Dodaj do ulubionych

Wujek Stalin na Islandii

09.01.10, 01:10
Tego nawet nie wymyslil sierzant pokoju Jozef Wissarionowicz Stalin.
Oto prawdziwie proletariackie podejscie do problemow obrotu
kapitalowego:

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7435528,Islandia__W_referendum_zdecyduja__czy_oddac_pozyczone.html

W systemie komunistyczno-librealnym nastapi kolejny krok na drodze
do wladzy proletariatu nad mamona. Bez uciekania sie do chwiejnej i
nieprzewidywalnej publiki kazdy sam sobie uzna czy dlug oddawac czy
nie.

Proletariusze wszsytkich krajów łączcie się!
Edytor zaawansowany
  • pawel-l 09.01.10, 10:21
    Ja nie mogę pojąć po co nacjonalizowali te banki. Taki owczy pęd rządzących do wtrącania się we wszystko. Muszą chyba strasznie żałować tej decyzji. Wypłaciliby co najwyżej niewielkie sumy gwarancyjne, a tak są umoczeni. Nie wybronią się przed koniecznością spłat.
    --
    Government stimulus and deficits have no long-run positive effect on GDP
  • dorota_3 09.01.10, 11:55
    Bardzo zabawny tekst, podoba mi się Twoje poczucie humoru smile

    Ale rzeczywistość jest trochę bardziej skomplikowana - Islandczycy
    uchwalą, że nie będą płacić... i w końcu kiedyś zapłacą. Zostaną do
    tego zmuszeni konsekwentnym, silnym, zakulisowym naciskiem ze
    strony wierzycieli. Spójrz, co sie stało z Argentyną - ogłosili
    niewypłacalność wszem i wobec, ale teraz negocjują z wierzycielami.
    Od długów we współczesnym świecie nie da się (na szczęście) uciec.

    Raczej zastanówmy się, co będzie dalej z Islandią - bo to jest
    naprawdę ciekawy temat. Stracą suwerenność w ten czy inny sposób.
    Interesujące jest, kto dokona "bailoutu", bo to ważny strategicznie
    punkt na mapie...
  • poszi 09.01.10, 12:12
    > Ale rzeczywistość jest trochę bardziej skomplikowana - Islandczycy
    > uchwalą, że nie będą płacić... i w końcu kiedyś zapłacą.

    A ja uważam, że nie. Zrobią default i zapłacą tylko część. Jest teraz faza
    targowania sie i pokazywania, kto ma jakie atuty.

    > strony wierzycieli. Spójrz, co sie stało z Argentyną - ogłosili
    > niewypłacalność wszem i wobec, ale teraz negocjują z wierzycielami.
    > Od długów we współczesnym świecie nie da się (na szczęście) uciec.

    Nie porównywałbym ich z Argentyną, bo to chroniczny przypadek pacjenta
    uzależnionego od długu. Był kompletnie spłukany, postanowił nie zapłacić swojemu
    dilerowi, ale teraz wraca na kolanach, bo nałóg wzywa. Islandia ma szansę tego
    nie powtórzyć. Polska też zrobiła default i spłaciła tylko część długów
    PRLowskich, więc da się. Wszystko zalezy od tego, jak bardzo Islandii potrzebne
    sa pieniądze bankierów. Teraz może tak, ale na dłuższą metę niekoniecznie.

    > Raczej zastanówmy się, co będzie dalej z Islandią - bo to jest
    > naprawdę ciekawy temat. Stracą suwerenność w ten czy inny sposób.
    > Interesujące jest, kto dokona "bailoutu", bo to ważny strategicznie
    > punkt na mapie...

    Na miejscu Islandii, zrobiłbym tak (mówie to ćwierćżartem):
    a) poszedłbym do Rosjan i obiecał bazy wojskowe, zerwanie z NATO i co tam
    jeszcze Putin chce, za spłacenie długów.
    b) nastepnie poszedłbym do wierzycieli, do wujka Obamy i kogo tam jeszcze i
    powiedział, że jeśli nie zgodzicie się na poważną restrukturyzacje zadłużenia,
    to zrobimy punkt a).

    Uważasz, że dla marnych paru miliardów wypuszczą Islandię z objęć NATO?

    Islandia to wypadek przy pracy, a nie beznadziejny przypadek, który należałoby
    dla przykładu ukarać (jak Grecja).
    --
    Jak zmieniła się liczba ogłoszeń na rynku pierwotnym?
    licznikmieszkan.atspace.com
  • dorota_3 09.01.10, 13:03
    Fakt - to rzeczywiście jest faza wejścia w ostre negocjacje -
    Islandia próbuje ustawić sie trochę lepiej w blokach startowych.

    Pewnie NATO nie wypuści Islandii z objęć z powodu jakichś marnych
    groszy. Różnimy sie tylko w ocenie, jak wiele będzie ten kraj
    kosztował konsumpcyjny boom na kredyt, który sobie zafundowali.
    Moja prognoza - rzeczywista utrata niepodległości, budżet
    nadzorowany przez wierzycieli, "spłata" w formie ułatwienia
    inwestycji i bezpośredniego wyprzedawania majątku.
    Podobnie jak w Grecji.
  • sevenseas 09.01.10, 17:15
    poszi napisał:
    Islandia ma szansę tego
    > nie powtórzyć. Polska też zrobiła default i spłaciła tylko część
    długów
    > PRLowskich, więc da się. Wszystko zalezy od tego, jak bardzo
    Islandii potrzebne
    > sa pieniądze bankierów. Teraz może tak, ale na dłuższą metę
    niekoniecznie.

    Hah, niezle. Polska splacila tylko czesc dlugow , ale za jaka cene?
    Profesor zrobil deal zycia na polakach.
    Na dluzsza mete pieniadze sa potrzebne WSZYSTKIM poszi. Islandia
    jest krajem ktory nie ma zadnych atutow , zadnych . Bo jesli ma to
    powiedz jakie?

    Odpowiem polzartem smile

    > Na miejscu Islandii, zrobiłbym tak (mówie to ćwierćżartem):
    > a) poszedłbym do Rosjan i obiecał bazy wojskowe, zerwanie z NATO i
    co tam
    > jeszcze Putin chce, za spłacenie długów.

    I zepchnal kraj w wieczna odchlan i biede.

    b) nastepnie poszedłbym do wierzycieli, do wujka Obamy i kogo tam
    jeszcze i
    > powiedział, że jeśli nie zgodzicie się na poważną restrukturyzacje
    zadłużenia,
    > to zrobimy punkt a).

    Zegnamy was , bo jak wiecie ZIMNA WOJNA juz sie skonczyla.
    Czy ty naprawde uwazasz ze taka mala owieczka mogla by cos namieszac
    w kotlach wilkom? Chyba nie.


    Islandia zaplaci albo czeka ja los argentyny. Jesli beda mieli cos
    wartosciowego to beda to musieli oddac.

  • poszi 09.01.10, 18:34
    > Hah, niezle. Polska splacila tylko czesc dlugow , ale za jaka cene?
    > Profesor zrobil deal zycia na polakach.

    !? To PRL zaprzestał spłaty zadłużenia. Zaprzestał, bo nie był w stanie. Nie
    wiem, o co Ci chodzi? Cenę czego? To raczej Polska wytargowała powrót na rynki
    finansowe, bowiem mógła dalej nie płacić. Nie rozumiem, Polska miała wg Ciebie
    nie zapłacić nic? A może wszystko jak dobry dłużnik?

    > Na dluzsza mete pieniadze sa potrzebne WSZYSTKIM poszi.

    Tak, ale nie za wszelką cenę. Tak samo, jak gospodarstwo domowe, które ma taki
    dług, który będzie spłacało przez pokolenia powinno się wypiąć na bankierów,
    kosztem nawet braku kredytu, tak samo suwerenne kraje.

    > jest krajem ktory nie ma zadnych atutow , zadnych . Bo jesli ma to
    > powiedz jakie?

    To nie o to chodzi. Chodzi o to, że mamy 2 sytuacje. Default i tego konsekwencje
    w postaci braku lub drogiego kredytu, czy spłacanie długu, którego nie da się
    spłacić i który oznacza default w przyszłości tak czy tak. Islandii poza inwazją
    militarną, na która społeczeństwa demokratyczne się nie zgodzą, nie mogą nic
    zrobić.

    > Islandia zaplaci albo czeka ja los argentyny. Jesli beda mieli cos
    > wartosciowego to beda to musieli oddac.

    Ja nie mówię, że Islandia nie dostanie w kość. Już dostała zresztą. Ale nie
    spłaci długów, bo to się nie opłaca. Za parę lat banki będa znowu szastały
    pieniędzmi i znajdą się tacy, co im pożyczą. Tak było, jest i będzie.

    Poczytaj sobie o default Ekwadoru, zanim zaczniesz wyciagać wnioski o tym, komu
    bardziej zależeć będzie na układzie:
    blogs.reuters.com/felix-salmon/2009/05/29/lessons-from-ecuadors-bond-default/
    Ten stary dowcip, że jak jestes winny bankowi 100 tys. dolarów, to twój problem,
    a jak 100 milionów to banku jest jak najbardziej aktualny.

    --
    Jak zmieniła się liczba ogłoszeń na rynku pierwotnym?
    licznikmieszkan.atspace.com
  • dirloff 09.01.10, 20:57
    > Na miejscu Islandii, zrobiłbym tak (mówie to ćwierćżartem):
    > a) poszedłbym do Rosjan i obiecał bazy wojskowe, zerwanie z NATO i
    co tam
    > jeszcze Putin chce, za spłacenie długów.
    > b) nastepnie poszedłbym do wierzycieli, do wujka Obamy i kogo tam
    jeszcze i
    > powiedział, że jeśli nie zgodzicie się na poważną restrukturyzacje
    zadłużenia,
    > to zrobimy punkt a).
    >
    > Uważasz, że dla marnych paru miliardów wypuszczą Islandię z objęć
    NATO?
    >
    > Islandia to wypadek przy pracy, a nie beznadziejny przypadek,
    który należałoby
    > dla przykładu ukarać (jak Grecja).

    Opisałeś scenariusz, który już się wydarzył i który był intensywnie
    komentowany na forach kilkanaście miesięcy temu, kiedy to Islandia
    tąpnęła ekonomicznie. Po "prośbie" skierowanej do UE i USA o pomoc
    finansową i braku dla tego większego zrozumienia, Islandia zwróciła
    się do Rosji, co zostało przyjęte ze zrozumieniem, zadowoleniem i
    zapewnieniami wsparcia. Na początek chyba chodziło o kilkaset mln
    euro/USD, z opcją na kolejne 2-3 podobne transze w razie potrzeby.
    Niestety, Rosja wtedy również weszła na kryzysowe tory, zaczęto
    ratować rubla (jego silna dewaluacja, zapewne to pamiętacie) i nad
    pomocą dla Islandii zaczęto dialogować między Moskwą a Reykjavikiem.
    Wtedy to zaniepokojone UE z USA podjęły rzetelne rozmowy z Islandią
    o kryzysie, kredytowaniu i wsparciu dla islandzkiej waluty (są poza
    poza strefą euro i poza UE). Również to wtedy Polska w osobach Tuska
    i Rostowskiego pożyczyły Islandii jakoś ponad setkę mln euro,
    właśnie w ramach zorganizowanej, unijnej pomocy - tłumacząc to w
    kraju jako formę dobrego interesu. Doszło takze to kupna czy wymiany
    między Polską i Islandią rządowych papierów dłużnych. Na tym forum
    nawet te roszady komentowaliście, interpretując to jako fatalną
    inwestycuję w przypadku realnego bankructwa Islandii.


    Kwestia NATOwska. Podczas Zimnej Wojny Islandia rzeczywiście była
    oczkiem w głowie dla Stanów, jako strategiczne miejsce dla Stanów i
    atlantyckiego sojuszu. Znajduje się tam strategiczny radar
    pozahoryzontalny, obejmujący swoim zasięgiem prawie że cały
    Atlantyk, z tym z funkcją śledzenie lotu pocisków i głowic
    balistycznych, postojowe lotnisko między Ameryką Północną i Europą
    oraz miejsce zaopatrzenia dla US Navy, a zwłaszcza dla amer. OP.
  • dirloff 09.01.10, 21:11
    Jak to wyżej napisano, wraz z upadkiem CCCP i zakończeniem Zimnej
    Wojny, znacznie spadło znaczenie militarne Islandii dla USA. W
    praktyce, realność jakiegoś większego konfliktu zbrojnego na
    Północnym Altantyku z użyciem strategicznego lotnictwa, pocisków
    balistycznych i manewrujących typu Cruise, oraz uderzeniowej floty z
    prawdziwego zdarzenia, spadła prawie do zera. A restauracja
    rosyjskiego imperium za czynowników Putina i Miedwiediewa tylko
    nieznacznie zwiększyła takie zagrożenie. Cóż, geostrategiczny
    ośrodek ciężkości dla USA przeniósł się w rejon Pacyfiku, wraz z
    mocarstwową emancypacją Chin i zagrożeniem, jakie dla pax Americana
    stanowi Korea Północna...
  • wolo 10.01.10, 10:02
    Wydaje mi się, że jednak porównywanie Argentyny i Islandii (Icesave)
    nie bardzo ma sens. W przypadku Argentyny winny był rząd, w przypadku
    Islandii prywatny bank działający poza granicami kraju. Na miejscu
    Islandii pytałbym się raczej Holendrów i Anglików gdzie były ich nadzór
    bankowy.
    --
    Pozdr.,
    wolo
  • polarbeer 09.01.10, 22:19
    Dlugi zaciagniete na konto islanczykow przez ich politykow fundamentalnie nie
    roznia sie od innych panstwowych dlugow -- Spoleczenstwa nie czuja sie
    zobowiazane do ich splaty. Panstwa wiec "splacaja" je kolejnymi dlugami i caly
    ten system jest jedna gigantyczna piramida Ponzi...

    Obecna "deflacja" jest niczym innym jak procesem w kierunku masywnej
    niewyplacalnosci wszystkich panstw. Malutka Islandia wlasnie powiedziala glosno:
    "Krol jest goly" i tlum sie zastanawia czy aby owe krolewskie "delikatne
    tkaniny" nie sa oszustwem jego projektantow mody...

    Osobiscie bede zaskoczony jezeli w 2010 nie bedzie co najmniej 4-5 panstw ktore
    przestana splacac swoje drukowane za granica zadluzenia.
  • poszi 11.01.10, 12:09
    > i holendersko-islandzkich (oba te kraje odbierają 42% eksportu
    > Islandii):

    Większość eksportu Islandii to commodities (m.in. aluminium), które odbierze każdy.

    > A to raczej w kategoriach gorzkiego żartu:

    Ja bym sie podpisał pod tym, gdyby sprawa dotyczyła miliarda czy dwóch.
    Wiarygodność jest ważna i niespłacanie długów, kiedy można, to wystawianie się
    na całkowita utratę wiarygodności, która na dłuższą mete jest cenna.

    Ale takie długi, jak ma Islandia rozwiążę tylko default. Dług Islandii jest nie
    do spłacenia (Japonia ma taki sam mniej więcej poziom, ale i tak tego nie
    spłaci, a trzyma ją jeszcze przy życiu tylko niemal zerowe oprocentowanie oraz
    to, że dług jest wewnętrzny, a nie zagraniczny), zwlaszcza że towarzyszy mu też
    ogrony dług zewnętrzny sektora prywatnego.

    Dodatkowo opinia publiczna w UK i Holandii wcale nie jest kwiożerczo nastawiona
    (poczytaj sobie komentarze pod artykułami na temat Islandii w brytyjskich
    pismach), bowiem Islandia ma opinie ofiary, a nie cynicznego oszusta (w
    rzeczywistości jest i ofiarą i sprawca zamieszania). Sensowna redukcja
    zadłużenia spotkałaby się pewnie z poparciem tamtejszej opinii publicznej.

    A i nie można też nie zauwazyć, że ci, którzy pożyczyli bankom islandzkim bez
    winy nie są. Kierowała nimi chciwość, dla paru więcej procentów, ryzykowali. Nie
    wiem, dlaczego nikogo nie dziwi, że mniej wiarygodne instytucje muszą dawać
    większy procent, a potem tych samych dziwi, że mniej wiarygodne instytucje
    padają. Trzeba było się nie łasić na te procenty.

    Swoją drogą zanim Islandia zrobiła fikołka, w czasie kiedy te pseudotygrysy były
    w mediach chwalone, sam pisałem, że są na trajektorii kolizyjnej:
    forum.gazeta.pl/forum/w,902,77957613,77961299,W_tarapatach_na_wlasne_zyczenie.html
    Dlatego właśnie uważam, że każdy, kto był na tyle chciwy/głupi/ignorancki
    (niepotrzbne skreślić), żeby Islandii pożyczać, powinien ponieść również tego
    konsekwencje.
    --
    Jak zmieniła się liczba ogłoszeń na rynku pierwotnym?
    licznikmieszkan.atspace.com
  • dorota_3 11.01.10, 12:46
    > Większość eksportu Islandii to commodities (m.in. aluminium),
    > które odbierze każdy.
    W sytuacji hossy na rynku commodities może byłoby łatwiej znaleźć
    nowe rynki zbytu, ale zupełnie nowe rynki na 42% eksportu to może
    być jednak problem. Nie zapominaj Poszi, że żyjemy w świecie, w
    którym łatwiej wyprodukować/wydobyć niż sprzedać.

    > Ale takie długi, jak ma Islandia rozwiążę tylko default. Dług
    > Islandii jest nie do spłacenia
    Tu się zgadzamy, tylko że ja myslę, że bez poważniejszych
    konsekwencji się nie obędzie. GB nie bez powodu traktuje Islandię
    jak kolonię.

    > Dodatkowo opinia publiczna w UK i Holandii wcale nie jest
    > kwiożerczo nastawiona
    To bez znaczenia. Bankierzy wezmą, co ich, a opinia publiczna
    przemilczy. Ostatecznie gwarancje bankowe też kosztowały, każde
    zmniejszenie tych kosztów opinii publicznej sie spodoba (i
    słusznie). Po prostu wygra własny interes.
  • poszi 11.01.10, 13:47
    > W sytuacji hossy na rynku commodities może byłoby łatwiej znaleźć
    > nowe rynki zbytu, ale zupełnie nowe rynki na 42% eksportu to może
    > być jednak problem.

    Nie chce mi się googlować, ale podejrzewam, że jakies 33 z tych 42% to aluminium
    kontraktowane przez London Metal Exchange. To można bez trudu sprzedać bez ich
    pośrednictwa, bowiem ten metal jest potem reeksportowany.

    > Tu się zgadzamy, tylko że ja myslę, że bez poważniejszych
    > konsekwencji się nie obędzie.

    Oczywiście. Islandia ma przechlapane, cokolwiek sie stanie. W tej chwili
    negocjuje, jak ciężki będzie kamień na szyi. Ale nie ma żadnych szans, że spłaci
    wszystko.

    > To bez znaczenia. Bankierzy wezmą, co ich, a opinia publiczna
    > przemilczy. Ostatecznie gwarancje bankowe też kosztowały, każde
    > zmniejszenie tych kosztów opinii publicznej sie spodoba (i
    > słusznie). Po prostu wygra własny interes.

    Jest pewna róznica. Bankierzy w UK mogli zadzwonić do swoich kumpli w rządzie i
    dostali, co trzeba. W razie oporów trzeba było postraszyć odcięciem finansowania
    kampanii (albo finasowym argagedonem). Tutaj trzeba niestety przeciskać sie
    przez rózne międzynarodowe pertraktacje i tak łatwo nie będzie. Poza tym
    sytuacja Islandii faktycznie jest beznadziejna. Nie wiem, czy tu zresztą dla
    brytyjczyków nie jest głownie gra o zachowanie twarzy niż o te pieniądze.
    --
    Jak zmieniła się liczba ogłoszeń na rynku pierwotnym?
    licznikmieszkan.atspace.com
  • polarbeer 11.01.10, 16:16
    CytatNie wiem, czy tu zresztą dla
    brytyjczyków nie jest głownie gra o zachowanie twarzy niż o te pieniądze.


    Ja podejrzewam ze glownymi silami nacisku na rzady w Angli czy Holandi nie sa
    inwestorzy ale ci kotrzy ubezpieczali islandzkie banki -- Handlarze derywatyw
    maja duzo wieksze wplywy w rzadach niz inwestorzy...
  • polarbeer 11.01.10, 16:10
    CytatNie zapominaj Poszi, że żyjemy w świecie, w
    którym łatwiej wyprodukować/wydobyć niż sprzedać.


    Produkcja i wydobycie to nie to samo. Wydobycie zawsze mozna sprzedac poniewaz
    istnieja gieldy surowcow. Jedyna kwestia jest cena ktora zalezy od podazy. Nie
    jest to wiec kwestia trudnosci w sprzedawaniu ale oplacalnosci, ktore z kolei
    zaleza od kosztow wydobycia i polityki eksplatacyji zasobow...
  • dorota_3 11.01.10, 20:17
    Tak, oczywiście masz rację. Mnie zastanowiło jak silnie Islandia
    jest związana ze swoimi wierzycielami także w obrotach towarowych.
    To jak "zapętla" ich jeszcze bardziej.
  • polarbeer 11.01.10, 16:32
    Swietny arykul.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka