Dodaj do ulubionych

Urodziny "Trójki"

01.04.07, 13:29
Czy słuchacie "trójki" ? Ja tak,i nieustająco:) Czasy się zmieniają a "trójka"
jest tak samo chetnie słuchana. Kolejne pokolenie słuchaczy jest jej wierne.
Serdeczne zyczenia urodzinowe...100 lat:)))
Obserwuj wątek
    • nowytor5 Nieustannie? G. prawda słucham od 1970 01.04.07, 13:33
      najgorszy okres kilku lat właśnie był, za czasów łajdaków z SLD. To było takie
      badziewie, że co próbowałem wrócić do mojej trójki, to z zażenowaniem zmieniałem
      program.
      Ostatnio co nieco się poprawiło, ale do poziomu z lat 1970-1994 jeszcze im daleko.

      --
      1968 - Żydy z Chamami o władzę się pokłócili.
      Obecnie, przegrani mają "czasopisma"
      • maria-anna Re: Urodziny "Trójki" 01.04.07, 14:22
        loppe napisał:

        > no jest fajna, ale żeby twierdzić że wciąż tak samo chetnie sluchana to
        trzeba
        > nie znać problemow Trójeczki:)

        Problemy -problemami,ale chętnie słuchana i odwiedzana przy Myśliwieckiej.
    • cookies3 Re: Urodziny "Trójki" 01.04.07, 15:47
      To jena z pozytywnych rzeczy,która miała miejsce w PRL-u. Świetne
      audycje,kabarety np 'Zespół kierowników',60 min na godz.,Studio Agnieszki
      Osieckiej,Swietni dziennikarze,realizatorzy i to wszystko 'blisko słuchacza'.
      Oby tak dalej...:)))
    • nowytor5 Jednak po SLD śmierdzi tam czerwoną kloaką. 01.04.07, 20:10
      Tylko za 1 numer powinni wypierdzielić stamtąd osoby, które doprowadziły do
      prowokacji.
      Nie wierzę w przypadki i sytuacja zadymy przed wywiadem z Gudzowatym jest dla
      mnie zwykłym ku..kim przejawem prowokacji.
      Zaproszony Gudzowaty "niechcący" potyka się przed programem z Węglarczykiem i
      Zarembą i ci dziennikarze prowokują go do starcia "przedstawiając się".
      Rękę przy samej dupie dałbym sobie uciąć, że w "3" są sprzedajne ku..
      komunistyczne, które zainscenizowały to wszystko.

      Tutaj opis całego zdarzenia:
      "Razem z Piotrkiem i z szefem Trójki Krzysztofem Skowrońskim wpadliśmy na pana
      Gudzowatego, gdy wychodziliśmy już z radia po naszej wspólnej porannej audycji.
      Obaj spotkaliśmy p. Gudzowatego pierwszy raz w życiu. Nie wiem, jak Piotr, ale
      ja nigdy w życiu nie napisałem ani jednego słowa o panu G.

      Przedstawiliśmy się, no i się zaczęło. Pan G zaczął nas besztać, bo zdenerwowało
      go, że powiedziałem na antenie, że z p G nie należy jeść obiadów. Pan G nas
      najwyraźniej nie kojarzył, bo mimo moich kilku uwag, że to powiedziałem ja,
      skupił się głównie na besztaniu Piotra.

      Najpierw nas pouczał, co dziennikarz powinien robić. Coraz bardziej ostro mówił,
      że nie mamy pojęcia, jaka jest prawda, jak wielka jest sieć oplatająca polską
      gospodarkę. Był coraz bardziej napastliwy, zaczął narzekać, że dezinformujemy
      opinię i nie nadajemy się.

      Piotr próbował zwrócić mu uwagę, że zachowuje się podobnie jak Rywin, który
      twierdził po przyjściu do Agory, że prawda jest zupełnie inna, ale nie
      przedstawiał żadnych dowodów. I że może dziennikarze wiedzieliby więcej, gdyby
      pan G raczył cokolwiek powiedzieć.

      Pan G był już bardzo zdenerwowany, groził nawet wyjściem z radia. I rzucił do
      Piotra: - Zjeżdzaj.

      Tu z kolei nie zdzierżył Piotr, który zwrócił mu uwagę, żeby tak się nie
      odzywał. I dodał, że pan G jest symbolem kapitalizmu politycznego w Polsce. I że
      też potrafi być chamski, ale nie chce, bo ma do czynienia z osobą starszą i
      schorowaną.

      Pan G był jednak w fazie monologowania i zmieniał tylko ton na coraz bardziej
      ostry za każdym razem, gdy Piotr coś powiedział. Raz tylko rzucił do mnie, gdy
      po raz n-ty powtórzyłem, że to ja o nim mówiłem na antenie, że by mnie na obiad
      nie zaprosił. Zmartwiony perspektywą nie zostania nagranym przez ochronę pana G
      oddałem znowu inicjatywę Piotrowi.

      I w tym momencie pan G rzucił do Piotra: - Baran.

      No to Piotr słusznie odparował: - Nie jesteśmy na ty, ale skoro tak, to ja do
      pana mówię »Sp....aj«.

      Po czym prawie siłą udało mi się wypchnąć Piotra za drzwi. Stojący za nimi
      ochroniarz wyglądał tak, jakby był gotów na jedno słowo szefa zacząć do nas
      strzelać (pewno przesadzam, ale było ostro)."
      --
      1968 - Żydy z Chamami o władzę się pokłócili.
      Obecnie, przegrani mają "czasopisma"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka