Dodaj do ulubionych

Nieruchomości w Polsce

15.10.08, 03:13
Panie i Panowie. Ciągnąc wątek dot. subprimów. W ubiegłym tygodniu startowałem
w dwóch przetargach (w tym samym mieście) na kupno niezwykle atrakcyjnych
gruntów. Oto krótkie summary i konkluzje.

1. Mały grunt zabudowany starym budynkiem do rozbiórki.
Jeden grunt położony w samuteńkim centrum średniego miasta z przeznaczeniem na
budynek biurowo-usługowy. Wadium wpłaciło 15 oferentów z czego 2 osoby prawne
(w tym nasza grupa). Reszta osoby fizyczne, większość lokalni biznesmeni i ...
bizneswomen. Cena wywoławcza została przebita niemalże 3 (słownie:
TRZY)-krotnie, a końcówka licytacji była zaciętą potyczką pomiędzy dwoma
lokalnymi przedsiębiorcami. Reszta przestała licytować po przekroczeniu
dwukrotności ceny wywoławczej. Ostatecznie m2 tego bajzlu poszedł za 2.000
EURO (DWA TYSIĄCE - LUDZIE !!!). My oczywiście odpuściliśmy szybko bowiem nasz
biznes plan zakładał, że pewnego pułapu ceny nie przekraczamy.

2. Duży grunt niezabudowany.
Przetarg na ten grunt był kilka dni później po tym na mały grunt. Celem kupna
było wybudowanie hipermarketu dla jednej z sieci lub galerii handlowej. Po
pierwszym przetargu mozna było się spodziewać zajadłej walki i o ten grunt.
Jednakże postanowiliśmy wogóle w nim nie startować mimo wpłacenia kilka dni
temu wadium. Powód - zwyciężył pogląd, że naszymi konkurentami będą właśnie
albo duzi developerzy albo sieci hipermarketów. A skoro tak, to ich centrale
za granicą lub nawet zarządy tutaj nie przechodząc obojętnie nad credit crunch
podjęły decyzję: NO MORE INVESTMENTS. I co? okazało się, że mieliśmy rację: do
przetargu nikt nie stanął, mimo iż cena wywoławcza i lokalizacja niezwykle
atrakcyjne. To jeszcze nie koniec. Byliśmy jedynymi którzy wpłacili wadium co
po unieważnieniu przetargu spowodowało, że sam prezydent miasta zadzwonił do
nas (pełen szacunek dla człowieka - widać zależy mu i troszczy się o sprawy
miasta) zadzwonił do nas z zapytaniem co się stało i czy nadal jesteśmy
zainteresowani kupnem działki.

Zatem w powyższej mikroskali widać jaki następuje proces: mocarze z rynku
nieruchomości pomrozili wszystkie ruchy i trzymają się kurczowo brzytwy
wierząc, że to jeszcze drążek. A gawiedź, w tym nieuświadomieni przedsiębiorcy
i konsumenci wietrzą okazję do zrobienia interesu na nieruchomościach.

Jak się to skończy, ano moim zdaniem tak jak pokazują przykłady w innych
krajach np. w USA. Cash is King now but only in good currency smile
Edytor zaawansowany
  • przycinek.usa 15.10.08, 04:00
    interesujace
  • salagan 15.10.08, 08:42
    a jak to "rozwinie" się na rynku detalicznym - dla tak zwanych indywidualnych
    inwestorów - przymierzam się do budowy "pałacu moich marzeń i snów" (może być
    kurna chata)... co będzie z cenami działek budowlanych, Zlotyrozbojniku?
    --
    <salaganart>
    <pictoribus atque poetis quodlibet audendi semper fuit aequa potestas - Horatius>
  • kurt76 15.10.08, 09:16
    tez obracam sie na rynku nieruchomosci i sytuacja "na obrzezach"
    poznania jest taka na dzien dzisiejszy:
    - dzialki budowlane na osiedlach - rynek przegrzany spadki 30-50%
    ruch minimalny
    - grunty rolne stabilizacja na wysokim pulapie
    - duze dzialki siedliskowe (1-3 ha) w atrakcyjnych lokalizacjach
    (las, jezioro) w poblizu glownych drog - szal ceny na przetargach
    osiagaja kosmiczne ceny np. dzialka 1,3 ha ponad 2,5 mln zl...

    wniosek: realizacja zyskow przez prywatnych beneficjentow hossy na
    rynkach finansowych i sfera produkcyjna, oczekiwanie paru letniej
    stagnacji i przygotowanie pozycji pod uwolnienie handlu ziemia
    (niemcy, holendrzy)
    --
    kurt
  • salagan 15.10.08, 09:57
    dzięki Kurt76 - to już pewne wytyczne... 2-3 miesiące.

    --
    <salaganart>
    <pictoribus atque poetis quodlibet audendi semper fuit aequa potestas - Horatius>
  • ewa9000 15.10.08, 10:13
    Ogladałam w gratce już jakiś czas temu oferty sprzedaży ziemi rolnej
    w PL i ceny wynosiły ok 10 000 Eur za hektar. Nie wiem czy to
    przekłamanie i czy transakcje rzeczywiście sa na tym poziomie. W
    Niemczech wschodnich też kosztuje ziemia 10 tys Eur , więc to
    oczekiwanie na niemców i holendrów może nie przynieść wzrostu cen. W
    końcu jak kotś chce uprawiać, to zawsze DDR bliżej jest niż
    Polska.
  • kurt76 15.10.08, 10:26
    dobra ziemia rolna czyli III klasa bonitacyjna wzdluz DK11 na
    poludnie z poznania w tej chwili jest za 80-110 tys za ha

    co do perspektyw z cudzoziemcami chodzi mi o dzialki siedliskowe pod
    luksusowe rezydencje, juz sa pierwsze jaskolki np. wziety architekt
    z lichtensteinu ostatnio "osiadl na starosc w poblizu" rezydencja w
    lesie z widokiem na naturalne meandry rozlewiska warty....
    --
    kurt
  • ewa9000 15.10.08, 10:37
    To tutaj jest w takim razie taniocha. Jak na siedlisko. I jeszcze
    część remontu w podatkach odbierzesz. Niemcy już mieli swoją bańkę
    kilkanaście lat temu. Do dzisiaj doradców po sądach ciągaja i
    wygrywają na dodatek. TYch co mówili że nieruchomości tylko rosną.

    www.immobilienscout24.de/38781231;jsessionid=9D03D8A128C02A188
    6C72C0A9C466581.worker2?_s_peprm=:2

  • pifpaf123 15.10.08, 10:37
    co do ziemi rolnej to trzeba mieć na uwadze, ze w tej chwili trwają
    prace nad ustawą która ma w skrócie zakończyć dzierżawienie ziemi od
    ANR. do 300ha dzierżawcy będa mogli wykupić ziemie dla siebie lub
    pójdzie na rynek. powyżej 300ha ziemia będzie zabrana dzierżawcom i
    pójdzie na rynek. to jest dość duża dodatkowa podaż w perspektywie 3-
    4 lat. ustwa jest na etapie konsultacji społecznych, a jest
    determinacja, by ziemię rolną nabyli polacy przed rokiem 2012
  • bankziemi 17.10.08, 21:26
    Jestem zainteresowany zakupem ziemi rolnej o dużych areałach, zainteresowanym
    pomogę również transakcjach obrotu ziemią - pozdrawiam www.bankziemi.pl
  • bankziemi 17.10.08, 21:36
    Jestem zainteresowany zakupem ziemi rolnej o dużych areałach, zainteresowanym
    pomogę również w transakcjach obrotu ziemią - pozdrawiam www.bankziemi.pl
  • zlotyrozbojnik 15.10.08, 12:01
    Moi Drodzy,

    W nieruchomościach i nie tylko troszkę siedzę z uwagi na mój fach. Pamiętam jak
    w latach 1999-2002 uruchamialiśmy kilka dużych projektów nieruchomościowych z
    crossborder finansowaniem. Projekty zostały aktywowane tuż przed spowolnieniem
    ok. 2000/2001 r. Potem przez 2 lata marazm prowadzący do stopniowego zwątpienia.
    Od 2005 pieprznęło zdrowo w górę i lawinowo kokosy się zrywało. Ze wszystkich
    projektów już wyszliśmy smilesmilesmile

    To już nie długo będzie 10 lat od rozpoczęcia prac nad tymi projektami i moim
    zdaniem troszkę ludzi w nich zaangażowanych wykruszyło się, a cześć nie wyciąga
    właściwych wniosków. To oznacza, iż kryzys w nieruchomościach niejako wkracza na
    dziewiczy mentalnie teren. Poza tym Ci wszyscy "yuppies" i szarzy obywatele w
    większości nie dealowali na dużych tematach. W konsekwencji moim zdaniem
    pieprznie zdrowo na nieruchomościach również.

    Był mały casus quasi-developera co poszedł w zaparte i przez kilka lat
    utrzymywał pustostany na Żoliborzu w Warszawie. Chodzi mi firmę Elektrim Invest
    S.A. czy jakoś tak. Pobudowali na ul. Gwiaździstej pseudo-piekne apartamenty
    średnio 100m2 co na początku tej dekady było dużą powierzchnią. Przez kilka lat
    wisiały ogłoszenia w prasie z ofertą ich sprzedaży po 4000zł/m2. Nie szło.
    Wreszcie jak bańka zaczęła się nadymać to na pniu sprzedali, a ostatnio chodzą
    tam ceny po 15.000zł/m2. Tyle wzrosło przez 3-4 lata. Problem w tym, że ten
    developer to był subsidiary znanego komunodziwoląga Elektrimu, który jak plotka
    niesie jedna Pani położyła przeinwestowaniem. Moim zdaniem Elektrim subsydiował
    Elektrim Invest zapewne również dlatego, że paru ludzi z Elektrimu po prostu
    pobudowało tam sobie apartamenty dla siebie. www.elinvest.com.pl/o_firmie.htm
    Co w końcu się stało z Elektrimem wszyscy wiedzą - dusi się przez Erę i nie
    tylko (też takie niekoszerne subsydiowanie) w konwulsjach upadłości, a sępy
    wybierają z niego co łakomsze kąski. Elektrim Invest to dzisiaj 9ciu pracowników
    - skarłowaciał po wybuchu supernovej smile

    Teraz wyobraźcie sobie, że nawet najwięksi developerzy nie mają bogatego wujka
    ani niebiznesowego interesu (np. że prezes i paru jego pracowników pobudowało
    sobie w nieświadomości akcjonariuszy mieszkanka) by pływać na powierzchni.
    Zderzając to z powstrzymaniem się banków od finansowania projektów
    nieruchomościowych oraz postępującą presją inflacyjną moim zdaniem dużo z nich
    padnie. Wytrzymają Ci co mają bieżące wpływy z zatrzymanych projektów, nie są
    obciążeni dużym bankiem nieruchomości i gigantycznie zetną koszty. Czy najwięksi
    mogą paść - moim zdaniem tak i tu ryzyko z uwagi na ich inercję do
    restrukturyzacji oraz finansowanie kredytem jest największe. BY nie szukać
    daleko rzućcie okiem na to
    www.egospodarka.pl/32432,Firmy-deweloperskie-Martinsa-Fadesa-upada,1,11,1.html
  • kolo1974 15.10.08, 12:23
    zloty rozbojniku jaka walute uwazasz za dobra?jesli mozesz sie
    podzielic swoja opinia?pozdrawiam.
  • krzysztofsf 15.10.08, 13:00
    Ciekawe jak beda wygladaly licytacje mieszkan i budynkow w przypadku upadlosci developerow, oraz wyprzedaz mieszkan przejetych przez banki za niesplacone kredyty?

    Jesli zjawisko bedzie szersze, to moze znaczaco wplynac na ceny wszystkich mieszkan na rynku.

    Nabywcy wrecz zaczna sie wstrzymywac z zakupem, czekajac na takie okazje.
    --
    Dla syna za dobre swiadectwo
    Polecam Linuxeducd - uruchamiasz z plyty bez szkody dla ukochanego Windowsa
  • robisc 15.10.08, 21:00
    mysle, ze najwieksi developerzy poradza sobie; banki obecnie zchowajuja sie o
    niebo elastyczniej, niz w czasie kryzysu 2001-3; pamietam, ze stracilem wowczas
    dokladnie caly portfel kredytow na finansowanie nieruchomosci komercyjnych, bo
    nie bylo przypadku, zeby kredytobiorca nie mial problemow; strategia banku
    woczas byla tylko jedna: exit; i albo udawalo sie sprzedac takiego potencjalnego
    defaulta konkurencji, ktora miale wiekszy apetyt na ryzyko (do czasu), albo
    zarzadzanie kredytem przejmowali spece od restrukturyzacji;

    teraz sytuacja wyglada nieco lepiej- banki czesto wola godzic sie na wydluzenie
    okresu splaty kredytu, zmniejszenie obciazen poprzez ustalenie raty balonowej
    itp. niz doprowadzac do upadlosci; windykacja jest postrzegana jako
    ostatecznosc, szczegolnie kiedy ma sie duza ekspozycje kredytowa; jezeli firma
    jeszcze jako tako dziala, lepiej podtrzymac nadzieje, ze wyzdrowieje, niz ja dobic;



    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • kavoo 15.10.08, 21:20
    O to tutaj ciekawy przyklad. Umowa konczy sie 31 grudnia 2008.

    KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
    Raport bieżący nr 42 / 2008
    Data sporządzenia: 2008-10-01
    Skrócona nazwa emitenta
    MARVIPOL S.A.
    Temat
    Zmiana znaczącej umowy zawartej przez jednostki zależne od
    Emitenta.
    Podstawa prawna
    Art. 56 ust. 5 Ustawy o ofercie - aktualizacja informacji

    Treść raportu:
    Zarząd Spółki Marvipol S.A. ["Emitent"] informuje, że w dniu 01
    października 2008 r. Spółki JLR Polska Sp. z o.o., JLR Centrum Sp. z
    o.o. i JLR Gdańsk Sp. z o.o. – jednostki zależne od Emitenta, jako
    Strony Umowy otrzymały z BRE Bank S.A. Aneks nr 2 z dnia 30 września
    2008 r. do Umowy Kredytowej nr 02/391/07/Z/VU o kredyt w rachunku
    bieżącym na łączną kwotę nie przekraczającą 19.000.000,- zł,
    zawartej w dniu 04 października 2007 r. z BRE Bank S.A. z siedzibą w
    Warszawie.
    Na mocy przedmiotowego Aneksu przedłużono termin ostatecznej spłaty
    kredytu na dzień 31 grudnia 2008 r. Pozostałe warunki Umowy nie
    uległy zmianom.

    Umowa spełnia kryterium uznania jej za znaczącą umowę [w rozumieniu
    § 2 ust. 1 pkt 51 Rozporządzenia Ministra Finansów z dn. 19
    października 2005 r. w sprawie informacji bieżących i okresowych
    przekazywanych przez emitentów papierów wartościowych (Dz. U. Nr
    209, poz. 1744)] z uwagi na wartość przekraczającą 10% kapitałów
    własnych Emitenta, które wg stanu na koniec I półrocza 2008 r.
    wynoszą 80.628 tys. zł.
  • robisc 15.10.08, 21:48
    uuu...ten kredyt to perwersja: w zyciu nie dalbym overdraftu developerowi;
    ponadto tego typu zaangazowania obrotowe roluje sie zwykle na kolejny okres
    roczny, bez koniecznosci spalty; jezeli BRE przedluzyl okres kredytowania tylko
    na kwartal, tym samym dal czas kredytoborcy na znalezienie sobie innego banku;
    wyrazna strategia exit
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • westham2 15.10.08, 08:42
    interesujące ale wiem z własnej okolicy, że np. dla sąsiada przez
    płot taka działka jest po prostu bezcenna. I może zapłacić dużo za
    metr ale i tak jest taniej niż przenosić cały biznesik itp.
  • zlotyrozbojnik 15.10.08, 12:48
    O proszę, niby Polska jest oazą stabilności wg premiera a tutaj nagle zaczyna
    źródełko na oazie wysychać smilesmilesmile
    www.dziennik.pl/gospodarka/article251435/Bank_obiecal_ci_kredyt_Zapomnij_.html
    Ps. Ciekawe czy pozwolą otworzyć bank temu kto siedzi na gotówce bez zbędnych
    ceregieli wynikających obecnie z prawa bankowego ? Dadzą złamać monopol czy nie
    ? That's the question.
  • kolo1974 15.10.08, 13:30
    ponawiam moje pytanie do rozbojnika co wedlug ciebie jest dobra
    waluta?
  • tuczynski 15.10.08, 21:06
    a tam zaraz waluta, lepiej zainwestować teraz w biznes. Oto wg mnie wiodące
    branże AT, które przeżyją mega rozkwit:
    1. lichwa
    2. komis
    3. kantor wymiany
    4. odzież secondhand
    5. bar z tanim jedzeniem
    6. noclegownia
  • deluc 15.10.08, 22:17
    I wg. mnie do pewnego stopnia trafne. Teraz ludzie beda sie ograniczac tzn.
    rezygnowac z czesci wydatkow, w czesci szukajac taniej alternatywy.
    Im bardziej przyziemne (podstawowe) potrzeby bedzie zapewnial biznes tym jest
    pewniejszy-o ile nie narazony na silna konkurencje. Ale jak rynek jest dostatecznie
    duzy to kazdy sie pozywi. Cena zaczyna odgrywac najwieksza role, wyrob moze byc
    uzywany, gorszej jakosci, konsument zaakceptuje nizsza jakosc obslugi...
  • zlotyrozbojnik 15.10.08, 21:47
    kolo1974 napisał:

    > ponawiam moje pytanie do rozbojnika co wedlug ciebie jest dobra
    > waluta?

    Przycinek przyjął tu zasadę, że nie doradzamy sobie, a wymieniamy poglądy. Chcę
    się tego trzymać. Więc spróbuję odpowiedzieć tak: mówiąc ściśle to wszystko
    zależy od horyzontu inwestycji. W krótkim okresie nie stawiałbym na lokalne
    waluty. Zielone siano wydaje się dominować. Średnioterminowo można zdrowo
    przyciąć na tym co krótkoterminowo, a w dłuższym okresie popieram wizje
    przycinka. Szukajcie solidnej bazy - ona Was ochroni. Reszta w rękach Opatrzności smile
  • pepe49 15.10.08, 22:01
    W dzisiejszym Najwyższym Czasie rozważania na temat: powracamy do pułapu cen z
    2005 r. Przynajmniej w Polsce. Czytał ktoś tutaj?
  • robisc 15.10.08, 22:10
    pepe49 napisał:

    > W dzisiejszym Najwyższym Czasie rozważania na temat: powracamy do pułapu cen z
    > 2005 r. Przynajmniej w Polsce. Czytał ktoś tutaj?

    nie czytalem, ale to niemozliwe, chyba ze przy sprzedazy przez komornika na aukcji;

    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • robisc 15.10.08, 22:38
    zlotyrozbojnik napisał:

    > O proszę, niby Polska jest oazą stabilności wg premiera a tutaj nagle zaczyna
    > źródełko na oazie wysychać smilesmilesmile
    > www.dziennik.pl/gospodarka/article251435/Bank_obiecal_ci_kredyt_Zapomnij_.html

    bardzo brzydko potraktowali swoich klientow; pachnie to naprawde desperacja i
    klopotami plynnosciowymi tego banku;

    nawet jezeli opisane w Dzienniku postepowanie jest zgodne z prawem, to wysoce
    nieetyczne; tych pewnie kilukuset klientow nie wplyneloby zasadniczo na jakosc
    portfela (i tak maja bombe, bo prawie wszystko jest w CHF-ach) a smrodu sobie
    narobili duzego;

    sluchalem tlumaczen rzecznika Kaczorowskiegow PiN-ie i jestem zniesmaczony jego
    cynizmem; reputacja dla banku to niezwykle istotna sprawa; dzis kazdy
    uniwersalny bank oferuje niemal te same produkty, wiec liczy sie jakosc uslug i
    cena, albo relacja jednego do drugiego; w tym przypadku ryzyko narazenia
    reputacji jest olbrzymie;
    naprawde desperacki ruch



    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • deluc 16.10.08, 20:11
    Czesc z tych ludzi wplacila juz przedplaty przekonana, ze kredyt dostanie.
    Slyszalem w tvn24 ze takie 'promesy kredytowe' (faktycznie nie bedace promesa,
    w sensie odpowiedzialnosci banku) bylu przedstawiane klientom od miesiecy
    - na zasadzie - "prosze sobie poszukac mieszkania a wtedy udzielimy kredytu".
    I czesc ludzi wylozylo wlasne pieniadze na przedplate na mieszkanie z ta 'pewnoscia'.
    A teraz sie dowiaduja, ze kredytu nie dostana.
    Od lat lansuje teze ze Polska to kraj bandytyzmu administracyjno-instytucjonalnego,
    ze prawa obywatela sa iluzoryczne.
  • robisc 16.10.08, 20:14
    te zaliczki developerzy zwracaja, przynajmniej ci uczciwi; ludzie stracili co
    najwyzej czas i mase nerwow
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • baldazar 16.10.08, 22:06
    Śledząc dzięki waszej dociekliwości wydarzenia na świecie odnoszę
    wrażenie, że Polska jest całkiem nienajgorszym krajem ....
  • przycinek.usa 16.10.08, 22:43
    Polska jest swietna. Doskonale oprocentowanie na kontach. Trzymam tam troche
    forsy. A jak NBP uruchomi swapy, to chyba zamienie dolary na PLN, he he he he.
    Przeciez wielkie firmy w USA nie placa takich dywidend, jak mozna dostac
    procentow na koncie w Polsce! Polacy sa najwyrazniej narodem uprzywilejowanym. -)
  • robisc 16.10.08, 22:54
    mowilem Ci ze mam na lokacie wyzsze oprocentowanie niz na kredycie? po prostu
    nie oplaca mi sie teraz splacac tego kredytu smile

    ale wibor poszedl w gore wiec to przejsciowa sytuacja;

    to takze efekt kryzysu i credit crunchu; normalnie banki nie zazynalyby sie tak
    w walce o depozyty

    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • daft_punk 15.10.08, 22:50
    Developerka się przyczaiła, wstrzymują zakupy inwestycyjne (utknąłem ze specjalistycznym osprzętem ;/, peszek ), wstrzymują projekty. Za wszelką cenę próbują sprzedać mieszkania (narazie TV LCD itp. badziew i lekkie spadki ceny, kilka %- Kraków).
    Która firma może rozgląda, czy by nie złapała jakiegoś biurowca do budowy zamiast kolejnego blokowiska.
    Kto "robi" w mostach itp. liczy na autostrady i infrastrukturę. Narazie idzie to jak krew z nosa i nie chodzi o to, że brakuje sprzętu, ludzi czy nawet pieniędzy ale PROCEDURY i przygotowanie inwestycji kuleją.
    I tak na ten przykład na kawałku autostrady (hehehhehe hahahaha) A-4 Kraków- Szarów (całe 20 km) znaleziono ancient garnek, sprzęt stanął a na teren na kilkanaście dni weszła ekipa archeologów pracowicie przeciągając kopanki bo za każdy dzień byli słono wynagradzani.

    W każdym razie w zestawieniu z ograniczeniem akcji kredytowej wygląda mi to na przynajmniej lekką zwałkę w cenach mieszkań a mieszkań zacznie znowu lekko brakować dopiero za jakieś 2-3 lata. Może warto teraz lub za np. pół roku wynegocjować dobrą cenę od jakiegoś developora i kupić ich kilka?

  • robisc 16.10.08, 22:51
    daft_punk napisał:


    > W każdym razie w zestawieniu z ograniczeniem akcji kredytowej wygląda mi to na
    > przynajmniej lekką zwałkę w cenach mieszkań a mieszkań zacznie znowu lekko brak
    > ować dopiero za jakieś 2-3 lata. Może warto teraz lub za np. pół roku wynegocjo
    > wać dobrą cenę od jakiegoś developora i kupić ich kilka?

    jezeli ceny mocno spadna (jak mocno?), a masz gotowke, to czemu nie; dobra opcja
    wydaje sie kupno mieszkan budowanych po klucz - mozna je od razu wynajac; z tym,
    ze obawiam sie, ze mnostwo osob liczacych na szybki zarobek zostalo z
    niesprzedanymi, kupionymi spekulacyjnie mieszkaniami, czesto na kredyt; jezeli
    ceny spadna sprzedaz bedzie nieoplacalna i zwiekszy sie konkurencja na rynku
    najmu, co doprowadzi do spadku czynszow;

    to zreszta nie jest zls wiadomosc dla osob, ktore chcialy kupic mieszkanie na
    LTV 100% na 30 lat; bedzie z czego wybierac miszkanie pod najem


    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • salagan 16.10.08, 23:03
    technologia budownictwa tych tzw. apartamentów jest przestarzała i wadliwa
    (błędy konstrukcji, błędy materiałowe, itd) - nadmiar w tej "nowoczesnej"
    architekturze tzw. mostków termicznych, a nośniki energii drożeją (ile zdrożeją
    w ciągu 2-3 lat? po zapłaceniu miesięcznych rachunków ile zostanie na spłatę
    kredytu?). te kombinowane rudery szybko się rozsypią. zatem nie - developerom.

    --
    <salaganart>
    <pictoribus atque poetis quodlibet audendi semper fuit aequa potestas - Horatius>
  • baldazar 16.10.08, 23:15
    Nie developerom- nie warto generalizować.
    To trudny kapitałochłonny biznes. Ma sens w krajach
    niedoinwestowanych w czasach taniego pieniądza.
    Wymaga umiejętnego zarządzania ryzykiem!!!!

    Co do enrgooszczędności polecam www.passive.de. To ciekawy kocept od
    strony optymalizacji zużycia energii i kosztów realizacji.Budynek
    jest termosem. Nie trzeba ogrzewać. Sądze, że stanie się za chwilę
    standardem przynajmniej w Europie.
  • stoje_i_patrze 16.10.08, 23:25
    baldazar napisał:


    >
    > Co do enrgooszczędności polecam www.passive.de. To ciekawy kocept od

    chyba miałeś coś innego buforze podręcznym tj stronę porno i ją kleiłeśsmile
  • baldazar 16.10.08, 23:38
    www.passiv.de to strona instytutu domów passywnych dr'a Feist'a.

  • salagan 16.10.08, 23:34
    dom pasywny już jest standardem, powiedzmy, szczególnie w Hesji, okolice i sam
    Frankfurt am Main, Passiv Haus Institut jest w Darmstadt (w Polsce ma siedzibę w
    Gdańsku, bodaj: passiv.pl), tak, jak piszesz: passiv.de ; w Polsce nie ma
    wykonawcy na taki projekt (niesamowite parametry techniczne - prawie absolutna
    dokładność w wykonaniu); pod Wrocławiem (a właściwie są to już granice Miasta
    Wrocławia)od m/w 1,5 roku stoi pokazowy dom pasywny; niesamowita wprost
    energooszczędność; lecz polecałbym inną realizację tzw. dom nisko-energetyczny
    plus dom inteligentny to Polacy już potrafią wybudować, bez technicznych
    problemów i nie jest taki drogi jako inwestycja.

    --
    <salaganart>
    <pictoribus atque poetis quodlibet audendi semper fuit aequa potestas - Horatius>
  • baldazar 16.10.08, 23:47
    Kopa haus w Polsce ma certyfikat na produkcję domów pasywnych
  • salagan 17.10.08, 00:11
    tak - a nie ludzi, którzy udają developerów. pozdrawiam więc profesjonalistę i
    rzetelnego człowieka.

    --
    <salaganart>
    <pictoribus atque poetis quodlibet audendi semper fuit aequa potestas - Horatius>
  • salagan 16.10.08, 23:59
    tak passiv.de passiv.pl

    --
    <salaganart>
    <pictoribus atque poetis quodlibet audendi semper fuit aequa potestas - Horatius>
  • salagan 17.10.08, 00:01
    passiv.pl nie wchodzi, może zamknęli stronę; passiv.de wchodzi.
    --
    <salaganart>
    <pictoribus atque poetis quodlibet audendi semper fuit aequa potestas - Horatius>
  • stoje_i_patrze 21.10.08, 12:10
    Jako że temat jest mi bliski (mam zamiar kupić mieszkanie w
    przyszłości) pozwolę sobie tutaj wkleić link do wątku na forum
    Developerzy:warszawa dotyczącego nieruchomości w Rosji. Są w nim
    zawarte linki do artykułów na temat sytuacji w Rosji, co uważam ma
    wpływ na sytuację również w Polsce (na podejmowanie decyzji).
    linki:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=85709588&a=86214411

  • robisc 27.10.08, 20:38
    Wojciechowski cos czesto ostatnio wystepuje w TV i wyglada jak struty; nie dziwie mu sie; troche wspolpracuje z developerami i niezaleznie od tego w jakiej sa aktualnie sytuacji finansowej wszyscy potwierdzaja zalamanie sprzedazy; zalamnie zabojcze dla czesci developerow...i ich klientow;

    a tyle sie przez ostatnie lata mowilo, ze nalezy wprowadzic obowiazkowy escrow; po pierwsze wplaty nabywcow mieszkan bylyby bezpieczne, a po drugie wszystkie realizowane projekty musialyby miec domkniete finansowanie; teraz juz za pozno - mleko sie rozlalo; bedzie znowu placz i zgrzytanie zebami niedoszlych posiadaczy swojego M iles; przezylismy to podczas ostatniego kryzysu w latach 2001-3, tylko teraz skala problemu bedzie znacznie wieksza;


    Sprzedaż mieszkań spadła o 70 proc.
    las
    2008-10-27, ostatnia aktualizacja 2008-10-27 16:04

    Sprzedaż mieszkań w tym roku stanowi zaledwie 30 proc. ubiegłorocznej sprzedaży. Choć ceny mogą spadać, to ruch na rynku blokuje trudniejszy dostęp do kredytów - podaje "Gazeta Prawna".


    Dla wielu osób zainteresowanych kupnem mieszkania zaostrzenie polityki kredytowej przez banki to prawdziwy dramat. W najlepszym wypadku kończy się kupnem mniejszego mieszkania, ale czasem do transakcji nie dochodzi i klient traci wpłaconą zaliczkę.

    Kryzys finansowy wpływa też na sytuację tych klientów, którzy kupowali nieruchomości za gotówkę. Największy problem stanowi jednak podniesienie przez banki wkładu własnego nawet do 35 proc - informuje "GP"

    Zdaniem ekspertów w tej chwili wielkość sprzedaży na rynku to raptem 30 proc. tego, co się sprzedawało przed rokiem.

    Należy spodziewać się, że w ciągu kolejnych miesięcy uwidoczni się zacięta walka o klientów pomiędzy deweloperami a sprzedającymi na rynku wtórnym.

    Tak jak kilkanaście miesięcy temu działania banków polegające na łatwiejszym dostępnie do kredytów spowodowały hossę na rynku nieruchomości, tak teraz dokręcenie śruby spowoduje mniejszy popyt na nieruchomości.

    Źródło: "GP"
    dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,5851654,Sprzedaz_mieszkan_spadla_o_70_proc_.html
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." - I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • weev 27.10.08, 20:48
    JW ma przekichane, bo oni w ogole nie zdywersyfikowali sie chyba w
    ogole. O ile dobrze pamietam, a moge sie mylic, ani nie budowali biur,
    ani mieszkan o lepszym standardzie. Maja prawie calkowita ekspozycja
    na segment klientow "nie mam zadnych pieniedzy ale zdolnosc
    kredytowa".
  • robisc 27.10.08, 20:50
    weev napisał:

    Maja prawie calkowita ekspozycja
    > na segment klientow "nie mam zadnych pieniedzy ale zdolnosc
    > kredytowa".

    liczona wg kryteriow Dombanku i Polbanku smile
    ale pech, ze akurat tym bankom zabraklo kasy na 130% LTV

    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • baldazar 27.10.08, 21:12
    Firmy deweloperskie mają mnóstwo gruntów i .... niewiele kasy na
    przetrwanie. Santander zaczął udzielać kredytów tylko na mieszkania
    wybudowane....To może stać się standardem....... To oznacza kłopoty
    przedewszystkim dla wielkich.... Koszty ogólne i koszty finansowania
    zaczną ich dusić... Oni muszą sprzedawać.... Sam jestem ciekaw
    kiedy i jak to wybuchnie.. Należności stają się przeterminowane w
    bankach po 12 mies. Czyli ludzie dostają wyższe raty w CHF w tym
    roku. Wygląda na to, ze druga połowa 2009 to będzie nałożenie
    zobowiązań firm deweloperskich i pierwsza fala repo....
  • stoje_i_patrze 27.10.08, 21:58
    1. Z życia. Kumpel ma ratę 3000pln (po przeliczeniu z franków). OStatnio ma
    3560. Powiedział że jak dojdzie do 4000 to idzie do banku z kluczykami.

    2. Banki zaczynają wymagać wybudowanego mieszkania (przynajmniej w 80% albo
    wykończonego w 80% (nie pamiętam które) co dodatkowo rozwali teraz tych co nic
    nie sprzedali

    3. Wielu u tym zapomina ale wielu ludków co chcieli kupić swoje wymarzone M
    brało mieszkanie w trybie 10/90 czyli wplac 10 teraz a 90 po skonczeniu umowy.
    Wszystko pieknie moze dla klienta (choc straci 10%wartosci mieszkania) ale
    developerm jest w czarnej. Czemu? Bo masa ludzi nie dostanie juz kredytu!
    Zmienily sie warunki

    4. Wiele osob ktore kupowaley na 10/90 to spekulanci ktorzy kupili 5 mieszkanw
    ten sposob aby zarobic na wzrostach. nigdy nie chcieli doplacic 90% do kazdemu z
    nich bo nigdy tyle nie mieli. Ci są w mega czarnejsmile

    Generalnie ja sobie spokojnie czekam na mieszkanie w dobrej cenie(oto historia
    mojej xywy). Obstawiam koniec 2009/2010 aby kupic. Jesli jednak juz teraz pojawi
    sie perelka (w stylu dobra dzielnica i 3500-4000 za metr, 3/4 mieszkan juz
    sprzedazych + kilka innych czynnikow) to też kupię. Na szczęście mam gotówkę.
  • stoje_i_patrze 27.10.08, 22:00
    Dodam że czekam od końca 2006. Wtedy to po przeanalizowaniu sytuacji, zapoznaniu
    się z masą wpisów za granicą stwierdziłem że te ceny są chore. Wielokrotnie
    byłem wyśmiewany na forum developerzy:warszawa, gdzie tylko parę osób również
    podobnie myślało. Teraz jest zupełnie inaczej.
  • zbychowiec 27.10.08, 23:55
    Witam w klubie.
    Ja swoje poglady opieralem na analizie fundamentalnej Polski, ktora od zawsze
    byla dla mnie jedna wielka banka spekulacyjna, no moze troszke "spelniona"
    dzieki mechanizmowi refleksji Sorosa.
    Demografia, struktura zatrudnienia, dlug publiczny, rozdety socjal, no i przede
    wszystkim: psychologiczne cechy tego narodu (zeby nie zabrzmialo dwuznacznie:
    paskudne do potegi czternastej).
    Gdy mowilem znajomym, ze w polowie 2007 spodziewam sie gorki na rynku
    nieruchomosci, ludzie usmiechali sie poblazliwie (pewnie znacie ten nieznaczny
    usmieszek, kiedy ktos nie chce Wam powiedziec, ze uwaza Was za debila).
  • zbychowiec 27.10.08, 23:58
    Aha, deweloperow od roku z hakiem mam na celowniku jako "omijac szerokim lukiem"
    - rozliczaja przychod procentem ukonczenia, jak Boeing z tym malym wyjatkiem ze
    nie produkuja samolotow smile Cale party dopiero sie zaczyna.
  • robisc 28.10.08, 00:51
    dokladnie; stara sztuczka ksiegowa, ale nie wszyscy o tym wiedza
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • robisc 27.10.08, 22:20
    stoje_i_patrze napisał:


    > 3. Wielu u tym zapomina ale wielu ludków co chcieli kupić swoje wymarzone M
    > brało mieszkanie w trybie 10/90 czyli wplac 10 teraz a 90 po skonczeniu umowy.
    > Wszystko pieknie moze dla klienta (choc straci 10%wartosci mieszkania) ale
    > developerm jest w czarnej. Czemu? Bo masa ludzi nie dostanie juz kredytu!
    > Zmienily sie warunki


    na taki system sprzedazy mogly sobie pozwolic w zasadzie wylacznie developerzy z
    dopietym finasowaniem, poniewaz z gory zalozyly, ze nie beda sie finansowac
    wplatami klientow (podobny efekt jak z zamknietym escrowem); ci co najwyzej
    troche dluzej poczekaja ze sprzedaza mieszkan, a banki beda elestycznie
    podchodzic do wydluzenia terminu splaty, biorac pod uwage zmiane warunkow rynkowych;



    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lava71 27.10.08, 22:21
    Dodać można jeszcze wielu takich, którzy myśleli, że dwupokojowym mieszkaniem w
    mieście sfinansują budowę domu poza miastem. Domek zaczęli budować na kredyt, na
    ziemi za kredyt a gdy przyszło co do czego to mieszkania nie można sprzedać ...
    a na pewno nie po planowanej cenie. To dlatego zaczyna się wysyp ofert
    niedokończonych domów.
  • robisc 27.10.08, 22:29
    a propos dzialek; czesc bankow chetnie finasowala developerom zakup dzialek
    budowlanych; teraz developerzy masowo zawieszaja rozpoczynanie nowych
    inwestycji, wobec czego banki stracily zrodlo splaty kredytow; pol biedy, kiedy
    finasowaly to konserwatywnie 50/50, ale znam przypadki 90% LTV; nie zdziwe sie,
    jezeli niedlugo wystapi duza podaz dzialek

    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • zlotyrozbojnik 28.10.08, 18:12
    stoje_i_patrze napisał:

    > 1. Z życia. Kumpel ma ratę 3000pln (po przeliczeniu z franków). OStatnio ma
    > 3560. Powiedział że jak dojdzie do 4000 to idzie do banku z kluczykami.

    TWÓJ KUMPEL chyba nie bardzo wie w jakiej rzeczywistości żyje. Bank powinien z pocałowaniem ręki przyjąć kluczyki i skopać tyłek kumplowi poprzez egzekucję. Kumpel zapomniał, że w Polsce nie ma upadłości konsumenckiej, więc na miejscu banku to szybko opchnąłbym apartament tego yuppi (hehe, bank musi działać na dobro klienta bo jak będzie zwlekał to ceny spadną bardziej) a potem na spokojnie dochodziłbym z pensji kumpla pozostałej zapłaty. Jak skończyłby kumpel - bez mieszkania, które poszło znacznie niżej niż je kupił w kredycie i z komornikiem wiszącym na pensyjce i dojącym go w rytm LIBOR-u.

    >
    > Generalnie ja sobie spokojnie czekam na mieszkanie w dobrej cenie(oto historia
    > mojej xywy). Obstawiam koniec 2009/2010 aby kupic. Jesli jednak juz teraz pojaw
    > i
    > sie perelka (w stylu dobra dzielnica i 3500-4000 za metr, 3/4 mieszkan juz
    > sprzedazych + kilka innych czynnikow) to też kupię. Na szczęście mam gotówkę.

    Też się zaopatrzyłem i szybuję spokojnie niczym sęp smile))
  • robisc 30.10.08, 22:21
    sytuacja zmienia sie jak w kalejdoskopie; nalezy brac mocna poprawke na artykuly
    prasowe, ktora podaja mocno przeterminowane informacje;

    chyba odzyla w ludziach nadzieja na unikniecie kryzysu, albo tez popyt napedza
    strach przed zaostrzeniem kryteriow przyznawania kredytow hipotecznych przez
    KNF; luke po Polbanku, Dombanku i Millenium, ktore sobie przechlapaly opinie na
    rynku, wypelnily dotychczas mniej popularne banki, ktorych konsekwentna polityka
    kredytowa okazaje sie w dzisiejszych realiach atrakcyjna; CHF nadal jest w
    modzie, nawet jest pozadany przy obecnym kursie;

    developerzy odetchneli z ulga, zobaczymy na jak dlugo;
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • satorianus 01.11.08, 00:05
    Skąd masz takie informacje?
  • robisc 01.11.08, 00:21
    satorianus napisał:

    > Skąd masz takie informacje?

    z rozmow z developerami i kolegami z kredytow hipotecznych;
    zapasc byla we wrzesniu; developerzy poszli po rozum do glowy i ci madrzejsi
    zeszli natychmiast z cen; dzis mozna kupic w Warszawie mieszkanie za 5-6 tys. za
    mkw; nie do pomyslenia jeszcze pare miesiecy temu

    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • satorianus 01.11.08, 10:48
    Eeee tam. Od pośredników i doradców to ja od stycznia słyszę, że "był zastój,
    ale w ostatnim miesiącu ostatnio trochę się ruszyło". Tylko miesiące się
    zmieniają. A poza tym skoro piszesz że:

    > zapasc byla we wrzesniu;

    To przypominam, że we wrześniu rynek tanich kredytów miał się bardzo dobrze.
    Więc jeśli wtedy było źle to jak ma być dobrze teraz?
  • robisc 01.11.08, 13:08
    przeciez napisalem, "troche" i ze sytacja zmienia sie bardzo szybko; moglem sie
    pomylic w tygodniach, co nie zmienia faktu, ze nastepuje lekkie odbicie popytu w
    gore; wydaje mi sie, ze teraz ceny poleca dynamicznie w dol; wsrod developerow
    narasta strach i beda chcieli zgarnac cash jak najszybciej, ratujac plynnosc
    kosztem marzy;

    ale bankructwa tez zobaczymy; niektore byc moze bardzo spektakularne;

    pierwsza rzecza jaka powinien sprawdzic nabywaca mieszkania jest ustalenie,
    jakie sa zrodla finansowania inwestycji;

    bezpieczna inwestycja to taka, ktora w momencie startu posiada zabezpieczone
    wystarczajace zrodla jej sfinansowania bez uzwglednienia biezacej sprzedazy; to
    moze byc zagwarantowane przez srodki wlasne developera, ale najczesciej jest to
    kredyt bankowy;

    wymogiem wiekszosci bankow finansujacych inwestycje mieszkaniowe jest
    wyodrebnienie inwestycji do oddzielnej spolki (SPV); dzieki temu bank w razie
    problemow developera jest w stanie szybko przejac cala spolke, zamist
    wyodrebniac swoja czesc z masy upadlosciowej; taka spolke mozna odsprzedac potem
    innemu developerowi lub zlecic uslugowo dokonczenie inwestycji;

    inne wymogi stawiane przez banki to koniecznosc dokonywania wplat przez nabywcow
    na specjalny rachunek powierniczy (escrow); escrow moze byc otwarty - srodki z
    wplat nabywcow, po skontrolowaniu zaawansowania inwestycji przez bank, moga na
    biezaco finansowac inwestycje (wowczas czesc kredytu jest po prostu nie
    uruchamiana) , albo zamkniety - inwestycja jest finansowana kredytem, a srodki z
    rachunku sa uwalniane na splate kredytu i nadwyzka na rachunek developera po
    zakonczeniu inwestycji;

    nie bac sie wiec SPV i kredytow zaciagnietych przez developera -to raczej
    powinno o nim dobrze swiadczyc, poniewaz obecnie bardzo ciezko taki kredyt
    otrzymac; developer musi spelnic wiele warunkow banku zanim otrzyma finansowanie
    (czasami jest ich kilkadzisiat)i jest dokladanie przeswietlony przez bank;
    do najwazniejszych naleza udzial wlasny na pozomie 20-40% i przedsprzedaz na
    poziomie 20-30%; no i oczywiscie cala dokumentacja formalno-prawna inwestycji
    musi w nienagannym porzadku;

    inwestycja nastepnie jest na biezaco kontrolowana przez niezaleznego eksperta
    (project monitora), ktory sprawdza zaawansowanie prac na zlecenie banku; bez
    jego pozytywnej opinii bank nie uruchomi srodkow z kredytu;

    nabywca mieszkania kupowanego u developrea finasujacego inwetstycje z kredytu
    mieszkaniowego powinien sie upommniec o zaswiadcznie, w ktorym bank wyraza zgode
    na bezobcizeniowe wydzielenie lokalu z calej nieruchomosci obciazonej hipoteka
    na zabezpieczenie kredytu udzielonego przez bank fianansujacy; takie
    zaswiadczenie jest zreszta warunkiem otrzymania kredytu mieszkaniowego przez
    nabywce;

    na rynku jest obecnie sporo inwestycji fiansowanych kredytem bankowym, wiec jest
    w czym wybierac; natomiast otrzymanie dzis kredytu na rozpoczecie nowej
    inwestycji graniczy z cudem; moga sie co najwyzej zdarzac takie przypadki, iz
    kredyt byl przyzany kilka tygodni temu, a inwestycja z przyczyn formalnych rusza
    dopiero dzisiaj;

    byc moze na kredyty moga tez liczyc jeszcze potentaci typu GTC czy Dom Dev, ale
    glowy nie dam, bo to nie moj segment; mniejsi developerzy chyba beda musieli po
    prostu przeczekac kryzys, pod warunkiem, ze uda im sie zamknac inwestycje w toku;
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • zlotyrozbojnik 01.11.08, 20:12
    robisc napisał:

    > sytuacja zmienia sie jak w kalejdoskopie; nalezy brac mocna poprawke na artykul
    > y
    > prasowe, ktora podaja mocno przeterminowane informacje;
    >
    > chyba odzyla w ludziach nadzieja na unikniecie kryzysu, albo tez popyt napedza
    > strach przed zaostrzeniem kryteriow przyznawania kredytow hipotecznych przez
    > KNF; luke po Polbanku, Dombanku i Millenium, ktore sobie przechlapaly opinie na
    > rynku, wypelnily dotychczas mniej popularne banki, ktorych konsekwentna polityk
    > a
    > kredytowa okazaje sie w dzisiejszych realiach atrakcyjna; CHF nadal jest w
    > modzie, nawet jest pozadany przy obecnym kursie;
    >
    > developerzy odetchneli z ulga, zobaczymy na jak dlugo;


    @robisc

    Obawiam się, że Twój post niektórzy moga zrozumieć opatrznie, tzn. jako zachętę
    ruchów na rynku. Nie posądzam Cię o optymizm, ale trzeba wyraźnie powiedzieć, że
    mamy tutaj do czynienia z dwoma fundamentalnie kolidującymi ze sobą interesami -
    interesem developera i interesem potencjalnego nabywcy mieszkania. Developer nie
    ma wyjścia - musi szybko upłynnić swoje produkty. Obecnie jedynym sposobem na to
    jest kilkudziesięcioprocoentowa obniżka cen. Powtarzam - MUSI UPŁYNNIĆ ZA
    WSZELKĘ CENĘ by nie upaść i tyczy się to KAŻDEGO developera. Każdego bowiem
    każdy z nich realizaując inwestycję zachowywał się racjonalnie tzn. finansował
    ją w min. 80% kredytem. Nie było na rynku developerów finansujących całość ze
    środków własnych. A skoro mają kredyt to płynność zastanych inwestycji w toku
    jest gigantycznie zagrożona. Z kolei potencjalny nabywca jest jeszcze podjrany
    marketnigiem i sytuacją na rynku przed październikiem 2008r. - tzn. wietrzy że
    to unikalna okazja do taniego zakupu mieszkania, szczególnie jak pojawia się
    30-40% obniżka cen albo cena o 30-40% niższa od innych porównywalnych na rynku.
    Stąd cjalny nabywca potendąży za wszelką cenę do uzyskania kredytu i stąd
    niedouczeni dziennikarze z popularnych TV i gazet biją na alarm, że nawet
    przyrzeczone kredyty nie są udzielane. Problem polega na tym, że potencjalny
    nabywca nie dostrzega zagrożeń wynikających z samego faktu zaciągnięcia przez
    niego kredytu. Podstawowymi zagrożeniami są ryzyko zmiennej stopy procentowej (a
    jak w walucie obcej w której nie zarabia to ryzyko różnic kursowych), inflacji
    oraz utraty przez kredytobiorcę pracy. Stąd w mojej ocenie zaciąganie kredytu
    teraz jest bardzo niebezpieczne, zaś upływ czasu działa na korzyść dalszego
    spadku cen mieszkań. O dalszym rozwoju sytuacji nie będę pisał, bowiem jest
    jeszcze bardziej ponura.
  • robisc 01.11.08, 20:36
    zlotyrozbojnik napisał:

    Developer ni
    > e
    > ma wyjścia - musi szybko upłynnić swoje produkty. Obecnie jedynym sposobem na t
    > o
    > jest kilkudziesięcioprocoentowa obniżka cen. Powtarzam - MUSI UPŁYNNIĆ ZA
    > WSZELKĘ CENĘ by nie upaść i tyczy się to KAŻDEGO developera.

    nie przesadzaj, ze paniczna wyprzedaz dotyczy kazdego; wszystko zalezy od cash
    flow, a sam znam kilku developerow, ktorzy w poprzednich latach wygenerowali
    takie nadwyzki gotowki, ze moga spokojnie dzis patrzec na szamoczaca sie
    konkurencje; pamaetaj, ze przez ostanie 2 lata bylo eldorado i nie cale
    gigantyczne zyski developerow zostaly reinwestowane w nowe projekty; co
    madrzejsi przeczuwali pekniecie banki i zostawili sobie bufor wolnych srodkow;
    wierz mi, ze developerzy sa rownie dobrymi klientami depozytowymi jak
    kredytowymi dla banku;


    Każdego bowiem
    > każdy z nich realizaując inwestycję zachowywał się racjonalnie tzn. finansował
    > ją w min. 80% kredytem.

    ci finasujacy kredytem, to jeszcze sa w calkiem niezlej sytuacji, poniewaz maja
    domkmniete finasowanie na czas budowy i ewentualnie moga zglosic sie do banku o
    wydluzenie okresu splaty kredytu, jezeli sprzedaz bedzie wolniejsza; problemem
    sa ci developerzy, ktorzy finansowali budowy bezposrednio z wplat nabywcow; to
    sa potencjalni bankruci;

    zaciąganie kredytu
    > teraz jest bardzo niebezpieczne, zaś upływ czasu działa na korzyść dalszego
    > spadku cen mieszkań.

    ale wybor moze byc mniejszy; jezeli szukasz konkretnego miszkania czy domu, w
    ktorym zamierzasz mieszkac przez dzisiat lat, to okazuje sie, ze wybor nie jest
    wcale taki duzy;

    O dalszym rozwoju sytuacji nie będę pisał, bowiem jest
    > jeszcze bardziej ponura.

    podobno nie ma kryzysu; jezeli wszyscy uwierza, ze jest i nie beda wydawac
    pieniedzy, to z pewnoscia bedzie; osobiscie jednak akumuluje gotowke na ciezkie
    czasy, bo pracuje w zagroznej branzy smile


    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • zbychowiec 02.11.08, 21:39
    Dyskutowanie o tym czy deweloperzy maja pieniadze czy nie - moim zdaniem nie ma
    wiekszego sensu w kontekscie cen mieszkan. Liczy sie to, czy potencjalni nabywcy
    maja pieniadze - i nie, nie maja i beda miec coraz mniej. Okres pompowania tego
    smiesznego kraiku juz sie skonczyl i raczej nie wroci. Zaczal sie za to bardzo
    wyniszczajacy dla kredytobiorcow okres silnych wahan na walutach, bezrobocie
    bedzie roslo, place stana w miejscu, niz demograficzny zacznie pokazywac pazury
    w postaci coraz wiekszych potrzeb finansowania przez panstwo. Mamy pare lat
    chudych przed soba i ceny nieruchomosci beda to odzwierciedlac (podpowiem:
    2001... 2002...)
  • robisc 03.11.08, 23:12
    ciekawe smile

    Czarnecki wstrzymuje swoja flagowa inwestycje, JWC tnie prognozy- mamy wiec dwie
    trafione przez kryzys finansowy ofiary, ktore na czas nie przygotowaly sie
    dekoniunkure;

    ale sa tez pozytywne przyklady; DOM Dev. (wg oswiadczenia, ktorego nie
    weryfikowalem) duzo wczesniej ograniczyl inwestycje, a przede wszystkim zapewnil
    finansowanie kredytem, dzieki czemu moze w miare spokojnie konczyc budowy, bez
    trwogi ze biezaca sprzedaz nie idzie;

    gotowe mieszkania pojda jak swierze buleczki, szczegolnie w sytuacji, kiedy
    banki usztywniaja decyzje kredytowe dotyczace kredytow hipotecznych wlasnie w
    kierunku wysokiego zaawansowania budow, bojac sie upadlosci developerow (zreszta
    calkiem slusznie);

    13:31 03.11.2008
    Dom Development podtrzymał plan sprzedaży na 2008

    WARSZAWA, 3 listopada (Reuters) - Jeden z największych w kraju deweloperów Dom
    Development SA podtrzymał plan sprzedaży mieszkań na 2008 rok na poziomie
    1000-1300 sztuk, powiedział w poniedziałek prezes spółki Jarosław Szanajca.


    W piątek konkurent firmy, J.W. Construction Holding SA odwołał swoją prognozę
    finansową na ten rok z powodu "radykalnej" zmiany polityki kredytowej banków
    oraz spadku popytu na mieszkania.

    "Myśmy wczesną wiosną ograniczyli skalę działalności w przewidywaniu tych
    turbulencji, które teraz są na rynku. Przesunęliśmy w czasie 11 projektów. To co
    się dzieje mieści się w naszym nowym scenariuszu. Trzymamy się tego co
    powiedzieliśmy, że sprzedamy między 1000 a 1300 mieszkań w tym roku" -
    powiedział Reuterowi Szanajca.

    "Każdy reaguje na ten rynek inaczej. My jesteśmy w sytuacji zupełnie innej, bo u
    nas nigdy nie było sprzedaży mieszkań w systemie 10/90. U nas sprzedaż jest z
    finansowaniem. Nam nie grożą takie kancelacje. Jesteśmy przygotowani na to, że
    przyszły rok nie będzie lepszy niż ten" - dodał Szanajca.

    W poniedziałek po południu kurs Dom Development zyskiwał 8 procent do 16,3
    złotego, podczas gdy WIG rósł o 1 procent.

    W pierwszej połowie roku skonsolidowany zysk netto Dom Development wzrósł do 114
    milionów złotych z 92 milionów w analogicznym okresie poprzedniego roku. W całym
    2007 roku spółka wypracowała 201 milionów złotych zysku netto.

    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • robisc 03.11.08, 23:50
    kolega dobrze prawi; zwroccie uwage na wskaznik placa/m kw.; pamietam rok
    2005,kiedy mowiono po cichu, ze szykuje nam sie hossa, wskazujac wlasnie ten
    wskaznik; dzis mozna spojrzec na sprawe w druga strone

    spekulant.blox.pl/2008/10/Nieruchomosci.html

    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • baldazar 04.11.08, 07:57
    Tak, tak, zastanawiam się co jest ważniejsze wiedza czy wyobraźnia?
  • stoje_i_patrze 04.11.08, 15:39
    Stare ale dobre (video). Zastanawiałem się nad takim biznesem w PL jeszcze na
    allegro wystawisz sprzęt wink
  • lastboyscout 04.11.08, 16:36
    Cytat z blogu:


    Gość: LastBoyScout, pool-71-245-252-159.nycmny.fios.verizon.net
    2008/11/04 16:32:53

    NAPISAL PAN:
    >Teraz co do NAJMU. Pewnie widzieliscie artykuly w gazetach z
    >cyklu "ceny wynajmu wzrosna"- kolejna bzdura. Klania sie prawo
    >podazy i popytu. Obecnie mamy rekordowa ilosc mieszkan na sprzedaz,
    >a popyt na nie juz praktycznie zamarl.

    ORAZ:

    >Teraz panem bedzie wynajmujacy a nie najemca.

    Nie rozumie pan PODSTAW praw podazy i popytu.

    Wiekszosc bankrutow NIE wrzuci na rynek wynajmu swoich mieszkan na
    rynek z czterech podstawowych powodow:
    1) bankruci sami musza gdzies mieszkac
    2) zysk bankruta z wynajmu po odliczeniu kosztow eksploatacji,
    obslugi zadluzenia (rosnacego w efekcie wzrostu oprocentowania
    kredytu/slabnacej zlotowki), kosztu wynajmu lokum dla siebie bedzie
    zdecydowanie UJEMNY.
    3) bankruci wykreuja gwaltowny popyt na mniejsze mieszkania/domy
    4) bankruci przestana byc wlascicielami swoich mieszkan wiec nie
    beda mogli ich wynajmowac

    Tak wiec bedzie nadpopyt chetnych do wynajmu mniejszych mieszkan
    (dotychczasowi wynajmujacy+ bankruci) a wieksze nieruchomosci stana
    sie pustostanami (patrz obecna sytuacja w USA, Hiszpanii, WB itd.).
    Dodatkowy wzrost kosztu wynajmu wystapi w miejscach o relatywnie
    lepszym rynku pracy.
    Stanie sie wiec dokladnie odwrotnie niz to pan probuje insynuowac.
  • lastboyscout 04.11.08, 17:22
    > a ja sie zgadsdza z autorem bloga

    Mozna godzic sie lub nie zgodzic tylko z UZASADNIENIEM opinii a nie
    z sama opinia.
    (ja przytoczylem uzasadnienie swojej opinii)

    > i nie tylko ja

    Wiec wszyscy mylicie.

    Pozdrawiam.


    P.S. Ceny wynajmu spadna ale z INNEGO POWODU (spadku sily nabywczej
    wynajmujacych) i POZNIEJ (poczatkowo nastapi gwaltowny popyt i mala
    podaz).
  • aloper 04.11.08, 20:14
    Po pierwsze to spekulacyjny popyt dotyczył też mieszkań na rynku
    wtórnym, ktore kupujacy nie byly potrzebne do mieszkania, bo mieli
    swoje i kupowali je z zamiarem wynajmu, a potem zyskownej sprzedaz
    za kilka lat.
    Po drugie gro osób kupiło nowe mieszkania, ktore wykonyczlo i je
    teraz wynajmuje.
    Po trzecie gro mieszkań, ktore zostanie oddannych w najblizszych 2
    latach i juz zostalo kupione spekulacyjnie trafi na rynek najmu
    Ludziom z po pierwsze i po drugie oplaca sie wynajmowac, bo obecnie
    dochod z najmu przekracza rate kredytu i czynsz placony
    administracji, wiec najemnca splaca praktycznie mieszkanie
    wlascicielowi. Ta sytuacja ma miejsce w przypadku wszystkich
    mieszkan kupionych do polowy 2006 (przynajmniej w Warszawie).
    Jedynie ludzie z po trzecie umocza troche na wynajmnie, w
    szczegolnosci, gdy spadna czynsze, bo wrosnie podaz mieszkan i
    zmniejszy sie zdolnosc nabywcza ludzi.

    To prawda - prawo jest niekorzystne dla wlascicieli, ale najem jest
    dochodowy wiec w wiekszosci ludzie wynajmuja mieszkania, a nie
    trzymaja pustostany, bo to jest poprostu nieekonomiczne.
  • lastboyscout 04.11.08, 20:27


    >Ta sytuacja ma miejsce w przypadku wszystkich
    > mieszkan kupionych do polowy 2006 (przynajmniej w Warszawie).

    Nie mowimy tu o przeszlosci.


  • aloper 04.11.08, 20:43
    Sądze, ze w W-wie 99% rynku najmu stanowia mieszkania kupione przed
    polowa 2006, badz to na rynku wtornym, badz jako dziury w ziemi. Jak
    oddadza te kupowane II pol. 2006- II pol 2008 to udzial mieszkan na
    wynajme sprzed banki spadnie do 95%, a czesc wlascicieli nowo
    oddanych II pol 2006-2008 zamiast zamykac pozycje na stracie
    (sprzedac mieszkanie pozniej ceny zakupu) bedzie wolalo je wynajac i
    przeczekac, az kiedys w przyszlosci wrosna i splacac z czynszu
    kredyt albo jego czesc.
    Wniosek wiec jest prosty - ceny najmu musza spasc, co zacznie sie
    dziac najpozniej za pol roku. Spadnie tez tempo tworzenia nowych
    miejsc pracy w duzych miastach wiec spadnie naplyw nowych
    praconikow/mieszkancow do miast, co rowniez obnizy popyt
  • lastboyscout 04.11.08, 21:08
    >Sądze, ze w W-wie 99% rynku najmu stanowia mieszkania kupione przed
    >polowa 2006, badz to na rynku wtornym, badz jako dziury w ziemi.

    Wiec zle sadzisz.
    Aby dobrze sadzic warto spojrzec do statystyk ostatnich lat
    porownujac LAWINOWY przyrost zaciaganych kredytow hipotecznych.


    >czesc wlascicieli nowo
    > oddanych bedzie wolalo je wynajac

    To nie jest wazne co oni wola.
    Wazny jest przyrost kosztow obslugi kredytu i eksploatacji, ktoremu
    TRZEBA podolac zapewne przy rownoleglym spadku dochodu i wzroscie
    inflacji.


    > II pol 2006-2008 zamiast zamykac pozycje na stracie
    > (sprzedac mieszkanie pozniej ceny zakupu)
    >i przeczekac, az kiedys w przyszlosci wrosna

    To ceny wzrosna? Kiedy?


    >ceny najmu musza spasc, co zacznie sie
    > dziac najpozniej za pol roku.

    Kryzys kredytowo-nieruchomosciowy w Polsce nawet sie jeszcze nie
    ujawnil (przy tej okazji: pozdrowienia dla Adama Michnika)
    a wiec przy braku podazy malych mieszkan i zwielokrotnionym popycie
    NASTAPI wzrost cen wynajmu tego segmentu rynku nieruchomosci.

    Dziekuje za rozmowe.

  • coondelboory 04.11.08, 21:18
    > Wniosek wiec jest prosty - ceny najmu musza spasc, co zacznie sie
    > dziac najpozniej za pol roku. Spadnie tez tempo tworzenia nowych
    > miejsc pracy w duzych miastach wiec spadnie naplyw nowych
    > praconikow/mieszkancow do miast, co rowniez obnizy popyt

    Naprawdę liczysz na spadek migracji do wielkich miast? W kryzysie? Myślisz, że na prowincji będzie łatwiej dostać i utrzymać pracę, i zarobić na życie? Żebyś się nie zdziwił...
  • lastboyscout 04.11.08, 21:20
    > Naprawdę liczysz na spadek migracji do wielkich miast? W kryzysie?
    Myślisz, że
    > na prowincji będzie łatwiej dostać i utrzymać pracę, i zarobić na
    życie? Żebyś
    > się nie zdziwił...


    Widocznie nie ogladal "Nikodema Dyzmy" .... wink
  • aloper 04.11.08, 21:59
    Oczywiscie bezrobotni emigrancji z mniejszych miast (gdzie
    przewaznie maja gdzie mieszkac), beda migorwac do wiekszych - W-wa,
    Wroclaw, Krakow (gdzie nie maja), aby za nizsze place niz obecnie (o
    ile znajda prace) placic wyzsze czynsze za wynajem niz obecnie -
    bardzo logiczne.

    Rowniez uwazam ze gazecie nalezy pogratulowac napedzania spirali
    kupuj, kupuj mieszkanie bo bedzie zawsze roslo.

    ps. 99% mieszkac przed polowa 2006, bo te pozniej jeszcze nie sa
    poddawane.
    ps2. ludzie co kupili na gorce beda oczekiwac (a nie ja), ze ceny
    kiedys sie odbija i beda woleli wynajac niz sprzedac ze strata.
  • robisc 04.11.08, 20:37
    innymi slowy ryzyko wynajmu mieszkania jest do zaakceptowania; moi znajomi
    rowniez wynajmuja miszkania firmom, studentowm i jakos nie slyszalem, aby bardzo
    z tego powodu plakali
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • robisc 04.11.08, 18:14
    spokojnie - prawo zostanie wkrotce zmienione, o ile Kaczor znow nie zawetuje
    inicjatywy PO; wczoraj mowil o tym min. Barszcz
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • robisc 04.11.08, 18:25
    byly minister budownictwa z PiS zreszta
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • lastboyscout 04.11.08, 18:18
    To dokladnie mialem na mysli!

    Autor bloga myli/miesza mase spraw.

    W Polsce WYKREOWANO podaz relatywnie luksusowych nieruchomosci
    biorac pod uwage ILUZORYCZNE dochody nabywcow.
    Kryzys wprowadza korekte tego stanu rzeczy a wiec wywoluje popyt na
    nieruchomosci adekwatne do aktualnych zdolnosci nabywczych i
    eksploatacyjnych kupcow.
    Moze to zatrzymac sie na kazdym poziomie ale NA PEWNO wywola
    gwaltowny popyt/wzrost cen/,mniejszy spadek cen TYLKO na MNIEJSZYCH
    mieszkan, szczegolnie w wynajmie (bankruci) i gwaltownie powiekszy
    liczbe pustostanow wiekszych nieruchomosci (koszt wynajmu i
    eksploatacji) bo na to NIE BEDZIE pieniedzy.

    Ceny wzrosna rowniez (moze nawet glownie?) z powodu jaki podajesz
    czyli "ochrony" bolszewikow przez rzad (patrz obecna regulacja cen
    energii na Slowacji), ktora w momencie kryzysu wrecz sie spoteguje
    na wskutek niezadowolenia spolecznego (patrz: ksztalt proponowanego
    planu stymulacyjnego w USA i pomocy pozyczkobiorcom = welfare)

    To co piszemy to zadna nowosc, to sie wlasnie dzieje na swiecie i
    temu nie zaradzi zaden Cudny Tusk z cudna oaza stabilnosci ani nawet
    cuda Najswietszej Panienki.


    > Ja naprawde nie wiem, co staloby sie z Polska, gdyby uderzyl w was
    >prawdziwy kryzys taki jak w USA.

    A ja wiem: BUM.



    >Za Gierka byli idioci, za Walesy byli
    > idioci, za Mazowieckiego byli idioci i za Tuska sa idioci. Czy wy
    >naprawde nie widzicie, jacy idioci rzadza Polska?

    Faktycznymikretynami sa WYBORCY wyzej wymienionych idiotow ...

    Mam niestety wrazenie, ze my dzisiaj rowniez wybieramy coraz
    bardziej ... MNIEJSZE ZLO ... sad

  • deluc 04.11.08, 19:52
    > Faktycznymikretynami sa WYBORCY wyzej wymienionych idiotow ...
    Nie zgodze sie, wyborcy w Polsce maja ograniczony wybor - faktycznie wszystkie
    partie dzialaja we wlasnym interesie a na szkode wyborcow - program
    sluzy tylko do 'mydlenia' oczu, media piora im mozgi - swego czasu prym
    wsrod prasy wiodla w tym niedoscigniona GW... W partiach od lewa do prawa
    zasiadaja lajdacy - aktorzy drugiego i trzeciego planu, ktorzy 'szczytne idee'
    zamieniaja na stolki i pieniadze dla siebie i kolegow, rodziny. System jest tak
    skonstruowany ze blokuje wejscie do gry nowym graczom - a przypadek Leppera dowodzi, ze 'nowi' sa jeszcze bardziej chciwi.
  • lastboyscout 04.11.08, 20:20
    >wyborcy w Polsce maja ograniczony wybor
    >System jest tak skonstruowany

    To niech WYBORCY zmienia taki stan rzeczy.

    (osobiscie zaczalbym egzekucje od Michnika)



  • stoje_i_patrze 05.11.08, 09:46
    @Robisc,
    odpisałem Ci na tamtym forum.
  • robisc 05.11.08, 22:31
    LC Corp to jeden z wiekszych przekretow ostatnich lat; ludzie potarcili na tym
    fortuny kupujac emisje z 99% redukcja po 6,50; LC w tym czasie objal swoj pakiet
    po 1 PLN; dzis LC Corp kosztuje 90 gr;



    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • stoje_i_patrze 06.11.08, 18:18
    Jestem w klubie inwestora i dostałem taki newsletter. normalnei buhahaha

    =====
    Wyjątkowa oferta inwestycyjna

    Szanowni Państwo,

    Wszystkich zainteresowanych inwestowaniem w nieruchomości w Polsce pragniemy
    poinformować o wyjątkowej ofercie jaką opracowuje redNet Investment.

    Klub Inwestora postanowił wykorzystać obecną sytuację rynkową aby umożliwić
    naszym klientom zakup mieszkań w dogodnych lokalizacjach i niespodziewanie
    niskich cenach. Podjęliśmy rozmowy z deweloperami oraz inwestorami, którzy w
    ostatnich latach dokonywali pakietowych zakupów mieszkań w różnorodnych polskich
    projektach. Efektem rozmów było uzyskanie bazy zagranicznych klientów, którzy w
    latach 2005 i 2006 dokonywali pakietowych zakupów mieszkań w kluczowych polskich
    miastach. Obecna sytuacja rynkowa utrudnia im odsprzedaż lokali, a zaostrzona
    polityka banków uniemożliwia uzyskanie kredytu hipotecznego.

    Na rynku pojawiają się pakiety nowych mieszkań, które z powyższych względów
    oferowane są w cenach zakupu z lat 2005-2006, a więc dużo poniżej obecnej ceny
    rynkowej. Różnice mogą sięgać nawet kilku tysięcy złotych na metrze kwadratowym.

    W chwili obecnej w naszej ofercie znajdują się mieszkania zlokalizowane w
    ścisłym centrum Warszawy, których cena za metr kwadratowy zaczyna się już od 9
    000 PLN brutto.

    Mieszkania te nie są ogólnie dostępne na rynku, przez co oferowane są wyłącznie
    wybranym klientom, stanowiącym hermetyczne środowisko inwestorskie.

    Podobna sytuacja dotyczy wielu deweloperów, którzy sprowokowani sytuacją rynkową
    oferują bardzo atrakcyjne rabaty. Oszczędności sięgają rzędu kilkunastu procent.
    Jednak oficjalne publikowanie tak atrakcyjnych cen ze względów wizerunkowych nie
    jest praktykowane przez deweloperów. Dlatego najwyższe rabaty przydzielane są
    tylko nielicznym.

    Pragnąc odwdzięczyć się Państwu za wieloletnią współpracę zdecydowaliśmy się na
    udostępnienie ww. mieszkań także Klientom Klubu Inwestora. Naszym celem jest
    stworzenie określonej grupy osób, której INDYWIDUALNIE udostępniane będą
    najciekawsze propozycje zakupu mieszkań. Nie będą one publikowane w
    newsletterach Klubu i na stronie internetowej, dlatego wszystkich
    zainteresowanych bardzo prosimy o bezpośredni kontakt z biurem redNet Investment.
    =====
  • stoje_i_patrze 06.11.08, 18:24
    Odnośnie:
    Obecna sytuacja rynkowa utrudnia im odsprzedaż lokali, a zaostrzona polityka
    banków uniemożliwia uzyskanie kredytu hipotecznego.

    Na rynku pojawiają się pakiety nowych mieszkań, które z powyższych względów
    oferowane są w cenach zakupu z lat 2005-2006, a więc dużo poniżej obecnej ceny
    rynkowej. Różnice mogą sięgać nawet kilku tysięcy złotych na metrze kwadratowym.
    ==============================

    Innymi słowy chłopaki nie mają na wpłatę 90 pozostałych procent bo kupili w
    systemie 10/90
    buhahaha normalnie, inestorzy gołodupcy normalnie. Zresztą inwestor to złe
    pojęcie bo inwestor to ktoś kto inwestuje długoterminowo. Krótkoterminowo (a tak
    się dzieje) inwestuje spekulant. Tak więc spekulanci okazali się być goli
    hahahahahah
  • robisc 06.11.08, 18:41
    > Innymi słowy chłopaki nie mają na wpłatę 90 pozostałych procent bo kupili w
    > systemie 10/90

    przy okazji udupili developera; sa madrzy ludzie, ktorzy juz rok temu
    przewidzieli takie wtopy i gonili tego typu "klientow"; oni przetrwaja



    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • aloper 07.11.08, 00:41
    najpiej na tym wyszlo RedNet, bo 2 razy sprzedaje to samo
    mieszkanie.
    Slyszalem nie dawno, ze fundusze sa sklonne placic 5% prowizji, byle
    ktos im pomogl sie pozbyc przewartosciowanych mieszkan np. takiemu
    RedNet. Obawiam się jednak, ze najwiekszym problemem jest tu cena i
    lokalizacja, bo zwykle oczekiwania cenowa funduszy sa mocno
    odrealnione, a te co puszczaja przez RedNet to pewnie te, co im
    banki wiecej finansowania nie daly. Wkrotce pojawia sie kolejne
    perelki, bo jak ceny mieszkan spadna, to spadna bankom
    zabezpieczenia i beda mogly zarzadac nowych, jak fundusze nie dadza
    to banki beda mogly wypowidziec umowy i na rynek trafia trzymane
    obecnie mieszkania. To poczatek trendu smile
  • robisc 11.11.08, 14:50
    wczoraj w TVN CNBC uslyszalem, iz na dokonczenie wszystkich projektow aktualnie
    realizowanych przez tego najwiekszego polskiego dewelopera potrzeba dodatkowych
    3 mld PLN;

    sa juz wyniki za III kwartal br.; ujemny cash flow na dzialalnosci operacyjnej
    ciagle powieksza sie

    biznes.interia.pl/news/skonsolidowany-raport-kwartalny-qsr-32008-jw-construction,1207341


    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • robisc 11.11.08, 15:25
    przejrzalem raport; rzuca sie w oczy 465 mln PLN krotkich zobowiazan (w tym ca
    153 mln krotkich kredytow) vs ca 20 mln PLN cashu na rachunkach; w sytuacji malo
    plynnych zapasow pisanie, ze wskaznik plynnosci (1,86) jest OK brzmi malo
    wiarygodnie; wskaznik plynnosci szybkiej wynosi zaledwie 0,2!!! dramatycznie
    rosna zapasy (kontrakty budowlane); rosnie ujmeny cash flow na dzialalnosci
    operacyjnej (wielki warning);


    a mimo to mozna znalesc w raporcie takie kwiatki:

    Zawarcie umowy o kredyt
    W dniu 24.10.2008 r. Spółka zawarła z Bankiem PKO Bank Polski S.A. Oddział 15 w
    Warszawie umowe kredytu
    inwestycyjnego w walucie polskiej na kwote 66.803.028 zł. Kredyt ten
    przeznaczony jest na sfinansowanie
    kosztów zwiazanych z inwestycja hotelowa "Czarny Potok" zlokalizowana w Krynicy
    Zdrój przy ul. Czarny Potok
    65. Ostateczny termin spłaty kredytu wyznaczono na dzien 31.12.2017 r.

    Zawarcie aneksu do umowy o kredyt
    W dniu 14.08.2008 r. Spółka zawarła Aneks do umowy o kredyt obrotowy zawartej z
    Bankiem Millennium S.A.
    w dniu 23.05.2006 r. z przeznaczeniem na finansowanie biezcej działalnolci. Na
    mocy aneksu podwyszono
    wartosc udzielonego kredytu z kwoty 11 000 000 zł do kwoty 21 492 000 zł.

    zycze szczescia kolegom
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • jacekplacek1971 11.11.08, 15:40
    Jak masz 0,5 mln kredytu to Twój problem , 11 mln JWC w MIL to
    problem banku , pewnie "muszą" . Wiem że unikają "obrotówek" jak
    ognia , proponują faktoring lub leasing w "zastępstwie" , dlatego
    kowboj pewnie ich "zmusił".
  • robisc 11.11.08, 16:05
    jacekplacek1971 napisał:

    > Jak masz 0,5 mln kredytu to Twój problem , 11 mln JWC w MIL to
    > problem banku , pewnie "muszą" . Wiem że unikają "obrotówek" jak
    > ognia , proponują faktoring lub leasing w "zastępstwie" , dlatego
    > kowboj pewnie ich "zmusił".

    ale podwyzszenie az o tyle?; a poza tym jakas dziwna ta kwota, jakby zbili ze
    soba dwa zaangazowania, albo zamienili na kredyt ujemna pozycje na derywatach
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • jacekplacek1971 11.11.08, 16:18
    Pewnie coś zbili w jedno z JWC, swoją drogą słyszałem "plotkę", że
    mają klienta eksportera , który tak zasmakował się "zabezpieczaniu
    się " przed ryzykiem kursowym, że zaczął spekulować no i na
    ostanich "dosyć dynamicznych " ruchach EUR/PL się chłopina pomylił ,
    a dalej sam się domyślcie ..........
  • smutek20 13.11.08, 08:28
    wczoraj sie dowiedziałam, ze min mbank, mulltibank posiada czarną liste
    deweloperów, i nie udzielą klientowi kredytu, jezeli zakupi mieszkanie u
    dewelopera z magicznej listy. Małe szanse sa tez..na udzielenie kredytu , gdy
    blok jest w fazie dołu..a klient jednak chce kupic..osobiscie rozmawiałam z
    pracownica multibanku..i okresliła, ze kredyt na mieszkanie w bloku
    zaawansowanym w budowie, z bliskim terminem oddania- sa szanse na kredyt...na
    tzw dół...bardzo jej przykro ale szans nie ma żadnych!
    A wiec BRE stworzyło sobie liste zagrozonych deweloperów, inwestycji i
    postanowiło nie finansowac kredytobiorcow, którzy wybrali według banku
    mieszkanie w zagrozonej inwestycji.
    Na rynku deweloperskim dzieje sie coraz gorzej....

  • zbooycerz 13.11.08, 12:22
    niezle, a byly czasy 2003-2004, ze BRE mial liste preferowanych deweloperow do kredytowania a teraz wajcha 180stopni w druga strone

    bylo LTV 130% teraz wklad wlasny 30%

    byly marze 0.5% i prowizja 0% teraz 2-3% i prowizja 2%

    no to czekamy teraz na zachwianie zdolnosci klientow (rynek pracy plus kurs!)

    ps JWC swego czasu sam kredytowal klientow na 70% na 10lat, ciekawe gdzie sie sam refinansowal?

    --
    blog hipoteczno-spekulacyjny wink
  • stoje_i_patrze 06.12.08, 10:18

    dla kredytów walutowych. Do tego należy dodać że banki nie mające dojścia
    bezpośredniego do walut mają się z nich wycofać, prawdopodobnie najgorszą
    recesję w niemczech od 1949 roku i mamy przepis na mega spadki w Warszawie

    W sprawie wkładu:
    www.rp.pl/artykul/5,229821_Musi_byc_wklad_wlasny__w_kredytach_hipotecznych.html
    W sprawie Niemiec:
    www.rp.pl/artykul/5,229804_Fatalne_prognozy_dla_Niemiec.html


    Komisja Nadzoru Finansowego chce, żeby dla kredytów walutowych na zakup
    mieszkania udzielanych na okres do pięciu lat wkład własny wynosił 10 proc.
    wartości nieruchomości, a dla tych powyżej pięciu lat – 20 proc.
  • robisc 06.12.08, 10:27
    banki same w zasadzie wycofaly sie z kredytow denominowanych w walutach obcych;
    zbyt duze ryzko kursowe dla kredytobiorcow i zbyt duze obciazenie dla bilansow;
    banki, takie Millenium majace wysoka pozycje bilansowa w aktywach wyrazona w
    walucie, w sytuacji szybkiej deprecjaji PLN, musi na gwalt szukac plynnych
    pasywow, stad m.in. wojna na depozyty;
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • stoje_i_patrze 09.12.08, 13:06
    Wreszcie ktoś zainicjował takie analizy:
    stooq.pl/n/?f=211540
    Warto jednak pamiętać że nie podali źródła - skąd mają te dane? AMRON???
  • stoje_i_patrze 17.02.09, 21:31


    www.wprost.pl/ar/149860/O-ile-spadna-ceny-mieszkan/?O=149860&pg=0
    Ceny mieszkań się ustabilizowały, a niedługo znów będą rosnąć – przekonują
    deweloperzy. Pracownicy biur nieruchomości namawiają, by kupować i nie łudzić
    się obniżkami cen w przyszłości. Doradcy finansowi, zainteresowani sprzedaniem
    kredytów hipotecznych, zapewniają, że większych niż kilkuprocentowe obniżek cen
    mieszkań nie będzie.
    Ci, którzy sprzedają mieszkania na rynku wtórnym, uparcie utrzymują wyśrubowane
    ceny, wierząc, że ktoś w końcu te nieruchomości od nich kupi. Zamierzający kupić
    mieszkanie odkładają decyzję, licząc, że niedługo zapłacą o kilkadziesiąt
    procent mniej niż obecnie. Kto ma rację? W Polsce jest ogromy popyt na
    mieszkania, więc ceny będą rosły rok do roku przynajmniej o 10-15 proc. Kupuj
    dziś, bo jutro będzie drożej – takimi hasłami byliśmy do niedawna karmieni. Czy
    rzeczywiście nasz rynek jest tak specyficzny, że musimy płacić za mieszkania
    tyle, ile mieszkańcy Europy Zachodniej czy USA, choć zarabiamy kilkakrotnie
    mniej niż oni?
    Jak wskazują analizy Komisji Nadzoru Finansowego, wzrost cen mieszkań w
    największych polskich miastach sięgający 200-300 proc. w ostatnich pięciu latach
    nie miał uzasadnienia ani we wzroście polskiej gospodarki, ani w zwiększeniu
    zamożności Polaków, ani we wzroście kosztów budowy (materiałów, robocizny, ziemi
    itp.) – te wskaźniki rosły dużo wolniej.
    Wszyscy przywoływali przykład Hiszpanii, do niedawna największego placu budowy w
    Europie, gdzie rynek nieruchomości rósł w szalonym tempie. Nikt nie pamiętał o
    Japonii, w której po pęknięciu bańki giełdowej i mieszkaniowej ceny
    nieruchomości w sześciu największych metropoliach spadły w latach 90. o 84 proc.
    Ziemia w Kraju Kwitnącej Wiśni taniała 12 lat z rzędu i pewnie minie jeszcze
    dużo czasu, zanim wróci do rekordowych cen (jeśli to w ogóle nastąpi). O ile
    aktorzy naszego rynku nieruchomości chętnie porównywali Polskę do Hiszpanii w
    czasie tamtejszego boomu mieszkaniowego, o tyle dziś, gdy iberyjski rynek
    przeżywa zawał, przekonują, że te rynki za bardzo się różnią, by wyciągać z ich
    porównania jakieś wnioski.
    Bessie na rynku nieruchomości w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych,
    Hiszpanii czy Irlandii daleko jeszcze do potężnej przeceny z przełomu lat 80. i
    90. XX wieku. Według różnych źródeł, ceny domów i mieszkań w tych krajach
    spadają (licząc rok do roku) o 15-20 proc. Tyle że są to średnie wskaźniki dla
    całych krajów. Tymczasem w niektórych regionach USA spadki sięgają 40 proc. Tak
    jest w Sacramento czy San Diego. W Wielkiej Brytanii, która była stawiana za
    wzór dla naszego rynku nieruchomości, największe spadki notuje się w Londynie –
    w 2009 r. ceny nieruchomości mogą tam spaść nawet o 20 proc.
    Wiele wskazuje na to, że Polska jest następna w kolejce. Już teraz rabaty (czy
    to w formie obniżki cen, czy dodawania gratis garaży, tarasów, wykończenia
    wnętrz itp.), oferowane przez niektórych deweloperów wynoszą 10-15 proc. – mniej
    więcej tyle, ile spadki cen w krajach dotkniętych bessą na rynku nieruchomości.
    Potwierdzają to dane RedNet Consulting wskazujące, że w aglomeracjach
    warszawskiej czy śląskiej różnice między ofertowymi a faktycznymi cenami
    sprzedaży nowych mieszkań w listopadzie 2008 r. sięgały 10 procent. Czy ceny
    spadną jeszcze bardziej?
    Argumentem przemawiającym za tym, że nieruchomości nie stanieją, na który
    najchętniej powołują się deweloperzy, mają być potrzeby mieszkaniowe Polaków.
    Czyli popyt, który będzie windował ceny. Z różnych analiz wynika, że brakuje nam
    1,5-2 mln mieszkań. Po raz pierwszy te dane pojawiły się w mediach kilka lat
    temu i dziś nikt już nie wie, z jakiego źródła pochodzą. Według narodowego spisu
    powszechnego GUS z 2002 r., deficyt mieszkań wynosił 1,7 mln lokali. Z tego 615
    tys. mieszkań brakowało na wsi, a 1,089 mln w miastach, które faktycznie tworzą
    niemal cały rynek nieruchomości. Od końca 2002 r. do końca października 2008 r.
    do użytku oddano w sumie ponad 850 tys. mieszkań. W marcu 2008 r. w budowie było
    kolejnych 681,1 tys. mieszkań i domów. Nawet jeśli duża część z nich to domy
    jednorodzinne, budowane często 5-6 lat, to popyt na mieszkanie rodziny właśnie
    się budującej raczej nie ujawni się na rynku.
    Gdy to policzymy, okaże się, że deficyt mieszkań w Polsce nie jest wcale taki
    duży. Prognozowany szczyt liczby gospodarstw domowych w miastach osiągniemy
    około 2014 r. Potem nastąpi spadek, bo ludność Polski będzie się zmniejszała.
    Warto pamiętać, że lepszy albo gorszy, ale zdecydowana większość Polaków ma dach
    nad głową i nie koczuje pod mostem.
    Mit o wielkim popycie na mieszkania nie uwzględnia realiów finansowych. Popyt
    powinien być liczony zdolnością klientów do zaciągnięcia długoterminowego
    zobowiązania, czyli kredytu mieszkaniowego. W statystykach dość dobrze wygląda
    zdolność kredytowa Polaków, liczona na przykład według średniej płacy.
    Faktycznie zarobki ponad 65 proc. pracujących nie przekraczają średniej
    krajowej. Te osoby zapewne mają potrzeby mieszkaniowe, ale zazwyczaj nie mają
    siły nabywczej, aby je zaspokoić. Przynajmniej przy obecnych cenach. W tej
    sytuacji utożsamianie popytu z liczbą brakujących lokali nie ma sensu. Można,
    jak w USA, sztucznie podkręcić popyt, rozdając kredyty komu popadnie, ale już
    wiemy, do czego to prowadzi.
    Nie broni się też argument deweloperów, że mieszkań w Polsce nie da się budować
    taniej. 30-40 proc. zysku netto deweloperów było do niedawna standardem w tej
    branży. To wszystko z ryzykiem finansowym przerzuconym w większości na klienta i
    sprzedawaniem istniejących tylko w planach mieszkań w „standardzie
    deweloperskim". Jak wynika z raportu KNF, gdyby deweloperzy obniżyli swoje marże
    do poziomu z lat 2003-2004, ceny nowych mieszkań spadłyby o co najmniej 15-20 proc.
    Kolejnym przekłamaniem, które zawyża oczekiwania cenowe sprzedających
    mieszkania, są zestawienia średnich cen mieszkań. Powstają one na podstawie tzw.
    ceny marzeń sprzedających, więc nie odzwierciedlają rzeczywistości. Tym bardziej
    że są to ceny podawane jako średnia arytmetyczna, a nie – jak na świecie –
    mediana cen transakcyjnych. Po pierwsze, oznacza to, że wprowadzenie do
    sprzedaży niewielkiej liczby bardzo drogich apartamentów może znacznie
    podwyższyć średnią cenę. Po drugie, czym innym są ceny ofertowe, a czym innym te
    faktycznie płacone przez kupujących.
    Za znaczącym spadkiem cen mieszkań przemawia przede wszystkim kryzys finansowy,
    skutkujący zakręceniem przez banki kurka z tanimi kredytami hipotecznymi. 85-90
    proc. transakcji na rynku nieruchomości w Polsce było wspomaganych pożyczkami i
    to one nakręcały spiralę wzrostu cen. Tak samo było w innych krajach, gdzie boom
    nastąpił na początku tego stulecia. Od końca XIX wieku mniej więcej do początku
    lat 90. XX wieku realna wartość nieruchomości w USA rosła stabilnie o 2-3 proc.
    ponad inflację. Dopiero ostatnie lata przyniosły gwałtowne wzrosty, wywołane
    przez możliwość zaciągnięcia tanich kredytów udzielanych na ponad 100 proc.
    wartości nieruchomości.
  • stoje_i_patrze 17.02.09, 21:32
    Dziś brak możliwości finansowania zakupu mieszkań lub domów kredytami powoduje,
    że rynek zaczyna się kurczyć. Banki, które chcą nadal udzielać kredytów, muszą
    drogo pożyczać na nie pieniądze. Zagraniczne banki-matki nie chcą już finansować
    banków-córek w Polsce, a międzybankowy rynek długoterminowych pożyczek
    praktycznie przestał istnieć. Aby zdobyć pieniądze, banki rozpoczęły więc wojnę
    o depozyty, oferując coraz wyższe oprocentowanie. Ale na dłuższą metę żaden bank
    nie będzie przyjmował pieniędzy w depozyt na 8-10 proc., żeby potem pożyczyć je
    na mieszkanie na 30 lat po, dajmy na to, 7,85 proc. Jeśli na dodatek polska
    gospodarka zwolni, wzrośnie bezrobocie i pojawi się groźba kłopotów z
    odzyskaniem części pożyczek, rynek kredytów mieszkaniowych zostanie zamrożony.
    Bank będzie wolał udzielić kredytu gotówkowego lub wydać kartę kredytową, bo te
    produkty oznaczają znacznie wyższą marżę (ich rzeczywiste oprocentowanie
    przewyższa często 30 proc.). Najbliższe miesiące, jeśli nie lata, banki spędzą
    na odbudowywaniu fundamentów finansowych, co ograniczy ich chęć do
    długoterminowego kredytowania nieruchomości.
    Ostrożne szacunki wskazują, że w 2009 r. wartość kredytów hipotecznych
    udzielonych przez banki może być nawet o połowę mniejsza niż w 2008 r. Ryzyko
    spadku cen nieruchomości powoduje, że banki wycofują się z oferowania kredytów
    na 100 proc. wartości mieszkania. A jeszcze niedawno kredyt na 110-120 proc. był
    przecież normą. Bank nie będzie ryzykował, że jego pieniądze będą zabezpieczone
    nieruchomością, która szybko traci na wartości. Trudno będzie też znaleźć wiele
    osób dysponujących wystarczająco dużym wkładem własnym. Nawet właściciele
    mieszkań, którzy będą chcieli je zamienić na większe, najpierw muszą znaleźć
    kupca na to dotychczasowe. Jeśli ten nie będzie miał wkładu własnego, nie uzyska
    kredytu i nie kupi od nich mieszkania. Rozpocznie się efekt domina.
    Ceny nieruchomości nie są wliczane bezpośrednio do oficjalnej inflacji. Dzięki
    temu mogły rosnąć o kilkadziesiąt procent rocznie bez wywoływania reakcji rządu.
    Teraz pojawi się groźba długoterminowej deflacji. Duża część osób będzie się
    wstrzymywać z zakupem mieszkań, bo widząc, co się dzieje na rynku, będzie
    liczyć, że każdy miesiąc to szansa na jeszcze niższą cenę. Im dłużej będzie
    trwać taka sytuacja, tym bardziej spadną ceny mieszkań.
    Kolejnym czynnikiem, który ograniczy dostęp do kredytów hipotecznych i popyt na
    mieszkania, będzie tzw. rekomendacja „T" opracowana przez KNF. Jej projekt
    zakłada, że klient zaciągający kredyt w obcej walucie na dłużej niż pięć lat
    musi mieć wkład własny w wysokości 20 proc. wartości nieruchomości. Maksymalna
    wartość wydatków rodziny związanych ze zobowiązaniem kredytowym i finansowym nie
    powinna przekraczać 50 proc. dochodów. Rygorystyczne ma być podejście do limitów
    na kartach kredytowych czy kredytów w rachunku. W połączeniu z wcześniejszą
    rekomendacją „S" (dla klienta biorącego kredyt w walucie bank przyjmuje kwotę
    wnioskowanego kredytu podwyższoną o 20 proc. i oprocentowanie jak dla kredytu
    złotowego, i na tej podstawie ocenia zdolność kredytową) oznacza to właściwie
    koniec walutowych pożyczek mieszkaniowych. Tym bardziej że najpopularniejsze
    kredyty we frankach szwajcarskich dobija nagłe osłabienie się złotego, co
    zwiększa raty kredytów we frankach o kilkaset i więcej złotych miesięcznie.
    Nie należy się spodziewać, że podaż kredytów złotowych zrekompensuje utratę
    kredytów walutowych, które stanowiły ponad 70 proc. wszystkich. Tylko od
    stycznia do końca października 2008 r. zadłużenie Polaków z tytułu kredytów
    hipotecznych w złotych zwiększyło się o 4,9 mld zł, a zadłużenie w walutach – aż
    o 49,9 mld zł.
    To wszystko oznacza spadek zdolności kredytowej Polaków, a co za tym idzie –
    możliwości kupna mieszkań po ich obecnych cenach. Tych cen nie podbiją już
    rodzimi czy zagraniczni inwestorzy, którzy wchodzili na rynek nieruchomości
    tylko na kilka miesięcy. Nie pomogą też groźby deweloperów, że przestaną
    budować, przez co podaż mieszkań spadnie i ceny pójdą w górę.
    Raport NBP i RPP o inflacji w październiku 2008 r. wskazuje, że liczba mieszkań
    w sprzedaży w sześciu największych polskich miastach w pierwszej połowie 2008 r.
    wzrosła aż o 56 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2007 r. Wobec dużego
    spadku liczby chętnych do ich zakupu musi to prowadzić do przeceny. Jak dużej?
    Zwykle mówi się o spadkach rzędu 10-15 proc. Nikt nie wspomina o inflacji, która
    przy takich szacunkach istotnie wpływa na realną wartość nieruchomości (od
    połowy 2007 r. odpowiada ona za blisko 6-procentowy spadek tej wartości).
    Wszyscy aktorzy tej rynkowej gry starają się mówić albo o wzrostach cen mieszkań
    (w dalszej przyszłości), albo o jedynie czasowym spadku. Na zarzut, że
    dotychczasowe prognozy się nie sprawdzają, odpowiadają, że nikt nie mógł
    przewidzieć kryzysu finansowego. Skoro jednak ów kryzys dotknął rynek kredytów,
    to czy prognozy tak małej i krótkoterminowej korekty cen są wiarygodne?
    Z pomocą w prognozowaniu przychodzą irlandzcy naukowcy, którzy w 2007 r. trafnie
    przewidzieli obecne spadki cen w tym kraju. Na podstawie analizy rynków
    nieruchomości w 18 krajach OECD od 1970 r. Irlandczycy orzekli, że spadki cen
    nieruchomości trwają średnio 5-6 lat i zabierają nawet około połowy poprzednich
    wzrostów, licząc od roku szczytowego. Przy okazji stwierdzili, że część realnych
    spadków cen mieszkań i domów to efekt inflacji. Jakie jest prawdopodobieństwo,
    że taki scenariusz powtórzy się w Polsce?
    Spadek cen nieruchomości nawet o 30-50 proc. – w zależności od ich stanu
    technicznego i lokalizacji – w ciągu najbliższych kilku lat jest realny. Obecne
    ceny mieszkań są dla większości Polaków abstrakcją. W obliczu kryzysu na rynkach
    finansowych argumenty prowzrostowe straciły znaczenie. Zwłaszcza że polska
    gospodarka zaczyna hamować. Wobec rosnącego znów bezrobocia dotychczas udzielone
    kredyty mieszkaniowe zaczną bankom ciążyć. Duża ich część była udzielana z
    bardzo niskimi marżami, a nieruchomości, które są ich zabezpieczeniem, coraz
    częściej są warte mniej niż zobowiązania, którymi są obciążone. To utrudni
    pozbycie się takiego kredytu z bilansu. Już teraz niektóre banki, do tej pory
    zachowujące się bardzo agresywnie, praktycznie wycofały się z finansowania
    nieruchomości. Nowy rynek będzie wyglądał zupełnie inaczej. Kredyty będą
    udzielane w niższych kwotach, z wyższymi marżami i na nowych zasadach.
    W dalekiej perspektywie ceny nieruchomości w Polsce będą rosły, ale już o kilka
    procent ponad inflację, a nie kilkanaście czy kilkadziesiąt. Trudno przewidzieć,
    kiedy rynek wróci do równowagi i spadki się skończą. Analitycy stawiają na rok
    2010. Skoro jednak wszyscy mają problemy z odpowiedzią, jakie będą w Polsce
    wzrost gospodarczy czy dostępność do finansowania na rynkach międzynarodowych,
    to zgadywanki są skazane na porażkę. Po wycofaniu z rynku tanich kredytów
    walutowych trudno będzie podtrzymać wzrost rynku nieruchomości. Będzie się
    osuwał aż do pojawienia się nowego impulsu.
    Nieruchomości są dziś przewartościowane, a spłacający kredyty klienci mają
    ograniczony rozporządzalny dochód – dużą jego część oddają bankom. Jeśli
    nieruchomości znacznie stanieją, nabywcy będą zaciągać mniejsze kredyty i
    spłacać niższe raty, więc będą mogli przeznaczyć więcej pieniędzy na konsumpcję,
    podtrzymując koniunkturę gospodarczą. Kiedy wzrosty cen wrócą, nie będą już
    irracjonalne, lecz powiązane ze wzrostem zarobków i inflacją.
    Drugie dziesięciolecie bez wzrostu gospodarczego w Japonii to właśnie efekt
    nadmuchanego bąbla na rynku nieruchomości. Brak możliwości ogłoszenia upadłości
    konsumenckiej wymusza na Japończykach spłatę ogromnych kredytów zaciągniętych
    często na kilkadziesiąt lat. Skoro kredyt idzie za kredytobiorcą, a nie za
    nieruchomością, to ani obniżenie podatków, ani podwyższenie pensji nie zmienia
    sytuacji. Pęknięcie bańki na polskim rynku nieruchomości
  • stoje_i_patrze 17.02.09, 21:33
    Ze społecznego punktu widzenia mieszkanie nie jest i nie powinno być traktowane
    jako wysokodochodowa inwestycja. Ma służyć przede wszystkim do mieszkania, a nie
    zarabiania jak na akcjach. Szykująca się przecena na rynku nieruchomości
    doprowadzi do większego zróżnicowania cen. Osoby o mniejszych zarobkach będą
    mogły sobie pozwolić na własny kąt. Znacznie taniej, chociaż nie oznacza to, że
    szybciej. Mieszkanie będzie jednak w zasięgu ręki, a nie w sferze marzeń, jak
    obecnie.

    Czy mieszkania stanieją
    NIE
    Józef Wojciechowski
    Szef rady nadzorczej JW Construction Holding

    Sądzę, że w 2009 r. czeka nas stabilizacja na rynku nieruchomości. Obecne ceny
    mieszkań i domów są stosunkowo niskie i nie ma mowy o dalszych spadkach. Część
    mniejszych deweloperówbędzie miała kłopoty finansowe i obniży marże, ale nie
    będzie to masowe. Jeśli deweloperzy wstrzymają rozpoczęcie nowych inwestycji,
    pod koniec 2009 r. możemy się nawet liczyć ze wzrostem cen. Porównywanie naszego
    rynku na przykład z Hiszpanią nie ma sensu. Tam wiele lat budowano ponad 700
    tys. mieszkań rocznie. Gros zakupów stanowiły transakcje spekulacyjne. U nas
    buduje się rocznie około 150 tys. mieszkań, a ta liczba nie zaspokaja nawet
    własnych potrzeb mieszkaniowych Polaków.

    Adam Polanowski
    Prezes Polanowscy Nieruchomości

    Spadną ceny mieszkań, ale tylko niektórych na rynku wtórnym. Wielu właścicieli
    czeka na lepsze czasy i klientów, którzy zapłacą cenę bardziej zbliżoną do ich
    oczekiwań. Mówi się, że mieszkania tanieją, ale liczba zawieranych transakcji
    spadła i choć te finalizowane opiewają na niższe kwoty, to trudno na ich
    podstawie mówić o całym rynku. W wypadku rynku pierwotnego jest podobnie. Żaden
    z dużych deweloperów nie zbankrutował. W 2008 r. bali się oni znacząco obniżać
    ceny, a skoro utrzymywali je do tej pory, to w 2009 r. również nie zanosi się na
    znaczącą zmianę tego trendu.

    Jarosław Szanajca
    Prezes Dom Development

    Ceny mieszkań i domów bardzo mocno spadły pod koniec 2008 r., dlatego też nie ma
    już miejsca na dalszeobniżki. W tym roku możemy się spodziewać raczej
    stabilizacji cen nowych mieszkań. Tym bardziej że wizja masowych bankructw
    deweloperów to gruba przesada. Ciągle jesteśmy krajem, w którym mieszkań
    brakuje, więc nasz rynek powinien się odrodzić. Wiele zależy jednak od rynku
    kredytów mieszkaniowych, bo większość nabywców finansuje zakup nieruchomości
    właśnie za ich pomocą. Dlatego bardzo krytycznie oceniam projekt rekomendacji
    „T", ograniczającej dostęp do kredytów hipotecznych w czasie, gdy rynek
    mieszkaniowy jest w trudnej sytuacji.

    TAK
    Marcin Gołębiowski
    Prezes RedNet Consulting i główny analityk RedNet Property Group

    W pierwszych miesiącach tego roku ceny mogą spaść, ale raczej o kilka niż
    kilkanaście procent. Podobnie jest na rynku domów. Wiąże się to ze strukturą
    rynku. Deweloperzy zauważyli bowiem, że muszą zaoferować mieszkania z segmentu
    popularnego, zachęcającego ceną, na które wciąż jest wielu klientów, albo
    zaoferować mieszkania w dobrym standardzie i lokalizacji, ale rozsądnie
    wycenione. Obecnie mamy nadprodukcję mieszkań z segmentu średniego i
    podwyższonego (tzw. pseudoapartamentów). I w tych segmentach spadki cen będą
    największe. Na rynku wtórnym natomiast nadal wiele zależy od jakości mieszkań
    oraz od lokalizacji. Dalej będzie postępować proces spadku cen mieszkań z
    wielkiej płyty w blokowiskach.

    Emil Szweda
    Analityk Open Finance

    Mieszkania stanieją, ale trudno zgadnąć, o ile. Myślę, że w granicach 10-15
    proc. Stanie się tak przede wszystkim z powodu trudności z uzyskaniem kredytów
    mieszkaniowych. Znaczenie potrzeb mieszkaniowych Polaków, o których mówią
    deweloperzy, uzasadniając tezę o dalszym wzroście cen, jest przeceniane. Moim
    zdaniem, w Polsce nie brakuje ani jednego mieszkania. To nie jest tak, że każdy
    ma obowiązek mieć własne mieszkanie i żyć w komfortowych warunkach. Część z nas
    nie będzie w stanie zgromadzić kwoty wystarczającej na zakup mieszkania.

    Wojciech Ciurzyński
    Prezes Polnordu

    Przewiduję, że mieszkania stanieją nawet o 20 proc. Ich ceny są ściśle związane
    z cenami materiałów budowlanych i kosztami wykonania. Jeśli te będą malały, to
    ceny mieszkań również. Bardzo ważne będzie także, w jakiej skali banki będą
    udzielać kredytów hipotecznych. Jeśli będzie to znikoma liczba, będzie miało to
    znaczący wpływ na ceny mieszkań.

    Polecane strony internetowe

    Strona zawierająca ceny transakcyjne mieszkań na rynku wtórnym w największych
    miastach
    | www.oferty.net/statystyki/122008_cenytransakcyjne.php

    Fora, na których można przeczytać opinie internautów o deweloperze albo o niego
    zapytać
    | forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=106 | forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=778

    Strona zawierająca informacje o zmianach liczby mieszkań wystawionych na
    sprzedaż | licznikmieszkan.atspace.com/

    Pęknięcie światowej bańki

    Hiszpania
    1,5 mln nowych mieszkań i domów czeka na nabywców w Hiszpanii. Hiszpańscy
    deweloperzy mają 470 mld euro długów. W 2008 r. tysiąc hiszpańskich firm
    budowlanych złożyło wnioski o ogłoszenie bankructwa (m.in. Martinsa-Fadesa,
    która buduje w warszawskim Wilanowie). Sytuacja nie zmieni się, dopóki ceny
    nieruchomości nie przestaną spadać. Standard & Poor’s szacuje, że nastąpi to w
    2010 r., kiedy ceny będą o 30 proc. niższe niż w 2007 r.

    Stany Zjednoczone
    Ceny domów w Las Vegas są o 32 proc. niższe niż przed rokiem. W Phoenix (stolicy
    stanu Arizona) spadki sięgnęły 33 proc. Jak wynika z notowań wskaźnika rynku
    nieruchomości S&P/Case-Shiller, w 20 najważniejszych amerykańskich miastach ceny
    domów spadły
    w ostatnim roku o 18 proc. To już 22. z rzędu miesiąc spadków. Spadki cen
    zanotowano nawet w Atlancie, Seattle i Portland, miastach, które do tej pory
    opierały się kryzysowi.

    Irlandia
    46 tys. euro (188 tys. zł) stracił średnio każdy właściciel domu w Irlandii.
    Ceny nieruchomości są tam o 15 proc. niższe niż w styczniu 2007 r. (średnia cena
    domu to 265 tys. euro, czyli 1,08 mln zł). Irlandzkie banki udzielają najmniej
    kredytów hipotecznych od 22 lat. „Iris Independent" podał, że około 100 tys.
    domów stoi pustych (z tego 50 tys. to nowe budynki). Pojawiają się „dzielnice
    widma", czyli takie, w których prawie nikt nie mieszka. Rząd uruchomił pożyczki
    na zakup nieruchomości dla osób, które zarabiają nie więcej niż 40 tys. euro
    rocznie.

    Wielka Brytania
    O 16,2 proc. spadły ceny nieruchomości w Wielkiej Brytanii w 2008 r. – podał
    bank Halifax. To największa roczna zniżka od 1983 r. Ceny nominalne są już w tym
    kraju takie, jakie były w 2004 r. W stosunku do dochodów Brytyjczyków
    nieruchomości są tak tanie, jak w kwietniu 2003 r. To jednak nie koniec spadków.
    Howard Archer z firmy konsultingowej IHS Global Insight szacuje, że na koniec
    2009 r. ceny będą niższe o 15 proc. od obecnych. Wskazuje na to fakt, że w
    listopadzie 2008 r. – jak podał Bank Anglii – udzielono tylko 27 tys. kredytów
    hipotecznych – najmniej od 1999 r
  • stoje_i_patrze 17.02.09, 21:35
    Diagnoza w pigułce

    W 2009 r. banki udzielą nawet o połowę mniej kredytów hipotecznych niż w 2008
    r., bo 85-90 proc. mieszkań w Polsce jest kupowanych na kredyt. Deweloperzy i
    inni sprzedający będą musieli obniżyć ceny, aby znaleźć kupców.

    Już w końcu 2008 r. liczba mieszkań na sprzedaż wzrosła o 60 proc. Brakuje na
    nie chętnych, ponieważ nabywcy nie są w stanie otrzymać kredytu albo wstrzymują
    się z zakupem do czasu znacznego obniżenia cen.

    W najbliższych latach ceny mieszkań w Polsce mogą spaść o 30-50 proc. Analizy
    wskazują, że trend spadkowy trwa 5-6 lat i obniża ceny o połowę poprzednich
    wzrostów, licząc od roku cenowego szczytu.

    Rzekomy niedostatek mieszkań ma uzasadniać tezę o nieuchronnym wzroście ich cen.
    Według GUS, w 2002 r. brakowało 1,7 mln mieszkań.Od końca 2002 r. do jesieni
    2008 r. do użytku oddano jednak ponad 850 tys. mieszkań oraz domów i rozpoczęto
    budowę kolejnych 681,1 tys.

    WYBRANA IKONOGRAFIA:
    www.wprost.pl/G/wprost_gfx1/1358/s50_d_zoom.jpg
    www.wprost.pl/G/wprost_gfx1/1358/s50_c.jpg
  • atomik2 23.03.09, 01:29
    "Nikt nie pamiętał o Japonii, w której po pęknięciu bańki giełdowej i
    mieszkaniowej ceny nieruchomości w sześciu największych metropoliach spadły w
    latach 90. o 84 proc." - byli tacy, co pamietali i nawet pisali:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25&w=34885941&a=35360426
    (oj nieladnie cytowac samego siebie, nieladnie !!! - ale czasami trzeba)

  • stoje_i_patrze 19.02.09, 13:40
    banki.onet.pl/1919739,wiadomosci.html
    czyli dzieje sie to samo co w usa - tym ktorzy wzieli kredyty ponad wysilek i
    oszukali w danych dotyczących wlasnych zarobkow dostana pieniadza z podatkow
    ktore placa m.in. Ci ktorzy sa rozsadni. to jest brak rozumu i nie propagowanie
    rozsadnego zaciagania kredytow.

    --
    Trole forumowe szczekają a karawana idzie dalej
  • bushii_3 19.02.09, 15:16
    ciekaw jestem jak to bedzie wygladalo w praktyce. moze okaze sie, ze
    warto bedzie poprosic pracodawce aby mnie zwolnil a ja sobie pojade
    na wakacje gdzies gdzie jest tanio (choc obecnie to nawet chiny nie
    sa tansze od polski tongue_out)
  • bushii_3 21.02.09, 17:04
    moment moment, ...

    "w grudniu 2008 dostałem "przyjazną" ofertę od bank - MAX RATA. W
    skrócie polegała na tym, że bank na najbliższe dwa lata ustali mi
    wysokość maksymalnej raty na 1200 zł (Przy dzisiejszym kursie płacę
    2400)"

    "Podczas rozmowy telefonicznej przedstawiciel banku zaprezentował
    kilka scenariuszy: podciągnięcie do kredytu innej hipoteki, cesję na
    rzecz kredytów innych aktywów finansowych, kaucję w wysokości 190
    000 zł"


    zakladam zatem, ze kredyt jest zaciagniety na sume okolo 250-280 tys
    zlotych na 30 lat (w okresie 30 letnim do splacenia zostanei
    wspomniane w artykule 400 tys zl). a mowa jest o kaucji w wysokosci
    190 tys zlotych? czy ludzie nie widza, ze to sie nie trzyma kupy?

  • stoje_i_patrze 21.02.09, 17:19
    tu chodzi o dodatkowe zabezpieczenie ze wzgledu na wzmocnienie sie franka i
    oslabienie zlotowki (kredyt byl we frankach). zatem kredyt przerosl hipoteke.
    280+190 daje 470 wiec jest ok.

    --
    Trole forumowe szczekają a karawana idzie dalej
  • kadi-lak 24.02.09, 16:01


    Takie rozmyslania przy kawie natury czysto technicznej ........w
    sumie dotyczy to developerow i tu i w Polsce.
    Developer buduje dla zysku...by skasowac profit musi sprzedac to co
    stworzyl. Jasne....
    Tylko co dzieje sie w momencie, gdy cena sprzedazy niebezpiecznie
    zbliza sie do ceny wybudowania mieszkania w danym a na mieszkania
    nadal nie ma chetnych? W USA trudno chalupniczym sposobem odgadnac
    ile naprawde sprzedano mieszkan w danym budynku, bo sprzedawcy
    bezczelnie klamia stosujac caly zakres trickow.
    W koncu jak w grudniu 2008 pannica twierdzi, ze w budynku zostalo
    20% wolnych mieszkan a w zeszlym tygodniu jej nastaepca twierdzi,
    ze maja jeszcze 30% wakatow to cos jest nie kosher ?
    Wczoraj Wyborcza pisala o pomyslach Urzedu Miasta w Wawie, by
    mieszkania kupowac hurtem od developerow z przeznaczeniem na
    mieszkania komunalne. (Powodzenia dla tych, co juz sie wprowadzili
    do takich budynkow placac 800 000 PLN za 140 m. kw.)
    Wszystkiego nie wykupi jednak zaden urzad, tak wiec co z
    budynkiem "sprzedanym" w 30% ? Developer musi splacac kredyt, wplyw
    z dotychczasowej sprzedazy moze utrzyma go przy zyciu przez jakis
    czas ale przeciez cel to sprzedanie wszystkiego.
    No i w koncu ta buda stac nie moze pusta w 70%, ze chocby dlatego
    ze oplaty za utrzymanie tego w stanie uzywalnosci kosztuja wplywow
    od mieszkancow nie ma.

    Bankructwo, sprzedawanie poznizej kosztow, spakowanie walizek i
    ucieczka? W Nowym Jorku zauwazylem ze mnostwo budujacych duze
    projekty to zagraniczniacy smile) , Korea, Izrael, Chiny....
  • baldazar 24.02.09, 18:56
    Kadi,
    1. zapytaj o opinie użytkowników. To mogą być fora internetowe.
    2. KW czyli land register. Tam jest hipoteka- kluczowa sprawa
    kto położył kasę. Podejrzewam, że wszystko robią na SPV ale
    będziesz przynajmniej wiedział kto Cię wyrzuci- obowiązują
    kategorie wierzycieli- ustal jak jest w US, NY i kto zabezpieczył
    się.
    3. Nie kupuj (jeżeli przyłapiesz na kłamstwie) z kilku powodów:
    -będziesz miał ciągły dyskomfort co pozbawi cię przyjemności
    posiadania,
    -kłamiąc w drobnym, zechcą skłamać w grubszych sprawach
    jak np. tytuł prawny lub utajone wady techniczne.
    -ja lubię kupować u ludzi których lubię!
  • dorota_3 26.02.09, 21:58
  • ewa9000 26.02.09, 23:23
    czy mógłby mnie ktoś oświecić co oznacza : "sprzedaż wyniosła -250
    sztuk" oraz "ujemna sprzedaż" Zawsze myślałam ze jak się sprzedaje
    to jest (minus) ze stanu posiadania. Można sprzedac mniej niż 0 ?
  • dorota_3 27.02.09, 10:29
    Tak jak to rozumiem to jest sytuacja, kiedy mieszkanie już
    zaksięgowano jako sprzedane, a nabywca odstępuje od umowy,
    niejako "zwraca" je deweloperowi.
    Ponosi koszty tego odstąpienia oczywiście, ale albo musi wycofać się
    z umowy (np. traci pracę) albo po prostu kalkuluje, że jednak to mu
    się opłaci (liczy na duży spadek cen mieszkań). Oba powody to
    sygnał "niedźwiedzi" dla rynku mieszkaniowego.
  • weev 27.02.09, 14:39
    Cos podobnego do:

    www.nytimes.com/2009/03/01/realestate/01walk.html

    THE real estate market in Manhattan has become so unnerving to
    buyers that some are forfeiting six-figure deposits rather than
    close on deals they have made.

    At 304 Spring Street, a sleek condominium building in SoHo with
    stunning Hudson River views, the buyer for the duplex penthouse
    recently decided he would not go through with the deal and walked
    away from a $780,000 deposit.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka