Dodaj do ulubionych

2 dolary za 1 Euro. Watek numer 3

13.10.05, 02:46
Zamykam tamta dyskusje a link do niej tu:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30070874
I proponuje ogladnac sobie cos nowego, mianowicie zdjecia yuanow.
To sie moze teraz przydac.
Fantastyczna kolorowa stronka:

www.chinatoday.com/fin/mon/
A co do tematu watku, to dollar mocny jak cholera po komentarzach oficjeli z
FED. Obietnice 4.5% funds za 3 miesiace to propozycja, ktora niejeden bank
bedzie trawil przez jakis czas. Moze spadnie tempo zakupow zlota na swiecie?

Faktycznie mozliwe jest jak zasugerowal LBS: Oni chca, zeby rynek zaczal zyc
tymi podwyzkami juz teraz. Jak najszybciej obiecac im te podwyzki.
I obiecali teraz, a minie tydzien jak sie wszyscy zorientuja. Potem im to
napisza w gazetach ze trzy razy dla pewnosci, nalepiej w New York Times, w
koncu liczy sie marketing i przy okazji dowie sie paru kredytobiorcow.
Wszystko przy fanfarach - jaka ta gospodarka jest mocna, jak wzrastaja jakies
tam wskazniki i jaka grozna jest hiperinflacja, zeby sobie Amerykanie nie
pomysleli, ze FED o nich nie dba.

Nikomu oczywiscie przez mysl nie przejdzie, ze spadna jakies ceny, a zwlaszcza
domow. Tego w komunikatach nie bedzie, bo po co? Jeszcze tego brakowalo, zeby
konsumenci juz zupelnie przestali kupowac te wielkie Fordy. Sprzedaz spadla we
wrzesniu o polowe, to po tych artykulach juz chyba musieliby zamknac fabryke.
Albo przekonstruowac silniki z triton 5.4L na jakis oszczedniejszy, np. triton
3.8L.

A po Nowym Roku oprocz nowych cen benzyny czeka nas nowy system platnosci za
karty kredytowe i kredyt troszke sie skurczy. "Wiara" sie zdziwi dopiero po
nowym roku, bo jak sie rachunki nawarstwiaja na stole, to sie nawet kopert nie
otwiera. He he he. Wtedy bedzie kiepsko z wydatkami i obroty w sieciach
handlowych troszke spadna. Zeby tylko jobless claims nie skoczyly w styczniu
na 500,000 tygodniowo. Trudno bedzie to zwalic na efekt sezonowy albo na
skutki Katriny.

I w tym wspanialym okresie nasz wspanialy Allan przejdzie na emerytura i
wszyscy bede sie cieszyc i beda klaskac. Ja tez bede. Bede sie cieszyc, bo
nastepny szef zaraz nadrobi zaleglosci i z miejsca wprowadzi measured pace of
rate cuts. Mam nadzieje. Zanim zdaze sprzedac tu wszystko i spakowac walizki.
Edytor zaawansowany
  • przycinek.usa 13.10.05, 03:09
    Najlepiej przedstawia to artykul tu:

    stlouis.bizjournals.com/stlouis/stories/2005/10/10/daily49.html
    "Sales of Ford's locally built Ford Explorer SUVs and other SUV models dropped
    by more than 50 percent in September as gasoline prices rose."

    i kolejny tytul:
    "Dealers lament Big Three auto sales"

    "Speaking with dealers across the country, Automotive News reported that many
    showrooms are reporting slow or non-existent sales and customer traffic."

    money.cnn.com/2005/10/11/news/fortune500/autosales/

    I co na to nasz stary znajomy red. Andrzej Kublik?
    Moze jakis artykul napisze? Jaki zlom jedzi po drogach?


    Na pewno bedzie hiperinflacja Greenspanowa.
    To taka specjalna kryptoinflacja jak w Polsce.
    Taka, dzieki ktorej mozna do absurdu bronic kurs waluty przez podwyzki stopy
    procentowej.

    Stopa procentowa - wielkosc okreslajaca stan absurdu wladzy monetarnej.
    Im wyzsza tym wyzszy absurd.

  • johnxxv 13.10.05, 05:05
    Czytam Twe posty i staram sie zrozumiec twa pozycje. Ile wydedukowalem to tyle,
    ze Tobie w jakims celu zalezy na tym, by:
    1-Inflacja ruszyla,
    2-Dolar sie zapadl.

    Probuje pokumac dlaczego i nie jestem pewien...
    Ulokowales kase w zlocie, platynie, walucie?

    przycinek.usa napisał:

    >
    > Nikomu oczywiscie przez mysl nie przejdzie, ze spadna jakies ceny, a zwlaszcza
    > domow.

    3. Masz dom? Rosnie na wartosci i chcesz go pogonic w odpowiednim czasie? To
    rozumiem, ze zrobilbys to juz teraz. Bo jesli (jak chcialbys) runie dolar, to
    woj dom moze skoczyc ponownie kilka razy na wartosci, ale wtedy za niego
    dostaniesz tylko dolarowy papier....
    Na moje, ceny domow moga spadac jak im sie podoba. najwyzej kupie drugi.

    Tego w komunikatach nie bedzie, bo po co? Jeszcze tego brakowalo, zeby
    > konsumenci juz zupelnie przestali kupowac te wielkie Fordy. Sprzedaz spadla we
    > wrzesniu o polowe, to po tych artykulach juz chyba musieliby zamknac fabryke.
    > Albo przekonstruowac silniki z triton 5.4L na jakis oszczedniejszy, np. triton
    > 3.8L.

    OK, ale czy to problem? Przestana kupowac, padna kolejne firmy i ta chwiejna
    gowniana ""ekonomia"" czarodziei zostanie wystawiona na kolejna probe. Dobrze,
    niech sie przesiada na normalne samochody. I zmienia kraciaste koszule na
    koszule w paski.
    I przestana pic buds'a.
    Wyjdzie tylko na korzysc ? I bedzie w wiekszej spojnosci z Twoim mysleniem
    chociazby o dolarze ?

    A po Nowym Roku oprocz nowych cen benzyny czeka nas nowy system platnosci za
    > karty kredytowe i kredyt troszke sie skurczy.

    Ja podejrzewam, ze Ty jestes raczej typem , ktory nie folguje debilnym zakupom
    i splacaniu kart kartami. Wiec coz to za problem? Po co chcesz cierpiec
    za ""miliony""?

    "Wiara" sie zdziwi dopiero po
    > nowym roku, bo jak sie rachunki nawarstwiaja na stole, to sie nawet kopert nie
    > otwiera. He he he. Wtedy bedzie kiepsko z wydatkami i obroty w sieciach
    > handlowych troszke spadna.

    Spadna bardzo. Zobacz co zrobil GM- czysty dumping. I po co? Dzis ich sprzedaz
    stanela w miejscu kompletnie i nawet zrzucenia setek tysiecy aut po minimalnym
    proficie niewiele da.......przyjdzie czas zbalansowac rok i wyjdzie na to, ze
    kupa.Mimo dumpingu.
    Przed switami USA ruszy na sklepy za ostanie kredytowe zaskorniaki a potem
    trzeba bedzie zaolacic za paliwo do ogrzewania, gaz i benzyne , moze juz po $4/
    gallon.

    Zeby tylko jobless claims nie skoczyly w styczniu
    > na 500,000 tygodniowo. Trudno bedzie to zwalic na efekt sezonowy albo na
    > skutki Katriny.

    Naprawde, czy to Ciebie martwi? A jezeli to dlaczego? ja bede mial prace ( czy
    Ty nie? ) wiec to olewam.
    No, chyba ze wierzysz w Phillips curve i uwazasz ,ze zwiekszony unemployment
    obnizy inflacje i wzmocni dolara?Ja w to nie wieze.

    >
    > I w tym wspanialym okresie nasz wspanialy Allan przejdzie na emerytura i
    > wszyscy bede sie cieszyc i beda klaskac. Ja tez bede. Bede sie cieszyc, bo
    > nastepny szef zaraz nadrobi zaleglosci i z miejsca wprowadzi measured pace of
    > rate cuts.

    A na jakim efekcie tego kroku Tobie NAJBARDZIEJ zalezy?

    >Mam nadzieje. Zanim zdaze sprzedac tu wszystko i spakowac walizki.

    To nie issue ekonomiczne, tylko raczej psychologiczne.
    Najwieksza bariera do pokonania jest wewnetrzny opor przed dokonaniem tego
    manewru.
  • przycinek.usa 13.10.05, 18:24
    Witam. Ustosunkuje sie do wszystkiego powolutku w kilku postach. Najwazniejsze
    jest krytyczne podejscie do otoczenia. Faktycznie sa sprzecznosc. Dlatego bo
    czesc zjawisk dotyczy dlugiego terminu a czesc krotkiego.
    Ja to pomieszalem ale bez zlych intencji.

    "zwiekszony unemployment obnizy inflacje i wzmocni dolara"

    Obnizenie inflacji powinno doprowadzic do decyzji o obnizce funds a to oslabi
    dolara. Chyba, ze nie bedzie obnizki, to wtedy dolar bedzie stal albo pojdzie do
    gory. Jak pojdzie do gory to zle, bo bedzie presja na eksport, ktory slabo, ale
    jednak rosnie powoli. I dlatego zakladam, ze bedzie obnizka. Nie tak jak w
    Polsce. W Polsce bank centralny jest za silny. I tam byla polityka trwania w
    bledach.

    Mnie nie chodzi o nic. Ja tylko przedstawiam jakie to sa sprzecznosci.
    Np. jedna ze sprzecznosci sa te postawy czlonkow FOMC i FED.

    Obawiam sie, ze w sytuacji krytycznej w jakiej sie znalazl dollar FED bedzie
    dzialal zgodnie z interesem FED (bedacym w sumie prywatnym bankiem), bardziej
    niz w interesie USA. Chodzi o to, ze duze instytucje finansowe majace portfele w
    roznych walorach po prostu nie moga wyjsc z dolara szybko. I FED daje teraz na
    to czas wedlug mnie. Wydaje mi sie, ze FED podejmujac tak gwaltownie kroki
    podwyzszajace stope, stara sie doprowadzic do polki, na ktorej banki centralne i
    inne beda mogly sobie spokojnie odwrocic pozycje i wtedy stopa poleci w dol.
    I taka jest moja wstepna ocena. To jest moja hipoteza. Poparta obserwacja rynku,
    gdzie banki centralne i ogolnie wielkie instytucje finansowe wymieniaja USD na
    EUR CALY CZAS. Dzisiaj, wczoraj, zapewniam, ze jutro tez. Wielka ucieczka.

    Ciekawostka jest tez, ze tak zupelnie przez przypadek dzisiaj mialo miejsce male
    tapniecie na zlotym. To interesujace prawda? Jak te kapitaly reaguja na
    obietnice premii za powrot do USA. Zaczelo sie wedlug mnie polowanie grubych ryb
    na mniejsze. Te ktore spekulacyjnie siedza u was na rynku. Jedni spekulanci
    wroca do USA wierzac Greenspanowi w ten dobrobyt, a wtedy Greenspan majac
    zielone swiatlo na obnizke wysadzi tych frajerow za jednym zamachem przez okno.
    Po tej operacji na rynek dlugu w USA wroca same grube ryby i bedzie jak zawsze,
    ze zarabiaja ci, ktorzy zarobic maja. I oni faktycznie wykupia te Ameryke do
    cna. W koncu czesc z nich tutaj mieszka.
  • przycinek.usa 13.10.05, 20:05
    "Tobie w jakims celu zalezy na tym, by:
    1-Inflacja ruszyla,
    2-Dolar sie zapadl."


    Absolutnie nie. Jeszcze tego brakowalo, aby mi zalezalo na takich katastrofach.
    Wypowiadam sie i po prostu jest to opis. Moimi oczami. Staram sie to robic
    obiektywnie.


    "Bo jesli (jak chcialbys) runie dolar, to twoj dom moze skoczyc ponownie kilka
    razy na wartosci, ale wtedy za niego"

    Niezupelnie. Szczyt jest wyznaczony obiektywnie przez FED. Ja nie mysle o tym,
    co zrobi moj dom, bo w nim mieszkam i jest skladnikiem mojej konsumpcji.
    Kupowanie drugiego jest zas inwestycja, czyli w obecnym ukladzie jest
    nieoplacalne. Zakladajac nawet, ze ty masz dom, to ja NIE obiecuje tobie z
    przekasem, ze stracisz pieniadze, tylko mowie, ze moga spasc ceny. W
    sredniowieczu zabijano poslancow. Zwlaszcza tych od zlych wiadomosci.
    To ja cie rozumiem. Ale proponuje nie podchodzic do tego tak emocjonalnie.


    "OK, ale czy to problem?"

    Tak. Bo moj interes zalezy wprost od rozwoju tego obszaru, gdzie mieszkam.
    To zas jest proporcjonalne do:
    a) niskiego kursu dolara
    b) niskiej stopy funds


    "Ja podejrzewam, ze Ty jestes raczej typem , ktory nie folguje debilnym zakupom
    i splacaniu kart kartami. Wiec coz to za problem? Po co chcesz cierpiec
    za ""miliony""?"


    Jesli analizujesz np. sektor uslugowy, to nie mozesz przejsc obojetnie obok tzw.
    janitors. Nie oznacza to jednoczesnie, ze jest to twoj zywotny interes. Jesli na
    poziom kredytu beda mialy wplyw nowe przepisy, to trzeba o tym myslec.


    "A na jakim efekcie tego kroku Tobie NAJBARDZIEJ zalezy?"

    No coz. Tutaj akurat najkorzystniej dla mnie byloby aby ten dollar w koncu
    poszedl tam gdzie trzeba, czyli w dol. Mysle, ze dla gospodarki tez.
    Mam nadzieje, ze takie postawienie sprawy jest dla ciebie satysfakcjonujaca
    odpowiedzia.

    FED to jednak hamuje obecnie mocno. I dolar nie chce spadac.
    Wiec jest rownowaga. I zobaczymy co dalej.
  • lastboyscout 14.10.05, 14:59
    >>FED to jednak hamuje obecnie mocno. I dolar nie chce spadac.
    Wiec jest rownowaga. I zobaczymy co dalej.<<

    No wiec dalej nie ma inflacji, chociaz pojawila sie sprzedaz detaliczna wiec
    maleje presja na podnoszenie stop.
    Arcytrudna pozycja dla RPP.



  • vice_versa 14.10.05, 16:10
    lastboyscout napisał(a):
    > No wiec dalej nie ma inflacji, chociaz pojawila sie sprzedaz detaliczna wiec
    > maleje presja na podnoszenie stop.
    > Arcytrudna pozycja dla RPP.

    Widzę, że kolega poszerzył grono zwolenników mitu, że wysokie stopy
    procentowe są przejawem walki z inflacją rozumianą jako wzrost cen na rynku.
    To nie rynek wywiera presję na podnoszenie stóp. To FED i BC wywierają presję
    na rynek.

    Kranik i miseczka. Fale w miseczce wywołuje kranik a nie fale w miseczce
    zakręcają kranik. Jak miseczka robi się dziurawa odkręcamy kranik.
    Jak mawia przycinek ekonomia jest szalenie skomplikowana.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 14.10.05, 16:23
    > Widzę, że kolega poszerzył grono zwolenników mitu, że wysokie stopy
    > procentowe są przejawem walki z inflacją rozumianą jako wzrost cen na rynku.

    NIE. Zacytowalem TYLKO dzisiejsze dane i stwierdzilem oczywistosc, ze ta
    nieoczekiwana sytuacja stawia RPP przed waznym rozstrzygnieciem.



    > Jak mawia przycinek ekonomia jest szalenie skomplikowana.<

    NIE. Ekonomia nie jest skomplikowa. Komplikuja ja tylko ekonomiczni idioci.
  • vice_versa 14.10.05, 18:52
    > NIE. Ekonomia nie jest skomplikowa. Komplikuja ja tylko ekonomiczni idioci.

    O właśnie. Ekonomiczny idiota to ja. Kranik i miseczka.

    > stwierdzilem oczywistosc, ze ta
    > nieoczekiwana sytuacja stawia RPP przed waznym rozstrzygnieciem.

    Karl Jung twierdził że człowiek nie może znieść zbyt wiele rzeczywistości.
    A po mojemu rzeczywistość wygląda tak: polska miseczka cieknie, odkręcamy
    polski kranik.

    Giełdy w naszym regionie spadają, inwestorzy uciekają w USD, Greenspan będzie
    stopy podnosił, stopy RPP muszą spaść a złoty się osłabi.

    Ze wstydem przyznaję, że to logika jak z Jańcia Wodnika. Ekonomiczny idiota.
    Felczer i szaman ekonomii z podupadłych antypodów. Tak, to zdecydowanie moja
    gęba.

    "Ważne rozstrzygnięcie"? "Nieoczekiwana sytuacja"? Hmmmm. Słyszałem, że
    zwalnia się stanowisko szefa FED. Miło by było mieć jakiegoś znajomego
    insidera, LBS. Jak nie wyjdzie, to zapraszamy do nas. W końcu BALCEROWICZ MUSI
    (kiedyś) ODEJŚĆ. smile

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 14.10.05, 19:01
    > zapraszamy do nas<

    NIE, dziekuje.
    Nigdy nie bylem bardziej pewny tego, ze tego nie chce.
  • vice_versa 14.10.05, 19:25
    Ja też Cię kocham.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • johnxxv 13.10.05, 05:18
    przycinek.usa napisał:
    >Zanim zdaze sprzedac tu wszystko i spakowac walizki.


    Tak sie zastanawiam nad tym, pijac spokojnie guinessa.
    Tez o tym mysle.
    I dochodze do wniosku, ze jesli TERAZ nie zrobie tego kroku, to pewnie minie
    kolejne 5-10 lat, zanim go zrobie.
    Dzis jest czas optymalny, by stad zwiewac!Dolar jeszcze ""zywy"", dom mozna
    sprzedac za naprawde super pieniadze. (Licze +/_ 12 pensji brutto). Leasowanym
    autem wjechac do rowu albo bezczelnie odwiezc sie na lotnisko, zdefraudowac ile
    sie da z kart kredytowych (sami przysylali i prosili by brac smile i liczac lekko
    wywiezc stad banke $$$ +.
    No bo teraz, zalozmy ze zostaje i :
    -Wali sie RE- kicha. Trzeba czekac az sie odbije, moze za 20 lat ??!!!
    -Redukuja mnie za 2-3 lata w pracy. Bardzo watpliwe, ale dzis narawde wszystko
    moze sie zdarzyc, w koncu kto wierzyl, ze np. komune kiedys trafi szlag smile
    Aa trafil........A wtedy tragedia, bo co mi pozostaje- wlasny biznes, szukanie
    pracy latami i odkuwanie sie finansowe? Albo sprzedanie domu za 1/4 dzisiejszej
    wartosci? I paniczna , nieplanowana ucieczka, dokad? Do Polski??
    _zabieraja za ""nieuzywanie"" nawet te woje glupie karty kred i nawet tego nie
    moge im wyrznac smile to juz depresja smile
    No wiec, jesli juz, to wlasnie teraz !



  • vice_versa 13.10.05, 15:08
    Z prognozami jest tak jak z dmuchaniem na wietrze. Nie ma znaczenia w którą
    stronę dmuchasz, czy będziesz miał rację czy nie, czy będziesz dmuchał z
    wiatrem czy pod wiatr, wiatr i tak przyjdzie z tej strony z której zechce.
    Naprawdę śmieszna jest wiara, że to my ludzie swoimi prognozami powodujemy
    wiatr...

    Od jakiegoś czasu zastanawiam się co powoduje taką inflację tez w tym wątku.

    Mam na to jedną odpowiedź, w którą naprawdę wierzę: prognozy pogody się
    zmieniają, pory roku pozostają bez zmian.
    Druga odpowiedź jakiej sobie udzielam jest taka: Przycinek ma dziką intuicję.
    Dziką czyli a) nieokiełznaną b) skuteczną. Wie, że się coś wydarzy, ma nosa i
    szuka, zasypując nas przy tym kopą informacji i nierzadko sprzecznych tez.

    Wyrażając uznanie dla przycinka z powodu jego zaangażowania i pasji nie sposób
    nie zauważyć, że pośród tez jak najbardziej słusznych padają też tezy, które
    wykluczają się wzajemnie, wprowadzając niesłychany chaos informacyjny.

    Tezy wykluczające się to np.
    1. Teza o deprecjacji USD versus teza o konieczności załamania się rynku
    nieruchomości. Są to tezy wzajemnie się wykluczające. Załamanie się rynku USD
    może być powodowane TYLKO czynnikami fundamentalnymi czyli zwiększoną emisją
    pieniądza. To ma miejsce wtedy gdy stopy spadają w dół. Tymczasem stopy od roku
    ROSNĄ czyli pieniądza jest coraz mniej a ilość zawieranych transakcji na rynku
    nieruchomości SPADA, podobnie jak TEMPO PRZYROSTU udzielanych kredytów. To może
    spowodować załamanie się rynku nieruchomości ale TYLKO w przypadku dalszego
    wzrostu stóp, ograniczania emisji pieniądza/długu/dostępu do kredytu. Osobiście
    uważam że rynek nieruchomości jest znacznie mniej podatny na ograniczenie
    ilości pieniądza na rynku niż rynek akcji który rośnie kiedy ZWIĘKSZAJĄ się
    przychody spółek liczone w USD. Przychody spółek natomiast zwiększać się NIE
    MOGĄ bo ilość USD na rynku spada. Dlatego NAJPIERW na zbity pysk poleci giełda
    i Dow Jones, tym razem NOMINALNIE. To z kolei spowoduje wzrost wartości ZŁOTA I
    podtrzymanie wysokich cen nieruchomości. Co więcej PO krachu na NYSE nastąpi
    kolejna fala obniżki stóp i dodrukowania USD. Popyt na TBondy wzrośnie bo
    zagraniczni będą uciekać przed spadającymi cenami akcji.

    2. USD versus pozostałe waluty. Nie może zaistnieć sytuacja w której wszystkie
    światowe waluty tracą na wartości. To kuriozalne. Oczywiście waluty tracą
    realną wartość bo mamy do czynienia z wyścigiem państw deprecjujących własne
    waluty. Teza o tym że USD będzie spadał i Euro będzie spadać i PLN będzie
    spadać jest nieznośnie niemądra. Wartość waluty jest wyceniana w innej walucie.
    Ten prosty fakt decyduje o tym że jeśli rynki spodziewają się spadku USD za pół
    roku to już dziś kupują Euro a jeszcze mocniej umacnia się PLN. I to zjawisko
    obserwujemy dziś: duzi już wymieniają swoje portfele, a mali jeszcze nie i
    słusznie bo ilość USD się zmniejsza, więc USD się UMACNIA. Nie zmienia to
    faktu, że prędzej czy później nastąpi gwałtowne BĘC. Największe ryzyko biorą
    więc dziś na siebie Ci co mają dług nominowany w Euro a trzymają papiery
    nominowane w USD.

    Przycinek ma niezwykłą intuicję, wyczuwa trzęsienie ziemi wcześniej niż wskażą
    je sejsmografy. Ma jednak niesłychany talent do komplikowania spraw PROSTYCH.
    EKONOMIA JEST PROSTA i nie składa się z tysięcy bzdurnych i nikomu nie
    potrzebnych danych którymi zarzucają nas ekonomiści. Najprostsza relacja jest
    taka: stopy w dół=wzrost TEMPA WZROSTU ilości pieniądza na rynku/ stopy w górę=
    spadek TEMPA WZROSTU ilości pieniądza na rynku. Od momentu zwiększenia/spadku
    produkcji pieniądza przez US Gov do momentu odzwierciedlenia tych zmian we
    wszystkich możliwych wskaźnikach rynku MIJA CZAS, od 12 do 18 miesięcy.

    Proponuję więc jeszcze raz przypomnieć sobie sekwencję zmian stóp FED/Dow
    Jonesa w latach 1984-1989. Tylko pierwszy wykres:
    www.financialsense.com/editorials/griess/2005/0519.html
    Czy czasem okres 2001-2005 niczego nam nie przypomina?
    Paradoksalne jest to że nowy szef FED Alan Greenspan został wybrany w sierpniu
    1987. W październiku nastąpił na NYSE krach a indeks poleciał 20% w dół. Co
    robił Allan ze stopami w sierpniu i wrześniu 1987? Konsekwentnie zmniejszał
    ilość pieniądza na rynku.

    Nieokiełznana intuicja przycinka mówi, że USD spadnie. Oczywiście, że tak się
    stanie, lecz to będzie reakcja wtórna na PIORUNUJĄCE DUPNIĘCIE giełdy. Jeśli
    mam wybierać między opcjami walutowymi a opcjami na NYSE wybiorę opcje na NYSE.
    Czemu? Bo nie każde wyparowanie dolarów z giełdy oznacza ucieczkę od dolara.
    Państwo aby do deflacji nie dopuścić zwiększa ilość rządowych papierów i
    ucieczka od waluty nie następuje. Dlatego też spadek wartości USD wynikający ze
    spadku inwestycji zagranicznych spowodowanych DUPNIĘCIEM NYSE (spotęgowanym
    następnie przez reakcję FEDu obcinającego stopy i zwiększającego dodruk
    pieniądza) będzie nieporównywanie mniejszy niż samo DUPNIĘCIE NYSE.



    Dziękując przycinkowi za wysiłek jaki wkłada w ten wątek i doceniając jego
    próby wytłumaczenia nam zawiłości ekonomii polecam by spojrzał na zagadnienia
    prościej co pomoże mu zrozumieć meteorologię i trafniej przewidywać przyszły
    przebieg wydarzeń.
    W trosce o klarowność obrazu fundamentów namawiam również, żeby nie wybiegać
    zbytnio w przyszłość, pozwolić sprawom biec zgodnie ze ich naturalnym rytmem.
    Pory roku naprawdę mają większy wpływ na nasze życie niż codzienne prognozy
    pogody, które afundamentalnie podważają wiarygodność naszych prognoz.
    W DÓŁ:
    NAJPIERW NYSE (papiery prywatne)
    POTEM DOLAR (wtórna reakcja rynku na so called "dekoniunkturę")
    POTEM STOPY %
    POTEM DOLAR (FUNDAMENTY, czyli emisja papierów państwowych)

    W GÓRĘ:
    OPCJE PUT NA NYSE
    OPCJE CALL NA ZŁOTO
    a na koniec ROPA NAFTOWA

    I tą jakże pozytywną prognozą pogody, która jak wiadomo w zależności od
    przebiegu wypadków przypominać będzie sikanie z wiatrem lub pod wiatr, żegnam
    się z państwem.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 13.10.05, 15:28
  • vice_versa 13.10.05, 15:55
    O czym piszesz?
    Znowu trzeba wykasować post?
    Spróbuj być dla siebie tak dobry, wziąć sobie piwo z lodówki i wypić duszkiem
    zanim naciśniesz Enter?
    To jakiś quiz?
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 13.10.05, 16:02
    Tak .... lubie robic taki dreszczyk emocji .... (mam olbrzymie siatkarskie lapy
    i plaskie paluchy, nie wiecie gdzie mozna kupic klawiatury dla Shrekow? wink
  • johnxxv 13.10.05, 16:02
    Co wg. Ciebie moze byc potencjalnym czynnikiem, ktory "zastartuje" zeslizg
    NYSE ?
  • vice_versa 13.10.05, 17:34
    ...powiem tak: nie wiem. Nie wiem czy to będzie raport, upadłość, indeks
    publiczny bądź prywatny i co będzie pierwsze. Może to być przycinkowy 16
    grudnia, a może to być gwałtowne wycofanie się z rynku jednego z graczy, może
    to być wniosek o upadłość GM a może atak terrorystyczny. Dla mnie nie ma to
    żadnego znaczenia czy to będzie za tydzień za miesiąc czy za pół roku. Ja po
    prostu sobie na ten 20% spadek POCZEKAM.

    Dla mnie ten czynnik już nastąpił. Miał miejsce w czerwcu 2004 i była to
    zmiana stóp procentowych czyli początek ograniczania emisji USD. Jedynym
    czynnikiem który silniej wpływa na inwestorów niż zahamowanie wzrostu
    przychodów jest realny spadek wartości przychodów oraz bankructwa. Spółki nie
    mogą zarabiać więcej czegoś czego jest mniej. A stale ZMNIEJSZA SIĘ ilość USD w
    obrocie.

    Nie wiem czemu się nie wycofują i nie wiem co kieruje ich optymizmem.
    Widocznie mają powody. Widocznie z morza informacji łowią sobie te które dla
    nich dziś są istotne. Naprawdę uważam, że jeślibym zaczął wyznaczać daty,
    szukać związków przyczynowo-skutkowychczemu inni nie wycofują się z rynku,
    obstawiać wydarzenia to wiedziałbym mniej niż wiem dziś. Nie więcej tylko
    mniej. Pogubiłbym się w domysłach.

    I jeszcze jedno drobna uwaga: nie oczekuj ześlizgu. To będzie trach, bum, łubu-
    dubu i bęc, nie ześlizg.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 13.10.05, 18:05
    >I jeszcze jedno drobna uwaga: nie oczekuj ześlizgu. To będzie trach, bum, łubu-
    dubu i bęc, nie ześlizg.<

    To dokladnie sie wydarzy ... w Polsce.



  • vice_versa 13.10.05, 21:13
    Prześledź proszę ten wykresik co do niego link załączyłem wyżej.Ten wykresik
    załączyłem specjalnie dla Ciebie żebyś wiedział czy to jest screwmachine czy
    rollercoaster. Ty mówisz, screwmachine, ja się zgadzam, dla giełdy to
    screwmachine, na stopach i na USD to rollercoaster.
    I odpowiedz sobie na pytanie gdzie my w tym cyklu od 1984 do 1989 jesteśmy
    TERAZ. I u kogo będzie krach. Okres 84-87 naprawdę niczego Ci nie przypomina???

    U nas krachu nie będzie, będzie szybszy lub wolniejszy ześlizg na GPW, wtórny
    do tego który będzie miał miejsce w USA... Jak siądzie NYSE to i tak głównym
    zagrożeniem będzie spadek USD i wszyscy będą od tego USD uciekać. I będą
    MUSIELI kupować te polskie papiery które SĄ w obrocie. Rząd będzie deficyt
    zmniejszał, stopy podnosił, a giełda po chwilowym ześlizgu będzie iść w górę.
    Zrozum LBS mamy wolny rynek. Jak nie chcesz mieć papierów USD to kupujesz inne
    papiery. M.in. polskie papiery, byle dalej od deprecjowanego USD, złoty rośnie,
    deficyt maleje, podatki maleją, wpływy z podatków rosną bo USA ciągnie ropę a
    wzrost napływającego kapitału powoduje wzrost obrotu i wpływów z podatku VAT. U
    nas jest hossa. To do nas napłynie kapitał, bo u was to się co najwyżej może
    zacząć inflacja jak do Was wrócą czkawką USD które Greenie wyrzucał na rynek od
    2001. Ty się lepiej módl, żeby chinole nie zrobili jednej rozsądnej z ich
    perspektywy rzeczy: nie zaczęli wyprzedawać TBondów w momencie tąpnięcia NYSE.
    Jeśli na to wpadną, to jesteście ugotowani na twardo.

    Jeśli piszesz że to u nas będzie bęc to masz rację. Za 3 lata, budzet będzie
    miał kłopot, ale najsilniejszy kryzys będą wtedy przeżywały Chiny. To Chiny są
    obecnie obiektem screw, nie Polska. I zamiast wróżyć kto bardziej od rynku w
    d.. dostanie mógłbyś LBS zaproponować jakieś rozwiązanie jak w Chinach dorobić
    się majątku. A Ty z tym natrętnym geopolityzmem, albo USA albo Polska. Dupa
    blada LBS, jedziemy na tym samym wózku, tylko w różnych fazach... A wg Ciebie
    to jedziemy w tych samych fazach tylko po Was jeździ matchbox a po nas TIR,
    albo inaczej po was biega mrówka a po nas słoń... To absurd.

    Last Boy, Ty jesteś zakochany bez pamięci w Ameryce, Polska Cię skrzywdziła,
    Balcerowicz nakradł i kradnie dalej więc rozumiem, że dokąd LBS będzie żyw w
    Polsce będzie tym gorzej a jedynym wyjściem dla Polaków jest wyjazd do tego
    kraju mlekiem i miodem płynącego. Jak miałbyś jakiś interes w pasażerskich
    przerzutach na linii Warsaw-NY to jeszcze bym rozumiał te herezje, ale tak to
    jest zwyczajny zwierzęcy antybalcerowizm w niczym nie wyróżniający Cię od
    Andrzeja L.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 13.10.05, 21:35
    Rozumiem. To taka polska "ucieczka do przodu" o ktorej wielokrotnie meldowales.
    A messengera powiesic bo smutno gada.
    Przycinka i Bush_a tez:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30384120&a=30389358
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30384120&a=30389532

    A to koniecznie sobie wydrukuje zeby miec sie czym rozweselac (jak mi ten dolar
    spadnie). Najbardziej podoba mi sie to o zmniejszaniu deficytu za pomoca
    wzmacniania zlotego smile

    > U nas krachu nie będzie, będzie szybszy lub wolniejszy ześlizg na GPW, wtórny
    > do tego który będzie miał miejsce w USA... Jak siądzie NYSE to i tak głównym
    > zagrożeniem będzie spadek USD i wszyscy będą od tego USD uciekać. I będą
    > MUSIELI kupować te polskie papiery które SĄ w obrocie. Rząd będzie deficyt
    > zmniejszał, stopy podnosił, a giełda po chwilowym ześlizgu będzie iść w górę.
  • vice_versa 13.10.05, 22:36
    Ja Ci o żadnej ucieczce do przodu nie meldowałem. To nie ja i zupełnie, ale to
    zupełnie nie wiem o co Ci chodzi. Mógłbyś pisać troszkę konkretniej? Np. kto
    będzie uciekał i przed czym?

    Po drugie jak nie wierzysz, że USD pójdzie w dół, to nie wierz. Ja bym na Twoim
    miejscu sięgnął po jakieś charty z 87-89 i zobaczył co się wtedy działo z
    kursem USD wobec DM i GBP. Masz rację śmiech to zdrowie, lepiej się śmiać, LBS,
    lepiej się śmiać. Tak, LBS, nie zapominaj że ja właśnie mówię, że WAM się
    RYPNIE giełda, i że to ja jestem złym prorokiem dla Was, którym bardzo dobrze
    życzę. Ja DZIŚ mówię, że giełda rypnie jak 2x2, a Ty mi tu robisz z siebie
    ofiarę mojego wieszania... Ja tak twierdzę TERAZ, nie rok temu, nie dwa i nie
    trzy. TERAZ czyli przez najbliższe pół roku NYSE jest poważnie przeinwestowana.
    Ty mnie nie słuchasz i zajmujesz sie po próżnicy licytacją kto dostanie w d...
    bardziej Amerykanie czy Polacy. To chora dyskusja, bardziej o polskości niż o
    rentowności i ilości pieniądza na rynku. Według Ciebie to ilość i tempo
    przyrostu pieniądza na rynku amerykańskim rośnie i Stanom grozi inflacja,
    według mnie spada a FED i USTreasury właśnie ostro pracują na deflację. To jest
    różnica nie do pogodzenia. Popatrzymy zobaczymy, LBS.


    >Najbardziej podoba mi sie to o zmniejszaniu deficytu za pomoca
    > wzmacniania zlotego smile

    Oczywiste jest też, że dług publiczny zaciąga się wtedy jak jest ODPŁYW
    ZAGRANICZNYCH AKTYWÓW NETTO. A u nas w najbliższym czasie będzie gwałtowny
    PRZYPŁYW, być może ostatni akord, ale jednak przypływ.

    Napływ gotówki z zewnątrz ZAWSZE powinien skutkować OBNIŻENIEM DEFICYTU, bo
    wtedy gotówka płynie wprost do sektora prywatnego. Odpływ gotówki z kraju
    natomiast zawsze skutkuje podwyższeniem deficytu i spadkiem stóp procentowych.
    ZAWSZE. Czyli POD KAŻDĄ SZEROKOŚCIĄ I DŁUGOŚCIĄ GEOGRAFICZNĄ. Powinien, czyli o
    ile finansiści zachowują się racjonalnie i rentownie.
    Nigdzie natomiast LBS nie postawiłem tezy odwrotnej że wzmocnienie się złotówki
    powoduje obniżenie deficytu bo to teza kretyńska i nieprawdziwa. To nie
    wzmocnienie złotówki powoduje zmniejszenie deficytu tylko wzmacniająca się
    złotówka POWINNA skłonić rząd do zacieśnienia polityki monetarnej, aby
    spowodować napływ pieniądza w sektor prywatny. "Aby spowodować" to oznacza
    warunek, nie konieczność. Zależność którą wydumałeś z mojego postu jest
    kuriozalna.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 13.10.05, 22:55
    Bedzie dosyc ....
  • lastboyscout 13.10.05, 16:05
    >>>Z prognozami jest tak jak z dmuchaniem na wietrze. Nie ma znaczenia w którą
    stronę dmuchasz, czy będziesz miał rację czy nie, czy będziesz dmuchał z
    wiatrem czy pod wiatr, wiatr i tak przyjdzie z tej strony z której zechce.
    Naprawdę śmieszna jest wiara, że to my ludzie swoimi prognozami powodujemy
    wiatr...<<<

    Poprognozujmy! smile

    Wzrost cen importu okazal sie w sierpniu TRZY RAZY WIEKSZY wiekszy od
    oczekiwanych (chociaz deficyt handlowy byl zgodny z oczekiwaniami).
    Mamy poczatek uderzenia inflacyjnego o ktorym tylekroc mowilem.
    Beda wiec dalsze podwyzki stop (NIE TYLKO tutaj .... BUM) o ktorych mowilem.
    Nie mowilem jeszcze o najciekawszym, bedacym efektem powyzszego: reakcji rynku
    pozyczkowego. Generalnie pozyczki staną. Pozyczkobiorcy majacy zmienna stope
    gwaltownie wyrzuca na rynek swoje domy, probujac sie ratowac wczesniejsza splata
    pozyczki. Ci ze stala stopa początkowo beda cieszyc, ze inflacja skonsumuje ich
    raty pozyczkowe ale sie pomyla bo cos tam na poczatku zyskaja ale zaraz potem
    spocą dupę w strachu o utratę cześci dochodu a nawet pracy.
    Powinny spasc ceny nieruchomosci ze niekoniecznie to sie wydarzy poniewaz
    wzrost innych cen skonsumuje zyski nieruchomosciowe. Sprowadzi sie to wszystko
    to drozyzny czemu nie zaradza nawet Chinczycy, ktorzy znowu odmowili nam wzrostu
    cen swoich produktow.

    ... wiec mowicie ze w Polsce wszyscy maja zmienna stope procentowa albo kredyty
    w obcych walutach? cooooool ! .....



  • przycinek.usa 13.10.05, 18:53
    poszukalem z ciekawosci co o tym mysla Polscy analitycy. I znalazlem.
    I przeczytalem i w zadnym komentazu nie ma ANI JEDNEGO SLOWA o zadnych minutach
    FOMC, nigdzie nie padla mozliwosc utrzymania tempa wzrostu stopy funds. Nikt w
    Polsce NIE WIE, dlaczego nastepuje relokacja srodkow z rynkow Europy Wschodniej.
    Te komentarze sa bladzeniem we mgle. Zwroccie uwage, ze to sa tzw. "analitycy",
    czyli osoby, ktorym sie w bankach placi za to, zeby wiedzialy. Czy ktos im zadal
    pytanie DLACZEGO? Sami zobaczcie:


    Inwestorzy opuszczają nasz region:

    mojeinwestycje.interia.pl/news?inf=675991
    Złoty wyraźnie słabszy

    mojeinwestycje.interia.pl/news?inf=675980
    Złoty słabszy

    mojeinwestycje.interia.pl/news?inf=676035
  • lastboyscout 13.10.05, 20:04
    Ja probowalem zapytac TUTAJ Polakow (w Polsce) o rozwoj sytuacji w kraju (157
    wpisow!) i dowiedzialem sie tylko, ze ... Ameryka upadnie: szybko, gwaltownie i
    na pewno a ty sie dziwisz, ze nie powiedza ci o tym ci ktorym PLACA za to, zeby
    nie powiedzieli?

    Zacytowac JESZCZE RAZ "Wyspianskiego" Czecha?
  • przycinek.usa 13.10.05, 20:15
    ja w to nie wierze. analitycy, a zwlaszcza tacy, ktorzy etatowo komentuja
    sytuacje, lubia sie chwalic posiadana wiedza. To zas oznacza, ze jakby
    ktorykolwiek z nich mial taki smakowity kasek - to zaraz rozpaplalby na cala
    Interie.

    Mysle, ze nie ma co szukac tutaj teorii - tylko znalesc najprostrze rozwiazanie.
    Oni po prostu tego nie wiedza. A Ameryka nie upadnie, tylko skonczy sie
    zatrudnianie zagranica. Teraz rozwoj wewnetrzny jest tak wysoki, ze nie
    wystarczaja zasoby wewnetrzne, rownowaga cenowa placa-praca jest wysoko i
    bardziej oplaca sie zatrudniach Chinczyka, zamiast placic w kraju za skarpetki.
    Jak dollar spadnie, to Chinczyk zostanie zwolniony. I bezrobotni specjalisci od
    IT beda szyc skarpetki. To ostatnie to jest zart. Na wszelki wypadek mowie.


  • szutnik 13.10.05, 20:27
    Interia i Onet zatrudniają półamatorów do komentarzy walutowych i tam się po
    prostu nie czyta, jeśli się chce czegoś dowiedzieć.
    akcje.net/n/?f=31356
    --
    Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej wokoło lecą szmaty zapalone.
    Gorejąc, nie wiesz, czy stawasz się wolny, czy wszystko Twoje ma być
    zatracone....
  • przycinek.usa 13.10.05, 20:38
    moze spadnie, a moze wzrosnie. Formacja taka i sraka, wsparcie opor i sam
    decyduj jak bedzie, nic nowego. Wystarczylo dodac zdanie, ze bardziej
    prawdopodobne jest wybicie z formacji odwroconej glowy ramiona zwlaszcza w
    kontekscie wypowiedzi czlonkow FOMC, ze stopa procentowa bedzie dalej wzrastac.
  • robisc 13.10.05, 20:41
    15:38 13.10.2005
    Złoty znacząco stracił na wartości

    Wzrosty, czy spadki, czyli czym żyją rynki.

    RYNEK MIĘDZYNARODOWY

    Czwartek na rynku eurodolara to zgodnie z oczekiwaniami pokazał zdecydowaną
    przewagę podaży nad popytem. Czynnikiem, który pomógł dzisiaj zwolennikom
    spadków były informacje makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych.

    W godzinach popołudniowych Departament Handlu poinformował, że deficyt handlowy
    USA wzrósł w sierpniu o 1,8 proc. do 59 mld USD. To wynik zgodny z prognozami
    ekonomistów. Import rósł szybciej od eksportu w sierpniu. Deficyt wymiany z
    Chinami osiągnął rekordową wysokość 18,5 mld USD i 126,2 mld USD od początku
    roku. Liczba "nowych bezrobotnych" spadła o 2 tys. i wyniosła 389 tys.,
    poinformował Departament Pracy. Huragany Rita i Katrina były przyczyną ok. 75
    tys. nowych wniosków o zasiłek złożonych w omawianym okresie. Rynek oczekiwał
    spadku nawet do 350 tys. Departament Pracy podał, że Ceny importu wzrosły we
    wrześniu o 2,3 proc., najmocniej od 15 lat, poinformował Departament Pracy. To
    skutek wzrostu cen paliw. Ceny importu gazu wzrosły o 28,8 proc., a ropy o 7,3
    proc. Ekonomiści prognozowali, że ceny importu wzrosną o 0,9 proc. Bez
    uwzględniania cen ropy ceny importu wzrosły o 1,2 proc. Bez uwzględniania
    wszystkich paliw wzrosły o 0,4 proc. Największy wpływ na obserwowane po
    godzinie 14:30 umocnienie dolara względem euro jak się wydaje miała ostatnia
    informacja. To właśnie po jej opublikowaniu kurs eurodolara przełamał ostatni
    dołek tworząc nowe minimum na poziomie 1,1935. O godzinie 15:30 jedno euro
    wyceniane było na 1,1943 dolara.

    Sytuacja techniczna eurodolara: scenariusz na dzień dzisiejszy został
    zrealizowany. Zbliżamy się obecnie w okolice wsparcia 1,1900 - 1,1915.
    Wskaźniki techniczne sugerują, że godziny sesji azjatyckiej przynieść mogą
    ustabilizowanie notowań. Sentyment prodolarowy pomimo, że jest jeszcze widoczny
    nie jest już tak wyraźny jak np. pod koniec wczorajszej sesji. Próby zejścia
    kursu w rejon 1,1900 - 1,1915 powinny mobilizować byki do bardziej
    zdecydowanego otwierani długich pozycji. Przełamanie figury 1,1900 przy obecnym
    obrazie rynku spowodowałoby zejście do 1,1864, skąd kurs łatwo mógłby powrócić
    do średniookresowego kanału spadkowego.





    RYNEK KRAJOWY

    Czwartek przyniósł w końcu bardziej widoczną zależność pomiędzy Warszawską
    Giełdą Papierów Wartościowych, a krajowym rynkiem walutowym. Wskutek
    kontynuacji spadków na warszawskim parkiecie (WIG stracił około 2,5%, a WIG20
    prawie 3%) wskazującym na wycofywanie się inwestorów i realizowanie zysku złoty
    podczas dzisiejszej sesji znacząco stracił na wartości. O tym, że ruch
    pochodził z naszego rynku świadczy fakt, że złoty tracił systematycznie na
    większości krosów. Na parze EUR/PLN kurs przełamał wskazywany opór w rejonie
    3,9100 i ustanowił lokalną górkę na poziomie 3,9200. Techniczne poziomy oporów
    popękały także na parze USD/PLN, gdzie kurs po porannym przejściu przez 3,2400
    wzrósł do poziomu 3,2840. Wzrostom na tej parze dodatkowo sprzyjał umacniający
    się dolar na rynku światowym. O godzinie 15:00 jedno euro zgodnie z notowaniami
    na międzybanku wyceniane było na 3,9215, a jednego dolara na 3,2790 złotego.
    Jak na razie brak jest sygnałów, aby zapoczątkowane dzisiaj osłabianie się
    złotego miało się zatrzymać na dzisiejszych kwotowaniach.

    Jarosław Klepacki

    Euro Consulting & Management Sp. z o.o.
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • przycinek.usa 13.10.05, 21:25
    W ogole to ja mysle, ze byla taka psychoza tego deficytu. Wszyscy gadali, ze co
    bedzie jak ten deficyt wzrosnie. Bo przeiwdywania przewidywaniami, mowilo sie o
    60 bilionach, a tyle razu sie mylili, ze juz nikt nikomu nie wierzyl. Teraz
    natomiast nie dosc ze wyszlo gora, to przebija opory z wczoraj, i caly rynek
    jest wyciskany jak cytryna.

    Pytanie tym razem KTO. Bo ruch jest na jenach. 1.2022 eurodollar.
  • przycinek.usa 13.10.05, 21:54
    zreszta ja dzisiaj mam dosc, bo niewykorzystalem w sumie oczywistej okazji do
    zarobienia pieniedzy i jestem delikatnie mowiac zly. Wszyscy siedzieli na
    krotkich i jasne bylo, ze to wycisna. Dollar oslabl znacznie w ciagu ostatniej
    godziny i ja zamiast siedziec na dlugiej rowno jak czlowiek, to sie czyms
    zdenerwowalem i zamknalem calkiem dobre pozycje, jak jakis dzieciak. I zamiast
    wyciagnac bez emocji przynajmiej 50 pipsow, to ucieklem jak zajac po 10. Nawet
    nie pisze ile to poszlo od dolka, bo to wstyd. Emocje.

    Rynek sie jeszcze troche musi konsolidowac. Nie ma sily do wzrostu.
    FED zabil zupelnie ochote rynku do przeceniania dollara.
    Wystraszyl wszystkich pesymistow dokumentnie razem ze mna.
    Natomiast optymisci obsiedli krotko EUR tak jak stado much wiadomo co.
    Maja szczescie, ze dostali po tylkach tylko po paredziesiat pipsow.

    No ale kto powiedzial, ze bedzie latwo?
    Na normalnym rynku perspektywa podwyzki o kolejne 0.75% to jest takie eldorado
    dla spekulantow, ze ja sie nadziwic nie moge, ze minelo pare dni, a ten dollar
    stoi. To nienormalne. Albo to ruszy w dol, albo w gore. Stac nie moze.
    Ja jednak tego nie widze ponizej 1.1900. A caly rynek na okraglo tokuje, ze
    najbardziej prawdopodobny target to 1.19. To ja sie pytam, czemu wszystkim stopy
    polecialy godzine temu?

    Wszyscy sie zachwycaja mocnym dollarem, a ja sie pytam, czemu nie mamy 1.1850
    teraz?
  • vice_versa 13.10.05, 21:38
    szutnik napisała:

    > Interia i Onet zatrudniają półamatorów do komentarzy walutowych i tam się po
    > prostu nie czyta, jeśli się chce czegoś dowiedzieć.
    > akcje.net/n/?f=31356

    Twój link jest IDENTYCZNY co link Przycinka.
    Tomasz Gessner Forex-desk
    Ale dowciap, szutnik...
    Gratuluję, sam Przycinek sie nie zorientował...

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 13.10.05, 21:56
    tak mi sie wydawalo, ze czytam to samo w kolko. He he he.
  • lastboyscout 13.10.05, 21:04
    > ja w to nie wierze. analitycy, a zwlaszcza tacy, ktorzy etatowo komentuja
    > sytuacje, lubia sie chwalic posiadana wiedza. To zas oznacza, ze jakby
    > ktorykolwiek z nich mial taki smakowity kasek - to zaraz rozpaplalby na cala
    > Interie.

    Nie zgodze sie.
    Pamietaj, ze UCZCIWA ocena tzw. Planu Balcerowicza juz oznaczalaby PRAWDZIWA
    NIEZGODE na wyprzedaz, zadluzanie i wszystkie inne jaja lat 90tych.
    To NIE BYLO (i WCIAZ nie jest!patrz wynik wyborow) na reke wlasciwie WSZYSTKIM:
    politykom, MEDIOM, ubekom, pseudobiznesmenom a nawet zwyklym ludziom, ktorzy
    wolą Pewexy niz zwykle sklepy a w portfelach MOCNIEJSZA (?!) walute.
    TYLKO NA TYM polegal geniusz "planu Balcerowicza" ....

    Bedac calkiem uczciwym MY pozyczamy DOKLADNIE TAK SAMO, zeby chinszczyna byla
    tansza.
    Jedyna roznica tkwi w tym , ze potrafimy to robic LEPIEJ i W SWOICH fabrykach ,
    mamy zdrowsza i silniejsza gospodarke i ... atom.
    Reszta to ta sama ludzka chuć ....




    > Oni po prostu tego nie wiedza. A Ameryka nie upadnie, tylko skonczy sie
    > zatrudnianie zagranica. Teraz rozwoj wewnetrzny jest tak wysoki, ze nie
    > wystarczaja zasoby wewnetrzne, rownowaga cenowa placa-praca jest wysoko i
    > bardziej oplaca sie zatrudniach Chinczyka, zamiast placic w kraju za
    skarpetki.Jak dollar spadnie, to Chinczyk zostanie zwolniony. I bezrobotni
    specjalisci od IT beda szyc skarpetki. To ostatnie to jest zart. Na wszelki
    wypadek mowie.

    Oczywiscie ze tak!
    To taka odmiana zatrudniania nielegalnych emigrantow zagranica.
    Mozna bylo uchylic granice i zbudowac fabryczki gadzetow na Brooklynie i na
    miejscu zatrudniac tych samych Chinczykow, Rosjan czy Meksykow ale prosciej bylo
    ich zatrudnic ich TAM u siebie! Odpadlo niebezpieczenstwo ich pozostania tutaj
    przy spadku koniunktury, zatruwanie swojego srodowiska, koszty i problemy
    spoleczne itd.
    Z tym ze tych skarpetek tez nie bedziemy szyc, przynajmniej nie ci z IT.
    Bush sciagnie sobie tutaj szwaczy (w swoim programie nazywa ich guest workers
    ,czytaj:3-6 lat i wynocha!). Oni uszyja tysiac skarpetek za jedna kopie DVD
    "Shreka 3" .
    Czy to jest juz wyzysk czy jeszcze ... wymiana towarowa? wink
  • szutnik 13.10.05, 18:59
    Twoje informacje, przycinek, nie do końca są ścisłe. Piszesz:
    "To jest moja hipoteza. Poparta obserwacja rynku,
    gdzie banki centralne i ogolnie wielkie instytucje finansowe wymieniaja USD na
    EUR CALY CZAS. Dzisiaj, wczoraj, zapewniam, ze jutro tez. Wielka ucieczka."

    To nie banki centralne! To instytucje prywatne, te które w ubiegłych latach
    grały w dollar carry trade - dziś zwracają pożyczone USD, więc je kupują na
    rynku! Dopóki ten proces trwa dollar nie upadnie:

    "Central Banks Get High on the Dollar"
    [...] But last year, rumors began to circulate that central banks were
    diversifying away from the dollar, especially as the dollar began to drop. But
    then it has come back. What happened? It looks like the rumors of foreign
    central banks buying fewer dollars were just that - rumors[...]
    [...]Turning to another concern, the IMF has just issued a report proving that
    the position that the dollar bears have staked out that the world's central
    banks have been diversifying away from the US dollar was and is false. They may
    have been doing so back in '04, but they've clearly not been doing so this
    year. Our friend, Mr. Stephen Jen, of Morgan Stanley, who heads up that firms
    foreign exchange analytical group, wrote yesterday that 'Bottom line: IMF
    reports no USD diversification, but EUR diversification Contrary to an
    overwhelming consensus view in late-2004 that central banks were diversifying
    wholesale from USD assets, the latest report from the IMF points to exactly the
    opposite: the share of USD assets in total reserve holdings increased in both
    nominal and real terms, while there were signs of diversification from EURs in
    relative terms.
    "Central bank diversification was the dominant theme in late-2004 This was the
    single-most powerful theme in the currency markets in late-2004, and propelled
    EUR/USD into deep overshoot territory by December 2004. We strongly contested
    this consensus view, and argued strongly, in a note issued in February 2005,
    the USD share may have actually risen in 2004. The latest report on the
    currency composition of official reserves from the IMF validates our
    prediction.'"
    And then Bill King sends us this note on the actual numbers. Pay attention, as
    the buying is more than the supply! Quoting:
    "John Williams makes several trenchant observations about the Fed's newly
    released 'Flow of Funds' report for 6/30/05. 'The United States came out of the
    second quarter owing the rest of the world a stunning $5.2 trillion more than
    the rest of the world owed it. This marked an increase of more than $600
    billion from a year earlier. During 2004, foreign investors absorbed an
    extraordinary 98.9% of all Treasury issuance, a net of $358.5 billion acquired,
    versus a net of $362.5 issued.
    "Foreigners also absorbed a very large proportion of the issuance of US agency
    securities, 89.2%, a net of $104.8 billion acquired, versus net issuance of
    $117.5 billion. Thus, combined foreign purchases of Treasuries and agencies
    equaled a whopping 96.5% of total issuance, $463.3 billion, versus $480.0
    billion. As for the purchase of corporate bonds, foreign investors took down a
    net of $254.4 billion, 42.8% of total net issuance of $594.9 billion.
    "In addition to the huge proportion of foreign Treasury acquisitions last year,
    the Federal Reserve added $51.2 billion to its own Treasury portfolio. This
    means that during 2004, the Fed and foreign investors absorbed $409.7 billion
    or about 113% of total issuance of $362.5 billion....This results from combined
    foreign 'official' (largely central bank) and Federal Reserve purchases of
    Treasuries of $323.9 billion, equal to 89.4% of last year's total Treasury
    issuance. Central banks are generally not very price-sensitive buyers."
    www.gillespieresearch.com/cgi-bin/s/article/id=666






    --
    Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej wokoło lecą szmaty zapalone.
    Gorejąc, nie wiesz, czy stawasz się wolny, czy wszystko Twoje ma być
    zatracone....
  • przycinek.usa 13.10.05, 19:29
    Informacje na temat karnetu zlecen i ogolnie handlu sa tajne. Jednak od czasu do
    czasu informacje na temat znacznych zlecen sa podowane do publicznej wiadomosci
    przez dealerow i czasem mozna sie czegos ciekawego dowiedziec. Np. wczoraj bank
    z niemiec wymienial olbrzymia ilosc euro na USD. Nie chce mi sie kopac po tych
    komunikatach, bo zacytowalbym. To samo dotyczy komunikatow z dzisiaj. Tym razem
    sa inne banki centralne.

    Z reguly sa to banki z Azji. Ale sa wyjatki w komunikatach. Np. banki z Polski i
    Wegier. Te ostatnie po odwrotnej stronie rynku. -))

    Obecnie (ostatnie 2 tygodnie) caly popyt w zdecydowanej wiekszosci pochodzi od
    instytucji centralnych. Dlatego ten kurs nie chce zlesc zdecydowanie ponizej 1.2
    Jest oczywiscie masa optymistow i rynek jest ciezki, tak, ze BC moga sobie
    spokojnie kupowac. Najciekawsze jest to, ze rynek nie zareagowal gleboka znizka
    na te obietnice podwyzek.

    I ja mam na to kolejna teorie. (Prosze przymruzyc oko) Mianowicie wydaje mi sie,
    ze FED juz teraz ma czesciowe dane i minorowy obraz rynku pod katem bilansu
    przeplywow w transakcjach zagranicznych w 3Q.

    To, co mnie sie wydaje, ze ma kluczowe znaczenie i wplywa na decyzje FED o
    panicznym podwyzszaniu teraz.

    Bo przeciez wiadomo, ze skoro wiekszosc GDP jest generowana przez kredyt, to
    obnizenie kredytu w dlugim terminie wplywa na popyt i dziadzio Greenspan to wie
    swietnie. Wie, ze nie ma potrzeby az tak znacznie podwyzszac stopy i tak
    panicznie mowic o tym naokolo, ze tak sie zrobi za 2 miesiace.
    Dlatego wedlug mnie to saldo przeplywow w 3Q musi byc fatalne.
  • przycinek.usa 13.10.05, 19:36
    I oczywiscie nie komentuje tego zacytowanego przez ciebie artykulu, bo to sa
    archiwa i jakies zupelnie nieaktualne zjawiska. To bylo mase czasu temu.
  • vice_versa 13.10.05, 23:28
    Nieaktualne zjawiska??? No pewnie, że nieaktualne! Stopy w międzyczasie poszły
    w górę a emisja USD spadła. W międzyczasie USD się umocnił czyli zagranica
    zaczęła go kupować jeszcze więcej! Trend się POGŁĘBIŁ a nie odwrócił, przycinku!
    Ktoś przeinwestowuje!

    Szutnik napisała:
    > To nie banki centralne! To instytucje prywatne, te które w ubiegłych latach
    > grały w dollar carry trade - dziś zwracają pożyczone USD, więc je kupują na
    > rynku! Dopóki ten proces trwa dollar nie upadnie.

    Owszem i banki centralne i instytucje prywatne. Niektóre BC i niektóre prywatne.
    Dokładniej mówiąc jest tak, że proces umacniania się USD będzie trwał tak długo
    jak ilość emitowanych papierów się będzie zmniejszać a dysproporcja pomiędzy
    acquired a issued zwiększać aż do momentu... zwiększenia emisji USD i spadku
    stóp procentowych. Czynnik spustowy? Przecena papierów. To oczywiste: USTreas
    emituje mniej, USD idzie w górę, giełda idzie po płaskim, stopy idą w górę, bo
    FNA wyglądają fantastycznie, coraz więcej pieniądza zagranicy napływa, US Treas
    może ograniczyć wysokość emisji TBonds pozwalając na akumulację nadwyżki przez
    papiery prywatne, ale... obniżanie ilości pieniądza od czerwca 2004 skutkuje
    tym, że perspektywy wzrostu przychodów spółek zamierają, giełda pikuje, USD
    idzie w dół, FED zmienia kurs na stopach, USTreas zwiększa emisję TBondów.

    Proste.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 13.10.05, 23:50
    to skoro takie proste, to czemu wszyscy sie ze mna klociliscie w grudniu 2004,
    jak mowilem, ze teraz bedzie Dollar the King a caly rynek szykowal sie do
    ogloszenia rekordu spadku na USD, ktory mial nastapic w styczniu i ... nie nastapil?
    Takie bylo proste? Co? Ile razy mam ci zwracac uwage na Tbonds?
  • vice_versa 14.10.05, 01:25
    Nigdy nie twierdziłem, że wzmocnienia na USD nie będzie. Też wiedziałem, że
    wzmocnienie być MUSI. Ja uważałem tylko, że w pierwszej połowie roku zwrot z
    USD w porównaniu ze zwrotem ropy będzie nieporównywalny. Porównaj zwrot z ropy
    ze zwrotem z USD do czerwca włącznie. To naprawdę bardzo łatwo sprawdzić i mogę
    zacytować swoje posty jeśli chcesz. Przez pierwsze pół roku podwyżek i
    ograniczania papieru dolar poruszał się w trendzie bocznym, umocnienie nie było
    znaczne.

    Czy rozumiesz, że obaj możemy mieć rację i że Twoja racja nie wyklucza wcale
    tego, że ja też ją mogę mieć? Skala tych naszych racji będziemy się jednak
    różnić, to nieuchronne.

    Oczywiste jest, że po kolejnych 10 mc podwyżek stóp USD MUSI wzrastać
    nieporównanie szybciej niż dotąd, bo to nie jest tempo liniowe, rynek to jedno
    wielkie koło zamachowe, hiperbola. Im dłużej obniżki stóp, tym więcej inwetorów
    zagranicznych będzie naplywać, aż balon pęknie... I nie jest to balon na RE.

    Przyznaję, w czerwcu i sierpniu myślałem, że obniżki stóp uprzedzą apogeum
    braku pieniadza na rynku, a Katrina i rewaluacja juana jedynie przyspieszą tę
    decyzję. Czyli wierzyłem w wariant najpierw stopy, potem giełda. To naiwne i
    się do tego przyznaję. Nie uwzględniłem siły wzmocnienia USD i skali napływu
    zagranicznych. Przeceniłem znaczenie Katriny lub nie doceniłem skali głupoty
    zagranicy. Jak tak można inwestować,no jak???

    Mimo wszystko jednak potencjał tego napływu inwestorów z zagranicy choć jest
    ogromny jest również z gruntu rzeczy nietrwaly, bo nie wynika z czynników
    fundamentalnych i odzyskania rentowności przez spółki, ma charakter monetarny
    tylko i wyłącznie. W dodatku te same czynniki monetarne wskazują na to że
    prędzej czy później wyjdą w raportach spółek. Im dłużej USD będzie się
    umacniał, tym gwałtowniej zagranica będzie kupować USD, które zaraz po
    przecenie NYSE, przeceni też rząd drukując papier. Obojętne jak nazwiesz te
    rządowe papierki...

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 15.10.05, 00:00
    to ja mam dla ciebie zadanie.
    dam ci link do strony, a ty wykop z tej strony cyferki i zrob wykres i podaj
    link. Potem wsadz to gdzies na jakis serwer i sobie wszyscy poogladamy.

    www.mortgagebankers.org/news/weekly_app.html
    Najwazniejszy wskaznik to Market Index. Albo Market Composite Index. To jedno i
    to samo. Mozesz tez znalesc ten wykres gdzies w internecie. Obojetnie. Dzieki
    temu zobaczysz sobie jak dziala stopa funds na rynek USA w dlugim terminie.
    Wykres dokladnie weryfikuje komunikaty FOMC. Pokaze Ci dokladnie kiedy Greenspan
    przechodzi od spokojnego i zrownowazonego ekonomisty dzialajacego na korzysc
    USA, rynku wewnetrznego i konsumenta a kiedy zaczyna dzialac na korzysc
    zewnetrznych wierzycieli i kursu USD.
  • przycinek.usa 15.10.05, 08:00
    Bo od razu podpowiem, ze z wykresu wynika, ze podwyzka stopy, ktora miala
    miejsce 20 wrzesnia nie powinna byla wystapic. Greenspan osiagnal swoj cel i
    powinien byl wtedy odpuscic. Ja zawsze uwazalem, ze stopa na poziomie 3.5% to
    maksimum, ktore jest w stanie wytrzymac rynek i swiadkiem jest Robert, bo to z
    nim wtedy dyskutowalem. Wykres, ktory sobie sporzadzisz wlasnie tego dowodzi jak
    byk, ze mialem racje. Teraz natomiast Greenspan ZARZYNA TEN rynek. Stopa w
    wysokosci 3.5% WYSTARCZYLABY w zupelnosci, aby ten rynek zwolnil znaczaco.

    Ale Bush wlasnie tego nie wie, bo jest politykiem i slucha swoich doradcow i
    wierzy temu Greenspanowi. Bush nie czytal tego opracowania FED dotyczacego
    reakcji rynku nieruchomosci na stope:
    www.federalreserve.gov/pubs/ifdp/2005/841/ifdp841.pdf
    nie slyszal gadania pani Bies:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30070874&a=30322893
    ani nie slyszal piepszenia Kohn'a:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30070874&a=30292145
    ani nie widzial wykresu Market Index.

    A nawet jakby to wszystko wiedzial, to jeszcze ktos musialby mu to wszystko
    wytlumaczyc i Bush musialby to zrozumiec, co jest niepewne, znajac Busha.

    I dlatego Bush gada w TV o inflacji robiac z siebie idiote przed specjalistami z
    Mortgage Bankers Association (MBA); a FED z kolei w sposob ewidentny dziala na
    korzysc spekulantow na rynku pozyczki w USA, co z kolei widza bankierzy z BC,
    ale trzymaja gebe na klodke. I nawet jakby sie ktos podlozyl i publicznie o tym
    powiedzial, to i tak nikt juz nic nie zrobi, bo wszyscy w FOMC boja sie inflacji
    i swoich zdan nie zmienia, bo to sa dziadki z Alzheimer'em. A tego, ze to jest
    inflacja kosztowa, ktorej skladniki sa malo wrazliwe na stope, to FED nie wie.
    To akurat wie Balcerowicz, ale oni ze soba nie gadaja a szkoda.
    I w taki sposob dojdzie wkrotce do krachu na Wall Street i przyczyny tego stanu
    rzeczy beda analizowane za pare lat przez historykow i oni beda sie o to klocic,
    jak moglo do tego dojsc i czy dalo sie tego uniknac.

    A wystarczylo tej stopy nie podnosic 20 wrzesnia.
    I pozwolic w koncu temu dolarowi spasc. I bylby swiety spokoj i byc moze
    faktycznie na rynku wystapilaby jedynie jakas korekta. Mniejsza lub wieksza.
  • bush_w_wodzie 13.10.05, 20:25
    ja nadal niewiele pisze bo jakos nic mnie nie dziwi. ani wzrost stop fed ani
    klopoty kredytowe amerykanow ani alan przekluwajacy banke na rynku real estate.
    wszystko na razie zgadza sie z najprostszym klasycznym scenariuszem.

    dwu rzeczy na pewno nie wiem - i to tego najwazniejszych.

    pierwsza: timing

    a kierunek zmian? stopy i dolar powoli w gore. gielda i re w dol. pkb w dol.

    no i tu jest drugi problem. czy nastapi liczone na piec-dziesiec lat powolne i
    bolesne dostosowanie rynku do gorszych warunkow dzialania czy alanowi reka
    zadrzy i dostoswoanie dokona sie w jednym momencie? ba!

  • przycinek.usa 13.10.05, 23:39
    "dwu rzeczy na pewno nie wiem - i to tego najwazniejszych.
    pierwsza: timing
    a kierunek zmian? stopy i dolar powoli w gore. gielda i re w dol. pkb w dol."

    To sa kolosalne pytania. Ja mysle tak: uzaleznienie wzrostu od kredytu jest tak
    wielkie, ze spadek dynamiki kredytu spowoduje SZYBKI spadek dynamiki transakcji
    na rynku. I dlatego sadze, ze gielda SZYBKO w dol, a wtedy Greenspan moze nie
    podniesc stopy dalej ponad 4. (4% jest pewne)

    To zas oznaczaloby sytuacje patowa, bo wtedy dolar dostanie SZYBKO w d.
    Czyli nie "powoli w dol/gore", ale szybko, i albo od razu w dol i w dol, albo
    troche w gore a potem w dol.


    Powtorze to co uwazam za najwazniejsze:
    Reakcja rynku bedzie bardzo gwaltowna. Tak mysle.
    Spadek dynamiki kredytowej przy OGROMNYCH cenach nieruchomosci i jednoczesnie
    stosunkowo duzej sile nabywczej pieniadza daje lacznie bardza zla mieszanke.

    Bowiem konsument moze zdecydowac sie na powstrzymanie od decyzji kredytowych (co
    nastepuje bardzo gwaltownie) a to spowoduje GWALTOWNY spadek podazy pieniadza.
    Majac w pamieci dane za 2004 i 60% przyrostu kredytow na konsumpcje w segmencie
    gospodarstw domowych - dostajemy obraz rynku, ktory stanie w miejscu.
    I ja mam obawy, ze teraz wlasnie w przeciwienstwie do doswiadczen lat
    poprzednich, reakcja na podwyzszona stope funds bedzie BARDZO GWALTOWNA.

    Argumenty:

    Ceny nieruchomosci sa wysokie i przekonanie o nieuchronnosci korekty wsrod ludzi
    doprowadzi do powstrzymania jednego z najpowazniejszych zrodel kredytu na rynku.
    Na razie ludzie mysla, ze ceny nieruchomosci beda szly bez konca, czego dowodem
    sa nawet wypowiedzi tutaj w tym watku. Ale sa juz symptomy spadku.

    www.bloomberg.com/apps/news?pid=10000103&sid=afnKrb4MphCg
    www.baltimoresun.com/business/realestate/bal-re.apply02oct02,1,6919556.story?track=rss
    Dlatego ja uznalem za NIENORMALNE, ze FED wypowiada potrzebe dalszego chlodzenia
    rynku, widzac ze ilosc kredytow maleje GWALTOWNIE. PO CO oni chca dalej chlodzic
    ten rynek, skoro schlodzili go juz wystarczajaco? Dotad Greenspan zawsze mowil,
    ze "poczekajmy jeszcze i zobaczmy co w statystyce".

    I teraz juz widac wyraznie, ze w statystyce jest chlodzenie, a mimo to Greenspan
    chce dalej chlodzic. Czego on sie boi? Ano lotu dollara. Tego sie boi.
    Gospodarka juz odpowiednio sie schlodzila.
  • vice_versa 14.10.05, 00:24
    1.
    Alan nie przekłuwa bańki na RE. Alan przekłuwa bańkę papierową. Tym razem nie
    na TBondach tylko na NYSE. Ograniczenie ilości pieniądza musi skutkować
    spadkiem dochodów spółek, zastój na RE i wyższe koszty kredytu tylko to
    pogłębią.
    2.
    Timing. Timing jest bliski. A de facto im dalszy tym głębszy.
    3.
    > a kierunek zmian? stopy i dolar powoli w gore. gielda i re w dol. pkb w dol.

    Wszystko już wiesz, bush, kupuj! Skoro emisja pieniądza idzie w dół, stopy w
    górę, USD w górę, to spadek przychodów musi wyjść w wynikach spółek a Dow musi
    polecieć gwałtownie na łeb na szyję...

    4.
    > czy nastapi liczone na piec-dziesiec lat powolne i
    > bolesne dostosowanie rynku do gorszych warunkow dzialania czy alanowi reka
    > zadrzy i dostoswoanie dokona sie w jednym momencie? ba!

    Właśnie dlatego, że Alanowi ręka NIE zadrży dostosowanie dokona się w jednym
    momencie. Jeszcze raz odwołuję się do okresu 84-89 kiedy to USA walczyło z
    komunizmem... W okresie od 84 do 86 stopy spadały jak kamień. W 87 szły w górę,
    pieniądza ubywało. Al przyszedł w sierpniu 87 i jeszcze podciągnął stopy w
    górę, pomimo, że dwa miesiące stały w miejscu i trzymał je tam nie byle kto, bo
    sam Paul Volcker. Później był październik 1987, krach na NYSE czyli urealnienie
    cen akcji do zmniejszającej się ilości pieniądza. Szkoda tylko, że nastąpiło
    tak szybko, jakby się udalo jeszcze przez kilka miesięcy zachęcać kapital
    zagraniczny to więcej inwestorów zagranicznych dałoby się odprawić z
    kwitkiem... Zaraz potem stopy poszły w dól i dam głowę, że robiono to "dla
    ratowania gospodarki amerykańskiej". Z tego wynika jedno: jeśli NYSE nie tąpnie
    do końca roku to następca też będzie ciągnął stopy w górę. Czemu? Bo
    podnoszenie stóp przyciąga zagraniczny kapitał na rynek NYSE, ktoś musi
    najpierw kupić te akcje, aby wycofać się z rynku mógł ktoś... Im więcej kupią
    tym mniej bardziej zostaną na lodzie. Rynek już prawie uwierzył że ten USD w
    górę iść po prostu musi... W dodatku rysuje się przed zagranicznymi świetlaną
    perspektywa, marzenie 0,75% w górę NIEMAL pewne. Czemu niemal? I czemu
    przycinek dziwi się że dyskontowanie się nie rozpoczęło? To sztuka mimikry.
    Niemal to jest pewne, że te 0.75% nigdy nie nastąpi, bo wcześniej zdarzy się
    coś innego, coś co przyćmi zyski na dolarze i oddali perspektywę zarobku na
    papierach w USD nominowanych... Ale o tym... psssss...

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 14.10.05, 17:39
    University of Michigan Survey Drops to 75.4, Worst Since Feb "92

    October 14: The University of Michigan index of consumer sentiment fell to 75.4
    in mid October, down from 76.9 in late September and the lowest reading since
    February 1992. Sentiment was expected to ebb only slightly according to IFR"s
    median though there were point estimates well above 80.0 so this result may be
    considered a market surprise. Likewise, the index is down almost 20 points from
    its Q1 average (94.1) and suggests fault lines are popping up around consumers,
    with spending to fall as a result.
    Sentiment has waned for 14 of the last 21 months and for a second straight
    month, sentiment remained below where it was following the September 11, 2001
    terrorist attacks. The index is off 28.4 points from its last peak of 103.8 in
    January 2004.
    The index of current conditions fell to 95.7 from 98.1 two weeks ago while
    the index of expectations fell to 62.4 from 63.3. The expectations index is off
    23.1 points in just the last three months. The data are consistent with
    the IBD/TIPP confidence measures which fell when reported earlier this week.

    University of Michigan Consumer Sentiment
    Index Current
    Reading Conditions Expectations
    Jun-05 96.0 113.2 85.0
    Jul-05 96.5 113.5 85.5
    Aug-05 89.1 108.2 76.9
    Sep-05 76.9 98.1 63.3
    Oct-05 75.4 95.7 62.4


  • przycinek.usa 14.10.05, 17:43
    Sep Capacity Utilization mialo byc ponad 79 a jest 78.6 spadek 3 miesiac z rzedu.
    Produkcja przemyslowa w Sep spadek o 1.3% gdzie widac juz tendencje i jej
    POGLEBIANIE. Wzrosly zapasy o 0.4% przy oczekiwaniach rynku na 0.1%

  • przycinek.usa 14.10.05, 18:22
    chodzi o to, ze jak rynek zwalnia, to presja na ceny jest mniejsza, ludzie sie
    boja i mniej kupuja. Dlatego skladniki tzw. core inflation sa nizsze.
    To zas oznacza, ze gdyby nie ropa, to ceny tyle nie polazlyby w gore.

    To zas z kolei oznacza, ze gdyby nie katrina i koniecznosc sprowadzania drogich
    przetworzonych benzyn zza granicy, to ceny bylyby pod kontrola juz teraz.
    Dlatego wszyscy dodali sobie 2+2, a wiec zwalniajacy rynek, wysoka funds, nizsze
    core CPI i ten cholerny survey z Michigan i doszli do wniosku, ze FED przesadza.

    Ja juz do tego wniosku doszedlem miesiac temu.
    No ale rynek jest bardzo szybki w mysleniu.

  • przycinek.usa 14.10.05, 18:24
    0.9% . Tzn. zapasy u sprzedawcow detalicznych. To zas kazdy sobie dopowie, ze za
    miesiac spadna zamowienia, to zas spowoduje dalszy spadek capacity utilization
    itd. Nic dziwnego, ze Wall Street dostaje powoli zawalu serca.
  • przycinek.usa 14.10.05, 18:42
    Acha, zapasy (hurtowe i detaliczne) wzrosly wedlug danych za sierpien. To wazne.
    Pozostale dane sa za wrzesien. Dlatego mozna spokojnie oczekiwac dalszego
    wzrostu zapasow.
  • przycinek.usa 15.10.05, 00:23
    We wrzesniu jest nadwyzka budzetowa. To tylko na pierwszy rzut oka dobra
    wiadomosc. Wiadomo ze podatki najwieksze sa wtedy, kiedy najwieksza aktywnosc
    handlowo-uslugowa. Mam nadzieje, ze aktywnosc nie spadnie. A rozum podpowiada ze
    spadnie. Co za czasy.


    "The US recorded a budget surplus of $35.76 bln in September, in line with the
    Congressional Budget Office"s September forecast for a surplus of $36 bln. The
    larger surplus relative to last year ($24.6 bln) owed in part to calendar
    effects. Without those effects the September 2005 surplus would have been even
    larger. Receipts continued to grow ahead of expectations with corporate tax
    receipts up a whopping 47% y/y.
    Receipts were up 14.6% y/y in September, encouraged by corporate tax receipts as
    well as individual income tax receipts (14.6%) and customs duties (10.9%). The
    sole category to see a drop in receipts relative to a year ago was a drop in the
    "other retirement" component of social insurance receipts.
    Outlays were up 7.9% y/y. Higher Medicare costs (+10.9%) and interest (+14.9%)
    figured prominently. Defense outlays were up 8.3% y/y.
    The September figures brought the FY2005 deficit to $318.62 bln (about 2.6% of
    GDP). This was down 23% from FY04, but still the third largest deficit on
    record."
  • przycinek.usa 14.10.05, 22:57
    Teraz czeka nas wszystkich kolejny upojny weekend i w przyszlym tygodniu ostatni
    w zasadzie raport, ktory mozna uwazac za jakas wazna czesc lamiglowki zwanej US
    economy. 18 we wtorek rano o 9 bedzie opublikowany TIC za sierpien.

    To jest takie cos, co pokazuje calkowity popyt "Azjatow" na rynku dlugu USA.
    Ci Azjaci, to oczywiscie jak juz wspomnialem wczesniej nie tylko Azjaci, tylko
    prywatne i oficjalne fundusze z Europy, UK, bankow Caraibskich (Bahamy Bermudy,
    Panamy itp.), Azji i Japonii. Ale pozostanmy nadal przy tej retoryce
    Komentatorowej i popatrzmy co moze byc w tym raporcie.

    Caly rok mielismy ostra jazde na yields i wzrostu stop rynkowych.
    Greenspan po prostu oszalal i wrecz zahipnotyzowal Busha, ze ten tez zaczal
    gadac o jakis abstrakcyjnych dla niego zjawiskach, deficycie, inflacji i w ogole
    o ekonomii. Zupelnie jaby nagle cos go oswiecilo. Mamy wiec polityczne poparcie
    dla FED z bezgraniczna ufnoscia szefa rzadu, ktory nie bardzo rozumie co mowi,
    ale wierzy. Dzieki temu malo kumata zagranica tez wierzy. (Oprocz bankow
    centralnych)

    W sierpniu zas bylo wiadomo, ze stopa bedzie na pewno wyzej, wiec zapewne
    niebrakowalo frajerow, ktorzy chetnie nabywali "skarby" czyli pozyczke federalna
    w dlugim terminie, he he he. Trudno sie dziwic, ze chec zarobku 0.5% wiecej
    gromadzi ryzyko utraty polowy pieniedzy. No, w koncu pieniadz robi pieniadz.
    Gdyby te pieniadze nie plynely, to ludzie ktorzy o nich decyduja, nie zarobiliby
    swoich prowizji. To sie nazywa dywersyfikacja. He he he. TKM. Czyli miedzy siebie.

    Dlatego w swoim nieskonczonym optymizmie oceniam, ze ten raport moze byc bardzo
    dobry dla dollara i np. przekroczy ilosciowo deficyt handlowy o 45%. Albo
    wiecej. Czerwiec i lipiec przyzwyczaily nas do duzych kwot, powyzej 80
    miliardow, wiec sentyment na rynku bedzie pewnie w okolicy przynajmiej 80, a
    moze nawet 90 miliardow. Kto wie, moze "specjalisci" tak sie rozbestwia, ze
    wsadza za jedym zamachem stowe, co przekroczy rekord styczniowy?

    Prosze sie nie dac tutaj zmylic. Saldo wymiany i tak jest ujemne, ale
    specjalisci tego nie wiedza, bo malo kto to analizuje, a dane sa podawane z
    duzym opoznieniem. Dlatego jezeli ktos ma jeszcze jakies zludzenia, (i siedzi na
    USD) to moze szybko je odwrocic w przyszlym tygodniu. Bedzie duzo czasu. Dollar
    powinien miec jeszcze jedna powrotke, zanim pojdzie w dol. Sielanka na rynku
    dollara moze sie wiec jeszcze troszeczke przedluzyc, moze nawet i o pare
    tygodni, biorac pod uwage wysokosc stopy i bezwlad zapadajacej sie gospodarki.

    Dodatkowo dochodza czynniki, ktore byly dotychczas pomijane przez komentatorow i
    tzw. "analitykow", ktorzy dopiero za kilka miesiecy beda o tym powszechnie pisac
    a nawet trabic. Idzie globalne uderzenie inflacji. I nie byloby w tym zupelnie
    nic dziwnego, gdyby nie to, ze oaza dotychczasowych dzialan deflacyjnych, czyli
    Azja - wlasnie moze miec swoj wlasny wewnetrzny problem.

    Dotad bylo tak, ze BoJ bez emocji i spokojnie oddawal na FOREXie Bogu co boskie
    a swoim obywatelom Yeny, przygotowane na te okazje wczesniej w drukarnich.
    Dzieki temu panowal blogostan w fabrykach eksportujacych do USA a na rynku
    przybywalo pieniadza z kazdym weekendem. Rownoczesnie klienci tak sie podniecili
    ta panujaca moda, ze podwyzszyli zakupy o 50% przekraczajac 6% PKB USA. Zupelnie
    jakby zlosliwie przewidywali, ze z kazdym dolarem wydanym na konsumpcje
    podwyzszaja nie tylko swoje ale i cudze M3. Taki to juz jest ten nasz patriotyzm
    lokalny.

    I powstal pewien problem, o ktorym niesmialo zaczynaja rozmawiac oficjele z
    banku centralnego i ministerstwa finansow Japonii. Idzie inflacja. W 2006 bedzie
    inflacja. Ja nazwisk nie przytaczam, bo skosnoocy maja takie same nazwiska i tak
    samo wygladaja, to bez znaczenia, jak sie nazywaja. Wazne sa jak zwykle wnioski
    z tych wypowiedzi. Nie bedzie dalszych interwencji BoJ. Bo chocby Japonia
    chciala, to juz nie moze wiecej subsydiowac poteznej i rosnacej Amerykanskiej
    konsumpcji. To samo zjawisko dotyczy Korei Poludniowej, w ktorej dodatkowo od
    okolo 2 tygodni dochodzi do gwaltownego i dramatycznego wycofywania sie
    kapitalow zagranicznych. Zagranica wychodzi z Korei, wiec nie bedzie Koreanskich
    interwencji na rynku walutowym w celu obrony konsumpcji w innych panstwach. To
    nie te czasy. To se ne vrati. Przejdzmy do Chin i wspanialych wypowiedzi
    kolejnego skosnookiego eksperta od finansow. Chiny nie beda postapowac w rytm
    "konduktorow" (Dyrygentow) z innych krajow. To kto bedzie interweniowal? Nikt?
    Nie. Bedzie tym razem interweniowal FED. Juz to robi. Zaczelo sie masowe
    mielenie ozorami dodatkowo wsparte Bushem i obietnica wspanialych zyskow, aby
    tylko zagranica poczekala do stycznia. Ciekawe co powiedza w styczniu. He he he.
    To pozdrawiam i milego lykendu zycze wszystkim.
  • pureh2o 15.10.05, 00:43
    Mam pytanie do chlopakow z USA.
    Jest taki on-line bank co sie nazywa Everbank (www.everbank.com), ktory oferuje
    depozyty w roznych walutach. Wydaje mi sie ze to moze byc dobra opcja dla kogos
    kto chce zdywersyfikowac swoja kase trzymana w USD (zamiast kupowac walute, jak
    tu chyba wczesniej jeden kolega opisywal). Czy ktos z was moze juz z tego
    korzystal albo cos wie na temat tego banku? Dzienks!

  • trepptak 15.10.05, 03:09
    bank jest FDIC insured.
    Jednak oprocentowanie Euro, ktore mnie interesuje, jest marniutkie, na CD 0.75%
    bez wzgledu na dlugosc depozytu a na normalnym depozytowym oprocentowanie
    wskakuje dopiero powyzej sporej sumy i jest takze slabiutkie.
    na inne produkty nie patrzylem jeszzcze , zle dobrze wiedziec ze cos takiego
    istnieje...
  • przycinek.usa 15.10.05, 04:05
    mojeinwestycje.interia.pl/news?inf=676434

    Dopiero co skrytykowalem "analitykow" i okazalo sie, ze zupelnie nieslusznie.
    Tym razem Pan Tomasz Gessner postaral sie bardzo i napisal naprawde mily
    komentarz. Warto sobie troche poczytac. Sama prawda. Bez ogrodek. Widac, ze gosc
    wie co mowi. To jest chyba najlepiej napisany komentarz. Zreszta wszystkie te
    komentarze sa duzo lepsze, jak poprzednie i wydaje mi sie, ze chlopaki wiedza co
    pisza, tylko chyba wczoraj nie mieli za duzo czasu albo serca do tego.

    Kolejny komentarz tez jest OK, ale nie bylbym taki pewny co do wnioskow koncowych:


    mojeinwestycje.interia.pl/news?inf=676423
    Zgadzam sie, ze eurodollar powinien sie skorygowac w przyszlym tygodniu i jest
    duza szansa na wykonanie powrotu w okolice 1.1950. Zwlaszcza we wtorek. Jednak
    bylbym ostrozny z tymi wybiciami w dol. Bardzo ostrozny i osobiscie mam watpliwosci.


    I w koncu to:


    mojeinwestycje.interia.pl/news?inf=676418
    Tu zwracam uwage na ciekawy fragment:

    "Za umocnieniem złotego stały także rynkowe informacje o możliwym
    przewalutowaniu na rynku przez Ministerstwo Finansów środków z emisji obligacji
    10-letnich, denominowanych w dolarach o wartości 1-1,5 mld USD."


    Czyli MinFin chcialby wymienic dolary na co? Na PLN? Hmm. Zly pomysl. A moze
    Euro? Cokolwiek chca zrobic, to oznacza to, ze oceniaja umocnienie sie dolara
    jako mniej prawdopodobne. Ciekawe. To interesujacy pomysl. Sprzedac obligacje w
    USD, zamienic na Euro, poczekac na obnizje stopy FUNDS i ... odkupic dolary.
    Bardzo interesujace.

    Jednak natychmiast wlaczaja sie "doradcy". I doradzaja jak pokazuje nam cytat:
    "A plany Ministerstwa Finansów dotyczące wymiany na rynku środków uzyskanych z
    emisji zagranicznych skrytykował wiceprezes NBP Jerzy Pruski, a później kolejni
    przedstawiciele RPP. Niepotrzebnie wzmacniają one złotego, a o polskiej walucie
    na pewno nie można powiedzieć, że jest zbyt słaba."

    Zalozmy, ze wymieniamy taka pozyczke na PLN. 1.5 miliarda przechodzi przez
    rynek. Zloty idzie w gore a po wymianie spada. Kto traci? MinFin. Czyli tym
    razem RPP ma racje. Ale po co NBP sie wlacza? Czemu NBP nie doradzi MinFinowi,
    zeby moze poszukac jakiejs innej waluty jak PLN? Dlaczego nie powiedza, zeby
    trzymac te dolary, skoro USD "ma sie umocnic"? Albo czemu nie powiedza, zeby
    zamienic na euro, skoro dollar ma sie oslabic? Interesujace prawda?
    Emisja dlugu w USA ma sens tylko wtedy, kiedy zakladamy, ze USD spadnie.
    Skoro MinFin wyemitowal te obligacje, to naturalna jest zamiana tego na cos
    innego, bo trzymanie dolarow przez MinFina w ilosci 1.5 miliarda jest bez sensu,
    jak sie nie ma planu co z nimi zrobic! Samo trzymanie zysku nie przynosi!


  • przycinek.usa 18.10.05, 01:21
    Dobra, maly update sytuacji, chociaz STRASZNIE mi sie juz nie chce pisac.

    Ten report, co mial byc dzisiaj z produkcji, to nawet mi sie nie chcialo wstawac
    do niego. Bez znaczenia. Wszyscy szykowali sie na jakis super numer,
    kombinowali, ze skoro jest tak swietnie i tak ladnie wzrastaja zamowienia, to
    Empire Manufacturing Survey musi byc swietny. Przynajmiej 17, a moze 18, byli
    tacy, co mowili, ze bedzie 20. Dlatego na wszelki wypadek rynek przyczail sie z
    krotkimi, liczac, ze bedzie dobry wynik, a jak bedzie dobry wynik, to zarobia se
    majatki, ze hej! Tak sie ladowali, ze przez cala noc byl spadek... -))

    Zupelnie nie wierzylem w te przewidywania. Myslalem sobie, ze lepiej sie dobrze
    wyspac, napic sie potem kawy (Bezkofeinowej) i popatrzyc na wynik, jak go
    podadza. No i podali 12. DWANASCIE. (Dokladnie 12.1) 3 miesiac z rzedu leci to
    na pysk!

    Na rynku powstala po prostu konsternacja. Kompletna. No i nie zarobili.
    He he he. Dollar zamiast sie umocnic, to zaczal ich wyciskac z tych krotkich. He
    heheh. No, ale trzeba chlopakom przyznac, ze ryzyko bylo zadne. Z Greenspanem na
    prawie 4% to sobie mozna dlugie na dollara wystawiac. Nawet przeciw bankom
    centralnym.


    Ja jednak nadal mysle, ze bedzie tak jak z Balcerowiczem. Ta inflacja spadnie.
    To juz wkrotce. Spadek dynamiki kredytowej doprowadzi do spadku obrotow. I
    inflacja sie zatrzyma. I wtedy bedzie ciekawie. Pytanie, kiedy ta inflacja
    stanie. Sa juz przeslanki, ze lada moment moze byc koniec podwyzek cen.
    Core niskie, zapasy rosna. To moze byc juz po nowym roku. Bedzie wtedy niska
    inflacja, wysokie stopy itp. Bajka. W sam raz, aby "nowy" Greenspan przyszedl i
    obcial dwa razy stope. He he he. No, ale odszedlem od tematu.


    Dopiero jutro beda jaja. Jutro jest szansa, ze sie paru wariatow podnieci jak
    zobacza przeplywy. Ciekawe do jakiego poziomu to spadnie. Mysle, ze jutro bedzie
    dolek notowan na kilka miesiecy. Mysle, ze sie ten dollar przebije przez ten
    Ichimoku Cloud w koncu i bedzie wzrost na wykresie yena do dollara. Ciekawe czy
    BoJ bedzie tolerowal oslabianie sie jenow przy takiej cenie ropy i presji CPI w
    Japonii.

    No, jakby tak BoJ zaczal interweniowac w druga strone, a rynek dowiedzialby sie,
    to bylyby jaja panskie. Hiroshima i Nagasaki dla dollara. He he he.
    (Osobiscie w to niewierze. Ale tak sobie mysle. W koncu myslenie jeszcze nie
    jest zakazane.)

  • przycinek.usa 18.10.05, 03:33
    Chiny UWOLNIA Yuana! To jest wazne.
    Ten komunikat moze byc gwozdziem do trumny dollara.
    Oczywiscie politycy w USA uwazaja, ze robia swietnie USA, a Chiny
    najprawdopodobniej uwazaja, ze robia swietnie dla siebie.


    Na rynku dominuja sprzeczne sily po tym oswiadczeniu i od wielu godzin sa
    obustronne proby zwalenia rynku. Osobiscie nie wiem co o tym myslec w krotkim
    terminie, ale wiem co myslec w dlugim. Ten cholerny deficyt z Chinami bedzie
    wiekszy. Nie mniejszy. Wiekszy. Chiny wyjasnia sytuacja dollara. Rynek zdaje sie
    zaczyna lapac o co chodzi w tej zabawie. Ale na razie dollar pozostaje mocny.



    SNOW: China moving to flexible yuan.

    BEIJING (Reuters) - U.S. Treasury Secretary John Snow said on Monday that he was
    convinced China was committed to letting market forces drive the yuan's value (...)

    "Asked why he was confident that China would indeed let the currency range more
    freely, Snow said: "Governor Zhou and Minister Jin reaffirmed this fundamental
    commitment and reviewed with me a number of initiatives under way in financial
    markets, particularly with respect to the trading platform ... that are
    preparing the way for greater currency flexibility."


    "Moving to a truly flexible exchange rate requires a lot of preparatory steps.
    China is seriously engaged in taking these preparatory steps," Snow said. "These
    are the things that give me encouragement."



  • abram777 18.10.05, 09:40
    Czyta, czyta, wielu czyta, tylko nie wszyscy rozumieją do końca wszystko o czym piszesz i dlatego nie odpowiadają. Ale pisz dalej, ja czytam wszystko. Może się trochę podciągnę w ekonomii. Daj, Panie Boże...
  • lastboyscout 18.10.05, 19:40
    Pamietasz jak w pierwszej czesci tego watku tak zdecydowanie sie z toba nie
    zgodzilem i napisalem, ze nie bedzie twojej obnizki stopy, nie bedzie bezruchu
    a bedzie w gore i to nie raz ? Dodalem wtedy jednak, ze od strony ekonomicznej
    miales racje ale jako ze jako kryptosocjalista i spekulant nie brales pod uwage
    innych czynnikow niz ekonomiczne i nie widzisz tez innych rozwiazan tej
    sytuacji niz ekonomiczne.
    Teraz przyszla jednak pora na duze zblizenie naszych opinii: nie wiem czy
    Greenspana BEDZIE JESZCZE STAC (w najbardziej doslownym sensie!) na podwyzki
    stop i czy wciaz istnieje potrzeba ich podnoszenia.
    Ty (i nie tylko ty) co prawda uwazasz Greenspana, Busha i spolke za bande
    kompletnych idiotow ale ja nie podzielam tego zdania. Ta banda (TAK to
    banda/mafia/klan z punktu widzenia maluczkich, ktorzy sa zawsze PIERWSI do
    ograbienia inflacja, dewaluacja, podatkami czy cieciem swiadczen spolecznych )
    doskonale wie co robi i wie, ze FED faktycznie wyczerpuje juz swoje mozliwosci
    hamowania rynku dlugu podwyzszaniem stop poniewaz istnieja obiektywne granice
    mozliwosci finansowania deficytu a przede wszystkim dlawienia gospodarki.
    Pisalem wiec, ze wstrzymam sie z dalszymi przewidywaniami rozwoju sytuacji
    poniewaz wesze jakies inne czynniki, ktore UMOZLIWIA nieunikniona obnizke stop.
    Mysle teraz, ze administracja Bush'a jest juz przygotowana aby dac znac
    Greenspanowi, ze moze probowac poluznic lejce. Jest wprowadzanych a jeszcze
    wiecej zapowiedzianych duzo zmian prawnych, podatkowych i imigracyjnych, ktore
    moga w olbrzymim stopniu wplynac na rynek dlugu i na inflacje: nowe prawo o
    bankructwie, zmiany w ulgach podatkowych dotyczace pozyczek hipotecznych, nowe
    prawo imigracyjne -"guest worker", podatek konsumpcyjny, karty kredytowe itd.
    Nie bede sie silil na ocene efektywnosci tych zmian ale trudno nie zauwazyc,
    ze JEST TO zdecydowana proba miekkiego ladowania. Najgorsze, ze odbedzie sie
    ona znowu kosztem oligopolizacji/monopolizacji rynku sad
  • bush_w_wodzie 18.10.05, 10:01
    przycinek.usa napisał:

    > Fajnie napisane. Ogolnie bez zarzutu.
    > Facet napisal dokladnie tak, jak mysle.
    > Prosze prosze.
    >


    np taki fragment:

    "Deficyt importowy USA jest opłacany z dochodu ze sprzedaży amerykańskich bonów
    skarbowych. W rezultacie tak Chiny, jak i Japonia mają bony USA o wartości ponad
    trzech bilionów dolarów, co przyczynia się do nagromadzenia we wschodniej Azji
    połowy wszystkich pieniędzy na świecie. Istnieje też obawa, że awanturnicza
    polityka rządu neokonserwatystów-syjonistów w Waszyngtonie może spowodować nagłą
    sprzedaż amerykańskich bonów skarbowych na rynku międzynarodowym w ilościach
    większych niż USA jest w stanie zapłacić."


  • vice_versa 18.10.05, 14:27
    > "Deficyt importowy USA jest opłacany z dochodu ze sprzedaży amerykańskich
    > bonów skarbowych.

    Deficyt importowy NIE JEST opłacany z dochodu ze sprzedaży USTBonds W SKALI
    1:1!!!! Nie. Deficyt dzieli się: 60% papierów dla krajowych, 40% ppierów dla
    zagranicznych. Zagraniczni wsadzają do banków centralnych czyli trzymają USD
    pod materacem. Co robią krajowi? Krajowi nabywcy TBonds, banki, spuszczają dług
    w dół czyli udzielają kredytów! 1 USD nabytego przez nich długu trafiając na
    rynek nieruchomości powoduje wzrost wszystkich nieruchomości, a nie tylko tych
    w aktualnym obrocie !!! Powoduje to WZROST POTENCJAŁU EQUITY o 10000 USD i o
    tyle maxymalnie może wzrosnąć deficyt importowy, realny wzrost deficytu
    importowego jest oczywiście mniejszy.

    Potencjał konsumentów w USA rośnie o 10000 USD a żółci trzymają w materacu
    mniej niż 1 USD. Nakręcają u siebie koniunkturę o 5000 USD. WSZYSTKIM SIĘ
    OPŁACA, przynajmniej na krótką metę, bo inaczej graliby inaczej. Gramy dalej.

    Czy ja już o tym nie pisałem???
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 18.10.05, 20:20
    Ty jestes strasznie bystry Bush i wiesz, ze nigdy do konca nie moglbym sie z tym
    fragmentem zgodzic. Pamietaj jednak, ze to jest ND, a artykul dla ludzi i
    gazeta, gdzie pisza ksieza i nawiedzeni katolicy.

    Nie mozemy byc tak surowi dla czlowieka, ktory nie specjalizuje sie w tych
    zagadnieniach. Dla mnie jest to ogolnie bez zarzutu, poniewaz krytyka calego
    artykulu nie moze sie koncentrowac na przyczepieniu sie do jednej liczby, czy
    tez politycznego zaplecza jakiegos polityka.

    Doceniam jednak twoja czujnosc, bo jest to jedyny razacy fragment calosci.
    Ciesze sie, ze przeczytales i nie znajdujesz wiekszych bledow. To budujace.
  • bush_w_wodzie 20.10.05, 01:19
    przycinek.usa napisał:

    > Ty jestes strasznie bystry Bush i wiesz, ze nigdy do konca nie
    > moglbym sie z tym fragmentem zgodzic.



    moze i bywam czasem bystry ale wiem na pewno ze jestem prozny i o tym przycinku
    dobrze wiesz. tak czy inaczej uprzejmie dziekuje


    > Pamietaj jednak, ze to jest ND, a artykul dla ludzi i
    > gazeta, gdzie pisza ksieza i nawiedzeni katolicy.
    >

    trudno sie nie zgodzic

    >
    > Nie mozemy byc tak surowi dla czlowieka, ktory nie specjalizuje sie w tych
    > zagadnieniach. Dla mnie jest to ogolnie bez zarzutu, poniewaz krytyka calego
    > artykulu nie moze sie koncentrowac na przyczepieniu sie do jednej liczby, czy
    > tez politycznego zaplecza jakiegos polityka.
    >


    oczywiscie masz racje w tym ze artykul szkicuje baaardzo gruba kreska i
    popularnym (wrecz naiwnym) jezykiem sytuacje makro.




    >
    > Doceniam jednak twoja czujnosc, bo jest to jedyny razacy fragment calosci.
    > Ciesze sie, ze przeczytales i nie znajdujesz wiekszych bledow. To budujace.


    tak naprawde to bykow jest wiecej:

    np:

    "Natomiast według sprawozdań rządowych, ceny importowanych towarów wzrosły w
    ciągu roku o 42,5 proc. Tymczasem wzrost cen towarów eksportowanych z USA
    wyniósł około 20 proc."


    tu podejrzewam ze autor posluguje sie sloganami bez zrozumienia bo pisze bez
    wyjasnienia cos co wyglada jak logiczna sprzecznosc:


    "Zbliża się okres ograniczania inflacji. Walka z nią grozi często deflacyjną
    recesją, to znaczy opóźnianiem zakupów przez konsumentów w nadziei, że w
    bliskiej przyszłości ceny towarów będą spadać."


    zdaje mi sie ze to jest taki splaszczony przeklad jakiegos artykulu z prasy
    amerykanskiej


    takie cos pisane przez amatora dla amatorow. rozumiem ze twoja intencja bylo
    stwierdzenie ze w nd zdarzaja sie ekonomiczne teksty ktore nie sa zupelnie
    nonsensowne. pewnie masz racje

    glowna przewidywanie: pieniadz bedzie drozszy - jest oczywiscie ok
  • vice_versa 18.10.05, 13:53
    "Najwyraźniej okres taniego kredytu ma się ku końcowi, co odbije się na
    kosztach inwestycji, jak też na kosztach budowlanych, włącznie z budową domów
    mieszkalnych. Zbliża się okres ograniczania inflacji. Walka z nią grozi często
    deflacyjną recesją, to znaczy opóźnianiem zakupów przez konsumentów w nadziei,
    że w bliskiej przyszłości ceny towarów będą spadać."

    A mi się zdawało że właśnie mówimy o tym, że okres taniego kredytu niedługo
    znowu nastąpi, bo stopy pójdą w dół jak huknie giełda, US Treas znowu
    dodrukuje, a świat zaleje tani dolar, no ale pewnie mi się zdawało...

    Wtedy będzie tak jak przewiduje LBS, wyprzedaż papieru przez Chiny i inflacja.
    Ja się pytam: po co Greenie miałby strzelać sobie i Chinom samobója
    równocześnie???

    "Z kolei Bank Rezerwy Federalnej USA od piętnastu miesięcy podnosi stopniowo
    stopę procentową i ma zamiar nadal kontynuować te podwyżki, co powoduje odpływ
    kapitału z krajów takich jak na przykład Korea Południowa, gdzie stopa
    procentowa jest niższa. Kraje te mogą zapobiec odpływowi kapitału przez
    podnoszenie swojej własnej stopy procentowej,"

    Ha ha ha ha ha ha ha ha... O rany chłopaki... Od kiedy jak się stopę podnosi to
    zapobiega się odpływowi kapitału??? Kapitał odpływa jak zwrot z inwestycji
    okazuje się nierentowny... np. obsuwa się giełda. Co robi rząd by nie dopuścić
    do odpływu? Obniża stopy i pompuje papier. OBNIŻA! Wy się wygłupiacie z tym
    artykułem, prawda???

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 18.10.05, 14:38
    >Wy się wygłupiacie z tym artykułem, prawda??? <

    Oczywiscie ze robia sobie jaja! smile
    Gosc pisze wszystko na odwrot!
    Faktycznie, tak glupiego tekstu to ja chyba jeszcze nie widzialem ! smile
    (antyamerykanscy szowinisci/propagandzisci zdecydowanie powinni popracowac nad
    swoimi kadrami...)
  • przycinek.usa 18.10.05, 20:52
    "Od kiedy jak się stopę podnosi to zapobiega się odpływowi kapitału??? Kapitał
    odpływa jak zwrot z inwestycji okazuje się nierentowny... np. obsuwa się giełda.
    Co robi rząd by nie dopuścić do odpływu? Obniża stopy i pompuje papier. OBNIŻA!
    Wy się wygłupiacie z tym artykułem, prawda???"


    Pamietaj o tym, ze gielda to jest wycinek gospodarki. To sa groszowe sprawy.
    Istotne sa zawsze przeplywy na dlugu i kurs wymiany bedacy tego efektem.
    Dla banku centralnego i kazdego ministerstwa finansow (wylaczam Polske*)
    istotne jest zachowanie stabilnych warunkow gospodarowania i stopa procentowa BC
    wlasnie sluzy temu, aby przyciagac kapital na rynek pozyczki i przy okazji
    zwiekszac oszczednosci.

    Pod tym wzgledem jest to prawda. Niestety.


    Co do okresu taniego kredytu, to trudno okreslic, kiedy nastapi wzrost stop,
    jaki bedzie gorny pulap i jak to sie odbedzie, bo to zalezy od polityki FED.
    Timing jest wazny, ale jest elementem, ktorego NIE DA SIE PRZEWIDZIEC.
    My nie wiemy co sie stanie. Moze np. FED trzymac 4 % tak dlugo, az w USA
    wzrosnie bezrobocie do 10% Moze? Moze!

    Musimy pamietac, ze okres zaciesniania polityki monetarnej moze trwac np. 3
    lata. Albo 2. A potem wydarza sie jakies kolejne zjawiska, ktorych obecnie nawet
    nie wyobrazamy sobie. Docelowo moze sie okazac, ze stopa faktycznie bedzie
    wyzsza, a tzw. "pelne zatrudnienie" odejdzie w niebyt historyczny.





    *Polske z tego wylaczylem, bo uwazam, ze w Polsce nie ma niezaleznych osrodkow
    wladzy, ani osrodkow wladzy monetarnej. Dlatego nawet nie ma co rozpatrywac
    sytuacji Polski. Sytuacja w Polsce jest wedlug mnie sterowana z zewnatrz, bez
    wplywu obywateli ani kontroli obywatelskiej. A jakby kto mial watpliwosci, to
    polecam przestudiowanie dzialania KOMUNISTOW i polityki monetarnej Chin w
    stosunku do USA. A potem przekrojowe porownanie tego do Polski i polityki
    wobec Europy. Mam nadzieje, ze wnioski, chco smutne, nie beda wam psuc humorw.


  • przycinek.usa 18.10.05, 21:06
    91.3 miliardow. Zupelnie zgodnie z oczekiwaniami analitykow. Co prawda czytalem,
    ze ktos pisal, ze oczekuje 65 albo 70, ale to byly jakies bzdury. Rynek
    oczywiscie nie zareagowal. Troche w nocy byla presja, bo czesc ludzi jednak
    spodziewala sie ruchu w dol, ale uwazam, ze docelowo z wykresu wychodzilo, ze ma
    byc okolo 1.1950 no i jest. Zadnych niespodzianek.

    Wczesniej tez myslalem, ze bedzie jazda w dol, ale nie z tego poziomu.
    Spodziewalem sie, ze rynek bedzie duzo wyzej przed tym raportem.

    I w ten sposob doszlismy chyba do dolka. Rynek nadal jest strasznie ciezki i
    dollar ciagnie do gory, ale jest tez straszna ilosc sprzedajacych. No zobaczymy.

    W moim odczuciu jestesmy przed jakims powaznym rozstrzygnieciem rynkowym,
    ktorego efekty pokaza kierunek w dlugim terminie. Widac, ze obecne utrzymanie
    kursu w poziomie i zbilanosowanie wyplywu kapitalu z US wymaga zaangazowania az
    90 miliardow dollarow miesiecznie i stopy przynajmiej 3.75%. Ciekawe. To nie do
    utrzymania w dlugim terminie. To sa kwoty, ktore przekraczaja deficyt handlowy.
    Cos sie musi stac.



  • przycinek.usa 20.10.05, 06:36
    Mnie sie ten tekst nie podoba. Ale z przyjemnoscia przeczytalem.
  • lastboyscout 20.10.05, 13:28
    Mnie tez.
    Ja oceniam prace Greenspana dobrze ale lubie zaaplikowac sobie kuracje
    wstrzasowa atakujac swoj wlasny poglad jakims kontrastem.
    Taki rodzaj rodzaj kuracji antyszowinistycznej.
  • przycinek.usa 19.10.05, 20:01
    WASHINGTON (AFX) There is no benefit for the economy from the Fed pausing in its
    gradual path towards higher interest rates, said Fed governor Donald Kohn

    "Obviously, we are considerably closer to where policy needs to be that we were
    sixteem months ago, but we are not yet at a point where we can stop and watch
    the economy evolve for a while," Kohn said in a speech prepared for delivery at
    CarnegieMellon University

    Continued measured rate hikes would guard against fast growth and could keep
    inflation contained, he said. Read full text of Kohn's remarks

    Kohn said his best guess was that economic activity will slow modestly over the
    next year, leaving the economy growing around at its trend rate, which
    economists generally put at about 3.5

    The risks to the outlook "may be skewed a little toward the upside on
    inflation," Kohn said

    Kohn said the outlook in the wake of the hurricanes was very uncertain, and said
    this was likely to persist for some time to come

    "Pausing or slowing down a rise in policy interest rates would not itself help
    to reduce uncertainty because the way in which policy might affect spending or
    inflation is not in question," Kohn said

    Kohn said it would be beneficial if the housing market "came off the boil," but
    said there was a risk of a sharp deceleration in housing activity
  • przycinek.usa 20.10.05, 00:25
    NBP wskazuje na zagrożenia, które mogą mieć znaczny wpływ na krajowy system
    finansowy.

    "Jednym z globalnych czynników ryzyka, na który wskazują przedstawiciele wielu
    ośrodków badawczych, jest możliwość znacznego wzrostu rentowności
    długoterminowych obligacji amerykańskich.


    biznes.interia.pl/news?inf=677790
  • bush_w_wodzie 20.10.05, 00:37
    bez ironii.
  • lastboyscout 20.10.05, 01:21
    Sa 16 lat za mna poniewaz wlasnie wtedy, po wysluchaniu w TV przemowienia
    Balcerowicza NIE ZAAKCEPTOWALEM zamiany czerwonego na rozowe i wyjechalem
    przesladowany za przekonania ! wink
    Przyznam sie jednak, ze srogo przeliczylem sie w ocenie dlugosci trwania tego
    nonsensu poniewaz niedocenilem ani jego rozmiaru ani akceptacji spolecznej.
    Przez dlugi czas nie rozumialem (wciaz nie rozumiem?) wszystkich aspektow
    przebiegu wydarzen i tutaj nalezy ci sie, Przycinek gleboki uklon za lekcje
    ekonomii i ogrom informacji, ktore pomogly mi tak odwaznie przedstawic swoj
    poglad. Nawet nie chce sie domyslac dlaczego to co uwazam jest traktowane za
    wrogosc wobec Polski kiedy moja wrogosc jest skierowana tylko i wylacznie
    przeciw zlu wyrzadzanemu Polsce. Swiadomy tego co moze sie juz wkrotce w
    Polsce wydarzyc podtrzymuje swoja niedawna opinie, ze istnieje szansa dla
    Polski.
  • przycinek.usa 20.10.05, 05:34
    Szanowny LBS:
    Ja nawet nie pomyslalem, ze moglbys byc nastawiony chlodno do Polski.
    Ja nawet nie czytam takich sugestii.
  • vice_versa 20.10.05, 04:38
    Przycinku, w związku z pytaniami treptakka na FG nasunęły mi się wątpliwości...
    Pomocy...

    1.
    Interesuje mnie kwestia w jaki sposób reagują waluty na załamanie rynku NYSE.
    Czyli wykresy: stopy FED v Dow Jones v kurs walut

    2.
    Dokładniej chodzi mi o to: Czy USD będzie się umacniać nawet PO krachu i PO
    zmianie trendu stóp, czy rynek walutowy tego początkowo nie wyczuje?
    Czy krach powoduje natychmiastowy zjazd waluty, czy też, tak jak miało to
    miejsce przy zmianie odwrotnej w okresie od 06.2004 do 12.2004 reakcja rynku
    walut jest o "jakiś" czas spóźniona względem posunięć FEDu?

    Na oko wydaje mi się ze to nie jest symetryczne, tzn że zmiana trendu stóp FED
    z niskich na wzrastające może spowodować "odłożenie w czasie", natomiast krach
    NYSE powoduje skutek inny, gwałtowny i natychmiastowy odwrót od USD... który
    poparty późniejszą zmianą trendu stóp FED jedynie jeszcze mocniej pociągnie
    walutę w dół... Dobrze mi się wydaje?

    3.
    Gdzie mógłbym znaleźć historyczne charty kursów wymiany walut? A takie
    prehistoryczne z lat 80tych znajdę? Jest jakiś taki portal?

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 20.10.05, 06:34
    "1.
    Interesuje mnie kwestia w jaki sposób reagują waluty na załamanie rynku NYSE.
    Czyli wykresy: stopy FED v Dow Jones v kurs walut"

    Na ogol odwrotnie, niz ja obecnie przewiduje. Czyli USD sie umacnia!
    Bo zalamanie cen i trend spadkowy powstaje zwykle rownoczesnie i na gieldzie i
    na obligacjach. To zas powoduje wzrost yields i wrost dolara. Dodatkowo sama
    niepewnosc generuje wzrost USD.

    "2.
    Dokładniej chodzi mi o to: Czy USD będzie się umacniać nawet PO krachu i PO
    zmianie trendu stóp, czy rynek walutowy tego początkowo nie wyczuje?"

    Jestem pewny, ze po calkowitym wyjasnieniu sytuacji, po ew. zalamaniu dolara,
    nastapi srednioterminowy trend wzrostowy USD. Sam z siebie.

    "Czy krach powoduje natychmiastowy zjazd waluty, czy też, tak jak miało to
    miejsce przy zmianie odwrotnej w okresie od 06.2004 do 12.2004 reakcja rynku
    walut jest o "jakiś" czas spóźniona względem posunięć FEDu?"

    Zawsze reakcja na stope jest spozniona. Zwlaszcza, ze czasem jest tak, ze stopa
    zmienia sie wraz ze stopami innych bankow. Tak jak w RP. Czyli RPP cielo i FED
    cial. Efekt potem widzimy po wypowiedziach takich wisemanow:
    www.parkiet.com/news/art.jsp?idn=404009
    "Sławiński z RPP: Nie ma korelacji między stopami proc. a kursem walutowym"

    Wedlug mnie zastanawianie sie nad jakimis zaleznosciami jest pozbawione sensu,
    poniewaz to sa zaleznosci NIERYNKOWE. Dlatego nie lacze bessy 2001- z jakim
    kolwiek ruchem waluty. To sa sprawy powiazane, ale... wedlug mnie FED
    zadecydowal o ruchu w dol obnizajac stope do 1%. Gdyby stopa byla 2%, to dolar
    nigdzie nie spadlby, poniewaz saldo przeplywow finansowych bylo dodatnie. (Do
    USA) I ostatnia sprawa: To sa strasznie wielkie przeplywy! Olbrzymie pieniadze!
    O ile pamietam, to ilosc naplywu zagranicznego netto w 2Q wyniosla 393 miliardy
    USD! Dlatego kwestie deficytu sa moze nie pomijalne, ale na pewno mniej
    znaczace. A gielda to juz w ogole jest smiesznym elementem. (Choc ziarnko do
    ziarnka...) Tak naprawde to niebezpiecznie sie zrobilo TERAZ w ostatnich 4
    kwartalach. A przeciez dollar sie umacnial! A przedtem slabl, a ryzyko zalamania
    bylo wedlug mnie niskie.

    "Na oko wydaje mi się ze to nie jest symetryczne, tzn że zmiana trendu stóp FED
    z niskich na wzrastające może spowodować "odłożenie w czasie", natomiast krach
    NYSE powoduje skutek inny, gwałtowny i natychmiastowy odwrót od USD... który
    poparty późniejszą zmianą trendu stóp FED jedynie jeszcze mocniej pociągnie
    walutę w dół... Dobrze mi się wydaje?"


    Rozpatrujac sytuacje duzej nierownowagi, to mozliwe sa duze ruchy w obie strony
    i ja nie robilem ostatnio zadnych takich zestawien i nie chce wprowadzic w blad.
    Pamiec jest bardzo zawodna. Ja osobiscie pamietam to co sie dzialo po wykresie,
    wiem mniej wiecej co robilem i jak bylo na innych crossach, ale czy sa jakies
    korelacje z NYSE, to musialbym poprosic tutaj tego Pana od Carolana.

    Uwazam, ze to jest tak jak z tym FRODORem. To cienka sprawa. Bo teraz zmienia
    sie szef FED i moze sie okazac, ze beda inne decyzje, np. bedzie stopa inaczej
    reagowac, np. rozplaszcza sie te podwyzki i wykresy z rynku tez sie zmienia.
    Nie przykladalbym zadnego znaczenia do zaleznosci kursowej z NYSE w przypadku
    analizy kursu walutowego.

    Ja opieram swoje rozumowanie na dwoch waznych czynnikach:
    1) dodatnim sprzezeniu zwrotnym wystepujacym na deficycie wskutek spadku USD
    2) charakterze gospodarki i predkosci "zamrazania" gospodarki wzgledem stopy funds.

    pierwsze tlumaczylem wczesniej. Zauwazylem (nie tylko ja i wstyd, ze tak pozno),
    ze deficyt jest strukturalny i niewrazliwy na kurs. To zas wynika zarowno z cen
    importu paliw, ale przede wszystkim ze wzgledu na substytucje importem w tych
    dzialach rynku, gdzie USA nie jest w stanie konkurowac. To jest strasznie proste
    i logiczne, ale trzeba siasc i pomyslec czasem w przerwie pomiedzy meczem i piwkiem.

    druga sprawa jest dosyc skomplikowana, a jak mowi Viper ja komplikuje sprawy, to
    postaram sie prosto:

    Porownam gospodarke USA do Polski. Gospodarka USA jedzie na prawie pelnym
    capacity i jest tak wielki popyt konsumencki i tak wielki rozwoj, ze czesc prac
    jest wysylana za granice poprzez import wynoszacy az 6% PKB. To oznacza, ze USA
    jest takim sprinterem na proszkach, anabolikach i innych szprycach a te sa
    poprostu KREDYTEM. Kredyt i ogromne obroty w USA powoduja ten rozwoj. Czyli ten
    sprinter bieglby wolniej jakby nie bylo tych szpryc, czyli kredytu.

    W Polsce natomiast nie ma takiego rozwoju, gospodarka rozwija sie na pol
    gwizdka, polowa zasobow roboczych odpoczywa (~50% zatrudnienie w przedziale
    16-65) co oznacza, ze o rozwoju decyduja zasoby w dzialach efektywnych, czyli
    wysoko rentownych, czyli tych, ktorych wrazliwosc na stope jest minimalna.

    I teraz teza:
    Manipulacje stopa procentowa jest bardzo malo skuteczna na rynku, ktory jest
    wrecz zimny, (gdzie obroty sa niskie a PKB wrecz marzy o tym, aby kiedys
    wystrzelic wgore i cala gospodarka nie przypomina sprintera a raczej stara
    wyleniala szkape). Rynek sie lekko poddaje, ale kredyty nie reaguja, rynek nie
    reaguje na takie zmiany! A reaguje to na stope rzedu +/- 10%. Dopiero 20%
    mogloby taki rynek zalatwic ostatecznie. Dlatego RPP walilo stope 15% i nic.

    Natomiast w USA jak temu sprinterowi odejmiesz uzywek, anabolikow i po prostu
    zabierzesz te kroplowke kredytowa, to sprinter padnie natychmiast. Przebiegnie
    jeszcze pare yardow i wykorkuje. Przestana wspolpracowac organy, wysiadzie
    watroba, nerki i nawet szybka reanimacja moze go nie uratowac.

    Dlatego ja uwazam, ze reakcja USA na wzrost stopy do poziomu 4.5% bedzie
    TRAGEDIA NARODOWA w USA. Ja sie tego strasznie boje bo uwazam, ze jak wystapi
    przekonanie, ze ceny nieruchomosci nie ida do gory tak jak tego rynek oczekuje,
    to ludzie przestana brac kredyty i PKB natychmiast spadnie!

    Moze byc tak, ze jak sprinter dostanie zadyszki, to deficyt rachunku biezacego
    NIE SPADNIE a na rynku wystapia zwolnienia i bedzie tak, jak w Polsce w latach
    90-tych, kiedy byl straszny import i roslo bezrobocie wykladniczo.
    Wtedy rozpocznie sie ucieczka kapitalow, ktora dolozy sie do deficytu i dolar
    dostanie w leb okropnie, bez wzgledu na to, czy stopa bedzie 4, czy 3 czy 5%.

    Bo kluczem do tego jest ten kredyt konsumencki w kategorii mortgage.
    Na razie nie jest tak zle, bo w wyniku tzw. refinancing ludzie przerzucili
    wysokooprocentowane zadluzenie z kart kredytowych na niskooprocentowany mortgage
    i Household Debt per saldo rosl, ale credit malal. Teraz objawem kryzysu bedzie
    STABILNOSC mortgage i wzrost credit. To bedzie objawem zapasci, ktora nas czeka
    za pare miesiecy. Ruchy walutowe beda jednak wystepowac NAJPIERW. Tak mysle.
  • bush_w_wodzie 20.10.05, 11:32
    zobacz jeszcze te

    tiny.pl/qb7q
    tiny.pl/qb7m
    dla jasosci: ten ogromniasty szczyt ktory widzisz na poczatku lat 80-tych to
    polityka wysokich stop reform i deficytow reagana. szczyt nastapil w momencie w
    ktorym reagan postanowil pogadac z szefami sojuszniczych panstw na temat wad i
    zalet wolnych kursow walut i znaczeniu ceny dolara dla pokonania bloku
    komunistycznego. jak widac mial duza sile przekonywania
  • vice_versa 20.10.05, 13:26
    Bush charty są rewelacyjne. Dzięki wielkie!!!

    Z chartów wynika jasno, że odwrót od dolara zaczyna się równolegle ze spadkiem
    na NYSE który przeradza się w krach w październiku '87 a po krachu dolar pikuje
    DALEJ aż do grudnia włącznie... I o to mi właśnie chodziło: reakcja rynku
    walutowego nie jest symetryczna i zależy od tego w którą stronę zmiana trendu
    stóp FED następuje... Historia potwierdza więc tę "asymetrię" w odczytaniu
    przez rynek zwrotu stóp. Ale to, że rynek walutowy pomimo rosnących stóp i
    zmniejszania się ilości pieniadza na rynku, idzie w dół a więc WBREW tzw
    fundamentals to jest REWELACJA...!!! Na tym spokojnie można oprzeć timing
    krachu, nawet jeśli uwzględnić że dziś większą rolę odgrywają opcje i z USD nie
    trzeba się wycofywać to i tak dzisiaj treptakk (rentowny facet) prędzej wycofa
    się z USD niż zainwestuje w OPCJE PUT...Treptakk nie może wycofywać się z USD
    po spadku Dow Jonesa bo już będzie tracił.

    W sumie to jest odpowiedź na pytanie czemu teraz duzi kupują Euro łopatami...

    fx.sauder.ubc.ca/cgi/fxplot?b=USD&c=DEM&rd=*&fd=1&fm=1&fy=1987&ld=31&lm=8&ly=1988&y=daily&q=volume&f=png&a=l
    in&m=0&x=
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 20.10.05, 13:49
    Bardzo ciekawy watek, moze go rozwiniecie?
  • przycinek.usa 20.10.05, 18:12
    Jemu chodzi o to w skrocie, ze ja mam racje.
    Zapomnial przy tym dodac, ze PO "KRACHU" dollar poszedl do gory znacznie.

    Czyli - zatrzymanie gospodarki, spadek gieldy, spadek dollara, krach,
    przyspieszenie spadku dollara i dolek na dollarze potem odbicie i dollar do gory.

    Przy czym powinno sie raczej patrzec nie na kurs pary walut, tylko na dollar
    index, albo trade weighted dollar. Macie to tam najlepiej narysowane, gdzie jest
    ten FRODOR.

    www.yardeni.com/
    "Charts Markets"
    - srodkowa linijka, pierwsza pozycja.

    I jeszcze jedno. W 1987 to byl taki krach, ze ja uwazam, ze nie bylo krachu.
  • przycinek.usa 20.10.05, 22:37
    Obserwuje to caly czas i mam coraz wieksze przekonanie, ze idzie jednak wybicie
    gora, czyli spadek dolara wlasnie sie zaczyna.

    Chyba dolek byl wczoraj, albo mozliwe jest jeszcze ostatnie zejscie w okolice
    1.1950 na poczatku przyszlego tygodnia. Jednak wydaje mi sie, ze juz jestesmy w
    kolejnej fali spadkowej. Czuje to w kosciach.

    Oczywiscie nigdy nie ma sie ostatecznej pewnosci. Zawsze moze byc odwrotnie, ale
    wydaje mi sie, ze spadnie ten dollar teraz. Nie ma na co czekac.

    Technicznie mamy w zasadzie 50/50 z lekka przewaga dolu eurodolara wynikajaca z
    glowy ramion na wykresie eurodolara, ale fundamentalnie gora. Bezwzglednie.

    Chodza sluchy, ze ECB bedzie podnosil stopy w 1Q.
    To moze byc gwozdz do trumny tego ukladu i parametr ksztaltujacy przyszly dolek.
    Nie moge sie doczekac na wyjasnienie.
    Przebicie 1.22 wystarczy dla mnie jako dowod, ze mam racje.
    Wybicie dolem z 1.18 zaprzeczy mojej teorii.
    Wybicie dolem 1.18 bedzie sygnalem opoznienia reakcji rynku.
    Wtedy to sie wszystko przesunie w czasie.



  • przycinek.usa 20.10.05, 22:48
    October 20: Fed custody holdings are mostly flat in the week ending October
    19th. Reserves rose a mere $572 mln to $1.469 tln and remains below the record
    highs above $1.47 tln in August. Average holdings rose $1.254 bln to $1.468 tln.

    Recent evidence suggests that foreign central banks have shown a distinct
    preference to buy the EUR recently with Middle East and Asian central banks
    among the buyers. The static levels of custody holdings in recent weeks compared
    with recent strong central bank reserve gains since September 1st indicate that
    some of these central banks are exclusively focusing their reserve allocation in
    EUR/USD, and are partly responsible for providing the current support on EUR/USD
    around 1.1900/1.2000
  • przycinek.usa 20.10.05, 22:54
    Ten komentarz byl wczesniej:

    October 20: With currencies quiet this afternoon dealers are mostly grousing
    about their dwindling equity portfolios. The sustained slide in US stocks is
    having a mild downward impact on the USD, but not enough to overcome offers from
    US investment banks in the 1.1990/1.2000 area. Stops lie at 1.2010 is topside
    momentum picks up late in the day. Dips are finding buyers at the 1.1970 level
    in lethargic trade.

  • przycinek.usa 21.10.05, 00:25
    Jack jest z FED Atlanta i nie glosuje w FOMC ale bedzie w przyszlym roku.

    Najwazniejszy fragment to ten:

    "But Guynn said he thought today's inflation pressures will turn out to be
    "mostly temporary." "Clearly, the risks to inflation are elevated, but I believe
    price increases are likely transitory and will not significantly change the
    longterm inflation outlook," Guynn said

    Inflation and inflation expectations will largely be contained by competitive
    market forces and continuing rate hikes, he said"


    Calosc wypowiedzi:

    "WASHINGTON (AFX) The Federal Reserve should continue pushing interest rates
    higher at a gradual pace despite the effects on the economy from the two
    hurricanes that struck the Gulf Coast region in August and September, said Jack
    Guynn, the president of the Federal Reserve Bank of Atlanta. "Our gradual course
    has been far preferable to pausing and risking more drastic and painful moves
    later," Guynn said in a speech prepared for delivery to a business group in
    Atlanta on Thursday. The Federal Open Market Committee has engineered 11
    straight quarterpoint rate hikes and signaled at its last meeting on Sept. 20
    that it intended to continue hiking rates. The next FOMC meeting is Nov. 1

    Guynn said the storms have not changed "our mostly positive economic path."
    Guynn said he agreed with economic forecasts showing the hurricanes subtracting
    0.5 percentage point from GDP growth in both the third and fourth quarters,
    before boosting growth early next year by about the same amount

    "Looking ahead, it's my belief that despite the effects of the hurricanes the
    most likely path of the economy for the next several quarters is ongoing
    respectable growth of GDP, employment, and income," Guynn said

    "This pattern suggests to me that we should continue to move toward a neutral
    setting for monetary policy," Guynn added

    A neutral interest rate would neither stimulate nor restrict the economy. By
    most measures, the current Fed funds rate of 3.75 is still stimulative, Guynn said

    Guynn is a voting member of the FOMC next year. He participates in discussions
    at meetings this year, but cannot vote. An influential Fed official, Janet
    Yellen of the San Francisco Fed, earlier this week put the midpoint of a range
    on a neutral interest rate at 4.5. In his address, Guynn said the risks of
    inflation are elevated. At some point, businesses "will likely reach the limit
    when they can no longer absorb all of the higher costs, and there will be
    additional pressure to increase prices," Guynn said

    But Guynn said he thought today's inflation pressures will turn out to be
    "mostly temporary." "Clearly, the risks to inflation are elevated, but I believe
    price increases are likely transitory and will not significantly change the
    longterm inflation outlook," Guynn said

    Inflation and inflation expectations will largely be contained by competitive
    market forces and continuing rate hikes, he said

    A key uncertainty is how businesses and consumers react to higher energy prices,
    Guynn added

  • przycinek.usa 21.10.05, 00:45
    FED mysli, ze inflacja wynikajaca z uderzenia popytu + kredytu + wysokiej ceny
    ropy (bo Katrina itp) jest zjawiskiem przemijajacym, ktore podda sie dzialaniu
    stopy FUNDS.

    Oni wszyscy WIERZA, ze rynek lekko zwolni, akcja kredytowa minimalnie skoryguje
    sie a inwestycje nie spadna dramatycznie.

    Dodatkowo WSZYSCY czlonkowie FOMC mowia teraz o oczekiwaniach inflacyjnych,
    czyli jakbym slyszal Balcerowicza, Ziolkowska, albo innych madrali z RPP.

    Dlatego oceniam prawdopodobienstwo podwyzki stopy FUNDS na 4.25% na 100% a
    kolejna podwyzke o 0.25% na 80%. Czyli w styczniu 2006 stopa bedzie 4.5% na
    pewno albo z wielka doza pewnosci.

    Rownoczesnie oceniam, ze FED slowami Jacka Guynna mowi, ze jest opinia, ze
    inflacja bedzie jedynie chwilowo. To zas oznacza, ze FED bedzie cial stope, jak
    sie okaze, ze inflacja spada. (Core CPI juz jest OK a co bedzie z reszta, to sie
    zobaczy) Czyli mozna zalozyc, ze FED poluzuje FUNDS jak dynamika CPI spadnie.


    No dobra. A ja uwazam, ze ceny energii i zywnosci NIE BEDA TAK CHETNIE TANIEC.
    To przerabialismy w Polsce. Stopa w Polsce byla max, zloty do sufitu, a na rynku
    nadal wzrost cen. Idzie zima, swieta, zimno, wszystko podrozeje. Uwazam, ze
    skoro impuls cenowy jest znaczny teraz, to dlaczego mialby nagle zniknac w 3
    miesiace? I dlatego oni NA PEWNO przefajnuja z ta stopa i utrzymaja ja NA PEWNO
    za dlugo.

    I dlatego oceniam szanse zawalenia sie gieldy na bardzo wysokie.
    Minimum 80%, ze gielda sie od tego zawali.

    Przypomne:
    Ceny nieruchomosci sa wyzsze jak kiedykowliek w hiostorii. W ciagu 4 lat poszly
    do gory nawet o 400%. To oznacza, ze bedziemy swiadkami wstrzymania sie z
    kredytami bardziej jak kiedykolwiek w historii i to odetnie kase szybciej jak
    kiedykolwiek w historii. To tez oceniam jako PEWNE. Nie mam watpliwosci.

    Dawniej sredni kredyt byl sto kilkadziesiat tysiecy, a teraz ponad dwiescie.
    Stopa procentowa na poziomie 5% od 100 a 5% od 200 to jest juz powazna roznica w
    swietle braku przyrostu zarobkow w sensie inflacyjnym.
    Reszta rozumowania nie ulega zmianie.




  • lastboyscout 21.10.05, 02:39
    Ja naprawde nie chce byc orginalny ale i tym razem sie z toba nie zgodze.
    Moze wydarzyc sie jeszcze jednak podwyzka stop (szanse mniejsze niz 50%) ale
    wiecej podwyzek nie bedzie, bedzie plasko a potem w dol.
    Aha! Ceny nieruchomosci od dawna nie ida do gory (co najwyzej nominalnie ale
    nie mam zadnych wiarygodnych danych) a wrecz NA TEN MOMENT realnie spadaja.
    Bedzie ostry ale krotki wzrost plac co podbije inflacje ale potem juz tylko w
    dol.
  • trepptak 21.10.05, 02:53
    lastboyscout napisał(a):


    > Bedzie ostry ale krotki wzrost plac co podbije inflacje ale potem juz tylko w
    > dol.

    Hehe smile Juz jest a potem tylko problemy co z nadmiarem tej kasy zrobic.
    Mam jakies przeczucie, ze jutro sie cos stanie, wzrost Euro smile spadek DOW na
    leb. Zawsze sie cos dzieje jak mnie lewy lokiec swedzi smile
  • vice_versa 21.10.05, 04:16
    lastboyscout napisał(a):

    > Moze wydarzyc sie jeszcze jednak podwyzka stop (szanse mniejsze niz 50%) ale
    > wiecej podwyzek nie bedzie, bedzie plasko a potem w dol.
    > Aha! Ceny nieruchomosci od dawna nie ida do gory (co najwyzej nominalnie ale
    > nie mam zadnych wiarygodnych danych) a wrecz NA TEN MOMENT realnie spadaja.
    > Bedzie ostry ale krotki wzrost plac co podbije inflacje ale potem juz tylko w
    > dol.

    Może tak być. Ale... FED nie ma ścian. Rynek ma. FED będzie ciagnął aż rynek
    pójdzie w dół. Teraz to nie stopy kreują, impuls będzie zależał od NYSE. Stopy
    pójdą za rynkiem, nie rynek za stopami. 100%.

    > Aha! Ceny nieruchomosci od dawna nie ida do gory (co najwyzej nominalnie ale
    > nie mam zadnych wiarygodnych danych) a wrecz NA TEN MOMENT realnie spadaja.
    > Bedzie ostry ale krotki wzrost plac co podbije inflacje ale potem juz tylko w
    > dol.
    W kwestii nieruchomości pełna zgoda. W kwestii przyczyn inflacji nie
    koniecznie. Inflacja będzie bo jak NYSE spadnie, to zagraniczni nie będą mieli
    po co kupować nowych USD, chińczycy nie koniecznie będą zainteresowani, a już
    na pewno nie na taką skalę jak w 2001. Więc chińska podaż podrożeje, a popyt u
    Was siądzie, efekt? USD będzie głównie trafiało na rynek krajowy, oj, będzie
    boleć ta inflacja cenowa...
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • lastboyscout 21.10.05, 04:26
    > Może tak być. Ale... FED nie ma ścian. Rynek ma. FED będzie ciagnął aż rynek
    > pójdzie w dół. Teraz to nie stopy kreują, impuls będzie zależał od NYSE.
    Stopy pójdą za rynkiem, nie rynek za stopami. 100%.

    Zgoda i niezgoda.
    Zgoda, ze rynek ma wazniejsze rzeczy do obserwacji niz ruch stop , ktorych nie
    bedzie czy propaganda FED.
    Niezgoda poniewaz wlasnie zastopowanie wzrostu stop przez FED stworzy nowe
    sytuacje na rynku, GLOWNIE na rynku miedzynarodowym gdzie bedzie drozej dla
    firm amerykanskich wiec TO uderzy w gielde.
  • vice_versa 21.10.05, 05:37
    > Zgoda, ze rynek ma wazniejsze rzeczy do obserwacji niz ruch stop , ktorych
    > nie bedzie czy propaganda FED.
    > Niezgoda poniewaz wlasnie zastopowanie wzrostu stop przez FED stworzy nowe
    > sytuacje na rynku,

    Naturalnie, lbs, dokładnie tak.

    >GLOWNIE na rynku miedzynarodowym gdzie bedzie drozej dla
    > firm amerykanskich wiec TO uderzy w gielde.

    To ja znacznie bardziej cenię amerykańskie korporacje niż Ty. Uważam, ze dla
    firm amerykańskich początkowo drożej nie będzie, będzie kłopot ze zbytem, popyt
    się wyczerpał. Będzie problem z przychodami. Kurczący się popyt konsumentów i
    nadpodaż zagranicznych papierów spowodowana umacniającym się USD tworzą
    podwójne NOŻYCE.

    To że w USA będzie "drożej" to będzie głównym motorem rozwoju tych
    międzynarodowych AmCorp na tamtejszy rynek wewnętrzny i zrobienia z chinoli
    konsumentów, czyli główna przyczyna przyszłego WZROSTU giełdy.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • trepptak 21.10.05, 02:57
    przycinek.usa napisał:

    > nadal wzrost cen. Idzie zima, swieta, zimno, wszystko podrozeje. Uwazam, ze
    > skoro impuls cenowy jest znaczny teraz, to dlaczego mialby nagle zniknac w 3
    > miesiace?
    W COSTCO bylem w weekend, widze juz tem szyt na swieta wystawiony na sprzedaz.
    O co chodzi, gwiazdka w pazdzierniku? A wcale ze nie. pytam o co chodzi. O co
    chodzi? Zeby ludzie juz teraz zaczeli kupowac na swieta , bo JAK DOSTANA
    PIERWSZY RACHUNEK ZA OLEJ DO OPALANIA to im sie odechce KUPOWANA. rymlo sie
    nawetsmile
  • przycinek.usa 21.10.05, 03:17
    Chlopie, masz okazje majatek zarobic a narzekasz! Mozesz w kilka miesiecy
    zarobic milion dolcow, a ty komentujesz w jakis malo oryginalny sposob.
    Czlowieku, olej te Costco i ceny, bo bedziesz bogatszy, co widac juz teraz golym
    okiem.

    Ten watek nie powstal po to aby zbiorowo sobie ponarzekac jaki FED jest be, a
    nawet gorzej, tylko, zeby przynajmiej pare osob zarobilo se kase.

    Ja osobiscie pierdole FED i glupote tych wszystkich specjalistow. Greenspan
    glupi? A co mnie to obchodzi! Greenspan wlasnie generuje nam NAJWIEKSZA OKAZJE
    ZAROBKOWA W ZYCIU!! 2gi raz moze nam sie nic takiego nie trafic!

    Wlasnie dzisiaj odrocil sie trend. Skala odbicia pokazuje, ze ten cholerny
    dollar juz idzie do piachu. Zgodnie z przewidywaniami. Juz za okolo 3 tygodni
    bedziesz mogl sprzedac te swoje euro powyzej kosztu zakupu. A ty ciagle
    narzekasz. To widac golym okiem, ze idziemy na szczyty i bedzie eurodolec
    powyzej 1.3500. Target wedlug mnie jest 1.6000 BEZ PANIKI.

    Konto MINI bys sobie otworzyl na forexie i zalewarowal sie na jakies 10-50,000
    USD. Po co wiecej? Do tego potrzeba jakis groszy. Sam nawet nie wiem ile. $500?
    Moze $1000. Siedz nad tym caly czas, jak masz forse na zycie.

    A do LBS:

    Za pozno. Juz sie sprawa wyjasnila. A ja jestem o kolejne 100 pipsow do przodu.
    Jest obecnie 1.2060 i zmienily sie targety w ukladach inwestycyjnych bankow.
    Chlopie, ten dolar juz sie nigdzie wiecej nie umocni. Mowy nie ma! To jest
    koniec! A FED moze sobie gadac, piepszyc i wydawac dzwieki. Nikogo to nie
    obchodzi! A jutro DOW wytnie numer, bo widze, ze to po prostu tak dostanie w
    pale, jak rzadko. Oceniam jutro DOW na otwarciu pala z luka ucieczkowa na dzien
    dobry i pelne gacie analitykow: "co sie kurwa dzieje". Tak bedzie.




  • przycinek.usa 21.10.05, 03:20
    Wlasnie mi weszlo zlecenie zamkniecia pozycji po 1.2075.
    Pisalem tego posta, zamknalem okno, a tu pionowo do gory i... pozycja zamknieta!
    Nie do wiary! No to ponad 100 pipsow. Przynajmiej 125. Cos niesamowitego.
    Musze wiecej postow pisac na GW. To poprawia saldo mojego rachunku. -)))
  • lastboyscout 21.10.05, 03:51
    Niezbyt rozumiem co masz na mysli.
    Jezeli trend jaki teraz widzisz mialby sie utrwalic to tylko potwierdza moje
    slowa: ludzie tez poczuli, ze nie bedzie juz tutaj podwyzek stop a bedzie duza
    inflacja. Pojda naiwnie lub spekulacyjnie na euro ale potem bedzie duuuuuzy
    zwrot bo to to juz agonia Unii jezeli rozpoczeli marsz w gore .....

    Bush_ .... to juz wiesz po co byla wojna w Iraku?
    Rozwazales moze zmiane nick'a? He? Zainspiruje cie: Unia/Chiny_w_wodzie ! smile
  • przycinek.usa 21.10.05, 04:03
    Nie lapiesz LBS. Ludzie napakuja sie w Euro na samym koncu zwyzki. To jest tak
    samo jak mentalnosc wyborcow przed wyborami. Ludzie musza sie oswoic z wiedza,
    musza sie przekonac a to trwa. Ludzie sa wolni jak zolwie. Dlatego zrezygnowalem
    z gieldy juz 10 lat temu, bo mnie zanudzala na smierc. Ludzie napakuja sie na
    samym koncu a wiec wtedy, kiedy cena juz bedzie taka absurdalna i takie straty,
    ze ludzie przestana sie wahac. I wtedy trend sie odwroci.

    O tym, czy teraz cos sie dzieje na rynku, czy nie, nie decyduja ani ludzie, ani
    analitycy malych firm. Ludzie i ci "analytycy" - wlasnie zrobili te 91.3
    miliardow dolarow naplywu na rynek dlugoterminowej pozyczki w sierpniu.

    www.treas.gov/press/releases/js2976.htm
    Teraz decyzje zapadaja w dzialach analitycznych duzych Bankow Centralnych.
    To wlasnie takie zlecenia decyduja o tym, ze nie spadlo ponizej 1.1900.

    Szykuje sie przewal stulecia na skale swiatowa, cos takiego jak w Polsce za
    MinFina Balcerowicza, ale za pieniadze, ktorych wielkosc przeplywu jest
    niewyobrazalna dla prezesa jakiegos sredniej wielkosci banku w bananowej
    republice Polski.

    Setki miliardow dolarow beda latac po rynku tak, ze FED ucieknie na drzewo ze
    strachu.

  • lastboyscout 21.10.05, 04:06
    Szczerze : nie lapie co nie lapie. Wyjasnisz raz jeszcze ?
  • przycinek.usa 21.10.05, 04:34
    Hmm. Dobra. Odlozmy "ludzi". Ludzie nic nie zauwaza. Dopoki dolar nie przelezie
    poprzedniego szczytu.

    Piszesz:
    "Jezeli trend jaki teraz widzisz mialby sie utrwalic to tylko potwierdza moje
    slowa: ludzie tez poczuli, ze nie bedzie juz tutaj podwyzek stop a bedzie duza
    inflacja."

    Powtarzam. To nie ludzie. To banki. Banki, ktore widza, ze "inflacja" to tylko
    wykret Greenspana. Ona jest faktycznie. CPI poszlo o 1.2 % we wrzesniu, ale to
    nic nie znaczy, bo odwracaja sie interesy poteg gospodarczych na swiecie. USA
    zalezy aby dolar byl mocny. (bo slaby dolar, to ceny w gore i koniec dobrobytu
    USA) Japoni nie pasuje mocny dolar, bo wtedy ma wyzsza presje na ceny w Japonii
    i Japonia bedzie trzymac sila Yena, aby nie oslabl = czytaj beda sie pozbywac
    dolarow.

    "Pojda naiwnie lub spekulacyjnie na euro ale potem bedzie duuuuuzy
    zwrot bo to to juz agonia Unii jezeli rozpoczeli marsz w gore ....."

    Po takiej katastrofie Unia i tak bedzie miala koniec eksportu do USA, wiec co
    sie stanie z Euro bedzie bez znaczenia w dlugim terminie, pewnie spadnie.

    "to juz wiesz po co byla wojna w Iraku?"

    Bez znaczenia. Jak mowile, deficyt budzetowy ma sie do tego jak kalosze do
    beretu. To nie ma znaczenia. (Ma male znaczenie, stowa w jedna, czy w druga jest
    sprawa drugorzedna)


    Sa dwie ligi wsrod zarzadzajacych:
    Pierwsza liga, to osoby siedzace w Bankach Centralnych za ciezka kase.
    Naprawde ciezka. Zapewniam. Najwyzszej klasy specjalisci.
    Z glowami wielkosc wiadra. Maja po sto fakultetow, spia 4 godziny dziennie,
    pisza analizy z obliczeniami w pamieci a komputery sluza im do podtrzymywania
    wiezi rodzinnych.

    Druga liga to odpady produkcyjne i najmniej oplacani analitycy w mniejszych
    bankach i funduszach. Maja zwykle siano w glowie i Porsche. W kazdej rece
    notebook, szesc ekranow LCD na pulpicie i czasem pokazuja ryje w TV.

    Potem kolejna grupa ludzi, to sa tzw. "analytycy gazetowi", ktorzy jezdza
    Mercedesami, dla ktorych komputer to zewnetrzna pamiec podreczna na adresy
    agencji towarzyskich, zyja podrywami w internecie i maja gdzies to, co bedzie za
    tydzien.

    Reszta swiata natomiast to ludzie, ktorzy pojecia nie maja o inwestowaniu i
    topia za kazdym razem, przez co musza chodzic do pracy cale zycie i sa
    szczesliwi wtedy, kiedy akurat rekiny finansowe nie planuja jakis przewalow.





  • vice_versa 21.10.05, 03:52
    Napisałeś bardzo prosto i jednocześnie stanowczo.
    Super post. Jaśniej niż to Guynn powiedział.

    Tak na zupełnym marginesie nasuwa mi się, kilka pomniejszych uwag:

    > Oni wszyscy WIERZA, ze...

    A może tylko "chcą by IM wierzyć". Bardziej bym się skłaniał że to potężna
    machina propagandowa, a każdy waży każde słowo, bo jakby zaczął mówić jak jest
    naprawdę to by wszystko zepsuł...
    Tak jak kiedyś napisałeś: ONI chcą nas przekonać, chcą byśmy wierzyli, że np.
    stopa będzie rosnąć im na tym strasznie zależy. Czemu? Bo to ostatni dzwonek.
    Oni DZIŚ WIDZĄ te dane, więc teraz jest ostatni moment na skrzyknięcie
    zagranicy by inwestowała...

    > Dodatkowo WSZYSCY czlonkowie FOMC mowia teraz o oczekiwaniach inflacyjnych

    Kranik i miseczka. Kranik odkręcamy, ZA JAKIŚ CZAS w miseczce jest burza,
    kranik przykręcamy, w miseczce się uspakaja, jak się przestaje ruszać
    kompletnie, to... zobaczymy wink
    Czy owe "oczekiwania inflacyjne" to odkręcenie kurka czy fale w miseczce?
    Inflacja cen czy inflacja ilości pieniądza?
    Ja też mam oczekiwania inflacyjne, zmianę trendu stóp i lekki dodruk pieniądza.

    Pisałeś też o tym że ruchy na USD nie są rynkowe. To bardzo trafne. Znowu
    powrócę do kranika i miseczki. Kranik odkręcamy (strasznie nierynkowo!) w
    miseczce chlupie(toniemy w tanim imporcie), kranik zakręcamy (znowu
    nierynkowo!) w miseczce się uspakaja (rynkowo!) do miseczki napływa z innych
    chlupiących miseczek (rynkowo!), miseczkę ogarnia flauta, z innych miseczek
    powoli przestaje napływać, ktoś przychodzi i kopie miseczkę (bardzo rynkowo!),
    kranik z rozpaczy obwieszcza światu że grozi nam inflacja (czasem wymsknie mu
    się wcześniej tak jak teraz wink.

    > Uwazam, ze skoro impuls cenowy jest znaczny teraz, to dlaczego mialby nagle
    > zniknac w 3miesiace?

    "Inflacja" to NIE JEST wzrost cen. "Inflacja" w rozumieniu FED to wzrost podaży
    pieniądza. Masz więc rację, rozchwiana i wzburzona woda w miseczce ma swoją
    bezwładność, nie ma żadnego powodu by w 3 miesiące się uspokoiła. Wniosek?
    W "inflacji" nie chodzi o miseczkę. W "inflacji" chodzi o kranik!

    > I dlatego oni NA PEWNO przefajnuja z ta stopa i utrzymaja ja NA PEWNO
    > za dlugo.

    ONI chcą z nią przefajnować.

    Wiesz jaki argument pada w Polsce przeciw braniu kredytów w USD? Dolar jest
    niestabilny. Dodam że na 100 publikacji o dolarze wspomina 10 reszta ma
    zgryzotę CHF, Eur czy PLN...Jak wiadomo na stabilnym długu najlepiej
    wychodzą... konsumenci, he, he,he... Wtedy dociera do mnie JAK BARDZO jesteśmy
    omnipulowani.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 21.10.05, 04:13
    Cyt:
    "Inflacja" to NIE JEST wzrost cen. "Inflacja" w rozumieniu FED to wzrost podaży
    pieniądza"


    A darujmy sobie te idiotyzmy. Kazdy srednio rozgarniety analityk bankowy z
    pensja ponad pol miliona rocznie wie, ze Greenspan klamie, a stopa idzie, bo sie
    saldo przeplywu odwrocilo.

    Greenspan mowi o wzroscie CPI i mamy wrost CPI. To jasne. A stopa idzie do gory,
    przez ujemne saldo wymiany. Przeciez Greenspan, ani nikt z FOMCU nie powie
    publicznie, ze oni widza niepokojace przeplywy kapitalu! W zyciu! Dlatego
    posiedzenia FOMC sa tajne, a ujawniane sa tylko minuty.

    I mysle, ze najpierw sobie chlopaki pija kawe, potem gadaja przez 10 godzin o
    bezpieczenstwie podwyzki a o cenach jest 30 minut, ktore idzie do publikacji.
    Potem idzie komunikat, ze jest 0.25% wiecej po czym do USA wali kapital
    frajerow, a potem, jak to sie zawali, ten dodatkowy przeplyw bedzie przedluzal
    dlugosc fali paniki.

    To jest stary i oklepany numer.
  • vice_versa 21.10.05, 04:54
    > A darujmy sobie te idiotyzmy.

    To czemu o nich wspominasz? Pewnie, darujmy sobie. Umysły wybitne i wielce
    ceniący swoją przenikliwość mogą sobie pozwolić na kaprysy.
    Umysły średniointeligentne, zamieszkałe w Polsce, nie zarabiające
    PółMilionaDolarówRocznie uważają natomiast, że ludzie nie kłamią, tym bardziej
    stan portfela jest ważniejszy niż stan umysłu.

    A tak, by the way, przycinek, czy stan umysłu zależy bardziej od stanu portfela
    czy stan portfela od stanu umysłu? Pytam, bo strasznie bym chciał być bogaty...

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 21.10.05, 05:01
    A ja nie chcialem szanownego Pana urazic, wrecz przeciwnie. Zdanie sformulowalem
    zbyt nonszalancko, a mialem na mysli jedynie to, ze zagadnienia inflacyjne sa
    drugoplanowe w sytuacji, kiedy wchodzi w gre polityka i zaczyna sie przepychanka
    najwiekszych graczy na rynku. To w takim razie przepraszam i zapraszam do zabawy.
    Mowie calkiem powaznie. Zabawa jest fenomenalna. Oderwac sie nie mozna!


  • przycinek.usa 21.10.05, 05:05
    I jeszcze jedno. Nigdzie nie spotkalem tak fenomenalnych specow od rynku, jak w
    Polsce. Polacy maja do tego talent wrodzony! Faktem jest, ze jest masa osob w
    USA, ktore zajmuja sie od lat zagadnieniami spekulacji, ale tutaj sa to dziadki.
    A w Polsce spotkalem naprawde super ludzi. Mysle, ze w Polsce jest potencjalnie
    wiecej specjalistow jak w jakimkolwiek kraju zgnilego zachodu. Bo Polakom
    zalezy. Polacy sie ucza. Ucza sie szybciej jak ktokolwiek inny. Polacy sa najlepsi.
  • lastboyscout 21.10.05, 13:58
    Jak czytasz albo piszesz do Przycinka to mysl: PRZYCINEK - taki od PRZYCINANIA.
    Jak pierwszy raz sie z nim zetknalem to bylem gotowy mu sprzedac niekoniecznie
    wirtualna gruche za ta jego hmmm... bezposredniosc - jestem pewny ze to
    zodiakalny Blizniak (pamietasz jak gonil socjaliste z forum tylko dlatego, ze
    byl socjalista he he smile)!
    Ale mi przeszlo bo to artysta (ekonomiczny) i facet jest nieprzyzwoicie
    sympatyczny, wrecz zbyt sympatyczny skoro szuka kumpla
    w Jasiu PowiemZeCiDamWryjaAleSieBojeDacCiWryja.
  • przycinek.usa 21.10.05, 03:46
    Japan FinMin Tanigaki - Speculative FX Moves Undesirable Tokyo, Oct 21.
    More lip-service to standing MoF policy that large FX swings are undesirable.
    The policy was initiated on JPY strength towards 100, and was accompanied by
    heavy USD buying. No one in the market really believes MoF will order the BoJ to
    intervene to stem JPY weakness at this time, seen a boon for Japanese exporters.
    However, the possibility of action could arise should USD/JPY trade on past 120,
    especially with crude oil prices so high. Oil is still sold in USD terms, and a
    rise in USD on top of high oil prices could crimp Japanese growth. With plenty
    of USD reserves taken on during the intervention months (Japan"s foreign
    reserves totaled some US$848 bln at end-August), MoF has plenty of ammunition to
    work with. On JGBs, Mr Tanigaki says the rise in long-term yields is surprising
    and not desirable with Japan still seeing deflationary pressures.
  • przycinek.usa 21.10.05, 03:53
    Chodzi o to, ze przez WIELE LAT Japonia interweniowala w celu OSLABIENIA YENA.
    W ten sposob zgromadzili ponad 1000 miliardow dolarow! Teraz jednak MinFin mowi,
    ze sa obawy inflacyjne, ropa jest droga (Japonia importuje rope) i MinFin martwi
    sie o stabilnosc cen na rynku wewnetrznym.

    Dlatego ja zalozylem, ze NA PEWNO BoJ nie bedzie interweniowal tak, jak dotad,
    czyli nie bedzie zadnych ruchow oslabiajacych Yena.

    Teraz jednak pojawil sie ten komunikat, w ktorym MinFin sugeruje EWENTUALNE
    dzialania na rzecz ... UMACNIANIA YENA!!!!!!

    Czyli nie dosc, ze im nie pasuje slaby Yen, to jeszcze beda przeciwstawiac sie
    jego oslabianiu! Przeciez to jest JEDEN KROK od rzucenia tych wszystkich rezerw
    na rynek!!

    Ten komunikat posle na deski wszystkich analitykow bankowych w przyszlym
    tygodniu, Chiny na to zareaguja uwolnieniem Yuana, a FED dostanie sraczki, bo
    zostaje SAM ze slabym dolarem!!!

    Wlasnie realizuje sie koszmar, ktory od 2 lat opisuje Warren Buffet.
    Tylko jeszcze nikt o tym nie wie! Tylko wy wiecie, jesli to czytacie.
    Pozdrawiam!

  • lastboyscout 21.10.05, 04:05
    Praktycznie Przycinek poprosze:

    Stanie produkcja w Japoni i Chinach bo cen juz nie dadza bardziej obnizyc przy
    tych cenach ropy i dodatkowo przy zagrozeniu wojna z Iranem.

    Tutaj wszyscy rzuca sie do sklepow kupowac ostatnie tanie ozdoby choikowe,
    ciuchy i elektronike .... Trenowalem to juz w Polsce w latach 80tych ......
    Leeeeeceeeee na zakupy ! smile
  • przycinek.usa 21.10.05, 04:38
    Nie martw sie tak. To nie bedzie az tak szybko. Mowimy o poczatku fali, ktorej
    szczyt bedzie gdzies w lutym. Powolutku.

    Obecne zakupy sa zakontraktowane wedlug starych cen i nie ma obawy o inflacje
    TERAZ. Daj spokoj. Ceny zwariuja w przyszlym roku.

  • lastboyscout 21.10.05, 14:39
    >Ceny zwariuja w przyszlym roku.<

    NIE ZWARIUJA.
    Ceny ida do gory tylko w jednym przypadku: kiedy ktos MA pieniadze aby je
    wydawac.
    A pieniedzy nie bedzie, NIGDZIE na swiecie.
    Bedzie krotkie uderzenie inflacji (tej prawdziwej, polaczonej z podwyzkami
    plac ). Potem bedzie marazm.

    OK.OK. Juz spadam do nastepnej czesci watku wink
  • lastboyscout 21.10.05, 03:59
    No fakt, Japoncy to dopiero maja problem.
    Jak sie nie odwrocil to dupa zawsze z tylu.
    Silny dolar zle bo energia jeszcze drozsza, slaby dolar jeszcze gorzej bo
    papier to tylko papier jak uczyl Vice_Versa
  • przycinek.usa 21.10.05, 05:14

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka