Dodaj do ulubionych

2 dolary za 1 Euro. Watek numer 4

21.10.05, 05:18
Stary watek tu:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30344964
A ja nie majac dzisiaj juz nic do powiedzenia, jedynie zaprosze Panstwa goraco
do poruszania tutaj szerokich tematow inwestycyjnych. Cokolwiek Was
zainteresuje, to piszcie. Zapraszam wszystkich, zwlaszcza Vice, Busha, LBS,
Johnego, adminow itp.



Edytor zaawansowany
  • przycinek.usa 21.10.05, 08:14
    Siedze sobie samotnie przed komputerami i wpadlo mi w rece takie zdjecie:

    www.elitetrader.com/vb/attachment.php?s=&postid=874709
    Zwroccie uwage na asymetrie ruchu.
    Jeden z wykresow to jest zloto, a drugie to tzw. Dollar Index, czyli USD.
    Dollar jest czerwony, a zielone jest zloto.

    Chyba nie ma lepszego argumentu na poparcie moich tez, nie?
    Chyba sie sprawdzi ten Carolan 29-30 pazdziernika 2005.
    KRACH na Wall Street. Eur po 2 USD.



  • vice_versa 22.10.05, 12:04
    Trochę tylko nieopisane. Jaki to CZAS? Tak Pi razy drzwi, bo wiem że skali nie
    naniesiesz. Np moment krzyżowania się wykresów to który rok? A początek wykresu?

    Z wykresu widać że KTOŚ stara się przekonać nas że:
    a) złoto w trendzie spadkowym(mimo że ewidentnie KTOŚ już zaczął kupować i
    żółta kreska mogłabybyć narysowana dokładnie odwrotnie, w górę)
    b) dolar w trendzie umacniającym się
    No to będzie odwrotnie...

    Bo wiesz, jeśli to nie obejmuje np. lat 80 to to ten cyklik jest za krótki żeby
    powiedzieć teraz że się na pewno zaczną zbiegać.
    W ogóle wykresy pokazujące zależności a nie tylko cenę, indeks, %, tylko
    wszystko naraz niosą ze sobą najwięcej.

    Czy ktoś już zauważył że rajd na złocie nie ma sensu z jednocześnie
    umacniającym się USD i zmniejszającą ilością gotówki na rynku? Kompletny brak
    logiki???O ile przy spuszczaniu USD w dół od 2001 umacnianie miało sens
    fundamentalny (stała podaż złota, zwiększona podaż USD) o tyle teraz to są
    ruchy rynkowe czyli KTOŚ kupuje.
    Ja mam pytanie: KTO kupuje dolary a KTO złoto???

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 22.10.05, 19:50
    1) Wykres zaczyna sie w 96 roku.

    2) Zloto jest w dlugotrminowym trendzie spadkowym, srednioterminowo wzrostowym.
    na wykresie jest zilustrowany dolek pomiedzy lutym i marcem 2001.

    3) Wartosc zlota po wybiciu jest obecnie okolo 480 dolcow.

    4) Nalezy oczekiwac wybicia USD. Z zasiegu na wykresie wynika, ze wybicie
    powinno byc proporcjonalne do ruchu zlota. Ten spadek to index w okolicy 78
    punktow. Uwazam jednak, ze ruch zlota sie poglebi. Dlatego ruch dollara tez
    powinien sie poglebic. Mozliwosci odwrocenia sie tendencji w swietle wypowiedzi
    osob, ktore cytowalem wczesniej jest niemozliwa. Uwazam prawdopodobienstwo
    obecnego spadku ceny zlota na 1%. Formacja technicznie daje w zasadzie 100%
    szans kontynuowania impulsu. Niepewna jest tylko formacja na USD. Daje
    technicznie 60% szans na kontynuowanie impulsu. To oznaczaloby moment zejscia na
    wykresie EUR/USD do okolo 1.1600 i bylby to bardzo krotki moment, bo jestem
    pewny, ze pol swiata zaczaloby sie USD pozbywac. Technicznie analitycy czekaja
    na wyjasnienie sie formacji glowy-ramion, po to, aby calkowicie zejsc z dollara.
    Jedni juz schodza a inni czekaja na to 1.1600. Jezeli stopa funds bedzie 4.5% do
    stycznia, a NYSE nie zawali sie, to jest szansa na 1.16. Jezeli jednak bedzie
    to, co reklamuje Szutnik, czyli Carolan w okolicy konca pazdziernika, czyli za
    dwa tygodnie, to wtedy stopa NIE BEDZIE 4.5% tylko bedzie szybka deflacja i
    dollar ruszy od razu w dol. Wtedy bedzie 1.26 w 3-4 tygodnie od dzisiaj i dalszy
    wzrost EUR.

    Wszystko powyzsze zalezy od stopnia rozdrobnienia kapitalowego w USA.
    To jest wazny parametr, bo oznacza duza zdolnosc kredytowa gospodarstw domowych.
    Dokladnie jednak tego nie wiemy, bo ogolnie jest jasne calkowite zabezpieczenie
    gospodarstw domowych i mamy okreslona wartosc Assets, ale nie wiemy jaki procent
    z tych assets jest zupelnie niezadluzony a jaki procent to rodziny balansujace
    na krawedzi wyplacalnosci.

    Jezeli dysproporcja jest duza, to bedzie szybka korekta na NYSE i dollar zleci
    teraz. Jezeli jednak ludzie zdecyduja sie na kolejny rozpaczliwy ruch i
    uruchomia kredyty, to rynek nie zalamie sie tak szybko.
    Ja tego jednak nie potrafie ocenic. Szacuje, ze rynek tego nie wytrzyma.

    FED to jednak ocenil inaczej. FED powiedzial zbiorowo, ze rynek bez problemu
    wytrzyma korekte nieruchomosci wraz z wyzszym kosztem kredytu. FED nie ma
    watpliwosci. Dla FED nie ma roznicy 5% FUNDS teraz i FUNDS 5% 4 lata temu.
    Dla FED to jest obojetnie, bo matematycznie 5% to jest 5%.

    Dla mnie jednak 5% to jest wartosc numeryczna oparta o srednia wielkosc kredytu.
    To zas oznacza, ze 5% teraz to tak, jak 10% 4 lata temu.

    To zas oznacza, z skoro 4 lata temu rynek przewrocil sie od 5%, to w tym roku
    wystarczyloby 3.5% aby rynek sie przewrocil. A oni zrobia 5% i bedziemy kwiczec.
    Ja oczywiscie w pierwszym rzedzie bo mam firme, ktora mi padnie od tego.
    I bede mial male pocieszenie jak wyjde na spekulacji do przodu, bo spekulacja to
    nie jest fundament na ktorym statystycznie buduje sie bogactwo.

  • przycinek.usa 22.10.05, 20:28
    "Czy ktoś już zauważył że rajd na złocie nie ma sensu z jednocześnie
    umacniającym się USD"

    To widza wszyscy. To jest elementarz inwestycyjny. Kazdy BC to widzi. Na tej
    podstawie niezalezne BC podejmuja decyzje o kupnie zlota. Ja uwazam, ze bardzo
    duze instytucje finansowe jak np. BoJ kupuja zloto. Ja jednak tego dokladnie nie
    wiem, bo nie interesowalo mnie to na tyle aby to posprawdzac.

    Wiem na pewno co innego. Bez instytucjonalnego popytu na USD ze strony BC dollar
    NIE MA SZANS utrzymac sie w dlugim terminie.

    To jest inna skala przeplywow! Pieniadze sie skoncza prywatnym instytucjom!
    Ciagle mamy bowiem do czynienia z panstwem, ktorego gospodarka jest najwieksza
    na swiecie i ktorego deficyt rosnie. 6.5% PKB najwiekszego panstwa na swiecie,
    to nie jest walka, ktora mozna wygrac! Rownowaga byla dotad utrzymywana przez
    korzystny splot okolicznosci rynkowych (Deflacja w Japonii) oraz 4 potezne
    instytucje bankowe, ktore w zasadzie zalewaly swoje rynki wewnetrzne
    wyczarowanymi pieniedzmi.

    Jezeli BC nie beda "drukowac" znacznych ilosci swoich walut w celu zrownowazenia
    wyplywu USD, to same fundusze i banki prywatne nie podtrzymaja tego ukladu za
    dlugo. Nawet przy wysokich stopach % skonczy sie w ktoryms momencie dyslokacja
    srodkow i fundusze zakoncza dywersyfikacje. Szybkosc tej dywersyfikacji bedzie
    zalezec od obrotow i wysokosci premii za ryzyko. Mnie sie wydaje, ze 3Q 2005
    moze byc jednym z dwoch takich kwartalow, kiedy ten naplyw byl najwiekszy.
    Drugi taki kwartal bedzie teraz. Czyli maksymalny i najwiekszy naplyw pieniedzy
    na rynek USA bedzie wedlug mnie w 4Q 2005. TERAZ. I koniec.

    Viper czyta te moje wypociny nie wiedzac, ze kazdy dlugoterminowy trend
    rozpoczyna sie ZAWSZE od ograniczenia plynnosci wskutek dzialania najwiekszych
    uczestnikow rynku.

    Jezeli z jakiegos powodu najwieksi uczestnicy rynku nie beda rownowazyc deficytu
    rachunku biezacego, to chocby stopa byla 15%, to rynek spadnie. W zasadzie nie
    ma odwrotu od tego scenariusza. Zapadly dwie wazne decyzje w regionie. Chiny
    zadecydowaly o uwolnieniu Yuana i Japonia zmienila polityke monetarna. Od tych
    dwoch decyzji rozpocznie sie spadek USD, ktorego nie beda powstrzymywac zadne
    mniejsze instytucje, poniewaz beda sie bac. Ani Korea ani Singapur ani Londyn
    nie bedzie ryzykowal ogromnych strat.

    Dodatkowo pamietajmy, ze rownoczesnie wystepuje olbrzymia ucieczka srodkow z
    USA. Repatriacja jest tak wielka, ze rownowazy te rekordowe naplywy.

    To bedzie jednak widac dopiero w tym grudniowym raporcie.
    Bo o wyplywie gotowki z USA nie mowi sie zupelnie.
    To jest temat tabu, ktorego prozno szukac w prasie.
    I jezeli ja zobacze, ze calkowity bilans przeplywu w 3Q jest na zero z odchylka
    rzedu 50 miliardow kwartalnie, to trzeba stad spiepszac z predkoscia ponaddzwiekowa!

  • przycinek.usa 21.10.05, 23:39
    The 5 Steps to becoming a trader

    Step One: Unconscious Incompetence.

    This is the first step you take when starting to look into trading. you know
    that its a good way of making money because you've heard so many things about it
    and heard of so many millionaires. Unfortunately, just like when you first
    desire to drive a car you think it will be easy - after all, how hard can it be?
    Price either moves up or down - what's the big secret to that then - lets get
    cracking!

    Unfortunately, just as when you first take your place in front of a steering
    wheel you find very quickly that you haven't got the first clue about what
    you're trying to do. You take lots of trades and lots of risks. When you enter a
    trade it turns against you so you reverse and it turns again .. and again, and
    again.

    You may have initial success, and thats even worse - cos it tells your brain
    that this really is simple and you start to risk more money.

    You try to turn around your losses by doubling up every time you trade.
    Sometimes you'll get away with it but more often than not you will come away
    scathed and bruised You are totally oblivious to your incompetence at trading.

    This step can last for a week or two of trading but the market is usually swift
    and you move onth the next stage.

    Step Two - Conscious Incompetence

    Step two is where you realise that there is more work involved in trading and
    that you might actually have to work a few things out. You consciously realise
    that you are an incompetent trader - you don't have the skills or the insight to
    turn a regular profit.

    You now set about buying systems and e-books galore, read websites based
    everywhere from USA to the Ukraine. and begin your search for the holy grail.
    During this time you will be a system nomad - you will flick from method to
    method day by day and week by week never sticking with one long enough to
    actually see if it does work. Every time you come upon a new indicator you'll be
    ecstatic that this is the one that will make all the difference.

    You will test out automated systems on Metatrader, you'll play with moving
    averages, Fibonacci lines, support & resistance, Pivots, Fractals, Divergence,
    DMI, ADX, and a hundred other things all in the vein hope that your 'magic
    system' starts today. You'll be a top and bottom picker, trying to find the
    exact point of reversal with your indicators and you'll find yourself chasing
    losing trades and even adding to them because you are so sure you are right.

    You'll go into the live chat room and see other traders making pips and you want
    to know why it's not you - you'll ask a million questions, some of which are so
    dumb that looking back you feel a bit silly. You'll then reach the point where
    you think all the ones who are calling pips after pips are liars - they cant be
    making that amount because you've studied and you don't make that, you know as
    much as they do and they must be lying. But they're in there day after day and
    their account just grows whilst yours falls.

    You will be like a teenager - the traders that make money will freely give you
    advice but you're stubborn and think that you know best - you take no notice and
    overtrade your account even though everyone says you are mad to - but you know
    better. You'll consider following the calls that others make but even then it
    wont work so you try paying for signals from someone else - they don't work for
    you either.

    You might even approach a 'guru' like Rob Booker or someone on a chat board who
    promises to make you into a trader(usually for a fee of course). Whether the
    guru is good or not you wont win because there is no replacement for screen time
    and you still think you know best.

    This step can last ages and ages - in fact in reality talking with other traders
    as well as personal experience confirms that it can easily last well over a year
    and more nearer 3 years. This is also the step when you are most likely to give
    up through sheer frustration.[/font]

    Around 60% of new traders die out in the first 3 months - they give up and this
    is good - think about it - if trading was easy we would all be millionaires.
    another 20% keep going for a year and then in desperation take risks guaranteed
    to blow their account which of course it does.

    What may suprise you is that of the remaining 20% all of them will last around 3
    years - and they will think they are safe in the water - but even at 3 years
    only a further 5-10% will continue and go on to actually make money consistently.

    By the way - they are real figures, not just some ive picked out of my head - so
    when you get to 3 years in the game dont think its plain sailing from there.

    I've had many people argue with me about these timescales - funny enough none of
    them have been trading for more that 3 years - if you think you know better then
    ask on a board for someone who's been trading 5 years and ask them how long it
    takes to become fully 100% proficient. Sure i guess there will be exceptions to
    the rle - but i havent met any yet.

    Eventually you do begin to come out of this phase. You've probably committed
    more time and money than you ever thought you would, lost 2 or 3 loaded accounts
    and all but given up maybe 3 or 4 times but now its in your blood.
    One day - im a split second moment you will enter stage 3.

    Step 3 - The Eureka Moment

    Towards the end of stage two you begin to realise that it's not the system that
    is making the difference. You realise that its actually possible to make money
    with a simple moving average and nothing else IF you can get your head and money
    management right You start to read books on the psychology of trading and
    identify with the characters portrayed in those books and finally comes the
    eureka moment.

    The eureka moment causes a new connection to be made in your brain. You suddenly
    realise that neither you, nor anyone else can accurately predict what the market
    will do in the next ten seconds, never mind the next 20 mins.

    Because of this revelation you stop taking any notice of what anyone thinks -
    what this news item will do, and what that event will do to the markets. You
    become an individual with your own method of trading

    You start to work just one system that you mould to your own way of trading,
    you're starting to get happy and you define your risk threshold.

    You start to take every trade that your 'edge' shows has a good probability of
    winning with. When the trade turns bad you don't get angry or even because you
    know in your head that as you couldn't possibly predict it it isn't your fault -
    as soon as you realise that the trade is bad you close it . The next trade or
    the one after it or the one after that will have higher odds of success because
    you know your system works.

    You stop looking at trading results from a trade-to-trade perspective and start
    to look at weekly figures knowing that one bad trade does not a poor system make.

    You have realised in an instant that the trading game is about one thing -
    consistency of your 'edge' and your discipline to take all the trades no matter
    what as you know the probabilities stack in your favour.

    You learn about proper money management and leverage - risk of account etc etc -
    and this time it actually soaks in and you think back to those who advised the
    same thing a year ago with a smile. You weren't ready then, but you are now. The
    eureka moment came the moment that you truly accepted that you cannot predict
    the market.

    Step 4 - Conscious Competence

    You are making trades whenever your system tells you to. You take losses just as
    easily as you take wins You now let your winners run to their conclusion fully
    accepting the risk and knowing that your system makes more money than it looses
    and when you're on a loser you close it swiftly with little pain to your account

    You are now at a point where you break even most of the t
  • przycinek.usa 21.10.05, 23:40

    You are now at a point where you break even most of the time - day in day out,
    you will have weeks where you make 100 pips and weeks where you lose 100 pips -
    generally you are breaking even and not losing money. You are now conscious of
    the fact that you are making calls that are generally good and you are getting
    respect from other traders as you chat the day away. You still have to work at
    it and think about your trades but as this continues you begin to make more
    money than you lose consistently.

    You'll start the day on a 20 pip win, take a 35 pip loss and have no feelings
    that you've given those pips back because you know that it will come back again.
    You will now begin to make consistent pips week in and week out 25 pips one
    week, 50 the next and so on.

    This lasts about 6 months

    Step Five - Unconscious Competence

    Now we’re cooking - just like driving a car, every day you get in your seat and
    trade - you do everything now on an unconscious level. You are running on
    autopilot. You start to pick the really big trades and getting 200 pips in a day
    doesnt make you any more excited that getting 1 pips.

    You see the newbies in the forum shouting 'go dollar go' as if they are urging
    on a horse to win in the grand national and you see yourself - but many years
    ago now.

    This is trading utopia - you have mastered your emotions and you are now a
    trader with a rapidly growing account.

    You're a star in the trading chat room and people listen to what you say. You
    recognise yourself in their questions from about two years ago. You pass on your
    advice but you know most of it is futile because they're teenagers - some of
    them will get to where you are - some will do it fast and others will be slower
    - literally dozens and dozens will never get past stage two, but a few will.

    Trading is no longer exciting - in fact it's probably boring you to bits - like
    everything in life when you get good at it or do it for your job - it gets
    boring - you're doing your job and that's that.

    Finally you grow out of the chat rooms and find a few choice people who you
    converse with about the markets without being influenced at all.

    All the time you are honing your methods to extract the maximum profit from the
    market without increasing risk. Your method of trading doesnt change - it just
    gets better - you now have what women call 'intuition'

    You can now say with your head held high "I'm a currency trader" but to be
    honest you dont even bother telling anyone - it's a job like any other.

    I hope youve enjoyed reading this journey into a traders mind and that hopefully
    youve identified with some points in here.

    Remember that only 5% will actually make it - but the reason for that isnt
    ability, its staying power and the ability to change your perceptions and
    paradigms as new information comes available.

    The losers are those who wanted to 'get rich quick' but approached the market
    and within 6 months put on a pair of blinkers so they couldnt see the obvious -
    a kind of "this is the way i see it and thats that" scenario - refusing to
    assimilate new information that changes that perception.

    Im happy to tell you that the reason i started trading was because of the 'get
    rich quick' mindset. Just that now i see it as 'get rich slow'

    If youre thinking about giving up i have one piece of advice for you ....
    Ask yourself the question "how many years would you go to college if you knew
    for a fact that there was a million dollars a year job at the end of it?
    Take care and good trading to you all.
  • przycinek.usa 22.10.05, 04:26
    Jedna pani cos powiedziala dzisiaj i mnie troche zdenerwowala.
    Szukalem dla was cytatu z wypowiedzi Janet Yellen i znalazlem to:

    www.marketwatch.com/news/story.asp?guid=%7B88FA0581-8E4D-47D1-91CE-2132427860E2%7D&siteid=google
    Chodzi o to, ze ta Pani uwaza, ze stopa "neutralna dla rynku" to ... 4.5%.
    A kto to jest ta Pani? To jest szef FED z San Francisco.

    Ona mowi, ze stopa procentowa "neutralna dla rynku" to jest stopa w zakresie
    3.5%-5.5%. Uwazam, ze takie poglady FED sa bardzo niebezpieczne dla rynku akcji.
    To jest moja prywatna opinia. Uwazam to za gorsza informacje jak huragan.

  • viper39 22.10.05, 04:42
    przycinek.usa napisał:

    > Jedna pani cos powiedziala dzisiaj i mnie troche zdenerwowala.
    > Szukalem dla was cytatu z wypowiedzi Janet Yellen i znalazlem to:
    >
    > www.marketwatch.com/news/story.asp?guid=%7B88FA0581-8E4D-47D1-91CE-2132427860E2%7D&siteid=google
    > Chodzi o to, ze ta Pani uwaza, ze stopa "neutralna dla rynku" to ... 4.5%.
    > A kto to jest ta Pani? To jest szef FED z San Francisco.
    >
    > Ona mowi, ze stopa procentowa "neutralna dla rynku" to jest stopa w zakresie
    > 3.5%-5.5%. Uwazam, ze takie poglady FED sa bardzo niebezpieczne dla rynku
    akcji
    > .
    > To jest moja prywatna opinia. Uwazam to za gorsza informacje jak huragan.
    >

    troche sie przyznaje ze nie sledze tego watku juz dosc dawno, stal sie on
    bardzo teoretyczny i zamglony
    zycie jednak idzie troche inna droga przycinek i jak widzisz USA jest takie
    jakie jest 2USD nie bedziemy niestety placili za euro, krachu na gieldzie nie
    bedzie, wszystko pojdzie sobie spokojnie do przodu, nawet wilma (huragan) juz
    nie robi wrazenia na gieldzie, cena ropy spada bo swiat zaczal powaznie bac sie
    wynalazkow ktore moga wyeliminowac zbyt duze zuzycie ropy
    itd....
    przycinek proponuje pare dni wolnego, powlocz sie po okolicach tych biednych i
    bogatych zobaczysz ze to wcale niezle sie uklada...
    a analitycy finansowi ze swoja sila medialna nie moga przewidziec ostatnio nic
    co jest rzeczywiscie wazne....

    za pare miesiecy odejdzie greenspan, tu bedzie maly wstrzas zanim nastepcy
    uwierzy rynek (teoretycznie oczywiscie, bo jemu rynek juz wierzy mimo ze go nie
    zna) troche gielda sie rozweseli i posmutnieje (gora dol) przez pare dni paru
    ludzi znow zarobi troche kasy wiecej niz przewidywali...

    ameryka jak byla tak bedzie....

    johnxxv to niejaki keily z polonii czego ty nie mozesz wiedziec, to taki
    oszolom ktory caly czas placze nad upadkiem usa, tam jest ich wielu zreszta,
    to forum staje sie coraz bardziej antyamerykanskie... dlaczego?
    odpowiedz prosta coniektorych zalewa zolc ze gdzies tam moze byc normalnie, itd
    swoje male porazki wylewaja na forum, no a kto moze byc winny? oczywiscie GWB i
    USA, no i czasami balcerowicz ale on musi odejsc...

    --
    "Socjalizm wszystkim równo nosa utrze, biednych zniszczy dzisiaj, bogatych
    pojutrze." - Aleksander hr. Fredro

    www.fun.from.hell.pl/2004-08-26/misiu.jpg
  • przycinek.usa 22.10.05, 19:59
    Tak to widze, bo predkosc oka zmalala do 2 mil na godzine a sila zmienila sie na
    kategorie 2. Wilme chyba trzeba bedzie odpuscic. Mozliwe, ze nawet do Florydy
    nie dotrze. Troche deszczu spadnie na FLORYDE i tyle.
  • vice_versa 22.10.05, 12:18
    > Chodzi o to, ze ta Pani uwaza, ze stopa "neutralna dla rynku" to ... 4.5%.
    > A kto to jest ta Pani? To jest szef FED z San Francisco.
    > Ona mowi, ze stopa procentowa "neutralna dla rynku" to jest stopa w zakresie
    > 3.5%-5.5%. Uwazam, ze takie poglady FED sa bardzo niebezpieczne dla rynku
    > akcji.
    > To jest moja prywatna opinia. Uwazam to za gorsza informacje jak huragan.

    Przecież teraz jest 3,75%, na koniec roku będzie 4,5% jeśli doczeka..., a moim
    zdaniem NYSE nie doczeka tych 4,5%. Ale nawet jeśli głupców będzie dość i NYSE
    doczeka to ta pani daje jeszcze margines CZTERECH podwyżek !!! Czyli do
    kwietnia! Nie możliwe, naprawdę głupoty na świecie nie ma aż tak dużo. Nie
    wierzę że ta zmiana trendu stóp nie wyjdzie w wynikach trzeciego kwartału, po
    prostu niemożliwe.
    Rynek nie boi sie podwyżek, bo nie rozumie ich znaczenia, rynek boi się
    wyników spółek i upadłości.
    Te informacje przycinku puszcza się specjalnie, żeby podtrzymać optymizm
    kupujących USD. A że to zarżnie giełdę to się zgadza, ale to nie pani Janet
    Yellen ją zarżnie tylko wyniki, a patrząc na przyczyny to jest jedna: Greenspan.
    Zakręcony kranik.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 12.11.05, 09:21
    "Przecież teraz jest 3,75%, na koniec roku będzie 4,5%"

    Rynek zawsze zwalnia tak samo jak przyspiesza. Bardzo powoli.
    3.5% i rynek zaczal zwalniac, co widac po statystyce.
    Stopa 4.5% bedzie dopiero w styczniu.

    Efekty takiej operacji pojawiaja sie normalnie po 12 miesiacach.
    W miedzy czasie dojdzie jednak do kryzysu.
  • przycinek.usa 23.10.05, 21:48

    Fed sends clear message of higher rates ahead
    17:23 2005/10/21

    WASHINGTON (AFX) A flurry of Fed speeches this week delivered a single message
    to financial markets: the Fed will continue hiking interest rates over the next
    several meetings, Wall Street economists said

    "Basically, the Fed continues to telegraph to the market that they are not in a
    rush to stop the pace of rate hikes," despite the impact of Hurricanes Katrina
    and Rita, said Steven Ricchiuto, chief U.S. economist at ABN Amro Inc. The FOMC
    has already raised shortterm interest rates by a quarterpercentage point eleven
    straight meetings since June 2004

    While it used to be fashionable to complain that the Fed was being opaque, the
    speeches by top Fed officials, particularly one Wednesday by Fed governor Donald
    Kohn, were crystal clear, economists said. "They all seem to be on the same
    page," said Mike Moran, chief economist at Daiwa Securities. The unified message
    is that the risks are tilted toward higher inflation. While there will be a
    slowdown as consumers grapple with higher energy costs associated with the
    storms, it is less of a concern, Moran said. "So the natural call is more
    increases in interest rates," Moran said

    Next year's cap at 4.5 or 5.0? Economist agreed that the Fed will hike rates by
    a quarterpercentage point at the last two meetings of the year on Nov. 1 and
    Dec. 13, bringing the Fed funds rate up to 4.25. Many economists see the Fed
    taking interest rates up to 5.0 next year, while others have the Fed pausing at
    4.5. The rate hikes will slow the pace of demand, cooling off consumer spending
    and the housing market, dampening inflationary pressures

    Economists said Fed officials remain nervous that interest rates are still too
    low, or "accommodative," which means boosting growth. Officials want to push the
    Fed funds rate to a "neutral" level that neither retards or fosters growth

    But a neutral range of interest rates is a fuzzy concept that constantly varies.
    Janet Yellen, the president of the San Francisco Fed, put the midpoint of her
    neutral range of interest rates at 4.5. Subtle signals Ricchiuto said Fed
    officials want the market to understand that the economy is not likely to repeat
    its remarkable performance in the late 1990s of a decade of growth with low
    inflation because of a burst in productivity growth

    "That is what they are subtly telling you," Ricchiuto said

    David Wyss, chief economist at Standard & Poors, said another important theme,
    perhaps best articulated by Fed governor Roger Ferguson, is that the economy is
    flexible enough to bounce back from the destruction caused by the hurricanes.
    "That is why we are doing better than you might expect, given all the shocks to
    the system," Wyss said

    Wyss cautioned that the Fed speeches shouldn't be taken as a complete roadmap of
    future policy

    The Fed is always more comfortable explaining what they are doing instead "of
    telling us they are going to change what they are doing," he said

    Some economists did see hints that the Fed could slow, but not stop, the pace of
    tightening

    As the Fed gets closer to neutral, the Fed might not have to move at every
    meeting, Moran said

    "But that is not November. They are going to go at November," he added
  • przycinek.usa 25.10.05, 18:36
    EUR/PLN: Holding The Bid As Politics Dents the Zloty Once More] London,
    Oct 25: It was never going to be an easy transition from a weak minority
    government to a strong centre-right coalition but there was genuine optimism in
    the market that a politically balanced, workable, government would emerge. The
    presidential election swung against the opinion polls and put the Conservative
    candidate, Kaczynski, into office. This result has destabilized the prospective
    administration and now there appears to be a power struggle underway. A
    spokesperson from the Civic Platform party has said that talks with the
    conservatives were in crisis. The zloty has been on the defensive ever since the
    general election in September and is unlikely to find new friends while the
    political scene is uncertain. [EUR/PLN] last at 3.9330 from a Monday close of
    3.9150 and [USD/PLN] at 3.2690 from session lows of 3.2590. There is talk of
    supply in the cross just above 3.9500 but given the bid tone to the market would
    expect the selling interest to be lifted. Scope to 4.000 near-term.
  • przycinek.usa 27.10.05, 05:19
    Tak. Powinienem o tym opowiedziec.
    Dzisiaj stalo sie cos niespotykanego na rynku.
    Mianowicie Yen/USD calkiem niespodziewanie i silnie zaatakowal poziom 116 i
    przebil go. Ruch ten wyniosl ponad 100 pipsow, trwal caly dzien i nie byloby w
    tym nic dziwnego, gdyby nie to, ze nie towarzyszyl temu zwykly i proporcjonalny
    ruch na pozostalych crossach. To bylo wyselekcjonowane oslabienie Yena bez
    zadnych zapowiedzi i po prostu tak sobie nagle poszlo to do gory. Ja patrzylem
    na to i patrzylem na EUR i po prostu z niedowierzaniem obserwowalem jedno i
    drugie. Yen lecial na pysk, a EUR/USD zamiast dostac od razu w pale ciezko
    to... poszedl do gory! Cala moja strategia dzialania na dwa dni trafil szlag,
    wyszedlem z rynku na wszelki wypadek z minimalna strata i zaczalem sie
    interesowac co jest grane. No i dowiedzialem sie.

    Pojawily sie komentarze, ze Chiny kupuja... wszystko oprocz Yena.

    To jest pierwszy taki ruch z jakim sie spotkalem. Mozliwe, ze do czegos
    podobnego dochodzilo kiedys wczesniej, ale ja albo przeoczylem, albo po prostu
    o tym nie wiem. Dzisiejsza sytuacja zaskoczyla mnie zupelnie i mysle, ze
    scenariusz zawalowy dla USD wlasnie sie zaczyna klarowac.

    Popatrzmy na to obiektywnie:
    Deficyt wymiany handlowej wynosi przed wszelkimi korektami okolo 65 miliardow
    dolarow miesiecznie. (59 seasonally adjusted) Z tego okolo 30% to wymiana z
    Chinami. Pamietajmy, ze kolejne kraje uszeregowane w wielkosci wymiany z USA i
    przyczyniajace sie do tego deficytu handlowego to:
    Japonia(11%), Canada (11%), Niemcy, Meksyk, Venezuela, S. Korea, Malezja,
    Nigeria i ... Wlochy!

    Liczac wiec te nedzne 30% zaskorniakow miesiecznie wychodzi okolo 19 miliardow
    dolarow na sama nadwyzke handlowa Chin miesiecznie!

    I dzisiaj mamy podana na tacy prawde dotyczaca wymiany walutowej.
    Chiny NIE chca dollarow i wymieniaja je na wszystko jak leci oprocz Yena!

    Moje hipotezy z kilku ostatnich tygodni potwierdzaja sie wiec w rzeczywistosci!
    Mam racje i wcale mnie to nie cieszy. Ten przeplyw zaklocil dzisiejszy obraz
    rynku calkowicie i oswiadczam, ze po prostu boje sie cokolwiek zrobic.

    Co jednak z tego wynika?
    Ano Chiny najwyrazniej w swiecie zamierzajac rozpoczac ekspansje zmierzajaca do
    zamkniecia luki cenowej w wartosci USD!

    ZLOTO POJDZIE DO GORY!!!! SZYBKO!!!!

    Teraz pozostaje obserwowac rynek zlota i ... czekac na spadek USD.
    Nie mam watpliwosci ze taki ruch NA 100% zostanie zauwazony przez BoJ.
    Jestem ABSOLUTNIE PEWNY, ze BoJ wlasnie teraz ma 24 godzinna narade w swoim
    gronie zarzadzajacych dlugiem zagranicznym.

    Uwazam, ze Japonia nie bedzie dluzej czekac z uplynnianiem swoich aktywow na
    rynku dlugu. Problem tylko polega na tym, ze taka sprzedaz wywola panike i
    pionowy spadek wartosci USD.

    Niestety te transakcje sa monitorowane i Japonia wpadla w pulapke swojej
    chciwosci. Po co kupowali te obligacje rzadowe? Beda teraz mieli na tym
    straszna wtope! Nie wiadomo co zrobi Japonia. Naprawde nie wiem. Siedza w
    bagnie po uszy!

    Mysle, ze dolek ceny na EUR/USD mielismy zgodnie z przewidywaniem w zeszlym
    tygodniu. Obecnie prognozuje dalsza konsolidacje w przedziale 1.23 - 1.20.
    Bedzie strasznie nerwowo, bo pamietajmy jak duze sa spready! Jednak MUSI dojsc
    do wybicia gora z tej konsolidacji i jezeli osiagniemy poziom okolo 1.25 to
    dalsze wybicie bedzie PIONOWO.

    Mozliwe, ze nawet PRZED swietami bedziemy swiadkami tej spekulacji.
    Az sie boje pomyslec ile bede placil za benzyne na pompie...
  • przycinek.usa 27.10.05, 06:24
    Ciekawe nie?

    "The USD/JPY move down to the 115.30/35 level a few minutes ago may have been
    helped out by more comments from Japanese FinMin Tanigaki suggesting unhappiness
    with the USD/JPY move above 116.00 earlier today. Mr Tanigaki reiterated the MoF
    position that exchange rates should reflect economic fundamentals and move in a
    stable manner. He add that he continues to eye the markets carefully. Mr
    Tanigaki made similar comments recently when USD/JPY traded above 115.00. The
    jaw-boning looks to be meant to temper further JPY weakness. Granted, the threat
    of intervention does exist but MoF is unlikely to order any action just this
    yet."
  • przycinek.usa 27.10.05, 05:47
    Kazdy pamieta skandal z LTCM. Piekny numer. Dwoch genialnych i zwariowanych
    matematykow opracowalo system transakcyjny, ktory trafil na maloprawdopodobny
    rozklad wahan cen i LTCM zbankrutowal.

    Trzeba to troszek wyjasnic. Taki fundusz, to jest grupa ludzi, ktorzy sie
    skladaja na powiedzmy 100 milionow a potem deponuja te pieniadze gdzies w
    jakims banku - teraz np. w Japonii i tam biora krotkoterminowe kredyty w Yenach
    i dokonuja operacji dlugoterminowych na dlugu wykorzystujac spread i lokalne
    wzmocnienie waluty.

    Jak to dziala? Bardzo prosto:
    Wybieramy kraj zrodlowy (Yen, lewar 10x, zabezpieczenie proste np. YEN + np.
    opcja wiazaca to z dolarem) a nastepnie kupujemy obligacje rzadowe w Polsce
    (wymieniajac to na PLN) i wyjezdzamy po roku z zyskiem majac bardzo wielka
    pewnosc, ze Yen sie NIE UMOCNI (gwarancja BoJ - interwencje) a PLN sie umocni
    (Balcerowicz, Unia - te sprawy). To sa operacje na stosunkowo niewielkich
    kwotach, bo rynek w RP malutki, ale dla poczatkujacego funduszu jest to pewna
    metoda na szybkie dorobienie sie kasy kosztem polskiego podatnika. No i
    oczywiscie mozna przy okazji kupic obligacje na Wegrzech jak sie chce.

    (Ja osobiscie uwazalem, ze juz 4 lata temu ten system powinien sie byl
    przewrocic, ale bylem wtedy strasznie naiwny, bo wierzylem w dobra wole RPP.)

    Jednak jak widac z praktyki sielanki trwaja czesto dluzej jak mozna
    przypuszczac i dopiero FED zakonczyl te sielanke z obligacjami denominowanymi w
    PLN. (Nie - nie Kaczynski ani PiS ani wybory. Tylko FED i zagrozenie kursu USD)

    I co sie teraz dzieje dalej.

    Ano najpierw pojawiaja sie takie wypowiedzi jak pana ministra Tanigaki, po
    ktorych znika iluzja bezpieczenstwa kredytowego funduszy typu Hedge majacych
    kredyt bazowy w Japonii. MinFin Tanigaki mowi, z Yen im moze wzrosnac, co jest
    ich podstawowym ryzykiem kursowym a dwa FED mowi, ze USD bedzie mocniejsze co
    jest ich kolejnym ryzykiem kursowym. Po czyms takim w dealing roomach funduszy
    Hedge managerowie dostaja sraczki hurtowo i papier toaletowy lata z
    predkosciami nadzwiekowymi.

    A FED wykonujac takie karkolomne operacje werbalne obiecujace 3 podwyzki stopy
    pod rzad i osiaga jeden powazny cel. Zciaga do USA czesc tych funduszy, aby
    zapobiec wpakowania sie na mine podobnej wielkosci jak LTCM. FED gadajac o
    stopie i NIE PODNOSZAC JEJ skokowo daje szanse setkom funduszy wyjsc z rynku
    bez strat!!!!!!! Madry ten Greenspan, nie?

    Po prostu teraz wszyscy zostali przez FED ostrzezeni. FED gadaniem zmienil
    rozklad ryzyka na rynku. I czesc z tych wielkich przeplywow za czerwiec lipiec
    i sierpien to byly pieniadze pochodzace z kredytow typu hedge, ktore
    powracaly "do domu".

    Po prostu czesc ludzi doszla do wniosku, ze zarty sie skonczyly, trzeba zamykac
    pozycje i wypadac z rynku poki sa zyski i pozamykali te kredyty w Japonii
    wykonujac rownoczesnie wzmocnienie YEN/USD i wystraszajac na smierc managerow
    BoCH - ktorzy przez to kupuja wszystko oprocz Yena.
    Osobiscie na ich miejscu robilbym pewnie tak samo.


    A FED to jest taka instytucja, ze czasem bardzo trudno dojsc, czy maja racje,
    czy nie. Ja osobiscie zawsze szanowalem Greenspana i gdybym mial mozliwosc, to
    poprosilbym go o autograf. Dopiero ostatnio troszke mie Greenspan sie nie
    podoba, ale kto powiedzial, ze FUNDs pojdzie dalej w gore. Wszystko przed nami.
    Zawsze jest mozliwe, ze nie pojdzie. Takie jest zycie. Nic pewnego i thrill do
    samego konca.

    Pozdrawiam serdecznie.
  • przycinek.usa 27.10.05, 05:53
    Zapomnialem wyjasnic tutaj, ze stopa na kredycie w Japonii jest prawie zero.
    No, moze nie do konca, ale poniewaz wchodza w rachube kwoty rzedu setek
    milionow dolarow, wiec z pewnoscia procenty sa bardzo niskie.

    No, a w Polsce to wiadomo jaki jest procent, nie?

  • szutnik 27.10.05, 16:28
    Patrząc na rynek equities, spróbuję lekko (z przymrużeniem oka, ale zawsze)
    zaprognozować rozwój sytuacji na najbliższych kilku sesjach. Gdy to piszę, jest
    16.15 czasu polskiego, sesja w USA trwa dopiero 45 min, więc nie wiem jak się
    skończy. Jeśli trafiam, to już dziś powinna zakończyć się co najmniej ok 1% na
    minus na SP500 (wskazane byłoby ok. 1,5%)
    W kwestii paniki - to nie będzie mocna panika - raczej nie krach, tylko
    kilkudniowy mocny spadek, ale zdecydowanie powyżej typowej zmienności rynku.
    Powód byłby jeden - podstawowy warunek Carolana, ten o nowiu 2,5 roku wcześniej
    w sąsiedztwie równonocy wiosennej spełniany jest "na granicy".
    Myślę, że z dzisiejszego ok. 1190 pkt S&P500 pownien dotknąć 1140-1150 [to
    byłoby idealne z punktu widzenia Elliottowskiej "ezoteryki" smile] 31.10. lub
    1.11 PRZED FED, stawiam na 31.10 trochę przed zamknięciem. Potem dynamiczne
    odbicie PO FED, lub nawet trochę przed.
    P.S Jeśli się nie mylę, to mamy poraz pierwszy od 2002 r. pieciofalową
    strukturę elliottowską, a to by znaczyło, że SP500 zrobił szczyt we wrześniu br.

    Jednak dla USD nie widzę takiej paniki, przycinku. Wręcz przeciwnie, patrząc na
    USDX wydaje mi się, że zanim nastąpią spadki, które opisujesz (bo one będą!!w
    dłuższym terminie, rzędu kilku lat, widzę USDX w okolicach 50), Dollar Index
    (USDX) po krotkiej korekcie do strefy ok. 87, powinien ruszyć nawet w rejony
    96,0 -99.5, i dopiero stamtąd jechać w dół.

    PZDR., szamańsko nastawiony S. smile)))
    --
    Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej wokoło lecą szmaty zapalone.
    Gorejąc, nie wiesz, czy stawasz się wolny, czy wszystko Twoje ma być
    zatracone....
  • przycinek.usa 27.10.05, 17:44
    "Jednak dla USD nie widzę takiej paniki, przycinku. Wręcz przeciwnie, patrząc
    na USDX wydaje mi się, że zanim nastąpią spadki, które opisujesz (bo one będą!!
    w dłuższym terminie, rzędu kilku lat, widzę USDX w okolicach 50), Dollar Index
    (USDX) po krotkiej korekcie do strefy ok. 87, powinien ruszyć nawet w rejony
    96,0 -99.5, i dopiero stamtąd jechać w dół."


    Bardzo sluszna obserwacja. Na wykresie nijak tego nie widac.
    Masz absolutna racje. Wyglada to na sielanke. Zadnych gwaltownych ruchow w
    perspektywie analizy technicznej. Jednak podtrzymuje swoje zdanie.
  • przycinek.usa 27.10.05, 18:23
    "Podsumowując - sprzedaż EUR/USD w okolicach 1,2130-40 w najbliższym czasie
    może okazać się dobrym posunięciem. Oczekuję powrotu notowań w okolice 1,1990-
    1,20.

    Marek Rogalski"

    biznes.interia.pl/news?inf=680101

    Jak widac jest pelno rozbieznych opinii.

    Ja pozwole sobie wsadzic tutaj ten link.
    Koniecznie zobaczcie:

    www.financialsense.com/fsu/editorials/2005/0105.html
  • vice_versa 27.10.05, 21:49

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • vice_versa 27.10.05, 22:02
    Puściłem kaczkę... chyba przesadzam z tą polityką.

    Przycinku znalazłem taki post, może Cię zainteresuje:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=27&w=30950738
    Ciekaw jestem czy nie chciałbyś wziąć takiej fuchy.

    Tak mi przyszło do głowy, że to wkleję, bo sam zamierzam kupić MiniSPX czyli
    opcje na S&P500 na CBOE. Co Ty o tym myślisz? Myślisz że lepiej kupować opcje
    na DJX?
    I jeszcze jedno: powiedzmy że ja nie chcę zakładać konta na siebie. Zrobię to
    przez offshore, rozumiem że capital gains w USA i tak zapłacę(oczywiście tylko
    gdy gains się pojawią), ale wiesz ile?

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 27.10.05, 22:28
    Czolem, to sie nie nadaje na dyskusje publiczna. Podesle ci maila pozniej.
    Powiem tylko, ze pomysl jest bardzo dobry. Uwazam, ze nie ma potrzeby kombinowac
    z podatkami. Ale to tez w mailu.
  • szutnik 27.10.05, 23:20
    Żeby bawic się w e-minisy musisz mieć kilka (tak do 10) tysięcy dolarów tak na
    rozkusz, z wizją, ze szybko się w dużej części stracą.
    Jesli masz tyle i wiesz już czym się je future'sy to próbuj.
    Ja polecam coś mniejszego - spreadbetting.
    Podrzucę Ci parę linków:
    www.cityindex.co.uk/
    www.finspreads.com/pl/spread.asp
    www.igindex.co.uk/
    Szczegóły znajdziesz na ich stronach. Ten pierwszy jest największy w Anglii,
    ten drugi - najtańszy i prowadzi rachunki w PLN, obsługiwane przez Reiffeisen
    Polska.
    Do otwarcia wystarczy nawet 750 PLN (lub 150 USD, 100 GBP itd).
    W Fins. na najtanszych kontraktach na SP500, wystarczy depozyt rzędu 150 zł (5
    zł/punkt) lub nawet 30 USD (1USD/punkt). W City na ogół minimalna stawka to
    3GBP/punkt, Ja korzystam z obu. City, jeśli chcę inwestować na długim trendzie,
    Fins, jeśli coś bardziej podręcznego. Jak po przeczytaniu będziesz miał
    pytania - wal śmialo. Spróbuję odpowiedzieć, może coś Ci przypasuje - jest to
    tańsze niż e-minisy i można się oswoić z rynkami za dużo mniejszą straconą
    kwotę.
    Ale wybór oczywiście należy do Ciebie.
    PZDR



    --
    Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej wokoło lecą szmaty zapalone.
    Gorejąc, nie wiesz, czy stawasz się wolny, czy wszystko Twoje ma być
    zatracone....
  • vice_versa 27.10.05, 23:50
    Mam nadzieję że spreadbetting nie wyklucza SPXów.
    Ja nie muszę się nauczyć na nich grać, ja po prostu jestem pewien, że po
    półtora roku podnoszenia stóp collaps będzie brzmiał głucho, bardzo głucho. Nie
    wiem kto jeszcze w te akcje inwestuje,na zdrowy rozsądek rynek już dziś
    powinien akcje wyceniać ok 20% niżej. Jestem pewien, że ktoś przeinwestowuje i
    w perspektywie 6 mc będzie kilkanaście do kilkudziesięciu procent w dół. I
    wtedy ja mam zamiar się cieszyć. Pisałem coś o Kubie? Hmmm. Nie siedzę tam
    teraz, bo rok temu nie kupiłem tych futuresów na ropę. Wstyd, nie zarobiłem,
    było minęło, teraz otwierają się nowe możliwości. Pisałem to w zimie, potem
    przyszło lato i zachciało mi się Grenlandii. Teraz idzie zima i ja znowu myślę
    już o Kubie lub ew Dominikanie.
    Biorę się za lekturę.
    Thx
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • vice_versa 28.10.05, 16:39
    Dzięki przycinku za maila, odpowiem Ci wieczorem.

    A dziś próbowałem otworzyć rachunek w Ameritrade. Okazało się że nie mogę.
    Czemu tak jest że Pitcairn Islands(do których statek dociera raz na pół roku, a
    samolot raz na rok), Juan de Nova Island, Portugese Timor, są na liście a
    Polski nie ma?

    Jedyną baaaardzo wyczerpującą odpowiedź znalazłem w FAQach:
    Why isn’t the country I live in included in the list?
    Ameritrade restricts residents of certain countries from account opening.

    Dobre, nie?
    No to napisałem im maila że życzę im wielu klientów z tego z tych wysp Pitcairn
    i czy to jest jeden z tych polish jokes o których tyle słyszałem. Ciekawe co mi
    odpiszą. Dodam że populacja Pitcairn nie przekracza chyba 50 mieszkańców.

    Sprawdziłem jeszcze raz: nie ma UK, nie ma EU, nie ma Niemiec ani Francji.
    Kompletnie zgłupiałem. Jest za to Ukraina, Kazachstan, Bośnia i Hercegowina. To
    u Was normalne, czy mam szukać u konkurencji???

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • vice_versa 28.10.05, 18:09
    Ameritrade is currently unable to open new accounts for clients with mailing
    and/or physical addresses in Poland. This is a result of a thorough legal
    review of established regulations in your country. Clients with existing
    accounts cannot open additional accounts but existing accounts are not
    affected. We appreciate your interest in opening an account and wish you the
    best in your investment needs.

    If you have further concerns or inquiries, please reply to this message.

    Sincerely,

    Heather A.
    New Accounts, Ameritrade
    Division of Ameritrade, Inc.

    Naprawdę jestem ciekaw, o co chodzi, bo nawet przyjęliśmy już Konwencję Haską o
    Apostillu czyli wzajemnym uznawaniu dokumentów cywilnych, co np. było jeszcze
    niedawno przeszkodą do otwarcia rachunku w Szwajcarii, teraz juz to możliwe bez
    osobistego stawiennictwa. Nie mam pojecia o jakie regulacje chodzi, pewnie o
    jakiegoś Głównego Inspektora Informacji Finansowej i obowiazkach Ameritrade
    wobec niego... No, tak...
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 06.01.06, 06:49
    poslalem ci informacje o brokerach na maila.
  • przycinek.usa 31.10.05, 07:50
    That's The Way Love Goes...

    Jestem zaskoczony po przeczytaniu artykulu na temat przeplywow finansowych USA.
    Genialny artykul! Szczerze mowiac jestem nawet bardziej jak zaskoczony. Zatkalo
    mnie. Okazuje sie, ze znalazlem faceta, ktory nie dosc, ze mysli podobnie jak
    ja, to jeszcze napisal artykul w ktorym zawarl wszystkie obawy, ktore
    przedstawialem Wam w poprzednich watkach na temat USD. Po raz pierwszy spotkalem
    fachowca, ktory jest o krok od konkluzji, ze ten USD dostanie w d. rowno i od razu.

    On jest niesamowity! Jest prawie moim sasiadem (VALLEJO, CA) i wspomnial prawie
    wszystkie zaleznosci dotyczace przeplywow, (oprocz ew. kwartalnego salda
    calkowitego uwzgledniajacego wyplywy). Ze tez nie bylo tego artykulu wczesniej!
    Nie musialbym sie tak meczyc i rysowac tych samych wykresow!

    Najwazniejsze zbiezne wnioski to te, ze Azja przestala kupowac USpozyczke (UST),
    ze wiekszosc kupujacych to Europa (zupelnie jak wam pisalem wczesniej), ze Banki
    Centralne przestaly kupowac i kreowac pieniadz i ze jak banki centralne nie
    kupuja, to Yields dlugoterminowo musza wzrosnac!

    Dodatkowo zauwazyl tez, ze pieniadz z Europy jest pieniadzem goracym
    (spekulacyjne kapitaly prywatne) i ze sa to pieniadze, ktore nie sa sklonne do
    podejmowania ryzyka w przeciwienstwie do BC holdings, ktore rentownosc
    inwestycyjna w USD maja w dupie bo to czesc ich polityki monetarnej!

    Pamietacie jak sie smialem, ze czesc tej pozyczki to pieniadze Z POLSKIEGO BANKU
    CENTRALNEGO? Gosc to wsadzil w tabelke! He he he. Jakby mi czytal w myslach!

    Malo tego, Europejczycy inwestuja w corporate bonds zamiast w UST, co jest wrecz
    niesamowicie ryzykowne wiedzac, ze jest to zjawisko masowe! (Firmy moga wejsc w
    Chapter 11 i dupa blada) Ja w ogole nie moge zrozumiec czemu inwestorzy z UK
    kupuja Corporate Bonds, przy roznicy yields z UST zmierzajacej do zera. (tam sa
    wykresy - obecnie 1%) "Analytycy" z Lundynu, powinni wiecej umiec jak przerabiac
    lunche na g. Ciekawe, ze autor tego artykulu zwraca uwage na to samo zjawisko!
    Malo tego, ja wam wkleilem kiedys wykres pokazujacy exponencjalne zadluzanie sie
    corporates w USA. Bush - pamietasz? Zawsze dziwilem sie, ze ktos daje firmom
    tyle kredytow. A tu masz, Europa pakuje zaskorniaki tym wszystkim firmom,
    ktorych wyplacalnosc jest w zasadzie dyskusyjna w perspektywie wzrostu stop i
    ryzyka rynkowego.

    EUROPA MA WRECZ NIEZMIERZONE ZASOBY OPTYMIZMU W OCENIE GOSPODARKI USA.
    EUROPA NIEDOCENIA ZAGROZENIA KURSOWEGO USD i NIE ROZUMIE RYZYKA WYNIKAJACEGO Z
    TRZYMANIA POZYCJI INWESTYCYJNYCH W USA.

    Wy kompletnie nic w tej Europie nie rozumiecie! ("analytycy" nie rozumieja)

    Pisalem na temat korelacji stopy FUNS z aktywnoscia przeplywow i decyzjami
    Greenspana. Tu jest swietny wykres ktory to ilustuje. Stope FUNDS niestety
    trzeba sobie osobno dolozyc:

    www.contraryinvestor.com/imagesCImain/foreignpurchUSTs081605.png
    Zwrocie uwage, kiedy Greenspan podnosi stope! Jak ladnie widac, ze stopa idzie
    do gory, jak "Azjaci" przestaja kupowac. Pisalem o tym wczesniej! Widzicie?
    Wnioski sa ponure. Dolar jest na skraju zawalu. On tego nie napisal, ale to sie
    rzuca w oczy. Sami sobie zobaczcie:

    www.contraryinvestor.com/2005archives/mosept05.htm
    Wykresy mowia same za siebie.

    Najlepsze cytaty:

    "What we’ve seen so far in 2005 is the foreign community losing the love they
    have so dutifully expressed for US Treasuries over the last three to four years
    and finding new romance with the US corporate fixed income sector. Moreover,
    the leading cast of lovers is changing. Europe has emerged as the new US
    financial asset Don Juan while Asia (largely Japan) has adopted the role of
    wallflower for the moment."

    "Very quickly, net foreign buying of US stocks in June literally was a rounding
    error. It clocked in at $107 million. Hardly worth mentioning."

    "The only issue in terms of trying to match global flows of capital with goods
    trade imbalances is that it's Asia with which we have the massive trade
    imbalance, not Europe. That suggests recent European buying of US financial
    assets is investment based as opposed to a mercantilist economic practice. And
    if that's indeed the case, it would seem reasonable to believe that the
    Europeans will only stick around for a favorable rate of return and no more,
    whether the return is investment or currency related, or both. That has NOT
    been the case with Asian intentions and resulting US financial asset buying
    practices over the last three to four years. Lastly, among the recent European
    community of buyers, private sector buying has outweighed that being done by
    "official institutions" (central banks). Again, another big difference relative
    to former Asian buying. This really suggests the motivation of the European
    buying YTD is much different than has been the case with Asia over the last
    three years. Much different. So although the headlines regarding capital flows
    to US financial markets look good, it's what's happening beneath the headlines
    that really counts. And below those headlines are some major shifts occurring
    YTD relative to our experience of the last three years."

    "Importantly, as we look ahead, if the dollar weakens from here, will the Asian
    community revert to their dollar propping ways of the last three to four years?"
  • vice_versa 02.11.05, 18:39
    "This currency, as we manage it, is a wonderful machine. It performs its office
    when we issue it; it pays and clothes troops, and provides victuals and
    ammunition; and when we are obliged to issue a quantity excessive, it pays
    itself off by depreciation.
    ~ Ben Franklin, April 1779

    These words, spoken by one of America’s founding fathers acknowledges, one of
    the privileges of government: access to the monetary printing press. In June
    22, 1775, the Continental Congress issued two million dollars on bills of
    credit. As the Continental Congress began making preparations for war with
    England, it needed a source of revenue to help pay for the coming conflict.
    Since taxation was a root of the conflict, raising taxes wasn’t even
    considered. Instead, Congress resolved to pay for the war through the issuance
    of paper money. In essence Congress did what governments have done throughout
    all of history, which was to debase the currency through the issuance of excess
    quantities of money. The first Great American Inflation was about to begin."

    www.financialsense.com/stormwatch/2005/1028.html
    Inflacja jako najbardziej egalitarny z podatków? Hmmm... Gdyby bogaci nie
    umieli tego wykorzystać na swoją rzecz nie byli by bogaci...

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 04.11.05, 21:27
    No i wybilo sie gora na USDX. koniec swiata. tryumfalizm graczy liczacych zyski
    w USD wydaje sie nie miec konca, a wszystko za sprawa jednej dziesiatej cyferki
    w raporcie o rynku pracy. Bezrobocie SPADLO! Co prawda tylko o 0.1% ale spadlo.

    No wiec technicznie zaprzecza to mojemu scenariuszowi katastrofy
    natychmiastowej, ale nie odwraca dlugoterminowych tendencji, ktore nieuchronnie
    zblizaja nas w kierynku celu, jakim jest 2 dolary za euro. Moze racje maja ci,
    ktorzy twierdza, ze deficyt obrotow biezacych musi siegnac 7.5% GDP aby kurs
    gruchnal? Czyli czekamy na 70 miliardow USD w deficycie miesiecznym.


    Robert juz coprawda doradzil mi, zebym przemianowal tytul watku na 2 Euro za
    dolara, ale ja nie zmieniam zdania. Jedynie trudniej bedzie zarobic przy takim
    optymizmie.



    No a teraz wklejam link do bardzo dowcipnego artykulu tu:


    sitekreator.com/Optimist/stocks.html
    Tam jest pare interesujacych sugestii w tym jedna:

    "Plunge Protection Team (PPT) which is operated by the Treasury Department with
    actions that are coordinated by the Fed"


    Oh jak mi sie to spodobalo!
    Przeciez to zupelnie jak Balcerowicz!
    Przed wyborami mowil, ze inflacja niska i mozna oczekiwac obnizek stopy
    procentowej, a po wyborach nagle okazalo sie, ze inflacja na rynku zmienila
    kierunek i obnizek stopy nie bedzie! To jest spec, nie? Prawda Robert?


    He he he he he. Byle nie tracic!
    To sie wygra z tymi wszystkimi skurwielami.

  • przycinek.usa 04.11.05, 21:36
    Acha, wklejam to po to, abyscie wpisali sobie w wyszukiwarke ten "Plunge
    Protection Team" i sobie poczytajcie.

    USA to wielki potezny mechanizm ekonomiczny, ktorego caly swiat sie boi.
    Jest tak dlatego, ze USA jest dobrze zarzadzany. Tak aby obywatele nie tracili.

    W przeciwienstwie do "innych krajow" gdzie wladze dbaja o to, aby obywatele tracili.

  • wolo 05.11.05, 12:18
    za złote. Wszystko kupowałbym za złote. Dom sprzedałbym za złote i dalej
    sprzedał te złote za cokolwiek.
    Myślę, że powyborcze wstrząsy na rynku dopiero się zaczęły. W nadchodzącym
    tygodniu rynki zmasakrują PiS. Tak więc moja trading idea for the coming week -
    sprzedaj złotego za co się da, uciekaj z giełdy, z obligacji, z funduszy.
    Dawno, naprawdę dawno nie miałem tak silnego przekonania o kierunku zmian.

    11/11 4/11
    eur/pln 4,2 4
    usd/pln 3,70 3,39
    DS 1015 5,90 5,6?
    PS 0310 5,75 5,5
    OK 0807 5,20 5,0?


    --
    Pozdrowienia,
    wolo
  • robisc 05.11.05, 15:46
    milo Cie znowu wudziec na forum; a propos prognoz - problem w tym, ze jak zwykle
    analiycy nie maja pojecia co sie stanie; wcale bym sie nie zdziwil, gdybysmy za
    2-3 m-ce znowu mieli EUR za bliko 5 PLN; ale rownie dobrze za pol roku moze byc
    3,5 PLN za EUR; mam dlugi w zlotowkach, wiec spie spokojnie
    --
    "Można ustalić gradacje słowa wróg: Wróg - śmiertelny wróg - koalicjant" -
    Leszek Miller
    Polityka i Gospodarka
  • wolo 08.11.05, 12:35
    Podobno Buffet był $16,5 mld short 30/9 (kwartalny raport Berkshire Hathaway,
    czy jak to się nazywa). Tak, że jesteś w dobrym towarzystwie, choć po złej
    stronie. Swoją drogą też myślę, że chwilowo. No w najgorszym przypadku troszkę
    dłużej, ale nie dłużej niż do końca roku.
    --
    Pozdro,
    wolo
  • przycinek.usa 12.11.05, 06:22
    Po pierwsze jestem krotkoterminowym spekulantem.
    Po drugie Buffet nie jest wyrocznia FOREXowa.
    Wrecz przeciwnie. Buffet namawial do sprzedawania USD wtedy, kiedy ja namawialem
    do kupowania. Swiadkiem jest nasze forum. To bylo pod koniec grudnia 2004.
    Dlugotrwale umocnienie sie USD bylo wtedy oczywiste. Tak, jak decyzje Buffeta
    byly glupota. No i glupio stracil miliard dolarow. Teraz jest zmuszony zamykac
    pozycje ze stratami zciagajac rynek w dol. A ja uwazam, ze jest obecnie
    najwyzszy czas na sprzedawanie USD. Najlepszy moment. Nie wierze w zadne dolary.
    A Buffet po prostu musi ciac straty. Nie wytrzymal tej korekty.
    Buffet nie jest bankiem centralnym.

    www.bloomberg.com/apps/news?pid=washingtonstory&sid=IPKZAP07NBB5


  • przycinek.usa 12.11.05, 05:51
    Jak narazie wybilo sie w zla strone! No coz, zdarza sie.
    Greenspan ciagnie za lejce z calej sily.


    Najwazniejsze wydarzenia tygodnia:

    W zasadzie tylko jedno istotne wydarzenie. DEFICYT rachunku biezacego.
    Najwiekszy w historii USA. 66.1 adjusted i prawie 73 miliardy dollarow nominalnie!

    www.briefing.com/Common/Images/Content/PageContent/EcData/nomdef.gif
    To oczywiscie wplyw importu benzyn. Jednak nie tylko!
    Zanotowalismy spadek eksportu! Szok! To fatalna wiadomosc!
    Czyzby spadal popyt globalny?
    Co sie stanie z tym rynkiem, jak spadnie eksport? Boze!

    "Exports decreased to $105.2 billion in September from $108.0 billion in August.
    Goods were $73.4 billion in September, down from $76.7 billion in August, and
    services were $31.8 billion in September, up from $31.3 billion in August.
    Imports increased to $171.3 billion in September from $167.3 billion in August.
    Goods were $144.5 billion in September, up from $140.8 billion in August, and
    services were $26.8 billion in September, up from $26.6 billion in August."

    www.census.gov/indicator/www/ustrade.html
    Tu jest swietna ilustracja tego zjawiska:
    research.stlouisfed.org/fred2/series/BOPGEXP/16/Max
    Wprost na rysunku widac glebokosc tego jednorazowego spadku.
    A po tych danych dollar ... umocnil sie!!! Wyobrazacie sobie?!

    Kilka cyferek:

    GDP kwartalnie w tzw. dollarach obecnych (bez adjustments):
    [miliardy dolarow]

    2004q4 11,995.2
    2005q1 12,198.8
    2005q2 12,378.0
    2005q3 12,589.6

    srednia 12290.25

    deficyt rachunku biezacego nominalnie:
    wrzesien05: 72.977 miliardow USD
    narastajaco 12 mcy: 751.255 miliardow dolarow czyli - 6.1% GDP!

    Jednak jesli wezmiemy GDP z uwglednieniem deflatora w chained USD 2000:
    2004q4 10,897.1
    2005q1 10,999.3
    2005q2 11,089.2
    2005q3 11,193.2

    srednio 11,044.70

    wtedy deficyt rachunku biezacego wynosi juz 6.8% GDP !!!

    Mozna oczywiscie brac wartosci adjusted, ale mnie sie ta metoda nie podoba.
    Jest straszna inflacja. To jest jakas paranoja. Ja tego USA nie poznaje!
    Wzrost kosztow jest katastrofalny. Typowo kosztowe dostosowanie cenowe.
    Im wieksza inflacja, tym wieksze niebezpieczenstwo ucieczki kapitalow.
    Taka inflacja jest jak czolg. Jedzie wolno, ale nie chce sie zatrzymac.

    No dobra, teraz rysunek historyczny pokazujacy deficyt r.biez. w stosunku do GDP
    przed zawaleniem sie kursu waluty wewnetrznej:

    img326.imageshack.us/img326/7925/currentaccounts3nr.jpg
    Wnioski nie sa slodkie.
    Niektore deficyty przekraczaly 7.5%, ale to byly male panstewka.
    Przebilismy juz wartosci bezpieczne. Srednio korekty wystepowaly juz wczesniej.

    Zastanawiam sie nad targetem tego spadku w najblizszym czasie i zaczynam
    zmieniac zdanie. Mysle, ze jestem zbytnim optymista.
    Mysle, ze jest mozliwosc spadku USD az do 30 centow Euro.
    To oznaczaloby katastrofalny spadek wartosci USD. Kataklizm.
    Zastanawiam sie nad zmiana tytulu w tym watku na 3 dolary za jedno Euro.

    Kiedy ja pisalem, ze ten spadek bedzie mial apogeum? Luty i marzec 2006? Tak?
    Nie jestem obecnie calkiem pewny tego czasu, ale podtrzymuje prognoze zasiegu.
    Obecna wartosc wyceny USD przypomina mi troszke luty 2005 roku.
    Mysle, ze ze wzgledu na zmiane wizerunku technicznego istnieje mozliwosc
    przesuniecia sie terminu szczytu fali spadku na kwiecien/maj.
    Jednak dalej tego nie widze. Juz tylko miesiace nas dziela od tego.
    Zadne Greenspany tego nie zatrzymaja. Chocby Greenspan nie poszedl na emeryture.

    Najciekawsza jest reakcja rynku na ten raport.
    Podana wartosc deficytu byla nieoczekiwanie wysoka.
    Publikacja wywolala natychmiastowe oslabienie USD, po czym ktos zablokowal
    spadek i po kilku godzinach USD gwaltownie kontynuowal wzrost.
    Bardzo interesujace. BAAAAAARDZO ciekawe.
    Rok temu, po takim deficycie kurs Eurodollara oszalalby i poszedlby momentalnie
    ze 150 pipsow do gory. Musi minac kilka dni i analitycy musza to sobie przemyslec.

    Ja nie kupilbym teraz ani jednej obligacji rzadu federalnego.
    To czysty hazard. Pelne ryzyko.

    Fundamentalnie nadszedl czas na calkowite wypinanie sie na dolary.
    Osoby, ktore teraz to kupuja popelniaja moim zdaniem samobojstwo.
    Te rozwazania dotycza pozycji dlugoterminowych.
    Plywanie na falach spekulacji to oczywiscie inna sprawa.

    Prognoza na najblizsza przyszlosc? Nie mam pojecia! Uwazam, ze utworzy sie
    znaczacy dolek srednioterminowy. A kiedy? A mysle, ze to bylo dzisiaj.
    A jak sie ten dollar dalej umocni, to bede bardzo zdziwiony.
    Cale to dolarowe umacnianie sie to jedna wielka wariacka spekulacja + bardzo
    prawdopodobne interwencje FED na zlocie i inne podejrzane zjawiska stabilizujace
    rynek. Im to dluzej trwa, tym wiekszy bedzie z tego spadek.



  • przycinek.usa 12.11.05, 06:13
    Po zastanowieniu sie, uwazam, ze USA jest bardzo wrazliwe na ew. zalamanie sie
    koniunktury swiatowej.

    Zreszta to jest szalenie interesujaca analogia wynikajaca z wykresu, ktory
    zamiescilem w poscie wyzej:

    research.stlouisfed.org/fred2/series/BOPGEXP/16/Max
    Zwroccie uwage na okres 2001-2003.
    To zdumiewajaca zaleznosc eksportowa!
    Nie wiem jak to tlumaczyc. Ciekawy jestem waszych opinii.
    Jestem pewny, ze macie jakis komentarz do tego.

    Mysle, ze jest bardzo mozliwe, ze kraje bedace najwiekszymi partnerami USA w
    zakresie wymiany eksportowej beda mialy powazne problemy popytowe w swietle
    rosnacych cen paliw i proporcjonalnego opodatkowania rynku. To zupelnie inna
    skala obciazenia rynku. To uderzy USA w 1 kwartale 2006.

    Mysle, ze to zjawisko jest szeroko niedoceniane.
    Mozliwe, ze wystapi spadek aktywnosci ekonomicznej po Swietach i kierujac sie
    jedynie logika i ocena intuicyjna - mysle, ze ten eksport moze sie zalamac.

    W koncu USA jest jedynym krajem stosujacym takie lewary przyrostu kredytowego.
    W innych panstwach nie ma takiej dynamiki i po prostu moze wystapic zwolnienie
    zakupow, ktore wyciagnie deficyt wymiany handlowej USA do sufitu. To, ze w USA
    jest popyt, nie oznacza wcale, ze ten popyt bedzie wszedzie. Prawda?

    Tak, czy inaczej uwazam, ze rozwiazanie tego problemu nastapi na poczatku 2006.
    Bedzie ciekawie. Ciekawe, kiedy zobaczymy deficyt na poziomie 80 miliardow
    miesiecznie? Jak myslicie? Styczen? Luty? Marzec?

    today.reuters.co.uk/investing/financeArticle.aspx?type=usDollarRpt&storyID=URI:urn:newsml:reuters.com:20051110:MTFH65159_2005-11-10_19-08-43_N10192074:1
    www.thisismoney.co.uk/news/article.html?in_article_id=404972&in_page_id=2
    www.dailyfx.com/index.php?option=com_content&task=view&id=4776&Itemid=39



  • polarbeer 13.11.05, 17:21
    przycinek.usa napisał:

    >Nie mam jednak szczesliwej reki do zlota i nie chcialbym tutaj pakowac sie w
    jakies niepewne dywagacje. Pozytywne jest to, ze nie mam absolutnie zadnych
    obciazen wynikajacych z jakiejs pozycji rynkowej. Po prostu patrzac na to z boku
    wydaje mi sie, ze cena wystrzeli w gore. Obiektywnie.
    __________________________

    Jesli rozumiem dobrze to jests traderem -- Jesli tak to rozumiem dlaczego nie
    masz "szczesliwej reki w zlocie" -- w tak ciezko manipulowanym rynku jak zloto,
    normalne narzedzia "tradingu" pewnie nie dzialaja zbyt dobrze. Zloto rusza
    szybko (czesto po godzinach) i nieobliczalnie na ktorka mete. Zloto w obecnej
    fazie wymaga glebokiego przekonania do swojej wartosci samej w sobie, nie
    obecnej ceny w walutach. Innymi slowy musisz sie bac "walutowej-rzadowej"
    wrtosci bardziej niz tej "historycznej" ktora zawiodla bardzo w latach
    1980-2001. Jesli sie boisz byc w dolarach nawet gdy ida w gore, zloto jest dla
    ciebie...

    ____________

    >>>>>>>>>Mysle, ze juz teraz mozna sie zaczac zakladac o wartosc w szczycie.
    Cena gold moze byc zupelnie absurdalna. Wspomnialem 1200. Moglem sie pomylic.
    Moze byc np. $1800. I co wtedy?
    _______________

    Te zalozenia zakladaja ze dolar przetrwa kryzys i pozostanie waluta rezerwy mimo
    naduzyc jakich dokonali menadzerowie dolara vis-a-vie reszty swiata... Ze w
    ktoryms momencie dolar zostanie "uczepiony" do zlota na wyzszym, (powiedzmy
    $1650) pozimie -- jak to widzisz? W koncu takie "podparcie", byloby tylko dla ok
    5% ciezaru (obecnego) dolara... Oczywiscie lepsze to niz nic, ale czy wystarczy?

  • przycinek.usa 14.11.05, 07:20
    Nie lubie zlota, bo jest to dlugoterminowy trup. Rusza sie to o pol centa na dwa
    lata przy obrocie 3 dolary i mozna majatek stracic bo jak sie to kupi to
    nastepnego dnia FED zrobi interwencje a ja nie jestem Zyd, co to przewidzi bo
    sie telefonicznie koszerni doradcy inwestycyjni z FED zglasza.

    Nie da sie zlota kupic i trzymac w domu, nie mozna wierzyc brokerom i ogolnie
    mam do tego bardzo konserwatywne podejscie. Zloto to dobra inwestycja na TERAZ.
    A potem, to bedzie drogie tylko wtedy jak bedzie wojna. Ja nie zakladam, ze
    wojna wybuchnie w ciagu najblizszych 3 lat i moja perspektywa inwestycyjna tam
    sie konczy. Nie cierpie czekac.

  • przycinek.usa 12.11.05, 09:15
    Discontinuance of M3

    On March 23, 2006, the Board of Governors of the Federal Reserve System will
    cease publication of the M3 monetary aggregate. The Board will also cease
    publishing the following components: large-denomination time deposits,
    repurchase agreements (RPs), and Eurodollars. The Board will continue to publish
    institutional money market mutual funds as a memorandum item in this release.

    Measures of large-denomination time deposits will continue to be published by
    the Board in the Flow of Funds Accounts (Z.1 release) on a quarterly basis and
    in the H.8 release on a weekly basis (for commercial banks).

    www.federalreserve.gov/releases/h6/discm3.htm
    i moj komentarz:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=31838662&a=31849693
  • przycinek.usa 13.11.05, 01:53
    www.stockcharts.com/charts/historical/djia1900.html
    stockcharts.com/def/servlet/SC.web?c=$GOLD,uu[w,a]daclyyay[dc][pb5!c14][vc60][iut!Ld20!La12,26,9]&pref=G
    stockcharts.com/def/servlet/SC.web?c=$USD,uu[h,a]daoaynay[dd][pc13!b50!b200!f][iLb13!La12,26,9!Lv25]&pref=G
    www.321gold.com/editorials/schiff/schiff111005.html
    "In the 1990s, demand for dollars reflected the increased global popularity of
    U.S. financial assets. Foreigners bought dollars to facilitate investments in
    U.S. stocks and bonds, and gold and other commodity prices fell as a result of
    wide-spread complacency. Though such optimism was certainly misplaced, it
    nevertheless represented legitimate investor demand.

    In sharp contrast, this year's relatively poor performance of U.S. financial
    assets and strength in gold suggests that such confidence is no longer present.
    Current dollar demand is coming from short-term currency speculators, central
    banks, and leveraged carry traders, and will likely reverse as soon as the
    trends change or rate differentials narrow. The near 50% decline in foreign
    bidding at yesterday's U.S. Treasury auction of five-year notes, followed by
    today's record foreign central bank participation (indirect bidders bought 55.6%
    of the supply) in the ten-year auction, evidences this fact perfectly."
  • przycinek.usa 13.11.05, 02:27
    Poll:
    Most Americans Say Bush Not Honest


    By WILL LESTER
    Associated Press Writer

    hosted.ap.org/dynamic/stories/B/BUSH_AP_POLL?SITE=MIDTF&SECTION=HOME

    WASHINGTON (AP) -- Two crucial pillars of President Bush's public support -
    perceptions of his honesty and faith in his ability to fight terrorism - have
    slipped to their lowest point in the AP-Ipsos poll.

    While the CIA leak investigation, the mishandling of Hurricane Katrina and high
    energy costs have all taken their toll, the polling found the Iraq war at the
    core of Americans' displeasure with the president.

    All of those concerns are cutting into traditional Bush strengths.

    Almost six in 10 now say Bush is not honest, and a similar number say his
    administration does not have high ethical standards." (...)

    "The poll of 1,000 adults was conducted Nov. 7-9 by Ipsos, an international
    polling firm, and has a margin of sampling error of plus or minus 3 percentage
    points."
  • przycinek.usa 13.11.05, 02:39
    www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2005/11/10/AR2005111002241.html
    "(...)Washington area is unlikely to experience a major decline in prices
    because of its continued job growth and the prevalence of government jobs, which
    tend to be more stable than private-sector employment. "We're the most insulated
    of any market in the country" from extreme price volatility, Howell said."

    "Economist Gregory H. Leisch, chief executive of Delta Associates, an
    Alexandria-based real estate consulting firm, said consumers would benefit in
    the long run from the slowdown because house prices had been rising so quickly
    that the market was destabilized.

    "The market is fatigued, and it should be taking a breather," Leisch said. "It's
    healthy that it takes a breather."


    To sie panowie troche zdziwia...
    - biorac pod uwage ostatni raport Merrill Lynch & Co. z 15 Aug. 50% wzrostu GDP
    i ponad polowa "private sector jobs" zostala stworzona wskutek wzrostu real
    estate od 2001 roku. To zas jest zasluga rekordowego wzrostu zadluzenia mortgage.

    To zas oznacza, ze STABILIZACJA cen spowoduje zalamanie wzrostu GDP!

    www.mercurynews.com/mld/mercurynews/business/financial_markets/13117639.htm
    Ci panowie (specjalisci w real estate) wlasnie obcieli prognozy na 2006.
    Niewesolo.



  • vice_versa 17.11.05, 02:24
    Ta informacja z FED jest znamienna. Przez tydzień w ogóle nie zaglądałem do
    serwisów, bo stwierdziłem, że nie myślę a reaguję na nastroje. Dziś już jestem
    pewien, FED na serio chce pociągnąć te stopy do jakichś 6% i dopiero potem
    przestanie INTERWENIOWAĆ na giełdzie, co doprowadzi do natychmiastowej zwałki.
    Przycinek, takie ruchy przy takich nastrojach są zwyczajnie NIEMOŻLIWE na
    zasadach rynkowych, ich się rynkiem wytłumaczyć nie da... DJIA ma ponad 10600!
    Pompowali ten rynek zaraz po ogłoszeniu kolejnej podwyżki stóp i kolejnych
    naciąganych danych makro...

    Teraz podają że M3 nie będą publikować. Po prostu jaja jak berety!

    Nie kupiłem tych opcji put i bardzo dobrze, wtopiłbym na samym początku...
    Kupię je ale po Nowym Roku z okresem wykupu na koniec przyszłego roku. I nie w
    USA tylko w Londynie. W 87 Londyn pozostał otwarty. Będzie krach jak ta lala,
    ale to nie będzie panika, to będzie koniec interwencji podtrzymujących NYSE,
    USA manipulują rynkiem akcji, nie mam złudzeń i idiotycznie, że je kiedykolwiek
    miałem.Nie wiadomo tylko na jakim poziomie stóp przestaną interweniować. Ten
    rynek powinien już dawno dupnąć, i to nie dlatego, że ja tak mówię tylko
    dlatego że WSZYSCY o tym wiedzą. A on jeszcze idzie w górę!!!!


    I widzisz, jeśli mam rację, to pani prezes kalifornijskiego oddziału FED o
    której kiedyś pisałeś, pisze prawdę: stopy mogą wzrosnąć do 5,5% i NIC się nie
    stanie. Takie wypowiedzi giełdzie nie zagrażają, bo to oni ją pompują! Bo to co
    się dzieje nie zależy już od stóp i od rynku. Zależy tylko i wyłącznie od
    widzimisię financialpolicymakerów.

    Wracam do lektur, bo tydzień to już prehistoria...
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 18.11.05, 06:47
    "Fed has been forced to increase the rate at which it is adding liquidity to the
    system (monetizing securities) via direct market operations. Further to this,
    the fact they will cease reporting on RPs suggests they do not want observers
    knowing about elements of their day-to-day activities either, which will make it
    difficult for both equity market and currency speculators to estimate what they
    are up to in terms of short-term cycles. In this regard, as this information is
    of importance to us, the primary concern is they are effectively removing all of
    our reliable tools to discern exactly what they are doing, where for all intents
    and purposes, they will be able to debase the Dollar at any rate they wish after
    March of next year, and nobody, including other governments, will be the wiser."


    i


    "In conclusion, one must realize that what the Fed is doing here will not be
    taken lightly by other Central Banks and governments, even though you will not
    hear much about it in the press. This means if they get involved in the precious
    metals accumulation game as opposed to towing the US’s ‘party line’ by selling
    gold, the dynamics in the market could swing around overnight."



    www.financialsense.com/fsu/editorials/petch/2005/1117.html
    jessel.100megsfree3.com/FedHeld.png

    Powyzsze znalazl JGA z FG.
  • vice_versa 18.11.05, 12:44
    > the primary concern is they are effectively removing all of
    > our reliable tools to discern exactly what they are doing, where for all
    > intentsand purposes, they will be able to debase the Dollar at any rate they
    > wish afterMarch of next year, and nobody, including other governments, will
    be the wiser.

    Zgadza się. Oczywiste jest że ktoś zgasił światło. Pytanie czego mamy nie
    zobaczyć... Tu autor odpowiada: przyszłej deprecjacji. Jest inaczej: FED gasi
    światło byśmy nie widzieli teraźniejszej deflacji.

    "Fed has been forced to increase the rate at which it is adding liquidity to the
    system (monetizing securities) via direct market operations.

    Nie rozumiem tego zdania. Podnoszenie stóp oznacza obniżanie liquidity a
    nie "adding". Jak FED dodaje liquidity to obniża stopy. To użycie słów w
    dokładnie przeciwnym znaczeniu jest konfundujące.

    > Further to this,the fact they will cease reporting on RPs suggests they do
    > not want observersknowing about elements of their day-to-day activities
    > either, which will make it difficult for both equity market and currency
    > speculators to estimate what they are up to in terms of short-term cycles.

    Ufff. Jest dokładnie odwrotnie: światło gaśnie nie ze względu na dzienne
    operacje tylko ze względu na oczywistość danych makro które by w M3 wyszły. FED
    nie chce żeby dane makro były widoczne. Day2day operations są kompletnie
    nieistotne. To z danych makro widać, że FED robi deflację. Celem zaniechania
    publikacji M3 nie jest przyszła deprecjacja USD, jest nią teraźniejsze
    ograniczanie ilości pieniądza na rynku. Przedwczesny krach na giełdzie byłby
    niekorzystny więc podtrzymują giełdę jak kiedyś podtrzymywano Breżniewa. Im
    wyżej będą stopy w momencie zawalenia się giełdy tym lepiej.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • bush_w_wodzie 18.11.05, 13:58
    vice_versa napisał:

    >
    > "Fed has been forced to increase the rate at which it is adding liquidity
    > to the system (monetizing securities) via direct market operations.
    >
    > Nie rozumiem tego zdania. Podnoszenie stóp oznacza obniżanie liquidity a
    > nie "adding". Jak FED dodaje liquidity to obniża stopy. To użycie słów w
    > dokładnie przeciwnym znaczeniu jest konfundujące.


    rate to nie tylko interest rate czyli stopa procentowa. mozna takze
    przetlumaczyc jako `tempo' i tu mamy chyba ten przypadek



    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • bush_w_wodzie 18.11.05, 14:10
    tak jest. wszystko sie zgadza. w zrodle opisuja ze fed gromadzi us-bonds tym
    samym dolewajac dolarow do rynku

    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • vice_versa 18.11.05, 14:54
    bush_w_wodzie napisał:

    > tak jest. wszystko sie zgadza. w zrodle opisuja ze fed gromadzi us-bonds tym
    > samym dolewajac dolarow do rynku

    No i to jest właśnie bez sensu, bush. Nie dolewa się dolarów do rynku jak się
    ciągnie stopy w górę. Zależność jest prosta: dolewa się dolarów, poluzowuje się
    politykę monetarną jak się stopy spuszcza w dół. I odwrotnie: kiedy stopy idą w
    górę to się politykę zacieśnia.

    A gaworzenie o tym że US TDep robi odwrotnie można wsadzić między bajki.
    Dlatego piszę: autor błędnie zinterpretował zaniechanie publikacji M3 jako chęć
    dodrukowania dolarów. FED przestał publikować, żeby na wieść o deflacji rynek
    nie wpadł w panikę w sytuacji gdy stopy są jeszcze relatywnie nisko...

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • vice_versa 18.11.05, 14:44
    > > "Fed has been forced to increase the rate at which it is adding liquidity
    > > to the system (monetizing securities) via direct market operations.


    > > Nie rozumiem tego zdania. Podnoszenie stóp oznacza obniżanie liquidity a
    > > nie "adding". Jak FED dodaje liquidity to obniża stopy. To użycie słów w
    > > dokładnie przeciwnym znaczeniu jest konfundujące.

    bush_w_wodzie napisał:

    > rate to nie tylko interest rate czyli stopa procentowa. mozna takze
    > przetlumaczyc jako `tempo' i tu mamy chyba ten przypadek

    Bush, przecież to nadal sie kupy nie trzyma: "Fed był zmuszony PODNIEŚĆ tempo w
    jakim DODAJE płynności do systemu finansowego"? Przy rosnących stopach
    procentowych, tak? To aberracja, to by było kompletnie nierentowne. Nikt przy
    zdrowych zmysłach nie nazywa wzrastających stóp procentowych wzrostem
    płynności, to jest ZACIEŚNIANIE polityki pieniężnej a nie jej poluzowywanie i
    nie zwiększanie płynności...

    FED to tempo przyrostu M3 obniża i zacieśnia liquidity, a na tę obniżkę tempa
    wskazuje właśnie PODNOSZENIE stóp. Nie można jednocześnie pompować w system
    pieniądza i podnosić stóp, takie działanie oznaczałoby nierentowność. Dlatego
    sam poziom stóp wskazuje na to w jakim tempie rząd drukuje, a obecnie w jakim
    tempie przestaje drukować, drukuje mniej niż powinien.

    Autor wychodzi z kontrfaktycznego założenia że zaprzestanie publikacji M3 ma na
    celu zwiększenie drukowania. Czyli zwiększanie płynności miałoby iść w parze z
    podnoszeniem stóp, które jest faktem. Nonsens. Celem zaniechania publikacji M3
    jest powstrzymanie przed zawaleniem się giełdy i paniką, aby nie stało się
    jasne, że rząd PRZESTAJE drukować pieniądz. To musi wyjść w wynikach spółek!
    Wtedy stopy muszą już być wysoko.
    Więc sobie jeszcze na ten krach trochę poczekamy.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 18.11.05, 17:31
    nie nie nie.
    Ten facet dobrze napisal.

    FED podniosl stopy bo:

    1) CPI wzroslo
    2) Zrobil sie za gwaltowny wzrost real estate
    3) Zrobilo sie zagrozenie spadku USD

    Rownoczesnie FED NIE CHCE KRACHU. FED chce osiagnac efekty na rynku
    "zewnetrznym" a nie zawalic od tego Wall Street!
    Dlatego wraz ze wzrostem stop - pompuje forse w rynek.

    I dlatego poprzez wykup obligacji podwyzsza plynnosc.
    To jest bardzo logiczne. Bez tych operacji mielibysmy juz jazde w dol.

    Dzialania Banku Centralnego nie ograniczaja sie bowiem do operacji prostych typu:
    "Balcerowicz podnos stope", albo "kupuj obligacje i zmniejszaj stope".

    Widac, ze FED robi bardziej skomplikowane machinacje i jak dotad udaje mu sie
    swietnie. DOTAD.
  • bush_w_wodzie 18.11.05, 18:51
    przycinek.usa napisał:
    > FED podniosl stopy bo:
    >
    > 1) CPI wzroslo
    > 2) Zrobil sie za gwaltowny wzrost real estate
    > 3) Zrobilo sie zagrozenie spadku USD
    >
    > Rownoczesnie FED NIE CHCE KRACHU. FED chce osiagnac efekty na rynku
    > "zewnetrznym" a nie zawalic od tego Wall Street!
    > Dlatego wraz ze wzrostem stop - pompuje forse w rynek.
    >
    > I dlatego poprzez wykup obligacji podwyzsza plynnosc.
    > To jest bardzo logiczne. Bez tych operacji mielibysmy juz jazde w dol.
    >
    > Dzialania Banku Centralnego nie ograniczaja sie bowiem do operacji
    > prostych typu: "Balcerowicz podnos stope", albo "kupuj obligacje i
    > zmniejszaj stope".
    >
    > Widac, ze FED robi bardziej skomplikowane machinacje i jak dotad udaje mu sie
    > swietnie. DOTAD.


    zgadzam sie calkowicie. stopa procentowa to narzedzie skuteczne w srednim
    terminie i jedna troszke toporne. m in dlatego bank centralny ma prawo wykonywac
    operacje otwartego rynku ktore dzialaja natychmiast i sa bardziej precyzyjnym
    instrumentem


    zgadzam sie calkowicie ze dzialania fed wygladaja tak: stopa jako sciema dla
    zagranicy i druk pieniedzy dla rzadu dla podtrzymania popytu krajowego. wyglada
    na to ze chlopaki sa pod sciana. teraz maja pewnie prikaz zeby tak wycelowac z
    duza recesja zeby przypadla na czas rzadow prezydenta demokraty. dociagna?


    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • przycinek.usa 18.11.05, 19:50
    wyglada
    > na to ze chlopaki sa pod sciana. teraz maja pewnie prikaz zeby tak wycelowac z
    > duza recesja zeby przypadla na czas rzadow prezydenta demokraty. dociagna?


    Swietna uwaga. Szczerze mowiac nie myslalem o tym. Ale wynika to z mojego
    obecnego wyjatkowego pesymizmu. Uwazam to za calkowicie nierealne. 2006 i
    koniec. Tego sie nie da utrzymac. To jest nierealne. Daciagniemy do 1 kwartalu z
    wielkim wysilkiem. Ja juz nie wierze w zadne cuda i rezerwy. Bo ich NIE MA.
    Dollar dostanie najpierw w leb na kursie, co zmieni optyke makroekonomicznie jak
    pojda w gore ceny. To spowoduje zatkanie rynku i wzrost wykorzystania rezerw
    produkcyjnych, bo przeciez to panstwo ma niewystarczajace capacity i mamy
    srodowisko hiperinflacyjne. Przeciez jak spadnie dollar, to spadnie import, a
    jak spadnie import, to sie proporcjonalnie zwiekszy popyt na rynku wewnetrznym!
    Kwestie eksportu pomijam, bo to sa zjawiska o takiej skali, ze jak sie zmrozi
    popyt zewnetrzny USA to mozemy zapomniec o eksporcie USA.

    Wtedy FED musi stope podniesc i rozwali tym system kredytowy. Tego sie nie da
    zatrzymac. To jest niemozliwe! Od momentu podniesienia stopy powyzej 3.5 % mamy
    precyzyjna katastrofe w perspektywie czasu.

    Dotychczasowa rownowaga rynkowa opierala sie na rownomiernym rozlozeniu obciazen
    kredytowych i dzieki temu udalo sie wyciagnac zadluzenie az do 300% GDP.

    Jakiekolwiek drastyczne zmiany dlugoterminowej stopy procentowej na rynku
    doprowadza do katastrofy. Jednak zmiana kursu USD wskutek deficytu rachunku
    biezacego doprowadzi do takiej nierownowagi, ze musi dojsc do zmiany
    dlugoterminowej stopy rynkowej. I ta piramida dlugow przewroci sie natychmiast.

    Oczywiscie mozemy gdybac, ze USD nie przewroci sie, bo FED podniesie stope do 5%
    i wyciagnie USD - ale to spowoduje wzrost dlugoterminowej stopy procentowej i
    ... kredyty sie wysypia. Jestesmy w sytuacji bez wyjscia. COKOLWIEK ZROBIMY
    bedzie krach w USA w 2006. On sie juz zaczyna. Ja to czuje.
  • vice_versa 18.11.05, 18:53
    > Ten facet dobrze napisal.

    Nie, facet pisze od czapy. Sprawa jest prosta: podwyższanie stóp MUSI iść
    równolegle z ZACIEŚNIANIEM polityki monetarnej. Ten facet pisze odwrotnie.
    Tak jak OBNIŻANIE stóp oznacza wzrost tempa emisji.
    To są zależności OBIEKTYWNE, niezmienne.
    Oczywiście stopa i tempo emisji są wielkościami niezależnymi, ale to nie znaczy
    że pozostającymi w dowolnym związku.

    I przycinku bądź konsekwentny: raz piszesz o tym że "FED chce osiagnac efekty
    na rynku "zewnetrznym"" a jak wymieniasz powody dla których FED podnosi stopy
    to padają same przyczyny wewnętrzne:
    > 1) CPI wzroslo
    > 2) Zrobil sie za gwaltowny wzrost real estate
    > 3) Zrobilo sie zagrozenie spadku USD

    Zgadzam się że FED nie chce (jeszcze) krachu na Wall Street. Cieszę się że
    zauważyłeś to co napisałem: jeszcze będziemy sobie musieli na ten krach
    poczekać.
    Zgadzam się że krach na Wall Street jest raczej koniecznością niż celem samym w
    sobie. Ale jest nieuchronny ze względu na zmniejszanie ilości pieniądza w
    obrocie. Nie ma możliwości by spółki wykazywały wyższe profity skoro ilość
    pieniądza jest ograniczana. Nie tylko za pomocą stóp poprzez system bankowy,
    ale przede wszystkim przez zmniejszanie tempa deprecjacji a powyżej 3,5%
    wejście już w strefę realnej deflacji.
    Zgadzam się że pierwotnym celem FED są rynki zagraniczne i doprowadzenie do
    upadku systemu finansowego Chin. Jak w Stanach dojdzie do załamania NYSE i
    popytu to Chiny będą musiały się przestawić na produkcję wewnętrzną zamiast
    importu. Tylko to nie zmienia faktu, że najpierw dojdzie do załamania się rynku
    w USA.

    Kolejna sprawa:
    > I dlatego poprzez wykup obligacji podwyzsza plynnosc.
    > To jest bardzo logiczne.

    Taaaa... Bardzo... Jestem sobie shareholderem 80% akcji, wykupuję 10% własnych
    akcji z rynku i tym samym zwiększam płynność tego rynku, tak??? No gdzie tu ta
    logika, bo nie widzę.

    Zwiększanie płynności rynku czyli drukowanie UST absolutnie nie idzie w parze z
    wykupem obligacji, to gra zerosumowa, wtedy państwo samo znosi własne
    działania, wykup oznacza spłycenie rynku, a dodruk oznacza pogłębienie, jedno
    płynność ogranicza drugie dodaje. I to jest bardzo proste: teraz płynność jest
    ograniczana.

    Zastanówcie się: nie ma żadnego sensu trzymać w banku 100 tys USD i brać 100
    USD kredytu! Takie wzajemnie się znoszące działania muszą oznaczać
    nierentowność.

    Naciskamy gaz, naciskamy hamulec ale zawsze jedziemy do przodu. Nie naciskamy
    hamulca i gazu równocześnie. Podobnie to co piszecie o podnoszeniu stóp przy
    równoczesnym zwiększaniu płynności rynku nie ma sensu.

    Jeszcze raz:
    wzrost stóp=spadek TEMPA deprecjacji UST
    spadek stóp=wzrost TEMPA deprecjacji UST

    Nigdy nie ma miejsca zależność odwrotna.
    Natomiast NOMINALNIE wartość długu publicznego i ilość UST na rynku zawsze
    wzrasta.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • bush_w_wodzie 18.11.05, 19:01
    vice_versa napisał:

    > > Ten facet dobrze napisal.
    >
    > Nie, facet pisze od czapy. Sprawa jest prosta: podwyższanie stóp MUSI iść
    > równolegle z ZACIEŚNIANIEM polityki monetarnej.


    no to masz netto zaciesnianie (bo stopy ida w gore) ale widac za szybko szlo i
    trzeba bylo troche skorygowac operacjami otwartego rynku. jesli grasz w
    koszykowke to wiesz jakie znaczenie ma wykonczenie rzutu nadgarstkiem


    > > I dlatego poprzez wykup obligacji podwyzsza plynnosc.
    > > To jest bardzo logiczne.
    >
    > Taaaa... Bardzo... Jestem sobie shareholderem 80% akcji, wykupuję 10% własnych
    > akcji z rynku i tym samym zwiększam płynność tego rynku, tak??? No gdzie tu ta
    > logika, bo nie widzę.
    >


    nie dalej niz rok temu sam sie zachwycales tego rodzaju scenariuszami - jak gra
    z soba samym dla lepszej sciemy. mechanizm ktory facet opisuje to jest po prostu
    druk pieniedzy przez rzad. nie zauwazyles?


    > >
    > Zastanówcie się: nie ma żadnego sensu trzymać w banku 100 tys USD i brać 100
    > USD kredytu! Takie wzajemnie się znoszące działania muszą oznaczać
    > nierentowność.
    >

    ale zawsze mozna 100 usd dodrukowac i wcisnac chinczykom czy innym lebkom ktorzy
    sie nabiora na rosnaca stope

    pzdr


    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • vice_versa 19.11.05, 01:48
    > no to masz netto zaciesnianie (bo stopy ida w gore) ale widac za szybko szlo i
    > trzeba bylo troche skorygowac operacjami otwartego rynku.

    1. wytłumaczcie mi czemu US TDep i FED wg Was grają inną muzykę? Czemu wg Was
    FED ZACIEŚNIA a USTDep drukuje??? Przecież to z punktu widzenia tych co mają
    władzę i pieniądze BEZSENSOWNE. Organy odpowiedzialne za zarząd walutą nie mogą
    działać w przeciwstawnych kierunkach. Funkcja zarządu pieniądzem została w USA
    podzielona pomiędzy sektor prywatny i państwowy i to gwarantuje rentowność
    działania: wy twierdzicie, że FED zacieśnia ściągając pieniądze z rynku a US
    Treasury drukuje. Ja twierdzę, że oni grają w jednej drużynie.

    > nie dalej niz rok temu sam sie zachwycales tego rodzaju scenariuszami - jak
    >gra z soba samym dla lepszej sciemy.

    Wypychanie dolarów na początku podnoszenia stóp ma uzasadnienie. Zobacz co
    robiła Japonia: przez pierwsze pół roku od podwyżek stóp wyprzedawała nadwyżkę
    dolarów, wtedy stopy były na NISKIM poziomie i mimo, że już wzrastały nominalna
    wielkość upychanych UST była jeszcze wysoka. BoCh i BOJ już nie kupowały. Więc
    część musiała zostać wypchnięta do OFC. Kiedy nadal jest duża emisja, stopy
    nisko a brakuje popytu to trzeba było ten popyt zrobić. Ściema ściemą, ale nie
    chodzi o to żeby nie było widać o co chodzi tylko o osiągnięcie celu: zerwanie
    płynności konkurenta czyli Chin. Żeby to zrobić trzeba postępować rentownie a
    nie stosować wzajemnie znoszące się działania.

    Zauważyłem, że facet opisuje dodruk pieniądza. Tylko że robi to w okresie kiedy
    problemem nie jest dodruk tylko BRAK DODRUKU. Teraz pytanie do Ciebie:
    zauważyłeś że dziś NIKT nie mówi o deflacji??? Wszyscy piórczą o inflacji
    (cenowej) a deflacja (monetarna) kwitnie w najlepsze.

    Oba ośrodki władzy FED i US TDep działają SYNCHRONICZNIE i w zgodzie, jak
    ograniczają ilość pieniądza to OBA JEDNOCZEŚNIE, jak ZWIĘKSZAJĄ to też oba
    jednocześnie. Tu się uzyskuje synergię, na rozwiązaniach prostych a nie bóg wie
    jak skomplikowanych operacjach. Skomplikowane operacje planuje się po to by
    przeciwnicy nie zrozumieli co jest grane, wtedy gra się na dwie ręce, natomiast
    po swojej stronie trzeba utrzymywać klarowność i jednoznaczność. Co Was skłania
    do myślenia że jeden z tych ośrodków ściąga pieniądze a drugi wypycha?

    Operacje rynku otwartego mają miejsce. NYSE jest SZTUCZNIE podtrzymywana. Dane
    makro są maksymalnie zafałszowane i nie oddają rzeczywistości.

    > zawsze mozna 100 usd dodrukowac i wcisnac chinczykom czy innym lebkom ktorzy
    > sie nabiora na rosnaca stope

    Czy wg Ciebie bush kiedykolwiek następuje zmniejszanie tempa emisji czy to
    jest równia pochyła i ruch jednostajnie przyspieszony? Jak wtedy zachowują się
    stopy procentowe?
    Widziałeś okres dodruku 2000-2004. Co się działo ze stopami? Co się działo z
    deficytem? Na kogo został przeniesiony ten wyemitowany dług? Co się stało z
    rynkiem nieruchomości?
    Naprawdę nie widzisz że teraz jest odwrotnie?
    Nie mówię o wartościach nominalnych (bo dług nagle nie spadnie, tak samo jak
    nie wyparują mortgages) mówię o TEMPIE przyrostu deficytu. Jaki jest powód
    spadku nieruchomości? Przecież gdy państwo drukuje UST to nabywcami są banki,
    banki tego nie trzymają tylko robią wypychanie kredytowe, jak wypychają to
    nieruchomości rosną... A nieruchomości spadają...
    Banki centralne też w ciągu ostatniego roku ograniczały zakres swojego
    posiadania USD. (Z wyjątkiem Norwegii która potraktowała USD jako lokatę
    nadwyżek za ropę) Więc kto kupuje te wirtualne nadwyżki?Coś się w tym waszym
    rozumowaniu zwyczajnie nie klei.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 19.11.05, 02:22
    "Czemu wg Was FED ZACIEŚNIA a USTDep drukuje??? Przecież to z punktu widzenia
    tych co mają władzę i pieniądze BEZSENSOWNE."

    Pozornie. To pozwala osiagnac pewna neutralnosc monetarna i podniesc stope w
    celu obrony stabilnosci dollara. Przeciez sam doszedles do wniosku, ze im chodzi
    o to, aby ten dollar nie zawalil sie. Cala ta polityka zaciesniania jest po to,
    aby w USA nie wzrosly bardziej ceny benzyn.


    Oni chca przerzucic koszt zadluzenia wewnetrznego na rynki zagraniczne.
    Chca rozpuscic walute, aby koszt zadluzenia proporcjonalnie obciazyl wszystkich
    posiadaczy waluty. Jak ktos bedzie chcial oddac im te dlugi (obligacje) to oni
    im natychmiast uprzejmie wyplaca w nowych dollarach.

    Niestety efektem ubocznym tych dzialan bedzie znaczne podwyzszenie udzialu
    budzetu w PKB i inne niedoceniane zjawisko dysproporcji bogactwa. Po prostu
    czesc ludzi zostanie okradziona z pieniedzy a bogaci bede mieli premie
    inflacyjna i wykupia USA do szczetu razem z zywym inwentarzem.


    "Zobacz co robiła Japonia: przez pierwsze pół roku od podwyżek stóp wyprzedawała
    nadwyżkę dolarów, wtedy stopy były na NISKIM poziomie i mimo, że już wzrastały
    nominalna wielkość upychanych UST była jeszcze wysoka."



    No odwrociles pojecia. FRODOR spadl i dlatego FED podniosl stope. Czyli FED
    przekonal niechetnych Azjatow do ponownej akcji kredytowej. Ale to i tak nie
    wystarczy.


    "problemem nie jest dodruk tylko BRAK DODRUKU."


    No no no. A skad. Przeciez pieniedzy przybywa na rynku w rozny sposob.
    Tutaj mamy wrecz podrecznikowe czarowanie banku centralnego.
    Jak idzie stopa do gory, to spada kreacja wskutek spadku aktywnosci kredytowej.
    FED interweniuje, wiec pieniedzy przybywa w tempie wrecz niespotykanym.
    Takie interwencje FED sa najwiekszym z mozliwych narzedzi drukarskich.
    Nawieksze kwotowo!


    "Skomplikowane operacje planuje się po to by przeciwnicy nie zrozumieli co jest
    grane, wtedy gra się na dwie ręce, natomiast po swojej stronie trzeba utrzymywać
    klarowność i jednoznaczność. Co Was skłania do myślenia że jeden z tych ośrodków
    ściąga pieniądze a drugi wypycha?"


    Nie. To jest nieprawda z tym zaciemnianiem obrazu operacji monetarnych.
    Wlasnie odwrotnie - one sa dosyc proste i przejrzyste.
    FED stara sie dzialac bardzo selektywnie. To jest wirtuozeria FEDu.


    "Operacje rynku otwartego mają miejsce. NYSE jest SZTUCZNIE podtrzymywana. Dane
    makro są maksymalnie zafałszowane i nie oddają rzeczywistości."


    Dokladnie tak. Z tym podtrzymywaniem, to ja nie wiem i nikt nie wie, ale widze
    do czego to zmierza. Po prostu w pewnym momencie FED dostanie mase akcji,
    obligacji i innych papierow wartosciowych i nagle okaze sie, ze wlasni obywatele
    nie moga miec zaufania do wlasnej waluty.


    Ostatni paragraf jest dla mnie niezrozumialy.
    Sytuacja zmienia sie gwaltownie i nie ma analogii do lat 2000-2004.
    To jest inne dzialanie FED. Cos jakby panika.
  • vice_versa 19.11.05, 04:19
    > Oni chca przerzucic koszt zadluzenia wewnetrznego na rynki zagraniczne.
    > Chca rozpuscic walute, aby koszt zadluzenia proporcjonalnie obciazyl
    > wszystkichposiadaczy waluty. Jak ktos bedzie chcial oddac im te dlugi
    > (obligacje) to oniim natychmiast uprzejmie wyplaca w nowych dollarach.

    Dokładnie tak! Trafiasz w sedno.
    Ale to jest day2day(oczywiście dotyczy uśrednionego trendu). Dziś pożyczasz a
    jutro masz nowe USD. Słabsze w okresie obniżania stóp, mocniejsze w okresie
    podwyższania.

    > Niestety efektem ubocznym tych dzialan bedzie znaczne podwyzszenie udzialu
    > budzetu w PKB i inne niedoceniane zjawisko dysproporcji bogactwa.

    Dokładnie! Bardzo trafna uwaga. Ten pierwszy efekt jest szczególnie
    niedoceniany przez nasz rodzimy liberalizm. U nas liberałowie uznają że państwo
    NIGDY nie może zwiększyć udziału w PKB, a jeśli to robi to ze szkodą dla
    gospodarki. Tymczasem urentowienie gospodarki przynosi właśnie taki efekt o
    jakim piszesz. Udział PKB wzrasta, ale przejęcie zagranicznych rynków na
    których disturbences będą znacznie bardziej gwałtowne spowoduje nieepomierne
    polepszenie perspektyw wzrostu. To jakiego kopa w górę dostanie Ameryka po
    przejęciu Chin to będzie bajka nie życie jak pisał LBS.

    > No odwrociles pojecia. FRODOR spadl i dlatego FED podniosl stope. Czyli FED
    > przekonal niechetnych Azjatow do ponownej akcji kredytowej. Ale to i tak nie
    > wystarczy.

    No to ja jestem vice_versa, wiec nie odwracaj pojęć!
    FED nie czyta FRODORu. FRODOR śledzą analitycy i uczestnicy rynku. FED robi
    proste ruchy (operacje rynku zewnętrznego)i czuwa, nad tym żeby wszystko było
    po jego myśli (operacje rynku wewnętrznego).

    > Jak idzie stopa do gory, to spada kreacja wskutek spadku aktywnosci
    > kredytowej.

    Ależ naturalnie! Tylko co to jest ta "aktywność kredytowa"? Czy czasem to nie
    jest wypuszczanie większej ilości pieniądza z zastawianych nowo nabytych
    USTBonds? A skąd te USTBonds jak nie z nowych emisji? Jak tempo przyrostu
    nowych emisji jest sukcesywnie ograniczane to bankom również zaczyna brakować
    pieniędzy na pożyczanie. To jest ten "spadek aktywności kredytowej".

    > FED interweniuje, wiec pieniedzy przybywa w tempie wrecz niespotykanym.
    > Takie interwencje FED sa najwiekszym z mozliwych narzedzi drukarskich.
    > Nawieksze kwotowo!

    To jest ważna kwestia. FED może interweniować w ramach operacji rynku otwartego
    a ilość pieniędzy nie musi przybywać. Zmieni się wartość assets w obrocie, to
    flow dolarów spowoduje wzrost wartości assets, nie zmiana ilości dolarów w
    obrocie... Bo liczy się saldo wszystkich operacji, i dokąd te UST nie trafią na
    konkretny rynek tylko będą przechodzić z ręki do ręki, obrót będzie wzrastał,
    ceny rosnąć(lub maleć) w zależności od potrzeb, ale dolara od tego nie
    przybędzie, zmieni się tylko wycena assets których dotyczy dany rynek na którym
    operacje FED przeprowadza.
    Pieniądza NIE przybywa, powstają tylko balony obciążone ryzykiem ustania tegoż
    flow i skutkującego przeceną tychże assets. DOKŁADNIE to dzieje się z giełdą.
    Zaprzestanie manipulacji spowoduje spadek flow i zwałkę.
    Już teraz widać że NYSE idzie w górę przy bardzo niskim poziomie obrotów, a
    przy ruchu w dół obroty raptownie wzrastają.

    Pamiętajmy: liczy się informacja i timing, największy zawsze zdąży wyjść z
    rynku bo to on decyduje kiedy mu się opłaci...

    > To jest nieprawda z tym zaciemnianiem obrazu operacji monetarnych.
    > Wlasnie odwrotnie - one sa dosyc proste i przejrzyste.
    > FED stara sie dzialac bardzo selektywnie. To jest wirtuozeria FEDu.

    Jeśli US TDep stosuje wypychanie i kupuje swoje własne TBonds przez swoje
    własne agencje zlokalizowane w OFC to ja się pytam czy to jest proste i
    przejrzyste? Tak. Selektywne? Tak. Wirtuozeria? Tak. Zaciemnia obraz kto jest a
    kto nie jest nabywcą zagranicznym? Tak. Ale ma konkretny cel- zachęcić innych
    nabywców i dalej stymulować wypychanie kredytowe aby rynek nieruchomości
    podtrzymał upadający rynek akcji a konsumpcja i akcja kredytowa w cały czas
    rosła. O to mi chodziło. FED to banki, a US Treas to właściciele-politycy.
    Czemu się nie porozumieć i nie doić całego świata? Po co ze sobą walczyć?

    Ostatni paragraf:
    > Czy wg Ciebie bush kiedykolwiek następuje zmniejszanie tempa emisji czy to
    jest równia pochyła i ruch jednostajnie przyspieszony?

    Czy deprecjacja UST jest zjawiskiem ciągłym i jednostajnym?
    Nie.

    > Jak wtedy zachowują się stopy procentowe?
    W okresie wzrostu deficytów i tempa deprecjacji stopy MALEJĄ.

    Oczywiście że nie ma porównania z okresem 2000-2004. Zależność jest dokładnie
    ODWROTNA.

    Widziałeś okres dodruku 2000-2004. Co się działo ze stopami?
    - Spadały.
    Co się działo z deficytem?
    - Rósł
    Na kogo został przeniesiony ten wyemitowany dług?
    Banki przerzucały nabyte USTBonds na konsumentów. Pozyczały taniej bo (w
    spadającym USD) i oddawały konsumentom drożej (bo wg zmiennej stopy).
    Barażowały.
    Co się stało z rynkiem nieruchomości?
    - Poszybował w górę.

    >Naprawdę nie widzisz że teraz jest odwrotnie?
    >Nie mówię o wartościach nominalnych (bo dług nagle nie spadnie, tak samo jak
    > nie wyparują mortgages) mówię o TEMPIE przyrostu deficytu.

    Wtedy rósł teraz tempo wzrostu deficytu jest ograniczane.

    > Jaki jest powód spadku nieruchomości?

    Brak owej "akcji kredytowej" jak sam zauważyłeś. Brak akcji kredytowej banków
    wynika z braku akcji emisyjnej US TDep.

    >Przecież gdy państwo drukuje UST to nabywcami są banki, banki tego nie
    >trzymają tylko robią wypychanie kredytowe, jak wypychają to nieruchomości
    >rosną... A nieruchomości spadają... Banki centralne też w ciągu ostatniego
    >roku ograniczały zakres swojego posiadania USD. (Z wyjątkiem Norwegii która
    >potraktowała USD jako lokatę nadwyżek za ropę) Więc kto kupuje te wirtualne
    > nadwyżki? Coś się w tym waszym rozumowaniu zwyczajnie nie klei.

    Gdyby USTDep wypychał UST, takie samo wypychanie musiałby robić banki do
    klientów, a to spowodowałoby wzrost nieruchomości. Tak się NIE dzieje. Więc USD
    nie przybywa. Odwrotnie tempo przyrostu maleje, niektóre newralgiczne rynki
    podtrzymywane są by przecena wartości assets nastapiła dopiero wtedy gdy inny
    rynek dojrzeje do zbiorów, póki co USD jeszcze nie dojrzał do kolejnej fali
    przeceny...
    Znaczy to: stopy jeszcze w górę i deflacja pełną gębą. FED: nie pokażemy tego w
    pierwszym kwartale, zlikwidujemy M3 i już, bo pierwszy kwartał to za wcześnie!

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 18.11.05, 20:10
    NIE nie i jeszcze raz nie.

    "I przycinku bądź konsekwentny: raz piszesz o tym że "FED chce osiagnac efekty
    na rynku "zewnetrznym"" a jak wymieniasz powody dla których FED podnosi stopy
    to padają same przyczyny wewnętrzne:
    > 1) CPI wzroslo
    > 2) Zrobil sie za gwaltowny wzrost real estate
    > 3) Zrobilo sie zagrozenie spadku USD"


    Wlasnie gdyby to bylo takie proste, to nie byloby forum i tego watku.

    Podstawa systemu zadluzania w ktorym jest kredytow na 300% GDP jest delikatny
    system zabezpieczen i wyceny assets. To sie opiera na funduszach i zaufaniu.

    Jesli z jakiegos powodu dojdzie do znaczacej przeceny na rynku, to sie assets
    wysypia, ludzie sie przestrasza i ... przestana sie zadluzac!
    To zas jest katastrofa w dwa miesiace. Domek z kart.

    Dlatego mamy takie straszne kombinacje z tymi operacjami FED.

    Chodzi o to, ze FED ZABIERA pieniadze z rynku od ludzi, zeby mniej wydawali i
    zeby ceny nie rosly i to jest umownie nazwany przeze mnie "rynek zewnetrzny".
    Natomiast rownoczesnie pompuje kase w assets i na gieldzie i daje pieniadze
    funduszom i graczom docelowym i to jest tzw. "rynek wewnetrzny".

    To jest bardzo istotne, bo pompowanie pieniedzy w rynek obligacji powoduje
    presje na zloto a nie powoduje presji na CPI, przynajmiej nie od razu.
    Pieniadze pompowane w fundusze pozostaja w funduszach.
    Skutek uboczny jest jeszcze jeden, o ktorym nikt nie mowi.
    To kreuje OGROMNA presje na FOREX i USD.
    No, ale to ja mowie, ze ten USD wlasnie sie zaczyna chwiac i trzeszczy.

    Najwazniejszy jest jednak inny wniosek. FED ratuje te gospodarke, bo ona jest
    CHORA strukturalnie. Politycznie bowiem uwaza sie w USA, ze rynki powinny byc
    otwarte, ale tylko czesciowo, bo kto to widzial, zeby Amerykanie malo zarabiali
    i nie mieli pracy? To jest powod tego calego przyszlego kryzysu!
    Amerykanie nie dopuscili do obnizenia realnych plac i wedlug mnie zamkniecie
    rynku pracy bylo najwiekszym bledem w historii ekonomii.

    Wlasnie dlatego ten rynek sie przewroci. Bo:

    1) Pompuja w ten rynek pieniadze bez sensu ograniczajac tym samym dlugoterminowa
    konkurencyjnosc gospodarki i powodujac spadek obronnosci kraju. (USA vs Chiny)

    2) Zamykaja rynek pracy wizami i powstaja efekt eksportu miejsc pracy i chorej
    wymiany handlowej, co wyniszcza przemysl tak samo jak w Polsce. To zas jest
    kompensowane kredytami, bo firmy, ktorych NIE STAC na placenia takich obciazen,
    ktorych wymaga polityka - po prostu zbankrutuja pozniej, tyle ze wszystkie
    rownoczesnie. W 2006 albo 2007. Wszyscy widzimy co sie dzieje z corporate
    credit. To idzie pionowo do gory! Bo firmy sa w sytuacji bez wyjscia!

    Dla mnie na przyklad firma General Motors jest NAJLEPSZA NA SWIECIE.
    Lepsza od wszystkich innych. Problem w tym, ze dziala nie tam, gdzie powinna.
    Oni powinni byc w Azjii, albo w Afryce a nie w USA, gdzie maja nalozony
    kaganiec, ktory lada moment ich wyrzuci z rynku i bedzie po GM i bedziemy mieli
    wielki klops. GM jest firma, ktorej mi po prostu szkoda strasznie. Taka dobra
    firma.

  • vice_versa 19.11.05, 03:00
    > Podstawa systemu zadluzania w ktorym jest kredytow na 300% GDP jest delikatny
    > system zabezpieczen i wyceny assets. To sie opiera na funduszach i zaufaniu.

    Cena assets zależy od ilości pieniadza na rynku. To regulacja ilości pieniądza
    na rynku zmienia ceny assets. Regulacja w której oba ośrodki władzy: FED i US
    TDep grają w tej samej drużynie, albo ściągają pieniądz z rynku albo pompują.
    SYNCHRONICZNIE. Kredyt może być wyższy niż roczne przychody (GDP).

    > Jesli z jakiegos powodu dojdzie do znaczacej przeceny na rynku, to sie assets
    > wysypia, ludzie sie przestrasza i ... przestana sie zadluzac!

    Interesuje mnie własnie ten "jakiś powód". Dla mnie powodem zmian cen na
    wszystkich rynkach łącznie jest dostępność pieniądza na wszystkich rynkach
    łącznie. Tak się składa że to FED i US Treasury regulują tę dostępność. Ceny na
    rynku sa pochodną zmian ilości pieniądza, a nie ilość pieniądza i poziom stóp
    pochodną zmian cen. A Ty piszesz że FED podniósł stopy bo ceny wzrosły(CPI).
    Kiedyś pisałem już że to pozornie wygląda na pytanie co było pierwsze jajko czy
    kura. Pozornie.
    Jest tylko jeden powód: kranik i prędkość flow. Nawet jeśli są to DWA kraniki,
    jak to bywa w systemie anglosaskim, FED i USTreasury. Reszta to miseczka, jak
    to w miseczce mało można kapnąć z kierunków i trendów bo jest interferencja fal
    a w dodatku kraniki chlapią na boki wypuszczając fałszywe informacje.

    > Jesli z jakiegos powodu dojdzie do znaczacej przeceny na rynku, to sie assets
    > wysypia, ludzie sie przestrasza i ... przestana sie zadluzac!

    Nie, wszystko zależy od TEMPA. Jeśli tempo obniżania ilości pieniadza jest
    wolne, to rynki dryfują. Jeśli nawet część zrozumie co jest grane to tej części
    się płaci za to żeby trzymała język za zębami. Tu są tzw operacje rynku
    wewnętrznego, smart guys zrobią na tym pieniądze. Na takiej samej zasadzie
    podtrzymuje się teraz giełdę, bo to tańsze rozwiązanie niż tąpnięcie całego
    rynku czyli wszystkich wycen i przewartościowywanie wszystkich assets. Sytuacja
    się zmieni kiedy stopy będą wysoko.
    Po drugie: Czy po krachu w 2000 i obsuwie w 2001 ludzie przestali się zadłużać?
    Nie, zadłużali się na potęgę jeszcze przez 3 lata, tylko na innym rynku,
    przecena jednych assets nie spowodowała załamania konsumentów bo były inne
    rynki które powstrzymały spiralę spadków. A praprzyczyną był dodruk UST.

    > Chodzi o to, ze FED ZABIERA pieniadze z rynku od ludzi, zeby mniej wydawali i
    > zeby ceny nie rosly i to jest umownie nazwany przeze mnie "rynek zewnetrzny".
    > Natomiast rownoczesnie pompuje kase w assets i na gieldzie i daje pieniadze
    > funduszom i graczom docelowym i to jest tzw. "rynek wewnetrzny".

    Tu pełna zgoda. Rynek zewnętrzny, czyli ściąganie pieniądza z rynku działa
    poprzez: a)banki i stopę procentową od udzielonych już kredytów (FED) b) emisję
    UST nabywane przez banki (USTDep) i wypychanie kredytowe dla ludzi

    Teraz: a) i b) muszą mieć ten sam zwrot. Po prostu MUSZĄ.

    Rynek wewnętrzny działa przez: a) na rynku UST przez grę na dwie ręce i
    podstawianie własnych podmiotów zagranicznych, agencje rządowe, OFC i
    manipulacje rynkami walutowymi b) na rynku akcji tak jak napisałes wyżej.

    Popatrzmy na tzw Big Picture. 1984-86 spadek stóp, zwiększenie emisji, 1987
    podnoszenie stóp, spadek emisji, krach NYSE. 1988-89 strukturalna niewydolność
    i załamanie się systemów finansowych państw komunistycznych. Masz rację FED nie
    ma na celu krachu na Wall Street. W porównaniu z celem wyższego rzędu jest to
    małe miki taki krach jak na Wall Street.

    > To jest bardzo istotne, bo pompowanie pieniedzy w rynek obligacji powoduje
    > presje na zloto a nie powoduje presji na CPI, przynajmiej nie od razu.
    > Pieniadze pompowane w fundusze pozostaja w funduszach.
    > To kreuje OGROMNA presje na FOREX i USD.
    > No, ale to ja mowie, ze ten USD wlasnie sie zaczyna chwiac i trzeszczy.

    Nie. Presja na Forex akurat pcha USD w górę. Presja na Forex to jest tylko
    presja czasu, bo kiedyś stopy zostaną obniżone i znowu rozpocznie się emisja
    USD. To powoduje presję: możliwość zwiększenia emisji.
    Presja w formie "utajonych" USD kumulowanych przez fundusze to nie jest żadna
    presja bo fundusze umieją policzyć swoje portfele, a jako że są jednymi z
    głównych uczestników FOREXu to już by zdyskontowały istnienie tych
    swoich "utajonych" USD i odbiłoby się to na kursie.

    > Najwazniejszy jest jednak inny wniosek. FED ratuje te gospodarke, bo ona jest
    > CHORA strukturalnie.

    Uważam inaczej. FED wywraca gospodarkę bo ona jest chora strukturalnie.
    I musi się przewrócić. FED wie, że albo ją wywrócą ją sami albo zrobią to za
    nich Chińczycy, więc wybierają: zróbmy to sami. Wobec firm to skrajnie
    nielojalne, to jest taka pokerowa odzywka "sprawdzam!" po nastu latach gier bez
    sprawdzania i darowanych, przelicytowywanych przez firmy partii.

    >Politycznie bowiem uwaza sie w USA, ze rynki powinny byc
    > otwarte, ale tylko czesciowo, bo kto to widzial, zeby Amerykanie malo
    > zarabiali i nie mieli pracy? To jest powod tego calego przyszlego kryzysu!
    > Amerykanie nie dopuscili do obnizenia realnych plac i wedlug mnie zamkniecie
    > rynku pracy bylo najwiekszym bledem w historii ekonomii.

    Tak. I właśnie wywrotka gospodarki przywróci rozsądek. Rynek trzeba będzie
    otworzyć, ale po co go otwierać w okresie kryzysu strukturalnego, nie lepiej
    poczekać na oczyszczenie które to otwarcie wymusi a konieczność otwarcia będzie
    dla wszystkich oczywista?


    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 19.11.05, 03:50
    "Cena assets zależy od ilości pieniadza na rynku."

    NIE. Absolutnie nie. Ceny sa proporcjonalne do plynnosci rynku. Np. male spolki
    maja kiepskie ceny nawet bedac w dobrej kondycji i majac niskie p/e. Sa bowiem
    zbyt malo plynne.

    To samo dotyczy calego rynku.
    Ceny zaleza od poziomu przyrostu pieniadza w kreacji bezposredniej czyli po
    prostu od poziomu przyrostu kredytu na rynku. Jezeli FED wsadzi do obiegu 1000
    miliardow dolarow, to efekt cenowy takich dzialan bedzie mierny i zdecydowanie
    mniejszy jak w obrocie pojawi sie 1000 miliardow wprowadzonych przez bankowy
    mortgage. Ja mysle, ze roznica bedzie nawet 3 krotna. Dowodzi tego najlepiej
    gospodarka Japonii, gdzie wielkie zastrzyki gotowki poprawialy plynnosc firm,
    ktore w innym przypadku musialyby zbankrutowac. Wplyw na ceny mialo to maly. Do
    dzisiaj.

    Dlaczego tak sie dzieje?

    Dlatego, bo ceny zaleza od tego KTO ma pieniedze, a nie od tego ile jest
    pieniedzy. Zwroc uwage na dynamike przyrostu M3 w stosunku do przyrostu M2.
    To widac od razu po statystyce!


    "Rynek wewnetrzny" to jest takie moje prywatne okreslenie.
    W zasadzie zupelnie niescisle. Co do presji na FOREX, to oczywiscie, ze chodzi o
    podaz USD, ze wieksza ilosc wpompowanego pieniadza powoduje wieksze ruchy na
    zewnatrz i presje cenowa na USD W DOL.


  • vice_versa 19.11.05, 04:47
    > "Cena assets zależy od ilości pieniadza na rynku."

    > NIE. Absolutnie nie. Ceny sa proporcjonalne do plynnosci rynku. Np. male
    >spolki maja kiepskie ceny nawet bedac w dobrej kondycji i majac niskie p/e. Sa
    > bowiemzbyt malo plynne.

    Przycinek, starasz się dowieść że płytkim rynkiem jest trudniej manipulować
    zwiększając wartość assets? Karkołomne, piękne i efektowne. Podziwiam. W
    kwestii małych spółek to chyba nie ma się co spodziewać żeby operacje rynku
    zewnętrznego były przeprowadzane na małych spółkach, prawda? To się zawsze robi
    na gigantach. Więc wcale mnie nie dziwi ze małe "piękne" rynek wycenia bardziej
    realnie niż dmuchane giganty.

    > Ceny zaleza od poziomu przyrostu pieniadza w kreacji bezposredniej czyli po
    > prostu od poziomu przyrostu kredytu na rynku. Jezeli FED wsadzi do obiegu 1000
    > miliardow dolarow, to efekt cenowy takich dzialan bedzie mierny i zdecydowanie
    > mniejszy jak w obrocie pojawi sie 1000 miliardow wprowadzonych przez bankowy
    > mortgage.

    Jasne! Jedno to rynek rozumiany jako platforma wymiany, dobra w obrocie. A
    drugie to rynek rozumiany jako suma wartości wszystkich assets które
    potencjalnie na tej platformie mogą się pojawić.
    Ponieważ dóbr w obrocie jest mniej niż dóbr w ogóle, rynek (platforma wymiany)
    jest PŁYTKI więc łatwo nim manipulować ceną WSZYSTKICH dóbr i przeszacowywać
    WSZYSTKIE ASSETS, choćby w obrocie miały się pojawić za lat kilkadziesiąt.

    Jak to idzie via mortgage to w obrocie pozostaje niewiele nieruchomości, ale
    wszystkie nieruchomości w całych Stanach zostają przeszacowane umożliwiając
    konsumpcję za equity.

    Natomiast kreacja pieniądza bankowego nie bierze się z powietrza. Bank kupuje
    USTBonds i zastawia, kiedy na rynek trafia coraz mniej nowych TBonds bank
    udziela coraz mniej kredytów. To powoduje brak wsparcia dla aktualnego poziomu
    cen na rynku nieruchomości.

    Praprzyczyną wszystkich zmian na rynku assets, każdych assets jest tempo emisji
    pieniądza.

    Dzięki, było super.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 19.11.05, 08:27
    "Przycinek, starasz się dowieść że płytkim rynkiem jest trudniej manipulować
    zwiększając wartość assets?"


    Nie. Duze fundusze inwestuja duze pieniadze i nie beda sobie glowy zawracac
    malymi firmami. I o to chodzi. Cena malych firm opiera sie wobec tego na popycie
    nie pochodzacym od duzych funduszy. Czyli jezeli duze fundusze dostaja od FED
    duze pieniadze, to cena malych firm nie zalezy od tego zupelnie.

    Malo plynny rynek nie przyciaga duzych kapitalow.

    Wtedy ceny na malo plynnych rynkach sa z sufitu i na oglo niskie.
    Wraz ze zwiekszaniem sie plynnosci rosnie wycena. Im plynniej tym drozej.
    Mozna powiedziec, ze plynnosc gwarantuje premie.

    To logicznie oznacza, ze teza o proporcjonalnosci wzrostu cen do wzrostu ilosci
    pieniadza na rynku jest bledna. Bo tak nie jest.


    Co do kreacji, to powtorze:
    Sa dwa rodzaje.
    Jeden kiedy zwykly delikwent z ulicy bierze kredyt na zakupy a sprzedawca
    deponuje pieniadze na koncie i ta kreacja jest inflacjogenna.

    Drugi rodzaj przyrostu pieniadza jest w operacjach wykupu instrumentow
    finansowych i nie musza to byc tylko obligacje. Wtedy taka operacja jest mniej
    inflacjogenna. To jednak jest dyskusyjne. Bo rzad wystawi obligacje i dostanie
    od FED gore forsy po czym rzad te pieniadze przepiepszy i tez jest to dzialanie
    inflacjogenne. Koniec dywagacji.
  • przycinek.usa 13.11.05, 03:46
    Współczesna Rosja jak ZSRR przywraca kontrolę państwa nad kluczowymi sektorami
    gospodarki. Pod tym względem 2004 r. przypomina 1929 r., który Józef Stalin
    nazywał "rokiem wielkiego przełomu" - uważa Andriej Iłłarionow, doradca
    ekonomiczny Władimira Putina.

    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,3011283.html
  • wolo 13.11.05, 16:40
    He,he. Pracowitości w uzasadnianiu swojego poglądu rzeczywiście Ci nie brakuje.
    No i oryginalnych porównań również.
    Prawdę powiedziawszy też sądzę że dolar czeka poważniejsza "zjebka". Również
    przyczyn szukam tam gdzie Ty. Popełniasz tylko jeden błąd, zdaje się.
    Przeceniasz ten spadek. No i zbyt mocno i zbyt stanowczo twierdzisz.
    Pewnie nie pracujesz w konsultingu - ci są mistrzami od but on the other
    hand... i tu cała litania zagrożeń do proponowanego scenariusza czy planu.
    --
    Pozdro,
    wolo
  • przycinek.usa 14.11.05, 07:05
    Dobra odpowiedz. But on the other hand... he he he.
    Ja lubie walic kawe na lawe. Kazdy dobrze wie, ze co 4 inwestycja to jest wtopa.
    Tak juz jest. Co za roznica, ze sie kurs wywali w przeciwna strone niz w
    przewidywaniach? Zaden wstyd. Byle za duzo nie stracic. Ludzie, ktorych czytamy
    w prasie i w tzw. "analyzach" czesto nie maja pojecia o czym pisza. Ja wole
    konkrety. Euro po 3 dolary. Tak.

    Od czasu do czasu pojawiaja sie takie koncepcje targetow cenowych choc zdarzaja
    sie dosyc rzadko. Nigdy nie wiadomo dokad cos dolezie choc mozna miec pewne
    podejrzenia. Teraz jest taka sytuacja i postanowilem podzielic sie z wami swoimi
    - czasem nawet blednymi przekonaniami, chocby po to, aby rozpoczac dyskusje.
    W Polsce nie ma na ten temat zadnych analiz, a jak sa to niezwykle pobiezne.
    W USA jest pelno analiz, a jakie sa, to ja widze. Zadna kupy sie nie trzyma, a
    najlepsze jakie znalazlem publiczne to wkleilem w watek. Nikt dotad jasno nie
    powiedzial dokad to spadnie!

    Teraz co do zasiegu, to zalezy on od wielu czynnikow:
    Viceversa tutaj napisal, ze waluty all-over "drukowane" sa w tempie po 20 %
    rocznie i to pozwala osiagac rownowage wymiany. Z jednym wyjatkiem: W duzej
    gospodarce trudniej wywolac inflacje, bo zjawiska konkurencji sa silniejsze.
    W malych gospodarkach latwiej o inflacje i cykle skracaja sie dosyc dynamicznie.
    To nawet dosc logiczne, prawda? Dlatego jezeli rozpatrujemy impuls inflacyjny w
    USA to bedzie on bardziej rozlozony w czasie jak np. w Japonii, czy w Korei Pl.
    Deficyt USA jest rownowazony wieloma walutami. To sa mniejsze gospodarki,
    wieksza ilosc walut, odleglosci, barier i we wszystkich przypadkach mamy wzrost
    kosztow. Inflacja dotknie te gospodarki szybciej i ich banki centralne beda
    bardziej sklonne ograniczac przyrost podazy pieniadza, co przy rownoczesnym
    pompowaniu FED doprowadzi do znaczacej nierownowagi. Nie zapominajmy, ze
    prawdopodobienstwo zgodnej manipulacji cenowej duzej ilosci bankow centralnych
    jest zasadniczo mniejsze, jak jednego, np. FED. No i dlatego zloto pojdzie do
    nieba. To jednak potem wywola realizacje zyskow skoro koszt produkcji wynosi od
    80-240 dolarow za uncje. Wiadomo, ze impuls nie bedzie wieczny.

    Co do rownowagi rynkowej USD to problem jest niezwykle zlozony.
    USA jest poteznym i elastycznym rynkiem, silniejszym swoja wspaniala struktura
    podatkowa. To zas oznacza, ze popyt konsumpcyjny generujacy nierownowage w
    handlu zagranicznym bedzie malal wolniej w USA niz za granica. I odwrotnie
    eksport: Bedzie malal szybciej, ze wzgledu na szybsza reakcje innych rynkow!
    Ceny paliw NAJPIERW uderza w rynki rozwijajace sie i te obciazone fiskalnie!
    To zas zmniejszy popyt zagregowany, co przelozy sie na spadek eksportu USA.
    Jak spadnie eksport USA, to nierownowaga sie powiekszy. Dlatego deficyt rachunku
    biezacego bedzie rosl az do bardzo znaczacej zmiany kursu wymiany, kiedy
    spoleczenstwo troche zbiednieje wskutek inflacji.

    To trzeba podkreslic: Co z tego, ze USA ma np. rozbudowana produkcje samolotow,
    skoro nie beda sie sprzedawac, bo dekoniunktura na swiecie ograniczy liczbe
    sprzedawanych biletow? Przeciez widzimy to po statystyce!

    To sa skomplikowane zaleznosci i nie mozna kategorycznie stwierdzic, ze
    kolosalna roznica w cenie pieniadza spowoduje od razu kolosalne dostosowanie w
    wymianie handlowej. Blad bowiem lezy w stopniu nasycenia rynku. Sami widzicie po
    sobie jak zatkany jest rynek samochodow osobowych. Zalozmy, ze relatywna cena
    pojazdow z USA spadnie o polowe. Czy wygeneruje to proporcjonalny popyt
    importowy zza granicy? Nie. Bo rynek jest zalany towarem! Owszem, wskazniki
    wymiany poprawia sie znaczaco, ale moze sie okazac, ze czas trwania "powrotu
    cenowego" rozlozy sie na lata.

    Dla mnie spadek kursu o polowe wydaje sie calkiem prawdopodobny, a po informacji
    o utajnieniu skladnika operacji otwartego rynku i depozytow za granica zmienilem
    target na 3. Spadek waluty w takim przypadku musi byc bardziej gwaltowny.
    Po prostu nagle okaze sie, ze stado oglupialych i zdenerwowanych inwestorow
    dostanie wiecej pieniedzy niz w jakimkolwiek innym kryzysie walutowym.
    Presja na spadek USD bedzie musiala byc proporcjonalnie wieksza i ruch cenowy
    tez. "Helicopter Ben" zamieni rynek USA w niemcy lat 20tych.

    Pamietajmy, ze mamy obecnie kilka majors i jednego w drodze (yuan).
    Jest wiec konkurencja do dollara. Dawniej tego nie bylo i mozna bylo spokojnie
    zakladac, ze odwroty od dolara byly chwilowe. To sie moze teraz zmienic.

    W takich momentach powinno sie robic tabelke i wpisac sobie argumenty za i
    przeciw. Przeciw spadkowi jest spread i carry trade z Yenem a teraz wlaczyli sie
    Angole, kolejnym waznym przeciw jest analiza techniczna i timing.
    A za? No coz, cala lista. Jak widac, jest to juz watek numer 4 a w kazdym po 100
    postow. Mysle, ze od 23 marca wkraczamy na terra incognita handlu dollarem. Co
    bedzie, jesli sie nie myle?

    Wiekszosc traderow zapomina o jednej zasadniczej prawdzie na rynku. Ceny sa
    ksztaltowane przez przeplyw a nie przez stope i spread. To wazne. Bo jezeli
    spadnie eksport, wzrosnie import i ustabilizuje sie stopa, to wystarczy do
    paniki. Obecnie jednak nikt nie boi sie zagrozen. Jest ogolne przekonanie, ze
    jezeli sa dlugi i roznica w stopie, to kurs moze umacniac sie wiecznie. Nic
    bardziej blednego. Jezeli utrzyma sie przewaga spekulantow w carry trade w
    popycie na obligacje USA, to dollar musi sie wkrotce zalamac. Bez bankow
    centralnych i ich manipulacji trwalego poziomu cen USDX nie bedzie. Dokladne
    dane (bilans) ukaza sie w grudniu i od tego momentu moze sie zaczac powazny
    spadek. Moze ale nie musi: Rynek ocenia, ze target stopy FUNDS wynosi 4.5%. To
    oznacza, ze spadek powinien sie rozpoczac najdalej w 2 miesiace od stycznia
    2006. Tu juz po prostu nie ma miejsca na dalsze czekanie. To sie nie ma szans
    utrzymac. Powiem tak: w perspektywie 6 miesiecy ryzyko spadku USD jest 90% a
    utrzymania sie cen 8% a umocnienia 2%. Z doswiadczenia wiem, ze ze spakulacji
    trzeba wychodzic o wiele wczesniej jak inni. Przed szczytem, lub dolkiem.
    Trafienie w szczyt lub dolek nie jest statystycznie mozliwe, a sprzedawanie ZA
    szczytem i kupowanie ZA dolkiem oznacza powazne straty kursowe wynikajace z
    gwaltownosci falowania rynku. (Eliot mowi wyraznie, ze korekty to 1/3 czasu
    ruchu glownego) Prawda?

    Gdybym kupowal dom, albo mial brac jakikolwiek kredyt konsumpcyjny, to
    oczywiscie bralbym w dollarach od razu. Nie wiem co zrobilbym ze zlotowka, ale
    mysle, ze przewalutowalbym taki kredyt na USD. Mysle, ze to jest wyjatkowa
    okazja na obnizenie sobie kosztu splaty domu o polowe. Jednak ryzyko takiej
    operacji trzeba oceniac samodzielnie. Bo ryzyko zawsze jest. Pozdrawiam.
  • vice_versa 17.11.05, 03:03
    Oceniam target FEDu na 5,5%-6%, nie na 4,5%. Nie mam zamiaru być głuchy, ślepy
    i niepiśmienny. Ostatnie ruchy na NYSE są nieprawdopodobne i nierynkowe. W
    ciągu najbliższych 1,5 miesiąca Uny z manipulacji giełdą nie zrezygnują. Uny
    jeszcze pewnie będą to ciągnąć do przyszłej jesieni... Bo co szkodzi ogłosić
    kolejne fantastyczne dane za 4Q 2005, wtedy stopa dojdzie do 4,5%, nadal nisko,
    na 3 mc nie opłacałoby się ukrywać tego M3. Oni mierzą znacznie, znacznie
    wyżej...

    Wiem, napisałeś:

    > Wiekszosc traderow zapomina o jednej zasadniczej prawdzie na rynku. Ceny sa
    > ksztaltowane przez przeplyw a nie przez stope i spread.

    Stopa nie oznacza tylko samej bezwzględnej wysokości stopy i sposobu ściągania
    pieniędzy z rynku przez banki. Stopa odzwierciedla także, a dla mnie przede
    wszystkim tempo pompowania dolara w rynek, czyli tempo emisji UST. Tempo
    deprecjacji UST. Im wyższa tym mniejsza deprecjacja. Po przekroczeniu pewnego
    progu jest już deflacja. I ja się z Tobą zgodzę: 3,5% to było maximum tego co
    do deflacji nie prowadziło. Prawdopodobnie już teraz widzą, że nie mogą
    opublikować tego M3 za następny okres czyli 4Q bo w całym obecnym okresie próg
    deflacyjny już był przekroczony. A teraz to już dawno jesteśmy po tej stronie
    lustra, gdzie pieniędzy realnie, bezwzględnie UBYWA.

    Stąd i rynek nieruchomości musi poczuć to jako pierwszy, przynajmniej jako
    stabilizację cen. I też się zgadzam: bezwładność nieruchomości jest na tyle
    duża, że krach najpierw będzie na bardziej wrażliwym rynku akcji.
    Pamiętasz jak Greenie w 2004 czy na początku 2005 mówił o tym, że wzrost cen
    nieruchomości nie ma znaczenia, bo decydują lokalne uwarunkowania? Bo to jest
    JEDYNY rynek na którym rząd nie jest w stanie przeprowadzać manipulacji. Jedyny
    taki rynek. Obrotu jak i samych nieruchomości nie da się ustandaryzować, więc
    drukarka traci rację bytu.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 15.11.05, 00:16
    Nie mam watpliwosci, ze przynajmiej 10 osob na dziesiec zadaja sobie pytanie:
    Co ten facet za glupoty opowiada, przeciez USD umacnia sie wsciekle a w USA jest
    3.8% wzrostu GDP? Wiekszosc odpowiedzi tutaj to albo "nic sie nie stanie, nie
    panikuj", albo po prostu komantarza nie ma, bo czytelnik uwaza, ze ja bredze.
    Prawda?

    Dlatego czuje sie w obowiazku wyjasnic tutaj, ze USD moze umacniac sie jedynie
    do konca roku: Malo kto bowiem wie, ze USA jest takim panstwem, w ktorym robi
    sie rozne kombinacje podatkowo kredytowe i czesto wynikajace z tego zyski
    przeplywaja przez FOREX. Ci co wiedza, to raczej nie powiedza, a ci co nie
    wiedza, to ich strata.

    Ja jednak uchyle rabka tajemnicy, bo co mi zalezy?

    Otoz w USA pan Prezydent Bush wprowadzil kiedys cos co dumnie nazwane zostalo
    The American Jobs Creation Act. Mysle, ze o tym akurat wiekszosc slyszala,
    prawda? Wszedl w zycie 22 pazdziernika 2004.

    I w tym akcie w tzw. sekcji 422 wprowadzono cos w rodzaju amnestii podatkowej
    dla firm zaleznych od podmiotow krajowych (USA). To sie nazywa CFC, czyli taka
    firma zalezna za granica. Normalnie taka firma musi zaplacic podatek od
    dywidendy dla podmiotu dominujacego i ten podatek jest spory (35%) co powoduje,
    ze wiekszosc firm typu CFC siedzi za granica w swoich norach i nie wychyla sie z
    zyskami bo po co? W wielkiej ilosci tzw. rajow podatkowych efektywna stopa
    opodatkowania wynosi prawie zero procent i dlatego olbrzymie zyski firm
    nalezacych do kapitalu z USA skumulowaly sie przez wiele lat w roznych miejscach
    na swiecie osiagajac tysiace miliardow dolarow i teraz wladza USA postanowila te
    pieniadze sciagnac z powrotem.

    I w tej sekcji 422 tego aktu Bush pozwolil firmom CFC przywiesc te forse z
    powrotem za 85% odliczeniem podatkowym dywidendy. W praktyce oznacza to tyle, ze
    firmy placa wtedy okolo 5.25% podatku maksymalnie.

    Zawilosci prawne tych zapisow sa takie, ze praktycznie ten okres "abolicji
    podatkowej" konczy sie 31 grudnia 2005 i wtedy firmy ZAKONCZA wymiane swoich
    zyskow za granicami USA i oddzialywanie tego przepisu na FOREX zniknie.

    Dlatego firmy amerykanskie na calym swiecie w 2004 i praktycznie w 2005
    "wydmuchaly" swoje CFC z forsy na wiele lat i wyciagnely w formie dywidendy tyle
    pieniedzy ile sie tylko dalo bez naruszania plynnosci i zdolnosci kredytowej
    swoich oddzialow CFC. To jednak nie wszystko:

    Firmy nie sa glupie i w przewidywaniu ponownych problemow podatkowych z
    tranferem zyskow w przyszlosci braly kredyty bankowe na to, aby czesc przyszlych
    zyskow zadeklarowac teraz i sprowadzic te srodki przy 5% podatku, zamiast w
    przyszlosci znowu czekac z pieniedzmi zamrozonymi za granica na kontach panstw w
    ktorych dzialaja CFC. To sa straszne kombinacje, bo trzeba wykazac w ksiegowosci
    zyski, ktorych ani nie ma albo nie bylo w przeszlosci, a potem zaraz wyplacic je
    w dywidendzie, aby pozniej robic strate i odliczac z okresow pozniejszych. Takie
    sobie przeszacowania wewnetrzne na uzytek IRS, ktorych nikt nigdy nie zobaczy,
    bo firmy sa na ogol poza jurysdykcja USA, a lokalne urzedy tego nie sprawdzaja,
    bo nie chca wystraszyc inwestorow ktorzy "tworza lokalnie miejsca pracy".

    Dlatego tez w 2005 nastepuje gwaltowny przeplyw pieniedzy zarowno z zyskow jak i
    PRZYSZLYCH przewidywanych zyskow i te pieniadze wala teraz drzwiami i oknami do
    USA i to bardzo silnie oddzialuje obecnie na FOREX.

    W 2004 r. mialem nadzieje, ze wzrost FUNDS + te przeplywy podatkowe wyciagna
    dolara na poczatku roku i liczylem na powazny ruch cenowy ktory jednak wtedy nie
    wystapil. Cala fala umocnienia sie USD w 2005 byla wyplaszczona i malo
    dynamiczna. Nie docenilem administracyjnych problemow biurokratycznych w zwiazku
    z braniem kredytow, kombinacji ksiagowych, organizowaniem walnych zgromadzen,
    dzieleniem zyskow i wyplacaniem dywidend. To trwa. I pomimo tego, ze w 2005
    splynelo podobno juz 500 miliardow dolarow, to jest mozliwe, ze drugie tyle jest
    w drodze i dollar sie umacnia. Te kwote bedzie trzeba odjac z lacznego salda
    przeplywow, ktore ogloszone zostanie pewnie dopiero za 2 kwartaly, ale mozna
    bedzie dokonac pewnego szacunku na podstawie danych publikowanych 16 grudnia o
    8.30. Jak juz pisalem wczesniej tutaj o czym uwazni forumowicze pamietaja.

    Widzac reakcje rynku w ciagu wakacji myslalem, ze ten caly proces nie zatrzyma
    juz ujemnego salda przeplywow USA ale sie pomylilem. Do akcji wlaczyli sie na
    calego Angole + rozwinal sie ponownie carry trade z Japonia i dolar wybil sie
    gora, co jest dla mnie niesamowite. Nie mam jednak watpliwosci, ze juz od nowego
    roku zanotujemy powazny odplyw pieniedzy z USA i USD zacznie spadac. Jezeli
    gdzies na swiecie pozostalo jeszcze wiele takich spoznialskich CFC, to mamy
    okolo 6 tygodni czasu na to, aby te srodki przeplynely przez FOREX i koniec.
    Mysle, ze to moze byc jeszcze kilkaset miliardow dolarow.

    Teraz ja zapytam sie was z ciekawosci czy wiedzieliscie o tym? Tak, czy nie?

    W swietle tej informacji decyzja FED o wylaczeniu publikacji operacji otwartego
    rynku i depozytow zagranicznych wyglada zupelnie inaczej, prawda?

    Czy teraz juz wierzycie mi, ze moze byc kiepsko z dollarem w styczniu?

    Ja nie mam zadnych watpliowsci, ze Europa ze swoimi inwestycjami w obligacje USA
    bedzie kiepsko wygladac za pol roku. Cala ta spekulacyjna banda wariatow bedzie
    miec wkrotce pelne gacie i ... swiezo "wyemitowane" dollary w rece. He he he.
  • salvatio 15.11.05, 12:13
    >Wiekszosc odpowiedzi tutaj to albo "nic sie nie stanie, nie
    > panikuj", albo po prostu komantarza nie ma, bo czytelnik uwaza, ze ja bredze.
    > Prawda?

    No wiesz... Jest jeszcze trzecia, bardzo liczna grupa czytelnikow. Czytamy,
    probujemy zrozumieć, i uczymy sie. Ten temat znacznie poglebil moja wiedze,
    glownie dzieki tobie. Po prostu nie widze powodu, zeby komentarzami ktore nie
    wniosa nic konstruktywnego do dyskusji zasmiecac ten temat.

    A jesli chodzi o ta prognoze spadku dolara, to niepokoja mnie dwie rzeczy. W
    swietle tego co napisales widać, że dolar poleci. Ale nie rozumiem dlaczego az
    tak?! I ile euro za 2 dolary mozna sobie wyobrazic, to nie wydaje ci sie, ze 3
    to lekka przesada?

    A rzecz druga to fakt, ze juz parokrotnie sie myliles. Kiedy eurodolar byl
    jeszcze powyzej 1.9 mowiles, ze to juz minimum. Potem przeceniles,(albo rynek
    wolno reaguje) ten rekordowy deficyt handlowy. Bo to chwilowe wejscie na poziom
    1.76 to chyba slaba odpowiedz na takie dane. A przeciez swoja prognoze w duzej
    mierze opierasz o ten deficyt. W dodatku w weekend sadzieles, ze mamy
    srednioterminowe minimum, a cos czuje, ze jeszcze parokrotnie, uslysze takie
    stwierdzenie smile O tym numerze podatkowym, w przeciwienstwie do mnie, nie
    dowiedziales sie wczoraj, wiec sam widzisz, ze nie zawsze potrafisz do
    poszczegolnych czynnikow dobrac odpowiednie wagi. Nie mam wiec pewnosci, ze twoj
    szosty zmysl tym razem sie nie myli, i za pare miesiecy, bedziesz pisal, ze
    ktos, cos zachowalo sie nietypowo, i przez to mamy 1,1 a nie 3 smile



  • polarbeer 15.11.05, 14:59
    salvatio napisał:


    > A rzecz druga to fakt, ze juz parokrotnie sie myliles.

    To jest jeden z glownych powodow dla ktorego ja przestalem tradingu i raczej
    szukam "wartosci"... To jest duzo bezpieczniejsze, gdyz "wartosc" jesli
    przwdziwa jest "zarazliwa" -- z uplywem czasu zwyciezy nad "moda" technicznego
    podejscia. Rynki maja to do siebie ze nie ida w lini prostej, poniewaz ogromna
    wiekszosc wie jedynie ze chce "zarobku" i ma zadko nawet mysli o tym co kupuje
    -- Co powoduje zupelnie bezsensowe zachowanie gdy tlum idzie w jednym kierunku
    -- Tak to bylo w przypadku masowego kupowania Euro (rowniez smiecie) tylko
    dlatego ze dolar objawil swoja "prawdziwa nature"... Teraz kiedy w koncu dociera
    prawdziwy obraz tego czym jest euro -- Wykresowcy rzucili sie na dolara
    powtarzajac swoja mantre: trend is your friend.... trend is your friend....
    trend is your friend....

    Przy takiej ilosci najrozniejszego rodzaju komputerowych systemow,
    "technicznego" podejscia do rynkow ("ja nie rozumiem wartosci -- wykresy nie
    klamia"), plus manipulacji w ktorej uczestnicza WSZYSTKIE panstwa (nie liczac
    zawodowcow ktorzy to robia dla siebie) -- nikt nie powinien brac niczyich
    krotkoterminowych prognoz zbyt powaznie. Najlepszym sposobem sprawdzenia swojej
    opini jest udzial w rynku.

    Mam nadzieje ze przecinek bedzie dawal nadal swoje prognozy, nie dlatego ze jest
    to "okno na przyszlosc" ale ze tak swietnie wyjasnia jedna ze stron w tej
    gigantycznej klutni jaka sa rynki...
  • przycinek.usa 15.11.05, 19:39
    "A rzecz druga to fakt, ze juz parokrotnie sie myliles. Kiedy eurodolar byl
    jeszcze powyzej 1.9 mowiles, ze to juz minimum. Potem przeceniles,(albo rynek
    wolno reaguje) ten rekordowy deficyt handlowy. Bo to chwilowe wejscie na poziom
    1.76 to chyba slaba odpowiedz na takie dane. A przeciez swoja prognoze w duzej
    mierze opierasz o ten deficyt. W dodatku w weekend sadzieles, ze mamy
    srednioterminowe minimum, a cos czuje, ze jeszcze parokrotnie, uslysze takie
    stwierdzenie smile O tym numerze podatkowym, w przeciwienstwie do mnie, nie
    dowiedziales sie wczoraj, wiec sam widzisz, ze nie zawsze potrafisz do
    poszczegolnych czynnikow dobrac odpowiednie wagi. Nie mam wiec pewnosci, ze twoj
    szosty zmysl tym razem sie nie myli, i za pare miesiecy, bedziesz pisal, ze
    ktos, cos zachowalo sie nietypowo, i przez to mamy 1,1 a nie 3 smile"



    To sa wlasnie najcenniejsze uwagi!

    Gra na takim rynku polega na indywidualnej ocenie zjawisk na podstawie
    ograniczonej ilosci informacji a popelnianie bledow jest wliczonym ryzykiem.
    Nigdzie indziej nie popelniamy takiej ilosci bledow jak na FOREXie.
    Wynika to z malej ilosci informacji, rozproszenia rynku (over the counter) i
    charakteru dzialania bankow, ktore kupuja wtedy, kiedy maja zlecenia, a tego
    przewidziec sie nie da zupelnie. Sukces gry wynika jedynie z money management i
    niepodejmowania zbytniego ryzyka.

    Ja natomiast w tym watku nie podejmuje tematu gry samej w sobie, tylko zjawiska
    srednio i dlugoterminowe, bo tylko takie moga miec wplyw na polityke i
    gospodarke. Srednioterminowe (miesieczne) prognozy sa obarczone poteznym
    ryzykiem pomylki. Najpewniejsze sa prognozy dlugoterminowe w sensie np. 1-2 lat.
    Natomiast taki zupelnie dlugi termin ponad 2 lat jest niemozliwy do
    przewidzenia. Tak nawet nie ma co dyskutowac. Wszystko sie moze stac. Takie
    prognozy sa niepowazne.

    Powracajac do Twoich watpliwosci:
    Kiedy powstawaly te przepisy i byla publiczna dyskusja na temat ew. kwot
    majacych wchodzi w rachube, to specjalisci - (a naprawde byli to goscie z duzym
    stazem i wielkim doswiadczeniem) - oceniali, ze calkowity wplyw kursowy tych
    transakcji bedzie ograniczony. W 2004 mowilo sie, ze kwoty repatriacji nie
    przekrocza 300 miliardow dolarow z czego maksymalnie 30% przeplynie przez FOREX
    bo reszta i tak jest juz denominowana w dolarach. Mowilo sie, ze to nie bedzie
    mialo zadnego wplywu kursowego. Ja sie ostroznie z tym nie zgadzalem.

    Potem w 2005 te szacunki sie zmienily i podniosly najpierw do 500 a potem 700
    miliardow. Teraz mysli sie, ze kwoty te moga byc nawet rzedu 1000 miliardow.

    Z tego 30-50% przeplywa przez FOREX.
    Takie kwoty juz powaznie wplywaja na kurs.

    Kto mogl przypuszczac, ze firmy chomikuja takie ilosci gotowki za granica?

    W najwiekszych firmach analitycznych tworzy sie opracowania ktore sa korygowane
    i sprawdzane pod katem prawdopodobienstwa realizacji i nigdy nie sa w nich
    zawarte wnioski, ktore pozwalalyby przewidziec jakies powazne ruchy na rynku.
    To musialoby oprzec sie na wielu kontrowersjach, (jak w tym watku) a firma
    moglaby stracic klientow. Ja wiem, ze wszedzie mysli sie podobnie, tworzy
    hipotezy, do ktorych dorabia sie potem jakies uzasadnienia a potem powstaja
    bledy bo niewygodnych faktow nie publikuje sie. Tak bedzie i tym razem.

    Ja wsadzilem w ten watek mase informacji, z ktorych czesc jest sprzeczna z
    innymi czesciami i nic w tym zdroznego. Bledy ktore powstaja po drodze sa
    calkowicie naturalna sprawa i nawet lepiej ze sie pojawiaja, bo dzieki temu
    kazdy moze zobaczyc, ze one sa nieodlaczna czescia calego procesu analizy.

    Mozliwe, ze w 2006 wydarzy sie cos zupelnie nieprzewidywalnego, ale na razie nic
    na to nie wskazuje. Dolar dostanie w tylek, a zasiegi postaram sie przedstawic
    za jakis czas, jak bede mial czas w weekend. Faktycznie pasuje uzasadnic czemu
    ma byc 3 a nie 2 za Euro pomimo, ze 1.6 juz wystarcza aby bylo niewesolo.
  • przycinek.usa 18.11.05, 07:57
    Wczesniej na to nie zwrocilem uwagi a powinienem.

    Przez caly 2005 rok nastepuje zawalenie sie cen frachtu morskiego.
    To bardzo ciekawe. Wzrosnie presja konkurencji Chinskiej na rynku, gdzie i tak
    jest malo miejsca.

    www.maxmart.com.tw/bpi-m.files/image001.gif
    No i wegiel stanieje. PiS bedzie mial klopoty z kopalniami od nowa.
    Stal tez dostanie w D.
    Moze sie okazac, ze te zakupy HUT wcale nie byly takie dochodowe?

    Wszyscy cos kupuja, fundusze kupuja zloto, FED kupuje akcje i obligacje,
    interes sie kreci.

    A ja patrze kiedy w koncu ten dollar zacznie jechac w dol.
    Spodziewam sie go lada moment.

  • przycinek.usa 18.11.05, 08:03
    Ten wazniejszy:

    www.maxmart.com.tw/bdi-d.files/image001.gif
    To jest index kosztowy transportu np. mialkiego wegla ale i wszystkiego co sie
    da przewozic masowo.
  • vice_versa 18.11.05, 15:04
    www.financialsense.com/editorials/murphy/2005/1117.html
    Artykuł w przesadnie histerycznym tonie że derywatywy wypierające złoto
    kruszcowe to równia pochyła. Tak nie jest, to jest WARTOŚĆ DODANA.
    Tak czy siak warto przeczytać.

    Najciekawsze jest samo zjawisko: wypierania złota w kruszcu przez papierowe
    derywatywy. Alchemia: masz dwie strony transakcji, drukujesz papier, i powstaje
    nowa wartość, której cena jest związana z instrumentem podstawowym, ale
    równocześnie jest wartością dodaną a nie tylko odzwierciedlającą wartość
    instrumentu podstawowego. Zamiast 100USD w złocie nagle mamy 1100USD z czego
    1000USD w złocie papierowym a 100USD w kruszcu. Suma wartości po obu stronach
    przestaje równać się 100USD i zaczyna równać się 1100USD. Ktoś te papiery
    wystawia, tak bezinteresownie?

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • polarbeer 15.12.05, 05:32
    >>>Artykuł w przesadnie histerycznym tonie że derywatywy wypierające złoto
    kruszcowe to równia pochyła. Tak nie jest, to jest WARTOŚĆ DODANA.
    Tak czy siak warto przeczytać.<<<

    Wartosc dodatnia? Gdy dwoch (albo wiecej) facetow ma "tytul" do tej samej
    posiadlosci i kazdy mysli ze jest wlascicielem? Dodatnia bo 2 jest wiecej niz 1?
    Chyba przecinak ma racje ze final jest bliski... Dwoch "wlascicieli" moze
    istniec tylko tak dlugo dopuki nie maja pojecia o problemami z tytulem -- w tym
    przypadku wygrywa ten z towarem w rece... Zbyt przejrzyste juz sa te zagrania...

    "What a tangeld web we weave when we first practice to decive"...

  • przycinek.usa 18.11.05, 17:42
    Chcecie wchodzic do Euro?
    Prosze bardzo, ale bedziecie mieli tak jak Wlochy, gdzie byla recesja, bo stopa
    byla za ciasna dla Wloch.

    To samo teraz. ECB podniesie najprawdopodobniej stopy w grudniu.
    Tak powiedzial dzisiaj Trichet wywolujac ekspolozje na FOREXie.


  • przycinek.usa 22.11.05, 21:15
    Wyglada na to, ze FOMC boi sie o przestrzelenie stop. Martwia sie, ze przesadza.
    Rynek wykombinowal, ze na pewno nie bedzie 4.75%. Reakcja byla bardzo silna.
    Pojawiaja sie komentarze, ze grudzien bedzie miesiacem slabniecia USD.
    Oczywiscie sa tez opinie, ze bedzie zupelnie odwrotnie.
  • vice_versa 23.11.05, 14:53
    www.financialsense.com/Market/daily/monday.htm
    Dobry komentarz. Autor nie prześlizguje się po trendach bieżących tylko trafnie
    diagnozuje m.in. operacje rynku otwartego i administracyjny sposób
    podtrzymywania mitów dotyczących rynków i mocnego dolara.

    Takie zdanie:
    "I wonder who really bought Venezuela’s 20 or so billion they “pitched.”
    Whoever it was, perhaps their last name ends with Snow or Greenspan."

    Podoba mi się ten Kirby.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 10.12.05, 03:09
    Tak, to ciekawe spostrzezenia. Zapomnialem sie dopisac wczesniej do tej twojej
    wypowiedzi i faktycznie jest jakis maly problemik z tymi rezerwami.
    Ja sie nie wypowiadam, bo nie wiem kto i jak powinien to zaksiegowac.
    Mozliwe tez, ze to przypadek. No, sprzedal za 30 miliardow i samo zniknelo.
    Nie ma. Nikt nic nie wie i nikt nic nie widzial. To w sumie drobnostka.
    Latajace 30 miliardow.
  • wolo 23.11.05, 22:28
    Yo wydarzenie pokazało, że tak dolar jest na kroplówce
    --
    Pozdro,
    wolo
  • vice_versa 23.11.05, 23:22
    A ja uważam że sobie jeszcze poleży ten dolar. Inna rzecz że jak pacjent leży
    pod kroplówką to mu się polepsza, a z USD będzie dokładnie odwrotnie... Więc to
    nie jest kroplówka tylko krwiodawstwo aż do omdlenia pacjenta...
    A omdlenie zacznie się od krachu na giełdzie, wtedy pacjent trafi OIOM (oddział
    intensywnej opieki medycznej), i dostanie transfuzję czyli stopy pójdą w dół a
    emisja i kreacja pieniądza na krótki okres wzrosną.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 10.12.05, 02:37
    Wyglada na to, ze jednak rynek nie utrzyma sie do konca roku.
    USD trzeszczy i spadek chyba sie juz zaczyna.

    Wszystko wyglada zle, DOW i zloto z pionowym wybiciem.
    Ciekawy jestem czy spadek bedzie po 16 grudnia czy juz poleci wczesniej?

    Dobra - nie mam zamiaru wiecej nudzic.
    16 grudnia to piatek w przyszlym tygodniu.
    Ostateczna prawda. 8.30 rano i jazda.
    Wszystko spadnie. Oprocz zlota.
    Marzec/kwiecien 2006 - apogeum spadku dolara.
  • corgan1 11.12.05, 12:58
    i długoterminowe? ludzie przestaną wierzyć w USD, w gospodarkę USA jako wielką
    potężną i niezniszczalną, w liberalizm w ichnim wydaniu? tak, nie czy coś
    jeszcze albo coś innego?
  • przycinek.usa 11.12.05, 19:26
    To jest nie do przewidzenia.

    Pewne jest jedno: Dlugoterminowy popyt na Euro bedzie sie powiekszal.
    Po prostu Euro jest obecnie bardzo niedoszacowane w portfelach bankow - czego
    dowodem jest maly udzial w obrotach na forexie w stosunku do dolara.

    Te proporcje beda sie powoli wyrownywac.

    Co do USA - to sprawa dolara jest glownie powiazana z kredytami i zadluzeniem
    gospodarstw domowych. Kryzys USA nie bedzie mial takiego wielkiego przelozenia
    na caly swiat jak w latach 30 tych. Osrodki produkcji sa obecnie szeroko
    rozproszone na calym swiecie i nawet zawalenie sie systemu platniczego na
    swiecie nie zniszczy calych gospodarek a najwyzej ugryzie wszystkie po rowno.




  • przycinek.usa 13.12.05, 03:32
    No i kto patrzy na dolara? Widzicie jak dostal w leb?
    Juz jest prawie 1.2 w 1 dzien!

    Cos mi sie widzi, ze zaczyna sie jazda bez trzymanki.

  • przycinek.usa 14.12.05, 03:36
    juz 1.2025 - 1 godzinka i 100 pipsow. Ciekawe.
    No to moi drodzy - zaczelo sie. USD wlasnie sie zakrztusil.

  • przycinek.usa 14.12.05, 17:58
    www.bea.gov/bea/newsrel/tradnewsrelease.htm
    The U.S. Census Bureau and the U.S. Bureau of Economic Analysis, through the
    Department of Commerce, announced today that total October exports of $107.5
    billion and imports of $176.4 billion resulted in a goods and services deficit
    of $68.9 billion, $2.9 billion more than the $66.0 billion in September,
    revised. October exports were $1.8 billion more than September exports of
    $105.8 billion. October imports were $4.7 billion more than September imports
    of $171.8 billion.

    In October, the goods deficit increased $2.6 billion from September to $73.9
    billion, and the services surplus decreased $0.3 billion to $5.0 billion.
    Exports of goods increased $1.8 billion to $75.2 billion, and imports of goods
    increased $4.3 billion to $149.1 billion. Exports of services were virtually
    unchanged at $32.3 billion, and imports of services increased $0.3 billion to
    $27.3 billion.

    In October, the goods and services deficit was up $13.3 billion from October
    2004. Exports were up $9.0 billion, or 9.2 percent, and imports were up $22.3
    billion, or 14.5 percent.
  • przycinek.usa 15.12.05, 06:06
    Gloom bum dum !!! - he he he he heheh ehe.

    "such as my friend Robert Prechter"

    He he he he he. Doomsboy Prechter. Wow.


    OK. A teraz powaznie: Dwa pierwsze wykresy sa NAJWAZNIEJSZE i zamiescilem je juz
    wczesniej w jednej czesci tego watku.

    Ten artykul jest wspanialy. Jego jasnosci i przejrzystosc jest wazna.
    Ten artykul jest prosty i wymowny.

    Pada w nim jedna wspaniala teza. Mianowicie mowi on, ze bedzie inflacja albo
    deflacja w zaleznosci od tego, co zrobi Bernanke a cena dollara bedzie zalezec
    glownie od poziomu zaufania inwestorow do USD.

    I mowi on, ze bez wzgledu co zrobi FED ludzie w USA zbiednieja znacznie.
    I ma racje. To bedzie faktycznie doom-bum-dum. he he he he.

    Ja sie z nim absolutnie zgadzam z jednym wyjatkiem:
    On nie ma racji, ze w koncu 2004 spekulanci walutowi byli nastawieni negatywnie
    do dolara. To nieprawda. Znam kilku naprawde dobrych spekulantow, ktorzy wrecz
    majatki zrobili na umacnianiu sie USD w calym 2005. Sam zarobilem kupe forsy w
    styczniu 05. To byl jeden z najlepszych miesiecy!

    I tak samo bedzie teraz - tylko, ze w odwrotna strone.
    Juz sie szykujemy, he he he.

    Bedzie 3-4 miesiace takiej jazdy, jakiej swiat nie widzial!
    Bernanke dostanie taka lekcje jakiej nie widzialy Stany przez 75 lat.

    Jazda sie wlasnie zaczela - tylko jeszcze tego nikt nie widzi.
    Tacy sa slepi ci spece od inwestycji.
    Analytycy - jak z kurzej dupy traba.


  • przycinek.usa 15.12.05, 06:44
    gloomboomdoom chyba szczegolnie "lubi" USA...

    "Disclaimer

    You should be aware that the products contained herein are not (...) registered
    under the Federal or State Securities Laws of the United States of America.
    Therefore, the Marc Faber Limited Products may not be offered, sold or delivered
    to US residents or US citizens."


    To nie dla nas PolarBeer.
    Za wysokie progi na nasze nogi.
  • polarbeer 15.12.05, 13:58
    Ja czytam Mark Faber'a od kilku lat, (jego artykuly pojawiaja sie w Daily
    Reconing) musze jednak przyznac ze nigdy nie wypali czegos tak kontowersyjnego
    jak tutaj -- $100,000 za uncje zlota? Oj dostanie mu sie za to....
  • przycinek.usa 15.12.05, 14:26
    To jest teoretycznie mozliwe przy checi FED do zadukowania deficytu budzetowego.

    Takie zjawisko zaszlo juz w historii w Niemczech w latach po 1 wojnie swiatowej.
    Wtedy tez byly potezne zobowiazania zewnetrzne i wewnetrzne rzadu niemieckiego i
    rozpoczeto drukowanie pieniedzy. Skonczylo sie na tym, ze jeden bohenek chleba
    byl wart milion marek a pieniadze nosilo sie workami i wiazano w paczki. Nikt
    tego nie liczyl, bo to bylo niemozliwe.

    Zakladajac, ze FED wyemituje pieniadze za obligacje - mozna oczekiwac wielkiego
    impulsu wzrostowego na zlocie. To wynikaloby z 2 czynnikow:

    Brak mozliwosci ulokowania ogromnej ilosci dolarow w obiegu swiatowym i samej
    denominacji zlota w USD.

    Mysle jednak, ze FED po to utajnia M3 i poziom zasobow USD za granica, aby do
    takich skokow nie dochodzilo. Mysle, ze skonczy sie na 1800 USD. Przy tym
    poziomie cen bedzie sie mowilo o katastrofie i nieuchronnosci wzrostu na $5000
    za uncje i... zloto wtedy spadnie.
  • polarbeer 15.12.05, 14:17
    przycinek.usa napisał:

    >>>Ja sie z nim absolutnie zgadzam z jednym wyjatkiem:
    On nie ma racji, ze w koncu 2004 spekulanci walutowi byli nastawieni negatywnie
    do dolara. To nieprawda. Znam kilku naprawde dobrych spekulantow, ktorzy wrecz
    majatki zrobili na umacnianiu sie USD w calym 2005. Sam zarobilem kupe forsy w
    styczniu 05. <<<

    Ja mam wrazenie ze Mark pisal o glownym nurcie, nie o "przeciwnikach pradu" jak
    ty i twoi znajomi -- zobacz na wykres ktory tam wstawil -- "Net speculative
    positions on USD" -18 rok temu --- +30 teraz...
  • przycinek.usa 15.12.05, 14:30
    Tak, ja sie zgadzam. "Glowny nurt" wierzy gleboko FEDowi. Do tego stopnia, ze
    nawet nie zastanawiaja sie po co FED wprowadza ograniczenia M3.

    Glowny nurt jest wyspecjalizowany w jednodniowej dzialalnosci spekulacyjnej, ale
    gubi sie absolutnie w trendach dluzszych jak tydzien.

    No, czas na dane. CPI core bedzie niskie. To pewnie Yen dalej sie umocni.
  • przycinek.usa 15.12.05, 14:39
    Dokladnie tak jak myslalem. FED zafundowal USA deflacje, cholara - przestrzelili
    stopami juz 0.75%.

    Rynek zatkalo.
    Ciekawe co dalej bedzie, bo szykowala sie odwrotka na Yenie a tu chyba bedzie
    dalsza sprzedaz USD. To naprawde interesujace. Trzeba na wszelki wypadek wypiac
    sie z tego. Krotkoterminowo za duze ryzyko.
  • polarbeer 15.12.05, 14:43
    Ty naprawe wierzysz w te raporty?!
  • przycinek.usa 15.12.05, 14:49
    Raport CPI jest swietnym wskaznikiem samym w sobie. Tego nie ma co porownywac do
    rzeczywistosci - ale doskonale porownuje sie sam do siebie.

    Dlatego mamy pewna forme oceny tego co sie dzieje.
  • vice_versa 17.12.05, 03:37
    Tak, przycinek ma rację...
    Przecieram oczy ze zdumienia, bo jeszcze niedawno przycinek razem z bushem
    udowadniali takie nonsensy, że FED ciągnie stopy w górę a USTDep drukuje dolary.

    Widać coś niecoś Cię przycinku przyhamowało i piszesz bardzo mądrze: mamy
    deflację monetarną (m.zd. 0,5% póki co, jeszcze nie 0,75%, ale już im minus). I
    zgadzam się, że CPI nadaje się tylko do porównywania sam ze sobą.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • bush_w_wodzie 19.12.05, 14:34
    zabawne jest to wrozenie z danych miesiecznych cpi czy sytuacja rozwinie sie w
    kierunku deflacyjnej implozji czy inflacyjnej eksplozji (hmmm. to juz wszystkie
    opcje?)


    bierzecie cpi za nov 2005 -0.6% i oglaszacie ze jest deflacja i zamarzanie

    az mnie korci zeby przyjrzec sie komentarzom po danym za sept 2005. cpi +1.2!
    wow. hiperinflacja.


    polecam lekture raportu bls n/t inflacji z ktorego kopiuje fragment tabelki:


    ----------------
    Table A. Percent changes in CPI for All Urban Consumers (CPI-U) Seasonally
    adjusted Un- Compound adjusted Expenditure Changes from preceding month annual
    rate 12-mos.
    May June July Aug. Sep. Oct. Nov.
    All Items -.1 .0 .5 .5 1.2 .2 -.6
    Transportation -1.0 -.1 1.5 2.2 5.1 -1.3 -4.8
    Energy -2.0 -.5 3.8 5.0 12.0 -.2 -8.0
    All Items less food and energy .1 .1 .1 .1 .1 .2 .2
    -----------

    otoz core inflation za nov 2005 wynosi przyzwoite 0.2% a caly ten spadek cen to
    spadku ceny ropy i tego ze nie bylo katriny.katriny w pazdzierniku


    a propos podazy pieniadza i deflacji monetarnej:

    nov 2005:

    m1 -0.3% r/r i 4.3% m/m
    m2 3.8% r/r i 4.7% m/m
    m3 7.4% r/r i 4.9 m/m



    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • przycinek.usa 19.12.05, 19:22
    Bush, a co ja mowie caly czas?

    1. Ze stopa jest za wysoka,
    2. Ze stopa jest przestrzelona
    3. Ze rynek zwalnia i nie przybywa pieniadza

    A ty nam przepisujesz tabelke przyrostu M! A tam widac, ze M1 masz spadek.
    Ja nie oglaszam, ze jest deflacja, ja tylko zwracam uwage na problem.
    Zreszta inflacja mnie malo interesuje, - mnie interesuje dynamika
    przyrostu/spadku aplikacji mortgage i poziom zadluzenia household.




  • bush_w_wodzie 19.12.05, 21:02
    przycinek.usa napisał:

    > Bush, a co ja mowie caly czas?
    >
    > 1. Ze stopa jest za wysoka,
    > 2. Ze stopa jest przestrzelona
    > 3. Ze rynek zwalnia i nie przybywa pieniadza
    >
    > A ty nam przepisujesz tabelke przyrostu M! A tam widac, ze M1 masz spadek.


    owszem spadek r/r m1 i wzrost m1 o 5% m/m.

    natomiast na m3 masz duzy wzrost r/r i m/m.

    te rozbieznosci w zachowaniu m1 i m3 sa zreszta dosyc ciekawe. umiesz je wyjasnic?


    w kwestii wysokosci stop: tak o zamarzaniu piszesz od przynajmniej 4-5 podwyzek
    stop wstecz. crash mial sie zdarzyc juz kilkakrotnie. absolutnie ci nie
    wypominam bo to sa kwestie trudne i nielatwe do przewidzenia.

    zwracam jednak uwage na to ze na razie realizowany jest przez fed najbardziej
    klasyczny z klasycznych scenariuszy w polityce monetarnej. chlodzenie rynku i
    obrona waluty za pomoca rosnacych stop. ale delikatnie zeby nie bylo paniki. nie
    chce mi sie siegac do moich postow sprzed roku z dyskusji z vice versa ale
    wyglada na to ze najbardziej prymitywny i niespiskowy z prymitywnych i
    niespiskowych wariant jest realizowany. byc moze do czasu.


    > Ja nie oglaszam, ze jest deflacja, ja tylko zwracam uwage na problem.

    to akurat oglosil vice versa ktory nie tak dawno byl zwolennikiem wielkiej
    inflacji (ktora jednak musi teraz troche odkladac w czasie)

    vice versa byl tez nie tak dawno zwolennikiem teorii o tym ze gielda pojdzie
    mocno w gore a chiny padna w roku 2005. teraz gielda ma pasc w 2006 a chiny
    (moze) rok-dwa lata pozniej

    ogolnie to jest zabawne patrzyc jak poglady ewoluuja i jak meczymy sie zeby
    przewidziec nieprzewidywalne.


    > Zreszta inflacja mnie malo interesuje, - mnie interesuje dynamika
    > przyrostu/spadku aplikacji mortgage i poziom zadluzenia household.


    tak. o peknieciu balona real estate tez mowilismy juz rok temu.

    hmmm. a moze nie peknie tylko bedzie powoli tracil cisnieie?
    przeciez o to chodzi alanowi prawda?


    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • przycinek.usa 19.12.05, 22:32
    "te rozbieznosci w zachowaniu m1 i m3 sa zreszta dosyc ciekawe. umiesz je wyjasnic?"


    Juz na ten temat tu pisalem.
    Tak juz jest w koncu cyklu.
    Najwyzsza predkosc transakcji i wydawania pieniedzy i zadluzania sie.
    O inflacji na rynku decyduja konsumenci a nie inwestorzy dlugoterminowi, ktorzy
    akceptuja dwucyfrowy wzrost M3.



    "stop wstecz. crash mial sie zdarzyc juz kilkakrotnie. absolutnie ci nie
    wypominam bo to sa kwestie trudne i nielatwe do przewidzenia."


    Nieprawda. O krachu pisze od kilku miesiecy, a nie od kilku podwyzek.
    Konkretnie - to od momentu jak stopa poszla ponad 3.5%.
    Nie napisalem, ze krach mial byc WTEDY, tylko teraz.
    Spodziewalem sie jazdy na NYSE, zle to zostalo odwrocone i czekamy na
    przyszloroczna jazde na USD. Od 3 miesiecy pisze, ze mnie wychodzi spadek z
    dolkiem w marcu/kwietniu. Spadek USD. NYSE najwyrazniej tez sie szykuje do spadku.

    Nie ma zadnej teorii spisku, ktore sugerujesz.
    FED podniosl stope przez wzglad na kurs USD.

    "tak. o peknieciu balona real estate tez mowilismy juz rok temu."

    No i wlasnie peka.


    "hmmm. a moze nie peknie tylko bedzie powoli tracil cisnieie?
    przeciez o to chodzi alanowi prawda?"

    Zobaczymy.
    Widze, ze poglady sa ogolnie sluszne, tylko timing Ci sie nie podoba.
    To przynajmiej jeden plus.

  • vice_versa 20.12.05, 16:23
    Nadajesz temu wszystkiemu jakiś cienki posmak absurdu na tle którego wychodzisz
    na guru ekonomii, powodzenia, ja tu za guru nie zamierzam robić i mylić się
    mogę.
    Myliłem się co do USD, do wiosny myślałem że zacznie się osłabiać na jesieni a
    stopy nie będą iść w górę w 4Q. Myliłem się co do NYSE bo myślałem, że NYSE
    upadnie tej jesieni. W ogóle wiesz ja się często mylę, bush.

    To co piszesz dowodzi jedynie jak niewiele chcesz zrozumieć.
    Nigdzie nie pisałem o wzroście giełdy. Spadek USD który widziałem w
    perspektywie czerwca 2005 musiałby oznaczać wzrost nominalny DowJonesa. Tylko
    tyle napisałe. Pisałem, że giełda może sobie rosnąć nominalnie, a i tak będzie
    traciła realnie.

    Nie truj, bo twój post jest dowodem tego jak niewiele chciałeś zrozumieć. Jest
    karykaturą moich wypowiedzi. Piszesz oczywiste nonsensy i w dodatku wsadzasz je
    w moje usta.

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=18833881&a=18877845

    Wystawiasz swoją przyzwoitość na szwank, bush.

    > to akurat oglosil vice versa ktory nie tak dawno byl zwolennikiem wielkiej
    > inflacji (ktora jednak musi teraz troche odkladac w czasie)

    Ty bush, nie rozumiesz różnicy między inflacją/deflacją cen a
    inflacją/deflacją pieniądza. INFLACA CEN będzie jak żółci zaczną się
    wyprzedawać z dolarów. NIC na to nie poradzę, ty tego zrozumieć nie chcesz. Pal
    sześć.

    Poza tym mylisz się co do przycinka, to ON pisał o 3,5% i słusznie trąbił o tym
    że taka stopa jest ZA WYSOKA i zamrozi rynek. To nie ja. Ja wtedy z nim
    polemizowałem, bo POMIMO, że stopa 3,5% rynek mrozi, to nie oznaczało to końca
    podwyżek, a przycinek tak pisał. Ja przycinkowi wtedy pisałem, że nawet jeśli
    ma rację to stopy spadać nie będą. Powiem więcej, do dziś się tu z przycinkiem
    różnię, ON pisze że max jeszcze jedna podwyżka, a ja, że mogą jeszcze i do 6-
    6,5% dociągnąć, bo stopy będą iść w górę aż do czasu.

    Nigdzie nie napisałem, że Chiny padną w 2005 r.Przecież to byłby absurd: czemu
    ropa miałaby iść w górę po upadku Chin? Pisałem "1,5-max 2 lata, no ale to są
    Chiny..." I dziś się okazuje, że to będą Chiny i będą 3 lata.
    Pisałem że NIE WIEM kiedy upadną i tego NIKT nie może wiedzieć. Również przy
    kwestii Amerykańskiego sprzeciwu wobec planów sprzedaży Chinom broni przez
    Europę. Pisałem o tym, że Chiny z pegu nie zrezygnują dokąd będą mogli i nie
    uwolnią juana, tak długo jak dadzą radę. Juan wolny nie jest, peg pozostał
    tylko zrobili zastrzeżenie, że nikt nie będzie wiedział kiedy zaczną go
    uwalniać i kiedy wyprzedaż USD się zacznie... Dziś dodaję, że zacznie się po
    zwałce na NYSE.

    Jedyne co jest prawdą, to ze odkładam w czasie. Tak, myślałem, że stopy będą
    ciągnąć przez rok, a robią to już 1,5 roku a nadal jest przed nami perspektywa
    następnych 6-10 mc.

    To prawda, pisałem o spadku USD w czerwcu 2005 bo myślałem, że giełda reaguje
    rynkowo i po 18tu miesiącach zacieśniania polityki monetarnej zawali się tej
    jesieni. Teraz widzę, że dzieje się to znacznie wolniej i USA podtrzymują NYSE
    manipulacjami.

    > vice versa byl tez nie tak dawno zwolennikiem teorii o tym ze gielda pojdzie
    > mocno w gore a chiny padna w roku 2005. teraz gielda ma pasc w 2006 a chiny
    > (moze) rok-dwa lata pozniej

    > ogolnie to jest zabawne patrzyc jak poglady ewoluuja i jak meczymy sie zeby
    > przewidziec nieprzewidywalne.

    Jeśli chodzi o Twój rozwój polemiczny widzę go wspaniałym. Włączenie się w
    rozmowę o rynkach zaczynasz od polemik zamiast przedstawić swoją wizję
    przyszłowści makro. Zawsze tak było. Ogólnie zabawne jest patrzeć jak czyjeś
    sposoby wypowiedzi są niezmienne, stałe i zrównoważone.

    W całym forum bush wcale nie chodzi o to KTO ma racje, a kto racji nie ma. Jak
    się chcesz w to bawić to nie ze mną. Strasznie trudno Ci będzie mieć wyłączną
    rację, bush, ale powodzenia.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • bush_w_wodzie 21.12.05, 10:29
    no dobra vice versa czepnalem sie ciebie. nie sadze jednak zebys mial jakis
    szczegolny tytul by sie o to obruszac. twoja reakcja jest przesadna.

    jesli cie interesuje moj scenariusz rozwoju wypadkow to strescilem go krotko
    przed momentem pod postem przycinka.

    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • vice_versa 20.12.05, 14:51
    Bush, pisałem już o tym:

    "Kranik i miseczka. Fale w miseczce wywołuje kranik a nie fale w miseczce
    zakręcają kranik. Jak miseczka robi się dziurawa odkręcamy kranik."

    "Inflacja" to NIE JEST wzrost cen. "Inflacja" w rozumieniu FED to wzrost podaży
    pieniądza. Masz więc rację, rozchwiana i wzburzona woda w miseczce ma swoją
    bezwładność, nie ma żadnego powodu by w 3 miesiące się uspokoiła. Wniosek?
    W "inflacji" nie chodzi o miseczkę. W "inflacji" chodzi o kranik!"

    To że ja napisałem DEFLACJA, to się NIE odnosi do MISECZKI, (a stamtąd pochodzą
    Twoje dane CPI - z rynku) odnosi się do KRANIKA. Między tym co się dzieje z
    kranikiem a tym co można wypatrzyć obserwując miseczkę jest jeszcze CZAS.

    Jak dalej będziesz bush patrzył w miseczkę to nie będziesz rozumiał czemu
    kranik robi to co robi i co się wydarzy. A robi DEFLACJĘ. Mniej więcej od
    poziomu 3,5% pieniądza z rynku znika szybciej niż rośnie rynek. To jest
    deflacja. NIE STATYSTYKA. Bo statystycznie to Ty to, że jest deflacja była nie
    zauważysz, najpierw NYSE pójdzie w dół. A i to nie, bo wtedy żółci zaczną
    sprzedawć. Ty tego nie zrozumiesz, nazwiesz psychologią rynków, nawet nie
    będziesz wiedział czemu się stało to co się stało. A ja Ci napiszę, żadna
    psychologia, tylko fakty, jakichś faktów z jakichś przyczyn(rynkowych,
    nierynkowych) rynek nie uwzględił wcześniej.

    To jest logiczne i spójne: przez 4 lata wpompował w rynek miliardy USD, nawet
    jeśli rynek to dziś uznaje za korzystne, bo pojawił się tani import, giełda
    zachowuje pozory równowagi, a na rynku nieruchomości hossa, to wszystko i tak
    nie oznacza, że to się nie zawali, nie będzie inflacji a deficyty się
    polikwidują same... Nie, trzeba być przygotowanym na ten moment kiedy piwo
    które się warzyło w okresie poprzednim trzeba będzię wypić.

    I deflacja jest. Deflacja w rozumieniu MONETARNYM a nie CENOWYM.
    Może warto skorzystać z tego innego spojrzenia, a może nie.
    W końcu, co ja tam wiem.

    I wcale mnie nie dziwi, że do momentu do którego to nie stanie się widoczne dla
    wszystkich, dotąd nie będę miał racji.

    Ja już tak mam: rację mam tylko wtedy kiedy się mylę.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • bush_w_wodzie 20.12.05, 15:35
    vice_versa napisał:
    >
    > To że ja napisałem DEFLACJA, to się NIE odnosi do MISECZKI,
    > (a stamtąd pochodzą Twoje dane CPI - z rynku) odnosi się do KRANIKA.


    to nieprawda ze ogrtaniczylem sie do cpi. podalem tez agregaty monetarne a to
    wlasnie kranik jest.i wszystkie 3 wzrosly sporo m/m choc m1 spadl r/r a m3
    wzrosl ponad 7% r/r.

    > Między tym co się dzieje z
    > kranikiem a tym co można wypatrzyć obserwując miseczkę jest jeszcze CZAS.
    >
    > Jak dalej będziesz bush patrzył w miseczkę to nie będziesz rozumiał czemu
    > kranik robi to co robi i co się wydarzy. A robi DEFLACJĘ. Mniej więcej od
    > poziomu 3,5% pieniądza z rynku znika szybciej niż rośnie rynek. To jest
    > deflacja.


    a skad ta liczba 3.5%?

    i skad wiesz ze pieniadz znika z rynku?


    >
    > To jest logiczne i spójne: przez 4 lata wpompował w rynek miliardy USD, nawet
    > jeśli rynek to dziś uznaje za korzystne, bo pojawił się tani import, giełda
    > zachowuje pozory równowagi, a na rynku nieruchomości hossa, to wszystko i tak
    > nie oznacza, że to się nie zawali, nie będzie inflacji a deficyty się
    > polikwidują same...
    > Nie, trzeba być przygotowanym na ten moment kiedy piwo
    > które się warzyło w okresie poprzednim trzeba będzię wypić.

    kropka w kropke to ci pisalem roki temu - nieprawdaz? wiec to zadne novum dla
    mnie...


    >
    > I deflacja jest.

    skad to wiadomo?


    > Deflacja w rozumieniu MONETARNYM a nie CENOWYM.
    > Może warto skorzystać z tego innego spojrzenia, a może nie.
    > W końcu, co ja tam wiem.
    >
    > I wcale mnie nie dziwi, że do momentu do którego to nie stanie się
    > widoczne dla wszystkich, dotąd nie będę miał racji.
    >
    > Ja już tak mam: rację mam tylko wtedy kiedy się mylę.

    mnie sie zdaje ze spor jest terminologiczny. gdyby odfiltrowac zbedne slowo
    deflacja to zgadzamy sie ze fed walczy w obronie dolara z deficytam i spuszcza
    powietrze z babla podrazajac pieniadz. cieszy mnie to bardzo ze zgadzasz sie z
    tym punktem widzenia bo to oznacza ze przycinka i moj wysilek by cie do niego
    przekonac nie poszedl na marne


    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • przycinek.usa 15.12.05, 14:46
    ale heca. Jestem zaskoczony. Takie wazne dane a nikt nie handluje!
    "Rynek" mysli, he he he. No, co chlopaki wymysla? Tu nie ma nic do myslenia,
    koniec cyklu zaciesniania polityki pienieznej FED. Koniec podwyzek FUNDS.
    Koniec USD. Rynek USA zamarza.

    Yen jednak troche drgnal w dol - czyli dziala zasada odbicia po spadku.
    Tak, musi sobie "Rynek" te informacje przetrawic i reakcja bedzie za dwa dni.
  • przycinek.usa 15.12.05, 14:52
    No powoli jakby sie zaczelo kupowanie EUR. Chyba nic wielkiego dzisiaj z tego
    nie bedzie. TIC pewnie poda z 90 miliarodow wbrew "Rynkowi" - ktory mysli o 75 i
    pewnie bedzie konsternacja. "Rynek" - he hehe. Yen tez sie jakby troszeczke
    umacnia. Oj, co to to bedzie jak "Rynek" zrozumie?

  • przycinek.usa 15.12.05, 15:09
    www.treas.gov/press/releases/reports/js3050ticdata.pdf

    106.8 miliardow. No i "Rynek" znowu sie pomylil.
    "Rynkowi" sie snilo, ze bedzie 75, he he he. 68 im sie snilo.
    No coz, myslalem, ze bedzie 90 a i tak sie pomylilem.
    Ale sie swiat spieszy z pozyczaniem nam pienedzy.
    Wszyscy chca nasze obligacje!

    Spodobal mi sie ten komentarz:

    "Those frugal Americans are only spending $69 bln of the $106 bln in foreign
    portfolio inflows into the US, which should help the USD on a macro basis."


    He he he. Nie do wiary.
    No i znowu wszystko stoi.
    "Rynek" zglupial.
  • vice_versa 17.12.05, 03:51
    przycinek.usa napisał:

    > ale heca. Jestem zaskoczony. Takie wazne dane a nikt nie handluje!
    > "Rynek" mysli, he he he. No, co chlopaki wymysla? Tu nie ma nic do myslenia,
    > koniec cyklu zaciesniania polityki pienieznej FED. Koniec podwyzek FUNDS.
    > Koniec USD. Rynek USA zamarza.

    Nie, nie, nie, jeszcze BĘDĄ podwyżki. Jeszcze Yield Curve musi spaść poniżej
    zera i trochę tam pobyć... Jeszcze jeszcze, przycinku, nie nerwujsja... Wcale
    jeszcze nie jest koniec... Pomyśl: M3 dopiero zlikwidują W LUTYM. Po co mieliby
    likwidować M3 skoro wg Ciebie powinni już teraz zmienić trend? Nie, przycinku,
    NYSE i S&P będą ciągnąć w górę (TAK!) jeszcze przez całą wiosnę... Stopy FED
    też, USD będzie się umacniać aż dadzą w końcu temu wszystkiemu się zawalić,
    zaprzestaną podtrzymywania trupa i złudzeń... Stawiam na jesień 2006. Rynkowo
    to ta deflacja powinna być odczuwalna już tej jesieni i co? I NIC? NIE, i
    jeszcze poszło W GÓRĘ! Nie dość że fałszują, likwidują M3, to jeszcze pompują
    kasę w rynek... Równocześnie sprzedają papierki i wchodzą w złoto...
    To jest rynek, wolna amerykanka, nie wolny rynek, tu się nie liczą
    żadne "fundamentals", przez chwilę w to wierzyłem, że rynek musi odczuć już
    teraz te podwyżki stóp z czerwca 2004, no ale to jest rynek, to się da
    pompować... Na chama, wbrew wszystkiemu i wszystkim...

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 17.12.05, 05:31
    hmmm.

    Mozesz miec racje.
    Ja sie nie zgadzam z Toba, ale co racja to racja.
    To jest mozliwe, co mowisz.

    Kwestia stop jest juz w zasadzie zamknieta.
    Stopa zakonczy swoj wzrost w styczniu na poziomie 4.5%.
    Tak to wyglada po FOMCu. Dlatego upieram sie, ze 4.5% i koniec.
    Nie bedzie wiecej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka