Dodaj do ulubionych

Nie czuje sie juz Polka. Polska stala mi sie obca.

  • 24.06.07, 06:59
    I feel soooooooooo sorry for u - chyba w tym jezyku bardziej do Ciebie
    dotrze smile Pani...Nie Polko smile
    a odnosnie Twoich pytan...skoro nie czujesz potrzeby aby tam jezdzic to nie
    jezdzij,myslisz,ze ktos Cie tam potrzebuje? smile czy to zle czy dobrze? sama
    ocen jak sie z tym czujesz. i nikt Ci nie kaze czuc przywiazania do
    kraju "tylko dlatego,ze sie w nim urodzilas".Twoje zycie i Twoj wybor co
    czujesz i jak traktujesz poszczegolne okolicznosci przyrodysmile
  • 24.06.07, 08:38
    Nie ma potrzeby sie nade mna litowac.
    Mysle, ze wyrazilam to, co czuje wiele ludzi.
    To uczucie rodzilo sie powoli, nie obudzilam sie ktoregos dnia z ta mysla.
    Mysle, ze mozna mi raczej zazdroscic, ze mieszkam w kraju, ktory doslownie
    KOCHAM (nie obchodzi mnie to jak patetycznie to brzmi), ze nie mieszkam w
    Stanach, a tesknie za Polska, czy marze o mieszkaniu gdzie indziej.
    Przestalam czytac wiadomosci z Polski, zupelnie mnie nie interesuja. Coraz
    mniej ciagna mnie polskie filmy, muzyka, czy ksiazki, jesli juz to te starsze,
    bo wspolczesnych po prostu nie rozumiem.

  • 24.06.07, 17:36
    Pama, troche luzu. Ona nie ma obowiazku czuc sie Polka. Przynajmniej jest
    szczera w wyznaniach zamiast sie falszywie krygowac.
    Ja sie czuje Polka, ale (tylko!!!) po 5 latach na obczyznie nie chcialabym
    wracac do Polski na stale. Irytuje mnie dokladnie to samo, co ja: polska
    polityka, stosunki spoleczne, czesci Polakow przywary, ktory czynia zycie
    nieznosnym. Owszem, z drugiej strony bardzo obchodzi mnie nasza tradycja,
    historia, jestem dumna z osiagniec mojej rodziny, czuje pewne ciepelko, kiedy
    siegam po polska ksiazke, film, czy tez ogladam polski teatr/inna sztuke.
    Opowiadam tubylcom o tym wszystkim, ale nie na sile, wtedy kiedy chca sluchac.
    Slucham tez innych, bo kazdy ma ciekawa historie do opowiedzenia - i nie musi
    byc ona polska.

    Proponuje, zebys odgrzebala ten watek na 5-10 lat, kiedy juz sie poczujesz w
    Kanadzie jak w domu - mysle, ze istnieje duze prawdopodobienstwo, ze zmienia Ci
    sie poglady ;P
    Pozdr,S
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 24.06.07, 21:20
    Moze dlatego, ze przestalam zyc przeszloscia?
  • 24.06.07, 23:14
    A ja wbrew wielkim wysilkom nie umiem ci uwierzyc...przepraszam.
    Niedowiarkiem na starosc przyszlo mi zostac crying(((
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 25.06.07, 03:17
    Hmmm, widzisz, ja odczuwam ciepelko, a wcale nie zyje przesz;oscia - wrecz
    odwrotnie. Czasami sama sie zastanawiam, czy ze mna jest wszystko w porzadku,
    bo nie tesknie, nie wydzwaniam, nie szukam kontaktow na sile - jak wielu innym
    imigrantow. Z cala pewnoscia nie stoje w rozkroku. Zapewne w duzej czesci jest
    tak dlatego, ze:
    - wyjechalam z wlasnej nieprzymuszonej woli gnana ciekawoscia (ominely mnie
    stan wojenny, komunizm, chec poprawienia sobie bytu)
    - moj maz nie jest Polakiem, wiec nie mam z kim sie zaszyc w tym kultywowaniu
    polskosci (propaguje w rodzinie moje tradycje, ktore staly sie ich tradycjami,
    ale wymaga to ode mnie troche kreatywnosci i refleksji w przeciwienstwie
    do "kultywowania na zdalnym sterowaniu")
    - kiedy przylatywalam do Kanady nasluchalam sie o paskudnej Polonii i syndromie
    imigranta i przyrzeklam sobie, ze po Polsce uczynie Kanade swoim domem, zeby
    uniknac rozkroku
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 25.06.07, 13:43
    rhodeisland napisała:

    > Moze dlatego, ze przestalam zyc przeszloscia?

    Mysle, ze jakbys przestala zycz przeszloscia to Polka bys sie czula do konca
    zycia. Bo do konca zycia Polka bedziesz czy tego chcesz czy nie. Ot taka karma
    pani kochana, urodzilas sie w tym kraju, mniemam ze z polskich rodzicow wiec
    jestes Polka.


    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 25.06.07, 18:56
    Syswia jestem wyluzowanasmile
    nie napisalam ze Ona ma obowiazek czuc sie Polka-absolutnie tak nie jest!
    podobnie jak Elagrubabela uwazam,ze Polskosc mamy w genach.Rozumiem fakt,ze
    mozna przestac tesknic,mozna poczuc sie gdzies lepiej anizeli w Pl,a sprawy
    Polski moga stac sie obojetne-wierze ze tak jest(chociaz osobiscie tego nie
    doswiadczylam) wypowiedz Rhodeisland jest pelna sprzecznosci z jej
    wypowiedziami,boz jednej strony nie czuje sie Polka,ale z drugiej utrzymuje
    kontakt z Polonia(chociazby na tym forum) piszac po polsku,czasmi tez na tematy
    zwiazane z polskoscia.nie rozlicza Jej z anic-bo jak wspomnialam ,jej zycie i
    jej wybory,najwazniejsze jest to jak ona sie z tym czuje.Mam tylko nadzieje,ze
    nawet po tych 5-10 latach na emigracji nie nazwe siebie Kanadyjka polskiego
    pochodzenia i nie dojdzie do tego ,ze kiedykolwiek stwierdze,ze "nie czuje sie
    Polka" bo to smutne.
  • 24.06.07, 09:26
    rhodeisland to dlaczego piszesz po polsku?


    To nie jest wcale dziwne i szokujace jak Matka nie jest matka,Ojciec Ojcem to
    chyba jest bardziej szokujace niz to czy ktos jest Polakiem czy tez nie.
    Bardziej mnie interesuje czy ktos jest czlowiekiem i czy Milosc do drugiego
    czlowieka dla niego jest wazna.
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 24.06.07, 09:52
    Pisze nie tylko po prostu ale to na innych forach.
    Jestem chyba dobrym czlowiekiem czujacym wiecej do kraju, w ktorym mieszka
    wiekszosc swego doroslego zycia, niz tego, w ktorym sie urodzil.
    A tak ogolnie to milosci do ludzie nie czuje, do zwierzat tak, ale z ludzi, to
    jedna osobe darze miloscia.
  • 24.06.07, 09:55
    Nie moge zniesc tkwienia w przeszlosci, nalepiania ludziom
    etykietek "komuch" "pedal", "zyd" (ktos tu niedawno pisal o "zydo-komunie)
    polskiej megalowani z jednoczesnym nasladowaniem innych krajow.
  • 24.06.07, 10:07
    rhodeisland a wiesz jaka nalepke nakleja sie czasami ludziom na wizie
    turystycznej np w Kanadzie,ze jak maja ta wize to chca slubu na papiery...widac
    ze wszedzie mozna uslyszec takie lub tez podobne etykiety.

    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 24.06.07, 14:10
    mysle, ze pomieszalas dwie sprawy

    "nie czuje sie juz Polka" - sorki, raczej durne stwierdzenie - urodzilas sie
    Polka i nia jestes, czy tego chcesz czy nie; mozesz miec inne obywatelstwo, ale
    JESTES Polka i tyle
    (choc wlasciwie mozesz sie czuc kim chcesz, nawet kura, tyle...ze ta choroba ma
    nazwe - bez urazy)

    "Polska stala mi sie obca"
    to stwierdzenie doskonale rozumiem
    czuje podobnie jak Ty
    jezdze tam, bo musze, ale wcale nie mam juz na to ochoty
    (musze, bo mam tam rodzine, rozne sprawy do zalatwienia)
    nie podoba mi sie w Polsce
    przestaje rozumiec ludzi
    widze...brud, czuje smierdzace powietrze, ludzka agresje
    wrrrrrrr o polityce nie wspomne
  • 24.06.07, 21:17
    Co to znaczy "czuc sie Polka?".
    Nie tesknie za Polska, przestalam sie interesowac tym, co tam sie dzieje.
    Wiekszosc mojego doroslego zycia spedzilam poza Polska.
    Czuje sie Amerykankka polskiego pochodzenia.
  • 25.06.07, 23:26
    rhodeisland napisała:

    >
    > polskiej megalowani ...

    a tak an marginesie co masz na mysli (megalowani???)



    --
    If you tell the truth you don' t have to remember anything - /-/M.Twain
  • 26.06.07, 00:37
  • 24.06.07, 21:18
  • 25.06.07, 03:50
    Moi rodzice juz nie zyja, moj ojciec mial tylko siostry wiec takich Dudow jak
    ja to juz innych nie ma nigdzie - ha ha ha. Ale ja na zawsze bede Duda no bo
    tak. I tak samo z ta Polska. Juz dawno w Polsce nie mieszkam, najblizszy mi
    czlowiek nie jest Polakiem, woze ze soba paszport kanadyjski i przez wiekszosc
    dni w tygodniu moj jedyny kontakt z polskim to Gazeta i fora. No ale polskosc,
    czy ja tego chce czy nie, mam w moim DNA, widze na codzien w lustrze, slysze w
    swoim akcencie, czuje w kubkach smakowych, ktore bardzo lubia zsiadle mleko i
    ryz z jablkami na slodko smile Moja polskosc we mnie jest i chocbym oplacila
    bilboard z napisem "Ela nie czuje sie juz Polka" to przeciez ja tej polskosci z
    siebie nie wykresle. Zreszta po co? Ona mi w ogole nie przeszkadza a wrecz
    wzbogaca moje bycie Kanadyjka (Pama, ja tez z TO, przepraszam, ze wczesniej nie
    odpowiedzialam, umknelo mi) i w ogole mowiac gornolotnie wzbogaca moje bycie
    homo sapiensem = mieszkancem Matki Ziemi.
    Inna sprawa z odwiedzaniem Polski, tesknota itd. Ale to juz walkowalysmy nie
    raz i nie dziesiec wiec daruje sobie. Elka
  • 25.06.07, 14:39
    elagrubabela napisała:

    > Moi rodzice juz nie zyja, moj ojciec mial tylko siostry wiec takich Dudow jak
    > ja to juz innych nie ma nigdzie - ha ha ha. Ale ja na zawsze bede Duda no bo
    > tak. I tak samo z ta Polska. Juz dawno w Polsce nie mieszkam, najblizszy mi
    > czlowiek nie jest Polakiem, woze ze soba paszport kanadyjski i przez wiekszosc
    > dni w tygodniu moj jedyny kontakt z polskim to Gazeta i fora. No ale polskosc,
    > czy ja tego chce czy nie, mam w moim DNA, widze na codzien w lustrze, slysze w
    > swoim akcencie, czuje w kubkach smakowych, ktore bardzo lubia zsiadle mleko i
    > ryz z jablkami na slodko smile Moja polskosc we mnie jest i chocbym oplacila
    > bilboard z napisem "Ela nie czuje sie juz Polka" to przeciez ja tej polskosci z
    >
    > siebie nie wykresle. Zreszta po co? Ona mi w ogole nie przeszkadza a wrecz
    > wzbogaca moje bycie Kanadyjka (Pama, ja tez z TO, przepraszam, ze wczesniej nie
    >
    > odpowiedzialam, umknelo mi) i w ogole mowiac gornolotnie wzbogaca moje bycie
    > homo sapiensem = mieszkancem Matki Ziemi.
    > Inna sprawa z odwiedzaniem Polski, tesknota itd. Ale to juz walkowalysmy nie
    > raz i nie dziesiec wiec daruje sobie. Elka

    Ela fajnie to opisalas, mam to samo. Jakos nie czuje potrzeby samookreslania
    sie. Przeciez ja jestem Polka i nic tego juz nie zmieni, mimo, ze troche
    farbowana bo w moich zylach plynie tez troche innej nie polskiej krwi. Musze i
    ja napisac ze bycie tym kim jestem pomaga mi w jakis paradoksalny sposob tez
    docenic to co mam tutaj i widziec w jasnym swietle plusy i minusy obu krajow i
    Polski i Norwegii.


    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 25.06.07, 18:59
    milosci do ludzi nie czujesz?a do kraju w ktorym mieszkasz czujesz "doslownie
    MILOSC"-jak wczesniej napisalas,hmmmm... czasami zastanawiam sie czy Ty
    naprawde wyrazasz to co czujesz?
  • 25.06.07, 23:28
    Wlasnie wrocilam z Polski i musze przyznac, ze moje odczucia sa bardzo embiwalentne.
    Na pewno czuje sie Polka, bo niczym innym czuc sie nie potrafie, ale nie przeszkadza mi, jesli
    ktos uwaza inaczej. NIe czuje sie przez to bohaterka ani wybranka losu.
    Bylam tydzien w duzym miescie jakim jest Wroclaw. Bylam z moim synkiem, wiec nie
    nastawialam sie na wieczorne wypady i zwiedzanie knajp.
    Z jezykiem nie bylo nawet tak zle, oczywiscie ktos z sasiedztwa dal mi od czasu do czasu do
    zrozumienia, ze go nie nauczylem, ale wiem tez, ze dla niektorych serdecznych emerytek moje
    dziecko bylo niczym oknem na swiat, a dzieci po prostu sie z nim bawily.
    Moze poza jednym zdarzeniem, kiedy to pewna babcia powiedziala do swojego wnuczka, ktory
    cos do niego mowil: 'przeciez on nie rozumie', a slyszala, ze rozmawiam z nim po polsku. Ale
    co tam, olalam to.
    Jednak sa rzeczy ktorych nie rozumiem, ktore mnie irytuja i nie do konca wiem co z tym poczac.
    Przyjezdzam do PL tak po prostu, zeby spotkac kogos, pobyc sobie. Nie interesuje mnie tak
    naprawde suma zyskow i strat, bo tam nie zyje. NIe zalezy mi tez na tym, zeby ktos mnie
    postrzegal jako czlowieka sukcesu, ale spotykam sie z ciaglymi porownaniami. Przede
    wszystkim jak tutaj jest latwo i wlasciwie nic nie jest sukcesem, ceny tez nie sa wysokie, bo w Pl
    jest drozej. A ci, ktorzy wyjechali to nieudacznicy zyciowi, bo w PL jest tyle szans. A rodzicom
    tych, ktorzy wyjechali, powinno sie odebrac czesc emerytur, bo ich dzieci na nich nie placa.
    W takich sytuacjach czuje sie beznadziejnie niebystra, bo zupelnie nie wiem, co powiedziec.
    A z drugiej strony wszyscy chca przyjechac do tych znienawidzonych Niemiec. Tylko po co, jesli
    w Polsce tak dobrze?
    Wiem, ze w PL jest duzo biedy, ale spotkanie Polaka, ktoremu udalo sie odniesc sukces
    materialny to po prostu koszmar. Jego arogancja moze byc nie do zniesienia, a przy tym totalny
    zascianek w chwaleniu swojego.
    Jeszcze wciaz nie wiem jak opisac to co czuje, ale jest mi smutno.
    Myslalam, ze znow niedlugo tam pojade, ale teraz znow mi sie nie chce.
    A moze pojechalam, ze docenic bardziej to co mam?
  • 26.06.07, 00:12
    Bardzo smutno czyta sie taka relacje sad. Bylam ze swoim mezem w PL ponad
    miesiac. Bylo super. Chcialo mi sie plakac jak mialam jechac z powrotem. Jak
    przyjechalam z powrotem to sie cieszylam, ze jade do drugiego miejsca w ktorym
    tez mam swoje manatki i jakies nostalgie, wracalam tam gdzie mam codziennosc (
    choc poczatki na obczyznie nie byly dla mnie latwie ze wzgledow roznych).
    Powodzi mi sie finansowo niezle. Nikt mnie nie porownuje. Nie slysze o tym. Nie
    odbieram PL jako zascianka wrecz przeciwnie. Chyba mam szczescie spotykac ludzi
    na poziomie, otwartych, tolerancyjnych i nie narzekajacych, nie msciwych i nie
    zazdrosnych. Wspolczuje takich doswiadczen. Napewno to jest bardzo przykre.
    Zarowno ja jak i moj maz bardzo lubimy jezdzic do PL. Spotykac znajomych, lazic,
    zwiedzac Polske. On juz troche zobaczyl, ale ja mu sie staram pokazac coraz
    wiecej. Czyta ksiazki o Polsce,o polskiej historii. Cieszy mnie to. Ja tez
    staram sie poznawac Jego kulture.Obydwoje potrafimy jednak widziec i minusy i
    plusy obu krajow. Ot po prostu obserwacje. Jestem dumna ze jestem Polka i widze,
    ze on to bardzo szanuje i bardzo mu sie to podoba.
    Co za szczescie, ze nikt mi nie mowi i nie pluje mi na buty ze nie jestem
    prawdziwa Polka bo nie mam slubu w kosciele katolickim. Co za szczescie, ze nikt
    mi nie mowi, ze nie pracuje na czyjes, emerytury albo ze w PL mialabym lepiej-
    moze bym miala, ale to ja jestem decydujaca. Od polityki sie odgradzam bedac w
    PL. Bo to ja tworze swoja tam i tu rzeczywistosc, a nie rzeczywistosc tworzy
    mnie. Duzo rzeczy jest absurdalnych- w kazdym kraju. I duzo glupich ludzi ( tez
    w kazdym kraju), ktorzy zawsze znajda cos do czegos sie przyczepic. Jakos
    poprostu na nich nie zwazam. Szkoda energii. Wspolczuje takich doswiadczen
    naprawde, i zycze Ci zebys choc raz czula taka radosc z wyjazdu do ojczyzny jak
    ja zwykle czuje. Chyba jestem nienormalna tongue_out a moze po prostu mam szczescie..
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 26.06.07, 00:40
    Mysle, ze rzeczywiscie masz szczescie, bo ja wciaz na to licze, ze kiedys bedzie mi milo.
    A moze nie bez znaczenia jest kraj, z ktorego sie przyjezdza. Bo przeciez wrecz wiekszosc
    Polakow ma swoje smutne doswiadczenia z Niemiec z lat 80-tych i tezaz daja temu upust.
    A moze masz po prostu wiecej pewnosci siebie?

    Mi jest obojetny brod i fatalna infrastruktura w PL, to sa problemy drugorzedne, mnie przeraza
    mentalnosc. I te oczekiwania pochwal. Czy czyste ulice i oproznione kubly na smiecie to cos
    nadzwyczajnego. Przeciez to normalne. Dlaczego ta pani z Pl pisze o tym z taka duma? Ja tego
    nie rozumiem.
    A kiedy ja wspomne o teletubisiu posadzonym o homoseksualizm i o tym, ze to obieglo caly
    swiat, to wszyscy nabieraja wody w usta, jakby nie chcieli o tym ode mnie slyszec, bo ja
    przeciez nie naleze do nich, bo nie jestem z PL.
    Co do migracji Polakow to chyba wciaz wiecej ich emigruje niz imigruje. A jesli kupuja
    mieszkania i sa w PL dwa razy w roku to nie znaczy , ze wracaja.

  • 26.06.07, 00:58
    Pani bietko1, pisalam o kublach, poniewaz to pani ciagle pisze o brudzie w
    Polsce, wiec radze wychylic czubek nosa troche dalej niz wlasna kuchnia,
    pojezdzic po swiecie a nie ciagle pisac o brudzie w Polsce. Widac ze niewiele
    swiata Pani widziala w swoim zyciu. Co do Teletubisiow to znowu pokazuje Pani
    swoje ograniczenie gdyz ta wiadomosc o ich homoseksualizmie byla wytworem
    amerykanskim kilka lat temu. Dziennikarze chcac dolozyc pewnej pani z pewnej
    partii zapytali ja co sadzi o amerykanskiej opinii na temat homoseksualizmu
    teletubisow (slyszeli to ludzie ogladajacy polska TV) - no i tak sie zaczelo,
    temat tak zostal rozpracowany ze wyszlo na to, ze epokowe odkrycie ma zrodlo w
    Polsce co nie jest prawda bo jak wspomnialam pochodzi ono ze Stanow.
    A co do emigracji to dzieki emigrujacym dla bezrobotnych jest wiecej pracy a i
    wynagrodzenia ida w gore, wiec korzysci dla obu stron. I czyz mamy rozpaczac z
    tego powodu ze Pani nie wraca???
  • 26.06.07, 01:16
    Pani Iwono1,
    o brudzie pisalam ja. I podtrzymuje - Polska, to koszmarnie brudny kraj. Byle
    podmuch wiatru powoduje, ze tumany kurzu unosza sie w powietrzu i osiadaja
    wszedzie.
    Poza tym, niska stopa zyciowa powoduje, ze ludzie oszczedzaja na srodkach
    czystosci i...malo sie myja (narzekajac na wysokie ceny wody)
    To bolesna prawda, ale prawda - Polska jest brudna. Polacy to w wiekszosci
    megalomanie.
    Kiedy mieszkalam w Polsce, nie widzialam tego tak wyraznie jak teraz. Zreszta
    potrzebowalam ladnych kilku lat, zeby nabrac dystansu.
    W pewnym sensie rozumiem Pani oburzenie - to taka nasza polska duma, ktora
    nakazuje nam mowic polprawdy w imie...(czego?)
    Jak jezdzilam po stolicy (!) to mialam ochote wziac buldozer i po prostu
    zrownac z ziemia te wszystkie budy, budki, koszmarne reklamki - zrownac z
    ziemia i postawic od nowa, jak nalezy.

    I chyba nie warto obrazac sie za prawde, nawet tak bolesna.
  • 26.06.07, 17:26
    Czytajac niektore opinie mam wrazenie, ze z Polski wyjechaly same doskonalosci
    z samymi pozytywnymi cechami. I kto tu jest megalomanem??? Chyba ze sie nie wie
    co oznacza to slowo lol!!!! Natomiast w Polsce pozostaly brudasy, ludzie myjacy
    sie sporadycznie, dobrze ze tu uswiadamiasz nas jak wysokie sa ceny wody w
    Polsce bo jakos nie zwrocilam na to uwagi, moze teraz zajrze w koncu na
    rachunki i zaczne oszczedzac.
  • 26.06.07, 18:22
    iwonai1 napisała:

    > Czytajac niektore opinie mam wrazenie, ze z Polski wyjechaly same
    doskonalosci
    > z samymi pozytywnymi cechami. I kto tu jest megalomanem??? Chyba ze sie nie
    wie
    >
    > co oznacza to slowo lol!!!! Natomiast w Polsce pozostaly brudasy, ludzie
    myjacy
    >
    > sie sporadycznie, dobrze ze tu uswiadamiasz nas jak wysokie sa ceny wody w
    > Polsce bo jakos nie zwrocilam na to uwagi, moze teraz zajrze w koncu na
    > rachunki i zaczne oszczedzac.


    ------> Ja sie nie zaglebialam w ilosc uzycia wody przez moich polskich
    znajomychsmile) ale mam wrazenie ze sie myja i nie smierdza.
    Nie wiem kto wyjechal z PL a kto zostal... I na ile emigracja to cacy a
    pozostanie w w PL to be.
    Ja mowie tylko i wylacznie za siebie i za to jak czuje.
    Nauczylam moje dzieci polskiego , znaja historie Polski , kulture, spiewaja
    piosenki Kleyfa , Mlynarskiego i bardzo lubia Kabaret Starszych Panow i
    Grechute.
    A takze Pumuckla i Monaco - Franze , Samsa i Deine Lakaien oraz Rammsteinsmile
    Akceptuja to ze Mama i Tata pochodza z innego kraju niz oni , bo moje dzieci
    czuja sie najpierw i przede wszystkim Niemcami a zaraz potem Europejczykami.
    Mnie to zwisa luznym kalafiorem kim one sie czuja dopoko maja poukladane w
    glowie i wiedza kto to byl Mieszko Pierwszy , Bismarck i Napoleon i gadaja
    swobodnie w kilku jezykach.
    Moze im zaaplikowalam nielekki los bo oni jak je ktos pyta kim sa to naprawde
    nie maja ochoty na spowiedz...
    Mowia po niemiecku jak rodowici Niemcy, po polsku bdb ale z lekkim akcentem ,
    po norwesku na pewno nie jak rodowici Norwedzy choc niezle i jakos ogolnie po
    angielsku...
    Moze to jest droga do nowej tozsamosci ... bez walki o czystosc , kubly i
    megalomaniesmile))




    --
    Karłom trzeba się nisko kłaniać.S.J.L
  • 26.06.07, 19:52
    mialam odpowiedziec, ale...wlasciwie to nie mi sie

    czy warto jest dyskutowac z czyimis emocjami?
    mnie nie warto

  • 26.06.07, 03:01
    bo obiecalas sprawdzic czy sa gotowi na eurocup smile
  • 26.06.07, 11:14
    Tamsin, w tej sprawie to ja juz w ogole glosu nie zabieralam, bo oni sa tak dumni z tych
    igrzysk, ze ja tylko oczy wytrzeszczalam.
    A do tego byc moze pokryje sie to z EKspo 2012. Ho, ho...
  • 26.06.07, 00:16
    Mieszkam w Polsce ale czasem tu zagladam chyba dlatego, ze mam kilka bliskich
    mi osob mieszkajacych od wielu lat poza Polska, a ktore wyjechaly z Polski ze
    wzgledow ekonomicznych i politycznych jeszcze przed 1989 rokiem. Nigdy nie
    zabieralam glosu w zadnych dyskusjach ale tym razem nie wytrzymalam bo jesli
    ktos pisze, ze w Polsce jest brudno to chyba poza wlasny trawnik nie wychyla
    nosa. Wszedzie na swiecie mozna znalezc takie miejsca ale nie wolno tak
    uogolniac. Ciekawe jakie zakatki naszego kraju odwiedzacie skoro tak
    piszecie??? Chcecie sie dowartosciowac, ze to byl wasz najlepszy wybor???
    Najbrudniejsza toaleta jaka widzialam w ciagu ostatnich lat znajdowala sie w
    Toronto na jednej ze stacji subwaya. Natomiast widok workow ze smieciami,
    niektore byly rozerwane a dokola nich walaly sie smieci, ktore staly w centrum
    miasta w piatkowy pozny wieczor, wywarl niezapomniane wrazenie, ktorym dziele
    sie zawsze z ludzmi jesli narzekaja na porzadki w Polsce. Tak sie sklada ze
    mieszkam w dosc atrakcyjnej czesci Polski tzn Trojmiescie, ktore sciaga
    szczegolnie latem mnostwo turystow z calego swiata, bo jest tu co ogladac,
    mozna atrakcyjnie spedzic czas, ale tu nawet w niedziele smieci sa usuwane z
    koszow ustawionych na ulicach jakich nie uswiadczysz w wielu
    Waszych "Czysciutkich krajach".
    Jeszcze jedno zdanie do Pani, ktora napisala, ze wszyscy jej zazdroszcza bo
    chcieliby wyjechac do Niemiec. Droga Pani, chyba ma Pani wspomnienia sprzed 20
    lat kiedy paszport byl dobrem dzielonym dla wybrancow. Dzis kto ma ochote moze
    jechac i jakos nie widac aby Polska sie wyludniala, wrecz przeciwnie, wielu
    Polakow mieszkajacych na stale poza Polska pokupowala tu mieszkania, do ktorych
    zjezdzaja przynajmniej raz w roku.
  • 26.06.07, 02:51
    To ja dorzuce jeszcze cos o "czuciu sie", bo ping-pong u kogo jest brudniej
    mnie srednio interesuje smile
    Wiecie, ze ja o tym moim elemencie meskim u boku czesto pisze wymiennie Szkot
    albo Scott. On jest pierwsza generacja urodzona w Kanadzie choc wedlug moich
    wyliczen zygota na Scotta pojawila sie jeszcze po tamtej stronie Atlantyku - ha
    ha ha. Rodzice Szkota przyplyneli do Kanady szukac lepszego zycia i tu je
    znalezli. Zaszczepili przy tym swoim synom wielka dume (ja bym moze nawet
    powiedziala, ze cokolwiek nadmierna ale ja mam bias) z bycia Scotts i
    wszystkiego, co szkockie. Moj kanadyjski Scott czuje sie Szkotem, co oczywiscie
    nie przeszkadza Mu w zadnym stopniu w czuciu sie rowniez Kanadyjczykiem. Gdy
    bywamy raz na jakis czas u Jego rodziny, ktora w Szkocji pozostala, On za
    kazdym razem utwierdza sie w przekonaniu, ze Jego rodzice podjeli bardzo
    sluszna decyzje. Bo tam jest alkoholizm, brud, tu-mi-wisizm, zalatwianie
    roznych spraw po znajomosci, wykorzystywanie systemu socjalnego, wysokie
    bezrobocie, niska edukacja, zaciankowosc i inne takie sprawy. To wszystko
    zreszta wyglada super na filmach czy w serialach, gdzie staje sie czescia
    barwnego folkloru, lokalnego charakteru i specyfika regionu. I mojego Scotta
    tez wkurza, ze przez kolejne dziesieciolecia tam sie tak niewiele zmienia jesli
    chodzi o mentalnosc, stosunek do wiekszosci spraw w zyciu i cala reszta jest
    jak byla. Ale ze wkurza to jedno, a poczucie przynaleznosci to zupelnie co
    innego!
    Co probuje powiedziec to to, ze kazda nacja ma swoja ciemna strone Ksiezyca ale
    to jeszcze nie powod zeby sie swojej przynaleznosci wyrzekac. Moj synek
    Kanadyjczyk jest tez troche Polakiem i troche Szkotem z calym bagazem
    wspanialosci i ulomnosci, ktore wszystkie te trzy narody w sobie maja.
    Sylwia, czy Twoj maz tez sie wciaz czuje zwiazany z "krajem ojcow"? Bo ja tu
    znam calkiem sporo Hindusow, Chinczykow (zeby nie wspomniec o Wlochach czy
    Portugalczykach), ktorzy sa czesto juz 2 czy 3 pokoleniem urodzonym poza
    Indiami, Chinami, Europa a wciaz czujacych bardzo bliska wiez z kultura,
    tradycjami, historia, spiritualnoscia i wszystkim stamtad. I jeszcze raz
    podkresle, kazda z tych osob czuje sie tez jak najbardziej Canadian. Pod kazdym
    wzgledem. Elka
  • 26.06.07, 03:50
    elagrubabela napisała:

    >
    Ale ze wkurza to jedno, a poczucie przynaleznosci to zupelnie co
    > innego!
    > Co probuje powiedziec to to, ze kazda nacja ma swoja ciemna strone Ksiezyca
    ale
    >
    > to jeszcze nie powod zeby sie swojej przynaleznosci wyrzekac.

    O to to! Tu jest pies pogrzebany! Mialam sie nie wtracac ale Ela tak to
    swietnie ujela, ze az sie prosi przyklaskacsmile Ja zawziecie i pasjami klade moim
    chlopakom do glowy na temat ich korzeni. Uwazam, aczkolwiek szanuje poglady
    odmienne;P ze aby wiedziec dokad sie zmierza trzeba wiedziec skad sie przyszlo.
    W ameryce kazdy skads tam przybyl i to w relatywnie niedalekiej przeszlosci.
    Coz to jest 200 latsmile no chyba ze sie jest Indianinemsmile albo Eskimosemsmile mam
    wielu znajomych ktorzy szczerze zaluja ze ich rodzice czy dziadkowie nie uczyli
    ich jezyka czy tradycji przodkow. ja nie wiem, ze kazda inna nacja przyznaje
    sie z duma nawet jesli sa jakas tam 'woda po kisielu' Litwinem czy
    Irlandczykiem, wyliczaja z duma ze sa 1/4 tego a 1/3 tamtego a Polacy to tak
    srednio w tym zakresie;P zauwazylam taka odwrotna proporcjonalosc:im krocej
    Polak jest w Ameryce tym bardziej probuje udawac (w pozytywnym sensie) tubylca.
    I odwrotnie, ci ktorzy sa tu latami od razu sie przyznaja do winywink)


    --
    Ollie rosnie
  • 26.06.07, 11:31
    Czesto sie na tym zastanawiam czytajac wasze posty i wydaje mi sie, ze Ameryka i Europa to
    dwa rozne swiaty pod wzgledem odczuwania tozsamosci narodowej. W Stanach, czy Kanadzie
    bedac Grekiem, Niemcem, Chinczykiem, czy Polakiem jest sie tez Amerykaniniem albo
    Kanadyjczykiem, tymczasem w Europie trzeby jakgdyby oddac czesc swojej tozsamosci by moc
    na dobre uczestniczyc w zyciu kraju, w ktorym sie zyje, bo nie kazdy jest skads. A oddawanie
    tej tozsamosci to bardzo dlugi i skomplikowany proces.
    Nawet nie wiem, czy tak do konca mozliwwy do zrealizowania.
  • 26.06.07, 11:53
    Dopisze jeszcze, a wlasciwie przepisze to co powiedzial Jan A.P. Kaczmarek w rozmowie z
    Monika Richardson, ktora jest w ostatnim 'Zwierciadle'. Niestety w wersji elektronicznej nie jest
    w calosc, dlatego przepisje.

    M.R.: Czy warto bylo przechodzic ten bolesny proces ponownego odnajdywania siebie na
    emigracji?
    J.K.: Ten proces owszem byl bolesny, ale dla mnie przede wszystkim byl to czas ogromnego
    rozwoju i wyjatkowa okazja do poszerzania horyzontow. Obcowanie z inna kultura zawsze nas
    wzbogaca. Zyjac w monokulturze, mamy zludzenie, ze zyjemy w centrum swiata i wszystko
    kreci sie wokol nas. Jesli mieszkamy przez jakis czas za granica, zaczynamy ogladac swiat z
    innej perspektywy, ujawniaja sie nam wlasciwe proporcje rzeczy, ujawniaja sie nam wlasciwe
    proporcje rzeczy. Latwiej nam wtedy uswiadomic sobie, ze Polska jest fantastycznym krajem,
    ktory ma wiele do zaproponowania swiatu. Jestem bardzo dumny z tego, ze jestem Polakiem,
    nigdy tego nie ukrywalem. Polska zrodlem calej mojej sily i wszystkich moich slabosci. Ale wiem
    tez, ze jesli chcemy, zeby Polska byla znaczacym punktem na mapie swiata, musimy nad tym
    pracowac. Dlatego gdy slysze o ostatniej fali emigracji Polakow, to bardzo sie ciesze. Chocby
    dlatego, ze ci ktorzy wroca, beda juz inaczej myslec.


    Niestety nigdy nie zdobede Oskara, wiec nikt by nie sluchal, co powiem. Zreszta nie
    potrafilabym tego lepiej ujac.
  • 26.06.07, 15:12
    Moj maz jest kanadyjskim Sikhem. Jest zwiazany z tradycja, ale nie z Indiami, w
    ktorych byl raptem kilka razy i jego wspomnienia kraza wokol tragicznych
    kibelkow, ogromnych robakow i jaszczurek i nachalnej biedoty.
    Tradycja to jest zupelnie co innego - z tradycja jest zwiazany bardziej niz mu
    sie wydaje lub do tego sie przyznaje. Widzisz Elu, z tradycja mozna byc
    zwiazanym bezkrytycznie albo ja rozumiec i adaptowac do potrzeb wspolczesnosci.
    Najblizsza rodzina mojego meza raczej adaptuje te tradycje bedac jej przy tym
    wierna. W dalszej rodzinie zdarzaja sie kwiatki typu aranzowane malzenstwa i
    ostracyzm w stosunku do reszty rodziny "bo syn sie ozenil z dziewczyna z
    nizszej kasty"... (wole nie myslec, co naprawde mysla o moim m., ktory sie
    ozenil z biala - bo i po co? guzik mnie to obchodzi...)
    Tak wiec oboje sobie kultywujemy nasze tradycje i tworzymy fusion i jest nam z
    tym dobrze. Nasze najblizsze rodziny sa nastawione bardzo pozytywnie, a opinia
    ciemnogrodu nas nie interesuje.
    Poruszylas ciekawy problem. Ja sie kiedys zastanawialam kim czuja sie moi
    tesciowie i z rozmow wydaje mi sie, ze tez czuja sie kanadyjskimi Sikhami. Maja
    zupelnie inny sposob myslenia i dzialania od "Hindusow" i nie potrafiliby
    wrocic do Indii i tam na stale zamieszkac. Co ciekawe, nie do zaakceptowania
    dla nich sa dokladnie te same sprawy, o ktorych wczesniej dyskutowalysmy:
    bur.el w polityce, mentalnosc ludzi, brud, syf, lapowkarstwo itd itd...
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 26.06.07, 03:20
    Pani Iwono, nie nalezy sie za bardzo zapeziac, na pewno smieci jest gdzies tam
    wiecej niz w trojmiesciu czy innej okolicy, ale nalezy czytac troche uwazniej:
    o mentalnosc chodzi i tyle. Ja rozumiem, ze kazdy Polak powinien rozdzierac
    koszule gdy ktos osmieli sie skrytykowac COKOLWIEK co ma cos tam wspolnego z
    Polska lub naszymi ukochanymi rodakami, ale przeciez z golymi biustami nie
    bedziemy chodzily wiec darujmy sobie te rozdzieranie. Troche samokrytyki przyda
    sie kazdemu.
  • 26.06.07, 03:41
    tamsin napisała:

    > przeciez z golymi biustami nie
    > bedziemy chodzily wiec darujmy sobie te rozdzieranie.

    Gdyby jednak naszla nas taka ochota, topless jest jak najbardziej legal w
    Ontario a przy obecnych upalach kto wie, moze i godny zalecenia - ha ha ha. Elka
  • 26.06.07, 04:01
    Moi drodzy po co klotnie, przeciez i tak zginiemy w zupie smile tak mi sie
    przypomnialo.
    a teraz troche na temat, nie wiem jak to jest nie czuc sie polka, bo ja sie noa
    czuje i bede czula do konca zycia, ale rozumiem ze kogos juz tam nie ciagnie,
    ani nie sledzi naszych wydarzen polityczno-spolecznych,bo pewnie ci tu rhode
    island dobrze, znalazlas to czego szukalas (a moze nawet wiecej), i juz.
    ja wiem jednak ze do Polski bedzie mnie zawsze cos wzywalo, a to cos to moja
    rodzina, miejsca do ktorych czuje sentyment, moje miasta w ktorych sie wiele
    wydarzylo waznego w moim zyciu, no i w ogole duzo waznych rzeczy wydarzylo sie w
    polsce, a twoje najwazniejsze rzeczy wydarzyly sie tu, wiec to moze dlatego to
    poczucie braku 'czucia sie".
    z drugiej strony zazdroszcze troche tym ludziom krotym dobrze na obczyznie, i
    czuja sie tu u siebie, bo to NAPRAWDE ulatwia zycie, ja sie tu nie czuje u
    siebie i nigdy czuc nie bede, a moze to dlatego ze moj maz tez Polak, i trudno
    mi sie wykorzenic z polskosci.
    a do tego ja uwazam ze Polska to piekny kraj, a ludzie sa tam fajni, ( a kto ma
    inne zdanie niech zachowa dla siebiesmile
    nawet jak juz dostane papiery to nie wiem jak bede sie czula z obywatelstwem
    amerykanskim
  • 26.06.07, 04:16
    kochana, obywatelstwo amerykanskie nic nie zmienia, jesli chodzi o czuciesmile ja
    tam czulam, czuje i czuc bede. Polka znaczy sie. I dobrze mi z tym, bo koniec
    koncow to okresla nasza swiadomosc. I dodam, ze maz Amerykanin polskiego
    pochodzenia 'woda po kisielu' czuje sie jeszcze bardziej niz ja. Tylko ze on
    Polakiemwink jak dostal polski paszport to dumny byl jak nie wiem cosmile i to nie
    tak ze chce w Polsce zyc czy cos, ale to o te korzenie chodzi. Moi amerykanscy
    znajomi, co ktorzy stracili kontakt, ze tak powiem, ze swoimi korzeniami
    otwarcie sie przyznaja ze zazdroszcza nam 'europejskosci'. nie zauwazylyscie,
    ze dla przecietnego amerykanina jak cos z Europy szeroko pojetej pochodzi to od
    razu ma etyketke kultury i obyciasmile zasluzenia albo i nie ale masmile

    Ollie rosnie
  • 26.06.07, 14:48
    smile
    Jak powiedziala wczoraj moja kolezanka z pracy:
    "moje dziewczynki najlepiej czuja sie w cieniu"
    i niech tak juz zostaniesmile)))))))
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 26.06.07, 11:44
    tamsin napisała:

    > Pani Iwono, nie nalezy sie za bardzo zapeziac, na pewno smieci jest gdzies tam
    > wiecej niz w trojmiesciu czy innej okolicy, ale nalezy czytac troche uwazniej:
    > o mentalnosc chodzi i tyle. Ja rozumiem, ze kazdy Polak powinien rozdzierac
    > koszule gdy ktos osmieli sie skrytykowac COKOLWIEK co ma cos tam wspolnego z
    > Polska lub naszymi ukochanymi rodakami, ale przeciez z golymi biustami nie
    > bedziemy chodzily wiec darujmy sobie te rozdzieranie. Troche samokrytyki przyda
    >
    > sie kazdemu

    A ja mysle, ze Bietka bardzo przesadza i tyle. Rozumiem, ze pochodzi ze
    srodowiska w ktorym wyjazd do Niemiec jest przepustka do nieba, ale przeciez nie
    wszyscy pochodza z takich okolic i podejrzewam gdyby porozmawialam z ludzmi skad
    innond to by sie okazalo, ze oni jej tych Niemiec az tak znowu nie zazdroszcza.
    Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Uwazam, ze kazdy ma prawo czuc sie
    badz nie czuc Polakiem, ale nim bedzie jesli urodzil sie w Polsce i z polskich
    rodzicow i kropka. Co do uczuc narodowych kazdy przeciez ma wolna reke, o
    semnatyke tu raczej chodzi, a potem o "czucie sie". Przeciez droga wolna niech
    sie kazdy czuje tym kim sie czuje, ale usprawiedliwiac swoje "czucie sie"
    dewaluowanie wszystkiego jest zbyt duzym uproszczeniem w moim odczuciu.



    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 26.06.07, 12:14
    Jesli tu jestem to napisze od razu, ze szczerze mowiac mi tez czesto wydaje sie, ze Ty
    przesadzasz. I nie ma w tym zlosliwosci. Po prostu tak odczowam twoje stanowisko, w ktorym
    bardzo podkreslasz swoj sukces materialny, czesto to nadmieniajac i tworzysz obraz jakiejs
    elitarnej Polski, ktora przeciez wszyscy znamy wink
    Mnie sie to nawet czasem podoba, bo emanuje to czyms co moze dodac sily w zyciu na
    emigracji.
    Ale ja tutaj pisze tylko o tym co mi lezy na sercu, bo na to mam ochote. I z gory przepraszam,
    jesli zanudzam, ale pozwoalam sobie skorzystac z prawa do tego na tym forum.
    W moim srodowisku sa rowniez ludzie ktorzy sa normalni, ale nie chce mi sie o tym pisac.
    Mysle jednak, ze Tamsin lepiej zrozumiala o co mi chodzi.
    A jesli bedziesz chciala wiedziec z jakiego srodowiska pochodze i jaki byl i jest moj status
    spoleczny to mozesz mi zadac kilka prostych pytan, a Ci chetnie odpowiem. Wtedy uwolnisz sie
    byc moze od blednych nadinterpretacji smile
  • 26.06.07, 12:25
    bietka1 napisała:

    > Jesli tu jestem to napisze od razu, ze szczerze mowiac mi tez czesto wydaje sie
    > , ze Ty
    > przesadzasz. I nie ma w tym zlosliwosci. Po prostu tak odczowam twoje stanowisk
    > o, w ktorym
    > bardzo podkreslasz swoj sukces materialny, czesto to nadmieniajac i tworzysz ob
    > raz jakiejs
    > elitarnej Polski, ktora przeciez wszyscy znamy wink
    > Mnie sie to nawet czasem podoba, bo emanuje to czyms co moze dodac sily w zyciu
    > na
    > emigracji.
    > Ale ja tutaj pisze tylko o tym co mi lezy na sercu, bo na to mam ochote. I z go
    > ry przepraszam,
    > jesli zanudzam, ale pozwoalam sobie skorzystac z prawa do tego na tym forum.
    > W moim srodowisku sa rowniez ludzie ktorzy sa normalni, ale nie chce mi sie o t
    > ym pisac.
    > Mysle jednak, ze Tamsin lepiej zrozumiala o co mi chodzi.
    > A jesli bedziesz chciala wiedziec z jakiego srodowiska pochodze i jaki byl i je
    > st moj status
    > spoleczny to mozesz mi zadac kilka prostych pytan, a Ci chetnie odpowiem. Wtedy
    > uwolnisz sie
    > byc moze od blednych nadinterpretacji smile

    Ha ha ha
    you made my daysmile)))
    Co to znaczy byc w elicie? Widzisz zycie nie opiera sie tylko na pozycji i
    pieniadzach czy temu komu sie udalo, a komu nie. Mnie przynajmniej to nie
    zajmuje. A nastawiona jestem do zycia raczej optymistycznie ( co slusznie
    zauwazylas) bo mnie zycie nie raz w d... kopnelo, i moze tak dla przeciwwagi ? .
    Za interpretacje dziekuje- cieszy mnie ze zaliczylas mnie do elity. Mam nadzieje
    intelektualnej wink LOL


    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 26.06.07, 12:26
    ze komus "powodzi sie niezle" nie znacza ze odniosl sukces materialy Bietko. Z
    checia bym chciala miec wiecej pieniedzy na glupotki lub podroze.. a tak to
    widzisz jak jest - raz w roku i to tylko do Polski smile
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 26.06.07, 12:44
    Jestes, jestes czasem optymistycznie usposobiona, a przynajmniej tak probujesz sie wykreowa.
    Super! LoL Ale bywasz czasem agresywna, w postach do mnie w kazdym razie wink Wiec troche to
    sie kupy nie trzyma.
    A elitarna jestes bardzo, poprzez samokreacje.
    Ale niezle piszesz i potrafisz dopiec, naprawde smile
  • 26.06.07, 13:05
    bietka1 napisała:

    > Jestes, jestes czasem optymistycznie usposobiona, a przynajmniej tak probujesz
    > sie wykreowa.
    > Super! LoL Ale bywasz czasem agresywna, w postach do mnie w kazdym razie wink Wi
    > ec troche to
    > sie kupy nie trzyma.
    > A elitarna jestes bardzo, poprzez samokreacje.
    > Ale niezle piszesz i potrafisz dopiec, naprawde smile

    Jestes dobrym nauczycielem, ale o parowkach i smieciach wybacz nie bede juz
    wiecej z Toba wymieniac opinii chyba wole skupic sie na swojej autokreacji ha ha ha
    Wiecej optymizmu! Milego dnia!

    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 26.06.07, 22:53
    Wiesz co, corko Gerarda? Mieszasz wszystko.
    I jeszcze do tego wbijasz mi dziecko w brzuch, piszac, ze jestem dobra nauczycielka i dyskutuje
    o parowkach i smieciach.
    Rozumiem, ze to miala byc ironia, bo przeciez to ty mi tlumaczysz, ze jesli sie komus dobrze
    powodzi to nie jest to sukces materialny. A jesli dla kogos jest, to co? To ma zaczac myslec jak
    ty? Bo ty wiesz lepiej? Ha, ha...
    Pozwol, ze inni mysla jak chca.
    I ja wlasnie mysle, ze chyba z innej Polskiej jestem niz Ty.
    A jesli nie, to Ty nigdy tak na prawde nie wyjechalas, Ty po prostu nadal zyjesz w PL i patrzysz
    dokladnie z tej samej perspektywy co ta pani, ktora rozpiera duma z powodu wyrzucania smieci.

    Milych snow.
  • 26.06.07, 23:11
    O tym patrzeniu z tej samej perspektywy, co owa pani - bardzo trafne
    sposrzezenie, zgadzam sie z Toba, do perspektywy trzeba dojrzec, mnie to zajelo
    pare lat.
    Za to zaintrygowalo mnie okreslenie o wbijaniu dziecka w brzuch - ?
    Fajne, jeszcze sie z takim teksten nie spotkalam.
  • 27.06.07, 10:13
    Bietko przepraszam ale nie bede z Toba dyskutowac, widzisz ja sie chyba wole
    skupic na tym moim "sukcesie materialnym" ktory mi wmawiasz jak dziecko w
    brzuch... no ale to juz jest zupelnie inna bajka... I prosze nie marnuj sobie
    czasu na pisanie do mnie. Zyj sobie kochana gdzie chcesz i mysl co chcesz.
    Naprawde nie ma to dla mnie wiekszego znaczenia. I pisz co chcesz, i pozwol
    pisac innym.
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 27.06.07, 11:03
    gherarddottir napisała:

    > Bietko przepraszam ale nie bede z Toba dyskutowac, widzisz ja sie chyba wole
    > skupic na tym moim "sukcesie materialnym" ktory mi wmawiasz jak dziecko w
    > brzuch... no ale to juz jest zupelnie inna bajka... I prosze nie marnuj sobie
    > czasu na pisanie do mnie. Zyj sobie kochana gdzie chcesz i mysl co chcesz.
    > Naprawde nie ma to dla mnie wiekszego znaczenia. I pisz co chcesz, i pozwol
    > pisac innym.

    Pisz sobie co chcesz, tylko badz swiadoma, ze nie tylko Ty oceniasz.
    Ja jestem tego swiadoma, dlatego wlasnie teraz pisze, po prostu, zeby sie obronic, bo nikt za
    mnie tego nie zrobi, a czuje sie zaczepiona wink
    Wiec w ramach scislosci nigdy nie pisalam o sukcecie materialnym w kontekscie Ciebie, wiec
    moze dokladniej czytaj to co czytasz.
    A to, ze czesto wspominasz o tym co posiadasz to inna sprawa. Przeciez nie piszesz tu od
    wczoraj i ja nie czytam od wczoraj smile
    Ja dla zasady o tym nie pisze i nie mam tez takiej potrzeby, bo nie definiuje sie poprzez cos
    takiego, ale wiem, ze niektorzy tak maja, ze musza. Wiec pisz absolutnie co chcesz, to tylko
    zalezy od Ciebie. Skupiaj sie na czym chcesz, zyj gdzie chcesz i jak chcesz.
    Zapewniam, ze ja pisze tylko co chce i kiedy mam na to ochote nawet jesli to do Ciebie.
    A dyskutowac ze mna tez nie musisz, nawet nie musisz czytac moich postow smile

    Milego dnia.



  • 27.06.07, 11:40
    Golone strzyzone - taka bajka kiedys byla.... ha ha ha
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 27.06.07, 11:44
    Utrzymuje, ze po prostu nie odczuwam imperatywu wewnetrznego aby z Toba
    dyskutowac. Ot po prostu. Nie ta bajka. I jesli masz cos do mnie to albo na
    priva zeby tu nie smiecic, albo zachowaj to dla siebie (najlepiej to drugie)
    Amen. Over
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 27.06.07, 12:40
    gherarddottir napisała:

    > Utrzymuje, ze po prostu nie odczuwam imperatywu wewnetrznego aby z Toba
    > dyskutowac. Ot po prostu. Nie ta bajka. I jesli masz cos do mnie to albo na
    > priva zeby tu nie smiecic, albo zachowaj to dla siebie (najlepiej to drugie)
    > Amen. Over

    Musze Ci przyznac racje. Ty i ja to dwa rozne swiaty, wiec naprawde nie mam o czym z Toba
    dyskutowac.
    Tylko taki maly drobiazg. Moze nie pisz mi co mam robic, ok?

    Baj, baj...
  • 26.06.07, 11:26
    Iwonai, mnie tez to uderzylo. Troche po swiecie pojezdzilam i no nie wiem skad
    niektore z Nas pochodza.. bo ja moje strony widze czyste i zadbane. Ba! Nawet
    moja norweska rodzina i znajomi tak ja widza... wiec nie wiem za bardzo o co chodzi.

    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 26.06.07, 11:30
    a i jeszcze wrazenia mojej mamy z Oslo - brudnooooo
    Moje z Madrytu, Brukseli, Rzymu - to samo. Hamburg i Berlin sa duzo brudniejsze
    od Warszawy czy Gdanska, Gdyni itd. Wszyscy nasi znajomi ktorzy byli nad polskim
    wybrzezem chwala sobie i namawiaja kolejnych. Nie wiem gdzie jest ten
    "straszliwy brud" Ja go jakos nie widze. Oczywiscie sa miejsca czystsze i
    brudniejsze w Pl ale zeby mwiwc o "straszliwym brudzie"?????
    Moj maz malo zawalu nie dostal jak zobaczyl w centrum Wawy jak wlasciciele
    sklepow myli chodnik przed sklepem. Moja tesciowa do dzis opowiada jaka ta
    Polska czysta w porownaniu do innych stolic. Nie wiem skad u Was takie opinie,
    mowie calkiem serio.
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 26.06.07, 22:28
    Wystarczy przejsc sie w TO w czasie, gdy koncza prace male sklepiki - pracownicy
    rowniez myja chodniki przed sklepami.

    --
    Save the Earth... it's the only planet with chocolate.
  • 26.06.07, 05:34
    Mysle ze za kazda z nas stoi inna historia , inne zwiazki z Polska, potrzeba
    lub nie odwiedzania kraju , to jak sie w nim czujemy.
    Sposrod moich wielu emigracyjnych znajomych , emigracja lat
    osiemdziesiatych , tylko jedna nie ma ochoty do Polski jezdzic bo nie ma za
    bardzo po co.
    Jedyna Jej najblizsza osoba Jej Mama , mieszka tak jak Ona w Stanach , w
    cigu 26 lat byla w Polsce dwa razy i sie wiecej nie wybiera.
    Zapytam sie z ciekawosci przy najblizszej okazji kim sie czuje... jakos nigdy
    nie wpadlo mi na mysl Dzoanny , mojej serdecznej przyjaciolki o to zapytac...
    Rozmawiamy po polsku i czasami o Polsce choc dla Niej to juz zupelnie inny
    swiat.
    Ja czuje sie Polka choc nie mam wrazenia zeby Polska to bylo miejsce gdzie
    moglabym mieszkac na codzien.
    Pierwsze lata emigracji spedzilam oddalona od Polski nie tylko geograficznie
    ale fizycznie poniewaz siedem lat nie moglam odwiedzac Polski. Byl moment ze
    pogodzilam sie z mysla ze nigdy Poslki nie odwiedze, ale kiedy urodzily sie
    moje dzieci mowilam do nich po polsku.
    Nie bylo wtedy polskiej TV , internetu , telefon do PL to byl wyczyn karkolomny
    i czasochlonny. Na szsczescie moja Rodzina mogla mnie odwiedzac.
    Bardzo tesknilam , pewnie dlatego ze to co trudno dostepne jest tym bardziej
    upragnione...
    Pamietam jak Mama mnie kiedys zapytala co chcialbym najbardziej zobaczyc kiedy
    przyjade do Wroclawia. Bo tak naprawde to ja nie tesknilam za Polska w
    calosci , specjalnie mnie nie interesowala. Tessknilam z moim miastem , Rodzina
    przyjaciolmi.
    Odpowiedzialam Mamie ze najpierw chcialabym pojsc na Ostrow Tumski.
    I rzeczywiscie , nastepnego dnia po przyjezdzie , po siedmiu latach poszlam
    na Ostrow. I scisnelo mnie za gardlo.
    Nie tam jakis wielki patriotyzm mna powodowal tylko to ze Wroclaw to moje
    dziecinstwo , mlodosc , pierwsze pocalunki, lazenie po knajpach, Jazz nad Odra,
    studia.
    To sa male cegielki ktore uksztaltowaly mnie jako czlowieka. W tej chwili
    mieszkam dluzej poza Polska niz w niej zylam ale mam wrazenie ze czuje sie
    Polka jak najbardziej.
    Sadze ze wynika to z tego jak ulozylo mi sie zycie.
    Mam to szczescie ze moje przyjaznie z lat licealnych i studenckich przetrwaly
    lata emigracji i rozstania i ze mam wspaniala Rodzine we Wroclawiu.
    Pamietam jak po siedmiu latach spotkalam moja przyjaciolke z liceum , kazda z
    nas w miedzyczasie miala po dwojce dzieci... bylo tak jakby tych lat nie bylo.
    I tak jest do dzis.
    Ile razy przyjezdzam do Wroclawia to spotykam sie ze znajomymi miejscowymi
    oraz z dwoma lub trzema paryskimi kolazankami wpadajacymi na wakacje.
    Moje przyjaznie maja ponad trzydziesci lat , te najstarsze , nieco mlodsze
    20 +smile Jedna kolezanka nawet juz ma wnuczke...
    Ale kiedy sie spotykamy to nadal mamy po gora dwadziescia lattongue_outPP
    Moze dlatego tak swojsko sie czuje we Wroclawiu, choc oczywiscie sa rzeczy
    ktore mnie raza albo przeszkadzaja. Ale to male piwo w porownaniu z nocnym
    Ostrowiem , wroclawskimi knajpami , Rynkiem i gadaniem , smiechem , przyjaznia.
    Nasze dzieci i mezowie czy narzeczeni zaakceptowali status quo , jeden
    francuski maz nauczyl sie znakomicie po polsku ... bo nie mial innego wyjscia.

    Rozumiem osoby ktore nie maja potrzeby odwiedzania Polski albo tez oddalily
    sie od niej. Ja tez nie musze tam jezdzic co chwile i na dlugo. Jednak mam
    wrazenie ze nawet jezeli bardzo zakorzenilismy sie na emigracji to jakas
    czastka Polski w nas zostaje.
    Poniewaz od zawsze interesowalam sie polityka i historia interesuje sie tym co
    sie dzieje w PL podobnie jak winnych krajach europejskich.
    Nie wiem czy bylabym tak zwiazana z Polska mieszkajac w Stanach czy Kanadzie.
    Wiekszosc ludzi ktorych znam tam mieszkajacych sa mniej zwiazani z Polska niz
    emigracja europejska, choc napewno nie jest to regula.
    Nie mam wrazenia ze zyje w rozkroku. Jestem tam gdzie mam prace , staram sie
    zaaklimatyzowac w kolejnych krajach mojego pobytu.
    Nie mam pojecia co bedzie za pare lat... Moze wroce do Polski albo wyladuje w
    Burundii < tak mi sie snilo ostatnio:ppp sen mara , Bog wiara >.
    Nie potepiam absolutnie tych osob ktore oddalily sie od Polski , w koncu kazdy
    ma swoj rozum i emocje.
    Nie mam takich doswiadczen jak Bietka , choc nie neguje ze takie postawy
    istnieja. Ja po prostu unikam takich ludzi i zawijam sie w kokon moich
    przyjaciol i Rodziny.
    Raczej nie spotykam Polakow ktorzy odniesli znaczacy sukces materialny z
    wyjatkiem jednej niezwykle zamoznej przyjaciolki. Ale jakos nie swieci mi przed
    oczami ani swoimi dwoma domami ani swoim porsche czy mercedesem ktory Jej
    corka dostala na osiemnaste urodziny.
    Moze dlatego ze pamietam czasy kiedy wyskubywalysmy ostatnie grosze na
    papierosy i drinka w snobistycznej knajpie albo zywilysmy sie kalafiorami
    skandujac Horacego i Arystofanesa w ramach wspolnej naukismile
    Oraz farbowalysmy pieluchy tetrowe szyjac potem z nich wyszukane kreacjesmile)
    cala kuchnia w roznych kolorach i moja mama z lekkim obledem w oku.
    Gotowalysmy te stroje ww kociolku do wekow na kuchence gazowejsmile
    Cos chyba tetryczeje bo mi sie na wspomnienia zebralotongue_outPP
    Poza tym bede zawsze patrzec na Wroclaw zakochanym okiem wiec uwazam ze jest
    czysty , przynajmniej w centrum i ma bardzo eleganckie toaletysmile
    Moge kilka polecic jakby kto chcialsmile

    Kran




    --
    Karłom trzeba się nisko kłaniać.S.J.L
  • 26.06.07, 19:34
    Na moim blogu pisalam o tesknocie za krajem i uczuciem zwiazku z nim tak:

    "Gdy na antypodach zadano mi pytanie czy tesknie za Polska, nie umialam dac na
    nie odpowiedzi. Dopiero po namysle i ze zdziwieniem odpowiedzialam, ze za
    Polska nie ale za Francja, owszem, zdarza mi sie. W taki oto sposob zdalam
    sobie sprawe jak bardzo wroslam w ten kraj.

    Juz slysze krzyk oburzonych patriotow. Jak to? Nie za wlasnym krajem,
    przedmurzem, mazowieckimi rowninami, kujawskimi wierzbami, tatrzanskimi
    graniami i mazurskimi jeziorami ? Ano nie! Jesli odzywala sie we mnie
    tesknota , to tak jak u kazdego normalnego czlowieka byla to tesknota za swoim
    miejscem na ziemi. Za miejscem w ktorym spelnilam sie i dojrzalam (mam
    nadzieje), w ktorym mieszkalam przez dwadziescia lat, ktore znam i rozumiem.
    Wiem jak ten kraj funkcjonuje, jakie sa moje prawa i obowiazki i czego moge
    sie po nim spodziewac. A tym miejscem jest Francja."


    Teraz, po dziesieciu miesiacach pobytu w Polsce, moge ze smutkiem stwierdzic,
    ze krajobraz pozostal taki sam, ale ludzie juz nie ci sami. Najpopularniejsze
    slowo to KASA ! Najwazniejsza czynnosc, to MIEC. Pragnienia ograniczaja sie do
    wzbudzenia zazdrosci w sasiadach. Czystosc? Owszem, we wlasnym domu i ogrodzie
    wylizane, za to w miejscu publicznym mozna smiecic. Wulgarnosc. Ktos nie
    znajacy polskiego moglby pomyslec, ze ku''wa to jakies nabozne zyczenie. Tylko
    to slychac. O zyczliwosci w zyciu codziennym i kurtuazji nawet nie wspominam.
    Nie istnieja w sposob widoczny golym okiem. O nagminnym liczeniu cudzych
    pieniedzy juz pisano.
    Maz, dla ktorego Polska byla od dziecka synonimem bohaterstwa i piekna, spedza
    cale dnie na nauce hiszpanskiego i czeskiego. Ja takze. Duszno nam w atmosferze
    braku tolerancji, afer, inwektyw i potwarzy. A tylko to widac w TV.
    Zalatwimy do konca nasze sprawy i wyjezdzamy. Szkoda, bo jadac tu nie
    wykluczalismy zadnej mozliwosci, nawet tej pozostania na stale.


    --
    www.uyu.bloog.pl/ Dwa
    lata na koncu swiata.
    Sur le plus beau trône du monde, on n’est jamais assis que sur son cul !
    (Nawet na najpiekniejszym tronie swiata i tak zawsze siedzisz tylko na wlasnej
    dupie.)[Montaigne]
  • 26.06.07, 19:57
    "Szkoda, bo jadac tu nie
    wykluczalismy zadnej mozliwosci, nawet tej pozostania na stale."

    Doskonale Cie rozumiem, mam podobne wrazenia. Nigdy nie planowalam wyjazdu, po
    prostu tak sie moje zycie ulozylo, ale teraz na powrot nie mam checi.

    p.s.fajnie sie Ciebie czyta, pozdrawiam
  • 26.06.07, 23:41
    Przeciez ten trend KASA nie zrodzil sie w Polsce. Kiedys trudno bylo cos miec
    nawet jak sie mialo KASE, ale coz uczymy sie od innych. Przeciez wiadomo wszem
    ze np za oceanem zycie podporzadkowuje sie pracy, ktora jest najwazniejsza a
    wlasnie dlatego ze daje KASE, a ona umozliwia to MIEC. W krajach europejskich
    nigdy tez nie bylo inaczej, ludzie mysleli o tym jak zmienic starszy model auta
    na nowszy czy tez jak zmienic dom na wiekszy. To wlasnie tam te dobra mialy
    czynic lepszym od sasiada. A co Polacy mieli pozostac przy wozach
    drabiniastych???? Ludzie , ktorzy wyjezdzaja z kraju nie moga oczekiwac od nas
    tego, ze jak wroca tu po 30 latach nieobecnosci to my bedziemy tacy sami, toz
    to by byl skansen. Wszystko sie zmienia i wszedzie, nizaleznie czy to Polska
    czy Francja.
    Bronie tej mojej Polski przed waszymi uwagami, ktore bardzo czesto sa
    przejaskrawiane, uogolniane (tak jak to np. ze Polacy nie myja sie - wypraszam
    sobie takie cos). Nie wiem z czego to wynika bo nikt Wam nie kaze tu wracac,
    mozecie przyjezdzac badz nie, mozecie czuc sie Polkami badz nie, to Wasza wolna
    wola. A gdziez slyszycie te krzyki oburzonych patriotow??? Moze to krzyki
    Waszych rodzicow??? Jestem patriotka ale naprawde jest mi to obojetne czy
    autorka powyzszego posta zostanie czy wyjedzie w sina dal. Kobiety, podobno
    jestescie takie swiatowe - bez przesady!!!
  • 27.06.07, 10:16
    Co do mycia sie Polakow - rozejrzala sie wsrod znajomych i rodziny zrobilam
    bilans i ....o zgrozo!!!! wszyscy sie myja i nikt na wodzie nie oszczedza. Jakos
    czegos takiego nie zauwazylam.
    Tak tak wszedzie jest brud syf i zaraza - w kazdym kraju gdzies jak nie w
    centrum to na obrzezasz, w slumsach itd. Ale zeby ogolniac i pisac, ze Polacy to
    straszne brudasy to chyba za duze uogolnienie. Kazde uogolnienia sa krzywdzace.
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 27.06.07, 20:43
    Ja dodam tylko swoje male trzy nieco w sprawie brudu w Polsce.

    Nigdzie i nigdy takiego syfu nie widzialam np przy przydroznych parkingach,
    gdzie ludzie za przeproszeniem sraja gdzie popadnie. Strach wysiasc!!! Jadac
    droga (glowna) wiele razy spotyka sie zatrzymane na poboczu samochodu a obok
    sikajacych panow. I panie tez. Na przystankach w miastach, bramach 0 - narod
    leje i sra wszedzie.
    Tak samo jak i psy - nie widzialam nigdy i nigdzie zadnej paniusi czy
    krolewicza co by podniosl psie gowienko..

    a to jak sie Polacy myja wystarczy sprawdzic przejezdzajac sie jakimkolwiek
    srodkiem komunikacji publicznej w PL.
  • 27.06.07, 23:06
    Ale sie usmialam, oto przyklad wypowiedzi kultywujacej piekno jezyka polskiego
    przez osobe zamieszkala poza Polska.
  • 27.06.07, 16:54
    iwonai1 napisała:

    > Przeciez ten trend KASA nie zrodzil sie w Polsce. Kiedys trudno bylo cos miec
    > nawet jak sie mialo KASE, ale coz uczymy sie od innych. Przeciez wiadomo
    wszem
    > ze np za oceanem zycie podporzadkowuje sie pracy, ktora jest najwazniejsza a
    > wlasnie dlatego ze daje KASE, a ona umozliwia to MIEC. W krajach europejskich
    > nigdy tez nie bylo inaczej, ludzie mysleli o tym jak zmienic starszy model
    auta
    >
    > na nowszy czy tez jak zmienic dom na wiekszy. To wlasnie tam te dobra mialy
    > czynic lepszym od sasiada. A co Polacy mieli pozostac przy wozach
    > drabiniastych???? Ludzie , ktorzy wyjezdzaja z kraju nie moga oczekiwac od
    nas
    >
    > tego, ze jak wroca tu po 30 latach nieobecnosci to my bedziemy tacy sami, toz
    > to by byl skansen. Wszystko sie zmienia i wszedzie, nizaleznie czy to Polska
    > czy Francja.
    > Bronie tej mojej Polski przed waszymi uwagami, ktore bardzo czesto sa
    > przejaskrawiane, uogolniane (tak jak to np. ze Polacy nie myja sie -
    wypraszam
    > sobie takie cos). Nie wiem z czego to wynika bo nikt Wam nie kaze tu wracac,
    > mozecie przyjezdzac badz nie, mozecie czuc sie Polkami badz nie, to Wasza
    wolna
    >
    > wola. A gdziez slyszycie te krzyki oburzonych patriotow??? Moze to krzyki
    > Waszych rodzicow??? Jestem patriotka ale naprawde jest mi to obojetne czy
    > autorka powyzszego posta zostanie czy wyjedzie w sina dal. Kobiety, podobno
    > jestescie takie swiatowe - bez przesady!!!

    iwinai1, musze Ci przyznac, ze trafnie to ujelassmile Mowie to z perspektywy
    20letniego pobytu w Stanachsmile Tak miedzy 10 a 15 rokiem bycia zagranica niknie
    zacietrzewienie i pojawia sie obiektywizmwink czyli dziewczynki poczekajcie
    jeszce ciut z wydawaniem tak drastycznych decyzji typu nie czuje sie Polka itd,
    itpsmile


    --
    Ollie rosnie
  • 27.06.07, 17:31
    O ile dobrze pamietam to RIsland jest w Stanach od 18 lat.
    To moze juz decydowac, czy nie? bo juz sie chyba lapie w Twoj przedzial ;P


    A mnie irytuja wypowiedzi pani Iwony, mimo ze czuje sie Polka i juz. Ale
    licytowac sie na brud, smiec, smrod i kase nie bede. A mieszkam w tym
    oslawionym Toronto, wiec pewnie z pania Iwona mialabym o czym podyskutowac.
    Tylko, ze nie widze sensu, bo jak ktos juz to slusznie ujal z emocjami i
    urazona duma sie nie dyskutuje.

    Pozdrawiam serdecznie.
    BTW pojutrze wybieram sie do Polski, wiec bede miala okazje zweryfikowac swoje
    poglady.
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 27.06.07, 19:37
    iwona pisze:

    " Przeciez ten trend KASA nie zrodzil sie w Polsce. Kiedys trudno bylo cos
    miec nawet jak sie mialo KASE, ale coz uczymy sie od innych. Przeciez wiadomo
    wszem ze np za oceanem zycie podporzadkowuje sie pracy, ktora jest
    najwazniejsza a wlasnie dlatego ze daje KASE, a ona umozliwia to MIEC. W
    krajach europejskich nigdy tez nie bylo inaczej, ludzie mysleli o tym jak
    zmienic starszy model auta na nowszy czy tez jak zmienic dom na wiekszy. To
    wlasnie tam te dobra mialy czynic lepszym od sasiada."

    Tu sie bardzo mocno mylisz, bowiem przez ponad dwa dziesieciolecia nie
    natrafilam na kogokolwiek dla kogo jedna z pierwszych motywacji przy zakupie
    domu czy samochodu bylaby chec zaimponowania sasiadom. Moze przy zakupie
    pierwszego samochodu zdarza sie to mlodym.
    Dom kupuje sie po to aby w nim mieszkac i w zaleznosci od tego jake srodki
    finansowe ma sie do dyspozycji. Tylko w jednym przypadku spotkac mozna
    kierowanie sie "lepszoscia" - w wyborze szkoly dla dzieci. A i to dlatego, ze
    ukonczenie elitarnej szkoly daje wieksze szanse na sukces w pracy zawodowej.



    " A co Polacy mieli pozostac przy wozach drabiniastych???? Ludzie , ktorzy
    wyjezdzaja z kraju nie moga oczekiwac od nas tego, ze jak wroca tu po 30 latach
    nieobecnosci to my bedziemy tacy sami, toz to by byl skansen. Wszystko sie
    zmienia i wszedzie, nizaleznie czy to Polska czy Francja. "

    Kazdy myslacy czlowiek po tak dlugim czasie i tylu przemianach przybywajac jest
    nastawiony na pozytywne zmiany. Pozostaje kwestia kryteriow. Oczywiscie mozna
    zachlysnac sie wzrastajacym PIB, rozwojem gospodarki itp. Mnie na poczatku
    uderzyl kompletny brak szacunku do jezyka w ktorym na przemian przeplataja sie
    anglicyzmy z wulgaryzmami. O jego zenujacym poziomie u klasy politycznej nawet
    nie wspomne.


    " Bronie tej mojej Polski przed waszymi uwagami, ktore bardzo czesto sa
    przejaskrawiane, uogolniane (tak jak to np. ze Polacy nie myja sie - wypraszam
    sobie takie cos). "

    I bardzo sie tobie to chwali, ze bronisz. Jednak zamiast natychmiast unosic sie
    gniewem warto zastanowic sie chwile, bo jak wiadomo nie ma dymu bez ognia, i
    pomyslec jak cos zmienic.


    "Nie wiem z czego to wynika bo nikt Wam nie kaze tu wracac, mozecie
    przyjezdzac badz nie, mozecie czuc sie Polkami badz nie, to Wasza wolna wola."

    Dziekujemy za pozwolenie.


    "A gdziez slyszycie te krzyki oburzonych patriotow??? Moze to krzyki Waszych
    rodzicow??? Jestem patriotka ale naprawde jest mi to obojetne czy autorka
    powyzszego posta zostanie czy wyjedzie w sina dal."

    No wlasnie w twoim poscie slyszymy smile Dziekuje za pozwolenie wyjazdu w sina
    dal smile



    "Kobiety, podobno jestescie takie swiatowe - bez przesady!!! "

    W czym mamy nie przesadzac? W swiatowosci czy w "podobno"?



    --
    www.uyu.bloog.pl/ Dwa
    lata na koncu swiata.
    Sur le plus beau trône du monde, on n’est jamais assis que sur son cul !
    (Nawet na najpiekniejszym tronie swiata i tak zawsze siedzisz tylko na wlasnej
    dupie.)[Montaigne]
  • 27.06.07, 20:56
    Wlasciwie to juz mialam nie komentowac (pewnie za chwile ktos napisze, ze to
    byloby najlepsze LOL) ale nie moge, po prostu nie moge kiedy czytam niektore
    wypowiedzi, z ktorych wieje taka smiesznoscia, brakiem obiektywizmu,
    zlosliwosci. Prosze przyklad uyu:
    > Tu sie bardzo mocno mylisz, bowiem przez ponad dwa dziesieciolecia nie
    > natrafilam na kogokolwiek dla kogo jedna z pierwszych motywacji przy zakupie
    > domu czy samochodu bylaby chec zaimponowania sasiadom. Moze przy zakupie
    > pierwszego samochodu zdarza sie to mlodym.
    > Dom kupuje sie po to aby w nim mieszkac i w zaleznosci od tego jake srodki
    > finansowe ma sie do dyspozycji.
    Nareszcie dowiedzialam sie po co kupuje sie dom, jacy Ci Polacy nierozgarnieci,
    kupuja mieszkania i domy wcale nie po to by w nich mieszkac. A gdzie niby
    mieliby mieszkac gdyby nie chcieli zaimponowac sasiadom, bo chyba sa tacy ,
    ktorym jest obojetne co mysla sasiedzi?
    Tak sie sklada, ze czesc moich bliskich przyjaciol i rodziny wyjechalo z Polski
    jeszcze za czasow ciezkiej komuny i wiekszosc z nich odwiedzajac kraj mowila
    wlasnie o tym, ze ta ciagla pogon za KASA w krajach w jakich sie znalezli, bo
    to ona hierarchizuje tam ludzi, tak rozni nasz kraj od innych (co nie znaczy,
    ze i tu ludzie nie zaczynaja stawiac dobra materialne ponad wszystko). Tak czy
    inaczej poczucie zwiazku z rodzina i przyjaciolmi, goscinnosc pozostala w nas
    nadal, a przynajmniej w czesci nas.
    I jeszcze co do przyzwolenia, naprawde jest mi i napewno wielu Polakom obojetne
    czy Uyu zostaniesz w Polsce czy wyfruniesz a niezaleznie od tego gdzie sie
    znajdziesz i tak bedziesz "stukac" na POLSKICH forach i udowadniac jak zyskalo
    Twoje JA po wyjedzie z tego "koszmarnego kraju".
  • 27.06.07, 21:03
    iwonai1 napisała:
    czy Uyu zostaniesz w Polsce czy wyfruniesz a niezaleznie od tego gdzie sie
    > znajdziesz i tak bedziesz "stukac" na POLSKICH forach i udowadniac jak
    zyskalo
    > Twoje JA po wyjedzie z tego "koszmarnego kraju".

    ___________________________________________________________

    Ty natomiast nigdy sie tego nie dowiesz.
    Nigdy nie dowiesz sie, ze ludzie mogazyc szczesliwie i bezproblemowo,
    bezpiecznie - bez bandytyzmu, zlodziejstwa na kazdym kroku, podstepliwosci,
    wszechobecnej pogardy i arogancji, nieustajacej slomy w butach, chamstwa,
    nietolerancji, molestowania kobiet, nie zlozeczyc, i nie dostawac padaczki z
    nerwowo jak ogladaja telewizje.
  • 27.06.07, 22:47
    Dziewczyno wyluzuj, a tak czy inaczej jak Ci sie udalo ujsc z zyciem skoro na
    kazdym kroku czychaly na Ciebie takie straszne pulapki??? Moze wez w raczki
    rocznik statystyczny to bedziesz wiedziala dlaczego calo wrocilas do "swojej
    niebianskiej cywilizacji". I co to znaczy "nieustajaca sloma w butach", moze
    jasniej???
  • 27.06.07, 13:32
    Ostatnio poznalem pare osob z Ameryki i prawie kazdy mial przy sobie jakies
    stare adresy z Polski i poszukiwal swoich korzeni...Widac ze jesli w 1-2
    pokoleniu ktos przestal myslec jak Polak to juz w kolejnym pokoleniu pewne
    osoby szukaja swoich korzeni.

    Poznalem pewnego chlopaka ktorego Babcia statkiem poplynela do USA i On tyle
    szukal Babci korzeni ze dostal z archiwum xero aktu urodzenia smile
    Znow inny znajomy mial listy w jezyku polskim i chcial wiedziec co tam bylo
    napisane a te listy byly pisane w latach 50-tych .Moze ten znajomy przyleci do
    mnie bo jego korzenie sa z pod Bilgoraja smile


    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 27.06.07, 18:08
    Bardzo ciekawy watek, pomijajac pare slownych przepychanek. Szkoda, ze nie mam
    czasu na dluzsze dyskusje, ale powiem tyle, ja sie nigdy nie czulam Polka i
    nigdy nie mialam potrzeby utozsamiania sie z jakakolwiek narodowoscia. Polski
    jest moim pierwszym jezykiem i tego sie nigdy nie wypre, ale cala reszta... Z
    literatury patriotycznej najbardziej mi odpowiada Gombrowicz, a balwochwalczy
    kult Wojtyly rozpowszechniony w Polsce napawa mnie przerazeniem. Mieszkam w
    USA od prawie 30 lat i choc wiekszosc ludzi potrzebuje sie jakos okreslic
    narodowo, tu akurat jest taka roznorodnosc, ze bez tej identyfikacji tez mozna
    sie obejsc. Bardzo mi to odpowiada i dlatego wole mieszkac w USA niz w Polsce.
    Jezdze do Polski, ostatnio coraz czesciej, bo moja mama jest w takim stanie
    zdrowia, ze juz nie moze przyjezdzac do mnie, wrazenia mam rozne i staram sie
    nie uogolniac, ale chamstwo jest powszechne. Skadinad kulturalny, mlody
    czlowiek dziwi sie, ze uwazam okreslenie "zajebiscie" za nieeleganckie.
    W ogole jezyk polski zaslyszany na ulicy to jakis potwor i koszmar, ordynarne
    niechlujstwo. Mnie to przeszkadza, bo nie mam na codzien kontaktu z
    polszczyzna i wkladam sporo wysilku w to, zeby utrzymac polski w przyzwoitej
    formie.
    katarzyna
  • 27.06.07, 22:12
    Przeczytalam watek dosc posiesznie, bo z czasem u mnie kiepsko i zdalam obie
    pytanie kim ja sie czuje. Jakos sobie tego pytania wczesniej nie zdawalam, wiec
    widocznie nie jest to dla mnie jakis egzystencjonalny problem Doszlam po
    chwilowej kontemplacji do wniosku, ze JESTEM Polka, no bo w Polsce sie
    urodzilam, wychowalam sie na polskiej literaturze, w polskim kregu kulturowym
    itd. Mieszkam jednak poza krajem zdecydowana wiekszosc swojego zycia, mam dosc
    ograniczone kontakty w kraju, praktycznie zadnej rodziny oprocz mamy i brata,
    niewielu juz kolegow, m innymi pewnie dlatego, ze studiowalam zagranica. Czuje
    sie soba, staram sie wprowadzac w zycie te zwyczaje, tradycje i wartosci z obu
    kultur, ktore mi odpowiadaja. Na Wigilie robie potrawy, ktore nam smakuja, nie
    zatanawiam sie specjalnie nad ich pochodzeniem. Przewaga jest jednak w koncu
    oczywiscie polskich, no bo takie mi wlasnie smakujasmile Smak jednak ksztaltuje
    sie w dziecinstwie...

    --
    Niemożliwe jest tylko gołemu w kieszeń nasrać
  • 27.06.07, 22:14
    Wtrace jeszcze sie na temat brudu - bywam w Polsce tylko w Warszawie, ale
    imponuje mi tam czystosc, zwlaszcza toalet publicznych. Warszawa jest
    nieporownywalnie czysciejsza od Sztokholmu, dlatego ze tam ma kto sprzatac, a
    tu nie.
    --
    Niemożliwe jest tylko gołemu w kieszeń nasrać
  • 27.06.07, 23:01
    Polska nie jest w niczym lepsza, ani gorsza od innych krajow. Zachod jest
    dokladnie taki sam jak PL, tyle ze w ladniejszych kolorach, a buractwo (wcale
    nierzadko wystepujace)istnieje w bardziej oswieconej wersji.
    Nie chce komentowac uczuc Rhodeisland. Ma do nich prawo. Napisze tylko, ze ja
    kocham Polske. Jak kobiete w brzydkim makijazu, ale z piekna dusza.
    --
    "Może najlepiej byłoby, gdyby ktoś zamknął minister Fotygę w gabinecie i
    wrzucił klucz do Wisły"
  • 27.06.07, 23:36
    adriannna1 wszedzie mozesz byc oszukana a ze ktos ma legalny pobyt to tego
    moze uniknac,co innego jesli ktos jest na wize np turystycznej wtedy mozna sie
    spodziewac zagranica prawie wszystkiego i nie liczy sie to ze jestes
    czlowiekiem a liczy sie zysk dla kogos (obojetnie czy to Polak czy tez ktos
    inny).Nie mozna powiedziec ze zagranica jest ok bo juz tam bym pojechal bo po
    co mialbym sie tutaj meczyc,prawda?.To sa moje spostrzenie i to co zauwazlem.



    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 28.06.07, 01:55
    a ja jestem Polka.
    Mieszkam za granica troche ponad 4 lata. Nie mam kanadyjskiego paszportu, choc mam kanadyjskiego
    meza. Nie wiem jak to bedzie wygladac za 20...moze wtedy tez sobie pomysle: nie czuje sie juz Polka?
    Kanade- moja nowa "ojczyzne" swobodnie moge zamienic na Australie, Australie na Chiny, tak ja to
    robi wielu moich kanadyjskich znajomych.
    Narazie wiem ze to co czuje do Polski mam gleboko w sercu. Aby to podtrzymac nie potrzebuje
    polskiego sklepu, polskich magazynow, polskich potraw kulinarnych czy polskich kolezanek.

    Co do Polski- mieszkalam w 3 roznych krajach (Polska, Niemcy i Kanada) i dzieki temu wyrobilam sobie
    swiadomosc ze nie ma kraju idealnego. Kazdy kraj ma cos do zaoferowania, ale tez braki w innej
    dziedzinie. Zupelnie normalne....
    a co do brudu w Polsce- naprawde pojedzcie sobie do Meksyku czy na Dominikane i wtedy
    porozmawiamy na ten temat.

    A jesli ktos az tak strasznie nienawidzi tego kraju to po co sobie przypominac straszna przeszlosc i
    jezdzic/wchodzic na polskie fora? Po co????

    --
    claps is for those who disagree.
    blog wlasny
  • 28.06.07, 02:55
    kinky5 napisała:

    > A jesli ktos az tak strasznie nienawidzi tego kraju to po co sobie
    przypominac
    > straszna przeszlosc i
    > jezdzic/wchodzic na polskie fora? Po co????
    >
    Taki to ma sens jak ktos, kto mieszka w Polsce i zaglada/lub pisze
    na "polonijnych" forach: kazdy robi to na co ma ochote. Pomijajac uczucia jakie
    sie ma do POlski, jaki cel maja uwagi tego typu "po co piszesz po polsku"? czy
    mam to interpretowac, ze jezli ktos umie po chinsku chociaz nie uwaza sie za
    Chinczyka, to automatycznie go to wyklucza z pisania na chinskich forach? Ja
    pisze czesto na forum "herbata z musztardowki" o swoich wspomnieniach z PRL-u,
    wiele ludzi pisze tam, chociaz wspomnienia sa nie za "rozowe" , ludzie pisza
    co chca i jak chca, po kiego grzyba takie uwagi "po co piszesz". Piszemy bo
    CHCEMY.
  • 28.06.07, 04:11
    Jestem juz w US ponad 20 lat i caly czas czuje sie Polka no bo niby czym mam
    byc jak pierwsze 26 lat zycia spedzilam w Polsce?
    Ale poza tym czuje sie Amerykanka (zwlaszcza jak jestem w Polsce i ktos znajomy
    plecie glupstwa na temat Stanow), "Slowianka" - bo mam poczucie wspolnoty z
    Czechami, Slowakami czy Rosjanami i emigrantka - nie tylko polska - bo rozumiem
    Islandke co teskni za bialymi nocami czy Hinduske ktorej brakuje scislejszych
    wiezi rodzinnych.
    Tak ze z moj wyjazd sprawil ze zamiast stracic ojczyzne zyskalam kilka nowych
  • 28.06.07, 09:35
    tamsin kazdy ma prawo pisac i opisywac jak widzi swoja rzeczywistosc..To jak
    ktos pisze ze w Ameryce jest bee i ma do tego prawo ale zaraz sie pojawiaja
    pytania dlaczego dana osoba siedzi w Ameryce ,przeciez moze wyjechac z
    niej,prawda?widac ze to idzie w obie strony smile
    Wazne aby pamietac o jednym ze kazdy inaczej widzi swoje zycie i nie kazdemu
    jest dane zaczac nowe zycie w nowym srodowisku z wielu przyczyn,od siebie
    zalezanych i niezaleznych ,te wlasnie niezalezne sa wkurzajace bo jakby
    czlowiek z tym nie walczyl to wyjdzie mu tyle co nic .Moze kiedys wyjdzie i to
    podtrzymuje czlowieka przy zyciu.


    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 28.06.07, 18:55
    wiesz tamsin jezeli ja mialabym traumatyczne wspomnienia z kraju z ktorego pochodze to szerokim
    lukiem omialabym fora dotyczace tego miejsca. I koniec kropka.
    Po co zakladac na 2 roznych forach prowokacyjne watki pod tytulem "nie czuje sie juz polka"?


    a jak masz ochote to pisz, szczerze ci powiem ze malo mnie to interesuje.
    I tak samo jak ty mozesz sobie pisac, ja moge zadac to pytanie. Jesli ci sie to nie podoba - nie czytaj,
    nie odpisuj, ustaw mnie jako nieprzyjaciela, nie bedziesz wiedziec nawet moich postow.
    I przede wszystkim nie krzycz!
    --
    claps is for those who disagree.
    blog wlasny
  • 29.06.07, 01:25
    Po co zakladac na 2 roznych forach prowokacyjne watki pod tytulem "nie czuje sie juz polka"?
    poprawka- na 3!
    --
    claps is for those who disagree.
    blog wlasny
  • 29.06.07, 01:38
    A to w koncu te czaple pilotke nalezy miec czy nie? A moze jak sie czuje Polka
    to mozna a jak nie to nie czy co? Bo juz nic z tego nie wiem;P
    dziewczyny wybierajace sie do Polski, nie dawac sie terrorowi;PP W morde go o
    tylewink))
    --
    Ollie rosnie
  • 28.06.07, 12:37
    > Mysle, ze mozna mi raczej zazdroscic, ze mieszkam w kraju, ktory doslownie
    > KOCHAM (nie obchodzi mnie to jak patetycznie to brzmi), ze nie mieszkam w
    > Stanach, a tesknie za Polska, czy marze o mieszkaniu gdzie indziej.

    No jak to, przecież "tęsknisz za Europą" (Twoje własne słowa) i chcesz mieszkać
    we Włoszech. surprised

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=54084214&a=54084221
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11918&w=47831618&a=47831618
    A jeśli chodzi o meritum wątku, to zupełnie nie mają dla mnie znaczenia takie
    etykietki. Kiedy jestem w Polsce, jest mi tam dobrze. Kiedy jestem w Stanach,
    jest mi tu dobrze. W obu miejscach tęsknię za przyjaciółmi i miejscami, których
    w danym momencie ze mną nie ma, ale przede wszystkim staram się cieszyć tymi,
    które/którzy są. Oba miejsca maja moim zdaniem wady, ale mają również (przede
    wszystkim) mnóstwo zalet. Nie mam potrzeby określania się, zaprzeczania ani
    temu, że urodziłam się w Polsce, ani temu, że mieszkam obecnie w Stanach. Na
    pewno nie przyszłoby mi do głowy zakładanie na ten temat wątku.
    --
    Problems are opportunities in work clothes.
  • 28.06.07, 19:45
    a mi najbardziej podobal sie post rhodeisland z forum moda.
    Na dzien dobry zaczelo sie ze w Polsce w ktorej ona jednak dawno nie byla panuje "terror mody" i czy
    ona moglaby chodzic w kominarce, czy nikt nie bedzie wytykal jej palcem (choc przeciez wcale sie nie
    wybiera)
    Pozniej gloryfikowala amerykanka tolerancje, ze to nawet w walkach na glowie i w pidzamie mozna
    wyjsc na ulice.
    Jednym z ostatnich punktow dyskusji ktore pamietam byly jej wspomnienia jak to przyleciala jej
    kolezanka z Polski i cala byla tak obcisle i wyzywajaco ubrana ze ona biedna w tej przyslowiowej
    amerykanskiej tolerancji musiala sie za nia wstydzic....
    jak ktos ma ochote poczytac, prosze bardzo:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=650&w=56914506&s=0
    --
    claps is for those who disagree.
    blog wlasny
  • 05.07.07, 04:14
    Faktem jest, ze w Stanach mozna nosic wlasciwie wszystko i nikt sie na
    czlowieka nie bedzie gapil jak w Polsce. Byly mrozy, to nosilam kominiarke, w
    Polsce sadze, ze wzbudzilabym sensacje, moze nawet zlosliwe komentarze.
    Ma to swoje plusy, owszem, ale kobiety w Polsce za bardzo mysla o tym zeby byc
    ciagle kobieca, sexy. Amerykanki potrafia byc zaniedbane, tez prawda.
    Mimo wszystko wole amerykanski luz.
    Jak moglam nie wstydzic sie za kolezanke, ktorej biust doslownie wylewal sie z
    gleboko wycietej bluzki? Co gorsza miala tak obcisle spodnie, ze wciskaly jej
    sie z przodu w .... no wiecie w co. Nie chcialam zeby zle ja z tego powodu
    traktowano.
    Nie musialam jej nic mowic. Wystarczylo pare spojrzen obcych mezczyzn na pewna
    czesc jej anatomii, porownanie przez nia sama jej stroju do tego jak ubrane sa
    Amerykanki w jej wieku i dziewczyna zrozumiala, ze mozna byc sexy noszac ciuchy
    NASZEGO ROZMIARU, a nie za male. Nie trzeba wcale nosic za duzych.
  • 28.06.07, 21:09
    syswia napisała:

    > czy wy wszystkie akurat macie PMS?
    > S.

    Moja teoria jest, zo to jednak upal. Wiec narazie bede siedziec cicho i czekac
    na chlodniejsze dni, bo na pewno tez mi sie zaraz za cos od kogos oberwie, ze
    nawet nie zdarza obcislej kominiarki naciagnac na oczy wink Ratuj sie kto moze!
    Elka
  • 28.06.07, 22:27
    Elu , lepiej sie zorientuj czy nie masz w ogoøe czegos zbyt obcislego na
    sobie...
    Cmoksmile
    Kransmile
    --
    Karłom trzeba się nisko kłaniać.S.J.L
  • 28.06.07, 22:52
    nie, u mnie ani PMS, ani wysoka temperatura (w Calgary +20, brak slonca), a jedynie swiadomosc ze
    niedlugo jade do Polski a tam nie dosc ze ponoc brudno, to jeszcze ten "terror mody" szaleje po ulicach!
    wink
    --
    claps is for those who disagree.
    blog wlasny
  • 28.06.07, 23:45
    Syswia!!! To milej zabawy, ale pamietaj: zawsze miej ze soba hand sanitizer!
    nie, serio- baw sie swietnie i ucaluj Twoja mame!!!!

    --
    claps is for those who disagree.
    blog wlasny
  • 29.06.07, 00:54
    Kurka wodna ! wreszce doczekalam sie!! Wreszcie bylam modna i to w PL ! Mialam
    obcisla bluzke koloru czerwonego - czy sie liczy? Jestem znaczy sie ofiara,
    ofiara terroru mody. No ! Siedze i tak sobie nozka macham. O tak o ! Z
    zadowolenia. Ha ha ha
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 29.06.07, 00:57
    Syswia, baw sie wspaniale w PL , rozgladaj sie i obserwuj a jak wrocisz to
    zdaj relacje.
    I moze jeszcze przed odlotem przejrzyj walizke czy masz odpowiednie stroje na
    wyjazd do krajusmile))
    --
    Karłom trzeba się nisko kłaniać.S.J.L
  • 29.06.07, 01:21
    wink
    Ja jednak musze isc na zakupy przed wylotem.
    Jakos wole luzniejsze ciuchy.
    Ale "terror mody" nie daje mi spac...
    --
    claps is for those who disagree.
    blog wlasny
  • 28.06.07, 23:38
    syswia napisała:

    > czy wy wszystkie akurat macie PMS?
    > S.


    Kobiety narzekają na zespół napięcia przedmiesiączkowego, ale to jedyny
    czas w miesiącu, kiedy mogą naprawdę być sobą.

    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 29.06.07, 02:18
    Ja tez nie mialam zamiaru odpowiadac i wplatywac sie w niekonczaca wymiane
    opinii na temat mego, i nie tylko, ego. Tym bardziej, ze nie widze zadnego
    zwiazku pomiedzy nim a stwierdzeniem, ze tesknilam za Francja, moja rodzina,
    kotami, kafejkami, dobrym jedzeniem i winem oraz za poczuciem humoru i finezja.
    Jednak wobec tonu ponizszej wypowiedzi wyjasnie dlaczego po powrocie do kraju
    trudno mi pogodzic sie z nastepujacymi zjawiskami:

    - nieuczciwosc czyli zamozny sasiad bezczelnie kradnacy energie elektryczna;
    - hipokryzja - tenze sasiad z Bogiem i Ojczyzna na ustach udziela lekcji
    moralnosci innym wyprozniajac tym samym czasie swoje szambo do strumienia w
    wawozie. Robia to takze inni sasiedzi. Tak, ze jesli ktos bedzie przejezdzal
    przez piekny Beskid z dziecmi, niech im ni pozwala bawic sie w przeslicznym
    strumieniu. Moze okazac sie pelen fekaliow.
    - pazernosc - zartobliwe stwierdzenie typa od ktorego wynajmujemy dom "Gdybym
    wiedzial, ze pani z Francji to zazadalbym wiecej". Smierc frajerom!
    - zawisc w stosunku wszystkich i o wszystko. Zbyt wiele przykladow na to by je
    wszystkie opisac. Podam jeden - wykldanie w nocy metalowych krzyzakowna droge w
    celu zniszczenia nowego auta sasiada.
    - wieczne uzalanie sie.
    Dalej nie moge. Na mdlosci mi sie zbiera. Tym bardziej, ze przyklady nie
    dotycza jakiegos marginesu. Nie! To sa ludzie "powazani". Moze dlatego mam ich
    w "duzym powazaniu"!

    Odnosnie dumy narodowej zacytuje Schopenchauera:
    "Najmniej wartosciowym rodzajem dumy jest duma narodowa. Kto bowiem sie nia
    odznacza, zdradza brak cech indywidualnych... kazdy zalosny duren, ktory nie
    posiada nic na swiecie, z czego moglby byc dumny, chwyta sie ostatniej deski
    ratunku, jaka jest duma z przynaleznosci do danego narodu. Z wdziecznosci gotow
    jest bronic rekami i nogami wszystkich glupstw, jakie ten narod reprezentuje".

    Tak jak pierwsza czesc owego cytatu wymaga, miom zdaniem, przemyslenia, tak z
    druga - ostatnim zdaniem, zgadzam sie w zupelnosci. Rzecz jest bowiem w tym, ze
    zamiast sie puszyc nalezy zaczac postepowac tak aby miec z czego byc dumnym.

    To, ze Polacy nie sa spoleczenstwem obywatelskim nie jest zadna tajemnica i
    wynika z naszej historii. Niechec do dyscypliny spolecznej i przestrzegania
    prawa wiaza sie z faktem, iz byly one narzucane przez okupantow (rozbiory i II
    wojna) lub nieakceptowany system polityczny. Dorzucmy do tego pozostalosci po
    szlacheckim sobiepanstwie i otrzymamy obraz w nieciekawej tonacji.
    I wlasnie to mialam na mysli piszac poprzednie posty.


    "Re: Nie czuje sie juz Polka. Polska stala mi sie
    iwonai1 27.06.07, 20:56 + odpowiedz


    Wlasciwie to juz mialam nie komentowac (pewnie za chwile ktos napisze, ze to
    byloby najlepsze LOL) ale nie moge, po prostu nie moge kiedy czytam niektore
    wypowiedzi, z ktorych wieje taka smiesznoscia, brakiem obiektywizmu,
    zlosliwosci. Prosze przyklad uyu:
    > Tu sie bardzo mocno mylisz, bowiem przez ponad dwa dziesieciolecia nie
    > natrafilam na kogokolwiek dla kogo jedna z pierwszych motywacji przy zakupie
    > domu czy samochodu bylaby chec zaimponowania sasiadom. Moze przy zakupie
    > pierwszego samochodu zdarza sie to mlodym.
    > Dom kupuje sie po to aby w nim mieszkac i w zaleznosci od tego jake srodki
    > finansowe ma sie do dyspozycji.
    Nareszcie dowiedzialam sie po co kupuje sie dom, jacy Ci Polacy nierozgarnieci,
    kupuja mieszkania i domy wcale nie po to by w nich mieszkac. A gdzie niby
    mieliby mieszkac gdyby nie chcieli zaimponowac sasiadom, bo chyba sa tacy ,
    ktorym jest obojetne co mysla sasiedzi?
    Tak sie sklada, ze czesc moich bliskich przyjaciol i rodziny wyjechalo z Polski
    jeszcze za czasow ciezkiej komuny i wiekszosc z nich odwiedzajac kraj mowila
    wlasnie o tym, ze ta ciagla pogon za KASA w krajach w jakich sie znalezli, bo
    to ona hierarchizuje tam ludzi, tak rozni nasz kraj od innych (co nie znaczy,
    ze i tu ludzie nie zaczynaja stawiac dobra materialne ponad wszystko). Tak czy
    inaczej poczucie zwiazku z rodzina i przyjaciolmi, goscinnosc pozostala w nas
    nadal, a przynajmniej w czesci nas.
    I jeszcze co do przyzwolenia, naprawde jest mi i napewno wielu Polakom obojetne
    czy Uyu zostaniesz w Polsce czy wyfruniesz a niezaleznie od tego gdzie sie
    znajdziesz i tak bedziesz "stukac" na POLSKICH forach i udowadniac jak zyskalo
    Twoje JA po wyjedzie z tego "koszmarnego kraju".

    --
    www.uyu.bloog.pl/ Dwa
    lata na koncu swiata.
    Sur le plus beau trône du monde, on n’est jamais assis que sur son cul !
    (Nawet na najpiekniejszym tronie swiata i tak zawsze siedzisz tylko na wlasnej
    dupie.)[Montaigne]
  • 29.06.07, 17:51
    Kobiety narzekają na zespół napięcia przedmiesiączkowego, ale to jedyny
    czas w miesiącu, kiedy mogą naprawdę być sobą.

    ------alez to okrutne smile))))

    --
    Dogs come when they're called; cats take a message and get back to you. M. Bly
  • 29.06.07, 21:25
    Poooola!!! o co ciebie idzie????

    Gdzie to okrutne, sie pytam ?
    Jesli jeszcze nie umiesz wykorzystac PMS, to zmadrzej wreszcie...albo do mnie
    na tajemne kursy sie zapisz, ja mam pare szkolwink)
    Dla Kobiet z Hormonami
    Dla Kobiet bez Skrupulow
    Dla Tesciowych
    Dla Synowych
    Dla Nowoupieczonych Matek
    Dla Rozwydrzonych Nastolatek
    Dla Niezrownowazonych Nastolatkow
    itd... duzo tego...

    Wszelkie rady za darmo dla Kupowiczek wink))
    Dla Kupowiczątek to wogole spelniam wszelkie zyczenia przy pomocy magicznej
    paleczki. Tralalala.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 29.06.07, 01:36
    Moze pisze prace porownawcza z antropologiismile
    --
    Karłom trzeba się nisko kłaniać.S.J.L
  • 29.06.07, 04:20
    Jak najszczerzej i z calego serca zycze Polsce sukcesow. W kazdej dziedzinie, w
    ogole i w szczegolach. Moge sie zalozyc o kolo od wozka, ze wiekszosc z
    piszacych tu Pan i Pan Sylwek tez smile moze sie bez sprzeciwow do takich zyczen
    dolaczyc. Przyznam jednak, ze z coraz wiekszym sceptycyzmem patrze na mozliwosc
    spelnienia sie chocby czesci moich zyczen w dajacym sie przewidziec czasie. I
    ta swiadomosc czasem frustruje, zniecheca i zasmuca. Dlatego moze nie jest mi
    tak trudno zrozumiec, ze ktos z Polakow zyjacych poza Polska zakrzyknie czasem
    w rozpaczy "wypisuje sie". Bo ciezko jest przez lata, z nieustajacym
    entuzjazmem kibicowac wciaz przegrywajacej druzynie. Wiem cos o tym, kibicuje
    Maple Leafs - ha ha ha. Ale zaraz po takiej deklaracji wiekszosc sie jednak
    reflektuje i wklada znow na grzbiet z westchnieniem koszulke w barwach
    druzyny/narodowych i kibicuje dalej, bo z Polski nie mozna sie "wypisac", bo
    Ona jest wpisana w nas, wielokrotnie niezaleznie od naszej wolnej,
    nieprzymuszonej...
    Rozumiem protest i pewna niechec do nas tych, ktorzy "tam" zostali, bo nikt nie
    lubi slyszec dogadywania z boku, chocby to i bylo dogadywanie serdeczne
    wyrazane z troska przez ludzi najblizszych. Ja sie chyba juz pogodzilam z tym,
    ze zmiany w Polsce a szczegolnie w mentalnosci Polakow mieszkajacych w Polsce,
    zachodza BARDZO powoli i ja sie zapewne nie doczekam zeby "kraj moj barwny
    pelargonii i malwy" byl tez krajem ludzi uczciwych, serdecznych, prawdomownych,
    pracowitych, grzecznych i zyczliwych odmiencom. Ale czekac nie przestaje jak i
    nie przestaje kibicowac, bo Polska jest czescia mnie a ja tez pewnie w jakims
    sensie wciaz pozostaje czescia Polski. Elka
  • 29.06.07, 05:56
    Czy można czuć się tym, kim się chce czuć bez obrzucania "inaczej czujących"
    inwektywami? Czy można czytać tekst ze zrozumieniem, a nie wybiórczo czepiać
    się czyichś słówek? Czy można odbierać krytykę do kraju w inny sposób, niż
    subiektywnie, tak jakby to ktoś nas osobiście krytykował? Czy można nie mieszać
    jabłek z gruszkami (jak to się mówi w hiszpańskim), czyli nie umieszczać wątków
    z innego forum na naszym celem ośmieszenia kogoś? Bądź wyrażać chęć ośmieszenia
    czyjejś Polszczyzny? Czy można wreszcie wykazać się poczuciem humoru a nie brać
    wszystkiego na śmiertelnie poważnie?

    Mam jeszcze kilka uwag w zanadrzu po przeczytaniu całego wątku, ale oszczędzę
    je wam i sobie... wink

    Spójrzcie na ten wątek z innej strony - jaka wspaniała dyskusja nam się tutaj
    rozwinęła! I to w okresie letnim, pomimo iż temat wątku nie jest z rodzaju tych
    ogórkowych! A może to właśnie dlatego? smile

    Co do meritum - Ja czuję się i Polką, i Niemką (w której nota bene żyłam o rok
    dłużej niż w Polsce wink), i przymierzam się do odczuć kanadyjskich... wink Ogólnie
    rzecz biorąc czuję się kosmopolitką, gdyż każdy kraj, w którym dane mi było
    mieszkać i poznawać jego słodko-gorzkie smaczki kulturowe, coś wniósł do mojego
    jestestwa, do mej duszy, wrażliwości oraz kutury osobistej. Żaden z tychże
    krajów nie jest krajem idealnym - w Polsce mierzwi mnie polityka, a raczej jej
    brak (bo nie jestem pewna, czy to co się tam dzieje na tzw. scenie politycznej
    nie jest rodem z operetki, chyba co niektórym sceny się pomyliły), wariaci na
    ulicach (a krzyży na drogach przybywa...), w Niemczech ogólne jęczenie wielu
    bezrobotnych, że tak im trudno znaleźć pracę (czyli innymi słowy państwo
    zbytnio ich rozpieściło łożąc na nich), kult samochodów (dotknięcie takiegoż
    cuda to już wypadek i obyś nie zapomniał zgłosić tego na policję!) oraz palenie
    w miejscach publicznych (a fe!), we Francji agresja fizyczna (której stałam się
    ofiarą trzykrotnie w przeciągu niecałego roku!, ale również palenie cudzych
    samochodów jako znak protestu - no chyba nie właściciela??), śmieci na ulicach
    (szczególnie po serii bomb w kubłach na śmieci), ubikacje koedukacyjne na
    uniwerku (fe do kwadratu!), w Hiszpanii brak szacunku do cudzej własności (o
    czym przekonałam się po raz kolejny raptem 3 tygodnie temu), mizoginizm na
    rynku pracy oraz w stosunkach międzyludzkich, ogólna słaba zaradność
    życiowa "młodzieży" przed 30-stką (jak się piorą skarpetki? - autentyk
    usłyszany zaledwie kilka tygodni temu przypomniał mi o tym fenomenie), w
    Stanach stawianie prawa nad człowiekiem (przykład na wątku o nielegalnych oraz
    liczne procesy o miliony dolców, ostatni o którym czytałam kilka dni temu to o
    bodajże 26 milionów za zniknięcie spodni w czyszczalni chemicznej - totalne
    przegięcie!), buble made in China za krocie (cudem staje się znalezienie
    ciuszka made in USA), bezdomni i ćpuny na każdym kroku (niestety...), w Meksyku
    śmieci na autostradach i nie tylko (i tutaj wielu z was by opadła kopara z
    hukiem, tak jak i mi swoim czasem), ogólne nastawienie typu "zwisa-mi-i-
    powiewa", klasy socjalne (jak w skansenie, niesamowite), w Kanadzie... ehmmm...
    brak męża pod ręką, hehe... no dobrze, w tym właśnie momencie najbardziej mnie
    wnerwia pogoda - znów leje... sad(( Na Kanadę jeszcze nie znalazłam zbyt wielu
    haczyków, bo jak na razie wszystko dobrze się układa, a moje negatywne
    spostrzeżenia odnoszą się do części kraju na wschód ode mnie, więc to trochę
    abstrakcyjne... wink

    Mimo wszystkich wad, wszystkie w.w. kraje mają w sobie dużo uroku ehmmm
    osobistego, powiedzmy jedne więcej, drugie mniej, ale w każdym z nich jest coś,
    co sprawia, że daje się tam miło żyć. wink I tak jak już ktoś tutaj wspomniał -
    z upływem lat (i doświadczenia) człowiek zaczyna relatywizować niektóre sprawy,
    bo w końcu po co się denerwować? Lepiej
  • 29.06.07, 06:33
    Ups, klawiatura zastrajkowała i post mi się nie dokończył...

    Chciałam tylko dodać, że to, czy czujemy się czy nie Polką czy inną nacją jest
    sprawą tak osobistą, że nikomu nic do tego. Jedynie pozostaje wymóg szacunku
    dla innych myślących/odczuwających inaczej.

    Koniec i kropka-mysia stopka. smile))

    Buziaki i trochę luzu nam wszystkim życzę.
    Moni

    PS: Bardzo mi się podoba wypowiedź Eli - masz sporo racji. Niezależnie od
    rozwoju akcji w życiu, wszystkie tutaj piszące (plus Sylwek wink) pochodzimy z
    Polski, więc ta Polskość jest nam wrodzona i nie da się wykorzenić z
    kretesem. wink Poza tym wielokulturowość jest w dzisiejszych czasach w cenie,
    więc ceńmy się... wink
  • 29.06.07, 07:03
    Podpisuje sie rowniez pod Elasmile i Monikasmile Bardzo dobrze powiedziane!
    (Moniczko, pozdrawiam z poludniasmile))
    Kazdy z nas urodzony w PL zostanie nim do konca chcac czy niechcac...I zgadza
    sie, wszyscy bardziej lub mniej kibicujemy naszej ojczyznie i chcemy zeby bylo
    tam jak najlepiej. I potem, jak to sie nie dzieje szybko, jak "przemiany"
    zachodzaca w takim tempie ze moze za 100 lat cos sie rzeczywiscie diametralnie
    zmieni to jest to frustrujace. A chodzi tu przede wszystkim o zmiany "ludzkie" -
    nie materialne. O to jak sie do siebie odnosimy, traktujemy - jak bardzo
    jestesmy otwarci, tolerancjyjni..Bycie na "emigracji" otworzylo wielu nam oczy
    ze mozna inaczej. I dlatego potem nerwy, ze w Pl tak jeszcze nie jest. A
    zapomina sie, jaka ta nasza historia, i przyczyna takiego stanu..
    Ja mieszkam poza granicami 17 lat - i jak na poczatku bylam bardzo
    optymistycznie nastawiona na szybkie przemiany, to teraz widze, ze nie jest to
    takie proste i latwe. Ale beda - tego jestem pewna.
  • 29.06.07, 09:39
    No i prosze, jak nam sie pieknie watek uładził smile)))))))))))))


    Pssyt. Uczciwie trzeba przyznac kolezance RI ze tak jak ona, to nikt nie umie
    rozruszac forum wink Gdzie sie nie pojawi to szum sie robi jak na ....nie nie
    napisze jak na jarmarku, no ale na przyklad w Sejmie. Hi Hi he he
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 29.06.07, 09:40
    Czy można nie mieszać
    jabłek z gruszkami (jak to się mówi w hiszpańskim), czyli nie umieszczać wątków
    z innego forum na naszym celem ośmieszenia kogoś?

    Caly ten watek rozpoczal sie bo ktos podal linka z innego forum.
    Apropos osmiesznia innych za pomoca wklejania watkow, rozumiem ze pijesz do mnie wiec uprzejmie
    chcialabym ci wytlumaczyc, ze w luzny sposob cytujac wypowiedzi pewnej osoby nie osmieszylam
    nikogo bo te teksty nie sa wytworem mojej fantazji.
    Jesli ktos sam sie osmiesza- ja nie czuje sie za to odpowiedzialna.
    Jesli zastanawiasz sie dlaczego wkleilam linka ?
    Cos mi sie wydaje ze mamy do czynienia z trollem, ktory siedzac w zaciszu swojego mieszkania pewnie
    swietnie sie bawi naszym kosztem. Sam fakt obecnosci tego samego watku na 3 roznych forach
    powinien budzic pewne pytania.
    I po prostu dziwi mnie ze armaty sa wymierzne w innym kierunku.
    --
    claps is for those who disagree.
    blog wlasny
  • 29.06.07, 10:12
    Ja to w ogole mam takie wrazenie, ze niektorzy nie moga zrozumiec, ze wcale nie
    trzeba pluc na swoj kraj zeby czuc sie dobrze w nowym. Po co dewaluowac swoja
    przeszlosc? Korzenie? Tradycje? Przeciez to moze przyniesc nam tylko dobre.
    Pomoc zrozumiec mechanizmy, nauczyc szacunku do inne tradycji ( moze wlasnie do
    tradycji nowej ojczyzny?) Pamietam jak jedna Polka tutaj smiala sie ze mnie, ze
    na swieto Norwegii wywieszam norweska flage na naszym domu i nie kosze trawy w
    tym dniu... Ze to niby glupota...Dla mnie nie bo, ja szanuje tradycje swojego
    meza i przyjaciol. To szacunek dla uczuc sasiadow, dla uczuc meza i kraju,
    ktory ma swoje swieto i ktory mi pozwala pracowac, zarabiac i kreowac swoje male
    szczescia na co dzien. To w koncu dla mnie przeniesienie tego czego bylam uczona
    w domu wobec tradycji polskich. Ja tworze swoja rzeczywistosc i to ja jestem
    odpowiedzialna za swoje szczescie. I osobiscie mam gdzies czy odnioslam wobec
    niektorych sukces materialny czy nie. Ja odnioslam wielki sukces ktorego kazdemu
    zycze: bycia jakos tam szczesliwym i nie stania w przyslowiowym rozkroku.Tak sa
    rzeczy ktore mi sie nie podobaja i tu i tam i co z tego? Tak, optymistycznie -
    bo siedzenie i plucie na jedno a gloryfikowanie ( czyli tworzenie falszywych
    mirazy) na drugie w niczym mi nie pomoglo, wrecz przeciwnie. Ja sobie moge
    podyskutowac o tym czy o tamtym ale mnie to jakos nie zzera i nie frustruje.
    Oceniac rzeczy jakimi sa ( czasami to bedzie bolec i wymagac czasu),
    sprawiedliwie jest ciezko, ale tu ktoras juz napisala, ze to sie da zrobic,
    czasami przychodzi z czasem. Eliminowac zle zyczacych ( jesli trzeba podjac
    konieczne kroki) i widziec mozliwosci. Jest duzo ludzi ktorych zawisc i
    zazdrosc ze ktos ma (w ich odczuciu) lepiej zzera. Ale dlaczego my sie musimy
    ciagle porownywac? Kto powiedzial, ze ma byc sprawiedliwie i po rowno? Dlaczego
    ktos nam ma cos dac, zalatwic itd? Dlaczego nam sie wydaje,ze ktos ma nas w 100%
    akceptowac, nas i nasze wybory? Niby z jakiej racji?? Takie roszczeniowe
    postawy odnoszace sie tez do tego, ze ktos ma nas lubic, zapraszac itd prowadza
    do nikad!!! Byly takie proby co by zrownac wszystko i wszystkich w wielu
    krajach, ale jak wiemy to nie dziala. Cieszyc sie z tego co sie ma. Wiem co
    mowie bo mialam duzo schodow w swoim zyciu, i na to co osiagamy kazdy z nas
    musial pracowac badz pracuje – ja tez, ktos inny tez itd. A i wszedzie sa
    mozliwosci i minusy ktore mozna przekuc w sukces chocby materialny (
    przedsiebiorczy wiedza o co chodzi). Tak, poczatki sa bardzo trudne, dla kazdego
    i dla wszystkich i wszedzie. I nie pozwolic po sobie skakac i tracic nerwy. Ja
    nie jestem tu na tej ziemi za kare wiec dlaczego mam byc pesymistyczna i
    sluchac, szukac czy koncentrowac sie na tym co moze byc dla mnie zle? Omijac lukiem.
    Jest pelno super miejsc na calym swiecie- zwiedzac cieszyc sie doswiadczac. Moj
    szef zawsze mowil: nie ma takiego glupiego od ktorego nie mozna sie czegos
    nauczyc i nie ma niczego przypadkiem wink

    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 29.06.07, 10:58
    Mieszkam stosunkowo krotko poza Polska, bo dopiero 5 lat. Fakt, ze od kiedy
    zamieszkalam w NL zaczelam dostrzegac rzeczy, ktorych wczesniej nie widzialam,
    wydawaly mi sie normalne. Najbardziej zaskakuje mnie za kazdym razem widok
    kobiet obarczonych siatami. Tez nosilam te siaty i bylo to normalne. Widze
    pozytywne i negatawne aspekty zycia w Polsce ale tez widze tak samo pozytywy i
    negatywy tu. Jestem polka mieszkajaca za granica bez wzgledu na to jakie
    obywatelstwo oficjalnie bede posiadac. Polskosc jest we mnie. Nie miejsce
    urodzenia jest wazne, mozna sie urodzic w samolocie nad oceanem i nie jest sie
    obywatelem oceanu, wazne jest gdzie dorastalismy. Byc moze bardzo mlode osoby
    opuszczajace kraj wypra z siebie polskosci zafascynowane nowym, byc moze
    lepszym zyciem. Osoby starsze juz tego nie sa w stanie uczynic. To jest w nas.
    Interesuje sie Polska i wszystkim co sie tam dzieje ale juz bez takich emocji,
    troche na dystans, nie mam satelity (na wlasne zyczenie) i nie ogladam polskiej
    TV, dzieki temu oszczedzam troche swoje nerwy. Jezdze do Polski 3-4 razy w
    roku, bo tam mam rodzine i znajomych (jeszcze). Nie potrafie powiedziec czy
    chcialabym jezdzic gdybym nie miala do kogo. Tak jak Kran jestem z Wroclawia i
    kocham to miasto, Ostrow, Rynek, Park Szczytnicki i specyficzna atmosfere
    miasta ale ostatnio nie mam ochoty tam jechac. Miasto totalnie rozkopane z
    utrudnieniami komunikacyjnymi, brudem i kurzem wynikajacym z robot drogowych.
    Mam ten luksus, nie musze tego znosic, moge pojechac dopiero jak sie troche ta
    nawalnica robot przewali. Jadac do Wroclawia wytrzymuje tam tydzien, dluzszy
    pobyt mnie zaczyna bardzo meczyc. Tu mieszkam w malym miasteczku, cichym,
    czysciutkim i spokojnym, gdzie zlapanie 2 wyrostkow na malowaniu sciany
    grafitti zasluguje na wzmianke w gazecie. Jakie tez porownanie moge miec, tu 20
    tysieczne miasteczko i prawie milionowy Wroclaw. Pewnie w Polsce male
    miasteczka wygladaja podobnie jak tu. Oczywiscie, ze jak ze swojej miesciny
    pojade do Wroclawia to tez narzekam na brud, halas, tlok, ludzi bez usmiechu...
    Pewnie tak samo wyglada w Amsterdamie, to jest specyfika nie tyle kraju ale
    wielkich miast. A co do nie myjacych sie polakow, kiedys jechalam tu pociagiem
    w szczycie, tez nie pachnialo fiolkami. Przejechalam kiedys jednym ciagiem
    prawie cala Europe i najgorsze toalety byly we Francji. Panie wychodzily z
    kabin rzucajac sie do pojemnikow z woda toaletowa ale zapominaly o spuszczeniu
    wody. Troche to wszystko chaotyczne co pisze ale chcialam powiedziec tylko, ze
    nie wszystko zloto co sie swieci i wszedzie dobrze gdzie nas nie ma.


    ********
    Z trzech wiecznych rzeczy jakie znam: wieczne pioro, wieczna milosc i wieczna
    ondulacja, najtrwalsze jest to pierwsze
    ********
  • 29.06.07, 11:10
    I jeszcze dodam, ze ja sobie moge psioczyc na Polske i polakow ale niech ktorys
    holender to uczyni to prawie rzucam sie z pazurami i bronie jak tylko moge, a
    przynajmniej staram im sie wytlumaczyc motywy takich a nie innych zachowan. Ot
    te typowo polskie

    ********
    Z trzech wiecznych rzeczy jakie znam: wieczne pioro, wieczna milosc i wieczna
    ondulacja, najtrwalsze jest to pierwsze
    ********
  • 29.06.07, 11:41
    grazyna10 napisała:

    > I jeszcze dodam, ze ja sobie moge psioczyc na Polske i polakow ale niech ktorys
    >
    > holender to uczyni to prawie rzucam sie z pazurami i bronie jak tylko moge, a
    > przynajmniej staram im sie wytlumaczyc motywy takich a nie innych zachowan. Ot
    > te typowo polskie
    >

    Mam to samo.. to znaczy NIGDY nie mowie zle o wlasnym kraju do tubylcow, nie
    wyciagam i nie piore brudow... Wydaje mi sie, ze gdybym tak robila inteligentne
    osoby doszlyby do wniosku, ze skoro o swoim kraju zle mowie to o ich mowie
    jeszcze gorzej. Dedukcja. Zreszta czemu niby mialoby to sluzyc? Podlizywaniu sie?
    Owszem jakas dyskusja konstruktywna o polityce jak najbardziej bo przyznam, ze
    ta scena pseudopolityczna w kraju moze inspirowac do zajecia stanowiska tongue_out ha ha ha
    --
    Ględzę jak baba z wozu!!!
  • 29.06.07, 11:05
    och, jakie zadanie domowe bede miala do odrobienia po powrocie do domusmile
    Co za watek!tongue_out
    I znow nie przeczytam do konca "Wojny i Pokoju" smile
    --
    kociuchy
  • 29.06.07, 15:03
    namieszalo sie tutaj, bo pomieszalo sie pare rzeczy: od osobistych odczuc,
    przez polityke do osobistych wycieczek i antypatii.
    poza wszystkim trudno mi zrozumiec, jak moze kogos obrazac, urazac czy w inny
    sposob prowokowac do ostrych odpowiedzi to, ze ktos sie czuje czy nie czuje
    polka/polakiem. bo to, ze uogolniajace i stereotypizujace zdania typu "polacy
    smierdza" moze obrazac polakow, to juz bardziej jestem w stanie zrozumiec.
    chociaz oczywiscie wiadomo, ze autor niniejszego nie chcial powiedziec, ze
    wszyscy polacy smierdza, ani ze polacy mieszkajacy w polsce smierdza, a ci na
    emigracji niewink
    a apropos stania w rozkroku to ja jestem klasycznym przykladem takiego
    rozkraczenia. na emigracji od lat 6, dobrowolnej, bez przymusu, bez motywu
    ekonomicznego w tle. tesknie zawsze bardzo. polska to rodzina, przyjaciele
    (niestety wiele przyjazni nie przetrwa proby czasu), znajomi, miasto znane na
    oslep, moje miejsca, wspomnienia, mlodosc (hyhy). i jedzenie. i polskie filmy w
    kinie. a jak nie polskie, to nie dubbingowane, a z napisami. i woody allen mowi
    wlasnym glosem, a nie jakiegos wloskiego dziadka (zreszta swietnie
    dopasowanego). i teatry!!! repertuar rozni sie drastycznie. nie wiem, dlaczego
    tu nie wystawiaja pintera, mimo ze nobla nawet dostal. no i tez centrum miasta
    kontra wies (czy 2,500 mieszkancow to juz miasto?), nawiasem mowiac super, z
    widokiem na pole i wielki park naturalny, ale gdzie wszedzie trzeba dojechac
    samochodem. i milion innych rzeczy, ktore tu sa inne. niektore aspekty zycia sa
    lepsze tu, inne tam. wizyty w polsce tez czesto mnie rozczarowuja (za nic bym
    sie ich nie wyrzekla! juz marze o pierwszym napotkanym kiosku, o pierwszej
    stacji benzynowej, gdzie wykupie wszystkie gazety, lacznie z tymi dzieciecymi.
    no, moze omine pornografiewink mysle, ze wynika to tez z wielkich oczekiwan.
    tesknie i tesknie, wiec jak juz pojade to sila rzeczy nie wszystko jest tak,
    jak w marzeniach. no i ksiegarnie jeszcze, oprozniam z nowosci. mimo, ze umiem
    po wlosku czytac, ale mysle,ze nigdy nie bedzie mi to sprawiac takiej
    przyjemosci jak czytanie po polsku.
    to wszystko sa sprawy codzienne, prozaiczne, nie wiem, jak to ujac. to, czym
    zyje na co dzien. a na pytanie o tozsamosc odpowiem zawsze, ze polska. nie
    wiem, w jaki sposob mogloby sie to zmienic. nikt mi nie zabierze dziecinstwa i
    mlodosci w polsce, to chyba o to chodzi. ostatnio zadalam sobie pytanie o
    polskosc w zwiazku z moimi dziecmi. czy beda sie tez czuly polakami (bo to ze
    wlochami o na pewno, w koncu tu mieszkamy)? mowia po polsku, zaczynaja czytac i
    mam nadzieje, ze beda czytac o polsku, maja rodzine w polsce, malych
    przyjaciol, ale czy to wystarczy? chodzi mi o poczucie jakiejs przynaleznosci,
    bez oceniania, gdzie lepiej, gdzie bardziej smierdzi itd. ja wloszka nigdy nie
    zostane, nawet jak bede miala obywatelstwo, nawet jakbym mowila non stop tylko
    po wlosku i nie czytala ani slowa po polsku. to jest po prostu mentalnosc,
    wychowanie i cala przeszlosc zapisana gdzies w komorkach. to jest tez kwestia
    emocji i jezyka, ktorym mozna wladac swietnie, ale nie odczuwa sie takich
    samych emocji, jak przy poslugiwaniu sie jezykiem pierwszym/ojczystym/tym, w
    jakim nas wychowano. ten problem pojawia sie ponoc przy terapii u osob
    mieszkajacych za granica. opowiadajac o dziecinstwie na przyklad, w drugim
    jezyku, nie odczuwaja tych samych emocji, co w pierwszym. jezyk kreuje
    rzeczywistosc, wedlug niektorych.
  • 29.06.07, 15:46
    dawno takiego watku nie bylo smile
    Z moich obserwacji widze pobyt zagranica z ludzi czasami nie robi lepszych i
    otwartych,moge powiedziec ze po przyjezdzie do Polski czasami wychodza z takich
    ludzi takie same zachowania jakie mieli przed wyjazdem .
    Spotkalem wiele z Was na zywo i wiem ze Wy takie nie jestescie smile

    a tak na zakonczenie moja znajoma z USA napisala mi ze zostaje na dluzej w
    Polsce,jak sie znia spotkam to sie zapytam co ja takiego uzeklo w Polsce ze
    woli tutaj byc niz w USA.



    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 29.06.07, 17:57
    a tak na zakonczenie moja znajoma z USA napisala mi ze zostaje na dluzej w
    Polsce,jak sie znia spotkam to sie zapytam co ja takiego uzeklo w Polsce ze
    woli tutaj byc niz w USA.


    --------z dwojga zlego to i ja bym wybrala Polske tongue_out
    --
    Dogs come when they're called; cats take a message and get back to you. M. Bly
  • 17.07.07, 04:42
  • 17.07.07, 04:43
  • 29.06.07, 22:07
    Ja tez nie bardzo rozumiem ostrosci niektorych wypowiedzi. Przyjechalam do USA
    jako dziecko, mieszkam tu ponad 30 lat, chociaz czesto jezdzilam do Polski na
    cale lato, wiec utrzymalam jako-taki kontakt z wlasna 'polskoscia.' Teraz
    mieszkam w USA, maz amerykanin, dzieci nie mowia po polsku (z wielu powodow) -
    wiec zyje tu zupelnie amerykanskim zyciem. I jest mi tu dobrze, chociaz widze
    coraz wiecej minusow. Ale jest mi takze dobrze w Polsce, podoba mi sie fakt, ze
    tam jest coraz lepiej, lubie byc otoczona rodzinnym jezykiem, lubie kuchnie
    polska, uwielbiam podorozowac pociagami, lubie rozmawiac godzinami z rodzina i
    przyjaciolka z dziecinstwa.

    Czyli czuje sie dobrze i tu i tam. Czy to jest naprawde take dziwne i
    niespotykane?

    I czy wszyscy emigranci przezywaja takie rozterki -- czy to raczej polska
    obsesja?
  • 30.06.07, 11:34
    Katlia ja mam wrazenie ze to polska obsesja.
    Niemcy , Amerykanie , Francuzi wyjezdzaja do innego kraju ale zachowuja
    swoja tozsamosc i mam wrazenie ze nie dywaguja tak jak my...

    Dla nas jeszcze nie tak dawno temu wyjazd z PL a raczej PRL to byla emigracja
    polityczna, czasami ucieczka przez zielona granice zdobywanie paszportu ,
    wizy , paru dolarow, praca na czarno.
    Wyjazd na Zachod to nie byla prosta wycieczka na moment tylko powazna sprawa
    logistycznasmile
    Dzis wprawdzie jest latwiej wyjechac ale dopiero od kiedy Polska jest w Unii
    pojawila sie mozliwosc normalnego wyjazdu za granice jak czynia to inne nacje.
    Ja jestem optymistka i licze na to ze wreszcie nastapi koniec podzialu na my
    i oni , Polakow i Polonusow , tych co wyjechali na zloty Zachod i tych co
    zostali w szarej Polsce.

    Ja podobnie jak Grazyna czuje sie we Wroclawiu dobrze maksimum trzy tygodnie...
    a juz kompletnie nie moge sobie wyobrazic zamieszkania w PL na stale.
    Z moich znajomych nikt nie wrocil choc od lat wszyscy mamy jakies luzne
    projekty i martzenia...
    Ale rzeczywistosc skrzeczy i Polska jest jeszcze krajem trudnym. Zwlaszcza
    ostatnio politycznie.
    Poza tym moi rowiesnicy maja juz dzieci zakorzenione wnowych krajach i ciezko
    nam wracac zostawiajac nasze potomstwo.
    Ale ja obsrwujac od kilkudziesieciu lat polska emigracje , to co sie dzieje w
    kraju jestem optymistka. Tyle sie juz zmienilo. Zeby tylko ten koszmarny rzad
    skonczyl kadencje to moze bedzie z gorkismile))
    Kran
    --
    Karłom trzeba się nisko kłaniać.S.J.L
  • 30.06.07, 16:00
    jan.kran a ja sadze ze powinnismy zaczac od siebie i nie patrzec ze jak ja mam
    prace i legalny pobyt a ktos tego nie ma to jest gorszy ...czasami mam takie
    wrazenie i chyba to jest najgorsze w tym wszystkim..wiele razy juz z takim
    podejsciem sie spotkalem a szkoda bo to by ulatwilo wiele spraw i zycie stalo
    by sie lzejsze.



    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 05.07.07, 04:20
    Zamiescilam ten watek na kilku forach, bo bylam ciekawa opinii jak najwiekszej
    ilosci ludzi. To mnie najbardziej interesuje: opinie innych.
    Zaden z moich postow nie ma na celu zrobienie zamieszania. Wyrazam po prostu
    swoja opinie nie starajac sie nikogo obrazac.
    Zauwazcie jednak, ze istnieje bardzo niewiele tematow, ktore nie beda uznane
    przez chociaz jedna osobe za kontrowersyjne.
    Nie ma nic zlego w zazartej dyskusji, o ile staramy sie zeby byla kulturalna.

    Nie mam do Polski negatywnych uczuc.
    Ten kraj stal mi sie po prostu obojetny i bardzo odlegly pod wzgledem czasu i
    przestrzeni, tzn. czuje jakbym stamtad wyjechala kilkadziesiat lat temu i jakby
    byla to planeta w kosmosie.
  • 15.07.07, 13:40
    rhodeisland napisała:



    > Ten kraj stal mi sie po prostu obojetny i bardzo odlegly pod wzgledem czasu i
    > przestrzeni, tzn. czuje jakbym stamtad wyjechala kilkadziesiat lat temu i jakby
    >
    > byla to planeta w kosmosie.

    TO brzmi bardziej logicznie anizeli Twoje wczesniejsze stwierdzenie, ze nie
    czujesz sie Polka.
    Bo nic nie ma dziwnego w tym, ze kraj, ktory opuscilismy x lat temu zwyczajnie
    juz nie istnieje: Polska jest dzisiaj innym krajem, czy sie nam to podoba czy
    tez nie. W kazdym razie napewno innym anizeli ten, ktory opuscilismy
    (przynajmniej ja tak to odczuwam).
    Natomiast Polka jestem i bede zawsze, gdziekolwiek bym nie mieszkala i bez
    wzgledu na to jak dlugo.
    --
    If you tell the truth you don' t have to remember anything - /-/M.Twain
  • 16.07.07, 00:06
    ja sie czuje 100% Polka i 100% Amerykanka.Ale jak Polacy graja,to wrzeszcze za
    nimi. Tu bronie Polakow, poza Ameryka Amerykanow. Oczywiscie z glowa, nie bez
    wzgledu na "temat". Ale teraz nie moge za nic bronic ani ksiedza
    Jankowskiego,ani Rydzyka, wstydze sie straszliwie.
  • 16.07.07, 08:41
    4me1 a ja sie wstydze za takich co maja pomoc a jeszcze wykorzystuja innych
    Rodakow i robia z nich durniow .

    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 20.07.07, 04:47
  • 13.07.07, 14:31
    Nie wiem czy to wyjdzie ale namowilem znajomego aby przyjechal do Polski.jak
    sie dowiedzial ze wiem gdzie dawniej mieszkala jego rodzina to powiedzial ze
    musi zobaczyc te tereny smile.A jednak cos zostalo w Nim z Polski.

    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 13.07.07, 15:55
    znam takiego napalonego co jezdzi do Polski doslownie co rusz, do nowo
    odkrytej "rodziny". Ma ucieche niesamowita, jak sie spotkamy to on nie moze
    przestac o tym mowic. Sam jest juz chyba 4 pokoleniem, nazwisko ma
    beznadziejnie przekrzywione, ale bylo trudne, no i w ciagu dnia jest naukowcem
    a poza godzinami oczywiscie poszukiwaczem korzeni polskich. Nic nie zwiedza
    tylko jezdzi do tej wsi malopolskiej i oni mu tam dogadzaja, miedzy innymi
    pieknymi obrazami ze scenami Kalwarii Zebrzydowskiej, namalowanej przez
    lokalnego artyste z Panem Jezusem w roli glowej. Pokazywal mi te obrazy,
    uprzedzajac z gory abym nie wykrzyknela (z zachwytu oczywiscie wink
  • 17.07.07, 04:51
    Nie wyobrazam sobie narzekac, mowic zle. To byloby nielojalne.
  • 17.07.07, 05:07
    to milo,ze mowisz o Polsce dobrze!i to zwasze-brawo!!a czy z tymi cudzoziemcami
    jestes takze szczera?na tyle aby przyznac,ze kraj o ktorym dobrze mowisz stal
    Ci sie obojetny?i ze pozostala w Tobie lojalnosc,ktora sprawia,ze nie mowisz
    zle o kraju w ktorym sie urodzilas?
  • 18.07.07, 05:54
    Nie, nie mowie o tej obojetnosci, bo wtedy te komplementy nie wydawaly by sie
    szczere. No, wlasciwie to nie sa szczere, ale co mam robic? Zle mowic o Polsce?
    Temu biednemu krajowi potrzeba troche dobrych slow.
    Spedzilam poza Polska wiekszosc doroslego zycia, gdyby miala wybor to bym sie
    tam nie urodzila (mialabym latwiejsze zycie), wybralam USA jako nowa ojczyzne.
    Dla mnie wieksze znaczenie ma to, co sama wybieram, a nie co zostalo mi
    narzucone, np. bardziej cenie pewnych znajomych, niz pewne osoby z rodziny.
  • 18.07.07, 11:37
    Rhod , zdefiniuj dokladnie co rozumiesz pod pojeciem "biedny kraj". Mam ochopte
    cos napisac ale najpierw musze nadazyc za labiryntem twojego umyslusmile))
    Serdecznie
    Kran
    --
    Karłom trzeba się nisko kłaniać.S.J.L
  • 18.07.07, 12:26
    rhodeisland a jaka masz pewnosc ze miala bys latwiejsze zycie w USA?a moze bys
    zyla podobnie jak w Polsce?to sa pytania prawie bez odpowiedzi jak widzisz.

    Mozna zawsze powiedziec ze jakbym sie urodzila,urodzil gdzies indziej to bylo
    by mi lepiej ,ja sam podobnie mysle ale zaraz poszukuje drog wyjscia z mojej
    sytuacji i chociaz jest ciezko to idzie sie dalej .

    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 18.07.07, 18:08
    ja chyba wiem co ma na mysli RI. Nie wiem tylko jaka jest osoba i czy miejsce
    urodzenia mogloby pomoc jej w szybszym osiagnieciu tego co chce. Ja tylko moge
    powiedziec jedno,ze gdybysmy zostali w kraju, to moj Tata, super uzdolniony
    czlowiek nigdy nie mialby szans osiagnac tego co tu osiagnal. Ale musial wlozyc
    w to wiele wysilku, pokazac najpierw ze jest specem,bo tu jak wiedza pewno
    niektorzy liczy sie co tu pokazesz. Gdyby urodzil sie tutaj moglby w tej
    chwili zwolnic bardzo tempa i najprawdopodobniej bylby bardzo bogatym
    czlowiekiem. Ale Tata nie mysli zupelnie o aspekcie pieniedzy, to ja tak
    czasem mysle w "kaciku" , on sie cieszy,ze moze pomoc kobietom ,ze o wiele
    szybciej wykryja u nich raka piersi.
  • 19.07.07, 04:38
    bo wszedzie dobrze gdzie nas nie ma!
  • 19.07.07, 07:32
    Nieskromnie mowiac czuje, ze gdybym tu sie urodzila, to moglabym dostac sie do
    najlepszych szkol i miala przez to lepszy start w zyciu. Mowilabym tez po
    angielsku bez akcentu i tak czesto slysze to nieszczesne pytanie "skad jestes",
    ktore sprawia, ze nie czuje sie do konca akceptowana. Chcialabym zeby ludzie
    przestali zwracac uwage na moj akcent, sama ignoruje obco brzmiacy, bo wiem, ze
    wiele ludzi nie lubi gdy sie zwraca na to uwage. Sa jednak miejsca, gdzie nie
    zadaja mi tego pytania, prawdopodobnie dlatego, ze obsluga spotkala sie z
    agresywna reakca. W koncu "klient nasz pan" i musi sie czuc dobrze, bo inaczej
    pojdzie gdzie indziej.
  • 20.07.07, 11:52
    Mysle, ze nie ma co gdybac co by bylo gdybysmy urodzili sie tu czy tam.
    Niewatpliwie sa jeszcze gorsze miejsca do urodzenia sie niz Polskasmile
    Urodzilismy sie w Polsce, mamy polskie korzenie i tyle. That's it, nie ma sie
    nad czym specjalnie zastanawiac, kim sie czujemy i dlaczego.Ja to ja i nie ma
    specjalnie dla mnie znaczenia czy jestem Polka, Szwedka czy Europejka. Pewnie
    bylabym inna gdybym tu sie urodzila, ale kto to moze wiedziec....
    --
    Niemożliwe jest tylko gołemu w kieszeń nasrać
  • 19.07.07, 07:25
  • 19.07.07, 07:28
    dobrze to okreslilas. Sama sie w nim gubie, co wcale nie znaczy, ze jestem
    wybitna, po prostu zagubiona, w tym labiryncie i przez to w labiryncie zycia.
    Glupio to zabrzmialo, ale tak sie czuje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.