Dodaj do ulubionych

Kim byl Jozef Kuras pseudonim "Ogien".

27.12.03, 19:35
Niech przeczytaja milosnicy tzw. Schlooonzakow.

Urodzil sie 23 X 1915 w Waksmundzie. Rodzina byla bardzo aktywnie
zaangazowana w ruch ludowy i z tego powodu byla w konflikcie
zarowno z wladzami sanacyjnymi, jak i z miejscowym proboszczem.

Bogdan Nurski (3): "Zmobilizowany 23 sierpnia 1939 roku, Jozef Kuras walczyl w
kampanii wrzesniowej w I Pulku Strzelcow Podhalanskich. Jednostka zostala
rozbita miedzy Lwowem a Jaroslawem. W pazdzierniku wrocil do Waksmundu".

Po kampani wrzesniowej Jozew Kuras probowal przedostac sie na Wegry,
ale bez powodzenia i wrocil do Waksmundu. Od razu pojawila sie sprawa
Goralenvolku, ktory na Podhalu nie cieszyl sie pokularnoscia.
W Waksmundzie przyjely karty G.(oralenvolku) tylko 62 osoby, podczas
gdy P.(olskich) wydano 2330. Jest to istotne poniewaz konflikt ten
trwal i pozniej. Wlasnie z Goralenvolk'owcow i innych kolaborantow
wywodzili sie czesto agenci UB (np. Segutka).
Jak sie dowiedzialem podzialy za i przeciw Ogniowi wynikaly
glownie z idacych przez pokolenia sporow rodzinnych - i spory
te utrzymuja sie do dzisiaj - w Waksmundzie wzmocnione przez to,
ze zwolennicy UB otrzymali roznego rodzaju nagrody i gratyfikacje
co przelozylo sie prosto na "stan majatkowy".
Jozef Koras dosc szybko wszedl w konflikt z wladzami niemieckimi
i od czerwca 1941 stanal na czele lokalnej placowki "KONFEDERACJI
TATRZANSKIJ" - podziemnej, powiazanej z ludowcami, organizacji
zwalczajacej "goralenvolk" goralskimi rekami.
Pierwsze proby likwidacji KT nie daly rezultatow - zlikwidowano
np. dwoch "turystow" - te same metody stosowalo potem UB - a naprawde
niemieckich agentow Benela i Kruszewskiego. Jednak wsypy
spowodowane przez agenta Romanowskiego doprowadzily do faktycznej
likwidacji KT. Ustalono tez role Jozefa Kurasia w KT i 29 VI (i 4 VII)
1943 Waksmund zostal spacyfikowany przy czym zamordowano ojca , zone
i 2,5-letniego syna Ognia.
To wyjasnia szczegolnie zaciekla nienawisc Ognia do konfidentow
niemieckich (co odnotowuja rowniez zrodla UB).
Edytor zaawansowany
  • 27.12.03, 19:40
    Bogdan Nurski (3) pisze o tym wydarzeniu w nastepujacy sposob:
    "Waksmundcy donosiciele poinformowali ich o roli, jaka odgrywal "Orzel",
    wiec odwet rozpoczeli od jego najblizszych. 29 czerwca 1943 roku niemieccy
    zandarmi, granatowi policjanci oraz cywilni konfidenci napadli w nocy na
    dom Jozefa Kurasia (73-letniego ojca "Orla"). W domu zastali tez zone "Orla"
    wraz z 2,5-letnim synkiem Zbyszkiem. Wszyscy zostali zastrzeleni.
    Potem napastnicy podpalili dom Kurasiow.

    Gdy "Orzel" dowiedzial sie o zamordowaniu najblizszych, zmienil pseudonim
    na ten, pod ktorym mial stac sie slawny: "Ogien". Przyjecie tego pseudonimu
    chyba doskonale odzwierciedla stan, w jakim sie znalazl. Zbedne sa tutaj
    jakiekolwiek komentarze.

    Morderstwo dokonane na rodzinie Kurasiow stanowilo prolog do tragedii
    calego Waksmundu. W niecaly tydzien pozniej wies otoczylo kilkuset
    esesmanow, zandarmow i gestapowcow. "Czesc ekspedycji obchodzi domy
    i spedza wszystkich mieszkancow wioski - nie wylaczajac starcow, kobiet i
    dzieci - na cmentarz, gdzie musza sie oni polozyc twarza do ziemi. Wszystkich
    wybranych razem z partyzantami pognano do szkoly, ktora zmieniono w miejsce
    kazni. O godzinie 8 wieczor nastepuje final: (...) rozkazano wszystkim lezacym
    na ziemi ludziom ukleknac, by na kolanach wysluchali wyroku: 33 osoby
    skazano na wywiezienie do obozow koncentracyjnych, 5 partyzantow na
    kare smierci."(5) Rozstrzelano ich na miejscu. Wsrod wywiezionych do obozow
    znalezli sie bracia "Ognia" - Wojciech i Wladyslaw (zaprzysiezony czlonek
    Konfederacji Tarzanskiej)"
  • 27.12.03, 19:43
    Nawet komputer ci się przegrzał i nie chce powielać kiepskich tekstów, hehehe!
    Bo są do DUPY!!!
  • 27.12.03, 19:46
    Po rozbiciu Konfederacji Tatrzanskiej jej resztki nawiazaly wspolprace
    z AK, poniewaz w 1943 Ludowcy na tych terenach nie utrzymywali wlasnej
    sily zbrojnej. Poczatkowo kontakty z por. Lechem (ppor. Szczypka) ukladaly
    sie dobrze. Ogien kierowal oddzialem autonomicznym i zostal szefem sztabu
    ugrupowania. Niestety Lech przypadkowo zginal.
    Kolejny dowodca "Zawisza" Krystian Wieckowski probowal obciac
    "ludowo lewicujace" nastawienie grupy Ognia - i szerzej wszystkich
    ugrupowanin powiazanych z ludowcami.
    Doszlo do ostrego konfliktu. Po rozbiciu obozu Zawiszy (zdrada konfidenta
    Zmiji) nastapil ostateczny rozlam. Zawisza oskarzal Ognia - zostal on
    w koncu w wyniku dochodzenia uniewinniony (rozkaz Borowego z 13 X 1944).
    Jednak przedtem Zawisza usilowal zlikwidowac Ognia i staral sie (nie
    wiadomo czy uzyskal) o wydanie na Ognia wyroku smierci.

    Bogdan Nurski (3): "Kuras wyslal 27 stycznia 1944 roku raport do dowodztwa
    AK w Krakowie o rozbiciu obozu. W odpowiedzi wydano nan wyrok smierci.
    W jego obronie stanelo jednak nowotarskie kierownictwo Rocha, uznajac
    oskarzenie za niesluszne.

    W wyniku tego mimo nawiazanej ponownie faktycznej wspolpracy stosunki
    Ognia z AK do konca pozostaly zle. To, oraz fakt, ze AKowcy (Lamparet)
    nawolywali ogniowcow do ujawnienia sie po wojnie, tlumaczy konflikt
    miedzy AKowcami i Ogniowcami ktory trwa wlasciwie do dzis.
  • 27.12.03, 19:52
    Po rozstaniu z AK Ogien podlegal kierownictwu Ruchu
    Ludowego (PKRL). Po przeprowadzeniu przez Mochorta sledztwa
    zdejmujacego z Ognia wine za rozbicie obozu Wilka i umorzeniu
    dochodzenia przez dowodce 1PSP-AK Borowego, Ogniowcy - juz wtedy
    oddzial Ludowej Strazy Bezpieczenstwa zostali oddzialem specjalnym
    Delegatury Rzadu. Oddzialem,ktory rowniez wykonywal egzekucje na
    zdrajcach i innych przestepcach. Ogien zlozyl dodatkowa przysiege PRD.
    Wykonano 8 wyrokow smierci (np. Czubiakowa z Waksmundu). Zlikwidowano
    dwie bandy rabunkowe. Innych karano chlosta lub ostrzyzeniem.
    Oczywiscie rozdziny ukaranych nazywaly Ognia BANDYTA. Ci sami ludzie
    pomagali potem UB, ktory roztaczal parasol nad volksdeutsch'ami, kapusiami
    gestapo i innymi kolaborantami dajac im "szanse rehabilitacji".
    UB nie ruszylo np. gestapowca Mazurkiewicza (Nowy Targ), a takze konfidentow
    Kaminskiego i Pawlikowska. O te konkretne osoby Ogien upominal
    sie wobec porucznika UB Czyza w czasie "rozmow ujawniajacych" (zakonczonych
    fiaskiem) w 1946.
    Oprocz tego odzial Ognia prowadzil oczywiscie akcje przeciw wojskom
    niemieckim i slowackim. W uzgodnieniu z "Mochortem" Ogien nawiazal
    kontakty z AL i partyzantka radziecka (siedzaca w masywie Radziejowej).
    Ustalono ze ludowcy Ognia wkrocza po wypedzeniu Niemcow do Nowego
    Targu i stworza oddzial MO (na co AKowcy nie mieli szans).
    Ogniowcy wspolnie z AL stoczyli swoja najwieksza regularna bitwe pod
    Klikuszowa zabijajac 120 Niemcow. Ogniowcy przeprowadzili tez Armie
    Czerwona wokol Nowego Targu, ktory w rezultacie zostal przez Niemcow
    ewakulowany i pozostal niezniszczony.
    Ogien rzeczywiscie zostal komendantem MO, ale szybko pojawily sie konflikty
    z przyslanymi funkcjonariuszami UB. W rezultacie Ogien udal sie do
    Lublina (PKWN), Warszawy, a potem do Krakowa. Nominacje formalnie
    potwierdzono, ale faktycznie nie bylo dla niego miejsca. Ogien zorientowal
    sie, ze w nowym ukladzie liczy sie NKWD i jego zausznicy z PPR - co nie
    odpowiadalo jego wizji Polski ludowej, ale suwerennej. Byc moze grozilo
    mu tez aresztowanie.
  • 27.12.03, 19:59
    11 IV Ucieczka do gor (choroba od 16III do 14 IV) - z dziennika Ognia.

    I wezwal swych bylych partyzantow. Na pierwszej odprawie powiedzial,
    iz zaczal sie okres walki z drugim okupantem jeszcze okrutniejszym, niz
    pierwszy.

    Dzialalnosc Ognia od 11 IV 1945 - 22 II 1947
    UB podaje 702 Ogniowcow, z ktorych 320 ujawnilo sie na podstawie ustawy z
    22 II 1947 - czesc z nich aresztowano i skazano pod roznymi pretekstami.
    184 Ogniwcow schwytano, z tego 32 skazano na kare smierci - 21 wyrokow
    wykonano. Zginelo 88 z tym, ze czesc z nich rozstrzelal Ogien za
    przestepstwa pospolite (bedzie o tym mowa) lub zdrade. Nieznane sa losy
    131 osob. UB wykrylo 139 wspolpracownikow Ognia w tym 31 kobiet. 117
    z nich aresztowano.

    Ogien mial ludzi nawet w wojewodzkim UBP w Krakowie co pozwolilo
    mu namierzac agentow UB i parowac jego akcje. Wazna byla tez Szarotka
    - Stanislawa Smiejchowicz, sekretarka komendanta powiatowego MO (10 lat
    wiezienia). Jerzy Nizinski byl natomiast oficerem prokuratury w Krakowie.
    Ludzie Ognia przejeli tez lokalnie ruch harcerski (Rabka ks.Hojal i prof.
    gimnazjum Hodoba).

    Oczywiscie jednak najwazniejsza byla walka zbrojna.
    Najbardziej spektakularna akcja bylo odbicie wiezniow z wiezienia sw.
    Michala (obecnie Muzeum Archeologiczne) w Krakowie. Apogeum dzialalnosci
    Ognia to wrzesien 1946 kiedy partyzanci jawnie w dzien maszerowali
    zwartymi odzialami przez szereg miejscowosci. Ogien unikal walki
    z wojskiem. To samo zreszta na ogol czynili zolnierze - stad mala
    liczba ofiar takich starc po obu stronach.

    Inna spektakularna akcja Ognia to odbicie aresztowanych
    Tadeusza Pulmanskiego i Eugeniusza Kajdrysa ze szpitala sw. Lazarza.
    Niestety w akcji zginela w czasie strzelaniny - prawdopodobnie
    przypadkowo (Walach podaje ze celowo) - pielegniarka. Ogien podaje
    ja w grupie osob postronnych, ktore poniosly smierc w czasie akcji
    podziemia.

    MO cieszylo sie poczatkowo specjalnymi prawami - Ogien zwalczal
    bandytow i uwazal milicje za potrzebna - ograniczano sie do zdobywania
    broni na posterunkach. Milicja z reguly nie stawiala oporu. Wladze
    wymienily wiec ekipe na "ceprow" glownie ze Slaska.

    Bezwzglednie Ogien zwalczal UBP, NKWD, KBW i Informacje Wojskowa.
    Rozstrzeliwano tez aktywistow PPR, choc czesto konczylo sie na
    chloscie, banicji lub kontrybucji. Karano tez wlasnych zdrajcow
    np. Murzyna 10 VII 1946 zbiegl i naprowadzil oblawe UB i KBW na Ognia.
    Ujety i powieszony po bezwzglednym sledztwie.

    UB mialo licznych agentow u Ognia - wedlug zrodel UB ponad 40.
    Szczegolnie niebezpieczna Niezdecydowana - siostra PCK i pracownica
    sanatorium w Rabce wprowadzila w zasadzke grupe Marnego (6 zabitych).
    Inna agentka byla Wanda - wydawala jeszcze post Ogniowcow, ale tez
    posredniczyla w rozmowach Ogien-UB w 1946. Lisc z kolei byl SSmanem,
    ktoremu dasno szanse "zrehabilitowania" sie. Sama smierc Ognia
    tez zostala spowodowana przez zdrade - konfidenci UB zawiadomili
    o miejscu jego pobytu. Tak wiec po obu stronach w "wywiadzie"
    pracowali najrozmaitsi ludzie.

    11 VII 1946 wykonano wyrok na Janie Raclawickim naczelniku wiezienia w
    Nowym Targu za "wierna i wytrwala prace - tak w czasach okupacji
    niemieckiej, jak i obecnie dla komuny - znecanie sie nad wiezniami w
    szczegolnie barbarzynski sposob".

    W sumie wedlug danych Ognia zlikwidowano 85 funkcjonariuszy UB (UB
    przyznaje sie do straty 64 ludzi), 17 milicjantow, 3 ormowcow, 3 pracownikow
    panstwowych, 29 czlonkow NKWD (dane te pozniej wycofano).
    Ogien podaje 157 zabitych z KBW i 138 rannych (UB 51 zabitych i 16 jencow
    - czesciowo dezerterow).
    Ogien podaje 7 wyrokow smierci za kolaboracje z Niemcami (UB 11).
    Z innych wyrokow 43 (UPBP), PPR 16, SL 2, ZMW 3.
    UB przyznaje, iz 39 (z 43) bylo faktycznie jego agentami ale podaje
    4 z ZMW.

    Ogniowcy karali tez aktywistow slowackich (w 1948 po smierci Ognia
    sprawa grozila wojna Polcko Czechoslowacka o Spisz - zablokowana
    przez Rosjan sprawa byla tak napieta, ze juz w czasie dzialalnosci
    Ognia Slowacy atakowali polskie posterunki stad pewno dobre stosunki
    Ognia z WOPem).
  • 27.12.03, 20:00
    Za drobniejsze wykroczenia nakladano kontrybucje (jedna humorystycznie
    na prosbe "skazanego" by przestalo go nachodzic UB jako politycznie
    podejrzanego.)
    Konfistate mienia panstwowego (pieniedzy, sprzetu, zywnosci) zawsze
    kwitowano, wiec mozna na ogol odroznic dzialania Ogniowcow od np.
    podszywajacych sie pod nich bandytow (bandytyzm byl szeroko
    rozpowszechniony).

    Na przelomie 46/47 roku sytuacja Ogniowcow pogorszyla sie (po
    sfalszowanych wyborach 19.01.1947). Bylo juz jasne, ze Zachod
    oddal Polske i nie ma co liczyc na III wojne swiatowa. W szeregi
    Ogniowcow wdarl sie pesymizm. Czesc oddzialow zostala rozpuszczona,
    a czesc (np. grupa Powichra w dolinie Starorobocianskiej) glownie w
    wyniku zdrady rozbita. Sam Ogien przygotowywal przypuszczalnie
    ewakuacje przez Czechoslowacje. 21 II wpadl jednak w wyniku zdrady
    w Ostrowsku w zasadzke i smiertelnie sie postrzelil.
    Odzyskal przytomnosc w szpitalu (nie mogl jednak mowic) i po
    otrzymaniu ostatniego namaszczenia (ksiadz Szybkowski) zmarl 22 II
    o 0:20 w szpitalu w Nowym Targu.

    Bogdan Nurski(3): "Wedlug relacji V* powodem smierci byla trucizna
    - ukryta w specjalnym, wydrazonym sygnecie z podobizna orla - ktora
    Ogien zazyl po odzyskaniu przytomnosci. Mial wtedy niespelna 32 lata"

    Pochowany w nieznanym miejscu.
    Pod koniec dzialalnosci sytuacja odzialu byla zla. Ludnosc zmeczona
    brakiem szans sukcesu i masowymi represjami (jednak trzeba zaznaczyc,
    ze za "sympatie do Ognia" nie rozstrzeliwano - bito ,torturowano,
    wysiedlano - konczylo sie kilkuletnimi wyrokami wiezienia) przestal
    udzielac masowego poparcia. Ogien posunal sie do tego, ze upowaznil
    dowodcow kompani do samodzielnego wydawania wyrokow (przedtem bylo
    to wykluczone). Nakladano kontrybucje w duzej ilosci - wiekszosc
    nie sciagnieto, co wplywalo na spadek autorytetu partyzantow.
  • Gość: Ciupazka IP: *.it-net.pl 23.02.05, 19:49
    Dla przypomnienia na czasie?!
  • 27.12.03, 20:02
    Stosunek Ognia do Zydow byl bardzo zlozony.
    Nie byl "zwyczajnym antysemita", ani nie cierpial na ksenofobie. W czasie
    okupacji wspolpracowal z dowodca odzialu AL Zygfrydem, o ktorym wiedzial,
    ze byl Zydem - wedlug czesci relacji nawet mu sie podporzadkowal.
    Ludzie Ognia we wsiach ukrywali Zydow - oczywiscie za jego wiedza.
    Zydzi korzystali ze specyficznego parasola partyzantki (w tym przypadku
    Ognia, a na sasiednich terenach zapewne i innych "orientacji").
    Osobiscie dotarlem do przypadku XX - ukrywal w L. Ogniowcow (melina) i
    swojego ekspracodawce Zyda (zeby bylo ciekawiej po wkroczeniu Rosjan
    ukrywal tez i Niemca z Wermachtu - na Podhalu kazdy bedacy w konflikcie
    z lokalna wladza mogl liczyc na pomoc). Z relacji znajomych Ognia wynika
    jednak, ze Zydow nie lubil (co mialo podtekst, jak w ogole na Podhalu,
    ekonomiczny, a nie polityczny - przynajmniej poczatkowo).
    Ogien wedlug relacji swojego brata Wladyslawa uznal jednak, ze Zydzi
    jako grupa "popieraja rezim komunistyczny". Nie ma jednak ani jednego
    udowodnionego, ani nawet prawdopodobnego przypadku, by Ogien organizowal
    lub zezwolil na pogrom antyzydowski.

    Propagandowo jednak Ogien wzywajac do walki z nowym okupantem -
    funkcjonariuszami UB, Ogien wzywal rowniez do walki z "i Zydami,
    tej idei sluzacymi". Najbardziej drastyczny tekst, ktory znalazlem
    "Doznaliscie (...), na ktorego czele zajal kierownicze stanowisko
    ten sam Bierut (Bernstein), ktorego zrodzila parszywa Zydowka ...".

    Co do spraw zarzucanych na tej liscie (soc.culture.polish) Ogniowi,
    to nie znalazlem zadnego potwierdzenia zarowno w dzienniku Ognia
    (ze wzgledu na jego charakter, nie ma tam w ogole komentarzy,
    ktore jakjoby mial wyglosic przy okazji rozstrzeliwania Zydow),
    ani w materialach UB - co w tym przypadku istotne.

    Przedstawie natomiast co znalazlem.
    20 IV 1945 pod Nowym Targiem ogniowcy w mundurach WP (tak, ze kontrolowani
    na ogol nie wiedzieli, z kim maja do czynienia) kontrolowali podroznych.
    Podjechal samochod, ktorego pasazerowie (piec osob narodowosci zydowskiej)
    pierwsi otworzyli ogien do ogniowcow. TO SAMO TWIERDZI WALACH w swojej
    ksiazce - funkcjonariusz UB !!!! Zostali oni ujeci i niezwlocznie
    rozstrzelani przez Zbika (Ogien nie byl obecny). Wtedy bron mieli tylko
    kryminalisci (wg Walacha byli to czlonkowie nielegalnej grupy
    przerzutowej), albo agenci UB. Z Materialow UB (raport plk. Chilinskiego
    i kpt. Orlika) wydaje sie jednak, ze mogli to byc agenci UB
    ("szczegolow nie mozna podac ze wzgledu na to, ze sklad osobowy UBP w Nowym
    Targu i innych instytucjach wojskowych byl w stanie nietrzezwym".
  • 27.12.03, 20:03
    Sprawa Rabki - zadnych sladow opiekunki dzieci rozstrzelanej razem z nimi.
    Jedyna sprawa podobna. 27 VIII 1945 ogniowcy ostrzelali i obrzucili granatami
    posterunek UB i ochraniany przez nich sierociniec dla dzieci zydowskich.
    Jedno dziecko zostalo ranne, a nie dwoje zabitych jak podaje Walach.
    Ubecy porzucili dzieci i zabarykadowali sie u siebie (i chyba slusznie bo
    ogniowcy dalej sierocinca nie atakowali). Atakowano wiec obiekt UB.
    JEDNAK wedlug Derenia (badal relacje ogniowcow) "Wowczas tysiace dzieci
    polskich tak samo wymagaly specjalnej opieki bedac sierotami, ale panstwa
    na to nie bylo stac. Placowka dla dzieci zydowskich, acz moralnie i merytorycznie
    uzasadniona budzila jednak sprzeczne uczucia" - przypuszcza on, iz
    faktycznie chodzilo o wymuszenie likwidacji tej specjalnej placowki
    niezaleznie od obecnosci UB.

    Masakra pod Kroscienkiem 2 V 1946
    Zapis w dzienniku Ognia
    2V Kroscienko 12 Zydow 3 ciezko rannych, 6 lekko rannych.

    Dokonal tego wedlug zrodel zarowno UB, jak i Ognia "Lazik" -
    nie zwiazany z Ogniem szef prywatnej bandy rabunkowej.
    Za ten wlasnie czyn Lazik zostal przez Ognia, ktory na bandytow
    wydawal wyroki smierci, skazany na smierc. Wyrok wykonala Komisja Szybko
    Wykonawcza. Lazik nie byl nawet przez UB uznany za Ogniowca (co mozna
    sprawdzic w dokumentacji). UB zarzucala jednak udzial w zbrodni
    Smialemu i Zbikowi (ogniowcom). Zbik, ktory zyje do tej pory, zaprzecza,
    i chyba ma racje, bo samowolne wspoldzialanie z Lazikiem skazanym przez
    Ognia, tez skonczyloby sie dla niego wyrokiem Smierci.
    W kazdym razie Ogien w tym czynie nie bral udzialu i nie ponosi
    za te zbrodnie zadnej odpowiedzialnosci (rowniez wedlug znanych
    mi materialow UB)


    Ogien dwukrotnie prowadzil rozmowy z przedstawicielami wladz.
    Pierwsze pod koniec 1945 - zerwane poniewaz UB ustalilo miejsce pobytu
    ogniowcow i urzadzilo (nieudana) oblawe. Drugi raz 14 III 1946.
    Rokowania prowadzil porucznik Czyz (dostal pol roku wiezienia
    za utrate pistoletu, ktorym kazano mu zastrzelic Ognia w czasie rokowan -
    zabrano mu go wczesniej). Rokowania nie przyniosly rezultatu - UB zadalo
    calkowitej kapitulacji, Ogien proponowal zawieszenie broni na warunkach
    - zaprzestanie akcji zbrojnych i represyjnych (czyli gwarancja
    bezpieczenstwa dla PPRowcow i UBekow), usuniecie funkcjonariuszy UB
    nie pochodzacych z terenu Podhala, usuniecie wojsk KBW, zwolnienie
    5 lub 6 wieziow (powiazanych z Ogniem), wolna reke dla Ognia w likwidacji
    bandytyzmu, aresztowanie wymienionych z nazwiska zdrajcow i kolaborantow
    z okresu drugiej Wojny Swiatowej, usuniecie WSZYSTICH ZYDOW Z NOWEGO
    TARGU. To podal kpt. Czyz w swoim raporcie. Dokumentow pisenych brak,
    wiec nie mozna tych informacji niezaleznie zweryfikowac (w rozmowie
    uczestniczyli Ogien, jego adiutant Herkules i Czyz).
  • 27.12.03, 20:04
    Jesli chodzi o zabitych funkcjonariuszy bezpieczenstwa, to wedlug Ognia
    zginelo ich 85, a wedlug UB 64. Rozbieznosc przynajmniej czesciowo
    bierze sie stad, ze UB funkcjonariuszy pochodzenia zydowskiego
    klasyfikowala jako "Zydzi" ( bylo ich sporo np. zastrzelony w VIII 1946
    kapitan KBW). Ogien zapisal w dzienniku fakt zastrzelenia 33 osob
    narodowosci zydowskiej (nie tylko straconych z wyroku sadu podziemnego,
    ale wszystkich Zydow, o ktorych wiedzial ze zgineli gwaltowna smiercia -
    w tym i ofiary napadow rabunkowych np. masakry pod Kroscienkiem).
    UB doliczyla sie takich osob 52 (o 19 wiecej). Ta roznica odpowiada
    prawie dokladnie roznicy zastrzelonych funkcjonariuszy bezpieczenstwa.
    Poza tym dane UB o stratach sa w zasadzie zgodne z danymi ogniowcow
    (zrodla UB podaja jedynie 70, a nie 64 PPRowcow) - z oczywistym wyjatkiem,
    ze obie strony podawaly zawyzone straty zastrzelonych w walce (np Ogien -
    157 zolniezy KBW, gdy UB jedynie 51) - to znana sprawa .

    CHARAKTERYSTYCZNE, ZE SUMARYCZNE ZESTAWIENIE ZABITYCH FUNKCJONARIUSZY
    WEDLUG ZRODEL UB WYNOSI 110, A WEDLUG OGNIA (DZIENNIK) 108.
    Czy jednak oznacza to, ze praktycznie wszyscy zlikwidowani przez Ogniowcow
    byli funkcjonariuszami UB? (tu wbrew zasadzie musze dac swoj komentarz)
    JA W TO NIE BARDZO WIERZE - BYLBY TO EWENEMENT NA SKALE SWIATOWA, BO ZAWSZE
    W TAKICH SYTUACJACH JEST DUZA ILOSC NIEWINNYCH OFIAR.
    NIESTETY NIE MOZNA JESZCZE TEGO ZWERTYFIKOWAC PO PROSTU DLATEGO, ZE DANE
    OSOBOWE PRACOWNIKOW I FUNKCJONARIUSZY BEZPIECZENSTWA NIE ZOSTALY
    ODTAJNIONE. DLATEGO TEZ W KONKRETNYM PRZYPADKU NIE MOZNA POTWIERDZIC
    ZE X BYL FUNKCJONARIUSZEM, AGENTEM, CZY WSPOLPRACOWNIKIEM UB.
    DOTYCZY TO TEZ OCZYWISCIE OSOB NARODOWOSCI ZYDOWSKIEJ - nie sposob
    zweryfikowac, czy wszyscy straceni jako UBecy, byli nimi rzeczywiscie.
    Zgodnosc liczb (danych Ognia i UB) mozna zakwestionowac w nastepujacy
    sposob - Ogien zanotowal to, o czy wiedzial. Mogly byc jakies wypadki
    zastrzelenia agentow UB, o ktorych nie wiedzial, a UB ich wliczylo.

    Podobne watpliwosci moga dotyczyc akcji rekwizycyjnych dokonywanych
    na Zydach w Krakowie (ze wzgledu na charakter miejsca forma byla raczej
    zreszta zblizona do napadu rabunkowego). Byla to kara za wspolprace
    z UB (10 przypadkow) - w niektorych nie ma watpliwosci np. wlascicielowi
    sklepu przy ulocy Morsztynowskiej zabrano pistolet, a wiadomo kto
    mial zezwolenie na bron. Z wymienionych wyzej powodow nie ma mozliwosci
    weryfikacji, czy byli to faktycznie wspolpracownicy UB.

    Kolejna grupe stanowia zlikwidowani przestepcy pospolici - Ogien
    likwidowal ich bo psuli mu opinie.

    Ogien zanotowal 12 wykonanych wyrokow smierci, UB podaje 16 zlikwidowanych
    kryminalistow. Najbardziej chyba interesujacy bedzie tutaj przypadek
    Jana Wachaly Lazika - sprawcy masakry pod Kroscienkiem (11-12 Zydow 2 V
    1946) bylego czlonka ZWZ, stojacego na czele bandy rabunkowej.
    Ujety na polecenie Ognia zostal stracony.

    Czy z przytoczonych przeze mnie danych wynika, ze nie gineli ludzie
    przypadkowi i ogniowcy to bylo kolko rozancowe? Niestety nie.
    Juz Ogien podaje 8 przypadkow osob przypadkowych, ktore poniosly smierc w
    wyniku dzialan ogniowcow. Najbardziej znane to smierc pielegniarki
    ze szpitala sw. Lazarza (w czasie odbijania rannych) czy pracownika
    PKL na Gubalowce (w czasie strzelaniny miedzy ogniowcami - pijanymi
    na zdaje sie lewej przepustce - a UBekami). UB podaje natomiast az 47
    takich przypadkow (zbiorczo).
  • 27.12.03, 20:05
    Helena Luberta powieszona zostala 12 X 1945 w Ostrowsku jako kolaborantka
    z okresu II wojny swiatowej (pisze tez o tym Walach - nie podajac
    przyczyn). Tak tez zakwalifikowalo ten czyn UB. Natomiast wedlug
    relacji ogniowcow kolaborantka nie byla. Rodzina oplacila "Lecha" (
    prawdziwe nazwisko nieznane), ktory za ten czyn zostal na polecenie Ognia
    zlikwidowany.

    19 II 1947 Ogien postrzelil za zdrade NN kobiete w Ostrowsku - tymczasem
    "Potrzaska" zdrazila jej matka i wymieniana wczesniej Segutka (karana
    za niewlasciwe prowadzenie w czasie okupacji). Takie fakty moznaby
    potraktowac jako zawsze w takiej sytuacji zdarzajace sie nieszczesliwe
    wypadki. Bylo jednak znacznie gorzej.

    Ogniowi i jego ludziom przypisano hurtem wszystkie prawie napady rabunkowe
    majace miejsce na terenie Podhala nawet, jesli UB znalo prawdziwych
    sprawcow - czasem nawet celowo ich nie aresztujac. Tak samo Ognia hurtem
    oskarzano o wszystkie napady na Zydow.

    JEDNAK W SWIETLE DANYCH LICZBA SAMOWOLNYCH CZYNOW kryminalnych
    dokonanych przez ogniowcow byla znaczna. Ogien sam naliczyl
    50 takich przypadkow . Ogien rozstrzelal za rabunki jednego
    z dowodcow kompani (Los), a drugi skazany za to samo zdolal zbiec.
    "Zemsta" np. zastrzelil 28 I 1946 w Waksmundzie Rudolfa Ozorowskiego,
    ktory wykryl defraudacje pracownikow (prywatnego jeszcze) mlyna.
    Z ten czyn zostal przez KSK z rozkalu Ognia stracony.

    Wyglada na to, ze WIECEJ OGNIOWCOW ZOSTALO ROZSTRZELANYCH
    NA POLECENIE SWOICH DOWODCOW ZA ROBUNKI, NIZ ZGINELO W WALCE.

    (Moj ojciec chrzestny, oficer AK mowil, ze w jego przynajmniej
    odziale bylo podobnie - wiecej partyzantow zostalo rozstrzelanych za
    bandytyzm, niz zginelo w walce z Niemcami - warunki partyzanckie sa
    bardzo demoralizujace).

    Ogien za bandytyzm karal bardzo surowo - np KSK 5 V 1946 zlikwidowala
    w Rabce 6 partyzantow (Swider, Liszka, Lopatka, Kajtek, Rusek,
    Piwowarczyk), ktorzy zaczeli sie zajmowac bandytyzmem.
    Mozna w tej sytuacji przypuszczac, ze liczba faktycznych rabunkow
    dokonanych przez ogniowcow byla duzo wyzsza, niz to co ustalil Ogien.
    W tym swietle ogniowcy wygladaja raczej na Janosikowych zbojnikow,
    niz kolko rozancowe. Niestety zawsze wojna domowa jest okrutna.

    Obciazenie dla ludnosci stanowilo tez utrzymywanie oddzialow Ognia.
    Do jesieni 1946 ogniowcy mieli masowe poparcie na Podhalu, ktore i do II 47, czyli
    do konca nie ustalo, co powodowalo, ze duzo ludzi im pomagalo. Stanowilo
    to jednak obciazenie. Tym bardziej, ze niedostarczenie ogniowcom zywnosci
    moglo zostac potraktowane jako "nieudzielenie pomocy" i skonczyc
    sie wyrokiem kontrybucji lub przymusowej rekwizycji.
  • 27.12.03, 20:07
    Na zakonczenie - strona formalna.
    Ogien spelnial wszystkie kryteria konieczne do uznania jego ludzi
    za strone wojujaca. Mial wiec jej pelne kompetencje (lacznie z wydawaniem
    wyrokow sadowych i oczywiscie z pelna odpowiedzialnoscia za czyny przez
    niego nakazane). Uznawal ponadto Rzad Londynski na Emigracji i wladze
    nad soba gen. Andersa. Mial z nimi nieregularny kontakt. Ponoc
    podporzadkowal sie tez Polskiej Armi Podziemnej z dowodztwem w Krakowie
    i otrzymal stopien majora - nie ma na to jednak zadnych dokumentow.
    Nawiazal tez wspolprace z wywiadami krajow zachodnich. Sprawa ta ze
    wzgledu na kontrowersyjny charakter nie byla naglasniana (a UB standartowo
    oskarzala o to wszystkich), jednak wydaje sie byc "raczej pewna".
    Nie wiadomo czy Ogien mial na to zgode Rzadu RP w Londynie - jesli nie
    to zgodnie z KK II RP popelnil przetepstwo zagrozone kara 10 lat wiezienia
    (za wspolprace w ogole z obca organizacja wojskowa bez zezwolenia - za
    wspolprace z wrogiem byla oczywiscie kara smierci) jesli tak, to Rzad
    Londynski mial prawo na to zezwolic - danych brak.

    Po smierci Ognia przez pare miesiecy walczyly resztki jego odzialu.
    Pojedynczy ludzie ukrywali sie do 57 roku (ale tu juz trudno bylo
    ich odroznic od zbojow - zajmowali sie prawie wylacznie zbojowaniem).
    Ponoc ostatni partyzanci utrzymali sie w Polsce do 1964 roku.
    Bogdan Nurski(3): "Po smierci dowodcy (Ognia - przyp. WK)
    oddzial rozpadl sie. Korzystajac z amnestii ujawnilo sie 510 czlonkow
    i wspolpracownikow OP "Blyskawica", w tym 9 dowodcow pododdzialow
    (m.in. "Powicher" i "Smigly"). Czesc z nich zostala pozniej aresztowana i
    skazana, lecz brak danych na temat tej represji. Walke kontynuowaly
    nieliczne juz grupki. Do lata 1948 roku dzialal oddzial "Wiarusow"
    pod dowodztwem "Rocha", potem "Msciciela" i wreszcie "Harnasia".
    Rozbito go po wprowadzeniu do grupy prowokatora Mariana Reniaka
    (swa niechlubna akcje opisal w ksiazce "Niebezpieczne sciezki").
    Kilkuosobowe grupki dzialaly jeszcze kilka lat.
    Ostatni dowodca - "Dziadek" ujawnil sie w 1956 roku."
  • 27.12.03, 20:16
    A ka literatura, he, jo Ci mom podać z cegoś to pościągoł mądralo. Za kogo ty
    nos mos? He? "Nie widziała d..a słońca zagorzała od gorąca".
    Mos obsesje i nie do sie jyj ukryć. I z tom obsesjom fces do UE krocyć?
    Biydoku bury? Telo na zakońcynie.I ino telo.

    p.s. odnose wrazyniy, ze Ci brakuje postów i powiylos sto razy to samo.
  • 27.12.03, 20:21
  • 27.12.03, 20:57
    ciupazka napisała:

    > A ka literatura, he, jo Ci mom podać z cegoś to pościągoł mądralo. Za kogo
    ty
    >
    > nos mos? He? "Nie widziała d..a słońca zagorzała od gorąca".
    > Mos obsesje i nie do sie jyj ukryć. I z tom obsesjom fces do UE krocyć?
    > Biydoku bury? Telo na zakońcynie.I ino telo.


    Dodom jesce , ze pod tym adresem mos ponad 2000 postow na temat "Ognia" i co
    nowego wprowadziyłeś, he?


    szukaj.gazeta.pl/szukaj/806956,31023,1253966.html?slowo="ogień"

    > p.s. odnose wrazyniy, ze Ci brakuje postów i powiylos sto razy to samo.
  • Gość: Ciupazka IP: *.it-net.pl 20.03.05, 10:09
    SYĆKO JUZ BYŁO! JESCE ROZ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.