Dodaj do ulubionych

Drugie życie żelaznej dziewicy

06.08.08, 02:39
Bylem na tym koncercie na Torwarze we wrzesniu 1986 r. i jakos bez wiekszych problemow udalo mi sie wejsc do srodka. Co do samego koncertu, to bylo to niezapomniane przezycie - zarowno muzyka, jak i cala oprawa swietnie przygotowana i wykonana :)
Edytor zaawansowany
  • pan_opticum 06.08.08, 09:15
    Będę tam.
    Up the irons! :)
  • Gość: KiQ IP: 80.54.171.* 06.08.08, 09:34
    Ja też tam jutro będe. Po raz 5 zobacze Iron Maiden i będe jeździł na ich koncerty dopóki będą grali.
    P.S. Bardzo fajny artykuł!
  • Gość: maiden IP: *.crowley.pl 06.08.08, 11:25
    Byłem już na wielu koncertach, ale takiej energii jaka jest na koncertach Ironów
    nie doświadcza się nigdzie. Do zobaczenia jutro:) UP THE IRONS!
  • junkier 06.08.08, 13:55
    Porównanie Iron Maiden z Metallica, przy cały szacunku dla
    amerykańskiego bandu, jest jednak trochę nie na miejscu.

    Metallica od 17 lat nie nagrała dobrej płyty i jej wena wypaliła się
    chyba niestety, a Iron Maiden, nawet jeśli przyjmiemy że ostatnie
    płyty są nieco "wtórne", jednak dość równo trzyma poziom artystyczny
    i kompozytorski.

    No i instrumentalnie – Adrian Smith i D. Murray są po prostu
    lepszymi gitarzystami niż duet z Metallica, S. Harris lepszym
    gitarzysta basowym niz ten nowy z Metallici no a Nicko McBrain to po
    prostu mistrz gęstej, potężnej gry.

    Co nie zmienia faktu że "Master" to wybitna płyta, jedna z
    najwytbitniejszych w heavy, a stara Metallica brzmi przednio...

  • Gość: East End Boy IP: *.popl.cable.ntl.com 06.08.08, 16:57
    Mieszkam w Londynie, kiedys pracowalem w wielkiej hurtowni sprzedajacej min.
    CD, moj kolega z pracy zobaczyl kiedys album IM i powiedzial "Steve i ja
    chodzilismy razem do szkoly, mily gosc ale kibicowal West Ham'owi" powiedzial
    tez ze jak go ostatni raz widzial to Steve zamiatal ulice. Kiedy go zapytal co
    z jego zespolem ten powiedzial ze manager zalatwil im jakis koncert w
    Brazylii, ale jak sie nic nie ruszy to on to wszystko rzuci w cholere. Mila
    historia, choc nie wiem czy prawdziwa.
  • mobrebski 06.08.08, 17:13
    W zasadzie do zjawiska o nazwie Iron Maiden można by podejść od
    jeszcze innej strony: Jak to się dzieje, że kilku facetów przez tyle
    lat, w dodatku muzycznie niewiele się zmieniając, ściąga na koncerty
    tysiące miłośników na całym świecie, podczas gdy innym, mimo chęci,
    to się nie udaje?
    Na pewno rolę gra tu marketing. Eddiego wszyscy chyba znają, oddani
    fani zaś owe dwa ukochane słowa Iron Maiden malują tylko na jeden,
    jedyny sposób.
    Ale przecież marketingu nie zabrakło i AC/DC, Metallice, a jednak
    mniejsze dziś tłumy przychodzą ich oglądać.
    Odpowiedź jest poniekąd w samym artykule. Steve Harris i spółka są
    po prostu dobrymi kompozytorami. Mają na koncie mało udane krążki,
    ale wbrew przerwom przez całe życie sprzedawali po prostu dobry
    produkt. Nawet bez Bruce'a Dickinsona (Virtual XI czy - bagatela! -
    Killers).
    Jeżeli więc tylko Anglikom nie zabraknie pomysłów, a ich ostatni
    album A Matter of Life and Death pozwala żywić taką nadzieję, na
    koncerty mogą przyciągać tłumy jeszcze przez kolejnych dwadzieścia
    lat.
    Mody są tu bezsilne, gdyż nie one tworzą jakość i sztukę. Jest
    raczej odwrotnie.
    Michał Obrębski
  • Gość: Big Black Mazgaj IP: *.ists.pl 06.08.08, 17:24
    Nie zgadzam się z porównaniem gitarzystów. Metal to pewien genre, metal z UK to druga liga ex definitione. Brytyjczycy sa lepsi w graniu progresywnym psychotycznym. W stanach nie powstałyby prawdopodobnie płyty Jethro Tull, czy Porcupine Tree. Niestety przełożenie wyrafinowania narracyjnego (mam na myśli tekst i suitowe rozpasanie) na metal jest bezcelowe i zawsze będzie pojeżdżało w kicz. Znam takich fanów zespołu Metallica, którzy kochają ten band z wyjątkiem momentów, gdy Hammet jedzie solo, po prostu wybaczają mu momentami i tyle, a ostatnich nagrań zwyczajnie nie słuchaja. I w pelni to rozumiem. Osadzenie w genre zawsze było bardzo mocną stroną Amerykanów. Jeżeli chodzi własnie o cięzkie granie (metal HC etc) to w zasadzie oni definiują scenę. Wrzucając płytę z Rage, Madballem, Helmetem, Biohazardem, Slayerem, Panterą, Sepulturą (zestaw jest zupełnie zrandomizowany i szuflada, która otworzyłem nie jest tylko metalem, a Rage spuscili z tonu) i co kto lubi, można spodziewać się konsekwentnego łomotu i doskonałości brzmieniowej, bardzo konsekwentnej jazdy z rytmem i/lub zabawy z wytrzymałościa percepcyjną. Na tym zasadza się prawdziwy metal, HC, noize etc., na ciężkości. O starożytnych zmaganiach sobie można poczytać w książce Józefa Wolskiego, niepotrzebni są do tego żadni pompatyczni trubadurzy. Wybujała narracyjność jest drwiną z metalu. To hard rock, okej, w formie progresywnej u niektórych bandów z UK jak również w postaci hard rock classic jest to git. Do metalu niech sie jednak to nie miesza. Metal wyszedł co prawda z kiczu, pitolenia o satanach i nawet klasyk "Human disease" jest smieszny, gdy sie go słucha na luzaku, ale to Amerykanie zdefiniowali ciężkie granie, które współczesnie ma wiele odmian.
  • mobrebski 06.08.08, 17:29
    "Master" nie znam, ale co do porównania - zgadzam się.
    Pozdrawiam,
    Michał Obrębski
  • tomash8 06.08.08, 17:33
    @mobrebski

    nie masz racji - np. ostatnio koncert Metallicy na Śląskim był wyprzedany na
    dłuuuugo przed 28 maja, a na Ironów jeszcze spokojnie można kupić bilet(co sam
    dosłownie kilka dni temu uczyniłem). Natomiast AC/DC ostatnie koncerty grało
    gdzieś 6 lat temu...

    @Big Black Mazgaj

    A Motorhead, Napalm Death, Carcass, wczesnodoomowe kapele w stylu Pagan Altar,
    czy choćby nowsze rzeczy typu Anaal Nathrakh nazwiesz popłuczynami po hard
    rocku? W ogóle co to za teza że prawdziwy metal się zaczął od thrashu czy
    crossover, w ogóle co ma znaczyć "prawdziwy metal"? Uwielbiam jak ktoś sobie
    dorabia ideologie do własnych gustów. Juź pomijam fakt że np. wspomniane przez
    Ciebie Jethro tull w swoich najlepszych czasach było popularniejsze w Stanach
    niż w UK.
  • mobrebski 06.08.08, 19:58
    Fajno, ale Metallica w Polsce poprzednio - kiedy grała?
    A milczenie AC/DC o którym wspomniałeś raczej potwierdza to, co
    napisałem.
    Pozdrawiam,
    Michał Obrębski
  • tomash8 06.08.08, 20:07
    Poprzednio w 2004 więc nie zaś aż tak dawno, a AC/DC niedługo rusza w
    półtoraroczną trasę, ale nie wiem czy będą grać na stadionach czy w halach,
    zresztą w sumie to o niczym nie świadczy dobrze że wszyscy dalej grają i tyle:)
  • Gość: Do tomasha8 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.08, 20:09
    Metallica wyprzedała swój koncert dlatego, że w tym momencie gromadzi ludzi
    postrzegających ją bardziej jako ikonę pewnego odłamu kultury a nie zespół
    metalowy. Taki Testament wciąga Czterech Jeźdźców nosem a jakoś ich koncert na
    Hunter Fest nie był takim objawieniem jak Metallica o której można było czytać
    chociażby w GW. Porównując ostatnie dokonania chociażby tych dwóch ekip,
    Metallica odpada totalnie a należy pamiętać, że z gatunku jaki kiedyś
    reprezentowała Metallica liczą się jeszcze chociażby Death Angel, Overkill,
    Exodus. To nie jakość muzyki decyduje o tym czy wyprzedasz koncert, a ta w
    wydaniu Maiden jest przednia. Zarówno pod względem wokalu (sorry James, booze
    dało Ci w kość) jak i kompozytorskim (porównajmy ostatnie Death Angel, Testament
    i napi... w beczki po farbie na "St. Anger"). Metallika to ikona, fakt. "Master"
    to płyta wszechczasów, ale to IM wciąż grają zajebiście i to, że na ich koncert
    nie wyprzedaż Chorzowskiego o niczym nie świadczy.
  • Gość: pik IP: 194.183.32.* 06.08.08, 22:43
    O ile wiem w tym roku był koncert Metalliki w PL - kumpel był i jako wierny fan
    stwierdził, że oni konają już. To nie to samo co kiedyś.
    Jeśli chodzi o IM, to będzie mój czwarty koncert- jak na razie 3 poprzednie
    -każdy trzymał poziom.
    Odnośnie artykułu, nie zgodzę się z autorem. Nie wiem czego on oczekuje od
    swojej muzyki- ja oczekuję aby była o czymś,aby muzykę uzupełniał inteligentny
    lub przynajmniej ciekawy tekst. Nie uważam aby czerpanie inspiracji z literatury
    czy historii było czymś złym- wręcz odwrotnie. Czy Eddie i koszulki to popart i
    kicz? Każdy zespół ma swój styl- na styl IM składa się doskonała sekcja
    instrumentalna, charakterystyczny wokal Dickinsona, ciekawe teksty, Eddie i na
    prawdę świetna atmosfera na koncercie. Nie widzę tu kiczu - tego szukałbym w
    plastikowych teledyskach na vivie lub radiu (b)Z(d)et...
    Nie wiem na ile autor zna sie na temacie, ale porównywanie ACDC do IM też nie
    jest na miejscu. To zbyt różna muzyka. Saxon wydaje się bardziej podobny.
  • elitarny.wyksztalciuch 06.08.08, 23:39
    Obecna Metallica to niestety komercja, ale wczesne plyty, zwlaszcza "Master of Pupets" i "And Justice for All", to arcydziela wszechczasow, dzieki ktorym zespol wpisal sie na trwale do scislego kanonu nie tylko matalu ale ogolnie rocka. Metallica dokonala takiego przelomu w muzyce rockowej jak wczesniej Led Zeppelin.
  • Gość: anonimus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.09, 02:08
    elitarny.wyksztalciuch, zamiast "And Justice for All" bym wymienił "Ride the
    lightning", ale to prawda że Metallica w latach 80-tych to było objawienie (ale
    Ironsi mi się bardziej podobają :P). Szkoda, że dzisiaj trochę zapomniany jest
    Judas Priest, nie bez racji nazwanych "Metal Gods" - kto słuchał "Painkillera"
    ten wie.
    I nie zgadzam się z tym, co ktoś wyżej napisał, że prawdziwy metal zaczął się od
    thrashu. Heavy metal, mimo że dla fanów ekstremalnych brzmień jest trochę zbyt
    melodyjne, ma tą swą ciężkość i nie jest "tylko" hard rockiem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka