Dodaj do ulubionych

zaczelo sie? Krach na gieldzie i nowa hossa zlota?

  • zeenek 23.02.12, 21:42
    Powinna nastąpić stamtąd korekta.
    To byłby cud, żeby jednym ruchem od razu wskoczyć na 1450 pkt smile
    Przeglądam te sceptyczne komentarze analityków, zarządzających i dochodzę do wniosku, że jest jeszcze sporo paliwa, żeby indexy szły dalej w górę.

    Rząd amerykański podał w czwartek kolejne optymistyczne dane z rynku pracy - w ostatnim tygodniu liczba pierwszych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych pozostawała na niezmienionym poziomie, a w ciągu minionych czterech tygodni nawet się zmniejszyła.
    Najnowsze dane komentuje się jako sygnał poprawy sytuacji na rynku pracy. Bezrobocie wynosi obecnie 8,3 proc., ale niektórzy ekonomiści przewidują jego spadek poniżej 8 proc. do końca roku.
    W ostatnim okresie spadła także liczba osób otrzymujących zasiłki dla bezrobotnych - do 7,5 miliona w tygodniu kończącym się 4 lutego (kiedy ostatnio sporządzono te obliczenia).
  • przycinek.usa 24.02.12, 07:03
    strasznie dziwne rzeczy sie dzieja - zwrocilem dzisiaj uwage na to jak poszlo w gore SHLD po zlym wyniku i PG po ogloszeniu, ze obetna 5700 miejsc pracy. Podobnie zachowal sie IBM - ale trudno powiedziec dlaczego?

    Wyniki oglosil tes KSS i dostal porzadnie w leb. Wczesniej mielismy rowniez okazje zobaczyc efekty wyniow DELL i HPQ. Oprocz tego calkiem dziwnie zachowaly sie inne spekulacyjne spolki - takie jak CROX, SWY, FSLR, DECK.

    To sa bardzo duze ruch cenowe - ktore w zadnym razie nie wskazuja, ze ten rynek jest zdrowy. Tu sie dzieje cos dziwnego - ale zgadzam sie, ze nie ma co walczyc z rynkiem.
    Dow Transports pikuje juz od kilku tygodni - za to zloto i srebro ida w gore. - )

    To prawdopodobnie dlatego, ze dolar przebil sie przez kolejna linie oporu w dol.
    Teraz trzeba czekac na przebicie dolka z 9 lutego - ale zanosi sie na przebicie juz teraz.
    To byloby na tyle teorii ze dolar przestal spadac. Zeby to sie tylko nie skonczylo krachem walutowym i Argentyna... Ciekawe, kiedy oni sie polapia, ze slaby dolar nie jest za dobry dla gospodarki opartej na imporcie. No ale na razie jedyni specjalisci od tego sa w WMT. WMT przestal lewitowac i zawalil sie od tego spaktakularnie.

    Dla osob niewtajemniczonych - u nas paliwo podrozalo z 3.65 na 4.25 w 2 miesiace. Hossa!
  • okotherealdeal 24.02.12, 14:22
    > Najnowsze dane komentuje się jako sygnał poprawy sytuacji na rynku pracy. Bezro
    > bocie wynosi obecnie 8,3 proc., ale niektórzy ekonomiści przewidują jego spadek
    > poniżej 8 proc. do końca roku.
    > W ostatnim okresie spadła także liczba osób otrzymujących zasiłki dla bezrobotn
    > ych - do 7,5 miliona w tygodniu kończącym się 4 lutego (kiedy ostatnio sporządz
    > ono te obliczenia).

    to ze spadla liczba otrzymujacych zasilki dla bezrobotnych wynika nie z tego ze im ubywa bezrobotnych tylko z tego ze ludziom koncza sie uprawnienia do pobierania swiadczen
    ten spadek to nie jest dobre info bo oznacza kolejna grupe ludzi trwale wypchnieta z systemu z zerowymi praktycznie szansawi na powrot na rynek pracy i jednoczesnie pozbawionych jakichkolwiek dochodow
    spadek bezrobocia to tez statystyczny zabieg, wynikajacy z tego ze obnizaja odsetek ludzi liczonych jako aktywnych zawodowo, przepychaja tych bez pracy z grupy bezrobotny do grupy nieaktywny zawodowo i magicznie zmniejsza sie bezrobocie
  • przycinek.usa 24.02.12, 16:39
    "i magicznie zmniejsza sie bezrobocie"

    I rownoczesnie magicznie spada wspolczynnik aktywnosci zawodowej - czyli tzw. participation rate. Jakby bylo dobrze, toby nie spadal.
  • zeenek 24.02.12, 18:58
    dane o bezrobociu są fatalne to wskaźniki determinujące nastroje powinny spadać a nie rosnąć.

    Indeks nastrojów konsumentów, autorstwa University of Michigan i Thomson Reuters, wzrósł w lutym o 280 pkt bazowych do 75,3.
    Ekonomiści prognozowali wzrost indeksu. Spodziewali się jednak, że jego wartość wzrośnie o 50 pkt bazowych wobec pierwotnego odczytu 72,5. Zakres prognoz to 71-76.
  • przycinek.usa 25.02.12, 03:35
    masz racje.
    Ale optymizm konsumentow jest czynnikiem subiektywnym - jeszcze nie ma masowych zwolnien, dopiero sie zaczynaja - 5700 ma zwolnic PG a 35,000 poczta i jest to dopiero poczatek. Wydaje mi sie, ze pesymizm przyjdzie pozniej. Spadek participation rate jest duzo wazniejszym wskaznikiem od wskaznika sentymentu - a poza tym wez pod uwage, ze oni w tym samym miejscu pisza o spadku bezrobocia. No coz - ja juz o tym pisalem wyzej - nie ma zadnego spadku bezrobocia. Ale to tez jest subiektywne - w koncu kazdy moze sobie napisac, ze bezrobocie spadlo. A to ze wzroslo - to juz nikogo nie interesuje, bo tego nie napisali w gazecie.

    www.reuters.com/article/2012/02/24/us-usa-economy-sentiment-idUSTRE81N10E20120224
  • przycinek.usa 25.02.12, 03:53
    ZH ujawnil dzisiaj bardzo interesujacy dokument BNP:
    www.zerohedge.com/sites/default/files/images/user3303/imageroot/2012/02/20120224_PSI_1.png
    To jest prawdziwa zgroza!
    Patrzac ta to - musi sie wydarzyc prawdziwy cud, aby te CDSy nie zostaly postawione w stan wymagalnosci. Mowiac krotko - CDSy na Grecje ida w ruch w marcu a potem wszystko w rekach hmm rynku. -)

    www.zerohedge.com/news/greece-issues-exchange-offer-terms-raises-minimum-acceptance-threshold-75-66-%E2%82%AC10-billion-buys-p
    Czy macie w Polsce plany na te sytuacje?
  • zeenek 27.02.12, 19:53
    Ten rynek jest nie do załamania smile
    Jakakolwiek próba wywołania zniżki kończy się od razu kontrą.
    Pytanie jakie powinno się stawiać: 'gdzie to się zatrzyma w roku wyborczym?'.

    stojeipatrze.blogspot.com/2012/02/wykres-dnia-sp500-czy-akcje-sa-tanie.html
    Zeenki jeszcze nie kupują:
    wyborcza.biz/biznes/51,100896,11221246.html?i=0&v=1&obxx=11221246



  • przycinek.usa 28.02.12, 02:47
    Tak. To jest faktycznie niewiarygodne. Dzisiaj powinien sie byl zaczac spadek. Ropa w dol, zloto w dol, tylko srebro sie trzyma. Co do reszty - to doprawdy trudno cos konkretnego powiedziec - ale widze, ze grane sa tylko niektore spolki, selektywnie. Zgadzam sie, ze to jest nie do wiary.

    Trzeba sie chyba zaczac konkretnie przygladac konstrukcji indexow, poniewaz te wzrosty sa tak selektywne, ze patrzac na pojedyncze spolki z DJI - w zaden sposob nie mozna wytlumaczyc tego szczytu. To w zasadzie nigdzie nie idzie - to jest ciagniete do gory algorytmami VWAP na kilku spolkach. Rano jak to spadlo - to jak mowisz - byla taka kontra do gory - jakby sie ktos tam wsciekl. To nie jest objaw sily rynku - to jest pokaz sily. To spora roznica. To wyglada na obrone pozycji a nie na zdrowy wzrost. Instytucje tak nie kupuja. Tak kupuja portfelowcy - kiedy cos ciagna do gory. Hmm.... To jest strasznie niebezpieczne.
  • foksalgazeta 28.02.12, 10:54
    Ciekawostka, ktora chyba nico umknela w natloku informacji:
    www.mojeopinie.pl/recesja_w_usa_juz_w_2012_roku,3,1330195362
    www.cnbc.com/id/46513890
    Recesja w USA już w 2012 roku?

    We wrześniu 2011 roku Lakshman Achuthan z Amerykańskiego Instytutu Badań Cykli Ekonomicznych ECRI stwierdził, że w 2012 roku w USA rozpocznie się recesja. Klimat tamtych wrześniowych dni był apokaliptyczny jeśli chodzi o gospodarki więc oświadczenie Achuthana dobrze wpisało się w ten kontekst.

    Nie wywołał on oburzenia tym bardziej, że ECRI słynie niemal z nieomylności – od blisko 20 lat ta instytucja nigdy nie pomyliła się w swych zapowiedziach co do recesji w USA. Ich prognozy spełniają się niemal z chirurgiczną precyzją.

    Swoja drogą trochę tego Pana w CNBC wyśmiali. Ale i tak zadrukują.
  • przycinek.usa 28.02.12, 16:41
    Zgadza sie. Dzieki za przypomnienie. Dobrze, ze sa takie artykuly w Polsce.
    Ponizej MAX Keiser wyjatkowo powaznie:
    www.youtube.com/watch?v=9Z58e-sEzWo
    A ja przypominam wykres tzw. employment population ratio:
    research.stlouisfed.org/fred2/graph/?id=LNU02300000
    research.stlouisfed.org/fredgraph.png?g=4Nn
    I participation rate:
    research.stlouisfed.org/fredgraph.png?g=4Ps
    Czy pisza to u was w gazetach? Nie? To mogloby spowodowac zatrzymanie inwestycji zagranicznych w dlug UST i spadek dolara, prawda?

    Cala ta statystyka jest pod nosem kazdego analityka - tylko nie chce im sie ani myslec, ani sprawdzac.
  • foksalgazeta 28.02.12, 22:46
    Mysle, ze analitycy to doskonale wiedza a przynajmniej ci najlepsi. Ale bron raz uzyta, przez Fed i banki centralne jest caly czas gotowa do kolejnego wystrzalu. Przez to ze za pierwszym razem zalew pustego pieniadza byl na tak ogromna skale to oni juz tu niczego innego nie wymysla, w razie pogorszenia beda drukowac jeszcze raz i jeszcze wiecej. I dlatego jest kupowanie akcji i strach przed otwieraniem krotkich.

    Nad bondami tez czuwa Fed ze swoim swingiem i znowu banki centralne ze swoimi operacjami pompujacymi w banki komercyjne gigantyczne ilosci pieniadza pod praktycznie kazde zabezpieczenie.

    I nawet jesli nie pisza tego co mowi ten skadinad nieslychanie lebski gosc z ECRI w naszych czy innych gazetach to jaka jest alternetywa jesli kapital s/twierdzi, ze amerykanskie bondy sa be i dolar jest be? Ano w obecnej sytuacji jeszcze zostaje zloto, srebro i ew. akcje (powiedzmy ze ten najlepsze) i to sie wlasnie dzieje. Najlepiej widac to na przykladzie Apple czy google, ktore nie bardzo wiedza co zrobic z forsa ktorej maja tony i zbieraja sie jakies ich komitety i debatuja. Mogliby przeciez wlozyc ten kesz w bondy, ale tam jest Fed, mogliby w bondy innych krajow, ale to jest wszystko niepewne, a wiec.... Wnioskowac z tego by mozna ze wszedzie jest nadplynnosc i to ogromna.

    Jesli ten facet sie nie myli, a do tej pory nie mylil sie wcale, to w polowie roku mamy w usa recesje. Na co gielda powinna zareagowac spadkiem w zasadzie juz teraz. Ale przy zalozeniu, ze Fed i banki centralne zabiora sie do kolejnego drukowania to nawet jesli spadek bedzie gleboki odpal w gore moze byc po nim jeszcze bardziej spektakularny.

    I jeszcze jedna rzecz. Jesli ktos ma zabankrutowac (moim zdaniem tak wlasnie bedzie) to rzeczywiscie kolejnosc powinna wygladac raczej nastepujaco: strefa euro, japonia i na koncu USA.

    Czyli sekwencja zdarzen jest nastepujaca: eur/usd 1,37-39 i zjazd czyli umocnienie dolara, spadek/korekta gieldy ---> recesja w usa i kolejne klopoty i bankructwo eurolandu ---> wielkie drukowanie 2, wieksze oslabienie dolara, indeksy na nowych historycznych szczytach ---> klopoty/bankructwo japonii, niewielkie umocnienie dolara, korekta na gieldach ---> i znowu oslabienie dolara, kolejne szczyty na gieldach ---> i na koncu bankructwo USA konczace caly cykl bankructw, potezne spadki na gieldach vide powtorka z lat 1929-33.
    Jaki to czasokres? Haa dobre pytanie. smile Moze 3-5 lat do abstrakcyjnego na teraz szczytu wszech czasow.

  • przycinek.usa 29.02.12, 06:55
    Bankructwo kogos - czy kraju to nic w porownaniu z rozpadem gospodarki wynikajacym z procesow inflacyjnych.
  • przycinek.usa 29.02.12, 09:22
    Po chwili postanowilem wrocic i rozszerzyc te odpowiedz. Otoz ja sie z toba nie zgadzam co do szczegolow. Prosze mnie zle nie zrozumiec - uwazam, ze inflacja bedzie ale kolejnosc wydarzen musi byc zachowana - w najwiekszym uproszczeniu - skurcz/spadek - dodruk - inflacja - hiperinflacja.

    Chcialbym to moc jak najklarowniej przedstawic, ale nie wiem, czy mi sie uda. Po prostu wzrost masy dlugow jest dzialaniem o znaczeniu zasadniczym - zadluzac sie moga w zasadzie juz tylko rzady - ale to zadluzanie ma swoj kres - w tym sensie - ze skonczy sie wkrotce ogolnodostepny collateral - obecnie nie mozna zastawiac obligacji Greckich pod kolejne transze pozyczek z bankow - to samo sie stanie z innymi panstwami. Ten mechanizm kreacji dlugow zostanie wkrotce przerwany - z wielu powodow - jednym z nich jest rating - ktory spowoduje odrzucanie zastawu - kolejnym powodem jest wzrost bezrobocia - ktory ograniczy dochody funduszy i bankow. To jest spirala deflacyjna - z ktorej zdaje sobie sprawe FED i przez nia sa niskie stopy - deklarowane az do 2014.

    Jak juz wspominalem wczesniej - dodruk bankow centralnych nie wystarcza, aby taki skurcz powstrzymac. I ten skurcz wystapi. Ja mysle, ze my wlasnie TERAZ wejdziemy w ten skurcz.
    Jest to dosyc zasadnicza kwestia - ja caly ten watek utworzylem, poniewaz jestem przekonany, ze pomimo tak fantastycznie rosnacej gieldy i niewiarygodnych wynikow spolek - to sie skonczy bardzo gwaltownie. Opieram to swoje przekonanie na dwoch sprawach - po pierwsze rynek jest bardzo skoncentrowany - ludzie juz nie inwestuja bezposrednio - to nie jest rok 2007 - jesli wiec nastapi konsensus co do deflacyjnego scenariusza, to taki konsensus spowoduje krach w notowaniach. Na razie ten konsensus jest odwrotny. Wiekszosc uwaza, ze akcje sa swietna forma lokaty - zabezpieczajaca przed inflacja. Tymczasem ta inflacja to jest jeszcze nic. Procesy inflacyjne w gospodarce dopiero sie zaczynaja. One sa na samym poczatku drogi wzrostowej. Obecnie wystepujace sily inflacyjne sa bardzo slabe. Wszystko drozeje - ale powoli - spada zyskownosc firm - ale powoli. Spadek zyskownosci i zawezanie sie rentownosci jest efektem ograniczajacym inwestycje i ma charakter deflacyjny.
    To samo dotyczy konsumpcji - ECRI pokazuje, ze jest zblizajacy sie potencjalnie spadek konsumpcji. Jego juz widac w tych wskaznikach - wzrost cen ropy - dziala na rynek deflacyjnie. To trzeba wyjasnic - deflacyjnie - w tym znaczeniu, ze wzrosnie presja na spadki cen w innych segmentach rynku. Czyli wzrost ceny ropy - hamuje rynek i powoduje deflacyjny spadek konsumpcji.

    Kolejna sprawa - spadek ceny dolara - ktory wedlug mnie jest nieuchronny - spowoduje wzrost kosztow importu - zatem zadziala na rynek deflacyjnie - w tym sensie - ze spowoduje poglebienie sie dysproporcji cenowych pomiedzy segmentami produkcji. Towary importowane podrozeja - ceny wzrosna - ale rownoczesnie spadnie popyt na inne, produkowane lokalnie towary - gdzie wystapi silniejsza presja deflacyjna. To jest nieintuicyjne - poniewaz zasadniczo - jesli rosna ceny - to mowimy o inflacji - ale jesli dolar spowoduje wzrost cen w WallMarcie - to rownoczesnie ceny towarow produkowanych lokalnie musza spasc aby zostala zachowana rownowaga w bilansie wydatkow. Prawda? I dlatego - to bedzie miec dzialanie deflacyjne.

    To oczywiscie, jesli zalozymy, ze dolar nie wzrosnie - ale znowu - odsylam do watku o dolarze - jak dolar ma wzrosnac, skoro jest strukturalna nierownowaga handlowa i rownoczesnie zaczyna pekac lancuch kreacji dlugu polegajacy na przeplywie - rzady - rynek - - fundusze - rzady?

    Nie zapominajmy, ze w dlugim terminie takie przeplywy maja zasadniczy wplyw na kurs waluty - wiec naprawde prosze sie nie spodziewac, ze dolar bedzie silny zwlaszcza wzgledem Euro. Uwazam, ze rozerwanie sie lancucha przeplywow inwestycyjnych oslabi dolara.

    Reasumujac - wszystkie obecnie wystepujace czynniki na rynku w USA wskazuja, ze bedzie recesja - mogaca ulec poglebieniu, jesli kurs dolara sie obnizy. Ta recesja pojawi sie bardzo szybko - prawdopodobnie juz w 2Q - poniewaz zaobserwowalem bardzo gwaltowny spadek sprzedazy w swojej firmie - i to samo obserwuje naokolo. Biorac pod uwage stan rynku pracy - wystepuja duzo mniejsze rezerwy finansowe u gospodarstw domowych - zatem wejscie w kolejna recesje bedzie miec bardziej gwaltowny przebieg niz poprzednio. Nastapi gwaltowny wzrost zadluzenia gospodarstw domowych. Nastapi poglebienie sie spadku cen nieruchomosci.

    **** Jesli cena dolara spadnie szybko - to ceny nieruchomosci spadna szybciej. ****

    FED bedacy pod presja polityczna bedzie staral sie unikac dodruku kolejnych transz pieniedzy - zatem gielda powinna ugiac sie pod presja zlych wynikow, ktore sie pojawia.

    Tu jest interesujacy tekst - ktory ukazuje w jakiej sytuacji znajduje sie obecnie USA:
    www.zerohedge.com/contributed/2012-09-28/sins-past
    Ja mam swiadomosc, ze zwracam uwage na pewne wydarzenia ze zbyt duzym wyprzedzeniem czasowym. Niestety timing nie jest moja silna strona. O kryzysie na rynku nieruchomosci w USA pisalem w 2007. Podobnie zreszta w druga strone - kupowalem akcje pod koniec 2008 - widzac, ze FED zamierza wszystko zadrukowac. I co sie stalo? Ano wszystko spadlo az do marca 2009. Nie moglem uwierzyc w to, ze w 2007 ten rynek szedl i szedl do gory - az do samego konca - dlugo po tym jak sie te wszystkie subprimy zawalily. Dla mnie to bylo niepojete. To jest w obecnym stanie rynku bardzo podobne - nic sie jeszcze nie zawalilo - dopiero wiemy, ze sie zawali - Grecja peka, Portugalia Wlochy i Hiszpania sa nastepne - ale rynek nic nie dyskontuje - pedzi sam z siebie - jakby nie widzial zadnych zagrozen. Rynek sadzi, ze FED napompuje i bedzie git.

    Gielda w ogole nie widzi tego - ze to selektywne drukowanie - powoduje selektywne wzrosty cen - selektywny wzrost bezrobocia i selektywny skurcz na rynku. Dodrukowali pieniedzy - jest wzrost a gieldzie - ale spadek zamowien w firmach. I co jest wazniejsze? Ludzie, czy gielda?
    Dlatego ja uwazam, ze w jakims momencie - ten rynek sie zatrzyma - odwroci i spadek nie bedzie trwal tak jak w 2008 - przez 17 miesiecy - tylko 3. Zblizajaca sie do nas fala skurczu rynku bedzie bardziej gwaltowna i duzo krotsza od ostatniej fali.

    Ale do tego moze jeszcze minac sporo czasu - gielda musi zrozumiec, ze drukowanie powoduje wzrost kosztow - zatem ogranicza zyski - czyli spolki sa mniej warte. Czyli drukowanie = zle dla akcji. Na razie gielda jest nastawiona szalenie pozytywnie do drukowania. Dlatego nie wiadomo co robic - chyba trzeba siedziec na srebrze i zlocie caly czas - az sie ta tendencja odwroci. Nie mozna sluchac Buffeta. Jak slysze co ten czlowiek mowi - to mnie sie noz w kieszeni otwiera. Nie wierzcie Buffetowi, ze bedzie cacy. To jest stary dziad, ktory nigdy zadnej prawdziwej inflacji nie widzial. W Polsce natomiast jest ze 30 milionow ludzi, ktorzy pamietaja jak wyglada inflacja i jak wygladaja dolary.
    Obecnie jest czas na to - aby trzymac TYLKO ZLOTO I SREBRO.
    Nie wolno absolutnie kupowac zadnych akcji. Jesli ktos ma konto w banku z waluta - ktorej nie potrzebuje - ale potrzebuje miec oszczednosci na emeryture - to powinno sie kupic zloto, zanim pojdzie na $10,000 za uncje.
  • foksalgazeta 29.02.12, 13:46
    A mnie sie wydaje, ze dokladnie o tym samy mowimy. Twoj skurcz, to moje spadki gieldy, ale przy tym skurczu dolar powinien sie choc na chwile umacniac coraz slabiej ale jednak umacniac. Bo jesli zachowamy kolejnosc upadlosci, to pieniadze najpierw zaczna uciekacz ze strefy euro. Gdzie? Najpewniej na poczatku do USA, japonii?, pewnie czesc do bankow centralnych i w rozne inne instrumenty oprocz bondow.
    Twoj dodruk to tak samo co u mnie i na koncu jest inflacja ale tez inflacja aktywow. Najprostszy i nablizszy przyklad to Argentyna na przelomie wiekow. Choc nie wiem czy tam byl tak do konca jakis dodruk. ALe mniejsza o to, byla ucieczka forsy ktora nie miala gdzie uciec w aktywa teoretycznie bardziej ryzykowne, a wiec akcje co doprowadzilo do wielkiego wzrostu indeksow.

    W swoim poscie swiadomie pominalem watek wysokiej inflacji bo jest to dla mnie rowniez oczywiste i ja juz widac. I dlatego pisze tez ze bankierzy centralni nie maja wyboru, bo wlasnie dlugi osiagnely kres. Musza drukowac, bo alternatywa jest zawalenie sie calkowite juz teraz. A zaden polityk czy bankier centralny na to sobie nie pozwoli, bo to oznacza jego koniec. Bardzo dobry jest przyklad Islandii. Oni posprzatali ten kryzys u siebie wzorcow. Tak powinni zrobic wszyscy i bylby teraz spokoj.
    Podobnie jak ty mysli tez ten facet z ECRI on mowi, ze jesli teraz zacznie sie recesja, to nie bedzie zadne podwojne dno tylko nowa recesja.
  • przycinek.usa 29.02.12, 16:37
    "Twoj skurcz, to moje spadki gieldy, ale przy tym skurczu dolar powinien sie choc na chwile umacniac coraz slabiej ale jednak umacniac."

    Nie mowmy - na chwile. Chwile trudno zdefiniowac.
    Skurcz = spadek zyskow spowodowany skurczeniem popytu, spowodowanym wzrostem cen.
    Spadek zyskow = zwolnienia = spadek aktywnosci ekonomicznej = spadek gieldy = spadek waluty (w dlugim terminie). Czyli spadki gieldy nie moga sie odbyc rozlacznie z gospodarka.
    Gieldy zareaguja z wielkim opoznieniem. Czyli beda podobnie jak bezrobocie dyskontowac przeszlosc, a nie przyszlosc. Dlatego nie bedzie to niestety mala chwila.

    Tak mi sie wydaje.
  • foksalgazeta 01.03.12, 00:44
    Jeszcze dodam, ze bardziej pisalem swoj post pod katem sytuacji na gieldach i rynkach walutowo-towarowych, a ty jak sadze realnych procesow w gospodarce. Ale to sie uwazam mimo wszystko tak samo prezentuje.

    Co do chwili. W poprzednim poscie okreslilem dlugosc ruchu do szczytu 3-5 lat, czyli lata 2015-17 moze 18 (oczywiscie ruch w gore po zakonczeniu ewentualnej obecnej korekty). W tej chwili wydaje mi sie ze bardziej 3.

    A dlaczego gieldy tak sie pogubily w prognozowaniu? Ano moim zdaniem przez zalew drukowanej kasy i interwencje na rynkach wszelkiego rodzaju. Jak to mowi zartobliwie ten pan z ECRI gieldy przewidzialy 9 z ostatnich 5 recesji.

    To juz nie jest mala chwila, bo faktycznie mamy do czynienia z trendem bocznym w gospodarce czy gieldzie od 2000 roku.
    stooq.com/q/?s=^spx&c=30y&t=l&a=lg&b=0
    I dopiero teraz zaczyna sie cos ciekawego (w sensie jest szansa na wybicie ponad szczyty z 2000 roku) dziac. Dlatego pozytywnego ze Nasdaq i Nasdaq 100 pokonaly swoje szczyty z 2007 roku. Uwazam, ze to sa kluczowe indeksy dla zrozumienia mozliwego dalszego rozwoju wypadkow na rynkach. Tam sie zarabia, a DOW i SP sluza do straszenia.

    Teraz teoretycznie wiec powinnismy miec spadek (najlepiej mocny, powiedzmy do sierpnia/wrzesnia) ale nie bedzie zejscia ponizej dolka z marca 2009. Idealnie albo dla mnie raczej zyczeniowo byloby gdyby SP zatrzymal sie w okolicach 1000 moze 900 punktow (a patrzac po obrotach na obecnej zwyzce to bardzo realne) i znow nowy wzrost. Z pierwszym bankructwem czy tez rozpadem strefy euro w tle (chyba ze pierwsza bedzie japonia? - mowimy o duzych sprawach nie jakiejs francji, portugalii czy hiszpanii z reszta to jest euro). I wszystko jeszcze w 2012 roku.

    Tyle ze ten caly wielki wzrost bedzie niestety za sprawa nagromadzenia drukowanej kasy. I to jest bardzo zle, bo gdy na koncu upadnie dolar i USA (jak cesarstwo rzymskie - sa takie porownania juz) bedziemy mieli wieksze zalamanie i wieksze zjazd niz w 1929 roku. Amerykanie powinni skonczyc ostatni a jak u nich/was cos sie duzego dzieje to mamy ogolnoswiatowa masakre.
    Tak wiec gdyby teraz rzeczywiscie ten spadek na gieldach wystapil, i w tej skali jak pisze to mozemy miec do czynienia z najmocniejsza fala umocnienia dolara (moze 1,20-1,22-3 EURUSD) do powiedzmy sierpnia.
  • lastboyscout 02.03.12, 15:11

    >Nie mowmy - na chwile. Chwile trudno zdefiniowac.
    >Skurcz = spadek zyskow spowodowany skurczeniem popytu, spowodowanym wzrostem cen.
    >Spadek zyskow = zwolnienia = spadek aktywnosci ekonomicznej = spadek gieldy = spadek >waluty (w dlugim terminie). Czyli spadki gieldy nie moga sie odbyc rozlacznie z gospodarka.
    >Gieldy zareaguja z wielkim opoznieniem. Czyli beda podobnie jak bezrobocie dyskontowac >przeszlosc, a nie przyszlosc. Dlatego nie bedzie to niestety mala chwila.

    Tak. Te chwile trudno zdefiniowac.
    Dotychczas tego drukowanego NIE BYLO na rynku czy to w wyniku eksportu inflacji czy wewnetrznego okradania mas z ich realnego dochodu i majatku (realny spadek plac, przychodow z lokat, equity itp), czy przywilejow socjalnych, czy pakowania pieniadza w tak niepraktyczne/idiotyczne rzeczy jak zloto czy obligacje.

    Tak. To sie skonczy bo jak widac zolci juz nie moga taniej, taniej niz koszt surowcow i technologii, bo oburzeni odbiora swoje, bo ludzie w swojej chciwosci na zysk wyjda ze zlota i wymusza aby to pieniadz robil pieniadz.

    Nie. Ludzie wejda w akcje i nieruchomosci.
    W nieruchomosci powinni wejsc pozniej ale wejda juz poniewaz sa dewastujaco tanie, szczegolnie biorac pod uwage oddech inflacji.

    Nie. Inflacji jeszcze nie bedzie poniewaz Masters zrobia WSZYSTKO aby Serwants jak najpozniej dostali to co im sie od bardzo dawna nalezy. Masters zrobia wszystko aby nie zdusic kosmicznej wydajnosci pracy (nastepna wojna, opodatkowanie/inwestycje rzadowe, eksplozja na rynku nowych technologii/nowe zloza latwodostepnych surowcow? cholera wie co wymysla...).

    Masters beda nadal inwestowac w przyszlosc. Wlasna.

    Niezaleznie co o tym sadza ANALitycy:
    www.youtube.com/watch?v=zmbf7cVCmSM
    --
    ..."Gdy po śmierci stanę przed Bogiem, będę go prosił, aby nie przysyłał Polsce wielkich ludzi.
    Józef Piłsudski
    www.youtube.com/watch?v=TOFyl4JIxkU
  • zeenek 28.02.12, 17:22
    Tu powinno w takim przypadku lecieć w dół - na pewno nie rosnąć.

    W lutym 2012 r. indeks Conference Board obrazujący zaufanie konsumentów w Stanach Zjednoczonych wyniósł 70,8 pkt.
    Analitycy oczekiwali wartości na poziomie 63 pkt. Miesiąc wcześniej kształtował się na poziomie 61,10 pkt.


    I na dokładkę:
    W lutym indeks Fed z Richmond, obrazujący koniunkturę gospodarczą w tej części Stanów Zjednoczonych wyniósł 20 pkt.

    Panowie - gdzie te wzrosty na indeksach się zatrzymają? smile
  • zeenek 28.02.12, 19:36
    większa przebitka niż na akcjach będzie według Waszego guru.


    Wyrocznia z Omahy ma nowy pomysł na inwestycje. W wywiadzie telewizyjnym dla CNBC, Warren Buffet stwierdził, że obok akcji, domy jednorodzinne są obecnie najbardziej atrakcyjnymi sposobami lokowania kapitału.

    Kupujcie domy na kredyt
    „Gdybym tylko mógł, kupiłbym miliony domów jednorodzinnych” – mówi guru inwestorów.

    Buffett twierdzi, że domy w USA zakupione na niskooprocentowany kredyt i trzymane przez odpowiednio długi okres, mogą okazać się nawet lepszą inwestycją, niż akcje giełdowych spółek.
    „Jeśli miałbym pewność, że będę żył jeszcze 5-10 lat, kupiłbym dom i sfinansowałbym go 30-letnim kredytem hipotecznym. To fantastyczny interes. Gdybym był sprytnym inwestorem kupiłbym kilka domów po niskich cenach, także zaciągając 30-letni kredyt. Znalazłbym najemców. To sposób na zakup taniego aktywa na kredyt” – mówił w wywiadzie Buffett.

    Buffett wciąż stawia także na akcje. Ujawnił, że pod koniec 2011 roku w imieniu Berkshire Hathaway zainwestował po 175 mln euro w każdą z ośmiu europejskich spółek. Nie podał jednak ich nazw.

    Buffet pozostaje sceptycznie nastawiony do spółek technologicznych. W pierwszym kwartale 2012 roku, z powodu zbyt wysokiej ceny, Berkshire kupił tylko kilka akcji IBM. Buffett przyznał, że prawdopodobnie nie zdecyduje się już na ponowny zakup akcji sektora IT, chyba że będzie rozumiał strategię firmy i „polubi” jej styl zarządzania oraz cenę walorów.
    Jeśli miałby zainwestować w tylko jedną spółkę z branży bankowej, Buffett wybrałby walory Wells Fargo.
    Hormony podźwigną rynek nieruchomości
    W swoim dorocznym liście do akcjonariuszy, Buffett przyznał, że „śmiertelnie mylił się” w zeszłym roku przewidując, że ożywienie na amerykańskim rynku nieruchomości rozpocznie się w ciągu roku. Teraz jest znów jest jednak przekonany, że rynek zaczyna odbijać w górę.

    Buffett przedstawia ciekawe argumenty na poparcie swojej tezy. Zdaniem inwestora, ceny nieruchomości zaczną rosnąć przez… hormony. Rynek nieruchomości nie może odbić się od dna, ponieważ młodzi Amerykanie zamiast zakładać własne gospodarstwa domowe i przeprowadzać się do własnych mieszkań, zostają w swoich rodzinnych domach.

    “W niepewnych czasach ludzie mogą przekładać zakładanie rodziny na później, jednak w końcu hormony biorą górę. Choć w czasach recesji wspólne mieszkanie dla wielu osób jest pierwszą reakcją, to dzielenie mieszkania z teściami może szybko stracić na atrakcyjności” – tłumaczy Buffett.

    Szef Berkshire uważa, że do poprawy sytuacji na rynku przyczynią się także amerykańscy deweloperzy, którzy budują zbyt mało nowych domów. W rezultacie, puste mieszkania wybudowane po wybuchu kryzysu finansowego stopniowo znikają z rynku, torując drogę dla nowego popytu.
  • hej-hey-hej 28.02.12, 20:06
    Zapomnial cwaniaczek dodac ze nie ma czegos takiego w Stanach jak "wlasnosc" domu a jego gadanie jest na potrzeby bankow ktorych jest wspolwlascicielem. Tak naprawde on sie tych domow pobuje pozbyc a na zakupic... Szuka jeleni.
  • lastboyscout 29.02.12, 00:40

    Akcje i nieruchomosci ... nie wspominalem? wink

    Aha! Zloto to NIE JEST pieniadz.

    Jeszcze jedno, BARDZO WAZNE panowie spekulanci:
    konczy sie spekulacja (ufff!), zaczyna sie/MUSI zaczac sie z a r a b i a n i e.


    --
    ..."Gdy po śmierci stanę przed Bogiem, będę go prosił, aby nie przysyłał Polsce wielkich ludzi.
    Józef Piłsudski
    www.youtube.com/watch?v=TOFyl4JIxkU
  • przycinek.usa 29.02.12, 09:39
    Nie chce sie publicznie nabijac z Buffeta, ale on jest naprawde chory. Czy wy naprawde sadzicie, ze jest bezpieczne kupno miliona domkow, zrobionych z materialow organicznych - w obrebie panstwa - w ktorym nie ma systemu ochrony wlasnosci, gdzie panuja korupcja sadowa i tolerowane sa falszerstwa dokumentow na niespotykana skale, a ludzie nie maja pieniedzy na czynsz i lubia domy demolowac?

    Poza tym jesli jeden dom kosztuje srednio 150 tysiecy - to tego typa nie stac na milion domkow - nawet na sam zakup - bo przy takiej koncentracji - nie dostalby kredytow. Nie mowiac o tym, ze potrzeba do tego zatrudnic tysiace ludzi i tak dalej. To jest takie za przeproszeniem piepszenie - ze mnie sie slabo robi. Poczytajcie sobie lepiej Krugmana - jak piepszy o drukowaniu i kosmitach. To sa chorzy ludzie i kazdy myslacy czlowiek powinien potrafic to rozroznic. Takich wlasnie piewcow wolnosci gospodarczej propaguje ekipa Obamy.
    To jest epoka poznego Gierka - analogie sa wrecz uderzajace - wlasnie ogladalem wiadomosci na dwojce, gdzie probowali mi wmowic, ze Romney wygral w Massachusetts. To sa takie kontrasty - ze czlowiekowi sie krew gotuje. Mowia ci z telewizora jedno - choc czlowiek wie z innych zrodel jak bylo.

    Tak, kupcie sobie milion domkow. =)
    Jutro. -)
  • przycinek.usa 29.02.12, 09:58
    U.S. Treasury Secretary Timothy Geithner arrested, questioned and released:
    the2012scenario.com/2012/02/benjamin-fulford-us-treasury-secretary-timothy-geithner-arrested/
    www.youtube.com/watch?v=QXO5bElqnqg
  • przycinek.usa 03.03.12, 20:10
    To jest bardzo zastanawiajaca sprawa. Te informacje podal jeden blogger, ktory jest powiazany z Japonskimi sluzbami specjalnymi. Fulford jest dziennikarzem Kanadyjskim mieszkajacym w Japonii. W powyzszym video judge Napolitano mowi dlaczego Geither jest podejrzany o przestepstwa w zwiazku z AIG. Co wiecej - w ponizszym linku - Lawrence Sinclair pisze, ze skontaktowal sie z asystentka rzecznika prasowego ministerstwa skarbu - po czym nie uzyskal odpowiedzi na zadane pytania - ani negatywnej - ani pozytywnej.

    the2012scenario.com/2012/02/was-treasury-secretary-arrested-questioned-released/
    Brak dementi jest bardzo zastanawiajacy - co oznacza, ze to moze byc prawda. Fulford - nie jest najlepszym zrodlem informacji, ale jesliby to byla nieprawda - to na 100% rzecznik odpowiedzialby negatywnie.
  • przycinek.usa 29.02.12, 16:40
    Taki jest tytul dzisiejszego artykulu na yahoo:
    finance.yahoo.com/news/at--500-billion--apple-is-worth-more-than-poland.html
    "Apple's valuation is now higher than the gross domestic product of Poland, Belgium, Sweden, Saudi Arabia, or Taiwan."

  • njusacz 29.02.12, 23:58
    dziś było LTRO - duża zaskoczka - bo według mnie to zwiastun spadków

    njusacz.blogspot.com/2012/02/dlaczego-wszystko-spadnie.html
    do tego wypowiedział się Ben Bernanki i "ostrzegł w Kongresie USA przed presją inflacyjną wywołaną stymulacyjnymi akcjami Fed." Jeśli sam Ben wygaduje tego typu kawałki ( chciałbym tę jego wypowiedź zobaczyć w oryginale) to znaczy, że DARMOWEJ KASY powoli nadchodzi KRES...za co wiec będą te wzrosty?

    Zatem tytułowy Apple NA RAZIE większy od RP...chociaż kto tam wie jak długo będziemy jeszcze jako gospodarka na zielono.

    ----------------------------------

    ps. nie wiem dlaczego ale naszło mnie dziś na bycie niedźwiedziem. dlatego nie bierzcie tej analizy zbyt dosłownie. Inwestujcie to co widzicie, a nie to co Njusacz dziś wyniuchał sobie.

  • zeenek 01.03.12, 20:42
    W kontekście BDI min:

    Wyraźne oznaki ożywienia
    Bloomberg, China Daily

    Zdaniem analityków w najbliższym czasie wzrost gospodarczy w Azji będzie napędzany eksportem. Poprawę notują Chiny, Japonia i Korea

    Mimo malejącego eksportu do Europy azjatyccy producenci nie odczuwają spadku popytu.Wczoraj Chiny poinformowały o lutowym wzroście PMI (trzeci kolejny miesiąc) z 50,5 do 51 pkt.

    Z kolei w Indiach, gdzie co jakiś czas pojawiają się informacje o kłopotach w gospodarce PMI był najwyższy od 8 miesięcy. Te dane w połączeniu z zaskakująco dobrymi informacjami z japońskiej gospodarki o wydatkach kapitałowych przedsiębiorstw w tym kraju oraz wyraźnym wzroście eksportu z Korei tworzą bardzo pozytywne perspektywy. Te wszystkie informacje potwierdzają dane China Shipping Container Lines Co., który notuje wzrost zamówień na przewozy.

    Zdaniem Tima Condona, głównego ekonomisty na Azję ING Financial Markets Azja stoi teraz przed silnym wzrostem gospodarczym po raz kolejny napędzanym eksportem. Pomoże w tym także wyraźne ożywienie w Stanach Zjednoczonych, jednocześnie analitycy są zdania, że Europa najgorsze ma już za sobą.

    Chiński PMI był najwyższy od września, przy tym analitycy przepowiadali, że nie będzie on wyższy od 50,9 pkt. To bardzo ważne, bo wskaźnik na poziomie 51 jest dowodem,że w tym roku nie doszło do tradycyjnego spowolnienia gospodarczego w pierwszych dwóch miesiącach roku, kiedy to wypada Chiński Nowy Rok którego obchody, zdarza się, że przedłużają się nawet na dwa tygodnie. Zdaniem Condona gospodarka azjatycka miała swój słabszy moment w ostatnim kwartale 2011, a prognozy dla sytuacji na tym kontynencie są zbyt pesymistyczne.

    Oznaki wyraźnego ożywienia widać w Chinach na rynku budowlanym, a na wzrost popytu wskazują również producenci maszyn budowlanych ( np Caterpillar) oraz sprzętu dla górnictwa. Prezes Caterpillara, Doug Oberhelman jest przekonany, że w Chinach wyraźnie już widać odbicie, a pod koniec roku ten kraj powinien już powrócić do normalnego szybkiego wzrostu. Zdaniem analityków najgorsze Chińczycy mają już za sobą, a wzrost PKB w ostatnim kwartale 2011 na poziomie 8,9 proc był najniższy. Zresztą to spowolnienie w dużej mierze wynikało z polityki władz,które postanowiły zmniejszyć popyt na rynku nieruchomości. Tyle,że premier Wen Jiabao zapowiada dalsze chłodzenie na tym rynku, co zdaniem analityków Nomura Holdings Inc może doprowadzić do spowolnienia nawet na poziomie 7,5 proc wzrostu PKB. Byłoby to najmniej od wybuchu kryzysu w 2008 roku. Wówczas przez jeden kwartał tempo wzrostu chińskiego PKB spadło do poniżej 7 proc.

    Wyraźnie widać również, że japońskie firmy zaczęły wydawać pieniądze i wszystkie branże poza producentami oprogramowania miały w ostatnim kwartale 2011 wzrost inwestycji o 4,9 proc.

    Najlepsze wyniki jednak notują Koreańczycy. Firmy w tym kraju zanotowały w lutym wzrost eksportu o 22,7 proc w porównaniu z 7 proc. w styczniu.
  • przycinek.usa 02.03.12, 09:01
    Dobra, bede to mial na uwadze - ale abys nie wpadal w taki entuzjazm w zwiazku z rzekomym "ozywieniem":
    pragcap.com/rail-traffic-turns-negative-for-third-week-in-a-row
    oraz:
    www.reuters.com/article/2012/03/01/us-usa-economy-manufacturing-idUSTRE8201BB20120301
    Zwracam uwage na slowa "unexpectedly slowed", he he he.
    Niespodziwanie! Tez cos.

  • foksalgazeta 02.03.12, 12:00
    Krachu?
    The Standard & Poor’s 500 Index (SPX) has the potential to reach a record high of 1,700 this year should economic growth surprise investors the same way falling bond rates did in 1995, Birinyi Associates Inc. said.
    www.bloomberg.com/news/2012-03-01/birinyi-says-s-p-500-may-reach-1-700-by-year-end-in-echo-of-1995-sentiment.html

    a apple mowia o 1000 dolarow za akcje, bo ma tyle gotowki wolnej. W sumie czemunie. Optimus tez bylo po 500 PLN.

    Zgadzam sie ze drukarze zadrukuja wszystkie korekty. Oni po prostu nie maja juz zadnego innego wyscia. Drukowac i czekac na wzrost, A jak ew. go nie bedzie to i tak bedzie zysk na aktywach finansowych. Prosta zasada utrzymania sie przy wladzy.

    www.mojeopinie.pl/gorzka_prawda_o_rynku_pracy_w_usa,3,1330469378
    www.mojeopinie.pl/koniec_bessy_i_nowa_hossa,3,1329260174
  • zeenek 02.03.12, 21:09
    Dziwne te wszystkie dane podawane z zh.

    Sprzedaż w USA rosła w lutym mimo drożejących paliw
    reuters, 02-03-2012

    Polepszające się perspektywy gospodarcze w USA spowodowały, że sprzedaż nowych samochodów rośnie pomimo drożejących paliw

    Rynek zwierzył się łącznie o 15,7 proc. do 15,1 mln sztuk rocznie; wzrost był największy od lutego 2008 r., a liczba sprzedanych pojazdów najwyższa od 4 lat.Luty był drugim kolejnym miesiącem, który okazał się lepszy od najbardziej optymistycznych prognoz. Analitycy są zdania, że dzięki rosnącemu zaufaniu konsumentów do gospodarki i jej stałej poprawie.

    - Przez większość ubiegłego roku sektor motoryzacji był jasnym punktem na ogólnym tle gospodarki i sądzimy, że tak będzie nadal – stwierdził na konferencji prasowej szef pionu sprzedaży GM w USA, Don Johnson. – Na podstawie tego, co obserwujemy, jeśli idzie o poprawę popytu i prężność gospodarki, nie wierzymy, by krótkotrwałe fluktuacje cen paliw zahamowały tegoroczny wzrost sektora – dodał.

    Korzyści z inwestycji

    Wielka trójka z Detroit czerpie teraz korzyści z dużych inwestycji w produkcję małych pojazdów i w usprawnienie silników pod względem zużycia paliwa, po latach ustępowania pola azjatyckim rywalom, Toyocie i Hondzie. Producenci wprowadzają na rynek kolejne nowości wraz z wychodzeniem gospodarki z głębokiej zapaści.

    Rosnący popyt i konieczność wymiany starych pojazdów, których średni wiek wynosi rekordowe 11 lat, powinny także przyczynić się do zwiększenia sprzedaży – ocenia ekonomistka Forda, Jenny Lin. – Oczywiście jeśli ceny paliw będą rosnąć nadal tak samo, to ludzie zrezygnują z pewnych niekoniecznych wydatków. Ale gospodarka poprawia się, a ludzie potrzebują nowych samochodów do dojazdu do pracy, więc sadzę, że to zrównoważy ujemne skutki drogiego paliwa – dodała na konferencji prasowej.

    Chrysler najlepiej

    Tym razem znowu Chrysler wypadł najlepiej: jego łączna sprzedaż wzrosła o 40 proc., samochodów osobowych skoczyła o 126 proc. do 133 521, furgonetek o 20 proc. Dwunasty kolejny miesiąc był lepszy od rywali dzięki dużej ofercie pojazdów o oszczędnym spalaniu. – Kilka lat temu ceny paliw były dużą przeszkodą dla naszej łącznej sprzedaży, a dziś nie są już takim problemem - stwierdzi szef pionu sprzedaży w USA, Reid Bigland.

    Ford zwiększył sprzedaż w USA o 14 proc. do 179 119 sztuk i planuje zwiększenie produkcji w II kwartale o 3 proc. do 730 tys. sztuk.

    General Motors, największy na świecie pod względem sprzedaży, zanotował skromną poprawę o 1,1 proc. do 209 306 szt., ale w ubiegłym roku w lutym miał bardzo dobry wynik.

    Toyota sprzedała 159 423 (+12 proc.). Jak wyjaśnił jej szef sprzedaży, Bob Carter, główną troską konsumentów jest oszczędność paliwa, wiec korzystają z oferty Toyoty, proponującej najbardziej oszczędne pojazdy w całej branży.

    Honda zwiększyła sprzedaż o 12 proc. do 110 157, Nissan o 16 proc. do 106 731, Hyundai o 18 proc. do 51 151, a Kia o 37 proc. do 47 038 pojazdów
  • foksalgazeta 02.03.12, 23:57
    E tam dziwne smile
    Wieczny niedzwiedz, wyciaga niedzwiedzie argumenty. ale takie tez sa:

    www.zerohedge.com/news/next-leg-ponzi-revealed-central-banks-begin-buying-us-stocks-outright-starting-today
    www.bloomberg.com/news/2012-03-01/israel-to-begin-investing-reserves-in-u-s-equities-today-1-.html

  • przycinek.usa 03.03.12, 10:04
    Wiesz co?
    Gadajmy juz o ruchach cen na gieldzie, bo kazdy widzi jakie sa. Natomiast co do gospodarki, to naprawde nie zajmuj sie tym, te artykuly to sa bzdury, zrob sobie google search "channel stuffing" i poczytaj, dobrze?

    A dla wyrownania poziomu sensacji proponuje na rozgrzewke artykul o tym, ze GM wlasnie wstrzymal produkcje swojego flagowego i dotowanego Volta.

    thehill.com/blogs/transportation-report/automobiles/213889-gm-halting-production-of-chevy-volt
    Czy to sie tobie nie konfliktuje z tymi medialnymi sesnacjami?
    Swietnie sie auta sprzedaja, nie?

    To powiedz mi dlaczego kur### firma wlasnie zwalnie 1300 wykwalifikowanych pracownikow?

    To nawet ja juz nikogo nie zwalniam, choc mi sprzedaz leci na pysk - a tu sie takie dzieja cuda. Czy ty rozumiesz, ze to sa bzdury o tej sprzedazy? Kiedy wy w tej Polsce zrozumiecie wreszcie, ze to co wam sprzedaja media z USA - to sa klamstwa? Rozumiecie to czy nie?

    KLAMIA OK?

    Wprawdzie nie klamia jeszcze tak jak za Gierka - ale to sie zaczyna robic calkiem podobnie.
    Polacy powinni umiec to dostrzec a jestescie slepi jacys.

    A gielda pewnie moze i nawet dalej pojdzie do gory, kto to wie?
    Zwlaszcza jak bank centralny Israela zacznie kupowac - to bedzie nie tylko efekt finansowy ale i psychologiczny. Wiec to moze nawet bedzie i dobrze, ze klamstwa medialne trafia na zydowska forse i bedzie cudo-sesja za sesja, a wtedy inwestorzy z Europy powiedza - a jaka ta Ameryka jest silna, jak sie rozwija - a nikomu nie przyjdzie do glowy - ze to jest CENA ZA ATAK NA IRAN. OK?

    Czy ktos tutaj w ogole zadaje sobie takie pytania?
    NIE? O to szkoda, naprawde. Najwyrazniej Polakow opanowuje bloga iluzja medialnej rzeczywistosci - a nie zadajcie sobie najwazniejszego pytania w przerwie w notowaniach - DLACZEGO akurat bank centralny Israela inwestuje - a nie na przykla bank centralny Angli, czy moze nawet jakis inny bank centralny. Czemu Israel i czemu na 2 tygodnie przed planowanymi cwiczeniami bojowymi z polskimi F16.

    Dla was tylko liczy sie to - ze ktos pompuje te notowania nieprzytomnie i jak juz kursy nie chca dalej isc - to sie bierze forse ze swapow dla Izraela i leci kupic akcje.

    To jest GENIALNE.

    Bomby poleca na Teheran a gielda nawet od tego nie pierdnie. Oczywiscie gielda w USA - bo tylko ta bedzie trzymana w gorze - wasze gieldy poleca na pysk a ropa rozwali wam budzety - a wy zamiast sie postawic pionowo - to jeszcze jak idioci pchacie sie na afisz i posylacie samoloty bojowe. Boze, ale wy macie w tej Warszawie debili we wladzach - to jest po prostu NIEPOJETE.

    Tak, grajcie sobie dlugimi. Good luck with that. -)

    Atak na Iran bedzie TERAZ a nie za jakies iluzoryczne miesiace.
    I na rozkaz wladz cywilnych - echem echem, pana premiera - dzielni polscy piloci beda prawdopodobnie zmuszeni walczyc z samolotami Syryjskimi za pieniadze polskiego podatnika.
    Jesli do tego dojdzie - to Iran wpisze Warszawe na liste celow - zgodnie z tym, co juz zapowiedzieli wczesniej publicznie, ze podejma odwet wobec kazdego panstwa ktore biernie badz czynnie wezmie udzial w tym ataku. Iranskie rakiety bez problemu doleca az do Augustowa - a precyzja trafiania w cel jest lepsza od rakiet rosyjskich. I 38 milionow madrali, co nie potrafi tej wladzy wypiepszyc na morde i zamknac w wiezieniu gdzie ich miejsce.
  • przycinek.usa 03.03.12, 22:14
    To jest bardzo dobry artykul o stanie rynku pracy:
    www.zerohedge.com/news/presenting-truth-behind-americas-fiscal-and-employment-picture
    Jest po prostu znakomitym dowodem na to - ze dane podawane publicznie nie trzymaja sie kupy. Zatrudnienie rzekomo wzrasta - a spadaja wplywy podatkowe - jednak, gdyby uznac, ze pieniadze zarobione przez ludnosc sa rzeczywiste, a jedynie wplywy podatkowe sie zmniejszyly - to nalezaloby oczekiwac, ze wzrosl income - co powinno byc uwzglednione w pesonal income and spending data - tymczasem dane te sa fatalne - co przyczynilo sie do obnizenie prognozy GDP za 1Q 2012 przez Goldmana. To jest matematyczny dowod na to - ze te wladze klamia. Zadny bias tego nie zmieni. Nawet jesli uznamy ze to jest tekst napisany przez agenture radziecka - to i tak nie zmieni to liczb podawanych przez BLS. To jest piramida klamstw ta statystyka. Stan rynku pracy w USA ulega stalemu pogorszeniu, caly czas - proces ten jest jednakze bardzo powolny. Ja uwazam, ze ten stan ulegnie dosyc gwaltownemu pogorszeniu - poniewaz uwazam, ze rynek zamarza TERAZ i oczekuje, ze reakcja gospodarki - poprzez spadek dynamiki GDP bedzie TERAZ - w danych za 1Q - w czym zgadzam sie absolutnie z prognoza Goldmana - jednakze jestem wiekszym pesymista. 2Q natomiast to juz bedzie recesja. Wchodzimy w recesje w 2Q 2012. To jest moja opinia. Poprzednia recesja oficjalnie (Wedlug NBER) rozpoczela sie w grudniu 2007. Szczyt notowan akcji wypadl w pazdzierniku 2007. Jesli wejdziemy w recesje w 2Q - to szyt notowan mamy TERAZ. OK?

    Przypominam, ze NBER powiedzial, ze recesja sie rozpoczela dopiero po uplywie calego roku od jej rozpoczecia! Dlatego tym razem bedzie podobnie - przyjda fatalne dane - a oficjalnie nikt wam nie powie, ze jest recesja. Beda to trzymac w tajemnicy przed wszystkimi obywatelami - jak najdluzej sie tylko da. Jednak wejscie w drugi okres recesyjny BEDZIE DUZO BARDZIEJ GWALTOWNE - jak pierwszy. To jest banalne - jest mniejsza liczba osob, ktore pracuja - w grudniu 2007 zatrudnione bylo okolo 145 milionow ludzi a obecnie pracuje juz jedynie niecale 140 milionow ludzi. Sa mniejsze pensje - oraz wiele osob jest zatrudnionych tymczasowo. Spadla wartosc nieruchomosci i nie da sie z nich wyciagac wiecej kredytow - zatem spadly potencjalne rezerwy gospodarstw domowych. Spadly oszczednosci i wzrasta zadluzenie na kartach kredytowych. (zwlaszcza 4Q 2012)
    research.stlouisfed.org/fred2/graph/?g=5rG
    Dlatego ten rynek zalamie sie BARDZO GWALTOWNIE.
    OK?

    To bedzie tak jak powiedzialem wczesniej - bedzie wielka i gwaltowna jazda w dol - wszystkie wskazniki spadna na leb a nawet jesli gielda sie utrzyma jakims cudem - to w ktoryms momencie bedzie z tego KRACH. Im dluzej ten rynek trzyma sie w gorze - tym bardziej gwaltownie to spadnie. Spadek bedzie na 100% - z ta roznica, ze dotad myslalem, ze DJI bedzie po 10600 - bo tak mi wychodzilo z wykresow - ale teraz zaczynam zmieniac zdanie, poniewaz ci idioci zarzadzajacy pieniedzmi nakupili sie juz prawie na 100% - co przekonuje mnie do tego - ze ten spadek bedzie duzo glebszy i bardziej tragiczny w skutkach.

    Powtarzam jeszcze raz - nie trzymajcie akcji zadnych spolek, nie trzymajcie zadnej waluty zwlaszcza dolarow - ani jenow i absolutnie nie kupujcie zadnych obligacji - tylko zloto i srebro - pamietajac, ze zarowno zloto - jak i srebro moze teraz znowu spasc. OK?
  • przycinek.usa 03.03.12, 22:25
    Jeszcze raz przypominam link do wykresu o zatrudnieniu wedlug survey ludnosci CPS - z uzwglednieniem wzrostu populacji - czyli po prostu stosunek liczby zatrudnionych - do ogolo populacji:

    research.stlouisfed.org/fred2/graph/?g=5rI
    Chyba trzeba byc slepym, zeby nie widziec ciaglego pogarszania sie rynku pracy OD 3 LAT.
    OK? Widzicie tutaj te poprawe? No kto widzi?????? Widzi kto?
  • bagracz 03.03.12, 23:32
    przycinek.usa napisał:

    Ja nie widzę.
    Zresztą można być ślepym i mieć lepszy ogląd rzeczywistości niż widzący.
    Wystarczy posługiwać się rozsądkiem.
    Ja mam taką obserwację, że system załamuje się wtedy, gdy suma głupoty osiąga masę krytyczną. Dzieje się tak dlatego, że w systemie zmierzającym do nieuchronnego załamania, fikcja musi zastępować prawdę. Musi, bo gdyby nie coraz więcej fikcji, to system sam by się dostosował do zmieniających się warunków, i nie zmierzał by ku upadkowi. Co jest tak oczywiste, że aż wstyd to pisać. Gdy jednak występują siły, którym nie w smak procesy dostosowawcze i mają na tyle siły by je powstrzymywać przez wystarczająco długi okres, załamanie musi nastąpić. I to zwykle gwałtowne a przynajmniej szybkie.
    Właśnie obserwujemy coś takiego. Wcześniej obserwowaliśmy rosnący poziom statystyk i głupoty w byłych demoludach. 60 lat temu w USA nie trzeba było tyle kłamać. Teraz, bez coraz większych przekłamań na giełdach, w statystykach, cenach, mediach system nie może się obejść. Normalną reakcją są takie strony jak np. ZH. Propaganda i rodzący się powoli zamordyzm mogą nieuchronne odwlec ale nie zlikwidują narastającego poziomu głupoty.
    Niezależnie od takich czy innych gustów Stoje i Patrze.
    Dlatego kolaps systemu finansowo-politycznego świata zachodniego jest nieuchronny.
    Niewiadoma jest tylko forma i czas.
    --
    Jestem kompletnym ignorantem we wszystkich sprawach jakich tyczy się to forum. Nie inwestuję. Moja pisanina nie może być podstawą do czegokolwiek, w szczególności do wydawania na coś własnej kasy.
  • przycinek.usa 03.03.12, 22:20
    No prosze - wychodzi na to, ze pisze o tym wczesniej od "radzieckiej tuby propagandowej":

    www.zerohedge.com/news/excessive-channel-stuffing-forces-gm-halt-chevy-volt-production-fire-1300
    To jak jest cholera z ta agentura?
  • sowietolog 07.03.12, 03:54
    Widać, wszyscy grają do jednej bramki skoro Volt/Ampera został okrzyknięty samochodem roku! Zatem wszystkie ręcę na pokład! Teraz bez jaj - sądzę, że i słusznie. To naprawdę udana konstrukcja i do pewnego stopnia przełomowa. Z dwóch powodów: po pierwsze, jest to pierwszy "rodzinny/sedanowy" wóz elektryczny czy hybrydowy, który w miarę dobrze wygląda, a nie jak dotąd, jak jego poprzednicy, niczym melex na sterydach; po drugie, jego specyfikacja techniczna i parametry rzeczywiście znacznie - tzn. odczuwalnie dla kierowcy, a nie "folderowo" - zwiększając zasięg jazdy na akumulatorach. Na typową jazdę po mieście, do pracy czy marketu, starczy. Problem w tym, że nawet tak "upowszechnione" i wyważone cenowo novum jak Volt/Ampera, jest chyba jednak dla wielu amer. konsumentów zbyt mało sexy. Ponieważ obecnie ani marka dobrze się nie kojarzy, ani hybrydy/elektro nie są już trendy. Po fali popkulturowych szyderstw z Toyoty Prius. Konsumenci uważają, że Volt jest za drogi jak na tę markę - Forda - oraz niszę klasową. Chyba lepiej byłoby, jakby uderzono autem z klasy premium, np. Cadillaciem czy Lincolnem...

    moto.pl/MotoPL/1,88571,11288048,Opel_Ampera_Samochodem_Roku_2012.html

    PS. Tożsamo w Europie. Opel to marka kojarzona - bo i tak jest w rzeczywistości - z klasą niższą czy średnią. Pomimo "popularności" Passata czy niedawnej "mody" na Insignię.
  • tartaczek 08.03.12, 09:22
    Nie wiem dlaczego Toyota Prius nie jest juz trendy. To chyba zalezy gdzie. W Polsce te auta sa drogie i nie maja zwolnien od podatku. A juz w takiej Szwecji i owszem. W Sztokholmie wiekszosc taxi to Toyota Prius. Ceny benzyny jak wiadomo sa bardzo wysokie. W Polsce ludzie jezdza z kolei na gaz , wiec zakup Toyoty Prius jest dla nich bez sensu, aczkolwiek mam znajomych ,ktorzy w Polsce jezdza tym samochodem, ale sciagneli je na fali histerii ze Stanow.
  • sowietolog 16.03.12, 01:24
    > Nie wiem dlaczego Toyota Prius nie jest juz trendy.

    Przez popkulturęwink Pisząc o Priusie miałem na myśli przede wszystkim USA i kraje anglosaskie. Otóż od jakiegoś czasu ta Toyota i moda nią w ramach pseudo-ekologicznego stylu życia stała jednym z głównych tematów do wyśmiewania w anglosaskich mediach i tv. Od South Park, poprzez kabarety i satyryków, po brytyjski Top Gear. Priusowi dorobiono gębę auta dla "eko-gejów". Stąd potrzeba podobnego auta, ale bardziej "męskiego", "drapieżnegp", usportowionego. Taki właśnie miał być Chevy Volt czy jego "brat" na europejskim rynku, czyli Opel Ampera. Stąd też ta nagroda Car of the Year w ramach silnej branżowej potrzeby na wypromowanie następcy Priusa. Nowego modelu, który stałby się "twarzą" electro-cars.
  • sowietolog 07.03.12, 03:40
    Wedle "tajnego raportu" brak porozumienia przed 20 marca i spekulowane także na tym forum ogłoszenie bankructwa Grecji na 23 marca w konsekwencji przyniesie straty wynoszące jakiś 1 bilion euro. I to tylko w pierwszym rzucie, w ramach pieniędzy potrzebnych od zaraz, do zasypania powstałej dziury. Problem w tym, że dalsze zwlekanie i negocjacje nad tym hipotetycznym 1 bln euro mogą szybko wywołać spory, bankructwa funduszy i ubezp., wyparowanie emerytur, zjazd na giełdach, uruchomienie prawdziwej fali CDSów, eksplozję ceny złota i wojny walutowe, a w konsekwencji - dalsze straty wynoszące już kilka bilionów euro...

    wyborcza.biz/biznes/1,100896,11296448,Tajny_raport__Bankructwo_Grecji_warte_bilion_euro.html
  • zeenek 09.03.12, 22:22
    Gospodarka będzie szybko rosnąć, gdy sektor nieruchomości zacznie w końcu się ożywiać – powiedział Bill Ackman, prezes funduszu Pershing Square Capital Management.

    Kiedy jednak to nastąpi, w dalszym ciągu stoi pod znakiem zapytania.

    - Ceny domów spadły od 30 do 50 proc., oprocentowanie natomiast od 30 do 40 proc. wobec poziomu sprzed pięciu lat. Zatem koszt kupna nowego domu jest obecnie niezwykle niski, nawet od kosztu wynajmu – powiedział Ackman.

    Pomimo niezwykle atrakcyjnych cen, wielu potencjalnych chętnych wstrzymuje się z kupnem własnego domu z obawy przed utratą pracy.

    - Kiedy tylko sytuacja na rynku pracy ustabilizuje się, a myślę, że wszystko zmierza w tym kierunku, te wszystkie osoby przypuszczą szturm na nieruchomości – przekonuje Ackman
  • zeenek 12.03.12, 18:16
    Rynek byka może potrwać jeszcze kilka lat – przekonuje Laszlo Birinyi, szef Birinyi Associates
    -Znajdujemy się obecnie w trzeciej fazie rynku byka. Pierwsza i czwarta są zazwyczaj najbardziej lukratywne – powiedział Birinyi w wywiadzie dla magazynu „Fortune”.

    Inwestor powołuje się na podobieństwa z rokiem 1982 kiedy indeks Dow Jones wychodząc z okresu pesymistycznego wzrósł z poziomu 777 pkt. do 1000 pkt. w zaledwie kilka miesięcy. Jego zdaniem, tak jak w 1982 r., rynki doświadczyły ostatnio silnego wzrostu, po okresie dużych spadków.
  • okotherealdeal 12.03.12, 19:48
    zanim linkujesz drogi zeenku sprawdz wpierw do kogo linkujesz, cytowany przez ciebie "analityk" zaprognozowal w styczniu 2011 roku ze S&P 500 osiagnie poziom 2,854 do pocztku wrzesnia 2013!
    poszukaj sobie o birniyi ruler w necie, w swiecie tego kolesia jest zawsze rynek byka
  • stoje_i_patrze 12.03.12, 23:40
    dokladnie, ten gosc to idiota
  • zeenek 13.03.12, 18:41
    Przy tych 'fatalnych' danych z rynku pracy?
    Naprawdę jest mi ciężko zrozumieć jak takie wskaźniki jak nastroje konsumentów czy sprzedaż detaliczna może rosnąć.

    Teraz tylko czekam na komunikat Bernanke, który powie: 'jesteśmy czujni i jak tylko się na horyzoncie pojawi choćby cień groźby dużego spowolnienia gospodarki to uruchomimy QE3, QE4,QE5 itd itd'

    Komunikat będzie również determinował moje 1450 na SP500.
    Na razie patrząc jak słabe było odbicie od oporu na 1370 i będąc pod wrażeniem siły rynku, nie widzę dużego zagrożenia, żeby w średnim 2-3 miesięcznym terminie nie zajść do tego celu.

    Sprzedaż detaliczna rośnie najmocniej od 5 miesięcy
    W lutym poszła w górę o 1,1 proc. do 407,8 mld USD.
    Dane za styczeń zostały skorygowane do 0,6 proc. wzrostu. Początkowo wzrost sprzedaży szacowano na 0,4 proc.
  • przycinek.usa 14.03.12, 16:17
    Tu nie ma specjalnych watpliwosci - to inflacja. Dane o sprzedazy nie sa odpowiednio korygowane.

    Niezaleznie od tego ten rynek jest w calosci pompowany w gore.
    Zachowanie notowan calkowicie zaprzecza tezie wiodacej watku - rynek jest wedlug mnie zupelnie nieracjonalny - ale nie ma sensu z tym walczyc, trzeba pomyslec - co dalej.

    Tutaj jest kapitalny artykul na temat kreacji i drukowania:
    www.zerohedge.com/news/chart-broken-inflation-transmission-mechanism
    zwracam szczegolna uwage na wykres:
    www.zerohedge.com/sites/default/files/images/user5/imageroot/2012/02/Inside%20vs%20Outside%20Money.jpg
    W tym artykule lezy klucz do wyjasnienia tego - co sie obecnie dzieje na rynkach - nie zmienia to absolutnie mojej prognozy dotyczacej sytuacji gospodarczej - ale najwyrazniej czas jest tutaj kluczowa sprawa - wyglada na to - ze to potrwa dluzej - jak sie komukolwiek sni.

    Kluczowa sprawa w tym artykule jest zamrozenie kreacji bankowej - zastapione drukowaniem bankow centralnych. Roznice w pojmowaniu rzeczywistosci ekonomocznej pomiedzy Keynsistami (Bernanke) i rynkowcami - np. Austriacy - sa takie - ze Bernanke - mysli, ze sie uda zastymulowac rynek i doprowadzic do wtornego zadluzania sie - a rynkowcy mysla, ze sie nie uda i rynek bedzie w stagnacji.

    Ja uwazam, ze FED sie myli - ze to cale drukowanie przyspiesza zjawiska skurczowe - ze ten wykres bedzie tak wygladal tak dlugo - az sie to wszystko rozleci. Trudno powiedziec jak dlugo uda im sie oszukiwac rynek, zanim rynek ich zniszczy. Mozliwe, ze jeszcze kilka miesiecy. Wszystko zalezy od tempa inflacji. Ona obecnie zaczyna solidnie wzrastac. Ale gielda tego nie widzi - pomimo tego, ze im FOMC wczoraj powiedzial.

    W obecnej chwili na dzien dzisiejszy gielda wyglada tak, ze notowania ida w gore, beda szly w gore - nie tylko nie ma podazy - ale ktos to kupuje caly czas - zatem po prostu nie ma szans na to - aby ten rynek cos przewidzial i np. spadl.

    Ten rynek zachowuje sie tak, jakby mial isc w gore az do momentu - kiedy sytuacja gospodarcza udowodni tym debilom, (Keynsistom), ze jest zle - udowodni, ze inflacja musi wzrastac - az zacznie galopowac, a spolki musza miec ograniczone zyski - az zaczna tracic pieniadze - wtedy dopiero te debile zrozumieja, ze inflacja jest duzo gorsza od deflacji - z ta roznica - ze w okresie deflacji da sie przezyc - a w inflacji niestety nie.

    Mowiac inaczej - 95% uczestnikow rynku to optymisci, keynsisci - jak Krugman, ktorzy sie myla - ale wydrukowane pieniadze kraza i notowania najwyrazniej nie sa sklonne spadac.
    Do czasu. Notowania giedly w okresie inflacji wejda w trend spadkowy bo nie ma szans na to - aby akcje drozaly - kiedy firmy zaczna tracic pieniadze.

    Ja tylko dodam - ze wedlug ICI - nie ma naplywu nowych pieniedzy na gielde.
    Nie ma naplywu do funduszy. Rownoczesnie jednak wzrost indeksow wymaga ogromnych pieniedzy. Gielda nie moze isc do gory bez pieniedzy - w zwiazku z tym jest oczywiste - ze pieniadze na gielde plyna szerokim strumieniem. Skad?
    Skoro nie ma nowych pieniedzy w funduszach - to skad sie bieze ten naplyw nowych pieniedzy? Czesc komentatorow zaczyna na ten temat mowic, najwyrazniej gielda dostaje forse pod stolem, ale to nie jest temat na obecny watek.
  • zeenek 15.03.12, 17:18
    czy mamy na jakimś aktywie bańskę, która spowodowałaby długoterminową zmianę trendu na rynku?

    Moim zdaniem nie ma takiej bańki, której przebicie spowoduje odwrót od akcji i zmianę trendu.
    Bańka to jest w tym momencie tylko na obligacjach. Ich spadek będzie powodował ruch kapitału w stronę ryzykownych aktywów.
  • lastboyscout 16.03.12, 02:27

    > czy mamy na jakimś aktywie bańskę,

    Jedyna banke jaka mamy to ogrom pieniedzy w rekach najbogatszych, ktora w obecnej sytuacji (w tym politycznej) nie ma gdzie korzystnie lokowac.
    Dlatego te pieniadze wejda na rynek akcji i nieruchomosci.
    Tymbardziej, ze maja niezwykle sprzyjajace okolicznosci albowiem biedni sa biedni (i dodatkowo zadluzeni!) jak nigdy dotad wiec jeszcze dlugo beda pokornie godzic sie pracowac za grosze a to oznacza przy obecnej ekspansji technologicznej i surowcowej (niezwykle tanie technologie i energia) jeszcze dlugo utrzymanie wydajnosci pracy = BRAKU INFLACJI -> idealne srodowisko do inwestowania (plus utrzymanie zwolnien podartkowych) !


    --
    ..."Gdy po śmierci stanę przed Bogiem, będę go prosił, aby nie przysyłał Polsce wielkich ludzi.
    Józef Piłsudski
    www.youtube.com/watch?v=zmbf7cVCmSM
  • przycinek.usa 16.03.12, 08:02
    Nie zgadzam sie z tym, ze sprzedajacy obligacje beda kupowac risk.
    Uwazam odwrotnie - jesli ktos wystraszy bondowcow - to beda kupowac zloto.
  • sowietolog 16.03.12, 01:31
    > Skoro nie ma nowych pieniedzy w funduszach - to skad sie bieze ten naplyw nowyc
    > h pieniedzy? Czesc komentatorow zaczyna na ten temat mowic, najwyrazniej gielda
    > dostaje forse pod stolem, ale to nie jest temat na obecny watek.

    Co masz na myśli, Przycinku? Kolejną mutację transferu pieniędzy przez "karaibskie fundusze"? Mógłbyś rozwinąć ten wątek?
  • przycinek.usa 16.03.12, 07:59
    Nie rozwine, bo nie mam mozliwosci oceny tej sytuacji. Zwrocilem tylko uwage na interesujacy artykul ZH (nie mam pod reka linka) w ktorym Tyler opowiadal - ze teraz jest zle, bo Primary Dealers wyszly z akcji - czy cos takiego. To bylo chyba w styczniu. Zastanowila mnie wtedy korelacja - pomiedzy dolkami i szczytami na zamieszczonym tam wykresie - gdzie jak byk widac bylo - ze wykres zaprzecza tezie artykulu, czyli Tyler cos pomieszal. SiP powiedzialby, ze to ruska agentura - a ja sobie mysle, ze ktos tym PD dal forse. To znaczy wazna informacja z tego artykulu byl ten wykres - ja moze tego poszukam w wolnej chwili - bo niezaleznie od tego co Tyler pomieszal - to wykres jest oparty na rzeczywistosci. W ogole skala najazdu na akcje jest niewiarygodna - w tym sensie - ze z kazdym tygodniem popyt sie jakby nasila a podaz sie cofa.

    Jestem tym zupelnie zaskoczony.
    Mysle, ze nie tylko ja. Poniewaz zas przezylem kilka hoss w zyciu - to moge mniej wiecej porownac to do takiej fazy - kiedy akcje wybijaja sie w gore - na poziomy zupelnie abstrakcyjne i wchodza w hiperbole wzrostu - kiedy waluacja wszystkiego po prostu traci sens.
    I lekcja z doswiadczenia jest taka, ze w hiperboli nie wolno sprzedawac akcji.
    Trzeba czekac cierpliwie na eksplozje obrotu i wtedy wywalic.

    Bardzo dokladnie patrze sie na ten rynek od polowy grudnia - wiec widze jak to sie zmienia. Wyglada to tak, ze od polowy lutego jest popyt na spolkach, ktore nie uczestniczyly w tym wielkim wzroscie NDX i SPX. Trudno mi ocenic co sie dzieje, ale widze, ze ktos laduje wielkie pieniadze w te wielkie spolki. To jest dziwne, poniewaz zwykle na takich wielkich kapitalizacjach nie odbywa sie konsolidacja, tylko jest od razu spadek. A tu transport spadl - DJI nie potwierdzil, a teraz ktos to ciagnie w druga strone. Szok.

    Abstrachujac od wartosci fundamentalnych - jesli mamy 3 miesiace konsolidacji i nie ma spadku - to znaczy, ze spadku nie bedzie i idziemy w gore. I jest problem, poniewaz wszystko jest drogie - a kolejny wzrost powinien wylansowac nowych liderow. Czyli nie kupowac spolek z wysokim beta - tylko tanie spolki z malym beta - poniewaz jak to ma dalej isc w gore -
    to beta sie zmieni - wysokie beta spadnie - a tzw. laggards pojda w gore. Ale to jest niebezpieczna zabawa - bo na takim rynku moze byc korekta w kazdej chwili. Ona moze byc gleboka. Jesli jednak mamy faze blow off top - czyli wejscie w hiperbole - to wtedy czasokres tego nie powinien byc dluzszy jak pol roku od dzisiaj - szczyt gdzies zdecydowanie wyzej - silne przebicie historycznych wartosci - astronomiczne ceny - a potem wielkie i gwaltowne spadanie.

    Powracajac do pytania pierwotnego - W gruncie rzeczy na rynku rozproszonym bardzo trudno wykombinowac co sie dzieje - (w Polsce macie KDPW i rozliczenie centralne). U nas niejedna tega glowa na tym siedzi - pewnie sie dowiemy z opoznieniem. Jednak manipulacje sa tak oczywiste - ze nietrudno sobie wyobrazic panstwo sprzedajace obligacje z rentownoscia 0% i kupujace akcje spolek z rentownosci 3%. To jest w sumie niezly interes.

    Gdyby mi ktos powiedzial 20 lat temu - ze bedzie czas, kiedy inwestorzy beda kupowac obligacje na ZERO procent - a nie bedzie galopujacej inflacji - to wyrzucilbym za drzwi z przekonaniem. -)

    Sama mysl, ze rzad pompuje rynek za pieniadze budzetu jest dla mnie abstrakcyjna.
    Ale to niewykluczone. ICI mowi, ze pieniedzy nie ma. PDs sprzedaly akcje - Jak to nie ma pieniedzy? Kto to kupil? I dlaczego nie ma na to statystyki? Czy to znaczy, ze ICI klamie?
    Na dzien dzisiejszy nie moge tego jednoznacznie wytlumaczyc.
  • forall4a 21.03.12, 17:39
    Oto link:
    finance.yahoo.com/blogs/breakout/goldman-sachs-best-time-generation-buy-stocks-154722104.html
  • forall4a 21.03.12, 17:42
    wg analitykow z Goldman Sachs to najlepszy moment w historii.
  • zeenek 21.03.12, 18:27
    Tej powyżej GS nie lekceważyłbym.

    1)
    Długoterminowy dług USA, który przyniósł jeden z najwyższych zysków od dekad, jest obecnie największym zagrożeniem dla portfeli inwestycyjnych, powiedział w CNBC słynny inwestor Wilbur H. Ross.
    - Myślę, że największa bańka, która jest bliska pęknięcia, jest na 10-letnich i „dłuższych” obligacjach, bo idea, według której inflacja zniknęła na zawsze i te sztucznie niskie stopy będą trwać, jest głupia – powiedział Ross. – Raczej trzymałbym akcje niż 10-letnie obligacje skarbowe USA – dodał.

    2)
    USA będą pompować pieniądze w gospodarkę, przekonuje Mark Mobius - legendarny inwestor, prezes Templeton Emerging Markets Group.
    - Bernanke dał jasno do zrozumienia, że dopóki nie będzie stabilnego wzrostu gospodarczego, Fed będzie dostarczał kapitał rynkowi. I nie ważne jak nazwiemy kolejne programy QE2, QE3, QE4, czy QE5, podaż pieniądza będzie rosła – powiedział Mark Mobius w rozmowie z telewizją CNBC.
    Uważa on, że nawet jeśli kolejne rundy ilościowego luzowania inaczej zostaną nazwane, to skutek dalszych działań Rezerwy Federalnej będzie taki, że pieniądze będą płynęły, a stopy procentowe dalej będą niskie.

    3)
    Era luzowania ilościowego, procesu polegającego na skupowaniu przez banki centralne aktywów, w tym rządowych obligacji by zasilić rynki w środki pieniężne, może zbliżać się ku końcowi, wynika z badań przeprowadzonych wśród menadżerów funduszy.
    Opracowanie sporządzone w marcu przez Bank of America Merrill Lynch sugeruje, że inwestorzy są obecnie bardziej optymistycznie nastawieni do przyszłości oraz wzrostu gospodarczego i dłużej już nie oczekują dalszego luzowania ilościowego przez Rezerwę Federalną (Fed) i Europejski Bank Centralny.
    Konkluzja jest taka, że menadżerowie uważają że QE działa, polityka banku centralnego sprawdza się, walka z inflacją jest dosyć skuteczna, więc nie potrzeba niczego więcej – powiedział Gary Baker, szef European Equity Strategy w banku BofA ML.
    Z ankiety wynika, że 28 proc. zarządzających oczekuje wzmocnienia globalnej gospodarki w ciągu kolejnych 12 miesięcy. Miesiąc wcześniej takich optymistów było jedynie 11 proc. To najwyższy poziom wskaźnika od marca 2011 r.
    Od dołka z października 2011 r. światowe giełdy zyskały już ponad 28 proc. Najpopularniejszym sektorem wśród inwestorów był w tym okresie segment zaawansowanych technologii.

    4)
    Złoto zdrożeje do 2,5 tys. USD za uncję, a indeks S&P 500 zanurkuje do poziomu 1000 pkt. – przestrzega David Tice, prezes Tice Capital i były główny strateg portfela rynku niedźwiedzia w Federated Investors.
    Jego zdaniem, w ciągu najbliższych 18 miesięcy indeks S&P 500 spadnie do 1000 pkt., a złoto poziom 2500 USD osiągnie w perspektywie następnych dwóch do trzech lat.
    - Czujemy, że sytuacja jest podobna do tej w 1999 r. i 2007 r. W obu tych okresach ludzie pozytywnie odnosili się do zadłużenia, banki centralne miały luźne podejście, wszyscy byli zadowoleni, a skończyło się wielkim wypadkiem – powiedział.
    - W tej chwili pałeczka zadłużania została przekazana z sektora prywatnego do publicznego. Prywatny sektor sekurytyzacji załamał się w roku 2008, a teraz Fed i EBC obciążyły swoje księgi i chcą zniszczyć swoje waluty (w związku z rosnącymi stopami procentowymi), a to początek końca bańki obligacji państwowych – przestrzega Tice.

    I tak najważniejsza jest z dzisiejszego dnia ta, która stymuluje hosse - "mamy broń i nie zawahamy się jej użyć - taki frazes a na rynku czyni cuda smile
  • stoje_i_patrze 22.03.12, 00:03
    powiedz im że pękła bańka na obligacjach tak w 2000 roku

    stooq.pl/q/?s=^nkx&c=30y&t=c&a=lg&b=0
    www.gecodia.com/Japan-Government-10Y-Yields_a1305.html
  • njusacz 23.03.12, 02:04
    No 1 2.bp.blogspot.com/-HulyS5HTvsE/T2tGCgWZIfI/AAAAAAAAJGU/Q5pmZe-GkEk/s1600/bpgdm.png

    No 2 1.bp.blogspot.com/-hzY5YFRqfV4/T2tGnxvh3SI/AAAAAAAAJGk/12HNtPEntn0/s1600/hgr.png

    No 3 3.bp.blogspot.com/-_CfNRUid0EI/T2tKBu55lFI/AAAAAAAAJGs/owztLVMUNCM/s1600/au.gif

    Przyznaję, ze tak jak 1 i 2 są w miarę intuicyjne. Tak 3 troche na siłe?

    Teraz jak patrze na 1 i 2 to mysle, że jesli bedzie kontynuowana przecena na rynkach to moze oakzac sie ze szybciej bedzie korekcic sie "papierowe" ( ukłon do HEJ-HEJ) niz akcje minerów.
  • przycinek.usa 23.03.12, 16:01
    OK. Po raz pierwszy widze jak zaczyna dzialac przewidywana korelacja - dolar w dol, gielda w dol i srebro i zloto w gore. Tak ma byc. To powinno zaczac dominowac. Biorac jednak pod uwage sile tej gieldy - oraz to - ze taka korelacja do tej pory nie istniala - wiec zaskoczenie jest pelne. No ale dalej nie wiadomo czy ta korekta przerodzi sie w wiekszy spadek, czy bedzie to tylko kolejna okazja do kupowania przewartosciowanych akcji.
  • njusacz 23.03.12, 16:42
    chin.

    www.wallstreetexaminer.com/blogs/winter/?p=4721
    pierwszy czart rzuca jednak światlo tez i na gospodarke usa, na wasz rynek wenetrzy. no chyba ze sami nagle zaczeliscie w usa produkowac?!!!
  • przycinek.usa 24.03.12, 03:24
    Kto by pomyslal, INFLACJA:
    www.zerohedge.com/contributed/2012-12-23/no-inflation-general-mills-begs-differ
    I to nie byle jaka 10 do 11%.
  • njusacz 26.03.12, 03:55
    www.bloomberg.com/news/2012-03-25/pimco-s-gross-says-fed-may-hint-at-qe3-at-april-meeting.html
    jak na razie albo bankierzy via Pimco testuja zachowanie inwestorów/spekulantów albo vice_versa.



  • stoje_i_patrze 26.03.12, 10:18
    nie będzie. Za pół roku mozemy wrócić do tematu. Pimco jest obładowany w MBS i desperacko nagania.
  • njusacz 26.03.12, 13:06
    Pimco faktycznie zwiększyl poziom MBSow w swym portfelu ale to niekonicznie oznacac musi gre w..goracy kartofel i nagonienie publiki aby samemu wyjsc i zgasic swiatlo.

    Spojrz na to co napisał 03 SIERPNIA 2010 na swoim poprzednim blogu Szutnik. Wtedy tego nie rozumiałem, byc moze nawet on tylko "kąsał" dopiero intrygę. W każdym razie on wtenczas napisał, a ja teraz to przypominam.

    Stąd też to co mówi PIMCO to według mnie "Zaklinanie bóstwa i wskazywanie mu prostej prawdy bez manny ten cały wzrost jest patykiem pisany". Co ciekawe PIMCO jest ZA duże aby sobie ot tak ględzic coś pod nosem i stad tez to moje "testowanie" przecieku. FED juz moze wiedziec co zrobi...testuje wiec zawczasu co zrobi rynek...bo chodzby nie wiem jak duzy byl FED to rynek co jakis czas go zaskakuje i niby wszechmocne bóstwo "nadganiac" musi pozniej starcony dystans, a to zle wyglada pozniej w cv.

    W kazdym razie mamy rok wyborczy...np 30% spadki na głownych indexach zakoncza sie tym czym w 2008r. czyli WYMIANA ekipy na waszyngtonskim fotelu. Dopalacze skoncza sie najdalej w czerwcu co dalej? Tylko qe3 - to jest moje zdanie z fusów wyciagniete. Nie wiem kiedy to nastapi ale mysle, że ZARYZYKUJA sytumlacje jeszcze ten jeden raz, przeciez juz dwa razy nic się nie stalo...jeszcze ten jeden raz...


    Tutaj fragment z Szutnika, ktory chciałem wszystkim przypomniec:

    "Lipcowe zachowanie dolarowych i nie tylko par walut, rynków akcji , a także miedzi i ropy( w przypadku tych surowców kompletnie nie trzymające się sezonowych wzorów) wydaje się mieć jeden powód – zajmowanie na wyścigi najlepszych miejsc w blokach statrowych w oczekiwaniu na zrzut z niebios.

    Wezwanie do bóstwa aby tę mannę z nieba czym prędzej rzuciło, nastąpiło już na początku lipca, ustami m.in. jednego z ważniejszych kapłanów kultu, Jana Hatzius’a, głównego ekonomisty Goldman Sachs’a na USA:

    ftalphaville.ft.com/blog/2010/07/07/280396/goldman-calls-for-qe2/
    Niektórzy kapłani są całkowicie przekonani, że udało im się przewidzieć zamysły bóstwa i wysłuchanie modłów miałoby ich zdaniem nastąpić 10.08.2010, a więc już na pierwszym oznajmieniu woli Olimpu :

    www.zerohedge.com/article/nomura-sees-fed-issuing-qe-lite-statement-august-10

    Ale czy modły rzeczywiście będą wysłuchane ? Bóstwo jest kapryśne i nie lubi zbyt ostentacyjnie okazywać, że uważnie wsłuchuje się w słowa swych kapłanów. Lubi pokazać, że jest niezależne w swych działaniach, cokolwiek by pod słowem „niezależność” rozumieć. Zaklinanie go czasem przynosi skutek, ale częściej tego skutku nie daje. Nie żeby nie słuchało wyrazów czci i uwielbienia oraz gorących próśb kapłanów, co to, to nie! W końcu i tak czciciele dostaną to, na co liczą, zwłaszcza, że głód wśród nich coraz większy. Nie, to jeszcze nie pustynia, gdzie przymieranie głodem będzie powszechne, ale coraz mniej ożywczych strumieni z chłodną wodą napotykają czciciele w swej wędrówce i coraz gorętszy wiatr pustynny w oczy im wieje. Pustynia musi być dość blisko i jej gorący oddech czuć na twarzach – tu akurat kapłani mają rację, a i bóstwo zapewne dobrze to widzi. Sypnięcie manną jest więc tylko kwestią czasu. Są jednak dość poważne poszlaki, że kapłani z Nomury, a wraz z nimi inni, intensywnie zajmujący miejsca w blokach startowych mogli przeszarżować ze swym optymizmem. "

    Wtedy GS, teraz dla zmyłki PIMCO? Kto to wie, czas pokaże.



  • stoje_i_patrze 26.03.12, 19:55
    Leny, daj spokój, teraz a lipiec 2010 to dwie różne sytuacje na rynkach. Teraz dołek na rynku RE mamy za soba w USA:
    wallstreetexaminer.com/2012/03/26/another-sign-bottom-is-behind-house-sales-contracts-rise-14/
    scottgrannis.blogspot.com/2012/03/housing-recovery-still-intact.html
    ceny ropy i surowców stosunkowo wysokie
    stooq.pl/q/?s=cr.f&c=10y&t=c&a=lg&b=0
    bezrobocie spada, initial claims w miare niskie itd.
    scottgrannis.blogspot.com/2012/03/ongoing-improvement-in-jobs-market.html
    banki udzielają pożyczek:
    scottgrannis.blogspot.com/2012/03/mountains-of-cash-are-still-on.html
    mogę ci podać kolejne z 5 argumentów (np rynek nei wycenai deflacji w 5y swap jak kiedys ) itd

    Nie ma opcji dla QE3 i do tego przed wyborami gdzie FED bedzie zjedzony przez republikanów.

    2013 to co innego - jesli mieli by faktycznie nie przeglosowac ulg podatkowych (bo sie koncza) itd chociaz zawsze to robili i jesli cos zrobia deficytem to tak, ale jak patrze na to co robia z deficytem i poprzednimi cieciami to jest to kabaret. do tej jednak pory FED duzo papierów kupowal, miejscami całą podaż. teraz jak by nie było FED to rentownosc pojdzie w górę. szczegolnie jesli eurozona sie uspokoji ale o tym sie dowiemy dopiero 6 maja 2012
  • przycinek.usa 28.03.12, 06:28
    j/w - bzdury
    przytaczasz jakies artykuly, nie wiadomo skad, nie majace nic wspolnego z headline, a ceny domow nadal spadaja.

    tinyurl.com/dxmq6mh
    Czy rozumiesz co to oznacza "dolek"? Nie? Dolek to jest dolek cenowy. Cen domow.
    A nie dolek na aplikacjach, dolek na kredytach, dolek na bezrobociu, dolek na housing starts.
    Ceny domow dalej spadaja, OK?

    Dolek na rynku nieruchomosci mamy za soba?
    Chyba ci sie cos ciezko pomylilo.
  • stoje_i_patrze 28.03.12, 09:29
    Po przeczytaniu Twojej odpowiedzi widzę że czepiasz się jedynie jednego argumentu z wielu, który bardzo łatwo zbić

    Jestem zdziwiony Przycinku że linkujesz CS:

    tinyurl.com/dxmq6mh


    Bo to tylko znaczy że NIE ZNASZ metody i zasad na jakiej powstaje CS. CS ma opóźnienie ponad 5-6 miesięcy wobec tego co się dzieje na rynku. To co pokazuje CS to miało miejsce w paźzierniku 2011. Mamy marzec a dane za marzec luty są dobre.

    cheers!
  • stoje_i_patrze 28.03.12, 09:31
    wallstreetexaminer.com/2010/09/28/the-trouble-with-case-shiller/
    wallstreetexaminer.com/2012/01/31/the-trouble-with-case-shiller-again/
  • przycinek.usa 28.03.12, 16:55
    acha, to pozwole sobie zacytowac to, co zalinkowales, czytaj uwaznie:

    "The CSI doesn’t remotely represent the current state of the housing market, which is, in fact, much lower than where the CSI shows it to be, and it has been trending drastically lower when the CSI shows it being relatively flat recently. "

    Powtarzam:
    "which is, in fact, much lower than where the CSI shows it to be"

    Kolejny cytat:
    "The National Association of Realtors knows the real story. They track current contract prices in their MLS databases. But they choose not to share this information with the public"

    Tlumaczenie:
    Jakby publikowali ceny, to byloby jasne, ze spadaja.
    Dla twojej informacji - mam wglad w ceny MLS i widze co sie dzieje na rynku i ceny spadaja caly czas. Domy sie nie sprzedaja szybko - a czesc osob obniza ceny. Rynek jest wprawdzie dosyc aktywny - wystarcza zwykle jedna obnizka ceny, aby nieruchomosc sprzedac, ale ozywienie to nie jest. Zapewniam cie.

    Kolejny cytat:
    "The Commerce Department’s recently released new home sales price data for August show new house prices plunging sharply in July and August. That’s a much truer picture of the current state of the market. Other more current data shows that far from being flat, the markets covered by the CSI have declined by an average of 3.7% over the past 3 months through September 27. I invite you to check out all of the relevant data for yourself."

    To tyle z zalinkowanego artykulu. I nie mow mi, ze "listing prices" to jest dobry wskaznik pokazujacy stan rynku. Opoznienie 2 miesieczne podawania danych nie jest wcale duze - zwlaszcza, kiedy kupujesz nieruchomosc - wahania kilkumiesieczne nie maja zadnego znaczenia. Ja nie twierdze, ze na rynku jest jakas wielka tragedia, bo kupujacy sa - ale nie jest tak jak dawniej, ze wszystko sie sprzedawalo i ceny szly w gore. Widze trend odwrotny.

    Zeby to jakos skonkludowac - sytuacja rynku nieruchomosci nie jest rozowa - nie mozna zdecydowanie powiedziec, ze dolek mamy za soba - trend jest zdecydowanie spadkowy - ceny pobijaja dolki - i jest tak dlatego, bo ludzie nie maja pracy - bo nie ma poprawy na rynku pracy - a FED nie moze wykupic wszystkich nieruchomosci - tak jak moga kupowac akcje.
    I to byloby na tyle.
  • stoje_i_patrze 28.03.12, 21:57
    Przycinku
    zlinkowane przez Ciebie wszystkie cytaty pochodzą z wpisu z "September 28, 2010"
    wallstreetexaminer.com/2010/09/28/the-trouble-with-case-shiller/
    a więc NIJAK mają się do obecnej sytuacji na rynku bo minęło od tamtego czasu półtora roku. Odnoszę wrażenie że nie zauważyłeś, iż podany fragment został zapisany w wpisie z January 31, 2012 tylko dlatego, aby pokazać dlaczego wskaźnik CS jest zły.

    Mógłbym Ci przytoczyć jeszcze z dwa raporty od Goldiego (który na marginesie raz jest kochany i uwielbiany przez ZH jak jest to zgodne z ich wizją, a znowu potem poniewierany a ich analitycy uważani są za idiotów jak tylko nie jest to zgodne z wizją ZH). czy JPM które wskazują na to samo ale chyba nie ma sensu. Krótko - CS ma opóźnienie 5-6 miesięcy. koniec kropka.

    Są inne wskaźniki, i nie koniecznie "listening price" tj cena ofertowa. Np rzuć okiem na to:
    wallstreetexaminer.com/2012/03/26/another-sign-bottom-is-behind-house-sales-contracts-rise-14/
    Pamiętaj też że każdy rynek jest lokalny i jest inny. To że czegoś nie widzisz nie uważa że tego nie ma w skali kraju.
  • bagracz 28.03.12, 22:29
    Sip, jeśli jesteś taki pewny tego odbicia i danych to może powiedz jeszcze ile potrwa? Czy ta propagandowa, moim zdaniem, ofensywka, potrwa dwa tygodnie, miesiąc a może i rok?
    Pamiętasz te green shoots? Jakoś szybko się skończyły. A nawet jeśli coś jest na rzeczy bo w końcu ludzie są podatni na propagandę jak cholera, to ile potrwa ta ułuda taniej kasy i papierowe wzrosty? Na jak długo jej starczy? A jeśli to nie jest ułuda to wytłumacz może, jeśli potrafisz, cóż takiego powoduje to odbicie i na czym jest oparte?
    Ponoć oprocentowanie UST nie może wzrosnąć. Co by się stało z obsługą długu gdyby wzrosło to nie trzeba chyba wyjaśniać. Galop Grecji i nie tylko służy za przykład. Kto więc kupuje UST? A może bardziej istotne za co? I już na koniec, gdzie teraz utopią tą kasę? Są jeszcze jakieś miejsca? itd... Pytań jest cała masa, jak i wskaźników, raportów, które bez problemów można fałszować naginać, naciągać. A matematyka jest jedna.






    --
    Jestem kompletnym ignorantem we wszystkich sprawach jakich tyczy się to forum. Nie inwestuję. Moja pisanina nie może być podstawą do czegokolwiek, w szczególności do wydawania na coś własnej kasy.
  • stoje_i_patrze 28.03.12, 22:41
    bagracz napisał:

    > Sip, jeśli jesteś taki pewny tego odbicia i danych to może powiedz jeszcze ile
    > potrwa? Czy ta propagandowa, moim zdaniem, ofensywka, potrwa dwa tygodnie, mies
    > iąc a może i rok?
    > Pamiętasz te green shoots? Jakoś szybko się skończyły. A nawet jeśli coś jest n
    > a rzeczy bo w końcu ludzie są podatni na propagandę jak cholera, to ile potrwa
    > ta ułuda taniej kasy i papierowe wzrosty? Na jak długo jej starczy? A jeśli to
    > nie jest ułuda to wytłumacz może, jeśli potrafisz, cóż takiego powoduje to odbi
    > cie i na czym jest oparte?

    ODP: Mylisz giełdowe ADHD, by zacytować prof. Rybińskiego, z realną gospodarką. To nie do końca są tożsame byty. Rynek może mieć dłużej rację niż Ty masz pieniędzy na dosypywanie do depozytu.

    > Ponoć oprocentowanie UST nie może wzrosnąć. Co by się stało z obsługą długu gdy
    > by wzrosło to nie trzeba chyba wyjaśniać. Galop Grecji i nie tylko służy za prz
    > ykład. Kto więc kupuje UST?

    Myślę że wzrost rentowności 10 latek nawet do 3.5% nic by nie zabił. Co więcej byłby zdrowy bo jak pisałem wprowadzenie QE i ograniczenie rentowności zabija banki.

    No z ostatniej aukcji masz jasno powiedziane nawet na portalu oszustów:
    www.zerohedge.com/news/us-issues-new-5-year-bonds-lowest-bid-cover-august-sends-total-us-debt-over-156-trillion
    "Directs took down 11.3%, in line with the 11.4% average, Indiricts 41.9%, just below the 42.8% TTM average, and the remainder was Dealers, whose 46.8% allocation was just slightly lower than the 45.8% they have taken down previously"

    Co Cię zatem interesuje? Kraj pochodzenia kapitału Indirect? Czy to ma dla Ciebie znaczenie? Jeśli ma to dlaczego?

    W mojej ocenie to FED wypaczył rentowności, podobnie jak kryzys strefy euro (ucieczka kapitału i "rebalancing portfolio" z EUR z powrotem do USD). Rentowności z rynkiem akcji i nie tylko rozjechały się. Bardziej naturalne są na 2.7% i wyżej. Takie poziomy nie stanowią problemu.


    >I już na koniec, gdzie teraz utopią tą kasę? Są jeszcze jakieś miejsca? itd

    No aktywów i miejsc jest wiele - od akcji europejskich które są nadal wyceniane poniżej godziwej wartości w porównaniu do Niemiec., przez wybrane rynki wschodzące, afrykę, nieruchomości w niemczech itd.

    Poza tym czasami pieniądze nie muszą iść NIGDZIE. Po prostu wartość aktywów spada gwałtownie w wyniku krachu lub przeceny i pieniędzy nie ma. Bo niby było 100 mld na rachunku a nagle tylko 50 mld usd. W mojej ocenie to duża ilość pieniędzy wyparywowuje (ciągły proces parowania) poprzez obniżanie lewarowania, zanikania procesu rehypotykacji itd. Tych pieniędzy nie ma.

    >... Pytań jest cała masa, jak i wskaźników, raportów, które bez problemów można fałszować naginać, naci> ągać. A matematyka jest jedna.

    Czy możesz wskazać jakie raporty, wskaźniki których jest "cała masa" są przekłamane? Chciałbym to poznać bo ja spotykam tylko informacje o rynku pracy, i parę innych pomniejszych.
  • bagracz 29.03.12, 22:00
    stoje_i_patrze napisał:

    > ODP: Mylisz giełdowe ADHD, by zacytować prof. Rybińskiego, z realną gospodarką
    > . To nie do końca są tożsame byty. Rynek może mieć dłużej rację niż Ty masz pie
    > niędzy na dosypywanie do depozytu.

    Ja nie wiem co ja mylę, ale wiem, podobnie jak Ty, co Ty mylisz. Sam pisałeś o wskaźnikach dotyczących zdaje się realnej gospodarki a nie tylko giełdy. I o to pytałem. Giełda, jako obecnie mocno fałszowany, wobec realnej gospodarki, byt, co zresztą sam powyżej piszesz, mało mnie obchodzi. Nie gram i dlatego straszenie depozytami zupełnie na mnie nie działa. Konsekwencje zresztą tych giełdowych manipulacji zasługują na osobny wątek.

    > Myślę że wzrost rentowności 10 latek nawet do 3.5% nic by nie zabił. Co więcej
    > byłby zdrowy bo jak pisałem wprowadzenie QE i ograniczenie rentowności zabija b
    > anki.

    Nie rozumiem. Znaczy FED działa na szkodę żeby ratować? A tu wystarczy podnieść do 3.5%
    żeby było zdrowo? SiP, przepraszam za lekko kpiarski ton ale mnie takie stwierdzenia się zupełnie nie podobają. Nie ma w nich ani krztyny ciągu przyczynowo-skutkowego. Tylko jakieś kategoryczne stwierdzenia. Może Twój świat właśnie na czymś takim się opiera. Mój wręcz przeciwnie. Dlatego to co pisze np. Przycinek do mnie przemawia. Nawet jeśli nie rozumiem wiele z tego całego bałaganu, to przynajmniej staram się go pojąć i zrozumieć.
    Ty, zdaje się, uległeś złudzeniu, że im więcej przeczytasz, tym więcej będziesz wiedział.

    > Co Cię zatem interesuje? Kraj pochodzenia kapitału Indirect? Czy to ma dla Cieb
    > ie znaczenie? Jeśli ma to dlaczego?

    Dla mnie znaczenie ma ile z tego zostało sfinansowane dodrukiem. Ponoć 61% kupił FED w 2011 r. Zresztą procenty nie mają większego znaczenia. Jest kilka sposobów na trzymanie oprocentowania obligacji na niskim poziomie. Żaden jednak nie jest taki skuteczny jak dodruk. Nawet w przybliżeniu.

    > W mojej ocenie to FED wypaczył rentowności, podobnie jak kryzys strefy euro (uc
    > ieczka kapitału i "rebalancing portfolio" z EUR z powrotem do USD). Rentowności
    > z rynkiem akcji i nie tylko rozjechały się. Bardziej naturalne są na 2.7% i wy
    > żej. Takie poziomy nie stanowią problemu.

    Ja myślę, że coraz więcej będzie się rozjeżdżać. Tak się zawsze kończy ręczne sterowanie.
    Ale Ciebie to oczywiście nie przekona, bo Ty sobie rzucisz takim procentem albo siakim i stwierdzasz, że wtedy już byłoby zdrowo i bez problemu. Może kogoś to przekona.
    Dla mnie to objawy tej samej choroby. Zadufanego złudzenia o własnej zdolności do sterowania systemem złożonym.

    > Poza tym czasami pieniądze nie muszą iść NIGDZIE. Po prostu wartość aktywów spa
    > da gwałtownie w wyniku krachu lub przeceny i pieniędzy nie ma. Bo niby było 100
    > mld na rachunku a nagle tylko 50 mld usd. W mojej ocenie to duża ilość pienięd
    > zy wyparywowuje (ciągły proces parowania) poprzez obniżanie lewarowania, zanika
    > nia procesu rehypotykacji itd. Tych pieniędzy nie ma.

    Chyba Sip nie piszesz poważnie, że jak ktoś ma akcje warte 100 mln a w wyniku krachu okaże się że są warte tylko 1 mln to wparowało z systemu 99 mln?
    Zanikanie rehypotetykacji może co najwyżej zmniejszyć tempo kreacji pieniądza, a i to w wycinkowym obszarze tejże kreacji, a nie ogólnie.
    Pieniądz, według mnie, może znikać z systemu tylko w procesie finansowej anihilacji lub finansowego bandytyzmu. Pomijając oczywiście kolaps całego systemu. Np. spłacanie długu zaciągniętego w banku, który wykreował tenże pieniądz, to anihilacja. A inflacja, która zjada kasę zarobioną przez ludzi, to finansowy bandytyzm. I tu możesz mieć rację SiP. Zjawiska inflacyjne będą narastać. Bo to w tej chwili jedyny, wystarczająco szybki sposób by usuwać nadmiar pieniądza z systemu. Nieintuicyjnie poprzez coraz szybszy dodruk fiat money. Nie mylić z faktycznym pieniądzem. W ten sposób długi jakie zaciągnęły państwa wobec własnych obywateli można będzie zanihilować. Temat znikania realnego pieniadza z systemu, sam w sobie jest bardzo ciekawy.

    > Czy możesz wskazać jakie raporty, wskaźniki których jest "cała masa" są przekła
    > mane? Chciałbym to poznać bo ja spotykam tylko informacje o rynku pracy, i parę
    > innych pomniejszych.

    Nie. Nie dam się wciągnąć w takie gierki. Dla ciebie ZH to banda oszustów a dla mnie rządy.
    Jeśli muszę Ci wskazywać fałszerstwa, przy takiej skali fałszowania cen i manipulacji to nie ma to najmniejszego sensu.

    --
    Jestem kompletnym ignorantem we wszystkich sprawach jakich tyczy się to forum. Nie inwestuję. Moja pisanina nie może być podstawą do czegokolwiek, w szczególności do wydawania na coś własnej kasy.
  • przycinek.usa 30.03.12, 05:59
    Ja go rozumiem o tyle, ze ludzie czytaja internet aby sie dowiedziec, czy bedzie wzrost czy spadek gieldy. ZH ciagle pisze, ze... katastrofa. A gielda w gore i mamy dysonans poznawczy.
    Czesc ludzi nie ma ochoty ryzykowac, a czesc - tak jak SiP ma tego dosc i zaczyna odrzucac calosc informacji z ZH. Powtarzam - CALOSC informacji. Nie podoba im sie podpis.

    I to jest wedlug mnie blad - bo nie mozna odrzucac faktow - nawet jak sa niewygodne.
    Obecnie gielda jest mechanizmem podobnym do wielkiej spoldzielni - manipulujacej kursami.
    W tej sytuacji doprawdy trudno przewidziec w ktora strone ta spoldzielnia sypnie forsa.
    Na razie jest wajha przestawiona na wzrost. Ale nie ma to wedlug mnie nic wspolnego z fundamentami.

    Postanowilem tutaj zrobic dygresje do rynku srebra, ktore ma najwiekszy potencjal wzrostu dlugoterminowego. Ta sama spoldzielnia trzyma wajhe na srebrze i blokuje wzrosty. O tym byla dyskusja osobno - podobnie jak w przypadku domow - mamy dysonans pomiedzy sluchaczami ZH i reszta rynku. Bo srebro NIE idzie.

    Dla wiekszosci ludzi - to wystarcza, aby sie na ZH obrazic.

    Ja jednak przeczytalem dzisiaj artykul Sprotta tutaj:
    sprott.com/markets-at-a-glance/the-%5Brecovery%5D-has-no-clothes/
    i tam jest pokazana fajna tabelka mniej wiecej w polowie, gdzie chlop policzyl jak wyglada skala manipulacji na tych metalach. Jak widzimy obrot nominalny rynku ropy do produkcji rocznej jest 14 razy - a w przypadku srebra 143 razy. Dobre nie?

    143 razy wiecej obrotu papierem wzgledem rynku rzeczywistego.
    Ludzie tego nie rozumieja. Obrazaja sie na ZH, bo ceny nie ida tak jak powinny zgodnie z fundamentami, a ida tak, jak przestawia ceny na rynku najwiekszy wajhowy.

    To wszystko bylo oczywiscie juz dawno temu omowione w watku o srebrze. Dalej uwazam, ze srebro pojdzie do nieba. Ale doprawdy nie wiadomo kiedy. Jesli popyt na rynku srebra przekracza produkcje roczna 143 razy - to chyba jest uzasadnione, ze cena powinna isc do gory, nie? W koncu popyt papierowy przekracza produkcje 143 razy!

    No ale nie idzie!

    To musi byc rosyjska konspiracja ZH. -)
    A to tylko najwiekszy wajhowy na rynku kladzie szlaban na cenach.

    A glupi producenci, zamiast te sytuacje wykorzystac, zrobic tego wajhowego w bambuko i wydymac na cacy - to oni jeszcze graja krotkimi na rynku jak idioci. Wystarczyloby 2 - slownie DWOCH wiekszych producentow - aby sie wstrzymalo z podaza na rynku - i metalu zabraknie na rynku. Wtedy wajhowy dostalby sraczki na miekko i skonczyloby sie manipulowanie cenami. Ale producenci sa debilami i zamiast ciagnac z tego wielkie pieniadze - to sie daja wodzic za nos. Kto to widzial sprzedawac srebro w obliczu najwiekszego w historii kryzysu monetarnego? Zwlaszcza jak sie produkuje cos innego - a srebro jest tylko odpadem.
    Gdyby na srebrze powstal kartel - tak jak OPEC - to cena poszlaby w gore 10x.
  • stoje_i_patrze 31.03.12, 21:58
    przycinek.usa napisał:

    > A glupi producenci, zamiast te sytuacje wykorzystac, zrobic tego wajhowego w ba
    > mbuko i wydymac na cacy - to oni jeszcze graja krotkimi na rynku jak idioci. Wy
    > starczyloby 2 - slownie DWOCH wiekszych producentow - aby sie wstrzymalo z poda
    > za na rynku - i metalu zabraknie na rynku. Wtedy wajhowy dostalby sraczki na mi
    > ekko i skonczyloby sie manipulowanie cenami. Ale producenci sa debilami i zamia
    > st ciagnac z tego wielkie pieniadze - to sie daja wodzic za nos. Kto to widzial
    > sprzedawac srebro w obliczu najwiekszego w historii kryzysu monetarnego? Zwlas
    > zcza jak sie produkuje cos innego - a srebro jest tylko odpadem.
    > Gdyby na srebrze powstal kartel - tak jak OPEC - to cena poszlaby w gore 10x.


    ODP: Opisane działania, jak wstrzymanie podaży itp są chyba (?) nielegalne.
    Pierwszy lepszy link:
    www.totaltele.com/view.aspx?ID=472457
  • przycinek.usa 31.03.12, 23:05
    > ODP: Opisane działania, jak wstrzymanie podaży itp są chyba (?) nielegalne.

    Zartujesz chyba. Nic doprawdy nie stoi na przeszkodzie, aby produkowac na magazyn przez np. 2 lata.
  • stoje_i_patrze 30.03.12, 21:32
    Cześć,
    >>
    ==
    Nie rozumiem. Znaczy FED działa na szkodę żeby ratować? A tu wystarczy podnieść do 3.5%
    żeby było zdrowo?
    ===
    ODP: Nie czytałeś widzę tego wątku:
    forum.gazeta.pl/forum/w,17007,131721672,131721672,Zly_skutek_QE.html
    ===
    SiP, przepraszam za lekko kpiarski ton ale mnie takie stwierdzenia się zupełnie nie podobają. Nie ma w nich ani krztyny ciągu przyczynowo-skutkowego. Tylko jakieś kategoryczne stwierdzenia. Może Twój świat właśnie na czymś takim się opiera. Mój wręcz przeciwnie. Dlatego to co pisze np. Przycinek do mnie przemawia. Nawet jeśli nie rozumiem wiele z tego całego bałaganu, to przynajmniej staram się go pojąć i zrozumieć.
    Ty, zdaje się, uległeś złudzeniu, że im więcej przeczytasz, tym więcej będziesz wiedział.
    ===
    Twoje wnioski są skrajne i nie opisują właściwie sytuacji. To tylko Twój pogląd, nic więcej.

    ==
    Dla mnie znaczenie ma ile z tego zostało sfinansowane dodrukiem. Ponoć 61% kupił FED w 2011
    ==
    ODP: Przecież ja o tym napisałem we własnym poście do Ciebie. Musiałeś nie zauważyć.

    ===
    Nie. Nie dam się wciągnąć w takie gierki. Dla ciebie ZH to banda oszustów a dla mnie rządy.
    Jeśli muszę Ci wskazywać fałszerstwa, przy takiej skali fałszowania cen i manipulacji to nie ma to najmniejszego sensu.
    ===

    ODP: No to cóż, nie podyskutujemy bo to taktyka, "moja racja jest najmojsza"

    pzdr,
    SiP
  • bagracz 31.03.12, 22:29
    stoje_i_patrze napisał:

    > ODP: Nie czytałeś widzę tego wątku:
    > forum.gazeta.pl/forum/w,17007,131721672,131721672,Zly_skutek_QE.html

    Owszem czytałem. Można dużo czytać i niewiele rozumieć. Widzę SiP, że ktoś z nas niewiele rozumie. Pozostańmy przy tym, że to jestem ja. Bo cała reszta Twojej odpowiedzi jest dla mnie niezrozumiała.



    --
    Jestem kompletnym ignorantem we wszystkich sprawach jakich tyczy się to forum. Nie inwestuję. Moja pisanina nie może być podstawą do czegokolwiek, w szczególności do wydawania na coś własnej kasy.
  • przycinek.usa 30.03.12, 05:37
    "zlinkowane przez Ciebie wszystkie cytaty pochodzą z wpisu z "September 28, 2010" "

    No wybacz, ale to TY zalinkowales te artykuly, nie ja. Ja tylko wskazalem, co jest w srodku a czego najwyrazniej nie przeczytales. To czy CS ma opoznienie czy nie to kwestia metodologii.

    Liczy sie to, ze wedlug jednej metody rynek spada, a wedlug innej przestal spadac. Wedlug tej metody cen wywolawczych, w 3/4 rynku szczyt byl w czerwcu 2006 a dolek w styczniu 2011. Obecnie na przyklad ceny sa jak w czerwcu 2011. Wyglada na to, ze odbicie bylo w pierwszym polroczu 2011 a to co pisza teraz, to sa odgrzewane kotlety. I wedlug tej metody mowisz, ze w USA jest swietnie. A wedlug CS pobijamy dolki - i ta opinia ci nie pasuje i mowisz, ze to kospiracja zerohedge.

    Zeby bylo smieszniej w tej twojej metodzie w zakresie cen najnizszych (1/4 rynku) dolek byl w lutym 2011 a odbicie trwalo do czerwca 2011 i od tego czasu spadamy. Acha, wartosc tego odbicia wyniosla ... 8%. He he he. Czyli najpierw rynek spada przez 5 lat o ponad 40% przy akompaniamencie FED pompujacego forse w gorspodarke - a potem odbija sie o 8% i oglasza sie koniec spadku.

    Ja nie bylbym taki szybki do oglaszania konca spadku - bo ceny domow zaleza od ludzi - a wcale nie jestem pewny tak jak ty, ze niebezpieczenstwo ochlodzenia gospodarki zniknelo.
    Zeby powiedziec, ze dolek cenowy mamy za soba - trzeba miec pewnosc, ze ludzie beda pracowac. Tymczasem zeby miec prace - to musi byc wzrost gospodarczy - a tu mowi sie o spadku jena o 40%, o deficycie handlowym w Japonii, zwalnia sie pracownikow w sektorze samochodowym, mowi sie o zwolnieniach WSZEDZIE - np. Best Buy dzisiaj powiedzial, ze zamyka 50 sklepow. I tak dalej. Zyski firm ustabilizowaly sie i zaczynaja spadac. W takim wypadku nie ma szans na poprawe na rynku pracy i trzeba sie liczyc z dalszymi spadkami na rynku nieruchomosci.

    Powtorze jeszcze raz - tragedii nie ma. Kupujacy sa - ale nie mozna powiedziec, ze dolek mamy za soba.
  • okotherealdeal 28.03.12, 11:18
    sip czy w zwiazku z takim twierdzeniem mozesz okreslic jaka jest wobec ciebie korelacja pomiedzy amerykanskim rynkiem re a stanem ich godpodarki?

  • stoje_i_patrze 28.03.12, 20:33
    > sip czy w zwiazku z takim twierdzeniem mozesz okreslic jaka jest wobec ciebie k
    > orelacja pomiedzy amerykanskim rynkiem re a stanem ich godpodarki?

    dawniej RE dawał nawet bodajże do 0,5% dodatkowego PKB do gospodarki lub więcej. JAsne więc - w każdej ostatniej hossie czy odrodzeniu gospodarczy był to kluczowy czynnik. W 2001 roku nawoływali "bądź amerykaninem, kup SUV" itd wyciągnij kasę z domu (HELOC).

    To jednak piszę w oderwaniu od ostatniego komentarza do Przycinka.
  • przycinek.usa 30.03.12, 06:10
    "dawniej RE dawał nawet bodajże do 0,5% dodatkowego PKB"

    O! to jakas nowosc. 10% GDP. OK?
  • stoje_i_patrze 30.03.12, 21:26
    przycinek.usa napisał:

    > "dawniej RE dawał nawet bodajże do 0,5% dodatkowego PKB"
    >
    > O! to jakas nowosc. 10% GDP. OK?
    >

    Nie zrozumieliśmy się. JA mówię że jak wzrost PKB średnio wynosi 3% to 0,5% czy cos kolo tego pochodzi z RE. Jeśli zatem mówię o 0,5% dla 3% to RE to nawet skrajnie 16% we wzroście PKB.

    Różnie mówią - jedni 12 drudzy 16% ale ogólnie to pi razy drzwi to 0,5%


    --
    --
    Trole forumowe szczekają a karawana idzie dalej
  • zeenek 26.03.12, 18:55
    Interpretacja jak wiadomo - jedna i jedyna - Bernanke będzie drukował.

    Poprawa na rynku pracy widoczna od jesieni ubiegłego roku może być tylko odreagowaniem dużych zwolnień podczas recesji. Dalsza redukcja bezrobocia może zależeć od szybszego wzrostu gospodarczego, powiedział szef Fed Ben Bernanke.
    - Nie możemy jeszcze być pewni, że ostatnia poprawa na rynku pracy będzie trwała – oświadczył Bernanke podczas wystąpienia przed członkami National Association of Business Economics.
    Szef Fed powiedział, że słaby popyt jest głównym czynnikiem stojącym za słabością rynku pracy, a nie kwestie strukturalne, jak niskie kwalifikacje pracowników. W rezultacie, obecna polityka ultra-niskich stóp, realizowana przez bank centralny, może pomóc.

    - Co może spowodować wzrost zatrudnienia i, w konsekwencji, dalszy spadek bezrobocia? Krótka odpowiedź brzmi: większy wzrost gospodarczy – powiedział Bernanke



    W roku wyborczym (po pytaniu czy mamy bańkę na jakiś aktywach, której pęknięcie wywołałoby bessę) pytaniem nr 2 jest:
    Czy obecny prezydent jest dla kapłanów lepszy od kandydata republikanów Romneya ) ?
  • zeenek 26.03.12, 19:02
    weszli. Misie na rynek wchodzą zawsze na końcu.
    Ten rynek można napompować powyżej ostatnich rekordów hossy.
    Pokuszą się? Kto wie, kto wie.

    Fundusze hedgingowe, przegrywające z S&P500 przez ostatnie pięć miesięcy, porzuciły “niedźwiedzie” nastawienie i zaczęły kupować akcje w najszybszym tempie od dwóch lat.

    Wskaźnik International Strategy & Investment Group (ISI), pokazujący proporcję transakcji funduszy hedgingowych przynoszących zysk w przypadku wzrostu cen akcji, osiągnął w ubiegłym tygodniu 48,6 wobec 42 na koniec listopada 2011 roku. Jest najwyższy od sierpnia 2010 roku.
    Spółki, których akcje są najczęściej pożyczane i sprzedawane w transakcjach „krótkiej sprzedaży”, to liderzy wzrostów w mijającym kwartale. Sears Holdings zdrożał w tym okresie o 128 proc., najwięcej wśród spółek z S&P500, a odsetek jego akcji wykorzystanych do „krótkiej sprzedaży” spadł do 8,8 proc. i jest najniższy od sierpnia 2010 roku
  • stoje_i_patrze 26.03.12, 23:42

    1. dawaj ZAWSZE link do materiału który linkujesz

    2. To jest clue tematu - wyciskanie krótkich-
    Spółki, których akcje są najczęściej pożyczane i sprzedawane w transakcjach „krótkiej sprzedaży”, to liderzy wzrostów w mijającym kwartale. Sears Holdings zdrożał w tym okresie o 128 proc., najwięcej wśród spółek z S&P500, a odsetek jego akcji wykorzystanych do „krótkiej sprzedaży” spadł do 8,8 proc. i jest najniższy od sierpnia 2010 roku

    Skoro tak, to jesli mają byc spadki to dopiero wlasnie teraz - patrz na VIX i wiele innych wksaznikow w kontekscie ostatnich lat.
  • njusacz 28.03.12, 04:30
    njusacz.blogspot.com/2012/03/dlaczego-wszystko-moze-wzrosnie.html
    w skrócie to co skontrowałes SiPie wdług mnie nadal jest w grze. jedyny problem to beznyna w roku wyborczym.

  • stoje_i_patrze 28.03.12, 09:41
    czytalem , rozumiem że to odpowiedź na:
    forum.gazeta.pl/forum/w,17007,131572119,134588750,Re_zaklinanie_bostwa_via_Szutnik_czyli_o_QE3.html
    Cóż, nie zgadzam się, bo tam tak naprawdę są te same argumenty co tutaj:
    forum.gazeta.pl/forum/w,17007,131572119,134577040,zaklinanie_bostwa_via_Szutnik_czyli_o_QE3.html
    QE3 nie będzie. przepraszam że tak odpisuję ale nie mam czasu:
    "[..] nikt z Was nie ma racji w sprawie sedna, a każdy mówi o poziomie indeksów. Te ostatnie to tylko kwestia wtórna. Głównym powodem na bazie którego FED/FOMC podejmuje lub podejmował do tej pory decyzje to zagrożenie deflacją. Zagrożenie było oceniane na bazie swapów i wyceny obligacji i TIPSów, w szczególności na bazie okresu powyżej 5 lat.

    Teraz to nie jest wyceniane. Do tego mamy jeszcze indeksy itd i NIE MA dla mnie takiej opcji jak QE3. Jeśli oczywiście FED jest konsekwentny."
  • przycinek.usa 31.03.12, 19:37
    Tak mniej wiecej wyglada obecna sytuacja - o czym pisze Morgan Housel tutaj:

    www.fool.com/investing/general/2012/03/23/it-makes-no-difference-what-the-economy-does-.aspx
    Jak widac korelacja pomiedzy wzrostem GDP i indexem S&P500 jest niemalze zerowa.
    Gielda to przede wszystkim spekulacja.

    Wyglada zatem na to - ze nie ma znaczenia to:
    www.zerohedge.com/news/sad-reality-macro-data-performance
    Gielda jest pompowana w gore - a co ciekawe - zaangazowanie funduszy jest na rekordowym poziomie - za rownoczesnym brakiem tzw. retail investor - czyli brak jest ludzi ktorzy w swojej masie zawsze kupuja na koncu. Ciekawe jak to sie wszystko zakonczy.
  • bagracz 31.03.12, 23:12
    przycinek.usa napisał:


    > Ciekawe jak to sie wszystko zakończy.

    Najprawdopodobniej jak zwykle. Owce zostaną ostrzyżone i zacznie się nowy cykl hodowli, zaganiania i strzyżenia. Chyba, że sytuacja jest już wystarczająco dojrzała


    --
    Jestem kompletnym ignorantem we wszystkich sprawach jakich tyczy się to forum. Nie inwestuję. Moja pisanina nie może być podstawą do czegokolwiek, w szczególności do wydawania na coś własnej kasy.
  • tartaczek 01.04.12, 14:18
    To jeszcze troche potrwa. Narazie jeszcze ludzie maja co do garnka wlozyc.
  • zeenek 04.04.12, 21:46
    Tak spadki cen na rynkach akcji, wywołane zapiskami z posiedzenia FOMC, skomentował „król obligacji” Bill Gross.
    Rynek akcji zbyt gwałtownie zareagował na to, co o ilościowym luzowaniu polityki pieniężnej mówiły opublikowane w środę „minutes” z posiedzenia FOMC, powiedział w CNBC Bill Gross, współzarządzający PIMCO, największego funduszu obligacji.

    - To wiele hałasu o nic, albo wiele hałasu o niewiele – powiedział Gross. – Powinniśmy myśleć o Fed jak o grze w szachy, gdzie niektóre figury są ważniejsze niż inne – dodał, porównując szefa Fed, Bena Bernanke, do króla, szefową Fed w San Francisco, Janet Yellen, do królowej, szefa Fed z Nowego Jorku, Williama Dudleya, do wieży, a pozostałych szefów regionalnych banków Rezerwy Federalnej do skoczków.

    - Możliwe, że niektóre z tych ważniejszych figur, jedna z trzech, w pewnym momencie da za wygraną i powie: szach mat! Tego tu nie mamy. Dopóki to się nie stanie, to tylko gadanie… to względnie nieważne – powiedział w CNBC Gross.

    Uspokaja jednak, że Fed jest bardzo zorientowany co do sytuacji na rynku akcji. Jego zdaniem, jeśli spadki będą zbyt duże, może podjąć działania luzujące.

    - Fed i inne banki centralne będą kontynuować jakąś formę stymulacji jeśli będą oczekiwać, że rynki akcji będą nadal spadać – powiedział Gross


    Tak się zastanawiam, czy Ci wszyscy guru dochodzą dopiero teraz do takich wniosków, kiedy uliczne zeenki twierdziły od początku, że z drukarnią się nie wygra i jakiekolwiek próby pokazania odmiennego kierunku Bernanke na rynku akcji, skończą się kolejnym drukowaniem dolarów.
    Niektóre guru również już zauważają to o czym niektóre uliczne zeenki mówiły od początku: Bernanke ma zamiar wywołać inflację, to jest jego cel - w ten sposób spłaci długi.
    Link dla SP: www.cnbc.com/id/46951853 smile
  • stoje_i_patrze 04.04.12, 21:50
    A co Ci ma powiedzieć główny naganiacz na QE3 zapakowany po uszy w MBS i czyhający na skup obligacji?

    Na pewno nie to:
    stojeipatrze.blogspot.com/2012/04/trading-room-tydzien-14-kwiecien-2012.html
  • stoje_i_patrze 05.04.12, 19:08

    bit.ly/HrGgsJ
    Troche zaczynam się obawiać o dolca bo jeśli wiele osób tak zaczyna widzieć to znaczy że będzie cholera inaczejwink
  • stoje_i_patrze 05.04.12, 22:25
    złoto:
    stojeipatrze.blogspot.com/2012/04/wykres-dnia-zoto-sma-55.html
    ale patrz też komentarz.
  • szczurek.polny 04.04.12, 23:54
    margin call, margin call,
    sprzedaj srebro, sprzedaj złoto,
    uzupełnij depozyt
    sprzedaj srebro, sprzedaj złoto,
    przecież i tak nie idzie w górę

    na akcjach nie można stracić,
    bo idzie qe3,
    na akcjach nie można stracić,
    z drukarką przecież nie wygrasz
    o! o...o...o! oooooo...o!

    Muszę znaleźć kogoś, kto dorobi do tego muzykę. To może być niedługo wielki przebój.
  • przycinek.usa 05.04.12, 06:38
    Wkomponuj w te zaspiewke informacje o podwyzszeniu sie ilosci pieniadza w obiegu gotowkowym - o prawie 10 miliardow dolarow miesiecznie. To tak na wypadek, gdyby ludzie zapomnieli skad sie bierze inflacja:

    research.stlouisfed.org/fred2/series/CURRENCY?cid=25
    Dla osob malo zorientowanych - to jest okolo 11% w skali roku - i dotyczy JEDYNIE gotowki w rekach obywateli (poza bankami). Skala wzrostu pieniadza w pozostalych agregatach jest oczywiscie duzo wieksza. Czeka nas wielka inflacja. Dlatego na refren proponuje zrobic chorek kobiecych piskow - "jak sprzedasz zloto - to jestes frajer, frajer, frajer".
  • szczurek.polny 05.04.12, 08:57
    Przycinku, ja chcę napisać piosenkę, którą będą śpiewali WSZYSCY (no prawie wszyscy).
    Więc nie może być "jak sprzedasz zloto - to jestes frajer, frajer, frajer", tylko musi być "na akcjach nie można stracić, bo będą drukować i będzie rosło, rosło rosło".

    Osobiście uważam, że będą drukować. Będą drukować jak jasna cholera. Tylko że zaczną za późno.
  • foksalgazeta 05.04.12, 13:21
    Co do inflacji i kryzysu to polecam ciekawy wywiad Armstronga. Przykladowo o hiperinflacji:

    HRN: Do you think we'll see U.S. dollar hyperinflation?

    Martin Armstrong: No, because the economy would not survive long enough to reach the stage of hyperinflation. Everything would collapse before that happens.
  • przycinek.usa 05.04.12, 17:02
    zastanow sie - hiperinflacja jest wtedy, kiedy jest niekontrolowany wzrost cen towarow - bo sa kupujacy chetni do kupowania + maja pieniadze + musza kupic + nie ma kto sprzedac.

    To jest w zasadzie wystarczajace aby hiperinflacja wystapila.
    Zatem niejako wbudowany wymog dotyczacy hiperinflacji jest BRAK PODAZY.
    A co to jest brak podazy w gospodarce? Brak produkcji po starych cenach.

    Moze wystapic w dwoch sytuacjach - pierwsza jest wtedy, kiedy wystepuje szok podazowy - czyli na przyklad cos sie zmieni na rynku - np. kurs waluty, albo Iran zamknie ciesnine Hormuz.

    Drugi przypadek jest wtedy, kiedy rynek sie rozleci od nadmiaru dlugoterminowych kosztow - ludzie zaczna zadac wiecej forsy za prace - a firmy upadna. To jest wlasnie rozpad rynku!

    I dlatego ten Armstrong sie myli - hiperinflacja wystapi - ale w odwrotniej kolejnosci - najpierw wywroci sie rynek, a potem bedzie hiperinflacja. W ogole ja przestalem czytac tego jegomoscia - poniewaz uwazam, ze on jest za bardzo oderwany od rzeczywistosci. On ma leb jak piec, ale jak sie siedzi, to sie swiata nie widzi. Trzeba mu wspolczuc i robic swoje.

    Ja sie moge mylic w kwesti czasu - ale w dlugim terminie sytuacja ciaglego dodruku nie ma prawa skonczyc sie inaczej jak calkowitym rozpadem rynku. To sie na pewno stanie. Japonia jest jednak przykladem na to - ze rynek jest oporny do rozpadania sie - jen powinien juz dawno spasc ale nie spada. I to jest w sumie problem bo rynek nie moze sie dostosowac.

    Ja jednak nie widze innej mozliwosci jak ta - ze w ktoryms momencie ludzie trzymajacy w rekach dlug panstwowy straca wszystkie pieniedze. Nie mozna drukowac forsy - to nie jest dobre rozwiazanie obecnego problemu dlugu. Im dluzej to trwa - tym gorszy bedzie tego efekt. Wlasnie dlatego - ze to jest takie powolne pompowanie gabki woda. Coraz wiecej forsy. Caly czas. Miesiac w miesiac przy zerowej stopie. Inflacja jest caly czas - ale mala - ta mala inflacja powoduje bardzo niekorzystne warunki dla biznesu. Ta wlasnie mala inflacja doprowadzi firmy na krawedz. Jak juz mowilem wczesniej - mala inflacja powoduje, ze ludnosc ma mniej forsy - kurczy sie rynek, jest presja na rynku pracy. Dlatego zaczna najpierw padac male firmy - duze padna na koncu - wtedy dopiero bedzie hiperinflacja.
    To bedzie dopiero na samym koncu tego wariactwa - wtedy najprawdopodobniej przestanie istniec FED i dojdzie do prawdziwej rewolucji.
  • foksalgazeta 05.04.12, 23:34
    I dlatego ten Armstrong sie myli - hiperinflacja wystapi - ale w odwrotniej kol
    > ejnosci - najpierw wywroci sie rynek, a potem bedzie hiperinflacja. W ogole ja
    > przestalem czytac tego jegomoscia - poniewaz uwazam, ze on jest za bardzo oderw
    > any od rzeczywistosci. On ma leb jak piec, ale jak sie siedzi, to sie swiata ni
    > e widzi. Trzeba mu wspolczuc i robic swoje.

    Przyznam, ze tez go czasem nie rozumiem i tez mi sie czasem wydaje ze odjezdza w nieznane, ale wracam i czytam, bo jednak jego slowa sie zaskakujaco bardzo czesto potwierdzaja. I mysle ze i tym razem moze miec racje.

    Jesli go dobrze rozumiem, to wedlug jego prognoz wzrostu indeksow w usa (a prognozuje bardzo wysoko) to robimy teraz taka krotsza i szybsza wersje boczniaka jak ten z lat 1900-1922/23. stooq.com/q/?s=^dji&c=mx&t=l&a=lg&b=0
    Po nim nastapilo wybicie do roku 1929 w ktorym zaczelo sie wiadomo co.
    On chyba przewiduje, ze teraz (byc moze o jeszcze jednym spadku) do 2015-16 nastapi taki wlasnie odjazd w stratosfere, po ktorym jak to mowi "Everything would collapse". Wtedy rzeczywiscie moze hiperinflacji nie byc tak jak bylo po wielkim kryzysie.

    No ale jesli pozniej nie, to wydaje mi sie ze jakas wysoka inflacje (ale nie hiperinflacje) mozemy zobaczyc wlasnie do 2015 zanim to wszystko sie rozpadnie.

    Jest jeszcze kwestia psychologiczna. Doslownie wszyscy o tej hiperinflacji mowia, ostrzegaja. To czy moze sie ona zdarzyc wlasnie wtedy?

    Ja sie moge mylic w kwesti czasu - ale w dlugim terminie sytuacja ciaglego dodr
    > uku nie ma prawa skonczyc sie inaczej jak calkowitym rozpadem rynku. To sie na
    > pewno stanie. Japonia jest jednak przykladem na to - ze rynek jest oporny do ro
    > zpadania sie - jen powinien juz dawno spasc ale nie spada. I to jest w sumie pr
    > oblem bo rynek nie moze sie dostosowac.

    Wg mnie jen wlasnie zaczal sie oslabiac. Albo moze inaczej jest ogromna szansa na to, ze jen zmienia trend. Ale przy rosnacej inflacji to moze byc bardzo wielki problem dla japonii i rzeczywiscie uderzenie w dno tej ich dwudziestoletniej dekoniunktury.

    > Ja jednak nie widze innej mozliwosci jak ta - ze w ktoryms momencie ludzie trzy
    > majacy w rekach dlug panstwowy straca wszystkie pieniedze. Nie mozna drukowac f
    > orsy - to nie jest dobre rozwiazanie obecnego problemu dlugu. Im dluzej to trwa
    > - tym gorszy bedzie tego efekt.

    Nic dodac nic ujac, moze tylko ze moim zdaniem wszystko co najgorsze powinno zaczac sie wlasnie od duzego ruchu/krachu? na obligacjach. A on jakis tam juz sie chyba zaczal, bo jesli nie od ulicy to skads ta forsa na rynek akcji w usa plynie.
  • przycinek.usa 06.04.12, 06:00
    "On chyba przewiduje, ze teraz (byc moze o jeszcze jednym spadku) do 2015-16 nastapi taki wlasnie odjazd w stratosfere, po ktorym jak to mowi "Everything would collapse". "

    Nie wiem co on dokladnie przewiduje, (biore to co piszesz za dobra monete), ale sam sie nad tym zastanawiam. Rynek wyglada tak, jak zbiornik z gotujaca sie woda - para nie ma gdzie sie ulatniac - a cisnienie wzrasta. Najgorsze w tym wszystkim jest to - ze nie ma sensu nic kupowac dlugoterminowo - to jest fundamentalnie nieuzasadnione - tymczasem fundusze szaleja i zamiast trzymac forse - to kupuja wszystko naokolo. To jest dla mnie niezrozumiale. Wyglada na to - ze albo oni licza na zysk w dlugim terminie - czyli inwestuja az do czasu, kiedy faktycznie bedzie ta hiperinflacja i licza na to - ze wtedy beda realizowac papierowe zyski na czesci aktywow, ktore to przetrwaja, albo sa tak optymistycznie nastawieni, ze nie wierza w te hiperinflacje - i po prostu nie wierza w to - ze inflacja zniszczy rynek.

    Tak czy inaczej rynek zachowuje sie tak jak w hossie - tuz przed wielkim wybiciem w gore.
    Trzeba patrzec na to wlasnie tak, jak na wielka konsolidacje - wbrew pesymistom. Co jest zaskakujace - to to - ze optymisci zdaja sobie sprawe ze wszystkich niebezpieczenstw - znaja wszystkie argumenty niedzwiedzi - rozumieja to, ze akcje sa przewartosciowane - a POMIMO TO kupuja wsciekle. I to jest dla mnie dziwne. To jest taki prawdziwy amok. Zarzadzajacy znaja wszystkie argumenty strony przeciwnej i zupelnie je odrzucaja.

    Zachowanie sie rynku papierow wartosciowych jest uzasadnione tylko i wylacznie w przypadku, kiedy gospodarka naprawde ruszy, zacznie przybywac kredytow i zyski firmom nie spadna. Ale tak sie NIE STANIE. I co wtedy bedzie?

    Moze to bedziec miec jeszcze inny wyglad niz nam sie wszystkim zdaje - moze te zakupy wlasnie sie koncza, bo coraz wiecej ludzi ogrania euforia?
    Moze to bedzie miec forme kolejnej korekty?
    Na razie jednak ja nie widze tu korekty - z kazdym tygodniem ten rynek jest silniejszy.
    Te indeksy sa niby slabe, ale tak naprawde wyglada jakby to sie szykowalo do wzrostu.



    > Wg mnie jen wlasnie zaczal sie oslabiac. Albo moze inaczej jest ogromna szansa
    > na to, ze jen zmienia trend.

    No pewnie - pod jenem to sie powinna podloga zawalic. Kto to widzial kupowac jeny?
    Ale widzisz, sa tacy co kupuja. Ciekawe kto?

    Niezaleznie od tego kto ma w tym interes - od kilku dni jen sie umacnia.
    I to zarowno do dolara jak i do Euro. -)
  • foksalgazeta 08.04.12, 00:57
    > Tak czy inaczej rynek zachowuje sie tak jak w hossie - tuz przed wielkim wybici
    > em w gore.
    > Trzeba patrzec na to wlasnie tak, jak na wielka konsolidacje - wbrew pesymistom
    > . Co jest zaskakujace - to to - ze optymisci zdaja sobie sprawe ze wszystkich n
    > iebezpieczenstw - znaja wszystkie argumenty niedzwiedzi - rozumieja to, ze akcj
    > e sa przewartosciowane - a POMIMO TO kupuja wsciekle. I to jest dla mnie dziwne
    > . To jest taki prawdziwy amok. Zarzadzajacy znaja wszystkie argumenty strony pr
    > zeciwnej i zupelnie je odrzucaja.

    Skoro drukuje sie coraz wiecej pieniedzy i coraz wiecej obligacji, to oni tez nie sa idiotami i jedyne co im zostaje to kupowac akcje. Tu jest troche namieszane w ksiegach ale zasadniczo mozna zobaczyc ktora firma na czym stoi. Poza tym przypome wariant Argentyny, gdzie jej bankructwo (a nie dluuugi cyrk z upadkiem grecji) bylo rzuceniem sie kapitalu wlasnie na akcje. I to wlasnie przy podwyzszonej inflacji. Druga rzecz to to, ze firmy po nauczce z kryzysu 2008 saostrozne, czego dowodem jest ogrom srodkow pienieznych w apple i kilku innych.

    > Zachowanie sie rynku papierow wartosciowych jest uzasadnione tylko i wylacznie
    > w przypadku, kiedy gospodarka naprawde ruszy, zacznie przybywac kredytow i zysk
    > i firmom nie spadna. Ale tak sie NIE STANIE. I co wtedy bedzie?

    Zobacz na ostatnie dane. Trzy panstwa ktore zdecydowaly sie na szybki fizyczny dodruk mialy ostatnie wskazniki PMI powyzej 50. A europa ktora strasznie opierala sie drukowaniu i zrobila to w koncu ale jakby bocznymi drzwiami jest ponizej 50 zeby nie powiedziec o dramatycznych wynikach kilku jej czlonkow. Na logike wniosek nasuwa sie wiec sam, ze przy drukowaniu trup cos tam zawsze drgnie. Ben to widzi i sie tego trzyma mowiac, ze jesli zajdzie potrzeba zadrukuje do oporu. A skoro tak, to on tez nie jest idiota i pewnie ma plan jak ta forse potem zassac spowrotem do skarbca. Co moze okazac sie pomylka i doprowadzeniem do zawalu wszyskiego.

    > Moze to bedziec miec jeszcze inny wyglad niz nam sie wszystkim zdaje - moze te
    > zakupy wlasnie sie koncza, bo coraz wiecej ludzi ogrania euforia?
    > Moze to bedzie miec forme kolejnej korekty?
    > Na razie jednak ja nie widze tu korekty - z kazdym tygodniem ten rynek jest sil
    > niejszy.
    > Te indeksy sa niby slabe, ale tak naprawde wyglada jakby to sie szykowalo do wz
    > rostu.

    Dla mnie tak jak w lipcu, sierpniu,wrzesniu 2011 na duzym strachu ktos zebral z rynku ogromna ilosc akcji (widac to zwlaszcza po obrocie na nasdaq/100) tak teraz rosnie bo tych akcji wtedy kupionych wciaz nie ma na podazy. Jedyny minus, to obroty, ktore sa coraz mniejsze. Ale ten minus jest bardzo duzy, bo podobno do 1929 tez bylo podobnie. Jakby tak bylo teraz do owego 2015-16, to ewidentnie powinna czekac nas masakra. Ale to jeszcze kilka lat dlatego zeenek moze miec racje.
    Nie wierze natomiast w jakas boska sile drukarki. Uwazam, ze przy tej kapitalizacji rynkow akcji czy obligacji jesli zacznie sie jazda w dol, to zadna drukarka nie pomoze. Z reszta to wykres jest pierwszy a za nim ida wydarzenia.
  • przycinek.usa 08.04.12, 05:29
    "Z reszta to wykres jest pierwszy a za nim ida wydarzenia."

    To jest dyskusyjne. Tak bylo zawsze - ale jak sie pomysli co sie moze wydarzyc, to trzymanie sie tych indeksow w gorze jest nawet nie tyle zaskakujace - co wrecz niebywale. Mysle, ze to powinno sie rozpatrywac niejako od konca.

    Wszyscy maja wszystkie dane podane na tacy - przed oczami - kazdy widzi jak jest.
    Widac wyraznie, ze rynek jest przesycony towarami, wszystko jest - jest taki dobrobyt, jakiego swiat nie widzial nigdy wczesniej. Jest tyle jedzenia, ciuchow i sprzetu - ze nadmiar jest wyrzucany do smieci.

    Dla mnie to jest niepojete - mnie na przyklad strasznie boli, kiedy ktos u mnie w domu wyrzuca do smieci chleb albo inne jedzenie. U mnie w domu byl kiedys glod - dodatkowo rodzice opowiadali o depresji, jak za ich mlodosci bylo jeszcze gorzej - ze nie bylo podstawowych produktow - taka byla bieda. Trzeba bylo szanowac chleb i tak dalej. Wiem, wiem, to brzmi dziwnie - ale tak bylo - to w czlowieku tkwi - tego mlode pokolenie nie zrozumie. Ale teraz nikt nie mysli o tym, zeby kupic tylko tyle bulek ile potrzeba, a nie kupowac wor, ktorego sie nie zje i reszta bulek laduje w koszu. To samo jest ze wszystkim - z samochodami, elektronika i tak dalej - wszystko sie wyrzuca - jest takie marnotrawstwo - jak za komuny w Polsce - z ta roznica, ze w Polsce to bylo marnotrawstwo bez sensu a tutaj jest to marnotrawstwo z bogactwa.

    Ludzie w Polsce nie rozumieja tego - jak u nas dziala biznes - w Polsce nie mozna do sklepu oddac towaru po pol dnia, nie mozna reklamowac kurtki po roku uzywania, nie da sie oddac elektroniki po 3 miesiacach i tak dalej. U nas jest taki przesyt wszystkiego, ze biznes jest zmuszony do wciskania towaru ludziom nie tylko na kredyt ale jeszcze dodatkowo musi dawac ludziom caly szereg gwarancji - bo inaczej nikt tego nie kupi. Nawet jak sie kupuje nowy samochod, to jest prawo, ze mozna go oddac do 3 dni. Plaszcz mozna oddac po weekendzie.
    Mozna kupic garnitur i oddac. No questions asked.

    I to jest klucz do zrozumienia tego co tu sie dzieje.
    Towary nie moga wiecznie taniec, bo sa granice rentownosci firm, a tych nowych towarow juz prawie nikt nie chce. Rynek jest tak przesycony tak, ze musi nastapic moment - w ktorym popyt zostanie zaspokojony. Mowilem o tym wiele razy - ze te zyski firm wynikajace z obrotu towarowego - sa zyskami nietrwalymi. To nie bedzie trwalo wiecznie. Jak te zyski spadna - to zacznie sie prawdziwa depresja. To co sie dzieje teraz w Grecji - zacznie sie dziac na calym swiecie. Przed tym nie ma zadnej ucieczki. Ten proces jest powolny, ale jest trwaly.
    Sytuacja wymknie sie tym manipulatorom spod kontroli i wtedy ten rynek strasznie spadnie i zacznie sie wtedy socjalism. Obawiam sie jednak, ze tym razem nikt w to nie bedzie wierzyl, ludzie nie przewidza tego - po prostu przyjdzie taki moment, ze pomimo wielkiej ilosci pieniedzy - trzymanie akcji straci sens. Obecnie nikt nie chce sprzedawac akcji. Nie ma zasadniczo wielkiej podazy. Jest natomiast kupno - codziennie. Nikt sie niczego nie boi. Dominuje postawa - ze sprzedawanie akcji jest bez sensu - bo przeciez nawet jak spadnie 10% - to zaraz odrobi. A jak nie odrobi teraz, to za dwa miesiace. To po co sprzedawac?
    I dlatego wykres jednak nie bedzie pierwszy. Gospodarka pokaze rynkowi akcji palec i optymisci straca. Ktoregos dnia otworzymy gazety i zobaczymy, ze 2 linie lotnicze zbankrutowaly i zamiast Chapter 11 ida w LIKWIDACJE. Zbankrutuje jeden wielki producent komputerow. Byc moze bedzie to dwoch wielkich producentow. Spadnie sprzedaz aut. I zacznie sie jazda. Nie da sie jednak przewidziec kiedy to nastapi. Moze za 2 lata? Moze w czerwcu? Kto to wie? Jednak trzeba juz o tym myslec teraz.

    Teraz jednak NIKT POWAZNY nie mysli o tym, ze jakas wielka firma moze zbankrutowac.
    To jest obecnie niemozliwe. Dlaczego? Bo sa kredyty - a wyjscie z klopotow jest kwestia zalewarowania. Jednak juz teraz widzimy, ze to lewarowanie ma swoj kres. Panstwa sa przelewarowane. W momencie kiedy rynek zacznie sie od nowa lewarowac i zyski firm spadna - to zacznie od nowa isc w gore zloto i srebro.

    Dla mnie srebro powinno isc juz teraz w gore - bo przeciez jesli samej gotowki przybywa 9.4 miliarda dolarow MIESIECZNIE - to taka nadwyzka moglaby kupic 300 milionow uncji srebra miesiecznie! A ile wynosi ROCZNE wydobycie? 735 milionow uncji. Z tego przemysl polyka 560 milionow. (jest jeszcze przerob wtorny - ale co za roznica, jesli forsy jest taka gora, ze jeden miesiac produkcji pieniedzy wystarcza do kupienia pol rocznego wydobycia?)

    Aby zloto i srebro poszlo pionowo w gore - potrzeba zrozumienia ekonomii wsrod ludzi.
    Teraz tego zrozumienia nie ma. Wszystkim sie wydaje, ze sa dobre inwestycje, ze jest bezpiecznie, ze FED dodrukuje i nic sie nie stanie. Ale nie ma bezpiecznych inwestycji - inflacja podniesie ceny zywnosci - zacznie sie cykl spadku aktywnosci - wtedy wszyscy rzuca sie zamieniac aktywa na bezpieczne pieniadze i bedzie wielka fala popytu na szlachetnych metalach, ktora zlamie obecny system monetarny. Ta fala moze sie rozpoczac w kazdej chwili.
    Nawet jutro. Wystarczy kilka zlych raportow NFP pod rzad. Wystarczy, ze kilka duzych firm poda zle zyski - albo podadza straty. I to bedzie koniec tego optymizmu.
  • damkon 08.04.12, 20:19

    Trafnie napisane. Czuć w tym pióro, kogoś kto widzi to zagadnienie od strony mechanizmu rynkowego a nie jakichś tam „nowoczesnych” teorii ekonomii. wink



    --
    Pozdrawiam,
    DK
  • szczurek.polny 09.04.12, 11:35
    > Nikt sie niczego nie boi. Dominuje postawa - ze sprzedawanie akcji jest bez sensu - bo
    > przeciez nawet jak spadnie 10% - to zaraz odrobi. A jak nie odrobi teraz, to za dwa miesiace.
    > To po co sprzedawac?

    Widzisz? Wszyscy (prawie) już chcą śpiewać moją piosenkę. I dlatego uważam, że spadek cen metali będzie jednym z sygnałów poprzedzających to, co i tak stać się musi. A odjazd metali w kosmos będzie, tyle że później.
  • frusto 10.04.12, 09:20
    Właśnie czytałem niedawno o epidemii narcyzmu w USA. I teraz tak sobie myślę, czy to, o czym tutaj piszecie, się z tym nie wiąże: czy rynek upadnie nie z powodów ekonomicznych, ale znacznie później rozpadnie się z przyczyn psychologicznych.

    Jeżeli ludzie ostrożni będą tracić, i wszyscy potrafiący myśleć samodzielnie będą tracić, jeżeli ci z umiejętnością przewidywania będą tracić... To w efekcie zostaną wychowania całe pokolenia bezmyślnych ryzykantów, nawet nie wiedzących, co to ryzyko. Powstanie typ człowieka "homo americanicus" czy też "homo bernankus": taki, co uważa, że wszystko mu się należy, że nie trzeba sie zabezpieczać, rząd się wszystkim zajmie. Dobrobyt będzie trwał wiecznie, nie trzeba myśleć o niczym. Społeczeństwo może tolerować jakiś tam procent takich ludzi, ale społeczeństwo nie może być z takich ludzi zbudowane. Tak więc jeżeli nic się nie stanie w ciągu najbliższych kilku lat, to konsekwencje będą znacznie gorsze długofalowo.


  • foksalgazeta 14.05.12, 14:54
    1550-1560 dla zlota i maj to tez bardzo dobry moment na dolek i odbicie. Pozniej analogicznie jak srebro szczyt w czerwcu, lokalny, gdzies moze ze 100-150 dol wyzej. Cos mi sie wydaje ze okolice 1400-20-50 i wrzesien to powinien byc wlasciwy dolek na ten rok.
  • zeenek 06.04.12, 15:08
    Bernanke znowu będzie musiał ratować gospodarkę.
    Zresztą uprzedzał, że ma 'broń i nie zawaha się jej użyć'
    QE3 dużymi krokami się zbliża.

    Amerykańska gospodarka stworzyła w marcu 120 tys. miejsc pracy poza rolnictwem. Stopa bezrobocia wyniosła 8,2 proc.
    Ekonomiści oczekiwali, że gospodarka stworzy w marcu 210 tys. miejsc pracy poza rolnictwem. W lutym stworzyła 227 tys. Stopa bezrobocia miała w marcu utrzymać się na poziomie 8,3 proc.
  • zeenek 13.04.12, 18:25
    Bill Gross, Jeffrey Gundlach i Dan Fuss, znane postacie na rynku obligacji i nie tylko przewidują, że amerykański bank centralny (Fed) zdecyduje się na trzecią rundę skupu papierów dłużnych z rynku

    Skłonić do tego mają sygnały słabnięcia ożywienia w gospodarce Stanów Zjednoczonych oraz nawrót kryzysu zadłużeniowego w strefie euro.

    Trzy firmy tych zarządzających mają aktywa o wartości około 1,5 biliona dolarów. Pacific Investment Management (fundusz Grossa) i DoubleLine Capital (menedżerem jest Jeffrey Gundlach) koncentrują się obecnie na rynku długu hipotecznego natomiast Loomis Sayles&Co, gdzie zarządzającym jest Fuss, preferuje obligacje korporacji.

    To, że dalsze luzowanie polityki przez bank centralny może być potrzebne sygnalizowali już szef Fed Ben Bernanke, jego zastępczyni Janet Yellen oraz William Dudley kierujący nowojorskim oddziałem Rezerwy Federalnej.

    Gross, zarządzający największym na świecie funduszem obligacji ostatnio zwiększył udział obligacji hipotecznych w portfelu do najwyższego poziomu od prawie trzech lat. Fuss przypuszcza, że Fed może utrzymać łagodne nastawienie także po wyborach prezydenckich, bądź też do czasu aż bezrobocie nie spadnie z obecnego poziomu 8,2 proc. do około 6 proc
  • njusacz 13.04.12, 18:58
    Zenku zerknij tutaj: njusacz.blogspot.com/2012/03/dlaczego-wszystko-moze-wzrosnie.html

    jest tam pewne kalendarium w tabelce. opis do niej znajdziesz w jednym z komentarzy.

    na razie na rynkach ZA MAŁO STRACHU i ZA MAŁO SPADKó wniosek ALIBI BRAK!!!

    Do tego niby Syria, wróc Assad zaczyna racjonalnie myslec, ale lotniskowce sa juz na wyjsciowych pozycjach. Piechoty w ilosci do rozpoczecia operacji ladowej ( chyba z naciskiem na chyba) nie ma w okolicy wiec co najwyzej bombardowania o nich jest tabelka.

    W tej chwili stawiac wszystko na jedna karte moze tylko hazardzista albo...daredevil albo "kreator rynku" .

    jeszcze zdązymy zarobicsmile



  • el_matador9 13.04.12, 21:54
    www.youtube.com/watch?v=1d7Yi0f2NTk&feature=player_embedded
    Blythe Masters na czele departamentu "Commodties" JP Morgan,
    szykuje się następna chryja na skalę światową tym razem na rynku surowców.
    facetka która wynalazła CDS i naraziła świat na 5.000=6700 miliardów strat bezpośrednich
    w bankach i funduszach inwestycyjnych bierze się teraz za surowce,
    drżyjcie zawczasu polscy rolnicy iolitruki i matoły z PSL - będziecie mieli uprawy doszczętnie zniszczone kompletnie przez Monsanto i źywnośc zmodyfikowaną genetycznie z GMO zaś wodę zatrutą do cna w wodach gruntowych przez wydobywanie gazu łupkowego,
    w międzyczasie ceny artykułów rolnych dzięki spekulatnce jakich mało Blythe w JP Morgan skoczą o 2000%
    hahahahaha.....
  • kolo1974 17.04.12, 22:39
    dobry wieczor
    dobraliscie dobrych akcyjek,sa papierki ktore dadza z 50% wzrostu na gpw,ale jak zwykle cierpliwosc wskazana smile
    www.youtube.com/watch?v=eRG4yzcX19k&feature=related
    --
    pozdro
  • el_matador9 19.04.12, 15:16
    www.youtube.com/watch?v=ZYnj1SO_K6w&feature=related
    krótkie streszczenie wypowiedzi bankiera francuskiego.
    bankier francuski, który pracował wiele lat na Wall Street znowu mówi o roli Blythe Masters,
    autorce formuły matematycznej wielokrotnej "permutacji" długu, która uczyniła nią zdecydowanie "Katarzyną Wielką"," Hatszepsut" z Mezopotamii lub bizantyjską "Teodorą" ,a więc absolutnie najważniejszą osobą wszystkich światowych i międzynarodowych finansów.

    Permutacja zmatematyzowanych płatności i rozłożenie ryzyka "default;u" rozłożyła niespłacone długi, przede wszystkim amerykańskie, zaciągane na "plafon" nieomal nieskończoności -nieomal równomiernie po całej planecie.

    Amerykańskie czy anglo-saxońskie produkty kupowane przez europejskie banki i towarzystwa ubezpieczeniowe
    mają najczęściej czas obowiązywania wynikający z umowy na 12-15 lat czyli pełzający krach trwa nadal.
    W listopadzie 2011 sytuacja powiększającej się lawiny długów zmusiła 20 największych banków świata w tym przykładowo Singapore Bank , Deutsche Bank, do dodatkowej rekapitalizacji, jednostkowo każdy z tych 20 największych banków świata rekapitalizował się średnio na 10 -20 mld USD.

    Najbardziej złupieni i okradzeni przez Amerykanów są Niemcy, bo ich fundusze emerytalne i towarzystwa ubezpieczeniowe kupiły najwięcej "lewych" collateral default swaps i innych"derivatives" z rozłożeniem ryzyka niespłacalności.

    Miesięczny transfer kapitału z Europy do USA oceniany jest na 100 mld USD, formułę Blythe Masters wykorzystał sprytnie Grynszpan w czasie sprawowania urzędu, do wykorzystania Europy do "gaszenia amerykańskiego pożaru długów" niekoniecznie w sektorze nieruchomości co sektorze nakręcającej się spirali zbrojeń.

    Przedłużenie wieku emerytalnego do 67 lat to zwykły bezczelny bleff, wynika nie tyle z demografii - co kompletnej rozwałki systemu świadczeń emerytalnych w całej Europie przez okradzenie podmiotów europejskich przez niebywałych cwaniaków z Wall Street.

    Gdyby liczyć realnie uwzględniając straty funduszy emerytalnych, funduszy inwestycyjnych i towarzystw ubezpieczeniowych, praca powinna trwać nie do 67 a do 80 roku życia.
    Dalej, globalna suma niespłaconych "z' permutowanych" długów, w tym z kart kredytowych i kredytów hipotecznych, kredytów korporacyjnych czy niespłaconych obligacji państwowych wynosi nadal około 55.000 miliardów USD.
  • kolo1974 22.04.12, 15:08
    w sumie powyzsza opinia jest bardzo ciekawa ale wsrod niedawnych debiutantow na gpw uwazam ze sa firmy z potencjalem wzrostowym przynajmniej 50%,mamy niedawny przyklad BGZ jednak sa klienci ktorzy zaplaca dobrze za dobre firmy a jakie no to trzeba troche pokombinowac ,dodam ze troszke kupilem na poczatku roku bgz w cenie 45zl-47zl ale nie bylo tego duzo wiec mam mala satysfakcje.
    --
    pozdro
  • el_matador9 24.04.12, 23:13
    www.handelsblatt.com/unternehmen/banken/schadensersatz-bayernlb-verklagt-deutsche-bank/6532596.html
    Bayern LB wystąpił na drogę sądową w sądzie Manhattan District z powództwem przeciw Deutsche Bank New York o sprzeniewieżenie
    collaretyzo' wanych amerykańskich kredytów hipotecznych w swoich listach zastawnych do amerykańskich kredytów hipotecznych.
    Strata Bayern LB to 800 mln USD żle ujętych w sensie wierzytelności spłacalnych w "pottfolio" derywatów raportowanych Bayern LB...
    Bayern LB w postępowaniu polubownym uzyskał wczesniej od "City Group"[City never sleeps] kwotę odszkodowawczą ujętą tajemnicą handlową za mylne info o pierwszorzędności portelu zastawionych hipotek, które zastawił listem zastawnym.
    City Grup wypłaciła różnym bankom w świecie, w tym BAYERN LB w sumie już 8 mld USD.
    Łączne straty Bayern LB na "maczaniu palcy" w niebezpiecznych derywatach zastawionych na "lewych", niespłacalnych hipotekach amerykańskich to 8 miliardów USD w latach 2008-2010.
  • leny20-4-7 11.05.12, 02:28
    złoto na dolnym ograncizeniu kanału...na wyprzedanym RSI...zatem powinno "już" pojsc w kierunku swej sredniej 150dniowej ( mniej wiecej 1685) i albo zatrzymac sie na "fladze" 1780-90, albo ZAATAKOWAC na...2050!!! wiem jak to szaleńczo dzis brzmi ale jest na to szansa.

    tak mnei naszło gdy oblukalem to jessescrossroadscafe.blogspot.se/2012/05/accumulationdistribution-trends-in-gold.html


    jesli nadal bedzie grany marsz w dół to...flaga na 1500 powinna zatrzymac! jesli nie to 1310, a moze nawet 990. a co bede żałował! nakupie ile sie dasmile
  • szczurek.polny 11.05.12, 07:00
    Moim zdaniem zbliża się okazja, żeby po raz ostatni w Historii kupić złoto poniżej 1450 USD. Po 990 to już chyba było i nie wróci więcej. Po 1310 też już nie będzie.

    Oj będzie się w Ameryce drukowało...
  • kolo1974 17.05.12, 12:16
    po bgz ze stajni skarbu panstwa przyszedl czas na azoty tarnow czyli na dobre spoly chetni sa a ceny wcale nie sa chyba złe smile nawet dla sprzedajacych.nasuwa mi sie taki maly wniosek ze spolki skarbu mogace byc obiektem wezwania a kupione ponizej ceny emisyjnej np z dyskontem 50% oczywiscie na gieldzie tak jak bylo z azotami czy bgz w dluzszym terminie dadza ladny zysk moze kiedys przyjdzie czas na pzu gpw jsw ciech pulawy taurony pge ene pko lts pkn pgn kgh trzeba pokombinowac
    --
    pozdro
  • przycinek.usa 24.05.12, 06:29
    Jestesmy w bardzo interesujacym punkcie technicznym na rynku DJI. Dzisiaj w czasie sesji zostalo naruszone zelazne wsparcie, ktorego poziom wyznacza klin zwyzkowy z 2011, ktorego efektem bylo wybicie w gore w grudniu 2011. Ten poziom lezy na okolo 12300 punktow i jest krytyczny dla dalszego przebiegu wypadkow.

    Dzisiaj odbilismy sie od tego poziomu bez problemu i index zakonczyl sesje wyzej.

    To jest jednak nie koniec problemow technicznych - poniewaz tworzy sie konsolidacja bez wzrostu wolumentu - czyli nie mamy bazy do ewentualnego zatrzymania rynku w spadku. Mamy prawidlowa formacje cenowa na indexie, ale nie mamy fazy akumulacji. Ostatni solidny spadek na rynku w sierpniu 2011 roku wygladal zupelnie inaczej - rynek skorygowal sie gwaltownie - akcje skonsolidowaly sie w przeciagu 2 miesiecy a nastepnie po dosyc gwaltownych ruchac cenowych zmienily trend na wzrostowy.

    Obecnie wyglada to tak, ze panika nie wystepuje, pojawiaja sie pierwsze spekulacje o mogacym sie pojawic kolejnym QE - fundusze wstrzymuja sie z podaza - a rynek spada i spada.

    Mamy teraz 2 mozliwosci - albo rynek sie odwroci i jednak pojdzie w gore - albo nie.
    W jednym i drugim przypadku uwazam, ze ceny dalej spadna. Nawet jak rynek teraz pojdzie w gore - to za miesiac ceny beda nizsze. Patrzac z perspektywy ostatnich 5 miesiecy kupowanie akcji poczawszy od grudnia 2011 az do teraz przynioslo inwestorom straty.

    Co jednak czeka nas dalej?
    No coz, podtrzymuje swoja opinie wyrazona w poczatkowym poscie. Nic sie nie zmienilo i jedziemy na 10,600. Wszystkie dochodzace informacje z rynku sa negatywne. Sa sygnaly znacznego spowolnienia w Chinach, spada popyt na surowce - magazyny sa pelne miedzi i innych metali i wyglada na to - ze banki nie beda w stanie utrzymac tych cen w pionie. Jak wiemy miedz jest krytycznym elementem finansowania transakcji w Azji - banki siedza na olbrzymiej ilosci kredytow zabezpieczonych wlasnie miedzia i wlasnie wystapila dosyc powazna wyprzedaz na swieczkach miesiecznych - co sugeruje poczatek wielkiej jazdy w dol.

    Miedz mowi do nas wielkim glosem - ze idzie kolejna fala kryzysu.
    Pamietajac rowniez, ze inventories miedziowe na gieldzie w Londynie sa niedoszacowane o conajmiej 40% + to, ze spada popyt na depozyty miedziowych w Chinach swiadczy o tym, ze jestesmy tuz-tuz przed wielkim zawaleniem sie cen.

    Dolek cenowy z 2008 wyniosl ~$1.4 za funt - jesli ceny zanurkuja tak gleboko jak wtedy - to produkcja miedzi stanie.

    Polecam tez interesujaca opinie tutaj:

    www.ritholtz.com/blog/2012/05/gayedare-markets-in-a-crash/
    W sumie na jedno wychodzi. Zdanie mamy podobne. A co bedzie - to bedzie. Dobrze nie bedzie.
  • kolo1974 27.05.12, 19:16
    fakt mamy umocnienie dolara ale ja dalej przy swoim pamietajac porzednie zjazdy na gieldach i umacnianie dolara jestem przekonany ze zielony powroci po tanie dobre i strategiczne akcje skarbu panstwa z mojego punktu inwestycyjnego czyli srednio/dlgterminowego akcjami ktore zostaly juz dobrze przecenione a majace spory potencjal wzrostowy w dlugim terminie sa jsw pge gpw ciech co nie znaczy ze nie spadna jeszcze ale nigdy nie wiem kiedy bedzie dolek wiec juz te akcje dobieram,pamietam jak lotos dostal reko 0zl czy kghm okolo roku 2002 mialo reko 5zl a spadki zakonczylo w okolicach 9zl a lotos 8zl co mielismy pozniej to gracze gieldowi wiedza moze i teraz takie okazje wystapia ale to wlasnie tam tkwi duzy potencjal zysku wedlug mnie a PZu tez jest rodzynkiem ale czym taniej tym lepiej dla kupujacych
    --
    pozdro
  • foksalgazeta 28.05.12, 01:33
    Odpowiadajac na pytanie w tytule mysle ze raczej jeszcze nie i chyba jeszcze jakis dluzszy czas nie (co do gield jestem optymista na najblizsze 2-3 lata). Co najwyzej przewidywany przez tego pana z linku w Twoim poscie flash crash. Taki flash crash to idelane teraz rozwiazanie.

    Choc wedlug kresek w zasadzie moglby nawet juz teraz nastapic jakis powiedzmy miesieczny wzrost, ale ten obecny spadek jest jakby niepelny. Czegos mu jeszcze brakuje. O ile bowiem DoW Jones czy SP500 wygladaja na gotowe o tyle Nasdaq100 nie do konca. Dodatkowo konca korekty nie potwierdzaja EURUSD i ropa. Ta ostatnia powinna chyba zakonczyc spadki gdzies w okolicach +/-86-87 dol. a eurusd +/-1,23.
    No ale coz, tak jak pisalem, mozna i teraz tak ni z gruszki ni z pietruszki zaczac rosnac (bo rynek mocno wyprzedany) tak z miesiac gora dwa, ale pozniej trzeba bedzie wrocic i dokonczyc sprawe korekty, powiedzmy do wrzesnia.
    Trzeba patrzyc na rope, bo to ona powinna pokazac kiedy rynek bedzie naprawde mocny i w pelni gotowy do wzrostu. W piatek bylo nezle i moze cos z tego sie urodzi na koncowke miesiaca (a z poczatkiem czerwca szybka fala w dol), ale nie wiem czy juz teraz na wiecej.

    Najladniej technicznie wylgada teraz zloto i srebro ale zakres ich zwyzki jest dosc ograniczony tak czasow (tez kolo miesiaca) jak i cenowo. Silver ma gigantyczne opory w przedziale 33-34 dol, a zloto jakies 1670-1700 dol.

    Zgadzam sie ze ostatni solidny spadek byl w 2011 roku, ale wtedy akcje zostaly wciagniete do wielkiego wora i one z rynku zniknely. Dlaczego? Bo jakos nie ma specjalnie alternatywy dla inwestycji. Bo obligacje ktorego kraju mozna teraz bepiecznie kupowac? Stad teraz wyglada to jak wyglada. Duzy kapital po prostu czeka az ten mniejszy sie wykrwawi na tym ciezkim rynku a rynek szarpany co jakis czas do gory schodzi coraz nizej. Jak frustracja tym spadkiem siegnie zeniutu znowu pewnie odpalimy w gore.
  • foksalgazeta 28.05.12, 01:49
    Jeszcze jedno. Duzo zalezy od tego jak zakonczy sie maj na kreskach. To powinno rozjasnic nieco sytuacje odnosnie dalszego rozwoju wypadkow.
  • 0poczatek 29.05.12, 15:19
    jakos tak dziwnie jest, ze jak miedz zlatuje to rośnie złoto i odwrotnie. Jak mamy krach i nie ma produkcji to złociutki sie umacnia, a jak jest dobrze i kupujemy to zloto spada.

    Jesli to z miedzia to prawda (nie analizowalem) to znaczy, ze za 2 miesiace złoto bedzie po 1780$ a nadal uwazam, ze nic sie do euro kopanej nie zdarzy.
    Bedzie moze maly kraszek gdzies kolo grudnia by zarobic na fali armagiedonu 2012. Ale wtedy warto bedzie raczej opchnac niz kupic.
  • zeenek 02.06.12, 18:52
    Nie mam siły powtarzać w kółko tego samego argumentu o drukarniach.
    A moment nowego drukowania zbliża się dużymi krokami:
    a) spada inflacja
    b) słabe dane makro począwszy od eurozony na USA kończąc
    c) exit Grecji
    d) wystrzał na złocie (już wiedzą że będą drukować)
    c) Bernanke: "mamy broń i nie zawahamy się jej użyć"

    P.S> 10% korekta na SP500 a Wy znowu się miotacie smile
    Zbierajcie papiery lepiej.
  • przycinek.usa 03.06.12, 07:03
    Nic nie rozumiesz.

    Przy obecnych nierownowagach na rynku - sytuacja rzeczywistej wyceny firm jest tak niepewna, ze nie powinno sie kupowac zadnych akcji. (poza ewentualnie niektorymi kopalniami zlota i srebra) Jaka masz gwarancje, ze rynek sie nie rozleci?

    Rozlecenie sie rynku polega na tym, ze dotychczasowe biznesy staja sie bezsensowne i zaczynaja tracic pieniadze, a nowych biznesow nie ma, bo sie nie oplaca.

    I tak dla przykladu - skoro jest za duzo statkow - to nie ma sensu wydobywac i sprzedawac rudy zelaza. Zatem ruda spadnie w cenie i jak masz firmy produkujace rude - to mozesz pozegnac sie ze 100% forsy.

    Jesli np. Chiny zbankrutuja - bo osiagnely szczyt mozliwosci przyrostu pieniadza na rynku - to SKONCZY SIE bezsensowne kupowanie miedzi. Miedzi jest na swiecie tak duzo, ze WSZYSTKIE swiatowe magazyny pekaja w szwach. Po co komu miedz? Buduje ktos domy?

    I jak zacznie spadac miedz - bo jej NIKT NIE POTRZEBUJE - to kazda firma produkujaca miedz zostanie zdziesiatkowana. Bez wzgledu na to - ile pieniedzy ktos wydrukuje. Nagle okaze sie, ze nie ma gdzie tych pieniedzy pchac, bo cale sektory beda zagrozone!

    Czy ty myslisz, ze rewolucje technologiczna bedzie trwac?

    A guzik!

    Dopiero co NOKIA byla uznana za lidera branzy - byla tak swietna, ze sie analitycy zapluwali wlasna flegma aby tylko kupic akcje. Dzisiej Nokia jest zagrozona. Tak samo zagrozony jest RIMM. Tak samo zagrozone beda inne branze technologiczne. Koszty utrzymania firm niebezpiecznie zblizaja sie do limitu akceptowalnosci rynku. Nie mozna w dlugim terminie prowadzic firmy z profit margin 25% i spadajacymi perspektywami sprzedazy - bo takie biznesy zaczynaja przynosic straty - a potem z tych strat strasznie trudno sie wygrzebac.
    I jak masz w jednym kwartale strate, w drugim i trzecim - to zaczyna sie robic niebezpiecznie.
    Nawet jesli firma ma duzy zapas gotowki - to widzac mozliwosc strat przez blizej nieokreslona przyszlosc - po prostu zamknie biznes.

    Jesli ten rynek sie wykopyrtnie - co ja juz widze w wynikach WIELU firm - to dojdzie do takiego paradoksu - ze beda firmy ze stratami - i nijak nie beda mogly z tych strat wyjsc - a ilosc gotowki na rynku bedzie powodowac inflacje na rynku zywnosci a dalszy wzrost wartosci aktywow bedzie szalenie ryzykowny. Beda owszem firmy, ktorych cena bedzie szla w gore - zawsze takie sa. Ale to sa wysrubowane przez portfelowcow zmanipulowane syfy z P/E rzedu 100 i one tez beda miely spadek zyskow. I jesli kupisz taka spolke, to ponosisz ryzyko, ze w kazdej chwili spoldzielczosc "zorganizowana" portfelowcow sprzeda taka spolke az do samego dna 90% nizej.

    Teraz dopiero zacznie sie walka o zloto. Jesli rzady dalej beda drukowac pieniadze - na co sie zanosi - to wygeneruja najwieksza w historii katastrofe ekonomiczna, po ktorej zadne panstwo z grupy G8 sie nie pozbiera przez dziesieciolecia. I wtedy zacznie sie emigracja w druga strone.
  • hej-hey-hej 04.06.12, 15:00
    (Podejrzewam ze na to liczy Zeenek -- Osobiscie biare to pod uwage jako jedna z wielu mozliwosci)

    Logika tego co napisales jest oczywista -- Ale...

    Wcale nie jest takie pewne, ze to co obserwujemy od kilku juz lat to nie jest ukryta forma "pelzajacego komunizmu" (zeby tak humorystycznie to nazwac). Podobne zjawisko do nacjonalizacji Stalina, gdzie "wlasnosc prywatna" przestawala istniec -- wszystko przechodzilo w rece oligarchow komunistycznych. (Oczywiscie frazeologia jest obecnie inna.)

    Innymi slowy "rynek" jest taka sama fikcja jaka byly "rzady klasy robotniczej". Przy takim "rynku" latwo jest zafalszowac brak inwestorow. W taki sam sposob jak od dawna falszowane byly dane dotyczace kupujacych US treasury -- czy to przez "Londyn" czy "Karaibskie Centra Bankowe" ktore zawsze sie pojawialy w raportach gdy tylko byla potrzeba. Na koniec tego zjawiska zadnych inwestorw juz nie bedzie... Tylko bezimienni oligarchowie za kurtyna i hazardzisci udajacy inwestorow. A caly ten cyrk odbywa sie pod portretem Warrena Buffeta.

    Nazwijmy to "amerykanska droga do komunizmu", hehe...

  • letelete 04.06.12, 22:12
    Podoba mi się ta diagnoza.
    Nie ma już żadnego "wolnego rynku". Decyduje kilka banków. Czasem włączą komputerki, żeby poćwiczyć programy.

    Ale co z tego wyniknie?
    Konkluzja, pliiiiz.
  • przycinek.usa 03.06.12, 06:41
    Prosze sobie zrobic scroll dokumentu na dole. Zgadzam sie z tym w 100%.

    www.zerohedge.com/news/big-reset-2012-and-2013-will-usher-end-scariest-presentation-ever
    Pytanie tylko, czy rzadzacy zdecyduja sie wszystko napompowac?
    Bo jesli tak, to beda jaja. Jak ktos dotad nie kupil zlota, ani srebra - to jest to naprawde dobry moment aby zaczac. Nie ma nic bezpiecznego - 98% ludzi mysli, ze maja zagwarantowane emerytury - wiemy jednak jak sie konczy przekonanie wiekszosci.

    Jak chcesz miec emeryture - to kupuj metale szlachetne i chowaj "do materaca".

    Zadne nieruchomosci, towary, gotowka - nic - TYLKO metale szlachetne.
    I jak juz kupisz te metale - to licz sie z tym, ze korekta prechtera jeszcze sie nie zakonczyla - czyli jest mozliwy dalszy spadek "wartosci" w sensie ceny dolarowej za uncje zlota. Ten rynek jest tak zmanipulowany, ze cena bezpieczenstwa emerytalnego jest wlasnie mozliwosc spadku ceny. Trudno. Lepiej stracic nominalnie, jak zostac bez metalu w momencie kiedy ten kryzys wybuchnie nam w twarz. Dalsze czekanie jest zbyt ryzykowne.

    Rynek pracy jest cykliczny - zwykle wiecej miejsc pracy jest tworzonych w pierwszym polroczu - jesli NFP juz w maju pokazuje taka deterioracje jak pokazal, to znaczy, ze naprawde nie mamy juz wiecej czasu na bezpieczne wyjscie z dotychczasowych inwestycji i wejscie w metale.

    Jestem zdumiony, ze ten rynek jeszcze sie nie rozlecial do szczetu - wedlug mnie ostatnie 6 miesiecy notowan gieldy to bylo zycie na kredyt. Jesli komus sie sni powrot na szczyt - to radze sie obudzic.
  • tartaczek 03.06.12, 15:29
    Tak patrzac z boku i nie wglebiajac sie w zawile szczegoly pseudoekonomii, to narazie sprawdzaly sie glownie przewidywania zeenka. Zloto i srebro powinny juz byc w okolicach kosmosu, a nie sa.
  • hej-hey-hej 04.06.12, 15:08
    "Zloto i srebro powinny juz byc w okolicach kosmosu, a nie sa. "

    Tak to tylko wyglada na powierzchni przykrytej papierem. Iluzja sceniczna.
  • przycinek.usa 05.06.12, 09:07
    Przewidywania zenka sprawdzily sie w okresie styczen marzec, ALE trzeba bylo wyjsc z papierow i to szybko - przypomne - w grudniu - kiedy rozpoczalem watek - spodziewalem sie spadkow - ktorych koniec widzialem na 10,600 na DJI. Od tego czasu DJI poszedl w gore tylko do marca - po czym rozpoczal sie spadek, ktory wyglada na wielka korekte wyzszego rzedu i to potwierdzona przez teorie DOWa, zatem mamy dalsze spadki i 10,600 jest calkiem mozliwe.
    Trzeba uczciwie powiedziec, ze kto kupil na poczatku roku i trzyma - to TRACI PIENIADZE.
    Tyle DJI. Co natomiast stalo sie w Polsce? Na poczatku lutego mieliscie szczyt i ... pobiliscie wszystkie dolki.

    To powiedz mi co wolisz - wariant zenkowy ze stratami, czy wariant na out - bez strat?

    A co do srebra - to cierpliwosci. Srebro bedzie BARDZO drogie.
  • dorota_333 04.06.12, 17:57
    Przeglądnęłam do końca, żeby zobaczyć te argumenty, które powalą na podłogę, a tu NIC. Plansze z hasłami.

    Dwa wykresy: prod. przemysłowej w stanach i GB rzeczywiście sugestywne. I to tyle "ciała", reszty nie ma. Wykresy, na których autor widzi H&S - tylko indeks madrycki zmaterializował tą formację, reszta in spe, ewentualna.

    Z przyjemnością poczytam o końcu świata, ale niechże ktoś mnie przekona wink
  • hej-hey-hej 04.06.12, 21:21
    >>>Z przyjemnością poczytam o końcu świata, ale niechże ktoś mnie przekona <<<

    Po co kumus takie hobby jakim byloby przekonywanie anonimowej "Doroty"?

    Swiat sie zawsze konczy i zaczyna. Tym jest punkt w czasie ktory naywamy "TERAZ". Tym jest czas. -- Co minelo nie wroci...

  • dorota_333 04.06.12, 22:55
    Chciałam raczej delikatnie zachęcić Przycinka do znalezienia lepszych argumentów za końcem świata, nie chodzi o przekonanie akurat mnie.

    BTW, jakieś takie zenistyczne te Twoje uwagi. Nie, żeby mi to przeszkadzało, ale to smutne jakieś, "szlachetna rezygnacja".
  • foksalgazeta 05.06.12, 12:44
    Nie wiem, czy magazyny sa pelne miedzi ropy czy zlota, ale:

    1) Korupcja wśród polityków
    2) Ujemne oprocentowanie obligacji niektorych państw przy, uwaga, kryzysie zadłużenia państw, a nie firm. Rzecz wrecz kosmiczna
    3) Rynek instrumentow pochodnych, czyli ogon, ktory wydaje sie macha juz psem czyli rynkiem podstawowym
    4) Banki i nieodpowiedzalnosc bankierow, ktore/rzy tak naprawde ustalaja reguly gry w obecnym zakradytowanym maksymalnie swiecie
    5) Drukowanie, czyli psucie pieniadza

    Oczywiscie zadna katastrofa nie dzieje sie wtedy, kiedy wszyscy sie tego spodziewaja i jestesmy w srodku kryzysu.
    (No tak, ale skoro sa takie pytania o argumenty to czy wszyscy spodziwaja sie najgorszego? smile
    Katastrofa zdarzy sie pewnie za kilka lat jak juz bedziemy z akcjami (bo gdzie uciekac ma ten wielki kapital z obligacji, zlota i srebra dla wszystkich nie starczy) w stratosferze.
    Teraz moze co najwyzej potrzasnac drzewami, aby spadly liscie ktora spasc juz powinny.
    To nie jesien a lato. smile
  • dorota_333 05.06.12, 15:28
    > 2) Ujemne oprocentowanie obligacji niektorych państw przy, uwaga, kryzysie zadł
    > użenia państw, a nie firm. Rzecz wrecz kosmiczna

    To jest akurat jedyny przekonujący argument za większymi spadkami na rynkach. Rzecz wcale nie kosmiczna - inne kraje są zadłużone, a inne są przystanią dla poszukujących bezpieczeństwa (i stąd mają ujemne rentowności). Niepokojąco zaczyna to przypominać jesień 2008.

    Tyle, że to jest negatywne wskazanie także dla złota (dla srebra tym bardziej). Jeżeli się zdarzy kolejny credit crunch to metale ucierpią jak wszystko.

    Podsumowując - widać oznaki rosnącej niepewności, ale do katastrofy jeszcze brakuje.
  • foksalgazeta 05.06.12, 16:31
    dorota_333 napisała:

    > > 2) Ujemne oprocentowanie obligacji niektorych państw przy, uwaga, kryzysi
    > e zadł
    > > użenia państw, a nie firm. Rzecz wrecz kosmiczna
    >
    > To jest akurat jedyny przekonujący argument za większymi spadkami na rynkach. R
    > zecz wcale nie kosmiczna - inne kraje są zadłużone, a inne są przystanią dla po
    > szukujących bezpieczeństwa (i stąd mają ujemne rentowności). Niepokojąco zaczyn
    > a to przypominać jesień 2008.

    Trudno mi znalezc niestety inne slowo na komentarz do sytuacji w ktorej fundusze, banki i inne grupy inwestycyjne w czasie kryzysu zadluzenia za najpewniejsza lokate uznaja obligacje. To raz. A dwa jakby nie bylo pomniejszaja wartosc kapitalu klientow placac ich pieniedzmi tym ktorzy je emituja. Pomijam juz fakt, ze niektore z tych panstw sa tez w nieciekawej sytuacji.
    Jak tlum zda sobie sprawe, ze ma portfele wypchane tymi smieciowymi obligacjami a inflacja delikanie tylko podskoczy po drukowaniu to sie zacznie przewalanie tej gigantycznej fury pienedzy w akcje.

    >
    > Tyle, że to jest negatywne wskazanie także dla złota (dla srebra tym bardziej).
    > Jeżeli się zdarzy kolejny credit crunch to metale ucierpią jak wszystko.

    No przez jakis czas na pewno, ale to nawet nie z powodu crunchu tylko zwyklej korekty po ponad, np. dla zlota, 10 letnim wzroscie. To po prostu zdrowe.

    >
    > Podsumowując - widać oznaki rosnącej niepewności, ale do katastrofy jeszcze bra
    > kuje.

    Katastrofy zwykle nastaja po zakupowym szale. Tu takiego raczej tez nie ma, wiec i katastrofy moze nie byc. Pomijajac obecna chcec do wzrostu (oczywiscie ze sie nalezy) jestesmy w spadkowej korekcie i pewnie jeszcze w niej pobedziemy.
  • hej-hey-hej 05.06.12, 13:44
    A ja ci chcialem powiedziec, ze innego konca swiata nie bedzie oprocz tego ktory dzieje sie caly czas -- chwila po chwili. Poniewaz LBS napisal "bum" to ma to byc jakas religia? To "bum" moze byc tak rozwleczone w czasie ze tylko historia to uslyszy. (Jedna "nuta histori" potrafi trwac dziesiecialecia, a nasze uszy nie sa skonstruowane po to zeby taka "muzyke" uslyszec "na zywo").

    Dla mnie to troche jak czekanie na Godota gdy on siedzi wsrod czekajacych... -- Absurd w absurdzie...

    Co do rezygnacji (szlachetnej czy nie) -- sa rzeczy ktore sa w naszej mocy i takie ktore nie sa. -- Lepiej poswiecac energie tym ktore naleza do pierwszej kategori, a "rezygnowac" z tych drugich. Dzien jest zbyt krotki na obydwie kategorie ... (Chyba ze ktos jest bezrobotny -- mentalnie czy w inny spsosb).
  • dorota_333 05.06.12, 15:34
    Źródła tych poglądów, które tak ładnie artykułujesz w dwóch pierwszych akapitach są oczywiste. Ale zauważ, że to nie jest prawda jedyna, niepodważalna - chrześcijanie np. inaczej myślą o "końcu świata" (cudzysłów tu jest niezbędny).

    A ponieważ nie głosisz prawdy objawionej (tylko pogląd jeden z wielu), to zapaszek besserwiserstwa jest nie na miejscu smile
  • hej-hey-hej 05.06.12, 17:31
    Pewnie cie zdziwie, ale zrodel jest wiecej niz sie to moze wydawac. Niektore sa z czytania inne z osobistego doswiadczenia. Ty wyobrazasz sobie jedno zrodlo. Wiec tak z przekory podam ci kilka samych ksiazkowych: Dogen, Vonnegut, Milosz, Plutarch, Hawkins -- watpie zeby na wzajem na siebie wplywali...

    To co napisalem o czasie to zadna religia. Religia byloby twierdzenie, ze czas ma wiecej niz jeden wymiar, poniewaz to trzebaby wziasc na wiare...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.