Dodaj do ulubionych

Kilka TEZ o Polsce - DLACZEGO zloty idzie w gore?

08.02.05, 21:16
Kilka swobodnych mysli opartych na faktach:

1) Zloty umacnia sie TYLKO DLATEGO, ze jest atrakcyjna stopa zwrotu z
inwestycji w polski dlug. (przyrost pieniadza oraz spadek sily nabywczej
waluty w 2004 krzycza wrecz o nieuchronnosci spadku kursu)

2) Polityka RPP ma NAJWIEKSZY wplyw na kurs zlotego

3) Kurs zlotego ma najwiekszy wplyw na wymiane handlowa i na eksport.

4) Eksport ma obecnie kluczowe znaczenie w rachunku wzrostu PKB Polski.


OPINIA: Stanisław Kluza Główny ekonomista Bank Gospodarki Żywnościowej

Utrzymuje się mały wzrost gotówki w obiegu Wzrost gotówki w obiegu na poziomie
3,2% (r/r) jest bardzo słaby wobec kilkunastoprocentowej dynamiki w I półroczu
2004r.

Jest to ostrzegawczy sygnał dla wzrostu gospodarczego, pokazuje to spadek
zapotrzebowania gospodarki na pieniądz transakcyjny. Często poprzedza to
wolniejszy wzrost gospodarczy. Taki scenariusz może mieć miejsce w I i II kw.
2005r.

Spadek kredytów Nadal obserwujemy spadek kredytów przedsiębiorstw. Stawia to
pod znakiem zapytania, czy będzie istotny wzrost inwestycji w IV kw.2004r.,
jak widać przedsiębiorstwa nadal chętniej deponują pieniądze i spłacają
kredyty niż zaciągają nowe zobowiązania."


Edytor zaawansowany
  • robisc 08.02.05, 21:41
    Zloty umacnia sie, bo:
    - mamy przynajmniej 2 punktowe dodatnie stopy procentowe, co daje wysokie stopy
    z inwstycji w polskie papiery dluzne;
    - wystepuje wysoka podaz papierow denominowaych w PLN, co powoduje duzy naplyw
    walut obcych; w zwiazku z uwaga pierwsza popyt przewyzsza podaz, co daje rzadowi
    komfortowa sytacje;
    - przyspieszenie prywatyzacji;
    - duza ilosc emisji na GPW;
    - ryzyko polityczne po akcesji jest oceniane przez inwstorow na nizsze niz przed
    akcesja; na scenie politycznej panuje wzgledny spokoj;





    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka iGospodarka
  • przycinek.usa 08.02.05, 21:56
    Bardzo kolokwialnie to ujales. Uwazam, ze ten obraz jest pelny.

    Wobec tego zadaje 1 latwe pytanie:

    Czy obnizka stopy procentowej o 2% doprowadzilaby do odwrocenia tendencji?

  • robisc 08.02.05, 22:20
    przycinek.usa napisał:

    > Bardzo kolokwialnie to ujales. Uwazam, ze ten obraz jest pelny.
    >
    > Wobec tego zadaje 1 latwe pytanie:
    >
    > Czy obnizka stopy procentowej o 2% doprowadzilaby do odwrocenia tendencji?
    >
    W krotkim horyzoncie (kilka miesiecy) tak. W dlugim, przy utrzymaniu pozostalych
    zmiennych prawdopodobnie trend na wzmocnienie zlotego bylby kontynuowany,
    spadlaby natomiast dynamika aprecjacji.

    Jednak pozostale zmienne tez sie zmienia. Dojdzie ryzyko polityczne i gwaltowny
    spadek wzrostu PKB. To spowoduje oslabienie zlotego.
    Byc moze takiego rozwoju wypadkow oczekuje RPP. Tylko po co doprowadzac do
    spadku wzrostu gospodarczego? Inflacja jest opanowana, nie ma zadnego powodu do
    utrzymywania stop procentowych na tak wysokim poziomie jak obecnie. W jaki
    sposob te stopy wplywaja na inflacje, poza presja aprecjacyjna na zlotego?
    Wiekszosc kredytow zaciaganych przez gsopdarstwa domowe to kredyty indeksowane,
    na ktore stopy procentowe NBP nie maja zadnego wplywu.

    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka iGospodarka
  • przycinek.usa 08.02.05, 23:39
    "W krotkim horyzoncie (kilka miesiecy) tak. W dlugim, przy utrzymaniu pozostalych
    zmiennych prawdopodobnie trend na wzmocnienie zlotego bylby kontynuowany,"

    Czyli tak, ale wlsciwie to nie... He h ehe he. Oj Robert.

    A dlug? A odsetki? A dynamika zadluzania? Mowi to Panu cos?
  • vice_versa 09.02.05, 00:36
    Patrze i oczom nie wierze Przycinku...
    Z ciebie spuscic na chwile oko i zaczynasz pisac jak ten oszolom vice_versa.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • vice_versa 09.02.05, 00:32
    Zloty umacnia sie, bo:
    > - mamy przynajmniej 2 punktowe dodatnie stopy procentowe, co daje wysokie
    > stopy z inwstycji w polskie papiery dluzne;

    Robi to juz prostowalem! Porównujesz nie te procenty!!! Nie mozesz zachecic
    kogos by kupil papiery Twojej spólki jesli dasz mu nizsza stope procentowa niz
    srednia stopa wzrostu rynku na którym te papiery sa notowane!!! Rynek wzrasta
    5.4% to jak dac mu mniej?? Nie przyjdzie, to nielogiczne, latwiej byloby mu
    wtedy zalozyc kupic papiery spólek, tyle ze przewalutowanie dlugu wtedy by nie
    nastapilo! Wobec czego bylibysmy znacznie bardziej narazeni na zmiane trendu
    USD, a przeciez wszyscy i Ty Robi, i przycinek i ja co do tego ze to nastapi
    sie zgadzamy. Wiec jak by wygladala taka aprecjacja USD powiedzmy o 30% i jaki
    bylby jej skutek w ciagu 2 lat na poziom dlugu publicznego, gdyby z priorytetu
    przewalutowania zrezygnowano???

    > - wystepuje wysoka podaz papierow denominowaych w PLN, co powoduje duzy
    > naplywwalut obcych; w zwiazku z uwaga pierwsza popyt przewyzsza podaz, co
    > daje rzadowikomfortowa sytacje;

    Obserwacje prawdziwe, rozumowanie nie. Odwrotnie robic, spróbuj!!! Wystepuje
    wysoki naplyw walut obcych obrazonych na spadajacego USD i szukajacego
    bezpiecznych rynków. To wzmaga podaz papierów denominowanych w PLN, co daje
    rzadowi komfortowa sytuacje... przeszkadzajac eksporterom a pomagajac
    importerom. Tu jest pomylka: wysoka podaz nigdy nie powoduje wysokiego naplywu,
    w ogóle na niego nie wplywa... jesli to ujemnie. Co wiecej wysoka podaz
    papierów PLN jest w duzej mierze... przeklenstwem inwentarza, natomiast pisanie
    o wysokiej podazy papierów PLN sugeruje ze mozna to zmienic od reki. Nie mozna,
    chyba ze sie robi rewolucje w wydatkach. Moze. W nastepnej kadencji. Pierwsze
    dwa lata, na tyle starczy towarzystwu wigoru. Pózniej silny USD spowoduje
    poploch i zmiany w Konstytucji. To widac juz dzis.

    > - przyspieszenie prywatyzacji;
    > - duza ilosc emisji na GPW;
    > - ryzyko polityczne po akcesji jest oceniane przez inwstorow na nizsze niz
    > przedakcesja; na scenie politycznej panuje wzgledny spokoj;

    Niewatpliwie.

    Zloty umacnia sie bo USA deprecjonuja a Polska przewalutowuje. Bogatsi trzymaja
    dlug we wlasnej walucie. Mamy swobode przeplywu, panowie.


    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • robisc 09.02.05, 08:50
    vice_versa napisał:

    > Robi to juz prostowalem! Porównujesz nie te procenty!!! Nie mozesz zachecic
    > kogos by kupil papiery Twojej spólki jesli dasz mu nizsza stope procentowa niz
    > srednia stopa wzrostu rynku na którym te papiery sa notowane!!! Rynek wzrasta
    > 5.4% to jak dac mu mniej??

    To ty mylisz stopy. Jezeli stopa wzrostu PKB wynosi powiedzy 6%, inflacja 3%, to
    stopy NBP powinny wynoscic 6%? A jezeli po pierwszym kwartale tego roku wzrost
    PKB spadnie do 0, to stopy procentowe tez powinny spasc proporcjionalnie? Nie.
    Nie ta korelacja. Stopy procentowe odnosza sie przede wszytkim do roznych
    wskaznikow wzrostu cen. Przy tym wiadomo, ze im szybszy wzrost gospodarczy tym
    zwykle wieksza inflacja, chociaz jezeli wzrost PKB wynika glownie ze wzrostu
    wydajnosci pracy, to nie przeklada sie to na proporcjonalny wzrost plac, a wiec
    inflacja rosnie wolniej niz PKB. I z taka sytuacja mamy do czynienia w Polsce.
    Gwaltownemu wzrostowi wydajnosci pracy towarzyszy spadek plac realnych, dlatego
    ze do inflacji popytowej dochodzi jeszcze inflacja kosztowa zwiazana ze wzrostem
    cen surowcw i eneregii. W kazdym razie czynnik popytowy jest mocno hamowany, a
    kosztowy mial w duzym stopniu charakter jednorazowy, zwiazany z akcesja.

    Prawdopodoba sytuacja po I polowie roku bedzie nastepujaca: PKB przyhamuju do
    ok. 2-3% (oby nie bardziej), i rowniez w tym przedziale znajdzie sie inflacja.
    Spadek stop procentowych jest nieunikniony, chocby po to, zeby nie zaostrzac
    dodakowo polityki monetranej, z czym mamy do czynienia obecnie.

    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka iGospodarka
  • vice_versa 09.02.05, 12:09
    robisc napisał:

    >jezeli po pierwszym kwartale tego roku wzrost
    > PKB spadnie do 0, to stopy procentowe tez powinny spasc proporcjionalnie? Nie.
    > Nie ta korelacja.

    Tia, a Greenspan to oszolom, bo wlasnie to zaczal robic po 11.09. Po prostu
    oszolom, czy moze twierdzisz, ze po 11.09 PKB USA zaczelo gwaltownie wzrastac?
    Jezeli to tylko wskutek QAM i zabiegów statystycznych.

    > To ty mylisz stopy.
    > Jezeli stopa wzrostu PKB wynosi powiedzy 6%, inflacja 3%, to
    > stopy NBP powinny wynoscic 6%?

    Tak, wg klasycznej teorii ekonomii to ja myle stopy, zgadza sie. Ale to nie ja
    myle cel w jakim stopy sie podnosi i obniza. To nie ma nic wspólnego z inflacja.

    Wracajac do Twojego pytania to: rosnaca inflacja na poziomie 3% oznacza
    wycofywanie sie kapitalu zagranicznego. Bo wtedy kazdy dodrukowany papier
    skarbowy nominowany w PLN bezposrednio przeklada sie na rynek wewnetrzny i
    oslabia zlotówke a brak jest presji deflacyjnej zwiazanej z zakupami (jak sie
    dzieje gdy waluty naplywaja). Czyli albo/albo albo zaczelismy drukowac
    zdecydowanie wiecej niz powinnismy,albo mamy ujemy bilans naplywajacej gotówki.
    Jesli tak to: papiery powinny byc emitowane w walucie szybciej slabnacej, a
    stopy powinny zostac juz dawno obnizone, bo utrzymanie naplywu walut
    zagranicznych pozwoliloby wolniej deprecjonowac walute krajowa, a szybciej dlug
    i koszty jego obslugi. Krótko mówiac wtedy panstwo walczy o inwestorów
    zagranicznych i porównywanie stóp procentowych w innych krajch ma sens bo
    panstwo wypuszcza wtedy dlug nominowany w walucie obcej, bardziej slabnacej. I
    tak dzieje sie zazwyczaj a okresy takie jak dzis gdy mozna zmienic strukture
    walutowa dlugu zdarzaja sie nieporównywanie rzadziej.

    Prawde mówiac nie wiem jak odpowiedziec na Twoje pytanie. Traktujesz Polske
    jako naczynie zamkniete. I rzucasz cyferki. Czyli zero informacji o tym jaki
    jest trend USD i w jakiej walucie nominowany jest dlug, jakie sa jego proporcje
    i w jakiej walucie panstwo emituje papiery skarbowe. To co robisz to jest takie
    rozumowanie jak gdyby warunki zewnetrzne nie istnialy. Zmiana wspólczynników
    krajowych, bez analizy zewnetrznej i oceny co sie BEDZIE dziac w najblizszej
    przyszlosci po prostu nie ma sensu. Obecnie doskonale wiemy ze USD bedzie
    slabnac i taki obrót spraw zakladamy wiec bedziemy mieli staly naplyw walut,
    nie mozemy jednak obnizyc stopy bo nieprzewalutujemy dlugu

    Dopowiem cos do poprzedniego postu: Nie ja myle stopy. I mówie to bardzo mocno.
    To nie znaczy ze stóp banków zewnetrznych nie nalezy porównywac. Owszem,
    nalezy, bo czesciej i glebiej zadluzamy sie za granica nominujac dlug w ich
    walucie, a rzadziej i krócej mamy okazje dlug ten przewalutowac na PLN. Czemu?
    Bo deprecjacja u starszych braci w kapitalizmie zwylke jest wieksza. Natomiast
    struktura dlugu panstwa rozwinietego wyglada tak ze wiekszosc dlugów ma
    nominowane we wlasnej walucie.
    Popatrz jeszcze raz na to co robi panstwo, i czemu to sluzy. Jak sie uwaza ze
    panstwo postepuje glupio, to sie traci, bo sie nie wie co bedzie dalej. Tak jak
    nie wiedza Twoi klienci.

    Z Twoja analiza przyszlosci sie zgadzam. Tylko patrzac na Twoja sygnaturke nie
    chce mi sie wierzyc, ze naprawde uwazasz, ze panstwu zalezy na wysokim wzroscie
    PKB, a przynajmniej ze jest to priorytet nr 1. Nie, najwazniejszy, wracajac do
    mojego wczesniejszego porównania, jest kurs papierów skarbowych, dokladnie tak
    jak z akcjami spólek, tyle, ze dla spólek wymierny jest kurs rynkowy, dla
    panstwo nie ma swojego chartu, wazne jest to co inne panstwa zrobia z wlasna
    waluta w najblizszej przyszlosci. Od tego zalezy "kurs" publicznych papierków.

    Pozdr

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • robisc 09.02.05, 16:02
    I wlasciwie mozemy skonczyc dyskusje na temat stop i kursow. Bo co, k..wa,
    Gronickiego obchodzi co sie stanie w przyszlym roku.

    2005.02.09 15:22
    W tym roku nie będzie takich wahań na rynku walutowym jak w ubiegłym

    Trend na rynku walutowym się odwrócił, ale w tym roku nie będzie tak dużych
    wahań wartości złotego jak w poprzednim, uważa Wojciech Misiąg z Instytutu Badań
    nad Gospodarką Rynkową (IBnGR).

    „Trend już się odwrócił, jesteśmy na etapie wyhamowywania. […] Takiego skoku,
    jak w ubiegłym roku, w którąkolwiek ze stron, już się nie spodziewamy” –
    powiedział Misiąg podczas konferencji prasowej w środę.

    W 2004 roku złoty umocnił się do dolara o ponad 20% i niemal 14% do euro.

    Misiąg zwrócił uwagę, że właśnie dzięki mocnemu złotemu udało się osiągnąć
    relatywnie niski poziom relacji długu publicznego do PKB.

    „Zaczynamy maszerować w dobrym kierunku, ale jak się przyjrzymy, skąd wziął się
    ten spadek, to już nie wygląda to tak optymistycznie” – powiedział także Misiąg.

    „Na różnicach kursowych zarobiliśmy 19 mld zł, co odpowiada obniżeniu relacji
    długu do PKB o ponad 2 punkty procentowe” – dodał.

    Według IBnGR, relacja ta wyniosła na koniec roku 2004 ok. 50,5% z 51,6% na
    koniec 2003 roku. Nominalnie dług wyniósł ok. 446,1 mld zł wobec 409,0 mld zł
    notowanych na koniec 2003 roku.

    „To dobre, bo oznacza odciążenie budżetu kosztami obsługi długu zagranicznego” –
    uważa Misiąg.

    Wskaźnik IBnGR (szacunek deficytu sektora finansów publicznych do PKB) wyniósł w
    2004 roku 3,6%.

    Według prognoz instytutu, w 2005 roku wskaźnik IBnGR wzrośnie do poziomu ok.
    5,4% PKB.

    „Wynika to stąd, że nie można już liczyć na ponowne obniżenie wskaźnika dzięki
    korekcie kursowej. Utrzymanie zatem czystego deficytu sektora finansów
    publicznych (kasowo ujęte dochody minus kasowo ujęte wydatki) na poziomie
    zbliżonym do 2004 roku musi prowadzić do pogorszenia wartości wskaźnika” –
    czytamy w komunikacie IBnGR.

    BUDŻET 2005 PASYWNY

    Zdaniem Misiąga, budżet na rok 2005 został sporządzony pasywnie.

    „To co nas niepokoi to poziom dochodów […] nie kłócimy się o poziom wydatków,
    jest on dość realistyczny” – powiedział ekspert.

    Według szacunków instytutu, dochody budżetu będą o ok. 2% niższe i osiągną 170,8
    mld zł.

    „Prognoza wydatków odpowiada natomiast dokładnie ustaleniom zapisanym w ustawie
    budżetowej” – czytamy w materiałach.

    Ustawa budżetowa zakłada, że dochody w 2005 roku wyniosą 174,70 mld zł,
    natomiast wydatki – 209,70 mld zł. Deficyt ma wynieść 35 mld zł.

    Deficyt budżetu po grudniu 2004 roku wyniósł 41,5 mld zł, czyli 91,6% planu.
    Dochody budżetu państwa w 2004 roku osiągnęły poziom 156,29 mld zł, czyli 101,1%
    planu, zaś wydatki 197,79 mld zł, czyli 99,0%.


    www.money.pl/pieniadze/wiadomosci/20050209/87921/
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka iGospodarka
  • lastboyscout 09.02.05, 17:00
    Mówi Misiąg:

    > Trend na rynku walutowym się odwrócił, ale w tym roku nie będzie tak dużych
    > wahań wartości złotego jak w poprzednim, <<

    Niezle zaczął hi hi smile ....
    Niech spojrzy na DZISIEJSZE notowania złotego...
    Wygląda na to, ze nawet nie wie , że wkrótce potrójne wybory w Polsce.


    > Misiąg zwrócił uwagę, że właśnie dzięki mocnemu złotemu udało się osiągnąć
    > relatywnie niski poziom relacji długu publicznego do PKB.<<<


    Jak rozumiem kreatywną księgowośc Misiąg uważa za osiągniecia .... COOOOL ! smile


    > „Zaczynamy maszerować w dobrym kierunku, ale jak się przyjrzymy,
    skąd wziął się ten spadek, to już nie wygląda to tak optymistycznie” –
    powiedział także Misiąg.<<<

    Uffffff, zupełnie odwrotnie~!
    Nie maszerujemy w dobrym kierunku własnie z przyczyn z którego wziął sie ten
    spadek ....

    > „Na różnicach kursowych zarobiliśmy 19 mld zł, co odpowiada obniżeniu
    reacji długu do PKB o ponad 2 punkty procentowe” – dodał.<<

    NIC nie ZAROBILISMY bo wzięciu pożyczek się nie zarabia.
    Zarabia się na zainwestowaniu pożyczek na procent wyższy od procentu pożyczki =
    obniżenie realacji długu do PKB praktycznie nie zaistaniało a faktycznie
    zaistniał potencjał wzrostu tej relacji ....

    > Według IBnGR, relacja ta wyniosła na koniec roku 2004 ok. 50,5% z 51,6% na
    > koniec 2003 roku. Nominalnie dług wyniósł ok. 446,1 mld zł wobec 409,0 mld zł
    > notowanych na koniec 2003 roku.<<

    Dług będzie musiał byc zwrócony w walutach obcych i tylko w takich walutach
    może byc liczony.
    Misiąg może oczywiście pozyczyć następne waluty na spłatę obecnych pożyczek i
    wtedy bedzie nawet "lepiej" niż dzisiaj ale gdyby mu sie to nie udało to wtedy
    będzie musiał skupować waluty obce za złotówki co osłabi na tyle złotówkę, że
    przeskoczymy 60% tak długim susem, że możemy wylądować na 100% ....

    > „To dobre, bo oznacza odciążenie budżetu kosztami obsługi długu
    zagranicznego” –
    > uważa Misiąg.<<<

    Wcale nie oznacza. To się MOŻE WYDARZYĆ ale NIE MUSI.
    NAJPIERW trzeba będzie utrzymać kurs złotówki za pomocą nowych pożyczek, potem
    spłacić dług zagraniczny droższą złotówka a dopiero na końcu pozwolić sobie na
    takie teksty ....


    Uffffff! Reszta to też komentatorska książka pobożnych życzeń to ten Misiąg
    mówi nam to wszystko za NASZE PIENIĄDZE ?
  • vice_versa 09.02.05, 20:24
    > Mówi Misiąg:
    >
    > > Trend na rynku walutowym się odwrócił, ale w tym roku nie będzie tak duży
    > ch
    > > wahań wartości złotego jak w poprzednim, <<
    >
    > Niezle zaczął hi hi smile ....
    > Niech spojrzy na DZISIEJSZE notowania złotego...

    To prawda zaczal idiotycznie... A swoja droga LBS: czy Amerykanie zanizaja
    poziom swojego deficytu czy naprawde uwazaja ze dlug i deficyt w tym roku
    zmaleja? Cus mi sie nie wydaje co by gielda miala pojechac w góre... A jak
    gotówka ze swiata nie zacznie plynac szerszym strumieniem w cos innego niz
    bondy to sie relacja dlug/GDP nie zmieni... No to co, serio przestaniecie
    drukowac???

    > > Misiąg zwrócił uwagę, że właśnie dzięki mocnemu złotemu udało się osiągną
    > ć
    > > relatywnie niski poziom relacji długu publicznego do PKB.<<<
    >
    > Jak rozumiem kreatywną księgowośc Misiąg uważa za osiągniecia .... COOOOL ! smile

    Co Ty mówisz LBS??? Jaka kreatywna ksiegowosc? To ze wolisz miec dlug w
    slabnacej walucie to jest kreatywne???
    Jesli 2% dlug w relacji do PKB spadl to SUPER. To jest dzialanie rentowne i
    jest cool. Z punktu widzenia budzetu. Ja nie uwazam ze rentowne dzialania
    budzetu skutkuja nierentownoscia spólek. Tu nie ma win win. Podobnie nie ma win
    win jak sie podnosi podatki, wtedy budzet nie zwieksza swojej rentownosci tylko
    rznie glupa, ze inaczej nie mógl.

    > > „Zaczynamy maszerować w dobrym kierunku, ale jak się przyjrzymy,
    > skąd wziął się ten spadek, to już nie wygląda to tak optymistycznie” R
    > 11;
    > powiedział także Misiąg.<<<
    >
    > Uffffff, zupełnie odwrotnie~!
    > Nie maszerujemy w dobrym kierunku własnie z przyczyn z którego wziął sie ten
    > spadek ....
    >
    > > „Na różnicach kursowych zarobiliśmy 19 mld zł, co odpowiada obniżen
    > iu reacji długu do PKB o ponad 2 punkty procentowe” – dodał.<<

    > NIC nie ZAROBILISMY bo wzięciu pożyczek się nie zarabia.

    To sa nonsensowne farmazony, LBS.
    Jak biore pozyczke w walucie slabnacej to zarabiam. A przewalutowanie dlugu
    polega na tym, ze wziety WCZORAJ kredyt w USD czy Euro, DZIS zamieniam na PLN,
    bo JUTRO to PLN bedzie tracil na wartosci. To jest RENTOWNE!
    To jest UPRZEDZENIE ruchu gracza który sie nazywa USA czyli zwrotu w trendzie
    USD. Poniewaz trend USD zalezy od Chin, to ja sie z Misiagiem tez nie zgadzam,
    bo on nie ma bladego pojecia czy trend USD sie odwrócil czy nie. Nie odwrócil
    sie, tylko teraz rosnie ropa. Ale Misiag ma tez racje bo jak trafnie mówi
    robisc, aprecjacja PLN wynika równiez ze wstapienia do UE. Pomimo wiec ze nie
    mamy szans na 20% deprecjacje wobec USD i ...14% wobec Euro TO NIE ZNACZY ze
    trend sie zmienil, tylko ze tempo oslablo. USD bedzie tanial i rzad robi
    swietna robote, ze dlug przewalutowuje, bo jak USD zacznie rosnac to dlug nie
    skoczy w ciagu 2 lat o 30%!!!. Dodam ze Konstytucje i tak trzeba bedzie
    zmienic, bo to ciagle zbyt malo. Da to na szczescie asumpt do odchudzenia
    socjalizmu w Polsce. Bedzie sie dzialo, oj bedzie! Krzyk bedzie nieziemski,
    tylko pamietajcie o tym co mówie. Bo glupoty beda wtedy pisac wszyscy, ze
    to "prawica" winna. Jesli wskutek fundamentów (czyli Chin, a nie
    krótkookresowych 1-3mc trendów spowodowanych przerzuceniem gotówki na rynek
    ropy) USD zacznie sie umacniac to dlug i tak skoczy powyzej 50%,55% i 60% i to
    znacznie szybciej niz dzis maleje... wiec LBS, starsi bracia w kapitalizmie
    ciagle nas doja... My mozemy tylko nie sluchac pieknie gadajacego Hausnera a
    patrzec mu na rece. A Hausner nie zrobil NIC. TYLKO GADAL. Ja wiem jedno, jak
    Zyta wykladala na uczelni i pisala dla IBnGR to ja ja rozumialem jako jedna z
    nielicznych publikujacych w tamtym okresie. Poczytajcie, moze cos sie znajdzie,
    np w tym Googlu science czy jak on tam sie nazywa.

    > Zarabia się na zainwestowaniu pożyczek na procent wyższy od procentu pożyczki
    > =obniżenie realacji długu do PKB praktycznie nie zaistaniało a faktycznie
    > zaistniał potencjał wzrostu tej relacji ....

    LBS, to jest kólko graniaste. Teoretycznie masz racje. Tyle ze
    jesli "merytoryczni" którzy sie do rzadu nareszcie dorwali, a taka jest moja
    teza, ze oni teraz odwalaja kawal swietnej ekonomicznej roboty wbrew wszystkim
    s...wysynom z Sejmu, graja w tej samej druzynie z RPP to absurdem jest
    zakladac, ze ich dobra robota ZWIEKSZA szanse naplywu kolejnej fali kretynów
    ekonomicznych... Szczególnie w tej fazie "cyklu politycznego", kiedy Hania i
    Zyta sa w partii która dostanie 30% i graja pierwsze skrzypce. Jestem, qrwa,
    optymista. Na 1,5 roku. Dajcie mi sie cieszyc!
    Zrozumcie: im bardziej rentowny budzet tym bardziej rentowne przedsiebiorstwa i
    ludzie. Rentownoscia nie jest konflikt interesów. Ludzie musza patrzec co robi
    rzad, bo rzad wie lepiej co robia banki centralne i inne rzady! Rzad robi tak,
    by budzet byl rentowny, to nie stoi w sprzecznosci z rentownoscia obywateli, co
    nie znaczy ze obywatel nie powinien rzadu rznac jak moze. Powinien, bo jest
    bardziej rentowny niz rzad! Obnizenie wewnetrznej rentownosci rzadu sprawi ze
    rzad szybciej zacznie sie rozgladac za zewnetrznymi zródlami dochodów, czyli
    Groniccy którzy wiedza ze warto przewalutowac dlug wygraja! Na przekór
    politykom!

    > Dług będzie musiał byc zwrócony w walutach obcych i tylko w takich walutach
    > może byc liczony.
    He he he he... LBS dlug liczony jest w tej walucie w której jest nominowany.
    Ryzyko zmiany kursu w przypadku dlugu nominowanego w PLN jest przerzucone na
    inwestora który bedzie chcial wywiezc dulary lub jelro. Kuniec gadki LBS. To
    inwestor wtedy wymienia kase, capisci?
    Wiec serio mówiac nalezaloby uwzglednic jaka czesc jest nominowana w jakiej
    walucie. Czesciej pozyczamy w walutach obcych i wtedy stopy nalezy porównywac
    ze stopami banków centralnych tych krajów w których BIEZACO emitowane papiery
    sa denominowane, bo to te panstwa wtedy szybciej deprecjonuja swoja walute,
    wtedy stopy moga byc NISKO. Jak pozyczamy w walucie krajowej to stopy sa
    zalezne od stopy zwrotu która mozna osiagnac na rynku bez wiekszego problemu.
    To jest chlopaki P_R_O_S_T_E! Nie sluchajcie i nie czytajcie mnie, tylko
    POMYSLCIE!!!!

    > Misiąg może oczywiście pozyczyć następne waluty na spłatę obecnych pożyczek i
    > wtedy bedzie nawet "lepiej" niż dzisiaj 100% ....

    Wlasnie.

    ale gdyby mu sie to nie udało to
    > wtedy będzie musiał skupować waluty obce za złotówki co osłabi na tyle
    > złotówkę, że przeskoczymy 60% tak długim susem, że możemy wylądować na

    A to juz jest science fiction. Bo LBS: mamy swobode przeplywu kapitalu, i to
    nie zalezy od tego co zrobi Misiag tylko od tego co robi GreenBush (rozumiem ze
    budzet masz na mysli, orginalne, rzad=jeden z liberalnych instytutów naukowych,
    serio, BARDZO ORYGINALNE, ja bym sobie nawet tego zyczyl, tyle ze qrwa tu jest
    DEMOKRACJA.) Wiec jak napisalem wyzej i tak podskoczymy bo wzrost USD bedzie
    taki jak przy deprecjacji. A deprecjacja USD u nas doprowadzila do barokowego
    zycia SLDfii, co jest polaczeniem od mafii i SLD. Krótko mówiac marnotrawstwo
    czasu i pieniedzy kt óre mozna bylo przeznaczyc na reformy.


    > > „To dobre, bo oznacza odciążenie budżetu kosztami obsługi długu
    > zagranicznego” –uważa Misiąg.<<<
    > Wcale nie oznacza. To się MOŻE WYDARZYĆ ale NIE MUSI.

    Tia, LBS, znowu mamy "syndrom suchego koryta rzeki" i sie zastanawiamy z której
    strony bedzie plynac woda, Ty uwazasz ze moze w obie strony i jest równie
    prawdopodobne. W dodatku sugestia jest wyrazna, obstawiasz: z morza w góry. To
    tutaj nie ma zgody. Byc nie moze, bo jest EXTRA, a to wydarzyc sie MUSI. W
    szczególnosci w tej fazie cyklu politycznego.

    > NAJPIERW trzeba będzie utrzymać kurs złotówki za pomocą nowych pożyczek,
    >
  • vice_versa 09.02.05, 20:25
    > NAJPIERW trzeba będzie utrzymać kurs złotówki za pomocą nowych pożyczek,
    > potem spłacić dług zagraniczny droższą złotówka a dopiero na końcu pozwolić
    >sobie na takie teksty ....

    Pamietasz jeszcze ze wlasnie TERAZ zmieniamy strukture dlugu na PLN? Co sie
    stanie jak USD pójdzie w góre? Czyje to bedzie ryzyko, LBS, no czyje? Rzadu?
    > Uffffff! Reszta to też komentatorska książka pobożnych życzeń to ten Misiąg
    > mówi nam to wszystko za NASZE PIENIĄDZE ?

    Yo capitalism! czyli dawne Howgh! po deprecjacji.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 09.02.05, 21:33
    Przede wszystkim ...ja nie mówię, że mam rację ...
    Twierdzenie, że ma się rację bardzo szkodzi nauczeniu się czegoś i dlatego
    nie pozwalam sobie na to, nie rozmawiam z takimi co mają rację a monopol na
    rację pozostawiam tylko Panu Bogu .... wink


    > To prawda zaczal idiotycznie... A swoja droga LBS: czy Amerykanie zanizaja
    > poziom swojego deficytu czy naprawde uwazaja ze dlug i deficyt w tym roku
    > zmaleja? Cus mi sie nie wydaje co by gielda miala pojechac w góre... A jak
    > gotówka ze swiata nie zacznie plynac szerszym strumieniem w cos innego niz
    > bondy to sie relacja dlug/GDP nie zmieni... No to co, serio przestaniecie
    > drukowac???

    Pewnie tego nie zrozumiesz ale Amerykanie NIC nie uważają.
    Oni uważają, żeby dobrze zbudować dom jezeli pracują w budownictwie, sprzedać
    dużo towaru jeżeli są handlowcami i zjeść dużo pączków z kawą jeżeli sa
    policjantami wink
    Dlatego też przeciętny Amerykanin wydaje sie kompletnym imbecylem w oczach
    przeciętnego Polaka, który wie WSZYSTKO.
    Amerykanie są po prostu zbyt zajęci swoją własną pracą (czytaj: robieniem
    pieniędzy) i rządzenie pozostawiają RZĄDOWI. Polak odbiera Bogu co boskie i
    dlatego Bóg go nie kocha ......
    Poważnie tak jest! Amerykanie szanują w ten sposób SWÓJ WŁASNY WYBÓR dokonany w
    czasie wyborów a rozliczają swój rząd dopiero w czasie następnych wyborów o
    czym tak okrutnie przekonali sie demokraci ....
    Ja jestem Polakiem więc zmuszę się do odpowiedzi na twoje pytanie:
    Tutaj PIERWSZE słowo jakie wypowiada dziecko to "money" , kobieta mówi TYLKO o
    pieniądzach, mężczyzni służą TYLKO do robienia pieniędzy i wynoszenia śmieci...
    oni NAPRAWDĘ sie na tym znają ....... Co do reszty nawet nawet nie próbuję tego
    zrozumieć, nie mam czasu, muszę robić pieniądze. To taka SUPERKOMUNA.


    Co Ty mówisz LBS??? Jaka kreatywna ksiegowosc? To ze wolisz miec dlug w
    > slabnacej walucie to jest kreatywne???
    > Jesli 2% dlug w relacji do PKB spadl to SUPER. To jest dzialanie rentowne i
    > jest cool. Z punktu widzenia budzetu. Ja nie uwazam ze rentowne dzialania
    > budzetu skutkuja nierentownoscia spólek. Tu nie ma win win. Podobnie nie ma
    winwin jak sie podnosi podatki, wtedy budzet nie zwieksza swojej rentownosci
    tylko rznie glupa, ze inaczej nie mógl.<

    Ja nie jestem budżet , ja jestem Szumarski i wiem, że budżet odbije sobie takie
    papierowe numery NA MNIE. Właśnie zapłaciłem MULTUM za nowy polski paszport i
    apelację od postanowienia sądu w Polsce. Zapłaciłem bo rządowi wcześniej nie
    wyszło. Nie wierzę, że teraz im wyjdzie. Moge?


    > To sa nonsensowne farmazony, LBS.
    > Jak biore pozyczke w walucie slabnacej to zarabiam. A przewalutowanie dlugu
    > polega na tym, ze wziety WCZORAJ kredyt w USD czy Euro, DZIS zamieniam na
    PLN, bo JUTRO to PLN bedzie tracil na wartosci. To jest RENTOWNE!
    > To jest UPRZEDZENIE ruchu gracza który sie nazywa USA czyli zwrotu w trendzie
    > USD. Poniewaz trend USD zalezy od Chin, to ja sie z Misiagiem tez nie
    zgadzam, bo on nie ma bladego pojecia czy trend USD sie odwrócil czy nie. Nie
    odwrócil sie, tylko teraz rosnie ropa. Ale Misiag ma tez racje bo jak trafnie
    mówi robisc, aprecjacja PLN wynika równiez ze wstapienia do UE. Pomimo wiec ze
    nie mamy szans na 20% deprecjacje wobec USD i ...14% wobec Euro TO NIE ZNACZY
    ze trend sie zmienil, tylko ze tempo oslablo. USD bedzie tanial i rzad robi
    > swietna robote, ze dlug przewalutowuje, bo jak USD zacznie rosnac to dlug nie
    > skoczy w ciagu 2 lat o 30%!!!. Dodam ze Konstytucje i tak trzeba bedzie
    > zmienic, bo to ciagle zbyt malo. Da to na szczescie asumpt do odchudzenia
    > socjalizmu w Polsce. Bedzie sie dzialo, oj bedzie! Krzyk bedzie nieziemski,
    > tylko pamietajcie o tym co mówie. Bo glupoty beda wtedy pisac wszyscy, ze
    > to "prawica" winna. Jesli wskutek fundamentów (czyli Chin, a nie
    > krótkookresowych 1-3mc trendów spowodowanych przerzuceniem gotówki na rynek
    > ropy) USD zacznie sie umacniac to dlug i tak skoczy powyzej 50%,55% i 60% i
    to znacznie szybciej niz dzis maleje... wiec LBS, starsi bracia w kapitalizmie
    > ciagle nas doja... My mozemy tylko nie sluchac pieknie gadajacego Hausnera a
    > patrzec mu na rece. A Hausner nie zrobil NIC. TYLKO GADAL. Ja wiem jedno, jak
    > Zyta wykladala na uczelni i pisala dla IBnGR to ja ja rozumialem jako jedna z
    > nielicznych publikujacych w tamtym okresie.

    > LBS, to jest kólko graniaste. Teoretycznie masz racje. Tyle ze
    > jesli "merytoryczni" którzy sie do rzadu nareszcie dorwali, a taka jest moja
    > teza, ze oni teraz odwalaja kawal swietnej ekonomicznej roboty wbrew
    wszystkim
    > s...wysynom z Sejmu, graja w tej samej druzynie z RPP to absurdem jest
    > zakladac, ze ich dobra robota ZWIEKSZA szanse naplywu kolejnej fali kretynów
    > ekonomicznych... Szczególnie w tej fazie "cyklu politycznego", kiedy Hania i
    > Zyta sa w partii która dostanie 30% i graja pierwsze skrzypce. Jestem, qrwa,
    > optymista. Na 1,5 roku. Dajcie mi sie cieszyc!
    > Zrozumcie: im bardziej rentowny budzet tym bardziej rentowne przedsiebiorstwa
    i ludzie. Rentownoscia nie jest konflikt interesów. Ludzie musza patrzec co
    robi rzad, bo rzad wie lepiej co robia banki centralne i inne rzady! Rzad robi
    tak, by budzet byl rentowny, to nie stoi w sprzecznosci z rentownoscia
    obywateli, co nie znaczy ze obywatel nie powinien rzadu rznac jak moze.
    Powinien, bo jest bardziej rentowny niz rzad! Obnizenie wewnetrznej
    rentownosci rzadu sprawi ze rzad szybciej zacznie sie rozgladac za zewnetrznymi
    zródlami dochodów, czyli Groniccy którzy wiedza ze warto przewalutowac dlug
    wygraja! Na przekór politykom!

    To piękne się różnić i ja tutaj CHCĘ różnić od ciebie zdaniem.
    Wolę też rozmawiać o tym CO JEST a nie o tym CO BĘDZIE.
    Teraz mówimy o długu a twarda złotówka to jednak szerszy temat ....
    Pewnie nie uwierzysz, można dużo ugrać a jednak stracić ....

    Tak bardziej praktycznie to wziąłem kiedyś MILION z Kasy Zapomogowo-
    Pozyczkowej. Przy kasie nogi się wtedy pode mną ugięły bo zarabialem wtedy
    pewnie z dzisięć tysięcy. Kupiłem dolary BO TAK JAK TY uważam, że "To sa
    nonsensowne farmazony, LBS. Jak biore pozyczke w walucie slabnacej to zarabiam".
    To co wtedy zarobiłem to były nawiększe pieniądze mojego życia....Nie oznacza
    to jednak, ze ZAWSZE "ryzyko zmiany kursu w przypadku dlugu nominowanego w PLN
    jest przerzucone na inwestora" jak twierdzisz (zaznaczam, że mówimy tu
    Polsce).

    Odpowiedz mi szybko: KTO stracił w Rosji, Turcji i Argentynie? Spekulanci?
    Kto miał wpływ na te waluty?

    Więc mówisz , ze dolar będzie taniał a złotówka drożała ?
    Ano zobaczymy... wink

    Czy ty się w koncu wezmiesz za odpowiedż na moje prawne pytania jakie ci
    wysłalem emailem? wink Przynajmniej odpisz mi, ze nie masz czasu albo coś równie
    miłego ! wink
  • vice_versa 10.02.05, 08:30
    lastboyscout napisał(a):

    > Przede wszystkim ...ja nie mówię, że mam rację ...
    > Twierdzenie, że ma się rację bardzo szkodzi nauczeniu się czegoś i dlatego
    > nie pozwalam sobie na to, nie rozmawiam z takimi co mają rację a monopol na
    > rację pozostawiam tylko Panu Bogu .... wink

    LBS, to sie nazywa relatywizm, gdy tymczasem obaj wiemy, ze otwartosc na obie
    mozliwosci i perspektywy nie oznacza, ze obie sa równie sluszne. Np. gloszenie
    ze sie na pewno ma racje w sporze liberalizmu z socjalizmem, nie koniecznie
    oznacza ze sie socjalizmu nie rozumie, przeciwnie, rozumie sie na tyle dobrze
    ze sie wie, ze on do niczego nie prowadzi, a ze czlowiek bedzie sie mniej uczyl
    to i chwala Bogu, bo nalezy sie uczyc jak byc rentownym a nie jak nie byc.

    lastboyscout napisał(a):
    > Przede wszystkim ...ja nie mówię, że mam rację ...

    Ja twierdze, ze Misiag mówi z perspektywy budzetu. I ta perspektywa jest
    sluszna. Tzn. inaczej mówiac, ze nie warto krytykowac wszystkiego i zawsze. Po
    pierwsze dlatego, ze inaczej "kopiesz sie z koniem" i wygrac nie mozesz. Po
    drugie dlatego, ze krytyka Gronickich zwieksza szanse Kolodków. Nie kazda
    wladza doi jednakowo. Jedna robi to skuteczniej, druga efektywniej. I moze LBS
    tego nie rozumiesz, ale to cholernie istotne rozróznienie. Barwy polityczne nie
    maja znaczenia, ma znaczenie sens i ekonomika dzialan i do tego trzeba
    obserwowac cykle za oceanem a nie tylko chciec wywolac taki a nie inny cykl u
    nas. Bo polski budzet tez nie moze kopac sie z koniem, a mamy swobode
    przeplywu.

    > Ja nie jestem budżet , ja jestem Szumarski

    To jest bardzo sluszne zalozenie. Ja wszystkich do niego bede namawial.
    Jakbys zasady swojej perspektywy przeniósl na budzet, to by bylo fajnie, bo
    wyszloby ze teraz jest ekonomicznie...

    > i wiem, że budżet odbije sobie takiepapierowe numery NA MNIE.

    Tylko, ze Ty przeciez... nie mówisz ze masz racje... i cale szczescie.
    1. Jesli papierowe numery prowadza do wzrostu rentownosci budzetu, to mniej
    podatków trzeba sciagnac.
    2.W sprawie
    > Wolę też rozmawiać o tym CO JEST a nie o tym CO BĘDZIE.
    OK. Czyli rozumiem ze jesli DZIS postepuje ktos rentownie to tym samym
    jutrzejsza rentownosc SPADA, tak? A jak udowodniam ze jutrzejsza wzrasta to Ty
    mi na to ze dzisiejsza niekoniecznie... Ufff, to na mnie za trudne, LBS. Znowu
    mamy rozumowanie albo/albo. A tutaj jest jak jest, po prostu jesli wzrasta dzis
    moja rentownosc to rosnie i jutro, chyba ze sie dorwa nierentowni.

    Jak BUDZET oszczedza dzis 19 mld to nie po to by sobie te 19 mld odbic, tylko
    by przyszle ryzyko zmiany trendu obciazalo wierzycieli. Jakby budzet tego nie
    wczoraj i dzis nie robil, toby sobie na nas to odbil! Dlatego nie pisze ze PLN
    bedzie sie umacniac, a USD slabnac, tylko ze TERAZ PLN sie umacnia wiec dlatego
    TERAZ stopy trzeba trzymac wysoko, by jak najwiecej zaszlosci zdazyc
    przewalutowac. I równiez dlatego, ze akurat ja to rozumiem, a wiekszosc osób
    nie musi, to proponuje zasade amerykanska pt. rozliczamy przy wyborach co
    oznacza WIEKSZY kredyt zaufania i "pozostawienie rządzenia RZĄDOWI". Nawet
    rozumiem czemu to myslenie jest heretyckie, skala myslenia politycznego jest
    tak duza i tak powszechna, ze faz "merytorycznych" i "politycznych" po prostu
    nie widac, prawice i lewice jest widziec znacznie prosciej.I jeszcze twierdze,
    ze nie ma to koloru politycznego, tylko merytoryczny, a merytoryczni moga
    dorwac sie do wladzy w kazdej konstelacji jak polityczni za bardzo nabroja
    (sekwencja kadencji lewicy) lub odwrotnie najpierw pracuja eknomiczni i dostaja
    kopa od politycznych (w sekwencji prawicy)... Cykle "merytorycznych" nie
    pokrywaja sie z cyklami "politycznych", a wlasnie mamy poczatek
    cyklu "merytorycznych". I juz. A jesli twierdzisz odwrotnie, to prosze mnie
    popraw.

    Nie wiem jak z mozesz pisac o mnie:
    > Więc mówisz , ze dolar będzie taniał a złotówka drożała ?
    Skoro pisze bardzo wyraznie tak:
    > DZIS zamieniam naPLN, bo JUTRO to PLN bedzie tracil na wartosci. To jest
    > > RENTOWNE!To jest UPRZEDZENIE ruchu gracza który sie nazywa USA czyli zwrotu
    > w trendzie USD.
    Moze wziales to ze zdania:
    > USD bedzie tanial i rzad robi
    > swietna robote, ze dlug przewalutowuje, bo jak USD zacznie rosnac to dlug
    > nie skoczy w ciagu 2 lat o 30%!!!.
    Wiec uscislajac: Dokad USD tanieje dotad rzad robi swietna robote..., a zmiana
    trendu w USD spowoduje ze dlug skoczy nie o 30% (jak USD spadl w ciagu
    ostatnich 2 lat) tylko znacznie mniej i kazdy przewalutowany USD sluzy
    pomniejszeniu proporcji dlugu do PKB, wiec sluzy stabilnosci Polski a nie
    wywrotce. Wlasnie dlatego, bo zarówno w Rosji, Turcji i Argentynie stracili
    wierzyciele czyli oszczedzajacy w bankach ludzie, a wplyw na waluty miala
    tamtejsza wladza. To niemoralnie sprawowana wladza prowadzi do kryzysu kraju i
    nieszczescia ludzi, a nie sprawowana rentownie. Elite finansów mamy naprawde
    mocna, od 15 lat jest stabilnie i mimo wszystko bezpiecznie, inaczej bylo w
    Czechach, inaczej na Wegrzech, ale jasne, ze wolalbym bysmy byli Estonia.
    Jednak w duzych krajach to malo prawdopodobne. Nie podoba mi sie gdy do jednego
    worka wrzuca sie wszystkich razem, bo to wazne kto zbliza kraj do standardów
    Estonii a kto Bialorusi. Jestem wsciekly jak MF rznie podatników ale w sporach
    MF z Sejmem bede wspieral MF.

    I jeszcze zeby oddac Cezarowi co cesarskie: masz bardzo duzo racji w kwestii
    sceptycyzmu wobec wladzy, walut, dlugu etc. wiec czesciej sobie przypisuj
    monopol.
    UPS... nie zagladalem do skrzynki!
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 10.02.05, 15:14
    Jest dla nas obydwu oczywistym, że Misiąg mówi z pozycji budżetu (a już tak
    najdokładniej to z pozycji Misiąga).
    Również obydwaj zgadzamy się, ze o wartości złotówki decyduje nie Misiąg a
    jakiś inny podmiot gdzieś bardzo daleko od Polski.
    Ty jednak twierdzisz, że PODMIOT pozwoli Misiągowi coś ugrać podmiotowym
    kosztem.

    TO N I E L O G I C Z N E .

    Podmiot PO TO decyduje o wartości złotówki aby to PODMIOT coś ugrał KOSZTEM
    Misiąga, uwierzysz?
    Misiąg jest koniem, który może MNIE "kopnąć".
    Misiąg JEST JEDNAK KOPANYM przez konia zwanego PODMIOTEM.
    Albo jeszcze inaczej to MY wszyscy jesteśmy kopani przez konia zwanego
    podmiotem a Misiąg nam tylko KADZI.

    Próbowałeś kiedyś Żydówce zabrać dolara? Spróbuj!
    Pierwszy raz naprawde poznasz kopnięcie konia i realnej ekonomii ....


  • vice_versa 10.02.05, 16:05
    > Ty jednak twierdzisz, że PODMIOT pozwoli Misiągowi coś ugrać podmiotowym
    > kosztem.
    > TO N I E L O G I C Z N E .

    Masz racje ze nielogiczne. Tylko ja nie twierdze, ze ów PODMIOT straci. Jest
    jeszcze cale mnóstwo innych podmiotów, w tym podmiotów pochodzacych z kraju
    tego PODMIOTU. I nie dzieje sie tak ze PODMIOT robi to instrukcjami z centrali.
    Oczywiscie te podmioty tez przerzucaja ten koszt na innych. Ale 1. po to jest
    konkurencja zeby calego przerzucic nie mogly i by tez troche wtopily 2.nikt nie
    powiedzial ze odbedzie sie to zwiekszeniem presji na rynek, równie dobrze moze
    sie odbyc zmniejszeniem zysku.
    Wiec:
    Oczywiscie ze parametry gry sa ustawione tak by wygrywal PODMIOT.
    Nie znaczy to, by wygrywal mniej jakbysmy dzialali inaczej.
    Oznacza, ze by wygrywal WIECEJ.
    Poniewaz glupoty na swiecie jest wystarczajaco duzo mozemy wygrywac tylko
    dzieki wlasnemu rozsadkowi.
    A reguly sa proste i obowiazuja wszystkich, tylko na róznym etapie znajomosci
    regul jestesmy. Co wiecej, bynajmniej nie oznacza to ze konsekwentne stosowanie
    regul nie pozwoli nam przyspieszyc. Decyduje bowiem REGULA. A Europa zachodnia
    zdaje sie o tym zapominac. Lub, inaczej, ich "merytoryczni" jeszcze rzadziej
    dorywaja sie do wladzy niz nasi. Jeslibyloby inaczej to juz za 4-5 lat Ukraina
    bylaby w UE, a eurodlug juz dawno bylby dzielony per capita a nie w proporcji
    do PKB! Tylko to USA skracaja poczekalnie do NATO, Europa nie rozumie REGULY.
    Nie chce rozumiec. Ja naprawde wierze w madrosc Polaków i powodzenie tego kraju
    i wierze, ze Euroglupota musi przegrac.

    Misiag NIE KADZI. Nigdy tego z reszta nie robil.
    Misiag skupil sie na malym wycinku rzeczywistosci na którym swietnie nam
    poszlo. Jesliby go zapytac o fundusze pozabudzetowe to bylaby to zupelnie inna
    rozmowa. Wejdz na stronke IBnGR.
    LBS, nie jest tak, ze kiedy wymieniam zarówke na energooszczedna to dzialam
    przeciwko zakladowi energetycznemu! Ja dzialam na korzysc zwiekszenia ilosci
    energii dostepnej na rynku!
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 10.02.05, 17:20
    Nasze wszystkie gorące dyskusje owocują postawienim przez każdego z nas
    progonoz i pewnie indywidualne opinie będą się jeszcze długo obijać się echem w
    wypowiedziach każdego z nas w przyszłości. Nie unikniemy w bliższej lub dalszej
    przyszłości weryfikacji naszych sądów co będzie doprawdy pasjonującym zajęciem.
    Nie mam takiej wiedzy ekonomicznej ani możliwości czasowych aby czytać tyle
    ile bym chciał. Co gorsze ludzie, których znam a którzy dotychczas niezle sobie
    radzili są obecnie sami niezle ogłupieni rozwojem sytuacji (jak sądzę widzicie
    podobny stan również w Polsce). Widać, że sami powstrzymują się przed ruchami
    finansowymi, które zdradziłyby co tak naprawdę myślą. Wystarczy zresztą
    spojrzeć na giełde, rynek nieruchomościowy, prywatne posunięcia biznesowe. NIC.
    To nie jest spokój , to jest cisza, wyczekiwanie na burzę albo przewianie chmur
    ku dobrej pogodzie. Osobiście myślę, że zachmurzenie utrzyma się jeszcze przez
    jakiś czas, może nawet trochę pokropi więc bedziemy mieli okazję sobie jeszcze
    o tym poględzić (rozpoczynam dlatego nowy wątek dla zabicia czasu...hi hi hi).
    Potem będzie piękna pogoda i BajkaNieŻycie ... aż do nowego zawirowania .....
  • bush_w_wodzie 09.02.05, 18:55
    vice_versa napisał:



    > Prawde mówiac nie wiem jak odpowiedziec na Twoje pytanie. Traktujesz Polske
    > jako naczynie zamkniete. I rzucasz cyferki. Czyli zero informacji o tym jaki
    > jest trend USD i w jakiej walucie nominowany jest dlug, jakie sa jego proporcje
    >
    > i w jakiej walucie panstwo emituje papiery skarbowe.

    wklejam ze starego postu:

    polski dlug publiczny ma wartosc ok 100 mld usd i jest (stan na 09.2004)
    nominowany w

    pln (69.7%)
    euro (18%)
    usd(6.6%)
    inne waluty (5.7%)

    polskie rezerwy walutowe wynosza ok 37 mld usd i mam powody zeby przypiszczac ze
    wiekszosc z tego to obligacje rzadu usa (nominowane w dolarach)


    > Popatrz jeszcze raz na to co robi panstwo, i czemu to sluzy. Jak sie uwaza ze
    > panstwo postepuje glupio, to sie traci, bo sie nie wie co bedzie dalej.
    > Tak jak nie wiedza Twoi klienci.

    panstwo trzyma rezerwy w dolarze ktory poteznie wtopil a dlug ma zlotowce ktora
    umacnia. oczywiscie nie mozna wykluczyc ze wlasnie ty lepiej rozumiesz czym
    kieruje sie nasze panstwo
    >


    a propos. jakbys nie zauwazyl - dolar sie nadal umacnia a greenspan z bushem
    zdaja sie ten proces wspierac
  • lastboyscout 09.02.05, 19:06
    >>>>panstwo trzyma rezerwy w dolarze ktory poteznie wtopil a dlug ma zlotowce
    ktora umacnia<<

    Nie rozumiem.
    Dług jest nominalnie w złotówce ponieważ obligacje są oczywiście sprzedawane
    tylko za złotówki . Jednak owe złotówki mogły być kupowane TYLKO na polskim
    rynku i gdyby komuś nagle przyszło do głowy zamienić obligacje na złotówki to
    tych złotówek trzeba by mu wypłacić dużo wiecej niż zapłacił za te obligacje.
    I właśnie to "duzo wiecej" w złotówkach powędruje TYLKO na polsk rynek po
    dolary, ktorych praktycznie tam nie ma (z wyjątkiem rezerw walutowych, ktore w
    takich przypadkach w niczym nie pomagają) i bezpieczeństwo i ktorym mówisz
    pryśnie jak banka mydlana .....
  • vice_versa 09.02.05, 21:37
    Bushu, thx za dane. W pytaniu robiego, byly suche dane liczbowe, bez
    kontekstu... a mamy wolny rynek... wiec jesliby te dane zastosowac do dzis to
    odpowiedz brzmialaby: TAK, bo nalezy przewalutowac dlug, by przerzucic ryzyko
    kursowe na inwestorów. Inaczej obciaza ono budzet.

    Wiec moja teza podstawowa brzmi: im bardziej zaawansowany kapitalizm, tym
    wiecej dlugu nominowanego w walucie wlasnej.

    (a prospos moich "dzikich tez", proponuje utworzyc z nich nowy, odrebny watek,
    bo przepadaja pózniej w otchlani dziejów forum i staja sie niedostepne dla
    pokolen. Poza tym proponuje tez stworzenie jakichs forów autorskich, ze wzgledu
    na postepujaca dePRECJAcje watków [bo ich ilosc nie jest ustalana plynnie], w
    przeciwienstwie do opozycji do pojecia DEWALUACJI watków[co oznaczaloby
    autorytarne ustalanie ilosci watków przez szeryfa forum])

    Nie wiem w czym mamy rezerwy, bo sie Polska od jakiegos czasu mniej zajmuje.
    Trzeba byloby zerknac do NBPu. A rezerwy w ogóle sa NIEPOTRZEBNE, stanowia
    balast, którego sie nie uzywa, z tego zreszta powodu, jak tylko narastaja to
    sie splaca nimi zadluzenie zagraniczne.
    A Kolodkowe qtasy, czyli ekonomisci "niemerytoryczni" "barokowi"
    czy "Keynesisci i Stiglitze" chcieliby rozwiazywac rezerwy walutowe wynikajace
    z naroslych róznic kursowych i wlaczac je do budzetu (czytaj: sprzedac walute i
    dodrukowac). Teraz: co by sie stalo z inflacja, skoro wiekszosc dlugu maja
    inwestorzy krajowi? (To jest troszke co innego niz struktura walutowa)

    > panstwo trzyma rezerwy w dolarze ktory poteznie wtopil a dlug ma zlotowce
    > ktora umacnia. oczywiscie nie mozna wykluczyc ze wlasnie ty lepiej rozumiesz
    > czym kieruje sie nasze panstwo

    Zgadza sie wiec: rezerwy nalezy ROZWIAZYWAC, bo niczemu nie sluza a juz na
    pewno nie stabilizowaniu kursu. I to jest konsekwentnie robione, nawet pomimo
    kretynskich pomyslów kreatywnej ksiegowosci Kolodki (bo prowadziloby do
    zmniejszenia rezerw z naroslych róznic kursowych, i zwiekszenia a nie
    zmniejszenia wydatków budzetu panstwa, a tego przeciez nie chcemy, nie?).

    Kolejna dzika teza brzmi: "jak najmniej rezerw, rezerwy przeznaczac na splate
    dlugu"

    Albo: dac przycinkowi i niech zarzadza. Niech nie leza. A kto twierdzi ze dzis
    leza? Ja tak nie uwazam. Ich wycena jest dawana na dzien, i ani Ty bush, ani ja
    nie wiemy w jakiej "wartosci" one sa. Równie dobrze moga byc w zlocie.

    Dolar, nie bedzie sie umacnial, bush. To jest blad perspektywy. Chiny jeszcze
    nie zostaly rzucone na kolana. Dolar sie umacnia, bo teraz pieniadz zostal
    rzucony na inny rynek. m.zd to ropa i metale. Przestanie, za 2 miesiace. Wtedy
    zacznie spadac, równie gwaltownie, co w listopadzie i grudniu. Nie wiem kiedy
    Chiny klapna, ale klapna... wtedy stopy NBP beda niskie a zadluzac bedziemy sie
    w USD. Czemu? Zeby budzet zgarnal jak najwiecej, bo budzet zawsze chce zgarniac
    w walucie która BEDZIE wzrastac, a pozyczac w tej która BEDZIE slabnac, to
    proste. Skoro nadal przewalutowujemy na PLN, to niekoniecznie uwazamy, ze to
    nastapi szybko, ale uwazamy ze inaczej bedziemy do tylu. I slusznie, bush, i
    slusznie... Chiny jeszcze troche pociagna... Licza sie trendy dlugookresowe...
    Nie tam 2-3 miesieczne jazdy w góre... o 5%. Te sa smieszne.

    teza kolejna: "Budzet wydaje papiery w walucie silnej która bedzie spadac a
    dostaje w slabej która bedzie rosnac"

    Nielogiczne? Nie, bo budzet tych pieniedzy nie trzyma, on je NATYCHMIAST
    wydaje... Wiec logicznie i spójnie.

    Dziekuje za uwage
    --
    "Export towarów nie istnieje, istnieje tylko export zobowiazan pozyczkowych"
    [Last Boy Scout]
  • vice_versa 09.02.05, 00:06
    przycinek.usa napisał:
    > 1) Zloty umacnia sie TYLKO DLATEGO, ze jest atrakcyjna stopa zwrotu z
    > inwestycji w polski dlug. (przyrost pieniadza oraz spadek sily nabywczej
    > waluty w 2004 krzycza wrecz o nieuchronnosci spadku kursu)

    W jakim wiec celu nam jest taka stopa potrzebna? Co sie zmieni? WALUTA w której
    nominowany jest dlug publiczny.
    O M3, który jest dla Ciebie glównym wskaznikiem, napisalem do Was tu:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=20264146&a=20393892
    Patrzysz a nie widzisz czemu nieuchronne nie zachodzi. A to sie daje wyczytac.

    > 2) Polityka RPP ma NAJWIEKSZY wplyw na kurs zlotego

    Nie, najwiekszy wplyw ma zgodna polityka rzadu i RPP. I teraz oba osrodki sie
    ZGADZAJA i dzialaja w jednym kierunku. Przestaja znosic kirunki wlasnych
    dzialan. Scislej Gronicki robi tak jak RPP. I cale szczecie, bo tak trzeba bylo
    juz dawno. Hurrrraaaa!!!!

    > 3) Kurs zlotego ma najwiekszy wplyw na wymiane handlowa i na eksport.
    > 4) Eksport ma obecnie kluczowe znaczenie w rachunku wzrostu PKB Polski.

    Powyzsze jest pogladem który mówi, ze w swiecie deficytowym towarem jest PODAZ.
    Poglad odwrotny glosi ze towarem deficytowym jest POPYT.

    Jesli uznajemy ze oba sa równoprawne, to zapominamy ze myslimy kategoriami
    pierwszej opcji, zyjemy w systemie bazujacym na tej drugiej.

    Cytujac klasyka gatunku:
    Eksport towarów nie istnieje, liczy sie tylko export zobowiazan pozyczkowych?
    [LBS]

    Wtedy dostajemy wiecej pieniedzy, za nie kupujemy wiecej produktów, dluzej
    wypoczywamy, inni pracuja i zarabiaja.
    Kluczowe znaczenie ma wiec import kapitalu netto. I dynamika jego wzrostu.
    Eksportujesz dlug w zamian za importowany kapital, importujesz towar
    eksportujac ten kapital, deprecjonujesz walute w której nominowales swój dlug.
    Wiec wydluzanie terminów platnosci daje Ci wiecej czasu na plynna deprecjacje
    dlugu. Im jestes silniejszy tym plynniej i gwaltowniej mozesz deprecjowac
    walute, bez szkody dla renomy. Przynajmniej w oczach tych którzy kapital
    exportuja.
    W jednej 8 latce import kapitalu zapewniaja spólki exportujac akcje, w drugiej
    eksport przeprowadza panstwo exportujac papiery skarbowe.

    Masz bardzo swobodne mysli... Kiedy piszesz:
    >"Zloty umacnia sie TYLKO DLATEGO, ze jest atrakcyjna stopa zwrotu z
    > inwestycji w polski dlug." to tym samym wyrazasz wiare ze gdyby stopy
    zmieniono, zmienilaby sie Polska rentownosc. Moze dzis tak. Ale przy zmianie
    trendu dolara dlug polecialby do góry tak szybko ze stracilibysmy plynnosc.
    Rentownosci dzis nie osiaga sie nadwyzka towarowa, rentownosc osiaga sie
    szybkoscia dewaluacji papierów, które z obrotem sie wiaza.

    Cze
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • goscgazety 09.02.05, 11:43
    2005.02.09 10:29
    Gronkiewicz-Waltz: Jest przestrzeń na obniżkę stóp

    Zdaniem byłej prezes NBP Hanny Gronkiewicz-Waltz, jeśli prognozy inflacyjne
    będą korzystne, to możliwa jest zmiana nastawienia w polityce pieniężnej przez
    RPP i obniżka stóp procentowych w 2005 roku.

    "Nie jest to wykluczone, jeśli kampania wyborcza nie będzie zbyt populistyczna,
    bo Rada to będzie musiała też wziąć pod uwagę, to jest możliwość obniżki stóp" -
    powiedziała w środę w wywiadzie dla Radia PIN Gronkiewicz-Waltz.

    "Jeśli nie będzie (wysokich) oczekiwań inflacyjnych, inflacja będzie pod
    kontrolą, to jesteśmy dopiero w styczniu i myślę, że jest przestrzeń na
    obniżenie stóp" - dodała.

    W opinii rynku najwcześniej do zmiany nastawienia w polityce monetarnej może
    dojść w lutym.

    "Rada stwierdzi, że jeśli nie ma zagrożenia inflacyjnego, to zmieni nastawienie
    i będzie stopy obniżać" - dodała była prezes NBP.

    Jej zdaniem, obecna siła polskiej waluty bierze się ze splotu różnych
    czynników, do których zaliczyła m.in. członkostwo Polski w UE, deklaracje o
    chęci wejścia do strefy euro, dobry poziom rozwoju gospodarki.

    Według Gronkiewicz-Waltz, złoty może osłabić się jednak przed wyborami, gdyby
    programy partii, które mogą stworzyć rząd po wyborach zawierałyby elementy
    populistyczne.

    "Jeżeli się okaże, że partie, które mają największe poparcie, mają pomysły
    gospodarcze z księżyca, to złoty osłabnie przed wyborami. Ale to może być ten
    rząd osłabnięcia jak pod koniec rządu Millera" - powiedziała.

    Gronkiewicz-Waltz zapowiedziała, że będzie kandydować w najbliższych wyborach
    parlamentarnych do Sejmu.

    Po koniec 2004 roku, jeszcze przed zakończeniem pracy w Europejskim Banku
    Odbudowy i Rozwoju, Gronkiewicz-Waltz deklarowała, że wejdzie do Platformy
    Obywatelskiej.

    www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/20050209/87904/
  • goscgazety 09.02.05, 11:57
    Złoty już zaczął spadać. Spadki to zasługa nowego planu Hausnera i narodzin
    nowej centrolewicy ( Tadeusz Mazowiecki, Władysław Frasyniuk, Jerzy Hausner,
    Zbigniew Religa ). Czeka nas efekt "kuli śniegowej" jak to J. Hausner
    powiedział niedawno.
  • vice_versa 09.02.05, 12:21
    Nie mówie, ze nie ma pola do obnizek stóp. Jest. Tylko im pózniej tym lepiej. O
    czym Hania swietnie wie i wlasnie nakreci koniunkture do kupienia TERAZ jeszcze
    kilku papierków w PLN.
    Hania robi rzeczy które sluza budzetowi, mówi to, co chca uslyszec. Hania byla
    prezesem NBP i umie postepowac z rynkami, umie im schlebiac w interesie
    publicznym.
    Jak powiesz ze obnizki beda, to zakupy DZIS wzrosna czy zmaleja?
    No wlasnie, cos trzeba zrobic z tym hausnerowskim spadkiem.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • goscgazety 09.02.05, 12:38
    Witaj Vice Versa,
    Zapomniałem sie z Toba przywitać w wątku o usa, żóltkach i reszcie świata.
    Straciłem juz niemal orientacje w tym temacie.
    Pamietam, ze pytałes kogoś o książkę na temat kryzysów.
    Interesująca jest książka Paula Krugmana "Wracają problemy kryzysu
    gospodarczego".
    Duże fragmenty są tu www.anonimus.com.pl/kryzys.html .
    Jest jeszcze na tej stronie wiele innych pozycji do poczytania z różnych
    dziedzin ekonomii www.anonimus.com.pl/lit.html


  • vice_versa 09.02.05, 13:58
    Dzieki za ksiazke smile Poczytam chetnie.
    Z Chinami bedzie podobnie co z Brazylia, dlatego nigdy nie twierdzilem ze
    dojdzie do zalamania sie Chinskiego rozwoju, nie dojdzie do przekierunkowania
    sie produkcji rodzimej na rynek wewnetrzny, tyle ze produkcja rodzima bedzie
    rozwijala sie za amerykanskie pieniadze, z amerykanskich kredytów, dawanych
    przez amerykanskie banki. Kpointy systemu zostana opanowane przez rentownych,
    co jedynie przyspieszy rozwój i Chin i Ameryki. Japonia nie przeksztalcila sie
    w gospodarke nastawiona na POPYT, nadal oszczedza.
    Pozdrawiam

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 10.02.05, 08:12
    Analiza: złoty zagraża gospodarce!

    Piotr Kuczyński, główny analityk Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej SA 07-02-2005
    , ostatnia aktualizacja 07-02-2005 11:01

    Sytuacja na rynku walutowym coraz bardziej zagraża polskiej gospodarce.
    Eksporterzy już w tej chwili wycofują się z kontraktów (takie sygnały docierają
    od producentów artykułów spożywczych). Gospodarka ucierpi, a bezrobocie się
    zwiększy. Zarówno bezpośrednio, bo eksporterzy, żeby zwiększyć konkurencyjność
    będą musieli obniżyć płace albo zmniejszyć zatrudnienie, jak i pośrednio, bo
    tańsze towary z importu będą wypierały polską produkcję. Wszyscy praktycy rynku
    to widzą, ale niewielu podnosi alarm, zapewne dlatego, że nie wierzą, iż mogą
    coś zmienić. Ja też nie bardzo w to wierzę, ale chociaż spróbuję!


    reszta tu:

    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,60846,2538509.html
  • vice_versa 10.02.05, 08:49
    Eksport nie istnieje, istnieje jedynie eksport zobowiazan pozyczkowych[Last Boy
    Scout]!

    1. Eksport zdecydowanie wzrósl. Jesli rentownosc maleje wskutek kursów walut,
    to: nie zabezpieczyli sie przed nieuchronnym. Pal ich szesc!

    2. GOSPODARKA TO NIE EKSPORTERZY!!! Podobnie jak gospodarka to nie importerzy.
    Dlatego obrony kursu i trzymanie rezerw nie ma sensu.

    3. Jesli sumaryczny eksport zobowiazan pozyczkowych sektora prywatnego maleje w
    porównaniu z mozliwosciami eksportu zobowiazan sektora publicznego, to NIECH
    EKSPORTUJE SEKTOR PUBLICZNY! Tym co przesadza o nierentownosci tego drugiego
    sektora jest METODA podzialu pozyskanych srodków. Dlatego powinny byc
    przeznaczone na obnizke podatków dla NAJRENTOWNIEJSZYCH z sektora prywatnego.

    Howgh!
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 10.02.05, 19:22
    Tym razem mnie nie zlapales. Postanowilem zacytowac poczatek na zasadzie cross
    reference. To pasuje i tu i tam.
  • vice_versa 10.02.05, 09:51
    Np. Przyczyny umocnienia sie PLN leza daleko poza granicami Polski... Zachecam
    do sluchania dobrych ekonomistów.

    serwisy.gazeta.pl/tokfm/1,53880,2540557.html
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • robisc 10.02.05, 10:20
    vice_versa napisał:

    > Np. Przyczyny umocnienia sie PLN leza daleko poza granicami Polski...

    Tylko po co tym "z daleka poza granicami Polski" placic wiecej niz to konieczne.
    Przyklad Czech pokazal, ze nawet gwaltowne obnizenie stop nie zatrzymalo
    aprecjacji korony, co oznacza, iz spekulanci sa gotowi finansowac nasz dlug za
    mniejsza premie. Jakie wiec widzisz uzasadnienie dla ciaglego zaostrzania
    polityki monetarnej? Efekty sa takie, o jakich pisza Kluza i Kuczynski.



    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka iGospodarka
  • vice_versa 10.02.05, 10:25
    Najpierw wejdz i posluchaj/przeczytaj... ok? O Czechach tez jest...
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • robisc 10.02.05, 12:46
    Dalej nie widze uzasadnienia dla zaostarzania polityki monetarnej. Jezeli jest
    tak dobrze, jak mowi Filar, to o po co utrzymaywac wysokie dodatnie stopy
    procentowe? Csego sie boja? Inflacji, przy 19% stopie bezrobocia?
    Niech czekaja. Kiedys juz pisalem o swoistym polskim cyklu koninkturalnym. Rynek
    sam to wszytko wyreguluje. Zle dane makroekonomiczne predzej czy pozniej
    wystrasza spekulantow i zloty sie oslabi, to tylko kwestia czasu.



    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka iGospodarka
  • bush_w_wodzie 10.02.05, 12:59
    po pierwsze.

    "Sprawa jest ciekawsza, dlatego że w ogromnym stopniu wzmocnienie złotego leży
    daleko poza granicami Polski i wiąże się ze zjawiskiem światowej płynności. Po
    świecie krążą miliardy dolarów i one szukają sobie miejsca do ulokowania się.
    Nie tylko złoty jest teraz mocny, mocna jest czeska korona. To zjawisko
    przeżywają wszystkie kraje, które przystąpiły do UE, a dlaczego to przeżywają? W
    momencie przystąpienia do UE stały się krajami znacznie mniejszego ryzyka dla
    inwestorów."

    to absolutne nie tlumaczy dlaczego od kwietnia zlotowka umacnia sie szybko do
    korony i forinta. to oznacza takze ze inflacja bedzie szybko spadala. sama z
    siebie. zatem ptojekcje inflacyjne nbp to byl pic na wode i nalezy obnizac stopy.

    jak slusznie mowi robi. to kapital am interes zeby do nas zawitac. stopy w dol
  • robisc 10.02.05, 14:45
    10/02/05 11:57

    Wpływ wypowiedzi Pietrewicza
    W dzisiejszej prasie pojawiła się wypowiedź jednego z członków Rady Polityki
    Pieniężnej, Mirosława Pietrewicza. Podtrzymał on oczekiwania rynku odnośnie
    zbliżającego się terminu rozpoczęcia cyklu obniżek stóp procentowych. Jego
    zdaniem jeżeli okaże się, że wzrost inwestycji w IV kwartale nie byłby tak duży
    jak to się sądzi, a wzrost gospodarczy zacząłby słabnąć i inflacja spadać to
    mogłoby to wpłynąć na decyzje o przyspieszeniu terminu poluzowania polityki
    pieniężnej. Ta wypowiedź jednak w niczym nie zaskakuje, gdyż Mirosław
    Pietrewicz uchodzi w Radzie za zwolennika obniżek stóp procentowych. Niemniej
    jednak jego dzisiejsza wypowiedź dodała kilka punktów rynkowi obligacji.

    Pietrewicz dodał także, że w przypadku dalszego umacniania się złotego bank
    centralny powinien wyraźniej zareagować. Wydaje się jednak, że jest to
    odosobniona wypowiedź i dlatego też została zignorowana przez rynek.



    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • bush_w_wodzie 10.02.05, 14:55
    po drugie:

    Dariusz Filar: Oczywiście, że nie było. Generalnie w naszym kraju jest coraz
    lepsze zrozumienie dla tego co to znaczy uczestniczyć w gospodarce światowej i
    to jest związane z wahaniami kursów, między innymi. 27 stycznia bardzo
    gwałtownie obniżyli swoją stopę procentową Czesi, czego nikt nie oczekiwał. Jak
    zrobili to, pojawiły się komentarze, wariant czeski, trzeba to natychmiast
    zastosować. Korona się osłabiła o minimalną wielkość, na trzy dni, była powyżej
    30 koron za euro w dniu, kiedy podejmowano decyzję, wczoraj to już było 29
    koron, czyli wzmacnia się w pełnym tempie, da decyzja z zaskoczenia niczego nie
    dała. To dowodzi, że mechanizm jest silniejszy i działa gdzieś poza Czechami.


    ------

    on zaklada ze skutek zmiany stop na kurs waluty jest natychmiastowy i dziwi sie
    ze juz 10 dni po obnizce stop a korona nie spadla?

    a moze by rozwazyc taka mozliwosc ze kurs mniej wzrosl lub mniej wzrosnie?

    znowu: obnizono stopy a kapital mimo to naplywa. wiec?
  • robisc 10.02.05, 15:18
    Zreszta Czechy to nienajlepszy przyklad. To kraj zancznie mnie zadluzowny niz
    Polska i sytuacja na rynku dlugu nie determinuje w podobnej skali zmiennosci
    kursow, co w Polsce. Tam prawdopodobnie wiekszy wplyw maja inwestycje
    bezposrednie, ktorych u nas jak na lekarstwo. Gdyby to z tego powodu w Polsce
    umacniala sie zlotowka, pialbym z zachwytu. Tymczasem kapital jaki naplywa do
    Polski, to glownie krotkoterminowy kapital spekulacyjny nastawiony na szybki
    zysk. O tym pisze Kuczynski i tego niby nie dostrzega Filar. To dlatego tez
    rynek walutowy w Polsce jest tak czuly na czynnik polityczny.
    Filar p...doli androny, ze przyczyny aprecjacji PLN sa poza Polska. Niech
    obniza stopy o 100-200 punkow bazowych, a przekonamy sie czy spekulanci
    zaakceptuja nasze ryzyko przy znaczacym spadku rentownosci z lokat w Polsce.


    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • vice_versa 10.02.05, 17:32
    To kraj zancznie mnie zadluzowny niz
    > Polska i sytuacja na rynku dlugu nie determinuje w podobnej skali zmiennosci
    > kursow, co w Polsce.

    Wlasnie!!! A wnioski...?

    > Gdyby to z tego powodu w Polsce umacniala sie zlotowka, pialbym z zachwytu.

    To zacznij piac. Krótko czy dlugoterminowosc kapitalu nie ma tu nic do rzeczy.
    Po to trzymamy wysoko stopy by naplywal krótkoterminowy. RYZYKO zmiany kursu
    przechodzi na nabywców. Morda. Jest super.

    > Filar p...doli androny, ze przyczyny aprecjacji PLN sa poza Polska.

    Farmazony. Oczywiscie ze lezy. Bialorus udaje, ze nie lezy. Postaraj sie prosze
    zrozumiec. Popatrz na mój powyzszy post z falszerzem. A jak nie chcesz
    rozumiec, to trudno.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • robisc 10.02.05, 20:13
    vice_versa napisał:

    > To kraj zancznie mnie zadluzowny niz
    > > Polska i sytuacja na rynku dlugu nie determinuje w podobnej skali zmienno
    > sci
    > > kursow, co w Polsce.
    >
    > Wlasnie!!! A wnioski...?

    To zle dla nas.


    > > Gdyby to z tego powodu w Polsce umacniala sie zlotowka, pialbym z zachwyt
    > u.
    >
    > To zacznij piac. Krótko czy dlugoterminowosc kapitalu nie ma tu nic do rzeczy.
    > Po to trzymamy wysoko stopy by naplywal krótkoterminowy.

    Pewnie. Tylko jak dlugo tak mozna?

    >RYZYKO zmiany kursu przechodzi na nabywców. Morda. Jest super.

    A co to nas obchodzi?

    > > Filar p...doli androny, ze przyczyny aprecjacji PLN sa poza Polska.
    >
    > Farmazony. Oczywiscie ze lezy. Bialorus udaje, ze nie lezy. Postaraj sie prosze
    > zrozumiec. Popatrz na mój powyzszy post z falszerzem. A jak nie chcesz
    > rozumiec, to trudno.

    Rozumiem, az za dobrze. A Ty i wszytkie Filary obudzicie sie, kiedy bedziemy
    miec 30% stope bezrobocia.


    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka iGospodarka
  • vice_versa 10.02.05, 17:14
    > a moze by rozwazyc taka mozliwosc ze kurs mniej wzrosl lub mniej wzrosnie?
    Widzisz teoretycznie masz rcje, mozna. Tylko jesli rozumiesz co sie dzieje,
    znasz REGULE jaka sie rzadza papiery, to to pytanie nie ma sensu. Nie wiemy
    jaka strukture walutowa dlugu maja Czesi w porównaniu z nami. Nie ma sensu
    automatycznie przenosic ruchów.
    Jesli chodzi o Wegrów i o Czechów to chyba nie masz watpliwosci, ze to sa
    równiez dla nas starsi bracia w kapitalizmie, prawda? Wiec strukture dlugu tez
    mamy bardziej "przestarzala" czyli nominowana w obcych walutach. To wlasnie
    sprawia ze musimy przewalutowywac szybciej i wiecej, stóp nie obnizymy bo nikt
    nie wie ile mamy jeszcze czasu na te zmiane.

    > znowu: obnizono stopy a kapital mimo to naplywa. wiec?

    Zwróciles uwage na to ze Filar mówi o "kontekscie historycznym"? To jest
    wlasnie to co ja nazywam "starszenstwem w kapitalizmie".
    Zwróciles uwage na to ze Filar mówi o dolarze i ze to jego zachowanie jest
    istotniejsze?

    Skoro panstwa drukuja papiery w proporcji do PKB to bogatszy bedzie drukowal
    wiecej niz biedniejszy. Czyli jesli wielki bedzie drukowal najszybciej, to
    wieksze beda drukowac wiecej niz mniejsze. To wynika z Kopernika Grishama i
    jest proste. Jesli masz falszerza który falszuje musisz szybciej niz on
    falszowac. Jesli robisz to wolniej to tracisz, twój pieniadz jest wypychany
    przez gorszy, tracisz. Teraz jak wezmiesz porównasz pozostalych falszerzy to
    sie okaze ze Ci którzy falszuja w tempie najblizszym do falszerza glównego
    wygrywaja z tymi, którzy falszuja wolniej. To proste. Jedyna recepta jest
    unifikacja rynku. I dlatego trzeba miec wspólny rynek dlugu, dzielony per
    capita a nie wg PKB.

    To samo odnosi sie do M3 które tak bardzo lubi przycinek. M3 w ogóle nie bierze
    pod uwage tego, ze kraje sie róznia, i bardziej zaawansowane w kapitalizmie
    maja dlug krajowy dluzszych terminach platnosci, wiec jesli sie stosuje M3 do
    róznych panstw to wiecej dlugu jest zaliczane do M3 w panstwach mlodszych, niez
    w panstwach starszych, bo naturalna rzecza jest HISTORYCZNE wydluzanie sie
    terminów wykupu papierów wartosciowych. Podobnie jest z bankami, na które
    proporcjonalnie przypada wieksza masa emisji w panstwach mlodszych niz
    starszych. A bankowe papiery sa zaliczane do M3 a niebankowe nie. To wynika z
    kontekstu historycznego, nic na to nie poradze, ze nie da sie tego tak prosto
    porównac porównujac cyferki. Tylko dziwie sie jak mozna tego nie widziec!

    Wyrzcic charty, myslec panowie, myslec.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • bush_w_wodzie 10.02.05, 23:16
    > Wiec strukture dlugu tez mamy bardziej "przestarzala" czyli nominowana w
    > obcych walutach.

    konkretnie 28% zostalo w obcych walutach w listopadzie 2004
    w 2002 roku bylo to 33%. plany minfinu sa takie aby do 2006 roku dlug publiczny
    byl nominowany w obcych walutach w 26%. jednoczesnie jednak wolumen dlugu rosnie
    w tempie ponad 5% rocznie. to oznacza ze de facto zadluzenie budzetu w obcych
    walutach rosnie

    a ty robisz z tych technicznych zabiegow glowne prawidlo ekonomii. jednoczesnie
    wierzysz w to ze dolar bedzie slabl i ze nalezy teraz wykupywac dlug w usd.
    identycznie myslal chyba minfin w latach 2002 i 2003. zwiekszyli wtedy dlug
    polski w tanim wtedy euro a zmniejszyli w drogim wtedy usd. geniusze ekonomii
    ani chybi.

    rozpoczalem watek o miedzynarodowej pozycji inwestycyjnej. jak z niego widac
    polska `sciaga kapital' czyli wyprzedaje sie i zadluza niezwykle szybko. mysle
    ze powinienes byc dumny ze nasz kraj juz od 8 lat (conajmniej) tak smialo kroczy
    droga eksportu dlugu. jestes?
  • robisc 10.02.05, 23:24
    Dobiles v-v. Ale te pozycje inwestycyjna Polski wytlumacz prosze bardziej
    przystepnie w swoim watku.
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka iGospodarka
  • bush_w_wodzie 11.02.05, 00:58
    chcialbym jasno powiedziec ze zgadzam sie z niektorymi tezami vice versa
    dotyczacymi zarzadzania dlugiem pod warunkiem ze widziane beda one w proporcji
    z wiekszoscia tez sie wszelako nie zgadzam. np z ta ze problemem polski jest
    zbyt maly popyt. wystarczy zerknac na 3% udzial produktow high-tech w eksporcie
    polskim zeby zobaczyc gdzie tak naprawde lezy problem

    uwazam tez ze masz racje robi piszac ze gronicki dba glownie o sprawy
    krotkoterminowe. rzad belki mial za zadanie utrzymac dlug publiczny ponizej
    poziomu 55% pkb. przekroczenie tego progu oznacza zdaje sie wymuszone i slepe
    ale za to glebokie ciecia. bali sie tego jak ognia z oczywistych przyczyn.

    chca uchronic rzad belki przed tym dramatem towarzysze finansisci (nominowani
    przez kwasa i sld z przyleglosciami) zamienili sie nagle w jastrzebi i podbili
    stopy procentowe przy wydatnym wspoludziale ludzi sektora bankowego w rodzaju
    rybinskiego. dzieki temu zlotowka sie umocnila i udalo sie skonstruowac budzet w
    oparciu o niezly stosunek dlug do pkb (51%) ktory jednak zamieni sie w okolo 56%
    jesli zlotowka spadnie o 15%

    oczywiscie koszta aprecjacji i wysokich stop poniosa przedsiebiorstwa. ale to
    bedzie najdotkliwiej odczuwalne z pewnym opoznieniem - za rzadow prawicy. jesli
    wiec koniunktura sie ochlodzi i spadna wplywy podatkowe a w dodatku dojdzie do
    spadku kursu zlotowki to za rok prawica bedzie konstruuowala budzet w warunkach
    dlug/pkb powyzej 55%...


  • vice_versa 11.02.05, 17:42
    robisc napisał:

    > Dobiles v-v. Ale te pozycje inwestycyjna Polski wytlumacz prosze bardziej
    > przystepnie w swoim watku.

    Nie chodzi o zmniejszenie dlugu, bo wzrost polega na zwiekszaniu sie kapitalów
    wlasnych, i zaciagniety nie niknie jak banka mydlana tylko trafia do ludzi,
    chodzi o to ze nie jest wydawany na rentownych tylko wg kryteriów politycznych.
    Dlug sam w sobie jest bogactwem, bo oznacza zdolnosc kredytowa.
    Przypomnicie sobie to wszystko jak trzeba bedzie albo zmienic definicje PKB
    albo Konstytucje. Swoja droga to ciekawe która droga pójdziemy.

    Chce powiedziec jedno, dosc juz sie nadrukowalem. Nie zamierzam Was nawracac.
    Wiecie swoje i juz. Fajnie. Tylko jednak to u Was jest sprzeciw na to co sie
    dzieje i czemu dzieje sie tak a nie inaczej.I wobec Balcerowiczów, Orlowskich,
    Filara, Gronickiego, Hani G-W i Misiaga... Po prostu chlopaki im bardziej
    ortodoksyjni liberalowie tym bardziej Wam przeszkadzaja... Macie swietny
    humor i nic nie rozumiecie. Ok, jesli Wam to wystarcza to piknie, tylko potem
    wyjezdzacie z jakims M3 i nawet sie nie zastanowicie ze proporcje w róznych
    krajach sa rózne z powodów historycznych i stadium zaawansowania kapitalizmu. W
    dodatku zupelnie i koszmarnie mylicie sie w kwestii stóp procentowych i jak sie
    one maja do inflacji.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • vice_versa 11.02.05, 17:15
    bush_w_wodzie napisał:
    > konkretnie 28% zostalo w obcych walutach w listopadzie 2004
    > w 2002 roku bylo to 33%. plany minfinu sa takie aby do 2006 roku dlug
    > publicznybyl nominowany w obcych walutach w 26%. jednoczesnie jednak wolumen
    > dlugu rosniew tempie ponad 5% rocznie. to oznacza ze de facto zadluzenie
    > budzetu w obcychwalutach rosnie
    > a ty robisz z tych technicznych zabiegow glowne prawidlo ekonomii.
    > jednoczesniewierzysz w to ze dolar bedzie slabl i ze nalezy teraz wykupywac
    dlug w usd.

    Jesli jakies prawidlo ekonomii jest to: 1. rozmiar dlugu publicznego ROSNIE
    wraz z rozwojem kapitalizmu A NIE jak uwazacie: MALEJE. 2. postawilem teze ze
    rozmiar dlugu odgrywa taka sama role jak kapitaly wlasne w spólce i wlasnie
    dlatego dzieje sie j.w. w pkt 1) a kapitaly wlasne jak wiadomo moga przekraczac
    wielokrotnie roczne przychody co w przelozeniu na panstwo oznacza ze nie ma
    sensu ustalania proporcji dlugu wobec PKB bo sila rzeczy musi ona rosnac! 3.
    postawilem teze ze wzrostowi dlugu publicznego towarzyszy poszerzenie sie
    dostepnosci korzystania z dlugu w podmiotach prywatnych prowadzac do
    upowszechnienia dostepnosci kredytu, upowszechnienia posiadania dóbr, skupienia
    wlasnosci dóbr w rekach osób rentownych. 4. Postawilem teze ze udzial dlugu
    publicznego nominowanego w walutach obcych spada wraz z rozwojem kapitalizmu a
    rosnie udzial dlugu nominowanego we wlasnej walucie. 5. LBS postawil teze, a ja
    ja bardzo mocno podtrzymuje, ze przyjecie kursu plynnego oznacza ze panstwo nie
    jest w stanie samo tego kursu ustalac a kurs jest skazany na dryfowanie w
    tempie zaleznym nie od nas tylko od tempa falszowania waluty przez najszybszego
    z falszerzy. 6. Postawilem teze ze wraz ze zmiana waluty w której nominowany
    jest dlug publiczny z waluty zagranicznej na walute krajowa ryzyko zmiany
    kursu, która jak w pkt 5 od nas NIE JEST JUZ ZALEZNA, przechodzi na nabywce
    tegoz dlugu.
    7. Postawilem teze, ze skoro deficyt jest zalezny od PKB to starsi bracia w
    kapitalizmie maja ex machina silniejsze mozliwosci falszowania waluty w okresie
    falszowania przez glównego falszerza. 8. Stawiam teze ze okresy nie falszowania
    czyli zwiekszania sie sily waluty obcej trwaja w czasie znacznie dluzej niz
    okresy falszowania. 9. Terminy wykupu papierów skarbowych wydluzaja sie w
    zaleznosci od zaawansowania panstwa w kapitalizmie oraz ze sumaryczna ilosc
    papierów wypuszczanych przez banki w proporcji do pozostalych papierów
    wypuszczanych przez inne podmioty maleje im bardziej panstwo jest rozwiniete co
    powoduje ze zastosowanie M3 do wszystkich panstw daje zupelnie inne rezultaty,
    bo wiecej papierów "wypada" poza M3 w panstwach bogatych!

    jednoczesnie
    > wierzysz w to ze dolar bedzie slabl i ze nalezy teraz wykupywac dlug w usd.

    Bush chce Ci powiedziec ze piszesz o mnie glupoty i sie cieszysz. Mam dosc
    prostowania tych kretynizmów. Jakbym uwazal ze USD bedzie slabl to chyba nie
    chcesz mi powiedziec ze uwazam ze nalezy zamieniac USD na PLN, co? Ja tak te
    Twoja wypowiedz odczytuje, i ona w zasadzie powinna zakonczyc nasza rozmowe, bo
    udowadnianie mi ze jestem idiota jest co najmniej niestosowne. I dowodzi tylko
    jednego bush, ze nie ma sensu pisac bo kazda glupote jestes w stanie wlozyc mi
    w usta. Pisze ze jak USD slabnie to sie dlug przewalutowuje, bo na to kiedy USD
    bedzie rósl Polska nie ma wplywu.
    Pisze ze Konstytucja bedzie musiala zostac zmieniona bo 2% obnizenie proporcji
    dlugu do PKB o 2% to za malo! I ze USD wzrosnie, ale jeszcze nie teraz! I dokad
    sie obniza to nalezy dlug przewalutowywac, wlasnie dlatego ze pózniej wzrosnie.
    Lapiesz? A jak zacznie wzrastac to dlug nie wzrosnie o tyle o ile by wzrósl
    gdyby opcji przewalutowania nie zastosowac!

    > identycznie myslal chyba minfin w latach 2002 i 2003. zwiekszyli wtedy dlug
    > polski w tanim wtedy euro a zmniejszyli w drogim wtedy usd. geniusze ekonomii
    > ani chybi.

    Po pierwsze nie wiem czy tak bylo. Móglbys sprecyzowac jak to wg Ciebie
    wygladalo?

    > rozpoczalem watek o miedzynarodowej pozycji inwestycyjnej. jak z niego widac
    > polska `sciaga kapital' czyli wyprzedaje sie i zadluza niezwykle szybko. mysle
    > ze powinienes byc dumny ze nasz kraj juz od 8 lat (conajmniej) tak smialo
    > kroczydroga eksportu dlugu. jestes?

    Tak. Istota nie jest nie miec dlugu. Istota jest rentownie nim zarzadzac. O
    czym wie kazdy kto bral kredyt. Chodzi o poprawienie rentownosci a nie o
    niepowiekszanie dlugu.

    I nastepnym razem czytaj moje posty, bo wciskanie mi dziecka w brzuch jest dosc
    irytujace.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • bush_w_wodzie 11.02.05, 22:18
    vice_versa napisał:

    > Jesli jakies prawidlo ekonomii jest to:

    > 1. rozmiar dlugu publicznego ROSNIE wraz z rozwojem kapitalizmu
    > A NIE jak uwazacie: MALEJE.

    ja uwazam ze to nie ma az tyle wspolnego ze stadium rozwoju. to znaczy ma o tyle
    ze bardziej rozwiniety kapitlizm pozwala na to zeby dlug publiczny byl wiekszy
    bo wieksze sa plynne aktywa. pozwala a nie wymusza. wiekszy dlug publiczny to
    wieksze podatki (naturalnie rozmawiamiamy o stosunku dlug/pkb). dla przykladu.
    usa maja dlug publiczny rowny 45% pkb (jesli odliczyc intragovernment holdings)
    i to dopiero _po_ radosnej fiskalnej tworczosci busha. czyli _mniej_ niz mlodsza
    w kapitalizmie polska. najbardziej zaawansowane w kapitalizmie sa zas belgia
    wlochy i irak

    > 2. postawilem teze ze
    > rozmiar dlugu odgrywa taka sama role jak kapitaly wlasne w spólce i wlasnie
    > dlatego dzieje sie j.w. w pkt 1) a kapitaly wlasne jak wiadomo moga przekraczac
    >
    > wielokrotnie roczne przychody co w przelozeniu na panstwo oznacza ze nie ma
    > sensu ustalania proporcji dlugu wobec PKB bo sila rzeczy musi ona rosnac!

    nie sila rzeczy a sila politykow dzielacych nieswoje

    <ciach>

    > 7. Postawilem teze, ze skoro deficyt jest zalezny od PKB to starsi bracia w
    > kapitalizmie maja ex machina silniejsze mozliwosci falszowania waluty
    > w okresie falszowania przez glównego falszerza.

    ilosc roznych form usd w obiegu jest jakos tam proporcjonalna do pkb usa.
    dlatego rzeczywiscie dodruk pewnej kwoty powoduje mniejsze skutki. ale juz
    dodruk w proporcji do pkb powoduje podobne skutki
    > bo wiecej papierów "wypada" poza M3 w panstwach bogatych!
    >
    > > jednoczesnie wierzysz w to ze dolar bedzie slabl i
    > > ze nalezy teraz wykupywac dlug w usd.
    >
    > Bush chce Ci powiedziec ze piszesz o mnie glupoty i sie cieszysz. Mam dosc
    > prostowania tych kretynizmów. Jakbym uwazal ze USD bedzie slabl to chyba nie
    > chcesz mi powiedziec ze uwazam ze nalezy zamieniac USD na PLN, co?

    chcesz zamieniac _dlug_w_usd_ na _dlug_w_pln_. czyli tak jakbys chcial kupowac
    dzisiaj dolary za zlotowki - mimo ze uwazasz ze usd bedzie slabl. gdzie
    konsekwencja?

    > Ja tak te Twoja wypowiedz odczytuje, i ona w zasadzie powinna
    > zakonczyc nasza rozmowe, bo udowadnianie mi ze jestem idiota
    > jest co najmniej niestosowne.

    przykro mi ze tak odbierasz krytyczna analize twoich argumentow.

    > I dowodzi tylko
    > jednego bush, ze nie ma sensu pisac bo kazda glupote jestes w stanie
    > wlozyc mi w usta. Pisze ze jak USD slabnie to sie dlug przewalutowuje,
    > bo na to kiedy USD bedzie rósl Polska nie ma wplywu.

    nie tak dawno zarzekales sie ze dolar bedzie slabl przez przynajmniej pol roku.
    _na_pewno_. so? przewalutowywac czy czekac? nota bene zaostalo jeszcze 5% dlugu
    publicznego w usd dlugu do przewalutowania i - wiesz? - wierzyciele moga sie nie
    zgodzic na przewalutowanie...


    >
    > > identycznie myslal chyba minfin w latach 2002 i 2003. zwiekszyli wtedy d
    > lug
    > > polski w tanim wtedy euro a zmniejszyli w drogim wtedy usd. geniusze ekon
    > omii
    > > ani chybi.
    >
    > Po pierwsze nie wiem czy tak bylo. Móglbys sprecyzowac jak to wg Ciebie
    > wygladalo?
    >

    poczytajj:
    www.mf.gov.pl/index.php?wysw=2&sgl=2&dzial=441
    a zwlaszcza
    www.mf.gov.pl/_files_/dlug_publiczny/zadluzenie/publikacje/zsp_2004_11.pdf
    tablica 9

    zajrzyj tez
    www.mf.gov.pl/index.php?wysw=2&sgl=2&dzial=309
    w ktoryms opracowaniu (starym!) wyczytalem ze `nalezy zamienic dlug z usd na
    euro bo to mniejsze ryzyko kursowe'. w sumie slusznie. tylko ze oni
    przewalutowali w roku 2002 i 2003.

    > > rozpoczalem watek o miedzynarodowej pozycji inwestycyjnej. jak z niego wi
    > dac
    > > polska `sciaga kapital' czyli wyprzedaje sie i zadluza niezwykle szybko.
    > mysle
    > > ze powinienes byc dumny ze nasz kraj juz od 8 lat (conajmniej) tak smialo
    >
    > > kroczydroga eksportu dlugu. jestes?
    >
    > Tak. Istota nie jest nie miec dlugu. Istota jest rentownie nim zarzadzac.

    zgoda.

    ale rentowne zarzadzanie dlugiem w przypadku panstwa oznacza ze stosunek dlug do
    pkb nie rosnie. ewentualnie pkb rosnie w oszalamiajacym tempie przy czym ten
    wzrost ma szanse sie utrzymac po wyschnieciu strumienia kredytow


    > I nastepnym razem czytaj moje posty, bo wciskanie mi dziecka w brzuch jest
    >dosc irytujace.

    szczerze mowiac ja mysle ze nie to cie zirytowalo

    pozdrawiam
  • vice_versa 11.02.05, 22:50
    Wlasnie dlatego ze krytyczna analize argumentów mozna dac wszedzie i zawsze
    nieszczególnie mi zalezy na sluchaniu glupot.
    Nie pisze tego po to, by dowiedziec sie ze najwiekszy dlug ma Bangladesz. Bo
    widzisz rybko Bangladesz nie jest panstwem kapitalistycznym podobnie jak Irak.
    Teza 1. nie oznacza zatem ze nie znajdziesz panstw bardziej zadluzonych a
    jednoczesnie bardziej marnotrawnie wydajacych pieniadze. Nie tedy droga.

    > chcesz zamieniac _dlug_w_usd_ na _dlug_w_pln_. czyli tak jakbys chcial
    > kupowacdzisiaj dolary za zlotowki - mimo ze uwazasz ze usd bedzie slabl. gdzie
    > konsekwencja?
    Tak, bo jesli dolar bedzie slabl pól roku a nastepne 3 bedzie szedl w góre to
    warto kupowac dzis. Ale Ty busz predzej staniesz na uszach by mnie obsmiac niz
    sam wymyslic ze dlug publiczny to nie jest day trading przy którym mozesz
    zmienic strukture portfela z dnia na dzien.
    Jak ktos ma ochote udowadniac komus innemu ze plecie androny, to po prostu mnie
    rozmowa przestaje interesowac. Pasuje. Malo tego, nawet rozumiem ze tak byc
    musi. W koncu to Wy sobie tutaj na w najlepsze jezdzicie po tych "kretynach z
    RPP" wymyslacie jakies "spólki na Malediwach"... Ja po prostu przestaje chwytac
    czemu zamiast pomyslec jak to sie dzieje i po co, to tak latwo wam przychodza
    do glowy pomysly ze ktos chce intencjonalnie wykonczyc polska gospodarke. Nie
    odpowiada mi to spojrzenie i juz. Jesli dla kogos Pietrewicz jest wiekszym
    autorytetem niz Filar (to pomimo ze na dzwiek slowa autorytet dostaje spazmów)
    to pozostaje wzruszyc ramionami... Milego dysonansu poznawczego w przyszlosci,
    chlopaki.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • bush_w_wodzie 11.02.05, 23:01
    vice_versa napisał:

    > Teza 1. nie oznacza zatem ze nie znajdziesz panstw bardziej zadluzonych a
    > jednoczesnie bardziej marnotrawnie wydajacych pieniadze

    wlasnie.



    > > chcesz zamieniac _dlug_w_usd_ na _dlug_w_pln_. czyli tak jakbys chcial
    > > kupowacdzisiaj dolary za zlotowki - mimo ze uwazasz ze usd bedzie slabl.
    > gdzie
    > > konsekwencja?

    > Tak, bo jesli dolar bedzie slabl pól roku a nastepne 3 bedzie szedl w góre to
    > warto kupowac dzis. Ale Ty busz predzej staniesz na uszach by mnie obsmiac niz
    > sam wymyslic ze dlug publiczny to nie jest day trading przy którym mozesz
    > zmienic strukture portfela z dnia na dzien.

    masz racje. oczywiscie ze chcialem cie zmusic do napisania tego co napisales
    dlatego dopuscilem sie tej prowokacji. cieszy mnie bardzo ze dostrzegles
    zasadnicza niepewnosc co do ewolucji kursu dolara

    > Jak ktos ma ochote udowadniac komus innemu ze plecie androny, to po prostu mnie
    >
    > rozmowa przestaje interesowac. Pasuje. Malo tego, nawet rozumiem ze tak byc
    > musi. W koncu to Wy sobie tutaj na w najlepsze jezdzicie po tych "kretynach z
    > RPP" wymyslacie jakies "spólki na Malediwach"...

    nie pisalem o kretynach z rpp ani o spolkach na malediwach. pisalem o
    konstytucyjnych zadaniach rpp i o wplywie sektora bankowego na czlonkow rpp


    > Ja po prostu przestaje chwytac
    >
    > czemu zamiast pomyslec jak to sie dzieje i po co, to tak latwo wam przychodza
    > do glowy pomysly ze ktos chce intencjonalnie wykonczyc polska gospodarke.

    niestety to nie jest tak.jest tak ze wielu chce na polsce jak najlepiej zarobic
    i jest to jak najbardziej normalne. a zarobek czyims kosztem bywa niezly

    > Nie odpowiada mi to spojrzenie i juz.

    jestes jednym z nielicznych ktorzy uwazaja ze panstwo polskie dobrze dziala


    > Jesli dla kogos Pietrewicz jest wiekszym
    > autorytetem niz Filar (to pomimo ze na dzwiek slowa autorytet dostaje spazmów)
    > to pozostaje wzruszyc ramionami... Milego dysonansu poznawczego w przyszlosci,
    > chlopaki.
    >

    pietrewicz nie jest dla mnie autorytetem
    a dlaczego pan filar jest autorytetem dla ciebie?
  • vice_versa 12.02.05, 01:27
    > wlasnie.
    Twoje wlasnie jest pustym triumfem, zupelnie pomijajacym okolicznosc, ze dlug
    moze byc rozdysponowywany rentownie a wtedy jego wzrost jest jak najbardziej
    pozadany. A tylko rentownosc a nie rozmiar zadluzenia przesadza o tym czy jest
    on pozadany czy tez nie.

    > cieszy mnie bardzo ze dostrzegleszasadnicza niepewnosc co do ewolucji kursu
    >dolara

    Szkoda ze nie dostrzegles ze mówie bardzo wyraznie KIEDY trend sie odkreci i z
    czym to jest zwiazane. Nie zauwazylem nikogo, kto postawil tutaj taka teze. A
    juz na pewno nie byles to Ty, bush. Mówienie, ze sie nie wie nie i ze sie jest
    niepewnym nie jest dowodem szczególnej przenikliwosci. Ale lepiej uznawac
    wszystkie propozycje zakladów na rope za glupie... nie bush... ha ha
    ha...przeczytaj co Ci viper napisal pod moja propozycja...
    > jestes jednym z nielicznych ktorzy uwazaja ze panstwo polskie dobrze dziala
    Nie, ja tego tak nie ujalem. Ja jestem jednym z nielicznych którzy nie uwazaja
    ze trzeba za wszelka cene przypierdalac wszystkiemu co sie wiaze z panstwem.
    Nawet jesli stan finansów jest oplakany, to warto wiedziec kiedy ktos je
    naprawia, a kiedy psuje. Ci co uwazaja ze finanse sa wiecznie psute, nie maja
    sojuszników w ich naprawie i maja naprawde skrzywione pojecie na to kto je
    naprawia... To zbliza ich poglady do kwiaciarek i bufetowych. A intelektowi
    uraga. Tyle, ze od bufetowych i kwiaciarek nikt intelektu w sprawie finansów
    nie oczekuje. A od liberalów owszem.
    > nie pisalem o kretynach z rpp ani o spolkach na malediwach. pisalem o
    > konstytucyjnych zadaniach rpp i o wplywie sektora bankowego na czlonkow rpp

    Inni pisali. Na konstytucyjne zadania RPP odsylam Cie do mojej odpowiedzi.
    Podpytaj LBSa, moze jednak jego post nie bedzie ostatnim, nie wiem.

    >a zarobek czyims kosztem bywa niezly
    Zarobek jest zawsze czyims kosztem, tylko RPP i rzad w kwestii obslugi dlugu
    rzezbia jak moga by zaplacili za to INNI. Tymczasem tutaj panuje poglad zgola
    przeciwny, i mnie to zdumiewa, bo to znaczy ze nigdy zescie na oczy nie
    widzieli czlonka RPP, nie slyszeli JAK oni mówia o panstwie i jego finansach, a
    w istocie rzeczy po prostu nie wiecie na czym cala zabawa polega... Zabawe
    kosztem podatnika organizuje po prostu KTO INNY. W tym kraju jest
    prawdopodobnie jakies kilkadziesiat osób które to rozumie i ma wplyw, kilkaset
    które rozumie i ma wplyw znacznie mniejszy i kilkadziesiat do kilkuset tysiecy
    ktore sie w to bawi... i wszyscy pozostali którzy uwazaja ze kazdy poglad jest
    równie wart rozwazenia.

    > pietrewicz nie jest dla mnie autorytetem
    > a dlaczego pan filar jest autorytetem dla ciebie?
    Widzisz bush i docieramy do punktu gdzie najbezszczelniej w swiecie i zupelna
    szczeroscia odpowiem tak:
    Bo Filar to rozumie a Pietrewicz nie.
    Na to innej odpowiedzi nie ma. Po prostu nie ma. Poza tym ze na tym forum nie
    próbowalem robic nic innego tylko to wyjasniac. Ale mi to skutecznie wybiliscie
    z glowy, mentorskie zapedy mam, cóz... glupota... Lepiej rznac ile wlezie tych
    co nie kumaja... niz tlumaczyc tym co nie kumaja ze nikogo rznac wcale nie
    trzeba...


    this is the end... my only friend... the end
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • bush_w_wodzie 12.02.05, 02:29
    zbyt duzo czasu to pochlania i do niczego nie prowadzi. fajnie sie gada z
    gosciem ktory widzial i slyszal czlonka rpp

    to prawda ze uwazam twoja propozycje zakladu za dosyc odrealniona i ty chyba tez
    skoro nie podjales tematu

    zycze wielkich zyskow i wszelkiej pomyslnosci!
  • goscgazety 10.02.05, 17:08
    Tak z ciekawości to czy NBP powieksza teraz rezerwy walutowe wykorzystując
    silną złotówkę, aby zabezpieczyć spłatę długu zagranicznego w przyszłości ?
    Mozna to jakos sprawdzic ?
  • vice_versa 10.02.05, 17:20
    Mysle ze znajdziesz tylko poszlaki. Dobre pytanie i dobry trop. Pytanie kolejne
    jest takie, czy splaca przed zmiana trendu w USD czy po. Jesli przed tzn
    Panowie, ze tutaj mamy swietny przeplyw informacji Balcerowicz-Greenspan i
    zaryzykuje nawet twierdzenie ze to moze byc skutek naszej interwencji w Iraku.
    Jesli tak, to racje ma EU ze uwaza nas za konia trojanskiego Europy. I oznacza
    to ze jednak nie jestesmy tacy osamotnieni!!!
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • goscgazety 10.02.05, 18:01
    Ooch ja mysle, ze EU nie będzie tak łatwo z Polakami.
    Przez ostatnie lata nauczyliśmy sie kombinatorstwa i omijania
    najszczelniejszych przepisów.
    Kiedys słyszałem hstoryjke nie wiem czy prawdziwą o babci, która sprzedawała
    mleko na straganie.
    Strażnicy miejscy w końcu przyszli i swierdzili, że to niezgodnie z normami tak
    sprzedawać na straganie mleko prosto od krowy. Więc babcia napisała, że
    sprzedaje mleko dla kota i juz nie było na to przepisu. Pomijajając racje
    strażników to babcia była pomysłowa.

    Wracając do długów to dobrze byłoby równiez zorientować się ile teraz Skarb
    Państwa wypuścił obligacji, czy jest to więcej czy mniej niż np rok temu.
    Bo załóżmy, że wypuścili ich pewną ilość przy wysokim kursie złotego
    (1euro=4zł) oprocentowane 7% rocznie. Jeśli złotówka osłabnie i osiągnie kurs
    około 1euro = 4,3 czyli zdewaluje sie o 7 % będziemy mieli darmowy kredyt.
    Wszysko powyżej 4,3 to juz czysty zysk. Oczywiście zakładam, że inflacja nie
    wzrośnie i tym samym oprocentowanie obligacji. Jest jeszcze jedno założenie, że
    inwestorzy byli w dużej części zagraniczni i wymienili euro lub dolary na
    złotówki.
  • lastboyscout 10.02.05, 18:21
    Jak zwykle super spojrzenie i pytanie.
    Nic dodać nic ująć zwłaszcza jak się tą kwestię rozciągnie w czasie.
    Już w tej chwili mianuję cię GosciuGazety Ministrem Finansów w rządzie jaki
    utworzę .... wink
  • robisc 10.02.05, 19:23
    goscgazety napisał:


    > Wracając do długów to dobrze byłoby równiez zorientować się ile teraz Skarb
    > Państwa wypuścił obligacji, czy jest to więcej czy mniej niż np rok temu.
    > Bo załóżmy, że wypuścili ich pewną ilość przy wysokim kursie złotego
    > (1euro=4zł) oprocentowane 7% rocznie. Jeśli złotówka osłabnie i osiągnie kurs
    > około 1euro = 4,3 czyli zdewaluje sie o 7 % będziemy mieli darmowy kredyt.
    > Wszysko powyżej 4,3 to juz czysty zysk. Oczywiście zakładam, że inflacja nie
    > wzrośnie i tym samym oprocentowanie obligacji. Jest jeszcze jedno założenie, że
    > inwestorzy byli w dużej części zagraniczni i wymienili euro lub dolary na
    > złotówki.

    Skarb Panstwa nic na tym nie zyska. Przeciez ma dochody w zlotych i emitujac
    obligacje zlotowe na roznicach kursowych ani nie zyskuje ani nie traci. Straca
    co najwyzej zagraniczni pozyczkodawcy, jezeli nie zabezpieczyli sie przed
    ryzykiem kursowym. Stad zreszta ich nerwowosc.

    Depracjacja zlotowki to jednak wymierna strata na obsludze zadluzenia
    zagranicznego. Jezeli v-v ma racje, ze struktura naszegoz zadluzenia sie zmienia
    na rzec dlugu denominowanego w walutach obcych, to dzialania Gronickiego maja
    sens. Pozornie. Gronicki wzmacniajac jedna noge (tansza obsluga dlugu) oslabia
    druga - dochody budzetu. A te spadna niechybnie, jezeli RPP utrzyma restrykcyjna
    polityke pieniezna, a rzad nie przeprowadzi kompleksowej reformy finansow
    publicznych i ograniczy sie jedynie do zwiekszania zadluzenia. Jeszcze raz
    podkreslam, ze to wszytko gra na krotka mete i troche przestaje sie dziwic
    Belce, ze nie zamierza rzadzic dluzej niz do wiosny.



    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka iGospodarka
  • goscgazety 10.02.05, 20:12
    robisc napisał:
    > Skarb Panstwa nic na tym nie zyska. Przeciez ma dochody w zlotych i emitujac
    > obligacje zlotowe na roznicach kursowych ani nie zyskuje ani nie traci. Straca
    > co najwyzej zagraniczni pozyczkodawcy, jezeli nie zabezpieczyli sie przed
    > ryzykiem kursowym. Stad zreszta ich nerwowosc.

    A co by było gdyby za sprzedane obligacje kupił US bondy albo wymienic na
    dolary w skarpecie ?
    Nie zyska ? zakładając, że złoty zdeprecjonuje się wobec zakupionej waluty.
    Gdy nadejdzie termin spłaty będziesz miał nominalnie więcej złotówek za tą
    walutę, co zmniejsza Ci koszt pożyczki. Nie wspominam nawet o procentach z
    bondów.
    Podobno dolar zaniedługo ma się umacniać, jak długo może spadać. Teraz dolar
    jest tani więc chyba warto go właśnie teraz kupować, ale może będzie jeszcze
    tańszy, kto to wie.

    Oczywiście jeśli nie kupi innej waluty albo papierów to nic Skarb Państwa nie
    zyska, wiec MUSI gdzieś te pieniądze zainwestować i przetrzymać. Nie może ich
    wydać w całości, gdyż trzeba je oddać.
    Jak się wystarczająco dużo S.P. zadłuży emitując obligacje( już to powinien
    zrobić ) wtedy może spokojnie obniżać stopy i DUŻO mniej wypuszczać nowych
    obligacji.

    Sami sobie będą winni Ci zagraniczni spekulanci, że kupuja drogo.
    O jakich inwestorach piszesz ? Jeśli ktoś zainwestował w fabrykę w Polsce to
    zyska, bo spadną mu koszty pracy.
    Żeby ktoś mógł zarobić ktoś musi stracić.
    Traci ten kto mniej wie i ma mniejszy wpływ na rynek.


  • goscgazety 10.02.05, 20:20
    Pomyliłem pożyczkodawców a raczej moim zdaniem spekulantów z inwestorami, więc
    źle sie odniosłem do twojej wypowiedzi ;o)
  • robisc 10.02.05, 20:25
    goscgazety napisał:


    > A co by było gdyby za sprzedane obligacje kupił US bondy albo wymienic na
    > dolary w skarpecie ?

    SP nie jest spekulantem grajacym na foreksie. Nie slyszalem, zebysmy kupowali US
    bondy, czy nawet dolary. Cala emisja idzie na zapchanie dziury budzetowej, a nie
    spekulacje.

    > Sami sobie będą winni Ci zagraniczni spekulanci, że kupuja drogo.

    Nie do konca. Rentownosc jest tak wysoka, ze moga sobie pozwolic na
    zabezpieczanie pozycji, a i tak wychodza na swoje.

    > O jakich inwestorach piszesz ? Jeśli ktoś zainwestował w fabrykę w Polsce to
    > zyska, bo spadną mu koszty pracy.

    Inwestycji bezposrednich mamy jak na lekarsttwo. gdyby to naplyw takich
    inwestycjhi spwodowal umocnienie zlotego, to nie byloby dyskusji.

    > Żeby ktoś mógł zarobić ktoś musi stracić.

    Obawiam sie, ze w dluzszej perspektywie straci szary obiwatel, ktory albo
    pozostanie bez pracy, albo zaplaci wyzsze podatki.

    > Traci ten kto mniej wie i ma mniejszy wpływ na rynek.

    Traci ten, ktory jest bezbronny.


    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka iGospodarka
  • goscgazety 10.02.05, 20:44
    robisc napisał:


    > SP nie jest spekulantem grajacym na foreksie. Nie slyszalem, zebysmy kupowali
    >US bondy, czy nawet dolary. Cala emisja idzie na zapchanie dziury budzetowej,
    >a nie spekulacje.

    Oczywiście, że nie Skrarb Państwa tylko NBP i rezerwy walutowe. Powinni razem
    ze soba współpracować.
    Poza tym te pieniądze nie zawsze muszą wychodzić na forex.
    Powinni pożyczac dwa razy tyle niż potrzebują emitując obligacje. Połową łatać
    dziury a druga inwestować.

    Chiny dużo kupowały US bondów, Japończycy tak samo, więc są spekulantami wg
    tego co piszesz. Ba ! jakiekolwiek rezerwy walutowe to juz spekulacja.
    Ja nazwałbym to zabezpieczeniem i chodzi o to by przynajmniej mieć pożyczke
    dużo taniej lub za darmo.
  • robisc 10.02.05, 20:47
    To teraz udowodnij, ze NBP gra w jednej lidze z rzadem i wytlumacz jak rezerwy
    walutowe NBP pomagaja SP.
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka iGospodarka
  • goscgazety 10.02.05, 20:55
    Niestety nie mam danych.
    Za darmo mimo, ze mnie to szalenie ciekawi nie będę tego szukał i wcale nie
    twierdze, ze SP i NBP współpracuje ze soba tak jak powinien. Od tego jest NIK.
    Poza tym mysle, ze takich rzeczy się nie mówi a przynajmniej nie powinno sie
    ujawniac przed spekulantami.
  • lastboyscout 10.02.05, 21:15

    >Nie slyszalem, zebysmy kupowali bondy, czy nawet dolary. Cala emisja idzie na
    zapchanie dziury budzetowej, a nie spekulacje.<<
    (Vice_Versa...czytasz to?)

    >Nie do konca. Rentownosc jest tak wysoka, ze spekulanci moga sobie pozwolic na
    > zabezpieczanie pozycji, a i tak wychodza na swoje<
    (ale jak się obniży rentownośc to spekulanci podziekują za taką rentowność)

    > Obawiam sie, ze w dluzszej perspektywie straci szary obywatel, ktory albo
    > pozostanie bez pracy, albo zaplaci wyzsze podatki<
    (albo straci wszystkie oszczędnośći)

    > Traci ten, ktory jest bezbronny.<
    (bezbronny to ten który NIE sprzedaje w poniedziałek rano za pomocą jednego
    przycisku "sprzedaj" a sprzedaje około środy po poludniu z dłuuuugiej kolejki
    do banku więc sprzedaje za bezcen...)


    No właśnie Robi. Z tej pozycji masz calkowicie racje proponując obniżenie stóp
    ale skąd pewnośc, że to zadziała?

  • robisc 10.02.05, 21:36
    lastboyscout napisał(a):


    > No właśnie Robi. Z tej pozycji masz calkowicie racje proponując obniżenie stóp
    > ale skąd pewnośc, że to zadziała?

    Przeczytaj artykul z Parkietu, ktory zacytowalem. obnizka rzedu 100 punktow
    bazowych nie zadziala, bo juz jest zdyskontowana. To oznacza, z musialaby byc
    wyzsza, aby nastapil wiekszy odplyw krotkoterminowych inwestycji. ale oznacza to
    tez, ze stopy powinny spasc o te 100 punktow juz, bo po jaka cholere zaciskac
    jeszcze polityke pieniezna.

    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka iGospodarka
  • vice_versa 11.02.05, 18:27
    > >Nie slyszalem, zebysmy kupowali bondy, czy nawet dolary. Cala emisja idzi
    > e na
    > zapchanie dziury budzetowej, a nie spekulacje.<<
    > (Vice_Versa...czytasz to?)

    O bardzo dobrze. Tu inaczej niz gosc gazety uwazam ze im mniejsze rezerwy tym
    lepiej. To ze kupiona twarda waluta jest natychmiast wydawana tzw. zapchanie
    dziury budzetowej to swietnie pod warunkiem ze te pieniadze trafiaja do
    najrentowniejszych. Tu chodzi o flow! Nie ma sensu trzymanie rezerw i
    jednoczesne wyprzedawanie sreber, ale wg mnie my rezerw nie trzymamy, my nimi
    zarzadzamy.Splacamy i wykupujemy dlug jak tylko mozemy.

    > (ale jak się obniży rentownośc to spekulanci podziekują za taką rentowność)
    dokladnie, tylko dzis nie obniza sie administracyjnym obnizeniem stóp, tylko
    sie czeka na to jak to zrobia USA. Dlatego tez, pytalem Cie LBS czy serio
    deficyt slabnie a falszerz No.1 przestaje falszowac czy prognozy budzetu w tym
    wzgledzie nalezy traktowac lekko? Czesc mówi ze Japonia zacznie sprzedawac
    bondy bo im sie to nie zwrócilo w eksporcie, a poniewaz Japoncy zaprzeczaja to
    znaczy ze to prawda. Wiec albo deficyt USA spadnie albo w miejsce BOJ wejdzie
    BoCh co oznacza ze gotówke musza wziac z emisji swoich bondów Europejczykom...
    I tak bedzie bum i tak, pytanie kiedy.

    > (albo straci wszystkie oszczędnośći)
    Dlatego nie warto miec oszczednosci tylko te wartosci majatkowe które rosnac
    beda, a jak ktos wierzy ze to sa pieniadze, to go panstwo i dluznicy(czyt.
    kredytobiorcy) robia na szaro. Stopa oszczednosci w USA zmalala bo chyba nikt
    juz nie wierzy w to ze odkladajac w banku monza zarobic. W Polsce sie jeszcze w
    to wierzy, ale i tak znacznie mniej niz w Chinach, gdzie podobno ludzie
    odkladaja 50% zarobków niezaleznie od bezwzglednych kosztów utrzymania

    .> > Traci ten, ktory jest bezbronny.<
    > (bezbronny to ten który NIE sprzedaje w poniedziałek rano za pomocą jednego
    > przycisku "sprzedaj" a sprzedaje około środy po poludniu z dłuuuugiej kolejki
    > do banku więc sprzedaje za bezcen...)
    >
    > No właśnie Robi. Z tej pozycji masz calkowicie racje proponując obniżenie
    > stóp ale skąd pewnośc, że to zadziała?

    To juz jest czysta polityka. Nie mówimy juz co sie budzetowi oplaca a co nie,
    co warto robic z dlugiem przy scenariuszu umacniania sie USD a co przy
    scenariuszu odwrotnym tylko bujamy w takich oblokach, jak kto to jest biedny i
    czy to jest importer czy eksporter. A m. zd. gospodarka na takim ciagnieciu
    sukna w dwie strony tylko przegra. Bo to rola podmiotów na rynku jest
    zabezpieczac sie przed ryzykiem kursowym, a nie wymagac takich zabezpieczen od
    rzadu na koszt podatnika.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • goscgazety 11.02.05, 19:48
    vice_versa napisał:

    > > >Nie slyszalem, zebysmy kupowali bondy, czy nawet dolary. Cala emisja
    > idzi
    > > e na
    > > zapchanie dziury budzetowej, a nie spekulacje.<<
    > > (Vice_Versa...czytasz to?)
    >
    > O bardzo dobrze. Tu inaczej niz gosc gazety uwazam ze im mniejsze rezerwy tym
    > lepiej. To ze kupiona twarda waluta jest natychmiast wydawana tzw. zapchanie
    > dziury budzetowej to swietnie pod warunkiem ze te pieniadze trafiaja do
    > najrentowniejszych. Tu chodzi o flow! Nie ma sensu trzymanie rezerw i
    > jednoczesne wyprzedawanie sreber, ale wg mnie my rezerw nie trzymamy, my nimi
    > zarzadzamy.Splacamy i wykupujemy dlug jak tylko mozemy.

    Nie dokonca mnie zrozumiales, przeinterpetowales moja zdanie. Nie uwazam, ze
    trzeba powiekszac non stop rezerwy walutowe. Tak jak Ty uwazam, ze trzeba nimi
    zarzadzac. W odpowiednim momecie zmniejszac te rezerwy realizujac zysk i
    dopiero wtedy mozesz tymi pieniedzmi zapychac dziure w budzecie.
    Schemat dzialania jest taki:
    Emitujesz obligacje w zlotych, ludzie wymieniaja euro i dolary na zlotowki,
    zloty sie umacnia z tego powodu ( efekt uboczny), w tym samym czasie kupujesz
    dolary (to redukuje efekt uboczny, ale jest dysproporcja miedzy wymiana euro i
    usd, mniej spasc powinien dolar wgl zlotego ) lub us bondy, pozniej za rok
    deprecjonujesz zlotego w stosunku do dolara i splacasz te obligacje z odsetkami
    za pomoca wymienionych na zlotowki wlasnie dolarow lub bondow za ktore
    dostajesz juz wiecej zlotowek, ktore musisz oddac. Jedyne zagrozenie to takie,
    ze dolar dalej bedzie slabl, wtedy dostaniesz mniej zlotowek. Jesli spadnie
    procentowo wiecej niz oprocentowanie bondow, ktore kupiles to stracisz i
    bedziesz mial jeszcze drozszy kredyt.
    Wlasnie podobnie a raczej odwrotnie stalo sie w okolicach 2000-2002 r ( o czym
    pisal bush) kiedy wymienilismy nasz dlug z dolarow, ktore pozniej oslably na
    wzmacniajace sie euro wzgledem dolara. Nominalnie gdybys dzisiaj przewalutowal
    ten dlug w usd byl bys winien mniej euro niz kilka lat temu.

    Podsumowujac zadluzac sie w obcych walutach nalezy gdy one sa mocne, splacac te
    dlugi gdy slabna te waluty- banalne.
    Kupowac ich dlug ( walute lub bondy) gdy ich waluta jest slaba, sprzedawac gdy
    juz sie umocnila. Najwazniejsze zeby w koncu pozbyc sie tej waluty w
    odpowiednim czasie.
    Wiec dzisiaj w Polsce jest dobry czas (w perspektyweie najblizszego roku) zeby
    oddac dlugi w obcych walutach i tym samym ZMNIEJSZYC rezerwy walutowe.
    Z drugiej strony nie jestesmy w stanie splacic wszyskiego i trzeba myslec o
    przyszlosci czyli wyemitowac wiecej obligacji i kupic inna walute w koterej
    mamy dlug, aby zabezpieczyc splate w przyszlosci po dzisiejszym mocnym kursie
    zlotego.
    Suma sumarum rezerwy beda takie same bo za czesc odddasz dlug a z drugiej
    strony dokupisz nowa tansza gotowke w obcej walucie.

    Skoro mamy dlugi w wiekszosc w euro i jesli spodziewamy sie oslabienia zlotego
    w najblizszym czasie ( np w czasie wyborow ) to powinnismy dokupic wiecej euro
    za zlotowki z obligacji i jednoczesnie spalacic z rezerw walutowych dlug.
    Jednak bardziej prawdobne wydaje sie umocnienie dolara wzgledem euro wiec
    zamiast euro lepiej dokupic dolary, ktore pozniej wymienimy na euro potrzebne
    do splaty dlugu.
    Jest jeszcze jedno pytanie: za ile kupowalismy nasze dzisiejsze rezerwy, bo
    jesli np czesc pochodzi z przed roku gdy 1 euro kosztowalo ok 5zł to dzis
    splacajac tymi euro szalenie stracimy, az 20%.
    Na pewno nie powinnismy teraz zaciagac dlugu w dolarach. Teraz jest czas zeby
    inwestowac u amerykanow skoro dolar ma sie umocnic.

    Ja pisze tylko o perspektywie jednego roku, bo jaki bedzie kurs za 2,3,5 lat to
    juz inna bajka - zloty moze sie jeszcze bardziej umocnic wzgledem euro i usd.

    Wiec wcale nie pisalem o ciaglym powiekszaniu rezerw walutowych.
  • vice_versa 11.02.05, 21:25
    > To ze kupiona twarda waluta jest natychmiast wydawana tzw. zapcha
    > > nie dziury budzetowej to swietnie pod warunkiem ze te pieniadze trafiaja do
    > > najrentowniejszych

    Jedna kwestia, to moje zdanie odnosilo sie do papierów skarbowych. Nie odnosilo
    sie do rozwiazanych rezerw bo te NIGDY (i cale szczescie) nie trafiaja do
    budzetu na zapychanie dziury, rozwiazywane rezerwy ida tylko i wylacznie na
    splate dlugów.
    > Podsumowujac zadluzac sie w obcych walutach nalezy gdy one sa mocne, splacac
    > tedlugi gdy slabna te waluty- banalne.

    Oczywiscie pelna zgoda. Wlasnie po to potrzebna jest wspólpraca rzadu z NBPem.
    Czasem jednak przychodza Kolodki i wszystko jedzie na pysk, bo oni albo tego
    nigdy nie zalapia, albo spieprzaja to w sposób iscie koncertowy.

    > Wiec dzisiaj w Polsce jest dobry czas (w perspektyweie najblizszego roku)
    > zeby oddac dlugi w obcych walutach i tym samym ZMNIEJSZYC rezerwy walutowe.

    Niewatpliwie, chyba ze gramy ostra dzwignia bo wiemy co sie dzieje. Wtedy
    rezerwy beda rosly, a rentowni bedziemy, zgoda? Wiec z samych liczb tego sie
    nie da wyczytac, czy chlopaki sie staraja czy nie, prawda? I o to chodzi,
    troche wiecej zaufania, im sie tam tez patrzy na rece...

    > Skoro mamy dlugi w wiekszosc w euro i jesli spodziewamy sie oslabienia
    > zlotego w najblizszym czasie ( np w czasie wyborow ) to powinnismy dokupic
    > wiecej euroza zlotowki z obligacji i jednoczesnie spalacic z rezerw
    > walutowych dlug.Jednak bardziej prawdobne wydaje sie umocnienie dolara
    > wzgledem euro wieczamiast euro lepiej dokupic dolary, ktore pozniej wymienimy
    > na euro potrzebne do splaty dlugu.

    Jedno to rezerwy NBP. Drugie to dlug. Kiedy mówilismy o dlugu to mówilismy o
    tym ze ryzyko zmiany kursu walutowego USD przerzucane jest na inwestorów w
    dzisiejsze papiery skarbowe. A zmiana wlasnie tego kursu ma zasadniczy wplyw na
    pozostale waluty. Bo to ten falszerz falszuje najszybciej a inni go gonia.
    Kiedy tamten spowalnia tempo falszowania, zloty umacnia sie wolniej.
    Przerzucenie ryzyka ma jednak miejsce tylko o tyle o ile emisje PRZEKRACZAJA
    potrzeby biezace budzetu. Chodzi wiec o to by przekraczaly w jak najwiekszym
    stopniu. To wlasnie budzi pewna nerwowosc rynku, bo nabywcy o tym wiedza... np,
    wiedza ze budzet wyemitowal w zeszlym roku tyle a tyle obligacji a deficyt
    wynosil mniej. Reszta staje sie rezerwa i operacje na tym odcinku naleza do NBP
    i on tego b.dobrze pilnuje. Nie wiem czy tylko skupuja dlug czy rowniez
    inwestuja, i jeszcze czekaja, tego teraz sie nie dowiemy.
    Teraz: zapowiedzi ograniczenia deficytu i zmiana trendu stóp tj fakt, ze juz
    dawno temu zaczely rosnac powoduje ze wzrost USD jest wiecej niz prawdopodobny
    a glówne czynniki juz zaczely w te strone dzialac. Oznacza to co prawda ze
    tempo drukowania zmaleje, ale nie oznacza, ze dolar sie zacznie umacniac juz.
    Wg mnie to po prostu nie zalezy od USA tylko od sytuacji na swiecie czyli ile
    czasu jeszcze Chiny dadza rade.Bo to gremialny odplyw z tamtego rynku spowoduje
    naplyw do USA i wzmocnienie USD. Oczywiscie w warunkach wysokich stóp FEDu i
    spadajacych naszych.Wtedy NBP oglosi ile dlugu udalo mu sie skupic dzisiaj
    i "przewalutowac" czyli wykupic np. obligacje Brady'ego w USD i wypuscic w
    naszych.

    > Wiec wcale nie pisalem o ciaglym powiekszaniu rezerw walutowych.
    Rozumiem. Pardon.
    Pozdr
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 11.02.05, 23:48
    > O bardzo dobrze. Tu inaczej niz gosc gazety uwazam ze im mniejsze rezerwy tym
    > lepiej. To ze kupiona twarda waluta jest natychmiast wydawana tzw. zapchanie
    > dziury budzetowej to swietnie pod warunkiem ze te pieniadze trafiaja do
    > najrentowniejszych. Tu chodzi o flow! Nie ma sensu trzymanie rezerw i
    > jednoczesne wyprzedawanie sreber, ale wg mnie my rezerw nie trzymamy, my nimi
    > zarzadzamy.Splacamy i wykupujemy dlug jak tylko mozemy.


    Oczywiście, ze trzymanie gotówki jest bezsensem a jeszcze bardziej
    wysprzedawane rodowych sreber!
    Gotówka to nasza praca zamieniona na papier i powinna być możliwie jak
    najszybciej i jak NAJKORZYSTNIEJ wymieniona na pracę innych aby poprzez
    zwiększenie przepływu kapitału zwiększyć sumaryczne zyski o czym dokładnie
    pisałeś.
    Co do tego mamy takie samo zdanie.
    Istnieje w tym wszystkim jednak bardzo ważny warunek: trzeba tej naszej "pracy
    w papierze" dać MNIEJ za WIĘCEJ pracy innych!
    Jednak jako, że biznes to złożony temat to trzeba pamiętać, że można nawet
    stracić na jednym kiedy wygrywa się na drugim i trzecim. Ważnym pozostaje aby
    koniecznie W SUMIE być do przodu.
    Niby oczywistość ale jak się obydwaj przekonujemy, bardzo zamglona dla wielu...

    Ty jednak zakładasz, ze ŻYD dał sie nabrać na te nasze cienkie polskie
    machloje z wartością złotówki i to właśnie dzięki nowym pożyczkom od tego
    samego Żyda !
    Uważasz, że Żyd tę "WIĘCEJ WARTĄ" ale wciąż tę samą polską złotówkę(utwardzoną
    dzięki nowym żydowskim pożyczkom), przyjmie w zamian za dawne żydowskie
    pożyczki w dzisiaj "MNIEJ WARTYCH" żydowskich dolarach i sam na tym straci.
    To ja w takim razie przytoczę swoje słowa z innego wątku o Żydach:

    "Nie istnieje pojęcie "zrobić interes z ŻYDEM"!
    Jeżeli ZYD nie zrobi NA TOBIE interesu to .... KONIEC takiego interesu .......".

    Wciąż nie wierzysz, że jesteśmy zbyt ciency aby wygrać w grę z Żydem , którą
    to on sam stworzył i gra już od kilku tysięcy lat?
    To ja cię zapytam KTO w tym momencie jest w pilniejszej potrzebie finansowej i
    kto tu dyktuje warunki gry? Polak czy Żyd?
    Polak...przykre ale niepodlegające dyskusji.

    Wciąż nieprzekonany? OK. Więc ja zmieniam zdanie i mówię ci, że jednak bedzie
    dokladnie tak jak mówisz:
    Polacy spłacą swoje pożyczki taniej niż je zaciągneli dzięki nagle
    twardniejącej złotówce....
    Zdziwiony? To słuchaj co się dzieje dalej.
    W Polsce w 2004 roku, po kilkuletnim uśpieniu z niewiadomych przyczyn nagle
    ruszyła z galopa w tak zwana "prywatyzjacja", która "nieoczekiwanie: "uratowała"
    polski budżet.
    Mówisz, że dobrze jest pożyczać w miękkich pieniądzach a oddawać w twardych.
    Racja! To powiedz mi w jakich pieniądzach jest lepiej sprzedawać ?
    Teraz zapominasz, że rozmawiamy selektywnie tylko o polskich pożyczkach i
    przypominasz sobie, że w biznesie nie tylko się pożycza ale też sprzedaje,
    eksportuje itp. Sprzedaje więc sie np. PZU, eksportuje itp.
    Zgadniesz ZA ILE ?

    Profit to SUMA wszelkich biznesów.
    A z tym tańszym spłacaniem pożyczek i tańszym wysprzedawaniem kraju to tak jak
    zwykle: jak by sie nie odwrócił dupa zawsze z tylu i zawsze skopana przez
    mądrzejszego albo silniejszego...

    Myślisz, że ktoś odważy się na zrobienie całościowego bilansu wszystkich
    polskich "biznesów" z ostatnich 15 lat albo ostatniego roku?
    Nie? Trudno się dziwić. Miło się słucha Misiąga...

    A jednak warto. Bo to sie nazywa polska racja stanu.




    > > (albo straci wszystkie oszczędnośći)
    > Dlatego nie warto miec oszczednosci tylko te wartosci majatkowe które rosnac
    > beda, a jak ktos wierzy ze to sa pieniadze, to go panstwo i dluznicy(czyt.
    > kredytobiorcy) robia na szaro. Stopa oszczednosci w USA zmalala bo chyba nikt
    > juz nie wierzy w to ze odkladajac w banku monza zarobic. W Polsce sie jeszcze
    wto wierzy, ale i tak znacznie mniej niz w Chinach, gdzie podobno ludzie
    > odkladaja 50% zarobków niezaleznie od bezwzglednych kosztów utrzymania

    Kierunkowo słusznie!
    Trzyma oszczędności tylko ten kto nie potrafi ich sam zainwestować. Jeżeli nie
    potrafi zainwestować to znaczy, że nie jest kapitalistą więc musi dać swoje
    oszczędności kapitaliście. Z kolei kapitalista jak to kapitalista, potrafi te
    pieniądze zainwestować ale inwestuje je zazwyczaj w niekapitalistów a w
    najlepszym razie gorszych od siebie kapitalistów. A inwestuje je właśnie w nich
    aby ich złupić = osiągnąć profit na niekapitaliście - czytaj: oszczędzając
    dajemy się okradać.
    Zaraz mi wygarniecie, że nie znam się już na Polsce ale ja myslę, że brak
    oszczędności u Polaków nie wynika z tego, że stali sie kapitalistami ale
    dlatego, że tych oszczędności w ..ogóle nie mają albo jak jeszcze coś mają to
    trzymają je w polskich obligacjach i zamienią je na złotówki dopiero ... w
    środę po południu , TRZY DNI PO czarnym poniedziałku.....



    > To juz jest czysta polityka. Nie mówimy juz co sie budzetowi oplaca a co nie,
    > co warto robic z dlugiem przy scenariuszu umacniania sie USD a co przy
    > scenariuszu odwrotnym tylko bujamy w takich oblokach, jak kto to jest biedny
    i > czy to jest importer czy eksporter. A m. zd. gospodarka na takim ciagnieciu
    > sukna w dwie strony tylko przegra. Bo to rola podmiotów na rynku jest
    > zabezpieczac sie przed ryzykiem kursowym, a nie wymagac takich zabezpieczen
    od > rzadu na koszt podatnika.

    Tak racja, tego już nie można wymagać bo wtedy zaczyna się już socjalizm ....

    P.S. Ja naprawdę nie wiem czy falszerz się zwija! Tylko fałszerz wie na czym
    wyjdzie najlepiej/najmniej straci i NA PEWNO nam tego nie powie .....
    Pewnie to trochę bezczelnie ale podtrzymam swoją dawną prognozę, ze za kilka
    lat za dolara bedzie trzeba bedzie wiecej płacić tyle euro ile dzisiaj placimy
    dolarów za euro ....... hi hi hi smile


  • vice_versa 12.02.05, 02:47
    Jednak jako, że biznes to złożony temat to trzeba pamiętać, że można nawet
    > stracić na jednym kiedy wygrywa się na drugim i trzecim. Ważnym pozostaje aby
    > koniecznie W SUMIE być do przodu.
    > Niby oczywistość ale jak się obydwaj przekonujemy, bardzo zamglona dla
    wielu...

    A propos, czy myslisz ze Amerykanie (juz nie pisze US Gov...) kupia bondy
    chinskie by wycofac sie ze strata...gwaltownie sprzedajac... i wywolujac
    kryzys? Ostatnio mi cos tak po glowie chodzi, ze to niemozliwe, zeby tylko
    Europiejcy kupowali te papierki...

    W ogóle to cholernie wazne, co piszesz LBS, to jest klasyka, to by trzeba bylo
    gdzies wklejac... bo zniknie, cholera... umknie...

    (Niedlugo okaze sie ze ktos wpadnie na pomysl ze Ty i ja to jedna osoba... hi
    hi hi...)
    > Wciąż nie wierzysz, że jesteśmy zbyt ciency aby wygrać w grę z Żydem , którą
    > to on sam stworzył i gra już od kilku tysięcy lat?
    > To ja cię zapytam KTO w tym momencie jest w pilniejszej potrzebie finansowej
    > i kto tu dyktuje warunki gry? Polak czy Żyd?
    > Polak...przykre ale niepodlegające dyskusji.

    OK. Tylko widzisz ja nie za bardzo wierze w narody... ja wierze w rozsadek,
    nawet... jesli jednym narodom dal go mniej a innym wiecej o czym.... masz racje
    przekonuje sie równiez na tym forum...Chociaz moze nie o rozsadek czy o jego
    brak, a o utrwalenie sie w narodzie zwiazków i myslenia o finanasach tutaj
    chodzi. Poza tym zdaje sie ze wlasnie to nakreca pewna potrzebe, pewna, jak by
    tu rzec, misje dbania o rentownosc, o powszechnosc i dzielenie sie wiedza,
    pewien sposób myslenia, ze jesli ja zyskam to wcale niekoniecznie musi oznaczac
    ze Ty stracisz...pewna swiadomosc wspólnego interesu. Czy Ty LBS wiesz skad
    wiesz tyle ile wiesz? Pewnie powiesz ze za wlasne pieniadze... tylko u nas za
    te same pieniadze a nawet wieksze tego nie uslyszysz!
    Wiec LBS, owszem aspekt czasowy tj perspektywa, horyzont spojrzenia, ma jakies
    znaczenie... tyle ze... jeszcze wieksze znaczenie ma upowszechnienie pomyslu i
    idei... jestem o tym przekonany... Jesli Ty mi tu z jakims determinizmem
    narodowym wyjezdzasz, to ja odpadam.

    > W Polsce w 2004 roku, po kilkuletnim uśpieniu z niewiadomych przyczyn nagle
    > ruszyła z galopa w tak zwana "prywatyzjacja",
    która "nieoczekiwanie: "uratowała
    > "
    > polski budżet.
    > Mówisz, że dobrze jest pożyczać w miękkich pieniądzach a oddawać w twardych.
    > Racja! To powiedz mi w jakich pieniądzach jest lepiej sprzedawać ?

    Dokladnie tak samo jak pozyczaj LBS, dokladnie tak samo.WPLYWY sa w twardej
    walucie! Jak wystawiasz dlug w PLN to kasujesz w PLN czyli w twardej, jak
    kasujesz za prywatyzacje to jest identycznie. Jak sprzedaje w twardych, w
    dodatku NA GÓRCE (sektora prywatnego, gieldy) to KASUJE w TWARDEJ NA GÓRCE!!! A
    u nas górka juz byla! Ja wiem ze to trudne, bo u nas ona trwa 2 lata max, w
    dodatku w niesprzyjajacym klimacie globalnym, bo 9/11, ale ona mija... To tu
    LBS lezy wytlumaczenie, nigdzie indziej.W 2004 ruszylo, bo
    doszli "merytoryczni", mówilem Ci cykle sie nie pokrywaja... Poza tym byla tez
    pieprzona Unia która tez równie ppnemu Millerowi troche zabrala energii.

    LBS to moze od razu wszystko co masz oddaj Zydom, bo przeciez to im musiales
    ukrasc to co masz, nie? Zdolna bestia jestes i chyba jakiejs Zydówce Ci sie
    udalo... ukrasc co nieco...

    > P.S. Ja naprawdę nie wiem czy falszerz się zwija! Tylko fałszerz wie na czym
    > wyjdzie najlepiej/najmniej straci i NA PEWNO nam tego nie powie .....
    > Pewnie to trochę bezczelnie ale podtrzymam swoją dawną prognozę, ze za kilka
    > lat za dolara bedzie trzeba bedzie wiecej płacić tyle euro ile dzisiaj
    placimy
    > dolarów za euro ....... hi hi hi smile
    Nie pytalem sie czy WIESZ tylko jak myslisz... Co do zmiany kursu i proporcji
    to ja sie zgadzam... co do tego ze ludzie beda mocniej zapie.dalac to pewne, co
    do tego ze podatki wzrosna, to tak, albo oszczednosci i dochudzenie (co rzadko
    sie dzieje bez powaznego kryzysu i dlatego uwazam, ze Balcerowicz zawalil
    sprawe z tym schladzaniem 8 lat temu bo jakby dupnelo to SLD drugi raz by do
    wladzy nie doszlo, bo by wplywy stracili, a naprawialby i tak Balcerowicz,
    Misiag, Dzierzawski...) A tak, nie bylo poteznego DUP... to i rozped byl jak
    Cie moge... ledwo,ledwo.
    Ale widzisz LBS to wszystko prowadzi do tego, ze jesli my nie zrobimy nic to to
    bedzie równia pochyla... Tymczasem gdyby... udalo sie wyzwolic pewna synergie,
    przyjac Ukraine, zlikwidowac fundusze strukturalne, ujednolicic dlug publiczny
    i dzielic go per capita,czyli zrównac koszt kredytu, to jak bum cyk cyk
    mielibysmy takiego kopa jak stad do wiecznosci a Rosja moglaby szybciej polec
    i...dolaczyc.
    Dzis Huebner klóci sie z jakims Francuzem. O co? O to, ze ona jest za tym zeby
    szybciej miejsca pracy wewnatrz UE przenosic a on przeciwko! Tu sa jacys
    madrzy? Czy tylko kto wyrwie komu? A czemu qwa nie do Chin czy Indii? Bo co, bo
    pójda na bezrobocie? I tak pójda tylko z jeszcze mniej wydajnym panstwem!

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 12.02.05, 15:30
    >W ogóle to cholernie wazne, co piszesz LBS, to jest klasyka, to by trzeba bylo
    gdzies wklejac... bo zniknie, cholera... umknie...<

    Dzieki. Są rzeczy, które potrafię ale akurat na tym forum to głownie się uczę i
    próbując podążać za tym o czym tutaj rozmawiacie.
    Bywa, że w ogóle odpuszczem w niecierpliwości studenta, ktoremu luki wiedzy,
    nie pozwalają zrozumieć wykładu profesora.
    Nie mów mi jednak znowu , że jest tu troche "papierowej" wiedzy. Wiem o tym,
    ludzie lubią pocwaniakować. Nie zamierzam też przyswajać technicznych detali,
    które są fascynujące same w sobie ale zbyt mało ... praktyczne jak na mój gust.
    Co by jednak nie mówic to to forum a dokładnie jego uczestnicy są naprawdę
    niezli!


    >Jesli Ty mi tu z jakims determinizmem
    > narodowym wyjezdzasz, to ja odpadam.<
    >Tylko widzisz ja nie za bardzo wierze w narody... ja wierze w rozsadek,
    > nawet... jesli jednym narodom dal go mniej a innym wiecej o czym.... masz
    racje przekonuje sie równiez na tym forum...<

    Heloooooooo! Żyda włożyłem w swój wywód jako UMOWNY PRZYKŁAD tylko z tej racji,
    że pejsaci bywają często handlowcami i bankowcami. Warto odwiedzić niektóre
    części Brooklynu, i w scenerii 18,19 wieku zobaczyć Żydów tak biednych i
    głupich, że każdy mit upadnie. W kontraście znajdziesz tu też Polaków mądrych,
    zaradnych i bogatych (podobno jesteśmy tu 3 czy 4tą najbogatszą nacją!).
    Napisałem przecież:
    "Trzeba robić DOBRE interesy JAK Żydzi, ZE WSZYSTKIMI.
    Żadnych kompleksów, zadnych zachamowań, żadnych sentymentów.
    ROBIĆ SWOJE"
    Ja do Żydów personalnie nic nie mam. Każdy ma swoje życie i każdy ma swoj
    sposób na nie. Co mi do tego? Nie mój biznes. Nawet jakby mnie naszła zazdrość
    to nie traciłbym na nią czasu tylko bym zaczął robić dokladnie to co obiekt
    mojej zazdrości. To bardziej racjonalne i efektywne niż wylewanie żółci
    szukanie winy w innych. I faktycznie , tak jak piszesz pierwsze pieniądze
    zarobiłem tu u Żydów bo wybrałem sie do Ameryki w lipcu 1990 roku i jak
    Amerykanie usłyszeli , że do nich przyjeżdżam to zaraz wywołali pierwszą wojnę
    z Irakiem i tylko i wyłącznie mi na złość weszli w ciężką , długotrwałą
    recesję gospodarczą , chcąc mnie w ten sposób zniechęcić do swojego pięknego
    kraju wink
    I wiesz KTO w tych trudnych czasach tak naprawdę w ogóle MIAŁ pieniądze i
    dawał pracę ? Żydki oczywiście!


    > Dokladnie tak samo jak pozyczaj LBS, dokladnie tak samo.WPLYWY sa w twardej
    > walucie! Jak wystawiasz dlug w PLN to kasujesz w PLN czyli w twardej, jak
    > kasujesz za prywatyzacje to jest identycznie. <<<

    Neeeeeee.
    Wrrrrong answer ! Sorry smile
    Ktoś chciał sprzedać PZU ponieważ potrzebował kupić sobie CZTERY kg jabłek w
    Polsce (braki budzetowe) , które kosztowały wówczas 3 złote za kilogram (takie
    same jabłka kosztują wówczas w za granicą $1.).
    Sprzedał więc PZU za 12 złoty.
    Kupiec mógł zapłacić za PZU tylko w złotówkach więc musiał zamienić swoje
    dolary na złotówki po ówczesnym kursie 1 dolar=4 złote. Zrobił to i kupił PZU.
    Ktoś ma nie ma już PZU ale ma 12 złotych.
    Widzi jednak, że jest nowa sytuacja.
    Dolar kosztuje juz tylko 3 złote bo kupiec sprzedając dolary na polskim rynku
    utwardził złotówkę a jablka zdrożały do 4 złotych za złotych za kilogram
    ponieważ rynek wymusił zrównanie ich ceny z jabłkami z zagranicy , ktore wciąż
    sa oczywiście po $1 za kilogram.
    Ktoś idzie więc kupić te swoje jabłka za swoje 12 złotych.
    Ktoś kupuje TRZY kilogramy jabłek !!!
    Ktoś pyta więc KTO mi ukradł MÓJ jeden kilogram jabłek???

    To ja mu odpowiadam:
    Ooooo bratku o to to już musisz zapytać VICE_VERSA !!!! .... wink wink wink
    Hi hi hi ! smile

    >>Nie pytalem sie czy WIESZ tylko jak myslisz... Co do zmiany kursu i proporcji
    to ja sie zgadzam... <<<

    Naprawdę nie wiem co myśleć !!! Pisałem już o tym:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=20390110&a=20462819
    Jest CISZA.
    Opowiem ci pewną historię.
    Kupiłem dom 10 lat temu. Ceny były niskie, pełny rynek, dosyć wysokie stopy
    pozyczek ale mówię trudno najwyżej przefinansuję.
    Mówię o tym pewnemu mojemu znajomemu. Okazuję się, że on dom juz kupił tylko,
    ze rok temu kiedy oprocentowanie pożyczek było 3 % niższe ... (przypominam, że
    to gruuube tysiące w odsetkach).
    Pomyślalem sobie: miał chłop szczeście trafił na dobry rynek pożyczkowy.....sad
    Mija trochę czasu . Ceny domów idą do góry, pożyczki tanieją.
    Rozmawiam ze znajomym o kupnie drugiego domu.
    Okazuję się, że on właśnie ....sprzedał ten pierwszy dom i pieniądze włożył w
    niemrawą wtedy giełdę.
    Już wtedy nie posądzałem go liczenie na fuksa, pomyślalem, ze w tym szalenstwie
    musi byc metoda.....
    Mija trochę czasu , mój dom wciąz idzie miło do góry ale mój znajomy robi
    prawdziwe KROCIE na szalejącej giełdzie..... sad
    Sprawdziło sie: zero fuksa, niezle kombinuje, to już nie przypadek...
    Pytam gościa : co dalej?
    On odpowiada mi, że właśnie wychodzi z giełdy i kupuje ....domy !
    Jakie domy (?!!) pytam. Ceny domów od lat idą w górę, przecież to czas na
    KOREKCJE cen nieruchomości!
    Znajomy robi swoje.
    Niedługo potem giełda (nie tylko z powodu 11 września)leci w dół a domy idą w
    górę (25 % rocznie) bardziej niż kiedykolwiek.
    Skąd ten wieśniak to widział ?!!!!
    Mija znowu troche czasu.
    Widzę, że znajomy remontuje te swoje domy.
    Pytam go: nie masz nic mądrzejszego do robienia bawić sie w detale?
    Znajomy odpowiada: rób to samo, kupuj detale bo tanie, bo chińskie, bo będzie
    drożej....
    Już tym razem nie kombinowałem juz za dużo .... wyremontowałem....
    Spotykam ostatnio gościa często. Pytam co porabia.
    NIC nie porabiam mówi, dom co prawda wystawiłem na sprzedaż ale ceny nie
    spuszczam ... może ale nie musi się sprzedać.....

    Wierzyć łachowi czy może tym razem podpuszcza? Hę??? wink

  • vice_versa 13.02.05, 18:00
    Po pierwsze udam ze nie zrozumiem pewnych... przytyków.

    Po drugie jesli Zyd znaczy zaradny a Goj znaczy bezradny to ja jestem Zydem.
    Tylko po ogórka kiszonego te nomenklature mieszac nie zrozumiem. Jesli to ma
    sklaniac do zachety by Zydem zostac, to zgoda, a ze nie zacheca bo wiekszosc
    uzna ze Zydem sie jest z urodzenia a nie z rozsadku, to pewne... Ale to sa
    niuanse, cieszy mnie Twoje rozwiniecie.

    Po trzecie z waluta NIE masz racji. Wplywy z prywatyzacji podobnie jak wplywy
    za wyeksportowane zobowiazania pozyczkowe sa w walucie TWARDEJ. Znacznie wiecej
    z reszta zalezy od fazy cyklu w jakiej jest rynek niz od waluty.

    Po czwarte...jablka. Widzisz im mniej jablek w rzadzie tym lepiej. Jesli obrót
    dokonywalby sie tak jak sadzisz(jablka za jablka) to faktycznie absurd. Poza
    jablkami mamy jeszcze np. UMTS czyli zlote jablka ex nihilo. Co wiecej, kazdy
    uklad dazy do uproszczenia decyzji po to by moglybyc trafniejsze. Prywatyzacja
    ma sens, bo istota dzialan wladzy jest ograniczenie wplywu do decyzji zero-
    jedynkowych, w prawie wolno-niewolno, w ekonomii wyemitowac-nieemitowac waluty.
    Oba z reszta konteksty powinny byc brane pod uwage w kontekscie zewnetrznym
    ("wolno" wiecej niz w innych krajach czyli ograniczenie nadregulacji, emitowac
    szybciej gdy robi to falszerz, mocniej wstrzymywac sie z emisja czyli
    ograniczac skale jej wzrostu kiedy rosna rynki papieru) Cala reszta na dobra
    sprawe powinna byc jak najszybciej rozdawana.
    Podsumowujac te kwestie wcale nie chodzi o to by PANSTWO mialo wiecej jablek
    niz na poczatku, sorry, wrong answer. Poza kwestiami walutowymi samo imperium
    panstwa, sama wladza np w dziedzinie legislacji moze byc srebrem rodowym, o
    czym doskonale wiedza niektóre fajne kraje z ladnymi plazami. Chodzi wiec o
    SUME WSZYSTKICH biznesów. Póki co na biznesie pt prawo nasze panstwo uprawia
    radosna inflacje kosztem swoich obywateli. A nie musi, nawet Brytyjczycy to
    wiedza, juz nie tylko mieszkancy Karaibów.Czy prof. Vice versa Ci odpowiedzial?

    Po piate
    Historia super. Brzmi troche jak z "Bogatego ojca" Kyosakiego.
    Moze LBS nie wyrazilem sie dosc jasno: raz papiery gieldy(& bust), raz papiery
    panstwa(i inflacja), raz nieruchomosci i commodities (& bust).
    Pisalem czemu papierki panstwa nie powoduja inflacji juz teraz i czemu
    nieruchomosci rosna, kiedy inflacja sie zacznie i czemu w nieruchomosciach bust
    bedzie niewielki w porównaniu z tym ile wzrosly.

    > NIC nie porabiam mówi, dom co prawda wystawiłem na sprzedaż ale ceny nie
    > spuszczam ... może ale nie musi się sprzedać.....
    >
    > Wierzyć łachowi czy może tym razem podpuszcza? Hę??? wink

    Wiesz Last Boy juz prawie jestem pewien, ze w Twoim ogródku stoi tabliczka "For
    sale". Co Cie zapytam o Stany Zadluzone, falszerza, czy Twoja opinie lecisz w
    te swoje metafory, mniej uzyty jestes niz ten Twój sasiad. I zajety robieniem
    pieniedzy dla swoich kobiet...
    Poza tym jesli ten sasiad robi to tylko wlasnymi pieniedzmi, to marnie, z
    takimi zdolnosciami. 25% rocznie to niewiele. Poza tym jesli tylko 4 lata
    zbierales po przyjezdzie do USA na kupno domu, w miedzyczasie studiujac to
    musiales chyba jakies zupelnie obledne pieniadze robic na tym myciu garów i
    sprzataniu. Inna rzecz ze jak w krachy nieruchomosci nie wierzysz to... Wiesz,
    sprzedaj, jak nie w tym to w nastepnym roku, tylko dluzej nie czekaj, Twój
    sasiad tez wychodzil wczesniej niz mógl, wiec tracil, nie bój nic. Póki co run
    jest KREDYTOWY, runu realnego jeszcze nie ma, ale bedzie, spokojnie, tylko
    inflacja musi na full przelozyc sie na rynek wewnetrzny, jesli masz sie zalapac
    na szczyt... poszukaj gniazdka... najmu najlepiej...z fixed price, a po
    nieruchomosciach to juz czas na gielde.
    Bush np mi nie wierzy ze pakujac w rynek obrotu nieruchomosciami 100, wartosc
    rynku nieruchomosci wzrasta o 10 000 wiec nawet jak z equity wraca w formie
    popytu 500 to i tak sie oplaca Chinom... To tak jakby nie wierzyl w manipulacje
    gieldowe na malo plynnych akcjach, w nieruchomosciach falszerza tylko znacznie
    trudniej zobaczyc wiec BUM jest umiarkowany w porównaniu ze wzrostem... ale ze
    rosna w nieskonczonosc... nie, nie wierz LBS, nic nie trwa w nieskonczonosc...
    Hej
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 13.02.05, 18:15
    Ale cię wzięło...
    Nie było żadnych przytyków...
    Zdarza mi się mówić kolorowo (jezeli za kolorowo to przepraszam...) ale
    przyznasz, że i tobie kolorów nie brakuje, dużo tu potrafi Przycinek,
    Bush_w_wodzie też bywa miły, stara się Viper, nawet Robi na swój sposób swoje
    robi.
    Ot takie to już przesympatyczne chłopaki jesteśmy! ...
    Miłego dnia and TAKE IT EASY! smile
  • vice_versa 13.02.05, 18:56
    Iiiii... tam, LBS, myslalem ze sie usmiechniesz, a wziales za moja uraze crying
    Ja te Twoje metafory uwielbiam bo sa trafne i proste, nie to co moje epigramaty.
    Czasem Cie grzecznie prosze, czasem biore pod wlos, znowu mi nie wyszlo, Last
    Boy? Taaaaki post, a Ty sie dwoma zdaniami przejmujesz?
    No Boy, pokaz jaki z Ciebie Scout!

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 13.02.05, 22:48
    No juuuuuuż , już ci odpowiadam/przytykam wink
    Musiałem wyjśc zobaczyć słońce bo strasznie letnie zwierzątko jestem i taki
    letni dzień w środku zimy trzeba było wykorzystać.

    >>>Po drugie jesli Zyd znaczy zaradny a Goj znaczy bezradny to ja jestem Zydem.
    Tylko po ogórka kiszonego te nomenklature mieszac nie zrozumiem. Jesli to ma
    sklaniac do zachety by Zydem zostac, to zgoda, a ze nie zacheca bo wiekszosc
    uzna ze Zydem sie jest z urodzenia a nie z rozsadku, to pewne...<<<

    "Żydem", "Włochem", "Eskimosem" jest sie zawsze z wyboru jeżeli wybierze się
    taki styl życia ogólnie przypisany takiemu właśnie narodowi.
    Znam masę Polaków, Żydów, Włochów z paszportami amerykańskimi, którzy nawet
    jeżeli wychyla nosa poza swoje narodowościowe getta tutaj to i tak AMERYKANAMI
    nigdy nie zostaną.
    Przyznam, żydowskiego pomysłu na życie nie lubię (nie mylić z Żydami !), oni
    mojego stylu życia również i dlatego właśnie ... mieszkam w nowojorkim TYGLU smile






    >>>>Po trzecie z waluta NIE masz racji. Wplywy z prywatyzacji podobnie jak
    wplywy za wyeksportowane zobowiazania pozyczkowe sa w walucie TWARDEJ. Znacznie
    wiecej z reszta zalezy od fazy cyklu w jakiej jest rynek niz od waluty.
    Po czwarte...jablka. Widzisz im mniej jablek w rzadzie tym lepiej. Jesli obrót
    dokonywalby sie tak jak sadzisz(jablka za jablka) to faktycznie absurd. Poza
    jablkami mamy jeszcze np. UMTS czyli zlote jablka ex nihilo. Co wiecej, kazdy
    uklad dazy do uproszczenia decyzji po to by moglybyc trafniejsze. Prywatyzacja
    ma sens, bo istota dzialan wladzy jest ograniczenie wplywu do decyzji zero-
    jedynkowych, w prawie wolno-niewolno, w ekonomii wyemitowac-nieemitowac waluty.
    Oba z reszta konteksty powinny byc brane pod uwage w kontekscie zewnetrznym
    ("wolno" wiecej niz w innych krajach czyli ograniczenie nadregulacji, emitowac
    szybciej gdy robi to falszerz, mocniej wstrzymywac sie z emisja czyli
    ograniczac skale jej wzrostu kiedy rosna rynki papieru) Cala reszta na dobra
    sprawe powinna byc jak najszybciej rozdawana.
    Podsumowujac te kwestie wcale nie chodzi o to by PANSTWO mialo wiecej jablek
    niz na poczatku, sorry, wrong answer. Poza kwestiami walutowymi samo imperium
    panstwa, sama wladza np w dziedzinie legislacji moze byc srebrem rodowym, o
    czym doskonale wiedza niektóre fajne kraje z ladnymi plazami. Chodzi wiec o
    SUME WSZYSTKICH biznesów. Póki co na biznesie pt prawo nasze panstwo uprawia
    radosna inflacje kosztem swoich obywateli. A nie musi, nawet Brytyjczycy to
    wiedza, juz nie tylko mieszkancy Karaibów.Czy prof. Vice versa Ci odpowiedzial?
    <<<



    W Polsce pożycza się dlatego, że NIE MA INNEGO WYJŚCIA i dlatego pożycza się
    ZLE. Jest to dokładnie odwrotnie niż w Ameryce gdzie pożyczanie nie jest
    koniecznośćią (wierzę w to ale nie jestem tego pewny) i dlatego pożycza się tu
    dobrze (w to również wierzę ale również nie jestem tego pewny).
    Przy każdym pożyczaniu tańszy jest import (przynajmniej nominalnie) ale droższe
    są ceny krajowe.
    Jeżeli jest inaczej to ty jesteś trąba bo nie potrafisz mi tego skutecznie
    wytłumaczyć.
    Jeżeli jest tak jak ja mówie to ja jestem trąba , ze nie potrafię tobie tego
    wytłumaczyć.

    Helooooo czy jest tu jakaś NieTrąba, która na tym się zna i potrafi to nam
    efektywnie wytłumaczyć????????




    >>>Wiesz Last Boy juz prawie jestem pewien, ze w Twoim ogródku stoi
    tabliczka "For sale"<<<

    Nie stoi! smile
    Nikt z nas nie zaprzecza, ze korekcja cen nieruchomości będzie, różnimy sie w
    progonozach skali tej korekcji.
    Ja dodam: NIE DAJ BOŻE, żeby korekcji cen nieruchomości nie było lub była za
    mała (wiesz ile paskudnych owadów lata w lecie jeżeli kilka zim pod rząd nie ma
    przyzwoitych przymrozków?!!). Brak inflacji, recesji, spadku cen nieruchomości,
    spadków na giełdzie zaburza naturalny ład ekonomiczny ponieważ tylko takie
    korekcje poprzez SELEKCJE NATURALNĄ pozbawiają pieniędzy ekonomicznych
    szczęściarzy na korzyść ludzi ROZUMNYCH !
    Nie sprzedaję domu z dwóch powodów.
    1) nie widzę na razie żadnych przekonywujących mnie alternatyw ,
    (również w słoiku pełnym dolarów Przycinka, twojego tankowca ropy
    na lepsze czasy ani inwestycji w Polsce Robiego) a straty z góry uznaję za
    nieodłączny element każdej inwestycji.
    2) bycie bogatym nie uznaję, podobnie jak większośc uczestników mojego wątku
    na ten temat, jako maksymalizowanie CYFRY a jako maksymalizowanie
    PRZYJEMNOŚCI życiowych i wole się na tym teraz skupić (nie masz pojecia
    jakie piękne jest Long Island: zero przemysłu, masa zieleni, przepiękne
    plaże (legalny topless! smile, niedrogo (dla niektórych... ).



    >>>>Poza tym jesli ten sasiad robi to tylko wlasnymi pieniedzmi, to marnie, z
    takimi zdolnosciami. 25% rocznie to niewiele.<<<

    25 % TO NIEWIELE ?!!!!!!
    Daj mi PEWNE (jak są pewne Stany Zjednoczone) POŁOWĘ z tYCH 25% do końca
    mojego życia i gruchę do zbijania bo TYLKO to będe musiał robić przy takim
    procencie !... smile


    >>Poza tym jesli tylko 4 lata zbierales po przyjezdzie do USA na kupno domu, w
    miedzyczasie studiujac to musiales chyba jakies zupelnie obledne pieniadze
    robic na tym myciu garów i sprzataniu<<<

    Hi hi smile Podliczasz mnie ? Nie dasz rady!
    Dziwny to kraj więc nie da rady dowiedzieć się ile kto ma....
    Jutro wynajmę moją piwniczke jako mieszkanie za $1000 i bedziemy z żoną jezdzić
    do końca życia najnowszymi modelami BMW albo wyciągnę pieniądze z inwestycji ,
    planów emerytalnych , equity domu i kupie małe miasteczko na wynajm z 3%
    downpayment i uznasz mnie za bogacza.
    Ale jeżeli jutro Żółci zaczna wysprzedawać amerykański papier to mi pojutrze
    komornik zabierze nie tylko te dwa BMW, inwestycje, plany emerytalne ale i
    miasteczko i jeszcze każe dopłacić do interesu ! ...
    Sam przecież piszesz o opcjonalnej wirtualności amerykańskiego bogactwa więc
    powinieneś znać temat.

    Co sprzątania i mycia garów przez cztery lata (kurcze ale ludzie wszystko
    pamiętają ! UWAGA: MOGĘ PODPUSZCZAĆ....hi hi ) to KLASYKA emigranta.

    Na początku lat 90 tych dom kosztował w NY ponad 100 tysiecy. Sprzątaczka,
    robotnik budowlany, mechanik samochodowy mógl wtedy spokojnie zarobić wtedy $10
    na godzinę. Przyzwoicie żyjąc mógł bez trudu odłożyć $10 000 rocznie. Jak masz
    stałą pracę i przyzwoitą historię kredytową możesz dostać pozyczkę hipoteczną z
    downpayment nawet 3-5%. Jesteś nowy emigrant , nie masz stałej pracy a masz 25%
    gotówki też dostajesz pożyczkę w opcji "no income check". Potrzebujesz więc 30 -
    40 tysięcy z kosztami i masz dom, odsetki odciągane od twoich podatków +
    często nielegalne mieszkanie na wynajm, żeby łatwiej spłacić ratę pożyczki jak
    masz wysokie oprocentowanie.
    Nawet temu nie możesz podołać ? To kupujesz "legal two-family" i wtedy bank
    traktuję dochód z wynajmu jako uzupełnienie twojego oficjalnego dochodu.
    Po 10 - 15 latach jesteś półmilionerem po następnych 10-ciu (procent składany)
    jesteś milionerem! Cool nie?
    Oni to tutaj nazywają "american dream" ... wink
    Aha !Zapomniałem ! Tutaj jest takich chętnych więcej, więc musisz być DOBRY w
    tym co robisz ..... wink

    >>>>tylko
    inflacja musi na full przelozyc sie na rynek wewnetrzny<<<

    Inflacja ? Kocham inflacje bo nie trzymam pieniędzy w materacu!
    Czekam na nią od 10 lat, żeby mi zjadła pozyczki i abym zaraz potem mógł
    zaciągnąć jeszcze więcej nowych!

    >>nie, nie wierz LBS, nic nie trwa w nieskonczonosc...<<

    Pewnie, ze nic nie trwa w nieskończoność i różnie to może (i wszędzie) być
    dlatego sobie tutaj rozmawiamy aby potem mądrzej odczytywać te zmiany w
    otaczającej nas rzeczywistości i na nie odpowiednio na to reagować.
    Jest cisza oby nie cisza przed burzą bo w czasie burzy najmądrzejsi tracą
    kapelusze z głowy. Pewnie po ciszy będzie czas na giełdę ale NIE na pewno bo
  • vice_versa 15.02.05, 02:18
    > W Polsce pożycza się dlatego, że NIE MA INNEGO WYJŚCIA i dlatego pożycza się
    > ZLE. Jest to dokładnie odwrotnie niż w Ameryce gdzie pożyczanie nie jest
    > koniecznośćią (wierzę w to ale nie jestem tego pewny) i dlatego pożycza się
    > tu dobrze (w to również wierzę ale również nie jestem tego pewny).
    > Przy każdym pożyczaniu tańszy jest import (przynajmniej nominalnie) ale
    > droższesą ceny krajowe.Jeżeli jest inaczej to ty jesteś trąba bo nie
    > potrafisz mi tego skutecznie wytłumaczyć.
    > Jeżeli jest tak jak ja mówie to ja jestem trąba , ze nie potrafię tobie tego
    > wytłumaczyć.

    LBS teza o wyprzedazy rodowych sreber (PZU) jest plytka jak kaluza w porównaniu
    z Oceanem. Jesli to sa srebra, to przede wszystkim dla polityków, mnie jest
    naprawde obojetne czy bede placil do PKO BP jako banku polskiego czy
    austriackiego, niemieckiego czy hiszpanskiego. Mi to wisi, wiec to nie sa zadne
    srebra, to jest dziennikarka która wypacza rozsadne postawienie sprawy i szuka
    sensacji.
    Po drugie napisales: "Ameryce gdzie pożyczanie nie jest koniecznośćią"
    A to nie jest prawda. Jak gielda siada to pozyczanie staje sie podstawa
    egzystencji USA zapobiegajac takiemu poglebieniu sie kryzysu jaki nastapil po
    1929. Wiec pozyczanie LBS jest koniecznoscia. USA zyja na kredyt, raz zaciagany
    przez spólki, raz przez panstwo. Chodzi bowiem o to by stworzyc pompe ssaca,
    która bedzie tloczyc kapital do Stanów niezaleznie od koniunktury, dlug dlatego
    sie poglebia bo dotychczasowy poziom impotu kapitalu jest coraz wyzszy, wiec
    trzeba za nim nadazyc. Chodzi tez o to ze USA PRZELAMALY STRACH zwiazany z
    mozliwoscia upadku i dzieki temu zyskaly RECEPTE. Raz dlug zaciagaja spólki a
    raz panstwo, cale Stany to jeden wielki kredytobiorca, dbajacy o zludzenie
    rentownosci.
    U nas nawet Balcerowicz bal sie doprowadzic do przegrzania gospodarki! A
    szkoda, bo jakby to rypsnelo to naprawialby tez on, a comebacku komunistów
    mogloby nie byc, bo straciliby realne wplywy.

    Teza o tym czemu Polska sie zadluza wynika równiez z nakrecenia medialnej
    spirali... na prawde malo ma wspólnego z rzeczywistoscia, to jest instrument
    którego uzywa skrzydlo liberalne do zwiekszenia nacisku, presji na
    politykierów. Ja to doceniam, ze sie tego typu skrzydlo reprezentuje(moze za
    malo) tyle ze robi czy bush zupelnie nie zdaja sobie z tego sprawy ze to jest
    pewna "ideologia gospodarcza". Sam ja wyznawalem "od zawsze" wiec tym lepiej to
    rozumiem(przykladem jest to do czego sluza stopy procentowe i wiara, ze chodzi
    o kontrole inflacji...). W dodatku uwazam, ze zajmuja tzw sluszne skrzydlo,
    tyle ze w zamecie wojny ideologicznej traci sie proporcje.

    Jestem pewny ze pozyczanie nie zalezy od tego KTO pozycza tylko NA CO wydaje.
    Mysle tez ze co do tego sie zgodzimy. Pytanie wiec na co to jest przeznaczane i
    jaka czesc jest sztywna tj wynika z zaszlosci historycznych. Jasne, wiem, ze
    robicie to rozsadniej i rentowniej.

    > W Ameryce gdzie pożyczanie nie jest koniecznośćią
    > dlatego pożycza się tu dobrze
    Ty mówisz o pozyczaniu Ameryki jako o pozyczaniu przez budzet.Gospodarka to sa
    DWA skrzydla: publiczne i prywatne. One bez siebie nawzajem nie sa w stanie
    funkcjonowac, gospodarka to nie sa jedynie podmioty prywatne. Brak równowagi
    prowadzi do monopolizacji rynku albo do braku przeciwwagi w razie plajty
    gieldowej.
    Wiec POZYCZANIE netto jest dla USA koniecznoscia, wlasnie dlatego warto
    pozyczac dobrze, zeby wierzyciele dali ponownie. Jesli chodzi o sektor
    publiczny to nie warto stale pozyczac na full. To skrajna glupota. Nominalnie
    to w okresie wzrostu gieldy moze sobie dlug publiczny rosnac, ale nie realnie,
    czyli nie szybciej niz sektor prywatny. Gielda jednak zawsze pada z hukiem wiec
    zapomnij o "dobrym pozyczaniu". Przyjrzyj sie odpisom, rezerwom, nieudanym
    inwestycjom spólek. Mniej wiecej tak samo bedzie z nieruchomosciami, tylko nie
    teraz, dopiero po tym jak na dobre rozkreci sie spirala inflacji, ludzie zaczna
    uciekac w cos co da im przetrwac kryzys (no i bedzie BUM). USA jako sektor
    publiczny marnotrawia straszne pieniadze, tyle ze dziela uzyskane pieniazki na
    dwie kupki: z zagranicy i z instytucji finansowych. Ta pierwsza kupka idzie na
    geopolityke, wojsko i cholera wie jeszcze na co, ta druga nie zostaje natomiast
    sciagnieta tj instytucje finansowe faktycznie za to nie placa tylko dostaja
    papiery skarbowe a panstwo pod nie drukuje realne pieniazki które wpuszcza na
    rynek nieruchomosci (mamy subprime credits, mamy wzrosty cen, mamy equity,
    Chiny maja swój popyt, karuzela sie kreci). To powoduje, ze jedni placa z góry
    a drudzy z dolu. USA to jest ciagla karuzela zadluzania sie, tylko system jest
    pomyslany tak, zeby koszty przerzucic na INNYCH, czyli na zewnatrz.

    Z tego co piszesz o domu zakladasz: inflacje,wzrost cen nieruchomosci, splate
    pozyczki, korekcje na rynku. Wiesz problem polega na tym, ze jesli zdazysz
    splacic a ceny siada mocniej niz przypuszczasz to Ty bedziesz mial dom, ale to
    Zydzi beda mieli gotówke! Dom sprzedaj natychmiast jak zobaczysz prawdziwa
    inflacje.Obecny wzrost to dopiero poczatek wywolany kredytami czyli drukowaniem
    zielonych pod zastaw wczesniej wypuszczonych papierów skarbowych, to jest
    czysto wirtualne, popyt sie jeszcze nie pojawil, ale pojawi sie jak 2+2, wiec
    Twój sasiad ma racje, tylko nieco wybiega przed szereg.

    > Hi hi smile Podliczasz mnie ? Nie dasz rady!
    > Dziwny to kraj więc nie da rady dowiedzieć się ile kto ma....
    > Jutro wynajmę moją piwniczke jako mieszkanie za $1000 i bedziemy z żoną
    >
    > jezdzićdo końca życia najnowszymi modelami BMW albo wyciągnę pieniądze z
    > inwestycji ,planów emerytalnych , equity domu i kupie małe miasteczko na
    > wynajm z 3% downpayment i uznasz mnie za bogacza.
    > Ale jeżeli jutro Żółci zaczna wysprzedawać amerykański papier to mi pojutrze
    > komornik zabierze nie tylko te dwa BMW, inwestycje, plany emerytalne ale i
    > miasteczko i jeszcze każe dopłacić do interesu ! ...
    > Sam przecież piszesz o opcjonalnej wirtualności amerykańskiego bogactwa więc
    > powinieneś znać temat.

    Tego co wymieniasz nie traktuje jako bogactwo. Dla Ciebie bogactwem byloby
    uzyskanie 25% z tego co juz masz, dla mnie celem jest wygrac jak najwiecej przy
    maksymalizacji przyjemnosce jaka z tej zabawy moge miec.
    Nie chcialem Cie podliczac, bo wierz mi LBS dostepnosc rajów podatkowych na
    swiecie jest duza, nie mam zadnych zludzen co do mozliwosci podliczenia
    kogokolwiek.
    Ty mnie nie pros zebym Ci dal pewne 25%, Ty je sobie wez! Jak Ci daje to nie
    wierzysz, zobaczysz pod koniec roku, jak ropa bedzie po 70 USD. Inna sprawa ze
    dom tez Ci moze wzrosnac o 25%.

    W Twoim watku nie pisze specjalnie. Przeciez napisales ze brak odpowiedzi
    uznasz za potwierdzenie tezy ze pieniadze szczescia nie daja. To nie pisze.
    Dziwie sie tylko ze inni Cie nie sluchaja i pisza wink Ja tylko czytam.

    -
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • vice_versa 11.02.05, 17:56
    > Skarb Panstwa nic na tym nie zyska. Przeciez ma dochody w zlotych i emitujac
    > obligacje zlotowe na roznicach kursowych ani nie zyskuje ani nie traci.

    TAK, ale RYZYKO zmiany trendu USD przechodzi na nabywców obligacji!!!
    Wiec SP zyska, bo im wiecej dlugu nominowanego w PLN to tym wiekszy wplyw
    panstwa na deprecjacje PLN za pomoca zwiekszenia ilosci emitowanego dlugu.

    >Gronicki wzmacniajac jedna noge (tansza obsluga dlugu) oslabia
    > druga - dochody budzetu. A te spadna niechybnie, jezeli RPP utrzyma
    > restrykcyjna
    > polityke pieniezna, a rzad nie przeprowadzi kompleksowej reformy finansow
    > publicznych i ograniczy sie jedynie do zwiekszania zadluzenia.

    To sie zgadza, tyle ze zmienia sie tez kontekst polityczny i otwarcie na
    Europe. Wiec czas dziala na nasza rzecz. Jedynie emisja dlugu w proporcji do
    PKB zamiast per capita w ukladzie europejskim powoduje ze tamci falszerze sa
    szybsi i lepiej reaguja na zmiane sytuacji za Oceanem. Wlasnie dlatego Niemcy i
    Francja zaczely przekraczac kryteria Maastricht, gonily najszybszego falszerza.
    I one to swietnie rozumieja i swietnie sobie zdaja sprawe z tego co sie stanie
    kiedy my to wywalczymy, bo ich deficyty beda musialy spasc i beda musieli
    zrobic reformy. Poglebienie unifikacji jest nieuchronne.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • goscgazety 10.02.05, 18:21
    Podsumowując to wydaje mi sie czasem uzasadnione podtrzymywanie wysokich stóp
    procetowych, aby zachecić kapitał zagraniczny do kupna naszych papierów za
    mocną złotówkę. Do tego jeszcze prewencyjne mówienie w mediach o obniżce stóp,
    aby się wszyscy pospieszyli i kupowali.
    Przed wyborami raczej na pewno złoty osłabnie i ich termin wpłynie na
    opłacolaność lub nie niektórych obligacji dla których minie termin wykupu.
  • lastboyscout 10.02.05, 18:24
    Nie może byc inaczej!
  • goscgazety 10.02.05, 18:31
    Hehe dzieki LBS.

    Podobny mechanizm pewnie stosują USA i być może dlatego teraz są tak zadłużeni
    i stąd ten deficyt. Wiele zależy kiedy ile i za ile pożyczali - wypuszczali
    bondy.
  • vice_versa 10.02.05, 18:41
    I na jakie terminy platnosci tych papierów mieli... i im dluzsze tym lepiej...
    Oczywiscie ze TAK!!!
    Dzieki Ci gosciu gazety za desant ze wsparciem! Bo tu juz naprawde rozsadku jak
    Baru bronilem smile
    Teeraz tylko przekonaj Robiego w tej sprawie. On te rentownosc widzi odwrotnie
    i ja nie wiem jak on to Robi!

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • vice_versa 10.02.05, 18:52
    Jak Wam sie podoba demitologizacja wskaznika M3?
    Ciekaw jestem Waszego zdania.
    O tu:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=20390110&a=20462605
    I jeszcze gdzies w tym drugim watku... "Wwwoowww...M3...ale numer" tak sie
    nazywa post, choc pewnie sie ciezko czyta bo polemika... ale tam jest link do
    NBP i definicji M3, niestety w Acrobacie, nie mozna wkleic.

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=20264146&a=20393892
    Tam tez jest link do definicji M3.
    Hej

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • goscgazety 10.02.05, 19:26
    vice_versa napisał:

    > Jak Wam sie podoba demitologizacja wskaznika M3?
    > Ciekaw jestem Waszego zdania.
    > O tu:
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=20390110&a=20462605
    > I jeszcze gdzies w tym drugim watku... "Wwwoowww...M3...ale numer" tak sie
    > nazywa post, choc pewnie sie ciezko czyta bo polemika... ale tam jest link do
    > NBP i definicji M3, niestety w Acrobacie, nie mozna wkleic.
    >
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=20264146&a=20393892
    > Tam tez jest link do definicji M3.
    > Hej
    >
    Da sie wkleic w acrobacie jest takie narzędzie jak zaznacz tekst (select tool)
    potem klikasz ctr C - kopiujesz do schowka i wklejasz ctr V :


    DEFINICJA M3
    Począwszy od danych na koniec marca 2002 r. Narodowy Bank Polski w miejsce
    dotychczasowej miary podaży pieniądza M2 wprowadził nową miarę M3, której
    definicja
    dostosowana została do standardów obowiązujących w krajach zrzeszonych w
    Europejskim
    Systemie Banków Centralnych. Zgodne ze standardami europejskimi (ESA95)
    są również zasady klasyfikacji sektorowej podmiotów.
    Z podaży pieniądza wyłączone zostały instrumenty (depozyty i papiery dłużne) z
    terminem
    pierwotnym powyżej 2 lat. Kategoria „depozyty” obejmować będzie depozyty bie-
    żące oraz depozyty terminowe z terminem pierwotnym do 2 lat włącznie oraz tzw.
    depozyty
    zablokowane. Do podaży pieniądza zaliczone zostały dodatkowo środki zdeponowane
    w bankach przez instytucje samorządowe oraz fundusze ubezpieczeń społecznych –
    dotychczas zaliczane do zadłużenia netto sektora budżetowego. Oprócz pieniądza
    gotówkowego
    w obiegu oraz depozytów, do pieniądza M3 zaliczone są również dłużne papiery
    wartościowe z terminem pierwotnym do 2 lat włącznie wyemitowane przez banki, a
    zakupione
    przez podmioty niebankowe oraz zobowiązania banków z tytułu operacji z
    przyrzeczeniem
    odkupu przeprowadzanych przez banki z podmiotami niebankowymi.
    Składniki podaży pieniądza M3 prezentowane są obecnie w układzie sektorowym
    dostosowanym do standardów europejskich:
    • gospodarstwa domowe – obejmują dotychczasowy podsektor „osoby prywatne”
    oraz rolników indywidualnych i przedsiębiorców indywidualnych zatrudniających
    do 9
    osób włącznie, zaliczanych dotychczas do „podmiotów gospodarczych”,
    • niemonetarne instytucje finansowe – obecnie niebankowe instytucje finansowe
    zaliczane
    dotychczas do „podmiotów gospodarczych”,
    • przedsiębiorstwa – przedsiębiorstwa i spółki państwowe i prywatne oraz
    spółdzielnie,
    zaliczane dotychczas do „podmiotów gospodarczych”,
    • instytucje niekomercyjne działające na rzecz gospodarstw domowych – zaliczane
    dotychczas do „podmiotów gospodarczych”, obejmują podmioty nie nastawione
    na zysk, m.in. instytucje dobroczynne, związki zawodowe, towarzystwa naukowe,
    partie polityczne, kościoły itp.
    • instytucje samorządowe – obejmują jednostki samorządu terytorialnego (do tej
    pory:
    „budżety terenowe” i „fundusze celowe budżetów terenowych”wink – operacje
    dokonywane
    z nimi przez system bankowy zaliczane były do tej pory do „zadłużenia netto
    sektora budżetowego”,
    • fundusze ubezpieczeń społecznych – obejmują ZUS i KRUS oraz zarządzane przez
    nie fundusze oraz kasy chorych – podmioty te zaliczane były odpowiednio
    do „funduszy
    celowych budżetu państwa” oraz do „budżetu państwa”.
  • vice_versa 10.02.05, 19:33
    Woooowww. Fantastycznie. Dzieki. To sie czegos nauczylem! Pysznie, wielkie
    dzieki, a dodasz cos ad meritum? Przycinek mi nie uwierzy!!! W ogóle ekonomisci
    popukaja sie w czolo...ha ha ha. Tylko ostroznie, prosze nie stluc!
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • robisc 10.02.05, 20:28
    Co takiego w tej definicji tak Cie podnieca?
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka iGospodarka
  • goscgazety 10.02.05, 21:25
    Rozumiem, ze ta definicja mówi o leżacych pieniądzach w bankach. Banki później
    te pieniadze pozyczją innym na większy procent albo kupuja obligacje od S.P.,
    moga też inwestowac na rynkach zagranicznych.
    Swoja drogą ciekawe jaki udział w tym M3 ma ZUS i KRUS. Jedna ręka wydaja
    pieniądze a drugą zbieraja od nas - tak jak bank. Więc musza mieć jakąś nadwyżkę
    ( gdzie ją inwestują ? ) albo dług, wtedy zmniejszaja to M3 i juz nie powinno
    to byc zaliczane do podazy pieniadza. Definicja zaklada jednak, ze nalezy, wiec
    chyba maja taka ciagla nadwyzke przetrzymujac nasze pieniadze a z drugiej
    strony opozniajac wyplaty swiadczen.

    Nie wglebilem sie za bardzo w wasza dyskusje o tym M3, nie nadazam czytac i
    rozumiec smile Jest jakis wykres tego M3 ?
  • robisc 10.02.05, 21:27
    goscgazety napisał:

    Więc musza mieć jakąś nadwyżkę ( gdzie ją inwestują ? ) albo dług,

    Nie wiem jak KRUS, ale ZUS jest zadluzowny.

    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka iGospodarka
  • przycinek.usa 11.02.05, 18:47
    Te wszystkie ksiegowe manipulacje dotyczace dlugu, wzrostu PKB, inflacji,
    bezrobocia a tu M3 - to sa jakies absurdy.

    To jest trend na calym swiecie:

    co do dlugu, to jasna sprawa, ze chodzi o np emisje wewnetrzne zadluzenia
    wewnatrz budzetu (co powoduje wyeksportowanie dlugu do podmiotow zaleznych w
    budzecie i lepsza optyke - zmniejszenie zadluzenia) albo kombinacje z wliczaniem
    funduszy emerytalnych do budzetu itp. Wszystko po to, aby dlug byl mniejszy na
    papierze.

    Co do PKB to nie musze mowic. To jest kompletna manipulacja.
    To samo bezrobocie. Klamstwo piramidalne.

    Inflacja ze swoimi kombinacjami jak "improvment factor" oraz wszystkie te tzw.
    adjustments.... Mysle ze macie w Polsce tak samo. Tylko nie chce mi sie sprawdzac.

    M3 to kolejny przyklad. Jakim prawem wylaczacie ponad 2-letnie depozyty?
    Co to jest? Przeciez jasna sprawa, ze przyrost M3 zostanie wtedy zmniejszony.



    Zreszta moze tkwi tam jakis glebszy sens, ale mnie przestaja bawic takie puzzle
    i zabawy w zgadywanki ze statystycznymi czynnikami decyzyjnymi.

    Cala wspolczesna statystyka jest coraz mniej przejrzysta i zaklamana.
    Malo kto orientuje sie w tym dostatecznie a ludzie lykaja kity jak za komuny.
    Za komuny tez mowili, ze jest dobrze. I tez byla statystyka do tego.
    Pod tym wzgledem wszystkie panstwa sa do siebie podobne.
  • vice_versa 11.02.05, 19:22
    Zgoda, watek z M3 wepchnalem tu ni z gruchy ni z pieruchy, bo wyskoczyles mi z
    tym czy ja wiem co to jest inflacja, i ze gadam brednie.
    Wiec napisalem jeden z tych postów do których dalem link wyzej.
    Jesli jednak twierdzisz ze My obliczamy M3 inaczej niz Europa i inaczej niz Wy
    to jest to dla mnie kompletne zaskoczenie. Co wiecej, jestem prawie pewien ze
    robimy to tak samo jak Europa. Nie wiem czy robimy to tak jak USA. Wiem ze
    porównywanie panstw o róznym poziomie rozwoju kapitalizmu wg "takich samych"
    parametrów jest BEZ SENSU bo:
    1. dlugookresowe papiery skarbowe zostaja wylaczone, a im historycznie
    kapitalizm bardziej zaawansowany tym dluzsze terminy wykupu
    2. im historycznie kapitalizm mniej zaawansowany tym wieksza czesc papierów
    prywatnych ogólem stanowia papiery bankowe
    WIEC
    PRZY IDENTYCZNYCH DEFINICJACH porównanie WSKAZNIKÓW NIE MA SENSU.
    A poniewaz jestem pewien ze jesli ktos kombinowal przy M3 to Europa
    niezaliczajac sobie czesci papierów i nawet to rozumiem, bo cos musieli zrobic
    jesli M3 mialo byc porównywalne z M3 w USA, bo EU jest historycznie zapózniona.
    Polska, jednak wobec Europy na pewno tego nie zrobila wobec czego proporcje
    Polska-Europa sa zafalszowane. Inna sprawa czemu tego nie zrobili, a m.zd. po
    to zeby zaciesnic polityke fiskalna a nie poluznic. I bardzo dobrze.
    No wiec jak przycinku, co zalicza sie do M3 w USA? Jesli jest to taka sama
    definicja to wym bardziej chyba rozumiesz czemu porównywanie wskazników jest
    absurdalne, prawda? Ja sie z Twoja generalna obserwacja statystyki zgadzam,
    tylko to nie mi statystyka miala sluzyc do obalania jak to ujales "moich
    odkrywczych tez". Malo tego ja te statystyczne analizy mam w tak glebokim
    powazaniu ze w ogóle sie w nie nie bawie, chyba ze mnie ktos zmusza, wiec
    staralem sie zmierzyc ze statystyka która przytoczyles na dowód ze racji nie
    mam.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 10.02.05, 19:19
    No nie, powolutku.
    Robi uważa, że tylko obniżenie stóp może pobudzic tak naprawdę gospodarkę
    (tańszy kredyt pomniejsza ryzyko jego zaciągniecia na cele biznesowe a więc
    zmniejsza ryzyko biznesowe jako takie, oczywiście jeżeli ten strumień kredytu
    nie powędruje w konsumpcję).
    I z tym trudno dyskutować, to klasyka.
    Róznimy się z Robim tylko tym, że on uważa, że jest miejsce na obniżenie tych
    stóp co sensownie zargumentował czyniąc pewne założenia co do warunków
    zewnętrznych.
    My ten paramter widzimy inaczej.
    To wszystko.
    Spekulanci nam na pewno nam nie powiedzą jakie widełki pomiędzy stopami a
    inflacją jeszcze stolerują. Sami pewnie dokładnie tego nawet nie wiedzą bo
    jezeli rzucisz ze stoku kilogramową kulkę śniegu to może ona ugrzęznąć w
    śniegowym puchu lub też spowodować lawinę. Tak samo może się dziać z kulą
    dzisięciokilogramową. Na uruchomienie lawiny nie ma bowiem wpływu TYLKO waga
    kuli śnieznej ale i przylepnąć śniegu, kierunek i moc wiatru jak i gestość
    zalesienia stoku ....
    Spekulant (patrz: Przycinek) to instynkt , bezbłednie (raczej intuicyjnie niż
    naukowo bo nie ma czasu na analizy) wyczuwa zmiany tych wszystkich parametrów i
    dlatego ma z czego żyć bez zmęczenia rąk.

    Zauważ, że nawet gdyby Robi nie miał racji co do zachowania sie stóp
    procentowych na świecie to wciąż może liczyć na to, że polska gospodarka
    pobudzona tańszym kredytem, może teoretycznie wygenerować tyle bezinflacyjnego
    zysku, że to załatwi to sprawę spłat długu na dłużej ...
    Ale to już za dużo gdybania aby rozwijać temat.
  • bush_w_wodzie 10.02.05, 23:26
    Mysle ze znajdziesz tylko poszlaki. Dobre pytanie i dobry trop. Pytanie kolejne
    > jest takie, czy splaca przed zmiana trendu w USD czy po.

    pl intensywnie zmieniala dlug w usd na dlug w euro w latach 2002 i 2003 przy
    silnym dolarze i slabym euro. na co to jest poszlaka?

    > Jesli przed tzn
    > Panowie, ze tutaj mamy swietny przeplyw informacji Balcerowicz-Greenspan i
    > zaryzykuje nawet twierdzenie ze to moze byc skutek naszej interwencji w Iraku.

    a rezerwy pl trzyma w dolcach (slabnacych). na co to jest dowod? mysle ze
    rzeczywiscie jest to dowod na jakis przeplyw
  • vice_versa 11.02.05, 19:34
    > pl intensywnie zmieniala dlug w usd na dlug w euro w latach 2002 i 2003 przy
    > silnym dolarze i slabym euro. na co to jest poszlaka?

    Masz link, dane, cokolwiek? Podaj jesli mozesz. Jezeli tak, to absurd.

    > a rezerwy pl trzyma w dolcach (slabnacych). na co to jest dowod? mysle ze
    > rzeczywiscie jest to dowod na jakis przeplyw

    W USD czy przeliczone na USD, bo to jest cholernie duza róznica. Np. jesli
    zamiast zlota ma opcje na zloto notowane w USA to raporty pokaza USD, nie
    zloto... Jestem sceptyczny co do dostepnosci danych, kiedys sie na to
    zrzymalem, potem zrozumialem ze inaczej byc nie moze... I nie wszystko
    zobaczymy...Wlasnie po to by budzet mógl sprawniej zarzadzac...
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • bush_w_wodzie 10.02.05, 23:22
    goscgazety napisał:

    > Tak z ciekawości to czy NBP powieksza teraz rezerwy walutowe wykorzystując
    > silną złotówkę, aby zabezpieczyć spłatę długu zagranicznego w przyszłości ?

    nie. nie ma takiej potrzeby. tych rezerw jest potezna kopa (circa 37 mld usd) a
    dlug zagraniczny (budzetu) ma sredki czas splaty rzedu 5 lat i mozna go rolowac.

    niestety nbp trzyma (zdaje sie) wiekszosc rezerw w dolcach. tego w jakich
    walutach trzyma sprawdzic sie raczej nie da niestety

    > Mozna to [poziom rezerw] jakos sprawdzic ?

    tak:
    www.nbp.pl/statystyka/DWN/REZ93_04.xls
    www.nbp.pl/statystyka/DWN/Rez98_2005.xls
  • goscgazety 10.02.05, 23:49
    Dzieki bush za linka.

    W złocie ślicznie tanio kupowali( najwięcej w 1998r kiedy złoto było tanie ) i
    powiekszali zapasy, ciekawe czy juz sprzedają, wg mnie powinni właśnie teraz
    sie go pozbywać. Tak jakos wydaje mi sie, że nadchodza stabilniejsze czasy ( do
    terroryzmu juz przywyklismy w Iraku robi sie spokojniej) i zloto bedzie spadac.

    To co napisałeś w poprzednich wątkach o zamianie długu z usd na euro, gdzie
    najprawdobodobniej dolar zacznie się umacniac wobec euro jest SKANDALEM -
    nieprawdopodobnym przekrętem. No chyba, że ten ktos wie, ze bedzie odwrotnie.
    Jednak historia tego długu pokazała, ze nie wie i mylił sie w ocenie sytuacji
    na globalnym rynku walutowym.

    eeeh noz sie w kieszeni otwiera
  • bush_w_wodzie 11.02.05, 00:13
    goscgazety napisał:

    > Dzieki bush za linka.
    >
    > W złocie ślicznie tanio kupowali( najwięcej w 1998r kiedy złoto było tanie ) i
    > powiekszali zapasy, ciekawe czy juz sprzedają, wg mnie powinni właśnie teraz
    > sie go pozbywać.

    to niestety jest mala czesc rezerw

    > Tak jakos wydaje mi sie, że nadchodza stabilniejsze czasy ( do
    >
    > terroryzmu juz przywyklismy w Iraku robi sie spokojniej) i zloto bedzie spadac.
    >
    > To co napisałeś w poprzednich wątkach o zamianie długu z usd na euro, gdzie
    > najprawdobodobniej dolar zacznie się umacniac wobec euro jest SKANDALEM -
    > nieprawdopodobnym przekrętem.

    nie wiem czy dobrze sie zrozumieliscmy. zmieniali dlug z usd na euro wtedy gdy
    usd byl mocny - a wiec nasze zobowiazania w usd przelozyly sie na wysokie
    zobowiazania w euro. a powinni byli to robic _teraz_ (jesli dolar ma sie
    wzmacniac do euro)

    > No chyba, że ten ktos wie, ze bedzie odwrotnie.
    > Jednak historia tego długu pokazała, ze nie wie i mylił sie w ocenie sytuacji
    > na globalnym rynku walutowym.
    >

    nie wiem czy sie mylili czy to byl uklon (hi hi) w kierunku ebc. moze musieli to
    zrobic zeby cos (jak myslisz - co?) otrzymac w zamian lub byli za slabi by sie
    oprzec naciskom?

    coz - straty niewielkie. rzedu 2 mld usd.
  • bush_w_wodzie 11.02.05, 00:18
    tak naprawde to o wiele bardziej mnie niepokoi struktura rezerw walutowych nbp.
    jesli oni naprawde trzymaja wiekszosc w dolarach (a wiele na to wskazuje) to w
    roku 2004 polska stracila wskutek wahan eurodolar kilka dobrych mld euro
  • goscgazety 11.02.05, 00:44
    bush_w_wodzie napisał:


    > nie wiem czy dobrze sie zrozumieliscmy. zmieniali dlug z usd na euro wtedy gdy
    > usd byl mocny - a wiec nasze zobowiazania w usd przelozyly sie na wysokie
    > zobowiazania w euro. a powinni byli to robic _teraz_ (jesli dolar ma sie
    > wzmacniac do euro)

    Racja, dobrze zrozumialem, zle napisalem z rozbiegu.
    Co tam 2-3 mld euro wink
  • vice_versa 11.02.05, 19:50
    > To co napisałeś w poprzednich wątkach o zamianie długu z usd na euro, gdzie
    > najprawdobodobniej dolar zacznie się umacniac wobec euro jest SKANDALEM -
    > nieprawdopodobnym przekrętem

    Nie, to jest falszywe zalozenie. To fakt ze widac ze rezerwy w USD wzrosly.
    Tyle ze nie widac w czym. A jesli nie jest to zloto a opcje na zloto kupione na
    amerykanskim rynku? Albo opcje na crude oil? Tych danych NBP nie publikuje.
    Ilosc rezerw liczonych w euro nie spadla.
    To na prawde chlopaki nie ma sensu... My sie tego nie dowiemy, bo tego sie nie
    publikuje. Nie dlatego ze sie robi zle i wbrew budzetowi, tylko by to nie bylo
    widoczne tak latwo! I oni tego robic nie moga. Dlatego tez zasady ksiegowania
    ustala sobie Zarzad NBP zarzadzeniem wewnetrznym na wlasne potrzeby, zeby nie
    bylo swiadków.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • bush_w_wodzie 11.02.05, 22:31
    vice_versa napisał:

    > > To co napisałeś w poprzednich wątkach o zamianie długu z usd na euro, gdz
    > ie
    > > najprawdobodobniej dolar zacznie się umacniac wobec euro jest SKANDALEM -
    >
    > > nieprawdopodobnym przekrętem
    >
    > Nie, to jest falszywe zalozenie. To fakt ze widac ze rezerwy w USD wzrosly.
    > Tyle ze nie widac w czym. A jesli nie jest to zloto a opcje na zloto kupione na
    >
    > amerykanskim rynku?

    zloto jest osobno wyszczegolnione i derywatywy tez. lwia czesc rezerw (cos kolo
    90%) jest w walutach. i obserwujac fluktuacje stanu rezerw uwazam ze te waluty
    to glownie usd

    Albo opcje na crude oil? Tych danych NBP nie publikuje.
    > Ilosc rezerw liczonych w euro nie spadla.

    spadla od 30 mld w styczniu 04 do 27 mld w grudniu 04. w tym czasie wartosc
    rezerw w usd nie zmienila sie



    > To na prawde chlopaki nie ma sensu... My sie tego nie dowiemy, bo tego sie nie
    > publikuje. Nie dlatego ze sie robi zle i wbrew budzetowi, tylko by to nie bylo
    > widoczne tak latwo! I oni tego robic nie moga. Dlatego tez zasady ksiegowania
    > ustala sobie Zarzad NBP zarzadzeniem wewnetrznym na wlasne potrzeby, zeby nie
    > bylo swiadków.


    wiadomo ile jest w walutach derywatywach i w zlocie. nie wiadomo ile jest w
    jakich walutach. widac jednak ze rezerwy sa niemal stale w usd i fluktuuja w
    euro w rytm przelicznika dolareuro
  • robisc 10.02.05, 20:49
    poswiecilem 1 PLN + VAT (chociaz w zasadzie telefon sluzbowy smile )

    07:14 10.02.2005 Nr 2700, kolumna 1
    Stopy procentowe | Rynek oczekuje w tym roku dużych obniżek
    Decyduje złoty
    Łukasz Wilkowicz

    W ciągu najbliższych 12 miesięcy Rada Polityki Pieniężnej cztery razy obniży
    stopy procentowe. W sumie spadną

    o 100 punktów

    bazowych (jeden punkt procentowy)

    - wynika z kwotowań kontraktów

    forward rate

    agreement (FRA).

    Pierwsza obniżka może być przeprowadzona już za trzy miesiące. Kolejna nastąpi
    po dwóch miesiącach - w lipcu. Zmniejszenie poziomu stóp procentowych czeka nas
    jeszcze za dziewięć miesięcy. Prawdopodobieństwo ostatniej - za rok - wynosi,
    zdaniem uczestników rynku, 50%. Kontrakt FRA 12×15, który mówi o przewidywaniach
    dotyczących trzymiesięcznej stopy WIBOR za 12 miesięcy, jest kwotowany na
    poziomie 5,63%.

    Teraz podstawowa stopa NBP - 7-dniowych operacji otwartego rynku - wynosi 6,5%.

    Niesłabnący optymizm

    Już na początku roku rynek dyskontował obniżki stóp oficjalnych o 75 punktów
    bazowych. - Było to podyktowane silną aprecjacją złotego - mówi Katarzyna
    Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego. - Jednak po wypowiedziach
    przedstawicieli RPP, że rynek jest zbyt optymistyczny, a także danych o PKB i
    wzroście inwestycji oraz po lekturze komunikatu ze styczniowego posiedzenia
    rady, oczekiwania obniżek skorygowano do 50 punktów.

    Duża zmiana nastąpiła w ostatnich dniach. Jej przyczyną była kolejna fala
    wzmocnienia złotego i przebicie poziomu 4 PLN/EUR. Rynku FRA-sów nie osłabiły
    wyniki poniedziałkowego spotkania przedstawicieli rządu z członkami RPP.
    Nastrojów nie ochłodziły również wypowiedzi członków rady - jak Dariusza Filara,
    który przypomniał, że "kursy fluktuują".

    Wzmocnienie złotego i związany z tym wzrost oczekiwań obniżek stóp procentowych
    doprowadził również w ostatnich dniach do wzrostu cen obligacji. - Cały ubiegły
    tydzień to dość mocny ruch w górę. Najbardziej zyskały obligacje 5-letnie. Przez
    kilka dni ich rentowność obniżyła się o 25 punktów bazowych - mówi Tomasz
    Sikora, trader na rynku obligacji w BRE Banku. Potem nastąpiła lekka wyprzedaż
    polskich papierów. - Ale poziomy są ciągle wysokie - mówi T. Sikora. Zwraca
    jednocześnie uwagę, że o wzroście cen papierów dłużnych decydowały nie tylko
    czynniki wewnętrzne. Pomogły również "rynki bazowe", a szczególnie piątkowe dane
    na temat zatrudnienia w Stanach Zjednoczonych.

    Czy oczekiwania dotyczące perspektyw rozluźniania polityki pieniężnej nie są
    zbyt optymistyczne?

    Tyle nie będzie

    Wśród rynkowych ekonomistów są i tacy, którzy nie przewidują na ten rok ani
    jednej obniżki stóp procentowych. - To jest nasz bazowy scenariusz - przyznaje
    Łukasz Tarnawa, szef analityków makroekonomicznych w PKO BP. Jego zdaniem,
    między kwietniem a lipcem, kiedy RPP mogłaby decydować się na obniżki stóp
    procentowych, należy liczyć się z osłabieniem złotego. Deprecjacja waluty
    dawałaby podobny efekt, jak obniżki stóp. Z kolej według K. Zajdel-Kurowskiej,
    rada zdecyduje się na cięcia dwukrotnie: w maju i czerwcu obniży stopy łącznie o
    50 punktów bazowych.
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka iGospodarka
  • robisc 10.02.05, 23:53
    bo jutro trafi do platnego archiwum

    (...)Wyobraźmy sobie modelowego inwestora amerykańskiego czytającego raport o
    naszym regionie Europy, w tym między innymi o Polsce.

    A Polska przedstawiona jest w nim jako kraj, którego:

    - długoterminowa stabilność jest gwarantowana przez obecność w Unii Europejskiej,

    - celem jest przyjęcie euro, co oznacza wyrównywanie się długoterminowych stóp
    procentowych.

    - fundamenty makroekonomiczne rysują pozytywny obraz: wzrost PKB o 5.4%,
    malejący deficyt w rachunku obrotów bieżących, wysoka dynamika wzrostu eksportu,
    malejąca inflacja, rosnąca produkcja przemysłowa i popyt wewnętrzny.

    - przewidywana przez ekonomistów przyszłość przedstawia się optymistycznie:
    utrzymana dynamika wzrostu PKB, dalszy wzrost eksportu, spadek inflacji, stopy
    bezrobocia, deficytu w rachunku obrotów bieżących i długo oczekiwany przyrost
    inwestycji bezpośrednich,

    - deficyt budżetowy jest wprawdzie duży, ale przecież zarówno Stany Zjednoczone
    jak i główne gospodarki UE, również borykają się z tym problemem.



    Taki modelowy inwestor zachęcony wysoką premią za relatywnie małe długoterminowe
    ryzyko najczęściej decyduje się na zakup polskich obligacji. Inwestorów
    zagranicznych, czytających podobnie brzmiące raporty przygotowywane przez
    największe banki inwestycyjne, jest obecnie większa liczba. Tworzą oni pozytywny
    klimat inwestycyjny wokół pewnego kraju (całego regionu), co skłania kolejnych
    do inwestycji (pewien stadny odruch: wszyscy już tam są, zarabiają, tylko mnie
    nie ma). W rezultacie, powstaje ogromny popyt na walutę lokalną i ta się umacnia.



    Taki pozytywny klimat inwestycyjny przyciąga również kapitał czysto
    spekulacyjny. Ten nie tyle jest zainteresowany kupnem naszych obligacji, co
    zarobieniem na samych zmianach w kursach walutowych. Nastawiony na duże zyski w
    krótkim czasie, używając ogromnych dźwigni finansowej, doprowadza do dużej
    zmienności na rynku. Fundusze spekulacyjne poszukują pretekstów do wejścia w
    określony rynek, ale równie szybko starają się zrealizować zyski i opuścić ten
    rynek.

    Ostatnie wydarzenia na naszym rynku walutowym świadczą o dużym zainteresowaniu
    właśnie takiego kapitału. Może się okazać, że bez wyraźnego pogorszenia
    fundamentów makroekonomicznych dojdzie do gwałtownego osłabienia się złotego.
    Realnym zagrożeniem uruchamiającym realizację zysków przez kapitał zagraniczny
    jest z pewnością sytuacja na scenie politycznej.

    Warto przeanalizować jak zachowuje się kurs EUR/PLN w ostatnich dwóch
    tygodniach. Najpierw rada Krajowa SLD podejmuje decyzje o utrzymaniu
    konstytucyjnego terminu wyborów – to uspokaja inwestorów i kurs spada poniżej 4
    złotych. Kilka dni później decyzje o odejściu z SLD podejmuje wicepremier
    Hausner – kurs wraca powyżej 4 złotych. Dalszy rozwój wypadków w momencie
    przyłączenia się premiera Marka Belki do nowo tworzonego ugrupowania i w efekcie
    dymisja rządu, jest łatwy do przewidzenia.

    Takie wydarzenia są ulubionym pretekstem do wywoływania dużych ruchów przez
    spekulantów. Inwestorów długoterminowych może to jednak skłonić do częściowej
    redukcji zaangażowania. Często są do tego zmuszani nagłym wzrostem kursu walutowego.



    Innym problemem jest trwałość rozwoju naszej gospodarki. Uczestnicy rynku
    walutowego często oceniają bieżącą sytuację makro i mają tendencję do swego
    rodzaju krótkowzroczności. Obecnie większość analiz jest optymistyczna.



    Co się jednak stanie, gdy:

    - rzeczywistość za 6 miesięcy nie okaże się tak kolorowa,

    - nie dojdzie do poprawy w finansach publicznych,

    - spadnie wartość eksportu, przez co wzrośnie deficyt w rachunku obrotów bieżących,

    - nie będzie wzrostu inwestycji bezpośrednich,

    - gospodarka zwolni – spadnie dynamika PKB,

    - wzrośnie deficyt budżetowy,

    - nie wypełnimy kryteriów zbieżności – opóźni się ewentualny termin przyjęcia euro,

    - do władzy dojdzie koalicja populistyczna, sceptycznie nastawiona do zamiany
    złotego na euro.



    Wystąpienie nawet części z powyższych czynników spowoduje wzrost niepewności,
    inwestorzy zaczną realizować już spore przecież zyski, i kto wie, być może za
    euro znowu będziemy płacić 4,50 złotego, a kurs USD/PLN, biorąc pod uwagę
    kontynuację umacniania się dolara na rynkach międzynarodowych, wróci w okolice 4
    złotych.

    Scenariusz rozwoju jest bardzo trudny do przewidzenia, żeby nie powiedzieć, że
    niemożliwy. Obraz rynku jest bardzo mało klarowny. Zeszłoroczna silna aprecjacja
    złotego ogranicza potencjał wzrostu wartości naszej waluty obecnie, niemniej
    jednak nie ma rzeczy niemożliwych.
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • sirland 11.02.05, 10:29
    Robisc, zauważ, że ten artykuł doskonale oddaje powody, dla których RPP powinna
    ignorować oczekiwania prywatnych uczestników rynku zaangażowanych w pozycje
    walutowe.
    Nagłe obniżenie stóp o np. 150 punktów bazowych (chyba czegoś takiego
    oczekujesz) nie da nic. Dla traderów intraday oznacza to ruch fantastyczny, tak
    samo dla grających na dniówkach. Możesz być pewien, że trendu to nie zmieni, bo
    oni błyskawicznie realizują zyski, często zakładając pozycje przeciwstawne.

    Stopy procentowe są jednym ze składników, ale nie determinującym. To teoria
    ekonomii z podręcznika o polityce pieniężnej.

    Osobiście uważam, że taka skala obniżki, zwłaszcza w obliczu prawdopodobnego
    (jak sam twierdzisz) spadku kursu pln, naraziłaby kurs na niepotrzebne ryzyko i
    nerwowość. Poza tym byłaby na rękę spekulantom którzy już zajęli pozycję bo
    spodziewają się obniżki!!! A takie zyski realizuje się szybko.

    Poza tym taka decyzja pogorszyłaby wizerunek rady i jej czytelność. Ciekawe co
    wtedy by wykrzykiwała Zajder Kurowska. Ta kobieta chyba po nocach siedzi na
    forexie, jak chcesz wiedzieć co sądzą spekulanci to jej słuchaj, bo ona mniej
    więcej od wakacyjnych zmian stóp sobie tak pokrzykuje o rynku walutowym.

    Modelowy inwestor amerykański który ma poglądy opisane w artykule i nie jest
    daytraderem, dowie się o zmianie stóp z wykresu, albo następnego dnia/tygodnia
    w raporcie. Odchrząknie, powie "no nareszcie" i utrzyma pozycję zyskowną,
    zadowolony, że dobrze zabezpieczył swoją gotówkę. Tak mi się wydaje.

    pzdr
  • sirland 11.02.05, 10:33
    sirland napisał:


    > Stopy procentowe są jednym ze składników, ale nie determinującym. To teoria
    > ekonomii z podręcznika o polityce pieniężnej.
    >
    jednym ze składników kreowania kursu waluty oczywiście.
  • robisc 11.02.05, 13:58
    Nie nawoluje do gwaltownych ruchow, ale zaprzestania zaciesniania polityki
    pienieznej w sytuacji kiedy gospodarka wyraźnie hamuje. Wlasnie dlatego, ze
    obnizke o ca 100 punktow bazowych rynek juz zdyskontowal, nalezy jej dokonac.
    Co pozniej - mozemy poczekac na efekty tego kroku i ksztaltowania sie stopy
    inflacji.

    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • vice_versa 11.02.05, 18:52
    Jakie masz wnioski, bo zupelnie nie rozumiem...

    "Uczestnicy rynku walutowego często oceniają bieżącą sytuację makro i mają
    tendencję do swego rodzaju krótkowzroczności. Obecnie większość analiz jest
    optymistyczna.
    Co się jednak stanie, gdy:
    - rzeczywistość za 6 miesięcy nie okaże się tak kolorowa,
    - nie dojdzie do poprawy w finansach publicznych,
    - spadnie wartość eksportu, przez co wzrośnie deficyt w rachunku obrotów
    bieżących,
    - nie będzie wzrostu inwestycji bezpośrednich,
    - gospodarka zwolni – spadnie dynamika PKB,
    - wzrośnie deficyt budżetowy,
    - nie wypełnimy kryteriów zbieżności – opóźni się ewentualny termin przyjęcia
    euro,
    - do władzy dojdzie koalicja populistyczna, sceptycznie nastawiona do zamiany
    złotego na euro."

    Ostatni czynnik nie wystapi. Sytuacja makro dla inwestorów w papiery skarbowe
    jest grozna, nie dlatego ze zmniejszyl sie potencjal PLN na umocnienie, a
    przede wszystkim dlatego, ze dolar nie bedzie spadal wiecznie. Jednak nawet
    jesli bedzie spadal jeszcze rok to juz w zeszlym roku oplacalo sie
    przewalutowywac i wydluzac terminy platnosci naszego dlugu. Kosztem
    tychze "spekulantów" oraz eksporterów którzy nie zabezpieczyli sie przed takim
    obrotem spraw wczesniej. Trudno.
    Wiekszosc z tych czynników nastapi, nie wiem czy w okresie 6 mc czy roku, ale
    to przy zalozeniu tapniecia Chin sa tym bardziej prawdopodobne. Jesli wnioskiem
    artykulu jest zabezpieczac sie na wypadek rosnacego ryzyka zmiany trendów
    walutowych, to jest to jeden z rozsadniejszych pomyslów, to juz przestajemy
    wtedy mówic o biciu sie z niewidzialnym czyli z tym po co stopy sa utrzymywane
    na takim poziomie a nie na innym i czy nalezy je zmniejszyc, ten artykul mówi
    co zrobic nawet jak nie beda zmniejszone! I o to chodzi! Budzet robi dokladnie
    to samo, bo sie boi. Ryzyko zmiany terndu bedzie obciazalo tych co papiery
    kupili skuszeni dzisiejszymi wysokimi stopami. I wlasnie dlatego Belka ustapic
    nie moze, bo efekt bylby Hausnerowski czyli oslabniecie PLN co jest szkodliwe
    dla przewalutowania dlugu.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • robisc 11.02.05, 21:51
    vice_versa napisał:

    > Jakie masz wnioski, bo zupelnie nie rozumiem...

    A moze nie chcesz zrozumiec. Przeplacamy niepotrzebnie, zarabiaja spekulanci.
    Chce przez to powiedziec, ze to nie jest dla nas zdrowe i widza to tez ci,
    ktorzy na codzien maja kontakt z rzeczywistoscia rynkowa. Specjalisci od
    statystyk i modeli wiedza za to swoje. Dlatego beda czekac. Zloty oslabnie sam
    jak tylko wskazniki makrekonomiczne zaczna wyrazniej dolowac, nawet bez obnizki
    stop - kiepskie dane makreokonmoczne wykurza spekulantow. Ponawiam tylko
    pytanie: po co fundujemy sobie po raz kolejny recesje?

    "Taki pozytywny klimat inwestycyjny przyciąga również kapitał czysto
    spekulacyjny. Ten nie tyle jest zainteresowany kupnem naszych obligacji, co
    zarobieniem na samych zmianach w kursach walutowych. Nastawiony na duże zyski w
    krótkim czasie, używając ogromnych dźwigni finansowej, doprowadza do dużej
    zmienności na rynku. Fundusze spekulacyjne poszukują pretekstów do wejścia w
    określony rynek, ale równie szybko starają się zrealizować zyski i opuścić ten
    rynek.

    Ostatnie wydarzenia na naszym rynku walutowym świadczą o dużym zainteresowaniu
    właśnie takiego kapitału. Może się okazać, że bez wyraźnego pogorszenia
    fundamentów makroekonomicznych dojdzie do gwałtownego osłabienia się złotego.
    Realnym zagrożeniem uruchamiającym realizację zysków przez kapitał zagraniczny
    jest z pewnością sytuacja na scenie politycznej."

    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • vice_versa 11.02.05, 22:25
    robisc napisał:
    > A moze nie chcesz zrozumiec.
    Robi przestan, odsylam Cie do sirlanda, on tez uwaza ze artykul zupelnie czego
    innego dotyczy. Napisalem tez kilka innych rzeczy, nie tylko to ze nie
    rozumiem. Artylul jest miodzio, tylko dotyczy zapobiegania ryzyku walutowemu a
    nie podkreslaniu ze spekulanci sa grozni dla finansów publicznych, bo jest
    akurat dokladnie odwrotnie!
    Czy mozesz mi odpowiedziec czy wg. Ciebie polskie podmioty w wiekszosci
    pozyczaja krajom Euro czy odwrotnie? Jak patrze na larum jakie podnosisz to mi
    wychodzi ze to oni do nas jada po kapital i to my dostajemy go coraz mniej w
    przeliczeniu na zlotówki... Tu nie trzeba speców od modeli zeby rozumiec ze
    masz do czynienia z eksporterami zadluzonymi w PLN z kredytem kupieckim na
    rzecz odbiorców z EU. Tylko to nie jest cala gospodarka! Myslales nad tym czy
    odsetki jakie placimy spadly czy wzrosly? To jest pytanie z perspektywy rynku,
    juz nie budzetu... To jest oczywiste...

    Czy Ty nie rozumiesz, ze dla budzetu zawsze najbardziej oplaca sie pozyczac w
    walucie mocnej, bo wydaje natychmiast? Wiec zgarnia najwiecej? A im wiecej
    zgarnie tym mniej potem zerznie obywateli na podatkach?

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • bush_w_wodzie 11.02.05, 22:35
    vice_versa napisał:


    > Myslales nad tym czy
    > odsetki jakie placimy spadly czy wzrosly?

    liczone w euro oczywiscie wzrosly. w zeszlym roku dlug przeliczony na euro
    wzrosl o 25% czyli o 20 mld euro i proporcjonalnie zapewne wzrosly koszta
    obslugi dlugu liczone w euro. a te wlasnie koszta decyduja o konkurencyjnosci
    polskich podmiotow na najistotniejszych rynkach

    >
    > Czy Ty nie rozumiesz, ze dla budzetu zawsze najbardziej oplaca sie pozyczac w
    > walucie mocnej, bo wydaje natychmiast?
    > Wiec zgarnia najwiecej? A im wiecej
    > zgarnie tym mniej potem zerznie obywateli na podatkach?
    >

    w euro bardziej niestety
  • robisc 11.02.05, 23:00
    vice_versa napisał:


    > Robi przestan, odsylam Cie do sirlanda, on tez uwaza ze artykul zupelnie czego
    > innego dotyczy.

    Kurde, jestes po prostu niezatapialny. O tym jest artykul - a pochodna
    ponizszego stwierdzenia jest m.in. wniosek, ze nalezy zabezpieczac ryzko
    kursowe, z czy absolutnie sie zgadzam.

    "Różnica pomiędzy rentownością obligacji zagranicznych, emitowanych przez USA
    lub kraje „starej” Unii a obligacjami polskimi sięga 3 – 4 punktów procentowych,
    w zależności od porównywanych papierów. W ostatnich miesiącach właśnie ta
    różnica jest główną przyczyną umacniania się złotego. Kolokwialnie, sytuację na
    naszym rynku walutowym można ująć stwierdzeniem: „zagranica kształtuje kurs
    złotego”.

    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • vice_versa 13.02.05, 18:15
    Sam jestes niezatapialny... Martwisz sie o eksporterów, a w nosie masz
    importerów, a przede wszystkim importerów kapitalu czyli pozyczkobiorców którym
    koszty spadaja, nie rosna... a chyba nie masz watpliwosci ze wiecej jest
    importerów kapitalu niz eksporterów czyli tych co zagranicznym pozyczaja, co? I
    która optyka powinien sie kierowac budzet jak nie zmniejszaniem wlasnych
    wydatków, co? Ty uwazasz ze ludzie swoim dlugiem nie potrafia zarzadzac, ja
    nawet to rozumiem, bo faktycznie wiekszosc z nas nie potrafi i nigdy nie bedzie
    umiec, ale co tam...
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • robisc 11.02.05, 09:11
    Gospodarka 11-02-2005
    Komu pomaga mocny złoty?

    Rośnij w siłę

    Kiedy jedni z coraz większym niepokojem patrzą jak spada kurs euro i dolara,
    inni z radości zacierają ręce. Mocny złoty jest na rękę nie tylko posiadaczom
    kredytów walutowych, ale również skarbowi państwa.

    Z punktu widzenia Ministerstwa Finansów umacnianie się krajowej waluty to wcale
    nie najgorsza wiadomość. Im złoty mocniejszy, tym mniej budżet musi wydać na
    spłatę odsetek od długów zaciągniętych za granicą. A do oddania mamy sporo -
    przeszło 100 mld dolarów.

    Na nasze zobowiązania wobec zagranicznych wierzycieli składają się kredyty
    zaciągnięte jeszcze w latach 70. oraz nowe zobowiązania z ostatnich piętnastu
    lat. Z długów gierkowskich do spłacenia zostało już "tylko" trochę ponad 12 mld
    USD - po PRL-u dostaliśmy w spadku 40-mld zadłużenie - i będziemy je zwracać w
    ratach aż do 2022 r. Rachunki od długów zaciągniętych w III RP uregulują nasze
    wnuki, bo obecnie stać nas tylko na spłatę odsetek, czyli, co w języku
    księgowych brzmi lepiej - obsługę zadłużenia.

    W tym roku w budżecie zaplanowano na ten cel kwotę blisko 6 mld zł, ale wydatki
    mogą być mniejsze. Wiele bowiem zleży od sytuacji na rynkach walutowych. Jak już
    wspomniano, im złoty będzie mocniejszy, tym mniej wydamy na spłatę odsetek.
    Według Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową w ub.r., licząc od stycznia do
    listopada, dzięki spadkom kursu euro nasze zobowiązania zagraniczne zmalały o
    10,8 mld zł.

    - Z punktu widzenia wydatków budżetowych umacnianie się złotego to dobra
    wiadomość, podobnie jak dla zwykłych obywateli, którzy spłacają swoje walutowe
    zobowiązania - podkreśla Marek Zuber, główny ekonomista Domu Maklerskiego TMS
    Brokers.

    Ci ostatni rzeczywiście odetchnęli z ulgą. Przypomnijmy, że w ub.r. cena euro
    zbliżała się momentami do 5 zł, a frank szwajcarski kosztował już ponad 3 zł.
    Dzisiaj koszt obsługi kredytu walutowego jest znacznie mniejszy niż przed rokiem.

    Dodajmy, że ceny w kantorach z uwagą śledzi przeszło połowa kredytobiorców,
    którzy zadłużyli się w banku na kupno mieszkania. Według NBP wartość walutowych
    kredytów mieszkaniowych i hipotecznych wynosi blisko 21 mld zł.

    - Kredyty walutowe, niezależnie od wahań kursów, wciąż są popularniejsze od
    złotowych - wyjaśnia Maciej Bożętka, analityk biura doradztwa finansowego
    Expander w Krakowie.

    Tajemnica tkwi w oprocentowaniu - odsetki od kredytów walutowych są o kilka
    procent niższe niż w przypadku pożyczek denominowanych w złotówkach. Jeśli dodać
    do tego niskie stopy procentowe za granicą - w Szwajcarii i krajach eurolandu -
    i stabilne perspektywy, nie dziwi, że ekonomiści doradzają, aby zadłużać się
    właśnie w walutach obcych. Na pierwszym miejscu wymieniany jest frank
    szwajcarski, w drugiej kolejności euro.

    (ET)

    dzis.dziennik.krakow.pl/test/?Gospodarka/05/05.html
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • bush_w_wodzie 11.02.05, 10:46
    robisc napisał:

    > Gospodarka 11-02-2005
    > Komu pomaga mocny złoty?
    >
    > Z punktu widzenia Ministerstwa Finansów umacnianie się krajowej waluty
    > to wcale nie najgorsza wiadomość. Im złoty mocniejszy, tym mniej budżet
    > musi wydać na spłatę odsetek od długów zaciągniętych za granicą. A do
    > oddania mamy sporo - przeszło 100 mld dolarów.


    looo rany. na stronach minfinu mozna wyczytac ze zobowiazania skarbu panstwa w
    walutach obcych sa przynajmniej 3 razy mniejsze. w dodatku stala praktyka jest
    rolowanie dlugu wyrazonego w walutach obcych (bez zmiany na dlug zlotowy) i to
    wlasnie chce zrobic rzad z pogierkowskimi obligacjami brady'ego


    >
    > W tym roku w budżecie zaplanowano na ten cel kwotę blisko 6 mld zł,
    > ale wydatki mogą być mniejsze. Wiele bowiem zleży od sytuacji na
    > rynkach walutowych. Jak już
    > wspomniano, im złoty będzie mocniejszy, tym mniej wydamy na spłatę odsetek.
    > Według Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową w ub.r., licząc od stycznia do
    > listopada, dzięki spadkom kursu euro nasze zobowiązania zagraniczne zmalały o
    > 10,8 mld zł.

    tymczasem - minfin obwieszcza w swoich dokumentach ze z tych samych przyczyn od
    12.2003 do 12.2004 zadluzenie skarbu panstwa wyrazone w euro wzroslo o 18 mld
    (sic!) z 80 mld eu do 98 mld eu. zle brzmi?


    >
    > - Z punktu widzenia wydatków budżetowych umacnianie się złotego to dobra
    > wiadomość,

    to nieprawda. ekspansja gospodarki spada baza podatkowa wolniej rosnie i rosna
    koszta oraz bezwzgledne obciazenia podatkowe wzgledem gospodarek krajow strefy
    euro yena usd czy yuana

    > podobnie jak dla zwykłych obywateli, którzy spłacają swoje walutowe
    > zobowiązania - podkreśla Marek Zuber, główny ekonomista Domu Maklerskiego TMS
    > Brokers.

    to akurat prawda - o ile ci obywatele utrzymaja prace
  • robisc 11.02.05, 14:19
    bush_w_wodzie napisał:

    > robisc napisał:
    >
    > > Gospodarka 11-02-2005
    > > Komu pomaga mocny złoty?
    > >
    > > Z punktu widzenia Ministerstwa Finansów umacnianie się krajowej waluty
    > > to wcale nie najgorsza wiadomość. Im złoty mocniejszy, tym mniej budżet
    > > musi wydać na spłatę odsetek od długów zaciągniętych za granicą. A do
    > > oddania mamy sporo - przeszło 100 mld dolarów.

    > looo rany. na stronach minfinu mozna wyczytac ze zobowiazania skarbu panstwa w
    > walutach obcych sa przynajmniej 3 razy mniejsze. w dodatku stala praktyka jest
    > rolowanie dlugu wyrazonego w walutach obcych (bez zmiany na dlug zlotowy) i to
    > wlasnie chce zrobic rzad z pogierkowskimi obligacjami brady'ego

    Autor najpierw slusznie napisal, ze zarabiamy na obsludze dlugu. Ale nastepne
    zdanie jest bez sensu, jak slusznei zauwazyles.

    >
    >


    > tymczasem - minfin obwieszcza w swoich dokumentach ze z tych samych przyczyn od
    > 12.2003 do 12.2004 zadluzenie skarbu panstwa wyrazone w euro wzroslo o 18 mld
    > (sic!) z 80 mld eu do 98 mld eu. zle brzmi?

    He, he...smieszny paradoks - poniewaz nasz dlug przyrasta glownie w PLN, to czym
    mocniejszy zloty, tym dlug wyrazony w walutach obcych wyzszy. Dla Ministra
    Finansow wazny jest jednak dlug wyrazony w PLN, a tu relacja jest odwrotna -
    czyli, czym mocniejszy zloty, tym nizszy dlug ogolem.

    > > - Z punktu widzenia wydatków budżetowych umacnianie się złotego to dobra
    > > wiadomość,
    > to nieprawda. ekspansja gospodarki spada baza podatkowa wolniej rosnie i rosna
    > koszta oraz bezwzgledne obciazenia podatkowe wzgledem gospodarek krajow strefy
    > euro yena usd czy yuana

    Milo, ze sie zgadzamy.


    > > podobnie jak dla zwykłych obywateli, którzy spłacają swoje walutowe
    > > zobowiązania - podkreśla Marek Zuber, główny ekonomista Domu Maklerskiego
    > TMS> Brokers.
    >
    > to akurat prawda - o ile ci obywatele utrzymaja prace

    To probuje wytlumaczyc panu v-v.

    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • vice_versa 11.02.05, 22:29
    > > W tym roku w budżecie zaplanowano na ten cel kwotę blisko 6 mld zł,
    > > ale wydatki mogą być mniejsze. Wiele bowiem zleży od sytuacji na
    > > rynkach walutowych. Jak już
    > > wspomniano, im złoty będzie mocniejszy, tym mniej wydamy na spłatę odsetek.
    > > Według Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową w ub.r., licząc od stycznia
    > > dolistopada, dzięki spadkom kursu euro nasze zobowiązania zagraniczne zmala
    > > ły o10,8 mld zł.

    bush_w_wodzie napisal:
    > tymczasem - minfin obwieszcza w swoich dokumentach ze z tych samych przyczyn
    > od12.2003 do 12.2004 zadluzenie skarbu panstwa wyrazone w euro wzroslo o 18
    > mld (sic!) z 80 mld eu do 98 mld eu. zle brzmi?

    Powiedz Ty mi skarbie gdzie Ty tu widzisz sprzecznosc, rybko?
    NORMALKA: budzet pozycza w walucie SILNEJ. Nie slabej, bo by sie narazal na
    ryzyko wzrostu. Mam wiec pytanie pysiu, czy w zeszlym roku powinien eksportowac
    zobowiazania pozyczkowe w USD czy w Euro?
    Dodam ze w Euro. A scislej ujmujac w PLN a w Euro to one sa jedynie "wyrazone".
    A czemu to juz pisalem: bo jestesmy mlodszymi bracmi w kapitalizmie i skoro nie
    mozemy waluty falszowac tak mocno jak bracia starsi (bo falszuje sie ja
    deficytem w proporcji do PKB) to znaczy ze nasza waluta umocni sie równiez
    wobec Euro.
    Teraz: w artykule napisane jest ze:
    > > licząc od styczniadolistopada, dzięki spadkom kursu euro nasze zobowiązania
    > > zagraniczne zmalały o10,8 mld zł.
    Malenstwo, jesli wiec wyemitowalismy wiecej obligacji w PLN czyli w walucie
    która umocnila sie w stosunku do Euro o 14% to nasze zobowiazania w tej walucie
    spadly czy wzrosly i czemu SPADLY, skarbie? I czemu jesli zafiksowalbys kurs
    Euro na poziomie sprzed roku i porównal z kursem na dzis to wlasnie by tyle
    wyszlo, (po odjeciu jeszcze od tego np. wzrost obslugi odsetek od euroobligacji
    z 2000 r.(600 mlnEuro) do 2010) ?

    Wiecej tlenu, wiecej tlenu... Milego weekendu
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • bush_w_wodzie 11.02.05, 22:48
    bardzo mi przykro ze wystawiam cie na takie niemile konfrontacje z rzeczywistoscia

    vice_versa napisał:

    > > > W tym roku w budżecie zaplanowano na ten cel kwotę blisko 6 mld zł,
    >
    > > > ale wydatki mogą być mniejsze. Wiele bowiem zleży od sytuacji na
    > > > rynkach walutowych. Jak już
    > > > wspomniano, im złoty będzie mocniejszy, tym mniej wydamy na spłatę
    > odsetek.
    > > > Według Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową w ub.r., licząc od st
    > ycznia
    > > > dolistopada, dzięki spadkom kursu euro nasze zobowiązania zagranicz
    > ne zmala
    > > > ły o10,8 mld zł.
    >
    > bush_w_wodzie napisal:
    > > tymczasem - minfin obwieszcza w swoich dokumentach ze z tych samych przyc
    > zyn
    > > od12.2003 do 12.2004 zadluzenie skarbu panstwa wyrazone w euro wzroslo o
    > 18
    > > mld (sic!) z 80 mld eu do 98 mld eu. zle brzmi?
    >
    > Powiedz Ty mi skarbie gdzie Ty tu widzisz sprzecznosc, rybko?

    posluchaj. do twojej nowomowy sie juz przyzwyczailem i nie nazywam jej belkotem.
    zwracam jednak uwage ze tego typu proby protekcjonalnego traktowania uwazam ze
    dowod na to ze brakuje ci juz argumentow i nie panujesz nad emocjami. zignoruje
    je w dalszej czesci postu _tym_razem_

    > NORMALKA: budzet pozycza w walucie SILNEJ. Nie slabej, bo by sie narazal na
    > ryzyko wzrostu. Mam wiec pytanie pysiu, czy w zeszlym roku powinien eksportowac
    >
    > zobowiazania pozyczkowe w USD czy w Euro?

    przestan uzywac frazy `eksport zobowiazan pozyczkowych'. nie rozumiesz nawet ze
    lbs uzywa tej frazy z intencja dokladnie przeciwstawna do twojej - dla niego
    jest to dowod na rychly krach polskiej gospodarki i poslkego panstwa. jak mozna
    nie widziec ironii tego sformulowania?

    > Dodam ze w Euro. A scislej ujmujac w PLN a w Euro to one sa jedynie "wyrazone".


    a czemu nie mielibysmy wyrazac w euro skoro ze strefa euro chcemy handlowac?
    przy umacniajacej sie zlotowce obciazenia podatkowe polskich firm rosna szybciej
    niz te u konkurencji. i koszta obslugi dlugu wyrazone w euro takze wzrosly. i
    wzrosly zapewne aktywa zagranicznych podmiotow inwestujacych w polskie obligacje
    zlotowe. kosztem polskich firm

  • vice_versa 12.02.05, 00:47
    Drogi bushu.
    Oczywiscie, ze czuje sie wystawiony na konfrontacje z rzeczywistoscia, tym
    bardziej ze upewniam sie coraz bardziej ze konfrontacja ta dotyczy wirtualnego
    pojecia o rzeczywistosci. To wlasnie wywoluje we mnie pewna irytacje i
    poblazliwosc o której zdaje sie wspomniales, a o protekcji zapomnij.
    Wspaniale, ze tyle czasu poswieciles na konfrontowanie sie ze mna. Konfrontuj
    sie wbrew RPP, rzadowi, MF, zawsze, niezaleznie kim jest i co robi, najlepiej
    wychodza na zyciu Ci co konfrontuja sie ze wszystkim co sie rusza. Zawsze
    znajda takie wspólczynniki które beda wskazywac ze jest coraz glupiej zamiast
    mardzej, mniej zamiast wiecej, gorzej zamiast lepiej, i czego moge Ci zareczyc,
    nigdy nie zabraknie, bo próznosci jest pod dostatkiem. Dlatego nie zamierzam
    Cie przekonywac ze jest inaczej.
    Jesli tutaj próbowalem czegokolwiek bronic, to tego ze ludzie rozsadni nie
    polemizuja z rzeczywistoscia tylko staraja sie zrozumiec dlaczego dzieje sie
    tak a nie inaczej i namówic na takie spojrzenie które mówi, ze otaczaja mnie
    ludzie rozsadni, którzy wiedza co robia, jak równiez lepiej niz ja wiedza jak
    wyglada swiat i adekwatnie do tej wiedzy postepuja. Wiedza ze swiat jest
    logiczny i chca szukac w nim sensu, bardziej niz bezsensu. Poniewaz pozwolilem
    sobie potraktowac Cie protekcjonalnie czy poblazliwie, co wszak bylo gleboko
    niesprawiedliwe i niestosowne, przyjmujac Twoje napomnienia postanowilem na
    miesiac oddac sie oczyszczajacej kontemplacji fal Atlantyku.

    > przestan uzywac frazy `eksport zobowiazan pozyczkowych'. nie rozumiesz nawet
    > zelbs uzywa tej frazy z intencja dokladnie przeciwstawna do twojej - dla niego
    > jest to dowod na rychly krach polskiej gospodarki i poslkego panstwa. jak
    > moznanie widziec ironii tego sformulowania?

    Obiecuje, ze nastepnym razem zapytam sie najpierw Ciebie czy aby Arystoteles
    nie jest zbyt ironiczny bo wklejac w sygnaturke. Nie bede natomiast pytal czy
    I.F.Stone jest ironiczny czy nie.
    Odpowiadam wiec, ze stac mnie na taka kurza slepote. Jestem równiez
    wystarczajaco nierozsadny by nie dostrzegac tej intencji, o której wspomniales.
    Ironia jest LBS obca, zupelnie inaczej niz to ma miejsce w moim przypadku. Ty
    nastomiast doskonale zdajesz sobie sprawe ze export zobowiazan pozyczkowych
    dotyczy takoz panstw co spólek lub jednostek, czemu wielokrotnie dawales wyraz.
    Na tym wlasnie na tym polega wyzszosc Twoich pogladów nad moim bajaniem.

    >do twojej nowomowy sie juz przyzwyczailem i nie nazywam jej belkotem

    Dziekuje Ci wiec za przychylnosc i mozliwosc rozmowy.

    Adios Amigo
    --
    "Export nie istnieje, istnieje jedynie export zobowiazan pozyczkowych" [LBS]
  • bush_w_wodzie 12.02.05, 01:39
    uznales za stosowne odpowiedziec filozoficznie. nie ma sprawy.
  • goscgazety 12.02.05, 15:41
    bush_w_wodzie napisał:
    "...przy umacniajacej sie zlotowce obciazenia podatkowe polskich firm rosna
    szybciejniz te u konkurencji i koszta obslugi dlugu wyrazone w euro takze
    wzrosly. I wzrosly zapewne aktywa zagranicznych podmiotow inwestujacych w
    polskie obligacje zlotowe kosztem polskich firm..."

    Kurcze czegos tu nie rozmumiem: co masz na mysli, ze koszty obslugi dlugu rosna
    przy wzmacniajacej sie zlotówce ? Jest chyba odwrotnie jesli wziales dlug w
    euro, tak jak polski rząd. Rozumiem, ze masz na mysli kredyty zaciagniete w
    złotówkach przez polskie firmy i wtedy rzeczywisacie rosna one wyrazone w euro
    i przyczyniaja sie do zwiekszenia kosztow polskich firm i mniejszej ich
    konkurencyjnosci w strefie euro.
  • vice_versa 13.02.05, 18:06
    To jest gosciu gazety dla nich po prostu... NIEWAZNE. To ze wiekszosc
    przedsiebiorstw jest zadluzona za granica wiec KOSZTY SPADAJA a PRZYCHODY nie,
    to tez nie istotne... to, ze pewnie jak budzet madrzejsi staraja sie co rychlej
    zamienic ten dlug zagraniczny z Euro na zlotówki, to pewnie tez niewazne...Po
    prostu Zywiec.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • robisc 13.02.05, 19:01
    vice_versa napisał:

    > To jest gosciu gazety dla nich po prostu... NIEWAZNE. To ze wiekszosc
    > przedsiebiorstw jest zadluzona za granica.

    To oczywista nieprawda.


    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • vice_versa 13.02.05, 19:42
    Robi, ok, zle ujalem, nie "wiekszosc przedsiebiorstw". Ale pytanie zasadnicze
    jest taki czy polskie przedsiebiorstwa sa importerami kapitalu czy
    eksporterami. Twoje tezy w ogóle sie do tego nie odnosza, a bez zbadania salda
    zagranicznych kredytów nie ma co mówic czy gospodarce wysokie stopy szkodza czy
    nie. A koszty obslugi zadluzenia zagranicznego SPADAJA. I wlasnie to swiadczy o
    waskiej perspektywie eksporterów bez kredytu w ogóle albo z kredytem w PLN.
    Reszta "gospodarki" nie istnieje. Dochodzimy do wniosku "gospodarka" idzie na
    dno bo wykanczaja je wysokie stopy. I to jest zasadnicza nieprawda, a nie to
    których podmiotów jest wiecej. Wiekszosc rzadko ma racje, a jeszcze rzadziej
    jest rentowna, czemu wiec mialaby nie upasc? Czemu budzet ma placic 150pln na
    dziecko którego ojciec nie placi alimentów, a ma tracic na przewalutowywaniu
    doplacajac eksporterom? To tylko pozornie jest populistyczne, budzet ma dbac o
    rentownosc!
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • robisc 13.02.05, 21:26
    vice_versa napisał:

    > Robi, ok, zle ujalem, nie "wiekszosc przedsiebiorstw". Ale pytanie zasadnicze
    > jest taki czy polskie przedsiebiorstwa sa importerami kapitalu czy
    > eksporterami.

    Polskie przedsiebiorstwa sa wogole stosunkowo malo zadluzone w porownaniu z
    zagranicznymi, o czym swiadczy spadajacy wolumen kredytow korporacyjnych. Prawde
    mowiac nasze firmy, poza giganatami typu PGNiG, ORLEN czy TP SA, nie zaciagaja
    kredytow zagranica. Ale i te giganty maja zadluzenie glownie w kraju. W
    przypapdku przedsiebiorstw zadluzenie jest sprawa drugorzedna, zupelnie
    odwrotnie niz w przypadku panstwa.

    > Dochodzimy do wniosku "gospodarka" idzie na dno bo wykanczaja je wysokie stopy.

    Przyczyniaja sie do spowolnienia wzrostu PKB, wzrostu bezrobocia, spadku bazy
    podatkowej. Tylko tyle pisalem.

    > Czemu budzet ma placic 150pln na
    > dziecko którego ojciec nie placi alimentów, a ma tracic na przewalutowywaniu
    > doplacajac eksporterom? To tylko pozornie jest populistyczne, budzet ma dbac o
    > rentownosc!

    No wlasnie - czyli powienin dbac pzrede wszystkim o swoje przychody. Patrz wyzej.

    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • vice_versa 14.02.05, 10:13
    Tak? A nie obnizac wydatków? W dodatku tych najwiekszych i najbardziej
    usztywniajacych budzet? Nie sadze. Sadze ze kop z wejscia do Unii pozwala
    budzetowi na takie zagrywki. A jesli nie, to jest to dowód tylko na jedno, ze
    nie potrafimy wygrywac na rynkach zewnetrznych, a jedynie gryzc sie i szarpac
    miedzy soba... Mozliwe, ale w takim razie... nierentowni musza odejsc...
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • bush_w_wodzie 14.02.05, 00:37
    vice_versa napisał:

    > Robi, ok, zle ujalem, nie "wiekszosc przedsiebiorstw". Ale pytanie zasadnicze
    > jest taki czy polskie przedsiebiorstwa sa importerami kapitalu czy
    > eksporterami.

    robi ci przeciez napisal ze polskie przedsiebiorstwa nie sa ani importerami ani
    eksporterami kapitalu

    > Twoje tezy w ogóle sie do tego nie odnosza, a bez zbadania salda
    > zagranicznych kredytów nie ma co mówic czy gospodarce wysokie stopy
    > szkodza czy nie.

    przeciez wszyscy sie zgadzaja ze wysoki wzrost pkb w roku 2004 polska zawdziecza
    szybkiemu wzrostowi eksportu ktory stal sie rentowny dzieki slabszej zlotowce.
    empiryczna prawidlowosc jest taka: slabsza zlotowka lepsze wyniki gospodarki.
    w skali dobrych kilku lat _to_sie_sprawdza_

    > A koszty obslugi zadluzenia zagranicznego SPADAJA.
    > I wlasnie to swiadczy o waskiej perspektywie eksporterów bez kredytu
    > w ogóle albo z kredytem w PLN.

    wzrost wartosci zlotowki to takze relatywny wzrost kosztow plac kosztow
    socjalnych podatkow... to wzrost realnych wynagrodzen nierentownych... np
    administracji...

    > Reszta "gospodarki" nie istnieje. Dochodzimy do wniosku "gospodarka" idzie na
    > dno bo wykanczaja je wysokie stopy. I to jest zasadnicza nieprawda, a nie to
    > których podmiotów jest wiecej. Wiekszosc rzadko ma racje, a jeszcze rzadziej
    > jest rentowna, czemu wiec mialaby nie upasc?

    bo akurat eksporterzy to ta rentowna mniejszosc ktora traci. a zyskuje
    nierentowna wiekszosc...


    > Czemu budzet ma placic 150pln na
    > dziecko którego ojciec nie placi alimentów, a ma tracic na przewalutowywaniu
    > doplacajac eksporterom?

    tu sie nie zgadzamy. skala przewalutowania jest znikoma a zyski z tytulu spadku
    dlugu zagranicznego sa tylko na papierze... tymczasem spadek dynamiki pkb o 1%
    to strata 8 mld zlotych... a jak policzymy w euro to beda same straty... ale
    propagandowo nosne sa akurat zyski wiec liczymy w zlotowkach... no i mogl
    gronicki napisac latwy budzet pozostajac ponizej 2-go progu zadluzenia


    > To tylko pozornie jest populistyczne, budzet ma dbac o rentownosc!

    zgoda ale w perspektywie 10 lat a nie kilku miesiecy
  • bush_w_wodzie 13.02.05, 23:29
    goscgazety napisał:

    > bush_w_wodzie napisał:
    > "...przy umacniajacej sie zlotowce obciazenia podatkowe polskich firm rosna
    > szybciejniz te u konkurencji i koszta obslugi dlugu wyrazone w euro takze
    > wzrosly. I wzrosly zapewne aktywa zagranicznych podmiotow inwestujacych w
    > polskie obligacje zlotowe kosztem polskich firm..."
    >
    > Kurcze czegos tu nie rozmumiem: co masz na mysli, ze koszty obslugi
    > dlugu rosna przy wzmacniajacej sie zlotówce ?

    mysle o dlugach zlotowych ktorych jest chyba jednak wiecej. zwlaszcza w
    przypadku firm ktore biora kredyty raczje krotkoterminowe i dlatego bardziej
    boja sie ryzyka kursowego niz wysokosci stop

    > Jest chyba odwrotnie jesli wziales dlug w
    > euro, tak jak polski rząd.

    czesc dlugu skarbu panstwa w euro to okolo 17% (11.2004) a ta w dolarach to
    mniej niz 6%. 72% to dlug zlotowy. w dodatku dlug zlotowy ma wyzsza stope
    procentowa (2 oczywiste przyczyny) i jego obsluga jest proporcjonalnie drozsza.
    a ta obsluga jest w sciagnietych od podatnikow drozszych zlotowkach. przez to
    koszta polskich firm wyrazone w euro rosna i polska gospodarka traci czesc
    impulsu do rozwoju przez co pogarsza sie koniunktura i maleja baza podatkowa

    jak pisze vice versa - krotkoterminowo dla rzadu jest miodzio bo skutki
    aprecjacji zl sa odlozone w czasie a na papierze mamy mniejszy dlug zagraniczny
    (w zl). pytanie: dlaczego belka chce odejsc w czerwcu a nie w pazdzierniku???
    dlaczego belka nie chce pisac nastepnego budzetu???

    > Rozumiem, ze masz na mysli kredyty zaciagniete w
    > złotówkach przez polskie firmy i wtedy rzeczywisacie rosna one wyrazone w euro
    > i przyczyniaja sie do zwiekszenia kosztow polskich firm i mniejszej ich
    > konkurencyjnosci w strefie euro.

    dokaldnie. ale rosna tez podatki (wyrazone w euro) i koszta plac (sztywnosc
    wynagrodzen) oraz koszta skladek na rozne formy socjalu
  • robisc 11.02.05, 21:03
    11/02/05 16:50
    Wojtyna o nastawieniu, stopach i złotym

    Zdaniem Andrzeja Wojtyny z Rady Polityki Pieniężnej może dojść do zmiany
    nastawienia na neutralne, jednak Rada może zwracać uwagę na coraz większy
    czynnik ryzyka jakim będą zbliżające się wybory parlamentarne. Dodał, iż
    polityka i opóźnienia w reformach fiskalnych mogą także osłabić kurs złotego.
    Odnośnie obniżek stóp procentowych przyznał, że poprzedzać je powinno łagodne, a
    nie neutralne nastawienie w polityce pieniężnej.

    Naszym zdaniem: Wojtyna uczula rynki na problem wyborów, daje także do
    zrozumienia, że obniżki bedą nieprędko. Tak jak to wielokrotnie pisaliśmy może
    okazać się, że jedynym ruchem ze strony RPP będzie zmiana nastawienia, a nie
    poziomu stóp procentowych.

    (MR
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • bush_w_wodzie 11.02.05, 21:52
    zabraklo mi zwyczajowych uwag o ostrej zimie goracym lecie ptasiej grypie oraz
    ogolnej niepewnosci i zagubieniu
  • robisc 11.02.05, 22:03
    AK TO WIDZĘ
    Mieszane sygnały i RPP

    ekonomia_a_10-1.F.jpg

    Niepewność w sferze realnej gospodarki nie zniknie przed trzecim kwartałem 2005
    r. W tym czasie RPP, bazując na projekcjach inflacyjnych, mogłaby obniżyć stopy
    procentowe o 0,75 - 1 pkt.

    Wstępne dane GUS o produkcie krajowym brutto w 2004 roku oraz prognozy na 2005
    r. wskazują, że następują w nim zmiany idące w kierunku wzrostu znaczenia popytu
    krajowego i spadku roli eksportu netto. Można by je określić jako zmiany
    oczekiwane, gdyby nie to, że przynajmniej w czwartym kwartale przesunięcia w
    strukturze popytu krajowego nieco jednak zaskakiwały swoją ostrością: mieliśmy
    zdecydowany regres w dynamice konsumpcji (do poziomu ok. 2 proc.), a dynamika
    inwestycji wyraźnie przyspieszyła (do 7 - 8 proc.). Wkład eksportu netto w
    przyrost PKB był już ujemny: świadczy o tym fakt, iż tempo wzrostu popytu
    krajowego było wyższe niż PKB.

    Na niższe niż oczekiwano tempo wzrostu konsumpcji wpłynął bez wątpienia spadek
    płac realnych w czwartym kwartale. Przy oczekiwanym w pierwszym kwartale 2005
    roku wzroście inflacji nie dziwi więc specjalnie zadeklarowana przez rząd
    gotowość do podniesienia wskaźnika wzrostu wynagrodzeń. W pierwszym półroczu
    tempo wzrostu konsumpcji nie przekroczy jednak 2,3 proc., czyli lokować się
    będzie znacznie poniżej trendu.

    Inwestycje, czyli drugi składnik popytu krajowego, w czwartym kwartale zaczęły,
    co prawda, przyspieszać, ale w skali roku ich dynamika była i tak prawie o
    połowę mniejsza od zakładanej w budżecie na 2004 rok. O trendach w tej
    dziedzinie w pierwszym kwartale 2005 r. da się więcej powiedzieć dopiero w maju
    - czerwcu. Do tego czasu na rynek finansowy będą oddziaływać niskie bieżące
    wskaźniki ze sfery realnej (tempo wzrostu produkcji sprzedanej w przemyśle czy
    sprzedaży detalicznej może w ujęciu rocznym oscylować wokół zera lub nawet być
    ujemne), które utrzymają się do kwietnia. Inwestycje w pierwszym półroczu
    powinny już, co prawda, rosnąć w tempie powyżej 7 proc., ale w skali roku ich
    dynamika ponownie będzie mniejsza, niż zapisano w ustawie budżetowej (według
    prognozy BRE inwestycje zwiększą się o 8,3 proc.).

    W czwartym kwartale 2004 roku PKB wzrósł o 4,1 proc. Jeśli w gospodarce
    utrzymają się trendy z tego okresu, w pierwszym kwartale 2005 dynamika PKB
    zmaleje do 3,1 proc., a w drugim lekko wzrośnie do 3,5 proc. Tak więc, biorąc za
    punkt wyjścia pierwszy kwartał 2004 r., tempo wzrostu gospodarczego będzie maleć
    przez co najmniej pięć kolejnych kwartałów, obniżając się w skali roku do 4,2
    proc. Przełamanie trendów spadkowych możliwe jest dopiero w drugim półroczu,
    kiedy dynamika PKB powróci do poziomu 4,7 - 5,3 proc.

    Bilans ryzyka dla przyszłej inflacji w lutowej projekcji inflacyjnej powinien
    skłonić RPP do zmiany nastawienia w polityce pieniężnej na neutralne już w tym
    miesiącu. W kwietniu, czyli w przededniu kolejnej kwartalnej aktualizacji
    projekcji, możliwa byłaby ponowna zmiana nastawienia na ekspansywne. Wówczas
    pierwsza redukcja stóp procentowych mogłaby nastąpić jeszcze w drugim kwartale.
    Okienko dla ewentualnych redukcji zamknie się najpóźniej w sierpniu w związku z
    rosnącym ryzykiem politycznym przed wyborami. Bez redukcji stóp znacznie
    zwiększy się prawdopodobieństwo spadku tempa wzrostu gospodarczego w roku 2006
    do poniżej 3 proc. oraz ukształtowania się inflacji o ok. 1 pkt proc. poniżej
    celu inflacyjnego.

    Przy pomyślnym obrocie wydarzeń (sprawne sformowanie rządu koalicyjnego i
    ogłoszenie jego programu) ryzyko polityczne może na powrót obniżyć się nie
    wcześniej niż po wyborach prezydenckich, czyli w październiku - listopadzie.

    Sugerowałoby to, że tegoroczne okienko dla ewentualnej obniżki stóp procentowych
    pozostanie zamknięte - poza stosunkowo krótkim okresem, obejmującym (w
    najlepszym razie) cztery miesiące między majem a sierpniem. W tym czasie RPP
    będzie musiała podejmować decyzje w warunkach dużej niepewności co do sytuacji w
    sferze realnej.

    Podtrzymuję pogląd, że wspierając się lutową i majową projekcją inflacyjną,
    której waga będzie w tej sytuacji dominująca, RPP zdecyduje się wykorzystać
    okienko, obniżając stopy procentowe o 0,75 - 1 pkt.
    JANUSZ JANKOWIAK
    Autor jest głównym ekonomistą Grupy BRE Banku

    forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=17007&w=20390110&a=20510992&rep=1
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • bush_w_wodzie 11.02.05, 22:22
    ryba nie mial takich watpliwosci i zrobil kariere. jankowiak usiluje myslec
    niezaleznie i jego gwiazda wyraznie gasnie. chyba stracil wszelka nadzieje na
    miejsce w nbp bo juz stac go na taki tekst
  • robisc 11.02.05, 23:01
    bush_w_wodzie napisał:

    > ryba nie mial takich watpliwosci i zrobil kariere. jankowiak usiluje myslec
    > niezaleznie i jego gwiazda wyraznie gasnie. chyba stracil wszelka nadzieje na
    > miejsce w nbp bo juz stac go na taki tekst

    Prawda? Mysle jdnak, ze i tak byl zbyt ostrozny, a rzeczytwistos okaze sie
    bardziej okrutna.
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • robisc 14.02.05, 18:43
    14/02/05 16:13
    Dane NBP-u

    O godz. 16:00 Narodowy Bank Polski podał, że w styczniu podaż pieniądza (M3)
    spadła w ujęciu miesięcznym o 1,3 proc. do 368,7 mld złotych, a aktywa
    zagraniczne netto wzrosły o 10,9 proc. do 38,929 mld euro.
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • robisc 14.02.05, 19:21
    16:21 14.02.2005
    NBP: Podaż pieniądza M3 wzrosła w styczniu do 368,68 mld zł

    Warszawa, 14.01.2005 (ISB) - Podaż pieniądza w styczniu wyniosła 368.676,2 mln
    zł wobec 367.308,1 mln zł w grudniu 2004 r, podał Narodowy Bank Polski (NBP) w
    poniedziałkowym komunikacie. Aktywa zagraniczne netto wyniosły w styczniu
    157.672,4 mln zł, czyli 38.928,6 mln euro.(ISB)

    www.parkiet.com/news/art.jsp?idn=367984
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • robisc 14.02.05, 19:27
    nie ma jak informacja u zrodla

    www.nbp.pl/
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • vice_versa 22.02.05, 00:26
    W tym roku Polska spłaci Klub Paryski

    d, Reuters 21-02-2005 , ostatnia aktualizacja 21-02-2005 19:17

    Zadłużenie 12,3 mld euro wobec państw zrzeszonych w Klubie Paryskim Polska
    spłaci w całości już tym roku, a nie jak wcześniej zakładano w 2009 r.

    Poinformował o tym w poniedziałek minister finansów Mirosław Gronicki. Jak
    stwierdził, jest zadowolony z przebiegu negocjacji z Klubem Paryskim (z
    niektórymi krajami trwają jeszcze dyskusje na temat szczegółów technicznych
    spłaty długu). - 31 marca sporą część tego długu spłacimy. W tym roku chcemy
    spłacić 100 proc. - powiedział Gronicki. Wcześniejsza spłata pozwoli
    zaoszczędzić na kosztach obsługi długu. Zadłużenie wobec Klubu Paryskiego to
    spuścizna z lat 70.

    Teraz zachecam do pisania dalej jacy to z Gronickich,Filarów i Balcerowiczów
    kretyni, a jaki z viceversy dyletant bredzacy o przewalutowanium jako o
    sposobie przeniesienia ryzyka zmiany walutowej POZA budzet panstwa, i o
    metodzie splaty zobowiazan jako metodzie OBNIZANIA strony wydatkowej budzetu.
    Myslcie skad sie wzielo te 12,3 mld Euro... Nie myslcie czemu i ile Polska na
    tym zarobi... W ogóle tym NA KIM spoczywa ryzyko zmiany walutowej i kursowej
    sie nie warto zastanawiac. Przeciez wszyscy wiemy, ze cene ustala rynek, no
    nie? Wszyscy jestesmy liberalami wiec wierzymy w kazda glupote jaka ten system
    wcisnie, ale zamiast myslec o rentownosci budzetu myslmy dalej o tym ile sie
    nakradli i nakradna.
    Im dalej od naszych dyskusji tym wiecej bedzie tez potwierdzajacych
    przewalutowanie, ale co tam... dalej bedziemy uwazac ze to prowadzi do
    podnoszenia podatków i jest spiskiem przeciw eksporterom, prawda Panowie?

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • bush_w_wodzie 22.02.05, 01:11
    drogi vice_versa. najpierw musze cos sprostowac. to prawda ze lubie dyskutowac
    twardo i ze niechetnie oddaje teren. argumentujac za czyms ma ogol mam w jakims
    stopniu wyrobione zdanie i staram sie go bronic podwazajac argumenty
    kontradyskutanta. to jednak absolutnie nie oznacza ze chce udowadniac ze moj
    oponent jest idiota... ani nie oznacza ze nie jestem w stanie uznac swojego
    bledu lub doceniac oryginalnosc i kunszt oponenta

    ciebie cenie bardzo wysoko i twoje teksty takze. czasem mnie denerwuja
    apodyktycznoscia sadow (i kto to mowi he he) czasem uwazam ze zawieraja
    kardynalne bledy czasem natrafiam na niezgodnosci ideologiczne - ale zawsze te
    posty sa ciekawe i inspirujace a polemika z toba poszerza moje spojrzenie i
    dlatego chetnie sie w nia wdaje

    no ale wrocmy do tematu i przeprowadzmy rytualna mlocke

    vice_versa napisał:

    > W tym roku Polska spłaci Klub Paryski
    >
    > d, Reuters 21-02-2005 , ostatnia aktualizacja 21-02-2005 19:17
    >
    > Zadłużenie 12,3 mld euro wobec państw zrzeszonych w Klubie Paryskim Polska
    > spłaci w całości już tym roku, a nie jak wcześniej zakładano w 2009 r.

    zarzucisz mi pewnie szukanie dziury w calym ale zobacz np

    www.money.pl/pieniadze/wiadomosci/20050107/84940i
    www.money.pl/pieniadze/wiadomosci/20050112/85220/
    www.money.pl/pieniadze/wiadomosci/20040108/54756/
    www.money.pl/pieniadze/wiadomosci/20050126/86619/
    trzy ostatnie linki to opis tegorocznych emisji euroobligacji - na kwote 5 mld
    euro (to zapewne tlumaczy przyrost aktywowo netto nbp w styczniu o 4 mld euro).
    splata calosci zadluzenia wobec klubu paryskiego powinna nastapic w ciagu 18
    miesiecy i bedzie najpewniej nadal finasowana glownie z emisji obligacji
    nominowanych w walutach obcych. ta operacja nie ma wiec sluzyc przewalutowaniu
    (przynajmniej nie ma dowodow na to - vide 5mld euro nowych dlugow) a konwersji
    zadluzenia. pojawiaja sie 2 argumenty: ewentualne nizsze odsetki i wyjscie z
    grupy panstw ze stygmatem bankructwa




    > Teraz zachecam do pisania dalej jacy to z Gronickich,Filarów i Balcerowiczów
    > kretyni,

    o przepraszam. nie pisalem ze oni sa kretynami tylko o tym ze maja (takze) inne
    cele niz tylko przewalutowanie zadluzenia - i sa to cele - moim zdaniem - dla
    nich istotniejsze

    > a jaki z viceversy dyletant bredzacy o przewalutowanium jako o
    > sposobie przeniesienia ryzyka zmiany walutowej POZA budzet panstwa, i o
    > metodzie splaty zobowiazan jako metodzie OBNIZANIA strony wydatkowej budzetu.

    ryzyka tak - strony wydatkowej - raczej nie. no i zakladajac ze masz racje ze sa
    jakies zyski z obecnie mocnej zlotowki to sa niewatpliwie i straty. takze dla
    przyszlej rentownosci budzetu. przeciez widac co sie dzieje z bezrobociem
    produkcja przemyslowa i rentownoscia przedsiebiorstw


    > Myslcie skad sie wzielo te 12,3 mld Euro...

    na razie 5 mld. i nie musze myslec...

    > Nie myslcie czemu i ile Polska na
    > tym zarobi... W ogóle tym NA KIM spoczywa ryzyko zmiany walutowej i kursowej
    > sie nie warto zastanawiac.

    ryzyko to nie wszystko. jest takze rentownosc papieru.

    > Przeciez wszyscy wiemy, ze cene ustala rynek, no
    > nie? Wszyscy jestesmy liberalami wiec wierzymy w kazda glupote jaka ten system
    > wcisnie, ale zamiast myslec o rentownosci budzetu myslmy dalej o tym ile sie
    > nakradli i nakradna.

    jestesmy liberalami wiec wolelibysmy ciecia wydatkow na zbedna admninistracje
    niz tymczasowe latanie budzetu kosztem przedsiebiorstw


    > Im dalej od naszych dyskusji tym wiecej bedzie tez potwierdzajacych
    > przewalutowanie, ale co tam... dalej bedziemy uwazac ze to prowadzi do
    > podnoszenia podatków i jest spiskiem przeciw eksporterom, prawda Panowie?
    >

    nie mow hop. na razie to polska pozycza za granica a tempo wzrostu pkb spada -
    spadaja wiec wplywy podatkowe. spada tez szybciej niz przewidywano inflacja - co
    pogarsza pozycje budzetu bo wydatki sa w duzej czesci sztywne a dochody
    nominalnie nizsze...

    pozdrawiam!
  • sirland 22.02.05, 08:17
    Wolisz kredyt na karcie lub koncie, czy skonsolidowany.

    Zapytam dalej, czy jeśli nie potrzebujesz kredytu, weźmiesz kredyt hipoteczny,
    a najlepiej gruntowy?

    pzdr
  • bush_w_wodzie 22.02.05, 19:05
    odpowiedzi sa oczywiste. nie kwestionuje ze konwersja zadluzenia jest zapewne
    korzystna. polemizuje z teza ze rzad dokonuje obecnie jakiegos duzego
    przewalutowania dlugu. to co sie dzieje wyglada na zwykle rolowanie bez
    wiekszych zmian struktury walutowej
  • goscgazety 22.02.05, 20:11
    bush_w_wodzie napisał:

    > to co sie dzieje wyglada na zwykle rolowanie bez
    > wiekszych zmian struktury walutowej

    Jak na moje oko to dobre rolowanie i dobry okres na spłate długu ( ale naszymi
    zlotowkami) - do czego kilka tygodni temu namawiałem smile. Mamy silną złotówkę,
    więc realnie musimy mniej pracowac na spłate tych wyzszych procentów z
    euroobligacji jakie zaoferowalismy rok i dwa lata temu. 5 mld euro juz jest (
    chyba ze juz przejedzone ), ciekawe skad wezma kolejne 7 mld; moga wymienic na
    euro zlotowki z polskich krotkoterminowych obligacji z tego roku, korzystajac
    przy okazji z mocnego kursu zlotego. Oby tylko nie rezerwy walutowe, ktore
    kupowalismy zapewne za dosc slabego zlotego, ale to juz raczej inne konto i kto
    inny nimi rzadzi.
    Jak to przewalutowanie ? Ze niby na dolara ? Albo zamiana dlugu w obcych
    walutach na zlotowki ? co chyba bardziej prawdopodobne i lepsze.
  • bush_w_wodzie 23.02.05, 10:23
    goscgazety napisał:

    > bush_w_wodzie napisał:
    >
    > > to co sie dzieje wyglada na zwykle rolowanie bez
    > > wiekszych zmian struktury walutowej
    >
    > Jak na moje oko to dobre rolowanie i dobry okres na spłate długu ( ale naszymi
    > zlotowkami) - do czego kilka tygodni temu namawiałem smile.

    przeciez polska wypuscila w zeszlym roku obligacje w euro za 2.2 mld a w tym za
    5 mld. narazie o splacamy jedne dlugi w euro innymi dlugami z euro (choc na
    lpeszych warunkach zapewne). po co mieszac do tego zlotowke?

    > Mamy silną złotówkę,
    > więc realnie musimy mniej pracowac na spłate tych wyzszych procentów z
    > euroobligacji jakie zaoferowalismy rok i dwa lata temu.

    to dosyc naiwne podejscie. jak myslisz - czemu wartosc zadluzenia zagranicznego
    czesto wyraza sie w stosunku do eksportu?

    mnie sie zdaje ze dlatego ze w dlugiej perspektywie pozycje walutowa gospodarki
    okresla wlasnie handel zagraniczny... oczywiscie jest poprawka na inwestycje

    poza tym 70% polskiego dlugu jest w zlotowkach (dosyc wysoko oprocentowanych).
    czyli komparatywne koszta obslugi dominujacej czesci dlugu rosna

    > 5 mld euro juz jest (
    > chyba ze juz przejedzone ), ciekawe skad wezma kolejne 7 mld;

    nie jest przejedzone a kolejne 7 mld bedzie glownie z emisji euroobligacji. rzad
    to jasno mowi. w dodastku nie ma innego wyjscia bo polska gospodarka nie
    wytrzymalaby takich gigantycznych emisji zlotowych

    > moga wymienic na
    > euro zlotowki z polskich krotkoterminowych obligacji z tego roku, korzystajac
    > przy okazji z mocnego kursu zlotego.

    patrz wyzej.



    > Jak to przewalutowanie ? Ze niby na dolara ? Albo zamiana dlugu w obcych
    > walutach na zlotowki ? co chyba bardziej prawdopodobne i lepsze.

    lepsze do pewnego stopnia. bo zlotowka jest drozsza. w oficjalnych planach rzadu
    nie ma znaczacych przewalutowan. obecna proporcja dlugu skarbu panstwa to 72%
    dlugu zlotowego i 28% w walutach

    pzdr
  • goscgazety 23.02.05, 19:24
    bush_w_wodzie napisał:

    > goscgazety napisał:
    >
    > > bush_w_wodzie napisał:
    > >
    > > > to co sie dzieje wyglada na zwykle rolowanie bez
    > > > wiekszych zmian struktury walutowej
    > >
    > > Jak na moje oko to dobre rolowanie i dobry okres na spłate długu ( ale na
    > szymi
    > > zlotowkami) - do czego kilka tygodni temu namawiałem smile.
    >
    > przeciez polska wypuscila w zeszlym roku obligacje w euro za 2.2 mld a w tym
    za
    > 5 mld. narazie o splacamy jedne dlugi w euro innymi dlugami z euro (choc na
    > lpeszych warunkach zapewne). po co mieszac do tego zlotowke?

    No tak, niedoczytałem; to mamy 7 mld potrzebujemy jeszcze 5 mld.
    Mieszam złotówke, bo złotówka tez jest wymienialna na euro albo usd.
    Dlaczego nie pozyskac euro sprzedajac zlotowki z emisji obligacji zlotowych ?
    Moze kurs zlotego by chwilowo oslabl i wzrosl by nawet eksport.
    Gdzie jestem nielogiczny i krotkowzroczny ?

    >
    > > Mamy silną złotówkę,
    > > więc realnie musimy mniej pracowac na spłate tych wyzszych procentów z
    > > euroobligacji jakie zaoferowalismy rok i dwa lata temu.
    >
    > to dosyc naiwne podejscie. jak myslisz - czemu wartosc zadluzenia
    zagranicznego
    > czesto wyraza sie w stosunku do eksportu?

    Długi wg Vice Versa to tez towar, który można eksportować.
    Slusznie zauważasz również wpływ kursu zlotówki na wartośc eksportu. Kij ma dwa
    końce. Mniej pracujemy wtedy na długi w euro ale tyle samo na długi w
    złotówkach, przy czym eksport może nam się zmniejszać co redukuje po części
    efekt korzyści mniejszych spłat w euro liczonych w zlotych. Coś za coś.
    >
    > mnie sie zdaje ze dlatego ze w dlugiej perspektywie pozycje walutowa
    gospodarki
    > okresla wlasnie handel zagraniczny... oczywiscie jest poprawka na inwestycje
    >
    > poza tym 70% polskiego dlugu jest w zlotowkach (dosyc wysoko oprocentowanych).
    > czyli komparatywne koszta obslugi dominujacej czesci dlugu rosna

    Tak rosna, ale wyrażone np w euro, bo złoty sie umacnia. To wszysko jest troche
    względne.
    Jednak koszty długu w złotówkach są stałe i przewidywalne. Przychody do budżetu
    też są jako tako przewidywalne co pozwala rozsądnie zarządzać długiem w długiej
    perwspektywie. Mamy tez duzy wplyw na nasza zlotowke. Jednak wtedy nie można
    robic takich sztuczek jak teraz z deficytem budżetowym, gdyz kurs zlotówki nie
    ma wtedy żadnego znaczenia na koszty obsługi długu. Stosunkowo wysokie odsetki
    sa tutaj ceną za niezaleznosc na naszym etapie rozwoju.
    W przypadku ewentualnego kryzysu walutowego niewiele ryzykujemy gdyz długi też
    się zdewaluują. To niejako zabezpiecza nas przed pokusa spowodowania u nas
    kryzysu walutowego na wzór tego azjatyckiego w 1997r.

    >
    > > 5 mld euro juz jest (
    > > chyba ze juz przejedzone ), ciekawe skad wezma kolejne 7 mld;
    >
    > nie jest przejedzone a kolejne 7 mld bedzie glownie z emisji euroobligacji.
    rza
    > d
    > to jasno mowi. w dodastku nie ma innego wyjscia bo polska gospodarka nie
    > wytrzymalaby takich gigantycznych emisji zlotowych

    Aha, masz na mysli te sztuczki z deficytem budzetowym, ktorego za pomoca
    wzmocnienia zlotego przy dlugu w zlotowkach nie dalo bylo sie utrzymac na
    poziomie nizszym niz norma UE czyli 60 % ?
    Czy moze masz na mysli wymiane tych zlotowek z obligacji na euro co mogloby
    spowodowac osłabienie kursu na skutek duzej podazy zlotego, duzego napływu
    gotówki na rynek ?


    >
    > > moga wymienic na
    > > euro zlotowki z polskich krotkoterminowych obligacji z tego roku, korzyst
    > ajac
    > > przy okazji z mocnego kursu zlotego.
    >
    > patrz wyzej.
    >
    >
    >
    > > Jak to przewalutowanie ? Ze niby na dolara ? Albo zamiana dlugu w obcych
    >
    > > walutach na zlotowki ? co chyba bardziej prawdopodobne i lepsze.
    >
    > lepsze do pewnego stopnia. bo zlotowka jest drozsza. w oficjalnych planach
    rzad
    > u
    > nie ma znaczacych przewalutowan. obecna proporcja dlugu skarbu panstwa to 72%
    > dlugu zlotowego i 28% w walutach

    Na oko sa to chyba raczej bezpieczne proporcje ?

    > pzdr
  • bush_w_wodzie 23.02.05, 21:31
    goscgazety napisał:
    >
    > No tak, niedoczytałem; to mamy 7 mld potrzebujemy jeszcze 5 mld.
    > Mieszam złotówke, bo złotówka tez jest wymienialna na euro albo usd.
    > Dlaczego nie pozyskac euro sprzedajac zlotowki z emisji obligacji zlotowych?

    bo to sciaga kapital z rynku zabierajac go np przedsiebiorstwom. mala czesc byc
    moze mozna tak splacic.. moze ze 2-3 mld euro rocznie

    > Moze kurs zlotego by chwilowo oslabl i wzrosl by nawet eksport.
    > Gdzie jestem nielogiczny i krotkowzroczny ?

    polski rynek kapitalowy jest maly i zbyt duze emisje moga go rozchwiac. rynek
    miedzynarodowy to dla nas rezerwuar bez dna
    >
    > Długi wg Vice Versa to tez towar, który można eksportować.

    moze jestem konserwatywny ale uwazam ze to karygodne pomylenie pojec. przekonala
    sie o tym polska za gierka i argentyna niedawno. dlugi to zobowiazanie a nie
    towar. towar sprzedajesz i masz zysk z ktorym mozesz zrobic co zechcesz. dlugi
    to zobowiazanie ktore wymaga uregulowania chocby po 30 latach. w towarze lub
    nieruchomosciach. z proecentem.


    > Slusznie zauważasz również wpływ kursu zlotówki na wartośc eksportu. Kij ma dwa
    >
    > końce. Mniej pracujemy wtedy na długi w euro ale tyle samo na długi w
    > złotówkach, przy czym eksport może nam się zmniejszać co redukuje po części
    > efekt korzyści mniejszych spłat w euro liczonych w zlotych. Coś za coś.

    dokladnie. wplaty za eksport tez sa w zlotowkach

    > >
    > > poza tym 70% polskiego dlugu jest w zlotowkach (dosyc wysoko oprocentowan
    > ych).
    > > czyli komparatywne koszta obslugi dominujacej czesci dlugu rosna
    >
    > Tak rosna, ale wyrażone np w euro, bo złoty sie umacnia. To wszysko
    > jest troche względne.

    oczywiscie ze jest wzgledne. ale zauwaz ze w warunkach zupelnie otwartej
    gospodarki i wysokich obciazen socjalnych (stalych w zlotych) wydatkow na
    administracje armie i policje (stalych w zlotych) oraz sztywnosci plac - drosza
    zlotowka to mniej konkurencyjna gospodarka. to samo dotyczy dlugow zlotowych
    splacanych z podatkow. w walucie konkurentow gospdarczych mamy wieksze
    obciazenia z tytulu splaty dlugu... zobaczysz niedlugo skutki dla pkb...
    wiec nizsza konukrencyjnosc i wolniejsza ekspansja gospodarcza



    > Jednak koszty długu w złotówkach są stałe i przewidywalne. Przychody do budżetu
    >
    > też są jako tako przewidywalne co pozwala rozsądnie zarządzać długiem w długiej
    >
    > perwspektywie.


    taaak? a pamietasz rok 2001? zalamanie strony przychodow budzetu i dziure bauca
    ktora stala sie dziura millera i belki? jestesmy o jakies 200 mld zl do tylu za
    te 5 lat w stosunku do przewidywan z roku 2000... daje do myslenia?


    > Mamy tez duzy wplyw na nasza zlotowke. Jednak wtedy nie można
    > robic takich sztuczek jak teraz z deficytem budżetowym, gdyz kurs zlotówki nie
    > ma wtedy żadnego znaczenia na koszty obsługi długu. Stosunkowo wysokie odsetki
    > sa tutaj ceną za niezaleznosc na naszym etapie rozwoju.

    zgadzam sie ze lepiej miec dlugi w swojej walucie - ale to bynajmniej nie chroni
    przed zapascia gospodarcza. to tylko jeden z elementow


    > W przypadku ewentualnego kryzysu walutowego niewiele ryzykujemy gdyz długi też
    > się zdewaluują. To niejako zabezpiecza nas przed pokusa spowodowania u nas
    > kryzysu walutowego na wzór tego azjatyckiego w 1997r.

    no dobrze. ale o ile wzrosl dlug publiczny w ciagu ostatnich 5 lat?

    > > rzad
    > > to jasno mowi. w dodastku nie ma innego wyjscia bo polska gospodarka nie
    > > wytrzymalaby takich gigantycznych emisji zlotowych
    >
    > Aha, masz na mysli te sztuczki z deficytem budzetowym, ktorego za pomoca
    > wzmocnienia zlotego przy dlugu w zlotowkach nie dalo bylo sie utrzymac na
    > poziomie nizszym niz norma UE czyli 60 % ?
    > Czy moze masz na mysli wymiane tych zlotowek z obligacji na euro co mogloby
    > spowodowac osłabienie kursu na skutek duzej podazy zlotego, duzego napływu
    > gotówki na rynek ?

    mysle ze zbyt agresywna emisja obligacji zlotowych bardzo by zwiekszyla
    rentownosc. w polsce jest za malo kapitalu na obsluge wiec poszlyby w gore
    realne stopy. gdyby chcial przyjsc kapital z zewnatrz to by rozchwialo kurs zlotego

    > 72%
    > > dlugu zlotowego i 28% w walutach
    >
    > Na oko sa to chyba raczej bezpieczne proporcje ?
    >

    tez uwazam ze to dobre proporcje zwlaszcza ze dlug w walutach jest
    dlugoterminowy (srednio ponad 5 lat i sie jeszcze wydluzy po wykupie dlugow
    gierkowskich) dlatego nie wierze w jakies duze `przewalutowania dlugu
    publicznego'. pare mld euro gora
  • bush_w_wodzie 23.02.05, 21:35
    gg:

    > > Slusznie zauważasz również wpływ kursu zlotówki na wartośc eksportu. Kij
    > ma dwa
    > >
    > > końce. Mniej pracujemy wtedy na długi w euro ale tyle samo na długi w
    > > złotówkach, przy czym eksport może nam się zmniejszać co redukuje po częś
    > ci
    > > efekt korzyści mniejszych spłat w euro liczonych w zlotych. Coś za coś.
    >

    bww:

    > dokladnie. wplaty za eksport tez sa w zlotowkach

    mialo byc w euro. dodam jeszcze ze eksporterzy w zlotowkach dostana mniej i
    zaplaca mniej podatkow. producenci krajowi tez odczuja spadek zysku wskutek
    wzrostu konkurencyjnosci importu
  • goscgazety 24.02.05, 00:42
    bush_w_wodzie napisał:


    > bo to sciaga kapital z rynku zabierajac go np przedsiebiorstwom. mala czesc
    byc
    > moze mozna tak splacic.. moze ze 2-3 mld euro rocznie
    >
    > > Moze kurs zlotego by chwilowo oslabl i wzrosl by nawet eksport.
    > > Gdzie jestem nielogiczny i krotkowzroczny ?
    >
    > polski rynek kapitalowy jest maly i zbyt duze emisje moga go rozchwiac. rynek
    > miedzynarodowy to dla nas rezerwuar bez dna.

    Alez o to mi chodzi zeby go lekko rozchwiac pod kontrola i sprytnie korzystac z
    okazji jakie wtedy sie tworza ( do zaciagania lub splaty dlugów a nawet kupna
    obcych długów)

    > >
    > > Długi wg Vice Versa to tez towar, który można eksportować.
    >
    > moze jestem konserwatywny ale uwazam ze to karygodne pomylenie pojec.
    > przekonala
    > sie o tym polska za gierka i argentyna niedawno. dlugi to zobowiazanie a nie
    > towar. towar sprzedajesz i masz zysk z ktorym mozesz zrobic co zechcesz. dlugi
    > to zobowiazanie ktore wymaga uregulowania chocby po 30 latach. w towarze lub
    > nieruchomosciach. z proecentem.

    Tu sie nie zgadzam, bo nie w towarze czy nieruchomosciach a w nominale.
    Zaciagasz pozyczke i splacasz ja slabsza waluta, ktora niweluje odsetki.
    Albo kupujesz czyjas pozyczke (obligacje czy nawet walute)i zadasz spłaty w
    momencie gdy twoja waluta jest chwilowo słabsza, wtedy nominalnie wiecej
    otrzymujesz swojej waluty.
    Na przykład polskie obligacje wyemitowane rok temu na 8% dziś są tak naprawde
    warte mniej niż przed rokiem nawet licząc z tymi odsetkami. Oczywiście liczone
    w euro.
    Czyli mamy obiektywny zysk, jeśli emitent: Skarb Państwa przetrzymał te
    złotówki i wymieni je dzisiaj na euro, a w przyszlosci zloty znow oslabnie to :
    rok 2004 5 mln zł = 1 mln euro, rok 2005 5 mln = 1,25 mln euro (wymiana)...
    rok 2006 5 mln zł = 1mln eur ; zysk: 0,25mln minus odsetki i tak mniejsze niz
    zysk. Taki jest mniej wiecej uproszczony i zidealizowany schemat. Przy kursie
    ok 4,3zl = 1 eur w roku 2006 koszt pozyczki będzie zerowy. Powyzej 4,3 to juz
    zysk. Nie mozesz powiedziec, ze sie myle.

    Tak, Polska za Gierka i Argentyna nie miała obcych walut i ciągłości kredytowej
    dlatego musieli płacić towarami do tego jeszcze przy słabnącej własnej walucie
    i lichwiarskich procentach. Więcej i coraz więcej. Nikt też nie chiał kupowac
    ich obligacji w ich walucie na ich warunkach. Warunki stawial kto inny.


    > > Jednak koszty długu w złotówkach są stałe i przewidywalne. Przychody do b
    > udżetu
    > >
    > > też są jako tako przewidywalne co pozwala rozsądnie zarządzać długiem w d
    > ługiej
    > >
    > > perwspektywie.
    >
    >
    > taaak? a pamietasz rok 2001? zalamanie strony przychodow budzetu i dziure
    bauca
    > ktora stala sie dziura millera i belki? jestesmy o jakies 200 mld zl do tylu
    za
    > te 5 lat w stosunku do przewidywan z roku 2000... daje do myslenia?

    Oooj pamietam, ale to było do przewidzenia i wszyscy o tym wiedzieli, ale nie
    chcieli nic robić. Nie było juz wpływów z prywatyzacji. Teraz mamy nóż na
    gardle, więc trzeba albo zmniejszyć wydatki albo zwiększyć przychodya lbo brac
    pozyczki.
    Teraz jest o wiele stabilniejsza sytuacja mimo, że gorsza, tak mi się wydaje.


    > > W przypadku ewentualnego kryzysu walutowego niewiele ryzykujemy gdyz dług
    > i też
    > > się zdewaluują. To niejako zabezpiecza nas przed pokusa spowodowania u na
    > s
    > > kryzysu walutowego na wzór tego azjatyckiego w 1997r.
    >
    > no dobrze. ale o ile wzrosl dlug publiczny w ciagu ostatnich 5 lat?

    Może naiwnie będę sie upierał, że jest to spowodowane brakiem wpływów z
    prywatyzacji.

    >
    > > > rzad
    > > > to jasno mowi. w dodastku nie ma innego wyjscia bo polska gospodark
    > a nie
    > > > wytrzymalaby takich gigantycznych emisji zlotowych
    > >
    > > Aha, masz na mysli te sztuczki z deficytem budzetowym, ktorego za pomoca
    > > wzmocnienia zlotego przy dlugu w zlotowkach nie dalo bylo sie utrzymac na
    >
    > > poziomie nizszym niz norma UE czyli 60 % ?
    > > Czy moze masz na mysli wymiane tych zlotowek z obligacji na euro co moglo
    > by
    > > spowodowac osłabienie kursu na skutek duzej podazy zlotego, duzego napływ
    > u
    > > gotówki na rynek ?
    >
    > mysle ze zbyt agresywna emisja obligacji zlotowych bardzo by zwiekszyla
    > rentownosc. w polsce jest za malo kapitalu na obsluge wiec poszlyby w gore
    > realne stopy. gdyby chcial przyjsc kapital z zewnatrz to by rozchwialo kurs
    zlo
    > tego

    I dobrze, jakby rozchwiało, nic tylko korzystać. Co chyba właśnie teraz się
    stało - to umocnienie złotego i atrakcyjne wysokie stopy procentowe, jak Robisc
    twierdzi nieuzasadnione.

  • bush_w_wodzie 24.02.05, 02:02
    goscgazety napisał:

    > bush_w_wodzie napisał:

    >
    > Alez o to mi chodzi zeby go lekko rozchwiac pod kontrola i sprytnie
    > korzystac z okazji jakie wtedy sie tworza ( do zaciagania lub splaty
    > dlugów a nawet kupna obcych długów)

    zbyt duze emisje w zlotym wymusza niska cene obligacji i podbija stopy
    procentowe w kraju zabierajac kapital przedsiebiorstwom. w dodatku wzmocnilby
    sie zloty (jeszcze bardziej niz to wynika z pozytywnego bilansu akcesji) znowu
    bijac w firmy koszmar!


    >
    > > >
    > > > Długi wg Vice Versa to tez towar, który można eksportować.
    > >
    > > moze jestem konserwatywny ale uwazam ze to karygodne pomylenie pojec.
    > > przekonala
    > > sie o tym polska za gierka i argentyna niedawno. dlugi to zobowiazanie a
    > nie
    > > towar. towar sprzedajesz i masz zysk z ktorym mozesz zrobic co zechcesz.
    > dlugi
    > > to zobowiazanie ktore wymaga uregulowania chocby po 30 latach. w towarze
    > lub
    > > nieruchomosciach. z proecentem.
    >
    > Tu sie nie zgadzam, bo nie w towarze czy nieruchomosciach a w nominale.
    > Zaciagasz pozyczke i splacasz ja slabsza waluta, ktora niweluje odsetki.

    albo mocniejsza (vide argentyna) ktora dodatkowo pogarsza sprawe. mowimy o
    pozyczkach na 10-15 lat. a skad masz waluty na koncie skoro musisz kupowac np
    rope i gaz za waluty? w dluzszej perspektywie nie oszukasz. musi byc produkcja i
    eksport


    > Albo kupujesz czyjas pozyczke (obligacje czy nawet walute)i zadasz spłaty w
    > momencie gdy twoja waluta jest chwilowo słabsza, wtedy nominalnie wiecej
    > otrzymujesz swojej waluty.

    watpie szczerze czy budzet ma duze mozliwosci agresywnej gry na rynku dlugu. po
    pierwsze: skala. po drugie: wiekszosc transakcji wymaga zgody 2 stron. po
    trzecie: musi byc zapewnione niskie ryzyko operacji


    > Na przykład polskie obligacje wyemitowane rok temu na 8% dziś są tak naprawde
    > warte mniej niż przed rokiem nawet licząc z tymi odsetkami. Oczywiście liczone
    > w euro.

    oczywiscie sa wiecej warte w euro ale dalej jest dobrze

    > Czyli mamy obiektywny zysk, jeśli emitent: Skarb Państwa przetrzymał te
    > złotówki i wymieni je dzisiaj na euro, a w przyszlosci zloty znow oslabnie to :
    > rok 2004 5 mln zł = 1 mln euro, rok 2005 5 mln = 1,25 mln euro (wymiana)...
    > rok 2006 5 mln zł = 1mln eur ; zysk: 0,25mln minus odsetki i tak mniejsze niz
    > zysk. Taki jest mniej wiecej uproszczony i zidealizowany schemat. Przy kursie
    > ok 4,3zl = 1 eur w roku 2006 koszt pozyczki będzie zerowy. Powyzej 4,3 to juz
    > zysk. Nie mozesz powiedziec, ze sie myle.

    a teraz zagraj jako inwestor.
    rok 2004: kupuje obligacje za 5 mln zl otrzymane za 1 mln euro.
    rok 2005: sprzedaje obligacje (z wliczona wartoscia odsetek) za 5.4mln zl i
    kupuje 1.27 mln euro
    rok 2006 zlotowka slabnie o 15%.... kupuje obligacje...
    >

    wyzszosc inwestora nad budzetem polega na tym ze budzet ma noz na gardle i
    rezerwy ktore moze `przetrzymac' na kontach sa rzedu 1-2 mld zl...

    > Tak, Polska za Gierka i Argentyna nie miała obcych walut i ciągłości kredytowej
    >
    > dlatego musieli płacić towarami do tego jeszcze przy słabnącej własnej walucie
    > i lichwiarskich procentach. Więcej i coraz więcej. Nikt też nie chiał kupowac
    > ich obligacji w ich walucie na ich warunkach. Warunki stawial kto inny.


    tak szczerze i bez lania wody. naprawde czy uwazasz ze dlugi `sie eksportuje'? w
    normalnym znaczeniu tego slowa? to znaczy w takim w ktorym eksport jest czystym
    zyskiem? swiadczacym o dobrej jakosci naszych produktow?

    czy chodzi ci o to ze czasem mozna dlugiem inteligentnie zarzadzac tak ze staje
    sie mniej uciazliwy?

    >
    >
    > > > Jednak koszty długu w złotówkach są stałe i przewidywalne. Przychod
    > y do b
    > > udżetu
    > > >
    > > > też są jako tako przewidywalne co pozwala rozsądnie zarządzać długi
    > em w d
    > > ługiej
    > > >
    > > > perwspektywie.
    > >
    > >
    > > taaak? a pamietasz rok 2001? zalamanie strony przychodow budzetu i dziure
    >
    > bauca
    > > ktora stala sie dziura millera i belki? jestesmy o jakies 200 mld zl do t
    > ylu
    > za
    > > te 5 lat w stosunku do przewidywan z roku 2000... daje do myslenia?
    >
    > Oooj pamietam, ale to było do przewidzenia i wszyscy o tym wiedzieli, ale nie
    > chcieli nic robić.

    wcale nie zmienia to faktu ze zrobila sie w budzecie dziura jak stad do san
    francisko


    > Teraz jest o wiele stabilniejsza sytuacja mimo, że gorsza, tak mi się wydaje.

    smile)) gorsze na ogol bywaja stabilniejsze. stabilnie zadluzamy sie na 40-50 mld
    rocznie - juz przywklismy wiec nas to nie szokuje...

    >
    >
    > > > W przypadku ewentualnego kryzysu walutowego niewiele ryzykujemy gdy
    > z dług
    > > i też
    > > > się zdewaluują. To niejako zabezpiecza nas przed pokusa spowodowani
    > a u na
    > > s
    > > > kryzysu walutowego na wzór tego azjatyckiego w 1997r.
    > >
    > > no dobrze. ale o ile wzrosl dlug publiczny w ciagu ostatnich 5 lat?
    >
    > Może naiwnie będę sie upierał, że jest to spowodowane brakiem wpływów z
    > prywatyzacji.

    zgadza sie - ale takze dlugotrwalym spowolnieniem gospodarczym. no i pokazuje to
    krotkowzrocznosc politykow ktora jest takze powaznym czynnikiem niepewnosci
  • sirland 22.02.05, 21:07
    bush_w_wodzie napisał:

    > odpowiedzi sa oczywiste. nie kwestionuje ze konwersja zadluzenia jest zapewne
    > korzystna.
    Spłacamy obecnie pozyczki z lat 70tych. Zaciągamy na ich rzecz coś na zasadzie
    skonsolidowanego. Tu sie wszyscy zgadzamy.

    polemizuje z teza ze rzad dokonuje obecnie jakiegos duzego
    > przewalutowania dlugu. to co sie dzieje wyglada na zwykle rolowanie bez
    > wiekszych zmian struktury walutowej
    Primo.Jak jest z przewalutowaniem rezerw, wszyscy możemy snuć domysły.

    Skupmy się na tym co mamy podane. Emisja w EURO. W klubie paryskim zadłużamy się
    w euro, czyli jest git, dobry ruch.
    Obecnie dajemy tyle spekule i inwestorom, że tak duże emisje się udają. A im
    większe tym lepsze moim zdaniem bo wykonujemy je w euro w momencie gdy złotówka
    jest silna.
    Emisja i zobowiazanie w euro jest zajęciem pozycji walutowej. W
    _naszej_przyszłej_walucie_. My zakładamy, że bedziemy mieć Euro. My się
    zadłużamy rozsądnie we własnej walucie i wydłużamy okres spłaty.

    Dla mnie to wyglada rozsądnie, to tak jakbym jako konsument kredyt na 5 kartach
    kredytowych w euro, zamienił na kredyt hipoteczny w złotówce, w sytuacji, gdy
    zakładam, że moja złotówka ma szczyt. Proste, logiczne, gdzieś się mylę?

    pzdr
  • sirland 22.02.05, 21:14
    sirland napisał:

    >
    > Dla mnie to wyglada rozsądnie, to tak jakbym jako konsument kredyt na 5 kartach
    > kredytowych w euro, zamienił na kredyt hipoteczny w złotówce, w sytuacji, gdy
    > zakładam, że moja złotówka ma szczyt. Proste, logiczne, gdzieś się mylę?

    Tu zamieszałem, mimo, że jestem pewien, że i tak rozumiecie, usciślęsmile
    Oczywiście chodzi o to że nasza silna stara złotówka jest teraz, i po dobrym
    kursie zamieniamy ją na naszą nową przyszłą złotówkę. Jak mamy coś spłacić w
    dolarze to teraz i za złotówkę i za euro go tanio dostaniemy.

    Generalnie nie zakładam, że dostajemy tanio dolary jak vice versa, choż tego nie
    wykluczam. Uważam że nasze ruchy i w kwesti konwersji i zajęcia pozycji
    walutowej są dobre.

    pzdr
  • bush_w_wodzie 23.02.05, 10:39
    sirland napisał:

    > Spłacamy obecnie pozyczki z lat 70tych. Zaciągamy na ich rzecz coś na zasadzie
    > skonsolidowanego. Tu sie wszyscy zgadzamy.
    >

    tamto (obligacje brady'ego) tez bylo skonsolidowane tylko teraz mozna pewnie
    dostac pozyczke z mniejszymi stopami i zrolowac na okolo 15 lat. bardzo dobrze

    > polemizuje z teza ze rzad dokonuje obecnie jakiegos duzego
    > > przewalutowania dlugu. to co sie dzieje wyglada na zwykle rolowanie bez
    > > wiekszych zmian struktury walutowej

    > Primo.Jak jest z przewalutowaniem rezerw, wszyscy możemy snuć domysły.

    nie rezerw a dlugu. i wiemy dokladnie jak jest bo rzad sie rozlicza z kazdej
    emisji. a jest tak ze pozyczylismy w ciagu 8 tygodni 5 mld euro (a w zeszlym
    roku - 2.2 mld).

    >
    > Skupmy się na tym co mamy podane. Emisja w EURO. W klubie paryskim
    > zadłużamy się w euro, czyli jest git, dobry ruch.

    jasne ale nie zwiazany ze zlotowka

    > Obecnie dajemy tyle spekule i inwestorom, że tak duże emisje się udają. A im
    > większe tym lepsze moim zdaniem bo wykonujemy je w euro w momencie gdy złotówka
    > jest silna.

    wyjasnij mi prosze co ma wspolnego sila zlotowki z operacja prowadzona w euro. i
    w jaki sposob stopy nbp dla zlotowki przekladaja sie na stopy dla euro na
    miedzynarodowym rynku dlugu


    > Emisja i zobowiazanie w euro jest zajęciem pozycji walutowej. W
    > _naszej_przyszłej_walucie_. My zakładamy, że bedziemy mieć Euro. My się
    > zadłużamy rozsądnie we własnej walucie i wydłużamy okres spłaty.

    my juz te pozycje w euro mielismy zajeta od czasu gierka smile)).
    jeszcze raz i powoli: niepodwazam sensownosci tej operacji tylko nie widze jej
    zwiazku ze stopami na zlotym


    >
    > Dla mnie to wyglada rozsądnie, to tak jakbym jako konsument kredyt na 5 kartach
    > kredytowych w euro, zamienił na kredyt hipoteczny w złotówce, w sytuacji, gdy
    > zakładam, że moja złotówka ma szczyt. Proste, logiczne, gdzieś się mylę?

    niestety w czesci tak. jakosciowo: jest splata w euro za kredyt w euro.
    ilosciowo: roznica oprocentowania karta-hipoteka jest rzedu 20-30% a na
    konwersji dlugu na pewno tyle nie zyskamy


    przy okazji. nikt nie zwrocil uwagi na inna mozliwa przyczyne dla ktorej wlasnie
    teraz warto splacac klub paryski. sa nia klopoty budzetowe niemiec i francji. o
    ile sie nie myle - nie tak dawno niemcy sprzedali na wolnym rynku wierzytelnosci
    wobec rosji... czyli bardzo potrzebuja kasy. moze dlatego mozna wynegocjowac
    bardzo korzystne warunki splaty dlugow gierkowskich?

    pzdr
  • sirland 23.02.05, 13:04
    bush_w_wodzie napisał:


    > > Primo.Jak jest z przewalutowaniem rezerw, wszyscy możemy snuć domysły.
    >
    > nie rezerw a dlugu. i wiemy dokladnie jak jest bo rzad sie rozlicza z kazdej
    > emisji. a jest tak ze pozyczylismy w ciagu 8 tygodni 5 mld euro (a w zeszlym
    > roku - 2.2 mld).
    >
    Napisałeś to, co sugerowałemsmile To było nawiązanie do sporej części wątku w
    której spieraliście się, co nbp robi z rezerwami.

    > >
    > > Skupmy się na tym co mamy podane. Emisja w EURO. W klubie paryskim
    > > zadłużamy się w euro, czyli jest git, dobry ruch.
    >
    > jasne ale nie zwiazany ze zlotowka
    >
    > > Obecnie dajemy tyle spekule i inwestorom, że tak duże emisje się udają. A
    > im
    > > większe tym lepsze moim zdaniem bo wykonujemy je w euro w momencie gdy zł
    > otówka
    > > jest silna.
    >
    > wyjasnij mi prosze co ma wspolnego sila zlotowki z operacja prowadzona w
    euro.
    > i
    > w jaki sposob stopy nbp dla zlotowki przekladaja sie na stopy dla euro na
    > miedzynarodowym rynku dlugu

    Nie bardzo wiem skąd to pytanie.
    Jeśli miałeś na myśli pytanie, czy to, że złoty jest silny dodaje opłacalności
    emisji w Euro zamiast w złotówkach to nie, zakładając, że emisja zostaje od
    razu spożytkowana. Chyba że zakładamy jego dalszy wzrost i spłatę pod koniec
    roku. Ale emisja ma iść na obsługę bieżącą w całości, więc tego to nie dotyczy
    (albo w małym stopniu, w zależności jak szybko spłacimy, wiemy, że w tym roku).


    >
    >
    > > Emisja i zobowiazanie w euro jest zajęciem pozycji walutowej. W
    > > _naszej_przyszłej_walucie_. My zakładamy, że bedziemy mieć Euro. My się
    > > zadłużamy rozsądnie we własnej walucie i wydłużamy okres spłaty.
    >
    > my juz te pozycje w euro mielismy zajeta od czasu gierka smile)).
    Ale to "euro", czyli ten koszyk walut który im wisieliśmy, nie było "nasze".

    > jeszcze raz i powoli: niepodwazam sensownosci tej operacji tylko nie widze jej
    > zwiazku ze stopami na zlotym
    To chyba wyjasniłem wyżej

    >
    >
    > >
    > > Dla mnie to wyglada rozsądnie, to tak jakbym jako konsument kredyt na 5 k
    > artach
    > > kredytowych w euro, zamienił na kredyt hipoteczny w złotówce, w sytuacji,
    > gdy
    > > zakładam, że moja złotówka ma szczyt. Proste, logiczne, gdzieś się mylę?
    >
    > niestety w czesci tak. jakosciowo: jest splata w euro za kredyt w euro.
    ilościowo: potrzebowaliśmy euro, ściągnelismy i spłacimy szybko dużo większą
    ilość euro.
    (mieliśmy to spłacić do 2009 chyba? a teraz kurs euro-pln nas mało obchodzi,
    odłożyliśmy to na czas gdy euro będzie nasze)

    > ilosciowo: roznica oprocentowania karta-hipoteka jest rzedu 20-30% a na
    > konwersji dlugu na pewno tyle nie zyskamy
    jakościowo: różnica jestsmile


    >
    > przy okazji. nikt nie zwrocil uwagi na inna mozliwa przyczyne dla ktorej
    wlasni
    > e
    > teraz warto splacac klub paryski. sa nia klopoty budzetowe niemiec i francji.
    o
    > ile sie nie myle - nie tak dawno niemcy sprzedali na wolnym rynku
    wierzytelnosc
    > i
    > wobec rosji... czyli bardzo potrzebuja kasy. moze dlatego mozna wynegocjowac
    > bardzo korzystne warunki splaty dlugow gierkowskich?
    >
    Trafna uwaga, całkiem możliwe.

    > pzdr
    pzdr
  • bush_w_wodzie 23.02.05, 21:41
    sirland napisał:

    > bush_w_wodzie napisał:
    >
    >
    > > > Primo.Jak jest z przewalutowaniem rezerw, wszyscy możemy snuć domys
    > ły.
    > >
    > > nie rezerw a dlugu. i wiemy dokladnie jak jest bo rzad sie rozlicza z kaz
    > dej
    > > emisji. a jest tak ze pozyczylismy w ciagu 8 tygodni 5 mld euro (a w zesz
    > lym
    > > roku - 2.2 mld).
    > >
    > Napisałeś to, co sugerowałemsmile To było nawiązanie do sporej części wątku w
    > której spieraliście się, co nbp robi z rezerwami.

    a to przepraszam. to bylo ze 200 postow temu dla mnie i nie skojarzylem smile


    > > wyjasnij mi prosze co ma wspolnego sila zlotowki z operacja prowadzona w
    > euro.
    > > i
    > > w jaki sposob stopy nbp dla zlotowki przekladaja sie na stopy dla euro n
    > a
    > > miedzynarodowym rynku dlugu
    >
    > Nie bardzo wiem skąd to pytanie.
    > Jeśli miałeś na myśli pytanie, czy to, że złoty jest silny dodaje opłacalności
    >
    > emisji w Euro zamiast w złotówkach to nie, zakładając, że emisja zostaje od
    > razu spożytkowana. Chyba że zakładamy jego dalszy wzrost i spłatę pod koniec
    > roku. Ale emisja ma iść na obsługę bieżącą w całości, więc tego to nie dotyczy
    > (albo w małym stopniu, w zależności jak szybko spłacimy, wiemy, że w tym roku).


    dokladnie

    >
    >
    >
    > >

    > Ale to "euro", czyli ten koszyk walut który im wisieliśmy, nie było "nasze".

    `naszosc' jest zaleta choc droga jeszcze daleka i wiele sie moze wydarzyc. tylko
    ze znacznie wazniejsza jest baza podatkowa i pozycja budzetu

    > ilościowo: potrzebowaliśmy euro, ściągnelismy i spłacimy szybko dużo większą
    > ilość euro.
    > (mieliśmy to spłacić do 2009 chyba? a teraz kurs euro-pln nas mało obchodzi,
    > odłożyliśmy to na czas gdy euro będzie nasze)

    tak i dlatego to jest dobry ruch w dobrym momencie

    pzdr
  • lastboyscout 24.02.05, 00:51
    > > odłożyliśmy to na czas gdy euro będzie nasze)
    > tak i dlatego to jest dobry ruch w dobrym momencie
    > pzdr

    A co się wydarzy jakby to euro jednak nie było nasze?
  • bush_w_wodzie 24.02.05, 01:09
    lastboyscout napisał(a):

    > > > odłożyliśmy to na czas gdy euro będzie nasze)
    > > tak i dlatego to jest dobry ruch w dobrym momencie
    > > pzdr
    >
    > A co się wydarzy jakby to euro jednak nie było nasze?

    to nadal mamy circa 15 lat zamiast 5 lat na jakies remedium. trzeba sie liczyc z
    tym ze polska bedzie probowala przyjac euro w okolicach 2009-2010. to oznacza
    koniecznosc utrzymania sie w latach 2008-2010 w wezu walutowym. mysle ze latwiej
    (i tnaiej) to zrobic w sytuacji w ktorej nie zapadaja terminy splat duzych
    dlugow walutowych
  • lastboyscout 24.02.05, 16:01
    Teraz zapytam cie o KOSZT zysku zwiazanego z wczesniejsza splata pozyczek oraz
    o POWOD dla ktorego Klub Paryski mialby sie zgodzic na te splate?
  • bush_w_wodzie 24.02.05, 22:29
    lastboyscout napisał(a):

    > Teraz zapytam cie o KOSZT zysku zwiazanego z wczesniejsza splata pozyczek oraz
    > o POWOD dla ktorego Klub Paryski mialby sie zgodzic na te splate?

    nie mam pojecia jaki jest ten koszt zysku. emisja euroobligacji w euro i
    zaciagniecie nowych dlugow w otoczeniu niskich stop. z terminem splaty
    odroczonym o 15 lat. za ktore splacamy stare dlugi w euro. czemu to nie mialby
    byc zysk netto?

    dlaczego wierzyciele mieliby sie zgodzic? tu mam robocza hipoteze rzady niemiec
    i francji nie chca zlamac paktu euro i nie chca podniesc podatkow. w tej
    sytuacji kazde euro jest dla nich wazne. juz pisalem ze niedawno niemcy
    wyprzedali wierzytelnosc wobec rosji
  • robisc 24.02.05, 22:44
    chcialem tylko zwrocic uwage na mala ciekawostke. przed akcesja nie muslibysmy
    pytac sie KP o zgode na wczesniejsza splate dlugu. mozna by to zrobic po cichu,
    tak jak to bylo z dlugiem brazylijskim.




    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • bush_w_wodzie 24.02.05, 23:01
    robisc napisał:

    > chcialem tylko zwrocic uwage na mala ciekawostke. przed akcesja nie muslibysmy
    > pytac sie KP o zgode na wczesniejsza splate dlugu. mozna by to zrobic po cichu,
    > tak jak to bylo z dlugiem brazylijskim.

    to o tyle ciekawe spostrzezenie ze o ile wiem to wlasnie klub paryski skupia
    panstwa wierzycieli ktorych chcemy splacic. wszystkie. pokrecilem cos?
  • robisc 26.02.05, 21:29
    bush_w_wodzie napisał:


    > to o tyle ciekawe spostrzezenie ze o ile wiem to wlasnie klub paryski skupia
    > panstwa wierzycieli ktorych chcemy splacic. wszystkie. pokrecilem cos?

    Nie wiem, czy dobrze Cie zrozumialem. Chodzilo mi o to, ze UE zabrania bez zgody
    wierzyciela wykupu swojego dlugu na rynku. Wiadomo, chodzi o pieniadze. zamiast
    wykupic dlug z dyskontem wg aktualnej wartosci, musimy wykupic go po nominale.

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=11473888
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • vice_versa 01.03.05, 03:29
    Witajcie ponownie, problem z kompem mialem. Ogromnie ciekawie sie zrobilo, co
    mnie bardzo cieszy, az nie wiem od czego zaczac... Zaczne od zdziwienia
    Robiego...

    Robi napisal:
    Dlaczego więc mamy tak istotne dla nas sprawy jak spłata długu zagranicznego
    juz konsultować z kimkolwiek. Swoją drogą jestem także ciekaw dlaczego w UE
    taka operacja jak opisana niżej jest niezgodna z prawem.

    Robi widzisz dlatego, aby uniemozliwic wykup dlugu bez prowizji i haraczu.
    Patrz post lastboyscouta ponizej. Zobacz co sie teraz dzieje:
    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,2572297.html
    Niby nic nowego a jednak wciaz WALCZA o tansze przyciaganie kapitalu z
    zagranicy. Poniewaz dlug zaciaga sie wg PKB to 1% przekroczenia Maastricht w
    kazdym z tych panstw, po zsumowaniu i porownaniu kwotowym odpowiada nie 0,15%
    budzetu UE ale pewnie z 10% budzetu EU !!!! Tu sie powinny liczyc KWOTY na
    mieszkanca. Jesli te protestujace bogate panstwa, przyciagaja/ importuja
    kapital (czyt. eksportuja dlug) w wiekszej KWOCIE na 1 mieszkanca niz pozostale
    kraje to: 1. w wiekszym stopniu te bogate kraje powoduja deprecjacje Euro 2.
    tanszy jest koszt kapitalu w panstwach bogatych bo panstwo ten pieniadz wydaje
    i jest go wiecej powodujac np nieproporcjonalny wzrost cen nieruchomosci w
    krajach biednych i bogatych, co z kolei zwieksza PKB i mozna wiecej drukowac
    czyli deprecjonowac silniej niz robia to panstwa biedne.
    Pisze o tym, bo naiwnoscia jest myslenie ze EU stworzyla jednolity system
    walutowy. NIE STWORZYLA. Bez jednolitego systemu zaciagania dlugu jest to
    absurdem. Waluta i obligacje to jest TA sama strona bilansu! Ta sama istota:
    WIERZYTELNOSC. Im kto jest w stanie drukowac ich wiecej tym szybciej
    deprecjonuje. Czyste prawo Kopernika Grishama. Skoro najszybciej robia to USA,
    (choc PKB maja nizsze to operatywnoscia emisji, jednolitoscia rynkow i
    ekonomicznym sposobem wykorzystania tego dlugu bija Europe na glowe) to USA sa
    w stanie wiecej wyeksportowac dlugu i wiecej twardniejacej waluty sciagnac do
    siebie.
    1 USD dlugu zaciagniety przez Rzad Federalny powoduje rowniejszy dostep do
    kredytu niezaleznie czy zaciaga go Smith w Wyoming czy Goldsmith w NY.
    Oczywiscie ceny nieruchomosci nie beda rosly jednakowo, wiec i tak wartosc
    nieruchomosci w NY po takim samym okresie czasu bedzie wieksza niz w Wyoming, a
    wiec faktyczna dostepnosc do kredytu nie bedzie wzrastac liniowo, jednak KOSZT
    kredytu bedzie rowny.
    Tymczasem 1 Euro dlugu zaciagniete przez rzad RFN skutkuje TANSZYM kredytem u
    Mullera w Bawarii niz 1 Euro dlugu zaciagniete przez rzad Grecji skutkujace
    DROZSZYM kredytem u Kostidopulosa. Czemu? Bo ilosc pieniadza rzucona na rynek
    niemiecki jest wieksza niz rzucona na rynek grecki, wiec dobra w Grecji wolniej
    zyskuja na wartosci, rzad Grecji ma mniejszy PKB i wiec odpowiednio mniej moze
    drukowac. To jest przekret i wyscig na NIEWYOBRAZALNA SKALE, hipokryzji w
    szczegolnosci. Europa zeruje na swoich peryferiach i je doi. Jestem pewien ze
    wiekszosc MF albo juz zdaje sobie sprawe, albo zaraz zacznie bo latwo mozna
    tego dowiesc i podjac kroki zaradcze. Tyle ze to wymaga wspolpracy a nie
    konkurencji i podgryzania sie. Mentalnie jestesmy w lesie. Dokladniej MY bo nie
    rozumiemy i sie o te rownosc nie bijemy, szarpiac sie o smieszna jalmuzne, ONI
    bo to rozumieja, ale jest im to na reke. To jest krotkowzroczne bo jednolity
    rynek dlugu nie skazywalby nas na uzaleznienie od tempa deprecjacji narzucanego
    przez najwiekszego falszerza i jego sytuacji ekonomicznej. BYLIBYSMY NAJWIEKSI,
    USA musialyby sie polaczyc z Kanada czy Meksykiem w tej sprawie(i pewnie
    niehybnie by to zrobily znacznie szybciej) To jest tez oszukancze, bo nie
    okrada sie sasiada ani mlodszych braci deklarujac spojnosc i wyrownywanie
    poziomow. Takie europejskie "Miales chamie zloty rog...". Euro to wielki
    sukces, ale sukces powiedzmy w 10% w porownaniu z 90% jakimi jest
    zeuropeizowanie dlugu i eksportu wierzytelnosci poza UE. Tutaj dopiero sa
    ogromne pieniadze. Caly budzet UE to smieszny pieniadz w porownaniu z tym
    przekretem jakim jest predkosc deprecjonowania Euro. Za to kosztowny,
    biurokratyczny i co najgorsze pozorny. Powiedz mi prosze Robi, czy ekonomisci
    tego naprawde nie rozumieja??? Koszt kredytu, koszt kredytu, a nie zadne
    fundusze strukturalne, czy deklaracje traktatowe o swobodzie przeplywu...

    Tyle jesli chodzi o dlug i to czemu bogatsi nie chca bysmy to zrobili taniej
    wiec rezerwuja sobie wymog uzyskiwania ich zgody. Pomysl cyniczny, metoda
    niewyrafinowana...prowizja. Przynajmniej w porownaniu z mechanizmami
    przyciagania pieniadza poprzez eksport dlugu. Zwiekszenie ilosci pieniadza na
    rynku w poszczegolnych panstwach nie jest proporcjonalne, wartosc dobr rosnie
    nieproporcjonalnie zwiekszajac dysproporcje w dostepie do kredytu, jestesmy w
    sytuacji strukturalnego absurdu i nierownosci przy zachowaniu pozorow
    biurokracji "wyrownywania szans".
    Smutne to i brutalne.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • vice_versa 01.03.05, 03:49
    Tytulu nie zmienilem, Robi, mam nadzieje ze nie wezmiesz tego do siebie.

    To co napisalem oznacza rowniez ze NIE JEST PRAWDA TWIERDZENIE ZE O KOSZCIE
    KREDYTU PRZESADZAJA JEDYNIE STOPY PROCENTOWE. NIE. O koszcie kredytu przesadza
    ilosc pieniadza na rynku, a co za tym idzie tempo przyrostu wartosci dobr na
    rynku, a co za tym idzie wartosc PKB. Dokad dlug nie jest zaciagany w proporcji
    do ilosci mieszkancow a do wartosci PKB, dotad zyjemy w systemie potegujacym
    nierownosci w tempie wykladniczym. Co wiecej nie mozna tego policzyc na
    liczbach rzeczywistych bo istnieja raje podatkowe przez ktore wysysany jest
    kapital na rynki globalne. Mozna to tylko zrozumiec operujac na modelu
    abstrakcyjnym, celu dzialania panstw-aktorow i sensu takich instytucji jak
    dlug, PKB, waluty, obligacje, stopy procentowe...

    P.s.
    O zlotowce przeczytalem, musze sie przespac z ogromem pojec i tez...smile
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • robisc 01.03.05, 20:51
    V-V, troche za ciezkotrawne dla mnie te Twoje rozwazania. I nawet ne sproboje z
    nimi tym razem polemizowowac, bo operujesz na zbyt duzym poziomie abstrakcji.
    Przynajmniej dla mnie. Moze Bush wodny albo Przycinek sie skusza - oni
    prezentuja bardziej filozoficzny styl pisarstwa forumego. Ja jestem taki
    przyziemny, gdzie mi tam do Was...


    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • vice_versa 02.03.05, 00:43
    Dobra wodzu, czasem puszczam gniot.
    Ale:
    1. równy koszt kredytu rozumiesz?
    2. nierównosc spowodowana tym ze wiecej gotówki z emisji trafia do bogatych?
    3. róznice w dzieleniu europejskiego dlugu miedzy panstwa per capita a nie jak
    dotychczas per GDP?
    4. jesli wiecej pieniadza trafia do Niemiec niz do PL to gdzie szybciej wzrosna
    ceny nieruchomosci?
    5. czyje GDP bedzie roslo szybciej, pozwalajac na coraz wieksza emisje Euro i
    obligacji?
    6. Kto bedzie mógl udzielac wyzszych pozyczek? Czyli jak dlug przelozy sie na
    dostepnosc kredytu na obu rynkach? Swoboda przeplywu??? Niby tak... To kto
    zaplaci wieksze prowizje bankowe???

    TO SA WAZNE KWESTIE, a nie ulamki procentów budzetu UE (czy ma to byc 1% czy
    1,15%) ani nie to czy prowizja od szybszego wykupu bedzie 1% czy 5%.
    Tylko na to NIKT nie patrzy. Tego w mediach NIE MA.

    Jesli jednak nie chcesz rozmawiac, zrozumiem. Puszczam nowy, bo faktycznie bylo
    metnie.
    Pozdrawiam
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • robisc 02.03.05, 21:33
    vice_versa napisał:


    > Jesli jednak nie chcesz rozmawiac, zrozumiem. Puszczam nowy, bo faktycznie bylo

    Teraz bylo konkretniej, chociaz caly czas mam wrazenie, ze szukasz nie tam gdzie
    trzeba. Ja mimo wszystko nie doszukiwalbym sie przyczyn koniecznosci uzyskania
    zgody UE na wczesniejsza splate dlugu w jakichs teoriach spiskowych.
    Podejrzewam, podkreslam - podejrzewam, ze wiaze sie to jednak jakos z paktem
    stabilnosci. Pewnie wystarczy poszukac, ale nie bardzo mi sie chce. Temat ten
    podalem jako cikawostke i prawde mowiac nie czuje sie kompetentny rozwijac
    dyskusji. Dzieki jednak za sugestie. Nie do konca do mnie przemawiaja, ale daja
    do myslenia.

    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 24.02.05, 23:27
    > nie mam pojecia jaki jest ten koszt zysku. emisja euroobligacji w euro i
    > zaciagniecie nowych dlugow w otoczeniu niskich stop. <

    >dlaczego wierzyciele mieliby sie zgodzic?<


    Jezeli kiedykolwiek przefinansowywales pożyczke to pewnie wiesz, laczy sie to z
    KOSZTAMI zwiazanymi z ta operacja (rzad nie ukrywa zreszta tego faktu istnienia
    tych kosztow , ukrywa jedynie wysokość tych kar , tak samo jak ukrywa wysokosc
    oprocentowania pozyczek).

    Koszty takie sa kara za wczesniejsze splacenie pozyczki poniewaz oczywistym
    jest fakt, ze pozyczajacy nie po to pozycza pieniadze lub zgadza sie na
    wczesniejsza splate, aby na tym tracic.
    Pozyczajacy zgadza sie wiec na wczesniejsza splate pozyczki JEDYNIE w przypadku
    kiedy kara za wczesniejsza splate jest wyzsza od naleznych odsetek, nawet
    jezeli wezmie sie pod uwage spodziewany przez pozyczkodawce zysk z
    reinwestycji zwroconej pozyczki + koszty operacyjne.
    Biorac pod uwage , ze w obecnej sytuacji trudno znalezc pewne i korzystne
    miejsca na reinwestycje zwroconych polskich pozyczek owe KOSZTY wczesniejszej
    splaty polskich pozyczek sa duze a oczywiscie nie ma na to pieniedzy w polskim
    budzecie i trzeba zwiekszac potrzeby pozyczkowe podbijajac oprocentowanie
    obligacji.
    To juz wiesz czemu zlotowka drozeje prowadzac Polske wprost do raju?
  • bush_w_wodzie 24.02.05, 23:30
    dlaczego niemcy sprzedali niedawno wierzytelnosc wobec rosji?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka