ja przeszmuglowalam niechcacy w 81 roku nie wiedzac, ze nie mozna. Moj M
odbierajac mnie z lotniska omsknal sie z wozkiem z kraweznika i wlasnie ta
torba sie mu gibnela i butelka poszla w diably, wycieklo wszystko na ulice. I
dobrze, bo nie musze miec teraz wyrzutow sumienia, a jemu mozna zawsze
marnotrawstwo wypominac. Jego bracia jeszcze nie przeboleli.
--
po prostu, prosto z mostu....
i po chmielewsku