Dodaj do ulubionych

centrum, półperyferie i peryferie

12.04.18, 15:21
nowakonfederacja.pl/polska-racja-stanu-w-srebrnym-wieku/
W linku powyżej autor próbuje opisac rolę i przyszłosc Polski we współczesnym świecie.
Gdyby pominąc tego typu kwiatki: "System-świat reprodukuje się poprzez różnicowanie i polaryzację, wytwarzanie międzybiegunowych napięć i dyskontowanie różnicy potencjałów. Teza o globalizacji jako planetarnej platformie konwergencji i homogenizacji zróżnicowanego świata nie wytrzymuje próby krytycznego namysłu.", a resztę scisnąc i zrobic z niej A4, to byłoby to coś.

Oka błysk dla ciebie bonus: tv.rbc.ru/archive/chez/5acce6e79a79476676b65511
Edytor zaawansowany
  • oka_blysk 12.04.18, 18:57
    (tutaj pusto)
  • oka_blysk 12.04.18, 18:59
    Czy w ogóle Rosja ma taką możliwość, aby ustabilizować, unormować sytuację z USA?

    Czasem trudno odróżnić skutek od przyczyny. Czasem wydarzenia pojawiają się same, przez nikogo niezamierzone, ale ktoś je wykorzystuje, jak surfer falę, i na niej płynie.

    Wszystko co się mówi na Zachodzie, o tym co się dzieje wkoło Rosji, sprzedawane nam jest jako reakcję Zachodu na postępki Rosji. A może nie do końca tak jest? To nawet nie jest ważne (posługując się zapożyczeniem z klipu). Na pewno jednak Rosja wpuszczona jest w kanał. Amerykanie, jakby chcieli, mogliby tę Rosję z tego kanału wyciągnąć. Ale nie chcą... reszta to kalkulacje, po co i dlaczego?
    Rosjanie to uparte głowy. Jest jeszcze na dodatek wytworzony nowo-stary strach przed nowym "Jelcynem", czyli przed zbliżeniem z Zachodem. Będą bronić się do ostatka sił przed tym. A w tej obronie do ostatka krwi z krwi ostatniego Rosjanina przed USA, będą pomagać ich Chińczycy. Jest taka koncepcja u bokserów - Lepiej być od razu znokautowanym niż być obijanym przez 12 rund i przegrać (o wiele zdrowiej dla zawodnika). Moja stara koncepcja mówi mi, że Chińczycy przy każdej krytycznej słabości Rosji, będą tę ostatnią za każdym razem trzymać nad powierzchnią, tak aby nie zatonęła. Właśnie po to, aby zająć czymś USA - o czym gość wprost mówił. Bo Rosjanie to sam z siebie najlepszy pies na USA. Korea Północna może służyć, jako straszak na USA. Mogą też i Rosjanie służyć za straszak na USA. Amerykanie się przecież nie rozerwą - wszystko wymaga czasu i zasobów.
    W tym kontekście smutniej wygląda gazociąg Siła Syberii. Chińczycy to skurczybyki. Będzie płynął gaz, ale jak będą czegoś potrzebowali od Rosji, to bez mrugnięcia okiem zakręcą kurek odbioru tego gazu u siebie i poproszą Rosjan o spełnienie swojej prośby. Chiny to nie Europa, gdzie jest jeden wielki magiel i 350 podmiotów, z których każdy próbuje jakoś tak dla siebie zrobić lepiej. Tam będzie wypowiedź jakiegoś dyrektora z odpowiedniej agencji rządowej i kurek odbioru zakręcą tego samego dnia.
    I to my się użalamy, że mamy problemy. Panie kochany, co Rosjanie mają ze sobą począć? Dwie największe potęgi światowe się za nich zabrały i każda ciągnie po swojemu.

    PS.
    A wracając do Twojego pytania odpowiadam złowieszczo:
    Nie, nie widzę u nas wypowiedzi w przestrzeni publicznej, o tym że nie mamy szans na kreowanie własnego ośrodka kulturalno-gospodarczego na świecie (u nas to chodzi chyba o Europę?), i że w obecnej sytuacji nie powinniśmy się konfliktować z silniejszym (w naszym przypadku to... Niemcami?).
    To znaczy są i takie, tylko dyskusji nie ma, bo szybko się przełączmy w mistyczne wojny światów. My nawet kwestię rozważań nad nieistniejącym lotniskiem potrafimy sprowadzić do poziomu walki dobra ze złem. To trochę utrudnia życie, bo można by przecież czasem oprzeć się na nudnym profesjonalizmie.
  • oka_blysk 12.04.18, 19:00
    Jestem świeżo po rozważaniach o miastach. Wniosek mam z tego tylko jeden. Obecnie rozwój odbywa się jedynie w megamiastach. Jeśli będziemy próbować tworzyć strategie "zrównoważonego rozwoju" i wstrzymywać rozwój obszarów metropolitarnych, to będzie niedobrze.
    Jak to zrobić? Przykładem może być dla nas Manchester z okolicą. Tak, oznacza to depopulację mniejszych okolicznych miast.
  • oka_blysk 12.04.18, 19:01
    Duży Problem.
    Jest dużo przepychania się pomiędzy Rosją i Chinami. Takiego zwykłego technicznego i logistycznego.

    Napiszę w punktach co mi przychodzi na myśl:
    1) Rosja chce sobie z pieniędzy tego szklaku (czyli chińskich) zmodernizować kolej na Daleki Wschód, a Chińczycy nie chcą tamtędy puszczać pociągów (chcą przez Kazachstan, więc pieniędzy na to nie będzie). Czyli Zabajkalski Kraj będzie coraz bardzie opuszczony i zaniedbany przez Rosjan (bo pieniądze i demografia).
    2) Zawsze spedytor wybiera najtańszą trasę. Zawsze tak będzie. Wszystko inne jest kolejne w kolejce. Trasa do Europy przez Rosję jest najlepsza. Trzeba o tym pamiętać - Rosja w drodze do Europy jest kluczowa. Polska nie jest. W zeszłym roku (?), jak był w Polsce Nazarbajew, to mówił "wiecie, rozumiecie, dogadajmy się wszyscy razem, to sprawa pójdzie dobrze - przecież damy radę". (Mówiąc "wszyscy razem" miał też na myśli włączenie Rosji w te rozmowy. Może idealista, ale faktycznie to powiedział).
    3) Jak coś wjedzie już na rosyjskie tory, to jedzie rosyjską koleją, a to oznacza, że taryfy przewozowe ustala Putin. A to oznacza, że można tak ustalić stawki, że bardziej będzie się opłacało zawieźć kontener do portu w Petersburgu niż do Mińska. Może być i tak. A w ogóle skoro Lwowa nie mamy (i nie będziemy mieć), to na wszelki wypadek już teraz powinniśmy na Ukraińcach wymusić zbudowanie normalnego toru od naszej granicy do Lwowa. Nawet jakbyśmy mieli się do tego dołożyć. To chyba nie powinno stwarzać jakiś nadzwyczajnych problemów nie do przejścia dla nas (taka moja myśl).
    4) W Orenburgu, Kazaniu itp. wiele sobie po tym szlaku obiecują. Chodzi o inwestycje (taki stary dobry Orenburg, kiedyś idealne centrum logistyczne). Wcale teraz tak nie musi być, jak kiedyś. Kiedyś niektóre miasta istniały, jak centra logistyczne (przepakowanie, wymiana, handel, ludzie - cały świat) i miasta rosyjskie tak powstawały (plus oczywiście miasta surowcowe też, jako osobna kategoria). Teraz, gdy towar może jechać non-stop i mamy "wymarzone" kontenery 20 stopowe i transport jest "door-to-door", to nie widzę żadnych szans dla miast pośrednich (dawny stary Orenburg).
    5) Dalsza przepychanka jest z pieniędzmi na modernizację europejskiego odcinka szlaku w Rosji. Chińczycy nawet daliby pieniądze, ale w zamian za udziały w infrastrukturze. Rosjanie tak nie chcą. Chcą po prostu kasę na konto - tak nie chcą Chińczycy. Sprawa ogólnie jest w lekkim zawieszeniu. Na razie się kręci, ale kiedyś stanie ta kwestia ostro.

    Takie wtrącenie dziwnej treści teraz. I to tak nieco nieprzyjemnie o Rosjanach:
    Czasem nie wiem, o co im chodzi. Albo inaczej: ja wiem, tylko nie mogę w to uwierzyć, że naprawdę mają taki pomysł na życie. Daję przykład:
    Żeby przelecieć samolotem z Europy do Chin trzeba przelecieć nad Syberią. Za przelot nad Syberią Rosjanie pobierają opłaty.
    Niby to logiczne, bo to ich terytorium, ale oni chcieliby tak ze wszystkim. Może i każdy z nas chciałby tak żyć, ale no kurna, przydałby się także jakiś inny pomysł na życie. A tu tylko to myślenie, jak się ustawić, aby inni dawali nam pieniądze za free, bo "się należy", bo "Rosja to wielki kraj". Surowce naturalne, to to samo - coś wykopią u siebie z ziemi i mówią innym "dajcie za to nam pieniądze", kiedyś to były futra z Syberii - poszli do lasu, coś przynieśli i mówią: "dajcie pieniądze". Mają pola naftowe i gazowe, ale tam zasuwają jak mrówki Ukraińcy, żeby to spod tej ziemi wykopać, a oni idą z tym dalej do innych i mówią "dajcie nam za to pieniądze". Jedwabny Szlak to samo - niech ktoś coś z tym zrobi, a nam da tylko kasę "Bo Rosja to wielki kraj".
    Specjalnie trochę temat podkręciłem, ale kurna, nie rozumiem tego ruskiego świata zupełnie.

    6) A na pewno w tym wszystkich chodzi Chińczykom o przejęcie całego łańcucha logistycznego.
    Nie powinno być zdziwienia, ale i powiedzmy też o tym głośno. Chińczycy dają pieniądze na ten program, więc Chińczycy chcą mieć pełną kontrolę nad tym co powstanie. Teraz jak coś się pakuje na statek, to Chińczycy dużego wyboru nie mają, bo jest rynek firm transportowych już obstawiony na transport kontenerowcami i nie ma tu za dużo miejsca dla samych Chińczyków. Teraz stawiając lądowy Jedwabny Szlak robią wszystko tak, aby cały łańcuch logistyczny był w ich rękach. No i mamy takie kwiatki, jak Park Technologiczny Biały Kamień pod Mińskiem (sse, jako partnerstwo Białorusko-Chińskie). Zapowiedzi szumne, ale w praktyce wygląda to na razie tak, że Chińczycy wybudowali sobie w strefie magazyny logistyczne. Ponieważ są w strefie, to są zwolnieni z podatków, a to oznacza, że rozwalą całą rodzimą logistykę Białorusinom (bo jak białoruskie firmy mają konkurować z kimś, kto jest zwolniony z podatków?).
  • cojestdoktorku 12.04.18, 20:22
    > Specjalnie trochę temat podkręciłem, ale kurna, nie rozumiem tego ruskiego świa
    > ta zupełnie.

    a rozumiesz rentierów, akcjonariuszy, posiadaczy obligacji itp?
    przecież to to samo
  • leny20-4-7 13.04.18, 09:10
    Po pierwsze i najważniejsze BARDZO się cieszę, że odpowiedziałeś.

    Po drugie poruszyłeś kilka ciekawych tematów, ten z miastami kapitalny! Odpowiem zbiorczo tutaj.
    - Czy w ogóle Rosja ma taką możliwość, aby ustabilizować, unormować sytuację z USA?
    Odpowiedź jest prosta, tak lub nie. Tak, jeśli ugnie/podporządkuje się Zachodowi, nie, jeśli nadal będzie zachowywac się tak jak teraz. Pytanie powinno zatem brzmiec: czy Rosja jest gotowa ucywilizowac się? Według mnie jeszcze nie teraz. Przez krótki okres w drugiej kadencji WWP wydawało się, że Rosja przechodzi na naszą stronę, spotkania na prywatnym rancho W.Busza, poklepywanie po plecach w zasadzie w całej EU, nawet plany NATO od Lizbony do Władywostoku za czasów Radosława Sikorskiego...transfer kapitałów, technologii, projekty w stylu Skałkowa, itp, itd...i nagle buuum...cała drużba wzięła się i rozpadła. Ten sam Donald Tusk, który przybijał żółwiki w Smoleńsku, nagle urbi et orbi postarszył tym, że nie wiadomo "czy dzieci pójdą do szkoły". Co się takiego stało? Ano Zachód wyjął z jej plecaka Ukrainę, od granic której do Moskwy jest raptem 300km. Stąd kontra w Syrii, stąd wkładanie "rosyjskiej pałki w kapitalistyczne szprychy" gdzie tylko to możliwe. Wszystko po to, aby uchronic Ivana przed okryciem jasnej prawdy...cywilizacja zachodnia=wyższy standard życia=większe wymagania wobec władzy. 300km od Moskwy to zgrożenie dla mafii, która nią rządzi. Ivana starszy się teraz złym Zachodem, gra godnościowo, napina muskuły, wszystko aby tylko zapomniał, że micha się kończy! że ubóstwo się rozszerza, a Rosja kurczy! Zachód ma przewagę na każdym polu, Rosja tylko reaguje, pręży się ale jednocześnie schodzi z linii bezpośredniego strzału, bo ma tylko broń A i...kapiszony! Oba linki, ten z nowejkofederacji i ten z rosyjskiej telewizji pokazują dwie strony tego samego medalu. Centrum napiera, bo musi się rozszerzac, półperyferie moga albo ugiąc kolana, albo postawic się. Rosja się stawia, stąd Zachodowi nie zalezy na ich stabilizacji. Chiny, stojąc w cieniu, na tym korzystają...ten ros. politolog ma tego świadomosc!

    - W tym kontekście smutniej wygląda gazociąg Siła Syberii. Chińczycy to skurczybyki.
    To jest naprawdę paradoksalne. Masz po swoimi stopami prawie całą Tablicę Mendelejewa, ale na miejscu potrafisz zużytkowac tylko jej ułamek, stąd musisz ją jakoś przetransportowac do miejsc, które jej potrzebują, tj. na Zachód lub na Daleki WSchód. Kapitalnie zauważasz, że ZAchód możesz rozgrywac, ale na Wschodzie, którym chciałeś szantażowac, tak naprawdę nic nie możesz. Przypomnij, Kitaj dał kredyty na budowę infrastruktury? Kitaj wynegocjował stawki za gaz poniżej średniej? Wyjdzie jeszcze na to, że exportując na Daleki Wschód jeszcze wyjdzie jak Zabłocki na mydle!

    - mistyczne wojny światów
    Mam klineta z RFNu, podczas swobodnej rozmowy powiedzial słowa, które wpisują się w twój punkt: "im dalej na wschód, tym więcej godności i quasi duchowości, której nie rozumiem". Profesjonalista nie będzie pracował za grosze, bo ma umiejętności/wiedzę, stąd do władzy i administracji garneli się i garną się, pardon my frencz, Misiewicze.

    - Obecnie rozwój odbywa się jedynie w megamiastach.
    Z koncepcją metropolii i pustki dookoła zetknąłem się w realnym życiu w Londynie w 2002, gdy pomieszkiwałem u mojej rodziny. Byłem wówczas jej mega (hehehe) zwolennikiem. Wszystko blisko, na najwyższym poziomie dostarczone, masa krytyczna dla morfowania myśli, techniki, etc. Masz zatem rację, obecnie rozwój obdywa się w megaskupiskach...łatwiej i niego. ALE przyszłosc ma według mnie inne oblicze, któe nazywa się...VR, AR. Dzięki m.in. tym technologią będę mógł byc na spotkaniu w fotelu wojego domu, będę mógł uzyskac proadę specjalisty dowolnej dziedziny (www.ecns.cn/2018/04-13/298958.shtml ) będę mógł uczestniczyc w dowolnej uroczystości, premierze, itp, itd. Mega miasta to MEGA uporządkowanie na każdej płaszczyźnie, to MEGA koszt zarządzania i utrzymania. To również szansa na uniknięcie obrazów np z Blade Runner 2049.

    - Jedwabny szlak.
    Chyba jedynie Ty podzielałeś mój pogląd powrotu Rosji do znaczenia z czasów W.X. Moskiewskiego lenna Ordy. Rosja, w zasadzie już musi wybierac. Zachód i półperyferia, lub Wschód i...lenno. Stara się odkryc jakąś 3 drogę...ten ros. politolog ładnie pointował!
    Super zauważyłeś ten case Orenburga. Nowakonfederacja się myli (według mnie) z ich koncepcją rozwoju "interioru" dzięki szlakowi...pociąg przemieszcza się od A do B...tam nie mam miejsca na postoje, na napojenie wielbłądów, na wymianę z miejscowymi...pociag ma max 14 dni na dojechanie do Małaszewicz, gdzie kolejka pcoiągów przez Świętami była na 2 dni rozładunku! Paradoksalnie dojdzie do jeszcze większego upadku! (według mnie of kors i tutaj mogę się mylic, bo historia pokazała że na handlu bogacic się moga dwie strony) Chińczykowi zalezy na przejęciu CAŁOŚCI od produkcji po sprzedaż do end user! Centra logistyczne o które jest taka walka, to jakby walka o konia trojańskiego! O to aby miejscowi mogli rozpakowac towary z chińskiej fabryki, aby sprzedac je swoim rodzinom i zapakowac głównie żwynośc i wysłac je do rodzin tym z fabryk. Przykład sam podajeszPark Technologiczny Biały Kamień pod Mińskiem...bardzo mądra nacja!

    -nie rozumiem tego ruskiego świata zupełnie.

    Hehehe, kto jak nie Tysmile
    A poważniej, do dziś dnia w Londynie opowiadana jest historia, w której żołdacy Piotra Wielkiego podczas jego pobytu w tym mieście, bawili się...wożąc jeden drugiego taczkami, którymi wyrządzali masę szkód, a które widzieli po raz pierwszy, bo nie były im znane na wschodzie! Gdy pieniądze rosną na drzewach, to nie musisz nic robic, ot wchodzisz na najbliższe i zbierasz, a za nie kupujesz wszystko co potrzebujesz. Panstwa i narody, które los postawił w trudniejszesz sytuacji w długim okresie wychodzą na braku holenderskiej choroby lepiej...ale tutaj mogę się mylic, bo rozpocząłem współpracę z pewnym Żydem i jestem pod mega wrażeniem, tego jak myśli, jak działa.

    Muszę kończyc. Jeśli coś odpiszesz, to odpowiem po weekendzie Pozdrowienia.
  • oka_blysk 14.04.18, 19:53
    ech..,
    ale udam, że nie widzę.
  • oka_blysk 14.04.18, 19:54
    VR:

    Też się nad tym zastanawiałem. Sam używam videokonferencji, bo łatwiej mi się myśli, jak widzę tego kogoś po drugiej stronie.
    VR pewnie to przyszłość, ale jeszcze nie teraz. A może zróbmy krok dalej i załóżmy od razu, że po drugiej stronie będziemy rozmawiali z AI?
    Nie wiem ile musi czasu upłynąć, abym mógł się położyć na "fotelu dentystycznym" z przysłoną - jak to na filmach i w grach video widziałem. Nie wiem też na ile w życiu są ważne przypadkowe interakcje. VR pozbawia nas przypadkowych spotkań? Po prostu nie wiem.

    Przeczytałbym (a jeszcze chętniej obejrzałbym na YT gotowca) o tym jakieś dobre badania. Na pewno są, tylko ja jakoś taki leniwy jestem i ich nie szukam wystarczająco dobrze. Takie badania dotyczące nowych technologii i komunikacji społecznej, z rozszerzeniem na VR.

    Widzę pewne rzeczy, ale nie potrafię tego opisać. Wcale nie jestem tego taki pewien, że mózg ludzki jest w stanie operować w takim środowisku. Nasza biologiczność może z nas wychodzić, bo wcale nie jestem pewien, że my biologicznie dobrze reagujemy na całodobową aktywność nastawioną na interakcję i utrzymanie non-stop i natychmiastowego kontaktu z dużą grupą innych osób. Na pewno mózg się może zaadoptować, ale nie wiem czy nie kosztem czegoś innego. To tak jak ze sportowcami na dużych wysokościach - kompensują brak tlenu w powietrzy szybszym tętnem (biciem serca). Ale już np. tacy Tybetańczycy genetycznie są inaczej sprofilowani i lepiej przyswajają tlen, dzięki czemu ich organizm (i serce) nie musi utrzymywać wyższego tętna (większe obciążenie dla organizmu). Nasz mózg też ma swoje biologiczne warunkowania. Nie wiem, po prostu nie wiem. Wcale nie jesteśmy optymalnie skonstruowani - mamy w sobie dużo pozostałości po wcześniejszych formach, które się w najlepszy sposób zaadoptowały do sytuacji bieżącej, co nie oznacza, że są to rozwiązania najlepsze.

    ---
    PS.
    Miasta i wieś, też i coś w tym jest, i nie ma:
    1) ludzie lubią mieć wybór 15 rodzajów kawy - na wsi gorzej z tym,
    2) chociaż nie do końca, bo wieś w Polsce strasznie się zmieniła. Tam faktycznie nie ma sklepów (żadnego GSu), więc to jest dla nich naturalne, że wszystko kupuje się przez Internet "zamów za 100 PLN - dostawa gratis". Ale dalej nie ma czegoś co można nazwać "konferencje są po to, aby przypadkowo kogoś oblać kawą", czyli interakcji z przypadkowymi osobami. I na pewno nie ma usług dobrego glazurnika, czyli usług na miarę w miejscu zamieszkania.

    Chyba jednak VR to substytut, a nie totalny wyrównywacz szans dla osób spoza ośrodków. Musiałbym się zastanowić, ale chyba jest coraz silniejsza tendencja, że miasta są ośrodkami interakcji społecznej (i tak się teraz miasta buduje/adaptuje), a fabryki/produkcja umiejscawiane są poza miastami. Wraz z postępującą robotyzacją produkcji robi nam się obraz, jaki do niedawna można było przeczytać tylko w książkach sci-fiction.

    ---
    PS2.
    W Stanach mają jeszcze ten nieszczęsny spadek z lat '50. Tak mi się wydaje, że wtedy to nieszczęście się narodziło, a chodzi mi o suburns.
    Patrząc z perspektywy czasu, to chyba nie zadziałało, a wycofać się z tego jest chyba trudno. Ale to tylko takie moje spojrzenie z daleka.
  • oka_blysk 14.04.18, 19:56
    Najpierw Londyn:

    Londyn jest specyficzny, bo:
    - proporcje (30% PKB UK to Londyn?),
    - ma historyczne zaszłości, zgodnie z którymi miasto było wyłączone z bezpośredniej zwierzchności króla Anglii,
    - jest określony obszar miasta i zwyczajnie nie pozwalają na budowanie osiedli sypialnych/bloków poza tym obszarem, a będących w zasięgu kolei (byłoby super skomunikowanie, ale jednak nie pozwalają prawem na to).

    ------------------

    A teraz Afryka:
    Mamy urbanistów na forum? Cały Afryka się przesiedla teraz do miast. Ktoś coś wie? Bo chętnie bym o tym poczytał.

    -------

    Blade Runner:
    Dawno temu miałem okazję, to wpadłem na 2 dni do Macao. Blade Runner. Nic złego mnie nie spotkało, ale Blade Runner.
    Tylko trzeba pójść trochę obok miejsc turystycznych i kasyn - ale w zasadzie, to nie, bo dzielnice na pokaz, to też przecież element tego świata. Jest poczucie, że się jest "w" mieście. Miasto jest jak zamknięta przestrzeń - czuje się że ma swoje granice. I miasto otacza cię z przody, boku, tyłu, ale także z góry i dołu.
  • oka_blysk 14.04.18, 20:01
    Już to Ty napisałeś,
    ale ja mam taką wewnętrzną potrzebę powtórzenia tego co napisałeś, ale własnymi słowami.

    Rosja może wcale tak głupio nie postępuje. Może po prostu robi, to co może, a że może się to na niewiele zdać, to inna sprawa. Na pewno bez walki sprawy nie odda.*

    -------------
    I odnoszę się tu tylko do relacji Europa-Rosja.

    NATO nie jest zagrożeniem dla Rosji w Europie. Granica Rosja-Europa (NATO) jest najstabilniejszą granicą, jaką kiedykolwiek miała (i obecnie ma) Rosja w swojej historii. Stabilna granica (i to pilnowana z obu stron) jest wybawieniem dla Rosji. Tylko, że ... zagrożeniem dla Rosji jest Unia Europejska. Często to jest postrzegane odwrotnie (że NATO), ale to dlatego, że poruszają się zbieżnie i jest tendencja do postrzegania siły, jako liczby żołnierzy i czołgów, a nie czegoś tak ulotnego, jak wymiana handlowa. Teraz jest pauza i tak to nie wygląda, bo UE ma swoje problemy, ale cofnijmy się do czasów sprzed kryzysu 2007 roku. Jak działała UE? Powstało silne centrum (Niemcy, Francja, Włochy), które zsynchronizowało swoje gospodarki. Ponieważ to centrum miało ogromną siłę oddziaływania, to zaczęło oddziaływać na otaczające je gospodarki i synchronizować pod siebie. Następnym krokiem było włączanie tych gospodarek do centrum, konsolidacja, następnie synchronizacja kolejnych gospodarek otaczających krajów, kolejne rozszerzenie. I znów cykl się powtarzał. Aż w pewnym momencie dochodzimy do granic Rosji. Nie ma żadnej możliwości, aby Rosja została włączona do UE (ani Rosja, ani UE nie chce), ale jednak taka granica prawie powstała. Ludzie nie są głupi, przecież widzą, że po jednej stronie rzeki żyje się tak, a po drugiej żyje się inaczej (Finlandia-Rosja, czy nawet Estonia-Rosja). To tworzy ogromne napięcia społeczne. Powtarzając: Rosja nie ma szans (nawet jakby chciała) na wejście od razu w całości do UE - Oznacza więc to rozpad Rosji na regiony, bo każdy będzie ciągnął w swoją stronę (region przygraniczny z UE byłby "wyrywany" i podporządkowywany gospodarce UE). Sytuacja nie do przyjęcia dla Kremla (i ich doskonale rozumiem). Jak się mogą przed tym bronić? Tworząc strefy buforowe. Jak mogą te strefy utworzyć? Poprzez destabilizację (Ukraina), lub poprzez wariant Białoruski, czyli ustawienie się jako głównego odbiorcy towarów białoruskich połączone z subsydiowaniem gospodarki Białorusi. Białoruś (9,5 miliona ludności) otrzymuje rocznie około 10 mld dolarów subsydiów (tańszy gaz, ropa bez podatków eksportowych, którą po przetworzeniu sprzedają do UE, kredyty, a także kontrabanda - Rosja wprowadziła ograniczenia na import z UE, ale Białoruś nie, więc cała kontrabanda przejeżdża przez Białoruś do Rosji). Rosja nie jest wielbłądem - nie utrzyma gospodarczo jednocześnie za dużo na swojej głowie: Białoruś, Krym, Kaliningrad, Czeczenia, także Nadniestrze (emerytury i gaz) itp.. To jest konkretny pieniądz liczony w dziesiątkach miliardów dolarów, która co roku wypływa od Rosjan do krajów trzecich (Kaliningrad i Krym nie mają szans na samodzielność gospodarczą, ale są strategicznie potrzebne Rosji, a to kosztuje). Rosja z UE ekonomicznie nie wygra, a coś z tym musi zrobić - zostają więc "inne" środki.


    *) "Uparty jak Rosjanin"
    Jak będzie kryzys w Rosji, to w telewizji wystąpi Władimir Putin i powie: Sytuacja jest w kraju ciężka i musimy zacisnąć pasa, ale pamiętajcie, że Rosja zawsze wychodziła zwycięsko. Pamiętajcie o II WŚ, pamiętajcie o Napoleonie - Rosja nigdy się nie ugięła przed obcym dyktatem i nigdy nie ulegnie. Amerykanie nas nie pokonają, bo nie znają do czego zdolny jest rosyjski człowiek.
    I Rosjanie absolutnie się z tymi słowami zgodzą. Pojadą do siebie na daczę, posadzą tam ziemniaki i marchewkę. Będą jedli przez cały rok to, co sami wyhodowali i absolutnie nikomu nie przyjdzie do głowy, aby zmienić władzę.
  • leny20-4-7 17.04.18, 10:25
    Siemanko,
    Megapolis c.d.
    1.Nie dalej niż tydzień temu mignęła mi w necie mapka, na której przedstawiona była odległość z dowolnego punktu X, do najbliższego miasta powyżej 50k ludności. Dodana była również adnotacja od autora, że min. tej wielkości miasto gwarantuje dostęp na odpowiednim poziomie do nauki, kultury, sztuki, ochrony zdrowia, etc. Niestety nie mam tej grafiki na podorędziu, ale zakładam że jesteś w stanie wyobrazić sobie rozkład tzw. białych plam.
    2.Moja Rodzicielka wywodzi się ze wsi, do której komuniści doprowadzili prąd w 1971 lub 1974, a samochód pojawił się pod koniec lat 80tych, nie powinno więc dziwić, że przy pierwszej sposobności „uciekła do miasta”. Dzięki tej decyzji mogę teraz sobie z Tobą porozmawiać…ALE…zauważ, co jest warunkiem koniecznym do naszej rozmowy? Nazwijmy to miasto, czy internet (retorycznie)? W tej chwili jak wożę mamę na wschód do rodziny, to ona nie może się nadziwić, jak dużo przy drodze powstaje nowych domów, jak „miastowe” są to budynki, tym że wszyscy mają auto w obejściu, etc…według niej, trend się odwraca.
    3. Ostatnio widziałem prognozę, w której do 2049 (ach ten Blade Runner) automaty przejmą większość prac. Początkowo nie chciałem w to wierzyć (że tak dużo, że tak szybko) aż znalazłem w necie dane dotyczące rynku pracy w USA. Najczęściej wykonywaną praca dla mężczyzn w większości stanów był/jest kierowca ciężarówki, dla kobiet, kasjerka w sklepie. W tej chwili kilkadziesiąt firm na całym świecie pracuje nad autonomicznym samochodem osobowym, ciężarowym, traktorem, statkiem oceanicznym, a nawet samolotem! W tym samym czasie x (nie wiem dokładnie ile) pracuje nad nowym konceptem ‘corner store’ - nikogo nie ma w środku z obsługi – wszystko co zdejmiesz z półki jest w czasie rzeczywistym skanowane i automatycznie ściągane ze środków na telefonie osoby kupującej. Widziałem zwiastuny/prezentacje inwestycyjne firm, które pracują nad tłumaczeniem czasu rzeczywistego – wkłądasz do ucha ustrojstwo, naciskasz apkę an telefonie i już – osoba A mówi po mandaryński, osoba B po polsku i obie rozumieją drug druga. Itp., itd.
    3a. Na marginesie. Wizytowałem z klientem fabrykę w Chinach. Regularna objazdówka/tradycja sięgająca mniej więcej 2009 r. W tym roku pojawiły się w niej 3 kompletnie zautomatyzowane centra do odkuwek, pracują 24/7, a obsługuje je 1 pracownik. Do tego doszły 2 maszyny do automatycznego do ścierania/szlifowania. Taśmociągi…ludzi w zasadzie już tylko nawiercają gwinty, rozwieszają elementy do galwanizacji, pakują. Wszystko po to, aby produkcja nie uciekła do Wietnamu, gdzie tańsze koszty. Z Japonii postęp poszedł do Korei, z Korei do Chin, i gdy taki Wietnam chciał być następny w kolejce, to Chiny wstawiają automaty do fabryk, przez co zapewne przerwą cykl „tygrysów”!
    4. Po tak przydługim wstępie zadaję właściwe pytanie: do czego nam potrzebne wielkie miasto? Dotychczas odpowiedź była prosta…aby wieśc życie na lepszym poziomie. Równanie było stosunkowo proste. Więcej pracy za większe stawki, dawało „grosz gotowy” na zapewnienie podstawowych potrzeb (o ich jakości nie wspomnę), a także na „zbytki”. Co jednak będzie, gdy automaty przejmą od ludzi pracę? Czy dochód gwarantowany umożliwi życie dla moich dzieci, chociaż na poziomie do którego mi się udało dojść? Jeśli nie, to po co mi to megamiasto? Już dziś infrastruktura w takiej Wa-wie nie nadąża za napływem ludności i ich preferencjami…lepszy dostęp do nauki? Zakładam VR i uczę się chińskiego. Chcę uczestniczyć w premierze w Teatrze Wielkim, a nie ma biletów, nie mam miejsc na parkingu…rozsiadam się wygodnie w fotelu w swoim domu, dzieciom daje tablety niech sobie cos porobią, a sam zakładam gogle VR i uczestniczę popijając czymś, czego nie mógłbym robic na miejscu. Potrzebuję kupic coś ciekawego – 14 rodzaj kawy - to odpalam ebay, amazon, czy dowolny sklep internetowy, a jeśli np. coś z odzieży/obuwia, to też nie mam strochu, bo dopasować mogę do swoich potrzeb dzięki technice np. wirtualnego lustra/przymierzalni, itd…i po 48h mam dostawę pod drzwi za kilkanaście(!) pln, a często, gęsto i za darmo, bo wliczone w cenę. Chcę dokonać „normalnych” zakupów i aby nie czekac na dostawę z Frisco, to jadę do miasta kilkanstotysięcznego, gdzi e już dziś mam do wyboru: Lidl, Biedronka, Stokrotkę, itp…mam dziecko chorę (tutaj czuły punkt w tej chwili, bo nie kombinuję tylko melduję się na Nieklańskej) jadę do najbliższego ośrodka, gdzie doktor zesłany za karę (gdyby był dobry, to by leczył w mieście 50k+) łączy się w trudnym przypadku ze specjalista z Wawy dzięki technice…a gdy będę chciał położyć glazurę, właczam film na jutubie, oglądam i układam.
    5. interakcje międzyludzkie
    W blokowisku na 1000 rodzin, bywa że poza dzień dobry mówionemu kilku najbliższym sąsiadom, nie masz, ani tematów do rozmowy, ani osób z którymi możesz o czymkolwiek porozmawiać. To tak a propos ludzkiego mózgu i tego jakie środowisko jest bliższe człowiekowi.
    Ps. Mieszkam w Wawie, kupuję tu teraz dom. Jestem tu z musu, co wpływa na mój punkt widzenia w temacie wielkich miast.

    Badania
    Nie wiem czy/do jakich baz danych masz dostęp na uczelni, ale jeśli tam nie korzystasz, to najprościej jest wyszukiwać w scholar.google.pl/

    W kwestii Rosji
    Akurat ja Ciebie, czy Ty mnie, nie musimy przekonywać do tego jak się sprawy mają. To tylko napiszę, że kapitalne jest to doprecyzowanie, że Rosja/Kreml/mafia nie może napisac, że broni swoich obywateli przez Unią Europejską, przed lepszym standardem życia…może za to napisac, że NATO podchodzi pod granice, NATO przerzuca wojska na wschód od Wisły, NATO destabilizuje Ukrainę, NATO...i masz rację, że ze względu na odpór przed NATO, będą zaciskac pasa coraz bardziej.
    W kwestii Estonia-Rosja, to warto jednak dodac, że Rosjanie te obszary zawsze traktowali inaczej, ze względu na duże naleciałości niemieckie…nawet jak mówią, to używają per Pribałtika. Z nią się nie porównują, ale potencjalny sukces Kijowa, to już mega zagrożenie, dla samopoczucia statystycznego Ivana.
    Najgorsze (dla nich) co może teraz zrobić Rosja, to wyścig zbrojeń, bo rozlecą się gospodarczo jeszcze do końca dekady. Oby!

    Azja
    Już kończąc. Przypomniałem sobie ostatnio o blogu „Kompromitacji”. Trafiłem tam na text dotyczący Breivika, a w nim taką perełkę, która wpisuje się w nasza rozmowę:
    „Azja Breivika to wprawdzie Azja po części zmitologizowana, ale i ta prawdziwa działa na europejskich multikulturalistów niczym drażniący nerwy cierń [7]. Podstawowy aksjomat lewicowej mechaniki postępu głosi bowiem, że "modernizacja idzie w pakiecie". Chcesz mieć nowoczesne drogi, musisz zaakceptować na nich parady gejów. Chcesz mieć ciepłą wodę w kranie, musisz zgodzić się na prawa kobiet i sam przy tym kranie czasem pozmywać albo nawet uprać skarpetki.”
    Przewiduje się, że Chiny prześcigną Zachód w wyścigu dotyczącym wdrażania nowych technologii. Pogląd ten wynika z faktu, że Chińczycy godzą się na przetwarzanie swoich danych, bo „człowiek uczciwy nie ma nic do ukrycia”, a Europejczyk stawia barierę w imię swojego prawa do…prywatności.
    Pozdrowienia. Czesc
  • leny20-4-7 17.04.18, 12:26
    Are We Already Living in Virtual Reality?
    A new technology—virtual embodiment—challenges our understanding of who and what we are.
    Zapoznaj się w wolnej chwili, warto.

    www.newyorker.com/magazine/2018/04/02/are-we-already-living-in-virtual-reality
  • herr7 17.04.18, 15:24
    Gdyby Zachód, a w szczególności USA nie atakowały słabych państw to rosyjskie obawy przed NATO byłyby być może bezpodstawne. Druga niezgodność dotyczy państw bałtyckich, czy Ukrainy. Państwa bałtyckie się wyludniają , a na Ukrainie nic nie zapowiada żeby w tym kraju żyło się lepiej niż w Rosji. Unia Europejska to nie jest instytucja dobroczynna, a na dodatek jest zdominowana przez Niemcy, które realizują identyczną politykę co 100 lat temu, tyle że metodami pokojowymi. Dawne kraje komunistyczne w Unii stanowią więc gospodarcze peryferie pozbawione w większości własnego przemysłu i całkowicie zależne od Centrum. Poziom życia, o ile jest wyższy niż dawniej oparty jest na bardzo wątłych podstawach gospodarczych. Państwa te mają też ogromne długi.

    Z pewnością napięcia na linii Rosja-Zachód pozwalają moskiewskiej elicie odwracać uwagę o rzeczywistego stanu w Rosji i jego przyczyn. Czy taką politykę będzie można prowadzić w nieskończoność? Trudno przewidzieć, ale rosyjskie władze są gotowe zdusić w zarodku wszelki bunt. Pomimo wrogości polityka wewnętrzna rosyjskich władz jest jak najbardziej na rękę Zachodowi, gdyż kraj ten skutecznie pogrąża w gospodarczym marazmie. Nie sądzę, żeby Zachód chciał mieć w Rosji drugie Chiny. Z tego też powodu, Putin jest jak najbardziej na rękę Zachodowi, gdyż jego polityka najbardziej szkodzi Rosji, a Zachodowi praktycznie wcale. Jak sądzę, podobne jest też stanowisko Chin.
  • leny20-4-7 17.04.18, 17:00
    W pierwszej kwestii, w linku nowejkonfederacji rozpoczynającym ten wątek, oni wprost piszą, że poszerzanie strefy wpływów, to podstawa egzystencji "centrum". Z państw bałtyckich nie bez kozery oko wybrał przykład Estonii. Ukrainie prosperity nic nie zapowiada? Daj jej z 10 lat pokoju bez Ivana z dymiącym naganem przy głowie, a sam zoabczysz, czego tak bardzo Moskwa się boi, bo UKR ma wszystko...czarnoziemy na metr w głąb wymarzone dla rolnictwa, cięzki przemysł, wysokowspecializowane branże, przy wkładzie know-how i cashu taka Polska bis.
    Zależne od centrum? A kto może byc teraz niezlaeżny od centrum?
    Poziom życia, ogromne długi, marne widoki na przysżłosc? Co proponujesz w zamian?

    W kwestii napięcia Wchód-Zachód. Fajnie, że to zauważasz. Ja jakiś czas temu ukułem coś takiego: im dłużej Putin bedzie na stołku, tym lepiej dla W-wy. Bo większa persona niż on rozpęta nam wszystkim piekło, a z kazdym nowym Zachód zacznie od resetu, na którym W-wa zostanie podana na przystawkę. To że Putin jest na rękę świadczy to, że Zachód przed niedawnymi wyborami nie zrobił żadnej kampanii o tym kto i gdzie pierze zagrabione na krwawicy Mateczki Rosyji pieniądze z jego otoczenia...a bardzo łatwo mógł.
    Pozdro.

  • pigeon_shit_dust 17.04.18, 17:25
    leny20-4-7 napisał:

    Czy
    > dochód gwarantowany umożliwi życie dla moich dzieci, chociaż na poziomie do któ
    > rego mi się udało dojść?


    1. Lepiej nie miec dzieci. Wez sobie kota, kot zyje tylko 20 lat . A mozesz wziac 10- letniego to i mniej mu zostanie. I kot lub pies na zawsze mentalnie pozostanie takim “dzieckiem”, nie dorosnie I nie bedzie glupot ojcu pierdolil.
    2. Nalezy cieszyc sie swym wiekiem. Czyli inaczej, staroscia w mym przypadku, bo jeste juz w mocno srenim wieku I umre za moze 20 moze max w najlepszym przypadku, 30 lat. Miec dzis 20 lat to dopiero musi byc przejebane, mimo ze na razie to do smarkaczy nie dociera, pewnie dlatego ze sa zajeci pstrykaniem paluchami w smartfony a nie rozwazaniami nad sensem zycia I przyszloscia ?


    Jeśli nie, to po co mi to megamiasto? Już dziś infrast
    > ruktura w takiej Wa-wie nie nadąża za napływem ludności i ich preferencjami…

    Tu niekoniecznie jest czasowy pospiech. Do jednych miast jest naplyw z innych ludzie wieje. NYC na przyklad pustoszeje, w Polska zdaje sie Poznan traci ludzi I to szybko.

  • oka_blysk 17.04.18, 19:59
    1) Ka(ż)demu inaczej, ale masz duże szanse pożyć jeszcze te 30 lat. I 30 lat życia to wcale nie jest tak mało.

    2) Pomijając ogólne kwestie demograficzne w Polsce (bo się boję tam zaglądać - trochę robię jak dziecko, co chowa głowę pod kołdrę, udając że jak nie widzę, to czegoś nie ma), to Poznań ma chyba dużą migrację z miasta do podmiejskiego "obwarzanka". Właśnie do tych mitycznych domów z ogródkiem.
    Kwestia rozlewania się polskich miast już dawno mnie zdziwiła/zaintrygowała. Jak pojechałem trochę za granicę, to dopiero zdałem siebie sprawę, że polskie miasta są strasznie rozlazłe. Może to przyjemniej, jak za oknem jest przestrzeń i trochę drzew, ale później robią się problemy z infrastrukturą, transportem i utrzymaniem tego wszystkiego. Trzeba by te wszystkie miasta jednak jakoś zagęścić (takie moje zdanie).

    3) NY. Nie wiem, co się dzieje w NY, ale ponieważ miasta (coraz częściej) już nie opierają się się na wydobyciu surowców i logistyce, tylko na usługach, to jest tendencja do migracji do miejsc, gdzie jest lepsza pogoda. Taka Kalifornia - tam jest po prostu dobry klimat (chyba Miami to samo). Na Krymie, za czasów Ukrainy, wszyscy informatycy mieszkali tam (na Krymie) - bo jest tam świetny klimat.
  • oka_blysk 17.04.18, 20:05
    1) Wietnam,

    O właśnie! Niby wszystko wiedziałem wcześniej, to co napisałeś, ale okazuje się, że ktoś musiał mi to pokazać palcem, abym spojrzał na sprawę inaczej.
    Faktycznie Chińczycy mogą chcieć "zabić" ten maraton przekazywania pracochłonnej/nakładczej pracy i zatrzymać to u siebie (w tej czy innej formie). Chiński rząd jest komunistyczny (taka niespodzianka) - a chodzi mi o to, że mogą sypać kasą w nieperspektywiczne branże, byleby utrzymać zatrudnienie i spokój społeczny - A zresztą już to robią. Mogą chcieć zatrzymać niskomarżową produkcję u siebie i w ten sposób w łeb może dostać cała Azja Południowo-Wschodnia. Filipiny, Malezja, Indonezja, Kambodża, Tajlandia mogą już nie mieć szansy na powtórzenie tej samej ścieżki rozwoju, bo Chińczycy mogą chcieć dać "korek" to tego maratonu. Ewentualnie te kraje mogą stać się podwykonawcami Chin, zamiast USA i EU, co też nie będzie dla nich korzystne (politycznie). No ciekawe - pisze się One Belt, One Road. Droga morska do Azji może być czymś innym niż droga lądowa do Europy - ta sama nazwa, ale cele zupełnie inne.

    -------

    2) VR,

    a) Co chiński rząd wyprawia z danymi osobowymi i jak urządza tym życie Chińczykom, to trochę wiem. No właśnie, chiński rząd, bo samych Chińczyków nikt nie pyta o zdanie, a oni sami nawet nie wiedzą, że może być inaczej.
    b) Ja na razie nie widzę nieograniczonych możliwości przed VR. Sam właśnie wychowałem się na takiej "wsi", jaką opisujesz (może bliżej większego miasta). Ani to wieś, ani miasto. Teraz to marzenie każdego nowobogackiego. Dopóki dziecko jest małe, ewentualnie jeszcze na początku szkoły podstawowej, to problemu nie ma - nawet dziecko pewnie jest zdrowsze niż te z miasta, czy ze wsi. Ale ... później robią się problemy: dodatkowe kursy z angielskiego (w mieście często są lepsze, francuskiego się nie pouczysz), pójdź na basen, trening karate, a niech se jeszcze wymyśli warsztaty modelarskie - umarł w butach, bo trzeba to samemu posklejać, ktoś musi przytrzymać, trzeba mieć jakieś imadło do tego i w ogóle itp.. Wszystko można, ale to kosztuje albo dodatkowe pieniądze, albo czas tego dziecka (jak się zsumuje to dziennie dodatkowo ekstra 1-2 godziny samej podróży do i z miasta). W taką pogodę jak teraz, to sama przyjemność mieszkać pod miastem, ale zimą (niestety w Polsce), to nic w tym nie ma szczególnego - tylko śnieg trzeba odgarniać. Ludzie są leniwi jednak. Ja młody już nie jestem (z całym szacunkiem, Ty pewnie jeszcze mniej), więc usiąść w domu, to przyjemność i wypoczynek. Ale młodzież gdzie się ma spotkać? Latem jeszcze ujdzie, ale zimą?
  • leny20-4-7 17.04.18, 22:10
    Najpierw news dnia. global.handelsblatt.com/politics/eu-ambassadors-beijing-china-silk-road-912258 (warto zerknąc także na garsc infografik)
    27 z 28 ambasadorów z krajów UE (tak, tak wyłamały się Węgry Orbana!) podpisały się pod raportem, którego konkluzją jest, to o czym piszemyw tym wątku. Niby piszemy nic nowego, ale jak widac, "czasy muszą dojrzec", aby pewne prawdy pojawiły się w szerszym odbiorze. Masa pytań pojawia się, np. dlaczego taki sprzeciw?, dlczago teraz?

    Chińczycy branże, które już stracili na rzecz Pakistanu czy Bangladeszu...przenoszą do Afryki. Zoabcz ile i jakich fabryk otworzyli np. w Etiopii. Generalnie bardzo mocno kolonizują Czarny Ląd...ale o tym też zapewne już wieszsmile

    W kwesti nowych technologii, to mam wrażenie deja vu, i przed oczyma mam plakaty radzieckie o świecie w roku 2000 r...w stylu lotów/kolonizacji Księżyca, zielonej Sahara, etc. Czy to po prostu błędny timing i prognoza się wyrobi za kolejne 100lat, czy raczej fantasmgoria sensu stricte...nie wiem. Mam jednak wrażenie, że ludożerce nie za wiele się mówi z obawy przed quasi luddyzmem, ale środki na badania i rozwój AR, VR i AI idą w mld dolarów w wielu krajach równolegle.

    Co do mieszkania/miast. To są wszystko subiektywne wartości, do których dochodzą jeszcze obietnice bez pokrycia oraz wygodnictwo aka lenistwo. Mam klienta z Białej Podlaskiej, big fish, facet kilka lat temu chciał się budowac "pod lasem", a żona mocno naciskała, aby przenieśc się do Wa-wy, bo kina, teatry, szkoły, etc...i on sam siebie chyba nie, ale ją to na pewno przekonał do tego "pod lasem" tym, że obiecał co sobotę z nią jechac do stolicy na cały weekend, tak aby ona mogła się nawdychac wielkoiejscością...domyślasz się chyba, ila razy w roku przyjeżdzają, ale hacjenda pod lasem stoi.

    Damkon zaprosił mnie jakiś czas temu na ryby i jak to na rybach, cisza, spokój, dużo czasu na rozmowy i rozmawialismy o tym, jak infrastruktura/jej rozwój odchudziłaby takie miasto jak Warszawa, jaka częsc obecnej ludności przenisołaby się nie tyle że do Piaseczna, czy Rembertowa, a do Siedlec, czy nawet dalej, ale w granicach 1h jazdy samochodem. On był większym optymistą niż ja. paka,do wstreci.
  • oka_blysk 18.04.18, 20:41
    Trochę się wypaliłem tematem wątku i nic nowego już z siebie nie wykrzesam
  • oka_blysk 18.04.18, 20:41
    1) 16+1
    Wiele było oczekiwań od 16+1 w mediach. Tylko nikt nie napisał, że Chińczycy zrobili nam z tego "Divide et Impera". Kładą na stół jakiś pomysł i patrzą, które z tych 16 krajów da im więcej za to. I mamy na zasadzie takich "konkursów": instytucje współpracy w Budapeszcie, fundusz inwestycyjny w Pradze (fundusz z którym Orlen miał na pieńku, bo miał tam udziały Babisz) itp. ipd. Tu nie ma partnerskich stosunków.

    2) UE
    To samo od dawna robią w Europie. Tu podejdą Niemców, tu Anglików, tu Francuzów. Nie dziwię się, że UE postanowiła w końcu wspólnie się zorganizować.
    Tylko mam tu żal, że dopiero się za to zabrali (takie Niemcy i Francja), jak zauważyli, że do UE można się dobrać nie tylko za ich pośrednictwem, ale także za pośrednictwem takich krajów jak Polska, Węgry, Czechy. Wtedy się zorientowali, że "nie wszystko zostaje w rodzinie" (DE, FR, EN, IT), a coś może wpaść do UE ich kosztem, ale z jakąś korzyścią dla PL, HU, CZ. I tak np. teoretycznie nie ma żadnej różnicy, czy coś przyjedzie do UE przez port w Hamburgu, czy przez Małaszewice w Polsce - w praktyce jednak widać, że nie jest to obojętne.
  • oka_blysk 18.04.18, 20:42
    Znam tych opowieści na pęczki. Z nich wszystkich najlepsze opowieści zaczynają się od słów: "Wybudowaliśmy nieco większy dom, aby dzieci mogły z nami mieszkać". Reszty nie trzeba dopowiadać.
  • oka_blysk 18.04.18, 20:43
    Wątek zrobił się nieco Perpetum Mobile.
    Trochę odszedł od Rosji i imho nieco gubi swój sens i cel (bo nieład się wkrada).
    ============================
    Jednakoż: Wojny wodne
    (i nie pytajcie mnie o mój proces myślowy, jak to połączyłem ze wcześniejszymi tematami)

    Chiny już zaczęły swoje wojny wodne z Indiami (właśnie za pomocą tam). Taka jeszcze nie wojna, ale już na krawędzi jest z Mekongiem i całą Azją Południowo-Wschodnią. Jak ktoś ma czas, to niech wyszuka na Youtube frazę "China water projects".

    PS.
    Źródła Tygrysu i Eufratu są w Turcji. I Turcy budują tam tamy. Parę (?) lat temu była sławna wypowiedź Ergogana, bo ktoś z krajów arabskich zwrócił mu uwagę na problemy jakie te tamy powodują w krajach leżących poniżej wzdłuż tych rzek. Erdogan powiedział coś w rodzaju: "My nie mówimy krajom arabskim jak mają korzystać ze swoich pól naftowych. Nie będzie więc nikt nam mówił, jak my mamy korzystać ze swoich rzek". (To tak apropo tematu toczącego się w sąsiednim wątku).
  • leny20-4-7 20.04.18, 09:42
    Mój stryj miał takie powiedzenie, którego w młodości nie do końca rozumiałem, ale za to teraz pasuje jak ulałsmile

    Oko nic na siłę. Oczywistą oczywistościąjest fakt, że my tutaj nie odkrywamy prochu, a co najwyżej porządkujemy swoje myśli (of kors mówię za siebie), i taka dyskusja z Tobą, bardzo mi pomogła. Dziękuję.

    Wątek celowo opisałem, tak aby był pojemy w przeróżne kwestie. Rosją chciałem Cię tylko przyciągnąc i zainteresowac, bo wiem, że dużo wiesz, w temacie.

    I vice versa, uznasz że warto o czymś napisac, to napisz. Ja np. jestem ciekawy, co akurat Ciebie nurtuje, zainteresowało. Pozdro!

    ------------
    Z nowych tematów...

    1. W kwestii demografii w RP głos zabrał sam ZeroCredo! www.zerohedge.com/news/2018-04-19/polands-repopulation-problem

    2. W kwestii wojen wodnych, to już nawet Bond w jednym z ostatnich odcinków ratował świat, przed Hydrą zagrabiającą zasoby wodne zdaje się, że w Ameryce Połduniowej. Deficytowy surowiec już za jakiś czas.

    3. W kwestii wróg-mojego-wroga, Pekin zapowiedział cła antydumpingowe skierowane przeciw Indonezji. Duża szansa dla USA na przeciagania oddanie pałeczki, to budowanie koalicji zagrożonych hegemonią Pekinu...najbliższi sąsiedzi, to najlepsi kandydaci na sojusze.

    4. Na DeSeR...bistro-invitro.com/en/bistro-invitro/ możesz sobie zamówic stolik na 2019, możesz sobie z karty dań zamówic 3D jajka, albo in-vitro mięso wychodowane ze skóry swojego ulubionego celebryty...generalnie Cargill mega wchodzi w projekty "mięsne" oparte na owadach, roślinach, czy lab-grown meat. W USA badania/akwizycje idą już w mld USD
  • oka_blysk 20.04.18, 18:39
    Tak sobie pomyślałem, że wspomnienie Hydrozagadki nada się na ten wątek, to forum i w ogóle:
    www.youtube.com/watch?v=TN6_E6Jm2aw

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.