slabosc tongue_out. A,
    i bardzo podobny mamy drapak wink.
  • 31.05.06, 12:27
    Czesc a.polonia smile Mam ochote zadac Ci niedyskretne pytanie... Mozesz
    odpowiedziec a) tutaj, b) na priva c) wcale smile
    Czy nierasowe koty wchodza w gre ? Dlaczego tak uparlas sie na koty z LOOF ?
  • 31.05.06, 14:00
    > Czy nierasowe koty wchodza w gre ? Dlaczego tak uparlas sie na koty z LOOF ?



    Powiem tak, WIECEJ kotow nie wchodzi w gre, dwa z zupelnosci wystarcza wink.
    Natomiast kiedys, w przyszlosci, jesli bedziemy miec wiecej metrow
    kwadratowych, to kto wie. A czemu wyskakujesz z takim pytaniem? Domyslam sie,
    ze nie masz dobrych zamiarow, hm...
  • 31.05.06, 14:32
    ...bo akurat taki Leos i taka panienka z oczkami najlepiej mi do sofy i dywanu
    pasuja...
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 31.05.06, 14:35
    Asiu wink)))))))))), Leos ladnie sie komponuje na tle niebieskiej sofy, dziekuje
    za przypomnienie wink))

  • 31.05.06, 15:03
    no dwa razy w duzy palec od nogi sie ugryzlam zeby cie nie wydac ...ale nie
    udalo mi sie smile)))))))))))))))))
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 31.05.06, 15:29
    smile Znasz mnie, ja mam nieodmiennie zle zamiary smile
    Hi hi smile Pozdrawiam dawna laptokowa kolezanke smile
  • 31.05.06, 15:38
    a teraz to juz calkiem wymieklam
    Pozdrowienia dla Ciebie i Zurka wink
  • 31.05.06, 16:02
    Z Zura juz calkiem duzy kot wyrosl, ale z Twoim MCO nie ma co konkurowac smile
    Ostatnio widzialam coona ok 10-cio kilowego smile) Wlascicielka zarzekala sie, ze
    kocik najlagodniejszy pod sloncem smile
    Pozdrawiam Wasza kocia rodzine smile
    Ola i Zur
  • 04.06.06, 23:28
    Pola, czy ty tego kota sama w koszyku upychasz? Czy sam sie do niego pcha?
    Miodzio nie kot smile

    Maila dostalam, odpisze wkrotcewink
    --
    Majowka
  • 04.06.06, 23:39
    Asiu, kazde nowe pudelko/koszyk to wielkie wydarzenie wink i trzeba od razu
    wyprobowac wink.
    Najfajniejszy jest o tej porze, budzi sie (spal caly dzien) i kladzie sie na
    klawiaturze (drap mnie, glaskaj, miziaj!), zmieniajac mi swoim cielskiem
    ustawienia w kompie, wyrzucajac co niektore watki do kosza, itd, ech smile.
  • 04.06.06, 23:45
    Ach te koty... Poglasz go ode mnie smile
    --
    Majowka
  • 06.06.06, 21:14
    Melba, rob zdjecia, ja mam niedosyt Glunia wink)

    Moj wlazi do pudelek i do kosza na papiery (tzn to juz nie jest kosz na papiery
    tylko na kota) i trzeba go wtedy nosic i robic obchod mieszkania wink), lubi to,
    chociaz nie lubi jak sie go nosi bezposrednio na rekach.
  • 07.06.06, 09:12
    ale glupole te koty sa smile)))))))))))))))

    z przedwczoraj mam zdjecia kociego trojpaka... maja takie ulubione poslanko,
    niestety obliczone na jednego lub dwa koty... a one sie uparly ze beda
    wszystkie trzy tam spaly smile no i moj Diariusz im pstrykal fotki w roznych
    konfiguracjach

    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 07.06.06, 09:37
    pstrykal fotki w roznych
    > konfiguracjach

    Gdzie, no gdzie one ? polatalam po mozliwych miejscach ale kociego klebowiska
    nie znalazlam.
    smile
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 07.06.06, 14:26
    no....y... w aparacie mam...

    smile
    jutro wyjezdzam ale moze mi sie uda wrzucic w przyszlym tygodniu smile oczywiscie
    sie pochwale nie daruje sobie smile bedziesz wiedziala jako pierwsza wink

    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 07.06.06, 15:38
    uwielbiam klebowiska kocie!!!!! wracaj szybko Melba i daj nam te rozkosz dla
    oczu smile))
  • 13.06.06, 19:02
    o bosze jakie kocie glebowisko!!! mysle ze powinnas na probe zmniejszyc te
    poslanko o jakies 1/3 i zobaczyc w jakiej konfiguracji mimo wszystko sie
    zmieszcza smile))
  • 14.06.06, 14:27
    ty Tamsin to masz jakies naprawde sadystyczne pomysly wink))))))))))
    kot sie podobno wszedzie zmiesci a ja bede miala spanko w plecy co? smile

    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 15.06.06, 10:50
    Dzień dobry !
    Przegladnęłam zdjęcia , może nie proszona ale uwielbiam koty i nie mogłam
    się oprzeć.
    Są przesliczne,gratuluje rodzinki.
    Ja mam tyko jedna czarno-biała kocice,Pusie,ale gdybym mogła to wzięłabym
    wszystkie koty do siebie.
    Melba - jeszce raz gratuluje zdjęć i kotków.
  • 16.06.06, 09:04
    dziuniu klub kociolubow jest zawsze otwarty i chetnie przyjmuje nowe
    czlonkinie smile
    ciesze sie ze siersciuchy ci sie podobaly... no i Leos poli pewnie tez juz
    podbil twoje serce (chlip chlip wink)
    a masz gdzies moze sfotografowana swoja Pusie? chetnie bym zajrzala jej w
    oczka smile


    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 22.06.06, 13:49
    Melbus, koci watek nigdy nie upadnie.
    Twoje klebowisko narazie nam starczy. A jak nikt sie nie rzuca z pochwalami co
    5 minut to i tak wiesz ze wszystkie koty zawsze w naszym sercu, co nie?
    Buzka.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 22.06.06, 16:12
    Ale fenomen - niesamowite smile))
    Poprawił mi się znacznie humor patrząc na tą kocią orgię wink)))
    Czy to bracia i siostry? Czy zawsze się tak lubili?
  • 23.06.06, 14:58
    kotorybko smile spiesze doniesc ze to w zadnym wypadku nie sa bracia i siostry smile

    kazde jest z innej parafii i z innej historii... ale tworza calkiem zgrane
    stadko. potrzebowali tylko troche czasu zeby sie dotrzec wink
    dwa chlopaki i dziewczyna - okazuje sie ze kociczka rzadzi wszystkimi smile choc
    jest najmniejsza...

    spiesze tez doniesc ze tulenie sie i kocie orgie zajmuja im tak gdzies jedna
    trzecia czasu. druga trzecia czasu zajmuje im jedzenie i zabawy indywidualne
    lub meczenie czlowieka smile trzecia trzecia czasu zajmuje im pranie się smile to
    znaczy piora sie w roznych konfiguracjach (choc musze przyznac ze nigdy dwoch
    na jednego, zawsze jest to pojedynek) i wyglada to baaaardzo serio smile lacznie z
    groznymi zawodzeniami w stylu 'grrrrriiiii......' i 'miaaaaaaaa!...' ale ja
    wiem ze one sie musza poczubic zeby sie potem lubic. takie tam kocie sprawy wink

    ps.
    podzial na czesci trzecie jest raczej z grubsza wink
    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 23.06.06, 15:59
    Baaardzo mi się to podoba smile

    Niestety z moją dwójką jest trochę inaczej - młody kocur strasznie miętoli i generalnie torturuje kotkę w
    podeszłym już wieku... Czasem naprawdę mi jest jej żal, ale dlaczego ona się w ogóle nie broni??? Oj
    chciałabym w moim domu widzieć to co ty...
    ******************
    Matti
    Bongo
  • 26.06.06, 09:52
    no pewnie jej sie nie chce bronic albo nie ma sily albo nie ma motywacji. widac
    maja zbyt rozne charaktery...

    nic tylko musisz wziac trzeciego, mlodego kota zeby kocurowi pokazal jak to
    jest gdy sie ktos odgryza wink))))))))

    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 23.06.06, 17:53
    > podzial na czesci trzecie jest raczej z grubsza wink
    czwarta i piata trzecia czesc jest przeznaczona na spanie, prawda?
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 27.06.06, 23:27
    Kobitki no jestem juz, ale jakoby mnie nie bylo. Na razie sobie chyba przycupne
    w kaciku. Melbus, kocia kotlowanina jest rewelacyjna, no wez, czy ktos je do
    tych zdjec tak ukladal? wink
  • 28.06.06, 08:55
    wziely i sie same ulozyly wink tylko ze to nie bylo tak raz za razem, troche
    musialam polowac wink
    szkoda ze tego nie widac jak sobie leza, jeden lize drugiego po uchu... pelna
    sielana... i nagle ten co lize robi: dziaaab w to ucho...i nagle jest wielki
    syk, prychanie i walenie lapami po lbach smile hehehe... tak to sie rzeczy maja,
    raz na kocie raz pod kotem wink

    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 01.07.06, 13:23
    Pozdrowienia od mojej Grohy:

    Re: O nas w Pinezce smile
    groha 23.02.06, 22:05

    Ku chwale Gurui, rozsławiam TWCh, jak umiem i gdzie się tylko dasmile A Pinezka,
    to... Pinezka. Wspaniała jest. Być w niej, to honor wielki, jak... jak nie wiem
    cosmile
    Asiu, Ty jesteś, jak słoneczko... smile) Przekaż proszę tym kociarom z KP, co to
    kotów nie lubią, że są tak wspaniałe, jak ich koty (a dorównać kotom pod
    względem wspaniałości, to ho, ho! trudna sztuka) i kocham je bardzosmile
    ---------------------------------------------------------------------

    i jeszcze raz Pinezka:
    www.pinezka.pl/content/view/2148/216/
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 03.07.06, 19:48
    Oj dziala link smile)

    Pola, ten twoj uczony kot jest nastepnym kandydatem do Nagrody Nobla.
    Widac jak go ta nauka strasznie meczy, odespac musi kazda przeczytana kartke.
    Cudo nie kot.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 03.07.06, 20:01
    Leos nawet w pozycji zdechlaka na parapecie jest tak piekny, ze spokojnie moze
    stawac do konkursu Mister Universe, bo sto procent ze wygra! a malutka
    dziewczynka to jak cukierek, choc ciekawi mnie czy bedzie Leosiem pomiatala po
    domu jedna mala lapka wink

    p.s. wczoraj bylam z moimi kocurami na szczepieniach, przed nami byl wypisz
    wymaluj kocurek ukolorowany jak Leos. Jak go wyciagneli na stol, to wrzask taki
    podniosl, tak wojowal z asystentka weta, ze jej recznik i grube rekawice do
    lokci nie pomogly - capnal ja tak mocno, ze siniaka miala na palcu. Moj biedny
    kociak z tej emocji az sie posikal w transporterku sad - a tego kocurka
    nazwali "kitty from hell". Osobiscie balabym sie sama chodzic wieczorem gdzie
    ten kocur grasuje wink
  • 03.07.06, 20:11
    hehe, Tamsin, wcale nie musi byc zabijaka, nasz do rany przyloz, a zebys
    widziala co my wyczyniamy, zeby mu pazury przyciac. Owijamy go w koc, a i tak
    sie wije, ze nie daje sie go utrzymac wink.
  • 03.07.06, 20:22
  • 07.07.06, 22:37
    o ludzie ludzie, to dopiero musi byc fajnie smile ciekawe jak dlugo beda sie
    nawzajem opluwac przy tym syczeniu smile
    jak moje dwa kocury przybyly do mnie, tylko jeden syknal, splunal drugiemu w
    oko, a nastepnie stwierdzil ze skopie mu twarz. Po tej ceremoni nastapila
    milosc, przeplatana od czasu do czasu wyrywaniem klebow futra.
  • 07.07.06, 22:47
    Mowie wam: Panienka wylezie zza kaloryfera i tak pogra ze Leos zapomni ze
    kiedys sam chalupa rzadzil smile)))
    Pola zdjecia! nawet jakbys musiala z aparatem warowac w szparce.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 07.07.06, 22:55
    Pola, ja dopiero teraz Twojego Leosia i nowa panne obejrzalam. Piekni!!!!smile)))

    Ja moja pannice przywoze za 2 tygodnie z Polski. W sumie to nie taka pannica, bo
    7 latek ma. Juz sie doczekac nie mogesmile))
    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 07.07.06, 23:08
    Marjanno, a jakim srodkiem transportu bedziecie ja przewozic? Daj znac jak
    poszlo!

    Dziewczyny, jestem zahipnotyzowana wink)). Mala wyszla zza sofy, najpierw pol
    godziny przesiedzieli w bezruchu gapiac sie na siebie i od czasu do czasu
    posykujac, kosmatke az korci, wyszla zza sofy i ostentacyjnie bawi sie kulka z
    folii alu. A Leosiu zglupial calkiem. Charakterna i o matko, jak ona smiesznie
    wyglada.
    Wracam na moja poduszke na podlodze. Niezly szol smile

  • 07.07.06, 23:09
    aaaa
    do wczoraj nie mielismy imienia i zglosilam sie do mojej osmioletniej
    chrzesnicy po pomoc i stanelo na Tessy (moja wersja: Tesia), podobno z jakiejs
    bajki, ja tam nie wiem smile
  • 07.07.06, 23:15
    Ja ja bede samolotem przewozic. no i cala w stersie jestem, bo ona nie lubi
    epodrozowac. I juz sobie wyobrazam miny pasazerow na miaukolacego kota przez 2
    godz.smile))
    Super, ze Tesia wyszla z ukrycia. Teraz to bedziesz miala wesolo.smile))
    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 07.07.06, 23:50
    To bedzie normalnie z Toba jako pasazer? Gdzies czytalam, ze koty z bagazami
    sie przewozi, makabra sad
  • 08.07.06, 10:30
    Jako pasazer. Ale zwierzeta mozna przewozic na pokladzie tylko do wagi bodajze 3
    kg. A potem do luku bagazowego. Moja wazy 2 kg wiec nie mam problemu. Sa linie,
    kotre wogolenie biora zwierzat na poklad. Tylko do luku. Ja lece KLM i tam na
    szczescie mozna na poklad.
    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 09.07.06, 23:52
    sliczna ta glizdusia smile) na drapaku wygladaja jakby bylo zawieszenie broni, a
    moze nawet i podchody.
  • 09.07.06, 23:55
    > sliczna ta glizdusia smile) na drapaku wygladaja jakby bylo zawieszenie broni,
    a
    > moze nawet i podchody.


    -----ech, tamsin, na razie jest walka o to, kto rzadzi, na razie nic wiecej nie
    napisze, ale mam nadzieje, ze bedzie lepiej...
  • 10.07.06, 12:41
    Pola, nie desperuj smile

    sa koty ktore sie miesiacami do siebie przyzwyczajaja a ty po paru dniach
    wpadasz w czarna rozpacz smile wez pod uwage ze sa postepy i ze wszystko bedzie
    dobrze w kocim tempie smile

    wiem ze juz by sie chcialo oba przytulac i glaskac i miętosic ale jeszcze
    troszke wytrzymaj smile
    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 10.07.06, 18:15
    a.polonia napisała:

    > 2kg? To straszna chudzinka chyba?

    no chudzinka, chudzinka. Je jak wariat a nie tyje. Od malego tak ma. Lekarz
    mowi, ze ten typ tak ma. smile)))

    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 11.07.06, 11:51
    marjanna ciekawa jestem jak to pojdzie z tym samolotem smile
    trzymam kciuki za ciebie i kota i koniecznie nam napisz co i jak...

    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 19.07.06, 14:49
    Dajcie, podstawcie linka pod nos zapracowanym ludziom.
    Ratunku nie mam czasu szukac, pliiizzz.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 19.07.06, 23:33
    znalazlam smile)
    jak w starym miejscu to po omacku trafie.

    Pola, Teska juz wylazla zza kaloryfera ale jeszcze nie rzadzi w chalupie?
    Leos bezczelnie z miski wyjada o ona mu tylko po ogonie skacze.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 20.07.06, 00:51
    Aaaasiuuu, no co Ty, juz na drugi dzien wylazla! ;-0
    Teraz sa ganianki (stado koni). Chyba wielkiej przyjazni nie bedzie. Dzikus
    maly drze sie wnieboglosy jak Leos sie z nia "bawi", ucieka, a za chwile wraca
    i pac! rudego lapa po lbie. I takie wlasnie przewalanki. Nadal na niego syczy
    (ale juz nie za kazdym razem jak gruby kolo niej przechodzi tongue_out), ale ogolnie
    jest zgoda, zwlaszcza w taka pogode, nie maja sie sily ruszac, bidulki.
    Dzisiaj pily razem wode z jednej.....nakretki od butelki tongue_out.
    Kochana jest i calkiem inna od Leosia. On to taki przytulak chodzacy, wlasciwie
    moglabym go non stop drapac i chyba nie mialby dosc wink, a mala to pchelka-
    dzikuska, na glaski przychodzi rzadziej, ale jak juz przychodzi, to od razu na
    kolana sie zwala czlowiekowi (Leo raczej nie).
    No wesolo mamy, fajnie jest, podwojnie fajnie wink.
  • 21.07.06, 15:33
    Pola no co ty tu piszesz smile?! przeciez to walenie po lbach i ganianki, udawanie
    obrazonej a potem zaczepianie to wlasnie JEST kocia przyjazn smile)))))))))))
    spanie razem to juz jest ekstremum, mysle ze i do tego dojdzie, tylko pamietaj
    ze to sa wyjatki z tym spaniem razem, malo czasu zajmuja smile wiecej czasu
    zajmuja ganianki razem smile

    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 21.07.06, 15:40
    wink
    Razem moze nie spia, ale obok siebie to i owszem.
    Wlasnie teraz Tesia spi w koszyku na pranie (pustym), a Leo obok koszyka wink
  • 21.07.06, 15:51
    moje dwa chlopaki, mimo ze kochaja sie na zaboj, to nie spia nigdy ze soba.
    Nawet jak sie rozpocznie takie wspolne lezenie, to tylko dlatego ze czlowiek
    jest w poblizu i go obstawiaja. Za to podchodza swoje ulubione miejsca do
    spania i kto pierwszy ten lepszy. Ten ktory przegra jest w zasadzie bardzo
    nieszczeliwy..przez jakies piec minut wink
  • 24.07.06, 09:19
    To juz jutro, dziewczyny. Pierwsza podroz samolotem mojej kotki.smile) W sumie tak
    sobie pomyslalam, ze jak sie maja pania, ktora jest stewardessa i pana, ktory
    jest pilotem to trzeba chociaz raz samolotem poleciec.smile))

    A tak na serio to mam stresa jak cholera. Jutro mam nadzieje sie zabrac na
    samolot o 12. Trzymajcie kciuki. Dam znac jak dolecimy.
    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 24.07.06, 09:35
    Jak kot sie w was wrodzil to bedzie zadowolony, ze sie przelecial.No bo jak
    to ? Kot takich panstwa !!??
    Bedzie dobrze.
    A na wszelki wypadek §¤§

    PS niektore koty lubia pysk troche podrzec z powodu klatki, ale wasz pewnie
    nawet nie pisnie. smile)))))
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 26.07.06, 08:38
    Pola, co do rolety rzymskiej to sprobuj ja swoimi perfumami popryskac smile moze
    to co da...
    a co do sznurkow to juz jestem mniej optymistyczna, nie da sie ich jakos
    zawinac do gory?

    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 26.07.06, 09:23
    Dolecialysmy. smile))
    Nie bylo tak zle. Kotka caly lot spokojna. Nawet nie pisnela. Gorzej bylo na
    lotnisku. Byla zdenerwowana, bo glosno bylo i wszyscy zagladali do klatki.
    Kontrola bezpieczenstwa to inna historia. Trzeba kota wyjac z klatki,a klatke
    przeswietlic. Ni moglam jej wyciagnac tak sie zapierala. Za to po raz pierwszy
    tak szybko wskoczyla do klatki. smile))
    Wczoraj sie zapoznawala z nowym otoczeniem. A dzisiaj juz szaleje. Chyba sie
    zadomawia.
    Mam nadzieje, ze bedzie w porzadku.
    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 26.07.06, 09:42
    No to fajnie, ze juz to macie za soba wink. Teraz tylko sprawcie jej drugiego
    kotka do towarzystwa, zeby jej smutno nie bylo w deszczolandii wink.
  • 26.07.06, 09:44
    Melba, sprobuje, poza tym zaczela sie wspinac po zaslonach, podusimy sie, jak
    to wszystko wyperfumuje...
    I najlepsze, Leos tez dostal malpiego mozgu, wlasnie go sciagnal M. z
    zaslony....A mowia, ze czego sie Jas nie nauczyl.....wink
  • 26.07.06, 14:10
    Zdjecia mojej kotki: tiny.pl/t6px

    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 26.07.06, 14:22
    Sliczna ta twoja koteczka.
    Wcale sie nie dziwie, ze taka styrana tym lataniem i ogladaniem. Znam koty co
    mniejsze atrakcje musza natychmiast odsypiac.
    Dobrze, ze sie wszystko ladnie udalo.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 26.07.06, 15:25
    Fajne zdjecia, ale jej dobrze, takie szerokie parapety smile
  • 26.07.06, 15:27
    sliczna koteczka, no i juz oberzyswiatka wink okno wypisz wymaluj dla kota:
    wygodnie polozyc sie mozna i swiat ogladac.
  • 26.07.06, 16:07
    Hahaha tamsin, ja te poduszki kupowalam dla siebie, zeby moc usiasc na parapecie
    wygodnie i ksiazke poczytac. A tu prosze kot mnie wykolegowalsmile)
    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 27.07.06, 13:47
    Dziekuje za komplemety. Na razie jeszcze sie oswaja z terenem.
    Jakies pomysly na to zeby nie wchodzila do sypialni? Poza zamknietymi drzwiami
    oczywiscie. smile))
    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 27.07.06, 15:15
    a nie chcesz, zeby w ogole nie wchodzila do sypialni, czy tylko w nocy?
    tak czy siak nic innego niz zamkniete drzwi mi do glowy nie przychodzi sad
    nasze w nocy nie maja wstepu, jakos sie przyzwyczaily, a i w dzien rzadko tam
    przebywaja.
  • 27.07.06, 15:20
    uperfumowac jadowicie prog i futryne,ale jest ryzyko, ze wy sie udusicie, a
    kociczka sie smiertelnie obrazi. Wyprobowalam na zewnatrz w mojej rabatce nie
    chcac miec tam kociego kibla. Kot sasiada fukal na mnie pare lat z wielkim
    oburzeniem.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 27.07.06, 16:49
    Z tymi perfumami to niezle. Ale obawiam sie, ze przy tych upalach to nie
    najlepszy pomysl. smile))
    Moj M nie chce kota w sypialni wogole. Mi w dzien ona nie przszkadza, ale nie
    lubie jak kot ze mna spi. W Polsce nie mialam problemu, bo preferowala druga
    sypialnie. No nic pomyslimy.

    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 27.07.06, 17:01
    Psikawka z woda czasem zdaje egzamin. Widzialam jak jeden kot specjalnie broil
    zeby pani leciala po psikawke....no zabawa taka.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 27.07.06, 17:02
    Hmmmm znjac moja kotke to pewnie by sie tak samo skonczylosmile)
    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 27.07.06, 17:20
    moje koty lubia sie ze mna polozyc, pomruczec i do widzenia, bo za bardzo sie
    przewracam. Nie spia w sypialniach tylko gdzies buszuja na dworze, rano mozna
    znalezc ciekawe eksponaty (np. mysz bez glowy), wiec widac ze mialy pracowita
    noc.
  • 02.08.06, 14:57
    no to moze po prostu ja wypraszaj konsekwentnie jak wam sie bedzie pakowac do
    lozka smile i tyle, po jakims czasie na pewno zrozumie.

    ja tam sobie nie wyobrazam jak to jest spac bez kota smile nawet moj chlop juz tez
    nie moze, zawsze sobie bieze kocice pod pache smile inaczej sie nie liczy...
    i dziwna sprawa ale jak sie chcemy poprzytulac to koty nigdy nam nie
    przeszkadzaja, same wiedza ze teraz nie nalezy wchodzic w parade smile

    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 04.08.06, 20:55
    Melbo, jakie ty masz genialne, taktowne koty wink)

    A ja sie chcialam pochwalic ze mam smietanke z kota !
    Miec smietanke oznacza miec wszystko co najlepsze i zadnych klopotow.
    Od jakiegos czasu przychodzi do nas kot z sasiedzwa, kot jest nowy, nawet nie
    wiem czyj. Pare razy przyprawil nas, znaczy mojego M i mnie o zawal bo
    zeskakiwal z wysokiej strony werandy w krzaki i robil taki rumor zupelnie nie
    jak kot tylko wielkie cos i niezdarne. Okazuje sie ze to tylko pozory, bo
    kot Sasiad jest piekny,nakrapiny rudoszaroczarnie, wyjatkowo czarujacy w
    wywijaniu ogonem i tak naprawde to przychodzi sie do nas wyspac w hamaku.
    Podejrzewam, ze mieszka w domu z czworgiem halasliwych dzieci i te dzieci go
    zdziebko denerwuja.
    No wiec dzis kot Sasiad postanowil obejrzec wnetrze domu. Poniewaz moje
    alergiczne na koty dziecko sie wynioslo za ocean, mam kota w goscinie... musze
    go wystawic na podworko, ale tam grasuje polewaczka i on wraca pod moje nogi.

    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 07.08.06, 15:24
    no prosze smile kurtuazyjne wizyty widze urzadzacie wink protokol dyplomatyczny i
    takie tam...
    a ja mam teraz przez trzy tygodnie cztery koty smile Mrowa przyszla przeczekac
    wakacje swojej pani, ktora pofrunela za ocean... Jej pani twierdzi ze Mrowka
    jest kocim idealem smile jestem sklonna podzielic to zdanie, jak na razie... od
    razu chciala sie zaprzyjaznic z tubylcami, niestety w wyniku sykow i wscieklego
    wrzasku zarzucila ten pomysl. Ciekawe jak to sie rozwinie smile

    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 11.08.06, 14:11
    przekopiuje wam maila jakiego dzis napisalam do pani malej kocicy Mrowki ktora
    mam na przechowaniu... pytanie brzmialo: jak sobie radzicie? smile
    -----------------------------------
    jesli chodzi o mrowke wink to pierwszego dnia bylo wielkie syczenie gospodarzy...
    drugiego dnia syczeli juz wszyscy... trzeciego dnia mrowka pierze gospodarzy.
    nie ma znaczenia ze jest ich wiecej i ze sa starsi wink mniej wiecej tak to
    wyglada smile
    mala mrowa napada na kota z zaskoczenia, albo natyka sie na niego w przejsciu i
    robi pac pac lapa... no i jest awantura smile
    zauwazylam wzrost spozycia chrupek i mieska, zaznaczam ze wzrost nieuzasadniony
    jedna mala, chudziutka mrowka smile chyba konkurencja dziala cuda... na razie daje
    im czesciej do miseczek smile
    kuwete druga juz sprzatnelam, mrowka oczywiscie zawlaszczyla kuwete gospodarzy
    bez krempacji wink
    no, nic nie zrzucila jeszcze smile koci ideal smile)))))))))))) za to biega mi po
    glowie w nocy smile))))))))))))))))))))))))))))))) czego zaden kot do tej pory nie
    robil wink to znaczy rozpedza sie w przedpokoju i gna na skroty na balkon smile
    dodam, ze metodycznie i z namietnoscia morduje wszystkie myszki jakie
    znajdzie smile czy ty jej zabawek nie dajesz??? wyposzczona jakas wink a w ogole to
    chyba przynioslas mi innego kota niz mialas w domu smile ona jest niesamowicie
    szybka, ruchliwa i w ogole nie ma kompleksow smile staram sie ja podtuczyc ale
    chyba sie nie uda smile

    po wejsciu do domu mam wrazenie stada kociego smile nie wiem jak ona to robi ale
    przy tak malych gabarytach potrafi sobie wszytko owinac wokol pazurka. fajnie
    jest patrzec na taka zmiane relacji w moim stadku, zawsze to jakis sprawdzian
    dla nich i nowa sytuacja.

    acha, zadziwilam sie jak mrowa potrafi glosno mruczec smile)))))))))) ma sie te
    plucka...

    no i uwielbia miesko smile surowe i krwiste, im bardziej surowe i krwiste tym
    lepiej.
    co za kocica!
    --------------------------
    --
    kocie muzeum
    kilka f(k)otek
  • 11.08.06, 15:19
    swietnie masz Melba smile najbardziej podoba mi sie to bieganie po glowie w nocy,
    masz rozrywke nawet jak spisz, tylko pozazdroscic. A takie male niedojadki to
    wlasnie nadrabiaja swoja posturke silnym charakterkiem. Jak ci zacznie klac i
    pluc na podloge to tez bym sie nie zdziwila wink
  • 01.09.06, 00:56
    Watek zostal zaniedbany, juz sie poprawiam smile
    tu aktualne fotki:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=41089247&v=2&s=1
    Koty rosna i coraz bardziej rozrabiaja (patrz: problem z suszeniem prania).
    Dzisiaj o 6.30 rano obudzil mnie huk, zerwalam sie, lece do przedpokoju, a te
    malpy dwie taplaja sie w wodzie i kawalkach szkla uncertain, zrobily mi pobudke
    zwalajac na podloge wazon z grubego szkla. Nawet nie wiem, ktore to takie
    madre. Ale podejrzewam, ze to Leo - widze oczyma wyobrazni jak siedzi na
    stoliku i przesuwa (ze stoickim spokojem) wazon lapa w strone krawedzi tongue_out.
    Sprzatnelam polprzytomna i wrocilam do wyrka, wstalam pozniej i niewiele
    pamietalam, dopiero jak znalazlam szklo, to sobie przypomnialam smile
    Ech smile A Teska mi chlopa odbila, o!
    A co tam u Was? Melba, jak Twoja brygada? Marjanna, kitka juz sie calkiem
    zaaklimatyzowala w nowym domu?
  • 01.09.06, 08:27
    Pola po zdjeciach widac, ze sie zaakceptowali.smile) Sliczne masz te kocurysmile
    MOja sie zadomowila a jakze.smile)) Co owocuje w szalenstwa pierwszej kategorii. A
    pomyslec, ze powinna byc stateczna dorosla kocica. smile)))
    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 01.09.06, 16:17
    no swietny update smile Najbardziej podoba mi zdjecie jak koty susza pranie.
  • 01.09.06, 16:57
    no pranie, nalezy dobrze ugniesc po praniu.

    Ja lubie te jak Leosiowi dupsko ciezy z parapetu.
    Podobno trzeba ostroznie pstrykac aparatem, bo jak kot sie ocknie to zanim sie
    ocknie juz spada. Po obudzeniu jakby dupsko ciezsze sie robilo i znienacka
    przewaza. Pola zaobserwuj czy tak naprawde jest.
    Bo ze glowa i przednia czesc tak przewaza to mam dowod naoczny na TWCH
    poswiadczony przez swiadka : Grohe, a jej sie wierzy na kazde slowo smile))
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    i po chmielewsku
  • 02.09.06, 18:59
    Asiu, moj nigdzie nie spada smile)))
    Mam juz opanowane odpowiednie techniki fotografowania kotow smile)


    Marjanna, OT, bo wlasnie ogladam Twoje zdjecie i mam zapytanie - gdzie kupilas
    sukienke, w ktorej bylas na weselu? smile sliczna!
  • 02.09.06, 19:22
    Sukienke kupilam w WE. Zrobila furore na weselu.smile
    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 05.09.06, 15:49
    Poniewaz kocie watkisa okrutnie dlugi wiec nie mam sily i przeszukiwac. (chora
    jestem i w oczach mi sie mieni) Moja kochana koteczka zaczela nam sikac pod
    drzwiami wejsciowymi. Zupelnie nie wiem dlaczego i o co chodzi. Raz pojdzie do
    kuwety a raz pod drzwi. Czy znacie jakis sposob na pozbycie sie zapachu? I czy
    jest jakis srodek odstraszajacy kota od danego miejsca. Zeby tam nie sikal juz?

    Pomocy, blagam.
    Marjanna wykonczona "zapachami".
    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 05.09.06, 15:54
    Marjanna: na przeziebienie : kup korzen imbiru, ukroj kilka plasterkow do
    kubeczka, dodaj cytryne i miod (mozna tez dodac miete swieza, sok malinowy,
    etc) Przeczyszcza drogi oddechowe i pomaga sie wypocic smile. Moze jak Pola sie
    zjawi to potwierdzi? (o ile posluchala rad ciotki klotki smile)

    O kotach: slyszlam, ze zasikane miejsce trzeba zasypac bicarbonate soda...
    podobno wchlania takie zapachy, ale sama w praktyce nie probowalam.
    --
    Morskie Oko i czeresnie robaczywki smile
    wszystko można, byle grzecznie...
  • 05.09.06, 16:02
    Asica dziekuje za obydwie porady. Zaraz zadzwonie do M., zebyu zakupy zrobil w
    drodze powrotnej do domu.smile
    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 05.09.06, 16:10
    u twojej kotki wystapilo tzw. pomieszanie z poplateniem wink cala wine mozna
    zwalic na nowy dom, przeprowadzke, okolice i zaklimatyzowanie sie. Radze
    trzymac kuwetke w stanie sterylnym, tzn. wymieniac jak najczesciej, zacheci to
    kotke do czestego odwiedzania zwirku zamiast dywaniku smile
  • 05.09.06, 17:18
    Ale ja wlasnie kuwetke w stanie sterylnym trzymam. I ona sie tam zalatwia. Ale
    ostatnio cos jej sie odmienilo i postanowila sobie czasem zrobic siusiu po
    drzwiami.smile

    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 05.09.06, 17:24
    asica74 napisała:

    > Marjanna: na przeziebienie : kup korzen imbiru, ukroj kilka plasterkow do
    > kubeczka, dodaj cytryne i miod (mozna tez dodac miete swieza, sok malinowy,
    > etc) Przeczyszcza drogi oddechowe i pomaga sie wypocic smile. Moze jak Pola sie
    > zjawi to potwierdzi? (o ile posluchala rad ciotki klotki smile)

    I zalac to woda?



    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 05.09.06, 18:06
    no, ciotka klotka od rad nie do zastosowania!

    Tak, zalej goraca woda, ale nie wrzaca. Poczekaj jakies kilka minut, by
    herbatka naciagnela smile Ow koren mozna zetrzec tez na tartce. Aha i jeszcze:
    jezeli korzen obierzesz ze skorki, to farfocle beda plywac "po dnie". Jezeli
    nie to beda na wierzchu!

    Przyznam sie, ze to moja ulubiona herbatka zimowa smile)
    --
    Morskie Oko i czeresnie robaczywki smile
    wszystko można, byle grzecznie...
  • 05.09.06, 18:18
    Zastosuje na pewno, ale niestety dopiero jutrosmile
    Dziekuje bardzo ciociu klociusmile
    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 05.09.06, 18:19
    a na zdrowie, moja ty kuzyneczko smile)))
    --
    Morskie Oko i czeresnie robaczywki smile
    wszystko można, byle grzecznie...
  • 05.09.06, 21:22
    Marjanno, zapytaj na forum koci zakatek
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10264
    Jesli chodzi u usuwanie zapachu, to widzialam w zoologicznym taki srodek w
    spray'u, ale nie mam pojecia, czy to dziala, na razie nie bylo "okazji", zeby
    wyprobowac.

    Asiu, dzisiaj musialam sie zwlec, ale nie kupilam cudownego srodka ciotki
    klotki, bo kwitlam prawie caly dzien na uniwerku sad
    Trochem polamana, ale juz lepiej.
    Chyba trzeba zalozyc nowy koci watek, bo ten rzeczywiscie za dlugi smile
  • 06.09.06, 09:12
    Pola chcialam zapytac tam na forum, ale ja tam nie moge pisac. Zglosilam chcec
    udzialu, ale jak na razie cisza. Wyprobuje sode a jak nie zadziala to poszukam
    tego sprayu w zoologicznym. Jeszcze pozostaje pytanie czy jak tam nie bedzie
    zapachu to ona przestanie tam sikac.
    Dzisiaj wlasnie znowu plama.


    --
    Czas odsłania prawdę.
  • 06.09.06, 12:01
    marjanna1 napisała:

    > Pola chcialam zapytac tam na forum, ale ja tam nie moge pisac. Zglosilam chcec
    > udzialu, ale jak na razie cisza. Wyprobuje sode a jak nie zadziala to poszukam
    > tego sprayu w zoologicznym. Jeszcze pozostaje pytanie czy jak tam nie bedzie
    > zapachu to ona przestanie tam sikac.
    ------obawiam sie, ze nie sad(
    musisz znalezc POWOD sad
    wiem, ze czesto sa to problemy z nerkami, to sikanie poza kuweta, wiec moze
    badanie nie zaszkodzi?
    Ja czekalam chyba dwa dni zanim mnie tam wpuscili, ale mozesz tez poczytac,
    jest sporo watkow z podobnymi problemami.
    >
    >
  • 06.09.06, 14:06
    Mi sie wydaje, ze powodem mogl byc wczesniejszy zapach kota w tym miejscu. I jak
    sie juz poczula tu jak w domu to postanowila moze go odstraszyc swoim zapachem?
    No nie wiem. Tak kombinuje.
    Pojdziemy tez do weta. Tylko najpierw musze wykombinowac jakies dobrego tu u
    mnie. Moze znasz dobrego weta w Haarlem?

    A no i chyba rzeczywiscie czas na kolejna czesc, bo ten watek jest juz okrutnie
    dlugi.
    --
    Czas odsłania prawdę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.