Dodaj do ulubionych

Latwiej zmienic ustawe niz poprawic bylejakosc

14.06.19, 14:59
Znak czasow, gdzie jedna opcja ma sejm, senat i prezydenta:

www.rmf24.pl/fakty/polska/news-nie-usuna-bledu-usuna-zapis-z-ustawy-beda-zmiany-w-przepisac,nId,3042396
Az nie chce mi sie pisac. Okazuje sie, ze PiS nigdy sie nie myli, tylko wyprzedza rzeczywistosc. Zamienili jedynego prawdziwie profesjonalnego ministra w rzadzie - Stezynska na karierowicza* i takie sa efekty. Ale jak zwykle ida w zaparte bo przyznanie sie do tego ze skrewili nie jest zgodne z dogmatem o nieomylnosci partii, wiec na szybciutko sie kolejna ustawe przepchnie

_____
*Profil pana Zagorskiego ku pamieci
pl.wikipedia.org/wiki/Marek_Zag%C3%B3rski
Zdazyl zaliczyc SK, SKL, listy PO, Samoobrone, Polske Razem, Porozumienie, PiS. Nie wazne z kim wazne ze u wladzy.


--
www.e-subversion.eu

"Jakos tak bywa, ze zwykle najtrafniejsze dlugoterminowe prognozy wychodza Ci jesli w dowolnym modelu ekonomicznym zalozysz glupote, niekompetencje i zla wole politykow"
Edytor zaawansowany
  • dorota_333 16.06.19, 19:24
    Pewnie się dziwisz, dlaczego taki temat przechodzi bez odzewu. Ano dlatego, że zbyt dużo byłoby do pisania. Pisowska legislacja to temat na gigantyczny wątek.

    Ustawy pisane na kolanie, przepychane przez cały proces legislacji w kilkadziesiąt godzin. Bez żadnych konsultacji. Niedopracowane, bez wyliczenia skutków. Z błędami legislacyjnymi, niechlujne, wewnętrznie sprzeczne. Sprzeczne z pozostałymi aktami prawnymi. O niekonstytucyjności już nie wspomnę.

    To, co się dzieje potem, też jeży włos na głowie. Ziobro zamierza POZYWAĆ swoich profesorów z UJ, bo skrytykowali projekt zmian w kodeksie karnym. Nowy kk to też odrębny temat.

    No to mamy całkowita bolszewię w obrocie prawnym. W niektórych obszarach powstanie duży chaos. Mozliwość zaskarżania orzeczeń, odszkodowania.

    Ziobro brawurowo rozpierdala (przepraszam za brak wykropkowania) polskie prawo. Profesorowie z UJ wyhodowali potwora smile A biorąc pod uwagę, że niejaki Duda tez jest produktem tej szacownej almae matris, to nawet dwa potwory. Gratulacje.

    Tak się zastanawiam: jak teraz może wyglądać nauczanie prawa w Polsce. Jak studentom ten chłam wcisnąć i nie wyrzygać się przy tym.
  • zimna-wodka 17.06.19, 10:52
    Bo wszystko polega na rozdrobnieniu. Różne grupy dostają w łeb ale ale to nie obchodzi pozostałych. A kk. który może dotyczyć wszystkich w sumie nie dotyczy nikogo bo wszyscy jesteśmy uczciwi.
    A tak dla przykładu : po uszach dostali księgowi. To pewna grupa zawodowa składajaca się z zupełnie nudnych ludzi którzy protestować nie będą. A dołożono jeden zapis "sprawozdanie finansowe sporządza się w formie elektronicznej". I poleciało.
    Najpierw nie wiadomo było co to forma elektroniczna. Potem MF opublikowało komunikat adresowany wyłącznie do informatyków, z którego nawet informatycy nic nie zrozumieli. A potem programik do wklepania tego co wcześniej się zrobiło na papierze. Programik ma formę tabelki ale nie ma najprostszych możliwości choćby excela - nic nie sumuje. Przy jego nieczytelnej formie graficznej wręcz prowokuje do błędów.
    No ale wklepać to pół biedy. Bo ktoś jednak powinien to przeczytać. Najpierw narzędzia do czytania w ogóle nie było, potem programik został udostępniony o funkcję czytnika. Ale jest to niewygodne jak cholera więc można wszystko zrzucić do pdf i wydrukować. A jak się wydrukuje to w poprzek każdej strony biegnie napis, że NIE JEST to sprawozdanie finansowe. No to co to, kurwa, jest?
    MF uprzejmie wyjaśnia, że cokolwiek na papierze też nie jest sprawozdaniem finansowym. To co ma zatwierdzić (lub nie zatwierdzić) walne? Czyli jak dotrzeć do danych spółki, którą się ma?
    Tu MF milczy a zabawa trwa w najlepsze.


    --
    "Suma inteligencji na planecie Ziemia jest stała. Liczba ludności rośnie" - Edward Murphy (podobno).

    www.youtube.com/watch?v=p8z-BY90Qj8
  • dorota_333 17.06.19, 11:51
    Przerażające, dosłownie. Bo w tym jest metoda państwa autorytarnego: prawo (na każdym szczeblu stanowienia) ma być tak niejasne, zagmatwane, żeby nie wiadomo było jak je stosować. A wtedy urzędnik lub funkcjonariusz decyduje, czy jest dobrze zastosowane. I jest kij na każdego, bo zawsze można się do czegoś przyczepić.

    PiS tworzy sobie podstawy prawne do systemu takiego jak w Rosji. Do korupcji totalnej. Bo to armia urzędników pisowskich zdecyduje czy przedsiębiorca lub zwykły obywatel łamie prawo, czy nie. I czy ukarać.

    Obok ataku na samorządy, to jest najważniejsza zmiana ustrojowa, która przechodzi po cichutku. Suweren zauważy to dopiero wtedy, kiedy nowy system prawny będzie ukończony i kiedy w każdym urzędzie i każdemu napotkanemu na drodze policjantowi trzeba będzie opłacić się łapówką. Jak w Rosji.
  • sendivigius 17.06.19, 13:24
    dorota_333 napisała:

    > Przerażające, dosłownie. Bo w tym jest metoda państwa autorytarnego: prawo (na
    > każdym szczeblu stanowienia) ma być tak niejasne, zagmatwane, żeby nie wiadomo
    > było jak je stosować.

    Ty doslownie, po raz kolejny, jak Zydzi antysemityzmem, wszystko wytlumaczysz komuna i bolszewia. Zrozum dziecko ze to nie antysemityzm tylko wlasnie demokracja i kapitalizm tak dziala. Tak dzialala zawsze w USA od XVII, poprzez wszystkie kraje i w Polsce. Nigdy, nigdzie nie bylo inaczej i nie bedzie. Jest taka sila w kapitalizmie ktora powoduje ze tak byc musi - to jest oparcie wszystkiego na koncepcji zysku.

    Jakkolwiek oburzajace moralnie moze byc zagmatwane, niejasne i wrecz glupie prawo, to wlasnie tylko takie daje zyski. Bo zyski a w szczegolnosci te nadzwyczajne moga byc tylko dla nielicznych dostepne. Albo tych co sie polapia pierwsi, albo tych co sie nie boja skakac na glowke bez sprawdzania czy jest woda. Gdy wszystko jest jasne, proste. stabilne i przewidywalne wtedy wszyscy maja te same zyski czyli jest komuna, a tego nie chcemy - prawda?

    A zeby sie przekonac ze tak jest to zajrzyj do dowolnego zakladu. Radca prawny zarabia wielokrotnie wiecej niz inzynier na produkcji. Gorzej, sa firmy ktore w ogole nic nie produkuja tylko zajmuja sie prawem. I te w ogole zyja najlepiej. Produkcja chaosu przez rzady i parlamenty to ich glowne zadanie w demokracji i kapitalizmie wspolczesnym.
  • dorota_333 17.06.19, 14:43
    To naprawdę zabawne: uderzyłam w stół i niespodziewanie jakieś nożyce się odezwały. Bo w swoim poście nie piszę ANI SŁOWEM o komunie i bolszewii. Tylko o Rosji.

    Tak się składa, że system władzy w Rosji oparty był na całkowitej korupcji, bezkarności urzędników i totalnym nepotyzmie długo przedtem zanim Rosje opanowali komuniści. Bolszewia tylko zamieniła czynowników carskich na swoich (w służbach nie zamieniała).
  • sendivigius 17.06.19, 15:26
    dorota_333 napisała:

    > To naprawdę zabawne: uderzyłam w stół i niespodziewanie jakieś nożyce się odezw
    > ały. Bo w swoim poście nie piszę ANI SŁOWEM o komunie i bolszewii. Tylko o Rosj
    > i.


    Cytata from above:

    No to mamy całkowita bolszewię w obrocie prawnym.
  • dorota_333 17.06.19, 15:54
    To w innym znaczeniu, ale OK, niech Ci będzie. Pisząc o korupcji w Rosji miałam na myśli dorobek rosyjski niezależny od bolszewików (którzy ten naturalny dla nich model oczywiście przejęli).
  • zimna-wodka 17.06.19, 21:35
    A wracając do tematu. W czasach słusznie minionych prawo nie było takie złe. No i mało skomplikowane - zwykle jeden rocznik dziennika ustaw mieścił się w jednym tomie (do 500 stron). Łza się w oku kręci.
    Ale problemy były dwa, przynajmniej w zakresie prawa gospodarczego:
    - były akty prawne nie publikowane. To nie żart; były jakieś zarządzenia, okólniki, pisma... To wchodziło niby do obrotu prawnego ale publikowane nie było. Stąd się wzięła maksyma: wolno to co jest dozwolone. Innymi słowy jak miałeś papier że ci wolno to ci wolno; nie miałeś papiera to ryzykowałeś bo może ci nie wolno ale o tym nie wiesz. Jak się dowiesz to będzie za późno.
    - druga rzecz bardziej oczywista - prawo było dla maluczkich ale nie dla waaadzy. Waaadza mogła wszystko i nic jej nie krępowało. Jak ci się nie podobało, że niby waaadzy nie wolno, to mogłeś iść na skargę do tej samej waaadzy. Ale takich głupich nie było.

    Ja muszę się trochę w prawie orientować. Więc czytam; czasami próbuję czytać. Ostatnio mam wrażenie, że twórcy prawa mają za główne zadanie okazanie swojej wyższości na hołotą, taką jak ja więc piszą tak, że nie zawsze oni to rozumieją. I to jest chore. Bo nie tylko ja nie rozumiem; nie rozumieją także prawnicy. Żeby było śmieszniej nie tworzy się nowych ustaw tylko poprawia. Do artykułu 1 dochodzi 1a, 1b itd. W jednej z ustaw nawet alfabetu zabrakło więc pojawiło się 1xa, 1xb itp..
    W sumie mechanizm jest zupełnie różny ale efekty jak za komuny. Bo nikt nie sprawdza kolejnych nowelizacji pod kątem zbieżności z innymi przepisami, nawet w ramach tego samego aktu prawnego. Więc gospodarka działa nie tyle brew systemowi prawnemu tylko obok tego systemu. Robię tak jak mi się wydaje i mam nadzieję, że do mnie nie przyjdą. A jak przyjdą to i tak coś znajdą bo nie mogą nie znaleźć. Więc ryzykuję bo nie mam wyjścia, uczę się żyć z tym ryzykiem i się nie przejmować bo to nic nie da.
    Zaufanie do państwa maleje gwałtownie za to rośnie strach. W krótkim okresie to może i dobrze bo wszyscy chcą płacić podatki łudząc się, że jak zapłacą to im nikt na kark nie wlezie. Ale w dłuższym okresie to będzie katastrofa.

    --
    "Suma inteligencji na planecie Ziemia jest stała. Liczba ludności rośnie" - Edward Murphy (podobno).

    www.youtube.com/watch?v=p8z-BY90Qj8
  • zimna-wodka 17.06.19, 15:01
    dorota_333 napisała:

    > Przerażające, dosłownie. Bo w tym jest metoda państwa autorytarnego: prawo (na
    > każdym szczeblu stanowienia) ma być tak niejasne, zagmatwane, żeby nie wiadomo
    > było jak je stosować. A wtedy urzędnik lub funkcjonariusz decyduje, czy jest do
    > brze zastosowane. I jest kij na każdego, bo zawsze można się do czegoś przyczep
    > ić.

    to ci dam bardziej przerażający przykład. W ustawie o rachunkowości jest zapis, że sprawozdanie finansowe należy sporządzić do 31 marca (w uproszczeniu). Ten zapis jest od zawsze czyli od 1994 roku (data ustawy) i nikt się tym nie przejmował. Bo miało to znaczenie przy ciężkich spółkach gdzie trzeba zapewnić czas biegłemu i walnemu (walne - do połowy lipca).
    Jak wszedł wymóg formy elektronicznej to i elektronicznego podpisu a więc znakowanie czasem. No i histeria bo dla maluchów, obsługiwanych najczęściej przez biura rachunkowe, to koszmar a ustawa przewiduje 2 lata pierdla lub grzywnę. A nie ma możliwość sensownie obsłużyć wszystkich w tym terminie.
    Ale jak media zaczęły o tym bębnić... W samochodzie słucham Radia Rock stąd dowiedziałem się o całej akcji.
    Dowcip polega na tym, że to nie jest nikomu potrzebne. Takiego sprawozdania nigdzie się nie wysyła i nikomu nie przedstawia. Trzeba mieć. A za niemanie ma być po kieszeni. Co ciekawe - tego po kieszeni byli wszyscy pewni. Bo budżet potrzebuje kasy.

    A teraz pomyśl na jakim poziomie jest zaufanie do naszego państwa. A było z tym już całkiem nieźle...
    --
    "Suma inteligencji na planecie Ziemia jest stała. Liczba ludności rośnie" - Edward Murphy (podobno).

    www.youtube.com/watch?v=p8z-BY90Qj8
  • szczurek.polny 17.06.19, 22:45
    > Dowcip polega na tym, że to nie jest nikomu potrzebne. Takiego sprawozdania nigdzie się nie
    > wysyła i nikomu nie przedstawia.

    Trochę tu popłynąłeś. Nawet powiedziałbym, że grubo popłynąłeś.

    Przecież sam piszesz parę linijek wcześniej, że się wysyła. Wysyłało się w formie papierowej, teraz wysyła się w formie elektronicznej. Do KRS się wysyła.

    I nie bez powodu ustawa z 1994 roku przewiduje za niewywiązanie się z obowiązku grzywnę lub nawet 2 lata. Bo to nie jest popierdółka, to ważne dokumenty są.

    Wiadomo, że spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z kapitałem zakładowym powiedzmy 50 000 złotych może być warta 50 mln złotych, a może nie być warta nawet i 500 złotych. Przy dobrych wiatrach może mieć i wartość ujemną, choć nie powinna. To skąd ja mam wiedzieć, czy spółka z o.o., która chce ze mną robić biznes jest wiarygodna? Po to właśnie są publicznie dostępne sprawozdania finansowe i bilanse wszystkich spółek w KRS. Mogę sobie wejść na ekrs.ms.gov.pl i zobaczyć czy spółka rzeczywiście prowadzi działalność od lat, czy też to jest jakaś wydmuszka.

    Pamiętam, bardzo długo ten przepis rzeczywiście był martwy. Były spółki, co i z 5 lat zaległości w przesyłaniu sprawozdania finansowego i bilansu do KRS miały. I dobrze się wtedy łowiło w mętnej wodzie, różne szumowiny miały używanie. A potem była panika, bo trzeba było zaległe dokumenty uzupełniać (jak mnie pamięć nie myli nawet pod rygorem wykreślenia z rejestru i przymusowej likwidacji spółki). A działo się to za czasów świetlanych rządów Platformy Obywatelskiej i jego magnificencji premiera Donalda Tuska. I dobrze się działo, bo mimo kwiku trzeba było w końcu ten bałagan uporządkować.

    Ja bym to widział tak: prawo (istniejące od dawna) zaczyna być wreszcie egzekwowane, obrót gospodarczy staje się bardziej transparentny i bezpieczny. A dzięki temu, że bilans i sprawozdanie dostarczane są w formie elektronicznej, od razu są publicznie dostępne dla wszystkich i w Pcimiu, i w Sydney.

    Cywilizujemy się, więc i prowadzenie biznesu powoli staje się tak skomplikowane jak w cywilizowanych krajach. Próbowałeś kiedyś prowadzić spółkę lub rozliczać podatki w takiej na przykład Belgii? Tam to wszystko jest tak porypane, że prawo wprost zabrania otwierania jakiejkolwiek działalności gospodarczej osobom bez matury albo specjalnego, państwowego kursu. Bo wychodzi się z założenia, że osoba z wykształceniem podstawowym lub zawodowym nie poradzi sobie nawet z najprostszą formą działalności. Jeszcze trochę nam do europejskich standardów brakuje.

    A że programik gówniany? To już bym powiedział, taka jest specyfika projektów informatycznych dla sektora publicznego na całym świecie, nie tylko w Polsce. Gdzieś widziałem raport, że jakieś 3% takich projektów kończy się na czas, w budżecie i dostarczając coś, co jest potrzebne i nadaje się do użytkowania. Pamiętasz początki elektronicznej wymiany dokumentów z ZUSem? To dopiero był płacz! Słynny program "Płatnik", ech łza wzruszenia mi się w oku zakręciła.
  • zimna-wodka 18.06.19, 01:45
    szczurek.polny napisał:
    ......................................

    Czytaj uchem a nie brzuchem.
    1. KRS musi to dostać po zatwierdzeniu. Termin (w uproszczeniu) upływa 15 lipca. To po cholerę ma być zrobione na 31 marca? To ma sens w przypadku np. KGHM. Ale spółeczka "ja z kolegą"?

    2. Nikt nie neguje potrzeby publikowania sf. I nawet dobrze, że KRS je dostaje w formie elektronicznej. Może będą i dostępne przez internet co by się bardzo przydało (np. mnie). Ale póki co ne są i nie wiadomo kiedy będą.
    A numer polega na tym, że to co nie jest w formie elektronicznej NIE JEST sf. Dokument w formie papierowej, podpisany przez wszystkich świętych NIE JEST dokumentem. Dokument możesz zobaczyć na ekranie laptopa. Jak go wydrukujesz to już to nie będzie dokument.

    Potrafisz powiedzieć po co ten cyrk? Wyobraź sobie , że masz sprawę w sądzie i takie sf jest potrzebne. Co złożysz do akt? Płytkę z plikiem, którego nie można odczytać w normalny sposób? A co pokażesz akcjonariuszom?

    Tak naprawdę wystarczyło napisać "składa się do KRS" a nie "sporządza się" w formie elektronicznej. To by miało ręce i nogi. Publikacja dostępna dla każdego ale można i na papierze i ryć w kamieniu. Co kto lubi.
    Ale pomiędzy "składa" a "sporządza" różnica jest niwielka. Jedno na s, drugie też więc wsio rawno. Nie takie rzeczy przepychało się w jeden wieczór i nie z takimi błędami.

    A kary za nie składanie sf do KRS wprowadziła PO. Już dosyć dawno temu. Niektórzy to olewają - tak samo dzisiaj jak i kiedyś. Więc Tuska w to nie plącz.

    Pamiętam początki płatnika. Ale jest różnica pomiędzy systemem obsługującym dziesiątki milionów plików w skali miesiąca a edytorem tekstu. Bo to co zrobiło MF to jest tylko edytor i to cholernie prymitywny.

    I jeszcze wracając do dostępności tych sf. Na wczoraj (umowne) wyglądało to tak, że trzeba było dzwonić, zamówić akta a potem udać się do czytelni. Na dzisiaj masz programik, który podle ale czyta te sf., które MASZ NA SWOIM DYSKU. To co jest na dyskach w KRS nie jest dostępne. Więc wczoraj miałeś trudnodostępne a dzisiaj nie jest nie jest dostępne w ogóle. Ani w Pcimiu ani w Sidney ani na księżycu co go skolonizował Matousztek.
    Czyli postęp w typowo pisim wydaniu.

    A na koniec: bądź łaskaw nie pisać "sprawozdanie i bilans". Bilans jest częścią sprawozdania finansowego.

    --
    "Suma inteligencji na planecie Ziemia jest stała. Liczba ludności rośnie" - Edward Murphy (podobno).

    www.youtube.com/watch?v=p8z-BY90Qj8
  • dorota_333 22.06.19, 11:23
    " (…) rozporządzenie podpisane przez minister finansów Teresę Czerwińską „w sprawie deklaracji o rezygnacji z dokonywania wpłat do pracowniczych planów kapitałowych” wydano 12 czerwca 2019 r., a w Dzienniku Ustaw opublikowano 14 czerwca 2019 r. Problem w tym, że w tym czasie Teresa Czerwińska przestała być ministrem finansów (dokładnie od 4 czerwca 2019 r.) i już miała nową pracę jako członek zarządu w Narodowym Banku Polskim.

    - To powoduje, że rozporządzenie, a w konsekwencji wzór deklaracji rezygnacji z wpłat do PPK, może być kwestionowane - przekonuje Antoni Kolek, prezes Instytutu Emerytalnego.

    - Tymczasem możliwość uchylenia rozporządzenia może być dokonana tylko przez Radę Ministrów na wniosek premiera. Najbliższe posiedzenie rządu będzie pewnie 25 czerwca 2019 r., co oznacza, że w przypadku uchylenia obecnego i publikacji nowego rozporządzenia 14-dniowy termin na wejście w życie rozporządzenia ustalającego wzór deklaracji o rezygnacji przypadłby już po 1 lipca 2019 r., czyli po dniu, od którego zatrudnieni mogą się z PPK wypisywać - dodaje.

    Zdaniem Antoniego Kołka może się więc okazać, że w firmach, które szybko wdrożą PPK, już od lipca 2019 r., czyli w lipcu zawrą umowy o zarządzanie oraz prowadzenie PPK, pracownicy takich podmiotów nie będą mieli podstawy prawnej do skutecznej rezygnacji z wpłat do PPK i w konsekwencji mogą zostać obligatoryjnie zapisani do PPK wbrew swej woli."

    wyborcza.pl/7,155287,24921690,czy-przez-legislacyjny-bubel-rzadu-polacy-nie-beda-mogli-wypisac.html#S.main_topic-K.C-B.1-L.2.duzy

    Prezes czegoś, co nazywa się "Instytut Emerytalny" jest w mylnym błędzie. Rozporządzenie nie "może być kwestionowane" tylko po prostu jest z mocy prawa nieważne. Nie powoduje skutków pranych. Konsekwencje przedstawione wyżej.

    No i pytanie: czy to przejaw znanego pisowskiego szambiarstwa w dziedzinie tworzenia prawa, czy może to nie jest przypadek, że takie buble się wypuszcza. Bo skutek jest jakby po myśli PiS.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.