Dodaj do ulubionych

Belka zakochał się na wiosnę

20.03.05, 23:33
Liderzy, zarówno SLD jak i partii opozycyjnych, skrytykowali premiera Marka
Belkę za jego sobotnią zapowiedź, że 5 maja włączy się do kampanii politycznej
na rzecz nowej Partii Demokratycznej.

"To nawet jest ładne, to olśnienie tak przyszło i teraz premier, który jest
wrogiem partyjniactwa wszelkiego rodzaju i jest uczonym ponadpartyjnym, nagle
się bierze i to najgorliwiej ze wszystkich inicjatorów tej partii za jej
budowanie. Ogłasza, że już będzie wolny 5 maja, czyli był zniewolony jak
dotąd, rządził z przymusu" - ironizował szef SLD Józef Oleksy w programie
"Siódmy Dzień Tygodnia" Radia Zet.

Bardziej wyrozumiale do decyzji premiera odnosi się szef klubu SLD Krzysztof
Janik.

"To, że Marek Belka będzie tak postępował wiem od wielu tygodni, przecież tego
nie ukrywał" - powiedział w TVN24.

Podkreślił, że "dopóki ten rząd będzie dobrze rządził, będzie przesyłał do
Sejmu dobre projekty ustaw, to nie widzę powodów, dla których nie miałbym za
nimi nie podnosić ręki".

Liderzy PiS Jarosław Kaczyński i PO Jan Rokita zgodnie zarzucili premierowi,
że nie chce ostatni zejść z "tonącego okrętu".

"To jest wszystko próba ratowania pewnej formacji szerzej pojętej, próba
ratowania nawet za cenę już kompletnej śmieszności; próba, w której się
odrzuca wszelkie elementy godnościowe, bo ja nie ukrywam, że na miejscu
premiera Belki bym pozostał do końca, bo po prostu tak wypada, że jak okręt
tonie (...) kapitan nie powinien skakać pierwszy do szalupy" - powiedział J.
Kaczyński.

Wtórował mu Rokita: "Kapitan, wedle zasady stworzonej w polskim charakterze
narodowym przez obraz Lorda Jima, schodzi ostatni z okrętu, a jeśli nie
schodzi ostatni, to ma z tego powodu cierpienia na własnym honorze do końca
życia".

Lider PO porównał obecną sytuację z tą sprzed wyborów parlamentarnych z 2001 roku.

"Jerzy Buzek schodził ostatni, Marek Belka myśli o tym tylko, jak by umknąć".

Rokita uznał jednak, że poza tym sytuacja jest podobna: "Wtedy SLD patrzyło z
absolutnym lekceważeniem na kolejny odłamek, który powstaje z AWS. Dziś my
patrzymy z kompletnym lekceważeniem na to, który kolejny odłamek z SLD
powstaje" - powiedział Rokita. Zaznaczył, że do tych "odłamków" zalicza Partię
Demokratyczną.

Według Tomasza Nałęcza (SdPl), "sytuacja będzie dziwaczna, bo niezależnie, czy
Sejm się rozwiąże 5 maja, czy się nie rozwiąże, to premier do czasu wyborów,
budując nową opozycyjną partię, będzie premierem, bo jeśli Sejm skróci
kadencję 5 maja, to przecież nie powoła nowego premiera".

Nałęcz widzi w tym "przede wszystkim kłopot Unii Wolności, która jak do tej
pory dbała o standardy europejskie, cywilizowane, i było nie do pomyślenia,
żeby człowiek UW stał na czele rządu, wobec którego jest ona w opozycji".

Nałęcz powiedział, że chce wierzyć, iż premier Belka mając do wyboru interes
jednej partii i interes państwa, wybierze interes państwa.

Nałęcz przypomniał, że jego ugrupowanie popierało premiera Belkę, bo był to
fachowiec stroniący od polityki, nie tracący rozsądku dla żadnej partii i
chcący kierować sprawami państwa.

"Dzisiaj mamy do czynienia z człowiekiem, który - jest wiosna - zakochał się w
powstającej partii i jest gotów porzucić sprawy państwa dla tej partii. Mam
nadzieję, że trochę ten zapał będzie stygł w sytuacji, kiedy trzeba będzie
wybierać między partią a państwem. Chcę ciągle wierzyć, że premier Belka jest
człowiekiem takim, jakim go znaliśmy przed rokiem. Mając do wyboru interes
jednej z partii i interes państwa, wybierze interes państwa" - powiedział Nałęcz.

Podkreślił, że premier musi wybierać, ponieważ nawet jeśli Sejm skróci
kadencję 5 maja, to przynajmniej do 19 czerwca Belka będzie urzędującym premierem.

"Nie będzie przecież mógł powiedzieć: teraz mnie guzik obchodzi Polska i
państwo polskie, teraz prowadzę agitację partyjną Partii Demokratycznej" -
zaznaczył.

Nałęcz dodał, że jego ugrupowanie nie widzi w nowej partii swojego
zasadniczego przeciwnika, bo takim przeciwnikiem dla SdPl jest radykalna
polska prawica. Podkreślił jednak, że jego ugrupowanie ma pewien żal do Belki.

"Przez rok był z nami, a w momencie trudnym dla polskiej lewicy nie chce
odbudowywać zaufania dla polskiej lewicy, tylko przeżywa fascynację nową siłą
polityczną. Ale przecież to nie jest powód, żebyśmy nagle zaczęli urągać na
profesora Belkę. Oczekujemy tylko od niego odpowiedzialności jako państwowca.
Niech doprowadzi do końca misję jako premier, a potem niech przeżywa swoją
fascynacje partyjną, czy każdą inną, ale niech tej fascynacji nie realizuje
kosztem państwa" - wyjaśnił.

Nałęcz podkreślił, że Socjaldemokracja będzie startować w wyborach samodzielnie.

"Działamy na własny rachunek, mamy ukształtowany program, okrzepłe środowisko.
Mamy popularnego wśród ludzi lewicy kandydata na prezydenta. Nie rozglądamy
się za żadnymi romansami z innymi ugrupowaniami politycznymi. Będziemy się
sprawdzali w wyborach samodzielnie, choć oczywiście ręce otwieramy na
współpracę ze wszystkim przyzwoitymi ludźmi na lewicy i chętnie ich w
szeregach SdPl widzimy" - dodał.

Z kolei szef PSL Waldemar Pawlak powiedział, że nie życzy sobie "takiego
uzupełniania opozycji o polityków, którzy bądź co bądź ponoszą
odpowiedzialność za ostatni rok funkcjonowania".

Jeden z liderów LPR, Marek Kotlinowski wyraził zaś nadzieję, że premier Belka
"pogrzebie SLD i przybudówki SLD, pogrzebie Unię Wolności i pogrzebie również
na samym starcie Partię Demokratyczną".

Oleksy uważa, że postawa premiera powinna skłaniać do refleksji prezydenta
Aleksandra Kwaśniewskiego, "bo w końcu premiera rekomendował niesłychanie
gorąco prezydent i też chyba jest zdziwiony, że premiera nie obchodzi na
przykład, czy prezydent przyjmie dymisję czy nie, a w przecież w państwie nie
można tak sobie wziąć teczki 5 maja i sobie pójść".

Uczestniczący w programie sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Dariusz
Szymczycha tłumaczył natomiast sobotnie oświadczenie premiera jako "wyraz jego
determinacji, żeby 5 maja w głosowaniu za samorozwiązaniem Sejmu nastąpiło
takie głosowanie, żeby 307 posłów się znalazło (popierających rozwiązanie
Sejmu). I w ten sposób niejako tymi zdecydowanymi wypowiedziami, w moim
przekonaniu, pan premier Belka chce wymusić tę decyzję, bo ona jest zapewne
lepsza niż przeciąganie" - podkreślił Szymczycha.

Janik zapowiedział w niedzielę na antenie radiowej Trójki, że większość posłów
tego klubu zagłosuje przeciwko samorozwiązaniu Sejmu.

"5 maja zdecydowana większość posłów SLD - mam nadzieję, że prawie wszyscy -
zagłosuje przeciwko wnioskowi o rozwiązanie Sejmu. To jest 148 głosów; państwo
dysponujecie 312 głosami" - zwrócił się Janik do polityków opozycji.

Na pytanie, czy SdPl wycofa poparcie dla rządu czy nie, Bogdan Lewandowski
powiedział: "Sformułowaliśmy pismo do premiera Belki". Zapowiedział, że SdPl
czeka na odpowiedź na to pismo i w zależności od niej "Socjaldemokracja
podejmie właściwą decyzję".
info.onet.pl/1070723,11,item.html

Romeo
Edytor zaawansowany
  • klip-klap 20.03.05, 23:37
    PD uporczywie nazywana jest opozycyjna,a przeciez taka nie jest. Uczestniczy w
    rzadzie i popiera jego linie.
    --
    Polityka i Gospodarka
  • tomek9991 20.03.05, 23:50
  • klip-klap 20.03.05, 23:56
  • t3rro 21.03.05, 00:01
    hehe czyli nadal rzedzic bedzie fundacja batorego? smile
    --
    Sic itur ad astra..
  • klip-klap 21.03.05, 00:10
    powiewu swiezosci nie widac,wyborcy w zasadzie wybieraja pewne kolko politykow i
    antysystemowcy to wyjatek,a dodatek albo mocno atakowany(LPR) albo malo
    popularny(UPR);widac ludziom podoba sie establishment mimo narzekan i nieufnosci
    --
    Polityka i Gospodarka
  • kimmjiki 21.03.05, 12:20
    > powiewu swiezosci nie widac,wyborcy w zasadzie wybieraja pewne kolko
    > politykow i antysystemowcy to wyjatek

    To logiczne. Gdyby "antysystemowcy" (cokolwiek by to nie znaczylo) nie byli wyjatkiem, zmieniliby system i przestaliby byc antysystemowcami.

    > a dodatek albo mocno atakowany(LPR)

    Podejrzewam, ze gdyby policzyc ataki na LPR i ataki LPR na innych, to tych drugich byloby wiecej. No ale przeciez syndrom oblezonej twierdzy to podstawa.

    > widac ludziom podoba sie establishment mimo narzekan i nieufnosci

    To, ze ktos nie lubi LPR i UPR, nie znaczy jeszcze, ze lubi "establishment".

    --
    "Trzeba wiele rzeczy doprowadzić do absurdu. Niech poznają swego rodzica."
    Stanisław Jerzy Lec
  • klip-klap 21.03.05, 21:01
    Jak na to glosuja to sie podoba. To zreszta dobra wiadomosc dla konserwatystow,
    takie glosowania na tych samych.
    --
    Polityka i Gospodarka
  • t3rro 21.03.05, 00:17
    Jak wygra PD albo inny komunistyczny syf. Sprzedaje firme i uciekam stad.
    Bedzie to znaczylo, ze ten narod jest za glupi na glosowanie. Ja mam juz dosyc
    ciagle zmieniajacych sie przepisow etc. Widma fiskusa wiszacego jak ten
    jastrzab nad firma. W tym kraju nie mialem ani jednego dnia spokoju, w ktorym
    wstawalem rano szedlem do pracy i patrzac na to co zbudowal ojciec moglbym byc
    dumny, ze ciezka praca doszlismy do czegos i odtad bedzie nam sie juz zyc
    dobrze.. zawsze w pamieci byly idiotyczne kontrole, marnowanie naszego czasu i
    pieniedzy przez jakis kretynow co to ani wyksztalcenia nie maja ani
    inteligencji. Jednakze z powodu iz decyzje "byc albo nie byc" zaleza od nich to
    wszedzie szukaja mozliwosci nachapania sie cudzym kosztem. Autentycznie mam
    dosyc tego kraju..
    --
    Sic itur ad astra..
  • klip-klap 21.03.05, 21:03
    Powtorze tylko swoj komentarz z FK. Oni mowia jezykiem 1984,chca ministerstwa
    milosci i ministerstwa pluralizmu.
    --
    Polityka i Gospodarka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka