Dodaj do ulubionych

2 dolary za 1 Euro. Watek numer 4

  • przycinek.usa 15.12.05, 13:10

    Piekny koniec carrytrade na yenach.
    Najpierw szlo do gory 1.5 miesiaca aby teraz caly wzrost zawalil sie w dwa dni.
    To juz ponad 4% spadku w 2 dni, wiec czesc funduszy wlasnie bankrutuje.

    Troche dziwnie to wyglada z punktu widzenia zwolennikow "mocy" dolarowej.
    Ten ruch - swoja gwaltownoscia przypomina troche bananowe republiki, a nie
    walute mocarstwa swiatowego.

  • vice_versa 17.12.05, 04:07
    To chwilowe i mało istotne przesilenie.
    US Treasury ciągle będzie ograniczać tempo emisji a stopy FED będą iść w górę.
    To co widać to azjatycka wyprzedaż USD. Nie sądzę żeby zaczęli sprzedawać zanim
    FED obniży stopy, nie sądzę. Teraz trochę wybiegają przed szereg, ale zaraz
    przestaną, bo FED znowu pociągnie w górę. Zobaczysz.
    Cały impet w dół przyjdzie dopiero po zawaleniu się giełdy.
    Jeszcze nie teraz. Jeszcze co najmniej pół roku wzrostu USD.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 17.12.05, 05:57
    Mowy nie ma. USD nigdzie juz nie pojdzie - nie ma szans.
    Pytanie jest ile spadnie. A nie czy spadek sie zaczal.

    www.freighttrainstrain.com/USDXpage.htm
  • vice_versa 17.12.05, 04:18
    Bardzo dobre zestawienie BardzoProstejZależności:
    www.financialsense.com/editorials/griess/2005/1213.html
    W dodatku potwierdza mój "aktualny" timing. Czyli ostateczny krach NYSE w
    okresie czerwiec-listopad 2006. Najpewniej będzie to jesień 2006. Do tego czasu
    podwyżki stóp i yield 10YTN poniżej zera. Coraz silniejszy strumień pieniądza
    napływający do USA. Złoto w okolice 600-650 USD. A S&P zacznie iść w dół już
    wczesną wiosną.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • wolo 18.12.05, 20:53
    Rzekłbym, że te wykresy dowodzą raczej przecinkowej racji - o tym, że większa
    wyprzedaż już niedługo, o ile się już nie zaczęła. To że ujemne nachylenie
    krzywej zazwyczaj poprzedza recesję to raczej oczywiste - na tych wykresach
    jest dobrze zaprezentowane.
    Ale zwróć uwagę na inny fakt - obecnie FED ma bardzo przejrzystą politykę - w
    tym sensie, że nie lubi rynku zaskakiwać, mniej więcej wiadomo jaki będzie
    następny ruch lub nawet kilka ruchów do przodu (nie wiem czy tak samo było
    przedtem w latach 70 i 80 a nawet w latach 90).
    Jeżeli tak, to w zasadzie krzywa jest już odwrócona! Nie trzeba czekać aż
    krzywa się odwróci i dopiero od tego momentu liczyć czas do katastrofy zgodnie
    z jakimś tam historycznym lead time.
    Jeżeli kolejne podwyżki stóp nastąpią to oznacza to oczekiwana stopa
    krótkoterminowa (ta oczekiwana za kilka miesiecy) jest już dobrze powyżej 10
    letniego treasurysa - tak więc de facto mamy już inwersję oczekiwanej krzywej i
    to od dobrych kilkunastu, jeżeli nie więcej, tygodni. Powienieneś oczekiwać
    kolapsu lada moment, w każdym bądź razie lokowanie go w okolicach jesieni
    przyszłego roku nie daje się uzasadnić tymi wykresami. Być może jakoś
    inaczej.
    --
    Pozdro,
    wolo
  • przycinek.usa 18.12.05, 22:47
    O, czyli temat cie zainteresowal? He he he. No widzisz.

    Ciesze sie, ze sledzicie ten watek, Panowie.
    Dlatego dopisze wam jedna istotna tutaj dygresje:

    WYDAJE MI SIE, ze tym razem ta krzywa bedzie troche inaczej wygladac jak te
    historyczne spadki.

    Dlaczego?

    Ano dlatego, ze FED daje nam do zrozumienia (komunikat o tym marcowym M3) ze
    bedzie wyplacal inwestorom "pieniadze" za posiadane obligacje. Prawda?

    To zas oznacza przyrost plynnosci i zaklocenie tej krzywej.

    Dla mnie najwazniejsza tutaj informacja to ta, ze obligacje NIE SPADNA, albo
    MALO spadna. A przeciez spadki obligacji sa zwykle skorelowane ze spadkami na
    NYSE, co jest o tyle interesujace, ze plynnosc determinuje ceny.

    FED bedzie wiec dazyl do ochrony wartosci zarowno NYSE, jak i rynku Treasury -
    co jednak doprowadzi w efekcie do ucieczki kapitalow i zmiany kursu USD.

    Dlatego ja sie szykuje na te zmiane kursu USD - bo to jest dla mnie pewna
    sprawa, a spadki na NYSE - sa dla mnie mniej pewne, bo latwo NYSE manipulowac.
    To samo dotyczy obligacji. Jezeli ja ciagle slysze, ze FED nawet do rynku zlota
    sie dobiera i manipuluje kursem futures na zloto, to ja nie mam watpliwosci:
    Jedyne, gdzie FED zostanie pokonany - to jest kurs USD.

    A stanie sie tak dlatego, ze zadne stopy procentowe nie wystarcza aby
    powstrzymac te 80 miliardow dolarow nierownowagi miesiecznej w wymianie
    handlowo-uslugowej.

    Ja to podkreslam:
    W swietle znanego faktu manipulacji FED - nie wygrasz z FED, nie wygrasz z
    drukowaniem pieniedzy, kupowanie zlota jest ryzykowne - bo spekulacje koncza sie
    czesto trafieniem na korekte, ktora czasem wywoluje FED.
    Kupowanie akcji tez jest ryzykowne. Sprzedawanie akcji tym bardziej jest
    ryzykowne bo czesto wlacza sie czynnik FED. To nie jest paranoja - to sa fakty.

    I jedyny obszar ktory jest calkowicie poza kontrola FED - to jest wymiana
    handlowa i nastawienie zagranicznych inwestorow.

    Wymiana handlowa mowi za siebie a nastawienie wlasnie powoli ulega zmianie, przy
    czym Azjaci juz zmienili nastawienie a teraz czas na Europe.

    Krach USD nastapi wtedy, kiedy "analytycy" Europejscy zmienia nastawienie do
    inwestycji w USA z pozytywnego na neutralne. A na to wystarczy im chyba 3
    miesiace? Jak myslicie, wystarczy Europie 3 miesiace myslenia na zmiane zdania?

  • polarbeer 18.12.05, 23:41
    przycinek.usa napisał:

    >>>W swietle znanego faktu manipulacji FED - nie wygrasz z FED, nie wygrasz z
    drukowaniem pieniedzy, kupowanie zlota jest ryzykowne - bo spekulacje koncza sie
    czesto trafieniem na korekte, ktora czasem wywoluje FED.<<<<

    Ryzykowne jest tez nie posiadanie zlota przy istnieniu wszystkich skadnikow
    ktore historycznie konczyly sie hiper-inflacja -- i to nie na skale jednej
    waluty ale wszystkich papierowych walut ktore biora udzial w konkurencyjnych
    przecenach w celu tworzenia wlasnych rynkow zbytu... Zgadzam sie ze zloto jako
    spekulacjia ma duze szanse na porazke gdy wchodzi sie w nie nagle, szczegolnie
    idac za nurtem...

    Zloto jako forma oszczedznosci (np. kupujac co miesiac niezaleznie od ceny),
    albo jako forma systemowego ubezpieczenia to zupelnie inna sprawa -- korekty
    rynkowe niewiele znacza.
  • przycinek.usa 19.12.05, 06:38
    ogolnie masz racje. Ale dodam od siebie, ze fundusze tzw. ryzyka i zawodowi
    spekulanci kalkuluja ryzyko w stosunku do lewaru. Kupowanie fizyczne zlota, bez
    lewaru jest czynnoscia malo sensowna. Zostawmy to jednak, bo sa rzeczy
    wazniejsze. Siadlem w koncu w niedziele aby przygladnac sie temu raportowi z
    piatku, bo wczesniej nie chcialo mi sie zupelnie na to patrzec. I jestem wrecz
    zaskoczony tym raportem. To jest w sumie zdumiewajaca sprawa!

    Zacznijmy od rzeczy prostych czyli od tego pliku:

    www.bea.doc.gov/bea/di/table1.xls
    wiecej informacji, jakby ktos chcial sobie poczytac:

    www.bea.doc.gov/bea/di1.htm

    Zagladnij do czesci kwartalnej "3 kwartal 2005":
    Zobacz sobie linijke z nazwa "Statistical discrepancy" (Numer 70)
    i zadaj sobie pytanie co to oznacza?
    To "statistical discrepancy" w 3 kwartale wynioslo -60.5 miliarda dolarow!

    po takich zjawiskach dolar zwykle dlugoterminowo spadal.

    Wygodnie jest zrobic sobie z tego wykres i poogladac w Excelu.
    Moim zdaniem 3 kwartal nie powinien byl absolutnie zakonczyc sie w taki sposob!
    To jest zdumiewajace!

    Ostatni podobnej skali kwartal byl w 4Q 2003 i dalej odsuwajac sie w czasie
    mielismy 3 i 4Q 2002 + 1Q 2003. Byly to najbardziej dynamiczne "zwalki" USD.

    Interesujace jest to, ze kiedy technicznie spekulanci probowali atakowac USD w
    4Q 2004 - wtedy byl najgorszy moment o czym przekonalismy sie kilka miesiecy
    potem bo okazalo sie, ze "statistical discrepancy", he he he, wynioslo prawie
    +64 miliardy bo specjalisci kupowali i Banki Centralne z Azji tez.
    I spekulanci niestety nie osiagneli sukcesu a dolar zanotowal wzrost.
    Dla mnie byla to sprawa prosta. Dane z 3Q byly wtedy dodatnie i dolar po prostu
    nie mogl sie zalamac! No ale wtedy gazety pisaly o nieskonczonym spadku dolarow.

    Ja uwazam, ze skoro 3Q przy takich stopach i takiej repatriacji ma saldo ujemne,
    to 4 kwartal tez bedzie ujemny i to w porownywalnej wielkosci! Przyszly rok
    uplynie pod znakiem totalnej jazdy USD!

    Bankom zostalo mniej czasu na wymiane aktywow niz kiedykolwiek dotad!
    Jest gorzej niz myslalem! Ten raport to gwozdz do trumny USD.
    A nikt o tym nie mowi a "analytycy" nawet mowia, ze te dane byly "niewazne".
    Mysle, ze wlasnie te dane przylozyly sie znaczaco do decyzji FED o stopie oraz
    zmianie warunkow publikacji M3. Oni po prostu wiedzieli juz wczesniej jak my.

    Wlaczaj stopper PolarBeer, bo zaczaly sie twoje kolosalne zarobki na zlocie.
    Odlicznie do konca dollara trwa. Marzec - kwiecien! Zobaczysz.

    Chyba, ze FED bedzie chcial to zatrzymac i podniesie stope na 7%.
    Wtedy moze USD ocaleje czasowo. No, ale wiesz co sie stanie z gospodarka przy
    takiej stopie? Wiesz, nie?
  • vice_versa 19.12.05, 10:23
    przycinek.usa napisał:
    > WYDAJE MI SIE, ze tym razem ta krzywa bedzie troche inaczej wygladac jak te
    > historyczne spadki.
    > Dlaczego?
    > Ano dlatego, ze FED daje nam do zrozumienia (komunikat o tym marcowym M3) ze
    > bedzie wyplacal inwestorom "pieniadze" za posiadane obligacje. Prawda?
    > To zas oznacza przyrost plynnosci i zaklocenie tej krzywej.

    Masz rację. Słowa FED SUGERUJĄ konieczność przyrostu płynności. Sam jednak
    zauważasz, że będzie wypłacał "pieniadze", co jak rozumiem, oznacza, że
    dopuszczasz możliwosć spadku wartości tych "pieniędzy", nie???

    TY to CZUJESZ NOSEM.

    Popatrz dalej, piszesz:

    > Dla mnie najwazniejsza tutaj informacja to ta, ze obligacje NIE SPADNA, albo
    > MALO spadna. A przeciez spadki obligacji sa zwykle skorelowane ze spadkami na
    > NYSE, co jest o tyle interesujace, ze plynnosc determinuje ceny.

    OK. Zrozumiałem: wg Ciebie płynność WZRASTA.
    (Wg mnie jest dokładnie odwrotnie, czemu napiszę niżej, ale to nie jest
    najistotniejsze, teraz Ci pokaże ze Ty też tak uważasz...)

    Piszesz:

    > FED bedzie wiec dazyl do ochrony wartosci zarowno NYSE, jak i rynku Treasury -
    > co jednak doprowadzi w efekcie do ucieczki kapitalow i zmiany kursu USD.

    To ja się pytam: jak może PRZED ucieczką kapitałów ROSNĄĆ PŁYNNOŚĆ?
    I odpowiadam: nie może.

    Ty zakładasz, że tempo napływu kapitału jest paraboliczne, ja że
    hiperboliczne...

    Rozumujesz POPRAWNIE logicznie, tyle, że cele FED są dokładnie odwrotne niż
    kierunek trendu, więc nie można ze słów FEDu rozumować o kierunku trendu...

    O ile trend FAKTYCZNIE powoduje zanik płynności, o tyle FED będzie robił co
    może by utrzymywać fikcję wzrostu płynności i fantastycznej kondycji
    gospodarczej, bo właśnie tego oczekują inwestorzy. Wysoka stopa zwrotu motywuje
    inwestorów, więc mamimy inwestorów po to, żeby przecenić aktywa które nabędą...
    Marketingowa fikcja która będzie przez jakiś czas podtrzymywana, więc trudno
    napisać: FED kłamie czy FED mówi prawdę...
    Na pewno nie mówi całej prawdy...

    Płynność maleje, a FED za wszelką cenę będzie chciał utrzymać obecny poziom
    płynności i spowodować jej wzrost. Tylko to niewykonalne. I FED też to wie.
    Cała sztuka polega na tym, żeby nie zbankrutować, lecz, żeby nachapać się jak
    najwięcej i przecenić jak najwięcej ogłaszając bankructwo, sugerując, że to
    zabawa "rynkowa", "rynek" tak zdecydował itp pierdoły...

    Im dłużej trwa trend stóp w USA tym po prostu mniej jest wolnych pieniędzy na
    globalnym rynku, bo większość pieniędzy napływa jeśli nie na początku to w
    środku trendu. To nie jest parabola, to hiperbola... Płynność napływu pieniędzy
    do USA spada.

    To prawda, że obligacje spadną MAŁO, ale co z tego skoro waluta w której są
    nominowane spadnie GWAŁTOWNIE? Zaraz PO spadku na NYSE. Tu pewnie też się
    różnimy, bo Ty przycinku wierzysz w rynek i w to, że rynek "uprzedza" fakty,
    więc liczysz na spadek już teraz.

    I to jest też odpowiedź czemu USD będzie się jeszcze umacniał, czemu NYSE nie
    spada, czemu wszystko wygląda inaczej niż powinno...

    > I jedyny obszar ktory jest calkowicie poza kontrola FED - to jest wymiana
    > handlowa i nastawienie zagranicznych inwestorow.

    Zgadza się. Dokładnie. Więc utrzymują fikcję NYSE. Mało tego: to widać,
    płynność rynków gwałtownie rośnie wraz ze spadkiem indeksów, co oznacza że
    rynki bardzo dobrze wiedzą co się stanie... Rynki są przygotowane, ale nie
    wiedzą kiedy...

    USD podtrzymuje się sam wraz maleniem tempa przyrostu pieniądza i zmianą
    proporcji ilościowych walut. Czasem są obsuwy, ale fundamentals trzymają USD na
    kotwicy. Inaczej zagraniczni by nie inwestowali tak chętnie, nie???

    > Jak myslicie, wystarczy Europie 3 miesiace myslenia na zmiane zdania?

    Myślę że nie wystarczy, że NYSE pójdzie na wiosnę w górę, żeby Europejcy
    zobaczyli jak to wspaniale gospodarka się rozwija... Serio. To jest absolutny
    cyrk, doskonałe kino akcji...


    > Ja to podkreslam:
    > W swietle znanego faktu manipulacji FED - nie wygrasz z FED, nie wygrasz z
    > drukowaniem pieniedzy, kupowanie zlota jest ryzykowne - bo spekulacje koncza
    > sieczesto trafieniem na korekte, ktora czasem wywoluje FED.
    > Kupowanie akcji tez jest ryzykowne. Sprzedawanie akcji tym bardziej jest
    > ryzykowne bo czesto wlacza sie czynnik FED. To nie jest paranoja - to sa
    > fakty.

    Natomiast co do złota, uważam, że jest dokładnie przeciwnie.
    Złoto rośnie NIE wskutek manipulacji tylko... wskutek działań rynkowych. Czyli
    bez bezpośrednich interwencji a na skutek przyczyn fundamentalnych, wyprzedaż
    papierów PRZED ich przeceną powoduje konieczność nabycia czegoś innego.

    Scenariusz jest taki: Amerykanie wychodzą z papierów i kupują złoto. Papiery
    kupują Europejcy i jak podkreślam wyzej wtopią. Skoro szykuje sie 30% wtopa,
    zjazd na nieruchomościach i masa bankructw, inflacja spowodowana wyprzedażą
    Chin i Japonii, to co Ty byś robił przycinku??? UST musisz sprzedać, akcje
    musisz sprzedać, nieruchomości nie warto kupować bo stopy wysoko a rynek idzie
    w dół, bo mniej USD dla banków to mniejsze nakręcanie koniunktury kredytem...
    Więc: Amerykanie (Ci niektórzy, rzecz jasna) sprzedają papiery, a kupują złoto.
    Złoto w górę.
    I mamy paradoks: USD w górę bo jak zauważyłeś wyżej "deflacja". I złoto w górę.
    Więc złoto w górę, USD stabilny z lekkim umacnianiem się, NYSE stabilna bądź w
    górę z... umacnianiem sie(mniejszym lub większym, to zależy od widzimisię
    reżysera)

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 19.12.05, 17:36
    "OK. Zrozumiałem: wg Ciebie płynność WZRASTA.
    (Wg mnie jest dokładnie odwrotnie, czemu napiszę niżej, ale to nie jest
    najistotniejsze, teraz Ci pokaże ze Ty też tak uważasz...)"


    Nie. Gdzie ja tak napisalem?
    Plynnosc spada. Pewnie, ze spada.
    Bo inaczej FED nie ma powodu do interwencji.

    Zreszta to zalezy w ktorej fazie. Bo poczatkowo, jak chcesz miec poziom yields
    rynkowych ponizej FUNDS - to akurat musi plynnosc chwilowo wzrosnac.

  • vice_versa 19.12.05, 07:41
    Wolo, zgadzam się. Dokładnie, collapse POWINIEN już nastąpić. Pisałem o tym i
    to wróżyłem.
    Jeśli NIE NASTĄPIŁ to tylko dlatego, że ten rynek wolny nie jest. Mamy już
    uwaga 18ty miesiąc po podwyżce stóp, a rynki udają, ze tego nie widzą, a
    gospodarka nie odczuwa, w dodatku idą W GÓRĘ! To jest parodia. I tu dochodzimy
    do teorii quasispiskowej, czyli manipulacji rynkowych i zwykłego pompowania w
    rynek pieniędzy publicznych w celu podtrzymania tego rynku na odpowiednim
    poziomie... Cel jest jeden: przyciągnąć jak najwięcej pieniądza z zagranicy a
    potem PRZECENIĆ swoje aktywa.

    Banki kupują te papiery od siebie nawzajem, a indeksy pokazyją że rynek idzie
    w górę. To, wolo, jest taki cyrk, na taką skalę, że my się możemy tylko tego
    DOMYŚLAĆ, żadne wykresy i żadne liczby nie pokażą działania w porozumieniu...

    A rozpad tej zabawy insiderów będzie taki: najpierw PRZESTANĄ podtrzymywać
    giełdę, collapssss, zagraniczni stracą z 30% po czym... zaczną kupować USTBonds
    których emisja właśnie zacznie się zwiększać w związku z koniecznością zmiany
    stóp procentowych w dół. Efekt: zagraniczni zostaną przecenieni dwukrotnie, raz
    na NYSE, drugi raz na USD... Mówię Ci wolo, to jest taka ZABAWA wink

    Podane wykresiki są o tyle rozsądne, że uwzględniają właśnie to, że rynek NIE
    funkcjonuje w oparciu o OCZEKIWANIA rozwoju sytuacji w ciągu najbliższych
    miesięcy, tylko zawsze funkcjonował chwilą bieżącą... W przeszłości mechanizm
    wyglądał DOKŁADNIE tak samo, a MIMO TO rynek zawalał się dopiero w połowie
    okresu ujemnej yield curve... Zgadzam się wolo, że POWINNO być inaczej.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • wolo 19.12.05, 11:39
    Hm, mimo wszystko przecinkowa wersja bardziej mi się podoba, nawet jeżeli on
    maluje nam tu totalną katastrofę z czym akurat bym polemizował bo świat się
    raczej nie zawali a dolar i tak pozostanie najważniejszą walutą a nie jakąś
    totalną szmatą.
    Tak jak to rozumiem Przecinek nie może się pogodzić z tym, że te deficyty są
    takie duże i nie może zrozumieć dlaczego cały świat miałby dopłacać do Ameryki.
    Ja też nie.
    Przecena musi nastąpić. I tutaj też zgadzam się z Przecinkiem, że najprościej
    będzie przecenić dolara. Ruchy cen aktywów finansowych w USD będą wtórne i będą
    wynikać raczej z przeceny dolara - nie na odwrót jak mówisz Ty tzn. najpierw
    giełda potem dolar.
    Tutaj zależności rzeczywiście są bardziej skomplikowane i poniekąd możesz mieć
    rację - atrakcyjność aktywów finansowych w USD dla reszty świata jest napewno
    czynnikiem wspomagającym utrzymywanie nierównowagi, ale ta atrakcyjność musi
    się zmniejszyć - jak to lapidarnie ujął Przecinek: kiedy głupole w Europie to
    zauważą? No i on również dodaje a statystyki pokazują, że Azjaci już się
    opamiętali. I moment kiedy ta atrakcyjność się zmniejszy będzie ostatnim
    dzwonkiem dla USD tak, że w tym sensie masz rację.
    Otóż Europa powoli już to dostrzega - a jak jeszcze stopy w UE zaczną rosnąć
    szybciej niż USA to widoczność jeszcze się poprawi - a tem moment być może mamy
    blisko. Tyle, że to dotyczy raczej short term financing - giełda wcale nie musi
    dużo ucierpieć (dla inwestora w USD, bo dla każdego innego tak), nie muszą też
    ucierpieć obligacje długoterminowe (same as above + niska inflacja). Te aktywa
    ucierpią tylko na tyle na ile spowoduje to spadający dolar - ten musi się
    zwalić.

    --
    Pozdro,
    wolo
  • przycinek.usa 19.12.05, 07:52
    W sumie Vice wynalazl szalenie ciekawy artykul!
    Przypominam sobie jak mowilem o decyzjach monetarnych FED i tym, co sie dzialo
    ze stopa FUNDS przed 2000 rokiem.

    www.federalreserve.gov/fomc/fundsrate.htm
    To warto porownac!


    Od 2Q 2000 - 2Q 2001 mamy 5 kwartalow ciaglego wycofywania sie srodkow z USA i
    odwrocenie sie trendu USD. Tutaj jest bardzo interesujaca sprawa:
    Okazuje sie, ze TERAZ pojawia sie saldo ujemne ZANIM wystepuje szczyt na stopie
    FUNDS.

    Szczyt FUNDS byl w maju 2000 (6.5%) i wlasnie ten kwartal byl juz "pod kreska"!
    Obecnie mamy 3Q 2005 "pod kreska" - a stopa idzie w gore!!!
    Czy to nie jest najlepszy dowod na to, ze Allan sie martwi kursem USD?
    To nie chodzi "o inflacje". Allan ma gdzies inflacje. Gdyby Allanowi chodzilo o
    inflacje, to juz teraz bylby koniec zaciesniania po ostatnim CPI. (z energia)
    Obecnie, po tym kwartale - nie mam watpliwosci, ze Allan gra stopami "pod banki"
    zagraniczne. Tak to wyglada.

    To sa dwa wielkie strumienie sprzecznych sil:
    - import i jego finansowanie, ktorego struktura jest taka, ze latwo nie zniknie.
    - naplyw inwestycji spekulacyjnych z Europy, ktore z racji swojej struktury moga
    sie odwrocic lada moment.

    Teraz te przeplywy rownowaza sie wzajemnie, ale za momencik moga sie
    bezwzglednie zsumowac. I bedzie cyrk na USD. W sumie nie rozumiem takich
    inwestorow jak NBP. Po co oni trzymaja te obligacje USA? Co oni zwariowali?
  • bush_w_wodzie 19.12.05, 14:51

    facet odkryl dwie rzeczy:

    -ze silny spadek gieldy wyprzedza recesje o pol roku

    -ze wycofywanie pieniedzy z gieldy podbija cene obligacji

    nie mam slow wink

    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • przycinek.usa 19.12.05, 17:57
    Nie jecz. Chcialoby Ci sie takie zestawienie robic? Tyle pracy w to wlozyc?
    Zreszta to jest dobre zestawienie. Mozna sobie popatrzec na wykresy i
    przemyslec.

    To jest podobna sprawa do tego FRODORa Yardeniego. Prawda?
    Tamten tez odkryl Ameryke, ze jak banki przestaja kupowac obligacje, to ich
    zaangazowanie nie rosnie. No nie? I wtedy FED poprawia warunki finansowe i
    dollar zwykle sie umacnial. He he he.

    Dla mnie najistotniejsza jest informacja o wzroscie popytu na obligacje o
    srednio 10 miesiecy przed momentem zawalenia sie NYSE. Uwazam, ze warto bylo
    ten artykul zrobic, zeby sie tego dowiedziec.

    Malo tego - jeszcze nie mamy tej "inwersji" bo rentownosc 10 letnich papierow
    jest gdzies kolo 4.44% czyli cwierc procenta powyzej FUNDS.

    Podwyzka FUNDS w styczniu odwroci te stosunki - przy zalozeniu, ze obligacje
    poczatkowo nie zareaguja (to sie nie zdarzy, ale teoretycznie mozna sobie
    pogdybac) Czyli nie popyt a sam ruch stopy juz nam zbliza te wartosci do
    momentu "inwersji" na wykresie. Wez to pod uwage.

    I wez pod uwage, ze jezeli faktycznie wycofywanie pieniedzy z gieldy chwilowo
    podbija plynnosc na obligacjach - to warto sobie takie momenty zapamietac bo
    czasem to nie przejawia sie w zaden sposob na rynku NYSE czego dowodem byl ten
    okres czerwiec 1968-grudzien 1968. Prawda?

    Ogolnie to wszystko potwierdza nam teze o wielkiej pewnosci rynku, calkowitym
    braku strachu (bo jeszcze nikt nie panikuje i nie kupuje obligacji na wariata).

    Jednak masz racje, ze jest to odkrycie kategorii rzuc kamien i patrz - spada!
  • bush_w_wodzie 19.12.05, 21:23
    przycinek.usa napisał:

    > Nie jecz. Chcialoby Ci sie takie zestawienie robic? Tyle pracy w to wlozyc?
    > Zreszta to jest dobre zestawienie. Mozna sobie popatrzec na wykresy i
    > przemyslec.



    zgadza sie. wszystko sie zgadza ze to jest ladnie przygotowane i pracochlonne.
    tylko ze ja nie moge sie dopatrzyc w tym artykule wielkiej odkrywczosci. raczej
    ladna prezentacja tresci dosyc dobrze znanych


    >
    > To jest podobna sprawa do tego FRODORa Yardeniego. Prawda?
    > Tamten tez odkryl Ameryke, ze jak banki przestaja kupowac obligacje, to ich
    > zaangazowanie nie rosnie. No nie? I wtedy FED poprawia warunki finansowe i
    > dollar zwykle sie umacnial. He he he.

    zgadza sie


    >
    > Dla mnie najistotniejsza jest informacja o wzroscie popytu na obligacje o
    > srednio 10 miesiecy przed momentem zawalenia sie NYSE. Uwazam, ze warto bylo
    > ten artykul zrobic, zeby sie tego dowiedziec.

    kurcze. albo ja cos zle orzumiem albo ty.
    tam jest wyraznie powiedziane ze spadek krzywej yield ponizej jeden implikuje
    _recejse_ za 20-50 tygodni

    patrzac na wykresy widze bardzo silna i _trywialna_ korelacje okresu z yield
    ponizej jeden i zwalki na ws. z tymze obydwa te zjawiska typowo zaczynaja sie w
    tym samym momencie. i obydwu nie sposob przeiwdziec. jesli popatrzysz uwaznie na
    wykresy to zauwazych ze krzywa yield wielokrotnie odbija sie od poziomu jeden
    nie przebijajac go. nawet jesli osiaga go pod stromym katem. a priori zblizanie
    sie krzywej yield do jeden ma takie samo znaczenie jak wyhamowanie wzrostow na
    nyse i budowa formacji odrocenia trendu wzrostowego




    >
    > Malo tego - jeszcze nie mamy tej "inwersji" bo rentownosc 10 letnich papierow
    > jest gdzies kolo 4.44% czyli cwierc procenta powyzej FUNDS.
    >

    tylko co z tego? przeciez moze sie odbic.


    > Podwyzka FUNDS w styczniu odwroci te stosunki - przy zalozeniu, ze obligacje
    > poczatkowo nie zareaguja (to sie nie zdarzy, ale teoretycznie mozna sobie
    > pogdybac) Czyli nie popyt a sam ruch stopy juz nam zbliza te wartosci do
    > momentu "inwersji" na wykresie. Wez to pod uwage.

    racja - ale moze nastapic odbicie w rentownosci i skompensowac ta podwyzke z
    nadmiarem. nie mozna traktowac yield obligacji statycznie


    >
    > I wez pod uwage, ze jezeli faktycznie wycofywanie pieniedzy z gieldy chwilowo
    > podbija plynnosc na obligacjach - to warto sobie takie momenty zapamietac bo
    > czasem to nie przejawia sie w zaden sposob na rynku NYSE czego dowodem byl ten
    > okres czerwiec 1968-grudzien 1968. Prawda?


    w tym okresie yield bylo wjatkowo plytko ponizej jeden a s&p najwyrazniej tez
    sie nie mogl zdecydowac.
    >

    > Ogolnie to wszystko potwierdza nam teze o wielkiej pewnosci rynku, calkowitym
    > braku strachu (bo jeszcze nikt nie panikuje i nie kupuje obligacji
    > na wariata).
    >
    > Jednak masz racje, ze jest to odkrycie kategorii rzuc kamien i patrz - spada!


    wlasnie. generalnie ten artykul nie zawiera wielkiego odkrycia. zawiera
    natomiast jedo cenne spostrzezenie: wartosc krzywej yield ponizej jeden jest
    dobrym wskaznikiem bear market w czasie jego trwania. zaleta tego wskaznika jest
    wieksza stabilnosc i mniejsza podatnosc na fluktuacje niz to jest dla samych
    indeksow gieldowych (nieobrobionych analiaza techniczna).


    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • przycinek.usa 19.12.05, 22:04
    "kurcze. albo ja cos zle orzumiem albo ty."

    Kurcze, dziwne.
    Cyt:

    "Recessions have been preceded by yield curve inversions since 1970. The lead
    time averages over 40 weeks."


    "tam jest wyraznie powiedziane ze spadek krzywej yield ponizej jeden implikuje
    _recejse_ za 20-50 tygodni"


    Kurcze, gdzie?
    I po co te "_re_ce_sje_" - czy to ma byc atrakcyjne z wygladu?


    "patrzac na wykresy widze bardzo silna i _trywialna_ korelacje"


    Kurcze, patrzysz na wykresy?
    To interesujace, bo nie wynika z nich nic trywialnego.
    Przypadkowe nasilenie popytu na obligacjach.
    Mozliwe, ze znalazloby sie kilka recesji, kiedy inwersji nie bylo.
    Z tego wynikaloby, ze to nie jest trywialne. Nie?


    "nie mozna traktowac yield obligacji statycznie"


    A kto robi?
    Ja tylko dalem przyklad Tobie, ze nie tylko popyt decyduje o poziomie ceny.
    Decyduje tez FED. A Ty nie zalapales albo zalapales i jak zwykle bawisz sie ze
    mna w ciuciubabke. To powtorze:

    Podwyzka stopy FED powoduje wzrost atrakcyjnosci obligacji w sensie calego
    rynku, bo nastepuje spadek cen obligacji i naplyw nowych kapitalow z zewnatrz.

    To zas powoduje zaangazowanie sie wiekszej ilosci spekulantow/pozyczkodawcow.
    To ma zas dzialanie wzmacniajace rynek i obnizajace roznice yields/FUNDS. To zas
    oznacza, ze nie mozna tak sobie podnosic stopy FUNDS bez konca, bo w ktoryms
    momencie najazd pieniedzy na rynek bedzie tak duzy, ze sie te krzywe przetna i
    yields UST spadnie ponizej FUNDS.

    To zas oznacza, ze nie tylko "panika na NYSE" powoduje popyt na UST ale tez FED,
    ktory podnosi stope za duzo i to WTORNIE powoduje panike na NYSE.
    Czy cos nie tak z moim rozumowaniem, KURCZE, panie Bush, czy moze powtorzyc?


    "w tym okresie yield bylo wjatkowo plytko ponizej jeden a s&p najwyrazniej tez
    sie nie mogl zdecydowac."


    Bo to jest bez znaczenia "plytko", czy "nie plytko".
    Jak masz 0.25% na liczbie rzedu 4 to masz stosunek +/- 0.05 na ilorazie.

    4.5/4.25=1.059
    4.25/4.5=0.945

    i patrz na taki wykres i dojrzyj to! Bo ja tego nie widze.
    sam spadek ponizej 1.1 juz oznacza niebezpieczenstwo recesji.

    Jezeli mialbym sie kategorycznie wypowiadac o tym artykule czy yields/FUNDS jest
    lepszym wskaznikiem od FRODORa - to TAK absolutnie jest lepszy.

    Yields nam cos mowi o rynku w tym sensie, ze mamy szeroki oglad sprawy, podczas
    gdy ten caly FRODOR nie pokazuje nam nic oprocz decyzji Bankow Centralnych.
    Patrzac na FRODOR normalnie tracimy czas. Patrzac na Yields nie tracimy czasu a
    wrecz MUSIMY patrzec na te yields. Bo teraz obligacje kupuja w 90% inwestorzy
    prywatni a BC tylko w 5-10%. I Ty to KURCZE doskonale wiesz, Bush.












  • bush_w_wodzie 19.12.05, 23:00
    przycinek.usa napisał:

    > "kurcze. albo ja cos zle orzumiem albo ty."
    >
    > Kurcze, dziwne.
    > Cyt:
    >
    > "Recessions have been preceded by yield curve inversions since 1970. The lead
    > time averages over 40 weeks."
    >
    >
    > "tam jest wyraznie powiedziane ze spadek krzywej yield ponizej jeden implikuje
    > _recejse_ za 20-50 tygodni"
    >
    >
    > Kurcze, gdzie?
    > I po co te "_re_ce_sje_" - czy to ma byc atrakcyjne z wygladu?
    >

    nie. podkreslenie mialo sluzyc ppowiedzi na twoja teze:


    > Dla mnie najistotniejsza jest informacja o wzroscie popytu na obligacje o
    > srednio 10 miesiecy przed momentem zawalenia sie NYSE. Uwazam, ze warto bylo
    > ten artykul zrobic, zeby sie tego dowiedziec.

    _recesja_ w odroznieniu o _zwalki_na_nyse_

    a z tymi 20 tygodniami to rzeczywiscie moja nadinterpretacja wykresow


    >
    > "patrzac na wykresy widze bardzo silna i _trywialna_ korelacje"
    >
    >
    > Kurcze, patrzysz na wykresy?
    > To interesujace, bo nie wynika z nich nic trywialnego.
    > Przypadkowe nasilenie popytu na obligacjach.


    przeciez pisze ze nieprzypadkowe. zwalka na nyse i wzrost popytu na bonds to dwa
    objawy tego samego ruchu pieniadza. ta prosta prawda moze byc czasami
    zaciemniona jakims dodatkowym silnym czynnikiem.

    np interesujacy jest przypadek roku 1987. crash bez ostrzezenia - czysto
    techniczny. ponoc skutek teog ze pozwolono komputerom grac na gieldzie bez
    nadzoru he he he


    > Mozliwe, ze znalazloby sie kilka recesji, kiedy inwersji nie bylo.

    a znalazloby sie po roku 1960?


    > Z tego wynikaloby, ze to nie jest trywialne. Nie?

    a nie jest?


    > "nie mozna traktowac yield obligacji statycznie"
    >
    >
    > A kto robi?
    > Ja tylko dalem przyklad Tobie, ze nie tylko popyt decyduje o poziomie ceny.
    > Decyduje tez FED. A Ty nie zalapales albo zalapales i jak zwykle bawisz sie ze
    > mna w ciuciubabke. To powtorze:


    zalapalem tylko pisze nazjwyrazniej zbyt skrotowo. chodzi o to ze stopa fed (i
    jej oczekiwane ruchy) wplywaja na rentownosc bonds. stad mozna sie spodziewac ze
    yields obligacji wzrosnie przed styczniowym posiedzeniem fed. moze wlasnie na to
    czekaja ci europejscy spekulanci z ktorych sie tak smiejesz?

    >
    > Podwyzka stopy FED powoduje wzrost atrakcyjnosci obligacji w sensie calego
    > rynku, bo nastepuje spadek cen obligacji i naplyw nowych kapitalow z zewnatrz.
    > To zas powoduje zaangazowanie sie wiekszej ilosci spekulantow/pozyczkodawcow.
    > To ma zas dzialanie wzmacniajace rynek i obnizajace roznice yields/FUNDS.


    mysle ze tu moge wyrazic nastepujaca watpliwosc. jesli pieniadz drozeje
    globalnie to w pierwszym przyblizeniu drozeje w tym samym stopniu dla panstwa
    jak i dla innych podmiotow. sama podwyzka stop ne powinna zmienosc yield w
    pierwszym przyblizeniu. znacznie wieksze znaczenie dla krzywej yield powinna
    miec ocena perspektyw zyskow firm i stanu gieldy.


    > To zas oznacza, ze nie mozna tak sobie podnosic stopy FUNDS bez konca,
    > bo w ktoryms momencie najazd pieniedzy na rynek bedzie tak duzy, ze sie
    > te krzywe przetna i yields UST spadnie ponizej FUNDS.


    boje sie ze mieszasz przyczyne ze skutkiem. stopy podnosi sie nie dlatego ze
    jest za malo pieniadza (w stosunku do wartosci) tylko dlatego ze jest go za duzo

    >
    > To zas oznacza, ze nie tylko "panika na NYSE" powoduje popyt na UST ale
    > tez FED, ktory podnosi stope za duzo i to WTORNIE powoduje panike na NYSE.
    > Czy cos nie tak z moim rozumowaniem, KURCZE, panie Bush, czy moze powtorzyc?
    >

    mysle ze nalezy raczej zastanowic sie spokojnie czy naplyw funduszy na rynek
    obligacji i odplyw z gieldy to sa dwa rozne zjawiska czy dwa przejawy jednego
    zjawisko. kwestia przyczyn - czyli stopy fed - to druga sprawa. nie kwestionuje
    ze stopa fed ma wplyw na wywolanie ruchu z akcji do obligacji (lub vice versa).


    >
    > "w tym okresie yield bylo wjatkowo plytko ponizej jeden a s&p najwyrazniej tez
    > sie nie mogl zdecydowac."
    >
    >
    > Bo to jest bez znaczenia "plytko", czy "nie plytko".
    > Jak masz 0.25% na liczbie rzedu 4 to masz stosunek +/- 0.05 na ilorazie.
    >
    > 4.5/4.25=1.059
    > 4.25/4.5=0.945
    >
    > i patrz na taki wykres i dojrzyj to! Bo ja tego nie widze.
    > sam spadek ponizej 1.1 juz oznacza niebezpieczenstwo recesji.
    >
    > Jezeli mialbym sie kategorycznie wypowiadac o tym artykule czy
    > yields/FUNDS jest lepszym wskaznikiem od FRODORa - to TAK absolutnie
    > jest lepszy.
    >
    > Yields nam cos mowi o rynku w tym sensie, ze mamy szeroki oglad sprawy, podczas
    > gdy ten caly FRODOR nie pokazuje nam nic oprocz decyzji Bankow Centralnych.
    > Patrzac na FRODOR normalnie tracimy czas.


    zgoda


    > Patrzac na Yields nie tracimy czasu a
    > wrecz MUSIMY patrzec na te yields. Bo teraz obligacje kupuja w 90% inwestorzy
    > prywatni a BC tylko w 5-10%. I Ty to KURCZE doskonale wiesz, Bush.
    >

    porozmawiajmy jednak o tym wykresie. przypatrz sie na pierwsze 5 lat lat 80-tych
    90-tych i ostatnie 5 lat. pattern jest ten sam - choc efektywna stopa fed spada
    z dekady na dekade i to jest jedyna roznica. widzisz te czerwone kropeczki w
    okolicach 1985 i 1995? widzisz jakis totalny krach w danych pkb czy na gieldzie
    w polowie ktorejs z tych dekad?

    moj sceptycyzm jest glownie skierowany przeciw wnioskowaniu:

    yield zbliza sie do 1 -> za 40 tygodni mamy totalny krach na nyse

    nie twierdze ze to niemozliwe. byc moze nawet ryzyko takego scenariusza troche
    rosnie. sugeruje jedynie ze to ryzyko w swietle tego wykresu jest niewielkie.
    sporo ponizej 50%.

    to co mnie natomiast niepokoi to wciaz i nieodmiennie jest skala amerykanskiego
    ca oraz balon na rynku nieruchomosci (zwiazany z poziomem dlugu gospodarstw).
    ale tego akurat na tym wykresie nie widze.


    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • bush_w_wodzie 19.12.05, 23:07
    przepraszam za zupelnie skandaliczne literowki w ostatnim poscie. pospiech
    pospiechem ale co za duzo to nie zdrowo. musze sie troche pilnowac


    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • przycinek.usa 19.12.05, 23:19
    jak chcesz, to ci ten post wykasuje...
    He he he he.

  • przycinek.usa 19.12.05, 23:19
    "> To zas oznacza, ze nie mozna tak sobie podnosic stopy FUNDS bez konca,
    > bo w ktoryms momencie najazd pieniedzy na rynek bedzie tak duzy, ze sie
    > te krzywe przetna i yields UST spadnie ponizej FUNDS.


    boje sie ze mieszasz przyczyne ze skutkiem. stopy podnosi sie nie dlatego ze
    jest za malo pieniadza (w stosunku do wartosci) tylko dlatego ze jest go za duzo"


    Sluchaj:
    Jak spada cena obligacji, to czy staja sie mniej atrakcyjne, czy bardziej
    atrakcyjne?

    Jak wzrasta stopa, to obligacje spadaja czy wzrastaja?

    A jesli tak sie dzieje, to czy nastepuje NAPLYW pieniedzy na rynek obligacji,
    czy odplyw pieniedzy z rynku obligacji?

    Teraz po tych pytaniach pomocniczych - najwazniejsze:

    Kiedy rentownosc obligacji spada najbardziej?
    Kiedy rentownosc obligacji jest najbardziej zblizona do FUNDS?







  • bush_w_wodzie 19.12.05, 23:29
    przycinek.usa napisał:

    > "> To zas oznacza, ze nie mozna tak sobie podnosic stopy FUNDS bez konca,
    > > bo w ktoryms momencie najazd pieniedzy na rynek bedzie tak duzy, ze sie
    > > te krzywe przetna i yields UST spadnie ponizej FUNDS.
    >
    >
    > boje sie ze mieszasz przyczyne ze skutkiem. stopy podnosi sie nie dlatego ze
    > jest za malo pieniadza (w stosunku do wartosci) tylko dlatego ze jest go
    > za duzo"
    >
    >
    > Sluchaj:
    > Jak spada cena obligacji, to czy staja sie mniej atrakcyjne,
    > czy bardziej atrakcyjne?
    >

    trudne pytanie bo mozna je rozumiec na 2 przeciwstawne sposoby

    jesli obligacje sa tansze to sprzedawca oferuje je po coraz atrakcyjniejszych
    cenach bo kupiec jest nimi mniej zainteresowany. czyli sprzedawca daje
    atrakcyjniejsze warunki


    >
    > Jak wzrasta stopa, to obligacje spadaja czy wzrastaja?
    >


    spadaja ceny a rosna rentownosci



    > A jesli tak sie dzieje, to czy nastepuje NAPLYW pieniedzy na rynek obligacji,
    > czy odplyw pieniedzy z rynku obligacji?


    jesli rentownosc rosnie to nastepuje odplyw. jesli cena rosnie to naplyw.


    >
    > Teraz po tych pytaniach pomocniczych - najwazniejsze:
    >
    > Kiedy rentownosc obligacji spada najbardziej?


    wtedy gdy naplywa duzo pieniadza na ten rynek


    > Kiedy rentownosc obligacji jest najbardziej zblizona do FUNDS?


    z wykresow wynika ze jest to skorelowane z momentem zmiany trendu na nyse




    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • przycinek.usa 20.12.05, 00:02
    "jesli rentownosc rosnie to nastepuje odplyw. jesli cena rosnie to naplyw."

    No niby na chlopski rozum ceny rosna jak jest popyt ale zastanow sie jeszcze raz.

    Przeciez napisales, ze skoro FED podnosi stope, to znaczy, ze jest nadplynnosc.
    I ustalilismy, ze jak FED podnosi stope, to rentownosc wzrasta.
    A dlaczego?

    I jezeli twierdzisz, ze nastepuje odplyw, to gdzie "odplywa"?
    Bo skoro rentownosc "wzrasta" i jak mowisz - jest "odplyw" to chyba na "NYSE"?
    Nie? Paradoks? A jest odwrotnie.

    A zreszta - proponuje to zostawic, bo to mi podnosi ilosc wypowiedzi w watku, a
    ja wole, zeby tu byl taki rejestr wydarzen - zamiast dyskusji o obligacjach.

  • bush_w_wodzie 20.12.05, 00:17
    przycinek.usa napisał:

    > "jesli rentownosc rosnie to nastepuje odplyw. jesli cena rosnie to naplyw."
    >
    > No niby na chlopski rozum ceny rosna jak jest popyt ale zastanow sie jeszcze
    > raz.
    >
    > Przeciez napisales, ze skoro FED podnosi stope, to znaczy, ze
    > jest nadplynnosc.


    jesli mam napisac na ten temat precyzyjnie to napisze tak: jesli fed podnosi
    stope to oznacza ze popyt na pieniadz (czyli kredyt) rosnie lub fed oczekuje ze
    bedzie rosl

    rosnacy popyt na pieniadz oznacza ze tanieja obligacje czyli rosnie ich
    rentownosc. oplaca sie bankom sprzedac obligacje na rynku i dac kredyt lub kupic
    akcje. gdyby stopa fed za tym nie nadazala (a raczej tego nie wyprzedzala) to by
    stwarzalo mozliwosci do latwego zysku kosztem bankow i pozycji dolara


    > I ustalilismy, ze jak FED podnosi stope, to rentownosc wzrasta.
    > A dlaczego?


    bo pieniadz staje sie drozszy.


    > I jezeli twierdzisz, ze nastepuje odplyw, to gdzie "odplywa"?

    na gielde i na srodki do kredytowania

    przy czym slowo `odplywa' jest tu o tyle umowne ze ust emituje nowe obligacje i
    wiec dla wzrostu ceny wystarczy ze pieniadza przyplywa mniej niz obligacji


    > Bo skoro rentownosc "wzrasta" i jak mowisz - jest "odplyw" to chyba na "NYSE"?
    > Nie? Paradoks? A jest odwrotnie.
    >

    nie rozumiem

    > A zreszta - proponuje to zostawic, bo to mi podnosi ilosc wypowiedzi w
    > watku, a ja wole, zeby tu byl taki rejestr wydarzen - zamiast dyskusji
    > o obligacjach.


    no to przepraszam. szkoda ze wczesniej nie zaznaczyles ze dyskusja jest tutaj
    niemile widziana. zaoszczedzilbym mnostwo czasu.


    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • przycinek.usa 20.12.05, 03:03
    "no to przepraszam. szkoda ze wczesniej nie zaznaczyles ze dyskusja jest tutaj
    niemile widziana. zaoszczedzilbym mnostwo czasu."


    O rany. Nie mow mi o oszczedzaniu czasu, bo to ja powinienem na to narzekac.
    Wiecej cierpliwosci, prosze. Dobra? OK?


    "jesli mam napisac na ten temat precyzyjnie to napisze tak: jesli fed podnosi
    stope to oznacza ze popyt na pieniadz (czyli kredyt) rosnie"


    NIE. Jak FED podnosi stope to popyt na pieniadz (kredyt) spada.
    He he he. Ciekawa sprzecznosc lingwistyczna! Prawda? Bo Ty miales na mysli to,
    ze najpierw kredyty za bardzo rosna a potem FED podnosi a ja rozwazam tak jak
    sie powinno to rozwazac - czyli FED podnosi stope - a na rynku akcja kredytowa
    zwalnia bo POPYT NA KREDYT MALEJE. Czyli przyczyna-skutek. Rozwazamy decyzje FED
    i TO CO SIE PO NICH DZIEJE NA RYNKU. OK? Bo inaczej do ladu z tym nie dojdziemy.

    "na gielde i na srodki do kredytowania"

    Zastanow sie jeszcze raz. Uwaznie. Bo tu lezy pewien paradoks.

    "jesli rentownosc rosnie to nastepuje odplyw. jesli cena rosnie to naplyw"

    - jest odwrotnie! (A dokladnie to tutaj sa dwa zjawiska i trzeba stosowac ten
    stosunek yields/FUNDS)


    Popatrz:
    Zwykle, jezeli FED podnosi stope - to znaczy, ze FED uznal, ze podaz pieniadza W
    GOSPODARCE jest ZBYT DUZA i oznacza to rownoczesnie, ze ograniczajac stopami
    poziom kredytow w gospodarce - kreujemy nadplynnosc na rynku obligacji.
    Nastepuje wtedy przeplyw pieniedzy na rynek obligacji.

    Wzrost stopy FUNDS - powoduje spadek akcji kredytowej w gospodarce a
    spadek stopy FUNDS - powoduje wzrost akcji kredytowej w gospodarce.

    Spadek akcji kredytowej = nadplynnosc rynku obligacji. Czyli - wzrost stopy
    FUNDS powoduje odplyw pieniedzy z kredytow i z rynku akcji NYSE na rynek
    obligacji. A wzrost akcji kredytowej = wzrost yields obligacji! (Tak zreszta
    napisales)

    Stopa FUNDS spada = Wiekszy popyt ludnosci na kredyt = wiekszy popyt na pieniadz
    na rynku miedzybankowym = spadek portfela inwestycyjnego bankow = spadek
    plynnosci rynku obligacji = podaz obligacji = wzrost yields.
    Dlatego popyt na pieniadz oznacza wzrost yields!
    I odwrotnie - Stopa FUNDS rosnie = spadek akcji kredytowej bankow = popyt na
    rynku obligacji rosnie = rosnie nadplynnosc bankow = spadek stosunku
    yields/FUNDS! (I tutaj wkladam * - bo to jest najwazniejszy fragment - skoro
    jest popyt na rynku obligacji - bo oznacza przewage kupujacych, to dlaczego
    spadaja obligacje?!)

    Gdyby ludzie pozyczyli trylion dolarow w miesiac, to yields poszlyby w gore o 5%
    w ciagu miesiaca. Yields spadaja, poniewaz NIKT nie chce pozyczac i limit
    calkowitego zadluzenia w gospodarce osiagnal pewna granice GDP, powyzej ktorej
    znalesc kredytobiorce jest niezwykle trudno! I dlatego banki zagraniczne tak
    chetnie finansuja Marcinkiewiczowi jego wymazony deficycik.

    "rosnacy popyt na pieniadz oznacza ze tanieja obligacje czyli rosnie ich
    rentownosc."

    Hmm. No tak, ale teraz w 2005 akcja kredytowa spada, czyli popyt na pieniadz
    spada i obligacje tez tanieja. Czyli rosnie ich rentownosc. A przeciez popyt na
    kredyt spada! O! Potrafisz to wytlumaczyc?


    Reasumujac:
    A co to wszystko oznacza?
    Ano w styczniu, kiedy rynek uzna, ze cykl podwyzek FUNDS dobiegl konca na 4.5% i
    taniej obligacji juz sie nie kupi - wtedy wszystkie banki rzuca sie do kupowania
    obligacji i stopa Yields spadnie ponizej FUNDS. I wtedy za 10 miesiecy wystapi
    recesja. BO NA RYNEK NIE BEDZIE DOPLYWAL PIENIADZ a agregat M1 jest w stagnacji.

    Czyli w tydzien po decyzji FOMC w styczniu 2006 nastapi ta inwersja z wykresu,
    ktory jest w tym artykule zacytowanym przez ViceVersa.
  • szutnik 20.12.05, 06:53
    Taka sobie gadka Paula Mc Culleya z PIMCO z...królikiem. Co roku raz w roku tak
    sobie gadają.W tym roku dużo gadają o MEWach. Nie wiem jak Wy, ja chętnie
    czytam - ludzie z PIMCO zawsze mają coś ciekawego do powiedzenia:
    www.investorsinsight.com/otb_va_print.aspx?EditionID=245
    P.S. Przycinek, tego nie pisał John Mauldin smile, on tylko jest redaktorem (to
    nie było złośliwe, więc się nie gniewaj, proszę. To tylko drobne przypomnienie).


    To mój ostatni post w tym roku, więc życzę Wszystkim Wesołych Świąt i Do Siego
    Roku 2006.
    PZDR.
    --
    "Spodnie za krótkie, koszula za długa.
    Uśmiechając się do samego siebie, próbuję iść prosto."
    Ryokan Taigu (1758 - 1831)
  • polarbeer 20.12.05, 14:29
    Swietny link. Jako miejascowy goldbug szczegolnie podoba mi sie ta wymiana:

    >>>
    MLF: And gold? And commodities more generally?

    PM: Hard to tell, as weaker global aggregate demand growth says lower, while a
    lower dollar says higher. Kind of a push would be my guess, but only a guess.
    <<<

    Ten sposob widzenia przez tak waznych ludzi gwarantuje ze jestesmy jeszcze
    bardzo daleko od konca wspinaczki zlota... Reflexive demand hasn't arrived yet.
    <g> Ja nadal zastanawiam sie czy sprzedam dom w przyszlym roku czy nie...

  • przycinek.usa 20.12.05, 20:55
    Oni tego nie widza. A to takie proste.

    My sobie tu gadu gadu, a rynek reaguje na informacje z przeszlosci. Nie ma
    myslenia perspektywicznego. Rynek jest bezwladny. Kazdy patrzy na decyzje
    sasiada. Nikt sie nie przejmuje i wszyscy tkwia w takim snie - albo moze lepiej
    w takiej blogiej hipnozie dobrobytu. Zaczeli budowac wiecej domow? Hurra! Musi
    byc dobrze! Nikt nie mysli, ze ceny nowych domow juz spadaja, ze to jest presja
    na assets i mozliwosc powstania zatoru. Wazne, ze liczba jest wieksza jak dotad!

    Ja sie pytam - czego oni wszyscy sie spodziewali? Skoro jest szczyt na rynku
    nieruchomosci i wszyscy developerzy sprzedaja rekordowe ilosci domow, to
    przeciez oczywiste, ze beda chciec budowac coraz wiecej, bo to jest taki biznes.
    I to sie zle skonczy!

    A przeciez to jest takie proste!

    1) Na rynku jest ogromna plynnosc! Mowia o tym wszyscy. Dziennikarze pisza
    artykuly, jak duzo jest pieniedzy i ze nie ma co z nimi zrobic. Nie ma w co je
    inwestowac - tyle tego! Dlatego jada pieniadze kontenerami do Polski i Europy
    wschodniej.

    2) Kazdy inwestor wie, co sie dzieje z obligacjami na koncu cyklu podwyzek stop.
    To jest oczywiste. Wszyscy czekaja na to, ze w koncu Greenspan powie:
    "Panowie, konczymy podwyzki". I to moze bedzie w styczniu, a moze bedzie w
    marcu, a moze w maju. I w ktoryms momencie tak sie stanie. Ja uwazam, ze to
    bedzie w styczniu. Wtedy rynek dostanie taka informacje. I ta informacja
    oznacza, ze KONIEC SPADKU OBLIGACJI. Proste? No pewnie, ze proste!

    I co sie wtedy stanie z ta rekordowa plynnoscia w USA? Co zrobia banki z ta gora
    pieniedzy? Te wszystkie banki w USA, ktore maja nadplynnosc, ktore nie wiedza co
    z pieniedzmi zrobic - rzuca sie do kupowania obligacji, bo to jest koniec
    zaciesniania FED! Koniec spadku obligacji! Dolek! Trzeba kupowac na wariata! I
    co sie stanie? Ano ceny obligacji pojda zaraz w gore od tego. I co wtedy zrobia
    banki? Banki pomysla tak: "nic nam nie grozi, bo FED powiedzial, ze nie bedzie
    publikowac M3 od marca, a wiec jak obligacje spadna, to FED je kupi i nie bedzie
    strat i nie ma strachu!" Proste? Pewnie, ze proste!

    Bo banki USA nie przejmuja sie kursem USD bo maja depozyty USD. Proste?
    I banki beda dalej kupowac UST, bo beda mialy w dupie ryzyko!
    I yields beda spadac, spadac, spadac. Az ponizej FUNDS.

    I wtedy nagle okaze sie, ze spready sa mniejsze jak gdziekolwiek indziej.
    PROSTE? Pewnie, ze proste!

    I co sie wtedy stanie? Ano nagle okaze sie, ze UST w USA jest mniej atrakcyjne
    inwestycyjnie jak w Europie i strumien spekulantow z Londynu WYSCHNIE.
    Proste? A pewnie, ze proste!

    I co sie wtedy stanie?

    Ano spekulanci, ktorzy tutaj zostali dodadza sobie 2+2 i wykombinuja, ze skoro
    jest deficyt wymiany handlowej na poziomie 230 miliardow kwartalnie a nowa kasa
    nie naplywa - to trzeba spierdalac. Proste? Jasne, ze proste!

    A kiedy to bedzie?
    A to bedzie albo w styczniu, albo w marcu, albo w maju.
    Bo do tego potrzeba tylko jednego komunikatu FOMC!

    A ja pisze o tym, pisze o tym i pisze z wyprzedzeniem pol roku aby kazdy to
    przeczytal i zrozumial i zdarzyl uciec.

    Uwazam, ze najbardziej prawdopodone jest to w marcu, poniewaz wtedy jest
    najwyzsze prawdopodobienstwo wystapienia szczytu na stopie.
    Greenspan bedzie trzymal rynek w niepewnosci do samego konca i nastepnego
    meeting FOMC. A koniec podwyzek stopy bedzie w styczniu. I rynek przekona sie w
    marcu. I wtedy w tym okresie nastapi ta wasza "inwersja yields".

    I w marcu bedzie od tego krach na USD.

    I taki bedzie koniec tej calej bajki, o ktorej ja tu pisze i co mnie zaczyna
    coraz bardziej denerwowac, bo rynek tego zupelnie nie rozumie i reaguje jak
    pijany zajac - umacniajac USD - co jest zupelnie nieuzasadnione ani
    fundamentalnie, ani technicznie, ani timingiem. To sa w ogole jakies jaja!
    I jeszcze Wy mi tu dajecie jakies rzewne rozmowki o jakims zlocie, co moze
    spadnie, albo nieurosnie. Co za paranoja!

    Ten caly system finansowy wlasnie wam sie przewraca, Yen umocnil sie pionowo w
    dwa dni czym doprowadzil czesc rynku do wielkich strat - bo sie Azjaci juz
    skapowali co jest grane, juz spierdalaja, juz sie carry trade skonczyl z yenem,
    a wy w Europie snicie sobie o tym, ze w przyszlym roku bedzie 30 miliardow PLN
    deficytu budzetowego. A guzik bedzie! Bedziecie mieli taka sytuacje, ze PIES Z
    KULAWA NOGA TAM SWOICH PIENIEDZY NIE ZAWIEZIE.

    Po prostu sprawy sobie nie zdajecie z tego, co sie wlasnie szykuje!















  • bush_w_wodzie 21.12.05, 10:23
    prawie ze wszsytkim sie zgadzam w ciagu twojego rozumowania.

    konczy sie cykl zaciesniania polityki pienieznej
    timing ktory podales jest ok
    to spowoduje lekka przecene obligacji
    yield prawdopodobnie spadnie ponizej 1
    prawdopodobnie spadek kursow dolara
    prawdopodobnie korekte na ws
    wzrost cen zlota
    moze nawet spadek cen nieruchomosci (opozniony efekt podwyzek)
    slabsze wyniki gdp


    ale to wszystko jeszcze nie implikuje krachu.

    dlaczego sadzisz ze bedzie krach?


    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • przycinek.usa 21.12.05, 20:43
    > konczy sie cykl zaciesniania polityki pienieznej
    > timing ktory podales jest ok
    > to spowoduje lekka przecene obligacji

    Najpierw obligacje ida do gory, bo jest najazd popytu bankow i wtedy yields
    spadaja. Dzieje sie tak dlatego, ze inwestycje gieldowe wydaja sie byc
    ryzykowne, bo przeciez kupuje sie "przyszlosc" a ponadto jest zbyt duzo
    pieniedzy. No i naturalnie stopa procentowa jest atrakcyjna np. w porownaniu do
    takich obligacji Japonskich.


    > yield prawdopodobnie spadnie ponizej 1

    Jak obligacjie ida do gory - to wtedy spada stosunek yields/FUNDS.

    > prawdopodobnie spadek kursow dolara


    Prawdopodobnie? Hm. - NA PEWNO!


    > prawdopodobnie korekte na ws
    > wzrost cen zlota
    > moze nawet spadek cen nieruchomosci (opozniony efekt podwyzek)
    > slabsze wyniki gdp
    >
    >
    > ale to wszystko jeszcze nie implikuje krachu.
    >
    > dlaczego sadzisz ze bedzie krach?


    Krach i zalamanie dolara!

    Sluchaj, wyobraz sobie porownanie do rzeki:
    Tak jak w szkole sredniej ucza pradu - porownujac do rury z woda.

    Mamy waskie gardlo rynku FOREX, ktory "przepuszcza" tylko okolo 5% realnych
    transakcji. To jest wielkosc MAKSYMALNA - ja oceniam to prywatnie na okolo 2-3%
    - ale to jest moje prywatne zdanie. Oficjalnie uznaje sie, ze 5% - a reszta to
    ciagle spekulacje bankow, funduszy, itp.

    Wyobraz sobie teraz strumien pieniedzy jak rzeka - plynacych w dwie strony -
    80 miliardow miesiecznie na zakupy plynie w jedna strone a w druga strone plynie
    strumien "inwestycji". Te strumienie sie znosza, ale stanowia o wiekszosci z
    tych 2-5% wymiany na FOREXie wypelniajac te waskie gardlo FOREXu.

    Strumien "na zakupy" - to saldo current account - bedacy bardzo stabilnym
    importem strukturalnym - zniwelowanie tej "nadwyzki" jest niezwykle trudne i
    prawie niemozliwe bez zmiany kursu USD.

    Strumien "inwestycji" to byl przez dlugi okres czasu pieniadz "pusty" - czyli
    kreowany przez Azjatyckie Banki Centralne w celu walki z deflacja i zalewania
    swoich rynkow wewnetrznych walutami. Ten strumien wynosil okolo 30-40%
    calkowitej liczby "inwestycji" i byly to po prostu pieniadze z sufitu w tym
    sensie, ze do Azji wedrowaly zapisy elektroniczne o posiadaniu obligacji i same
    obligacje a w Azji przybywalo Yenow, Yuanow i calej reszty - nawet nie chce mi
    sie wymieniac. To rownowazylo deficyt CA do 2004 roku.

    TERAZ strumien ten zmniejszyl sie do okolo 10% "inwestycji" miesiac do miesiaca
    a reszta tej rzeki forsy to prywatne inwestycje w tym petrodolary Arabow
    inwestowane za posrednictwem funduszy powierniczych z Londynu i bankow
    centralnych z np. Polski. - ))

    Te pieniadze plyna tak dlugo jak dlugo wystepuje dysproporcja w yields i
    "przekonanie" do "wartosci" USD i "stabilnosci" USA.

    Te dwie ostatnie sa najwazniejsze, bo nikt nie pozycza pieniedzy bez wiary i
    zaufania w kredytobiorce i jego "tenders".

    Przyczyna krachu lezy w tych wlasnie pieniadzach i w waskim gardle FOREX-owym.
    Rzeka pieniedzy wyplywajacych z USA nie ma szans wyschnac, ale strumien
    "inwestycji" znacznie spadnie po Nowym Roku, bo po pierwsze znikna naplywy
    wynikajace z Job Creation Act. To zmniejszy TIC o dobry kilkadziesiat miliardow,
    dalej nastapi wzrost obligacji i spadek atrakcyjnosci wzglednej UST i to
    zmniejszy naplyw o kolejne kilkadziesiat miliardow miesiecznie. Wtedy wartosci
    "naplywu" zbliza sie niebezpiecznie do wielkosci deficytu CA i pozostali gracze
    zacznal wpadac w panike. Do tego czasu kurs USD bedzie juz lecial, bo 3Q 2005
    pokazuje deficyt wymiany finansowej USA-reszta swiata co wystepuje pod oficjalna
    nazwa "statistical discrepancy". Do tego dochodzi oczywiste zjawisko ucieczki
    kapitalow z USA przez korporacje USA - ktore najlepiej wiedza co sie dzieje.

    I teraz w momencie, kiedy okaze sie nieuchronne, ze USD jednak spadnie, bo nie
    ma cudow i zadnej "szarej materii" - to nagle zacznie wymieniac USD caly swiat.
    Jest tego sporo - bo zgodnie z raportem banku international settlements udzial
    USD w trasnakcjach wymiany wynosi obecnie okolo 88%. Wszyscy maja dolary i
    wszyscy beda chcieli sie ich pozbyc!

    Wtedy okaze sie, ze nagle do sprzedazy jest wiecej dolarow, jak FOREX jest w
    stanie wymianic. Na kurs beda bowiem wplywac nie saldo wymiany handlowej ale
    saldo wymiany pomiedzy bankami na calym swiecie.

    Wedlug mnie spadek dolara bedzie straszny. Nie ma tutaj zadnego hamulca, zadnej
    rady nadzorczej gieldy, ktora zawiesilaby notowania, nie ma scentralizowanego
    systemu notowan - tylko banda bankow handlujacych "over the counter" przez
    telefon na calym swiecie. I spadek bedzie sie odbywal bez wzgledu na wszystko,
    jak czolg - bedzie nizej i nizej az wszyscy uznaja, ze dalej juz spasc nie moze.
    A to moze byc np. 3USD do EUR.

    Pamietaj o tym, ze dolarow przbedzie, bo wiekszosc tych dolarow - to beda
    obligacje foreigners "spieniezone" przez FED po marcu 2006. Nikt tego nie bedzie
    chcial trzymac, bo nie wiadomo ile tego bedzie w obiegu. Tym razem FED
    'wykreuje' pieniadze, tak jak dotad robil to BOJ i BoCH.
    I to jest troche inny kaliber operacji. Troche wiekszy zawodnik i troszke
    wieksze potrzeby. Dlugi rzadu federalnego zostana blyskawicznie splacone w
    krotkim czasie a wszystkie tandetne Chinskie "badziewia" produkowane z mysla o
    Amerykanach - podrozeja 3-krotnie. wtedy stopa procentowa podskoczy do sufitu na
    powiedzmy 15% i Bernanke bedzie zrzucal forse z Helikopterow w asyscie Gwardii
    Narodowej pod bronia, jak Amerykanie wyjda ze swoimi gunami na ulice
    Amerykanskich miast.

    A Mr. Putin ma na to raport swoich chlopakow - od dawna na to czekal i przykreci
    Polsce srube jak nigdy dotad, a Polska straci sojusznika - tak - jak zawsze
    dzialo sie to w Historii.

    Byc moze Polska zle zrobila poswiecajac sie w walce "o Ukraine" - bo mozliwe, ze
    graniczenie z Rosja byloby bardzo korzystne z handlowego punktu widzenia.
    No ale to jest inna bajka.













  • vice_versa 21.12.05, 23:11
    Lubię Twoje posty, bo nie ograniczają się do suchych stwierdzeń a kipią życiem,
    logiką i sekwencją wydarzeń... Nawet jeśli w niektórych punktach się różnimy,
    to i tak wyrazy uznania dla Twojej pracy twórczej tu na forum.

    A różnimy się w kilku kwestiach. Ty przycinku uważasz, że:
    1. wszystko zacznie się od spadku USD a wąskim gardłem jest FOREX.
    Ja uważam, że spadek USD zacznie się od spadku na NYSE, a po którym nastąpi
    zmiana kierunku stóp. Do tego czasu stopy w górę, dolar w górę, złoto w górę.
    Nawet NYSE może pójść lekko w górę (ok10%), bo przecież ten napływ pieniądza do
    USA musi iść w coś, a to na pewno nie będą obligacje. Właśnie po to zacieśnia
    się politykę monetarną, żeby forignerzy MUSIELI kupować papierki które wkrótce
    ulegną przecenie.

    2. ostatnia podwyżka stóp FED będzie w styczniu, w lutym przerwa, w marcu
    Bernanke ogłasza, że już dosyć tych podwyżek i sam z siebie zmienia trend stóp.

    Ja uważam, że podwyzki jeszcze potrwają od 6-12mc, w zależności od tego w
    którym momencie NYSE się załamie. Deflacji nie można robić w nieskończoność, w
    którymś momencie strumień pieniędzy z zagranicy przyschnie na tyle, że nie
    będzie się już dalej opłacało podtrzymywać NYSE i zaprzestaną "operacji rynku
    otwartego". I to zaprzestanie interwencji pozwoli rynkowi runąć. Najsilniejszy
    wyjdzie z rynku kiedy zrealizuje cel...

    Wtedy wielkie ryby z jeszcze większymi cygarami będą już miały pełne kieszenie
    złota i opcji put. To co się stało i dzieje nadal ze złotem w ciągu ostatnich 3
    tyg jest zupełnie nieprawdopodobne. I jak z tymi kontraktami na złoto, wszedłeś
    w nie tak jak zapowiadałeś?

    > Te pieniadze plyna tak dlugo jak dlugo wystepuje dysproporcja w yields i
    > "przekonanie" do "wartosci" USD i "stabilnosci" USA.

    Moim zdaniem FOREX upadnie dopiero wtedy gdy to "przekonanie" o "stabiloności"
    wyparuje wraz z krachem NYSE. W warunkach wzrastających stóp procentowych musi
    być jakiś czynnik spustowy, jakis trigger dla tego spadku USD.

    Naprawdę polecam przestudiowanie relacji stopy FED i zachowania NYSE w latach
    1985-1987-1988. Ta obniżka stóp po krachu była, ale trwała rok, do momentu do
    którego stopy wróciły do poziomu sprzed krachu. Teraz to nie będzie rok, ale 2
    lata, i właśnie wtedy kiedy Chiny ostatecznie się udławią własną produkcją i
    kompletnie utracą płynność stopy FED znajdą się w okolicach 8-12%.

    P.S.
    Przycinek, nie uważasz że my trochę przeinwestowujemy z ilością słów?
    Nasze tezy ulegają lekkiej deprecjacji, nie uważasz?
    Moje w każdym razie na pewno. Ostatnie podsumowania busha dały mi do myślenia.
    Taki kubeł zimnej wody dobrze robi. A ja niesolonej nie lubię...

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 21.12.05, 23:25
    He he he. Tak. Za duzo gadamy. No wlasnie.

    A co do meritum, to faktycznie jest jak napisales.
    Powiedzmy - ze to jest taki work in progress project - i zobaczymy w ktorym
    miejscu sie mylimy i o ile. Jak stopa wyjdzie wyzej jak 4.5% - to zapuszcze
    wasy. He he he.

    NYSE wyglada dokladnie tak samo - jak wygladalo w marcu 2002.
    Czyli jest mozliwe, ze nasz prognozowany spadek - ktory mogl byl wystapic w
    pazdzierniku 2005 a nie wystapil - wystapi teraz. Wtedy mialbys ten swoj spadek
    na NYSE i bylbys szczesliwy a ja mialbym spadek na USD i zastanawialbym sie nad
    przeprowadzka na jakies wyspy. No i wtedy bylby koniec podwyzek FUNDS niejako
    naturalnie.

    Zdaje sobie sprawe z tego, ze moge sie troche pomylic i dlatego decyzje
    przeprowadzki podejme dopiero wtedy, kiedy ten scenariusz sie spelni.
    Jak dolar poleci na pysk - tak jak mysle, ze sie stanie, to wyprowadzam sie z USA.


    Acha, te zjawiska przeplywow sa dosyc kompleksowe - ja w powyzszym poscie
    znacznie to uproscilem. Jednak byloby uczciwie z mojej strony podac linki do
    cyferek, wiec podaje:


    Export kwartalnie:
    research.stlouisfed.org/fred2/data/BOPX.txt
    Import:
    research.stlouisfed.org/fred2/categories/17

    To jest w ogole fajna strona, polecam.
  • bush_w_wodzie 22.12.05, 14:15
    dzieki za wyczerpujace i ciekawe wyjasnienie twojego punktu widzenia. musze to
    przetrawic a bede mial taka mozliwosc bo przz kilka dni bede chyba rzadziej na
    forum.

    jedna wazna korekta mojego poprzedniego postu. tak dlugo dyskutowalismy o cenie
    i rentownosci obligacji ze az pomiesalem w poscie. piszac o przecenie obligacji
    pomylilem sie. mialem napisac na odwrot - tj wzrost ceny obligacji.

    nie przecena obligacji a wzrost ich wartosci. reszta zostaje jak byla.

    pozdrowienia



    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • polarbeer 22.12.05, 14:43
    przycinek.usa napisał:

    > > prawdopodobnie spadek kursow dolara
    >
    >
    > Prawdopodobnie? Hm. - NA PEWNO!
    -------------------

    wybralem ten kawalek, ale odnosi sie to to wielu innych punktow rowniez jako
    konsekwencja:

    Co wydaje mi sie prawdopodobne, to to ze banki centralne wroca jako glowny buyer
    dolara, tak jak to bylo rok temu. Jestem wrecz przekonany ze juz maja
    contingency plans jak zapchac dziure po ucieczce prywatnych inwestorow. To
    spowoduje nie krach ale kontolowana obnizke wartosci dolara. Efekt koncowy
    bedzie taki sam ale bedzie to trwalo o wiele dluzej... Banki Centralne w koncu
    zyja mottem Vice-versa -- "It isn't the ownership, it's the use, stupid!" (oops,
    bylo to inaczej?) -- wiec uzyja cudze pieniadze do osiegania wlasnych celow.
  • przycinek.usa 22.12.05, 20:54
    nie ma czegos takiego jak kontrolowany spadek.

    Jak im zacznie spadac dolar po 1% dziennie przez 10 dni z rzedu - to wybuchnia
    panika i bedziesz mial dwie poprawki po 5-15% dziennie.


  • polarbeer 22.12.05, 21:21
    Wlasnie o tym mowie -- ze cb nie dopuszcza do paniki. Zawsze pojawia sie
    "kupcy", emitujac duze ilosci swoich walut na zakup dolara. Co mnie frustruje w
    Twojej analizie to to ze nie masz miejsca na taka interwencje, albo sadzisz ze
    nie moze sie udac na tak wielka skale. Ja sadze ze tak nie jest, ze wkrotce M3
    stanie sie tajemnica panstwowa wszystkich walut, nie tylko dolara i ze
    niewidzialna reka rynku zostanie zupelnie wyparta przez niewidzialna reke
    "wlascicieli" rynkow z Kajmanow, Chin czy Japoni...

    Naprawde sadzisz ze Chiny albo Japonia dadza sobie skreslic jakiemus tam
    "rynkowi" calkowita wartosc swoich zasobow bez walki?

    Jedna rzecza jest zwalic wine na "bańkę w złocie" ("ci spekulanci" - "nowe
    quanandrum?") raczej niz porownywac numery w roznych walutach. Moim zdaniem
    krach dolara bedzie tylko w porownaniu do zlota, nie do yena czy euro ktorego
    mozna wydrukawac nieskonczone ilosci na potrzebe "ratowania systemu finansowego
    swiata". Masz na to miejsce w swoich teoriach?

    Jak inaczej tlumaczyc powod dla ktorego zloto poszlo w gore reka w reke z
    umacniajacym sie dolarem (mimo "heroicznej" walki wrogow zlota jako pieniadza)
    jesli nie oczekiwania, ze swiat bedzie robil to co robi nadal dla ratowania systemu?
  • przycinek.usa 23.12.05, 18:45
    Juz to opisalem. Tobie sie wydaje, ze BC np. z Japonii, to tak sobie wydrukuje
    300 miliardow dolarow w jenach. Tak nie bedzie. Nie w 2006 roku. Jezeli jednak
    nadal jestes nieprzekonany, to wroc do wczesniejszych postow w jednym z watkow o
    dolarze. Banki nie drukuja pieniedzy bez okreslonych celow monetarnych. Obecny
    dodruk nie lezy w interesie BOJ. Ostatecznie gdyby NA PRZYKLAD w ciagu ostatnich
    2 miesiecy BOJ chcial kupowac USD to kurs yena spadlby na pysk do nawet 140
    USD/JPY. Jezeli teraz powiesz, ze BC bedzie dopiero interweniowal, kiedy kurs
    sie zlamie - to od razu uprzedzam, ze Japonczycy juz sie nauczyli, ze istota
    tych interwencji - to po malu i regularnie. Wiec jak nie ma takich dzialan
    teraz, to nie bedzie w przyszlosci.


    quote.bloomberg.com/apps/news?pid=10000006&sid=ao.snEJm2iL8&refer=home

    U.S. Economy: November New Home Sales, Equipment Orders Fall

    Dec. 23 (Bloomberg) -- Americans bought fewer new homes than expected in
    November and businesses trimmed orders for most types of equipment, suggesting
    two areas of strength in the U.S. economy are wavering.

    Purchases of new homes fell 11.3 percent, the biggest drop in almost 12 years,
    to a 1.245 million annual rate after a record the previous month, the Commerce
    Department said today in Washington. Orders for durable goods excluding
    commercial aircraft fell 0.6 percent, a third straight drop.

    Companies are moving slowly to replace depleted inventories, worried that
    still-high energy prices may cut consumer purchases in coming months. A pickup
    in investment is necessary to help overcome a likely slowdown in housing,
    economists said. For now, a University of Michigan survey today showed consumers
    are gaining confidence as fuel prices drop.

    ``If housing slows, manufacturing will slow as well,'' said James O'Sullivan, a
    senior economist at UBS Securities LLC in Stamford, Connecticut. The economy
    next year ``will be a bit weaker than it is now, but still OK.''

    Total orders for durable goods jumped 4.4 percent in November, the most in six
    months, as demand for commercial aircraft more than doubled. Economists focused
    instead on the less volatile figures that exclude transportation equipment
    because they may be better barometers for manufacturing.

    The University of Michigan's final index of consumer sentiment rose to 91.5 this
    month from November's 81.6 and compares with a preliminary December reading of
    88.7 two weeks ago. The jump from November was the biggest January 2004.

    ``Consumer confidence is closing out the year on a high note,'' said Christopher
    Rupkey, senior financial economist at Bank of Tokyo-Mitsubishi Ltd in New York.

    Expectations

    New home sales fell from a record 1.404 million annual rate in October, and the
    decline was the biggest since January 1994. Economists predicted a 1.3 million
    annual rate, the median of 55 estimates in a Bloomberg News survey.

    Total durable goods orders exceeded the median forecast for a 1.2 percent
    increase, while the figure excluding transportation equipment fell instead of
    rising 1 percent as economists expected.

    U.S. 10-year Treasuries rose, pushing yields to the lowest this month, after the
    housing report. The benchmark 10-year note's yield fell 3 basis points, or 0.03
    percentage point, to 4.40 percent at 11 a.m. in New York, the lowest since Nov.
    29, according to bond broker Cantor Fitzgerald LP.

    The median price of a new home fell for a third straight month, to $225,200. The
    price is still up from $224,500 a year earlier.

    Housing Slowdown

    New home sales in the first 11 months almost set a fifth straight annual record,
    an achievement that won't be repeated in 2006 as rising borrowing costs make
    houses less affordable, economists said. The fall-off will slow the economy and
    make business more difficult for homebuilders such as Toll Brothers Inc., whose
    stock price fell 29 percent in the last six months.

    The drop in sales caused the number of unsold homes to rise to a record 503,000
    in November from 487,000 a month earlier. The supply of new homes at the current
    sales pace rose to 4.9 months, the most since December 1996, from October's 4.2
    months.

    Homes For Sale

    Sales fell in three of four regions. They decreased 22.1 percent in the West,
    the biggest fall in more than 10 years, to 342,000; 18.3 percent in the Midwest
    to 156,000; and 5.5 percent in the South to 654,000. They rose 13.4 percent in
    the Northeast to 93,000.

    ``The end of the housing boom doesn't mean the end of house appreciation,'' Ara
    Hovnanian, chief executive of home builder Hovnanian Enterprises Inc. in Red
    Bank, New Jersey, said in a Dec. 16 interview. ``Instead of going up 20 percent
    a year, values are more likely to increase by 3 percent to 5 percent, which is
    normal and healthy.''

    The Federal Reserve on Dec. 13 raised its target lending rate a 13th straight
    time, to 4.25 percent, to slow inflation. Mortgage rates, which mostly fell for
    the first year after the Fed began raising rates in June 2004, are now climbing.

    The average rate on a 30-year fixed mortgage rose to 6.33 percent last month
    from 6.06 percent in October. That compares with averages of 5.85 percent for
    the year and 9.5 percent since Jan. 1, 1980, according to Freddie Mac, the No. 2
    U.S. mortgage buyer. This month, the 30-year rate averaged 6.29 percent.

    Economists surveyed by Bloomberg predict the Fed will raise rates by a quarter
    percentage point in the first quarter and again in the second quarter.

    Durable Goods

    Orders for transportation equipment surged 15.6 percent after rising 11.2
    percent in October. Bookings for motor vehicles dropped 5.7 percent, the most
    since July 2004, and aircraft orders soared 134 percent after rising 52 percent
    the previous month.

    Chicago-based Boeing Co., the world's biggest aircraft maker, received orders
    for 148 planes in November compared with 36 a month earlier, according to
    company figures.

    Machinery orders decreased 1.6 percent last month after rising 2.2 percent in
    October. Orders for computers and electronic products rose 0.7 percent after
    decreasing 3 percent. Communications equipment orders fell 4.4 percent after
    rising 3.8 percent.

    Bookings for non-defense capital goods excluding aircraft, a proxy for future
    business investment, dropped 2 percent last month after rising 1.2 percent.
    Shipments, which the government uses to construct quarterly gross domestic
    product figures, fell 0.1 percent after increasing 1.6 percent.

    To contact the reporter on this story:
    Victor Epstein in Washington vepstein@bloomberg.net;
    Carlos Torres in Washington ctorres2@bloomberg.net
  • przycinek.usa 23.12.05, 19:17
    www.bloomberg.com/apps/news?pid=10000103&sid=a0_0SVQXYYxU&refer=us
    U.S. 10-Year Treasury Notes Rise After New Home Sales Decline

    Dec. 23 (Bloomberg) -- U.S. 10-year Treasuries rose, pushing yields to the
    lowest this month, after a government report showed new home sales in November
    fell by the most in 11 years.

    Signs that the housing market is cooling may provide a reason for the Federal
    Reserve to slow the pace of interest-rate increases, according to investors such
    as Bill Gross, manager of the world's biggest bond fund. A boom in real estate
    accounted for about half of economic growth and jobs created in the past five
    years, according to an Aug. 15 Merrill Lynch & Co. report.

    ``The market has been looking for the housing numbers to show signs of
    cracking,'' said Jose Mazas, an interest-rate strategist at BNP Paribas
    Securities Corp. in New York. The firm is one of the 22 primary dealers that
    trade with the Fed's New York branch. ``We're seeing some buying in the long-end
    because of these numbers.''

    The benchmark 10-year note's yield fell 3 basis points, or 0.03 percentage
    point, to 4.40 percent at 11 a.m. in New York, the lowest since Nov. 29,
    according to bond broker Cantor Fitzgerald LP. The yield, which moves inversely
    to the note's price, is down 4 basis points this week, the second consecutive
    decline. The price of the 4 1/2 percent note due in November 2015 rose about
    1/4, or $2.50 per $1,000 face amount, to 100 13/16.

    Bonds were falling before the Commerce Department said new home sales fell 11.3
    percent in November from a record in October. Purchases declined to a 1.245
    million annual rate. Economists expected sales to fall to a 1.3 million rate,
    based on the median of 55 estimates in a Bloomberg News survey.

    Yield Curve

    Interest-rate futures still show traders expect a better than 50 percent chance
    the Fed will increase interest rates at its next two meetings, keeping two-year
    Treasuries from rallying.

    Ten-year yields fell to within 3 basis points of two-year yields. The so-called
    yield curve is the smallest since January 2001, just before the last recession.
    None of 72 economists surveyed by Bloomberg expect the economy to contract next
    year.

    ``We believe they'll hike rates at least one or two more times,'' said Mazas.
    ``Expectations the Fed will be vigilant in containing inflation are likely to
    further flatten the curve.''

    The yield on the benchmark two-year note was little changed today at 4.37
    percent, up about 1 basis point for the week. Two- year notes are more sensitive
    to Fed policy while 10-year Treasuries are more vulnerable to inflation.

    Policy makers have raised rates 13 times since June 2004, lifting the benchmark
    to 4.25 percent on Dec. 13, the highest in more than four years.

    Durable Goods

    Trading may be less than average today because Japan's markets were closed and
    the Bond Market Association recommended an early 2 p.m. U.S. close before the
    Christmas weekend.

    The amount of Treasuries traded through ICAP yesterday was $164.8 billion
    yesterday, below the three-month daily average of $212.9 billion. Volume held
    below $142 billion the previous three days, or about a third less than average.

    Also today, the Commerce Department said that orders for durable goods, items
    made to last at least three years such as fridges and autos, rose 4.4 percent in
    November, the most in six months. Excluding transportation, orders fell 0.6
    percent after a 0.2 percent drop in October.

    ``The Fed will tighten further which will put continuous upward pressure on the
    two-year yield,'' said Bernard Walschots, head of research at Rabobank Groep in
    Utrecht, the Netherlands. The 10-year yield, ``with a longer time horizon, is
    justified to be more relaxed on the inflation outlook.''

    `Bullish' on Growth

    The University of Michigan's final consumer sentiment index reading for December
    was 91.5, the highest since July and up from the preliminary reading of 88.7 and
    81.6 in November.

    ``U.S. growth is being supported by consumer spending and sentiment about the
    economy is still bullish,'' said Tadashi Tsukaguchi, who help oversees $4
    billion of debt at Merrill Lynch Investment Management in Tokyo. ``Yields are
    too low.''

    The yield curve was last inverted in 2000, before the economy slid into
    recession in March 2001. The spread between two- and 10-year yields has the
    greatest weight of the 10 indicators that the New York-based Conference Board
    uses to construct its index of leading indicators. The index rose 0.5 percent in
    November, the Conference Board reported yesterday.

    An inversion this time ``does not mean it is a slowdown of the U.S. economy,''
    said Walschots of Rabobank.

    Growth Forecast

    The economy probably will grow by 3.8 percent in the first three months of 2006,
    from an estimated growth rate of 3.3 percent this quarter, according to the
    median of 72 forecasts in a survey conducted from Nov. 30 to Dec. 8. Economists
    predicted the 10-year yield would rise to 4.8 percent by March 31.

    ``A flattening of the yield curve is not a foolproof indicator of future
    economic weakness,'' Fed Chairman Alan Greenspan said in a Nov. 28 written
    response to questions submitted by Representative James Saxton, chairman of the
    Joint Economic Committee in Congress.

    Reports this week showed the economy expanded at the fastest pace in the third
    quarter since the first three months of 2004 and that housing starts increased
    by the most in seven months.

    The government said yesterday that the Fed's preferred measure of inflation
    increased less than forecast, adding to evidence that inflation is under
    control. Ten-year yields have traded between 4.42 percent and 4.58 percent this
    month.

    Treasuries have returned 2.47 percent this year, including reinvested interest,
    according to Merrill Lynch & Co.'s U.S. Treasury Master index. That is less than
    the 3.5 percent return last year.
  • polarbeer 23.12.05, 21:04
    przycinek.usa napisał:

    >>>>Jezeli teraz powiesz, ze BC bedzie dopiero interweniowal, kiedy kurs
    sie zlamie - to od razu uprzedzam, ze Japonczycy juz sie nauczyli, ze istota
    tych interwencji - to po malu i regularnie. Wiec jak nie ma takich dzialan
    teraz, to nie bedzie w przyszlosci.<<<<

    Mam nadzieje ze widzisz, ze to jest wielkie "if" i opinia-nie-fakt -- Moim
    zdaniem, "times they are a changin'"...

    Jezeli BC beda szykowaly interwencje, sygnalem takiej akcji beda dwu-zdaniowe
    notki na stronach internetowych BoJ i innych bankow centralnych ze idac sladami
    Fed-u dyskontynuuja raporty M3, poniewaz nie maja innego wyjscia...

    Zloto tego zrobic nie moze...
  • przycinek.usa 23.12.05, 21:59
    "Jezeli BC beda szykowaly interwencje, sygnalem takiej akcji beda dwu-zdaniowe
    notki na stronach internetowych BoJ i innych bankow centralnych ze idac sladami
    Fed-u dyskontynuuja raporty M3, poniewaz nie maja innego wyjscia... "


    To jest taka sama opinia nie poparta faktami.


    Mozliwe, ze inne banki ogranicza publikacje M3. Nie mowie nie.
    Ale nie bedzie masowych interwencji w celu obrony kursu USD.
    Przeciez FED wlasnie to chce osiagnac - obciazyc inne ekonomie kosztami dlugu USA.

    I co wedlug ciebie oznacza, ze Banki "nie maja innego wyjscia"?




  • vice_versa 23.12.05, 23:05
    Kruca,
    Czytam Was i nie wiem w czym Wy się różnicie. Serio. Przestałem kumać.

    Moim zdaniem fundamentalna kwestia brzmi tak: KTÓRE PAPIERKI teraz będą
    przeceniane, publiczne TBonds, czy prywatne NYSE i instrumenty pochodne...

    I to jest ZASADNICZA kwestia:
    Prywatne przeceniły się w 2000-> wzrosła emisja TBonds-> USD robaczkowo poszedł
    w dół. W 2000-2004 robaczkowo przeceniano papierki publiczne.
    Teraz czas na przecenę prywatnych. Nie będzie robaczkowo tylko robaczywie. Nie
    robaczkowo tylko z bankructwami i huraganem na NYSE.
    Nie sposób gwałtownie przecenić papierków rządowych, to się robi płynnie, i
    dlatego FOREX nie działa na zasadzie krachów. Obsuwy, interwencje, tak, ale nie
    30% zjazdy czy górki. Dokładnie odwrotnie niż Dow/S&P czy XAU/HUI.

    Więc TERAZ będą przeceniane papierki prywatne.
    Bezpośrednim skutkiem będzie przecena USD, która jednak będzie niewielka w
    porównaniu z krachem na NYSE. Ponieważ REAKCJĄ na przecenę papierków prywatnych
    będzie: ucieczka zagranicznego kapitału, i w konsekwencji obniżanie stóp i
    dodruk pieniądza (aby nie dopuścić do deflacji i pokryć czymś odpływający
    kapitał) USD znowu zacznie się obsuwać w dół tyle, że to są ruchy robaczkowe.
    Najsilniejszy zjazd USD będzie na początku.
    Więc przycinek ma rację, chociaż przyczyn upatruje nie w ruchach monetarnych a
    w konieczności zniwelowania deficytów carry trade.
    Timing z kolei będzie BARDZO podobny, z tym, że jeśli tylko coś zacznie się
    dziać z opcjami USD to znaczy, że insiderzy wiedzą lepiej i FED przestaje
    podtrzymywać NYSE. I tu ponownie jak w zeszłym roku, różnimy się nie tyle co do
    faktów czy timingu, co co do skali zjawisk co zaraz postaram sie wyjaśnić...


    I dlatego uważam, że: a) inwestycja w opcje put S&P oraz b) inwestycja w opcje
    call na złoto będą bardziej opłacalne niż c) opcje put na USD...

    Tego jestem tego pewien.

    Przyczyna jest prozaiczna i prosta: skoro WSZYSTKIE waluty ulegają deprecjacji
    a ceny na FOREXie jedynie oddają proporcje ILOŚCIOWE WALUT względem siebie, to
    amplituda ruchów na innych assets MUSI być większa niż amplituda ruchów na
    FOREXIE.
    Przycinku bardzo Cię proszę przemyśl to 10 razy, bo to jest dokładnie to samo
    co w zeszłym roku z ropą i USD. Ceny na Forexie to proporcja ilościowa walut
    względem siebie. Skoro wszystkie są deprecjowane to ruchy na pozostałych assets
    MUSZĄ być WYŻSZE o tę skalę deprecjacji której na FOREXIE NIE ZOBACZYSZ.

    I w tym sensie Polarbeer ma rację ze złotem.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • polarbeer 23.12.05, 23:38
    vice_versa napisał:

    >>>Czytam Was i nie wiem w czym Wy się różnicie. Serio. Przestałem kumać.<<<

    Nie sadze zebysmy sie roznili co do oceny sytuacji rynku. Mam jednak wrazenie ze
    zlapales jednak nasza roznice co do "krachu" -- moim zdaniem bedzie to tylko
    spadek mierzony w cenach surowcow i niektorych assets, nie w porownywaniu walut
    do siebie. Tutaj interwencja (M3 ;-}) jest zbyt prosta.

    Nawiasem mowiac inwestowanie w zloto (kopalnie srebra i zlota, gold royalty
    companies i GLD) dalo mi dobre owoce w tym roku (Inwestowanie, nie trading --
    robie to dosc rzadko -- bez opcji, bez short-ingu). Opiekuje sie 3 kontami gdzie
    rok wygladal w ten sposob: 157%, 152%, 202%... Przecietna wszystkich 3 - 159%.
  • vice_versa 24.12.05, 01:40
    Gratuluję dużych zysków!

    Mam takie pytanko polarbeer:
    Wiesz gdzie i jak mam się zorientować w instrumentach pochodnych na złoto?
    Widzisz ja też NIE CHCĘ day tradingu. I nie chcę zbankrutować tylko dlatego, że
    w połowie okresu ktoś będzie wyciskał soki i spowoduje zjazd w dół a ja będę
    musiał zwiększać depozyt w nieskończoność. Akcje też odpadają, bo krach na NYSE
    spowoduje, że złote akcje też polecą. Więc odradzałbym przeciąganie strategii.

    Ja chcę kupić opcje call na złoto i opcje put na NYSE i trzymać, chcę
    podróżować i zaglądać do serwisów raz na dwa tygodnie. Nie wpatrywać się w
    monitor. Wiesz jak mogę to zrobić? Opcje z datą wykonalności, żadnych dopłat po
    drodze...

    Tak na marginesie:
    Sprawdziłem to BetOnMarkets, które polecał franzmaurer, ale tamte zakłady to
    nie jest to, bo: 1) ustalają widełki, czyli np. dziś one-touch-bet możesz się
    założyć o 590USD ale nie możesz o 750USD czyli nie korzystasz z silni w wypadku
    większego wzrostu, 2) dziś maxymalny na 180dni i 10kUSD zakład o to, że złoto
    przynajmniej raz dotknie 590USD kosztuje już 2790USD (porównaj to z majem2005
    kiedy Franz o te same 10kUSD zakładu zapłacił 200USD smile
    Po prostu stopy poszły w górę i szanse są inne... Franz się zakładal na
    poziomie ok 417 USD to obstawiał 488USD, te same 17% marginesu a cena zmieniła
    się 10 krotnie!!! ZUPEŁNIE INNA SZANSA i zupełnie inna cena kontraktu,
    margines nadal ten sam 17%, kolesie na tej Malcie nieźle kombinują, he, he,
    he...

    polarbeer napisał:
    > moim zdaniem bedzie to tylko
    > spadek mierzony w cenach surowcow i niektorych assets, nie w porownywaniu
    > walut do siebie

    Przeca, że masz rację. Na Forexie cała siła deprecjacji idzie w powietrze, nie
    ma jej tam. Przycinek widzi w Forexie spiritus movens całej reszty. Mówię Ci
    polarbeer, dokładnie rok temu była ta sama debata: przycinek pisał o umocnieniu
    dolara (fakt, że timing miał świetny, listopad-grudzień rozmowa, a wskazywał
    styczeń) a ja o tym, że ropa jest lepsza. Uch... jeździliśmy po sobie
    strasznie.

    Pozdrawiam i jeszcze raz radosnych świąt życzę... A i cieszę się że sens
    sygnaturki Ci się spodobał wink
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 24.12.05, 10:29
    No coz, proponuje jednak zachowac rozwage i umiar z tym zlotem, bo zloto jest
    takim instrumentem, ze zwykle wzrasta wtedy, kiedy yields spadaja.
    Teraz yields rosna a zloto tez idzie do gory. To niebezpieczne.

    Lewarowac sie na zlocie? Hmm. Balbym sie.

    "Never will a man penetrate deeper into error than when he is continuing on a
    road that has led him to great success." - Friedrich Hayek

    Czyli mowiac krotko - nie mozna uparcie tkwic przy jednej strategii.
    Strategie nalezy zmieniac razem z rynkiem.


  • vice_versa 24.12.05, 12:31
    > No coz, proponuje jednak zachowac rozwage i umiar z tym zlotem, bo zloto jest
    > takim instrumentem, ze zwykle wzrasta wtedy, kiedy yields spadaja.
    > Teraz yields rosna a zloto tez idzie do gory. To niebezpieczne.

    Mam inne "czucie w kościach".
    Co Ty nazywasz lewarowaniem, jak biorę kredyt na zakup instrumentów czy jak
    inwestuję w pochodne? Kredytu na pochodnych też bym się bał.

    Przycinku wiesz jak to jest w USA z depozytami na kontrakty?
    Trzeba uzupełniać depozyt jak rynek idzie w dół, czy można czekać na końcową
    datę kontraktu? Gdzie mógłbym się tego wszystkiego nauczyć?
    Te multum kursików tradingowych mało co tłumaczy moim zdaniem.

    > "Never will a man penetrate deeper into error than when he is continuing on a
    > road that has led him to great success." - Friedrich Hayek
    >
    > Czyli mowiac krotko - nie mozna uparcie tkwic przy jednej strategii.
    > Strategie nalezy zmieniac razem z rynkiem.

    Nie wiem czy to się odnosi do akcji polarbeera czy do mnie, że nie chcę być
    day-traderem.

    Zgadzam się, tylko liczy się też to jak spędzam mój czas. Luty spędzam w
    rejsie do Rio. Nie ma sensu, żebym trzymał kasę na koncie, to byłoby dopiero
    ryzyko!

    Doskonale wiem, że można nieproporcjonalnie więcej zyskać na day-tradingu, ale
    przy takich discrepances jakie już są na rynku, m.zd. równie łatwo jest sie
    zagrać na śmierć, czyli nie zdążyć wyjść...


    Hej
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • polarbeer 24.12.05, 15:59
    >>>No coz, proponuje jednak zachowac rozwage i umiar z tym zlotem, bo zloto jest
    takim instrumentem, ze zwykle wzrasta wtedy, kiedy yields spadaja.
    Teraz yields rosna a zloto tez idzie do gory. To niebezpieczne.<<<

    Moze to prawda, ale moim zdaniem to nie jest glowny powod ruchow w zlocie.
    Glowny powod jest bardziej fundamentalny: Zloto idzie w gore gdy wiara w SYSTEM
    podupada -- niezlaznie od yields i ceny. Gdy system sie odnawia zloto wraca do
    funkcji "dead asset". Ja nie wiem 1/10 tego co ty wiesz o mechanizmie ekonomi,
    ale jako artysta z wyksztalcenia, 20 lat praktyki (i odrobiny talentu) mam
    instynkt do oddalania sie od detalu zeby widziec calosc, nawet przymrozajac
    troche oczy zeby zamglic obraz... (Po czym wracam blizej i likwiduje bledne
    decyzje zakupow i poprawiam inne detale).

    "Never will a man penetrate deeper into error than when he is continuing on a
    road that has led him to great success." - Friedrich Hayek

    Podoba mi sie ten cytat, dlatego mam exit strategy -- gdy skonczy sie zima
    wylacze ogrzewanie.
  • polarbeer 24.12.05, 15:44
    Vice, jednym z powodow dla ktorego uzywam prostej strategi, to to ze nie znam
    sie na opcjach. Akcji i krachu sie nie boje, poniewaz historycznie to byl sektor
    anty-krachowy. Po krachach na akcjach kopalni tworzyly sie wrecz mini balony.

    Ja wole ten sektor poniewaz widze przyszlosc gdzie probujac zapopiec deflacji,
    CB spowoduja hiper-inflacje -- nie tylko w Stanach, ale wszedzie. Co do
    dokladnego timingu nie mam zdecydowanych opini, albe gdy bedzie sie to dzialo,
    bedzie przeciez wiadomo. W ktoryms momencie swiat zakotwiczy sie w zlocie
    ponowniena duzo wyzszym poziomie. Nikt bankierom nie bedzie juz ufal, wiec nie
    bedzie innego wyjscia. Prawdopodobnie stanie sie to jako "PM certificate ratio"
    -- gdzie waluty beda drukowane do pewnego procenta zasobow metali szlachetnych.
    To bedzie ta finalowa deflacja, po czym nastapi odnowa. Bedzie system.

    Moj exit strategy ze zlota: Gdy wroci Volker, albo inny pogrzebowy i zgasi
    swiatla kredytu. Dopuki "wszystko jest dobrze" bede siedzil po uszy w tym
    sektorze nie przejmujac sie korektami. Od czasu do czasu sprzedam 1/3 swoich
    akcji -- mam nadzieje ze w poblizu tops. (Udaje mi sie to w 3/4 przypadkow --
    jedynie spieprzylem z RGLD gdize po sprzedaniu czesci akcji, nadal poszedl w gore).

    Teraz mam troche dylemat -- wlasnie sprzedalem dom i kwestia jak wejsc na rynek
    z ogromna iloscia papieru (dla mnie) na raz. Bede budowal nowy dom za polowe
    zysku, ale pozostane na Florydzie -- moze tutaj przydalaby sie jakas wiedza o
    opcjach i hedging...
  • polarbeer 24.12.05, 16:04
    >>>>Pozdrawiam i jeszcze raz radosnych świąt życzę... A i cieszę się że sens
    sygnaturki Ci się spodobał wink<<<

    Tak, wesolych swiat rowniez, ni o po sietach fajnej zabawy w Rio.

    Co do cytatu, mam watpliwosci co do tego greka... Co sie stanie jak wroca
    wlasciciele i zabiora zabawki? :0
  • polarbeer 23.12.05, 23:13
    Przede wszystkim zgadzam sie ze to co napisalem to opinia nie fakt. Fakty sa w
    przeszlosci, nie w przszlosci. (Chyba ze niektorzy nowoczesni fizycy maja racje
    i zyjemy w multi-universie, gdzie kazda mozliwa przyszlosc jest faktem w
    odrebnej wersji histori...)

    >>>> I co wedlug ciebie oznacza, ze Banki "nie maja innego wyjscia"?<<<

    Troche wiecej opini, ktore powoduja ze pozostaje sceptycznie nastawiony do
    krachu w kwietniu:

    Jezeli Japonia ma 700 bil amerykanskich dolarow to musi dbac o wartosc dolara.
    -- Logika tego ta sama co w tej starej opowiastce "Jezeli masz $100,000 dlugu,
    masz problem -- Jezeli masz $2,000,000 dlugu -- twoj bankier ma problem"

    Japonia i Chiny maja duzo wiecej do stracenia przy bankructwie dolara niz
    Stany... Jezeli jawnosc dzialan rynkowych przeszkadza, moim zdaniem zanim
    dzalania sie skoncza, skonczy sie jawnosc...

    Stany maja ocean po obu stronach, sa uzbrojone po zeby z duza iloscia dobrze
    wytresowanych, kapiacych zadza krwi mlodych ludzi (cwiczonych na DOOM-ach i na
    Rambo) -- powiedz, czego tak naprawde ma sie Ameryka bac? Powrotu fabryk?
    (Poniewaz nikt nie bedzie chcial Ameryce sprzedawac). Sadzisz ze Chavez jest w
    stanie naprawde zakrecic kurek ropy? Albo ze Chiny sa w stanie kupic kanadyjskie
    ropne piaski? Albo ze Kanada moze sie postawic? Pamietaj, ze "wojna to polityka
    w inny sposob". "Moralnosc" to wartosc dodatnia dla kredytodawcy, dla dluznikow,
    pozory moralnosci sa bardziej wartosciowe, a objetnice plyna jak rzeka...

    Dlaczego Stany namawiaja wszystkie Banki centralne do wyprzedazy zlota a same
    tego nie robia (przynajmniej oficjalnie)? Ktos rozumie ten scam...
  • przycinek.usa 24.12.05, 11:28
    "Jezeli Japonia ma 700 bil amerykanskich dolarow to musi dbac o wartosc dolara.
    -- Logika tego ta sama co w tej starej opowiastce "Jezeli masz $100,000 dlugu,
    masz problem -- Jezeli masz $2,000,000 dlugu -- twoj bankier ma problem""


    E tam! NIC NIE MUSI!
    - To jest blad w rozumowaniu. Japonii grozi inflacja. Po co maja sobie robic
    problem w domu? Eksport to udzial mniejszosciowy w PKB. Spadek USD zmniejszy
    eksport, ale to jest mniejsze zlo jak inflacja. Wytlumacz mi dlaczego nie bylo
    interwencji jak Yen sie umacnial w 2005? Dlaczego nie bylo interwencji jak Yen
    slabl? Dlaczego uwazasz, ze BOJ cos "musi"? Nic nie musi! Zakladanie, ze BOJ
    bedzie interweniowal na podstawie obserwacji, ze robil to kiedys - jest bledem
    logicznym. Wierzysz w cuda. To typowo zyczeniowe myslenie. Tylko Chiny cos
    jeszcze kupuja, ale to sa jakies niemrawe ruchy. W koncu ten FRODOR jeszcze musi
    isc do gory - wiec ktos musi kupowac. Komunisci sa tacy sami dobrzy w dostawaniu
    w dupe jak inni "analytycy" z Europy Wschodniej. Beda czekac na techniczny
    sygnal sprzedazy - az im sie yields przetna na obligacjach 10 i 30 letnich i
    wtedy beda myslec. A wtedy bedzie juz za pozno! Juz beda zjedzeni przez
    wiekszych od siebie. I wtedy bedzie czas na deser a nie czas na myslenie i
    sprzedawanie UST ze stratami.


    "Japonia i Chiny maja duzo wiecej do stracenia przy bankructwie dolara niz
    Stany... "

    Oczywiscie. I dlatego maja wysokiej klasy analitykow, ktorzy wlasnie mowia im,
    ze trwa w najlepsze operacja FED polegajaca na przekladaniu kosztu zadluzenia
    budzetowego USA na "zagranice". I BOJ wie to doskonale. I dlatego - w celu
    zachowania tych pieniedzy - zabezpieczy sie przed spadkiem USD i przelozy ryzyko
    spadku USD - na fundusze hedge z USA. Gdyby Japonia rozpoczela sprzedaz, to
    wybuchlaby panika. Dlatego nie sprzedaja. I tu lezy sedno sprawy. A dokupowac
    nie beda. I wten sposob BOJ zachowa wartosc swoich UST bez ich sprzedazy. A
    najwieksze straty poniosa... banki z USA i z Europy. BOJ nic nie straci. Straci
    rynek. To jest to, co caly czas przewidujesz - upadek rynku derywatow. Pytanie
    kto na tym najwiecej straci jak ten balon peknie. No wlasnie: USA i Europa.

    Pamietaj o tym co sie szykuje: Szykuje sie spadek USD i rewaluacja cen energii,
    paliw, cen towarow importowanych w USA...
    Dopiero wtedy wszyscy sie obudza!



    "Jezeli jawnosc dzialan rynkowych przeszkadza, moim zdaniem zanim
    dzalania sie skoncza, skonczy sie jawnosc... "


    To nie jawnosc powstrzyma BOJ przed emisja pieniadza i interwencjami.
    Tylko zagrozenie inflacja i te kombinacje FED ze statystyka.
    Tu juz nikt nie ma zludzen! Czy Ty zdajesz sobie sprawe co to znaczy byc gotowym
    do zadrukowania 1.9 tryliona dolarow dlugu w obligacjach? Nie? Jak Ty chcesz aby
    Japonia zadrukowala takie ilosci wyemitowanych dollarow "dla rownowagi"?
    Ty chyba snisz na jawie! Zobacz sobie na przyklad taki jednomiesieczny raport
    TIC. Zobacz sobie jakie to sa obroty na rynku obligacji. Wez sie chlopie
    zastanow. Przemysl to sobie, czy co?

    www.treasury.gov/press/releases/js3050.htm
    www.treas.gov/tic/exhibitsc&d.pdf
    www.opencrs.com/rpts/RS22331_20051123.pdf
    Najwyzej w gazetach bedzie pisalo dzien i noc, ze dollar jest mocny, Ameryka
    jest potega z najwspanialsza gospodarka. A w miedzyczasie - niejako w tle - ktos
    juz wypiepsza dollary w tempie ekspresowym. To widac po statystyce. Widac po
    zachowaniu rynku, widac po futuresach na eurodollara. To jest takie jasne i
    oczywiste, a ty mnie piszesz, ze to sa "moje teorie".



    "Stany maja ocean po obu stronach, sa uzbrojone po zeby z duza iloscia dobrze
    wytresowanych, kapiacych zadza krwi mlodych ludzi (cwiczonych na DOOM-ach i na
    Rambo) -- powiedz, czego tak naprawde ma sie Ameryka bac? Powrotu fabryk?
    (Poniewaz nikt nie bedzie chcial Ameryce sprzedawac). Sadzisz ze Chavez jest w
    stanie naprawde zakrecic kurek ropy? Albo ze Chiny sa w stanie kupic kanadyjskie
    ropne piaski? Albo ze Kanada moze sie postawic? Pamietaj, ze "wojna to polityka
    w inny sposob". "Moralnosc" to wartosc dodatnia dla kredytodawcy, dla dluznikow,
    pozory moralnosci sa bardziej wartosciowe, a objetnice plyna jak rzeka...

    Dlaczego Stany namawiaja wszystkie Banki centralne do wyprzedazy zlota a same
    tego nie robia (przynajmniej oficjalnie)? Ktos rozumie ten scam..."



    Po co mieszac do tego polityke?

    Roznimy sie tym, ze Ty twierdzisz, ze spadek bedzie stopniowy i przy okazji
    jakims cudem zawali sie rynek derywatow.

    A ja mowie, ze to niemozliwe, bo jak sie ma zawalic rynek derywatow, to najpierw
    musi byc gwaltowny spadek czegos wielkiego i tym czyms jest na pewno USD.
    Wiec jak chcesz miec ten upadek derywatow takie LTCM do szescianu, to bedziesz mial.

    I dlatego bedzie tak - ze nie bedzie zadnego uprzedzenia - tylko spadnie ten USD
    i bedzie po zabawie. Zacznie sie od USD. Nie bedzie zadnego czekania, zadnego
    opoznienia na jakies dane czy spowolnienie - tylko bedzie jedno wielkie BUM.
    A dopiero potem beda recesje, spadki na NYSE, itp. I wtedy zloto pojdzie pionowo
    do gory. Po fakcie. I wtedy sobie zarobisz jeszcze wiecej pieniedzy i bedziesz
    sie wtedy zastanawial jak to sie stalo?
  • polarbeer 24.12.05, 15:19
    Prosze nie zrozum mnie zle -- to co ty piszesz jest bardzo cenne i na pewno
    biore pod uwage taka mozliwosc ze bedzi krach walutowy rowniez -- z tym ze nie
    mam w to twojej wiary, zeby inwestowac w waluty... Sa tam ogromne statystyki,
    ale decyzje nie sa rynkowe, tylko sa podejmowane przez kilku insiderow. A JA
    LUDZIOM WE WLADZY NIE WIERZE.

  • przycinek.usa 06.01.06, 07:03
    poslalem ci maila z zyczeniami.
  • polarbeer 06.01.06, 15:09
    Jeszcze raz dzieki za tip.
    Oto link do artykulu ktory moze zainteresowac wszystkich:

    news.ft.com/cms/s/f39fa8e4-7e25-11da-8ef9-0000779e2340.html
    "Last updated: January 6 2006 02:43

    Chiny daly do zrozumienia we Wtorek ze mogo rozpoczac diversifikacje swoich
    szybko rosnacych rezerw obcych walut z daleka od dolara USA i ich rzadowych
    obligacji -- potencjalna zmiana z waznymi implikacjami dla swiatowych rynkow
    finansowych i surowcowych. (...)"

    __________________________

    .....China indicated on Thursday it could begin to diversify its rapidly growing
    foreign exchange reserves away from the US dollar and government bonds – a
    potential shift with significant implications for global financial and commodity
    markets. (...)
  • przycinek.usa 06.01.06, 19:01
    business.timesonline.co.uk/article/0,,13132-1972871,00.html


    Jim O’Neill, chief economist at Goldman Sachs, said that he already had a
    bearish view of the dollar, and Beijing’s decision reinforced that view. He
    expects a further 9 per cent fall of the dollar against the yuan this year, to
    7.34 to the dollar, and a dollar drop of 7 per cent against the euro.

    Nick Parsons, of Commerzbank, said that he did not expect the dollar to suffer
    any immediate impact, but that “over three to six months, we could well look
    back on this as a very important announcement [by Beijing]”.

    Gerard Lyons and Stephen Green, of Standard Chartered, agreed that the decision
    could prove important. “We believe this is a serious dollar negative,” Mr Green
    said.

    With Beijing having piled up as much as $600 billion of dollar assets, which
    constitute up to 80 per cent of its foreign reserve holdings, an aggressive move
    by Beijing to switch into non-US assets could trigger a precipitate drop in
    America’s currency.
  • przycinek.usa 06.01.06, 19:31
    www.bloomberg.com/apps/news?pid=10000085&sid=aqW0hweLasl4&refer=europe

    Bankim Chadha, head of macro currency research in New York at Deutsche Bank,
    forecasts a drop to $1.27 per euro by the end of 2006. Mansoor Mohi-Uddin, head
    of currency strategy at UBS in London, expects $1.30, and Steven Saywell, chief
    currency strategist at Citigroup in London, is the most bearish at $1.36.

    Together, the banks account for about 37.1 percent of trading in the $1.9
    trillion-a-day market for foreign exchange, according to an April survey by
    Euromoney magazine.
  • przycinek.usa 12.01.06, 08:25
    Sprawdz sobie poczte.
  • bush_w_wodzie 21.12.05, 20:40
    wiem ze to tylko trzeci kwartal ale juz wtedy stopy fed byly powyzej 3.5%

    biz.yahoo.com/ap/051221/economy.html?.v=9
    <...>

    The Commerce Department reported Wednesday that the gross domestic product, the
    nation's total output of goods and services, rose at an annual rate of 4.1
    percent in the July-September quarter. It was the fastest pace of growth in 1
    1/2 years.

    While down slightly from the 4.3 percent GDP estimate made a month ago, the new
    figure demonstrated that the economy kept expanding at a strong pace during the
    summer, led by solid increases in consumer demand, especially for autos, and
    business investment.

    The third quarter performance was up substantially from a 3.3 percent GDP growth
    rate in the April-June quarter and was the best showing since the economy
    expanded at a 4.3 percent rate in the first three months of 2004.

    <...>
    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • vice_versa 24.12.05, 00:52
    Tak mi się skojarzyło:

    Siedzą w rzece trzy krokodyle,
    Jeden mówi do drugiego: - Ty, pamiętasz te czasy jak byliśmy zieloni?
    Drugi na to: - Yhmmm... A ty pamiętasz, że kiedyś potrafiliśmy pływać...
    A trzeci: - Chłopaki, nie gadać tyle, lecimy zbierać miód!


    Jest wspaniale tak jak piszą w gazetach, GDP rośnie, płynność rośnie a jak FED
    podnosi stopy to USTreasury zwiększa emisję. Wierzę Ci na słowo, mało
    tego,jestem pewien że masz rację. Tylko nie wiem ile z tego będzie miodu.
    Napisz mi ile, to może spróbuję Cię zrozumieć. Chodzi za mną ta piosenka:
    What's in it for me?

    Póki co znowu starasz się OBALIĆ tezę o deflacji. To się nazywa wymagający
    partner. OK, ja się poddaję bez bicia, ja tego NIE UMIEM wytłumaczyć, to jest
    paranormalne a ja widocznie medium jestem, albo szaman ekonomii, wyjdzie w
    praniu. A tymczasem: What's in it for me?

    bush_w_wodzie napisał:

    > wiem ze to tylko trzeci kwartal ale juz wtedy stopy fed byly powyzej 3.5%

    He,he,he, jak długo, tydzień czy dwa tygodnie???

    3Q to jest lipiec-wrzesień.
    Tu masz chart efektywnej stopy:
    www.economagic.com/em-cgi/PW_MChartOmni.exe/form
    albo tu numerycznie, też efektywna:
    2005 07 3.26
    2005 08 3.50
    2005 09 3.62
    www.economagic.com/em-cgi/data.exe/fedbog/fedfund
    Nie będę Cię przekonywał, że FED robi deflację. Jak będziesz chciał, to sam
    znajdziesz dane i argumenty na rzecz tej tezy. Chcesz z nią polemizować, OK,
    generalnie nie mam nic przeciwko. Mogę się nawet zgodzić. GDP rośnie i jest
    fantastycznie.

    Za rok powiesz: cholera, mieli rację, trafili.
    I będzie po sprawie.

    Przycinek będzie siedział na wyspach.

    A ja?

    Póki co gadamy jak krokodyle w stawie...


    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • przycinek.usa 13.01.06, 20:42
    No wlasnie. Zgodnie z przewidywaniami znikaja ostatnie bariery trzymajace USD.

    Jakby kogo interesowalo - tutaj link do pracy naukowej n/t:
    www2.gsb.columbia.edu/faculty/aang/papers/GDP.pdf
  • trepptak 13.01.06, 21:22
    Obligacje to bonds? Ilo letnie? Wszystkie?
    Masz jakis link?
  • przycinek.usa 14.01.06, 20:39
    finance.yahoo.com/bonds/composite_bond_rates
    Greenspan nie podniesie stopy wyzej jak pozwala rynek.
    Rynek najwyrazniej pozwala na 4.25% i koniec.
    Kurs obligacji determinuje stope FUNDS.
    Wyzsza stopa FUNDS spowoduje inwersje yields i sygnal sprzedazy stocks.
    Tak po prostu jest. Inwersja w USA prawie zawsze konczyla sie recesja.
    FED to doskonale wie. FED-owi zalezy na assets i nie bedzie wywolywal krachu na
    NYSE. Dlatego jezeli dojdzie do podwyzki stop procentowych w styczniu, to bedzie
    to ostatnia podwyzka w tym cyklu. Uwazam, ze istnieja przeslanki, ze nawet tej
    podwyzki MOZE NIE BYC. Najprawdopodobniej bedzie 4.5% przez najblizsze 6
    miesiecy. Z mozliwa obnizka juz w maju. Ale tego rynek sie nie spodziewa. Rynek
    mysli, ze bedzie ~4.715% w lipcu! Tak mysla futures na funds. Ale tak nie
    bedzie! Dlatego gra na tych futures jest stosunkowo latwa. Jak mawial Barnum
    "Nobody ever went broke underestimating the intelligence of the American
    people." Czyli tlumaczac to swobodnie: glupcy sa wszedzie - glupcy sie zawsze
    znajda.

    Sa jednak sprawy, ktorych nawet FED jeszcze nie wie: Na przyklad inflacja
    kosztowa. Dowodza tego podane wczoraj dane o cenach. FED wlasnie otrzymal
    zagadke, ktorej rozwiazania jeszcze nie zna. Spada sprzedaz, spada popyt, spada
    dynamika zatrudnienia, wzrastaja inventories a ceny dalej rosna! Nie moze byc!
    Tajemnicza sprawa! A ja pisalem kilka miesiecy temu, ze bedzie inflacja kosztowa
    i FED zglupieje i przestrzeli stope! I przestrzelili. Tacy to sa specjalisci w
    FED. To przykre.

    No ale skoro wszyscy juz to forum opuscili, to po co mam sie rozpisywac?
    Kogo to interesuje? No wlasnie.

    Dla Ciebie treptak wniosek jest prosty:
    Dolek na EURO byl pomiedzy 11 a 16 listopada 2005. (3 tygodnie pozniej jak
    myslalem.) A teraz juz tylko w gore. Bez konca. Z korektami po drodze.

    I w marcu/kwietniu katastrofa. Tak jak mowilem.
    Za dwa miesiace zaczna to dostrzegac "specjalisci".
    I wtedy bedzie juz za pozno na uplynnianie pozycji w obligacjach federalnych.
    I wtedy poleca glowy w NBP - kiedy okaze sie, ze zyski z 2005 zamieniaja sie w
    straty w kilka tygodni.



  • przycinek.usa 14.01.06, 20:46
    www.forbes.com/business/energy/feeds/ap/2006/01/13/ap2448899.html
    Associated Press
    Update 2: Bond Prices Are Higher at Midday
    01.13.2006, 12:02 PM

    Treasury bond prices rose by midday Friday.

    The price of the Treasury's 10-year note rose 5/16 point, or $3.13 per $1,000 in
    face value, while its yield fell to 4.37 percent from 4.41 percent late
    Thursday. Prices and yields move in opposite directions.

    The 30-year bonds rose 19/32 point and yielded 4.55 percent, down from 4.59
    percent late Thursday, according to Moneyline Telerate.

    Two-year Treasury notes rose 1/16 point and yielded 4.34 percent, down from 4.38
    percent late Thursday.

    Yields on one-month Treasury bills fell to 4.10 percent from 4.12 percent late
    Thursday. Yields on three-month Treasury bills rose to 4.33 percent from 4.31
    percent. Six-month yields were steady at 4.43 percent.

    Yields are the interest bonds pay by maturity.
  • przycinek.usa 14.01.06, 21:59
    Wiekszosc ludzi nie wie, ze jak sie odwracaja stopy procentowe na rynku, to
    koszt krotkiego pieniadza wzrasta - a stopa zwrotu z dlugiej pozyczki spada.
    Wtedy hedging na obligacjach jest nieoplacalny i fundusze lewarujace sie w
    roznego rodzaju carry trade zmniejszaja swoja aktywnosc. Wtedy tez spadaja
    obroty na FOREX. To zas zawsze powoduje wyplyw kapitalu z USA. I oczywiscie
    wplywa znacznie na USDX.

    Ciekawostka jest tez, ze inwersja jest od dawna w Londynie na ich wspanialych
    obligacjach - gilts. Jest cale mnostwo miejsc, gdzie jest podobnie. Np. w Nowej
    Zelandii. Wyglada to tak jakby caly swiat czekal na sygnal z USA - czy mozna
    sie juz zawalic? Pozwalacie?

    Ostatnia oaza taniego kredytu jest jeszcze w Japonii, ale czy oplaca sie brac
    takie kredyty? Wyglada na to, ze nie - przynajmiej tak mowi do nas kurs Yena,
    ktory nagle przypomnial sobie o umacnianiu sie.

    Co jeszcze mowia obligacje do zwyklego zjadacza chleba? No coz... mowia nam, ze
    Wielka Brytania wcale nie jest taka swietna jak wyglada na pierwszy rzut oka.
    Eksperyment FED ze stopa FUNDS moze sie okazac bardzo przykry dla Brytyjczykow.
    To zas wiaze sie bardzo scisle z oczekiwaniami placowymi Polakow pracujacych w
    Londynie.

    Byloby mi bardzo przykro, gdyby sie nagle okazalo, ze nastapi szybki wzrost
    bezrobocia w UK kosztem naszych pracowitych rodakow. Jest to niestety mozliwe i
    ja twierdze, ze to bedzie poklosie niedocenienia inflacji kosztowej przez
    Greenspana w 2005.

    Szkoda, ze te stopy wzrosly powyzej 3.5%

  • catmar 16.01.06, 18:08
    =No ale skoro wszyscy juz to forum opuscili, to po co mam sie rozpisywac?
    =Kogo to interesuje? No wlasnie.


    Prosze, pisz dalej.

    Mieszkam w kraju.
    Za mlody zeby umrzec i za stary aby zyc.
    Realia tutaj wokol sa zatrwazajace.

    Od czasu, gdy pare miesiecy temu natrafilem na Twoje posty, czytam je zachlannie. Te stare tez.
    Sledze linki, kopiuje na dysk...
    Po prostu - ucze sie.

    Nie moge powiedziec, ze juz jestem zorientowany w tej materii.
    Ale na pewno wszedlem juz gleboko w etap fascynacji ta wiedza.
    I chociaz czuje, ze chcesz pisac przystepnie, to czesto mam klopoty z zalapaniem meritum poruszanych spraw.
    A byc moze, bedzie musialo to byc moim jedynym sposobem na zycie i na przezycie.

    Twoje dyskusje prowokowane z "forumowym kolezenstwem" sa dla mnie bardzo wartosciowe.
    Piszecie ciekawie, kolorowo.
    Wlasciwie to dzieki Wam odkrywam ta tematyke, jakze rozna od kiedys indoktrynowanej sentymentalno- uczuciowo- naiwnej wykladni wspolczesnego swiata.

    Zainspirowales mnie do przekopywania netu; przyswajam slownictwo i pojecia, aby rozumiec o czym dyskutujecie.
    Zazdroszcze Wam wiedzy a Ciebie bardzo podziwiam za uparte propagowanie indywidualnego korzystania z tejze.

    Nie biore udzialu w dyskusjach bo jeszcze nie jestem partnerem.

    Przypuszczam, ze masz w tym watku bardzo, bardzo wielu takich kibicow (sluchaczy - uczniow) jak ja.

    Dziekuje Tobie.
  • salvatio 16.01.06, 20:27
    Podpisuje sie pod kazdym slowem. Zreszta wiele postow temu juz o tym napisalem.
    Mam male pytanie. Napisales, ze nikt do Polski zlamanego centa nie przywiezie.
    Rozumiem, ze gdy dolar sie stoczy, to oczywiscie nikt wtedy nie bedzie
    inwestowal za granica. Ale w czasie spadku ludzie beda wyskakiwac z dolara na
    wyscigi. W cokolwiek. Na przyklad w zlotowke i gpw. Wiec powinno to prowadzic do
    wzrostu gospodarki i gieldy, a nie odwrotnie. Chyba, ze czegos nie rozumiem, w
    takim wypadku prosilbym o wytlumaczenie.
  • przycinek.usa 18.01.06, 09:16
    Najpierw pytania. To wcale nie jest takie proste! Zalozmy, ze dolar faktycznie
    sie zawali. Ten zawal moze byc albo silny, szybki i gwaltowny, albo slaby, wolny
    i rozplaszczony. W zaleznosci od tego moze wystapic skurcz rynku (1) - albo
    dalsza ekspansja (2). Dlaczego? Bo w (1) dolar spadnie i wywola impuls
    inflacyjny, ktory podniesie koszty, zmniejszy BARDZO obroty na rynku, wzrosnie
    bezrobocie i nastapi wyciskanie kredytow. Jak ludzie nie beda miec pracy, to
    nastapi przewaga splat kredytow nad pobieraniem nowych, emisja pieniadza bedzie
    ujemna, M3 spadnie, spadnie ilosc pieniadza na rynku miedzybankowym a wtedy
    nastapi wzrost rynkowej stopy procentowej (bo spadnie popyt na obligacje i
    obligacja spadna) i... dolar zacznie sie umacniac.

    w (2) jezeli spadek bedzie umiarkowany, to nie wystapi skurcz na rynku, nie
    bedzie wypychania kredytow - a dynamika PKB nie bedzie ujemna. Bedzie inflacja,
    stopa % niska i pieniadze beda dalej szukac inwestycji za granica w tym w Polsce.

    Roznica pomiedzy tymi wariantami polega na tym, ze im wyzej podniesiemy stope
    FUNDS PRZED spadkiem USD - tym bardziej gwaltownie gospodarka zwolni i tym
    gwaltowniejsza bedzie reakcja rynku. Uwazam, ze GDYBY stopa % FUNDS byla na
    poziomie 3,5% - to wariant (1) mialby bardzo niewielkie szanse powodzenia. (10%)
    Stopa 4.5% oznacza wedlug mnie podwyzszenie prawdopodobienstwa scenariusza (1)
    do 90%.

    Teraz w ramach przykladu sami ocencie ktory wariant wystapi:
    Wiekszosc "analytykow" fantazjuje, ze w 2006 bedzie wzrost GDP (PKB) USA - od
    3-4% w zaleznosci od zrodla. Prawie nikt nie prognozuje 2% i mniej. (Ja nie
    slyszalem.) Ci wszyscy optymisci twierdza tak bez ogladania sie na raporty
    analityczne dotyczace poziomu zatrudnienia wynikajacego z akcji kredytowej w
    2004. (A przeciez akcja kredytowa spadla o polowe). Nie patrza oni na prace
    naukowe (w tym FED), ktore mowia, ze przewaga popytu na rynku obligacji
    determinuje recesje w sredniej perspektywie okolo 10 miesiecy od tzw. inwersji
    rentownosci obligacji. Komu wierzyc? Glupolom z Wall Street czy naukowcom? Ja
    uwazam, ze naukowcom. Jezeli opracowania Arturo Estrella, Frederic Mishkin,
    Andrew Ang, Monika Piazzesi, Min Wei oraz FED z Nowego Yorku mowia, ze inwersja
    powoduje recesje w rok, to ja im wierze. Zreszta opieram swoje strategie na tych
    wskaznikach i daje wam slowo honoru, ze one dzialaja.
    www.newyorkfed.org/research/current_issues/ci2-7.pdf
    A co to jest recesja? SPADEK (Skurcz) PKB. Przynajmiej przez 3 kwartaly.
    To jak jest? "Analytycy" z wall street chca 4%, a wlasnie dochodzi do inwersji?!
    Jak FOMC podniesie stope w styczniu na 4.5% to koszt pieniadza krotkiego sam
    przebije sie przez poziom dlugoterminowych pozyczek. Przypominam:
    finance.yahoo.com/bonds/composite_bond_rates
    Inwersja juz prawie jest teraz, a obligacje 30 letnie wlasnie maja zamiar
    skoczyc na 4.4% - to jak FED ma podniesc stope i nie zrobic recesji? Co? Jak?
    Odpowie mi kto? Moze prof. Orlowski? Co?

    Wszystko zalezy od tego JAK ten dollar spadnie, ile spadnie, kto i ile na tym
    straci. Od tego zalezy wiele rzeczy, np. czy wyzwoli to skurcz kredytowy i
    przecene wartosci domow w USA? Bo jesli tak, to wtedy rentownosc obligacji za 2
    lata bedzie wyzsza DWUKROTNIE. Na pewno. Wtedy, NIE BEDZIE PIENIEDZY na
    inwestycje zagraniczne i bedzie taki brak plynnosci - ze nawet zloto spadnie.
    Ale to bedzie za jakis czas. Nie teraz. Nie ma sie co tym martwic teraz.
    Teraz trzeba sie natomiast martwic jaki bedzie ten raport TIC jutro rano.
    (U was to juz dzisiaj)

    Bardzo wazny artykul ukazal sie tutaj:
    www.ny.frb.org/newsevents/speeches/2006/gei060111.html
    To przemowienie mowi nam jedno:
    FED NIE WIE CO SIE STANIE Z POZIOMAMI WYCENY ASSETS w wyniku stopy procentowej!

    To bardzo wazna wiadomosc, bo czlonek FOMC MOWI WYRAZNIE, ze dzialanie FED jest
    DZIALANIEM PO OMACKU! Cyt: "The incorporation of asset price movements into
    monetary policy formation is hard to do, in part, because we don’t know that
    much about the transmission mechanism from movements in asset values to the
    underlying economic fundamentals we care about. We cannot estimate with a high
    degree of confidence the effects of realized asset price movements on economic
    outcomes. The relationship, for example, between changes in housing prices or
    equity prices and household savings and consumption varies substantially across
    time and circumstances, a fact that only exacerbates the difficulty of sorting
    out the effect of changes in wealth from other factors, such as greater
    confidence in future real growth resulting from the acceleration in productivity
    growth.

    And successfully integrating asset prices into monetary policy formulation is
    also hard to do because of the difficulty of assessing how potential alternative
    paths for monetary policy will feed through to overall financial conditions and
    thereby for output and inflation—in other words it is difficult to forecast how
    changes in current or expected policy will affect asset values."

    Dlatego NIKT nie wie co sie stanie - a jak sie to stanie - to zobaczymy.

    Ludzie nie beda "wyskakiwac z dolara" - bo nie zdaza zareagowac.
    Tak, jak nawet banki nie zdazyly zareagowac na przelomie roku i wszyscy dostali
    w tylek 3% na kursie w 2 dni. Z cala pewnoscia spadek USD nie spowoduje hossy na
    GPW. Wrecz odwrotnie. Znaczna dewaluacja USD spowoduje ogromne rozluznienie
    handlu miedzynarodowego i powiekszy dysproporcje bogactwa na swiecie wskutek
    wzrostu kosztow. Wzrost rentownosci obligacji (spadek obligacji) wywola wzrost
    obslugi zadluzenia zagranicznego i oznacza po prostu podwyzki podatkow WSZEDZIE.
    To sobie sami dopiszcie co sie stanie. Bo nikt nie bedzie mial pieniedzy. Ani
    banki, ani ludzie ani nikt. Za duzo socjalizmu jest naokolo i za duzo barier aby
    to sie dobrze skonczylo. (Np. VAT)

    www.newyorkfed.org/research/economists/estrella/predictive_feb05.pdf
    www.newyorkfed.org/research/economists/estrella/paper10restat.pdf
    www.newyorkfed.org/research/epr/00v06n2/0007estr.pdf
    (To ostatnie na przestroge bankowcom)
  • wolo 18.01.06, 19:56
    Tak a'propos jednego z tych artykułów.
    Tak to już jest makroekonomiści próbują na podstawie cen obligacji wyszacować
    przyszłe PKB, a analitycy od treasurysów próbują na podstawie szacunków
    przyszłego PKB starają się ocenić czy obligacje mają właściwe ceny. Wszyscy
    wiedzą, że te rzeczy chodzą parami lecz nie bardzo wiadomo dlaczego.

    No i jeszcze jedna kwestia. Związek między globalizacją i inflacją. Jeden z
    tych artykułów również trochę traktuje na temat. Być może dostęp do niemal
    niegraniczonych zasobów siły roboczej w Chinach + wzrost produkcyjności wynikły
    choćby z netowej rewolucji zachwiał na tyle procesami inflacyjnymi, że teraz ta
    inwersja oznacza zupełnie coś innego i bardziej banalnego. Inflacja była niska -
    inwersja krzywej może oznaczać tylko tyle, że zgodnie z oczekiwaniami taka
    pozostanie również w przyszłości? Może, tak przecież było w ostatnich kilku
    latach, te rzeczy przestały chodzić parami? A jeżeli nawet nie przestały, to
    być może jeszcze daleko nam do potencjalnego wzrostu?
    ---
    Pozdro,
    wolo
  • przycinek.usa 18.01.06, 20:26
    Nie inwersja krzywej, tylko inwersja yields. Oznacza ona, ze duze
    portfele "przesiadaja sie" na dlugoterminowe obligacje oczekujac SPADKU stopy
    procentowej w okreslonej przyszlosci. Czyli - "grubasy" nie wierza we wzrost.
    O tym mowi inwersja yields. A poglad FED na ew. inwersje jest sprzeczny z ich
    wlasnymi badaniami i taki komantarz jest dzialaniem "pod publike".




    Fed's Lacker says yield curve fears overblown
    Wed Jan 18, 2006 02:11 PM ET
    BALTIMORE, Jan 18 (Reuters) - Richmond Federal Reserve President Jeffrey Lacker
    on Wednesday said fears the rise of short-term Treasury bond yields above long-
    term yields heralds an economic slowdown are unwarranted.
    In response to audience questions after a speech to a Towson University
    conference, Lacker said the situation differs from the 1960s, 1970s and early
    1980s, when Federal Reserve credibility was weak and the component of the yield
    curve dictated by inflation expectations varied widely.

    "Some of the reaction, some of the discussion, reminds me of Medieval times
    when the arrival of a comet would spark a sort of apocalyptic hysteria.
    Concerns about inverted yield curves are somewhat overblown," said Lacker, who
    is a voting member on the rate-setting Federal Open Market Committee under this
    year's rotation.
  • wolo 18.01.06, 20:55
    przycinek.usa napisał:

    > Nie inwersja krzywej, tylko inwersja yields.
    No zazwyczaj się mówi w polskim o krzywej dochodowości a w angielskim o yield
    curve. Np. w cytowanym przez Ciebie artykule:
    "and the component of the yield curve dictated by inflation expectations varied
    widely"
    Tak, że inwersja krzywej, czy inwersja yields same thing - wiadomo, że chodzi
    o:
    > Oznacza ona, ze duze
    > portfele "przesiadaja sie" na dlugoterminowe obligacje oczekujac SPADKU stopy
    > procentowej w okreslonej przyszlosci.

    Tego dalej nie byłbym już taki pewien

    >Czyli - "grubasy" nie wierza we wzrost.
    > O tym mowi inwersja yields. A poglad FED na ew. inwersje jest sprzeczny z ich
    > wlasnymi badaniami i taki komantarz jest dzialaniem "pod publike".

    Po całych 15 latach niskiej inflacji i ostatnich kilku kiedy często powracał
    temat deflacji, przekonanie o tym, że ten stan jeszcze trochę potrwa nie jest
    całkiem pozbawiony sensu.


    --
    Pozdro,
    wolo
  • przycinek.usa 18.01.06, 22:27
    Jesli podejmujesz decyzje o inwestycji w obligacje, to starasz sie wybrac takie,
    ktore zagwarantuja najwyzszy dochod w swojej perspektywie inwestycyjnej. I tu
    trzeba dokonac wyboru i odpowiedziec sobie na dwa pytania. Na jak dlugo
    potrzebuje obligacje i jaka metoda inwestowac? Jezeli fundusz uwaza, ze
    potrzebuje pieniedzy za rok, to nie kupuje obligacji 30 letnich. Wtedy jest
    mniej kupujacych obligacje 30 letnie i normalny rozklad procentowy rentownosci.
    (Normalny - czyli obligacje np. 5 letnie daja 3% a 10 letnie 4% a 30 letnie np.
    5.5%)

    Jezeli jednak fundusz dochodzi do wniosku, ze na rynku szykuje sie niezla
    mizeria to idzie za tym decyzja, ze pieniadze najprawdopodobniej nie beda
    potrzebne za rok i mozliwe, ze trzeba kupic obligacje o dluzszym horyzoncie
    czasowym. Dodatkowo dochodzi obawa, ze cena pieniadza spadnie (stopa procentowa
    spadnie) - co spowoduje brak odpowiednich instrumentow inwestycyjnych w
    przyszlosci jak sie obligacje krotkie skoncza. To zas daje podstawy sadzic, ze
    bardziej oplaca sie kupic pozyczke DLUGA TERAZ, zanim spadnie stopa na rynku.
    Wtedy fundusze zaczynaja kupowac obligacje 30 i 10 letnie zamiast 5 letnich i 6
    miesiecznych i nagle obligacje dlugie ida tak mocno do gory, ze ich rentownosc
    spada ponizej aktualnego kosztu pieniadza. Dlatego, skoro nie byles tego pewien,
    to wyjasnilem uprzejmie.

    Fundusze wlasnie kupuja dlugoterminowe obligacje, a krotkoterminowych nikt nie
    chce, bo wszyscy wiedza, ze jak sie ich czasokres skonczy, to nie bedzie co
    zrobic z pieniedzmi, jak stopa spadnie. Za pol roku stopa FUNDS moze byc 3%, bo
    juz Greenspan miesiac temu zapowiedzial, ze nie nalezy oczekiwac, ze stopa
    zawsze bedzie sie poruszac w minimalnych przedzialach (o cwierc %).

    Jak TERAZ sobie kupisz 6 miesieczny problem na 4.25%, to za pol roku znajdziesz
    sie z koniecznoscia kupowania obligacji ponizej 3%.

    Dodatkowo dochodzi do glosu analiza techniczna i jesli trader dochodzi do
    wniosku, ze 30 i 10 latki beda fruwac, to sam z siebie nie bedzie podkladal sie
    pod 3 miesieczne syfy, ktore leca i kupi 10 i 30 latki. To sie samo napedza.
    Potem na wykresie obserwujesz odrocenie rentownosci i czytasz artykul Andrew
    Anga i juz wiesz, ze za rok bedzie skurcz PKB.

    Jeszcze jakies pytania?


  • bush_w_wodzie 18.01.06, 22:40
    pisalem o tym gdzies troche szerzej wiec tylko krotko przypominam. na ogol w usa
    wystepowala krtokoterminowa i plytka inwersja w srodku cyklu wiazaca sie z
    niewielka korekta na gieldzie i nie poprzedzajaca recesji


    odnosnie spadku yiels obligacji - takze powtarzajac - mozna sobie to takze
    tlumaczyc wychodzeniem pieniedzy z gieldy w oczekiwaniu na korekte

    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • przycinek.usa 18.01.06, 22:54
    tylko raz inwersja nie wywolala recesji. 1 raz. Jak masz jakis link do swoich
    wypowiedzi, to wklejaj, bo nikt nie pamieta i nikt nie bedzie szukal.
  • bush_w_wodzie 18.01.06, 23:04
    przycinek.usa napisał:

    > tylko raz inwersja nie wywolala recesji. 1 raz.
    > Jak masz jakis link do swoich wypowiedzi, to wklejaj, bo nikt nie pamieta
    > i nikt nie bedzie szukal.


    racja choc odnosilem sie raczej do twojej pamieci ale jesli ci poprzednio nie
    utkwilo to i tym razem raczje nie utkwi.


    co do yields - za artykule od vice_versa:

    www.financialsense.com/editorials/griess/2005/1213.html


    chart 1.

    czerwono widze np w 1986 i 1996



    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • przycinek.usa 19.01.06, 02:29
    Bez obawy o moja pamiec. Ten link jest nam dobrze znany. Mnie chodzilo o link
    do twojej wypowiedzi. Skoro napisales, ze: "pisalem o tym gdzies troche szerzej
    wiec tylko krotko przypominam. na ogol w usa wystepowala krtokoterminowa i
    plytka inwersja w srodku cyklu wiazaca sie z niewielka korekta na gieldzie i
    nie poprzedzajaca recesji"

    - to myslalem, ze podasz link do siebie, a nie do artykulu w internecie.
    Chyba nie jest jeszcze z toba tak zle, ze wlasnych wypowiedzi nie mozesz
    zlokalizowac?


    Zreszta jak juz jestes tak mily, ze sie do mojej pamieci odnosisz, to ja
    pozwole sobie odniesc sie do twojej tezy o "srodku cyklu". O ktory cykl tobie
    chodzilo? O dlugi (ten zaczynajacy sie w latach 30tych), czy krotki, ktory
    zaczal sie pi razy drzwi 15 lat temu?


  • bush_w_wodzie 19.01.06, 03:24
    przycinek.usa napisał:

    > Bez obawy o moja pamiec. Ten link jest nam dobrze znany. Mnie chodzilo o link
    > do twojej wypowiedzi. Skoro napisales, ze: "pisalem o tym gdzies troche szerzej
    >
    > wiec tylko krotko przypominam. na ogol w usa wystepowala krtokoterminowa i
    > plytka inwersja w srodku cyklu wiazaca sie z niewielka korekta na gieldzie i
    > nie poprzedzajaca recesji"
    >
    > - to myslalem, ze podasz link do siebie, a nie do artykulu w internecie.

    zgadza sie

    byla o tym cala dyskusja po tym poscie


    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30745591&a=33720373

    niestety tresci sa dosyc rozrzucone w kolejnych postach dyskusji. nie jestem
    zachwycony sposobem ich przekazania wiec nie palilem sie do linkowania


    > Chyba nie jest jeszcze z toba tak zle, ze wlasnych wypowiedzi nie mozesz
    > zlokalizowac?
    >


    wydaje mi sie nawet ze wcale nie jest ze mna zle. odwolanie do wczesniejszych
    wypowiedzi mialo sluzyc glownie usprawiedliwieniu powtorzenia pewnych tresci
    niz sugerowac ponowna lekture. troche to nieprecyzyjnie napisalem


    >
    > Zreszta jak juz jestes tak mily, ze sie do mojej pamieci odnosisz, to ja
    > pozwole sobie odniesc sie do twojej tezy o "srodku cyklu". O ktory cykl tobie
    > chodzilo? O dlugi (ten zaczynajacy sie w latach 30tych), czy krotki, ktory
    > zaczal sie pi razy drzwi 15 lat temu?
    >
    >


    chodzilo mi rzecz jansa o podstawowe - z gruba dziesiecioletnie cykle koniunktury


    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • przycinek.usa 26.01.06, 04:07
    "chodzilo mi rzecz jansa o podstawowe - z gruba dziesiecioletnie cykle koniunktury"


    No dobrze. Nawet chetnie rzucilem okiem na te dyskusje.
    Sluchaj, slusznie laczysz cykle i inwersje z ew. brakiem kryzysu w srodku cyklu.

    Faktycznie tak jest, ze wzrost rynku i ekspansja kredytowa powoduje stopniowe
    wzrastanie prawdopodobienstwa recesji - na poczatku cyklu recesja jest prawie
    niemozliwa, w srodku cyklu i ekspansji kredytowej zdarzaja sie krachy - ale nie
    dochodzi do skurczu rynku, ekspansja jest kontynuowana i prawdopodobienstwo
    recesji jest niewielkie.

    Jednak teraz mamy inna sytuacje! Mamy calkowity kredyt powyzej poziomu 300 GDP!
    Mamy oszczednosci ludnosci z dynamika ujemna:

    research.stlouisfed.org/fred2/series/PSAVERT/112/Max
    To zas oznacza po prostu, ze cykl dobiegl konca i wchodzimy w skurcz.
    Gdzies nawet bylo takie opracowanie. Musze poszukac. Niestety nie pamietam
    dokladnie gdzie to czytalem. Chodzi o to, ze recesje determinuja z wielka
    pewnoscia dwa czynniki wystepujace lacznie. Spadek agregatu pienieznego albo
    popytu zagregowanego - (co w sumie jest pochodnym czynnikiem) + oczywiscie inwersja.

    Czyli spadek agregatu + inwersja daje 100% pewnosci recesji.
    Nie wydarzylo sie dotad nic takiego, co pozwalaloby stwierdzic historycznie, ze
    te dwa czynniki nie wywolaly depresji. Nie bylo ani jednego takiego przypadku.

    Teraz mamy sytuacje, kiedy zdarzylo sie w zeszlym roku, ze M2 spadlo, a M1 w
    zasadzie stoi w miejscu. Ten czynnik jest pochodna kredytu i jezeli przewidujemy
    kolaps rynku nieruchomosci, to ten czynnik wzmocni trend ewentualnego spadku
    agregatu.

    Mowiac krotko - recesja wisi na wlosku. Inwersje spowoduje decyzja FED za
    tydzien, a spadek agregatu wystapi najprawdopodobniej wskutek tej decyzji.
    Bylbym naprawde bardzo zdziwiony, gdyby Greenspan nie podniosl stopy.
    Nie dlatego, ze uwazam podniesienie stop za sluszne, ale dlatego, ze po prostu
    caly czas oni gadaja, ze podniosa. Nic sie nie boja. Tacy sa uparci.

    Nawet ten dzisiejszy raport o katastrofalnym spadku sprzedaz domow istniejacych
    na rynku nie powstrzyma FED. Oni stosuja "propagandologie stosowana" mowiac, ze
    w 2005 padl nowy rekord obrotu na rynku nieruchomosci, pieja z zachwytu jak to
    pieknie ceny domow poszly do gory i cena srodkowa wahlarza cen wynosi 211
    tysiecy. Oni sa wszyscy chorzy. Tak mysle. I nie jestem jedyny co tak mysli.
    Uwazam, ze spadek aplikacji kredytowych na mortage jest katastrofalny a spadek
    akcji kredytowej jest dramatyczny. Dla mnie sprawa jest oczywista i jasna jak
    slonce: rozpoczal sie okres skurczu! Moment w ktorym wystapi jazda - bedzie
    wtedy, kiedy znaczaco wzrosnie tzw. credit a M1 spadnie.
    Wtedy wzrosnie dynamicznie liczba defaults i bankructw i pojawi sie mnostwo
    ofert na rynku nieruchomosci. Spadnie cena domow i rozpocznie sie lawina.

    Popatrzmy na to trzezwo i bez emocji:
    NIC JUZ NIE JEST W STANIE POWSTRZYMAC TEGO PROCESU.


    Acha, nie mozna tutaj wyznaczyc cyklu 10 letniego.
    Ale to jest drobiazg. Pi razy drzwi pasuje do naszych rozwazan.
    Dodatkowa uwaga to taka, ze jak nastapi spadek USD, co wlasnie nastepuje - to
    politycy w USA beda to zwalac na wszystkich naokolo, na Arabow, teroryzm
    miedzynarodowy, na Azjatow, ktorzy nie chca nagle kupowac bondow oraz na
    Europejczykow, ktorzy nagle byli tacy niewdzieczni i wujkowi Samowi zabrali
    pieniadze ze stolu. Dodatkowo wszyscy powiedza, ze kryzys to niczyja wina, bo w
    zasadzie to przez Europejczykow i ich nowa walute. Wszyscy beda winni. Tylko nie
    politycy. Zobaczycie.
  • wolo 19.01.06, 11:04
    Myślę, że pojawiają się w Twym poście zbyt daleko idące uproszczenia:

    Fundusz nawet z jednorocznym horyzontem inwestycyjnym moze kupować obligacje 30-
    letnie. Liczy się nie matura obligacji tylko to jak długo ją zamierzasz trzymać.
    Nic nie stoi na przeszkodzie żeby kupić 30Y i trzymać przez rok. Nic nie stoi
    na przeszkodzie żeby 30Y TBonds handlować intraday. Ten rynek jest płynny. (no
    w tej chwili to może sektor 30Y lat stracił bo zdaje się nie ma nowych emisji,
    w każdym bądź razie za Clintona przestali je wypuszczać). Nie stoi to w żadnej
    sprzeczności z tym, że:

    >starasz sie wybrac takie
    > ,
    > ktore zagwarantuja najwyzszy dochod w swojej perspektywie inwestycyjnej

    Obecnie raczej nikt nie stosuje metody buy and hold (w rozumieniu do matury)

    > Fundusze wlasnie kupuja dlugoterminowe obligacje, a krotkoterminowych nikt nie
    > chce, bo wszyscy wiedza, ze jak sie ich czasokres skonczy, to nie bedzie co
    > zrobic z pieniedzmi, jak stopa spadnie. Za pol roku stopa FUNDS moze byc 3%,
    bo
    > juz Greenspan miesiac temu zapowiedzial, ze nie nalezy oczekiwac, ze stopa
    > zawsze bedzie sie poruszac w minimalnych przedzialach (o cwierc %).
    >
    > Jak TERAZ sobie kupisz 6 miesieczny problem na 4.25%, to za pol roku
    znajdziesz
    > sie z koniecznoscia kupowania obligacji ponizej 3%.

    Pełna zgoda. Jeżeli ludzie wolą long-end to postrzegają ryzyko reinwestycji na
    krótkim końcu jako istotne. Ale, ale.

    W dość mechaniczny sposób zakładasz, że oczekiwania odnośnie przyszłych stóp są
    zdeterminowane oczekiwaniami odnośnie przyszłego stanu koniunktury. Ty nawet
    zakładasz, że tu jest prawie determinizm.
    Ja mówię może tak być ale niekoniecznie! Oczekiwania odnośnie przyszłych stóp
    (spadek stóp krótkich, ryzyko reinwestycji itp.) może wynikać z tego, że
    ostatnio nie było dużej inflacji, obawy o stan gospodarki mogą się z tym łączyć
    ale tu nie ma żadnego automatu. W ostatnich latach to co jest uznawane za
    dogmat: wysoka inflacja=szybki wzrost, niska inflacja - recesja został trochę
    poluzowany.

    Mamy po prostu niską inflację i może ona towarzyszć szybszemu lub wolniejszemu
    wzrostowi. W każdym bądź razie te zależności trochę się rozmywają. Zresztą ten
    dogmat to raczej obserwowana korelacja a nie zależność przyczynowo skutkowa. O
    tym dlaczego tak jest ludzie spierają się od dawna.

    Jeszcze bardziej oczywiste, że nie jest to automat jest przykład Polski w
    ubiegłych 10-15 latach. Co prawda nasz yield curve kończy się teraz na 20-
    latach ale jeszcze parę temu było to tylko 5 lat to jednak co by nie mówić
    przez większość tego okresu mieliśmy inwersję i to przy niekiedy solidnych
    wzrostach. Tylko, że wówczas my schodziliśmy z dwucyfrowej inflacji do tej
    normalnej.

    Czy zatem będzie recesja, czy nie? Nie wiem - inverted yields są tylko jedną
    przesłanką, której waga jest obecnie mniejsza niż było to kiedykolwiek. Ale
    warto szykać innych przesłanek niż przyjmować to za pewnik jedynie na podstawie
    inwersji.




    --
    Pozdro,
    wolo
  • przycinek.usa 19.01.06, 19:27
    Bardzo zle, ze poruszyles temat handlu dziennego.
    W ten sposob pomieszales wszystko. Ale skoro tak chcesz - to OK:
    Twierdzisz, ze kupowanie obligacji nie jest ograniczone czasowo, bo obligacje sa
    handlowane codziennie. To ja wobec tego zadaje tobie pytanie:
    Dlaczego rynek determinuje wartosc dlugiej obligacji w ten sposob, ze wycenia
    wyzej pozyczke 2 letnia, od 3 miesiecznej? Gdyby zastosowac twoje rozumowanie,
    to rentownosci obligacji powinny byc takie same. Prawda? Bo mozna kupic i
    sprzedac codziennie bez czekania na maturity! Twoja teoria niestety tego nie
    tlumaczy, wrecz przeciwnie.

    Tymczasem jednak do inwersji dochodzi (na szczescie SPORADYCZNIE), co oznacza,
    ze DOMINUJACYM elementem na rynku w USA jest inwestycja dlugoterminowa.
    Polska tez kupila papier w dlugim terminie. I nawet dokupili za jakies 2
    miliardy w samym szczycie kursu USD. I teraz TOPIA.

    Dodatkowo w kwestii obligacji 30 letnich. Wlasnie teraz jest w harmonogramie
    powrot do tych obligacji. Teraz bedzie wkrotce przetarg na 30 latki. Beda znowu.

    Ja rozumiem, ze interesujesz sie tym tematem z pozycji obserwatora zewnetrznego
    i widzisz zarowno rynek UK jak i US - i rozumiem twoje stanowisko. Jednak ta
    inwersja jest powaznym problemem i nie mozna tego lekcewazyc.

    Jezeli ze statystycznego punku widzenia inwersja jest negatywnym stanowiskiem
    najwiekszych inwestorow w sensie oczekiwan na rynku, to mozna miec powazne
    watpliwosci co do dalszego wzrostu rynku.

    Zjawisko inwersji i jej wplyw na rynek jest udokumentowane i sprawdzalne.
    Nie ma zadnych przeslanek, ze tym razem bedzie inaczej. Wlasnie podali PhilyFED.
    Jest spadek wbrew oczekiwaniom rynku. Duzo ponizej oczekiwan. Rynek jest od
    miesiaca zaskakiwany danymi. Ja natomiast (zupelnie przypadkowo i niemierzenie)
    siedze po drugiej stronie i jakos zupelnie mnie to wszystko nie dziwi.
    Polacz te dane z inwersja i jakos latwiej przyjdzie zaakceptowac przyszle
    wydarzenia.

    Mysle Wolo, ze lepiej w inwestycjach zachowac ostroznosc, bo optymizm jest
    bardzo niebezpiecznym nawykiem. Mozna byc optymista przez 2-3 lata, ale w dlugim
    terminie pesymizm jest duzo bezpieczniejszy inwestycyjnie.
  • wolo 20.01.06, 12:48
    przycinek.usa napisał:

    > Twierdzisz, ze kupowanie obligacji nie jest ograniczone czasowo, bo obligacje
    >sa handlowane codziennie.

    Twierdzę tylko, że horyzont inwestycyjny nie jest związany z datą zapadalności.
    Obligacje tak jak każdy inny towar kupujesz żeby sprzedać drożej, niekoniecznie
    trzymać do zapadalności. To wyróżnia obligacje od tradycyjnego kredytu - możesz
    łatwo sprzedać i przenieść ryzyko stóp (bądź kredytowe) na kogoś innego.


    >To ja wobec tego zadaje tobie pytanie:
    > Dlaczego rynek determinuje wartosc dlugiej obligacji w ten sposob, ze wycenia
    > wyzej pozyczke 2 letnia, od 3 miesiecznej? Gdyby zastosowac twoje rozumowanie,
    > to rentownosci obligacji powinny byc takie same. Prawda? Bo mozna kupic i
    > sprzedac codziennie bez czekania na maturity! Twoja teoria niestety tego nie
    > tlumaczy, wrecz przeciwnie.

    Dlaczego rentowności powinny być takie same? Dlaczego wynika to z tego co
    powiedziałem?
    Dlaczego zatem yields są zróżnicowane? Nie wiem. Spośród teorii mających na
    celu wyjaśnienie tego najbardziej popularne preferencje płynności i racjonalne
    oczekiwania. Pierwsza tłumaczy, że standardowe dodatnie nachylenie krzywej
    bierze się stąd, że ludzie wolą pożyczać na krótko. Z różnych względów ryzyko
    jest mniejsze i dlatego mamy jako regułę niższe yields na krótkie terminy.
    Druga mówi, że yields na długie terminy zależą od oczekiwań odnośnie przyszłych
    stóp krótkich. Obydwie są przekonujące.

    Z obydwu hipotez, głównie z expectations, można wywynioskować, że obserwowane
    obecnie zjawisko inwersji oznacza przede wszystkim, że (jak zresztą zauważasz)
    przyszłe stopy FED będą niższe. Takie oczekiwanie moze się wiązać z innym -
    jeżeli FED ma obniżać stopy to pewnie będzie recesja. Przedłużenie racjonalnych
    oczekiwań odnośnie stóp na cykl koniunkturalny jest potwierdzone historią. Ale
    ten drugi związek jest słabszy, szczególnie w ostatnich latach kiedy to
    znacznie większy wpływ na inflację miały inne pozakoniunkturalne czynniki - jak
    już mówiłem Chiny i komputery. Wzrost produkcyjnosci wynikający z technologii i
    lepszego podziału pracy pozwala teraz na znacznie szybszy rozwój niż kiedyś bez
    groźby, że towarzyszyć mu bedzie inflacja. Możliwe jest zatem, że Fed obniży
    stopy bo inflacja spadnie - a recesji wcale nie będzie. Możliwa jest przecież
    również inflacja kosztowa - wzrostu nie będzie a ceny będą rosły - wówczas FED
    podniesie stopy i obecne wnioski z yields będzie można o kant d. potłuc.


    Piszesz o ostrożności. OK. Ostrożność oznacza również, że należy z
    podejrzliwością podchodzić do hipotez, do generalizacji na podstawie tylko i
    wyłącznie korelacji bez wnikania w mechanizmy. Jak ktoś powiedział rynki
    finansowe nie mają historii. Że było kiedyś nie jest argumentem, że będzie
    zawsze.
    --
    Pozdro,
    wolo
  • przycinek.usa 26.01.06, 03:04
    "Twierdzę tylko, że horyzont inwestycyjny nie jest związany z datą zapadalności."

    Bzdura. Gdyby tak bylo - to nie byloby bargain hunting i dlugie obligacje nie
    szlyby masowo do gory a rentownosc nie odwracalaby sie.

    Jezeli rynek wycenia wyzej obligacje 10 letnie od 2 letnich - to znaczy wprost,
    ze sa ludzie, dla ktorych wazniejszy jest dlugi horyzont inwestycyjny a popyt
    pochodzacy z ich portfeli inwestycyjnych decyduje o cenie doprowadzajac do
    inwersji. Czyli mowiac krotko rynek wycenia obligacje poprzez popyt oraz dlugi
    horyzont inwestycyjny DOMINUJE.


    "Dlaczego rentowności powinny być takie same? Dlaczego wynika to z tego co
    powiedziałem?"


    Dlatego, bo gdyby obligacje byly traktowane tak samo - jako jedna masa pozyczki
    krotkoterminowej - to wartosc obligacji bylaby determinowana popytem calkowitym
    na calym rynku obligacji i wystepowalby rownowmierny rozklad kupna bez wzgledu
    na instrument ani jego zapadalnosc. Sprzedaz jednej serii obligacji powodowalaby
    CHWILOWE wahanie kursu i natychmiastowy arbitraz z innych serii - wyrownujacy ceny.

    Roznice w cenie obligacji - zwlaszcza takie roznice w ktorych DROZSZE obligacje
    to te, ktore mniej placa (Mniejszy yield) - sa niewytlumaczalne - jezeli nie
    wezmiesz pod uwage dlugoterminowego oczekiwania rynku co do poziomu przyszlej
    stopy procentowej na rynku.


    Ty zas uwazasz, ze ceny obligacj biora sie z sufitu - bo mozna je sprzedac
    kiedykolwiek. I to jest niestety nieprawda. Ceny biora sie z nadplynnosci
    sektora bankowego i braku innych alternatyw inwestycyjnych w oczekiwaniu kryzysu.

    Obecnie rentownosc pozyczki 2 i 10 letniej odwrocila sie juz pare razy.
    To jest dosyc dziwne zjawisko - jak obligacje 10 letnie sa wyceniane podobnie
    jak 2 letnie. Prawda?




  • wolo 26.01.06, 11:26
    przycinek.usa napisał:

    > "Twierdzę tylko, że horyzont inwestycyjny nie jest związany z datą
    zapadalności
    > ."
    >
    > Bzdura. Gdyby tak bylo - to nie byloby bargain hunting i dlugie obligacje nie
    > szlyby masowo do gory a rentownosc nie odwracalaby sie.
    >

    Niewielu trzyma obligacje do matuirty. Wśród tych co trzymają też znakomita
    większość zarządzać będzie w jakiś sposób ryzykiem - bądż poprzez futuresy bądż
    IRS, będą wydłużać i skracać swoje duration, BPV lub też ryzko stopy mierzone
    jakąkolwiek inną miarą - efektywnie będzą sprzedawać i kupować ryzyko stopy
    znacznie częściej niż zapdalność obligacji w portfelu.


    Przychodzą mi do głowy tylko dwa rodzaje podmiotów, które mogą mieć inklinacje
    do "buy and hold" - gospodarstwa domowe w przypadku obligacji oszczędnościowych
    i fundusze emerytalne. W tym drugim przypadku wynika to z tego że zobowiązania
    są cholernie długie, znacznie dłuższe niż dla pozostałych grup.

    Banki komercyjne? Tylko w pewnych sytuacjach - jeżeli mają odpowiednio długie
    pasywa (np. za takie można uznać osad na rachunkach bieżących - które choć
    bieżące są z reguły bardziej stabilne niż terminowe).

    Banki centralne - te mają zupełnie nieokreślony horyzont inwestycyjny - kupują
    i trzymają bądż sprzedają w zależności od potrzeb i tylko strukturalny
    charakter nierównowagi w obrotach bieżących sprawia, że często bywają
    inwestroami długoterminowymi. W każdym bądź razie bc. w ograniczonym zakresie
    spekulują na stopie im chodzi raczej o interwencje na FX i o jakikolwiek aktywa
    w walucie, którą kupują - byleby były to aktywa płynne i miały niskie ryzyko
    kredytowe. Obligacje są tego rodzaju aktywem.

    Pozostali inwestorzy - fundusze hedgingowe i banki inwestycyjne spekulują jak
    najbardziej - to oni spekulanci decydują o kształcie krzywej. Czy oby na pewno
    ich horyzont inwestycyjny równy jest zapdalności papierów? Wybacz Przecinku
    zarządzający są zainteresowani rocznym bonusem i rzadko patrzą dłużej niż
    koniec roku budżetowego w swojej organizacji. Nie interesuje ich "yield to
    maturity" są zainteresowani tylko i wyłącznie holding period yield a ponieważ w
    znakomitej większości są wyceniani mark-to-market to żywotny interes sprawia,
    że nie ważne jest dla nich to, ze otrzymają nominał w dacie zapdalności - ważna
    jest cena rynkowa w ostatnim dniu roku budżetowego.

    W kontekście inwestmentów i hedgingów buy and hold może pojawiać się np. w
    przypadku oferowania struktur drobniejszym inwestorom z tzw. gwarancją zwrotu
    kapitału. Jeżli produkt zawiera taką gwarancję to rzeczywiście zarządzający
    jest zobowiązany do zakupu, najczęściej zerokuponówek, o dacie zapadalności
    równej zapadalności oferowanego produktu i o nominale równym gwarantowanemu
    nominałowi.


    >Jezeli rynek wycenia wyzej obligacje 10 letnie od 2 letnich - to znaczy wprost,
    > ze sa ludzie, dla ktorych wazniejszy jest dlugi horyzont inwestycyjny a popyt
    > pochodzacy z ich portfeli inwestycyjnych decyduje o cenie doprowadzajac do
    > inwersji. Czyli mowiac krotko rynek wycenia obligacje poprzez popyt oraz dlugi
    > horyzont inwestycyjny DOMINUJE.

    Tak mówisz. A nie bierzesz pod uwagę tego, że inwestor dwuletni może rozważać
    następującą sytuację kupić dwulatkę czy kupić dziesięciolatkę która za dwa lata
    sprzedam (zabezpieczę IRS bądź futuresem)? i dopiero po tej analizie zdecyduje
    czy lepsze dwa lata czy też opłaca się wziąć ryzko stopy i kupić 10 lat?
    Dlaczego nie porównywać ytm 2Y z expected holding period 10Y za okres dwuletni?



    Reszta Przecinku to już Twoje spekulacje na temat tego co ja sądzę, nie
    związana koniecznie z tym co mówię. Powtórzę:

    - oczywiście, że oczekiwania odnośnie przyszłych stóp są najważniejszym
    czynnikiem decydującym o kształcie krzywej;

    - ujemnie nachylona krzywa jest mocnym argumentem, że może przyjść recesja -
    ale nie jest to argument wystarczający, w ostatnich latach tradycyjne
    zależności między cyklem i inflacją trochę się rozluźniły - permanentnie mamy
    niską inflację i downward slopping curve może wyrażać tylko te oczekiwania i
    nic więcej.

    BTW myślę że recesja, nazwijmy to spowolnienie wzrostu,przyjdzie.

    --
    Pozdro,
    wolo
  • przycinek.usa 26.01.06, 17:12
    A nie bierzesz pod uwagę tego, że inwestor dwuletni może rozważać
    > następującą sytuację kupić dwulatkę czy kupić dziesięciolatkę która za dwa lata
    >
    > sprzedam (zabezpieczę IRS bądź futuresem)? i dopiero po tej analizie zdecyduje
    > czy lepsze dwa lata czy też opłaca się wziąć ryzko stopy i kupić 10 lat?



    To nie jest pytaniowy quiz telewizyjny.
    Wedlug mnie inwestor pomysli tak:
    Bedzie zle, trzeba kupic 10 letnie papiery, bo duzi inwestorzy beda sie pakowac
    w dlugoletnie papiery i one pojda bardziej do gory. Sprzeda sie to wtedy, kiedy
    bedzie trzeba sprzedac albo jak beda sygnaly sprzedazy w AT albo jak szef kaze
    sprzedac.

    Na tym polega cala skomplikowana komputerowa analiza rynku.
    Mozemy do tego dodac tone papieru w formie niepotrzebnej nikomu analizy i
    zaplacic analitykowi 10 zlotych polskich za stracony czas i miec dupochron.
    Zgadza sie?

    Inwestycje to nie jest nauka scisla.
    Decyduja te czynniki, ktore znamy.
    Najwazniejsze, zeby sie kierowac dominujacymi czynnikami.
    Takim czynnikiem jest najpierw inwersja - a potem dopiero krzywa yields.
  • przycinek.usa 27.01.06, 02:55
    "Reszta Przecinku to już Twoje spekulacje na temat tego co ja sądzę, nie
    związana koniecznie z tym co mówię. Powtórzę:"


    Acha, ja nie chcialem byc niemily. Ta sugestia jest nietrafiona. Bez
    zlosliwosci. Bardzo ciekawie wyraziles swoja opinie w poprzednim liscie.
    Cenie bardzo osoby, ktore maja swoje wlasne przemyslane i ugruntowane opinie.
    Nie ma potrzeby na sile wymyslac argumentacji - aby sie ze soba nie zgadzac.
    Widzisz, tydzien temu gdzies pojawily sie na przyklad takie PUTy na EUR, ze
    strike price zrobili 1.15 a premia calkowita wyniosla 1,5 miliarda zielonych.
    Ktos tym obrocil, co oznacza, ze opinie o kierunku rynku sa bardzo znacznie
    rozbiezne. Ja wiem, ze to odbiega od tematu, ale jest to swietny przyklad na
    rozne interpretacje czynnikow kierujacych rynkiem. Taki PUT jest za duzy na
    pozycje obronna dla spadku, a z drugiej strony jest za ryzykowny dla writera -
    jezeli oceniamy, ze rynek kieruje sie jedynie roznica spreadu dlugu. W koncu
    gdyby trend byl najwazniejszy - to przeciez moze to wszystko spasc ponizej
    strike i koniec z writerem. Nie?

    Dlatego to jest kwestia opinii - i jedynie dowod matematyczny bylby racjonaly
    dla pokazania ktory czynnik jest wiekszosciowy.

    Ja doskonale zrozumialem twoj punkt widzenia w zwiazku z ocena rynku i cen.
    Roznica pomiedzy tymi naszymi dwiema ocenami polega na tym, ze mamy czynnik,
    ktory jest ukryty przed nami w sensie analitycznym. Nie da sie oszacowac
    racjonalnie horyzontu inwestycyjnego i decyzji inwestycyjnych procentowo w
    stosunku do obrotu. Ten temat pozostanie nierozstrzygniety. Chocbysmy chcieli
    zrobic doktoraty - to mamy brak danych. Bez zelaznych dowodow - to mozemy sobie
    nawet nawrzucac i nic z tego nie wyniknie.

    Ja kieruje sie jednak praktyczna ocena ruchu - oraz wynikajacymi z niego
    logicznymi konsekwencjami. Uwazam, ze w przypadku obserwacji czynnikow o
    znacznym stopniu niepewnosci - musimy wybalansowac ich wage wzgledem ruchu
    cenowego ktore powoduja.

    Dlatego - i musze to podkreslic - w praktyce musimy niestety olewac strategie
    krotkoterminowe, skoro o ruchu ceny decyduja strategie dlugoterminowe.
    Nawet najbardziej logiczne i racjonalne wyjasnienia sa bezwartosciowe - albo
    posiadaja wartosc ograniczona - jezeli ich wplyw na rynek jest marginalny.

    Praktycznie jednak patrzac na to - uwazam, ze zdecydowanie interesujaco
    wyraziles nam swoje poglady i szczerze zaluje, ze nie wpisujesz sie czesciej.
    Napisz nam czym sie zajmujesz i moze sprowokuje to kolejna ciekawa odnoge w
    dyskusji.

  • przycinek.usa 18.01.06, 09:21
    dzieki za mile slowa, zgadzam sie, ze upor jest dobry.
    Wpadne w weekend i cos znowu skrobne.
  • przycinek.usa 25.01.06, 21:59
    "Chairman AlanGreenspan, who leaves office at the end of this month, said Nov.14
    that the U.S. is having little trouble attracting foreigncapital. Ben Bernanke,
    nominated to succeed Greenspan, says a``global savings glut'' is flooding the
    U.S. with internationalcash, offsetting the trade gap and capping interest
    rates. ``Idon't expect this demand would drop precipitously,'' he saidNov. 15."


    - tyle FED - calkiem optymistycznie.


    "Soros and Buffett both issued dire outlooks for theU.S. economy this month,
    suggesting they remain bearish towardits currency. Soros said he expects a U.S.
    recession in 2007,and Buffett said the trade deficit posed a ``big danger''
    andpredicted a ``big adjustment.''"


    - to juz widzimy mniej optymizmu.


    "Martin Feldstein, president of the National Bureau ofEconomic Research in
    Cambridge, Massachusetts, says the dollarrose in 2005 because of higher U.S.
    interest rates and a now-expired tax break that encouraged American companies
    torepatriate profits.

    ``None of these are a permanent solution for the currentaccount, so when they
    unwind we'll see declines in the dollar,''Feldstein says. ``The magnitudes and
    growth of the imbalancesare so great it's unsustainable.''"


    - ten pan mowi to samo co ja.


    I w ogole caly artykul jest tu:

    www.mabico.com/en/news/20060123/foreign_exchange/article59557/

    A ja pozostane skromnym pesymista - bo uwazam, ze to sie zawali szybciej.
    Powtarzam: Marzec - Kwiecien 2006. Bedzie jazda.

  • szutnik 25.01.06, 23:03
    Witaj przycinku
    Nadal nie zgadzam się z Twoją tezą o krachu na USD już i postaram się
    wyłuszczyć krótko (bo muszę iść spać) dlaczego.
    1. Milcząco zakładasz, ze Azjatyckie banki centralne nie chcą już kupować USD,
    bo nie mają siły - i.e. Bretton Woods II upada "z braku sił i woli". Myslę, ze
    nie doceniasz Azjatów - oni nie grają w maksymalną efektywność - oni grają
    w "maksymalne zatrudnienie", za każdą możliwą cenę. I będą to robić tak długo,
    aż im koszty BW II dadzą się potężnie we znaki i będą nie do udźwignięcia. Ale
    to jeszcze musi potrwać. Jeszcze nie było wielkiej misji ratunkowej azjatyckich
    banków centralnych dla USD. Dopiero wtedy jakiś nowy azjatycki De Gaulle
    skopiuje ruch Francji z 1968 r i powie :BW II? Sprawdzam!! rozkladając system.

    2.Sprawdzałem - żaden kryzys walutowy nie występował w okolicahc lokalnych
    szczytów equities, a tak jest dziś w USA. Zazwyczaj giełdy spadały co najmniej
    rok nim to się przenosilo na walutę. Np tajski SET spadał prawie 2 lata od 1995
    r...., podobnie brazylijska Bovespa - rok i argentyński MERVAL - też rok. Nawet
    jeśli masz rację, że BW II się skończył, to krach na USD raczej w 2007...

    3. W pełni zgadzam się z Sorosem - w 2007 bedzie recesja. Ale głowna jej ofiarą
    nie bedzie USA - będą Chiny!!!Na USA jeszcze przyjdzie kolej, lecz nie teraz.
    Wiesz, ze w Chinach w 2005 r. o 5% spadły już i tak marne zyski firm w ujęciu
    USD? A produkcja wzrosla o prawie 20% i juan lekko się umocnił...
    Niedawno czytałem omówienie roadshow pewnej chińskiej firmy z Hang Seng Red
    China index.
    Słowa jej CEO: w zeszłym roku nie osiągnęliśmy prognoz zysków i przychodów, ale
    ( i tu wielka duma na twarzy) znacznie przekroczyliśmy plan inwestycji w moce
    produkcyjne!!!
    Główna strategią chińskiego managementu jest "too big to fail" - rośnij jak
    najbardziej, a gdy będą kłopoty gospodarcze, rząd nie da Ci upaść. Więc
    powiekszają park maszynowy do absurdu i zatrudniają ludzi ponad wszelką miarę.
    Ile z tego jest w owym oszałamiającym wzroście chińskiego PKB??
    Efekt? Np. ponad 300 producentów samochodów w Chinach (czy jest choć 150 w
    reszcie świata?) ma moce produkcyjne na prawie 7 mln aut. Chiński rynek ma
    pojemność 3 mln aut/rok...Chiny będą eksportować deflację w tej recesji, oj
    będą... i to im, a nie USA wypadnie trup z szafy.
    PZDR i jeszcze się odezwę.

    --
    "Spodnie za krótkie, koszula za długa.
    Uśmiechając się do samego siebie, próbuję iść prosto."
    Ryokan Taigu (1758 - 1831)
  • przycinek.usa 26.01.06, 01:57
    "2.Sprawdzałem - żaden kryzys walutowy nie występował w okolicahc lokalnych
    szczytów equities, a tak jest dziś w USA. Zazwyczaj giełdy spadały co najmniej
    rok nim to się przenosilo na walutę. Np tajski SET spadał prawie 2 lata od 1995
    r...., podobnie brazylijska Bovespa - rok i argentyński MERVAL - też rok. Nawet
    jeśli masz rację, że BW II się skończył, to krach na USD raczej w 2007..."



    To jest swietny argument! Wiesz, to jest mozliwe.
    Tak, to wspaniala argumentacja. Sa jednak roznice pomiedzy scenariuszami zawalu
    w innych krajach. Fundamentalne roznice. Np. kwestie nadplynnosci bankowej.

    Dlatego ja jednak pozostaje przy swoim zdaniu.
    Krach na dolarze zbliza sie nieublaganie i bezwzglednie.
    A jak bedzie - zobaczymy juz niedlugo.


  • przycinek.usa 26.01.06, 17:40
    Zauwazylem, ze w 2gim tygodniu stycznia FED sprzedal na rynku obligacji za
    niecale 34 miliardy. To jest wstepny komunikat operacji otwartego rynku.
    Taka sprzedaz oznacza, ze FED chce wplynac na popyt instytucjonalny - i
    ograniczyc nadplynnosc pchajaca ceny obligacji w gore.
    To tez oznacza, ze FED przejal sie tymi inwersjami na obligacjach 2/10 letnich i
    stara sie podbic rentownosc obligacji.
    Oznacza to tez, ze FED martwi sie mozliwoscia spadku rentownosci ponizej stopy
    krotkoterminowej.

    Z drugiej jednak strony jest ogolnie wiadomo, ze w styczniu instytucje finansowe
    otwieraja nowe inwestycje i wtedy popyt jest nadzwyczaj duzy. To powoduje zwykly
    styczniowy najazd pieniedzy i tradycyjnie pewna ograniczona reakcje FED. Jednak
    wedlug mnie w tym roku FED sprzedaje zdecydowanie wiecej jak dotychczas. Duzo
    wiecej. Masowo. To badzo dziwne. Mysle, ze odpowiednie wnioski trzeba bedzie
    wyciagnac dopiero za kilka tygodni, jak pokaza sie dane ostateczne za caly
    styczen i porownamy to z wykresami kursu walutowego.

    To wszystko daje do myslenia, ze FED zastanawia sie nad dalsza polityka
    monetarna. Mysle, ze FED nie spodziewal sie takiego rozwoju wydarzen.
    Mysle, ze FED naprawde myslal, ze wzrost stop spowoduje automatycznie
    proporcjonalny wzrost rentownosci pozostalych papierow. Tymczasem obligacje nie
    spadaja, stopa na rynku maleje, a dane z gospodarki sa zatrwazajace. Ciekawe co
    teraz zrobi FED?


  • przycinek.usa 27.01.06, 19:32
    www.marketwatch.com/news/story.asp?guid=%7B5869FC75-4B54-4C08-900A-5DF170530E18%7D&siteid=google&dist=


    To w sumie bardzo goracy headline. Ciekawe jak zareaguje rynek w srednim
    terminie, bo jak narazie nikogo to nie obeszlo.
    Mialo byc przynajmiej 3% wzrostu. Tak wszyscy mowili. Bedzie 3% albo 3.5%. Nie
    ma obawy. Na pewno. Tymczasem jest ... 1.1%


    Teraz zas jest sto tysiecy powodow i tlumaczen - czemu tak sie stalo.
    A bo rzad zawinil i za malo wydal a to ludzie zawiedli, bo Fordow nie kupowali
    a to mowia, ze na pewno bedzie rewizja tych danych w gore. No co jeszcze?


    Cytuje:
    "We expect big upward revisions," said Ian Shepherdson, chief U.S. economist
    for High Frequency Economics

    "The details of the report suggest many of these drags on growth were one-off
    factors and that the underlying trend in 2006 remains strong," said Charmaine
    Buskas, an economist for Moody's Economy.com.


    Oczywiscie. He he he.

    www.fxstreet.com/nou/noticies/afx/noticia.asp?pv_noticia=1138381997-f05e0f08-33253

    today.reuters.com/investing/financeArticle.aspx?type=bondsNews&storyID=2006-01-27T165354Z_01_N27346227_RTRIDST_0_ECONOMY-WRAPUP-
    2.XML



  • polarbeer 29.01.06, 00:22
    1.1 % wzrostu przy rosnacej (choc ukrywanej inflacji) to recesja -- aktywnosc
    gospodarcza kurczy sie...
  • przycinek.usa 29.01.06, 04:37
    zgadzam sie.
    Dodatkowo Merrill Lynch pisze o wzroscie cen ropy w 2006:

    www.theglobeandmail.com/servlet/story/RTGAM.20060124.woilmerrill0124/BNStory/Business/

    "Merrill raised its 2006 oil target by $5 or 9.6 per cent to $57 a barrel and
    boosted its 2007 target by $5 or 12 per cent to $47 a barrel. Its 2008 oil
    price estimate was left unchanged at $42 a barrel."


    W zasadzie to ja nie wiem jak sie do tego ustosunkowac, bo uwazam te targety
    cenowe za absurdalne jednak jakas prognoza to jest. Dla mnie wazniejsze sa te
    fragmenty dotyczace dolara kanadyjskiego. To ciekawa opinia i ja bylbym sklonny
    zapytac jak na to wpadli. 86 centow za CAD w 2006 i 85 za CAD w 2007. Bardzo
    interesujace. Dostales maila?

  • polarbeer 29.01.06, 15:10
    Dostalem emaila i dziekuje. Bylem przez kilka dni offline z powodu przeprowadzki
    i dopiero teraz zaczynam wracac do wirtualnego swiata...

    Prawie na pewno zainwestuje w Kanadzie. Zastanwaiam sie tylko jak...
  • przycinek.usa 01.02.06, 17:11
    Tylko jedna mala obserwacja. Podniesienie stopy spowodowalo jakby zdziwienie na
    rynku walutowym, dolar gwaltownie sie umocnil, co oznacza, ze podniesienie stop
    wcale nie bylo takie pewne - a gwaltownosc reakcji sugeruje, ze calkiem duzi
    gracze zakladali, ze podwyzki moze nie byc. Mozliwe tez, ze zaskoczenie
    wzbudzila ta czesc publikacji:
    "The Committee judges that some further policy firming may be needed to keep the
    risks to the attainment of both sustainable economic growth and price stability
    roughly in balance."
    - to moglo zostac odebrane jako obietnica bezwzglednej obrony wartosci USD.
    Tak wlasnie mysle.

    Mamy wobec tego juz zupelnie normalna inwersje na 2,3 i 5 letnich bondach, co
    sugeruje niezbyt przychylne nastawienie inwestorow do rynku USA.
    Powoli zaczyna sie pojawiac przekonanie, ze FOMC traktuje walke o USD powaznie -
    nawet kosztem wzrostu PKB. Jednak bondy 10 i 30 letnie trzymaja fason. Na razie.
    Rentownosc krotkich bondow (3 miesiecznych) w zasadzie nie drgnela po decyzji.
    To zaiste interesujace zjawisko. Tak wiec mamy stope na 4.5% - pogrozki
    Greenspana o mogacych nastapic kolejnych podwyzkach a rentownosc pozyczki 3
    miesiecznej na okolo 4.26%. Bardzo interesujace. Ameryka! He he he.

  • forall4a 01.02.06, 17:44
    Zegnamy z Greenspanem mowiac adieu. Trudno, ale nie wyszlo. Pewnie nowy rok
    pomoze inaczej. Mam nadzieje, ze dostane zaproszenie na slub.
  • wolo 01.02.06, 19:22
    przycinek.usa napisał:

    > Mozliwe tez, ze zaskoczenie
    > wzbudzila ta czesc publikacji:

    > "The Committee judges that some further policy firming may be needed to keep
    th
    > e
    > risks to the attainment of both sustainable economic growth and price
    stability
    > roughly in balance."
    > - to moglo zostac odebrane jako obietnica bezwzglednej obrony wartosci USD.
    > Tak wlasnie mysle.
    >

    Ktoś złośliwy mógłyby ten cytat odczytać jako dylemat FOMC co rozpirzyć
    najpierw walute czy nieruchomości.

    --
    Pozdro,
    wolo
  • przycinek.usa 01.02.06, 20:57
    > Ktoś złośliwy mógłyby ten cytat odczytać jako dylemat FOMC co rozpirzyć
    > najpierw walute czy nieruchomości.

    He he he. Wlasnie.
  • polarbeer 01.02.06, 21:31
    Ja to widze jako nieuchronna obrone reputacji nowego szefa FEDu... Pokazania ze
    ten "helikopter" to tylko karykatura, a tak naprawde to mamy w jego osobie
    nowego Volkera ktory golymi rekami zdusi smoka inflacji! <g> W miedzyczasie
    zatajone M3 pecznieje w cieniu, a prasa spiewa hymny o twardym dolarze i
    nieugietym FEDzie.
  • polarbeer 02.02.06, 03:57
    Pamietajmy, ze prawie nigdy zadluzeni po uszy nie wychodza z recesji w
    calosci... Polecam ten artykul.


    www.gold-eagle.com/editorials_05/willie013106.html
    (...)
    "Statystiki rozwoju ekonomicznego (USA) w czwartym kwartale wyszly z nedznym
    1.1% wzrostu. To jest zalosna liczba. Kiedy z odpowiedzialnoscia odejmiesz 4%
    przesady, oszustwa i falszywego podnoszenia dla nie wyrazanego celu utrzymywania
    inwestycji zagranicznych w amerykanski system finansowy, dotrzesz do
    przejrzystego wniosku. (To jest gdy szczerosc jest priorytetem).

    UWAGA !!! UWAGA !!! UWAGA !!!

    EKONOMIA USA SKURCZYLA SIE W 4-TYM KWARTALE O CONAJMNIEJ 3%... "
    (...)

    ________________________________

    The Q4 economic growth statistic came out last week at a meager 1.1% expansion.
    This is a lousy number. When you responsibly remove the 4% exaggeration,
    deception, and false lift for the unexpressed purpose of maintaining foreign
    investment in the US financial system, you arrive at a clear conclusion. (that
    is, if honesty is a priority)

    ALERT !!! ALERT !!! ALERT !!!
    THE USECONOMY DECLINED BY AT LEAST 3% IN THE 4TH QUARTER




  • przycinek.usa 02.02.06, 05:19
    No coz. To jest absolutna prawda i cala prawda.
    Ja sie tylko nie zgadzam z tymi wnioskami co do Greenspana.
    Mam zupelnie odmienna opinie. Greenspan to jest bardzo madry czlowiek i dobrze
    wie co robi. Jest tylko kwestia ocen, czy nie przesadza troszeczke ze stopami.

    Autor tego artykulu pisze tutaj:
    "Does the world accept our lies on face value? Not really."
    "When you responsibly remove the 4% exaggeration, deception, and false lift for
    the unexpressed purpose of maintaining foreign investment in the US financial
    system,"
    "There is no conundrum, except the mystery as to why Greenspan is respected at
    all, and not hanged in effigy on the Wall Street square."


    Zwlaszcza "unexpressed purpose of maintaining foreign investment in the US
    financial system" - to od razu widzimy, ze Greenspan dziala z korzyscia do USA
    probujac przerzucic koszt finansowania gospodarki USA na zagranicznych
    inwestorow. Greenspan wlasnie realizuje plan obnizenia wartosci dolara kosztem
    inwestorow zewnetrznych. To jest naprawde nieglupie i dziwie sie, ze ten
    komentator odgraza sie Greenspanowi. To dziwne. Przeciez to nie obywatele USA
    straca najwiecej, tylko zagranica. Banki centralne pelne "rezerwowych" papierow.
    Mysle, ze najlepiej byloby, gdyby w obliczu takich dzialan banki podjely obrone.
    Tylko, ze nie da sie masowo z tego wyjsc. Polska sama z siebie moglaby
    spokojnie ten tonacy okret opuscic. Ale czy dr balcerowicz pozwoli?


    Acha, prognoza na jutrzejsze payrolls:
    110-160 tysiecy. I ponowny atak EUR/USD na 1.2230
  • przycinek.usa 03.02.06, 21:27
    Powyzsza proporcja nie wyglada za dobrze dla PLN w stosunku do USD.
    Gdyby kierowac sie samym spreadem to zloty powinien troszke przestac rosnac.

    I co teraz bedzie?

    No trudno jednoznacznie powiedziec, ale jedno jest pewne, trzymanie kredytow we
    Frankach Szwajcarskich albo w Euro staje sie po prostu nieprzyzwoicie ryzykowne.
    Osobiscie nie spalbym spokojnie majac taki hipotetyczny kredyt w Szanownej Polsce.

    Co do dziesiejszego payrolls, to wykonal sie znowu gruby numer.
    Mozliwe, ze byl to ostatni taki dobry syrvey w tym roku.
    Ale o tym moze innym razem.

  • bush_w_wodzie 06.02.06, 11:29
    wysmiewal mnie lbs jak mu w sierpniu chyba pisalem ze stopy nbp zrownaja sie do
    konca roku ze stopami fed. no i mial racje bo nastapilo to dopiero na poczatku
    lutego - ale za to z nawiazka

    uwazam jednak za bledne wnioskowanie o kieurnkach ewolucji kursow walut tylko na
    podstawie spreadu. sytuacja polski i usa jest nieporownywalna. w szczegolnosci
    ryzyko deprecjacji usd wyglada na duzo wieksze niz dla zlotowki.

    ba! zlotowka ma szanse na dalsza aprecjacje wskutek gospodarczej integracji z
    ue. poza tym dla perspektyw zlotowki wazniejsza jest sytuacja monetarna w
    strefie euro a nie w usa. ze wzgledu na 2 przeczyny: dominacje strefy euro jako
    odbiorcy eksportu i na planowana konwergencje walutowa. a w strefie euro stopy
    sa w okolicach 2%. choc inflacja rosnie i pewnie niedlugo beda delikatne podwyzki


    uwazam ze nadal oplaca sie brac kredyty w dolarze czy chf ale z opcja
    przewalutowania i dobrze okreslonym poziomem stop loss


    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • przycinek.usa 06.02.06, 07:08
    Znalazlem przez przypadek zupelnie taka fajna strone i pomyslelem, ze wam
    wkleje. Proponuje maly rzut okiem na wykresy:

    www.cornerstoneri.com/comments/deflation.htm
    Potem proponuje przemyslec sobie te kilka zdan pod ostatnim wykresem.
    Komentarza na razie nie bedzie, bo ostatnio strasznie brakuje mi czasu.
    To jest naprawde ciekawa strona. Bardzo interesujace.

  • polarbeer 06.02.06, 14:07
    Ja to przeczytalem, poogladalem wykresy. Gdzie jest ta deflacja "o ktorej
    wszyscy wiedza" i ktorej "zaprzeczanie istnienia jest zaprzeczaniem tego co jest
    przed twoimi oczami"? Wiekszosc wykresow pokazuje wzrost w Japoni (choc bardzo
    powolny w porownaniu do poprzedniego okresu).

    Chyba ze deflacja to stock market albo real estate -- Po szalenstwach balonow...

    "Who will you believe -- me or your own eyes?" - Groucho Marx
  • przycinek.usa 09.02.06, 00:03
    No wlasnie. O to chodzi. Skoro nie bylo dotad ani kryzysu, ani recesji, ani
    deflacji, to co bedzie, jesli ta deflacja w koncu wystapi?

    Te wykresy wykazuja jedynie niezwykly opor wzrostu cen, ktore swiadcza o tym,
    ze istnieje niesamowita konkurencja i spadajace marze. To zas oznacza, ze
    istnieje srodowisko ekonomiczne, w ktorym ewentualne, przyszle upadlosci firm
    wskutek np. wystapienia jakiegos czynnika zewnetrznego - moglyby wywolac
    zarowno spadek PKB jak i rownoczesny wzrost inflacji.

    A dlaczego tak sie zwykle dzieje?
    Dlatego - ze spadek konkurencji oznacza wzrost potencjalu inflacyjnego rynku.

    I np. wzrost konkurencji jest charakterystyczny dla ekspansji na rynku, czyli
    poczatku i srodku cyklu. Potem, w szczycie cyklu, konkurencji juz nie przybywa,
    bo sie nie oplaca, ale mechanizmy konkurencyjne narastaja. Wtedy widzimy wrecz
    modelowy schylek cyklu z mozliwoscia spadku konkurencji wraz z mozliwoscia
    skurczu rynku. Jezeli faktycznie wejdziemy w recesje i wystapi opadajaca faza
    cyklu koniunkturalnego - to wtedy liczba dzialajacych firm spadnie i potencjal
    inflacyjny rynku wzrosnie. W koncu, na dole cyklu wystepuje moment, w ktorym
    firmy juz nie bankrutuja, bo zbankrutowaly. Te firmy, ktore zostaly - podnosza
    ceny. Ceny wplywaja na popyt zagregowany i nagle okazuje sie, ze nikogo na nic
    nie stac. Wtedy tez wystepuje wielki brak kapitalu na rynku i rynkowa stopa
    procentowa idzie pionowo do gory. Wtedy tez bezrobocie bedzie maksymalne.


    Co to jest potencjal inflacyjny?
    To jest taka ulotna cecha rynku - sklonnosc do przesadnego reagowania wzrostem
    cen na zmienne czynniki kosztowe. Jak na rynku jest 5 firm w danym segmencie
    rynku - to potencjal inflacyjny takiego rynku jest wieloktornie wyzszy, od
    takiego, kiedy podobnych firm jest 20.

    I odwrotnie. Jak jest 20 firm i 3/4 z tych firm zbankrutuje, to okazuje sie, ze
    pozostale 5 firm podnosi ceny i nic sie nie przejmuje, bo konkurencja nie
    Chrystus, nie zmartwychwstanie, bo koszt odtworzenia biznesu jest wielokrotnie
    wyzszy od kosztu utrzymania. Wiec jezeli glupi politycy doprowadzaja rynek do
    upadlosci, to nie dosc, ze jest trudno taki rynek reanimowac, to jeszcze
    ludnosc "cywilna" placi za to wzrostem kosztow utrzymania!
    Tak dziala rynek.
  • przycinek.usa 08.02.06, 23:40
    www.prudentbear.com/archive_comm_article.asp?category=Guest+Commentary&content_idx=50806


    Fajny artykul.
    Troche momentami nudnawy, ale ja zwracam uwage na rysunek numer 2.
    Piekny trojkat rozbiezny z perspektywna zlotu w dol.


    I kolejny artykul, jakby sie komus chcialo czytac:

    www.prudentbear.com/archive_comm_article.asp?category=International+Perspective&content_idx=51357

    Tutaj gosc ujal na jednej stronie w punktach to, co ja wyprodukowalem w kilku
    watkach. Moze nawet i lepiej krotko?




  • przycinek.usa 09.02.06, 01:58
    No, ale to jest specyficzny humor. W wielkim skrocie - system ubezpieczen
    emerytalnych w USA jest lekko nieefektywny - wobec czego dowcipkuje sie nad jego
    ulepszaniem. W ponizszym artykule zwraca sie uwage na donioslosc rozwoju
    medycyny - jako czynnika przyspieszajacego bankructwo systemu - bo emeryci zyja
    dluzej i dluzej "doja rynek z pieniedzy" - tymczasem kompanie produkujace tyton
    ratuja panstwa przed takim scenariuszem bankructwa - bo znacznie przyczyniaja
    sie do oczyszczania spoleczenstwa z nieprodukcyjnych emerytow.


    finance.yahoo.com/columnist/article/economist/2415

    "Our entitlement programs are basically a pyramid scheme, and, like any good
    pyramid scheme, it works fine as long as there are enough workers on the bottom
    to continue paying the retirees at the top. Those days are rapidly coming to an
    end, however. In 1960, there were five workers for every retiree. Now, there are
    around three. By 2030, there will be two.

    Death Is the Low-Cost Option

    (...)
    "Medical technology has given us a whole new set of expensive things that we can
    do to improve our health in old age. It used to be that when Aunt Myrna injured
    herself playing shuffleboard, she'd have to tough out the pain. Now we can
    replace her knee.

    That's good, but it's not cheap. Indeed, death is the low-cost option. Every
    time you patch someone up and send them back to the shuffleboard court, you
    merely ensure that they will return later with some other malady. Everybody dies
    of something -- and it can be cheaper for the government if you do it sooner
    rather than later.


    In 2000, Philip Morris had the bad taste to make this point explicitly while the
    Czech Parliament was considering higher cigarette taxes. The tobacco giant
    commissioned a report pointing out that premature deaths from smoking saved the
    Czech government millions of dollars a year in pension and old-age housing
    benefits."



    He he he hehehehe!
    Co za niesamowita argumentacja. Ale chamstwo! He he he.

  • polarbeer 10.02.06, 01:37
    Phillip Moris powinien zaczac wspolpracowac z GM, Fordem, United Airlines i
    innymi bankrutami funduszow emerytalnych. Zproponowac im zeby placili za wysylke
    kilku kartonow Marlboro miesiecznie do kazdego adresu emerytow tych firm.

    Mogliby nawet wskrzesic stare nostalgiczne reklamy... ("Do you remember the way
    your Marlboro tasetd after your first night? You can't have that night back, but
    you can have this".) wink
  • przycinek.usa 10.02.06, 19:40
    Nie wspominajac zupelnie zdumiewajacego zachowania FOREXu po danych - mamy
    calkowita inwersje na papierach od 2 letnich wzwyz. Wszystkie obligacje,
    2,3,5,10 i 30 letnie maja juz odwrocona rentownosc. Czekamy teraz na "dojscie"
    papierow 3 i 6 miesiecznych. Dodatkowo rynek nerwowo czeka na jakies komentarze
    z FED odnosnie ew, dalszych dzialan FOMC w marcu. Wszystkich zdenerwowal ten
    poprzedni statement. Teraz wszyscy sie boja ryzyka dalszych zwyzek FUNDS.
    Jednak sa tez tacy co sie nie boja i dlatego dlugie obligacje juz ida w gore.

    Rynek spekulantow FOREXowych jest juz przekonany, co do dalszego spadku dolara.
    Widac to dzisiaj swietnie. Wszyscy czekali na zle dane o deficycie i caly rynek
    byl dlugi na EUR. Nie trzeba bylo dlugo czekac na reakcje. Jeden fundusz
    rozpoczal rano po wynikach sprzedaz EURO i caly rynek zawalil sie pod ciezarem
    stopow. Skoro zmienil sie sentyment, to znaczy, ze za mala chwilke podaza za tym
    banki i rynek wypelni sie realnymi pieniedzmi. To zas juz tylko maly krok od
    scenariusza, ktory zapowiadam od kilku miesiecy.



  • bush_w_wodzie 10.02.06, 21:01
    no niezly macie ten deficyt handlowy. prawie 6% gdp. a deficyt obrotow biezacych
    bedzie o pol punktu wyzszy. no ale ropa tanieje i stopy rosna. to moze potrwac
    jeszcze nawet dwa lata zanim sie wyklaruje czy bedzie lot dolara czy tylko beda
    bardzo wysokie stopy.

    forex idzie an razie w przeciwnym kierunku niz twoje oczekiwania. chyba to jest
    jednak gra na zwyzke stop.


    --
    Na tle posłów Samoobrony parlamentarzyści PiS jawią się jak grupa golców.

    (anonim, pap, 16.11.2005)
  • robisc 10.02.06, 21:17
    bush_w_wodzie napisał:


    > forex idzie an razie w przeciwnym kierunku niz twoje oczekiwania. chyba to jest
    > jednak gra na zwyzke stop.

    a niektorzy w Polsce juz uciekaja od kredytow dolarowych; bardziej boja sie
    ryzyka stopy procentowej, niz licza na glebsza deprecjace USD do PLN, co by
    potwierdzalo Twoja uwage


    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • przycinek.usa 10.02.06, 21:23
    Czyli znowu jestem w mniejszosci.
  • przycinek.usa 10.02.06, 21:40
    ci "niektorzy w Polsce" maja najwyrazniej pelne przesuniecie w fazie wzgledem
    30 letnich obligacji federalnych. 30 latki dosc mocno poszly dzisiaj w gore.
    To zas sugeruje, ze zadnych dalszych podwyzek stop nie bedzie. Teraz rentownosc
    30 latkow wynosi 4.54 a rano bylo jeszcze drozej.

    finance.yahoo.com/q/bc?s=%5ETYX&t=5d&l=off&z=l&q=l&c=
  • przycinek.usa 10.02.06, 21:22
    To moze potrwac. To prawda. Ale prawdopodobientstwo takiego wydarzenia jest
    niezwykle male.

    Ja obserwuje cos zupelnie odmiennego. Te ruchy, ktore obecnie widzimy - to sa
    jakies koncowe ruchy robaczkowe zwiazane z dzialaniami epigonow hossy.
    Im wyzsza stopa FED - tym gwaltowniejsze bedzie zalamanie rynku.
    Kazdy miesiac czekania - to jest powiekszanie zasiegu spadku cen i reakcji
    rynku. Zostalo nam najwyzej pol roku wzrostu gospodarczego, a kurs dolara jest
    niepewny jak nigdy dotad. Spokoj na rynku jest pozorny. Nie bedzie zadnego soft
    landing.

    Za chwile rentownosc obligacji zacznie spadac. To kwestia kilku najblizszych
    tygodni. Wtedy naplyw inwestycji z Londynu spadnie. I to byloby na tyle.
  • przycinek.usa 14.02.06, 09:12
    Ostatnio Chinczycy umacniaja Yuana mocniej jak dotychczas.
    Juz w zeszlym tygodniu byly wieksze ruchy cenowe niz oczekiwal rynek.

    Ja mam wrazenie, ze Chyba Chinczycy zauwazyli, ze wyzszy kurs Yuana wcale im
    nie szkodzi.
  • przycinek.usa 15.02.06, 02:51
    Kto by pomyslal? Super dane za styczen w USA. Tak dobre, ze az sobie siadlem z
    wrazenia. Reakcji na walucie jakiejs specjalnej nie bylo - ale za to jaka
    reakcja na obligacjach! Strasznie dziwne rzeczy sie dzieje dookola mnie. He he
    he. Te moje pesymizmy chyba mi szkodza. Ide sobie herbate zrobic z podwojnym
    cukrem. Trzeba sobie zycie troche oslodzic!



  • polarbeer 15.02.06, 04:48
    Handel czy inflacja?

    Wczoraj kupilem w Publixie chleb za $5 -- owszem troche bardziej "artystyczny"
    niz normalny (z suszonymi pomidorami dla smaku) -- ale $5 ...?! To nie inflacja
    jestem pewien, to "lepszy gatunek"... Coraz wiecej ulepszen w tej ameryce a
    inflacji nima. <g>
  • przycinek.usa 15.02.06, 05:19
    Nie. To nie inflacja. Ludzie nie maja pieniedzy, wobec czego bardziej ostroznie
    podchodza do zakupow i wstrzymali sie z zakupami w grudniu - bo Swieta zwykle
    oznaczaja wyzsze ceny.

    Mysle, (Ale nie jestem pewien) ze to ma duzo wspolnego z poswiatecznymi
    wyprzedazami. Po prostu ceny w niektorych sklepach obcieli o 50% i ludzie
    kupuja. Wstyd sie przyznac, ale nakupilem wspanialych czekoladek po $1,50.
    Miesiac temu byly po 3 dolary. Na mnie nie zarobia. He he he.

    Mimo to jednak te dane sa lepsze niz myslalem. Praktycznie super dobre.

    Co do chleba, to faktycznie 5 lat temu mozna bylo spokojnie kupic dobry chleb za
    1.5 dolara a teraz - niestety - dobry chleb zaczyna sie od 3 za bochenek.
    Bardziej ekskluzywne sklepy oferuja zwykle pieczywo kminkowe (rye z kminkiem) za
    5 dolcow. To jakas paranoja. No, ale nic, jemy dalej, nie?

    W 2000 tankowalem Regular po 82 centy za gallon. To sie w pale nie miesci.
  • przycinek.usa 15.02.06, 19:48
    Co to jest TIC?
    To taki raport, ktory pokazuje saldo naplywu inwestycji zagranicznych na te
    nasze amerykanskie 'bony'.

    I ten raport byl dzisiaj za grudzien i wyszlo to saldo +56.6 miliarda.
    No a deficyt grudniowy (handlowy) szybuje gdzies wyzej w okolicach 65 miliardow.
    www.census.gov/foreign-trade/Press-Release/2005pr/12/
    Czyli mamy bilans na minusie, co oznacza, ze ja mam racje i to wszystko
    trzeszczy.

    Notowania niespecjalnie zareagowaly na te rewelacje.
    Ktos tam nawet masowo sprzedawal EUR.
    I powoli zaczynam sobie wyrabiac pewna teorie na te zdumiewajace zjawisko.
    Nasz wspanialy kraj broni sie przed spekulantami!
    Bo to zaczyna wygladac tak: podaja jakis zly raport i rynek troszke idzie do
    gory, po czym nagle ujawnia sie masowa sprzedaz i ktos zwala kurs o 150 pipsow
    w pare godzin. Teraz wyglada to podobnie. Tylko mniej spadlo. Tak, jakby ktos
    lopatami sypal EURO w zakladach finansowanych USD.


    Jednak ten raport zmieni optyke myslenia tzw. 'analytykow'
    Moze w koncu uwierzycie w tej Europie, ze to jest koniec i zabierzecie
    pieniadze ze stolu. Inaczej marny wasz los.

  • przycinek.usa 15.02.06, 20:03
    February 15. Bernanke is not alarmist in his first question on the current
    account gap. He says it can and should come down but that he does not expect it
    to disrupt the US economy. He calls it a very complicated phenomenon.
  • przycinek.usa 15.02.06, 20:08
    February 15. USD/CNY closed last night at 8.0469, resuming its recent
    accelerated appreciation trend as China appears to allow "market forces" to set
    the rate of the currency. Political pressure is increasing on China with the US
    treasury releasing a report criticizing China yesterday and the reports
    overnight from Bloomberg that the treasury is sounding out the markets response
    if China is labeled a currency manipulator. Treasury"s Snow has weighed in,
    stating he is "not satisfied" with China"s progress, though the increased
    criticism is unlikely to encourage China, in the short term, to accelerated Yuan
    appreciation. Possibly, further moves may emerge on the currency before Hu"s
    visit to Washington in April. The USD/CNY at 8.069 is down from 8.0616 at the
    end of the January with the appreciation rate for yuan appearing to have
    quadrupled in the last two weeks.
    Some dealers blame the USD/JPY sell-off, as Bernanke was speaking, as a reaction
    to a regurgitation of the "currency manipulator" story.
  • polarbeer 15.02.06, 21:30
    Widzisz to sa powody dla ktorego ja tak gleboko siedze w walucie zlota... Mimo
    faktu ze jest kilkakrotnie wiecej zlotych kontraktow niz samego surowca,
    manipulaorzy nie sa w stanie robic tego co chca, kiedy chca...

    Z papierami tak nie jest, tutaj niebo nawet nie jest ograniczeniem. Daj kilkaset
    miliardow dolarow w rece fachowcow, plus dodatkowy (nieograniczony) kredyt,
    backup logistyczny, daj im na tym "serwisie" zarobic, oraz zapewnij im
    nietykalnosc -- a popchna oni rynek tam gdzie chca... Ja wczesniej o tym
    pisalem, i to jest glowny powod dla ktorego mam sporo watpliwosci co do
    mozliwosci krachu jednej waluty w drugiej. Wszystkie sa tak powiazane z dolarem,
    ze pojda z nim razem na dno... Nadal w zwolnoinym tempie, ale powoli nabierajac
    pretkosci.

    Twoj kwiecien, maj ni sa daleko... zobaczymy wkrotce krora wariacka teoria jest
    bardziej szalona

  • przycinek.usa 15.02.06, 22:08
    Tak, jak zobaczylem te retail sales, to tez pomyslalem, ze to wariacka teoria.
    He he heh.

    Ale moja teoria nie jest wariacka.
    Mnie to bardzo przypomina sytuacje z koncowki 2001 roku.
    Analogie sa zdumiewajace.
  • polarbeer 16.02.06, 19:45
    Najciekawsze w tych raportach TIC sa Karaiby i Londyn -- zauwazyles ze to
    wlasnie z tamtad pojawia sie popyt na amerykanski papier? Teraz kiedy Japonia
    przestala kupowac, a Chiny zwolnily tempo... Czyli mamy do czynienia ze swiatyem
    przestepczym (wlaczajac w to ciemna strone FED-u, nawet jesli nietykalna),
    derivatywami i hedge funds... Czyli naprawde zdrapuja dno.

    Oprocz tego ta ciekawa informacja:

    yahoo.reuters.com/stocks/QuoteCompanyNewsArticle.aspx?storyID=urn:newsml:reuters.com:20060216:MTFH57080_2006-02-16_14-19-15_N16296012&symbol=BAC.N
    Musze tylko dodac ze 2 rygodnie po ostatnim takim spotkaniu zawalilo sie Revco...
  • przycinek.usa 16.02.06, 20:29
    Z Karaibow dziala wiekszosc funduszy hedge i spekulantow.
    A Londyn to jest dla mnie zagadka. To glownie fundusze arabskie i ropa.
    To ciekawe, ze Araby wrzeszcza na Ameryke, a pozyczaja nam pieniadze abysmy
    mogli ich pacyfikowac, he he he.
  • polarbeer 16.02.06, 20:44
    wykres z danych TCI

    www.sortweb.com/cwsimages/Miscfiles/2461_Chartfor02-15-2006TreasyHldgs.pdf
    nie ma to jak spojrzec na dane graficznie...

    Mi sie wydaje ze Londyn to nie tylko Arabowie, ropa i zloto -- to rowniez
    europejska filia zakulisowych machinacji rynkowych FEDu. Ich magicy z "Black
    Box" ktorych ja moze przeceniam, a ty niedoceniasz <g>
  • polarbeer 16.02.06, 20:50
    ...zbyt duzo informacji wychodzi na wierzch poprzez ten TIC. Taka informacja
    moze zachwiac wiare w system finansowy, wiec podejrzewam ze w najblizszym czasie
    bedzie dwuzdaniowa notka na internecie ze rzad zaprzestaje publikacji tych
    rapotow poniewaz juz zupelnie stracily znaczenie, i sa marnowaniem pieniedzy...
  • przycinek.usa 16.02.06, 21:01
    Niedoceniam? No tak, gdyby nie Londyn, to pewnie EURO bylby juz 1.4 $
    Natomiast faktycznie, magicy z FED nie spotykaja sie z moim wielkim
    zainteresowaniem. Moze nieslusznie? Zobaczymy.
    USD zawali sie bez wzgledu na optymizm Bernanke i FED.

    Co do wypowiedzi Bernanke, to pojawia sie juz pewien obraz planu, ktory ma FED
    odnosnie USD i deficytu. Bernanke daje wszem i wobec do zrozumienia, ze deficyt
    handlowy zniknie w sposob naturalny. Deficyt nie jest problemem. Dla Bernanke.
    Bernanke bedzie trzymal wysokie stopy procentowe tak dlugo, az popyt w USA
    zmniejszy sie i relacja exportu do importu wyrowna sie bez zmiany kursu USD.
    To ciekawa koncepcja. Kolejny teoretyczny eksperyment z gospodarka.
    Ten model ma jednak pewna wade. Zaklada relatywny wzrost popytu na dobra
    produkowane w USA. To jest model statyczny. Nie uwzglednia wzrostu
    produktywnosci za granica. Nie uwzglednia wzrostu konkurencyjnosci produkcji
    Azjatyckiej. I oczywiscie nie zaklada skurczu rynku za granica. W ogole USA to
    jest takie wyizolowane zjawisko ekonomiczne. Dla Bernanke. Ale Bernanke sie
    myli. Jak ma bowiem zniknac deficyt "naturalnie" - to rownie naturalnie zniknie
    inflacja, wzrost gospodarczy, przyrost miejsc pracy i dobrobyt. Choc jak dotad
    metoda utrzymywania kursu dolara poprzez prawie comiesieczne podwyzki FUNDS
    dziala. Zastanowmy sie dokad dojedzie Bernanke, zanim mu sie NYSE zawali? 6.5%,
    7.5%? Ciekawe.
  • przycinek.usa 31.07.06, 05:56
    Ubiegly tydzien przebiegl pod znakiem inwersji na obligacjach skarbowych.
    Wystapila ona po raz pierwszy od 2000 roku. To + opublikowane dane wzrostu za
    2Q sugeruja powazne klopoty na rynku w przyszlym roku. Zaczynam tez sklaniac
    sie do opinni Szutnika, ze rynek istotnie spadnie dopiero po odwroceniu
    tendencji ekspansji kredytowej. Jestem tym zdumiony, ale wszystko wskazuje na
    to, ze Amerykanie dopiero wtedy przestana kupowac, kiedy skoncza im sie
    pieniadze z kredytow. Tej fali nie zatrzyma ani rozsadek, ani madrosc i
    przewidywanie - tylko prosta matematyka finansowa i zakrecony kurek z
    pieniedzmi. Dopiero odwrocenie sie tendencji przyrostu pieniadza i poczatek
    skurczu kredytowego moze przyniesc opamietanie i wstrzymanie
    strumienia "inwestycji" zagranicznych.

    Dolar wyrysowal nam formacje glowy i ramion i obecnie jest ona potwierdzona
    obrotem na rynku futures. Caly rynek po prosty trzeszczy w szwach. FED seria
    ostatnich podwyzek jedynie opoznil nieuniknione. Wyglada na to, ze przy tej
    stopie procentowej dolar zawali sie dopiero w 4 kwartale. Jednak nie mozna czuc
    sie bezpiecznie. Wszystkie zalozenia tego watku pozostaja aktualne.
    To sie moze zawalic doslownie w kazdej chwili. Pozdrawiam.

  • przycinek.usa 31.07.06, 06:43
    Najlepiej widac to na rysunku tutaj:


    money.cnn.com/popups/2005/news/yield_curve/frameset.exclude.html

    A w praktyce chodzi o to, ze dlugoterminowi inwestorzy kupuja dlugie obligacje,
    bo przewiduja w przyszlosci spadek stop. Jak nastepuje inwersja, to znaczy, ze
    jezeli w prasie pisza o dalszym zaciesnianiu polityki monetarnej - to klamia w
    zywe oczy.
  • przycinek.usa 19.12.06, 15:47
    Widze, ze uber-admini przesuwaja wszystkie starsze watki do archiwum, to trzeba
    wobec tego podniesc troche ten o walutach.

    Dolar jakos nie chce narazie pionowo spadac, ale czekamy cierpliwie.
    Zapraszam do dalszych komentarzy.

    Poniezej wklejam dwa linki znalezione na forum Swiat:

    "A federal budget deficit in the trillions of dollars is beyond the reach of
    fiscal control," Williams answered. "Even if the federal government raised
    individual and corporate income taxes to 100 percent, simply confiscating every
    penny every business and person in the U.S. made, we would still have a federal
    deficit."
    www.worldnetdaily.com/news/article.asp?ARTICLE_ID=53366

    "The Fed is in a very tough spot here," Chapman wrote, "If they raise rates,
    the real estate market will collapse, and if they lower rates, the dollar will
    collapse."

    www.rense.com/general74/dollar.htm
  • przycinek.usa 22.12.06, 04:12
    www.dailyfx.com/calendar/briefing/phil.htm
    Sie tak generalnie mysli, ze jak ten wskaznik spada poniezej zera - to zaczyna
    sie recesja.

    Jednak pomimo to, Europejskie banki tak sobie wykalkulowaly - ze beda kupowac
    nasze obligacje az do usranej smierci naszej albo ich. (Albo wspolnej)
    Maja duzo pieniedzy i najwyrazniej chec dzielenia sie z bliznimi.


    Co prawda w prasie pojawiaja sie juz pewne lamenty, ze niby to nieruchomosci
    spadna, ze sie inwestorzy odwrocili plecami, ze nie ma kupujacych itp. Ale nikt
    sie tym zupelnie nie przejmuje, bo TICS ciagle jak byk przewyzsza deficyt
    handlowy.

    Ja oczywiscie swoje zdanie mam, troche uparcie siedze na tych swoich eurach i
    woza mnie z nimi tam i z powrotem, choc z pewna mala tendencja zwyzkowa. Tak
    wiec najwyrazniej siedzenie na pozycji przeciwnej do wiekszosci europejskich
    bankowych uczestnikow rynku najwyrazniej jest dobra strategia, bo przynosi
    dochod. Marny, bo marny ale jednak.





  • wolo 28.12.06, 20:51
    Z tą recesją to jest tak, że już od roku przychodzi i jakoś jej nie widać. W
    sumie gra na recesję w zeszłym roku była dość bolesna jeżeli chodzi o stopy. A
    dolarek, noż kurna nie ma siły, musi się zwalić. Z recesją czy bez niej. Ona by
    tylko troszku pomogła.
    --
    Pozdro,
    wolo
  • przycinek.usa 29.12.06, 05:06
    oops.
    Teraz lepiej:
    tinyurl.com/so97x
  • przycinek.usa 15.02.07, 17:20
    www.ustreas.gov/press/releases/hp263.htm
    Te cyfry mowia same za siebie. Ten raport stanowi poniekad gwarancje, ze stopa
    w USA nie spadnie przez dlugi czas. No i co teraz - 1.6?

  • polarbeer 23.02.07, 23:20
    Dawno nie bywalem na forum, od 9-ciu miesiecy buduje dom wiec trzymam sie z
    daleka od komputerow. Historia jednak idzie do przodu (czyli czas idzie w
    kierunku w ktorum haos sie powieksza - wedlug Stephen Hawking'a). Ja zazwyczaj
    trzymam sie z daleka od "kiedy" i raczj koncentuje sie na "dokad".

    "2 dolary za euro" juz sie starzeje, ale nie przestalo byc aktualne...

    www.gold-eagle.com/editorials_05/willie022207pv.html
  • przycinek.usa 28.04.07, 19:45
    wlasnie pobilismy szczyt notowan EUR z konca grudnia 2004.
    Powoli ale nieuchronnie USD pograza sie w spadku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka