Witam. ja urodzilam tutaj dziecko dokladnie rok temu. Porod
wspominam wspaniale, cesarskie ciecie rowniez (w asyscie kilku
polskich anestezjologow zreszta). Po drodze w naszej rodzinie
przytrafil sie jeszcze nowotwor. Operacja byla 3 tygodnie po
zdiagnozowaniu. Nie moge narzekac.
Jan.kran, mam nadzieje ze z synem wszystko OK. Czytalam Twoje posty
o jego chorobie. Na szczescie zyjemy w czasach, gdzie diagnoza nie
oznacza wyroku. Z tym teraz po prostu sie zyje. Miejmy nadzieje, ze
dlugie lata

.