• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Druga odsłona kryzysu - EUROPA?

  • 27.10.08, 23:55
    Główne tezy padłu tutaj:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=86110043
    Tam też potyczyła się mała dyskusja. W związku z sensową prosbą busha_w_wodzie
    wrzucam to na wątek.

    Treść pierwszego wpisu poniżej:
    Polska jednak może być w czarnej .....

    Oto czemu:

    1. Jak tylko wyłoży się któryś z krajów w naszym regionie to kolejne położą się
    jak dominko. Tak było w czasie kryzysu 1997 kiedy padła chyba Tajlandia i
    potem się już posypało. Teraz będzie podobnie. Jeden się wyłoży i jesteśmy
    wszyscy w czarnej.

    2. Masa banków (patrz wpis i wątek "trochę wykresików") w państwach EM jest we
    władaniu banków z krajów rozwiniętych (szwecja, Austria hiszpania etc). W
    związku z tym jak my się wyłożymy to lecą inni.
    Roubini nawet twierdzi że to będzie druga odsłona tego kryzysu po subprime,
    alt-a i innych.

    3. Pamiętajmy że banki w EU są lewarowane zdecydowanie bardziej jak w us (w us
    1:20 w eu 1:35). Europa jest strasznie zapakowana w derywaty. Europa
    zazdrościła USa że wynalazła ona tak wspaniałą rzecz jak opakowywanie hipotek
    i innych rzeczy w piękne AAA dające spory zysk. W związku z tym europa
    strasznie się w nie opakowała.

    4. Masa krajów takich jak Litwa, Łotwa i Estonia jest w bardzo złej sytuacji.
    Wiele z nich ma bardzo złe wskaźniki o wiele gorsze od Polski (stosunek
    kredytu do pożyczek, krótkoterminowe zadłużenie za granicą)

    5. Wspaniały zarys na temat obecnej sytuacji w europie daje ten artykuł:
    www.telegraph.co.uk/finance/comment/ambroseevans_pritchard/3260052/Europe-on-the-brink-of-currency-crisis-meltdown.html
    (Europe on the brink of currency crisis meltdown.) Pokazuje on że euro może
    się rozpaść. Czemu? Bardzo proszę:

    The latest data from the Bank for International Settlements shows that Western
    European banks hold almost all the exposure to the emerging market bubble, now
    busting with spectacular effect. They account for three-quarters of the total
    $4.7 trillion £2.96 trillion) in cross-border bank loans to Eastern Europe,
    Latin America and emerging Asia extended during the global credit boom – a sum
    that vastly exceeds the scale of both the US sub-prime and Alt-A debacles.

    Europe has already had its first foretaste of what this may mean. Iceland’s
    demise has left them nursing likely losses of $74bn (£47bn). The Germans have
    lost $22bn.

    Stephen Jen, currency chief at Morgan Stanley, says the emerging market crash
    is a vastly underestimated risk. It threatens to become “the second epicentre
    of the global financial crisis”, this time unfolding in Europe rather than
    America.

    Austria’s bank exposure to emerging markets is equal to 85pc of GDP – with a
    heavy concentration in Hungary, Ukraine, and Serbia – all now queuing up (with
    Belarus) for rescue packages from the International Monetary Fund.

    Exposure is 50pc of GDP for Switzerland, 25pc for Sweden, 24pc for the UK, and
    23pc for Spain. The US figure is just 4pc. America is the staid old lady in
    this drama.

    Amazingly, Spanish banks alone have lent $316bn to Latin America, almost twice
    the lending by all US banks combined ($172bn) to what was once the US
    backyard.Hence the growing doubts about the health of Spain’s financial system
    – already
    under stress from its own property crash – as Argentina spirals towards
    another default, and Brazil’s currency, bonds and stocks all go into freefall."

    Tak jak kiedyś umoczony był US na ameryce łacińskiej tak teraz umoczona jest
    europa (hiszpania). Poza tym banki austryjackie których aktywa EM stanowią
    85%PKB Austrii mają duże exposure (narażenie) na białoruś, ukraine węgry.
    Austria może być tym co kiedyś:
    ""Experts fear the mayhem may soon trigger a chain reaction within the
    eurozone itself. The risk is a surge in capital flight from Austria – the
    country, as it happens, that set off the global banking collapse of May 1931
    when Credit-Anstalt went down – and from a string of Club Med countries that
    rely on foreign funding to cover huge current account deficits."

    Zwróćcie uwagę na exposure Szwajcarii i innych państw. dla mnie straszna rzecz.

    6. PRzed nami kolejne aukcje na CDS. Były już WaMu, był LEH, teraz idą banki
    Islandzkie. Najbliższe terminy:
    Upcoming auctions:

    * Landsbanki - November 4th (TBC)
    * Glitnir - November 5th (TBC)
    * Kaupthing Bank - November 6th (TBC)
    www.creditfixings.com/information/affiliations/fixings.html
    To spowoduje kolejne zjazdy.

    Wszyscy skupiają się na rally na akcjach, na szukaniu dołka a ja się boję że
    za jakiś czas to nie będzie wcale istotne. Wszystko może zacząć się sypać jak
    domek z kart.
    Zakładam że jak się zacznie sypać to zaczną drukować pieniądz bo chyab nie
    pozwolą na upadek? Nie przeżyłem czegoś takiego i nie wiem jak takie coś może
    wyglądać. Może się więc okazać że złoto posiadane w ręku (ale nie na
    kontraktach czy w goldmoney TYLKO W RĘKU) może być "na wagę złota" smile Sam
    rozważam zakup po horrendalnych cenach zakup sztabki (pierwsze lepsze ceny
    75tyspln za kg obecnie próby 999).

    Nie chcę siać paniki. Nie zrozumcie mnie źle, to tylko takie rozważania
    wszystkich możliwych dróg. Z chęcią wysłucham niepoprawnego optymisty smile
    Poza tym polecam wpisy Misha na ten temat (english only):
    www.tinyurl.pl/?uwBCuPl8
    Jak i podsumowanie tego co się dzieje na świecie (kryzys):
    www.tinyurl.pl/?7jdiW0UM
    Edytor zaawansowany
    • 28.10.08, 06:16
      kredyty zawsze mozna zamienić na Eqiuty. Tak zamieniasz nic teraz na
      potencjalne coś w przyszłości. To potencjalne coś jest już
      materialnym czymś teraz tyle, ze mało wartym. Czyli chciwych
      wierzycieli czeka długa praca u podstaw. 300 tys. Islandia nie ma
      szans na spłacenie długów, które zaciągnęły ich banki. A wierzyciele
      mogą sie tylko zgodzić, żeby cokolwiek dostać. Im liczniejsza nacja
      tym większe szanse na odzyskanie wkładu. nie ma tego złego. Belzebub
      jak pieszczotliwie nazywał Greenspana mój kolega już nie chroni
      kolesiów z banków inwestycyjnych. Bernanke nie ma demencji starczej
      i nie odbiło mu jeszcze. Robi chłop masę dobrej roboty w
      przeciwieństwie do Paulsona (jak ten Bush sobie dobierał ludzi!!!).
    • 28.10.08, 06:26
      Kryzys jest pochodna wzrostu stop. Stopy wzrosly a teraz powoli i pracowicie
      spadaja. Skurcz trwa. To jest proces dlugoterminowy. Ta katastrofa nie odbedzie
      sie za jednym zamachem. Ona potrwa. Jest duzo pieniedzy. Politycy ciagle je
      marnotrawia. Ciagle sa kupujacy na rynku obligacji. Panstwa o ktorych piszesz sa
      male. Zaraz ktos sie znajdzie z drobnymi i pomoze. To nie jest jeszcze ten
      moment, kiedy naprawde wszyscy beda bez pieniedzy i wszystko stanie.

      Rynek nie reaguje strachem, bo nie jest gielda. Na rynku sa miliony konsumentow,
      ktorzy maja prace i dochody. Politycy maja podatki i tez nie martwia sie za
      bardzo. Dlatego za kilka miesiecy wzrosnie bezrobocie, spadnie aktywnosc
      ekonomiczna, spadna wplywy podatkowe, obligacje przestana sie sprzedawac i wtedy
      politycy beda miec pelne portki, bo scenariusz ktory opisujesz wypelni sie. Mamy
      spokojne 6 miesiecy na dyskusje na forum.
    • 28.10.08, 08:28
      Kolejny nius do naszej układanki:.
      Wpis u misha:
      IMF Nuclear Option: "Print Money"
      globaleconomicanalysis.blogspot.com/2008/10/imf-nuclear-option-print-money.html
      press coverage na który on się powołuje:
      www.telegraph.co.uk/finance/comment/ambroseevans_pritchard/3269669/IMF-may-need-to-print-money-as-crisis-spreads.html
      IMF may need to "print money" as crisis spreads

      Główne tezy, wycinek: IMF może zabraknąć gotówki na bailout kolejnych państw EM.
      Gazeta spekuluje że IMF zacznie emitować swoje obligacje AAA czego nigdy IMF nie
      robił. Może również IMF zgłosić się po pomoc do depozytariuszy (jak usa czyli Ci
      co wpłacają do IMF o wieksze datki).

      Główne dane:
      "The Fund is already close to committing a quarter of its $200bn (£130bn)
      reserve chest, with a loans to Iceland ($2bn), Ukraine ($16.5bn), and talks
      underway with Pakistan ($14.5bn), Hungary ($10bn), as well as Belarus and Serbia."
      ""When you tot up the countries across the region with external funding needs,
      you get to $500bn or $600bn very quickly, and that blows the IMF out of the
      water. The Fund may soon have to start calling on the West for additional
      funds," he said."
      "The root problem is that Eastern Europe and Russia have together borrowed
      $1,600bn from foreign banks in euros and dollars to fund their catch-up growth
      spurt over the last five years, according to data from the Bank for
      International Settlements. These loans are now coming due at an alarming pace.
      Even rock-solid companies are having trouble rolling over debts."
      The agency said Romania was "vulnerable to a sudden-stop scenario where capital
      inflows dry up or even reverese", leaving the country unable to cover a current
      account deficit of 14pc of GDP.

      Romania's central bank has taken drastic steps to defend the leu, squeezing
      liquidity so violently that overnight rates shot up to 900pc. But there are
      growing doubts whether this sort of shock therapy can obscure the fact that
      economic booms are now turning to bust across the region.

      Merrill Lynch has advised to clients to take "short" positions against the leu.
      "The fundamental picture suggests that Romania may face a currency crisis in the
      near term, similar to what Hungary has gone through over the last week," it
      said. The bank also warned that Turkey and the Philippines are vulnerable

      Proszę zwrócić uwagę że Turcja i Pakistan już nie miło patrzą na pomoc bo to co
      jest typowe dla IMF chce on wymusić reformy albo obciąć wydatki wojskowe co
      oczywiście takim krajom jak Turcje czy Pakistan przez gardło nie przechodzi:
      "Turkey's prime minister Recep Tayyip Erdogan said over the weekend that his
      country would not "darken its future by bowing to the wishes of the IMF", but it
      is unclear how long Ankara can maintain its defiant stand as capital flight
      drains reserves.

      Pakistan - now facing imminent bankruptcy - has also raised political hackles,
      balking at IMF demands for deep cuts in military spending as a condition for a
      standby loan. Diplomats say it is unlikely that the West will let the
      nuclear-armed Islamic state slip into chaos."
      • 28.10.08, 09:36
        Cholernie trudny temat. Mógłbym go "podejść" od strony
        humanistyczno-cybernetycznej... Tylko prognozy są, w tym stanie rzeczy, w tym
        momencie, powalające. Nie chodzi o emocje. Chodzi o sensowne ułożenie
        składanki... Na razie wyłącznie negatywne dane i przewidywany zakres działań
        ludzi władzy i "pieniądza" w krajach europejskich jest także negatywny... Nie
        może być tak jednostronnie - a właśnie tak jest. Nie może być tak, by dało się
        sensownie prognozować.

        Tak - plus/minus 6 miesięcy (już wolałbym się powłóczyć po wyspach greckich).

        --
        <salaganart>
        <pictoribus atque poetis quodlibet audendi semper fuit aequa potestas - Horatius>
      • 28.10.08, 10:36
        Ja stawiałem (Przycinek świadkiem) bardziej na Bułgarię, bo
        pęknięcie dużej bańki nieruchomościowej, a tu masz, Rumunia...ale
        tam tez byla taka bańka, tylko trochę mniejsza.
        14% deficytu na CA? Matko....nikt tego wcześniej nie widział?
        Zabawne są te Meryle...
        No i mamy powód do długiego słabnięcia polskiej waluty - my jesteśmy
        w tym samym koszyku. A ja się zastanawiałem co fundamentalnie
        mogloby wypchnąć PLNa do okolic 3,50 za CHF tak, by moja teoria
        trójkąta na tej walucie się mogła sprawdzić.

        Ale i tak najciekawszy jest Pakistan i jego możliwe bankructwo.
        I to geopolitycznie,a nie finansowo, bo to bedzie wyglądać jak
        wszędzie indziej od tej strony.
        Idę o zakład, ze w USA wojskowi są w tej chwili albo w ostrej fazie
        planowania "wjazdu" do Pakistanu w celu wywiezienia stamtąd głowic
        nuklearnych na wypadek chaosu w tym kraju, albo już wręcz prowadzą
        tajne ćwiczenia takiego "wjazdu".
        Na pewno trwają gorączkowe rozmowy z Indiami w tej sprawie w celu
        przygotowania próby jakiegoś sensownego rozegrania problemu przy
        pomocy wojsk indyjskich. Swoją drogą Indie wyrastają w tej sytuacji
        na głównego sojusznika USA w południowej Azji.

        Tyle razy dyskutowaliśmy tu na Forum o ataku na Iran, a tu tymczasem
        o wiele większe zagrożenie robi się w Pakistanie, gdzie może się to
        skończyć takim "hit and run", by wywieźć głowice...
        --
        "Jest to najgłupsza rzecz, jaką zrobiliśmy...Bomba atomowa nigdy nie
        wybuchnie-mówię to jako ekspert od materiałów wybuchowych"
        William Leahy, admirał Marynarki USA
      • 28.10.08, 11:14
        Dodaję cały press coverage z telegraph bo mają tendencję do "archiwum płatnego".
        Przy okazji dodam że Islandia podwyższyła stopy o 600 do 18% z 12% smile

        ====cut====
        IMF may need to "print money" as crisis spreads
        he International Monetary Fund may soon lack the money to bail out an ever
        growing list of countries crumbling across Eastern Europe, Latin America,
        Africa, and parts of Asia, raising concerns that it will have to tap taxpayers
        in Western countries for a capital infusion or resort to the nuclear option of
        printing its own money.
        By Ambrose Evans-Pritchard
        Last Updated: 10:46PM GMT 27 Oct 2008

        The Fund is already close to committing a quarter of its $200bn (£130bn) reserve
        chest, with a loans to Iceland ($2bn), Ukraine ($16.5bn), and talks underway
        with Pakistan ($14.5bn), Hungary ($10bn), as well as Belarus and Serbia.

        Neil Schering, emerging market strategist at Capital Economics, said the IMF's
        work in the great arc of countries from the Baltic states to Turkey is only just
        beginning.

        "When you tot up the countries across the region with external funding needs,
        you get to $500bn or $600bn very quickly, and that blows the IMF out of the
        water. The Fund may soon have to start calling on the West for additional
        funds," he said.

        Brad Setser, an expert on capital flows at the Council for Foreign Relations,
        said Russia, Mexico, Brazil and India have together spent $75bn of their
        reserves defending their currencies this month, and South Korea is grappling
        with a serious banking crisis.

        "Right now the IMF is too small to meet the foreign currency liquidity needs of
        the larger emerging economies. We're in a dangerous situation and there is the
        risk of extreme moves in the markets, as we have seen with the Brazilian real. I
        hope policy-makers understand how serious this is," he said.

        The IMF, led by Dominique Strauss-Kahn, has the power to raise money on the
        capital markets by issuing `AAA' bonds under its own name. It has never resorted
        to this option, preferring to tap members states for deposits.

        The nuclear option is to print money by issuing Special Drawing Rights, in
        effect acting as if it were the world's central bank. This was done briefly
        after the fall of the Soviet Union but has never been used as systematic tool of
        policy to head off a global financial crisis.

        "The IMF can in theory create liquidity like a central bank," said an informed
        source. "There are a lot of ideas kicking around."

        For now, Eastern Europe is the epicentre of the crisis. Lars Christensen, a
        strategist at Danske Bank, said the lighting speed and size of Ukraine's
        bail-out suggest the IMF is worried about the geo-strategic risk in the Black
        Sea region, as well as the imminent risk a financial pandemic. "The IMF clearly
        fears a domino effect in Eastern Europe where a collapse in one country
        automatically leads to a collapse in another," he said.

        Mr Christensen said investor sentiment towards the region has reached the point
        of revulsion. The Budapest bourse plunged 10pc yesterday despite the proximity
        of an IMF deal Meanwhile, Standard & Poor's issued a blitz of fresh warnings,
        downgrading Romania's debt to junk status, and axing the ratings Poland, Latvia,
        Lithuania, and Croatia.

        The agency said Romania was "vulnerable to a sudden-stop scenario where capital
        inflows dry up or even reverese", leaving the country unable to cover a current
        account deficit of 14pc of GDP.

        Romania's central bank has taken drastic steps to defend the leu, squeezing
        liquidity so violently that overnight rates shot up to 900pc. But there are
        growing doubts whether this sort of shock therapy can obscure the fact that
        economic booms are now turning to bust across the region.

        Merrill Lynch has advised to clients to take "short" positions against the leu.
        "The fundamental picture suggests that Romania may face a currency crisis in the
        near term, similar to what Hungary has gone through over the last week," it
        said. The bank also warned that Turkey and the Philippines are vulnerable.

        Hungary was forced to raise interest rates last week by 3 percentage points to
        11.5pc to defend its currency peg in Europe's Exchange Rate Mechanism. Even
        Denmark has had to tighten by a half point, raising fears that every country on
        the fringes of the eurozone will have resort to a deflationary squeeze.

        The root problem is that Eastern Europe and Russia have together borrowed
        $1,600bn from foreign banks in euros and dollars to fund their catch-up growth
        spurt over the last five years, according to data from the Bank for
        International Settlements. These loans are now coming due at an alarming pace.
        Even rock-solid companies are having trouble rolling over debts.

        Mr Schering said Turkey was likely to join the queue for bail-outs very soon.
        "Their external liabilities have reached $186bn, and a lot of this is short-term
        debt that has to be rolled over in coming months," he said.

        Turkey's prime minister Recep Tayyip Erdogan said over the weekend that his
        country would not "darken its future by bowing to the wishes of the IMF", but it
        is unclear how long Ankara can maintain its defiant stand as capital flight
        drains reserves.

        Pakistan - now facing imminent bankruptcy - has also raised political hackles,
        balking at IMF demands for deep cuts in military spending as a condition for a
        standby loan. Diplomats say it is unlikely that the West will let the
        nuclear-armed Islamic state slip into chaos.
        ========cut======
      • 28.10.08, 12:02
        Islandia podwyższyła stopy o 600pkt z 12% do 18% a Słowacja właśnie obcieła o
        50pkt z 4.25 do 3.75(tego to nie rozumiem)
        • 28.10.08, 12:06
          Słowacja pewnie dlatego że EUR się umocnił a są w ERMII więc muszą trzymać SKK
          w ryzach i pewnie dlatego. Tak czy siak dziwne.
          • 28.10.08, 12:10
            Słowacja krzyczy: My nie mamy z nimi nic wspólnego! Patrzcie, prawie
            mamy już euro, obniżamy stopy tak jak cały Zachód. Nie mylcie nas z
            Węgrami i innymi EM. My nieeeeeeeeeeee!!!
            • 28.10.08, 14:51
              Jest gorzej bo konfiskuja system emerytalny. Slowacja jest skonczona.
              • 28.10.08, 15:11
                przycinek.usa napisał:

                > Jest gorzej bo konfiskuja system emerytalny.

                to nie jest konfiskata tylko opt out. nota bene wprowadzony prawie rok temu i
                teraz prolongowany

                > Slowacja jest skonczona.

                w jakim sensie?


                --
                "A state is better governed which has few laws, and those laws are strictly
                observed."

                "The mind cannot foresee its own advance."
                • 28.10.08, 15:15
                  > > Slowacja jest skonczona.
                  >
                  > w jakim sensie?

                  pewnie w sensie zaufania do inwestorów, kto wie.
                  Tak czy siak ciekawe czasy. A tak na marginesie to wszędzie krzyczą że
                  wczoraj/przed był bottom i teraz już tylko jazda wink
                  • 28.10.08, 15:20
                    stoje_i_patrze napisał:

                    > > > Slowacja jest skonczona.
                    > >
                    > > w jakim sensie?
                    >
                    > pewnie w sensie zaufania do inwestorów, kto wie.
                    >

                    no nie wiem. inwestorzy patrza na stopy zwrotu. slowacja nie wyglada tu chyba
                    najgorzej - zwlaszcza ze maja stabilna walute


                    >
                    > Tak czy siak ciekawe czasy. A tak na marginesie to wszędzie
                    > krzyczą że wczoraj/przed był bottom i teraz już tylko jazda wink


                    wszystko sie zgadza. juz po nowiu wink

                    a krzycza tez jaka ta jazda bedzie dluga?


                    --
                    "A state is better governed which has few laws, and those laws are strictly
                    observed."

                    "The mind cannot foresee its own advance."
    • 28.10.08, 12:24
      Więcej press coverage:

      1.
      www.businessweek.com/globalbiz/content/sep2008/gb20080910_134324.htm
      Swedish Banks at Risk from Baltic Ills
      Scandinavian banks steered clear of subprime ripples, but now a downturn in the
      Baltics, where some are heavily invested, may make them less secure
      Until recently, Scandinavian banks had good reason to be smug. Unlike other
      European financial institutions such as UBS (UBS) and Royal Bank of Scotland
      (RBS), which have suffered multibillion-dollar writedowns tied to risky subprime
      U.S. investments, the more conservative northern banks mostly steered clear of
      securitized assets and other new instruments.

      Instead, they made money the old-fashioned way, investing extensively in the
      booming economies of Eastern and Central Europe—especially their closest
      neighbors, the Baltics. While other banks were unveiling big losses, Swedish and
      other Nordic banks continued to thrive from double-digit economic growth and
      soaring housing prices in countries rimming the eastern edge of the Baltic Sea.

      But just as the American subprime writedowns eventually caught up with big
      European banks, the eastward-looking investment strategy of Scandinavian
      institutions is finally coming back to bite them. After initially bucking the
      global slowdown, Estonia, Latvia, and Lithuania are now in a tailspin, with
      plunging house prices and much slower economic growth.

      That's raising fears for banks heavily exposed to the Baltics, especially
      Swedish giants Skandinaviska Enskilda Banken (SEB) (SEBA.ST) and Swedbank
      (SWEDA.ST). "There's a risk the ongoing cooling process in the Baltic economies
      could change into a pronounced economic downturn," said Stefan Ingves, the
      governor of Sweden's central bank, in a media conference call. "This would
      affect Swedish banks with considerable activities there."
      Housing and Exports Decline

      What happened to the booming Baltics? According to Eileen Zhang, a credit
      analyst at Standard & Poor's (MHP), they were hit first by an implosion in their
      fast-growing but overheated housing markets. Then, as the economies of Western
      Europe began to slow, the Baltic countries suffered a major decline in exports.
      As a result, Estonia, which enjoyed 7.1% gross domestic product growth last
      year, will see its economy shrink by 1% in 2008. Latvia similarly will post a
      mere 0.7% GDP increase this year after growing 10.3% in 2007, while Lithuania's
      2008 GDP growth rate will be nearly halved, to 2.3%.

      That's especially bad news for Swedbank, which is the largest lender in the
      Baltics and relies on the region for about one-third of its profits. SEB gets
      about 20% of its net earnings there. Investors are understandably nervous:
      Swedbank shares are down 42% since the start of this year and SEB is down 34%,
      compared with a 22% decline for Stockholm's benchmark OMX index.

      The extent of the banks' risk began to take shape in July, when both released
      first-half results. SEB's net income fell 31% year-over-year, to $711 million.
      The decline was due primarily to $125 million of credit losses during the first
      six months of 2008, two-thirds of which originated in the Baltics. Analysts at
      Citigroup (C) expect losses to rise to $268 million by the end of 2008, up 73%
      from last year, and to hit $414 million by 2010.

      Swedbank fared better in the first half, notching an 8% rise in profits, to $993
      million. But it also nearly quadrupled its writedown provisions, to $108
      million. Two-thirds of these potential losses came from the Baltics—a ratio
      expected to remain unchanged in the short- and medium-term. "Signs of
      overheating in the Baltic economies have raised concerns among investors and
      other stakeholders," the bank conceded in a statement on July 16. Citigroup
      figures Swedbank's total credit losses this year will top $297 million and will
      jump to $873 million by 2010.
      Is the Danger Overplayed?

      To offset the Baltic economic slump, both Swedbank and SEB are counting on
      continued success for their low-risk retail and commercial operations across
      Scandinavia, which provide them with some of the highest loan-to-capital ratios
      among European banks. Roughly 40% of their funding comes from customer deposits,
      rather than riskier and more expensive interbank loans, giving both SEB and
      Swedbank large capital reserves to weather the coming economic storm.

      Indeed, some observers argue the danger is overplayed—especially compared with
      the kinds of losses suffered by UBS, which has written down $43 billion
      (BusinessWeek.com, 8/12/08). London-based S&P equity analyst Phuong Pham thinks
      investor fears over the Baltic economies have overshadowed the healthy
      Scandinavian businesses at both SEB and Swedbank, as well as their limited
      exposure to the depressed global credit markets.

      What's more, many other Scandinavian banks aren't as exposed to the Baltics. Yet
      the current plight of Swedbank and SEB—and the knock-on effect on the whole
      sector—goes to show that even banks relatively unscathed by the U.S. credit
      crunch can face unexpected reversals of fortune from other corners of the planet.

      Scott is a reporter in BusinessWeek's London bureau .
      =============
      2:
      ftalphaville.ft.com/blog/2008/10/23/17354/would-you-like-some-chips-with-that-argentine-exposure/
      Would you like some chips with that Argentine exposure?
      BNP Paribas has done the number crunching for us, working out European banks’
      exposures to Argentina/Latin America. Not just that, they’ve worked it out for
      other emerging markets as well.

      First, to the south
      an Argentinean crisis would be unlikely to lead to systemic risk for any of the
      larger Latam countries such as Brazil, Chile and Mexico. However, Brazil remains
      the most exposed to Argentina, as Argentina is an important partner within the
      Mercosur. Santander is the bank the most exposed to Brazil, although we stress
      that our economists are not expecting systemic risk for Brazil. However,
      headlines for Brazil could deteriorate further in the case of an Argentinean
      crisis, and this would weigh on the bank’s spreads. As for Mexico, where BBVA is
      the most exposed, the country is particularly exposed to the impact of the US
      recession. Moreover, some large corporates are exposed to foreign currency
      financing, while the currency has depreciated.

      Overall, however, the analysts note that, with the exception of Santander and
      BBVA, European bank exposures to Latin America seem are pretty low, which means
      exposure to Argentina is even lower. Hedges by the likes of Santander should
      also help mitigate currencies risk the say, if not credit.

      But what of other flailing emerging market exposure, specifically central and
      eastern Europe and Asia.

      Witness the following charts — the first for total EM exposure and the second
      just for CEE.
      alphaville.ftdata.co.uk/lib/inc/getfile/2502.jpg
      alphaville.ftdata.co.uk/lib/inc/getfile/2504.jpg
      You can read the numbers yourself, but certainly banks like OTP (the biggest
      commercial banki in Hungary), RZB (the Austrian cooperative) and Swedbank (”the
      leading bank in Sweden, Estonia, Latvia and Lithuania”wink are, unsurprisingly
      perhaps, not in an enviable position given recent events in Hungary and Eastern
      Europe and an Iceland-like crisis in the Baltics. Ditto Standard Chartered’s 8
      per cent of pretax profit in South Korea, where the won’s been dropping faster
      than a barometer in a hurricane.

      3. Roubini:
      Western European Ban
      • 28.10.08, 12:38
        Druga gwiazdka jest niezła (roubini):
        * Latest data from the Bank for International Settlements shows that Western
        European banks hold almost all the exposure to the emerging market bubble. Their
        greatest exposure is to Eastern Europe, though they have the larger exposure
        than US and Japanese banks to Asia and Latam also. This might mean that the EUR
        and GBP could be vulnerable to weakness in emerging markets
        * European banks account for three-quarters of the total $4.7 trillion in
        cross-border bank loans to Eastern Europe, Latin America and emerging Asia
        extended during the global credit boom – a sum that vastly exceeds the scale of
        both the US sub-prime and Alt-A debacles
        * Despite its relatively modest size of GDP, Eastern European countries,
        together account for US$1.6 trillion of bank lending from G10 banks, while Asia
        and Latam account for only US$1.5 trillion and US$1.0 trillion, respectively but
        European banks hold the largest exposure to all EM regions, including 73% of all
        bank loans to China and 77% of all bank loans to India, meaning that the UK is
        probably much more vulnerable to banking woes in Asia than Japan is - unlike in
        the Asian financial crisis (MS)
        * Cross-border bank lending by European and UK banks to EM accounts for 21%
        and 24% of the respective GDPs, compared to 4% for the US and 5% for Japanese
        banks -(MS)
        * Given the exposure of Eurozone banks to Eastern Europe it is not
        surprising to see the ECB supporting CEE banks (Danske)
        * With the exception of Santander and BBVA, European bank exposures to
        Latin America are pretty low (BNP via FT Alphaville)
        * While only a much smaller share of the recent flood of petrodollars made
        their way into the international banking system than in past booms, some
        countries like Russia, Libya and Nigeria have saved a lot of their funds in bank
        deposits abroad, As much as half of which were deposits were likely lent on to
        other emerging markets especially in eastern Europe, through European banks.
        This leaves these countries vulnerable both to asset allocation shifts among oil
        exporters and a reduction in oil revenues (IMF)
        * McKinsey: Except in Russia, foreign-owned universal banks, using their
        corporate-banking arms for distribution, have mostly been quick to deploy their
        capital market expertise across emerging Europe. Universal banks have captured
        the bulk of the revenues in these markets. Local trading rooms, often with
        oversight from Western players, have proliferated (Mckinsey) leaving these
        institutions
    • 29.10.08, 15:52
      "yield spread between Greek 10-year bonds and German Bunds rocketed to a
      post-EMU record of 123 basis points yesterday."
      [...]
      Greek bonds marked a dangerous moment for the euro. "There has been a massive
      widening of spreads. We are no longer having a theoretical discussion about the
      viability of monetary union. People are really concerned for the first time," he
      said.
      [...]
      Greece has a current account deficit of 15pc of GDP, the highest in the
      eurozone. Investors were willing to turn a blind eye to this during the credit
      boom, but they have now become wary of any country with a deficit in double digits.
      wiecej
      www.telegraph.co.uk/finance/comment/ambroseevans_pritchard/3275375/Investors-shun-Greek-debt-as-shipping-crisis-deepens.html
      • 29.10.08, 18:05
        Hungary Offered A Tripartite Bailout--With Strings
        -

        Hungary is getting the biggest rescue package offered to any nation thus far in the course of the global financial crisis. It will be paying a high price, however, to save its battered economy.

        [...]The IMF will be providing Hungary with $15.7 billion; the E.U., $8.1 billion; and the World Bank, a further $1.3 billion. Not only was the IMF loan greater than analyst forecasts of $12.4 billion, but the coordinated rescue is the first of its kind amid the current financial turmoil. (See "Hungary Verges On IMF Rescue.")
        www.forbes.com/markets/2008/10/29/hungary-imf-aid-markets-economy-cx_vr_1029markets7.html?feed=rss_markets
        • 29.10.08, 18:07
          to wg mnie jedna z przyczyn dzisiejszego wzrostu w regionie.
          • 29.10.08, 21:16
            a to popsuje wszystkim humory
            Ukraine May Default Without IMF Loan, Stelmakh Says (Update3)

            By Daryna Krasnolutska and Kateryna Choursina

            Oct. 29 (Bloomberg) -- Ukraine may be forced to default on billions of dollars
            of debt should it fail to secure a promised $16.5 billion loan from the
            International Monetary Fund, central bank Governor Volodymyr Stelmakh said.

            www.bloomberg.com/apps/news?pid=newsarchive&sid=a95ka7mZoGYM
            --
            "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
            I.F. Stone

            Polityka i Gospodarka
            • 29.10.08, 21:32
              robisc napisał:


              > Oct. 29 (Bloomberg) -- Ukraine may be forced to default on billions of dollars
              > of debt should it fail to secure a promised $16.5 billion loan from the
              > International Monetary Fund, central bank Governor Volodymyr Stelmakh said.


              ... a tymczasem ruskie zabieraja sie do krymu `na osetie'. paszporty sobie
              niewinnie rozdaja... jak sie ukrainski parlament nie pospieszy to beda mieli
              rozbior. jeszcze przed 2017


              --
              "A state is better governed which has few laws, and those laws are strictly
              observed."

              "The mind cannot foresee its own advance."
              • 30.10.08, 22:11
                Record Current-Account Gap

                The ratings assessor forecast Bulgaria's current-account deficit to exceed 20
                percent of gross domestic product, after widening to 22 percent of GDP in 2007.
                The Balkan nation's eight- month current-account deficit reached a record 14
                percent of GDP, while foreign investment declined by 38 percent in the same period.

                ``Bulgaria faces the risk of a rapid decline in the availability of external
                financing,'' S&P said. ``Foreign direct investment, which in 2007 fully covered
                the current-account deficit, is declining as the property and construction
                sectors decelerate.''

                The nation of 7.8 million people joined the European Union in 2007, attracting
                record foreign investment of 7 billion euros ($9 billion). That helped finance
                widening trade and current-account deficits, fueled by surging consumption as
                the EU's poorest member catches up with the bloc. The economy grew 7.2 percent
                in the second quarter.

                Downgrade `Expected'

                ``The downgrade was expected; seems the 2009 budget projections, announced by
                the government this week, were not convincing,'' Kristofor Pavlov, chief
                economist at UniCredit Bulbank in Sofia, said by phone today. ``The government's
                foreign investment estimate of 5 billion euros next year is unrealistic.''

                Unicredit envisages a sharper slump in net foreign investment next year to 1.3
                billion euros, Pavlov said.

                S&P said its negative outlook reflects the possibility of a further ratings
                downgrade, though Bulgaria's ``ratings will remain in the BBB category.''

                www.bloomberg.com/apps/news?pid=newsarchive&sid=a_aCavgBHQFI
                --
                "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
                I.F. Stone

                Polityka i Gospodarka
                • 30.10.08, 22:18

                  o kurcze. nie mialem pojecia. majac niski rating musza placic niezle stopy
                  zwrotu od tego kapitalu. ciekawe jak tam deficyty budzetu zadluzenie zagraniczne
                  itepe. czyli po wegrzech i ukrainie - bulgaria i rumunia do odstrzalu. ciekawe
                  kto tez rumunii i bugarii pozyczal

                  --
                  "A state is better governed which has few laws, and those laws are strictly
                  observed."

                  "The mind cannot foresee its own advance."
                  • 30.10.08, 22:23
                    kumpel rozmawial z kolegami bankowcami z Rumunii; tam podobno jest znacznie
                    lepiej niz w Bulgarii


                    --
                    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
                    I.F. Stone

                    Polityka i Gospodarka
                    • 30.10.08, 22:26
                      robisc napisał:

                      > kumpel rozmawial z kolegami bankowcami z Rumunii; tam podobno jest znacznie
                      > lepiej niz w Bulgarii
                      >

                      no a u nas jest duzo lepiej niz w rumunii. czyli dopoki rumunia nie padnie to
                      mamy jeszcze pole manewru


                      --
                      "A state is better governed which has few laws, and those laws are strictly
                      observed."

                      "The mind cannot foresee its own advance."
                      • 30.10.08, 22:34
                        Zaczynam się czuć okrążony przez siły wroga;wink

                        pozdr.

                        Ps. Przy okazji - ekstra forum. Szacunek dla piszących.
                        --
                        .... ... ..... same wulgaryzmy oraz: "Powszechność niekompetencji jest wprost proporcjonalna do wysokości szczebla w hierarchii."
                      • 31.10.08, 20:45
                        W Bulgarii jest ucieczka ludnosci. Trzebaby sprawdzic dane, ale rynek musi sie
                        tam kurczyc literalnie. To bardzo przykre, ale swiat podzielil sie na dwie
                        czesci. Bogatych i zadluzonych. Czemu pozwalacie na takie zadluzanie? Te kredyty
                        to nas wszystkich wykoncza. Bulgaria jest taka piekna....
    • 31.10.08, 09:32
      www.telegraph.co.uk/finance/comment/ambroseevans_pritchard/3287261/Italian-bond-weakest-since-lira-as-Europe-crisis-deepens.html

      Italian bond weakest since lira as Europe crisis deepens
      Investor flight from Italian bonds have pushed the yields on the country's debt
      to the highest level since the days of lira, raising concerns over Rome's
      ability to finance its budget deficit as a repayment falls due next year.

      The interest spread between Italian 10-year bonds and German Bunds has reached
      108 basis points, the highest since the launch of the euro. Traders say it is
      nearing levels that risk setting off a an unstable chain reaction.

      In effect, Italy now has to pay 1.08pc more than Germany to entice pension funds
      and other investors to buy its state debt. It is unclear whether this is a
      temporary spike cause by a lack of liquidity in the bond markets, or whether it
      reflects concerns over the state of Italian finances.

      Italy's public debt is the third largest in the world after the US and Japan. At
      107pc of GDP, it is the highest of any major economy in the eurozone and almost
      double the 60pc limit stipulated by the EU's Maastricht treaty.

      Morgan Stanley calculates that Rome needs to roll over €198bn next year as a
      clutch of maturities comes due. This compares with €173bn for Germany, €135bn
      for France, and €57bn for Spain. Four EU states have had to cancel bond auctions
      this month due to a buyers' strike.

      "The outflows from Italian bonds have been relentless over the last year," said
      Simon Derrick, currency chief at the Bank of New York Mellon. "It has reversed
      all the inflows since 2003 and the intensity does reflect significant concerns
      about the level of public debt."

      Risk consultants Stratfor warned week that Unicredit has exposure of $130bn in
      central Europe and the Balkans, while Intesa has lent $50bn to the region.

      Silvio Berlusconi, Italy's premier, insists that Italian banks are in fine
      health and have largely avoided investments in US toxic assets, but Italy's
      financial stability committee has held three sessions over the last two weeks to
      discuss banking tensions.

      Italy's financial daily Il Sole reported that the central bank is mulling moves
      to inject capital into the banks. It described a "sharp exchange" between Mario
      Draghi, the bank's governor, and finance minister Giulio Tremonti, who denies
      that there is a problem. The Italian cabinet is meeting tomorrow to discuss
      details of a state-rescue package.

      On the currency markets, the euro plummeted by six cents against the dollar
      today after the EU's eurozone confidence index crashed to a 15-year low.

      "The message to the European Central Bank is that it must cut, cut, and cut
      again," said Julian Callow, Europe economist at Barclays Capital.

      "The ECB clearly made an error by raising rates to 4.25pc in July, but the
      banking crisis over recent weeks has brought it home to them how serious this
      is. We expect them to cut by half a point next Thursday, and go down to 2.25pc
      by next summer," he said.

      In Eastern Europe, the brief respite following Hungary's $25bn rescue package
      from the IMF was already giving way to fresh angst. Romania was forced to deny
      persistent rumours that it was seeking an emergency loan from the fund.

      The country's prime minister, Calin Popescu Tariceanu, may have inadvertently
      fuelled fears when he told local TV that the global economy was sinking like the
      Titanic. "On the lower levels, people are in water up to their necks, while on
      the upper floors the music still plays on, just as it did in the film. And those
      people listening to the people listening to the music, not knowing that the
      Titanic has hit an iceberg, that's us here in Romania. That's just what we're
      like," he said.

      Meanwhile, Poland's central bank was in talks with the Swiss authorities and the
      ECB for a Swiss franc swap accord to relieve intense strains in the credit
      markets. Heavy use of foreign loans for mortgages and business debt has led to a
      sudden squeeze as the zloty crumbles, falling 21pc against the franc since August.

      A report by JP Morgan said Poland was in worse shape than Hungary, citing
      concerns that the country's banks and companies will have to pay back $96bn in
      foreign currencies next year. Poland's foreign reserves are just $59bn.

      Polish officials vehemently disputed the claims.
      • 31.10.08, 09:54
        chyba najlpesze stąd
        Italy's public debt is the third largest in the world after the US and Japan. At
        107pc of GDP, it is the highest of any major economy in the eurozone and almost
        double the 60pc limit stipulated by the EU's Maastricht treaty.

        Morgan Stanley calculates that Rome needs to roll over €198bn next year as a
        clutch of maturities comes due. This compares with €173bn for Germany, €135bn
        for France, and €57bn for Spain. Four EU states have had to cancel bond
        auctions this month due to a buyers' strike.
        • 31.10.08, 20:52
          Nie rozumiem wydzwieku twojego posta.
          Przeciez rynek dziala!

          Rynek wlasnie mowi politykom, ze jak chca nadal rozpiepszac pieniadze, to niech
          szukaja innych frajerow albo placa wiekszy procent. O ile pamietam komunikaty,
          to rzady nie dlatego nie uplasowaly emisji, bo nie bylo chetnych - tylko
          dlatego, ze sa chciwe skurw* i obrazily sie na investorow bo im procent nie
          odpowiadal. Bidy byly, tylko rzady nie chcialy.

          W mojej opini to jest bardzo dobrze, ze nikt nie chce pozyczac rzadom pieniedzy.
          Rzady powinny zrozumiec, ze pieniadze trzeba szanowac.

          Zawsze uwazalem za paradoks, ze rynek wyzej wycenia obligacje
          socjalistow-rozpiepszaczy (uzywajac terminologi Darr.Darka z forum)
          od porzadnych, swietnie zarzadzanych firm, ktore oszczedzaja i zarabiaja. Moim
          zdaniem rynek powinien wyzej cenic dlug firm od dlugu panstwowego. No ale coz...
          polityka.
      • 31.10.08, 10:09
        Powstaje pytanie, czy w roku 2012 będzie jeszcze do czego przystępować. Wobec takich wiadomości jak ta o Grecji i Włoszech może się okazać lada dzień, że Niemcy odkryją szansę na ratowanie swojej de poza eurozoną. W końcu po co zapożyczać się drożej w spółce z mało wiarygodnymi partnerami, skoro można to zrobić taniej samemu? Koszty ekonomiczne przeważą polityczne korzyści i cóż: arrivederci Roma!
        • 31.10.08, 13:54
          Cały czas twierdzę że najbliższe dwa lata (teraz to już zpółtora roku) to test
          euro. jak euro wytrzyma do prawie 2010 to bedzie ok. jak nie to kaput. z
          drugiej strony był taki wielki wysilek polityczny aby wprowadzic euro ze glowa
          mała. jestem pewnien ze chlopaki sporo zrobia aby to sie nie rozjechało.
          • 31.10.08, 15:00
            Prawdę mówiąc w pytaniu "ile?" chodzi mi bardziej o to, jakie naprężenia (wydarzenia) eurozona może wytrzymać, niż ile czasu to potrwa. Bo przy tej skali egoizmu jaki można zobaczyć między jej członkami (ot, choćby deklaracja Merkel, że nie da grosza na ratowanie banków innych niż niemieckie) zgon może nastąpić szybciej niż ktokolwiek się spodziewa.
    • 31.10.08, 13:52
      znowu w bloomberg jesteśmysmile
      www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601109&sid=awd1vGnyyBJQ&refer=home
      `Panic' Strikes East Europe Borrowers as Banks Cut Franc Loans

      By Ben Holland, Laura Cochrane and Balazs Penz
      Oct. 31 (Bloomberg) -- Imre Apostagi says the hospital upgrade he's overseeing
      has stalled because his employer in Budapest can't get a foreign-currency loan.

      The company borrows in foreign currencies to avoid domestic interest rates as
      much as double those linked to dollars, euros and Swiss francs. Now banks are
      curtailing the loans as investors pull money out of eastern Europe's developing
      markets and local currencies plunge.

      ``There's no money out there,'' said Apostagi, a project manager who asked that
      the medical-equipment seller he works for not be identified to avoid alarming
      international backers. ``We won't collapse, but everything's slowing to a crawl.
      The whole world is scared and everyone's going a bit mad.''

      Foreign-denominated loans helped fuel eastern European economies including
      Poland, Romania and Ukraine, funding home purchases and entrepreneurship after
      the region emerged from communism. The elimination of such lending is magnifying
      the global credit crunch and threatening to stall the expansion of some of
      Europe's fastest-growing economies.

      ``What has been a factor of strength in recent years has now become a social
      weakness,'' said Tom Fallon, emerging-markets head in Paris at La Francaise des
      Placements, which manages $11 billion.

      Plunging Currencies

      Since the end of August, the forint has fallen 16 percent against the Swiss
      franc, the currency of choice for Hungarian homebuyers, and more than 8 percent
      versus the euro. Foreign- currency loans make up 62 percent of all household
      debt in the country, up from 33 percent three years ago.

      Romania's leu dropped more than 14 percent against the dollar and 3.2 percent
      against the euro. Poland's zloty declined more than 17 percent against the
      dollar and 6.8 percent versus the euro, and Ukraine's hryvnia plunged 22 percent
      to the dollar and 11.5 percent to the euro.

      That's even after a boost this week from an International Monetary Fund
      emergency loan program for emerging markets and the U.S. Federal Reserve's
      decision to pump as much as $120 billion into Brazil, Mexico, South Korea and
      Singapore. The Fed said yesterday that it aims to ``mitigate the spread of
      difficulties in obtaining U.S. dollar funding.''

      Plunging domestic currencies mean higher monthly payments for businesses and
      households repaying foreign-denominated loans, forcing them to scale back spending.

      In Kiev, Ukraine, Yuriy Voloshyn, who works at a real-estate company, says he's
      forgoing a new television because of his dollar-based mortgage. His monthly
      payments have risen by 18 percent, or 1,000 hryvnias ($167), since he took out
      the loan seven months ago.

      No More Dreaming

      ``I only have money to pay for food and my monthly fee to the bank,'' Voloshyn,
      25, said. ``I can't even dream about anything else.''

      Rafal Mrowka, a driver from Ostrow Wielkopolski in western Poland, says he
      became addicted to checking foreign-currency rates as monthly installments on
      his Swiss-franc mortgage jumped 25 percent.

      ``I've even stopped getting nervous, now I can only laugh,'' the 32-year-old,
      first-time property owner said.

      The bulk of eastern Europe's credit boom was denominated in foreign currencies
      because they provided for cheaper financing.

      Before the current financial turmoil, Romanian banks typically charged 7 percent
      interest on a euro loan, compared with about 9.5 percent for those in leu.
      Romanians had about $36 billion of foreign-currency loans at the end of
      September, almost triple the figure two years earlier.

      In Hungary, rates on Swiss franc loans were about half the forint rates.
      Consumers borrowed five times as much in foreign currencies as in forint in the
      three months through June.

      `Serious Problems'

      Now banks including Munich-based Bayerische Landesbank and Austria's Raiffeisen
      International Bank Holding AG are curbing foreign-currency loans in Hungary. In
      Poland, where 80 percent of mortgages are denominated in Swiss francs, Bank
      Millennium SA, Getin Bank SA and PKO Bank Polski SA have either boosted fees or
      stopped lending in the currency.

      The extra burden on borrowers is making a bad economic outlook worse, said
      Matthias Siller, who focuses on emerging markets at Baring Asset Management in
      London, where he manages about $4 billion.

      If borrowers believe local interest rates are prohibitive and foreign currency
      lending dries up, it means ``a sharp deceleration in consumer spending,'' Siller
      said. ``That will bring serious problems for the economy.''

      The east has been the fastest-growing part of Europe, with Romania's economy
      expanding 9.3 percent in the year through June, Ukraine 6.5 percent and Poland
      5.8 percent. The combined economy of the countries sharing the euro grew 1.4
      percent in the period.

      IMF Help

      Governments are seeking to ease the pain as recession concerns sweep across
      eastern Europe's emerging markets.

      Ukraine, facing financial meltdown as the hryvnia drops and prices for exports
      such as steel tumble, on Oct. 26 agreed to a $16.5 billion loan from the IMF.

      Hungary on Oct. 28 secured $26 billion in loans from the IMF, the EU and the
      World Bank. The government forecast a 1 percent economic contraction next year,
      the first since 1993.

      The Hungarian central bank raised its benchmark interest rate by 3 percentage
      points to 11.5 percent on Oct. 22 to defend the forint.

      The same day, Prime Minister Ferenc Gyurcsany said the government was seeking an
      accord with banks to ``prevent the burdens of debtors from reaching the sky.''
      It's considering granting borrowers extended payment periods or the ability to
      convert foreign-exchange debts into forint.

      Panicked Customers

      ``Panicked customers are calling to say they're afraid the interest on their
      mortgages will go up or that they won't be able to secure mortgages,'' said
      Nikolett Gurubi, director of lending at Otthon Centrum Belvaros, the downtown
      Budapest branch of a real estate agency.

      Project manager Apostagi, 58, said he hopes the crisis will be over in a few
      months, blaming U.S. banks for creating such distrust between lenders. For now,
      ``it looks like our signed contracts were for naught,'' he said.

      Romanian central bank Governor Mugur Isarescu sounded the alarm in June, saying
      the growth of foreign-currency loans was ``excessively high and risky,''
      especially because Romanians with their communist past aren't used to the
      discipline of debt.

      ``It's not that we're bad,'' Isarescu said. ``It's that, culturally, we need to
      prepare for the moment of repayment.''

      At the other end of the spectrum, Turkish consumers have proved more cautious
      after living through their own currency crises in 2001 and 1994. The government,
      the IMF's biggest customer in recent years, is resisting new loans from the
      fund, arguing that its economy can weather the credit crunch and a 22 percent
      slump in the lira since the start of September.

      `Cheaper, Riskier'

      Turkish savings in foreign currencies exceeded loans by about 30 percent as of
      the end of 2007, according to a January Fitch report. In Poland foreign exchange
      loans were double deposits, and in Hungary they were triple.

      Mert Sevinc borrowed the equivalent of $100,000 in Turkish liras to buy an
      Istanbul apartment in 2006, paying an annual rate of 13.5 percent. The marketing
      consultant didn't even look at the foreign exchange loans at less than half that
      price.

      ``Of course it would have been cheaper to borrow in dollars or euros, but it's a
      fairly basic principle of finance: Things that are cheaper are riskier,'' he said.

      That re
      • 31.10.08, 13:53
        cd
        chief executive officer of Poland's biggest lender, Bank Pekao SA. It stopped
        non-zloty lending in 2003. ``Earlier, banks competed on the Swiss franc market
        watching only sales levels and not looking at keeping an acceptable risk level.''

        The problem is a ``good lesson to all of us,'' Polish President Lech Kaczynski
        said at an Oct. 24 press conference in Warsaw, where he urged Poles to stick to
        zloty lending.
        • 31.10.08, 21:36
          www.bloomberg.com/apps/news?pid=newsarchive&sid=acP2avljJKok
          --
          "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
          I.F. Stone

          Polityka i Gospodarka
          • 02.11.08, 11:20
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=86705952
            To powinno trafić tu ale przez przypadek po imprezie założyłem wątek wink

            Poza tym w sprawie euro zgadzam się z PK:
            =============cut=======
            A teraz sprawa trzecia pro domo sua. W poprzednich akapitach naraziłem się:
            neoliberałom (ale to robię od lat), rasistom (ale ci na moderowanym blogu się
            nie pojawią), „bykom” (bo oczekuję długiej recesji), „niedźwiedziom” (bo
            oczekuję teraz lepszego okresu dla giełd) - teraz narażę się kolejnym grupom i
            zobaczę co z tego wyniknie wink. Ta ostatnia sprawa to wejście do strefy euro. Po
            pierwsze: euro przyjąć musimy, bo zgodziliśmy się na to w traktacie z
            Maastricht. Po drugie uważam, że wszelkie opowieści o „narodowej walucie” bazują
            na ideach sprzed wielu lat. W obecnym świecie szansę mają duże bloki gospodarcze
            spojone wspólną walutą. Jestem przekonany, że Azja pójdzie w kierunku takiego
            bloku i będzie miała wspólny pieniądz (zapewne potrwa to jednak wiele lat). Po
            trzecie uważam, że referendum w sprawie przyjęcia euro jest totalnym
            nieporozumieniem. Duża część wyborców ma problem z czytaniem ze zrozumieniem
            prostego tekstu, a mają się wypowiadać na temat terminu wejścia do strefy euro?
            Przecież to jest niepoważne…

            Wiadomo, komu się powyższym akapitem naraziłem, więc pora, żeby narazić się
            stronie przeciwnej. Zacznę jednak łagodnie. Twierdzę, że gdyby euro już teraz
            było naszą walutą to rzeczywiście kryzys byłby dla Polski mniejszym zagrożeniem.
            Nie byłoby dzikich zmian kursów, brak ryzyka walutowego w handlu wewnątrz strefy
            euro pomagałby eksportowi i importowi, a ECB obniżając stopy pomagałby
            gospodarce. Nieco gorszy, ale jednak bardzo zbliżony byłby układ, w który
            wchodzilibyśmy do strefy euro za parę tygodni (tak jak Słowacja). Tyle tylko, że
            nasza sytuacja znacznie odbiega od tego ideału. Mamy wejść do ERM 2 w połowie
            2009, a euro mamy przyjąć 1 stycznia w 2012 roku. Inaczej mówiąc - w czasie
            kryzysu (liczę, że to będzie około dwa lata) będziemy przebywali w ERM 2, a euro
            przyjmiemy wtedy, kiedy kryzys się skończy.

            W związku z tym pierwsze pytanie: czy deklaracja przyjęcia euro i szybkiego
            wejścia do ERM 2 pomogła naszej walucie i gospodarce? Uważam, że praktycznie
            niczego to nie zmieniło. Złoty wzmocnił się wyłącznie z powodów zewnętrznych
            (spadek awersji do ryzyka na globalnych rynkach finansowych). Podobnie umocniły
            się forint i czeska korona. Uważam, że nie jest prawdą twierdzenie o dużym
            wpływie na rynek wypowiedzi prezesa NBP na temat możliwości przesunięcia (w
            górę) dat z harmonogramu wejścia do strefy euro. Czytałem gdzieś, że jakiś
            londyński bankier tak się przestraszył tych wypowiedzi, że natychmiast zaczął
            złotego sprzedawać. Jeśli w Londynie są tacy bankierzy to nic dziwnego, że
            Wielka Brytania ma takie problemy. Zresztą już w piątek złoty pokazał, że
            lekceważy polityków wzmacniając się mimo wypowiedzi pana Prezydenta, który
            poddawał w wątpliwość termin wprowadzenia euro. Wszyscy przecież wiedzą, że
            droga do euro nie jest usłana płatkami róż, więc kolejne wypowiedzi mają
            naprawdę niewielkie znaczenie.

            Drugie pytanie brzmi tak: czy wejście do ERM 2 pomoże w zwalczaniu skutków
            globalnego kryzysu gospodarczego? Zanim się na to pytanie odpowie trzeba
            odnotować, że z NBP napłynęły bardzo niepokojące (aczkolwiek nie można
            powiedzieć, że nieoczekiwane informacje). W swoim raporcie bank centralny
            zweryfikował wzrost gospodarczy. Widełki prognoz to 1,7 do 3,8 procent, czyli
            bardzo szerokie. W prasie mówi się o wzroście 2,8 procent, czyli środku
            przedziału prognoz, ale te niższe widełki bazują na założeniu, ze w sektorze
            finansowym nadal będzie brakowało płynności. Nie bardzo w to wierzę, ale sama
            prognoza (z innych powodów) jest prawdopodobna, szczególnie, że gospodarka
            naszych sąsiadów, Niemiec, będzie szybko hamowała.

            Jeśli czeka nas spowolnienie gospodarcze to wydaje się, że wejście do ERM 2 jest
            bardzo ryzykowne i może to spowolnienie zamienić nawet w recesję. Dbałość o
            deficyt budżetowy i niską inflację przy niezbyt elastycznym rynku pracy musi
            dodatkowo spowolnić gospodarkę. Nawiasem mówiąc wielu ekonomistów twierdzi, że
            wejście do ERM 2 bez „uelastycznienia” rynku pracy nie ma sensu. Nie wiem, czy
            rzeczywiście tak jest, ale ostrzegam, że „uelastycznienie” niezbyt się
            większości Polaków spodoba. To taki eufemizm, pod którym należy rozumieć:
            większą łatwość zwalniania pracowników, więcej pracy tymczasowej kosztem
            etatowej, więcej niskopłatnych miejsc pracy. O ile ERM 2 spowolni gospodarkę?
            Tego nie wiem, ale jeśli zakłada się dłuższy okres globalnej stagnacji to trzeba
            brać pod uwagę, że każde dodatkowe spowolnienie może się okrutnie zemścić na
            poziomie życia Polaków (a co za tym idzie na poparciu dla rządzących, którzy
            chyba tego spadku poparcia w ogóle nie biorą pod uwagę).

            Jest jeszcze gorzej, bo może się okazać, że wejdziemy do ERM 2 (część
            konstytucjonalistów twierdzi, że nie trzeba przedtem zmienić Konstytucji),
            odcierpimy niepotrzebne spowolnienie gospodarki (w okresie kryzysu szczególnie
            istotne jest posiadanie możliwości swobodnego sterowanie stopami procentowymi i
            kursem walutowym) i nic z tego nie wyjdzie. Dlaczego? Bo okaże się, że w tym
            układzie politycznym nie da się zmienić Konstytucji. Reasumując: dobrze, że się
            o przyjęciu euro dyskutuje, dobrze, że się zapowiada jego przyjęcie, ale uważam,
            że dopóki kryzysy się nie skończy to wchodzenie do ERM byłoby olbrzymim błędem.
            =====cut====


            kuczynski.blogbank.pl/2008/11/01/sprawy-biezace-ale-kontrowersyjne
    • 05.11.08, 12:21
      Jak myslicie jak mocno Irlandia bedzie w czarnej?


      "Irish officials are worried a change in the way the US government taxes its
      companies overseas could have a big impact on Ireland. US investments account
      for 80 per cent of Irish exports and two thirds of manufacturing employment."
      www.ft.com/cms/s/0/0df05a34-aa99-11dd-897c-000077b07658.html
    • 15.11.08, 10:58
      www.rp.pl/artykul/215902.html
      Półwysep Iberyjski włącza hamulce
      Magdalena Kozmana 07-11-2008, ostatnia aktualizacja 07-11-2008 03:40

      Hiszpanie wychodzą na ulice, by zaprotestować przeciwko rosnącemu bezrobociu i
      niskim zarobkom. Za kryzys finansowy winią chciwość branży deweloperskiej. I
      wciąż ufają swoim bankom

      Kiedy zbiera się grupa czterech Hiszpanów, jeden z nich musi być urzędnikiem –
      żartują mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego. Rozbudowana administracja pożera coraz
      więcej publicznych pieniędzy, ale wydaje się to nikomu nie przeszkadzać. Wręcz
      przeciwnie – w czasach kryzysu coraz więcej grup zawodowych zaczyna wyciągać
      ręce po państwowe pieniądze i pomoc od organizacji pozarządowych. – Teraz
      poszukiwane stają się inwestycje, do których dopłaca państwo. To gwarantuje ich
      bezpieczeństwo – uważa biznesmen Joan Davi, który prowadzi korporację inwestycyjną.

      Madryt

      Wielka manifestacja funkcjonariuszy Guardia Civil i ich rodzin. Reprezentacyjną
      arterią Madrytu La Castellana przetacza się tłum 20 tys. osób. Pod Ministerstwem
      spraw Wewnętrznych wykrzykują żartobliwe i niecenzuralne epitety pod adresem
      obecnego ministra. Żądają lepszego wyposażenia: ubrań i sprzętu oraz godziwych
      zarobków i emerytur. Najgłośniej krzyczą kobiety, bo pracujący w służbie
      cywilnej mężowie nie zawsze chcą się publicznie buntować przeciwko przełożonym.

      Nie finansiści, nie maklerzy i nie menedżerowie, tylko rodziny wychowujące
      dzieci najbardziej odczuwają skutki zaczynającego się w Hiszpanii kryzysu
      gospodarczego. Liczba osób korzystających z pomocy Caritasu wzrosła w tym roku w
      Hiszpanii o 40 proc. Po żywność, ubrania i środki higieniczne zgłaszają się
      przede wszystkim rodziny, w których ojciec stracił pracę, samotni rodzice z
      dziećmi na utrzymaniu, osoby starsze, których emerytury nie starczają na życie.

      – Choć przeciętnie zarobki wynoszą ok. 1,5 tys. euro miesięcznie, to spora grupa
      osób dostaje tylko około 1000 euro. Nawet tak dobre studia jak prawo nie
      gwarantują dobrze płatnej pracy, bo uczelnie opuszcza bardzo dużo prawników –
      mówi Arancha, która przeniosła się z Kadyksu do Madrytu w poszukiwaniu dobrej
      pracy. Jest zatrudniona w jednym z urzędów, więc ma zapewnioną spokojną i
      stabilną pracę, ale nie może nawet marzyć o własnym mieszkaniu. Nie myśli także
      o zakładaniu rodziny. – Dziś tu, jutro gdzie indziej. Nie wiem, jak długo
      utrzymam się w Madrycie. Zresztą ceny mieszkań są obłędnie wysokie, więc
      wynajmuję – wyjaśnia.

      O tym, że boom w branży budowlanej się skończy i przyjdą chude lata wiadomo,
      było już rok temu. Nikt jednak nie przewidywał, że przybierze on taką formę:
      firmy budowlane plajtują, ale ceny mieszkań pozostają wysokie. Eksperci
      spodziewają się jednak, że w końcu zaczną spadać – w tym roku o 8 proc., a w
      następnym – już o 12 proc.

      – W Hiszpanii nie sprzedaje się już żadnych mieszkań. Liczba transakcji na rynku
      nieruchomości jest równa dosłownie zeru. W porównaniu z hiszpańskim rynkiem
      polska branża budowlana jest w komfortowej sytuacji – twierdzi Joan Davi, który
      dzieli swój czas pracy między Polskę i Hiszpanię.

      Potwierdzają to dane o kredytach hipotecznych. W ostatnich latach ich wartość
      przyrastała w dwucyfrowym tempie. We wrześniu po raz pierwszy od 16 lat ich
      wartość zmniejszyła się – podał bank centralny Hiszpanii. W prasie pojawiają się
      żartobliwe porównania, że łatwiej jest teraz sprzedać piecyk elektryczny na
      Saharze niż apartament na Costa del Sol.

      Budownictwo jest jedną z głównych branż hiszpańskiego przemysłu – szacuje się,
      że wraz z powiązanymi branżami odpowiada za 20 proc. PKB. Ale ponad połowa PKB
      pochodzi w Hiszpanii z usług, głównie opartych na turystyce. I tu niestety także
      skutki kryzysu dały się odczuć – w ciągu dziewięciu miesięcy tego roku kraj
      odwiedziło mniej turystów niż w tym samym okresie ubiegłego roku (spadek o 1
      proc.). I to mimo wystawy Expo w Saragossie.

      Saragossa

      Wybudowane specjalnie na Expo budynki wieją teraz pustką. W niektórych urządzono
      hotele, w innych biura. Nikt nie przechodzi pięknym mostem, zaprojektowanym
      przez Irakijkę Zahę Hadid. Mieszkańcy nie mają czego szukać w tym zakątku miasta.

      – Może powstanie tu wydział architektury, którego brakuje w naszym mieście –
      liczy Ignacio Eseverry, przedsiębiorca rolny.

      Po sezonie turystycznym pusto jest też na dworcu Delisias, który wybudowano
      specjalnie dla szybkiej kolei AVE. Nowoczesny pociąg AVE z Madrytu do Saragossy
      jedzie tylko godzinę i dziesięć minut. Rozwija prędkość do 300 km na godzinę,
      nie ma mowy o spóźnieniach. Wejście na peron dla pasażerów jest otwierane
      kilkanaście minut przed startem, stewardesa niczym w samolocie sprawdza bilety,
      rozdaje darmowe książki i słuchawki do słuchania filmu. Podróż tam i z powrotem
      kosztuje ok. 80 euro. Francuskie TGV mogłoby pozazdrościć takich wyników.

      Ale między TGV i AVE jest jeszcze jedna różnica. W hiszpańskim pociągu mimo
      porannej godziny nikt nie śpi, wręcz przeciwnie – spora grupa osób przyniosła ze
      sobą pracę. Z teczek wyjmują laptopy, sprawozdania finansowe, księgi przychodów
      i rozchodów i zabierają się do pisania. Inni prowadzą rozmowy o interesach.
      Przedział zaczyna przypominać wielkie biuro.

      Gorące branże

      Obawa przed utratą pracy staje się w Hiszpanii coraz powszechniejsza. Rząd
      przewiduje, że w przyszłym roku bezrobocie wzrośnie do 12,5 proc. Opozycja widzi
      przyszłość jeszcze bardziej pesymistycznie – liczba osób bez pracy może osiągnąć
      3,5 mln, co odpowiada stopie 15 proc. Narażeni będą głównie pracownicy firm
      budowlanych i branży motoryzacyjnej.

      W tym miesiącu fabryki Nissana zlokalizowane w okolicach Barcelony poinformowały
      o konieczności zwolnienia prawie 1,7 tys. osób, czyli 40 proc. zatrudnionych.
      Pracownicy protestowali na ulicy przed zakładami, paraliżując ruch w godzinach
      otwierania fabryki i kończenia pracy oraz przerwy obiadowej. To barbarzyństwo
      proponowanie nam rozmów o zwolnieniach bez przedstawiania przyszłości zakładu –
      wołał szef związkowców Jordi Carmona.

      Wiadomość o zwolnieniach w fabryce Nissana była jak kubeł zimnej wody wylany na
      głowy Katalończyków. W ostatnich trzech latach zakład otrzymał 43 mln euro
      pomocy publicznej. Mimo to fabryka zwalnia teraz pracowników. A w marokańskim
      Tangerze – zaledwie 15 km od granic z Hiszpanią, Nissan uruchamia produkcję 400
      tys. aut. Rynek północnoafrykański staje się dla koncernów motoryzacyjnych coraz
      bardziej obiecujący, podczas gdy europejski traci na wartości. W tym roku w
      Hiszpanii sprzedadzą o 25 proc. aut mniej. Efekt jest natychmiast widoczny w
      postaci zwolnień grupowych. Miesiąc przed decyzją Nissana Ford i GM
      poinformowały o zwolnieniu 2 tys. osób. W sumie w branży motoryzacyjnej:
      fabrykach samochodów, podzespołów i opon przybędzie w tym roku 15 tys. bezrobotnych.

      Fernando Nuniez, madrycki taksówkarz z Sewilli, ma własną teorię na temat
      kryzysu gospodarczego. Jego zdaniem przyjęcie przez Hiszpanię euro było dużym
      błędem. Spowodowało podwyżki cen i zmniejszyło konkurencyjność taniego jak dotąd
      kraju. – Nic dziwnego, że turystów jest coraz mniej – zauważa.

      Choć od czasów przyjęcia euro minęło już siedem lat, niemal każdy mieszkaniec
      Hiszpanii pamięta stare ceny w pesetach. – Chleb zdrożał momentalnie o 40 proc.,
      za kawę w kawiarni trzeba w euro płacić dwa razy więcej niż kiedyś – mówi Arnacha.

      – Nie popełniajcie naszego błędu – radzi Fernando.


      Fernando Nuniez, madrycki taksówkarz z Sewilli, ma własną teorię na temat
      kryzysu gospodarczego. Jego zdaniem przyjęcie przez Hiszpanię euro było dużym
      błędem. Spowodowało podwyżki cen i zmniejszyło konkurencyjność taniego jak dotąd
      kraju. – Nic dziwnego, że turystów jest coraz mniej – zauważa.

      Choć od czasów przyjęcia e
      • 18.01.09, 23:53
        biznes.onet.pl/0,1899595,wiadomosci.html
        Tysiące demonstrantów w Saragossie broni miejsc pracy
        (PAP, ak/18.01.2009, godz. 22:23)
        Tysiące ludzi demonstrowało w niedzielę w Saragossie, na północnym-wschodzie
        Hiszpanii, w obronie "miejsc pracy oraz zabezpieczeń socjalnych w dobie kryzysu"
        - poinformowały hiszpańskie media.

        Manifestacja zgromadziła ok. 35 tys. ludzi - podają centrale związkowe UGT
        (zbliżona do rządzących socjalistów) oraz CC.OO (lewicowa). Protesty tego
        rodzaju i o takim rozmiarze nie są częste w Hiszpanii, gdzie związki zawodowe
        rzadko mobilizują swych członków - pisze AFP.

        "Jeśli się nie poprawi (sytuacja): strajk, strajk, strajk" - skandowali uczestnicy.

        Liczba bezrobotnych w kraju znacząco wzrosła, przekraczając w grudniu 3 miliony,
        po raz pierwszy od 12 lat. Rząd przewiduje wzrost bezrobocia do 15,9 proc. w
        roku 2009, wobec 11,33 proc. w trzecim kwartale 2008 r.

        --
        Trole forumowe szczekają a karawana idzie dalej
      • 19.01.09, 14:58
        www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601087&sid=aVdIklqUaeFA&refer=home

        --
        Trole forumowe szczekają a karawana idzie dalej
      • 03.02.09, 21:42
        www.telegraph.co.uk/finance/financetopics/recession/4448598/Spains-downward-spiral-spooks-bond-investors.html
        Tam to mają "fucked up" .
        to mnie rozbawiło:
        "one builder threatened to set himself on fire to protest the credit crunch".
        --
        Trole forumowe szczekają a karawana idzie dalej
    • 20.11.08, 14:44
    • 25.11.08, 08:49
      www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/germany/3511854/Germany-facing-worst-slump-since-1949.html



      Germany facing worst slump since 1949
      Euro-zone industrial orders plunged 3.9pc in September and Germany's IFO index
      of business expectations has fallen to the lowest level since the survey began
      half a century ago, heightening fears of a severe slump across Europe next year.
      French president Nicolas Sarkozy met Germany's Chancellor Angela Merkel in Paris
      yesterday to plead for stronger German support for an EU-wide rescue package.
      The talks come as the European Commission adds the final touches to a €130bn
      (£110bn) fiscal stimulus plan.

      Germany has clung steadfastly to budget orthodoxy but the downturn has now begun
      to engulf Europe's biggest economy with shocking speed. The Bundesbank is now
      expecting the worst recession since the terrible year of 1949, according to
      Deutsche Press Agentur.

      Howard Archer, Europe economist at Global Insight, said the blizzard of dire
      data from the eurozone now points to a severe manufacturing slump. "Output,
      total orders, exports orders all contracted at record rates in November, which
      was alarming," he said.

      The broad IFO index of German confidence fell to the lowest since 1993 in
      November, but it was the unprecedented slide in the expectations index that most
      worried economists.

      "This is extremely bad, it's even worse than the dog days of early 1970s,"
      Julian Callow, Europe economist at Barclays Capital. "German exports to the US,
      UK, Spain, and Italy have all collapsed, and the next shoe yet to drop is
      Eastern Europe," he said. Latvia has joined the queue waiting for an IMF
      bail-out, while Russia devalued the rouble again yesterday.

      "The Euroepan Central Bank needs to cut rates very aggressively. They're trying
      to take this steady line, but this is a not the time for that. We think rates
      will be cut to 1.5pc by February," he said.

      The ECB raised rates in a widely-criticized move in July has since cut by just
      100 basis points to 3.25pc, largely staying aloof as the Anglo-Saxon central
      banks take drastic action to stop the downward spiral.

      Adding to eurozone woes, the bloc's current account deficit doubled in September
      to €10.6bn despite the drop in the cost of imported oil. It is further evidence
      that the euro's surge to extreme levels of over-valuation in recent years has
      'hollowed out' Europe's industrial base and inflicted damage that may a long
      time to unfold.


      aaaa
      Polska oazą spokoju hahahah
    • 25.11.08, 08:53
      www.telegraph.co.uk/finance/financetopics/budget/3515292/Pre-Budget-report-Borrowing-hits-post-war-record.html

      Pre-Budget report: Borrowing hits post-war record
      Alistair Darling yesterday became the Chancellor with the worst economic
      forecasting record and the worst borrowing record in modern history.


      The Government used its pre-Budget report to slash its UK growth forecasts by
      the biggest amount since it started projecting annual output in the 1970s and
      acknowledged for the first time that Britain is facing a recession. The economy
      will shrink by 1pc next year, it said, rather than the 2.5pc growth projected in
      the Budget earlier this year.

      In what was billed as the most important Treasury statements in decades, Mr
      Darling ordered a slew of tax cuts and spending increases worth some £25.6bn
      over the next year and a half in an effort to prevent the slowdown deepening.
      Millions of shoppers will benefit as value-added tax is reduced from 17.5pc to
      15pc from next week.

      The Chancellor initiated a bonfire of previous policies, effectively permanently
      reversing the abolition of the 10p tax rate, while postponing planned increases
      on vehicle excise duty and the rate of corporation tax paid by small companies.

      Michael Saunders, UK economist at Citigroup, said: "This massive stimulus should
      prevent a complete meltdown of the UK economy, but probably will not prevent a
      nasty recession."

      The measures, designed to focus specifically on next year, will be paid for with
      a £12.3bn series of tax increases and spending cuts from 2010 onwards. Most
      significant of all is a half percentage point increase in National Insurance
      rates for both employees and employers, a measure which equates in short to an
      extra penny on the basic rate of income tax. Those earning over £100,000 will
      also see their tax bill increase as their personal allowances are cut, and those
      earning more than £150,000 will have to pay a new 45pc rate of income tax.

      Nevertheless, even these increases will be insufficient to fund the drastic
      series of tax cuts, and as a result the Government is borrowing record sums.
      After more than doubling to £78bn this year, the fiscal deficit will balloon to
      £118bn, or 8pc of gross domestic product, next year - the highest level in
      post-war history. As had been widely expected, the Chancellor abandoned the
      borrowing rules laid down by Gordon Brown in 1998. The UK's national debt,
      currently at just below the 40pc of GDP level laid down by the sustainable
      investment rule, will balloon to 57.1pc - the highest level since the 1970s.

      Almost as striking as the scale of the deficits is the amount of time they will
      persist on the Government's balance sheet, economists said. The Treasury will
      generate deficits in excess of 3pc of national income - the generally-accepted
      "reasonable" level - until 2013. The deficits are caused by a massive drop in
      tax revenues as well as the extra tax cuts announced by the Chancellor.

      Neither did the Chancellor make explicit commitments to re-embrace the fiscal
      rules, save for pledging to return to a balanced budget by 2015-16. Although the
      pound rose higher against the dollar in the wake of the statement, the cost of
      insuring against the UK defaulting on its sovereign debt increased sharply, with
      credit default swap spreads up from around 70 basis points to 86 by last night -
      double the size of America and Germany's.

      Economists questioned why the Chancellor had not been clearer about how he would
      achieve the return to balanced books.

      "The increase in National Insurance contributions and the higher rate of income
      tax don't seem to be enough" said Andrew Goodwin, an economic adviser to the
      Ernst & Young ITEM Club.

      Marc Ostwald, strategist at Monument Securities, highlighted that even in 2015
      it looked likely that the public finances would be in no better shape than they
      were last year.

      "The end effect is little obvious benefit to the economy, a borrowing binge, and
      the gilt market has a lot more bad news to price in," he said.

      Shadow chancellor George Osborne warned that the Chancellor was "bringing this
      country to the verge of bankruptcy".

      Simon Ward, economist at New Star, added that the Treasury's economic forecasts,
      which project a sudden improvement in UK economic growth in 2010 and 2011, could
      be overly optimistic, with major implications for the rest of the PBR calculations.

      He said: "A key risk is that the economy has not regained sufficient momentum by
      2010 to withstand programmed large tax rises. Government debt will embark on an
      explosive path if these increases are postponed."

      The portrait of the UK economy painted by the PBR document is of an economy
      facing a mild recession, as opposed to the deep and lasting one projected by a
      growing number of City economists. The cut in VAT rates will also contribute to
      lower shop prices, with the retail price index set to drop into negative
      territory next year, causing deflation of 2.25pc.

      Martin Weale at the National Institute of Economic and Social Research, said
      that the Chancellor's outlook for the economy still looked unrealistic.

      "The PBR estimate of trend growth looks very optimistic, and the recovery into
      2010 they forecast is hopeful. In the medium term, too the borrowing forecasts
      still look optimistic," he said.

      Howard Archer, chief economist at Global Insight, said: "Seeing a projected
      Public Sector Borrowing Requirement of £118bn (8pc of GDP) in 2009-10 is
      somewhat alarming, particularly when there are suspicions that this is based on
      too optimistic a recovery profile."
    • 30.11.08, 10:26
    • 30.11.08, 10:47
      no prosze, martwimy sie o Bulgarie i Rumunie tymczasem ta pierwsza ma nadwyzke
      budzetowa, a druga niski deficyt current account; jak znalazl w czasie kryzysu;
      kto wie, czy JPM nie mial racji sad

      www.economist.com/world/europe/displaystory.cfm?story_id=12705968
      --
      "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
      I.F. Stone

      Polityka i Gospodarka
    • 30.11.08, 12:21
      z zamknięte spotkania z Tuskiem 2 tygodnei temu:


      - Sytuacja zewnętrzna, ciągle, Bogu dzięki, na razie zewnętrzna,
      jest nieporównywalnie gorsza, niż to wydawało się jeszcze tydzień
      temu. Mówię to także po moich spotkaniach z szefem z Europejskiego
      Banku Centralnego i po wczorajszym, z Sarkozym - powiedział Tusk.
      Zastrzegł, że tych informacji celowo nie prezentował w mediach.

      - Nie mówiłem tego publicznie. Prosiłbym też wszystkich o
      powściągliwość, bo to niczemu dobremu nie służy wprawianie w stan
      nerwowości ludzi. Ale jest dużo gorzej, niż mogło się komukolwiek
      wydawać, jeszcze, nie mówię, pół rok temu, ale tydzień temu - dodał.


      pełny link wiadomosci.onet.pl/1871836,11,item.html
    • 01.12.08, 18:18
      EMU Government Bonds Diverge In View Of Country Risk: Would a Single EMU Bond Help?
      Print

      * Overview: EMU governments are not all equally strong to carry costs for
      necesssary fiscal stimulus and bank rescue packages. This drives divergence in
      government bond yields to record wides. Some commentators suggest a common
      European Government Bond could help reduce costs but the increasing reluctance
      of Germany to cross-subsidize other governments' imbalances and profligacy will
      make common solutions ever harder to compromise. FT Dec 1: Faced with the
      prospect of governments around the world issuing more than €2,000bn ($2,535bn)
      of bonds in the next year, bankers are warning of potential problems in meeting
      funding needs.
      * BNP: In the eurozone alone, the government's pledged amounts are at over
      EUR 2 trillion or 22.4% of GDP on average. One outlier is Ireland whose pledged
      bank rescue amount is at 210% of GDP.
      * Eurointelligence: "We have successfully transformed credit risk into
      country solvency risk"
      * FT: In Germany, a bond auction failed in November, something virtually
      unheard of until this year.
      * In Italy, bond issuance could rise to €220bn next year, with €100bn in
      redemptions in the first half of the year – about €20bn higher than usual –
      putting the government under even more pressure to raise money--> Italy reduced
      its economic rescue package due to fiscal constraints.
      * Intra EMU spreads widen again towards record highs: 10yr gov.bond yield
      over German benchmark: Italy record 128bp; Ireland record 94bp; Spain 73bp;
      France 49bp; Greece 169bp; Portugal 81bp; Austria 65bp
      * Dec 1, Bloomberg: Nevertheless, the flight to safety pushes government
      bond yields to record lows meaning that governments can refinance themselves
      cheaply.
      * SIFMA survey found that some structures for a common European Government
      bond have the potential to reduce borrowing costs and to support the euro's bid
      as an international reserve currency.
      * However, Germany's reluctance to subscribe to a common EU-wide fiscal
      stimulus package shows its reluctance to significantly cross-subsidize its more
      profligate peers (see also Munchau via Eurointelligence, FT)
    • 02.12.08, 23:19
      Do równowartości ca. 50 tys. EUR miesięcznie na osobę fizyczną.

      gospodarka.gazeta.pl/pieniadze/1,29577,6018018,Lotwa_ogranicza_wyplaty_z_banku.html
      • 08.12.08, 20:09
      • 10.12.08, 12:42
        wyborcza.pl/1,76842,6045541,Baltycki_tygrys_sie_chwieje.html
        - Bez międzynarodowej pomocy może nam grozić niewypłacalność - ostrzegł w
        zeszłym tygodniu minister finansów Atis Slakteris.

        Lada moment Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz UE mogą pożyczyć Łotwie nawet 5
        mld euro na łatanie dziury w budżecie i pomoc dla zagrożonych upadkiem banków.

        Łotysze przez lata żyli na kredyt i to właśnie pieniądze pożyczane głównie od
        skandynawskich banków zapewniały im dobrobyt, przynajmniej tym żyjącym w dużych
        miastach. Wszystko było dobrze, dopóki w górę szły ceny nieruchomości, a pensje
        rosły w tempie 30 proc. rocznie. To pompowało inflację, która w szczytowym
        momencie, w maju tego roku, sięgała prawie 18 proc.
    • 12.12.08, 12:01
      • 19.12.08, 20:44
        Szwajcaria się sypie?
        Dlatego, że drukuje CHF i goni deprecjatora USA?
        Szwajcaria się sypie?
        NIE, Szwajcaria nie pozwala uciec USA z walutą, a nie "się sypie"!!!

        Jeśli uważasz, że dodruk pieniądza to jest dowód na "sypanie się"
        czegokolwiek, to jakim cudem USA które w ostatnim wieku z 1USD
        zrobiły 0,04%USD osiągnęły tak gigantyczna przewagę??

        Po pierwsze mamy prawo Kopernika Greshama.
        Czyli ten kto deprecjuje/dewaluuje swoją walutę szybciej WYPRZEDZA
        pozostałych. Z tego że SNB obniża stopy i drukuje pieniądz wynika
        tylko tyle: MUSI tak zrobić bo USA dewaluują swoją walutę.

        Po drugie Ci co się sypią są zmuszeni ZACIĄGAĆ POŻYCZKI w tych
        państwach które silniej deprecjują walutę.

        Czyli mamy tak:

        Państwa kapitalistyczne/bogate ściągają stopy w dół i drukują SWOJĄ
        WALUTĘ i jednocześnie udzielają oprocentowanych POŻYCZEK.

        Państwa biedne są przestraszone, nie obniżają stóp procentowych,
        zacieśniają swoje budzety, utwardzają swoją walutę i ZACIĄGAJĄ
        POŻYCZKI.

        Państwa Zachodu przeceniają wartość swojego długu, poprzez dodruk
        pieniądza, a jednocześnie eksportując te nadwyżki pieniądza
        umożliwiają przetrwanie państwom biedniejszym.

        Po prostu Zachód zabezpiecza się przed inflacją, udzielaniem
        pożyczek na wyższy w przyszłości %. Teraz mamy szukanie NINJA wśród
        państw.


        Nawet jeśli dominującym trendem jest deflacja i PLN bezwzględnie
        spadnie (ucieczka w umacniającego się USD, kolejne tąpnięcia giełd i
        ucieczki, przymus central spółek do cashowania, tanie aktywa w USA
        etc.), to jednak skutkiem POŻYCZKI musi być względna aprecjacja
        złotego i późniejsze wyższe podatki, którymi będziemy musieli
        spłacić pożyczki nominowane w umacniającej się walucie(Eur, CHF).

        To jest proste: żaden wierzyciel nie będzie udzielał pożyczek w
        momencie kiedy wie, że waluta pożyczki się osłabi, bo straci na
        podstawie długu. Ten sam wierzyciel NIE POZWOLI by nadmiernie
        przeceniać jego wcześniejsze należności, w końcu przez ostatnie 7
        lat kumulowali nasze papiery skarbowe.

        O ile więc deflacja aktywów w państwach Zachodu powoduje spadek
        stóp, dodruk pieniądza i szukanie frajera który zapłaci, państwa
        rozwijające się nie obniżają stóp mimo deflacji, zacieśniają
        politykę pieniżną, mają długi w walucie umacniającej się, a
        pieniadza na rynku mniej. Zachód wyeksportował inflację i jeszcze
        zapewnił sobie, że państwa 'rozwijające się' długo nie ruszą
        gospodarczo do przodu, bo pożyczki EBC czy SNB nie będą na tyle duże
        by zasypać deflację.

        Skutek będzie jak zawsze:
        Bezwzględna ilość pieniadza i późniejsza wycena szybciej wzrośnie w
        państwach Zachodu. A państwa rozwijające zapłacą wyższymi podatkami,
        twardszą walutą, bajkami o konieczności wzrostu produktywności,
        podniesieniem czasu pracy etc. Oczywiście, że kiedy w Szwajcarii
        przybędzie CHF to w Polsce produktywność liczona w tych frankach
        SPADNIE, produktywność Polaka nie nadąży za wzrostem podatków i
        spłaty Szwajcarskiej inflacji, nie ma szans.

        --
        "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership."
        Aristotle
        • 19.12.08, 20:55
          No ładnie. W jaki sposób Polska może się obronić przed takim scenariuszem? Czy może coś zrobić aby zminimalizować straty? Czy też jest tak słaba i biedna, że może się tylko bezradnie temu przyglądać?
          --
          .... ... ..... same wulgaryzmy oraz: "Powszechność niekompetencji jest wprost proporcjonalna do wysokości szczebla w hierarchii."
          • 19.12.08, 23:22
            Czy to wazne co moze zrobic ? Przeciez wiemy, ze i tak nie zrobi. Nasz premier
            dwa tygodnie temu uwierzyl, ze jest jakis kryzys.
    • 18.12.08, 09:00
      Niemcy wczoraj uchwalili kolejny pakiet koniunkturalny. Do tego
      zwiekszają wydatki na zasiłki dla bezrobotnych , na dzieci , na
      szpitale i szkoły. Przegłosowali ustawę przywracającą ryczałty na
      dojazdy do pracy ze skutkiem na 1.1.2007 r . Generalnie chyba zaczą
      wieszać na święta banknoty zamiast bombek. Deutsche Welle
      dzisiaj : "Przewodniczący parlamentarnej Komisji Budżetowej, Otto
      Fricke ostrzega przed drastycznym wzrostem zadłużenia federacji. W
      roku 2009 państwo - nawet bez drugiego pakietu wsparcia
      koniunktury - będzie musiało zaciągnąć 30 miliardów euro nowych
      długów (....)Jeżeli, więc zsumuje się wartość obydwu pakietów
      wsparcia koniunktury, wysokość nowego zadłużenia wyniosłaby około 50
      miliardów. Do tej pory mowa była o 18,5 miliardach."
      Całość : www.deutsche-welle.de/dw/article/0,,3882783,00.html
      Jedna uwaga: na poczatku była mowa nie o 18 mld tylko o 8 mld
      deficytu. Dodatkowe 10 mld to już po poprawce. Czyli zadłużenie
      niemiec wzrośnie 6 - cio krotnie od tego co planowano w na
      poczatku 2008.

      Ciekawe jak to się ma do limitów zadłużenia w UE wynoszących max 3
      % PKB ?
      Jednocześnie wydał głos pan Weber z ECB , który nie wyklucza
      obniżki oprocentowania do poniżej 2 % .

      POwiedzcie proszę jakie to przyniesie skutki ? Czy to nie jest
      zapowiedz inflacji w 2009 r. Jaśli tak , to czy nie byłoby dobrze
      poczekać na obniżke stóp procentowych i wziąc kredyt na STAŁE
      oprocentowanie na 10 lat?


    • 19.12.08, 15:47
    • 13.01.09, 10:36
      • 13.01.09, 11:11
        Może warto po prostu wygonić oszustów z S&P?
        • 13.01.09, 14:24
          Oprócz wątku spiskowego (oszustwo) warto zastanowić się dlaczego?

          1. Agencje ratingowe działają zgodnie z procedurami wewnętrznymi.

          2. Procedury oparte są na danych historycznych i....

          3. Historia danych dotyczy kilku lat-selekcja danych to maestria
          sama w sobie.

          4. Niezależność agencji ratingowej. Kto płaci agencji ratingowej?

          5. Co ma do stracenia agencja? Reputacja- Tylko albo aż.

          Jakoś nie słyszałem o procesie przeciw agencjom! Czy badanie
          ratingowe jest gdzieś uregulowane prawnie? Sytuacja podobna dziwnie
          do instrumentów pochodnych w zakresie standardów!

          Moim zdaniem agencje ratingowe to przedziwne twory podobnie jak
          biznes ubezpieczeniowy, który jednak jest jakoś uregulowany
          w prawie gospodarczym.
    • 14.01.09, 12:33
      Wklejka w sprawie bondów europejskich z Rge monitor. niestety nie da sie podac
      linka (stad wklejka)
      EMU Government Bonds Diverge On Country Risk: Spain, Ireland, Greece On
      Downgrade Watch

      * Overview: EMU governments are not all equally able to carry costs for
      necessary fiscal stimulus and bank rescue packages. This drives divergence in
      government bond yields to record wide levels. Some commentators suggest a common
      European Government Bond could help reduce costs but the increasing reluctance
      of Germany to cross-subsidize other governments’ imbalances and past profligacy
      will make common solutions ever harder to achieve. Jan 12 FT: S%P said Spain’s
      top-notch triple A credit ratings could be downgraded because of pressure on its
      public finances in view of sharp recession. Same verdict for Ireland and Greece
      on Jan 9. Debt-laden Italy, with a debt-to-gross domestic product ratio of 104
      per cent, and Portugal, with a current account deficit of 12 per cent, are
      expected to face warnings soon. (The UK could be in danger as its collapsing
      housing market defies hopes of recovery.)
      * Diverging spreads point to a return of segmentation and an unwind of financial
      integration necessary to foster the single market.
      * Authers: Markets put a 30% probability on at least one country leaving the
      Eurozone by December 2010
      * Dec 9 Trichet (via FTAlphaville): “We are not ourselves in favour of issuing
      securities, treasuries that will be joint and several. We consider it is good
      that each particular state, each particular treasury has its own refinancing and
      has its own way of being on the market.”
      * UBS (via FTAlphaville): We have raised the prospect of common issuance of a
      Treasury Bill (a Euro-Bill) by smaller issuers across the Euro-zone as a first
      step to joint issuance. Recent public comments suggest discussion of joint
      issuance continues to take place at a high level - albeit with mixed response.
      * FT Dec 1: Faced with the prospect of governments around the world issuing more
      than €2,000bn ($2,535bn) of bonds in the next year, bankers are warning of
      potential problems in meeting funding needs–> Germany experiences second failed
      auction on January 7 after one in November (FT)
      * BNP: In the eurozone alone, the government’s pledged amounts are at over EUR 2
      trillion or 22.4% of GDP on average. One outlier is Ireland whose pledged bank
      rescue package amounts to 210% of GDP.
      * Eurointelligence: At the G7 meeting on Oct 10 “we have successfully
      transformed credit risk into country solvency risk”
      * cont.: In Italy, bond issuance could rise to €220bn next year, with €100bn in
      redemptions in the first half of the year – about €20bn higher than usual –
      putting the government under even more pressure to raise money–> Italy reduced
      its economic rescue package due to fiscal constraints.
      * Dec 1: Intra EMU spreads widen again towards record highs: 10yr gov.bond yield
      over German benchmark: Italy record 128bp; Ireland record 94bp; Spain 73bp;
      France 49bp; Greece 169bp; Portugal 81bp; Austria 65bp
      * Dec 1, Bloomberg: Nevertheless, the flight to safety pushes government bond
      yields to record lows meaning that governments can refinance themselves cheaply.
      * SIFMA survey found that some structures for a common European Government bond
      have the potential to reduce borrowing costs and to support the euro’s bid as an
      international reserve currency. In particular, there is a strong case for
      examining more closely a common T Bill or a common issuance of small to medium
      sized issuers to determine whether potential benefits can be realised for the
      European market.
      * Gros/Micossi October 2008: Another possibility: the EU should set up a massive
      European financial stability fund. The fund will probably have to be at least on
      the scale of the US troubled asset relief programme – say, €500bn-€700bn. It
      would issue bonds on the international market with the explicit guarantee of
      member states–> France is already setting up its own version of a sovereign
      wealth funds due to reluctance from other states, in particular Germany, and the
      EU Commission’s rule conformity review
      * On Dec 2 EU finance ministers agreed to increase the capital of the European
      Investment Bank, the European Union’s investment agency by €67bn to €232bn
      ($295m, £198m) to help it fund “green technology” projects in the European car
      industry, make loans to small and medium-sized businesses, and accelerate the
      distribution of EU regional aid to central and east European member-states.

      EU Leaders Agree On Recovery Plan Of €200bn (’around’ 1.5% of GDP)
      # A somewhat watered down €200bn EU recovery package (”around” 1.5% of GDP) was
      accepted by EU leaders at EU summit in Brussels on 11-12 December in order to
      accommodate skeptical countries such as Germany. Although Germany is itself in
      recession, after 10 years of reforms its overall financial balance is healthier
      than that of its peers and it may increasingly refuse to co-pay for what it
      perceives as other countries’ mistakes and focus on domestic needs instead which
      may or may not coincide with the common EU good. Daniel Gros (Vox): Most
      countries need a fiscal stimulus but any meaningful boost must come from
      transfers to the private sector’s agents with the highest propensity to consume,
      not infrastructure investments. Tax cuts will be most effective in countries
      where households are net borrowers.
      # Krugman calculates that since 2/3 of EMU countries’ imports are intra-EMU, the
      multiplier effects of a coordinated vs. unilateral fiscal stimulus are double,
      both in terms of marginal income per dollar government expenditure, and marginal
      income per dollar deficit spending (’bang per euro’wink
      # Dec 10 Bruegel: One euro of subsidized credit is typically substantially less
      than the fiscal equivalent of one euro. On this basis, the contributions to the
      European stimulus vary substantially by country. According to our estimates, the
      classic fiscal stimulus is greatest as a percentage of GDP in Spain and the
      smallest in Italy. The weighted average of the classic fiscal stimulus over the
      13 EMU countries reaches 0.53 percent of GDP (0.6% EU-wide.)–> Effective
      stimulus appears substantially below the target of the Commission proposal that
      member states should strive to reach 1.2 percent of GDP.
      # Nov 27: EurActiv: EU Recovery plan increased from €130bn to €200bn, but more
      may be needed (Barroso). Main points:
      - package represents 1.5% of EU GDP;
      - the Stability&Growth Pact will be eased temporarily;
      - €30bn are common, primarily accelerated payments already budgeted, of which
      $15bn by European Investment Bank (EIB): includes measures to boost investment
      in clean technologies and greater mobilization of EU funds in support of
      Europe’s regions;
      - €170bn is spending by national governments including individual packages
      announced so far;
      - EU package will be presented for approval by EU leaders at their summit in
      Brussels on 11-12 December;
      # Dec 1, Munchau: Germany’s boycott of a co-ordinated European response to this
      crisis has become serious and persistent. Only a day after the European
      Commission proposed a modest European Union-wide stimulus of 1.5 per cent of
      gross domestic product, Peer Steinbrück, the German finance minister, declared
      that Berlin would reject any co-ordinated EU-level response on the spurious
      grounds that Germany would have to pay a quarter of the costs.
      # Nov 25 EurActiv: German Chancellor Angela Merkel and French President Nicolas
      Sarkozy ruled out joint VAT tax cuts mirroring the UK solution at a meeting on
      24 November
      # Nov 17: Eurointelligence: Jean Claude Juncker (Eurogrou
      • 14.01.09, 12:34
        cd
        # Credit Agricole: See overview of big EMU countries supply- and demand side
        measures. However: The lack of incentives to act collectively, and the absence
        of a European budget to allow joint economic programmes to be implemented, could
        diminish the effectiveness of any economic stimulus.
        # Pisani-Ferry, Sapir, von Weizsaecker (Bruegel): Due to strong economic
        integration, the incentive to free-ride on other countries’ fiscal programs is
        huge. Here’s a joint three-part EU recovery program proposal: 1) all European
        countries deliver a boost amounting to 1 per cent of gross domestic product in
        2009, in part by cutting VAT uniformly by 1% starting Jan 2009. The rest is
        country-specific; 2) Those countries that will likely breach 3% deficit rule due
        to this program will have to commit to immediate reforms to improve budetary
        sustainability in the medium term; 3) all eurozone countries commit not to
        borrow at interest rates of more than 200bp above lowest government bond yield.
        If limit is exceeded, country should have its spending plans approved by EU
        Council before it is enacted.
        # Corsetti/Müller (Vox): The way stimulus programs are designed matters. The
        response of consumption is positive for the ‘right mix’ of accommodative
        monetary policy and financing by spending cuts in the future, but negative
        either when spending is entirely financed through higher taxes, or when the
        monetary reaction is non-accommodating. For highly indebted countries, the
        support of other policies is even more important.
        # BNP: Eurozone governments’ pledged funds (incl. equity capital, guarantees) to
        counter the banking crisis amount to EUR 2 trillion already (22.4% of GDP)
        --
        Trole forumowe szczekają a karawana idzie dalej
    • 19.01.09, 00:07
    • 23.01.09, 13:30
      www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601110&sid=aSdLp.XZ9QcY

      --
      Trole forumowe szczekają a karawana idzie dalej
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.