Dodaj do ulubionych

Sorry . Idziemy ku kryzysowi walutowemu :-(

18.02.09, 12:12
Wiem, że brzmię jak płaczka i Kassandra. I Bóg mi świadkiem,
chciałbym, byście za pół roku mogli na mnie za to, co tu napiszę
napluć i powiedzieć "Gloom&Doom prophet" i pośmiać się ze mnie,
prosząc bym więcej już nie pisał i nie straszył. Szczerze mówiąc
wolę przełknąć wstyd za zbyt czarną prognozę, niż móc za jakiś czas
powiedzieć "a nie mówiłem?" sad
Jednak jak to sobie na spokojnie przemyślałem, co widze na obrazkach
i co wiem o podaży/popycie na waluty to wychodzi mi, że na wykresach
rysujemy hiperbolę, która w tej chwili powoli przechodzi ze stanu
ruchu w miarę normalnego ku przyspieszeniu. To jeszcze nie ten
Edytor zaawansowany
  • szutnik 18.02.09, 12:15
    Wiem, że brzmię jak płaczka i Kassandra. I Bóg mi świadkiem,
    chciałbym, byście za pół roku mogli na mnie za to, co tu napiszę
    napluć i powiedzieć "Gloom&Doom prophet" i pośmiać się ze mnie,
    prosząc bym więcej już nie pisał i nie straszył. Szczerze mówiąc
    wolę przełknąć wstyd za zbyt czarną prognozę, niż móc za jakiś czas
    powiedzieć "a nie mówiłem?" sad
    Jednak jak to sobie na spokojnie przemyślałem, co widze na obrazkach
    i co wiem o podaży/popycie na waluty to wychodzi mi, że na wykresach
    rysujemy hiperbolę, która w tej chwili powoli przechodzi ze stanu
    ruchu w miarę normalnego ku przyspieszeniu. To jeszcze nie ten
    moment, ale to już bliżej jak dalej.
    Przebiliśmy poteżny opór, jakim był szczyt z 2004 na CHF/PLN w
    stylu, mówiącym "chcę wkrótce przyspieszyć" i co czytam? Że nasza
    kochana ludność tubylcza... biegnie do kantorów sprzedawać posiadane
    waluty, bo uznała, że już dość zarobiła na ich posiadaniu!!!
    To pokazuje nastroje. Pomimo pokazu wybitnej słabości PLN-a ludność
    próbuje łapać górki i zakładać się z trendem, ze ten się już
    skończył!!!
    Masy nie wierzą, że może być dużo drożej i są w powszechnym
    przekonaniu, ze jesteśmy blisko szczytu, zupełnie inaczej niż w
    październiku '08, gdy taki chwilowy szczyt właśnie robiliśmy, a w
    kantorach szedł szturm na kupno walut....

    Swego czasu sądziłem, ze na walutach rysujemy rozszerzający się
    trójkąt i taki wariant przyjmowałem za główny od października '08.
    Jednak przyglądając się temu uważniej, widze bardziej rozwijający
    się 5-falowy impuls elliottowski niż 3 falowy zygzak, typowy dla
    elementu trójkąta.
    Jeśli tak jest, to jesteśmy obecnie zaledwie pod koniec fali III
    (dokładniej, kończylibyśmy podfalę 3 w III), a przed nami jeszcze
    duuużo w górę - cała fala V, która przy takim rynku będzie falą
    paniczną....
    I moje czarne do niedawna 3,96 na CHF/PLN przy tym spojrzeniu
    przestaje być takie czarne (to zaledwie 2618% ruchu lipiec -
    październik '08, odlożone w górę od październikowego szczytu na
    2,73).
    W takiej sytuacji całkiem możliwe staje się np. ...5,21 PLN za 1CHF
    (4236% odlożonych w ww. sposób) lub wiele innych mniej lub bardziej
    ciekawych zależności falowych, ktorych i tak obecnie nie ma
    większego sensu rozwijać i podawać.
    Gołym okiem widać, że jesteśmy w wyciskaniu gigantycznej krótkiej
    pozycji, jaką Polacy zajęli na CHF w latach ubiegłych (60% kredytów
    wg Daily Telegraph udzielono w Polsce w CHF! to ok. 200 mld PLN wg
    Pulsu Biznesu!!!) , w warunkach małej i nadal spadającej płynności
    Forexu.

    Mieliśmy dopływ walut z inwestycji bezpośrednich i portfelowych -
    globalny credit crunch go znacząco oslabił.
    Mieliśmy dopływ walut z eksportu - na razie nie widać jego wzrostu
    w stosunku do ubiegłych miesięcy, a gwiazdą polskiego eksportu
    jest...motoryzacja sad z szeroko znanymi problemami na świecie, więc
    rosnąca zyskowność eksportu może tak prędko nie zadziałać.
    Mieliśmy dopływ walut od rodaków za granicą, nawet to źródło osłabło
    (wyjazdy Polaków z Irlandii, powroty itp.)
    No i mieliśmy duże ilości CHF, pożyczane przez banki od Helwetów i
    sprzedawane zaraz za PLN-a na forex'ie, czego obecnie nie ma prawie
    wcale. To po stronie podaży.

    Po stronie popytu:
    - mamy banki, ktore muszą spłacać pożyczone CHF Helwetom (licząc po
    2,5 PLN średnio za 1 CHF udzielonego kredytu to z 200 mld PLN mamy
    ok.80 mld CHF kredytu zaciągniętego przez Polaków; LIBOR na 3,5%
    plus 1% marży daje to ok. 300 mln CHF/miesiąc na same tylko odsetki,
    a przecież kredyty na LIBOR nie są dłuższe jak 6-m-cy i trzeba je
    oddać w całości w tym czasie. Część uda się pewnie bankom zrolować,
    ale jaką?)
    - mamy Rząd, ktory musi pożyczyć 114 mld USD w tym roku (czyli
    średnio 9,5 mld/miesiąc!!!), głownie na wykup zapadających obligacji
    (część uda się pewnie zrolować, ale jak dużą?)
    - mamy firmy, które wpuściły się w opcje barierowe i muszą oddawać
    wielokrotność swych zarobków w walutach(ile? ok. 5,5 mld złotych wg
    oficjalnych danych czy jak chcą inni wielokrotnie więcej?).
    - mamy też normalny obrót handlowy (import, ale ten akurat słabnie)
    - mamy zagranicznych spekulantów, zajmujacych krótką na PLN (co da w
    dzisiejszych warunkach taki % zysku rocznie?)
    - mamy jakiś tam wywóz walut do banków - matek, ratujących płynność
    własną (ile?)

    pozostałe pozycje możemy zaniedbać.

    Niech mnie kule biją, jeśli to nie jest popyt rzędu 8 - 12 mld USD
    miesięcznie, w zależności od tego, co można zrolować!!! I to
    wszystko w sytuacji, gdy spada podaż walut.
    A jeszcze nie włączył się na poważnie spekulacyjny popyt od
    firm/ludności, ratującej się przed słabnięciem PLNa!

    Bardzo chcę się pomylić! Niech zadziała moj trójkąt (ok. 3,50 za CHF
    byłby szczyt), niech to co, co widze teraz jako 5 falowy impuls
    okaże się ostatecznie tylko 3 falowym zygzakiem!

    Bo jeśli nie, to pozostanie nam tylko ratunkowe uderzenie w górę na
    stopie procentowej w wykonaniu RPP, ściągające na siłę waluty do
    Polski, które podniesie rentowność polskich papierów dłużnych tak ze
    300 - 500 punktów bazowych powyżej oprocentowania obecnych 52 tyg.
    bonów skarbowych (obecnie 5,18%) + stawka CDS na polski dług
    (obecnie jakieś 1,5%)czyli na dziś gdzieś do okolic 10-12%.
    Co to znacza, każdy się pewnie domyśla....

    -----
    "Jest to najgłupsza rzecz, jaką zrobiliśmy...Bomba atomowa nigdy nie
    wybuchnie-mówię to jako ekspert od materiałów wybuchowych"
    William Leahy, admirał Marynarki USA
  • stoje_i_patrze 18.02.09, 12:41
    powiedzial ze wchodzimy do ERM2. Robi sie coraz ciekawiej.
    stooq.pl/n/?f=226622

    a swoja droga ruchy w dol na pln. tylko ze USDJPY i EURJPY sie rusza. S&P fut
    tez ciut do gory
  • stoje_i_patrze 18.02.09, 12:47
    Oglądam właśnie w tvpinfo konferencje prasowa z tuskiem. Czizes. powiedzial ze
    nie wiadomo kiedy zmienimy konstytucje. TO PO CO WCHODZIMY DO ERM2?? to idealne
    zagranie dla spekulantów. powinni przesunac wejscie o dwa trzy lata. jak w
    kryzysie mozna wchodzic do ERM2?
  • tsas 18.02.09, 14:05
    szutnik napisała:

    > i co czytam? Że nasza
    > kochana ludność tubylcza... biegnie do kantorów sprzedawać posiadane
    > waluty, bo uznała, że już dość zarobiła na ich posiadaniu!!!
    > To pokazuje nastroje.


    Wyborczej ufasz? smile))
    Nikt nie sprzedaje walut, pochodź po kantorach, popatrz
    i popytaj.

  • baldazar 18.02.09, 16:09
    Czy ktoś wie ile zniknęło CHF z rynku (straty szwajcarskich banków)?
    To pokaże nasz bezmiar rozpaczy z drugiej strony. Te kwoty pojawiły
    się gdzieś na tym forum.

    SNB jednak jest w stanie sprawniej dzialać niż ECB. Ocenia się, że
    potrzeba ok. 9 mies. aby widoczne były skutki QE. Czy SNB rozpoczął
    druk? Czy ktoś wie jak zostaną wprowadzone pieniądze na rynek i
    kiedy.

    Chyba warto sprawdzić jak jest pogoda w Szwajcarii i czy
    przedstawiciel NBP już tam jest?
  • baldazar 18.02.09, 22:07
    www.snb.ch/ext/stats/statmon/pdf/deen/B2_Geldmengen.pdf
    Garść informacji o M3 -CHF.Druga połowa roku 2008 zawierała
    zmienność/ ok. 23 mld CHF- (straty banków?) dla M3=639 mld <3%
    w zakresie 6 mies.

    Teraz Polska: zagregowane zadłużenie denominowane w CHF po kursie
    2,5 to ok. 40 mld CHF. Koszt miesięcznej obsługi ok 0,4 mld CHF
    miesięcznie (w/g 3 mies. liboru, okres zadłużenia 10 lat).

    Trudno uwierzyć aby NBP nie był w stanie animować z SNB płynności na
    poziomie 400 mln CHF. Faktem jest, że Skrzypek dokonał personalnego
    spustoszenia.
  • wsadows 18.02.09, 16:41

    5,21 PLN za 1CHF - wydaje mi się bardzo realną prognozą.

    Poza tym, wydaje mi się, że te wszystkie wylicznia popytu są może i
    ciekawe, ale w ostatecznym rozrachunku liczą sie wyłącznie
    nastroje.

    Jesli kryzys odpuści albo będziemy miec to legendarne odbicie w
    Stanach, to u nas wszyscy rzucą sie na przecenione akcje i walutę, a
    dług budżetu zostanie rolowany na lukratywnych warunkach, bo tylu
    bedzie chętnych.

    Jeśli natomiast w sprawie kryzysu nic sie nie zmieni i dane
    statystyczne będą dalej takie katastrofalne, a wpływy do budżetu
    topnieć z miesiąca na miesiąc, to mamy tylko jeden kierunek na
    walucie i ostre korekty napędzane zamykajacymi się zarobionymi
    shortami.

    Co do hiperboli, to wydaje mi się, że to dopiero przy prawdziwym
    ataku na walutę, aby puścić NBP w skarpetkach. Tylko, czy taki atak
    w ogóle nastapi? W końcu jest tyle łatwiejszych łupów.




  • przycinek.usa 18.02.09, 17:37
    "ale w ostatecznym rozrachunku liczą sie wyłącznie nastroje."

    Nastroje nie rusza rynkiem w srednim terminie.
    Trend opisany przez Szutnika ma spore szanse.
    Gdyby oni wsadzili PLN w to ERM2 i pompowali rezerwy w rynek, to jest szansa na
    stabilizacje kursu na taki czas na jaki wystarczy rezerw. Poniewaz zas popyt na
    waluty wyglada solidnie, wiec to sie moze zle skonczyc. Chyba, ze ruszy handel.
  • krizcruz 19.02.09, 01:56
    Co może oznaczać informacja którą usłyszałem z dobrego źródła z
    Frankfurtu, iż Banki Szwajcarskie wycofują właśnie swój kapitał z
    rynku Niemieckiego? Info jest raczej bardzo pewne a skala "zjawiska"
    jest podobno ogromna...
  • baldazar 19.02.09, 07:27
    ........mają problemy z płynnością- ponoszą straty na ucieczce z
    Niemiec. W załączeniu info o UBS i funduszu gwarancyjnym stworzonym
    przez rząd Szwajcarii.
    news.bbc.co.uk/2/hi/business/7880395.stm
  • krizcruz 19.02.09, 12:28
    dzięki za link i odpowiedź
  • robisc 18.02.09, 19:50
    wygala na to, ze krotko bedziemy cieszyc sie z w miare niskich stop procentowych
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • szczurek.polny 18.02.09, 22:47
    Już się przestaliśmy cieszyć. W poniedziałek rentowność średnia 52-tygodniowych
    bonów skarbowych wyniosła 5,176%.

    Następnych obniżek stóp nie będzie.
  • bushii_3 19.02.09, 16:11
    widac ostatnio dosc prosta zaleznosc - GPW i PLN ida bardzo mocno w
    parze. do wczorajszego umocnienia zlotego na pewno przyczynil sie
    ruch tuska. jednak tak mocny wystrzal GPW w ciagu ostatnich 2 dni
    pozwala wyciagnac prosty wniosek: obcy zawitali na naszym parkiecie.
    tak gwaltowny skok GPW szybko powinien zakonczyc sie realizacja
    zyskow, co doprowadzi do powrotu do trendu spadkowego i waluty i GPW
  • bushii_3 19.02.09, 17:27
    kolega (17:14)
    a dzis poszedlem do kantoru sprzedac euro
    kolega (17:15)
    a gosc mi powiedzial ze nie kupi
    bushii3 (17:15)
    tak?
    bushii3 (17:15)
    jak to?
    kolega (17:15)
    tak
    bushii3 (17:15)
    w ktorym kantorze ci tak powiedzial
    kolega (17:15)
    bo mu tyle sprzedali ze nie ma zlotowek czy cos
    kolega (17:15)
    chcialem 3600 sprzedac
  • stoje_i_patrze 18.02.09, 16:39
  • wsadows 18.02.09, 16:46

    Sprzedało i wycisnelo mnie z franka po 3,25.

    Nic to jednak, powyżej 3,30 otwieram lekką pozycję, a na nowych
    maksach wchodzę na całość z bliskim stopem.
  • sendivigius 19.02.09, 05:01
    No widzisz szutniku, a za komunizmu jak dolar byl po 100 za Gomulki
    to i po 100 za Gierka. I kto byl lepszy? A na dodatek rzad mial cos
    do powiedzenia, a kraj nie kiwal sie jak balia na lasce
    miedzynarodowych spekulantow.

    Jesli chodzi o kursy, to tez jak naiwna polska publika uwazam ze
    juz, albo prawie juz jest gorka. Tak mi wychodzi z wieloletnich
    wyliczen sredniej placy w POlsce.
  • bagracz 19.02.09, 07:35

    To nie jest kryzys walutowy. To jestwalutowa wojna.
    www.bankier.pl/wiadomosc/Sluzby-specjalne-ustalaja-kto-stoi-za-spekulacjami-waluta-1910413.html
    A to jest chyba najlepsze smile

    "Dobrze, więc komu zależałoby na osłabieniu Polski i Europy?
    To chyba oczywiste, chociażby Rosjanom albo Chińczykom"

    --
    Jestem kompletnym ignorantem we wszystkich sprawach jakich tyczy się to forum. Nie inwestuję. Moja pisanina nie może być podstawą do czegokolwiek, w szczególności do wydawania na coś własnej kasy.
  • cojestdoktorku 19.02.09, 08:10
    > To chyba oczywiste, chociażby Rosjanom albo Chińczykom"

    i taki goś jest szefem Centrum Badań nad Terroryzmem - dokąd zmierza
    ten kraj....
  • westham2 19.02.09, 09:16
    dla mnie ten fragment jest mocny.

    "Czarny PR nic nie da. Jedyne, co można zrobić, to przeniknąć do
    struktur podejrzanych instytucji i zdobyć dowody.

    To umożliwiłoby postawienie przed sądem konkretnych osób?
    Raczej dostarczyłoby ma-teriału do prowadzenia gry operacyjnej z
    taką instytucją. Z punktu widzenia służb to dużo cenniejsze niż
    doprowadzenie tych ludzi przed sąd."
  • tsas 19.02.09, 13:17
    Pytanie podstawowe.
    Po co przedstawiciel specsłużb udziela wywiadu jakiejś gazecie, o tym
    że służby interesują się kursem PLN, spekulantami itp.?
  • maciekqbn 20.02.09, 09:35
    tsas napisał:

    > o tym że służby interesują się kursem PLN, spekulantami itp.?

    Może to łagodna i niskobudżetowa forma perswazji ze strony tych służb? Albo
    raczej sygnał, coś w stylu - jesteśmy i obserwujemy, wysyłany z nadzieją, ze
    przynajmniej część ze spekulantów uzna dalszą zabawę za zbyt ryzykowną.
    Czy tak jest faktycznie a jeśli tak, to czy jest to dobra metoda... nie wiem.

    --
    AMOR PATRIAE SUPREMA LEX
  • wsadows 19.02.09, 11:54

    Eeeee...

    Zamyka, a za miesiąc lub dwa, gdy przyjdą nowe dane z gospodarki, że
    produkcja spadła o tyle procent, pkb o tyle, a w budżecie brakuje
    kolejnych miliardów, to znów otworzy.

    Spływamy w klozetkę jak Ukraina, tylko znacznie wolniej.




  • qte_r 19.02.09, 13:32
    jestem pewien że jakoś przeżyjemy
    były czasy iż dolar był po 100 zł i też żyliśmy
    Te ~ 3.80 za 1 $ to pestka
  • bushii_3 19.02.09, 15:57
    pytanie czy to nie jest kolejny bleff jednej z 'grubych ryb'. tusk
    pieknie wyrolowal ludzi swoja wypowiedzia o interwencji pobudzajac
    popyt na walute w odpowiednim dla niego kierunku. mowil jedno -
    zrobil drugie. niby to co zrobil pokrywalo sie w duzej mierze ze
    slowami, ale jednak nie do konca.

    info o goldmanie traktowalbym obecnie jako 'podpuche'.
  • wolo 19.02.09, 21:39
    Nie negując głównej tezy w paru miejscach jednak pozwolę sobie nie
    zgodzić się lub nieco doprecyzować tezy wątku wprowadzającego.

    1.… te 5,21 z poprzedzającym wielokropkiem dla efektu wzmocnienia.
    Czy można dać taką prognozę? No pewnie można, skoro została dana.
    Chwilkę się jednak zastanówmy czy to jest możliwe, jakie warunki
    muszą być spelnione. Mamy te, jak piszesz 60 mld CHF w kredycie –
    pewnie jest trochę więcej ale 60 to wystarczająco dużo. 60 mld * 2
    zeta za chf to daje jakies 120 mld pln. O tyle mniej wiecej musialby
    wzrosnąc sektor bankowego z racji samej tylko dewaluacji. To nie
    jest możliwe. Nie w krótkim czasie, raczej nie w czasie, który
    obejmuje Twoja prognoza. Zdychający system ma dużą zdolność do
    adaptacji i pewnie jeszcze można dużo z niego wycisnąć ale nie
    dodatkowe 120 mld PLN. Samo PKO to pewnie z 20 procent sektora i
    około 100 mld PLN. Sektor nie jest w stanie rosnąc tak szybko.
    Padnie dużo wcześniej. Innymi słowy kurs który efektywnie wykańcza
    wszystkie polskie banki jest niżej. Jeżeli już dajemy prognoze,
    która po drodze zaklada bankructwo sektora to jednak dobrze byloby o
    tym wspomnieć. To 5,21 jest tak samo abstrakcyjnym poziomem jak 9,6
    lub jak określenie temperatury gorączkującego człowieka na poziomie
    52 stopni Celsjusza.
    2. Nie chce przez to powiedzieć, że to 5,21 nie jest zupełnie
    niemożliwe, pewnie jest ale gospodarka nie ma az tak duzych
    zdolności adaptacyjnych, nie od razu. W dłuższym czasie. A co będzie
    po drodze z eurchf gdzie będzie usdchf, forint, korona czeska? Czy
    NBP będzie się biernie przyglądał, czy też podejmie jakieś kroki? A
    SNB? Jak duże umocnienie franka może tolerować i ile wytrzyma tamta
    gospodarka? Dobrze byloby o tym wspomniec. Nawet jeżeli będzie te
    5,20 to droga daleka.
    3. LIBOR w CHF jest na poziomie 0,64 dla sześciu miesięcy, ale
    z punktu widzenia pasywów bankowych bardziej istotny jest LIBOR 3m
    ten jest na poziomie 0,5.Daje to jednak trochę mniejszą sumę odsetek
    ( to akurat nie ma większego znaczenia) zważywszy jeszcze, że marża
    po ktorej banki pozyskiwały CHF jest dużo niższa niż 1, średnio to
    będzie około 0,1%. W obecnej chwili banki nie są w stanie pożyczyć
    nawet 1 CHF jeżeli już to tylko pod zastaw złotego (FX swap, basis
    swap) na warunkach LIBOR + 150 za WIBOR i są to raczej pożyczki z
    przeszacowaniem do 3 miesięcy. Jeżeli banki nie mogą się swapować
    na rynku to jest jeszcze NBP. W szczególności nie jest również tak
    ze dlug, którym banki refinansuja kredyty w chf jest wymagalny do
    sześciu miesięcy. Gdyby tak było to już teraz byloby po ptokach.
    Banki bylyby bankrutami. Polska tez. Bo tych 60 mld CHF zapadalnych
    srednio za 3 miesiący nikt by nam obecnie nie dal. Jak na razie to:
    jeszcze Polska...
    Średnia zapadalność to pewnie jednak więcej niż 2 lata. Banki były
    dość głupie wchodząc w chf ale jednak nie na tyle głupie żeby
    finansowac 30 letnie kredyty 6M pozyczkami.
    4. Te 114 mld USD potrzeb pożyczkowych rzadu to raczej jakis
    czeski blad. Az tyle to rzad nie potrzebuje.
    5. No i jeszcze na koniec. Sorry ale zupełnie nie zgadzam się z
    tym, ze kluczem do obecnego zachowania się kursu jest CHF. CHF jest
    jedną z przyczyn, pewnie wazną ale daleko nie najważniejszą. Ale o
    tym może innym razem

    --
    Pozdr.,
    wolo
  • baldazar 20.02.09, 09:04
    Ten dług denominowany w CHF dla Europy Wschodniej to będzie przykład
    przez lata pokazywany na wykładach z makroekonomi:
    1. Asymetryczność układu: mimo wszystko mała gospodarka Szwajcarii
    dostarcza kredyt/walutę prawie całym demoludom.
    2. Szwajcaria jednak jest emitentem CHF i ma wszystkie atuty
    a w zasadzie ten jeden wystarczy.
    3. Na demoludach da się kręcić lody pod warunkiem, że nie upadną.
  • vice_versa 21.02.09, 04:39
    Zgadzam się.
    Wystarczy w zasadzie zrozumieć, że pożyczki zagraniczne SNB czy
    szwajcarskich banków są księgowane jako aktywa. A to znaczy, że
    każda udzielona pożyczka zwiększa szwajcarskie GDP. Wszystko się
    kręci aż do momentu gdy Polska ogłasza default i pożyczki trzeba
    spisać na straty bądź zmniejszyć ich realną wartość, ze względu na
    brak możliwości zaspokojenia wierzyciela.

    Są w zasadzie dwie metody defaultu: militarny i egzekucyjny.
    To mniej więcej zrobił Jaruzelski wyprowadzając wojsko, zamiast
    upaść pod naporem długów Gierka, deprecjowaliśmy wartość
    zagranicznych długów przez następne 8 lat, na koniec fundując sobie
    hiperinflacje i wielki sale przedsiębiorstw.

    Przypadkiem defaultu przez zakaz egzekucji jest Argentyna która
    powiedziała zagranicznym bankom, że odmawia im prawa do egzekwowania
    umów kredytowych z klauzulami walutowymi, po dewaluacji peso o 300%.

    Czym to skutkuje? Kredyt dla osoby fizycznej zarabiającej ok.5tys
    ARS, czyli ok. 4,5tys PLN, 10-15tys PLN i ani grosza więcej, kredyt
    na samochód 80% wpłaty własnej, 20% w kredycie. Praca i zarobki na
    poziomie 5tys ARS, to jak w Polsce na poziomie 8tys-10tys PLN. Czyli
    przy zarobkach 2krotnie większych dostajesz kredyt 5krotnie
    mniejszy. I oczywiście takie aktywa jak nieruchomości rosną
    odpowiednio wolniej ze względu na niższy poziom kredytowania i
    zdolność kredytową. Fajnie, nie? Dziś takie pomysły ma Waldek.

    Warto byłoby to z resztą odróżniać: kryzys walutowy w AR to jedno, a
    obrona rynku przez polityków i zakaz egzekucji prowadzący do kryzysu
    zaufania obcego kapitału i faktycznego ograniczenia możliwości
    zaspokojenia banków to drugie. I to spowodowało nieporównanie
    większe straty niż sam kryzys walutowy, bo skutki rozciągnięte w
    czasie na okres min 10letni.

    By the way... AR została zmuszona do dewaluacji o 300%.
    Polska w ostatniej połowie roku doszła już do 150%.
    W ostatnim miesiącu PLN leciała w dół w tempie 30%/mc. Czyli
    przyspieszamy. Teraz wyhamowali i sprowadzili kurs do 15%/mc ale to
    nadal jest fatalny wynik, szczególnie, że rezerwy i środki EU nie są
    nieograniczone.
    Nie wiem co to jest jeśli jeszcze nie hiperinflacja, nawet jesli
    jeszcze mamy zapasy towarowe i przedsiębiorcy jeszcze nie dopasowali
    cen, prędzej czy później to zrobią, wtedy będzie inflacja cen,
    dlatego te stopy RPP po prostu niżej spaść nie mogą.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership."
    Aristotle
  • bushii_3 20.02.09, 10:53
    > Mamy te, jak piszesz 60 mld CHF w kredycie –
    > pewnie jest trochę więcej ale 60 to wystarczająco dużo. 60 mld * 2
    > zeta za chf to daje jakies 120 mld pln. O tyle mniej wiecej
    musialby
    > wzrosnąc sektor bankowego z racji samej tylko dewaluacji. To nie
    > jest możliwe. Nie w krótkim czasie, raczej nie w czasie, który
    > obejmuje Twoja prognoza. Zdychający system ma dużą zdolność do
    adaptacji i pewnie jeszcze można dużo z niego wycisnąć ale nie
    dodatkowe 120 mld PLN.

    nie bardzo rozumiem. mowisz o kredytach 25-35 letnich zaciagnietych
    na owa sume w horyzoncie 30 lat, tak jakby to bylo obciazenie na
    nastepny rok. czemu sadzisz, ze w horyzoncie niemal 30 letnim ow
    zdychajacy system nie wycisnie dodatkowych 120mld pln?

  • wolo 21.02.09, 10:49
    Sprowadza sie do tego, ze wiekszosc z tych 60 mld chf polskie banki
    pozyczyly pod zastaw zlotowek głownie w swapach. Swapy chociaz sa
    wieloletnie przewiduja, ze co trzy miesiace musimy uzupelniac
    wielkosc zastawu, tzn pod te 60 mld musimy podstawic odpowiedno
    wiecej zlotych - na każdy ruch franka o 10 gr przypada 6 mld zł
    wiecej zastawu w złotych. Ostatni ruch chf z 2,75 do 3,25 daje
    wymusza na sektorze zgromadzenie ekstra 30 mld PLN. Te złotowki sa
    wymagalne prawie natychmiast - do nastepnego przeszachowania swapow,
    czyli max 3 miesiące.
    --
    Pozdr.,
    wolo
  • adam.arek 19.02.09, 21:42
    Ciekawy art Switzerland threatened with bankruptcy :
    www.creditwritedowns.com/2009/02/switzerland-threatened-with-bankruptcy.html
    "Swiss banks have given billions of credit to Eastern Europe - now the customers cannot pay back the money. Switzerland is threatened with the fate of Iceland, says economist Arthur P. Schmidt."
    I co najciekawsze
    "Switzerland, like Iceland, is threatened with a potential national bankruptcy. One consequence would be that the Swiss currency could fall massively in value — possibly even crash. Another would be that Switzerland’s credit rating would be massively downgraded. That would be a trauma for the country: Switzerland was always as a stronghold of stability. The franc could become an unstable soft currency. Then Switzerland would perhaps be forced to abandon the franc and take on the euro."
    Z tego są dwa wnioski :
    - w interesie Szwajcarów (i EU) jest zapobiegnięcie niespałacaniu kredytów w CHF, a więc powstrzymanie zapaści PLN
    - jeżeli tego nie zrobią to problem zadłużenia w CHF może zniknąć wraz z tą walutą.
  • szczurek.polny 21.02.09, 00:33
    > Z tego są dwa wnioski :
    > - w interesie Szwajcarów (i EU) jest zapobiegnięcie niespałacaniu
    > kredytów w CHF,
    zgoda, to ułatwia im życie

    > a więc powstrzymanie zapaści PLN
    naprawdę? ciężkie czasy przyszły, każdy dba o siebie, nie wiem, czy znajdą czas
    i środki, żeby sobie jeszcze PLN głowę zawracać.

    > - jeżeli tego nie zrobią to problem zadłużenia w CHF może zniknąć > wraz z tą
    walutą.
    Nie. Tak jak USA nie mogą upaść z powodu braku dolarów, tak Szwajcaria nie może
    upaść z braku CHF. Te kraje te dwie waluty po prostu drukują. A co zrobić, żeby
    powstrzymać spadek wartości waluty? Klasyczne rozwiązanie to podwyżka stóp. Czy
    gdzieś jest napisane, że stopy SNB mają być niższe niż NBP?
  • vice_versa 21.02.09, 05:31
    > Nie. Tak jak USA nie mogą upaść z powodu braku dolarów, tak
    > Szwajcaria nie możeupaść z braku CHF>Te kraje te dwie waluty po
    > prostu drukują.

    Zgadza się. Pisałem o tym w wątku "Druga faza kryzysu-Europa".

    > A co zrobić, żeby powstrzymać spadek wartości waluty?

    Odpowiadam: stworzyć rynek tę walutę POZA jej rodzimymi granicami.
    Dlatego ze udzielone pożyczki nie przechodzą wtedy przez Forex, u
    pożyczkodawcy są księgowane po stronie AKTYWÓW i zwiększają GDP
    pożyczkodawcy, więc nie pojawiają się na rynku wewnętrznym, nie
    zmieniają parytetów walutowych rynku i nie powodują inflacji cen.

    Ew brak płynności u państw pożyczkobiorców uzupełnia się również
    OTC, pożyczkami albo umowami swapowymi na szczeblu centralnym.

    > Klasyczne rozwiązanie to podwyżka stóp. Czy
    > gdzieś jest napisane, że stopy SNB mają być niższe niż NBP?

    Podwyżka stóp w Szwajcarii nie jest potrzebna, bo ze względu na to
    DOKĄD te CHF trafiają nie ma ryzyka że pojawi się excess of money
    supply. Ze względu na "export zobowiązań pożyczkowych" i księgowanie
    po stronie aktywów nie ma niebezpieczeństwa inflacji i pustego
    dodruku. Drukujesz, pożyczasz, księgujesz jako aktyw. Twoje CHF
    trzymają obce banki i obce BC. Ty kasujesz %.
    Natomiast w PL istnieje oczywiste zagrożenie inflacją ze względu na
    wyczerpywanie się zapasów, obniżkę kursu walutowego i konieczność
    dostosowania rentowności importu przez przedsiębiorców. Tak więc
    stopy % to nie są numerki, Szwajcaria nie musi zacieśniać polityki
    pieniężnej MIMO, ŻE WIĘCEJ DRUKUJE, a PL MUSI zacieśniać pomimo, że
    drukuje bardzo oszczędnie. Od Bauca mamy deficyt na 40mld, teraz
    Tusk tnie wydatki w warunkach deflacyjnych. Pokażcie mi jeden kraj
    zachodni z taką strukturą przez ostatnie 8 lat!!!
    Trzeba było dodrukować PLN i pożyczyć w Euro Ukrainie, Węgrom i
    państwom bałtyckim. Tyle, że przy braku walut korytarz ERM2 +/-15%
    byłby totalnie nie do utrzymania. I Polska stałaby się cinkciarzem,
    bo jako pośrednik walutowy musielibyśmy pożyczać na wyższy % niż
    Europa. A Julia jak widać jest w stanie wziąć w Moskwie na niższy %,
    wystarczy że postraszyła Europę brakiem gazu i się uwiarygodniła.

    Problem z Euro polega na tym, że umacniając walutę w ERM2 stajemy
    się niekonkurencyjni względem tych którzy już mogą swoje Euro
    exportować pożyczkami. Czyli płacimy frycowe. Pamiętajmy o Niemczech
    Wschodnich, do przyjęcia DM nie potrzebowali żadnego ERM2 ani
    żadnego analogicznego korytarza. To jest jak papierek lakmusowy.

    > naprawdę? ciężkie czasy przyszły, każdy dba o siebie, nie wiem,
    > czy znajdą czasi środki, żeby sobie jeszcze PLN głowę zawracać.

    Chyba tylko po to,żeby sobie odbić straty poniesione na rynku
    amerykańskim. Wystarczy dać zdesperowanej Polsce pożyczkę nominowaną
    w CHF na wyższy %. RPP musi pozostawić na dotychczasowym poziomie,
    bo i tak zdaje sobie sprawę z zagrożenia inflacja dostosowującą ceny
    do wyższych kursów i kosztów importu. Dodatkowo: nowe pożyczki=nowe
    koszty. Szczególnie jeśli większość oddaje się bankom spłacając
    własne papiery skarbowe, banki pieniądze wytransferowują a % do
    zapłaty zostają w Polsce.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership."
    Aristotle
  • baldazar 21.02.09, 08:03
    Każda waluta uniwersalna ma jakiś unikalny powód swojej
    atrakcyjności. CHF jest absolutnie wyjątkowy. CHF to zaufanie
    do kwadratu oparte na międzynarodowej umowie:
    Nie dotykać Szwajcarii!

    Obecnie w dobie implozji pieniędzy na nieporównywalną skalę,
    upadku wielu funduszy prywatnych, erozji zaufania, deficytów
    przekraczających wyobrażenia, budowy bloków gospodarczych
    neutralność Szwajcarii jest zagrożona. Szwajcaria zaczyna
    być problemem dla wszystkich.

    Szwajcaria może przeżywać ciężkie chwile... Weźcie kary nałożone na
    UBS w US. Podejrzewam, że to nie jest koniec....

  • przycinek.usa 21.02.09, 04:05
    ABSOLUTNIE NIEPRAWDA.
    Artykul jest zly. Zle sa wnioski bo sa oparte na falszywych przeslankach. Ten
    artykul nalezy blyskawicznie zlekcewazych i zapomniec.
  • vice_versa 21.02.09, 05:50
    No właśnie! Przyznam, że trochę nie chwytam tytułów Szwajcaria się
    sypie, Japonia się sypie, Hiszpania się sypie, bo część sektora
    produkcji czy budownictwa ma problemy. Jasne, że ma bo sektor handlu
    czy produkcji jest wtórny od sektora produkcji pieniądza.U nas
    pokutuje dogmat produktywizmu (więcej wyprodukuj, więcej
    wyeksportuj, zarób więcej pieniędzy) a nie kapitalizmu, który mówi,
    że export pieniądza JEST WAŻNIEJSZY dla gospodarki niż export całego
    innego chłamu. Kapitalizm mówi: wyprodukujemy pieniądze, niech inni
    exportują do nas. Produktywizm mówi: wyprodukujmy innym towar,
    rzeczy, surowce, zaróbmy pieniądze.

    Tymczasem Japonia właśnie zakłada z MFW fundusz wspólnego
    wykupywania Chin i innych azjatyckich gospodarek z problemami,
    Szwajcaria już udzieliła pożyczek Europie Środkowo-Wschodniej,
    Hiszpania kredytuje z 1/3 Ameryki S.

    Te państwa mają już rynki eksportu kapitału, jak na tym tle wypada
    Polska lepiej nie pytać.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership."
    Aristotle
  • baldazar 21.02.09, 08:37
    1. Zarządzanie pieniądzem nie jest istotą gospodarki tak jak dyrektor
    finansowy nie jest dyrektorem operacyjnym (choć może rozwalić firmę
    w 5 sekund kupując opcje walutowe u Morgana- to prawda- hehehe);
    2. Istotą firmy jak i państwa jest efektywny model operacyjny
    (Źródłem zysków, siły, rentowności firmy i państwa jest operacyjna
    wyższość nad konkurencją-)
    3. Finanse powinny wspierać operacje. Jeżeli operacje finansowe
    stają się istotą firmy i państwa oznacza to zwykle, że model
    operacyjny=podstawa bogactwa wyczerpał się i pozostało zarządzanie
    wcześniej zdobytą nadwyżką.
  • vice_versa 22.02.09, 22:07
    Zacznijmy od końca:

    > 3. Finanse powinny wspierać operacje. Jeżeli operacje finansowe
    > stają się istotą firmy i państwa oznacza to zwykle, że model
    > operacyjny=podstawa bogactwa wyczerpał się i pozostało zarządzanie
    > wcześniej zdobytą nadwyżką.

    Casus Porsche i VW pokazuje że jest dokładnie odwrotnie. Wystarczy
    się skupić na finansach i robić to bardziej efektywnie niż Ci którzy
    zajmują się głównie działalnością operacyjną. W zasadzie jest to
    logiczne, skoro biznes polega na robieniu pieniędzy, to należy się
    zająć robieniem pieniędzy. A nie blachami, jak to dosadnie wyraził
    jeden z managerów Porsche.
    Priorytety są o tyle ważne, że każdy biznes działa w środowisku
    banków i państw-deprecjatorów a)nawet ten lokalny i nie angażujący
    się w wymianę międzynarodową b) nawet w państwie które zacieśnia
    politykę monetarną. To oznacza,że zawsze na rynku są gracze którzy
    mogą dany podmiot zajęty działalnością zbankrutować. Siłą rzeczy
    więc prawdziwy dyrektor finansowy, którym wcale nie koniecznie musi
    być dyrektor finansowy, a np. prezes zarządu, MUSZĄ ustawiać
    parametry finansowe spółki tak by była dochodowa. I kiedy przewidują
    nadchodzącą nierentowność działalności operacyjnej powinni albo
    biznes sprzedać, albo wyprzedać. I tu dochodzimy do sedna, czyli
    faktu, że interesem każdego dyrektora finansowego jest utrzymanie
    posady i rentowności, dokładnie w tej kolejności. Natomiast
    interesem właściciela zawsze powinna być rentowność. Czasem
    natomiast górę biorą sentymenty czyli syndrom "dorobku całego życia".

    > 2. Istotą firmy jak i państwa jest efektywny model operacyjny
    > (Źródłem zysków, siły, rentowności firmy i państwa jest operacyjna
    > wyższość nad konkurencją-)

    Źródłem rentowności państwa są podatki. Podatek emisyjny/inflacyjny
    nakładany na każdego jest najefektywniejszym źródłem przychodów, bo
    zależy jedynie od państwa. Model operacyjny państwa i banków, które
    uczyniły z pieniądza źródło przychodów jest nieporównywalnie
    bardziej efektywny od jakiejkolwiek firmy. Inna rzecz że w obu
    strukturach do podziału tortu jest cokolwiek wielu chętnych.

    W KAŻDYM systemie pieniężnym największą konkurencję stanowią WIELCY
    GRACZE. Ze względu na różnicę potencjałów i efektywność metod jakimi
    operują. Odpowiedź na pytanie gdzie leży istota konkurencji, kto
    jest podstawowym przeciwnikiem i jakimi metodami można się przed tą
    NIEUCZCIWĄ konkurencją bronić jest podstawową kwestią określającą
    priorytety spółki. Nawet jeśli konkretna spółka nie zdaje sobie z
    tego sprawy a zajmuje się swoją działalnością operacyjną, tym gorzej
    dla jej działalności. Funkcjonuje bowiem w otoczeniu dyktującym
    warunki jej rentowności. Bardzo rzadko prawdziwą konkurencją jest ta
    konkurencja branżowa, tak wydaje się dołom korporacyjnym, nawet
    jeśli są managerami na Europę Środkową i Wschodnią. Ich przekonania
    są pochodną funkcji jakie wyznaczyła im centrala, ona myśli nieco
    innymi kategoriami niż dół struktury. I czasem w konkurencji z
    państwem też przelicytowuje wink

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership."
    Aristotle
  • poszi 22.02.09, 22:34
    > Casus Porsche i VW pokazuje że jest dokładnie odwrotnie. Wystarczy
    > się skupić na finansach i robić to bardziej efektywnie niż Ci którzy
    > zajmują się głównie działalnością operacyjną. W zasadzie jest to
    > logiczne, skoro biznes polega na robieniu pieniędzy, to należy się
    > zająć robieniem pieniędzy.

    Wszystko pięknie, jeśli to jest w skali mikro, bowiem w skali mikro są wygrani i
    przegrani i można spoglądać (jeśli nie wręcz "jarać") na wygranych. W skali
    makro zyskowne operacje czysto finansowe dla wszystkim można robić tylko na
    zasadzie piramidy finansowej. Obecny krzys (jakkolwiek go nazwać) jest powodem
    tego, że sektor finansowy został rozdęty do monstrualnych rozmiarów i całe kraje
    przeobraził w jedne wielkie piramidy finansowe (dla niepoznaki mające pokrycie w
    "hipotekach").

    Żeby nie było wątpliwości nie uważam kogos, kto uważa sektor finansowy za z
    definicji za pasożyta. On robi pożyteczną funkcję, kojarzy dawców z biorcami
    kapitału. Ale to jest funkcja pomocnicza dla reszty gospodarki. Wyobraź sobie,
    co by sie działo, gdyby wszyscy pracowali w bankach i "zarabiali" dawaniem sobie
    wzajem coraz większych pożyczek.

    Odbijając jeszcze ewentualne zastrzeżenie odnośnie Szwajcarii, której sektor
    finansowy jest jej symbolem, to jest to tylko ok. 12% jej PKB
    www.efd.admin.ch/dokumentation/zahlen/00575/00715/index.html?lang=en
    Obecny krzys pokazuje, że nawet to wyglada na za wiele.

    --
    Jak zmieniła się liczba ogłoszeń na rynku pierwotnym?
    licznikmieszkan.atspace.com
  • vice_versa 22.02.09, 23:52
    > W skali makro zyskowne operacje czysto finansowe dla wszystkim
    > można robić tylko na zasadzie piramidy finansowej.

    Obecny kryzys pokazuje, że nawet w skali makro nie można, a
    regulowanie ilości pieniądza na rynku powoduje, że piramidy w
    okresie deflacji monetarnej (lub zawężenia obiegu nowo wydrukowanego
    pieniądza) się sypią.

    > Obecny krzys (jakkolwiek go nazwać) jest powodem
    > tego, że sektor finansowy został rozdęty do monstrualnych
    > rozmiarów i całe kraje przeobraził w jedne wielkie piramidy
    > finansowe (dla niepoznaki mające pokrycie w "hipotekach").

    Sektor finansowy został rozdęty ze względu korzystanie z prawa
    Kopernika Greshama.
    Zgadzam się, że USA uczyniły z USD piramidę finansową, ja tylko
    podkreślam, że oni regulują tempo budowania tej piramidy i jej
    wyburzania. To nie jest przypadek i zaskoczenie. To się robi
    PLANOWO, czyli controlled demolition. Deleverage został zaplanowany
    i nadejść musiał, wypadną Ci którzy nie zwracali uwagi na wuja Sama,
    a uratowani TARPami zostaną Ci którzy budowali tę piramidę. I
    oczywiście pozostałe systemy fiat, głównie swapami walut pomiędzy BC.
    W tym sensie, system traci cechy piramidy finansowej. Ta piramida
    najwyraźniej potrafi się samoograniczać, ze zgubnym skutkiem dla
    pomniejszych uczestników piramidy, od państw przez banki, po spółki.
    Właścicele piramid produkcyjnych (w tym zarządzający państwami)
    myśleli, że ta piramida będzie rosnąć wiecznie, tak? A może po
    prostu nie zdawali sobie sprawy, że ich firmy produkcyjne były
    oparte na piramidzie, bo korzystały z piramidalnego pieniądza
    (kredytowego w przypadku firm albo kumulujących się deficytów w
    przypadku państw)??

    > Żeby nie było wątpliwości nie uważam kogos, kto uważa sektor
    > finansowy za zdefinicji za pasożyta. On robi pożyteczną funkcję,
    > kojarzy dawców z biorcami kapitału.

    Oprócz funkcji pośrednictwa, jest jeszcze funkcja kreacji, bo
    kapitał tworzy się z powietrza. To powoduje, że piramidy produkcyjne
    czy usługowe ścigają się o dostęp do kredytu czyli nowo
    wydrukowanego pieniądza. A potem jest too big to fail, zarówno na
    rynku wewnętrznym, jak i dla tych państw które w dany rynek
    zainwestowały. Dlatego NBP dostaje pożyczki i otwiera linie swapowe.
    Oczywiście nie ma nic za darmo, więc daje się na procent, budując
    kolejny poziom piramidy. A przy okazji niektórych można ostrzyc do
    łysa, jeśli są wystarczająco głupi, naiwni by wierzyć w moc swojej
    suwerennej władzy.

    > Ale to jest funkcja pomocnicza > dla reszty gospodarki.

    Gdyby ilość środka wymiany była stała w czasie, a sektor finansowy
    byłby jedynie pośrednikiem, to ta funkcja którą opisujesz byłaby
    pomocnicza i wtórna. Ale sektor finansowy dyktuje poziom rentowności
    %, podobnie jak państwo dyktuje poziomem emisji pustego pieniądza. W
    systemie standardu złota, państwo również określało tempo przyrostu
    złota eksploracją kontynentów i wojnami, więc nigdy tak naprawdę
    funkcja pośredniczenia w wymianie pieniężnej nie była podstawowa.
    Ponieważ państwo i banki tworzą środowisko zewnętrzne każdego
    biznesu to funkcja emisji i wysokości % staje się pierwszoplanowa.

    Dzięki za link, interesujący dokument, przyjrzę się mu dokładniej.
    Nie zgadzam się jednak, że 12% to zbyt wiele. M.zd. w ogóle nie
    sposób ustalić "dobrego" parytetu. W warunkach zewnętrznego dyktatu
    tempa deprecjacji wszystkie piramidy są zależne do ruchu tego gracza
    który wywraca planszę gry. Na to nie ma mądrych, wszyscy mądrzy są
    mądrzy post factum. Co jeszcze nie wyklucza istnienia kompletnie
    głupich piramid w stylu polskiej, ideologicznie zacieśniającej
    politykę pieniężną niezależnie od ruchów innych graczy. Takim
    frajerom przypisana jest rola płatników procentów i niech się
    cieszą, że się im ratuje płynność.

    Ciekawy post napisałeś.
    Pozdrawiam.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership."
    Aristotle
  • poszi 23.02.09, 00:36
    > Obecny kryzys pokazuje, że nawet w skali makro nie można

    Nie napisałem tego jawnie, ale oczywiste jest to, że piramidy są iluzją
    bogacenia się.

    > Sektor finansowy został rozdęty ze względu korzystanie z prawa
    > Kopernika Greshama.

    Musiałbyś rozwinąć, bowiem to prawo jest opacznie rozumiane. "Gorszy pieniądz
    wypiera dobry" oznacza tylko tyle, że jeśli akceptuje się na takich samych
    zasadach dobry, jak i zły pieniądz, to dobry będzie chomikowany, a zły puszczany
    w obieg. Z pewną dozą wyobraźni musiałbym to zastosować do obecnej sytuacji.
    Chyba tak, że w wyniku działania agencji ratingowych, różne śmieci zostały
    ocenione na AAA i wciśnięto to tym, którzy nie widzieli w tym "zepsucia monety".

    > Zgadzam się, że USA uczyniły z USD piramidę finansową, ja tylko
    > podkreślam, że oni regulują tempo budowania tej piramidy i jej
    > wyburzania. To nie jest przypadek i zaskoczenie. To się robi
    > PLANOWO, czyli controlled demolition.

    A mogę się spytać, KTO planuje?

    > Oprócz funkcji pośrednictwa, jest jeszcze funkcja kreacji, bo
    > kapitał tworzy się z powietrza. To powoduje, że piramidy produkcyjne
    > czy usługowe ścigają się o dostęp do kredytu czyli nowo
    > wydrukowanego pieniądza.

    Nie. Kapitał to ludzie, maszyny, wiedza, usprawnienia, postęp techniczny, itp.
    Pieniądze to nie kapitał. Banki nie tworza żadnego kapitału. Banki tylko
    pośredniczą w jego wymianie. Jeśli zaś daje sie kredyty bez prawdziwego
    pokrycia, to potem nic dziwnego, że w zderzeniu z realnym światem one
    "wyparowywują", kiedy rzeczywistość obnaża ich pustkę.

    W
    > systemie standardu złota, państwo również określało tempo przyrostu
    > złota eksploracją kontynentów i wojnami, więc nigdy tak naprawdę
    > funkcja pośredniczenia w wymianie pieniężnej nie była podstawowa.

    Nie zgodze się. W XIX w wzrost gospodarczy następował szybciej niż przyrost
    pieniądza (złota) i konsekwencją była zresztą (łagodna) deflacja. To się toczyło
    niezależnie od polityki państwowej. Pieniądz niczego nie determinował i jego
    rola była wtórna.

    Globalnie są zresztą tylko 2 motory rozwoju gospodarczego: postęp techniczny i
    akumulacja kapitału. Wszystko inne to gra o sumie zero.


    > mądrzy post factum. Co jeszcze nie wyklucza istnienia kompletnie
    > głupich piramid w stylu polskiej, ideologicznie zacieśniającej
    > politykę pieniężną niezależnie od ruchów innych graczy.

    Możesz rozwinąć?

    --
    Jak zmieniła się liczba ogłoszeń na rynku pierwotnym?
    licznikmieszkan.atspace.com
  • damkon 21.02.09, 09:11

    > U nas pokutuje dogmat produktywizmu (więcej wyprodukuj, więcej
    > wyeksportuj, zarób więcej pieniędzy) a nie kapitalizmu, który
    > mówi, że export pieniądza JEST WAŻNIEJSZY dla gospodarki niż
    > export całego innego chłamu. Kapitalizm mówi: wyprodukujemy
    > pieniądze, niech inni exportują do nas. Produktywizm mówi:
    > wyprodukujmy innym towar, rzeczy, surowce, zaróbmy pieniądze.

    Jaki dogmat kapitalizmu? Co Ty wymysliles? Kapitalizm nie jest zadna
    ideologia w przeciwienstwie np do socjalizmu, czy keynesizmu tylko
    systemem gospodarczym opartym na mechanizmie rynkowym i prywatnej
    wlasnosci srodkow produkcji.





    --
    Pozdrawiam,
    DK

    Polityka i Gospodarka
  • coondelboory 21.02.09, 10:09
    On ma rację - zadrukowany papier jest równie dobrym towarem jak auta, komputery czy buraki. A jeśli na dodatek uwzględnić, że za jakiś czas po wyeksportowaniu kolorowego papieru można dostać go spowrotem z dodatkową porcją zadrukowanego papieru to powiedziałbym, że ten towar jest nawet lepszy od komputerów, aut czy buraków.
  • damkon 21.02.09, 15:25

    Chyba niedokladnie przeczytales moja wypowiedz. Nie zakwestionowalem
    toku rozumowania Vice_versa tylko jego definicje kapitalizmu jako
    swego rodzaju paraideologii.


    --
    Pozdrawiam,
    DK

    Polityka i Gospodarka
  • vice_versa 23.02.09, 01:16
    Damkon, jaką paraideologię w tym widzisz?

    Idea/pomysł/koncept/paradygmat na którym opiera się gospodarka, to
    jeszcze nie jest to samo co ideologia.

    Nie rozumiem Damkon zarzutu, że zobaczyłeś w mojej wypowiedzi jakąś
    paraideologię w szczególności jeśli nie kwestionujesz toku
    rozumowania. Wyraziłem ideę, na której w MOIM przekonaniu opiera się
    kapitalizm. Coondelboory ją zrozumiał, LBS o niej kiedyś pisał
    pisząc że "Pieniądz też jest towarem".

    Ideologia, to są przekonania, które TY rozpowszechnia/uznajesz, bo
    są UŻYTECZNE DLA CIEBIE np. "mechanizm rynkowy", "wolny rynek" etc.
    To jest ideologia. Logika mówi, że dokąd będzie pieniądz, dotąd
    wolnego rynku nie będzie. Praktyka mówi, że każdy rynek ma swojego
    animatora, który ma największy potencjał i na samym istnieniu
    mechanizmu zyskuje wykładniczo więcej od pozostałych uczestników.
    Natomiast animator rynku nie powie Ci jak jest naprawdę, bo nie
    zechciałbyś w tej grze wziąć udziału, sprzeda Ci więc ideologię.
    Ideologia to jest coś w co Ci uczestnicy muszą łyknąć, żeby w ogóle
    do gry przystąpić, obietnica wygranej, złudzenie równości graczy,
    płynność etc. Od jakiegoś czasu na tej Ziemi istnieje pieniądz i
    kredyt, i tak się składa że większość już weszła w tę zabawę.
    Dlaczego? Nie dlatego, żeby nie była szczególnie prawdziwa, tylko
    dlatego, że jest koniecznością, nawet jeśli ma naturę Ponzi i nie
    jest w równym stopniu użyteczna dla wszystkich.

    Ideologią Damkon jest na przykład wiara w keynesizm, albo we
    friedmanizm. Praktyką jest stosowanie obu,w wystarczająco długich
    cyklach. Dlaczego? Bo przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka.
    Bo to pozwala na zideologizowanie uczestników rynku i przejęcie
    wypracowanych wartości w momencie zmiany paradygmatu i odwrócenia
    się trendu. Np. takie ideologizowanie, że JPY będzie spadał przez
    najbliższe 5 lat:
    wyborcza.pl/1,76842,6279665,Krew_zaczyna_plynac_o_drugiej_w_nocy.html

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership."
    Aristotle
  • sendivigius 23.02.09, 05:36
    vice_versa napisał:

    Wyraziłem ideę, na której w MOIM przekonaniu opiera się
    > kapitalizm. Coondelboory ją zrozumiał, LBS o niej kiedyś pisał
    > pisząc że "Pieniądz też jest towarem".

    Dobrze piszesz vice-versa (tu i powyzej). My komunisci juz dawno to
    wiemy dzieki analizie Karola Marksa i Lenina. Wlasnie dlatego kraj
    jak Polska powinien byc krajem komunistycznym z gospodarka
    centralnie planowana i semi-autarkiczna. W przeciwnym razie staje
    sie neokolonialna plantacja gdzie zycie ludzkie jest losem na
    loterii ktorej losowanie odbywa sie na Wall Street.

    Proletariusze wszystkich krajow laczcie sie !
  • damkon 23.02.09, 21:44

    Odpowiedzialem w ten sposob, poniewaz uznalem, ze potraktowales
    kapitalizm jako swego rodzaju ideologie, czyli inaczej sposob
    objasniania otaczajacej nas rzeczywistosci spoleczno-gospodarczej.
    Dokladnie mowiac zasugerowalem sie Twoim instrumentalnym podejsciem
    do kapitalizmu, ze wzgledu na jego uzytecznosc w uzasadnieniu danego
    podejscia do okreslonych kwestii, np kwestii pieniadza, dla
    przykladu napisales:

    > U nas pokutuje dogmat produktywizmu (więcej wyprodukuj, więcej
    > wyeksportuj, zarób więcej pieniędzy) a nie kapitalizmu, który
    > mówi, że export pieniądza JEST WAŻNIEJSZY dla gospodarki niż
    > export całego innego chłamu. Kapitalizm mówi: wyprodukujemy
    > pieniądze, niech inni exportują do nas.

    Jednak kapitalizm nic nam nie mowi i nic nam powiedziec nie moze,
    poniewaz jest to tylko okreslenie pewnego systemu gospodarczego w
    odroznieniu np od socjalizmu, ktory okresla nie tylko system
    gospodarczy, lecz przede wszystkim cala bardzo rozbudowana ideologie
    oparta na utopii spolecznej wlasnosci srodkow produkcji
    i "sprawiedliwosci" spolecznej.

    > Ideologia, to są przekonania, które TY rozpowszechnia/uznajesz,
    > bo są UŻYTECZNE DLA CIEBIE np. "mechanizm rynkowy", "wolny rynek"
    > etc.

    Napisales wlasciwa definicje ideologii, lecz blednie ja
    zegzemplifikowales, tzn. mechanizm rynkowy ani wolny rynek nie sa
    przykladami ideologii tylko instytucjami trwalosci ladu spolecznego.



    --
    Pozdrawiam,
    DK

    Polityka i Gospodarka
  • lete11 24.02.09, 21:50
    A można prościej:
    Zycie to nie literatura, a kapitalizm, to zycie...
  • damkon 24.02.09, 22:57

    Nie chcialem niczego komplikowac, wrecz odwrotnie sprobowalem
    zasadniczo uproscic istote pojecia kapitalizmu, oczyszczajac go od
    calej otoczki ideologicznej i sprowadzajac tylko i wylacznie do
    czystego systemu spoleczno-gospodarczego, czyli tego, czym w istocie
    jest.



    --
    Pozdrawiam,
    DK

    Polityka i Gospodarka
  • coondelboory 21.02.09, 09:18
    Nie byłem tak do końca przekonany o tym, że czeka nas krach walutowy (w sensie "krach" - totalna katastrofa, ruina i spalenie ruin do poziomu gruntu), ale lektura tekstów jak ten:
    gospodarka.gazeta.pl/pieniadze/1,29577,6167244,Frank_najdrozszy_od_4_lat__Przewalutowac_kredyt_.html
    jednak przekonuje mnie do takiego scenariusza. W szczególności fragmenty:

    "To byłoby całkowicie nierozsądne posunięcie. I to z dwóch powodów: po pierwsze tracimy możliwość odbudowania strat spowodowanych wzrostem kursu franka, jakie ponieśliśmy w ciągu ostatnich miesięcy. Po drugie w dalszej perspektywie złotówka na pewno się umocni i będziemy tracić, bo znów kredyty we franku staną się o wiele bardziej opłacalne - mówi "Dz" ekonomista Ryszard Petru"

    i ten: "za kilka miesięcy złotówka z pewnością mocno się odbije - mówi gazecie ekonomista Marek Zuber"

    a szczególnie ten: "Zdaniem Katarzyny Siwek z firmy Expander jedyne, co się teraz opłaca, to zaciągać kredyty walutowe, bo kiedy kurs złotówki wzrośnie będzie można sporo zyskać.",

    Autorytety zaangażowane w naganianie na nowe kredyty walutowe, bo złotówka może tylko podrożeć, mam deja`vu z lata ubiegłego roku!
  • coondelboory 21.02.09, 09:26
    Spojrzałem jeszcze raz na datę tekstu z wyborczej, czy aby na pewno to nie jest z lata. Nie jest, jest ze stycznia, czyli mamy tu okazję zweryfikować fachowośc doradców finansowych i medialnych ekonomistów.
  • wolo 21.02.09, 11:31
    "Przepraszamy! Prawdopodobnie nastąpiło przeciążenie serwera NBP.
    Prosimy zaczekać na automatyczne przekierowanie, które nastąpi w
    ciągu 30 sekund."

    www.nbp.pl/
    --
    Pozdr.,
    wolo
  • wolo 21.02.09, 11:33
    teraz zadzialalo
    --
    Pozdr.,
    wolo
  • robisc 22.02.09, 20:54
    po tej lekturze mozna w zasadzie stanac w kolejce do kantoru; problem chyba w
    tym, ze autor mocno generalizuje nasz region, a Polsce zostalo jeszcze kilka
    atutow w grze przeciw dalszej deprecjacji PLN

    www.marketwatch.com/news/story/once-hot-spot-eastern-europe/story.aspx?guid={E3E56261-4E95-4F68-BCF4-05D0EE1170B5}



    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • przycinek.usa 22.02.09, 23:15
    On ma racje piszac:

    "That results in either significant weakening of the currency or significant
    macroeconomic adjustment where domestic demand collapses," Christensen said.

    To jasne, ze jak padnie popyt wewnetrzny wskutek wzrostu bezrobocia, to spadnie
    import i wyrowna sie wymiana handlowa. Problem jednak polega na tym, ze
    rownowaga w handlu powinna byc wymuszona zewnetrznie, bo niestety kurs waluty
    nie zatrzyma sie dlatego, ze sie handel zrownowazy. Skoro zloty rosl bez
    opamietania kiedy byl deficyt, to moze sie oslabiac bez opamietania, kiedy
    bedzie nadwyzka. Istotne jest to, zeby tusk i ekipa zrozumieli, ze takie
    warianty sa mozliwe i trzeba sie do tego przygotowac jakby mialo sie cos takiego
    spelnic.
  • vice_versa 23.02.09, 02:55
    Artykuł jest z 30.01, 41% na USD, heh, kiedy to było??? Nawet licząc
    od sierpniowych 2,2pln wychodzi 3,08 pln, czyli stan z początku
    stycznia. A przy 3,9pln kiedy szutnik zaczynał wątek było już 75%.

    A to zdanie jest ciekawe:
    "Booth said he was optimistic that the current crisis would not lead
    to actual sovereign defaults because countries are likely to be
    bailed out by the IMF and the European Union."

    Zupełnie nie wierzę w default zadłużenia. Po pierwsze u nas
    zadłużone są korporacje i hipoteczni, czyli jedyną drogą defaultu są
    bankructwa i ew. procesy sądowe co w zasadzie wyklucza szanse
    powodzenia.

    Po drugie to władza musiałaby chcieć się postawić zagranicznym, tak
    jak za Jaruzelskiego czy jak w Argentynie AD2001, nie dopuszczając
    do egzekucji. Tymczasem z ruchów monetarnych i budzetowych widać że
    władza zrobi dziś każdą głupotę, byle tylko się uwiarygodnić.

    Po trzecie już dziś widać, że nie idziemy na default zadłużenia
    zagranicznego, a wręcz odwrotnie, będziemy potrzebować walut i
    zaciągać długi w Euro, po to, żeby dotychczasowi inwestorzy z Europy
    mogli się od nas bezpiecznie wycofać, a resztę żebyśmy mogli
    przeznaczyć na obronę korytarza ERM2. A zapowiedzi SP mówią o dużych
    planowanych emisjach zagranicznych w Euro.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership."
    Aristotle
  • bushii_3 23.02.09, 13:06
    wiem, ze dla niektorych takie krotkoterminowe porownania beda
    wygladaly jak wyrwane z du*y. a jednak ciekawym jest fakt, iz
    zlotowka w ciagu ostatniego tygodnia umacniania sie zyskala w
    stosunku do euro i dolara najwiecej w porownaniu do innych walut
    regionu (wegry,czechy,rumunia, ukraina). w przypadku ukrainy zreszta
    ciezko mowic o pojsciu w slady 'regionu'. ich waluta jako jedyna z
    sasiednich w chwili obecnej nadal wydaje sie szybowac stromo w dol.

    czy jest tam az tak zle?
  • tsas 23.02.09, 14:22
    PLN - to tylko korekta długoterminowego trendu.

    Czy na UA jest źle? Nie źle, ale tragicznie.
    Inflacja w styczniu 102%. W kantorach nie mozna w ciągu dnia zmieniać kursu
    walut, moze obowiązywac tylko jeden ustalony na poczatku dnia.
    W bankach nie mozna likwidowac lokat przed terminem.

  • bushii_3 23.02.09, 20:40
    nie moge pojac w jaki sposob wogole mozna mowic o trendzie na polskiej walucie,
    ktora (jak sami czesto potwierdzacie) jest bardzo plytkim i spekulacyjnym
    rynkiem i procz bankow inwestycyjnych, spekulantow takich jak my bawi sie nim
    jeszcze rzad smile
  • robisc 23.02.09, 21:22
    ekonomisci bankowi jak jeden maz przewiduja spadek stop procentowych w Polsce do
    konca roku do poziomu 2,5-3,5%; 1pp w tak stosunkowo dlugim horyzoncie czasowym
    jak na obecna dynamike zmian w gospodarce, to prawie jednomyslnosc; prognoze
    widzialem dzis chyba w papierowym PB;

    jestem zaskoczony, poniewaz z sygnalow, ktore otrzymuje od imoporterow wynika,
    iz juz podwyzszaja ceny i to nie o kilka procent, ale proporcjonalnie do
    deprecjacji PLN, czyli o 20-30%; i co najwazniejsze sieci handlowe akceptuja te
    ceny; minie ladnych pare tygodni zanim wylapia to oficjalne statystyki, ale od
    ekonomistow bankowych moznaby oczekiwac pewnej dozy percepcji dynamiki na rynku
    cen;

    mam nadzieje, ze tym razem RPP nie zachowa sie jak dziecko we mgle i poczeka z
    ruchem stop do wyklarowania sie trendu inflacyjnego, ktory moze pojsc tylko w
    jednym kierunku; rosna praktycznie wszytkie ceny: zywnosci, paliw, pradu,
    artykulow importowanych;

    ponadto wciaz grozi nam dalsza deprecjacja zlotego, ktorej obnizki stop dodaja
    paliwa (do tej pory jedynie Antczak o tym glosno krzyczal);

    tymczasem:

    Deficyt bieżący Polski porównywalny z Węgrami
    aft 16-02-2009, ostatnia aktualizacja 16-02-2009 12:32

    Deficyt na rachunkach obrotów bieżących Polski pokazuje wysokie potrzeby
    finansowania, a znaczny odpływ walut z Polski wykazywany w saldzie błędów i
    opuszczeń bilansu płatniczego sprawia, że potrzeby finansowania zewnętrznego
    Polski są zbliżone do potrzeb Węgier - uważają analitycy Morgan Stanley

    Morgan Stanley ogłosił raport w piątek.

    - W ciągu 12 miesięcy deficyt na rachunku obrotów bieżących Polski wyniósł 5,3
    proc. PKB, z czego mniej niż połowa była finansowana napływem bezpośrednich
    inwestycji zagranicznych netto (...) Zauważamy również ogromy odpływ walut w
    saldzie błędów i opuszczeń, który wyniósł 3,7 proc. - głosi raport banku.

    Dodając te niewyjaśnione odpływy do ogólnego deficytu na rachunku obrotów
    bieżących dochodzimy do prawie 9 - proc. potrzeb finansowania, co sytuuje Polskę
    w tej samem kategorii co Węgry - dodano w raporcie Morgan Stanley."

    Nie rozumiem doprawdy jak mozna prognozowac w takich okolicznosciach glowna
    stope NBP na poziomie 2,5%!!! niepoprawni optymisci? hmm...

    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • poszi 23.02.09, 21:35
    > Nie rozumiem doprawdy jak mozna prognozowac w takich okolicznosciach glowna
    > stope NBP na poziomie 2,5%!!! niepoprawni optymisci? hmm...

    Nie wiesz, jak działają "analitycy"? Oni biorą trend. Trend jest taki, ze stopy
    spadają. Co światlejsi zauważaja, że może spadek będzie wolniejszy. Voilà, mamy
    prognoze. Tak samo prognozowano zmiany PKB, kurs EUR w zeszłym roku czy wiele
    innych.

    --
    Jak zmieniła się liczba ogłoszeń na rynku pierwotnym?
    licznikmieszkan.atspace.com
  • robisc 24.02.09, 21:23
    stopy rynkowe rozjezdzaja sie ze stopami NBP-u coraz bardziej, inflacja rosnie,
    niezaleznie od tego, co publikuje GUS (to juz historia), a oni dalej swoje; moze
    ja sie myle? zaczynam juz watpic...

    www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=46b029c4-5909-4954-843d-d23098230a43&open=sec


    www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=46b029c4-5909-4954-843d-d23098230a43&open=sec

    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • kavoo 24.02.09, 21:28
    Szutnik,

    Czy mozesz prosze popatrzec w ramach AT jakie mamy poziomy wsparcia dla PLN?
    Korekta jest juz gleboka, i choc nie spodziewam sie odwrocenia trendu to byloby
    milo przeczytac co Ty o tej korekcie sadzisz. Dzieki!

  • wolo 24.02.09, 21:39
    Wydaje mi sie ze jutro ci ekonomisci napisza tak: "zgodnie z naszymi
    oczekiwaniami RPP pozostawiła stopy bez zmian". Ten typ ludzi tak
    juz ma.

    Tak swoją droga to mysle, ze moga ruszyc tylko depozytową stope po
    ktorej banki lokuja nadwyzki w NBP albo pomajstrowac cos przy
    rezerwach.
    --
    Pozdr.,
    wolo
  • robisc 25.02.09, 17:54
    a jednak obnizyli; na wlasne uszy slyszalem wczoraj analityka (bodajze
    Beneckiego, tego od 2,5% na koniec roku) w TV jak wykladal, ze dzieki obnizce
    zloty sie umocni, bo zagramy przeciwko spekulantom, ktorzy potwierali IRS-y; co
    jest, kazdy widzi sad
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • zbychowiec 25.02.09, 18:36
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • vice_versa 25.02.09, 19:59
    Hehehe, jasne, niskie stopy i dodruk powodują umocnienie waluty,
    hehehe... W ogóle nie słucham polskich mediów, to kosztuje za dużo
    nerwów, a oddzielanie prawdy od propagandy jest męczące. Jak nie daj
    Bój, już jakimś cudem zdarzy się w studiu rozsądny gość, to
    dziennikarz staje na uszach, żeby agresywnie udowodnić mu że się
    myli. Celuje w tym np. Pani Michniewicz z radiowej Trójki.

    Problem z RPP był taki, że nie zrównali stóp z ziemią wystarczająco
    szybko, bo trepy nie wiedziały co się dzieje i jakie tego będą
    skutki. Po prostu tacy są mądrzy, że musieli poczekać, żeby
    zobaczyć. Gdyby stopy obniżyli zdecydowanie ZANIM zachodni
    inwestorzy zdążą wycofać się z PL to przeceniliby dług, a już
    niedługo mogliby zacząć ciągnąć stopy w górę by zapobieć inflacji
    cen spowodowanej spadkiem kursu złotówki i uwzględnieniem tego
    spadku w cenach importerów.

    Obniżanie stóp teraz i jednoczesne interwencje na rynku walutowym to
    jest woda na młyn i popis indolencji ekonomicznej rzadkiej klasy.
    Podobnie jak wykup polskich obligacji od banków. A polskich mediów
    proponuję w ogóle nie słuchać bo tam jest albo propaganda albo
    dogmatyczny liberalizm uzasadniający zacieśnianie polityki
    pieniężnej w czasach deflacji.

    Ty się Robi nie przejmuj, jeśli jeszcze w ogóle obniżą w tym roku,
    to max 25 bp. Już dzisiejsza obniżka spowodowała spadek kursu, a
    importerzy podwyższają ceny tak jak piszesz.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership."
    Aristotle
  • robisc 25.02.09, 21:02
    vice_versa napisał:
    .
    > Podobnie jak wykup polskich obligacji od banków.

    chodzi o wczesniejszy wykup obligacji NBP od bankow komercyjnych? pare lat
    wczesniej NBP zmusil banki do ich zakupu, kiedy zmniejszajac rezrwe obowiazkowa
    nie chcial jednoczesnie dopuscic do zwiekszenia podazy pieniadza (uwlonione
    srodki zamrozil w obligacjach); teraz zwraca im pieniadze, kiedy kiepsko z
    plynnoscia w ststemie bankowm; akurat swietny ruch, ale daleko niewsytarczajacy;
    wciaz jeszcze pozostaje kolejne obnizenie rezerwy obowiazkowej

    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • poszi 25.02.09, 21:19
    > wciaz jeszcze pozostaje kolejne obnizenie rezerwy obowiazkowej
    >

    Możesz rozwinąć? 3,5% to nie jest jakaś oszałamiająca wielkość (pamietam, jak
    rezerwy wynosiły ponad 20%). Dalsze ich zmniejszanie powoduje, że NBP traci
    coraz wieksza kontrolę nad systemem bankowym i coraz mniejsze znaczenie mają
    wtedy oficjalne stopy procentowe.

    Zresztą i tak za niedługo problemem będzie współczynnik wypłacalności.

    W ogóle może mi ktos wyjaśnić, jak to możliwe, że NBP/RPP pozwala od kilku lat
    na dmuchanie podaży pieniądza M3 w tempie dwucyfrowym rok do roku?
    --
    Jak zmieniła się liczba ogłoszeń na rynku pierwotnym?
    licznikmieszkan.atspace.com
  • wolo 25.02.09, 21:48
    Te 3,5% to jest i duzo i malo. Malo jezeli wezmiemy pod uwage stara
    konserwatywna bankowosc. Duzo jezeli popatrzymy na inne banki
    centralne. Obecnie jest problem z podaza pieniadza i ten ruch nie
    jest taki zly. banki musza trzymac na rezerwie jakies 21 22 mld to
    te 3,5% depozytow. Redukcja stopy do 1,5 teoretycznie uwalnia okolo
    12 mld. . Tak naprawde do gospodarki (bony skarbowe) trafi 6- 9. to
    jest i tak nic w zderzeniu z samymi potrzebami budzetu. Tam jest 18
    daleko niedoszacowanego deficytu i koniecznosc emisji razem z
    rolowaniem 155, i to raczej bez zagranicy. W tej chwili przyrostami
    agregatów nie martwilbym sie. Raczej tym, czy starczy kasy dla
    policji, nauczycieli, czy nie zawali sie system ofe itp.
    --
    Pozdr.,
    wolo
  • vice_versa 26.02.09, 00:04
    Wolo, pamiętasz ten wpis:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=89607685&a=89624894
    Dziś zmieniłbyś zdanie?
    I skąd NBP wzięło pieniądze na ten wykup jeśli nie z pożyczki w EBC?
    Co się stało z pieniędzmi a gdzie zostały %%?
    Thx.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership."
    Aristotle
  • wolo 26.02.09, 23:04
    Jak to gdzie poszła kasa z wykupu obligacji. Troche poszlo w bony,
    troche wrocilo do NBP. NBP nie musi brać kasy z ECB żeby wykupić
    obligacje złotowe banków. Tutaj wystarczy zapis w komputerze, NBP w
    ten sposób drukuje.
    Tak na marginesie to ja nie przypominam sobie jakos ostatnio
    pozyczki z ECB. Z SNB mają tę umowę o swapach. Zamieniają euro z
    rezerw na franki ale żadnej pozyczki z ECB nie pamiętam.


    --
    Pozdr.,
    wolo
  • vice_versa 27.02.09, 00:40
    > Tak na marginesie to ja nie przypominam sobie jakos ostatnio
    > pozyczki z ECB. Z SNB mają tę umowę o swapach. Zamieniają euro z
    > rezerw na franki ale żadnej pozyczki z ECB nie pamiętam.

    To nie miałeś jednej zmiennej tej nierówności.
    Proszę, prosto z googla:

    www.bankier.pl/wiadomosc/10-mld-euro-od-Europejskiego-Banku-Centralnego-dla-NBP-1867166.html

    Ktoś zadał pytanie NA CO POSZŁA ta pożyczka?

    > Jak to gdzie poszła kasa z wykupu obligacji. Troche poszlo w bony,
    > troche wrocilo do NBP.

    Skąd wiesz? Popatrz z resztą na post majkelosa w tamtym wątku.
    Złotówki wróciły. Co dostały w zamian zagraniczne banki? Obligacje?
    Zawsze mi się zdawało, że otwieraliśmy ten rynek bankowy po to, żeby
    banki udzielały pożyczek swoim córkom pod zastaw papierów skarbowych
    innych rządów i w ten sposób wysycały rynek pieniądzem. Jesli w
    poprzednim okresie kupowały polskie PLNy to dlatego że uciekały z
    podstawą aktywów w umacniającą się walutę.

    > NBP nie musi brać kasy z ECB żeby wykupić obligacje złotowe
    > banków.

    Jasne, że nie musi. Złotówki to NBP sobie może dodrukować, tyle, że
    sektor bankowy składa się głównie z graczy zagranicznych. 90%
    central ma problemy bilansowe i natychmiast musi ściągać pieniądz,
    strategia exit&out. Żeby jednak NBP mógł wypłacić firmom pieniądze
    bez rozpuszczania rezerw musi REALNIE mieć waluty. PO TO NBP
    pożyczał i po to były swapy z SNB z resztą to są swapy EUR/CHF.

    Złoty gwałtownie spadł. No więc KTO kupował te waluty??? Za co??? I
    dokąd odjechały? Czy do tych co pożyczali? Czyli dziś mają pieniądze
    i mają aktywa w postaci zaksięgowanej udzielonej pożyczki.
    DEZINFLACYJNIE!!!

    A politykom opłaca się dlatego, bo pożyczka była na 10mld Euro.
    czyli jakaś część po tych swapach i bailoutach własnego długu
    została w kraju. Reszta będzie odpływać stopniowo, wraz ze
    słabnięciem PLN, a może i wprowadzeniem ERM2.

    KTO w Polsce zapłaci za te 2mld %% i JAKI sens brać pożyczkę w
    UMACNIAJĄCEJ się walucie???? Bo chyba nie mamy wątpliwości że Tusk
    nie zacieśni polityki monetarnej mocniej niż cała strefa euro, hmmm?

    Jeśli ja umiem liczyć, to ilość pieniądza w Polsce się zmniejszy
    mimo pożyczki na skutek odpływu walut do central, zwiększy się
    inflacja, padnie kilku importerów i developerów, Polsce zostaną
    odsetki od pożyczek, a te państwa od których banków wykupiliśmy
    obligacje będą miały nowo wydrukowany pieniądz + pożyczki księgowane
    jako aktywa zaliczane do GDP + pieniądz powracający do central.
    Coś jakby zrobić ciastko, pożyczyć ciastko, odebrać ciastko i mieć o
    trzy ciastka więcej niż dotychczas. A my coś jak pożyczyć ciastko +
    oddać ciastko i być winnym coraz większe ciastko... A na deser
    zostaną odsetki od ciastka.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership."
    Aristotle
  • poszi 27.02.09, 09:45
    > Coś jakby zrobić ciastko, pożyczyć ciastko, odebrać ciastko i mieć o
    > trzy ciastka więcej niż dotychczas. A my coś jak pożyczyć ciastko +
    > oddać ciastko i być winnym coraz większe ciastko... A na deser
    > zostaną odsetki od ciastka.
    >

    Vice_versa,

    Trochę się zagalopowałeś w tym szukaniu problemów. To nie była dodatkowa
    pożyczka, tylko repo. NBP wziął pożyczkę pod zastaw rezerw dewizowych w
    przyrzeczeniem odkupu. Byłem przeciwnikiem tej akcji, bo uważam, że NBP nie
    powinien pomagać bankom udzielać kredytów walutowych (w ogóle uważam, że powinny
    być takowe zabronione lub chociaż mocno ograniczone), ale przesadzasz z
    negatywnymi skutkami tej operacji. W październiku i listopadzie rynek pieniężny
    zaczął "strajk" i banki zaczęły mieć straszne problemy z płynnością dewizową. W
    przypadku problemów z płynnością złotową, NBP ma całą gamę instrumentów. W
    przypadku walut nie bardzo. Nie powinien był tego robić (banki powinny mieć
    nauczkę i zapłacić czasem "lichwiarskie" pieniądze za swoją głupotę, ale cóż na
    całym swiecie na banki sie chucha i dmucha), ale pożyczył w bardzo pokrętny
    sposób polskim bankom rezerwy dewizowe. Zamiast upłynnić na rynku rezewy (co
    byłoby bez sensu, bo za jakiś czas musiałby znowu je odkupić) zawarł z ECB repo.
    Dostał 10 mld euro pod zastaw papierów wartościowych, które stanowia rezerwy
    dewizowe. Mając te 10 mld zawarł z Bankiem Szwajcarii operacje swap dostając
    franki. Te franki pożyczył bankom na bodajże LIBOR + 0,7 pkt (repo na pewno było
    tańsze) pod zastaw PLN. Banki zaś udzieliły za to kredytów ludziom. Patrząc w
    dewizach, to jest win-win. Wszyscy zyskują. ECB, Bank Szwajcarii, NBP, banki
    oraz kredytobiorcy hipoteczni, bo każdy w łańcuszku ma marżę, a konsument
    zapłacił potencjalnie mniej (banki bez paniki zaś mają szanse znaleźć tańsze
    finansowanie). Patrząc w PLN, ponieważ złoty się osłabił, stracili
    kredytytobiorcy, zyskali ci, co mieli krótkie na złotym, a ECB, SNB i NBP to
    rybka. Patrząc szerzej, to oczywiście nie jest tak różowo, bo w ten sposób o 10
    mld euro więcej banki są bardziej utopione w kredytach walutówych. Podatnik
    wziął na siebie ryzyko ratowania banków i dopłacania do kredytobiorców
    hipotecznych. Ale najprawdopodobniej i tak by się tak stało, tylko banki nie
    pożyczyłyby od NBP franków na LIBOR + 0,7 pkt, tylko na LIBOR + 4, bo zawartych
    umów kredytowych i tak musieliby dotrzymać (pewnie i tak niewiele taniej teraz
    pożyczają, zeby oddać NBP).

    Oczywiście, jeśli NBP tego nie odwinie i będzie to rolowac i przedłużać w
    nieskończoność, to co innego.

    --
    Jak zmieniła się liczba ogłoszeń na rynku pierwotnym?
    licznikmieszkan.atspace.com
  • robisc 27.02.09, 19:21
    Wolo ma racje- nie bylo zadnej pozyczki z ECB; dziennikarze pisali glupoty, o
    czym zreszta gdzies juz napisalem wczeniej; jest natomiast umowa na swapy
    walutowe; dobrze pamietam newsletter mojego pracodawcy, gdzie bardziej fachowo
    od Bankiera opisano umowe, o ktorej wspominasz
    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • wolo 27.02.09, 22:50
    Tak w tym dealu z SNB najwyraźniej zamieszany jest ECB. A propos
    swapow z bankami to one byly koniecznoscia. W pazdzierniku zaden
    polski bank nie byl w stanie pozyczyc frankow i po prostu wszystkim
    grozily bardzo powazne problemy - bankructwo to moze za duzo
    powiedziane bo banki ratowaly by sie po prostu zakupem franka na
    foreksie i mielibysmy 3,2 juz wtedy, spekulanci tez bardzo szybko
    wyczuwaja taki przymus.
    .
    Nie do konca jest tez tak, ze NBP pozyczal bankom franki na nowe
    kredyty. Jezeli sobie przypomnisz to wlasnie wtedy banki znacznie
    ograniczyly kredyty frankowe lub je wrecz wycofaly z oferty.
    Dzialalnosc bankow na frankach po pazdzierniku to juz tylko wyplaty
    wczesniej zatwierdzonych wnioskow, choc i tu niektore banki robily
    problemy. Nowych wnioskow raczej nie bylo lub byly sladowe. Nawet
    jezeli banki oficjalnie nie wyoofaly oferty (bo to nie dobrze
    wyglada na rynku) to i tak uwalaly klientow za niby brak zdolności
    albo przedluzaly procedury. Kredyty niby byly w ofercie ale ich nie
    bylo.
    I jeszcze dwie sprawy - Dostepnosc swapa w NBP rzeczywiscie
    ustabilizowala rynek miedzybankowy - swapy staly sie bardziej
    dostepne i nie bylo spekulacyjnej gry na default w sektorze bankowym
    (dopiero jak upublicznily sie opcje mielismy spekulacje na zlotym i
    gre na defualty eksporterow).
    I tych swapow nie bylo znowu tak duzo. Do tej pory raz w tygodniu są
    regularne aukcje - pewnie nawet znajdziesz cos na stronie Nbp. Ceny
    sa rozne ale bywalo juz i LIBOR +150. Mysle ze te banki, ktore z
    nich skorzystaly nie moga udzielac kredytow. To nie bylo byc moze
    nigdzie oficjalnie stwierdzone ale ani NBP ani KNF nie tolerowalyby
    sytuacji, w ktorej ktos korzysta ze swapodawcy ostatniej szansy i na
    rozwoj nowej akcji, sam bank tez by tego nie robil.
    --
    Pozdr.,
    wolo
  • poszi 27.02.09, 23:43
    > grozily bardzo powazne problemy - bankructwo to moze za duzo
    > powiedziane bo banki ratowaly by sie po prostu zakupem franka na
    > foreksie i mielibysmy 3,2 juz wtedy, spekulanci tez bardzo szybko
    > wyczuwaja taki przymus.

    I to byłoby źle? To było przynajmniej ok 3 mld nowych kredytów w CHF od
    października po 3,20, a nie po 2,50-2,80. I tak mamy 3,20. Jeśli złoty się miał
    osłabić i tak, to im szybciej, tym lepiej.

    Jeszcze raz uważam, że nie jest rolą NBP zapewniać bankom finasowanie do
    kredytów w walutach. Banki chciały się w to bawić, ich problem. Jeśli już ma
    ingerować, to je karząc, a nie nagradzając.

    > .
    > Nie do konca jest tez tak, ze NBP pozyczal bankom franki na nowe
    > kredyty. Jezeli sobie przypomnisz to wlasnie wtedy banki znacznie
    > ograniczyly kredyty frankowe lub je wrecz wycofaly z oferty.

    Wiem, piszę o tym nawet wyżej. To miały być pieniądze na zamknięcie obiecanych
    kredytów, ale to nie zmienia postaci rzeczy.

    > I tych swapow nie bylo znowu tak duzo. Do tej pory raz w tygodniu są

    Zgadzam się i dlatego to nie był znowu poza "moral hazard" taki wielki problem,
    o czym piszę w innym poście w tym wątku. Najważniejsza moim zdaniem jest
    krótkoterminowość operacji, oczywiście pod warunekiem, że NBP nie bedzie tego
    ciagnął w nieskończoność, bo wtedy to jest już prezent. Nasz kochany Skarb
    Państwa musi pożyczać na LIBOR + 300 bpsów z okładem, a banki miałyby dostawać 150?

    Faktem jest jednak, że teraz nie ma już dobrych opcji. Dobre opcje, to były w
    czasie boomu i ten czas zmarnowano. Do dziś mnie skręca jak przypomnę sobie
    nagonke medialną na bezzębną rekomendację "S" ograniczającą nieco tylko kryteria
    udzielania tych kredytów. "Protestu" money.pl jeszcze nie zdjęli
    www.money.pl/banki/protest/
    --
    Jak zmieniła się liczba ogłoszeń na rynku pierwotnym?
    licznikmieszkan.atspace.com
  • wolo 28.02.09, 01:18
    Banki musiały się wywiązać z zawartych umów z klientami. Nie wiem
    czy tych kredytów do października było aż tyle, nawet jeżeli, to
    były to umowy sprzed października.

    Zwróć uwagę, że rząd pożycza środki bez żadnego zastawu, oczywiście
    libor +300 to dużo. Dla banku swap dziala następująco: bank
    podstawia złote (podobnie jak w repie papier) za ktore otrzymuje
    wibor i bierze chf za ktore płaci libor +150. Tylko jeszcze ze musi
    te złote pozyskać i to duzo powyzej wiboru. Po 7 , 8, 9%.
    Finansowanie bankow jest zlotowe i koszt pozyskania franka to: 7 -
    wibor +libor +150. To troche jablka i gruszki ale jezeli chcesz
    przejsc na czysto frankowa stope to musialbys przeliczyc marze ponad
    wibor placona przez banki w zlotych przeliczyc na frankowa w
    kategoriach npv i odpowiednich czynnikow dyskontowych. To bedzie
    efektywnie wiecej niz rzad. To zreszta bez znaczenia bo i tak te
    franki z nbp sa na rolowanie istniejacych zobowiazan. Tutaj o
    dotowaniu bankow raczej nie ma mowy a te kredyty to wierz mi jest
    kula u nogi. Tezy, ze nbp dotuje kredyty we frankach raczej nie da
    sie obronic.
    W zadnym badz razie i nigdzie nie chwalilem bankow za kredyty w chf.
    Jezeli chodzi o nbp to tez zrobil duzo bledow ale duzo wczesniej
    dopuszczajac do takiej ilosci kredytu walutowego, slaby byl rowniez
    nadzor nad pochodnymi. Ale w pazdzierniku nie mieli innego wyjscia,
    zreszta caly czas nie mają. To jest raczej gaszenie pozaru, ktory
    sami podłozyli.



    --
    Pozdr.,
    wolo
  • wolo 27.02.09, 23:06
    > www.bankier.pl/wiadomosc/10-mld-euro-od-Europejskiego-Banku-
    Centralnego-dla-NBP-1867166.html

    Tego nie wychwycilem ale to nie zmienia tak postaci rzeczy. Tę
    pożyczke demonizujesz. Swapow bankowych z nbp nie bylo duzo i nbp
    tej pozyczki po prostu nie wykorzystuje.

    Na co poszla kasa z wykupu obligacji.

    Dokladnie to tego nikt nie wie. Trzeba bylo przeanalizowac bilans
    sektora w ostatnim czasie. I tutaj masz pewnie racje w tym, ze czesc
    zlotych musiala byc przez banki krajowe oddana za granicznym jako
    zastaw za pozyczone wczesniej franki. Nie mam tez zadnej
    watpliwosci, ze wiekszosc tych zlotowek byla przez zagranice
    zszortowana, bo na pewno nie poszlo to w zadne polskie aktywa.

    Robisz duzo ciekawych obserwacji ale z tym spiskowaniem to
    przesadzasz. Naprawde sadzisz, ze po to wywolano caly ten kryzys
    zeby nas teraz zloic? No tak rozumiem twoje posty, chyba ze cos
    placze?


    --
    Pozdr.,
    wolo
  • vice_versa 25.02.09, 23:56
    Co Ty mówisz Robi???
    Jaki świetny ruch? Dla KOGO świetny?
    Co to znaczy "NBP zmusił" banki komercyjne?

    Nikogo nie trzeba było zmuszać w sytuacji deprecjacji USD i Euro w
    stosunku do PLN. Uciekali przed deprecjatorami w umacniający się PLN.

    1. KAŻDE dokładnie KAŻDE zmniejszenie stopy rezerwy powoduje
    zwiększenie podaży pieniądza. Nie ma takiej siły by emisja cokolwiek
    wiązała, bo banki pod te obligacje skarbowe udzielają kolejnych
    kredytów na rynku. W końcu banki zarabiają na pośrednictwie między
    państwami-deprecjatorami a stopami udzielonych kredytów.
    2. Zmniejszenie stopy rezerwy obowiązkowej nastąpiło jako reakcja na
    potężne rozluźnienie polityki pieniężnej na Zachodzie. Przypominam
    sobie też zmniejszanie rezerw walutowych. Właśnie dlatego bo wiadomo
    było, że USD musi spaść a częściowo Euro również, a częściowo
    rozwiązane rezerwy walutowe zostaną uzupełnione.
    3. Z punktu widzenia państwa w którym jest DEFLACJA aktywów: giełda
    w dół, nieruchomości w dół, powiększający się ujemne saldo obrotów
    bieżących ruch polegający na ODDANIU zagranicznym bankom 2mld Euro z
    10mld Euro wcześniej pożyczonych od EBC oznacza, że ODSETKI zostają
    w Polsce, a PIENIĄDZE wypłyną bo europejskie banki MUSZĄ ratować
    swoje bilanse i CHCĄ odzyskać pieniądze.

    O skutkach walutowych tego ruchu pisaliśmy tutaj:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=89607685&a=89624718
    Co się stało ze złotówką widzieliśmy, prawda? To popatrzmy co kto
    pisał w tym wątku. Majkelos, deluc, zbychowiec, akurat się nie
    mylili.

    Zupełnie się nie zgadzam Robi, że to jest świetny ruch, jeśli
    zaciągamy kredyt, pozwalamy bankom pieniądze wyprowadzić z systemu,
    czyli pogłębić deflację cen i gwałtownie obniżamy wartość waluty bez
    przeceniania długu zagranicznych wierzycieli dodrukowaniem
    pieniądza. W dodatku opowiadając naiwniakom, że to zwiększy
    wysycenie kredytem.

    I to w tej lepszej wersji wydarzeń, w tej gorszej spiskowej te same
    pieniądze mogły zostać użyte do dalszej spekulacji walutowej na
    spadek PLN sad

    Dokładnie wyjaśniłem różnice między różnicą pomiędzy dodrukiem
    powodującym zwiększenie ilości pieniądza a wychodzeniem z rynku
    poprzez forex odpowiadając szczurkowi i bushii tutaj:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=91671215&a=91831541
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=91671215&a=91802671
    Natomiast zgadzam się całkowicie z Twoimi odczuciami jeśli chodzi o
    stopy % i dostosowanie cen przez importerów do kursów walutowych.
    Pozdrawiam
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership."
    Aristotle
  • herm-es28 26.02.09, 23:55
    Vice naprawdę świetne komentarze. Razem z przycinkiem brylujecie na forum. Ja
    niestety nie mam jeszcze takiej wiedzy aby wchodzić z wami w polemikę, chociaż w
    większości rozumiem wasze komentarze. Zauważyłem, że stoisz mocno po stronie
    systemu "fiat money" a przynajmniej jak mało kto potrafisz wyjaśnić zależności
    związane z globalnym przepływem kapitału. Nie sądzisz jednak, że dyktatura
    "dolara" jeżeli chodzi o przepływy kapitałowe kiedyś się skończy. A może już
    obserwujemy początek tak zwanej wzajemnej konkurencji dewaluujących się walut
    jak to miało miejsce tuz przed I wojna światową. Przecież Chińczycy coraz
    głośniej mówią o tym, że nie bedą kupować amerykańskich obligacji a Europa
    tworzy własną strefę walutową i próbuje uplasować własny dług przed
    amerykańskim. Przecież taka konfrontacja skończyć musi się niechybnie światową
    hiperinflacją jak nie czymś gorszym odpukać. Technologia i demografia w takiej
    sytuacji nie nadąży za drukiem pieniądza i będziemy świadkami totalnego kolapsu.
    Tak kończyło imperium rzymskie i chińskie swego czasu. Tak kończył bank Wenecji
    w 1350 r.
  • zbychowiec 28.02.09, 19:17
    Dzieki vice ze to napisales. Napisalem to samo troche wczesniej ujawszy to w
    dwoch slowach, ale admini usuneli moj wpis.
  • szutnik 28.02.09, 00:08
    Jeśli tam mają takich ekonomistów, to moje oszczędności są
    zagrożone... smile
    --
    "Jest to najgłupsza rzecz, jaką zrobiliśmy...Bomba atomowa nigdy nie
    wybuchnie-mówię to jako ekspert od materiałów wybuchowych"
    William Leahy, admirał Marynarki USA
  • robisc 28.02.09, 18:11
    Kuczynski tez sadzi, ze bedzie korekta na zlotym; w sumie chcialbym bardzo, aby
    mial racje; kazde 10 gr mocniejszej zlotowki zmniejsza ujemne NPV na opcjach o
    setki milionow PLN w skali kraju

    bankier.tv/video/Podsumowanie-tygodnia-39950.html

    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • wsadows 28.02.09, 21:53
    Korekta na złotym trwa już od kilku dni, a każdy zjazd o 3 albo 5
    groszy jest okrzykiwany euforycznie końcem wzrostów oraz początkiem
    umacniania i takie tam.

    Jak na razie Franek jest broniony w strefie 3,06 - 2,97 i tyle. Może
    cała korekta skńczy się na stabilizacji i formacji jakiejś flagi.
    Nie wiem, chyba dużo zależy teraz od Tuska i jego Euro do
    sprzedania. Jak Donaldu mocniej sypnie, to może będzie jakaś większa
    zwała, ale to chyba też nie na długo.


    W średnim terminie złoty w dół.



  • wolo 28.02.09, 23:43
    Kuczyński nie docenia tych opcji moim zdaniem. Ta ostatnia relatywna
    słabowitość PLNa, szczególnie do hufa i czka nie bardzo znajduje
    inne uzasadnienie jak w tych opcjach - to byla dosc oczywista
    spekulacja na default eksporterow. Bylo tez domykanie pozycji
    opcyjnych. To widac po fixingach nbp, ktore bywaly sztucznie
    wyciagane, chocby w ostatnia srode. Huf i czk nie mialy w tej fazie
    sesji zadnych problemow. Kto zatem ciagnal fixing pln?

    Dodać chyba można jeszcze pare argumentow relatywnej slabowitosci,z
    ktorych co najmniej jeden jest powazny - płynność rynku, dzieki
    czemu był tanim wehikułem hedgingowym na wszystkie ekspozycje CEE.
    Jakies tam roznice zdan miedzy nbp i mf, obnizki stop i inne temu
    podobne tez pewnie mialy znaczenie ale juz duzo mniejsze.

    Cale to odwolywanie trendu opiera sie na wierzeniu w bajki o euro.
    To jednak troche malo.
    --
    Pozdr.,
    wolo
  • robisc 14.03.09, 00:04
    w srodowisku bankowym malo kto wierzy w trwale umocnienie zlotego; to tylko
    korekta, ktora trzeba wykorzystac na zamykanie opcji, co zreszta wlasnie sie
    dzieje, stad korekta w gore w drugiej czesci dnaia; Societe Generale przewiduje
    za miesiac 5 PLN na EUR, Goldman do konca roku 4,90;

    nasz system bankowy dopiero czeka prawdziwy wstrzas; instrukcja z KB jest
    wymowna sama w sobie, nic wiecej nie trzeba dodawac; swoja droga co za debile,
    ze takie oczywiste oczywistosci oglaszaja oficjalnie na pismie swoim managerom;
    takie rzeczy zalatwia sie troche bardziej politycznie...

    deleveraging (po polsku: pozbywaj sie aktywow tak szybko jak sie da)- w
    najblizszym czasie to bedzie bardzo modne slowo; tak jakos dziwnie zbignie sie z
    jednoczesnym wzrostem wymogow kapitalowych narzuconym przez KNF i dramatycznym
    wzrostem rezerw na ryzyko kredytowe;


    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • cojestdoktorku 16.03.09, 12:05
    głupie jest ocenianie sytuacji na podstawie kilku dni ale wykresy na
    walutach zaczynaja wygladac identycznie tak jak wygląda tor lotu
    człowieka skaczącego na główke z wieży smile
  • tuczynski 14.04.09, 10:23
    cześć
    Jak uważasz? Czy można ocenić Twoją analizę w ten sposób:
    jeżeli AT zaczyna wskazywać astronomiczne zmiany (w sensie dla większości
    nieprawdopodobne) to oznacza to że jesteśmy dokładnie w momencie przełamania trendu?
    Czy odwrotnie: prognoza bez zmian, a obecne umocnienie PLN to krótoterminowa
    korekta?
    Serdecznie pozdrawiam. Czytelnik
  • szutnik 14.04.09, 11:43
    Obecne umocnienie PLN to tylko krótkoterminowa korekta.
    Najładniejszą strukturę prezentuje na EUR/PLN, więc skupię się na
    tej walucie.
    To, co widać na wykresie jako umocnienie od połowy lutego, to jest
    wyraźny ruch trójkowy typu w-x-y w sensie fal Elliotta. Taki układ
    zapowiada kontynuację ruchu walut w górę.
    Osobiście owe wxy oznaczam albo jako całą falę 4 (czyli
    kontynuowalibyśmy znowu trend na osłabienie PLN już od teraz), albo
    jako część większej, płaskiej struktury pomiędzy strefą 4,25 a 4,95
    (czyli wahania w prostokącie wyznaczonym ww. strefami ciąg dalszy,
    a wyraźny ruch w górę odłozony w czasie) - tu za wcześnie na
    jednoznaczne stwierdzenie.

    Co dalej? Dalej powinna przyjść tzw. fala 5 kończąca trend w górę na
    walutach (całkowicie lub na dłuższy czas).
    Ciągle jeszcze możliwy jest wzglednie optymistyczny scenariusz,
    który podawałem w październiku '08- EUR do okolic 5,40. Scenariusz
    ten wynikałby z założenia równości fal 1 (VII-X'08) i tej
    domniemanej 5. Aby miał on wogóle rację bytu, musielibyśmy dno na
    walutach zrobić już teraz (a więc wxy jako zamknięta już korekta).
    Im dłuższe bedzie wahanie w strefie 4,25-4,95, tym większe
    prawdopodobieństwo silniejszego późniejszego wybicia w górę.

    Każdy inny scenariusz jest już niestety bardziej pesymistyczny, na
    razie jednak nie bedę się nad nimi rozwodził.

    Mając już jaki taki obraz ruchu cen, spróbuję pokusić się o ramy
    czasowe. Generalnie uważam, że problemy na PLN powinniśmy zobaczyć
    latem lub nawet późną wiosną (końcówka maja - czerwiec).
    Dość wyraźna ostatnio korelacja między giełdami a walutą każe
    obserwować uważnie zachowanie WIG20 jako sygnał dodatkowy, ktory
    może wyprzedzić właściwy sygnał z walut.
    Swoje prognozy dla WIG20 opisałem tu:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=93319305&a=93904110
    i tu:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=93319305&a=93995451
    Od siebie dodam do tych prognoz, że te 2100 na WIG20 to taki wariant
    optymistyczny jest.
    Generalnie, gdy rozpoczną się silne spadki na WGPW, powinniśmy
    analogicznie obserwować wyraźne osłabieie PLN-a.
    --
    "Jest to najgłupsza rzecz, jaką zrobiliśmy...Bomba atomowa nigdy nie
    wybuchnie-mówię to jako ekspert od materiałów wybuchowych"
    William Leahy, admirał Marynarki USA
  • szczurek.polny 14.04.09, 19:50
    "Rząd Tuska zbankrutował i poprosił o pomoc MFW" - tak mógłby (powinien?)
    brzmieć tytuł tej wiadomości:
    gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,85951,6497164,Rostowski__Polska_przystapi_do_elastycznej_linii_kredytowej.html
    Zamiast tego mamy: "Złoty bezpieczny" (dla formalności ze znakiem zapytania).

    Od paru miesięcy trwają przygotowania do kryzysu. Rząd ma pełną świadomość, że
    obecnie obowiązujący budżet jest nierealny, a planowanych ilości obligacji i
    bonów skarbowych nie da się sprzedać. Głównie z powodu zasysania kapitału przez
    większe i "bardziej wiarygodne" rządy starej UE i Stany.

    20 marca na szczycie Rady Europy UE postanowiła przygotować do 25 mld EUR dla
    Polski. Pisałem o tym tutaj:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=92997507
    Teraz do 20 mld USD z MFW. Pewnie dorzuci się jeszcze BŚ i razem uzbiera się
    jakieś 40 do 50 mld EUR.

    Taka suma przechodząc przez rynek na parę miesięcy umocni złotego. Będzie to
    dobra (i ostatnia) okazja dla instytucji finansowych ze starej UE na wycofanie
    kapitału z Polski. Tylko że nawet tak wielkie pieniądze kiedyś się skończą.
    Jestem jakoś tak dziwnie spokojny, że żadne zmiany strukturalne (ograniczenie
    rozdawnictwa, reforma finansów publicznych, reforma podatków) nam w tym czasie
    nie grożą.

    Kiedyś te pieniądze się skończą. Następnych nie będzie. Zamiast "drugiego planu
    pomocy dla Polski" pojawią się panowie z MFW i przedstawią premierowi swoje warunki.
  • robisc 14.04.09, 20:05
    o Szczurek, a co sie zmienilo? przeciez "bialo" to wszystko widziales smile;

    Panowie - mamy zerowa dynamike na kredytach dla korporacji, a za chwile bedzie
    ujemna; nie dosc, ze koszty ryzyka rosna jak cholera, to jeszcze nie wiadomo
    jaka powinna byc cena kredytu; generalnie kredytowanie firm przestaje sie bankom
    po prostu oplacac; w tej sytuacji pozytywny "sentyment" nie potrwa dlugo


    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • szczurek.polny 14.04.09, 20:38
    > o Szczurek, a co sie zmienilo? przeciez "bialo" to wszystko
    > widziales smile;
    Nic się nie zmieniło. Przecież nie napisałem, że Polska bankrutuje, tylko że bankrutuje rząd. Fundamentalna sprzeczność interesów między rządem i biurokracją, a obywatelem i podatnikiem. Jest to sprzeczność tak głęboka, tak podstawowa, że nie sądzę, aby nawet w 100% kaczystowski rząd był w stanie ją do końca wyeliminować. wink

    Ja tam nie mam nic przeciwko kryzysowi walutowemu. A dzięki MFW zyskuję parę dodatkowych miesięcy na przygotowania i nadzieję na ostrzejszy przebieg całego wydarzenia.

    Nie mogę dużo pisać, bo lecę po konserwy. Nara Robi!
  • boorack 14.04.09, 20:54
    Niech mnie ktoś oświeci bo czegoś nie rozumiem. Czy zadłużenie musi wiecznie
    rosnąć ? Czy sam fakt zerowej/ujemnej dynamiki w kredytach dla firm jest aż
    takim wielkim nieszczęściem ?

    Znam kilka osób prowadzących własne biznesy, w tym dwóch małych "producentów".
    Większość jest neutralna lub chwali sobie słabszą złotówkę. Tylko jeden klnie bo
    miał kredyt w jenach. Nowe "okoliczności przyrody" wyeliminowały niektórym
    konkurencję z zewnątrz. Przy okazji świąt porozmawiałem sobie z pewnym
    producentem kurczaków (jak na rolnika - bardzo nowoczesnym) którego słabsza
    złotówka właśnie uratowała od skutków (idiotycznych) regulacji EU. Ten człowiek
    ma jakiś kredyt zaciągnięty na rozbudowę interesu (czyt. kolejny "kurnik" wink ),
    ale ponieważ warunki mu się poprawiły, nie potrzebuje następnych pieniędzy.

    Być może małe firmy nie są reprezentatywne, ale mam wrażenie że część ludzi -
    szczególnie ci z banków - mają wbity do głowy mit że każdy biznes musi rosnąć
    wykładniczo zasilając się przy tym kredytami. Z mojej (być może nieadekwatnej)
    obserwacji kilku małych firm wyciągam wniosek że te nieobciążone lub mało
    obciążone kredytami radzą sobie lepiej. Być może nie dotyczy to korporacji ? Nie
    wiem, niech mnie ktoś oświeci.

  • robisc 14.04.09, 21:15
    male firmy, to maly problem - statystyczna wiekszosc z nich zreszta nie korzysta
    z kredytow w ogole; jednak wieksze firmy powiedzmy takie powyzej 10 mln PLN
    obrotow rocznie, rzadko obywaja sie bez kredytow;

    zdecydowana wiekszosc kredytow to roczne obrotowki, ktore bank moze
    odnowic...albo nie; sprobuj wyjsc z kilku, kilkunastu a czesto kilkudziesieciu
    milionow kredytu obrotowego finasujacego naleznosci i zapasy z dnia na dzien; to
    po prostu niemozliwe; firma traci plynnosc biezaca natychmiast;

    czesc bankow jest zmuszona teraz gwaltownie sie delewarowac (zmniejszac sume
    bilansowa); pozyskiwanie depozytow na 6-7% jest bowiem dzialaniem doraznym,
    niezwykle kosztownym i na dluzsza mete zabojczym;

    inne banki, nie majace problemow z plynnoscia boja sie natomiast kosztow ryzyka,
    poniewaz rezerwy na zagrozone kredyty rosna, ze tak powiem oglednie
    "dynamicznie", i tez sie delewaruja;

    Skrzypek juz to widzi, rzad zreszta tez, stad ruch w kwestii dokapitalizowania
    BGK-u i PKO BP; sam jestem ciekaw jak Pruski sobie poradzi z narastajaca presja;
    oby nie skonczylo sie masowym rozdawnictwem kredytow (chyba KNF na to nie
    pozwoli), bo beda to pieniadze wyrzucone w bloto a PKO trzeba bedzie ratowac jak
    Citka w Stanach;

    --
    "Every government is run by liars and nothing they say should be believed." -
    I.F. Stone

    Polityka i Gospodarka
  • tuczynski 15.04.09, 10:52
    serdecznie dzięki za info.

    Zakładam że jeśli akcje są jeszcze skupywane (lub już kupione) to teraz zacznie
    się pompowanie indeksów i plna, by faktycznie sprzedać na górce i za drogą
    złotówkę kupić waluty. Zgodnie z Twoją AT
    Ale jeśli chodzi o terminy czy można to powiązać z rozliczeniem kontraktów w
    czerwcu?
  • kurt76 14.05.09, 06:37
    Witam Szutnik!
    w przyszlym tyg. bede przebudowywal portfel. Definitywnie wykluczam
    w tym roku rynek akcyjny, chce spokojnie zajac sie pewnymi rzeczami
    w drugiej polowie roku.
    Na dzien dzisiejszy planuje albo indywidualnie negocjowane lokaty (6
    mies) w PLN, albo CHF.
    Pytania do Ciebie: czy cos sie zmienilo w scenariuszu ktory
    przedstawiles w tym watku? (wydaje mi sie ze nie), i druga rzecz
    ktora nie do konca obejmuje, jaka role/funkcje bedzie pelnila
    oslawiona "platynowa" pozyczka z MFW, oczywiscie mowie o parach PLN.

    Pozdrawiam
    --
    kurt
  • vice_versa 20.04.09, 22:45
    Osłabienie PLN z połowy lutego stało się dobrą okazją dla rządu do
    wyjścia z Euro. Jak widać z kursu wymieniali w samym dołku:
    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6518865,Radziwill___Kwestia_wymiany_srodkow_UE_na_rynku_pozostaje.html
    Przy okazji zwróćmy uwagę na to, że dopłaty z UE również w jedną
    stronę płyną OTC,a w drugą już przez rynki, czyli już sama struktura
    dopłat przesądza o ruchach walutowych, które z założenia muszą
    niwelować część umocnienia wywołanego napływem inwestycji.

    Najbardziej jednak ciekawi to kiedy uruchomione zostaną te środki z
    IMF i jak zostaną wykorzystane, bo jeśli tak jak do tej pory, to z
    kolejną fazą osłabienia PLN możemy mieć do czynienia najpóźniej na
    jesieni. Jeśli brać serio informacje o przeznaczeniu tych środków na
    zwiększenie kapitalizacji NBPu, to całkiem prawdopodobne, kolejna
    pożyczka na strategię exit.

    Vincent i Strauss Kahn są zadowoleni, inni wyrażają obawy o... zbyt
    dużą łatwość uzyskania tych pożyczek z IMF:
    www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601087&sid=a_c0zpadAhls&refer=home
    Pewnie mają rację, bo kolejność jest raczej nieuchronna: EEE- exit,
    exit, empty wink
    O tym, że część krajów była NINJA creditors dowiemy się przy okazji
    kryzysików regionalnych w następnych latach.

    Dowcip zamiast puenty:

    Siedzi baca na smerku i piłuje gałąź, aż wióry lecą.
    Przechodzi turysta i woła: Baco, nie piłujcie tej gałęzi, bo
    spadniecie!
    Baca na to: Ej turysta, bajki opowiadacie, ni spadnom! Moje góry,
    moje hale, moje smerki, wy się cepr na Tatrach ni znocie!
    Turysta poszedł, baca upiłował gałąź, gruchnął w dół i gada do
    siebie: Myśloł jo że zwykły cepr był, a to prorok jaki był!!

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership."
    Aristotle
  • damkon 20.04.09, 23:46

    No prosze, jak Ty dobrze znasz gware goralska. Co dla przykladu
    znaczy cepr?



    --
    Pozdrawiam,
    DK

    Polityka i Gospodarka
  • vice_versa 21.04.09, 00:24
    Aleć Ty Damkon sakramencko łuniwersytecki...
    www.wuw.pl/index.php?tresc=feliet&idfel=78
    Cepra w słowniku nie znajdziesz, ino ceper jest, ale w gwarze jus Ci
    Damkon insze godojo.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership."
    Aristotle
  • herm-es28 21.04.09, 11:23
    W kontekście kursu walutowego warto zwrócić uwagę na mocna dynamikę eksportu w
    czasie mocnego osłabienia się pln. Mocny eksport to moim zdaniem krótkotrwały
    efekt i zbieranie resztek zachodniego popytu przy jednoczesnym nagromadzeniu
    zapasach w fabrykach i magazynach. Na dłuższą metę w przypadku kraju takiego jak
    Polska dodatni bilans handlowy jest nie do utrzymania. W czysto rynkowym
    procesie złotówka POWINNA się osłabiać
    Vice bardzo ważne pytanie zadałeś. Jak w takiej sytuacji zachowa się IMF. Ja mam
    wrażenie, że struktura przepływów OTC w kontekście wielu zagrożeń związanych z
    brakiem niezależności rynków wschodzących może ulec deformacjom. Ten proces musi
    być kontrolowany tak samo jak kontrolowane było narastanie dysproporcji w
    przepływach bilansowych przez ostatnie 20 lat.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka