Dodaj do ulubionych

System reakcyjno-refleksyjny.

11.11.15, 09:11
Porównując różne systemy wyborcze doszedłem do wniosku, że największym problemem być może jest nie sam system przeliczania głosów, a próba połączenia w jednym wydarzeniu dwóch kwestii na raz:
1. rozliczenie aktualnej władzy, 2. wybranie nowej władzy.

Dla Polaków najlepszy byłby system: reakcja-refleksja-akcja

Najpierw "reakcja" -> Referendum. (Co 3 lata. Zawsze wiążące. Bez kryterium frekwencji.)
Jedno pytanie: "Czy chcesz aby rozpisać wybory do Parlamentu?"
Jeżeli > 50% odpowiedzi na NIE, to nie ma żadnych wyborów. Następne referendum za 3 lata.
Jeżeli > 50% odpowiedzi na TAK to przechodzimy do właściwej kampanii wyborczej, która trwa przynajmniej (!) miesiąc. I to jest ten etap "refleksyjny" wyborów, kiedy media szaleją.
A na koniec właściwe wybory.

Takie dwuetapowe głosowanie pozwoliłoby oddzielnie rozliczyć dotychczasowe władze, a oddzielnie wybrać sobie nowe. (Wybór nowych władz nie byłby narzędziem do ukarania aktualnych władz, a referendum przedwyborcze nie decydowałoby ostatecznie o tym która partia będzie teraz rządziła.)

To wyeliminowałoby głosowanie na PiS "w celu ukarania" PO, albo głosowanie na PO "żeby tylko PiS nie przejął władzy".

Dodatkowo obserwując tuż przed wyborami wyraźny wzrost produktywności Sejmu uważam, że korzystne dla społeczeństwa byłoby gdyby kampania wyborcza dla koalicji rządzącej zaczynała się ten miesiąc/dwa wcześniej.
(A w przypadku odpowiedzi "NIE" w referendum, kontynuowana jeszcze przez kolejnych kilka tygodni właściwej kampanii.) Referendum służyłoby po prostu do pokazania partii rządzącej żółtej kartki przez społeczeństwo. Jeżeli partia by przez kilka tygodni kampanii się nie poprawiła to we właściwych wyborach dostanie czerwoną. Te kilka tygodni właściwej kampanii to byłby też dobry czas na sprawdzenie czy sami członkowie partii dalej w nią wierzą czy też rozliczają się ze swoimi kolegami i zaczynają mówić o nowym rozdaniu... co też byłoby ważnym sygnałem dla wyborców.

Takie organizowanie wyborów "na żądanie" byłoby bardzo mobilizujące dla pracy rządu, przez co korzystne dla społeczeństwa.

A zmiana filozofii wyborów (najpierw rozliczenie aktualnej władzy, a już w oddzielnym procesie wybranie nowej, oraz koniecznie rozdzielenie tych procesów kilkutygodniową kampanią!) sprawi, że wyborcy nie będą próbowali połączyć destrukcji (zemsta, nienawiść) z konstrukcją (wybieranie administracji swojego kraju na najbliższe 3 lata).
Pomiędzy tymi etapami musi być chwila na refleksję, żeby wybory miały sens.

Ta chwila refleksji jest chyba więcej warta niż dyskusja JOWy czy WOWy.
Obserwuj wątek
    • lord_of_tenstoned Re: System reakcyjno-refleksyjny. 11.11.15, 10:21
      Aha... byłbym zapomniał... w chwili ogłoszenia daty przeprowadzenia referendum musi być równocześnie ogłoszona data zakończenia ewentualnego procesu rejestracji kandydatów i data ewentualnych właściwych wyborów (jeżeli wynik referendum okazałby się pozytywny).

      Teoretycznie proces rejestracji kandydatów może trwać przez całą kampanię, ale ze względów praktycznych (druk kart do głosowania, przygotowanie systemu przetwarzania danych) okres ten powinien zostać skrócony do... dwóch tygodni (?) ... tyle chyba wystarczy politykom sypiącej się koalicji na podjęcie decyzji "co dalej".
      Bo karty do głosowania w XXI wieku to chyba da się wydrukować i rozwieźć po kraju w kolejne dwa-trzy tygodnie?

      Kandydat na kandydata na posła mógłby za to zbierać podpisy poparcia dla swojej (ewentualnej) kandydatury długo wcześniej. (Tak trochę w ciemno, nie wiedząc czy w najbliższym referendum społeczeństwo będzie się w ogóle domagało wyborów.) Brak ograniczeń czasowych w zbieraniu podpisów sprawi, że stworzy się potężna opozycja pozaparlamentarna. Ludzie już z zebranymi podpisami, gotowi do rejestracji gdy tylko władzy potknie się noga.
      Aktualni posłowie powinni mieć automatyczne prawo do zarejestrowania się jako kandydat (bez zbierania podpisów). Ale tylko posłowie. Nie członkowie partii. Członek partii, który dopiero chce zostać posłem musi zbierać podpisy tak samo jak niezależny lub członek partii pozaparlamentarnej.
      • bmc21 Re: System reakcyjno-refleksyjny. 27.11.15, 19:59
        Mnożenie bytów.
        Skoro referendum miałoby dać odpowiedź na pytanie, czy trzeba zmienić rządzących, to zamiast niego i ewentualnego głosowania w wyborach można od razu (co dzieje się obecnie) przeprowadzić wybory (i referendum w jednym). Wynik wyborów jest odpowiedzią, na pytanie, czy społeczeństwo chce nadal tej samej władzy.
        No i jaką odpowiedzialność byłych rządzących masz na myśli? Bo jakoś żaden z niespełnionych obietnic kary nie poniósł.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka