Dodaj do ulubionych

Filmowe piractwo w polskim internecie

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.05, 20:37
A jesli strona bedzie na serwerze zagranicznym? Przeciez zacznie sie
kombibowanie jak z tym oczkiem o bezalkoholowym piwie w reklamie Bosmana.
Edytor zaawansowany
  • Gość: dfv IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 20:49
    co za bzdury. jakie listy dialogowe? o co tym ludziom chodzi? O te wypociny z
    błędami ortograficznymi? jeśłi przetłumaczę libretto Don giovanni Mozarta i
    umieszczę w internecie to będzie to moja własnosć i moja decyzja . I wara od
    tego bo to moja własność intelektualna. Trzeba w życiu prtłumaczyć jedną
    książkę by pojąć że tłumaczenie to jest właściwie wariacja tekstu
    oryginalnego. gdyby tak traktować sprawe jak traktuje ja Gutek to nie
    powstałoby kilkaset wiekopomnych dzieł muzyki - wariacji opartych na innych
    diełach
    a większość produkcji w sieci nie jest warta pięciu groszy że o ruszeniu się
    do kina nie wspomnę. reżyserzy tychże winni się cieszyć że jeszcze ktoś chce
    ich wypociny oglądać
  • Gość: uroo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 20:56
    Ciekaw jestem czy gutek film płaci tantiemy twórcy pojęcia "tantiemy" ? Myślę że
    w swietle tego temu komuś też sie coś należy.
    filmy z muła są w większości w kiepskiej jakosci więc i tak zostaje wycieczka do
    kina. nie kumam - jak można obejrzeć taki "mułowy " film na dużym TV. Toć to z
    10 płyt trzeba by ściągnąć żeby osiągnąć godziwą jakość. przy wydajności
    neostrady oznacza to góra film miesięcznie dla posiadaczy najtańszego abonamentu.
    Łapać tych co to wszystko sprzedają bo to jest prawdziwe złodziejstwo
    A co mają powiedzieć pisarze jak im książki pożyczają za free
  • arius5 13.12.05, 22:31
    Bo mnie juz obrzydly te cukierkowe i przyglupie filmiki z Hollywood.
    Role grane przez plytkich i marnych aktorow i aktoreczki, ktorzy jeszcze dostaja
    grube miliony za jedno pierdniecie.
    No bo takie pseudo kreacje jak "Mission Impossible", "Charl's Angels", "Tomb
    Raiders" i setki podobnych sa chyba tylko obliczone na wyciaganie kasy z
    kieszeni 13-letnich analfabetow w USA.
  • Gość: . IP: *.jjs.pl 13.12.05, 22:38
    tylko kretyn nie rozumie że złodziejskie ceny są zaporą rozwoju kultury
  • swistak336 14.12.05, 00:24
    Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna (fragment: pytanie i teza orzeczenia)
    z dnia 23 stycznia 2003 r. II CKN 1399/2000
    OSP 2004/3 poz. 36
    Biuletyn Sądu Najwyższego 2003/7 str. 11
    OSNC 2004/4 poz. 62

    "Czy rozpowszechnianie samej listy dialogowej jest również przestępstwem?
    Kaczmarek i Urbański uważają, że stanowisko w tej sprawie powinien zająć sąd."

    Ktos powinien panom z Gutek Film powiedziec, ze sąd juz w tej sprawie
    stanowisko zajął. I to nie byle jaki, bo Najwyzszy:

    Wątpliwości co do tego, czy dokonanie tłumaczenia warstwy słownej utworu
    audiowizualnego jest jego opracowaniem i czy wobec tego wymagana jest zgoda
    twórcy scenariusza na wykonywanie autorskich praw zależnych do takiego utworu,
    pojawiały się na gruncie nie obowiązującej już ustawy z 10 lipca 1952 r. o
    prawie autorskim (Dz. U. 1952 r. Nr 34 poz. 234 ze zm.), która kwestii tej nie
    regulowała wyraźnie, a w szczególności nie zawierała odpowiednika art. 71
    ustawy obowiązującej obecnie. Jednak i wówczas już przyjmowano, że łączne
    zezwolenie producenta i twórców filmu na opracowanie utworu potrzebne było
    tylko wtedy, gdy chodziło o przekształcenie filmu prowadzące do powstania
    nowego dzieła. Producent zachowywał natomiast wyłączne prawo udzielania
    zezwoleń na dokonywanie w filmie takich zmian, które są konieczne do normalnej
    eksploatacji filmu, a które nie zmieniają w sposób zasadniczy jego istoty.
    Wskazywano, że producent mógł np. zezwolić na dubbing, na pewną przeróbkę filmu
    dla celów telewizji, na nieistotne zmiany (np. pewne skróty) podyktowane
    gustami publiczności itp. Takie uprawnienia producenta wynikały bowiem z
    przysługującego mu prawa autorskiego do zwykłej eksploatacji filmu (por.
    uzasadnienie uchwały siedmiu sędziów SN z 19 lutego 1968 r. o mocy zasady
    prawnej, III CZP 40/67 OSNCP 1969/4 poz. 59). Dubbing ma na celu umożliwienie
    przyswojenia utworu publiczności nie znającej języka oryginału, a więc zakłada
    przetłumaczenie wersji słownej. Obecnie obowiązująca ustawa w art. 71 nie
    pozostawia już wątpliwości odnośnie do tego, że dokonanie tłumaczenia warstwy
    słownej utworu audiowizualnego nie stanowi jego opracowania jako całości. Taki
    pogląd przyjmowany też jest powszechnie w doktrynie.

    _______________________________________________________________________________

    REASUMUJĄC: PAN GUTEK W OCZYWISTY SPOSÓB SIĘ MYLI.
    Gdyby przeczytał, jak wyłożył sprawę Sąd Najwyższy, to zaoszczędziłby sobie trudu.
    Z drugiej strony: czy ktoś usłyszałby o tym panu, gdyby swego sprzecznego z prawem żądania nie zaczął rozpowszechniać??

    Ot: czysta reklama...a jeśli Gutek sądzi, że ma rację: droga do sądu wolna - każdy przecież może utopić z własnej woli swe pieniądze w błocie ;)

  • swistak336 14.12.05, 00:33
    Wybaczcie że odpisuję sam sobie, lecz to dla podkreślenia, że 2 lata temu, nikt nie nagłośnił tego KORZYSTNEGO DLA INTERNAUTÓW wyroku SN, stwierdzającego wprost:

    PRZYGOTOWYWANIE I ROZPOWSZECHNIANIE LIST DIALOGOWYCH JEST L E G A L N E !!

    _____________________________________________________________________________
    To zdumiewające, jak szybko rozchodzą się wiadomości straszące internautów, a jak wolno wieści dla nich pozytywne. A przecież każde nasze zwycięstwo powinno być w złotej ramce na wszystkich forach dawane na czołówkę. Bowiem walczymy z tym, co spowalnia rozwój naszej cywilizacji: nadmierną ochroną prawnoautorską. Nie chodzi przy tym, by tą ochronę znieść, lecz by doprowadzić ją do rozmiarów nie powodujących ograniczenia swobody przepływu myśli ludzkiej i nie powodować sytuacji, w której trzy miliony polskich internautów codziennie łamią prawo.
  • filo_de_putino 14.12.05, 04:29
    Nie stać Cię na DVD, to sobie Bolka i Lolka oglądaj. Przez takie złodziejstwo
    nasz branża filmowa jest biedna jak mysz kościelna. Nie powstają nowe filmy na
    poziomie, dlatego pasą nas taką szmirą jak te King Kongi i inne Supermany...

    Powinno się posadzić kilku szczunków za złodziejstwo to by się inni zastanowili.

    Podobnie jest z muzyką... Ja to się nawet dziwię, że ludzie zasysają taki szajs.
    Tymczasem w internecie jest miliony legalnych plików sto razy lepszej muzy niż
    radiozetowe repertuary... Wspomnę tu tylko naszą Strefę na WP i brazylijski
    MusicExpress...

    Słuchajcie sobie dalej kradzionych Britnejów... :) Jak pójdziecie siedzieć za
    taką bździągwę to się Wam rozum wróci... :)
    --
    www.gazeta-bawarska.pl
  • Gość: aka IP: 210.202.22.* 14.12.05, 04:58
    Bredzisz, bolek i lolek na DVD kosztuje kilkadziesiat zlotych, wiec nie chrzan
    ze nasz branza filmowa jest biedna.
  • Gość: GRETA HOMO IP: *.chello.pl 14.12.05, 07:49
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • kayakto 23.12.05, 04:54
    jedyne rozwiazanie... inaczej nie zarobicie

    --- zdrowa warszawa ---
    szukasz dobrego lekarza?
    wydarzenia
  • Gość: iop IP: *.um.poznan.pl 14.12.05, 08:06
    Witam Pana Panie Duszyński.Bolek i lolek? Ciekawe
  • Gość: Satan Claus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 08:35
    filo_de_putino napisał:
    >>nasz branża filmowa jest biedna jak mysz kościelna
    nie rozśmieszaj mnie. nasza branża jest biedna bo produkuje dziadoskie filmy,
    których nikt nie ogląda albo marnuje kase na pisanie odzewu to prezydenta o
    ułaskawienie (i jeszcze przypomnij mi, która to z naszych wytwórni zrobiła 'King
    Kongi i inne Supermany', pewnie Łódzka).
  • Gość: AmatorPapki IP: *.plati / 80.50.42.* 14.12.05, 09:44
    Na początku - stwierdzam jednoznacznie - nie popieram i nie pochwalam piractwa
    i złodziejstwa , ale ..
    Jeżeli ktoś mówi że "Przez takie złodziejstwo nasz branża filmowa jest biedna
    jak mysz kościelna. Nie powstają nowe filmy na poziomie, dlatego pasą nas taką
    szmirą jak te King Kongi i inne Supermany... " to mu się roześmieje w twarz.
    Według mnie to rynek kieruje tym co chce oglądać a nie jacyś "intelektualysci z
    koziej wólki" - jak ide do sklepu po zwykły chleb - (bo mam na niego ochotę) -
    to niestety nie zniosę tłumaczenia sprzedawcy że powinienem jeść pieczywo
    pełnoziarniste bo jest zdrowsze :-)
    Co do inicjatywy GUTKA ? - Tonący brzytwy się chwyta - a odrobine darmowej
    reklamy nigdy nikomu nie zaszkodziło :-)
    To że ludzie nie chcą kupować tego co Pan Gutek im wciska to może oznaczać
    tylko jedno ... - poprostu nie chcą tego kupować .....

  • swistak336 14.12.05, 11:08
    Mówimy o napisach. Sąd Najwyższy stwierdził, że dokonywanie tłumaczeń jest legalnie. Co więcej, tłumaczenie takie nie jest opracowaniem, a całkiem nowym utworem. Więc również rozpowszechnianie i ściąganie go za zgodą autora tłumaczenia jest legalne.

    A "putinofilowi" się nie chciało o prawie czytać, to wyjechał, że to wszystko piractwo.

    Filo de putin: NIE ZABIERAJ INTERNAUTOM ANI KAWAŁKA Z TEJ WOLNOŚCI, KTÓRĄ ZGODNIE Z PRAWEM MAJĄ I JĄ PRZEZ SĄDEM NAJWYŻSZYM POTWIERDZILI!
  • Gość: Dario IP: *.devs.futuro.pl 14.12.05, 12:04
    pomyliłeś się. Napisy są elementem utworu (filmu) do którego WYŁĄCZNE prawo
    przysługuje jego producentowi (lub temu kto uzyskał od niego licencję)
    Jeżeli tłumaczysz napisy jest to opracowanie cudzego dzieła (jego częsci w
    postaci napisów) . Zgoda - jesteś twórcą opracowania, i masz do niego prawa
    autorskei ALE - korzystanie z tych praw (czyli np. udostępnianie innym osobom)
    zalezy od ZGODY podmiotu uprawnionego do pierwszego dzieła. Bez zgody wkraczasz
    w jego prawa

    To tak w uproszczeniu, pomijając niuanse wynikające z art 72 ustawy.
    pozdrawiam
    prawnik
  • swistak336 14.12.05, 13:07
    Co do opracowania, to z pewnością wiemy, że to NIE JEST opracowanie. Nie mamy co prawda żadnego wyroku Sądu Najwyższego, mówiącego, czym JEST taka lista, ale mamy orzeczenie mówiące, że opracowaniem nie jest. Sądowi Najwyszemu co prawda zdarza sie zmieniać zdanie, ale raczej nie w tej sprawie. Jeśli ktoś szukałby na siłę ochrony prawnoautorskiej zapobiegającej wykonywaniu takich list, to raczej należałoby jej szukać w konstrukcji "utworów zależnych nie będących opracowaniami". Bo nie mam wątpliwości, że lista dialogowa jest oryginalnym nowym utworem, o tak dużej odrębności od filmu, jak tylko zapis literowy zdarzenia odrębny być może od samego zdarzenia.
  • Gość: powalony IP: *.kp.pl 14.12.05, 15:41
    Bredzenie kretyna!!!

    Pokaz mi zagraniczne filmy udostepniane z napisami po polsku??
    Tlumaczenie zleca dystrybutor, wiec rownie dobrze moge je sobie zrobic samemu,
    tym bardziej ze bez zysku.

    Kradziez jest wtedy gdy czerpie zyski z tego co zrobilem, a napisy sa
    udostepniane bezplatnie.
  • Gość: powalony IP: *.kp.pl 14.12.05, 15:42
    Wlasciwie to nawet platnie, bo jak nie patrzec placimy abonament za internet :P
  • Gość: p1r4t3 IP: 83.9.54.* 14.12.05, 17:58
    napisy "robia amatorzy" wiec to jest ich wlasnosc, a oni dobrowolnie je upowszechniaja. uzywajac ich przeciez nie kradne. ale uzywajac pirackiej kopii filmu niestety tak :P
  • Gość: g IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 18:15
    Tylko ze Ci :amatorzy" robia lepsze napisy niz te co sa na org DVD
  • fuutott 14.12.05, 17:02
    W sumie to bardzo dobrze się stało. Nię bedzię już niedomówień, oczywiście jeśli do ewentualnego procesu sądowego dojdzie.
    W razie W zawsze można przenieść serwer do kraju w którym prawo nie będzie miało nic na przeciw.
    --
    fuutott.net - fotolinkblog
  • Gość: Jacek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.05, 11:43
    Sory ale śąd Najwyższy lepiej się zna na tych kwestiach niż byle jaki prawnik. A
    SN ma inne zdanie na ten temat. Zgadzam się z ogólną opinia że to wszystko wina
    pijawek chcących nabić sobie kasę. To jest nienormalne zeby płyta z filmem
    kosztowała 80 czy 90 zł
  • Gość: PR IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 11:17
    A co powiesz na temat seriali, można je kupić na amazon.com ale napisów polskich tam nie ma, a nie wszyscy oglądają polskie telenowele.
  • Gość: Gostek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 11:46
    > Nie stać Cię na DVD, to sobie Bolka i Lolka oglądaj. Przez takie złodziejstwo
    > nasz branża filmowa jest biedna jak mysz kościelna


    To gdzie giną pieniądze ściągane na niby abonament TV??
    Sa grabione przez tych przy źłobie.

    A Ty opowiadasz o ..... naszej branży filmowej???

    Mega ROTFL
  • paw-el 14.12.05, 13:04
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Radziu IP: *.alpat.net 14.12.05, 14:24
    Jak jesteś taki mądry to mnie posadź... a tym czasem jeśli w sici pojawia się
    cokolwiek, to chyba za zgodą tego kto ten np.film wstawił... Więc na dobry
    rozum: Nie pożyczaj filmów od znajomych, tylko sobie drugi taki sam kup...
  • Gość: twoja_stara IP: *.nyc.res.rr.com 14.12.05, 14:24
    Nie powstaja fily "na poziomie" dlatego ZE NIE MACIE JUZ OD LAT NICZEGO
    CIEKAWEGO DO POWIEDZENIA. Nie da sie wszystkiego zwalic na internet i piractwo.
    Polskie Kino jest robione przez idiotow dla kretynow za pieniadze matolow.
    Braku inwencji tworczej i inteligencji nie da sie zwalic na internet i
    piractwo. Dupa jest blada panowie filmowcy. Czas umierac.
  • Gość: g IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 16:59
    ja powiem inaczej
    jesli ktos ma internet i sciaga se filmy to wie ze nie jestt w stanie sciagnac
    wszsytkich filmow jakie wychodza
    wiec moral taki
    ze maja pieniadze na robienie filmow
    bo jest ich wiecej niz jestes w stanie obejrzec

    jakby robili mniej filmow a dobrych - to na pewno wiecej ludzi by kupowalo
    lub chocaiz wypozyczalo

    ja sam po obejrzeniu Hero w DivX - po ponad pol roku wszedl do kin w PL
    i na film poszedlem , a teraz czekam na wer QDVD by se na DVD kupic
    na Stealh tez poszedlem bo wg mnie byl dobry
    a Island chche miec na DVD

    wiec niech mi nikt nie mowi ze jesli jest cos dobre to nie znajdzie sie ktos by
    obejrzec to jeszcze raz
    np. Ojciec Chrzestny , lub tez Przyjaciele < serial >,

    co do napisow
    to po co scenariusze i sciezki z dialogami sa dostepne w necie ?
    rzadko kto ripuje nap z DVD

  • Gość: porazka IP: *.kp.pl 14.12.05, 17:04
    Witac idioci z GF nie rozumieja ze sami napedzaja ta spirale wypuszczajac filmy
    zbyt pozno.
    A do ich malych glowek nie dociera ze jak zechcemy to i tak kupimy DVD,mimo
    sciagania z sieci i ogladania na kompie. To tylko zwieksza apetyt.

    CIEMNOGROD!~!!!

    PS. A mowienie ze filmy z sieci sa gorszej jakosci to bzdura. Przeciez bez
    problemu mozna znalezc ripy z DVD z dzwiekiem AC3, czy DTS.
    Ba, sa nawet cale obrazy DVD z wszelakimi dodatkami i bez reklam, o ktore tak
    trudno postarac sie GF.
  • Gość: motshool IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.12.05, 16:54
    no troszke nie rozumiem twojego toku myslenia. jesli go nie stac na orginalne
    DVD to ma niezasysac ich z sieci. jesli go nie stac to nie kupi, to oczywiste!
    mozesz miec pretensje do ludzi ze sa biedni i nie stac ich na orginalne DVD i to
    wlasnie wina tych BIEDNYCH ludzi wina ze nasz rynek filmowy wyglada jak wyglada...
  • Gość: g IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 17:09
    jakbyscie mieli pojecie ile kosztyje wypozyczenie filmu pozagranicami PL
    to byscie inaczej mowili

    np. we FR kosztuje 1,5 E
    a w PL 6 zl

    niby to samo , ale pomysl ile ludzie zarabiaja we FR a ile w PL jakies 6 x wiecej
    wiec gdyby w PL plytki kosztowaly 1,5 zl to wiecej ludzi by wypozyczalo

    w PL to czlowiek musi pracowac 2h na 1 film < i to jesli nie jest to premiere -
    bo premiery sa po 11zl. > a w FR ile ? - z 10 min ??

    OBNIZCIE CENY to bedziecie mieli wiecej klientow

    Pozdrawaim
  • Gość: Bubaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 07:37
    Ty Frajerze sam se Bolka i Lolka oglądaj a od wolnosci internetowej won!!!!!
    Jak ci sie nie podoba to branże zmień bo z piractwem nie wygrasz chociaż by i
    stu zamknęli,palant!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • Gość: prażanin IP: *.kdpw.com.pl 14.12.05, 09:50
    ale kradzież filmów z NETU jest przestępstwem. Po co ci tłumaczenie, jeśli nie
    masz filmu, gdybyś kupił oryginał - nie szukałbyś dialogów!!!!
    normalnie - trzeci świat ....
  • Gość: niewazne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 10:50
    a ja mam oryginalne dvd i wolę "amatorskie" tłumaczenia niż "profesjonalne" (to
    jeśli mowa o napisach do filmu)
  • Gość: ok IP: *.chello.pl 14.12.05, 13:14
    I tu masz rację, dobrze, że znam trochę angielski i rozumiem treść filmu, ale
    jak czytam te oficjalne tłumaczenia to wydaje mi się, że z Polaków robi się
    idiotów, omijając wszystkie przekleństwa, wszystkie żarty specyficzne dla danej
    kultury/kraju od razu zakładając, że widz to cieć i i tak ich nie zrozumie,
    omijają przysłowia i przenosząc je na grunt polski. To jest właśnie wandalizm,
    sam bym pretłumaczył lepiej nie jeden film, a tu tylko polityczna poprawność, bo
    film ma być od 16 lat to trzeba trochę złagodzić treść i już po bólu, a gówn.!
    Jeśli komuś się wydaje, że powstrzyma rozpowszechnianie czegokolwiek w
    Internecie, to gratluję wiedzy o jego możliwościach na poziomie przedszkolaka.
    Choćby za to groziła kara śmierci, to będzie tak, że Chińscy, Rosyjscy, i inni
    usługodawcy z przyjemnością przyjmą na swoich serwerach te napisy, filmy itd. bo
    oni mają gdzieś polskie, amerykańskie, unioeuropejskie i innego rodzaju prawo!
    Internet to nie jarmark na rynku jednego miasta, że przyjdzie pan policjant i
    zakaże czegoś, to jest globalna wioska, tutaj zamieszczenie strony na serwerze
    na Sri Lance zajmuje kilka sekund, a tam już polskie prawo nie sięga. Z resztą o
    czym my tu mówimy. Ile to już nie było zabezpieczeń przed kopiowaniem gier,
    filmów a ostatnio muzki, i KAŻDE(!) zostało złamane, powiem więcej, każde
    zabezpieczenie musi dać się złamać, bo tego wymaga logika, w przeciwnym wypadku
    tak zabezpieczony materiał nie byłby możliwy do odtworzenia nawet legalnie, ale
    jak widać media mają nadwyżki finansowe, nie stać ich na obniżki cen ale
    miliardy dolarów pompowane w zabezpieczenia (które i tak są złamane szybciej niż
    się pokazują na rynku) to już można, bo dzięki temu można wykazać się przed
    udziałowcami jak to walczy się z piractwem. Acha kradzież wiąże się z odebraniem
    możliwości dysponowania przez właściciela danym przedmiotem, jeśli chodzi o
    piractwo można tylko i wyłącznie mówić o powielaniu, także, ta cała marketingowa
    nagonka może i trafia do hamerykańskiej publiki, ale w Europie raczej nie zrobi
    furrory, bo tutaj ludzie myślą. I mała podpowiedź dla branży filmowej i
    muzycznej, jak płyta CD będzie kosztować 10zł a DVD 20zł to będę kupował całe
    dyskografie zespołów. No jak to do Was nie przemawia, to już nie mój problem.
    Acha bajeczki o kosztach produkcji wsadźcie sobie między bajki. Koszt razem z
    okłądkami, nośnikiem, opakowaniem to góra 5zł! przy ilościach dziesiątek tys.
    sztuk bez problemu da się to osiągnąć. A to, że koszt markeingu, fura prezesa,
    komóra kierownika, i basen gwiazdy kosztują to inna sprawa, tylko ja do tego nie
    dołożę.
  • Gość: bri IP: *.crowley.pl 14.12.05, 14:49
    Skopiowanie może i kosztuje 5 zł, ale trzeba jeszcze kupić prawa do
    rozpowszechniania czyjegoś dzieła, które słono kosztują ale to się już Wam w
    głowach nie mieści.
  • swistak336 14.12.05, 15:25
    A zastanowiłeś się czemu to tak drogo kosztuje? Nie dziwi Was wszystkich, że wymyślono prawo własności słów? Jak to jest? Słowo rzucone na wiatr jest w świetle prawa moją własnością? To czemu każdy słyszy to co mówię? Nie wyczuwacie, że coś tu jest "nie tak"? Jak coś powiedziałem to nie ma siły, którą słowo moje cofnę i zamknę na dnie skrzyni... A przecież mówią, że prawo autorskie to prawo na "rzeczy niematerialnej". Nie czujecie, że staczamy się ku paranoi?

    _______________________________________________________________________________

    W niektórych krajach zachodnioeuropejsckich zniesiono przepisy o tzw. dozwolonym użytku. Oznacza to, że w świetle prawa:
    1. Nie wolno użyczyć nikomu zakupionej książki do przeczytania (nawet swemu bratu)
    2. Dwóch uczniów siedzących w jednej ławce łamie prawo, jeśli jeden pozwala drugiemu czytać ze swojego podręcznika.
    3. Na przyjęciu nie wolno na recytować wiersza bez uiszczenia tantiemów autorskich, bowiem jest to zakazane prawem "publiczne rozpowszechnianie utworu"
    4. Z tej samej przyczyny nie wolno odtwarzać muzyki, gdy w pokoju znajduje się kilka osób.

    Protestów przeciw zmianom legislacyjnym nie było. Lobbing biznesu prawnoautorskiego okazał się skuteczny. Oczywiście, takie konsekwencje prawne są na tyle bzdurne i nierealne, że nikt nie wziął ich na poważnie.
    (ps. dla równowagi trzeba przyznać, że Polska "przez pomyłkę" omal nie uczyniła przestępstwem zalotów. Przy zmianach "antypedofilskich" jedna z posłanek zaproponowała ładną definicję napastowania seksualnego... dopiero w Senacie ktoś zauważył, że definicja ta obejmowała wszelkie formy zalotów).

    _____________________________________________________________________________

    Jeśli prawo mija się z życiem - tym gorzej dla prawa.
  • Gość: Bubaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 07:55
    Popieram koleś popieram dobrze to ująłeś
  • Gość: Aga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 13:08
    A co z filmami w wersjach oryginalnych, bez polskiej wersji, kupionych za
    granicą?
  • Gość: _Hideki_ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 23:26
    po pierwsze - konstytucja gwarantuje mi prawo wyboru, takze wyboru tlumaczenia,
    z ktorego chce skorzystac.
    po drugie - "fachowe" tlumaczenia niejednokrotnie pozostawialy wiele do
    zyczenia, podczas gdy niektore "amatorskie" przewyzszaly je o glowe
    po trzecie - nie kazdy film musi miec polskie napisy. sa tez sprzedawane wersje
    wylacznie z dubbingiem (rzadko, bo rzadko, ale sie zdarzaja) - co wtedy powiesz
    niedoslyszacym? ze nie moga skorzystac z amatorskiego tlumaczenia, bo to piractwo?
    po czwarte - niektorzy sprowadzaja filmy z zagranicy, bo tam sa tansze (mam
    znajomego, ktory sprowadza samochody z niemiec i za kazdym razem zbiera
    zamowienia na filmy, ktore kupuje LEGALNIE za ceny nizsze niz w polsce; przyklad
    - niedawno przywiozl "war of the worlds" za 15,90 Eur)
  • Gość: Burda IP: *.axelspringer.com.pl / *.axelspringer.pl 14.12.05, 13:31
    Właśnie chociaz jeden rozsadny post.
  • Gość: biedak IP: *.lodz.dialog.net.pl 14.12.05, 15:03
    chce ogladac nie wyzekajac sie moich skromnych zlotowek.
    Madrzy Hakerzy zrobcie cos zeby TXT. po polsku byl w sieci
    Prawda jest taka ze kogo stac idzie po DVD kogo nie stac sobie sciaga film
    nie zawsze w dobrej jakosci ale liczy sie fakt uczestnictwa
    w wielkim dzile jakim jest kultura i rozwoj a koncerny chamoja dostep
    sa pazerne i nastawione na zysk auorzy filmow juz zmarli a oni nadal czrpia z
    tego kozyci ....taki przyklad
  • Gość: kamil IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 01:15
    A czy ta wykladnia nie mowi przypadkiem, ze do opracowania tlumaczenia
    wystarczy zgoda producenta?
    Czyli, ze nie jest potrzebna zgoda wszystkich, tzn. zarowno producenta jak i
    tworcow filmu (m.in. autora scenariusza)?
    Czyli jednak zgoda producenta jest wymagana?
  • Gość: koko IP: *.crowley.pl 14.12.05, 10:02
    Spróbuję Ci pomóc nauczyć się czytać ze zrozumieniem.

    Na początku tego orzeczenia SN mamy dwa pytania, przy czym odpowiedź na pytanie
    pierwsze da nam zgodnie z regułami logiki odpowiedź również na pytanie drugie.
    A więc:

    1. "...czy dokonanie tłumaczenia warstwy słownej utworu audiowizualnego jest
    jego opracowaniem..."
    2. "...czy wobec tego wymagana jest zgoda twórcy scenariusza na wykonywanie
    autorskich praw zależnych do takiego utworu..."

    Na końcu zaś znajdujemy odpowiedź"

    "...dokonanie tłumaczenia warstwy słownej utworu audiowizualnego nie stanowi
    jego opracowania jako całości."
  • swistak336 14.12.05, 11:02
    Widzę, że czytanie orzeczenia sprawiło problem. Kolega koko wytłumaczył jeszcze raz "po prawniczemu" o co chodzi, ale czuję, że znów nie zostanie zrozumiany, że dokonywanie tłumaczeń (oraz ściąganie ich z netu) jest L E G A L N E.
    1. Gdyby tłumaczenie ścieżki dźwiękowej było opracowaniem, byłoby nielegalne.
    2. Sąd Najwyższy (zgodnie z głosami tzw. doktryny prawa autorskiego - czyli profesorów zajmujących się nim zawodowo) stwierdził, że dokonywanie tłumaczeń nie jest opracowaniem.
    3. W związku z tym dokonywanie tłumaczeń jest L E G A L N E i całkowicie zgodne z prawem.

    Gdyby Sąd Najwyższy uznał, że tłumaczenie ścieżki dźwiękowej jest opracowaniem, to oznaczałoby, że tłumaczyć wolno - rozpowszechniać swojego tłumaczenia nie. Sąd Najwyższy J E D N O Z N A C Z N I E stwierdził jednak, że tłumaczenie nie jest opracowaniem, dlatego W O L N O W Z G O D Z I E Z P R A W E M zarówno TŁUMACZYĆ, ja i R O Z P O W S Z E C H N I A Ć SWOJE TŁUMACZENIA. (podkreślam: swoje, a nie kopiuj/wklej od Gutka).


    Z punktu widzenia użytkownika: ściągnięcie tłumaczenia ścieżki dźwiękowej również jest legalne, bowiem tłumaczenie nie stanowi części ani opracowania filmu. Ściągnięcie tłumaczenia BEZ ZGODY TŁUMACZA jest nielegalne, bowiem stanowi naruszenie jego utworu - tj. jego tłumaczenia (tłumaczenie jest utworem odrębnym od filmu). Autor tłumaczenia, udostępniając go na stronie internetowej, udziela zgody dorozumianej na jego skopiowanie każdemu, kto ma dostęp do strony. Zgoda ta może być WYRAŹNIE ograniczona: np. zastrzeżeniem: "wolno czytać, nie wolno kopiować".

    Takie zastrzeżenie radziłbym zamieszczać wszystkim adminom stron z napisami. Pozwoli ono uniknąć oskarżeń o popieranie nielegalnych ściągnięć filmów, a wszyscy i tak będą wiedzieli, że jest tam tylko "jak w reklamie piwa...bezalkoholowego oczywiście". Dla sądu wszystko będzie "cacy" i legalnie, a userzy będą wiedzieli co zrobić, by było normalnie, czyli tak jak w netowej praktyce przyjęto ;)
    )
  • praptak 14.12.05, 14:20
    > Widzę, że czytanie orzeczenia sprawiło problem. Kolega koko wytłumaczył jeszcze
    > raz "po prawniczemu" o co chodzi, ale czuję, że znów nie zostanie zrozumiany,
    > że dokonywanie tłumaczeń (oraz ściąganie ich z netu) jest L E G A L N E.
    > 1. Gdyby tłumaczenie ścieżki dźwiękowej było opracowaniem, byłoby nielegalne.
    > 2. Sąd Najwyższy (zgodnie z głosami tzw. doktryny prawa autorskiego - czyli pro
    > fesorów zajmujących się nim zawodowo) stwierdził, że dokonywanie tłumaczeń nie
    > jest opracowaniem.
    > 3. W związku z tym dokonywanie tłumaczeń jest L E G A L N E i całkowicie zgod
    > ne z prawem.

    W kwestii formalnej. 3 nie wynika z 1. i 2. Wynikałoby, gdyby 1. brzmiał
    "Tłumaczenie ścieżki dźwiękowej byłoby nielegalne _tylko_ gdyby było
    opracowaniem". Nawiasem mówiąc tak prawdopodobnie jest.
  • swistak336 14.12.05, 15:43
    W kwestii formalnej masz rację. Wyszedł "sylogizm prostaczy" (schemat myślenia mający pozór bycia schematem niezawodnym, w rzeczywistości "przeskakujący" kilka szczebli rozummowania)

    W kwestii materialnej, nie wiem, czy poparłeś mój pogląd, czy się z nim nie zgodziłeś. Oczywiście, sprawa wygląda dużo bardziej skomplikowanie i niewątpliwie kiedyś Sąd Najwyższy będzie musiał powiedzieć wprost, jak jest z listami dialogowymi. Jeśli nie są opracowaniem, to czym są? Czy podlegają ochronie prawnoautorskiej jako dzieło samoistne, czy może jako dzieło zależne? A może zamieszczenie listy na serwerze ogólnodostępnym to zrzeczenie się praw materialnych do listy? A może to licencja otwarta erga omnes? Oprócz tego, że nie jest to opracowanie, to wiemy również, że listy takiej nie można traktować jak tłumaczenia książki. Jest bowiem oddalona w większym stopniu od oryginału i może służyć jako odrębny od niego przedmiot zainteresowania.
    ps. zastanawiam się nad użytym przeze mnie słowem "tylko" - skoro sąd nie powiedział jeszcze czym jest, a jedynie czym nie jest lista. Hmm.... i właśnie problem trochę w tym, że ona nie pasuje dobrze do żadnych z kategorii klasyfikacyjnych prawa autorskiego, która dawałaby nam jasny obraz.

    Ale jak narazie przygotowywanie list jest legalne i nikt tego nie zmieni (oprócz ustawodawcy oczywiście)
  • Gość: blodeuwedd IP: *.lodz.mm.pl 14.12.05, 11:12
    Otóż, pan Roman Gutek jest bardzo znaną w Polsce postacią, jednym z czołowych
    polskich dystrybutorów filmowych. Człowiekiem, dzieki ktoremu mozna w polskich
    kinach zobaczyć filmy warte wiele więcej niż hollywoodzka papka - kino
    europejskie, azjatyckie, irańskie, skandynawskie... Gutka znają ludzie, ktorzy
    jezdza na festiwale filmowe i chodza do kina, zamiast sciagac filmy z siebi i
    ogladac je za free siedzac w kapciach przed komputerem.
    Nawiasem mowiac, Pana prawniczy wywod nie bardzo do mnie doratl. Zrozumialam
    tylko, ze roszczenia firmy Gutek Film (a nie samego R. Gutka, jak wynika z
    panskich slow) sa bezpodstawne w swietle obowiazujacego prawa. Coz, a moze to
    prawo jest w takim razie nienajlepsze? Uwazam bowiem, ze to, co chce zrobic
    firma Gutek Film, jakkolwiek wynika rowniez z pobudek finansowych, jest bardzo
    szlachetne w odniesieniu do ludzi, ktorzy tworza filmy i nalezy im sie za to
    zaplata. Bo jak tak dalej pojdzie, to nikomu nie bedzie sie juz oplacalo ani
    dystrybuowac filmow, ani nawet ich robic. Dystrybutora zatem popieram, a Pana
    pozdrawiam.
  • Gość: misio IP: *.net 14.12.05, 12:28
    "Twórców filmu" i owszem. Natomiast mister Gutek mówi o liście dialogowej, czyli
    o napisach. A napisy to każdy może sobie zrobić. Sprawą mógłby się ewentualnie
    zając jakiś "Związek Tłumaczy List Dialogowych Oryginalnych Filmów" jeżeliby
    istniał...
  • Gość: Admin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 16:46
    nowa strona z napisami ktora sie nie da G(l)utkowi tsixe.w.interia.pl
  • Gość: mła IP: *.kp.pl 14.12.05, 16:54
    SPAMER!!!!!

    nie klikajcie na ten link
  • Gość: karczoh IP: *.motorola.com 14.12.05, 18:44
    "Z drugiej strony: czy ktoś usłyszałby o tym panu, gdyby swego sprzecznego z pra
    > wem żądania nie zaczął rozpowszechniać??"

    Bez 'tego Pana' do naszych kin nie trafiły by dziesiątki - jeśli nie setki -
    filmów które da się oglądać, w przeciwieństwie do śmieci puszczanych w
    multipleksach. Trudno nie docenić tego, co już zrobił dla naszej kultury. Jeśli
    chodzi o filmy, to nie czarujmy - jeśli widz nie płaci, to się ich w kinach nie
    puszcza. A holyłódzkie szmiry i tak się sfinansują, prawem bezwładności masy
    (ludzkiej). Więc najwięcej tracą producenci i dystrybutorzy kina niszowego -
    najwartościowszego...
  • Gość: mpf IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 19:11
    Nie mogę się zgodzić z twoimi tezami. To orzeczenie dotyczy zupełnie innej sytuacji. Bo chociaż opracowanie tłumaczenia napisów filmowych nie jest opracowaniem całego utworu, to jest prawem zależnym. I takich napisów - od strony formalnej - rozpowszechniać nie wolno. Decydujące znaczenie będzie miał art. 2 prawa autorskiego. Błędne jest cytowanie orzeczenia Iby Cywilnej SN w kontekście rozwarzań o naturze karnistycznej. Ponadto w tym orzeczeniu jest mowa, że to producent ma prawo do dokynywania tłumaczeń i rozpowszechniania ich. Jak to się ma do napisów tworzonych przez internautów - nie wiem.

    Na koniec - nie jestem zwolennikiem zamykania takich serwisów, przeciwnie, sam z nich korzystam. No ale prawo mamy takie a nie inne. Czas chyba na przemyślenie koncepcji praw autorskich i opracowanie nowego systemu zabezpieczania intersów twórców i innych podmiotów uprawnionych. Inaczej w sieci nie będzie nic ciekawego, albo wszystko będzie płatne.

    Pozdrawiam
  • Gość: STASZEK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 01:20
    szanowni debile z Gutek Film - nie stac mnei na nowosc DVD !!! pracuej zeby
    studiowac , jak duzo osob w tym walneitym kraju w srodku Europy ...
    z Nami jeszcz enikt nie wygral , osobiscie sciagam ok 2 filmow dziennie i tylko
    wjazd na chate psow moze mnie od tego odwrocic.

    ps. polecam bitcomet'a -rewelacja na parkiecie ( DC++ to starszych rzeczy )

    pozdro zasysacze wszelkiej maści
  • Gość: sg IP: *.toya.net.pl 14.12.05, 02:36
    No tak, a samochód to mogę sobie ukraść, bo mnie na niego nie stać, tak ?
    A co do wartości intelektualnej, to ja mogę sobie ukraść książkę z księgarni, bo
    mnie na nią nie stać ?

    Jak cię nie stać na filmy to nie oglądaj, jak cię na coś nie stać, np samochód
    to go nie kupisz, a jak cię nie stać na filmy to je ukradniesz, tak ?
  • Gość: greg0,75 IP: *.net.autocom.pl 14.12.05, 06:27
    No, akurat jak mnie nie stać na książkę (np. trzecią w miesiącu) to idę do biblioteki i do woli czytam GRATIS.
  • Gość: maly_miki IP: 213.77.14.* 14.12.05, 09:28
    Nie zauwazasz drobnej roznicy: nie sposob skopiowac samochodu, mozna go tylko
    ukrasc tzn. ktos go straci. Natomiast w przypadku filmu mozna go skopiowac i
    osoba posiadajaca oryginal nie ponosi zadnego uszczerbku. Nie twierdze ze to
    dobre i ze tak powinno byc ale warto te roznice uwypuklic.
    Przyznaje, ze sciagam filmy, ogladam i wyrzucam ale gdybym nie mogl tego robic
    to i tak bym ich nie kupil - tak wiec pojecie "zysku utraconego" o ktorym
    wspomina przedstawiciel Gutek Film nie ma w moim przypadku i jak sadze w wielu
    innych zastosowania.
  • Gość: koko IP: *.crowley.pl 14.12.05, 10:35
    To jest właśnie ciekawe zagadnienie, jak bardzo próbuje się lobbować za takim
    przekształceniem prawa, by maksymalnie zbliżyć właśność intelektualną do
    własności rzeczy, uczynić je niemal tym samym. A tak się po prostu nie da, bo
    te dwa pojęcia do siebie nie przystają, inna jest ich natura, prawo stara się
    tylko opisać to, co występuje w rzeczywistości, każda próba nagięcia prowadzi
    do paradoksów.
    Przykład z samochodem - czyli rzeczą - jest oczywisty, gdy ktoś ukradnie rzecz,
    to oszacowanie szkody jest banalnie proste. A co z własnością intelektualną?
    Tak naprawdę to ona bardziej przypomina instytucję prawa zobowiązaniowego niż
    rzeczowego i wciskanie jej na siłę nie do tej parafii powoduje takie paradoksy.
    Jeśli pokusić się o skonstruowanie pewnych analogii, to w sposób oczywisty
    zakup własności intelektualnej bardziej przypomina jakiś rodzaj dzierżawy.
    Nabywca zobowiązuje się do korzystania z rzeczy tylko przez siebie, do
    pewnego "nie podzierżawiania" tej własności. Tyle tylko, że w razie
    jej "poddzierżawienia" wchodziłaby w grę zwykła odpowiedzialność
    odszkodowawcza, a szkodę trzeba by jakoś wyliczyć, co nie byłoby proste. A tak
    jak jest teraz, stwierdzamy, że ktoś ukradł, kosztowało to tyle a tyle, więc
    można dokonać prostego przeliczenia: 100 tys. złodziei x 500 płyt przeróżnych x
    50 zł = 2 mld. 500 mln. zł. No toż to potężna kwota! Cóż z tego, że wyssana z
    palca, nie przystająca do rzeczywistości, bo przecież takie straty w
    rzeczywistości nie powstały. Dlaczego by nie powstały? To proste, bo gdyby
    pewnego dnia wyłączyć internet w ogóle, to przecież pod sklepami z własnością
    intelektualną nie pojawiłyby się tłumy byłych internautów z garściami
    pieniędzy, by kupować te masy utworów. To chyba oczywiste.
    Stąd takie paradoksy, własność intelektualna jest takim abstraktem, że nijak
    nie przystaje do własności tradycyjnej i nie sposób ich traktować w ten sam
    sposób.
  • Gość: maly_miki IP: 213.77.14.* 14.12.05, 11:03
    No i dokladnie o to mi chodzi. Niestety jakos nikt nie podkresla tej podstawowej
    roznicy miedzy przypadkiem skopiowania plyty i kradziezy samochodu.
    A nie sposob nie zauwazyc tego, iz nawet zakladajac calkowite ograniczenie
    piractwa nie bedzie to mialo prostego przelozenia na wielkosc sprzedazy np
    filmow dvd. Na pewno nastapi pewien wzrost ale jednoczesnie coraz wiecej ludzi
    bedzie sobie po prostu od siebie pozyczac filmy dvd tak jak dzieje sie to z
    ksiazkami itp.
    Poza tym jeszcze jedna uwaga... Bardzo ladnie przedstawiciel dystrybutora
    twierdzi ze ograniczenie nielegalnego dostepu do filmu przyniesie spadek cen,
    lecz rownie dobrze jesli zadziala "niewidzialna reka rynku" to spadek podazy (a
    oraniczenie dostepnosci to nic innego jak spadek podazy) pociagnie wzrost cen.
    Jakos nie wydaje mi sie zeby nagle dystrybutorzy poczuli w sobie misje obnizania
    cen - bo niby dlaczego mieliby odbierac sobie zyski. Spodziewalbym sie raczej
    kosmetycznego spadku cen czyli np z 99 zl na 89 zl - majace raczej na celu
    wykonanie gestu (obnizki) niz znaczacej zmiany polityki cenowej.
  • nuwisha 14.12.05, 11:04
    Zwłaszcza, jeśli zwrócimy uwagę na sposób w jaki dana własność intelektualna jest nam sprzedawana - przyjmując założenie branży filmowej (do którego usilnie próbuje się nas przekonać), że ich produkt to nie ta konkretna taśma, czy cdek (bo tych przecież piraci nie kradną im z magazynów), tylko zawarta na dowolnym nośniku własność intelektualna, swego rodzaju przeżycie, trzeba się zastanowić, czy przypadkiem nie jest nam sprzedawany ten sam produkt parę razy. Wszak za obejrzenie filmu w kinie (czyli de facto nabycie tejże własności intelektualnej) płacimy raz, a za DVD (dajmy na to - bez bonusów) - drugi raz.

    Można oczywiście mówić, że bilet w kinie to opłata za 'jednorazowe doświadczenie', a opłata za DVD to cena za 'wielorazowe przeżycie', ale kłoci się to z argumentacją, że własność intelektualna jest "zwykłym produktem".

    Zwłaszcza jak ktoś lubi dowodzić, że ściąganie filmu, to jak kradzież samochodu. Jak do tej analogii ma się bilet do kina i zakup DVD?
    Jak przejazd taksówką i posiadanie samochodu na własność? ;>

    W końcu tak serio nie idzie o posiadanie 'samochodu', ale wrażenia, jakie dana własność intelektualna w nas pozostawi (w tym wypadku - 'przejażdżka')... płacąc za nią raz (np. w kinie) będzie ona (i związane z nią wrażenia) nasza póki pamięć nie wyblaknie...
  • Gość: koko IP: *.crowley.pl 14.12.05, 12:34
    I paradoks goni paradoks. Po obejrzeniu filmu w kinie powinienem mieć prawo
    domagać się jego zbycia na moją rzecz jedynie za cenę nośnika. To samo powinno
    mieć miejsce w przypadku gdy porysuję, czy połamię płytę CD, DVD etc. Ale
    niestety tak nie jest, bo tak naprawdę producenci sami nie wierzą w
    konstrukcję, którą u ustawodawców wylobbowali.
    To jest jak z tą doktryną, którą Karol Marx opracował. Wszystko jest tam
    logiczne, tylko założenie, że ludzie są z natury altruistami - błędne. Stąd się
    biorą paradoksy.
  • Gość: koni IP: *.simset.net / *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 12:49
    Wiele podmiotów oferujących właśnie tego rodzaju produktu czy usługi ma problem
    poważny z wyceną strat jakie ponoszą na skutek niewłaściwego wykorzystania
    przez użytkowników. Rodzą sie potężne kwoty które nijak mają się do ewentualnej
    rzeczywistości po wprowadzeniu zmian. To że ktoś oglądnie 15 lewych filmów
    miesięcznie,a tylko 1 kupi oryginalny, nie oznacza przecież że gdyby nie było
    mozliwości ich darmowego pozyskania to kupiłby właśnie te 16 wszystkich w
    sklepie. to sa nierealne założenia, jak wiadomo budżet portfela ma swoje
    ograniczenia, i pula środków przeznaczonych w miesiącu na ten cel nie ulegnie
    nagle cudownemu powieleniu. Analogiczna sytuacja występuje np w wyliczaniu
    strat operatorów telefonicznych poprzez działanie np darmowego skype.
    Tradycyjny operator podliczy moje rozmowy "międzynarodowe" przez komunikator,
    których czas wyniesie załóżmy 1000 minut w miesiącu i stwierdzi iż stracił
    2000zł na niezrealizowanych połączeniach. a przecież i tak nie wydałbym tych
    pieniedzy których na ten cel nie mam, co najwyzej bym nie dzwonił,lub wydał
    ułamek tej kwoty. tak to prosto wygląda.
  • swistak336 14.12.05, 13:14
    Jak ocenić stratę, czyli szkodę związaną z używaniem nielegalnych programów, telefonowaniem online, mp3? Czy szkoda wynikła z nielegalnego użytku Microsoft Office OEM to 2400 zł, skoro jego funkcjonalny odpowiednik Open Office (w zasadzie niczym się nie różniący "kosztuje" 0 zł). Czy można powiedzieć, że TPSA traci przez dwugodzinną rozmowę z USA na Skype wartość 2 h impulsów telefonicznych, skoro nikt nie zdrowy psychicznie rozmawia 2h przez telefon z USA aż tyle. A może inaczej: to TPSA zyskuje na rozmowie prez Skypa abonament za neostradę, czyli żadnej straty nie ma.
  • Gość: lenin..tfu..leń IP: *.euro-net.pl 14.12.05, 14:25
    www.baen.com/library/
    Gość udostępnia swoje książki za darmo.I to na dodatek prawie wszystkie.
    Dlaczego ?? (tu nieudolnie zacytuje) : Dopuki autor ma monopol na pisanie książek (no bo jeszcze nie istniej komputer ani żadne inne użądzenia do ich automatycznego pisania) doputy nie boi się piractwa. Po prostu jeżeli zbyt mało osób będzie kupować jego książki to on przestanie je pisać. Proste łatwe skuteczne. Prawa autorskie ?? Po co ?? Albo oferujesz produkt dobry i ci za niego płacą, ale oferujesz szmire i nikt jej nie kupi(w wypadku dóbr materialnych) albo sobie skopjuje (w wypadku dóbr niematerialnych).
  • Gość: basia172 IP: *.chello.pl 14.12.05, 15:22
    Ten zakichany dystrybutor nie zdaje sobie sprawy, że są setki ludzi działających za darmo, z pobudek altruistycznych. Jest po prostu grupa tłumaczy, którzy poświęcają swoje umiejętności i czas na to, zeby przetłumaczyc to co usłyszą w filmie na divixie i żeby dzieki nim inni mogli skorzystać. Ja uważam, że to szlachetne.
  • swistak336 14.12.05, 15:31
    Ja też uważam to za szlachetne, bo tłumaczenia takie niejednokrotnie w ogóle nie powstałyby. Dla pana Gutka to tylko reklama. Czarna reklama. I walka z wiatrakami na dyskusyjnych podstawach prawnych. Bazująca na tym, że jego przeciwnicy nie mają pieniędzy na to, by wygrać przed sądem.
  • Gość: Piotruś IP: 213.25.138.* 14.12.05, 11:03
    Co ukradne i obejrze to moje, a jak pojde siedziec, bede mial czas na
    wspomnienia i przemyslenia.:)
  • pani_rosomak 14.12.05, 11:16
    Sorki, piszesz bzdury! Trzeba raz na zawsze rozdzielić abstrakcyjną wartość intelektualną od jej fizycznych nośników. Nie wolno mi ukraść książki z księgarni, ale nikt nie zabroni mi jej tam przeczytać. W empikach wstawiają już nawet wygodne foteliki żeby mi się nóżki nie zmęczyły przypadkiem. I co? Oczywiście per analogiam nie wolno mi sciągniętej płyty skopiowac i sprzedać na stadionie ale spokojnie mogę ten film obejrzeć na swoim kompie w domu. Czy jak piosenka leci w radio to mam sobie zakryć uszy? Ale jak ją nagram na taśmę/płytę/dysk twardy i puszczę sobie w samochodzie to czyni ze mnie przestępcę??? Jeśli ktoś mi tego zabrania, godzi w same zasady istnienia internetu jako medium dystrybucji wartości kulturowych. Jeśli tak , to proszę nasze błagonadjożne państwo o zakaz dostępu do internetu. proszę zlikwidować te wszystkie neostrady, niech będzie jak w Chinach.
    Ten temat wraca w sieci jak zły szeląg , a tymczasem sprawa jest prosta: czy jakiemukolwiek prawdziwemu twórcy zależy na tym by ograniczyć dostęp do swego dzieła, czy też wręcz przeciwnie, udostępnić je jaknajszerszemu gronu odbiorców?
    Może czegoś nie rozumiem, ale byłabym w siódmym niebie gdybym wiedział że ktoś zadał sobie trud ściągnięcia mojego utworu. Czy nie po to piszemy blogi, wstawiamy w sieci nasze fotki. OK, robimy to dla przyjemności, a dla nich to zawód. problem jednak w tym że najgłośniej krzyczą ci którzy nie przyłożyli ręki do procesu twórczego, cała ta pasożytnicza nadbudowa w postaci wytwórni i ich działów promocji. Artyści swoja kasę dostają tak czy owak, od tego napewno nie zbiednieją. Ile naprawdę powinna kosztować w Polsce płyta pokazał dobitnie kolega Wiśniewski. To że zachłanność wszelkiej maści koncernów jest niepohamowana , prowadzi do tego że ludzie chcąc nie chcąc łamią chore prawo. A powinni zrobić inaczej: poprostu odwrócić się na pięcie i nie konsumpować tego g..wna w ogóle. Gdzie byłyby wtedy wytwórnie??? Jak słyszę ten chisteryczny jazgot to od razu mam chęć powiedzieć: a wsadźcie sobie te wasze nędzne wypociny! Powinniście być mi wdzięczni za okazane zainterresowanie. Ot i tyle.
  • Gość: twoja_stara IP: *.nyc.res.rr.com 14.12.05, 19:32
    Jezeli sciagasz z netu na wlasny uzytek to nie jest to piractwem. Dlatego, ze
    nie sprzedajesz a wiec nie generujesz zadnego zysku. Do tego dochodzi jeszcze
    fakt, ze zyjemy w czasach nadprodukcji dobr kultury i widz czy tez sluchacz
    robi uprzejmosc artyscie ze wogole chce zwrocic uwage na jego tworczosc. Czas
    to pieniadz a czesto ogladanie niektorych gniotow to strata czasu i w zasadzie
    artysci i zyjacy z dystrybucji Gutki powinni placic widzom za to ze laskawie
    ogladaja filmy a nie odwrotnie.
  • Gość: prażanin IP: *.kdpw.com.pl 14.12.05, 09:54
    jesteś złodziejem...
  • Gość: czerwona herbatka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 10:48
    wiekszosc ludzi zarabia w tym kraju smieszne pieniadze! jak sie dostaje nawet te
    800 zeta, to za co tu isc do kina? chocbym nie wiem jak oszczedzala, to po
    oplaceniu wszystkich rachunkow i przy niemalze glodowej diecie, na kino mnie nie
    stac! a ze lubie ogladac filmy, a w telewizji puszczaja starocie, to pozyczam od
    kolegow sciagniete z netu nowosci! sama bede je tlumaczyc z angielskiego, jak
    pozamykaja portale z napisami - przynajmniej nauka jezyka sie przyda na cos
    innego niz zarobek 800 zeta!

    i bez porownywania kradziezy wlasnosci intelektualnej do kradziezy samochodu!
    buhahaha, przeciez wlasnosc intelektualna to pojecie czysto abstrakcyjne! poza
    tym nie sciagamy filmow - niestety - o dobrej jakosci, o pieknym dzwieku. no
    wiec mozna by rzec, ze "kradniemy" tylko marne 30% wlasnosci intelektualnej (a
    niechaj 100% reprezentuje film jakosci na dvd).
  • jamtoja 14.12.05, 14:09
    a wiesz, poruszylas ciekawa kwestie. Ja chetnie zaplacilbym twórcom, za same
    prawa, tzn znajduje film w sieci, sciagam go sobie, tlumacze, czy tez znajduje
    napisy i wplacam tyle za ten film ile dostaliby tworcy, podobnie z muzyka...
    Tylko nikt tego nie zrobi bo taki tworca nie znalazlby juz nigdy zadnego
    dystybutora pewnie :-(
  • Gość: taaaa IP: *.imm.org.pl 24.01.06, 15:24
    I jaki to ma sens - jeśli ściagasz mp3 z netu za kaske od tworcy to już nikt nigdy nie posądzi mnie o kradziesz tego samego kawałka jeśli nie nabyłem go od twórcy tylko od ciebie - kapiszi?
    ale w sumie można by było na to zaradzić...
  • theykilledkenny 14.12.05, 08:59
    W pełni popieram!!! Skoro ludzie ściągają, to znaczy że życie kulturalne jest i
    popyt na sztukę, a Gutek się buntuje bo kasa ucieka. Powinni od razu napisać że
    chodzi o kasę, a nie jakieś wzniosłe teksty o życiu kulturalnym.
  • Gość: ok IP: *.chello.pl 14.12.05, 13:29
    Oczywiście, że chodzi o kasę, tym bardziej, że ta prawdziwa kultura jest
    dostępna za darmo za zgodą autorów. Wartościowa muzyka to muzyka z podziemia,
    punk, reggae, rock alternatywny, hip-hop, gabber, , ambient, itp, itd. I ta muza
    jest dostępna legalnie. Astysta nigdy nie wyceni swojej sztuki i jej nie
    sprzeda, natomiast rzemieślnik tak, to jest prawda, to co się serwuje w kinach,
    w sklepach myzycznych to nie jest kultura i sztuka, to jest marketingowy chłam!
    Prawidziwy artysta zgadza się na korzystanie z jego sztuki bez jego zgody bo
    liczy się, aby on ado kogoś trafiła, a nie to aby dała ona zysk. Także to
    rzekomo ambitne kino które chce się promować to ściema, prawdziwy artysta
    poradzi sobie bez branży filmowej, prawdziwy artysta ma pracę w której zarabia
    na życie, a jego sztuka to tylko upuszczenie pary z jego duchowości!
  • Gość: Ciapek IP: *.aster.pl 14.12.05, 09:36
    "tylko kretyn nie rozumie że złodziejskie ceny są zaporą rozwoju kultury"
    - już to słyszałem od pewnego działacza kulturalnego z Chin. Tam wszystko jest pirackie. Może się
    wyprowadzisz z Polski? Nikt Cię nie będzie hamował.
  • Gość: shogun IP: *.lubin.dialog.net.pl 14.12.05, 09:37
    Ja wolalbym aby zostal, a ciebie na Bialorus.
  • Gość: Bubaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 07:31
    Popieram ten kretyn i idiota na prawdę nie rozumie że zablokowaniem stron z
    napisami nic nie zmieni,chodzi o ceny takich filmów,nadal są za wysokie i to
    jest przyczyną niskiej ich sprzedaży i dystrybucji w Polsce,a ten kierownik
    Gutek film taki cwany a pewnie sam zassysa tylko sie przyznaje,palant,niech sie
    usunie bo go zlinczują :-) posdro dla wszystkich którzy walą to w czape i
    wierzą że taki kasztan jak kierownik Gutek Film nic nie zdziała,niech lepiej
    warzywniak otworzy :-)
  • Gość: Tadex IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 23:25
    Sorry, ale Gutek wlasnie takich filmow nie sprowadza - oni sie zajmuja ambitniejsza kinematografia. Wiec Twoj komentarz ma sie do artykulu jak piesc do nosa.
  • Gość: whatever IP: *.chello.pl 14.12.05, 00:17
    problem w tym, że mylą skutek z przyczyną
  • huski 13.12.05, 23:45
    Kogo to obchodzi, przeniesie sie strony na zagraniczne serwery, dalej napisy
    bedzie mozna umieszczac jak zwykle, a Gutek bedzie mogl pisac listy do
    Taiwanskich /Ukrainskich providerow, ze cos tam im przeszkadza, przynajmniej sie
    beda mieli czym podcierac.
  • swistak336 14.12.05, 00:15
    Może wysłać do tajskiego proveidera list piękną polszczyzną :P Jeśli tamten kolekcjonuje listy to będzie miał cenny okaz...polskiej głupoty.
  • Gość: tom.niewierny IP: *.hsd1.or.comcast.net 14.12.05, 06:08
    Jesli nie lubisz tych filmow to po co ogladasz!!! No ale chyba ze jest to za
    darmo to wtedy te filmy juz nie sa 'takie zle'... Zasada prosta jak nie lubie
    to nie place ale tez nie kradne, bo przeciez kradnie sie cos co warto. Jesli
    masz lepszy pomysl na film to napisz scenariusz, wydaj kupe forsy na jego
    realizacje ze swojej kieszeni. Zobaczysz wtedy jak cie bedzie chcial szlag
    trafic bo kupa dziegli takich jak ty bedzie sciagac to za darmo. No chyba ze
    chodzi ci glownie o artystyczne odebranie przez ludzi twojego 'natchnienia' to
    wtedy powinienes sie cieszyc ze to ogladaja za darmo. A jesli tego nie zrobisz
    to morda w kubel i nie odzywaj sie lepiej bo nie masz pojecia.
  • Gość: karma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 15:30
    dystrybuowane przez sieć , sieciowe wypożyczalnie itd.
  • Gość: prażanin IP: *.kdpw.com.pl 14.12.05, 09:45
    Problem jest dość złożony, ale krew mnie zalewa gdy nie mogę kupić filmów, o
    których mogę sobie poczytać w gazetach. Nie ma co udawać – ponad połowa
    polskich internautów KRADNIE i ma gdzieś prawa autorskie.
    Mamy w tej chwili błędne koło, jedni kradną bo jest drogo , drudzy zawyżają
    ceny ze względu na mały obrót…
  • Gość: roro IP: *.chomiczowka.waw.pl 14.12.05, 16:07
    zapewniam cie ze filmy na osiolku oznaczone jako HQ w formacie avi po konwersji
    odpowienimi programami jak TFM są porównywalne z jakością oryginału dvd (do
    tego są te programy : )) i można je oglądać na tv
  • Gość: ZGADXZACZ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 20:18
    Zgadzam się z przedmówcą. Na emule jest shit nie do oglądania.Zawsze kupuję
    legalne filmy w gutek-film. Bo daję godziwy zarobek dystrybutorowi i twórcy,
    oraz sam zyskuję pełnowartościowy produkt, na czym wszyscy zyskujemy.
    Co prawda oferta takich cwaniaczków jak GF jest żenująco uboga, ale sądzę, że
    dobór oferty jest wystarczający dla dresika analfabety, jakim jestem.
  • Gość: pirat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 22:16
    kilka uwag:
    primo, mam wrażenie, że obowiązują nieco inne przepisy dotyczące praw autorskich
    pana Mozarta i współczesnych twórców
    secundo, jeśli mówisz o błędach to tytuł brzmi "Don Giovanni", a zdanie zaczyna
    się od wielkiej litery
    tertio, " a większość produkcji w sieci nie jest warta pięciu groszy że o
    ruszeniu się do kina nie wspomnę. reżyserzy tychże winni się cieszyć że jeszcze
    ktoś chce
    ich wypociny oglądać"-bez komentarza (i nie mówię tu bynajmniej o
    ortografii-konkretnie interpunkcji)
  • Gość: zaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 03:02
    Kolego pirat , szarpiesz się tutaj i chwalisz swoją "nienaganną" ortografią
    zapominając , że nie to w tym temacie jest najważniejsze , a poza tym dziecko
    sam pare małych popełniłeś jeśliby obrać twój sposób myślenia .
  • Gość: Satan Claus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 08:38
    To nie znasz pewnie tej zasady, która mówi: 'Post z błędami ortograficznymi
    doczeka się błyskawicznej odpowiedzi z krytyką owych błędów' oraz innej - 'Post
    na który jest przynajmniej jedna, dowolna, odpowiedź szybko doczeka się następnych'.
    To taka taktyka - piszesz post z błędami, ktoś Ci je wypomina, a potem reszta
    już pisze mniej lub bardziej na temat.
  • lhotse89 14.12.05, 10:18
    kolego - mówisz o ortografach które według ciebie są interpunktami. może z tobą
    coś nie tak albo do szkólki sie nie chodziło z ochotą? Jakie inne prawa?
    Przecież tłumaczysz z libretta wydanego przez konkretną firmę. Oni też musieli
    włożyć wysiłek i to przetłumaczyć np na angielski. jak tłumaczysz z angielskiego
    to płacisz tantiemy tłumaczowi jeśłi chcesz to legalnie wydać.
    A co może może powiesz że większosć chłamu w sieci to arcydzieła jeszcze? No
    pewnie , skoro 80% produkcji w sieci to pornole to ok.
    Nie rozumiem tej nagonki filmowców "bez nas zginiecie". Gó.. zginę. Wasza
    produkcja nie ma nic wspólnego z kulturą. na tej samej zasadzie każdy kto trzyma
    kamerę w łapie tworzy kulture.
    Nie jestem za piractwem, jestem przeciw temu co nam się wmawia że najbarziej
    pokrzywdzeni na świecie są producenci filmowi. Jakoś wysokiej klasy aryści
    nagrywają płyty , w mule są setki wykonań Mozarta i innych a nie spotkałem się
    jeszcze z zarzutem tychże że są okradani. Pewnie tak się czują ale ja z szacunku
    do nich e płyty po prostu kupuję bo wiem że daję zarobić uczciwym ludziom i
    wielkim artystom . A mam dać zarobić Czarkowi Pazurze? Sorry, wystarczy że z
    moich pieniędzy idzie kasa na nowy Instytut. I nikt sie mnie nie pytał czy mam
    na to ochotę czy nie. Wy nie robicie kultury. Wy robicie kasę. I tyle
  • Gość: Gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 22:34
    Zdaje się, że przedstawiciel Gutekfilmu powołuje się na uzyskane od twórcy filmu
    prawo wyłączności na jego tłumaczenie.

    Choc brzmi to nielogicznie, prawnicy mogą to widzieć jako całkiem normalne.

    Pytanie brzmi, gdzie leży granica praw, jakie może zastrzec sobie twórca dzieła.
    Bo przecież jeżeli można zastrzec prawo do tłumaczenia filmu, to czemu nie
    zastrzec także prawa do:

    - opowiadania filmu (bo przecież gdybyśmy panu X nie opowiedzieli, o czym z
    grubsza jest film, to może by poszedł a nie uznał że "takie coś to wole z
    internetu ściągnąć)

    - recenzowania filmu (bo to też przecież powstaje na bazie samego filmu - i
    również może sprawić, że potencjalni widzowie zamiast kupić bilet uznają, że nie
    ma co płacić za przeciętny film który można sciągnąć z internetu)

    Ograniczanie prawa do tłumaczenia filmu jest pomysłem bezsensownym również z
    uwagi na często marną - szczególnie w niektórych dziedzinach - jakość tłumaczeń.

    Przykładem serii filmów i serialów o wiecznie beznadziejnym w polsce tłumaczeniu
    jest Star Trek. I prawdę mówiąc następny film z serii Star Trek, by uniknąć
    rażących pomyłek w napisach i salw śmiechu na sali kinowej - wolałbym obejrzeć
    przy tłumaczeniu wykonanym przez znawców tematu.
  • Gość: es IP: *.acn.waw.pl 13.12.05, 23:35
    Chodzi o to, ze na stronach ukazywaly sie napisy kopiowane z juz wydanych przez Gutek Film plyt DVD - tu faktycznie jest to naruszenie wlasnosci intelektualnej. To dlatego napisy.info zamknal swoja strone. Wlasciciele napisy.org twierdza natomiast, ze posiadaja napisy tlumaczone przez swoich uzytkownikow wylacznie 'ze sluchu'. Ot, cala roznica.
  • Gość: obii IP: *.eranet.pl 13.12.05, 23:38
    A ja podejrzewam, że chodzi jednak o coś więcej. Każdy może sobie tłumaczyć
    cudzy utwór na własny użytek, ale już rozpowszechnianie takiego przekładu to
    jednak naruszenie praw autorskich twórcy oryginału. Wyobraźmy sobie, że nie
    chodzi o filmy, tylko o książki. Uważacie, że rozpowszechnianie wlasnego
    przekładu w sieci nie naruszałoby praw autora oryginału?

    Pozdr
  • Gość: Veron IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 00:48
    Teza tego orzeczenia powinna być wklejona w każdy post w tym temacie, by wryła się w pamięć wszystkim.

    A kolega wyżej co do tłumaczeń nie ma racji: można tłumaczyć, a co przetłumaczysz, to już twój utwór autorski. Możesz go odczytać, spalić, zjeść, a nawet wydrukować slbo się podetrzeć -> to już twoja "własność"
  • Gość: obii IP: *.eranet.pl 14.12.05, 11:16
    Gość portalu: Veron napisał(a):

    > A kolega wyżej co do tłumaczeń nie ma racji: można tłumaczyć, a co
    przetłumaczy
    > sz, to już twój utwór autorski. Możesz go odczytać, spalić, zjeść, a nawet
    wydr
    > ukować slbo się podetrzeć -> to już twoja "własność"

    Ale chyba nie rozpowszechniać? OK, rozumiem wykładnię co do filmów, ale chyba
    nie powiesz mi, że z książką przetłumaczoną bez zgody dysponenta praw mogę
    zrobić wszystko - raczej nie mogę jej wydrukować. Ani chyba nawet, wbrew temu
    co napisałeś, odczytać (publicznie).

    Notabene tak się składa, że nie jestem prawnikiem, ale akurat tłumaczem
    literackim. Oczywiście nie robię ze swoimi przekładami tego, o czym piszesz
    (nie palę, nie jem itp...), tylko raczej "sprzedaję" bądź "wypożyczam" (są
    różne umowy) tę swoją własność wydawnictwu, które zleciło tłumaczenie.

    Pozdrawiam,
    obii
  • swistak336 14.12.05, 00:44
    Jak coś sobie przetłumaczysz, to to się staje TWOJĄ własnością autorskoprawną. Możesz to rozpowszechniać, jak tylko chcesz.
    Co nie znaczy, że Cię nie pozwą. np. nikt w Polsce nie chce wydrukować Adama Smitha w tłumaczeniu, bo nie można ustalić, do kogo należą prawa autorskie jakich tłumaczeń - tłumaczeń było w przeciągu czasów już tyle, że każde nowe może być tak zbieżne, że pachnące plagiatem. A oczyszczanie się w stu bezzasadnych procesach nie jest warte zachodu dla książki, którą tylko studenci czytają (a oni i tak kserują ;) )
  • Gość: obii IP: *.eranet.pl 14.12.05, 11:20
    swistak336 napisał:

    > Jak coś sobie przetłumaczysz, to to się staje TWOJĄ własnością
    autorskoprawną.
    > Możesz to rozpowszechniać, jak tylko chcesz.

    Tak? Czyli jeśli kupię sobie na zachodzie książkę niewydaną w Polsce i ją
    przetłumaczę, to znaczy, że mogę wydać? Zastanów się. Po co w takim razie
    wydawnictwa płacą za prawa autorom, zagranicznym wydawcom i agencjom?
  • swistak336 14.12.05, 12:42
    Możesz dokonać tłumaczenia, które będzie twoim. I są co najmniej dwa rodzaje tłumaczeń: tłumaczenia "wprost" i tłumaczenia "z wkładem własnym". Tych tłumaczeń "prostych, jak budowa cepa" niestety nie będziesz mógł wydać. Tłumaczenia będące opracowaniami możesz wydać po uzgodnieniu z wydawcą. Tłumaczenia "luźne" - czyli z naprawdę dużym wkładem tłumacza, nadającym utworowi cechy indywidualne, mogą być przy odpowiednim wkładzie twórczym wydawane bez uzgodnień z autorem oryginału.

    Tu jednak mowa jest o czymś innym: nie tłumaczeniu książki (gdzie orzecznictwo jest liczne i bogate), tylko wytworzeniu "czegoś nowego" - listy dialogowej nie będącej częścią filmu. No i właśnie: mamy orzeczenie SN, że lista nie jest opracowaniem (na które wymagane byłoby zezwolenie). Ale nadal nie mamy orzeczenia, czym JEST lista (wiemy czym nie jest). W tej chcwili możemy uznawać, że skoro nie jest opracowaniem, to jest utworem odrębnym i należy do jej twórcy/tłumacza. Ale może wyjść w przyszłości (tylko nie wiadomo kiedy, bo jakoś nie poszli ludzie do sądów w tej sprawie) wydane zostanie orzeczenie stwierdzające, że lista jednak jest jakąś postacią utworu zależnego (ale jaką..?? nieznazwaną??). Jak narazie CIESZMY SIĘ WOLNOŚCIĄ:p
  • Gość: Marw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 16:14
    > Tak? Czyli jeśli kupię sobie na zachodzie książkę niewydaną w Polsce i ją
    > przetłumaczę, to znaczy, że mogę wydać? Zastanów się. Po co w takim razie
    > wydawnictwa płacą za prawa autorom, zagranicznym wydawcom i agencjom?
    A ty człowieku naucz sie czytać ze zrozumieniem.
    Mowa tu jest o tłumaczeniu materiału audio-wizualnego a nie książek.
  • Gość: obii IP: *.eranet.pl 16.12.05, 05:31
    > A ty człowieku naucz sie czytać ze zrozumieniem.

    Umiem, człowieku.

    > Mowa tu jest o tłumaczeniu materiału audio-wizualnego a nie książek.

    Wiem, o czym jest mowa w tym wątku. Ale swistak napisal: "Jak COŚ sobie
    przetłumaczysz, to to się staje TWOJĄ własnością autorskoprawną". Odniosłem się
    do tego zdania, zresztą wkleiłem je w swoim poście. Z wypowiedzi Swistaka
    wynikało, że dotyczy to _każdego_ przekładu, stąd przykład (czytaj ze
    zrozumieniemi: p r z y k ł a d) z książkami.

    Pozdr
  • critto 14.12.05, 02:00
    Wkurzaja mnie ci, ktorzy wydaja wojne swoim fanom (do ktorych zaliczaja sie z
    pewnoscia tlumacze napisow -- to sa maniacy filmow). Proponuje, aby zaczac
    BOJKOTOWAC firme Gutek Film za podobne poczynania i nawolywac znajomych do
    bojkotu. Bojkot=powstrzymywanie sie od kupowania produktow. To moze Gutka bardzo
    wiele kosztowac i jest calkowicie legalna metoda doprowadzenia ich nawet do
    bankructwa. W koncu nie moga zmusic nas ani nikogo innego do kupowania ich filmow!!
    Kto mnie popiera??? Jakies sugestie??
    Pozdrawiam,
    Critto, bardzo wkurzony na Gutka, RIAA i MPA
    liberter.webpark.pl
  • Gość: tom.niewierny IP: *.hsd1.or.comcast.net 14.12.05, 06:14
    critto: Jestem za takim podejscie. Ale bojot przez nie 'kupywanie' ale tez
    przez nie ogladanie kradzionych filmow tez. Bo wtaki sposob mozna bojkotowac
    np mercedesa przez nie kupywanie ich produktu w salonie mercedesa ale od
    zlodzieja za pol darmo to czemu nie?
  • Gość: duckerMAN IP: *.chello.pl 14.12.05, 07:50
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: slayne IP: *.lubin.dialog.net.pl 14.12.05, 09:16
    Jestem za bojkotem! A tobie Tom proponuje juz kupowac powietrze by w przyszlosci
    nie krasc... Kultura to kultura i kwestia problemow z piractwem powinna byc
    rozwiazana poprzez tantiemy, a nawet lepiej powinno sie to rozwiazac na zasadzie
    "bibliotek" czyli dostep do kultury za free.
  • Gość: antyhipokrytka IP: *.ghnet.pl 14.12.05, 16:48
    Niniejszym bojkot produktów Gutek Film uznaję za rozpoczęty;-)!!!
    Jedynym efektem takiej kampanii będzie przyśpieszenie naturalnej ewolucji p2p w
    Polsce do formy p2mail.So see you later somewhere in the net :-)))
  • swistak336 14.12.05, 12:56
    Ja tam i tak Gutka BOJKOTUJĘ. Bo, szczerze mówiąc, NIGDY nie slyszałem o nim aż do dziś. I dalej będę go bojkotował, bo takie filmy mnie nie rajcują.
  • andrzejzb 14.12.05, 23:48
    Złe porównanie.
    Nie Mercedesa kradzionego, a skopiowanego. Zbudowanego przez pana Henia od
    podstaw w szopie np. na podstawie dokumentacji.

    "Kradzione" to szablon myślowy forsowany przez lobby producentów (nawet nie
    autorów i wykonawców. Ale jak widzę ze pranie mózgów swoje robi...
    --
    PiS - powodzenia chłopaki. Dacie radę!
  • manonfire 14.12.05, 14:29
    Tak. Bojkot. Ale myslę tu o większej skali. Bojkot zakupu filmóm na jakimkolwiek
    nosniku w ogóle. Wyobraźmy sobie (na razie teoretycznie ) takie działanie:
    umawiając sie na ten przykład przez internet pewnego pięknego dnia we wszystkich
    miastach i miasteczkach w całej Polsce, ustawiamy się pod sklepami sprzedającymi
    filmy i nawołujemy do niekupowania tychże. Rozdajemy ulotki (wyprodukowane
    najmniejszym kosztem) opisujące motywy tej akcji. Oprócz ulotek mogą być jeszcze
    inne metody. Być może ludzie zaczną łapać, o co chodzi i ograniczą (lub
    zaprzestaną w ogóle)kupować filmy. Powiedzmy, że przez miesiąc. Być może, w
    wyniku takich działań branża filmowa zacznie ponosić straty (a może inaczej:
    będzie notować mniejsze zyski). Może zmusi ich to do obniżenia cen.
    Sam bardzo chętnie kupuję oryginalne płyty DVD. Ale nie stać mnie na wszystko,
    co chciałbym mieć w swojej filmotece. I w istocie, czasem coś z Netu dociągnę.
    Przy wyborze: marnej jakości divx z sieci a oryginał DVD za 10 do 20 zł, pędzę
    do sklepu i kupuję oryginał. Gazetowe filmy w cenie 9,90 łykam jak pelikan. Na
    to mnie stać.
  • Gość: Długi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 19:31
    jak nie będzie napisów to se zgrywajcie z lektorem. Poza tym już ja i moich
    kilkunastu przyjaciół nie kupuje od 12 XII 05 GUTKA nie kupujemy a kupiliśmy
    kilka DVD
  • Gość: em IP: 62.29.248.* 15.12.05, 09:04
    Lubiłem p. Gutka i szanuję, ale jego chęć zysku mnie coraz bardziej przeraża.
    Dlatego pokażmy jak go lubimy i nie przychodźmy do jego kina Muranów w sobotę
    17 XII...
    Tylko w ten jeden dzień.
    Gwarantuję że zmieni zdanie i zacznie się rakiem wycofywać z wojny z
    wiatrakami, psującej mu tyko b. pozytywny wizerunak wsród kinomanów.
  • Gość: obii IP: *.eranet.pl 13.12.05, 23:35
    Gdybyś przetłumaczył libretto opery Mozarta, nikt by nie miał prawa się
    przyczepić. Ale gdybyś przetłumaczył nowy tom Harry'ego Pottera (przed
    Polkowskim) i wrzucił to do sieci, też nikt by się nie przyczepił? A lista
    dialogowa filmu to też utwór chroniony prawami autorskimi.

    Pozdr
  • Gość: dziodzio IP: 213.199.198.* 14.12.05, 08:57
    Kupilem pare dni temu uniwersalny pilot. Razem z instrukcją obsługi po
    angielsku i polsku. Tłumaczenie polskie zostało dokonane przez komputer. Nie
    muszę wyjasniać, że wyszedł z tego stek bzdur. Z niektórych powyższych
    wypowiedzi wynika, że nie mógłbym sobie przetłumaczyć instrukcji angielskiej?
    Bo producent pilota zabroni?
  • andrzejzb 14.12.05, 23:54
    A czy producent pilota miał zgodę producenta sprzętu który Ty masz zamiar tym
    pilotem obsługiwać? I czy masz na to jakiś dołączony do tego pilota papier? Bo
    jak nie, to to tez może być łamanie praw autorskich - w końcu nie kupiłeś
    oryginalnego tylko jakiś uniwersalny...
    --
    PiS - powodzenia chłopaki. Dacie radę!
  • Gość: turbaki IP: *.upc.chello.be 14.12.05, 12:22
    no ale zauwaz ze przetlumaczona ksiazka stanowi odrebne dzielo, a napisy coz Ci
    po samych napisach? obejrzysz film majac tylko napisy ? Wiec jest drobna roznica
  • Gość: koko IP: *.crowley.pl 14.12.05, 09:40
    Racja. Jak można twierdzić, że własnością intelektualną są czyjeś tam
    tłumaczenia, z masą błędów na dodatek?
    Poza tym teza, że skoro dajmy na to 10 tys. osób ściągnęło coś z sieci, to
    możemy założyć, że uniemożliwienie im tego spowoduje, że te 10 tys. pójdzie do
    kina, jest założeniem z gruntu fałszywym. Większość filmów z sieci ludzie
    oglądają tylko dlatego, że są za friko. Gdyby mieli zapłacić choćby parę
    złotych, to by się dwa razy zastanowili i 99% filmów nie obejrzeli. Te
    wyimaginowane straty producentów i dystrybutorów to jest bajka o złym wilku.
  • Gość: krzysiek IP: *.polkomtel.com.pl 14.02.06, 16:11
    Cześć,

    Szukam właśnie tłumaczenia libretta Don Giovanniego Mozarta, i taka nieśmiała
    uwaga: libretto nie jest Mozarta, ale Lorenzo da Ponte... Taka drobna uwaga; a
    o pisowni wielką literą (Giovanni) już nie wspomnę, to tak odnośnie wytykania
    błędów ortograficznych przez Ciebie.
  • nicram112 13.12.05, 21:11
    Gdyby nie portale mialby juz Maybacha. A po ila swoje dziela sprowadza i jaka
    jest strukturra ceny na DVD na polce? A kogo stac na filmy po 80 zl za sztuke?

    Pi$#lenie o Szopenie; dziwnym trafem jak filmy sa po 19 pln to sie okazuje ze
    nikt ich nie sciaga, bo woli ladna okladke, dobra jakosc, etc - ale to
    oczywiscie zbyt trudne do pojecia. Bo dystrybutorzy DVD/CD nie mysla jeszcze jak
    ci od tanich biletow lotniczych - sa na etapie "DVD jako dobro luksusowe = kupie
    jedno tacie na gwiazdke = 1x 85% marzy dla Gutka"
  • Gość: Satan Claus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 08:44
    Popieram, sam ostatnio kupiłem Ghost in the Shell za 19,90 razem z Magazynem
    Kino Domowe. Full wypas. Nie kupiłbym za 80 zeta, mimo że film bardzo mi się podoba.
  • Gość: Peter IP: *.dbln.cable.ntl.com 13.12.05, 21:15
    "Czy rozpowszechnianie samej listy dialogowej jest również przestępstwem?
    Kaczmarek i Urbański uważają, że stanowisko w tej sprawie powinien zająć sąd."

    Ktos powinien panom z Gutek Film powiedziec, ze sąd juz w tej sprawie
    stanowisko zajął. I to nie byle jaki, bo Najwyzszy:

    Wątpliwości co do tego, czy dokonanie tłumaczenia warstwy słownej utworu
    audiowizualnego jest jego opracowaniem i czy wobec tego wymagana jest zgoda
    twórcy scenariusza na wykonywanie autorskich praw zależnych do takiego utworu,
    pojawiały się na gruncie nie obowiązującej już ustawy z 10 lipca 1952 r. o
    prawie autorskim (Dz. U. 1952 r. Nr 34 poz. 234 ze zm.), która kwestii tej nie
    regulowała wyraźnie, a w szczególności nie zawierała odpowiednika art. 71
    ustawy obowiązującej obecnie. Jednak i wówczas już przyjmowano, że łączne
    zezwolenie producenta i twórców filmu na opracowanie utworu potrzebne było
    tylko wtedy, gdy chodziło o przekształcenie filmu prowadzące do powstania
    nowego dzieła. Producent zachowywał natomiast wyłączne prawo udzielania
    zezwoleń na dokonywanie w filmie takich zmian, które są konieczne do normalnej
    eksploatacji filmu, a które nie zmieniają w sposób zasadniczy jego istoty.
    Wskazywano, że producent mógł np. zezwolić na dubbing, na pewną przeróbkę filmu
    dla celów telewizji, na nieistotne zmiany (np. pewne skróty) podyktowane
    gustami publiczności itp. Takie uprawnienia producenta wynikały bowiem z
    przysługującego mu prawa autorskiego do zwykłej eksploatacji filmu (por.
    uzasadnienie uchwały siedmiu sędziów SN z 19 lutego 1968 r. o mocy zasady
    prawnej, III CZP 40/67 OSNCP 1969/4 poz. 59). Dubbing ma na celu umożliwienie
    przyswojenia utworu publiczności nie znającej języka oryginału, a więc zakłada
    przetłumaczenie wersji słownej. Obecnie obowiązująca ustawa w art. 71 nie
    pozostawia już wątpliwości odnośnie do tego, że dokonanie tłumaczenia warstwy
    słownej utworu audiowizualnego nie stanowi jego opracowania jako całości. Taki
    pogląd przyjmowany też jest powszechnie w doktrynie.

    Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna
    z dnia 23 stycznia 2003 r.

    II CKN 1399/2000

    OSP 2004/3 poz. 36
    Biuletyn Sądu Najwyższego 2003/7 str. 11
    OSNC 2004/4 poz. 62

    Cala akcja wyglada na prymitywna akcje reklamowa nędznego dystrybutora.
  • jamtoja 13.12.05, 21:49

    > Cala akcja wyglada na prymitywna akcje reklamowa nędznego dystrybutora.

    Wszystko ok, tylko nedzny to on nie jest IMO jest najlepszy jakiego mamy :-)
  • swistak336 14.12.05, 00:39
    Zaistniał w mediach jako "czarny charakter". Wystąpił z roszczeniem, które zostało zrelacjonowane jako bezzasadne. Gdyby występował tylko, w sprawie plagiatu swoich własnych tłumaczeń, miałby rację. Ale powoływanie się na jakąś wyłącznośc prawa do tłumaczenia zakrawa na kpinę.

    Panie Gutek.......zmień pan adwokata :P
  • Gość: Archie IP: *.pools.arcor-ip.net 13.12.05, 22:02
    Owszem, dokonanie tłumaczenia nie wymaga uzyskania zgody właściciela praw
    autorskich. Natomiast rozpowszechnianie tego tłumaczenia już niestety wymaga.
  • r306 13.12.05, 23:36
    > Natomiast rozpowszechnianie tego tłumaczenia już niestety wymaga.
    Ale to nie jest rozpowszechnianie :)
  • Gość: ToKu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 07:00
    rozpowszechnianiem, to co jest?
  • Gość: jojek IP: *.lubin.dialog.net.pl 14.12.05, 09:20
    No chwila moment, ze swoim tlumaczniem moge robic co mi sie zywnie podoba!
  • swistak336 14.12.05, 11:16
    Tłumaczenie ścieżki dźwiękowej nie jest tzw. "opracowaniem", więc nie jest wymagana zgoda ani na jego dokonanie, ani na jego rozpowszechnienie.

    Prościej to ujmując: to moja praca, mój wysiłek i mój nowy oryginalny utwór autorskoprawny (nie jest on filmem, co dobitnie widać :P). W związku z faktem, że jest to mój utwór, mogę z nim zrobić co zechcę: także rozpowszechnić w necie.

    ps. za rozpowszechnianie ja uznaję stronę ogólniedostępną. Można się zastanawiać, czy strona wymagająca logowania lub innego "wprowadzenia" w grupę dyskutantów nie jest "zgromaczeniem publicznym". Na takich małych zamkniętych stronach przekazywanie wszystkiego (w tym filmów w całości) byłoby dozwolonym użytkiem. Warunek: taka strona musi być mała, zamknięta i mieć charakter dyskusji (forum).
  • Gość: ToKu prawnik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 06:58
    Tłumaczenie wedle tego orzeczenia jest jednym z uprawnień producenta, na które
    nie musi on mieć zezwolenia twórcy, nie jest natomiast odrębnym przedmiotem praw
    autorskich.

    Jak napisałem w tytule nie miałem czasu się wgłębić, zrobię to w sądzie za jakąś
    godzinę - dwie, jeżeli dojdę do wniosku, że to ja bałamucę, to napiszę, ale zda
    się, że wyciąłeś fragment bez zastanowienia, to orzeczenie wskazuje raczej na
    to, że rację ma Gutek, niestety.

    Polecam pełen tekst, również w lexie LEX nr 78873
  • Gość: ToKu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 10:56
    "Zgodnie z tym przepisem, opracowanie cudzego utworu, w szczególności
    tłumaczenie, przeróbka lub adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego, bez
    uszczerbku dla prawa pierwotnego. Opracowanie musi mieć charakter twórczy;
    rozporządzanie nim i rozpowszechnianie zależy od zezwolenia twórcy utworu
    pierwotnego, dlatego prawo to określane jest w ustawie jako zależne (art. 2
    ust. 2). W przypadku utworu audiowizualnego zezwolenia takiego, w granicach
    określonych w art. 70 Pr.aut., udziela producent. Z ustaleń dokonanych w
    sprawie wynika, ze producent zezwolił jedynie na opracowanie polskojęzycznej
    wersji scenariusza i wykorzystanie jej w połączeniu z istniejącym obrazem przez
    skarżącą. Nie zawarto w formie pisemnej umowy licencyjnej, zatem już z tego
    względu po stronie skarżącej nie powstały autorskie prawa majątkowe do utworu
    (art. 66 i 67 Pr.aut.)."

    To tez z tego samego uzasadnienia. Każdy może sobie wybrać, to co lubi, a ja
    sie pytam, czy autorzy tłumaczeń z napisy.cośtam mają zezwolenie producenta? Bo
    jeżeli nie, to zda się rozpowszechniać go nie mogą.

    Wszystkich zainteresowanych zachęcam do sięgnięcia po całe uzasadnienie.

  • swistak336 14.12.05, 11:18
    ba... no właśnie w tym rzecz, że takie tłumaczenie nie jest opracowaniem...
  • Gość: ToKu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 11:21
    Moim zdaniem, oprócz tego działania o jakich dyskutujemy ewidentnie stoją w
    sprzeczności z duchem prawa.

    No chyba, że uznamy, że tłumaczenie takie jest całkowicie odrębnym od dzieła
    pierwotnego bytem, ale chyba jednak nie jest.
  • r306 14.12.05, 11:40
    > No chyba, że uznamy, że tłumaczenie takie jest całkowicie odrębnym od dzieła
    > pierwotnego bytem, ale chyba jednak nie jest.
    "Obecnie obowiązująca ustawa w art. 71 nie
    pozostawia już wątpliwości odnośnie do tego, że dokonanie tłumaczenia warstwy
    słownej utworu audiowizualnego nie stanowi jego opracowania jako całości."

    No wiec????

    Jesli listy dialogowej nie mozna by bylo traktowac jako czesci odrebnej, to na
    kazdy cytat, czy zart oparty o cytat, a jakze - rozpowszechniany - musialbys
    prosic o zgode dystrybutora.
    Juz byl taki proces i zostal przegrany przez powoda, ktory chcial
    uzyskac "prawa autorskie" do fragmentu wlasnie dialogu. Przegral, bo sad
    stwierdzil, iz te slowa sa juz "dobrem ogolnym". Przepraszam, ze nie przytaczam
    litery prawa itd. - nie jestem prawnikiem.
  • swistak336 14.12.05, 12:50
    No właśnie: łamie czy nie łamie - opracowaniem całości nie jest. Jest czymś odębnym, jakimś szkieletowym zapisem tekstu. Coś jak notatka z filmu, albo analiza cyfrowa kolorów zdjęcia fotograficznego. Wiemy, że nie jest opracowaniem, na które potrzeba zezwoleń. Jednocześnie art. 71 to przepis szczególny ....nie przeceniałbym. Mamy orzeczenie czym lista nie jest, nie mamy, czym jest. Jak narazie: cieszmy się wolnością;)
  • kris.m 14.12.05, 12:52
    świetny a zarazem zabawny komentarz znalazłem na stopklatce:

    "Kiedyś Jezus na pustyni cudownie rozmnożył chleb i ryby, czy go ktoś ścigał z tego powodu, piekarze bądź rybacy? Przeciwnie, wszyscy się tym radowali. Dziś mamy sytuację gdy w internecie cudownie rozmnażają się filmy, programy itd i zamiast się tym radować, wmawia się ludziom że to problem, że ludzie kogoś okradają, a to nie jest prawdą, ludzie poprostu nie pracują na zysk danej grupy osób, a to wyraźna różnica." (c) by Gosc :)
  • swistak336 14.12.05, 13:00
    Świetny cytat!!!
    ps. notka copywrightowa, którą użyłeś, w Polsce nie jest warunkiem ochrony autorskoprawnej. Ona jest wymagana tylko w systemie anglosaskim.

    Więc jeśli cytujesz po kimś, to ktoś po Tobie bedzie cytował, bo kawałek jest przedni... ale nie do Ciebie należy prawo do jego wyłacznego potwarzania. Wszedł on bowiem do domeny publicznej.
  • r306 14.12.05, 13:34
  • Gość: rikus IP: *.wroclaw.mm.pl 13.12.05, 21:27
    taki absurdany pomysł rzucę:

    ściągam filmy z sieci bo nie można ich dostać na dvd

    niemożliwe?
    a jednak
  • paulo1978 13.12.05, 21:34
    Popieram. Dla przykladu niech powiedza ile filmow Woodego Allena wydali na DVD. A tu nie moga sie tlumaczyc tym, ze np napisy sa do sciagniecia z netu, bo do niektorych wciaz nie ma polskich napisow (np. Alice, A Midsummer Night's Sex Comedy).
    Wiec idac ich tropem powinno sie im oplacac wydac DVD w Polsce z takimi filmami. Tyle ze od lat nie moge sie tego doczekac. Sciagnalem je z internetu i ogladam w wersji oryginalnej.
  • Gość: pandada IP: *.ceron.pl / *.ceron.pl 14.12.05, 13:58
    Ten drugi film ma/miał polskie napisy w sieci.
    mi brakuje napisów do filmów Fassbindera. Sam próbowałem tłumaczyć, ale nie znam niemieckiego, a angielski tekst był podejrzany.

    Zacząłem ściągać filmy z sieci, gdy nie mogłem dostać w wypożyczalniach tego, co chciałem.
  • paulo1978 15.12.05, 14:15
    Te napisy w takim razie musialy sie pojawic dosc nie dawno. Ja mam ten film od jakichs 2 lat i dlugo szukalem polskiej wersji.
  • Gość: eh IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 13.12.05, 22:50
    Nie można dostać na dvd - bo wszyscy ściągają z sieci i nie opłacało by się go
    sprowadzać na rynek.
  • Gość: slayne IP: *.lubin.dialog.net.pl 14.12.05, 09:21
    a dalczego wszyscy sciagaja? bo nie mozna go kupic! to takie trudne zrozumiec?
  • Gość: ToKu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 10:44
    na, to sobie jakis przywłaszczę - to też spoko?
  • Gość: Fallout123 IP: *.netcontrol.pl 14.12.05, 11:46
    Jak sobie przywlaszczysz czyjes ferrari to ten ktos je straci, jak skopiujesz
    sobie film nikt go nie traci, producenci zawyzaja swoje straty bo uwazaja ze
    wszyscy ktorzy kopiuja inaczej kupiliby film od nich co jest kompletną bzdurą.
    Do kina ide tylko na naprawde dobre filmy bo o wiele bardziej wole je obejrzec
    na duzym ekranie, natomiast te ktore nie sa tego warte sciagam z netu i
    tyle.Gutek swietnie daje sobie rade na rynku i to juz od wielu lat,a to ze nie
    kupi sobie kolejnego Mercedesa S z powodu piractwa g...o mnie obchodzi.Podobna
    dyskusja tylko ze na temat gier komputerowych toczy sie juz od lat i proponuje
    wziac z niej przyklad gutkowi, okazalo sie ze sprzedajac gry po niskich cenach
    ludzie zaczeli je kupowac w sklepach a nie na bazarach.Oczywiscie nie twierdze
    ze film/gra miala by kosztowac tyle co na bazarze bo wiem ze to jest
    niemozliwe(koszt pirata to tylko nosnik+czas jaki mu zajmie jego nagranie) ale
    wystarczy te ceny dosc znacznie zblizyc do siebie i kazdy bedzie wolal kupic co
    prawda drozszy ladnie zapakowany pachnacy nowoscia;) oryginal z gwarancją niz
    CD-Ry z bazaru.Oczywiscie nadal wielu dystrybutorow nie uczy sie na wlasnych
    bleda i niezna zasady ze nizsza cena=wieksza sprzedaz a w rezultacie wiekszy
    zysk i np.nowe dobre gry kosztuja nawet i po 150zl:\ jak ktos zarobi 800zl za 8
    godzin harowy a jest takich osob duzo to jakim cudem mialby sobie pozwolic na
    cos takiego?ceny mamy identyczne jak na zachodzie europy( a czasami nawet
    wyzsze...) natomiast zarobki jak na jej wschodzie...
  • Gość: ToKu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 14:14
    Też nie mozesz go przecież zatrzymać (art 183 par.1)
  • Gość: kalosz IP: *.man.polbox.pl 13.12.05, 22:57
    Mnie sie wydaje, ze skoro kupilem za np. 80 PLN DVD z jakims
    filmem z prawem wielokrotnego ogladania, powinienim miec
    mozliwosc pojscia do kina na ten sam film za cene samej
    projekcji kinowej np. 5 PLN - bez ponownego placenia
    za prawa licencyjne do ogladania filmu...
  • Gość: unicorn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.05, 21:31
    mnie to grzeje. wole ogladac w wersji angielskojezycznej, czyli z reguly oryginalnej. a pomysl, zaiste, idiotyczny. co jesli zaczna sprzedawac filmy w postaci divx przez siec tak samo jak sprzedaja muzyke w postaci mp3? notabene na polskich portalach?
  • Gość: divx IP: *.acn.waw.pl 13.12.05, 23:24
    już próbowali; Circuit City utopił ponad 100 mln USD; stąd w ogóle wywodzi się DivX
  • Gość: rafvonthorn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 09:43
    Gorzej, jak chcesz jakąś mangę obejrzeć, albo coś ze skandynawii :P.
  • ja-polak 13.12.05, 21:34
    Podobnie bylo jak wchodzil Internet - "teraz to juz nikt nie bedzie czytal
    ksiazek"! Internet i sciaganie filmów z Internetu NIGDY nie zastapi dobrego
    kina, gdzie jest super dzwiek i duzy obraz.

    Film powinno sie ogladac w kinie, w atmosferze "krainy snów", zas sciaganie
    filmów przez studentów i uczniów - jest tylko "zabawa na komputerze" i trudno
    to kwalifikowac jako piractwo.

    ...z drugiej strony zawsze beda "klienci" na kopie, sciagniety film. Zas
    prawdziwych milosników kina - nigdy nikt nie przekona do ogladania filmu na
    ekranie komputera czy slabej kopii w telewizji...

    ...bowiem film powinno ogladac sie w kinie - kto tego nie wie - nigdy nie
    przezyje "magii kina" ;-)
    --
    Ja, Polak
  • kamilar 13.12.05, 21:43
    Dokładnie, ja nie chodze do kina bo w mojej wiosce nie ma normalnego mutipleksu.
    Ale nawet gdyby był to i tak bym nie chodził do kina, bo szkoda mi pieniędzy.
    Więc jeżeli obejrze se film sciągnięty z netu, to czy sprzedawca faktycznie coś
    straci??
    Ponadto Gutek stwierdza: "Czas rozpocząć dyskusję nad tym, do jakiego stopnia
    internetowe piractwo ogranicza życie kulturalne w Polsce". Jest chyba odwrotnie.
    Internetowe piractwo zapewnia szerszy dostęp do dóbr kultury, nawet jeżeli jest
    to kultura masowa
    --
    Ludzie młodzi sądzą, że za pieniądze wszystko można kupić, gdy już dorosną są
    tego pewni.
    Oscar Wilde
  • Gość: prażanin IP: *.kdpw.com.pl 14.12.05, 09:57
    {Ludzie młodzi sądzą, że za pieniądze wszystko można kupić, gdy już dorosną są
    tego pewni.
    Oscar Wilde}
    - a ty masz wszystko za darmo - to się nazywa kradzież
  • profun 13.12.05, 21:48
    Atmosfera "krainy snów"? buhahahhha, atmosfera ta składa się z wyziewów oleju do
    popcornu. Nie wspomne już, że w większości kin jest tak głośno, że aż fotele
    wpadają w wibracje. Ponadto w krainie tej sny są szczególnie ekscytujące gdy
    obok siedzi grupka zadowolonych z siebie, wulgarnych nastolatów z ogolonymi
    glacami i świetnie się bawią. A co do tematu: nie ściągajcie ludkowie fimów z
    sieci bo panu Gutkowi zabraknie drobnych na jachcik.
  • Gość: PC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 22:25
    widac ze nigdy nie byłes w kinach prowadzonych przez Gutek Film gdzie nie ma
    obrzydliwego zapachu popcornu. Nie zdarzylo mi sie spotkac lysych milych ludzi
    ryczacych smiechem czy wibrujacych foteli.
  • profun 14.12.05, 15:15
    To fakt. Mieszkam na prowincji. U nas jest tylko jedno kino. W okolicznych
    większych miastach są kina takie jak opisałem - głośne i śmierdzące. Jeżeli w
    kinach Gutka jest inaczej, to jest to niewątpliwie dobry argument za oglądaniem
    filmów właśnie tam a nie na ekranie monitora i to w dodatku spiratowanych.
  • Gość: henryczek IP: 213.199.204.* 14.12.05, 11:30
    a od czego są kabelki i wyjscie telewizyjne w kompie?
    nawet słąbej jakośi film na ekranie telewizora wygląda lepiej niż emitowany przez jakąs telewizje
    dodajac mocne głośniki, zgaszone lub nastrojowe swiatełko mamy małe kino:D
  • Gość: fan IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 13.12.05, 21:37
    Gutek Film narobil sobie wiele smrodu ta cala afera. Ode mnie pieniedzy napewno
    juz nie wyciagna bo bede omijal filmy tego dystrybutora.
  • Gość: tr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 21:40
    gdyby ceny biletow do kin, jak i filmy na dvd byly tansze, to sadze ze wiecej
    osob by poszlo obejrzec film na wilkim ekranie czy go kupilo.
  • Gość: Sweety Baby IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 16:34
    Czy Panowie z Gutek Film już do reszty zwariowali? Co zmieni, to że nie będzie
    można ściągnąć PL napisów z netu? Ludzie będą sobie je wtedy wysyłali na maile,
    podawali coraz to nowe strony na forach, albo poprostu oglądali oryginalne
    wersje filmów. To już jest obłęd... Może jeszcze pozamykacie wypożyczalnie VHS i
    DVD????????????? To będzie kolejny wspaniały krok.

    Tak na marginesie zamiast zniechęcać nas takimi beznadziejnymi krokami do kupna
    płyt DVD i chodzenia do kin, Ci Panowie powinni pomyśleć raczej o obniżce cen
    tych usług, bo nie każdy ma ochotę pracować miesiąc czasu, żeby kupić sobie 5
    filmów na DVD!!!!!!!!!!!!! Poza tym dużo ludzi chodzi do kin, gdy wyjdzie jakiś
    godny uwagi film sale kinowe są zapełniane po brzegi.

    Ja na pewno nie kupię już nigdy żadnego filmu na DVD od tych Panów, nawet takim
    kosztem iż nie będę mogła już więcej oglądać filmów.
  • Gość: Sweety Baby IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 17:04
    Poza tym nie będę płacić Gutom i innym takim cwaniakom na szkoły prywatne dla
    ich dzieci... Tak się składa, że trochę się nasłuchałam o tej osobistości i jego
    majątku i to mu raczej wystarczy co ma... Ja mam duuuuuuuuużo mniej i jeszcze
    mniej przez niego nie mam zamiaru mieć...

    The End
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 21:44
    albo sciagac napisy - razem z filmem, a nie ze stronki ;) Prawdopodobnie
    spowoduje to niewielki spadek ich jakosci i dostepnosci, chyba ze "polska scena
    napisowa" szybko zorganizuje alternatywne metody rozpowszechniania.
  • jamtoja 13.12.05, 21:47
    Szanuję Romana Gutka bardzo, ale wg. mnie to zła droga. Filmy na dvd kupują
    głównie ci co się kinem interesują. Filmy ściągane z sieci, rozbudzają
    zainteresowanie. Zwłaszcza klienci Gutka to w duzej mierze kinomaniacy,
    upowszechnianie kina chocby nielegalnie wg. mnie dziala korzystnie dla tego
    dystrybutora akurat.
    A rynek dvd bedzie sie rozwijal, zaleta dvd ma byc jakosc...
    Poza tym napisy zawsze moga sie przeniesc do p2p, nie tedy droga.
  • Gość: antoniusblock IP: *.crowley.pl 13.12.05, 21:48
    nieodplatne przetlumczenie a nastepnie udotepnienie listy dialogowej nie
    stanowi przestepstwa w rozumieniu prawa karnego...
    nie stanowi zreszta naruszenia praw autorskich, gdyz stanowi wlasny, tworczy
    wysilek tlumaczacego, i tak dlugo jak nie jest to robione w celu uzyskania
    korzysci majatkowej, nie stanowi naruszenia...
  • Gość: divx IP: *.acn.waw.pl 13.12.05, 23:29
    Chyba trzeba zlikwidować nielegalne rozpowszechnianie filmów przez sieć, wtedy problem napisów
    zniknie...
    Coż, kultura kosztuje. Za komuny wódka była tańsza od książek... no i w efekcie mamy takie nawyki -
    pokombinować, ukraść, ściągnąć nielegalnie z sieci. Polactwo.
  • cuauhtemoc 14.12.05, 00:44
    to nam po ambicji pojechales, chyba zmienie swoje zycie, przeciez kradlem,
    aaaaaaaa, sciaganie filmow z sieci jest czystym zlem, ale placenie kupy kasy
    zeby sobie aktorzy, rezysezy, producenci etc. mogli kupic nowa posiadlosc jest
    cool. I jak ich biednych okradam ale ze mnie wandal. Rzeklbym Polaczek.
  • kk0101 14.12.05, 01:27
    cuauhtemoc napisał:
    > sciaganie filmow z sieci jest czystym zlem, ale placenie kupy kasy
    > zeby sobie aktorzy, rezysezy, producenci etc. mogli kupic nowa posiadlosc jest
    > cool.

    Nawet gdyby Twoja teza byla prawdziwa nie oznacza to,ze ty nie kradniesz. Patrz
    na siebie. Jednak mylisz sie i to grubo odnosnie aktorow, producentow itp -
    jesli ktos cos produkuje ma prawo do tego by zaznaczyc w jaki sposob ty kupujac
    jego produkt mozesz z niego korzystac. Prawo autorskie chroni tylko jego
    interes w tej kwestii. Jak sie tobie nie podoba, nie kupujesz i nie ogladasz.
    Amen

    Udostepniajac innym pliki programami p2p lamiesz prawo, gdyz on moze odnosic na
    tym korzysci materialne (chocby tak,ze on moze nie kupic tego filmu., choc
    faktycznie nie do udowodnienia).Wyjsciem byloby tylko udostepnianie wlasnych
    filmow imieninowych itp Natomiast odnosnie Ciebie-jesli cos pobierasz z
    internetu wbrew zamyslowi producenta i redukuje to koszty twojego zakupu w
    szerokorozumianym znaczeniu to odnosisz korzysci materialne.

    Zbyt wysokie ceny to kwestia spoleczna, nie prawna.

    SKoro 95% Polakow jest katolikami powinni wiedziec, ze w tym przypadku
    odpowiedzialnosc moralna z punktu widzenia kk jest i musisz byc tego swiadomy.
    Chyba,ze swiadomie nie chcesz wiedziec, czyli negujesz poglad KK (wiec
    swiadomie lamiesz ich zasady). Z tymze tutaj jest osobista ocena
    odpowiedzialnosci moralnej i jej szkodliwosci (u wielu znikomej bo znikomej ale
    jest).
  • Gość: dziodzio IP: 213.199.198.* 14.12.05, 09:16
    A jeśli pożycze od kogoś dvd i film obejrzę za friko? Nie płacę wtedy panu
    Gutkowi i jemu podobnym. A jeśli właścicel takiej płytki pozyczy ją jeszcze 20
    osobom? Wtedy też łamie prawo? Jest to coś podobnego do p2p, czyż nie?
    PS. Nie za bardzo rozumiem po co w tą dyskusję wtrącać jeszcze wiarę.
  • Gość: hdjkhfdkjhf IP: 83.2.1.* 14.12.05, 15:50
    Pewnie ze lamiesz prawo bo licencje na wypozyczanie ma wypozyczalnia a nie
    znajomy (no chyba ze ma akurat wypozyczalnie i wypozyczy ci za friko).
    A na plytach sa zdaje sie napisy "bez prawa do wypozyczania"...

    Ale bardzo podoba mi sie pomysla aby wlasciciele plyt DVD mieli wstep do kina
    na film ktorego kopie posiadaja. Klopot w tym ze zwykle w chwili wydania filmu
    na plycie DVD nie ma go juz w kinach... :)))))))
  • Gość: dc99 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 00:46
    > Chyba trzeba zlikwidować nielegalne rozpowszechnianie filmów przez sieć, wtedy
    > problem napisów
    > zniknie...

    Chyba trzeba wydawać filmy wtedy kiedy są nowe a nie wtedy gdy wszyscy znają je
    "od dawna". Wtedy problem napisów sam zniknie.

    > Coż, kultura kosztuje. Za komuny wódka była tańsza od książek... no i w
    > efekcie mamy takie nawyki -
    > pokombinować, ukraść, ściągnąć nielegalnie z sieci. Polactwo.

    Za komuny badylarz przyzwyczaił się że sprzeda każde g...o za każdą cenę no i w
    efekcie mamy takie nawyki - zamiast być konkurencyjnym nieudacznik jęczy że nikt
    nie chce kupować przeterminowanego towaru. Oto polscy przedsiębiorcy.
  • Gość: PLACZ i ROZPACZ IP: *.lodz.dialog.net.pl 14.12.05, 15:20
    TY STARY CAPIE JA ZA KOMUNY MOWILEM NA RADIO WIADRO NIE WIEM CO TO
    ZNACZY...WODKA TANSZA OD KSIAZEK!!!!!!!!!!!!!! I NIE MAM KASY KUMASZ STARY
    WYJADACZU UCIULALES MASZ ZA CO KUPIC A JA NIE MAM NA PAMPERSY DLA DZIECKA A CHCE
    OGLAC FILMY
    MYSLISZ TYLKO O SOBIE I OBRAZASZ INNYCH
  • Gość: mateusz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 21:53
    Dziadowska firma, bojkotować ich
  • Gość: wozeczek1 IP: *.chello.pl 13.12.05, 21:54
    Człowiek który mówi " Czas rozpocząć dyskusję nad tym, do jakiego stopnia
    internetowe piractwo ogranicza życie kulturalne w Polsce. " jest chyba
    niespełna rozumu, od kiedy to ogladanie filmów ogranicza życie kulturalne w
    Polsce? Rozumiem że jak się zabroni oglądania to życie kulturalne rozkwitnie?
    To wy poprzez wysokie ceny biletów ograniczacie dostęp do kultury. To "artyści"
    których sztuki nikt nie chce oglądać opodatkowują nas obywateli (Instytut
    Sztuki Filmowej) żeby było za co kręcić te gnioty które kręcą. W telewizji w
    kinie ciągle te same twarze jeden drugi czy trzeci błazen "gra" raz bandyte to
    znów romantycznego kochanka czy rycerza jak on to robi że ja ciągle widzę tego
    samego głupkowatego błazna przebranego za jedną z "granych" postaci. Wiadomo że
    jak jest kasa na film to dostanie ją "swój" reżyser bo zatrudni "swoich"
    aktorów których rodzice "odnieśli wielkie sukcesy i są artystami wielkiej
    klasy" moim zdaniem klasy aktorskiej technikum rolniczego.
  • Gość: widz IP: 83.222.39.* 13.12.05, 21:55
    mnie stac na pojscie do kina ale dopoki dopoty spoleczenstwo bedzie biedne to
    piractwo bedzie sie oplacalo i nawet film z kiepskimi napisami bedzie krazyl po
    necie, Lub obnizcie ceny DVD lub biletow i tym zalatwicie piratow.
  • Gość: lucek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 21:56
    dlaczego tak malo osob przychodzi na kino niszowe? BO BILETY SA ZA DROGIE!
    temat taki sam jak z plytami cd
  • Gość: tom.niewierny IP: *.hsd1.or.comcast.net 14.12.05, 06:19
    To nie chodz jak cie nie stac!!! Ale tez nie uzsadniaj zlodziestwa prze takie
    dzialanie. Przeciez nikt nikomu nie przyklada noza do gardla zeby ogladal ich
    filmy. Czemy wszycy nie kupuja cadilakow? Bo ich nie stac ale przeciez nie
    ida na rynek i nie kupuja od zlodzieja. Takie rozumowanie nie jest nic warte.
    Jest wbrecz dziecinne.
  • Gość: Sceptyczny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 09:25
    > To nie chodz jak cie nie stac!!! Ale tez nie uzsadniaj zlodziestwa prze takie
    > dzialanie. Przeciez nikt nikomu nie przyklada noza do gardla zeby ogladal ich
    > filmy. Czemy wszycy nie kupuja cadilakow? Bo ich nie stac ale przeciez nie
    > ida na rynek i nie kupuja od zlodzieja. Takie rozumowanie nie jest nic warte.
    >
    > Jest wbrecz dziecinne.

    Bzdury i nieprawda w dodatku.

    Kto twierdzi, że OBEJRZENIE cadillaca jest kradzieżą?

    Myślenie nie boli.
    Ponoć.

  • Gość: hkjdshfkjhsd IP: 83.2.1.* 14.12.05, 15:59
    Jedyny mlotek na panow od wysokich cen DVD to uruchomienie serwisu ktory bedzie
    oferowal legalne kopie filmow DivX.
    Za stosowna do jakosci materialu (do wyboru: rozdzielcosc, jakosc dzwieku, moze
    nawet wersja lektor/oryginal) bedzie mozna kupic film i obejrzec w domu.
    Podobnie bylo z serwisem sprzedajacym muzyke mp3 - jak sie okazalo ze sprzedaz
    CDkow poleciala na leb a MP3ki ida jako woda to i cena CDkow spadla.

    Na tych panow (od CD i DVD) nie ma innego mlotka jak ten ktory bije w kieszen.
    Dopoki moga wyciagnac jakis paragraf beda to robic i w nosie maja to ze
    obnizajac ceny swoich produktow mogliby znacznie zwiekszyc ich atrakcyjnosc.
    Dopoki potencjalny klient ma tylko jedno legalne wyjscie to maja to gdzies ze
    kupi tylko jedna plyte zamiast trzech.
  • vitek25 13.12.05, 21:57
    może każdemu uczącemu się angielskiego przydzielić strażnika, żeby stał nad nim
    cała dobę i określał, czy zastosowanie języka angielskiego nie narusza interesów
    majątkowych pana Duszyńskiego, Gutka i innych, którzy nawet rozumienie obcego
    języka podciągnęli już pod niezwykle pojemne pojęcie "piractwa"?

    Dla (wirtualnej) kasy warto narazić się nawet na żałosną śmieszność, co? hehe...;P
  • kristoos 13.12.05, 22:00
    Jak czytam te Wasze żałosne posty, to już wiem kto głosuje na Giertycha,
    Leppera i Kaczynskich. Sciaganie filmow i muzyki z netu to ordynarna kradziez.
    A na dodatek Ci co kradna, maja jeszcze pretensje do wlasciciela, ze broni
    swojej wlasnosci.
  • Gość: metz IP: *.net 13.12.05, 22:16
    Której własności? Przecież nie sciągam filmów z serwera jakiegoś tam gutka tylko
    np z Azerbejdżanu wiec okradam owe państwo. ;] Okradałbym gutka jeśli ripowałbym
    jego płyty lub nagrywał na kamere w polskim kinie filmy, na które zakupił
    licencję. Wiadomo, tu w grę wchodzi prawo międzynarodowe. Ale niech Gutkowie nie
    mówią, że okradam ICH tylko conajwyżej TWÓRCÓW tych filmów.
    Głosowałeś na Romana, Jarka i Andrzeja? Bo ja nie! Wiec nie wiem skąd te insynuacje.
  • Gość: dc99 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 00:25
    > Jak czytam te Wasze żałosne posty, to już wiem kto głosuje na Giertycha,
    > Leppera i Kaczynskich. Sciaganie filmow i muzyki z netu to ordynarna kradziez.
    > A na dodatek Ci co kradna, maja jeszcze pretensje do wlasciciela, ze broni
    > swojej wlasnosci.

    "- Zapytałem znajomych, jakie tytuły powinniśmy wydać w PRZYSZŁYM ROKU na dvd -
    opowiada Duszyński. - Moje plany zbyli śmiechem, bo znają te filmy OD DAWNA -
    ściągnęli je z internetu."

    To jest właśnie wolny rynek a nie kradzież - skoro jest popyt to pojawia się
    podaż. Jeżeli Gutek jest nieudacznikiem który dopiero w przyszłym roku może
    łaskawie wyda film znany od dawna to już jest wyłączny problem Gutka. Podobnie
    podpisywane przez Gutka umowy g... kogo oprócz Gutka obchodzą.
  • Gość: ała IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 00:54
    Więc w tym przypadku nie musisz wyzywać ludzi od złodzei. Może sobie lubią zapis ścieżki poczytać:p
  • Gość: dziodzio IP: 213.199.198.* 14.12.05, 09:20
    kristoos napisał: Sciaganie filmow i muzyki z netu to ordynarna kradziez.


    To zabrońmy internetu! Jeśli coś jest dostępne za darmo w sieci, dlaczego mam
    tego nie ściągnąć?
  • kristoos 14.12.05, 10:18
    Wierzyć się nie chce, że ktoś to pisze poważnie. Jak zostawisz portfel z
    dokumentami na ławce w parku to nie będziesz miał żadnych pretensji jeśli
    znalazca sobie dokumenty wyrzuci a pieniądze zagospodaruje?
  • Gość: dziodzio IP: 213.199.198.* 14.12.05, 12:11
    Wierzyć się nie chce, że ktoś to pisze poważnie. Powiedz mi kristoss, w którym
    parku na ławce zostawiasz ŚWIADOMIE portfel? Nie będę miał żadnych skrupułów
    żeby oczyścić Twój portfel.
    Jak chesz koniecznie używać porównań, to rób to z głową.
  • Gość: Powalony IP: *.kp.pl 14.12.05, 13:54
    Chcialem zauwazyc ze sciaganie z netu nie jest za darmo.
    Przeciez kazdy placi abonament (czy to TV kablowej, czy neo). Oczywiscie mozna
    sciagac za darmo w pracy ale kto to robi?

    Takze ile haraczy mamy placic by cos miec z netu??
  • Gość: kat IP: *.atm2-0-1301191.0x50a3af66.svgnxx3.customer.tele.dk 13.12.05, 22:00
    a poza tym- jakosc tych amatorskich tlumaczen jest absolutnie zenujaca.
    zlodziei trzeba zlapac wreszcie za twarzyczki.
  • Gość: maw IP: *.acn.waw.pl 13.12.05, 22:47
    podoba - jakosc tlumaczen (a ilu mlodych to robi ZA DARMO i uczy sie jezyka) czy
    karadziez. Tylko co ma tlumaczenie tekstow do kradziezy? Czy przebywanie w DK
    jakos na ciebie wplynelo, ze urwalo ci umiejetnosc rozrozniania skutkow i przyczyn?
  • andrzejzb 15.12.05, 11:28
    Żenująca?
    Bardzo ciekawe :)
    Wydaje mi się że nic nie jest bardziej żenujące niż tłumaczenie "Dirty Dancing"
    jako "Wirujący Seks", "Terminator" jako "Elektroniczny Morderca" a "Double
    Deuce" jako "Wykidajło" :D
    Nie mówiąc już o kwiatkach w samej treści filmu :D
    Oglądałem Southpark w kinie i w DivX-ie (z własnoręcznie zrobionymi napisami)
    więc wiem co piszę :D
    --
    PiS - powodzenia chłopaki. Dacie radę!
  • ljblues1 13.12.05, 22:02
    a mnie to lata
  • Gość: metz IP: *.net 13.12.05, 22:19
    Szczerze powiedziawszy - mnie tez. ;] Najwyżej będzie andergrand. Branża pomału
    idzie po rozum do głowy i sprzedaje mp3 w sieci. Jaki efekt? Miliony dolarów na
    plus. Może ktoś z branży filmowej pojdzie po rozum do głowy.
  • Gość: autor IP: *.acn.waw.pl 13.12.05, 23:24
    >Branża pomału
    > idzie po rozum do głowy i sprzedaje mp3 w sieci. Jaki efekt? Miliony dolarów na
    > plus. Może ktoś z branży filmowej pojdzie po rozum do głowy.

    z punktu widzenia piractwa nie ma znaczenia czy branza sprzedaje mp3 w necie.czy
    sprzedaje czy tez nie ludzie i tak sciagaja z netu za darmo.i beda bo po jaka
    cholere placic jesli mozna nie placic.
    jak branza filmowa "pojdzie po rozum do glowy" to ludzie i tak beda sciagac
    filmy za darmo.i nic a nic sie nie zmieni.
    po co mydlic oczy.kto raz zasmakowal piractwa ten bedzie piracil.do poki bedzie
    mogl oczywiscie
    i oczywiscie o ile ceny nie zjada do odpowiednio niskiego poziomu (a nie wierze
    ze zjada)
  • Gość: Jarooo IP: *.spray.net.pl 13.12.05, 22:02
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: hegemon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 22:03
    Klucz do ograniczenia piractwa, pododobnie jak do ograniczenia korupcji jest
    tylko jeden - zlikwidowanie przyczyn. Jeżeli płyty kosztowałyby coś pomiędzy 15
    a 30 zł to gwarantuję, że szły by jak woda. I zyski byłyby podobne albo większe,
    a popularyzacja kultury (nawet masowej) byłaby nieporównanie większa.
    W cenie przeciętnej płyty producent i dystrybutor zarabiają więcej niż autor. To
    jakiś absurd.
    Na dodatek wybór filmów w Polsce jest tak ubogi, że rzygać się chce.
  • Gość: divx IP: *.acn.waw.pl 13.12.05, 23:35
    możesz podać w jaki sposób wyliczyłeś zarobki producenta i dystrybutora względem autora?
    ale tak konkretnie, weźmy tak płytkę DVD za 100zł w sklepie - policz, proszę...
  • meteorr 14.12.05, 00:24
    A bardzo prosto - za 2-3 lata ten sam film bedzie kosztowal 20-30zl i ciagle
    bedzie w sprzedazy - tzn. ciagle sie bedzie oplacac (bo przeciez autor nie
    bedzie do tego doplacal). Na pierwszy rzut oka widac, ze to chamski skimming.

    Wlasnie kupilem w MM pare niezlych filmow za 19zl. I jak widac ciagle sie to
    oplaca sprzedawac. I jakos nie wierze, ze te filmy sa czesto sciagane w p2p
    (chyba ze przez studentow).

    A co do kopiowania napisow - uzywalem kiedys przez dwa lata takich napisow do
    nakladania na filmy ogladane na kompie w obcojezycznej TV. Nawet napisalem do
    tego celu softa. Ugryz, w ktorym miejscu moze to byc nielegalne uzycie - wszak
    film ogladalem legalnie...
  • Gość: tyk IP: *.tauzen.net 13.12.05, 22:03
    a w/g mnie to sciema... fakt z netu wszystko mozna sciagnac... ale warto wydac
    ostatni grosz na naprawde ciekawy film ogladany w kinie niz sciagnac z sieci i
    nie czuc tych emocji. a nikt mi nie powie ze ogladajac w domu film nie rozni sie
    od tego w kinie. to co pisalem jedno a to ze nie ma dobrych filmow to drugie. od
    czasu do czasu jakis kasek sie przewinie. reszta to nie wiem czy nazwac to
    czysta komercja rodem z polsatu czy tvn czy tez po prostu chlamem.innym powodem
    jest jak zwykle kasa. plyty dvd czy wracajac do cd sa piekielnie drogie. choc
    widoczne sa (na szczescie) spadki cen. juz niezle filmy za 50 mozna kupic a
    starsze nawet duzo taniej. prawda jest jedna poki wszystko bedzie chorendalnie
    drogie piractwo zawsze bedzie istnialo... i niech mnie szlak ale w takim wypadku
    (nieprzecietna drozyzna) popieram jak najbardziej.
  • gigiart 13.12.05, 22:03
    jak ma nie być piractwa skoro cena filmu na dvd to 80-100zł??albo cena płyki z
    muzyką 60-80?? to jest skandal ajeszcze cena biletu do kina 15 zika nie można
    np zrobić 10zł???
    Lubie obejrzeć dobry film albo posłuchać dobrą muzykę ale za co to kupować???
    Ceny będą normalne i dostępne dla ludzi to wiele osób nie będzie ściągać
    filmów,muzyki z sieci.

    Ps:a kiedy gutek zacznie wydawać kino offowe??? bo jakoś tego za bardzo nie robi
  • Gość: divx IP: *.acn.waw.pl 13.12.05, 23:37
    taaa... ja też lubię postawić w kasynie, ale za co kupować żetony?
  • Gość: m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 22:04
    brawo panie Gutek, tak trzymać

    jak komus się nie podoba, to niech nie ogląda - nikt mu nie każe

    albo niech nakręci sobie swój film

    m
  • Gość: tomwroc IP: *.generacja.pl 13.12.05, 22:06
    jak bedzie film lub plyta z muzyka kosztowala adekwatnie do co zarabiamy to
    bedziemy kupowac i po kilka w sklepie, a tak ja mam 600 pln na reke wiec nie
    bede na film wydawal 50 zl za wypozyczenie ponad 10 a za kino 15, tylko zostane
    w domu i tyle
  • Gość: Pan Gutek IP: 192.128.254.* 14.12.05, 09:57
    Gość portalu: m napisał(a):
    > albo niech nakręci sobie swój film

    Tak jak pan nakręcił, kocham pana panie Gutku

    :o)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.