Jean-Luc Picard, dr. Zimmerman, Reginald Barclay... Co ich łączy? Ano pewien męski problem: łysienie. Jak to możliwe, że w XXIV wieku, kiedy to medycyna potrafiła już choćby naprawiać złamane kręgosłupy nie potrafiono zaradzić tej jednej z najstarszych męskich przypadłości ? Chyba, że uznamy, iż taki np. Picard celowo pozwolił sobie na nieleczenie łysienia, bo taki styl po prostu mu się podobał?
--
Smells like 90s