Dodaj do ulubionych

....Piwko z afrodyzjakami....legalnie?!

27.07.04, 14:11
Piliście juz? Jo jesce nie, hale tak po prowdzie to go jesce nie
widziałak i nie prógowałak. Zaroz polece patrzyć , cy w pijalni piwa u
nos ono som jest, haj! Piwko konopne, piwko z marychom... i inksymi g....
Juz my som jest syćka w doma i wiymy, do cego te dyskusje o legalizacji
miękkik narkotyków miały słuzyć, ba jako! Nie wiym, jakie tam dawki
zaserwowali, hale teroz to dzieciska dopiyro bedom "dobrze ucyć", a
zwłosca, kie wypijom po 10 piw (bo telo pijom na ogół). Jezisie ,
Maryjo... Witoj EUROPO!!!
Na mój dusiu polecem zaźryć, cy u nos tyz jest... Nie temu coby go
pić, ino tak z babskiyj ciekawości. Nydyć cytojcie:

www.slupsk.eco.pl/przeglad.php?id=1188
Edytor zaawansowany
  • ciupazka 27.07.04, 14:14
    A co by to nie posło w pierniki, to kopiuje treść:

    "Piwo z konopnym listkiem"

    W Polsce pojawiło się piwo z marihuaną - legalne tak jak w Unii.

    Pierwsze zezwolenie na wejście do Polski spośród unijnych produktów dostało
    piwo z marihuaną. W uzasadnieniu zgody było mniej więcej tak, że dopuszcza się
    je, bo brakuje podstaw, by dalej zabraniać.

    Cannabia, czyli piwo konopne (z tych konopi indyjskich), na etykiecie ma
    charakterystyczny zielony listek. Ale raczej w celach marketingowych. To coś
    jak puszczanie oka; żeby się młodym zbuntowanym wydawało, że dostają towar
    zakazany. Odurzyć się tym piwem nie można. Upić – owszem, jak każdym. Smak ma
    piwny, tylko zapach świeżo ściętej marihuany.

    Stężenie THC (tetrohydracannabinale, czyli substancji odurzającej uzyskiwanej z
    konopi indyjskich) poniżej 5 mikrogramów na kilogram jest zgodne z europejską
    normą dla produktów spożywczych.
    Na tej podstawie piwo dostało certyfikat Komisji Europejskiej dla produktów
    spożywczych i numer dopuszczenia na rynek europejski: DEB/1093/02/1. Dopóki
    Polska nie weszła do Unii, piwo pół roku czekało przed granicą.
    - W Polsce nikt nie chciał być pierwszy, tłumaczy Lucjan Szponar, dyrektor
    departamentu w Instytucie Żywności i Żywienia, który w końcu złożył podpis pod
    wątpliwą sprawą. Problem w tym, dodaje dyrektor, że sama idea piwa jest
    niezgodna z wypracowanym przez lata w instytucie spojrzeniem pro humane. Z datą
    2 maja piwo dopuszczono do sprzedaży.

    Polska dołączyła do Niemiec, Danii, Austrii, Wielkiej Brytanii, Cypru i Grecji,
    w których od lat się je sprzedaje.

    Alfredo Dupetit, producent, kiedyś hippis, dziś hiphopowiec, kiedy mówi o swoim
    piwie, to także zaczyna od idei: konopie są częścią stylu życia – dowodzi – w
    którym liczy się muzyka, twórczość, natura, ekologia i człowiek. I wolność.
    Piwo konopne, tak jak marihuana, ma szerzyć radość. Powiedzmy.

    Dupetit, mieszkaniec mieściny pod Kolonią, biznesem zajął się z przypadku.
    Zaczął produkować obrazki ze szkła z przesypującym się piaskiem, bo mu się
    podobały. Potem doszły olejki aromatyczne, świece, ekologiczne kosmetyki, w
    końcu wyroby z wsadem z konopi indyjskich: makaron, lizaki i cukierki, mydło
    oraz piwo. Asortyment Dupetita trafia na targi marihuanowe, które organizuje
    się co roku w miastach Europy. Na targach w Berlinie trafiła na nie Dorota,
    połowa hip-hopowej grupy Paresłów. – Kupiłam trochę koszulek, gadżetów – mówi. –
    Oraz, jako ciekawostkę, kilka butelek piwa konopnego.

    Już w Warszawie wpadła na pomysł, żeby zacząć sprowadzać piwo do Polski. Adres
    producenta znalazła w Internecie. Wysłała ofertę z biznesplanem; wspomniała, że
    robi hiphopową muzykę, zna środowisko, właścicieli klubów i że ma na piwo swoją
    własną koncepcję. Sprzedawać tylko w klubach, w sklepach ze zdrową żywnością i
    może jeszcze w supermarketach.
    Dupetit odpisał szybko: Very, very ok. Właśnie z powodu tych klubów oraz hip-
    hopu. Mniej go interesuje, podkreślał, robienie biznesu, a bardziej krzewienie
    stylu życia i idei konopnych, czyli wolnościowych. Co do konkretów, Dupetit
    miał obawy. W Grecji stowarzyszenie przeciwdziałania narkomanii zaskarżyło
    etykietę: promując symbol zielonego listka, dowodzili, promuje się narkotyki.
    Proces ciągnął się dwa lata.

    Alfredo wygrał, ale dużym kosztem. – Postanowiłam być mądrzejsza – opowiada
    Dorota. – Mama mojego przyjaciela, która jest mecenasem, poleciła mi uroczą
    panią prawnik w średnim wieku. Pani prawnik nie zdziwiła się, że piwo ma wsad z
    tych konopi co marihuana. Skoro coś jest legalne w Europie, mówiła, to i w
    Polsce. Obiecała, że formalności nie potrwają dłużej niż miesiąc. Tymczasem
    Dorota, z jedną jedyną butelką, jaka jej jeszcze została, zaczęła obchodzić
    kluby i hurtownie. W kolejnych hurtowniach zastanawiali się, spisywali numery
    atestów. I w końcu prawie zawsze odmawiali. A parę dni później przychodził e-
    mail od Dupetita – kopia odpowiedzi na e-mail z hurtowni: „W odpowiedzi na
    propozycję odpowiadam, że mam już reprezentanta w Polsce i jest nim pani
    Dorota, taki a taki numer telefonu”. Na dole czasem był dopisek: „Dorota, co to
    za ludzie, co to za kraj ta Polska”.

    Dorota te same hurtownie odwiedzała więc po raz drugi. W lutym 2004 r. wszystko
    było gotowe. Lista zainteresowanych hurtowni oraz klubów czekających
    niecierpliwie na pierwszą partię piwa wydłużała się. Alfredo miał pomysł, żeby
    w Polsce otworzyć fabrykę piwa i może, w przyszłości, koło niej założyć uprawę
    konopi indyjskich, gdyby się okazało, że da się to w Polsce jakoś zorganizować
    (czytaj zalegalizować). Ale nie mogli ruszyć. W Instytucie Żywienia i Żywności
    się wlokło. Pod koniec marca Alfredo zadał Dorocie fundamentalne pytanie: „Tak
    właściwie, to po co się upierać przy tym zaświadczeniu? Może poczekać na
    Unię?”. I dostał na to odpowiedź, której nie mógł zrozumieć: że trzeba na
    wszelki wypadek. – Czyli dla dobra tych, którzy będą tym piwem handlować –
    tłumaczy Dorota. Bo jak do klubu przyjdzie inspekcja handlowa albo policjanci i
    będą chcieli piwo rekwirować, to certyfikat po niemiecku plus właściwa ustawa
    może im wcale nie trafić do przekonania.

    Urzędnicy Instytutu Żywienia i Żywności także podchodzili do certyfikatów Unii
    z nieufnością. – Są takie przypadki, w których mamy wątpliwości – tłumaczy
    dyrektor Lucjan Szponar. –A ten do nich należał. Zamówiliśmy więc wiele
    ekspertyz od różnych instytucji, włączając Monar. I stąd ten półroczny okres
    czekania na decyzję.
    Jak dotąd żaden konopny biznes jeszcze się w Polsce się nie udał i zapewne nie
    wyjdzie też nic z fabryczki Dupetita.
    Choć buduje się, i owszem, ale na Słowacji.

    Dodano 21 lipca 2004 roku przez basha, źródło kanaba.info
    słupsk.eco.pl - strona głowna
  • Gość: Gość IP: 81.219.67.* 27.10.04, 09:38
    Można się nabrać, jezeli ktoś nie wie, uważajcie! A czy ktoś kontroluje co
    się sprzedaje?
  • laband 13.12.04, 20:18
    Ciupazko jo juz cosik takego piou, ale jakos to chyba bou ino pic na woda.
    Ostatnio zrobiouech sie zwolynnikym "biouych" pifff - przi piyrszym rozie sie
    niy zniechyncej, w to cza sie wsmakowac

    no to proust!
  • kolcero 13.12.04, 22:24
    Co to? To biale
  • Gość: Ciupazka IP: 81.219.67.* 13.12.04, 22:48
    Moze to cycek babcyn, hehe... Hale przecie laband nie kozol by mi go
    cyckać. Co to jest labandzie. Jo Wos zaprosom na Ksiązęce Tyskie , a
    nie jakiesi "biołe". A moze to cysto wyborowo? Piyrse jo poleje, a pote
    on! Wase zdrowie! Padam na pysk, dobrze mi zrobi! Hej!
  • laband 14.12.04, 06:46
    No niywia jak sie to po polsku nazywo - po niymiecku to je to:

    www.mujweb.cz/www/vhaneska/franz.htm
    a jo nojlepi lubia ta sorta "NATURTRÜB"

    To je piwo na drozdzach i moja sorta od niego to je ta niyklarowano.

    Pyyycha!

    ps

    Ale tak jak godouech, cza sie przizwyczaic coniykerym przodki!

  • Gość: Ciupazka IP: *.it-net.pl 14.12.04, 17:03
    Aż się pójde zapytać , czy u nas w piwiarni takie mają. Hej!
  • laband 14.12.04, 20:48
    We Olsztynie na rynku bouo - wprowdzie droge ale bouo.
  • ciupazka 08.03.05, 14:33
    A pote siusiu do badanio....

    "Próbki moczu uczniów 1 Społecznego Liceum Ogólnokształcącego przy Bednarskiej
    w Warszawie poddawane są badaniom na obecność marihuany w organizmie. Jeżeli
    ktoś palił w ostatnich dniach, wpadnie. Wtedy podpisuje kontrakt, nie wolno mu
    odmówić kolejnej kontroli, a jeśli da ona wynik pozytywny, zostanie usunięty ze
    szkoły. - Chcemy piętnować palenie trawy. Uważa się ją za mniej szkodliwy
    narkotyk i dlatego jest popularna - mówi dyrektor szkoły"

    No i jak Wam się to podoba?
  • ciupazka 17.03.05, 12:19
    No i co , okazuje się ,że legalnie... to po co jeszcze legalizacja?
  • ciupazka 15.12.04, 09:48
    Cypr, Liban, Malta, Polska, Turcja. W innych krajach toczą się rozmowy.... , No
    włośnie, to jesce som jest te kraje, na ftoryk mozno na napoju
    konopnym zrobić inters. Syćko jasne. Hale, hale, cy to dlo nos
    biznes? Dlo momopolistów tak! Kij mo dwa kóńce i tym po rzyci to
    dlo nos?
    Telo.Pozdr.

  • laband 15.12.04, 14:36
    No ja, co Ci sam mom na to padac ...

    A jake pifffo Ty nojlepi lubisz?
  • ciupazka 15.12.04, 14:55
    Hej! Fces mnie zaprosić? Z miłom chęciom... Z tobom moge sie napić,
    hehe, a kie juz stawios to Tyskie Ksiażęce, abo Żywiec. Popiyrom nase
    browary. To zolezy, ka bedziemy jesce pić, kie na Słowacji to oni tyz
    majom niezłe. Narobiyłeś mi smaku, hehe. Hej!
    p.s.
    Dzięki za stronke do cannabii, przydo nom sie!
    Telo.Pozdr.
  • laband 15.12.04, 15:07
    pytouch sie mojego synka co on o tym konopiowym pifffie mysli, ale tysz niybou o
    nim nojlepszego zdania, a Tyske to uwielbiom - Zywiec je na moj smak za
    herb(gorzki) - no ja kozdy mo swoj smak. A nojlepi bydzie nom smakowac roz bioue
    a roz Tyske kajsik na halach ...
  • ciupazka 15.12.04, 15:32
    Marzynio...ka ta , co ta, do lata, hehe... moze... jak sie kie
    stretniemy to i wypijymy. Hej! Uciykom,bo mom posiady i trza bee
    zwyrtnonć sie jesce ku chałupie.
    Telo.Pozdr.
  • laband 15.12.04, 15:52
    a jo ida nynac bo dzisiej mom szichta we nocka
  • ciupazka 15.12.04, 20:46
    Nie przeskodzom, aaaaa, kotki dwa.... hehe...
  • ciupazka 17.12.04, 12:20
    Jednym wracając do tematu- zalegalizowana narkomania!


    "narkomania" - stałe lub okresowe używanie w celach niemedycznych środków
    odurzających lub substancji psychotropowych albo środków zastępczych, w wyniku
    czego może powstać lub powstało uzależnienie od nich; Z tego wynika, że
    narkotyk to środek odurzający lub substancja psychotropowa, których używanie
    może doprowadzić do narkomani".

    Jaze sie tu i teroz fce spytać, cego my sie boimy? Piwa z
    afrodyzjakami, m.inn. z cannabis? Kie sie ni mo co dać młodemu
    społeczeństwu, to sie mu daje narkomanie ? Aborcje?, Eutanazje?
    Homoseksualizm? A cy to nie swoisty mobbing, he ???
    No wiycie , wiycie, nie widzi mi sie to. To hetki cłeka fcom
    ubezwłasnowolnić? He? A pote to chore społeczeństwo fto bee lycył,
    he? I jo sie pytom za co??? Zaś z nasyk kiesonek juz pustyk, he?
    Ba jako! Troske olyju z rozumym do rozumu nie zawadzi naśloć głuptokom,
    nie inacyj. I to zawcasu! Syćko juz chore, nie trza jechać nika , ani
    do Hameryki, ani do Europy, racyj przydało by sie nieftorym juz do
    Kobierzyna, haj!
    Telo.Pozdr.



  • laband 17.12.04, 13:59
    jo by poszou dali i padou, jak sie niymo co dac spoueczynstwu to sie mu dowo
    wartosci zastympcze -- a co ze familiom, co ze wszyskimi wartosciami kere nom
    nasze fatry couke zycie starali sie przekonac, tysz i teradycja sie dzisiej
    ostowo na zadku we tym wyscigu za gupotom.
  • ciupazka 18.12.04, 16:02
    Rodzina? Syćko prociw niyj, dobrze , ze hjesce nie syćka radniu
    pogłupieli.
    "Sejmik Województwa Małopolskiego przyjmie rezolucję, w której zażąda od Sejmu
    odrzucenia poselskiego projektu ustawy o świadomym rodzicielstwie
    (dopuszczającej aborcję) i senackiego projektu ustawy o prawnej legalizacji
    związków partnerskich (dopuszczająca małżeństwa homoseksualne).

    Radni sejmiku uważają, że zaproponowane w projektach zapisy
    naruszają "konstytucję, Kodeks Etyki Lekarskiej, zasady traktowania osoby
    ludzkiej i wartość podstawową, jaką jest rodzina"
    Kieby tak syćka myśleli, byłaby łaska bosko i skrzypce.
  • ciupazka 15.01.05, 09:53
    Legalne narkotyki? W projekcie Ministerstwa Zdrowia

    (INF. WŁ.) Osoba posiadająca małą ilość narkotyków nie będzie karana - taki
    zapis jest w projekcie ustawy przygotowanej przez Ministerstwo Zdrowia.
    Przeciwnicy projektu ostrzegają, że ułatwi to życie dealerom narkotyków,
    zwolennicy - że surowe prawo nie sprawdziło się w praktyce.

    - Już teraz słyszymy o 9-latkach biorących narkotyki, a proponowany przepis
    tylko im to ułatwi - twierdzi lekarka z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w
    Warszawie, gdzie na terapię trafiają uzależnieni. Większość jej
    współpracowników mówi podobnie.

    Zmiana prawa ułatwi też życie dealerom - przyznaje Piotr Jabłoński, dyrektor
    Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii. Jest on jednak zwolennikiem
    wycofania się z dotychczas obowiązującej ustawy, która stanowi, że za
    posiadanie niewielkiej ilości środków odurzających można trafić do więzienia
    nawet na 3 lata.

    - Przy pracach nad zmianami prawa korzystaliśmy również z danych operacyjnych
    policji. Doszliśmy do wniosku, że po uchwaleniu ustawy w 1997 roku niewiele
    większa liczba dealerów jest karana, za to bardzo często trafiają do więzienia
    osoby, które okazjonalnie zetknęły się z narkotykami - mówi dyrektor Jabłoński.

    Dyskusje wydajom owoce i proponujom juz nom legalizacje
    narkotyków, ba - majom na to nawet uzasadniynie. Nydyć cytojcie:

    "Badania udowodniły, że z roku na rok rośnie liczba gimnazjalistów, którzy
    mieli styczność z narkotykami, a dostęp do nich staje się coraz łatwiejszy.
    Najpopularniejsza jest marihuana - prawie 30 proc. badanych przyznało się do
    jej używania.

    Dlaczego zatem dyrektor biura powołanego do zwalczania narkomani jest
    zwolennikiem zmian? Piotr Jabłoński twierdzi, że nowe prawo nie legalizuje
    narkotyków! Posiadanie niewielkiej ilości narkotyków traktowane będzie jako
    występek, ale nie będzie podlegało karze. Dyrektor wskazuje, że dotychczas
    obowiązująca ustawa nie pozwala kierować na terapię osób, u których znaleziono
    narkotyki; takie prawo dotyczy wyłącznie uzależnionych. Jeśli proponowane
    zmiany zostaną przyjęte, prokurator już na etapie dochodzenia będzie mógł
    podejrzaną osobę skierować do udziału w specjalnym programie profilaktycznym
    lub profilaktyczno-terapeutycznym. Dyrektor uważa to za lepsze rozwiązanie niż
    wsadzanie młodego człowieka do więzienia za to, że sięgnął po skręta.

    Proponowane przepisy nie określają, jaka ilość narkotyku będzie uważana za
    niewielką - o tym zadecyduje sąd. Dyrektor Jabłoński nie rozumie burzy, którą
    wywołała informacja o pracach nad zmianami w prawie. - Projekt ustawy trafi
    przecież teraz do konsultacji - do 46 instytucji, które zajmują się
    problematyką narkomanii w Polsce, a następnie zostanie przedstawiony
    parlamentarzystom i to oni zadecydują o jego losach. Wszelkie zmiany są wciąż
    możliwe - mówi Piotr Jabłoński.

    Jolanta Łazuga-Koczurowska, prezes Stowarzyszenia Monar, potwierdza, że
    dotychczas częściej są karani przypadkowi palacze marihuany niż zawodowi
    dealerzy, ale nie podziela optymizmu dyrektora Jabłońskiego. - Szczerze mówiąc,
    jestem zdziwiona propozycją Ministerstwa Zdrowia. To furtka donikąd. Miałam
    nadzieję na wypracowanie rozwiązań, które ukrócą możliwość działań dealerów
    narkotykowych, tymczasem to wyraźnie daje im większe możliwości - mówi prezes
    Monaru. - Dealer zawsze będzie mógł powiedzieć, że posiadane "działki" ma na
    własny użytek - i uniknie kary.(MARIUSZ SUROSZ)


    Uczniowie drugich klas szkół ponadgimnazjalnych, którzy przyznali się do
    zażywania narkotyków (w proc.)

    Substancja rok 1995 1999 2003

    Marihuana lub haszysz 17,1 22,4 36,7

    Substancje wziewne 7,9 5,4 6,3

    Leki uspokajające i nasenne

    bez przepisu lekarza 20,8 20,8 20,1

    Amfetamina 2,8 10,5 15,4

    LSD lub inne halucynogeny 2,7 3,5 4,2

    Crack 0,4 0,8 1,4

    Kokaina 0,8 1,8 2,4

    Relevin 0,3 0,6

    Heroina 0,6 6,8 2,2

    Ecstasy 0,6 2,7 5,8

    Grzyby halucynogenne 4,9

    Narkotyki wstrzykiwane

    za pomocą igły i strzykawki 0,7

    Alkohol razem z tabletkami 14,6

    Alkohol razem z marihuaną 23,4

    Sterydy anaboliczne 4,0 2,6 3,5

    Polska heroina (kompot) 1,2

    Nei co pomogły co protesty? A koszty legalizacji, to nie ino zysk, ba i
    straty , hale o tym cicho. Przyznom sie ze mnom strzęsła ta wiadomość,
    nie inacyj. A co Wy na to?



  • ciupazka 15.01.05, 15:19
    Propozycje "POLITYKI"


    hyperreal.info/kanaba/go.to/sec/399

    To kiedy powstanie partia ćpunów? He?

    Cikawe, cy zdązom jom załozyć przed wyborami, hehe... a bożyszcze to
    Lepper, w końcu uprawowiec, cy dobry rolnik Cimoszewicz???
  • ciupazka 17.01.05, 11:59
    KRucazeks! Bulwersujom mnie te programy, a Wos?

    "Publiczna ocena polityki narkotykowej

    Kanaba proponuje aby przejscie pomiędzy Stadium 2 i 3 poprzedzone było
    publiczną oceną efektów nowej polityki narkotykowej przez Krajowe Biuro Do
    Spraw Przeciwdziałana Narkomanii przy udziale reprezentantów użytkowników
    narkotyków.

    Ocena ta będzie zawierać także rekomendacje nowych zintegrowanych efektywnych
    legislacji opartych na koncepcji redukcji szkód, których celem będzie:

    redukcja szkód i kosztów poniesionych przez społeczeństwo oraz jednostki,
    wynikających z używania i nadużywania substancji odurzających; oraz
    wzmocnienie możliwości jednostek do dokonywania świadomych wyborów


    Definicja Redukcji Szkód

    Kanaba używa terminu 'redukcji szkód' w znaczeniu:

    Polityka lub program ukierunkowany na redukcje niepożądanych zdrowotnych,
    społecznych oraz ekonomicznych konsekwencji zażywania narkotyków poniesionych
    przez społeczność jak i poszczególnych użytkowników substancji odurzających."


    Nie ino my , bo i Wy sie psiekrwie najecie syćka tyk "tedukcji szkód"
    wyrzadzonyk prze zalegalizowanie cannabis i nie ino. Napapocie sie,
    naspapocie... jaze sie bee rzygać tym fciało, nie inacyj.


    hyperreal.info/kanaba/go.to/sec/399

  • Gość: Ciupazka IP: *.it-net.pl 29.01.05, 19:06
    A to sie uśmiołak, hehe, stare babki majom pomysły, pewnie fciały mieć
    spokój z domownikami...
    "66-letnia Patricia Tabram z Northumberland piecze herbatniki, zapiekanki i
    gotuje zupy. Do wszystkich dań dodaje marihuanę. Właściwości narkotyku odkryła
    w zeszłym roku. - Mam depresję oraz bóle pleców i szyi. Pewnego wieczora
    zażyłam środek, który dali mi znajomi - mówi Tabram. - Rano czułam się znacznie
    lepiej. Gdy ich zapytałam, co to było, odpowiedzieli: marihuana.

    Jako emerytowana szefowa kuchni Patricia postanowiła wykorzystać "przyprawę" w
    daniach przyrządzanych dla znajomych. Kulinarne eksperymenty trwałyby dalej,
    gdyby nie długie języki sąsiadów. Niedawno panią Tabram odwiedziło kilku
    funkcjonariuszy. Kobieta nie stawiała oporu. - Byłam dla nich bardzo gościnna i
    od razu zaprosiłam do środka - mówi. Chętna do współpracy sama wskazała miejsce
    na strychu, gdzie rosło ziele. W sumie policjanci znaleźli 32 drzewka. Na
    koniec pani Tabram zaproponowała stróżom prawa herbatę i ciasteczka własnej
    roboty, ale podobno odmówili.

    W tym tygodniu Patricia pojawiła się w sądzie, gdzie przyznała się do
    posiadania marihuany i zamiaru jej dystrybucji (oczywiście na przyprawy). Nie
    wiadomo, jaki zapadnie wyrok."

    Moze my tak baby zacniymy zarobiać na obiadkak, nie ino... z maryśkom,
    he? MO baba pomyślunek jesce pise ksiąke kucharsko...

    Przedsiębiorcza Angielka nie zawraca sobie tym głowy. Już niebawem w
    księgarniach będzie można kupić jej książkę pt. "Babcia je marihuanę"
    przepisami na jej dania."

    Nei co Wy na to? "Przedsiębiorczość głupku!"




  • ciupazka 31.01.05, 11:26
    ...i inkse przepisy som juz dostępne w sieci na posiłki z "maryśkom" .
    Kurde, beskurcyje jedne, nicego i nika poza włosnom chałupom jo juz sie
    nie chyce, bo jesce mie nakormiom i co odjaaaade? Niedocekanie Wase,
    hehe... Nydyć sami sie przypotrzcie tym przepisom, bo byście nie uwierzyli.
    Pewnie od tyj 66 letniyj babci ściągnięte som jest. No wiycie, wiycie, tu
    postęp w kuchni, hehe, nie inacyj. A moze trza by nom wyprógować na
    gościak? He? Co Wy na to, he???

    www.marihuana.prv.pl/
  • ciupazka 01.02.05, 12:17
    Jako uwozocie Wy Forumowice, he? Głosujcie!


    info.onet.pl/1046641,11,item.html

    Koniyc ze szarom strefom handlu nielegalnie narkotykami tak trzeba by sie
    pytać społeczeństwa, bo to o to chodzi. Fto ik papo, to i bedzie papoł, a
    fto ni mo takiyj potrzeby, to tyz jego wybór, tak samo jak z papiyrusami i
    wódkom. A skutki nie musimy przecie my ponosić, telo cy naprowde nie?
    I tutok mom duze wątpliwości, niestety. A zreśtom, wypowiadojcie sie i Wy,
    cytajęcy te dyskusje w onecie, ba jako.


    info.onet.pl/1046641,11,item.html

    Telo.Pozdr.
  • ciupazka 04.02.05, 20:02
    Poszłam sama wreszcie sprawdzić, czy u nas w sklepie piwnym sprzedają napoje
    piwne z cannabis. Okazuje się że tak, piwo niemieckie i czeskie a jakże są
    dostępne powyzej 6 PLN za butelkę. Ale żeby się nie powtarzać, na pytanie,
    które zadałam sprzedawcy, czy to jest legalne , czy nie - uzyskałam odpowiedź
    od eksperta, którą przytaczam razem z ciekawym raportem na ten temat:


    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21024&w=20206699&v=2&s=0 sama
  • laband 04.02.05, 20:46
    a jak Ci (niy)smakowauo te bioue piffo?
  • Gość: Ciupazka IP: *.it-net.pl 04.02.05, 20:58
    A Ty myślis, ze jo go piyła i kupiyła? Ni mom takiyj potrzeby, pije to co
    mi hasnuje i wte, kie mom smak na nie!
    Telo.Pozdr.
  • basisty 04.02.05, 21:01
    dobri wieczier!
    kieby sie któ pytoł, to jo jes przeciw!
  • ciupazka 04.02.05, 21:32
    basisty napisał:

    > dobri wieczier!
    > kieby sie któ pytoł, to jo jes przeciw!


    Witoj!!!
    Piyknie ześ wloz, jo juz sie przekonywuje, ze prohibicja jesce barzyj
    kusi, co nie oznoco, ze w 100% legalizacje popiyrom. TYz mom miysane
    ucucio, hale ślepok nie jest i widze, młodzież nagminnie se dopala, nie
    godajęcy, o cym inksym. Hale cy to ino ik problem??? Niestety, nie. To idzie
    z UE, a oni dudki na g... tyz robiom, a szlak narkotykowy przez POlske
    idzie i co? Państwo ni mo z tego zodnego hasyntu ?( korzyści- znacynie inkse
    dlo labanda) I tu problym - szaro strefa. I fcom przykrocić jom .
    Telo.Pozdr.
  • laband 04.02.05, 21:05
    wytuplikuj mi wyraz "hasnuje" - je to smakuje abo pasuje?
  • ciupazka 04.02.05, 21:23
    laband napisał:

    > wytuplikuj mi wyraz "hasnuje" - je to smakuje abo pasuje?


    w literackim języku: "hasnuje" to służy (inaczej nie szkodzi)
  • laband 05.02.05, 06:27
    dziynki - i juzas ech je konsek mondrzejszy, he,he!
  • ciupazka 06.02.05, 23:17
    "Nie chyci sie groch ściany jak ni ma w niej spary", hehe....tak u nos godajom
    Telo.Pozdr,
  • ciupazka 09.02.05, 16:42
    Słuchaliście tej"dyskusji" na temat "legalizacji marychy"w tvn 24? Ja
    słuchałam i co ?


    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21024&w=20095490&a=20420256

    Mieszane mam niestety uczucia... jako rodzic, pedagog, i zwykły zjadacz
    nie marihuany, a chleba. Koszty legalizacji poniesie społeczeństwo, a czy
    do budżetu wpłynie tyle na leczenie uzależnionych , ile zakładają sobie
    zwolennicy i bałwochwalcy legalizacji z jej zjedzenia??? A co Wy
    Forumowicze na tyo? Nic Was to nie obchodzi???
  • ciupazka 18.02.05, 11:48
    To tyz fajne, ani nie wies kie zres GHB!

    W całości cytuje ku przestrodze...Pilnuj śklonki, bo wrucom Ci pigułkę
    gwałtu, ftoro nazywo sie GHB

    Piątek, 18 lutego 2005r.GK.

    "Gamma-hydroksymaślan (GHB) - pod tą nazwą kryje się substancja chemiczna,
    występująca w organizmie każdego człowieka. Tyle że w ilościach śladowych. Gdy
    jest jej niewiele, działa antydepresyjnie, rozweselająco, podobnie do alkoholu.
    Przy dawce równej jednemu gramowi u osoby ważącej 70 kg pojawia się odprężenie.

    GHB to jednak niebezpieczny narkotyk. Trudno dawkować jego mikroskopijne
    ilości, tymczasem gwałtownie obniża sprawność psychofizyczną. Nawet minimalne
    przedawkowanie powoduje nagłą utratę przytomności i amnezję.

    Club drug

    GHB długo lekceważono. Na Zachodzie i w Ameryce bez trudu można go było kupić
    na dyskotekach, w pubach. Nazywany był nawet ,club drug" - klubowym
    narkotykiem. Substancja jest psychotropem z tzw. grupy 4 P. Znajduje się na
    liście środków kontrolowanych i jej posiadanie, a także sprzedaż są zakazane.

    Pierwsze niepokojące sygnały pojawiły się w Stanach Zjednoczonych, a w latach
    1994-99 liczba zatruć GHB wzrosła 50-krotnie. Środek zaczęli wykorzystywać
    przestępcy. Odnotowano wiele przypadków, gdy obezwładnione ofiary traciły
    wszystkie pieniądze z konta, ponieważ bezwolnie podawały kody kart kredytowych.
    Gdy się budziły następnego dnia, nic sobie nie mogły przypomnieć.

    Sprawa Lustera

    Głośna była sprawa amerykańskiego milionera Andrew Lustera, spadkobiercy
    właścicieli firmy kosmetycznej Max Factor. W ciągu czterech lat przy pomocy GHB
    doprowadził do nieprzytomności i zgwałcił kilkanaście kobiet. Swe wyczyny
    nagrywał na wideo i tylko dzięki temu został skazany na 124 lata więzienia.
    Ofiary nie miały pojęcia, co z nimi wyprawiał.

    GHB w Polsce

    Pierwszy poważniejszy kontakt z GHB polscy policjanci mieli w październiku
    ubiegłego roku. Warszawskie CBŚ zatrzymało 38-letniego Białorusina, który
    przemycił w kole zapasowym auta 50 tysięcy tabletek. Produkowany na wschodzie
    GHB na zachodnim rynku kosztuje nawet 5 euro za pigułkę, tymczasem sama
    produkcja jest prosta i tania.

    Funkcjonariusze wykryli jeszcze dwa inne transporty GHB ze Wschodu - w grudniu
    i styczniu. Sytuacja robi się poważna.

    Jak się bronić?

    Jedynym pewnym środkiem zaradczym jest po prostu pilnowanie swego drinka i
    zabawa w dobrze znanym towarzystwie. Istnieją preparaty reagujące na GHB
    podobnie jak papierek lakmusowy. Są też specjalne testery w postaci tekturowych
    podstawek pod szklankę. Nie zawsze jednak środek taki reaguje szybko, a ponadto
    tester nie sprawdza się w zetknięciu z drinkami o ciemnym zabarwieniu.
    (Filip Ratkowski - Gazeta Krakowska)


    Ino podziękować wypodo nie ino za GHB, ba i autorowi F.Ratkowskiemu za
    ostrzygający nos syćkik artykuł!

    Telo.Pozdr.

  • laband 18.02.05, 11:51
    no ja, Holyndry dowajom za to trocha arszyniku do piwa, coby lepszo piana boua
  • Gość: Ciupazka IP: *.it-net.pl 28.02.05, 20:40
    A narkotyki w zołądku w prezerwatywach, hehe... Dobre ... I jak Wam się to
    podoba? Chcecie, żeby i u nas tak było??? Hę?

    "Szwedzka policja przeprowadziła w niedzielę masowe aresztowania wśród
    pasażerów promu pływającego na trasie Sztokholm -Turku. Spośród 2 tys.
    pasażerów aż tysiąc było pod wpływem narkotyków.
    Prom "Festival" został wynajęty przez klub muzyki techno na morską party.
    Policja dowiedziała się o planowanej imprezie i podczas rejsu powrotnego promu
    do Sztokholmu sprawdzała listy pasażerów i porównywała je z kartoteką
    przestępstw. Większość pasażerów była karana za przestępstwa narkotykowe.

    Policja zdecydowała się wejść na prom, kiedy jeden z pasażerów został
    przewieziony helikopterem do szpitala z podejrzeniem przedawkowania narkotyków.
    Pasażer przyznał, że obawiał się, że pękła mu w żołądku prezerwatywa z
    narkotykami.

    - Tego typu rejsy mają ogromne powodzenie, ponieważ pasażerowie wiedzą, że na
    pokładzie nie ma policji i nie muszą się ukrywać z narkotykami - powiedział
    inspektor Manne Jonsson z komendy policji w Sztokholmie.

    "Festival" jest luksusowym dużym promem, długości 168 metrów, z miejscami dla 2
    tys. pasażerów. Rejsy typu cruise, między Sztokholmem, Turku i Helsinkami,
    które trwają po 10-12 godzin w każdą stronę, cieszą się ogromnym powodzeniem z
    powodu cen, które zaczynają się od równowartości 50 złotych, jak również z
    powodu sprzedaży tax-free alkoholu i papierosów."


  • ciupazka 05.03.05, 16:07
    Zokopanemu zaś szkodzom narkomani:

    "Coraz częściej wypoczynkowi i spędzaniu wolnego czasu przez turystów
    towarzyszy przestępczość narkotykowa.
    Narkotyki stały się nieodłącznym elementem zabawy młodych ludzi. Rozpoznanie
    tego zjawiska wśród turystów jest dość trudne, bowiem duża część z nich
    przybywa na nasz teren już z narkotykami - wyjaśnia zastępca komendanta KPP
    Zakopane, Krzysztof Bugno.
    Część z nich zaopatruje się w te środki na miejscu, w Zakopanem.

    W ubiegłym roku zakopiańska policja odnotowała kilka sukcesów związanych ze
    zwalczaniem przestępczości narkotykowej.
    Ujawniliśmy w 2004 r. sześćdziesiąt jeden czynów przestępczych naruszających
    Ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii , podsumowuje komendant Bugno. Dwudziestu
    sześciu osobom postawione zostały zarzuty popełnienia czynów łamiących przepisy
    tej ustawy. Wobec dwudziestu sześciu osób Prokuratura Rejonowa w Zakopanem
    wystąpiła do zakopiańskiego Sądu Rejonowego z aktem oskarżenia, a wobec
    czterech osób został zastosowany środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego
    aresztowania."

    A cy jak zalegalizujymy to bee spokój? Akurat!

  • ciupazka 18.03.05, 13:04
    To już nie sa zarty: Narkotykowe zagłębie?

    Parę dni temu w Rdzawce zatrzymano samochód opel meriva, w którego bagażniku
    odkryto aż 9 kilogramów amfetaminy. Autem podróżowało małżeństwo pochodzące z
    Podhala. Teraz sprawę prowadzi nowotarska Prokuratura Rejonowa.

    Do zdarzenia doszło w godzinach przedpołudniowych. Funkcjonariusze Karpackiego
    Oddziału Straży Granicznej zatrzymali samochód do kontroli drogowej. - W jego
    bagażniku znaleźli ukryte pod transportem kawy pakunki z dużą ilością białej
    substancji. Po jej zbadaniu okazało się, że jest to amfetamina o czarnorynkowej
    wartości ok. 270 tysięcy złotych - wyjaśnia kpt. Marek Jarosiński, rzecznik
    prasowy komendanta karpackiego oddziału Straży Granicznej.

    Do podobnego zdarzenia doszło przed kilkunastu dniami. Na zakopiance, pozorując
    rutynową kontrolę drogową, policjanci z Centralnego Biura Śledczego zatrzymali
    dwóch mężczyzn. W ich aucie pod siedzeniem kierowcy odnaleziono dwa kilogramy
    narkotyku o wartości czarnorynkowej ok. 50 tys. zł. Natomiast w pobliskich
    Ponicach w jednym z domów odkryto wytwórnię amfetaminy z dwoma nowoczesnymi
    liniami produkcyjnymi. Narkotyk miał być rozprowadzany głównie na terenie
    Śląska i Krakowa. Do obławy doszło po informacji policjantów operacyjnych
    donoszących, iż w okolicach Rabki działa wytwórnia amfetaminy, w której w
    dużych ilościach narkotyk nabywają dilerzy. Wskazywało to, że produkcja
    prowadzona jest nie tylko na dużą skalę, ale i w sposób ciągły.(BES)

    Pewnie licyli na legalizacje, hehe...
  • wislok1 05.03.05, 22:34
    Sóm żech widzioł, nie pijym taki chrómstwo
    --
    Księstwo Cieszyńskie
  • ciupazka 05.03.05, 22:55
    Nie ino w Cieszynie, u nos tyz niemieckie i czeskie. Sprzedajom zgodnie z
    wymogami UE. A kielo drogie 6.50 PLN. Ni ma jak Książęce Tyskie, abo
    Żywiec. Hej! Smaku se narobiyłak...
  • ciupazka 17.03.05, 19:50
    Jeee... Wiesna w nos strachu nie budzi
    choć piękny to afrodyzjak i test dlo ludzi.

    Nie ino dziewki, chłopy tyz,
    bo miyłość wiesnom piykno jest.
    Hej!
  • broneknotgeld 17.03.05, 23:07
    Hehehe

    Sztyry pory roku styknom
    by łogupieć za tom piyknom?
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=261
  • ciupazka 18.03.05, 03:03
    I narkotyku nie trza?! Hale , przyznoj sie , piwko musi być! Hehe..
  • broneknotgeld 18.03.05, 08:05
    Hehe - bele niy za wiela
    Bo se bety wtedy ściela
    Dyć miast frelka ta wypieścić
    Śnik we gowie durś chce mieścić.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=261
  • ciupazka 18.03.05, 11:12
    Komu za wiela, to za wiela, jo ta juz se śpiwom Bronku inacyj:

    Cemuz mnie Ty Boze na tym świecie trzymos,
    Kiedy se Ty juz dlo mnie kochanecka (narkotyku) ni mos!

    I jak mi sie mo widzieć zycie bez "narkotyku", Kie ni ma, to i nie
    nońdzieys jak u cyganki w cycku, hehehe...
    Nei co mi ostało? Nydyć telo: hehe...... ino śmiychu kupa! Ej! Bodej byś
    ta, bodej, sydłym bryje chlipoł.
    Telo.Pozdr.
  • broneknotgeld 18.03.05, 14:12
    Toż ło modego trza Ci porzykać
    Coby niy szydłym chcioł yno chlipać.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=261
  • Gość: syr IP: *.it-net.pl 26.03.05, 13:43
    Czteroosobowa grupa to kolejni dealerzy zatrzymani w tym roku na terenie
    Zakopanego. Wcześniej do aresztów trafili handlujący narkotykami w 2004 roku. -
    Zakopane zawsze było, jest i będzie miejscem, gdzie podaż i zapotrzebowanie na
    narkotyki było duże. Oprócz miejscowych narkomanów pod Tatry przyjeżdża cała
    masa młodzieży, a wśród niej dużo uzależnionych czy zażywających narkotyki
    sporadycznie - wyjaśniają zakopiańscy policjanci.

    Sprawa zatrzymania czterech krupówkowych dealerów ma charakter rozwojowy. Ze
    względu na ustalone kontakty i dzięki zabezpieczonym danym z przejętych przez
    policję telefonów komórkowych najprawdopodobniej niebawem dojdzie do następnych
    zatrzymań. Nie wykluczamy zatrzymań kolejnych osób w Zakopanem i Krakowie
  • ciupazka 03.05.05, 14:34
    A nie wierzyliście, ze u nos handele narkotykami kwitnie, hehe...


    Zlikwidowana w marcu fabryka amfetaminy w Ponicach jest trzecią w tych
    okolicach, namierzoną przez policję w ostatnim czasie. Czy Podhale jest centrum
    produkcji tego narkotyku? Trudno dostępne, górzyste tereny świetnie nadają się
    na tego typu laboratoria.

    Beata Zalot

    Tak było w przypadku Ponic koło Rabki. Budynek, gdzie produkowana była
    amfetamina, znajdował się na wzniesieniu, z którego było widać dobrze drogę
    dojazdową, nie było wokół sąsiadów, którzy mogliby coś zobaczyć lub wywąchać
    (produkcji towarzyszą nieprzyjemne wyziewy).

    Laboratorium znajdowało się w piwnicy. Dwie linie produkcyjne pozwalały na
    wyprodukowanie w ciągu doby 2 kilogramów amfetaminy, czyli 2 tys. porcji (cena
    jednej porcji to 8-12 zł).

    Fabryczka w Ponicach była obserwowana przez funkcjonariuszy krakowskiego
    Centralnego Biura Śledczego od dłuższego czasu. Produkcja narkotyku była
    interesem rodzinnym, zajmowali się nią dwaj bracia i ich kuzyn. Policja
    zatrzymała ich samochód w Myślenicach.

    W pojeździe znajdowały się 2 kilogramy amfetaminy, które miały trafić do
    dealerów w Krakowie i na Śląsku. Mimo że fabryczka została zlikwidowana, na
    Podhalu dalej odbywała się produkcja „amfy”. Niecałe dwa tygodnie później w
    samochodzie, którym jechało małżeństwo z Nowego Targu, straż graniczna znalazła
    aż 9 kilogramów tego narkotyku.

    - Amfetamina to specyfik typowo polski, do niedawna mówiło się, że w 100 proc.
    produkowana jest w naszym kraju - twierdzi Zbigniew Gabryś, zastępca
    prokuratora rejonowego w Nowym Targu.

    - Fabryki produkujące ten narkotyk zlokalizowane są głównie w Polsce
    centralnej, ale teren Podhala sprzyja tego typu produkcji - uważa nadkomisarz
    Andrzej Rokita, zastępca naczelnika Wydziału Narkotyków w krakowskim CBŚ.

    - Na tego typu laboratoria najlepiej nadają się trudno dostępne górzyste
    tereny, najlepiej ulokowane z dala od innych zabudowań - dodaje. Wiąże się to z
    nieprzyjemnymi wyziewami, które towarzyszą produkcji.

    Chociaż - jak przyznaje Rokita - wytwórnie amfetaminy w ostatnim czasie są tak
    dobrze wentylowane, że policja wykrywała takie laboratoria nawet w blokach.

    Według naszych informacji, taka produkcja odbywa się także u Słowaków. Tam
    laboratoria lokalizowane są w samochodach. Pozwala to na łatwe
    przemieszczanie „zakładów”, a przez to trudniejsze staje się namierzenie przez
    policję. Być może ten sposób przeniknął także do Polski.

    Nadkomisarz Rokita nie potwierdza informacji o takich laboratoriach na kółkach
    w Polsce, ale także ich nie wyklucza: - Proces produkcji amfetaminy nie jest
    skomplikowany, można to robić metodą chałupniczą, można się tego nauczyć,
    potrzebna jest woda, prąd lub gaz. Teoretycznie można to produkować w naczepie
    lub w większym samochodzie z paką.

    Produkowana na Podhalu amfetamina trafia głównie na rynek Polski, choć są
    sygnały, że zbywana jest także za granicą. W ostatnim czasie CBŚ zlikwidował
    trzy laboratoria - półtora roku temu jedno w okolicy Rabki, drugie, mniejsze -
    w Mszanie Dolnej. Na początku marca policjanci zlikwidowali trzecie - w
    Ponicach.

    Ile ich jeszcze jest na terenie Podhala, nie wiadomo. Sam fakt, że po
    likwidacji fabryczki w Ponicach policja nadal natrafia na przewożoną
    amfetaminę, może sugerować, że produkcja odbywa się tu nadal.
    (Gorczańska amfa
    Następna wpadka) Tygodnik Podhalański.
  • ciupazka 05.05.05, 20:13
    Na lycynie narkomanów Narodowemu Funduszowi Zdrowia dudków brakuje, to
    co tu godać o legalizacji, podobno przymusowe lycynie takiego juz
    załatwionego kostuje miesięcnie około 120 zł, a moze i więcej?

    hyperreal.info/drugs/go.to/art/3772
  • ciupazka 24.05.05, 12:13
    Speed 8 w połączeniu z alkoholem może być zagrożeniem dla życia

    Super dopalacz, smart drug; nowy wymiar sprawności, siły, wytrzymałości i
    koncentracji. Legalny stymulant i aktywator - to jedne z nielicznych opisów
    preparatu wzmacniającego Speed 8. W skład tego "środka dietetyczno-spożywczego"
    wchodzą neurotransmitery (przekaźniki mózgu) oraz spora dawka kokainy. Rodzicu,
    twoje dziecko ma szansę sprawdzić, jak działa Speed 8, bowiem można go kupić
    m.in. w hipermarketach.

    Wycofany z Tesco

    Jeszcze do piątku, 21 maja, Speed 8 można było kupić w sieci hipermarketów
    Tesco, także w sklepie tej sieci przy ul. Kapelanka w Krakowie. - Wycofaliśmy
    ten preparat ze sprzedaży do czasu ponownego przejrzenia dokumentacji
    dostarczonej nam przez dystrybutora. Nie wykluczamy jednak, że Speed 8 nie
    wróci na sklepowe półki - mówi Marta Lau z Tesco Polska. Psychiatrzy są
    przerażeni - spora dawka kofeiny, która znajduje się w Speed 8 w połączeniu z
    pozostałymi składnikami działa pobudzająco, ale i otępiająco. Nie powinno się
    go łączyć z alkoholem, czy środkami nasennymi. Takiej informacji nie zawiera
    jednak opakowanie. - Nie widzimy w tym preparacie zagrożenia dla jego
    potencjalnych nabywców. Żeby zażywanie produktu wywołało niepożądany efekt,
    trzeba by było zaaplikować sobie całe opakowanie. Tymczasem na etykiekcie jest
    adnotacja, że w ciągu doby można zażyć dwie ampułki - tłumaczy Anna Sokołowska,
    rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego.
    Dostępny dla każdego
    Producent mógł także sprzedawać Speed 8 w aptekach. Jednak na półkach w
    krakowskich aptekach nie znajdziemy preparatu. Najdziwniejsze jednak jest to,
    że produkt ze sporą dawką kofeiny dostępny jest w sprzedaży dla każdego. Do
    takiego obrotu dopuścił specyfik Główny Inspektor Sanitarny. Speed 8 ma także
    pozytywną opinię Instytutu Żywności i Żywienia. - Podczas kontroli aptek, jaką
    przeprowadzaliśmy w Krakowie, żaden farmaceuta nie zgłosił faktu sprzedaży
    Speed 8. Można tylko zadać pytanie, dlaczego lek, który zmieszany z alkoholem
    czy środkami nasennymi, może być wyjątkowo niebezpieczny dla życia, został
    przeznaczony do sprzedaży w supermarketach. Tajemnicą poliszynela jest, że taka
    sprzedaż zwiększa poziom dystrybucji preparatu - mówi Józef Łoś, Małopolski
    Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny.

    Papojcie!!! Bjako!!!
  • ciupazka 08.07.05, 16:47
    Wreście i słuśnie!!! Ni ma o cym juz ukwalować, przxynojmniyj pprzed wyborami,
    hehe... fto ćpo, to niek se ćpo, hale niek inksyk tym niek nie dręcy.
    Dość udręki!


    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=26189580
  • ciupazka 26.07.05, 14:32
    Nie do wiary, mój sąsiad ( w Ogrodach Działkowych) uprawia konopie, kilka
    krzaków na własne oczy widzę i co? Udawać, że nie widzę?
  • ciupazka 23.09.05, 01:05
    Grzegorz Rzeczkowski 03-03-2005, ostatnia aktualizacja 02-03-2005 20:48

    Młodzi wybierają marihuanę i amfetaminę, starsi heroinę i kokę. Polskę
    zalewają narkotyki. Z każdym rokiem zażywa je coraz więcej osób!

    Policyjne statystyki oszalały. Ubiegły rok w narkobiznesie prawie pod każdym
    względem był rekordowy. - Polacy biorą więcej narkotyków, więcej też się ich
    produkuje - mówi szef Centralnego Biura Śledczego Janusz Gołębiewski.

    Polska nadal przoduje w Europie pod względem ilości produkowanej amfetaminy.
    Jak przyznają sami policjanci - najlepszej na świecie. Przestępcy wytwarzają
    też coraz więcej marihuany - najpopularniejszego narkotyku w naszym kraju.

    Z każdym rokiem więcej Polaków sięga po narkotyki. Według szacunków liczba
    narkomanów przekroczyła już 70 tys. Najchętniej po środki odurzające sięgają
    ludzie młodzi, między 18. a 30. rokiem życia, mieszkańcy dużych miast.
    Najmłodsi palą trawkę i biorą amfetaminę, które są relatywnie najtańsze (gram
    marihuany kosztuje w Warszawie 20-35 zł, a amfetaminy 40-60 zł). Starsi i
    bardziej zamożni kupują heroinę i kokainę. Za gram tego ostatniego narkotyku
    płacą nawet 300 zł.

    Co ciekawe, najwięcej narkotyków wcale nie zażywają nałogowcy. - Dominuje tzw.
    branie weekendowe. Studenci biorą przed egzaminami, a pracujący zawodowo, aby
    podołać rosnącym wymaganiom w firmie - tłumaczy Janusz Tytman z Monaru.

    Jak wynika z raportu przedstawionego wczoraj przez Międzynarodowy Organ
    Kontroli Środków Odurzających ONZ, podobne problemy mają inne kraje
    europejskie - na Starym Kontynencie liczba osób zażywających narkotyki
    wzrasta. Podobnie jak w Polsce najpopularniejsza jest marihuana, którą w
    minionym roku paliło aż 30 mln osób. Wciąż rośnie zapotrzebowanie na
    mocniejsze narkotyki - heroinę oraz kokainę, ta ostatnia każdego roku trafia
    na rynek europejski w olbrzymiej ilości ponad 200 ton.

    Nic dodać, nic ująć...Dajymy i tu se rade! Państwo biydne, a ludziska na
    tym zarobiajom, i o legalizacji ni ma mowy! Nie dziwota...
  • ciupazka 08.12.05, 15:55
    Narkotyki i stymulatory w przyszłości.


    A więc chcesz usłyszeć nieco prawdy o dragach?. No to usiądź wygodnie bo choć
    moja opowieć będzie krótka to będzie z pewnością mocna. Nie pytam się co ciebie
    skłoniło do tego aby brać, nie pytam też gdzie kupujesz a już nie pytam co
    bierzesz. Bo mnie, widzisz , totalnie nie obchodzi los głupców, którzy sami
    siebie zabijają. Tak wiem pewnie powiesz mi, że wódka i papierosy też są
    śmiertelne w skutkach, zwłaszcza te z genetycznie podkręcanych roślin - czyli
    jakieś 99 % wyrobów. Ach, zapaliłoby się prawdziwego tytoniu... Ale wracając do
    tematu. Na pewno wiesz co nieco o takich świństewkach jak marihuana czy
    amfetamina. Okay, już widzę jak kręcisz nosem myśląc: ten stuff jest dla
    przedszkolaków... A ja ci powiem, że jeszcze nie tak dawno były to jedna z
    najbardziej tępionych narkotyków. Potem jednak zaczły się legalizacje w
    kolejnych krajach. No i teraz dzieciaki przypalają sobie zamiast
    podwieczorku... Potem z kolei pojawiła się w sklepach klonowana żywnoć i nagle
    narkotyki z tych dwóch rodzin przestały uzależniać... A właśnie uzależnienie to
    jest efekt o który chodzi producentom i dealerom! Uzależniony bowiem, dla
    własnego dobra musi zdobyć kasę (albo coś innego byle cennego) na kolejną
    działkę. Powiem ci, że w niedalekiej przeszłości było sporo rżnych narkotyków,
    jakieś tabletki rozpuszczane nieświadomym niczego osobom w napojach albo w
    cukierkach rozprowadzanych w szkołach itd. Ale dopiero niedawno udało się
    wyprodukować narkotyk który nie doć, że uzależnia od pierwszej działki to
    jeszcze powstrzymywanie się od wzięcia kolejnej powoduje dokuczliwy ból.
    Ukojenie przynosi dopiero wzięcie kolejnej działeczki. Najgorsze jest to, że
    pierwszą działkę dostajesz zazwyczaj za darmo: na spróbowanie. No i potem
    płacisz jak za mokre zboże. Jedyne pocieszenie jest w tym, że sam narkotyk jest
    jeszcze doć trudno wyprodukować więc jego udział w rynku jest póki co znikomy.
    Jaki jeszcze gówna się kręcą po rynku?
    A ty co robisz ...?
    ... Aha musiałeś wzić działkę. Mam nadzieję, że coś zapamiętasz z tego co
    mówię...
    No więc oczywiście nieśmiertelna heroina i kokaina. Dwie siostry. W tej chwili
    to one mają większoć rynku ale posiadanie choć znikomych ich ilości jest doć
    ryzykowne. Nawet samo branie jest doć ryzykowne. No chyba, że jesteś na terenie
    jakiejś korporacji, która przymyka oczy na dragi... Dlaczego stało się
    niebezpieczne? Cieszę się, że jeszcze nie odleciałeś i w miarę trzeźwo myślisz.
    Aha, wziłeś energyboosta. Na draga? No to jesteś nieźle porąbany. To po co
    bierzesz dragi aby zaraz je zabić energyboostem... OK. Twój biznes. Lubisz
    tracić kasę to trać. Aha, zainteresowało ciebie to co mówię... Dlaczego więc
    stało się ryzykowne. Ano gliny teraz dostały jakiś nowy specjalistyczny
    wykrywacz narkotyków, który nie doć, że wykryje najmniejszą nawet iloć
    narkotyku (oczywiście z niewielkiej odległości) to jeszcze wykryje że brałeś.
    Ale podobno jeśli zmiksujesz rżne dragi to ten wykrywacz jest do bani. Życie
    takiego miksera pewnie również ale to inna bajka. Chciałeś usłyszeć wykład o
    narkotykach a nie o skutkach narkomanii...
    Jak na razie przeszliśmy przez rżne zwykłe narkotyki. Jest jeszcze sporo rżnych
    narkotyków dla miłośników cyberwszczepów. Tak wiem, że teraz każdy ma jakiś
    wszczep ale mi chodzi o rżnego rodzaje wszczepy - dopalacze. Stymulator
    refleksu, poprawiacz wzroku, słuchu i tak dalej. Lista wszczepów jest zbyt
    długa aby ją tu przytaczać. Otż ktoś mądry wymyślił, że na przykład taki
    stymulator refleksu jeśli podać zmieszany z benzydryną to on powoduje świetne
    halucynacje. Dosłownie jakbyś oglądał film. No i w zasadzie nie uzależnia
    bardziej niż sama benzydryna... Tylko mi nie ściemniaj, że nigdy w życiu nie
    słyszałeś o stymulatorach? Gdzieś ty się uchował bracie. No to pokrótce ci
    powiem, choć nasz czas powoli dobiega końca. Człowiek jest tak słaby, że aby
    dorównać maszynom (które zresztą sam stworzył) musi się troszkę dopakować.
    Dlatego też zaczł stosować rżne wszczepy, początkowo dostępne tylko dla wojska
    ale jak ktoś ma kasę to nie ma problemu. Jakieś mechaniczne ręce dodające się,
    jakieś polepszone ścięgna które poprawiają skocznoć i szybkoć. Ale koszt
    wszczepu jest cholernie drogi nie mówiąc tu oczywiście o kosztach produkcji.
    Oprócz tego operacje się może nie powieć. Więc człowiek wymyślił coś pomiędzy
    własną słabością a zajebistym wszczepem: stymulator. Naukowcy odkryli, że jeśli
    podać człowiekowi rżne środki farmaceutyczne to można mu na pewien określony
    czas poprawić szybkoć, skocznoć, wzrok, słuch, smak i tak dalej. Jednym słowem
    można go trochę polepszyć i to bez kosztownych i nie mniej ryzykownych
    operacji. Niektóre stymulatory to są ampułki do picia ale najczściej to są
    jakieś zastrzyki. Ciach mały zastrzyk i zapie..sz jak mały robocik... Takie
    eksperymenty już robili nasi prapradziadkowie, przy czym wtedy używali rżnych
    świństw i było masę skutków ubocznych. A teraz? Chcesz trochę szybciej biec?
    Bach zastrzyk, Potrzebujesz większej siły? No to cyk mały zastrzyk. I tak
    dalej. Ale ze stymulatorami jest niemalże tak samo jak z narkotykami. Też
    niejako uzależniają. Ale to uzależnienie jest inne. Raz weźmiesz coś na się i
    już nigdy więcej nie będziesz chciał być słabeuszem... Dalej już chyba nie
    muszę ci tłumaczyć. Ale hej! Czy ty mnie jeszcze w ogóle słuchasz? No tak.
    energyboost przestał działać i ten gó..arz mi odleciał w krainę chemicznych
    marzeń. Chyba też sobie przygrzeję. Gdzieś tu miałem schowany mały zapasik
    prawdziwej marihuany.... Vhris.
  • ciupazka 09.01.06, 12:16
    Nei przygrzewajom... juz nawet w sygnaturkak, nie ino w piwie... Hehe...
  • ciupazka 17.01.06, 11:15
    To sukces....

    Policjanci z Centralnego Biura Śledczego w Krakowie zatrzymali 7 bandytów.
    Zarzuca się im m.in. handel narkotykami na wielką skalę, czerpanie korzyści z
    prostytucji i udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze
    zbrojnym. Do zatrzymań doszło po koniec ubiegłego tygodnia. Członków grupy
    ujęto równocześnie podczas zorganizowanej akcji. Głównie w ich mieszkaniach i w
    siłowni. Zatrzymani są mieszkańcami Krakowa oraz województwa małopolskiego w
    wieku od 26 do 43 lat. Wśród nich jest bandyta o pseudonimie Mussolini. Wszyscy
    bandyci byli już wprzeszłości karani za różne przestępstwa kryminalne. Grupa
    działała na terenie całej Polski południowej od około 2003 r. Zajmowała się
    głównie hurtowym handlem narkotykami.

    - Byli tzw. dużymi hurtownikami. Oferowali do sprzedaży przede wszystkim
    amfetaminę, kokainę, heroinę i ecstasy. Grupa zajmowała się także wymuszaniem
    haraczy od właścicieli agencji towarzyskich i takie właśnie zarzuty zostały im
    przedstawione - wyjaśnia Dariusz Nowak, rzecznik prasowy małopolskiej policji.
    Oba przestępstwa są zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 10. Decyzją sadu
    wszyscy zostali tymczasowo aresztowani na 3 miesięcy. Na początku grudnia
    policjanci z Centralnego Biura Śledczego w Krakowie zatrzymali groźnego
    przestępcę, jednego z przywódców bandy "Prezesa". Wówczas zapowiadali, że
    dalsze zatrzymania są tylko kwestią czasu. Teraz styało się to faktem.

    Grupa, jedna z największych grup przestępczych, którą rozbito we wrześniu,
    m.in. porwała 18-letniego syna jednego z najbogatszych Małopolan oraz
    produkowała i handlowała narkotykami na wielką skalę. Przez długi czas
    zmonopolizowała handel narkotykami w Małopolsce, szczególnie ecstasy i
    amfetaminą.

    W czasie zatrzymań znaleziono u jej członków aż 44 tysiące tabletek ecstasy i
    znaczne ilości innych narkotyków. Przejęto także 14 sztuk broni, w tym pistolet
    maszynowy z tłumikiem. Bandyci posiadali ogromny majątek. Do legendy już
    przeszły przestępcze spotkania w jednej z rezydencji w okolicach Rożnowa, gdzie
    przestępcy wypoczywali, polując na prywatnym "safari", łowiąc ryby w prywatnych
    stawach oraz jeżdżąc na wodnych skuterach. Właśnie właściciela rezydencji
    zatrzymano w grudniu.(JACA - Gazeta Krakowska)
  • Gość: Ciupazka IP: *.it-net.pl 07.04.06, 17:50
    Dziś posiedzenie Sejmu dotyczyło narkotyków. Narkotykom - NIE!
    Legalizacji - NIE
  • Gość: Ciupazka IP: *.it-net.pl 07.04.06, 17:53
    Zaostrzenie kar za obrót narkotykami i uprawę roślin, z których się je
    wytwarza, przewiduje rządowy projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu
    narkomanii, którego pierwsze czytanie zakończyło się we wtorek na posiedzeniu
    sejmowych Komisji Zdrowia oraz Sprawiedliwości i Praw Człowieka.


    W październiku ubiegłego roku weszła w życie znowelizowana ustawa o
    przeciwdziałaniu narkomanii, która zakłada, że za posiadanie nawet drobnej
    ilości narkotyków nadal można trafić do więzienia.

    Rządowy projekt nowelizacji, którym zajmowali się posłowie, ma na celu
    dostosowanie polskiego prawa do wymogów prawa unijnego.

    Jedną z głównym zmian zawartych w projekcie jest dopisanie uprawy krzewów koki
    do upraw narkotyków, za które grozi kara grzywny i pozbawienia wolności do lat
    trzech. Do tej pory karana była jedynie nielegalna uprawa maku i konopi. W
    projekcie zaostrzono także górną granicę kary za uprawę narkotyków z dwóch do
    trzech lat.

    Jeśli jednak uprawa narkotyków może dostarczyć znacznej ilości słomy makowej,
    liści koki, żywicy lub ziela konopi sprawca podlega karze pozbawienia wolności
    od 6 miesięcy do 8 lat.

    Prawo unijne przewiduje bowiem, że jeśli przestępstwo dotyczy dużej ilości
    narkotyków lub tych, które powodują duży uszczerbek dla zdrowia, to górna
    granica kary powinna być w przedziale od 5 do 10 lat.

    "Postulat wyższych kar za posiadanie i dystrybucję narkotyków nie budził
    żadnego sprzeciwu posłów na posiedzeniu komisji. Byli zgodni, że zdecydowana
    walka z tym brzydkim zjawiskiem jest wskazana" - powiedziała PAP przewodnicząca
    sejmowej Komisji Zdrowia Ewa Kopacz (PO).

    Projekt przewiduje również zaostrzenie kar za podawanie środka odurzającego lub
    substancji psychotropowej małoletniemu; za nakłanianie go do użycia tych
    środków bądź substancji oraz za podawanie ich w znacznych ilościach innej
    osobie. Według projektu nowelizacji grozi za to kara od 6 miesięcy do 8 lat;
    wcześniej za taki czyn groziła kara do 5 lat.

    Rząd chce także ostrzejszych kar za posiadanie znacznej ilości środków
    odurzających lub substancji psychotropowych. Grozić ma za to kara pozbawienia
    wolności od 6 miesięcy do 8 lat; wcześniej za taki czyn groziła kara do 5 lat.

    Projekt zakłada karanie za wprowadzanie do obrotu tzw. prekursorów, czyli
    półproduktów służących do produkcji narkotyków. Grozić ma za to kara grzywny i
    pozbawienia wolności do lat 5. Do tej pory w ustawie o przeciwdziałaniu
    narkomanii mowa była m. in. o posiadaniu, nabywaniu i przewożeniu prekursorów.

    Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii zakłada, że jeśli ktoś posiada niewielką
    ilość narkotyków, może dostać karę grzywny lub trafić do więzienia na rok. Tym
    samym nie wprowadzono pomysłu byłego ministra zdrowia Marka Balickiego, by
    zastąpić karę pozbawienia wolności dla osób posiadających niewielką ilość
    narkotyków przymusowymi zajęciami edukacyjnymi.

    Ustawa określiła sposób finansowania realizacji zadań wynikających z Krajowego
    Programu Przeciwdziałania Narkomanii oraz procedurę dotyczącą programów w
    zakresie przeciwdziałania narkomanii na każdym szczeblu terytorialnym,
    począwszy od gminy. Przy premierze utrzymana została Rada do spraw
    Przeciwdziałania Narkomanii jako organ koordynacyjno - doradczy.

    A dyskusja tu:


    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=39735611&a=39735808

  • ciupazka 19.06.06, 19:09
    Narkotyk na receptę

    Heroina to narkotyk przegranych. Dzięki takiej zmianie wizerunku Szwajcarii
    udało się doprowadzić do zmniejszenia liczby nowych przypadków uzależnienia
    Liberalizacja przepisów antynarkotykowych spowodowała tam ogromny spadek liczby
    nowych narkomanów. Śladem Szwajcarów musi teraz pójść Wielka Brytania, w której
    liczba śmiertelnych ofiar narkotyków jest najwyższa w Europie.

    Szwajcarzy złagodzili swoją politykę na początku lat dziewięćdziesiątych. Od
    tamtej pory liczba nowych użytkowników heroiny spadła o 82 procent. Wynik ten
    udało się osiągnąć poprzez zaproponowanie uzależnionym tak zwanej terapii
    zastępczej. Program obejmuje wydawanie heroiny na receptę, jak również
    stosowanie doustnego metadonu, wymianę igieł oraz urządzenie pokojów dla
    narkomanów, w których mogą wstrzyknąć sobie porcję narkotyku.

    Zdaniem ekspertów nowe metody działania zmieniły sposób postrzegania narkotyku.
    Zniknął cały czar. Zażywanie heroiny przestało być wyrazem buntu, a zaczęło
    kojarzyć się ze szpitalem. Spadła liczba przestępstw i przypadków śmiertelnych
    związanych z narkotykami. „Wreszcie heroina stała się narkotykiem ludzi
    przegranych. Przestała być atrakcyjna dla młodzieży” – mówi Carlos Nordt ze
    szpitala psychiatrycznego w Zurychu. (...)

    Brytyjscy specjaliści chcą, aby podobne środki zastosowano w ich kraju. W
    Wielkiej Brytanii każdego roku z powodu narkotyków umiera 2,5 tysiąca osób.
    Szacuje się, że liczba silnie uzależnionych sięga tu 280 tysięcy. Większość z
    nich zażywa heroinę i kokainę. „Szwajcarzy nie ograniczyli się do rozdawania
    narkomanom heroiny, ale pomysł ten poparli rutyną i ogromną pracą – twierdzi
    profesor John Strang, dyrektor Narodowego Ośrodka Uzależnień. – Narkotyki
    zażywane są w pomieszczeniach szpitalnych, w których narkomani muszą stawić się
    trzy razy w ciągu dnia, żeby dostać swoją porcję. Cała operacja ma bardzo
    medyczny charakter. Buntownicza natura narkotyku została zinstytucjonalizowana,
    podobnie jak kiedyś kulturę punk zinstytucjonalizowali specjaliści od mody” –
    przekonuje Strang.

    Liczba nowych przypadków uzależnienia stale w Zurychu rosła: z 80 w roku 1975
    do 850 w roku 1990. Rok później wprowadzono terapię zastępczą. Od tej pory
    liczba nowych narkomanów spadała, aż do 150 przypadków w roku 2002. Wbrew
    prognozom krytyków liberalizacji ułatwienie dostępu do narkotyku nie
    doprowadziło do wzrostu spożycia. Całkowita liczba uzależnionych od heroiny
    malała w mieście o 4 procent rocznie, chociaż średni okres jej zażywania
    wydłużył się. Spadła również liczba zgonów wśród narkomanów. (...)

    Zdaniem Victora Adebowale’a, dyrektora organizacji charytatywnej Turning Point
    szwajcarskie doświadczenia pokazują, że przepisywanie heroiny na receptę pomaga
    tym narkomanom, u których zawiodła terapia metadonem i próby detoksu.
    Rzeczniczka prasowa organizacji Drugscope wierzy w skuteczność takiej polityki
    zwalczania nałogu i tworzenia szansy powrotu uzależnionych do życia bez
    narkotyków. (...) „Problem polega na tym, że wielu narkomanów rezygnuje z
    tradycyjnej terapii i ponownie zaczyna zdobywać heroinę na ulicy. Potrzebujemy
    skutecznych metod w podtrzymywaniu chęci leczenia się” – twierdzi
    przedstawicielka Drugscope.

    Na politykę liberalizacji składa się kilka elementów. Po pierwsze przepisywanie
    zastrzyków z heroiną. Istnieją dowody na to, że heroina na receptę zachęca
    narkomanów do podjęcia terapii, jest bezpieczniejsza, a osobom, które od
    długiego czasu zmagają się z uzależnieniem, może pomóc w ustabilizowaniu
    sytuacji życiowej. Drugim elementem jest wprowadzenie pomieszczeń, gdzie
    narkomani mogą zażyć środek odurzający. Dzięki takiemu rozwiązaniu mają szanse
    zrobić to w sposób bezpieczny, nie naruszając prawa i pod pełną kontrolą.
    Alternatywą dla narkotyków z ulicy może być podawany doustnie metadon. Jest on
    bezpieczniejszy i daje mniejszy odlot. Z kolei dostarczanie uzależnionym
    czystych igieł zmniejsza ryzyko przenoszenia się takich chorób, jak AIDS czy
    żółtaczka. Ostatnim elementem programu jest złagodzenie przepisów dotyczących
    marihuany. Dzięki zmianie kategorii tego narkotyku z B na C policja może
    skoncentrować się na dostawcach.

    Narodowy Ośrodek Uzależnień w południowym Londynie jest pierwszym brytyjskim
    centrum, które realizuje nowy program. „Nasz szpital działa na wzór kliniki
    szwajcarskiej – mówi dyrektor John Strang. – Celowo wprowadziliśmy całkowitą
    sterylność. Nie ma tu mowy o miłej atmosferze, słuchaniu Led Zeppelin czy
    paleniu kadzidełek. Leczymy od 20 do 30 pacjentów z silnym uzależnieniem. Nie
    opublikowaliśmy jeszcze rezultatów naszych badań, ale pierwsze obserwacje są
    dla nas zaskakujące. Wielu pacjentom, którzy mieli już na swoim koncie nieudane
    terapie, u nas udało się odmienić swoje życie. Z doświadczeń innych ośrodków
    wynika, że duża grupa uzależnionych w ciągu roku przestawia się na doustny
    metadon. Rutyna związana z podawaniem heroiny powoduje u narkomana chęć
    ucieczki. Na tym właśnie polegał sukces Szwajcarów” – opowiada profesor Strang.

    Myli się jednak ten, kto sądzi, że liberalizacja przepisów oznacza całkowitą
    dowolność w oferowaniu narkotyków każdemu. Program zakłada podawanie heroiny w
    wyjątkowo surowych szpitalnych warunkach. „Dla narkomana to żadna przyjemność
    przychodzić tu trzy razy dziennie i oglądać swojego opiekuna. Jeśli przerzucą
    się na metadon, wystarczy raz dziennie albo nawet raz na trzy dni – mówi
    dyrektor kliniki. – W Wielkiej Brytanii przez lata przepisywano heroinę wąskiej
    grupie około pięciuset uzależnionych. Program ten utracił jednak wiarygodność,
    ponieważ narkotyk można było zabrać ze sobą. Z obawy przed możliwością
    sprzedaży go na czarnym rynku wydzielano bardzo małe porcje. Tymczasem nasz
    program pozwala przepisywać duże ilości, ponieważ cała heroina trafia
    natychmiast do organizmu pacjenta. Trzeba ją zażyć na miejscu, więc nie musimy
    się obawiać, gdzie się ona ostatecznie znajdzie” – zapewnia Strang.

    W skuteczność nowej metody wierzą również narkomani, którym udało się wyjść z
    nałogu. – „Popieram pomysł podawania narkotyku w warunkach ścisłej kontroli –
    mówi 42-letni Rob English w przeszłości uzależniony od heroiny. – Nie twierdzę,
    że ta metoda powinna być stosowana w przypadku piętnastolatków. Jeśli jednak
    mamy do czynienia z kimś, kto próbował się wyleczyć, bezskutecznie szukał
    pomocy, to sądzę, że taka terapia może być dla niego ostatnią deską ratunku”.

    English przez 23 lata brał heroinę. Zaczął mając lat piętnaście. Żył na ulicy,
    mieszkał gdzie popadnie. Kilka razy trafił do więzienia. – „Nie chciałem tak
    żyć – opowiada. – Mój ojciec pił alkohol i brał valium. Bywał agresywny. Trzy
    razy uciekałem z domu. Pierwszy raz kiedy miałem 12 lat, drugi raz rok później
    i wreszcie jako piętnastolatek. Znalazłem się w Londynie na ulicy. Tam poznałem
    wielu młodych nieszczęśników, którzy eksperymentowali z różnymi środkami. W
    więzieniu byłem dziewięć czy dziesięć razy. Człowiek uzależniony zrobi
    wszystko, żeby zaspokoić głód. Staje się niewolnikiem narkotyku. Albo zaczyna
    wtedy popełniać przestępstwa, albo zostaje dilerem, bo to jedyne sposoby
    zarobienia na towar” – mówi English.

    Nałóg kosztował go 200 funtów dziennie. Tolerancja organizmu na narkotyk
    wzrosła, potrzebował coraz większych dawek. – „Byłem pewien, że w końcu przez
    to umrę” – wspomina Mając 34 lata poszedł na odwyk, ale po niespełna miesiącu
    został wyrzucony za złe zachowanie. „Pamiętam, jak płakałem wychodząc przez
    bramę ośrodka. Zanim mój pociąg dojechał do stacji King's Cross, byłem już
    naćpany” – opowiada. Mając lat 38, po rocznej terapii metadonem, English wygrał
    z nałogiem. &
  • Gość: Ciupazka IP: *.it-net.pl 07.04.06, 18:00
    To i forum o trawce majom:

    jaranie.webd.pl/phpbb/
  • Gość: Ciupazka IP: *.it-net.pl 06.10.06, 20:43
    Na placu zabaw, (akurat koło mnie szkoła) małolaty jarajom, hale piwka juz
    u nik nie widze, a w Aldiku kontrola wieku, kie młody cłek piwo mo w
    koszu. I słuśnie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka