Dodaj do ulubionych

Rollercaster czy już screwmachine?

29.06.05, 15:55
Balcerowicz mocno obniżył stopy i zostawił furtkę na dalsze obnizki.
Co za ZASTANAWIAJĄCA zmiana nastroju !

Tymczasem w Niemczech zima, za oceanem wiosna w dodatku bezinflacyjna (ale
NIE na moich rachunkach....).

Pisałem o póżnej jesieni ... czyżby miało przyśpieszyć?
Edytor zaawansowany
  • bush_w_wodzie 29.06.05, 18:20
    obnizaja stopy - zle z gospodarka - bedzie krach
    podwyzszaja stopy - zle z pozyczkodawcami - bedzie krach
    nic nie robia - zle z gospodarka i pozyczkodawcami - bedzie krach

    nie obrazaj sie za ten przytyk - to tylko taka przyjacielska refleksja

    nie jest w polsce fajnie - to jasne - ale tak jest i bez krachu. bardziej bym
    sie krachu obawial gdyby byl fajnie choc moze bladze

    pzdr
  • lastboyscout 29.06.05, 20:14
    Nie krytykujesz moich pogladów a tylko im przeciwstawiasz swoje, dlaczego
    mialbym to traktowac jako przytyk?!
    W tym przecież cała zabawa! smile

    Bush, ja nigdy medrkowałem o poziomie stóp procentowych ani w Polsce ani w USA.
    Z bardzo prostej przyczyny:
    NIE ZNAM SIĘ NA TYM.
    Nie obserwuje też tak dokladnie rynku, nie wnikam w cyfry.

    Moje zdanie na temat sytuacji we Polsce i w USA okresliłem nie raz bardzo
    klarownie.
    W Polsce NAJPIERW trzeba zmienić PODSTAWY PRAWA i wypelnić wiezienia POLITYKAMI
    a nie kryminalistami (poniewaz ci ostatni dostali sie tam za sprawa politykow =
    biedy).
    W USA trzeba RATOWAĆ prawo przed MONOPOLAMI I OLIGOPOLAMI, ktore doraznie
    oprozniaja wiezienia z kryminalistow (potrafiąc im dać pozyteczniejsze zajecie:
    prace i wojnę) ale zdemoralizowane zniszcza ten kraj OD SRODKA.

    Probowalem (z fachowa pomocą Przycinka) uzmyslowic wam ze stopy w Polsce to
    TRZECIORZEDNA sprawa i DOTYCHCZAS (!!!!!!!!!) zalezna tylko od polityki innych
    krajów.
    Ich obnizka nawet o 3% zwiekszy wylacznie popyt na kredyty konsumpcyjne, ktore
    brane w obowiazujacej postaci(zmienna stopa, balon, obce waluty) to nieuchronna
    droga do oddania obcym (bankom) reszte tego co pozostało w polskich rekach:
    wlasnosć prywatną.
    Temat Balcerowicza, jego "reform", stóp to temat ZASTĘPCZY odwracający
    (wygodną) uwagę Polaczków od tego o co naprawdę w tej grze chodzi.
    Tak więc FAKTYCZNIE uważam, że niezaleznie jaki by nie przyjąć poziom stóp
    zawsze rozwinie sie niekorzystny scenariusz.
    Przy wysokich-złuda siły przy rosnących długach - juz 100 miliardow (46%GDP)
    dolarow TYLKO dlugu zewnetrznego!
    Przy niskich stopach odjazd spekulantow zwlaszcza przy zaiskrzeniu koniunktury
    na swiecie.
    Wyważony środek to powolna agonia co dotychczas calkiem niezle sie udawalo za
    sprawa sprzyjajacych okolicznosci zewnetrznych (niespotykanie stabilna sytuacja
    na swiecie).
    To, że Balcerowiczowi puściły wyraznie nerwy (najpierw zawyżone stopy, potem
    asekuracyjny zjazd a teraz noga na gazie przy niekorzystnych danych z USA
    (inwestycje netto prawie 100 miiardow TYLKO w styczniu 2005!)świadczy o tym, że
    kończy się DRUGA KADENCJA (pierwsza to lata 70te) tego pana jego "reform" i ich
    efektów sad
    On już pakuje walizki a TY wink ....?
  • viper39 29.06.05, 20:19
    bush_w_wodzie napisał:

    > obnizaja stopy - zle z gospodarka - bedzie krach
    > podwyzszaja stopy - zle z pozyczkodawcami - bedzie krach
    > nic nie robia - zle z gospodarka i pozyczkodawcami - bedzie krach
    >
    > nie obrazaj sie za ten przytyk - to tylko taka przyjacielska refleksja
    >
    > nie jest w polsce fajnie - to jasne - ale tak jest i bez krachu. bardziej bym
    > sie krachu obawial gdyby byl fajnie choc moze bladze
    >
    > pzdr

    nie wiem jak ty ale ja to inaczej zrozumialem, jako wyraz euforii ze nareszcie
    cos idzie w dobrym kierunku, poniewaz tez ta obnizka od razu nie zadziala, a
    spodziewa sie Balcerowicz ze po wyborach komuny nie bedzie, to jest to tez
    proba przypodobania sie nowej wladzy (POPIS), co w sumie ejst dobra polityka
    dla niego.
    choc z drugiej strony jak juz kiedys mowilem sama obnizka stop nie jest w
    stanie niczego zalatwic.

    a swoja droga to szlag czlowieka trafia jak sobie pomysli jak dobrze mogloby
    byc w Polsce gdyby nie te idiotyczne przepisy, przepisy i polityka itd....
    ludzie zalapaliby zachodniego bakcyla dosc szybko, bo przeciez Polacy umieja
    sie przystosowac do zachodnich warunkow...

    --
    www.fun.from.hell.pl/2004-08-26/misiu.jpg
  • lastboyscout 29.06.05, 20:41
    > nie wiem jak ty ale ja to inaczej zrozumialem, jako wyraz euforii ze
    >nareszcie cos idzie w dobrym kierunku, poniewaz tez ta obnizka od razu nie
    >zadziala, a spodziewa sie Balcerowicz ze po wyborach komuny nie bedzie, to
    >jest to tez proba przypodobania sie nowej wladzy (POPIS), co w sumie ejst
    dobra polityka dla niego.

    Pewnie, że idzie w dobrym kierunku bo socjalizm moze zwalczyc TYLKO ekonomia
    jak uczy Hrabia Fredro i wlasnie sprawa nabrala przyspieszenia.
    Z tym, ze na tym moj optymizm sie konczy bo komuna i Balcerowicz po wyborach
    tak długo będzie jak długo KO0MUNIZM JEST W NAS (wystarczy poczytac wypowiedzi
    na forum! ).
    Co do POPIS'u i wszelkich innych Donaldów i Marii, zwolennikow Putina, Buraków
    innych różowych to ICH WLASNIE zamknąłbym w wiezieniach za 15 lat kadzenia
    zamiast pracy.
    W Polsce bedzie jeszcze dobrze!
    Ale TYLKO wtedy kiedy ja zostanę prezydentem, Bush_ premierem a Przycinek
    Ministrem Finansów!
  • robi17 29.06.05, 21:49
    BIEC jak dotad sie nie mylil

    Przyspieszenie możliwe jesienią

    Wskaźnik wyprzedzający koniunktury, informujący o przyszłych tendencjach w
    gospodarce, wzrósł o 0,7 punktu i był to drugi miesiąc jego lekkiego przyspieszenia.

    ekonomia_a_34-1.F.jpg

    Być może to zapowiedź lepszych perspektyw rozwojowych gospodarki w drugim półroczu.

    Jest to tym bardziej prawdopodobne, że dwie miary pomocnicze wskaźnika
    informujące: o kierunku i tempie zmian w gospodarce oraz o sile ich
    rozprzestrzeniania się na poszczególne obszary działalności - również mówią o
    nadchodzącej poprawie.
    Lepiej z zamówieniami

    Spośród ośmiu składowych wskaźnika cztery poprawiły się, dwie pozostały na
    poziomie podobnym jak przed miesiącem, a dwie się pogorszyły.

    Najważniejsze korzystne zmiany to wyhamowanie tempa spadku napływu nowych
    zamówień w przedsiębiorstwach. Ciągle utrzymują się one w trendzie spadkowym,
    jednak od dwóch miesięcy sytuacja nie pogarsza się tak drastycznie, jak na
    początku roku. Natomiast na razie nie widać istotnej poprawy zamówień
    eksportowych. Ostatnie dane statystyki oficjalnej wskazują na lekkie zwolnienie
    eksportu, choć ciągle to właśnie sprzedaż za granicę jest siłą napędową
    gospodarki. Dla najbliższej przyszłości nadal zasadnicze znaczenie ma odpowiedź
    na pytanie, czy ożywienie popytu wewnętrznego jest w stanie zrównoważyć
    ewentualne osłabienie siły eksportu.

    Na razie perspektywy popytu wewnętrznego nie rysują się najlepiej. Kwiecień i
    maj to kolejne miesiące, kiedy płace w ujęciu realnym spadały. Skłonność
    konsumentów do zakupów w ostatnim czasie nie poprawiła się w sposób wyraźny. W
    zasadzie od początku roku można mówić o stagnacji nastrojów konsumenckich, jeśli
    chodzi o skłonność do kupowania dóbr trwałego użytku.

    Informacją, która mogłaby świadczyć o wzroście popytu globalnego, jest dynamika
    kredytów zaciąganych przez gospodarstwa domowe i małe firmy. Wielkość ich
    zadłużenia rośnie niezwykle dynamicznie w ostatnich miesiącach, ale nadal nie
    jest jasne, jaką część tych kredytów przeznacza się na cele konsumpcyjne, a jaką
    - na finansowanie inwestycji giełdowych. Warszawska giełda w ostatnim czasie
    kusi bowiem inwestorów kolejnymi atrakcyjnymi debiutami, a trzymanie
    oszczędności na lokatach bankowych staje się przy malejących stopach
    procentowych coraz mniej opłacalne.

    Kolejny pozytywny objaw to wzrost wydajności pracy w przedsiębiorstwach
    produkcyjnych. Przedsiębiorstwa coraz szybciej i lepiej dostosowują się do
    bieżących zmian na rynku. Na spadek popytu reagują szybko - upłynniają zapasy,
    ograniczają produkcję i redukują koszty, także zatrudnienia. Tym samym wymuszają
    wzrost wydajności pracy, co pozwala im utrzymać konkurencyjną pozycję na rynku.
    Choć w ciągu ostatnich kilku lat wydajność pracy rośnie po kilkanaście procent
    rocznie, rezerwy pod tym względem chyba są, zwłaszcza jeśli poziom wydajności
    odnieść do czołowych gospodarek światowych.
    Kłopot z inwestycjami

    Wzrost wydajności pracy bez ożywienia inwestycji wpływa niestety negatywnie na
    sytuację na rynku pracy. Stąd też widoczny ostatnio spadek stopy bezrobocia może
    ulec wyhamowaniu, jeśli przedsiębiorcy nie zwiększą skłonności do inwestowania.

    A nie jest z nią najlepiej. Dane GUS o inwestycjach w pierwszym kwartale
    rozczarowały ekonomistów do tego stopnia, że wielu podważa ich wiarygodność. Nie
    ma wątpliwości, że inwestycje pojawiają się z pewnym opóźnieniem w stosunku do
    ożywienia gospodarczego. Żeby jednak firmy skłonne były podjąć decyzje o
    inwestowaniu, ożywienie musi się utrzymywać przez dłuższy czas, a wyniki
    finansowe przedsiębiorstw muszą się poprawiać w sposób istotny.

    Ubiegłoroczne przyspieszenie wzrostu gospodarczego trwało zaledwie pół roku,
    wyniki finansowe przedsiębiorstw poprawiały się, jednak od połowy roku zaczęły
    się już pogarszać. Tempo wzrostu kosztów stawało się szybsze niż przychodów. W
    takiej sytuacji trudno decydować się na inwestycje, a jeszcze trudniej przekonać
    do niej bank, który udziela kredytu. Finansowanie inwestycji ze środków własnych
    przedsiębiorstw może dotyczyć zakupu drobnego wyposażenia (komputery czy środki
    transportu), ale nie poważnych inwestycji, które istotnie wpłyną na rozwój całej
    gospodarki.

    Podaż pieniądza M3 w ujęciu realnym nie rosła w maju tak szybko jak w miesiącach
    poprzednich, jednak w dalszym ciągu przybywa gotówki. Gdyby sytuacja ta
    utrzymała się w dłuższym okresie, mogłoby to świadczyć o poszerzaniu się szarej
    strefy.

    Realne wartości WIG obniżyły się w maju i przynajmniej do końca lata nie należy
    spodziewać się raptownej poprawy nastrojów wśród inwestorów giełdowych.
    MARIA DROZDOWICZ
    Maria Drozdowicz jest pracownikiem Bureau for Investments and Economic Cycles,
    www.biec.org

    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050629/ekonomia/ekonomia_a_34.html
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 30.06.05, 19:25
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2796816.html



    ..."Marcin Mróz, mówi, że głębokim cięciem można NAPOMPOWAĆ popyt, jednak
    skończyłoby się to WYSOKĄ inflacją i WZROSTEM DEFICYTU w bilansie obrotów
    bieżących. A to w dłuższej perspektywie SZKODZILOBY gospodarce.

    Kredyt NIE JEST pożądany

    Choć po obniżce stóp NBP spadnie oprocentowanie kredytów, to ekonomiści
    zastanawiają się, czy popyt na te kredyty istotnie się zwiększy. I odpowiadają
    zgodnie - raczej nie.

    Główne powody to:

    • produkcja przemysłowa spowolniła, więc na razie moce wytwórcze mogą
    wystarczyć;

    • przedsiębiorcy w Polsce inwestują głównie w oparciu o własne pieniądze, a te
    wciąż leżą na kontach niewykorzystane;

    • tańszy kredyt można bez problemu zaciągnąć np. we frankach szwajcarskich."...
  • robi17 01.07.05, 06:35
    stopy kredytu konsumenckiego w Polsce nijak sie maja do stop NBP, nie mowiac juz
    o tym, ze stosunkowo malo Polakow wogole korzysta z ktedytow, bo ich na to nie
    stac; stopy nie beda wiec mialy wplywu na popyt wewnetrzny, natomiast moze
    spowoduje oslabienie PLN (dobre dla eksporterow) i poprawia rentownosc
    przedsiebiorstw, co z kolei w dluzszej perspektywie moze spowodowac zwiekszenie
    sklonnosci do inwestowania; niby proste
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 01.07.05, 15:26
    Ja z kolei przestalem czytac Rzeczpospolita ponieważ po zmianie jej
    kierownictwa to istny koncert życzeń.

    Cytat który przytoczyłem to tylko CYTAT Wyborczej z wypowiedzi Głównego
    Ekonomisty banku Société Générale ...

    Co do tematu.
    Banki JUŻ obniżyly oprocentowanie kredytow KONSUMENCKICH:
    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2797005.html
    co NIE MOŻE NIE MOŻE NIE WPŁYNĄĆ NA POPYT zwłaszaca biorąc pod uwagę trudności
    ze spłatami przy słabnącej koniunkturze gospodarczej.
    Juz zadluzeni beda przefinansowywac kredyty na nizszy procent a niektórzy
    uzyskane oszczednosci na splacie bedą przeznaczac nawet na podwyzszenie
    pozyczki.

    Pominąłeś wspomnianą również oczywistą sprawę ucieczki od kredytów walutowych w
    związku z nieuchronnym słabnięciem złotówki.

    A PRZEDE WSZYSTKIM nie bierzesz pod uwage faktu o ktorym sam wielokrotnie
    pisałeś: przedsiebiorstwa mają masę własnych niewykorzystanych funduszy więc
    NIE MA żadnego powodu aby miały się dodatkowo zapożyczać!
  • lastboyscout 01.07.05, 23:05
    ?????!
  • lastboyscout 02.07.05, 00:08
    Tak wiem. Na TO liczy Balcerowicz.
    TYM chce splacic nadchodzacą LAWINĘ spłatpozyczkowych.
    Balcerowicz może jeszcze obnizyc stopy bo ma nieoczekiwanie deflacje.
    Greenspan podnosi stopy mimo, ze nieoczekiwanie nie ma inflacji.
    Obecnie ida leb w leb, z tym, ze Greenspan ma lawine inwestycji a Balcerowicz
    ma wybory.
    Stawiamy zaklady kto wygra ten wyscig?


  • robi17 04.07.05, 20:44
    Umacniając złotego, RPP osłabia efekty obniżki stóp
    04 lipca 2005
    Piotr Wiśniewski
    Umacniając złotego, RPP osłabia efekty obniżki stóp
    Rada pomogła gospodarce, tnąc stopy procentowe. I zaszkodziła, zmieniając na
    łagodne nastawienie w polityce monetarnej.
    Z Ameryki

    Tydzień przed amerykańskim Dniem Niepodległości zwykle nie wyróżnia się
    przesadną aktywnością i tym razem też tak było. Inwestorzy myślami byli już na
    długim weekendzie albo na wakacjach. Trochę emocji pojawiło się we wtorek, kiedy
    wszystko pomagało bykom, i w czwartek po posiedzeniu FOMC (komitetu sterującego
    polityką monetarną USA). Na rynku walutowym kurs euro przełamał bardzo mocne
    wsparcie na poziomie 1,20 USD.

    Fed tym razem negatywnie zaskoczył inwestorów. Co prawda zgodnie z oczekiwaniami
    podniósł stopy o 25 pkt baz., ale wydał komunikat niewiele różniący się od tego
    sprzed miesiąca. Nie było sygnału pozwalającego na wyciągnięcie wniosku o
    zbliżającym się finale cyklu podwyżek. Wręcz przeciwnie — członkowie Fed
    stwierdzi, że mimo wzrostu cen energii ekspansja gospodarcza nie jest zagrożona.
    Inwestorzy odczytali to jako zapowiedź kontynuacji podwyżek stóp i sprzedawali
    akcje. Kiedy już ochłonęli, następnego dnia doszli do wniosku, że komunikat
    świadczy jednak o wzroście zaufania banku do gospodarki. Wcale jednak nie jestem
    pewien, że taki jest powód podtrzymania zapowiedzi stopniowego podwyższania
    stóp. Podejrzewam, że chodzi o trudną sytuację na rynku nieruchomości.

    Warto uświadomić sobie, że Alan Greenspan popełnił sporo błędów, a ich wynikiem
    są nadmuchiwane jeden po drugim balony spekulacyjne. Ostatnio przeczytałem
    artykuł Stephena Roacha, analityka Morgan Stanley („Od bąbla do bąbla”wink, pod
    którym mógłbym się podpisać obydwiema rękami. Roach pisze, że swoją uległością
    wobec rynków finansowych Rezerwa Federalna doprowadziła pięć lat temu do
    powstania bąbla spekulacyjnego na rynku akcji, a po jego pęknięciu ratowała
    sytuację, utrzymując stopy procentowe w latach 2002-04 poniżej poziomu inflacji.
    Dzięki temu powstał kolejny bąbel spekulacyjny — rynek nieruchomości — i wiele
    mniejszych.

    Tani kapitał spowodował 10-krotne zwiększenie portfeli funduszy hedgingowych.
    Nadmuchują one balony spekulacyjne, inwestując na rynkach rozwijających się i na
    rynku towarowym. Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy rzeczywiście na amerykańskim
    rynku nieruchomości powstał balon spekulacyjny i nie przekonuje go nawet znaczny
    liczby transakcji oraz cen sprzedawanych domów, powinien zajrzeć na stronę
    internetową CondoFlip.com. Zwraca tam uwagę hasło, które ośmiesza ideę bąbli
    spekulacyjnych: „miejsce bąbelków jest w wannach”. Najważniejsze jednak to, że
    firma pośredniczy w internetowej sprzedaży domów, które... nie zostały jeszcze
    nawet zbudowane. Pojawienie się takich biznesów jest dzwonkiem alarmowym.
    Problem w tym, że rynek domów jest już ostatnim inwestycyjnym bastionem
    Amerykanów. Jeśli on się załamie, nie będzie następnego, na którym można by
    szybko zarabiać.

    Danych makro pojawiło się w zeszłym tygodniu niewiele. Były za to mocno
    mieszane. Indeksy nastroju wzrosły, ale to bardzo niepewne wskaźniki. Nie
    potwierdziły bowiem tych dobrych nastrojów dane o wydatkach Amerykanów (w maju
    nie uległy zmianie). Ograniczenie wydatków konsumentów gospodarce będzie
    szkodziło. Złe dane tłumaczono wzrostem ceny ropy. Nie miały dużego wpływu na
    rynek akcji zapewne dlatego, że na rynku surowca nastąpiła mocna realizacja
    zysków. Taka korekta była do przewidzenia, ale do przewidzenia jest również to,
    że w dłuższym terminie powrócą wzrosty. Po pierwsze, popyt Chin i USA rośnie, a
    można sobie wyobrazić, co się stanie, jeśli po budowanych właśnie chińskich
    autostradach pomkną miliony chińskich samochodów. Po drugie, niskie rynkowe
    stopy procentowe pomagają funduszom hedgingowym, które wykorzystają każdą
    sytuację do zarobku, a na rynku ropy mają fundamentalne „podkładki” pod wzrosty
    cen. Po trzecie, w związku z wynikiem wyborów w Iranie, gdzie prezydentem został
    ultrakonserwatywny burmistrz Teheranu, rośnie napięcie w geopolityce, a kraj ten
    jest przecież dużym producentem ropy. Do pełni nieszczęścia brakuje tylko ataku
    terrorystycznego na kilka instalacji czy ropociągów. Cena baryłki błyskawicznie
    przekroczyłaby wtedy 80 USD. Dobrze, że mityczna Al Kaida nie jest centralnie
    zorganizowana, bo już dawno doświadczylibyśmy takich ataków.

    Przed nami tydzień o jeden dzień roboczy krótszy, co nie znaczy, że pozbawiony
    emocji. Kończy się on bowiem miesięcznym raportem z amerykańskiego rynku pracy,
    przed którym zawsze występują większe ruchy na rynkach walutowych. Tyle tylko,
    że nie bardzo wiadomo, do czego się trzeba szykować, bo ostatnio dane były
    prawie zawsze niespodzianką. Może się okazać, że tym razem reakcję na te
    informacje zobaczymy dopiero w piątek. Początek miesiąca w sposób naturalny
    sprzyja bykom, bo do funduszy wpływają świeże pieniądze, więc trudno mi zakładać
    na ten okres korektę na rynku akcji. W przypadku walut dużo zależy od danych
    makro, ale pokonanie zaczarowanego wsparcia na poziomie 1,20 USD zapowiada
    spadek nawet do 1,17 USD.
    Z Polski

    Odliczamy kolejny, siódmy tydzień wzrostów indeksów. I znowu okazało się, że
    interpretowanie kontrariańsko bardzo „niedźwiedziego” Wigometru przyniosło
    pozytywne efekty. Teraz wskaźnik ten sygnalizuje, że siły byków i niedźwiedzi
    wyrównały się, co nie daje żadnych sygnałów na przyszłość. Rolę lidera po
    sektorze bankowym, który zachowywał się słabiej w końcówce tygodnia, przejął
    TechWig.

    Akcjom i złotemu pomogła też Rada Polityki Pieniężnej, obniżając poziom stóp
    procentowych o 50 pkt baz. i zmieniając swoje nastawienia na łagodne. Od pewnego
    czasu widać już było, że nawet najbardziej zaciekłe jastrzębie z grona Rady chcą
    obniżki stóp, ale ostatnia decyzja była niespodzianką. Widać, że RPP nie boi się
    inflacji, a zaczyna się niepokoić spowolnieniem gospodarczym. Pytanie tylko, po
    co rok wcześniej stopy podwyższała, co niewątpliwie przysłużyło się do
    schłodzenia gospodarki.

    W nadchodzącym tygodniu decyzje o poziomie stóp procentowych podejmują Bank
    Anglii oraz ECB. Nie oczekuje się cięcia, choć naciski polityków na ECB są
    olbrzymie. Co prawda przedstawiciele banku twierdzą, że nawet duże wzrosty ceny
    ropy nie będą podstawą do cięcia stóp, więc trudno jej oczekiwać, ale z
    decyzjami banków bywa różnie. Brak obniżki powinien pomóc euro w odrabianiu
    strat, a to może dodatkowo pomagać naszej walucie.

    Obniżając stopy RPP pomaga gospodarce, ale zmieniając nastawienie na łagodne jej
    szkodzi, bo daje nadzieje na dalsze cięcia. Dzięki temu drożejące obligacje
    przyciągają spekulantów z całego świata, którzy wymieniając waluty na ich zakup,
    przyczyniają się do wzmocnienia złotego. Takie wzmocnienie jest równoważne
    podwyżce stóp.

    Słabnięcie euro przyjmowane jest w eurolandzie z entuzjazmem – ekonomiści
    uważają, że jest ono równoważne obniżce stóp o 50 pkt baz. U nas wystarczyło po
    prostu nie zmienić nastawienia RPP, by przeciwnego do obniżki efektu nie
    wywoływać. Czasem trudno naszych bankierów zrozumieć… Mogą mieć jednak trochę
    szczęścia, jeśli rynek dojdzie do wniosku, że co prawda nastawienie jest
    łagodne, ale przed wyborami stopy nie zostaną zmienione. Wtedy na rynku
    obligacji i złotego mogłaby się zacząć dwumiesięczna korekta.

    Drugi kwartał jest już za nami i wchodzimy w decydujące starcie – prawie wszyscy
    oczekują przyśpieszenia gospodarki w drugiej połowie roku. Jego brak
    wystraszyłby inwestorów i skończyłoby się przeceną akcji oraz osłabieniem
    złotego. Oczywiste jest, że stosunkowo niska baza z drugiej połowy zeszłego roku
    daje podstawę do oczekiwania poprawy. Ośrodek BIEC informuje, że jego wskaźnik
    wyprzedzający koniunktury (WWK), informujący o tendencjach w gospodarce, drugi
    miesiąc z rzędu lekko wzrósł. Wzrósł także wskaźnik rynku pracy (WRP), ale
    większość jego składowyc
  • robi17 04.07.05, 20:45
    Wzrósł także wskaźnik rynku pracy (WRP), ale większość jego składowych osłabła,
    co sygnalizuje, że tam sytuacja trochę się pogorszy. Poza tym znacznie spadł w
    kwietniu import, co może świadczyć o nadal małej dynamice inwestycji. Trzeba
    jednak brać pod uwagę, że w zeszłym roku kwiecień był ostatnim miesiącem przed
    akcesją do Unii Europejskiej i import wtedy był olbrzymi, bo Polacy kupowali na
    zapas.

    Najbardziej prawdopodobny jest rozwój gospodarki w tempie niewiele szybszym niż
    w pierwszej połowie roku. Obawiam się, że zawirowania na rynku walutowym i ropy
    oraz niepewność polityczna nie pozwolą na wyraźną poprawę w trzecim kwartale.
    Problem w tym, że długo jeszcze nie będziemy wiedzieli, w jakiej sytuacji jest
    gospodarka. Dane makro za czerwiec zostaną zlekceważone, bo drugi kwartał
    spisany jest na straty. Dane za lipiec przyjęte zostaną z powątpiewaniem i
    podobnie może być z sierpniem (okres wakacyjny). Dopiero w październiku
    zobaczymy, jak wygląda sytuacja gospodarcza. Co ważne, będzie już wtedy po
    wyborach parlamentarnych. Wniosek jest prosty: fundusze mogą nadal zakładać, że
    czeka nas w drugiej połowie roku ożywienie gospodarcze, a to jest znakomitym
    pretekstem do kupowania akcji.

    Nasza hossa ma się dobrze i nadal nie widać dla niej zagrożenia. Dzięki bardzo
    niskim rynkowym stopom procentowym kapitału na rykach jest aż za dużo, a
    nadzieje na poprawę sytuacji gospodarczej są na razie niemożliwe do
    weryfikowania. Dziwna to jednak hossa, w której debiuty giełdowe nie przynoszą
    sukcesów, a kolejne spółki (Capital Partners, Swissmed czy PC Guard) przesuwają
    oferty na później. Widać, że kapitał spekulacyjny atakuje wyłącznie duże spółki,
    a nasze fundusze za nim nadążają. Wydaje się więc, że trwająca od lutego do maja
    korekta była dopiero podfalą 4 w fali V, a teraz trwa ostatnia podfala, która
    doprowadziła już do pokonania szczytu przez indeks WIG i może nas zaprowadzić
    dużo wyżej. Zakończy się dopiero wtedy, kiedy inwestorzy dojdą do wniosku, że
    ożywienia w drugiej połowie roku nie będzie albo będzie śladowe lub, jeśli w USA
    rentowność obligacji zacznie wyraźnie wzrastać.
    Źródło:

    www.pb.pl/content.aspx?sid=2303&guid=880030A2-EC62-419E-809D-6E2ECC3B6D93
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 05.07.05, 14:14

    >>Zakończy się dopiero wtedy, kiedy inwestorzy dojdą do wniosku, że
    ożywienia w drugiej połowie roku nie będzie albo będzie śladowe lub, jeśli w US
    a rentowność obligacji zacznie wyraźnie wzrastać."....
  • robi17 05.07.05, 23:46
    z tym stwierdzeniem sie zgadzam - co wiecej czekam na taki rozwoj wypadkow; euro
    za 4,40-4,50 - tego potrzebuje nasza gospodarka; jezeli do rosnacych inwestycji
    dolaczy rosnacy eksport, to nie powinno byc zle
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • viper39 06.07.05, 19:09
    robi17 napisał:

    > z tym stwierdzeniem sie zgadzam - co wiecej czekam na taki rozwoj wypadkow;
    eur
    > o
    > za 4,40-4,50 - tego potrzebuje nasza gospodarka; jezeli do rosnacych
    inwestycji
    > dolaczy rosnacy eksport, to nie powinno byc zle

    to0 juz niedlugo sie stanie, zaraz po wyborach, poczekaj jeszcze pare
    miesiecy...
    co sie nie zbyt dobrze dzieje to to ze dolar cholera idzie w gore, a raczej
    euro zjezdza w dol...jak tak dalej pojdzie to jeszcze przed koncem wakacji
    bedzie 1 EU do 1.1 $ a na koniec roku rownowaga $=EU, choc nie mysle ze to
    ozywi strefe Euro.

    --
    www.fun.from.hell.pl/2004-08-26/misiu.jpg
  • robi17 06.07.05, 21:52
    a jeszcze ie dawno nie nie moglismy uplasowac 5-latek; jakby na to nie patrzec
    pozytywny objaw;

    Polska sprzedała 50-letnie euroobligacje za 500 mln euro
    19:35
    euro

    Polska uplasowała w środę 50-letnie euroobligacje o wartości 500 mln euro -
    poinformowała agencja Dow Jones, powołując się na organizatorów emisji. Jest to
    pierwsza w historii emisja 50-letnich euroobligacji.

    Jak powiedział w środę PAP doradca ministra finansów Przemysław Kwiecień,
    celem emisji 50-letnich euroobligacji jest m.in. poprawa parametrów
    refinansowania potrzeb pożyczkowych budżetu.

    "Ta emisja jest dość specyficzna. Ma ona bardzo długi termin zapadalności.
    Jej charakter wskazuje raczej na to, że ma ona na celu poprawę parametrów
    bezpieczeństwa refinansowania potrzeb pożyczkowych i każe na nią patrzeć, jako
    na element długofalowej strategii zarządzania długiem publicznym" - powiedział
    PAP Kwiecień.

    "500 mln euro to nie jest kwota znacząca w całości finansowania całorocznych
    potrzeb pożyczkowych" - dodał.

    Polska sprzedała w środę papiery z datą zapadalności 20 lipca 2055 roku.
    Kupon obligacji wynosi 4,24 proc.
    Źródło:
    » Polska Agencja Prasowa SA
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 07.07.05, 03:39
    W środę, podobnie jak dzień wcześniej notowania naszej waluty poszły lekko w
    dół. Kurs EUR/PLN wzrósł ok. 4,0610. Kurs USD/PLN zwyżkował do 3,4110.
    Odchylenie naszej waluty od dawnego parytetu spadło do ok. 12,05 proc.

    Powody osłabienia naszej waluty były dwa. Po pierwsze inwestorzy postanowili
    zrealizować część zysków z długich pozycji w złotym. Pretekstu do takich
    zachowań nie ma co daleko szukać - wraz ze spadkiem stóp procentowych zmniejsza
    się przecież atrakcyjność inwestowania w aktywa denominowane w naszej walucie.
    Nerwowość wzbudza także fakt zbliżającego się gorącego okresu przedwyborczego
    no i samych wyborów.
    JEDYNYM czynnikiem, który utrzymuje złotego już od dłuższego czasu na
    relatywnie wysokich poziomach, to nadzieje na dalsze „cięcia” stóp, które
    wzmacniają rynek długu. Niestety dziś było inaczej. Ceny papierów skarbowych
    wyraźnie poszły w dół po tym jak popyt na zaoferowane przez resort finansów
    obligacje skarbowe OK0807 o wartości 2 mld złotych okazał się najniższy w tym
    roku.
    Ministerstwo Finansów podało w komunikacie, że dodatkowy przetarg obligacji 2-
    letnich nie będzie organizowany.


  • robi17 07.07.05, 22:54
    jaki prezio taki doradca; polszczyzna pana profesora pierwsza klasa;
    piekny przyklad jak duzo powiedziec i nic konkretnego; to ze top ekonomisci nie
    wiedza, co sie aktualnie w Polsce dzieje wiemy juz od dawna;

    www.radio.com.pl/jedynka/news.asp?iID=4820
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • viper39 08.07.05, 13:57
    robi17 napisał:

    > jaki prezio taki doradca; polszczyzna pana profesora pierwsza klasa;
    > piekny przyklad jak duzo powiedziec i nic konkretnego;

    to szkola polityczna z rosji.... on porzadny socjalista jest

    > to ze top ekonomisci nie
    > wiedza, co sie aktualnie w Polsce dzieje wiemy juz od dawna;

    zaraz zaraz a kto mowi ze on jest "top"? mysle ze nalezy rozrozniac tych co
    promowani sa przez komune i tych co rzeczywiscie cos potrafia...

    >
    > www.radio.com.pl/jedynka/news.asp?iID=4820

    spodobalo mi sie...hehehe...jak za dawnych lat.... brakuje tylko "towarzysze
    pomozecie?"


    --
    www.fun.from.hell.pl/2004-08-26/misiu.jpg
  • goscgazety 09.07.05, 10:58
    hm...a nie jest to tak jak poniżej:
    Napisałem to kiedyś w wolnej chwili, chętnie podyskutuję na ten temat.


    1. Niski podatek => mniejsze wpływy budżetowe = mała bariera fiskalna =>
    Dużo zawartych transakcji => duży wolumen obrotu => duża produkcja => wysokie
    oszczędności => spadek stopy kredytowej => wzrost inwestycji i konsumpcji =>
    wzrost zapotrzebowania na prace => większe wpływy budżetowe => z tego miejsca
    można ewentualnie pomyśleć o podwyższeniu podatków i innych obciążeń w
    granicach rozsądku, aby udoić ta utuczoną krowę.

    2. Podejście socjalistyczne.

    Wyższy podatek => większe wpływy budżetowe = wysoka bariera fiskalna => mało
    zawartych transakcji na rynku => mały wolumen obrotu => mała produkcja =>
    niskie oszczędności => stopy kredytowe nie maleją a nawet rosną => spadek
    inwestycji => zmniejszenie zapotrzebowania na prace => mniejsze wpływy budżetowe

    To są efekty na całokształt rynku, szczególnie tego nie związanego bezpośrednio
    lub pośrednio z inwestycjami budżetowymi państwa, czyli z wolnym rynkiem,
    zapomnianym przez budżet.

    Ale za to mamy obietnicę wzrostu inwestycji budżetowych i reszta toczy się
    dalej jak
    w punkcie 1 wycinając pierwsza linijkę, czyli:
    Jeśli pieniądze zostaną uczciwie wydane na inwestycje budżetowe to:

    Dużo zawartych transakcji => duży wolumen obrotu => duża produkcja => wysokie
    oszczędności => wzrost inwestycji i konsumpcji => spadek stopy kredytowej =>
    wzrost inwestycji i konsumpcji => wzrost zapotrzebowania na prace

    Pozostaje teraz kwestia czy budżet państwa jest w stanie zagwarantować
    chociażby pośrednio dla każdego inwestycje, czyli prace, na której będzie mógł
    zarobić, zwiększyć czy chociaż zaspokoić swoja konsumpcje i inwestycje, aby dąć
    innym prace.
    Nie wszyscy przecież są urzędnikami lub też budują mosty i autostrady itd.
    Ciekawe w Polsce są wysokie stopy kredytowe, które skoro mamy wzrost
    gospodarczy i oszczędności powinny maleć. Dlaczego nie maleją ? Czy nie jest to
    skutek pozornego wzrostu gospodarczego, którego tak na prawdę nie ma lub to
    tylko banki go nie widzą ?

    Cały ten obraz komplikuje jeszcze stały poziom wydatków budżetowych, których
    nie sposób obniżyć ( na administracje, służbę zdrowia, wojsko, policje, opiekę
    socjalna itd.) i który to rzutuje na konieczne do ściągnięcia wpływy fiskalne,
    czyli zależy od ściągalności podatku, ilości płatników oraz wysokości podatków.

    Aby spowodować wzrost gospodarczy, zmniejszyć bezrobocie a tym samym w
    przyszłości zwiększyć wpływy budżetowe moża zgodnie z pkt. 1 obniżyć podatki.
    Jednak w początkowym okresie wpływy budżetowe mogą się zmniejszyć powodując
    deficyt i konieczność wyrzeczeń i zaniedbań lub zaciągnięcia długu lub na
    pokrycie tych niezbędnych bieżących wydatków i inwestycji.
    P.S. Mamy już kredyt 50letni w obligacjach. Belka się przyznał wink
    --
    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 11.07.05, 19:58
    Jako, ze mam z definicji (LastBoyScout)wyjątkowo pokojową naturę, nie chciałem
    wygodnie dopatrywać się konfrontacyjnych przyczyn przytoczenia akurat takiego
    artykułu w moim wątku o zupelnie innym temacie.
    Zmusiło mnie to jednak do długiego zastanowienia sie jakiż to związek może mieć
    amerykański rynek nieruchomościowy z poziomem stóp procentowych w Polsce.
    Wniosek okazał sie prosty! Załamanie amerykanskiego rynku nieruchomosciowego
    przyniesie spowolnienie gospodarcze, a więc wzrost oprocentowania obligacji,
    wyższe podatki i spadek cen/inflacjiw USA.
    Nieciekawy układ dla Amerykanów, FATALNY dla innych dłużników, którzy będą
    MUSIELI nadążyć za wzrostem rentowności ich papieru!

    Osobiscie nie sądzę jednak aby miał wydarzyć się taki scenariusz a już NA PEWNO
    nie z przyczyn jaki podaje ten słaby i wtórny tekst.
    Greenspan jest mistrzem trzymania inflacji pod kontrolą i wszystko nastąpi
    naturalnie. Nie ma pieniędzy (realne płace spadają)wiec nie ma powodu aby
    kupować. Najgłupsi jednak kupują domy lub je zapożyczają. Nie widzę nic w tym
    złego: niedługo ktoś kupi od nich TANIO ich drogie domy = naturalny przepływ
    kapitału!
    Sam z coraz większym zaciekawieniem robię sobie wycieczki po okolicy upatrując
    swoje przyszłościowe cele..... !

    Niektóre miejsca staną się niedostępne dla motłochu, wymuszą więc budowanie
    gdzieś indziej: Ameryka to wielki kraj!
    Warto pamiętać, że budowanie jako takie wciąż jest tanie (materiał, robocizna),
    drożeje tylko LOCATION !



    PRAWDZIWY POWOD korekcji na rynku nieruchomosciowym:

    Housing Markets Pricing Out Middle Class

    Sunday, July 10, 2005
    WEST PALM BEACH, Fla. - The red-hot housing market in booming cities across the
    country has made the dream of owning a home out of reach, not only for low-
    income families but also for white-collar professionals.

    "Many of the overheated real estate markets throughout the country have become
    unaffordable for the majority of the population," said Jack McCabe, a housing
    industry analyst in Deerfield Beach. "Many people are paying well over 50
    percent of their income for shelter. It leaves no money for savings or
    sometimes even for recreation."

    After So Young Kim took a teaching job in Florida, her friends in Chicago
    gushed that she and her husband would be able to afford twice the house when
    they moved.

    Kim had just received a doctorate and a job offer from a university that would
    double her salary to more than $47,000. But the prices of even small bungalows
    climbed far beyond what the young couple could afford even when they stretched
    their target price to an uncomfortable $300,000. So after several disappointing
    drives around the area and countless Internet searches, they ended up back
    where they started - in an apartment.

    Real estate experts warn that housing prices in many markets are too quickly
    outpacing the incomes of most workers. The widening gap affects families across
    the country, from Washington D.C. and Rhode Island to Florida in the South and
    Nevada and California in the west.

    In California, the situation has long been the worst: Only 17 percent of
    households could afford a home with a median price tag in April, according to
    the California Association of Realtors.

    By May, the median home price in California climbed to $522,590 - more than
    double the price in most other states. To buy the typical home with monthly
    payments of $3,067, a California family would need to earn about $122,700 to
    qualify for a conventional loan.

    In other high-cost states, the situation is not much improved. The average
    family in Florida earns nearly $44,000, which fell 26 percent short of the
    amount needed to finance a median-priced home last year, according to a study
    by the Federal Deposit Insurance Corp.

    National statistics show that families can afford a home in many other cities
    around the country. The typical household earns about $56,323, enough to buy a
    home costing $250,900 and 133 percent of what's needed to afford the median-
    priced home of $188,800, said Walter Molony, a spokesman for the National
    Association of Realtors.

    The most expensive housing prices can be explained by the same three reasons
    that have drawn the biggest spenders for years: location, location, location.

    The 10 most exorbitant cities include warm-weather climates along the coast,
    such as San Francisco, Honolulu and West Palm Beach, and huge urban centers,
    such as New York and Boston.

    To break into these hot markets, buyers are resorting to new and uncertain
    options for mortgages.

    "It's really, really tough for the first-time buyer. The only way to just get
    in the door is to take advantage of the low-interest rates and the riskier
    mortgage instruments like the interest-only loans," said Leslie Appleton-Young,
    the chief economist for the California Association of Realtors.

    Buyers are choosing adjustable-rate mortgages that keep payments low for a few
    months to a few years, or 40-year mortgages that allow them to stretch payments
    over an additional 10 years.

    Fannie Mae, the top buyer and guarantor of home loans, is offering a new
    program that allows low- and middle-income buyers new ways of qualifying for
    loans. To help cover the cost of their monthly mortgage payments, applicants
    can use federal housing vouchers or rent they would receive from relatives or
    others living with them.

    "The down payment used to be the issue, but the problem now is that housing
    prices have climbed so quickly that a lot of consumers are struggling to make
    their payments affordable," said David Dworkin, vice president for community
    lending partnerships.

    In Florida, Kim said she feels the skyrocketing housing prices have left her
    and many others behind, and that they have no chance of catching up. When she
    received her job offer, she and her husband excitedly pored through Internet
    real estate ads, looking at pictures of bungalows and back yards where she
    imagined their three young children would play. But since they moved into the
    rental apartment in Boca Raton, they have not even tried to look at any homes
    for sale.

    "It seems to me the biggest difficulty is buying the first house," said Kim, an
    assistant professor of political science at Florida Atlantic University. "Once
    you have the first house, it's easier to move up to a bigger house,"




    PRZY OKAZJI:

    (coraz wiecej pozyczamy)
    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,2814969.html

    (jeszcze wiecej pożyczymy chociaz inwestycje stoja)
    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,2815197.html



  • robisc 11.07.05, 20:08
    lastboyscout napisał(a):

    > Jako, ze mam z definicji (LastBoyScout)wyjątkowo pokojową naturę, nie chciałem
    > wygodnie dopatrywać się konfrontacyjnych przyczyn przytoczenia akurat takiego
    > artykułu w moim wątku o zupelnie innym temacie.

    patrz wyzej - porownujemy analogie - to nie pierwszy tekst o USA w tym watku
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • robisc 11.07.05, 20:18
    Inwestycje rusza w drugim polroczu - widze to po swoich klientach - to tyle o
    inwestycjach.
    Polacy i tak sa w niwielkim stopniu zadluzeni i jeszcze dlugo tak bedzie, a ze
    zadluzenie ludnosci dynamicznie rosnie? jest coraz wieksza konkurencja na rynku
    bankowym, kredyty staja sie dostepniejsze i coraz tansze. Ot cala tajmnica.
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 13.07.05, 15:32
    "Notowania naszej waluty sukcesywnie spadają. Kurs EUR/PLN wzrósł już do
    4,1620/30, a kurs USD/PLN zwyżkował do 3,4155/60. Odchylenie złotego od dawnego
    parytetu spadło do ok. 10,65 proc. Złoty traci na wartości po pierwsze na
    skutek opublikowanych wczoraj przez NBP po południu rozczarowujących danych o
    bilansie płatniczym za maj, a po drugie na fali wyraźnego pogorszenia nastrojów
    na rynku dłużnym. Obligacje traciły zarówno w oczekiwaniu na jak i na skutek
    wyniku obligacji 10-letnich."
  • robisc 13.07.05, 19:33
    ale do tego potrzebna bedzie jeszcze obnizka stop tak gdzies o 100 punktow
    bazowych; mniej spekulantow, wiecej kasy dla naszych eksporterow
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • robisc 13.07.05, 19:40
    bo w Ameryce zdarzyl sie cud: spadl deficyt handlowy! tylko dlaczego, he? czyzby
    spadek popytu wewnetrznego? moze Amerykanie zaczeli oszczedzac (w co trudno
    uwierzyc)?

    Wiadomość z dnia: 13-07-2005, godzina: 14:35

    Deficyt handlowy USA

    Deficyt handlowy 55,3 mld USD (prog. 57 mld USD; pop. 57 mld USD)
    Ceny w imporcie 1% (prog. 1.2%; pop. –1.3%)

    W maju amerykański deficyt handlowy wyniósł 55,3 mld USD wobec 57 mld USD w
    kwietniu. Średnia rynkowych prognoz oscylowała wokół 57 mld USD.
    O godzinie 14:30 zostały opublikowany również indeks importu. W czerwcu wzrósł
    on o 1 proc. (wobec prognozowanego wzrostu o 1.2 proc.) po spadku o 1.3 proc. w
    maju. Wzrost cen importu oznacza większą presję na wzrost inflacji, a to oznacza
    konieczność podnoszenia stóp procentowych. Przynajmniej teoretycznie.
    Rynek walutowy zareagował na te dane umocnieniem dolara. Kurs EUR/USD spadl z
    1.2186 do 1.2158 obecnie.

    Marcin R. Kiepas


    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • bush_w_wodzie 13.07.05, 22:07
    robisc napisał:

    > bo w Ameryce zdarzyl sie cud: spadl deficyt handlowy!
    > tylko dlaczego, he?
    > czyzby spadek popytu wewnetrznego? moze Amerykanie zaczeli
    > oszczedzac (w co trudno uwierzyc)?
    >

    w maju spadaly ceny euro yena i ropy liczone w dolarach. czyli wyplaty za import
    (w dolarach) byly nizsze
  • robisc 13.07.05, 19:43
    Sonda
    Czy RPP powinna dokonać kolejnych większych obniżek stóp procentowych?


    Nie [31.3%]

    Tak [62.61%]

    Trudno powiedzieć [6.09%]




    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 13.07.05, 21:22

    Zwróc uwagę na OBIE przyczyny takiego stanu rzeczy:

    "Złoty traci na wartości po pierwsze na skutek opublikowanych wczoraj przez NBP
    po południu rozczarowujących danych o bilansie płatniczym za maj, a po drugie
    na fali wyraźnego pogorszenia nastrojów na rynku dłużnym."
  • robisc 13.07.05, 22:29
    lastboyscout napisał(a):

    >
    > Zwróc uwagę na OBIE przyczyny takiego stanu rzeczy:

    jedno jest scisle skorelowane z drugim - to jest ciag przyczynowo-skutkowy:

    - wysokie realne stopy procentowe przyciagaja kapital spekulacyjny, ktory kupuje
    za PLN nasze obligacje, ktorych rentownosci zaczynaja spadac (ceny rosna), a PLN
    sie umacnia;

    - mocny PLN hamuje export, rosnace inwestycje dynamizuja import, skutek mamy
    "zaskakujacych rozmiarow deficyt handlowy"

    - spekulanci staja sie ostrozniejsci, rentownosc obligacji rosnie, popyt na PLN
    maleje, wiec polska waluta sie oslabia; nakladaja sie na to ruchy na
    eurodolarze, co dodatkowo wlywa niekorzystnie na PLN;

    prognoza: inflacja dalej dynamicznie spada i jezeli nie nastapia dalsze obnizki
    stop, spekulnci wroca do zakupow a na PLN nastapi korekta w gore; jednak
    nastepna obnizka, byc moze o 50 pkt bazowych nastapi juz w lipcu; do tego czasu
    eksport nie odzyska trendu wzrostowego, a deficyt handlowy sie poglebi; po
    obnizce stop prognozuje dalsze oslabienie PLN;
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 13.07.05, 23:59
    1)
    >> wysokie realne stopy procentowe przyciagaja kapital spekulacyjny, ktory
    kupuje za PLN nasze obligacje, ktorych rentownosci zaczynaja spadac (ceny
    rosna), a PLN sie umacnia<<

    Zgoda! smile


    2)
    >>mocny PLN hamuje export<<
    rosnace inwestycje dynamizuja import<<<
    skutek mamy "zaskakujacych rozmiarow deficyt handlowy"<<
    > spekulanci staja sie ostrozniejsci, rentownosc obligacji rosnie, popyt na PLN
    > maleje, wiec polska waluta sie oslabia; nakladaja sie na to ruchy na
    > eurodolarze, co dodatkowo wplywa niekorzystnie na PLN;<<<

    Zgoda! smile
    (rozumiem, że za "inwestycje" przyjąłeś tutaj inwestycje w obligacje a nie
    bezpośrednio w gospodarkę i zdajesz sobie sprawę, że zwiększony import z racji
    silnego złotego oznacza import konsumpcyjny a nie inwestycyjny)


    3)
    > prognoza: inflacja dalej dynamicznie spada i jezeli nie nastapia dalsze
    obnizki stop, spekulnci wroca do zakupow a na PLN nastapi korekta w gore;

    Zgoda! smile

    4)
    >>jednak nastepna obnizka, byc moze o 50 pkt bazowych nastapi juz w lipcu; do
    tego czasu eksport nie odzyska trendu wzrostowego, a deficyt handlowy sie
    poglebi; po obnizce stop prognozuje dalsze oslabienie PLN;

    Zgoda! smile

    To dokładnie próbowałem ci przekazać od dłuższego czasu.

    Przedłużam twoją prognozę:
    Inflacja nadal spada (już zamieniła się w deflację).
    Właściwie Balcerowicz MÓGŁBY nadal obniżać stopy nie martwiąc się o rentowność
    obligacji (w czym nadal szczęśliwie pomaga mu Greenspan płacąc MNIEJ).
    Ale Balcerowicz NIE OBNIŻY stóp (lub obniży niewiele więcej) ponieważ już przy
    obecnych poziomie stóp nastąpiła EKSPLOZJA popytu kredytowego przeznaczonego
    głównie na konsumpcję i mieszkania (balon!) a PKB lawinowo maleje i NIE BĘDZIE
    czym spłacać WYSOKOOPROCENTOWANYCH długów. BUM.
  • robisc 14.07.05, 00:07
    Krzychu ja pisze o inwestycjach w sfere realna - widze co sie dzieje na kontach
    klientow - kupuja maszyny zagranica na potege. Zaczyna sie tez coraz wiecej
    budowac, ale statystyka odnotuje to dopiero w czerwcu-lipcu, czyli my
    przeczytamy o tym w prasie we wrzesniu.

    A propos PKB - to jeszcze raz podkreslam, caly czas rosnie, spada za to dynamika
    wzrostu, co biorac po uwage sztucznie nakrecony wzrost w I polowie ubieglego
    roku nie powinno dziwic; dziwic jedynie moga wysokie oczekiwania tzw. analitykow
    oraz min. Gronickiego, ktory zapisal w ustawie 5% wzrost; zreszta kto wie czy by
    go nie bylo, gdyby nie bezmyslna polityka pieniezna, schladzajaca gospodarke
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 14.07.05, 03:31
    Robert ja doskonale zdaje sobie sprawę, że TO TY na co dzień praktycznie
    dotykasz tematu inwestycji, masz dostęp do ogromu informacji, jesteś fachowcem
    a przede wszystkim żyjesz w kraju o którym rozmawiamy.
    Dlatego nie próbuję nawet dyskutować z tobą o tym, że inwestycje się pojawią.
    Ja po prostu mam nieco inne spojrzenie na poruszane tematy (wierzę, że
    uzupełniające ...).
    Dla mnie nie jest jakimś odkrywczym zjawiskiem fakt, że tak gwałtowny wypływ
    pieniądza na rynek uruchomi wszystkie mechanizmy z tym związane, ja jak zwykle
    pytam O CENĘ takich czy innych posunięć ekonomicznych.
    Oczywiście ta cena to niezwykle złożony temat na który ma wpływ ogrom
    czynników polityczno-ekonomicznych, wewnetrznych i zewnetrznych.
    Ty sądzisz, że jedynym problemem były wysokie stopy , które wystudziły
    gospodarkę i zanadto wzmocniły złotego sytuacja jest odwracalna (realne
    kupowanie maszyn na kredyt NIE OZNACZA realnego rozwoju gospodarczego o czym
    sie już przekonaliśmy w latach 70tych) a baza polityczno-ekonomiczna JEST
    WŁAŚCIWA.
    W moim przekonaniu właśnie następuje moment kiedy nie uda się już wskrzesić
    autentycznego rozwoju gospodarczego (podobno potrzebujemy więcej niż 3% PKB
    aby dryfować) zaniżając stopy, załatać problemów wyprzedażą majątku czy też
    więcej dopożyczyć.
    Uważam, że po raz wtóry (również pod przewodnictwem Balcerowicza) układamy
    puzzle, z których nie można ułożyć żadnego obrazka jak to kiedyś śpiewał nam
    wszystkim Młynarski.

    Myle się?
    TO byłoby całkiem DOBRZE jakby się pomylił jakiś tam OstatniHarcerzyk, troche
    gorzej jak pomyli się Robi, najgorzej będzie jak pomyli się Balcerowicz .....

    Chylę czoło i czekamy do jesieni ! smile
  • robisc 14.07.05, 19:56
    nie sadze, ze najwieksza bolaczka polski sa wysokie stopy procentowe; od lat na
    wszystkich forach, na ktorych pisuje twierdze bardzo nieodkrywczo, ze
    najwiekszym zagrozeniem sa chore finanse publiczne;

    A propos inwestycji, to nie tylko ja widze ozywienie

    "Z pomocą mogą wreszcie przyjść przedsiębiorstwa. Zdaniem ekonomistów ING BSK,
    od drugiej połowy roku zauważalne jest już korzystniejsze nastawienie korporacji
    do inwestowania. "To dobry prognostyk, a niskie stopy procentowe powinny pomóc.
    Choć od razu nie przełoży się to na zaciąganie kredytów i jeszcze nieco potrwa
    finansowanie inwestycji oszczędnościami" - mówi Piotr Utrata, rzecznik ING BSK.
    Z majowych danych NBP o podaży pieniądza wynika, że w porównaniu z kwietniem
    wartość depozytów firm przyrosła, a kredytów nie zmieniła się."

    mojeinwestycje.interia.pl/news?inf=645988
    Krzysztof Stępień

    Halina Kochalska

    (Parkiet)
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • robisc 18.07.05, 19:23
    nie moglem znalesc dlugo tekstu na potwierdzenie moich wczesnijszych twierdzen o
    niskim zadluzeniu Polakow, chociaz czytalam o tym kilkakrotnie, ale w sukurs
    przyszedl akurat ostatni Newsweek

    "(...)Banki zaczęły zaciekle walczyć o oszczędności klientów, bo przygotowują
    grunt pod spodziewane przyspieszenie w kredytach. - Aby mieć co pożyczać, bank
    musi mieć pieniądze - mówi Stanisław Kluza, główny ekonomista BGŻ. A lepiej i
    taniej zebrać je od klientów, niż pożyczać na rynku międzybankowym.
    Boom kredytowy jest tak naprawdę dopiero przed nami. Według danych NBP stosunek
    kredytów do PKB sięga u nas zaledwie 30 proc. PKB, gdy np. w Irlandii jest to
    216 proc., a w Holandii niemal 240 proc. Pod tym względem jesteśmy na trzecim
    miejscu od końca wśród państw Unii Europejskiej.
    Ekonomiści są zgodni, że zadłużenie polskich gospodarstw domowych będzie rosło,
    a banki już teraz coraz chętniej pożyczają pieniądze, upraszczają procedury,
    obniżają wymagania, prześcigają się w promocjach. Tym chętniej, że sytuacja
    ekonomiczna Polaków poprawia się, a bezrobocie spada, przez co ryzyko udzielania
    kredytów wyraźnie się zmniejszyło.
    Taka konkurencja doprowadziła już wcześniej do znacznego spadku oprocentowania
    kredytów hipotecznych (obecnie ok. 7 proc.). Teraz przyszła kolej na kredyty
    konsumpcyjne, których oprocentowanie w Polsce (średnio ok. 15 proc.) ciągle
    jeszcze jest dwa razy wyższe niż na Zachodzie. - Ich cena będzie jednak spadać -
    nie ma wątpliwości Dariusz Górski, analityk DB Securities.
    To dobra wiadomość, a ogłaszamy ją tym chętniej, że zwykle w tekstach
    gospodarczych musimy pisać, że tanio już było. W kredytach gotówkowych tanio
    dopiero będzie."

    newsweek.redakcja.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=12999
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 18.07.05, 21:02
  • robisc 18.07.05, 21:05

    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 18.07.05, 21:33
    Ależ ja się CAŁKOWICIE z tym zgadzam !
    Od zawsze o tym piszę.
    Realna płaca Amerykanów SPADA a zadłuzenie rośnie.
    Dokładnie tak jak to mam miejsce w Polsce i DLATEGO to piszę o Polsce co piszę.
    Piszę też o balonie nieruchomościowym w Ameryce i jest on dla mnie TAKI SAM jak
    w Polsce: POZORNIE rośnie majątek kredytobiorców, ktorzy pożyczają POD zastaw
    WIRTUALNEGO majątku. Pożyczaja też OBA państwa.

    Tylko z tym TUPANIEM slonia i mrówki jest ODMIENNIE.
    Ale most pod jednym i drugim trzeszczy TAK SAMO ......
  • robisc 18.07.05, 21:51
    tele, ze u na majatek nie jest wirtualny, a ludzie pozyczaja na mieszkania, bo
    nie maja gdzie mieszkac; w odroznieniu od Stanow spekulacja na rynku
    nieruchomosci jest marginalna;
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 19.07.05, 02:17
    >>>>U NAS MAJĄTEK NIE JEST WIRTUALNY A LUDZIE POŻYCZAJĄ NA MIESZKANIA
    BO NIE MAJĄ GDZIE MIESZKAĆ<<<

    Ha! Stalin wiecznie żywy! Każemu według jego potrzeb !


    >>>>W ODRÓŻNIENIU DO STANÓW<<<<<

    Lepiej aby tego nie przeczytali tego nasze rodzime Buraki mieszkające przez
    dlugie lata po kilku, kilkunastu w bejsmentach na Greenpoicie i Jackowie wink !!!




    NIE.
    Wartość nieruchomości POWYŻEJ wartości materiałów w nią wbudowanych (jezeli w
    ogóle można je w ogóle odzyskać i sprzedać!) JEST ZAWSZE WIRTUALNA.
    Odwrotnie np. do złota, które w 100% ma wartość niewirtualną.
    Nieruchomości w USA kosztują tyle ponieważ ludzie płacą za nie TYLE gotówki lub
    kredytu.
    W Polsce TEŻ.
    WSZĘDZIE też- odejmując wpływ socjalizmu na rynek.

    Ludzie płacą więcej za nieruchomość niż wynosi jej realna wartość ponieważ
    WIERZĄ, że jej wartość wzrośnie, ,że życie w tym miejscu bedzie klawe, praca
    dobrze płatna a sąsiadki śliczne W STOSUNKU -
    (złożenie się razem określeń „sąsiadki” i „stosunek” proszę uznać za całkowicie
    przypadkowe wink !... )
    - do tych samych parametrów w każdym innym miejscu na tym dziwnym świecie.
    Ta nadwyżka nad realną cenę to taka „cena akcji” przedsiebiorstwa
    zwanego „USA”, „POLAND”itd. i miejsca w którym kupujemy dom w danym kraju.
    I tak jak w przypadku firm, zmieniające się warunki (ekonomiczne, polityczne,
    społeczne, środowiskowe) powodują, że w niektórych miejscach ceny (wirtualne!)
    rosną a w niektórych spadają.
    Tak się składa, że obecnie trudno doszukać się gdziekolwiek na świecie jakiś
    bajecznych warunków do inwestowania w gospodarke (pomijając opowieści babuni o
    kapitalistycznie socjalistycznych Chinach) . W efekcie ludzie oczywiście
    najchętniej trzymaliby swój szmal w banku. Rządy jednak są od tego aby na taki
    stan rzeczy się nie zgadzać i zachęcać/zmuszać obywateli do budowy WSPÓLNEGO
    państwa (biednych: pracą, bogatych: swoim kapitałem). Dlatego też rządy, na
    inwestycyjną zachowawczość swoich obywateli, odpowiadają zaniżaniem stóp
    procentowych lokat i kredytów. Przy pewnej relacji stóp procentowych do
    inflacji rządy osiągają oczywiście swój zamiar ponieważ PEWNOŚĆ inflacyjnej
    straty na lokacie w banku staje się gorsza od największego ryzyka
    zainwestowania w gospodarkę.
    NAJGŁUPSZE (czytaj: w największej potrzebie/kryzysie) rządy w takiej sytuacji
    przeszkadzają samym sobie i utrzymują wysoką rentowność papierów, którą nie
    mają czym tak naprawdę opłacać i dlatego zadłużają się coraz szybciej. Jakiż
    bowiem ma sens wysoka rentowność papierów płacona z wysokich podatków przy
    niskim PKB skoro właśnie wysokie podatki są przyczyną braku rozwoju
    gospodarczego?
    Kiedy jednak rządy nie potrafią stworzyć wystarczająco korzystnych warunków
    rozwoju gospodarczego, nieprzekonani ludzie wykorzystują niskooprocentowane
    kredyty do inwestycji właśnie w nieruchomości zamiast a nie w cała gospodarkę.
    Im BARDZIEJ sytuacja polityczno-gospodarcza niepewna TYMBARDZIEJ wzrasta
    skłonność AKCEPTACJI zawyżonych cen nieruchomości (to wyjaśnia zresztą
    dawniejsze zdziwienie Przycinka nierozłożeniem się rynku nieruchomościowego
    kiedy to zapowiadał, mimo, ze generalnie Przycinek się NIE mylił).
    Oczywiście wzrost ceny nieruchomosci zachęca do ich kupowania, renowacji,
    budowania nowych co napędza przemysł. Jednak jako, ze ceny nieruchomości rosną
    dużo szybciej niz płace w CAŁYM przemysle coraz mniej ludzi stać na zakup
    nieruchomosci i spłatę juz kupionych domów. Taka sytuacja doprowadza do
    załamania sie rynku nieruchomosciowego , kredytowego a nastepnie spowolnienia
    całej gospodarki. Obniżenie i długie utrzymywanie niskich stóp procentowych
    przedłużają co prawda pozory dobrobytu ale to bardzo ryzykowna gra ponieważ
    jezeli CAŁA gospodarka się nie rozwinie MUSI zabraknąć pieniędzy na
    fiansowanie NIELOGICZNIE drożejących nieruchomości.

    Stopy procentowe jako takie są zawsze tylko stymulatorem (koniecznie umiejętnie
    stosowanym! osobiscie nie mam zielonego pojęcia dlaczego sterowanym
    przez ...człowieka....),NIGDY zródłem rozwoju gospodarki).

    Dlatego Greenspan podwyższa a Balcerowicz obniża .....BUM.
  • robisc 19.07.05, 19:01
    Źródło: Gazeta Prawna 2005-07-19 07:30


    W I półroczu szybko zwiększały się oszczędności Polaków

    W ciągu ostatniego półrocza oszczędności gospodarstw domowych zwiększyły się o
    7,4 proc. do poziomu 425 mld zł – wynika z raportu Analizy Online. Najszybciej
    rosły środki zgromadzone w funduszach inwestycyjnych, ale również otwartych
    funduszach emerytalnych.


    W przypadku TFI, drugi kwartał przyniósł 10,6-proc. wzrost aktywów (łącznie 40,3
    mld zł). Nieco mniej, bo o 9,1 proc. zwiększyły się w tym okresie środki w
    otwartych funduszach emerytalnych (OFE). Ich wartość na koniec czerwca tego roku
    wyniosła 73,6 mld zł. Zdaniem specjalistów, oprócz napływu nowych środków do
    portfeli poszczególnych funduszy, istotne znaczenie miał również wzrost wartości
    akcji oraz obligacji. Mimo zawirowań na warszawskim parkiecie, ostatni kwartał
    przyniósł zwyżkę głównego indeksu giełdy o 3,9 proc. Z kolei w segmencie
    skarbowych papierów dłużnych na dobre rozszalała się hossa – podkreślają analitycy.

    W drugim kwartale spadła natomiast o 1,8 proc. wartość bankowych depozytów (do
    199,9 mld zł). W opinii ekspertów, majowy i czerwcowy spadek lokat bankowych
    może mieć związek z systematyczną obniżką oprocentowania lokat. Średnie
    oprocentowanie depozytów zmniejszyło się bowiem w okresie od marca do maja tego
    roku z 4,3 do 3,7 proc. Ponadto banki coraz częściej oferują nowe produkty
    łączące funkcję depozytu z funduszami inwestycyjnymi i ubezpieczeniami na życie.

    Analitycy zwracają również uwagę na fakt, że dzięki dynamicznemu wzrostowi
    aktywów TFI ten ostatni segment zrównał się pod względem wartości funduszy z
    bezpośrednimi inwestycjami osób fizycznych (9,9 proc. w całkowitej kwocie
    oszczędności gospodarstw domowych).

    Krzysztof Pączkowski
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 19.07.05, 19:45
    A więc oszczednosci rosną kiedy niskimi stopami wygania sie pieniadze z
    depozytów na gieldę, ktora rosnac piramidą i lokatą GŁÓWNIE w obligacje
    (spłacane podatkami TYCH SAMYCH "oszczędzających"!) "zwiększa" owe
    oszczędności, tak?


    To ja pozostanę staroświecki i będę upierał się przy swoim zdaniu, że do
    PRAWDZIWYCH pieniędzy i oszczędności dochodzi się TYLKO ciężką pracą i
    wyrzeczeniami ....
  • robisc 19.07.05, 19:54
    to w co inwestujesz: lokaty bankowe nie, obligacje nie, akcje nie, nieruchomosci
    nie!


    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 20.07.05, 16:31
    W nic nie inwestuje, pisalem juz o tym.
    Teraz sie tylko traci. Zarabianie polega wiec teraz na minimalizowaniu strat
    no chyba, ze ktos lubi ten dreszczyk emocji zwiazany z zakupem i SPRZEDAŻĄ
    polskich obligacji....
    Tracąc (rynek nieruchomosciowy, gielda inflacja itd.) warto wypatrywać
    tego "CLICK" .... wink
    Ten "click" pachnie mi gielda , gielda AMERYKANSKĄ ale nie mam zielonego
    pojecia jakim sekstorem! ...... smile
  • lastboyscout 18.07.05, 21:24
    ..jeszcze raz bo mi sie wymskło ...


    Znowu nie rozumiem związku przytoczonych informacji (pobożnych życzeń) z
    tematem wątku.

    Przede wszystkim: pożyczanie pieniedzy NIE MA żadnego związku ze szczerą
    ochotą banków, pożyczkobiorców i pismaków na ich udzielanie a porównywanie się
    do innych krajów NICZEGO tutaj nie zmienia.

    Pożyczanie zależy WYŁĄCZNIE od tego CZY SĄ PIENIĄDZE.

    Pieniądze na pożyczki biorą się TYLKO z depozytów swoim i w innych bankach,
    ewentualnie z Banku Centralnego.
    Z oficjalnych danych NIE WYNIKA aby wzrosły depozyty albo podaż pieniądza na
    rynku.

    Drugim ważnym czynnikiem jest zdolność kredytowa zaciągających kredyty.
    Zdolność ta zwiększa się wraz ze wzrostem realnych płac bądz majątku własnego
    kredytobiorców.
    To również NIE MA miejsca.

    JEDYNE co sie zmieniło to oprocentowanie kredytów co oczywiscie zwiększylo
    zdolność kredytową rodaków.

    Zwiększyło NA TEN MOMENT (zmienna stopa, balony, pozyczki w innej walucie) bo
    PKB maleje a kredyty rosną ...


    ....i O TYM właśnie pisałem ....


  • robisc 18.07.05, 21:30
    kolego - banki w Polsce maja duza nadplynnosc (patrz sprawa megadywidendy
    Citibanku), a lokowanie w papiery skarbowe przy spadajacych stopach oplaca sie
    coraz mniej, stad gonitwa za kredytami - a na tym polu rezerwy sa jeszcze spore;
    jezeli nie wierzysz popatrz na wskazniki wyplacalnosci bankow gieldowych
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 18.07.05, 21:41
    Gdyby ktos kazał mi wybierać to wybrałbym NAJPIERW nieśmiertelność, potem
    długie życie i takiż wzwód w komplecie ze śliczną żoną. Jednak zaraz za tym
    byłoby wykształcenie, złoto, dom, biznes, pieniądz, obligacje
    a na samym NA KOŃCU: depozyt w banku/pozyczke o zmiennej stopie ! ....
    Wiesz dlaczego, Robi? Bo nie cierpię PONIEDZIAŁKÓW , zwłaszcza tych
    CZARNYCH ..... wink
  • lastboyscout 19.07.05, 18:12
    Balcerowicz, Wasilewska-Trekner, Filar ... ICH TROJE jestprzeciw ! smile


    >>>>>Zdaniem członek Rady Polityki Pieniężnej, Haliny Wasilewskiej-Trenkner nie
    widać zbytniej przestrzeni do DALSZYCH OBNIZEK stóp procentowych.
    W wywiadzie udzielonym agencji Dow Jones Newswire przyznała ona, iż Rada
    powinna działać bardziej stabilizująco, niż prewencyjnie. Dodała, iż nie jest
    zbytnią optymistką co do DALSZEGO wyraźnego SPADKU INFLACJI, a głównymi
    czynnikami ryzyka pozostają nadal ceny żywności i zachowanie się cen ropy na
    rynkach światowych.
    Dzisiejsza wypowiedź Wasilewskiej-Trenkner jest dosyć podobna do wczorajszego
    wystąpienia Dariusza Filara, a to może sugerować, iż Rada zaczyna stawać się
    ostrożna. (MR)<<<

    Przypominam swoja prognoze:

    >>>Właściwie Balcerowicz MÓGŁBY nadal obniżać stopy nie martwiąc się o
    rentowność obligacji (w czym nadal szczęśliwie pomaga mu Greenspan płacąc
    MNIEJ).
    ALE Balcerowicz :

    NIE OBNIŻY STOP(LUB OBNIŻY NIEWIELE WIECEJ)

    ponieważ już przy obecnych poziomie stóp nastąpiła EKSPLOZJA popytu
    kredytowego przeznaczonego głównie na konsumpcję i mieszkania (balon!) a PKB
    lawinowo maleje i NIE BĘDZIE czym spłacać WYSOKOOPROCENTOWANYCH długów. BUM. <<<
  • robisc 19.07.05, 18:50
    moze jak bysmy mieli deflacje tak z minus 5% p.a, to swieta trojca dala by sie
    przekonac, a kiedy mamy stopy "zaledwie" 350 pkt bazowych powyzej stopy inflacji
    to musza byc ostrozni; posadzac ich o glupote to naiwnosc - ci ludzie graja w
    jednej druzynie z bankami komercyjnymi, dla ktorych obnizki stop sa zabojcze;
    lobby bankowe juz postara sie, aby dalszych glebszych ciec stp nie bylo - w
    sumie moza to bylo przewidziec; jezeli tak sie stanie, to czarno widze niedaleka
    przyszlosc i wtedy rzeczywiscie PKB zacznie spadac, bo na razie, wbrew temu co
    sugerujesz jeszcze wciaz rosnie;
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • robisc 19.07.05, 19:52
    lubie Pietrewicza, chcby z tego powodu, ze bylem jego studentem i milo wspominam
    egzamin z polityki fiskalnej

    Pietrewicz: Dane o produkcji za VI nie oznaczają korekty polityki RPP
    19:38

    Dane o wzroście produkcji przemysłowej wczerwcu - choć są lepsze niż oczekiwano
    - nie przesądzają o potrzebie korekty w polityce pieniężnej - uważa Mirosław
    Pietrewicz z Rady Polityki Pieniężnej.

    GUS podał we wtorek, że produkcja przemysłowa w czerwcu 2005 roku wzrosła o
    6,8 proc. licząc rok do roku, a w porównaniu z poprzednim miesiącem wzrosła o
    8,8 proc.

    "Te dane są lepsze od oczekiwań, spodziewano się że produkcja w czerwcu
    wzrośnie o 5 proc., a nawet mniej. Z tego punktu widzenia jest to wiadomość
    optymistyczna. Sądzę, że w całym roku wzrost PKB będzie zbieżny z prognozami
    ministrów gospodarki i finansów, czyli będzie się mieścił w przedziale 3,5-3,7
    proc." - powiedział we
    wtorek PAP Pietrewicz.

    Według niego, poprzednie niektóre prognozy członków RPP mówiące o
    wyhamowaniu tempa wzrostu mogły być zbyt pesymistyczne, jednak na razie nie ma
    podstaw do korygowania polityki pieniężnej, w tym jej nastawienia.

    Obecnie obowiązuje nastawienie łagodne, co oznacza większe
    prawdopodobieństwo obniżek stóp niż podwyżek. W czerwcu Rada obniżyła stopy
    procentowe o 50 pkt bazowych.

    "Ważne są nie tylko dane o produkcji, ale też o inwestycjach i popycie
    wewnętrznym, a także o inflacji. Na razie wygląda na to, że inflacja na koniec
    roku będzie niższa niż przewidywano. Możemy więc w przyszłość patrzeć
    optymistycznie" - powiedział Pietrewicz. "Nasze decyzje (Rady Polityki
    Pieniężnej - PAP) powinny być odpowiednie do nastawienia, jakie przyjęliśmy
    przed miesiącem" - dodał.

    Zdaniem Pietrewicza, rada powinna przeanalizować, czy wzrost produkcji
    będzie miał charakter trwały oraz co się dzieje z inwestycjami. Głównym
    wskaźnikiem zaś, który RPP bierze pod uwagę, jest inflacja.

    "Kierujemy się głównie wskaźnikiem inflacji i analizujemy, czy ten wzrost
    (produkcji) będzie miał charakter trwały i jest oparty na solidnych podstawach.
    Do tego bardzo ważne są dane o inwestycjach i o poziomie zatrudnienia" - powiedział.

    "Biorąc pod uwagę prognozy inflacji i inwestycji w I półroczu tego roku,
    można powiedzieć, że nie ma podstaw do korekty polityki pieniężnej" - dodał.

    Najbliższe posiedzenie RPP odbędzie się w dniach 26-27 lipca.
    Źródło:
    » Polska Agencja Prasowa SA

    www.pb.pl/content.aspx?sid=7355&guid=2E72C603-C99A-4C2B-BFBB-8115454286AB
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 19.07.05, 20:45


    >moze jak bysmy mieli deflacje tak z minus 5% p.a, to swieta trojca dala by sie
    > przekonac, a kiedy mamy stopy "zaledwie" 350 pkt bazowych powyzej stopy
    inflacji to musza byc ostrozni; posadzac ich o glupote to naiwnosc - ci ludzie
    graja w jednej druzynie z bankami komercyjnymi, dla ktorych obnizki stop sa
    zabojcze; lobby bankowe juz postara sie, aby dalszych glebszych ciec stp nie
    bylo - w sumie moza to bylo przewidziec;<

    Trudno zaprzeczyć, że w Magdalence oprócz czarnych, jawnych i tajnych ubeków
    siedział KTOŚ JESZCZE ale w tym przypadku chodzi głównie o to o czym już
    wcześniej kilkakrotnie pisałem.
    Obniżki stóp same w sobie są TYLKO jednym ze stymulatorów i gwarantują
    WYŁĄCZNIE większy apetyt kredytowy ale nie regulują tego GDZIE pójdzie pieniądz
    z taniego kredytu!
    Na kierunek strumienia kredytowego mają cały zespół czynników politycznych,
    ekonomicznych , prawnych, podatkowych, w kraju i zagranicą.
    A W TYM temacie NIC się nie zmienia.
    Ludzie inwestują więc w nieruchomości bo przecież nie mają NIC do stracenia a
    co pożyją na „swoim” to ich, skoro wynajm ijest już drozszy do „pożyczkowej
    własności” .....(?!).
    Tak więc obniżki TYLKO pompują balon i dlatego „ich
    troje” MUSZĄ to powstrzymać dokładnie tak samo jak robi to ostatnio
    Greenspan !!!



    >sumie moza to bylo przewidziec; jezeli tak sie stanie, to czarno widze niedalek
    > a przyszlosc i wtedy rzeczywiscie PKB zacznie spadac<

    Niekoniecznie ....
    I tu jest najciekawszy moment!
    Zakładając, że Unia bedzie dłużej dogorywała, Bush nie bedzie się bardziej
    zapożyczał a wiec nie poprawi rentowności swoich obligacji a wybory wygra
    Tusk/Cimoszewicz i Platforma, agonia MOŻE dłuzej potrwać.
    Historia nauczyła nas tego, że wyborcy albo są zwyczajnie głupi (wybór Wałęsy
    albo odmian Unii Wolności) albo są zwyczajnie robieni w balona przez partie,
    które ZA następne 4 lata spokojnego koszenia szmalu w Sejmie ZMIENIĄ swoje
    najskrajniejsze poglądy na te obowiązujące od 15 lat. I nie ma ZADNEGO
    znaczenia KTO to będzie bo mówimy o TYM SAMYM kręgu złodziei zmieniającymi
    sztandary jak się zmienia majtki po puszczeniu nieoczekiwanego bąka (patrz:
    Donald Tusk!)
    To jest zresztą JEDYNE odstępstwo od scenariusza rozwoju wypadków jaki
    kilkakrotnie ostatnio nakresliłem.
    Ufam, wierzę, modlę sie aby te JAJA w końcu znalazły swój kres!


    >>bo na razie, wbrew temu co<<
    > sugerujesz jeszcze wciaz rosnie;<<

    Wiesz ja myślę po amerykańsku i dla mnie spadek wzrostu to recesja.
    Tutaj nie trzeba się cofać,żeby przegrać.
    Stojąc albo zwalniając się tempo biegu JUŻ wypada się z wyścigu bo inni
    zapi....lają jak opętani ..... sad
  • robisc 19.07.05, 20:48
    ciekawe czy Greenspan podniesie stopy o 300 punktow powyzej stopy inflacji?
    chcesz sie zalozyc?



    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 20.07.05, 16:48
    Greenspan NIE podniesie bo Alan podziela moją opinię, że odddać komus 3%
    STAŁEGO zysku ponad inflację graniczy z niemożliwością biorąc pod uwage koszty
    pozyskania takiego profitu!
    Gdyby Greenspan MUSIAŁ dać wiecej niz 3% (bo na przykład Bush zmusiłby go do
    zwiększenia pożyczania kosztami wojny albo innych wydatków budżetowych) to
    Greenspan założyłby słomkowy kapelusz i odszedł na emereture bo rząd się
    przecież sam wyżywi ...

    Faktycznie jednak NIE MA granicy wysokiego procentu jaki BANKRUT nie zapłaci
    aby przedłużyć istnienie co widać przed każdym kryzysem walutowym.
    Jednak im wyższy procent (i wyższe zadłużenie oraz mniejszy PKB) tym krócej da
    się przedłużyć to istnienie bankruta, zwłaszcza kiedy nie potrafi on wprowadzić
    cięć oszczędnościowych . Sprawę pogarsza zagraniczna KONKURENCJA na rynku
    długu ...
    Ameryka ma coraz wiekszy dług w stosunku do PKB, może więc się tylko zadłużać
    zwiększając rentownośc obligacji (to grozi odejściem inwestycji) lub zwiększyć
    PKB (też ryzykowne). Greenspan zapewne wybrał drugi wariant skoro zachęca do
    jeszcze wiekszych inwestycji w USA.
  • lastboyscout 20.07.05, 16:21
    Ostatnie godziny przynoszą dalsze osłabienie się złotego. Dzisiejsza aukcja 5-
    letnich obligacji, na której wbrew przewidywaniom rynku zgłoszony popyt okazał
    się znacznie większy od podaży, nie pomogła złotemu na długo. Nastroje na rynku
    wtórnym nadal nie są najlepsze i coraz częściej pojawiają sie opinie, iż na
    naszych papierach wiele już się nie zarobi. To powoduje, iż kapitały z rynku
    długo mogą być stopniowo wycofywane, a to może niestety przełożyć się na
    złotego. Do tego dochodzą jeszcze dwie kwestie - jesienne wybory i dzisiejsza
    wypowiedź Alana Greenspana, która może zwiększyć atrakcyjność inwestowania w
    amerykańskie aktywa kosztem tzw.emergin markets. (!!!!!!)

    Powiem szczerze, ze NIE ROZUMIEM dlaczego Greenspan skupia sie na zwiekszeniu
    atrakcyjnosci taki inwestycji. Akurat z zagranicznymi inwestycjami w USA jest
    znakomicie a czeka szereg innych niezalatwionych potrzeb....
    Przycinek do diabla gdzie jestes?!! Wyjasnilbys sprawe po swojemu! wink
  • robisc 20.07.05, 19:30
    16:30 20.07.2005
    Gospodarka USA ma dobre perspektywy - Greenspan

    Perspektywy amerykańskiego wzrostu gospodarczego są solidne, a Fed powinien
    dalej podnosić stopy procentowe, powiedział w środę prezes zarządu Rezerwy
    Federalnej Alan Greenspan w swoim półrocznym wystąpieniu w Kongresie. Ostrzegł
    jednak przed "istotnymi niewiadomymi", które towarzyszą tym pozytywnym
    perspektywom i wymienił wśród nich wysokie ceny energii, koszty pracy, przyszłe
    zachowanie krótkoterminowych stóp procentowych i niebezpieczeństwo, jakie niesie
    ze sobą rozgrzany rynek nieruchomości w USA.



    "Nasza podstawowa prognoza dla amerykańskiej gospodarki jest taka, że wzrost
    gospodarczy będzie utrzymany, a presja inflacyjna pozostanie pod kontrolą" -
    powiedział Greenspan wystąpieniu przed Komisją Finansów izby Reprezentantów.
    "Według nas, by zrealizować ten scenariusz Rezerwa Federalna powinna kontynuować
    dotychczasową politykę. To generalnie optymistyczna prognoza, choć towarzyszą
    jej pewne znaczące niewiadome, wymagające wnikliwej analizy" - dodał Greenspan,
    który ma ustąpić ze stanowiska w styczniu.
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • bush_w_wodzie 29.07.05, 12:26
    a co ma robic?

    dalej walczy z bablem konca lat 90-tych. krachu realnej gospodarki nie bylo
    dzieki ekspansywnej polityce pienieznej i fisklanej co nadmuchalo babel na
    rynku nieruchomosci i wygenerowalo potezny deficyt ca. dalej tego ciagnac juz
    nie mozna bo bedzie krach - wiec trzeba przyusic popyt... i sprobowac te bable
    miekko rozprowadzic zanim same pekna w najmniej odpowiednim momencie

    ostatnie wypowiedzi i dzialania greenspana swiadcza o tym ze obawia sie on
    odwrotu inwestorow od dolara... a wtedy... bum!

    jest jeszcze drugi wariant (daje mu gora 25%): greenspan spodziewa sie rychlej
    ucieczki kapitalu z chin i chce by ten kapital uciekal do ameryki

  • przycinek.usa 24.08.05, 00:28
    Historycznie rzecz obserwujac stopa funds nie ma prawa wylesc powyzej 5% bo jest
    to ograniczone opadajaca linia trendu na jej dlugoterminowym wykresie.
    (zaczynajac ciagnac kreske od okolo 1984)

    Z drugiej strony zadluzenie ogolem wzrasta systematycznie i nie widac konca tegoz.

    Ja osobiscie nie wierzylem w stope funds na poziomie powyzej 3.5% ale juz teraz
    mamy 3.5% i mozemy miec 3.75% juz za momencik.

    Dlatego nie ma za bardzo marginesu ruchu na stopie.
    Oni wierza w system ograniaczania popytu.
    W ktoryms momencie jednak pojawia sie zle dane i stopa stanie a potem zacznie
    spadac razem z dolarami. Zle dane moga pojawic sie lada moment. Mamy rekord cen
    na paliwach, rekord zadluzenia wewnetrznego, powolna stabilizacje na rynku
    nieruchomosci, (byla mala jazda w dol w sierpniu) co widac na wykresie composite
    reit. Wyglada to na stabilizacje przed ostatnia fala wzrostu cen nieruchomosci
    ktora powinna wystapic PO KOLEJNEJ fali obnizek Funds i koncowym spadku dolara.

    Moim zdaniem to jest koniec prosperity. Koniec cyklu i czeka nas skurcz.
    A kiedy sie zacznie? Nie mam pojecia. Wedlug mnie lada moment.

    To jest podobne zjawisko do tego, ktore widzicie w Polsce.
    Mala inflacja, brak inwestycji przy duzych potrzebach rynku i system jest
    niejako zmuszany do obnizki stopy procentowej.

    W USA bedzie podobnie. Ceny sie zatrzymaja, caly rynek sie zatrzyma i zrobi "w
    tyl zwrot".



  • przycinek.usa 26.08.05, 19:13
    w lipcu zamowienia w segmencie dobr trwalych polecialy o 4.9% co komentatorzy
    oceniaja jako wplyw wysokich cen ropy. Wiadomosc spowodowala oslabienie dolara.
    Akurat trzymalem w nocy dluga pozycje na dolarze i na szczescie zamknalem na
    wszelki wypadek przed pojsciem spac. Tak glebokiej zapasci zlecen zupelnie nie
    spodziewalem sie, bo wstalbym rano zlozyc przeciwne zlecenia.

    To bardzo wazna wiadomosc dla FED.

    Najblizsze posiedzenie bedzie 20 Wrzesnia i mozliwe, ze bedzie wtedy ostatnie
    podwyzka stopy Funds. Mozliwe tez, ze w ogole nie bedzie podwyzki, choc szczerze
    watpie - znajac Amerykanow.

    Ciekaw jestem co bedzie.
  • lastboyscout 26.08.05, 20:26
    Faktycznym tematem tego watku byl rozwoj sytuacji W POLSCE na tle sytuacji
    miedzynarodowej co z w i a d o m y c h przyczyn zostalo jak zwykle wykrecone
    ale OK nie bedzie wiecej pocieszania ....

    Faktycznie cos sie chyba zaczyna ale nie bedzie obnizek a jeszcze jakis czas
    podwyzki bo musi sie w koncu ujawnic inflacja i w takim momencie nikt nie bedzie
    mogl i chcial splacac zadluzenia. Inflacja okradnie maluczkich jak bardzo sie da
    a jak nie wystarczy pojda w gore podatki. Nerwowo zrobi sie Chinach i we
    wszystkich krajach, ktore tez lubia pozyczac. Pozna jesien. BUM.
  • przycinek.usa 26.08.05, 20:39
    Wiesz, to nie bedzie tak szybko.

    Z obserwacji ruchow FED wynika, ze oni najpierw te stopy podnosza, potem czasem
    koryguja troche w dol, aby potem przez jakis czas je utrzymywac. Potem dopiero
    nastepuje szybka reakcja i seria obnizek.

    Wydaje mi sie, ze jestesmy tuz przed koncem tego podwyzszania.
    Dlatego to napisalem.

    Caly czas mam przed oczami te stopy i widze, ze podwyzka na 5% jest takim
    absolutnym targetem, ktorego z reguly nie da sie osiagnac.

    Stopa na poziomie 3.75% bylaby dobra dla osiagniecia takiej polki w analizie
    technicznej wykresu FUNDS, przed przyszlym cieciem absolutnym (ponizej 1%).

    Ale mozliwe jest z wykresu podniesienie lokalne na np. 4.5% aby potem zaraz
    opasc na 3.5%.

    Tak czy inaczej "walka z inflacja" moze sie odbic FEDowi czkawka, zwlaszcza, ze
    oni nie maja tutaj doswiadczenia z inflacja kosztowa. Wynika to po prostu z
    poziomu marz. Dawniej marze byly wielokrotnie wyzsze i powoli na skutek
    dzialania konkurencji marze ulegly obnizeniu. Teraz aby zachowac dochody firmy
    musza myslec o podwyzszaniu cen. Musza. Bo inaczej przy tych kosztach marze sa
    niewystarczajace do osiagania zyskownosci.

    Nie masz takiego wrazenia?

    Oni mysla, ze ceny nie pojda w gore, bo stopa procentowa ma za zadanie
    ograniczyc popyt i zdusic wzrost cen. Tyle, ze wlasnie dzieki temu widzimy
    zawezanie sie rynku i pierwsze poleca dochody firm, ktorych zamowienia spadly w
    lipcu o 4.9%. Ceny reszty beda dalej isc w gore, a czesc segmentow rynku zacznie
    czekac chudy rok.

    I tak sie zaczyna zjawisko zwane stagflacja. To jest geneza, a obserwacje
    bedziemy mieli w niedalekiej przyszlosci.

  • lastboyscout 29.08.05, 23:31
    >
    > Tak czy inaczej "walka z inflacja" moze sie odbic FEDowi czkawka, zwlaszcza, ze
    > oni nie maja tutaj doswiadczenia z inflacja kosztowa. Wynika to po prostu z
    > poziomu marz. Dawniej marze byly wielokrotnie wyzsze i powoli na skutek
    > dzialania konkurencji marze ulegly obnizeniu. Teraz aby zachowac dochody firmy
    > musza myslec o podwyzszaniu cen. Musza. Bo inaczej przy tych kosztach marze sa
    > niewystarczajace do osiagania zyskownosci.
    >
    > Nie masz takiego wrazenia?




    Ostatnio w samochodzie zapalila mi sie lampka "sprawdz silnik" wiec pojechalem
    do mechanika. Mechanik powiedzial mi ze juz przestal takie rzeczy naprawiac bo
    do tego potrzeba komputer za 10 tysiecy na ktory stac tylko dealera. Zadzwonilem
    wiec do dealera. Kazal czekac w kolejce na diagnoze dwa tygodnie, inny trzy,
    inni w ogole mnie chromolili .....

    Kierunkowo masz racje, ze marze leca w dol a koszt kredytu w gore wiec MUSI
    istniec granica ktorej Greenspan nie przekroczy.
    Ale on przekroczy bo wysokie stopy NAJPIERW dobijaja malych bo ci maja
    najwieksze koszty prowadzenia biznesu. Jak juz praktycznie nie bedzie malych
    (zauwazyles jak gwaltownie monopolizuje i oligopolizuje sie rynek uslug i po
    czesci sprzedazy?), wtedy Greenspan obnizy stopy/pusci inflacje aby przygotowac
    grunt pod faktyczne podwyzki cen = utracenie przez konsumentow orientacji w
    prawdziwie rynkowych cenach. Wtedy znowu stopy w gore, recesja a wiec ostre ulgi
    podatkowe i wygodne dostosowania prawne dla biznesu aby niby pobudzic rynek.
    Jaaaaaaaki rynek? Wtedy nie bedzie juz zadnego rynku! Bedzie Home Depot, Loews,
    Home Expo, Office Max, Staples, Office Depot i tym podobne ATRAPY prawdziwej
    gospodarki(skad my to znamy? co za roznica czy gosc nazywa sie Gomolka czy
    Rockefeller?). Pozostanie tylko wyregulowac ceny, ocenzurowac internet aby na
    ...FOLWARKU ZWIERZECYM za duzo i glupio nie gadac ..... sad
  • przycinek.usa 30.08.05, 05:07
    "Ostatnio w samochodzie zapalila mi sie lampka "sprawdz silnik" wiec pojechalem
    do mechanika. Mechanik powiedzial mi ze juz przestal takie rzeczy naprawiac bo
    do tego potrzeba komputer za 10 tysiecy na ktory stac tylko dealera. Zadzwonilem
    wiec do dealera. Kazal czekac w kolejce na diagnoze dwa tygodnie, inny trzy,
    inni w ogole mnie chromolili"


    Witam. Nie wierze. Te urzadzenia sa tanie. To nieprawda. Jakie masz auto?


    Co do dalszych wnioskow, ze najpierw Greenspan wykonczy biednych - to sa wnioski
    o tyle bledne, ze cala ekonomia opiera sie o tych biednych. I caly kryzys
    bedzie wlasnie dlatego, ze najpierw biedni nie beda mieli pieniedzy.
    Wiec jak Greenspan wykonczy biednych, to tym bardziej padna duzi.






  • lastboyscout 30.08.05, 13:43
    Mam Chrystler Sebring JX Convertible z transmisja i "stick" i masa sensorow do
    tego, ktorych nie wylapie podreczny komputerek za kilkaset. Spalil sie input
    sensor w transmisji, ktora wtedy chodzi tylko na jednym "biegu" i wyglada jak do
    wymiany za $2000 co mi oczywiscie gorliwie zaoferowano.....

    Co do ekonomii "Masters and Servants" to oczywiscie przegialem w
    uproszeczeniach zly, ze mnie chcieli ustawic w kolejke jak kiedys do Polmozbytu.
    Nie mialem jednak na mysli wykonczenia biednych bo nie sa potrzebni biedni , sa
    potrzebni ciezko pracujacy niewolnicy takimi jakimi dzisiaj sa wszyscy
    zadluzeni: nie pozwolic zbankrutowac, pozwolic placic 20% do konca zycia i
    pracowac za $7 w tym samym banku ktoremu jest sie winnym te 20%......
  • lastboyscout 27.07.05, 13:54
    Ktoś jeszcze wierzy , że do konca roku bedzie więcej niz 1 % w dół?
  • bush_w_wodzie 29.07.05, 12:29
    stawiam na 3/4% w dol do konca roku... i jest spora szansa ze stopy fed beda w
    grudniu 2005 wyzsze od stop nbp
  • bush_w_wodzie 14.09.05, 22:54
    lastboyscout napisał(a):

    > > stawiam na 3/4% w dol do konca roku... <<<<
    >
    > Ile postawiles? Chcialbym odebrac wygrana wink
    >


    mowisz o tej horrendalnej inflacji 1.6% r d r? wyzszej o 0.1 punktu procentowego
    od oczekiwan?

    eeeeeeeeeee

    a ile ty stawiasz i na co?



  • lastboyscout 14.09.05, 23:20
    Mowie o tym co mowie od dawna, rowniez w tym watku:
    Stopy procentowe NIE pojda w dol a W GORE.

    Przyznaje, ze naiwnie myslalem, ze uklad nie bedzie zdolny do tak agresywnej i
    zaklamanej roboty propagandowej na rzecz Tuska i PO/ i ze ludzie JESZCZE RAZ nie
    dadza sie sciemnic a to MOZE nieco opoznic sprawe.

    Pytaniem pozostaje jak bardzo pojdzie w gore inflacja bo nawet przy dzisiejszym
    ukladzie wskaznikow gospodarczych podatkowe bajdury Platformy to kompletna FIKCJA.
    Wyzsza inflacja rozwali bombel kredytowy, nieruchomosciowy, wywinduje stopy,
    podniesie podatki, osmieszy projekty budzetu, przeszacuje wskazniki gospodarcze
    poza konstytucyjne progi bezpieczenstwa i polozy zlotowke.
    BUM.

    Bush, uczysz sie juz slow "God bless America"?
    Najwyzsza pora dolaczyc sie do naszego choru ...
    WE WLASNYM interesie !.....



  • bush_w_wodzie 14.09.05, 23:37
    lastboyscout napisał(a):

    > Mowie o tym co mowie od dawna, rowniez w tym watku:
    > Stopy procentowe NIE pojda w dol a W GORE.
    >


    czyli obstawiasz koniec obnizek stop w polsce w tym roku. ja sie zgadzam ze
    moja prognoza obnizek z lipca moze byc troche przeszacowana. od czasu tej
    prognozy bylo jedno ciecie o cwiartke. sadze ze na 80% bedzie jeszcze jedno i na
    50% dwa. zobaczymy.



    > Przyznaje, ze naiwnie myslalem, ze uklad nie bedzie zdolny do tak agresywnej i
    > zaklamanej roboty propagandowej na rzecz Tuska i PO/ i ze ludzie
    > JESZCZE RAZ nie dadza sie sciemnic a to MOZE nieco opoznic sprawe.


    robota propagandowa w polityce moze opoznic krach gospodarczy?
    to ciekawy wariant. na razie do polski pchaja sie inwestycje typu greenfield
    drzwiami i oknami. zloty robi sie znowu zdecydowanie za mocny.

    >
    > Pytaniem pozostaje jak bardzo pojdzie w gore inflacja bo nawet przy dzisiejszym
    > ukladzie wskaznikow gospodarczych podatkowe bajdury Platformy to kompletna FIKC
    > JA.


    > Wyzsza inflacja rozwali bombel kredytowy, nieruchomosciowy, wywinduje stopy,
    > podniesie podatki, osmieszy projekty budzetu, przeszacuje wskazniki gospodarcz
    > e
    > poza konstytucyjne progi bezpieczenstwa i polozy zlotowke.
    > BUM.


    wyraznie piszesz o usa.

    w polsce nie ma boomu kredytowego inflacja jest zbyt mala z zlotowka za silna co
    hamuje rozwoj gospodarki.


    >
    > Bush, uczysz sie juz slow "God bless America"?
    > Najwyzsza pora dolaczyc sie do naszego choru ...
    > WE WLASNYM interesie !.....
    >

    a dzieki za zaproszenie. poczekam az nieruchomosci w usa stana sie tanie. milo
    jest mieszkac na wlasnym a po co przeplacac?

  • lastboyscout 15.09.05, 02:36
    ja sie zgadzam ze
    > moja prognoza obnizek z lipca moze byc troche przeszacowana. od czasu tej
    > prognozy bylo jedno ciecie o cwiartke. sadze ze na 80% bedzie jeszcze jedno i n
    > a 50% dwa. zobaczymy.

    Mysle , ze stopy rusza w gore najpozniej na poczatku przyszlego roku i jak wiesz
    nie wierze aby PO cokolwiek w tym pomoglo.



    > robota propagandowa w polityce moze opoznic krach gospodarczy?
    > to ciekawy wariant.

    Inwestowanie w propagande wygodnych sobie politykow jest INWESTYCJA jak kazda
    inna. Niektorzy nazywaja to korupcja, niektorzy dotowaniem demokratycznych
    kampanii wyborczych, ja to nazywam neofeudalizm.




    >na razie do polski pchaja sie inwestycje typu greenfield
    > drzwiami i oknami. zloty robi sie znowu zdecydowanie za mocny.

    Tym razem ja przyznaje ze sie tego nie spodziewalem.
    uwazam jedynie ze to smierdzi czyms naprawde nieciakawym zwazywszy na dwie kwestie:
    1)Gwaltowny spadek Polski w rankingach klimatu dla prowadzenia biznesu i
    zdolnosci reformowania gospodarki
    2)Rozklad geograficzny miejsc w Polsce gdzie maja nastapic inwestycje
    (prywatnie mam tu duzo szczescia poniewaz Whirlpool chce dac mase pracy w
    okolicy mojego domu we Wroclawiu)

    > wyraznie piszesz o usa.

    Wyraznie pisze O POLSCE, chociaz ODROTNIE niz ty wink uwazam ze zasady ekonomiczne
    sa faktycznie takie same na calym swiecie...

    > w polsce nie ma boomu kredytowego inflacja jest zbyt mala z zlotowka za silna
    cohamuje rozwoj gospodarki.

    Czego w Polsce nie ma? Tak juz bardziej sie oplacac zapozyczac na mieszkanie niz
    je wynajmowac, 10 miliardow w jeden kwartal !

    > > Bush, uczysz sie juz slow "God bless America"?
    > > Najwyzsza pora dolaczyc sie do naszego choru ...
    > > WE WLASNYM interesie !.....
    > >
    a dzieki za zaproszenie. poczekam az nieruchomosci w usa stana sie tanie. milo
    > jest mieszkac na wlasnym a po co przeplacac?

    Chetnie tu zobacze wirtualnych znajomych ale mialem na mysli amerykanski kryzys
    ktory najbardziej odbilby sie na takich krajach jak Polska.


    >poczekam az nieruchomosci w usa stana sie tanie. milo
    > jest mieszkac na wlasnym a po co przeplacac?

    Pewnie jeszcze tego nie wiesz ale tanie domy to domy dostepne dla nierobow a
    takie sasiedztwo na pewno by ci nie odpowiadalo ....
    >

  • robisc 09.08.05, 22:37
    16:20 09.08.2005
    ING: Boom na rynku kredytów hipotecznych w Polsce pod znakiem zapytania - opinia

    Warszawa, 09.08.2005 (ISB) - Rynku kredytów hipotecznych w Polsce nie czeka,
    przynajmniej na razie, boom podobny do tego, jaki miał miejsce w krajach Europy
    Zachodniej w latach 80-ych i 90-ych, choć jest to jednocześnie rynek bardzo
    perspektywiczny, uważają ekonomiści ING Banku Śląskiego.

    "Mimo, że na znaczeniu straciła bariera w postaci stóp procentowych, które
    ostatnio spadły, nadal istnieją bariery, które nie pozwalają na szybki rozwój
    bardzo perspektywicznego rynku kredytów hipotecznych" - powiedział Rafał
    Benecki, ekonomista ING BSK, na spotkaniu z dziennikarzami we wtorek.

    Mieszkaniowe kredyty hipoteczne stanowią w Polsce ok. 4,5% PKB, podczas gdy w
    2001 roku stanowiły zaledwie 1,9% PKB.

    "W tym samym czasie w Danii stanowiły one 70% PKB, Holandii 66%, a w Niemczech
    54%. To pokazuje, jaki potencjał ma polski rynek i jakie to perspektywy stawia
    przed całym sektorem bankowym w Polsce" - powiedział Benecki.

    W krajach Europy Zachodniej wpływ na szybki rozwój mieszkaniowych kredytów
    hipotecznych miał spadek stóp procentowych, spadek marż bankowych, wzrost
    dochodów ludności, konkurencja na rynku bankowym, a także wspieranie rynku
    nieruchomości przez państwo w postaci np. dopłat do kredytów czy inne działania
    wspierające stronę popytową, np. ulgi podatkowe.

    "W Polsce dynamika kredytów mieszkaniowych liczona rok do roku wynosi obecnie
    ok. 20%, co nie rokuje dobrze tempu doganiania Europy Zachodniej pod względem
    udziału kredytów mieszkaniowych w PKB" - stwierdził Benecki.

    Dynamika ta wynosiła już ok. 50% na przełomie 2003 i 2004 roku, tuż przed
    wejściem Polski do Unii Europejskiej, co wynikało ze spodziewanego wzrostu cen
    mieszkań po akcesji, wzrostu podatku VAT na materiały budowlane, a także
    korzystnych relacji walutowych.

    "Rok 2004 i 2005 przyniosły spowolnienie w udzielaniu kredytów hipotecznych i
    mimo, że na pierwszy rzut oka Polska może powtórzyć doświadczenia Europy
    Zachodniej, to jednak nie jest to takie oczywiste" - powiedział Benecki.

    Zdaniem Beneckiego, są dwie główne bariery, które pod znakiem zapytania stawiają
    powielenie boomu na mieszkaniowe kredyty hipoteczne.

    Pierwszy z nich to zbyt mała wartość dochodów do dyspozycji przeciętnego
    gospodarstwa domowego.

    "Koszty obsług kredytu zaciągniętego do zakupu przeciętnej wielkości mieszkania
    są podobne do tego w innych krajach i stanowią ok. 20% dochodów
    rozporządzalnych. Problem polega jednak w strukturze wydatków polskich
    gospodarstw" - powiedział Benecki.

    "Zbyt duży u nas odsetek wydatków sztywnych, na żywność wydaje się ok. 30%
    dochodów, podczas gdy średnia dla Unii Europejskiej wynosi ok. 15%" - dodał
    ekonomista.

    Jak podkreślił ekonomista, sytuację mógłby poprawić system pomocy publicznej w
    postaci preferencyjnych kredytów, który zastosowano z powodzeniem w Portugalii,
    a także na Węgrzech. Tymczasem w Polsce taki system nie istnieje.

    "Zmniejszenie dysproporcji w wielkości dochodach rozporządzalnych będzie
    następować w ślad za wzrostem siły nabywczej gospodarstw w Polsce, choć należy
    pamiętać, że wysokie bezrobocie nie sprzyja wysokiej dynamice wzrostu płac" -
    powiedział Benecki.

    Drugim czynnikiem ograniczającym jest zbyt mała podaż nowych mieszkań na rynku.

    "W połączeniu z wysokimi cenami - za wysokość przeciętnej płacy można kupić
    obecnie 0,8-0,9 m. kw. mieszkania, podczas gdy w Unii Europejskiej jest to 2-4
    m. kw., stanowi to drugą barierę" - powiedział Benecki.

    "Osiągnięcie tempa wzrostu kredytów hipotecznych na poziomie 2% PKB rocznie,
    czyli takiego, jak na południu Europy w latach 900ych wymagałoby wzrostu podaży
    mieszkań powyżej 200 tys. rocznie wobec niewiele ponad 100 tys. w roku 2004" -
    stwierdził Benecki.

    Według stanu, na koniec czerwca mieszkań oddanych do użytku w tym roku zostało
    47.931,0.

    "Należy oczywiście pamiętać także o barierach prawnych, czy o niedoskonałościach
    systemu wieczystoksięgowego" - dodał ekonomista.Koszty związane z formalnościami
    przy zakupie mieszkania wynoszą przeciętnie około 4,7% wartości mieszkania i
    7,3% wartości kredytu. (ISB)

    www.parkiet.com/news/art.jsp?idn=394012
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 10.08.05, 04:44
    Potega WYBORCZEJ propagandy zdolala nawet pokonac wstret Robiego do polityki i
    gospodarki i sciagnac go z urlopu .... no no wink .....

    Banka kredytowa to roznica pomiedzy ogolna iloscia udzielanych kredytow a
    iloscia kredytow, ktore nie maja szans byc nigdy splacone z bardzo roznorodnych
    powodow ekonomiczno-prawno-ekonomicznych. Im ta roznica jest wieksza tym
    wieksze jest ryzyko pekniecia banki kredytowej a w efekcie zapasci rynku
    nieruchomosciowego i wszystkiego co za tym idzie.
    Nie ma NIC ZLEGO w MADRYM braniu kredytu i JESZCZE MADRZEJSZYM inwestowaniu go
    w gospodarke ....


    Z drugiego frontu: Greenspan znowu podniosl i zapowiada dalsze podnoszenie mimo
    braku inflacji a ostatnio nawet spadku kosztow pracy (?!!!!!).
    ...."W II kwartale produktywność w USA wzrosła o 2,2 proc. k/k, a jednostkowe
    koszty pracy zwyżkowały o 1,3 proc. k/k. W I kwartale było to odpowiednio +3,2
    proc. i +3,6 proc. Na rynku oczekiwano odpowiednio +2,0 proc. i +2,8
    proc."......

    Balcerowicz obnizyl juz TYLKO o cwiarke mimo ze wszyscy trabili o polowce lub
    wiecej!
    Ostatnie wiadomosci z Polski:
    NPB spodziewa sie spowolnienia gospodarki w III kw.,
    slabe zbiory
    wzrost cen ,
    wzrost placy minimalnej,
    wzrost plac grubo ponad inflacje (3.9%)....

    NIE BEDZIE zadnych dalszych obnizek, beda podwyzki...coraz mocniejsze,
    odwrotnie niz zloty ..... BUM.
  • bush_w_wodzie 10.08.05, 10:47
    lastboyscout napisał(a):

    > Balcerowicz obnizyl juz TYLKO o cwiarke mimo ze wszyscy trabili o polowce lub
    > wiecej!

    niektorzy trabili ze nie powinien obnizac a inni ze obnizac o pol punktu

    nikt nie trabil o wiekszej obnizce

    > Ostatnie wiadomosci z Polski:
    > NPB spodziewa sie spowolnienia gospodarki w III kw.,
    > slabe zbiory
    > wzrost cen ,
    > wzrost placy minimalnej,
    > wzrost plac grubo ponad inflacje (3.9%)....
    >
    > NIE BEDZIE zadnych dalszych obnizek, beda podwyzki...coraz mocniejsze,
    > odwrotnie niz zloty ..... BUM.


    jak na razie sa obnizki stop przy umacniajacym sie zlotym
    stopy fed sa wyzsze od stop nbp tylko o 1.25 punktu

    greenspan zagra do konca roku na 3/4 w gore a rpp na 2/4 w dol i bedzie smiesznie
  • lastboyscout 10.08.05, 14:29
    > niektorzy trabili ze nie powinien obnizac a inni ze obnizac o pol punktu<

    "Niektorzy" to bylem TYLKO JA a "inni" to reszta ekonomistow ... wink
    Do konca roku mial byc przynajmniej procent w dol...
    Bush_ ...wystarczy uwazniej przeczytac artykuly sprzed obnizki stop a nie
    zloscic tu harcerzyka !.... wink



    > jak na razie sa obnizki stop przy umacniajacym sie zlotym
    > stopy fed sa wyzsze od stop nbp tylko o 1.25 punktu

    Poziom stop sam w sobie NIE oznacza czegokolwiek.
    Oznacza gdy porownuje sie go do inflacji.
    Inwestorzy chca REALNY a nie nominalny zarobek a dla kredytobiorcow tani kredyt
    to MALA roznica miedzy zaplaconymi odsetkami a wzrostem ich plac/wzrostem
    wartosci inwestycji.



    > greenspan zagra do konca roku na 3/4 w gore a rpp na 2/4 w dol i bedzie
    >smiesznie

    Bedzie BARRRRDZO "smiesznie" !
    Paradoksalnie sytuacja w Polsce i USA jest w jakis sposob podobna.
    Greenspan gra ryzykownie podwyzszajac stopy przy niskiej inflacji
    (chcialbym wiedziec to co on wie, ze jednak to robi!)
    bo co prawda gra przy dobrej gospodarce, niskim bezrobociu i podatkach ale to
    MY juz od dluzszego czasu za to placimy a zaplacimy duzo wiecej, kiedy rosnace
    stopy przy stojacych zarobkach rozwala balony kredytowe i nieruchomosciowe bo
    stagflacja ma swoje granice.

    Balcerowicz BEDZIE MUSIAL uciekac przed tym tak samo jak Greenspan, z tym ze
    slon biega SZYBCIEJ od mrowki a w dodatku trzesie CALYM MOSTEM kiedy po nim
    biega ......... sad




  • vice_versa 24.08.05, 05:03
    lastboyscout napisał:
    > Poziom stop sam w sobie NIE oznacza czegokolwiek.
    > Oznacza gdy porownuje sie go do inflacji.

    Próbuję LBS nadać sens temu co napisałeś i wychodzą mi tylko 3 możliwości że
    masz rację:
    1. Aby nadać cech prawdziwości Twojemu twierdzeniu trzebaby sięgnąć do Kanta i
    jego idealnego świata "rzeczy samych w sobie", w takim wypadku Twoje
    twierdzenie może ponownie nabrać wartości jako, że "samo w sobie" nic i nigdy
    nie istniało bo wszystko co istnieje istnieje w relacji do czegoś, a samo w
    sobie faktycznie pozbawione jest jakiegokolwiek znaczenia.

    2. Oczywiście TEORETYCZNIE możliwe są działania niezborne, czyli ABSURDALNE np.
    podwyższając stopy zwiększa się emisję papieru. To jest drugi wariant w którym
    Twoje stwierdzenie, że "poziom stóp sam w sobie nie oznacza czegokolwiek"
    nabiera pozorów prawdziwości, tyle, że wierzyć w to, że taki kretynizm
    przejdzie w Polsce LBS to uznawać że Polska to republika bananowa, a nie
    rozwinięty kraj który przez 50 lat był pod okupacją najeźdźcy. Swoją drogą
    szczególnego opracowania naukowego domaga się kwestia KOMU zależy by Polacy
    wierzyli w mit Polski jako republiki bananowej.

    3. LBS czy możesz mi wyjaśnić mi co nazywasz inflacją: a) wzrost ilości
    pieniądza na rynku b) wzrost cen towarów i usług na rynku (rzeczywisty bądź
    statystyczny). Te dwie wielkości a) i b) nie są tożsame, bo nie następują
    RÓWNOCZEŚNIE w tym samym okresie w CZASIE.
    Odpowiedziałeś już sobie a) czy b)?
    No dobra. To teraz: jeśli słowa inflacja użyłeś w znaczeniu "a" to masz
    całkowitą rację w zdaniu nr 2 i kompletnie się mylisz w zdaniu nr 1. Jeśli w
    znaczeniu "b" to mylisz się kolosalnie w obu zdaniach.

    Twoje zdanie o tym, że "poziom stop sam w sobie NIE oznacza czegokolwiek" jest
    równie egzotyczne co głoszenie ptolemejskiej teorii budowy wszechświata. Więc
    zakładając racjonalność i ekonomiczne podstawy działania mechanizmu
    stopy/emisja spw kolejność rzeczy przedstawia się tak: NAJPIERW Greenspan
    drukuje, a PÓŹNIEJ odbija się to na cenach towarów i usług (obiegowe
    pojęcie "inflacji") i tylko pod warunkiem że wzrost ilości papieru nie jest
    równoważony wzrostem ilości dóbr na danym rynku (w przypadku ruchomości-
    importem tańszych dóbr bądź obniżeniem ceł lub innych kosztów
    administracyjnych, nieruchomości- budową nowych domów i mieszkań). Poziom stóp
    procentowych ŚWIADCZY o tempie drukowania TBondów, deprecjonowania waluty i
    zwiększania długu publicznego, rzutując na rynek nieruchomości,podnosząc
    możliwości konsumpcyjne właścicieli nieruchomości i prowadząc do nierównowagi w
    bilansie handlowym. Bo widzisz LBS w tym kapitalistycznym systemie zazwyczaj
    wszystko się ze sobą wiąże, z siebie wynika i wzajemnie wpływa, w
    przeciwieństwie do systemów etetystycznych gdzie nic z niczego nigdy nie wynika
    i jest cholernie skomplikowane...


    Bardzo cieszy mnie natomiast perspektywa z jakiej OBAJ z bushem komentujecie te
    ruchy stóp. Ty np. piszesz:
    > Paradoksalnie sytuacja w Polsce i USA jest w jakis sposob podobna.
    Tak jest ODWROTNIEpodobna i przesunięta w czasie... Bo zakończenie drukowania
    przez Greenspana miało miejsce w czerwcu, koniec spadku USD miał miejsce w
    grudniu tak jak to przewidział przycinek a więc konsekwentnie GOTÓWKA z Polski
    zaczęła odpływać już w 1Q więc Balcerowicz obniżył stopy bo MUSIAŁ UZUPEŁNIĆ
    BRAK GOTÓWKI na rynku i PODNIEŚĆ ILOŚĆ emitowanego papieru.

    > Balcerowicz BEDZIE MUSIAL uciekac przed tym tak samo jak Greenspan, z tym ze
    > slon biega SZYBCIEJ od mrowki a w dodatku trzesie CALYM MOSTEM kiedy po nim
    > biega ......... sad

    Bardzo fajna metaforka. Oznacza również LBS to że MRÓWKA MOŻE POSTEPOWAĆ
    NAJWŁAŚCIWIEJ NA ŚWIECIE a i tak poniesie negatywne konsekwencje biegającego
    słonia, bo nie jest w stanie zneutralizować jego ruchów ani przewidzieć kiedy
    zmieni kierunek biegu po moście... i właśnie tu się rodzi synergia bezradności:
    Bal-ce-rowicz mu-si odejść! Mrówka może jednak postępować racjonalniej niż
    zebra, która najwidoczniej lubi się ze słoniem zderzać.

    W poście Robiego o nieruchomościach możesz LBS wyczytać zdanie zaczynające się
    od słów: "W krajach Europy Zachodniej wpływ na szybki rozwój mieszkaniowych
    kredytów hipotecznych miał spadek stóp procentowych..." To jest bardzo rozsądny
    początek zdania, zdanie które na dobrą sprawę mogłoby zastąpić cały ten
    artykuł, bo ono tłumaczy również dzisiejszy wzrost kredytów hipotecznych: EBC
    jest bezradne i trzyma stopy na poziomie 2% co oznacza carte blanche na
    drukowanie ile prasa drukarska wytrzyma, oczywiście stopa 2% dla Niemiec to nie
    jest to samo 2% co w Grecji, więc pieniądz się wylewa do nas, a nie np. na
    Bałkany. Ponieważ RPP trzyma stopy procentowe relatywnie wysoko a rząd obniża
    ilość emitowanego papieru rynek nieruchomości powinien się załamać a szereg
    kredytobiorców powinno mieć problemy ze spłatą kredytów wskutek utrzymujących
    się wysokich stóp. Tak się jednak nie dzieje, bo rynek równoważy napływ
    pieniądza zzewnątrz kraju poprzez europejskie banki, a napływ pieniądza
    zzewnątrz podnosi mierzalny poziom PKB i skalę deprecjacji waluty krajowej...

    Czy Ty LBS czasem a) nie spędziłeś zbyt dużo czasu na słońcu, b) nie nurkowałeś
    zbyt głęboko, c) nie przedawkowałeś z kobietkami i imprezkami, d) nie wypiłeś
    zbyt dużo Margerity czy Martini, e) nie spiknąłeś się z jachtowym bomem, f) nie
    miałeś jakichś innych kolorowych letnich zawrotów głowy?

    Z pozdrowieniami wink

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 24.08.05, 15:03
    Widze, ze powrociles na forum i to w SWOIM stylu ! smile

    Faktycznie spedzilem cale lato na plazy ale pobliskiej i bez nurkowania,
    jachtowania i innych snobstw bo zycie niesie duzo bardziej przyziemne zajecia sad
    Wiesz jak kraj w problemach, najgorsze dopiero przed nami to nie czas na hulanki
    i swawole! ...

    Bedac przy temacie plazy, pozwole sobie przytoczyc pewna ekonomiczno-polityczna
    rozmowe prowadzona przez bardzo mieszane plazowe towarzystwo, ktora mocno otarla
    sie sie o temat jaki poruszylismy i da odpowiedz na szereg kwestii (rowniez
    inflacyjnych) o ktore mnie pytales.

    Amerykanie rzadko narzekaja lub sie przechwalaja i zazwyczaj ograniczaja sie do
    "good, thank you" ale tym razem zgodnie twierdzili, ze Bush robi sobie coraz
    wieksze jaja z wojny z Irakiem, benzyna drozeje jak diabli, praca jest ale
    glownie w sprzedazy, ktora nie kazdy musi lubic, tania jest juz tylko
    chinszczyzna i zywnosc a ludzie przejadaja swoje plany emerytalne i equity.

    Pewnie aby sie pocieszyc pytaja mnie w koncu jak jest teraz w Polsce.
    Powtorzylem wiec im Was i Wyborcza, i mowie ze bezrobocie owszem jest ale
    systematycznie maleje, place odwrotnie niz tutaj poszly o realnie o 3% do gory,
    gospodarka rozwija sie szybciej niz USA, polska waluta jest silna jak zadna przy
    silnym eksporcie, gielda bije historyczne rekordy, stopy procentowe sa tak
    dewastujaco niskie ze kupno domu jest tansze od wynajmu, wiec kazdy kto pracuje
    moze miec dom a inflacja praktycznie nie istnieje mimo wszystkiego
    (INFLACJOGENNEGO!) powyzszego, szalejacych cen energii i tragicznych zbiorow !

    Wyraznie zaciekawieni zapytali mnie kto wiec w Polsce tak dobrze rzadzi.
    Powiedzialem wiec im ze rzadza komunisci, ktorzy sa teraz strasznie (na pewno
    bardziej niz partie centrowe a moze nawet prawicowe) za kapitalizmem.
    Jest tez taki sam komunistyczno-kapitalistyczny prezydent i Parlament gdzie
    rzadzaca partia ma wiekszosc i moze przeglosowac co chce.
    Wylozylem sie dopiero na premierze bo nie uwierzyli mi, ze moze istniec na
    swiecie rzad w ktorym premier jest w opozycji wobec rzadzacej partii i w dodatku
    nalezec do innej partii nie majacej nawet szansy wejscia do parlamentu ...

    I wiesz jak zakonczyli ta rozmowe?
    Ta sama propozycja studzenia w oceanie mojej glowy jak ty potwierdzajac stara
    zasade, ze jak Cygan zawini to sie wiesza Harcerzyka ....

    Rowniez pozdrawiam
    (moje prawne sprawy stoja znakomicie z bardzo fachowa pomoca pewnej
    indywidualnosci z forum, ktora bede szczerze polecal)
  • vice_versa 29.08.05, 20:37
    Nie wiem LBS jak Ty to robisz. Historyjka fajna, tylko nie wiele ma do rzeczy.
    Dobrze przecież wiesz, że:
    1. stopy procentowe świadczą same w sobie o czymś
    2. prawa ekonomii nie różnią się w zależności od strony Oceanu z której się je
    obserwuje,
    3. ich zastosowanie in concreto w danym momencie czasu MOŻE (i powinno) się
    różnić w zależności od strony oceanu
    4. członkostwo premiera w partii opozycyjnej jest i u nas powszechnie uznane za
    kuriozum, co z resztą przyznaje i sam zainteresowany...
    5. sprawy prawne idą dobrze wtedy kiedy przestajesz korzystać z prawników, do
    momentu ich zakończenia to Ty ponosisz ryzyko i po Twojej stronie są rozchody,
    taka jest kolej rzeczy i nie powinno nikogo dziwić, że prawnicy są ostatnimi
    osobami którym zależy na zakończeniu sprawy. Możesz to nazwać inwestycją, ale
    jak każda inwestycja zysk możesz policzyć dopiero gdy interes dobiegnie KOŃCA.

    Opowiadasz historyjkę o tym jak to w różny sposób widać te same rzeczy zależnie
    od strony Oceanu po której się plażuje i wszyscy sprzysięgli się na biednego
    Harcerzyka. Napisz coś ad rem, czyli co TY rozumiałeś przez to zdanie. A potem
    opowiem Ci historyjkę o monopolach, moich wakacjach na duńskiej kolonii...

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 29.08.05, 21:28
    Ha! Sa wiec tematy w ktorych ROWNIEZ ty nie wiesz o czym ja pisalem !
    Powiesz: OstatniPrawdziwyHarcerzyk dwa razy glupi a ja ci na to odpowiem, ze
    jeszcze powrocimy do tego tematu a na razie potraktuj to co napisalem jako
    KOLEJNA zachete do odejscia od zbednej konfrontacyjnosci w naszych rozmowach.

    Jestem SZCZERZE zafascynowany wiedza i kolorytem osobowosci tutejszego
    towarzystwa ale kompletnie nie rozumiem dlaczego w naszych rozmowach zawsze
    musimy mowic o bolacym zebie slonia kiedy mrowka dostaje przyszczy .....



    P.S.
    > 4. członkostwo premiera w partii opozycyjnej jest i u nas powszechnie uznane
    za kuriozum, co z resztą przyznaje i sam zainteresowany...<<<

    Ja tam wole normalnosc niz nieprzemijalna drwine z samych siebie = akceptacje
    glupoty i demoralizacji.
    A ty?
  • vice_versa 29.08.05, 22:33
    OK, jak chcesz, powrócimy lub nie do tego tematu. Postawiłem znak zapytania nad
    Twoimi tezami i prosiłem (może nie dość usilnie i sympatycznie) o ponowne
    odniesienie się do nich. A Ty się wdzięcznie odwracasz na pięcie...

    > OstatniPrawdziwyHarcerzyk dwa razy glupi

    Widzę, że zbyt wziąłeś sobie do serca o co napisałem w pierwszym poście.
    Sprowadziłeś wszystko do mojego ataku ad personam co faktycznie czyni naszą
    rozmowę ad rem niemożliwą. Nigdzie nie napisałem że jesteś głupi, w
    szczególności nie zamierzałem doprowadzić Cię do tej konstatacji przez pytania
    nawiązujące Twojego wypoczynku. Nie wiem w jakim celu przypisujesz mi tego typu
    podsumowania. Wielokrotnie za to pisałem, że nie rozumiem co miałeś na myśli co
    stawia moją a nie Twoją inteligencję pod znakiem zapytania:

    > Ha! Sa wiec tematy w ktorych ROWNIEZ ty nie wiesz o czym ja pisalem !

    No pewnie, LBS, a myślisz, że po co napisałem pierwszy post??? Czy Tobie
    przynosi satysfakcję to, że ktoś Cię NIE rozumie (abstrahując od dychotomii co
    jest ważniejsze pryszcze czy ból zęba/kto ma gorzej słoń czy mrówka/kto z kim
    się zderzy etc, co dla niektórych jest najwłaściwszym sposobem ujęcia tematu i
    z co słysząc zawsze będę się pukał w głowę, bo te dychotomie pozostają poza
    zakresem moich zainteresowań)? Jeśli tak to znakomicie, bo znowu niewiele
    zrozumiałem, więc będziesz miał podwójny ubaw.

    A tak by the way czy z tą mrówką i słoniem biegającymi po moście to jest
    podejście koncyliacyjne LBS, konfrontacyjne czy stagflacyjne? Jeśli namawiasz
    do koncyliacji i mniejszej ilości konfrontacji w naszych relacjach, to ja Cię
    tym bardziej namawiam do większej koncyliacyjności w spojrzeniu na sprawy
    gospodarcze. Mówiąc inaczej, LBS, ja uważam że w ogóle o słoniu i mrówce warto
    mówić w samych superlatywach, bo i za słoniem i za mrówką stoją konkretni
    ludzie, więc warto podkreślać związki i relacje niż ich niedomagania i kłopoty.




    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 29.08.05, 22:54
    BUUUUUUU!
    Antycypujesz mnie dyfrakcyjnie Przemek! smile smile smile
    A niby skad ja mam wiedziec co znaczy: dychotomia albo podejście koncyliacyjne
    ?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Ja ledwie domyslam sie tego baroku: ad personam, ad rem, konstatacje!!!!!!!!
    Przemyslawie: rozmawiasz ze sprzataczka! smile


    Pisalem ci ze tak jak lubie cie czytac tak nieczesto nadazam za twoim intelektem
    dlatego szczerze przyjalem, ze w tym temacie mozesz mi udowodnic podwojny blad
    ale pozwolilem sobie ostateczne rozstrzygniecie pozostawic czasowi.

    Uwazam, ze z szacunku dla istoty kazdej dyskusji nie wolno podejmowac tematu,
    ktorego nawet w czesci sie nie rozumie niezaleznie czy jest samemu idiota czy
    tez za takiego uwaza sie swojego rozmowce.

  • robisc 23.08.05, 23:43
    lastboyscout napisał(a):

    > gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2881782.html
    > Bez komentarza ...

    a szkoda, bo jest co komentowac; inwestycje ruszaja do przodu powoli, ale
    ruszaja i nabiora a tempa w III kwartale; jednak na wewnetrzny popyt
    konsumpcyjny nie mamy co liczyc - ludzie nie maja pieniedzy i jeszcze dlugo nie
    beda miec;
    pozostaje eksport, ktory ustabilizowal sie od paru miesiecy mniej wiecej na tym
    samym poziomie, ale jezeli zloty utrzyma trend aprecjacyjny, to bedziemy miec
    powtorkie z przelomu roku; slowem kolejne obnizki stop sa koniecznoscia; Filar
    jest zalosny, blazni sie nie po raz pierwszy

    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • vice_versa 24.08.05, 02:27
    Witanko, ale śmiesznie piszą o Polsce:

    "Ani popyt konsumpcyjny, ani inwestycje nie ruszyły na tyle, by pchnąć
    gospodarkę mocno w górę"

    A jak śmiesznie będzie za jakieś 9 mc jak na rynku USA początek zaciesniania
    przez Greenspana polityki pieniężnej stanie się widoczny w statystykach...
    Buhahahaha... Już widzę te raporty spółek za 1Q i 2Q 2006r. Uhahahahaaa...
    Chciałem Ci LBS przypomnieć, że dopiero w sierpniu przekroczyliśmy połowę
    deficytu budzetowego zaplanowanego na ten rok i to w sytuacji gdy rosnące stopy
    w USA spowodowały umocnienie się dolara, a więc i mniejszy napływ walut do
    naszego kraju. To jest o niebo bardziej rentowne postępowanie niż w EU, która
    odwrotnie niż my próbuje się ścigać z Samem i drukuje jak szalona niepomna
    nawet tego, że Sam właśnie zmienił swoje preferencje...
    W ostatnim miesiącu pojawiły się też statystyki dotyczące gwałtownego wzrostu
    ilości udzielanych kredytów hipotecznych w PL. Oznacza to, że zachodnie banki
    pompują nasz rynek nieruchomościowy (a ściślej podtrzymują go przed spadkiem,
    który powinien nastąpić wskutek zmniejszenia ilośći PLN na rynku w okresie
    poprzednim) licząc na odsetki które ściągną z naszego rynku w okresie
    późniejszym. Co nadal oznacza że rentowność i stopa zwrotu uzyskiwana z naszego
    rynku w porównaniu z rynkiem europejskim jest o niebo na wyższym poziomie. Co
    oczywiście nie podnosi naszych zdolności konsumpcyjnych, ale stabilność cen
    nieruchomości jest jakąś osłodą, reszta zależy od indywidualnych zdolności
    zarządzania długiem, a ściślej jego walutą...

    Popyt konsumpcyjny w PL nie mógł ruszyć skoro stopy procentowe do wiosny były
    wysokie, czyli WZROST ILOŚCI pieniądza na rynku była stosunkowo mały. Banki
    nigdy nie nakręca popytu w taki sposób w jaki robi to budzet państwa. Popyt
    konsumpcyjny rusza przy niskich stopach i osiąga szczyt kilka do kilkunastu
    miesięcy PO zmianie trendu stóp czyli PO rozpoczęciu cyklu podwyżek. O co więc
    chodzi??? Normalne, że nie ma gwałtownego wzrostu popytu konsumpcyjnego, GPW
    stanowi zbyt mały % PKB żeby realizacja zysków znalazła odbicie we wzroście
    konsumpcji.

    Co robiłeś w wakacje LBS? Dałeś jakiś upust amerykańskiemu duchowi konsumpcji
    przyczyniając się do wzrostu gospodarczego USA?
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 29.08.05, 19:58
    Blade dane.
    Tak tani kredyt nie pobudzil konsumpcji a wrecz oslabil wydajnosc pracy.
    Wszyscy "ekonomisci" twierdza ze bedzie w dol .25%.
    NIE BEDZIE bo Greenspan MUSI podnosic bo Rosjanie podniesli ceny ropy, bo
    wszedzie na swiecie wszystko mocno drozeje.
    Balcerowicz ma niska inflacje tylko dlatego ze nie placi.
    Jeden taki probowal oszczedzac na paszy dla konia. Mowia, ze by mu sie udalo
    tylko mu kon wczesniej padl ....BUM
  • vice_versa 29.08.05, 21:06
    Teraz w dół raczej nie pociągną, zgadzam się. Ale kiedyś pociągnąć w dół muszą
    i dolar musi zacząć na nowo nurkować, deficyt musi wzrosnąć a Chiny muszą
    splajtować. CEL, LBS, czyli zachwianie systemem finansowym Chin NIE został
    jeszcze osiągnięty, więc teraz stopy nie zostaną wywindowane ponad 6% bo to by
    oznaczało, że cała gospodarka USA padnie pierwsza, siądą giełdy i ceny, popyt
    ZANIKNIE etc... Taki scenariusz z punktu widzenia korporacji USA jest
    bezsensowny... Więc, LBS, spróbuj może się pokusić o określenie KIEDY zaczną
    spadać, od czego to będzie zależało i po czym będzie można poznać, że wkrótce
    zaczną.
    To nie jest tak, że raz pociągnęli w dół raz pociągną w górę, nie ta gra jest o
    wiele dłuższa bo Chiny to kolos, nawet jeśli się chwieje i jest na glinianych
    nogach to one są na tyle masywne, że nadal stoją... Moim zdaniem przed nami
    jeszcze pik na ropie, ceny wrócą w listopadzie-grudniu do 60 USD/b, a przyszły
    rok to będzie znowu jazda po zielonym, tak z 15% w dół. Kiedyś pisałeś że USD
    będzie w drugiej połowie słabł, to czemu dolar ma spadać przy rosnących
    stopach? Wtedy uważaliśmy podobnie, spadek USD w II poł roku, teraz widać, że
    ciągną ropę a USD nie ruszają... W dodatku Chiny udają, że rewaluują juana, co
    otwiera drogę do dalszych podwyżek stóp tylko o tyle o ile tę rewaluację
    traktuje się serio, a ja np. jej serio nie traktuję.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 29.08.05, 22:20
    Dopiero studzilem dyskusje a juz w niej zaczyna wiac nuda!
    Calkowicie sie z toba zgadzam co do rozwoju sytuacji!

    Zauwaz, ze podobnie mowi tez Przycinek a roznimy sie jedynie w detalach
    czasowych i cyfrowych.
    Pytasz KIEDY.
    Gdybym wiedzial KIEDY to zaraz po tym "KIEDY" kupilbym kazdemu z was sliczny
    dom z basenem i oczywiscie z topless panienkami grajacymi wieczorny jazz na
    saxofonach na jakiejs milej wyspie na Pacyfiku abysmy mogli kazdego wieczoru
    dyskutowac wspolnie przy piwie o polityce i gospodarce ! smile

    Tak, ja tez (odwrotnie niz Bush_, hi hi smile ) uwazam, ze Chiny dlugo tak nie
    pociagna ale boje sie tego miliarda, ich rewolucji i atomu. I wcale nie jestem
    pewny czy amerykanskiego Zyda tym razem nie zaslepila chciwosc i ma jakikolwiek
    plan na zolte problemy. No chyba, ze ich tez sie uda (jak Japoncow) wsadzic
    ekonomicznie w kontrolowana recesje tylko za pomoca nadmiaru w ich skarbcach
    amerykanskiego papieru.
    Odwazne to ale sadze, ze stopy pojda jeszcze kilka procent do gory a potem
    pojawi sie wyrazna inflacja i pewnie podwyzka podatkow.
    I bedzie "big problem" jaki od dluzszego czasu zapowiada Przycinek a na co ja
    czekam jak na zbawienie bo zwyczajnie mnie wk...rwia gwaltowna demoralizcja
    tutejszych relacji ekonomiczno-spolecznych.
    I tu jest najwazniejszy moment. Tak jak stagflacja a potem inflacja ma ogolocic
    maluczkich to wcale nie jestem pewny czy recesja zdola wymrozic wielkie monopole
    i oligopole (obecne zidiocenie Amerykanow polega na tym, ze wybieraja bogatych
    republikanow albo bogatych demokratow a wiec zawsze zdemoralizowanych idiotow!)
    bo gdyby nie to wtedy byloby NAPRAWDE zle. Zaznaczam: zle na CALYM swiecie bo
    monopol wladzy komunistycznej niczym sie nie rozni od monopolu wladzy
    kapitalistycznej: jak sie spoleczenstwo zbyt rozciagnie to sie poczatek zapomina
    ze ma jakis koniec i jest rewolucja konca aby sie przypomniec poczatkowi ....
    OK, sumujac bo cygole jakies poezje:
    Stopy wciaz w gore (po drodze BUM w Polsce), coraz biedniejsi biedni.
    Potem ruszy ostro ale krotko gielda bo padna nieruchomosci. Nastepnie inflacja,
    duza, poziom reganowski? Potem ostry zjazd w dol, dolary do sloikow, nie ma
    zmiluj oby TEZ dla monopoli ale to zalezy jak w miedzyczasie monopole
    podporzadkowac sobie prawo.
    Ropa: NIE WIEM (jaki ty bys zarobil szmal gdybys mniej gadal a wiecej
    inwestowal!) bo mam wrazenie, ze rynek przestal miec wiekszy wplyw na jej cene
    a fakt, ze wlasnie ropa moze niezle namieszac w powyzszym scenariuszu.
    Generalnie ropa pojdzie w dol, mam przeczucie ze rowniez za sprawa nowego
    (amerykanskiego) zrodla energii.
    A tak w ogole to mysle ze w dzisiejszym swiecie analitycy zupelnie niepotrzebnie
    skupiaja sie na ocenie poszczegolnych podmiotow tracac pole widzenia caly uklad
    gry. Dzisiaj nie musi wygrywac ten, ktory jest nasilniejszy, dzisiaj, wygra ten
    ktory bedzie np. najmniej slaby w odpowiednio waznym momencie przygotowanym
    wczesniej przez najmadrzejszego (nie mylic z najsilniejszym!).

    To tyle i tak za duzo madrzenia sie, wole kawe orzechowa i lody. Ide zaparzyc.
  • forall4a 29.08.05, 21:07
    >> Balcerowicz ma niska inflacje tylko dlatego ze nie placi.
    > Jeden taki probowal oszczedzac na paszy dla konia. Mowia, ze by mu sie udalo
    > tylko mu kon wczesniej padl ....BUM

    Czy wiesz moze jakiego systemu uzywa NBP do ewidencji gospodarki materialowej?
  • lastboyscout 29.08.05, 22:25
    Sorry, to pytanie do ekonomistow obok.
  • vice_versa 29.08.05, 21:38
    A i jeszcze jedno:
    "Greenspan MUSI podnosic, bo Rosjanie podniesli ceny ropy, bo wszedzie na
    swiecie wszystko mocno drozeje."

    Czyli:
    Greenspan WALCZY z inflacją i podnosi stopy, żeby inflacja nie wzrosła, tak?
    Tak dla Twojej wiadomości: Rosjanie podnieśli ceny ropy, bo Amerykanie windują
    i będą windować cenę ropy. Rosjanie nie mają najmniejszego powodu by robić
    dumping na rynku ropy (albo dofinansowywać swoich odbiorców, jak wolisz).
    Amerykanie utrzymują przychylność swoich "alies" na rynku ropy za cenę
    INFORMACJI, którą Ci mogą wykorzystać jak typowi insiderzy. W ostatnim czasie
    Rosjanie zmienili też proporcje swoich rezerw zmniejszając udział dolara i
    zwiększając Euro, jak myślisz czemu??? Ruchy Greenspana nie zależą od Rosjan,
    choć to bardzo twórcza koncepcja...

    Greenspan już od roku walczy z inflacją którą sam rozpętał. Greenspan już wie,
    że za rok żadnej inflacji nie będzie, będzie groźba deflacji... I dlatego już
    wkrótce zanim jeszcze rynek to zauważy zacznie stopy obniżać.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 29.08.05, 22:34
    Ufffff. No to jednak roznimy sie w niektorych opiniach bo wedlug mnie BEDZIE
    inflacja, duza. Potem mala. Zgoda, moze nawet deflacja. Dlatego zbieram sloiki.

    Nie zalapalem z ta ropa.
    Po kolei: wojna (JEDNAK) byla o droga rope a nie o tania.
    Droga ropa=wszystko drogie=inflacja(przyhamowana na chwile tania chinszczyzna i
    papu)=stopy w gore.
    Rosjanie podnosza cla=cene ropy, jeszcze drozej na swiecie, jeszcze wyzsze stopy.
    Cos nie tak?
  • vice_versa 29.08.05, 23:40
    Inflacja DUŻA może być tylko i wyłącznie wtedy kiedy kupione przez zagranicę
    USD trafią na rynek. OK? Tak, ale KIEDY zaczną trafiać??? Już teraz, bo Chiny
    zapowiedziały rewaluację??? Nie. Bo Chinom się to NIE OPŁACA. Emitują i
    sprzedają masę swoich papierków, które inni trzymają pod materacem (głównie
    bondy ale i mniejszościowe udziały w spółkach). Dopiero gdy zacznie się
    ucieczka kapitału z Chin, żółci będą MUSIELI wyprzedać USD (inflacja w USA i
    jednocześnie gwałtowny spadek chińskiego importu). Kiedy się zacznie ucieczka
    kapitału? Kiedy dla inwestorów stanie się oczywiste, że nie mają co liczyć na
    zwrot... Czyli albo rewolucja albo ceny ropy+USD w dół i to znacznie. A
    ponieważ wyznaję pogląd, że to zmiany w pieniądzu inspirują zmiany polityczne a
    nie odwrotnie to najpierw będzie windowanie ropy i spuszczanie dolara... NIE
    zacznie się od rewolucji w Chinach, tylko rewolucja będzie SKUTKIEM kryzysu
    finansowego, a ten będzie wywołany nagłym odpływem inwestorów zagranicznych.
    Żeby dolar poszedł w dół to najpierw stopy muszą pójść w dół czyli Greenspan
    musi zacząć drukować... Tego się nie da zrobić jedynie manipulacją na rynku
    ropy, bo: nie można ograniczyć podaży USD i jednocześnie ciągnąć ropy w górę,
    bo to nie ma sensu i załamałoby gospodarkę USA, a o to akurat nie chodzi...

    > Po kolei: wojna (JEDNAK) byla o droga rope a nie o tania.

    Wojna była Z TERRORYZMEM. Terroryzm państwowy to Husajn. Nie można zacząć
    drukować dolców i podwyższać cen ropy bo to wzmacnia WROGA. Wojna była też po
    to by POLE walki przenieść POZA granice USA. Wojna była o kontrolę nad ropą, po
    to by ropa mogła być droga, co służy wygraniu innej wojny, wojny z Chinami...

    > Droga ropa=wszystko drogie=inflacja(przyhamowana na chwile tania chinszczyzna
    > i papu)=stopy w gore.

    Tak! Tylko kluczowe pytanie brzmi: na jak długo przyhamowane tą chińszczyzną?
    Zgadzasz się? I jak ten korek odblokować... Ci co topią dziś pieniądze w
    chińskich bondach muszą się zacząć gwałtownie wycofywać (co pozwoli na
    opanowanie chińskiego rynku finansowego). Potem sprzedaż dolarów przez Chiny
    (inflacja w USA, ale stopy będą już wysoko, zgadza się), dodrukowanie juanów
    (inflacja w Chinach), bankructwa przedsiębiorstw i banków (rewolucja i
    demokratyzacja Chin i tanie przejęcie chińskiego rynku finansowego) początek
    ery gigantycznego wzrostu NYSE...
    Tak, stopy będą w górze, kiedy dojdzie do krachu Chin, bo wtedy zaczną
    wyprzedawać USD i zacznie się inflacja w USA. Tylko coraz bardziej mi się
    wydaje, że to nie jest cykl "raz w dół i raz w górę". To nie jest liniowe. Cykl
    musi być bardziej szarpany. Ty uważasz że to już ten moment a Chiny padną np. w
    przyszłym roku, a ja widzę, że to wszystko się odbywa znacznie wolniej niż się
    spodziewałem. Nie osiągnęliśmy jeszcze dołka w deficycie i dołka giełdowego,
    przed nami drugi ciężki duuuup w Ameryce i ten duuup zacznie się od stóp,
    przeniesie się na spadek dolara,nieruchomości pójdą w górę, giełda ponownie
    będzie miała spadek nominalny w pierwszym kwartale po obniżce stóp, realny
    przez cały czas.

    Ja "tylko" nie wiem od jakiego poziomu zaczną oni te stopy ponownie spuszczać w
    dół, czy od 4% czy od 6%... I dlatego jestem ciemny jak tbaka w rogu, ale za
    jakiś tydzień już będę miał coś sensowniejszego do dodania... Tylko się
    przyjrzę temu na co patrzy Greenspan.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • song_mun 30.08.05, 15:39
    Co tam inflacja, droga ropa itp. To wszystko PESTKA.
    Greenspan patrzy na NIERUCHOMOŚCI!!! (Za mało wyraźnie napisane? To trzeba
    podkreślić na czerwono).
    Zresztą nikt chyba tak jasno, jak on sam tego nie powiedział (Ostatni występ
    Greeniego w Kansas City FED):

    "The structure of our economy will doubtless change in the years ahead. In
    particular, our analysis of economic developments almost surely will need to
    deal in greater detail with balance sheet considerations than was the case in
    the earlier decades of the postwar period. The determination of global economic
    activity in recent years has been influenced importantly by capital gains on
    various types of assets, and the liabilities that finance them. Our forecasts
    and hence policy are becoming increasingly driven by asset price changes."

    Ostatnie zdanie przeczytajcie 5 RAZY! Jeszcze jakieś wątpliwości???
  • song_mun 30.08.05, 15:42
    I znowu Greenie, całkowicie już rozjaśniający, w uzupełnieniu do poprzedniego
    postu:
    "Thus, this vast increase in the market value of asset claims is in part the
    indirect result of investors accepting lower compensation for risk. Such an
    increase in market value is too often viewed by market participants as
    structural and permanent. To some extent, those higher values may be reflecting
    the increased flexibility and resilience of our economy. But what they perceive
    as newly abundant liquidity can readily disappear. Any onset of increased
    investor caution elevates risk premiums and, as a consequence, lowers asset
    values and promotes the liquidation of the debt that supported higher asset
    prices. This is the reason that history has not dealt kindly with the aftermath
    of protracted periods of low risk premiums."

    A gdzie teraz mamy bańkę? Pytanie retoryczne....
  • vice_versa 31.08.05, 11:17
    Song, Greenspan sam te ceny nieruchomości SPOWODOWAŁ!!! Przy czym nakręcił
    POPYT na chińszczyznę, który po 2000 tąpnął, najpierw NASDAQ 1 potem po 9.11
    Rynek 10YTBonds to typowa dźwignia dla nieruchomości.
    Jeśli uważasz, że Greenspan teraz będzie bez przerwy powiedzmy przez rok
    windował stopy np. do 6% to uważasz że rynek Chiny w tym okresie padną, w USA
    inflacja dopiero się zacznie i stopy przez kolejny rok-dwa będą musiały pójść w
    górę do jakichś 9-10%. To oczywiście nie jest wykluczone, że Greenspan już dziś
    zamyka wszystkie pozycje, tylko m.zd jest mało prawdopodobne, bo Chiny jeszcze
    nie przeżyły załamania systemu bankowego, napływ pieniądza do Chin jest na
    wysokim poziomie i pozwala im utrzymać płynność. Cel nie został zrealizowany i
    mało prawdopodobne by udało się to w ciągu roku, dwóch. I dlatego FED będzie
    musiał jeszcze raz obniżyć stopy, żeby tym wszystkim zachwiać, więc
    nieruchomości jeszcze wzrosną...
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • vice_versa 31.08.05, 11:27
    Puściłem jakiś gniot, coś mi wykasowało, cześć sie poprzestawiała:
    > Przy czym nakręcił POPYT na chińszczyznę,
    > który po 2000 tąpnął, najpierw NASDAQ 1 potem po 9.11
    > Rynek 10YTBonds to typowa dźwignia dla nieruchomości.
    Miało być:
    "Przy czym [Greenspan] nakręcił POPYT, który tąpnął po 2000r. najpierw tąpnął
    NASDAQ, a potem po 9.11. Popyt w USA utrzymał się dzięki emisji TBondów i
    dzięki runowi na equity i spowodoał wzrost rynku nieruchomości. Rynek 10YTBonds
    to typowa dźwignia dla nieruchomości."

    I dalej tak jak jest.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • song_mun 31.08.05, 13:48
    > Song, Greenspan sam te ceny nieruchomości SPOWODOWAŁ!!! Przy czym nakręcił
    > POPYT na chińszczyznę, który po 2000 tąpnął, najpierw NASDAQ 1 potem po 9.11
    > Rynek 10YTBonds to typowa dźwignia dla nieruchomości.
    99% zgody. Ten 1% to stąd, że to nie Greenspan sam spowodował, a raczej, że FED
    w uznaniu własnej niemocy (13 obniżek stóp i powolny rozwój w USA, bo
    instrument bazowy dla mortgage'u czyli 10YTNotes były zbyt wysoko
    oprocentowane ), najprawdopodobniej zastukał po prośbie do Bank of Japan, a
    ten, w ramach manewru antydeflacyjnego się zgodził wspomóc światową
    koniunkture. Wszystko w zgodzie z tezą M. Friedmanna, że współdziałanie wileu
    ośrodków daje lepszy efekt. Dowodów oczywiście nie mam, ale...więcej jest tu:
    www.gold-eagle.com/editorials_05/mauldin051605.html>
    Jeśli uważasz, że Greenspan teraz będzie bez przerwy powiedzmy przez rok
    > windował stopy np. do 6% to uważasz że rynek Chiny w tym okresie padną, w USA
    > inflacja dopiero się zacznie i stopy przez kolejny rok-dwa będą musiały pójść
    >w górę do jakichś 9-10%
    Nie uważam. Uważam, że Greenie chce powtórzyć manewr Royal Bank of Australia -
    dojść stopami do takiego poziomu, by poprzez długą strone krzywej rentowności,
    reagującą na ruchy krótkiej strony, podnieść koszty kredytu dla RE tylko o
    tyle, by ceny RE stały w miejscu jak najdłużej (w Australii było to przez 18
    miesięcy). To gwarantowaloby w miarę mały szok dla gospodarki USA i świata
    (spowolnienie lub łagodna recesja).
    Greenie też wie, że np. 40% nowych miejsc pracy w USA po 2000 r. powstało w
    szeroko rozumianym sektorze nieruchomości....on nie chce wylać dziecka z
    kąpielą.

    Wywołanie bańki na RE było świadomym ruchem FED, by nie dopuścić do zapaści
    deflacyjnej. Jest to leczenie cholery dżumą: FED leczy efekty pęknięcia NASDAQ
    boomu tworząc nową bańkę na RE, groźniejszą, bo jej ujemne skutki będą trwać
    dużo dłużej, gdy ta w końcu pryśnie. Ale na razie także demografia w USA jest
    po stronie FED, więc bańka w RE może trwać dłużej niż wieszczy to większość
    krytyków FED. Dopiero po 2015 demografia będzie dawać wiatr w oczy dla cen RE.
    To, co Greenie próbuje teraz zrobić, to w istocie próba "zarządzania" bańką
    spekulacyjną.
    Co do bańki RE w USA - warto obserwować rynki RE w Australii i GB - tam bańka
    jest już na dużo wyższym poziomie, i zapewne najpierw tam pęknie. Ale i tak
    moim zdaniem potrwa to jeszcze ładnych parę lat wbrew twierdzenieom perma-
    bears...

    >mało prawdopodobne, bo Chiny jeszcze
    > nie przeżyły załamania systemu bankowego, napływ pieniądza do Chin jest na
    > wysokim poziomie i pozwala im utrzymać płynność. Cel nie został zrealizowany
    i
    > mało prawdopodobne by udało się to w ciągu roku, dwóch. I dlatego FED będzie
    > musiał jeszcze raz obniżyć stopy, żeby tym wszystkim zachwiać, więc
    > nieruchomości jeszcze wzrosną...
    Chiński system bankowy załamie się nie wskutek działań FED, lub jedynie jako
    wynik uboczny tychże i na pewno nie jest celem FED załamanie chińskiego systemu
    bankowego. Chiński system bankowy jest w stanie pełzającego kryzysu od kilku
    lat, kryzysu, powstrzymywanego przez władze w Pekinie coraz trudniej i z
    rosnącym wysiłkiem. Winne jest nie FED, a Guangxi (po polsku: związki,
    powiązania)- rodzaj kulturowo uwarunkowanego nepotyzmu, klanowości itp.
    Chińczycy chcą kosztami tego procesu podzielić się ze światem, stąd
    kontrolowanie wpuszczają naiwne zachodnie banki, które zapewne nieźle umoczą,
    gdy kryzys w końcu wybuchnie. Więcej znajdziesz tutaj...:
    www.bedlamplc.com/pdfs/pow/potw54.pdfPZDR
  • lastboyscout 31.08.05, 14:16
    Warto zaznaczyc, ze od dluzszego czasu ceny nieruchomosci rosna rownie mocno co
    TYLKO NOMINALNIE!
    Istnienie dlugotrwalej i agresywnej stagflacji zaciemnia sytuacje poniewaz
    jezeli odejmuje sie od rocznego poziomu cen nieruchomosci np. 20% poziom
    inflacji np. 3% to wychodzi nam KOSMOS ZYSKU (przynajmniej w porownaniu do
    innych mozliwych miejsc na lokowanie pieniedzy).
    Jednak REALNEGO/faktycznego/prawdziwego wzrostu cen nieruchomosci NIE MA po
    uwzglednieniu systematycznie i tak wyraznie rosnacych kosztow zycia (energia,
    uslugi, podatki itp.)oraz kosztu kosztu pozyskania dochodu: closing costs,
    podatki nieruchomosciowe/kupna/sprzedazy,koszty eksploatacji/napraw itp.

    Tak wiec jezeli ta sytuacja dalej potrwa to wiekszosc Amerykanow (70 % z nich
    posiada nieruchomosci) stanie juz wkrotce MILIONERAMI-NEDZARZAMI.
    Jako , ze rzad (?!) wyda do 2030 roku rowniez ich emerytury social security,
    gieldowe plany emerytalne to jednak pieniadz wirtualny a czesc domow jest mocno
    zadluzona pierwotna pozyczka albo equity mozna smialo szykowac sloiki Przycinka
    ale napchac je dolarami DOKLADNIE w momencie szczytu cen nieruchomosci
    (powie mi ktos KIEDY?) a jeszcze przed recesja/depresja i defacja.

    PRZY OKAZJI:
    Ktos mi tu znowu spieprzyl watek!
    Policja (administratorzy tego forum) sie obija a wrecz sama przyklada sie do tej
    zbrodni a tworca watku nie ma nawet prawa ukarania mandatem macicieli jego
    watku (wlasnosci!) smile
    PROPOZYCJA:
    Jako, ze niektore z tematow (USA, POlska, Chiny, stopy) sa tematami DYZURNYMI i
    bardzo konfrontacyjnymi moze udaloby sie wydzielic te tematy aby nie
    dominowaly/zaciemnialy innych ciekawych watkow?
  • robisc 31.08.05, 21:27
    mamy globalizacje kolego; zbyt duzo analogii, zeby rozpatrywac teamat przewodni
    w oderwaniu
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 31.08.05, 22:36
    W oderwaniu od czego kolego?
    Globalizacja. W Polsce, w Unii jest inaczej?
  • lastboyscout 31.08.05, 14:31
    Tak jak Przycinka dziwi ruch w gore Greenspana tak mnie szczerze zdziwila
    dzisiejsza obnizka Balcerowicza. Wczesniej dopuszczalem te .25 ale ostatnio
    przestalem w to wierzyc nawet biorac pod uwage niska inflacje i inne blade
    wyniki gospodarcze. Tymbardziej bedzie ciekawie. Wszyscy licza na pewniaka
    koalicji PO i PiS (fuj!!!) i pewnie znowu Kolodke na premiera hi hi ale gra przy
    tak niskich stopach i zapowiadanym juz tylko 3.5% PKB nieeeee beeedzie laaaatwa
    zwlaszcza jak VAT trzeba zwrocic, gornikom wyplacic, zrewaloryzowac, Eureko
    splacic a Greenspan dyszy za plecami itd.itp.
    Bedzie ciekawie ...cooool ! smile
  • robisc 31.08.05, 21:33
    lastboyscout napisał(a):

    > Tak jak Przycinka dziwi ruch w gore Greenspana tak mnie szczerze zdziwila
    > dzisiejsza obnizka Balcerowicza.

    A niby dlaczego? Dalej dzierzymy rekord UE w restrykcyjnosci polityki
    pienieznej, mirzonej roznica stop procentowych i stopy inflacji; moim zdaniem to
    nie ostania obnizka stop w tym roku; na polski rynek wkrotce wejdzie WalMart i
    rozpocznie wojne cenowa w handlu detalicznym; grozi nam deflacja i to mimo
    rosnacych cen ropy


    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 31.08.05, 22:41
    Urok naszych dyskusji, ze mozemy artykulowac swoje opinie nie ponoszac za nie
    zadnej praktycznej odpowiedzialnosci....
    Wytlumaczysz mi CZEMU grozi nam deflacja mimo rosnacych cen JAK I plac ????
  • robisc 01.09.05, 15:49
    lastboyscout napisał(a):

    > Wytlumaczysz mi CZEMU grozi nam deflacja mimo rosnacych cen JAK I plac ????

    przeciez napisalem o nieuchronnym spadku cen detalicznych wielu towarow po
    wejsciu na rynek WalMartu; spadna marze handlowe;

    polecam artykul z Rzepy
    RADA POLITYKI PIENIĘŻNEJ Stopy procentowe spadły o 0,25 punktu
    Większe szanse na kolejne obniżki

    Zgodnie z oczekiwaniami Rada Polityki Pieniężnej zredukowała stopy procentowe o
    0,25 punktu procentowego. Pozostawiła nastawienie łagodne, gdyż jej zdaniem
    inflacja będzie niska i istnieją obawy o stan gospodarki

    ekonomia_a_2-2.F.jpg

    - Przeważyła opinia, że stopy powinny spaść o 0,25 punktu procentowego - tak
    Leszek Balcerowicz, prezes Narodowego Banku Polskiego, rozpoczął konferencję
    prasową po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. Podstawowa stopa banku
    centralnego (referencyjna) wynosi teraz 4,5 proc., od marca spadła o 2 punkty
    procentowe.

    Chwilę po ogłoszeniu decyzji umocnił się złoty (waluty staniały średnio o 2 gr),
    ale analitycy uważają, że może to być jedynie chwilowa reakcja. Zdrożały też
    obligacje. Po posiedzeniu znów zwiększyły się oczekiwania na dalsze redukcje
    stóp. Ekonomiści przewidują, że przez pół roku mogą one obniżyć się jeszcze o
    0,25 - 0,5 punktu procentowego. Wcześniej sugerowano, że cykl obniżek dobiega końca.

    Niektórzy ekonomiści brali pod uwagę scenariusz, w którym Rada pozostawia stopy
    procentowe bez zmian z powodu wysokich cen ropy i ryzyka politycznego. -
    Przeważyła jednak obawa o słaby popyt wewnętrzny - podkreślił Arkadiusz
    Krześniak, główny ekonomista Deutsche Banku.

    Głównymi zagrożeniami dla możliwości podniesienia inflacji w dłuższym terminie
    są wzrost cen ropy naftowej i gazu oraz obawy o kształt polityki fiskalnej. Ropa
    od poprzedniego posiedzenia RPP zdrożała o 15 proc. Ten niepokojący trend jest
    równoważony wysokim kursem złotego wobec dolara i niskim popytem krajowym, co
    ogranicza na razie jego wpływ na ceny produkcji.

    Leszek Balcerowicz kolejny raz podkreślił obawy o sytuację budżetową. - Finanse
    publiczne nie zostały jeszcze naprawione, a już są psute - komentował uchwalenie
    ostatnich ustaw. Od tego zależy również termin wprowadzenia euro. Takie decyzje
    utrudniają spełnienie kryteriów z Maastricht w najbliższych latach, co może
    odsunąć członkostwo Polski w unii walutowej.

    Bardziej, o 0,5 punktu, Rada obniżyła stopę redyskonta weksli, ale jest to
    zmiana jedynie techniczna. Od jej poziomu zależy wysokość oprocentowania rezerwy
    obowiązkowej banków, a ta nie powinna być wyższa od rentowności operacji
    otwartego rynku.

    Dziś lub jutro ma zostać upubliczniony także pełny raport o inflacji z nową jej
    projekcją. Wcześniej analitycy liczyli, że jego treść poznamy już w środę. Nie
    będzie on wskazywał na wzrost inflacji. Według jego autorów w czwartym kwartale
    - z 50-procentowym prawdopodobieństwem - inflacja utrzyma się poniżej dolnego
    ograniczenia celu, w przedziale 0,9 - 1,5 proc. W maju prognozowano, że będzie
    to 1,1 - 2,2 proc.

    Prezes NBP zasugerował również, że sytuacja w gospodarce jest lepsza, niż
    wskazują pojedyncze dane statystyczne.
    SZYMON KARPIŃSKI

    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050901/ekonomia/ekonomia_a_2.html



    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • vice_versa 03.09.05, 05:02
    Motto ze Słowackiego:
    "Choć muzę moją w twojej krwi zaszargam,
    Sięgnę do wnętrza twych trzew - i zatargam"

    Jeszcze raz:
    inflacja/deflacja są zjawiskami MONETARNYMI
    Tymczasem Robi stosuje tę nomenklaturę do TOWARÓW i USŁUG.

    Czyli do drugiej strony obrotu.(pierwsza strona: waluta, druga strona: towary,
    usługi, inne prawa majątkowe)
    Otóż KAPITALIZM polega na tym, że rząd i bank centralny tą drugą stroną się NIE
    ZAJMUJĄ, bo płynność po tej stronie zapewnia wolny rynek i jego uczestnicy. W
    związku z tym rząd i bank centralny NIE MUSZĄ REAGOWAĆ na spadek/wzrost
    eksportu/importu/inflacji kosztowej bo te zjawiska wynikają z tego ile papierów
    emituje państwo czyli od TEMPA deprecjacji waluty.

    Całe zło w słowie "deflacja" kryje się w tym że ZANIKA deprecjacja waluty.
    Wtedy i tylko wtedy dochodzi do zapaści gospodarczej. Tyle, że Robi uznaje że
    deflacja to jest wtedy jak CENY na rynku spadają. I to jest NONSENS. To można
    byłoby nazwać "deflacją kosztową" i to jest najbardziej pożądany stan dla
    gospodarki: ceny spadają w wyniku taniego importu, ludzie za te same pieniądze
    nabywają więcej produktów i mogą więcej konsumować. To właśnie jest CELEM
    kapitalizmu: zamiast więcej eksportować niż się importuje, więcej importujemy
    niż się eksportujemy (bo bilans handlowy nie obejmuje tytułów niematerialnych i
    papierowych, a właśnie te NIEMATERIALNE tytuły prawne DOPEŁNIAJĄ ten niedobór
    po stronie eksportu). Więcej i taniej konsumować dobra wyprodukowane przez
    innych to jest CEL kapitalizmu, nie żadna deflacja. W Wal-Mart'cie NIE MOŻNA
    zaobserwować deflacji. DEFLACJA I INFLACJA TO JEST ZJAWISKO MONETARNE.

    Robi konsekwentnie uważa, że stopy trzeba obniżać w trosce o eksporterów,
    którym przeszkadza mocny złoty, albo podnosić w trosce o importerów którym
    zagrażać będzie zbyt słaby złoty. Tym samym wg mnie Robi wierzy w suwerenność
    walutową Polski, oraz że to rząd i NBP mają dbać o uczestników rynku, a nie że
    to uczestnicy rynku muszą umieć czytać zachowania rządu i NBPu. Tymczasem
    płynny kurs walutowy i swoboda przepływu kapitału są WYNIKIEM utraty tej części
    suwerenności.
    I właśnie to się nazywa liberalizm a'la polonaise: wolny rynek, ale to od
    władzy oczekujemy ograniczania tej wolności za pomocą administracyjnych ruchów,
    a to, że administracyjne ruchy są uzależnione od obiektywnych faktów których
    NIE znamy w momencie podejmowania decyzji nawet nam do głowy nie przychodzi.

    Wiadomo, że być człowiekiem wierzącym jest trudno a wiara wymaga wyrzeczeń.
    Takie poglądy są heroiczne jak mistycy są heroiczni w swojej wierze.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 03.09.05, 14:37
    CALKOWICIE sie z toba zgadzam.
  • przycinek.usa 05.10.05, 22:27
    ale mnie juz rece opadaja, od korygowania vice versa.

    Najwazniejszym celem zarzadu gospodarki, czyli rzadu - jest doprowadzenie do
    sytuacji pelnego zagospodarowania zasobow. I nie chodzi tutaj o wydobycie calego
    wegla, tylko np. zatrudnienie wiekszosci Polakow.

    Do tego sluzy odpowiednia wymiana pieniezna.
    Zjawiska cenowe (inflacja, lub deflacja) nie maja tu nic do rzeczy.
    Pierwotnym problemem jest fiskalizm, a zjawiska pieniezne sa drugorzedne, choc
    znaczace.

    Pieniadz jest srodkiem wymiany, a nie (zgodnie z "teoriami" vice versa) walorem
    inwestycyjnym, czy tez "oszczednosciowym".

    Neutralnosc funkcji pieniadza wrecz WYMUSZA aby wartosc pieniadza byla jak
    najmniej zmienna w czasie. Pieniadz ma byc "przezroczysty" w sensie wartosci, a
    jego wartosc wewnetrzna ma byc niezmienna w czasie. Po to, aby wymiana towarowo
    uslugowa byla bezpieczna dla obu stron transakcji. Chodzi o to, aby uczestnicy
    rynku nie mysleli o pieniadzu, tylko mysleli o wymianie i pracy.

    Jest to realizowane przez FED, jednakze DORAZNE INTERESY POLITYCZNE USA nie
    pozwalaja na ustanowienie odpowiednich zabezpieczen w systemie bankowym i przez
    to dojdzie wkrotce do niesamowitego kryzysu.

    Wedlug mnie wystarczyloby po prostu utrzymywac pewne rezerwy obowiazkowe.
    No, ale sa od tego wieksze glowy i ja tu pasuje.

  • vice_versa 01.09.05, 03:26
    > Dalej dzierzymy rekord UE w restrykcyjnosci polityki
    > pienieznej, mirzonej roznica stop procentowych i stopy inflacji

    Robi:
    1. Wysokość stóp procentowych NIE ZALEŻY od inflacji rozumianej jako wzrost cen
    na rynku.
    2. Wysokość stóp procentowych świadczy o OBECNYM TEMPIE WZROSTU ilości
    emitowanego papieru.
    3. Deflacja to jest SPADEK ILOŚĆI pieniądza w stosunku do ilości dóbr jakie
    można za nie kupić. A nie: spadek TEMPA WZROSTU ilości pieniądza.
    4. W kapitalizmie słowa inflacja/deflacja dotyczą PIENIĄDZA. NIE DOTYCZĄ CEN NA
    RYNKU. Ceny na rynku MUSZĄ SPADAĆ, popyt rosnąć, a my kapitaliści wiemy jak to
    zrobić ZA POMOCĄ pieniądza.

    W swoim poście piszesz o deflacji czyli spadku cen, zamiast o deflacji jako
    spadku ilości pieniądza. Ja tego nie rozumiem, bo to właśnie dzięki inflacji
    pieniądza możliwy jest spadek cen (niższe ceny). Można wręcz uznać że to jest
    cel kapitalizmu: więcej dóbr za niższą cenę, wtedy popyt wzrasta! A Ty to
    nazywasz "deflacją"! W kapitalizmie to tak już jest że ludzie chcą mieć niskie
    ceny i taka "deflacja" to jest piękna sprawa. Tylko to jest pomieszanie pojęć.
    Otwarta gospodarka charakteryzuje się tym, że SPADKU ILOŚCI PIENIĄDZA (czyt.
    deflacji) być NIE MOŻE bo inaczej nie ma spadku cen na rynku.


    Jak można pisać o "restrykcyjnej polityce" kiedy Balcerowicz OBNIŻA stopy czyli
    Gronicki musi zwiększyć ilość emitowanego papieru??? Przecież to oczywiste, że
    skoro Greenie PODNOSI stopy to MNIEJ DEPRECJUJE to kazdy będzie chciał mieć
    dziś USD, o ile nie spodziewa sie rychłej zmiany poziomu stóp, więc w PL
    istnieje GROŹBA deflacji czyli spadku ilości pieniądza na rynku bo rynek się od
    złotówki odwraca... No i właśnie żeby temu zapobiec Balcerowicz obniża stopy a
    Gronicki organizuje przetargi.

    Inaczej: siedzisz przy stoliku z kuflem piwa i banknotem 10 pln. Ktoś dorzuca
    Ci drugie 10 pln. Przychodzi do stolika długonoga blondyna i oferuje Ci dwa
    piwa po 5 pln każde. Kupujesz. Masz 3 piwa i 10 pln. Każde piwo jest warte 3,33
    pln. Według Ciebie Robi to jest najbardziej szkodliwa dla gospodarki rzecz:
    deflacja czyli spadek cen. A ja uważam Robi, że to cudowne, bo piwa są tańsze i
    jest ich więcej. Bo deflacja Robi nie dotyczy towarów i usług. Dotyczy
    PIENIĄDZA, po to żeby towary i usługi mogły spadać, żeby produktywność
    wzrastała, i żeby to inni musieli zaiwaniać zamiast nas Robi którzy siedzimy
    przy stoliku (np takie blondyny które zajmują się produkcją piwa). Przy naszym
    stoliku Robi CENY MAJĄ SPADAĆ.

    Moje zdziwienie obniżką stóp wynika stąd, że rozpoczęła się prywatyzacja PGNiG
    która z założenia powinna w najbliższym czasie poprawić nasze saldo przepływów
    kapitałowych z zagranicą... Tymczasem NBP uznał to za niewystarczające! A to
    oznacza, że wybory kosztują nas drogo, bardzo drogo.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • robisc 01.09.05, 15:49
    sorry v-v; mnie chyba uczono innej ekonomii
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • vice_versa 03.09.05, 03:50
    Mnie nie musisz przepraszać Robi.
    Ty nie używasz pojęcia inflacji w znaczeniu ilości pieniądza. Ty używasz
    OBIEGOWEGO pojęcia Robi, każdy wie, że inflacja to jest wzrost cen, tylko, że
    to jest pojęcie inflacji kosztowej a inflacja ma też znaczenie monetarne.

    Przykład z dzisiaj przeczytanego artykułu Alexa Wallenweina:

    "Since nobody can afford to remember publicly what inflation really is (an
    increase in the stock of currency beyond what the economy can accommodate),
    policy makers and market shakers are fighting the wrong thing with the wrong
    tool. It’s like fighting fire with gasoline. Not very effective.

    They say that higher oil causes inflation (they mean price inflation, normally
    the result of monetary inflation), so they need to raise interest rates to “nip
    it in the bud.” But oil keeps rising for reasons that are external to the US,
    and therefore not subject to control by higher rates. Darn, again!

    What they are really doing is to fight inflationary expectations by raising
    rates. That can be effective, up to a point, because the public has been
    successfully re-educated to believe such nonsense. "

    www.financialsense.com/editorials/wallenwein/2005/0828.html
    Przeczytaj sobie pierwsze zacytowane zdanie i 3 razy to, co w nawiasie. Mnie
    uczono tej ekonomii. Nie wiem jakiej uczono Ciebie. A w ogóle to zupełnie
    nieważne jakiej Cię uczono, ważne czy ta wiedza ułatwia Ci zrozumienie tego co
    się dzieje a nie doprowadza do frustracji z tego powodu, że dzieje się inaczej
    niż przypuszczasz.

    I zrozum mnie dobrze: ja nie mówię, że nie masz racji wychodząc z założeń które
    przyjmujesz. Masz. Z tego punktu widzenia z jakiego patrzysz nic się nie klei,
    rząd i NBP postępują absurdalnie i są bandą złodziei. Tylko założenia te nie są
    rozsądne.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 01.09.05, 15:06
    > nie ostania obnizka stop w tym roku; na polski rynek wkrotce wejdzie WalMart i
    > rozpocznie wojne cenowa w handlu detalicznym; grozi nam deflacja i to mimo
    > rosnacych cen ropy

    Jednak jest wzrost inflacji (sierpien) wiec tymbardziej zastanawia wczorajasza
    decyzja Balcerowicza, ktory wiedzial i o tym i o zrodle kryzysu walutowego w
    Indonezji ........

    Wzmacnia sie zloty co tymbardziej daje pewnosc spadku jego wartosci nawet po
    wyborze Tuska i reszty Rozowych dopoki nie oglosza rezygnacji z wyplat
    rewaloryzacji, emerytur gorniczych (ufffffff!), zwrotu VATu itp.(znacznie
    wzrasta kwota obslugi zadluzenia) bo o podwyzce podatkow, akcyzy na te cele
    albo wzroscie deficytu to nawet nie chce myslec .....
  • lastboyscout 02.09.05, 19:43
    "Nie może być taryfy ulgowej dla producentów bredni, zwłaszcza z profesorskimi
    tytułami" - skończył swój wykład Leszek Balcerowicz.

    To co Donald prezydentem, Maria premierem, Rozowi do Sejmu, BUM ?


  • vice_versa 03.09.05, 05:28
    Tak, BOOM.
    > "Nie może być taryfy ulgowej dla producentów bredni, zwłaszcza z profesorskimi
    > tytułami" - skończył swój wykład Leszek Balcerowicz

    A tu o kogo chodzi? Czyżby o Hausnera? Takiej np parce czerwonych ptaszków jak
    Bochniarz i Hausner całkiem dobrze im się razem ćwierka.

    A różowych to chyba nigdy nie było, to był eufemizm. Cała biel to było właśnie
    KLD i Balcerowicz.

    Swoją drogą ciekawe jest to jak system sam koryguje swoje błędy: Balcerowicz
    chciał podatku liniowego w podatkach DOCHODOWYCH ze zwiększoną kwotą wolną
    (czyli liberalizm "zmiękczony"). To było 8 lat temu i tego się nie dało
    wprowadzić. No to teraz będziemy mieli 3x15 bez kwoty wolnej w dochodowych, bo
    teraz da się to wprowadzić.

    Im większą przewagę uzyska PO tym będzie LEPIEJ, LBS, bo będzie ostry,
    jednoznaczny zwrot. Najlepiej byłoby gdyby to PiS był w opozycji i odgrywał
    rolę przeciwwagi wyborczej w przyszłych wyborach, tak żeby ten pieprzony system
    wielopartyjny się wreszcie skończył a czerwone i "różowe" dinozaury odeszły do
    lamusa. Ja jestem za solidarnościowym socjalizmem, byle czerwony socjalizm
    odszedł w zapomnienie. Jeśliby się ich udało raz na dobre
    odciąć od władzy nie dopuszczając do odbudowy tej formacji w przyszłych
    wyborach to i z biznesu by poznikali, bo bez poplecznictwa we władzach to oni
    biznesu nie potrafią robić. Ale to mżonki niestety, nie będzie
    niepodległościowego socjalizmu, bo te czerwone szuje nie wymrą tak szybko a nie
    ma nastroju rewolucyjnego, ani nastroju rewanżyzmu, a rewizji majątków w
    obecnym świecie też się nie da zrobić. Więc trzeba uznać że pecunia non olet i
    że oni nie umieją robić interesów bez smaru i znajomości więc wymrą im dalej
    posunie się wolny rynek. A żeby przyszłe wybory wygrali jacyś wolnościowcy
    zamiast czerwonych to nie ma szans, zbyt długo byli u koryta przez ostatnie 10
    lat.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 03.09.05, 14:35
    >>>Im większą przewagę uzyska PO tym będzie LEPIEJ, LBS, bo będzie ostry,
    jednoznaczny zwrot.<<<

    Jeszcze calkiem niedawno chciales z PO "uciekac do przodu" a teraz ten
    "jednoznaczyny zwrot"
    Zdefiniujesz pojecie zwrotu o ktorym piszesz?
    Zwrot tego co ukradziono, zwrot ku temu co bylo, zwrot ku czemus nowemu, CZEMU?

    Naprawde masz nadzieje ze zrobia te sprzedajne cioty/nieroby Donald i Maria, i
    konsomolec Balcerowicz?

    Tutaj jest o MOIM zwrocie:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=20530632&a=20556388
  • bush_w_wodzie 04.09.05, 17:32
    o stopach i inflacji

    tymczasem:

    -inflacja w pl jest ponizej oczekiwan stopy za wysokie i nbp musi szybko je ciac
    (a nawet rybinskiego)

    -stopy w usa szybko rosna bo jest zagrozenie inflacja banka na rynku
    nieruchomosci i nierownowaga zewnetrzna

    -chincyki trzymaja sie mocno i nawet zrewaluowali walute

    polecam sie laskawej pamieci moich drogich dyskutantow: v_v lbs i przycinkowi i
    robiemu


    z drugiej strony - ceny ropy to duzy punkt dla v_v. ale - wytlumacz mi v_v jedno
    - jesli to wujek sam chce zalatwic chiny droga ropa - to dlaczego sam strzela
    sobie w stope brakiem capacity w rafinacji skutkujacym szczytujacymi cenami
    gotowych benzyn?


    niestety. wnioski sa smutne. wujek sam nie panuje nad sytuacja. na moj gust
    zaczyna sie rownia pochyla.
  • przycinek.usa 04.09.05, 18:26
    "polecam sie laskawej pamieci moich drogich dyskutantow: v_v lbs i przycinkowi i
    robiemu"


    nie wiem, o co ci chodzi?
    wpisalem sie, ale merytorycznie szkoda czasu na dyskusje.

    W USA kolejnych podwyzek stop nie bedzie, dokladnie tak jak mowilem wczesniej.
    Pomimo inflacji.
  • bush_w_wodzie 05.09.05, 09:52
    przycinek.usa napisał:

    > "polecam sie laskawej pamieci moich drogich dyskutantow: v_v lbs i przycinkowi
    > i
    > robiemu"
    >
    >
    > nie wiem, o co ci chodzi?
    > wpisalem sie, ale merytorycznie szkoda czasu na dyskusje.
    >
    > W USA kolejnych podwyzek stop nie bedzie, dokladnie tak jak mowilem wczesniej.
    > Pomimo inflacji.


    podwyzki beda - pytanie tylko czy teraz czy dopiero za 3 miesiace. 7% deficytu
    ca jest poziomem krytycznym... a zbliza sie ten poziom wielkimi krokami. albo
    podwyzki stop teraz i recesja albo potezny kryzys walutowy nieco pozniej z
    jeszcze wieksza recesja
  • przycinek.usa 01.10.05, 08:18
    no i wyszlo na twoje, a ja nadrabiam zaleglosci w czytaniu postow.
  • lastboyscout 05.09.05, 03:08
    Czy moglbys wymienic czynniki inflacjogenne oraz okreslic kierunek ich zmian w
    ostatnim kwartale w obydwu krajach (Polska, USA) a nastepnie wyciagnac wnioski?
    Dziekuje.
  • robisc 19.09.05, 21:12
    ze jezeli RPP dalej bedzie utrzymywac tak restykcyjna polityke pieniezna, to na
    koniec roku dynamika wzrostu PKB spadnie ponizej 3%; ustabilizowany obecnie na
    mniej wiecej rownym od kilku miesiecy poziomie eksport musi w koncu spasc, przy
    obecnym trendzie kursowym; a jest to nadal najwazniejszy motor gospodarki, bo
    pennsje stoja w zasadzie w miejscu i na popyt wewnetrzny nie ma co liczyc; wciaz
    nie wiadomo co sie dzieje z inwestycjami - na dobra sprawe powinny juz ruszyc;
    mysle ze nalezy poczekac z wnioskami na dane na koniec wrzesnia w tym przypadku.

    www.pb.pl/content.aspx?sid=4281&guid=7212ABA8-C486-41C1-B5DB-DBC8B9888F8F



    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 19.09.05, 21:44
    Milo, ze twoj wypoczynek przyniosl nam zblizenie stanowisk.

    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050915/ekonomia/ekonomia_a_21.html
    (warto zwrocic uwage, ze obnizki stop napompowaly tylko balon kredytowy i
    nieruchomosciowy a nie popyt (prawie 17 miliardow kredytow w osiem miesiecy!)
    a teraz nadchodzi pora podwyzek stop, ktorych NIE MA czym placic! ...)
  • robisc 19.09.05, 21:58
    szacuje, ze jakies 80% kredytow hipotecznych (glowny skladnik
    wzrostu)indeksowanych jest walutami obcymi, glownie CHF, wiec stopy procentowe w
    Polsce nie maja na nie wplywu
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 19.09.05, 23:15
    Dane byly przytoczone w zlotych ale ufam twojemu profesjonalnemu rozeznaniu i
    wypowiedziom na forum, ze Polacy faktycznie zadluzyli sie we frankach
    szwajcarskich (tym gorzej!!!)

    Wysokosc polskich stop procentowych ma tu jednak fundamentalne znaczenie
    poniewaz znaczace oslabniecie kursu zlotowki (uzaleznionego obecnie WYLACZNIE od
    zaciagania dalszych dlugow...Greenspan MA ogrom inwestycji i od jutra znowu
    placi wiecej) oznacza utrate zdolnosci splaty dlugu ROWNIEZ tych 80 %
    pozyczkobiorcow. BUM.
  • bush_w_wodzie 20.09.05, 15:49
    MF: W lipcu wzrosło zadłużenie skarbu państwa
    (PAP, tm/20.09.2005, godz. 14:57)

    Zadłużenie skarbu państwa w lipcu wzrosło o 1,5 proc., czyli 6.759,1 mln zł do
    444.258,3 mln zł - podał resort finansów w komunikacie.

    Od początku roku zadłużenie wzrosło o 10,3 proc., czyli o 41.398,0 mln zł.

    Zadłużenie krajowe w lipcu wzrosło o 1,2 proc., czyli o 3.803,3 mln zł do
    315.663,2 mln zł. Od początku roku wzrosło o 8,2 proc., czyli o 24.004,7 mln zł.

    Zadłużenie zagraniczne wzrosło w lipcu o 2,4 proc., czyli o 2.955,9 mln zł i
    wyniosło 128.595,1 mln zł. Od początku roku zadłużenie zagraniczne wzrosło o
    15,6 proc., czyli o 17.393,4 mln zł.

    -------------------

    zwraca uwage dosyc szybki wzrost zadluzenia zagranicznego sp
  • lastboyscout 20.09.05, 16:15
    Pytanie : CZEMU wzrasta dynamika zadluzenia zagranicznego skoro warunki
    zadluzania wewnetrznego sa coraz korzystniejsze? wink

  • robisc 20.09.05, 16:43
    stopy w eurolandzie czy Japonii nadal sa znacznie nizsze, a poza tym rynek
    wewnetrzny nie jest w stanie wchlonac takiej masy dlugu
    --
    "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • bush_w_wodzie 20.09.05, 16:52
    robisc napisał:

    > stopy w eurolandzie czy Japonii nadal sa znacznie nizsze...


    na poczatku tego roku odtrabiono triumfalnie splate znaczacej czesci dlugow
    gierkowskich wobec klubu paryskiego. vice versa twierdzil nawet ze wlasnie po to
    zlotowka byla mocna zeby mozna bylo dlug zagraniczny przewalutowac. widze tu
    pewna sprzecznosc

    oczywiscie zadluzac sie warto tam gdzie sa niskie stopy. ale jednoczesnie jest
    problem ryzyka walutowego. spadek wartosci zlotowki staje sie grozniejszy

    mozna spekulowac ze w roku wyborczym rzad mogl probowac walczyc o poprawe
    koniunktury przez import kapitalu


    >... a poza tym rynek wewnetrzny nie jest w stanie wchlonac takiej masy dlugu


    ostatnie mnie troche przeraza. jesli rynek nie jest w stanie wchlonac takiej
    masy dlugu to co sie stanie jak przyjdzie do splaty?
  • szczurek.polny 28.09.05, 21:25
    1 stycznia 2005 1 USD = 3,00 PLN, dzisiaj 1 USD=3,25 PLN.
    Zadłużenie zagraniczne (po przeliczeniu na PLN, bo całe zadłużenie wykazywane w
    raporcie jest przeliczane na PLN) wzrosłoby o prawie 8,5% nawet gdyby rząd nie
    pożyczył ani centa.
    Nie chce mi się sprawdzać dokładnie danych Ministerstwa Finansów (są one jawne,
    zachęcam do czytania), ale postaram się przynajmniej zachować rząd wielkości:
    1 stycznia zadłużenie zagraniczne wynosiło 50 mld USD, a więc Minister Finansów
    wpisywał w książkę 150 mld PLN (1 USD = 3,00 PLN).
    Od tego czasu pożyczył zagranicą następne 3,5 mld USD, a więc licząć w USD
    zadłużenie zagraniczne zwiększyło się o 7%. Ale Minister raportuje w PLN.
    Cóż więc mamy? 53,5 mld USD po 3,25 PLN/USD = 173,875 mld PLN, a więc o 15,9%
    więcej niż 1 stycznia.
    Mam nadzieję, że teraz jaśniej...
  • bush_w_wodzie 28.09.05, 22:20
    szczurek.polny napisał:

    > 1 stycznia 2005 1 USD = 3,00 PLN, dzisiaj 1 USD=3,25 PLN.

    tymczasem 1 euro kosztowalo okolo 4.07 a dzis 3.91 zl.

    a (o ile pamietam) wiekszosc polskiego dlugu zagranicznego jest denominowana w euro


    > Zadłużenie zagraniczne (po przeliczeniu na PLN, bo całe zadłużenie wykazywane w
    >
    > raporcie jest przeliczane na PLN) wzrosłoby o prawie 8,5% nawet gdyby rząd nie
    > pożyczył ani centa.
    > Nie chce mi się sprawdzać dokładnie danych Ministerstwa Finansów (są one jawne,
    >
    > zachęcam do czytania), ale postaram się przynajmniej zachować rząd wielkości:
    > 1 stycznia zadłużenie zagraniczne wynosiło 50 mld USD, a więc Minister Finansów
    >
    > wpisywał w książkę 150 mld PLN (1 USD = 3,00 PLN).
    > Od tego czasu pożyczył zagranicą następne 3,5 mld USD, a więc licząć w USD
    > zadłużenie zagraniczne zwiększyło się o 7%. Ale Minister raportuje w PLN.
    > Cóż więc mamy? 53,5 mld USD po 3,25 PLN/USD = 173,875 mld PLN, a więc o 15,9%
    > więcej niż 1 stycznia.
    > Mam nadzieję, że teraz jaśniej...


    o wiele jasniej. niestety - fakty wygladaja nieco inaczej
  • szczurek.polny 29.09.05, 11:36
    Rzeczywiście, sprawdziłem u źródła.
    Tak dla pełnego obrazu:
    Struktura walutowa zadłużenia Skarbu Państwa (koniec VII 2005):
    PLN 71,1%
    EUR 19,8%
    USD 4,5%
    Pozostałe waluty (CHF, GBP, CAD, NOK, SEK, JPY) 4,6%.
    Rząd robi dokładnie to, co większość obywateli biorących np. kredyt
    mieszkaniowy. Nie warto brać w PLN, bo oprocentowanie pożyczek walutowych jest
    dużo niższe. A patrząc tu z naszej perspektywy (i widząc Unię Europejską od
    wewnątrz), no to Euro do Dolara MUSI się osłabić, więc i dolary odpadają.
    Zostają CHF, JPY i przede wszystkim EUR.

    Kurcze, a byłem tak przekonany, że koło Nowego Roku złotówka była silna jak
    nigdy! A okazuje się, że teraz jest jeszcze mocniejsza.
  • lastboyscout 28.09.05, 13:32
    Skonczylo sie obnizanie, teraz bedzie podnoszenie, w miare uplywu czasu coraz
    szybsze podnoszenie.
    Tylko doraznie pomoze niedotrzymanie obietnic wyborczych POPiS'u .... BUM
  • lastboyscout 29.09.05, 15:48
    Rada zargumentowala wstrzymanie dalszych obnizek stop koniecznoscia wyjasnienia
    sie sytuacji politycznej w Polsce. Mają prawo to sobie nazywac jak im sie
    podoba ale FAKTEM jest , ze na KONIECZNE obnizki STOP NIE MA miejsca ...
    W Niemczech polityczne nadzieje, gospodarczo zima.
    W Stanach (dla mnie jednak nieoczekiwanie) bardzo dobrze, wiec BEDA podwyzki
    stop, pytaniem pozostaje jak mocne.
    BUM.
  • vice_versa 01.10.05, 01:10
    W Stanach jest bardzo dobrze? I Ty w to wierzysz? To niemożliwe z przyczyn
    matematycznych a co jest niemożliwe matematycznie okazuje się być możliwe
    statystycznie. Czy ja bardziej ufam Twoim oczekiwaniom niż Ty? Twoje
    oczekiwania są słuszne, ale nie można TERAZ po huraganach zarzucać ludzi zbyt
    szybko zbyt dużą ilością złych informacji, to wykluczone, myślisz że czemu ceny
    ropy po huraganach SPADŁY mimo 15% spadku produkcji? Smart money na nowo
    zaczęły już napływać do Polski, więc RPP wstrzymuje druk i spadek stóp. Okres
    aprecjacji/stabilizacji USD nieuchronnie dobiega końca, nawet te ostatnie 3
    miesiące prezydencji Alana tego nie zmienią, rynek o tym wie.

    Na pewno po 15mc ciągnięcia stóp w górę zmniejszenie ilości pieniądza na
    rynku odbije się na wynikach spółek ciągnąc giełdę w dół.Za 3-6mc mamy hard
    landing na Dow Jonesie.

    Stopy NA PEWNO zaczną spadać zanim nastąpi apogeum pogarszających się wyników
    spółek, a po 15 mc nie ma co liczyć na to że zadawalające inwestorów wyniki
    utrzymają się dłużej niż przez kwartał... To po prostu nie możliwe.

    Obecny okres podwyżek jest najdłuższym w ciągu całej prezydencji Greenspana.
    Czy Al na koniec chce urządzić gospodarce możliwie najgłębszą korektę która
    nastąpi już PO jego odejściu?

    Pozdrawiam.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 01.10.05, 01:29
    Wyluzuj sie.
    Nie twierdze, ze jest dobrze. Doskonale wiesz ze pisalem o ostatnich danych,
    gdzie NAWET skoczyla w gore sprzedaz nieruchomosci na rynku wtornym.
    Trąbię o tym wspolnie z Przycinkiem od dawna a różni nas tylko spojrzenie na
    detale (np. ruch stop procentowych).
    Scenariusz rozwoju wydarzen okreslilem na samym poczatku pobytu na tym forum.
    Bedzie tak jak piszesz z tym , ze tak jak pisalem osobiscie z UTESKNIENIEM
    czekam na recesje bo TYLKO ona moze ustawic na swoich miejscach ZANIM ktos sie
    dobierze do zmiany prawa.
    Aha! Potem bedzie BajkaNieZycie.
  • vice_versa 01.10.05, 13:37
    Wyluzowany to ja jestem, urządziłem sobie 2 miesiące wakacji, teraz zacząłem
    latać na paralotniach, wczoraj piłem rum i zapewniam Cię Krzychu jest super,
    nawet przystopowałem w odpowiednim momencie.

    Natomiast to czy będzie BajkaNieŻycie czy będzie ŻycieNieBajka zależy TYLKO i
    wyłącznie od trafności naszych PROGNOZ i naszych inwestycji które podążają za
    naszymi prognozami... Twoje pytanie "Rollercoster czy już Screwmachine?" trafia
    w sedno sprawy. I nie chodzi tu tylko o takie "niuanse" jak ruch stóp
    procentowych, w ogóle chyba nie chodzi o "gospodarkę USA" tylko o nasze
    portfele.

    Stąd dość zasadnicze znaczenie ma jak szybko to wyciskanie nastąpi... Tu są
    dwie wersje wydarzeń. W wersji screwmachine wygląda to tak, że najpierw spełni
    się gospodarczy Aramagedon a dopiero POTEM FED obniży stopy i wpompuje
    pieniądze w rynek. W wersji rollercoaster wygląda to tak, że zanim nastąpi
    Armagedon będzie tąpnięcie rynku, ale FED będzie już na to przygotowany i ZANIM
    to tąpnięcie nastąpi zacznie obniżać stopy... Golić owcę można wiele razy,
    obedrzeć ją ze skóry TYLKO RAZ. I mimo że obie wersje mówią, że owca zarżnięta
    zostanie, to jednak moment jej zarżnięcia jest niezwykle istotny, timing zawsze
    jest kluczową sprawą w każdej inwestycji.
    Obie wersje wyglądają przy tym BARDZO podobnie bo wersja rollercoaster mówi
    nie tyle, że Armagedonu w ogóle nie będzie tylko że JESZCZE nie teraz.
    (Odpowiednikiem tego "jeszcze" w Twoim tytule jest słówko "już").
    Tak naprawdę obie wersje są... identyczne co do prawdopodobieństwa, owcę
    można zgolić i można ją ze skóry obedrzeć... Same w sobie nie dają odpowiedzi
    na zasadnicze pytanie: JAK BĘDZIE?
    Bardzo bym Cię prosił o ponowne sprecyzowanie Twojej wizji bo przeglądając
    ten wątek trudno mi trafić na jakąś wersję najbliższej przyszłości która
    pozwoliłaby mi na JEDNOZNACZNY RUCH i dokonanie JEDNEJ inwestycji i czekanie na
    korektę rynku, w górę lub w dół...
    Ponieważ zdarzyło mi się popełnić tekst
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=25824562&a=28354950
    po którym można odnieść wrażenie że niewiele wiem, to staram się to uprościć.
    Celem Greenspana jest przejęcie chińskiego rynku finansowego głównie,
    stworzenie kilku miliardów konsumentów którzy będą nabywać dobra produkowane
    przez amerykańskie koncerny. Jest tylko jedna droga do tego celu, obecny
    chiński system finansowy musi zostać doprowadzony do upadku. To się robi przez
    podnoszenie cen ropy i deprecjację USD. Na skalę/tempo AKTUALNEJ deprecjacji
    USD wskazuje aktualna wysokość stóp procentowych. Obecnie od roku tempo to
    MALEJE, co oznacza, że coraz mniej pojawia się nowego pieniądza na rynku, a co
    za tym idzie PERSPEKTYWY przyszłych zysków spółek sukcesywnie się obniżają, ale
    ostateczny CEL się oddala! Chiny jeszcze się nie zachwiały więc konieczne
    będzie kontynuowanie deprecjacji USD.
    Czyli: najpierw zmiana trendu w stopach FED, później krach INDEKSÓW na NYSE.
    Rollercoaster w stopach FED z minionych okresów JESZCZE nie doprowadził do
    giełdowego screw. Może też być inaczej, najpierw krach indeksów na NYSE potem
    zmiana trendu FED. Moim zdaniem to znacznie mniej prawdopodobny wariant.
    Na pewno jednak jeszcze nie jest to fundamentalne screw dla konsumentów i
    właścicieli nieruchomości, a to dlatego że najpierw trzeba pogrążyć przeciwnika
    Chiny a potem dopiero czyścić swoje podwórko inflacją... Armagedon jeszcze
    przed wami.
    Słoiki będzisz mógł wtedy potłuc albo na nich uczyć się strzelać w ramach
    ćwiczeń z samoobrony...

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • vice_versa 01.10.05, 13:43
    Już nawet wiem na co zostaną przeznaczone te dodrukowane wkrótce dolary, które
    powiększą deficyt i dług publiczny...
    Tutaj:
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2945384.html
    Cel zbożny, skutek jak zwykle...
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 01.10.05, 18:31
    > Wyluzowany to ja jestem, urządziłem sobie 2 miesiące wakacji, teraz zacząłem
    > latać na paralotniach, wczoraj piłem rum i zapewniam Cię Krzychu jest super,
    > nawet przystopowałem w odpowiednim momencie.

    Ja jak zwykle spedzilem lato na plazy grajac w siatkowke (jutro tez ide bo wciaz
    jest plazowo) i nawet siatkowka odciagalem Vipera od urny wyborczej bo strasznie
    glupio chcial glosowac (jak to yuppies) wink hi hi!



    > Natomiast to czy będzie BajkaNieŻycie czy będzie ŻycieNieBajka zależy TYLKO i
    > wyłącznie od trafności naszych PROGNOZ i naszych inwestycji które podążają za
    > naszymi prognozami...

    W tym przypadku nie podzielam twojego zdania.
    BajkaNieZycie zalezy w glownej mierze od naszego rządu, ktory w tym momencie
    gra ostro, wrecz ryzykownie.
    Przy calym realizmie oceny tych dzialan wciaz wierze w moje
    WesoleJestZycieStaruszka wink




    >Twoje pytanie "Rollercoster czy już Screwmachine?" trafia
    >w sedno sprawy. I nie chodzi tu tylko o takie "niuanse" jak ruch stóp
    > procentowych, w ogóle chyba nie chodzi o "gospodarkę USA" tylko o nasze
    > portfele.

    Hmmm... Watek JEST o POLSCE , NIE o Ameryce.
    Chetnie powrocilbym do WLASCIWEGO tematu a o USA pogadalbym w "2 dolary za EURO"



    >Tu są
    > dwie wersje wydarzeń. W wersji screwmachine wygląda to tak, że najpierw spełni
    > się gospodarczy Aramagedon a dopiero POTEM FED obniży stopy i wpompuje
    > pieniądze w rynek. W wersji rollercoaster wygląda to tak, że zanim nastąpi
    > Armagedon będzie tąpnięcie rynku, ale FED będzie już na to przygotowany i
    ZANIM to tąpnięcie nastąpi zacznie obniżać stopy...

    Przede wszystkim. Nie bedzie tak zle.
    W gospodarce wciaz istnieja WSZYSTKIE fazy cyklow ekonomicznych i NIE WIEM co w
    tym specjalnego, ze w USA bedzie recejsja , nawet bardzo gleboka.
    Najwyzsza pora na zime i ostre przymrozki, ktore zdrenuja pieniadze od najglupszych!
    Oczywiscie najgorszym sposobem drenowania tych pieniedzy jest podwyzka podatkow
    wiec mi sie marzy ostry ale krotki strzal marzy dwucyfrowej inflacji bowiem
    inflacja jest BARDZO ZDROWA dla:

    przypadkowo zdobytego kapitalu
    zlych pozyczek
    pasywnych inwestorow
    nieuczciwych producentow i handlowcow
    nierobow
    prostytutek i ksiezy
    zle wybranych rzadow
    bandziorow z nielegalna gotowka w reka



    > Bardzo bym Cię prosił o ponowne sprecyzowanie Twojej wizji bo przeglądając
    > ten wątek trudno mi trafić na jakąś wersję najbliższej przyszłości która
    > pozwoliłaby mi na JEDNOZNACZNY RUCH i dokonanie JEDNEJ inwestycji i czekanie
    >na korektę rynku, w górę lub w dół...

    Aby odwazyc sie na konkretne prognozy musialbym posiadac chociaz czesc
    informacji, kitorych do ktorych nigdy nie dotre i uzupelnic swoje luki w ...
    hmmm... w wiedzy. Jednak jako, ze mi nikt za to nie zaplaci i tak w ogole wole
    grac w siatkowke i podziwiac opalone biusty panienek to skupiam sie na nieco
    amatorskim przewidywaniu TENDENCJI rozwoju zystuacji ekonomicznej i politycznej.
    Tak jak pisalem ( miedzy innymi w "2 dolary za 1 EURO" Przycinka), sadze , ze
    beda jeszcze podwyzki stop procetowych potem zjazd w dol i ostra inflacja.
    W efekcie wydarzy sie co najwyzej lagodne pekniecie balona nieruchomosciowego i
    nawet kredytowego jezeli tylko utrzyma sie w miare wysoki wzrost gospodarczy.
    Potem bedzie zima zla uha ha ha wiec mam nadzieje, ze wystarczajaco sroga aby
    wymrozic rowniez oligopole i monopole, ktore sa PRAWDZIWYM zagrozeniem dla
    gospodarki USA.
    Co najwazniejsze: MUSI to sie wydarzyc PRZED nieuchronnymi negatywnymi zmianami
    prawa a przynajmniej przed powstrzymaniem pozytywnych zmian w prawodawstwie
    amerykanskim oraz Amerykanie MUSZA zaczac sie bogacic (mowie tu o biedocie i
    warstwie sredniej, ktora STAGFLACYJNIE biednieje w bardzo niebezpiecznym tempie.

    > Celem Greenspana jest przejęcie chińskiego rynku finansowego głównie,
    > stworzenie kilku miliardów konsumentów którzy będą nabywać dobra produkowane
    > przez amerykańskie koncerny. Jest tylko jedna droga do tego celu, obecny
    > chiński system finansowy musi zostać doprowadzony do upadku. To się robi przez
    > podnoszenie cen ropy i deprecjację USD. Na skalę/tempo AKTUALNEJ deprecjacji
    > USD wskazuje aktualna wysokość stóp procentowych. Obecnie od roku tempo to
    > MALEJE, co oznacza, że coraz mniej pojawia się nowego pieniądza na rynku, a co
    > za tym idzie PERSPEKTYWY przyszłych zysków spółek sukcesywnie się obniżają,
    ale ostateczny CEL się oddala! Chiny jeszcze się nie zachwiały więc konieczne
    > będzie kontynuowanie deprecjacji USD.

    TAK! TAK! TAK!
    Wreszcie ktos odwaznie przeciwstawia sie Bushowym_ twierdzeniom, ze jak wielkie
    i zolte to lepsze. To Chimy potrzebuja naszych zakupow a nie my ich gadzetow.
    Co z tego ze moze byc drozej? Jak bedzie drozej to bedzie wreszcie praca bo
    telemarketing to wstyd a nie robota.
    Problemem pozostaja oczywiscie ich zbrojenia (Tajwan!) ale byli juz tacy co sie
    zazbroili na (ekonomiczna) smierc w wyscigu z nami i w efekcie robimy dokladnie
    co chcemy dokladnie pod ich nosem (ropa w Azji).


    >>Już nawet wiem na co zostaną przeznaczone te dodrukowane wkrótce dolary, które
    >>powiększą deficyt i dług publiczny...

    No tego tak zupelnie nie jestem pewny albo kompletnie nie rozumiem Busha.
    Mysle, ze on jak zwykle leze jak pies z ta odbudowa Nowego Orleanu i liczy na
    to, ze mja jeszcze 3 lata wiec jest KOMPLETNIE bez znaczenia co obiecuje na
    dluzsza mete.
    Jedyne co tam jest warte uwagi to te JEGO rafinerie i linie przesylowe.
    Miasto jest polozone BEZNADZIEJNIE (depresja) i przy zmieniajacycych sie
    warunkach klimatycznych zwiazanych z ociepleniem huragany beda tam walily juz na
    zawsze. Poza tym maja rzeke i czarnych. Rzeka kiedys sie jeszcze przydawala jako
    transport a czarni na plantacjach bawelny a cholere DZISIAJ komus rzeka i
    czarne nieroby?
    PIC i nic wiecej.


  • lastboyscout 04.10.05, 21:42
    ...."W takim tempie nie pożycza chyba nikt inny na świecie"....

    www.money.pl/tt/110639/1/
  • robisc 04.10.05, 22:41
    lastboyscout napisał(a):

    > ...."W takim tempie nie pożycza chyba nikt inny na świecie"....

    ta...czytalem - Wojcikowski juz sie jakos zuzyl;
    a do Ameryki jeszcze bardzo daleko, a przeciez trzeba dazyc do ideału smile


    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • robisc 05.10.05, 06:26
    w Czechach i na Slowacji juz od dawna rentownosci obligacji sa nizsze niz w USA

    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 05.10.05, 13:47
    > w Czechach i na Slowacji juz od dawna rentownosci obligacji sa nizsze niz w USA<

    Na tej podstawie twierdzisz, ze gospodarki naszego regionu sa bardziej efektywne
    niz amerykanska???!!!!
  • robisc 05.10.05, 21:17
    lastboyscout napisał(a):

    > > w Czechach i na Slowacji juz od dawna rentownosci obligacji sa nizsze niz
    > w USA<
    >
    > Na tej podstawie twierdzisz, ze gospodarki naszego regionu sa bardziej efektywn
    > e niz amerykanska???!!!!

    a skad ten pomysl? jezeli doszlo do tego, ze inwestorzy wola lokowac kapital w
    czeskie papiery niz amerykanskie, placac za te pierwsze wyzsza cene, to oznacza
    ze amerkanskie zadluzuzenie zaczelo straszyc; oznacza to tez, ze jezeli
    rentownosc polskich papierow zbliza sie do amerykaskich, a kapital mimo to nie
    ucieka, ze z naszym dlugiem nie jest jeszcze tak zle; i maja racje -dlugi
    prywatne to bzdet, wbrew temu co sadzi Wojcikowski; straszy natomiast tempo
    przyrosu dlugu publicznego, przy czym nie jest wazna nominalna wartosc tego
    dlugu, ale relacja do PKB; jezeli PKB bedzie rosl szybciej niz dlug, to nie ma
    sie czym martwic, problem w tym czy bedzie...


    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 05.10.05, 21:46
    OK. Pytanie pomocnicze.
    Dlaczego do USA, ODWROTNIE niz do Polski naplywa rekordowa ilosc inwestycji ?
  • robisc 05.10.05, 21:56
    lastboyscout napisał(a):

    > OK. Pytanie pomocnicze.
    > Dlaczego do USA, ODWROTNIE niz do Polski naplywa rekordowa ilosc inwestycji ?

    latwe pytanie: Polacy sa biedni (nie stac ich nawet na pozadne zadluzanie sie),
    Amerykanie bogaci, a bardziej fachowo popyt wewnetrzny w Polsce to pewnie ulamek
    procenta amerykanskiego; poza tym kwestia infrastuktuty, niewydolnosci prawa,
    korupcji, niestabilnosci politycznej, biurokracji (chociaz amerykanska tez
    podobno jest niczego sobie)...czyli wszystkiego tego, co przeszkadza w
    inwestowaniu; ale mimo to w poniedzialek spotykam sie z Amerkanami, ktorzy chca
    w Warszawie zainwestowac pare milionow dolarow
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 05.10.05, 22:07
    Jeszcze jedno pytanie:
    Nie zauwazasz tu sprzecznosci a jezeli nie to dlaczego?


    1)

    >a skad ten pomysl? jezeli doszlo do tego, ze inwestorzy wola lokowac kapital w
    czeskie papiery niz amerykanskie, placac za te pierwsze wyzsza cene, to oznacza
    ze amerkanskie zadluzuzenie zaczelo straszyc; <

    2)
    > latwe pytanie: Polacy sa biedni (nie stac ich nawet na pozadne zadluzanie
    sie),Amerykanie bogaci, a bardziej fachowo popyt wewnetrzny w Polsce to pewnie
    ulamek procenta amerykanskiego;
  • szczurek.polny 05.10.05, 22:46
    > to oznacza ze amerkanskie zadluzuzenie zaczelo straszyc;
    Niekoniecznie. Może inwestorzy uważają, że czeska korona z bardzo dużym
    prawdopodobieństwem będzie się umacniać do dolara i spodziewają się za 5 lat
    mieć więcej dolarów z inwestycji w obligacje czeskie niż z obligacji
    amerykańskich.
    A dlaczego będzie się umacniać? Po prostu Amerykanin za 1 dolara może kupić
    znacznie mniej niż Czech za 24.7 korony. I ta różnica będzie się nieuchronnie
    zmniejszać.
  • lastboyscout 05.10.05, 23:22
    Ooooooochy WSZYSTKO zepsules ! smile smile smile

    ... majac calkowita racje ....

    Pozdrawiam smile
  • lastboyscout 26.10.05, 14:09
    Balcerowicz wlasnie oddal swoj glos w wyborach ....
  • lastboyscout 26.10.05, 14:36
    Samobój Balcerowicza ?
    Gielda w dol, zloty w dol ,papier w dol, co dalej ? Stopy w gore!
  • szczurek.polny 26.10.05, 14:51
    Z tym końcem PO to bym nie przesadzał. Dostali kubeł zimnej wody na łeb i,
    prawdę mówiąc, należało im się. Może wreszcie zrozumieją, gdzie ich miejsce, i
    że mają tyle do powiedzenia, co PSL przy SLD.
    Co do złotówki, to chyba dobrze, że się trochę osłabia... Eksport odżyje, prawda?
  • bush_w_wodzie 26.10.05, 14:54
    szczurek.polny napisał:

    > Z tym końcem PO to bym nie przesadzał. Dostali kubeł zimnej wody na łeb i,
    > prawdę mówiąc, należało im się. Może wreszcie zrozumieją, gdzie ich miejsce, i
    > że mają tyle do powiedzenia, co PSL przy SLD.


    tylko ze oni nie sa tacy glupi jak psl i maja 155 mandatow.

    a pis zawrze koalicje z lepperem chyba

    w takiej sytuacji notowania po beda tylko rosnac


    > Co do złotówki, to chyba dobrze, że się trochę osłabia...
    > Eksport odżyje, prawda?

    prawda. co prawda spadna tez realne place i wzrosna obciazenia przy splacie
    kredytow i spadnie popyt wewnetrzny ale za to bedziemy mieli madre i
    patriotyczne wladze
  • lastboyscout 26.10.05, 14:59
    To koniec PO. Beda podzialy. NIE MA czasu na czekanie na upadek rzadu.
  • szczurek.polny 26.10.05, 17:14
    No rzeczywiście, ostatnie godziny przyniosły wydarzenia, które wydawały mi się
    nieprawdopodobne. Nie sądziłem, że Tusk i Rokita są tacy... ograniczeni? mało
    przewidujący? zaślepieni? - nie wiem, jak to określić.
    Nie sądziłem, że do tego dojdzie, bo oczywistą konsekwencją takiego obrotu spraw
    jest kryzys i być może rozpad Platformy.
    Jednak do tego doszło i oczywistą konsekwencją takiego obrotu spraw będzie
    kryzys i być może rozpad Platformy.
  • lastboyscout 26.10.05, 18:56
    >>Nie sądziłem, że Tusk i Rokita są tacy... ograniczeni? <<

    Tak to bardzo dobre okreslenie: Donald i Maria SA ograniczeni.

    Trzeba jednak przyznac ze po upadku SLD, zadna z opcji nie mogla byc dobra dla
    spadkobiercow Unii Wolnosci wiec musieli blefowac nie majac juz nic do
    stracenia.
    Nawet wygrana wyborcza przedluzylaby tylko ich agonie i dalaby pewna wygrana
    juz TYLKO Lepperowi w w nastepnych, pewnie przyspieszonych, wyborach.
    Wejscie w koalicje na warunkach PiSu daloby jedynie czasowa ochrone dup
    ubeckich i mozliwosc demontazu od srodka (stad taka bitwa o resorty silowe!).
    Wcale nie jestem jednak pewny trzeciego , ksztaltujacego sie teraz rozwiazania.
    Rzad mniejszosciowy? Koalicja z Samoobrona i czyms tam jeszcze?
    KTO to SFINASUJE? Nawet bez kryzysu walutowego, spadek wartosci zlotowki
    ZMIENIA WSZYSTKO (niekoniecznie pozytywnie!).
    "Pogadamy jeszcze w czwartek" Marcinkiewicza to za malo aby po wyborach jak
    zwykle sie ZARÓZOWILO ale kto wie ?

    ...."Rodzi, rodzi sie nadzieja"...
    ..."By nie byla matka glupich, ktorys to z kolei raz".....
  • bush_w_wodzie 26.10.05, 21:50
    szczurek.polny napisał:

    > No rzeczywiście, ostatnie godziny przyniosły wydarzenia, które wydawały mi się
    > nieprawdopodobne. Nie sądziłem, że Tusk i Rokita są tacy... ograniczeni?
    > mało przewidujący? zaślepieni? - nie wiem, jak to określić.


    jasne. kaczynscy wysylaja jaurka na marszalka sejmu biora wszystkie resorty
    silowe a potem realizuja deal z lepperem ale winni sa tusk z rokita. mozna na to
    patrzyc i tak. dlatego bardzo mi zalezy na tym by pis rzadzil bez po i nie mial
    na kogo zwalac.

    mysle ze nie ma nic lepszego dla trzezwego myslenia niz osobista finansowa
    odpowiedzialnosc za wlasne wybory polityczne

    niestety musze tego rodakom zyczyc bo sa rzeczy wazniejsze niz sprawy dorazne
  • lastboyscout 27.10.05, 14:40
    Mamy zapowiedz rozwiazania parlamentu i obnizki ratingu Polski przez S@P.

    KOSZT powyzszego nie jest juz kwestia wysokosci podwyzek stop ale dlugosci i
    rozleglosci destabilizacji.

    Najdziwniejsze w tym wszystkim jest nieodparte wrazenie SPOKOJU w PiS-ie mimo
    coraz bardziej napietej sytuacji w kraju.

    Nie mozna uwierzyc, ze Kaczynscy nie byli swiadomi konsekwencji swoich dzialan.
    Jezeli wiec bylo to zaplanowane, ciekawym jest, kto ich wspiera, za jaki profit
    i do czego TAK NAPRAWDE ZMIERZAJA! .....





    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,2988806.html
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2988795.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka