Dodaj do ulubionych

Konkurencyjnosc PIGS

23.07.12, 14:24
Polecam bardzo ciekawy artykul na temat konkurencyjnosci PIGS:

www.voxeu.org/article/tradable-sectors-eurozone-periphery
W skrocie - PIGS nie stracily konkurencyjnosci na rynkach miedzynarodowych, tylko wewnetrznie z powodu zwiekszonego naplywu pieniadza.

Tym samym jak dla mnie dodatkowy dowod na to, ze wyjscie z EUR i zwiazana z tym dewaluacja w zadnym razie nie jest rozwiazaniem. Rozwiazaniem jest spadek popytu wewnetrznego i tym samym spadek plac/zatrudnienia w sektorze nastawionym na obsluzenie tego popytu.
--
www.e-subversion.eu
Edytor zaawansowany
  • glupi_jasio 31.07.12, 14:38
    bieda_inwestor napisał:

    > Polecam bardzo ciekawy artykul na temat konkurencyjnosci PIGS:
    >


    > W skrocie - PIGS nie stracily konkurencyjnosci na rynkach miedzynarodowych, tylko wewnetrznie z powodu zwiekszonego naplywu pieniadza.

    Oczywiscie; "fundusze pomocowe" z UE i tani kredyt z Niemiec i Francji mialy zostac wydane na niemieckie i francuskie (glownie niemieckie) towary i tak sie stalo. Przemysl centrum dostal stymulacje, peryferie - konsumpcje na kredyt, po ktorej zostaly dlugi.

    >>
    These developments are easy to explain if we consider that European financial integration during the monetary union led to an inflow of capital to the peripheral countries of the Eurozone (see, for example, Lane and Pels 2012). The inflow of capital boosted domestic demand. The increase in demand in turn pushed the prices of non-tradables while also leading to an increase of imports. Exports were largely unaffected by the shock in domestic demand because they respond primarily to foreign demand and exogenous international prices. Put simply, rising unit labour costs were not a cause but a symptom of the demand shock triggered by the inflow of capital and they were not associated with losses in exporters' competitiveness.
    <<


    > Tym samym jak dla mnie dodatkowy dowod na to, ze wyjscie z EUR i zwiazana z tym dewaluacja w zadnym razie nie jest rozwiazaniem.

    To, akurat, calkiem nie dowiedzione. Dewaluacja obniza efektywnie poziom plac w sektorze publicznym, ceny "non-tradables", poziom konsumpcji i obniza koszty pracy dla eksportu, poprawiajac jego warunki.

    > Rozwiazaniem jest spadek popy tu wewnetrznego i tym samym spadek plac/zatrudnienia w sektorze nastawionym na obsluzenie tego popytu.

    Tak, tylko przy skali problemu, to wymaga tego, by ludzie zgodzili sie na drastyczne obnizki plac i redukcje w sektorze publicznym, ktore zawsze beda prowadzic do gwaltownego wzrostu bezrobocia. No i - te redukcje trzeba, niejako, wprowadzac recznie, przezwyciezajac dziesiatki konkretnych, silnych konfliktow.

    Przy czym, trzeba dodac, ze skoro zrodlem problemy peryferii jest wspolna cena pieniadza (euro) przy zasadniczej odmiennosci strukturalnej gospodarek centrum i peryferii, to, przy trwalosci przyczyn nierownowagii, pozostawienie tych samych ram monetarnych w sytuacji kryzysu, zwiekszy szok i utrudni jego przezwyciezenie.
  • bieda_inwestor 31.07.12, 19:31
    > > Tym samym jak dla mnie dodatkowy dowod na to, ze wyjscie z EUR i zwiazana
    > z tym dewaluacja w zadnym razie nie jest rozwiazaniem.
    >
    > To, akurat, calkiem nie dowiedzione. Dewaluacja obniza efektywnie poziom plac w
    > sektorze publicznym, ceny "non-tradables", poziom konsumpcji i obniza koszty p
    > racy dla eksportu, poprawiajac jego warunki.

    ...a przy okazji nagradza tych ktorzy konsumowali i zyli na kredyt, a karze tych, ktorzy byli rozwazni i oszczedzali. Slowem - proponujesz po prostu kolejna socjalistyczna redystrybucje dochodu.

    > > Rozwiazaniem jest spadek popy tu wewnetrznego i tym samym spadek plac/zat
    > rudnienia w sektorze nastawionym na obsluzenie tego popytu.
    >
    > Tak, tylko przy skali problemu, to wymaga tego, by ludzie zgodzili sie na drast
    > yczne obnizki plac i redukcje w sektorze publicznym, ktore zawsze beda prowadzi
    > c do gwaltownego wzrostu bezrobocia. No i - te redukcje trzeba, niejako, wprowa
    > dzac recznie, przezwyciezajac dziesiatki konkretnych, silnych konfliktow.

    Mozemy rozmawiac o ekonomii i mozemy rozmawiac o polityce. Ale nie powinnismy tych dwoch rzeczy mieszac, tzn nigdy nie powinnismy pozwalac by argument polityczny traktowac na rowni z argumentami ekonomicznymi. To ze politycy nie zawsze maja jaja by to zrobic, nie oznacza, ze ekonomicznie nie jest to bardziej poprawne.

    > Przy czym, trzeba dodac, ze skoro zrodlem problemy peryferii jest wspolna cena
    > pieniadza (euro) przy zasadniczej odmiennosci strukturalnej gospodarek centrum
    > i peryferii, to, przy trwalosci przyczyn nierownowagii, pozostawienie tych samy
    > ch ram monetarnych w sytuacji kryzysu, zwiekszy szok i utrudni jego przezwyciez
    > enie.

    Euro nie jest problemem. To wybor. Przy trwalosci przyczyn nierownowagi, szok rozladowuje sie roznicami w relatywnej inflacji/deflacji. Trzeba to po prostu zaakceptowac.
    Wiecej w ponizszych postach:

    forum.gazeta.pl/forum/w,17007,96405978,96526623,Sens_euro.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,17007,120422639,120555114,Re_Rozpad_strefy_euro_prosba_o_argumenty.html
    A odmienosc strukturalna gospodarek nie ma nic do rzeczy. Nikt nie naklania Mid-West do wyemitowania wlasnej waluty i zdeprecjonowania jej wzgledem dolara z Kalifornii czy Nowego Yorku. Nikt nie namawia Podlasia do uzywania innej waluty niz Warszawa. Euro to po prostu zmiana poziomu agregacji.
    --
    www.e-subversion.eu
  • glupi_jasio 31.07.12, 23:40
    bieda_inwestor napisał:

    > > > Tym samym jak dla mnie dodatkowy dowod na to, ze wyjscie z EUR i zwiazana z tym dewaluacja w zadnym razie nie jest rozwiazaniem.


    > > To, akurat, calkiem nie dowiedzione. Dewaluacja obniza efektywnie
    poziom plac w sektorze publicznym, ceny "non-tradables", poziom konsumpcji i obniza koszty pracy dla eksportu, poprawiajac jego warunki.


    > ...a przy okazji nagradza tych ktorzy konsumowali i zyli na kredyt, a karze tych, ktorzy byli rozwazni i oszczedzali. Slowem - proponujesz po prostu kolejna socjalistyczna redystrybucje dochodu.



    Do rozkladu kosztow deprecjacji waluty sie, na razie, nie odnosilem, na na razie postawilem teze dotyczaca problemu glownego, to jest kwestii skutkow oslabienia waluty dla pozycji finansowej PIGS.

    Wyjscie ze strefy euro i deprecjacja walut PIGS ma szereg doraznych zalet, w postaci odciazenia najbardziej konkurencyjnych podmiotow w tych krajach od czesci zobowiazan wobec tych mniej konkurencyjnych, lub roznych postaci "non-tradables".

    Czy sie z tym zgadzasz, czy nie?

    Teraz kwestia kosztow.

    Prawdziwie istotne koszta, to koszta ryzyka finansowego dla krajow PIGS, wynikajacego z zaleznosci od kredytu i kapitalu zagranicznego. Skoro ich gospodarki wchlonely mase inwestycji i kredytow zagranicznych, to sa teraz mocno zalezne od posuniec tego kapitalu. Jak ten kapital wycofa sie w trybie pilnym, to pojawi sie taka deflacja monetarna lub (po zmianie waluty), taka inflacja cen (i wzrost ceny kredytu), ze gospodarka i ludzie odczuja to bardzo mocno i dotkliwie.

    Dlatego rozwazania o sytuacji PIGS w strefie euro nalezy raczej prowadzic w oparciu o porownanie kosztow splaty zadluzenia we wspolnej walucie i kosztow obnizenia wartosci tego zadluzenia za cene ucieczki kapitalu.

    Kluczowe problemy dla zrozumienia sytuacji PIGS, to problemy dystrybucji i konsekwencji strat, jakie sa zwiazane z wykreowaniem i peknieciem babla spekulacyjnego, wynikajacego z zanizenia ceny kredytu w krajach peryferyjnych UE przez walute euro.

    Fakt, ze Centrala, czyli Frankfurt (Berlin z domieszka Paryza), uznaje za celowe "ratowanie" PIGS, kosztem dodruku pieniadza, pod pewnymi warunkami, oznacza, ze Centrala uznaje za celowe skonsumowanie czesci oszczednosci najbardziej oszczednych podmiotow strefy euro, by zdobyc faktyczna (finansowa, polityczna) wladze nad ludzmi z krajow PIGS. De facto, w tej rozgrywce chodzi o konwersje "prezentow" na wladze.


    > > > Rozwiazaniem jest spadek popy tu wewnetrznego i tym samym spadek plac/zatrudnienia w sektorze nastawionym na obsluzenie tego popytu.

    > > Tak, tylko przy skali problemu, to wymaga tego, by ludzie zgodzili sie na drastyczne obnizki plac i redukcje w sektorze publicznym, ktore zawsze beda prowadzic do gwaltownego wzrostu bezrobocia. No i - te redukcje trzeba, niejako, wprowadzac recznie, przezwyciezajac dziesiatki konkretnych, silnych konfliktow.

    > Mozemy rozmawiac o ekonomii i mozemy rozmawiac o polityce. Ale nie powinnismy tych dwoch rzeczy mieszac, tzn nigdy nie powinnismy pozwalac by argument polityczny traktowac na rowni z argumentami ekonomicznymi. To ze politycy nie zawsze maja jaja by to zrobic, nie oznacza, ze ekonomicznie nie jest to bardziej poprawne.


    Dla mnie ekonomia to sztuka efektywnej, materialnej realizacji celow ludzi. Te cele sa niekoniecznie czysto finansowe, np. wolnosc osobista, suwerennosc, moralnosc - czesto sa sprzeczne z prostym bilansem materialnym. Pytanie, czy w tym kryzysie, "argument ekonomiczny" nie pojawil sie w wyniku "zamyslu politycznego". UE, euro - to sa projekty o zrodlach politycznych.



    > > Przy czym, trzeba dodac, ze skoro zrodlem problemy peryferii jest wspolna cena pieniadza (euro) przy zasadniczej odmiennosci strukturalnej gospodarek centrum i peryferii, to, przy trwalosci przyczyn nierownowagii, pozostawienie tych samych ram monetarnych w sytuacji kryzysu, zwiekszy szok i utrudni jego przezwyciezenie.
    >
    > Euro nie jest problemem. To wybor. Przy trwalosci przyczyn nierownowagi, szok rozladowuje sie roznicami w relatywnej inflacji/deflacji. Trzeba to po prostu zaakceptowac.


    Albo zmienic wybor smile Wlasnie o tym, ktore rozwiazania jest lepsze, rozmawiamy.


    > Wiecej w ponizszych postach:
    >
    > forum.gazeta.pl/forum/w,17007,96405978,96526623,Sens_euro.html
    > forum.gazeta.pl/forum/w,17007,120422639,120555114,Re_Rozpad_strefy_euro_prosba_o_argumenty.html

    > A odmienosc strukturalna gospodarek nie ma nic do rzeczy. Nikt nie naklania Mid-West do wyemitowania wlasnej waluty i zdeprecjonowania jej wzgledem dolara z Kalifornii czy Nowego Yorku. Nikt nie namawia Podlasia do uzywania innej waluty niz Warszawa.


    Oba przyklady dotycza podmiotow zjednoczonych politycznie, ba - suwerennych panstw! - wiec sa nieadekwatne.


    > Euro to po prostu zmiana poziomu agregacji.

    Nie, euro to kopia XIX-wiecznego projektu zjednoczenia politycznego Rzeszy pod wladza Prus przez ujednolicenie i centralna kontrole waluty.


  • samozdrowie24 04.09.12, 00:04
    Problemem PIGS był zbyt łatwy dostęp do kredytu. Przez co kredyty były nadużywane.
    --
    Zapraszam na mój blog
  • pawel-l 04.08.12, 19:09
    Prześmieszne. Wydatki w Grecji:

    For the full year of 2011, the government had revenue of €49.993 billion, and spent €70.135 billion.

    For the full year of 2010, the government had revenue of €50.857 billion, and spent €66.932 billion.

    For the full year of 2009, the government had revenue of €48.491 billion, and spent €71.815 billion.

    --

    Aktualny stan rzeczy faworyzuje najniższe i najbardziej perwersyjne skłonności ludzkie. H.de Soto
  • bieda_inwestor 29.08.12, 19:43
    przydaloby sie jakies rozbicie tych wartosci przynajmniej, zeby odroznic jaka czesc wydatkow w kazdym roku to obsluga zadluzenia. bo 7% z 160% twojego PKB to strasznie duzo kasy. Z prostego wyliczenia wynika ze to tak jak przeznaczyc ponad 11% od kazdej operacji w kraju (prawie polowe normalnej stawki VAT, prawie calosc obnizonej i prawie 2 razy wiecej niz zgarniaja z superobnizonej) tylko by poziom zadluzenia utrzymal sie na tym samym poziomie. Tak wiec nie mam pojecia czemu tak zwlekaja z totalnym defaultem i jednoczesnie interestuje mnie czy bez uwzglednienia splaty zdolaliby zrownowazyc budzet.
    --
    www.e-subversion.eu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.