Dodaj do ulubionych

Powrót do Ojczyzny.

04.04.07, 14:49
Wprawdzie wątek trochę odgapiony z sąsiedniego forum... ale wolałabym się
wypowiedzieć tutaj.
I ciekawi mnie co Wy myślicie.
Koleżanki emigrantki powróciłybyście na ojczyzny łono ?
Dziś albo jutro ?
Bo ja jak kiedykolwiek to raczej jutro...

Kran

--
Gruboskórnych drażni najcieńsza aluzja.S.J.L.
Edytor zaawansowany
  • asia.sthm 04.04.07, 14:59
    Ani dzis ani jutro.
    Tu gdzie zyje, zyje dluzej niz zylam Polsce - zakorzenilam sie .
    Dobrze mi tu. Mam Polske za miedza i to tez dobrze.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    wink
  • elagrubabela 04.04.07, 15:53
    Ja jak Templariusz - tu moj kraj, gdzie serce moje smile A serce moje z moimi
    chlopakami. O ile Henka mozna narazie zabrac wlasciwie wszedzie i On nie bedzie
    protestowal, o tyle ze Szkotem bylyby problemy zasadnicze. Dzis mozna w naszej
    loterii 6x49 wygrac 38 milionow, teoretycznie wiec gdybysmy wygrali - ha ha ha -
    moglibysmy brac pod uwage przeprowadzke dokadkolwiek bez troski o zarabianie na
    chleb z maslem i wedzonym lososiem. Ale i wtedy ja bym nie naciskala na
    osiedlanie sie w Polsce, bo bym pewnie musiala wydac cala wygrana sumke na
    budowe podjazdow wszedzie tam, gdzie bym sie potrzebowala w Polsce
    przemieszczac. I na WC dla niepelnosprawnych w kilku miastach Polski mogloby
    juz nie wystarczyc a wtedy jak ja mialabym tam zyc? smile Elka
  • tamsin 04.04.07, 16:46
    powrot do Polski tylko i wylacznie w formie zartow smile i dzis i jutro. Juz
    sobie wyobrazam mine mojego starego pakujacego walizki na zsylke wink
  • monhann2 04.04.07, 17:12
    Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie dopuszczam takiej mysli, zakotwiczylam na
    stale, nie chce juz sie przenosic.
  • conejito13 04.04.07, 18:18
    nie. na razie zdecydowanie nie. choc nie twierdze, ze nigdy. i choc nie jestem
    na emigracji bardzo dlugo, to jednak powoli, bardzo powoli zaczynam sie czuc
    tutaj jak u siebie w domu a tam jak turystka. a i to mnie kosztowalo. jeszcze
    jedna zmiana i chyba schizofreniczka zostane z zawoduwink
    --
    Najlepsi z 1976
    Porozmawiajmy
  • ewelinka202 04.04.07, 18:34
    ani dzis ani jutro
    podpisuje sie pod tymsmile
    --
    Chuck Norris ma dwie predkosci: chodzenie i zabijanie.
    Jaroslaw Kaczynski decyduje, ktora ma wlaczyc.
  • skibunny 04.04.07, 18:57
    nie, nie wrocilabym... ani dzis ani jutro... wiele osob planuje jakies powroty
    na emeryture, a ja nawet w tak dalekiej przyszlosci nie mam takich planow,
    zyje tu z wyboru, juz teraz po latach, swiadomego...
  • blum5 04.04.07, 20:01
    a ja zyje nadzieja ze wroce i bede szczesliwa w polsce hahahhaha(to taki zart)
    bo kto juz raz zasmakowal emigracji to ttudno mu bedzie w kraju ojczystym
    wytrzymac,bedzie tylko wiecznie porownywal i gdybal co by bylo gdyby..
    ja chyba tez juz nie wroce, bo jak nam sie juz tu dzieko urodzilo, a drugie
    zaczelo chodzic do szkoly to trudno sie wyrwaci robie taka reworucje dzieciom w
    glowie.
    chociaz ja mam taki plan zeby tu meza semago zostawic a samej z dziecmi wyjechac
    na troche dluzej do polski,(bo czekamy na papiery i nie moge pracowac, wiec nie
    za wesolo-ale studjuje).
    chyba zostaniemy tu , bo maz ma super prace i dobrze zarabia, a ja mam nadzieje
    na lepsze jutro.smile
    ale najszczesliwsza to tu nie jestem
  • gherarddottir 04.04.07, 20:07
    Blum a gdzie jestes?
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • blum5 05.04.07, 04:20
    jestem w polnocnym maine (usa)-zimno jak w d.. u eskimosasmile
  • skibunny 06.04.07, 03:18
    blum, moze i zimno ale za to piekniesmile i bedzie cieplej-
    ja mieszkam w NY i tak sobie marze o zyciu na polnocysmile
    nawet u eskimosasmile
    pozdrawiam! niedlugo i u Ciebie zakwitna zonkile!
  • balamuk 04.04.07, 19:56
    Jeszcze poltora roku temu trzeslo mnie do powrotu. Mieszkanie jest, prace mozna
    (optymistycznie zakladajac) znalezc, babcia, przyjaciele, caly bagaz kulturowy,
    moje wlasne gory pod reka itd, itp. A teraz chwilowo chrzanie, prosze Pan, w
    kazdej chwili na swieta moge jechac albo w interesach, ale nie zycze sobie,
    zeby mi Giertych dzieci uczyl. Czy to jest normalne?...
  • gherarddottir 04.04.07, 20:00
    balamuk napisała:

    > Jeszcze poltora roku temu trzeslo mnie do powrotu. Mieszkanie jest, prace mozna
    >
    > (optymistycznie zakladajac) znalezc, babcia, przyjaciele, caly bagaz kulturowy,
    >
    > moje wlasne gory pod reka itd, itp. A teraz chwilowo chrzanie, prosze Pan, w
    > kazdej chwili na swieta moge jechac albo w interesach, ale nie zycze sobie,
    > zeby mi Giertych dzieci uczyl. Czy to jest normalne?...

    Podpisuje sie. Ciagnie mnie do PL, ale to co sie tam dzieje mnie przeraza. Tu z
    kolei jest zbyt "swojsko-wiejsko" tongue_outPP
    Jednak tu emeryture dostane taka, ze nie skoncze jak 99% emerytow w PL.


    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • kajamama1 04.04.07, 21:16
    a ja rozwazam powrot. Chociaz sceptycznie, abstrakcyjnie i chyba tylko z
    desperacji. Bo wiem, ze porownywanie mnie nie ominie. No i tez mnie przerazaja
    rozne Giertychy i Rydzyki. Ale na razie emigracja mi nie sluzy z racji mojego
    wysokiego acz niszowego wyksztalcenia. No i tak sie tu meczymy w trojke na
    jednej doktoranckiej (czyt. niskiej) pensji meza, ktora zreszta wkrotce sie
    skonczy, bez prawie absolutnie zadnych kontaktow towarzyskich. No bo jak je
    miec jak sie nie pracuje. Oboje jestesmy 'nie stad', wiec zadnej siatki
    kontaktow, nic, a imigranci sa tu raczej postrzegani gorzej. No wiec tak sie
    zastanawiam po co to wszystko?
  • kazia001 05.04.07, 01:35
    kajamama w jakim kraju jestes??
  • gherarddottir 05.04.07, 08:04
    Ja jeszcze wtrace swoje grosze bo jestem generalnie osoba ktora nigdy nie
    chciala z PL wyjezdzac i w zwiazku z tym jestem bardzo sceptycznie nastawiona..
    Ja w sumie nie wyobrazam sobie zycia "na zawsze" tu gdzie jestem.. Nie ten
    klimat, nie ta mentalnosc itd.
    Z kolei sytuacja polityczna w Pl mnie zatrwaza.
    Nie wyjechalam z PL " za chlebem". Wyjezdzajac zostawilam swietna prace, dobrze
    platna i z perspektywami, pozycje, wlasnie kupione mieszkanie ( bez obciazen i
    kredytow) dzialke pod miastem i mase przyjaciol oraz rodzine.
    Przyjechalam do kraju w ktorym zaczynalam od poczatku i pod katem jezyka ( bo
    umowmy sie nikt nie uczy sie w szkole norweskiego z nadzieja, ze kiedys mu sie
    przyda, badz ze to jezyk miedzynardowy)i pod kazdym innym katem, bo tu
    "cudzoziemiec" kojazony jest z uchodzca politycznym z Afryki badz z tania sila
    robocza.
    Plusem jest to, ze zyje w kraju gdzie jest najlepszy system socjalny na swiecie,
    gdzie wode pije sie z kranu ( bo taka czysta: Kran wie o co chodzi tongue_out )w kraju w
    ktorym z moim wyksztlaceniem zarobic moge bardzo dobre pieniadze, w kraju w
    ktorym nikt by sie nie zdziwil gdybym chciala zmienic profesje w wieku lat 45
    np. gdzie nie musze miec alarmow i plotow na wysokosc 3 metrow w obawie przed
    zlodziejami..
    Mysle, ze bedziemy zyli w tzw rozkroku - bo tu zdecydowanie brakuje mi wielu
    rzeczy, a wyjezdzajac z Pl niue wyjezdzalam 25 lat temu z komunistycznej szarej
    Polski..a moj maz bardzo lubi Pl i po latach zycia w Wiedniu ma takie samo
    zdanie o Norwegii jak i ja tongue_out ( kurcze chyba dobrze sie jednak dobrtalismy smile )
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • kazia001 05.04.07, 01:39
    Ja tez raczej nie wroce, nie chce.... z wszystkich powyzej wymienionych powodow.
    Zastanawiam sie jednak gdzie chcialabym osiasc na dobre, bo tu, w Australii,
    raczej nie, troche za daleko od rodziny.
  • kajamama1 05.04.07, 07:33
    Kaziu, w Szwecji.
  • kociaszek 05.04.07, 09:58
    nie planujemy powrotu, ale nie zarzekamy sie, ze nigdy...tymczasem myslimy, ze bylaby to
    ostatecznosc...tutaj podoba nam sie srednio, ale chyba powoli (po 3 latach) zaczynamy sie jakos
    aklimatyzowac...brakuje mi kilku dobry przyjaciol (wiekszosc jakos sie wykruszyla), swobody jezykowej,
    kuchni...rodziny troche jakby mniej...wink
  • marjanna1 05.04.07, 16:25
    Nie i jeszcze raz nie.
    Moj dom gdzie serce moje. Moje serce aktualnie w wiatrakowie i mam nadzieje, ze
    tak pozostanie. Moje serce w Polsce nie jest i nigdy tak na prawde nie bylo.
    Powoli mi sie wszytko uklada tutaj tak jak sobie zycze i czuje sie tutaj jak w
    domu.smile)))
    --
    Czas odslania prawde
  • a.polonia 05.04.07, 16:31
    Ogolnie nie jest zle, ale gdybym nie miala tu M., to wrocilabym do Polski, bo
    raczej nic by mnie tu nie trzymalo. Mam nadzieje, ze nadejdzie taki dzien, ze
    poczuje, ze to jest tak do konca moje miejsce.
    A jesli nie, albo jesli nie spelnie tu swoich ambicji i planow, jesli nie uda
    mi sie znalezc satysfakcjonujacej pracy, to bede sie zastanawiac nad powrotem.
    Takie mam przemyslenia na dzien dzisiejszy smile
    Szkoda, ze taki balagan nastal teraz w Polsce i nie zapowiada sie, ze bedzie
    lepiej sad(
  • samo 06.04.07, 08:45
    Ja moze jutro...

    :o)

    A co mi tam! Dla mnie Polska tak samo ciekawa jak kazdy inny kraj. Mloda jestem
    i serce moje nigdzie nie mieszka. A wyzwanie chyba jeszcze wieksze niz jakies
    zachodnie czlonki Unii. Bo w PL sie na powierzchni utrzymac, to dopiero cos :o)
    A i jezyk wspolny... Bo nie wiadomo jak dobrze bym po angielsku mowila, to
    tylko po polsku sie wyslowic umiem (i tu niesmiertelne stwierdzenie
    Wittgenstein'a: "Granice mojego jezyka sa granicami mojego swiata"). Wszystko
    przez mickiewiczowskie ksiegi zbojeckie, co to sie ich Gustaw naczytal i mu sie
    w glowie poprzewracalo :o) Tesknie za Polska i zawsze bede tesknic. I chociaz
    w sierpniu polece do Mexico City to bym wolala do Krakowa. Jakas nostalgiczna
    wersja polskiego zycia gdzies tam sie zakorzenila w glowie i serduchu i nie mam
    sie co oszukiwac. Jakkolwiek bym Rydzyka i bezrobocia nie lubila, to i tak
    kocham Polske, od Helu po Tatry z nostalgia na mape czasem spogladajac.
    --
    Somewhere in Texas a village is missing its idiot.
  • asia.sthm 06.04.07, 10:00
    Oooo, kolezanka Samo przezyla jednak wlasny obiad. A juz sie martwilam, ze
    gdzies sromotnikow nazbierala i upitrasila.
    Uff jaka ulga.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    wink
  • payuta 06.04.07, 14:16
    A ja bym wrocilam!! Na piechote bym szla,gdyby:
    Kran --prezydent
    Asia.sthm --premierem
    Elagrubela--ministrem zdrowia
    Polka -- ministrem szkolnictwa
    Trhol...zapomnialam nicka,no ta z fioletowymi wlosamiwink))--od srodowiska
    Sylwek by sie mogl babrac przy kasie
    i jeszcze paru innych madrych na stolki i wracam!!!
    Bo kraj jako kraj,to piekniejszego nie ma ,ooo.P.P.
    --
    ♥♥♥♥♥
  • sukiennica 07.04.07, 21:24
    He he...
    Ale Payuta stolki obsadzila...
    Baby do polityki!

    A wracajac do tematu. Na dzien dzisiejszy takiej obcji nie ma. Nigdy nie namowilabym Ksiecia Malzonka na osiedlenie sie w Polsce, a roztawac sie z nim nie mam zamiaru. Do tego aktualne dzialania polskich politykow napedzaja mi stracha. Mieszkamy w Norwegii od prawie dziesieciu lat, ale nie czuje sie tu jak w domu i pewnie nigdy nie bede. Mam nadzieje, ze nie jest to nasza stacja docelowa. Europa jest duza. Norwegia mentalnie mi nie lezy co nie bylo duzym problemem do momentu pojawienia sie Potomka, ale teraz basta- nie chce dziecka tu zmarnowac.

    Gdyby Ksiecia nie bylo chyba wracalabym do Polski- tam jest moj dom.
    --
    Wszystko, co naprawde lubie robic, jest albo niemoralne,
    albo nielegalne, albo tuczace.
  • kajamama1 08.04.07, 16:36
    No wiec tez mam ten problem z moim 'Potomkiem' w Szwecji (ale poprzednio bylam
    bezpotomnkowo w Norwegii i wydaje mi sie, ze klimaty podobne). Bo raczej nie
    chce, zeby syn wyrastal w poczuciu bycia obywatelem drugiej kategorii. Z
    drugiej strony opcja solidaryzowania sie z betonowymi imigranckimi
    przedmiesciami w gescie protestu wobec autochtonow tez mi nie lezy. Problem
    polega chyba na tym, ze podzialy tu straszne i jakas opcja posrednia nie wydaje
    mi sie realizowalna jak na razie. Ale moze ja wyolbrzymiam. To niech sie ktos z
    dluzszym szwedzkim stazem wypowie. Pozdrawiam swiatecznie
  • elagrubabela 08.04.07, 19:20
    Dziewczyny, o co chodzi z ta niechecia do wychowywania dzieci w Skandynawii?
    Jedna nie chce w Norwegii, druga w Szwecji - co jest? Czym to grozi,
    wychowywanie dziecka w ktoryms z tych krajow? Jakies potwory Wam tam wyrosna
    czy jak - ha ha ha. Tak pytam, bo ja to sie akurat bardzo ciesze, ze sie moje
    dziecko wychowuje i bedzie roslo w Kanadzie a szczegolnie w Toronto z cala masa
    ludzi z calego swiata dookola. Elka
  • sukiennica 08.04.07, 23:41
    Co w Szwecji robia- to nie wiem, ale wiem, ze tam podobno lepiej niz w Norwegii... smile

    Nie mam problemu z "obywatelem drugiej kategorii"- to nie tu moj problem.
    Moze byc kolorowo-wielokulturowo- moim zdaniem to tylko wzbogaca.

    Moim problemem jest ogromna roznica w priorytetach ustalanych w wychowywaniu dziecka. Tutaj jest "bezstresowo", ale czasem mam wrazenie, ze bardziej dla rodzicow niz dla dzieci. Z pielucha sie biega do 6 roku zycia, smoczek sie odstawia przed pojsciem do szkoly, maluchy karmi sie obowiazkowo parowkami, rozwoj fizyczny jest number one, a reszta nie taka znowu wazna. Wychowawczynie w przedszkolach nie maja zadnego wyksztaucenia, ot baba bez pracy, a niech sobie popracuje z dziecmi... Praca z dziecmi polega zreszta na obserwowaniu zza winkla grupy obsmarkanych maluchow, ktore sie "hartuja" na mrozie z glutami poprzymarzanymi do noskow....

    Nie podoba mi sie! Nie moj film!

    Do tego jeszcze w tym "bogatym" kraju sa najbiedniejsze, najnedzniejsze place zabaw i przedszkola jakie kiedykolwiek widzialam (szkolnictwo juz sobie daruje) Ja bardzo przepraszam norwegofilow, ale w chwili gdy do Polski jade, czuje sie jak biedna ciocia.
    Cos tu nie gra...
    Z komunizmu do kapitalizmu, jakies zawirowanie ustrojow i nastrojow nastapilo...

    Oczywiscie istnieje roczny urlor macierzynski i inne socjalne szaly cialy, ale nie wydaje mi sie, aby to tylko o to chodzilo. Ja chce zeby mi to male co nieco rozwijalo tez komorki mozgowe, a nie tylko bicepsy! Ja mam miec potem z tym facetem kontakty do konca zycia.

    W styczniu bylismy w Belgii. Siostra Ksiecia Malzonka otwarla wlasnie przedszkole. Ja tam wole. Baba wie co robi. Jest kompetentna. Przedszkole sni sie chyba tym maluchom po nocach, ale nie w formie koszmaru, ale jako dzieciecy raj. Jest prospekt, tematy, plan jakis w tym wszystkim...
    A tu?

    Olaboga!!!

    Elu ja nie wiem, czy mi "potwor wyrosnie", ale jak patrze na tutejsze nastolatki to mi sie torba sama pakuje...


    --
    Wszystko, co naprawde lubie robic, jest albo niemoralne,
    albo nielegalne, albo tuczace.
  • gherarddottir 09.04.07, 12:11
    Sukiennico nic dodac nic ujac! Pieknie to opisalas.he he he
    Mnie powala po prostu fakt, ze do pracy do przedszkola glownie ida cudzoziemki
    ktore byly najgorsze na kursach jezykowych i nie maja zielonego pojecia o
    pedagogice czy psychologii bo we wlasnych krajach albo nie pracowaly albo
    wykonywaly zawody bardzo dalekie od tematu.
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • gherarddottir 09.04.07, 12:13
    Reszta opisow idealnie pasuje do rzeczywistosci! Tak dokladnie tak to wyglada,
    przynajmniej w kilku przedszkolach z ktorymi mialam do czynienia ( tlumaczenia i
    inne uslugi) Na razie nie mam dzieci, ale chyba wole wlasne przedszkole otworzyc....
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • gherarddottir 09.04.07, 12:14
    3 latki karmione parowka i coca cola to normalne. brrr
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • syswia 10.04.07, 23:19
    No wiesz corko, a tutaj w Kanadzie dosc czesto mozna zobaczyc rodzicow
    skarmiajacych ledwo siedzace pociechy dobrodziejstwem macdonaldowym albo
    lodami. Jakis czas temu widzialam mamusie karmiaca lodami dziecko moze 6 mies,
    a moze i nie w towarzystwie wlasnej mamusi. Obydwie kobiety wygladaly na
    przecietnie inteligentne i zamozne Kanadyjki z pokolenia na pokolenie. Mnie,
    jako nie-matce kopara opadla.
    Kanada... taka ekologiczna...
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • asia.sthm 11.04.07, 01:10
    Syswio dlaczego uwazasz ze lodow nie nalezy dawac dziecku?

    O matus, przypomnialo mi sie moje dziecinstwo jak od lodow podobno mozna bylo
    umrzec na przeziebienie sad
    Tu dzieciaki rabia lody az milo popatrzec ...i zyja zdrowo.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    wink
  • syswia 16.04.07, 19:31
    Ledwo siedzace bobasy karmic lodami? Zawsze mi sie wydawalo, ze w takim wieku
    to lepiej i lodow i takiej dawki cukru lepiej unikac...
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • asia.sthm 17.04.07, 17:06
    syswia napisała:
    > Ledwo siedzace bobasy karmic lodami? Zawsze mi sie wydawalo, ze w takim wieku
    > to lepiej i lodow i takiej dawki cukru lepiej unikac...

    Z cukrem to masz racje, ale bez przesady - soczki, kaszki zawieraja tez cukier
    i troche cukru nie zawadzi. sa lody malocukrowe, jogurtowe i cala masa
    wodnistych. Lody nie maja zastapic posilkow ino zycie umilic przy wychodzeniu
    zebow. No i po kazdym poczestunku szczoteczka do zebow wedruje do buzi. Mile z
    pozytecznym smile)
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • gherarddottir 17.04.07, 19:35
    Dobra dajcie i mnie jakas parowke byle szybko ha ha ha!
    varme pølser to wedlug znanych mi Azjatek potrawa narodowa Norwegii smile))
    To wiadomo, ze i dzieci tu jedza te nieszczesne parowki Bietko.
    A poza tym kto Ci powiedzial, ze my nie lubimy N?
    Ja niedalej jak dzisiaj pisalam o pieknym lecie w N i jego zaletach. Jak sie
    wczytasz to sie doczytasz, ze doceniam tu wiele rzeczy, sporo mi sie nie podoba
    tak jak mi sie nie podobalo w krajach w ktorych wczesniej mieszkalam np PL.
    Osobiscie uwazam, ze osoby ktorym podoba sie wszystko nie istnieja, a jesli sie
    na takie kreuja to nie jest to cos co mi gra.
    Uwaga! Oswiadczenie! Nigdy i nigdzie nie mialabym szans zarabiac tyle i tak nic
    nie robic jak w Norge! ha ha ha!!! Kocham pic wode z kranu ( mniam bardzo
    czysta) i uwielbiam lefse oraz brunost, poza tym zaden Polak mnie tak nie kochal
    i mi tego nie okazywal jak moj norweski maz. Mysle, ze to Cie zadowolic powinno.
    No a teraz ide jesc parowki smile)))z ketchupem pelnym cukru. Mniam smile


    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • jan.kran 12.04.07, 21:01
    gherarddottir napisała:

    > 3 latki karmione parowka i coca cola to normalne. brrr


    --------->smile)))))) Jak kiedys Mloda uswiadomila swoich norweskich kolegow jak
    sie gotuje rosol to pzrezyli szok kulturowytongue_outPPP
    Ekologiczne produkty wystepuja w ilosciach sladowych.
    Najpopularniejszym daniem jest pizza mrozona < dane z norweskiego Aftenposten >
    Ale co wymagac od narodu ktory do lat siedemdziesiatych XX wieku zywil sie
    sledziem solonym i ziemniakiem , i tak naprawde nidy nie wytworzyl klasy
    sredniej...
    Kran


    --
    Karłom trzeba się nisko kłaniać.S.J.L
  • jan.kran 12.04.07, 21:46
    Zeby bylo sprawiedliwie...

    Mieszkam w Norge dziewiec lat i mialam okazje naprawde dobrze poznac ten kraj.
    Oprocz wielu minusow ktore tu widze sa niewatpliwe plusy. Tylko trzeba wlozyc
    wiele uporu , wysilku i zaciecia zeby sie tu przebic i umiec wykorzystac to co
    ten kraj daje.
    Mozliwe ze moje dywagacje sa adekwatne do startu w innych krajach , nie wiem.
    Kiedy tu przyjechalam znajac fame ze jest to najbogatszy kraj swiata przezylam
    szok. Poczulam sie w porownianiu do DE jak w Afryce Centralnej.
    Opieka zdrowotna , szkolnictwo , pomoc socjalna na poziomie naprawde tragicznym.
    W DE podstawowe sprawy zdrowotne jak leczenie zebow , dostep do lekarzy
    specjalistow , opieka nad rodzina byla na zupelnie innym poziomie.
    Na dzis na przyklad moja corka ma 150 euro zasilku rodzinnego i alimenty od
    ojca do 25 - go roku zycia o ile studiuje. Podlega prawu niemieckiemu bo
    studiuje w Monachium.
    Kiedy moj syn za pare miesiecy skonczy osiemnascie lat zostanie Mu odebrane
    nedzne 1000 NOK zasiku rodzinnego , to naprawde sa grosze jak chodzi o sile
    nabywcza w stosunku do 150 euro ktore ma moja corka...
    Alimenty tez moze dostawac tylko do osiemnastego roku zycia... A ma trzy lata
    do maturysmile
    Moje dzieci mialy osiem i dwanascie lat kiedy tu przyjechaly i mialy za soba
    porzadne niemieckie przedszkole i szkole z czego korzystaly ( corka ) i
    korzystaja ( syn ) do dzis.
    Stanelam na rzesach zeby corka poszla do najlepszego norweskiego licem z
    tysiacletnia tradycja.
    W roku kiedy sie do niego dostala wymagana srednia byla bliska najwyzszej
    ocenie liczac wuef i robotki recznesmile))
    Norwegowie przezyli szok bo ponad 25 % uczniow w Jej roczniku to byli
    cudzoziemcy i to nieeuropejscy...
    Dletego ze Azjaci , zwlaszcza oni , a takze Polacy , Rosjanie, czesciowo
    ludzie z Afryki maja wymagania i pomysl na to jak powinna wygladac edukacja.

    Norwegowie sa ludem prostym i juz matura jest dla nich spora poprzeczka.

    Plusy to to ze wiek tutaj nie ma znaczenia. Jest to chyba glowny powod ze
    zostane tu , przynajmniej na razie bo zblizam sie do piecdziesiatki i naprawde
    moge i studiowac i szukac pracy i wiem ze nikomu nie przyjdzie do glowy zapytac
    sie o moj wiek dopoki cos mam do zaoferowania .
    Poniewaz mam w bagazu troche rzeczy ktore moge wykorzystac w Norwegii wiec nie
    szukam na razie szczescia gdzie indziej a zwlaszcza w Polsce.
    Naprawde czytajac o ludziach ktorzy po wielu latach emigracji powrocili do PL i
    sa zadowoleni zaczelam sie zastanawiac nad ta opcja.
    Jednak nie wiem , moze ja jestem jaks felerna albo malo gietka ale po cwierc
    wieku emigracji powracajac do Polski czulabym sie tam jak w obcym kraju.
    Jest cala lista rzeczy ktora mnie w Polsce dziwi albo irytuje i jezeli mam
    poswiecac sile i energie ne reemigracje do Oj to juz wole zawalczyc w
    Norwegiismile))
    Bardzo lubie wiekszosc moich norweskich znajomych choc rece mi opadaja jak sie
    daja prowadzic na manowce przez norweska propaganda sukcesu. Sa niezlomnie
    przekonani ze sa najlepsi , najmadrzejsi i stanowia pepek swiata.
    Juz wole jednak to jak wieczne polskie malkontenctwo.
    Oslo , jezeli sie mieszka we wlasciwym miejscu potrafi byc calkiem milym
    miejscem , powolnosc i spokoj miejscowych dobrze mi robi . Ja jestem znacznie
    bardziej energiczna i przebojowa niz srednia krajowa...
    Europa , mam na mysli to co znam PL , DE , Francje jest dla mnie za szybka ,
    za nerwowa , za bardzo ekspansywna.
    Starzeje sie , wole , na razie cieple norweskie bagienko.
    Ale Bogu dziekuje ze Mloda sie stad wyrwala i mam nadzieje ze Junior po maturze
    tez bedzie bardziej ekspansywny niz ja.
    Poza tym uwazam ze podstawa , tak naprawde jest to co dziei wyniosa zdomu.
    Moje wyniosly tyle zeby sobie dac rade w zyciu... Mam przynajmniej taka
    nadzieje.
    Kransmile

    --
    Karłom trzeba się nisko kłaniać.S.J.L
  • jan.kran 12.04.07, 20:54
    gherarddottir napisała:

    > Sukiennico nic dodac nic ujac! Pieknie to opisalas.he he he
    > Mnie powala po prostu fakt, ze do pracy do przedszkola glownie ida cudzoziemki
    > ktore byly najgorsze na kursach jezykowych i nie maja zielonego pojecia o
    > pedagogice czy psychologii bo we wlasnych krajach albo nie pracowaly albo
    > wykonywaly zawody bardzo dalekie od tematu.

    Od razu sie dopiszesmile
    Zeby w DE byc przedszkolanka trzeba miec porzadne wyksztalcenie w kierunku.
    Zeby w Norge byc przedszkolanka wystarczy z grubsza rozumiec po norwesku...
    Pedagogika , psychologia, nauczanie pzredszkolne to jakies wymysly.
    Wrzucic dzieci do piaskownicy , niezaleznie od pogody i Swieto Lasu.
    Potem szkola podstawowa gdzie dzieci nie nalezy stresowac...
    Szkola srednia na zenujacym poziomie.
    Kiepskie studia...
    Ale jakos leci bo maja rope.
    Jak sie skonczy to obudza sie z reka w nocniku.
    Ja mam corke na studiach w DE, przyjaciol we Francji ze studiujacymi dziecmi...
    Jak porownuje jak wygladaja studia wyzsze w Europie a tutaj to jest po prostu
    zenada.
    Kran


    --
    Karłom trzeba się nisko kłaniać.S.J.L
  • gherarddottir 16.04.07, 23:30
    jan.kran napisała:


    > Zeby w Norge byc przedszkolanka wystarczy z grubsza rozumiec po norwesku...
    > Pedagogika , psychologia, nauczanie pzredszkolne to jakies wymysly.
    > Wrzucic dzieci do piaskownicy , niezaleznie od pogody i Swieto Lasu.

    ha ha ha podpisuje sie tu takze. Ulka nawet nie wiedzialam, ze i TY masz takie
    spostrzezenia smileMyslalam ze to tylko ja "spaczona" jestem i nie czytam
    najnowszych wynikow badan ha ha ha!!!!smile))

    > Potem szkola podstawowa gdzie dzieci nie nalezy stresowac...

    oj tak tongue_outtongue_outsmile

    > Szkola srednia na zenujacym poziomie.
    > Kiepskie studia...
    > Ale jakos leci bo maja rope.

    smile)) ha ha ha

    Ja to gdzies slyszalam! "My jestesmy bogaci- mamy rope!" ha ha ha

    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • skibunny 09.04.07, 22:14
    ha! w Stanach w ogole nie ma przedszkoli ani zlobkow, wszystko prywatne i
    baaardzooo drogie...nie ma tez zadnych urlopow macierzynskich, gwarantowanych
    przez panstwo, jedynie gwarantowany jest poworot do pracy po 3 miesiacach
    bezplatnego urlopu...
  • tamsin 10.04.07, 15:08
    i tez nawet w tych prywatnych przedszkolach to brud, smrod i ubostwo,
    a "nauczycielki" to czesto swiezo dostarczone imigrantki, bo tak im swietnie
    placa, ze nikt inny nie pcha sie do tego zawodu sad W USA nie inwestuje sie w
    takie cuda jak programy socjalne dla dzieci, jak rodzic chce lepiej to musi na
    wszystko z wlasnej kieszeni wybulic. Oczywiscie nikt tego samego rodzica nie
    pyta, czy chce placic ze swojego podatku za rozrzucanie rakiet na pustyni
    (jedna rakieta = $1M smile
  • asia.sthm 08.04.07, 20:07
    kajamama1 napisała:
    > Bo raczej nie
    > chce, zeby syn wyrastal w poczuciu bycia obywatelem drugiej kategorii. Z
    > drugiej strony opcja solidaryzowania sie z betonowymi imigranckimi
    > przedmiesciami w gescie protestu wobec autochtonow tez mi nie lezy. Problem
    > polega chyba na tym, ze podzialy tu straszne i jakas opcja posrednia nie
    > wydaje mi sie realizowalna jak na razie. Ale moze ja wyolbrzymiam. To niech
    > sie ktos ...

    Kajumao, wydaje mi sie ze wyolbrzymiasz, choc ujelas to trafnie smile

    Aby dziecko nie czulo sie sie obywatelem drugiej kategorii, nalezy to dziecko
    wpuscic w szwedzkie wody. W dzielnicach betonowych jest to trudniejsze niz w
    willi na obrzezach - to jest prawda . Jesli uwazasz ze sa dwie mozliwosci:
    Rinkeby albo Danderyd to sie mylisz , bo sa miejsca slicznie wyposrodkowane.
    Ja mieszkalam przez 8 lat w Vårberg (jedna stacja przed Skärholmen) i bylo
    bardzo dobrze. Pod koniec zrobilo sie gorzej. Gdzies jednak trzeba zaczac.
    Szczerze powiem, z reka na sercu. Lepszej atmosfery jak tu do rodzenia i
    wychowywania dzieci nie wyobrazam sobie.Do dzis nie wiem czy odwazylabym sie
    miec jakies dzieci, gdyby nie poczucie bezpieczenstwa jakie mi sie tu poczulo.
    Byc moze zle zrozumialam twoj dylemat, to naprowadz :o)
    --
    po prostu, prosto z mostu....
    wink
  • a.polonia 10.04.07, 10:38
    Polka -- ministrem szkolnictwa


    ----olaboga, payuta, byloby gorzej niz za Giertycha, kary cielesne, kleczenie
    na grochu w kacie, bo sie dzieciakom w d...ach poprzewracalo i trzeba je do
    pionu sprowadzic smile))
    O taak, taka funkcja jak najbardziej by mi odpowiadala smile))
  • kajamama1 10.04.07, 20:31
    Asiu,
    napisalam dluga epistole, po to zeby zdac sobie sprawe, ze chyba zawisc i
    frustracja przeze mnie przemawia i wyolbrzymiam. I skasowalam. Nie neguje, ze
    tutaj bespiecznie i fajnie dla dzieci. One moze i sobie nie zdaja sprawy i nie
    zawracaja glowy takimi problemamy jak dorosli. Ale w doroslym zyciu jednak
    autochtonom troszke fajniej (mam na mysli rynek pracy) i boje sie, ze to moze
    byc dla mojego dziecka duzym rozczarowaniem kiedys. Zastanawialam sie oczywiscie
    nad wpuszczaniem na wody szwedzkie, ale tez nie jestem pewna czy to nie
    przyniesie odwrotnego skutku. Tzn. czy nie bedzie sie czul tam obco. No bo co,
    bede z mojego przedmiescia dowozic do szkoly w centrum i udawac, ze mam wiecej
    kasy niz mam? Albo ze jestem dyrektorem a nie np. opiekunka niepelnosprawnych?
    To dopiero jest dla mnie lekko schozofreniczne. Jakos w Polsce nikogo nie
    definiowalo to czy mieszka w betonowej pustyni czy w dzielnicy domkow.

    U mnie dylemat Rinkeby-Danderyd nazywa sie Örgryte-Angeredwink (Göteborg).
    Pozostaje miec nadzieje, ze znajde takie posrednie miejsca jak Twoje.

    pozdrawiam
  • tamsin 10.04.07, 22:04
    czegos nie rozumiem z tego wszystkiego.. czy wychowujac dziecko w Szwecji, nie
    zakladasz ze one i tak czy siak zintegruje sie ze szwedzkim spoleczenstwem? nie
    wiem jak tam jest, tak wlasnie z ciekawosci pytam, bo zawsze wydawalo mi sie,
    ze i tak przegra kazdy polski rodzic walke o "polskosc dziecka" jezeli go
    wychowuje w innym kraju. Takie prawa natury i tyle, moze dziecko bedzie mowilo
    po polsku, ale myslec bedzie po szwedzku, angielsku, niemiecku itp, itd.
  • kajamama1 10.04.07, 22:11
    nie, nie zrozumielismy sie. Ja nie zamierzam zadnej walki o polskosc prowadzic
    (poza tym oczywiscie, ze mowie do niego po polsku). Pytanko polega bardziej na
    tym z ktora czescia spoleczenstwa ma sie identyfikowac: ta rdzennie szwedzka czy
    ta przyjezdna. Bo taki podzial ewidentnie tutaj istnieje.
  • tamsin 10.04.07, 22:16
    nawet nie wiedzialam. A jak oni sie nawzajem rozrozniaja?
  • bietka1 10.04.07, 22:28
    A moze badz po prostu soba i los to rozstrzygnie. Nic na sile.
    Moze ten podziel nie jest tak sztywny, jak ty to wlasnie odczuwasz. Duzo zalezy od ludzi, z
    ktorymi sie zaprzyjaznisz, od partnera, z ktorym jestes.
  • bietka1 10.04.07, 22:21
    Tamsin, coraz bardziej przekonuje sie do tego, ze to jest tak jak ty napisalas.
    I nawet nie jest mi z tym zle.
    Wiecej, chyba znajduje sie na jakims etapie emigracji, na ktorym zaczyna sie lubic swoja
    emigracje.
    Jest na tyle dobrze, ze nawet nie chce mi sie narzekac na to na co moglybym.

    Co do warstwowosci spolecznej, to tutaj ona jest tez dosc wyrazna, chociaz Polacy jej jeszcze
    tak nie zauwazaja, bo na placach zabaw spotykaja sie wszystkie warstwy. To chyba dlatego, ze
    nie odczuwalo sie tego Pl. Ale to wraca, powoli zaczyna sie liczyc pochodzenie i majatek i mysle,
    ze jak to w poczatkach moze byc drastyczniej niz gdzie indziej w dojrzalszych demokracjach.
    W kazdym razie, ja nie mam ochoty na to w PL. Tutaj ma to duzo bardziej ludzka twarz.
  • kajamama1 10.04.07, 22:34
    Bietka,
    a gdzie to jest to Twoje 'tutaj'? czekam kiedy przeskocze na 'Twoj' etap
    emigracjismile Prawde mowiac, gdybym takiej nadzieji nie mialam, juz by mnie tu nie
    bylo.
  • bietka1 10.04.07, 22:39
    Mozesz zajrzec na liste obecnosci (w zajawce na czerwono).
    Dla ulatwienia, Berlin.
    Chociaz to chyba bez znaczenia w zwiazku z tym co sie czuje.
  • asia.sthm 11.04.07, 01:39
    kajamama1 napisała:
    > Asiu,
    > napisalam dluga epistole, po to zeby zdac sobie sprawe, ze chyba zawisc i
    > frustracja przeze mnie przemawia i wyolbrzymiam. I skasowalam. Nie neguje, ze
    > tutaj bespiecznie i fajnie dla dzieci.

    Czuje ze przechodzisz ten okres poczatkowy , ktory kazda z nas musiala
    przejsc..a wiele nadal przechodzi. Nie przeskoczysz go nijak. Odczekaj na
    spokojnie.

    > One moze i sobie nie zdaja sprawy i nie
    > zawracaja glowy takimi problemamy jak dorosli. Ale w doroslym zyciu jednak
    > autochtonom troszke fajniej (mam na mysli rynek pracy) i boje sie, ze to moze
    > byc dla mojego dziecka duzym rozczarowaniem kiedys.

    Dzieci nie zawracaja sobie glowy doroslymi problemami bo sa dziecmi. To od nas,
    doroslych zalezy czy nabawia sie kompleksow czy tez wyrosna na silnych ludzi.
    Trudnosci z rozpoczeciem doroslego zycia nikt nigdzie nie uniknie. Rynek pracy
    jest ogolnie do dupy nawet dla autochtonow. W Polsce tez nie jest latwo. Na
    twoim miejscu nie myslalabym az tak daleko w przod. Twoje dziecko wybierze
    sobie kraj i rynek pracy jak przyjdzie na to czas.

    > Zastanawialam sie oczywiscie
    > nad wpuszczaniem na wody szwedzkie, ale tez nie jestem pewna czy to nie
    > przyniesie odwrotnego skutku. Tzn. czy nie bedzie sie czul tam obco.

    Nie bedzie , bo tu dzieci szwedzkie maja kontakt z imigrantami bez wzgledu na
    dzielnice.

    > No bo co,
    > bede z mojego przedmiescia dowozic do szkoly w centrum i udawac, ze mam wiecej
    > kasy niz mam? Albo ze jestem dyrektorem a nie np. opiekunka niepelnosprawnych?
    > To dopiero jest dla mnie lekko schozofreniczne. Jakos w Polsce nikogo nie
    > definiowalo to czy mieszka w betonowej pustyni czy w dzielnicy domkow.

    Nic nie udawaj. Odczekaj i rozwaz przeprowadzke tam gdzie proporcje imigrantow
    do miejscowych sa "lepsze" . Dziecko jak rozumiem do sredniej szkoly jeszcze
    nie chodzi.

    > U mnie dylemat Rinkeby-Danderyd nazywa sie Örgryte-Angeredwink (Göteborg).
    > Pozostaje miec nadzieje, ze znajde takie posrednie miejsca jak Twoje.

    Kajumamo, pomylilo mi sie i myslalam ze jestes w mojej okolicy smile
    Nie stresuj sie za bardzo. Ulozy sie dobrze.

    Trzymaj sie i nie dawaj.

    --
    po prostu, prosto z mostu....
    wink
  • elagrubabela 11.04.07, 02:15
    Moze trzeba jednak oddzielic te rzeczy w sprawie ktorych indywidualni rodzice
    sami decyduja co i jak ma sie dziac z ich dzieckiem od tych rzeczy, ktore
    moznaby nazwac kwestiami systemowymi, na ktore wiekszosc z nas ma maly wplyw.
    Alez mi zdanie-tasiemiec wyszko, co? ha ha ha
    W skrocie to by bylo tak: jak dlugo moj syn bedzie chodzil w pieluchach to jest
    moj wybor i masa innych rzeczy tez. Cytujac Sylwie: Howk! I nie przypuszczam
    zeby byl jakis kraj, w ktorym takie decyzje sa podejmowane w parlamencie i
    scigane przez policje smile Jezeli daycares sa beznadziejne w ogole to trzeba
    szukac innych rozwiazan - nianki albo inne takie. Ja jednak podejrzewam, ze nie
    wszystkie daycares sa tak totalnie beznadziejne. W Stanach przeciez tez chyba
    np. dziala Montessori, ktore wsrod wielu mam ma niezla opinie, na pewno sa i
    inne gdzie nikt nie karmi dzieci fast food i na dodatek uczy czegos sensownego.
    Mysmy ze Scottem byli juz w 8 daycares w naszej okolicy i w 4 w okolicy mojej
    pracy, bo chcemy zeby Heniek poszedl do dzieci od wrzesnia. Jestesmy na waiting
    lists w 6 smile)) Tych 6 to naprawde fajne miejsca, panie i panowie (w kazdym jest
    przynajmniej po jednym panu) wydali sie mili i sensowni, dzieci maja duze
    wybiegi z zabawkami, kazdy daycare ma swoja kuchnie i kazdy rodzic dostaje
    tygodniowe menu do wgladu. Nie ludze sie, ze wszystko bedzie zawsze perfect ale
    nie boje sie tez, ze Henka czeka przechowalnia z niedouczonymi paniami i
    hotdogami popijanymi cola. Ale mysmy wlozyli sporo czasu i energii w szukanie
    miejsca dla naszego chlopczyka. Pytalismy niezliczona ilosc osob o
    rekomendacje, wszedzie bylismy osobiscie. No i trzeba przyznac, ze mamy taka
    sytuacje finansowa, ktora pozwala nam na pewien stopien wybrednosci. To na
    pewno tez nie jest bez znaczenia. To chyba jest jednak czesc rodzicielstwa,
    takie szukanie i wybrzydzanie dla dobra malego czlowieka smile
    Tu byl kiedys taki watek o tym, gdzie najlepiej miec dzieci. I duzo slow padlo
    o urlopach macierzynskich, przedszkolach, opiece dla rodziny. Ja wtedy
    napisalam i tutaj to powtorze, ze moim zdaniem my wszystkie zyjemy w krajach, w
    ktorych nie najglupsi, kochajacy rodzice moga zapewnic swoim dzieciom
    szczesliwe dziecinstwo a przede wszystkim wychowac je na porzadnych ludzi.
    Takich ludzi, ktorzy nie beda musieli wiedziec jak dawac lapowki, jak
    oszukiwac, jak donosic, jak sie bronic przed wojna, glodem i cala reszta
    nieszczesc swiata. Zaskakuje mnie narzekanie na Skandynawie czy Stany jako
    miejsca, gdzie dzieciom mialaby sie dziac krzywda. Mysle, ze to troche
    niesprawiedliwe a przede wszystkim jakies takie jednostronne.
    Ja bardzo chce zeby moj syn wychowywal sie w naszym lokalnym multi-kulti i to
    tez bylo wazne kryterium w doborze daycare. Nie obchodza mnie poglady jakichs
    kanadyjskich czy innych, chocby i polskich red-necks. Ja unikam takich ludzi i
    mam w nosie co Oni sobie mysla o takich przybledach jak ja smile
    I na koniec jeszcze dodam, ze mrozony, nieslodzony yogurt z owocami Heniek
    jadal od wczesnego niemowlectwa ale lody sklepowe i inne maje mnostwo cukru i
    to nie jest takie super dla dzieci. Dla doroslych chyba tez nie smile Tez
    napisalam strasznie dluga epistole ale w przeciwienstwie do Kaji nie skasuje
    jej, bo rozmowa jest chyba fajna wiec niech sie toczy. Elka
  • gherarddottir 11.04.07, 09:49
    No wlasnie Elu – piszesz, ze kosztowalo Cie to troche czasu zeby znalezc
    odpowiednie miejsce dla Henka. Czyli jak sama widzisz Tobie jako matce zalezy na
    tym zeby to miejsce w ktorym Wasz synek bedzie przebywal byl takim jaki
    odpowiada Wam.
    Ze Cie zacytuje:

    „Nie ludze sie, ze wszystko bedzie zawsze perfect ale
    nie boje sie tez, ze Henka czeka przechowalnia z niedouczonymi paniami i
    hotdogami popijanymi cola. Ale mysmy wlozyli sporo czasu i energii w szukanie
    miejsca dla naszego chlopczyka. Pytalismy niezliczona ilosc osob o
    rekomendacje, wszedzie bylismy osobiscie.”

    Ciebie nie przeraza tuczenie bezwartosciowym jedzeniem, ale masz z kolei
    wymagania zeby bylo wielkokulturowo. Mysle, ze o to wlasnie tu chodzi. Ja nie
    chce zeby moje potencjalne dziecko pilo coca cole w wieku 3 lat, nie chce tez
    zeby bylo wychowywane przez pania, ktora nie mowi w jezyku kraju, w ktorym
    mieszkam. I oczywiscie wolalabym zeby opiekunka miala wyksztalcenie kierunkowe –
    moze dlatego, ze wiem jako psycholog zajmujacy sie roznymi zaburzeniami jak
    wielkie znaczenie maja srodowisko i wzorce z wczesnego dziecinstwa? Mysle, ze
    dobrze jest, ze kazda z nas matek ma prawo wyboru i ja podobnie jak Sukiennica
    mam nieco wieksze wymagania od przedszkola niz to zeby pani sie usmiechala i
    zeby lubila dzieci czy zeby dziecko lezalo calymi dniami na sniegu w gilach i
    mokrym kombinezonie. To jest dla mnie po prostu za malo.

    Kolejny cytat: „Zaskakuje mnie narzekanie na Skandynawie czy Stany jako
    miejsca, gdzie dzieciom mialaby sie dziac krzywda. Mysle, ze to troche
    niesprawiedliwe a przede wszystkim jakies takie jednostronne”.

    Kazda opinia jest subiektywna. Twoja tez. Moze cos jest na rzeczy skoro pare z
    nas ze Skandynawii ma podobne zdanie? Ciezko mi napisac, ze miliony ludzi tu
    wyroslo na ludzi w tych przedszkolach bo brzmialo by to smiesznie / w tym
    wielkim kraju zyje tylko 4.6 ml ludzi/ w kazdym razie oczywiscie te dzieci jakos
    wyrastaja na ludzi. Ale ja bym chciala zeby moje dziecko nie wyroslo tylko „ na
    ludzi” ale zeby bylo po prostu wartosciowym pod kazdym wzgledem czlowiekiem. I
    tak, ja uwazam ze glownie wychowuja rodzice, ale przedszkole czy szkola uczy
    wzorcow i ma pomagac ( i taka role ma spelniac) wrastania w role spoleczne,
    przygotowywac do nich, kultury i wiedzy o mechanizmach interakcji miedzy ludzmi.

    Ty po prostu masz inne wymagania I do tego to wszystko sie sprowadza. Jestem tez
    zdania ze kazdy wlasne podworko zna lepiej niz podworko sasiada. Tez zgadzam sie
    ze o tym kiedy dziecko przestaje nosic pieluche decyduje rodzic, ale ja mowie
    „nie” niedouczonym opiekunkom, ktore nie maja bladego pojecia co dzieje sie w
    psychice 3 czy 4 latka. Przechowalnia jest dobra dla garderoby, a nie dla
    dzieci. Dlatego podobnie jak Wy – my tez bedziemy „przebierac i wybierac” I moze
    tez bedziemy na kilku listach jednoczesniesmile
    I rowniez na koniec cytat z Twojej wypowiedzi: „To chyba jest jednak czesc
    rodzicielstwa, takie szukanie i wybrzydzanie dla dobra malego czlowieka smile
    Dokladnie smile)). I niech kazda matka wybiera co uwaza dla niej za lepsze. Nadal
    uwazam, ze moje dziecko nie powinno jesc parowek i pic coli. I przy tym zostanesmile

    Pozdrawiam serdecznie

    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • bietka1 11.04.07, 22:00
    > uwazam, ze moje dziecko nie powinno jesc parowek i pic coli. I przy tym zostane
    I juz od urodzenia bedzie jadlo nozem i widelcem.
    Sorry, Corkogerarda, ale troszke to mnie rozsmieszylo, bo dzieci bardzo lubia rozne kielbaski i
    w ogole najchetniej jedze proste rzeczy.
    Takie jest moje doswiadczenie i nie mam tutaj na mysli tylko mojego dziecka.

    Chcialabym jeszcze dopisac, ze nie zawsze to co sie nam wydaje najlepsze dla naszego dziecka
    jest dla niego najlepsze.
    My tez zajmowalismy sie szukaniem przedszkola bardzo dlugo. Obejrzalam chyba 14 placowek
    i niejednokrotnie bylam przerazona. W koncu zdecydowalismy sie na prywatne przedszkole,
    ktore zreszta bylo swietne. Jak tylko mozna to sobie wyobrazic. Jednak chcialam, zeby jako
    trzylatek poszedl do publicznego przedszkole, ktore ma swietna koncepcje pedagogiczna. Nie
    przecze, ze balam sie tez troszke ostracyzmu i elitarnego 'touch'u', bo jakos nie do konca
    mialam poczucie, ze naleze do tych klimatow.
    W koncu przyszedl czas na nowe przedszkole. Poczatek byl super, bo maly znal juz te zasady,
    ale po trzech tygodniach zaczal sie kryzys. To byla tragedia. Dopiero wtedy zrozumialam jaka
    jest symbioza matki i dziecka.
    Wtedy zadalam sobie wlasnie pytanie, czy dobrze wybralam, bo mial byc dzieki temu
    samodzielny, a on po prostu potrzebowal jeszcze kogos bliskiego, do kogo moglby sie zwrocic.
    Gdy wychodzilam przyklejal sie do pani, ktora byla z nim podczas okresu adaptacyjnego, a ona
    nie miala przeciez tylko jego. Podczas snu znow zacza sikac w majtki, wiec wrocilismy do
    pieluchy itd, itd.
    W rezultecie nabralam przekonania, ze teoria teoriami, a dzieci i rodzice to zupelnie inna bajka,
    a te panie, ktoretez w Niemczech nie sa akademikami wcale nie musza nimi byc, bo dzieciom
    chodzi o cos zupelnie innego. One musza sie tylko w tej placowce dobrze czuc. Psycholog, czy
    pedagog z akademickim wyksztalceniem, czulby sie bez watpienia niedoceniony, a co za tym
    idzie zfrustrowany, a dzieci tego nie lubia.

    > mam nieco wieksze wymagania od przedszkola niz to zeby pani sie usmiechala i
    > zeby lubila dzieci czy zeby dziecko lezalo calymi dniami na sniegu w gilach i
    > mokrym kombinezonie. To jest dla mnie po prostu za malo.

    I znow sie z toba nie zgadzam, bo to nie jest tylko, to bardzo wiele.
    Jesli ktos ma duzo serdecznosci dla dziecka to nie wiele traci nie znajac teorii, a sama teoria to
    po prostu puste slowa.
    To jest jakies takie przyslowiowo wschodnioeuropejskie. Musi miec wyksztalcenie wyzsze, bo
    jak nie to bardzo zle.
    Tutaj nie jest na szczescie tak zle i tez dziekuje losowi, ze nie wychowuje mojego dziecka w PL,
    gdzie w pedagogice od lat 70 wciaz nic sie nie zmienilo i dzieci to nie mali ludzie tylko pol
    ludzie i tak sie ich wlasnie traktuje.

    > tak, ja uwazam ze glownie wychowuja rodzice, ale przedszkole czy szkola uczy
    > wzorcow i ma pomagac ( i taka role ma spelniac) wrastania w role spoleczne,
    > przygotowywac do nich, kultury i wiedzy o mechanizmach interakcji miedzy ludzmi
    Strasznie to traci polska pedagogika lat 70, blee.

    Jeszcze przypomnialo i sie o glutenie, bo w PL, bardzo uwaza sie na to bazglutenowe jedzenia
    dla niemowlat, a przy pierwszym przeziebieniu maluszki musza polykac niewiarygodne ilosci
    lekow. A nawet antybiotyki.
    Zupelnie nie wiem jak moga to zaakceptowac ich zoladki i gdzie tu sens.









  • gherarddottir 11.04.07, 22:18
    bietka1 napisała:

    > > uwazam, ze moje dziecko nie powinno jesc parowek i pic coli. I przy tym z
    > ostane
    > I juz od urodzenia bedzie jadlo nozem i widelcem.
    > Sorry, Corkogerarda, ale troszke to mnie rozsmieszylo, bo dzieci bardzo lubia r
    > ozne kielbaski i
    > w ogole najchetniej jedze proste rzeczy.
    > Takie jest moje doswiadczenie i nie mam tutaj na mysli tylko mojego dziecka.

    -----moje doswiadczenia sa nieco inne.
    I nie uwazam zeby Twoje byly smieszne.
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • gherarddottir 11.04.07, 22:26
    bietka1 napisała:

    > > uwazam, ze moje dziecko nie powinno jesc parowek i pic coli. I przy tym z
    > ostane
    > I juz od urodzenia bedzie jadlo nozem i widelcem.
    > Sorry, Corkogerarda, ale troszke to mnie rozsmieszylo, bo dzieci bardzo lubia r
    > ozne kielbaski i w ogole najchetniej jedze proste rzeczy.

    A przy okazji napisz mi co cie tak rozmieszylo to moze i ja sie posmiej???
    Obcowalam i wychowywalam dwoje dzieci z ktorymi zylam pod jednym dachem przez
    kilka lat i jestem zdania, ze kazde dziecko to indywidualnosc i to od nas
    rodzicow czy opiekunow dziecko uczy sie swiata takze. Jesli uwazasz ze karmienie
    3 latka zimna parowka i zapijanie tego coca cola jest dobre dla Twoich dzieci to
    oczywiscie takie jest Twoje prawo i ja go nie potepiam ani nie osmieszam. Wiecej
    tolerancji dla pogladow innych. Pozdrawiam
  • bietka1 11.04.07, 22:51
    Bardzo mnie to rozsmieszylo, ze ktos w jedzeniu parowek widzi cos zlego, bo jest ich tyle
    odmian i wiele jest naprawde dobrych gatunkowo, a dzieci bardzo je lubia.
    Nawet samodzielnego jedzenia widelcem ucza sie dzieci wlasnie na parowce poczawszy.
    A bywa i tak, ze mama sie napichci, a dziecko i tak woli zwykla kielbaske.

    I nie wmawiaj mi prosze dziecka w brzuch, ze uwazam za dobre karmienia 3 latka zimna
    parowka i popijanie coca cola, bo nigdzie tego nie napisalam, a napisalam cos, co bylo, jak
    sadze jasne w interpretacji.
    O tolerancji dla pogladow innych juz nie wspomne wink
  • gherarddottir 11.04.07, 22:56
    bietka1 napisała:

    > Bardzo mnie to rozsmieszylo, ze ktos w jedzeniu parowek widzi cos zlego, bo jes
    > t ich tyle
    > odmian i wiele jest naprawde dobrych gatunkowo, a dzieci bardzo je lubia.
    > Nawet samodzielnego jedzenia widelcem ucza sie dzieci wlasnie na parowce poczaw
    > szy.
    > A bywa i tak, ze mama sie napichci, a dziecko i tak woli zwykla kielbaske.
    >
    > I nie wmawiaj mi prosze dziecka w brzuch, ze uwazam za dobre karmienia 3 latka
    > zimna
    > parowka i popijanie coca cola, bo nigdzie tego nie napisalam, a napisalam cos,
    > co bylo, jak
    > sadze jasne w interpretacji.
    > O tolerancji dla pogladow innych juz nie wspomne wink

    To Ty uwazasz moje polady za smieszne. Wybacz ale nie bede z Toba dyskutowac na
    temat parowek bo to mi sie nawet smieszne nie wydajetongue_out


    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • katlia 11.04.07, 23:04
    Kiedys rozmawialam z kolega w pracy, ktory duzo podrozuje. Wspomnial o jego
    wrazeniach pobytu w Polsce jakies 10 lat temu - ladny kraj, mili ludzie,
    powiedzial - ale mialem problemy z jedzeniem. Wszedzie czestowano go szynka,
    kielbaskami, schabowym... a on jest wegeterianin. To co dla Polki wydawalo sie
    dobrym, zdrowym jedzeniem dla niego bylo powodem do wymiotow. Z jedzeniem,
    kuchnia, dieta - wszystko jest bardzo subjektywne.
  • tamsin 12.04.07, 01:49
    katlia napisała:

    > Kiedys rozmawialam z kolega w pracy, ktory duzo podrozuje. Wspomnial o jego
    > wrazeniach pobytu w Polsce jakies 10 lat temu..

    To rownie dobrze moglobyc o mnie. 10 lat temu bylam w Polsce..pierwszy raz od
    uprzednich ..10 lat. Niestety za kazdym kesem ladowalam w kiblu, przez ten
    tydzien co bylam, moze dwa posilki zjadlam, przyplacajac to najgorszym
    rozstrojem zoladka. Kazdy chcial mnie ugoscic (przy pelnym stole oczywiscie) a
    mi na widok jedzenia na wymioty sie zbieralo. Schudlam chyba z 10 funtow, tak
    myslac o tym, musze sie znowu tam wybrac bo przydaloby sie pare kilo zgubic wink
  • bietka1 11.04.07, 23:16
    gherarddottir napisała:

    >
    > To Ty uwazasz moje polady za smieszne. Wybacz ale nie bede z Toba dyskutowac na
    > temat parowek bo to mi sie nawet smieszne nie wydajetongue_out

    smile))
    Ja nie zamierzam dyskutowac, ja tylko wyrazilam swoje zdanie.
    A juz na pewno nie chce nikogo przekonywac, tym bardziej, jesli ten ktos wie wszystko najlepiej
    tongue_out

  • sukiennica 12.04.07, 22:54
    Bietka. Ja nie wiem w jakim wieku serwuje sie parowki dziecim w Niemczech, ale
    mam cicha nadzieje, ze nie w wieku siedmiu miesiecy, co jest norma w Norwegii.
    I nie ma sprawy- jesli rodzice uwazaja, ze to takie swietne i ta pielucha do
    siodmego roku zycia i ten wozek w ktorym sie te dzieci wozi mimo tego, ze maja
    juz latek osiem itp itd. Nie moj problem.
    W chwili jednak, gdy ktos sugeruje mi, ze powinnam postepowac tak samo- ba nie
    daje mi mozliwosci wyboru- to ja protestuje! Niech mi ktos wyjasni dlaczego
    jedynym dostepnym w Norwegii barne meny jest ta koszmarna parowka?!
    Dlaczego w tych przedszkolach dzieci sa zywione i traktowane w sposob zupelnie
    sprzeczny z tym co uwazam za dobre dla mojego dziecka? Dlaczego nie mam wyboru
    miedzy przedszkolem A B i C, a wszystkie przedszkola sa identyczne?

    W Norwegii Twoje mozliwosci wyboru sa wprost proporcjonalne do wyboru jaki masz
    w sklepach spozywczych. Jedna firma produkujaca nabial, jedna mieso (diw
    parowki smile itp-
    brak jakiejkolwiek konkurencji na rynku.

    Czesto czuje sie tu jak w PRL-u za czasow kryzysu. Wszyscy w tych samych
    butach, bo innych nie ma, z ta sama parowka, bo nic innego nie ma, wychowywani
    w tych samych przedszkolach na podobnych do siebie ludzi...

    Norwegia jest doprawdy krajem dosyc specyficznym i bez pomieszkania tutaj
    troche nie mialabym odwagi zabierac glosu w sprawie norweskich parowek
    urastajacych zreszta do pewnego rodzaju symbolu dosyc specyficznego moim
    zdaniem systemu wychowywania dzieci.

    Co do akademikow i psychologow uczacych w przedszkolach...
    HA HA HA!
    Ale mnie rozsmieszylas!
    HA HA HA!
    --
    Ja nie zamierzam z nikim dyskutowac, ja tylko wyrazam swoje zdanie.
  • jan.kran 14.04.07, 12:58

    Do tego co napisalam wczesniej musze dodac ze Sukiennica ma racje.
    W Norge nie ma zbyt wielu mozliwosci wyboru.
    Ja jezeli chcialam zeby moja corka chodzila do w miare europejskiej szkoly
    mialam do wyboru dwie , trzy szkoly.
    Ja wiem ze to jest maly kraj ale bez jaj.
    Mysle ze to co ja ,Corka , Sukiennica chcemy powiedziec ze tu jest rownanie do
    dolu. O ile miejscowa ludnosc jest przyzwyczjona do taplania sie w swojskim
    bagienku o tyle ludziom majacym wieksze perspektywy i ambicje bywa tu nielekko.
    --
    Karłom trzeba się nisko kłaniać.S.J.L
  • bietka1 16.04.07, 23:42
    Przyznaje, ze bardzo zainteresowalam sie Norwegia po waszych postach, bo kojarzyla mi sie
    glownie z fiordami i jednym z aktow 'Niemcow' Kruczkowskiego.
    To musi byc naprawde straszne tak strasznie nie lubic kraju w ktorym sie zyje, wspolczuje.
    Nie wiem, tylko, gdzie Sukiennica przeczytala, ze pisze o norweskich parowkach, gdy pisalam o
    parowkach... hmmm...?




  • jan.kran 17.04.07, 16:03
    Bietka, ja nigdzie nie pisze ze strasznie nie lubie kraju gdzie mieszkam.
    Nawet jeden z postow zatytulowalam ...zeby bylo sprawiedliwie piszac o
    pozytywnych stronach Norge.
    Mnie meczy ten kraj bo ciagle slysze opinie ze tu najlepiej , najbogaciej a ja
    mam to na codzien i wiem ze tak nie jest.
    Mozna tu zyc bez stresow , spokojnie zgadzam sie.
    Tylko trudno tak zyc jezeli sie wie ze gdzie indziej jest inaczej i tu przy
    odrobinie dobrej woli i wysilku mogloby byc tez.
    W Norwegii prawie nie ma bezrobocia za to jest bezrobocie ukryte takie jak bylo
    w pereelu. To co moglyby robic dwie osoby robia trzy a ta trzecia jest
    oplacano z horrendalnie wysikich podatkow.
    Nie trzeba sie stresowac bo jakas prace zawsze sie dostanie a poniewaz jest
    progresja podatkowa jesy wysoka nie ma wielkich roznic w zarobkach.
    Ja jestem tu glownie ze wzgledu na mojego syna bo wiem ze ma szanse miec
    latweij w szkole niz gdzie indziej .
    Poniewaz spedzil cztery lata w niemieckiej szkole wiec ma lepsze podstawy do
    daszej edukacji niz Jego norwescy koledzy ze o domu rodzinnym nie spojrze.
    Poza tym tu nie ma dyskryminacji z powodu wieku. Mnie o wiek nikt nie pyta i
    jezelibys uwaznie czytal moje posty to wielokrotnie to podkreslalam.
    --
    Karłom trzeba się nisko kłaniać.S.J.L
  • asia.sthm 17.04.07, 16:54
    Komu parowke, komu ???, bo ide do domu !
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • maja92 20.04.07, 17:48
    A taka dobra szwabska to bym sobie zjadlawink))

    Irlandzkie parowki tez do bani - zapewne jak norweskie, ale niemieckie parowki
    to bez zawachania zjem...
    wink)
    --
    Maja

    Rodzice w Irlandii
  • edytais 18.04.07, 21:10
    > odmian i wiele jest naprawde dobrych gatunkowo, a dzieci bardzo je lubia.
    > Nawet samodzielnego jedzenia widelcem ucza sie dzieci wlasnie na parowce
    poczaw
    > szy.

    Moje dzieci nie lubia parowek, chyba dlatego, ze ich nie kupuje i nie jemy.
    Jesli jedza u kogos i sa parowki to strasznie wybrzydzaja. Najstarsza lubi, bo
    byla nimi karmiona i na nich uczona samodzielnego jedzenie. Srednia i
    najmlodszy nie wiedza co to sa parowki i ich nie lubia.
    Ja bardzo zmienilam swoja i swojej rodziny diete w ostatnich kilku latach i tak
    sie sklada, ze to na czym najstarsza corka sie "wychowywala" od niemowlaka
    naprawde drastycznie rozni sie od tego od czego najmlodszy zaczynal.
    Widze tez duza roznice w preferencjach. Te dzieci, ktore mialy bardzo
    ograniczony dostep do slodyczy mniej ich jedza nawet jak nie ograniczam.
    Najstarsza wcina ile sie da, mlodsza i najmlodszy syn troche skubna i im
    wystarczy. To samo tyczy sie innych "junk food".
    Dzieci chyba lubia to co jedza rodzice, to do czego sa przyzwyczajani od
    najmlodszych lat od samego poczatku ich eksperymentow kulinarnych.
    Poza tym rodzice czesto podajac cos zdrowszego niz parowki jesli jest odmowa
    jedzenia to daja spokoj. Wreczaja wtedy parowke nie dajac dziecku przyzwyczaic
    sie do nowego smaku. Czasami jescze raz sprobuja i na tym konczy sie.
    Jedzenie trzeba oferowac do sprobowania kilkanascie razy zanim sie trzeba
    poddac. Moj synek dzisiaj mnie zadziwil bo wcinal ser feta az mu sie uszy
    trzesly. Ja czesto to jem w salatce bo bardzo lubie a on uwielbia podjadac to
    co my jemy (nawet jesli ma to samo na swoim talerzu). Ode mnie dostal ser feta
    niezliczone razy i za kazdym razem plul dalej niz widzial. Mine tez mial
    nieapetyczna. A dzisiaj mu posmakowalo!
    Wiekszosc moich znajomych jak zapraszali nas pierwszy raz na obiad to
    zakladali, ze nasze dzieci nie zechca jesc to co dorosli i chcieli szykowac
    parowki podczas gdy my zajadamy sie grilowanym lososiem. My natomiast dajemy
    ich to co sami jemy i dzieci wcinaja salatki i inne "dorosle" przyprawione
    jedzonka ze smakiem (corcia uwielbia chleb z maslem i grubo posmarowany
    czosnkiem az piecze! ma 6 lat). Jakby to jadla przy kolezance, ktora
    powiedzialaby, ze to ochyda to pewnie skonczyloby sie jedzenie czosnku.
  • asica74 12.04.07, 01:36
    I oczywiscie wolalabym zeby opiekunka miala wyksztalcenie kierunkowe –
    moze dlatego, ze wiem jako psycholog zajmujacy sie roznymi zaburzeniami jak
    wielkie znaczenie maja srodowisko i wzorce z wczesnego dziecinstwa?

    %%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%


    A to ciekawesmile Niedawno czytalam raport z badan (niestety nie pamietam, gdzie to
    wyczytalam), ktore przeprowadzono w dwoch typach przedszkoli. Jedna grupe
    stanowily przedszkola z wyksztalcona kadra, blyszczaca podloga i napakowanym
    grafikiem dnia. Druga grupa skladala sie z placowek, gdzie byly zatrudnione
    zwykle kobiety (oprocz nauczycieli), nie scierano stolow co pol godziny, a
    dzieci mialy czas na zabawe wlasna. Badania wykazaly, ze na przestrzeni kilku
    lat, dzieci z owych "gorszych" przedszkoli mniej chorowaly, a ich rozwoj
    psychospoleczny byl bardziej zaawansowany niz dzieci z pierwszej grupy bawaczej.

    Ot, taka dygresja do dyskusji o parowkach.


    --
    Co widzi optymista na cmentarzu? - Same plusy!
  • gherarddottir 16.04.07, 23:23
    Dobrze, ze kazdy moze sobie wybrac. Asia wybierze pania X a ja wybiore pania Y.
    Do wychowywania wlasnych dzieci. Demokracja i swiadomosc.
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • kajamama1 15.04.07, 16:22
    Asia,
    dziekuje bardzo za slowa wsparcia. Chyba rzeczywiscie jakos za bardzo wprzod
    kombinuje. Co do rynku pracy, wlasnie cos dostalam. Robota oglupiajaca, ale w
    miare dobrze platna. Oczywiscie na pewien czas tylko.
    Pozdrawiam
  • asia.sthm 15.04.07, 20:34
    kajamama1 napisała: > Asia,....

    ciesze sie i zawsze do uslug wink))

    > Co do rynku pracy, wlasnie cos dostalam. Robota oglupiajaca, ale w
    > miare dobrze platna. Oczywiscie na pewien czas tylko.

    Na pewien czas tylko. Tak trzymaj to wytrzymasz smile)
    Na poczatek wszystko dobre. Najwazniejsze zeby zdac sobie sprawe, ze jest to
    poczatek. Sama przepracowalam tak kilka lat aby dochrapac sie prawa do
    swiadczen rodzicielkich. Ot zycie. Nie ma latwo, a satysfakcja z pokonywania
    trudnosci jest proporcjonalna do poczucia wlasnej wartosci.
    Trzym sie i pozdrawiam tez.

    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • medea50 11.04.07, 22:26
    Zostalam skonfrontowana przed paroma dniami z tym tematem.Nasi przyjaciele beda
    wracac do Polski.Nie z wlasnej ,dobrej woli ale raczej z musu.On lata cale
    prowadzil polska firme budowlana,a teraz zmienil pracodawce w Polsce i bedzie
    wracal.Ona jest zalamana.Czy dostanie w Polsce prace ,bo dochodzi juz 50-
    tki.Przed laty pozbyla sie obywatelstwa polskiego i teraz chcialaby je z
    powrotem odzyskac,bo obce moze jej przsporzyc trudnosci w poszukiwaniu
    pracy.Gdzie mieszkac w Polsce,kiedy mieszkalo sie lata cale we wlasnym domu,bez
    strachu o samochod przed domem.Obaw jest duzo.Lata spedzone poza granicami
    zmienily ich styl zycia ,myslenia.Jak znajda sie na nowo w kraju.?
  • tamsin 12.04.07, 01:43
    ciekawe jak ona sobie bedzie radzila. Koniecznie daj znac (jezeli kontakt ci
    sie nie urwie) jak jej wtorna asimilacja przebiega.
  • basiadahl 12.04.07, 11:46
    To i ja dodam swoje trzy grosze.
    Mieszkam w Szwecji od jakis 6 lat, gdzie zalozylam rodzine. Do Polski
    wrocilabym bez mrugniecia okiem, gdyby moj maz chcialby pojechac ze mna. Ale on
    by tam pewnie nie znalazl pracy, polskiego by sie nie nauczyl (chociaz kto to
    wie). A ja siedze i tesknie za moja Lodzia i Widzewem, i przyjezdzam tam tak
    czesto, jak sie da.
    Ale ostatnio doszlam do troche innego wniosku- idealnym rozwiazaniem byloby
    kupienie tam mieszkanka i pare miesiecy mieszkaloby sie tam i pare tu. Ot tak
    na przemian. Tylko nas chyba na to nie stac. Ale kto wie...
    pozdr basia
  • medea50 14.04.07, 16:26
    To o czym piszesz jest mi znajome.Tylko,ze o takim zyciu wszyscy marza a realia
    sa inne.Mialam znajomych ktorzy tak zyli ale krotko.Kiedy dzieci zaczely im
    chorowac to wracali do Niemiec,bo tutaj jest lepsza opieka lekarska.Powstalo
    pozniej pytanie gdzie maja pojsc do szkoly no i stanelo,ze w Niemczech.A mieli
    w Polsce piekny dom i mieszkanie w Niemczech.Z rodzina to nie jest tak latwo!
    Wszystkim nie dogodzisz,a tesknic bedziesz zawsze ale tym przyjemniejsze
    bedziesz miala odwiedziny.
  • cuciolo 14.04.07, 20:28
    Masz racje medea50 takie mieszkanie na przemian nic nie da. Ja mam mieszkanie w
    polsce, oplacam je by na czas wakacji miec lokum ale bywam w polsce 3 razy do
    roku. Niedlugo stane przed decyzja o sprzedazy lokum bo moi rodzice juz nie
    maja sil pilnowac mojego m-2. Tak to juz jest: wyjezdzasz decydujesz sie na
    zmiane zycia, musisz byc konsekwentna. Ja nie wrocilabym do polski bo nie mam
    jak. zalozylam na emigracji rodzine i tego sie trzymam
  • makda 16.04.07, 14:42
    Ja wróciłam, choć pewnie nie na długo.
    Miałam tę komfortową sytuację, że złożono mi propozycję przeniesienia się do
    warszawskiego oddziału mojej firmy, na to samo stanowisko, z lepszą jeszcze
    pensją.
    W maju minie rok od powrotu.. I jestem bardzo zadowolona: zarówno z pracy
    (zdecydowanie lepiej mi się pracuje), jak i z tego, że jestem znowu blisko
    przyjaciół.
    Napisałam, że pewnie znowu gdzieś pojadę, bo: mój mąż (Włoch) średnio się czuje
    w Polsce- choć przyjeżdża właściwie tylko na weekendy, bo zawsze chcieliśmy
    mieszkać w Londynie i tam mnie pewnie z pracy będą chcieli przenieść, bo nie
    lubię żyć długo w jednym miejscu.
    Zresztą..jak się już dłużej pomieszkało w jakimś kraju, to się już zawsze
    będzie żyło "okrakiem": we Włoszech brakowało mi Polski, tu brakuje mi Włoch...
  • mon101 16.04.07, 21:02
    Wychowanie dzieci zalezy przede wszystkim od rodzicow, zadna instytucja nie
    moze go zastapic ani zepsuc. Pocieszam mamy skandynawskie - dzieci i tu
    wyrastaja na ludzi, zadowolonych z siebie i z zycia, na pozytek rodzicom,
    spoleczenstwu i wlasny;_)) Jako matka dwoch doroslych synow moge sobie pozwolic
    na ten "smrodek dydaktyczny". Sa zintegrowani, nie czuja sie obywatelami
    drugiej kategorii. Nie wozilam ich do szkoly do miasta, nie musieli udawac
    innych niz sa. Wychowywali sie nie w betonowym gettcie, tylko gdzies "po
    srodku", takich miejsc jest tu jednak wiekszosc. Starszy dostal po studiach
    prace nawet jej nie szukajac, zaproponowal mu ja ojciec jednego z zawodnikow
    druzyny, ktora syn trenowal. Mysle, ze nikt nie zastanawia sie, ze sa
    innego, "obcego" pochodzenia, po protu sa soba, tyle ze maja obcobrzmiace
    nazwisko i klna po polskuwink)
    --
    Niemożliwe jest tylko gołemu w kieszeń nasrać
  • jan.kran 16.04.07, 21:35
    Ja tez nie odczuwam ze moje dzieci sa niezintegrowane albo drugiej kategorii.
    Wiele wysilku wlozylam w to zeby mieszkali w Oslo , w dobrej dzielnicy a nie w
    getcie i mieli w zwiazku z tym szanse na lepsza szkole i integracje.
    To bardzo smutne ale w Oslo i w ogole w Norwegii sa szkoly gdzie Norwegow
    rodowitych jest miedzy 5 a 10 % a z drugiej strony szkoly gdzie cudzoziemcow
    sa ilosci sladowe.
    Nie wiem czy to zjawiasko typowo norweskie.
    Ja nie jestem rasistka ale po pierwsze moje dzieci mogly nauczyc sie
    norweskiego tylko w szkole i jezeli jezykiem dominujacym wsrod uczniow byl
    urdu albo jezyki afrykanskie to stanowilo to problem.
    Poza tym z reguly takie szkoly na peryferiach maja gorsza opinie i czesto
    slusznie.
    Jest to napradwe problem w Nowegii bo powoduje polaryzacje spoleczenstwa.
    Kran
    --
    Karłom trzeba się nisko kłaniać.S.J.L
  • mon101 16.04.07, 22:07
    Jest to rowniez problem Szwecji i pewnie innych krajow europejskich. Warto jest
    wlozyc tyle wysilku by nie dac sie zamknac w getcie i zeby dzieci chodzily do
    przyzwoitej, niekoniecznie elitarnej szkoly, przede wszystkim po to, zeby
    mowily porzadnym jezykiem, a nie dialektem, ktory w Szwecji nazywa
    sie "Rinkebysvenska" (od nazwy dzielnicy Rinkeby), jest zlepkiem wielu jezykow
    i ma specjalny akcent. Mowi nim nawet te 5% Szwedow, ktorzy mieszkaja w tej i
    tym podobnych dzielnicach. Z drugiej strony, zaczyna to byc cool, bo to jezyk
    miejscowych rapperow. Trzeba byc wiec dwujezycznymwink)
    --
    Niemożliwe jest tylko gołemu w kieszeń nasrać
  • gherarddottir 16.04.07, 23:27
    jan.kran napisała:

    > Ja tez nie odczuwam ze moje dzieci sa niezintegrowane albo drugiej kategorii.
    > Wiele wysilku wlozylam w to zeby mieszkali w Oslo , w dobrej dzielnicy a nie w
    >
    > getcie i mieli w zwiazku z tym szanse na lepsza szkole i integracje.
    > To bardzo smutne ale w Oslo i w ogole w Norwegii sa szkoly gdzie Norwegow
    > rodowitych jest miedzy 5 a 10 % a z drugiej strony szkoly gdzie cudzoziemcow
    > sa ilosci sladowe.
    > Nie wiem czy to zjawiasko typowo norweskie.
    > Ja nie jestem rasistka ale po pierwsze moje dzieci mogly nauczyc sie
    > norweskiego tylko w szkole i jezeli jezykiem dominujacym wsrod uczniow byl
    > urdu albo jezyki afrykanskie to stanowilo to problem.
    > Poza tym z reguly takie szkoly na peryferiach maja gorsza opinie i czesto
    > slusznie.
    > Jest to napradwe problem w Nowegii bo powoduje polaryzacje spoleczenstwa.
    > Kran

    Ulka podpisuje sie obiema recami, naprawde to tak wyglada !

    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • iwo19 19.04.07, 18:49
    Wiecie co? Zadziwilyscie mnie swoimi wypowiedziami. Czytajac o Waszych
    europejskich spostrzezeniach , czuje sie jakbym czytala o moim tutejszym
    podworku.A ja , do tej pory myslalam ze tylko tutaj , jest czasami tak "plytko".
    Mowie o jedzeniu, smarkach pod nosem, edukacji, przedszkolach itp.Zawsze
    uwazalam ze wszedzie w Europie jest lepiej pod wzgledem szkolnictwa, socjalnym
    i opieki zdrowotnej niz tutaj w Stanach.Przynajmniej do tej pory takie wrazenie
    odnosilam po Waszych postach.A wychodzi na to ze dobrze jest gdzie nas nie ma.
    Pocieszajace .
    Wracajac do tematu.
    W lecie minie 7 lat.Mimo ze nie mialam jeszcze szans na konfrontacje
    dzisiejszej Polski z moja pamiecia, podpisuje sie pod wiekszoscia poprzednich
    postow. Ja juz nie chce wracac do Polski.
    Dzieci lubia tutejsza szkole,Ewa szuka dla siebie uniwersytetu, ja lubie moja
    prace, lubie okolice gdzie mieszkam ,moj maly domek ,zadziej kloce sie z moim
    M ,pewnie mamy mniej stresujace zycie niz dawniej.
    Mimo minusow Takich jak brak ubezpieczenia zdrowotnego,mozliwosci wyjazdu do
    domu , instrukcji obslugi w obcym jezyku -wybieram ten kraj.
    Nigdzie nie jest idealnie, wszedzie musimy uczyc sie obcego jezyka, wszedzie
    musimy starac sie zyc swoim zyciem ,na wybranym przez siebie poziomie , z
    poprzeczka taka jaka nam pasuje.
    Mysle, ze nigdzie nie jest latwo,ale ja tutaj jestem szczesliwa mimo ze jak
    wariat tesknie za moim kochanym grajdolkiem,Zamosciem.
    Pozdrawiam Was wszystkie,
    Iwona

    --
    every mother is a working mother
    Zamosc.Naperville.USA
  • iwo19 19.04.07, 18:50
    Zapomnialabym,chodzenie dziecka w pieluszce ,to nie zawsze wybor rodzicow. sad
    --
    every mother is a working mother
    Zamosc.Naperville.USA
  • mon101 20.04.07, 11:03
    Wracac ni wracam, ale za 4 godziny jade i baaardzo mi dobrze!
    --
    Niemożliwe jest tylko gołemu w kieszeń nasrać
  • luiza-w-ogrodzie 20.04.07, 12:55
    Nie wrocilabym. W Australii poczulam sie u siebie od poczatku, nie mialam nawet
    snow emigranta. Odpowiada mi ten kraj - spokojny, troche zasciankowy, a jednak
    z wielka liczba noblistow (a jest nas tylko 20 milionow). Kraj ogromnych,
    pustych przestrzeni i zatloczonych metropolii. Kraj setek wyznan, gdzie w
    szkolach panstwowych sa obowiazkowe lekcje religii a dla niereligijnych -
    lekcje wiedzy o religii. Wspaniala przyroda i brak historycznej architektury.
    Wielorasowosc na poziomie wiekszym niz w Europie i niemal zadnych zamieszek
    rasowych.

    Znalazlam tu wszystko, czego w Polsce nie mialam. Rodzine odwiedzam raz na dwa-
    trzy lata, miewam tez gosci z Polski.

    Jestem w tej chwili w Polsce z ponadmiesieczna wizyta, po trzech tygodniach
    mialam ostre objawy tesknoty. Teraz licze dni do wyjazdu do mojej przybranej
    ojczyzny - zostal niecaly tydzien :o))))

    Pozdrawiam
    Luiza-w-Polsce
    .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
    Australia-uzyteczne linki
  • sylwek07 20.04.07, 13:08
    a ja bym chcial wrescie znalesc to swoje miejsce na ziemi ale jakos nigdzie tego
    nie widze sad((
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • asia.sthm 20.04.07, 13:21
    Sylwek, bronciepanieboze zalamywac sie z tego powodu. Niektorzy cale zycie
    szukaja ...ot niespokojne dusze niemogace sobie kata ugrzac.
    Trzymaj sie i szukaj dalej spokojnie.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • sylwek07 20.04.07, 14:53
    Asiu napisalem tego posta i zapomnialem dodac ze wlasnie tak jest ze jedne
    osoby znajduja to miejsce szybko,,inne musza troche popracowac a inne znow beda
    czekac,szukac asz wrescie znajda ...


    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • kast 20.04.07, 13:21
    Ja wlasnie wrocilam z Polski, spedzilam tam 5 cudownych dni - spotkania z
    Rodzina, znajomymi, przyjaciolmi... Bylo cudownie i az wracac sie nie chcialo :
    ( Samolot powrotny mielismy w srode wieczorem i caly dzien mialam humor
    paskudny, powiedzialam Mamie, ze chyba nie chce wracac do UK, a Mama na
    to "chyba zartujesz, nie wracaj tu poki co, bo nie ma po co!". A mi sie tak
    teskni....

    ----------------
    Serdecznie pozdrawiam, Kasia
    Jestem w UK od...
  • medea50 21.04.07, 18:18
    Jak posiedzisz dluzej w ojczyznie to ci wszystko spowszednieje i nie bedzie juz
    tej ekstazy,jaka towarzyszy nam przy wizytach.
  • medea50 21.04.07, 18:20
    Operujecie czesto skrotami ,ktorych my wszystkie nie musimy znac.Podejrzewam
    ze masz na mysli jakis stan w USA.
  • tamsin 21.04.07, 18:22
    UK - United Kingdom.
  • sylwek07 21.04.07, 20:39
    mozna spotkac tez i taki skrot tzn GB - Great Britain
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • a.polonia 21.04.07, 22:18
    UK i GB to nie to samo!

    "Great Britain" is often used to mean the "United Kingdom of Great Britain and
    Northern Ireland" (UK). However, Great Britain is only the largest island
    within the United Kingdom, which includes numerous surrounding smaller islands,
    as well as Northern Ireland in the island of Ireland.

    zrodlo:wikipedia
  • mon101 23.04.07, 22:11
    Melduje, ze jestem czwarty dzien i narazie mi dobrze. Unikam telewizji i gazet,
    spotykam sie z przyjaciolmi, jest baardzo cieplo, kwitna magnolie na Placu
    Trzech Krzyzy, wlasnie wrabalam kaszanke i popilam Zywcem .Bylam na wspanialym
    Festiwalu Filmowym Muzyki Komedy w kinie Skarpa, ktore jest teraz bardziej
    klubem filmowym,ze stolikami, mozna sie w czasie seansu napic piwka i kawki
    (jak widzicie juz sie odnalazlam w tutejszej rzeczywistosci, zdrobniatka
    siedza "jak trza"). Gral Stanko i swietna grupa z Lena Ledoff, pokazywali
    filmy, ktorych nigdy nie widzialam (bo ich wczesniej nie pokazywali)i bylo
    bardzo, bardzo fajnie. Wracalam w srodku nocy do domu, Warszawa tetnila zyciem,
    restauracje i kluby pelne mlodziezy i zgredow w moim wieku. Narazie jest
    niezle...
    --
    Niemożliwe jest tylko gołemu w kieszeń nasrać
  • mon101 27.04.07, 19:07
    Jechalam dzis samochodem i sluchalam debaty z Sejmu, wybor nowego marszalka.
    Jestem kompletnie nie na biezaco, bo nic nie kapowalam, poza tym to byl
    kompletny belkot. Czy ci panowie slyszeli cos o retoryce? Zdania dlugie, nie
    wiadomo gdzie pocztek, gdzie koniec, ciagle "hm,gmh",bledy gramatyczne..
    Stanowczo nie wracam! A raczej jutro wracam, do Szwecji!
    --
    Niemożliwe jest tylko gołemu w kieszeń nasrać
  • monhann2 27.04.07, 19:19
    hehe, jaki odwrot o 180 st od ostatniego wpisu! Co to znaczy 4 dni!!! Poniekad
    czekalam kiedy Ci sie odwidzi to: "Narazie jest niezle..."



  • mon101 27.04.07, 21:44
    Bylo przeciez "Narazie"wink) No,ale pogoda super!
    --
    Niemożliwe jest tylko gołemu w kieszeń nasrać
  • jan.kran 30.04.07, 15:52
    Ja nie bylam w Oj bedzie w lipcu trzy lata ale cale lata jezdzilam co roku na
    dluzej , nawet pare razy ze dwa razysmile)
    Nigdy nie mieszalam pobytu _rozrywkowego_w_kraju z rzeczywistoscia jaka bym
    miala zamieszkujac tam na codzien.
    Jezdze zawsze taksowkami bo bym sie inaczej nie wyrobila, sypiam po cztery
    godziny , laze po knajpach albo imprezuje do rana i zwiedzam .
    Bo Wroclaw to jet miasto ktorego nigdy do konca sie nie poznasmile)
    Wydaje taka ilosc pieniedzy ze nigdy by mnie nie bylo stac gdybym tam normalnie
    zyla i zarabiala ale to sa w koncu wakacjesmile)
    Raz na rok mozna...
    Teraz czytajac to co wie w PL wyrabia musialabym byc drastycznie zdesperowana
    zeby tam wrocic.
    Moze za pare lat sie poprawi...
    Podobno gospodarczo PL stoi niezle, moi znajomi zyja spokojnie , bez ekscesow
    ale maja prace, podrozuja , stac ich na pare milych rzeczysmile Nie martwia sie z
    reguly o chleb codzienny.
    Ale ta otoczka w jakiej kisi sie teraz Polska, opinia w prasie miedzy
    narodowej...
    Nie na moje stare nerwy...
    Kran


    --
    Karłom trzeba się nisko kłaniać.S.J.L
  • malynils 03.05.07, 11:32
    Przez caly czas mam Polske gdzies podskornie, jest wciaz blisko mnie. Nigdy nie
    przerwalam tej nostalgicznej pepowiny laczacej mnie z ojczyzna, a pomimo to, za
    kazdym razem, gdy przybywam z krotka wizyta na rodzinne lono, odczuwam pewien
    niesmak, wewnetrzny dysonans, ktory przyczepia sie do mnie juz na Okeciu.
    Milosc do Polski, to jak milosc do kobiety, ktora bardzo ladnie wychodzi na
    zdjeciach, a ktora w rzeczywistosci ma zeza, brzydka cere i zle dobrany
    makijaz. Ale zawsze bohatersko preze muskuly, ilekroc trzeba bronic honoru
    owego brzydactwa. Jestem zona Belga i po czteroletnim pobycie w jego kraju,
    zdecydowalismy sie osiasc w Finlandii. W Belgii czuje sie lekka niechec do
    wszystkiego co wschodnie, slowianskie, co oczywiscie dla mnie jako Polki jest
    niezwykle meczace. W Finlandii ludzie potrafia sie wzniesc ponad szablony i
    stereotypy, co z kolei zapewnia mi komfort psychiczny, na tyle pokazny, ze nie
    mysle o ucieczce do Polski. Chcialabym tu zostac. Tu czuje sie, pomimo pewnych
    roznic mentalnych, prawie tak samo dobrze jak w kraju.
    --
    "Zarzuć na siebie nieprzemakalny psychiczny płaszcz, postaw kołnierz i pomyśl o
    cieplejszej strefie klimatycznej" - Chris o Poranku, "Przystanek Alaska"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka