Gigantyczna instalacja Bałki w słynnej Tate Mod...
Autor:
Gość: tak to jest
IP: *.bb.netvision.net.il
12.10.09, 21:02
Prawdopodobnie IAM (Instytut Adama Mickiewicza) wydał na to większą
cześć budżetu jakim dysponował przeznaczonym na tzw. obchody
polskiej sztuki na Wyspach.
No ale przecież ma wyrobione nazwisko więc chętni się znajdą i będą
promować uznane "firmy".
Rodzina artystów to taka głupia, napompowana i skorumpowana rodzina
która lubi kąpać się w sosie własnym.
Dlatego, kiedy słyszę że artysta trzymał pomysł projektu w tajemnicy
do ostatniej chwili to bawi mnie to do rozpuku jak i wielkość takiej
instalacji, która już nic a nic nie ma wspólnego z proporcjami
zwykłych ludzi.
Jest to wystawa dla zepsutych koneserów, pedagogów, pseudofilozofów
kochających słuchania siebie samych, artystów różnych maści,
którzy będą achać i sapać pomiędzy sobą, a potem w swoich krytykach.
Bełkot i próżność to wynik tego typu wielkich bombastycznych wystaw,
no ale przyzwycziliśmy się dzisiaj do tego że aby zaistnieć trzeba
wejść innym na głowę, podciągnąć pod to formułkę, dopompować
meglomanią, stać za tym okoniem i żelazną chordą, aż po wyrobienie
dziury w świadomościach innych.Komu niby ma służyc tego typu sztuka,
komu jest ona potrzebna?
Gdzie w tym wszystkim zagubił się głos prosty, zwyczajny, z
uczuciami które należą do wymiarów naszej egzystencji dnia
codziennego, zwykłej prostej refleksji, która niekoniecznie musi
przybierać monstrualnych rozmiarów.
No ale łatwo jest też manipulować słowami i wielkimi przymiotnikami
takimi jak; słynna Tate Modern, wielka wystawa, ścisła tajemnica itp,
mozna by było mnożyć.
To przecież robi wrażenie, a przeciez o to chodzi aby je wywołać,
mniejsza o prawdę jaka za tym stoi... jesteśmy czy stajemy się
wrażeniowcami a może raczej powinniśmy czerpać z wrażliwców?
Oto jest pytanie.Jak to jest naprawdę?