Dodaj do ulubionych

Trzydzieści lat minęło ?

04.06.19, 19:20
Znak zapytania na końcu tytuł wątku jest nieprzypadkowy. Nawiązuje do dzisiejszej wypowiedzi p. Antoniego zapodanej przez niezawodnych braci K. Otóż, zdaniem p. Antoniego, zmarnowaliśmy te 30 lat. W każdym sensie - gospodarczym, kulturowym, społecznym i co tam jeszcze. Wnioskuję, że w optyce p. Antoniego Polska AD 2019 niczym się nie różni od Polski AD 1989 - ten sam syf.
Nie kombinuję czy tu potrzebny specjalista od oczu czy od rozumu bo p. Antoni i tak nie skorzysta z moich rad. Ale naszła mnie pewne refleksja.
Otóż ten sukces w skali światowej, ta rewolucja zmieniająca diametralnie polityczną rzeczywistość odbyła sie bez jednego wystrzału. Nawet nikt paznokcia nie złamał. I tą drogą podążyli następni. No może nie wszyscy - ex Jugosławia załatwiła to jednak w inny sposób a i Rumuni się nie powstrzymali przed dobitnym okazaniem uczuć żywionych do Słońca Karpat.
Ale my grzecznie i spokojnie.

I to, jak rozumiem, boli a ja kombinuję dlaczego. Myślę, że:
1. Nie uznajemy innych zwyciestw niż tzw. moralne. Moralne zwycięstwo połączone z niemoralnym wpierdolem to nasza specjalność, duma i ch(w)ała. Nie ma sukcesu jak dupa nie boli.
2. Nie ma sukcesu bez grobów. Bez wdów, sierot, hektolitrów krwi. Bez "spalonych wsi i głodujących miast". Żeby choć kilkanaście tysięcy trupów, kilkaset nowych cmentarzy, choć niewielka grupka (tak 100-200 tysięcy) kalek, żeby przynajmniej spłonęło pół Warszawy albo Krakowa a najlepiej Gdańska... A tu kicha.
A przecież wystarczyło tak niewiele. Ot, odtrącić wyciągniętą komuszą i brudną łapę, splunąć w nienawistny pysk, chwycić kamień albo i butelkę (z czym? benzyny nie było) i chajda na czołgi. Przynajmniej na Polskie, a potem, jakby dobry Bóg dał, i na radzieckie.
Wystarczyła tylko odrobina tradycyjnie szalonego patriotyzmu, dzielna pogarda dla realiów i masochistyczna chęć umierania za Ojczyznę. Wiara w Boga, który nam tradycyjnie pomaga (????) też nie zaszkodzi.
I to wszystko nam zabrali zdrajcy Narodu w rodzaju Michnika. Co gorsza - może się okazać, że taka okazja już się nie powtórzy.

To moje dywagacje. Ale może ktoś ma inny, lepszy pomysł na alternatywną rzeczywistość?
Czyli odtrącamy, plujemy, kamień w rękę ..... i.... Co dalej?

PS. Proszę nie pisać, że pierdolę od rzeczy. Własnie usłyszałem jak P. Matouszek beknął coś o koszmarze III RP. Jak rozumiem p. premier żałuje, że komuna tylko obiła mu solidnie dupę zamiast zerwać paznokcie, wydłubać oczka a na końcu ustrzelić łepetynę. W takim przypadku p. premier czułby si9ę zdecydowanie lepiej.


--
"Suma inteligencji na planecie Ziemia jest stała. Liczba ludności rośnie" - Edward Murphy (podobno).

www.youtube.com/watch?v=p8z-BY90Qj8
Edytor zaawansowany
  • pigeon_shit_dust 04.06.19, 19:57

    99% + Polakow mysli tak samo.
    W koncu ilu tak naprawdedostalo w dupe od komuny, komunistow?
    Dajmy spokoj rozwazaniom o wolnosciowym patosie, walce z komuchami, SB, PRL I tym podobnym.
    99% obywateli mailkiego, tchorzliwego narodu zapierdalalo do roboty, na wybory bez skreslen, skakalo do gory jak dali premie, talon albo nie dali w pysk. Chodzili na pochody 1-majowe I czyny spoleczne.
    Tak ze na te czolgi to tak naprawde nie mialby kto isc, bo nas by wytlikli w tydzien, te kilkanascie czy kilkadziesiat tysiecy luda, ktorzy uznaja Okragly Stol za zdrade polskiej racji stanu.
    Spoko jednak, niektorym z nas wystarczylo, ze spierdolilismy stamtad albo to, ze nie musielismy brnac przez pierwsze 15 lat syfu a moze I wiecej.
    Jesli zas chodzi o dziejowa sprawiedliwosc czy jakies tego typu dywagacje, to moze o to popytaj , jesli jeszcze w ogole jest taka mozliwosc, tych co brali od ZOMO I SB wpierdol w latach 70 -tych. Bo wtedy to jescze komuna sie nie pierdolila z opozycja I napierdala, ze krew sikala po scianach.
    To dopiero od Gierka sie zaczelo na grzecznie.
    PS.
    ZA ojczyzne to sobie qurwa mac, sam umieraj. Buahahaha : )
  • zimna-wodka 04.06.19, 22:39
    Nie pluj tak na ten naród.
    Ja o 70 roku długi czas nie wiedziałem nic. Ot - te króciutkie komunikaty, że chuligani i rabowanie sklepów czy opowieści sąsiadki (hrabianki jak sama twierdziła) o czołgach wysłuchane pono w RWE. Do RWE za bardzo dostępu nie miałem - moje dość kiepskie radyjko nie przebijało się przez zagłuszacze. Sam nie byłem pewien czy baba nie majaczy bo za oknem nic się nie działo.
    A miałem dwóch serdecznych kumpli, którzy z kolei mieli liczne rodziny na wybrzeżu - w tym jeden w Gdańsku. Żaden z nich nic nie wiedział. Podpytywałem, nawet byłem w Gdańsku u tejże rodziny znajomka - i nic. Po prostu - przy gówniarstwie nikt nie rozmawiał bo małolat mógłby gdzieś chlapnąć i nieszczęście gotowe.
    I o to chodzi. O wszechobecny, powszedni jak wymodlony chleb, strach. Strach przed państwem we wszystkich jego przejawach. Przed sądem, urzędem skarbowym, przed milicjantem mijanym na ulicy. Przed każdym listem z pieczątką na kopercie. Co ciekawe nie znam źródła tego strachu. Mnie ani ludziom z otoczenia komuna nic złego nie zrobiła (a przynajmniej o tym nie wiedziałem). Ale bałem się i ja. To jakoś wisiało w powietrzu, przenikało do całego organizmu. Jak szedłem ulicą, w biały dzień i widziałem patrol MO to nigdy nie wiedziałem co zrobić. Patrzeć na nich - źle, patrzeć obok - jeszcze gorzej. Bo nigdy nie wiadomo co się im nie spodoba. A była ta świadomość, że mogą zrobić z człowiekiem wszystko i nie ma przed tym żadnej obrony.
    Można się ze mnie śmiać ale tak mieli wszyscy.
    Na ten wszechobecny strach nakładała się w jakiś przedziwny sposób propaganda - że żyję w najlepszym z możliwych światów. Mogłem nie wierzyć, ale dlaczego. Nic innego nie znałem. Ludzie którym udało się zobaczyć coś zza żelaznej kurtyny też za wiele nie gadali- bo strach.

    I pytasz mnie jaki mam stosunek do ludzi, którzy potrafili ten strach przełamać i na dodatek próbowali cokolwiek zmienić. A jaki mam mieć? Szacunek to za małe słowo.

    A przełamanie tego strachu było największym, moim zdaniem, sukcesem 80 roku. Strach został, funkcjonował jeszcze przynajmniej do połowy lat 90-tych ale już nie paraliżował, nie uniemożliwiał działania.

    A lata 80-te po stanie wojennym? Mam na to jedno określenie - marazm i powszechna apatia. Podziemna Solidarność szybko skarlała do gówniarstwa. Miałem trochę kontaktów to i trochę wiem. Działalność opozycyjna stała się całkiem niezłą metodą na zycie. Kasy nie brakowało. Nie wiem skąd ale była w wystarczających ilościach. Część działaczy zaczęła traktować to co robią jak socjalistyczną robotę. Czyli bumelka. Miałem kumpla, który się w tym ostro kręcił a potem wszystko pierdolnął - jak kolejny raz latał z torbą ulotek po mieście a człowiek, któremu miał to przekazać po prostu zapomniał o spotkaniu. Albo miał coś lepszego do roboty.

    Może jestem cyniczny - ale komuna w 89 roku nie miała się kogo ani czego bać. Dali tyle ile chcieli dać i można to było wziąć albo tkwić dalej w beznadziei.Bo te butelki na czołgi z poprzedniego wpisu to była ironia. No i wkurwienie na dzisiejszych bohaterów co najchętniej wykopaliby z grobu Geremka a Michnika, legendę lat 70-tych, najchętniej powiesili na pierwszym drzewie. Bo wczorajsze "spanie do południa" dzisiaj ma być powodem do chwały i kreować karłów na zbawców ludzkości. To jest tak obrzydliwe, że nawet mnie słów brakuje (a przecież "wyrazów nie unikam).

    PS. O umieraniu za ojczyznę najlepiej napisał Heller w Paragrafie 22. Nie znasz to poczytaj.

    --
    "Suma inteligencji na planecie Ziemia jest stała. Liczba ludności rośnie" - Edward Murphy (podobno).

    www.youtube.com/watch?v=p8z-BY90Qj8
  • sendivigius 04.06.19, 23:35
    zimna-wodka napisał:

    > Nie pluj tak na ten naród.
    > Ja o 70 roku długi czas nie wiedziałem nic. Ot - te króciutkie komunikaty, że c
    > huligani i rabowanie sklepów czy opowieści sąsiadki (hrabianki jak sama twierdz
    > iła) o czołgach wysłuchane pono w RWE. Do RWE za bardzo dostępu nie miałem - mo
    > je dość kiepskie radyjko nie przebijało się przez zagłuszacze.

    Bujda, im gorsze tym lepiej lapalo, a kiepski glosnik sam wycinal zagluszacze. Ponadto kazdy kto sluchal to wiedzial ze zawsze jedna z 7 czy 8 czestotliwosci jest wolna bo sami sluchaja, Ha, ha. I tez bylo BBC, VofA i inne po polsku nie zagluszane, ani tym bardziej te po angielsku. A jak kto chcial to mogl isc do MPiKu i kupic sobie Timesa czy co tam, albo poczytac w czytelni.

    Strach pr
    > zed państwem we wszystkich jego przejawach. Przed sądem, urzędem skarbowym, prz
    > ed milicjantem mijanym na ulicy. Przed każdym listem z pieczątką na kopercie.
    > Co ciekawe nie znam źródła tego strachu. Mnie ani ludziom z otoczenia komuna ni
    > c złego nie zrobiła (a przynajmniej o tym nie wiedziałem). Ale bałem się i ja.
    > To jakoś wisiało w powietrzu, przenikało do całego organizmu. Jak szedłem ulicą
    > , w biały dzień i widziałem patrol MO to nigdy nie wiedziałem co zrobić. Patrze
    > ć na nich - źle, patrzeć obok - jeszcze gorzej. Bo nigdy nie wiadomo co się im
    > nie spodoba. A była ta świadomość, że mogą zrobić z człowiekiem wszystko i nie
    > ma przed tym żadnej obrony.

    Bujdy. Nigdy sie nie balem, ani panstwa ani MO. Jestes jak Michnik. W 89 bylem juz doroslym czlowiekiem w pracy po studiach. W zyciu nie spotkalem Zyda, a jesli spotkalem to o tym nie wiedzialem bo nikogo to nie obchodzilo. Nagle w w 89 Michnik mi powiedzial ze jestem antysemita i wyssalem to z mlekiem matki. I ty tak samo - wmawiasz mi jak sie balem komuny i jeszcze nie wiadomo czego. A pamietam gdy w 70 jezdzilem stopem po kraju to gdy sie w obcym miescie zgubilem to pytalem o droge wlasnie MO bo ci zawsze wiedzieli i mieli plan miasta. PRL to byl moj kraj. Tez chcialem to i owo zmienic (i mam papiery na to) ale wlasnie dlatego a nie wbrew temu.

    > Podziemna Solidarność szybko skarlała do gówniarstwa.

    Az tak zle to nie bylo ale sporo w tym racji. Ja pewnie wiem jeszcze wiecej ale zabiore do grobu. Legendy i mity sa potrzebne.
  • zimna-wodka 05.06.19, 00:03
    sendivigius napisał:

    > zimna-wodka napisał:
    . PRL to byl moj kraj.

    No to i dzisiaj powinieneś czuć się w miarę nieźle. Ale jakoś nie zazdroszczę.
    --
    "Suma inteligencji na planecie Ziemia jest stała. Liczba ludności rośnie" - Edward Murphy (podobno).

    www.youtube.com/watch?v=p8z-BY90Qj8
  • sendivigius 04.06.19, 22:52
    pigeon_shit_dust napisał:

    >
    > 99% + Polakow mysli tak samo.
    > W koncu ilu tak naprawdedostalo w dupe od komuny, komunistow?
    > Dajmy spokoj rozwazaniom o wolnosciowym patosie, walce z komuchami, SB, PRL I t
    > ym podobnym.
    > 99% obywateli mailkiego, tchorzliwego narodu zapierdalalo do roboty, na wybory
    > bez skreslen, skakalo do gory jak dali premie, talon albo nie dali w pysk. Chod
    > zili na pochody 1-majowe I czyny spoleczne.

    Bo komuna byla dobra. Bo to trzeba widziec oczami owych ludzi. Historie sie przedstawia jako historie warstw panujacych. Popatrz ile jest filmow o roznych bohaterach, oficerach, szlachcie oczywiscie patriotycznej. A jak malo o chlopach na przednowku, o robotnikach umierajacych na suchoty, o dzieciach w przedzalniach, kopalniach i podobnych. Wiekszosc kraju to byli ci drudzy. W glebokiej d... mieli wszelkie inteligencko-obszarnicze wolnosci i patriotyzmy. Cieszyli sie z bezpieczenstwa, tego militarnego bo nie mieli ochoty umierac za jakies abstrakty i tego socjalnego bo tu mieli pewny chleb.

    Komuna stanela na rozdrozu w poczatku lat 70. Ideologicznie byla w impasie. Mogla isc w kierunku jak dziadzia Stalin i budowac calkiem nowe spoleczenstwo, a mogla isc droga konwergencji biorac niektore rozwiazania rynkowe co zrobily pozniej Chiny Denga i nastepcow. Ale wybuchl kryzys naftowy i nagle Sojuz zostal zalany deszczem petrodolarow. Wiec postanowiono siedziec i nic nie robic. Tak nawarstwial sie kryzys siedzenia okrakiem na plocie, gdy z jednej strony jest centralna ekonomia a z drugiej korupcja konsumeryzmem elity rzadowo-partyjnej, czyli konflikt bazy z nadbudowa. Az sie dolarki skonczyly i plot urwal jaja. Wtedy wszystkie nierozwiazane problemy sie odezwaly na nowo ze zwielokrotniona sila. A CIA tez nie zasypiala gruszek w popiele i podsycala konflikt po liniach "wolnosciowych" jak i nacjonalistycznych. Konflikt klasowy osiagnal point of no return i Gorbaczow mogl tylko podzyrowac upadek projektu ZSRR. Wydarzenia i wczesniejsze wypadki w Polsce to echa tego samego w ZSRR a nie odwrotnie.

    Murzyna w XIX wieku z Kongo zlapali, wsadzili na statek i zawiezli do Alabamy. Jezeli przezyl podroz (=plan Balcerowicza) to mogl sie smiac z tego co zostal. Byl teraz niewolnikiem ale wedlug obiektywnych miar jego poziom zycia sie podniosl i to znacznie.

  • lastboyscout 05.06.19, 01:52
    > Bo komuna byla dobra

    Socjalizm świetnie nadaje się do fałszowania świadomości zbiorowej, gdyż jest intelektualną pokusą ćwierćinteligenta.
    Stefan Kisielewski


    --
    www.youtube.com/watch?v=Hbq5UyaM8sk&list=RDEIUANfWqSB0&index=4
    www.youtube.com/watch?v=5ChZN8SDbwo
  • sendivigius 05.06.19, 02:56
    lastboyscout napisał:

    > > Bo komuna byla dobra
    >
    > Socjalizm świetnie nadaje się do fałszowania świadomości zbiorowej, gdyż jest i
    > ntelektualną pokusą ćwierćinteligenta.
    > Stefan Kisielewski

    W koncu siostrzeniec Hanki Sawickiej to i owo wie o socjalizmie.

    Laureat między innymi:

    II nagrody na Festiwalu Muzyki Polskiej (1955) za Koncert na orkiestrę kameralną
    I nagrody na konkursie na pieśń Mickiewiczowską (1955) za Bakczysaraj w nocy

  • dorota_333 04.06.19, 21:00
    Nie skupiałabym się na tym, co mówią (bo to zupełne pierdoły), ale dlaczego to mówią.

    Jedynym ratio existendi dla kraju, który buduje nam (a raczej sobie) Jarosław Kaczyński jest stworzenie go w opozycji do III RP. Wszystko ma być inne, po nowemu, z nowymi ludźmi, na całkowicie zmienionych zasadach.

    Tylko tak można uzasadnić zdemolowanie systemu prawnego i instytucji państwa. III RP do piachu (jako opresja i kondominium), prawdziwa Polska w budowie; tylko na gruzach III można postawić IV RP.

    No i taką tezę mają uzasadnić, stąd te wszystkie intelektualne fiku miku typu "Polska w ruinie" (w 2015).

    To byłoby tylko śmieszne, gdyby nie prawdopodobne skutki tej narracji. Już w TVP są paski: "czy chcą wojny domowej?" (o opozycji). Bo skoro jest supozycja "oni chcą wojny domowej", to będzie trzeba ich unieszkodliwić, dla dobra tego pięknego kraju.

    Inna rzecz, że socjopaci, których w PiS jest zastanawiająca nadreprezentacja w ogóle łatwo widzą stosy trupów i twierdzą, że trochę krwi przelanej dla niepodległości nie zaszkodziłoby. Socjopata nigdy nie zakłada przelania własnej krwi, więc ma łatwość przelewania.

    No a Antek to jest w ogóle odrębny temat. Misiu nie wyszedł z aresztu, więc w Antku tygrys się budzi. Dla niego to naprawdę zmarnowany czas. Chociaż tak pięknie rozwalił polską armie jako minister, że powinien mieć poczucie jednak jakiegoś sukcesu. Widać nie dokończył dzieła.

    PS. No a najbardziej mnie cieszy, jak ktokolwiek z PiS używa argumentu "kulturowego". Bolszewicka dzicz troszczy się o kulturę; westchnęłam.
  • minima 05.06.19, 07:38
    Prawda jest taka, że nasz wspanialy naród ma kompletnie gdzieś to całe pierdololo o wolności. Solidarnosc powstała nie do obalania komuny tylko zwiekszenia płac robotników. Ludzie zagłosowali w 89 przeciw PZPR bo ich stopa życia była żenująco niska. Nawet aktualne sukcesy PiSu pokazują, że ludzie maja w poważaniu idee tak długo jak ktoś im nabija kabzę pieniędzmi.
  • robisc 05.06.19, 16:02
    lubię to smile


    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." - I.F. Stone
  • dorota_333 05.06.19, 09:44
    Dwie rzeczy mi zazgrzytały we wczorajszych obchodach 30-lecia.

    1. Jakkolwiek by się nie cieszyć z bezkrwawości przełomu '89 to trzeba mieć w pamięci, że komuna po prostu odpuściła. Gdyby Kiszczak chciał krwawo stłumić strajki w 88 (były takie?), to by stłumił. Towarzysze z KC (wśród nich Kwaśniewski, a jakże) uznali, że katastrofa gospodarcza nie daje pola manewru więc poluźnienie polityczne może być opłacalne.

    Nie twierdzę, że cały przebieg '89 był planowany przez KC PZPR, ale zręby porozumienia i cały pomysł okrągłego stołu: i owszem.

    No i teraz słyszę bardzo piękny entuzjazm różnych ludzi, ze w 1989 coś "wywalczyli". Hola, hola, Kiszczak i Jaruzelski mieli wszystko pod kontrolą.

    Wczoraj wieczorem miałam w domu ostra dyskusję na ten temat: m.zd. to, jak dobrze i sprawnie towarzysze uwłaszczyli się na przełomie '89 świadczy o tym, że wszystko było zaplanowane przynajmniej wariantowo.

    2. No i część sprawy, której nie rozumiem zupełnie: opozycja (z Tuskiem na czele) wiąże '89 i sytuację obecną w jakąś analogię. Że niby mielibyśmy wywalczyć niepodległość ponownie teraz. Przeciw komu teraz wystąpimy? Przeciw wsiom, małym miasteczkom i ścianie wschodniej? Przeciw tym bidnym ludzieńkom, którzy omotani socjalem głosowali na PiS?

    Opozycji chyba coś umknęło (nie pierwszy raz zresztą). Państwo Kaczyńskiego jest posadowione na solidniejszych fundamentach iż PRL. Bo ma dużo silniejszą gospodarkę, przejada dorobek tych 30 lat transformacji. I jeszcze sporo zostało do przejedzenia.

    Jeśli PiS wygra wybory na jesieni, to komuna wróci w pewnym sensie. Podporządkują sobie media i sądownictwo, czyli dopełnią zaboru kraju. Jednak to może trwać długo, aż do kolapsu finansów państwa.

    Obecna opozycja popełnia błąd powstańców 1863. Nie rozumieją jaśnie panowie, że chłopi mają ich niepodległość głęboko w d..ie, ponieważ dla nich istotniejsze jest zniesienie pańszczyzny. i niestety słusznie.

    Patrzę na tą ładną, umytą, inteligentną Polskę wczoraj swiętującą w Gdańsku i mam mieszane uczucia. Znowu, kurna, czegoś nie zrozumieli.
  • sendivigius 05.06.19, 14:08
    dorota_333 napisała:


    > Wczoraj wieczorem miałam w domu ostra dyskusję na ten temat: m.zd. to, jak dobr
    > ze i sprawnie towarzysze uwłaszczyli się na przełomie '89 świadczy o tym, że ws
    > zystko było zaplanowane przynajmniej wariantowo.

    Dlatego ze ty Dorotko w ogole nic nie rozumiesz. Jestescie tak oczadzeni wlasna propaganda ze ignorujecie realia. Motorem zmian 89 byla nie "wolnosc" ale kasa. Towarzysze to jedno, ale tez zony towarzyszy, bezpartyjne towarzyszki, bezpartyjni kierownicy wszystkich szczebli, profesorzy, generalowie, ordynatorzy, zwykle nauczycielki i tak dalej. Ile to panie zarabia adwokat na Zachodzie? A pulkownik, a dyrektor szkoly, a ile aktor - to byl leitmotif kultury popularnej czyli mowiac jezykiem marksistowskim nadbudowy.

    Zadna opozycja w Polsce niczego nie wywalczyla. To jest strojenie sie w cudze piorka. Zmiany spoleczne zachodzily rownolegle w caly bloku wschodnim i zachodzily samoistnie bez udzialu przeroznych KORow i solidarnosci wszelakich odcieni. Ile bylo tej opozycji w Bulgarii i NRD? Czy Wegry lub Czechoslowacja wygladaly jak upadle i zbankrutowane? Tak sobie lubimy dogadzac o najweselszym baraku w obozie ale w ZSRR tez mlodziez chodzila w dzinsach, imprezowala w akademikach, czytala samizdaty i sluchala Led Zepplin a nie piosenek wojennych. Troche roznica byla w wyjazdach na Zachod ale ZSRR to duzy kraj i w liczbach absolutnych tez sporo jezdzilo jedynie wzglednie mniej. A w Imperium problemy z uwlaszczaniem sie na panstwowym byly wrecz endemiczne, jeszcze z tradycji carskiej. Stalin wysylal do obozow ale to dawalo krotkotrwale efekty tylko. Nikomu po nim sie nie chcialo, bo to rodzilo inne problemy gdy w wyniku walki o wladze na szczycie te grupy zostawaly przedstawiane jako niewinne ofiary ekipy poprzedniej; wiec teraz jest "odnowa" czyli kradna nasi czyli TKM.

    Jezeli w poczatkach budowy ustroju socjalistycznego uwazano, dosc powszechnie wbrew znowu nowej propagandzie, ze gospodarka pracuje dla kraju czyli dla wszystkich, to po latach zaczeto uwazac ze co panstwowe to moje. Nie tylko te kombinerki wyniesione z zakladu - to mogl robotnik - ale caly zaklad, czyli caly budzet, wszystki posady, kontrakty, zlecenia, stypendia, delagacje, nominacje etc. - to tu byl towarzysz dyrektor wlasnie czyli nomenklatura.

    Ideologia stala sie juz tylko listkiem figowym, wiec pozbyc sie bylo latwo. Nikt sie nie przejmowal ze miliony pojda na bezrobocie a w konsekwencji pod most. Wazne bylo to ile zarabia lekarz a nie to czy robotnik ma do lekarza dostep, wazne bylo to ile zarabia dyrektor a nie to czy robotnik kiedykolwiek bedzie mogl sobie pozwolic na mieszkanie w realiach "rynkowych". To byla kontrrewolucja warstw posiadajacych, wowczas jeszcze potencjalnie tylko, wiec chcieli ten potencjal zamienic w konkret, czyli przywrocic lub sformalizowac wyzysk i dominacje.

    Gdy tak patrzysz na Polske ktora ci sie tak podoba to idz tez na cmentarz. Tam bedzie sekcja opieki spolecznej i zobacz na kwatery oznaczone N.N. Tego w duzych miastach jest duzo. Duzo wiecej niz ofiar grudnia. Zadnego pomnika tam nie ma, zaden bard nie spiewa o tym piesni. Bo to jest wasz dorobek.

    I tak na koniec mysle ze nazywanie bylych funkcjonariuszy PZPR i okolic komunistami jest jedynie zabiegiem literackim. Tacy z nich komunisci jak z cesarza Nerona demokrata. Gdyby to rzeczywiscie byli komunisci w sensie ideologii to zadnych zmian by nie bylo. I tyle.
  • dorota_333 05.06.19, 16:03
    > To byla kontrrewolucja warstw posiadających wowczas jeszcze potencjalnie tylko, wiec
    > chcieli ten potencjal zamienic w konkret, czyli przywrocic lub sformalizowac wyzysk
    > i dominacje.

    Ładna teza, ale nieprawdziwa. To była kontrrewolucja przeprowadzona przez aparat partyjny, który zrozumiał, że głodnego narodu już długo nie utrzyma w ryzach, a może się stać zalążkiem nowej klasy kapitalistów. W specyficznie, brutalnie kapitalistycznym państwie.

    Towarzysze radzieccy to zrobili i chińscy, że ho ho. U nas jeszcze ten kapitalizm nie jest tak straszliwie darwinowski jak na wschodzie, ale to kwestia tego, że Polacy mają inną nadbudowę ideologiczną.

    No i teraz ludziom się wydaje, że nastały wreszcie czasy kapitalizmu z ludzka twarzą. To fundament oszustwa pisowskiego.
  • sendivigius 05.06.19, 16:23
    dorota_333 napisała:

    > > To byla kontrrewolucja warstw posiadających wowczas jeszcze potencjalnie
    > tylko, wiec
    > > chcieli ten potencjal zamienic w konkret, czyli przywrocic lub sformalizo
    > wac wyzysk
    > > i dominacje.
    >
    > Ładna teza, ale nieprawdziwa. To była kontrrewolucja przeprowadzona przez apara
    > t partyjny, który zrozumiał, że głodnego narodu już długo nie utrzyma w ryzach,
    > a może się stać zalążkiem nowej klasy kapitalistów. W specyficznie, brutalnie
    > kapitalistycznym państwie.

    Nie Doroto, teza mowi ze aparat gwizdal czy narod jest glodny czy nie. Pomysly budowy lepszego spoleczenstwa wyparowaly ca. koniec 60. Natomiast teza ze to NAROD (koniecznie duzymi literami) zmusil (ah, tupnal noga, napial muskuly i krzyknal do boju POLSKO) kogokolwiek jest bledna. Narod zmienia przekonania czesciej niz koszule jak to spiewali. Bo ten narod (juz malymi literami) to tez wlasnie nomenklatura. Znam rodzine ze na jednym generale, jego dojsciach i znajomosciach wisialy trzy rodziny w tym dwoch zadeklarowanych opozycjonistow i antykomunistow ktorym wcale nie przeszkadzalo brac przez komucha zalatwione stypendia i inne takie. Ani temu komuchowi-generalowi nie przeszkadzalo dla nich zalatwiac bo rozumowal "no i co z tego". To wplywowe warstwy przestaly byc socjalistyczne. Komuna nie zostala pokonana, komuna w 89 to byl jak to mowia lekarze bol fantomowy. Nie tabletki ale psychiatra to leczy. Wiec nie walka ale zwykle gllosowanie sprawe zalatwilo.
  • sendivigius 06.06.19, 01:31
    dorota_333 napisała:


    > Ładna teza, ale nieprawdziwa.

    Tu jest rzeczowa a nie ideologiczna analiza czemu (i dlaczego wtedy) projekt ZSRR upadl. (niestety po rusku).

    Советский Союз, истоки и механизмы распада

    youtu.be/fa_oSbsQzVs

    I jeszcze dygresja. Tak w Polsce lubi sie jezdzic po Ruskich jakie to smierdzace onuce, ale znajdz tego typu rzeczowego, nie zacietrzewionego, nie rozhisteryzowanego historycznie czlowieka co umie dac taka analize , jak skladnie, rzeczowo i na temat mowi i jak nazywa rzeczy po imieniu. Zestaw to z polskimi "ekspertami" i "profesorami". I wlasnie z tego powodu jak kto sie Ruskich chce bac to ma powody.
  • pigeon_shit_dust 05.06.19, 14:35
    dorota_333 napisała:


    >
    > 2. No i część sprawy, której nie rozumiem zupełnie: opozycja (z Tuskiem na czel
    > e) wiąże '89 i sytuację obecną w jakąś analogię. Że niby mielibyśmy wywalczyć n
    > iepodległość ponownie teraz. Przeciw komu teraz wystąpimy? Przeciw wsiom, małym
    > miasteczkom i ścianie wschodniej? Przeciw tym bidnym ludzieńkom, którzy omotan
    > i socjalem głosowali na PiS?

    Zartujesz ??
    Na tym polega uniklany na swa modle geniusz Malego Rycerza. Ze opozycja nie ma z kim walczyc. A co to oznacza? Ze nie ma opozycji!
    Bo na ch..j z opozycja, ktora nie ma czego oponowac.
    Opozycja lat 80 chciala “wolnosci” , czytaj czerownego sukna dla siebie. I dostali , troche pozniej, troche inaczej, zaklepali swoje podczas okroglostolowej Targowicy.
    Czy komuna mogla obronie wyjsc z kryzysu 88? Jasne ze tak. Nie trzeba bylo czolgow- gdyby we wlasciwym czasie skutecznie przekupiono nie tylko Walese, ale zalano kasa, przywilejami I mieszkaniami wieksza liczbe “opozycjonistow” to komuna w PRL trwala by jeszcze z 10 lat, do naturalnego konca. Poskapili, dostal tylko Walesa ale go zahukali jak powiedzial reszczie “ja zem swoje zalatwil, spierdalajta do roboty”.
  • dorota_333 05.06.19, 16:06
    Geniusz małego rycerza polega na tym, że wziął na zakładników biednych ludzi. Poszkodowanych przez transformację. I oszukał ich co do swej troski o nich.
    Propaganda jest tak dobra, że zdeszyfrowanie tego oszustwa może trwać wiele lat.
  • pigeon_shit_dust 05.06.19, 16:19
    Ale to nie o to tu chodzi. Chociaz to prawda, ktora znow sie sprowadza do opozycji. No bo zakladnik nie bedzie oponowal, poki jest przeplacany. Nie potrzebuje tez by w jego imieniu ktos oponowal, wiec nie zaglosuje na opozycje.
    Po raz kolejny sprawa prowadzi to tego, jak dlugo system uda sie utrzymac. Nie sadze za dlugie lata. No i im dluzej to sie kula, tym bardziej na koncu wszyscy dostaniecie w dupe.
    Solidarnie , biedni i bogaci.




    --
    Aby uczynić z ludzi niewolników, należy dać im pieniądze, których nie zarobili
  • cojestdoktorku 05.06.19, 18:23
    >I oszukał ich co do swej troski o nich.

    oszukał nie oszukał 500 zeta płaci



    --
    diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
  • zimna-wodka 05.06.19, 15:05
    dorota_333 napisała:


    Trochę mnie te wszystkie wpisy zdumiewają. Niby historia najnowsza a zero wiedzy. Najbardziej zbliżył się do prawdy sendi choć i on nic mądrego nie napisał.

    Więc po kolei.
    Okrągły stół był zwieńczeniem pewnego procesu. Zaczął się ten proces gdzieś w połowie lat 80-tych kiedy w samym PZPR ukształtowała się grupa liberałów błyskawicznie poszerzających swoje wpływy. Mówiono o nich "rzodkiewki", że niby tylko po wierzchu czerwone. Najbardziej znanym przedstawicielem rzodkiewek był Józef Oleksy.

    W połowie 88 roku zwolniono ostatnich politycznych a w grudniu weszły ustawy Wilczka. Te ustawy to , w moim mniemaniu, element politycznie ważniejszy od samego okrągłego stołu. Komuna wprawdzie otworzyła perspektywy gospodarcze swoim ale straciła jeden z ostatnich i najważniejszy instrument nacisku na społeczeństwo.

    A na marginesie - strajki w 88 roku były, nawet sporo. Ale miały charakter lokalny i powtórka z 80 r była absolutnie nierealna.

    Sam przebieg okrągłego stołu był w pewnych aspektach różny od tego co się dzisiaj pierdzieli. Faktycznie - solidarność niewiele wywalczyła tylko raczej dostała. Nawet 30% w sejmie to był prezent. Dzisiaj trudno w to uwierzyć ale ówczesne analizy robione dla KC wskazywały że Solidarność nie ma w tych wyborach najmniejszych szans. Więc 30% nie było po to żeby ograniczyć udział opozycji ale po to żeby opozycja w ogóle zaistniała w parlamencie.
    Tak przynajmniej twierdzili ludzie z "tamtej" strony barykady, m.in Czarzasty odpowiedzialny za przygotowanie wyborów, a "ta " strona barykady nie przeczyła.
    Wynik wyborów był dla PZPR kolosalnym szokiem.

    Można kombinować, że komuna potraktowała solidaruchów instrumentalnie. OK. Ale z drugiej strony jednak powstał solidny fundament niepodległość a tego nie można przecenić.

    Wkurza mnie jak słyszę o "uwłaszczeniu nomenklatury" Co to w ogóle jest? Ja to kojarzę jako przejęcie (bezprawne) państwowego i przełożenie do prywatnej kieszeni. A ja o czymś takim nie słyszałem.
    Prawda jest banalnie prosta. Rynek był wygłodniały ale coś się jednak produkowało. Wystarczał mieć coś co się powszechnie nazywało "dojściem do towaru". A takie dojścia miały dyrekcje przedsiębiorstw państwowych - zawsze partyjne no i działacze. W końcu w poprzednim okresie najmniejsza pluskwa z KW właziła do dowolnej fabryki i stawiała dyrektora na baczność. Ci ludzie znali się między sobą - to oczywiste.
    A dalej z górki - pieniądze nie były potrzebne. W poniedziałek brało się towar na kredyt, we wtorek sprzedawało, w środę znów do fabryki - spłata długu i następna partia towaru. Kręciło się to w niesamowitym tempie a zyski rosły lawinowo.
    Jak fabryka należała do tzw przemysłu ciężkiego też nie było źle. Tu trzeba było wskoczyć na pośrednika pomiędzy dostawcą i odbiorcą. Czasem trzeba było towar wozić ale najczęściej krążyły tylko faktury. Jak chcesz przykładu to prześledź karierę Gudzowatego.

    Można było i zupełnie na własną rękę. Tu potrzebna była kasa. Ale od tego były banki (jeszcze państwowe) kredyt oprocentowany na kilkaset procent i tak był opłacalny bo jego stopa była znacznie poniżej inflacji.
    A w końcu, żeby nie pchać się do państwowego, ex komuniści zrobili własny bank. Nazywał się BIG a dzisiaj żyje jako Millenium. Z tym bankiem związana jest ciekawa historia - mały w końcu organizm połknął znacznie większy Bank Gdański. Płotka zeżarła szczupaka. Alke nie wiem jak to przebiegało.

    Drugim źródłem pieniążków była prywatyzacja państwowego , najlepiej do formy spółki pracowniczej. Ludek się do tego garnął bo taki zabieg oznaczał zniesienie szlabanu na płace. A naiwniacy myśleli że prywatne będzie tak samo pompowało wynagrodzenia jak państwowe.
    Akcje pracownicze skupował zarząd. W przeciwieństwie do roboli wiedział co to jest no i miał dojście do finansowania (patrz wyżej). Ze skupem akcji problemu nie było; jak prostaczkowie uzyskali możliwość zamiany jakiegoś dziwnego papiura na realne pieniążki to się w kolejce ustawiali.

    Ale czy to była grabież? W końcu, teoretycznie, każdy mógł zrobić to samo. Zasady w tym wyścigu były równe. Tylko niektórzy byli znacznie lepiej przygotowani do zawodów.

    A tak dla żartu - oDzioustym:
    1 Tatuś DOSTAJE willę w najlepszej dzielnicy Warszawy
    2. bracia DOSTAJĄ role w popularnym filmie co kreuje całkiem grzeczny strumień pieniążków.
    3. Dziobousty DOSTAJE maturę do której nie powinien być w ogóle dopuszczony.
    4. Bracia, już jako PC DOSTAJĄ willę (a raczej pałacyk) przy al. Ujazdowskich. To najbardziej ekskluzywne miejsce w stolicy. Willa zostaje natychmiast wynajęta państwowemu BPH, czynsz zainkasowany za 10 lat z góry. A potem sprzedana.
    5. Bracia DOSTAJĄ glejt na interesy z Bagsikiem. Co jak i dlaczego do dzisiaj dokładnie nie wiadomo choć swojego czasu krążyły fotokopie jakiś ciekawych przelewów. Ale siedzi tylko Bagsik.
    6. Bracia DOSTAjĄ Express Wieczorny, najpopularniejszą warszawską gazetę. Zrzynają ją z wrodzoną gracją ale budynki zostają i stanowią podstawę działania Srebrnej.

    To kto się, kurwa, uwłaszczał?



    "Suma inteligencji na planecie Ziemia jest stała. Liczba ludności rośnie" - Edward Murphy (podobno).

    www.youtube.com/watch?v=p8z-BY90Qj8
  • dorota_333 05.06.19, 15:55
    Czyli jednak przyznajesz obie tezy: przełom był planowany jako koncesjonowanie opozycji w sejmie, planowany przez władze (i dlatego bezkrwawy). Że skala wyniku Solidarności zaskoczyła PZPR, to wierzę.

    No i przyznajesz, że nastąpiła jakaś forma uwłaszczenia nomenklatury - uwłaszczenia poprzez wykorzystanie stworzonych możliwości, których inni nie mieli. W grupie korzystających byli, a jakże bracia Kaczyńscy, ale to tez jest oczywiste.

    Mnie razi proste przyrównanie 1989 do 2019 jeśli chodzi o "odwalczanie" kraju z rąk komuny. Takie stawianie sprawy nie uwzględnia tej sporej części społeczeństwa, która (aż do załamania budżetu) ma powody być wdzięczna Kaczyńskiemu za transfery.
    Jeśli opozycja nie zrozumie całej złożoności sytuacji, to przerżnie w październiku. Ładni i bogaci z miast nie wystarczą.
  • herr7 06.06.19, 16:13
    W 89 r miało miejsce porozumienie części elity PRL z częścią elity solidarnościowej. Ten fakt lepiej dzisiaj przemilczeć, gdyż zgodnie z tradycją irredentystyczną lepiej jest twierdzić, że Solidarność "wolność wywalczyła". Czym kierowała się elita dawnego PRL dając Solidarności władzę na tacy to inna sprawa. W PZPR były różne frakcje - frakcja gospodarczych liberałów była pod koniec PRL jedną z najbardziej wpływowych. Istota jej poglądów sprowadzała się do odejścia od socjalnych ideałów i budowa w Polsce kapitalizmu, chociaż tego do końca w PRL oficjalnie nie przyznawano. To nie był przypadek, że po 89 r w III RP porobili kariery tacy ludzie jak Balcerowicz, Belka, czy Hausner. Jedno jest pewne, PZPR był zbieraniną ludzi o różnych poglądach, ale w istocie pozbawiona była ona ideowych komunistów. Polityczne kariery Kwaśniewskiego, Millera, czy Cimoszewicza świadczą o tym, że ówcześni działacze byli zainteresowani w zajmowaniu się polityką, ale nie interesowały ich kwestie ideowe, a tym bardziej idee lewicowe.

    Można być pewnym jednego - polityczne kierownictwo PRL w 89 r dokonało błędnych kalkulacji i zostało zmiecione przez nowe solidarnościowe elity, jak tylko te elity przejęły kontrolę nad resortami siłowymi.
  • lastboyscout 06.06.19, 17:10

    To zdumiewajace, ze wszyscy tu wypowiadajacy tak gladko i nieuleczalnie ulegli wygodnej im manipulacji sad

    >>>W 89 r miało miejsce porozumienie części elity PRL z częścią elity solidarnościowej.

    Przede wszystkim obraza dla Polski i pojecia "elity" jest nazywanie idiotow i zdrajcow: polska elita.

    Nie mniej wazne jest nazywac porozumieniem zwykle ustalenia swojej roli NARZEDZIA w oddaniu resztek dobr (wlaczajac w to spoleczenstwo) bankruta w rece wierzycieli aby od wtedy wszystkim zaspakajac ich niepohamowane rzadze ...


    www.tekstowo.pl/piosenka,przemyslaw_gintrowski,wyspianski.html





    --
    www.youtube.com/watch?v=Hbq5UyaM8sk&list=RDEIUANfWqSB0&index=4
    www.youtube.com/watch?v=5ChZN8SDbwo
  • cojestdoktorku 06.06.19, 17:16
    >Czym kierowała się elita dawnego PRL dając Solidarności władzę na tacy to inna sprawa.

    kierowała sie tym ze sami pod swoim szyldem pzpr nie byli w stanie przeprowadzic drastycznych reform, ludzie by wyszli na ulice i ich zjedli, a reformy pod szyldem wałesy i solidarnosci przeszły bo Ci mieli duzy kredyt zaufania

    inna sprawa zwykli ludzie zostali oszukani
    w rzeczywistości opozycja była w swoich postulatach bardziej komunistyczna/socjalistyczna niż sam pzpr:

    7. Wypłacić wszystkim pracownikom biorącym udział w strajku wynagrodzenie za okres strajku jak za urlop wypoczynkowy z funduszu CRZZ.
    8.Podnieść wynagrodzenie zasadnicze każdego pracownika o 2000 zł na miesiąc jako rekompensatę dotychczasowego wzrostu cen.
    9.Zagwarantować automatyczny wzrost płac równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza.
    10. Realizować pełne zaopatrzenie rynku wewnętrznego w artykuły żywnościowe, a eksportować tylko i wyłącznie nadwyżki.
    11.Wprowadzić na mięso i przetwory kartki – bony żywnościowe (do czasu opanowania sytuacji na rynku).
    12. Znieść ceny komercyjne i sprzedaż za dewizy w tzw. eksporcie wewnętrznym.
    14. Obniżyć wiek emerytalny dla kobiet do 50 lat, a dla mężczyzn do lat 55 lub [zaliczyć] przepracowanie w PRL 30 lat dla kobiet i 35 lat dla mężczyzn bez względu na wiek.
    15.Zrównać renty i emerytury starego portfela do poziomu aktualnie wypłacanych.
    16.Poprawić warunki pracy służby zdrowia, co zapewni pełną opiekę medyczną osobom pracującym.
    17.Zapewnić odpowiednią liczbę miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci kobiet pracujących.
    18.Wprowadzić urlop macierzyński płatny przez okres trzech lat na wychowanie dziecka.
    19. Skrócić czas oczekiwania na mieszkanie.

    tak wiec mielismy w Polsce komunistów z pzpr i komunistów z solidarnosci, to było jakieś 99% społeczeńśtwa
    a reformy zaplanowali komunisci co chcieli zostac kapitalistami, to byłą nic nie znacząca mniejszosć

    jak ktoś mi mówi jak to on był przeciwko komunie bo popierał solidarnosc to pozostaje się śmiać czytajac te "antykomunistyczne" postulaty
    a mówi sie ze to PIS jest "socjalny"

    >Można być pewnym jednego - polityczne kierownictwo PRL w 89 r dokonało błędnych kalkulacji i zostało zmiecione przez >nowe solidarnościowe elity, jak tylko te elity przejęły kontrolę nad resortami siłowymi.

    kto został zmieciony to został, Ci co mieli sobie poradzic to sobie poradzili - Ci co zmienili stronę i brali w reklamówkach dolary za obozy koncentracyjne na naszym terytorium



    --
    diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
  • cojestdoktorku 21.06.19, 10:21
    jak się okazuje przemiany mogły być spójne z tym co postulowała solidarnosc:
    "Na początku roku 1989 grupa polskich ekonomistów doradzających rządowi (jeszcze wtedy gabinetowi Mieczysława F. Rakowskiego) pojechała do Sztokholmu na wizytę studyjną.
    ....
    Ze swojej wyprawy ekonomiści napisali raport. Głosili w nim, że gospodarka szwedzka to wymarzony model do naśladowania dla wychodzącej z socjalizmu Polski. W Szwecji jest przecież kapitalizm. A tamtejsze firmy funkcjonują w warunkach ostrych rygorów efektywnościowych narzuconych przez rynek międzynarodowy.
    ....
    nawet olbrzymie programy restrukturyzacyjne, jak np. likwidacja całego praktycznie przemysłu stoczniowego, przebiegają tam w warunkach spokoju społecznego
    ....
    „Dzieje się tak dlatego, że radykalizm gospodarczy współistnieje w Szwecji z solidaryzmem społecznym, a filozofia rozwiązywania sytuacji konfliktowych jest zaprzeczeniem thatcheryzmu. W Anglii likwidacja nierentownych przedsiębiorstw przeważnie pociąga za sobą wzrost bezrobocia, a co za tym idzie, strajki i napięcie społeczne. W Szwecji operacja ta przebiega w miarę bezkonfliktowo” – zachwalał skandynawską drogę Kowalik.
    forsal.pl/gospodarka/aktualnosci/artykuly/1418061,polska-transformacja-mogla-wygladac-inaczej-szwedzki-model-gospodarczy.html

    kto odpowiada za zdradę ideałów solidarnosci i w tamtych warunkach antydemokratyczny wybór modelu anglosaskiego?


    --
    diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
  • zimna-wodka 21.06.19, 21:34
    cojestdoktorku napisał:


    > kto odpowiada za zdradę ideałów solidarnosci i w tamtych warunkach antydemokrat
    > yczny wybór modelu anglosaskiego?

    Odpowiedź jest banalna - ekonomia. Polskie PKB p.c. w 90 roku to była 1/18 PKB Szwecji. A ideały mają to do siebie, że kosztują.




    --
    pepe napisał: Póki więc można, warto się starać.Już prawie nie można, nie zauważył Pan?

    kadi napisał:To staraj sie Pan.Bo ja to pierdole.
  • cojestdoktorku 21.06.19, 22:46
    >Odpowiedź jest banalna - ekonomia. Polskie PKB p.c. w 90 roku to była 1/18 PKB Szwecji.

    sorry, ten argument jest błędny, bo przecież Polskie KB stanowiła jeszcze mniejszy ułamek PKB wobec gospodarek zorganizowanych według modelu anglosaskiego
    patrząc w taki sposób tym bardziej powinniśmy wybrac model szwedzki - jeśli to w wielkosci PKB był problem

    --
    diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
  • sendivigius 21.06.19, 23:59
    zimna-wodka napisał:

    > Odpowiedź jest banalna - ekonomia. Polskie PKB p.c. w 90 roku to była 1/18 PKB
    > Szwecji. A ideały mają to do siebie, że kosztują.

    Dane w formacie:
    Rok Polska Szwecja
    (GDP per capita, international $ in 2011 prices, adjusted for PPP)

    Rozpocznijmy od sukcesow gospodarczych wolnej i niepodleglej II RP

    1929 4119 6864
    1936 3160 7840

    Na szczescie wybuchla wojna bo pare lat wiecej patriotycznych rzadow doprowadziloby Polske do dochodow ujemnych, czyli pewnie kanibalizmu.

    dane powojenne (do wladzy doszli przekleci komunisci)

    1950 4760 11385
    1978 11887 24002

    Widac ze juz za stalina bylo lepiej niz w II RP

    efekt Solidarnosci, rozpoczeto sluszna walke o "wolnosc" i takie efekty:

    1982 10287 25439
    1988 11261 29113

    efekt reform Balcerowicza, teraz juz jest "wolnosc" tylko żreć jakby mniej bylo:

    1991 9281 29171

    a potem "cud gospodarczy Polski"

    2016 24838 44659

    roznica rosnie szybciej niz kiedykolwiek, wszak lepiej niz za pierwszej "wolnosci"

    zrodlo:

    ourworldindata.org/economic-growth

    Wiec:
    po pierwsze. ŁŻESZ jak pies.
    po drugie: gdyby nie walka z komuna to dochod dzis bylby 50% wiekszy, co wynika ze ekstrapolacji danych z czasow komuny, a pewnie lepiej bo komuna by przyjela rozwiazania chinskie gdyby sobie mogla pozwolic z "wolnowciowcami" powtorzyc Tienanmen.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.