Dodaj do ulubionych

Druga odsłona kryzysu - EUROPA?

27.10.08, 23:55
Główne tezy padłu tutaj:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=86110043
Tam też potyczyła się mała dyskusja. W związku z sensową prosbą busha_w_wodzie
wrzucam to na wątek.

Treść pierwszego wpisu poniżej:
Polska jednak może być w czarnej .....

Oto czemu:

1. Jak tylko wyłoży się któryś z krajów w naszym regionie to kolejne położą się
jak dominko. Tak było w czasie kryzysu 1997 kiedy padła chyba Tajlandia i
potem się już posypało. Teraz będzie podobnie. Jeden się wyłoży i jesteśmy
wszyscy w czarnej.

2. Masa banków (patrz wpis i wątek "trochę wykresików") w państwach EM jest we
władaniu banków z krajów rozwiniętych (szwecja, Austria hiszpania etc). W
związku z tym jak my się wyłożymy to lecą inni.
Roubini nawet twierdzi że to będzie druga odsłona tego kryzysu po subprime,
alt-a i innych.

3. Pamiętajmy że banki w EU są lewarowane zdecydowanie bardziej jak w us (w us
1:20 w eu 1:35). Europa jest strasznie zapakowana w derywaty. Europa
zazdrościła USa że wynalazła ona tak wspaniałą rzecz jak opakowywanie hipotek
i innych rzeczy w piękne AAA dające spory zysk. W związku z tym europa
strasznie się w nie opakowała.

4. Masa krajów takich jak Litwa, Łotwa i Estonia jest w bardzo złej sytuacji.
Wiele z nich ma bardzo złe wskaźniki o wiele gorsze od Polski (stosunek
kredytu do pożyczek, krótkoterminowe zadłużenie za granicą)

5. Wspaniały zarys na temat obecnej sytuacji w europie daje ten artykuł:
www.telegraph.co.uk/finance/comment/ambroseevans_pritchard/3260052/Europe-on-the-brink-of-currency-crisis-meltdown.html
(Europe on the brink of currency crisis meltdown.) Pokazuje on że euro może
się rozpaść. Czemu? Bardzo proszę:

The latest data from the Bank for International Settlements shows that Western
European banks hold almost all the exposure to the emerging market bubble, now
busting with spectacular effect. They account for three-quarters of the total
$4.7 trillion £2.96 trillion) in cross-border bank loans to Eastern Europe,
Latin America and emerging Asia extended during the global credit boom – a sum
that vastly exceeds the scale of both the US sub-prime and Alt-A debacles.

Europe has already had its first foretaste of what this may mean. Iceland’s
demise has left them nursing likely losses of $74bn (£47bn). The Germans have
lost $22bn.

Stephen Jen, currency chief at Morgan Stanley, says the emerging market crash
is a vastly underestimated risk. It threatens to become “the second epicentre
of the global financial crisis”, this time unfolding in Europe rather than
America.

Austria’s bank exposure to emerging markets is equal to 85pc of GDP – with a
heavy concentration in Hungary, Ukraine, and Serbia – all now queuing up (with
Belarus) for rescue packages from the International Monetary Fund.

Exposure is 50pc of GDP for Switzerland, 25pc for Sweden, 24pc for the UK, and
23pc for Spain. The US figure is just 4pc. America is the staid old lady in
this drama.

Amazingly, Spanish banks alone have lent $316bn to Latin America, almost twice
the lending by all US banks combined ($172bn) to what was once the US
backyard.Hence the growing doubts about the health of Spain’s financial system
– already
under stress from its own property crash – as Argentina spirals towards
another default, and Brazil’s currency, bonds and stocks all go into freefall."

Tak jak kiedyś umoczony był US na ameryce łacińskiej tak teraz umoczona jest
europa (hiszpania). Poza tym banki austryjackie których aktywa EM stanowią
85%PKB Austrii mają duże exposure (narażenie) na białoruś, ukraine węgry.
Austria może być tym co kiedyś:
""Experts fear the mayhem may soon trigger a chain reaction within the
eurozone itself. The risk is a surge in capital flight from Austria – the
country, as it happens, that set off the global banking collapse of May 1931
when Credit-Anstalt went down – and from a string of Club Med countries that
rely on foreign funding to cover huge current account deficits."

Zwróćcie uwagę na exposure Szwajcarii i innych państw. dla mnie straszna rzecz.

6. PRzed nami kolejne aukcje na CDS. Były już WaMu, był LEH, teraz idą banki
Islandzkie. Najbliższe terminy:
Upcoming auctions:

* Landsbanki - November 4th (TBC)
* Glitnir - November 5th (TBC)
* Kaupthing Bank - November 6th (TBC)
www.creditfixings.com/information/affiliations/fixings.html
To spowoduje kolejne zjazdy.

Wszyscy skupiają się na rally na akcjach, na szukaniu dołka a ja się boję że
za jakiś czas to nie będzie wcale istotne. Wszystko może zacząć się sypać jak
domek z kart.
Zakładam że jak się zacznie sypać to zaczną drukować pieniądz bo chyab nie
pozwolą na upadek? Nie przeżyłem czegoś takiego i nie wiem jak takie coś może
wyglądać. Może się więc okazać że złoto posiadane w ręku (ale nie na
kontraktach czy w goldmoney TYLKO W RĘKU) może być "na wagę złota" smile Sam
rozważam zakup po horrendalnych cenach zakup sztabki (pierwsze lepsze ceny
75tyspln za kg obecnie próby 999).

Nie chcę siać paniki. Nie zrozumcie mnie źle, to tylko takie rozważania
wszystkich możliwych dróg. Z chęcią wysłucham niepoprawnego optymisty smile
Poza tym polecam wpisy Misha na ten temat (english only):
www.tinyurl.pl/?uwBCuPl8
Jak i podsumowanie tego co się dzieje na świecie (kryzys):
www.tinyurl.pl/?7jdiW0UM
Edytor zaawansowany
  • 28.10.08, 06:16
    kredyty zawsze mozna zamienić na Eqiuty. Tak zamieniasz nic teraz na
    potencjalne coś w przyszłości. To potencjalne coś jest już
    materialnym czymś teraz tyle, ze mało wartym. Czyli chciwych
    wierzycieli czeka długa praca u podstaw. 300 tys. Islandia nie ma
    szans na spłacenie długów, które zaciągnęły ich banki. A wierzyciele
    mogą sie tylko zgodzić, żeby cokolwiek dostać. Im liczniejsza nacja
    tym większe szanse na odzyskanie wkładu. nie ma tego złego. Belzebub
    jak pieszczotliwie nazywał Greenspana mój kolega już nie chroni
    kolesiów z banków inwestycyjnych. Bernanke nie ma demencji starczej
    i nie odbiło mu jeszcze. Robi chłop masę dobrej roboty w
    przeciwieństwie do Paulsona (jak ten Bush sobie dobierał ludzi!!!).
  • 28.10.08, 06:26
    Kryzys jest pochodna wzrostu stop. Stopy wzrosly a teraz powoli i pracowicie
    spadaja. Skurcz trwa. To jest proces dlugoterminowy. Ta katastrofa nie odbedzie
    sie za jednym zamachem. Ona potrwa. Jest duzo pieniedzy. Politycy ciagle je
    marnotrawia. Ciagle sa kupujacy na rynku obligacji. Panstwa o ktorych piszesz sa
    male. Zaraz ktos sie znajdzie z drobnymi i pomoze. To nie jest jeszcze ten
    moment, kiedy naprawde wszyscy beda bez pieniedzy i wszystko stanie.

    Rynek nie reaguje strachem, bo nie jest gielda. Na rynku sa miliony konsumentow,
    ktorzy maja prace i dochody. Politycy maja podatki i tez nie martwia sie za
    bardzo. Dlatego za kilka miesiecy wzrosnie bezrobocie, spadnie aktywnosc
    ekonomiczna, spadna wplywy podatkowe, obligacje przestana sie sprzedawac i wtedy
    politycy beda miec pelne portki, bo scenariusz ktory opisujesz wypelni sie. Mamy
    spokojne 6 miesiecy na dyskusje na forum.
  • 28.10.08, 08:28
    Kolejny nius do naszej układanki:.
    Wpis u misha:
    IMF Nuclear Option: "Print Money"
    globaleconomicanalysis.blogspot.com/2008/10/imf-nuclear-option-print-money.html
    press coverage na który on się powołuje:
    www.telegraph.co.uk/finance/comment/ambroseevans_pritchard/3269669/IMF-may-need-to-print-money-as-crisis-spreads.html
    IMF may need to "print money" as crisis spreads

    Główne tezy, wycinek: IMF może zabraknąć gotówki na bailout kolejnych państw EM.
    Gazeta spekuluje że IMF zacznie emitować swoje obligacje AAA czego nigdy IMF nie
    robił. Może również IMF zgłosić się po pomoc do depozytariuszy (jak usa czyli Ci
    co wpłacają do IMF o wieksze datki).

    Główne dane:
    "The Fund is already close to committing a quarter of its $200bn (£130bn)
    reserve chest, with a loans to Iceland ($2bn), Ukraine ($16.5bn), and talks
    underway with Pakistan ($14.5bn), Hungary ($10bn), as well as Belarus and Serbia."
    ""When you tot up the countries across the region with external funding needs,
    you get to $500bn or $600bn very quickly, and that blows the IMF out of the
    water. The Fund may soon have to start calling on the West for additional
    funds," he said."
    "The root problem is that Eastern Europe and Russia have together borrowed
    $1,600bn from foreign banks in euros and dollars to fund their catch-up growth
    spurt over the last five years, according to data from the Bank for
    International Settlements. These loans are now coming due at an alarming pace.
    Even rock-solid companies are having trouble rolling over debts."
    The agency said Romania was "vulnerable to a sudden-stop scenario where capital
    inflows dry up or even reverese", leaving the country unable to cover a current
    account deficit of 14pc of GDP.

    Romania's central bank has taken drastic steps to defend the leu, squeezing
    liquidity so violently that overnight rates shot up to 900pc. But there are
    growing doubts whether this sort of shock therapy can obscure the fact that
    economic booms are now turning to bust across the region.

    Merrill Lynch has advised to clients to take "short" positions against the leu.
    "The fundamental picture suggests that Romania may face a currency crisis in the
    near term, similar to what Hungary has gone through over the last week," it
    said. The bank also warned that Turkey and the Philippines are vulnerable

    Proszę zwrócić uwagę że Turcja i Pakistan już nie miło patrzą na pomoc bo to co
    jest typowe dla IMF chce on wymusić reformy albo obciąć wydatki wojskowe co
    oczywiście takim krajom jak Turcje czy Pakistan przez gardło nie przechodzi:
    "Turkey's prime minister Recep Tayyip Erdogan said over the weekend that his
    country would not "darken its future by bowing to the wishes of the IMF", but it
    is unclear how long Ankara can maintain its defiant stand as capital flight
    drains reserves.

    Pakistan - now facing imminent bankruptcy - has also raised political hackles,
    balking at IMF demands for deep cuts in military spending as a condition for a
    standby loan. Diplomats say it is unlikely that the West will let the
    nuclear-armed Islamic state slip into chaos."
  • 28.10.08, 09:36
    Cholernie trudny temat. Mógłbym go "podejść" od strony
    humanistyczno-cybernetycznej... Tylko prognozy są, w tym stanie rzeczy, w tym
    momencie, powalające. Nie chodzi o emocje. Chodzi o sensowne ułożenie
    składanki... Na razie wyłącznie negatywne dane i przewidywany zakres działań
    ludzi władzy i "pieniądza" w krajach europejskich jest także negatywny... Nie
    może być tak jednostronnie - a właśnie tak jest. Nie może być tak, by dało się
    sensownie prognozować.

    Tak - plus/minus 6 miesięcy (już wolałbym się powłóczyć po wyspach greckich).

    --
    <salaganart>
    <pictoribus atque poetis quodlibet audendi semper fuit aequa potestas - Horatius>
  • 28.10.08, 10:36
    Ja stawiałem (Przycinek świadkiem) bardziej na Bułgarię, bo
    pęknięcie dużej bańki nieruchomościowej, a tu masz, Rumunia...ale
    tam tez byla taka bańka, tylko trochę mniejsza.
    14% deficytu na CA? Matko....nikt tego wcześniej nie widział?
    Zabawne są te Meryle...
    No i mamy powód do długiego słabnięcia polskiej waluty - my jesteśmy
    w tym samym koszyku. A ja się zastanawiałem co fundamentalnie
    mogloby wypchnąć PLNa do okolic 3,50 za CHF tak, by moja teoria
    trójkąta na tej walucie się mogła sprawdzić.

    Ale i tak najciekawszy jest Pakistan i jego możliwe bankructwo.
    I to geopolitycznie,a nie finansowo, bo to bedzie wyglądać jak
    wszędzie indziej od tej strony.
    Idę o zakład, ze w USA wojskowi są w tej chwili albo w ostrej fazie
    planowania "wjazdu" do Pakistanu w celu wywiezienia stamtąd głowic
    nuklearnych na wypadek chaosu w tym kraju, albo już wręcz prowadzą
    tajne ćwiczenia takiego "wjazdu".
    Na pewno trwają gorączkowe rozmowy z Indiami w tej sprawie w celu
    przygotowania próby jakiegoś sensownego rozegrania problemu przy
    pomocy wojsk indyjskich. Swoją drogą Indie wyrastają w tej sytuacji
    na głównego sojusznika USA w południowej Azji.

    Tyle razy dyskutowaliśmy tu na Forum o ataku na Iran, a tu tymczasem
    o wiele większe zagrożenie robi się w Pakistanie, gdzie może się to
    skończyć takim "hit and run", by wywieźć głowice...
    --
    "Jest to najgłupsza rzecz, jaką zrobiliśmy...Bomba atomowa nigdy nie
    wybuchnie-mówię to jako ekspert od materiałów wybuchowych"
    William Leahy, admirał Marynarki USA
  • 28.10.08, 11:14
    Dodaję cały press coverage z telegraph bo mają tendencję do "archiwum płatnego".
    Przy okazji dodam że Islandia podwyższyła stopy o 600 do 18% z 12% smile

    ====cut====
    IMF may need to "print money" as crisis spreads
    he International Monetary Fund may soon lack the money to bail out an ever
    growing list of countries crumbling across Eastern Europe, Latin America,
    Africa, and parts of Asia, raising concerns that it will have to tap taxpayers
    in Western countries for a capital infusion or resort to the nuclear option of
    printing its own money.
    By Ambrose Evans-Pritchard
    Last Updated: 10:46PM GMT 27 Oct 2008

    The Fund is already close to committing a quarter of its $200bn (£130bn) reserve
    chest, with a loans to Iceland ($2bn), Ukraine ($16.5bn), and talks underway
    with Pakistan ($14.5bn), Hungary ($10bn), as well as Belarus and Serbia.

    Neil Schering, emerging market strategist at Capital Economics, said the IMF's
    work in the great arc of countries from the Baltic states to Turkey is only just
    beginning.

    "When you tot up the countries across the region with external funding needs,
    you get to $500bn or $600bn very quickly, and that blows the IMF out of the
    water. The Fund may soon have to start calling on the West for additional
    funds," he said.

    Brad Setser, an expert on capital flows at the Council for Foreign Relations,
    said Russia, Mexico, Brazil and India have together spent $75bn of their
    reserves defending their currencies this month, and South Korea is grappling
    with a serious banking crisis.

    "Right now the IMF is too small to meet the foreign currency liquidity needs of
    the larger emerging economies. We're in a dangerous situation and there is the
    risk of extreme moves in the markets, as we have seen with the Brazilian real. I
    hope policy-makers understand how serious this is," he said.

    The IMF, led by Dominique Strauss-Kahn, has the power to raise money on the
    capital markets by issuing `AAA' bonds under its own name. It has never resorted
    to this option, preferring to tap members states for deposits.

    The nuclear option is to print money by issuing Special Drawing Rights, in
    effect acting as if it were the world's central bank. This was done briefly
    after the fall of the Soviet Union but has never been used as systematic tool of
    policy to head off a global financial crisis.

    "The IMF can in theory create liquidity like a central bank," said an informed
    source. "There are a lot of ideas kicking around."

    For now, Eastern Europe is the epicentre of the crisis. Lars Christensen, a
    strategist at Danske Bank, said the lighting speed and size of Ukraine's
    bail-out suggest the IMF is worried about the geo-strategic risk in the Black
    Sea region, as well as the imminent risk a financial pandemic. "The IMF clearly
    fears a domino effect in Eastern Europe where a collapse in one country
    automatically leads to a collapse in another," he said.

    Mr Christensen said investor sentiment towards the region has reached the point
    of revulsion. The Budapest bourse plunged 10pc yesterday despite the proximity
    of an IMF deal Meanwhile, Standard & Poor's issued a blitz of fresh warnings,
    downgrading Romania's debt to junk status, and axing the ratings Poland, Latvia,
    Lithuania, and Croatia.

    The agency said Romania was "vulnerable to a sudden-stop scenario where capital
    inflows dry up or even reverese", leaving the country unable to cover a current
    account deficit of 14pc of GDP.

    Romania's central bank has taken drastic steps to defend the leu, squeezing
    liquidity so violently that overnight rates shot up to 900pc. But there are
    growing doubts whether this sort of shock therapy can obscure the fact that
    economic booms are now turning to bust across the region.

    Merrill Lynch has advised to clients to take "short" positions against the leu.
    "The fundamental picture suggests that Romania may face a currency crisis in the
    near term, similar to what Hungary has gone through over the last week," it
    said. The bank also warned that Turkey and the Philippines are vulnerable.

    Hungary was forced to raise interest rates last week by 3 percentage points to
    11.5pc to defend its currency peg in Europe's Exchange Rate Mechanism. Even
    Denmark has had to tighten by a half point, raising fears that every country on
    the fringes of the eurozone will have resort to a deflationary squeeze.

    The root problem is that Eastern Europe and Russia have together borrowed
    $1,600bn from foreign banks in euros and dollars to fund their catch-up growth
    spurt over the last five years, according to data from the Bank for
    International Settlements. These loans are now coming due at an alarming pace.
    Even rock-solid companies are having trouble rolling over debts.

    Mr Schering said Turkey was likely to join the queue for bail-outs very soon.
    "Their external liabilities have reached $186bn, and a lot of this is short-term
    debt that has to be rolled over in coming months," he said.

    Turkey's prime minister Recep Tayyip Erdogan said over the weekend that his
    country would not "darken its future by bowing to the wishes of the IMF", but it
    is unclear how long Ankara can maintain its defiant stand as capital flight
    drains reserves.

    Pakistan - now facing imminent bankruptcy - has also raised political hackles,
    balking at IMF demands for deep cuts in military spending as a condition for a
    standby loan. Diplomats say it is unlikely that the West will let the
    nuclear-armed Islamic state slip into chaos.
    ========cut======
  • 28.10.08, 12:02
    Islandia podwyższyła stopy o 600pkt z 12% do 18% a Słowacja właśnie obcieła o
    50pkt z 4.25 do 3.75(tego to nie rozumiem)
  • 28.10.08, 12:06
    Słowacja pewnie dlatego że EUR się umocnił a są w ERMII więc muszą trzymać SKK
    w ryzach i pewnie dlatego. Tak czy siak dziwne.
  • 28.10.08, 12:10
    Słowacja krzyczy: My nie mamy z nimi nic wspólnego! Patrzcie, prawie
    mamy już euro, obniżamy stopy tak jak cały Zachód. Nie mylcie nas z
    Węgrami i innymi EM. My nieeeeeeeeeeee!!!
  • 28.10.08, 14:51
    Jest gorzej bo konfiskuja system emerytalny. Slowacja jest skonczona.
  • 28.10.08, 15:11
    przycinek.usa napisał:

    > Jest gorzej bo konfiskuja system emerytalny.

    to nie jest konfiskata tylko opt out. nota bene wprowadzony prawie rok temu i
    teraz prolongowany

    > Slowacja jest skonczona.

    w jakim sensie?


    --
    "A state is better governed which has few laws, and those laws are strictly
    observed."

    "The mind cannot foresee its own advance."
  • 28.10.08, 15:15
    > > Slowacja jest skonczona.
    >
    > w jakim sensie?

    pewnie w sensie zaufania do inwestorów, kto wie.
    Tak czy siak ciekawe czasy. A tak na marginesie to wszędzie krzyczą że
    wczoraj/przed był bottom i teraz już tylko jazda wink
  • 28.10.08, 15:20
    stoje_i_patrze napisał:

    > > > Slowacja jest skonczona.
    > >
    > > w jakim sensie?
    >
    > pewnie w sensie zaufania do inwestorów, kto wie.
    >

    no nie wiem. inwestorzy patrza na stopy zwrotu. slowacja nie wyglada tu chyba
    najgorzej - zwlaszcza ze maja stabilna walute


    >
    > Tak czy siak ciekawe czasy. A tak na marginesie to wszędzie
    > krzyczą że wczoraj/przed był bottom i teraz już tylko jazda wink


    wszystko sie zgadza. juz po nowiu wink

    a krzycza tez jaka ta jazda bedzie dluga?


    --
    "A state is better governed which has few laws, and those laws are strictly
    observed."

    "The mind cannot foresee its own advance."
  • 28.10.08, 12:24
    Więcej press coverage:

    1.
    www.businessweek.com/globalbiz/content/sep2008/gb20080910_134324.htm
    Swedish Banks at Risk from Baltic Ills
    Scandinavian banks steered clear of subprime ripples, but now a downturn in the
    Baltics, where some are heavily invested, may make them less secure
    Until recently, Scandinavian banks had good reason to be smug. Unlike other
    European financial institutions such as UBS (UBS) and Royal Bank of Scotland
    (RBS), which have suffered multibillion-dollar writedowns tied to risky subprime
    U.S. investments, the more conservative northern banks mostly steered clear of
    securitized assets and other new instruments.

    Instead, they made money the old-fashioned way, investing extensively in the
    booming economies of Eastern and Central Europe—especially their closest
    neighbors, the Baltics. While other banks were unveiling big losses, Swedish and
    other Nordic banks continued to thrive from double-digit economic growth and
    soaring housing prices in countries rimming the eastern edge of the Baltic Sea.

    But just as the American subprime writedowns eventually caught up with big
    European banks, the eastward-looking investment strategy of Scandinavian
    institutions is finally coming back to bite them. After initially bucking the
    global slowdown, Estonia, Latvia, and Lithuania are now in a tailspin, with
    plunging house prices and much slower economic growth.

    That's raising fears for banks heavily exposed to the Baltics, especially
    Swedish giants Skandinaviska Enskilda Banken (SEB) (SEBA.ST) and Swedbank
    (SWEDA.ST). "There's a risk the ongoing cooling process in the Baltic economies
    could change into a pronounced economic downturn," said Stefan Ingves, the
    governor of Sweden's central bank, in a media conference call. "This would
    affect Swedish banks with considerable activities there."
    Housing and Exports Decline

    What happened to the booming Baltics? According to Eileen Zhang, a credit
    analyst at Standard & Poor's (MHP), they were hit first by an implosion in their
    fast-growing but overheated housing markets. Then, as the economies of Western
    Europe began to slow, the Baltic countries suffered a major decline in exports.
    As a result, Estonia, which enjoyed 7.1% gross domestic product growth last
    year, will see its economy shrink by 1% in 2008. Latvia similarly will post a
    mere 0.7% GDP increase this year after growing 10.3% in 2007, while Lithuania's
    2008 GDP growth rate will be nearly halved, to 2.3%.

    That's especially bad news for Swedbank, which is the largest lender in the
    Baltics and relies on the region for about one-third of its profits. SEB gets
    about 20% of its net earnings there. Investors are understandably nervous:
    Swedbank shares are down 42% since the start of this year and SEB is down 34%,
    compared with a 22% decline for Stockholm's benchmark OMX index.

    The extent of the banks' risk began to take shape in July, when both released
    first-half results. SEB's net income fell 31% year-over-year, to $711 million.
    The decline was due primarily to $125 million of credit losses during the first
    six months of 2008, two-thirds of which originated in the Baltics. Analysts at
    Citigroup (C) expect losses to rise to $268 million by the end of 2008, up 73%
    from last year, and to hit $414 million by 2010.

    Swedbank fared better in the first half, notching an 8% rise in profits, to $993
    million. But it also nearly quadrupled its writedown provisions, to $108
    million. Two-thirds of these potential losses came from the Baltics—a ratio
    expected to remain unchanged in the short- and medium-term. "Signs of
    overheating in the Baltic economies have raised concerns among investors and
    other stakeholders," the bank conceded in a statement on July 16. Citigroup
    figures Swedbank's total credit losses this year will top $297 million and will
    jump to $873 million by 2010.
    Is the Danger Overplayed?

    To offset the Baltic economic slump, both Swedbank and SEB are counting on
    continued success for their low-risk retail and commercial operations across
    Scandinavia, which provide them with some of the highest loan-to-capital ratios
    among European banks. Roughly 40% of their funding comes from customer deposits,
    rather than riskier and more expensive interbank loans, giving both SEB and
    Swedbank large capital reserves to weather the coming economic storm.

    Indeed, some observers argue the danger is overplayed—especially compared with
    the kinds of losses suffered by UBS, which has written down $43 billion
    (BusinessWeek.com, 8/12/08). London-based S&P equity analyst Phuong Pham thinks
    investor fears over the Baltic economies have overshadowed the healthy
    Scandinavian businesses at both SEB and Swedbank, as well as their limited
    exposure to the depressed global credit markets.

    What's more, many other Scandinavian banks aren't as exposed to the Baltics. Yet
    the current plight of Swedbank and SEB—and the knock-on effect on the whole
    sector—goes to show that even banks relatively unscathed by the U.S. credit
    crunch can face unexpected reversals of fortune from other corners of the planet.

    Scott is a reporter in BusinessWeek's London bureau .
    =============
    2:
    ftalphaville.ft.com/blog/2008/10/23/17354/would-you-like-some-chips-with-that-argentine-exposure/
    Would you like some chips with that Argentine exposure?
    BNP Paribas has done the number crunching for us, working out European banks’
    exposures to Argentina/Latin America. Not just that, they’ve worked it out for
    other emerging markets as well.

    First, to the south
    an Argentinean crisis would be unlikely to lead to systemic risk for any of the
    larger Latam countries such as Brazil, Chile and Mexico. However, Brazil remains
    the most exposed to Argentina, as Argentina is an important partner within the
    Mercosur. Santander is the bank the most exposed to Brazil, although we stress
    that our economists are not expecting systemic risk for Brazil. However,
    headlines for Brazil could deteriorate further in the case of an Argentinean
    crisis, and this would weigh on the bank’s spreads. As for Mexico, where BBVA is
    the most exposed, the country is particularly exposed to the impact of the US
    recession. Moreover, some large corporates are exposed to foreign currency
    financing, while the currency has depreciated.

    Overall, however, the analysts note that, with the exception of Santander and
    BBVA, European bank exposures to Latin America seem are pretty low, which means
    exposure to Argentina is even lower. Hedges by the likes of Santander should
    also help mitigate currencies risk the say, if not credit.

    But what of other flailing emerging market exposure, specifically central and
    eastern Europe and Asia.

    Witness the following charts — the first for total EM exposure and the second
    just for CEE.
    alphaville.ftdata.co.uk/lib/inc/getfile/2502.jpg
    alphaville.ftdata.co.uk/lib/inc/getfile/2504.jpg
    You can read the numbers yourself, but certainly banks like OTP (the biggest
    commercial banki in Hungary), RZB (the Austrian cooperative) and Swedbank (”the
    leading bank in Sweden, Estonia, Latvia and Lithuania”wink are, unsurprisingly
    perhaps, not in an enviable position given recent events in Hungary and Eastern
    Europe and an Iceland-like crisis in the Baltics. Ditto Standard Chartered’s 8
    per cent of pretax profit in South Korea, where the won’s been dropping faster
    than a barometer in a hurricane.

    3. Roubini:
    Western European Ban
  • 28.10.08, 12:38
    Druga gwiazdka jest niezła (roubini):
    * Latest data from the Bank for International Settlements shows that Western
    European banks hold almost all the exposure to the emerging market bubble. Their
    greatest exposure is to Eastern Europe, though they have the larger exposure
    than US and Japanese banks to Asia and Latam also. This might mean that the EUR
    and GBP could be vulnerable to weakness in emerging markets
    * European banks account for three-quarters of the total $4.7 trillion in
    cross-border bank loans to Eastern Europe, Latin America and emerging Asia
    extended during the global credit boom – a sum that vastly exceeds the scale of
    both the US sub-prime and Alt-A debacles
    * Despite its relatively modest size of GDP, Eastern European countries,
    together account for US$1.6 trillion of bank lending from G10 banks, while Asia
    and Latam account for only US$1.5 trillion and US$1.0 trillion, respectively but
    European banks hold the largest exposure to all EM regions, including 73% of all
    bank loans to China and 77% of all bank loans to India, meaning that the UK is
    probably much more vulnerable to banking woes in Asia than Japan is - unlike in
    the Asian financial crisis (MS)
    * Cross-border bank lending by European and UK banks to EM accounts for 21%
    and 24% of the respective GDPs, compared to 4% for the US and 5% for Japanese
    banks -(MS)
    * Given the exposure of Eurozone banks to Eastern Europe it is not
    surprising to see the ECB supporting CEE banks (Danske)
    * With the exception of Santander and BBVA, European bank exposures to
    Latin America are pretty low (BNP via FT Alphaville)
    * While only a much smaller share of the recent flood of petrodollars made
    their way into the international banking system than in past booms, some
    countries like Russia, Libya and Nigeria have saved a lot of their funds in bank
    deposits abroad, As much as half of which were deposits were likely lent on to
    other emerging markets especially in eastern Europe, through European banks.
    This leaves these countries vulnerable both to asset allocation shifts among oil
    exporters and a reduction in oil revenues (IMF)
    * McKinsey: Except in Russia, foreign-owned universal banks, using their
    corporate-banking arms for distribution, have mostly been quick to deploy their
    capital market expertise across emerging Europe. Universal banks have captured
    the bulk of the revenues in these markets. Local trading rooms, often with
    oversight from Western players, have proliferated (Mckinsey) leaving these
    institutions
  • 29.10.08, 15:52
    "yield spread between Greek 10-year bonds and German Bunds rocketed to a
    post-EMU record of 123 basis points yesterday."
    [...]
    Greek bonds marked a dangerous moment for the euro. "There has been a massive
    widening of spreads. We are no longer having a theoretical discussion about the
    viability of monetary union. People are really concerned for the first time," he
    said.
    [...]
    Greece has a current account deficit of 15pc of GDP, the highest in the
    eurozone. Investors were willing to turn a blind eye to this during the credit
    boom, but they have now become wary of any country with a deficit in double digits.
    wiecej
    www.telegraph.co.uk/finance/comment/ambroseevans_pritchard/3275375/Investors-shun-Greek-debt-as-shipping-crisis-deepens.html
  • 29.10.08, 18:05
    Hungary Offered A Tripartite Bailout--With Strings
    -

    Hungary is getting the biggest rescue package offered to any nation thus far in the course of the global financial crisis. It will be paying a high price, however, to save its battered economy.

    [...]The IMF will be providing Hungary with $15.7 billion; the E.U., $8.1 billion; and the World Bank, a further $1.3 billion. Not only was the IMF loan greater than analyst forecasts of $12.4 billion, but the coordinated rescue is the first of its kind amid the current financial turmoil. (See "Hungary Verges On IMF Rescue.")
    www.forbes.com/markets/2008/10/29/hungary-imf-aid-markets-economy-cx_vr_1029markets7.html?feed=rss_markets
  • 29.10.08, 18:07
    to wg mnie jedna z przyczyn dzisiejszego wzrostu w regionie.
  • 29.10.08, 21:16
    a to popsuje wszystkim humory
    Ukraine May Default Without IMF Loan, Stelmakh Says (Update3)

    By Daryna Krasnolutska and Kateryna Choursina

    Oct. 29 (Bloomberg) -- Ukraine may be forced to default on billions of dollars
    of debt should it fail to secure a promised $16.5 billion loan from the
    International Monetary Fund, central bank Governor Volodymyr Stelmakh said.

    www.bloomberg.com/apps/news?pid=newsarchive&sid=a95ka7mZoGYM
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • 29.10.08, 21:32
    robisc napisał:


    > Oct. 29 (Bloomberg) -- Ukraine may be forced to default on billions of dollars
    > of debt should it fail to secure a promised $16.5 billion loan from the
    > International Monetary Fund, central bank Governor Volodymyr Stelmakh said.


    ... a tymczasem ruskie zabieraja sie do krymu `na osetie'. paszporty sobie
    niewinnie rozdaja... jak sie ukrainski parlament nie pospieszy to beda mieli
    rozbior. jeszcze przed 2017


    --
    "A state is better governed which has few laws, and those laws are strictly
    observed."

    "The mind cannot foresee its own advance."
  • 30.10.08, 22:11
    Record Current-Account Gap

    The ratings assessor forecast Bulgaria's current-account deficit to exceed 20
    percent of gross domestic product, after widening to 22 percent of GDP in 2007.
    The Balkan nation's eight- month current-account deficit reached a record 14
    percent of GDP, while foreign investment declined by 38 percent in the same period.

    ``Bulgaria faces the risk of a rapid decline in the availability of external
    financing,'' S&P said. ``Foreign direct investment, which in 2007 fully covered
    the current-account deficit, is declining as the property and construction
    sectors decelerate.''

    The nation of 7.8 million people joined the European Union in 2007, attracting
    record foreign investment of 7 billion euros ($9 billion). That helped finance
    widening trade and current-account deficits, fueled by surging consumption as
    the EU's poorest member catches up with the bloc. The economy grew 7.2 percent
    in the second quarter.

    Downgrade `Expected'

    ``The downgrade was expected; seems the 2009 budget projections, announced by
    the government this week, were not convincing,'' Kristofor Pavlov, chief
    economist at UniCredit Bulbank in Sofia, said by phone today. ``The government's
    foreign investment estimate of 5 billion euros next year is unrealistic.''

    Unicredit envisages a sharper slump in net foreign investment next year to 1.3
    billion euros, Pavlov said.

    S&P said its negative outlook reflects the possibility of a further ratings
    downgrade, though Bulgaria's ``ratings will remain in the BBB category.''

    www.bloomberg.com/apps/news?pid=newsarchive&sid=a_aCavgBHQFI
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • 30.10.08, 22:18

    o kurcze. nie mialem pojecia. majac niski rating musza placic niezle stopy
    zwrotu od tego kapitalu. ciekawe jak tam deficyty budzetu zadluzenie zagraniczne
    itepe. czyli po wegrzech i ukrainie - bulgaria i rumunia do odstrzalu. ciekawe
    kto tez rumunii i bugarii pozyczal

    --
    "A state is better governed which has few laws, and those laws are strictly
    observed."

    "The mind cannot foresee its own advance."
  • 30.10.08, 22:23
    kumpel rozmawial z kolegami bankowcami z Rumunii; tam podobno jest znacznie
    lepiej niz w Bulgarii


    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • 30.10.08, 22:26
    robisc napisał:

    > kumpel rozmawial z kolegami bankowcami z Rumunii; tam podobno jest znacznie
    > lepiej niz w Bulgarii
    >

    no a u nas jest duzo lepiej niz w rumunii. czyli dopoki rumunia nie padnie to
    mamy jeszcze pole manewru


    --
    "A state is better governed which has few laws, and those laws are strictly
    observed."

    "The mind cannot foresee its own advance."
  • 30.10.08, 22:34
    Zaczynam się czuć okrążony przez siły wroga;wink

    pozdr.

    Ps. Przy okazji - ekstra forum. Szacunek dla piszących.
    --
    .... ... ..... same wulgaryzmy oraz: "Powszechność niekompetencji jest wprost proporcjonalna do wysokości szczebla w hierarchii."
  • 31.10.08, 20:45
    W Bulgarii jest ucieczka ludnosci. Trzebaby sprawdzic dane, ale rynek musi sie
    tam kurczyc literalnie. To bardzo przykre, ale swiat podzielil sie na dwie
    czesci. Bogatych i zadluzonych. Czemu pozwalacie na takie zadluzanie? Te kredyty
    to nas wszystkich wykoncza. Bulgaria jest taka piekna....
  • 31.10.08, 09:32
    www.telegraph.co.uk/finance/comment/ambroseevans_pritchard/3287261/Italian-bond-weakest-since-lira-as-Europe-crisis-deepens.html

    Italian bond weakest since lira as Europe crisis deepens
    Investor flight from Italian bonds have pushed the yields on the country's debt
    to the highest level since the days of lira, raising concerns over Rome's
    ability to finance its budget deficit as a repayment falls due next year.

    The interest spread between Italian 10-year bonds and German Bunds has reached
    108 basis points, the highest since the launch of the euro. Traders say it is
    nearing levels that risk setting off a an unstable chain reaction.

    In effect, Italy now has to pay 1.08pc more than Germany to entice pension funds
    and other investors to buy its state debt. It is unclear whether this is a
    temporary spike cause by a lack of liquidity in the bond markets, or whether it
    reflects concerns over the state of Italian finances.

    Italy's public debt is the third largest in the world after the US and Japan. At
    107pc of GDP, it is the highest of any major economy in the eurozone and almost
    double the 60pc limit stipulated by the EU's Maastricht treaty.

    Morgan Stanley calculates that Rome needs to roll over €198bn next year as a
    clutch of maturities comes due. This compares with €173bn for Germany, €135bn
    for France, and €57bn for Spain. Four EU states have had to cancel bond auctions
    this month due to a buyers' strike.

    "The outflows from Italian bonds have been relentless over the last year," said
    Simon Derrick, currency chief at the Bank of New York Mellon. "It has reversed
    all the inflows since 2003 and the intensity does reflect significant concerns
    about the level of public debt."

    Risk consultants Stratfor warned week that Unicredit has exposure of $130bn in
    central Europe and the Balkans, while Intesa has lent $50bn to the region.

    Silvio Berlusconi, Italy's premier, insists that Italian banks are in fine
    health and have largely avoided investments in US toxic assets, but Italy's
    financial stability committee has held three sessions over the last two weeks to
    discuss banking tensions.

    Italy's financial daily Il Sole reported that the central bank is mulling moves
    to inject capital into the banks. It described a "sharp exchange" between Mario
    Draghi, the bank's governor, and finance minister Giulio Tremonti, who denies
    that there is a problem. The Italian cabinet is meeting tomorrow to discuss
    details of a state-rescue package.

    On the currency markets, the euro plummeted by six cents against the dollar
    today after the EU's eurozone confidence index crashed to a 15-year low.

    "The message to the European Central Bank is that it must cut, cut, and cut
    again," said Julian Callow, Europe economist at Barclays Capital.

    "The ECB clearly made an error by raising rates to 4.25pc in July, but the
    banking crisis over recent weeks has brought it home to them how serious this
    is. We expect them to cut by half a point next Thursday, and go down to 2.25pc
    by next summer," he said.

    In Eastern Europe, the brief respite following Hungary's $25bn rescue package
    from the IMF was already giving way to fresh angst. Romania was forced to deny
    persistent rumours that it was seeking an emergency loan from the fund.

    The country's prime minister, Calin Popescu Tariceanu, may have inadvertently
    fuelled fears when he told local TV that the global economy was sinking like the
    Titanic. "On the lower levels, people are in water up to their necks, while on
    the upper floors the music still plays on, just as it did in the film. And those
    people listening to the people listening to the music, not knowing that the
    Titanic has hit an iceberg, that's us here in Romania. That's just what we're
    like," he said.

    Meanwhile, Poland's central bank was in talks with the Swiss authorities and the
    ECB for a Swiss franc swap accord to relieve intense strains in the credit
    markets. Heavy use of foreign loans for mortgages and business debt has led to a
    sudden squeeze as the zloty crumbles, falling 21pc against the franc since August.

    A report by JP Morgan said Poland was in worse shape than Hungary, citing
    concerns that the country's banks and companies will have to pay back $96bn in
    foreign currencies next year. Poland's foreign reserves are just $59bn.

    Polish officials vehemently disputed the claims.
  • 31.10.08, 09:54
    chyba najlpesze stąd
    Italy's public debt is the third largest in the world after the US and Japan. At
    107pc of GDP, it is the highest of any major economy in the eurozone and almost
    double the 60pc limit stipulated by the EU's Maastricht treaty.

    Morgan Stanley calculates that Rome needs to roll over €198bn next year as a
    clutch of maturities comes due. This compares with €173bn for Germany, €135bn
    for France, and €57bn for Spain. Four EU states have had to cancel bond
    auctions this month due to a buyers' strike.
  • 31.10.08, 20:52
    Nie rozumiem wydzwieku twojego posta.
    Przeciez rynek dziala!

    Rynek wlasnie mowi politykom, ze jak chca nadal rozpiepszac pieniadze, to niech
    szukaja innych frajerow albo placa wiekszy procent. O ile pamietam komunikaty,
    to rzady nie dlatego nie uplasowaly emisji, bo nie bylo chetnych - tylko
    dlatego, ze sa chciwe skurw* i obrazily sie na investorow bo im procent nie
    odpowiadal. Bidy byly, tylko rzady nie chcialy.

    W mojej opini to jest bardzo dobrze, ze nikt nie chce pozyczac rzadom pieniedzy.
    Rzady powinny zrozumiec, ze pieniadze trzeba szanowac.

    Zawsze uwazalem za paradoks, ze rynek wyzej wycenia obligacje
    socjalistow-rozpiepszaczy (uzywajac terminologi Darr.Darka z forum)
    od porzadnych, swietnie zarzadzanych firm, ktore oszczedzaja i zarabiaja. Moim
    zdaniem rynek powinien wyzej cenic dlug firm od dlugu panstwowego. No ale coz...
    polityka.
  • 31.10.08, 10:09
    Powstaje pytanie, czy w roku 2012 będzie jeszcze do czego przystępować. Wobec takich wiadomości jak ta o Grecji i Włoszech może się okazać lada dzień, że Niemcy odkryją szansę na ratowanie swojej de poza eurozoną. W końcu po co zapożyczać się drożej w spółce z mało wiarygodnymi partnerami, skoro można to zrobić taniej samemu? Koszty ekonomiczne przeważą polityczne korzyści i cóż: arrivederci Roma!
  • 31.10.08, 13:54
    Cały czas twierdzę że najbliższe dwa lata (teraz to już zpółtora roku) to test
    euro. jak euro wytrzyma do prawie 2010 to bedzie ok. jak nie to kaput. z
    drugiej strony był taki wielki wysilek polityczny aby wprowadzic euro ze glowa
    mała. jestem pewnien ze chlopaki sporo zrobia aby to sie nie rozjechało.
  • 31.10.08, 15:00
    Prawdę mówiąc w pytaniu "ile?" chodzi mi bardziej o to, jakie naprężenia (wydarzenia) eurozona może wytrzymać, niż ile czasu to potrwa. Bo przy tej skali egoizmu jaki można zobaczyć między jej członkami (ot, choćby deklaracja Merkel, że nie da grosza na ratowanie banków innych niż niemieckie) zgon może nastąpić szybciej niż ktokolwiek się spodziewa.
  • 31.10.08, 13:52
    znowu w bloomberg jesteśmysmile
    www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601109&sid=awd1vGnyyBJQ&refer=home
    `Panic' Strikes East Europe Borrowers as Banks Cut Franc Loans

    By Ben Holland, Laura Cochrane and Balazs Penz
    Oct. 31 (Bloomberg) -- Imre Apostagi says the hospital upgrade he's overseeing
    has stalled because his employer in Budapest can't get a foreign-currency loan.

    The company borrows in foreign currencies to avoid domestic interest rates as
    much as double those linked to dollars, euros and Swiss francs. Now banks are
    curtailing the loans as investors pull money out of eastern Europe's developing
    markets and local currencies plunge.

    ``There's no money out there,'' said Apostagi, a project manager who asked that
    the medical-equipment seller he works for not be identified to avoid alarming
    international backers. ``We won't collapse, but everything's slowing to a crawl.
    The whole world is scared and everyone's going a bit mad.''

    Foreign-denominated loans helped fuel eastern European economies including
    Poland, Romania and Ukraine, funding home purchases and entrepreneurship after
    the region emerged from communism. The elimination of such lending is magnifying
    the global credit crunch and threatening to stall the expansion of some of
    Europe's fastest-growing economies.

    ``What has been a factor of strength in recent years has now become a social
    weakness,'' said Tom Fallon, emerging-markets head in Paris at La Francaise des
    Placements, which manages $11 billion.

    Plunging Currencies

    Since the end of August, the forint has fallen 16 percent against the Swiss
    franc, the currency of choice for Hungarian homebuyers, and more than 8 percent
    versus the euro. Foreign- currency loans make up 62 percent of all household
    debt in the country, up from 33 percent three years ago.

    Romania's leu dropped more than 14 percent against the dollar and 3.2 percent
    against the euro. Poland's zloty declined more than 17 percent against the
    dollar and 6.8 percent versus the euro, and Ukraine's hryvnia plunged 22 percent
    to the dollar and 11.5 percent to the euro.

    That's even after a boost this week from an International Monetary Fund
    emergency loan program for emerging markets and the U.S. Federal Reserve's
    decision to pump as much as $120 billion into Brazil, Mexico, South Korea and
    Singapore. The Fed said yesterday that it aims to ``mitigate the spread of
    difficulties in obtaining U.S. dollar funding.''

    Plunging domestic currencies mean higher monthly payments for businesses and
    households repaying foreign-denominated loans, forcing them to scale back spending.

    In Kiev, Ukraine, Yuriy Voloshyn, who works at a real-estate company, says he's
    forgoing a new television because of his dollar-based mortgage. His monthly
    payments have risen by 18 percent, or 1,000 hryvnias ($167), since he took out
    the loan seven months ago.

    No More Dreaming

    ``I only have money to pay for food and my monthly fee to the bank,'' Voloshyn,
    25, said. ``I can't even dream about anything else.''

    Rafal Mrowka, a driver from Ostrow Wielkopolski in western Poland, says he
    became addicted to checking foreign-currency rates as monthly installments on
    his Swiss-franc mortgage jumped 25 percent.

    ``I've even stopped getting nervous, now I can only laugh,'' the 32-year-old,
    first-time property owner said.

    The bulk of eastern Europe's credit boom was denominated in foreign currencies
    because they provided for cheaper financing.

    Before the current financial turmoil, Romanian banks typically charged 7 percent
    interest on a euro loan, compared with about 9.5 percent for those in leu.
    Romanians had about $36 billion of foreign-currency loans at the end of
    September, almost triple the figure two years earlier.

    In Hungary, rates on Swiss franc loans were about half the forint rates.
    Consumers borrowed five times as much in foreign currencies as in forint in the
    three months through June.

    `Serious Problems'

    Now banks including Munich-based Bayerische Landesbank and Austria's Raiffeisen
    International Bank Holding AG are curbing foreign-currency loans in Hungary. In
    Poland, where 80 percent of mortgages are denominated in Swiss francs, Bank
    Millennium SA, Getin Bank SA and PKO Bank Polski SA have either boosted fees or
    stopped lending in the currency.

    The extra burden on borrowers is making a bad economic outlook worse, said
    Matthias Siller, who focuses on emerging markets at Baring Asset Management in
    London, where he manages about $4 billion.

    If borrowers believe local interest rates are prohibitive and foreign currency
    lending dries up, it means ``a sharp deceleration in consumer spending,'' Siller
    said. ``That will bring serious problems for the economy.''

    The east has been the fastest-growing part of Europe, with Romania's economy
    expanding 9.3 percent in the year through June, Ukraine 6.5 percent and Poland
    5.8 percent. The combined economy of the countries sharing the euro grew 1.4
    percent in the period.

    IMF Help

    Governments are seeking to ease the pain as recession concerns sweep across
    eastern Europe's emerging markets.

    Ukraine, facing financial meltdown as the hryvnia drops and prices for exports
    such as steel tumble, on Oct. 26 agreed to a $16.5 billion loan from the IMF.

    Hungary on Oct. 28 secured $26 billion in loans from the IMF, the EU and the
    World Bank. The government forecast a 1 percent economic contraction next year,
    the first since 1993.

    The Hungarian central bank raised its benchmark interest rate by 3 percentage
    points to 11.5 percent on Oct. 22 to defend the forint.

    The same day, Prime Minister Ferenc Gyurcsany said the government was seeking an
    accord with banks to ``prevent the burdens of debtors from reaching the sky.''
    It's considering granting borrowers extended payment periods or the ability to
    convert foreign-exchange debts into forint.

    Panicked Customers

    ``Panicked customers are calling to say they're afraid the interest on their
    mortgages will go up or that they won't be able to secure mortgages,'' said
    Nikolett Gurubi, director of lending at Otthon Centrum Belvaros, the downtown
    Budapest branch of a real estate agency.

    Project manager Apostagi, 58, said he hopes the crisis will be over in a few
    months, blaming U.S. banks for creating such distrust between lenders. For now,
    ``it looks like our signed contracts were for naught,'' he said.

    Romanian central bank Governor Mugur Isarescu sounded the alarm in June, saying
    the growth of foreign-currency loans was ``excessively high and risky,''
    especially because Romanians with their communist past aren't used to the
    discipline of debt.

    ``It's not that we're bad,'' Isarescu said. ``It's that, culturally, we need to
    prepare for the moment of repayment.''

    At the other end of the spectrum, Turkish consumers have proved more cautious
    after living through their own currency crises in 2001 and 1994. The government,
    the IMF's biggest customer in recent years, is resisting new loans from the
    fund, arguing that its economy can weather the credit crunch and a 22 percent
    slump in the lira since the start of September.

    `Cheaper, Riskier'

    Turkish savings in foreign currencies exceeded loans by about 30 percent as of
    the end of 2007, according to a January Fitch report. In Poland foreign exchange
    loans were double deposits, and in Hungary they were triple.

    Mert Sevinc borrowed the equivalent of $100,000 in Turkish liras to buy an
    Istanbul apartment in 2006, paying an annual rate of 13.5 percent. The marketing
    consultant didn't even look at the foreign exchange loans at less than half that
    price.

    ``Of course it would have been cheaper to borrow in dollars or euros, but it's a
    fairly basic principle of finance: Things that are cheaper are riskier,'' he said.

    That re
  • 31.10.08, 13:53
    cd
    chief executive officer of Poland's biggest lender, Bank Pekao SA. It stopped
    non-zloty lending in 2003. ``Earlier, banks competed on the Swiss franc market
    watching only sales levels and not looking at keeping an acceptable risk level.''

    The problem is a ``good lesson to all of us,'' Polish President Lech Kaczynski
    said at an Oct. 24 press conference in Warsaw, where he urged Poles to stick to
    zloty lending.
  • 02.11.08, 11:20
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=86705952
    To powinno trafić tu ale przez przypadek po imprezie założyłem wątek wink

    Poza tym w sprawie euro zgadzam się z PK:
    =============cut=======
    A teraz sprawa trzecia pro domo sua. W poprzednich akapitach naraziłem się:
    neoliberałom (ale to robię od lat), rasistom (ale ci na moderowanym blogu się
    nie pojawią), „bykom” (bo oczekuję długiej recesji), „niedźwiedziom” (bo
    oczekuję teraz lepszego okresu dla giełd) - teraz narażę się kolejnym grupom i
    zobaczę co z tego wyniknie wink. Ta ostatnia sprawa to wejście do strefy euro. Po
    pierwsze: euro przyjąć musimy, bo zgodziliśmy się na to w traktacie z
    Maastricht. Po drugie uważam, że wszelkie opowieści o „narodowej walucie” bazują
    na ideach sprzed wielu lat. W obecnym świecie szansę mają duże bloki gospodarcze
    spojone wspólną walutą. Jestem przekonany, że Azja pójdzie w kierunku takiego
    bloku i będzie miała wspólny pieniądz (zapewne potrwa to jednak wiele lat). Po
    trzecie uważam, że referendum w sprawie przyjęcia euro jest totalnym
    nieporozumieniem. Duża część wyborców ma problem z czytaniem ze zrozumieniem
    prostego tekstu, a mają się wypowiadać na temat terminu wejścia do strefy euro?
    Przecież to jest niepoważne…

    Wiadomo, komu się powyższym akapitem naraziłem, więc pora, żeby narazić się
    stronie przeciwnej. Zacznę jednak łagodnie. Twierdzę, że gdyby euro już teraz
    było naszą walutą to rzeczywiście kryzys byłby dla Polski mniejszym zagrożeniem.
    Nie byłoby dzikich zmian kursów, brak ryzyka walutowego w handlu wewnątrz strefy
    euro pomagałby eksportowi i importowi, a ECB obniżając stopy pomagałby
    gospodarce. Nieco gorszy, ale jednak bardzo zbliżony byłby układ, w który
    wchodzilibyśmy do strefy euro za parę tygodni (tak jak Słowacja). Tyle tylko, że
    nasza sytuacja znacznie odbiega od tego ideału. Mamy wejść do ERM 2 w połowie
    2009, a euro mamy przyjąć 1 stycznia w 2012 roku. Inaczej mówiąc - w czasie
    kryzysu (liczę, że to będzie około dwa lata) będziemy przebywali w ERM 2, a euro
    przyjmiemy wtedy, kiedy kryzys się skończy.

    W związku z tym pierwsze pytanie: czy deklaracja przyjęcia euro i szybkiego
    wejścia do ERM 2 pomogła naszej walucie i gospodarce? Uważam, że praktycznie
    niczego to nie zmieniło. Złoty wzmocnił się wyłącznie z powodów zewnętrznych
    (spadek awersji do ryzyka na globalnych rynkach finansowych). Podobnie umocniły
    się forint i czeska korona. Uważam, że nie jest prawdą twierdzenie o dużym
    wpływie na rynek wypowiedzi prezesa NBP na temat możliwości przesunięcia (w
    górę) dat z harmonogramu wejścia do strefy euro. Czytałem gdzieś, że jakiś
    londyński bankier tak się przestraszył tych wypowiedzi, że natychmiast zaczął
    złotego sprzedawać. Jeśli w Londynie są tacy bankierzy to nic dziwnego, że
    Wielka Brytania ma takie problemy. Zresztą już w piątek złoty pokazał, że
    lekceważy polityków wzmacniając się mimo wypowiedzi pana Prezydenta, który
    poddawał w wątpliwość termin wprowadzenia euro. Wszyscy przecież wiedzą, że
    droga do euro nie jest usłana płatkami róż, więc kolejne wypowiedzi mają
    naprawdę niewielkie znaczenie.

    Drugie pytanie brzmi tak: czy wejście do ERM 2 pomoże w zwalczaniu skutków
    globalnego kryzysu gospodarczego? Zanim się na to pytanie odpowie trzeba
    odnotować, że z NBP napłynęły bardzo niepokojące (aczkolwiek nie można
    powiedzieć, że nieoczekiwane informacje). W swoim raporcie bank centralny
    zweryfikował wzrost gospodarczy. Widełki prognoz to 1,7 do 3,8 procent, czyli
    bardzo szerokie. W prasie mówi się o wzroście 2,8 procent, czyli środku
    przedziału prognoz, ale te niższe widełki bazują na założeniu, ze w sektorze
    finansowym nadal będzie brakowało płynności. Nie bardzo w to wierzę, ale sama
    prognoza (z innych powodów) jest prawdopodobna, szczególnie, że gospodarka
    naszych sąsiadów, Niemiec, będzie szybko hamowała.

    Jeśli czeka nas spowolnienie gospodarcze to wydaje się, że wejście do ERM 2 jest
    bardzo ryzykowne i może to spowolnienie zamienić nawet w recesję. Dbałość o
    deficyt budżetowy i niską inflację przy niezbyt elastycznym rynku pracy musi
    dodatkowo spowolnić gospodarkę. Nawiasem mówiąc wielu ekonomistów twierdzi, że
    wejście do ERM 2 bez „uelastycznienia” rynku pracy nie ma sensu. Nie wiem, czy
    rzeczywiście tak jest, ale ostrzegam, że „uelastycznienie” niezbyt się
    większości Polaków spodoba. To taki eufemizm, pod którym należy rozumieć:
    większą łatwość zwalniania pracowników, więcej pracy tymczasowej kosztem
    etatowej, więcej niskopłatnych miejsc pracy. O ile ERM 2 spowolni gospodarkę?
    Tego nie wiem, ale jeśli zakłada się dłuższy okres globalnej stagnacji to trzeba
    brać pod uwagę, że każde dodatkowe spowolnienie może się okrutnie zemścić na
    poziomie życia Polaków (a co za tym idzie na poparciu dla rządzących, którzy
    chyba tego spadku poparcia w ogóle nie biorą pod uwagę).

    Jest jeszcze gorzej, bo może się okazać, że wejdziemy do ERM 2 (część
    konstytucjonalistów twierdzi, że nie trzeba przedtem zmienić Konstytucji),
    odcierpimy niepotrzebne spowolnienie gospodarki (w okresie kryzysu szczególnie
    istotne jest posiadanie możliwości swobodnego sterowanie stopami procentowymi i
    kursem walutowym) i nic z tego nie wyjdzie. Dlaczego? Bo okaże się, że w tym
    układzie politycznym nie da się zmienić Konstytucji. Reasumując: dobrze, że się
    o przyjęciu euro dyskutuje, dobrze, że się zapowiada jego przyjęcie, ale uważam,
    że dopóki kryzysy się nie skończy to wchodzenie do ERM byłoby olbrzymim błędem.
    =====cut====


    kuczynski.blogbank.pl/2008/11/01/sprawy-biezace-ale-kontrowersyjne
  • 05.11.08, 12:21
    Jak myslicie jak mocno Irlandia bedzie w czarnej?


    "Irish officials are worried a change in the way the US government taxes its
    companies overseas could have a big impact on Ireland. US investments account
    for 80 per cent of Irish exports and two thirds of manufacturing employment."
    www.ft.com/cms/s/0/0df05a34-aa99-11dd-897c-000077b07658.html
  • 15.11.08, 10:58
    www.rp.pl/artykul/215902.html
    Półwysep Iberyjski włącza hamulce
    Magdalena Kozmana 07-11-2008, ostatnia aktualizacja 07-11-2008 03:40

    Hiszpanie wychodzą na ulice, by zaprotestować przeciwko rosnącemu bezrobociu i
    niskim zarobkom. Za kryzys finansowy winią chciwość branży deweloperskiej. I
    wciąż ufają swoim bankom

    Kiedy zbiera się grupa czterech Hiszpanów, jeden z nich musi być urzędnikiem –
    żartują mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego. Rozbudowana administracja pożera coraz
    więcej publicznych pieniędzy, ale wydaje się to nikomu nie przeszkadzać. Wręcz
    przeciwnie – w czasach kryzysu coraz więcej grup zawodowych zaczyna wyciągać
    ręce po państwowe pieniądze i pomoc od organizacji pozarządowych. – Teraz
    poszukiwane stają się inwestycje, do których dopłaca państwo. To gwarantuje ich
    bezpieczeństwo – uważa biznesmen Joan Davi, który prowadzi korporację inwestycyjną.

    Madryt

    Wielka manifestacja funkcjonariuszy Guardia Civil i ich rodzin. Reprezentacyjną
    arterią Madrytu La Castellana przetacza się tłum 20 tys. osób. Pod Ministerstwem
    spraw Wewnętrznych wykrzykują żartobliwe i niecenzuralne epitety pod adresem
    obecnego ministra. Żądają lepszego wyposażenia: ubrań i sprzętu oraz godziwych
    zarobków i emerytur. Najgłośniej krzyczą kobiety, bo pracujący w służbie
    cywilnej mężowie nie zawsze chcą się publicznie buntować przeciwko przełożonym.

    Nie finansiści, nie maklerzy i nie menedżerowie, tylko rodziny wychowujące
    dzieci najbardziej odczuwają skutki zaczynającego się w Hiszpanii kryzysu
    gospodarczego. Liczba osób korzystających z pomocy Caritasu wzrosła w tym roku w
    Hiszpanii o 40 proc. Po żywność, ubrania i środki higieniczne zgłaszają się
    przede wszystkim rodziny, w których ojciec stracił pracę, samotni rodzice z
    dziećmi na utrzymaniu, osoby starsze, których emerytury nie starczają na życie.

    – Choć przeciętnie zarobki wynoszą ok. 1,5 tys. euro miesięcznie, to spora grupa
    osób dostaje tylko około 1000 euro. Nawet tak dobre studia jak prawo nie
    gwarantują dobrze płatnej pracy, bo uczelnie opuszcza bardzo dużo prawników –
    mówi Arancha, która przeniosła się z Kadyksu do Madrytu w poszukiwaniu dobrej
    pracy. Jest zatrudniona w jednym z urzędów, więc ma zapewnioną spokojną i
    stabilną pracę, ale nie może nawet marzyć o własnym mieszkaniu. Nie myśli także
    o zakładaniu rodziny. – Dziś tu, jutro gdzie indziej. Nie wiem, jak długo
    utrzymam się w Madrycie. Zresztą ceny mieszkań są obłędnie wysokie, więc
    wynajmuję – wyjaśnia.

    O tym, że boom w branży budowlanej się skończy i przyjdą chude lata wiadomo,
    było już rok temu. Nikt jednak nie przewidywał, że przybierze on taką formę:
    firmy budowlane plajtują, ale ceny mieszkań pozostają wysokie. Eksperci
    spodziewają się jednak, że w końcu zaczną spadać – w tym roku o 8 proc., a w
    następnym – już o 12 proc.

    – W Hiszpanii nie sprzedaje się już żadnych mieszkań. Liczba transakcji na rynku
    nieruchomości jest równa dosłownie zeru. W porównaniu z hiszpańskim rynkiem
    polska branża budowlana jest w komfortowej sytuacji – twierdzi Joan Davi, który
    dzieli swój czas pracy między Polskę i Hiszpanię.

    Potwierdzają to dane o kredytach hipotecznych. W ostatnich latach ich wartość
    przyrastała w dwucyfrowym tempie. We wrześniu po raz pierwszy od 16 lat ich
    wartość zmniejszyła się – podał bank centralny Hiszpanii. W prasie pojawiają się
    żartobliwe porównania, że łatwiej jest teraz sprzedać piecyk elektryczny na
    Saharze niż apartament na Costa del Sol.

    Budownictwo jest jedną z głównych branż hiszpańskiego przemysłu – szacuje się,
    że wraz z powiązanymi branżami odpowiada za 20 proc. PKB. Ale ponad połowa PKB
    pochodzi w Hiszpanii z usług, głównie opartych na turystyce. I tu niestety także
    skutki kryzysu dały się odczuć – w ciągu dziewięciu miesięcy tego roku kraj
    odwiedziło mniej turystów niż w tym samym okresie ubiegłego roku (spadek o 1
    proc.). I to mimo wystawy Expo w Saragossie.

    Saragossa

    Wybudowane specjalnie na Expo budynki wieją teraz pustką. W niektórych urządzono
    hotele, w innych biura. Nikt nie przechodzi pięknym mostem, zaprojektowanym
    przez Irakijkę Zahę Hadid. Mieszkańcy nie mają czego szukać w tym zakątku miasta.

    – Może powstanie tu wydział architektury, którego brakuje w naszym mieście –
    liczy Ignacio Eseverry, przedsiębiorca rolny.

    Po sezonie turystycznym pusto jest też na dworcu Delisias, który wybudowano
    specjalnie dla szybkiej kolei AVE. Nowoczesny pociąg AVE z Madrytu do Saragossy
    jedzie tylko godzinę i dziesięć minut. Rozwija prędkość do 300 km na godzinę,
    nie ma mowy o spóźnieniach. Wejście na peron dla pasażerów jest otwierane
    kilkanaście minut przed startem, stewardesa niczym w samolocie sprawdza bilety,
    rozdaje darmowe książki i słuchawki do słuchania filmu. Podróż tam i z powrotem
    kosztuje ok. 80 euro. Francuskie TGV mogłoby pozazdrościć takich wyników.

    Ale między TGV i AVE jest jeszcze jedna różnica. W hiszpańskim pociągu mimo
    porannej godziny nikt nie śpi, wręcz przeciwnie – spora grupa osób przyniosła ze
    sobą pracę. Z teczek wyjmują laptopy, sprawozdania finansowe, księgi przychodów
    i rozchodów i zabierają się do pisania. Inni prowadzą rozmowy o interesach.
    Przedział zaczyna przypominać wielkie biuro.

    Gorące branże

    Obawa przed utratą pracy staje się w Hiszpanii coraz powszechniejsza. Rząd
    przewiduje, że w przyszłym roku bezrobocie wzrośnie do 12,5 proc. Opozycja widzi
    przyszłość jeszcze bardziej pesymistycznie – liczba osób bez pracy może osiągnąć
    3,5 mln, co odpowiada stopie 15 proc. Narażeni będą głównie pracownicy firm
    budowlanych i branży motoryzacyjnej.

    W tym miesiącu fabryki Nissana zlokalizowane w okolicach Barcelony poinformowały
    o konieczności zwolnienia prawie 1,7 tys. osób, czyli 40 proc. zatrudnionych.
    Pracownicy protestowali na ulicy przed zakładami, paraliżując ruch w godzinach
    otwierania fabryki i kończenia pracy oraz przerwy obiadowej. To barbarzyństwo
    proponowanie nam rozmów o zwolnieniach bez przedstawiania przyszłości zakładu –
    wołał szef związkowców Jordi Carmona.

    Wiadomość o zwolnieniach w fabryce Nissana była jak kubeł zimnej wody wylany na
    głowy Katalończyków. W ostatnich trzech latach zakład otrzymał 43 mln euro
    pomocy publicznej. Mimo to fabryka zwalnia teraz pracowników. A w marokańskim
    Tangerze – zaledwie 15 km od granic z Hiszpanią, Nissan uruchamia produkcję 400
    tys. aut. Rynek północnoafrykański staje się dla koncernów motoryzacyjnych coraz
    bardziej obiecujący, podczas gdy europejski traci na wartości. W tym roku w
    Hiszpanii sprzedadzą o 25 proc. aut mniej. Efekt jest natychmiast widoczny w
    postaci zwolnień grupowych. Miesiąc przed decyzją Nissana Ford i GM
    poinformowały o zwolnieniu 2 tys. osób. W sumie w branży motoryzacyjnej:
    fabrykach samochodów, podzespołów i opon przybędzie w tym roku 15 tys. bezrobotnych.

    Fernando Nuniez, madrycki taksówkarz z Sewilli, ma własną teorię na temat
    kryzysu gospodarczego. Jego zdaniem przyjęcie przez Hiszpanię euro było dużym
    błędem. Spowodowało podwyżki cen i zmniejszyło konkurencyjność taniego jak dotąd
    kraju. – Nic dziwnego, że turystów jest coraz mniej – zauważa.

    Choć od czasów przyjęcia euro minęło już siedem lat, niemal każdy mieszkaniec
    Hiszpanii pamięta stare ceny w pesetach. – Chleb zdrożał momentalnie o 40 proc.,
    za kawę w kawiarni trzeba w euro płacić dwa razy więcej niż kiedyś – mówi Arnacha.

    – Nie popełniajcie naszego błędu – radzi Fernando.


    Fernando Nuniez, madrycki taksówkarz z Sewilli, ma własną teorię na temat
    kryzysu gospodarczego. Jego zdaniem przyjęcie przez Hiszpanię euro było dużym
    błędem. Spowodowało podwyżki cen i zmniejszyło konkurencyjność taniego jak dotąd
    kraju. – Nic dziwnego, że turystów jest coraz mniej – zauważa.

    Choć od czasów przyjęcia e
  • 18.01.09, 23:53
    biznes.onet.pl/0,1899595,wiadomosci.html
    Tysiące demonstrantów w Saragossie broni miejsc pracy
    (PAP, ak/18.01.2009, godz. 22:23)
    Tysiące ludzi demonstrowało w niedzielę w Saragossie, na północnym-wschodzie
    Hiszpanii, w obronie "miejsc pracy oraz zabezpieczeń socjalnych w dobie kryzysu"
    - poinformowały hiszpańskie media.

    Manifestacja zgromadziła ok. 35 tys. ludzi - podają centrale związkowe UGT
    (zbliżona do rządzących socjalistów) oraz CC.OO (lewicowa). Protesty tego
    rodzaju i o takim rozmiarze nie są częste w Hiszpanii, gdzie związki zawodowe
    rzadko mobilizują swych członków - pisze AFP.

    "Jeśli się nie poprawi (sytuacja): strajk, strajk, strajk" - skandowali uczestnicy.

    Liczba bezrobotnych w kraju znacząco wzrosła, przekraczając w grudniu 3 miliony,
    po raz pierwszy od 12 lat. Rząd przewiduje wzrost bezrobocia do 15,9 proc. w
    roku 2009, wobec 11,33 proc. w trzecim kwartale 2008 r.

    --
    Trole forumowe szczekają a karawana idzie dalej
  • 25.11.08, 08:49
    www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/germany/3511854/Germany-facing-worst-slump-since-1949.html



    Germany facing worst slump since 1949
    Euro-zone industrial orders plunged 3.9pc in September and Germany's IFO index
    of business expectations has fallen to the lowest level since the survey began
    half a century ago, heightening fears of a severe slump across Europe next year.
    French president Nicolas Sarkozy met Germany's Chancellor Angela Merkel in Paris
    yesterday to plead for stronger German support for an EU-wide rescue package.
    The talks come as the European Commission adds the final touches to a €130bn
    (£110bn) fiscal stimulus plan.

    Germany has clung steadfastly to budget orthodoxy but the downturn has now begun
    to engulf Europe's biggest economy with shocking speed. The Bundesbank is now
    expecting the worst recession since the terrible year of 1949, according to
    Deutsche Press Agentur.

    Howard Archer, Europe economist at Global Insight, said the blizzard of dire
    data from the eurozone now points to a severe manufacturing slump. "Output,
    total orders, exports orders all contracted at record rates in November, which
    was alarming," he said.

    The broad IFO index of German confidence fell to the lowest since 1993 in
    November, but it was the unprecedented slide in the expectations index that most
    worried economists.

    "This is extremely bad, it's even worse than the dog days of early 1970s,"
    Julian Callow, Europe economist at Barclays Capital. "German exports to the US,
    UK, Spain, and Italy have all collapsed, and the next shoe yet to drop is
    Eastern Europe," he said. Latvia has joined the queue waiting for an IMF
    bail-out, while Russia devalued the rouble again yesterday.

    "The Euroepan Central Bank needs to cut rates very aggressively. They're trying
    to take this steady line, but this is a not the time for that. We think rates
    will be cut to 1.5pc by February," he said.

    The ECB raised rates in a widely-criticized move in July has since cut by just
    100 basis points to 3.25pc, largely staying aloof as the Anglo-Saxon central
    banks take drastic action to stop the downward spiral.

    Adding to eurozone woes, the bloc's current account deficit doubled in September
    to €10.6bn despite the drop in the cost of imported oil. It is further evidence
    that the euro's surge to extreme levels of over-valuation in recent years has
    'hollowed out' Europe's industrial base and inflicted damage that may a long
    time to unfold.


    aaaa
    Polska oazą spokoju hahahah
  • 25.11.08, 08:53
    www.telegraph.co.uk/finance/financetopics/budget/3515292/Pre-Budget-report-Borrowing-hits-post-war-record.html

    Pre-Budget report: Borrowing hits post-war record
    Alistair Darling yesterday became the Chancellor with the worst economic
    forecasting record and the worst borrowing record in modern history.


    The Government used its pre-Budget report to slash its UK growth forecasts by
    the biggest amount since it started projecting annual output in the 1970s and
    acknowledged for the first time that Britain is facing a recession. The economy
    will shrink by 1pc next year, it said, rather than the 2.5pc growth projected in
    the Budget earlier this year.

    In what was billed as the most important Treasury statements in decades, Mr
    Darling ordered a slew of tax cuts and spending increases worth some £25.6bn
    over the next year and a half in an effort to prevent the slowdown deepening.
    Millions of shoppers will benefit as value-added tax is reduced from 17.5pc to
    15pc from next week.

    The Chancellor initiated a bonfire of previous policies, effectively permanently
    reversing the abolition of the 10p tax rate, while postponing planned increases
    on vehicle excise duty and the rate of corporation tax paid by small companies.

    Michael Saunders, UK economist at Citigroup, said: "This massive stimulus should
    prevent a complete meltdown of the UK economy, but probably will not prevent a
    nasty recession."

    The measures, designed to focus specifically on next year, will be paid for with
    a £12.3bn series of tax increases and spending cuts from 2010 onwards. Most
    significant of all is a half percentage point increase in National Insurance
    rates for both employees and employers, a measure which equates in short to an
    extra penny on the basic rate of income tax. Those earning over £100,000 will
    also see their tax bill increase as their personal allowances are cut, and those
    earning more than £150,000 will have to pay a new 45pc rate of income tax.

    Nevertheless, even these increases will be insufficient to fund the drastic
    series of tax cuts, and as a result the Government is borrowing record sums.
    After more than doubling to £78bn this year, the fiscal deficit will balloon to
    £118bn, or 8pc of gross domestic product, next year - the highest level in
    post-war history. As had been widely expected, the Chancellor abandoned the
    borrowing rules laid down by Gordon Brown in 1998. The UK's national debt,
    currently at just below the 40pc of GDP level laid down by the sustainable
    investment rule, will balloon to 57.1pc - the highest level since the 1970s.

    Almost as striking as the scale of the deficits is the amount of time they will
    persist on the Government's balance sheet, economists said. The Treasury will
    generate deficits in excess of 3pc of national income - the generally-accepted
    "reasonable" level - until 2013. The deficits are caused by a massive drop in
    tax revenues as well as the extra tax cuts announced by the Chancellor.

    Neither did the Chancellor make explicit commitments to re-embrace the fiscal
    rules, save for pledging to return to a balanced budget by 2015-16. Although the
    pound rose higher against the dollar in the wake of the statement, the cost of
    insuring against the UK defaulting on its sovereign debt increased sharply, with
    credit default swap spreads up from around 70 basis points to 86 by last night -
    double the size of America and Germany's.

    Economists questioned why the Chancellor had not been clearer about how he would
    achieve the return to balanced books.

    "The increase in National Insurance contributions and the higher rate of income
    tax don't seem to be enough" said Andrew Goodwin, an economic adviser to the
    Ernst & Young ITEM Club.

    Marc Ostwald, strategist at Monument Securities, highlighted that even in 2015
    it looked likely that the public finances would be in no better shape than they
    were last year.

    "The end effect is little obvious benefit to the economy, a borrowing binge, and
    the gilt market has a lot more bad news to price in," he said.

    Shadow chancellor George Osborne warned that the Chancellor was "bringing this
    country to the verge of bankruptcy".

    Simon Ward, economist at New Star, added that the Treasury's economic forecasts,
    which project a sudden improvement in UK economic growth in 2010 and 2011, could
    be overly optimistic, with major implications for the rest of the PBR calculations.

    He said: "A key risk is that the economy has not regained sufficient momentum by
    2010 to withstand programmed large tax rises. Government debt will embark on an
    explosive path if these increases are postponed."

    The portrait of the UK economy painted by the PBR document is of an economy
    facing a mild recession, as opposed to the deep and lasting one projected by a
    growing number of City economists. The cut in VAT rates will also contribute to
    lower shop prices, with the retail price index set to drop into negative
    territory next year, causing deflation of 2.25pc.

    Martin Weale at the National Institute of Economic and Social Research, said
    that the Chancellor's outlook for the economy still looked unrealistic.

    "The PBR estimate of trend growth looks very optimistic, and the recovery into
    2010 they forecast is hopeful. In the medium term, too the borrowing forecasts
    still look optimistic," he said.

    Howard Archer, chief economist at Global Insight, said: "Seeing a projected
    Public Sector Borrowing Requirement of £118bn (8pc of GDP) in 2009-10 is
    somewhat alarming, particularly when there are suspicions that this is based on
    too optimistic a recovery profile."
  • 24.12.08, 14:49

    Zavvi administration threatens 3,400 jobs
    Zavvi, the CD and DVD chain formerly known as Virgin Megastores, has crashed
    into administration, threatening over 3,400 jobs.

    The future of the 125-store retailer had looked in severe doubt following the
    collapse of Woolworths last month.

    All of Zavvi’s products were supplied by Entertainment UK (EUK), a Woolworths
    subsidiary. When EUK went under, Zavvi was left without a supply chain. "As soon
    as EUK went, it looked doomed," said one retail executive.

    Ernst & Young has been appointed as administrator.

    [b]Zavvi is the third national retailer to go into administration over the last
    18 hours. Whittard of Chelsea and The Officers Club collapsed yesterday
    evening[b/], only to be bought straight out of administration in deals known in
    the trade as ‘pre-packs’.

    www.telegraph.co.uk/finance/newsbysector/retailandconsumer/3933359/Zavvi-administration-threatens-3400-jobs.html
  • 28.01.09, 17:21
  • 03.02.09, 10:15
    www.rp.pl/artykul/256263.html
    gdzie sie podzialy pieniadze z pomocy dla bankow:

    "Po kilku tygodniach było jasne, że tysiące małych, średnich i dużych firm
    brytyjskich ciągle pozbawione są możliwości zaciągania kredytów. Rząd odkrył – i
    to, jak pisał dziennik „The Guardian”, doprowadziło ponoć Browna do furii – że
    tylko 20 proc. linii kredytowych kilku największych banków brytyjskich jest
    otwartych dla brytyjskich klientów, reszta to kredyty dla firm zagranicznych.
    Najbardziej oburzające Brytyjczyków dane nadeszły z Royal Bank of Scotland,
    który pożyczył wcześniej 2,5 mld funtów rosyjskiemu oligarsze Leonidowi
    Bławatnikowi. RBS stracił te pieniądze, bo jedna z firm Bławatnika
    LyondellBasell znalazła się na skraju bankructwa.

    Podobne umowy RSB zawarł z innym rosyjskim oligarchą Olegiem Deripaską, który
    wykorzystał kredyt w wysokości prawie 3 mld z RBS na zakup firmy metalurgicznej
    Norilsk Nickel. W tym samym czasie RSB zanotował straty w wysokości około 30 mld
    funtów."

    --
    Trole forumowe szczekają a karawana idzie dalej
  • 13.02.09, 13:52
    www.telegraph.co.uk/finance/comment/ambroseevans_pritchard/4604826/High-debt-levels-endanger-Britains-AAA-credit-rating-for-first-time.html
    zajawka:

    High debt levels endanger Britain's AAA credit rating for first time
    Britain may face "lasting impairment" from the credit crisis owing to the
    over-sized role of the City and high levels of private debt, endangering its
    elite "AAA" credit rating for the first time in history.


    By Ambrose Evans-Pritchard
    Last Updated: 6:40AM GMT 13 Feb 2009

    The US agency Moody's said the UK had slipped from the top rank of "resistant"
    AAA states, which include Germany, France, Canada, and the Scandinavian
    countries. British debt is likely to be "tested" over coming years.
  • 13.02.09, 13:52
    www.telegraph.co.uk/finance/economics/4603903/European-finance-ministers-to-attack-Alistair-Darling-over-sterlings-slide.html

    zajawka:

    European finance ministers to attack Alistair Darling over sterling's slide
    European finance ministers are planning to round on Alistair Darling and tell
    him to bring the pound back under control, in what many fear could represent the
    opening salvo of a "currency war".


    By Edmund Conway, Economics Editor
    Last Updated: 11:52AM GMT 13 Feb 2009

    French and German ministers are expected to confront the Chancellor over
    sterling's weakness at the opening dinner for the Group of Seven finance summit
    in Rome tonight. They will ask him to consider direct action to increase the
    value of the pound, which has suffered its worst devaluation since at least the
    final breakdown of the Bretton Woods agreement in the early 1970s.
  • 30.11.08, 12:21
    z zamknięte spotkania z Tuskiem 2 tygodnei temu:


    - Sytuacja zewnętrzna, ciągle, Bogu dzięki, na razie zewnętrzna,
    jest nieporównywalnie gorsza, niż to wydawało się jeszcze tydzień
    temu. Mówię to także po moich spotkaniach z szefem z Europejskiego
    Banku Centralnego i po wczorajszym, z Sarkozym - powiedział Tusk.
    Zastrzegł, że tych informacji celowo nie prezentował w mediach.

    - Nie mówiłem tego publicznie. Prosiłbym też wszystkich o
    powściągliwość, bo to niczemu dobremu nie służy wprawianie w stan
    nerwowości ludzi. Ale jest dużo gorzej, niż mogło się komukolwiek
    wydawać, jeszcze, nie mówię, pół rok temu, ale tydzień temu - dodał.


    pełny link wiadomosci.onet.pl/1871836,11,item.html
  • 01.12.08, 18:18
    EMU Government Bonds Diverge In View Of Country Risk: Would a Single EMU Bond Help?
    Print

    * Overview: EMU governments are not all equally strong to carry costs for
    necesssary fiscal stimulus and bank rescue packages. This drives divergence in
    government bond yields to record wides. Some commentators suggest a common
    European Government Bond could help reduce costs but the increasing reluctance
    of Germany to cross-subsidize other governments' imbalances and profligacy will
    make common solutions ever harder to compromise. FT Dec 1: Faced with the
    prospect of governments around the world issuing more than €2,000bn ($2,535bn)
    of bonds in the next year, bankers are warning of potential problems in meeting
    funding needs.
    * BNP: In the eurozone alone, the government's pledged amounts are at over
    EUR 2 trillion or 22.4% of GDP on average. One outlier is Ireland whose pledged
    bank rescue amount is at 210% of GDP.
    * Eurointelligence: "We have successfully transformed credit risk into
    country solvency risk"
    * FT: In Germany, a bond auction failed in November, something virtually
    unheard of until this year.
    * In Italy, bond issuance could rise to €220bn next year, with €100bn in
    redemptions in the first half of the year – about €20bn higher than usual –
    putting the government under even more pressure to raise money--> Italy reduced
    its economic rescue package due to fiscal constraints.
    * Intra EMU spreads widen again towards record highs: 10yr gov.bond yield
    over German benchmark: Italy record 128bp; Ireland record 94bp; Spain 73bp;
    France 49bp; Greece 169bp; Portugal 81bp; Austria 65bp
    * Dec 1, Bloomberg: Nevertheless, the flight to safety pushes government
    bond yields to record lows meaning that governments can refinance themselves
    cheaply.
    * SIFMA survey found that some structures for a common European Government
    bond have the potential to reduce borrowing costs and to support the euro's bid
    as an international reserve currency.
    * However, Germany's reluctance to subscribe to a common EU-wide fiscal
    stimulus package shows its reluctance to significantly cross-subsidize its more
    profligate peers (see also Munchau via Eurointelligence, FT)
  • 10.12.08, 12:42
    wyborcza.pl/1,76842,6045541,Baltycki_tygrys_sie_chwieje.html
    - Bez międzynarodowej pomocy może nam grozić niewypłacalność - ostrzegł w
    zeszłym tygodniu minister finansów Atis Slakteris.

    Lada moment Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz UE mogą pożyczyć Łotwie nawet 5
    mld euro na łatanie dziury w budżecie i pomoc dla zagrożonych upadkiem banków.

    Łotysze przez lata żyli na kredyt i to właśnie pieniądze pożyczane głównie od
    skandynawskich banków zapewniały im dobrobyt, przynajmniej tym żyjącym w dużych
    miastach. Wszystko było dobrze, dopóki w górę szły ceny nieruchomości, a pensje
    rosły w tempie 30 proc. rocznie. To pompowało inflację, która w szczytowym
    momencie, w maju tego roku, sięgała prawie 18 proc.
  • 19.12.08, 20:44
    Szwajcaria się sypie?
    Dlatego, że drukuje CHF i goni deprecjatora USA?
    Szwajcaria się sypie?
    NIE, Szwajcaria nie pozwala uciec USA z walutą, a nie "się sypie"!!!

    Jeśli uważasz, że dodruk pieniądza to jest dowód na "sypanie się"
    czegokolwiek, to jakim cudem USA które w ostatnim wieku z 1USD
    zrobiły 0,04%USD osiągnęły tak gigantyczna przewagę??

    Po pierwsze mamy prawo Kopernika Greshama.
    Czyli ten kto deprecjuje/dewaluuje swoją walutę szybciej WYPRZEDZA
    pozostałych. Z tego że SNB obniża stopy i drukuje pieniądz wynika
    tylko tyle: MUSI tak zrobić bo USA dewaluują swoją walutę.

    Po drugie Ci co się sypią są zmuszeni ZACIĄGAĆ POŻYCZKI w tych
    państwach które silniej deprecjują walutę.

    Czyli mamy tak:

    Państwa kapitalistyczne/bogate ściągają stopy w dół i drukują SWOJĄ
    WALUTĘ i jednocześnie udzielają oprocentowanych POŻYCZEK.

    Państwa biedne są przestraszone, nie obniżają stóp procentowych,
    zacieśniają swoje budzety, utwardzają swoją walutę i ZACIĄGAJĄ
    POŻYCZKI.

    Państwa Zachodu przeceniają wartość swojego długu, poprzez dodruk
    pieniądza, a jednocześnie eksportując te nadwyżki pieniądza
    umożliwiają przetrwanie państwom biedniejszym.

    Po prostu Zachód zabezpiecza się przed inflacją, udzielaniem
    pożyczek na wyższy w przyszłości %. Teraz mamy szukanie NINJA wśród
    państw.


    Nawet jeśli dominującym trendem jest deflacja i PLN bezwzględnie
    spadnie (ucieczka w umacniającego się USD, kolejne tąpnięcia giełd i
    ucieczki, przymus central spółek do cashowania, tanie aktywa w USA
    etc.), to jednak skutkiem POŻYCZKI musi być względna aprecjacja
    złotego i późniejsze wyższe podatki, którymi będziemy musieli
    spłacić pożyczki nominowane w umacniającej się walucie(Eur, CHF).

    To jest proste: żaden wierzyciel nie będzie udzielał pożyczek w
    momencie kiedy wie, że waluta pożyczki się osłabi, bo straci na
    podstawie długu. Ten sam wierzyciel NIE POZWOLI by nadmiernie
    przeceniać jego wcześniejsze należności, w końcu przez ostatnie 7
    lat kumulowali nasze papiery skarbowe.

    O ile więc deflacja aktywów w państwach Zachodu powoduje spadek
    stóp, dodruk pieniądza i szukanie frajera który zapłaci, państwa
    rozwijające się nie obniżają stóp mimo deflacji, zacieśniają
    politykę pieniżną, mają długi w walucie umacniającej się, a
    pieniadza na rynku mniej. Zachód wyeksportował inflację i jeszcze
    zapewnił sobie, że państwa 'rozwijające się' długo nie ruszą
    gospodarczo do przodu, bo pożyczki EBC czy SNB nie będą na tyle duże
    by zasypać deflację.

    Skutek będzie jak zawsze:
    Bezwzględna ilość pieniadza i późniejsza wycena szybciej wzrośnie w
    państwach Zachodu. A państwa rozwijające zapłacą wyższymi podatkami,
    twardszą walutą, bajkami o konieczności wzrostu produktywności,
    podniesieniem czasu pracy etc. Oczywiście, że kiedy w Szwajcarii
    przybędzie CHF to w Polsce produktywność liczona w tych frankach
    SPADNIE, produktywność Polaka nie nadąży za wzrostem podatków i
    spłaty Szwajcarskiej inflacji, nie ma szans.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership."
    Aristotle
  • 19.12.08, 20:55
    No ładnie. W jaki sposób Polska może się obronić przed takim scenariuszem? Czy może coś zrobić aby zminimalizować straty? Czy też jest tak słaba i biedna, że może się tylko bezradnie temu przyglądać?
    --
    .... ... ..... same wulgaryzmy oraz: "Powszechność niekompetencji jest wprost proporcjonalna do wysokości szczebla w hierarchii."
  • 19.12.08, 23:22
    Czy to wazne co moze zrobic ? Przeciez wiemy, ze i tak nie zrobi. Nasz premier
    dwa tygodnie temu uwierzyl, ze jest jakis kryzys.
  • 18.12.08, 09:00
    Niemcy wczoraj uchwalili kolejny pakiet koniunkturalny. Do tego
    zwiekszają wydatki na zasiłki dla bezrobotnych , na dzieci , na
    szpitale i szkoły. Przegłosowali ustawę przywracającą ryczałty na
    dojazdy do pracy ze skutkiem na 1.1.2007 r . Generalnie chyba zaczą
    wieszać na święta banknoty zamiast bombek. Deutsche Welle
    dzisiaj : "Przewodniczący parlamentarnej Komisji Budżetowej, Otto
    Fricke ostrzega przed drastycznym wzrostem zadłużenia federacji. W
    roku 2009 państwo - nawet bez drugiego pakietu wsparcia
    koniunktury - będzie musiało zaciągnąć 30 miliardów euro nowych
    długów (....)Jeżeli, więc zsumuje się wartość obydwu pakietów
    wsparcia koniunktury, wysokość nowego zadłużenia wyniosłaby około 50
    miliardów. Do tej pory mowa była o 18,5 miliardach."
    Całość : www.deutsche-welle.de/dw/article/0,,3882783,00.html
    Jedna uwaga: na poczatku była mowa nie o 18 mld tylko o 8 mld
    deficytu. Dodatkowe 10 mld to już po poprawce. Czyli zadłużenie
    niemiec wzrośnie 6 - cio krotnie od tego co planowano w na
    poczatku 2008.

    Ciekawe jak to się ma do limitów zadłużenia w UE wynoszących max 3
    % PKB ?
    Jednocześnie wydał głos pan Weber z ECB , który nie wyklucza
    obniżki oprocentowania do poniżej 2 % .

    POwiedzcie proszę jakie to przyniesie skutki ? Czy to nie jest
    zapowiedz inflacji w 2009 r. Jaśli tak , to czy nie byłoby dobrze
    poczekać na obniżke stóp procentowych i wziąc kredyt na STAŁE
    oprocentowanie na 10 lat?


  • 13.01.09, 11:11
    Może warto po prostu wygonić oszustów z S&P?
  • 13.01.09, 14:24
    Oprócz wątku spiskowego (oszustwo) warto zastanowić się dlaczego?

    1. Agencje ratingowe działają zgodnie z procedurami wewnętrznymi.

    2. Procedury oparte są na danych historycznych i....

    3. Historia danych dotyczy kilku lat-selekcja danych to maestria
    sama w sobie.

    4. Niezależność agencji ratingowej. Kto płaci agencji ratingowej?

    5. Co ma do stracenia agencja? Reputacja- Tylko albo aż.

    Jakoś nie słyszałem o procesie przeciw agencjom! Czy badanie
    ratingowe jest gdzieś uregulowane prawnie? Sytuacja podobna dziwnie
    do instrumentów pochodnych w zakresie standardów!

    Moim zdaniem agencje ratingowe to przedziwne twory podobnie jak
    biznes ubezpieczeniowy, który jednak jest jakoś uregulowany
    w prawie gospodarczym.
  • 14.01.09, 12:33
    Wklejka w sprawie bondów europejskich z Rge monitor. niestety nie da sie podac
    linka (stad wklejka)
    EMU Government Bonds Diverge On Country Risk: Spain, Ireland, Greece On
    Downgrade Watch

    * Overview: EMU governments are not all equally able to carry costs for
    necessary fiscal stimulus and bank rescue packages. This drives divergence in
    government bond yields to record wide levels. Some commentators suggest a common
    European Government Bond could help reduce costs but the increasing reluctance
    of Germany to cross-subsidize other governments’ imbalances and past profligacy
    will make common solutions ever harder to achieve. Jan 12 FT: S%P said Spain’s
    top-notch triple A credit ratings could be downgraded because of pressure on its
    public finances in view of sharp recession. Same verdict for Ireland and Greece
    on Jan 9. Debt-laden Italy, with a debt-to-gross domestic product ratio of 104
    per cent, and Portugal, with a current account deficit of 12 per cent, are
    expected to face warnings soon. (The UK could be in danger as its collapsing
    housing market defies hopes of recovery.)
    * Diverging spreads point to a return of segmentation and an unwind of financial
    integration necessary to foster the single market.
    * Authers: Markets put a 30% probability on at least one country leaving the
    Eurozone by December 2010
    * Dec 9 Trichet (via FTAlphaville): “We are not ourselves in favour of issuing
    securities, treasuries that will be joint and several. We consider it is good
    that each particular state, each particular treasury has its own refinancing and
    has its own way of being on the market.”
    * UBS (via FTAlphaville): We have raised the prospect of common issuance of a
    Treasury Bill (a Euro-Bill) by smaller issuers across the Euro-zone as a first
    step to joint issuance. Recent public comments suggest discussion of joint
    issuance continues to take place at a high level - albeit with mixed response.
    * FT Dec 1: Faced with the prospect of governments around the world issuing more
    than €2,000bn ($2,535bn) of bonds in the next year, bankers are warning of
    potential problems in meeting funding needs–> Germany experiences second failed
    auction on January 7 after one in November (FT)
    * BNP: In the eurozone alone, the government’s pledged amounts are at over EUR 2
    trillion or 22.4% of GDP on average. One outlier is Ireland whose pledged bank
    rescue package amounts to 210% of GDP.
    * Eurointelligence: At the G7 meeting on Oct 10 “we have successfully
    transformed credit risk into country solvency risk”
    * cont.: In Italy, bond issuance could rise to €220bn next year, with €100bn in
    redemptions in the first half of the year – about €20bn higher than usual –
    putting the government under even more pressure to raise money–> Italy reduced
    its economic rescue package due to fiscal constraints.
    * Dec 1: Intra EMU spreads widen again towards record highs: 10yr gov.bond yield
    over German benchmark: Italy record 128bp; Ireland record 94bp; Spain 73bp;
    France 49bp; Greece 169bp; Portugal 81bp; Austria 65bp
    * Dec 1, Bloomberg: Nevertheless, the flight to safety pushes government bond
    yields to record lows meaning that governments can refinance themselves cheaply.
    * SIFMA survey found that some structures for a common European Government bond
    have the potential to reduce borrowing costs and to support the euro’s bid as an
    international reserve currency. In particular, there is a strong case for
    examining more closely a common T Bill or a common issuance of small to medium
    sized issuers to determine whether potential benefits can be realised for the
    European market.
    * Gros/Micossi October 2008: Another possibility: the EU should set up a massive
    European financial stability fund. The fund will probably have to be at least on
    the scale of the US troubled asset relief programme – say, €500bn-€700bn. It
    would issue bonds on the international market with the explicit guarantee of
    member states–> France is already setting up its own version of a sovereign
    wealth funds due to reluctance from other states, in particular Germany, and the
    EU Commission’s rule conformity review
    * On Dec 2 EU finance ministers agreed to increase the capital of the European
    Investment Bank, the European Union’s investment agency by €67bn to €232bn
    ($295m, £198m) to help it fund “green technology” projects in the European car
    industry, make loans to small and medium-sized businesses, and accelerate the
    distribution of EU regional aid to central and east European member-states.

    EU Leaders Agree On Recovery Plan Of €200bn (’around’ 1.5% of GDP)
    # A somewhat watered down €200bn EU recovery package (”around” 1.5% of GDP) was
    accepted by EU leaders at EU summit in Brussels on 11-12 December in order to
    accommodate skeptical countries such as Germany. Although Germany is itself in
    recession, after 10 years of reforms its overall financial balance is healthier
    than that of its peers and it may increasingly refuse to co-pay for what it
    perceives as other countries’ mistakes and focus on domestic needs instead which
    may or may not coincide with the common EU good. Daniel Gros (Vox): Most
    countries need a fiscal stimulus but any meaningful boost must come from
    transfers to the private sector’s agents with the highest propensity to consume,
    not infrastructure investments. Tax cuts will be most effective in countries
    where households are net borrowers.
    # Krugman calculates that since 2/3 of EMU countries’ imports are intra-EMU, the
    multiplier effects of a coordinated vs. unilateral fiscal stimulus are double,
    both in terms of marginal income per dollar government expenditure, and marginal
    income per dollar deficit spending (’bang per euro’wink
    # Dec 10 Bruegel: One euro of subsidized credit is typically substantially less
    than the fiscal equivalent of one euro. On this basis, the contributions to the
    European stimulus vary substantially by country. According to our estimates, the
    classic fiscal stimulus is greatest as a percentage of GDP in Spain and the
    smallest in Italy. The weighted average of the classic fiscal stimulus over the
    13 EMU countries reaches 0.53 percent of GDP (0.6% EU-wide.)–> Effective
    stimulus appears substantially below the target of the Commission proposal that
    member states should strive to reach 1.2 percent of GDP.
    # Nov 27: EurActiv: EU Recovery plan increased from €130bn to €200bn, but more
    may be needed (Barroso). Main points:
    - package represents 1.5% of EU GDP;
    - the Stability&Growth Pact will be eased temporarily;
    - €30bn are common, primarily accelerated payments already budgeted, of which
    $15bn by European Investment Bank (EIB): includes measures to boost investment
    in clean technologies and greater mobilization of EU funds in support of
    Europe’s regions;
    - €170bn is spending by national governments including individual packages
    announced so far;
    - EU package will be presented for approval by EU leaders at their summit in
    Brussels on 11-12 December;
    # Dec 1, Munchau: Germany’s boycott of a co-ordinated European response to this
    crisis has become serious and persistent. Only a day after the European
    Commission proposed a modest European Union-wide stimulus of 1.5 per cent of
    gross domestic product, Peer Steinbrück, the German finance minister, declared
    that Berlin would reject any co-ordinated EU-level response on the spurious
    grounds that Germany would have to pay a quarter of the costs.
    # Nov 25 EurActiv: German Chancellor Angela Merkel and French President Nicolas
    Sarkozy ruled out joint VAT tax cuts mirroring the UK solution at a meeting on
    24 November
    # Nov 17: Eurointelligence: Jean Claude Juncker (Eurogrou
  • 14.01.09, 12:34
    cd
    # Credit Agricole: See overview of big EMU countries supply- and demand side
    measures. However: The lack of incentives to act collectively, and the absence
    of a European budget to allow joint economic programmes to be implemented, could
    diminish the effectiveness of any economic stimulus.
    # Pisani-Ferry, Sapir, von Weizsaecker (Bruegel): Due to strong economic
    integration, the incentive to free-ride on other countries’ fiscal programs is
    huge. Here’s a joint three-part EU recovery program proposal: 1) all European
    countries deliver a boost amounting to 1 per cent of gross domestic product in
    2009, in part by cutting VAT uniformly by 1% starting Jan 2009. The rest is
    country-specific; 2) Those countries that will likely breach 3% deficit rule due
    to this program will have to commit to immediate reforms to improve budetary
    sustainability in the medium term; 3) all eurozone countries commit not to
    borrow at interest rates of more than 200bp above lowest government bond yield.
    If limit is exceeded, country should have its spending plans approved by EU
    Council before it is enacted.
    # Corsetti/Müller (Vox): The way stimulus programs are designed matters. The
    response of consumption is positive for the ‘right mix’ of accommodative
    monetary policy and financing by spending cuts in the future, but negative
    either when spending is entirely financed through higher taxes, or when the
    monetary reaction is non-accommodating. For highly indebted countries, the
    support of other policies is even more important.
    # BNP: Eurozone governments’ pledged funds (incl. equity capital, guarantees) to
    counter the banking crisis amount to EUR 2 trillion already (22.4% of GDP)
    --
    Trole forumowe szczekają a karawana idzie dalej

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.