Dodaj do ulubionych

2 dolary za Euro - kolejny watek

15.06.07, 23:20
Zreasumujmy troche te wywody dotyczace kursu USD. W poprzednich watkach temat
rozkladany byl na czynniki pierwsze, argumenty za i przeciw i co z tego
wynika. Tutaj streszcze te dyskusje. Chodzi o dlugoterminowy kolaps rynku i
Armageddon ekonomiczny na niespotykana skale, katastrofe o ktorej nie snilo
sie filozofom, krach przekraczajacy swoim zasiegiem ten z lat 30-tych.
Wszystko to z powodu ogolnego zadluzenia i szczegolowo omawiane na 10-ta
strone w watkach do ktorych linki ponizej:

watek numer 1:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=28704164
watek numer 2:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30070874
watek numer 3:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30344964
watek numer 4:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30745591&a=30745591
Przypomnijmy kilka ogolnych tez:
Sa cykle i w tych cyklach najpierw jest rozwoj a potem skurcz. Skurcz jest
zwykle bolesny, choc krotki, a zasiegi ruchow cenowych takie jak w hossie,
co oznacza ze jak sie czlowiek odpowiednio ustawi, to zarabia 3x szybciej jak
w hossie. Ci, ktorzy sa po zlej stronie rynku traca 3x szybciej i bankrutuja
zanim sie zorientuja, ze wlasnie zostali bez majtek.

Cykle sa determinowane dlugoterminowym przyrostem masy pieniadza na rynku.
Pieniedzy przyrasta kiedy wzrasta zadluzenie czyli kredyt.
Z tego wynika, ze jest hossa tak dlugo, jak dlugo jest przyrost kredytu.
Z drugiej strony dziala wielki mechanizm produktywnosci i dystrybucji,
poprzez ktory pieniadze te sa zbierane z rynku konsumenckiego a nadwyzki
laduja w funduszach, ktore staraja sie desperacko jakos te forse pomnozyc.
Im wiecej pieniedzy, tym bardziej spada koszt pieniadza i rownoczesnie
wzrasta oplacalnosc inwestycyjna w projekty, na ktore w normalnych czasach
zaden bankier nawet by nie splunal. Nagle okazuje sie, ze pieniadze sa ogolno-
dostepne, tanie i kazdy chetnie moze sobie wziasc kredycik, bez
zabezpieczenia i nawet na kupno nowego kapelusza na jeden dzien a potem do
smieci. Ziarnko do ziarnka, a kredytu przybywa, pieniedzy wobec tego rowniez
i okazuje sie, ze w ten sposob powstaje szereg pedow inwestycyjnych, takich
jak mania internet stocks i obecny ruch w real estate. Ciagly naplyw
pieniedzy, uruchomiony mechanizmem kreacji kredytowej, powoduje ciagla presje
inwestycyjna (wplywy funduszy) i ogolna niechec inwestorow do pozbywania sie
walorow co z kolei powoduje nadymanie sie calych segmentow rynku i
powstawanie a potem pekanie kolejnych balonow cenowych.

Jednak wzrost kredytu powyzej pewnego ogolnie uznanego pozimu 300% PKB jest
niebezpieczny dla gospodarki. Przy takim mniej wiecej poziomie zawalila sie
gospodarka USA w latach trzydziestych, a ci ktorzy to pamietaja najczesciej
siedza obecnie w domach starcow i nikt ich rad juz nie slucha. Czesc tych
starych doswiadczonych losem dziadkow przelala swoje mysli na papier i
powstala np: "A History of Money and Banking". Jednak obecnie nikt ksiazek
nie czyta, ksiegarnie bankrutuja, nikt nie chce ksiazek nawet za darmo w
zwiazku z tym pojawiaja sie publiczne akcje palenia ksiazek.
Amerykanskiemu spoleczenstwu dzielacemu sie ewentualnie na tych co ogladaja
FOX i tych od Cartoons do glowy nie przyjdzie zapoznac sie z takimi
kluczowymi informacjami. Jest tak dlatego, poniewaz przyrost kredytu jest
determinowany polityka FED, ktorej celem jest maksymalizacja % wzrostu PKB.
Dlatego FED prowadzi luzna polityke monetarna i dlugoterminowo sa niskie
stopy. Kazdy moze sobie wziasc kredycik. Wiec po co myslec i pracowac?
Od pracy sa miejscowi Meksykanscy imigranci, a jak beda grzeczni, to tez
dostana prawo do kredytu. To wszystko oznacza zero myslenia, jazde bez
opamietania, zerowe rezerwy od depozytow dlugoterminowych i niekontrolowane
pompowanie kredytu w gospodarke i kreowanie balona. Balon zas moze
odwdzieczyc sie nam szybkim peknieciem i nagle okaze sie, ze udzielono wiecej
kredytow niz moze rynek wytrzymac i wystapi credit crunch.

Kluczem do przewidzenia dalszego trendu na rynku jest obserwacja kredytu (Bo
nie publikowane M3 utrudnia obserwacje rynku). Obserwowany obecnie spadek
dynamiki kredytowej wzbudza niepokoj i nasuwa trudne pytania dotyczace
dalszego rozwoju wydarzen. Wszystko jednak wskazuje na to, ze nieuchronnie
zbliza sie okres, w ktorym upokorzona zostanie ignorancja ludzka a bankructwo
dotknie szerokie masy ludzi nienawyklych do logicznego myslenia i
podejmowania samodzielnych decyzji inwestycyjnych. Zbliza sie bowiem
nieuchronnie moment, w ktorym pieniedzy zamiast przybyc - ubedzie.
Tak sie stanie, poniewaz przy rozdetym do granic mozliwosci zadluzeniu
zblizajacym sie do 400% PKB sklonnosc konsumentow do pobierania dalszych
kredytow zmaleje, a miliony dotychczasowych kredytobiorcow co miesiac
przeciez splaca raty i saldo przyrostu pieniadza w pewnym momencie osiagnie
zero i rozpocznie sie skurcz.

Przypomniejmy kilka faktow:
"In 1930 the Fed’s holdings of US government securities was at $465 million.
By December 1933 they stood at 2,432 million – a 401% increase."
Oznacza to, ze w okresie wielkiej depresji FED probowal desperacko pompowac
pieniadze w rynek, jednak pomimo to agregaty pieniezne spadly, bo ludzie
przestali brac kredyty. W wyniku tego doszlo do ogolnego zatoru platnicznego
i lawinowego bankructwa firm i bankow. W 1930 upadlo 1,350 bankow; w 1931
kolejnych 2,293 bankow zbankrutowalo a w 1932 dalsze 1,453 banki zniknely z
powierzchni ziemi.

Od tej pory uplynelo wiele wody w Potomac River i wprowadzono cos, co sie
nazywa FDIC i ma rzekomo wybawic nas konsumentow przed wystapieniem podobnej
katastrofy. Czy jednak rzeczywiscie FDIC jest takim cudem, ze da nam
pieniadze wtedy, kiedy nagle wszystkim pieniedzy zabraknie?
No coz, malo kto wie ale - nie. Wynika to ze szczegolowych przepisow i
wlasciwosci dotyczacych tego ciala. To jednak troche wykracza poza zakres
jednego postu na forum publicznym. FDIC wcale nie musi dac nam pieniedzy!
Oczywiscie dla wiekszosci Amerykanow urodzonych w Ameryce teza o
niebezpieczenstwie chowania pieniedzy w malych bankach jest zupelna herezja.
W ogole obserwacja zycia i decyzji Amerykanow dostarcza nam codziennie
niezwyklych wrazen. Poziom oderwania od rzeczywisctosci stawia tych ludzi na
zupelnie innej platformie egzystencji. Fakt nieustajacego pedu tego rynku i
wzrostu dlugow najlepiej swiadczy o niefrasobliwosci decyzyjnej i dotyczy to
niemalze wszystkich zamieszkalych w USA. Jednostkowy Amerykanin wydaje tyle
pieniedzy ile ma, a jak nie ma - to idzie po kredyt i dalej wydaje.
To takie wielkie skupisko osob o charakterze Paris Hilton na skale 300
milionowego spoleczenstwa. Przyznaje, ze nie wiem co bedzie, kiedy oni nagle
przestana sie zadluzac i skoncza im sie pieniadze. Raport o przeplywach
finansowych za ostatnie kwartaly wskazuje na ograniczenie dynamiki kredytowej,
a spadek cen obligacji wskazuje na spadek strumienia pienieznego ladujacego w
funduszach. Dodatkowo wzrosly wszelkie koszty a poziom cen nieruchomosci -
naturalnej amerykanskiej skarbonki - zamarl i nie pozwala wyciagac wiecej
forsy przecietnemu uczciwemu Amerykaninowi. Malo tego - wszystkie media i TV
trabia, ze jak inwestowac - to tylko dlugoterminowo, a jak kupowac dom to
teraz i najlepiej szybko i na kredyt, bo stopa rekordowo niska, splacic
milion to zaden problem, a jak trzeba to rozlozymy na dogodne raty nawet na
30 lat. I to sie nie moze dobrze skonczyc.
Edytor zaawansowany
  • przycinek.usa 16.06.07, 01:09
    dane sa stosunkowo latwo dostepne:

    zanualizowane GDP za 1Q to okolo 13.6 tryliona USD wedlug:
    www.bea.gov/newsreleases/national/gdp/gdpnewsrelease.htm
    zas calkowity dlug (domestic nonfinancial + financial + foreign) to okolo 46
    trylionow (w zaleznosci od zrodel i metody korekty) W internecie podaja kwoty
    niekorygowane ~48 trylionow. Najlepsze zrodlo to zrodlo oficjalne -))), czyli
    np tu:

    www.federalreserve.gov/releases/z1/Current/z1r-2.pdf
    szybko mozna sobie obliczyc ze dlug = 338% PKB albo 352% PKB w zaleznosci ktore
    zdluzenie nam sie bardziej podoba.

  • przycinek.usa 16.06.07, 01:38

    "Wszyscy wiemy, co to są transakcje międzynarodowe i że firmy musza się jakoś
    zabezpieczać przed ryzykiem kursowym. Najlepiej to porównać do ubezpieczeń.

    Każdy z nas oczywiście wie jak wygląda ubezpieczenie od kradzieży auta, prawda?
    Płacimy firmie ubezpieczeniowej składkę i jak nam ktoś auto ukradnie – to
    firma płaci odszkodowanie. Oznacza to równocześnie, – że właściciel auta
    przeniósł ryzyko straty auta z siebie (właściciela) na ubezpieczyciela.(...)
    Podobnie jest z zabezpieczeniami ryzyka walutowego w transakcjach
    międzynarodowych, z tą różnicą, że takie ubezpieczenie nazywa się kontrakt i
    jest zakładem a nie polisą. Jedna strona umowy mówi, że „dolar na pewno nie
    spadnie” – a druga strona umowy mówi, że „myśli, że spadnie” i zakładają się w
    ten sposób, że jak spadnie – to jedna firma płaci drugiej pełną różnicę kursu
    – a jak nie spadnie – to druga firma płaci pierwszej tylko samą prowizje,
    (czyli jak w ubezpieczeniach – składkę)(...)

    (...)
    Wszyscy wiemy, że w połowie ubiegłego roku na rynku obligacji amerykańskich
    wydarzyło się cos nieoczekiwanego. Mianowicie banki azjatyckie zdecydowanie
    zmniejszyły ilość zakupów pożyczki federalnej. To doprowadziło do dziwnej
    sytuacji, w której nagle zwiększyła się ilość zakupów tej pożyczki ze strony
    banków z Londynu.

    Cały rynek tłumaczy sobie te zaistniałą sytuacje poziomem stopy procentowej –
    a nieliczni tylko zadają sobie pytanie: – dlaczego Azja dalej nie kupuje,
    skoro procent wzrósł? Takie pytanie zadał sobie nasz kolega PolarBeer i
    szybciutko doszedł do intuicyjnego wniosku, że tu musi tkwić jakiś ciężki
    kant. I słusznie.

    Policzmy to sobie matematycznie:
    Mamy obecnie rentowność pożyczki amerykańskiej na poziomie około 4.5%
    Równocześnie mamy rentowność pożyczki w Europie na poziomie około 3%.
    Ale również wiemy, wskutek wielu opracowań analitycznych popartych wiedzą i
    doświadczeniem specjalistów, że w 2006 roku dolar USA ma się osłabić i średnio
    oczekuje się spadku o około 10% w stosunku do innych walut na koniec roku.
    To oznacza występowanie ryzyka kursowego w wysokości 10%, prawda?
    Czyli w największym uproszczeniu:
    Inwestując w UST – zarabiamy 4.5% nominalnie – a potem tracimy na kursie 10% -
    czyli jesteśmy do tylu na oko o 5.5%. Mamy MINUS 5.5%!!!

    Inwestując w eurobligacje inwestujemy na 3% - ale nie tracimy na kursie.
    Zysk wynosi tyle – ile rentowność, ale jesteśmy na plusie!

    Różnica pomiędzy tymi inwestycjami wynosi 5.5+3 = 8.5% BEZ UWZGLĘDNIENIA
    INFLACJI, która nasze obliczenia PODWYZSZA, bo inflacja w USA podnosi stratę,
    a w eurozonie inflacja jedynie obniża zysk i jest mniejsza. Czyli różnica z
    uwzględnieniem inflacji jest nawet większa, choć jest kwestią dyskusyjną o
    ile. Dlatego pomińmy to milczeniem. 8.5% rocznie jest i tak wystarczająco
    dużym procentem, aby się przestraszyć.
    8.5% czystego ryzyka!

    Wiedząc powyższe – odpowiedzmy sobie na pytanie: kto normalny będzie
    inwestował w takie obligacje przy takiej dysproporcji ryzyka? Dlaczego wobec
    tego kapitał płynie z Londynu do USA, – choć logiczne byłoby oczekiwać
    przepływu odwrotnego? (...)


    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=37808583&a=37808583
  • przycinek.usa 29.06.07, 11:41
    Bardzo interesujacy artykul, fragment:

    "The easy-money policy of 1924 was of historic importance. It was the first
    large and aggressive easing action deliberately taken by the Federal Reserve
    for the purposes of combating a decline of price levels and business activity
    and of encouraging international capital flows." (page 241) Repeated
    interventions were deemed necessary, including the historic aggressive easing
    of monetary conditions to assist the Bank of England during 1927. With each
    liquidity injection, the flood of finance to New York only quickened. Each year
    the speculators become more emboldened and the maladjusted economy more
    distorted. By the arrival of 1929, the Fed was faced with a radically
    imbalanced system, with goods prices moving in one direction and asset prices
    in another; some sectors of the economy overheated, many turning very weak. The
    Fed attempted to manage systemic liquidity and the quantity of credit creation,
    but it had become hopelessly impotent in directing finance to productive
    purposes. Speculative finance had come to dominate. Benjamin Strong and the
    Fed, in their effort to do too much, had completely lost control."

    www.safehaven.com/article-526.htm
  • przycinek.usa 30.06.07, 21:13
    www.latimes.com/business/la-fi-buyouts28jun28,1,2912399.story?coll=la-headlines-business

    Easy credit is diminishing in buyout market
    Lenders increasingly worried about financial risks of takeover deals are
    demanding higher interest rates.
    From Bloomberg News and Times Staff
    June 28, 2007


    The $2.1-billion buyout of Guitar Center Inc. announced Wednesday shows that
    the appetite for takeovers hasn't died, but financing deals is becoming more
    expensive as nervous lenders demand higher interest rates and other concessions
    from borrowers.

    Lenders fear that easy credit for takeovers could come back to haunt them if
    buyout targets get into financial trouble. In recent days, the deepening woes
    of the sub-prime mortgage market have reminded Wall Street of the risks of
    cheap credit.

    U.S. Foodservice, a unit of Dutch supermarket firm Royal Ahold, on Tuesday
    postponed a planned $650-million bond sale because it couldn't find enough
    buyers. Proceeds from the offering were to finance U.S. Foodservice's leveraged
    buyout by Kohlberg Kravis Roberts & Co. and Clayton, Dubilier & Rice Inc.

    Separately, lawn-care products company ServiceMaster Co. this week revised its
    $1.15-billion bond sale to scrap a portion of the deal with notes that
    potential buyers viewed as too risky.

    "We're going to have a pretty rocky summer figuring out what it all means,"
    Mark Nunnelly, a managing director at Boston-based buyout firm Bain Capital
    Partners, said at a conference Wednesday sponsored by Dow Jones & Co. in New
    York. Bain is leading the buyout of Westlake Village-based Guitar Center.

    Private equity buyout firms will be seeking about $300 billion in financing in
    the next six months after announcing a record $539 billion in deals this year,
    Bear Stearns Cos. said.

    Lloyd Blankfein, Goldman Sachs Group Inc.'s chief executive, told the Dow Jones
    conference that the private equity boom had not topped out.

    Transactions in which buyout firms take over and force poorly performing
    companies to change aren't "going out of style," Blankfein said. Still, he
    said, highly speculative deals "may go by the boards."

    Carl Icahn, who has spent more than four decades on Wall Street buying and
    selling companies, said private equity firms have enjoyed "a walk in the park"
    in terms of financing deals in recent years, as yield-hungry lenders and
    investors have fallen over themselves to provide credit.

    Speaking at the conference, Icahn said of the deal mania, "I think it's peaked."

    Investors have demanded higher yields on junk bonds in recent weeks, pushing
    the annualized yield on an index of 100 bonds tracked by KDP Investment
    Advisors to 7.78% as of Wednesday, compared with 7.08% in mid-May.

    Bond investors "have drawn a bit of a line in the sand," said Brian Arsenault,
    high-yield strategist at Morgan Stanley in New York. "Investors are saying 'I
    have my pick of quite a few high-yield offerings over the next few months, so I
    am going to be a little more selective.' "

    The deal market also has been rattled by proposals by some in Congress to
    change the tax structure of buyout firms and hedge funds, lifting the top tax
    rate from 15% to 35% on certain of their investment earnings. That could make
    takeover deals less lucrative.

    Asked about the proposed legislation, Treasury Secretary Henry M. Paulson Jr.
    said Wednesday that "I don't believe it makes sense to single out one
    industry." He warned that a tax increase could have "unintended consequences."

    Shares of buyout giant Blackstone Group, which went public June 21 at $31 a
    share, fell for a third straight session Wednesday, losing 83 cents to $29.92.
  • przycinek.usa 02.07.07, 22:14
    W swobodnym skrocie streszcze to tak:
    Niska stopa sprzed kilku lat doprowadzila do sytuacji w ktorej dawali kredyty
    ludziom jak opetani, bez sprawdzenia ich rzeczywistej sytuacji kredytowej.
    Ludzie za to nakupowali domow a teraz bankrutuja. Powstalo mnostwo zlych
    kredytow, zbankrutowalo pare funduszy i banki zrewidowaly swoje wytyczne
    dotyczace ryzyka w departamentach kredytowych. Banki przestaly kupowac
    ryzykowne emisje obligacji i okazalo sie, ze plynnosc na rynku wyschla.
    Jest to zwiazane z ostatnimi ruchami na rynku obligacji smieciowych, gdzie
    srednia rentownosc wzrosla o 0.8% w 2 miesiace. Masa firm odwoluje zaplanowane
    emisje obligacji, bo nie ma ich komu sprzedac.

    Dzisiaj dolar spadl na pysk. A co uwazniejsi obserwatorzy pewnie wiedza co sie
    stalo z kursem CAD. To jest interesujace. Rynek peka.
  • przycinek.usa 26.07.07, 00:30
    Tu sa pokazane bardzo wazne wykresy dotyczace rozwoju agregatow pienieznych po
    zakonczeniu publikacji przez FED. Na razie przyjmuje je na wiare, ale zwrocilem
    sie do autora strony z prosba o wytlumaczenie metodyki liczenia niektorych
    parametrow.

    Na jednym z wykresow pokazane jest M1 M2 i M3.

    To sa niezwykle wazne dane, bowiem pokazuja slabosc rynku w obliczu wzrostu
    kosztow i dlugiego pieniadza.

    www.shadowstats.com/cgi-bin/sgs/data


  • polarbeer 01.07.07, 17:23
    Panstwa (a szczegolnie imperia) uzywaja przemocy, gdy pokojowo nie sa w stanie
    osiagnac swoich celow. Bierzesz to w swoich kalkulacjach? To ze arystokracja
    Arabska nadal kupuje T-bonds (anonimowo przez Londyn) -- to przeciez nie sa
    dobrowolne transakcje... Ciemnie machinacje pozarynkowe sa rowniez forma gwaltu
    (na milionach ludzi ktorzy wierza w wolny rynek).

    Moim zdaniem jestesmy juz zbyt daleko na drodze do do dna, zeby wyplynac na
    powierzchnie i nabrac w pluca swiezego powietrza...

    (...)How much does the USFed and USGovt want for the USEconomy and banking
    sector to suffer? This is the quintessential question, whose answer might be
    known only to the cabal in power, pulling faraway strings tied to US leaders.
    An astute contact has posed the theory, based upon considerable observation,
    that the Dynamic Duo of JPMorgan and Goldman Sachs have undertaken two key and
    different functions. My reference is of the Evil Twins. Well apparently, they
    have two distinct roles which have evolved over time. ArthurC (friend of
    friend) poses the theory that JPMorgan will serve as the 'waste basket' to
    capture the brunt of the underwater credit derivatives. Since well past a
    salvageable state, JPM will serve as the consolidated garbage can that the
    Powers That Be require for any and all destroyed financial instruments. The JPM
    house is beyond reproach, can easily sidestep audit, is not burdened by
    disclosure, can have losses forgiven or bailed out secretly, works for national
    security (thanks Security Czar Negroponte), and will never be coerced into
    revealing the boils, cysts, and blemishes under the skirt. On the other hand,
    Goldman Sachs serves as executor in charge of enacting change through policy.
    They boast a growing list of partners sitting in very important powerful
    political positions. Some claim GSax manages the outsourced US financial
    operations. The tentacles have extended and continue to extend. The appointment
    of Robert Zoellick as head of the World Bank is the most recent. In addition to
    Secy Paulson at Dept of Treasury, we have Josh Bolten as the White House Chief
    of Staff. (...)

    www.gold-eagle.com/editorials_05/willie062907pv.html


  • sendivigius 01.07.07, 23:13
    "Ciemnie machinacje pozarynkowe sa rowniez forma gwaltu (na milionach ludzi
    ktorzy wierza w wolny rynek). Moim zdaniem jestesmy juz zbyt daleko na drodze
    do do dna, zeby wyplynac na powierzchnie i nabrac w pluca swiezego powietrza..."

    Nasz klub komunistow sie powieksza, juz nasz ideowy ojciec K. Marks dawno temu
    pisal ze rynek to bajki o Ksieciu na Bialym Koniu co zawsze zlego smoka zabije.
    Ja tego smoka widze od wielu, wielu lat i widze ze gdzie jeszcze byly jakies
    szczatki rynku (pisze o USA) to dzis wszystko za pysk trzyma rzad i policja.
    Komunizm to wyzwolenie nie tylko od kapitalizmu (tu nawet tak bardzo bym nie
    walczyl) ale od totalitaryzmu, imperializmu, kolonializmu, wyzysku klasowego i
    generalnie spoleczenstwa zaprojektowanego na modle jak z Orwella.

    "Proletariusze wszystkich krajow laczcie sie !!!!"


  • przycinek.usa 03.07.07, 08:30

    Ten artykul spodobal mi sie tak bardzo, ze postanowilem przekopiowac go w
    calosci. Wspaniale przekazuje to, co sie dzieje obecnie na rynku. Banki
    zamykaja oczy na to, ze maja w portfelach pelno niesciagalnych dlugow...

    by Rob Peebles
    The CDO’s Flying Circus
    June 30, 2007

    Merrill Lynch & Co. on Wednesday sold only $100 million of $850 million of
    highly rated collateral assets it auctioned after seizing them back from the
    Bear Stearns funds, said a person familiar with the auction. Details about
    Merrill's auction and efforts by Bear Stearns to offer $2 billion of CDOs were
    not immediately clear as possible buyers determine how to value the complex
    CDOs. Some fund managers speculated the failure to sell the assets as intended
    indicated the dealers were largely disappointed with what they saw.
    - Reuters, June 21, 2007
    Lehman and Credit Suisse held auctions of this collateral before the bailout,
    and insiders claimed the former sold the assets for half their face value, a
    development with huge consequences for Wall Street and the stability of the
    global financial system if true. The pricing is crucial because US financial
    regulations require banks and hedge funds to value CDOs on their books at
    market price, but, because of the illiquid nature of the instruments, they
    usually retain them at the purchase price. …if Lehman achieved such a low price
    for the CDOs, it could precipitate a major revaluation of the sector that may,
    domino-like, devastate related markets. Last week, Merrill Lynch attempted to
    auction CDOs worth $850m; some traders claim it managed to sell about $100m. No
    prices were revealed.
    - A bet that went wrong, Helen Dunne, The Business, June 30, 2007

    “…a lot of hedge funds are now trembling -- and I don't mean because Congress
    wants to raise the tax rate on general partners' carried interest. The big
    hedge fund secret is that, barring credit downgrades, many leveraged and
    esoteric investments (such as the collateralized debt obligations that
    inhabited the Bear Stearns hedge fund) aren't marked to market.”
    - Hedge funds’ dirty little secret, Doug Kass, TheStreet.com, June 28, 2007


    Thanks to lots of discretion in all the right places, the Bear Stearns hedge
    fund blow up has yet to trigger a financial debacle worthy of a Shakespearean
    tragedy. With lenders to Bear Stearns’ hedge funds pacified, if not satisfied,
    and CDO values still under wraps, the event unfolded more like a Monty Python
    skit:

    Banker: Excuse me!
    Farmer: Yes sir? Me sir?
    Banker: Yes, quite. I believe my bank loaned you money some time ago to buy a
    pig. That loan is now due. When can we expect payment?
    Farmer: Oh, I can’t pay you sir.
    Banker: I’m sorry, I’ve had a cold can you repeat that?
    Farmer: Yes, I said I can’t pay you.
    Banker: Still can’t hear you. Annoying things these colds.
    Farmer (shouting): I said I can’t pay you back the money, sir. Hard times you
    know.
    Banker: Can’t pay back the money? Oh dear. What will my supervisor say?
    Farmer: That’s why I’m going to the market, sir. To sell the pig. And then give
    your bank the money.
    Banker: What pig?
    Farmer: This pig, sir.
    Banker: Oh, that is a pig you have there. So you sell the pig and then you give
    me the money? I see. Splendid. Are you sure? It looks sick.
    Farmer: Sick? Why, it’s the healthiest pig there is, sir.
    Banker: But look at its face! It’s got a rash or something.
    Farmer: That’s not a rash. It’s lipstick.
    Banker: Lipstick on a pig?
    Farmer: It’s pretty isn’t it.
    Banker: Well, yes, sort of. I mean no! No, it’s not pretty. It’s ridiculous.
    Farmer: Watch what you’re saying, you might offend her.
    Banker: Well, why would a pig be wearing lipstick?
    Farmer: ‘Cause without the lipstick it would be just a pig. Now it’s a pig with
    lipstick. She’s worth a lot, you know.
    Banker: How much will you get for her then? Enough to pay back the loan?
    Farmer: With lipstick and all?
    Banker: Yes, yes, how much?
    Farmer: I don’t know. A lot I suppose. You know, pigs like this are in demand.
    Banker: In demand? Since when did so people have such an interest in buying
    pigs with make-up on them.
    Farmer: Oh these pigs have been quite the thing for a while now. And it’s just
    lipstick sir. No eye shadow or anything.
    Banker: So when will you have money?
    Farmer: After the auction. It’s right in here, sir.

    At the auction…

    Farmer: It’s our turn now sir. See, there’s my pig. The one with the lipstick.
    Banker: They’ve all got lipstick!
    Farmer: I told you it was the thing, sir.
    Auctioneer: Now, what do I hear for this pig, pig number 236?
    Farmer (shouting): Don’t forget the lipstick!
    Auctioneer: What do I hear for pig number 236 wearing lipstick? Do I hear one-
    hundred? One hundred?
    Farmer (to banker): See, that's just what I owe you. One hundred.
    Auctioneer: How about ninety? Do I hear ninety. How about eighty?
    Banker: There’s no one bidding!
    Auctioneer: Seventy-five, seventy-five? Sixty?
    Farmer (shouting): That’s top of the line lipstick!
    Auctioneer: How about we start the bidding at fifty? Anyone bid fifty? Fifty?
    Banker (jumping up): Hold it, we’ve changed our mind!
    Auctioneer: Changed your mind?
    Banker: Yes, we’ve changed our mind. We’re not selling. The pig is off the
    market!
    Farmer: Why is she off the market? I thought you wanted the money?
    Banker: Money is not everything. We’re leaving.
    Farmer: Don’t you want to see what my neighbor’s pig sells for?
    Banker: Who is your neighbor? Him? I loaned money him money too. Tell him to
    come with us. Let’s forget this whole pig selling thing. As far as our bank is
    concerned, your pigs are still worth a hundred. We don’t need an auction to
    tell us that.
    Farmer: What about the money we owe?
    Banker: Oh, you still owe it. But let’s not worry about that right now.
    Farmer: You look like you could use a stop by the pub, sir.
    Banker: Grand idea. Let’s get out of this wretched place.
    Farmer: You think I can bring my pig inside? She likes pinball.
    www.prudentbear.com/articles/show/2054
  • przycinek.usa 03.07.07, 09:40
    Wlasnie skonczylem czytac ten artykul:

    www.chicagotribune.com/business/chi-sun_barringtonjul01,0,2295198.story?coll=chi-business-hed

    I polecam go wszystkim angielskojezycznym czytelnikom. Wyglada na to, ze maja
    niewesolo w tym Chicago. Artykul odnosi sie wprawdzie do przedmiesc, ale jest
    dosyc sugestywnie napisany i w ciekawy sposob ukazuje przemiany rynku patrzac
    od strony pracownikow. Wyglada na to, ze ludzie biednieja. Podoba mi sie ten
    tekst, poniewaz jest dosyc dobrze uzasadniony i podane jest duzo interesujacych
    i nietypowych informacji.

    "Villers' job at Barrington Community Unit School District 220 was to prepare a
    mailing list of households that received free or subsidized school lunches. But
    unlike years past, the schools' allotment of 300 invitations wasn't enough to
    cover all the families. Unnerved, she pared the list to free lunch recipients,
    but there were still 50 too many. Familiar addresses leaped out at her. They
    were from affluent neighborhoods, not just lower-income communities on
    Barrington's fringes.

    "They were all over the place, they were names you knew and recognized on this
    list," she recalls. "It was disturbing."

    Activity is brisk at the non-profit Barrington Career Center, which served 600
    people from 100 communities last year.

    "The information that comes out from the Department of Labor makes it look like
    it's a really rosy picture, but that's not what we see at all," says Monica
    Keane, the center's director."
  • przycinek.usa 03.07.07, 22:34
    investing.reuters.co.uk/news/articleinvesting.aspx?type=breakingFundsNews&storyID=2007-06-
    28T103834Z_01_L28841065_RTRIDST_0_CALIBER-RETURN.XML


    LONDON, June 28 (Reuters) - Investment company Caliber Global Investment
    Limited (CLBR.L: Quote, Profile , Research) is to return all its capital to
    investors after suffering an $8.8 million net loss in the first three months of
    the year due to the turmoil in the U.S. subprime mortgage market.

    The company invests mainly in residential- and commercial-mortgage backed
    securities and started a strategic review on May 9.

    It said on Thursday it would sell all its assets and return cash over the next
    12 months despite a modest improvement in market conditions in May.


  • przycinek.usa 03.07.07, 22:37
    www.larouchepub.com/other/2007/3427pensions_hedges.html
    The International Trade Union Confederation (ITUC) released a report June 22 to
    its members in 153 countries, urging them to pull their pension funds'
    investments out of hedge funds and private equity funds. (...)

    Credit conditions are now rapidly changing for the worse (see p. 62), and
    pension funds—with between 3% and 5% of their investments in hedge funds
    (including hedge "funds of funds") alone, depending on the report—are directly
    in the path of disaster. (...)
  • corgan1 04.07.07, 01:52
    a także inne artykuły pt.:
    Spain the next Argentina?
    Costas house price crash?
    Spanish property boom ends in panic

    www.viviendadigna.org
    Link do forum i publikacji - tinyurl.com/2x6bvo
  • przycinek.usa 04.07.07, 20:23
    interesujace. Zwlaszcza, ze tam sa same takie rodzynki. I brak odpowiedzi.
    Zupelnie tak, jakby autorem strony byl ktos desperacko chcacy nabyc jakas
    nieruchomosc w Hiszpanii.
  • przycinek.usa 04.07.07, 21:11
    "Since the Bernanke Fed discontinued the decades-old reporting of the broad M3
    money supply in March of 2006, the growth rate of M3 has accelerated from an 8%
    rate to a sizzling 13.7% clip, its fastest in more than three decades."


    Caly artykul jest naszpikowany takimi rewelacjami. Skad ten facet wytrzasnal te
    informacje - nie wiem. Jezeli jednak jest to prawda - to mamy idealny moment na
    krach. Wystarczy zerknac na M1 i M2 i od razu widzimy oderwanie Wall Street od
    rzeczywistosci.

    sirchartsalot.com/article.php?id=61

    Nawiasem mowiac ten facet ma dosyc uporzadkowane w glowie bo pisze czarno na
    bialym, ze wzrost gieldy jest wprost proporcjonalny do dlugich agregatow
    pienieznych. Co prawda wprowadza teorie spisku do tego ale trudno. Nie ma
    artykulow idealnych.
  • przycinek.usa 04.07.07, 21:30
    To jest REWELACYJNY artykul. Autor lopatologicznie tlumaczy o co chodzi z
    lancuchem pozyczek swietego Antoniego i instrumentach CDO.

    www.prudentbear.com/articles/show/2057
    Rozmawialem z kilkoma inwestorami z Europy - i z zaskoczeniem doszedlem do
    wniosku, ze oni pojecia nie maja o strukturach dlugu w USA nie mowiac nawet o
    CDO. No to tutaj jest taki wlasnie instruktazowy artykul.


  • przycinek.usa 04.07.07, 22:04
    Jedziemy rowno po rowni pochylej. Rozpoczal sie efekt domina, ktorego nikt nie
    raczy w Europie dostrzegac. Treasuries lekko zwyzkuja tylko ciekawe do kiedy?
    A tu nagle szykuje nam sie kolejny Bear Stearns.

    United Capital's Devaney Halts Hedge Fund Withdrawals

    By Jody Shenn and Jenny Strasburg

    July 3 (Bloomberg) -- John Devaney, who invests in subprime mortgage bonds,
    halted redemptions in some of his Horizon hedge funds to cut the odds they'll
    be forced to dump more holdings.

    ``We have received an unusually high number of redemption requests,'' Devaney's
    United Capital Markets Holdings Inc. said today in a statement. One investor
    wanted to withdraw about a quarter of the money-losing funds' money. The
    Horizon funds, which aren't being liquidated, last month sold off a ``large
    amount'' of securities and also closed out derivative bets on subprime-mortgage
    bonds at a loss, the company said.

    The Key Biscayne, Florida-based firm oversaw $620 million in the fund group on
    March 31, an April client letter to investors said. Devaney's stated strategy
    is to buy subprime-mortgage bonds and other asset-backed securities when
    they've fallen out of favor. A decline in prices amid an increase in home-loan
    defaults picked up last month as two hedge funds run by Bear Stearns Cos.
    collapsed. Losses on subprime-loan bonds may total $90 billion, analysts at
    Frankfurt-based Deutsche Bank AG said last week.

    Devaney ``prides himself as a risk-taker, someone who sticks himself out
    there,'' said David Castillo, who trades asset- backed, commercial-mortgage and
    so-called collateralized debt obligations, or CDOs, at Further Lane Securities
    in San Francisco

    The Bear Stearns funds, at least one of which halted redemptions in May,
    faltered as their $10 billion in borrowings magnified falling values for high-
    rated bonds linked to risky mortgages. The problems at those funds contributed
    to a ``dramatic widening'' of risk premiums for the types of bonds owned by the
    Horizon funds, United Capital said.

    Lower Leverage

    The Horizon Fund L.P., Horizon ABS Fund L.P., Horizon ABS Fund Ltd. and Horizon
    ABS Master Fund Ltd. will keep operating, as will United Capital's asset
    management arm, the firm said.

    The Horizon funds today have ``in excess of $145 million of cash'' as a cushion
    against current lending requirements. They will probably be down for the year
    after reporting a June loss, the company said.

    The Horizon ABS L.P. and Ltd. funds had borrowed 2.5 times equity as of March
    31, according to client letters.

    The risk of margin calls has increased in the past month for funds invested in
    structured finance, United Capital said today.

    Lenders often demand more cash or securities from a fund experiencing
    redemptions or losses, to maintain collateral levels. Last month, Bear Stearns
    agreed to take over $1.6 billion in remaining loans to one of its money-losing
    hedge funds and is liquidating a second one after they failed to meet margin
    calls.

    Lender Support

    Merrill Lynch & Co., the first lender to the Bear Stearns' hedge funds to seize
    and sell collateral in a public auction, is the prime broker to Horizon ABS and
    other United Capital funds, investor letters say. Merrill Lynch spokeswoman
    Terez Hanhan declined to comment today. ``We have spoken to our lenders and
    they are supporting our efforts,'' United Capital said.

    The Horizon ABS offshore fund, which gained almost 40 percent last year, fell 5
    percent in the two months ended May 31, data compiled by Bloomberg show. The
    fund trailed the average gain of fixed-income hedge funds through May,
    advancing 0.27 percent, compared with the 3.7 percent advance of fixed-income
    managers, according to Hedge Fund Research Inc. in Chicago.

    Buying Cheap

    In April, 12 percent of subprime mortgages in bonds were late by at least 90
    days or already defaulted on, according to Friedman Billings Ramsey Co. in
    Arlington, Virginia. That's up from 5.37 percent in May 2005, and the highest
    since 1997. Subprime home loans are given to borrowers with poor credit or high
    debt, and then usually packaged into bonds. Those bonds are often repackaged
    into CDOs, which Devaney also bought.

    Devaney, 37, a former trader at Miami-based brokerage Capital International
    Securities Group, founded United Capital in 1999 as a broker-dealer
    specializing in low-rated and distressed asset-backed bonds, CDOs and various
    types of mortgages securities.

    At Capital International, Devaney made money buying asset- backed bonds on the
    cheap after the 1998 collapse of hedge fund Long-Term Capital Management. After
    the Sept. 11 terrorist attacks in the U.S., United Capital ``stood there
    waiting to make a bid'' on aircraft-lease securities as insurers and other
    investors dumped them because of ratings downgrades, Devaney said in an
    interview in November.

    Devaney has hosted parties at industry conferences with musicians and
    celebrities. United Capital sponsored the 2006 American Securitization Forum
    Industry Dinner, headlined by actor-comedian David Spade. ``Tonight Show'' host
    Jay Leno was the featured star the year before, also sponsored by the firm.

    Subprime-linked declines this year have prompted the closures of UBS AG's
    Dillon Read Capital Management LLC hedge- fund arm and Caliber Global
    Investment Ltd., a $908 million fund managed in London by Cambridge Place
    Investment Management LLP.

    Hedge funds are private, largely unregulated pools of capital whose managers
    participate substantially in profits from money invested. Assets managed by the
    funds globally more than doubled in the past five years to almost $1.6 trillion
    as of the first quarter, according to Hedge Fund Research.

    To contact the reporters on this story: Jody Shenn in New York at
    jshenn@bloomberg.net ; Jenny Strasburg in New York at
    jstrasburg@bloomberg.net .

    www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601103&sid=aN3b7B63L55U&refer=us
  • polarbeer 06.07.07, 07:38
    Tracking the housing finance breakdown: a saga of corruption, stupidity, and
    government complicity.

    Since late 2006
    93
    major U.S. lenders have "imploded"

    _____________________

    Taka stona, ktora "na zywo" relacjonuje katastrofe w zwolnionym tempie



    ml-implode.com/
  • przycinek.usa 19.07.07, 08:59
    Implode-o-meter liczy juz obecnie 100 firm.
  • przycinek.usa 04.07.07, 22:16
    Artykul nijaki, ale jaki tytul!

    Credit crunch will 'shred investment portfolios to ribbons'

    www.telegraph.co.uk/money/main.jhtml?xml=/money/2007/07/02/bcncrunch102.xml

    Wobbles are turning to fear. Just $3bn of the $20bn junk bonds planned for
    issue last week were actually sold. Lenders are refusing "covenant-lite" deals
    for leveraged buy-outs, especially those with "toggles" that allow debtors to
    pay bills with fresh bonds. Carlyle, Arcelor, MISC, and US Food Services are
    all shelving plans to raise money. This is how a credit crunch starts.


    "This is the big one: all investment portfolios will be shredded to ribbons,"
    said Albert Edwards, from Dresdner Kleinwort.


  • sendivigius 05.07.07, 16:20
    Ale czemu ty przycinek wciaz panikujesz. Wszystko idzie w dobrym kierunku, to
    znaczy z naszego komunistycznego punktu widzenia. Przy okazji swieta 4 lipca
    okazalo sie ze 60% Amerykanow uwaza ze zdanie "Od kazdego wedlug zdolnosci,
    kazdemu wedlug potrzeb" pochodzi z amerykanskiej konstytucji. Jestesmy blizej
    zwyciestwa niz myslisz. I przyjdzie to tym razem bardzo latwo.
  • przycinek.usa 05.07.07, 20:48
    Mysle, ze jestes przedstawicielem mlodego pokolenia nie myslacego w kategoriach
    spokojnej starosci, spokoju na ulicach i ogolnego dobrobytu. Komunizm jest moze
    i komiczny, ale zadnego panstwa jeszcze nie postawil na nogi. Mozna sie posmiac
    ale tylko pod warunkim bycia daleko.

    Mnie martwi, ze nikt kompletnie nie zwraca uwagi na omawiane zagadnienia.
    Nikt tego nie rozumie ani nikt sie nie przejmuje. Zwlaszcza w Europie.
    Nie widac problemu, to znaczy, ze nie ma problemu. W Europie maja za daleko do
    USA, zeby cokolwiek dostrzec. Zreszta kto by patrzyl!

    Tymczasem wystarczy spogladnac na zadluzenie budzetu, aby zrozumiec w jak zlej
    sytuacji sie znalezlismy. Juz to jedno pozwala jednoznacznie ocenic, ze tego
    nie da sie splacic. Dobrze ujal to John Williams: "current GAAP-based deficit
    is beyond containment in the present environment. Severe political constraints
    limit any meaningful reduction of the Social Security and Medicare programs,
    while addressing the issue with taxes is impossible. If federal income taxes
    were adjusted to as to seize 100% of all salaries and wages earned in the
    United States, the government's operations still would be in deficit."

    www.shadowstats.com/cgi-bin/sgs/article/id=882
    Problem w tym, ze temu rzadowi nie mozna wierzyc. Nie mozna miec zaufania do
    instytucji, ktora w sposob permanentny oszukuje swoich obywateli na wszystkich
    frontach - poprzez publikacje statystyczne i na wysadzaniu budynkow w powietrze
    skonczywszy. Trzeba dodac, ze budynkow z obywatelami, ktorych ta administracja
    w zasadzie powinna chronic. To gorzej jak w Polsce za komuny! W Polsce czlowiek
    czasem dostal pala w leb. Jednak nikt tam nie wysadzal obywateli w powietrze, a
    zbrodnie sa nawet teraz skrupulatnie rozliczane. A u nas? Czy ktos rozliczyl
    sprawcow wysadzenia Murrah Federal Building in Oklahoma City w 1995? Czy
    rozliczono tych, ktorzy tuszowali cala sprawe? Co? A co zrobiono w sprawie USS
    Liberty? Johnson zamknal dziub, stulil uszy i udal, ze mu nikt nie naszczal do
    kapelusza. A Kennedy? Powiedz mi - jak mozna wierzyc takiej administracji -
    ktora od 20 lat ma komputerowe systemy podsluchowe na WSZYSTKICH telefonach i
    nagrywa nas codziennie - a nie potrafi przez pol wieku znalesc sprawcow takiego
    zabojstwa! Nie mowiac juz o takich drobiazgach jak zakonczenie publikacji M3,
    czy tez operacji otwartego rynku i plotkach zwiazanych z zamowieniem 2
    trylionow dolarow w gotowce przez Federal Bank of New York.

    Dlatego nie mam zaufania do wlasnej waluty i osobiscie dziwie sie wielce jak
    inni, rzekomo myslacy obywatele Europy inwestuja w te papiery, podczas kiedy
    powinni miec 100x wieksze zaufanie do wlasnych walut. Jezeli w tym kraju
    dochodzi do takich rzeczy, ze wojskowe helikoptery bombarduja wlasne dowodztwo
    (Pentagon 9/11), bez echa publicznego, bez komisji Senackiej, bez sledztwa
    prokuratury generalnej - to znaczy, ze nadszedl czas wyjezdzac stad na stale z
    powrotem do Polski - oazy spokoju i dobrobytu.
  • sendivigius 06.07.07, 17:34
    Moze najlepiej zaczac od cytaciku:

    “...Well, it depends which planned economies you mean. There are lots of
    planned economies – the Unites States is a planned economy, for example. I
    mean, we talk about ourselves as a “free market", but that's baloney. The only
    parts of the U.S. economy that are internationally competitive are the planned
    parts, the state-subsidized parts – like capital-intensive agriculture (which
    has a state-guarantees market as cushion); or high-technology industry (which
    is dependent on the Pentagon system); or pharmaceuticals (which is massively
    subsidized by publicly funded research). Those are the parts of the U.S.
    economy that are functioning well.”

    i nastepnego:

    “Adam Smith was in favor of markets because he thought that people ought to be
    completely equal – completely equal – and that was because, as a classical
    liberal, he believed that people’s fundamental character involves notion like
    sympathy, and solidarity, the right to control their own work and so on and so
    forth: all the exact opposite of capitalism. If fact there are no two points of
    view more antithetical than classical liberalism and capitalism –and that's
    why when the University of Chicago publishes a bicentennial edition of Smith
    they have to distort the test (which they did): because as a true classical
    liberal, Smith was strongly opposed to all the idiocy they now spout in his
    name. ...Well, that's real scholarship: suppress the facts totally, present
    them as the opposite of what they are and figure, “probably nobody's going to
    read to page 473...”

    Dlaczego US sie nie zawali to opisalem w innym poscie sczegolowo:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=35196386&a=35196386

    (zwroc uwage na date postu).

    Well, Monsieur Jourdain tez nie wiedzial ze mowi proza. Osoby wyksztalcone
    humanistycznie maja niezwykla sklonnosc zwracac wiecej uwagi na nazwe niz na
    meritum, i tak USA sa panstwem dazacym do tzw. komunizmu ale juz UPR jest
    partia rzeczywiscie komunistyczna a Adam Smith bylby dobrym towarzyszem walki
    klasowej gdyby sie doczekal. Jezeli wezmiemy to pod uwage, to wszystko jest
    jasne, ale ty pewnie oczekujesz odpowiedzi na pytanie “jakie kraje z nazwy
    komunistyczne stanely dzieki niemu na nogi”. Pierwszym jest Rosja; jakby
    wygladala dzis gdyby nie Lenin i Stalin? W najlepszym razie jak Brazylia albo
    jak Iran, a moze i gorzej bo w Rosji zimno i laski nie tancza samby. Brazylia
    jest ciagle w dlugach i biedzie i tak dalej. Drugim takim krajem jest Kuba.
    Porownuj porownywalne. Kube nalezy porownywac nie z Holandia ale z Dominikana
    lub Salwadorem i jak to wyglada? Trzecim krajem ktory komunizm stawia na nogi
    sa Chiny, czemu nie kapitalistyczny od zawsze Pakistan lub “demokratyczne”
    Indie?. A teraz sam sobie uloz liste krajow ktore kapitalizm wciagnal za nogi
    do bagna.

    Do pozyczania pieniedzy, jak do tanga, trzeba dwojga. Nie wymawiaj wiec rzadowi
    USA ze pozycza tylko odpowiedz na pytanie kto to kupuje i dlaczego. Coz,
    imperium sciaga podatek. Niezbyt to szlachetne ale nie takie nowe w historii.
    Czescia Imperium Rzymskiego tez sie summa summarum byc oplacalo.

    No i na koniec, oczywiscie ze wladza rzadu i policji w USA jest wieksza niz w
    Polsce za komuny bo po prostu USA jest dalej na drodze do tzw. komunizmu, no i
    klamie rzad tez bardziej niz za komuny z Polsce i tez dokladnie z tego samego
    powodu. I porownania mozna ciagnac dalej. (Napisalem zreszta na ten temat cala
    ksiazke ale nikt jej nie chce wydac bo jest jak mowia wszyscy wydawcy “malo
    interesujaca i zawiera braki warsztatowe”wink.

    Aby podsumowac, uwazam ze dzisiejsze nauki polityczne sa w lesie. Jest taki
    chaos pojeciowy, tak bledna analiza faktow, tak wielki wplyw idologii na sposob
    analizy i przede wszystkim tak wielki wplyw sponsora na to co sie drukuje i
    wogole dopuszcza do obiegu publicznego ze aby sensownie dyskutowac nalezy
    najpierw usiasc i ulozyc slownik ABC.

    Jak wiec widzisz ja jestem komunista ale to nie znaczy to co myslisz.
  • polarbeer 06.07.07, 23:00
    >>>Jak wiec widzisz ja jestem komunista ale to nie znaczy to co myslisz.<<<

    To niedobrze, gdy sie mowi jedno, a ludzie rozumieja drugie... Zostaw ten
    komunizm na wysypisku histori. To slowo to obelga. Szczanie w beczke z
    acetonem. Ludziem zabiera sie na wymioty na ten zapach krwi, zmieszanego z
    olejem, potem i brudem.

    (Nawiasem mowiac, budujac dom, kupilem kilka miesiecy temu mala chinska
    brtoniarke w "Harbor Fraights" -- Po otworzeniu pudelka uderzyl mnie ten wredny
    zapach... Moj przyjaciel Bill, ktory mi troche pomagal, zgodzil sie ze mna ze
    to komunistyczny zapach -- pamietal go z portow w Zwiazku Radzieckim i Chinach).

    Slowa znacza duzo wiecej niz nasza ulubiona definicja. Jak np przeczytalbys
    zdanie "Jak wiec widzisz ja jestem hitlerowiec ale to nie znaczy to co myslisz."
  • przycinek.usa 07.07.07, 11:19
    Postanowilem zatytuowac moja odpowiedz w taki wlasnie sposob, aby przeciac
    ewentualne watpliwosci i dwuznacznosci. Komunizm nie jest jednoznaczny z
    centralnym planowaniem. Tak jak centralne planowanie nie jest rownowazne
    komunizmowi. Bez wzgledu na ilosc swiatla w Twoim pokoju, Sendivigius, komunizm
    wyglada mrocznie z calym swoim majdanem represji i nadzoru. Jezeli jednak
    upierasz sie przy tezie o rownosci ludzi - to ja protestuje i oswiadczam, ze
    ludzie rowni nie sa i nigdzie nie powinni byc calkowicie rowni. Ludzie w swojej
    roznorodnosci zachowan nie moga byc w rowny sposob nagradzani, ani karani.
    Opisalbym to dokladnie, ale jako administrator calego forum nie powinienem
    prowokowac dyskusji, ktorych wydzwiek moglby kogos urazic. Nie wiem dlaczego
    akurat takie cytaty zamiesciles, ale sa to zle cytaty. Na przyklad dlaczego
    pierwsze zdanie drugiego cytatu zawiera "in favor of markets" i
    uzasadnienie "because people ought to be (...) equal" -> przeciez to jest
    wewnetrznie niespojne i nielogiczne. Ja na przyklad jako zagorzaly kapitalista
    jestem zwolennikiem wolnosci wymiany walutowej, poniewaz w USA mamy rewolucje
    seksualna. Od razu widac, ze to uzasadnienie jest zupelnie niedorzeczne. Prawda?

    Zreszta wedlug mnie rzeczowa teza o rownosci jest bledna interpretacja zachowan
    spoleczenstw. Mozliwe, ze wynika ona z naiwnosci. Ja nie twierdze, ze Adam
    Smith z Twojego cytatu byl osoba naiwna. Mysle, ze mogl byc osoba naiwna. Mogl
    na przyklad wychowac sie w domu pelnym ciepla i harmonii, wsrod wspanialego
    rodzenstwa, pomagajacego sobie wzajemnie. Moze mlodosc przezyl z dala od
    okrucientwa wolnorynkowego i zlosliwosci chytrych kapitalistow? Mozliwe, ze
    bedac otoczonym jedynie dobrotliwymi wujkami i kochajacymi ciociami nie byl
    zmuszony walczyc na noze ani zdobywac wyksztalcenia w dokach. Calkiem mozliwe,
    ze taki dobrotliwy chlopiec spogladajac na lekko skrzywione geby
    kapitalistycznych wysyskiwaczy uzyskal calkowicie niewlasciwy swiatopoglad.
    Podzial swiata na dobro i na zlo mogl przebiegac zupelnie nieprawidlowo w takim
    naiwnym i dziecinnym umysle. Kto wie, czy przez to nie powstaly te poglady o
    naturalnych sklonnosciach ludzi do sympatii i solidarnosci? I co to w ogole
    znaczy, ze ludzie maja prawo do kontoli nad wlasna praca?

    Kolejna niespojnosc logiczna to "dazenie do komunizmu" od gospodarki centralnie
    planowanej. Nie ma zwiazku pomiedzy tymi zjawiskami. Moze byc odwrotnie. Jak w
    Chinach. Ewolucja od komunizmu do decentralizacji i kapitalizmu. Przyklad Chin
    nie jest zadnym przykladem na wyzszosc komunizmu. Wrecz przeciwnie. Jest
    przykladem odwrotnym.

    Dowodzenie, ze komunizm jest lepszy, bo centralnie planowana gospodarka
    subsydiuje pewne galezie przezmyslu i dzieki temu sa one bardziej
    konkurencyjne - jest logicznym bezsensem. Konkurencyjnosc jest bowiem wprost
    proporcjonalna do doplat a z czego wynikaja doplaty - jest zupelnie nieistotne.
    Dodatkowo jest jasne, ze subsydia generuja koszty, ktore krepuja system
    ekonomiczny i ostateczny efekt tego jest negatywny. Pierwszy cytat jest niejako
    stwierdzeniem prawdy, ktora wynika z przeplywow pienieznych. Skoro doplacasz mi
    do produkcji skarpetek, to moje skarpetki moga byc najtansze i najbardziej
    konkurencyjne na WOLNYM rynku. No bo przeciez jezeli inne panstwo tez zacznie
    doplacac do skarpetek, to wolnego rynku juz nie ma, nie? Rynek subsydiowany nie
    jest wolnym rynkiem. Ale jest rynkiem. I ma tez swoje cechy, chocby takie jak
    ryzyko. Na przyklad ryzyko takie, ze sie gornicy wsciekna, wladza sie zmieni,
    zmienia sie subsydia i skarpetki podrozeja. Takie rzeczy maja niezle szanse
    zaistniec wlasnie w komunizmie i dlatego wladza musi utrzymywac armie i
    policje. To naturalne zjawiska i nie musze dodawac, ze wymaga to nakladow
    pracy, ktore ograniczaja dochod spoleczenstw per capita, co wiazac sie moze
    jedynie ze zmniejszeniem przewagi komunizmu nad kapitalizmem. No ale po co
    komus wolnosc wyboru, skoro moze miec rownosc za wiecej pieniedzy? Przeciez
    pieniadze w komunizmie sie nie licza, nie?

    Oczywiscie calkowicie sympatyzuje z opinia wyrazona przez Polarbeera, ale
    pozwole sobie powrocic do meritum dyskusji. Meritum dyskusji nie obejmuje
    objawien komunistycznych tylko kwestie wplywu pozycji kredytowej USA na swiat.

    Doceniam twoja intuicyjna opinie dotyczaca prognozy kursowej ze stycznia 2006
    roku. Przyznaje, ze miales racje a ja nie. Pragne jednak zwrocic uwage na to,
    ze caly ten mechanizm kursowy, pomimo ze politycznie sluszny - to jednak jest
    kompletnie nieuczciwy i niebezpieczny. Dowiedlismy jednoznacznie, ze wystepuje
    ciagle zasysanie kapitalu do USA i zachodzi ono w sposob ciagly. USA kontroluje
    kurs wymiany walutowej USD. Przedtem nie bylo to takie jasne. Poglady ludzi
    ewoluuja i proces ten polega na podejmowaniu prob i ponoszeniu porazek. Teraz
    dopiero widac ogrom tej manipulacji. I na ten temat dyskutujmy.
  • polarbeer 07.07.07, 14:27
    >>>>Doceniam twoja intuicyjna opinie dotyczaca prognozy kursowej ze stycznia
    2006
    roku. Przyznaje, ze miales racje a ja nie. Pragne jednak zwrocic uwage na to,
    ze caly ten mechanizm kursowy, pomimo ze politycznie sluszny - to jednak jest
    kompletnie nieuczciwy i niebezpieczny. Dowiedlismy jednoznacznie, ze wystepuje
    ciagle zasysanie kapitalu do USA i zachodzi ono w sposob ciagly. USA kontroluje
    kurs wymiany walutowej USD. Przedtem nie bylo to takie jasne. Poglady ludzi
    ewoluuja i proces ten polega na podejmowaniu prob i ponoszeniu porazek. Teraz
    dopiero widac ogrom tej manipulacji. I na ten temat dyskutujmy. <<<<

    Najbardziej wartosciowa obserwacja Sendivigiusa na poczatku zeszlego roku, bylo
    stwierdzenie faktu ze w USA, ludzie maja potezne zapasy wszystkiego.

    Zima (Konratejewa?) nie od razu jest grozna... Nawet przy sporych mrozach, dom
    mozna ogrzewac palac niepotrzebne meble, ktore zapychaja garaz. Smierc od mrozu
    grozi dopiero przed sama wiasna...

    Nikt (chyba) wowczas nie bronil "darmowego" aspektu inflacji, ktory bedzie
    dzialal tak dlugo, dopuki da sie ukryc skale rozcienczania wartosci pieniadza.
    Wiele mozna za to kupic, nawet czas. Bo ta nowa inflacja (hiper?)amerykanska, i
    swiatowa nie jest przeciez jawna. Geniusz Bernanke polega na wprowadzaniu
    nowego pieniadza tylko do niektorych kieszen. Najchetniej do tych ktore maja
    najwieksze szanse na natychmiastowe zamrazanie gdzies w ciemnych katach ekonomi.

    Najwiekszym niebezpieczenstwem, wowczas i dzisiaj byla reakcja lancuchowa
    wybuchu bomby derivatywow, ktorej nie da sie zatrzymac na czas. To mogloby
    spowodowac zupelna katastrofe -- bo mimo ze domy sa pelne gratow, tylko
    niektorzy maja spizarnie z zapasami na pol roku... Tego co w lodowkach
    wystarczy tylko na kilka dni, a sklepy opustoszeja w ciagu kilku godzin
    gdy "just-in-time" lancuch zaopatrzenia przestnie trzymac wszystko w kupie...
  • damkon 09.07.07, 23:50
    Bardzo interesujaca wypowiedz, zreszta jedna z ciekawszych w ostatnim czasie na
    tym forum. Mam tylko jedno pytanie do tego co Pan napisal, tzn. czy
    rzeczywiscie nie widzi Pan zadnego zwiazku miedzy centralnym planowaniem a
    komunizmem? Czy moze czegos nie zrozumialem z panskiej wypowiedzi?


    --
    Pozdrawiam,
    DK
  • przycinek.usa 10.07.07, 11:46
    Nie planowalem az tak rozkladac tematu na czynniki pierwsze. Po prostu uwazam,
    ze koncepcje filozoficzne wynikajace z pogladu, ze ludzie sa rowni - sa bledne
    bo poglad ten jest bledny. Natomiast koncepcje ekonomiczne oparte na tym
    pogladzie - sa organizacyjnie rozne i trudno to dokladnie opisac jakimis
    definicjami. Zreszta po co? Co nam daje takie porownywanie?

    Centralne planowanie to koncepcja ekonomiczna.
    Komunizm to koncepcja filozoficzna.

    Jakos tak sie historycznie zlozylo, ze jedno z drugim szlo w parze. Ale nie
    zawsze. Przeciez widzimy wyraznie - chocby na przykladzie Chin, ze centralne
    planowanie jest rozcienczone i nie ma 100% kontroli centralnej nad rynkiem.
    Czy w Polsce byla 100% planistyka? Nie. Nigdy. Nie udalo sie. A czy w Kambodzy
    bylo centralne planowanie? Moim zdaniem nie. Byla tylko centralnie planowana
    eksterminacja. Trwala tak dlugo, az skonczyly sie pieniadze a sasiedzi
    najechali panstwo bo mieli nadrzedne interesy ponad socjalizm lokalny.
    Logicznie myslac wystarczy wskazac jeden przyklad, gdzie takiego planowania nie
    bylo - a teza "komunizm = centralne planowanie" pada.

    To jak mozna stawiac rownowaznik pomiedzy tymi pojeciami?

    Ja uwazam, ze nie mozna. W praktyce zyciowej komunizm nigdy nie byl opisywany
    jako struktura idealna a jedynie spoleczne dzialania systemowe dazenia do
    idealu komunistycznego. To ciagle zmierzanie do pelnego socjalizmu ukazywalo
    pelnie bezsensu tego systemu. W praktyce nigdy nie udalo nam sie zblizyc do
    idealu. Taki kompromis nie istnieje. Nie da sie na bazie planowania centralnego
    uszczesliwic ludzi do poziomu w ktorym zrealizowanoby koncepcje komunistyczne.
    Zreszta czy to jest w ogole mozliwe? Wedlug mnie nie. Komunizm to utopia.
    Pod kazdym wzgledem. Zalozmy nawet roboczo, ze mamy taki stan poczatkowy, w
    ktorym faktycznie istnieje panstwo z idealnym spoleczenstwem komunistycznym.
    Kazdemu wedlug potrzeb i kazdemu po rowno. To przeciez ludzie w takim kraju
    przestana myslec w ciagu 2 pokolen i takie panstwo przestanie funkcjonowac..
    Moim zdaniem taki uklad jest w pelni niestabilny. Spoleczenstwa rozwijaja sie
    jedynie wtedy, kiedy istnieja zagrozenia jednostkowe i panuje daznosc jednostek
    do samodoskonalenia. Tylko wysilek i myslenie scala panstwa dlugoterminowo.
    Zdziwilo mnie panskie zainteresowanie tym zagadnieniem. Przeciez to jest nudne.
  • damkon 10.07.07, 23:41
    > Nie planowalem az tak rozkladac tematu na czynniki pierwsze. Po prostu
    > uwazam, ze koncepcje filozoficzne wynikajace z pogladu, ze ludzie sa rowni -
    > sa bledne bo poglad ten jest bledny. Natomiast koncepcje ekonomiczne oparte
    > na tym pogladzie - sa organizacyjnie rozne i trudno to dokladnie opisac
    > jakimis definicjami. Zreszta po co? Co nam daje takie porownywanie?
    >
    > Centralne planowanie to koncepcja ekonomiczna.
    > Komunizm to koncepcja filozoficzna.

    W zasadzie wszystkie koncepcje filozoficzne oparte na takich zalozeniach o
    jakich Pan pisze sa bledne. Co zas sie tyczy kwestii definicyjnych to uwazam,
    ze czasem warto sie zastanowic nad zdefiniowaniem podstawowych pojec, ktorymi
    sie poslugujemy, poniewaz wtedy mozemy uniknac wiekszosci nieporozumien jakie
    towarzysza tego typu rozmowom. Chce jednoczesnie zaznaczyc, ze nie jestem
    jakims purysta w tym wzgledzie, ale z doswiadczenia wiem, ze brak jasnosci co
    do podstawowych pojec czyni wiekszosc rozmow tego typu calkowicie jalowymi. Dla
    przykladu slowo komunizm, ktorego ja osobiscie bardzo nie lubie jest pojeciem
    tak trudnodefiniowalnym, ze w zasadzie dla kazdego oznacza zupelnie cos innego.
    Dla mnie osobiscie nalezy do tzw. pojec pustych, ktore nie niosa za soba
    zadnych tresci, choc jednoczesnie sa bardzo mocno zabarwione emocjonalnie.
    Dlatego wiekszosc rozmow, gdzie operuje sie pojeciem komunizmu wywoluje sporo
    emocji zas wartosc merytoryczna jest przy nich calkowicie znikoma.
    Slowo komunizm jest dla mnie jedna z bardzo wielu etykietek socjalizmu, ktory
    poprzez takie figury retoryczne, probuje jako ideologia przedostac sie do
    naszego myslenia. Obecnie ze wzgledu na pejoratywne zabarwienie tego okreslenia
    wszelkiej masci socjalisci staraja sie nam sprzedac swoje panaceum na wszelkie
    nasze bolaczki jako np. socjaldemokracje, nowa lewice, trzecia droge, panstwo
    socjalne i inne. Do takich etykietek socjalistow dolaczylbym takze tzw. IV RP.
    W kazdej odmianie socjalizmu chodzi zawsze o jedna podstawowa kwestie, tzn. o
    kontrole jednych ludzi nad innymi oparta na rzekomej wiedzy, ze ci pierwsi
    wiedza lepiej co dla drugich jest dobre, wlasciwe, etyczne, zdrowe i madre.
    Jest tylko jeden warunek, tzn. jezeli chcemy osiagnac ten stan szczesliwosci,
    to musimy zrzec sie naszej wolnosci i pozwolic innym, zeby za nas decydowali.
    Dlatego sluszna jest teza, ze im wiecej socjalizmu tym wiecej zniewolenia.

    > Jakos tak sie historycznie zlozylo, ze jedno z drugim szlo w parze. Ale nie
    > zawsze. Przeciez widzimy wyraznie - chocby na przykladzie Chin, ze centralne
    > planowanie jest rozcienczone i nie ma 100% kontroli centralnej nad rynkiem.
    > Czy w Polsce byla 100% planistyka? Nie. Nigdy. Nie udalo sie. A czy w
    > Kambodzy bylo centralne planowanie? Moim zdaniem nie. Byla tylko centralnie
    > planowana eksterminacja. Trwala tak dlugo, az skonczyly sie pieniadze a
    > sasiedzi najechali panstwo bo mieli nadrzedne interesy ponad socjalizm
    > lokalny. Logicznie myslac wystarczy wskazac jeden przyklad, gdzie takiego
    > planowania nie bylo - a teza "komunizm = centralne planowanie" pada.

    Oczywiscie komunizm czyli inaczej socjalizm to nie to samo co centralne
    planowanie, jednak oba pojecia sa ze soba bardzo silnie powiazane. To tak jak
    gospodarki liberalne wymagaja istnienia instytucji wolnego rynku, to gospodarki
    socjalistyczne potrzebuja centralnego planowania. Zaleznosc jest wprost
    liniowa, tzn. im wiecej socjalizmu tym wiecej musi byc centralnego planowania.
    Widac to na panskim przykladzie Chin, ktore liberalizujac swoja gospodarke
    musza sila rzeczy odchodzic od mechanizmu centralnego planowania. Mowiac
    jeszcze inaczej centralne planowanie jest substytutem wolnego rynku w
    gospodarkach socjalistycznych.

    > Ja uwazam, ze nie mozna. W praktyce zyciowej komunizm nigdy nie byl opisywany
    > jako struktura idealna a jedynie spoleczne dzialania systemowe dazenia do
    > idealu komunistycznego. To ciagle zmierzanie do pelnego socjalizmu ukazywalo
    > pelnie bezsensu tego systemu. W praktyce nigdy nie udalo nam sie zblizyc do
    > idealu. Taki kompromis nie istnieje. Nie da sie na bazie planowania
    > centralnego uszczesliwic ludzi do poziomu w ktorym zrealizowanoby koncepcje
    > komunistyczne. Zreszta czy to jest w ogole mozliwe? Wedlug mnie nie. Komunizm
    > to utopia.

    Zgadzam sie w calosci, tzn. wszystkie zalozenia doktryny socjalistycznej sa
    utopia, ale z drugiej strony prosze zwrocic uwage jak zywa jest ta utopia. Jak
    wielu ludzi na calym Swiecie wierzy w skutecznosc rozwiazan socjalistycznych.
    Socjalizm jako ideologia nadal doskonale sie sprzedaje pod przeroznymi
    etykietami i dlatego wlasnie uwazam, ze dobrze jest czasami zwrocic na takie
    kwestie uwage.

    > Zdziwilo mnie panskie zainteresowanie tym zagadnieniem. Przeciez to jest
    > nudne.

    Faktycznie, nie jest to temat az tak porywajacy, ale sadze, ze czasami warto
    jest o nim wspomniec, chocby z tego wzgledu, ze stanowi on fundament
    funkcjonowania wszelkich gospodarek
    Na tym forum padlo kiedys takie stwierdzenie, ze dzisiaj wszystkie takie
    okreslenia jak socjalizm, kapitalizm, wolnosc gospodarcza itp. odeszly
    calkowicie do lamusa i nie warto sie juz nimi zajmowac. Nie pamietam juz kto
    tak napisal, chyba Polarbeer, ale to nieistotne ja w kazdym razie calkowicie
    sie nie zgadzam z takim postawieniem sprawy.



    --
    Pozdrawiam,
    DK
  • przycinek.usa 20.07.07, 12:07
    "To tak jak gospodarki liberalne wymagaja istnienia instytucji wolnego rynku,
    to gospodarki socjalistyczne potrzebuja centralnego planowania. Zaleznosc jest
    wprost liniowa, tzn. im wiecej socjalizmu tym wiecej musi byc centralnego
    planowania."


    Moge sie zgodzic z jednym zjawiskiem - obecnie rynek spoleczny dryfuje w
    kierunku pewnej hybrydy - polaczenia koncepcji doplat, "darmowej rownosci" z
    wolnym rynkiem. Ja mysle, ze wlasnie o to chodzi Sendivigiusowi.

    Trzeba jednak sobie powiedziec, ze mozna postawic praktycznie znak rownosci
    pomiedzy systemem socjalizujacym a lenistwem obywatelskim. I kolejna sprawa -
    majac nagromadzona spora liczbe dobr i oszczednosci - mozna nawet tak zyc przez
    jakis czas. Im taniej produkujemy zywnosc - tym dluzej mozemy tkwic w takim
    stanie.

    To pociaga za soba pewny logiczny wniosek - ze jezeli uda sie wymyslic
    ekonomiczno-produkcyjne perpetuum mobile (np. poprzez niska cene energii i
    robotyzacje) - to mozna w zasadzie skonstruowac taki model spoleczenstwa
    leniwego, socjalizujacego w oparciu o dotychczasowe osiagniecia.

    Ja jednak nie wierze w trwalosc takich eksperymentow.
    Ludzie maja zbyt gwaltowne charaktery.





  • damkon 21.07.07, 11:33
    > Moge sie zgodzic z jednym zjawiskiem - obecnie rynek spoleczny dryfuje w
    > kierunku pewnej hybrydy - polaczenia koncepcji doplat, "darmowej rownosci" z
    > wolnym rynkiem.

    Nie da sie polaczyc systemu doplat czy "darmowej rownosci" jak Pan to okreslil
    z wolnym rynkiem. Mozliwe jest jedynie zastapienie wolnego rynku poprzez takie
    instrumenty interwencjonizmu, ale nie ich polaczenie, poniewaz im wiecej
    interwencjonizmu tym mniej wolnego rynku. Tutaj jedno wypiera drugie. Panu
    zapewne chodzi o tzw. system mieszany z zakloconym mechanizmem rynkowym, ktory
    dla niektorych bardziej umiarkowanych socjalistow ma stanowic gwarancje
    specyficznie pojmowanej sprawiedliwosci.

    > Trzeba jednak sobie powiedziec, ze mozna postawic praktycznie znak rownosci
    > pomiedzy systemem socjalizujacym a lenistwem obywatelskim.

    To dosc gornolotne sformulowanie, ale w zasadzie mozna tak powiedziec, ze
    socjalizm prowadzi do lenistwa obywatelskiego. Ja bym okreslil to bardziej
    dobitnie, tzn. socjalizm w krotkim czasie prowadzi do calkowitej apatii
    obywatelskiej.

    > I kolejna sprawa - majac nagromadzona spora liczbe dobr i oszczednosci -
    > mozna nawet tak zyc przez jakis czas. Im taniej produkujemy zywnosc - tym
    > dluzej mozemy tkwic w takim stanie.

    Socjalizm generalnie polega na zyciu kosztem innych, lub przejadaniu
    nagromadzonego wczesniej bogactwa. Sam jako system calkowicie niewydolny nie
    jest w stanie generowac zadnego nowego bogactwa.

    > To pociaga za soba pewny logiczny wniosek - ze jezeli uda sie wymyslic
    > ekonomiczno-produkcyjne perpetuum mobile (np. poprzez niska cene energii i
    > robotyzacje) - to mozna w zasadzie skonstruowac taki model spoleczenstwa
    > leniwego, socjalizujacego w oparciu o dotychczasowe osiagniecia.

    Neosocjalisci taka wiare pokladali jeszcze do niedawna w rozwoju technik
    informatycznych sadzac, ze komputeryzacja stworzy doskonale narzedzie
    ulatwiajace centralne planowanie, jednak caly problem powstal przy probach
    stworzenia matematycznych modeli opisujacych zaleznosci gospodarcze. Dla
    przykladu trudno sobie wyobrazic model ekonometryczny, ktory jest w stanie
    zastapic wrecz niezliczona ilosc interakcji spolecznych tworzacych mechanizm
    rynkowy i dac w ostatecznym rachunku rzeczywiste wielkosci rynkowe, ktore sa
    niezbedne do centralnego planowania.



    --
    Pozdrawiam,
    DK
  • sendivigius 10.07.07, 19:30
    No i po raz kolejny widac jak nauki polityczne sa w lesie bo trudno sie
    porozumiec nawet co do podstawowych pojec, mianowicie do tego co jest
    komunizmem a co nie. Jak centralne planowanie nie jest cecha wystarczajaca do
    odroznienia gospodarki komunistycznej od innej to co jest? Represje i nadzor?
    Pinochet to komunista a moze Suharto? W latach 80 w Polsce malo kto sledzil
    polityke miedzynarodowa, a jesli juz to z oczywistym skrzywieniem, ale mozna
    teraz sobie nadrobic i dowiedziec sie o osiagnieciach R. Regana i napisac
    ksiazke “Iran-Contras studium dzialan rzadu komunistycznego”. Jeszcze
    trudniej, bo istnieje zjawisko kidnapingu nazw, na przyklad USA nazywa siebie
    “wolnym” spoleczenstwem, a Polska kiedys nazywala siebie “dyktatura”
    (klasowa), oba okreslenia uzyte bez zwiazku do swojego potocznego znaczenia. W
    Polsce stanu wojennego bylo mniej Milicji niz Policji w USA w czasie
    “wolnosci”, a co potrafi amerykanska policja to mozna bylo swietnie na wlasne
    oczy zobaczyc w czasie zamieszek w Los Angeles w 1992 roku po pobiciu R. Kinga.
    Ofiar wiecej niz w kopalni Wujek.

    Moze tak: cecha odrozniajaca komunizm od kapitalizmu jest wlasnosc srodkow
    produkcji. Kto jest wlascicielem Forda? Ford? Juz dawno nie. Ford to spolka
    akcyjna, wlascicielami sa banki inwestycyjne, fundusze powierznice, pojedynczy
    akcjonariusze, kto jest wlascicielem tych bankow co maja akcje Forda?
    Oczywiscie inne banki i inne fundusz. Juz sie domyslasz do czego zmierzam
    Wlascicielem Forda jest cale spoleczenstwo, tak jak w komunizmie. To ze mam
    certyfikat zwany akcja Forda nie rozni sie dla mnie ani dla niczego innego od
    faktu posiadania na ksiazecze oszczednosciowej PKO takiej sumy pieniedzy. Jest
    mi obojetne czy akcja opiewa na Forda czy na wytwornie wody sodowej w Idaho.
    Ford wiec jedynie nominalnie czyli jedynie pod wzgledem nazwy jest prywatny,
    tak naprawde jest to wartosc spoleczna. Z tym ze w lepiej funkcjonujacej wersji
    komunizmu jak PRL spoleczenswo mialo jakis, chocby posredni poprzez robienie
    zadymy na ulicach lub pisanie listow do sekretarza, wplyw na to jak sie takim
    Fordem rzadzi. W USA nawet takiego wplywu nie ma i dyrekcja Forda rzadzi sobie
    jak chce. Po co mi wiec cale zawracanie glowy z kupowaniem i obserwowaniem
    akcji Forda, niech sobie nim lepiej zajmie glowe rzad i da spokoj z glupimi
    akcjami. Bajer ze jestem “akcjonariuszem” do niczego mi nie potrzebny.
    Utrzymywanie calej kasty tych co tymi akcjami zarzadzaja jeszcze mniej.

    Oczywicie sa takze w USA przedsiebiorstwa w ktorych mozna wyraznie wskazac
    wlasciciela. Jest ich coraz mniej i coraz mniej znacza w calej gospodarce. Sa
    to najczesciej male prywatne warsztaty. Gdy wlasciciel sam pracuje to nie mozna
    mowic nawet o wlasnosci srodkow producji. W ilu wiec procentach gospodarka
    kapitalistyczna jest kapitalistyczna, a w ilu procentach gospodarka
    komunistyczna byla kapitalistyczna? Chcialbym zobaczyc takie dane. Od
    gospodarki “kapitalistycznej” oczywiscie trzeba odliczyc ta czasc ktora jest
    przyspawana do budzetu panstwa poprzez wspomniany system dotacji “slodkich”
    zlecen i tak dalej. To jest po prostu prywatny folwark pana sekretarza a nie
    zaden kapitalizm.

    Na problem rownosci ludzi lepiej patrzec praktycznie niz filozoficznie. Jest
    wiecej glupich i brzydkich niz madrych i zdolnych. Ci pierwsi maja interes aby
    myslec o wszystkich ludziach jak o rownych, a poniewaz jest ich wiecej to
    zawsze tak przeglosuja. Poniewaz sam sie zaliczam do tej grupu to wewnetrznie
    tez uwazam ze wszyscy sa rowni. Krytycy sprowadzaja to do karykatury twierdzac
    ze widac ze Doda jest bardziej urodziwa niz Beger. Rzecz moim zdaniem w ujeciu
    ilosciowym. Ile razy wiecej urodziwa? Ile razy Bill Gates jest bardziej zdolny
    ode mnie? Teraz dochodzimy do potrzeb. Potrzeba sprawiedliwosci jest silniejsza
    niz potrzeba dobrobytu (dowiedzione w milonach badan poza wszelka watpliwosc w
    roznych spoleczenstwach i okresach). Aby zaspokoic taka potrzebe
    sprawiedliwosci spoleczenstwo i panstwo musi oferowac ludziom uczciwy interes.
    Jestes dwa razy bardziej pracowity zarabiasz dwa razy wiecej. Proste. Jezeli
    wypuscisz na bieznie III rok studentow wszystkich wydzialow takze tych z AWFu
    to roznica w biegu na 400 m bedzie miedzy najlepszym i najgorszym nie wieksza
    niz 4:1. Mozesz robic i inne testy, takze umyslowe. Jak to wiec jest ze nie ma
    zadnej innej cechy co do ktorej ludzie roznia sie wiecej niz powiedzmy 5 razy a
    zarobki sa zroznicowane 1 000 000 razy? Ktos tym z tylu kreci i ten ktos to
    panstwo. Zaden rynek. Smieli sie w PRLu z braku sznurka do snopowiazalem,
    mowiac ze “rynek” by to szybko rozwiazal. Od trzech pokolen “rynek” nie moze
    rozwiazac na przyklad problemu braku pielegniarek w szpitalach w USA.

    Nastepnego akapitu niestety nie rozumiem. Tym niemniej zwroce uwage ze
    subsydiowanie pewnych dzialow gospodarki sie oplaca gospodarce jako calosci.
    Zjawiska gospodarcze tak jak wszystkie naturalne sa w wiekszosci nieliniowe a
    na dodatek sprzezone w najdziwniejsze sposoby. Naiwna prezentacja rynku jako
    rownowagi podazy i popytu nie jest i obawiam sie ze nie moze byc nigdy
    zrealizowana. Komunizm tym sie roznil ze uznal ze to skomplikowane rownanie
    gospodarcze rozwiaze jednoznacznie i do konca poprzez cetralne planowanie,
    popelnil jednak bledy tak teoretyczne jak i praktyczne. To jednak nie jest
    dowod na to aby zaprzestac prob zrozumienia gospodarki jako calosci. Tzw.
    kapitalizm robi to samo tylko raczej wycinkowo i tu jest najwiekszy blad bo
    laczy to wady obu systemow. Marnotrastwo sil i srodkow w USA jest znacznie
    wieksze niz bylo w ZSRR. Dzis podali ze jak sie ucziwie policzy wszystkie
    tytuly platnosci to Pentagon stanowi 1/3 budzetu federalnego. Nigdy Pakt
    Warszawski na zbrojenia tyle nie wydawal.

    Dla mnie jednak bardziej istotne od problemow czysto ekonomicznych jest to jak
    te systemy przekladaja sie na zycie osobiste i wolnosc jednostki. Z
    praktycznego doswiadczenia mieszkania w obu systemach widze ze kapitalistyczne
    panstwo kontroluje i ogranicza mnie bardziej niz komunistyczne. To jest wniosek
    eksperymentalny nie teoretyczny, o faktach sie nie dyskutuje.

    Jezeli chodzi o kursy waluty to nie przewuduje niczego intuicyjnie tylko po
    prostu patrze gdzie indziej niz krotkoterminowi spekulanci. Te wszystkie wasze
    stopy procentowe i deficyty handlu nie maja zadnego znaczenia. Oto nastepna
    roczna przepowiednia. Dolar osiagnal dno, dalej spadac nie bedzie ani do euro
    ani do zlotowki. Zlotowka osiagnela szczyt, bedzie spadac. Wishful thinking?
    Pozyjemy zobaczymy.
  • przycinek.usa 10.07.07, 21:36
    Ta dyskusja ma jedna wazna ceche, a mianowicie wymaga sporej ilosci czasu.
    Ja jedynie powiem w odpowiedzi na "Od trzech pokolen “rynek” nie moze
    rozwiazac na przyklad problemu braku pielegniarek w szpitalach w USA.",
    ze podstawowym bledem systemowym w ekonomii USA jest zamkniecie granic przed
    swobodnym przeplywem sily roboczej. To oznacza zamkniecie rynku i subsydiowanie
    rynku pracy przez dotacje ze strony innych uczestnikow rynku. Czyli BRAK
    wolnego rynku. Po prostu zamkniecie rynku pracy powoduje spadek liczby
    bezrobotnych przy wzroscie gospodarczym i wzrasta presja na poziom plac.
    Wzrasta lenistwo zarowno intelektualne jak i fizyczne obywateli, ludzie robia
    sie grubi i glupi i taki system po pewnym czasie podlega korekcie - pytanie
    tylko jak to bedzie przebiegac. Na reszte postu odpowiem pozniej.
  • przycinek.usa 15.07.07, 10:54
    "Wlascicielem Forda jest cale spoleczenstwo, tak jak w komunizmie."

    Czlowieku, przeciez masz wybor! Za komuny nie miales wyboru. Jak Ci nie pasuja
    akcje FORD, to wez je sprzedaj i kup sobie samochod albo akcje mniejszej firmy.
    Kogo obchodza problemy inwestycyjne funduszy emerytalnych? Masz wlasne konto,
    wlasne pieniadze i rob co chcesz. Przeciez jezeli "masy" wplacaja pieniadze do
    funduszy, ktore kupuja akcje FORDA, to znaczy, ze tak wlasnie chca robic.
    Czy w zwiazku z tym nalezy martwic sie rozwojem socjologicznym spoleczenstwa?
    Mysle, ze zupelnie nie. Praktyka wskazuje, ze dlugoterminowo wycena aktywow
    odpowiednio wycenia takie akcje. Ludzie sa ZAWSZE karani za swoja glupote.
    Zwlaszcza w wielkich liczbach. Ludzie wybieraja np. Hitlera, ktory wprowadza
    komunizm a potem jest wojna i cale spoleczenstwo pluje sobie w brode i pali
    swieczki na grobach rodzinnych. Myslisz, ze zawsze tak bedzie, ze beda takie
    firmy jak FORD, ktorym sie wydaje, ze moga sprzedac kazdy chlam i rynek to kupi?
    Myslisz, ze zawsze beda takie firmy jak Sprint Nextel - ktorym sie wydaje, ze
    moga wypowiedziec umowe 1100 klientow, bo ci "za czesto dzwonia do biura
    obslugi klienta"? Nie. Tak nie bedzie. Zobaczysz. Juz niedlugo.


    "Dla mnie jednak bardziej istotne od problemow czysto ekonomicznych jest to jak
    te systemy przekladaja sie na zycie osobiste i wolnosc jednostki. Z
    praktycznego doswiadczenia mieszkania w obu systemach widze ze kapitalistyczne
    panstwo kontroluje i ogranicza mnie bardziej niz komunistyczne. To jest wniosek
    eksperymentalny nie teoretyczny, o faktach sie nie dyskutuje."


    To dziwne, bo ja mam dokladnie odwrotne zapatrywanie na ten sam temat.
    Faktem jest jednak, ze panstwo ma obecnie wieksze mozliwosci kontroli, poniewaz
    w ciagu ostatnich lat doskonale rozwinal sie system inwigilacji spolecznej i
    nadzor nad systemami finansowymi. Wynika to wprost z rozwoju komputeryzacji,
    ale proces ten zachodzi w Polsce rownie szybko. Przedtem tego nie bylo i
    dlatego mozna przewrotnie oceniac komune jako lepsza, bo wszelkie czynnosci
    sprawdzajace byly wykonywane recznie.


    "Jezeli chodzi o kursy waluty to nie przewuduje niczego intuicyjnie tylko po
    prostu patrze gdzie indziej niz krotkoterminowi spekulanci. Te wszystkie wasze
    stopy procentowe i deficyty handlu nie maja zadnego znaczenia. Oto nastepna
    roczna przepowiednia. Dolar osiagnal dno, dalej spadac nie bedzie ani do euro
    ani do zlotowki. Zlotowka osiagnela szczyt, bedzie spadac. Wishful thinking?"



    Nie bede polemizowal, ale zainteresowal mnie ten twoj kierunek patrzenia.
    W ktorym kierunku patrzysz, bo gdziekolwiek sie obejrze to widze same
    pesymistyczne zjawiska wskazujace, ze ten dolar moze jeszcze niezle oberwac.
    Tak czy inaczej zapamietam sobie te przepowiednie. W gruncie rzeczy oplaca mi
    sie aby greenback wiecej juz nie spadal. Ach to wishful thinking...





  • sendivigius 19.07.07, 04:15
    Na razie tylko odpowiem na jedno pytanie - kurs dolara. Kasjerka w Biedronce
    zarabia juz w tej chwili 2x wiecej niz w USA, zarobki robotnikow w GB sa 2x
    wyzsze niz w USa itd. USA jest bajecznie tanim krajem.
  • przycinek.usa 19.07.07, 09:25
    sendivigius napisał:

    > Na razie tylko odpowiem na jedno pytanie - kurs dolara. Kasjerka w Biedronce
    > zarabia juz w tej chwili 2x wiecej niz w USA, zarobki robotnikow w GB sa 2x
    > wyzsze niz w USa itd. USA jest bajecznie tanim krajem.


    Zaraz zaraz, co Ty opowiadzasz Sendivigius!
    Przeciez jestes komunista - to powinienes doceniac te bajke.

    Wyzsze pensje = wyzsze koszty pracy i podatki = wyzsze bezrobocie = EUROPA.
    Nizsze podatki = nizsze koszty pracy = niskie bezrobocie = USA
    Czyli inaczej mowiac bezrobocie USA < bezrobocia EU


    Faktu wyzszych zarobkow kasjerek w Biedronce nie bede komentowal, ale byc moze
    zaczyna sie w Polsce wzrost oswiecenia pracowniczego i ludnosc w koncu zaczyna
    rozumiec, ze wolny rynek tworza indywidualnie pracownicy a walka klasowa o
    podwyzki zaczyna sie od rezygnacji z obowiazkow sluzbowych. Wtedy pracodawcy,
    nauczeni doswiadczeniem rynkowym i stratami oferuja wyzsze place.

    Nie wiem jak jest w Biedronkach, ale wiem jak jest tutaj. Kasjerki zarabiaja
    okolo dychy na godzine. Tak mysle. To daje 400 brutto tygodniowo + nadgodziny.
    Sadze, ze po opodatkowaniu zostaje im z tego okolo $1500 netto. To razy kurs
    2.716 = ~4000 PLN. Na towary jest okolo 8% podatku a benzyna to kazdy wie ile
    kosztuje. To ile kosztuje kasjerka w Biedronce, Sendivigius? 8000 PLN netto?








  • sendivigius 19.07.07, 17:45
    Tyle to moze ma kasjerka w NY, u mnie ma 6.5/h co daje ca. 13 k$ rocznie,
    podatek od takich dochodow jest zero ale tylko dochodowy, kasjerka placi FICA i
    cala reszte. W Polsce z tego co pisza kasjerka dostanie 1800 PLN na reke,co
    daje 8 k$ rocznie, plus ubezpieczenie medyczne ~ 3000 $ rocznie + college dla
    swoich dzieci ~ 4000 rocznie + urlop + 13 pensja + maciezynski + renta (jak
    trzeba) ++++++....

    Trzeba liczyc uczciwie. Robotnicy u Forda moga miec 26/h ale u wszystkich Forda
    poddostawcow juz tylko 11 i zero przywilejow. A i tak sie ciesza bo u siebie (w
    Meksyku) dostana jeszcze mniej. Profesor uniwersytetu juz ma wiecej w Polsce
    niz w USA, o pomniejszych ludziach nie wspomne, choc rektor ma wciaz wiecej w
    USA.

    Same koszty pracy (jak sam wiesz) malo, bo wieksza i to zdecydowanie wieksza
    czesc gospodarki jest i tak nieeksportowalna, tak wiec koleracja bezrobocia i
    kosztow pracy jest raczej iluzoryczna. Piszac ze USA jest tanie chodzilo mi
    glownie o mozliwosci eksportowe USA i o mozliwosci inwestycyjne. Poniewaz ja i
    tak mam za duzo pieniedzy, po raz pierwszy, dzieki wlasnie slabemu dolarowi
    lokuje je tu u siebie.
  • przycinek.usa 20.07.07, 10:34
    Hmm. Tak, ja sie musze zgodzic co do tezy, ze w malych miejscowosciach placi
    sie minimum. To jest kwestia filozoficzna. Czy te kasjerki sa szczesliwe?
    Jak ocenic poziom zycia kasjerek za pomoca statystyki? Ja sie poddaje.
    Mysle, ze to jest za trudne. Natomiast co do dolara, to ja sie cierpliwie i
    uparcie trzymam swojego. Z calym szacunkiem - bylbym bardzo sceptyczny co do
    inwestycji na rynku, w ktorym plynnosc finansowa moze wyparowac z dnia na dzien.

  • sendivigius 20.07.07, 23:13
    Upieraj sie dalej, moze ci sie fuksnie a moze nie.

    Problem dolara wcale nie jest ekonomiczny ale polityczny dlatego wlasnie pisze
    ze patrze gdzie indziej niz wy wszyscy. Zacznijmy od tego ze nie ma zadnego
    znaczenia co ja zrobie z moimi dolarami, czy kupie dom czy wezme home-equity
    czy tez 1001 karte kredytowa. Ja i podobni mnie czyli 98% mieszkancow USA mamy
    razem tylko 10% dolarow, mozna nas zmielic i spuscic down the Mississippi river
    i nikt nie zauwazy. Wazne jest to co zrobi z dolarem "corporate America" czyli
    GTW. Na to czy ja splyne w dol rzeki to oni rzecz jasna gwizdza ale sa
    zagadnienia na ktore gwizdac nie moga. Np. Marines handlujacymi pod koszarami w
    Bagdadzie butami bo to sie oplaci, emigracja zarobkowa do GB, wyjazdem
    Meksykanow z powrotem do swojego pueblo, a oni to prawie 100% fizycznej pracy w
    rolnictwie i przetworstwie zywnosci. A moze nawet ostatecznie rozpadem na
    oddzielne stany lub grupy stanow? To sa wszystko mozliwe scenariusze upadku
    dolara.

    Dolar jak kazda papierowa waluta jest bez wartosc a caly system finansowy jest
    niczym innym niz bardziej sprytnie zakamuflowana niz oryginalna piramida
    Ponziego. Piramida doszla do granicy wzrostu. Powinna sie zawalic, ale z czego
    wtedy bedzie zyla "corporate America". Nawet jak dobrowolnie im wysle skrzynke
    kapusty z mojego przydomowego ogrodka to i tak im to po nic.

    Nie wiem wiec co zostanie poswiecone aby trzymac piramide ale cos zostanie i
    dolar nie upadnie, wrecz przeciwnie.
  • przycinek.usa 22.07.07, 10:09
    sendivigius napisał:

    > Upieraj sie dalej, moze ci sie fuksnie a moze nie.
    >


    Nie bede sie dzisiaj rozpisywal, jedynie poddam Tobie Sendivigius kilka liczb,
    ktore moze lepiej przepowiedza do wyobrazni.

    Powoluje zatem na swiadka dokument FED pod tytulem H.8 co sie nazywa bilans
    bankow komercyjnych w USA. Link:

    www.federalreserve.gov/releases/h8/Current/h8.pdf
    Pytam sie strone numer 13 linia 34 o wartosc tzw. securitized real estate loans
    w LARGE DOMESTICALLY CHARTERED BANKS.
    Odpowiedz: 1.2146 TRYLIONA DOLAROW.

    Teraz pytam sie strone numer 7 pod tytulem Assets and Liabilities of Large
    Domestically Chartered Commercial Banks in the United States. Linia numer 14
    pod tytulem cash assets, czyli po prostu gotowka.
    Odpowiedz 139.8 miliarda dolarow.

    I teraz dla ulatwienia myslenia pytam sie linie 16 o wartosc aktywow w tych
    wymienionych wielkich bankach. Kwota tych aktywow na dzien 11 lipca wynosi
    5.3461 tryliona dolarow.

    W swietle ostatniej przeceny na rynku instrumentow CDO i indeksow podawanych
    przez firme Markit wartosc z linii 34 moze byc zawyzona o powiedzmy polowe.
    To oznacza mozliwosc wystapienia strat na poziomie nienotowanym w nowozytnej
    historii bankowosci.

    Popatrzmy jeszcze raz na te liczby:

    Gotowka - 139.8 miliardow dolarow
    securitized real estate loans - 1214.6 miliardow dolarow
    aktywa - 5346.1 miliardow dolarow

    wspolczynnik plynnosci ~2.6%

    OK. Czy nadal podtrzymujesz teze, ze 98% mieszkancow USA mozna spuscic down the
    river i nic sie nie stanie corporate USA? No chyba zartujesz....






  • przycinek.usa 22.07.07, 10:21
    odejmijmy zadluzenie ogolem w tych bankach linia 27 strona 8 od aktywow ogolem
    linia 16 strona 7. Mamy wiec 5,346.1 - 4,736.7 = 609.4 miliarda
    W ten sposob otrzymujemy tzw. residual, ktory jest podany w linii 28 strona 8.

    Powiedzmy teraz, ze ulega przecenie caly rynek nieruchomosci i musimy
    przeszacowac ksiegowo linie 34 ze strony 13 o polowe kwoty 1214.6 miliardow.
    No to ile sa teraz warte duze banki w USA?

    Zadam jeszcze jedno pytanie - kto trzyma obligacje Rzeczypospolitej Polskiej i
    co sie stanie z tymi obligacjami jak rynek nieruchomosci w USA padnie?
  • sendivigius 25.07.07, 19:18
    Ej, po raz kolejny patrzysz nie tam gdzie trzeba. Mnie to przypomina sytuacje
    gdy w we wrzesniu 39 ludzie rabowali banki i poczty aby sie tylko zorientowac
    za miesiac ze tak zwanie pieniadze to tylko papier.

    To wymaga dluzszego wywodu, ale w skrocie: bank wcale nie pozycza realnych
    pieniedzy wiec jak sie mu nie odda to nie ma zadnej REALNEJ straty (strate
    wirtualna moze sobie zaksiegowac jak tylko zechce), natomiast splata pozyczki
    jest juz w pieniadzu realnym i z tego banki zyja, w ten sposob sa puszczane w
    obieg dodatkowe zadrukowane kawalki papieru i wlasnie dlatego MUSI istniec
    inflacja bo jej brak by podkopal fundamenty systemu.

    Ty patrzysz na sytuacje z punktu widzenia jakiegos jednego banku, ja patrze na
    stabilnosc calego systemu. Pozyczki mozna umorzyc albo zredukowac albo
    przemianowac albo inny hokus-pokus. Walute mozna wymienic itd itp. Tylko
    realnej pracy nie da sie zastapic ksiegowoscia. Ale niestety tu USA jest
    kiepskie i na uslugi jego ludnosci realna prace wykonuja obcokrajowcy, nie
    dlatego ze lubia ale dlatego ze nie maja wyboru, globalnie rzecz biorac jest
    wiec bankowi Japonii obojetne czy ma w sejfie trylion nic nie wartych dolarow
    czy kwadrylion nic nie wartych dolarow. To slowo NIC nie jest zadna przenosnia.
    Waluta papierowa nie jest realnie NIC warta, jej wartosc jest umowna. Czy
    wiecie ze polowa studolarowek (za granica USA) jest falszywa. Jest - i nic z
    tego nie wynika, spelnia swoja role tak samo dobrze jak te prawdziwe.

    Dlatego po pierwsze: pewne drobne ruchu kursow sa mozliwe, takze chwilowo kilka
    procent na dolarze w dol, ale moze i nie, te ruchy sa szumem systemu i sa
    spowodowane tak naprawde psychologia spekulantow. Po drugie na dluga
    perspektywe (rok albo wiecej) dolar wyplywa elegancko na powierzchnie.

    I jeszcze: z obligacjami RP nic sie nie stanie, beda sobie lezec tam gdzie
    leza. Obligacje rzad splaca jak akurat ma taki kaprys, bo nie jest zadna splata
    obligacji ich splata poprzez wypuszczanie nowych w wiekszym nominale, to jest
    tylko zmiana dluznika na glupszego niz poprzedni. I teraz powiedz czy byl JEDEN
    rzad we wspolczesnej historii co splacil dlugi (netto rzecz biorac)? Nie. Jak
    trzeba bedzie to sie zwola miedzynarodowa konferencje, zalozy nowe Breton Woods
    i UMORZY wszystkie dlugi wszystkich rzadow. Kto podskoczy i z czym?
  • polarbeer 25.07.07, 21:17
    >>>Jak trzeba bedzie to sie zwola miedzynarodowa konferencje, zalozy nowe
    Breton Woods i UMORZY wszystkie dlugi wszystkich rzadow. Kto podskoczy i z
    czym? <<<

    Z tym umorzaniem nie jest zupelnie tak... Tylko wybranym rzadom sie wybacza.
    Inne sie uzaleznia. Czyli tak czy inaczej opiera sie to na sile militarnej. To
    jest powod dla ktorego Stany po upadku Sojuzu pozostaly w wyscigu zbrojen (z
    soba).

    Uklad sil bardzo szybko sie jednak zmienia -- okazuje sie ze technologia i
    wyszkolenie to nie wszystko. Sila gospodarcza zostala wyeksportowana do Chin --
    jak dlugo mozna utrzymac przewage militarna bez zaplecza ekonomicznego? Jezeli
    Stany beda musialy placic w papierach innych rzadow jak wszyscy inni, (albo w
    barterze lub surowcach jak zloto, jezeli system sie zawali zupelnie) -- Czy
    Stany nadal beda w stanie uniesc ciezar imperium?


    Jezeli nie Stany, kto bedzie mial wystarczajaco duzego kija zeby zwolac
    konferencje i zastraszyc kredytodawcow?
  • przycinek.usa 01.08.07, 04:26
    "Obligacje rzad splaca jak akurat ma taki kaprys, bo nie jest zadna splata
    obligacji ich splata poprzez wypuszczanie nowych w wiekszym nominale, to jest
    tylko zmiana dluznika na glupszego niz poprzedni."

    To jest dobry komentarz. Trzeba sie z tym zgodzic w calej rozciaglosci, he he
    he.



  • przycinek.usa 09.07.07, 18:39
    One in three auto-loan borrowers have payments greater than $500 a month,
    according to consumer credit agency Experian, and 12% have been late at least
    once.

    In a survey for the National Automotive Finance Association, BenchMark
    Consulting International said monthly repossessions by subprime lenders
    increased 15% last year.

    Manheim Consulting, which analyzes the used-car market, estimated a 5% increase
    in the total number of repossessed vehicles to 1.4 million in 2006.


    articles.moneycentral.msn.com/SavingandDebt/SaveonaCar/TheRepoManIsGettingBusy.aspx


    Co tu komentowac? Bez komentarza.
  • przycinek.usa 09.07.07, 18:51
    Najwazniejsze na koncu. Ktore dane o zatrudnieniu sa "rzeczywiste"?
    Wyglada na to, ze payroll statistics jest przesadzone.
    I wyglada to niedobrze.

    ``Something isn't right,'' said economist Ray Stone of Stone & McCarthy
    Research Associates. ``We think that the BLS monthly payroll estimate is
    overstating the pulse of labor market conditions.''

    (...)
    Stone also questioned why the 42,000 drop in temporary-help agency jobs since
    June 2006 hasn't been reflected in a pronounced slowing in overall payroll jobs
    gains.
    (...)
    ``It may be that these payrolls are declining quickly, but the decline may be
    most pronounced among illegal immigrants that were not officially counted in
    the payroll data,'' he said.

    (...)
    ``It is noteworthy that household employment, when adjusted for differences in
    definition with payroll employment, has slowed in a fairly pronounced fashion
    over the past six months, averaging only 45,000 a month, in sharp contrast to
    the payroll series, which has averaged 145,000 a month,'' Stone said.


    www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601039&refer=columnist_berry&sid=azttcmXd75qk
  • przycinek.usa 09.07.07, 19:11
    Musze przyznac, ze ponizszy tekst jest wyjatkowy. Potwierdza on istniejaca
    regule, ze spadki cen nastepuja po dluzszym okresie konsolidacji, wtedy, kiedy
    kupujacych juz brakuje a sprzedajacych przybywa lawinowo. Dodatkowo artykul
    ukazuje opinie specjalisty rynku i ta opinia jest mocno oparta na realiach.
    Wyglada na to, ze jesli kupowac dom, to po styczniu 2008...


    "A tidal wave of foreclosures may be heading toward Florida, if you judge by
    the number of homeowners looking to get rid of their homes as fast as they can.

    Duane LeGate, president of House Buyer Network, arranges quick sales for home
    owners in distress. He claims he can predict where markets will go bad by
    looking at the traffic on his Web site.

    "We can tell you what's going to happen nine months from now," he said. His
    most endangered market right now is Orange County, Florida, home of Disney
    World.

    "Orlando has blown up. There's been a 700 percent increase in traffic of people
    filling out our forms," he said. "I could put a bull's-eye on Orlando and write
    the headline for what will be going on in January and February."

    (...)
    Short-sale interest can indicate slumping markets that are not detectable by
    traditional price indices. NAR's median home price stats and same-home sale-
    prices from the Office of Housing Enterprise Oversight can lag or disguise
    actual market conditions.

    Most deals close months after prices are agreed on. Evidence of changes in
    market conditions may not come out for months afterwards. Evidence of
    significant discounts in a majority of homes sold wouldn't appear for a while.

    When LeGate sees big jumps in client contacts from a single county, he
    concludes that the area has hit a rough patch that may not come out in price
    stats for months. It's played out that way in the past when he saw other
    markets going into distress.

    "We called Phoenix, two counties in California and West Palm Beach, Florida in
    June of 2005," he said, at a time when those areas were still perceived to be
    white-hot.

    Now, according to figures from RealtyTrac, which markets foreclosure properties
    online, the Phoenix metro area has 10 of the top 11 zip codes for foreclosure
    filings in Arizona, and all 10 are among the 500 worst hit zip codes in the
    nation. The other areas are also suffering a deep slump.

    Besides the Florida markets, other locales LeGate identified as likely trouble
    spots include Clark County, Nevada and Riverside County, California where the
    site's traffic more than doubled between June, 2006 and May, 2007, and Price
    George County, Maryland, where it tripled."


    money.cnn.com/2007/07/05/real_estate/futureshock_Florida_housing_will_fall/index.htm?postversion=2007070612
  • przycinek.usa 09.07.07, 19:21
    "Deutsche Bank AG says losses from mortgages made last year to borrowers with
    poor or limited credit records or high debt burdens may reach $90 billion.
    Pacific Investment Management Co. in Newport Beach, California, in April
    estimated the fallout at as much as $75 billion.

    ``Investment banks operate in this market day and night and they know it better
    than most,'' Vatchkov said in an interview today. ``The market's been turning
    for the past 12 months, so I think they saw it coming.''

    The maximum potential losses for investors in CDOS is equivalent to about a
    tenth of the $513 billion of equity capital for the world's biggest 10
    investment banks, according to Zurich- based Credit Suisse."


    CDO Losses May Be $52 Billion, Credit Suisse Says
    www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601087&sid=aPKIHSk5cS50&refer=worldwide
  • przycinek.usa 09.07.07, 20:05
    online.barrons.com/public/article/SB118377332233059776-u87JfztvY4J1exeyrMrsWt0taAM_20070806.html?mod=9_0002_b_free_features

    w tym artykule pokazano korelacje pomiedzy liczba domow sprzedanych a tzw.
    realna stopa procentowa kredytu (na wykresie odwrotnie).

    Chodzi o to, ze jak cena domow wzrasta o 10% rocznie przy stopie 6% - to
    realnie stopa kredytu jest -4. Wtedy wszyscy pozyczaja, nikt nic nie sprzedaje
    i ceny ida dalej w gore. To sie jednak odwraca, wzrost cen traci dynamike,
    zatrzymuje sie i nagle realna stopa kredytu wynosi tyle co nominalnie - np. 6%.
    Z wykresu mozna odczytac na oko, ze ilosc sprzedanych domow bedzie nadal
    spadac. Mozna smialo zalozyc, ze ilosc transakcji odzwierciedla popyt na rynku.
    Malo tego - mozna oczekiwac znacznego oslabienia rynku bo przeciez skadinad
    wiemy, ze ilosc domow wystawionych do sprzedazy wzrasta caly czas.
    Wzrost podazy i spadek popytu = gwarantowany spadek cen przez nastepne 2 lata.
  • polarbeer 09.07.07, 21:59
    Nie zapominaj o podatkach. Na Florydzie jest to szczegolnie drastyczna (o czym
    przekonalem sie na swojej skurze), poniewaz dlugoletni wlasciciele ktorych jest
    to glowny dom wywalczyli sobie maximum 3% podwyzek podatkow rocznie. (Save our
    Home w konstytucji florydy). Dochodzi tutaj do takich skandali ze ludzie placa
    2% "wartosci" domu rocznie. Ta wartosc jest oszacywana przez urzednikow ktorzy
    maja wedlug prawa "presumption of correctness", a ty musisz udowodnic ze sie
    myla w swoich oszacowaniach. To moze oznaczac ze placisz podatki rzedu 4% juz w
    pierwszy rok... (Ci sami urzednicy moga zakwalifikowac transakcje jako nie
    rynkowa, wowczas oni daja "Wartosc posiadlosci, zamiast ceny wynegocjowanej
    podczas kupna). Kilka lat pozniej, gdy rynek idzie w gore placisz 5 -10%
    rocznie ceny ktora zaplaciles.

    Tak czy inaczej, ci ktorzy sobie tlumaczyli, ze takie bandyckie podatki "Sa OK,
    poniewaz i tak zarabiaja na tej inwestycji", nagle staja przed realiami, gdzie
    nie tylko maja starte w inwestycji, ale placa podatki jak gdyby mieli zyski.
  • przycinek.usa 10.07.07, 11:48
    I Polacy chca sobie wlasnie taki podatek zafundowac.

  • polarbeer 10.07.07, 16:34
    >>>> I Polacy chca sobie wlasnie taki podatek zafundowac. <<<<


    Jesli politycy tego chca, to zwycieza. Poczytaj sobie co sie stalo z "reforma
    podatkowa na Florydzie miesiac temu...

    Czas w demokracji, plynie w kierunku zmniejszania zakresu decyzji
    indywidualnych. (Czyli utraty wolnosci).

    Zaczynasz doceniac urok zlota? <g>
  • przycinek.usa 10.07.07, 21:19
    Caly ten system doprowadzi do sytuacji w ktorej podatnicy sie zbuntuja na calym
    swiecie. A mnie sie zloto nie podoba. Niestety nie dostrzegam urokow zlota.
    Sorry.
  • polarbeer 10.07.07, 23:50
    Wlasnosc prywatna ma w sobie cos takiego ze nie lubi chodzic w tlumie. Bunt
    przed podatkami od nieruchomosci polega na pozbyciu sie nieruchomosci. Akt
    indywidualny, nie grupowy.

    Bunt przeciwko opodatkowaniu oszczednosci przez inflacje, polega na budowaniu
    zapasow (hoarding) wartosciowych rzeczy ktore sa poza zasiegiem rzadow i ich
    chciwych wlascicieli.


    przycinek.usa napisał:

    > Caly ten system doprowadzi do sytuacji w ktorej podatnicy sie zbuntuja na
    calym
    >
    > swiecie. A mnie sie zloto nie podoba. Niestety nie dostrzegam urokow zlota.
    > Sorry.
  • polarbeer 15.07.07, 03:17
    Mowia ze "nie ma goraczki jak goraczka zlota" -- Nie bede ukrywal ze od kilku
    lat wszystko obliczam w tej wlasnie walucie. Podejrzewam ze wielu tutaj patrzy
    na to jako dziwactwo, nic na to jednak nie poradze...

    W twojej analizie sytuacji, zupelnie brak perspektywy widzenia kogos takiego
    jak ja -- sceptyka wiary w ludzkie zdolnosci do dotrzymywania slowa.
    Szczegolnie politykow, szczegolnie rzadow. Wszystkich. Szczegolnie pisanych
    malym drukiem na dziesieciu stronach. (Albo intrykatnych drukow ze znakami
    wodnymi).

    Zdaje sobie sprawe ze jestem w ogromniej (przygniatajacej) mniejszosci dzisaj --
    niemniej jednak wiem ze nie jestem sam... W rekach takich jak moje ukrywa sie
    ponad 80% wszystkiego zlota ktore jest prechowywane przez cala ludzkosc swiata.
    Oblicz ile to $ nawet przy dzisiejszej, historycznie nienaturalnie niskiej
    cenie we wszystich papierowych "walutach" i zadaj sobie pytanie, czy nasz
    sceptycyzm w system "sie nie liczy". Jezeli sie liczy jako sila -- zapytaj czy
    ta sila rosnie czy maleje? Jezeli rosnie, to masz trend... a "trend is your
    friend"... na ktorym mozna zbudowac fortune. (Szczegolnie jeseli masz
    dyscypline i tak jak ty znasz mechanizmy rynku).

    Jedyna alternatywa dolara w miedzynarodowym handlu jest zloto (oczywiscie w
    pelni warosciowane, nie poprzez machinacje wirtualnego "papierowego zota" ktore
    tymczasowo determinuja jego przeliczniki). To ze zloto nie jest oficjalna
    waluta, zupelnie mi nie przeszkadza. Najwazniejsze ze zawsze da sie uplynnic,
    da sie schowac i na nikim nie polega. Jako takie jest ubezpieczeniem przeciwko
    upadkowiu systemu. Od mniej wiecej roku 2000, takie ubezpieczenie jest coraz
    bardziej konieczne.


  • polarbeer 10.07.07, 16:43
    Wlasnie patrzylem na wykresy, Dolar juz jest nizej niz przy ostatnim dnie -- co
    go teraz bedzie trzymalo? Wczesniej byla Japonia, pozniej Chiny, pozniej
    Arabowie przez Londyn ( z pistoletem przy glowie) i "karaiby" (przemysl
    narkotykow?) <g> W koncu czysta manipulacja...

    Oprocz kupionego czasu, wszystko to na nic, jak sie okazalo -- Co teraz?
  • przycinek.usa 10.07.07, 21:28
    Dolara trzyma mechanizm kontraktow zabezpieczajacych przed spadkiem.
    Problem w tym, ze te kontrakty powoduja podwyzszony popyt na dolary za granica
    i wzrost stopy procentowej za granica. (LIBOR na eurodollar) Ten wzrost stopy z
    kolei nie moze byc zbyt duzy, bo moglby sie rozpoczac arbitraz USA -> Londyn. I
    dlatego dolar spada bo nie da sie fizycznie wiecej placic bez odwrotnej reakcji
    rynku. Ponizej link do LIBOR, jakby sobie ktos chcial poogladac te stope.

    www.bba.org.uk/bba/jsp/polopoly.jsp?d=141&a=627
    Wyglada na to, ze prawdziwy krach dolarowy odbedzie sie wtedy, kiedy spread
    pomiedzy liborem a rentownoscia obligacji treasury USA zblizy sie do zera.
    Wtedy bedzie naprawde niebezpiecznie. Tak mi sie wydaje.

  • polarbeer 11.07.07, 14:37
    Na pewno roznice miedzy stopami % maja duze znaczenie, podejrzewam jednak ze to
    nie jest wszystko. Dolar jest za ciezki na tak marne rusztowanie.

    Co wiecej, za duzo dolarowego optymizmu dookola -- podczas poprzedniego
    testowania dolu, bylo duzo wiecej uwagi, troski, nawet leku. Juz sie ludzie
    przyzwyczaili i wychodza z zalozenia ze magicy nie zawioda...

    A wszystko to w duzo gorszej sytuacji -- Japonia na pograniczy hiper-inflacji
    (Yen w $ indexie, maluje go troche lepiej), banka nieruchomosci w Stanach
    pekla, co wymaga nieslychanej ilosci nowo drukowanych $ do ratowania pomocnikow
    z Wall Street i Waszyngtonu (Fanny May), Europa troche mniej uzalezniona
    od "amerykanskiego klijenta", Iran gra sobie na nosie, itd.
  • przycinek.usa 11.07.07, 22:20
    Kazdy widzi co sie dzieje. Spadek USD choc powolny ale konsekwentny. Wyglada na
    na przebijanie betonowej sciany lomem, kazde uderzenie podazy powoduje wylom i
    kontrreakcje rynku. Zero paniki i ostra gra przeciwko.

    A powaznie to widac coraz bardziej nerwowa reakcje rynku na najwazniejszy
    parametr ekonomiczny - a mianowicie zyskownosc firm. Coraz trudniej jest
    cokolwiek zarobic, coraz trudniej opchnac na rynku towary i wzrastajace stopy
    na rynku dlugu sugeruja trudnosci finansowe w najblizszych miesiacach.

    Malo tego - nastepuje powolna erozja finansowa konsumentow, co widac po
    statystyce "Consumer credit".
    www.federalreserve.gov/releases/g19/Current/
    W maju nastapila znaczna zwyzka zadluzenia konsumenckiego. Jest to co prawda
    jeden wyskok jak narazie, ale jezeli przeksztalci sie to w jakis wiekszy trend,
    to bedzie oznaczalo po prostu zalamanie konsumpcji. Wzrost zadluzenia w
    segmencie kart kredytowych jest najwiekszy od listopada 2006.

    W mojej opinii nalezy szykowac spadochrony i uplynniac portfele.
    Okres inwestycji w jakiekolwiek akcje zakonczyl sie definitywnie.




  • przycinek.usa 12.07.07, 21:10
    Informacja sama w sobie nieciekawa, ale fakt, ze odlegly fundusz traci srodki,
    pomimo, ze (jak twierdzi) nie inwestowal w subprime - jest znaczacy.
    Wyglada na to, ze jest tendencja wsrod inwestorow do wyciagania pieniedzy
    pomimo strat i wystepuje ewidentny brak zaufania do funduszy nawet w Australii.



    Australian hedge fund warns about withdrawals

    An Australian hedge fund manager with $1bn in structured credits and junk-rated
    loans warned investors yesterday it could restrict withdrawals to ensure its
    survival as it reported losses of 14 per cent in one fund in June.

    Basis Capital, based in Sydney, said in a letter to investors it had been hit
    by “indiscriminate” repricing of “otherwise fundamentally sound collateral”
    amid the crisis in US home loans to less creditworthy investors. It said it had
    deliberately avoided the worst-hit 2006 subprime loans.

    www.ft.com/cms/s/e839b922-2fdb-11dc-a68f-0000779fd2ac.html
  • przycinek.usa 13.07.07, 10:48
    July 12 (Bloomberg) -- Mortgage foreclosures in the U.S. jumped to a record in
    the first half as rising interest rates and falling home prices battered
    homeowners.

    Almost 926,000 foreclosure notices were filed, 56 percent more than a year
    earlier and the most since Irvine, California- based RealtyTrac started
    tracking the data in 2005. Foreclosures were the highest last month in
    California and Florida, where some home prices have fallen as much as 25
    percent, and Ohio and Michigan, where the automotive industry fired more than
    50,000 people in the past 10 years.

    The jump in 30-year mortgage rates by more than a half a percentage point since
    May is putting a crimp on borrowers with the best credit just as a crackdown in
    subprime lending standards limits the pool of qualified buyers. Foreclosures
    also are increasing as the supply of unsold homes hit a record 4.43 million in
    May, according to the National Association of Realtors.

    Foreclosure rates in ``most states remained substantially above last year's
    levels,'' RealtyTrac Chief Executive Officer James Saccacio said in a
    statement.

    In June, defaults surged 87 percent to 164,644 from a year ago, said
    RealtyTrac, a seller of foreclosure data, in the statement today. Last month's
    total was 7 percent lower than in May. California, Florida, Ohio and Michigan
    accounted for half the national total in June.

    Worsening Slump

    Homeowners are losing their property as the National Association of Realtors is
    forecasting the housing slump will persist into next year as builders curtail
    production. The group yesterday reduced its sales forecast for the seventh
    consecutive month and said existing home sales will fall 5.6 percent.

    The rise in defaults has spurred credit ratings services to take action.
    Moody's Investors Service yesterday said it may downgrade $5 billion of
    collateralized debt obligations after lowering the ratings on subprime mortgage
    bonds that make up the securities.

    A cut would affect 184 pieces of 91 CDOs, representing about 3.6 percent of
    rated CDOs containing asset-backed securities, Moody's said. Moody's on July 10
    sliced ratings on $5.2 billion of subprime bonds that back CDOs.

    Ratings Cut

    Investors have criticized Standard & Poor's, Moody's and Fitch Ratings because
    their ratings on bonds backed by mortgages to people with poor or limited
    credit don't reflect the fastest default rate in a decade.

    U.S. home prices will drop 1.4 percent this year and housing starts will tumble
    in 2008 amid higher mortgage rates and a glut of properties for sale, the
    National Association of Realtors said yesterday. The Chicago-based group said
    the median home price was $223,700 in May, a 2.1 percent decrease from a year
    earlier.

    An estimated 58 percent of properties in the foreclosure process are linked to
    borrowers with subprime loans, and RealtyTrac expects U.S. foreclosures to
    reach 1.8 million by year's end, Rick Sharga, a spokesman for the company, said
    in an interview.

    ``We're running much further ahead of what we had anticipated in terms of year-
    over-year,'' Sharga said. ``Historically, 40 percent of properties entering
    default make it as far as auction, with half of those going back to banks and
    the other half to investors.''

    Lenders typically begin default proceedings against homeowners after mortgage
    payments are 90 days late. The foreclosure process varies by state, ranging
    from 21 days in Texas to an average of 455 days in New York, Sharga said.

    Nevada had the highest foreclosure rate in June with one filing for every 175
    households, more than four times the national average of one per 704,
    RealtyTrac said. Nevada had 4,722 foreclosure filings, more than three times
    its total a year ago.

    California Soars

    California had the second-highest rate, with one filing per 315 households, and
    the most filings overall, 38,801, for the sixth month in a row. Foreclosures in
    California, the most populous state, increased almost three-fold over a year
    ago.

    Colorado had the third-highest rate with one foreclosure per 317 households.
    Florida was fourth with one per 347, followed by Arizona with one per 383, Ohio
    with one per 403 and Michigan with one per 420.

    Six of the top 10 U.S. foreclosure rates for metropolitan areas were in
    California. Stockton, Merced, Modesto and Riverside- San Bernardino occupied
    the top four spots. Vallejo-Fairfield was seventh and Sacramento eighth.

    Las Vegas had the fifth-highest foreclosure rate, Greeley, Colorado was sixth,
    Detroit was ninth and Miami was 10th.

    www.bloomberg.com/apps/news?pid=newsarchive&sid=aGBN_ct.a0jk
  • przycinek.usa 13.07.07, 21:00
    Lenders set to foreclose on 1.8m borrowers in sub-prime crisis

    Tom Bawden in New York
    Mortgage banks are expected to foreclose on 1.8 million American home loans
    this year as already-stretched “sub-prime” borrowers contend with rising
    interest rates, according to new research.

    The predicted foreclosures represent a 44 per cent jump on last year and are
    expected to leave about 720,000 mortgage holders without a house, with
    potentially far-reaching consequences for the global economy.

    A foreclosure is a legal process typically set in motion when a borrower falls
    90 days behind on mortgage repayments. About 40 per cent end in a forced sale
    or repossession of the house, while the bank and borrower reach an alternative
    repayment schedule in the remaining cases.

    The number of foreclosures jumped by 87 per cent to 164,644 in June, compared
    with the year-earlier period, according to new figures released by RealtyTrac,
    the American mortgage research firm.

    This brings the total number of foreclosures to 925,987 for the first half of
    the year. It compares with 1.25 million for the whole of 2006 and is more than
    the 847,000 recorded in 2005, according to RealtyTrac.

    A significant jump in the number of foreclosures is bad for the housing market
    because it leads to fire-sales and damages confidence, which then reduces
    prices. Declining house prices discourage consumer spending and make lenders
    generally nervous about approving loans, which is bad for the economy as a
    whole. As the world’s economy becomes increasingly integrated, an increase in
    the cost of borrowing and a decline in company profits are more likely to cross
    the Atlantic and have an impact around the globe.

    RealtyTrac estimates that 58 per cent of the foreclosures so far this year
    relate to so-called sub-prime mortgages ? home loans made to borrowers with
    poor credit ratings that carry a higher interest rate.

    The value of sub-prime mortgages soared in recent years as the seemingly
    endless surge in house prices encouraged brokers to arrange home loans for
    increasingly unsuitable borrowers, often with no proof of income.

    Sub-prime borrowers will be among the hardest hit when as much as $1 billion
    (£492 million) worth of adjustable-rate mortgages are reset to a higher
    interest rate between now and the end of the year, RealtyTrac said.

    In a measure of just how dangerous the market perceives sub-prime mortgages to
    be, Canada Imperial Bank of Commerce (CIBC) was forced to strenuously deny
    press reports yesterday that it had $2.6 billion of exposure to such high-risk
    loans. The bank refused to disclose its exposure, which a spokesman described
    as “well below” the $2.6 billion estimate.

    Meanwhile, Randall Kroszner, Governor of the Federal Reserve, said America’s
    central bank was looking at ways to help homebuyers with poor credit ratings as
    lenders become increasingly wary of making sub-prime loans.

    Mr Kroszner said: “We are looking very seriously at whether we can write rules
    that will be helpful to protect consumers in this [sub-prime mortgage] market
    while maintaining responsible credit from responsible lenders that can be
    handled responsibly by people in this market.”

    business.timesonline.co.uk/tol/business/money/property_and_mortgages/article2067174.ece
  • przycinek.usa 13.07.07, 21:19
    Trzeba miec tupet, he he he.

    July 13 (Bloomberg) -- The U.S. is urging China's central bank to buy more
    mortgage-backed securities after a surge in defaults by risky borrowers in the
    world's largest economy eroded demand for such instruments.

    ``It's not a matter whether they're going to do more business in mortgage-
    backed securities, it's who they're going to business with,'' U.S. Department
    of Housing and Urban Development Secretary Alphonso Jackson told reporters in
    Beijing. He met with central bank Governor Zhou Xiaochuan and Minister of
    Construction Wang Guangtao in the nation's capital this week.

    The U.S. housing regulator is seeking to tap China's $1.33 trillion of foreign-
    currency reserves after surging defaults on subprime mortgages caused the near-
    collapse last month of two hedge funds run by Bear Stearns Cos. Almost $12
    billion of U.S. mortgage securities have been downgraded by ratings companies.

    Jackson is in Beijing to persuade the Chinese central bank to buy more mortgage
    securities from Ginnie Mae, a mortgage association under the Housing
    Department. Its securities are guaranteed by the U.S. Government National
    Mortgage Association.

    Ginnie Mae is ``in a better position than most'' to offer mortgage products
    since, unlike Fannie Mae and Freddie Mac, it has the full backing of the U.S.
    government, said Jackson. Mortgage securities offer China's central bank better
    returns than U.S. Treasury bonds at the same level of credit risk, he said.
    China held $414 billion in U.S. Treasuries as of April, according to data
    compiled by Bloomberg.


    (...)

    www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601080&sid=ay1Ry.YsHsDw&refer=asia
  • polarbeer 14.07.07, 17:05
    >>>>China held $107.5 billion in U.S. mortgage-backed securities as of June
    2006, up from $3 billion three years earlier, according to HUD's Web site. The
    figures include securities offered by Ginnie Mae, Fannie Mae and Freddie Mac,
    without providing a more detailed breakdown of each agency's holdings.

    HUD also plans to approach Chinese commercial banks such as China Construction
    Bank Corp. and ask them to buy mortgage securities, said Jackson. <<<<

    To jest czarne na bialym... A ja wczesniej zartowalem ze instrukcje przy
    budowie domu powinny byc w razie czego przetlumaczone na Chinski... Fanny May i
    Freddy Max to sa dwie "firmy" ktorych zadaniem jest "oczyszczalnia sciekow"
    hipotetycznych -- Zadne z nich nigdy nie bedzie rozliczone, nie ma wiec mowy o
    bankructwie (dopuki "system" sam nie zbankrutuje, gdy ludzie sie obudza z
    hipnozy wiary w "druk na papierze"). To ze Chinczycy stana sie wlascicielami
    duzej czesci nieruchomosci w Stanach, ma chyba dla nich sens -- Gdzies ci nowo
    bogaci Chinczycy musza miec swoje domy letniskowe... Kaliforna, Floryda -- not
    too shabby! Pamietaj kto ma tytul do tych nieruchomosci...

  • przycinek.usa 13.07.07, 21:02
    Iran Asks Japan to Pay Yen for Oil, Start Immediately (Update3)

    By Megumi Yamanaka

    July 13 (Bloomberg) -- Iran asked Japanese refiners to switch to the yen to pay
    for all crude oil purchases, after Iran's central bank said it is reducing
    holdings of the U.S. dollar.

    Iran wants yen-based transactions ``for any/all of your forthcoming Iranian
    crude oil liftings,'' according to a letter sent to Japanese refiners that was
    signed by Ali A. Arshi, general manager of crude oil marketing and exports in
    Tehran at the National Iranian Oil Co. The request is for all shipments
    ``effective immediately,'' according to the letter, dated July 10 and obtained
    by Bloomberg News.

    The yen rose on speculation for an increase in demand for the currency, the
    result of Japan's annual 1.24 trillion yen ($10.1 billion) of oil imports from
    Iran. Central bankers in Venezuela, Indonesia and the United Arab Emirates have
    said they will invest less of their reserves in dollar assets because of the
    weakening currency.

    ``What else can Japan do but to accept the request, once the oil producer sent
    its wish?'' said Hirofumi Kawachi, an analyst at Mizuho Investors Securities
    Co. in Tokyo. ``The tensions between the U.S. and Iran are escalating, and it's
    Iran's measure to hedge risk.''

    A spokesman for Iran's oil ministry in Tehran said he could neither confirm nor
    deny that the letter had been sent. Most Japanese oil refiners have until now
    used U.S. dollars to pay Iran for oil, said the spokesman, who declined to be
    identified by name because of government policy.

    Yen Advances

    The yen advanced to 122.07 per dollar at 2:30 p.m. in New York, from 122.42
    late yesterday.

    Iran is cutting its U.S. dollar reserves to less than 20 percent of total
    foreign currency holdings, and will buy more euros and yen as tensions with the
    U.S. increase, Central Bank Governor Ebrahim Sheibany said on March 27.

    The United Nations Security Council is preparing for another round of sanctions
    against Iran because of the nation's nuclear research.

    The Islamic republic, holder of the world's second-largest oil and gas
    reserves, has refused to halt uranium enrichment that it says is for use in
    nuclear power plants to produce electricity. The U.S. says Iran seeks instead
    to develop an atomic bomb. Enriched uranium can be used to make nuclear fuel or
    build nuclear weapons.

    Iran isn't alone in wanting to drop the dollar for pricing oil. Russia has been
    examining plans to price the Urals oil export blend in rubles to curb currency
    risks. The nation plans to open the Energy Stock Exchange in St. Petersburg in
    the first half of next year to trade oil in rubles, UBS AG reported June 14.

    `New Payment Mechanism'

    Iran asked the refiners to use the yen exchange rate quoted at the Bank of
    Tokyo Mitsubishi UFJ on the date oil cargoes are loaded. The use of yen-based
    letters of credit for oil ``has finally been approved'' by the Iranian central
    bank and the NIOC, according to the letter, titled ``New payment mechanism for
    Iranian Crude Oil Cargoes.''

    Japan imported 1.59 million kiloliters of Iranian crude oil in May, the least
    since June 2006, according to government data.

    Only Saudi Arabia and the United Arab Emirates are larger oil suppliers to
    Japan than Iran.

    www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601087&sid=aLaColVYu5LA&refer=worldwide
  • przycinek.usa 15.07.07, 10:20
    Z pewnym zdziwieniem przeczytalem dzisiaj artykul w Times na temat rezolucji
    przeglosowanej w Prince William County of Virginia. Otoz tzw. Board of
    Supervisors JEDNOGLOSNIE zadecydowala o zakazie dostepu do uslug publicznych
    dla nielegalnych imigrantow. Dodatkowo zobowiazano departament policji do
    sprawdzenie statusu imigracyjnego osob zatrzymanych.

    Co to oznacza w praktyce?

    Otoz w mysl prawa federalnego nie wolno ograniczac pomocy medycznej osobom
    potrzebujacym, w tym nielegalnym imigrantom. ALE: mozna zakazac takim osobom
    dostepu do publicznych bibliotek, basenow i szkolnictwa. W artykule nie
    sprecyzowano dokladnie ale jest mnostwo innych form pomocy publicznej.
    Technicznie rzecz traktujac, przy odpowiedniej ilosci zlej woli, mozna bedzie
    tam wsadzic kogos nielegalnego do wiezienia za wypozyczenie ksiazki z
    biblioteki, albo tez z powodu wejscia na basen, czy poslania nielegalnego
    dziecka do szkoly. Wyglada na to, ze ta uchwala doprowadzila do powstania
    paniki w lokalnej spolecznosci, poniewaz zgodnie z cytatem z artykulu "ludzie
    rozwazaja wypisanie dzieci ze szkol". Osobiscie nie dziwie sie takim rodzicom -
    bo isc do wiezienia za to, ze sie dziecko poslalo do szkoly - to jest dosyc
    skomplikowana alternatywa. W artykule pisze tez, ze pierwotny projekt rezolucji
    obejmowal rowniez wymog sprawdzania statusu imigracyjnego przez policje na
    punktach kontrolnych. Tez zapis jednak nie przeszedl. Nie ma jednak zadnej
    pewnosci, ze takie prawo nie pojawi sie w przyszlosci..

    Co to wszystko wedlug mnie oznacza?

    Otoz wydaje mi sie, biorac pod uwage statystyczny stan majatkowy nielegalnych
    imigrantow, ze na szkoly prywatne ich nie stac. Z drugiej jednak strony duza
    czesc nielegalnych imigrantow posiada domy (czesto kupione na kredyt). Mysle,
    ze jest pewne zagrozenie, ze ci ludzie po prostu przeprowadza sie w inne
    miejsce USA i wystawia swoje domy w Virgini do sprzedania.

    Biorac pod uwage to, ze inne counties w Virginii moga rowniez podjac podobne
    decyzje - to potencjalnie ilosc takiech przesiedlencow moze wzrosnac. W
    artykule podano ze calkowita populacja Prince William County wynosi 280,000
    zgodnie z danymi za 2000r. W dalszym ciagu napisano, ze calkowita liczba
    nielegalnych szacowana jest na 250,000 w calej Virginii! W Virginii jest okolo
    7 milionow mieszkancow. To oznacza, ze nielegalnych jest okolo 3.6%. To
    oznacza, ze problem Prince William County - to okolo 10,000 ludzi.
    Ile takich osob ma domy? Trudno powiedziec. Zerknalem jednak na statystyke real
    estate w Manassas i srednia cena domu wynosi obecnie okolo pol miliona. Na
    koniec czerwca domow wystawionych do sprzedazy bylo tam okolo 650. Zakladajac,
    ze nielegalni sa podobni do zwyklych ludzi, czyli maja rodziny i domy, to
    mysle, ze mozna dokonac pewnego uproszczenia i zalozyc, ze 10,000 ludzi to
    powiedzmy okolo 3000 rodzin i nawet jezeli 5% z nich ma domy, to oznacza to
    wystawienie na sprzedaz dodatkowych 150 domow. No nie? To oznacza 23% wieksza
    podaz! Czy popelniam duzy blad? Trudno powiedziec... Mysle jednak, ze osoby,
    ktore sprzedadza te domy po pol miliona - zrobia doprawdy dobry interes.
    A rynek po tej operacji bedzie mial pewne cenowe problemy strukturalne.

    To ciekawa sprawa, ale osobiscie przygladnalbym sie temu rynkowi pod katem
    mozliwosci krotkiej sprzedazy akcji firm budowlanych. Wiadomo przeciez, ze
    budownictwo bazuje tutaj na nielegalnych. To kto bedzie tam domy budowal?
    Slowo daje, ze ta Ameryka zmienia nam sie w oczach.




    Ponizej link:

    www.latimes.com/news/nationworld/nation/la-na-immig14jul14,0,4460245.story?coll=la-home-center

    (...)

    "It's going to mean a lot of fear; the resolution is already having a
    tremendous impact on the community," said Teresita Jacinto, a volunteer
    organizer for the Woodbridge Workers Committee, a group that formed to offer
    support to the area's growing immigrant community.

    "People are considering pulling their children out from school," Jacinto
    said. "Several people have called me to ask if their children are safe by being
    in school, asking can I guarantee that no one is going to take them away."

    (...)

    Kathleen Walker, national president of the American Immigration Lawyers Assn. :
    "They are seeking to root out any possible benefit they might be able to cut
    off from someone, no matter what their age, because they are not here on a
    documented status,"




  • przycinek.usa 15.07.07, 10:32
    wlasnie znalazlem informacje, ze w maju 2007 w calym Manassas sprzedanych
    zostalo 49 domow po sredniej cenie 488 tysiecy co stanowi lekko ponad 21% calej
    liczby domow sprzedanych w calym Prince William County. Interesujace.
  • przycinek.usa 15.07.07, 11:27
    nctimes.com/articles/2006/09/30/news/inland/21_38_069_29_06.txt
    www.signonsandiego.com/uniontrib/20061019/news_7m19ecoun.html
    To z sasiedztwa.
    Chodzi o to, ze po prostu zakazano wynajmu nieruchomosci dla nielegalnych
    imigrantow w calym miescie. Najpierw byl plan aby to zrobic, a potem
    przeglosowano wprowadzenie tego prawa w zycie. To ciekawe, trzeba sie temu
    przygladnac. W takim tempie, to wkrotce zaczna pakowac tych wszystkich
    nielegalnych do obozow koncentracyjnych, ktore sa juz gotowe i czekaja na
    lokatorow. Oj, rynek nieruchomosci bedzie niezadowolony.




  • sendivigius 16.07.07, 18:45
    Najwazniejszy fragment jest ten:

    "Officials said that in the past two weeks, of the 208 phone calls to the city
    regarding the issue, all but six have been in support. E-mails have been
    running about 95 percent in favor."

    Wystarczy jeno liznac socjologii aby wiedziec co to oznacza.

    No coz, sprawy biegna w wiadomym kierunku coraz szybciej:

    "z włosów anioła
    ściekają krople wosku
    tworząc na podłodze
    prostą przepowiednię"


  • przycinek.usa 16.07.07, 20:05
    Czyli jednak wiekszosc popiera te zmiany. Oto prawdziwa demokracja. A dopiero
    wspominales, ze spoleczenstwo nie ma wplywu na gospodarke (podales przyklad
    akcji Forda).
  • przycinek.usa 16.07.07, 20:54
    Zapomnialem zlosliwie dodac, ze Hitlera tez wybrano w demokretycznych wyborach.
    Natomiast w ponizszym artykule pada wiele zaskakujacych stwierdzen a co ciekawe
    artykul pisany przez oryginalnego tubylca. -))

    Zgadzam sie z autorem, ze Ameryka sie zmienia. Bardzo szybko.


    Cytat:
    "America is fast becoming the worst offender in terms of political policy,
    statements and actions that ignore interdependence (...)"

    oraz

    "The depth of American anger and distrust at foreign action is high. Sadly,
    resentment seems to be broadly growing. Global opinion of the US is extremely
    poor. The Pew Global Attitude Project 47 nation survey reveals internationally
    low and falling opinion of the US around the world among allies as well as
    competitors/rivals. Foreign conceptions of the US and especially of America’s
    foreign policy, is highly negative. Strong majorities in 65% of 47 surveyed
    countries believe the US does not consider their country when making foreign
    policy decisions.[2] Americas are suspicious of and hostile toward traditional
    allies and rising regional powers. While the Iraq War and Global Terror War
    contribute significantly, the depth and breadth of negative opinion signal a
    bigger problem. The US is not alone. Chinese, Japanese, Korean, Russian,
    Indian, Pakistani, EU, Middle East and South American citizens view each other
    with significant suspicion. Foreign suspicions of the US and of each other
    define the day. Anger in Latin America has been boiling over in natural
    resource debates, elections and street protest. Russian anger and suspicion
    take the form of increased affection for strong central leadership. Japanese
    fear of rising China pushes her toward the US. Various factions inside India
    and Pakistan fear each other, westernization and various other internal
    factions. All of this is increasing alongside growing mutual economic
    dependence.

    We see this rising in another form in immigration debates. Anger and xenophobia
    blend in a heady mix as nations debate immigration policy. This has been a
    feature of European political debate and has surged in the US. The scope,
    scale and import of immigrant labor in the US economy is absent from a debate
    waged purely on theoretical and moral terms. Morality surely deserves a seat at
    the table in this discussion. Thus far, reality has not been invited to the
    meeting. The US Chamber of Commerce Senior Vice President delivered a speech in
    Munich on May 05, 2006 that nicely references the economic dependence of the US
    economy on immigrant labor. Fully, 34% of cleaning and maintenance jobs, 12% of
    medical practitioners, 26% of construction jobs, 44% of agricultural labor, 22%
    of work in computer science and mathematics are done by immigrant labor.
    Economic integration of immigrants is high and rising, the political debates
    and policy suggestions operate as though this was not true. It is estimated
    that 8 million people migrated to the US from 2000-2005. This represents a
    record breaking integration of immigrants into our economy. There is no
    parallel political integration. Our policy and understanding simply ignore and
    deny basic economic realities."


    globalmacroscope.com/index.php?option=com_content&task=view&id=5578
  • sendivigius 17.07.07, 17:01
    Wlasnie ze nie. Dlatego wspomnialem socjologie (przypomne ze ojcem zalozycielem
    byl K. Marks). Nie ma, ale to nie ma i nie bylo nigdy zadnego zagadnienia
    spolecznego, ktore ma w normalnym spoleczenstwie poparcie 95%. Takie poparcie
    moze byc albo sfalszowane albo wy-mu-szo-ne. Ladnie to ujeto we wstepie
    do "Zniewolonego umyslu" Milosza - "jak ktos twierdzi ze ma 95% racji to jest
    to niebezpieczny wariat i lepiej sie go trzymac z daleka".

    Widzisz, ONI (czyli WY kapitalisci) juz sie nawet nie kryja, a to pierwszy krok
    do upadku.
  • szutnik 16.07.07, 22:09
    www.tradingthecharts.com/phpBB/viewtopic.php?t=2273
    Przeklejam treść, bo za tydzień rzecz będzie już chyba bezdostępowa:

    Are commodities topping as the dollar is bottoming? Dominick has pointed out
    two potentially simultaneous ending diagonals in the CRB (see RSI diverged) and
    the Dollar Index, which if correct would be consistent with each other and a
    signal the credit cycle is reversing.

    Since the Federal Reserve's massive easing campaign between 2001-2003, the
    dollar has been the main casualty in the global credit and asset boom. Having
    lost 30% of purchasing power since 2001, it has been in virtual free fall while
    every other asset class has appreciated. The 2005 bounce (wave 4?) that
    occurred once the Fed finally got the funds rate above the CPI corresponded
    with the top in public home building stocks and the flattening yield curve from
    a historically steep level around 250bps 2s/10s. This flattening of the curve
    drove risk spreads to historically narrow levels and transferred the leveraged
    speculation from real estate to private equity and activist hedge funds as they
    took advantage of a capitalization arbitrage (issuing debt to buy equity), in
    what could be considered the 5th wave of the credit cycle (just as some firms
    go public). The obnoxious Alcan - Rio Tinto - Alcoa love triangle we have been
    witnessing makes the possibility of a reversal all the more intriguing
    considering the CRB.

    Under the radar, the M2 growth rate (non-seasonally adjusted) has been elevated
    since 9/06 as nominal economic growth is decelerating. We could assume this may
    be the main driver of the weakness in the dollar since then, as perhaps the FX
    market has not allowed Bernanke to pseudo-ease in the open market without
    consequence. The effect of this most recent excess liquidity on commodities and
    assets is very apparent when looking at the CRB rally to new highs.

    M2 growth for May and June decelerated to -8% and 0% respectively, down from
    15% in April. Gold, arguably one of the more sensitive assets to liquidity
    topped out near $730 in 5/06, but the most recent retracement high in gold at
    $695 occurred in Apr when M2 growth also peaked and the dollar bounced. This
    evidence of ebbing liquidity is likely responsible for widening risk spreads
    which possibly caused the BSC hedge fund blow up and a volatile correction in
    stocks.

    With the resumption of the decline in the dollar towards new lows as the CRB
    makes a new high (gold diverged?) we could assume Bernanke is back at it and no
    wonder with the potential implosion of the collateralized debt market. However,
    with Dominick's long standing target of 1.40 EUR/USD within striking distance,
    coupled with the two potential ending diagonals in DXY and CRB we would instead
    be looking for larger reversals in these two indexes. This could be the writing
    on the wall as the liquidity/credit cycle that has been supporting asset prices
    for the past 5 years may be ending.

    Od siebie tylko dodam, że EURUSD ma poteżny opór na poziomie 1,41- to był
    szczyt mocy DEM wobec USD w przeliczeniu na dzisiejsze Euro.

    PS.I znowu zaroiło się od dolarowych niedźwiedzi wszędzie. Czytam sobie pierszy
    z brzegu analysts poll - ani jeden nie widzi wzrostów USD w przeciągu roku,
    najbardziej byczy mówią o drobnych korektach!!!
    Idę o zakład, że DSI (Daily Sentiment Index) dla DX (Dollar Index)jest znowu
    poniżej 10.
    USD się pewnie troszkę poszarpie w dół i potem znów rozciągnięta sprężyna się
    ściągnie gwałtownie, kto wie, czy nie razem z JPY, na którym ostatnia
    volatility pokazuje całkiem możliwą bliskość znaczącego dołka.
    Przy okazji - jesteśmy też bardzo blisko zmiany trendu na Equities S&P500 jest
    tylko kilka punktów od celu, jaki mu roboczo parę miesięcy temu wyznaczyłem z
    Fibbonacciego(ok.1564 pkt)
    Tak to wygląda, jakby w perspektywie tygodni lub max. 2-3 miesięcy miał się
    dokonać zasadniczy zwrot trendu na wielu rynkach...

    --
    „Rzeczpospolita Polska chroni życie dzieci poczętych przez ustawodawstwo i
    wysiłki władz publicznych.” - autorski projekt zmiany konstytucji Jarosława
    Kaczyńskiego. Co z poczętymi w inny sposób JK nie precyzuje..
  • przycinek.usa 17.07.07, 13:02
    "PS.I znowu zaroiło się od dolarowych niedźwiedzi wszędzie. Czytam sobie
    pierszy z brzegu analysts poll - ani jeden nie widzi wzrostów USD w przeciągu
    roku, najbardziej byczy mówią o drobnych korektach!!!"

    No zgadza sie. Tez mnie to niepokoi. Jezeli jednak obraz przyszlosci wydaje sie
    byc niejasny, to zacznijmy od dzisiaj metoda drobnych kroczkow wygladnac w
    przyszlosc. Otoz rynek wewnetrzny w USA slabnie ewidentnie. W ciagu
    najblizszego roku mamy jedna rzecz pewna - recesje w USA. Druga prognoza roczna
    to taka, ze z cala pewnoscia na rynku nie przybedzie pieniedzy. Wystarczy
    popatrzec na krotkie depozyty i obecna stope procentowa. NIE MA ZADNEJ SZANSY
    NA ODWROCENIE TEJ TENDENCJI w ciagu roku. To onacza dalsze slabniecie rynku.
    Jak lubisz wykresy, to narysuj sobie M1 i M2. Zobaczysz ciekawa rzecz. Jeden
    wykres idzie w jedna strone, a drugi w druga.

    W zwiazku z powyzszym nie ma tez szans na wzrost stopy FED.
    I dlatego powinno sie oczekiwac naturalnej przeceny waluty - ale uwaga:
    Sa dosyc skutecznie dzialajace mechanizmy ssania pieniedzy do USA.
    To oznacza mozliwa powazna determinacje FED do utrzymania kursu w miejscu.
    A to oczywiscie swiadczy tez o determinacji w trzymaniu stop % w miejscu i
    hamowania rynku co wcale sytuacji nie polepsza.

    I tu pojawia sie pytanie:
    Kto wygra - rynek - czy FED?
    Ja niestety wierze, ze rynek w koncu pokaze prawde i dolar spadnie.
    A wierze w to dlatego, ze nie wierze w zrownowazenie bilansu handlowego USA.
    Chinczycy umacniaja Juana, a efekty tego sa zgodne z przewidywaniami - dostaja
    wiecej pieniedzy i bilansowa nadwyzka handlowa z USA im wzrasta.

    Jak nagle mialby sie dolar umocnic? Dlaczego? Przeciez rynek dlugu jest w
    zasadzie pelen niepewnosci i... pelen niewyplacalnosci. Stopa nie wzrosnie a
    import nie spadnie. Czy jest chociaz jeden czynnik umacniajacy dolara?
    A .. kontrakty terminowe. No dobra, a zapadalnosc? To czynnik oslabiajacy.
    Dolar bedzie wiec tanial chyba ze wybuchnie wojna.
  • polarbeer 17.07.07, 14:33
    Przeciez to normalka gdy sie osiaga kazdy poprzedni dol czegos szczegolnie
    czegos co jest na pedestale, widoczne dla kazdego... Jak mozna sobie wyobrazic
    inna sytuacje? Ze nawet 1% nie pomysli o mozliwosci dalszego spadku?

    Ja nadal wiec bede twierdzil uparcie: Nikt nic nie wie. Hisoria nas jedynie
    uczy, ze bedziemy zaskoczeni ponownie.

    PS. Wojna przyczyna wzrostu dolara? Hehe... Ale temu dolarowi ta obecna wojna
    pomogla... <g>
  • przycinek.usa 19.07.07, 03:36


    Bear Stearns told clients in its two battered hedge funds late yesterday that
    their investments, worth an estimated $1.5 billion at the end of 2006, are
    almost entirely gone. In phone calls to anxious investors, Bear Stearns brokers
    reported yesterday that May and June had been devastating months for the
    portfolios.

    The more conservative fund, the High-Grade Structured Credit Strategies Fund,
    was down 91 percent by the end of June, investors were told. The High-Grade
    Structured Credit Strategies Enhanced Leverage Fund, which used extensive
    borrowings and assumed more risk, has no investor capital left, the firm said.

    (...)

    The announcement that the funds are now almost worthless came as a surprise to
    many on Wall Street. “How did you go from reporting very high returns to
    suddenly now saying the collateral is worth nothing?” asked Janet Tavakoli,
    president of Tavakoli Structured Finance, a research firm in Chicago.


    www.nytimes.com/2007/07/18/business/18bond.html?_r=2&ref=business&oref=slogin&oref=slogin
  • przycinek.usa 19.07.07, 09:11
    I popatrzmy teraz na to od drugiej strony kija:

    "One of the hedge funds said to be cleaning up on the ABX short trade is
    Paulson & Co., a $7 billion fund led by former Bear Stearns BSC investment
    banker John Paulson. Traders familiar with Paulson say the hedge fund made a
    massive, leveraged short bet on the ABX index dropping. The fund reportedly
    scored a paper profit of hundreds of millions of dollars when the ABX index
    crashed, according to people familiar with the fund."


    He he he. BEAR STEARNS! Takie buty!

    Calosc tutaj:
    www.businessweek.com/investor/content/mar2007/pi20070308_900631.htm

    Dla osob nieznajacych angielskiego - Bear Sterns mial 2 fundusze, ktore puscily
    forse z dymem i zaczal sie kryzys tzw. subprime. Dla rownowagi jednak Bear
    Sterns mial inny fundusz, ktory obstawil spadek i zarobil na tym ciezkie
    pieniadze. Coz rownowaga musi byc. Nie? Pytanie - kto decydowal o tym, po
    ktorej stronie woza poupychac klientow... He he he.

  • szutnik 19.07.07, 13:45
    "Ratujcie MBS-y" pojechał błagać do Pekinu szef HUD Alphonso Jackson.
    www.safehaven.com/article-7982.htm
    Znaczy, że ten rynek jest o krok od totalnego zapłonu, skoro administracja
    Busha chowa dumę do kieszeni i wyrusza na żebry do Chin.
    Teraz pytanie -jakiś mini credit crunch jako skutek zapłonu? Jeśli tak, to
    dolarów może nagle zacząć brakować na rynku, bo wszyscy będą ich bardzo
    potrzebować na spłatę długów.
    --
    „Rzeczpospolita Polska chroni życie dzieci poczętych przez ustawodawstwo i
    wysiłki władz publicznych.” - autorski projekt zmiany konstytucji Jarosława
    Kaczyńskiego. Co z poczętymi w inny sposób JK nie precyzuje..
  • polarbeer 19.07.07, 15:37
    >>>Jeśli tak, to
    dolarów może nagle zacząć brakować na rynku, bo wszyscy będą ich bardzo
    potrzebować na spłatę długów.
    <<<<

    Zartujesz, chyba... Bankructwo polega na tym ze dlugow sie nie splaca.
    Przestajesz placic hipoteka, zabieraja ci dom, (ktorego "wlasnosc" byla iluzja
    tak czy inaczej). Albo dostajesz list od menagera funduszu, ze twoja inwestycja
    nic nie jest juz warta.

    Wszystko przechodzi w rece elit, ktore maja prawo tworzyc pieniadze na
    zawolanie. Swiat jest ich piaskownica...
  • przycinek.usa 20.07.07, 11:41
    No tak, to dosyc skomplikowana kwestia. Teraz FED mowi do nas, ze obecna stopa
    moze byc utrzymana do konca 2008. Ewidentnie cos sie zaczyna dziac na rynku
    dlugu, obligacje jakby nie drozeja, a kredytu i pieniedzy przeciez przybywa
    caly czas! (Powinno sie wlasciwie sprawdzic korelacje pomiedzy wzrostem kredytu
    a rentownoscia treasuries.) Spada M1, rosnie M2 a bezrobocia nie ma. To jest
    dosyc dziwna sprawa. Osobiscie uwazam, ze opad pieniedzy wynikajacy z kreacji i
    redystrybucji jest ogromny. Uwazam, ze najwiekszymi beneficjentami tego wzrostu
    zadluzania sie sa konsumenci, ktorzy obecnie maja stala prace i doja ten rynek
    jak moga. Wydaje mi sie obecnie, ze rozwoj sytuacji na rynku bedzie postepowal
    w nastepujacym lancuch przyczynowo skutkowym:
    1. wzrosnie problem subprime i ujawnia sie kolejne fundusze z poteznymi stratami
    2. czesc inwestorow straci pieniadze i wzrosna koszty kredytowania firm
    3. wzrosna koszty prowadzenia biznesu a stopa procentowa zadlawi rynek
    nieruchomosci.
    4. spadnie dynamika kredytowa na rynku i osiagniemy szczyt zadluzania sie
    wedlug informacji Z.1 w zakresie zadluzenia gospodarstw domowych.
    5. spadnie konsumpcja
    6. rozpoczna sie zwolnienia
    7. rynek sie przestraszy i wszystkie zle zjawiska nasila sie.
    8. spadnie kredyt z punktu 4 i rozpocznie sie zator kredytowy.
    9. rozpocznie sie spadek cen na rynku nieruchomosci, konsumenci wpadna w panike
    i rozpocznie sie prawdziwa recesja.

    Mozliwe sa drobne modyfikacje w ramach tego procesu ale ogolnie tak to powinno
    wygladac.

    I teraz co sie stanie z kursem USD w miedzy czasie - to jest bardzo dobre
    pytanie. Wydawaloby sie, ze skoro ma byc zator platniczy, to bedzie ssanie
    pieniedzy do USA. Tymczasem niedoceniamy mozliwosci ucieczki kapitalow z USA.
    Skurcz finansowy oznacza w zasadzie jedno - wielkie wyciaganie pieniedzy i
    sprzedawanie wszystkiego jak leci, bo przeciez bedzie taniej. Prawda?
    To jaki jest sens lokowania funduszy na takim rynku? Przeciez statystycznie na
    tym sie nie zarobi! A przeciez zaleznosc rynku swiatowego od USA nie jest
    procentowo tak wysoka jak w latach 30tych. I pieniadze zaczna jechac w druga
    strone - out of USA. A jest tego sporo pieniedzy.

    Jednak rownoczesnie moze sie zdarzyc, ze FED przesadzi ze sciaganiem pieniedzy
    z Europy do USA i roznica pomiedzy stopami w Londynie i w USA doprowadzi
    arbitrazu. A tego juz nawet FED nie bedzie mogl kontrolowac. I tu jest zreszta
    wiele pytan: W maju byla rekordowa liczba kupujacych obligacje USA. Ponad 100
    miliardow. To co jest grane? Przy tym tempie zciagania nadwyzek - to sie
    eurodollary skoncza, nie? I co sie stanie z LIBOREM? No musi wyskoczyc w gore,
    prawda? Na to wtedy pojawia sie chlopaki z pieniedzmi z Wall Street - jakis
    kolejny Bear Stearns i beda rzucac pieniadze na rynek w Londynie. Przeciez to
    logiczne, prawda?

    Ja sie jednak pytam teraz jak to jest - ze ciagle jest nadwyzka kupujacych UST
    nad sprzedajacymi - a stopa LIBOR stoi pi razy drzwi w miejscu?
    Przeciez to jest niemozliwe! Jak to sie dzieje? Zgodnie z TICS report od wielu
    miesiecy miesieczne wplywy sa wyzsze od deficytu handlowego - a pozycja
    eurodollara choc nie jest publikowana od marca 2006 - to mozna z pewna doza
    prawdopodobienstwa zalozyc, ze poziom depozytow jest w miare stabilny. Musi byc
    stabilny, bo stopa jest stabilna, a skoro depozyty sa stabilne, to jakim cudem
    jest nadwyzka w TICS od wielu miesiecy? Przeciez to sie kupy nie trzyma!

    Chetnie wysluchalbym czyjegos wyjasnienia tego paradoksu. Czy jest mozliwe, ze
    ta nadwyzka to jest premia drukowana przez FED dla wybranych posrednikow w
    Londynie? Inaczej nalezy dojsc do wniosku, ze cala statystyka publikowana przez
    USA jest klamstwem - a opieranie jakiejkolwiek strategii na tych danych jest
    smiertelnym ryzykiem.

    Ja tylko przypominam, ze zgodnie z ostatnim oficjalnym raportem na ten temat
    kwota eurodollara byla na pozimie 425.5 miliardow dolarow.
    www.federalreserve.gov/releases/h6/20060316/
    Trzeba miec rece neurochirurga aby tak sterowac tymi depozytami, aby staly w
    miejscu przy takich deficytach i takiej nadwyzce w TICS. To jest operacja czary-
    mary i dac wodki temu, co potrafi to wszystko wytlumaczyc.
  • przycinek.usa 26.07.07, 10:18
    Wyglada to mniej wiecej tak:
    W okresie od marca 2006, czyli od czasu kiedy FED skonczyl reportowac M3;
    eurodollary i operacje otwartego rynku, do maja 2007 deficyt handlowy wynosil
    nominalnie:
    March -68,293
    April -68,598
    May -72,035
    June -70,643
    July -73,733
    August -74,272
    September -70,894
    October -65,492
    November -66,256
    December -68,590
    2007:
    January -64,624
    February -65,500
    March -70,742
    April (R) -67,345
    May -68,999
    Suma deficytu wedlug mojego kalkulatora wyniosla -1,036,016 milionow $
    Dane mozna sprawdzic tutaj:
    www.census.gov/foreign-trade/Press-Release/current_press_release/exh9.txt
    Teraz dane TICS za ten sam okres czasu sa nastepujace:
    www.ustreas.gov/tic/npr_history.csv
    www.ustreas.gov/tic/ticpress.shtml
    2007-May 105909
    2007-Apr 97763
    2007-Mar 32250
    2007-Feb 95537
    2007-Jan 80540
    2006-Dec 15
    2006-Nov 87870
    2006-Oct 78050
    2006-Sep 70984
    2006-Aug 104359
    2006-Jul 72959
    2006-Jun -2640
    2006-May 105087
    2006-Apr 101565
    2006-Mar 95926
    Razem +1,126,174 milionow dolarow.

    Roznica pomiedzy tymi kwotami wynosi 90158 milionow dolarow, albo inaczej po
    prostu 90 miliardow dolarow. Trzebaby jeszcze sprawdzic to dodawanie, ale chyba
    wyszlo dobrze. Podalem linki i wzialem dane bez tzw. adjustments. To sa kwoty
    nominalne. Ciekawa sprawa, ze w dokumencie dotyczacym EXPORTS, IMPORTS AND
    BALANCE OF GOODS pisze ze sa to kwoty ADJUSTED. Hmm. interesujace. Bo ja
    pamietam te dane i one sa nominalne. Moze dlatego tak to podali, bo w tabeli sa
    kwoty adjustments? Moze...

    Tak czy inaczej mamy sytuacje, ze zgodnie z oficjalnymi danymi do USA naplywa
    wiecej dolarow, jak wyplywa. Srednio okolo 6 miliardow dolarow miesiecznie.
    Staram sie wlasnie dowiedziec gdzie te pieniadze sa reportowane, ale wyglada to
    na Syzyfowa prace.

    Jak juz wczesniej wspominalem - ostatni raz kiedy FED reportowal liczbe dolarow
    poza systemem USA - kwota ta wynosila 425.5 miliardow USD. Link tu:
    www.federalreserve.gov/releases/h6/20060316/
    H.6 (508); Table 6; SEASONALLY ADJUSTED COMPONENTS OF NON-M2 M3; Eurodollars(4).

    Jezeli wyobrazimy sobie sytuacje, w ktorej nie ma innego wyplywu pieniedzy poza
    jedynie bilansem handlowym, to skumulowana kwota nadwyzki 90 miliardow
    musialaby miec wplyw na USD LIBOR. Musialby rowniez ulec zmianie kurs wymiany.
    Tego jednak nie obserwujemy. Jak napisalem wyzej, zarowno LIBOR jak i kurs
    zachowuja sie odmiennie, co nalezaloby tlumaczyc raczej stalym poziomem
    depozytow dolarowych poza USA. Te depozyty na pewno nie ulegaja zmniejszaniu.
    To logiczne i uwazam za uzasadnione zalozenie.

    No dobra - a co z tymi 6 miliardami dolcow miesiecznie?
    No wlasnie. Skad sie biora te pieniadze?
    Po co? Na co? Dlaczego? Dobre pytanie, nie?
  • przycinek.usa 22.07.07, 11:09
    Barclays may have lost big in Bear fund

    CHICAGO (Reuters) - Barclays PLC (BARC.Lsmile may have tallied big losses in a
    Bear Stearns Cos. (BSC.Nsmile hedge fund that invested in risky mortgages, The
    Wall Street Journal reported on Saturday.

    The London-based bank invested some $400 million in Bear Stearns Asset
    Management's High-Grade Structured Credit Strategies Enhanced Leveraged Fund,
    the newspaper said, quoting people familiar with the matter.

    Bear Stearns said on Tuesday that assets in the fund are at this point
    essentially worthless.

    The Journal said Barclays was reviewing its options for recovering the $400
    million, citing arbitration, a negotiated settlement or litigation as possible
    strategies.

    In a recent statement Barclays said it had "some" exposure to the Bear fund.

    Fallout from the hedge fund's collapse is gaining momentum amid spreading
    worries about losses from the subprime mortgage market as loan defaults rise.

    The television channel CNBC reported on Friday that investors were planning to
    sue Bear Stearns as early as Monday, alleging misrepresentation of the risks
    involved in the fund.

    Subprime loans, made to borrowers with poor credit histories at relatively high
    interest rates, have been a small but rapidly growing slice of the overall U.S.
    mortgage market in recent years.

    www.reuters.com/article/bondsNews/idUSN2130468120070721
  • przycinek.usa 22.07.07, 11:11
    NEW YORK, July 20 (Reuters) - Investors in Bear Stearns Cos. (BSC.Nsmile hedge
    funds that were virtually wiped out from large bets on risky mortgages are
    planning to sue the company as early as Monday, television channel CNBC
    reported on Friday.

    The lawsuit will be brought by the firm of Bernstein Litowitz Berger and
    Grossman LLP, which represented investors against WorldCom Inc. over a massive
    accounting fraud, CNBC said.

    According to CNBC, the lawsuit will allege Bear Stearns made material
    misrepresentations in offering documents, misrepresented risks of the hedge
    funds in those documents, and misrepresented its ability to control those risks.

    An official at Bernstein Litowitz told Reuters the firm was contacted by some
    investors who were seeking their advice.

    Officials at Bear Stearns did not immediately return requests for comment.

    Legal experts have said the losses in the Bear funds are so large that
    litigation is almost inevitable.

    But they say plaintiffs could have a tough time proving their case. Because the
    funds were aimed at sophisticated investors such as institutions and wealthy
    clients, it could be hard to argue that the risks were not properly understood.

    www.reuters.com/article/bondsNews/idUSSP13524820070721
  • przycinek.usa 22.07.07, 11:14
    ABX index falls to record intraday lows

    NEW YORK, July 20 (Reuters) - The benchmark ABX subprime mortgage index fell to
    record intraday lows on Friday on further concerns about troubles roiling the
    subprime mortgage market, market sources said.

    The ABX "BBB-minus" 07-1 index, which is tied to loans made in last year's
    second half, fell to 42.5 after closing at a record low of 44.86 on Thursday.
    The ABX 06-2, which references loans made in last year's first half, slid to
    46.5 following its close of 50 on Thursday. The new ABX 07-2 index was not
    trading significantly.

    "It's all fear, and just a rumor mill," that's driving the index lower, said
    Mike Kagawa, portfolio manager at Paydel & Rygel in Los Angeles.

    The ABX derivative index is a popular tool used to hedge risks tied to home
    mortgages granted to less creditworthy borrowers. The index has plummeted in
    recent weeks as troubles at several hedge funds and credit rating downgrades on
    bonds linked to these loans have rattled financial markets.

    The newest benchmark ABX series, tied to subprime loans made in this year's
    first half, debuted on Thursday.



    www.reuters.com/article/bondsNews/idUSN2038273720070720
  • przycinek.usa 22.07.07, 11:21
    Morgan sees rate reset, refi problems looming

    NEW YORK, July 20 (Reuters) - Many U.S. homeowners will have more problems as
    troubled loans reset at higher rates and it becomes more difficult to refinance
    over the next 18 months, J.P. Morgan Chase & Co. (JPM.N.smile said on Friday.

    "We are really heading into the reset storm," said J.P. Morgan analyst Chris
    Flanagan. "We are on the cusp of that."

    Flanagan, J.P. Morgan's global head of asset-backed securities and
    collateralized debt obligation research, spoke during a conference call with
    clients on Friday.

    Flanagan also forecast more rating downgrades of ABS and ABS CDOs over the next
    six to 12 months.

    Standard & Poor's on Thursday cut ratings on portions of 75 ABS CDOs that
    affected almost $2 billion of debt, which make up less than 1 percent of about
    $250 billion of synthetic CDOs rated by S&P.

    The cuts on Thursday also included 10 CDO tranches that were cut to junk from
    investment-grade status.

  • przycinek.usa 27.07.07, 21:07
    Bear Stearns Seizes Assets Of Its High-Grade Hedge Fund

    July 26, 2007: 06:19 PM EST


    SAN FRANCISCO (Dow Jones) -- Bear Stearns Cos. said late Thursday that it
    seized assets from its High-Grade Structured Credit Strategies Fund after the
    hedge fund suffered huge losses in mortgage-backed securities and structured-
    finance markets.

    The bank lent $1.6 billion to the hedge fund earlier this month after the
    losses. On Thursday Bear said that $1.3 billion of the loan remained.

    Bear took control of the assets because the fund couldn't meet its margin
    obligations as part of the loan agreement, the bank explained.

    "We do not anticipate any material change in financial exposure to Bear Stearns
    as a result of this action," the company said in a statement.

    Bear (BSC) will continue to liquidate the fund in an "orderly" way and will be
    able to set up hedges to protect against any further declines in the value of
    the portfolio, if appropriate, the bank added.

    The High-Grade fund lost 91% of its value in the first half of 2007, while a
    smaller, more leveraged fund called the High-Grade Structured Credit Strategies
    Enhanced Leveraged Fund was totally wiped out, Bear told clients last week. The
    two funds had about $1.6 billion in assets at one time, but through leverage
    they controlled more than $10 billion in mortgage securities and credit-related
    securities.

    The crisis has dented the reputation of Bear Stearns, which has been known for
    its expertise in the mortgage market. Other hedge funds have also blamed the
    two Bear funds for triggering broader losses and margin calls in other parts of
    the asset-backed securities market.

  • przycinek.usa 19.07.07, 08:39
    "Good thing my house is a ranch and if I jump out the window I won't hurt
    myself."

    To odnosnie wypowiedzi zarzadzajacych i analitykow na temat gospodarki USA.

    Calosc tu:
    market-ticker.denninger.net/2007/07/manic-monday.html
    A fragmenty:

    "Want to hear more stupidity? "There's so much liquidity in the market that the
    economy doesn't matter."

    Yes, I really did just hear that on CNBS from one of their commentators (Ned)!"

    ""Earnings are not going to be a problem," said Michael Metz, chief investment
    strategist at Oppenheimer & Co., in New York. "The speculators are very
    excited. Unless it is a major surprise, the external (factors) won't matter.
    The markets are feeding on themselves."

    (...)
    Hell, you have investment strategists saying both in print and on national
    television that the market is not trading on fundamentals or sound value, but
    rather it is going higher "because the speculators are very excited" and "the
    economy doesn't matter."



    Ufff. Odetchnalem z ulga. Nie jestem jedynym pesymista!
    A swoja droga to jest doskonaly komentarz. Polecam.
  • przycinek.usa 19.07.07, 09:55
    Przypomnialem sobie fragment dyskusji o polityce monetarnej FED. Ta dyskusja
    byla w grudniu 2005. Wtedy wlasnie argumentowalem, ze stopa procentowa powyzej
    4% rozlozy ten rynek dokumentnie. Nikt tutaj nie chcial mi wierzyc. Wlasnie
    przez te stope procentowa wylozyl sie rynek subprime i dlatego mamy rynkowe
    problemy z kredytowaniem i wzrostem rentownosci.

    Przypomne tutaj linki do dwoch postow:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30070874&a=30324979
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30070874&a=30324502


    Basis Capital in creditor crisis talks

    Basis Capital, one of Australia’s biggest hedge fund managers, is in crisis
    talks with creditors after banks seized and began to sell some of its
    investments linked to hard-hit US subprime mortgages.

    Creditors said Basis missed margin calls – demands for additional loan
    collateral – on Monday for its Basis Yield Fund, and has appointed accountants
    Grant Thornton as restructuring advisors.

    www.ft.com/cms/s/8a8117b6-3563-11dc-bb16-0000779fd2ac.html

    A tutaj artykul pod znaczacym tytulem "Bernanke on the Grill"
    A chodzi o dosyc niewygodne pytania dotyczace obecnej polityki monetarnej
    zadawane przez Demokrate Barneya Franka. Bernanke najwyrazniej spocil sie
    troszke po pytaniach o ocene prawdopodobienstw wzrostu lub spadku stop ze
    wzgledu na inflacje lub zatrudnienie.

    www.businessweek.com/investor/content/jul2007/pi20070718_381236.htm
    Przeciez to sie wszystko laczy w jedna calosc!
    Inne fragmenty z news:

    "House Financial Services Chairman Barney Frank, D-Mass., asked Bernanke why a
    rate cut "wasn't at least as likely" as a rate hike in coming months.
    Frank said the economy is running below potential and inflation was falling.
    "Why is there not at least an equal chance of a reduction in the time ahead,"
    Frank said.

    "Frank said he thinks that the Fed is spending too much time worrying about
    inflation and not enough on income inequality: "We are at the situation where
    distribution of wealth has become a significant economic issue."



    Congress cannot come to any consensus on illegal immigration or free trade
    because of the political fallout of income inequality, he added.
    Former Fed Chairman Alan Greenspan told Congress that monetary policy is
    irrelevant to income inequality, but Galbraith told the panel that he
    disagreed, and that a recent study he conducted concluded that "inequality is
    also a direct product of monetary-policy choices."
    "We find that inequality in pay or earnings -- especially in manufacturing --
    does react to the rate-setting decisions of the Fed," Galbraith said.
    The other economist on the panel, Allan Meltzer of Carnegie Mellon University,
    defended the Fed and said that rising income inequality is the result of the
    failure of the education system to train workers."







Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.