Gazeta.pl   Forum   Regionalne   Małopolskie   Zakopane   Dwadzieścia kilo na plecy i won z ...

Dwadzieścia kilo na plecy i won z Podhala

Autor: gate.of.delirium 20.10.11, 08:10
"Dwadzieścia kilo na plecy i won z Podhala
Dokumenty pogrążają górali zaangażowanych podczas wojny w Goralenvolk – mówi historyk.

Czy idea Goralenvolk i związana z nią kolaboracja górali z hitlerowcami to na Podhalu nadal temat tabu?

Wojciech Szatkowski, historyk, autor książki "Goralenvolk – historia zdrady": Tabu może już nie, ale to ciągle dla niektórych krwawiąca rana. Także dlatego na okładce mojej książki, która ma się ukazać na początku listopada, będzie swastyka wbita w Giewont i wypływająca z niego krew. Mam nadzieję, że czytelników to zainteresuje. Na dyskusję, jaką niedawno zorganizowaliśmy w Dworcu Tatrzańskim, przyszło 400 osób.

Ile czasu poświęcił pan na zbieranie materiałów?

Łącznie około pięciu lat. Można powiedzieć, że zacząłem na studiach, bo moja praca magisterska, obroniona na Wydziale Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego w 1991 roku, była poświęcona fenomenowi Goralenvolku.

Zbierałem materiały w Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich. Czytałem np. akta procesów Józefa Cukra, jednego z przywódców Goralenvolku, i jego towarzyszy. Do napisania książki namówili mnie jednak dwa lata temu Anna i Bartosz Namaczyńscy z wydawnictwa Kanon. Bez ich zachęty i pomocy praca by nie powstała.

Zajął się pan tym tematem także z powodu dziadka – Henryka Szatkowskiego, kiedyś piłsudczyka, który potem zaangażował się w Goralenvolk.

Oczywiście. Trudno o tym zapomnieć, choć moja babcia Maria, szalenie dzielna kobieta, wzięła polską kenkartę (dowód tożsamości wydawany przez władze okupacyjne nieniemieckim mieszkańcom Generalnego Gubernatorstwa, którzy ukończyli 15 lat – red.) i nie chciała mieć nic wspólnego z Goralenvolkiem. Ale długo po wojnie konsekwencje działalności dziadka rodzina odczuwała. Mój ojciec Jan nie mógł tu zdać matury, bo nauczycielka liceum oznajmiła, że nie ma o tym mowy z powodu kolaboracji dziadka z Niemcami. Ojciec ostatecznie zdał maturę w ówczesnym Stalinogrodzie, czyli Katowicach.Tagi: Podhale
Rozmiar tekstu: standardowyRozmiar tekstu: średniRozmiar tekstu: duży Drukuj
IVONA Webreader. Wciśnij Enter by rozpocząć odtwarzanie
"Dwadzieścia kilo na plecy i won z Podhala"
59 minut temu PG / Rzeczpospolita Rzeczpospolita

Dokumenty pogrążają górali zaangażowanych podczas wojny w Goralenvolk – mówi historyk.

Czy idea Goralenvolk i związana z nią kolaboracja górali z hitlerowcami to na Podhalu nadal temat tabu?

Wojciech Szatkowski, historyk, autor książki "Goralenvolk – historia zdrady": Tabu może już nie, ale to ciągle dla niektórych krwawiąca rana. Także dlatego na okładce mojej książki, która ma się ukazać na początku listopada, będzie swastyka wbita w Giewont i wypływająca z niego krew. Mam nadzieję, że czytelników to zainteresuje. Na dyskusję, jaką niedawno zorganizowaliśmy w Dworcu Tatrzańskim, przyszło 400 osób.

Ile czasu poświęcił pan na zbieranie materiałów?

Łącznie około pięciu lat. Można powiedzieć, że zacząłem na studiach, bo moja praca magisterska, obroniona na Wydziale Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego w 1991 roku, była poświęcona fenomenowi Goralenvolku.

Zbierałem materiały w Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich. Czytałem np. akta procesów Józefa Cukra, jednego z przywódców Goralenvolku, i jego towarzyszy. Do napisania książki namówili mnie jednak dwa lata temu Anna i Bartosz Namaczyńscy z wydawnictwa Kanon. Bez ich zachęty i pomocy praca by nie powstała.

Zajął się pan tym tematem także z powodu dziadka – Henryka Szatkowskiego, kiedyś piłsudczyka, który potem zaangażował się w Goralenvolk.

Oczywiście. Trudno o tym zapomnieć, choć moja babcia Maria, szalenie dzielna kobieta, wzięła polską kenkartę (dowód tożsamości wydawany przez władze okupacyjne nieniemieckim mieszkańcom Generalnego Gubernatorstwa, którzy ukończyli 15 lat – red.) i nie chciała mieć nic wspólnego z Goralenvolkiem. Ale długo po wojnie konsekwencje działalności dziadka rodzina odczuwała. Mój ojciec Jan nie mógł tu zdać matury, bo nauczycielka liceum oznajmiła, że nie ma o tym mowy z powodu kolaboracji dziadka z Niemcami. Ojciec ostatecznie zdał maturę w ówczesnym Stalinogrodzie, czyli Katowicach.

Dla pokolenia wojennego to nie był łatwy temat. Andrzej Krzeptowski, syn Wacława Krzeptowskiego – przewodniczącego Komitetu Góralskiego – wiele razy był zaczepiany jako "syn zdrajcy". To samo spotykało rodzinę Cukrów i inne.

Moja książka nie powstała po to, żeby tym ludziom dokopać. Chciałem poznać mechanizmy współpracy górali z okupantem. To nawet zahacza o psychologię, by pokazać, jak Niemcy "wkręcili" wiele osób w kolaborację. Bo – o czym trzeba pamiętać – Goralenvolk nie był pomysłem górali, lecz hitlerowców.

Jaki procent mieszkańców Podhala w tej współpracy z Niemcami brał udział lub co najmniej z ideą o germańskim pochodzeniu górali sympatyzował?

W Komitecie Góralskim, namiastce samorządu, i jego delegaturach pracowało około 200 osób. Oczywiście, ci ludzie mieli współpracowników, donosicieli na terenie okolicznych wiosek, a to było kolejnych 100 lub nieco więcej osób. Oprócz działaczy tego komitetu byli ludzie, którzy wzięli kenkarty góralskie – ok. 27 tysięcy – czyli jakieś 18 proc. mieszkańców Podhala. Tyle że samo wzięcie kenkarty "G" nie oznaczało, że ktoś się identyfikuje z Goralenvolkiem ani że jest zdrajcą.

Przywódcy komitetu wierzyli w teorię o germańskim pochodzeniu górali?

Wacław Krzeptowski uwierzył raczej, że może być ich zbawcą.

Pytał górali, czy w ten sposób chcą być zbawieni?

Zdecydowanie nie. W warunkach okupacji to Niemcy ustalali reguły gry. I – dzięki doskonałemu wywiadowi – znaleźli tu osoby, które zaczęły z nimi współpracować. Witalis Wieder, żołnierz WP i agent Abwehry, zorganizował tu sieć agentów. Potem zaczęto pozyskiwać grupę skupioną wokół Wacława Krzeptowskiego. Niemcy werbowali ludzi bogatych i wpływowych [...]", całość:

wiadomosci.onet.pl/kraj/dwadziescia-kilo-na-plecy-i-won-z-podhala,1,4885506,wiadomosc.html
Zawsze podejrzewałem, że teza o masowej kolaboracji Podhalan z III Rzeszą, to tylko mit...
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.