Kim byl Jozef Kuras pseudonim "Ogien". Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Niech przeczytaja milosnicy tzw. Schlooonzakow.

    Urodzil sie 23 X 1915 w Waksmundzie. Rodzina byla bardzo aktywnie
    zaangazowana w ruch ludowy i z tego powodu byla w konflikcie
    zarowno z wladzami sanacyjnymi, jak i z miejscowym proboszczem.

    Bogdan Nurski (3): "Zmobilizowany 23 sierpnia 1939 roku, Jozef Kuras walczyl w
    kampanii wrzesniowej w I Pulku Strzelcow Podhalanskich. Jednostka zostala
    rozbita miedzy Lwowem a Jaroslawem. W pazdzierniku wrocil do Waksmundu".

    Po kampani wrzesniowej Jozew Kuras probowal przedostac sie na Wegry,
    ale bez powodzenia i wrocil do Waksmundu. Od razu pojawila sie sprawa
    Goralenvolku, ktory na Podhalu nie cieszyl sie pokularnoscia.
    W Waksmundzie przyjely karty G.(oralenvolku) tylko 62 osoby, podczas
    gdy P.(olskich) wydano 2330. Jest to istotne poniewaz konflikt ten
    trwal i pozniej. Wlasnie z Goralenvolk'owcow i innych kolaborantow
    wywodzili sie czesto agenci UB (np. Segutka).
    Jak sie dowiedzialem podzialy za i przeciw Ogniowi wynikaly
    glownie z idacych przez pokolenia sporow rodzinnych - i spory
    te utrzymuja sie do dzisiaj - w Waksmundzie wzmocnione przez to,
    ze zwolennicy UB otrzymali roznego rodzaju nagrody i gratyfikacje
    co przelozylo sie prosto na "stan majatkowy".
    Jozef Koras dosc szybko wszedl w konflikt z wladzami niemieckimi
    i od czerwca 1941 stanal na czele lokalnej placowki "KONFEDERACJI
    TATRZANSKIJ" - podziemnej, powiazanej z ludowcami, organizacji
    zwalczajacej "goralenvolk" goralskimi rekami.
    Pierwsze proby likwidacji KT nie daly rezultatow - zlikwidowano
    np. dwoch "turystow" - te same metody stosowalo potem UB - a naprawde
    niemieckich agentow Benela i Kruszewskiego. Jednak wsypy
    spowodowane przez agenta Romanowskiego doprowadzily do faktycznej
    likwidacji KT. Ustalono tez role Jozefa Kurasia w KT i 29 VI (i 4 VII)
    1943 Waksmund zostal spacyfikowany przy czym zamordowano ojca , zone
    i 2,5-letniego syna Ognia.
    To wyjasnia szczegolnie zaciekla nienawisc Ognia do konfidentow
    niemieckich (co odnotowuja rowniez zrodla UB).
    • Bogdan Nurski (3) pisze o tym wydarzeniu w nastepujacy sposob:
      "Waksmundcy donosiciele poinformowali ich o roli, jaka odgrywal "Orzel",
      wiec odwet rozpoczeli od jego najblizszych. 29 czerwca 1943 roku niemieccy
      zandarmi, granatowi policjanci oraz cywilni konfidenci napadli w nocy na
      dom Jozefa Kurasia (73-letniego ojca "Orla"). W domu zastali tez zone "Orla"
      wraz z 2,5-letnim synkiem Zbyszkiem. Wszyscy zostali zastrzeleni.
      Potem napastnicy podpalili dom Kurasiow.

      Gdy "Orzel" dowiedzial sie o zamordowaniu najblizszych, zmienil pseudonim
      na ten, pod ktorym mial stac sie slawny: "Ogien". Przyjecie tego pseudonimu
      chyba doskonale odzwierciedla stan, w jakim sie znalazl. Zbedne sa tutaj
      jakiekolwiek komentarze.

      Morderstwo dokonane na rodzinie Kurasiow stanowilo prolog do tragedii
      calego Waksmundu. W niecaly tydzien pozniej wies otoczylo kilkuset
      esesmanow, zandarmow i gestapowcow. "Czesc ekspedycji obchodzi domy
      i spedza wszystkich mieszkancow wioski - nie wylaczajac starcow, kobiet i
      dzieci - na cmentarz, gdzie musza sie oni polozyc twarza do ziemi. Wszystkich
      wybranych razem z partyzantami pognano do szkoly, ktora zmieniono w miejsce
      kazni. O godzinie 8 wieczor nastepuje final: (...) rozkazano wszystkim lezacym
      na ziemi ludziom ukleknac, by na kolanach wysluchali wyroku: 33 osoby
      skazano na wywiezienie do obozow koncentracyjnych, 5 partyzantow na
      kare smierci."(5) Rozstrzelano ich na miejscu. Wsrod wywiezionych do obozow
      znalezli sie bracia "Ognia" - Wojciech i Wladyslaw (zaprzysiezony czlonek
      Konfederacji Tarzanskiej)"
      • Nawet komputer ci się przegrzał i nie chce powielać kiepskich tekstów, hehehe!
        Bo są do DUPY!!!
      • Po rozbiciu Konfederacji Tatrzanskiej jej resztki nawiazaly wspolprace
        z AK, poniewaz w 1943 Ludowcy na tych terenach nie utrzymywali wlasnej
        sily zbrojnej. Poczatkowo kontakty z por. Lechem (ppor. Szczypka) ukladaly
        sie dobrze. Ogien kierowal oddzialem autonomicznym i zostal szefem sztabu
        ugrupowania. Niestety Lech przypadkowo zginal.
        Kolejny dowodca "Zawisza" Krystian Wieckowski probowal obciac
        "ludowo lewicujace" nastawienie grupy Ognia - i szerzej wszystkich
        ugrupowanin powiazanych z ludowcami.
        Doszlo do ostrego konfliktu. Po rozbiciu obozu Zawiszy (zdrada konfidenta
        Zmiji) nastapil ostateczny rozlam. Zawisza oskarzal Ognia - zostal on
        w koncu w wyniku dochodzenia uniewinniony (rozkaz Borowego z 13 X 1944).
        Jednak przedtem Zawisza usilowal zlikwidowac Ognia i staral sie (nie
        wiadomo czy uzyskal) o wydanie na Ognia wyroku smierci.

        Bogdan Nurski (3): "Kuras wyslal 27 stycznia 1944 roku raport do dowodztwa
        AK w Krakowie o rozbiciu obozu. W odpowiedzi wydano nan wyrok smierci.
        W jego obronie stanelo jednak nowotarskie kierownictwo Rocha, uznajac
        oskarzenie za niesluszne.

        W wyniku tego mimo nawiazanej ponownie faktycznej wspolpracy stosunki
        Ognia z AK do konca pozostaly zle. To, oraz fakt, ze AKowcy (Lamparet)
        nawolywali ogniowcow do ujawnienia sie po wojnie, tlumaczy konflikt
        miedzy AKowcami i Ogniowcami ktory trwa wlasciwie do dzis.
        • Po rozstaniu z AK Ogien podlegal kierownictwu Ruchu
          Ludowego (PKRL). Po przeprowadzeniu przez Mochorta sledztwa
          zdejmujacego z Ognia wine za rozbicie obozu Wilka i umorzeniu
          dochodzenia przez dowodce 1PSP-AK Borowego, Ogniowcy - juz wtedy
          oddzial Ludowej Strazy Bezpieczenstwa zostali oddzialem specjalnym
          Delegatury Rzadu. Oddzialem,ktory rowniez wykonywal egzekucje na
          zdrajcach i innych przestepcach. Ogien zlozyl dodatkowa przysiege PRD.
          Wykonano 8 wyrokow smierci (np. Czubiakowa z Waksmundu). Zlikwidowano
          dwie bandy rabunkowe. Innych karano chlosta lub ostrzyzeniem.
          Oczywiscie rozdziny ukaranych nazywaly Ognia BANDYTA. Ci sami ludzie
          pomagali potem UB, ktory roztaczal parasol nad volksdeutsch'ami, kapusiami
          gestapo i innymi kolaborantami dajac im "szanse rehabilitacji".
          UB nie ruszylo np. gestapowca Mazurkiewicza (Nowy Targ), a takze konfidentow
          Kaminskiego i Pawlikowska. O te konkretne osoby Ogien upominal
          sie wobec porucznika UB Czyza w czasie "rozmow ujawniajacych" (zakonczonych
          fiaskiem) w 1946.
          Oprocz tego odzial Ognia prowadzil oczywiscie akcje przeciw wojskom
          niemieckim i slowackim. W uzgodnieniu z "Mochortem" Ogien nawiazal
          kontakty z AL i partyzantka radziecka (siedzaca w masywie Radziejowej).
          Ustalono ze ludowcy Ognia wkrocza po wypedzeniu Niemcow do Nowego
          Targu i stworza oddzial MO (na co AKowcy nie mieli szans).
          Ogniowcy wspolnie z AL stoczyli swoja najwieksza regularna bitwe pod
          Klikuszowa zabijajac 120 Niemcow. Ogniowcy przeprowadzili tez Armie
          Czerwona wokol Nowego Targu, ktory w rezultacie zostal przez Niemcow
          ewakulowany i pozostal niezniszczony.
          Ogien rzeczywiscie zostal komendantem MO, ale szybko pojawily sie konflikty
          z przyslanymi funkcjonariuszami UB. W rezultacie Ogien udal sie do
          Lublina (PKWN), Warszawy, a potem do Krakowa. Nominacje formalnie
          potwierdzono, ale faktycznie nie bylo dla niego miejsca. Ogien zorientowal
          sie, ze w nowym ukladzie liczy sie NKWD i jego zausznicy z PPR - co nie
          odpowiadalo jego wizji Polski ludowej, ale suwerennej. Byc moze grozilo
          mu tez aresztowanie.
          • 11 IV Ucieczka do gor (choroba od 16III do 14 IV) - z dziennika Ognia.

            I wezwal swych bylych partyzantow. Na pierwszej odprawie powiedzial,
            iz zaczal sie okres walki z drugim okupantem jeszcze okrutniejszym, niz
            pierwszy.

            Dzialalnosc Ognia od 11 IV 1945 - 22 II 1947
            UB podaje 702 Ogniowcow, z ktorych 320 ujawnilo sie na podstawie ustawy z
            22 II 1947 - czesc z nich aresztowano i skazano pod roznymi pretekstami.
            184 Ogniwcow schwytano, z tego 32 skazano na kare smierci - 21 wyrokow
            wykonano. Zginelo 88 z tym, ze czesc z nich rozstrzelal Ogien za
            przestepstwa pospolite (bedzie o tym mowa) lub zdrade. Nieznane sa losy
            131 osob. UB wykrylo 139 wspolpracownikow Ognia w tym 31 kobiet. 117
            z nich aresztowano.

            Ogien mial ludzi nawet w wojewodzkim UBP w Krakowie co pozwolilo
            mu namierzac agentow UB i parowac jego akcje. Wazna byla tez Szarotka
            - Stanislawa Smiejchowicz, sekretarka komendanta powiatowego MO (10 lat
            wiezienia). Jerzy Nizinski byl natomiast oficerem prokuratury w Krakowie.
            Ludzie Ognia przejeli tez lokalnie ruch harcerski (Rabka ks.Hojal i prof.
            gimnazjum Hodoba).

            Oczywiscie jednak najwazniejsza byla walka zbrojna.
            Najbardziej spektakularna akcja bylo odbicie wiezniow z wiezienia sw.
            Michala (obecnie Muzeum Archeologiczne) w Krakowie. Apogeum dzialalnosci
            Ognia to wrzesien 1946 kiedy partyzanci jawnie w dzien maszerowali
            zwartymi odzialami przez szereg miejscowosci. Ogien unikal walki
            z wojskiem. To samo zreszta na ogol czynili zolnierze - stad mala
            liczba ofiar takich starc po obu stronach.

            Inna spektakularna akcja Ognia to odbicie aresztowanych
            Tadeusza Pulmanskiego i Eugeniusza Kajdrysa ze szpitala sw. Lazarza.
            Niestety w akcji zginela w czasie strzelaniny - prawdopodobnie
            przypadkowo (Walach podaje ze celowo) - pielegniarka. Ogien podaje
            ja w grupie osob postronnych, ktore poniosly smierc w czasie akcji
            podziemia.

            MO cieszylo sie poczatkowo specjalnymi prawami - Ogien zwalczal
            bandytow i uwazal milicje za potrzebna - ograniczano sie do zdobywania
            broni na posterunkach. Milicja z reguly nie stawiala oporu. Wladze
            wymienily wiec ekipe na "ceprow" glownie ze Slaska.

            Bezwzglednie Ogien zwalczal UBP, NKWD, KBW i Informacje Wojskowa.
            Rozstrzeliwano tez aktywistow PPR, choc czesto konczylo sie na
            chloscie, banicji lub kontrybucji. Karano tez wlasnych zdrajcow
            np. Murzyna 10 VII 1946 zbiegl i naprowadzil oblawe UB i KBW na Ognia.
            Ujety i powieszony po bezwzglednym sledztwie.

            UB mialo licznych agentow u Ognia - wedlug zrodel UB ponad 40.
            Szczegolnie niebezpieczna Niezdecydowana - siostra PCK i pracownica
            sanatorium w Rabce wprowadzila w zasadzke grupe Marnego (6 zabitych).
            Inna agentka byla Wanda - wydawala jeszcze post Ogniowcow, ale tez
            posredniczyla w rozmowach Ogien-UB w 1946. Lisc z kolei byl SSmanem,
            ktoremu dasno szanse "zrehabilitowania" sie. Sama smierc Ognia
            tez zostala spowodowana przez zdrade - konfidenci UB zawiadomili
            o miejscu jego pobytu. Tak wiec po obu stronach w "wywiadzie"
            pracowali najrozmaitsi ludzie.

            11 VII 1946 wykonano wyrok na Janie Raclawickim naczelniku wiezienia w
            Nowym Targu za "wierna i wytrwala prace - tak w czasach okupacji
            niemieckiej, jak i obecnie dla komuny - znecanie sie nad wiezniami w
            szczegolnie barbarzynski sposob".

            W sumie wedlug danych Ognia zlikwidowano 85 funkcjonariuszy UB (UB
            przyznaje sie do straty 64 ludzi), 17 milicjantow, 3 ormowcow, 3 pracownikow
            panstwowych, 29 czlonkow NKWD (dane te pozniej wycofano).
            Ogien podaje 157 zabitych z KBW i 138 rannych (UB 51 zabitych i 16 jencow
            - czesciowo dezerterow).
            Ogien podaje 7 wyrokow smierci za kolaboracje z Niemcami (UB 11).
            Z innych wyrokow 43 (UPBP), PPR 16, SL 2, ZMW 3.
            UB przyznaje, iz 39 (z 43) bylo faktycznie jego agentami ale podaje
            4 z ZMW.

            Ogniowcy karali tez aktywistow slowackich (w 1948 po smierci Ognia
            sprawa grozila wojna Polcko Czechoslowacka o Spisz - zablokowana
            przez Rosjan sprawa byla tak napieta, ze juz w czasie dzialalnosci
            Ognia Slowacy atakowali polskie posterunki stad pewno dobre stosunki
            Ognia z WOPem).
            • Za drobniejsze wykroczenia nakladano kontrybucje (jedna humorystycznie
              na prosbe "skazanego" by przestalo go nachodzic UB jako politycznie
              podejrzanego.)
              Konfistate mienia panstwowego (pieniedzy, sprzetu, zywnosci) zawsze
              kwitowano, wiec mozna na ogol odroznic dzialania Ogniowcow od np.
              podszywajacych sie pod nich bandytow (bandytyzm byl szeroko
              rozpowszechniony).

              Na przelomie 46/47 roku sytuacja Ogniowcow pogorszyla sie (po
              sfalszowanych wyborach 19.01.1947). Bylo juz jasne, ze Zachod
              oddal Polske i nie ma co liczyc na III wojne swiatowa. W szeregi
              Ogniowcow wdarl sie pesymizm. Czesc oddzialow zostala rozpuszczona,
              a czesc (np. grupa Powichra w dolinie Starorobocianskiej) glownie w
              wyniku zdrady rozbita. Sam Ogien przygotowywal przypuszczalnie
              ewakuacje przez Czechoslowacje. 21 II wpadl jednak w wyniku zdrady
              w Ostrowsku w zasadzke i smiertelnie sie postrzelil.
              Odzyskal przytomnosc w szpitalu (nie mogl jednak mowic) i po
              otrzymaniu ostatniego namaszczenia (ksiadz Szybkowski) zmarl 22 II
              o 0:20 w szpitalu w Nowym Targu.

              Bogdan Nurski(3): "Wedlug relacji V* powodem smierci byla trucizna
              - ukryta w specjalnym, wydrazonym sygnecie z podobizna orla - ktora
              Ogien zazyl po odzyskaniu przytomnosci. Mial wtedy niespelna 32 lata"

              Pochowany w nieznanym miejscu.
              Pod koniec dzialalnosci sytuacja odzialu byla zla. Ludnosc zmeczona
              brakiem szans sukcesu i masowymi represjami (jednak trzeba zaznaczyc,
              ze za "sympatie do Ognia" nie rozstrzeliwano - bito ,torturowano,
              wysiedlano - konczylo sie kilkuletnimi wyrokami wiezienia) przestal
              udzielac masowego poparcia. Ogien posunal sie do tego, ze upowaznil
              dowodcow kompani do samodzielnego wydawania wyrokow (przedtem bylo
              to wykluczone). Nakladano kontrybucje w duzej ilosci - wiekszosc
              nie sciagnieto, co wplywalo na spadek autorytetu partyzantow.
            • Gość: Ciupazka IP: *.it-net.pl 23.02.05, 19:49
              Dla przypomnienia na czasie?!
    • Stosunek Ognia do Zydow byl bardzo zlozony.
      Nie byl "zwyczajnym antysemita", ani nie cierpial na ksenofobie. W czasie
      okupacji wspolpracowal z dowodca odzialu AL Zygfrydem, o ktorym wiedzial,
      ze byl Zydem - wedlug czesci relacji nawet mu sie podporzadkowal.
      Ludzie Ognia we wsiach ukrywali Zydow - oczywiscie za jego wiedza.
      Zydzi korzystali ze specyficznego parasola partyzantki (w tym przypadku
      Ognia, a na sasiednich terenach zapewne i innych "orientacji").
      Osobiscie dotarlem do przypadku XX - ukrywal w L. Ogniowcow (melina) i
      swojego ekspracodawce Zyda (zeby bylo ciekawiej po wkroczeniu Rosjan
      ukrywal tez i Niemca z Wermachtu - na Podhalu kazdy bedacy w konflikcie
      z lokalna wladza mogl liczyc na pomoc). Z relacji znajomych Ognia wynika
      jednak, ze Zydow nie lubil (co mialo podtekst, jak w ogole na Podhalu,
      ekonomiczny, a nie polityczny - przynajmniej poczatkowo).
      Ogien wedlug relacji swojego brata Wladyslawa uznal jednak, ze Zydzi
      jako grupa "popieraja rezim komunistyczny". Nie ma jednak ani jednego
      udowodnionego, ani nawet prawdopodobnego przypadku, by Ogien organizowal
      lub zezwolil na pogrom antyzydowski.

      Propagandowo jednak Ogien wzywajac do walki z nowym okupantem -
      funkcjonariuszami UB, Ogien wzywal rowniez do walki z "i Zydami,
      tej idei sluzacymi". Najbardziej drastyczny tekst, ktory znalazlem
      "Doznaliscie (...), na ktorego czele zajal kierownicze stanowisko
      ten sam Bierut (Bernstein), ktorego zrodzila parszywa Zydowka ...".

      Co do spraw zarzucanych na tej liscie (soc.culture.polish) Ogniowi,
      to nie znalazlem zadnego potwierdzenia zarowno w dzienniku Ognia
      (ze wzgledu na jego charakter, nie ma tam w ogole komentarzy,
      ktore jakjoby mial wyglosic przy okazji rozstrzeliwania Zydow),
      ani w materialach UB - co w tym przypadku istotne.

      Przedstawie natomiast co znalazlem.
      20 IV 1945 pod Nowym Targiem ogniowcy w mundurach WP (tak, ze kontrolowani
      na ogol nie wiedzieli, z kim maja do czynienia) kontrolowali podroznych.
      Podjechal samochod, ktorego pasazerowie (piec osob narodowosci zydowskiej)
      pierwsi otworzyli ogien do ogniowcow. TO SAMO TWIERDZI WALACH w swojej
      ksiazce - funkcjonariusz UB !!!! Zostali oni ujeci i niezwlocznie
      rozstrzelani przez Zbika (Ogien nie byl obecny). Wtedy bron mieli tylko
      kryminalisci (wg Walacha byli to czlonkowie nielegalnej grupy
      przerzutowej), albo agenci UB. Z Materialow UB (raport plk. Chilinskiego
      i kpt. Orlika) wydaje sie jednak, ze mogli to byc agenci UB
      ("szczegolow nie mozna podac ze wzgledu na to, ze sklad osobowy UBP w Nowym
      Targu i innych instytucjach wojskowych byl w stanie nietrzezwym".
      • Sprawa Rabki - zadnych sladow opiekunki dzieci rozstrzelanej razem z nimi.
        Jedyna sprawa podobna. 27 VIII 1945 ogniowcy ostrzelali i obrzucili granatami
        posterunek UB i ochraniany przez nich sierociniec dla dzieci zydowskich.
        Jedno dziecko zostalo ranne, a nie dwoje zabitych jak podaje Walach.
        Ubecy porzucili dzieci i zabarykadowali sie u siebie (i chyba slusznie bo
        ogniowcy dalej sierocinca nie atakowali). Atakowano wiec obiekt UB.
        JEDNAK wedlug Derenia (badal relacje ogniowcow) "Wowczas tysiace dzieci
        polskich tak samo wymagaly specjalnej opieki bedac sierotami, ale panstwa
        na to nie bylo stac. Placowka dla dzieci zydowskich, acz moralnie i merytorycznie
        uzasadniona budzila jednak sprzeczne uczucia" - przypuszcza on, iz
        faktycznie chodzilo o wymuszenie likwidacji tej specjalnej placowki
        niezaleznie od obecnosci UB.

        Masakra pod Kroscienkiem 2 V 1946
        Zapis w dzienniku Ognia
        2V Kroscienko 12 Zydow 3 ciezko rannych, 6 lekko rannych.

        Dokonal tego wedlug zrodel zarowno UB, jak i Ognia "Lazik" -
        nie zwiazany z Ogniem szef prywatnej bandy rabunkowej.
        Za ten wlasnie czyn Lazik zostal przez Ognia, ktory na bandytow
        wydawal wyroki smierci, skazany na smierc. Wyrok wykonala Komisja Szybko
        Wykonawcza. Lazik nie byl nawet przez UB uznany za Ogniowca (co mozna
        sprawdzic w dokumentacji). UB zarzucala jednak udzial w zbrodni
        Smialemu i Zbikowi (ogniowcom). Zbik, ktory zyje do tej pory, zaprzecza,
        i chyba ma racje, bo samowolne wspoldzialanie z Lazikiem skazanym przez
        Ognia, tez skonczyloby sie dla niego wyrokiem Smierci.
        W kazdym razie Ogien w tym czynie nie bral udzialu i nie ponosi
        za te zbrodnie zadnej odpowiedzialnosci (rowniez wedlug znanych
        mi materialow UB)


        Ogien dwukrotnie prowadzil rozmowy z przedstawicielami wladz.
        Pierwsze pod koniec 1945 - zerwane poniewaz UB ustalilo miejsce pobytu
        ogniowcow i urzadzilo (nieudana) oblawe. Drugi raz 14 III 1946.
        Rokowania prowadzil porucznik Czyz (dostal pol roku wiezienia
        za utrate pistoletu, ktorym kazano mu zastrzelic Ognia w czasie rokowan -
        zabrano mu go wczesniej). Rokowania nie przyniosly rezultatu - UB zadalo
        calkowitej kapitulacji, Ogien proponowal zawieszenie broni na warunkach
        - zaprzestanie akcji zbrojnych i represyjnych (czyli gwarancja
        bezpieczenstwa dla PPRowcow i UBekow), usuniecie funkcjonariuszy UB
        nie pochodzacych z terenu Podhala, usuniecie wojsk KBW, zwolnienie
        5 lub 6 wieziow (powiazanych z Ogniem), wolna reke dla Ognia w likwidacji
        bandytyzmu, aresztowanie wymienionych z nazwiska zdrajcow i kolaborantow
        z okresu drugiej Wojny Swiatowej, usuniecie WSZYSTICH ZYDOW Z NOWEGO
        TARGU. To podal kpt. Czyz w swoim raporcie. Dokumentow pisenych brak,
        wiec nie mozna tych informacji niezaleznie zweryfikowac (w rozmowie
        uczestniczyli Ogien, jego adiutant Herkules i Czyz).
        • Jesli chodzi o zabitych funkcjonariuszy bezpieczenstwa, to wedlug Ognia
          zginelo ich 85, a wedlug UB 64. Rozbieznosc przynajmniej czesciowo
          bierze sie stad, ze UB funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego
          klasyfikowala jako "Zydzi" ( bylo ich sporo np. zastrzelony w VIII 1946
          kapitan KBW). Ogien zapisal w dzienniku fakt zastrzelenia 33 osob
          narodowosci zydowskiej (nie tylko straconych z wyroku sadu podziemnego,
          ale wszystkich Zydow, o ktorych wiedzial ze zgineli gwaltowna smiercia -
          w tym i ofiary napadow rabunkowych np. masakry pod Kroscienkiem).
          UB doliczyla sie takich osob 52 (o 19 wiecej). Ta roznica odpowiada
          prawie dokladnie roznicy zastrzelonych funkcjonariuszy bezpieczenstwa.
          Poza tym dane UB o stratach sa w zasadzie zgodne z danymi ogniowcow
          (zrodla UB podaja jedynie 70, a nie 64 PPRowcow) - z oczywistym wyjatkiem,
          ze obie strony podawaly zawyzone straty zastrzelonych w walce (np Ogien -
          157 zolniezy KBW, gdy UB jedynie 51) - to znana sprawa .

          CHARAKTERYSTYCZNE, ZE SUMARYCZNE ZESTAWIENIE ZABITYCH FUNKCJONARIUSZY
          WEDLUG ZRODEL UB WYNOSI 110, A WEDLUG OGNIA (DZIENNIK) 108.
          Czy jednak oznacza to, ze praktycznie wszyscy zlikwidowani przez Ogniowcow
          byli funkcjonariuszami UB? (tu wbrew zasadzie musze dac swoj komentarz)
          JA W TO NIE BARDZO WIERZE - BYLBY TO EWENEMENT NA SKALE SWIATOWA, BO ZAWSZE
          W TAKICH SYTUACJACH JEST DUZA ILOSC NIEWINNYCH OFIAR.
          NIESTETY NIE MOZNA JESZCZE TEGO ZWERTYFIKOWAC PO PROSTU DLATEGO, ZE DANE
          OSOBOWE PRACOWNIKOW I FUNKCJONARIUSZY BEZPIECZENSTWA NIE ZOSTALY
          ODTAJNIONE. DLATEGO TEZ W KONKRETNYM PRZYPADKU NIE MOZNA POTWIERDZIC
          ZE X BYL FUNKCJONARIUSZEM, AGENTEM, CZY WSPOLPRACOWNIKIEM UB.
          DOTYCZY TO TEZ OCZYWISCIE OSOB NARODOWOSCI ZYDOWSKIEJ - nie sposob
          zweryfikowac, czy wszyscy straceni jako UBecy, byli nimi rzeczywiscie.
          Zgodnosc liczb (danych Ognia i UB) mozna zakwestionowac w nastepujacy
          sposob - Ogien zanotowal to, o czy wiedzial. Mogly byc jakies wypadki
          zastrzelenia agentow UB, o ktorych nie wiedzial, a UB ich wliczylo.

          Podobne watpliwosci moga dotyczyc akcji rekwizycyjnych dokonywanych
          na Zydach w Krakowie (ze wzgledu na charakter miejsca forma byla raczej
          zreszta zblizona do napadu rabunkowego). Byla to kara za wspolprace
          z UB (10 przypadkow) - w niektorych nie ma watpliwosci np. wlascicielowi
          sklepu przy ulocy Morsztynowskiej zabrano pistolet, a wiadomo kto
          mial zezwolenie na bron. Z wymienionych wyzej powodow nie ma mozliwosci
          weryfikacji, czy byli to faktycznie wspolpracownicy UB.

          Kolejna grupe stanowia zlikwidowani przestepcy pospolici - Ogien
          likwidowal ich bo psuli mu opinie.

          Ogien zanotowal 12 wykonanych wyrokow smierci, UB podaje 16 zlikwidowanych
          kryminalistow. Najbardziej chyba interesujacy bedzie tutaj przypadek
          Jana Wachaly Lazika - sprawcy masakry pod Kroscienkiem (11-12 Zydow 2 V
          1946) bylego czlonka ZWZ, stojacego na czele bandy rabunkowej.
          Ujety na polecenie Ognia zostal stracony.

          Czy z przytoczonych przeze mnie danych wynika, ze nie gineli ludzie
          przypadkowi i ogniowcy to bylo kolko rozancowe? Niestety nie.
          Juz Ogien podaje 8 przypadkow osob przypadkowych, ktore poniosly smierc w
          wyniku dzialan ogniowcow. Najbardziej znane to smierc pielegniarki
          ze szpitala sw. Lazarza (w czasie odbijania rannych) czy pracownika
          PKL na Gubalowce (w czasie strzelaniny miedzy ogniowcami - pijanymi
          na zdaje sie lewej przepustce - a UBekami). UB podaje natomiast az 47
          takich przypadkow (zbiorczo).
          • Helena Luberta powieszona zostala 12 X 1945 w Ostrowsku jako kolaborantka
            z okresu II wojny swiatowej (pisze tez o tym Walach - nie podajac
            przyczyn). Tak tez zakwalifikowalo ten czyn UB. Natomiast wedlug
            relacji ogniowcow kolaborantka nie byla. Rodzina oplacila "Lecha" (
            prawdziwe nazwisko nieznane), ktory za ten czyn zostal na polecenie Ognia
            zlikwidowany.

            19 II 1947 Ogien postrzelil za zdrade NN kobiete w Ostrowsku - tymczasem
            "Potrzaska" zdrazila jej matka i wymieniana wczesniej Segutka (karana
            za niewlasciwe prowadzenie w czasie okupacji). Takie fakty moznaby
            potraktowac jako zawsze w takiej sytuacji zdarzajace sie nieszczesliwe
            wypadki. Bylo jednak znacznie gorzej.

            Ogniowi i jego ludziom przypisano hurtem wszystkie prawie napady rabunkowe
            majace miejsce na terenie Podhala nawet, jesli UB znalo prawdziwych
            sprawcow - czasem nawet celowo ich nie aresztujac. Tak samo Ognia hurtem
            oskarzano o wszystkie napady na Zydow.

            JEDNAK W SWIETLE DANYCH LICZBA SAMOWOLNYCH CZYNOW kryminalnych
            dokonanych przez ogniowcow byla znaczna. Ogien sam naliczyl
            50 takich przypadkow . Ogien rozstrzelal za rabunki jednego
            z dowodcow kompani (Los), a drugi skazany za to samo zdolal zbiec.
            "Zemsta" np. zastrzelil 28 I 1946 w Waksmundzie Rudolfa Ozorowskiego,
            ktory wykryl defraudacje pracownikow (prywatnego jeszcze) mlyna.
            Z ten czyn zostal przez KSK z rozkalu Ognia stracony.

            Wyglada na to, ze WIECEJ OGNIOWCOW ZOSTALO ROZSTRZELANYCH
            NA POLECENIE SWOICH DOWODCOW ZA ROBUNKI, NIZ ZGINELO W WALCE.

            (Moj ojciec chrzestny, oficer AK mowil, ze w jego przynajmniej
            odziale bylo podobnie - wiecej partyzantow zostalo rozstrzelanych za
            bandytyzm, niz zginelo w walce z Niemcami - warunki partyzanckie sa
            bardzo demoralizujace).

            Ogien za bandytyzm karal bardzo surowo - np KSK 5 V 1946 zlikwidowala
            w Rabce 6 partyzantow (Swider, Liszka, Lopatka, Kajtek, Rusek,
            Piwowarczyk), ktorzy zaczeli sie zajmowac bandytyzmem.
            Mozna w tej sytuacji przypuszczac, ze liczba faktycznych rabunkow
            dokonanych przez ogniowcow byla duzo wyzsza, niz to co ustalil Ogien.
            W tym swietle ogniowcy wygladaja raczej na Janosikowych zbojnikow,
            niz kolko rozancowe. Niestety zawsze wojna domowa jest okrutna.

            Obciazenie dla ludnosci stanowilo tez utrzymywanie oddzialow Ognia.
            Do jesieni 1946 ogniowcy mieli masowe poparcie na Podhalu, ktore i do II 47, czyli
            do konca nie ustalo, co powodowalo, ze duzo ludzi im pomagalo. Stanowilo
            to jednak obciazenie. Tym bardziej, ze niedostarczenie ogniowcom zywnosci
            moglo zostac potraktowane jako "nieudzielenie pomocy" i skonczyc
            sie wyrokiem kontrybucji lub przymusowej rekwizycji.
    • Na zakonczenie - strona formalna.
      Ogien spelnial wszystkie kryteria konieczne do uznania jego ludzi
      za strone wojujaca. Mial wiec jej pelne kompetencje (lacznie z wydawaniem
      wyrokow sadowych i oczywiscie z pelna odpowiedzialnoscia za czyny przez
      niego nakazane). Uznawal ponadto Rzad Londynski na Emigracji i wladze
      nad soba gen. Andersa. Mial z nimi nieregularny kontakt. Ponoc
      podporzadkowal sie tez Polskiej Armi Podziemnej z dowodztwem w Krakowie
      i otrzymal stopien majora - nie ma na to jednak zadnych dokumentow.
      Nawiazal tez wspolprace z wywiadami krajow zachodnich. Sprawa ta ze
      wzgledu na kontrowersyjny charakter nie byla naglasniana (a UB standartowo
      oskarzala o to wszystkich), jednak wydaje sie byc "raczej pewna".
      Nie wiadomo czy Ogien mial na to zgode Rzadu RP w Londynie - jesli nie
      to zgodnie z KK II RP popelnil przetepstwo zagrozone kara 10 lat wiezienia
      (za wspolprace w ogole z obca organizacja wojskowa bez zezwolenia - za
      wspolprace z wrogiem byla oczywiscie kara smierci) jesli tak, to Rzad
      Londynski mial prawo na to zezwolic - danych brak.

      Po smierci Ognia przez pare miesiecy walczyly resztki jego odzialu.
      Pojedynczy ludzie ukrywali sie do 57 roku (ale tu juz trudno bylo
      ich odroznic od zbojow - zajmowali sie prawie wylacznie zbojowaniem).
      Ponoc ostatni partyzanci utrzymali sie w Polsce do 1964 roku.
      Bogdan Nurski(3): "Po smierci dowodcy (Ognia - przyp. WK)
      oddzial rozpadl sie. Korzystajac z amnestii ujawnilo sie 510 czlonkow
      i wspolpracownikow OP "Blyskawica", w tym 9 dowodcow pododdzialow
      (m.in. "Powicher" i "Smigly"). Czesc z nich zostala pozniej aresztowana i
      skazana, lecz brak danych na temat tej represji. Walke kontynuowaly
      nieliczne juz grupki. Do lata 1948 roku dzialal oddzial "Wiarusow"
      pod dowodztwem "Rocha", potem "Msciciela" i wreszcie "Harnasia".
      Rozbito go po wprowadzeniu do grupy prowokatora Mariana Reniaka
      (swa niechlubna akcje opisal w ksiazce "Niebezpieczne sciezki").
      Kilkuosobowe grupki dzialaly jeszcze kilka lat.
      Ostatni dowodca - "Dziadek" ujawnil sie w 1956 roku."

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.