Dodaj do ulubionych

2 dolary za 1 Euro. Watek numer 2

07.10.05, 00:05
W poprzednim jest juz prawie 100 wpisow, wiec otwieram to ponownie z linkiem,
jakby ktos chcial przegladnac stare opinie.

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=28704164
A co do obecnego wpisu, to stwierdzam ze zdziwieniem, ze mialem racje co do
tego naprawde ryzykownego kursu USD i reakcja rynku byla wczoraj wyjatkowo
silna i gwaltowna.

Na tej podstawie odwaze sie postawic teze, ze od kolejnej, tym razem chyba
ostatniej fali obnizki USD dziela nas tygodnie. Mysle, ze dwa tygodnie i
zacznie sie. Teraz spodziewam sie przejsciowego umocnienia lokalnie.
Uwazam, ze mozemy byc swiadkami za 3 dni jakiegos ostatniego podrygu na
EUR/USD do powiedzmy 1.2280 a potem bedzie wtorny spadek do ~1.2050 i mysle,
ze bedzie to dolek. Od tego momentu zacznie sie ostatnia fala, ta na ktora od
2 lat czeka Buffet i reszta spekulantow.

Docelowo widze kataklizm i poziom okolo 1:1.9 tak, jak w pierwotnym watku,
gdzie zrobilem prowokacyjna propozycje na 1:1.9200.

Ten kurs powinien wystapic gdzies w lutym przyszlego roku.
Brednie? Hmm. Na zrownowazonym rynku nie doszloby do tego na pewno.
Ale to nie bedzie zrownowazony rynek. Juz za momencik sami zobaczycie.
Edytor zaawansowany
  • przycinek.usa 07.10.05, 03:09
    Nasz kochany Robert pisze:


    "W jednym z Balcerowiczem zgadzam sie w 100% - trzeba jak najszybciej wejsc do
    EMU, aby uniknac spekulacyjnych atakow na nasza walute, czy chocby takich
    szkodliwych dla gospopdarki wahan, jakie mielismy w ostatnim roku. Latwiej
    powiedziec niz uczynic, bo balcerowiczowskie dazenia do zbicia inflacji(jednego
    z krytrium EMU) po trupach podwoduja obnizenie tempa wzrostu gospodarczego, co
    z kolei moze pzrelozyc sie na wzrost deficytu budzetowego (innego kryterium).
    Czyli jak nie kijem go, to palka. Kluczem do sukcesu jest wiec ograniczenie
    przyrostu dlugu."



    Znalazlem to tu:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=21890722&a=22705207

    Nie podoba mi sie ta wypowiedz.
  • przycinek.usa 07.10.05, 20:41
    To prosty przyklad. Lejesz wode do wiadra i wiadro bierze jak leci az do pelna.
    Gabka padla w poprzednim watku. To samo. Lejesz az do pelna i zaczyna ciec.
    Glupie porownanie, nie?

    To teraz naukowo:

    W USA sa dwa rodzaje inwestorow:
    "Nasi" i zagranica. Zagranica ma sporo assets i inwestuje bo musi.
    Podkreslam to ostatnie. To nie sa inwestycje dla przyjemnosci.
    Wynikaja one z ujemnego salda wymiany handlowej z USA i obrony wlasnych rynkow
    wewnetrznych i eksportu do USA. Saldo to oscyluje ostatnio w okolicach 60
    miliardow dolarow MIESIECZNIE.

    Narastanie tego zjawiska najlepiej przedstawia wykresik tutaj:

    www.prudentbear.com/Bear%20Case%20Library/chart_library_images/chart_library/UStradedef.html
    Ale teraz UWAGA!
    Zagranica nie chce juz kupowac! (Pamietacie FRODOR?)
    Dla laika wykresiki nic nie znacza, wiec tym razem BEZ wykresikow tylko tabeleczka.

    Tabeleczka jest tutaj:

    www.federalreserve.gov/releases/bulletin/
    Klikamy na current release za sierpien, co posyla nas do tego linku:

    www.federalreserve.gov/releases/bulletin/0805assets.htm
    I jedziemy wzrokiem na druga pozycje (TABELA):

    3.13 Foreign Official Assets Held at Federal Reserve Banks

    Wiersz 2:
    "2 U.S. Treasury securities"

    Popatrzcie jak tam ladnie widac, jak Azjaci finansowali Amerykanom dzialalnosc
    rzadu federalnego i jak TERAZ dynamika przyrostu wynosi prawie zero.
    30 miliardow (pisze wedlug polskich miliardow) dolarow w ciagu ostatnich 11
    miesiecy! (Akurat tyle, ile ostatnio zabral z USA Chavez)

    Co to oznacza?
    Ano jest to wlasnie ta nasza gabka! Rynek lykal dolary bez zmruzenia oka przez
    caly rok, a Buffet myslal, ze rok temu rynek zareaguje na te przeplywy choc bylo
    oczywiste, ze nie zareaguje. Bylo wrecz odwrotnie. Caly rok umocniania sie USD.

    Wic w tym, ze wlasnie TERAZ woda z kubla zaczyna sie wylewac, a CALY RYNEK w tym
    Europa nie wie co jest grane!!! Jeszcze przedwczoraj czytalem raporty, ze banki
    wschodnioeuropejskie wystawialy do sprzedazy Eurodolary w okolicach 1.1950!!!

    Czy wy widzicie? Teraz widzicie, nie? Tak?

    A dlaczego to sie NIE MOGLO ZAWALIC rok temu?
    Dlatego, bo rok temu byly niskie stopy i rynek rozwijal sie w olbrzymim tempie i
    NAPLYW INWESTYCJI prywatnych KOMPENSOWAL brak interwencji BC i te ogromne
    ujemne saldo wymiany handlowej.

    Teraz jednak inwestycje prywatne beda malec ze wzgledu na ujemne saldo wymiany,
    ktore zwykle pojawia sie przy zalamaniach koniunktury gieldwowej. I nawet
    interwencja FED i FOMC przez podwyzszanie FUNDS NIC NIE ZMIENI.

    DODATKOWO banki centralne NIE BEDA interweniowac!
    (chyba, ze kurs poleci pionowo na pysk a yields wzrosna dwukrotnie.)

    Natomiast DEFICYTY NIE ZNIKNA!! (Chyba, ze kurs zmieni sie o 50%.)

    Teraz ja grzecznie prosze o komentarze a zwlaszcza, czy to co napisalem tutaj
    zostalo ZROZUMIANE.
  • przycinek.usa 08.10.05, 03:48
    not adjusted:

    www.census.gov/foreign-trade/Press-Release/current_press_release/exh12.pdf
    adjusted:

    www.census.gov/foreign-trade/Press-Release/current_press_release/exh2.pdf

    Jak widac NIE MA ZADNEJ KORELACJI KURSOWEJ.
    To zas oznacza ze SPADEK USD nie bedzie skorelowany ze spadkiem deficytu!!

    To zas oznacza, ze SPADEK USD BEDZIE W DODATNIM SPRZEZENIU ZWROTNYM z deficytem.
    Im wiekszy spadek tym wiekszy deficyt -> tym wieksza presja na dalszy spadek USD

    To zas wygeneruje panike. Mam nadzieje, ze nasz szacowny Alan nie dostanie od
    tego zawalu przed emerytura, zanim uda mu sie dostac nagrode Nobla. Albo jakas
    inna nagrode, zanim to sie wysypie.



  • przycinek.usa 08.10.05, 04:56
    poprawka. "Powazne" osrodki analityczne uwazaja, ze spadek wartosci waluty
    powoduje spadek atrakcyjnosci importowej wskutek wzrostu ceny. To zas niby ma
    sie przelozyc na ew. spadek importu. (Ja tez tak kiedys myslalem, ale zmienilem
    zdanie, w koncu tylko krowa nie zmienia zdania)

    I okazuje sie, ze jest odwrotnie, czyli jest to NIEPRAWDA. Dlatego powiedzialem
    "zadnej" a chodzilo mi ze nie ma zadnej ujemnej korelacji, czyli, ze naprawde
    wraz ze spadkiem dolara wzrasta deficyt handlowy!



    To zas oznacza, ze:


    NALEZY OCZEKIWAC DALSZEGO WZROSTU DEFICYTU WYMIANY HANDLOWEJ WSKUTEK DALSZEGO
    SLABNIECIA USD!!!!!!!!!!!!


  • przycinek.usa 07.10.05, 21:21
    No wlasnie. Widze male zrozumienie tematu i prawie zerowy odzew.
    Mecze sie chyba bez sensu. Moze jednak przynajmiej jedna osoba siadzie i
    zastanowi sie samodzielnie nad tymi wszystkimi danymi i moze chociaz jeden z was
    uratuje swoje pieniadze.

    Mechanizm dotyczacy crossow i kwestie poziomu stopy i kursu wymiany sa szeroko
    znane. Chyba nie musze tlumaczyc?

    LBS podal ladny wykresik z GW obrazujacy zbiegajace sie krzywe rentownosci
    pozyczek federalnecy i w Polsce. Obrazek jest tutaj:

    www.rzeczpospolita.pl/teksty/wydanie_050929/ekonomia_a_1-1.F.jpg
    dla uzupelnienia kolejny obrazek:
    www.rzeczpospolita.pl/teksty/wydanie_050929/ekonomia_a_2-2.F.jpg
    Przypominam, ze zdluzenie skarbu panstwa wynosi okolo 450 miliardow zlotych.
    W Polsce mamy trend spadkowy na rentownosci a w US trend moze byc wzrostowy juz
    za moment, wykresy sie przetna i PLN sie zawali.

    Prosze was, zalozcie chociaz raz, na pare minut, ze mam racje i faktycznie te
    cholerne dolary zapikuja pionowo.

    Co sie stanie? STOPA RYNKOWA POZYCZKI W USA WZROSNIE.

    To wynika jedno z drugiego. Jak sie cos sprzedaje, to-to cos traci na wartosci,
    a jak traci, to potencjal do wzrostu rosnie. Tutaj omawiane instrumenty to
    obligacje federalne posiadajace okreslone stopy zwrotu. Spadek obligacji tak
    gleboki, ze stopa zwrotu przekracza wartosc stopy nominalnej jest zjawiskiem
    mozliwym i zdarza sie nawet czesto. Teraz chlopaki placa np. 4.5% nominalnie. A
    spadek moze byc tak gleboki, ze stopa rynkowa dojdzie do 8%.

    I co wtedy?

    Inwestycje na tzw. emerging markets CALKOWICIE STRACA SENS!

    Ministerstwo finansow w Polsce wystawi do zrolowania kolejna porcje swoich
    wspanialych papierkow i okaze sie, ze NIKT TEGO NIE KUPI. I PLN zacznie LOT.

    I co zrobicie wtedy moi kochani ze swoimi wielkimi kredytami hipotecznymi i
    mieszkaniami, ktore kupiliscie za kredyty denominowane w walutach wymienialnych?

    WIELKA GLEBA.

    I dotyczy to zarowno frankow jak i dolarow jak i euro.
    A to moze sie wydarzyc juz za 2 miesiace, jesli ja mam racje.

    A jezeli nie mam?
    To wtedy caly ten katastroficzny scenariusz odwlecze sie o kilka kolejnych
    miesiecy. Dlatego bardzo uprzejmie was prosze, siadzcie sobie na czterech
    literach w niedziele i przedyskutujcie to sobie z wlasnymi zonami, pokazcie im
    te wypociny i zastanowcie sie SAMODZIELNIE, czy oplaca wam sie takie gadanie
    ignorowac.

    Potem mozecie zignorowac. Swiadomie.
    To pozdrawiam i zycze milego weekendu.
  • przycinek.usa 07.10.05, 22:07
    October 7th] EUR/USD was already softer at the beginning of the US
    session, following some large demand for 1.2000 puts and the failure in spot
    below 1.2200. EUR/USD has fallen further on better-than-expected US jobs data
    and continued hawkish rhetoric from Fed officials. One has to remember that the
    Dollar is now a carry currency and the tough talk from other central banks has
    only a limited negative impact on the greenback until the narrowing of yields
    spreads is actually seen. EUR/USD slipped to a session low at 1.2094, but was
    turned back by Eurasian central bank purchases. Some of the EUR/USD bounce was
    associated with terrorism fears in the US. The rallies were anemic, and EUR/USD
    remained below 1.2135. Stops above 1.2145 could spur another round of strength.
    The next target for the bulls is the large grouping of option barriers at
    1.2250, but expect a spirited defense. Order books see plenty of bids between
    1.2085/95, but stops are noted just below 1.2080 and would end the rally. Monday
    sees the release of the German trade balance and French industrial production,
    expected EUR13.3 bln and +0.7% m/m respectively.
  • pureh2o 08.10.05, 00:34
    Czolem przycinek!
    Keep up the good work! ciekawie piszesz i czytam cie z uwaga od jakiegos roku.
    BTW, tez siedze w USA i to wszystko co piszesz bezposrednio mnie dotyczy.
    Pytanie do chlopakow z tego forum co siedza w USA: Gdzie inwestujecie swoje
    dolary w tych niepewnych czasach?
  • przycinek.usa 08.10.05, 01:18
    Poprawiles mi humor troche. Moze to ma jednak jakis sens? Dobra.
    To zabierzmy sie za powalenie kolejnych mitow gloszonych przez rozne osrodki
    tzw. ekonomistow.

    Najpierw jednak opinia jednego agresywnego pana z Forum Gospodarka, mianowicie
    Felusiaka. Ten Pan pisal gdzies na gospodarce, (nie pamietam dokladnie gdzie) ze
    gospodarka USA jest wspaniala i wydatki gospodarstw domowych na benzyne
    absolutnie nie wywoluja zadnego kryzysu wewnetrznego. Napisal on chyba, ze kwota
    okolo $170 dolarow miesiecznie wydanych wiecej na paliwo nie spowoduje zadnych
    perturbacji systemowych w USA.

    I ja sie z nim zgadzam chociaz pan Felusiak nie zawsze ma racje w swoich tezach
    ale nie o tym chcialem tutaj napisac.

    Odniesmy sie wiec do postawionej przez Felusiaka tezy, ze kwota $170 to pryszcz.
    To jest bardzo wazna obserwacja!

    Na tej podstawie bowiem podchodzimy do PRAKTYCZNEGO wniosku, ze popyt
    zagregowany w USA pozwala nie tylko na podwyzke obciazen zwiazanych z kosztem
    paliw, ale tez wzrostu stop procentowych i kosztow obslugi zadluzenia
    gospodarstw domowych.

    Czy to jest prawda?
    Tak. W krotkim terminie wzrost obciazen nie wplywa znaczaco na taka gospodarke.

    Dlaczego to jest takie wazne?
    DLATEGO poniewaz wykazuje istnienie poteznych rezerw monetarnych, ktore
    pozwalaja na utrzymanie konsumpcji przy niewielkich relokacjach srodkow wewnatrz
    budzetow domowych. (Pamietajmy o ujemnym przyroscie oszczednosci ludnosci i
    dziwnych informacjach okolorynkowych, ktore do nas docieraja, - mamy spadek
    sprzedazy pojazdow i np. spowolnienie dynamiki sprzedazy dobr trwalych, to sa
    nasze symptomy relokacji srodkow w budzetach domowych)

    Czyli na podstawie oswiadczenia Felusiaka mozemy wnioskowac, ze tak naprawde
    wzrost kosztow nabycia dobr i uslug nie powoduje dramatycznych ograniczen w tzw.
    spending. (Pamietajac, ze omawiamy gospodarke w tzw. krotkim terminie, a nie
    dlugoterminowo - dlugofalowo takie zalozenia sa bledne)

    Co z tego dalej wynika?

    Pojawia nam sie kolejna bardzo interesujaca obserwacja, ktorej geneza lezy w
    ubieglorocznej fali obnizki wartosci dolara. Od wrzesnia do grudnia ubieglego
    roku trwala potezna znizka wartosci dolara, ktora w stosunku do takiego euro
    wyniosla kurs z ~1.2 do 1.36 za jedno euro. Rachunek prosty ponad 13% roznicy
    kursu w 4 miesiace.

    Popatrzmy jednak co sie stalo z deficytem wymiany handlowej.

    W tym okresie czasu powinnismy sie spodziewac SPADKU deficytu wymiany handlowej
    - poniewaz wiekszosc obserwatorow rynku i tzw. "Analitykow" uwaza, ze spadek
    wartosci waluty powinien generowac spadek deficytu handlowego.

    NIC BARDZIEJ MYLNEGO. Dlaczego?

    Wrocmy do tych Felusiakowych rezerw i popytu gospodarstw domowych. Wszyscy wiemy
    skad sie biora te pozycje deficytu. To dobra odnawialne i trwale wynikajace z
    niskiego kosztu wytwarzania i rynek USA jest CALKOWICIE uzalezniony od tej
    produkcji i zmiana ceny tej produkcji wskutek roznic kursowych NIE WPLYWA
    ILOSCIOWO NA poziom wymiany!!! To oznacza, ze spadek wartosci USD powoduje ...
    WZROST DEFICYTU WYMIANY HANDLOWEJ!

    Jeszcze raz dla zrozumienia i prosciej:

    Felusiak mowi, ze Hameryke stac na benzyne i inne wydatki. Ma racje. Stac!
    Dlatego roznica kursu dolara na poziomie 13% powoduje TAKI SAM DEFICYT W SENSIE
    wymiany ilosciowej i 13% wiekszy deficyt w sensie wymiany nominalnej!
    DEFICYT NOMINALNIE ROSNIE!!!

    Co to zas oznacza dla naszych skromnych rozwazan o kredycie hipotecznym
    przykladowego Roberta z Warszawy wyrazanego np. Frankami Szwajcarskimi?

    Oznacza to tyle, ze kolejna fala spadku dolara w ramach zrownowazonego rynku na
    poziom okolo 1.3 USD za 1 Euro spowoduje DALSZE POWIEKSZENIE DEFICYTU wymiany
    handlowej i DALSZA jeszcze wieksza presje na kurs dolara TAK DLUGO, az znikna
    rezerwy wewnetrzne gospodarstw domowych w USA i potencjal pokrywania wyzszych
    kosztow takiego importu.

    To jednak nie wszystko moi mili! Chiny ze swoja uwolniona waluta moga sie
    szybko zorientowac, ze podwyzszenie wartosci Juana jest im bardzo na reke.
    To zas moze doprowadzic do sytuacji, ze BoCh zrobi eksperyment cenowy i sprobuje
    podniesc wartosci wymiany handlowej poprzez dalsza rewaluacje kosztyka
    walutowego i .. bilans handlowy Chin zacznie gwaltownie rosnac kosztem USA!!!

    Uwazam, ze jest to tylko kwestia pewnego czasu, zanim zagraniczne osrodki
    ekonomiczne zorientuja sie, ze spadek dolara powoduje... wzrost deficytu!!!!!!

    I dlatego uwazam, ze najgorsza bedzie wstepna fala spadkowa na USD.
    Bedzie ona bowiem meczaca przy tym poziomie stopy FUNDS. Beda glebokie powroty i
    wahania, ktore doprowadza do apopleksji wielu spekulantow.

    Bedzie tak az do momentu, kiedy spekulanci zorientuja sie, ze deficyt nie
    maleje, malo tego - powieksza sie wskutek wzrostu kursu, a przy okazji
    obciazenie finansow gospodarstw domowych USA bedzie tak wielkie, ze wystapi
    zagrozenie obnizenia stopy procentowej przez FOMC.

    Dopiero wtedy otworza sie oczy wszystkim bankom, analitykom i tzw. specjalistom.

    Dopiero wtedy okaze sie, ze prawda kursowa USD jest o wiele gorsza jak
    rzeczywistosc i nastapi PIONOWE WYBICIE z formacji splaszczonej fali wzrostowej
    EUR/USD i bedziemy mieli krach walutowy o niespotykanej skali.

    I dlatego ja wam teraz TLUKE DO GLOW, zeby wychodzic z kredytow walutowych majac
    zarobki w Polsce.

    Bo rentownosc obligacji federalnych powiekszy sie tak gwaltownie, ze NIKT nie
    zdazy zareagowac a brak mozliwosci finansowania deficytu budzetowego w Polsce
    podwyzszy Wam skladki z tytulu kredytow hipotecznych w miesiac i stracicie tak
    wiele, ze moze sie okazac, ze wartosc kredytow POZOSTALYCH do splaty bedzie
    PRZEWYZSZAC wartosc nominalna kredytu + odstetki w momencie podpisywania umowy.




  • pureh2o 08.10.05, 01:57
    To ja dziekuje.
    OK, zaluzmy ze twoj scenariusz rozwoju wydarzen jest poprawny, wobec tego moze
    zastanowmy sie wspolnie nad strategia zabezpieczenia swojego majatku (no chyba
    ze wiekosc z nas juz "zainwestowala" w nowe domy, dacze czy nowe samochody).
  • trepptak 08.10.05, 16:04
    Ty sie nie smiej sad
    Ja mam kuffa stan podgoraczkowy od paru miesiecy. Tak, mam dolary, przywiozlem
    tego tu troche bo jestem w USA od niedawna.
    Moglbym kupic dom. Dac przedplate i kupic dom. Ale ja wiem, z jakim mi trudem
    przyszly te pieniadzie i :
    1. nie mam sumienia wywalic 800 000 dolarow za tekturowe gowno do kapitalnego
    remontu, na dzialce na ktorej ten "dom" sie ledwo miesci i w dzielnicy, w
    ktorej strach noca wyjsc na ulice,
    2.ceny domow spadna- nikt mi nie wmowi, ze sie utrzymaja na dluzsza mete, bo
    ludzie dzis biora kase z kart kredytowych by dac przedplate na dom i sprostac
    szalenstwu. W jeden sposob lub inny- ceny domow sie skoryguja.A nawet gdybym
    kupil takie cos i sprzedal " z zyskiem" to co mi po tym, jak dolar sie zwali na
    rynku miedzynarodowym (wyjazd stad z kasa straci racje bytu) albo inflacyjnie i
    za 10 000 000 milionow "profitu" bede sobie moigl kupic GLocka i dwa naboje i
    strzelic w leb?
    3. Zloto- nie mam wiary w zloto, bo szczerze mowiac nie wiem jak je odsprzedac
    z powrotem? Poza tym jest to instrument o naprawde duzym stopniu
    prymitywnosci. latac z kilogramami zlota brzeczacym iw staych gaciach ???
    4. waluta- o tym pisze na Gospodarka, jak ktos chce to niech poczyta.
    Kupno gotowki to 3% commission, przy sprzedazy rowniez, co byloby pierdnieciem,
    gdyby przewidywania przycinka sie sprawdzily. No ale to gdzies trzeba trzymac
    bezpiecznie i sa problemy z kupnem duzej ilosci po korzystnej cenie.
  • przycinek.usa 08.10.05, 18:22
    Nie ma sie co az tak emocjonowac.

    1) Dotad dolar sie umacnial. Jest teraz doskonaly moment aby sie wypiac na
    dolary. Lokalnie jest chyba dolarowy szczyt.

    2) Po tym calym okresie spadku dolar znowu bedzie sie umacnial. To jest akurat
    proste. Zmiana kursu wplynie na oplacalnosc eksportu. Dlatego wlasciwie
    wystarczyloby zabezpieczyc sie przed spadkiem do momentu osiagniecia szczytu
    spadku. (Dolka) To bedzie latwo zauwazyc, bo jak sie to zawali, to wszystkie
    gazety beda o tym pisac.

    3) Mozna tez zabezpieczyc sie podwojnie. Zrobic konserwatywny portfel, wsadzic
    to do banku, a potem zrobic spekulacyjna pozycje do wysokosci oszczednosci.
    To jest malo ryzykowne, a daje mozliwosc zarobku. Najlepszy cross do tego to
    eurodolar. Drugi dobry to USD/CHF. Czyli np. majac portfel walutowy na koncie w
    wysokosci ~100,000 USD rozlozony na kilka walorow - dodatkowo kupujesz 1
    kontrakt (jeden duzy lot) eurodolarow. I siedzisz na nim. Inwestycja o wysokosci
    okolo 1000 USD + zabezpieczenie + oplaty za rolowanie. Mozesz tez otworzyc konto
    mini i zrobic to samo na dwoch crossach. Mini maja lepsze warunki depozytowe.
    Oni tam wszystko tlumacza. Beda sie cieszyc, ze maja nowego klienta.
  • lastboyscout 08.10.05, 18:25
    >>Tak, mam dolary, przywiozlem
    Nastepny"uciekinier" mz Polski...

    > tego tu troche bo jestem w USA od niedawna.
    Sugerowalbym ci jak najszybszy wyjazd


    > 1. nie mam sumienia wywalic 800 000 dolarow za tekturowe gowno do kapitalnego
    > remontu, na dzialce na ktorej ten "dom" sie ledwo miesci i w dzielnicy, w
    > ktorej strach noca wyjsc na ulice,
    > 2.ceny domow spadna- nikt mi nie wmowi, ze sie utrzymaja na dluzsza mete, bo
    > ludzie dzis biora kase z kart kredytowych by dac przedplate na dom i sprostac
    > szalenstwu. W jeden sposob lub inny- ceny domow sie skoryguja.A nawet gdybym
    > kupil takie cos i sprzedal " z zyskiem" to co mi po tym, jak dolar sie zwali
    >>narynku miedzynarodowym (wyjazd stad z kasa straci racje bytu) albo
    >>inflacyjnie iza 10 000 000 milionow "profitu"

    Nie jest tylko sprzecznoscia ale robieniem z siebie kompletnego glupka przebywac
    w miejscu, ktore sie tak ocenia ...


    >bede sobie moigl kupic GLocka i dwa naboje i
    > strzelic w leb?

    To JEST jakis pomysl!


    > gdyby przewidywania przycinka sie sprawdzily. No ale to gdzies trzeba trzymac
    > bezpiecznie i sa problemy z kupnem duzej ilosci po korzystnej cenie.

    Z CALYM SZACUNKIEM do Przycinka - jego przewidywania sie NIE SPRAWDZA.



  • przycinek.usa 08.10.05, 18:32
    O fajnie, ze sie pojawiles. Znalazlem jeden link do zlotej firmy.
    Moze nowa spekulacja?

    finance.yahoo.com/q/bc?s=GG&t=5y&l=off&z=m&q=b&c=
    A co do moich przewidywan dolarowych, to oczywiscie, ze sie spelnia.
    Niestety.
  • lastboyscout 08.10.05, 18:39
    Jestem caly czas i bardzo uwaznie przygladam sie temu co piszesz.
    Zakres, ktory zalapalem mnie przekonuje aczkolwiek na pewni nie w wymiarze i
    dynamika jaka okreslasz. Mysle caly czas o tym i chyba odwaze sie na dyskusje
    ale jestem strasznie zaganiany.
    ..Hmmm... to nie moja sprawa ale jestes pewny ze warto udzielac jakichkolwiek
    rad temu aroganckiemu palantowi?
  • przycinek.usa 08.10.05, 19:49
    Forum publiczne ma to do siebie, ze czlowiek pisze a ludzie czytaja.
    Umie chlop po polsku, to jego zysk. W zadnym innym miejscu nie przeczyta tego w
    tej formie, bo ja nie spotkalem sie jeszcze z takimi opiniami w jezyku
    angielskim. Rynek jest jakby slepy na taki scenariusz.

    Jestem pewny, ze patrzyles do tabelek, ktore wskazalem.
    Na pewno tez rzuciles okiem na relacje kursowa w ukladzie EUR/USD.

    Bardzo latwo na tej podstawie wywnioskowac mozliwosc wzrostu deficytu do 70
    miliardow miesiecznie wskutek wzrostu EUR/USD do powiedzmy 1.4 co jest zupelnie
    mozliwe. Spadek USD do takiego poziomu moze sie wykonac bez zadnej paniki a
    jedynie na skutek malego obnizenia stopy procentowej FUNDS jezeliby w USA cos
    sie sypnelo. Np. kilka kolejnych ISM ponizej 50 lub dwa kolejne PMI ponizej 50 i
    FOMC tnie stope od razu.

    I ja twierdze, ze wtedy deficyt idzie do gory razem z kursem eurodolara i presja
    spadkowa na USD wzrasta do tego stopnia, ze interwencje walutowe np. BOJ beda
    bardzo niebezpieczne dla BOJ.

    Bo co innego interweniowac na rynku z deficytem 40 miliardow, a co innego 70
    miliardow miesiecznie. To juz przekracza mozliwosci nawet takich poteg jak BOJ.
    Bo BOJ musi w zamian wyemitowac Yeny. A takie ilosci Yenow jakie sa potrzebne do
    powstrzymania deprecjacji USD przy kursie 1.4 i deficycie 70 miliardow moga
    zdestabilizowac gospodarke Japonii i tego Japonia juz nie zrobi.

    Dlatego twierdze, ze spadek kursu USD jest strasznie niebezpieczny zarowno dla
    ... USD jak i bankow, ktore siedza na obligacjach federalnych.

    I dlatego spadek zacznie sie TERAZ.

  • lastboyscout 08.10.05, 20:49
    > Forum publiczne ma to do siebie, ze czlowiek pisze a ludzie czytaja.
    > Umie chlop po polsku, to jego zysk.

    Wiesz za co najbardziej kocham Ameryke?
    Za to ze TUTAJ takich nie ma bo byc NIE MOZE !!!.... smile



    > I dlatego spadek zacznie sie TERAZ.

    Jeszcze raz zaznacze, ze zgadzamy sie co do scenariusza wydarzen a jedynie
    roznimy sie w ocenie rozmiaru zjawisk, rozmiaru reakcji na nie rynku i efektow
    ekonomicznych.
    Od poczatku naszych dyskusji zastanawialem sie DLACZEGO i PO CO mialoby nastapic
    te zawirowanie. Zwroce ci na cos uwage. Unijne stopy staly jak zaklete przez
    bardzo dlugi czas w oczekiwaniu na odrot socjalizmu. Socjalizm ma sie wciaz
    dobrze i dlatego te gospodarki ciagle doluja co zaczyna byc juz politycznie
    NAPRAWDE NIEBEZPIECZNE. Efekty sa oczywiste: podniesienie stop procentowych,
    ktore nastapia w NAJBLIZSZYM czasie.
    IDEALNY MOMENT na atak na dolara .....
    Atak na dolara przeprowadzony przez .... Amerykanow.
    NA PEWNO domyslasz sie dlaczego! smile

  • przycinek.usa 09.10.05, 07:00
    > Jeszcze raz zaznacze, ze zgadzamy sie co do scenariusza wydarzen a jedynie
    > roznimy sie w ocenie rozmiaru zjawisk, rozmiaru reakcji na nie rynku i efektow
    > ekonomicznych.
    > Od poczatku naszych dyskusji zastanawialem sie DLACZEGO i PO CO mialoby nastapi


    Dlatego, ze obecnie wzrost gospodarczy w USA odbywa sie kosztem:

    1) kredytow wewnetrznych
    2) kredytow zewnetrznych

    To oznacza, ze tylko spadek dynamiki kredytowej spowoduje NATYCHMIASTOWY kryzys
    i wzrost bezrobocia. Mamy tutaj az dwa czynniki, ze KAZDY z nich osobno wywola
    ten kryzys.

    Jezeli Azjaci odetna finansowanie, to rynek w USA rozsypie sie wskutek wzrostu cen.

    Jezeli spadnie dynamika kredytowa w real estate - to wystapi kolaps rynku.

    I teraz sa nastepujace mechanizmy:
    Siedza Azjaci przed komputerami i glowkuja, brac te pieniadze ze stolu TERAZ,
    czy czekac az sie chlopakom w USA skonczy ochota na dalsze zadluzanie sie?

    I kto jest madrzejszy i ma wiecej doswiadczenia? AZJA. Dlaczego? Bo o kredytach
    decyduje w USA malopojetny KONSUMENT na podstawie wlasnego widzimisie i wlasnej
    oceny sytuacji. Natomiast w Azji o kredytach decyduja specjalisci i eksperci
    bankow centralnych. Maja szczegolnie duzo do stracenia, ale i maja rozum, aby
    odpowiednio oszacowac ewentualne ryzyko do potencjalnych "zyskow". Zysk, to
    kazdy odzyskany dolar z poteznych pozycji w pozyczce federalnej, a ryzyko jest
    takie, ze sie ten rynek zawali sam z siebie za pare miesiecy. I albo oni uciekna
    teraz, albo nie uciekna w ogole. A jak sie ten rynek zawali, to oni i tak nie
    sprzedadza wiecej towarow do USA i tak. Wiec maja same argumenty za
    spiepszaniem. I prawie zadnych argumentow przeciw.

  • lastboyscout 09.10.05, 17:16
    >
    > I kto jest madrzejszy i ma wiecej doswiadczenia? AZJA. Dlaczego? Bo o kredytach
    > decyduje w USA malopojetny KONSUMENT na podstawie wlasnego widzimisie i wlasnej
    > oceny sytuacji.

    Co wasz wszystkich wzielo z ta miloscia do tych Zoltych ?!!!!
    Skosni sa madrzejsi i maja wiecej doswiadczenia od amerykanskiego Zyda ?!!!
    CO wiec przeszkadza zrobic sobie 5 Aleje w syfiarskim Chinatown?!!

    Zolci to PRODUCENCI. Moga sobie w dupe wsadzic te swoje gadzety jak im tego
    nikt nie kupi a NIE KUPI jak sie nam nie da/pozyczy na to pieniedzy!
    To nic innego jak rodzaj dumpingu, dotowanie wlasnej produkcji, dotowanie
    samych siebie na SWOJ koszt (ODWROTNIE niz Amerykanie)
    Skoncza dotowanie? Sa nastepni chetni, chocby Ameryka Poludniowa, potem Polska i
    spolka po BUM.
    Do czasu rozbudowania sie tamtejszych rynkow wewnetrznych (czy to w ogole
    mozliwe przy ich systemie politycznym ?!) dolar TYLKO zmieni kolor ...z radosci
    ... wink




  • lastboyscout 09.10.05, 20:03
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2959313.html
    Zaczyna wyjasniac sie przyczyna nieoczekiwanego spadku cen ropy (a ja glupi
    weszylem poczatek konca wojny).
    Pasuje to jak ulal do twoich spostrzezen o zoltych ruchach z dlugiem.
    Nie jest jednak okreslona dynamika tego trendu ani sposob realizacji
    spowolnienia (wlasnie przez twoje oslabienie dolara lub wzmocnienie juana ?).
    Potwierdza sie jednak fakt narastania niepokojow spolecznych ktore probowalem
    (bezowocnie!... ) uswiadomic Bush'owi_.

    Swoja droga mamy nastepnego rzadzacego swiatem tepaka: Li Keqianga ..."Jako
    sekretarz dwóch prowincji niczym się nie wyróżnił; ma opinię miernego, ale
    wiernego"... IDEALNEGO narzedzia w rekach monopoli i oligopoli.
  • trepptak 08.10.05, 20:16
    lastboyscout napisał(a):

    > >>Tak, mam dolary, przywiozlem
    > Nastepny"uciekinier" mz Polski...

    Ty mi tu, chamie, nie probuj ublizac. Poczytaj moze posty, dowiesz sie po co
    przyjechalem do USA. A pieniadze zarobilem w Polsce legalnie, legalnie
    przetransferowalem do USA i trzymam na jak najbardziej legalnych kontach. Nie
    mam sie czego wstydzic anz z czego tlumaczyc.
    >
    > > tego tu troche bo jestem w USA od niedawna.
    > Sugerowalbym ci jak najszybszy wyjazd

    Puknij sie w pusta glowe. To mija sugestia.





    > Nie jest tylko sprzecznoscia ale robieniem z siebie kompletnego glupka

    Od glupkow to mozesz ublizac swojej cioci albo ojcu.
    Ja tu przyjechalem robic Masters i za swoja szkolke rocznie place wiecej, niz
    ty kiedykolwiek rocznie bedziesz zarabial. O pieniadzach, ktore mam nawet nie
    wspominam, bo w zyciu ich na oczy nie zobaczysz, takiej sumy.
    Nie masz sie czego pienic z zawisci.



    przebywa
    > c
    > w miejscu, ktore sie tak ocenia ..."

    A co ja oceniam?!
    Chcesz adresy Real Estate, w ktorych bylem ogladac te ""domy""? Chcesz spis
    lokalizacji? Nie ma problemu, mam to dostepne na kazde zawolanie.
    Dom , ktory mnie w Polsce kosztowal 60 000 dol. to palac w orownaniu z tym
    lachmainiarstwem, a 2 mln na dom nie wydam bo mnie nie stac.



    >
    >
    >
  • lastboyscout 08.10.05, 20:33


    Bez komentarza smile
  • trepptak 08.10.05, 20:36
    I bardzo slusznie.
  • przycinek.usa 08.10.05, 20:38
    nikt nikomu nie musi niczego dowodzic. to jest tylko dyskusja.
    proponuje wrocic do meritum. po co wy sie obrazacie?
    macie jakis interes w tym pyskowaniu?
  • lastboyscout 08.10.05, 20:52
    Kwestia preferencji ....
    Ty nie lubisz socjalistow a ja nie lubie ........ wink
  • trepptak 08.10.05, 21:01
    Bardzo Cie przepraszam, nie ja zaczalem !
    Moge sie domyslac (nic nie twierdze) ze ktos poczul sie dotkniety moim
    stwierdzeniem, ze w USA dzis mozna za 800Kkupic tekturowe gowno do kapitalnego
    remontu smile
    A co? Nieprawda?
    Kupilbym nawet cos takiego by uzyskac wieksa niezaleznosc , bo ja muzyk jestem
    i mieszkajac w 1 BR za 2K musze dodatkowo placic za miejsce do grania, ale po
    prostu nie MAM SUMIENIA wydac takiej kasy za takie cos. Nie mam i tyle !
  • trepptak 11.10.05, 00:44
    Znajdz mi taniej, to Ci jeden rent odpale. Warunek: jak juz sie mecze na
    manhattanie, to musze pieszo do szkoly moc dojsc, bo nie cierpie tych subwayow.
    Dojezdzac to moge i z Brooklynu. A moja szkola jest w Lincoln Center.
    Co z dolarem, trzyma sie jeszcze smile
  • przycinek.usa 11.10.05, 00:51
    Fantazja kosztuje. Albo rybki albo akwarium. Manhattan tani nie jest.
    Moglbys kupic auto, ale parking kosztuje majatek. Jest masa osob wynajmujaca
    mieszkania, ktorych wynajmowac im nie wolno, bo dostaja dofinansowanie w ramach
    rent control, czy jakos tak. Czesto to sa jednak oszusci i mozna swoje rzeczy
    stracic. Ale mozna tez tanio wynajac, jak sie ma nerwy.
    Szukaj, szukaj. Albo plac.

  • bush_w_wodzie 07.10.05, 22:16
    czytam przycinku czytam. nie pisze bo ma cos waznego do zrobienia a kwestia
    wyklucza niedbalosc. twoje argumenty na temat emerging markets nie przekonaly
    mnie na razie ale - jak powiadam glowe mam w tej chwili zajeta. nie wiem kiedy
    cos skrobne ale trawil bede z pewnoscia
  • przycinek.usa 08.10.05, 01:56
    Duzo ludzi mysli co z tym zlotem. W swietle ostatnich decyzji gospodarczych USA
    (zamykanie rynku pracy, relokacja produkcji i outsourcing) mozna dojsc do
    wniosku, ze wzrost wartosci zlota jest nieuchronny.

    Pytanie do jakich wartosci to dojdzie?

    Patrzac na wykresik tylko pod katem analizy technicznej wartosci w przedziale
    $1200 za uncje wydaja sie byc mozliwe a nawet prawdopodobne.

    www.kitco.com/LFgif/au75-pres.gif
    Dlatego osobiscie bede inwestowal w zloto. (Kontrakty na zloto)
    Osobom konserwatywnie podchodzacym do inwestycji polecam po prostu kupno zlomu i
    sztab. Bedzie drozej. Na pewno. A ile drozej to chyba nawet sam Pan Bog nie ma
    pojecia. W kazdym razie zloto wyglada o wiele lepiej jak waluty albo nieruchomosci.

  • przycinek.usa 08.10.05, 03:25
    Obecne oszacowanie szczytu na zlocie bedzie niezwykle trudne i problematyczne.
    Nie bedziemy chyba tego wiedziec ZANIM on nam sie sam pokaze.

    Ostatni znaczacy szczyt na gold wywolany zostal czynnikami politycznymi i nie
    towarzyszyly mu jakies znaczace zjawiska kursowe.

    Trudno na tej podstawie okreslic co sie stanie ze zlotem i jaka bedzie relacja
    kursowa USD do innych walut.

    Mnie sie wydaje, ze wzrost zlota wykona sie niezaleznie od zawalenia USD.
    Nie mam jednak szczesliwej reki do zlota i nie chcialbym tutaj pakowac sie w
    jakies niepewne dywagacje. Pozytywne jest to, ze nie mam absolutnie zadnych
    obciazen wynikajacych z jakiejs pozycji rynkowej. Po prostu patrzac na to z boku
    wydaje mi sie, ze cena wystrzeli w gore. Obiektywnie.

    Na cene zlota bedzie mial wplyw caly szereg czynnikow.
    Ogolnie potezna podaz pieniadza we wszystkich duzych gospodarkach daje wrecz
    idealne warunki dla wzrostu zlota. Zarowno Japonia jak i USA i Europa wprost
    przesciguja sie w powiekszaniu M3.

    Jezeli przy okazji pojawia sie jakies wieksze napiecia polityczne, to zloto
    bedzie szlo i szlo. Jednak szczyt pokaze nam sie sam. To bedzie taka pionowa
    szpila. Taka sama jak w 1979. Szczyt sam sie nam ujawni. Nie trzeba bedzie
    myslec. Po fakcie.

    Mysle, ze juz teraz mozna sie zaczac zakladac o wartosc w szczycie.
    Cena gold moze byc zupelnie absurdalna. Wspomnialem 1200. Moglem sie pomylic.
    Moze byc np. $1800. I co wtedy?
  • trepptak 08.10.05, 16:07
    przycinek.usa napisał:

    > Dlatego osobiscie bede inwestowal w zloto. (Kontrakty na zloto)


    Mozesz napisac w ludzkim jezyku ? (po angielsku?)

    Z jakiej firmy korzystasz? JA mam TD Waterhouse, czy moge dopasc zlota przez
    nich ?
  • przycinek.usa 08.10.05, 18:02
    TD Waterhouse to akcje. Jesli masz ochote, to mozesz kupic akcje jakiegos
    koncernu wydobywajacego zloto. Do tego tylko nadaje sie TD Waterhouse.
    Osobiscie jednak nie robilbym tego.
    Tak samo nie opieralbym strategii "ochrony oszczednosci" na spekulacji
    kontraktami na zloto.

    W jakim jestes miescie?
    Czemu nie chcesz wyjechac z USA i otworzyc konta za granica?

    Mozesz wziac i zabezpieczyc oszczednosci poprzez FOREX.
    Po prostu zrobic dluga pozycje na eurodolarze do wysokosci nominalnej swoich
    oszczednosci. Biuro bedzie rolowac taka pozycje i pobierac jakas drobna
    prowizje. Mozesz to zrobic na paru crossach. Wtedy powstanie portfel walutowy, a
    pieniadze mozesz wsadzic do banku. Wszystko zalezy ile masz tych dularow.
    Ja sie nie podejmuje tobie doradzac, bo doradztwo jest ryzykowne.
    Pomyle sie, a ty bedziesz mial potem pretensje do konca zycia.
    Juz raz tak mialem, ze wybralem sobie super firme, wplacilem im kase, a tu firmy
    po pol roku ni mo. Dlatego osobiscie wolalbym, abys poprosil kogos znajomego o
    porade.

    Jest strasznie duzo firm zajmujacych sie zarowno commodities jak i futures.
    Sa nawet takie, co do tego obsluguja forex.

    Jezeli mieszkasz w Chicago, to masz duzo latwiej, bo takie firmy zatrudniaja
    polski personel. Popytaj. Na pewno cos znajdziesz.

  • trepptak 08.10.05, 20:24
    przycinek.usa napisał:


    >
    > Jezeli mieszkasz w Chicago, to masz duzo latwiej, bo takie firmy zatrudniaja
    > polski personel. Popytaj. Na pewno cos znajdziesz.

    Dziekuje za rady, akurat jestem a NY. Polski personel nie jest mi koniecznie
    niezbedny, szczerze mowiac wole nawet "zagraniczny" smile
  • trepptak 08.10.05, 20:30
    przycinek.usa napisał:

    >
    > W jakim jestes miescie?
    > Czemu nie chcesz wyjechac z USA i otworzyc konta za granica?

    Mam konto za granica, z relatywnie niewielkim wkladem. Poza wszystkimi innymi
    niedogodnosciami posiadanie takiego konta z wkladem powyzej $10.000 nalezy
    ujawniac przy rozliczeiach podatkowych w USA, a ja teraz jestem w USA i tu sie
    rozliczam. Nie chce ryzykowac tu problemow, mimo ze moja wklad tam w CHF daje
    oprocentowaie zaprawde smiechu warte.........
    Do tego dochodzi na przyklad niedostepnosc tych pieniedzy w krotkim czasie,
    gdybym nagle potrzebowal wiekszej sumy.

  • przycinek.usa 08.10.05, 03:16
    na USD index. Linia trendu opadajacego lokuje nas w zakresie okolo 65 punktow na
    poczatku przyszlego roku. To jest oczywiscie w wypadku rynku zrownowazonego i
    okolo 27% spadku w stosunku do teraz.

    To lokuje nas w zakresie wartosci okolo 1.5000 do EURO.
    Uwazam, ze kurs 1.5 wystapi na pewno. Mamy to jak w banku. W przyszlym roku.
    Tyle zasieg zrownowazony.

    Zakladam jednak panike i przebicie lini trendu spadkowego i wybicie sie dolem z
    tej formacji. Zasieg spadku po przebiciu wartosci jest niemozliwy do
    oszacowania, bo nie ma zadnych wsparc ani oporow. Moze w zasadzie leciec do zera.

    Mysle jednak, ze rynek zrownowazy sie wlasnie przy 1:2. (2USD z 1 Euro)
    Wtedy wszyscy sie opamietaja. Mam nadzieje. Rozpocznie sie wtedy okres
    umocnienia sie USD. Tak to widze.





  • viper39 08.10.05, 23:56
    nie chce obrazac twojej inteligencji ale ten trep-ek to nawiedzony idiota z
    polonii ktory tak samo jak kagan mysli
    niestety w tej dziedzinie ma racje lbs



    --
    www.fun.from.hell.pl/2004-08-26/misiu.jpg
  • przycinek.usa 09.10.05, 02:47
    Zostawmy juz tego biednego goscia w spokoju i powrocmy do tematu.

    Osobiscie radze tobie, - przyjrzyj sie zlotu i ogladnij sobie kursy USD wobec
    innych walut, bo juz niedlugo te kursy przejda do historii.

    Wiem, ze trudno jest zaakceptowac wizje pewnych wydarzen, zanim sie wydarza, ale
    ja daje TOBIE moje osobiste slowo honoru, ze wkrotce ten cholerny dolar dostanie
    tak w dupe, ze sami Azjaci beda musieli jesc te swoje tandetne buty i
    podkoszulki. Ten moment jest bardzo blisko. 4 miesiace. A teraz jest
    FANTASTYCZNY MOMENT aby sie odpowiednio do tego ustawic.
    Juz ja mam do tego dobrego nosa. Zapewniam.

    Im dluzej Greenspan trzyma te swoja stope powyzej 3 - tym wieksze szanse na
    solidny lomot kursowy. Rynek nie wytrzyma takiego odciecia kasy. Nie ma szans.
  • trepptak 09.10.05, 16:18
    przycinek.usa napisał:

    > Zostawmy juz tego biednego goscia w spokoju i powrocmy do tematu.

    To sie tak na ogol konczy, chociaz Tobie to sie troche dziwie, bo zostawiwszy
    na boku pewna obsesje z ta nieunikniona zwalka dolara to wydaje mi sie, ze
    jestes tu jedynym gosciem uzywajacym swej inteligencji w w miare obiektywny
    sposob. W przeciwienstwie do nieokrzesanej reszty, ktora w zadnej mierze nie
    potrafi zaakceptowac zdecydowanych sadow innych osob a takze w jakis dziwnie
    maniakalny sposob probuje chowac glowe w piasek, nie zwazajac uwagi na fakt, ze
    stoi akurat na betonie.
    Zaczalem od Polonii (forum) i po kilku dniach zauwazylm co sie swieci- ludzie
    probujacy odciac glowe kazdemu kto nie pieje z zachwytu nad Ameryka. A
    przeciez w koncu to nie jest moja wina, ze taki los wybrali i musza mieszkac tu
    nie majac innego wyjscia. Z braku pieniedzy,z wygodnictwa abo braku odwagi.
    Przykro, tu widze niewiele lepiej bo i tu padaja teksty typu: zal mi ciebie,
    biedny gosciu jestes.
    To mnie niezle w sumie bawi dlatego, ze bardzo watpie czy ktokolwiek
    kiedykolwiek z szanownych dyskutantow bedzie w stanie zarobic w rok to co ja
    dostaje za za trzytygodniwy toursmile
    No ale nie wiem czy kilka minut zdrowego smiechu jest warte spedzania tu czasu.
    Pozdrawiam i zegnam, zalujcie mnie dalej, mozecie za mnie nawet Zdrowas Maria
    zmowic, milo mi bedzie !

  • lastboyscout 09.10.05, 17:12
    Nie mowilem ? wink
  • przycinek.usa 09.10.05, 18:22
    nie mialem nic zlego na mysli, a poniewaz mam malo emocjonalny stosunek do
    otoczenia, wiec nie widze zadnego problemu z rozpatrywaniem scenariuszy
    katastroficznych w stosunku do wlasnego kraju. Jezeli logika wykazuje, ze
    wieksze szanse sa po stronie mojego scenariusza, to nie widze powodu, aby innym
    tego nie przekazac. Rynek jest duzy. Zmiescimy sie.

    Tak samo nie widze powodu, dla ktorego mialbys tak dziwnie emocjonalnie reagowac
    na jakies wypowiedzi forumowe. Proponuje nie obrazac sie na forum tak dlugo, jak
    dlugo komputer sie nie zepsuje i bedzie trzymal polaczenie z internetem.

    Co do scenariusza recesywnego, to zaczalem powaznie myslec na ten temat dopiero
    miesiac temu. Dotad uwazalem, ze dollar bedzie sie umacnial. (Dokladnie od
    grudnia ubieglego roku). I teraz wlasnie zmienilem zdanie.
  • przycinek.usa 09.10.05, 03:24
    Malo kto wie, ze w czasie poprzedzajacym tzw. "Wielki Kryzys" istnial caly
    szereg powiazan kredytowych, ktory doprowadzil do powstania babla w wyniku
    ktorego zalamala sie Wall Street.

    Wtedy tez calkowity kredyt wynosil okolo 260% GDP.
    TERAZ calkowity dlug w USA wynosi 300% GDP.

    Ladnie widac to na wykresie, ktory znalazlem tutaj:

    www.financialsense.com/fsu/editorials/2005/0123.html
    A Greenspan wlasnie zaczal podnosic stopy.

    Prosze jednak mnie nie zrozumiec zle.
    Dolar nie poleci w dol dlatego, ze jakis kredyt jest iles procent czegos innego.
    Tak jest juz od kilku lat i nikogo to nie obchodzi. Mnie w sumie tez.

    Najwazniejsze sa te przeplywy i bilans handlowy. Dotad bylo tak, ze Azjaci
    KUPOWALI. A teraz moga sie zawahac. Sa powody. ROSNACY DEFICYT.


  • lastboyscout 09.10.05, 04:09
    >>>Sa powody. ROSNACY DEFICYT. <<

    Deficyt budzetowy nie rosnie a spada.
    W tym roku bedzie 100 miliardow mniej ...
  • przycinek.usa 09.10.05, 06:05
    deficyt wymiany handlowej. Deficyt budzetowy jest wedlug mnie najmniej waznym
    czynnikiem zagrazajacym ekonomii.

    Najwazniejsze czynniki, ktorych wzrost determinuje niebezpieczenstwo rynku to:

    1) total household debt (mortgage + consumer credit)
    2) U.S. trade balance

    Pierwszy jest obecnie na 89% PKB a drugi 6% PKB (!)
    To tak, jakby Polska miala 50 miliardow zlotych ujemnego salda wymiany handlowej
    a kurs stalby w miejscu.

    A ile ma? Z pobieznego spojrzenia na ostatnie dane wynika, ze bilans handlowy
    Polski w okresie sierpien 04 - lipiec 05 wyniosl okolo 5 miliardow USD czyli
    TRZY RAZY MNIEJ JAK W USA!!!!

    www.nbp.pl/statystyka/wstepne/BOP.xls



  • lastboyscout 09.10.05, 17:16
    > deficyt wymiany handlowej. Deficyt budzetowy jest wedlug mnie najmniej waznym
    > czynnikiem zagrazajacym ekonomii.

    Przyznam, ze nie potrafie tego ocenic.
    Dotychczas uwazalem, ze utrzymywanie deficytu budzetowego i PKB na odpowiednim
    poziomie wystarczy ALE naczytalem sie ciebie DRANIU smile i zglupialem do reszty!


    > 1) total household debt (mortgage + consumer credit)

    Co do tego nie ma zadnych watpliwosci, zwlaszcza biorac pod uwage spadajace
    place realne i rosnace stopy.
    Nie wiem co jednak w tym specjalnego? Tak zaczyna sie kazda recesja....


    > 2) U.S. trade balance

    Tutaj mam BARDZO mieszane uczucia poniewaz jest on scisle powiazany z deficytem
    budzetowym, zadluzeniem gospodarstw domowych a nawet iloscia budowanych domow
    czy uslugami!
    Kiedys napisalem, ze nie jest kwestia, ze duzo kupujemy, kwestia jest czy
    kupujemy WYSTARCZAJACO TANIO aby potrafic na to zarobic.
    Wracamy wiec tutaj do deficytu budzetowego, ktory jednak znowu wydaje sie
    elementem kluczowym.

    NIE BEDZIE 2 ZA 1 !!!
  • przycinek.usa 10.10.05, 06:23
    "NIE BEDZIE 2 ZA 1"


    Na razie nie bede komentowal tylko pozwole sobie zalaczyc pare nastepnych
    ciekawych linkow. Ogladnijcie sobie. To nie boli.


    Tutaj mamy calkowite zakupy przez "zagranice" podane w formie salda przeplywu netto:

    www.treas.gov/tic/tressect.txt
    Jak widac kapital jedzie do USA. Ale zwroc uwage na ilosci w stosunku do
    deficytu. I jakie sa podzialy w wielkosci przeplywow pomiedzy "official" i
    other. To potwierdza tezy, ktore tutaj padly wczesniej. (Chocby te o
    finansowaniu deficytu przez inwestorow prywatnych.) I o nieuchronnosci spadku
    USD. Po prostu saldo rachunku wymiany walutowej jest UJEMNE. Wystarczy porownac
    kwoty, ktore podalem w linkach gdzies wyzej. Jak sie ma rynek zrownowazyc, skoro
    DO USA jedzie np. 28 miliardow a wyjezdza 65??? Przeciez to niemozliwe! To
    potwierdza moja teze glowna watku. O gabce, wiadrze itp. OBUDZCIE SIE LUDZIE!

    Przypominam poprzedni link, zeby bylo latwiej szukac. Tu jest saldo handlowe:
    adjusted:
    www.census.gov/foreign-trade/Press-Release/current_press_release/exh2.pdfi
    not adjusted:
    www.census.gov/foreign-trade/Press-Release/current_press_release/exh12.pdf

    I teraz mamy nastepny link. Tu sa pokazane "inwestycje" biednych frajerow z
    roznych miejsc. To sa oficjalne instytucje, a wiec np. Banki Centralne.

    www.treas.gov/tic/mfh.txt
    I kogo tam mamy? POLSKE! I co ja kiedys mowilem o gienialnych zdolnoscich
    inwestycyjnych specjalistow z NBP i WSzP balcerowicza vel "Proffessor'??
    No wlasnie.

    Dawniej Polski w tabelce nie bylo. Polska pojawila sie w 2004 roku. A skad to
    wiem? A bo sie na to gapie czesto i zauwazylem. Tutaj to jest lepiej rozpisane i
    mozna sobie zerknac przez pryzmat czasu:

    www.treas.gov/tic/mfhhis01.txt
    PONOWNIE podaje link do treasury, gdzie stoi jak BYK, ile zmieniaja sie te
    rezerwy w 2005. Tabelka 3.13 wiersz numer 2.

    www.federalreserve.gov/releases/bulletin/0805assets.htm
    I PONOWNIE PRZYPOMINAM WYSOKOSC DEFICYTU HANDLOWEGO - 65 MILIARDOW USD MIESIECZNIE

    I ponownie przypominam KORELACJE pomiedzy SPADAJACYM DOLLAREM i WZROSTEM
    DEFICYTU. To oznacza, ze za 2 miesiace deficyt moze wzrosnac do np. 70 miliardow
    dolarow miesiecznie. (Konserwatywne przewidywanie)

    REASUMUJAC:

    MOWIE WAM, ze SALDO WYMIANY walutowej USA z zzagranica jest UJEMNE.
    A to oznacza, ze DOLLAR SPADNIE. Na pewno. Na 100%.

    Jedyne co mogloby powstrzymac spadek dollara to MASYWNY najazd inwestycji
    zagranicznych TERAZ, OD RAZU, NATYCHMIAST, w ilosci PRZYNAJMIEJ ROWNOWAZACEJ
    DEFICYT (po to aby zneutralizowac wplyw tych dollarow, ktore zostaly wypompowane
    z USA przez caly rok 2005 - kiedy banki centralne NIE INTERWENIOWALY) co jak
    ogolnie wiemy wszyscy jest ABSOLUTNIE niemozliwe, a dla mnie dodatkowo
    oczywiste, ze bedzie dokladnie odwrotnie, bo przeciez kasa teraz z Wall Street
    ucieka gdzie piepsz rosnie, a kupuja frajerzy i polmozgi.

    Przypominam niewierzacym link do wykresu pokazujacego tzw. sile relatywna indexu
    DOW industrial, po to, aby miec obiektywny oglad sprawy. Link:

    www.smallinvestors.com/SP500/DJIAcharts.htm
    CZY TERAZ WIDZICIE TEN KRACH O KTORYM WAM PISZE OD 2 dni????

    Jezeli nie widzicie tego wszystkiego, to mnie juz rece opadaja, bo jasniej sie
    nie da.

    Dodatkowo moge jeszcze zalaczyc wam 2 wykresiki, ktore pokazuja nam:
    a) saldo zadluzenia gospodarstw domowych az do 2004 a ja ze swojej strony
    dodaje, ze aktualne dane za 2Q 2005 daja nam laczna kwote 10,764 co pokazuje
    exponencjalny wzrost zadluzenia i NIRWANE kredytowa biednych i niczego
    nieswiadomych hamerykanow, ktorzy za momencik zbiednieja troszke,
    (Oprocz mnie - bo ja sie DOBRZE zabezpieczylem).

    www.financialsense.com/fsu/editorials/2005/images/0123_2.gif
    i

    b) Wykresik pokazujacy historyczne wartosci Total Debt w stosunku do PKB USA:

    www.financialsense.com/fsu/editorials/2005/images/0123_1.gif
    c) W ubieglym roku GDP USA przyroslo o 395 miliardow (Chained dollars) przy
    wzroscie Household Debt o 1022 miliardy USD!!! Kto chce zobaczyc linki?
    GDP:
    www.bea.gov/bea/dn/home/gdp.htm
    Household Debt:
    www.federalreserve.gov/releases/z1/Current/z1r-2.pdf

    Wszystkie powysze dane daja nam ogolnie nieprzyjemny obraz SUMOWANIA sie
    przeplywow, ktorych spodziewam sie juz wkrotce. To beda:
    Podwyzszone (o % spadku wartosci USD) kwoty deficutu handlowego + ucieczka
    kapitalow spekulacyjnych z rynku akcji i obligacji (To dopiero za 2 miesiace,
    jak indexy wygeneruja sygnaly sprzedazy dlugoterminowej, bo to co widzimy to sa
    sygnaly krotko i srednio terminowe, ktore glupie fundusze zwykle olewaja, co
    wiem, bo przeciez siedze w tym biznesie juz 20 lat, to sie nasluchalem)

    Te kwoty zas PRZEKRACZAJA MOZLIWOSCI INTERWENCJI najwiekszych Bankow Centralnych
    na swiecie po FED.

    Bedzie 2 za jedno Euro. Za 4 miesiace.
    Dziekuje za uwage.
  • przycinek.usa 10.10.05, 08:01
    Prosze sobie ogladnac kolejny wykres:

    www.abiworld.org/statcharts/CDebt.pdf
    Widac wyrazna korelacje pomiedzy pozimem household debt a calkowita liczba
    zgloszonych bankructw konsumenckich.

    Ta zaleznosc zostala dowiedziona przez analitykow rezerwy federalnej juz dawno
    temu i jest przyjmowana za pewnik. Teraz pozostaje pytanie co sie stanie, jak
    dlug przestanie rosnac. Liczba bankructw oczywiscie wzrosnie.
    Bo korelacja wystepuje i jest przesunieta w czasie o okolo 2-4 lat.

    Na tej podstawie nalezy oczekiwac PRZYNAJMIEJ 2 letniej recesji od momentu
    zakonczenia wzrostu wielkosci Household Debt, co powinno nastapic juz wkrotce.


    Dodatkowo przypominam, ze w przypadku tzw. Wielkiego Kryzysu prawdziwa fala
    wzrostowa na gieldzie zaczela sie dopiero w 1950. Tak twierdza osoby, ktore w
    tym uczestniczyly. Popularnie uwaza sie, ze najlepsza rzecza jaka mozna bylo
    zrobic, to kupic akcje w koncu 1949. Wtedy wlasnie zaczal sie wzrost tzw.
    "szerokiego rynku" i wszyscy zaczeli zarabiac.

    Tutaj mozecie znalesc bardzo ladne tabelki z wykresami i naniesionymi na nie
    historycznymi wydarzeniami. Slicznie.

    www.djindexes.com/mdsidx/index.cfm?event=showAverages


    Czeka nas dluga dieta.

  • przycinek.usa 10.10.05, 22:45
    No coz. Gospodarka to trudna sprawa. Masa wskaznikow. Masa danych. I nie wiadomo
    jak to zezrec. Mozna jednak dostrzec pewne analogie w okresach poprzedzajacych
    obecny. Najlepszym wedlug mnie wskaznikiem jest dynamika wzrostu zagranicznych
    aktywow netto, czyli po prostu to, co ogolnie "komentatorzy" nazywaja kupowaniem
    Azjatow.

    To jest bardzo ciekawe, bo skoro Amerykanie sa tak bogaci i maja tak wielki
    przyrost kredytu, wiec maja za co konsumowac, a zagranica bardzo chetnie
    wymienia te konsumpcje na aktywa w USA.

    Jednak dwukrotnie w ciagu ostatnich 15 lat wydarzylo sie cos, co lekko przycmilo
    te sielanke inwestycyjna. Byly to dokladnie dwa takie momenty. Pierwszy wystapil
    w roku 1998 a drugi w 2001. Co sie stalo? Ano niezaleznie od przyczyn nastapil
    znaczacy spadek dynamiki inwestycyjnej "Azjatow" w USA. Wtedy tez mozna
    zaobserwowac bardzo interesujaca reakcje Allana na te wydarzenia.

    Zacznijmy od 1998. Mamy spadek dynamiki inwestycji i FOMC NATYCHMIAST decyduje
    sie na podwyzke stopy FUNDS. Musimy tu przypomniec, ze wtedy mielismy lokalny
    dolek FUNS na poziomie 4.75 i pierwsza decyzja w 1999 nastapila w czerwcu
    rozpoczynajac serie podwyzek az do ... maja 2000. W miedzyczasie OCZYWISCIE
    wystapil naplyw inwestycji do USA, aby pobic ostatni rekord z 1997 i bez
    problemu Amerykanie mogli sie zadluzac dalej i konsumowac towary importowane bez
    szkody cenowej i jakis specjalnych korekt ceny USD. Sielanke jednak zburzyla
    sama stopa procentowa, bo kiedy osiagnela 6.5% w maju 2000 to rynek zamarzl.

    To zamarzniecie oczywiscie wywolalo natychmiastowa dalsza reakcje rynku, lekie
    przystopowanie Wall Street i dzieki zbiegowi okolicznosci z Sept. 11 udalo sie
    zwalic wine za dekoniunkture gospodarcza na BinLadena i szajke przebieglych
    Arabow-terrorystow.

    Jednak moim zdaniem dekoniunktura po tej serii podwyzek stop po prostu MUSIALA
    wystapic, poniewaz jest to rynek ktorego dynamika PKB opiera sie w przewazajacej
    wielkosci o przyrost kredytu. Patrzmy co sie dzieje dalej:

    Co sie dalej stalo z inwestycjami "Azjatow"? No coz. Nastapilo to, co
    nieuchronne. Greenspan obudzil najszybszych zawodnikow na rynku i skoro scial
    stope poczawszy od 2000 r. to dynamika importu kapitalu spadla natychmiast. W
    2001 roku nagle wszyscy jakby sie przestraszyli i dollar zaczal niestety
    upominac sie o nieogladane dawno terytoria spadkowe. Po tym niewielkim
    inwestycyjnym zawahaniu sie zagranicy wystapily nastepujace zjawiska. Przede
    wszystkim okazalo sie, ze inwestycje sa potrzebne, bo rynek zwalnia. Greenspan
    najwyrazniej przypomnial sobie stara szkolna ekonomiczna zasade, ze rynek
    wewnetrzny to zawsze wieksza czesc rynku i zaczal wiec chwilowo olewac
    zewnetrzne potrzeby pozyczkowe USA i zatroszczyl sie o maluczkich aby nareszcie
    mogli kupic swoje upragnione M3 (wedlug polskiej terminologii mieszkaniowej lat
    70tych). Przy okazji niejako dajac im te szanse na zadluzenie sie na procent
    ponizej inflacji. To jednak niebezpiecznie rozluznilo stosunki bilateralne w
    ukladzie MY-Azja i widac jak jednoczesnie Greenspan nerwowo zerka w bok na
    zachowanie sie "Azjatow" i przy najmniejszym objawie powrotu do zdrowia
    zagrypionej gospodarki rozpoczyna serie zachet umilajac sie do przyjaciol zza
    Oceanu aby bardziej energicznie podwyzszali swoje zasoby wewnetrzne w USA
    broniac USD i kosztow USA. Stopa FUNDS wendruje w gore nieprzerwanie juz ponad 2
    lata. Wszyscy sie zdaja cieszyc! Po okresie niedowierzania rynkowi Azjaci znowu
    zaczeli pompowac kase do USA, najpierw powoli aby w koncu pobic ostatni
    rekordowy rok 2000. Nastapilo to.. w zeszlym roku. Greenspan sie cieszy, Azjaci
    jednak jakby zamilkli, dollary leca do Ameryki, ale... no coz, wlasnie nastepuje
    dokladnie to samo zjawisko, ktore wygenerowal Mr. Allan w 1999 r. Mianowicie
    zaloty do zagranicy spowodowaly ochlodzenie koniunktury i wtedy okazalo sie, ze
    zagranica tez jest cwana. Szczyt Wall Street byl na poczatku 2000. Wtedy Allan
    zaczal ciac (juz w styczniu 2000) i chlopaki z Azji uciekly. Teraz tez mamy
    ewidentne wychodzenie z Wall Street i pewna perspektywe obnizki stop w
    przyszlosci. Co zrobi zagranica? Ano spowolni dynamike inwestycji w USA. I mozna
    powiedziec, "do trzech razu sztuka, panie Allanie Greenspan". Raz sie udalo w
    99, drugi raz sie udalo w 2002 a czy uda sie za trzecim razem w 2006? Ano to
    jest pytanie, na ktore udzielilem odpowiedzi w tym naszym watku. NIE UDA SIE.
    Nie tym razem panie Allanie.

    W 1998 roku dollar nagle jakby sie oslabil. Bylo to we wrzesniu i w pazdzierniku
    1998. Wtedy jednak byla to tylko korekta we wzroscie USD. Teraz mamy
    dlugoterminowy trend spadkowy i to bedzie najwyzej podfala w fali glownej.
    Na razie Azjaci kupuja, az sie kurzy. Ale poczekajmy czy trend sie utrzyma.
    Bo zyjemy w ciekawych czasach i roznie moze byc. A obligacji juz jakos nie chca.


  • przycinek.usa 10.10.05, 23:41
    Dokladnie 16 grudnia o 8.30 rano czasu NY dowiemy sie jak wyglada prawda
    inwestycyjna Azjatow. Wtedy zostanie podany komunikat o transakcjach
    miedzynarodowych i zostaniemy oswieceni.

    Dotychczasowe doswiadczenia wskazuja, ze 3cie kwartaly sa kiepskie.
    Nie wiem dlaczego tak jest, ale sa to najgorsze kwartaly pod wzgledem
    inwestycyjnym panow Azjatow.

    Dlatego dnia 16 grudnia i potem moze sie wydarzyc na rynku cos nieoczekiwanego.
    Moze sie np. dolar oslabic. Jezeli informacje beda slabe, czyli spadnie dynamika
    zaangazowania inwestycyjnego w USA, to Allan bedzie chcial dawac Azjatom premie.
    I wtedy dowiemy sie, czy sytuacja rynku na to pozwala czy nie. I jak okaze sie,
    ze nie, to Azja wyklaruje nam sytuacje rynkowa w zakresie kursu wymiany
    walutowego. Jesli na rynku bedzie dobrze, to Greenspan moze nam zafundowac
    kolejna podwyzke stop. I beda jaja.

    Jesli rownoczesnie bedziemy mieli jakies watpliwosci cenowe na Dow Jones
    Industrial, to kiepski bedzie i 3 i 4 kwartal. Mam nadzieje, ze do tego czasu
    nazwa Polski zniknie z tabelek najwiekszych wierzycieli treasury.
    Pozdrawiam.
  • bush_w_wodzie 11.10.05, 00:06
    chcialem ci cos odpowiedziec ale trudo mi sie jakos zebrac bo zdaje mi sie ze
    dokladnie to samo co ty teraz (odnosnie podstawowych cech procesow i zwiazkow
    przyczynowo skutkowych) pisalem vice_versa w pierwszym kwartale na tym forum

    prawdopodobnie jednak ty duzo lepiej wyczuwasz timing.

    takze co do zasady zgoda.

    w paru detalach mam nieco odmienne zdanie. np nie zgadzam sie ze slabnaca waluta
    powoduje powiekszenie deficytu handlowego. obserwowana korelacja slabniecia
    waluty i deficytu handlowego bierze sie stad ze te zjawiska maja wspolne zrodlo:
    duza emisje taniego pieniadza przez fed.

    kwestia tego co mialoby stac sie ze zlotowka po zapowiadanym przez ciebie
    zalamaniu dolara jest oczywiscie bardzo interesujaca. wydaje mi sie ze gdyby w
    usa zaczely sie masowe bankructwa to najpierw kapital bedzie stamtad uciekal.
    wysokie stopy ktore mialby narzucic fed bylyby wtedy konsekwencja niecheci
    inwestorow mialej wiarygodnosci rynku amerykanskiego oraz wielkich hald bondow u
    azjatow i nie jest powiedziane ze rynek polski czy europejski nie moglby miec
    stop nizszych nawet o 2-4 punkty procentowe.


    w sumie uwazam ze po to aby prognozowac efektywnie sytuacje polski w oczekiwanym
    przez ciebie scenariuszu trzeba najpierw wydedukowac co sie stanie ze strefa euro

    pozdrowienia
  • przycinek.usa 11.10.05, 00:32
    Juz mialem komputer wylaczyc. He he he.

    "nie zgadzam sie ze slabnaca waluta powoduje powiekszenie deficytu handlowego"

    Po kolei. Jest korelacja CZASTKOWA. Widzisz, kurs dolara jest trzymany wysoko
    przez te przeplywy finansowe. I teraz przy tym poziomie ceny deficyt obrotow
    bierzacych bedzie rosl BEZWZGLEDNIE i proporcjonalnie do spadku kursu, ale tylko
    do pewnego momentu, kiedy rynek przestanie akceptowac ceny. Dlatego ta korelacja
    wystepuje i bedzie obecna wedlug mnie jeszcze przez przynajmiej 20% spadku.
    Uwazam i jest to moja prywatne opinia, ze dopiero po spadku o 20% dojdzie do
    powolnego ograniczenia deficytu wskutek zadzialania bariery popytowej i poczatku
    ekspansji eksportowej. Wedlug mnie 20% nizej lezy poziom rownowagi. Jednak takie
    spadki nie koncza sie na poziomie rownowagi. I to jest kredo tego wszystkiego.
    To spadnie nizej i potem bedzie sie umacniac.

    Dlaczego nastapi ekspansja deficytu wskutek spadku USD tlumaczylem tutaj:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30070874&a=30122313

    "duza emisje taniego pieniadza przez fed."


    Nie zgadzam sie z tym. Obecnie nie ma czegos takiego jak "emisja taniego
    pieniadza". Jest wrecz odwrotnie. Mamy retoryke przeciwpodazowa i ewidentny
    przyrost dlugu wbrew woli FED i wzrostu stopy FUNDS.


    "nie jest powiedziane ze rynek polski czy europejski nie moglby miec
    stop nizszych nawet o 2-4 punkty procentowe."

    Wyzszych stop. Tak. Zgadzam sie. Jednak popatrzmy na to realnie.
    Co sie stanie, jesli dostawca kapitalu netto stanie sie nagle importerem
    kapitalu netto? USA teraz ma takie wyplywy dewizowe, ktore nie dosc ze sa
    rekordowe, to sie zhiperbolizowaly! To jest potezne uzaleznienie rynkowe. Swiat
    dostanie strasznie w dupe przez gwaltowne ograniczenie popytu i nastapi
    zachwianie rownowagi przemyslowej bo nie bedzie gdzie towarow sprzedawac.

    I wtedy bedziemy mieli taka sytuacje kurczacego sie PKB w krajach, ktore
    zupelnie sie tego nie spodziewaja, jak Niemcy czy wtornie Polska. I w jaki
    sposob taka Polska ma sfinansowac zrolowane zadluzenie publiczne, ktorego
    wielkosc wobec OBECNEGO PKB jest okolo 60% i to wedlug jakis metnych
    metodologii? Same odsetki od zadluzenia moga przekroczyc znaczny procent PKB,
    jezeli eksport Polski padnie!

    Jak wtedy poradzisz sobie z podwyzszonym kosztem pozyskania kapitalu?
    Przy takim nominalnym zadluzeniu?

    Co do strefy UE nie ma co specjalnie dedukowac. Po prostu to sie wszystko
    rozleci, bo bezrobocie natychmiast wzrosnie.

    Przeciez teraz w Europie znaczna czesc rynku pracy istnieje dlatego, ze w USA
    jest taka akcja kredytowa i takie przyrosty Household Debt. Po zalamaniu tego
    przyrostu spadnie wam eksport we wszystkich dziedzinach handlu.
    Ty sie modl, aby wam sie ta Unia nie rozleciala od tego.
    I zeby od tego jakiej wojny nie bylo.

  • bush_w_wodzie 11.10.05, 00:48
    przycinek.usa napisał:

    > Juz mialem komputer wylaczyc. He he he.
    >
    > "nie zgadzam sie ze slabnaca waluta powoduje powiekszenie deficytu handlowego"
    >
    > Po kolei. Jest korelacja CZASTKOWA. Widzisz, kurs dolara jest trzymany wysoko
    > przez te przeplywy finansowe. I teraz przy tym poziomie ceny deficyt obrotow
    > bierzacych bedzie rosl BEZWZGLEDNIE i proporcjonalnie do spadku kursu,
    > ale tylkodo pewnego momentu, kiedy rynek przestanie akceptowac ceny.
    > Dlatego ta korelacja
    > wystepuje i bedzie obecna wedlug mnie jeszcze przez przynajmiej 20% spadku.
    > Uwazam i jest to moja prywatne opinia, ze dopiero po spadku o 20% dojdzie do
    > powolnego ograniczenia deficytu wskutek zadzialania bariery popytowej i poczatk
    > u
    > ekspansji eksportowej. Wedlug mnie 20% nizej lezy poziom rownowagi. Jednak taki
    > e
    > spadki nie koncza sie na poziomie rownowagi. I to jest kredo tego wszystkiego.
    > To spadnie nizej i potem bedzie sie umacniac.
    >
    > Dlaczego nastapi ekspansja deficytu wskutek spadku USD tlumaczylem tutaj:

    [link]




    oczywiscie masz racje wskazujac ten prosty powod wzrostu deficytu wskutek spadku
    wartosci dolara. najlepszym przykladem jest ropa. niemal stuprocentowa
    korelacja bo popyt jest bardzo sztywny. ale za to np przemysl lotniczy w usa juz
    zlapal wiatr w zagle. z drugiej strony azjaci najwyrazniej staraja sie nie
    generowac w usa za duzej inflacji i nie podnosza swoich cen w dolarachtak szybko
    jak szybko dolar spada



    >
    > "duza emisje taniego pieniadza przez fed."
    >
    >
    > Nie zgadzam sie z tym. Obecnie nie ma czegos takiego jak "emisja taniego
    > pieniadza". Jest wrecz odwrotnie. Mamy retoryke przeciwpodazowa i ewidentny
    > przyrost dlugu wbrew woli FED i wzrostu stopy FUNDS.


    dlatego teraz nalezy spodziewac sie spowolnienia (moze nawet spadku pkb?) i
    powolnego ograniczania deficytow

    >
    >
    > "nie jest powiedziane ze rynek polski czy europejski nie moglby miec
    > stop nizszych nawet o 2-4 punkty procentowe."
    >
    > Wyzszych stop. Tak. Zgadzam sie.

    zaraz zaraz - na co? na wyzsze stopy w usa czy wyzsze w eu?



    > Jednak popatrzmy na to realnie.
    > Co sie stanie, jesli dostawca kapitalu netto stanie sie nagle importerem
    > kapitalu netto? USA teraz ma takie wyplywy dewizowe, ktore nie dosc ze sa
    > rekordowe, to sie zhiperbolizowaly! To jest potezne uzaleznienie rynkowe. Swiat
    > dostanie strasznie w dupe przez gwaltowne ograniczenie popytu i nastapi
    > zachwianie rownowagi przemyslowej bo nie bedzie gdzie towarow sprzedawac.



    dokladnie.


    >
    > I wtedy bedziemy mieli taka sytuacje kurczacego sie PKB w krajach, ktore
    > zupelnie sie tego nie spodziewaja, jak Niemcy czy wtornie Polska.


    dlatego niemcy jak opetani wlaza na rynek chinski i rosyjski. pytanie czy zdaza.


    > I w jaki
    > sposob taka Polska ma sfinansowac zrolowane zadluzenie publiczne, ktorego
    > wielkosc wobec OBECNEGO PKB jest okolo 60% i to wedlug jakis metnych
    > metodologii? Same odsetki od zadluzenia moga przekroczyc znaczny procent PKB,
    > jezeli eksport Polski padnie!


    zadluzenie zagraniczne skarbu panstwa stanowi nie wiecej niz 20% pkb o ile pamietam.


    > Jak wtedy poradzisz sobie z podwyzszonym kosztem pozyskania kapitalu?
    > Przy takim nominalnym zadluzeniu?


    to nie chodzi o to jak sobie poradzi polska tylko jak polske bedzie wygladala na
    tle innch krajow. przeciez wtedy dokladnie wszyscy beda mieli klopoty

    >
    > Co do strefy UE nie ma co specjalnie dedukowac. Po prostu to sie wszystko
    > rozleci, bo bezrobocie natychmiast wzrosnie.
    >
    > Przeciez teraz w Europie znaczna czesc rynku pracy istnieje dlatego, ze w USA
    > jest taka akcja kredytowa i takie przyrosty Household Debt. Po zalamaniu tego
    > przyrostu spadnie wam eksport we wszystkich dziedzinach handlu.


    now alsnie niekoniecznie. jezeli spadek dolara bedzie skutkowal cena 200 usd za
    barylke rpy to cale moce produkcyjne zostana przestawione na placaenie arabom i
    ruskim za oil. w niemieckich mercach i lekarstwach itp. analogicznie z chinami.
    chiny maja sznase stac sie w caigu kilku lat krajem z deficytem handlowym i
    bedzie mozna nie tlko im sprzedawc ale zarabiac na nich na czysto



    > Ty sie modl, aby wam sie ta Unia nie rozleciala od tego.
    > I zeby od tego jakiej wojny nie bylo.
    >

    wojna to predzej bedzie na pacyfiku. mam nadzieje ze nie bo niewykluczone ze
    bylaby to juz ostatnia z wojen
  • przycinek.usa 11.10.05, 01:02
    "(moze nawet spadku pkb?)"

    Bedzie spadek PKB. Oceniam to na 40%. Jednak nie wiadomo kiedy poleci.
    Specjalnie dla ciebie znalazlem taki fajny tekst analityczny, ktorego
    najciekawszy fragment zaczyna sie od tytulu "SECULAR GDP" na samym dole tej
    strony. Tam autor sugeruje spadek PKB o PONAD 50%!!

    "zaraz zaraz - na co? na wyzsze stopy w usa czy wyzsze w eu?"

    Wyzsze w USA, czyli tam, gdzie wystepuje pierwotna zapasc kredytowa.
    Najwieksza roznica w cenie kapitalu wystepuje w sercu kryzysu.
    Jesli bedziesz chcial dostac tanio pieniedze zza granicy, to bedziesz musial
    zaplacic premie. I stopy procentowe na rynkach typu Polska beda MUSIALY isc
    powyzej kosztu kapitalu w USA, albo nikt nie kupi w Polsce dlugu.
    A tego nie bardzo bedzie mozna zrobic. Zobaczysz.

    "zadluzenie zagraniczne skarbu panstwa stanowi nie wiecej niz 20% pkb o ile
    pamietam"

    Bez znaczenia. Koszt i premia za pieniadz dotyczy calej pozyczki. Dlatego wyzsza
    stopa bedzie nabijac odsetki podatnikom za cale zadluzenie publiczne. A to jest
    poukrywane w roznych funduszach i nie wiadomo dokladnie ile wynosi.
    Dokladnie, to wiadomo tylko ile wynosi zadluzenie USA.

    "jezeli spadek dolara bedzie skutkowal cena 200 usd za barylke ropy"


    Nie bedzie. Korelacja wzrostu PKB USA i total debt wskazuje na spadek cen
    commodities wskutek skurczu rynku. Nie ma obawy, ropa poleci tak samo jak inne
    walory, oprocz zlota. Tu jest ciekawa sprawa, bo nie wiem jak sie to cholerne
    zloto zachowa. Mysle, ze bedzie mialo szczyt wtedy, kiedy na rynku bedzie dolek,
    ale nie jestem pewny. Zobaczymy.


  • bush_w_wodzie 11.10.05, 01:23
    przycinek.usa napisał:

    > "(moze nawet spadku pkb?)"
    >
    > Bedzie spadek PKB. Oceniam to na 40%. Jednak nie wiadomo kiedy poleci.
    > Specjalnie dla ciebie znalazlem taki fajny tekst analityczny, ktorego
    > najciekawszy fragment zaczyna sie od tytulu "SECULAR GDP" na samym dole tej
    > strony. Tam autor sugeruje spadek PKB o PONAD 50%!!
    >


    bede musial ponadrabiac zaleglosci. wydaje mi sie jednak ze prognozowanie
    glebokosci tego rodzaju szoku jest niemal niemozliwe. inna sprawa ze 20-30% pkb
    w plecy to zwyczajna sprawa przy powaznych kryzysach



    >
    > "zaraz zaraz - na co? na wyzsze stopy w usa czy wyzsze w eu?"
    >
    > Wyzsze w USA, czyli tam, gdzie wystepuje pierwotna zapasc kredytowa.
    > Najwieksza roznica w cenie kapitalu wystepuje w sercu kryzysu.
    > Jesli bedziesz chcial dostac tanio pieniedze zza granicy, to bedziesz musial
    > zaplacic premie. I stopy procentowe na rynkach typu Polska beda MUSIALY isc
    > powyzej kosztu kapitalu w USA, albo nikt nie kupi w Polsce dlugu.
    > A tego nie bardzo bedzie mozna zrobic. Zobaczysz.
    >


    przycinek - czy to ja zasypiam czy ty? z tego fragmentu nadal nie wynika czy
    maja byc wyzsze w usa czy w eu. zaczales dobrze - po mojej mysli - a skonczyles
    zupelnie inaczej




    > "zadluzenie zagraniczne skarbu panstwa stanowi nie wiecej niz 20% pkb o ile
    > pamietam"
    >

    > Bez znaczenia. Koszt i premia za pieniadz dotyczy calej pozyczki.
    > Dlatego wyzsza stopa bedzie nabijac odsetki podatnikom za cale
    > zadluzenie publiczne. A to jest
    > poukrywane w roznych funduszach i nie wiadomo dokladnie ile wynosi.


    zgoda - tylko ze zadluzenie wewnetrzne zostaje na rynku wewnetrznym. jest jednak
    jasne ze jesli bedzie kryzys swiatowy to i w polsce bezobocie wzrosnie.
    wydaje mi sie ze dotkliwosc tego bedzie odwrotnie porporcjonalna do stopnia
    integracji gopodarczej z eu


    > Dokladnie, to wiadomo tylko ile wynosi zadluzenie USA.
    >
    > "jezeli spadek dolara bedzie skutkowal cena 200 usd za barylke ropy"
    >
    >
    > Nie bedzie. Korelacja wzrostu PKB USA i total debt wskazuje na spadek cen
    > commodities wskutek skurczu rynku. Nie ma obawy, ropa poleci tak samo jak inne
    > walory, oprocz zlota.


    czyli zakladasz ze fed nie pozwoli na hiperinflacje. w takim wypadku wygrani
    beda zolci i ruscy. beda robic zakupy ze hej.



    > Tu jest ciekawa sprawa, bo nie wiem jak sie to cholerne zloto zachowa.
    > Mysle, ze bedzie mialo szczyt wtedy, kiedy na rynku bedzie dolek,
    > ale nie jestem pewny. Zobaczymy.


    to dosyc prawdopodobne. zalamanie sie systemu finansowego oznacza zalamanie sie
    pewnej konwencji. swiatowy system finasowy bedzie wtedy szukal realnego punktu
    zaczepienia - takiego przy ktorym nie bedzie mozna oszukac bo mozna go dotknac
    reka. tylko ze zlota jest malo. moze dlatego buffett kupuje srebro?

  • przycinek.usa 11.10.05, 01:56
    No faktycznie zrozumienie jest fatalne miedzy nami.

    "przycinek - czy to ja zasypiam czy ty? z tego fragmentu nadal nie wynika czy
    > maja byc wyzsze w usa czy w eu. zaczales dobrze - po mojej mysli - a
    skonczyles zupelnie inaczej"


    Chodzi o to, ze potencjal finansowania zadluzenia jest wiekszy na rynku, gdzie
    jest mniejsze bezrobocie, wieksza wymiana towarowo uslugowa i mniejsze bariery.
    I teraz w Europie, w Polsce i WSZEDZIE sa wyzsze bariery wymiany towarowo
    pienieznej i przez to sa wyzsze zatory w wymianie. Obnizajac poziom wymiany
    rynkowej wskutek obnizenia podazy pieniadza dokonujemy rownoczesnie obnizenia
    punktu rownowagi praca-popyt na calym rynku, bez wzgledu na to, czy to USA czy
    to Polska. Wtedy okazuje sie ze utrzymanie obciazen wynikajacych ze zlych dlugow
    jest NADAL LATWIEJSZE na rynku USA. To oznacza, ze rynek dlugu pozostanie
    wiekszy jak gdzie indziej i potencjal jego splaty (zdolnosc kredytowa) nadal
    bedzie wiekszy jak gdzie indziej. To oznacza, ze stopa procentowa pozyczki w
    dlugim terminie w USA bedzie zmierzac do poziomu nizszego jak gdzie indziej, a
    tam, gdzie zdolnosc kredytowa jest nizsza, tam stopa procentowa musi byc wyzsza.

    Zastanowmy sie jednak co sie stanie w krotkim terminie, czyli wtedy, kiedy
    dostosowanie rynku nastapi gwaltownie i stopa procentowa w USA wzrosnie znacznie.

    Wtedy tez dojdzie do sytuacji kiedy stopa US przewyzszy stopy na calym swiecie i
    nastapi powazny przeplyw finansowy, ktory WYMUSI wzrost stop lokalnych.

    I dopoki ten przeplyw nie wystapi, doputy stopy w Polsce beda nizsze. Potem beda
    tez wyzsze. I ciekawy jest jedynie ten moment przejscia, kidy nastapi
    dostosowanie rynku do nowej sytuacji. To oznacza bowiem czyjes straty. Pytanie
    czyje i jak glebokie. Moze w takiej Polsce moze dosc do wariantu Argentyny.


    "dotkliwosc tego bedzie odwrotnie porporcjonalna do stopnia
    > integracji gopodarczej z eu"


    NIE. Bo to zalezy od swobody wymiany handlowej i kursowej na styku UNIA Polska.
    Zapasc systemu finansowego wygeneruje potezny eksport z Polski do Niemiec i
    unii. (Chyba, ze wejdziemy do ERM2 i bedzie wtedy sytuacja WYCIAGNIECIA kapitalu
    i wzrostu rentownosci, bez glebokiej korekty kursu. I to jest wtedy problem.)
    No, ale nie szykuje sie chyba zadne wchodzenie do EMU i raczej nie sadze,
    abyscie zdazyli przed kryzysem w USA. To w sumie nawet dobrze dla Polski.
    Dlatego wydaje mi sie, ze wzrosna obciazenia podatkowe wewnatrz rynku, ale czesc
    obciazen przejma na siebie kraje oscienne, czyli nawet lepiej jak w ukladzie
    wewnetrznym Eurostrefy.


    "czyli zakladasz ze fed nie pozwoli na hiperinflacje."

    Nie. Nie wydaje mi sie. Szczerze mowiac sam skurcz bedzie strasznie deflacyjny i
    doprowadzi do umocnienia sie dolara. Mysle, ze FED nic nie bedzie mogl zrobic.
    Zreszta tak daleko w przyszlosc nie wybiegam, bo pojecia nie mam co bedzie.
    Uwazam, ze sukcesem jest przewidziec to, co sie wydarzy na 2 kwartaly wprzod.
    Dalej, to sa tylko prognozy polityczne. Takie jak budzet na rok 2007 albo cos
    podobnie idiotycznego.

    Ciekawy artykul przeczytalem kiedys tu:
    www.gnn.tv/forum/thread.php?id=8698
    i tu:

    www.atimes.com/atimes/Global_Economy/GF16Dj01.html

    Nic nie wiem na temat Buffeta i srebra.
    To jakas paranoja. Srebro to jest ciezki kawalek chleba. Tanie w wydobyciu i
    ogolnie dostepne. Kupowac srebro to blad. Tak mi sie wydaje. Latwo na tym sie topi.
  • przycinek.usa 11.10.05, 03:41
  • viper39 11.10.05, 14:07
    przycinek.usa napisał:

    > Interesujaco zachowuja sie firmy indexowane wartosciami nieruchomosci.
    > Zaczynaja leciec na pysk. I to nie wyglada wcale na korekte.
    >
    > finance.yahoo.com/q/bc?s=SPG&t=5y&l=on&z=m&q=l&c=
    > finance.yahoo.com/q/bc?s=GGP&t=6m&l=off&z=l&q=l&c=
    > finance.yahoo.com/q/bc?s=EOP&t=6m&l=off&z=l&q=l&c=
    > finance.yahoo.com/q/bc?s=VNO&t=6m&l=off&z=l&q=l&c=
    > finance.yahoo.com/q/bc?s=BXP&t=6m&l=off&z=l&q=l&c=
    > finance.yahoo.com/q/bc?s=EQR&t=6m&l=off&z=l&q=l&c=
    > finance.yahoo.com/q/bc?s=KIM&t=6m&l=off&z=l&q=l&c=
    > finance.yahoo.com/q/bc?s=AVB&t=6m&l=off&z=l&q=l&c=
    > finance.yahoo.com/q/bc?s=PLD&t=6m&l=off&z=l&q=l&c=

    to sie nazywa korekta rynku... i bedzie to trwalo jeszcze troche
    przestan znow dramatyzowac ze KONIEC....
    popyt wyrownuje sie z podaza, bo przez jakis czas nie bylo tej rownowagi.
    sorry, mozna spac spokojnie...hehe

    --
    www.fun.from.hell.pl/2004-08-26/misiu.jpg
  • przycinek.usa 11.10.05, 19:37
    www.pimco.com/LeftNav/Late+Breaking+Commentary/IO/2005/IO+October+2005.htm
    jest to potwierdzenie moich obserwacji, ktore zawarlem tutaj.
    prosze zapoznac sie z tabelkami i komantarzami na dole.
    poczatek artykulu mozna spokojnie olac.

    "I think it’s pretty clear that real housing prices have peaked on average four
    to six quarters after the central bank first raises interest rates and following
    what appears to be 200 basis points of short-term rate hikes. The tightening
    then continues (too much exuberance!) another two quarters thereafter for what
    looks like a total cyclical increase of 300 basis points or so."


    Czyli bedzie jeszcze najwyzej jedna podwyzka stop procentowych TERAZ.
    I koniec. W koncu minelo juz 8 kwartalow. I polecam tez koncowa czesc artykulu
    ta o 600 miliardach pozyczek "against equity" w 2004.

    I potem radze wziac relanium.
  • trepptak 11.10.05, 17:10
    Na razie 40 000
    Prawdziwe jaja. Nie dosc, ze nie mieli 500 banknotow , w tym ichnim kantorze
    to znaczy mieli ale tylko 7 sztuk a nie cala sume. Latali do innych oddzialow
    po reszte gotowki zeby zebrac cala sume, siedzialem tam ze 3 godziny zanim mi
    zebrali 40 000. Strata czasu. A jak poprosilem o nastepne 60 000 to sie gapili
    jakbym co najmniej jakimis dragami handlowal albo co.
    W banku mieli wiecej i w 500 , ale bank sobie zyczyl 1.315 za jedno Euro !!
    No i jeszcze musialem im dac dokument, zrobili kopie, wyplnili jakas k...a
    forme dla IRS i co teraz? Po cholere oni wysylaja to do IRS, wie ktos moze?
    Adres, numer SS, miejsce pracy??
    Przeciez zamieniam jedne pieniadze na inne, wszystko chyba legalnie. Cholera w
    bok mam dosc tej Hameryki juz !
  • przycinek.usa 11.10.05, 20:43
    troche drogo.
  • trepptak 11.10.05, 21:07
    przycinek.usa napisał:

    > troche drogo.

    bardzo drogo. Ale banki tak wlasnie kasuja. Trzeba kupowac od malych prywatnych
    firm, ale tych w NY jak na lekarstwo.
    Zaplacilem 1.228/Euro, no commission.
  • przycinek.usa 11.10.05, 21:28
    to bardzo dobrze zrobiles. to jest bardzo dobra cena. 1.228 to jest swietny kurs
    jesli chodzi o zamiane papieru. gratuluje.
  • trepptak 12.10.05, 03:31
    Tak, jak wyjezdzalem ze szkoly to spot byl 1.2. Ale pare godzin pozniej juz
    wylapalem ze miedzybankowy sie jeszcze obnizyl do 1.1998 smile
    Hint: jak kupujesz walute od prywaciazy, to mozna b. latwo utargowac dobry
    kurs. Przy wiekszej ilosci odstapia nawet na spot rate !
    Dlatego, ze oni robia profit na skupie waluty, przy skupie ida w dol o 3-5% od
    spot rate. Tak wiec przy odsprzedazy im tak nie zalezy, bo oi i tak to wysylaja
    do abnkow i dostaja prawdopodobnie spot rate.
    W weekend- dodaja dodatkowo przy skupie odejmuja jeszcze 1-2 % wiec juz
    rabuja.... Ale kupic nawet w weekend mozesz niewiele powyzej spot. Warte
    rozwazenia. Sprzedaja rowniez zloto w monetach, te eagles ale nie kupilem na
    razie.
  • lastboyscout 11.10.05, 13:38
  • lastboyscout 11.10.05, 13:42
    Prooosze wykasujcie mi to powyzej , cisnienia poszlo w dol , zaspany jestem cos
    kliknalem, dzieki
  • przycinek.usa 11.10.05, 21:39
    i komentarze:


    FOMC minutes suggested that more rate hikes are to come. The minutes suggested
    that the hefty increase in federal spending in the aftermath of hurricane
    Katrina would raise the risks of future inflation. They suggested the impact of
    the storm would cut 2005 GDP growth, but accelerate the forecast for 2006.

    Hawkish FOMC minutes were the final icing on the cake for the USD as the first
    post-Katrina insider view of the Fed"s deliberations. More rate hikes are
    probable and growth should pick up in 2006, the Fed said.


    I tak dalej w kolko o inflacji, "pressure of inflation", powtarzane w kolko
    macieju na okraglo. Zupelnie jak Balcerowicz. Hiper-kurwa-inflacja sie FOMCowi
    sni po nocach. Dolar od tego kolomyi dostaje i nie wiadomo czy kurs bedzie o
    0.0015 wyzej czy nizej. Inwestorzy sluchaja i glupieja. Tylko banki centralne
    jakos nie zmieniaja zdania tylko biora te eurasy LOPATAMI przy kazdej okazji.
    Na razie jednak popyt bankow centralnych jest w mniejszosci. Paranoja.

    I ja mam tez do tego swoj komentarz, ale teraz nie mam czasu pisac. Dodam potem.

  • lastboyscout 11.10.05, 22:23
    Tacy madrzy ludzie mowia tak madrymi slowami o tym co jest oczywiste:
    1. Dalszy wzrost stop procentowych
    2. Ostre ale krotkie uderzenie inflacji
    3. Znaczne ale NIE katastroficzne oslabienie dolara
    4. Niekoniecznie cenowa korekta na rynku nieruchomosciowym
    (zostala juz skonsumowana przez inne podwyzki cen)
    5. Recesja - nareszcie!
    (najprawdopodobniej podwyzka podatkow)
    6. BajkaNieZycie

    ... nie wspominalem juz o tym ? wink
  • vice_versa 11.10.05, 22:59
    > 1. Dalszy wzrost stop procentowych

    Tak, do momentu kiedy pęknie giełda. Zagraniczni inwestują na przemian raz w
    obligacje raz w akcje, tylko zawsze w złym momencie, ha, ha, ha.

    > 2. Ostre ale krotkie uderzenie inflacji

    Inflacja cenowa może być tylko wtedy gdy druk papieru nie jest zrównoważony
    napływem nowego kapitału. Tyle, że druk papieru cały czas SPADA wraz ze
    wzrostem stóp procentowych. Więc inflacja będzie tym mniejsza im wyżej będą
    stopy w momencie załamania się NYSE. I w zasadzie tę zależność proponuję sobie
    wziąć w ramki, oprawić i powiesić w kibelku na wysokości oczu.

    > 3. Znaczne ale NIE katastroficzne oslabienie dolara

    A czemuż to, ach czemuż? Skąd te USD? Kiedy zagraniczni przestają kupować akcje
    to zaczynają kupować TBondy... Jedyną możliwością inflacji byłoby wyprzedawanie
    przez nich TBondów, np przez BoCh po krachu NYSE. I co, chińczycy trzymaliby
    spadające akcje? Nie, po prostu MUSZĄ kupować TBondy. Inflacja może być dopiero
    PO dodruku USD, albo po wyprzedaży przez Zółtych. Więc kiedy LBS, kiedy?

    > 4. Niekoniecznie cenowa korekta na rynku nieruchomosciowym
    > (zostala juz skonsumowana przez inne podwyzki cen)

    Korekta tak jak pisał przycinek będzie wynikać z niskiego obrotu na tym rynku.

    > 5. Recesja - nareszcie!
    > (najprawdopodobniej podwyzka podatkow)
    > 6. BajkaNieZycie

    W zasadzie wersje wydarzeń są teraz dwie:
    1. najpierw krach na NYSE, potem stopy w dół, potem USD w dół
    albo
    2. najpierw stopy w dół, natychmiast USD w dół a następnie NYSE w dół

    Ostatnio zdarzało mi się trochę franzolić a mało czytać, więc czasem dawałem
    wiarę zjawisku nr 2. Ochłonąłem i jestem pewien że stopy będą iść w górę, aż
    dotąd dokąd nie tąpnie giełda. Jeśli nawet Katrina nie powstrzymała Greenspana
    to już go nic nie powstrzyma, wariant 1. do kosza, Greenie ostatecznie obrał
    kurs na wywrotkę NYSE.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • vice_versa 11.10.05, 23:11
    Po Katrinie dawałem wiarę perspektywie wystąpienia wariantu 2. Wariant 2 do
    kosza!!!
    Wariant 1 to:
    1. krach NYSE
    2. zmiana kierunku stóp procentowych
    3. brak inflacji (szczyt ograniczenia ilości pieniądza na rynku nie może
    powodować inflacji cenowej! Inflacja rozumiana jako początek wtłaczania
    pieniądza na rynek będzie, ale to monetarne ujęcie inflacji, a tego niestety
    nikt nie rozróżnia!)
    4. długotrwały trend spadkowy USD
    5. wzrost wartości nieruchomości (urealnienie, w "nowych" coraz słabszych
    zielonych)

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 11.10.05, 23:55
    "Więc inflacja będzie tym mniejsza im wyżej będą stopy w momencie załamania się
    NYSE. I w zasadzie tę zależność proponuję sobie wziąć w ramki, oprawić i
    powiesić w kibelku na wysokości oczu."

    Zgadza sie. Tylko w tej czesci. Wnioski sluszne. Przeslanki calkowicie bledne.
    Ale co za roznica. Liczy sie efekt. A wnioski sluszne.


    "Korekta tak jak pisał przycinek będzie wynikać z niskiego obrotu na tym rynku."


    To nie bedzie korekta - to bedzie jebniecie, jak mowi moj znajomy prawnik z
    Polski. Wybitny prawnik. Cos w tym jest.


    "Jeśli nawet Katrina nie powstrzymała Greenspana to już go nic nie powstrzyma,
    (...) Greenie ostatecznie obrał kurs na wywrotkę NYSE."


    Zgadzam sie. Tez tak uwazam i tego dotyczy moja obecna opinia, ze ten Greenspan
    po prostu klamie. Zupelnie jak Bush, tylko Busha wszyscy znaja i nikt mu nie
    wierzy, a zagranica wierzy temu cholernemu Greenspanowi i jak Greenspan mowi, ze
    bedzie wzrost w 2006, to tylko banki centralne ze swoimi rozbudowanymi zespolami
    analitykow mu nie wierza. A reszta swiata umacnia dolara z usmiecham na twarzy.
    Malo kto zadaje sobie trud zagladniecia do projektu budzetu na rok 2006 i
    wysmiania projekcji rozwoju na lata kolejne. Wszyscy wierza. Wiara jak w
    kosciele. Ciekawe jak beda sie modlic, kiedy sie to wszystko zaraz wypiepszy.

    Greenspan podniesie stope do 4% NA PEWNO, chyba, ze DOW sie zawali pokazowo
    przed koncem miesiaca i posiedzeniem FOMC. To pasowaloby z tego co napisal
    Szutnik, ze cos jest w jakims kalendarzu ksiezycowym, jakas data, czy jakos tak.


    Tak czy inaczej rynek wybije z glowy zagranicy pomysly inwestycyjne w USA a
    Greenspan pozbawi obywateli ostatniej koszuli.

    Ogolnie wiadomo, ze zadne ruchy na gieldzie nigdy nie odbywaja sie bez udzialu
    wielkich inwestorow. I ja sie pytam, jak oni sobie wyobrazaja dalsze umacnianie
    sie dolara WBREW bankom centralnym.
  • lastboyscout 11.10.05, 23:58

    > Inflacja cenowa może być tylko wtedy gdy druk papieru nie jest zrównoważony
    > napływem nowego kapitału. Tyle, że druk papieru cały czas SPADA wraz ze
    > wzrostem stóp procentowych. Więc inflacja będzie tym mniejsza im wyżej będą
    > stopy w momencie załamania się NYSE. I w zasadzie tę zależność proponuję sobie
    > wziąć w ramki, oprawić i powiesić w kibelku na wysokości oczu.

    Inflacja cenowa (w moim prywatnym nazewnictwie zwana "prywatna stagflacja" trwa
    juz tu OD LAT. Wlasnie sie konczy CORAZ SZYBSZYM wzrostem cen, ktore WLASNIE
    rozbudzily apetyty placowe (ostatnie dane!)= uderzenie inflacyjne.
    Oczywiscie NIE MA tego czym placic dlatego beda duuuze wyrzeczenia, szczegolnie
    tych zadluzonych.
    (myslales kiedys z tej perspektywy o ... Polsce? BUM)

    >
    > > 3. Znaczne ale NIE katastroficzne oslabienie dolara
    >
    > A czemuż to, ach czemuż? Skąd te USD? Kiedy zagraniczni przestają kupować
    akcje to zaczynają kupować TBondy... Jedyną możliwością inflacji byłoby
    wyprzedawanie przez nich TBondów, np przez BoCh po krachu NYSE. I co, chińczycy
    trzymaliby
    > spadające akcje? Nie, po prostu MUSZĄ kupować TBondy. Inflacja może być
    dopiero PO dodruku USD, albo po wyprzedaży przez Zółtych. Więc kiedy LBS, kiedy?

    Skad? ZE SWIATA! Bo widzisz swiat POTRZEBUJE Ameryki tak dlugo jak dlugo sam
    sobie NIE PORADZI. NAJPIERW sypnie sie tu i owdzie a potem ...Amerykanie nie
    splaca swoich dlugow ..... czy mi sie wydaje czy SAM o tym kiedys nie pisales? He?



    > Korekta tak jak pisał przycinek będzie wynikać z niskiego obrotu na tym rynku.

    Korekta ZAZWYCZAJ wynika z tego ze ludzie nie maja pieniedzy. Odbywa sie to od
    czasu do czasu (Carter, Regan itd.) i jest to zjawisko ABSOLUTNIE NORMALNE =
    zyskuja madrzy, traca frajerzy ....



    > Ochłonąłem i jestem pewien że stopy będą iść w górę, aż
    > dotąd dokąd nie tąpnie giełda. Greenie ostatecznie obrał
    > kurs na wywrotkę NYSE.

    Przeciez caly czas WYRAZNIE o tym mowil: nieruchomosci MUSZA przetrwac.
    Przy okazji: gielda spada juz OD LAT bo tylko NOMINALNIE utrzymuje swoj poziom.
    Oczywiscie ze spadnie duzo bardziej i ... slusznie ktos (frajerzy) MUSI
    zaplacic za dobre czasy (niestety ze swoich planow emerytalnych...)
    Mam jednak zle wiadomosci. Potem bedzie ostro do gory jak za Cartera i Reagana.

    COOOOOL wink














  • przycinek.usa 12.10.05, 00:18
    "Wlasnie sie konczy CORAZ SZYBSZYM wzrostem cen, ktore WLASNIE rozbudzily
    apetyty placowe (ostatnie dane!)= uderzenie inflacyjne. Oczywiscie NIE MA tego
    czym placic dlatego beda duuuze wyrzeczenia, szczegolnie tych zadluzonych."


    NIE. Obecny wzrost cen wynika z rekordowego przyrostu kredytu w stosunku do PKB.
    Nigdy w histori nie bylo niczego podobnego. Rownoczesnie byl rekordowy naplyw
    inwestycji zagranicznych w 2004. Zwlaszcza w 1,2 i 4 kwartale 2004. No i rynek
    zwariowal. Jest jednak jedno zjawisko o ktorym nie bylo mowy. Predkosc wysysania
    takich pieniedzy.

    Otoz ceny maja to do siebie, ze na rynku, gdzie wystepuja ogromne obroty
    wynikajace z naplywu kredytu - ustapienie tego naplywu powoduje natychmiastowy
    spadek cen. Dlatego podwyzka stopy i rownoczesny spadek inwestycji zagranicznych
    zamrozi ten rynek na przynajmiej dwa lata, dajac Greenspanowi pole do obnizki
    stop do zera. I ta perspektywa oslabi dolara.

  • lastboyscout 12.10.05, 00:42
    > NIE. Obecny wzrost cen wynika z rekordowego przyrostu kredytu w stosunku do PKB<


    NIE , ze NIE !!! smile smile smile


    Przycinek przeciez ja NIE napisalem, ze to NIE WYNIKA z przyrostu kredytu !
    Wlasnie dlatego, ze wynika z przyrostu kredytu mogla zaistniec tak idiotyczna
    sytuacja kiedy wszystko ma WSZELKIE znamiona stagflacji ale nie wypelnia
    definicji klasycznej stagflacji (poniewaz nie ma spadku PKB) o czym juz
    rozmawialismy.
    Tani kredyt napedzal koniunkture i ceny a wiec place mogly pozostac w miejscu
    bo ludzie mieli kredytowy szmal na akceptacje wyzszych cen.
    Teraz konczy sie kredyt wiec zaczynaja sie naciski placowe oczywiscie nie majace
    zadnego pokrycia w prawdziwej kondycji gospodarki wiec jest/bedzie ten krotki
    strzal prawdziwej inflacji a potem napelniamy sloiki.

    Co wiec moga zrobic Greenspan i Bush :
    1) dodrukowac pieniedzy
    2) trwale zdewaluowac dolara i oddac tym samym tylko czesc realnych dlugow
    3) zafundowac nam recesje
    4) kupic Polske
    5) wywolac wojne

    Obstawiamy zaklady? wink
  • bush_w_wodzie 12.10.05, 00:47
    lastboyscout napisał(a):

    > > NIE. Obecny wzrost cen wynika z rekordowego przyrostu kredytu w stosunku
    > do PKB<
    >
    >
    > NIE , ze NIE !!! smile smile smile
    >
    >
    > Przycinek przeciez ja NIE napisalem, ze to NIE WYNIKA z przyrostu kredytu !
    > Wlasnie dlatego, ze wynika z przyrostu kredytu mogla zaistniec tak idiotyczna
    > sytuacja kiedy wszystko ma WSZELKIE znamiona stagflacji ale nie wypelnia
    > definicji klasycznej stagflacji (poniewaz nie ma spadku PKB) o czym juz
    > rozmawialismy.
    > Tani kredyt napedzal koniunkture i ceny a wiec place mogly pozostac w miejscu
    > bo ludzie mieli kredytowy szmal na akceptacje wyzszych cen.
    > Teraz konczy sie kredyt wiec zaczynaja sie naciski placowe oczywiscie nie majac
    > e
    > zadnego pokrycia w prawdziwej kondycji gospodarki wiec jest/bedzie ten krotki
    > strzal prawdziwej inflacji a potem napelniamy sloiki.
    >
    > Co wiec moga zrobic Greenspan i Bush :
    > 1) dodrukowac pieniedzy
    > 2) trwale zdewaluowac dolara i oddac tym samym tylko czesc realnych dlugow

    1 i 2 to prawie to samo i nie wyklucza 3

    > 3) zafundowac nam recesje

    sama przyjdzie

    > 4) kupic Polske

    po co?

    > 5) wywolac wojne
    >

    z kim?


    wychodzi 3. podniesc stopy. wywolac recesje. wziac sie do roboty tak zeby bylo
    co chinczykom sprzedac i ich splacic
  • lastboyscout 12.10.05, 00:56
    >wziac sie do roboty tak zeby bylo
    > co chinczykom sprzedac i ich splacic<

    To ja juz wiem dlaczego chciales pozostac na tym forum tak bardzo anonimowym,
    tak bardzo obstajesz przy zoltych i tak bardzo nie cierpisz Ameryki ! smile

    Przyznaj sie Bush_ ... masz SKOŚNE oczy, TAK ? wink

    P.S. Recesja bedzie (WSZEDZIE na swiecie, zgadnij gdzie najwieksza... hi hi )
    Pytaniem pozostaje jak gleboka i dluga bo nikt z nas wieczny nie bedzie ...
    Ide po piwo, nie DWA piwa ..... wink
  • bush_w_wodzie 12.10.05, 01:23
    lastboyscout napisał(a):

    > >wziac sie do roboty tak zeby bylo
    > > co chinczykom sprzedac i ich splacic<
    >
    > To ja juz wiem dlaczego chciales pozostac na tym forum tak bardzo anonimowym,
    > tak bardzo obstajesz przy zoltych i tak bardzo nie cierpisz Ameryki ! smile


    alez ja lubie ameryke. serio. jako dowod moge przytoczyc to ze nie zyczylem jej
    wladzy gwb i nie podobala mi sie wojna w iraku.

    wariant ze splaceniem zoltych jest dla ameryki po prostu najlepszy.

    >
    > Przyznaj sie Bush_ ... masz SKOŚNE oczy, TAK ? wink


    nie... choc musze przyznac ze mam blisko kompa kilka zeschlych juz roz ktore
    zostawila mi jedna taka skosnooka


    >
    > P.S. Recesja bedzie (WSZEDZIE na swiecie, zgadnij gdzie najwieksza... hi hi )
    > Pytaniem pozostaje jak gleboka i dluga bo nikt z nas wieczny nie bedzie


    w recesji tez jest miejsce na szczescie. mozna np znalezc pare starych butow w
    piwnicy z calkiem dobrej skorki
  • przycinek.usa 12.10.05, 01:37
    "wariant ze splaceniem zoltych jest dla ameryki po prostu najlepszy."

    E tam. Jak sie splaca dlugi, to spada M3. Spadek dlugu = spadek podazy pieniadza.
    To zas jest prosta droga do recesji.

    No a Amerykanom zalezy na tym, zeby te dlugi stracily na wartosci, ale tak, zeby
    stracila zagranica. Czyli Greenspan ma taki plan, zeby spadl deficyt, a potem
    polecial dollar. Tylko ze ten plan, to nie jest plan, tylko marzenie.

    I Greenspan odchodzi na emeryture a wtedy FOMC moze stracic zdolnosc do
    merytorycznego formulowania mysli.
    A Greenspan przestanie odbierac telefon, he he he. Nie jego problem.
  • bush_w_wodzie 12.10.05, 01:52
    przycinek.usa napisał:

    > "wariant ze splaceniem zoltych jest dla ameryki po prostu najlepszy."
    >

    > E tam. Jak sie splaca dlugi, to spada M3. Spadek dlugu = spadek podazy
    > pieniadza. To zas jest prosta droga do recesji.


    zgoda. tylko ze inne wyjscia sa jeszcze gorsze. recesja niekontrolowana zamiast
    kontrolowanej


    >
    > No a Amerykanom zalezy na tym, zeby te dlugi stracily na wartosci, ale
    > tak, zeby stracila zagranica. Czyli Greenspan ma taki plan, zeby
    > spadl deficyt, a potem polecial dollar.
    > Tylko ze ten plan, to nie jest plan, tylko marzenie.


    no wlasnie. z tym ze sadze ze on chce jednak splacac. tylko ze moze nie wszystko
    i mozliwie jak najpozniej. m in dlatego stopy ida w gore


    >
    > I Greenspan odchodzi na emeryture a wtedy FOMC moze stracic zdolnosc do
    > merytorycznego formulowania mysli.
    > A Greenspan przestanie odbierac telefon, he he he. Nie jego problem.


    mnie sie zdaje ze osoba greenspana jest jednak drugorzedna. alan robi dokladnie
    to co wynika z najbardziej klasycznej i prostej analizy. strategia calkowicie
    przejrzysta i racjonalna. nie wiem jak mozna sie w tym doszukiwac jakiegos
    maciavellizmu lub dziwic sie temu co allan robi
  • przycinek.usa 12.10.05, 04:31
    Widzisz, to moze bedzie malo popularne stwierdzenie, ale dotychczasowe ruchy
    walutowe na dolarze byly wykonywane z powodu roznic w stopie procentowej i tyle.
    Po prostu rynek reaguje racjonalnie i nie obchodza go jakies drugorzedne
    problemy jakiegos panstwa, nawet USA. Dlatego wykonal sie taki dlugi spadek
    dolara, poniewaz rynek byl niezadowolony z premii i per saldo preferowal
    obligacje niemieckie i w ogole Europe.

    Jednak caly czas pojawialy sie artykuly o jakis deficytach, co niepotrzebnie
    zawracalo glowy biednym konsumentom, jakby mialo jakiekolwiek znaczenie.
    Oczywiscie specjalisci dokladnie je czytali i... gleboko je olewali.
    Zaleznosci kursowe na rynku wynikaja z czystej gry popytowej rynku
    miedzynarodowego i w przewazajacej wiekszosci podmioty zagraniczne wymieniaja
    sie miedzy soba zabawkami i klockami, co objawia sie jakims tam kursem wymiany
    na rynku. USA ma sie do tego nijak. A wlasciwie dotad mialo sie nijak.

    I okazuje sie, ze jednak moze nagle na pierwsze miejsce wysunac sie kwestia
    deficytow, poniewaz jest to forma pozyczki, ktorej oplacalnosc wynika z
    mozliwosci rynku USA do jej finansowania. A od ustalania parytetu jest Greenspan
    i za to mu placa.

    Postaram sie wyjasnic to na jednym wykresie, ale musze jakos wymyslec metode
    opublikowania tego na jakims serwerze. O tym zaraz.

    Chodzi o to, ze kurs wymiany opiera sie w gruncie rzeczy na ZLUDZENIU
    racjonalnosci, a rynek jest sklonny lykac brednie przez dluzszy czas i choc
    przeplywy na takim rynku decyduja w duzym stopniu o kursie w dlugim terminie,
    tak w krotkim terminie kursy moga sie zachowywac odwrotnie.

    I teraz mamy taki wlasnie przyklad.
    Na rynku mamy ewidentny WYPLYW kapitalu i ujemne saldo wymiany walutowej z
    zzagranica od 4 raportowanych kwartalow (polowa 2004-polowa 2005) a jakby sie
    uprzec to i poczatek 2004 tez. (I to POMIMO rekordowego najazdu "Azjatow"!)

    A mimo to klocki pokazuja, ze bardziej atrakcyjny wydaje sie uklad dolarowy.
    (Klocki to formy pozyczki)

    Dzieje sie tak dlatego, ze inwestorzy instytucjonalni, majacy olbrzymie ilosci
    walorow dolarowych i innych lubia lokowac czesc srodkow w te dolarowe i tyle.
    Jedyne co naprawde mogloby ich zdenerwowac, to jakies powazne ruchy kapitalowe,
    ktorych saldo dawaloby w perspektywie ujemne wartosci przeplywu finansowego z USA.

    I takie symptomy pojawily sie dopiero TERAZ. Nie pol roku temu, nie dwa lata
    temu, tylko TERAZ. I nie wszyscy jeszcze je zauwazyli. I ilustruje to ladnie
    wykres salda przeplywow finansowych USA - reszta swiata. Oczywiscie naplyw
    srodkow jest olbrzymi. Ale saldo zaczyna powolutku przechodzic do wartosci
    ujemnych. Dla przypomnienia powiem, ze dotychczas bylo dodatnie, czyli fala
    spadku USD z lat 2002-2004 wywolana zostala JEDYNIE roznica stop procentowych,
    czyli po prostu rynek inaczej wycenil USD i tyle. To byla zwykla spekulacja i
    wymiana klockow jakich pelno.

    Teraz jednak pojawiaja sie fundamentalne powody do niepokoju i te sa widziane
    TYLKO przez duze zespoly analityczne w bankach centralnych. Potrzebne sa jeszcze
    dane za dwa kwartaly i ... USD zostanie odpowiednio przez rynek wyceniony.
    Buffet nie mial dotad racji. Nie mial powodow. Powody powstaly dopiero teraz.
    Saldo jest ujemne! I rosnie! I aby to zbilansowac stopa musialaby pojsc do
    sufitu. Np. na 6%. A wtedy PKB skurczy sie. I bedzie taki sam efekt kursowy, jak
    przy stopie 1%. Ja musze ten wykresik gdzies wsadzic i podesle link.

    I teraz ja nie wiem dokladnie jak sie sytuacja dalej rozwinie, bo mamy jeden
    niekorzystny czynnik kursowy, a mianowicie stope Greenspana w drzwiach.
    I te drzwi nie chca sie w tej teorii do konca domknac. Ale sie domkna, to tylko
    kwestia czasu. Ten Buffet po prostu nie jest specjalista od dolarow tylko od
    akcji. Jakby popytal specjaliste od dolarow, to dowiedzialby sie, ze jeszcze
    chwilke temu mozna bylo spokojnie siedziec i nie panikowac. Na panike jeszcze
    czas. Pare tygodni mysle. Moze miesiac. Tylko ta stopa Greenspanowa...

  • przycinek.usa 12.10.05, 06:09
    biz.yahoo.com/ap/051011/fed_minutes.html?.v=6
    Zgroza mnie ogarnia co sie stanie z tym rynkiem. To juz faktycznie nie jest
    smieszne. Jezeli ta stopa ma wylesc do 4.5% a przeplywy netto pokaza zapasc, to
    dollar utrzyma sie jeszcze dlugo a gospodarka stanie.
    Juz nawet nie zwolni, ale stanie.
  • robisc 12.10.05, 06:23
    tyle, ze my mamy teraz stopy na poz. 4,5% a inflacje o 3 punkty nizsza
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • przycinek.usa 12.10.05, 08:00
    Tez masz takie wrazenie?

    Popatrz jak oni patrza na te przeplywy...
    A dla ludzi gadka o inflacji i mydlenie oczu. Dolar po tym naprawde silny.
    Ciekawe musza byc zlecenia, bo ja widze po obu stronach rynku duze pakowanie, co
    jest o tyle dziwne, ze zwykle banki maja pewien plan co do ruchu ceny w jedna
    strone, tymczasem wyglada to na wolna przepychanke i dolar konsekwentnie i
    powolutku jednak sie wzmacnia. 4.5%! Wyobrazasz sobie?
  • przycinek.usa 12.10.05, 08:17
    Co z kolei oznacza spadek zlotego.
    I ciekawe co zrobi Balcerowicz, bo stopy chyba nie podniesie, nie?

    Bedzie mial profesorek bezsenne noce stad do stycznia. he he he.
    A co bedzie jak podniesie stope? Co powie? Inflacja? Co? Nie. Hyperinflacja.
  • przycinek.usa 12.10.05, 08:23
    Fed Kohn - USD Appetite May Wane If Fed Dedication Questioned] Tokyo, Oct
    12. Over Reuters. Fed Governor Kohn notes that overseas investor appetite for
    USD-denominated assets could wane if the Fed"s dedication to price stability is
    questioned. He adds that global financial markets are less forgiving of central
    bank policy errors. Mr Kohn also pays lip service to the Treasury"s attempts to
    get China and other emerging countries to move towards a more flexible FX
    system, noting that a flexible system would allow these economies better adapt
    to change. In essence, Mr Kohn looks to be defending the Fed"s current policy of
    measured interest rate increases from the globalization point of view.
  • przycinek.usa 12.10.05, 18:28
    Ten glupi mosiek mowi, ze popyt zagraniczny moze zniknac, jak sie zagranica
    skapuje, ze FED nie broni dolara. I straszy, ze rynki finansowe nie wybaczaja
    pomylek w polityce monetarnej i z punktu widzenia globalnego (a wlasciwie z
    punktu widzenia globalizacji) najwazniejsza jest stabilnosc dolara, czyli chocby
    skaly sraly krwia to stopa procentowa ma byc taka aby dolar nie spadl.


    Innymi slowy mosiek Kohn chce, aby stopa FUNDS poszla do gory tak wysoko, coby
    saldo wymiany w transakcjach miedzynarodowych USA wyszlo na zero, bez wzgledu na
    zalamanie na rynku nieruchomosci albo NYSE, albo cokolwiek sie zlego stanie
    Amerykaninom w Amerykanowie. Dolar ma byc stabilny, chocby Ameryka wyleciala w
    powietrze.

    Wtedy zagraniczne rynki finansowe beda ukontentowane i very forgiving, he he he.

    Ja sie zastanawiam co jest wazniejsze jajko czy kura?
    Bo debil nie zauwazyl, ze dolar ma sluzyc przede wszystkim nam, a dopiero potem
    jakims rynkom finansowym, na ktorym Kohn ewentualnie chce zrobic kariere.
    Kohnowi sie chyba widzi awans na szefa ONZ albo IMF.
    To sie musi w kolejce debil ustawic.

  • lastboyscout 12.10.05, 13:53
    Czy podniesie? A ma wybor? BUM.

    Co powie? Powie: zla Ameryka, , zly LastBoyScout, zly Kaczor, zly Rydzyk, zla
    pogoda, zle wszelkie inne uroki i sraczki ale nie on: stary konsomolec i jego
    rozowi.
    A ja powiem:
    No taaak , T E R A Z sad sad sad ... to juz Balcerowicza moze odejsc..... sad
    Na pochybel sku****na !
  • przycinek.usa 12.10.05, 17:49
    October 12: Fed Governor Susan Schmidt Bies says that while bank home equity
    portfolios are susceptible to any rate rise, credit risks undertaken on the
    consumer side are mostly isolated. Likewise, she believes homeowners and lenders
    can withstand a rapid decline in home prices.
  • przycinek.usa 12.10.05, 18:39
    Zuzka pyskuje, ze banki maja dosyc kasy aby przezyc obciazenie wynikajace ze
    spadku zabezpieczen kredytow hipotecznych. Dodatkowo wypowiada takie swobodne
    mysli, ze ryzyko kredytowe od strony konsumenta (czyli tego frajera, co sie
    zadluzal) jest izolowane (Czytaj - jest to jego indywidualny problem i jego strata)

    I dalej pierdoli, ze w jej ocenie zarowno pozyczkodawcy, jak i pozyczkobiorcy
    moga spokojnie wytrzymac gwaltowny spadek cen nieruchomosci.

    I ja sie tej glupiej baby pytam, czy ona wie, jaki procent PKB jest generowany
    przez te jej "wyizolowane ryzyko kredytowe"?

    Przeciez ci debile w FED doskonale wiedza, ze sie wlasnie wywraca rynek
    nieruchomosci! To glupia krowa gada to otwartym tekstem i to wprost w oczy
    najbogatszym mordom na konwencji stowarzyszenia bankierow w Beverly Hills!
    To chyba ci ludzie uwazaja ja za debila, nie?
    No chyba nie sa wszyscy az tak glupi?

    O tempora o mores!
  • lastboyscout 12.10.05, 18:50
    DOKLADNIE to mialem na mysli co napisales.

    Nie wierze ze jest glupia.
    Mysle, ze werbalnie probuje spotegowac podeprzec, PRZYSPIESZYC dzialanie
    wyzszych stop procentowych !
  • przycinek.usa 12.10.05, 22:20
    To sie kiepsko do tego zabrala. Bo kazdy odczytuje to tak:
    Co ona mowi o tych nieruchomosciach? Moze faktycznie ceny spadna?

    Dotad o spadku mowili rozni wariaci i pesymisci, majacy pesymizm w genach, od
    pokolen bedac na wychowaniu demokratow i majac akurat tyle nadwyzek pienieznych,
    ile wystarcza na tace w kosciele.

    Teraz jednak o spadku nieruchomosci mowi FED i robi sie goraco.
    Mowi o tym Greenspan, mowi ten drugi, jak mu tam, Kennedy.
    To ma inny wydzwiek. Inna kategoria wagi. Supeciezka.

    I FED mowi o spadku, a ty mowisz o radosci nabywcy domku.
    FED mowi o gwaltownym spadku cytuje: "a rapid decline in home prices" a ty
    szykujesz sie na lapanie noza. Pamietaj, ze podaz wzrasta w miare spadku.
  • lastboyscout 12.10.05, 18:45
    Nie podzielam zdania tej pani.
    To co mowi oznaczaloby, ze za smrod roznioslby sie w powaznej skali rowniez na
    banki w co nie uwierze bo musialbym tymsamym samym uznac bezwarunkowa
    niezaleznosc Greenspana...

    Jezeli juednak przyjac to za prawde to warto by w takiej sytuacji mocno skrocic
    czas przetrzymywania pieniedzy w sloiku i juz calkiem niedlugo wybrac sie na
    zakupy nieruchomosciowe a potem juz tylko SuperBajkaNieZycie!
  • przycinek.usa 12.10.05, 19:07
    Zwroce twoja uwage, ze w okolicach gdzie nieruchomosci naprawde poszly w gore,
    to domy, ktorych cena byla np. 200 poszly na 600. I teraz cena moze spasc w 4
    lata na 300 i czy bedzie to nadal taka okazja?

    Rownoczesnie wszyscy wiedza, ze borrowing against equity jest bardzo powaznym
    skladnikiem podazy pieniadza. Sam Greenspan napisal, ze 600 miliardow w 2004.
    Calosc podazy w 2004 byla cos powyzej 1000 miliardow. Nie zastanawia Cie to?
    60% konsumpcji i 40% nowych nabytkow? Tak wynikaloby z danych, jesli dobrze je
    rozumiem. Zreszta kupno domu to tez konsumpcja. To przeciez nie moze tak byc,
    zeby taki squeeze nie wycisna frajerow z pozyczek. Niemozliwe.

    Na kazdym rynku jest takie zjawisko, ze ruch ceny w jedna strone powoduje
    wyciskanie stopow. Dlatego najmniejsza podaz jest zawsze na szczycie!
    Podaz ZAWSZE rosnie wraz ze spadkiem cen. To typowe zjawisko. Moze sie okazac,
    ze sie pospieszysz z zakupem i dostaniesz po tylku. I pamietaj, ze czesc
    ekonomistow nazywa zblizajacy sie okres zapasci "Greater Depression".
    I zobacz sobie ponownie na wykres zadluzenia gospodarstw domowych. W latach 30
    tych kredyty tak wyszly ludziom bokiem, ze przez KILKADZIESIAT lat nie brali
    kredytow. Byl strach przed kredytem! I to samo moze sie wydarzyc teraz.

    Trzymaj te kase w sloiku. Wbrew pozorom porownujac poziom ryzyka inwestycyjnego
    i tak najlepiej wygladaja obligacje federalne. Chyba, ze rzad oglosi bankructwo.
  • lastboyscout 12.10.05, 21:35
    > Trzymaj te kase w sloiku. Wbrew pozorom porownujac poziom ryzyka
    inwestycyjnego i tak najlepiej wygladaja obligacje federalne. Chyba, ze rzad
    oglosi bankructwo.

    Chyba zartujesz! I ten sam Przycinek mowi mi o kolapsie dolara?!!
    A po co mi obligacje za ktore dostane mala czesc dzisiejszych REALNYCH dolarow i
    w dodatku doplace do nich w formie wyzszych podatkow jakimi rzad bedzie placil
    za obligacje, w dodatku bez jakichkolwiek ulg podatkowych ?!!!!!



    >Moze sie okazac,
    > ze sie pospieszysz z zakupem i dostaniesz po tylku. I pamietaj, ze czesc
    > ekonomistow nazywa zblizajacy sie okres zapasci "Greater Depression".
    > I zobacz sobie ponownie na wykres zadluzenia gospodarstw domowych. W latach 30
    > tych kredyty tak wyszly ludziom bokiem, ze przez KILKADZIESIAT lat nie brali
    > kredytow. Byl strach przed kredytem! I to samo moze sie wydarzyc teraz.

    Absolutnie NIE.
    To opcja praktycznie BEZ RYZYKA.
    Nie wyglupiałem sie z kupowaniem real estate TERAZ więc nie mam dlugow, mam
    idealna historie kredytowa, mam kapital NA JUTRO.
    Kupię nieruchomosci bardzo tanio i z minimalną przedplatą poniewaz w takich
    NIEPEWNYCH czasach banki Wwyjatkowo cenia POWAZNYCH inwestorow na ktorych jest
    popyt ale NIE MA PODAZY ....
    Nie mam lepszego biznesu od takiego biznesu kiedy to CUDZE pieniadze pracuja na
    twoj dochod a w dodatku ryzyko bierze na siebie wierzyciel, splacają pozyczkę
    inni, ktorych stac tylko na wynajm a panstwo daje ci jeszcze odpusty podatkowe
    na wysokosc kosztu kredytu i utrzymanie nieruchomosci (podatki real estate,
    amortyzacje i koszty eksploatacji).
    Powiesz strace przedplate, spapram sobie historie kredytowa?
    Eeeee, przy tak małej przedplacie za następne ewentualne kolapsy zapłaci
    praktycznie TYLKO bank a gdy bedzie dobrze to wyjsciu z recesji ktorej
    zazwyczaj towarzyszy inflacja zyskam TYLKO ja bo to REALNIE zmniejszy to moje
    zobowiązania kredytowe.

    Znasz lepsze okoliczności i moment na kupno nieruchomosci? Hę? wink
  • szutnik 12.10.05, 23:11
    Tak sobie czytam, co piszecie i naszła mnie ochota na lekką polemikę.
    Nie zgadzam się z przycinkiem, że to już KONIEC rynku RE. FED nie zabije RE -
    oni chcą tylko powtórzyć manewr RBA (Royal Bank of Australia) i spowodować
    trend boczny na tym rynku, jak długo się da. Wiedzą o tym, że 65% RE ma jakiś
    mortgage na sobie i tego nie chcą gwałtownie rozwalić (perturbacje z
    Foreclosures i złymi długami banków). Ale oczywiście terapia może nie być tak
    łagodna, jak zakładają - zdarza im się "przedobrzyć" i tak też może być teraz.
    Przed całkowitym upadkiem RE obronią spadające w recesji stopy i 10Y Tnotes
    yields - to ruszy nową falę mortgage'y i zakręci jeszcze raz rynkiem do góry.
    Rynek RE upadnie DOPIERO WTEDY, gdy zmieni się demografia (boomers na
    emeryturę!!)
    Przycinek - bańki trwają dłużej niż 3 lata (na RE zaczęła się w 2002r.)
    Bardzo często bańki trwają ok 8 lat (np na collectibles 1984-92, na NYSE 92 -
    2000). Gdyby tak było, to bańka powinna prysnąć dopiero ok. 2010. To będzie
    tylko głębsza korekta na RE.
    Ale uwaga - krach na RE może nastąpić w najbliższym czasie, tylko że
    w...Chinach!!!
    Nieruchomości w rejonie Jangcy były przedmiotem ogromnej spekulacji praktycznie
    wszystkich azjatyckich hedge'y i części z USA.
    Metoda była prosta:
    1. Pożycz USD i zainwestuj w coś, co rośnie (klasyczny USD carry trade)-tu
    wymień USD na CNY/RMB i kup za to chińskie RE (na akcjach w Chinach są
    ograniczenia dla zagranicy, na RE nie, więc strumień płynął GŁÓWNIE do RE).
    2. Zrób mortgage Twojego RE w bankach w HongKongu np. HSBC. Banki w HK dawały
    mortgage chińskich nieruchomości...wUSD!!
    3. Otrzymane ponownie USD inwestuj dalej, w co innego.

    W tę zabawę weszło mnóstwo hedgy.Moje źródło z HK mówiło w sierpniu,
    że "everybody and his dog is engaged in the Game"
    Teraz jednak mamy unwinding carry trade (to jest druga z przyczyn, że USD
    rośnie, przycinek oprócz podwyżek stóp %) i hedge i inni oddają pożyczone
    dolary - więc trzaba je zebrać ze stołu.
    Czy to ma miejsce? Ależ tak. Moje źródło w HongKongu (niestety wyschło z końcem
    sierpnia) twierdzilo, ze w maju i czerwcu był wyraźny spadek ilosci zawieranych
    na RE transakcji w Shanghaju. Ponadto o 1/4 spadła ilość zamówień na "air
    condition tubes" ( nie wiem co to jest za część, podobno bez niej nie ma
    klimatyzacji) - co w chińskich warunkach oznacza, że o tyle mniej jest
    oddawanych nowych powierzchni biurowych w dolinie Jangcy - tam biura MUSZĄ mieć
    Air C.
    Tak więc przycinek - RE jest naprawdę zagrożone, ale gdzie indziej...
    Czym FED sie posłuży, gdy trzeba będzie walczyć z recesją, jak nie tym pasem
    transmisyjnym???
    --
    Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej wokoło lecą szmaty zapalone.
    Gorejąc, nie wiesz, czy stawasz się wolny, czy wszystko Twoje ma być
    zatracone....
  • przycinek.usa 13.10.05, 00:13
    Jeszcze rok temu zgodzilbym sie z toba, ale:

    sa agrumenty za tym, ze kolejna obnizka stopy FUNDS ktora PRAWDOPODOBNIE
    rozpocznie sie w 2006 doprowadzi jedynie do utrzymania cen nieruchomosci i w
    perspektywie nastapi dalszy spadek cen. Rok temu myslalem, ze FED zatrzyma sie
    na 3% i to wygasnie samo z siebie. A FED ciagnie za lejce z calej sily.
    Ja mialem nadzieje na lagodny scenariusz, a FED chce ratowac inwestycje
    zagranicy i chce bronic kursu dollara za wszelka cene. Bylem optymista.
    I zmienilem zdanie. Kiedy? W ciagu ostatnich 6 tygodni po tym jak zobaczylem co
    sie dzieje z PMI.

    Dlatego teraz mnie sie wydaje, ze lwia czesc obciazen inflacyjnych wymusi wzrost
    efektywnosci rynku i spadek wynagrodzen. To zas w perspektywie wymusi trend
    spadkowy, ktorego nie zakonczy obnizka stopy. Mozemy miec spadek zadluzenia
    wymuszony przez rynek przez wiele lat. I co wtedy?

    To jest bardzo racjonalne co napisales i tak mysli obecnie wiekszosc
    mainstreamowych ekonomistow. A co bedzie, jezeli sie mylicie?

    Ja uwazam, ze zalozenia budzetowe na rok 2007 sa nierealne. Budzet 2006 bedzie
    trudny. A o budzecie na 2008 nawet nie ma co myslec - to iluzja. Nie da sie
    zaplanowac budzetu w momencie zwrotu na rynku. To jest niemozliwe.
    Zapamietaj to sobie, bo to wroci za dwa lata.


    "Przycinek - bańki trwają dłużej niż 3 lata (na RE zaczęła się w 2002r.)"

    Mylisz sie. Ta fala trwa znacznie dluzej. Nalezy liczyc przynajmiej 10 lat.
    W zaleznosci od rejonu nawet 13. Teraz mamy jej szczyt. Absolutny szczyt.
    Jezeli twierdzisz, ze ceny pojda dalej w gore, to sie mylisz bardzo.
    Nie pojda. Teraz bedzie spadek i jedynie mozemy sie roznic w koncepcji spadku.
    Mianowicie ja uwazam, ze spadek dopiero sie zaczyna i bedzie katastrofa, a LBS
    uwaza, ze bedzie swietna okazja do zarobienia pieniedzy jak to troche sie
    obsunie. Zobaczymy kto ma racje. Pewnosci nigdy nie ma. Kazdy moze miec racje.
    Rynek jest jak kobieta. Raz cie wyceni tak, a raz siak. Nie przewidzisz tego.

  • przycinek.usa 12.10.05, 23:04
    Ten watek idzie do zamkniecia. Juz prawie 100 postow. Najwyzszy czas.
    A na zakonczenie postanowilem wkleic te dwa opracowania, do ktorych odnosi sie
    obecnie wiele osob:

    www.federalreserve.gov/pubs/feds/2005/200541/200541abs.html
    I tam sa linki do pobrania.

    Potem tekst wypowiedzi juz prawie emeryta-Allana wedlug spisu Mr.Ip.:

    www.realestatejournal.com/buysell/mortgages/20050928-ip.html
    I ostatni omawiany wczesniej artykul:

    www.federalreserve.gov/pubs/ifdp/2005/841/ifdp841.pdf
    I dane w formie tabelki html:

    www.federalreserve.gov/pubs/feds/2005/200541/feds200541.html
    Pasjonujace. To sa bardzo interesujace opracowania.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka